 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-08-2012 20:19 | michu (73 punktów) | Przemyślenia. | Dzisiaj w kościele odczytuje się z Biblii o cudzie w Kanie Galilejskiej. Od dziecka zastanawiałem się, co w tym takiego ważnego. Spotkałem się z argumentacją, że to pokazuje jak Matka Boska kocha ludzi, otwarta jest na ich potrzeby i za pośrednictwem Jezusa wspomogą. Hmm, nie przekonuje mnie to. Analogicznie, pomagając bezinteresownie innym, robiąc im prezenty, czy coś w tym stylu zasługuję na wpis do Księgi Życia? Kolejna sprawa, dziewictwo NMP. Nawet jeśli zapłodnienie Jej, odbyło się od tak sobie, magiczną różdżką (uznajmy, że Jezus to dziecko Pana Boga) to czy kopulowanie z Józefem,a właściwie nie kopulowanie zasługuje na rozpamiętywanie? Szczerze, z punktu widzenia medycznego można uznać, że było coś nie tak może z psychiką. Nie widzę sensu gadania i wychwalania dziewictwa i niedziewictwa. Interesuje mnie sens formułki " nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie,ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja" -dlaczego ja jako człowiek stworzony przez Boga mam nie być godny? a kto jest godny? -co znaczy uzdrowienie duszy? -przed Komunią się wygłasza tą formułę, ludzie przystępują potem do niej,a wcześniej mówią,że nie są godni Proszę o wypowiedzi osób znających się na rzeczy, może teologów.Interesują mnie też wypowiedzi osób wierzących  Chciałbym poznać ten "naukowo-katolicki" punkt widzenia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 9 | MarcinK (9189 punktów) |
> znających się na rzeczy, może teologów.
???
> "naukowo-katolicki" punkt widzenia.
???
Poproś moderatora o korektę - sęsu, wykłasza - bo gryzie po oczach.
|
|
 | | michu (73 punktów) | Witam kolego  dziękuję za Twoją troskę,ale nie skorzystam z porady. Polecę jednak, o zgłoszenie się do moderatorów z gorącą prosbą o interpretację tekstu, jeśli masz duże problemy. Połączenie słowa NAUKOWO i KATOLICKI z dodatkiem cudzysłowia oznaczało, że chodzi mi o naukę Kościoła Katolickiego. To co głosi kościół w osobie uczonych. Mogłaby powstać osobna dyskusja,czy możemy mówić o NAUCE, czy o zlepku bzdur. Bezpieczniej użyć cudzysłowia, z resztą ja pierwszy to robie. Niestety nie wniosłeś zbyt wiele do tego wątku mimo mojej prośby, a na pewno ją przeczytałeś. Fajnie by było, gdyby wypowiedział się jakiś teolog, osoba wierząca, naturalnie też i ateista, który potrafiłby mi oświetlić np fenomen czczenia dziewictwa NMP. Moj wpis składał się z 3 luźnych myśli, z racji, że jest to forum, a nie artykuł nie mam sobie nic do zarzucenia. Zdaje mi się, że nie masz konkretnej wiedzy na pewne tematy, dla zabicia czasu wytykasz ludziom a la błędy. Natomiast jeśli mój tekścik przez większość forumowiczów, będzie uznany za totalnie nieprzystępny to zwracam honor, zrobie korekte  Mam nadzieję, że pomogłem Ci chociaż minimalnie rozwiać wątpliwości. Oczywiście jeśli chciałbyś dodać cos w temacie, zapraszam! Pozdrawiam.
|
|
|  | 7 na 11 | MarcinK (9189 punktów) |
> Polecę jednak, o zgłoszenie się do moderatorów z gorącą prosbą o interpretację tekstu, jeśli masz duże problemy.Eeee tam. Wkleiłeś kilka bredni i zaraz jakaś interpretacja. > naukę Kościoła Katolickiego.Dobry człowieku - to oksymoron. Chyba Ci chodziło o "nauczanie". > Mogłaby powstać osobna dyskusja,czy możemy mówić o NAUCE, czy o zlepku bzdur.No szczęśliwie już ją zakończyliśmy  > Bezpieczniej użyć cudzysłowia,To niezbędne, nie "bezpieczniej". > z resztą ja pierwszy to robie.Oj, nie za bardzo. > Fajnie by było, gdyby wypowiedział się jakiś teolog, osoba wierząca,Na właściwym portalu wklejasz? > naturalnie też i ateista, który potrafiłby mi oświetlićOświetlić, kolego, to można łazienkę. > np fenomen czczenia dziewictwa NMP.Wróżki, horoskopy, homeopatia, zamach smoleński? W mało to głupot ludzie wierzą? > Moj wpis składał się z 3 luźnych myśli, z racji, że jest to forum, a nie artykuł nie mam sobie nic do zarzucenia.Ortografie mógłbyś - to niezgodne z regulaminem ale tam rób co chcesz. > Zdaje mi się, że nie masz konkretnej wiedzy na pewne tematy, dla zabicia czasu wytykasz ludziom a la błędy.a la, lalalala. To Ci mniej więcej streściłem co tam teolog czy wierzący Ci powie na temat dziewictwa niejakiej Maryi. > Natomiast jeśli mój tekścik przez większość forumowiczów, będzie uznany za totalnie nieprzystępny to zwracam honor, zrobie korekte Twa łaskawość jest nieco na wyrost - nie zrobisz bo na Twój post odpowiedziałem. > Oczywiście jeśli chciałbyś dodać cos w temacie, zapraszam!Jw.
|
|
| |  | -2 na 6 | michu (73 punktów) | Podtrzymuje ! Meritum - tragedia. Przeglądnąłem Twoje wypowiedzi. Nadajesz się na niezłego moderatora, który robi za korektor i poprawia styl,składnie,orty itd.,itd. Ale do powiedzenia za dużo nie masz. Chciałbym zaznaczyć,że to jest forum. Tu ważna jest informacja, szybki przekaz myśli.
Cytujesz czyjeś słowa, robisz uwagi , cytujesz słowa, robisz uwagi. Cieszę się Twoim szczęściem, życzę dalej udanej zabawy... skłaniam do refleksji,czy Forumowiczom oby na pewno o to chodzi?
|
|
| | |  | 10 na 10 | MarcinK (9189 punktów) | > robi za korektor i poprawia styl,składnie,orty itd.,itd.Skoroś przeglądał to gdzieś to znalazł? Może wkleisz co nieco bo nie pomnę. > Ale do powiedzenia za dużo nie masz.A na jaki temat to Ty byś chciał podyskutować? Zawartości nauczania katolickiego - co, jak dla mnie jest kompletną stratą czasu - czy też poszukiwania w nim jakiegokolwiek sensu co już jest skrajnym "don kichotyzmem"? > Chciałbym zaznaczyć,że to jest forum.> Cytujesz czyjeś słowa, robisz uwagi , cytujesz słowa, robisz uwagi.Hmmm  > szybki przekaz myśli.W tej szybkości to te "myśli" czasem uciec mogą. > Cieszę się Twoim szczęściem, życzę dalej udanej zabawy...Dziękuję koledze i wzajemnie się cieszę.
|
|
| | | |  | | facet (344 punktów) |
>A na jaki temat to Ty byś chciał podyskutować? Zawartości nauczania katolickiego - co, jak dla mnie jest kompletną stratą czasu - czy też poszukiwania w nim jakiegokolwiek sensu co już jest skrajnym "don kichotyzmem"? Warto się w tych ich bzdurach orientować, często przydaje się to w dyskusjach.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | MarcinK (9189 punktów) |
> Warto się w tych ich bzdurach orientować, często przydaje się to w dyskusjach.Jestem za, a nawet przeciw. Jak dla mnie warto, choć odrobinę, liznąć biblistyki (tej krytycznej) oraz poczytać samo dzieło. Raz, że ponad 90% wierzących nie wie co zawiera (tu mogę się nawet autopsją wspierać - biblię już czytałem na nadświetlnej do bezbożnictwa), a dwa, że to chyba najlepszy podręcznik do ateizmu w dziejach ludzkości - miny oświeconych wierzących to rzecz bezcenna  . Są jednakowoż także obdarzeni "łaską wiary" jak np. imć Bielecki (ten co to bredzi o duszy i duchach będąc fizykiem  ) czy tam 876543, który to dopatrzył się miłości niejakiego Jahwe nawet w grillowaniu dziecka no ale tych to nic nie przekona. Co do "nauki" kościoła to trudno mi wyobrazić sobie większa stratę czasu niźli wczytywanie w wykwity tej "światłej" instytucji czy tam wynaturzeń tej czy innej fluorescencji - no chyba, że dla rozrywki. Wujek google + kilka sekund i w zupełności wystarczy. Na statystycznego wierzącego całkowicie daje radę, powierzchowna nawet, znajomość ich ARCYdzieła i krztyna elementarnej logiki. Brzmi to dość protekcjonalnie ale ponownie mogę się autopsją wspierać.
|
|
| | |  | 17 na 17 | Meretseger (61860 punktów) | >Chciałbym zaznaczyć,że to jest forum. Tu ważna jest informacja, szybki przekaz myśli. No właśnie. To jest forum, nie sms. Tu się rozmawia - czasem długo, intensywnie, całymi tygodniami. Informacja jest ważna na dworcu PKP, szybki przekaz - w teleexpressie. Tu się cytuje słowa, robi uwagi, cytuje słowa, robi uwagi... Taka jest uroda tego forum.
|
|
| | |  | 9 na 9 | liliac (147340 punktów) | Skoro już tak usilnie się do moderacji odwołujesz, pozwolę sobie przypomnieć, że po pierwsze - wymóg poprawnej pisowni znajduje się w regulaminie forum, słusznie zatem rozmówca zwracał ci nań uwagę - następnym razem podziękuj mu zamiast marudzić, a po drugie - na tym forum oczekujemy wypowiedzi w miarę możliwości starannych i przemyślanych. Szybkość naprawdę nie jest tu uważana za kwestię najwyższej wagi - popracuj raczej nad jakością - tak formy, jak i treści.
|
|
|  | julian (1206 punktów) (zablokowany) |
> Niestety nie wniosłeś zbyt wiele do tego wątku mimo mojej prośby, a na pewno ją przeczytałeś. Fajnie by było, gdyby wypowiedział się jakiś teolog, osoba wierząca, naturalnie też i ateista, który potrafiłby mi oświetlić np fenomen czczenia dziewictwa NMP.Polecam forum wiara.pl lub katolik.pl . To są fora , gdzie analizuje się m.in. doktrynę Krk jak i kwestie biblijne. Pozwoliłem sobie zamieścić część pytania na forum wiara.pl , bo samego mnie to zainteresowało; forum.wiara.pl/viewtopic.php?f=48&t=32139&start=0
|
|
| |  | | michu (73 punktów) | OK, ciekawi mnie jak potoczy się debata tam.
|
|
 | | michu (73 punktów) | Oczywiście literówka k/g moja wina, moja bardzo wielka wina...!
|
|
1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) | Nie możesz pójść do księdza w swojej parafii i jego zapytać? Ale pewnie sądzisz, że księża są przekonani, iż 100% osób uczęszczających na msze, wie o co chodzi i co tak naprawę mówi. Chyba są w błędzie.  > Proszę o wypowiedzi osób znających się na rzeczy, może teologówW tym zdaniu kompletnie mnie zaskoczyłeś. TEOLOGOWIE chcieliby raczej nas nawrócić na dobrych i miłosiernych katolików, a nie odpowiadać na Twoje pytania na racjonaliście.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
 | | michu (73 punktów) | Widziałem, że różni ludzie się tu wypowidaja. Niektórzy toczą swoistą walkę, ciekaw byłbym ich zdania
|
|
7 na 7 | Saiko Kila (51 punktów) | Ja jestem katolikiem głównie formalnie, ale jako że przeszedłem całą katolicką naukę, okazyjnie chodzę do kościoła, a także przeczytałem Biblię w całości i to kilka razy, to pozwolę sobie odpowiedzieć. Na dwa pierwsze, bo na więcej limit nie pozwala.
>Dzisiaj w kościele odczytuje się z Biblii o cudzie w Kanie Galilejskiej. Od dziecka zastanawiałem >się, co w tym takiego ważnego. Spotkałem się z argumentacją, że to pokazuje jak Matka Boska kocha >ludzi, otwarta jest na ich potrzeby i za pośrednictwem Jezusa wspomogą. Hmm, nie przekonuje mnie to. >Analogicznie, pomagając bezinteresownie innym, robiąc im prezenty, czy coś w tym stylu zasługuję na >wpis do Księgi Życia?
Jak każde z czytań, także i to może być interpretowane na wiele sposobów. Zależnie od potrzeb interpretującego. Nie ma większego sensu się nad tym zastanawiać, chyba że dla zabawy. Można przyjąć to, co ksiądz później potem powie, choć niektórzy ze znanych mi księży są w stanie nawet po tym czytaniu poruszyć sześć wątków, włącznie z obowiązkowym wpływem mediów żydo-masońskich (to akurat było dwa tygodnie temu).
Ja interpretuję to czytanie prosto, jako zakamuflowaną próbę potępienia pijaństwa. Zauważ co Jezus mówi, kiedy Maryja go zawiadamia o problemie: że to nie jego ani jej biznes. A przecież oboje byli na weselu. To sugeruje, że Jezus nie pił, albo był dość wstrzemięźliwy i mu się już nie chciało, ewentualnie że był napruty w dwa kije i nie mógł więcej (i matce też już nie chciał pozwolić). Ale ta ostatnia hipoteza jest mało prawdopodobna, bo po pierwsze kto czyni cuda po pijaku, po drugie kto tak składnie mówi w tym stanie, po trzecie która matka by nakłaniała do większego folgowania gdyby widziała syna w tym stanie?
Jak wiemy z dalszej części, zresztą jest to dość jasne z samych założeń, wina zabrakło kiedy już wszyscy się dobrze bawili. To może znaczyć, że Jezus po prostu nie chciał żeby pili więcej, kiedy chcieli pić więcej. Ale uległ. To może znaczyć, że Jezus CHCE, żebyśmy się przede wszystkim dobrze bawili na weselach. Inaczej mówiąc, jest to mimo wszystko pochwała pijaństwa. Nawet jeśli Jezus pije oszczędnie, tylko dla towarzystwa, to gawiedź ma się bawić. Jest to zupełnie odwrotne tłumaczenie do tego, które ja preferuję, ale można je wywieść z tego samego czytania.
Dalej czytamy, że wino marki Jezus jest uznane za lepsze od tradycyjnego octu, które podawali na imprezach masowych w tych czasach. To można znowu różnie interpretować. Raz, że Jezus był dobry w swoim fachu cudotwórstwa, bądź nie chciał odwalać fuszerki. Dwa, że Jezus jednak się walnął i zrobił brandy. Trzy, że Jezus wolał żeby wino raczej smakować niż pić jak wodę. Cztery, że kiper nie był już trzeźwy, i naprawdę wina ocenić się nie da (ale to wydaje mi się mało prawdopodobne, bo trzeba sporo wypić żeby stracić możliwość takiej oceny). Pięć, że chciał żeby impreza się szybciej skończyła bo wolał iść do domu. Rzadko jest to poruszane w kazaniu, ale jeśli to najczęściej księża odwołują się do pierwszego tłumaczenia, czyli że Jezus dobry był.
Podsumowując, to jak to zinterpretujesz zależy od tego jak to chcesz - świadomie bądź podświadomie - zinterpretować. I to jest główne piękno Biblii.
>Kolejna sprawa, dziewictwo NMP. Nawet jeśli zapłodnienie Jej, odbyło się od tak sobie, magiczną >różdżką (uznajmy, że Jezus to dziecko Pana Boga) to czy kopulowanie z Józefem,a właściwie nie >kopulowanie zasługuje na rozpamiętywanie? Szczerze, z punktu widzenia medycznego można uznać, że >było coś nie tak może z psychiką. Nie widzę sensu gadania i wychwalania dziewictwa i niedziewictwa.
To jest dziwny temat, bo bo po przeczytaniu Nowego Testamentu każdy się dowie, że Maryja była dziewicą jedynie do czasu urodzenia Jezusa. Mateusz mówi "Józef uczynił tak, jak mu powiedział anioł pański: wziął swoją małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do nie, aż porodziła syna, któremu nadał imię Józef". Czyli że bodygard pański zabronił zbliżać się do żony tylko do porodu. Poza tym w innych miejscach ewangelii czytamy o rodzeństwie Jezusa, ale nigdzie nie czytamy, że było ono poczęte w specjalny sposób. Dziewictwo po urodzeniu Jezusa jest to wyłącznie tradycja chrześcijan (i to nie wszystkich), oficjalnie zaaprobowana przez Kościół.
Po co wychwalać? W tym wypadku chodzi jedynie o to, że Jezus był synem bożym dosłownie, czyli nie został poczęty przez człowieka. Dodatkowo często podkreśla się nadnaturalność tego wyczynu - bo przez wieki nie było możliwe, żeby dziewica miała dziecko (teoretycznie mogłaby mieć najwyżej dziewczynkę, ale partegnogeneza nigdy nie była u człowieka obserwowana). Po co wychwalać dziewictwo późniejsze, wymyślone przez ludzi, ale na pewno nie potwierdzone przez Ducha Świętego (czyli nie przez autorów Biblii)? Tu już można się zastanawiać. Jest to dla mnie pewna zagadka, ale trzeba pamiętać, że dziewictwo Maryi było dość późno potwierdzone pieczątkami chrześcijańskich przywódców, było to w czasie soborów ekumenicznych zaczynając od drugiego w Konstantynopolu. Przyczyn można zapewne szukać w socjo-ekonomicznych warunkach tych czasów, ale było to tak dawno, że trudno odszukać "niezależne źródła". Większość protestantów to odrzuca, ale nie wszyscy. [cięcie, limit]
Swoją drogą, od młodych lat, kiedy znałem już podstawy genetyki, zastanawiałem się skąd się wziął ten chromosom Y u Jezusa. Wynikało mi z tego, że Bóg jest facetem. Może o to chodziło pierwotnym twórcom Bibli. Że kiedyś ludzie poznają zasady dziedziczenia, i dowiedzą się, kto jest prawdziwym panem. Ale mało jest przykładów w Biblii na tak długoterminowe przewidywania, więc ta hipoteza spodoba się raczej miłośnikom teorii spiskowych, czyli że cała afera z Jezusem to dzieło kosmitów/przybyszy z przyszłości/zaginionej cywilizacji. Albo, dla wierzących ale racjonalnych, że agent Boga był mężczyzną. Może to nawet ten anioł, który zwiastował Maryi i powiedział, że nie ma dla Boga rzeczy niemożliwych. Podobnych słów używają niektórzy księża, kiedy "zwiastują" nieletnim.
|
|
5 na 5 | Eryk Buk (63 punktów) | > Dzisiaj w kościele odczytuje się z Biblii o cudzie w Kanie Galilejskiej. Od dziecka >zastanawiałem się, co w tym takiego ważnego. Spotkałem się z argumentacją, że to >pokazuje jak Matka Boska kocha ludzi, otwarta jest na ich potrzeby i za >pośrednictwem Jezusa wspomogą. Hmm, nie przekonuje mnie to. Analogicznie, pomagając >bezinteresownie innym, robiąc im prezenty, czy coś w tym stylu zasługuję na wpis do >Księgi Życia?Odsyłam tu. Jak trochę Pan przewinie to napotka interpretacje teologiczne, może one będą Panu pomocne. Cała Biblia opiera się o interpretacje więc ta perykopa nie musi mieć znaczenia dosłownego, a głównie alegoryczne, mające przekazać jakąś prawdę, czy to moralną, czy dotyczącą Maryi lub Jezusa. > Kolejna sprawa, dziewictwo NMP. Nawet jeśli zapłodnienie Jej, odbyło się od tak >sobie, magiczną różdżką (uznajmy, że Jezus to dziecko Pana Boga) to czy kopulowanie >z Józefem,Co do "kopulowania" o którym Pan wspomina to jeśli uznaje się boskość Jezusa, zwykle uznaje się też Niepokalane Poczęcie. Niemniej niektórzy uważają, że Jezus był tylko Prorokiem (tu zdania są podzielone - kolejny żydowski prorok i reformator, czy osoba natchniona przez Boga, wieszcząca jego słowa i nakazy, tworząca przy tym religię zbyt różną od judaizmu, aby nazwać go tylko reformatorem?) i wtedy można uważają że urodził się w wyniku zwykłego zapłodnienia, bez boskiej interwencji (są też teorie, że miał nawet rodzeństwo). > a właściwie nie kopulowanie zasługuje na rozpamiętywanie? Szczerze, z >punktu >widzenia medycznego można uznać, że było coś nie tak może z psychiką. Nie >widzę >sensu gadania i wychwalania dziewictwa i niedziewictwa.Tutaj, moim zdaniem, chodzi o rzecz następującą. Dziewictwo Maryi jest wychwalane, ponieważ jest to dobrowolne poświęcenie dla Boga (seks jest przecież przyjemny, a w owych czasach ludzie starali się mieć więcej niż jedno dziecko). Zachowała czystość i za to należy się jej uznanie. Poza tym część wierzących uznaje też jej Wniebowstąpienie, co może mieć wpływ na dogmat o jej dziewictwie, "wypadałoby" aby była "czysta", nieprawdaż? (zwłaszcza jeśli uznaje się również boskość Jezusa). > Interesuje mnie sens formułki " nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie,ale >powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja"> -dlaczego ja jako człowiek stworzony przez Boga mam nie być godny? a kto jest godny?> -co znaczy uzdrowienie duszy?> -przed Komunią się wykłasza tą formułę, ludzie przystępują potem do niej,a >wcześniej mówią,że nie są godniChodzi o to, moim zdaniem,, że człowiek grzeszy i jako taki może być niegodny przyjęcia Boga i komunii z nim (poprzez Eucharystię), więc w tej "formułce" sam uznaje że nie jest godny i prosi Boga, o przebaczenie i łaskę. O samej Eucharystii więcej tuPoza tym poleciłbym Panu zwracać uwagę na autokorektę i zasady pisowni w edytorze tekstu, jak to już zaproponowali inni forumowicze.
|
|
 | | michu (73 punktów) | >Tutaj, moim zdaniem, chodzi o rzecz następującą. Dziewictwo Maryi jest wychwalane, ponieważ jest to dobrowolne poświęcenie dla Boga (seks jest przecież przyjemny, a w owych czasach ludzie starali się mieć więcej niż jedno dziecko). Zachowała czystość i za to należy się jej uznanie. Poza tym część wierzących uznaje też jej Wniebowstąpienie, co może mieć wpływ na dogmat o jej dziewictwie, "wypadałoby" aby była "czysta", nieprawdaż? (zwłaszcza jeśli uznaje się również boskość Jezusa).
Czyli Twoim zdaniem, gdyby po urodzeniu Jezusa, NMP uprawiała seks z Józefem, ba - nawet miałaby z nim dziecki, byłaby niegodna Wniebowstąpienia? To jest jakąś ujmą? Przecież była mężatką, jej seks byłby obojętny w oczach Pana Boga. Dobrowolne poświęcenie Bogu...hmmm....przestane jeść czekoladowe babeczki,z których cierpie przyejmność, dla Boga. To wg mnie jest to myślenie. Wydaje mi się sprawa przereklamowana.
Chodzi o to, moim zdaniem,, że człowiek grzeszy i jako taki może być niegodny przyjęcia Boga i komunii z nim (poprzez Eucharystię), więc w tej "formułce" sam uznaje że nie jest godny i prosi Boga, o przebaczenie i łaskę.
Dobra, ale po co to ten człowiek gada, że nie jest godny,a za chwilę idzie przyjąć komunię, a np kilka dni wcześniej był u spowiedzi. Cały czas mam wątpliwości.
Dzięki za podzielenie się swoją opinią.
|
|
|  | 3 na 3 | Eryk Buk (63 punktów) |
> Czyli Twoim zdaniem, gdyby po urodzeniu Jezusa, NMP uprawiała seks z Józefem, ba - nawet miałaby z nim dziecki, byłaby niegodna Wniebowstąpienia? To jest jakąś ujmą? Przecież była mężatką, jej seks byłby obojętny w oczach Pana Boga.Dla mnie osobiście nie miałoby to większego znaczenia, niemniej inaczej patrzy się na kogoś, kto do końca życia dochował czystość, nieprawdaż? Chciałem tylko zwrócić Pana uwagę na sam dogmat obecny w Kościele, który wychwala jej dziewictwo. > Dobrowolne poświęcenie Bogu...hmmm....przestane jeść czekoladowe babeczki,z których cierpie przyejmność, dla Boga. To wg mnie jest to myślenie. Wydaje mi się sprawa przereklamowana.Cóż, chwalebnym jest wyzbyć się jakiejś przyjemności dla Boga i w imię wiary w niego, nawet czekoladowych babeczek  Co do samego przereklamowania, to jeśli się coś kocha, czy to inną osobę, czy Ojczyznę, czy Boga, powinno się być gotowym do ustępstw i poświęceń. Czystość dochowana przez Maryję było wyrazem jej miłości do Boga i gotowości do poświęceń w imię wiary. > Dobra, ale po co to ten człowiek gada, że nie jest godny,a za chwilę idzie przyjąć komunię, a np kilka dni wcześniej był u spowiedzi.Sęk w tym, że nie wie czy naprawdę jest godny. Mógł popełnić jakiś grzech, który w jego oczach byłby mniej ważny niż dla Boga, mógł też o jakimś zapomnieć. Sama spowiedź jest aktem skruchy, prośbą do Boga o przebaczenie, prosimy o nie, ale nie mamy pewności że je dostaliśmy. Poza tym pychą ze strony człowieka byłoby sądzić, że jest bez skazy i, że jest bezwzględnie godny dostąpić Eucharystii. > Cały czas mam wątpliwości.Wątpić jest rzeczą ludzką. Zresztą potrzebną i bardzo rozwojową. > Dzięki za podzielenie się swoją opinią.Proszę bardzo. Polecam się na przyszłość.
|
|
| |  | 2 na 2 | michu (73 punktów) | Kocham swoją babcię. Dla niej zimą będę chodził bez butów. Pomarzną mi nogi, będę cierpiał. Moja babcia mnie kocha też będzie przez to cierpiała, bo nie będę szczęsliwy. Prosty przykład ukazujący tą głupotę cierpiętnictwa. Dla mnie więcej start niż zysków. Wciąż mnie nie przekonuje:P
|
|
| | |  | 4 na 4 | Eryk Buk (63 punktów) | >Kocham swoją babcię. Dla niej zimą będę chodził bez butów. Pomarzną mi nogi, będę cierpiał. Moja babcia mnie kocha też będzie przez to cierpiała, bo nie będę szczęsliwy. Prosty przykład ukazujący tą głupotę cierpiętnictwa. Dla mnie więcej start niż zysków. Wciąż mnie nie przekonuje:P
Chodzi raczej o to, że z miłości do czegoś/kogoś jest Pan w stanie się dla tego kogoś/czegoś poświęcić, np. podczas II wojny światowej ludzie z różnych krajów bronili się przed Wehrmachtem, a potem organizowali ruchy oporu. Często narażali życie, ale robili to z miłości do swojej Ojczyzny.
Bogu ofiarować coś trudno, bo w końcu jest bogiem. Jedyne co można dla niego zrobić, to żyć, kierując się moralnością, dawać przykład wiary i ją szerzyć, pomagać innym ludziom, lub właśnie odmówić sobie czegoś przyjemnego (czy to seksu, czy babeczek), jako wyraz miłości i gotowości do ofiar.
Pana babcia, jako człowiek z krwi i kości zapewne bardziej potrzebowałaby poświęcenia o bardziej wymiernych skutkach, np. pomocy w uprzątnięciu domu. Z kolei ona mogłaby poświęcić trochę czasu oraz energii i upiec Panu ciasto.
Jeśli chodzi o cierpiętnictwom, jak to Pan ujął, to oczywiście z umiarem. Nie chcielibyśmy oglądać pochodów biczowników wlekących się na Jasną Górę. O ile brak seksu, czy babeczek nie afektuje tak bardzo na funkcjonowanie, to takie pochody uniemożliwiałyby normalne, ludzkie życie, a więcej pożytku dałaby np. pomoc w hospicjum.
|
|
| |  | 7 na 7 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > niemniej inaczej patrzy się na kogoś, kto do końca życia dochował czystość, nieprawdaż?
W tym celu najpierw trzeba zdefiniować jakąś czynność, całkowicie naturalnie występującą, jako nieczystą. W sumie wszystko jedno, czy będzie chodziło o ciupcianie czy o jedzenie zielonego groszku, śmianie się czy patrzenie w lewo.
Ja patrzyłbym z wielkim nieszczerym podziwem na człowieka, który w imię miłości do Boga nigdy w życiu nie patrzył w lewo.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | >W tym celu najpierw trzeba zdefiniować jakąś czynność, całkowicie naturalnie występującą, jako nieczystą. W sumie wszystko jedno, czy będzie chodziło o ciupcianie czy o jedzenie zielonego groszku, śmianie się czy patrzenie w lewo.
Słowa "czystość" użyłem jako synonimu dla wyrazu "dziewictwo".
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Słowa "czystość" użyłem jako synonimu dla wyrazu "dziewictwo".To oczywiste. Zwróciłem tylko uwagę, że "czystość" jest synonimem do "dziewictwo" tylko dlatego, że nasza ("nasza"... akurat) kultura zdefiniowało arbitralnie "seks" jako "nieczysty". Inne kultury jako nieczyste uważają najróżniejsze czynności: np. jedzenie wieprzowiny lub jedzenie w ogóle albo publiczne wycieranie nosa. Są też kultury uważające seks za coś szczególnie czystego i właściwego, a seks homoseksualny za naturalny etap edukacji młodego pokolenia 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | > To oczywiste. Zwróciłem tylko uwagę, że "czystość" jest synonimem do "dziewictwo" tylko dlatego, że nasza ("nasza"... akurat) kultura zdefiniowało arbitralnie "seks" jako "nieczysty".Pewnie wyszli z założenia, że coś tak przyjemnego nie może być dobre  > Inne kultury jako nieczyste uważają najróżniejsze czynności: np. jedzenie wieprzowiny lub jedzenie w ogóle albo publiczne wycieranie nosa. Są też kultury uważające seks za coś szczególnie czystego i właściwego, a seks homoseksualny za naturalny etap edukacji młodego pokolenia  Też gdzieś czytałem o tym artykuł
|
|
|  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Dobrowolne poświęcenie Bogu...hmmm....przestane jeść czekoladowe babeczki,z których cierpie przyejmność, dla Boga. To wg mnie jest to myślenie.Trafiłeś w dziesiątkę, to chodzi dokładnie o to  to jest właśnie esencja katolickiego myślenia i dobrowolnych wyrzeczeń dla Jezusa (np. w Wielkim Poście dzieci i dorośli rezygnują z jedzenia słodyczy itd.) > Dobra, ale po co to ten człowiek gada, że nie jest godny,a za chwilę idzie przyjąć komunię, a np kilka dni wcześniej był u spowiedzi.W obliczu Króla Wszystkich Królów Jaśniejącego Wieczną Chwałą, każdy zwykły człowiek, nawet świeżo po prysznicu i w najlepszych dżinsach, ma czuć się bylejaki i niedomyty. Jeśli Król zaszczyci go wizytą w jego żołądku czyli komunią, to należy czuć wielką radość i zaskoczenie, że oto zjadłem kawałek Króla i nadal żyję! Zaszczycił mnie łaskawą wizytą, A MÓGŁ ZABIĆ. I o to chodzi.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Tutaj, moim zdaniem, chodzi o rzecz następującą. Dziewictwo Maryi jest wychwalane, ponieważ jest to dobrowolne poświęcenie dla Boga (seks jest przecież przyjemny, a w owych czasach ludzie starali się mieć więcej niż jedno dziecko). Zachowała czystość i za to należy się jej uznanie.< Dziewictwo Maryi nie jest rezultatem jakiegokolwiek poświęcenia, jest wynikiem błędnego tłumaczenia ST przez ewangelistów. Hebrajskie Alma przetłumaczyli błędnie jako dziewica. Maryja dziewica porodziła syna i nadała mu imię Jezus żeby spełniło się proroctwo z księgi Izajasza że panna porodzi syna i da mu na imię Immanuel. Ciekawe że w NT nikt nigdy nie nazywa Jezusa Immanuelem. Jeszcze ciekawszym jest że ten fragment z księgi Izajasza nie był proroctwem tylko opisem pewnej wojny która miała mieć miejsce 8 wieków wcześniej. Dzięki słabej znajomości hebrajskiego lub greckiego i stąd błędnego tłumaczenia, Jezus wjechał do Jerozolimy na dwóch osiołkach, Augustyn odkrył grzech pierworodny etc.
|
|
4 na 4 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Dzisiaj w kościele odczytuje się z Biblii o cudzie w Kanie Galilejskiej... Spotkałem się z argumentacją, że to pokazuje jak Matka Boska kocha >ludzi, otwarta jest na ich potrzeby i za pośrednictwem Jezusa wspomogą. Hmm, nie przekonuje mnie to. No mnie też niezbyt  "Jn 2:1-11 1. Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. ... 11. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. (BT) Według mnie nie ma co tu specjalnie interpretować, dzięki tego rodzaju wydarzeniom uczniowie Jezusa uwierzyli, że jest kimś specjalnym. Ta wzmianka pokazuje przy okazji, że Jezus nie był "sztywniakiem" i kiedy była impreza, potrafił się "wyluzować". Cytat:>Analogicznie, pomagając bezinteresownie innym, robiąc im prezenty, czy coś w tym stylu zasługuję na >wpis do Księgi Życia? To tak nie działa Cytat:>było coś nie tak może z psychiką. Nie widzę sensu gadania i wychwalania dziewictwa i niedziewictwa. Moim zdaniem najważniejsze jest to, że Jezus został poczęty bez udziału człowieka (takie "Boskie invitro" ; Bóg, to Bóg, bez problemu potrafi np. tak zamanipulować komórkami ciała Marii aby stały się zapłodnioną zygotą) Cytat:>Interesuje mnie sens formułki " nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie,ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja" "Mt 8:5-13 5. Gdy wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, 6. mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. 7. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go . 8. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. 9. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! - a idzie; drugiemu: Chodź tu! - a przychodzi; a słudze: Zrób to! - a robi. 10. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. 11. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. 12. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz - w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów . 13. Do setnika zaś Jezus rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś. I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie. (BT)" Widzisz, wojskowy, w dodatku Rzymianin (mało prawdopodobne, żeby w tych czasach Żyd mógł piastować stanowisko setnika) widząc cuda Jezusa UWIERZYŁ, że rzeczywiście jest on "Boskiego pochodzenia" w związku z czym stwierdził, że skoro to Syn boży, to nie potrzebuje on chodzić na miejsce, wystarczy, że powie słowo... Cytat:>-dlaczego ja jako człowiek stworzony przez Boga mam nie być godny? a kto jest godny? Według teologii Chrześcijańskiej, Jezus przez całe swoje życie nie popełnił grzechu (nie kradł, nie kłamał itp.). Ty, czy ja natomiast mamy "swoje za uszami". Nie jesteśmy więc godni tego, żeby Bóg do nas przychodził, pokazywał się nam albo "robił sztuczki"; "bo jak nie to nie będziemy wierzyć". Cytat:>-co znaczy uzdrowienie duszy? Im mniej kradniesz, kłamiesz, bzykasz na boku za plecami swojej kobiety, tym Twoja dusza jest zdrowsza Cytat:>-przed Komunią się wykłasza tą formułę, ludzie przystępują potem do niej,a wcześniej mówią,że nie są >godni Jeśli poprosisz i postanowisz się zmienić, to Bóg wybaczy Twoje różne "wybryki" i w ten sposób "uzdrowi Twoją duszę". Cytat:> Proszę o wypowiedzi osób znających się na rzeczy, może teologów.Interesują mnie też wypowiedzi osób> wierzących > Chciałbym poznać ten "naukowo-katolicki" punkt widzenia. To, co napisałem, to mój prywatny punkt widzenia. Zastanawia mnie jedno: Nie lepiej, żebyś sam to przeczytał i wyrobił sobie własną opinię ? Pytasz wierzących i ateistów o opinię na temat jakiegoś tekstu, zamiast samemu się z nim zapoznać... Przecież Ewangelie to lektura na jedno popołudnie a cały nowy testament - na jeden weekend. Mogę Ci jedynie poradzić, żebyś nie polegał na zdaniu innych (w tym i moim) a sam wyciągał wnioski i sam wyrabiał sobie opinię. Poświęć te parę godzin, przeczytaj i sam się zastanów, czy to ma sens, czy to "brednie". Kto wie, może uwierzysz, a może zostaniesz po tym ateistą ? Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
 | 7 na 7 | zupełna (2507 punktów) | > Moim zdaniem najważniejsze jest to, że Jezus został poczęty bez udziału człowieka A to ciekawosta. Rozumiem, że Miriam była kosmitką z innej niż ziemia planety, no chyba, że ups, kobieta to nie jest człowiek.
|
|
|  | 1 na 3 | Vancalar (1804 punktów) | > > Moim zdaniem najważniejsze jest to, że Jezus został poczęty bez udziału człowieka Cytat:>A to ciekawosta. Rozumiem, że Miriam była kosmitką z innej niż ziemia planety, no chyba, że ups, kobieta to nie jest człowiek. POCZĘTY, nie urodzony. Ona nie doprowadziła do powstania zapłodnionej komórki w swojej macicy.
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | 2 na 2 | zupełna (2507 punktów) | >> [color=blue]> Moim zdaniem najważniejsze jest to, że Jezus został poczęty bez udziału człowieka > Cytat:>A to ciekawosta. Rozumiem, że Miriam była kosmitką z innej niż ziemia planety, no chyba, że ups, kobieta to nie jest człowiek. > POCZĘTY, nie urodzony. Ona nie doprowadziła do powstania zapłodnionej komórki w swojej macicy.[/color]A komórka jajowa nie jest do poczęcia potrzbna? 1:1 Jhvh kontra Miriam
|
|
| | |  | 2 na 2 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>>[cytat]>A to ciekawosta. Rozumiem, że Miriam była kosmitką z innej niż ziemia planety, no chyba, że ups, kobieta to nie jest człowiek. > >POCZĘTY, nie urodzony. Ona nie doprowadziła do powstania zapłodnionej komórki w swojej macicy.[/color]> A komórka jajowa nie jest do poczęcia potrzbna? 1:1 Jhvh kontra Miriam [/cytat] Miałem na myśli czynność prowadzącą do powstania zygoty ale żeby nie przedłużać takiej mało merytorycznej przepychanki przyznaję Ci rację, wyraziłem się nieprecyzyjnie, powinno być: mężczyzny i na tym zakończmy. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
|  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > A to ciekawosta. Rozumiem, że Miriam była kosmitką z innej niż ziemia planety, no chyba, że ups, kobieta to nie jest człowiek.Powszechnie wiadomo, że kobiety są z Wenus  (a faceci to świnie 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | | michu (73 punktów) | Oczywiście,że czytam w miarę możliwości czasowych,ale chętnie zapoznam się ze zdaniem profesjonalistów którzy już coś poczytali. Nadal wydaje mi się to zagmatwane, ale szczere dzięki za wyjaśnienie genezy (chyba) formułki.Pzdr.
|
|
 | 6 na 6 | -jad- (18783 punktów) | > Przecież Ewangelie to lektura na jedno popołudnie a cały nowy testament - na jeden weekend.Zależy dla kogo. Przeczytanie całej Biblii zajęło mi około roku (sam Nowy Testament chyba kwartał). W międzyczasie czytałem inne książki, gazety, spotykałem się ze znajomymi, z dziewczynami, piłem alkohol, zarabiałem pieniądze. Starałem się nie oszaleć po prostu. Z perspektywy czasu uważam, że niepotrzebnie się męczyłem, bo korzyści wielkich z tego nie odniosłem. Mogę co najwyżej pochwalić się komuś, że ja przeczytałem. Ateistom czytanie Świętej Księgi zdecydowanie odradzam. Jest tyyyyle ciekawszych książek, na które życia nie starczy. Owieczkom polecam szczególnie Księgę Powtórzonego Prawa  seele in not
|
|
2 na 2 |
11 na 11 | Anna Salman (16360 punktów) | > Interesuje mnie sens formułki " nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie,ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja"Chyba na początku jest jeszcze "Panie", reszta w zasadzie bez znaczenia. Bez kontekstu się tego nie rozbierze. Trzeba stanąć z tyłu za wiernymi i rozejrzeć się po kościele. Wszyscy leżą plackiem przed jedną osobą - kapłanem. Niewerbalny przekaz jest aż nazbyt wyraźny ... Te rytuały mają wykazać jedno - kto tu rządzi. Dla porównania ciekawie jest przyjrzeć się mszy protestanckiej - oni nie płaszczą się przed swoimi kapłanami. A w niektórych kościołach kościołach są ławki ustawione tyłem do ołtarza. Jak się wiernym kazanie nie podoba, to ostentacyjnie się przesiadają. > Proszę o wypowiedzi osób znających się na rzeczy, może teologów.Interesują mnie też wypowiedzi osób wierzących Ja akurat zostałam wychowana bez kontaktu z religią, ale z boku wyraźniej widać pewne rzeczy. > Chciałbym poznać ten "naukowo-katolicki" punkt widzenia.Katolicyzm ma tyle wspólnego z nauką, co ja z baletem klasycznym, a przy tym żaden katolik tego nie wyjaśni. Bo ci, co leżą (ok. - klęczą), to widzą tylko kawałek podłogi, natomiast duchowni nigdy nie przyznają, o co chodzi.
|
|
 | | Eryk Buk (63 punktów) | > Chyba na początku jest jeszcze "Panie", reszta w zasadzie bez znaczenia.> Bez kontekstu się tego nie rozbierze. Trzeba stanąć z tyłu za wiernymi i rozejrzeć się po kościele. Wszyscy leżą plackiem przed jedną osobą - kapłanem. Niewerbalny przekaz jest aż nazbyt wyraźny ...> Te rytuały mają wykazać jedno - kto tu rządzi.Nigdy w kościele nie widziałem, żeby ktoś leżał, ale może ludzie tak robią w Pani szerokościach geograficznych? Skoro kapłan 'prowadzi' mszę, czyta Ewangelię i wygłasza kazanie, to chyba logiczne że jest możliwie najbardziej na środku, aby być widocznym i zwracać uwagę wiernych, prawda? > Dla porównania ciekawie jest przyjrzeć się mszy protestanckiej - oni nie płaszczą się przed swoimi kapłanami. A w niektórych kościołach kościołach są ławki ustawione tyłem do ołtarza. Jak się wiernym kazanie nie podoba, to ostentacyjnie się przesiadają.Proszę mnie poprawić jeśli się mylę, ale na mszy protestanckiej kapłan również znajduje się na środku, więc czy to Pani zdaniem też nie jest płaszczenie się? > Katolicyzm ma tyle wspólnego z nauką, co ja z baletem klasycznym, a przy tym żaden katolik tego nie wyjaśni.Najwyraźniej nie przeczytała Pani żadnych wcześniejszych wypowiedzi w tym temacie. Co do baletu to nie wiem, czym się Pani zajmuje hobbistycznie lub zawodowo, więc może faktycznie jest Pani baletnicą? > Bo ci, co leżą (ok. - klęczą), to widzą tylko kawałek podłogi,Z tego zdania wynika, że osoba klęcząca, czy leżąca nie jest w stanie patrzeć gdzie indziej niż na podłogę, a to przecież prawdą to nie jest. Czy zechciałaby pani rozwinąć tę myśl? > natomiast duchowni nigdy nie przyznają, o co chodzi.Jeśli chodzi o dziewictwo Maryi, to najwyraźniej nie szukała Pani zbyt dokładnie. ale zrzucę to na karb tego: > akurat zostałam wychowana bez kontaktu z religią, ale z boku wyraźniej widać pewne rzeczy.Widać może wyraźniej, ale z pewnością gorzej słychać
|
|
|  | 12 na 12 | Anna Salman (16360 punktów) | > Nigdy w kościele nie widziałem, żeby ktoś leżał, ale może ludzie tak robią w Pani szerokościach geograficznych?Może źle się wyraziłam, ale takie wiernopoddańcze pokłony bije się tylko w kościele rzymskokatolickim, cerkwi prawosławnej oraz w islamie - jeżeli chodzi o moje "szerokości geograficzne". Rzeczywiście nie widziałam obrzędów buddyjskich, a wyznawcy tej religii też są w Polsce spotykani, nawet u nas - na Mazowszu. U protestantów rytuały ograniczone są do minimum, zasadniczą część mszy stanowi kazanie. Wierni siedzą i słuchają albo stoją - w czasie śpiewania psalmów. Trudno postawę stojącą uznać za płaszczenie się przed kimś. > Z tego zdania wynika, że osoba klęcząca, czy leżąca nie jest w stanie patrzeć gdzie indziej niż na podłogę, a to przecież prawdą to nie jest. Czy zechciałaby pani rozwinąć tę myśl?Przecież klęcząc dodatkowo pochylają głowy, co zdecydowanie ogranicza zakres widzenia.  > Jeśli chodzi o dziewictwo Maryi, to najwyraźniej nie szukała Pani zbyt dokładnie.Nie, no w takie tematy mnie pan nie wciągnie. Nawet jeżeli dochodzi do zapłodnienia bez naruszenia błony dziewiczej (co jest możliwe), to dalsze spekulacje na temat "wiecznego dziewictwa" są już raczej nie na ten portal. Ja odniosłam się tylko do zachowań wiernych, czyli tego, co jest obserwowalne, natomiast pseudonaukowa wykładnia dogmatów religijnych nie tylko mnie nie interesuje, lecz wręcz śmieszy. > >... ale z boku wyraźniej widać pewne rzeczy.> Widać może wyraźniej, ale z pewnością gorzej słychać  Wystarczająco dobrze i aż nazbyt często, żeby mieć dość.
|
|
| |  | | Eryk Buk (63 punktów) | > Może źle się wyraziłam, ale takie wiernopoddańcze pokłony bije się tylko w kościele rzymskokatolickim, cerkwi prawosławnej oraz w islamie - jeżeli chodzi o moje "szerokości geograficzne". Rzeczywiście nie widziałam obrzędów buddyjskich, a wyznawcy tej religii też są w Polsce spotykani, nawet u nas - na Mazowszu.> U protestantów rytuały ograniczone są do minimum, zasadniczą część mszy stanowi kazanie. Wierni siedzą i słuchają albo stoją - w czasie śpiewania psalmów. Trudno postawę stojącą uznać za płaszczenie się przed kimś.Z tym, że w świątyni, czy to katolickiej, czy prawosławnej, czy protestanckiej, lwia część pokłonów i uklęknięć (jeśli nie wszystkie), nie są czynione przed kapłanem, ale przed Eucharystią, czy ołtarzem i są wyrazem szacunku do Boga, a nie płaszczeniem się przed kapłanem, ewentualnie jest to postępowanie zgodne z rytuałem, wymyślonym w jakimś celu, dawno temu, teraz już nieaktualnym. Poza wszystkim to im więcej taki pastor miałby czasu na kazanie, tym bardziej wmówiłby ludziom, kto tu, rządzi, więc to raczej tam byłoby więcej płaszczenia  > Przecież klęcząc dodatkowo pochylają głowy, co zdecydowanie ogranicza zakres widzenia.  To zależy od osoby. Niektórzy istotnie ją pochylają, czy to z powodu wygody, czy odcięcia się od bodźców wzrokowych, w celu ułatwienia sobie głębszych przemyśleń (atmosfera sprzyja rozważaniom, prawda?). Niemniej nie jest to spowodowane płaszczeniem się. > Nie, no w takie tematy mnie pan nie wciągnie. Nawet jeżeli dochodzi do zapłodnienia bez naruszenia błony dziewiczej (co jest możliwe), to dalsze spekulacje na temat "wiecznego dziewictwa" są już raczej nie na ten portal.> Ja odniosłam się tylko do zachowań wiernych, czyli tego, co jest obserwowalne, natomiast pseudonaukowa wykładnia dogmatów religijnych nie tylko mnie nie interesuje, lecz wręcz śmieszy.Autor pytał się dziewictwo Maryi, więc udzieliłem mu odpowiedzi. Pani stwierdziła (o ile zrozumiałem), że duchowni nie przyznają o co chodzi w kwestii dziewictwa. Jeśli chodziło Pani o coś innego to przepraszam i proszę o jaśniejszą wypowiedź.
|
|
| | |  | 7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... w świątyni, czy to katolickiej, czy prawosławnej, czy protestanckiej, lwia część pokłonów i uklęknięć (jeśli nie wszystkie), nie są czynione przed kapłanem, ale przed Eucharystią, czy ołtarzem i są wyrazem szacunku do Boga...Znam interpretację, ale jednak nasuwają się pytania: - jeżeli Bóg jest wszechobecny, to dlaczego cześć jest oddawana tylko w jednym miejscu, a szacunek dla Boga i jego "dzieła stworzenia" nie jest przenoszony poza obszar świątyń i nie ma zastosowania wobec innych rzeczy? Chociażby ochrona środowiska, traktowanie zwierząt, wzajemny szacunek itd. Można by jeszcze dopytać, w jakim celu niektóre miejsca są dodatkowo "poświęcane" przez kapłanów? Czyżby dzieło boskie nie było wystarczająco uświęcone samym aktem kreacji? - dlaczego tylko niektóre religie zachowały tego typu rytuały? Przecież nawet chrześcijaństwo, zwłaszcza kościoły nowej tradycji protestanckiej całkiem od nich odeszły. Bóg ten sam, PŚ to samo, ale atmosfera jakby inna. > Poza wszystkim to im więcej taki pastor miałby czasu na kazanie, tym bardziej wmówiłby ludziom, kto tu, rządzi, więc to raczej tam byłoby więcej płaszczenia  Zależy co nazywamy płaszczeniem. W liturgii kościołów protestanckich dominuje interpretacja poszczególnych rozdziałów ST (którego treść jest znana wiernym, bo mają obowiązek czytać PŚ), co stanowi punkt wyjścia do kazania. A ono z kolei zawiera wytyczne postępowania dla wiernych i ma charakter wykładu, a nie odbierania hołdów ze strony zgromadzonych. > >Przecież klęcząc dodatkowo pochylają głowy, co zdecydowanie ogranicza zakres widzenia.  > ... Niektórzy istotnie ją pochylają, czy to z powodu wygody, czy odcięcia się od bodźców wzrokowych, w celu ułatwienia sobie głębszych przemyśleń (atmosfera sprzyja rozważaniom, prawda?).Bywałam w kościołach z różnych okazji - niestety poza mechanicznym i nawykowym wykonywaniem pewnych czynności nie zauważyłam tejże refleksyjności. Niektórzy wręcz powtarzają czynności po sąsiadach, żeby "nie odstawać". > Pani stwierdziła (o ile zrozumiałem), że duchowni nie przyznają o co chodzi w kwestii dziewictwa. ...Cały czas odnosiłam się jedynie do zachowania wiernych w kościele. Interpretacje zasad wiary nie interesują mnie w ogóle, gdyż jedne z nich odnoszą się do zagadnień kompletnie wydumanych i nieistotnych (vide przedmiotowe dziewictwo), a inne - odnoszące się do zasad postępowania - są przez samych wiernych ignorowane, więc chyba nie mają dla was większego znaczenia.
|
|
| | | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | > - jeżeli Bóg jest wszechobecny, to dlaczego cześć jest oddawana tylko w jednym miejscu, a szacunek dla Boga i jego "dzieła stworzenia" nie jest przenoszony poza obszar świątyń i nie ma zastosowania wobec innych rzeczy? Chociażby ochrona środowiska, traktowanie zwierząt, wzajemny szacunek itd.Sam kościół to miejsce zgromadzeń przeznaczone do nauczania (kazanie), modlitwy, poświęcenia trochę czasu Bogu (dowód miłości), a te czynności powinny raczej odbywać się w jakimś wyznaczonym, spokojnym miejscu, nie uważa Pani? To, że wielu ludzi jest niechętnych do przestrzegania wymienionych przez Panią ideałów w życiu codziennym to nie wina kościołów, czy księży (przynajmniej nie wszystkich), ale społeczeństwa i środowiska w którym żyją. Kazanie nie zmieni od tak hipokryty, a człowieka moralnego i pracowitego po prostu jeszcze bardziej umotywuje. > Można by jeszcze dopytać, w jakim celu niektóre miejsca są dodatkowo "poświęcane" przez kapłanów? Czyżby dzieło boskie nie było wystarczająco uświęcone samym aktem kreacji?Zależy jakie miejsca. Cmentarze po to, aby prosić Boga by zmarli zaznali życia wiecznego (czyli nie trafili do piekła/wyszli z czyśćca szybciej), szpitale po to aby prosić o zdrowie dla chorych itd. Bywa to też dziękczynienie dla Boga. Oczywiście nie wykluczam działalności polytyków w sutannach, którym święcenie miejsc, czy rzeczy, ma przynieść zysk, ale uogólnianie byłoby krzywdzące. > - dlaczego tylko niektóre religie zachowały tego typu rytuały? Przecież nawet chrześcijaństwo, zwłaszcza kościoły nowej tradycji protestanckiej całkiem od nich odeszły.To może być jeden z powodów pozostania przy tych rytuałach. Kościół chciał zachować odrębność i pozostać przy starych tradycjach. > Bóg ten sam, PŚ to samo, ale atmosfera jakby inna.Cóż Kościół rzymsko-katolicki, jak wiemy, wolno się rozwija, ale na pewno przyjdzie czas kiedy dokona się kolejnych reform (może jeszcze za naszego życia  ) i "atmosfera" zmieni się na lepsze. > Zależy co nazywamy płaszczeniem. W liturgii kościołów protestanckich dominuje interpretacja poszczególnych rozdziałów ST (którego treść jest znana wiernym, bo mają obowiązek czytać PŚ), co stanowi punkt wyjścia do kazania. A ono z kolei zawiera wytyczne postępowania dla wiernych i ma charakter wykładu, a nie odbierania hołdów ze strony zgromadzonych.Właściwie każdy katolik powinien czytać Biblię, ale wiadomo jak z tym jest. Niemniej i tu przed kazaniem jest czytane Pismo Święte, a kazanie często do niego nawiązuje, a także je interpretuje. W liturgii katolickiej, też jest to wykład, a że w innej formie, cz z inną "atmosferą", to specyfika Kościoła. Jakichś hołdów też nie uświadczyłem. > Bywałam w kościołach z różnych okazji - niestety poza mechanicznym i nawykowym wykonywaniem pewnych czynności nie zauważyłam tejże refleksyjności. Niektórzy wręcz powtarzają czynności po sąsiadach, żeby "nie odstawać".Ludzie są różni. Niektórzy istotnie wykonują czynności mechanicznie, ale część myśli nad kazaniem i fragmentem Biblii, co jest jednym z zamierzonych efektów, który powinna wywołać Msza. > Cały czas odnosiłam się jedynie do zachowania wiernych w kościele. Interpretacje zasad wiary nie interesują mnie w ogóle, gdyż jedne z nich odnoszą się do zagadnień kompletnie wydumanych i nieistotnych (vide przedmiotowe dziewictwo), a inne - odnoszące się do zasad postępowania - są przez samych wiernych ignorowane, więc chyba nie mają dla was większego znaczenia.W takim razie, oczywiście niektórzy księża (zwłaszcza na małych parafiach na przysłowiowym krańcu świata) z pewnością dążą do hołubienia ich, ale jak już wspomniałem uogólnianie jest krzywdzące.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | catseye (1381 punktów) | > Właściwie każdy katolik powinien czytać BiblięPełna zgoda! Najlepsze lekarstwo na "owieczkowatość"
|
|
| | | | | |  | | Mortimer (1359 punktów) | > >Właściwie każdy katolik powinien czytać Biblię> Pełna zgoda! Najlepsze lekarstwo na "owieczkowatość"  Zgoda, ale owieczki nie chcą czytać Biblii  może boją się tego, albo po prostu to za duża książka 
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Anna Salman (16360 punktów) | > Sam kościół to miejsce zgromadzeń przeznaczone do nauczania (kazanie), modlitwy, poświęcenia trochę czasu Bogu (dowód miłości), a te czynności powinny raczej odbywać się w jakimś wyznaczonym, spokojnym miejscu, nie uważa Pani?Kazanie zajmuje tak mało miejsca, że w zasadzie można je pominąć. I ponoć miało być jeszcze ograniczone - wiem stąd, że informacje o życiu kościoła i opinie hierarchów są serwowane przez media publiczne (z mojego abonamentu), a nie dlatego, że jakoś pilnie śledzę życie wewnętrzne krk. Przy tym samo "nauczanie" częściej dotyczy spraw polityki, niż wiary. Poza tym pisałam o oddawaniu czci z wykorzystaniem swoistych rytuałów, kojarzących się z typowo feudalnym hołdem. Ale w tym punkcie się nie dogadamy dopóki nie przekona się Pan, jak to wygląda w kościołach innych wyznań. > To, że wielu ludzi jest niechętnych do przestrzegania wymienionych przez Panią ideałów w życiu codziennym to nie wina kościołów, czy księży (przynajmniej nie wszystkich), ale społeczeństwa i środowiska w którym żyją.Ależ wszyscy członkowie kościoła, w tym duchowni, w takim samym stopniu tworzą to środowisko, w jakim są jego wytworem. Kościół to ogół ludzi, którzy się z nim utożsamiają (podobno w Polsce wg CBOS 95% społeczeństwa). > Kazanie nie zmieni od tak hipokryty, a człowieka moralnego i pracowitego po prostu jeszcze bardziej umotywuje.Tak się kiedyś mówiło "dobrego karczma nie zepsuje, złego kościół nie naprawi". Jednak mając na uwadze, że obecnie 99% ludzi, którzy mnie otaczają, to katolicy, to powiedzenie należałoby zmodyfikować - nieliczne przykłady przyzwoitego zachowania są raczej wyjątkiem, niz regułą. Jaki to procent? Jedwabne - jedna kobieta, która uratowała siedmioro Żydów, a po wojnie została pobita i zmuszona do wyprowadzki. > ... Cmentarze po to, aby prosić Boga by zmarli zaznali życia wiecznego (czyli nie trafili do piekła/wyszli z czyśćca szybciej), szpitale po to aby prosić o zdrowie dla chorych itd. ...Święcone są parkingi, szkoły, domy kultury, a nawet oczyszczalnia ścieków  , natomiast na cmentarzach chowa się też ludzi, którzy w piekło / czyściec nigdy nie wierzyli. I to za pieniądze (pewnie niemałe) wszystkich podatników. Stąd wraca problem samofinansowania kościoła - 95% (wg CBOS), czy też około 90% (wg GUS) obywateli nie jest w stanie sfinansować działalności własnej wspólnoty? > ... Kościół chciał zachować odrębność i pozostać przy starych tradycjach.Dla mnie jest to po prostu element specyficznej socjalizacji - kształtowanie mentalności feudalnej. > ... na pewno przyjdzie czas kiedy dokona się kolejnych reform (może jeszcze za naszego życia ) i "atmosfera" zmieni się na lepsze.Wątpię. Już dawno zarzuciłam pogląd, że następne pokolenia zrobią rewolucję. Kultura jest przekazywana pokoleniowo, a jeżeli pewne rozwiązania są opłacalne dla określonej grupy, to ... cóż - "nie zmienia sie zwycięskiego składu". > Właściwie każdy katolik powinien czytać Biblię, ...Do 1949 r. obowiązywał zakaz czytania PŚ przez katolików. To, co jest czytane w czasie mszy, to niewielki fragment NT, po którym z reguły następuje "płynne" przejście do bieżących spraw politycznych. Z wypowiedzi niektórych hierarchów wynika, że też nie znają treści świętej księgi chrześcijaństwa, a nawet aktualnej wykładni Watykanu (np. postać Marii Magdaleny). > ... oczywiście niektórzy księża (zwłaszcza na małych parafiach na przysłowiowym krańcu świata) z pewnością dążą do hołubienia ich, ale jak już wspomniałem uogólnianie jest krzywdzące.Na małych parafiach sytuacja niekiedy jest patologiczna, ale są też przykłady, że właśnie tam wierni potrafią się postawić - zwłaszcza, gdy chodzi o pieniądze  . Dużo wyższy poziom hipokryzji cechuje, wbrew pozorom, społeczność w dużych miastach.
|
|
| | | | | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | > Kazanie zajmuje tak mało miejsca, że w zasadzie można je pominąć. I ponoć miało być jeszcze ograniczone - wiem stąd, że informacje o życiu kościoła i opinie hierarchów są serwowane przez media publiczne (z mojego abonamentu), a nie dlatego, że jakoś pilnie śledzę życie wewnętrzne krk. Przy tym samo "nauczanie" częściej dotyczy spraw polityki, niż wiary.> Poza tym pisałam o oddawaniu czci z wykorzystaniem swoistych rytuałów, kojarzących się z typowo feudalnym hołdem. Ale w tym punkcie się nie dogadamy dopóki nie przekona się Pan, jak to wygląda w kościołach innych wyznań.Tutaj muszę się nie zgodzić. W mojej parafii (i nie tylko w mojej) nigdy nie usłyszałem aby na kazaniu były poruszane kwestie polityki. Hołdy, jak już wspomniałem, to po prostu oddawanie czci Bogu, a nie księdzu. > Ależ wszyscy członkowie kościoła, w tym duchowni, w takim samym stopniu tworzą to środowisko, w jakim są jego wytworem. Kościół to ogół ludzi, którzy się z nim utożsamiają (podobno w Polsce wg CBOS 95% społeczeństwa).Z tym że mnie chodziło o kościół (budynek) oraz msze z które są w nim przeprowadzane, a nie o Kościół (czyli wspólnotę). Zresztą nie tylko Kościół tworzy społeczeństwo i środowisko życia. Tworzą je rodzina, przyjaciele, sąsiedzi i mnóstwo innych ludzi. > Tak się kiedyś mówiło "dobrego karczma nie zepsuje, złego kościół nie naprawi". Jednak mając na uwadze, że obecnie 99% ludzi, którzy mnie otaczają, to katolicy, to powiedzenie należałoby zmodyfikować - nieliczne przykłady przyzwoitego zachowania są raczej wyjątkiem, niz regułą. Jaki to procent? Jedwabne - jedna kobieta, która uratowała siedmioro Żydów, a po wojnie została pobita i zmuszona do wyprowadzki.Akurat odwoływanie się Jedwabnem jest trochę niesprawiedliwe, bo owszem podobne incydenty się w Polsce zdarzały, ale w większości przypadków Polacy nieśli pomoc Żydom, chowali ich i pomagali uciec. > Święcone są parkingi, szkoły, domy kultury, a nawet oczyszczalnia ścieków , natomiast na cmentarzach chowa się też ludzi, którzy w piekło / czyściec nigdy nie wierzyli.Szkoły święcone są po to aby prosić Boga, by młodzież lepiej uczyła itp., domy kultury podobnie. Parkingi zapewne, aby kierowcy nie mieli tylu wypadków, ale oczywiście zdarzają się i tacy co święcą wszystko jak leci  . Pochówek to z reguły decyzja rodziny, lub zmarłego. Jeśli nie chcieli być pochowani na cmentarzu mogli w testamencie określić odpowiadający im rodzaj pochówku (np. kremacja i umieszczenie na kominku  ). Poza tym w cenę pochowku wchodzi cena działki, grobowiec i wynajęcie grabarzy. Ciała nie można zostawić byle gdzie, nieprawdaż? > I to za pieniądze (pewnie niemałe) wszystkich podatników. Stąd wraca problem samofinansowania kościoła - 95% (wg CBOS), czy też około 90% (wg GUS) obywateli nie jest w stanie sfinansować działalności własnej wspólnoty?To jest kwestia konkordatu, a nasi politycy wolą obrzucać się nawzajem łajnem i wywoływać skandale, niż wziąć się do uczciwej roboty. Sam najchętniej zobaczyłbym porządny akt prawny normujący stosunki państwo-religia, a także sposób finansowania duchownych i kościołów, ale, niestety, dla większości "wybrańców ludu" celem priorytetowym jest utrzymanie się przy korycie do następnej kadencji. Sam spotkałem księży, którzy też chcieliby likwidacji funduszu Kościelnego i opodatkowania parafii. > Wątpię. Już dawno zarzuciłam pogląd, że następne pokolenia zrobią rewolucję. Kultura jest przekazywana pokoleniowo, a jeżeli pewne rozwiązania są opłacalne dla określonej grupy, to ... cóż - "nie zmienia sie zwycięskiego składu".Był II sobór watykański, będzie i III. Trzeba tylko czasu, chęci i potężnych osobowości. Poza tym, nie można oczekiwać rewolucji na miarę październikowej, zmiany często nadchodzą powoli np. nie tak dawno gdzieś czytałem, że pozwolili dziewczynom, w niektórych parafiach, zostawać ministrantami. Kiedyś nie do pomyślenia, a dziś już się dzieje. > Do 1949 r. obowiązywał zakaz czytania PŚ przez katolików. To, co jest czytane w czasie mszy, to niewielki fragment NT, po którym z reguły następuje "płynne" przejście do bieżących spraw politycznych. Z wypowiedzi niektórych hierarchów wynika, że też nie znają treści świętej księgi chrześcijaństwa, a nawet aktualnej wykładni Watykanu (np. postać Marii Magdaleny).Może to tylko moje zdanie ale od 1949 r. minęło już sporo czasu  , a o sprawach politycznych napisałem wyżej. > Na małych parafiach sytuacja niekiedy jest patologiczna, ale są też przykłady, że właśnie tam wierni potrafią się postawić - zwłaszcza, gdy chodzi o pieniądze . Dużo wyższy poziom hipokryzji cechuje, wbrew pozorom, społeczność w dużych miastach.Trudne do obiektywnej oceny. Na pewno zdarza się i tu, i tu.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... W mojej parafii (i nie tylko w mojej) nigdy nie usłyszałem aby na kazaniu były poruszane kwestie polityki.Mieszkam w pobliżu kościoła, dysponującego świetnym nagłośnieniem. Poza tym z racji różnych wydarzeń w rodzinie i wśród znajomych (a także z czystej ciekawości) bywałam w różnych kościołach, nie tylko mazowieckich. W jednej tylko parafii ksiądz unika polityki. Dziwne, ale chyba wybrał ten zawód z powołania.  > Z tym że mnie chodziło o kościół (budynek) oraz msze z które są w nim przeprowadzane, a nie o Kościół (czyli wspólnotę).Zrozumiałam, że zachowanie wiernych zależy od środowiska, z jakiego się wywodzą - z czym się zgadzam. > Zresztą nie tylko Kościół tworzy społeczeństwo i środowisko życia. Tworzą je rodzina, przyjaciele, sąsiedzi i mnóstwo innych ludzi.Ale ci ludzie są w większości członkami tego samego kościoła, w naszym - nieomalże monowyznaniowym społeczeństwie - rzymskokatolickiego. Kościół to przecież cała organizacja, nie tylko duchowieństwo, wszyscy od papieża do najmłodszego dziecka, które już deklaruje przynależność wyznaniową (formalnie wszyscy ochrzczeni). > Akurat odwoływanie się Jedwabnem jest trochę niesprawiedliwe, bo owszem podobne incydenty się w Polsce zdarzały, ale w większości przypadków Polacy nieśli pomoc Żydom, chowali ich i pomagali uciec.Tak mnie kiedyś uczono. Obecnie pojawia się coraz więcej publikacji (Jedwabne pozostaje symbolem, ale chodzi o inne miejsca i ludzi), negujących naszą mitologię. > Szkoły święcone są po to aby prosić Boga, by młodzież lepiej uczyła itp.,A nie lepiej byłoby zadbać o wyposażenie, tańsze podręczniki i dobrych nauczycieli? Nie widzi pan absurdalności w sytuacji, że w miejscu, w którym młody człowiek ma kształtować racjonalne myślenie, zanosi się prośby do sił nadprzyrodzonych, żeby się tym zajęły? To przejaw kompletnego infantylizmu i braku odpowiedzialności. > ... Parkingi zapewne, aby kierowcy nie mieli tylu wypadków, ale oczywiście zdarzają się i tacy co święcą wszystko jak leci .W gruncie rzeczy nie chodzi mi o sam fakt kropienia, lecz o koszt przedsięwzięć oraz symboliczne "zawłaszczanie" przestrzeni publicznej, która jest (powinna być) przestrzenią wspólną. Już na tym poziomie dokonuje się oficjalnego aktu wykluczenia z tej przestrzeni wszystkich inaczej myślących. Dzieje się tak za zgodą i wiedzą władz państwa pozornie świeckiego i demokratycznego. Efekty? - mamy coraz gorszy poziom edukacji oraz najwyższą śmiertelność w wypadkach drogowych w Europie. Złośliwie zapytam - Pan Bóg tak umiłował sobie korzystających z poświęconych parkingów, że chce ich mieć jak najbliżej siebie? A tak racjonalnie - tego typu rytuały to pozostałość obrzędów magicznych, które już przez judaizm zostały odrzucone (chrześcijaństwo jest pochodną judaizmu). > ... Jeśli nie chcieli być pochowani na cmentarzu mogli w testamencie określić odpowiadający im rodzaj pochówku (np. kremacja i umieszczenie na kominku )...Nie do końca - przepisy mówią o konieczności pochówku w miejscu wyznaczonym (fakt, że bez wskazania terminu), a krematoria powstają dopiero od kilku lat - wcześniej były tylko w kilku największych miastach. Zresztą pokropienie indywidualnego miejsca pochówku mnie nie boli - ja za to nie płacę. Ale miejsca na cmentarz? Chyba, że źle zrozumiałam. > To jest kwestia konkordatu,wprowadzonego z naruszeniem konstytucji. > a nasi politycy wolą obrzucać się nawzajem łajnem i wywoływać skandale, niż wziąć się do uczciwej roboty.Ktoś na nich głosuje. > Sam najchętniej zobaczyłbym porządny akt prawny normujący stosunki państwo-religia, a także sposób finansowania duchownych i kościołów, ...I tu mamy zgodność - z jednym ale: niedawno społeczeństwo, głosami swoich przedstawicieli odrzuciło projekt RP / SLD w sprawie likwidacji funduszu kościelnego. A moim zdaniem jest sprawą katolików domagać się samofinansowania krk. To by mnie upewniło, że rzeczywiście działalność tej organizacji jest tak istotna dla jej członków, jak to deklarują. Dopóki słyszę, że w przestrzeni publicznej hierarchia krk ma istotny głos, bo ma za sobą 95% obywateli, a potem słyszę, że zasady finansowania nie ulegną zmianie, bo góra 40% płaciłaby podatek, to jakoś moje przekonanie, co do szczerości wyznawanych zasad wiary więdnie. I tym bardziej nie mam ochoty płacić komuś na coś, czego on sam nie ceni. > Może to tylko moje zdanie ale od 1949 r. minęło już sporo czasu , ...Ale nadal do czytania zaleca się katechizm kościoła katolickiego, przy czym katolicy nie mają świadomości, że np. zawarta tam wersja przykazań nie jest tożsama z oryginalną.
|
|
| | | | | | | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | > Mieszkam w pobliżu kościoła...Może ma Pani pecha do tych kazań  . > Ale ci ludzie są w większości członkami...Niemniej chodziło mi o to, że większość życia człowiek spędza poza kościołem, tak więc to głównie to go kształtuje. Nie każdy kto katolikiem się deklaruje wierzy, czy postępuje zgodnie z przykazaniami religii. Ukształtowany przez takich ludzi człowiek upodabnia się do nich i wizyty w kościele w lwiej części przypadków go nie zmienią. > Tak mnie kiedyś uczono...Nie spotkałem się z takowymi publikacjami (ale może po prostu jakąś trefną prasę czytam  ). W artykułach o tej tematyce, które przeczytałem, przedstawiono to tak jak napisałem. > A nie lepiej byłoby zadbać o wyposażenie, tańsze podręczniki i dobrych nauczycieli?To akurat wina rządu, że tak a nie inaczej tworzy budżet i "dba" o finanse państwa. To czy ktoś kropi czy nie nie ma tu nic wspólnego. > Nie widzi pan absurdalności w sytuacji...Akurat w tym, że zanosi się takie prośby nie widzę nic złego, a, że nasz system edukacyjny to z lekka bubel nie trzeba nikomu tłumaczyć. > W gruncie rzeczy nie chodzi mi o sam fakt...Większość obywateli Polski (te legendarne 95%) to katolicy. W takiej sytuacji logicznym jest, że większość cmentarzy jest poświęcona. Jest, też na takim miejsce nie poświęcone więc nie-katolik może być tam pochowany. Co do kosztu pochówku, to większość nie ma związku z religią, a ceremonia może być , zdaje się, prowadzona przez urzędnika. Co do pieniędzy które bierze ksiądz, to zależy od tego, jaki on jest. > Efekty? - mamy coraz gorszy poziom...Jak wspomniałem system edukacji to bubel, a rząd zamiast w lepsze drogi inwestuje w fotoradary, żeby mieć pieniążki z mandatów. > A tak racjonalnie - tego typu rytuały to pozostałość...Niewykluczone. > Nie do końca - przepisy mówią...Może to i lepiej, że ludzie nie bawią się zwłokami, prawda? > wprowadzonego z naruszeniem konstytucji.> Ktoś na nich głosuje.Zgadza się i zgadza się. W swojej wypowiedzi wspomniałem o akcie prawnym który odnosiłby się do wszystkich religii, a sam nie głosuję. > I tu mamy zgodność - z...Wie Pani jak to jest: ludzie swoje a władza swoje  . > Dopóki słyszę...Jak było napisane hipokrytów jest wielu, jak Pani przytoczyła, również na wysokich stanowiskach. A co do 95% katolików i 40%, którzy by płacili to problem jest z ludźmi którzy głoszą jacy to oni nie pobożni, a jedyne co robią to pójdą raz na ruski rok do kościoła. Tacy bynajmniej nie płaciliby, choćby tego 1% z podatku. > Ale nadal do czytania...Katechizm, to spis doktryn i dogmatów, mający domyślnie pomóc w zrozumieniu religii, niemniej ja wiele razy słyszałem od księży, że Pismo Święte należy czytać, czytać i jeszcze raz czytać (z reguły wyłaniał się z wypowiedzi taki idylliczny obrazek rodziny czytającej wspólnie Biblię i rozmawiający o niej  ).
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > Niemniej chodziło mi o to, że większość życia człowiek spędza poza kościołem ... Ukształtowany przez takich ludzi człowiek upodabnia się do nich i wizyty w kościele w lwiej części przypadków go nie zmienią.Jak już pisałam - kościół, to organizacja (środowisko społeczne), a nie budynek. I w ramach tejże organizacji - systemu społecznego następuje uniformizacja postaw. > To akurat wina rządu, że tak a nie inaczej tworzy budżet i "dba" o finanse państwa. To czy ktoś kropi czy nie nie ma tu nic wspólnego.Wszystkie te wydatki są z budżetu, nieistotne - państwa, czy samorządów. Dlatego uważam, że ci którzy są zwolennikami i uczestnikami obrzędów religijnych (dobrowolnymi, pomijam kwestię przymusowego uczestnictwa żołnierzy, policjantów, nauczycieli itd.) powinni je opłacać. > Większość obywateli Polski (te legendarne 95%) to katolicy. W takiej sytuacji logicznym jest, że większość cmentarzy jest poświęcona. Jest, też na takim miejsce nie poświęcone więc nie-katolik może być tam pochowany.Cóż za wspaniałomyślność... > Jak wspomniałem system edukacji to bubel, a rząd zamiast w lepsze drogi inwestuje w fotoradary, żeby mieć pieniążki z mandatów.Jw. - to są pieniądze z jednego źródła, w mojej ocenie po prostu wyrzucane w błoto. > Może to i lepiej, że ludzie nie bawią się zwłokami, prawda?To absurdalne założenie, że ci, którzy chcą rezygnować z religijnej formy pochówku, traktują tą sytuację jak zabawę. Po prostu zanegowałam twierdzenie, że istnieje pełna dowolność w zakresie możliwości wyboru. A sama miałam okazję załatwiać z księdzem miejsce na cmentarzu dla ateisty - nikomu nie życzę takiego traktowania. Naprawdę - pełny szacunek dla cudzej żałoby, coś w stylu "zabawy ze zwłokami". Co innego, gdyby ateista odniósł się tak do katolika - obraza uczuć religijnych. My uczuć nie mamy. > ... W swojej wypowiedzi wspomniałem o akcie prawnym który odnosiłby się do wszystkich religii, a sam nie głosuję.W ogóle Pan nie głosuje? Czyli co - jest Pan mniej Polakiem, a bardziej katolikiem? A może właśnie jeszcze prawdziwszym Polakiem? Jeżeli za wyznacznik prawdziwości przyjmiemy, jak niektóre środowiska, katolickość. > ... problem jest z ludźmi którzy głoszą jacy to oni nie pobożni, a jedyne co robią to pójdą raz na ruski rok do kościoła. Tacy bynajmniej nie płaciliby, choćby tego 1% z podatku.To też, ale może należałoby spojrzeć szerzej - na drugim biegunie jest i grupa ludzi, dość liczna, którzy płaciliby, gdyby mieli z czego. Gdyby system finansowania krk w naszym kraju uległ zmianie, duchowni stanęliby wreszcie oko w oko z problemem bezrobocia, czy płacy za głodowe stawki. Bo na razie zafundowaliśmy sobie socjalizm dla wybrańców. Z drugiej strony, ci którzy chcieliby płacić, zażądali by pewnie przejrzystości i jawności wydatków itd. Duchowni są tego świadomi i dlatego właśnie nie zgadzają się na jakiekolwiek zmiany. > ... wiele razy słyszałem od księży, że Pismo Święte należy czytać, czytać i jeszcze raz czytać (z reguły wyłaniał się z wypowiedzi taki idylliczny obrazek rodziny czytającej wspólnie Biblię i rozmawiający o niej ).Na wzór kościołów protestanckich, obecnie praktykowane głównie w kościołach nowej tradycji, które dość skutecznie "podbierają" wiernych.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | > Jak już pisałam - kościół, to organizacja (środowisko społeczne), a nie budynek. I w ramach tejże organizacji - systemu społecznego następuje uniformizacja postaw.Jak już pisałem, to że ludzie nazywają się chrześcijanami, czy katolikami nie znaczy, że nimi są. > Cóż za wspaniałomyślność...To tak, jakby pary homoseksualne domagały się ślubów w innych kościołach niż pary heteroseksualne. Można by to zrobić, ale byłoby to nieco dziwne, nieprawdaż? > To absurdalne założenie, że ci, którzy chcą rezygnować z religijnej formy pochówku, traktują tą sytuację jak zabawę.Niektórzy ludzie zapewne naprawdę bawili by się zwłokami ( tutaj jest przykład, choć pewnie wymyślono by coś dużo bardziej makabrycznego), więc nakaz pochówku jest raczej wskazany. > Po prostu zanegowałam twierdzenie, że istnieje pełna dowolność w zakresie możliwości wyboru. A sama miałam okazję załatwiać z księdzem miejsce na cmentarzu dla ateisty - nikomu nie życzę takiego traktowania. Naprawdę - pełny szacunek dla cudzej żałoby, coś w stylu "zabawy ze zwłokami". Co innego, gdyby ateista odniósł się tak do katolika - obraza uczuć religijnych. My uczuć nie mamy.Teraz zostaje pytanie, czy takie sytuacje są nagminne, czy tylko jednostkowe? > W ogóle Pan nie głosuje? Czyli co - jest Pan mniej Polakiem, a bardziej katolikiem? A może właśnie jeszcze prawdziwszym Polakiem? Jeżeli za wyznacznik prawdziwości przyjmiemy, jak niektóre środowiska, katolickość.To napisałem tylko, żeby sprawdzić jak wyolbrzymiona będzie Pani reakcja  . Po prostu przed maturą głosować się nie da. > To też, ale może należałoby spojrzeć szerzej - na drugim biegunie jest i grupa ludzi, dość liczna, którzy płaciliby, gdyby mieli z czego. Gdyby system finansowania krk w naszym kraju uległ zmianie, duchowni stanęliby wreszcie oko w oko z problemem bezrobocia, czy płacy za głodowe stawki. Bo na razie zafundowaliśmy sobie socjalizm dla wybrańców. Z drugiej strony, ci którzy chcieliby płacić, zażądali by pewnie przejrzystości i jawności wydatków itd. Duchowni są tego świadomi i dlatego właśnie nie zgadzają się na jakiekolwiek zmiany.Nie wszyscy duchowni są przeciwni zmianom ( przykład). Finansowanie Kościoła, oczywiście, wymaga gruntownych reform, ale wielu wysoko postawionym ludziom to nie odpowiada, więc wątpię żeby za tej kadencji coś się zmieniło.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > To tak, jakby pary homoseksualne domagały się ślubów w innych kościołach niż pary heteroseksualne. ...byłoby to nieco dziwne, nieprawdaż?Czy ja coś takiego sugerowałam? Po prostu wskazuję, że przestrzeń publiczna, która powinna być wspólna i ogólnie dostępna jest zawłaszczana przez instytucję o jedynym słusznym światopoglądzie. > Niektórzy ludzie zapewne naprawdę bawili by się zwłokami ...Aha - to ateiści wymyślają takie rzeczy? Przypominam, że dużo bardziej makabryczne rzeczy wyprawiali ze zwłokami ludzie religijni. Żeby już nie odwoływać się do II w św., z ostatnich wydarzeń - obsikiwanie zwłok przez żołnierzy amerykańskich. Tyle, że to akurat nie było zgodne z ostatnią wolą zabitych. > >... sama miałam okazję załatwiać z księdzem miejsce na cmentarzu dla ateisty - nikomu nie życzę takiego traktowania. Naprawdę - pełny szacunek dla cudzej żałoby, coś w stylu "zabawy ze zwłokami".> Teraz zostaje pytanie, czy takie sytuacje są nagminne, czy tylko jednostkowe?No właśnie - w odniesieniu do ateistów byłyby zapewne "nagminne", a w przypadku księży trzeba doszukiwać się zachowań przeciwnych. Szczerze? - Mam gdzieś nagminne, czy nie. To mnie konkretnie spotkało i nie zamierzam doszukiwać się wyjątków od reguły, żeby usprawiedliwiać ludzi stosujących wobec innych zasadę "zero tolerancji". > >W ogóle Pan nie głosuje?> To napisałem tylko, żeby sprawdzić jak wyolbrzymiona będzie Pani reakcja .I taka wyolbrzymiona? W kraju, gdzie ok. połowa ludzie nie głosuje i właśnie ci mają "cennych" uwag w sprawie udoskonalenia naszej polityki? > Po prostu przed maturą głosować się nie da.Da się - nie ma cenzusu wykształcenia. Wystarczy skończone 18 lat. > Nie wszyscy duchowni są przeciwni zmianomPowiedzmy sobie szczerze - w systemie feudalnym, gdzie decyzje podejmowane są jednoosobowo, w najlepszym razie przez grupkę ludzi, tak na szczeblu lokalnym, jak i międzynarodowym, pojedyncze wypowiedzi duchownych niższej hierarchii nie mają znaczenia. Ot, takie poprawianie wizerunku kościoła, z którego i tak nic nie wynika.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Eryk Buk (63 punktów) | >Czy ja coś takiego sugerowałam? Po prostu wskazuję, że przestrzeń publiczna, która powinna być wspólna i ogólnie dostępna jest zawłaszczana przez instytucję o jedynym słusznym światopoglądzie.
Tyle, że nie jest całkowicie zawłaszczana. Większość cmentarza jest poświęcona, bo są tam pochowani katolicy. Mniejsza część terenu pozostaje niepoświęcona i na niej mogą być pochowani ateiści. Po prostu ateistycznych pochówków jest na tyle mało, że przeznaczona na nie ilość terenu jest mała, choć wystarczająca.
>Aha - to ateiści wymyślają takie rzeczy? Przypominam, że dużo bardziej makabryczne rzeczy wyprawiali ze zwłokami ludzie religijni. Żeby już nie odwoływać się do II w św., z ostatnich wydarzeń - obsikiwanie zwłok przez żołnierzy amerykańskich. Tyle, że to akurat nie było zgodne z ostatnią wolą zabitych.
Niestety nadal Pani umyka, że ja nie pisałem o katolikach ani o ateistach, ale o ludziach. Napisałem, że można określić w testamencie sposób pochówku, Pani odpisała, że według prawa, jednak nie ma wielkiej dowolności, a ja odpisałem, iż to i tak w sumie lepiej że ludzie nie bawią się zwłokami.
>No właśnie - w odniesieniu do ateistów byłyby zapewne "nagminne", a w przypadku księży trzeba doszukiwać się zachowań przeciwnych.
Doprawdy?
>Szczerze? - Mam gdzieś nagminne, czy nie. To mnie konkretnie spotkało i nie zamierzam doszukiwać się wyjątków od reguły, żeby usprawiedliwiać ludzi stosujących wobec innych zasadę "zero tolerancji".
Z tym, że jeśli jest to wyjątek, to, to co Panią spotkało, było po prostu chamstwem i brakiem tolerancji, więc mogło Panią spotkać od każdego czlowieka, niezależnie od wyznania, czy jego braku.
>I taka wyolbrzymiona? W kraju, gdzie ok. połowa ludzie nie głosuje i właśnie ci mają "cennych" uwag w sprawie udoskonalenia naszej polityki?
Jeśli miałbym dyskutować to zadałbym kardynalne pytanie: "Skoro wszystkie partie są o kant dupy rozbić, to na kogo głosować?"
>Da się - nie ma cenzusu wykształcenia. Wystarczy skończone 18 lat.
A ja nie głosuje właśnie z powodu cenzusu wiekowego.
>Powiedzmy sobie szczerze - w systemie feudalnym, gdzie decyzje podejmowane są jednoosobowo, w najlepszym razie przez grupkę ludzi, tak na szczeblu lokalnym, jak i międzynarodowym, pojedyncze wypowiedzi duchownych niższej hierarchii nie mają znaczenia. Ot, takie poprawianie wizerunku kościoła, z którego i tak nic nie wynika.
Tak jak władza świecka nie może na dłuższą metę istnieć bez poparcia szarych obywateli, tak i władza kościelna nie może bez końca istnieć bez poparcia szarych księży i wiernych. W końcu będzie kolejny sobór, postępowy papież, wielka osobowość czy oddolna inicjatywa, który zreformuje katolicyzm.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >...ja nie pisałem o katolikach ani o ateistach, ale o ludziach. Napisałem, że można określić w testamencie sposób pochówku, Pani odpisała, że według prawa, jednak nie ma wielkiej dowolności, a ja odpisałem, iż to i tak w sumie lepiej że ludzie nie bawią się zwłokami. To nie treść, lecz kontekst sugerował takie rozumienie, a moja wypowiedź była (o ile dobrze pamiętam) w związku z tym, że można sobie urnę trzymać, gdzie się chce. Osobiście jestem za - popiół, w odróżnieniu od zwłok, nie jest toksyczny. >... to co Panią spotkało, było po prostu chamstwem i brakiem tolerancji, więc mogło Panią spotkać od każdego czlowieka, niezależnie od wyznania, czy jego braku. Arogancja i tupet kleru krk w wielu dziedzinach są powszechne i coraz większe od kilkunastu lat. Widoczne to jest choćby w przekazie medialnym. Mają świadomość szczególnego uprzywilejowania. >Jeśli miałbym dyskutować to zadałbym kardynalne pytanie: "Skoro wszystkie partie są o kant dupy rozbić, to na kogo głosować?" Każdy myślący człowiek zadaje sobie takie pytanie przed wyborami. Ordynacja umożliwia również oddanie nieważnego głosu, a odsetek takich głosów wzrasta. >Tak jak władza świecka nie może na dłuższą metę istnieć bez poparcia szarych obywateli, tak i władza kościelna nie może bez końca istnieć bez poparcia szarych księży i wiernych. W końcu będzie kolejny sobór, postępowy papież, wielka osobowość czy oddolna inicjatywa, który zreformuje katolicyzm. System feudalny to nie demokracja i władza kościelna doskonale może się obyć bez szarych obywateli, wystarczy, że ma poparcie władz politycznych - czyli pieniądze i wpływ na władzę. Oddolna inicjatywa już była - nazwana została Reformacją i ci, którzy nie chcieli być "papistami" stworzyli kościoły narodowe - podległe władzy świeckiej. A co do wielkich osobowości na czele kościoła - nie wierzę, że ktoś, kto całe życie tkwił w systemie feudalnym i nagle ma okazję objąć władzę absolutną w tejże organizacji, nagle postawi na egalitaryzację struktur. Już jakieś próby reform były, ale wybór Wojtyły, a następnie Ratzingera jednoznacznie wskazuje, że hierarchia kościelna obawia się jakichkolwiek prób modernizacji. I mają rację - dokonanie choćby niewielkiego wyłomu może spowodować wybuch. Rewolucja nie jest prostą pochodną rażących niesprawiedliwości społecznych, musi jeszcze zaistnieć choćby cień szansy na wprowadzenie zmian - na przykład osłabienie władzy.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Kiełczewski (439 punktów) |
>Sam kościół to miejsce zgromadzeń przeznaczone do nauczania (kazanie), modlitwy, poświęcenia trochę czasu Bogu (dowód miłości), a te czynności powinny raczej odbywać się w jakimś wyznaczonym, spokojnym miejscu >Właściwie każdy katolik powinien czytać Biblię, ale wiadomo jak z tym jest. Niemniej i tu przed kazaniem jest czytane Pismo Święte, > PŚ czytane selektywie w miarę potrzeb i obowiązku(kalendarz liturgiczny).Nigdy nie usłyszałem Ew.wg.Św.Mat. 6 wers5-13 ,nie ma tam nic o bizantyjskich świątyniach,w które zamieniły się kościoły KRK.
A apropo dziewidztwa Marii , moja babcia urodzona 1891 roku twierdziła,będząc osobą wierzącą,że proboszcz coś kręci bo po porodzie błona dziewicza nie ocaleje.
|
|
|  | | michu (73 punktów) | Kolejny co każdego słówka się czepia. Protestanci tyle nie klęczą, można bardziej ich zachowanie wytłumaczyć Cała filozofia.
|
|
-2 na 4 | 876543 (243 punktów) | >Dzisiaj w kościele odczytuje się z Biblii o cudzie w Kanie Galilejskiej. Od dziecka zastanawiałem >się, co w tym takiego ważnego. Spotkałem się z argumentacją, że to pokazuje jak Matka Boska kocha >ludzi, otwarta jest na ich potrzeby i za pośrednictwem Jezusa wspomogą. Hmm, nie przekonuje mnie to. >Analogicznie, pomagając bezinteresownie innym, robiąc im prezenty, czy coś w tym stylu zasługuję na >wpis do Księgi Życia?
Jezus w tym fragmencie nazywa Maryję "niewiastą". To dość grubiańskie określenie, ale on to robi celowo. Nie po to, aby jej dokuczyć, ale aby w ten sposób pokazać, że Maryja jest "niewiastą" z 3 rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę. Pierwsza Ewa zgrzeszyła, nakłaniając Adama do grzechu w 7 dniu stworzenia. Nowy Adam-Jezus robi dobry uczynek, nakłoniony przez nową Ewę-Maryję-niewiastę.
Otwórz teraz Ewangelię Jana i licz. Prolog-rodział1-dzień pierwszy tworzenia nowego świata. Wersy: 29 Nazajutrz - dzień drugi 35 Nazajutrz - dzień trzeci 43 Nazajutrz - dzień czwarty i rozdział drugi, wers 1 - Trzeciego dnia - dzień siódmy, w którym rozgrywa się Cud w Kanie.
W ten sposób to co Ewa i Adam zniszczyli poprzez zły czyn, Jezus i Maryja naprawiają, poprzez dobry czyn. Chrystus przychodzi na świat aby nas odkupić. Biblia jest szeregiem bardzo trudnych znaków, które znajdziesz jak się dokładnie wczytasz.
Nie jestem aż tak mądry, żeby sam do tego dojść. Więcej masz na Youtube w filmie "Prawda o Maryi i Piśmie Świętym - MUSISZ ZOBACZYĆ!!!"
Wiara jest ważna, bo rozum jest ograniczony. Nikt w tym temacie nie podjął nawet kwestii znaczenia słowa "niewiasto" w tym cudzie, a buńczucznie niektórzy chwalą się przeczytaniem Biblii. Rozum więc zawiódł, bo prostego wytłumaczenia nikt Ci nie podał. Dlatego ja wolę wiarę. Zaufanie, że choć tego nie widzę, to Bóg jest dobry i w odpowiednim czasie znajdę odpowiedzi. Tak jak kiedyś Protestanci w innej dyskusji przebili mnie argumentami o Maryi, ale ja zwyczajnie ufałem, że się kiedyś dogrzebie do prawdy. I znalazłem ten film na YT.
|
|
 | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Tak jak kiedyś Protestanci w innej dyskusji przebili mnie argumentami o Maryi, ale ja zwyczajnie ufałem, że się kiedyś dogrzebie do prawdy. I znalazłem ten film na YT.< Gdyby nie Google droga do raju byłaby o wiele bardziej uciążliwa. Ale dzięki YT odkrywamy prawdę.
|
|
 | 4 na 4 | Andro (1185 punktów) | >Jezus w tym fragmencie nazywa Maryję "niewiastą". To dość grubiańskie określenie, ale on to robi celowo. Nie po to, aby jej dokuczyć, ale aby w ten sposób pokazać, że Maryja jest "niewiastą" z 3 rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę. Jezus nazywa Maryję niewiastą, bo tak chce autor, który znając Księgę Rodzaju, tak kieruje narracją, żeby było jasne, że Maria to miażdżąca wężowi głowę. >Biblia jest szeregiem bardzo trudnych znaków, które znajdziesz jak się dokładnie wczytasz. Biblia gdyby służyła zbawieniu, byłaby napisana prostym, jednoznacznym językiem, takim, żeby każdy prosty pastuszek owieczek na pustyni, mógł ją zrozumieć... >Wiara jest ważna, bo rozum jest ograniczony. Rozum jest ograniczony, bo wiara jest ważna!!!
Jestem który Jestem Jestem jaki Jestem
|
|
 | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) |
>Jezus w tym fragmencie nazywa Maryję "niewiastą". To dość grubiańskie określenie, ale on to robi celowo. Oczywiście, że celowo. W prostacki sposób zwraca jej uwagę, żeby się baba nie pchała tam, gdzie nie potrzeba. Wszystkie inne interpretacje to tylko dorabianie ideologii, żeby nie było tak brutalnie. Ale było. Jezus zachował się jak każdy normalny Żyd w I w. n.e. - upomniał kobietę, która śmiała się odezwać niepytana. I to nie ma znaczenia, czy to matka, żona, siostra czy córka. Kobiety były istotami poślednimi i miały służyć i słuchać.
|
|
|  | -1 na 1 | 876543 (243 punktów) |
>Oczywiście, że celowo. W prostacki sposób zwraca jej uwagę, żeby się baba nie pchała tam, gdzie nie potrzeba. Wszystkie inne interpretacje to tylko dorabianie ideologii, żeby nie było tak brutalnie. Ale było. Jezus zachował się jak każdy normalny Żyd w I w. n.e. - upomniał kobietę, która śmiała się odezwać niepytana. I to nie ma znaczenia, czy to matka, żona, siostra czy córka. Kobiety były istotami poślednimi i miały służyć i słuchać.
Gdyby tak było, to przecież by jej nie uległ. Wskazałby jej miejsce w szeregu, a On Jej posłuchał. Spełnił więc jej prośbę. Nie uważał, że ma siedzieć cicho w kuchni.
|
|
 | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Jezus w tym fragmencie nazywa Maryję "niewiastą". To dość grubiańskie określenieCo tam Jezus mamie po aramejsku nagadał, raczej się nie dowiemy, grecki oryginał Jana podaje: [kai] legei aute ho Iesous: ti emoi kai soi, gynai; (w greckiej interpunkcji nasz średnik, to ichni znak zapytania). Wulgata zaś: Et dicit ei Jesus: Quid mihi et tibi [est], mulier?www.newadvent.org/bible/joh002.htmGynai i mulier znaczy dokładnie to samo: kobieto. Trudno się stanowczo wypowiadać, bo trzeba by bardzo dobrze znać ówczesną obyczajowość - a nie znam - jednak tak na oko sam w sobie bardzo grubiański zwrot to chyba nie jest. Inna sprawa (znów niestety muszę "po dzisiejszemu" oceniać), gdy kto się tak zwraca do własnej matki... > ale on to robi celowo. Nie po to, aby jej dokuczyć, ale aby w ten sposób pokazać, że Maryja jest "niewiastą" z 3 rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę.W 3 rozdz. Księgi Rodzaju także występuje grecka gyne i łacińska mulier, w hebrajskim oryginale zaś isza. Isza to kobieta na tej samej zasadzie, na jakiej isz to mężczyzna. Ten sam wyraz w dwu rodzajach - zob. Rdz 2, 23. Występujące w innych miejscach Księgi Rodzaju adam - "człowiek" nie jest bynajmniej tożsame z isz (trochę jak i w polskim; z angielskim man, woman i human [being, -kind] też daje się to od biedy porównywać). Od tej pory isza, gyne i mulier pojawiają się na kartach Starego Testamentu niezliczoną ilość razy. Skąd więc pewność, że Jezus matkę zestawia akurat z Niewiastą ( isza, gyne, mulier) z Rdz 3, 15, nie zaś np. z żoną Putyfara (w Rdz 39 takoż isza i gyne i mulier), która Zła była?  Skądinąd (Mt 12, 46-50; Mk 3, 33-35; Łk 8, 19-20) wiadomo, że Jezus do mamy raczej się nie przyznawał...  > Pierwsza Ewa zgrzeszyła, nakłaniając Adama do grzechu w 7 dniu stworzenia.A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając. - Rdz. 2, 2-3  Wąż był - i owszem - Niedobry, ale przecież nie zdołałby Bogu w Prześwięty Szabas nabruździć, Pierwszych Ludzi do Grzechu podkuszając, tedy cały Twój wywód: > Nowy Adam-Jezus robi dobry uczynek, nakłoniony przez nową Ewę-Maryję-niewiastę.> Otwórz teraz Ewangelię Jana i licz. Prolog-rodział1-dzień pierwszy tworzenia nowego świata.> Wersy:> 29 Nazajutrz - dzień drugi> 35 Nazajutrz - dzień trzeci> 43 Nazajutrz - dzień czwarty> i rozdział drugi, wers 1 - Trzeciego dnia - dzień siódmy, w którym rozgrywa się Cud w Kanie.> W ten sposób to co Ewa i Adam zniszczyli poprzez zły czyn, Jezus i Maryja naprawiają, poprzez dobry czyn....od początku nie ma cienia sensu  . > Biblia jest szeregiem bardzo trudnych znaków, które znajdziesz jak się dokładnie wczytasz.  > Nie jestem aż tak mądryTo prawda - nie jesteś. > Wiara jest ważna, bo rozum jest ograniczony.Zmilczę taktownie...  > Nikt w tym temacie nie podjął nawet kwestii znaczenia słowa "niewiasto" w tym cudzie, a buńczucznie niektórzy chwalą się przeczytaniem Biblii.No, to podjąłem - zadowolonyś?  > Rozum więc zawiódł,  > bo prostego wytłumaczenia nikt Ci nie podał. Dlatego ja wolę wiarę. Zaufanie, że choć tego nie widzę, to Bóg jest dobry i w odpowiednim czasie znajdę odpowiedzi. Tak jak kiedyś Protestanci w innej dyskusji przebili mnie argumentami o Maryi, ale ja zwyczajnie ufałem, że się kiedyś dogrzebie do prawdy.Szczęście Twoje, że Miłujący prawdę coś ostatnio Forum nie nawiedza - ten by Ci dopiero dał do wiwatu  . www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
|
|
|  | -1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
> >ale on to robi celowo. Nie po to, aby jej dokuczyć, ale aby w ten sposób pokazać, że Maryja jest "niewiastą" z 3 rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę.> W 3 rozdz. Księgi Rodzaju także występuje grecka gyne i łacińska mulier, w hebrajskim oryginale zaś isza.> Isza to kobieta na tej samej zasadzie, na jakiej isz to mężczyzna. Ten sam wyraz w dwu rodzajach - zob. Rdz 2, 23.> Występujące w innych miejscach Księgi Rodzaju adam - "człowiek" nie jest bynajmniej tożsame z isz (trochę jak i w polskim; z angielskim man, woman i human [being, -kind] też daje się to od biedy porównywać).> Od tej pory isza, gyne i mulier pojawiają się na kartach Starego Testamentu niezliczoną ilość razy.> Skąd więc pewność, że Jezus matkę zestawia akurat z Niewiastą (isza, gyne, mulier) z Rdz 3, 15, nie zaś np. z żoną Putyfara (w Rdz 39 takoż isza i gyne i mulier), która Zła była?  Oryginał Ew. Jana był pisany po grecku, więc interesuje nas Septuaginta i słowo gyne. Autor to co chce przekazać, przekazuje w tym języku, więc chodzi o wyraz gyne. Pytasz więc czemu Jezus nawiązuje do Niewiasty z RDZ.3-15? To proste tylko sam tego nie widzisz. Zresztą zobacz, że sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie a konsekwentnie nie widzisz tego, co piszesz. Mówisz że Wąż nie dałby rady nabruździć w 7 dzień, ale licząc WYMIENIONE dni w Genesis masz 7 dzień. Znowu Licząc WYMIENIONE dni w Jana też masz ich siedem. Trochę niżej śmiejesz się, że to nie ma sensu i wpadasz w pułapkę, którą sam zastawiłeś. Wiesz dlaczego? Ponieważ to cytat z Jezusa pisany przez Jana. Zatem Twoje pytanie powinno brzmieć- Skąd więc pewność że Jan, sądzi iż Jezus zestawił Maryję z niewiastą z 3 rozdziału Księgi Rodzaju? I tu się robi najśmieszniej, bo sam to wyszydziłeś. Odpowiedź:Ponieważ opisał kolejność dni w swojej Ewangelii jak w Genesis. Wiec jego "gyne" to ta sama "gynaikos" co w 15 wersie 3 rozdziału Genesis. A nie jak u żony Putyfara, bo tamtej opowieści taka kolejność dni nie występuje. Nie ma więc powodu, by sądzić, że to była aluzja do Putyfarowej. Taki zabieg w literaturze nazywa się "aluzją literacką". Więc Twoja wypowiedź nie ma cienia sensu. Śmiejesz się z innych i pękasz z dumy, a powodów ku temu nie masz. W dodatku piszesz, że wiadomo Ci jakoby Jezus do mamy sie nie przyznawał. Np na tym weselu się nie przyznawał? Podtrzymuje że rozum zawiódł. Jeśli do takich dziwnych wniosków Cię doprowadził, to pozwól, że zamilknę. Napisałem, że nie jestem aż tak mądry, ale nie napisałem że jestem głupi. Jeśli wiec napisałem coś głupiego, to czemu Ty sobie przeczysz, nie ja?
|
|
| |  | 16 na 16 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Oryginał Ew. Jana był pisany po grecku, więc interesuje nas SeptuagintaNiechże Was interesuje, boż to niczego nie zmienia. > i słowo gyne. Autor to co chce przekazać, przekazuje w tym języku, więc chodzi o wyraz gyne.Tiaaa... > Pytasz więc czemu Jezus nawiązuje do Niewiasty z RDZ.3-15?Nie pytam przecież. W ogóle nigdzie nie sugeruję, że nawiązuje - przeciwnie, kwestionuję to właśnie. > To proste tylko sam tego nie widzisz. Zresztą zobacz, że sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie a konsekwentnie nie widzisz tego, co piszesz. Mówisz że Wąż nie dałby rady nabruździć w 7 dzień,A co, dałby?  Twym zdaniem Grzech Pierworodny popełniony został w dniu, który Bóg pobłogosławił i uczynił świętym, w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając?  Na pamiątkę Grzechu Bóg to trzecie (a prawidłowo licząc - czwarte) przykazanie ustanowił?  > ale licząc WYMIENIONE dni w Genesis masz 7 dzień.> Znowu Licząc WYMIENIONE dni w Jana też masz ich siedem.Chyba nigdy Ewangelii Jana nie czytałeś - po prostu. A jeśli czytałeś - to najwyraźniej bez zrozumienia. Twe "obliczenia" opierają się od pierwszej sekundy na czystej ignorancji, że o urojeniach nie wspomnę - a w gruncie rzeczy jestem zupełnie pewien, że się po prostu samookłamujesz. Po pierwsze: jeśli już liczyć WYMIENIONE dni, to nigdzie w Prologu Ewangelii Janowej nie ma mowy o żadnym "dniu". To samo jednak ( niewymienienie dnia), co pasowało Ci w Genesis, w Ewangelii Janowej znienacka pasować Ci przestało  . Mniejsza już o to. Po drugie: że w ogóle prolog Ewangelii Janowej opisuje jakowyś pierwszy dzień nowego stworzenia, to żeś se własnym przemysłem uroił, bo myślałeś, że jak nakłamiesz, to Twe potłuczone "obliczenia" choć pozór sensu mieć będą. Dalej: (tu muszę przypomnieć, coś nabredził) Otwórz teraz Ewangelię Jana i licz. Prolog-rozdział1-dzień pierwszy tworzenia nowego świata. (Kłamiesz, ale roboczo przyjmę - znaj pana) Wersy: 29 Nazajutrz - dzień drugi 35 Nazajutrz - dzień trzeci 43 Nazajutrz - dzień czwarty i rozdział drugi, wers 1 - Trzeciego dnia - dzień siódmy, w którym rozgrywa się Cud w Kanie.Teraz pomalutku. Że niby: 1. Prolog Jana - dzień pierwszy 2. J 1, 29 - dzień drugi 3. J 1, 35 - dzień trzeci 4. J 1, 43 - dzień czwarty I właśnie zaczyna się ciekawie robić, acz nie dla Ciebie, niestety: I rozdział drugi, wers 1 - Trzeciego dnia - dzień siódmy, w którym rozgrywa się Cud w Kanie.Wg Ciebie więc, po ww. dniu czwartym następował piąty, szósty i dopiero siódmy. Otóż dowiedz się, Ignorancie Wstrząsający, że wyrażenie trzeciego dnia ( Kai te hemera te trite; Et die tertia) nie znaczy tego, co Ci się zdaje (a zdaje Ci się, że liczy się od dnia 0 [dla uproszczenia przyjmijmy, że poniedziałku] - dzień 1, 2, 3 [wtorek, środa, czwartek - i to czwartek jest ten trzeci]), boż wówczas bez zera liczono (zero w matematyce śródziemnomorskiej pojawia się tysiąc lat później). Zatem Twój dzień czwarty (ten z J 1, 43) będący podstawą Twych "obliczeń"  nie jako zerowy, a jako pierwszy należy rozumieć. Odpowiednio - Twój niby- pierwszy jako drugi, drugi jako w rzeczywistości trzeci, ew. trzeci wreszcie byłby zaś już czwarty. Zetknąłeś się może kiedyś przypadkiem z informacją, że Jezus ukrzyżowany w piątek - TRZECIEGO DNIA zmartwychwstał (anastanta te trite hemera, resurrexit tertia die) i to była niedziela, a nie poniedziałek (dzień pierwszy - piątek, drugi - sobota, trzeci - niedziela), idioto???????????????  Nawet jeśli kupić Twą bajeczkę o prologu Ewangelii Janowej jako opisie rzekomego pierwszego dnia czegoś-tam, to cud w Kanie ma miejsce szóstego, nie siódmego dnia licząc z tym prologiem włącznie. > Trochę niżej śmiejesz się, że to nie ma sensu i wpadasz w pułapkę, którą sam zastawiłeś. Wiesz dlaczego? Ponieważ to cytat z Jezusa pisany przez Jana. Zatem Twoje pytanie powinno brzmieć-> Skąd więc pewność że Jan, sądzi iż Jezus zestawił Maryję z niewiastą z 3 rozdziału Księgi Rodzaju?No, właśnie - skąd?  > I tu się robi najśmieszniej, bo sam to wyszydziłeś. Odpowiedź:Ponieważ opisał kolejność dni w swojej Ewangelii jak w Genesis.Nie tak opisał - dowiodłem wyżej. > Wiec jego "gyne" to ta sama "gynaikos" co w 15 wersie 3 rozdziału Genesis.Kłamstwo, a do tego głupie  . > Więc Twoja wypowiedź nie ma cienia sensu. Śmiejesz się z innychInnych w spokoju zostaw - śmieję się, jak na razie, wyłącznie z Ciebie  . > i pękasz z dumy, a powodów ku temu nie masz.Ależ mam  . > W dodatku piszesz, że wiadomo Ci jakoby Jezus do mamy sie nie przyznawał.No, synoptycy przecież nie kłamali chyba?  > Np na tym weselu się nie przyznawał?Potraktował ją - delikatnie mówiąc - co najmniej opryskliwie. > Podtrzymuje że rozum zawiódł.Twój tak  . > Jeśli do takich dziwnych wniosków Cię doprowadził, to pozwól, że zamilknę.Nie tylko pozwalam, ale zgoła domagać się tego jestem skłonny  . > Napisałem, że nie jestem aż tak mądry, ale nie napisałem że jestem głupi.Napiszę za Ciebie - jesteś  . www.avaaz.(*)sy_riot_free_russia_a/?tXLgqbb
|
|
| | |  | -5 na 5 | 876543 (243 punktów) | Śmiać mi się z Ciebie nie chce. Jakoś mnie nie bawi wyszydzanie ludzi, którzy sami siebie ośmieszają. Cała Twoja argumentacja zmierza do prostego wniosku - Maryja nazywana niewiastą(gyne)jest z innego powodu niż nawiązania do trzeciego rozdziału Genesis. Miałbyś racje, gdyby to nie była aluzja literacka. I Twoim zdaniem nie jest.
Podejrzewam, że znasz pojęcie aluzji literackiej? Było w szkole średniej, na pewno poznałeś, jeśli nie pamiętasz odśwież sobie z Wiki. Nie mam aż tyle czasu by tłumaczyć wszystkiego.
będę prosto oznaczał: G-Ks. Rodzaju J- Ewangelia Jana
1. G- "Na początku" J- "Na początku" 2. G- Światłość i ciemność J- Światłość i ciemność 3. G- Duch Boży ponad wodami J- Gołąb- Duch Boży ponad wodą Jordanu 4. G- Opis tworzenia J- 1,3 "Wszystko przez nie się stało..." i inne
W tym momencie jak dalej będziesz twierdził, że to nie jest aluzja literacka, to padam.
Problemem jest tylko ustalenie czy jak liczysz Niewiasta to ten wyraz z 7 dnia, gdy Bóg mówi "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a NIEWIASTĘ", czy może nie mam racji i się mylę.
Zgadzam się - POMYLIŁEM SIĘ
I nawet sobie zdałem sprawę dlaczego. Co, więcej, sam mi to zasugerowałeś tymi wstawkami o wężu, bo bym się zorientował wcześniej. Tymczasem po zwykłym sprawdzeniu źródła, z którego to pisałem, mówię że chodzi o Niewiastę(Gynę) z dnia szóstego i z dnia siódmego JEDNOCZEŚŃIE. Masz tam taki cytat:
"Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny wyjął niewiastę"(iszę, gynę)
Jak nie przeliczysz masz to samo, ponieważ Maryja jest nową Ewą, do czego jest sugestia odnosząca się, co śmieszne do dnia numer 6 i dnia numer 7. Chyba, że wciąż twierdzisz, że Jan nie ma w swojej Ewangelii "aluzji literackiej". No to wtedy, sorry Winetou... (komentarz wyprzedzający Twój wywód- spójrz do góry, na poprzednie wpisy, co pisałem wcześniej)
Następna sprawa, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Zarzucasz mi kłamstwo, mówiąc, że w Prologu Jana nie ma dnia. No zabawne. Nawet jak przyjmiesz, że sam prolog nie jest DNIEM, to jak określisz wydarzenia z wersów 15-28? To nie jest dzień, z wydarzeniami? To co znaczy wers 29 zaczynający się słowami "Nazajutrz". Nazajutrz po czym?
Podsumowując. Kompromitujesz się. Nazywasz mnie głupcem i kłamcą, tymczasem sam mówisz głupoty. Potrafisz tylko schwycić kogoś za słowo, a nie widzisz, że nie ogarniasz tematu. Przykładem takiego chwytania za słowo i budowania na nim swojego dobrego mniemania o Ego jest
>>Pytasz więc czemu Jezus nawiązuje do Niewiasty z RDZ.3-15?
>Nie pytam przecież. W ogóle nigdzie nie sugeruję, że nawiązuje - przeciwnie, >kwestionuję to właśnie.
Wbiło Cie to w taki zachwyt nad sobą, że nawet nie zauważyłeś, że połknąłem słówko "sadzę". A potem pod koniec rzucasz te swoje komentarze, które mnie się kojarzą z pokazywaniem języka w przedszkolu. I jak je czytam, to czuje zwyczajne zażenowanie.
Więc miej sobie w swoim mniemaniu powodu do dumy. Uważaj się za rozumnego człowieka. Nazywaj innych głupimi, sam nie rozumiejąc tekstu który komentujesz. Powodzenia. Jestem pewny, że te plusy dostałeś za właśnie coś takiego. Wpisy w których się puszysz, nie widząc jaki jesteś... miałki
Biblia wszystkich Was, Racjonalistów zwyczajnie przerasta o lata świetlne.
|
|
| | | |  | 14 na 14 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Śmiać mi się z Ciebie nie chce.I słusznie  . Od śmiania się to jestem tutaj ja  . > Jakoś mnie nie bawi wyszydzanie ludzi, którzy sami siebie ośmieszają.Cu-cu  . > Cała Twoja argumentacja zmierza do prostego wniosku - Maryja nazywana niewiastą(gyne)jest z innego powodu niż nawiązania do trzeciego rozdziału Genesis. Miałbyś racje, gdyby to nie była aluzja literacka. I Twoim zdaniem nie jest.> Podejrzewam, że znasz pojęcie aluzji literackiej? Było w szkole średniej, na pewno poznałeś, jeśli nie pamiętasz odśwież sobie z Wiki. Nie mam aż tyle czasu by tłumaczyć wszystkiego.Skala Twego Zidiocenia zaiste mrozi pianę w ustach. Aż wstyd  tłumaczyć rzeczy tak Elemantarne, ale co tam, zniżę się: Dowiedz się, Nieuku Sromotnikowy, że w Biblii w ogóle nie ma ani jednej aluzji literackiej, a to z tej prostej przyczyny, że autorzy Biblii - kimkolwiek byli - nie tworzyli literatury, a całkiem inne intencje im przyświecały. Literaturę to mógł sobie tworzyć Dante, Dostojewski albo inny Llosa - czy jakikolwiek autor piszący rzeczy z założenia świeckie - autorom Biblii jednak nie o literaturę (oryginalność, powab stylu, elokwencję, subtelne gry z czytelnikiem, uznanie krytyki, Nagrodę Liry Pińczowskiej, zaliczkę od wydawcy i Pokazanie temu grafomanowi Słowackiemu) chodziło, a o oddanie tego, co uważali za Najistotniejszą Prawdę Świata - i ostatnią rzeczą, na jakiej im zależało, było popisywanie się erudycją. Owszem, autorzy np. Ewangelii ze wszystkich sił starali się uzgodnić swe pomysły z różnymi Proroctwami i Symbolami znanymi w środowisku wcześniej, ale przecież nie dla sztuki ani "chwały" własnej, a dla dania Świadectwa Prawdzie tudzież dla uwiarygodnienia swoich wizji w oczach nawracanych. Odniesienie - w literaturze świeckiej mogące być aluzją, w Tekstach Świętych jest czymś zupełnie innym, zaś w konkretnym omawianym tu przypadku, jeśli nawet przyjąć za dobrą monetę Twe niedowarzone "interpretacje", byłoby postfiguracją, Ignorancie na Korbkę. > W tym momencie jak dalej będziesz twierdził, że to nie jest aluzja literacka, to padam.I tak już pozostań  . > Problemem jest tylko ustalenie czy jak liczysz Niewiasta to ten wyraz z 7 dnia, gdy Bóg mówi "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a NIEWIASTĘ", czy może nie mam racji i się mylę.> Zgadzam się - POMYLIŁEM SIĘ> I nawet sobie zdałem sprawę dlaczego. Co, więcej, sam mi to zasugerowałeś tymi wstawkami o wężu, bo bym się zorientował wcześniej. Tymczasem po zwykłym sprawdzeniu źródła, z którego to pisałem, mówię że chodzi o Niewiastę(Gynę) z dnia szóstego i z dnia siódmego JEDNOCZEŚŃIE.Rozczulające  . I znowu nie było Końca Świata, bo się trochę rąbnąłem w obliczeniach... Ale Ducha nie gaście, następnym razem na pewno mi się uda  . > "Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny wyjął niewiastę"(iszę, gynę)> Jak nie przeliczysz masz to samo, ponieważ Maryja jest nową Ewą, do czego jest sugestia odnosząca się, co śmieszne do dnia numer 6 i dnia numer 7. Chyba, że wciąż twierdzisz, że Jan nie ma w swojej Ewangelii "aluzji literackiej".Patrz wyżej i jeszcze wyżej  . > Następna sprawa, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Zarzucasz mi kłamstwo, mówiąc, że w Prologu Jana nie ma dnia.Tak - zarzucam.> No zabawne. Nawet jak przyjmiesz, że sam prolog nie jest DNIEM, to jak określisz wydarzenia z wersów 15-28?Jako nie-Prolog. Prolog kończy się na wersie 18. Nawiasem: wrzucanie wersów 15-18 z Prologu do jednego wora z wersami 19-28 jest żałośnie głupią próbą manipulacji i ordynarnym fałszowaniem tekstu  . > To nie jest dzień, z wydarzeniami?A który tym razem?  Pierwszy, czy może już drugi - bo przecież pierwszy dzień nowego stworzenia to podobno wcześniej Prolog (J 1, 1-18) zdążył być?  > To co znaczy wers 29 zaczynający się słowami "Nazajutrz". Nazajutrz po czym?Po tym: Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: "Kto ty jesteś?", on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: "Ja nie jestem Mesjaszem". Zapytali go: "Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?" Odrzekł: "Nie jestem". "Czy ty jesteś prorokiem?" Odparł: "Nie!" Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz nam o sobie?" Odpowiedział: "Jam jest głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz". A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: "Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?" Jan im tak odpowiedział: "Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem odwiązać rzemyka u Jego sandała". Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.(J 1, 19-28) Nazajutrz... - no, itd... (J, 1, 29)  Ty w ogóle czytałeś tę Ewangelię, czy tak se bredzisz w zupełnym oderwaniu po prostu?  > Nazywasz mnie głupcem i kłamcą,Tylko dlatego, że obiecałem Moderacji, iż od bardziej dosadnych określeń spróbuję się powstrzymywać  . > >>Pytasz więc czemu Jezus nawiązuje do Niewiasty z RDZ.3-15?> >Nie pytam przecież. W ogóle nigdzie nie sugeruję, że nawiązuje - przeciwnie, kwestionuję to właśnie.> Wbiło Cie to w taki zachwyt nad sobą, że nawet nie zauważyłeś, że połknąłem słówko "sadzę".Daruj, ale dość trudno jest śledzić przez internet, co Ty tam sobie połykasz. A nawet gdyby było łatwo, pewnie nie byłbym sprawą zainteresowany. > Jestem pewny, że te plusy dostałeś zaTrzeba było tak od razu...  > Wpisy w których się puszysz, nie widząc jaki jesteś miałkiCu-cu raz jeszcze  . > Biblia wszystkich Was, Racjonalistów zwyczajnie przerasta o lata świetlne....a ciemność jej nie ogarnia (Antonina Krzysztoń)  .
|
|
| | | | |  | 9 na 9 | Artur@R (7115 punktów) | > >Biblia wszystkich Was, Racjonalistów zwyczajnie przerasta o lata świetlne.> ...a ciemność jej nie ogarnia (Antonina Krzysztoń) .BTW. Rozbawiła mnie to "paralela" - "Biblia" i "lata świetlne". Ten "ewangelizator z numerkami" (i jemu podobni) to potrafi łączyć (a dzielić jeszcze lepiej), ale pewnie to ta "żaluzja literacka" lub insze kadzidło - ale "kto ich tam wie" co oni łykają  .
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | |  | | 876543 (243 punktów) | >Dowiedz się, Nieuku Sromotnikowy, że w Biblii w ogóle nie ma ani jednej aluzji literackiej, a to z tej prostej przyczyny, że autorzy Biblii - kimkolwiek byli - nie tworzyli literatury, a całkiem inne intencje im przyświecały. >Literaturę to mógł sobie tworzyć Dante, Dostojewski albo inny Llosa - czy jakikolwiek autor piszący rzeczy z założenia świeckie - autorom Biblii jednak nie o literaturę (oryginalność, powab stylu, elokwencję, subtelne gry z czytelnikiem, uznanie krytyki, Nagrodę Liry Pińczowskiej, zaliczkę od wydawcy i Pokazanie temu grafomanowi Słowackiemu) chodziło, a o oddanie tego, co uważali za Najistotniejszą Prawdę Świata - i ostatnią rzeczą, na jakiej im zależało, było popisywanie się erudycją.
W szkole mogłeś się dowiedzieć, ze Biblia jest literaturą także. Masz tam pieśń, hymn, przypowieść i inne literackie gatunki. Odechciało mi się cokolwiek pisać, jak t przeczytałem.
W dodatku zabiłeś mnie tym:
>>To co znaczy wers 29 zaczynający się słowami "Nazajutrz". Nazajutrz po czym?
>Po tym: >Takie jest świadectwo Jana...
Litości. Mam to wszystko pisać aż tak prosto. Przecież to oczywiste, że sens mojego "Nazajutrz po czym?" Odnosi się właśnie do tego fragmentu, który mi zacytowałeś, zaczynającego się od słów "Takie jest świadectwo Jana...".
Ręce opadają, jak bardzo nie rozumiesz co się do Ciebie mówi, a mimo to aż puchniesz z dumy i samozadowolenia.
Co do przezwisk, przyznaje. Bardzo twórcze.
|
|
| | | | | |  | 11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Dowiedz się, Nieuku Sromotnikowy, że w Biblii w ogóle nie ma ani jednej aluzji literackiej, a to z tej prostej przyczyny, że autorzy Biblii - kimkolwiek byli - nie tworzyli literatury, a całkiem inne intencje im przyświecały.> >Literaturę to mógł sobie tworzyć Dante, Dostojewski albo inny Llosa - czy jakikolwiek autor piszący rzeczy z założenia świeckie - autorom Biblii jednak nie o literaturę (oryginalność, powab stylu, elokwencję, subtelne gry z czytelnikiem, uznanie krytyki, Nagrodę Liry Pińczowskiej, zaliczkę od wydawcy i Pokazanie temu grafomanowi Słowackiemu) chodziło, a o oddanie tego, co uważali za Najistotniejszą Prawdę Świata - i ostatnią rzeczą, na jakiej im zależało, było popisywanie się erudycją.> W szkole mogłeś się dowiedzieć, ze Biblia jest literaturą także. Masz tam pieśń, hymn, przypowieść i inne literackie gatunki. Odechciało mi się cokolwiek pisać, jak t przeczytałem.Oj, widzę, że do jakiejś naprawdę Bardzo Specjalnej szkoły Cię prowadzali...  Szkoły, w której nie tylko nie uczono liczenia do siedmiu, ale i nie zapoznawano z najbardziej nawet podstawowym sposobem odczytywania tekstu czyli zasadą co Poeta miał na myśli?...  Biblia jest literaturą dla nas. Dla ludzi Zachodu z początków XXI wieku. Bo dla nas literaturą jest już wszystko - włącznie z rozkładem jazdy, instrukcją obsługi wiertarki i napisem Juzek hói. Nawet jak zapytasz kogoś o godzinę, to też będzie to literatura - tyle, że mówiona. Ale autorzy Biblii nie myśleli w ten sposób, bo nie czytali XVIII-, XIX-, czy XX-wiecznych teoretyków literatury, ba! - nie czytali nawet Poetyki Arystotelesa. Dla starożytnych żydów Biblia (chodzi mi tu głównie o żydów i Pięcioksiąg, ale to samo stosuje się - mutatis mutandis - także i do stosunku wczesnych chrześcijan do Ewangelii) nie była literaturą, dziełem ludzkim, Arcyludzkim i między-ludzkim, z którym można sobie wyczyniać dowolne wygibasy, a Żywym Słowem Bożym, Słowem stwarzającym i porządkującym świat ( Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się stanie światłość!" I stała się światłość... A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!"... A potem Bóg rzekł: "Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!" - no, itd. itp.), a więc Słowem-Z-Którym-Żartów-Nie-Ma (szczególnie z Imieniem głównego bohatera opowieści, ale nie tylko przecie). Owszem, wolno Ci dziś zabijać czas zabawą w czysto literackie odczytywanie Biblii - i tropić se tam one "aluzje", toposy a metonimie, jeśli jednak odwołujesz się do przekazu biblijnego na poważnie (  ), to - trudno i darmo - wyjść musisz od tego, co starożytni żydzi mieli na myśli tj. co dla nich ów Tekst stanowił i wedle tego (skądinąd i tak zawsze tylko mniej czy bardziej uprawnionego domysłu) rzecz odczytywać. Jaśniej już, qurwa, nie potrafię...  > W dodatku zabiłeś mnie tym:> >>To co znaczy wers 29 zaczynający się słowami "Nazajutrz". Nazajutrz po czym?> >Po tym:> >Takie jest świadectwo Jana...> Litości. Mam to wszystko pisać aż tak prosto. Przecież to oczywiste, że sens mojego "Nazajutrz po czym?" Odnosi się właśnie do tego fragmentu, który mi zacytowałeś, zaczynającego się od słów "Takie jest świadectwo Jana...".Gówno prawda. Zapomniałeś już, iż twierdziłeś, że odnosi się do Prologu (Twojego Nowego Stworzenia czy jakoś tak)?  > Ręce opadają, jak bardzo nie rozumiesz co się do Ciebie mówi, a mimo to aż puchniesz z dumy i samozadowolenia.Mam dla Ciebie pomysł na życie, chłopaku. Weźże Ty się - z Takim Umysłem - zatrudnij w jakimś wędrownym Gabinecie Osobliwości obok Kobity z Brodą i Trzygłowego Cielęcia. Karierę zrobisz co najmniej na miarę Jożina z Bażin.
nie tylko sam nie będę należeć do żadnego towarzystwa bez zezwolenia rządu ustanowionego, lecz i donosić będę, gdzie należy, według przysięgi wiernopoddanego, gdy się dowiem, iż gdziekolwiek takowe zabronione towarzystwo otwarte zostało. (Adam Mickiewicz)
|
|
| | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | >Gówno prawda. >Zapomniałeś już, iż twierdziłeś, że odnosi się do Prologu (Twojego Nowego Stworzenia czy jakoś tak)?
Jedynym, co zapomniałem, jest fakt, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem i trzeba Ci bardzo dokładnie pisać o co komuś chodzi.
Przypomnij sobie co napisałem - "Otwórz teraz Ewangelię Jana i licz. Prolog-rozdział1-dzień pierwszy tworzenia nowego świata. " Czy to nie znaczy, że liczysz pierwsze trzydzieści wersów za dzień pierwszy? Dla każdego normalnego człowieka to właśnie znaczy, że masz liczyć od początku aż do pierwszego "Nazajutrz" za dzień pierwszy. I to właśnie napisałem. Nie wydaje mi się, żebyś był aż tak głupi, że tego nie łapiesz. Po prostu walnąłeś intelektualnego kloca i teraz usiłujesz się jakoś rozpaczliwie wybronić. Wystarczy przyznać - pisałem szybko i nie pomyślałem. Każdy czasem powie coś głupiego. Więc zwyczajnie się wycofaj z tego idiotycznego stwierdzenia i po sprawie. Bo zaparcie się w tym wszystkim tylko pogłębia Twoją wpadkę. Zobacz jak zgrabnie sam sobie zaprzeczyłeś.
1. Przyjmując nawet, że to nie literatura, to przecież nie wyklucza stosowania środków stylistycznych pochodzących z literatury. I zobacz, ze sam mi podsuwasz odpowiedź
>(Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się stanie światłość!" I stała się światłość... A potem Bóg rzekł: "Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!"... A potem Bóg rzekł: "Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!" - no, itd. itp.),
Czy to " Bóg rzekł", " Bóg rzekł" to nie jest przypadkiem środek stylistyczny zwany powtórzeniem? Skoro w Biblii występują powtórzenia to może i aluzje literackie? He?
2. Ale Biblia jest także literaturą, bez względu na to czy tak twierdzisz czy nie. I znowu podałeś sam dowód na to, spójrz:
>Zapomniałeś już, iż twierdziłeś, że odnosi się do Prologu
Powiedz mi, czy jak wchodzisz do kogoś do domu to zaczynasz rozmowę od prologu? Oczywiście że nie. Prolog to wstęp do rodzaju literackiego zwanego epiką, niekiedy jest elementem utworu dramatycznego. Epika jak wiesz, to po prostu opowieść mająca narratora. I nie ma znaczenia czy ktoś się zna na poetyce Arystotelesa. Arystoteles nie stworzył literatury. On tylko opisał, jak literatura funkcjonuje.
I nawet gdybyś teraz jakimiś kosmicznymi popisami dowodził, że Jan literatury nie pisał, to tylko po raz kolejny się pogrążysz. Więc daj spokój. Każdemu się wolno pomylić, ale głupotą jest udawanie, że się nie widzi jaką bzdurę się spłodziło.
A jeśli dalej nie jesteś przekonany, to proponuję otworzyć Dzieje Apostolskie. Zobaczysz, że autorzy Biblii wiedzieli, że opowiadają historie za pomocą literatury.
"Pierwszą Księgę* napisałem Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał..."
*dosł. mowę, opowiadanie, sprawozdanie
PS: Do cyrku się nie nadaje, jestem nudny. Mógłbym ew. kurtynę rozsuwać, przed śmieszniejszymi ode mnie.
|
|
| | | | | | | |  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Przypomnij sobie co napisałem - "Otwórz teraz Ewangelię Jana i licz. Prolog-rozdział1-dzień pierwszy tworzenia nowego świata. " Czy to nie znaczy, że liczysz pierwsze trzydzieści wersów za dzień pierwszy?Nie znaczy  . Próbowałem tłumaczyć, że Prolog kończy się na wersie 18 - jednak tym razem wybaczę Ci, że pojąć nie zdołałeś. Zaiste - od kogoś, kto nie radzi sobie z liczeniem do siedmiu, nie sposób oczekiwać rozumienia Wysokiej Matematyki liczb dwucyfrowych  . > Dla każdego normalnego człowieka to właśnie znaczy, że masz liczyć od początku aż do pierwszego "Nazajutrz" za dzień pierwszy. I to właśnie napisałem.Jak wyżej  . > Po prostu walnąłeś intelektualnego klocaNie przypominam sobie, bym walił Cię kiedykolwiek - mam też szczerą nadzieję, że i w przyszłości takie doświadczenie będzie mi oszczędzone. > Czy to " Bóg rzekł", " Bóg rzekł" to nie jest przypadkiem środek stylistyczny zwany powtórzeniem? Skoro w Biblii występują powtórzeniaZupełnie niepotrzebnie męczyłeś się wypisywaniem tego rzekł. Jako przykład powtórzeń w Biblii w zupełności wystarczyłoby samo Bóg, Bóg, Bóg, Bóg, Bóg...  > to może i aluzje literackie? He?Wielką Ci krzywdę zrobili jacyś Bardzo Źli Ludzie, że ukryli przed Tobą znaczenie - nietrudnego przecież - słowa aluzja, przez co na długie Pośmiewisko Serdeczne Cię wystawili. Litościwy jestem wprost Nieludzko, tedy spróbuję Ci ten kaganek pod czachę wnieść, choć wątpię, by jakieś trwałe rezultaty to dać mogło. aluzja niejawne, zawoalowane (ale jasne dla adresatów) napomknienie o kimś, o czymś; potrącenie o jakąś sprawę za pomocą przenośni, nie wprost; przytyk, docinek; przymówka. aluzyjny.
Etym. - późn. łac. allusio 'igranie (z)' od alludere 'igrać (z); żartować; czynić aluzję (do)' zob. ad-; ludere 'grać; bawić się'; por. iluzja; preludium.W Biblii nie ma ani jednej aluzji literackiej z dokładnie tych samych powodów, dla których nie ma w niej ani jednego dowcipu - tłumaczyłem Ci już dwa razy, niniejszym więc tłumaczę po raz ostatni. Jeśli i teraz nie dotrze - pozostanie mi tylko wezwać do Ciebie pielęgniarzy. > 2. Ale Biblia jest także literaturą, bez względu na to czy tak twierdzisz czy nie. I znowu podałeś sam dowód na to, spójrz:> >Zapomniałeś już, iż twierdziłeś, że odnosi się do Prologu> Powiedz mi, czy jak wchodzisz do kogoś do domu to zaczynasz rozmowę od prologu? Oczywiście że nie.Przypuszczam, że rodzina ze Wstydu trzyma Cię w piwnicy jak jakiego Kaspara Hausera - dlatego też nie miałeś dotąd szansy dowiedzieć się, że ludzie zawsze zaczynają rozmowę od swego rodzaju "prologu" np. -Dzień dobry. -Witaj. -Co tam u ciebie? -A dzięki, w porządku. A u ciebie? -Też w porządku.No, itd... a dopiero dużo później do adremu i merituma przechodzą. > Prolog to wstęp do rodzaju literackiegoPrzyznaję - niebanalne  . > zwanego epiką, niekiedy jest elementem utworu dramatycznego. Epika jak wiesz, to po prostu opowieść mająca narratora. I nie ma znaczenia czy ktoś się zna na poetyce Arystotelesa. Arystoteles nie stworzył literatury. On tylko opisał, jak literatura funkcjonuje.Prologiem autor Ewangelii Jana swoich wersów 1-18 nie nazwał, bo on - we własnym swym rozumieniu - nie tworzył literatury, a Żywe Słowo Boże transmitował. Nazwali je Prologiem dużo późniejsi opracowywacze tekstu wyposażeni w stosowną wiedzę teoretyczno-literacką. Że autor Ewangelii Jana tworzył nolens-volens literaturę, posługując się przy tym takimi typowo literackimi instrumentami jak odniesienia, metonimie, słowa, litery... to nie znaczy, że można go czytać jako "postmodernistę". > I nawet gdybyś teraz jakimiś kosmicznymi popisami dowodził, że Jan literatury nie pisał, to tylko po raz kolejny się pogrążysz. Więc daj spokój. Każdemu się wolno pomylić, ale głupotą jest udawanie, że się nie widzi jaką bzdurę się spłodziło.Ingerencja moderatora: Axxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxu > A jeśli dalej nie jesteś przekonany, to proponuję otworzyć Dzieje Apostolskie. Zobaczysz, że autorzy Biblii wiedzieli, że opowiadają historie za pomocą literatury.> "Pierwszą Księgę* napisałem Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał..."> *dosł. mowę, opowiadanie, sprawozdaniePrzeczytaj sobie ostatnią linijkę tego, coś sam napisał  . > PS: Do cyrku się nie nadaje, jestem nudny.Nie załamuj się tak łatwo - jeśli nawet nie zrobisz kariery w rozrywce, idę o zakład, że przynajmniej neuropatologom fascynującego materiału dostarczysz  .
...to jest pozostałość różnych ruchów, które nie zostały zrobione. (Julia Pitera)
|
|
| | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | Nie napisałeś nic takiego, co by mnie zdenerwowało czy poruszyło. Podśmiechiwania się nic nie wnoszą. Skoro nie rozumiesz, ani tego co to jest literatura, ani pojęcia aluzji literackiej czy powtórzenia, to sobie uważaj co tam chcesz. A skoro Ci to radość przynosi, to ja w sumie nic przeciwko temu nie mam.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie napisałeś nic takiego, co by mnie zdenerwowało czy poruszyło.Jakże się z tym pogodzę?  > Skoro nie rozumiesz, ani tego co to jest literatura, ani pojęcia aluzji literackiej czy powtórzenia, to sobie uważaj co tam chcesz.Nie wypowiadaj się na temat literatury. Nie potrafiłbyś nawet wydrapać DÓPA gwoździem na karoserii. > A skoro Ci to radość przynosi, to ja w sumie nic przeciwko temu nie mam.Spróbowałbyś mieć  .
...to jest pozostałość różnych ruchów, które nie zostały zrobione. (Julia Pitera)
|
|
 | 22 na 22 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Jezus w tym fragmencie nazywa Maryję "niewiastą". To dość grubiańskie określenie, ale on to robi celowo. Nie po to, aby jej dokuczyć, ale aby w ten sposób pokazać, że Maryja jest "niewiastą" z 3 rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę.
Zmyślasz co nieco. Przytoczę odpowiedni fragment z Księgi Rodzaju:
Według nowego przekładu z języków hebrajskiego i greckiego: Wtedy rzekł Pan Bóg do węża: [...] I ustanowię nieprzyjaźń między Tobą [czyli wężem] a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono [czyli potomstwo tej kobiety] zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę (Rdz 3, 14-15).
Przekład dosłowny (według Sandauera): Rzekł Bóg do węża: [...] I postanowię nienawiść między tobą i niewiastą, między twoim, potomstwem a jej potomstwem. Ono utrze ci łeb, a ty utrzesz mu piętę (Rdz 3, 14-15).
Natomiast w Bereszit (Tora) werset Rdz 3, 15 brzmi: Wzbudzę nienawiść między tobą a kobietą i pomiędzy twoim potomstwem a jej potomstwem. On zetrze ci głowę, a ty zetrzesz mu piętę.
Jak widzisz, według dwóch pierwszych przekładów to nie niewiasta miała zmiażdżyć wężowi głowę, lecz jej potomstwo. W Bereszit użyty jest nawet rodzaj męski (on, mu). Chodzi tu o człowieka, zarówno mężczyznę, jak i kobietę. Nie ma zatem żadnych podstaw, by twierdzić, jakoby Maria była niewiastą z 3. Rozdziału Genesis, która miała zmiażdżyć wężowi głowę. Twoje uparte bajdurzenie w kolejnych wypowiedziach, że zwracając się do Marii słowami: Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja (J 2, 4) Jezus nawiązuje do "niewiasty" z Rdz 3, 15, która miała zmiażdżyć wężowi głowę, nie jest czymkolwiek uzasadnione.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
 | 21 na 21 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Pierwsza Ewa zgrzeszyła, nakłaniając Adama do grzechu w 7 dniu stworzenia.
A gdzie Ty wyczytałeś, że grzech pierworodny miał miejsce w siódmym dniu stworzenia? W Genesis takiej informacji nie ma. Zupełnie nie rozumiesz podwójnego opisu stworzenia świata zawartego w Księdze Rodzaju (tzw. podwójnej kosmogonii). A może w ogóle nie zdajesz sobie sprawy z tego, że taki podwójny opis w niej się znajduje. Wypisujesz bzdury, jak kompletny ignorant.
Opis stworzenia świata zawarty w pierwszych rozdziałach Genesis jest kompilacją dwóch kosmogonii. Pierwsza z nich - kosmogonia Kapłana - zaczyna się od pierwszego wersetu pierwszego rozdziału, a kończy czwartym wersecie drugiego rozdziału (a dokładnie w połowie czwartego). W tej kosmogonii - i tylko w tej - znajduje się podział na dni stworzenia: od pierwszego do szóstego (siódmego dnia Bóg odpoczywał po dziele stworzenia). Druga kosmogonia - Jahwisty - zaczyna się wersetem piątym (dokładniej drugą połową wersetu czwartego) drugiego rozdziału. Tu nie ma już podziału na dni, a stworzenie przebiega w kolejności niejako odwrotnej niż u Kapłana. Opowieść o grzechu pierworodnym - zawarta w trzecim rozdziale - jest również dziełem Jahwisty. Nie wiadomo zatem, którego dnia miał miejsce grzech pierworodny, bo Jahwista - powtarzam - nie wprowadził podziału na dni.
>Nowy Adam-Jezus robi dobry uczynek, nakłoniony przez nową Ewę-Maryję-niewiastę.
Przyjrzyjmy się temu "dobremu uczynkowi" Jezusa na weselu w Kanie:
Gdy w trakcie wesela zabrakło wina Jezus, za namową matki, dokonał rzekomego cudu zamieniając wodę w wino. Oczywiście "wyczarowane" przez Jezusa wino okazało się trunkiem przedniego gatunku, godnym jego boskiego twórcy, a nie byle jakim sikaczem.
Najprawdopodobniej jednak dla weselnych gości - zapewne już nieco zamroczonych weselnymi trunkami - ważniejsza od jakości była ilość "wyczarowanego" przez Jezusa wina. Nie jest to zawiły problem, gdyż czwarty ewangelista dokładnie poinformował, ile wody Jezus zamienił na wino: Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary, a każdą z nich napełniono wodą aż po brzegi (J, 2, 6-7). Policzmy teraz: Jedna miara to około 39,5 litra. W zależności zatem od tego, czy stągiew mieściła dwie lub trzy miary, goście weselni otrzymali do wypicia dodatkowo od 474 do 711 litrów wybornego trunku. To dość pokaźna ilość, jak na skromne wiejskie wesele. Można się było nieźle wstawić.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | | Kuba K. (3909 punktów) | > (...) czwarty ewangelista dokładnie poinformował, ile wody Jezus zamienił na wino:> Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary, a każdą z nich napełniono wodą aż po brzegi (J, 2, 6-7).> Policzmy teraz:> Jedna miara to około 39,5 litra. W zależności zatem od tego, czy stągiew mieściła dwie lub trzy miary, goście weselni otrzymali do wypicia dodatkowo od 474 do 711 litrów wybornego trunku.> To dość pokaźna ilość, jak na skromne wiejskie wesele. Można się było nieźle wstawić.Gdyby zrobił to współcześnie, to miałby zarzuty z kilku artykułów - nielegalne produkcja, takież wprowadzenie do obrotu, podawanie alkoholu nietrzeźwym, itp. A i urząd skarbowy miałby pewnie coś do powiedzenia w kwestii niezapłaconej akcyzy...
|
|
 | 22 na 22 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >W ten sposób to co Ewa i Adam zniszczyli poprzez zły czyn, Jezus i Maryja naprawiają, poprzez dobry czyn.
O jakim dobrym czynie Marii piszesz?
>Wiara jest ważna, bo rozum jest ograniczony. Nikt w tym temacie nie podjął nawet kwestii znaczenia słowa "niewiasto" w tym cudzie, a buńczucznie niektórzy chwalą się przeczytaniem Biblii.
Ty zapewne Biblię przeczytałeś, ale niewiele z niej zrozumiałeś. Pozostała Ci wiara, bo jak twierdzisz, rozum jest ograniczony. Czy zwróciłeś uwagę na to, że opis wesela w Kanie Galilejskiej znajduje się tylko w ostatniej ewangelii, a nie ma go u żadnego z synoptyków? Jeśliby synoptycy coś o tym cudzie wiedzieli, to bez wątpienia opisaliby to w swoich ewangeliach. Tym bardziej, że był to ponoć pierwszy cud Jezusa. A jednak nic o weselu w Kanie i rzekomym cudzie nie wspomnieli, bo najprawdopodobniej nic o tym nie słyszeli.
Tego cudu nie było. Ten cud Jezusowi przypisano. Bo cóż ten cud miał oznaczać? Co Jezus chciał udowodnić, co chciał uzyskać dając gościom weselnym sześć beczek wina? Czy chodziło wyłącznie o zademonstrowanie jakiejś magicznej sztuczki? Twierdzisz, że Jezus jest Bogiem czy też Synem Bożym. Czy uważasz, że Bóg, czy też jego Syn po to zstąpił na Ziemię, by popisywać dawaniem takich przedstawień?
Poczytaj sobie o pewnym bogu, który ponad wszystko pokochał wino, porównaj pewne informacje i daty, to może zrozumiesz, czemu miało służyć powstanie opowieści o weselu w Kanie Galilejskiej.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
|  | 2 na 4 | 876543 (243 punktów) | Wiesz co, odpowiem Ci dopiero gdy obejrzysz ten film na YT który wymieniłem. Straciłem mnóstwo czasu na BigŻyda i jego nieumiejętność czytania ze zrozumieniem tylko po to, by mnie na końcu zabił twierdzeniem, że w Biblii nie może być aluzji literackiej, bo to nie literatura. Oglądnij ten filmik, to porozmawiamy, ok?
PS: źle to obliczyłem z pamięci. Chodzi o 6 dzień.
Mod: Na tym forum nie ma zwyczaju przekręcania pseudonimów rozmówców.
|
|
| |  | 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Wiesz co, odpowiem Ci dopiero gdy obejrzysz ten film na YT który wymieniłem.
Zmusiłem się do tego i obejrzałem. Możesz już odpowiedzieć.
>Straciłem mnóstwo czasu na Big Żyda
Według mnie to big_zyd stracił mnóstwo czasu na dyskusję z Tobą. Zbytnio sobie pochlebiasz.
>PS: źle to obliczyłem z pamięci. Chodzi o 6 dzień.
Czyżby całe wyliczanki diabli wzięli? Nawiasem mówiąc, to nie Ty obliczyłeś, tylko twórcy tego filmiku.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 15 na 15 | Alicja Duda (25557 punktów) | Oj! Andrzeju.51 znowu sprawiłeś, że kolejny misjonarz ucieknie z tego forum z podkulonym ogonem a szkoda bo lubię czytać twoje wypowiedzi. 
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Oj! Andrzeju.51 znowu sprawiłeś, że kolejny misjonarz ucieknie z tego forum z podkulonym ogonemWzbudziłaś we mnie poczucie winy.  Mam jednak nadzieję, że misjonarz odpisze. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | -3 na 5 | 876543 (243 punktów) | > Oj! Andrzeju.51 znowu sprawiłeś, że kolejny misjonarz ucieknie z tego forum z podkulonym ogonem a szkoda bo lubię czytać twoje wypowiedzi.  > Zmień politykę, głosuj na kobiety.Zwyczajnie Wasze forum jest nudne. To że coś tam napisałem, nie znaczy że będę codziennie spędzał tutaj czas. Mam prace, rodzinę itp.
|
|
| | | | |  | 12 na 12 | doppelganger (3218 punktów) | >Zwyczajnie Wasze forum jest nudne. Tak wiemy, jest nudne. Jednak stale wchodzisz tutaj by "nauczać".
>To że coś tam napisałem, nie znaczy że będę codziennie spędzał tutaj czas. Za swoje słowa, zwłaszcza na tym forum, trzeba brać odpowiedzialność. Przygotuj się więc na trudne chwile, bo jak będziesz nierzetelny, coś przekręcisz albo zmanipulujesz to zostanie to tutaj szybko wyłapane.
>Mam prace, rodzinę itp. Czyżbym wyczuwał zbliżającą się, ukradkową rejteradę na z góry upatrzone (misjonarskie) pozycje?
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
>Czyżbym wyczuwał zbliżającą się, ukradkową rejteradę na z góry upatrzone (misjonarskie) pozycje?
Jeśli wyczułeś czyjąkolwiek rejteradę, to na pewno nie moją. Odpowiedziałem na większość wypowiedzi, a w zamian dostałem... minusy. Spodziewałem się tymczasem argumentów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Powinieneś napisać "odpowiedziałem". Przecież ty nie odpowiadasz, ty "wiesz". Szkoda tylko, że rzeczywistość ma nieco inny charakter...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >Powinieneś napisać "odpowiedziałem". Przecież ty nie odpowiadasz, ty "wiesz". Szkoda tylko, że rzeczywistość ma nieco inny charakter...
Skoro uważasz, że się mylę to zapraszam do dyskusji. Możesz spokojnie rozłożyć mnie argumentami na łopatki. Więc do dzieła. Mnie zawsze ciekawiły nie pochwały a krytyka. Więc dobierz się do moich twierdzeń i atakuj. Wystarczy, że mi wykażesz błąd w rozumowaniu i przyznam- pomyliłem się. Tak jak przyznałem się wcześniej, że cytując z pamięci źle policzyłem dni. Od krytyki się nie umiera, więc mi możesz śmiało dokopać.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiesz, nie bije się leżącego. Jesteś osobą o nikłej wiedzy połączonej z oceanem pychy i interesownej wiary w zaświaty. Co za tym idzie, uważasz, że zawsze masz rację. Uważasz, że to, co łaskawie sądzisz, jest esencją prawdy. A obok, poza twoją głową, płynie sobie jak zwykle RZECZYWISTOSC, całkowicie obojętna na Twoją gorączkę. Rozumiem, że gdybyś kogoś nawrócił, lepiej by Ci się ćpało "Jezus" w towarzystwie. To typowe, bo jednak w samotności przychodzi czasem chwila otrzeźwienia. Wbrew temu, co teraz sądzisz, ta chwila otrzeżwienia jest oknem w zamurowanej piwnicy, w której się dusisz.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >Wiesz, nie bije się leżącego. Jesteś osobą o nikłej wiedzy połączonej z oceanem pychy i interesownej wiary w zaświaty. Co za tym idzie, uważasz, że zawsze masz rację. Uważasz, że to, co łaskawie sądzisz, jest esencją prawdy. A obok, poza twoją głową, płynie sobie jak zwykle RZECZYWISTOSC, całkowicie obojętna na Twoją gorączkę. Rozumiem, że gdybyś kogoś nawrócił, lepiej by Ci się ćpało "Jezus" w towarzystwie. To typowe, bo jednak w samotności przychodzi czasem chwila otrzeźwienia. Wbrew temu, co teraz sądzisz, ta chwila otrzeżwienia jest oknem w zamurowanej piwnicy, w której się dusisz.
To Twoja opinia. Ja się z nią nie zgadzam. Gdybyś miał racje, podał byś argumenty, a dostałem tylko informacje o tym, co sądzisz. Ja nie oceniam ludzi, nie znając ich. Nie wiem czemu Ty tak robisz.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Abstrahując od tego, że rzeczywistość jest sprzeczna z religią chrześcijańską, nawet w obrębie tej mitologii, którą uważasz za rzeczywistość, zostałeś rozłożony na łopatki. Kompletnie...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >Abstrahując od tego, że rzeczywistość jest sprzeczna z religią chrześcijańską, nawet w obrębie tej mitologii, którą uważasz za rzeczywistość, zostałeś rozłożony na łopatki. Kompletnie...
Jak już powiedziałem, to Twoja opinia, na potwierdzenie której nie podałeś ani jednego argumentu. Moja opinia jest inna i skoro Ty nie argumentujesz, to ja też nie będę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Co do tego, że Jan Ewangelista nie był towarzyszem Jezusa nikt normalny nie ma wątpliwości. Co do tego, że rzekomy bóg Jezus miał mentalność pasterza kóz i kompletnie nic nie wiedział o świecie (który rzekomo stworzył), natomiast aktywnie działał zgodnie z najbardziej chorymi baśniami (wyganianie demonów do świń, plucie na błoto w ramach okulistyki) to masz napisane w Ewangeliach, wielkim andronie w który naprawdę trudno wierzyć w XXI wieku. Trzeba być bardzo samozakłamanym dla własnych, urojonych korzyści (przede wszystkim chodzi o życie po śmierci i wyższość wobec niewiernych, bycie "lepszym" za darmo).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >Co do tego, że Jan Ewangelista nie był towarzyszem Jezusa nikt normalny nie ma wątpliwości. Co do tego, że rzekomy bóg Jezus miał mentalność pasterza kóz i kompletnie nic nie wiedział o świecie (który rzekomo stworzył), natomiast aktywnie działał zgodnie z najbardziej chorymi baśniami (wyganianie demonów do świń, plucie na błoto w ramach okulistyki) to masz napisane w Ewangeliach, wielkim andronie w który naprawdę trudno wierzyć w XXI wieku. Trzeba być bardzo samozakłamanym dla własnych, urojonych korzyści (przede wszystkim chodzi o życie po śmierci i wyższość wobec niewiernych, bycie "lepszym" za darmo).
Wartościowanie ludzi na normalnych i nienormalnych według Twojego widzimisię, też nie zmusza mnie do odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | doppelganger (3218 punktów) | >Wartościowanie ludzi na normalnych i nienormalnych według Twojego widzimisię, też nie zmusza mnie do odpowiedzi.
A "myślący racjonalnie" i "myślący irracjonalnie" brzmi lepiej? Łagodniej się nie da.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >>Wartościowanie ludzi na normalnych i nienormalnych według Twojego widzimisię, też nie zmusza mnie do odpowiedzi. >A "myślący racjonalnie" i "myślący irracjonalnie" brzmi lepiej? Łagodniej się nie da. >
O racji lub jej braku decydują argumenty, a nie oceny emocjonalne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | doppelganger (3218 punktów) | > >>Wartościowanie ludzi na normalnych i nienormalnych według Twojego widzimisię, też nie zmusza mnie do odpowiedzi.> >A "myślący racjonalnie" i "myślący irracjonalnie" brzmi lepiej? Łagodniej się nie da.> >> O racji lub jej braku decydują argumenty, a nie oceny emocjonalne.A to ciekawe - dowodów na istnienie Boga brak, argumenty słabe i łatwe do obalenia nawet przez rozgarniętego licealistę (byle nie z liceum katolickiego  ), a przekonanie wierzących o własnej o racji na poziomie niezmiennym od pierwszej przedszkolnej katechezy... Czyżby podwójne standardy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) |
> >O racji lub jej braku decydują argumenty, a nie oceny emocjonalne.> A to ciekawe - dowodów na istnienie Boga brak, argumenty słabe i łatwe do obalenia nawet przez rozgarniętego licealistę (byle nie z liceum katolickiego ), a przekonanie wierzących o własnej o racji na poziomie niezmiennym od pierwszej przedszkolnej katechezy... Czyżby podwójne standardy?  A to ciekawe. Dowodów na nieistnienie Boga brak. Argumenty(ukrzyżowany Dionizos, podobieństwo narodzin) słabe i łatwe do odwodnienia nawet przez licealistę korzystającego z google. A przekonanie racjonalistów o własnej racji, popierane tylko "katechezowaniem" z artykułów na racjonaliście, nijak się ma do prawdy, gdy się zaczyna je podważać i zadawać pytania. I co z tymi standardami?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | doppelganger (3218 punktów) | > A to ciekawe. Dowodów na nieistnienie Boga brak.Skąd wiedziałem, że zaraz coś będzie o argumentach na "nieistnienie" ?  Przyjmij do wiadomości, że nie udowadnia się "nieistnienia" rzeczy, ale udowadnia się jej "istnienie." Abyś mógł łatwiej zrozumieć, zilustrować to można prostym przykładem: ktoś twierdzi, że świnie potrafią latać. Co mu powiesz? "Udowodnij, że świnie nie potrafią latać"? Raczej, "Udowodnij, że potrafią!" Udowadnianie nieistnienia czegoś, czego nie "widzimy" jest sprzeczne z logiką postępowania. Można wysuwać pewne teorie dotyczące rzeczywistości, ale aby czemuś zaprzeczyć za pomocą dowodu, trzeba najpierw mieć czemu zaprzeczać. Jeżeli więc ktoś nie udowodnił istnienia czegoś, nie powinien żądać udowodnienia nieistnienia. Ergo, ciężar dowodu zawsze leży po stronie postulującego istnienie rzeczy. Dotarło? > Argumenty(ukrzyżowany Dionizos, podobieństwo narodzin) słabe i łatwe do odwodnienia nawet przez licealistę korzystającego z google.O tym się przekonasz w innym wątku. I nie bierz imienia Wujka Gugla swego na daremno - ja wiem, że Wy potrzebujecie jakieś Opoki bo nie dajecie sobie rady z doczesnością życia ludzkiego, ale żeby tak natrętnie?  > A przekonanie racjonalistów o własnej racji, popierane tylko "katechezowaniem" z artykułów na racjonaliście, nijak się ma do prawdy, [...]"Katechizowaniu" nie po drodze z logicznym, racjonalnym myśleniem. Zgadzam się więc, że racjonalizm z Prawdą ma niewiele wspólnego. Tu mnie masz Sherlocku  > [...]gdy się zaczyna je podważać i zadawać pytania.Gdy się zaczyna podważać Prawdę i zadawać pytania, to zwykle widać panikę i popłoch w oczach religianta. > I co z tymi standardami?No właśnie, jak tam?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
> Dotarło?Szczerze mówiąc, wyjątkowo słabych mieliście tutaj rozmówców, skoro uważasz, że nie wiem, że się nie udawania tego. Nie ma potrzeby. Nie na tym to zupełnie polega. Co do tego racjonalnego myślenia - to czy ono polega na powtarzaniu do znudzenia "Ja sądzę"? Albo na podawaniu informacji wyssanych z palca? Albo może na na ignorowaniu jednych źródeł "bo katolickie" i na bezkrytycznym przyjmowaniu innych "bo niekatolickie", choć te inne podają takie bzdury jak to, że Dionizos został ukrzyżowany? Powiedz mi gdzie tu to myślenie? Zacznij od sprawy z Dionizosem, skoro już ją poruszyłem tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,520351Jak to jest, że taki huk jest, gdy ktoś powie, że Bóg istnieje, a taka cisza, gdy ktoś zażąda dowodu na tezy ateistów? Dowody nie istnieją? W takim razie przyjmujecie "na wiarę", co przecież jest absurdem, bo właśnie wiary nienawidzicie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | doppelganger (3218 punktów) | > Szczerze mówiąc, wyjątkowo słabych mieliście tutaj rozmówców, skoro uważasz, że nie wiem, że się nie udawania tego. Nie ma potrzeby. Nie na tym to zupełnie polega.To dlaczego domagałeś się dowodów na nieistnienie Boga skoro podobno "wiesz", że to absurdalna droga? Trolling? > Co do tego racjonalnego myślenia - to czy ono polega na powtarzaniu do znudzenia "Ja sądzę"?Wyjaśnienie pojęcia tutaj. > Albo na podawaniu informacji wyssanych z palca? Albo może na na ignorowaniu jednych źródeł "bo katolickie" i na bezkrytycznym przyjmowaniu innych "bo niekatolickie",[...]Jako domorosły misjonarz i miłośnik Biblii powinieneś mieć trochę litości dla mojej przepony. > Powiedz mi gdzie tu to myślenie? Zacznij od sprawy z Dionizosem, skoro już ją poruszyłem tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,520351Dopiero teraz dotarło do mnie że masz problemy ze wzrokiem. Czyż nie napisałem Ci już wyraźnie, że nie ja będę na to odpowiadał, bo nie mam wystarczającej wiedzy i dostępu do wiarygodnych źródeł? Andrzej.51 Ci odpowiedział , nie czytałeś czy znowu trollujesz? > Jak to jest, że taki huk jest, gdy ktoś powie, że Bóg istnieje, a taka cisza, gdy ktoś zażąda dowodu na tezy ateistów?Najpierw chcielibyśmy usłyszeć Twoje dowody na istnienie boga, bo taka jest kolejność logiczna. > Dowody nie istnieją? W takim razie przyjmujecie "na wiarę", co przecież jest absurdem, bo właśnie wiary nienawidzicie.Nie "na wiarę" - ateizm jest brakiem wiary w bóstwa nadprzyrodzone, a nie niewiarą w ich istnienie. Dlatego prawidłowe jest stwierdzenie: "Nie wierzę w bogów", a nie "Wierzę/wiem, że bogowie nie istnieją". Widzisz, nawet nie wiesz co to ateizm, a się wymądrzasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | > To dlaczego domagałeś się dowodów na nieistnienie Boga skoro podobno "wiesz", że to absurdalna droga? Trolling?Nie trolling, tylko żart. Mam głupi zwyczaj nie używać emotek. Stąd nie zawsze jestem czytelny. > Dopiero teraz dotarło do mnie że masz problemy ze wzrokiem. Czyż nie napisałem Ci już wyraźnie, że nie ja będę na to odpowiadał, bo nie mam wystarczającej wiedzy i dostępu do wiarygodnych źródeł? Andrzej.51 Ci odpowiedział , nie czytałeś czy znowu trollujesz?Pod jego odpowiedzią jest moja. www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w520528 Da się z niej wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner, który widzi, że Raschke snuje domysły nie mając dowodów a mimo to (!) go cytuje. Rzecz niespotykana w pracach naukowych, bo kompromituje badacza. Jeśli ktoś podaje niesprawdzone tezy, to uważa się go za osła i takie mam zdanie o Deschnerze po przeczytanie tego co mi zacytował Andrzej.51 Sprawdź sam. > Najpierw chcielibyśmy usłyszeć Twoje dowody na istnienie boga, bo taka jest kolejność logiczna.Na całe szczęście nie da się tego udowodnić. Wtedy byłaby to wiedza, nie wiara. Stając na sądzie ludzie musieliby powiedzieć - byłem za głupi, żeby wiedzieć. To byłby naprawdę absurd. Takie liczykrupstwo jakie zrobił Pascal w swoim "opłaca się wierzyć czy nie wierzyć". Dodam też, że nie da się tez temu zaprzeczyć. I tak jeszcze dodam od siebie. Czasem rzeczywiście mnie ponosi. Przepraszam za to. nie zawsze opanuje irytacje, pisze coś na szybko i troluje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | doppelganger (3218 punktów) | > Da się z niej wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner, który widzi, że Raschke snuje domysły nie mając dowodów a mimo to (!) go cytuje. Rzecz niespotykana w pracach naukowych, bo kompromituje badacza. Jeśli ktoś podaje niesprawdzone tezy, to uważa się go za osła i takie mam zdanie o Deschnerze po przeczytanie tego co mi zacytował Andrzej.51 Sprawdź sam.
Sprawdziłem. Będę się przyglądał tamtej dyskusji i sam wyciągnę wnioski po jej zakończeniu. Byłoby jednak miło, abyś był konsekwentny i te same kryteria stosował do biblijnych skrybów i innych religijnych apologetów. To nieładnie być tak wybiórczym.
>>Najpierw chcielibyśmy usłyszeć Twoje dowody na istnienie boga, bo taka jest kolejność logiczna. > Na całe szczęście nie da się tego udowodnić.
Na całe szczęście istnieją również krasnoludki, Św. Mikołaj, Latający Potwor Spaghetti i Czajniczek Russella. Te byty/bóstwa naprawdę istnieją, tylko nikt ich nie widział, wiesz? Osobiście jestem wyznawcą LPS bo zostałem obdarzony "Łaską Wiary" (przeczytałem i poprawnie zinterpretowałem Wielką Starożytną Księgę Kuchni Włoskiej), wierzę w niego gorąco i będą tak czynił do końca moich dni aby w dzień Sądu Ostatecznego nad Pożeraczami Spaghetti nie zostać strąconym do Makaroniarskiego Niebytu.
Jak widzisz, jedziemy na tym samym schizofrenicznym wózku.
>Takie liczykrupstwo jakie zrobił Pascal w swoim "opłaca się wierzyć czy nie wierzyć".
Tutaj w końcu pełna zgoda.
>I tak jeszcze dodam od siebie. Czasem rzeczywiście mnie ponosi. Przepraszam za to. nie zawsze opanuje irytacje, pisze coś na szybko i troluje.
Nie obraziłem się.
Pozdrawiam, życzę owocnych dyskusji, poszerzania horyzontów i do usłyszenia (gdzieś tam, kiedyś tam).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Pod jego odpowiedzią jest moja. www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w5205281. Pal a nie krzyż? 2. PRZY palu czy NA palu?
Bo przyznasz, że to dość istotne różnice? Chyba że jakiekolwiek bóstwo, jakiegokolwiek ludu przy drążku, drzewie, słupku, palu, kołku jest bez wątpienia dowodem na to, że Chrystus został skopiowany. Więcej, to że na ołtarzu stoi wino jest kolejnym dowodem prawda? Choćby symbolika wina w Biblii, była inna niż w misteriach dionizyjskich to przecież nie ma znaczenia. Coś tam trochę podobne jest i już.> Da się z niej wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner, który widzi, że Raschke snuje domysły nie mając dowodów a mimo to (!) go cytuje.Da się z tego wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner? No cóż to już szczyt intelektualnej rzetelności, przy której nawet Jan Lewandowski wysiada. Deschner ma tak ogromny dorobek, że gdyby i sto razy czegoś nie sprawdził do końca, to nadal wiarygodnym uczonym pozostanie. > Rzecz niespotykana w pracach naukowych, bo kompromituje badacza.Rzecz nagminnie spotykana w pracach naukowych i o ile jest sporadyczną, a nie nagminną, to jeszcze wcale nie dyskredytuje ani badacza, ani jego dorobku. > Jeśli ktoś podaje niesprawdzone tezy, to uważa się go za osła i takie mam zdanie o Deschnerze po przeczytanie tego co mi zacytował Andrzej.51 Sprawdź sam.Czy mam uważać Pana za osła, gdyż nie ma Pan zielonego pojęcia jak tworzone są mity, a zabiera Pan w tych sprawach zdanie. Jak na razie, to nawet w najmniejszym stopniu nie podważył Pan tezy, że mit Jezusa Chrystusa został skompilowany ze wcześniejszych źródeł. Przeróżnych źródeł i po kawałeczku np: www.dobrek(*)-3000-lat-przed-chrystusem.htmBiblię napisano - w wyniku potrzeby serca i umysłu - wielu autorów o różnych poglądach, żyjących w różnych czasach i piszących pod wpływem różnych środowisk. Pisana była bezpośrednio, na podstawie własnych przemyśleń i przeżyć, a także na podstawie przeczytanych lub zasłyszanych opowieści innych, które po dokonaniu selekcji i odpowiedniej kompilacji tekstów dla podniesienia morale odbiorców włączano do zbioru. Powstawała w procesie kolejnych redakcji oraz włączeń i wyłączeń poszczególnych jej elementów w określone zbiory. Uwarunkowana społecznie i politycznie. Podporządkowana propagandzie religijnej bądź dynastycznej. Permanentnie kształtowana, zmieniała się wraz z kolejnym przepisywaniem przez bogobojnych - pełnych najlepszych intencji - pisarzy (najczęściej kapłanów). Każdy z jej tekstów ma za sobą długą historię. Wybrane łączono w kanony ksiąg natchnionych, a część odrzucano.[...]
Ewangelie tworzono do II w. n. e. A od kiedy? Bibliści piszą, że od drugiej połowy I w., ale czy jest to początek intelektualnej pracy nad ideami chrześcijaństwa? W 1897 znaleziono rękopis damasceński, w którym być może mówi się o Jezusie, a na pewno o kimś podobnym. W Qumram odkryto zapisane zwoje z najstarszymi zachowanymi kopiami hebrajskich ksiąg Starego Testamentu oraz nieznane dotąd religijne teksty żydowskie z około II wieku p.n.e., (ukryte w grotach przed 68 r. n.e.). Odkrycie ważne dla badań nad Starym Testamentem, gdyż wyrażone w nich poglądy dalekie są od żydowskiej ortodoksji i dowodzą dużego pluralizmu religijnego przed epoką rabinów, ale jeszcze ważniejsze dla badań nad Nowym Testamentem, gdyż pochodząc z czasów wcześniejszych niż ewangeliczne wydarzenia, rzucają światło nie tylko na historię Żydów w tej epoce, ale także na początki chrześcijaństwa. Rękopisy wykazują, że idee kojarzone z chrześcijaństwem są wspólne różnym prądom religii żydowskiej tej epoki. Wspólnota żyjąca w Qumram, żyjąca wiele lat przed Jezusem reprezentuje podobną religijność, toczy podobne spory, posługuje się podobnymi wyrażeniami oraz ideami, i w podobny sposób objaśnia święte pisma. Tak jak ich poprzednicy, wierzący myśliciele tamtych czasów, piszą, przepisują, dopisują, tworzą.
Zapewne byli to ludzie wewnętrznie uczciwi, pełni głębokiej wiary i najlepszej woli. W pewnym stopniu można ich porównać do dzisiejszych specjalistów-biblistów, z katolickiej czołówki naukowo-intelektualnej. Z ogromnym zaangażowaniem sił i środków w 1965 r. zespół liczący około czterdziestu polskich biblistów przygotował nowy przekład Starego Testamentu nazwany Biblią Tysiąclecia. Ale w tym przekładzie - "zamiast szanować tekst oryginału, często wprowadzają doń komentarz daleki od tego oryginału i jego tła historycznego. Wprowadzają też do tekstu własne koncepcje, ukształtowane nie tylko z dala od tradycji judaizmu, ale także od filologicznej poprawności". Współczesny im wielki biblista ks. E. Dąbrowski nazwał Biblię Tysiąclecia "Biblią tysiąca błędów". Do tego należy dodać świadome (uczynione w najlepszej wierze) przeinaczenia. www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegamiTen kto pisał o Jezusie, też może sobie myślał, iż krzyż od pala jest ładniejszy. Zresztą, według mnie, jakiś jeden czy kilku bohaterów, którzy złożyli się na postać Jezusa Chrystusa zapewne istniało. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | Jeśli Deschner widzi, że Raschke jest niewiarygodny a MIMO TO używa go jako źródła to o czym tu mówić? Ledwo pierwszy fragment Deschnera na jaki trafiłem to kłamstwo i chce mi Pan powiedzieć, że to świetny naukowiec? Jakoś aż się boje czytać resztę.
Artykułu na niebiesko nie komentuje, to zbiór opinii autora. Zbacza z tematu, a Pan jest kolejną osobą, która mnie chce przekonać, do tez, które znam i które nie wydają mi się prawdziwe - patrz teza o ukrzyżowaniu Dioniozosa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Cytat:Pan 876543 >Da się z niej wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner, który widzi, że Raschke snuje domysły nie mając dowodów a mimo to (!) go cytuje.
Bogusławski: Da się z tego wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner? No cóż to już szczyt intelektualnej rzetelności, przy której nawet Jan Lewandowski wysiada. Deschner ma tak ogromny dorobek, że gdyby i sto razy czegoś nie sprawdził do końca, to nadal wiarygodnym uczonym pozostanie. > Jeśli Deschner widzi, że Raschke jest niewiarygodny a MIMO TO używa go jako źródła to o czym tu mówić? Ledwo pierwszy fragment Deschnera na jaki trafiłem to kłamstwo i chce mi Pan powiedzieć, że to świetny naukowiec? Jakoś aż się boje czytać resztę.Szkoda Pańskiego czasu. Samo czytanie jest dalece nie wystarczające. Trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Gdzie napisałem, że Deschner to świetny naukowiec? Podważyłem tylko Pańskie twierdzenie, że pojedyncze błędy dyskwalifikują uczonego. Pan tu wygaduje przeróżne głupoty, a i tak mądrzy ludzie - póki jest to jeszcze możliwe - dyskutują z Panem. > Artykułu na niebiesko nie komentuje, to zbiór opinii autora.Każda publikacja jest zbiorem opinii autora. Ważną jest racjonalna argumentacja i udokumentowanie w dowodach lub źródłach. Nie podałem jej zresztą Panu pod ocenę i komentarz, tylko jako racjonalny argument pokazujący tworzenie religijnych mitów. Tu judeochrześcijańskich. > Zbacza z tematu, a Pan jest kolejną osobą, która mnie chce przekonać,Nie zbaczam z tematu i nie jestem kolejną osobą, która Pana chce przekonać, gdyż już od dawna jestem mocno przekonanym, że z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Ale to otwarte forum i nawet posty kierowane bezpośrednio do Pana, czyta wiele osób, a tam już na zrozumienie mogę spokojnie liczyć. > do tez, które znamPrawie na pewno tak, ale nigdzie - nawet w tym poście - nie wykazał się Pan ich znajomością. > i które nie wydają mi się prawdziweTe, które Panu wydają się prawdziwe, na naszym forum przekonywują niewielu. > - patrz teza o ukrzyżowaniu Dioniozosa.Nie wypowiadałem się tu na ten temat, gdyż nie wiem jak dokładnie z tym mitem było, ale teza, że w micie chrześcijańskim są zawarte jakieś elementy z mitu dionizyjskiego i innych mitów jest tezą wielce prawdopodobną. Właśnie tak kompilowano wszystkie religijne mity. Czerpiąc pełnymi garściami ze znanych autorom wcześniejszych źródeł. Zresztą przeróżnym zapożyczeniom chrześcijaństwa nawet poważni chrześcijańscy historycy nie przeczą. Wystarczy tych poważnych poczytać. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Dowodów na nieistnienie Boga brak. Należy zatem w trybie pilnym ogłaszać dobrą nowinę o istnieniu Wielkiej Osoby przedludzkiej i nadludzkiej, której sługusom winniśmy bezwzględny posłuch.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Dowodów na nieistnienie Boga brak.
Zależy jakiego Boga. Sądząc z Twoich wypowiedzi masz na myśli Boga opisanego w Biblii. A takiego na pewno nie było. Choćby dlatego, bo nie pochodzimy od jednej tylko pary ludzi, globalny potop nigdy się nie zdarzył, a dzieworództwo nie może dać potomka męskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >> Dowodów na nieistnienie Boga brak. >Zależy jakiego Boga. Sądząc z Twoich wypowiedzi masz na myśli Boga opisanego w Biblii. A takiego na pewno nie było. Choćby dlatego, bo nie pochodzimy od jednej tylko pary ludzi, globalny potop nigdy się nie zdarzył, a dzieworództwo nie może dać potomka męskiego. >
Nie tylko dosłownie się interpretuje Ks. Rodzaju.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Dowodów na nieistnienie Boga brak. >> Zależy jakiego Boga. Sądząc z Twoich wypowiedzi masz na myśli Boga opisanego w Biblii. A takiego na pewno nie było. > Nie tylko dosłownie się interpretuje Ks. Rodzaju.
Zgadza się. Deklaracji o istnieniu Boga nie należy brać dosłownie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Zgadza się. Deklaracji o istnieniu Boga nie należy brać dosłownie.Dosłownie! 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >>>> Dowodów na nieistnienie Boga brak. >>> Zależy jakiego Boga. Sądząc z Twoich wypowiedzi masz na myśli Boga opisanego w Biblii. A takiego na pewno nie było. >> Nie tylko dosłownie się interpretuje Ks. Rodzaju. >Zgadza się. Deklaracji o istnieniu Boga nie należy brać dosłownie.
Źle zrozumiałeś. To że np historia o stworzeniu Adama i Ewy mogła się nie wydarzyć, nie znaczy, że Bóg nie istnieje. Jeśli tylko zanalizujesz imiona Adam i Ewa i ich znaczenie to zobaczysz, że Adamah to np ziemia, Hawwa to "wzięta z". Upraszczając - ziemia(wszechświat) się zbuntował Bogu i utracił z nim kontakt (raj)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | >Jeśli tylko zanalizujesz imiona Adam i Ewa i ich znaczenie to zobaczysz, że Adamah to np ziemia, Hawwa to "wzięta z". Upraszczając - ziemia(wszechświat) się zbuntował Bogu i utracił z nim kontakt (raj) No to czadowo! A opowiedz coś więcej o tym buncie.. I co na to lekarz?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) |
>No to czadowo! >A opowiedz coś więcej o tym buncie..
Zapewne jabłko tak zgęstniało, że stało się czarną dziurą. Trudno żeby się Jahwe nie wk..ił jak stworzył światłość, a tu mu cała w owoc pitła. No i dlatego kobiety rodzą w bólach, a węże nie mają nóg.
Myślisz nada się?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | martok (1115 punktów) |
> Dowodów na nieistnienie Boga brak.
Dowodu tego rodzaju nie da się przeprowadzić z powodów czysto logicznych. Spróbuję Ci bardzo pobieżnie wyjaśnić na czym sprawa polega.
W sądach obowiązuje domniemanie niewinności. To oskarżyciel ma dowieść, że oskarżony popełnił pewien czyn. Oskarżony nie musi dowodzić, że tego czynu nie popełnił. Dlaczego takie jest prawo? Ponieważ absolutny dowód niepopełnienia czynu nie jest możliwy. Gdybym np. oskarżył Cię, że w ubiegłym roku co najmniej raz zgwałciłeś i ograbiłeś co najmniej jedną staruszkę w co najmniej jednym województwie, to jak byś się zabrał do wykazania mi, że to nieprawda? Z pewnością by Ci się to nie udało. Po prostu kazałbyś mi wskazać tę zgwałconą staruszkę, czyli dowodu oczekiwałbyś ode mnie.
Dlatego logicy przyjmują, że w ogólności obowiązek uzasadnienia spoczywa na tym, kto coś twierdzi, a nie na tym, kto wyraża wątpliwości co do tego twierdzenia. To Ty masz dowieść, że Bóg istnieje, a nie ja, że nie istnieje.
Zastanów się jak sam oceniłbyś następujący dialog:
A: UFO istnieje! B: Skąd wiesz? A: No to udowodnij mi, że nie istnieje. *
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >> Dowodów na nieistnienie Boga brak. > Dowodu tego rodzaju nie da się przeprowadzić z powodów czysto logicznych. Spróbuję Ci bardzo pobieżnie wyjaśnić na czym sprawa polega. > W sądach obowiązuje domniemanie niewinności. To oskarżyciel ma dowieść, że oskarżony popełnił pewien czyn. Oskarżony nie musi dowodzić, że tego czynu nie popełnił. Dlaczego takie jest prawo? Ponieważ absolutny dowód niepopełnienia czynu nie jest możliwy. Gdybym np. oskarżył Cię, że w ubiegłym roku co najmniej raz zgwałciłeś i ograbiłeś co najmniej jedną staruszkę w co najmniej jednym województwie, to jak byś się zabrał do wykazania mi, że to nieprawda? Z pewnością by Ci się to nie udało. Po prostu kazałbyś mi wskazać tę zgwałconą staruszkę, czyli dowodu oczekiwałbyś ode mnie. > Dlatego logicy przyjmują, że w ogólności obowiązek uzasadnienia spoczywa na tym, kto coś twierdzi, a nie na tym, kto wyraża wątpliwości co do tego twierdzenia. To Ty masz dowieść, że Bóg istnieje, a nie ja, że nie istnieje. >Zastanów się jak sam oceniłbyś następujący dialog: >A: UFO istnieje! >B: Skąd wiesz? >A: No to udowodnij mi, że nie istnieje. >*
Wiem przecież, to zwykłe odwrócenie wypowiedzi. Nie żądanie argumentów.
|
|
| | | | |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Zwyczajnie Wasze forum jest nudne.
No bo my już tacy nudni jesteśmy. Co innego Ty. Twoja wszechstronna wiedza, zwłaszcza na temat Biblii, błyskotliwy styl, doskonałe wypowiedzi, cięte riposty... itd., itp. wywołują w nas poczucie zazdrości i zakłopotania. Nawet się rumienimy na twarzach. Też byśmy chcieli tak błyszczeć, jak Ty. Ale, jak widzisz, niezbyt nam to wychodzi. Co zrobić. Będziemy się jednak starać.
Jesteś dla nas doskonałym i zapewne niedościgłym wzorem do naśladowania. Trzymaj tak dalej.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >Wiesz co, odpowiem Ci dopiero gdy obejrzysz ten film na YT który wymieniłem. Straciłem mnóstwo czasu na BigŻyda i jego nieumiejętność czytania ze zrozumieniem tylko po to, by mnie na końcu zabił twierdzeniem, że w Biblii nie może być aluzji literackiej, bo to nie literatura. Oglądnij ten filmik, to porozmawiamy, ok? >PS: źle to obliczyłem z pamięci. Chodzi o 6 dzień. > Mod: >Na tym forum nie ma zwyczaju przekręcania pseudonimów rozmówców.
Przepraszam jeśli przekręciłem. Ale jego pseudonim to "big_zyd" więc z pamięci napisałem "BigŻyda". To przecież nie jest złośliwe.
|
|
|  | -1 na 3 | 876543 (243 punktów) | 1. Jeśli problemem dla Ciebie jest to, że cytując z pamięci zmieniłem sens z "Jej potomstwo zdepcze" na "Ona zdepcze", to sens ma przytaczanie tego tylko w przypadku, gdyby to cokolwiek wnosiło do sensu mojego twierdzenia. Tymczasem nie wnosi, wiec nie ma sensu się czepiać. Chyba, że zamierzasz odpierać moje twierdzenia argumentem ad persona, na zasadzie on jest niedokładny, więc na pewno nie ma racji.
2.Twierdzisz, że nawiązanie do niewiasty jest niczym nie uzasadnione? Jest, bo to jest aluzja literacka. Pisałem już tyle na ten temat w odpowiedziach dla big_zyda że nie będę się powtarzał. Po prostu przeczytaj.
Zwróć też uwagę, że źle podawałem na początku dyskusji z nim. Szósty dzień, nie tak jak podałem siódmy. "Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny wyjął niewiastę"(iszę, gynę)
3.Rozważanie czy to jahwista czy kapłan nie ma żadnego sensu. Jan znał te dwa fragmenty jako całość i tak to traktował. Po co to napisałeś? Chciałeś udowodnić, że się nie znam? Znam. Tylko co to niby wnosi?
Natomiast zobacz, że w 6 dniu stworzenia pojawia się wyraz "gyne", czyli ta niewiasta. I to właśnie jest konkret. Jeśli chcesz to postaraj się jakoś sensownie wytłumaczyć, czy podział na jahwistę lub kapłana ma jakikolwiek sens przy tej aluzji literackiej. Ale moim zdaniem to ślepa uliczka.
4. Pytasz o jakim dobrym czynie Marii piszę. "Wina nie mają"-"Jeszcze nie nadszedł mój czas". Nakłoniła go by pokazał swoją boskość wcześniej. W filmie to jest rozwinięte, więc chyba możemy tutaj zakończyć ten wątek.
5. Opis jest tylko u Jana, więc zakładasz, że to bujda. Czy to znaczy, że Jan, który opiekował się Maryją, nie mógł z jej ust poznać tej historii? Dziwnie myślisz.
6. Jeśli uważasz, że ta opowieść jest nawiązaniem do Dionizosa,(dobrze Cię zrozumiałem?) to moim zdaniem bzdury pleciesz. Jeśli nie uważasz tak, to nie rozumiem o co chodzi.
A teraz powiedz mi, niby dlaczego to miałbym się czuć taki zniszczony i uciekać, jak chce pani moderator z tego forum z podkulonym ogonem?
|
|
| |  | 15 na 15 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 1. Jeśli problemem dla Ciebie jest to, że cytując z pamięci zmieniłem sens z "Jej potomstwo zdepcze" na "Ona zdepcze", to sens ma przytaczanie tego tylko w przypadku, gdyby to cokolwiek wnosiło do sensu mojego twierdzenia. Tymczasem nie wnosi, wiec nie ma sensu się czepiać.Twoje błędy - a jest ich wiele - są bardzo istotne.Twierdzisz, że Maria jest "niewiastą", nową Ewą z 3. rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę. Wykazałem Ci, iż jest to twierdzenie bezpodstawne, gdyż - zgodnie z Rdz 3, 15 - to nie Ewa miała zmiażdżyć wężowi głowę, lecz jej potomstwo. Twój błąd - wydaje mi się, że świadomy - porównywania Marii do Ewy z Rdz 3, 15 polega również i na tym, że w powołanym wersecie nie ma w ogóle mowy o Ewie. Werset Rdz 3, 15 nie jest zatem zapowiedzią, że Maria z Nazaretu dokona jakiegoś symbolicznego pokonania zła, bo przecież zmiażdżenie głowy węża, który w Genesis jest symbolem zła - tak właśnie należy rozumieć. Zresztą NT nie informuje, że matka Jezusa dokonała jakichś wielkich czynów poza tym oczywiście, że urodziła całkiem liczną gromadkę dzieci. Nie ma zatem żadnych podstaw, by uparcie twierdzić, że Maria jest "niewiastą - drugą Ewą", która poprzez doby czyn naprawiła to, co pramatka Ewa poprzez grzech pierworodny zepsuła. W ślad za jakimś filmikiem z YT dokonałeś dziwacznego porównania pierwszych trzech rozdziałów Genesis z pierwszymi dwoma rozdziałami Ewangelii Jana. Nie rozumiesz i bagatelizujesz fakt, że w Genesis są dwa sprzeczne z sobą opisy końca świata, z których tylko pierwszy - kosmogonia Kapłana (od Rdz 1, 1 do Rdz 2, 4a) - zawiera podział dzieła stwarzania na sześć czy też siedem dni. Opis tzw. grzechu pierworodnego (Rdz 3), a w tym werset Rdz 3, 15 mówiący o miażdżeniu głowy węża jest dziełem Jahwisty, którego kosmogonia (od Rdz 2, 4b) nie zawiera już podziału na dni. Bezpodstawne jest zatem kolejne Twoje twierdzenie, że zgodnie z Genesis grzech pierworodny (ten pierwszy oczywiście, czyli Adama i Ewy) miał miejsce w siódmym dniu stworzenia. Twierdzisz również, że wydarzenia w Kanie galilejskiej - opisane w czwartej ewangelii (J 2, 1-11) - miały miejsce w siódmym dniu "tworzenia nowego świata" (to Twoje słowa), analogicznie jak w siódmym dniu boskiego aktu twórczego opisanego w Genesis miał miejsce grzech pierworodny Adama i Ewy. Wykazałem już, że takie Twoje porównanie jest bezpodstawne. Tak jak nigdzie w Genesis nie ma mowy, czy też nawet sugestii, by grzech pierworodny miał miejsce w siódmym dniu tworzenia świata, tak również w czwartej ewangelii nie ma jednoznacznego stwierdzenia, że wesele w Kanie odbywało się w jakimś enigmatycznym siódmym dniu (licząc od dnia, w którym - w Betanii czy też Betabarze za Jordanem - Jan Chrzciciel zapowiedział nadejście Mesjasza). Przez porównanie owych siódmych dni twierdzisz dalej, że to, co Adam i Ewa zniszczyli poprzez zły czyn (grzech pierworodny), to Jezus i Maria naprawili na weselu w Kanie poprzez dobry czyn. Według Ciebie zatem dobrym czynem Jezusa i Marii było ofiarowanie sześciu beczek wina weselnym gościom, którzy bez wątpienia do tego czasu byli już i tak dobrze wstawieni. Przyznam szczerze, że ja tego akurat czynu Jezusa i Marii do dobrych nie zaliczam, niezależnie od tego, że zapewne nigdy Jezus nie zamienił wody w wino. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 2.Twierdzisz, że nawiązanie do niewiasty jest niczym nie uzasadnione? Jest, bo to jest aluzja literacka. Pisałem już tyle na ten temat w odpowiedziach dla big_zyda że nie będę się powtarzał. Po prostu przeczytaj.Jak dotąd www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w517909" target=_blank rel=nofollow class=e>napisałem, że "nie ma zatem żadnych podstaw, by twierdzić, jakoby Maria była niewiastą z 3. Rozdziału Genesis, która miała zmiażdżyć wężowi głowę". Uważam również, iż niczym nieuzasadnione jest twierdzenie, że Jezus nazywając swą matkę "niewiastą" (w J 2, 4 oraz w J 19, 26) nawiązywał do Ewy z Księgi Rodzaju. Nie porównywał swej matki ani do niewiasty z Rdz 3, 15, ani też, co teraz sugerujesz, do tej z 2, 24 czy też z 1, 27. Jezus nie uważał za stosowne zwracać się do Marii słowem "matka". Mówiąc do niej dwukrotnie użył słowa "niewiasto". A jak miał się do niej zwracać, czy miał używać słowa "mężczyzno"? Oczywiście mógł jeszcze zwracać się do matki bezosobowo, ale widocznie używanie słowa niewiasta/kobieta bardziej mu odpowiadało. I jeszcze jedno. Słowo "niewiasta" nie jest żadnym szczególnym tytułem. Odnosi się ono przecież do wszystkich kobiet, również do grzesznic, a nie tylko wyłącznie do Ewy i Marii. > Zwróć też uwagę, że źle podawałem na początku dyskusji z nim. Szósty dzień, nie tak jak podałem siódmy. "Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny wyjął niewiastę"(iszę, gynę).Jednym słowem plączesz się. Chcesz coś udowodnić, ale nie bardzo wiesz co, i nie bardzo wiesz jak. Powtarzam jeszcze raz. Bóg ulepił Ewę z żebra Adama w opowieści Jahwisty (Rdz 2, 21-22), który nie stosuje podziału na dni. W związku z czym bezpodstawne jest twierdzenie, że miało to miejsce akurat w szóstym, siódmym czy też w jakimkolwiek innym dniu tworzenia. Księga Rodzaju, tak jak niemal cały Stary Testament, napisana została w języku hebrajskim. W tym języku słowo "kobieta" (niewiasta) to isza, co pochodzi od słowa isz oznaczającego mężczyznę. W dosłownym tłumaczeniu słowo isza należałoby oddać polskim "mężatka" ("mężyca"): Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką (isza, gdyż z męża (isz) została wzięta (Rdz 2, 23). W większości polskich tłumaczeń takim właśnie słowem oddano hebrajskie isza. W tym szczególnym przypadku słowo isza oznacza kobietę wziętą czy też zrobioną z mężczyzny. To kolejny argument za tym, że porównywanie Marii z ową iszą, czyli z Ewą zrobioną z żebra Adama, jest niewłaściwie. Według Biblii z żebra mężczyzny stworzona była tylko jedna kobieta, isza Ewa - i żadna inna. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >3.Rozważanie czy to jahwista czy kapłan nie ma żadnego sensu.
Ma sens - i to duży. Napisałem już, że każdy z nich przedstawił różny opis stworzenia świata, a te opisy są wzajemnie sprzeczne.
>Jan znał te dwa fragmenty jako całość i tak to traktował.
A skąd wiesz, że autor czwartej ewangelii znał Księgę Rodzaju. A jeśli nawet znał, to z czego wynika Twoja pewność, że nie rozróżniał kosmogonii Kapłana od kosmogonii Jahwisty i traktował je jako "całość". Jan był wykształconym człowiekiem. Prawdopodobnie nie był Żydem. Jeśli znał Księgę Rodzaju, to raczej dostrzegał różnice i między dwoma opowieściami o stworzeniu świata.
>Po co to napisałeś?
By udowodnić Ci, że czytanie Biblii w sposób, w jaki czyta się kiepską powieść, bez uwzględnienia szeregu czynników związanych m.in. z autorstwem i czasem powstania poszczególnych jej ksiąg, prowadzi donikąd i skutkuje niezrozumieniem przeczytanego tekstu.
>Chciałeś udowodnić, że się nie znam?
Ty sam udowadniasz, że się nie znasz.
>Natomiast zobacz, że w 6 dniu stworzenia pojawia się wyraz "gyne", czyli ta niewiasta.
W szóstym dniu tworzenia, a konkretnie w Rdz 1, 27 (wersja Kapłana) pojawia się hebrajski wyraz isza, a nie grecki gyne.
>I to właśnie jest konkret.
A jakiż to według Ciebie jest konkret?
>Jeśli chcesz to postaraj się jakoś sensownie wytłumaczyć, czy podział na jahwistę lub kapłana ma jakikolwiek sens przy tej aluzji literackiej.
Już to kilka razy udowodniłem.
>Ale moim zdaniem to ślepa uliczka.
To Ty jesteś w ślepej uliczce. Nie wydaje mi się, by Ci się udało z niej szybko wyjść.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 16 na 16 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >4. Pytasz o jakim dobrym czynie Marii piszę. "Wina nie mają"-"Jeszcze nie nadszedł mój czas". Nakłoniła go by pokazał swoją boskość wcześniej.
Rozumiem z tego, że Jezus - Syn Boży czy też Bóg - pokazał swoją boskość ofiarowując weselnym gościom sześć beczek wina, co bez wątpienia było ilością znacznie przekraczającą potrzeby weselnych gości. Zaiste szczególny to sposób okazywania boskiej mocy!
>W filmie to jest rozwinięte, więc chyba możemy tutaj zakończyć ten wątek.
Jeśli Tobie odpowiada poziom, jaki ten film reprezentuje, to sobie go oglądaj. Choćby pięć razy na dzień. Na tym forum takiego filmu jednak nie polecaj.
>5. Opis jest tylko u Jana, więc zakładasz, że to bujda. Czy to znaczy, że Jan, który opiekował się Maryją, nie mógł z jej ust poznać tej historii? Dziwnie myślisz.
O jakim Janie piszesz? O autorze czwartej ewangelii zwyczajowo zwanym Janem, czy też o apostole Janie, synu Zebedeusza? A może o jakimś jeszcze innym? Który z tych Janów opiekował się Marią. Wskaż miejsca w NT, które o tym mówią.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| |  | 18 na 18 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >6. Jeśli uważasz, że ta opowieść jest nawiązaniem do Dionizosa, (dobrze Cię zrozumiałem?) to moim zdaniem bzdury pleciesz. Jeśli nie uważasz tak, to nie rozumiem o co chodzi.
W przeciwieństwie do Ciebie, ja bzdur nie plotę. Również w przeciwieństwie do Ciebie, ja rozumiem o co chodzi.
W dniu 6 stycznia chrześcijanie na całym świecie obchodzą Święto Epifanii. Termin "epifania" oznacza nie tyle "objawienie się Boga", co "objawienie się jego mocy". Również w tym dniu chrześcijanie obchodzą pamięć Wesela w Kanie, na którym - według czwartej ewangelii - Jezus objawił swą boską moc zamieniając sześć beczek wody w wino.
Dziwnym trafem w dniu 6 stycznia (a dokładnie w nocy z 5 na 6 stycznia) w starożytności obchodzona była epifania, czyli objawienie się mocy innego boga - właśnie Dionizosa, boga wina, winorośli i ekstazy. A że przemiana wody w wino była atrybutem jego boskości, bo w ten właśnie sposób ją objawił, przeto epifania ta była czczona właśnie w święto Dionizosa, czyli noc z 5 na 6 stycznia.
Ustalając zatem święto epifanii Jezusa na dzień 6 stycznia chrześcijanie wyparli analogiczne, lecz znacznie wcześniejsze święto epifanii boga Dionizosa.
Na marginesie jeszcze dodam, że w mitologii greckiej Dionizos, podobnie jak Jezus, narodził się również w cudowny sposób jako syn Zeusa i śmiertelniczki Semele. Tenże Dionizos, podobnie jak Jezus również został ukrzyżowany, po śmierci zmartwychwstał (ponoć nawet powstawał z martwych co roku), udał się do nieba i tam zasiadł po prawicy Zeusa jako jeden z dwunastu wielkich bogów, by w końcu zstąpić nawet do Hadesu (Tartaru), czyli greckiego piekła.
>A teraz powiedz mi, niby dlaczego to miałbym się czuć taki zniszczony i uciekać, jak chce pani moderator z tego forum z podkulonym ogonem?
Zniszczyłeś to Ty siebie sam. Wiedzą, którą prezentujesz. Co niektórzy na tym forum tylko Ci to unaocznili. Pozostań sobie na tym forum, jeśli tylko chcesz. Ale skończ już z tą nachalną indoktrynacją, przestań ewangelizować, bo ani wiedzy do tego nie masz, ani umiejętności.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | Odpowiem na to wszystko, co napisałeś, ale mam prośbę. Możesz podać źródło informacji o Dionizosie? Konkretnie chodzi mi o jego ukrzyżowanie.
>Na marginesie jeszcze dodam, że w mitologii greckiej Dionizos, podobnie jak Jezus, narodził się również w cudowny sposób jako syn Zeusa i śmiertelniczki Semele. Tenże Dionizos, podobnie jak Jezus również został ukrzyżowany, po śmierci zmartwychwstał (ponoć nawet powstawał z martwych co roku), udał się do nieba i tam zasiadł po prawicy Zeusa jako jeden z dwunastu wielkich bogów, by w końcu zstąpić nawet do Hadesu (Tartaru), czyli greckiego piekła.
|
|
| | | |  | 14 na 14 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Możesz podać źródło informacji o Dionizosie? Konkretnie chodzi mi o jego ukrzyżowanie.O ukrzyżowaniu Dionizosa pisze m.in. Karlheinz Deschner w książce I znowu zapiał kur na s. 100 i 101. Domyślam się, że nie masz tej książki, więc zacytuję odnośny fragment: Cytat:I jeszcze ostatnia znamienna zbieżność. Podobnie jak Prometeusz na Kaukazie, Likurg i Marsjasz, również Dionizos jest bogiem ukrzyżowanym. Ustalono, że gminy dionizyjskie czciły swego boga - jeszcze przed erą chrześcijańską - jako ukrzyżowanego nad ołtarzem, na którym znajdowały się naczynia z winem. Teolog Hermann Raschke twierdzi, że ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa odmiana ukrzyżowania Dionizosa. Jeśli nawet ten domysł budzi wątpliwości, to jednak możemy podsumować słowami Raschkego: "Dionizos jadący na ośle" - osioł stanowi w rozumieniu Dionizosa zwierzą niosące pokój - "Dionizos na okręcie i jako władca mórz, Dionizos i suszone figi, Dionizos i winorośl, wyszydzenie i cierpienia Dionizosa, Dionizos, którego ciało i krew są spożywane, nawet bachiczny Orfeusz na krzyżu - wystarczy tych wskazówek, by dowieść, że w mitologii ewangelicznej jest wiele wątków dionizyjskich"*. W przypisie na s. 500 Deschner pisze: *Raschke [ Das Christusmysterium, 1954], s. 95; 97 i nast.; 190-191; 218-219. Por. także ilustracja w: Zehren, s. 298: Święto Dionizosa na attyckiej wazie: Dionizos przy palu. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | > >Możesz podać źródło informacji o Dionizosie? Konkretnie chodzi mi o jego ukrzyżowanie.> O ukrzyżowaniu Dionizosa pisze m.in. Karlheinz Deschner w książce I znowu zapiał kur na s. 100 i 101. Domyślam się, że nie masz tej książki, więc zacytuję odnośny fragment:> Cytat:I jeszcze ostatnia znamienna zbieżność. Podobnie jak Prometeusz na Kaukazie, Likurg i Marsjasz, również Dionizos jest bogiem ukrzyżowanym. Ustalono, że gminy dionizyjskie czciły swego boga - jeszcze przed erą chrześcijańską - jako ukrzyżowanego nad ołtarzem, na którym znajdowały się naczynia z winem. Teolog Hermann Raschke twierdzi, że ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa odmiana ukrzyżowania Dionizosa. Jeśli nawet ten domysł budzi wątpliwości, to jednak możemy podsumować słowami Raschkego: "Dionizos jadący na ośle" - osioł stanowi w rozumieniu Dionizosa zwierzą niosące pokój - "Dionizos na okręcie i jako władca mórz, Dionizos i suszone figi, Dionizos i winorośl, wyszydzenie i cierpienia Dionizosa, Dionizos, którego ciało i krew są spożywane, nawet bachiczny Orfeusz na krzyżu - wystarczy tych wskazówek, by dowieść, że w mitologii ewangelicznej jest wiele wątków dionizyjskich"*. > W przypisie na s. 500 Deschner pisze:> *Raschke [Das Christusmysterium, 1954], s. 95; 97 i nast.; 190-191; 218-219. Por. także ilustracja w: Zehren, s. 298: Święto Dionizosa na attyckiej wazie: Dionizos przy palu.> Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teologO Deschnerze słyszałem i właśnie go pościągałem z Chomika. Wiem, wiem, nieładnie, nie kradnij. Raschke to nie wiem skąd wziąć. Natomiast ciekawi mnie ta waza z przypisu, może ją znajdę. Natomiast czy Ty w ogóle to przeczytałeś co tam pisze? > Teolog Hermann Raschke twierdzi, że ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa odmiana ukrzyżowania Dionizosa. Jeśli nawet TEN DOMYSŁ BUDZI WĄTPLIWOŚCITo takie rozumowanie na zasadzie obrzucę błotem na pewno coś się przylepi. DOMYSŁ to fakt, czy przypuszczenie na które nie ma dowodów? Skoro domysł, to Raschke nie ma dowodów. Kłamie mówiąc wprost. Deschner jest nie lepszy. Widzi, że Raschke DOMYŚLA się, ale mu to nie przeszkadza. Kto by tam sprawdził prawda? Niestety ja sprawdzam i widze, że jeden pacan podaje coś bez dowodów, a inny widzi, ze to patykiem pisane i jakoś mu to nie przeszkadza. Nazwiesz to wiarygodnym źródłem? Ale to nie koniec dowcipu. w przypisie > Dionizos przy palu1. Pal a nie krzyż? 2. PRZY palu czy NA palu? Bo przyznasz, że to dość istotne różnice? Chyba że jakiekolwiek bóstwo, jakiegokolwiek ludu przy drążku, drzewie, słupku, palu, kołku jest bez wątpienia dowodem na to, że Chrystus został skopiowany. Więcej, to że na ołtarzu stoi wino jest kolejnym dowodem prawda? Choćby symbolika wina w Biblii, była inna niż w misteriach dionizyjskich to przecież nie ma znaczenia. Coś tam trochę podobne jest i już. np. "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym" słowa Jezusa z J 15,1-2 to według Deschnera na pewno aluzja do Dionizosa, którego kult dotarł z Aleksandrem Wielkim(ur 356 pne) do żydów w czasie jego podbojów. Żydzi przecież nie znali winorośli wcześniej. A na pewno nie jest to aluzja do Starego Testamentu, choćby do żyjącego wcześniej Izajasza (ur ok 756 pne)) "Chce zaśpiewać memu przyjacielowi pieśń o mojej winnicy..." IZ 5, 1-7. Ani też nie jest to aluzja do Jeremiasza (ur ok 627 pne) J 2, 21 "A Ja zasadziłem ciebie jako szlachetną latorośl winną". Bo przecież żyjący wiele lat przed Aleksandrem prorocy na pewno nie są dla Jezusa źródłem cytatów. Na pewno Deschner sądzi, że Jeremiasz i Izajasz też czerpią z kultu dionizyjskiego. No racja, dopiero teraz na to wpadłem. Kończąc naśmiewanie się. Skoro Deschner z taką niefrasobliwością potrafi zacytować coś, co sam widzi (!) że jest tylko nieprawdopodobnym domysłem, to gratuluje jego metod badawczych. Nie chce mi się już nad nim pastwić. Szkoda czasu. To nie jest praca naukowa, tylko stek bzdur. I powiedz mi teraz - dalej twierdzisz, że Jezus to Dionizos? Aż mi se w to wierzyć nie chce. Chyba, że masz inne źródła. Po prostu zacytuj autorów antycznych. Deschner to żart, nie źródło.
|
|
| | | | | |  | 16 na 16 | Fizyk (17637 punktów) | > dalej twierdzisz, że Jezus to Dionizos?
Choć pytanie to nie było do mnie, to chyba powinno być oczywiste, że nikt tak nie twierdzi. Chodzi o to, że legend o Jezusie nie wymyślono od zera, lecz zaadaptowano wcześniejsze mity.
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | doppelganger (3218 punktów) | > > dalej twierdzisz, że Jezus to Dionizos?> Choć pytanie to nie było do mnie, to chyba powinno być oczywiste, że nikt tak nie twierdzi. Chodzi o to, że legend o Jezusie nie wymyślono od zera, lecz zaadaptowano wcześniejsze mity.Zdecydowanie. Porównanie różnych starożytnych mitów wykazuje, że motyw Zbawiciela zrodzonego z dziewicy w niejasny sposób, leczącego chorych, czyniącego cuda, przedwcześnie umierającego (często przez ukrzyżowanie) istniał w wielu wcześniejszych od chrześcijaństwa religiach. Tutaj znajdziemy listę wielu ciekawych książek z fenomenologii religii. Niestety po angielsku; nie wiem ile z nich ukazało się w Polsce. Religia chrześcijańska zbliżyła się tak bardzo do starożytnych mitów, że nawet wcześni apologeci - m.in. Justyn Męczennik - uciekali się do cudacznego wytłumaczenia, że te wcześniejsze mity i wierzenia były dziełem Szatana, stworzonym tylko po to aby oszukać motłoch i utrudnić mu wybór jedynie słusznej religii chrześcijańskiej. Na tej angielskiej stronie autor wykazuje, że sam Justyn Męczennik niechcący przyznaje, że: - starożytne mity i wierzenia istniały na długo przed chrześcijaństwem - chrześcijaństwo było zwalczane do takiego stopnia, że konieczne było napisanie apologii Nie mogłem znaleźć pełnej, polskiej wersji Pierwszej Apologii Justyna Męczennika, wklejam więc wersję angielską.Na podstawie rozdziałów: XX, XXI, XXII, LIV oraz LXVI, autor podkreśla, że jedynym wyjaśnieniem Justyna Męczennika odnośnie uderzających podobieństw chrześcijaństwa do wcześniejszych mitów i wierzeń, jest ingerencja sił nieczystych (sic!). Dodatkowo, wg autora, Justyn mimowolnie przyznaje: - że chrześcijaństwo naucza wartości popularyzowanych już wcześniej przez takich poetów i filozofów jak: Platon czy Menander. Wspomina też Stoików. - podobieństwo postaci Jezusa do starożytnych bogów tj. Eskulap, Bachus, Merkury czy Perseusz. Każdy z nich narodził się bez ingerencji śmiertelnego mężczyzny, umarł przedwcześnie i po zmartwychwstaniu wstąpił do niebios. - Słowo Boże (tożsame z Jezusem) odnosiło się również do Merkurego Dalej wg autora, Timothy Freke i Peter Gandy w swojej książce "The Jesus Mysteries: Was the "Original Jesus" a Pagan God?", twierdzą że Justyn Męczennik, Tertulian i Ireneusz byli tak zaskoczeni podobieństwami, że uciekli się do absurdalnego argumentu "diabelskiej prowokacji". Joseph McCabe z kolei twierdzi, że Julius Firmicus Maternus w swojej książce "The Errors of the Profane Religions" wykazał, że wiele z ówczesnych, pogańskich mitów charakteryzowało się Zbawicielami/Odkupicielami. Zwykle ich narodziny były celebrowane zimą, a śmierć i zmartwychwstanie obchodzona wiosną. W wielu obrządkach wykorzystywano wodę święconą, kadzidło, chleb i wino. Biedny Firmicus "wywnioskował" więc, że to właśnie Szatan objawił to wszystko ludziom tylko po to, aby utrudnić im odbiór tej "prawdziwej", chrześcijańskiej wiary... Charles François Dupuis w " The Origin of All Religious Worship" argumentuje, że mit Jezusa jest łudząco podobny do kultu Mitry, a tłumaczenia Tertuliana kolejny raz naiwnie odwołują się do działań Szatana. Nie ma litości dla chrześcijaństwa twierdząc(tłumaczenie moje): Cytat:"Bez cienia wątpliwości albo szatańskiej interwencji, stwierdzić można, że kult Mitry jest dla chrześcijaństwa tym czym matka jest dla córki. Mając na uwadze chronologię i podobieństwa, chrześcijan można nazwać albo sekciarzami albo plagiatorami." Mam nadzieję, że nikt już nie zaprzeczy adaptacji wielu wcześniejszych mitów i legend dla celów chrześcijaństwa.
|
|
| | | | | |  | 18 na 18 | Andrzej.51 (15814 punktów) | www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w520528 > Natomiast czy Ty w ogóle to przeczytałeś co tam pisze?> >Teolog Hermann Raschke twierdzi, że ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa odmiana ukrzyżowania Dionizosa. Jeśli nawet TEN DOMYSŁ BUDZI WĄTPLIWOŚCICzytaj dokładnie to, co do Ciebie napisałem. I czytaj ze zrozumieniem. Jeśli nie rozumiesz po jednym przeczytaniu, to czytaj tak długo, aż zrozumiesz. Zdajesz sobie być może sprawę z tego, że o bogach starożytnych mitologii krążyły różne opowieści czy też legendy. Bez wątpienia tak też było z Dionizosem, który w mitologii rzymskiej znany był pod imieniem Bachusa (Bakchusa, Bakchosa). Jedna z tych legend głosiła, że Dionizos był bogiem ukrzyżowanym. Napisał o tym Karlheinz Deschner w I znowu zapiał kur na str. 100-101. Odpowiedni fragment zacytowałem w jednej z poprzednich wypowiedzi. Deschner napisał również, że teolog Hermann Raschke twierdzi, że "ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa forma ukrzyżowania Dionizosa". Wynika z tego, że Raschke też pisał o micie ukrzyżowanego Dionizosa. Powtarzam jeszcze raz - stwierdzenie powyższe jest autorstwa Hermanna Raschke, a nie Deschnera. Co więcej, Deschner napisał, że "ten domysł" Hermanna Raschke, czyli to porównanie ukrzyżowania Jezusa do ukrzyżowania Dionizosa "budzi wątpliwości". > To takie rozumowanie na zasadzie obrzucę błotem na pewno coś się przylepi. DOMYSŁ to fakt, czy przypuszczenie na które nie ma dowodów? Skoro domysł, to Raschke nie ma dowodów. Kłamie mówiąc wprost.> Deschner jest nie lepszy. Widzi, że Raschke DOMYŚLA się, ale mu to nie przeszkadza. Kto by tam sprawdził prawda?Deschner nie stwierdził, że jego wątpliwości budzi legenda o ukrzyżowanym Dionizosie, lecz "domysł" Raschkego, że "ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa forma ukrzyżowania Dionizosa". Czy jesteś w stanie dostrzec tę różnicę, czy też nadal będziesz pisał bzdury. Czy nadal jesteś przekonany, że "Deschner nie jest lepszy". Czy nadal jesteś przekonany, że jest to "takie rozumowanie na zasadzie obrzucę błotem na pewno coś się przylepi", a Raschke "kłamie jak z nut"? Bo jak dotąd, to tylko Ty tu rzucasz błotem. Ale masz pecha, bo to błoto przylepia się wyłącznie do Ciebie. I jeszcze jedna uwaga. Ani Deschner w swojej książce, ani ja cytując z niej omawiany fragment, nie napisałem słów "ten domysł budzi wątpliwości" dużymi literami. Nie zmieniaj moich wypowiedzi. > Niestety ja sprawdzam i widze, że jeden pacan podaje coś bez dowodów, a inny widzi, ze to patykiem pisane i jakoś mu to nie przeszkadza.A Ty sprawdzasz i g***o widzisz! I na podstawie tego g****anego sprawdzania obrzucasz błotem i Deschnera, i Raschkego, i przy okazji mnie, stwierdzając, że jesteśmy pacanami! A kim Ty jesteś pseudo-misjonarzu, że w ten sposób się zachowujesz? Kim Ty chłopczyku jesteś przy Deschnerze, że nazywasz go pacanem? Wierzgasz przeciwko ościeniowi? Jakaż jest Twoja wiedza poza wiarą w to, iż siódmy dzień jest piątym dniem, a szósty czwartym? Czym się tu popisałeś poza wmawianiem nam, że dobra bozia ulepiła Ewę z żebra Adama z domieszką gliny? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) |
>>Niestety ja sprawdzam i widze, że jeden pacan podaje coś bez dowodów, a inny widzi, ze to patykiem pisane i jakoś mu to nie przeszkadza. >A Ty sprawdzasz i g***o widzisz! >I na podstawie tego g****anego sprawdzania obrzucasz błotem i Deschnera, i Raschkego, i przy okazji mnie, stwierdzając, że jesteśmy pacanami! >A kim Ty jesteś pseudo-misjonarzu, że w ten sposób się zachowujesz? >Kim Ty chłopczyku jesteś przy Deschnerze, że nazywasz go pacanem? Wierzgasz przeciwko ościeniowi?
Zacznę od przeprosin. Źle to sformułowałem i masz prawo sądzić, że słowo pacan odnosi się także do Ciebie. Nie było to moją intencją. Powinienem to tak napisać
Niestety ja sprawdzam i widze, że jeden pacan(Raschke) podaje coś bez dowodów, a inny(Deschner) widzi, ze to patykiem pisane i jakoś mu to nie przeszkadza.
>A kim Ty jesteś pseudo-misjonarzu, że w ten sposób się zachowujesz? >Kim Ty chłopczyku jesteś przy Deschnerze, że nazywasz go pacanem? Wierzgasz przeciwko ościeniowi?
Deschner nie jest dla mnie żadnym bogiem, z racji autorytetu mam go nie krytykować i nie nazywać "pacanem"? A to niby czemu? Pisze bzdury. Spójrz niżej, zaraz opisze sprawę Orfeusza na krzyżu.
|
|
| | | | | |  | 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Ale to nie koniec dowcipu.> w przypisie> >Dionizos przy palu> 1. Pal a nie krzyż?> 2. PRZY palu czy NA palu?Dowcipem i przy okazji dowodem Twojej ignorancji jest to, co Ty tu wypisujesz. Jeśli nie wiesz, o jaki pal chodzi, to skąd ten niczym nieuzasadniony tupet. Wyjaśnię Ci to, a Ty czytaj i ucz się. Symbolem Dionizosa było nie tylko wino. Jego symbolami były również np. gałązki trzciny i gałązki liściaste (często wyrastające mu z głowy lub tułowia) i właśnie pal - prosty słup bez ramion. Na jednej z waz namalowany jest wizerunek Dionizosa, gdy ukazuje się z niskiego drzewa czy też krzewu. Jest w płaszczu i masce, zaś z tyłu za nim znajduje się pal. Z ramion wyrastają mu gałązki, symbole jego bóstwa, a na stole leżą dwie wielkie amfory z winem. Ten wizerunek nie ma nic wspólnego z legendą o ukrzyżowanym Dionizosie. Możesz go obejrzeć w wypowiedzi marudy w tym wątku. Starożytny wizerunek ukrzyżowanego Dionizosa / Bachusa możesz sobie natomiast zobaczyć tu  Napatrz się na niego. Czy zrozumiałeś to, co powyżej napisałem? > Bo przyznasz, że to dość istotne różnice? Chyba że jakiekolwiek bóstwo, jakiegokolwiek ludu przy drążku, drzewie, słupku, palu, kołku jest bez wątpienia dowodem na to, że Chrystus został skopiowany.Przyznam, że nie masz pojęcia o tym, o czym piszesz. Tryska za to z Ciebie potok niczym nie uzasadnionej arogancji. > np. "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym" słowa Jezusa z J 15,1-2 to według Deschnera na pewno aluzja do Dionizosa,Lepiej by było, gdybyś to pytanie zadał Deschnerowi, a nie mnie. Ale skoro już to pytanie padło, to postaram się odpowiedzieć. Deschner jest zdania, że słowa Jezusa: Ja jestem prawdziwym krzewem winnym (J 5, 1) są wyrazem wpływu kultu Dionizosa na autora czwartej ewangelii. Tym samym - tak to rozumiem - Deschner jest zdania, że słów tych Jezus nigdy nie wypowiedział, a zostały mu włożone w usta przez ewangelistę. Prawdopodobnie Deschner ma rację, że Jezus nie wypowiedział nigdy tych słów. Być może wiesz o tym, że czwarta ewangelia zawiera wiele podobnych, dość charakterystycznych słów, które ewangelista wkłada w usta Jezusa. Słowa te zaczynają się od zwrotu Ja jestem - ego eimi. Przykładowo (poza podanym wyżej J 5, 1): -- Ja jestem chlebem życia/żywota (J 6, 35.48); -- Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem (J 11, 25; -- Ja jestem drogą, prawdą i życiem (J 14, 6). Czy zwróciłeś uwagę na fakt, że te rzekome słowa Jezusa znajdują się wyłącznie czwartej ewangelii. U synoptyków tych słów nie ma. Czyżby oni tych słów nie znali? Czy aby na pewno wyszły one z ust Jezusa? > Kończąc naśmiewanie się. Skoro Deschner z taką niefrasobliwością potrafi zacytować coś, co sam widzi (!) że jest tylko nieprawdopodobnym domysłem, to gratuluje jego metod badawczych.Na te twoje aroganckie słowa już Ci odpowiedziałem. Powtarzać tego samego nie będę. Proponuję Ci natomiast, byś zaczął się wreszcie naśmiewać ze swojej niewiedzy. Cza najwyższy. I jeszcze jedno. Czytaj, dużo czytaj. I ucz się. Bo jak na razie z Twoją wiedzą kiepsko. > Deschner to żart, nie źródło.Żartem to Ty jesteś na tym forum, pseudo-misjonarzu. Żegnam Cię. Nie chce mi się już z Tobą gadać. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Hej Andrzeju. Zgadzam się z Tobą w pełni, że nasz misjonarz nie ma prawa naśmiewać się z dorobku Deschnera, który, choć moim zdaniem jeszcze nie idealny, to jednak jest ogromnie wartościowy. Dzięki za ilustrację! Wkleiłem sobie ją, bo jest bardzo cenna poznawczo jako dowód ikonograficzny na zbieżność kultów dionizyjskich z zainspirowanym nimi chrześcijaństwem paulińskim. Na płaskorzeźbie (płytka z kości?) jest napisane: Orfeos Bakkikos "ΟΡΦΕΟΣ ΒΑΚΚΙΚΟΣ" , co w moim rozumieniu pokazuje, iż owym ofiarowanym Synem Bożym był Syn Dionizosa Orfeusz. Moja teoria głosi, iż Jezus jest plagiatem z Orfeusza, który był ważnym elementem kultów Dionizyjskich. Co ty na to?
Mamy tłumaczenie "Orfeusz staje się bachikiem" z książki Freke&Gandy "The Jezus Mysteries: Was the "oryginal Jesus" the pagan God?", w książce przedstawienie datowane jest na II - III w.n.e. Autorzy sugerują, że ukrzyżowany Orfeusz staje się tożsamy z Dionizosem, natomiast sam amulet służył kapłanom Dionizosa do jednoczenia się z bóstwem. Tak przy okazji - Orfeusz był nazywany "dobrym pasterzem"...
Francesco Carotta stwierdza, że na kamieniu pokazany jest Orfeusz jako ustanowiciel obrzędów bachicznych. Dla Carorotty wpływ obrzędów bachicznych na powstanie chrześcijaństwa jest niewątpliwy. Jego książka zawiera więcej przykładów.
Ten talizman zaginął po drugiej wojnie światowej. Istnieją wątpliwości dotyczące jego autentyczności, ale wiele wskazuje, że to obrona "jedyniesłusznej" przez obiektywnych inaczej historyków. Sugestia, że talizman miałby być fałszywką z XVII wieku wydaje się całkowicie nieprawdopodobna. Amulet został znaleziony na początku XIX wieku.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >Mamy tłumaczenie "Orfeusz staje się bachikiem" z książki Freke&Gandy "The Jezus Mysteries: Was the "oryginal Jesus" the pagan God?", w książce przedstawienie datowane jest na II - III w.n.e. Autorzy sugerują, że ukrzyżowany Orfeusz staje się tożsamy z Dionizosem, natomiast sam amulet służył kapłanom Dionizosa do jednoczenia się z bóstwem. Tak przy okazji - Orfeusz był nazywany "dobrym pasterzem"...
Dobrze zrozumiałem? Ten talizman pochodzi z II/III w n.e.?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie łudź się! Nawet bez ikonografii wiemy dość dużo o obrzędach dionizyjskich z literatury greckiej i hellenistycznej powstającej wieki przed chrześcijaństwem! Nawet w tak znanych tekstach, jak komedie Arystofanesa odnajdziesz wiele tropów obrzędów dionizyjskich, zwłaszcza w "Żabach".
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | > Nie łudź się! Nawet bez ikonografii wiemy dość dużo o obrzędach dionizyjskich z literatury greckiej i hellenistycznej powstającej wieki przed chrześcijaństwem! Nawet w tak znanych tekstach, jak komedie Arystofanesa odnajdziesz wiele tropów obrzędów dionizyjskich, zwłaszcza w "Żabach".www.racjon(*)orum.php/s,515897/i,72#w521157
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | > Nie łudź się! Nawet bez ikonografii wiemy dość dużo o obrzędach dionizyjskich z literatury greckiej i hellenistycznej powstającej wieki przed chrześcijaństwem! Nawet w tak znanych tekstach, jak komedie Arystofanesa odnajdziesz wiele tropów obrzędów dionizyjskich, zwłaszcza w "Żabach".Ściągnąłem sobie i przeczytałem całe "Żaby" Arystofanesa. Nie ma tam nawet śladu podobieństwa w Misteriach Dionizyjskich do chrześcijaństwa. Wygląda to tak.    Naprawdę nie wiem dlaczego niby to miałoby mieć cokolwiek wspólnego z chrześcijaństwem. W innym fragmencie jest jeszcze biczowanie Dionizosa, ale 1. nie czuje bólu 2. śmieje się z tego 3 razem z nim jest bity (bo to właściwsze określenie) jego sługa Żaby to zły przykład, za jakiś czas zajrzę do Bachantek Eurypidesa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Żaby wymieniłem jako przykład znanego tekstu gdzie wspomina się o kultach misteryjnych. Mam nadzieję, że ubawił się pan tą znakomitą komedią. Starożytni odczytywali ten tekst bardziej na serio, był on świętą ksiągą ostatnich politeistów, skazanych na fizyczną zagłądę przez chrześcijan (pisze o tym Chavus, powołując się na źródła). W Żabach nie doszuka się pan oczywiście najlepszych analogii. Ale proszę szperać dalej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | >Żaby wymieniłem jako przykład znanego tekstu gdzie wspomina się o kultach misteryjnych. Mam nadzieję, że ubawił się pan tą znakomitą komedią. Starożytni odczytywali ten tekst bardziej na serio, był on świętą ksiągą ostatnich politeistów, skazanych na fizyczną zagłądę przez chrześcijan (pisze o tym Chavus, powołując się na źródła). W Żabach nie doszuka się pan oczywiście najlepszych analogii. Ale proszę szperać dalej.
Takich komedii jest dość dużo. Żaby są mało śmieszne, poza konceptem ze "zgubioną butelką". To raczej polemika literacka niż komedia, tylko ubrana w jej szaty. Jak doczytam coś więcej, to znowu napiszę.
|
|
| | | | | | | |  | 13 na 13 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Witam Cię Jacku. Odpowiadam jak zwykle z kilkudniowym opóźnieniem, jednak z reguły tylko w soboty i niedzielę znajduję odrobinę czasu na dyskusje na Forum. > Zgadzam się z Tobą w pełni, że nasz misjonarz nie ma prawa naśmiewać się z dorobku Deschnera, który, choć moim zdaniem jeszcze nie idealny, to jednak jest ogromnie wartościowy.Deschner nie bez racji uważany jest za największego krytyka Kościoła ostatnich dwóch wieków. Jego dorobek i zasługi na tym polu są niepodważalne. Faktem jest, że jego prace cechuje pewna jednostronność, czego zresztą on nigdy nie ukrywał. Ja również dostrzegłem u niego w kilku przypadkach pewne przejaskrawianie, ale bynajmniej nie można mówić o jakiejś z jego strony nadinterpretacji. Pewne zamieszanie wywołało powołanie się przeze mnie na krótki fragment z jego doskonałej skądinąd książki I znowu zapiał kur. Posiada ona jednak bardzo pochlebne recenzje wydane m.in. przez dwóch chrześcijańskich teologów, którzy twierdzą, że jest to "historia Kościoła, jakiej jeszcze nigdy nie napisano; świadectwo niepospolitej erudycji i długoletniej ofiarnej pracy [...]" (pastor Hermann Raschke, skądinąd znany nam z podanego przeze mnie cytatu z Deschnera) oraz że "co do meritum: trudno byłoby udowodnić Deschnerowi, że się myli w którejkolwiek ze swych konstatacji" (teolog protestancki prof. dr Fritz Blanke). A tymczasem 876543 - wielki znawca chrześcijaństwa - nazwał Deschnera pacanem, a i ja przy okazji zasłużyłem u niego na identyczny epitet. Oczywiście każdy ma prawo mieć zastrzeżenia do tego, co pisze Deschner, czy też to podważać. To przecież oczywiste i nawet wskazane, ale tak mocne słowa w ustach osoby o dość specyficznych poglądach to wyraz arogancji. W jednej z wypowiedzi pytasz, czy podając informację, iż Dionizos był bogiem ukrzyżowanym, Deschner powołał się na źródła starożytne. Napisałem już o tym podając przypis Deschnera do cytowanego fragmentu, o treści "[...] Por. także ilustracja w: Zehren, s. 298: Święto Dionizosa na attyckiej wazie: Dionizos przy palu". Nie znam tej ilustracji i nie wiem, co przedstawia ukazana na niej waza. Dodam również, iż według mnie z treści cytowanego fragmentu nie wynika, by Deschner zaczerpnął informację o ukrzyżowanym Dionizosie od Hermanna Raschke. Napisał jedynie, iż Raschke, chrześcijański pastor i teolog, uważa ukrzyżowanie Jezusa za nową odmianę ukrzyżowania Dionizosa, a przy tym powołał się w przypisie na kilka stron z jego książki. Czy obaj się mylą źle interpretując pewne fakty. Być może. Nie potrafię tego rozsądzić, ale problem ten bynajmniej nie spędza mi snu z powiek. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >A tymczasem 876543 - wielki znawca chrześcijaństwa - nazwał Deschnera pacanem, a i ja przy okazji zasłużyłem u niego na identyczny epitet. Epitet, czy minus od niektórych osób spokojnie na plus można sobie zaliczać.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Witaj Andrzeju! Cytat:Zgadzam się z Tobą w pełni, że nasz misjonarz nie ma prawa naśmiewać się z dorobku Deschnera, który, choć moim zdaniem jeszcze nie idealny, to jednak jest ogromnie wartościowy. Deschner nie bez racji uważany jest za największego krytyka Kościoła ostatnich dwóch wieków. Jego dorobek i zasługi na tym polu są niepodważalne. Nie odbierając zasług Deschnerowi, który wykonał kawał dobrej, pionierskiej roboty, marzą mi się historycy, którzy poszliby w jego ślady i poprawili pewne nieścisłości. Tematy, które porusza Deschner są tak kontrowersyjne dla wciąż ograniczonego swoją religijnością ogółu (w tym wielu historyków, z profesorami włącznie), że powinny być one mocno oparte na źródłach. Wbrew pozorom jest ich wiele, bo przemoc chrześcijan wobec innych była dla nich powodem do dumy, nie kryli się z tym, wręcz niekiedy chełpili. Przykładowo - w konflikcie katolicy katarzy, papież i biskupi nakazywali tortury wobec kobiet i dzieci, zabijanie wszystkich - to wszystko jest w dokumentach, nikt się tego nie wstydził. Ot religia... Cytat:Faktem jest, że jego prace cechuje pewna jednostronność, czego zresztą on nigdy nie ukrywał. Ja również dostrzegłem u niego w kilku przypadkach pewne przejaskrawianie, ale bynajmniej nie można mówić o jakiejś z jego strony nadinterpretacji. Ja mam zdanie, że Dechner, jako pionier, i tak bardzo łagodnie traktuje zbrodnie ludzi Kościoła. Więc z pewnością nie przesadza. Jednostronnym też bym go nie nazwał - jaka była druga strona wobec przemocy w imię jedyniesłusznej religii? Ciężko ją tak naprawdę znaleźć... To jest aż szokujące. Większość ludzi odbierała najokrutniejsze prześladowania "dla dobra wiary" jako coś naturalnego, pozytywnego i koniecznego. Cytat:Pewne zamieszanie wywołało powołanie się przeze mnie na krótki fragment z jego doskonałej skądinąd książki I znowu zapiał kur. Posiada ona jednak bardzo pochlebne recenzje wydane m.in. przez dwóch chrześcijańskich teologów, którzy twierdzą, że jest to "historia Kościoła, jakiej jeszcze nigdy nie napisano; świadectwo niepospolitej erudycji i długoletniej ofiarnej pracy [...]" (pastor Hermann Raschke, skądinąd znany nam z podanego przeze mnie cytatu z Deschnera) oraz że "co do meritum: trudno byłoby udowodnić Deschnerowi, że się myli w którejkolwiek ze swych konstatacji" (teolog protestancki prof. dr Fritz Blanke). To też znak, że nigdy nie należy zapominać o krytyce protestantyzmu, bo całe chrześcijaństwo było równie nieludzkie i nadal bywa... Dla mnie postacią znacznie bardziej przerażającą od wielu papieży jest Marcin Luter. To, co ten człowiek pisał o Żydach o klasyka mowy nienawiści. Cytat:A tymczasem 876543 - wielki znawca chrześcijaństwa - nazwał Deschnera pacanem, a i ja przy okazji zasłużyłem u niego na identyczny epitet. Jasne, to jest skandaliczne. Cytat:W jednej z wypowiedzi pytasz, czy podając informację, iż Dionizos był bogiem ukrzyżowanym, Deschner powołał się na źródła starożytne. Napisałem już o tym podając przypis Deschnera do cytowanego fragmentu, o treści "[...] Por. także ilustracja w: Zehren, s. 298: Święto Dionizosa na attyckiej wazie: Dionizos przy palu". Nie znam tej ilustracji i nie wiem, co przedstawia ukazana na niej waza. Bycie przy palu to nie to samo, co ukrzyżowanie. Warto więc uważać, jeśli nie ma solidnych dowodów na to drugie, bo przesadna analogia może zaciemnić te rzeczywiście istniejące powiązania, dla każdej uczciwej osoby będącę dostatecznym argumentem (obok wielu innych), że w chrześcijaństwie żadna metafizyczna prawda się nie kryje, że to tylko mit zmyślony przez ludzi, choć być może na kanwie rzeczywistych, zwykłych, wyolbrzymionych wydarzeń. Cytat:>Dodam również, iż według mnie z treści cytowanego fragmentu nie wynika, by Deschner zaczerpnął informację o ukrzyżowanym Dionizosie od Hermanna Raschke. Napisał jedynie, iż Raschke, chrześcijański pastor i teolog, uważa ukrzyżowanie Jezusa za nową odmianę ukrzyżowania Dionizosa, a przy tym powołał się w przypisie na kilka stron z jego książki. Czy obaj się mylą źle interpretując pewne fakty. Być może. Nie potrafię tego rozsądzić, ale problem ten bynajmniej nie spędza mi snu z powiek. Dla mnie ten problem jest ciekawy. Im silniejsza analogia, tym lepiej działa na ogłupionych przez jedyniesłuszne mity.
|
|
| | | | | | | |  | 11 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Dzięki za ilustrację! Wkleiłem sobie ją, bo jest bardzo cenna poznawczo jako dowód ikonograficzny na zbieżność kultów dionizyjskich z zainspirowanym nimi chrześcijaństwem paulińskim. Na płaskorzeźbie (płytka z kości?) jest napisane: Orfeos Bakkikos "ΟΡΦΕΟΣ ΒΑΚΚΙΚΟΣ", co w moim rozumieniu pokazuje, iż owym ofiarowanym Synem Bożym był Syn Dionizosa Orfeusz.Talizman przedstawia prawdopodobnie Orfeusza, który stał się, czy też wręcz był Dionizosem, a być może nawet samego Dionizosa. Orfeusz był utożsamiany z Dionizosem, a według Gravesa nawet nim był. Chodzi tu o porównanie niektórych niemal identycznych wątków z ich "życia" - zob. np. Robert Graves, Mity greckie, 28.2. Nawiasem mówiąc do imienia ΟΡΦΕΟΣ ΒΑΚΚΙΚΟΣ ( Orfeos Bakkikos) na talizmanie wkradły się dwa błędy. Powinno być ΟΡΦΕΥΣ ΒΑΚΧΙΚΟΣ ( Orfeus Bakchikos). Nie potrafię rozstrzygnąć kwestii autentyczności tego amuletu. Załączając go do mojej wypowiedzi znałem m.in. artykuł dr Ewy Osek z KUL, w którym jest on zamieszczony. Pracownica KUL, zapewne katoliczka, nie podważa jego autentyczności, a także nie pisze nic o ewentualnych w tej kwestii wątpliwościach. Wydaje mi się, iż gdyby je miała, to zapewne by o tym wspomniała. Notabene Osek twierdzi, że talizman przedstawia Chrystusa "stapiającego się w jedno" z Fanesem-Zagreosem, czyli Dionizosem. I jeszcze jedno, tak na marginesie. Nie wiem, skąd posiadasz informacje, że mityczny Orfeusz był synem boga Dionizosa. Robert Graves podaje, że Orfeusz był synem króla trackiego Ojagrosa i muzy Kaliope, zaś według Mircea Eliade ojcem Orfeusza był bóg Apollon, a matką nimfa Kalliope (to pewnie ta sama Kaliope / Kalliope). > Moja teoria głosi, iż Jezus jest plagiatem z Orfeusza, który był ważnym elementem kultów Dionizyjskich. Co ty na to?To bardzo obszerny wątek. Częściej mówi się o pewnych podobieństwach "biografii" Dionizosa do biblijnego obrazu Jezusa. Niemniej istnieją również pewne analogie pomiędzy Orfeuszem a Jezusem. Orfeusz, tak jak i Jezus, także wiele wycierpiał (z polecenia Dionizosa został rozszarpany przez menady) i zmartwychwstał - nie on pierwszy zresztą, i nie ostatni - a na dodatek był ponoć również natchniony przez Ducha Świętego. > Mamy tłumaczenie "Orfeusz staje się bachikiem" z książki Freke&Gandy "The Jezus Mysteries: Was the "oryginal Jesus" the pagan God?", w książce przedstawienie datowane jest na II - III w.n.e. Autorzy sugerują, że ukrzyżowany Orfeusz staje się tożsamy z Dionizosem, natomiast sam amulet służył kapłanom Dionizosa do jednoczenia się z bóstwem. Tak przy okazji - Orfeusz był nazywany "dobrym pasterzem"...Domyślam się, że jest to tłumaczenie krótkiego fragmentu z ich książki, który można znaleźć w internecie. Jeśli tak, to mam dwie uwagi: Po pierwsze - z czego wynikają słowa twojego przekładu : "natomiast sam amulet służył kapłanom Dionizosa do jednoczenia się z bóstwem"? I po drugie - nie podajesz ostatniego zdania tego fragmentu o treści: "Talizman reprezentuje zatem Dionizosa umierającego na krzyżu [...]". Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:Talizman przedstawia prawdopodobnie Orfeusza, który stał się, czy też wręcz był Dionizosem, a być może nawet samego Dionizosa. Orfeusz był utożsamiany z Dionizosem, a według Gravesa nawet nim był. Chodzi tu o porównanie niektórych niemal identycznych wątków z ich "życia" - zob. np. Robert Graves, Mity greckie, 28.2. Wiadomo, że utożsamiano (pół)boskich synów z ich boskimi ojcami, tudzież awatary ziemskie z tymi nadziemskimi (Rama - Wisznu, Kriszna - Wisznu). Tym niemniej napisane jest "Orfeusz", zatem po co przesadzać. Równie dobrze można by nazywać przedstawienie Jezusa wizerunkiem Jahwe, a przecież Jahwe ma swoje wizerunki. Cytat:>Nawiasem mówiąc do imienia ΟΡΦΕΟΣ ΒΑΚΚΙΚΟΣ (Orfeos Bakkikos) na talizmanie wkradły się dwa błędy. Powinno być ΟΡΦΕΥΣ ΒΑΚΧΙΚΟΣ (Orfeus Bakchikos). Oczywiście. Ale w tak drobych przedmiotach, jak przypuszczam tanich i masowego użytku, często popełniano błędy gramatyczne. Zastanawiałem się nad tym błędem jakiś czas, ale raczej nie można tego odczytać inaczej, niż jako błędy gramatyczne w prostym zdaniu. Istniały też różne dialekty i wersje greki, ale jeśli to jest datowane na II w.n.e. to raczej odpada. Choć, może, dla przyczyn religijnych zachowanoby jakiś dialekt wyspy, czy rejonu, gdzie ukrzyżowany Orfeusz był czczony. Nie wiem, na jakiej podstawie datowano amulet. Cytat:> Nie potrafię rozstrzygnąć kwestii autentyczności tego amuletu. Załączając go do mojej wypowiedzi znałem m.in. artykuł dr Ewy Osek z KUL, w którym jest on zamieszczony. Pracownica KUL, zapewne katoliczka, nie podważa jego autentyczności, a także nie pisze nic o ewentualnych w tej kwestii wątpliwościach. Wydaje mi się, iż gdyby je miała, to zapewne by o tym wspomniała. Notabene Osek twierdzi, że talizman przedstawia Chrystusa "stapiającego się w jedno" z Fanesem-Zagreosem, czyli Dionizosem.No tak, ale czego doktorem jest dr. Ewa Osek? Bo datowanie przedmiotu tego typu to domena archeologów i historyków sztuki. Dlatego się ucieszyłem, że nasz męczący pod każdym innym względem misjonarz pokusił się o analizę stylistyczno - ikonograficzną. Cytat:>I jeszcze jedno, tak na marginesie. Nie wiem, skąd posiadasz informacje, że mityczny Orfeusz był synem boga Dionizosa. Robert Graves podaje, że Orfeusz był synem króla trackiego Ojagrosa i muzy Kaliope, zaś według Mircea Eliade ojcem Orfeusza był bóg Apollon, a matką nimfa Kalliope (to pewnie ta sama Kaliope / Kalliope). Słuszna uwaga! Popełniłem skrót myślowy. Można powiedzieć, że Orfeusz był inkarnacją Dionizosa, który był obecny w dwóch miejscach (jak to inkarnacje wedle mitów) - na Ziemi i na Olimpie. Czyli ginąc, wrócił nie tyle do ojca, co do siebie boskiego, ale skrót mi się zrobił z analogii z inną religią...  > To bardzo obszerny wątek. Częściej mówi się o pewnych podobieństwach "biografii" Dionizosa do biblijnego obrazu Jezusa. Niemniej istnieją również pewne analogie pomiędzy Orfeuszem a Jezusem. Orfeusz, tak jak i Jezus, także wiele wycierpiał (z polecenia Dionizosa został rozszarpany przez menady) i zmartwychwstał - nie on pierwszy zresztą, i nie ostatni - a na dodatek był ponoć również natchniony przez Ducha Świętego.Tu ciekawa jest relacja Orfeusz - Dionizos - Apollo. W późnym antyku bóstwa zlewały się ze sobą, tak samo jak w Indiach. W procesie zlewania się, ważne były trójce bóstw. Pytanie, czy dochodziło do zlania się wspomnianej na początku trójcy? Poza tym Dionizos i Orfeusz mieli dość analogiczne biografie jako istoty półboskie na Ziemi, stąd zapewne wziął się mit ich inkarnacji - zlewanie się dwóch podobnych mitów, powtórzenie historii. Cytat:> I po drugie - nie podajesz ostatniego zdania tego fragmentu o treści: "Talizman reprezentuje zatem Dionizosa umierającego na krzyżu [...]". Mistrzami w zlewaniu bogów są hinduiści... Ich osiągnięcia pomagają zrozumieć inne tego typu zabiegi. Dla mnie na przykład ciekawa jest rekonstrukcja takich procesów w wierzeniach Starożytnych Egipcjan (ale przed ich hellenizacją).
|
|
| | | | | | |  | 4 na 6 | 876543 (243 punktów) | Mam trochę złych wieści. To fałszerstwo. Nie dlatego, że jak napisał niżej Jacek Tabisz, jest datowany na drugi lub trzeci wiek po Chrystusie. Nawet gdyby był datowany na drugi wiek przed Chrystusem, to także to byłoby fałszerstwo. Wiesz czemu? Bo fałszerze się mylą w drobnych szczegółach.  Napatrzyłem się na niego dokładnie i przyznam, że pierwsze minuty to nawet mogłem przypuszczać, że jednak masz racje. Ale potem to do mnie dotarło. Nogi   To dwa przykładowe wyobrażenia Chrystusa na krzyżu pochodzące z antyku. Widać na nich, że wtedy przedstawiano go z nogami luźno wiszącym i 2 nogi przybite osobno. I to jest właśnie klucz. Gdyby to wyobrażenie z Twojego przykładu było prawdziwe, gdyby ktoś skopiował Chrystusa, to jego nogi byłyby podkurczone i przybite jednym gwoździem. A nie są. O tej zmianie wizerunku słyszałem kiedyś, ale zabij mnie, nie pamiętam dokładnie. Któraś mistyczka zobaczyła w wizji Chrystusa na krzyżu z nogami podkurczonymi i z wbitym jednym gwoździem przebijającym obie nogi. Opowiedziała o tym i od tego czasu w wizerunkach Chrystusa na krzyżu króluje taki wizerunek. Czy jakoś to tak było.  Nogi zbite jednym gwoździem.  Zdarza się też do dzisiaj wersja z nogami zbitymi osobno.  To jest Krzyż prawosławny, bardziej oparty na wersji pierwotnej. Dlatego tutaj masz nogi zbite osobno. Fałszerz o tym nie wiedział i dlatego skrzyżował mu nogi. Falsyfikat. Więcej szczegółów kwestionujących ten wizerunek znajdziesz np w tym artykule po angielsku. bede.org.uk/orpheus.htmTo opis właśnie tego wizerunku, o którym mówisz. Zresztą zobacz sam co napisałeś. > Symbolem Dionizosa było nie tylko wino. Jego symbolami były również np. gałązki trzciny i gałązki liściaste (często wyrastające mu z głowy lub tułowia)Widzisz je gdzieś tutaj? Nie ma ich, bo to zwyczajnie nie jest Dionizos, tylko Chrystus z średniowiecza. Zresztą same ich nieistnienie nie zaprzecza temu, że to Dionizos. Zaprzecza temu właśnie sposób ułożenia nóg i przybicia ich do krzyża. Gdyby to dla Ciebie było mało, to kolejne rzeczy świadczą o nieudolnej podróbce. W tym artykule autor słusznie zwraca uwagę, że w antyku do 500AD Chrystus ma proste ramiona, później dopiero pojawiają się wizerunki na których postać zwisa z krzyża. I jeszcze trochę tam jest na ten temat, doczytaj sobie. > Napatrz się na niego.Napatrzyłem się na ta podróbkę i dziwie się Twojej naiwności. W tym artykule masz informacje, ze nawet badacze uznali go za fałszywkę, o czym piszą! Ale jakiś Freke&Gandy mają to w nosie. Sięgają do książki, w której pisze, że to fałszywka i "zapominają". Ciekawa metoda badawcza. Skąd ja to znam? Masz jeszcze coś do dodania w kwestii tego amuletu? I rozumiesz teraz dlaczego uważam teorię o ukrzyżowaniu Chrystusa na wzór Dionizosa za fałszywkę?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Przytoczyłeś ciekawą analizę ikonograficzną, plus za to z mojej strony. Oczywiście zdarza się, że pewne elementy/motywy pojawiają się wcześniej, później znikają i pojawiają się znowu. To co przytoczyłeś nie jest więc koronnym dowodem na fałszywkę, ale nie jest też rzeczą, którą można pominąć. Ja natomiast ze swej strony zapewniam Cię, że motyw odkupienia przez wino i dostąpienia życia po śmierci za sprawą ofiary z wina jest starszy niż chrześcijaństwo. Niezależnie od tego, czy Orfeusz był ukrzyżowany czy nie. Na to samo zwrócił ci uwagę Andrzej.51 i miał rację. Ale za analizę ikonograficzną duży plus - zaimponowałeś mi.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >Przytoczyłeś ciekawą analizę ikonograficzną, plus za to z mojej strony. Oczywiście zdarza się, że pewne elementy/motywy pojawiają się wcześniej, później znikają i pojawiają się znowu. To co przytoczyłeś nie jest więc koronnym dowodem na fałszywkę, ale nie jest też rzeczą, którą można pominąć. Ja natomiast ze swej strony zapewniam Cię, że motyw odkupienia przez wino i dostąpienia życia po śmierci za sprawą ofiary z wina jest starszy niż chrześcijaństwo. Niezależnie od tego, czy Orfeusz był ukrzyżowany czy nie. Na to samo zwrócił ci uwagę Andrzej.51 i miał rację. Ale za analizę ikonograficzną duży plus - zaimponowałeś mi.
Ta ikonografia to tylko efekt szukania w Google ja po prostu pamiętałem o tych nogach, resztę zobacz do tego artykułu. Wspomniałeś coś o "Żabach", tam jest opis misterium? Pamiętasz fragment?
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Żaby są komedią o zejściu Dionizosa do piekieł, aby wydobyć z nich najlepszego dramatopisarza. W scenach, gdy Dionizos już do Hadesu zstąpił, pojawiają się aluzje do misteriów dionizyjskich. Arystofanes, choć pisał wesołą komedię, sprytnie nawiązał do istniejących kultów. O tym, że spożywanie wina i upojenie winem było silnie związane z kultem Dionizosa przekonasz się śledząc wiele dzieł literatury antycznej.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Mam trochę złych wieści. To fałszerstwo. Nie dlatego, że jak napisał niżej Jacek Tabisz, jest datowany na drugi lub trzeci wiek po Chrystusie. Nawet gdyby był datowany na drugi wiek przed Chrystusem, to także to byłoby fałszerstwo. Wiesz czemu? Bo fałszerze się mylą w drobnych szczegółach.> <Ja mam dobre wieści. Teza o fałszerstwie budowana na ułożeniu nóg jest fałszywa. Jej autorami byli Zahn,Reil i Maser. Obalił ją, punkt po punkcie, Mastrocinque (Hiszpan).
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | > >Mam trochę złych wieści. To fałszerstwo. Nie dlatego, że jak napisał niżej Jacek Tabisz, jest datowany na drugi lub trzeci wiek po Chrystusie. Nawet gdyby był datowany na drugi wiek przed Chrystusem, to także to byłoby fałszerstwo. Wiesz czemu? Bo fałszerze się mylą w drobnych szczegółach.> > <> Ja mam dobre wieści.> Teza o fałszerstwie budowana na ułożeniu nóg jest fałszywa. Jej autorami byli Zahn,Reil i Maser. Obalił ją, punkt po punkcie, Mastrocinque (Hiszpan).> A można prosić o jakieś linki? Poza tym przecież jest problem z sylwetką nie tylko z nogami. Korpus, sposób ułożenia rąk, itp.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > A można prosić o jakieś linki? Poza tym przecież jest problem z sylwetką nie tylko z nogami. Korpus, sposób ułożenia rąk, itp.<Bingo! Znalazłem angielski tekst całej pracy. www.scribd(*)-Cross-F-Carotta-A-Eickenberg.Kto się interesuje bliżej historią amuletu, może się zapoznać szczegółowo. Jest tam też odpowiedź na twoje wątpliwości. Dla mnie najciekawszym argumentem są błędy w pisowni greckiej na amulecie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) |
> Bingo! Znalazłem angielski tekst całej pracy.> www.scribd(*)-Cross-F-Carotta-A-Eickenberg.> Kto się interesuje bliżej historią amuletu, może się zapoznać szczegółowo. Jest tam też odpowiedź na twoje wątpliwości. Dla mnie najciekawszym argumentem są błędy w pisowni greckiej na amulecie.Czytałem go już sprawdzając, co to jest. Poza tym jak już pisałem. Bez względu na to czy to fałszywka czy prawdziwy amulet, na pewno nie potwierdza tezy, że Jezus to postać skopiowana z Dionizosa. Gdyby tak było to wizerunki Chrystusa przypominały by właśnie ORPHEOS BAKKIKOS a nie te antyczne w stylu Chrystus Pankratora. Poza tym moją dość mocną wątpliwość budzi fakt, że to jest jedyny wizerunek z tak popularnego motywu. Więc uważam dalej, ze to podróbką.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Czytałem go już sprawdzając, co to jest. Poza tym jak już pisałem. Bez względu na to czy to fałszywka czy prawdziwy amulet, na pewno nie potwierdza tezy, że Jezus to postać skopiowana z Dionizosa.< Oczywiście że nie potwierdza. Jezus nie jest wymieniony w całym tekście ani razu. Dlatego mam wątpliwości czy to czytałeś. Kiedyś na tym forum był taki kolega mb. Powoływał się na książki które przekartkował. Może też tylko przekartkowałeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) |
>Oczywiście że nie potwierdza. Jezus nie jest wymieniony w całym tekście ani razu. Dlatego mam wątpliwości czy to czytałeś. >Kiedyś na tym forum był taki kolega mb. Powoływał się na książki które przekartkował. Może też tylko przekartkowałeś. > Masz wątpliwości, bo nie znasz całej dyskusji, która się tutaj toczy a dotyczy ona od pewnego momentu właśnie pytania - czy Jezus został urobiony na kształt Dionizosa, Stąd moja wypowiedź.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Starożytny wizerunek ukrzyżowanego Dionizosa / Bachusa możesz sobie natomiast zobaczyć tu Napatrz się na niego.Francesco Carotta stawia inną hipotezę odnośnie pochodzenia tego talizmanu. "Orpheos Bakkikos - The Missing Cross": The tiny Orpheos Bakkikos stone, engraved with the representation of a crucifixion, has been lost since World War II. At the beginning of the last century the stone was still regarded as an original, but during the 1920s doubts arose concerning its authenticity due to its classification as early Christian. The dispute continues to this day. In this study we examine previous arguments for and against the artefact's authenticity and conclude that the aporia can be solved not by regarding the stone unilaterally as either Orphic or Christian, but by placing it back into its original historical context. The supporting argumentation leads from the Roman imperial cult via the Athenian Iobakchoi of the second century A.D. as well as the Roman poets and Cultores Liberi of the Augustan era back to the funeral of Julius Caesar, where his wax effigy, which closely resembled the'crucified figure' in the Orpheos Bakkikos engraving, was affixed to a cruciform tropaeum and shown to the people. On these grounds we establish hypotheses that explain both the application of the Orpheos Bakkikos stone as a crucifixum signum on the apex of the flamen Divi Iulii, which has been preserved on the Papal and Patriarchal headdresses, as well as the origin of the articulated crucifixes, which were handed down from Antiquity and are used during the Holy Week to this day. Cały artykuł jest w jęz. niem. i zawiera 27 stron. Zbyt dużo żeby przytoczyć wszystkie argumenty Carotty.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | > >Starożytny wizerunek ukrzyżowanego Dionizosa / Bachusa możesz sobie natomiast zobaczyć tu Napatrz się na niego.> Francesco Carotta stawia inną hipotezę odnośnie pochodzenia tego talizmanu.> "Orpheos Bakkikos - The Missing Cross": The tiny Orpheos Bakkikos stone, engraved with the representation of a crucifixion, has been lost since World War II. At the beginning of the last century the stone was still regarded as an original, but during the 1920s doubts arose concerning its authenticity due to its classification as early Christian. The dispute continues to this day. In this study we examine> previous arguments for and against the artefact's authenticity and conclude that the aporia can be solved not by regarding the stone unilaterally as either Orphic or Christian, but by placing it back into its original historical context. The supporting argumentation leads from the Roman imperial cult via the Athenian Iobakchoi of the second century A.D. as well as the Roman poets and Cultores Liberi of the Augustan era back to the funeral of Julius Caesar, where his wax effigy, which closely resembled the'crucified figure' in the Orpheos Bakkikos engraving, was affixed to a cruciform tropaeum and shown to the people. On these grounds we establish hypotheses that explain both the application of the Orpheos Bakkikos stone as a crucifixum signum on the apex of the flamen Divi Iulii, which has been preserved> on the Papal and Patriarchal headdresses, as well as the origin of the articulated crucifixes, which were handed down from Antiquity and are used during the Holy Week to this day.> Cały artykuł jest w jęz. niem. i zawiera 27 stron. Zbyt dużo żeby przytoczyć wszystkie argumenty Carotty.> Czytałem ten artykuł, ale tam są tylko argumenty za i przeciw. Hipotezy też, ale sęk w tym, że to ma być argument na ukrzyżowanie Dionizosa, a nawet jak się przeczyta cały ten artykuł, to tam nie ma nic co by potwierdzało, że Dionizos kiedykolwiek w wierzeniach antycznych był ukrzyżowany. Owszem Carotta pisze, że jesli odrzucimy teze o ukrzyżowaniu, to możemy np przyjąć podobieństwo do woskowej figury obnoszonej po Rzymie po zamordowaniu Cezara, ale przecież Cezar był zasztyletowany a nie ukrzyżowany. Wiec coś co ma być dowodem na ukrzyżowanie Dionizosa, na pewno nim nie jest. I to bez względu na to czy to autentyk, czy fałszywka. Mod: Należy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | maruda (5550 punktów) | > Por. także ilustracja w: Zehren, s. 298: Święto Dionizosa na attyckiej wazie: Dionizos przy palu.Nie mam książki. Czy chodzi o tą wazę?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Hej Andrzeju! Bardzo słusznie zauważasz dionizyjskie inspiracje chrześcijaństwa! Liczne powiązania są tak mocne i dosłowne, że przeczenie im to kwestia wiary, a nie naukowej rzetelności. Tym niemniej mam niekiedy mieszane uczucia wobec Deschnera - czasem niezauważa ważnych elementów, innym razem zdarza mu się chyba popadać w przesadę. Dlatego, jeśli możesz, sprawdź czy Deschner podaje źródło do ukrzyżowania Dionizosa. Żródło starożytne.
Nie chcę oczywiście całkowicie deprecjonować Deschnera - jego książka jest potrzebna i tak czy siak, jej ogólna idea jest słuszna i otworzyła wielu ludziom oczy. Ale przydałaby się nowa, bardziej jeszcze wnikliwa pozycja poruszająca tą samą tematykę. Ta rzetelność wpłynęłaby, moim zdaniem, paradoksalnie na jeszcze bardziej negatywny obraz Kościoła i chrześcijaństwa, zgodny z historyczną prawdą.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >Hej Andrzeju! Bardzo słusznie zauważasz dionizyjskie inspiracje chrześcijaństwa! Liczne powiązania są tak mocne i dosłowne, że przeczenie im to kwestia wiary, a nie naukowej rzetelności. Tym niemniej mam niekiedy mieszane uczucia wobec Deschnera - czasem niezauważa ważnych elementów, innym razem zdarza mu się chyba popadać w przesadę. Dlatego, jeśli możesz, sprawdź czy Deschner podaje źródło do ukrzyżowania Dionizosa. Żródło starożytne. >Nie chcę oczywiście całkowicie deprecjonować Deschnera - jego książka jest potrzebna i tak czy siak, jej ogólna idea jest słuszna i otworzyła wielu ludziom oczy. Ale przydałaby się nowa, bardziej jeszcze wnikliwa pozycja poruszająca tą samą tematykę. Ta rzetelność wpłynęłaby, moim zdaniem, paradoksalnie na jeszcze bardziej negatywny obraz Kościoła i chrześcijaństwa, zgodny z historyczną prawdą.
Ma Pan mieszane uczucia w stosunku do Deschnera, bo widocznie nie jest taki świetny, jak to słyszę w opiniach. Dobrze to o Panu świadczy. To jest właśnie rozum- szukanie po wątpliwościach, a nie przyjmowanie bezkrytyczne opinii na jakiś temat.
A próbował Pan znaleźć te fr. które są uważane za dionizyjskie inspiracje postaci Jezusa w ST. Testamencie? Np ten fr o krzewie winnym?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wszystko wskazuje na to, że chrześcijaństwo jest kompilacją wierzeń judaistycznych i hellenistycznych. Kulty eskapistyczne, twierdzące iż droga do nieśmiertelności wiedzie przez męczeńską śmierć syna boga (chodzi o różnych bogów) istniały na długo przed chrześcijaństwem. Wierzysz w literaturę, równie dobrze mógłbyś literalnie wierzyć w jakąkolwiek inną książkę beletrystyczną.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >Wszystko wskazuje na to, że chrześcijaństwo jest kompilacją wierzeń judaistycznych i hellenistycznych. Kulty eskapistyczne, twierdzące iż droga do nieśmiertelności wiedzie przez męczeńską śmierć syna boga (chodzi o różnych bogów) istniały na długo przed chrześcijaństwem. Wierzysz w literaturę, równie dobrze mógłbyś literalnie wierzyć w jakąkolwiek inną książkę beletrystyczną.
To nie tak. Wierze w Boga, ale Biblie traktuje dwupłaszczyznowo. Jako objawienie i jako dzieło literackie. Myśląc o nim o dziele, traktuje je jako sumę słów. Słowa niosą treść, więc sprawdzam jaką. Jak dostrzegam różnice we fragmentach to zastanawiam sie dlaczego. Czasami jakiś problem odkładam na potem, bo od razu się nie da wszystkiego sprawdzić Czasami znowu po prostu porównuje. Tak samo jest z tezą, że chrześcijaństwo jest wynikiem sklejania jakichś innych kultów, ale spojrz na ta dyskusje na forum z Dionizosem. Jak to jest, że tam jest takie milczenie i nikt nikt nie potrafi pokazać tego ukrzyżowanego Dionizosa? Moim zdanie (opinią) jest, że ktos to wymyślił, inny przekręcił, a teraz funkcjonuje jako prawda na tym forum. Dlatego szukam, źródła opowieści o ukrzyżowaniu Dionizosa, w tym momencie jest to waza, na której on jest przywiązany a nie ukrzyżowany i teza Raschke, która sam Deschner nazwał nieprawdopodobną. nie wiem, może ktoś pokaże, że jednak jest inaczej, cytując jakiegoś autora starożytnego, ale wydaje mi się że nie ma czegoś takiego. Tak samo z Biblią. nie przyjmuje na wiarę twierdzenia że coś z Biblii pochodzi automatycznie z innych religii z róznych powodów.Po prostu szukam sumy sensów.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cieszę się, że potrafisz być sceptyczny i wnikliwy! Wydaje mi się, że powinieneś zastosować te umiejętności całościowo - do wszelkich rzeczy, które ty z kolei apriorycznie uważasz za pewne. Każdy ma takie pewniki, które blokują mu rzetelne spojrzenie na rzeczywistość, warto z nimi powalczyć... Ja byłem sceptyczny co do "Ukrzyżowania" Dionizosa, nie mam też pełnego zaufania do rzeczy podawanych przez Deschnera, o czym, jak wiesz pisałem. Gdy Andrzej.51 zamieścił ową płytkę, ucieszyłem się, że mamy taki przedmiot, choć od razu zauważyłem, iż jest na nim, w świetle opisu, Orfeusz, a nie Dionizos. Jako, że płytka była dla mnie czymś nowym, zacząłem grzebać w sieci, żeby zobaczyć, skąd się wzięła. Zauważyłem, iż są wątpliwości co do jej autentyczności (o czym napisałem). Oczywiście nie autentyczności tego, że jest z II - III w.n.e, ale tego, że mogła powstać długo po okresie starożytnym. Gdy stwierdziłem, że tak na pierwszy rzut oka może być autentyczna, miałem pewien zgryz, bo rzeczywiście ułożenie owego Orfeusza na krzyżu było zbyt podobne do współczesnych krucyfiksów. Miałem też wątpliwości co do kroju liter greckich - obrysowanych i pustych w środku - nie jest to tak częste w starożytności.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Gdy stwierdziłem, że tak na pierwszy rzut oka może być autentyczna, miałem pewien zgryz, bo rzeczywiście ułożenie owego Orfeusza na krzyżu było zbyt podobne do współczesnych krucyfiksów.Jakoś dziwnie, ale ułożenie nóg ukrzyżowanego jakoś mi tej autentyczności nie przeczy, jak i jej zresztą nie potwierdza. Myślę, że warto tu rozważyć także referat pani Ewy Osek z KUL, a także refleksję "Monio" z internetu: Natomiast doceniać zacząłem dużą część dziedzictwa, które chrześcijaństwo zawdzięcza nie tylko religii żydowskiej, ale i innym, t.zw. 'pogańskim' starszym braciom w wierze. Odnosi się to zresztą również (a nawet przede wszystkim) do tradycji naszych "rodziców w wierze", czyli Egipcjan, którzy swojego "Jezusa" mieli całe tysiąclecia wcześniej w postaci Horusa/Ozyrysa, zwanego czasem "Iusu" (co ma znaczenie identyczne z żydowskim "Jeszua"). Dotyczy to również alegorycznych historii z pokrewnych w charakterze innych religii i kultów, jak choćby ta, której bohaterem jest przedstawiony obok na antycznym amulecie Orfeusz-Bachus (Orfeos-Bakkikos). Teraz spoglądam na historie ewangeliczne nie jako na treść samą w sobie, lecz jako na naczynie, w którym treść należy odnaleźć ("kto odnajdzie treść tych powiedzeń, nie zazna śmierci"... - jak zaznaczono we wstępie do "Ewangelii Tomasza"). Uważam, że moje obecne pojmowanie religii ma w sobie więcej głębi niż kiedykolwiek przedtem.Nie ulega żadnej wątpliwości dla racjonalistów, że wszystkie mity religijne były kompilowane ze starszych koncepcji i permanentnie, acz na ogół powoli, wpisywane w nowe koncepcje. (Wartościowsze według nowych proroków.) Czyniono tak od zawsze! Ich początki sięgają gdzieś tam zamierzchłej przeszłości ginącej w ludzkich dziejach. Możemy się tylko starać ich genealogii domniemywać i poszukiwać na zasadzie starszeństwa i podobieństwa, a także styczności kultur ułatwiającej ich przenikanie. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ogromny wpływ wcześniejszych wierzeń hellenistycznych na nieboskich twórców chrześcijaństwa jest moim zdaniem niepodważalny. Co jednak nie oznacza, że płytka "Orfeos Bakkikos" jest prawdziwa. Brak ostrożności przy atrybucji takich niepewnych zabytków może wpływać na to, że słuszne argumenty z innych źródeł będą traktowane nie dość poważnie przez wielu naukowców, którzy jednak chcieliby, aby Jezus był bogiem i dalej trzymał w łapach ich bilet do raju
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Ogromny wpływ wcześniejszych wierzeń hellenistycznych na nieboskich twórców chrześcijaństwa jest moim zdaniem niepodważalny.Ja go podkreślam, a nie podważam. > Co jednak nie oznacza, że płytka "Orfeos Bakkikos" jest prawdziwa.Co też nie oznacza, że płytka "Orfeos Bakkikos" jest nieprawdziwa. Zresztą co miałaby ta "nieprawdziwość" znaczyć? > Brak ostrożności przy atrybucji takich niepewnych zabytków może wpływać na to, że słuszne argumenty z innych źródeł będą traktowane nie dość poważnie przez wielu naukowców, którzy jednak chcieliby, aby Jezus był bogiem i dalej trzymał w łapach ich bilet do raju  Szkoda, iż Pan nie zrozumiał moich wypowiedzi, właśnie nawołujących do ostrożności przy wszelkich spekulacjach. W moim odbiorze zarówno pan 876543, jak i Pan nie przedstawiliście jeszcze dostatecznych argumentów zaprzeczających sporządzeniu płytki w II - III, czy IV wieku. Starałem się to uwidocznić, ale jak widzę Pana nie przekonałem. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cała rzecz się rozbija o to, że nie akceptuje pan analizy stylistyczno - ikonograficznej, o której się już trochę rozpisywałem. Na jej podstawie można na przykład ocenić, że utwór zachowany w odpisie z roku dajmy na to 1867, pochodzi z XVII wieku, i skomponował go Monteverdii, albo ktoś z jego najbliższych uczniów. Analizuje się styl, który zmienia się stopniowo, ewolucyjnie i kolektywnie. Są takie elementy stylu, od których nawet najbardziej awangardowy twórca nie ucieknie.
Oczywiście, gdybym miał w ręku ten amulet, a do dyspozycji dobry mikroskop, mógłbym powiedzieć znacznie więcej. Istnieje szansa, że jednak jest prawdziwy. Ale jednak układ postaci tak popularny od XIV do XXI wieku może poważnie dziwić, zwłaszcza, że przedstawienie jest poza tym symboliczne, a nie realistyczne. Analizy pod mikroskopem nie da się zrobić, bo płytka zaginęła i znana jest tylko dzięki reprodukcjom. Mogłaby pomóc dobra odbitka fotograficzna, jeśli się zachowała.
Analizując stylistycznie muzykę, rzeźbę, malarstwo, architekturę pracuje się na materii pozawerbalnej. Charakterystyczne dla baroku a nie XIX wieku interwały w melodii można jakoś próbować opisać słownie, ale lepiej przytoczyć je w zapisie muzycznym. Tak samo detale obrazu, które datujemy i atrybuujemy też mówią swą formą, tu już werbalnie to opisać jest bardzo ciężko...
Oczywiście nie mówimy o prawdziwości płytki, ale o prawdziwości jej starożytnej atrybucji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Cała rzecz się rozbija o to, że nie akceptuje pan analizy stylistyczno - ikonograficznej, o której się już trochę rozpisywałem.Nie, cała rzecz rozbija się o to, iż Pan nie rozumie tego co ja piszę. Akceptuję taką analizę, gdy ona ma merytoryczne uzasadnienie, a tu go nie znajduję o czym Panu już napisałem. > Oczywiście, gdybym miał w ręku ten amulet, a do dyspozycji dobry mikroskop, mógłbym powiedzieć znacznie więcej.Oczywiście. > Istnieje szansa, że jednak jest prawdziwy.Zupełnie nie jest to przedmiotem sporu. > Ale jednak układ postaci tak popularny od XIV do XXI wieku może poważnie dziwić, zwłaszcza, że przedstawienie jest poza tym symboliczne, a nie realistyczne.Jestem już dosyć stary, a ciągle się dziwię i uczę. Może Pana dziwić, ale co z tego wynika? > Oczywiście nie mówimy o prawdziwości płytki, ale o prawdziwości jej starożytnej atrybucji.Na temat prawdziwości płytki ja się nie wypowiadam, ale przypisywanie jej treści i znaczeń wyspekulowanych na bazie chrześcijańskiej ikonografii uważam za mocno naciągane. Jako minimum trzeba by tu udowodnić (to co niemożliwe) jakie znaczenie dla autora miało współczesne mu przedstawianie Jezusa, a tego nikt nie zrobił. Przynajmniej ja nic na ten temat nie wiem. Panie Jacku, czytam Pańskie wypowiedzi z ogromnym zainteresowaniem, akceptuję Pańską wiedzę i podziwiam Pańską erudycję, ale bardzo proszę o zastanawianie się również nad tym co ja piszę i odpowiadanie na moje poglądy i moje zastrzeżenia, a nie na takie jakie tylko Panu się wydaje, iż ja mam. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,520351#w521580Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cóż, niewiele mamy danych. Płytka już nieistnieje, przynajmniej w przestrzeni publicznej. Na to, że jednak płytka nie należy do ikonografii chrześcijańskiej, bo przecież jest dionizyjska, również zwróciłem uwagę. To osłabia argumenty z analizy ikonograficznej. Ale i tak one istnieją, obok niewielu innych. Wydaje się dość niezwykłe, że sposób przedstawiania chrześcijańskiego ukrzyżowania po długich wiekach miałby stać się podobny do sposobu przedstawiania ukrzyżowania dionizyjskiego z II w. n. e. Jest to oczywiście możliwe, ale.... W pierwszej połowie wieku działało już w Europie sporo różnych kultów ezoterycznych, zatem przedstawienie mogło powstać w takim kręgu. Nie na złość chrześcijanom, raczej dla utwierdzenia ezoteryków w ich wierze. Nie jest też niemożliwe, że autentyczni wyznawcy Dionizosa dotrwali do czasów nowożytnych - taką hipotezę pokazuje Chavus w "Ostatnich poganach", zwracając uwagę, iż jeden z przybyłych ze Wschodu twórców italskiego renesansu był autentycznym politeistą z dziada pradziada, nie zaś odtwarzał mitologię grecko - rzymską, jak jego wywodzący się z chrześcijaństwa koledzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > W pierwszej połowie wieku działało już w Europie sporo różnych kultów ezoterycznych, zatem przedstawienie mogło powstać w takim kręgu. Nie na złość chrześcijanom, raczej dla utwierdzenia ezoteryków w ich wierze. Nie jest też niemożliwe, że autentyczni wyznawcy Dionizosa dotrwali do czasów nowożytnych - taką hipotezę pokazuje Chavus w "Ostatnich poganach", zwracając uwagę, iż jeden z przybyłych ze Wschodu twórców italskiego renesansu był autentycznym politeistą z dziada pradziada, nie zaś odtwarzał mitologię grecko - rzymską, jak jego wywodzący się z chrześcijaństwa koledzy.Cóż znać artystę, a tak naprawdę to mogło być różnie. Proponuję zainteresowanie się Hermesem po trzykroć wielkim i tym nurtem ludzkiej refleksji nad światem, która się od niego wywodzi. Wstępną inspirację może stanowić tu książka www.dobrek(*)historia-magii-i-alchemii.htm, pomimo wszelkich do niej zastrzeżeń. Moim zdaniem, to bardziej fascynujące od potwierdzania/podważania autentyczności jakiejś tam płytki. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Ma Pan mieszane uczucia w stosunku do Deschnera, bo widocznie nie jest taki świetny, jak to słyszę w opiniach. Dobrze to o Panu świadczy. To jest właśnie rozum- szukanie po wątpliwościach, a nie przyjmowanie bezkrytyczne opinii na jakiś temat.< Deschner nie przytacza żadnych swoich opinii. On podaje gołe fakty i bibliografię. Opinię każdy ma sobie wyrobić sam. No..., ale musi go wpierw przeczytać.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Cytat:I jeszcze ostatnia znamienna zbieżność. Podobnie jak Prometeusz na Kaukazie, Likurg i Marsjasz, również Dionizos jest bogiem ukrzyżowanym. Ustalono, że gminy dionizyjskie czciły swego boga - jeszcze przed erą chrześcijańską - jako ukrzyżowanego nad ołtarzem, na którym znajdowały się naczynia z winem. Teolog Hermann Raschke twierdzi, że ukrzyżowanie Jezusa to tylko nowa odmiana ukrzyżowania Dionizosa. Jeśli nawet ten domysł budzi wątpliwości, to jednak możemy podsumować słowami Raschkego: "Dionizos jadący na ośle" - osioł stanowi w rozumieniu Dionizosa zwierzą niosące pokój - "Dionizos na okręcie i jako władca mórz, Dionizos i suszone figi, Dionizos i winorośl, wyszydzenie i cierpienia Dionizosa, Dionizos, którego ciało i krew są spożywane, nawet bachiczny Orfeusz na krzyżu - wystarczy tych wskazówek, by dowieść, że w mitologii ewangelicznej jest wiele wątków dionizyjskich"*. <Zajrzałem do oryginału i muszę stwierdzić że tłumacz nie stanął na wysokości zadania. Pomijając całe tłumaczenie cytatu które w paru miejscach ja ująłbym inaczej, zdanie: "Jeśli nawet ten domysł budzi wątpliwości..." brzmi w oryginale: "Mag dies auch eine anfechtbare Vermutung sein,..." - "Aczkolwiek przypuszczenie to mogłoby być podważalne...." Być podważalnym to mniej niż budzić wątpliwości. KHD pisze bardzo logicznym i zwięzłym językiem. Przy niedokładnym tłumaczeniu Jacek Tabisz może nie cenić jego tekstów bo zna je niedokładnie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Odpowiadając po kolei na To co napisałeś, zacznę od prostej rzeczy. Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że dwa opisy stworzenia człowieka są ze sobą sprzeczne? Dość zabawne stwierdzenie wzięte na pewno przez Ciebie z artykułu Mariusza Agnosiewicza. Nie mam czasu na polemizowanie z nim, poza tym już ktoś się nim zajął. Po prostu przeczytaj - www.trinit(*)3_Genesis-czyli-stworzenie.htm> Twierdzisz, że Maria jest "niewiastą", nową Ewą z 3. rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę. Wykazałem Ci, iż jest to twierdzenie bezpodstawne, gdyż - zgodnie z Rdz 3, 15 - to nie Ewa miała zmiażdżyć wężowi głowę, lecz jej potomstwo.> Twój błąd - wydaje mi się, że świadomy - porównywania Marii do Ewy z Rdz 3, 15 polega również i na tym, że w powołanym wersecie nie ma w ogóle mowy o Ewie.A tutaj to chyba kpisz sobie. Potomstwem Ewy-Nowej Ewy jest kościół Chrystusowy, troszkę było o tym w tym filmie. Po prostu nie zrozumiałeś, tego co widzisz. > Nie ma zatem żadnych podstaw, by uparcie twierdzić, że Maria jest "niewiastą - drugą Ewą", która poprzez doby czyn naprawiła to, co pramatka Ewa poprzez grzech pierworodny zepsuła.Rzeczywiście, że nie ma podstaw. Jeśli się uprzesz i zasłonisz sobie oczy i uszy. Oba teksty są aluzją literacką. Lista podobieństw jest już raz przez mnie wypisana, po prostu sobie przeczytaj. Dodatkowo argumentujesz, że to nieprawda bo tam jest "Isza"(hebrajskie) a nie Gyna(greckie). Ręce mi opadają, bo już to pisałem. Jan pisze po grecku Ewangelie. Nawiązuje więc do Septuaginty. czy w Septuagincie jest Isza czy Gyna w 6 dniu stworzenia? Cały ten wywód z Iszą potraktuje jako żart. > Opis tzw. grzechu pierworodnego (Rdz 3), a w tym werset Rdz 3, 15 mówiący o miażdżeniu głowy węża jest dziełem Jahwisty, którego kosmogonia (od Rdz 2, 4b) nie zawiera już podziału na dni.Opis Jahwisty następuje PO PODZIALE NA DNI. W bezpośredniej bliskości. Aluzja literacka nie musi być dosłowna. Dosłowny musi być cytat. Cały wywód co do siódmego dnia już sprostowałem, bo i w szóstym dniu stworzenia masz wyraz "gyna", co tez już pisałem. Po prostu nie czytałeś tego, a ja się powtarzał nie będę > W tym szczególnym przypadku słowo isza oznacza kobietę wziętą czy też zrobioną z mężczyzny.To kolejny argument za tym, że porównywanie Marii z ową iszą, czyli z Ewą zrobioną z żebra Adama, jest niewłaściwie. Według Biblii z żebra mężczyzny stworzona była tylko jedna kobieta, isza Ewa - i żadna inna. Znowu nie wiadomo skąd, rzucasz twierdzeniem że Maryja nie została stworzona z żebra, więc nie może być tą osobą do której Jezus nawiązuje mówiąc "niewiasto". To tak absurdalne, że zamilknę i nie pociągnę tego tematu. > A skąd wiesz, że autor czwartej ewangelii znał Księgę Rodzaju. A jeśli nawet znał, to z czego wynika Twoja pewność, że nie rozróżniał kosmogonii Kapłana od kosmogonii Jahwisty i traktował je jako "całość".Jan był wykształconym człowiekiem. Prawdopodobnie nie był Żydem. Jeśli znał Księgę Rodzaju, to raczej dostrzegał różnice i między dwoma opowieściami o stworzeniu świata. Owszem, widać wyraźnie, że ją znał, bo do niej nawiązuje. A co niby świadczy według Ciebie, że dla niego te opisy były sprzeczne? Podajesz twierdzenia a nie podajesz argumentów. Mam je przyjąć na wiarę? > W szóstym dniu tworzenia, a konkretnie w Rdz 1, 27 (wersja Kapłana) pojawia się hebrajski wyraz isza, a nie grecki gyne.I to jest właśnie przykład tego, że nic nie rozumiesz. W Septuagincie jest wyraz Gyne, a Ty z uporem lepszej sprawy tego nie widzisz. Leży Ci przez to połowa tekstu. > O jakim Janie piszesz? O autorze czwartej ewangelii zwyczajowo zwanym Janem, czy też o apostole Janie, synu Zebedeusza? A może o jakimś jeszcze innym?Który z tych Janów opiekował się Marią. Wskaż miejsca w NT, które o tym mówią. To jest jawna kpina czy co?? Jana 18, 25-27 "I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie". A teraz pewnie powiesz, że tam nie ma imienia? Litości. Czekam jeszcze aż podasz mi źródło informacji o ukrzyżowaniu Dionizosa. Kościół i owszem przejął pogańskie święto, co świadczy o sprycie instytucji, nie jest żadnym dowodem na to,że "Jezus to Dionizos tylko inaczej". > Zniszczyłeś to Ty siebie sam. Wiedzą, którą prezentujesz. Co niektórzy na tym forum tylko Ci to unaocznili.Trochę klopsów Ci się przytrafiło, w tym co napisałeś, więc może to o Tobie? Myślisz w bardzo szczególny sposób. Zajrzyj tutaj i poczytaj jak się urodził Dionizos pl.wikipedia.org/wiki/DionizosI teraz tak odległe podobieństwa, a właściwie ich brak, są dla Ciebie PEWNOŚCIĄ. Tymczasem nagromadzenie aluzji w krótkich fragmentach tekstu i Jana i w Genesis... nie, to nie może być prawda
|
|
| | | |  | 3 na 3 | doppelganger (3218 punktów) | > Trochę klopsów Ci się przytrafiło, w tym co napisałeś, więc może to o Tobie? Myślisz w bardzo szczególny sposób. Zajrzyj tutaj i poczytaj jak się urodził Dionizos pl.wikipedia.org/wiki/DionizosJako że nie jestem osobą tematycznie kompetentną w Waszym sporze, pozwolę sobie odnieść się tylko do tego co napisano powyżej. Wikipedia to naprawdę nie jest dobre źródło informacji, gdyż jest tworzona przez ludzi (często laików) i dla ludzi (prawie zawsze laików). Prawie każdy może tam wpisać prawie wszystko. Gdyby ktokolwiek pisząc pracę naukową podpierał się Wikipedią, to każdy rzetelny i kompetentny promotor wywaliłby go na zbitą twarz z pierwszego seminarium. Wikipedię można użyć kiedy się coś chce unaocznić komuś kompletnie niezorientowanego w temacie, jak np laikowi kiedy nie wie co to "agnostycyzm", (coś jak "inicjacja" poznawcza, swoją drogą modne słowo na forum od wczoraj  ) ale jest kompletnie nie na miejscu w głębszych, rzeczowych sporach. Jestem pewien, że Pan Andrzej.51 posiada poważne, historyczne źródła, o wielokrotnie się już mogliśmy przekonać. A Pan tutaj nas szachuje Wikipedią... Troszeczkę więcej rzetelności i szacunku dla ludzi myślących poproszę.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | > >Trochę klopsów Ci się przytrafiło, w tym co napisałeś, więc może to o Tobie? Myślisz w bardzo szczególny sposób. Zajrzyj tutaj i poczytaj jak się urodził Dionizos pl.wikipedia.org/wiki/Dionizos> Jako że nie jestem osobą tematycznie kompetentną w Waszym sporze, pozwolę sobie odnieść się tylko do tego co napisano powyżej. Wikipedia to naprawdę nie jest dobre źródło informacji, gdyż jest tworzona przez ludzi (często laików) i dla ludzi (prawie zawsze laików). Prawie każdy może tam wpisać prawie wszystko. Gdyby ktokolwiek pisząc pracę naukową podpierał się Wikipedią, to każdy rzetelny i kompetentny promotor wywaliłby go na zbitą twarz z pierwszego seminarium.> Wikipedię można użyć kiedy się coś chce unaocznić komuś kompletnie niezorientowanego w temacie, jak np laikowi kiedy nie wie co to "agnostycyzm", (coś jak "inicjacja" poznawcza, swoją drogą modne słowo na forum od wczoraj ) ale jest kompletnie nie na miejscu w głębszych, rzeczowych sporach. Jestem pewien, że Pan Andrzej.51 posiada poważne, historyczne źródła, o wielokrotnie się już mogliśmy przekonać. A Pan tutaj nas szachuje Wikipedią...> Troszeczkę więcej rzetelności i szacunku dla ludzi myślących poproszę.Stwierdzenie że Wikipedia jest nieodpowiednim źródłem informacji aż się prosi o cytaty z książek osób wiarygodnych. Dla przykładu możesz podać na czym w takim razie opierasz swoją wiedzę o Dionizosie? Chyba nie na artykułach z sieci? Po prostu podaj autora, tytuł. I tam powinno być, że taki i taki manuskrypt pokazuje to i to. Ja tez moge powiedzieć, że coś jest nieprawdą i się zatrzymać w tym momencie, ale to będzie moja opinia a nie fakt poparty dowodem. Zwyczajnie znajdź w jakimś piśmie, artykule, książce informacje rzetelniejszą niż wikipedia i zacytuj.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | doppelganger (3218 punktów) | > Stwierdzenie że Wikipedia jest nieodpowiednim źródłem informacji aż się prosi o cytaty z książek osób wiarygodnych. Dla przykładu możesz podać na czym w takim razie opierasz swoją wiedzę o Dionizosie? Chyba nie na artykułach z sieci? Po prostu podaj autora, tytuł. I tam powinno być, że taki i taki manuskrypt pokazuje to i to. Ja tez moge powiedzieć, że coś jest nieprawdą i się zatrzymać w tym momencie, ale to będzie moja opinia a nie fakt poparty dowodem. Zwyczajnie znajdź w jakimś piśmie, artykule, książce informacje rzetelniejszą niż wikipedia i zacytuj.Nie gorączkuj się tak, prędzej czy poźniej i tak ktoś by Ci to wytknął. Gdybyś dokładnie czytał co napisałem: Cytat:Jako że nie jestem osobą tematycznie kompetentną w Waszym sporze , wiedziałbyś że sam Ci takich dowodów nie dostarczę, bo moja wiedza i dostęp do wiarygodnych źródeł w tej tematyce jest ograniczony. Dlatego zawsze optuję za opinią osoby która jest wiarygodna. Tobie też to radzę. Tak więc, więcej cierpliwości a będzie Ci dane
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) |
> Nie gorączkuj się tak, prędzej czy poźniej i tak ktoś by Ci to wytknął.> Gdybyś dokładnie czytał co napisałem:> Cytat:Jako że nie jestem osobą tematycznie kompetentną w Waszym sporze > , wiedziałbyś że sam Ci takich dowodów nie dostarczę, bo moja wiedza i dostęp do wiarygodnych źródeł w tej tematyce jest ograniczony. Dlatego zawsze optuję za opinią osoby która jest wiarygodna. Tobie też to radzę. Tak więc, więcej cierpliwości a będzie Ci dane  Nie gorączkuje się. Zarzucasz mi nieprawdę, to Ci odpisuję.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | doppelganger (3218 punktów) | >Nie gorączkuje się. Zarzucasz mi nieprawdę, to Ci odpisuję.
Jak tam czytanie ze zrozumieniem?
Nieprawdy nie zarzucam - co najwyżej brak rzetelności i wykorzystanie popularnych źródeł które praktycznie każdy może edytować.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >>Nie gorączkuje się. Zarzucasz mi nieprawdę, to Ci odpisuję. >Jak tam czytanie ze zrozumieniem? >Nieprawdy nie zarzucam - co najwyżej brak rzetelności i wykorzystanie popularnych źródeł które praktycznie każdy może edytować.
Sprawdź w mitologii u Parandowskiego, znajdziesz to samo. A temat z pytaniem o źródła informacji o Dionizosie, który dziś założyłem w tym dziale forum - zero odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Sprawdź w mitologii u Parandowskiego, znajdziesz to samo. A temat z pytaniem o źródła informacji o Dionizosie, który dziś założyłem w tym dziale forum - zero odpowiedzi.Andrzej.51 ci odpowiedział tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w520486I chyba wystarczy.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Odpowiadając po kolei na To co napisałeś, zacznę od prostej rzeczy.Gdyby to, o czym teraz piszemy, czyli dwa opisy stworzenia świata zawarte w Księdze Rodzaju były tak proste, jak piszesz, to byś zrozumiał, że one naprawdę są ze sobą sprzeczne. Ale jak widać te "proste rzeczy" dla Ciebie jednak proste nie są. Przeczytaj jeszcze raz dwa pierwsze rozdziały Genesis. Jak nie wystarczy jeden raz, to przeczytaj drugi raz, a jak to jeszcze będzie mało, to przeczytaj choćby dziesięć razy. Czytaj kierując się zdrowym rozsądkiem, odrzuć narzucone Ci przez wiarę ograniczenia i miej odwagę rozumieć to, co czytasz. Wtedy być może dojrzysz, iż w Księdze Rodzaju mamy do czynienia z dwoma, a nie z jednym opisem stworzenia świata przez Boga. To dwa różne opisy, wzajemnie niezgodne, a żaden z nich nie jest uzupełnieniem tego drugiego. W jednej z poprzednich wypowiedzi napisałem, iż opisy stworzenia świata mają dwóch różnych autorów. Autorem pierwszego opisu (od Rdz 1, 1 do 2, 4a) jest Kapłan, zaś drugiego (od Rdz 2, 4b do 2, 25) Jahwista. Dodam jeszcze, że pierwszy z tych opisów autorstwa Kapłana (P - od słowa Priester) powstał w VI wieku p.n.e. i jest opisem późniejszym od opisu Jahwisty (J), który najprawdopodobniej tworzył w X w. p.n.e. W jedną całość zostały połączone w V w. p.n.e. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Nie wiem na jakiej podstawie uważasz, że dwa opisy stworzenia człowieka są ze sobą sprzeczne?
Bo umiem czytać i przy czytaniu myślę, a dzięki temu dostrzegam szereg różnic między dwoma opisami. Podstawowe różnice - oprócz opisanych powyżej - dotyczą m.in.: -- kolejności stwarzania, -- sposobu stwarzania, -- charakteru boga (w tym różne imiona boga).
Pamiętaj o tym, co tu napisałem, gdy będziesz ponownie czytał dwa pierwsze rozdziały Genesis. Być może wreszcie dojrzysz różnice między tymi opisami i zrozumiesz, że mamy do czynienia nie z jednym, ale z dwoma biblijnymi początkami świata.
Aby Ci jednak ułatwić czytanie Księgi Rodzaju zajmę się głównie pierwszą z tych różnic i opiszę dwa kolejne akty twórcze Twojego Boga. Zacznę od opisu pierwszego (tzw. heksameronu) autorstwa Kapłana:
Pierwszego dnia Bóg (Elohim ) stworzył niebo i ziemię, a potem zaraz stworzył światłość i oddzielił ją od ciemności. I tę światłość nazwał dniem, a ciemność nocą. Nie wiadomo za bardzo, jak stworzył światłość i ciemność (dzień i noc), skoro jeszcze nie stworzył słońca, ale jakoś sobie z tym poradził, bo dla Boga wszystko jest możliwe.
Drugiego dnia Bóg uczynił sklepienie pośród wód, a następnie oddzielił wody pod sklepieniem od wód nad sklepieniem, a sklepienie to nazwał niebem (chodzi zapewne o to samo niebo, które stworzył już pierwszego dnia).
Trzeciego dnia Bóg oddzielił wody od suchego lądu, wody nazwał morzem, a suchy ląd - ziemią. A potem, ciągle jeszcze tego samego trzeciego dnia, stworzył Bóg roślinność i drzewa owocowe.
Czwartego dnia Bóg stworzył na niebie dwa wielkie światła, tj. słońce i księżyc, a do tego jeszcze gwiazdy, by oddzielały dzień od nocy. A zrobił tak pomimo, iż już pierwszego dnia oddzielił światłość od ciemności nazywając światłość dniem, a ciemność nocą. Może w takim razie niepotrzebnie stworzył słońce, bo i tak dzień już był stworzony i oddzielony od nocy.
Piątego dnia Bóg stworzył ptaki i ryby, i wielkie potwory (czyli co?), a ponieważ bardzo mu się one spodobały, więc zażyczył sobie, by się rozmnażały.
Szóstego dnia stworzył Bóg bydło płazy i dzikie zwierzęta, a na koniec postanowił stworzyć człowieka na obraz nasz, podobnego do nas (Rdz 1, 26). Wynika z tego, że Bóg wyglądał podobnie, a może nawet tak samo jak człowiek, którego zamierzał stworzyć, a chodzi tu zapewne o podobieństwo co najmniej fizyczne. Jak Bóg postanowił, tak też uczynił. I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich (Rdz 1, 27). I pobłogosławił im, i nakazał im się rozmnażać, i czynić sobie poddanymi wszystkie ptaki, ryby, zwierzęta i ziemię też.
Siódmego dnia Bóg odpoczął po wyczerpującym akcie twórczym wieńcząc w ten sposób dzieło stworzenia świata. Świat miał już swój pierwszy początek.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 21 na 21 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Lecz w tym momencie rozpoczyna się niespodziewanie drugi opis stwarzania (mimo że chronologicznie wcześniejszy), tym razem autorstwa Jahwisty.Nagle bowiem Pan Bóg ( Jahweh) - ale już nie Bóg ( Elohim) z pierwszego aktu twórczego, chociaż gdzieniegdzie kompilator wprowadził ugodową formę Jahweh Elohim - uzmysłowił sobie, że na świecie, który stworzył nie ma drzew, które przecież już wcześniej stworzył, ani człowieka, którego też już stworzył, a nawet dwoje ludzi stworzył, postanowił więc ponownie stworzyć świat, który przecież już istniał, bo był stworzony. Jak zatem nagle się stało, że Bóg czy tez Pan Bóg nie stworzył tego, co uprzednio stworzył? Nie zaryzykuję stwierdzenia, że Bóg też nie znał odpowiedzi na to fundamentalne pytanie, gdyż bez wątpienia Bóg doskonale wiedział co robi przystępując do drugiego stwarzania świata. Na początek zatem (jeśli można nadal mówić o jakimś początku, skoro ten początek już był) ulepił Pan Bóg człowieka z prochu ziemi. Już nie stwarzał ( bará) z niczego, jak czynił to Bóg, lecz lepił ( jacár) z ziemi. Widocznie samo pojęcie i czynność tworzenia z niczego były mu obce. Ten ulepiony z ziemi człowiek był mężczyzną, mimo że mężczyzna był już wcześniej stworzony przez Boga w szóstym dniu. I kobieta też już była, bo razem z tym pierwszym mężczyzną Bóg ją stworzył w pierwszym akcie twórczym. A potem Pan Bóg zasadził ogród w Edenie i tam umieścił człowieka, którego dopiero co ulepił. I sprawił Pan Bóg, że drzewa wyrosły w ogrodzie. A wśród tych drzew było również drzewo poznania dobra i zła, ale to inna opowiastka, więc ją zostawmy. A potem Pan Bóg stwierdził, że niedobrze jest, by człowiek, czyli mężczyzna był sam, więc ulepił mu z ziemi zwierzęta, które już przedtem stworzył, ale postanowił tym razem je ulepić, i wszelkie ptaki, które też już wcześniej stworzył. Wyraźnie zatem stworzył je po raz drugi. Lecz czegoś nadal było mężczyźnie brak (i nie dziwię mu się), a i sam Bóg czuł niedosyt. Uśpił zatem mężczyznę, wyjął mu jego żebro, ulepił z niego kobietę i dał ją mężczyźnie, mimo, że już wcześniej stworzył przecież kobietę, która była z mężczyzną. Ale może chodzi tu o jakiegoś innego mężczyznę i inną kobietę. I tak oto zakończyło się drugie stwarzanie świata, w którym - co ciekawe - Bóg tworzył wszystko w odwrotnej kolejności, niż za pierwszym razem. Być może takie dwukrotne stwarzanie świata, czy też dwa niezależne stwarzanie świata, było czymś uzasadnione. W każdym bądź razie świat miał już teraz swój drugi początek, a więc miał dwa początki. Widocznie taki świat, jak ten nasz, dwóch początków potrzebował. Mam nadzieję, że dostrzegłeś różnice między dwoma następującymi po sobie kosmogoniami. > Dość zabawne stwierdzenieZabawny to jesteś Ty i zabawne jest to, co tu wypisujesz. Jak wykazałem, w Genesis są dwa odmienne opisy stworzenia świata, nie widzę zatem nic zabawnego w tym, co napisałem. Zabawne jest raczej to, że Ty tego nie dostrzegasz. > wzięte na pewno przez Ciebie z artykułu Mariusza Agnosiewicza.Nie czytałem żadnego artykułu Agnosiewicza na temat biblijnych opisów stwarzania świata. > Nie mam czasu na polemizowanie z nim, poza tym już ktoś się nim zajął. Po prostu przeczytaj - www.trinit(*)3_Genesis-czyli-stworzenie.htmNie musisz polemizować z Agnosiewiczem, bo nie z nim tu dyskutujesz, lecz ze mną. A jak nie masz czasu (czytaj: nie masz wystarczającej wiedzy) to przestań dyskutować i odejdź z tego forum. Nie podpieraj się pseudo naukowymi artykulikami Lewandowskiego, bo jego argumenty trafiają wyłącznie do tych, którzy koniecznie chcą w nie wierzyć, bo nie potrafią, bądź też nie mają odwagi samodzielnie myśleć. Miałem już przyjemność udowodnić na tym forum, iż jeden z dość obszernych internetowych artykułów Lewandowskiego - zatytułowany Fałszerstwa antyfałszerzy, czyli Karlheinz Deschner w akcji, jest tendencyjnym zlepkiem nieprawd i przeinaczeń, nie spełnia kryteriów naukowości, a jego autor - czyli Jan Lewandowski - wykazuje rażącą nieznajomość jednego z podstawowych dzieł okresu wczesnego chrześcijaństwa. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | 876543 (243 punktów) | Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
1. Dlaczego przypuszczasz że drugi opis następuje PO PIERWSZYM? Który niby wers o tym świadczy?
>postanowił więc ponownie stworzyć świat, który przecież już istniał, bo był stworzony.
Chodzi Ci o to? "Gdy Pan Bóg uczynił niebo i ziemie nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani trawa polna jeszcze nie wzeszła" 2,5-6
A nie wygląda Ci na na dzień pierwszy lub drugi poprzedniego opisu? Tak zapytam, bo wydaje mi się, że nie widzisz, iż historia opisywana w drugiej opowieści, wcale nie zaczyna się ósmego dnia. Ale na pewno mi to udowodnisz, zatem czekam.
Tak samo na pewno też udowodnisz mi, że opis z fr Pierwszego nie może być ROZWINIĘTY we fr nr 2.
Zobacz że wers 1, 27 "stworzył mężczyznę i niewiastę" nie zawiera informacji:
1 czy stworzył ich jednocześnie czy po kolei 2 w jaki sposób ich stworzył
Tak samo pewnie mi udowodnisz, ze nie mam racji pisząc o drugim fragmencie że:
miedzy 2,5 a 2,8 nie ma niczego co świadczy że to się stało tego samego dnia, tzn stworzenie człowieka i sytuacja początku opisu, gdy na ziemi nie ma ludzi
zobacz też że stworzenie ponowne świata opisane w drugiej historii jak twierdzisz
>gdyż bez wątpienia Bóg doskonale wiedział co robi przystępując do drugiego stwarzania świata.
czyli słowa 2,9 "Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz ..."
jest Twoim pobożnym życzeniem bo wers wcześniej mówi gdzie wyrosły
2,8 "A zasadziwszy ogród w Edenie.." drzewa wyrosły w Edenie i znowu nie ma informacji czy stało się to w momencie podanym w 2,5 czy też później.
Ja dostrzegam tą subtelność, więc co niby Tobie sprawia taką trudność? Dlaczego wrzucasz nieistniejące informacje do drugiej historii?
Po czym znowu wrzucasz swoje twierdzenie
>A potem Pan Bóg stwierdził, że niedobrze jest, by człowiek, czyli mężczyzna był sam, więc ulepił mu z ziemi zwierzęta,
czyli chodzi o wers 2, 19 "Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki podniebne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny"
Zwróciłem Ci uwagę że rośliny z drugiego opisu nie są tymi samymi roślinami co w opisie nr 1, bo zostały zasadzone w EDENIE. To powiedz mi, dlaczego sądzisz że zwierzęta z 2,19 są tymi samymi zwierzętami co w 1,24? Niby cokolwiek karze nam wykluczyć, ze Bóg ulepił zwierzęta INNE tylko po to by nimi zapełnić Eden? Czy to że stwarza je na początku dnia szóstego w 1,24 według Ciebie wyklucza, że po stworzeniu człowieka już nie mógł ulepić innych zwierząt tylko w Edenie? To niby jest ta sprzeczność?
>Zabawny to jesteś Ty i zabawne jest to, co tu wypisujesz. Jak wykazałem, w Genesis są dwa odmienne opisy stworzenia świata, nie widzę zatem nic zabawnego w tym, co napisałem. Zabawne jest raczej to, że Ty tego nie dostrzegasz.
Jedyne co wskazałeś, to że czytasz szybko i nic więcej. Sprzeczności o których mówisz, nie są sprzecznościami, tylko Twoim dopowiadaniem nie znajdującym potwierdzenia w tekście. Trochę pokory.
Więc pokaz mi wersami- co według Ciebie jest tą sprzecznością. Jak na razie widzę tylko, że dodajesz sobie jakieś informacje których zwyczajnie w tekście nie ma.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | > Bóg ulepił zwierzęta INNE tylko po to by nimi zapełnić Eden?
I inną parę ludzi? A może to też był inny Bóg?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >> Bóg ulepił zwierzęta INNE tylko po to by nimi zapełnić Eden? >I inną parę ludzi? A może to też był inny Bóg?
Chyba nie zrozumiałeś co tam pisze - po prostu pokazuje że ta sprzeczność, o której pisze Andrzej.51 żadną sprzecznością nie jest, bo oba opisy się uzupełniają. Akurat przyczepiłeś się do zwierząt? No to udowodnij, że te z 2,19 są TYMI SAMYMI co te z 1,24
Moja teza jest prosta. Skoro czegoś nie wiem, to nie dopowiadam. Nie tworze bytów nadprzyrodzonych, twierdząc, że co jest sprzeczne - SKORO TO JEST NIEMOŻLIWE DO UDOWODNIENIA.
Jeśli natomiast uważasz, że potrafisz to udowodnić, to zapraszam do dyskusji. konkretnie z dokładnym wskazywaniem wersów.
|
|
| | | | | | | |  | 12 na 12 | doppelganger (3218 punktów) | > Chyba nie zrozumiałeś co tam pisze [...]Raczej - " jest/zostało napisane." Tyle w kwestii formalnej. > Moja teza jest prosta. Skoro czegoś nie wiem, to nie dopowiadam. Nie tworze bytów nadprzyrodzonych, twierdząc, że co jest sprzeczne - SKORO TO JEST NIEMOŻLIWE DO UDOWODNIENIA.Miło, że szachujesz tutaj użytkowników brzytwą Ockhama. Niemiło jednak, że wykazujesz niepohamowane opory aby zastosować ją w stosunku do siebie i własnego postrzegania świata. Gdybyś wykazał się konsekwencją i logiką, wypowiedzi Fizyka przyjąłbyś ze zrozumieniem i pokorą. Ty jednak ponownie jesteś wybiórczy i stosujesz logikę tylko wtedy jeśli pasuje do Twojej teorii. Potrafię jednak przewidzieć Twój następny ruch i zanim napiszesz, że wg Ockhama: Cytat:Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia, albo zapewnione przez autorytet Pisma Świętego źródło, musisz wziąć pod uwagę to że William Ockham był: - teologiem franciszkańskim - w czasach kiedy żył (końcówka XIII w. - połowa XIV w.) zrozumienie świata i wiedza o nim była na niezwykle niskim poziomie w porównaniu do czasów współczesnych. Jego wiara wraz z niewiedzą pozwoliły mu na utworzenie tego "boskiego wentylu bezpieczeństwa" w postaci biblijnego zestawu mitów i bajań spisanych i modyfikowanych na potrzeby religii chrześcijańskiej. Dzisiejsza brzytwa Ockhama nie potrzebuje hipotezy Boga, gdyż nauka doskonale obywa się bez wiary, a zasada ekonomii myślenia stała się podstawą nowożytnej metodologii nauki.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) |
> Potrafię jednak przewidzieć Twój następny ruch i zanim napiszesz, że wg Ockhama:> Cytat:Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia, albo zapewnione przez autorytet Pisma Świętego Muszę Cię rozczarować. Nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, żeby się tą zasadą posłużyć. Stosuje proste rozumowanie, nie zawsze mam racje. Tam gdzie jej nie mam możesz mi to spokojnie pokazać. Ale nie przychodzi mi nawet do głowy, żeby ogłosić, że coś jest słuszne bo jest słuszne. Jeśli coś jest słuszne, to zwyczajnie da się to udowodnić. Idąc dalej- jeśli słuszna jest teza, że te dwa opisy stworzenia są sprzeczne - to trzeba to wykazać tak, żebym nie mógł tego podważyć. A ja właśnie podważyłem tą tezę - albo się mylę Pokaż gdzie się mylę - albo przyznaj mi racje. Widzisz jakieś inne wyjścia?
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | >Jeśli coś jest słuszne, to zwyczajnie da się to udowodnić.
Z wyjątkiem paplania o Bogu - ono jest słuszne choć tego się nie da udowodnić, zwłaszcza że wierzący nie czuje nawet takiej potrzeby..
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | doppelganger (3218 punktów) | > >Potrafię jednak przewidzieć Twój następny ruch i zanim napiszesz, że wg Ockhama ...]> Muszę Cię rozczarować. Nawet przez moment nie przyszło mi do głowy, żeby się tą zasadą posłużyć.Twoja powyższa wypowiedź jednak to sugerowała. Stąd moje wtrącenie. I aby wytrącić oręż z ręki, wyszedłem też o jeden ruch do przodu, bo wiem jak w hipotetycznym dalszym ciągu dyskusji człowiek religijny niechybnie zinterpretowałby wtrącenie o Piśmie Świętym  . Niemniej jednak, muszę wyznać, że jestem rozczarowany. Już miałem nadzieję, że takie rozumowanie (brzytwa Ockhama) nie jest Ci obce i może kiedyś, za jakiś czas... kto wie, może coś by się tam w głowie odblokowało? To mógłby być Twój pierwszy krok w nowy, bardziej realny i racjonalny świat, bez złudnej iluzji i oszukiwania się. Jednak muszę Cię ostrzec - wnioski mogą być trudne do zaakceptowania, zwłaszcza na początku. Pewnie jednak płonne me nadzieje, bo jak pisze Pan Andrzej Bogusławski: Cytat:"Z wiarą nie ma dyskusji a i czasu szkoda." Mam więc taką swoją osobista hipotezę, że wierzący podświadomie czują jakiś głęboko zakorzeniony, histeryczny wręcz lęk przed racjonalizmem. Tak jakby gdzieś tam głęboko podejrzewali, że to nie może być prawda, że ktoś ich całe życie oszukiwał, że to przecież wszystko jest nielogiczne i absurdalne. Czyżby podświadomie czuli, że to byłby niechybny koniec ich wiary? A może chodzi o wstyd przed samym sobą? Albo o utratę tego boskiego czynnika który daje im to poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na życie wieczne? Ot, taki paniczny lęk przed wyjściem z religijnego matriksa. > Idąc dalej- jeśli słuszna jest teza, że te dwa opisy stworzenia są sprzeczne - to trzeba to wykazać tak, żebym nie mógł tego podważyć.> A ja właśnie podważyłem tą tezę - albo się mylę> Pokaż gdzie się mylę - albo przyznaj mi racje.> Widzisz jakieś inne wyjścia?Widzę - pozwolę się tym zająć osobom bardziej ode mnie kompetentnym (co już się dzieje poniżej), gdyż nie lubię się wymądrzać w kwestiach w których brak mi szerszej wiedzy. Co mam nadzieję, już zauważyłeś. Jednakże, będę się w dalszym ciągu z uwagą przyglądał Waszej dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | martok (1115 punktów) |
> Jeśli coś jest słuszne, to zwyczajnie da się to udowodnić.
Niestety, to nie jest prawda. Dokładnie 81 lat temu Kurt Goedel udowodnił tzw. twierdzenie o niezupełności. Mówi ono, że nawet tak prosta teoria jak arytmetyka ma następującą właściwość: choćbyś zbudował nie wiem jaki system dowodowy, nigdy nie zbudujesz go tak, abyś był w stanie udowodnić wszystkie prawdziwe twierdzenia. A co dopiero mówić o teoriach bardziej wyrafinowanych, tj. zawierających arytmetykę. Zawsze będzie istniało jakieś twierdzenie prawdziwe, którego się nie da udowodnić! *
|
|
| | | | | |  | 17 na 17 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >1. Dlaczego przypuszczasz że drugi opis następuje PO PIERWSZYM? Który niby wers o tym świadczy?
Bo umiem czytać, więc widzę, że po pierwszym opisie (Rdz od 1, 1 do 2, 4a) znajduje się drugi opis (od 2,4b do 2, 25). Wyraźnie widać granicę miedzy opisami w wersecie Rdz 2, 4. Pisałem już w poprzednich wypowiedziach, iż opisy te powstały w odstępie kilku wieków, posiadają różnych autorów (Kapłan i Jahwista)a w jedną całość zostały połączone przez kompilatora około V w. p.n.e.
Pisałem również o podstawowych różnicach między tymi wersjami. Przyjrzyj się jeszcze raz kolejności tworzenia. Odnosząc to wyłącznie do stwarzania roślin i istot żywych widzimy, iż w pierwszym akcie tworzenia Bóg stworzył najpierw trawy i drzewa, później istoty żywe w wodach, później ptaki, następnie bydło, płazy i dzikie zwierzęta, na koniec zaś parę ludzi: mężczyznę i kobietę. Zauważ, że Bóg stworzył mężczyznę w ostatnim szóstym dniu aktu twórczego, po uprzednim stworzeniu roślinności, ryb i zwierząt. Natomiast w drugim akcie tworzenia Pan Bóg stworzył najpierw mężczyznę, później zasadził ogród w Edenie, a w nim drzewa, później stworzył dzikie zwierzęta i ptaki, a dopiero na końcu uśpił mężczyznę i z jego żebra stworzył kobietę. Czy Ty naprawdę nie dostrzegasz tych różnic?
>A nie wygląda Ci na na dzień pierwszy lub drugi poprzedniego opisu?
Nie wygląda mi to na pierwszy, drugi, czy też piąty dzień pierwszego opisu. Nie wygląda również na to, że opis drugi, który powstał kilkaset lat wcześniej od pierwszego, jest jego uzupełnieniem. Żaden werset nie informuje, by tak było. Nie można opisem powstałym w X wieku p.n.e. uzupełniać opisu powstałego kilka wieków później. Czy Ty tego naprawdę nie rozumiesz? Oczywiście nie znajdziesz również w ST informacji, by było odwrotnie.
>Tak zapytam, bo wydaje mi się, że nie widzisz, iż historia opisywana w drugiej opowieści, wcale nie zaczyna się ósmego dnia.
Ty tego naprawdę nie rozumiesz. Ta "historia" nie zaczyna się ani ósmego, ani jakiegokolwiek innego dnia. To zupełnie inna opowieść niezależna od tej pierwszej. Autor pierwszej opowieści podzielił sobie swoją opowieść na sześć dni (pomijam siódmy dzień, w którym Bóg odpoczął po trudach tworzenia). W drugim opisie nie ma podziału na dni. Bo jest to zupełnie inna opowieść. Inne jest w niej też imię boga-twórcy - zamiast Elohima pojawił się Jahweh. Inny na koniec jest także sposób tworzenia, o czym już wcześniej pisałem.
>Ale na pewno mi to udowodnisz, zatem czekam.
Nieustannie Ci to (i nie tylko to) udowadniam. A Ty udajesz, że tego nie widzisz.
>Zobacz że wers 1, 27 "stworzył mężczyznę i niewiastę" nie zawiera informacji: >1 czy stworzył ich jednocześnie czy po kolei >2 w jaki sposób ich stworzył
To Ty może niedowidzisz? Zmień okulary. Informacja jest jednoznaczna - Bóg stworzył mężczyznę i kobietę szóstego dnia. W poprzednich dniach stworzył roślinność, ryby, ptaki i zwierzęta lądowe. O sposobie stworzenia już pisałem: najpierw powiedział "uczyńmy człowieka...", a następnie stworzył z niczego, bara. W drugiej opowieści Pan Bóg ulepił pierw mężczyznę, potem roślinność, zwierzęta i ptaki, a na koniec z żebra mężczyzny ulepił kobietę. Jeśli nadal nie dostrzegasz żadnej różnicy, to pewnie masz poważny z sobą problem.
Ja jednak kończę już dyskusję z Tobą na temat opowieści o stworzeniu świata. Ta dyskusja przestała mnie już bawić. A i czasu mojego szkoda. Jak długo mam rozmawiać z kimś, kto niezłomnie wierzy, że dobry Pan Bóg stwarzał świat przez sześć dni, pierwszych ludzi i zwierzątka ulepił z gliny, a siódmego dnia odpoczął, bo zapewne tym lepieniem bardzo się utrudził. Ty w to wierzysz, a dla mnie są to urocze, lecz jakże naiwne opowieści. Wierz sobie w to nadal. Wierz w to, że pierwsza kobieta została ulepiona z żebra pierwszego mężczyzny. Ja nie jestem w stanie nic Ci wytłumaczyć. Ty wiesz lepiej i zapewne jesteś przekonany, że wielce naukowy dyskurs tu prowadzisz. Dokonujesz ekwilibrystycznych wygibasów, by wmówić sobie rzeczy, w które koniecznie chcesz wierzyć. Wmawiasz sobie, że Biblia jest nośnikiem prawdy absolutnej i objawionej i sam przed sobą udajesz, że nie dostrzegasz zawartych w niej sprzeczności. Wmawiaj sobie dalej, co tylko chcesz. I wierz w to, co sobie wmówiłeś. Szkoda tylko, że nie jest to wyłącznie Twój problem, lecz również tych, którzy uwierzą w to, co im wmawiasz.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) |
>Bo umiem czytać, więc widzę, że po pierwszym opisie (Rdz od 1, 1 do 2, 4a) znajduje się drugi opis (od 2,4b do 2, 25). Wyraźnie widać granicę miedzy opisami w wersecie Rdz 2, 4.
nie tylko w Biblii następują opisy w stylu: Zwyciężyli w tej bitwie, po czym mamy opis tego co się działo później po bitwie, a potem dopiero jest opisane DOKŁADNIE bitwa bo ktoś opisujący WRACA do poprzednich wydażeń
Granicę widać , tylko że z z tego że ta granica jest nie wynika automatycznie, że na pewno to jest opowieść rozgrywająca się PÓŹNIEJ, no litości, skoro tak jest to pokaż to. Ale chyba nie potrafisz, bo jednym celnym sformułowaniem wtedy byś to pokazał TEKSTEM, a nie tym że piszesz że coś jest. Pokaż tekstem, jeszcze raz powtarzam.
Wykluczasz, że druga opowieść DOPEŁNIA pierwszą, ale nie udowadniasz tego. Mam Cię na wiarę przyjąć? Żądam dowodu. Zacytuj wers, który pokazuje że niemożliwe jest, aby druga opowieść, dopełniała pierwszą.
Wiem, że prawdopodobnie, różnią się wiekiem powstania. I co? To znaczy że na pewno, nie może być tak, że ktoś po latach uzupełnia historię? Skąd te Twoje twierdzenia? Wiele razy tak było, że ktoś opisał coś, a inni po wiekach dopowiadali jak to się działo. Czy to że piszesz parę wieków później wyklucza, że UZUPEŁNIASZ opis? Dziwne masz założenia.
>Natomiast w drugim akcie tworzenia Pan Bóg stworzył najpierw mężczyznę, później zasadził ogród w Edenie, a w nim drzewa, później stworzył dzikie zwierzęta i ptaki, a dopiero na końcu uśpił mężczyznę i z jego żebra stworzył kobietę. Czy Ty naprawdę nie dostrzegasz tych różnic?
Owszem dostrzegam i tłumaczę Ci bardzo prosto
w Pieszym masz napisane: stworzył mężczyznę i kobietę ale nie powiedziane czy stworzył od razu, czy w przeciągu jakiegoś czasu, bardzo to wyraźnie napisałem. Mógł np ich stworzyć jednocześnie, ale mógł też po upływie np miliarda lat. Pierwszy opis nie precyzuje jak to się stało. To tak trudno zobaczyć?
Drugi opis pokazuje Ci, że Bóg stworzył mężczyznę, nie podając kiedy. Na pewno nie wcześniej niż przed stworzeniem ziemi, ale znowu nie wiesz - ILE CZASU UPŁYNĘŁO OD STWORZENIA ZIEMI DO STWORZENIA CZŁOWIEKA- Biblia tego nie precyzuje, więc woja pewność, to pobożne życzenie.
Nie wiesz, czy opis z drugiej historii, nie rozgrywa się szóstego dnia. Ja Ci tego nie udowodnię, a Ty nie możesz temu zaprzeczyć. TYLKO ŻE TO TY CHCESZ DOWIEŚĆ SPRZECZNOŚCI, więc Ty musisz to udowodnić, że to na pewno nie szósty dzień. Ja nie muszę. Proste jak drut.
Zasadzenie drzew i roślin w Edenie, nie wyklucza, że wcześniej nie istniały żadne rośliny poza Edenem, b wtedy musiałbyś mieć opis tworzenia roślin po wygnaniu z Edenu. Taki opis istnieje w pierwszym opisie tworzenia.
I wreszcie piszesz, że to że kobiet powstaje znacznie później w DRUGIM opisie, różni się od opisu pierwszego? A w pierwszym jest "stworzył mężczyznę i kobietę" a nie "jednoczesne stworzył mężczyznę i kobietę" ani nie " stworzył "mężczyznę i kobietę zaraz po sobie".
Więcej. Twoja logika twierdzi, że słowa
"stworzył mężczyznę i kobietę" wykluczają "stworzył, mężczyznę i kobietę lecz kobietę później"
a to takie śmieszne, że aż się prosi o argumenty, których nie podajesz. Bo ich nie masz zwyczajnie.
> później stworzył dzikie zwierzęta i ptaki
i w dodatku autorytarnie stwierdzasz, że nie mógł, stworzyć zwierząt wcześniej, potem stworzyć Edenu i zapełnić go zwierzętami STWORZONYMI tylko po ty by żyły w Edenie, podczas, gdy zwierzęta stworzone wcześniej, żyły na ziemi? A to niby czemu? Bo Tobie się to nie podoba?
Liczy się tekst, nie Twoje widzimisię. Jak masz racje udowadniaj z tekstem a nie rzucaj kawałki w stylu - Czy Ty naprawdę nie dostrzegasz tych różnic?
Różnica to wykluczające się stwierdzenie w stylu - stworzył ich jednocześnie kontra stworzył ich jedno po drugim
>Nie wygląda również na to, że opis drugi, który powstał kilkaset lat wcześniej od pierwszego, jest jego uzupełnieniem. Żaden werset nie informuje, by tak było.
W kronice Galla Anonima masz kilka historii opisanych skrótowo. Kraszewski je rozwija w swoich powieściach, ale nie mówi - to jest rozwiniecie z kroniki Galla Anonima. A mimo to nikt nie twierdzi tak jak Ty, że to są dwie rożne historie, wzajemnie się wykluczające. Żaden werset powieści Kraszewskiego nie informuje, że to rozwiniecie Galla Anonima. I co? Według Ciebie, to znaczy, że opowieści Kraszewskiego są sprzeczne z opowieściami Galla Anonima?
>Ta "historia" nie zaczyna się ani ósmego, ani jakiegokolwiek innego dnia. To zupełnie inna opowieść niezależna od tej pierwszej.
No to udowodnij, podaj fragment, uzasadnij. Nie jesteś Mahometem, żebym Twoje słowo traktował jak świętość. Domagam się dowodu nie opinii. Czemu niby niezależna? Co o tym świadczy? Dowody jakieś masz na to stwierdzenie? Skoro ja postawie odwrotne, to musisz udowodnić, ze nie mam racji, do dzieła. Nie zarzucaj mnie stwierdzeniami- ja mam racje i koniec.
>W drugim opisie nie ma podziału na dni.
Co nie znaczy, że historia wydarzyła się w przeciągu jednego dnia, prawda? Jedne czy więcej? Pokaż
>Nieustannie Ci to (i nie tylko to) udowadniam. A Ty udajesz, że tego nie widzisz.
Nic nie udowodniłeś. Założyłeś coś, nie podając dowodów. To za mało. Domagam się argumentów, nie stwierdzeń, że coś udowadniasz.
Kończąc:
>>Zobacz że wers 1, 27 "stworzył mężczyznę i niewiastę" nie zawiera informacji: >>1 czy stworzył ich jednocześnie czy po kolei >>2 w jaki sposób ich stworzył
>To Ty może niedowidzisz? Zmień okulary. >Informacja jest jednoznaczna - Bóg stworzył mężczyznę i kobietę szóstego dnia. W >poprzednich dniach stworzył roślinność, ryby, ptaki i zwierzęta lądowe. O sposobie >stworzenia już pisałem: najpierw powiedział "uczyńmy człowieka...", a następnie >stworzył z niczego, bara.
i na tej podstawie twierdzisz że szóstego dnia nie mógł:
1. stworzyć mężczyzny 2. umieścić go w Edenie 3 stworzyć roślin i zwierząt (innych niż wcześniejsze) do Edenu 4 stworzyć kobiety
Bo wyklucza to informacja że
>Bóg stworzył męż
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > nie może być tak, że ktoś po latach uzupełnia historię? Skąd te Twoje twierdzenia? Wiele razy tak było, że ktoś opisał coś, a inni po wiekach dopowiadali jak to się działo.
A któż to dopowiada historię Stworzenia? Naoczny świadek obserwujący Boga przy robocie i opowiadający jak to szczegółowo się działo? A może Duchowi Świętemu się coś przypomniało po paru wiekach i uzupełnia zeznania, nie bacząc, że są niespójne z wcześniejszymi?
Jak można faktami uzupełnić bajkę? Tak trudno zauważyć, że to po prostu dwie wersje podobnego mitu, które zostały umieszczone razem, bo komuś zabrakło pomysłu, który wyrzucić...
>W kronice Galla Anonima masz kilka historii opisanych skrótowo. Kraszewski je rozwija w swoich powieściach, ale nie mówi - to jest rozwiniecie z kroniki Galla Anonima. A mimo to nikt nie twierdzi tak jak Ty, że to są dwie rożne historie, wzajemnie się wykluczające.
Kraszewski fabularyzuje i rozwija o fikcję literacką mity Galla, oparte luźno na prawdziwych historiach. Zabiegi literackie pisarza mają na celu m.in. zwiększenie realizmu i wrażenia prawdopodobieństwa opisywanej historii. Biada jednak temu, kto się na to nabierze i weźmie wszystkie opisane zdarzenia za prawdziwe, "bo tak szczegółowo opisane! To musi być prawda, jaki byłby sens zmyślania tylu zbędnych szczególików!".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | |  | 23 na 23 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Twierdzisz, że Maria jest "niewiastą", nową Ewą z 3. rozdziału Księgi Rodzaju, która zmiażdży wężowi głowę. Wykazałem Ci, iż jest to twierdzenie bezpodstawne, gdyż - zgodnie z Rdz 3, 15 - to nie Ewa miała zmiażdżyć wężowi głowę, lecz jej potomstwo. >>Twój błąd - wydaje mi się, że świadomy - porównywania Marii do Ewy z Rdz 3, 15 polega również i na tym, że w powołanym wersecie nie ma w ogóle mowy o Ewie. >A tutaj to chyba kpisz sobie. Potomstwem Ewy-Nowej Ewy jest kościół Chrystusowy, troszkę było o tym w tym filmie. Po prostu nie zrozumiałeś, tego co widzisz.
Ja nie kpię, to Ty kpisz. Zapominasz się. Nie jesteś ani na forum, ani też na zebraniu Sodalicji Mariańskiej, czy też jakiegoś kółka różańcowego, tylko na forum Racjonalisty. Opowiastki o tym, że "kościół Chrystusowy" jest potomstwem "Ewy-Nowej Ewy" (cóż za dziwaczny zlepek słowny, pewnie chciałeś napisać Marii - Nowej Ewy, ale to też nic dla mnie nie oznacza) nadają się właśnie tam. Pewnie takimi stwierdzeniami zyskał byś tam poklask, tutaj jednak na to nie licz.
Wskaż mi miejsca w Nowym Testamencie mówiące o tym, że "kościół Chrystusowy" jest potomstwem matki Jezusa. Któż tak ten kościół nazwał? Przecież nie Jezus! I cóż to znaczy: Kościół potomstwem kobiety? Przecież kobiety rodzą dzieci, a nie kościoły.
>>Nie ma zatem żadnych podstaw, by uparcie twierdzić, że Maria jest "niewiastą - drugą Ewą", która poprzez doby czyn naprawiła to, co pramatka Ewa poprzez grzech pierworodny zepsuła. >Rzeczywiście, że nie ma podstaw. Jeśli się uprzesz i zasłonisz sobie oczy i uszy.
Konkretnie - co i jakimi czynami Maria naprawiła? Cóż wielkiego uczyniła, co by ją w jakiś sposób wyróżniało? Oczywiście poza faktem, że urodziła Jezusa, a potem jeszcze czwórkę synów i kilka córek. Nie ona pierwsza i nie ona ostatnia, która wydała na świat liczne potomstwo.
>Oba teksty są aluzją literacką. Lista podobieństw jest już raz przez mnie wypisana, po prostu sobie przeczytaj.
Daruję sobie to. Mam ciekawsze rzeczy do przeczytania, a czasu mało.
>Dodatkowo argumentujesz, że to nieprawda bo tam jest "Isza"(hebrajskie) a nie Gyna(greckie). Ręce mi opadają, bo już to pisałem. Jan pisze po grecku Ewangelie. Nawiązuje więc do Septuaginty. czy w Septuagincie jest Isza czy Gyna w 6 dniu stworzenia? Cały ten wywód z Iszą potraktuje jako żart.
A traktuj sobie "ten wywód", jak chcesz. Doskonale wiem, że czwarta ewangelia - zwana Ewangelią według Jana - została napisana po grecku - tak zresztą, jak wszystkie pisma NT. Nie wiem jednak, czy używając w wersetach w wersetach J 2, 4 i J 19, 26 słowa gynai = "niewiasto/kobieto" Jan nawiązywał do Księgi Rodzaju (Rdz 1, 27, Rdz 2, 22-23 oraz Rdz 3, 15) niezależnie od tego, czy spisanej po hebrajsku, czy też z jej greckiego przekładu, czyli Septuaginty.
Zastanawiam się jednak, dlaczego piszesz, że to Jan, czyli autor ewangelii nawiązywał do ST. Przecież zdania z J 2, 4 oraz J 19, 26 podobno wypowiedział Jezus, a nie Jan. Czy to Jezus użył słowa "niewiasto/kobieto" w stosunku do swojej matki, czy Jan? Czy aby coś Ci się nie poplątało?
Ale tak, czy inaczej - po raz pierwszy w tej dyskusji - wreszcie masz rację. Współcześni badacze dość zgodnie bowiem twierdzą, że Jezus nie wypowiedział słów zapisanych w J 2, 4 i J 19, 26. To rzeczywiście są słowa Jana, czyli inaczej - słowa wczesnego Kościoła. Te słowa Jan włożył Jezusowi w usta. Najprawdopodobniej bowiem ani wesela w Kanie nie było i Jezus sześciu beczek wina gościom weselnym nie ofiarował (no bo któż by tyle wypił), ani też Maria pod krzyżem swego syna nie stała, a konający Jezus nie powierzył jej opiece jakiegoś enigmatycznego "umiłowanego ucznia". Ty oczywiście możesz sobie w obie te opowieści wierzyć i budować na nich swoje mity.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | 19 na 19 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Opis tzw. grzechu pierworodnego (Rdz 3), a w tym werset Rdz 3, 15 mówiący o miażdżeniu głowy węża jest dziełem Jahwisty, którego kosmogonia (od Rdz 2, 4b) nie zawiera już podziału na dni. >Opis Jahwisty następuje PO PODZIALE NA DNI. W bezpośredniej bliskości. Aluzja literacka nie musi być dosłowna. Dosłowny musi być cytat.
Daj już spokój z tymi bzdurami. Przestań porównywać symboliczne dni z pierwszego rozdziału Genesis z jakimiś wymyślonymi dniami z dwóch pierwszych rozdziałów Ewangelii Jana. Zostaw już te podziały na dni, i jakieś "bezpośrednie bliskości", i aluzje literackie i jeszcze do tego cytaty. Zejdź na ziemię, nie jesteś na zebraniu kółka różańcowego.
A tak nawiasem mówiąc - o jakim cytacie mówisz". O ile dobrze rozumiem to, co piszesz, to tym cytatem jest słowo "niewiasto"? Jedno słowo i już cytat? To ja cytatami ciągle mówię? Niesamowite!
>Cały wywód co do siódmego dnia już sprostowałem, bo i w szóstym dniu stworzenia masz wyraz "gyna", co tez już pisałem.
Skoro wycofałeś się z tego "siódmego dnia" to tym samym stwierdziłeś, że diabli wzięli cały ten śmieszny filmik z YT, który nam tu poleciłeś. Miło to słyszeć, że jesteś być może na właściwej drodze, by zrozumieć, jakie wspaniałe dzieło sztuki filmowej zaprząta Twoją uwagę i robi Ci bałagan w mózgu. Coś mi się również wydaje, że czas już na kolejny krok. Jeśli przyznałeś się do błędu z tym siódmym dniem, to może przyszła pora, byś podobnie potraktował także ten szósty, i piąty i pozostałe dni. Odwagi, to nie jest takie trudne!
>>A skąd wiesz, że autor czwartej ewangelii znał Księgę Rodzaju. A jeśli nawet znał, to z czego wynika Twoja pewność, że nie rozróżniał kosmogonii Kapłana od kosmogonii Jahwisty i traktował je jako "całość". Jan był wykształconym człowiekiem. Prawdopodobnie nie był Żydem. Jeśli znał Księgę Rodzaju, to raczej dostrzegał różnice między dwoma opowieściami o stworzeniu świata. >Owszem, widać wyraźnie, że ją znał, bo do niej nawiązuje. A co niby świadczy według Ciebie, że dla niego te opisy były sprzeczne?
Bo człowiek wykształcony i myślący - powtarzam: myślący - bez wątpienia musi dostrzegać rażące różnice między dwoma kosmogoniami z Księgi Rodzaju.
>Podajesz twierdzenia a nie podajesz argumentów. Mam je przyjąć na wiarę?
Argumenty, a właściwie dowody odnośnie sprzeczności obu opisów stworzenia świata podałem już co najmniej dwukrotnie. Nie musisz więc nic przyjmować na wiarę.
>>O jakim Janie piszesz? O autorze czwartej ewangelii zwyczajowo zwanym Janem, czy też o apostole Janie, synu Zebedeusza? A może o jakimś jeszcze innym? >Który z tych Janów opiekował się Marią. Wskaż miejsca w NT, które o tym mówią. >To jest jawna kpina czy co?? Jana 18, 25-27 "I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie". A teraz pewnie powiesz, że tam nie ma imienia? Litości. Ponownie powtarzam, że to Ty kpisz, a nie ja. To co piszesz na temat tożsamości mężczyzny z J 19, 25-27 jest wyrazem wyłącznie Twoich pobożnych życzeń, lecz w żaden sposób nie wynika z treści czwartej ewangelii. Nawiasem mówiąc pomyliłeś powyżej numerację wersetów.
W J 19, 25-27 mowa jest o "umiłowanym uczniu", który wraz z Marią i jeszcze jedną kobietą (a może dwoma) stał rzekomo pod krzyżem Jezusa. Żaden werset czwartej ewangelii nie daje argumentów na to, by utożsamiać owego "umiłowanego ucznia", rzekomego autora ewangelii, z apostołem Janem, synem Zebedeusza. Co więcej - współcześni badacze krytyczni, a są wśród nich również katolicy, stoją na stanowisku, że ucznia tego nie wolno z Janem utożsamiać. Czyżbyś tego nie wiedział? Pewna scena (oraz kilka luźnych wersetów) z czwartej ewangelii w sposób dobitny ukazują, że owo utożsamianie jest absolutnie bezzasadne.
Nie wiadomo, kim był "umiłowany uczeń". Nie wiadomo nawet, czy w ogóle był on postacią autentyczną. Jak napisałem wyżej, na pewno uczniem tym nie był Jan apostoł. Pewne informacje w czwartej ewangelii wskazują na Łazarza (wiem, że nawet nie brałeś go pod uwagę). Niezależnie jednak od tego kim on był, jeśli w ogóle istniał, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można napisać, że nie był on autorem przypisywanej mu ewangelii.
Oczywiście nie zgadzasz się ze mną. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale to już jest Twój problem.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Brak mi czasu, więc trochę potrwa zanim na wszystko odpiszę. Wczoraj odpowiedziałem tylko w kwestii sprzeczności obu opisów stworzenia człowieka, co jest trochę wyżej w dyskusji. Reszta za kilka dni.
|
|
| | | | |  | gegebege (231 punktów) (zablokowany) | >Bo człowiek wykształcony i myślący - powtarzam: myślący - bez wątpienia musi dostrzegać rażące różnice między dwoma kosmogoniami z Księgi Rodzaju.
Żydowscy kapłani spisujący pierwotną wersję Biblii Hebrajskiej bez wątpienia byli ludźmi myślącymi i - jak na ówczesne czasy - wykształconymi. Umieszczając obok siebie dwie kosmogonie, pochodzące z Tradycji Izraela i Judy, musieli wyraźnie widzieć różnice, które są tutaj kolejny raz wskazywane. To z kolei prowadzi do wniosku, że dla nich ważniejsza od ścisłego opisu wydarzeń była refleksja teologiczna. Roztrząsanie takich różnic faktograficznych jest czymś naturalnym dla mentalności wyrosłej z historiografii grecko-rzymskiej, ale absolutnie obcym dla starożytnej kultury semickiej, z której pochodzili ludzie piszący te teksty. Obie kosmogonie są zgodne w tym, co jest tu najbardziej istotne: stwórcą świata jest odwieczny i wszechmocny Bóg, a człowiek jest stworzony na Jego obraz.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Żydowscy kapłani spisujący pierwotną wersję Biblii HebrajskiejŻydowscy kapłani? Kiedy i która to już była kolejna kompilacja i redakcja? O ile ja wiem, a opieram tą wiedzę na poważnych biblistach, to Biblia głęboko sięga swymi korzeniami w historię ludzkości i składa się z wielu zapożyczeń,przytaczania mitów i legend z różnych kultur powodujących niezliczone sprzeczności. Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu - wielu autorów o różnych poglądach, żyjących w różnych czasach i piszących pod wpływem różnych środowisk. Pisana była bezpośrednio, na podstawie własnych przemyśleń i przeżyć, a także na podstawie przeczytanych lub zasłyszanych opowieści innych, które po dokonaniu selekcji i odpowiedniej kompilacji tekstów dla podniesienia morale odbiorców włączano do zbioru. Powstawała w procesie kolejnych redakcji oraz włączeń i wyłączeń poszczególnych jej elementów w określone zbiory. Uwarunkowana społecznie i politycznie. Podporządkowana propagandzie religijnej bądź dynastycznej. Permanentnie kształtowana, zmieniała się wraz z kolejnym przepisywaniem przez bogobojnych - pełnych najlepszych intencji - pisarzy (najczęściej kapłanów). Każdy z jej tekstów ma za sobą długą historię. Wybrane łączono w kanony ksiąg natchnionych, a część odrzucano.
Nauka uzyskuje coraz wyraźniejszy obraz metafizycznego placu budowy. Geneza Boga ma swoje bardzo skromne początki. - "Początkowo Jahwe był tylko Bogiem pogody. Gwarantem płodności, którego seksualny aspekt był powoli spychany na dalszy plan". Jeszcze około roku 600 p.n.e. ludność Judei była równie politeistyczna jak jej sąsiedzi. - "Nie istniały żadne różnice między jej religią a religiami kultur sąsiadujących".
Dziś już niewielu tradycjonalistów twierdzi, że święte księgi Starego Testamentu powstawały ponad tysiąc lat. Nikt już nie przypisuje autorstwa Pięcioksięgu Mojżeszowi. Choć nie ulega wątpliwości, że stanowi one kompilację innych, nieraz dość odległych w czasie i przestrzeni źródeł. "Z punktu widzenia umiarkowanych badaczy Biblii sprawy wyglądają więc następująco: około roku 630 p.n.e. 'deuteronomiści' spisali najważniejsze teksty Biblii. Wymyślili postaci Abrahama i Mojżesza, a ich czyny umieścili w odległej przeszłości". Według minimalistów dopiero po powrocie Żydów do Judei (w 538 r. p n.e.) i odbudowaniu na górze Syjon ze zgliszcz Świątyni, "radykalni żydowscy reformatorzy naprawdę przystąpili do działania. Podobnie jak średniowieczne klasztorne szajki fałszerzy, którzy przerabiali daty oficjalnych dokumentów, tak i oni przewertowali hebrajskie pisma i napisali je na nowo, zmyślając przy tym całe nieistniejące królestwa". Niewielką wagę przywiązywano wówczas do chronologii, a już nikomu nie przyszłoby do głowy, aby obiektywnie opisywać fakty historyczne.
Oczywiście nie były to ani pierwsze, ani końcowe redakcje. Ostatnie księgi Biblii hebrajskiej - Tanachu zostały napisane w II w p.n.e., a decyzją faryzeuszów w Jamnii (Jawne) ok. 90 r. ustalono, które księgi zasługują na świętość.Ale tu nauka budzi jeszcze ciekawsze pytanie, czy na pewno Kananejczycy byli Żydami czy dopiero Hebrajczycy? Od 1974 r. odkrycia w Tell Mardich w Syrii - gdy w czasie jedenastej kampanii wykopaliskowej okryto 42 tabliczki potwierdzające, że należy identyfikować je ze starożytnym miastem Ebla - nie przestają zadziwiać. Ukazują nam, jak wielkie są wpływy kulturowe Kananejczyków na Hebrajczyków. "Szczególnie tabliczki o treści religijnej intrygują obecnie uczonych. Pismo alfabetyczne, mity, rytuały, zwyczaje ukazują tło, na którym rozwijała się religia Starego Testamentu. Religia ta przeciwstawiała się gwałtownie obcym wpływom, ale przeciwstawiając się ulegała im i niejedno z nich przejęła i przyswoiła sobie. Na tych tabliczkach znaleziono wiele biblijnych imion, zapisanych niemal w identycznej formie. Może to wskazywać, że biblijni patriarchowie lub ich potomkowie żyli w Ebla. Jeśli jednak tak nie było, to można z pewnością stwierdzić, że patriarchowie ci należeli do tego samego kręgu kulturowego i znane im były te same tradycje oraz że przybyli oni z terenów, gdzie tradycje te długo się utrzymywały i wywierały silny wpływ".Gdyż jak Kananejczycy nie byli Żydami, to Żydowscy kapłani przepisywali od nie-Żydów, a od kogo przepisywali Kananejczycy, to jeszcze dokładnie nie ustalono. Ot różne mity plączą się przez ludzką kulturę, tworząc nowe wersje. I tu cud nad cuda! Wydawałoby się kulturalni i wykształceni Europejczycy na progu XXI wieku w takie starożytne bajdy nadal wierzą i stawiają je ponad dorobkiem nauki. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | gegebege (231 punktów) (zablokowany) | Panie Andrzeju, dziękuję za odpowiedź. Będę wdzięczny, jeżeli odniesie się Pan do jeszcze jednego zdania, które sformułowałem: albo spisujący początek księgi Bereszit byli idiotami, którzy nie widzieli różnic w obu kosmogoniach, albo te różnice nie miały dla nich najmniejszego znaczenia. Jestem ciekaw Pana opinii.
>Niewielką wagę przywiązywano wówczas do chronologii, a już nikomu nie przyszłoby do głowy, aby obiektywnie opisywać fakty historyczne.
Całkowicie się tu z Panem zgadzam! Także w omawianym początku Księdze Rodzaju nie chodzi o chronologię i fakty historyczne.
Pokrótce odniosę się do kilku kwestii, które Pan podniósł.
>Dziś już niewielu tradycjonalistów twierdzi, że święte księgi Starego Testamentu powstawały ponad tysiąc lat.
Teksty biblijne były spisywane, oczywiście, znacznie krócej niż tysiąc lat. Zasadnicze przejście od tradycji ustnej do pisanej dokonało się rzeczywiście około VII wieku przed Chrystusem. W tym punkcie ma Pan rację. Jednakże pewne zapiski istniały już wcześniej. Wskazują na to cytowane w Biblii źródła: Księga Wojen Jahwe (Lb 21,14), Księga Sprawiedliwości (Joz 10,13), Księga Dziejów Salomona (1 Krl 1,41) oraz wielokrotnie Księga Kronik Królów Izraela i Księga Kronik Królów Judy. Pierwsze z nich zapewne powstały na dworach królów Salomona i Dawida, a więc w X wieku przed Chrystusem. Z kolei w Drugiej Księdze Królewskiej możemy przeczytać opis znalezienia w świątyni jerozolimskiej Księgi Prawa (2 Krl 22,3-10), co wskazuje na istnienie tekstów z Prawem Bożym pochodzącym z okresu przedwygnaniowego. Już w diasporze asyryjskiej złożonej z wygnanych z Królestwa Izraela prawdopodobnie została spisana Księga Jonasza. Oczywiście nie zgadzam się z Panem, że spisujący to kapłani byli fałszerzami. Istotnie, dokonali syntezy i kompilacji wcześniejszych tekstów oraz wzbogacili je swoją własną refleksją na temat relacji Izraela do swojego Boga. Jednakże ich działalność pozostawała kontynuacją pogłębiania wiary narodu Bożego wybrania. Słownictwo i ortografia tzw. Pieśni Debory z Księgi Sędziów każe przypuszczać, że pochodzi ona jeszcze z początku I tysiąclecia przed Chrystusem.
>Religia ta przeciwstawiała się gwałtownie obcym wpływom, ale przeciwstawiając się ulegała im i niejedno z nich przejęła i przyswoiła sobie.
Niebywałe: kolejne twierdzenie, co do którego się z Panem zgadzam. Chyba jednak nasze opinie poróżnią się, kiedy pójdziemy krok dalej. Naród wybrany istniał wśród ludów pogańskich, więc musiał ulegać ich wpływom kulturalnym. Dowody dostarcza nam tu zarówno archeologia, jak i sama Biblia. Jednakże Izraelici, przyjmując obce mity, interpretowali je zgodnie z wyznawaną w siebie wiarą w Boga Jedynego i nadawali im nowy, właściwszy sens. Przykład tego mamy choćby w rozważanej tu kosmogonii. Rozdzielenie wód przez Boga zdaje się być nawiązaniem do babilońskiego mitu o bogini Tiamat. Fragment ten powstał w czasie, kiedy naród Bożego wybrania przebywał w tzw. niewoli babilońskiej, a niektórzy spośród jego członków ulegali nowym zwyczajom i wierzeniom.
>Gdyż jak Kananejczycy nie byli Żydami, to Żydowscy kapłani przepisywali od nie-Żydów, a od kogo przepisywali Kananejczycy, to jeszcze dokładnie nie ustalono.
Kananejczykiem był Melchizedek. Wspomina o nim Księga Rodzaju i wspomina się go w czasie liturgii Kościoła Katolickiego.
>Miłego dnia.
Dziękuję. Nawzajem.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Panie Andrzeju, dziękuję za odpowiedź. Będę wdzięczny, jeżeli odniesie się Pan do jeszcze jednego zdania, które sformułowałem: albo spisujący początek księgi Bereszit byli idiotami, którzy nie widzieli różnic w obu kosmogoniach, albo te różnice nie miały dla nich najmniejszego znaczenia. Jestem ciekaw Pana opinii. "Niewielką wagę przywiązywano wówczas do chronologii, a już nikomu nie przyszłoby do głowy, aby obiektywnie opisywać fakty historyczne". Bardzo nie lubię mniemanologii. Nie wiem jaka była tego przyczyna, ale podejrzewam, że idiotyzmem jest ich ocena z dzisiejszego punktu widzenia. "Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu - wielu autorów o różnych poglądach, żyjących w różnych czasach i piszących pod wpływem różnych środowisk. Pisana była bezpośrednio, na podstawie własnych przemyśleń i przeżyć, a także na podstawie przeczytanych lub zasłyszanych opowieści innych, które po dokonaniu selekcji i odpowiedniej kompilacji tekstów dla podniesienia morale odbiorców włączano do zbioru." Starożytnym teksty do czegoś innego służyły niż chronologiczne i spójne logicznie przekazywanie opisów. >Całkowicie się tu z Panem zgadzam! Także w omawianym początku Księdze Rodzaju nie chodzi o chronologię i fakty historyczne. Jeżeli Pan się ze mną zgadza to nie wiem o co Panu chodzi. Może jaśniej? Jak mniemam - pisząc: "nie chodzi o chronologię i fakty historyczne" - Pan wie o co im chodziło? To proszę napisać!
>Pokrótce odniosę się do kilku kwestii, które Pan podniósł. "Dziś już niewielu tradycjonalistów twierdzi, że święte księgi Starego Testamentu powstawały ponad tysiąc lat." >Teksty biblijne były spisywane, oczywiście, znacznie krócej niż tysiąc lat. >Oczywiście nie zgadzam się z Panem, że spisujący to kapłani byli fałszerzami. Dyskusja z Panem - jak i z innym fideistami jest ogromnie utrudniona, gdyż używacie obrzydliwych metod aby pokonać (a nie przekonać) partnerów rozmów. Przekręcacie czyjeś wypowiedzi, manipulujecie nimi, lub wmawiacie poglądy, które nie zostały wypowiedziane. Czy o fałszerzach pisze się następująco: "Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu... dla podniesienia morale odbiorców..." Gratuluje wyczucia i zrozumienia.
>Istotnie, dokonali syntezy i kompilacji wcześniejszych tekstów oraz wzbogacili je swoją własną refleksją na temat relacji Izraela do swojego Boga. Jednakże ich działalność pozostawała kontynuacją pogłębiania wiary narodu Bożego wybrania. Rozumiem, że tu Pan przeczy poniższemu twierdzeniu: Permanentnie kształtowana, zmieniała się wraz z kolejnym przepisywaniem przez bogobojnych - pełnych najlepszych intencji - pisarzy (najczęściej kapłanów). Każdy z jej tekstów ma za sobą długą historię. Wybrane łączono w kanony ksiąg natchnionych, a część odrzucano. Nauka uzyskuje coraz wyraźniejszy obraz metafizycznego placu budowy. Geneza Boga ma swoje bardzo skromne początki.
>>>>Religia ta przeciwstawiała się gwałtownie obcym wpływom, ale przeciwstawiając się ulegała im i niejedno z nich przejęła i przyswoiła sobie. >Niebywałe: kolejne twierdzenie, co do którego się z Panem zgadzam. Chyba jednak nasze opinie poróżnią się, kiedy pójdziemy krok dalej. To już ten krok? >Naród wybrany istniał wśród ludów pogańskich, więc musiał ulegać ich wpływom kulturalnym. Dowody dostarcza nam tu zarówno archeologia, jak i sama Biblia. Czy dopiero tu? >Jednakże Izraelici, przyjmując obce mity, interpretowali je zgodnie z wyznawaną w siebie wiarą w Boga Jedynego i nadawali im nowy, właściwszy sens. Dowody - Szanowny Panie - dowody, że Izraelici mieli jakąś własną religię, którą uzupełniali. Nauka bowiem dostarcza nam dowodów, że religia Hebrajczyków była cały czas budowana. "Jak uważa się obecnie nad samym Pięcioksięgiem Mojżeszowym pracowało co najmniej czterech autorów wierzących niekoniecznie w tego samego Boga. Znana nam redakcja pochodzi z nie wcześniej jak VI w. p.n.e., choć zawiera elementy wcześniejsze.
Warto porównać bliskość czasową monoteistycznej reformy faraona Amenhotepa IV (Echnatona) z okresem działalności Mojżesza oraz podobieństwo Wielkiego hymnu do Atona z biblijnym Psalmem 104. Za M. Eliadem: "Aton jest także ogłoszony 'jedynym Bogiem'; tak jak Jahwe jest Bogiem, 'który stwarza wszystko co istnieje'. Wreszcie znaczenie jakie w 'reformie' Echnatona przypada 'pouczeniu', porównywalne jest z rolą Tory w jahwizmie".
>>>>Gdyż jak Kananejczycy nie byli Żydami, to Żydowscy kapłani przepisywali od nie-Żydów, a od kogo przepisywali Kananejczycy, to jeszcze dokładnie nie ustalono. >Kananejczykiem był Melchizedek. Wspomina o nim Księga Rodzaju i wspomina się go w czasie liturgii Kościoła Katolickiego. "W Księdze Rodzaju Melchizedek pojawia się po opisie zwycięskiego czynu zbrojnego Abrama, kiedy ten w wyniku zwycięstwa nad koalicją Kedorlaomera odbił z niewoli swojego brata, Lota, i zdobył liczne łupy. Melchizedek wyszedł wtedy na spotkanie patriarchy i pobłogosławił go. Melchizedek miał wynieść chleb i wino, co zapewne oznacza zawarcie przymierza podczas wspólnego posiłku. Następnie Abram złożył Melchizedekowi dziesięcinę, co sugeruje, że w tym przymierzu Abraham był stroną proszącą i pragnął wejść w status protekcji". Czy to jest świadectwo, że Melchizedek był "kapłanem żydowskim", a w ogóle Żydem?
Napisałem: Żydowscy kapłani? Kiedy i która to już była kolejna kompilacja i redakcja? O ile ja wiem, a opieram tą wiedzę na poważnych biblistach, to Biblia głęboko sięga swymi korzeniami w historię ludzkości i składa się z wielu zapożyczeń,przytaczania mitów i legend z różnych kultur powodujących niezliczone sprzeczności.
Przykro mi, ale bardzo niewiele zdołał Pan z mojej wypowiedzi zrozumieć, a jak można się ustosunkowywać do jakiegoś tekstu nie rozumiejąc go? Oto jest pytanie?
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 gegebege (231 punktów) (zablokowany) | >Dyskusja z Panem - jak i z innym fideistami jest ogromnie utrudniona, gdyż używacie obrzydliwych metod aby pokonać (a nie przekonać) partnerów rozmów. Przekręcacie czyjeś wypowiedzi, manipulujecie nimi, lub wmawiacie poglądy, które nie zostały wypowiedziane. Czy o fałszerzach pisze się następująco: "Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu... dla podniesienia morale odbiorców..." Gratuluje wyczucia i zrozumienia.
Do fałszerzy przyrównał ich Pan w poprzedniej wypowiedzi:
>"Podobnie jak średniowieczne klasztorne szajki fałszerzy, którzy przerabiali daty oficjalnych dokumentów, tak i oni przewertowali hebrajskie pisma i napisali je na nowo, zmyślając przy tym całe nieistniejące królestwa".
Zacytował Pan jakieś anonimowe źródło, nie dodając swojego komentarza, więc podziela Pan tę szkalującą opinię. Jeśli jest inaczej, to może Pan jeszcze sprostować swoją wypowiedź.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>Dyskusja z Panem - jak i z innym fideistami jest ogromnie utrudniona, gdyż używacie obrzydliwych metod aby pokonać (a nie przekonać) partnerów rozmów. Przekręcacie czyjeś wypowiedzi, manipulujecie nimi, lub wmawiacie poglądy, które nie zostały wypowiedziane. Czy o fałszerzach pisze się następująco: "Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu... dla podniesienia morale odbiorców..." Gratuluje wyczucia i zrozumienia.> Do fałszerzy przyrównał ich Pan w poprzedniej wypowiedzi:Nie ja i nie red. Izdebski, którego cytowałem, tylko biblista Matthias Schulz w dużym artykule poświęconym aktualnym odkryciom biblijnej archeologii zamieszczonym w "Der Spiegel" Matthias Schulz, ("Forum" nr 15/2003), w którym m,in. pisze: "Współcześni biblioznawcy już od dawna podważają wiarygodność Starego Testamentu. Przypuszczenie, że jest on raczej zbiorem legend niż historycznych faktów, przeradza się w pewność. Chwieje się historyczna podstawa Biblii. Coraz jaśniejsze się staje, że Słowo Boże, Księga Ksiąg pełna jest przeinaczeń".
"Podobnie jak średniowieczne klasztorne szajki fałszerzy, którzy przerabiali daty oficjalnych dokumentów, tak i oni przewertowali hebrajskie pisma i napisali je na nowo, zmyślając przy tym całe nieistniejące królestwa".(Co było w cytacie zaznaczone cudzysłowami.) > Zacytował Pan jakieś anonimowe źródło, nie dodając swojego komentarza, więc podziela Pan tę szkalującą opinię.Komentarzem red. Izdebskiego (którego przeczytanie już z rok temu Panu poleciłem i tu ponawiam propozycję), a z którym się zgadzam - było właśnie to: Napisało ją - w wyniku potrzeby serca i umysłu - wielu autorów o różnych poglądach, żyjących w różnych czasach i piszących pod wpływem różnych środowisk. Pisana była bezpośrednio, na podstawie własnych przemyśleń i przeżyć, a także na podstawie przeczytanych lub zasłyszanych opowieści innych, które po dokonaniu selekcji i odpowiedniej kompilacji tekstów dla podniesienia morale odbiorców włączano do zbioru. Powstawała w procesie kolejnych redakcji oraz włączeń i wyłączeń poszczególnych jej elementów w określone zbiory. Uwarunkowana społecznie i politycznie. Podporządkowana propagandzie religijnej bądź dynastycznej. Permanentnie kształtowana, zmieniała się wraz z kolejnym przepisywaniem przez bogobojnych - pełnych najlepszych intencji - pisarzy (najczęściej kapłanów). Każdy z jej tekstów ma za sobą długą historię. Wybrane łączono w kanony ksiąg natchnionych, a część odrzucano. www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami> Jeśli jest inaczej, to może Pan jeszcze sprostować swoją wypowiedź.Nie, nie przeczymy różnym fałszerstwom opisanym przez Schulza, gdyż trudno im zaprzeczyć, ale nie uważamy aby wszystkie one wynikały ze złej woli. Więc opinię podzielam, ale wolę użyć łagodniejszej formy opisu tego procederu. No chyba, że Pan się uprze. Tu jeszcze polecam inne biblijne fantazje ze Starego Testamentu, których nie jestem autorem. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | maruda (5550 punktów) | > Pierwsze z nich zapewne powstały na dworach królów Salomona i Dawida, a więc w X wieku przed Chrystusem.
Z królami Dawidem i Salomonem drobny problem. Trudno jest wymagać by wszyscy biblijni bohaterowie pozostawili po sobie jakiś ślad istnienia, ale już od królów władających poważnym obszarem i mających kontakty z całym ówczesnym światem chyba można oczekiwać że zostanie po nich jakiś ślad archeologiczny. Po tych dwojgu wybitnych postaciach pozostał praktycznie jedynie zapis biblijny. Dlatego podnoszą się głosy historyków negujących ich istnienie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 gegebege (231 punktów) (zablokowany) | >> Pierwsze z nich zapewne powstały na dworach królów Salomona i Dawida, a więc w X wieku przed Chrystusem. >Z królami Dawidem i Salomonem drobny problem. Trudno jest wymagać by wszyscy biblijni bohaterowie pozostawili po sobie jakiś ślad istnienia, ale już od królów władających poważnym obszarem i mających kontakty z całym ówczesnym światem chyba można oczekiwać że zostanie po nich jakiś ślad archeologiczny. Po tych dwojgu wybitnych postaciach pozostał praktycznie jedynie zapis biblijny.
O dynastii Dawidowej mówi nie tylko Biblia, ale także inskrypcja na steli z Tel Dan (850-835 r. przed Chrystusem) i inskrypcja faraona Szeszonka I z roku 945 przed Chrystusem.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > O dynastii Dawidowej mówi nie tylko Biblia, ale także inskrypcja na steli z Tel Dan (850-835 r. przed Chrystusem) i inskrypcja faraona Szeszonka I z roku 945 przed Chrystusem.Tak to wynika tylko z logiki katolika! Nauka na ten temat wypowiada się jednak trochę inaczej: Nawet zacytowana przez Pana Wikipedia: Witold Tyloch, polski laicki (Urodził się 16 marca 1927 r. w Chojnicach. Studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim na Wydziale Teologicznym (Sekcja Biblijna), który ukończył w 1956 r. W 1958 r. na tymże uniwersytecie otrzymał stopień doktora za pracę Sługa Jahwe w świetle dokumentów z Qumran) historyk twierdzi: [...] Późna data ostatecznej kompilacji nie pozbawia Ksiąg Samuela ich historycznej wartości. Obiektywizm w referowaniu wydarzeń, prostota oraz oszczędność wyrazu, także żywość i barwność narracji nadają w sumie tym źródłom duże znaczenie. Wśród nich wyróżnia się szczególnie "Kronika dworu Dawida". Źródło to bowiem nie stara się ukryć błędów Dawida, ani przemilczeć trudności, z którymi musiał walczyć. Nie ma więc powodu, by wątpić w jego wczesne pochodzenie. Powstało ono zapewne wkrótce po panowaniu Dawida i nie ma sobie równego pod względem wieku i uczciwości przekazu.
Księgi Kronik mają charakter wtórny wobec Ksiąg Samuela i powtarzają większość ich relacji, przy czym starają się złagodzić wizerunek króla.
O "domu Dawida" wzmiankuje inskrypcja na steli z Tel Dan (850-835 p.n.e.), podobnie inskrypcja faraona Szeszonka I z 945 p.n.e. Kwestionowany jest natomiast wpis na steli Meszy. Wykopaliska w Jerozolimie, m.in. w Ofel stwierdzają, że rozmiary ówczesnej stolicy Izraela, jak i znaczenie kraju w czasach Dawida były mniejsze niż portretowane przez Biblię. Tylko tu rodzi się pytanie czy jednemu Dawid było i czy wszyscy jednego Dawida wspominają? Matthias Schulz widzi to inaczej:Czy Stary Testament to rzetelny zapis historycznych faktów, czy raczej zbiór legend? Archeolodzy i lingwiści mają na to sensacyjną odpowiedź.
Jeżeli wierzyć prorokowi Samuelowi, biblijny król Dawid jako chłopiec był pasterzem. Miał jasne włosy, "pociągający wygląd" i pięknie grał na harfie. Ten młodzieniec stał się bohaterem, zabijając z procy filistyńskiego olbrzyma Goliata. Później, rzekomo około roku 997 p.n.e., skierował swoją armię na Jerozolimę.
Stary Testament opiewa tego człowieka jako wybranego i namaszczonego przez Pana. Przez 40 lat ów twórca narodu żydowskiego zasiadał na tronie, a kiedy umierał, jego królestwo rozciągało się od Eufratu aż po Morze Śródziemne.
Tylko gdzie są ślady tego wspaniałego państwa? Spacerując po wschodniej Jerozolimie, można się natknąć na zboczu jednego ze wzgórz na teren wykopaliskowy, zwany "Miastem Dawida". Przy wejściu stoją żołnierze z gotowymi do strzału karabinami maszynowymi. - Proszę spojrzeć! - Hanswulf Bloedhorn z Ewangelickiego Instytutu Badań Starożytności w Ziemi Świętej wskazuje zniszczony dom. Ma 16 metrów kwadratowych, brakuje w nim kuchni i okien. Obok leży kamienna płyta z dziurą w środku. - To była ubikacja - objaśnia naukowiec.
Tak wygląda świetność i wspaniałość Miasta Dawida? Według Pierwszej Księgi Królewskiej, rozdział 10., "srebra król złożył w Jerozolimie tyle, ile kamieni". Jednak pod łopatami archeologów Jerozolima epoki brązu skurczyła się do rozmiarów wsi, liczącej niespełna 2 tys. mieszkańców. Rolf Krauss, egiptolog z Berlina, nazywa ją prowincjonalną dziurą.
Te odkrycia nie są odosobnione. Współcześni biblioznawcy już od dawna podważają wiarygodność Starego Testamentu. Przypuszczenie, że jest on raczej zbiorem legend niż historycznych faktów, przeradza się w pewność. Biblijne fantazje ze Starego Testamentu--------------------- A jedno jest w tym najprawdziwsze: Nie ulega żadnej wątpliwości dla racjonalistów, że wszystkie mity religijne były kompilowane ze starszych koncepcji i permanentnie, acz na ogół powoli, wpisywane w nowe koncepcje. (Wartościowsze według nowych proroków.) Czyniono tak od zawsze! Ich początki sięgają gdzieś tam zamierzchłej przeszłości ginącej w ludzkich dziejach. Możemy się tylko starać ich genealogii domniemywać i poszukiwać na zasadzie starszeństwa i podobieństwa, a także styczności kultur ułatwiającej ich przenikanie.I żadne zaklinanie rzeczywistości tu nie pomoże. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 3 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Żydowscy kapłani (...) bez wątpienia byli ludźmi myślącymi i (...) wykształconymi (...) musieli wyraźnie widzieć różnice, które są tutaj kolejny raz wskazywane. Tylko dlatego, że gegebege nie chce wątpić bezsensowny zlepek starożytnego bełkotu musi być niekwestionowanym autorytetem?
>To z kolei prowadzi do wniosku, że dla nich ważniejsza od ścisłego opisu wydarzeń była refleksja teologiczna. Zaiste! Im głupsze testy, bardziej odstające od rzeczywistości tym lepsza refleksja teologiczna! Do tej pory opieracie ją wyłącznie na idiotyzmach.
>Obie kosmogonie są zgodne w tym, co jest tu najbardziej istotne: stwórcą świata jest odwieczny i wszechmocny Bóg, a człowiek jest stworzony na Jego obraz. Taki sam durny bzdet jak i nieistotne, Twoim zdaniem, opisy. Upośledzone wiarą umysły wyznaczają sobie prawdy po uważaniu i po uważaniu uznają poszczególne słowa Biblii za precyzyjne Słowo Boże, albo za byle co.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | >> Bo człowiek wykształcony i myślący - powtarzam: myślący - bez wątpienia musi dostrzegać rażące różnice między dwoma kosmogoniami z Księgi Rodzaju. > Obie kosmogonie są zgodne w tym, co jest tu najbardziej istotne: stwórcą świata jest odwieczny i wszechmocny Bóg, a człowiek jest stworzony na Jego obraz.
I obie się zgodnie mylą. Obecnie wiemy, że było inaczej. Człowiek nie był celem ewolucji naturalnej, a boskie usługi nie były potrzebne gdy Wszechświat powstawał.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Vytautas (4394 punktów) | >> Obie kosmogonie są zgodne w tym, co jest tu najbardziej istotne: stwórcą świata jest odwieczny i wszechmocny Bóg, a człowiek jest stworzony na Jego obraz. >I obie się zgodnie mylą. W jednym się jednak nie mylą, w tym mianowicie, że człowiek i bogowie są podobni. Przecież ludzie tworzyli bogów na obraz i podobieństwo swoje.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > dla nich ważniejsza od ścisłego opisu wydarzeń była refleksja teologiczna.Że tak powiem: trudno byłoby napisać o nich coś bardziej poniżającego  .
...to jest pozostałość różnych ruchów, które nie zostały zrobione. (Julia Pitera)
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Czy Wasz spór dotyczy tego, według której wersji został stworzony świat? czy też która alegoria stworzenia świata jest bardziej fantastyczna?
|
|
| |  | 17 na 17 | Ignorancja (4718 punktów) | >3.Rozważanie czy to jahwista czy kapłan nie ma żadnego sensu. Jan znał te dwa fragmenty jako całość i tak to traktował. Po co to napisałeś? Chciałeś udowodnić, że się nie znam? Znam. Tylko co to niby wnosi? (876543)
A może nam jakoś sensownie wytłumaczysz co wnosi czepianie się tego Jana i przypisywanie mu miałkości umysłu? Bo to robisz twierdząc jakoby Jan traktował oba fragmenty jako całość. Przy nawet chęciach wielkich niczym Czomolungma trudno uznać te wersy za całość i tylko w istocie wielkim kretynem być trzeba, by nie dostrzec ich nie tylko inności, ale wręcz sprzeczności.
Przypomnę tylko, że porównując oba jaskrawo wali się harmonogram boskiej pracy. Raz stwarza Jahwe-Byczek najpierw zwierzatka, a potem ludzi, natomiast w drugiej wersji autor utrzymuje, jakoby stwórca najpierw stworzył człowieka Adama, a potem dopiero faunę.
Jak rozumiem tobie te niezgodności zupełnie nie przeszkadzają, by traktować biblię jako źródło miarodajne? I jeszcze taki sam brak spostrzegawczości przypisujesz twórcy czwartej ewangelii?
Poza tym mój drogi zdaje się, że nigdzie nie ma wyraźnie napisane, że grzech pierworodny dokonał się dnia szóstego, albo siódmego, albo dwunastego? Tak, czy nie? Zatem sobie dowolnie spekulujesz.
Jedyne, co można, jak już kto bardzo chce te absurdy analizować i przypisywać im jakieś wartości historyczne, to przyjąć, że grzech pierworodny dokonał się po stworzeniu Adasia i Ewci i wszystkich zwierzątek, czyli po dniu szóstym. Kwestią otwartą pozostaje ile czasu (dni, miesięcy, lat) upłynęło i ile się Adaś z Ewcią zdążyli naprzechadzać po Edenie, nim durna Ewcia nadziała się na węża. Biblia w tym punkcie milczy.
Za to przypomnę ten urywek:
2 A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął1 dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. 3 Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.
Jakoś nie widać z tego wersu, by dnia siódmego coś zakłóciło sielankę pana byczka. Wręcz przeciwnie bożek pastuchów zda się póki co bardzo zadowolony ze swego dzieła, co raczej nie miałoby miejsca, gdyby wcześniej została pokalana praca demiurga nieposłuszeństwem jego stworzenia. Nieprawdaż? Ba, byczek Jehowa jest tak kontent, że ustanawia tenże dzionek świętym.
I jak tam genialny interpretatorze? Jakieś refleksje?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | |  | | 876543 (243 punktów) |
>Za to przypomnę ten urywek: > 2 A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął1 dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. 3 Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.Jakoś nie widać z tego wersu, by dnia siódmego coś zakłóciło sielankę pana byczka. >Wręcz przeciwnie bożek pastuchów zda się póki co bardzo zadowolony ze swego dzieła, co raczej nie miałoby miejsca, gdyby wcześniej została pokalana praca demiurga nieposłuszeństwem jego stworzenia. Nieprawdaż? Ba, byczek Jehowa jest tak kontent, że ustanawia tenże dzionek świętym.
No tak, człowiek to pępek wszechświata. Z powodu odstępstwa Bóg ma się załamać, złożyć urząd i odejść w zapomnienie. To tak głupia teza, że aż odpisze.
Mierne jest to Twoje nabijanie się wiec sobie daruj. Chcesz dyskusji to pisz konkretnie.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > Z powodu odstępstwa Bóg ma się załamać, złożyć urząd i odejść w zapomnienie. Gdybyż tak jeszcze zechciał łaskawie zabrać swe wierne sługi do rajskich ogrodów..
|
|
| | | |  | 8 na 12 | Ignorancja (4718 punktów) | > >Wręcz przeciwnie bożek pastuchów zda się póki co bardzo zadowolony ze swego dzieła, co raczej nie miałoby miejsca, gdyby wcześniej została pokalana praca demiurga nieposłuszeństwem jego stworzenia. Nieprawdaż? Ba, byczek Jehowa jest tak kontent, że ustanawia tenże dzionek świętym.> No tak, człowiek to pępek wszechświata. Z powodu odstępstwa Bóg ma się załamać, złożyć urząd i odejść w zapomnienie. To tak głupia teza, że aż odpisze.Ależ ty odpisujesz cały czas, choć sensu w twych wpisach doszukać się trudno. No ale zapału to ci odmówić nie mozna. Nie chodzi o załamanie, czy składanie urzędu tylko o to, ze strasznie zadufany ten bożek musiałby być, skoro o zadowolenie przyprawiło go nawet, że dzieło mu nie wyszło. Jak to połączysz z boską doskonałością? Pewnie jakoś połączysz. Na takich jak ty zawsze mozna liczyć. Nie krepuj się. Awansowałeś na jednego z głównych pajaców tego forum i dostarczasz przynajmniej mnie przedniej rozrywki. Zważ jednak przy tem, że ta twoja biblia wyraźnie w dalszych wersach opisuje, że się byczek wkurwiszy. Jakieś refleksje? > Mierne jest to Twoje nabijanie się wiec sobie daruj. Chcesz dyskusji to pisz konkretnie.Ja piszę konkretnie, tyle, że nie ku twojemu upodobaniu i stąd twe niezadowolenie. Natomiast czy i co mam sobie darować nie ty będziesz decydował. Miłego dnia. 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | Nie gniewaj się, ale te pytania są strasznie infantylne, więc nie mam zamiaru się zajmować odpowiadaniem.
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Nie gniewaj się, ale te pytania są strasznie infantylne, więc nie mam zamiaru się zajmować odpowiadaniem.Pan 876543:>No tak, człowiek to pępek wszechświata. Z powodu odstępstwa Bóg ma się załamać, złożyć urząd i odejść w zapomnienie. To tak głupia teza, że aż odpisze. Ja się z Panem całkowicie zgadzam. Przedstawił Pan wyżej tak głupią tezę ze odpisywać nie warto. Ale Pan się wysilił i odpisał:>Mierne jest to Twoje nabijanie się wiec sobie daruj. I znowu się z Panem zgadzam. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. I teraz Pan rąbnął z grubej rury:>Chcesz dyskusji to pisz konkretnie. Dla mnie było konkretnie, choć prześmiewczo i lekceważąco do głupoty podzielanej przez miliony, ale może być konkretniej red. Izdebski opublikował tu dwa artykuły: www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegamiwww.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwaZaprzeczy Pan zawartym w tych artykułach konkretom? Oczywiście Pan wierzy w starodawne bajdy i świętość zapisu w przemieszanym zbiorze przeróżnych, mitów, bajeczek, opowieści dziwnej treści, a także zdarzeń prawdziwych. Pani Ignorancja, kpi sobie z takiej wiary. Jestem po jej stronie, gdyż po jej stronie stoi naukowa wiedza, a nie wiara. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | Jak znajdę czas to przeczytam te artykuły i odpowiem. Na razie brak czasu. Praca.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
> I teraz Pan rąbnął z grubej rury:>Chcesz dyskusji to pisz konkretnie. > Dla mnie było konkretnie, choć prześmiewczo i lekceważąco do głupoty podzielanej przez miliony, ale może być konkretniej red. Izdebski opublikował tu dwa artykuły:> www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami> www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa> Zaprzeczy Pan zawartym w tych artykułach konkretom?Zaprzeczę i to bardzo wielu, choć nie wchodzę w polemikę z braku czasu. Zwyczajnie nie mam go na tyle, by się po kolei bawić w sprawdzanie. Robię to właśnie z "ukrzyżowanym Dionizosem" i efekt jest bardzo marny, bo nikt jakoś nie broni tez, które mogę poczytać w podobnych tym artykułom. Niedawno tutaj ktoś w dyskusji wymusił na mnie przeczytanie Deschnera. Otworzyłem go, zacząłem czytać i trafiłem na zwykłe kłamstwo autora. Napisał, że św Paweł usprawiedliwiał kłamstwo i podał cytat z listów. Ale po prostu otworzyłem ten list i się okazało, że Paweł mówił tam o obrzezaniu, a nie jak chciał Deschner, o tym, że trzeba fałszować pismo na chwałę bożą. Czy po tym doświadczeniu mam być chętniejszy na czytanie kolejnych artykułów z tego portalu, który tak się zachwyca Deschnerem? Skoro nawet taki "nieuk sromotnikowy" jak ja(cytat o mnie), z taką łatwością łapie "autorytet" na kłamstwie. I nawet nie chodzi o czytanie, ale o zwykłe ufanie bez sprawdzania. A Izdebski ma prawo do takiej swojej interpretacji. Ja się z nią zwyczajnie nie zgodzę. Dlaczego? Bo kiedyś byłem tam gdzie on, a dziś nie mam zamiaru wracać do tego punktu, bo tam było za dużo takich Descherów, a ja już im nie wierze. Są też inne artykuły na ten temat. I to zwykle ciekawsze.
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> >>>Dla mnie było konkretnie, choć prześmiewczo i lekceważąco do głupoty podzielanej przez miliony.> Zaprzeczę i to bardzo wielu, choć nie wchodzę w polemikę z braku czasu.Popieprzyć głupoty to sobie każdy może. Jak Pan nie ma czasu, to niech Pan dupy nie zawraca. > Zwyczajnie nie mam go na tyle, by się po kolei bawić w sprawdzanie.Pan nie ma czasu na sprawdzanie, a ja możliwości na Pana zdiagnozowanie. Trzeba się zadowolić tym co możliwe. > Robię to właśnie z "ukrzyżowanym Dionizosem" i efekt jest bardzo marny, bo nikt jakoś nie broni tez, które mogę poczytać w podobnych tym artykułom.Szczególnie tez, które Pan sam sobie wymyślił, a teraz ostro się nim przeciwstawia. > Niedawno tutaj ktoś w dyskusji wymusił na mnie przeczytanie Deschnera.O krótka nać! Zgwałcono Pańską niewinność na tym grzesznym forum. Zmuszono Pana do przeczytania mądrej książki. Wszak to dla zniewolonego wiarą umysłu okrutne tortury. > Otworzyłem go, zacząłem czytać i trafiłem na zwykłe kłamstwo autora.Ło Boze! Aż tyle wysiłku, może Panu żyłka myśląca penc. Przecież wybitny intelektualista katolicki - Jan Lewandowski - tak celnie się z Deschnerem rozprawia. Można go tylko cytować i już za katolickiego inteligenta robić. Podsyłam Panu linki. www.effatha.org.pl/apologetyka/deschner.htmwww.apolog(*)yli-karlheinz-deschner-w-akcjiwww.trinit(*)lt-Mitry-a-chrzescijanstwo.htmwww.trinit(*)rcia-Judasza-sa-sprzeczne_.htmwww.trinit(*)-zycia-i-nauczania-Jezusa_.htm> Czy po tym doświadczeniu mam być chętniejszy na czytanie kolejnych artykułów z tego portalu, który tak się zachwyca Deschnerem?Wystarczyło ździebko inteligencji aby się zorientować, iż to zupełnie nie dla Pana portal. Ten portal nie zachwyca się niczym i nikim, a rzadko który uczestnik naszego forum bezgranicznie ufa jakimkolwiek autorytetom. Na przykład mnie nie zachwyca ani Deschner, ani - drugi przypisywany nam autorytet - Dawkins, ale obu - tak jak i wielu innych - uważam za mądrych ludzi i ważnych uczonych, których dorobek warto poznać. > Skoro nawet taki "nieuk sromotnikowy" jak ja(cytat o mnie), z taką łatwością łapie "autorytet" na kłamstwie. I nawet nie chodzi o czytanie, ale o zwykłe ufanie bez sprawdzania.Wielki z Pana autorytet intelektualny - z czym mieliśmy już szansę się zapoznać, ale także moralny - zarzucając komuś kłamstwo. Gratuluję. Czytając Pańskie teksty myślałem iż Pan błądzi i się myli, ale, że każdy sądzi według siebie, to widzę, że Pan świadomie kłamał i manipulował. > A Izdebski ma prawo do takiej swojej interpretacji.Tak, wszyscy mamy. Na szczęście inkwizycja i cenzura przeszły do historii. > Ja się z nią zwyczajnie nie zgodzę.Byłby to cud, a ja w cuda nie wierzę. > Dlaczego? Bo kiedyś byłem tam gdzie on, a dziś nie mam zamiaru wracać do tego punktu,Jeden z bardziej typowych zwrotów retorycznych ograniczonej fideizmem półinteligencji, "ateistą byłem, ale się nawróciłem". Takie pierdoły to są przekonywujące tylko dla Pańskiej wspólnoty światopoglądowej. Nigdy Pan nie był intelektualnie tam gdzie był i jest Izdebski, jak i ludzie podzielający z nim światopogląd, a powiem nawet więcej. Pańskie religijne chomąto nigdy nie pozwoli Panu tam dotrzeć. Nie dla psa kiełbasa, co najwyżej ogryzki. > Są też inne artykuły na ten temat. I to zwykle ciekawsze.Tak, podałem do nich linki i tam powinien Pan - przy tej mądrej i ciekawej literaturze pozostać. Po co się tu narażać na niezrozumienie i kpinę. Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba. Red. Agnosiewicz. "Wprowadzenie".Dalszych samozachwytów nad własną wiedzą i mądrością swoich autorytetów. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >Czytając Pańskie teksty myślałem iż Pan błądzi i się myli, ale, że każdy sądzi według siebie, to widzę, że Pan świadomie kłamał i manipulował.
Proszę Pana, to dość poważne zarzuty. Nie wolno ich rzucać ot tak sobie, więc oczekuję ich rozwinięcia i przykładu, gdzie to niby świadomie kłamię i manipuluję.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Czy po tym doświadczeniu mam być chętniejszy na czytanie kolejnych artykułów z tego portalu, który tak się zachwyca Deschnerem? Skoro nawet taki "nieuk sromotnikowy" jak ja (cytat o mnie), z taką łatwością łapie "autorytet" na kłamstwie. I nawet nie chodzi o czytanie, ale o zwykłe ufanie bez sprawdzania. Wielki z Pana autorytet intelektualny - z czym mieliśmy już szansę się zapoznać, ale także moralny - zarzucając komuś kłamstwo. Gratuluję. Czytając Pańskie teksty myślałem iż Pan błądzi i się myli, ale, że każdy sądzi według siebie, to widzę, że Pan świadomie kłamał i manipulował. >Proszę Pana, to dość poważne zarzuty. Nie wolno ich rzucać ot tak sobie, więc oczekuję ich rozwinięcia i przykładu, gdzie to niby świadomie kłamię i manipuluję. Tak, to poważny zarzut i stąd moja reakcja na Pańskie zadufane nieuctwo.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Deschner to kłamca i manipulant. Mógłbym co prawda sądzić, że skoro powołuje się np. na Raschkego to nie sprawdzi, że tezy tego drugiego są patykiem pisane. Ale co mam powiedzieć, gdy Deschner wyciąga zdanie z kontekstu i kłamie w żywe oczy w swojej książce? Karheinz Deschner "Kiedy zapiał kur" t.1 rozdział "Oszustwo na chwałę Bożą jest w chrześcijaństwie dozwolone" Cytat:Chrześcijańskie prawdy wiary były podbudowywane kłamstwem nawet przez najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła . Na Pawła też pada podejrzenie o podobne praktyki. Bo przecież pisze on: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'".
To cytat z tego jego wspaniałego "dzieła". Można sprawdzić, że przypis odwołuje się BEZPOŚREDNIO do Nowego Testamentu. Ale co będzie gdy zajrzymy na całość tekstu, jaką tam można zobaczyć? List do Rzymian 3, 1-8 Cytat:(1) Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania (2) Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże. (3) Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? (4) żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że Paweł pisze o kłamstwie w niedotrzymaniu Prawa Mojżeszowego i o obrzezaniu. Kłamstwo to inaczej niewierność, łatwo to dostrzec w tekście. Tymczasem Deschner swoich czytelników okłamuje, bo mówi, że to słowa o fałszowaniu tekstu. Mówiąc wprost- Deschner ludzi takich jak Pan uważa za debili, którzy nie sięgną na półkę i nie sprawdzą tego co on wygaduje. Dobrze wie, że jego tezy są patykiem pisane, dlatego musi je podpierać kłamstwami, przeinaczeniami, niedopowiedzeniami i pólprawdami. Przykłady można by mnożyć. Wystarczyło, że zacząłem czytać jego książkę i już znalazłem taki przykład. Ludzie ode mnie mądrzejsi zwyczajnie nie będą się z nim spierać, bo z takim "warsztatem" się nie polemizuje. O takim "warsztacie" się milczy. Skoro zarzucił mi Pan kłamstwo, to proszę to udowodnić lub przeprosić. Nie poczuwam się do dyskusji na poziomie oszczerstw, więc albo Pan pokaże, gdzie to kłamie i manipuluję albo przeprosi, bo zwyczajnie czasami można się zagalopować i powiedzieć coś za dużo, ale potem trzeba to sprostować.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Wielce Szanowny Pan 876543 znowu to samo: Deschner to kłamca i manipulant. Dobrze wie, że jego tezy są patykiem pisane, dlatego musi je podpierać kłamstwami, przeinaczeniami, niedopowiedzeniami i pólprawdami. Przykłady można by mnożyć.----------------------------------------- > Skoro zarzucił mi Pan kłamstwo, to proszę to udowodnić lub przeprosić.Teraz mam zarzut jeszcze większego kalibru, jest Pan głupcem, który nie potrafi zrozumieć tego co inni piszą, a dokonuje Pan ocen tych, którym nie sięga Pan intelektualnie nawet do pięt. > Ale co mam powiedzieć, gdy Deschner wyciąga zdanie z kontekstu i kłamie w żywe oczy w swojej książce?> Karheinz Deschner "Kiedy zapiał kur" t.1 rozdział "Oszustwo na chwałę Bożą jest w chrześcijaństwie dozwolone"> Cytat:Chrześcijańskie prawdy wiary były podbudowywane kłamstwem nawet przez najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła . Na Pawła też pada podejrzenie o podobne praktyki. Bo przecież pisze on: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'".
>To cytat z tego jego wspaniałego "dzieła". Można sprawdzić, że przypis odwołuje się BEZPOŚREDNIO do Nowego Testamentu. Ale co będzie gdy zajrzymy na całość tekstu, jaką tam można zobaczyć? >List do Rzymian 3, 1-8 Cytat: >(1) Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania (2) Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże. (3) Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? (4) żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7)
>Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą!
> Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że Paweł pisze o kłamstwie w niedotrzymaniu Prawa Mojżeszowego i o obrzezaniu. Kłamstwo to inaczej niewierność, łatwo to dostrzec w tekście.Moim zdaniem, do takiej interpretacji trzeba być fideistycznym geniuszem najlepszego katolickiego chowu. Ja w tym cytacie też dostrzegam nawoływanie do kłamstwa na chwałę bożą. Pan interpretuje to inaczej, a więc co najwyżej może tu występować różnica w interpretacji, ale nie ma tu dowodu kłamstwa. Zarzut kłamstwa jest obrzydlistwem właśnie na katolickim poziomie - co mnie zbulwersowało i co wyraźnie napisałem. Ale właśnie ten Pański przykład jest już dobrym przykładem kłamstwa na chwałę bożą i daleko szukać nie trzeba. Wystarczy pomyśleć.> Tymczasem Deschner swoich czytelników okłamuje, bo mówi, że to słowa o fałszowaniu tekstu. Mówiąc wprost - Deschner ludzi takich jak Pan uważa za debili, którzy nie sięgną na półkę i nie sprawdzą tego co on wygaduje. "Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami".Mam zwyczaj dokładnie sprawdzać, gdyż tego nauczono mnie na świeckim uniwersytecie w czasach PRL-u, a później - w praktyce zawodowej - też musiałem tego przestrzegać. Wiem, że każdy - nawet największy i najbardziej inteligentny erudyta - popełnia błędy lub nie do końca zweryfikuje jakieś twierdzenie, ale do kłamstwa potrzebna jest z zła wola, na przykład tak wyrażona: (Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?) i tą złą wolę, do zarzutu kłamstwa, trzeba udowodnić, a tego się Panu w żadnej mierze nie udało uczynić. > Skoro zarzucił mi Pan kłamstwo, to proszę to udowodnić lub przeprosić. Nie poczuwam się do dyskusji na poziomie oszczerstw, więc albo Pan pokaże, gdzie to kłamie i manipuluję albo przeprosi, bo zwyczajnie czasami można się zagalopować i powiedzieć coś za dużo, ale potem trzeba to sprostować.Wielce Szanowny Panie, nie poczuwam się do konieczności rozmowy z durniami, którzy nie potrafią prostego tekstu zrozumieć. Wystarczy mi, że tę głupotę tak ewidentnie wykażę, iż inteligentny czytelnik potrafi ją zrozumieć. Wyżej wyjaśniłem wszystko co mam w tej sprawie do powiedzenia. Andrzej.51:Pewne zamieszanie wywołało powołanie się przeze mnie na krótki fragment z jego doskonałej skądinąd książki I znowu zapiał kur. Posiada ona jednak bardzo pochlebne recenzje wydane m.in. przez dwóch chrześcijańskich teologów, którzy twierdzą, że jest to "historia Kościoła, jakiej jeszcze nigdy nie napisano; świadectwo niepospolitej erudycji i długoletniej ofiarnej pracy [...]" (pastor Hermann Raschke, skądinąd znany nam z podanego przeze mnie cytatu z Deschnera) oraz że "co do meritum: trudno byłoby udowodnić Deschnerowi, że się myli w którejkolwiek ze swych konstatacji" (teolog protestancki prof. dr Fritz Blanke).
A tymczasem 876543 - wielki znawca chrześcijaństwa - nazwał Deschnera pacanem, a i ja przy okazji zasłużyłem u niego na identyczny epitet. Oczywiście każdy ma prawo mieć zastrzeżenia do tego, co pisze Deschner, czy też to podważać. To przecież oczywiste i nawet wskazane, ale tak mocne słowa w ustach osoby o dość specyficznych poglądach to wyraz arogancji. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | W takim razie nie pozostaje mi nic więcej, niż współczuć Panu, skoro słowa Cytat:Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? istnieją według Pana jako coś wyrwane z kontekstu. Piszę sobie, pisze o obrzezaniu i o tym, że człowiek to kłamca, deklaruje kierowanie się w życiu Prawem Mojżeszowym, a robi inaczej. I nagle piszę sobie zdanie o czymś zupełnie innym. A potem znowu piszę sobie, piszę dalej o obrzezaniu. Deschnerowska metoda ateistyczna? Gratuluje wykształcenia na świeckim uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Św. Paweł:Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! > W takim razie nie pozostaje mi nic więcej, niż współczuć Panu, skoro słowa> Cytat:Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? > istnieją według Pana jako coś wyrwane z kontekstu.Nie te słowa są dobrze osadzone w całym kontekście i nawołują do kłamstwa na chwałę boża, o czym napisał właśnie Deschner, zresztą ponownie teraz przeczytałem całe Pawłowe pouczania w Ewangelii i mieści się to w całym kontekście. > Piszę sobie, pisze o obrzezaniu i o tym, że człowiek to kłamca, deklaruje kierowanie się w życiu Prawem Mojżeszowym, a robi inaczej."Pisze sobie".Pieprzy sobie, trochę o tym, a trochę o owym. Bełkoce też sobie, gdyż brak biedaczynie słów i jak Pan pisze: zamiast napisać "niewierność" to wstawia "kłamstwo" i dopiero jaśnie oświecony Pan, po jedynie słusznej analizie, próbuje nam tu uświadomić, że "Kłamstwo to inaczej niewierność, łatwo to dostrzec w tekście". A tu jakiś wstrętny Deschner wykazuje nawoływanie do kłamstwa dla chwały Boga. To skandal! Jak on tak może!Albo pełna Pańska żenada!"Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni". "Oto słowo Boże"Prawo Mojżeszowe w swojej pozareligijnej części jest banałem www.izrael(*)toria/patriarchowie_prawo.html a w części religijnej przez katolików prawem nie przestrzeganym. Gorzej! Rozwinięcie Prawa Mojżeszowego znajduje się w Księdze kapłańskiej oraz w Księdze powtórzonego prawa i te zapisy wszyscy bogobojni katolicy mają głęboko w dupie. Właśnie jest to obrzydliwa metoda wyrywania z kontekstu tego co nam aktualnie pasuje. Sztuka zakłamanej manipulacji nawet świętym tekstem, do którego udaje się nabożny szacunek. > Gratuluje wykształcenia na świeckim uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu.Zawiodę Pana - moje uczelnie, to UJ i UW, a później, już jako dorosły studiowałem teologię na ChAT. Zresztą tu najważniejsze jest to co mamy w głowach, a to uwidocznia się już po kilku postach. Ja tam już dobrze wiem, co z Pana za numer i co za Panem stoi, a wiem to tylko z Pańskich tu wypowiedzi. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | Mało mnie obchodzi, które uniwersytety Pan kończył. Interesują mnie Pańskie słowa i słowa Deschnera. Deschnerowi się "wyrwało" z kontekstu. Z Panem nie będę dyskutował z powodów podanych wyżej. Człowiek, którego książki skrytykowałem to manipulant, bo jak pokazałem manipuluje wyrywając z kontekstu zdanie i pisze, że to dowód na kłamstwa Pawła na temat Chrystusa. Kłamstwa w znaczeniu - wymyślania. Czyli, że Deschner mówi - Paweł fałszował swoje pisma. Deschenr sugeruje - Chrystus nie istniał, bo Paweł fałszował swoje pisma. Itp itd.
I nie ma to nic wspólnego z osądzaniem. Nie moja sprawa, czy za to co zrobił, będzie mu wybaczone, czy poniesie karę. Natomiast milczenie i udawanie, że jest prawdomówny, to według Pana wypełnianie Prawa Bożego? No to ciekawe stwierdzenie.
Tu niestety kończę z Panem rozmowę, bo jak już wspominałem, nie mam zwyczaju dyskutować z ludźmi, którzy bezpodstawnie kogoś szkalują. Ma Pan dwie możliwości- przeprosić lub pokazać, gdzie kłamie i manipuluję. Owszem przeczytam odpowiedź, ale dopóki jednej z dwóch tych rzeczy Pan nie zrobi, to będę tylko czytał(najprawdopodobniej) to co Pan napisze. Zresztą mnie jakoś nieszczególnie denerwują te oskarżenia. Przywykłem, że ludzi ponosi, zwłaszcza w sieci. Więc urazy nie żywię, chodzi tylko o zasady.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 11 na 11 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Mało mnie obchodzi, które uniwersytety Pan kończył.Bardzo to Pana interesuje skoro imputuje mi Pan wykształcenie na świeckim uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu.> Interesują mnie Pańskie słowa i słowa Deschnera.To trzeba nauczyć się czytać ze zrozumieniem, a tego na katolickich wydziałach i uczelniach nie uczą. Tam wiara w autorytety wystarcza. > Deschnerowi się "wyrwało" z kontekstu.W miejscu, które Pan przytoczył nic mu się nie wyrwało, tylko fideistyczne chomąto zrozumieć tej wypowiedzi nie pozwalało. > Z Panem nie będę dyskutował z powodów podanych wyżej.Nie zauważyłem, abym z Panem dyskutował, co najwyżej wykazuję Pańskie zacietrzewienie, bezpodstawne ubliżanie ludziom, przy minimalnej wiedzy, ot typowy katolicki inteligent. > Człowiek, którego książki skrytykowałem to manipulant, bo jak pokazałem manipuluje wyrywając z kontekstu zdanie i pisze, że to dowód na kłamstwa Pawła na temat Chrystusa.Albo już zupełnie wszystko się Szanownemu Panu pieprzy, albo potrzebuje Pan pomocy specjalisty. O kłamstwach na temat Chrystusa jeszcze nie rozmawialiśmy. Tu już chyba i manipulacjach mowy być nie może - przeszedł Pan na bełkot. > Kłamstwa w znaczeniu - wymyślania. To już \"wymyślania\", a nie \"niewierność\"?:>Piszę sobie, pisze o obrzezaniu i o tym, że człowiek to kłamca, deklaruje kierowanie się w życiu Prawem Mojżeszowym, a robi inaczej. "Pisze sobie". Pieprzy sobie, trochę o tym, a trochę o owym. Bełkoce też sobie, gdyż brak biedaczynie słów i jak Pan pisze: zamiast napisać "niewierność" to wstawia "kłamstwo" i dopiero jaśnie oświecony Pan, po jedynie słusznej analizie, próbuje nam tu uświadomić, że "Kłamstwo to inaczej niewierność, łatwo to dostrzec w tekście". A tu jakiś wstrętny Deschner wykazuje nawoływanie do kłamstwa dla chwały Boga.
> Czyli, że Deschner mówi - Paweł fałszował swoje pisma.Gdzie Deschner tak mówi? Ja nie zauważyłem, a Pan go nie zacytował. > Deschenr sugeruje - Chrystus nie istniał, bo Paweł fałszował swoje pisma.Gdzie Deschner tak mówi? Ja nie zauważyłem, a Pan go nie zacytował. > Itp itd.Co itp itd? > I nie ma to nic wspólnego z osądzaniem.Najwięcej ma to wspólnego z wściekłością i głupotą jego krytyków. > Nie moja sprawa, czy za to co zrobił, będzie mu wybaczone, czy poniesie karę.Na nasze szczęście Inkwizycja już nie działa i możecie Szanowni Państwo tylko gdzieś mu tam nagwizdać. Najlepszym dowodem na słuszność jego wywodów jest Wasza nienawiść. > Natomiast milczenie i udawanie, że jest prawdomówny, to według Pana wypełnianie Prawa Bożego? No to ciekawe stwierdzenie.Tak, ciekawe stwierdzenie, tylko czyje? A poza tym to Pan się dobrze czuje? > Tu niestety kończę z Panem rozmowę,Rozmowa z Panem? A na jaki temat Wielce Szanowny Panie. > bo jak już wspominałem, nie mam zwyczaju dyskutować z ludźmi, którzy bezpodstawnie kogoś szkalują.Dlatego - miedzy innymi - właśnie ani nie rozmawiam, ani nie dyskutuję z Panem, drugą - nie mniej ważną przyczyną - jest to, że nie można rozmawiać z kimś kto nie potrafi najprostszych tekstów zrozumieć. > Ma Pan dwie możliwości- przeprosić lub pokazać, gdzie kłamie i manipuluję.Nie mam żadnych i to najmniejszych. Po pierwsze to Pan powinien przeprosić tu rozmówców, których Pan obraził (i Deschnera też, ale on ma to gdzieś) a po drugie - już to wykazałem i wszyscy inteligentni czytelnicy to zrozumieli - ale jest to poza Pańskimi możliwościami intelektualnymi, aby do Pana mogło dotrzeć > Owszem przeczytam odpowiedź, ale dopóki jednej z dwóch tych rzeczy Pan nie zrobi, to będę tylko czytał(najprawdopodobniej) to co Pan napisze.Na naszym forum jest taka opcja, iż mogą się czyjeś wypowiedzi nie wyświetlać i może Pan z niej skorzystać. Ja dalej mam zamiar kpić z Pańskich mądrości. > Zresztą mnie jakoś nieszczególnie denerwują te oskarżenia. Przywykłem, że ludzi ponosi, zwłaszcza w sieci.Nic mnie nie ponosi, tylko jestem wprost przewrażliwiony na głupotę, szczególnie tą połączoną z pychą o obrażaniem innych ludzi. > Więc urazy nie żywię, chodzi tylko o zasady.Nareszcie pełna zgoda, choć tylko w jednym zdaniu na cały wątek. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | Panie Andrzeju, gdy racjonalista używający rozumu rozmawia z oburzonym człowiekiem wiary - poruszają się w całkowicie dwóch różnych przestrzeniach , niestety porozumienie z reguły nie jest możliwe. Mimo wszystko podziwiam pana za cierpliwość oraz nadwątlony conieco spokój  Może dla intrlokutora pana odpowiedź nie jest pouczająca, ale dla mnie tak, i to szalenie  serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Panie Andrzeju, gdy racjonalista używający rozumu rozmawia z oburzonym człowiekiem wiary - poruszają się w całkowicie dwóch różnych przestrzeniach, niestety porozumienie z reguły nie jest możliwe.Dlatego bardzo często tu powtarzam: Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.> Mimo wszystko podziwiam pana za cierpliwość oraz nadwątlony co nieco spokój  Tak, jestem mało odporny na głupotę (nie mylić z naturalną nam wszystkim niewiedzą), szczególnie tą uporczywą, zamkniętą na wszelaką argumentację. Łączącą się z niskim poziomem inteligencji i wiedzy, a głęboką wiarą w słuszność własnej racji. > Może dla interlokutora pana odpowiedź nie jest pouczająca, ale dla mnie tak, i to szalenie  Przecież tak naprawdę, to ja właśnie dla Pana i ludzi nam podobnych piszę. Jestem na tym forum już parę lat i od kilkudziesięciu forumowiczów sporo się w tym czasie nauczyłem - za co jestem im ogromnie wdzięcznym. Tak, nasze forum uczy i inspiruje do poszerzania naszej wiedzy.
Serdecznie pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Deschner to kłamca i manipulant. Mógłbym co prawda sądzić, że skoro powołuje się np. na Raschkego to nie sprawdzi, że tezy tego drugiego są patykiem pisane.<A skąd ty wiesz o tezach Raschego, jeżeli jego książki nie trzymałeś nawet w rękach. Na rynku jest niedostępna.  Może byłeś ostatnio w Dreźnie lub Lipsku? 20 Bibliotek uniwersyteckich na świecie ma tego gniota w swoim księgozbiorze.  Nie mają za to dzieła innego wybitnego teologa Karola Wojtyły - Pamięć i tożsamośćAle to nie jest zmartwienie. To dzieło jest do zdobycia (używane w dobrym stanie) już za 1 Centa.  > Ale co mam powiedzieć, gdy Deschner wyciąga zdanie z kontekstu i kłamie w żywe oczy w swojej książce? Karheinz Deschner "Kiedy zapiał kur" t.1 rozdział "Oszustwo na chwałę Bożą jest w chrześcijaństwie dozwolone"<W czym cię Deschner okłamał? Przecież wg Orygenesa "sam Pan Bóg kłamie, z miłości do nas." Że Pan Bóg darzy nas nieograniczoną miłością to wiemy chociażby z KKK, Bóg jest więc permanentnym kłamcą. Przy cytatach biblijnych podawaj wydanie z którego cytujesz. Wybrałeś bardzo wygładzoną wersję, odbiegającą daleko od dokładniejszych wydań. > List do Rzymian 3, 1-8> Cytat:(1) Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania (2) Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże. (3) Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? (4) żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! Twej genialnej spostrzegawczości uszło że pogrubiony przeze mnie werset pochodzi z Ps.116,11. Mógłbyś to jakoś rozsądnie wytłumaczyć? > Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że Paweł pisze o kłamstwie w niedotrzymaniu Prawa Mojżeszowego i o obrzezaniu.<Tu jest lista innych egzegetów kościelnych interpretujących Rz.3, na pomysł napletka nie wpadł żaden z nich. Achtemeier, Paul J.; Romans 3:1-8: Structure and Argument, AnglTr SupplS 11 (1990), 77-87 Burnett, Gary; Individual and Collective Aspects of Pauline Soteriology in Romans 3, IBS 20 (1998), 159-188 Campbell, W. S.; Romans III as a Key to the Structure and Thought of the Letter, NT 23/1 (1981), 22-40 Canales, Isaac J.; Paul's Accusers in Romans 3:8 and 6:1, EvQ 57/3 (1985), 237-245 Cosgrove, Charles H.; What If Some Have Not Believed? The Occasion and Thrust of Romans 3,1-8, ZNW 78/1-2 (1987), 90-105 Finlan, Stephen; The Background and Content of Paul's Cultic Atonement metaphors (Academia Biblica 19), Atlanta, Georgia 2004 Gignac, Alain; Procès de l'humain ou process de Dieu? Le jeu intertextuel entre Rm 3,1-9 et Ps 50 (LXX), RB 112/1 (2005), 46-62 Hays, Richard B.; Psalm 143 and the Logic of Romans 3, JBL 99/1 (1980), 107-115 Hofius, Otfried; Der Psalter als Zeuge des Evangeliums. Die Verwendung der Septuaginta- Psalmen in den ersten beiden Hauptteilen des Römerbriefes, in: H. G. Reventlow [Hrsg.], Theologische Probleme der Septuaginta und der hellenistischen Hermeneutik, Gütersloh 1997, 72-90 Penna, Romano; I diffamatori di Paolo in Rm 3:8, RicStBib 1/2 (1989), 43-53 Penna, Romano; La funzione strutturale di 3,1-8 nella lettera ai Romani, Bib. 69 (1988), 507- 542 Stowers, Stanley Kent; Paul's Dialogue with a Fellow Jew in Romans 3:1-9, CBQ 46/4 (1984), 707-722 Tobin, Thomas H.; Controversy and Continuity in Romans 1:18-3:20, CBQ 55/2 (1993), 298- 318 Williams, Sam K.; The "Righteousness of God" in Romans, JBL 99 (1980), 241-290 > Wystarczyło, że zacząłem czytać jego książkę i już znalazłem taki przykład. Ludzie ode mnie mądrzejsi zwyczajnie nie będą się z nim spierać, bo z takim "warsztatem" się nie polemizuje. O takim "warsztacie" się milczy.<Z tym warsztatem spierało się wielu teologów posiadających konkordatowe katedry. www.ibka.org/artikel/miz94/scheinheilig.htmlW 1971 r. stał KH Deschner przed sądem w Norymberdze "za obrazę uczuć religijnych". W procesie obrona przedstawiła ekspertyzy wielu renomowanych uczonych posiadających stopnie i tytuły naukowe. Żaden z nich nie nazwał go kłamcą i manipulantem. Przedstaw swoje stopnie naukowe i tytuły, nazwij katedry i Uniwersytety na których jesteś zatrudniony, żebyś mógł uchodzić za osobę kompetentną. Bez tego możesz uchodzić co najwyżej za megalomana i dyletanta. Przynajmniej w moich oczach.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) |
>W 1971 r. stał KH Deschner przed sądem w Norymberdze "za obrazę uczuć religijnych". >W procesie obrona przedstawiła ekspertyzy wielu renomowanych uczonych posiadających stopnie i tytuły naukowe. Żaden z nich nie nazwał go kłamcą i manipulantem. Przedstaw swoje stopnie naukowe i tytuły, nazwij katedry i Uniwersytety na których jesteś zatrudniony, żebyś mógł uchodzić za osobę kompetentną. Bez tego możesz uchodzić co najwyżej za megalomana i dyletanta. Przynajmniej w moich oczach.
Idiotą się jest nie przez brak wykształcenia a brak rozumu, wykształcenie nie usuwa głupoty. Tak samo wykształcenie nie zmienia kłamcy w prawdomówną osobę. Jak ktoś kłamie, bo wyrwał fragment z kontekstu, to choćby i cztery noble z rożnych dziedzin dostał, i tak jest kłamcą.
Już tu miałem rozmówce, który chwalił się wykształceniem. Przy okazji nazywał mnie kłamcą i manipulantem, choć nie potrafił pokazać gdzie kłamie i manipuluję. Czy wykształcenie uwiarygodniło jego słowa, czy wręcz przeciwnie. Słowa dały świadectwo, czego się nauczył?
Dlatego śmieszne teksty w stylu - podaj wykształcenie- będę ignorował.
A co do bibliotek- Marksa, Lenina, Mao, Hitlera i innych degeneratów tez mają?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | > >>>W 1971 r. stał KH Deschner przed sądem w Norymberdze "za obrazę uczuć religijnych".> >>>W procesie obrona przedstawiła ekspertyzy wielu renomowanych uczonych posiadających stopnie i tytuły naukowe. Żaden z nich nie nazwał go kłamcą i manipulantem. Przedstaw swoje stopnie naukowe i tytuły, nazwij katedry i Uniwersytety na których jesteś zatrudniony, żebyś mógł uchodzić za osobę kompetentną. Bez tego możesz uchodzić co najwyżej za megalomana i dyletanta. Przynajmniej w moich oczach.> Idiotą się jest nie przez brak wykształcenia a brak rozumu, wykształcenie nie usuwa głupoty.Tak, najlepszym na to dowodem są wyznaniowe uczelnie i wyznaniowe wydziały na uczelniach. Ilość sprawnych inaczej z tytułami ks. prof. dr hab. jest przeogromna. > Tak samo wykształcenie nie zmienia kłamcy w prawdomówną osobę.Zdecydowanie nie zmienia, czasem nawet kłamstwo ułatwia. > Jak ktoś kłamie, bo wyrwał fragment z kontekstu, to choćby i cztery noble z rożnych dziedzin dostał, i tak jest kłamcą.Braki w wykształceniu powodują natomiast używanie terminów, których się nie rozumie. Kłamstwem zupełnie nie jest "wyrywanie z kontekstu". Kłamstwem jest dopiero świadome wprowadzanie innych w błąd. > Już tu miałem rozmówce, który chwalił się wykształceniem.Tu większość rozmówców ma spore wykształceniem. > Przy okazji nazywał mnie kłamcą i manipulantem, choć nie potrafił pokazać gdzie kłamie i manipuluję.To ja Szanownego Pana tak nazwałem i uzasadniłem dlaczego. Tu: www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,515897#w523282I tu: www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,515897#w523513Dalej to podtrzymuję. Jest jeszcze znacznie gorzej. Idzie Pan w zaparte. > Czy wykształcenie uwiarygodniło jego słowa, czy wręcz przeciwnie.Moim zdaniem, żadne wykształcenie nie uwiarygodnia niczyich słów. Ja nikomu na słowo nie wierzę. Nawet na słowo biblijne. > Słowa dały świadectwo, czego się nauczył?"Świadectwo prawdziwości", to nie nasz język, tu liczą się racjonalne argumenty oparte na nauce. > Dlatego śmieszne teksty w stylu - podaj wykształcenie - będę ignorował.Zupełnie słusznie. Przecież wystarczy kilka postów przeczytać i już wiadomo z kim mamy do czynienia. Dlatego to było pytanie retoryczne nie wymagające odpowiedzi. Przedstaw swoje stopnie naukowe i tytuły, nazwij katedry i Uniwersytety na których jesteś zatrudniony, żebyś mógł uchodzić za osobę kompetentną. Bez tego możesz uchodzić co najwyżej za megalomana i dyletanta. Przynajmniej w moich oczach.
I nawet mało wykształcony człowiek bez ideologicznych klapek zrozumie, że odpowiednimi osobami do oceny dorobku uczonych są inni uczeni, a nie jakieś sądy ideologiczne. Dlatego ten argument: Cytat: W procesie obrona przedstawiła ekspertyzy wielu renomowanych uczonych posiadających stopnie i tytuły naukowe. Żaden z nich nie nazwał go kłamcą i manipulantem. Ma ogromne merytoryczne znaczenie. A cały Pański post świadczy, że nie tylko jest Pan kłamcą i manipulantem, ale idzie Pan w swoich manipulacjach w zaparte i dalej Pan kręci. To żenada i całkowita kompromitacja. Niezależnie od faktycznego poziomu Pańskiego wykształcenia. > A co do bibliotek- Marksa, Lenina, Mao, Hitlera i innych degeneratów tez mają?Książki, proszę Szanownego Pana, są do czytania, a nie do palenia. Natomiast do wszystkich - łącznie z tymi uznawanymi za "Święte" - warto mieć stosunek krytyczny. I co Pan ma jeszcze mądrego do powiedzenia? Ble, ble i w koło Macieju. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Idiotą się jest nie przez brak wykształcenia a brak rozumu, wykształcenie nie usuwa głupoty. Tak samo wykształcenie nie zmienia kłamcy w prawdomówną osobę.<Zostawmy już twoje IQ na boku. Każdy interpretuje Biblię jak mu się podoba. Jeden z przedstawionej listy egzegetów zastanawiał się nad brakiem ogonka w greckiej literze w jednej z zachowanych kopii "Listu do Rzymian" co wydało mu się w ogóle bez sensu, ty masz prawo też rozwodzić się nad skróconym ogonkiem. Najciekawsze że nie ma dowodów że Paweł w ogóle istniał. Ale listy istnieją i weszły do kanonu. Siedem jest fałszywych, drugie siedem jeszcze nie, ale wszystkie są słowem bożym. Napisz jeszcze coś o Twoich proroczych zdolnościach, wiesz co pisał Raschke, nie czytając go. Może zinterpretujesz mój "List do Rzymian" napisany 1.04.2012? Bardzo jestem ciekaw krytycznych uwag. Zacytuję ci jednego z ekspertów, wykształcony, ale być może jak mówisz, jest głupi. Wówczas był prezesem Międzynarodowego Związku Niemieckojęzycznych pisarzy. Cytat:Głównym tematem Deschnera we wszystkich jego badaniach w których bądź co bądź współpracowały nazwiska najwyższej rangi, m.in. katolicy, jest stosunek Kościoła do wojny. ..A ponieważ ja sam od lat pracuję, badam i publikuję w temacie Kościół/wojna, muszę potwierdzić że Panu dr Deschnerowi nigdzie nie można dowieść fałszywych faktów. Dlatego muszę potwierdzić jego punkt widzenia i stwierdzam że radykalna szczerość Deschnera w poszukiwaniu prawdy o wiele znaczniej jest do przyjęcia, niż to dotychczasowe, znane milczenie wielkich Kościołów o swojej współodpowiedzialności. Szwajcarski katolik Hans Kühner- Wolfskehl,przed wojną więzień Dachau, po wojnie przebywający i czynny w Watykanie. Ostatnia rada. Jeżeli chcesz krytycznie ocenić Deschnera to nie w tak prymitywny sposób. Zrobił to H. Mynarek, chwaląc jego aforyzmy,(przewyższające Nietzschego) tytaniczną pracę a zarzucając mu ocenę Kościoła bez uwzględnienia socjologii i filozofii. Tylko gdzie Tobie do Mynarka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
>Tylko gdzie Tobie do Mynarka.
Podałem przykład gdzie Deschner kłamie. Podpieranie się
1. Wykształceniem 2. Autorytetem
świadczy o tym że mam racje, bo nikt z Wa s nie potrafi podważyć mojego przykładu. Gdyby było inaczej, gdyby Deschner tam małostkowo nie kłamał, to bez trudu potrafiłbyś to udowodnić. Możesz sobie uważać, że św Paweł nie istniał, Twoja wola.
Ale Deschner to kłamca, podałem przykład. Nie potrafisz tego przykładu obalić, to nie zarzucaj mnie jakimiś gośćmi, którzy na pewno mają rację bo byli w Dachau i są katolikami. To śmieszne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >świadczy o tym że mam racje, bo nikt z Was nie potrafi podważyć mojego przykładu.< To ty nie udowodniłeś kłamstwa Deschnerowi, bo nie udowodniłeś że Paweł miał na myśli obrzeżanie, co jest i tak bardzo karkołomną tezą, której żaden "uczony w piśmie" z tobą nie podziela.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>świadczy o tym że mam racje, bo nikt z Was nie potrafi podważyć mojego przykładu.> To ty nie udowodniłeś kłamstwa Deschnerowi, bo nie udowodniłeś że Paweł miał na myśli obrzeżanie, co jest i tak bardzo karkołomną tezą, której żaden "uczony w piśmie" z tobą nie podziela.Szkoda Pańskiego wysiłku. Dawniej mawiano, że nie można się pojedynkować z kimś kto nie ma zdolności honorowej.Moim zdaniem Pan 876543 już dawno utracił zdolność prowadzenia merytorycznych dyskusji na racjonalistycznym forum. To kłamca i manipulant, a z takimi dyskusja nie jest możliwą. Dowodem jego świadomego uprawiania kłamstwa jest "pójście w zaparte" pomimo ewidentnych dowodów o braku racji. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) |
> Szkoda Pańskiego wysiłku.> Dawniej mawiano, że nie można się pojedynkować z kimś kto nie ma zdolności honorowej.Moim zdaniem Pan 876543 już dawno utracił zdolność prowadzenia merytorycznych dyskusji na racjonalistycznym forum. To kłamca i manipulant, a z takimi dyskusja nie jest możliwą. Dowodem jego świadomego uprawiania kłamstwa jest "pójście w zaparte" pomimo ewidentnych dowodów o braku racji.> Pozdrawiam serdecznie.> @@@> .> Z oszczercami nie dyskutuje
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
Bogusławski: Dawniej mawiano, że nie można się pojedynkować z kimś kto nie ma zdolności honorowej. Moim zdaniem Pan 876543 już dawno utracił zdolność prowadzenia merytorycznych dyskusji na racjonalistycznym forum. To kłamca i manipulant, a z takimi dyskusja nie jest możliwą. Dowodem jego świadomego uprawiania kłamstwa jest "pójście w zaparte" pomimo ewidentnych dowodów o braku racji.Pan 876543 ripostuje: Z oszczercami nie dyskutujeDziwne, ale to - o czym tu mówiłem i co ewidentnie wykazałem - rozumie Pan Marek Bielecki, który napisał: Bezpodstawne oskarżenie o kłamstwo jest kłamstwem. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,515897#w525574Tylko czy nie jest to moralność Kalego? Jak Kali kłamać to dobrze, a jak Kalemu kłamać to źle. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że Marek Bielecki kłamie. Zarzuciłem mu rasizm. Otóż uważa on, że Hindusi są gorsi od Polaków - katolików. Hinduistyczni ojcowie przekazują swoim dzieciom kłamliwą wiarę, tymczasem katoliccy ojcowie przekazują, zdaniem Bieleckiego, swoim dzieciom prawdziwą wiarę. Jedyną podstawą pod taki pogląd jest rasizm - ojciec M. Bieleckiego jest lepszy, jest nadczłowiekiem ("ma prawdziwego boga"), zaś ojciec jakiegoś Sanjaya z Delhi jest gorszy, bo ma fałszywego boga. Jedynym uzasadnieniem jest "gorsze urodzenie, nie ta rasa, nie to miejsce na Ziemi" = czysty rasizm. Marek Bielecki jednak kłamliwie twierdzi, iż nie jest rasistą. Gdyby nie był, uznawałby hinduizm i chrześcijaństwo za równie prawdziwe, lub równie nieprawdziwe.
Inne kłamstwo M. Bieleckiego, o równie rasistowskim podłożu, to zakładanie, iż tylko nawrócenie na katolicyzm jest "prawdziwe", podczas gdy nawrócenia na islam są, zdaniem M. Bieleckiego, nieprawdziwe, na co zwrócił uwagę między innymi big_zyd. Jak widzimy M. Bielecki z ogromnym zapałem uprawia rasizm, jednocześnie wypierając się go.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Oczywiście, że Marek Bielecki kłamie.Zapewne mu to się zdarza, ale do kłamstwa potrzebna jest świadomość tego czynu: "Kłamca przekazuje informacje niezgodne z jego przekonaniem o rzeczywistości z intencją, by zostały one wzięte za prawdziwe", a skoro sam w te bzdury święcie wierzy, to trudno mu kłamstwo zarzucić, a jeszcze trudniej udowodnić. > Zarzuciłem mu rasizm.pl.wikipedia.org/wiki/RasizmOtóż uważa on, że Hindusi są gorsi od Polaków - katolików. Zaraz, zaraz - Hindusi są gorsi od Europejczyków? Czy hinduiści są gorsi od katolików? To drugie to religiancka głupota, ale nie rasizm. > Inne kłamstwo M. Bieleckiego, o równie rasistowskim podłożu, to zakładanie, iż tylko nawrócenie na katolicyzm jest "prawdziwe", podczas gdy nawrócenia na islam są, zdaniem M. Bieleckiego, nieprawdziwe, na co zwrócił uwagę między innymi big_zyd. Jak widzimy M. Bielecki z ogromnym zapałem uprawia rasizm, jednocześnie wypierając się go.Nie zgadzam się - można Panu Bieleckiemu sprawiedliwie zarzucać religiancką głupotę, ale ja nie doczytałem się u niego postaw rasistowskich. Z tym, że wcale nie twierdzę, iż znam wszystkie wypowiedzi Pana Bieleckiego. Uważam, że np pan Bielecki kłamał w sprawie pani Nowickiej, ale to już było. Mnie już nie chce się do tego wracać i to wyciągać, tym bardziej, że jako świadomy niechrześcijanin uważam Pana Jezusową zasadę: "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuca kamieniem" za słuszną. Choć jak Pan wie, sam bardzo staram się być odpowiedzialnym za każde napisane zdanie, a więc nie kłamać, to nie śmiał bym pierwszy rzucić. Zdecydowanie łatwiej mi odrzucać kamienie, gdy ktoś bezpodstawnie zarzuca kłamstwo innym, tak jak czyni to np pan 876543. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem patrzymy na aspirowanie każdej religii do jedynieprawdziwości i związanego z nią wykluczania innego nieco przez pryzmat narzucony nam przez ludzi wierzących. Jeśli spojrzy się na to na świeżo i zauważy, że dzieciak z Delhi pochodzący od hinduistycznych rodziców będzie na 99% hinduistą, a dzieciak z Rzeszowa na 80% katolikiem i że dzieje się to automatycznie, mówienie, że jedno to prawda (bo tak, bo nasze), a drugie to nieprawda (bo nie nasze) to jest to rasizm. Obok wielu innych brudów, jest to także rasizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Moim zdaniem patrzymy na aspirowanie każdej religii do jedynieprawdziwości i związanego z nią wykluczania innego nieco przez pryzmat narzucony nam przez ludzi wierzących. Jeśli spojrzy się na to na świeżo i zauważy, że dzieciak z Delhi pochodzący od hinduistycznych rodziców będzie na 99% hinduistą, a dzieciak z Rzeszowa na 80% katolikiem i że dzieje się to automatycznie, mówienie, że jedno to prawda (bo tak, bo nasze), a drugie to nieprawda (bo nie nasze) Dotąd zgoda!
>to jest to rasizm. Obok wielu innych brudów, jest to także rasizm. Ale tu już nie. Ja jednak wolę bardziej precyzyjne określenia i np fanatyzmu religijnego nie uznaję za coś lepszego od rasizmu, ale to są inne zjawiska kulturowe.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Sęk w tym, że to nie jest fanatyzm - to normalny stan ludzi religijnych - oni znają prawdziwą wiarę, inni nie. Ilu jest katolików, którzy zakładają, że hinduizm (wudu, buddyzm etc.) jest równie prawdziwy jak ich religia? Musielibyśmy stwierdzić, że 99% katolików to fanatycy. Brakuje określenia. Mnie taka postawa kojarzy się z rasizmem - automatycznym wykluczeniem innego, ale niekoniecznie chęcią mordowania (choć można ją łatwo wzniecić, o czym mówi nam historia i teraźniejszość).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Sęk w tym, że to nie jest fanatyzm - to normalny stan ludzi religijnych - oni znają prawdziwą wiarę, inni nie. Tak, to normalny stan ludzi wierzących, ale żaden naukowiec poważnie zajmujący tym problem nie powie, iż poziom wiary u wszystkich ludzi jest jednakowy. Mamy po to całe bogactwo określeń abyśmy mogli w miarę dokładnie opisywać rzeczywistość. Fanatyzm ludzi niewierzących też może być groźnym, a fanatyzm tych ludzi, którzy wierzą, iż nie wierzą groźnym jest.
>Ilu jest katolików, którzy zakładają, że hinduizm (wudu, buddyzm etc.) jest równie prawdziwy jak ich religia? Po pierwsze, ilu jest katolików, którzy o hinduizmie coś słyszeli. (Wszystko co nie jest katolicyzmem, to "kocia wiara") Ale ja powiem coś smutniejszego. Ilu Polaków uważających się z tolerancyjną i otwartą na świat słyszało o hinduizmie?
>Musielibyśmy stwierdzić, że 99% katolików to fanatycy. Nieprawda, znam wielu katolików, którzy choć uważają, że właśnie ich religia jest jedynie i w pełni prawdziwą, to inne też jakąś tam prawdę zawierają. Polska też jest dosyć rzadkim krajem, w którym występuje prawie mono-religijność, a to nigdy nie uczy tolerancji, otwartości i zrozumienia. Wcale nie uważam katolików za gorszych od innych wyznawców, choć za lepszych też nie. To wiara jest przyczyną zła, a nie podmiot/przedmiot tej wiary.
>Brakuje określenia. Ja tam jakoś znajduję, choć postawy wielu fideistów nawet na naszym forum uważam za żenująco-głupie i bardzo agresywne wobec postawy racjonalnej i ateistycznej.
>Mnie taka postawa kojarzy się z rasizmem - automatycznym wykluczeniem innego, Nie odpowiadam za niczyje skojarzenia. Uważam tylko, że rasizm opisuje inne postawy.
>ale niekoniecznie chęcią mordowania (choć można ją łatwo wzniecić, o czym mówi nam historia i teraźniejszość). To już zupełnie inna sprawa i motywy zbrodni mogą być różne.
Pozdrawiam
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Swego czasu toczyłem na tym portalu spór wokół słownikowego przekrętu wokół pisowni słowa "Bóg" (wychodziło na to, że słowniki zostały tak ustawione, aby z dużej pisać chrześcijańskiego boga, a innych z małej). Nieco podobnie myślę o nie braniu pod uwagę rasizmu jako elementu składowego wszystkich niemal religii. Tu przedstawię dodatkowe elementy:
1. Rasizm może być słabo aktywny, lub gwałtowny - zależy to od człowieka. 2. Mówienie, że "czarny też człowiek, choć gorszy" to też rasizm. Podobnie rzecz się ma z dostrzeganiem "jakiejś tam, panie, wypaczonej prawdy w religii X" przez mającego najlepsze dojścia do boga Kowalskiego (bo ojciec też był Kowalski) 3. Akceptowanie osób odmiennych rasowo dopiero po tym, jak zaczynają w pełni naśladować "właściwą rasę" to też rasizm. Również w religiach widzimy, że nawrócony bywa szanowany przez "właściwie wierzących" choć nie zawsze.
Uznawanie, że osoby zrodzone w środowisku katolickim i będące katolikami mają "prawdę ostateczną", zaś osoby zrodzone w środowisku hinduistycznym i będące hinduistami mają prawdę kłamliwą, kładzie nacisk na pochodzenie, na rzeczy, które są mało zależne od człowieka (po co miałby zmieniać jedno urojenie na inne?). Silny element rasizmu w religiach sprzyja też łączeniu religijności z nacjonalizmem, co jest niemal oczywistym powiązaniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Podobnie rzecz się ma z dostrzeganiem "jakiejś tam, panie, wypaczonej prawdy w religii X" przez mającego najlepsze dojścia do boga Kowalskiego (bo ojciec też był Kowalski)> Akceptowanie osób odmiennych rasowo dopiero po tym, jak zaczynają w pełni naśladować "właściwą rasę" to też rasizm. Również w religiach widzimy, że nawrócony bywa szanowany przez "właściwie wierzących" choć nie zawsze.Moim zdaniem, pojęcie "rasizm" bierze się od pojęcia rasy oraz tego, że istnieją różne rasy ludzkie. Proszę przeczytać: pl.wikipedia.org/wiki/Rasapl.wikipedia.org/wiki/Rasizmpl.shvoong(*)eoria-josepha-artura-gobineau/pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_RosenbergAle ponieważ rasizm nigdy nie był ideologią jednolitą, zmieniał się, ewoluował i nie istnieje modelowy wzór rasizmu, to przyznaję Panu rację. Tak! Zgodnie z artykułem Jamesa Blauta istnieje rasizm religijny. antifa.bzz(*)272-teoria-rasizmu-kulturowegoDobrze by było, aby ten artykuł przeczytał także pan Marek Bielecki.Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję za znalezienie materiału, z którym chętnie się zapoznam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | zoro (-102 punktów) (zablokowany) |
>Ilu Polaków uważających się z tolerancyjną i otwartą na świat słyszało o hinduizmie?
Panie Andrzeju jaśniej! gramatycznie! - bo nie da nam Pan szansy odpowiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>Ilu Polaków uważających się z tolerancyjną i otwartą na świat słyszało o hinduizmie?> Panie Andrzeju jaśniej! gramatycznie! - bo nie da nam Pan szansy odpowiedzieć.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,520837#w521051@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście, że Marek Bielecki kłamie. Zarzuciłem mu rasizm. Otóż uważa on, że Hindusi są gorsi od Polaków - katolików. Hinduistyczni ojcowie przekazują swoim dzieciom kłamliwą wiarę, tymczasem katoliccy ojcowie przekazują, zdaniem Bieleckiego, swoim dzieciom prawdziwą wiarę. Jedyną podstawą pod taki pogląd jest rasizm - ojciec M. Bieleckiego jest lepszy, jest nadczłowiekiem ("ma prawdziwego boga"), zaś ojciec jakiegoś Sanjaya z Delhi jest gorszy, bo ma fałszywego boga. Jedynym uzasadnieniem jest "gorsze urodzenie, nie ta rasa, nie to miejsce na Ziemi" = czysty rasizm. Marek Bielecki jednak kłamliwie twierdzi, iż nie jest rasistą. Gdyby nie był, uznawałby hinduizm i chrześcijaństwo za równie prawdziwe, lub równie nieprawdziwe. >Inne kłamstwo M. Bieleckiego, o równie rasistowskim podłożu, to zakładanie, iż tylko nawrócenie na katolicyzm jest "prawdziwe", podczas gdy nawrócenia na islam są, zdaniem M. Bieleckiego, nieprawdziwe, na co zwrócił uwagę między innymi big_zyd. Jak widzimy M. Bielecki z ogromnym zapałem uprawia rasizm, jednocześnie wypierając się go.
Bardzo mnie rozczarowałeś, Jacku...
Już więcej nie będę prostował twoich rewelacji - uczyniłem to już wielokrotnie i najwyraźniej nic z tego nie zrozumiałeś.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 12 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Już więcej nie będę prostował twoich rewelacji - uczyniłem to już wielokrotnie i najwyraźniej nic z tego nie zrozumiałeś. I znów nie ma pewności czy Marek Bielecki kłamie czy to tylko jego upośledzenie poznawcze i społeczne aż tak wypacza mu widzenie spraw. Niczego nie wyjaśniłeś - ani jakie masz prawo wywyższać się nad innowierców, ani na czym polega wyższość nawróceń na katolicyzm akurat (daruję na razie poboczne kwestie jak choćby rozpoznawanie działalności Boga). Choć może pojęcie rasizmu użyte przez Jacka nie przystaje dokładnie do litery oddaje jednak w pełni ducha tego pojęcia w odniesieniu do Twojej bezrozumnej pyszałkowatości.
Ps A to, że nie istnieje powszechnie przyjęte pojęcie oddające czysto sens "religijnego rasizmu" ("religiancka głupota" sugerowana przez Pana Andrzeja też jest dalece nieprecyzyjne) wynika ze społecznego tabu na temat nienawiści religijnej zrozumiałego w pełni ze względu na skalę zakażenia religią tegoż społeczeństwa.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:A to, że nie istnieje powszechnie przyjęte pojęcie oddające czysto sens "religijnego rasizmu" ("religiancka głupota" sugerowana przez Pana Andrzeja też jest dalece nieprecyzyjne) wynika ze społecznego tabu na temat nienawiści religijnej zrozumiałego w pełni ze względu na skalę zakażenia religią tegoż społeczeństwa. Bardzo ważne spostrzeżenie - dokładnie to samo chciałem zasugerować!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nie ja Ciebie rozczarowałem. Naprawdę uważam, że pewność, iż ojciec w Indiach okłamuje swoje dzieci, a Twój ojciec mówił prawdę jest rasistowska. Gdybyś mówił "hinduizm jest tak samo prawdziwy (lub nieprawdziwy) jak chrześcijaństwo" nie byłbyś rasistą. Ale tak nie mówisz. Zakładasz, że Twój ojciec jest z automatu lepszy od ojca hinduisty, "bo tak", bo wychowuje cię w "prawdziwej wierze". I to jest rasizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >To nie ja Ciebie rozczarowałem. Naprawdę uważam, że pewność, iż ojciec w Indiach okłamuje swoje dzieci, a Twój ojciec mówił prawdę jest rasistowska. Gdybyś mówił "hinduizm jest tak samo prawdziwy (lub nieprawdziwy) jak chrześcijaństwo" nie byłbyś rasistą. Ale tak nie mówisz. Zakładasz, że Twój ojciec jest z automatu lepszy od ojca hinduisty, "bo tak", bo wychowuje cię w "prawdziwej wierze". I to jest rasizm.
Trudno, w takim razie muszę pozostać dla Ciebie "rasistą", zgodnie z przedefiniowanym przez Ciebie znaczeniem tego słowa. Wielu chrześcijan miało ojców hinduistów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Trudno, w takim razie muszę pozostać dla Ciebie "rasistą", zgodnie z przedefiniowanym przez Ciebie znaczeniem tego słowa. Czyli nic nie zrozumiałeś....
>Wielu chrześcijan miało ojców hinduistów. Ale dokonali mądrej, jedynie słusznej konwersji!! Jakieś nieszczęśniki co się dali nabrać w Polsce na Krysznę (czy Buddę) to biedne głupki tylko.
I jakie to ma w ogóle znaczenie w skali masowej lokalności religii? I czy ktoś kto przeszedł z katolicyzmu na hinduizm jest gorszy/lepszy od hinduisty co z niczego na nic nie przechodził? I sedno wypowiedzi Jacka też olałeś...
Może ksiądz Bielecki choć czasem zasięgnie opinii fizyka Bieleckiego co do metodyki rozpatrywania zjawisk... ech...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Wielu chrześcijan miało ojców hinduistów. Ale jeszcze więcej hinduistów miało ojców chrześcijan i ten chrześcijański Bóg temu wcale nie zapobiegał, a było to wielkie qurestwo wobec wielkiego narodu i starej cywilizacji.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >Oczywiście, że Marek Bielecki kłamie. Zarzuciłem mu rasizm. Otóż uważa on, że Hindusi są gorsi od Polaków - katolików. Hinduistyczni ojcowie przekazują swoim dzieciom kłamliwą wiarę, tymczasem katoliccy ojcowie przekazują, zdaniem Bieleckiego, swoim dzieciom prawdziwą wiarę. Jedyną podstawą pod taki pogląd jest rasizm - ojciec M. Bieleckiego jest lepszy, jest nadczłowiekiem ("ma prawdziwego boga"), zaś ojciec jakiegoś Sanjaya z Delhi jest gorszy, bo ma fałszywego boga. Jedynym uzasadnieniem jest "gorsze urodzenie, nie ta rasa, nie to miejsce na Ziemi" = czysty rasizm. Marek Bielecki jednak kłamliwie twierdzi, iż nie jest rasistą. Gdyby nie był, uznawałby hinduizm i chrześcijaństwo za równie prawdziwe, lub równie nieprawdziwe. >Inne kłamstwo M. Bieleckiego, o równie rasistowskim podłożu, to zakładanie, iż tylko nawrócenie na katolicyzm jest "prawdziwe", podczas gdy nawrócenia na islam są, zdaniem M. Bieleckiego, nieprawdziwe, na co zwrócił uwagę między innymi big_zyd. Jak widzimy M. Bielecki z ogromnym zapałem uprawia rasizm, jednocześnie wypierając się go.
To bzdura totalna.
Idąc dalej tym tokiem rozumowanie- nie ma większych rasistów niż racjonaliści. Uważają że są lepsi, bo kierują się rozumem nie wiarą. Gdyby było inaczej, każdy światopogląd racjonaliści uznawaliby za równy sobie. I tak dalej w tym stylu. Rasizm racjonalistyczny jak nic.
Nic dodać nic ująć. Zanim kogokolwiek zaczniesz atakować, pomyśl przez chwilę. Nie wiem, to niby miało być śmieszne czy coś?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > To bzdura totalna.Tak, fideiści wypisują totalne bzdury zadufani w posiadanie patentu na jedyną Prawdę, który przynosi im wiara w niesprawdzalne (już z założenia) bajdy. > Idąc dalej tym tokiem rozumowanie - nie ma większych rasistów niż racjonaliści.Pełna zgoda! Idąc dalej tym tokiem... Uważam, że największe zło ludzkości przyniosła pazerność na dobra doczesne i głupota, a te cechy są silnie splątane z religią dlatego zgadzam się tu ze Stevenem Weinbergiem, który napisał: Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia.> Uważają że są lepsi, bo kierują się rozumem nie wiarą.Co to znaczy "lepszy"? Dziedzin "lepszości" jest wiele. Sama logika wskazuje, że ten kto kieruje się rozumem musi być mądrzejszy, kto jest sceptyczny nie da się też wziąć na byle kit propagandowy. > Gdyby było inaczej, każdy światopogląd racjonaliści uznawaliby za równy sobie.Nawet, gdyby chcieli, to nie mogą. Sięgną np do teologii katolickiej i co mają - utopijną, mętną i zadufaną w sobie doktrynę zawierającą logiczne absurdy, która co najwyżej może rościć pretensje do ideologii. Doktrynę, która każe nam wierzyć w absurdalne istnienie zbioru będącego zarazem jedno- i trzyelementowym. Natomiast już rozbudowany poprzez racjonalizm umysł już nijak skurczyć się nie chce i dostrzec fideistycznych zadufków jako intelektualnie równych sobie też nie potrafi. Tak, racjonalizm jest elitarny, ale zupełnie otwarty.Każdy inteligentny człowiek, gdy odrzuci autorytety i włoży trochę samodzielnej pracy intelektualnej może zostać racjonalistą. Tak, czuję się zdecydowanie lepszym intelektualnie od Pana i od innych fideistów, ale nie widzę przeszkód, gdyby Pan tylko chciał i włożył w to odpowiednią ilość pracy, aby to Pan znacznie przewyższył znowu mnie. Ludzi mądrzejszych niż ja są setki tysięcy, o ile nie miliony. Dużo czytać, myśleć samodzielnie i krytycznie. Przecież to bardzo łatwe. Nie święci garnki lepią. > I tak dalej w tym stylu.I tak dalej w tym stylu. > Rasizm racjonalistyczny jak nic.Może raczej nic Pan z tego nie rozumie niż rasizm. Mariusz Agnosiewicz: Religijna logika wtrąca zarazem ateistów w opary absurdu poprzez to, że aktywizuje ich światopogląd w permanentnym fideizmie negacyjnym. Jeśli ktoś wierzy w jakiś wydumany aspekt rzeczywistości, ateista staje oto przed koniecznością wiary w pogląd przeciwny mówiąc o swym konstrukcie światopoglądowym. I znów za pomocą sofistyki można by przekonywać, że tak właśnie jest, lecz absurdalność tego punktu widzenia jest w praktyce oczywista. Jeśli przychodzi do mnie wierny reklamując swojego boga, którego przed tygodniem wymyślił, ja odrzucając jego pomysł nie muszę aktywizować się w ufności w jego nieistnienie, gdyż uznaję, że nie ma racjonalnych przesłanek świadczących na korzyść jego projektu teologicznego, a te które on wskazuje jako racjonalne, wcale nimi nie są.
Zdaję sobie sprawę, że wywody te mogą się wydawać bezpłodne, gdyż tak właśnie jawić się musi argumentacja ateisty, który dowodzi, że nie jest wielbłądem. Tym niemniej mętność teologiczna ufna w siłę własnych sofizmatów i retoryki okraszonej stylizacją filozoficzno-logiczną, tym właśnie sposobem bardzo często prowadzi walkę z ateizmem, nie zauważając, że popada zarazem w śmieszność, korzystając z argumentów, których potencjał intelektualny jest równy zero. Że nie chce zauważyć, iż to nie ateista popełnia błąd ekwiwokacji, lecz zdarza się to na ogół właśnie fideistom u których nie raz napotkałem już wnioskowanie o powszechności wiary (inny sposób rozcieńczenia pojęcia wiara): Ja wierzę w boga. Ty wierzysz w odmianę swojego losu. Mój brat wierzy w uczciwość wspólnika. Wniosek 1: Każdy w coś wierzy. Wniosek 2: Moja wiara jest usprawiedliwiona. To jest, moi drodzy fideiści, błąd ekwiwokacji: chcąc zrelatywizować pojęcie wiara miesza się różne jej wcielenia: "egzystencjalną" z metafizyczną, empiryczną z nieempiryczną, etc.
Jako podsumowanie uwag o jałowości powyższej kwestii wydumanej przez umysły teologiczne, niechaj posłużą słowa Leszka Kołakowskiego: "Nie oburza mnie ani mnie nie irytuje irracjonalność wiary; nudzą mnie i niecierpliwią próby budowania fałszywych zasad racjonalizujących. Przestałem już czytywać literaturę tomistyczną, nie sposób słuchać wiecznie tych samych i tak samo nieudolnych prób racjonalizacji. Nic tam, proszę państwa, z niczego nie wynika: nigdy Bóg nie 'wyniknie' z żadnego ruchu, z żadnego życia, z żadnej konieczności natury czy przypadkowości natury - mogą być tylko dalsze wieki daremnego oczekiwania na geniusza, który by wreszcie dowiódł czegoś, czego dowieść niepodobna."> Zanim kogokolwiek zaczniesz atakować, pomyśl przez chwilę.Całkowicie się z Panem zgadzam, tylko jak to wygląda w praktyce? > Nie wiem, to niby miało być śmieszne czy coś?Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. [...] Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Idąc dalej tym tokiem rozumowanie- nie ma większych rasistów niż racjonaliści. Nie potrafiąc rozpoznać rozumowania, utożsamiając je ze swoimi niechętnymi skojarzeniami tylko śladem tych skojarzeń możesz pójść, nic zatem dziwnego, że zachodzisz na manowce głupkowatych sztuczek erystycznych: >Uważają że są lepsi, bo kierują się rozumem nie wiarą. Gdyby było inaczej, każdy światopogląd racjonaliści uznawaliby za równy sobie. I tak dalej w tym stylu. Rasizm racjonalistyczny jak nic. Gdybyś nie był zaślepiony niechęcią umiałbyś dostrzec, że racjonalista formułuje racjonalne twierdzenia i potrafi je racjonalnie uzasadniać, a Ty swoich niedorzeczności na pewno nie potrafisz uzasadnić. Chyba że się mylę i dasz radę wyjaśnić co lepszego jest w kierowaniu się wiarą niż rozumem (nie mylić z poczuciem wyższości), czy co racjonalnego byłoby w uznaniu równości każdego światopoglądu bez odniesienia ich do rzeczywistości? Nie wystarczy, że racjonalnym jest uznawanie wszystkich bajęd religijnych za równoprawne?
>Nic dodać nic ująć. Zanim kogokolwiek zaczniesz atakować, pomyśl przez chwilę. Nie wiem, to niby miało być śmieszne czy coś? Weź to do siebie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | ponieważ masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem powtórzę: 1. Deschner to kłamca i podałem przykład gdzie kłamie i manipuluje. Nikt nie wskazał żebym w podanym przykładzie nie miał racji, wytykając mu podawanie cytatu wyrwanego z kontekstu. Mówiąc że ktoś kłamie podaje przykład. 2. Ty powiedziałeś, że ja kłamie, ale nie stać Cię na podanie przykładu. Jesteś więc dla mnie oszczercą. Możesz przeprosić, to jakoś wyjdziesz z tego z twarzą do tego momentu Cytat:Z oszczercami nie dyskutuje Twoja zdolność honorowa to puste słowo, szkoda na ciebie czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Twoja zdolność honorowa to puste słowo, szkoda na ciebie czasu.Poziom intelektualny, kultura i prawdomówność typowego katolika. Brawo!  brawo!  brawo!  Wielce Szanowny Panie, jesteśmy wszyscy pańskimi wypowiedziami mocno zbudowani. Ło Boze, a ile merytorycznie do naszego portalu Pan wnosi. Bogu niech będą dzięki, że nam takiego mądrego i prawdomównego intelektualistę katolickiego tu zesłał. Myślę, że już pokazał Pan na co go stać i nie chce dalej zawyżać nam tu poziomu? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | warchołł (718 punktów) | >Dawniej mawiano, że nie można się pojedynkować z kimś kto nie ma zdolności honorowej.
Tak na marginesie, nigdy nie rozumiałem dlaczego? Mnie tam obojętne. Ja bym mógł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>Dawniej mawiano, że nie można się pojedynkować z kimś kto nie ma zdolności honorowej.> Tak na marginesie, nigdy nie rozumiałem dlaczego?Przepraszam, ja mam to już zakodowane od dziecka, że do tego aby nas obrazić, to trzeba posiadać jakiś tam poziom - moralny i intelektualny. Spróbuję wyjaśnić. Czy jest w stanie obrazić Pana dziecko, człowiek psychicznie chory, czy też jakiś tam "niedorozwój"? Czy jest Pana wstanie obrazić człowiek moralnie i intelektualnie ograniczony, który idzie w zaparte, obrzucając przy okazji Pana i innych epitetami? Czy można czuć się obrażonym, gdy dostaje się np takie posty: www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,515897#w525378www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,524946#w525278www.racjon(*)m.php/s,523045/z,0/d,7#w523701Moim zdaniem nie! Do każdego pojedynku konieczna jest względna równość stron. Chciałby Pan zejść do każdego poziomu? Nawet do poziomu dna? Chyba nie? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | warchołł (718 punktów) | Ale ja tak zupełnie na marginesie, znaczy wcale nie o słownym... Zwyczajnie ciekawi mnie, skąd się ta zasada wzięła.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Zwyczajnie ciekawi mnie, skąd się ta zasada wzięła. Trochę z rozsądku, trochę z lenistwa... Gdyby nie te bariery musiałbyś stawać do pojedynku może nawet wtedy gdyby pies Cię obszczekał. I nie miałyby skąd się wziąć maksymy typu: "Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać", albo jeszcze lepsza w wykonaniu Bartoszewskiego: "Mnie można obrzygać, ale nie można obrazić".
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | warchołł (718 punktów) | >>Zwyczajnie ciekawi mnie, skąd się ta zasada wzięła. >Trochę z rozsądku, trochę z lenistwa... >Gdyby nie te bariery musiałbyś stawać do pojedynku może nawet wtedy gdyby pies Cię obszczekał.
Ale ten pies już by nie szczekał...
A poza tym uważam, że Bielecki, jako kłamca powinien zastać zablokowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Ale ja tak zupełnie na marginesie, znaczy wcale nie o słownym...> Zwyczajnie ciekawi mnie, skąd się ta zasada wzięła.Proponuję od tego zacząć: literat.ug.edu.pl/honor/kodeks.pdfPozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | warchołł (718 punktów) | Znam.
A poza tym uważam, że Bielecki, jako kłamca powinien zastać zablokowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | warchołł (718 punktów) | Dzięki
A poza tym uważam, że Bielecki, jako kłamca powinien zastać zablokowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >>świadczy o tym że mam racje, bo nikt z Was nie potrafi podważyć mojego przykładu.< >To ty nie udowodniłeś kłamstwa Deschnerowi, bo nie udowodniłeś że Paweł miał na myśli obrzeżanie, co jest i tak bardzo karkołomną tezą, której żaden "uczony w piśmie" z tobą nie podziela. > Oczywistych rzeczy się nie udowadnia. Po prostu otwórz tekst i zacznij czytać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Ignorancja (4718 punktów) | >Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że Paweł pisze o kłamstwie w niedotrzymaniu Prawa Mojżeszowego i o obrzezaniu. Kłamstwo to inaczej niewierność, łatwo to dostrzec w tekście. Tymczasem Deschner swoich czytelników okłamuje, bo mówi, że to słowa o fałszowaniu tekstu. Mówiąc wprost- Deschner ludzi takich jak Pan uważa za debili, którzy nie sięgną na półkę i nie sprawdzą tego co on wygaduje. (876543)
Nie pieprz malutki. Ty nic nie dostrzegles w tekscie Listu o Rzymian, tylko w przypisach fideistow.
Ale po kolei.
>Niedawno tutaj ktoś w dyskusji wymusił na mnie przeczytanie Deschnera. Otworzyłem go, zacząłem czytać i trafiłem na zwykłe kłamstwo autora. Napisał, że św Paweł usprawiedliwiał kłamstwo i podał cytat z listów. Ale po prostu otworzyłem ten list i się okazało, że Paweł mówił tam o obrzezaniu, a nie jak chciał Deschner, o tym, że trzeba fałszować pismo na chwałę bożą. Czy po tym doświadczeniu mam być chętniejszy na czytanie kolejnych artykułów z tego portalu, który tak się zachwyca Deschnerem? Skoro nawet taki "nieuk sromotnikowy" jak ja(cytat o mnie), z taką łatwością łapie "autorytet" na kłamstwie. I nawet nie chodzi o czytanie, ale o zwykłe ufanie bez sprawdzania. (znowu zgwalcony ow 876543)
W istocie jestes nieukiem.I to zadufanym w sobie, a dodatkowo bardzo skorym do zarzucania oponentom wszystkiego,lacznie z debilizmem. Tymczasem wyraznie widac,iz sam niedomagasz intelektualnie.
1. Gdybys przyjrzal sie innym pismom Pawla dostrzeglbys bez trudu,iz ow wrecz nagminnie w swoich listach nie jest monotematyczny i porusza wiele odleglych aspektow. Zatem twoje domysly,jakoby Pawel w liscie do Rzymian utrzymywal sie tylko w kontekscie pozbawiania napletkow jest nie tylko glupie, ale poprostu nieprawdziwe.
2. Do twoich cytowan doloze jeszcze jeden fragment z Listu do Rzymian. Moze teraz nieco sie tobie nasz jarmarczny umysle rozwidni horyzontalnie.
Zatem. To twoje,juz zacytowane frazy:
7 Ale jeżeli przez moje kłamstwo2 prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? 8 I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara.
A tu masz jeszcze cos na deser:
15 Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony10. 16 Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać?11 My właśnie znamy zamysł Chrystusowy.
Z tego wersu przebija czysta pycha i proznosc. Ale interesujacym bardziej jest to,iz jednoczesnie to juz jasne wytlumaczenie dla wczesniej mogacej byc nieco zastanawiajaca na korzysc apolegetow chrzescijanstwa frazy o oczernianiu,czyli, ze Pawel absolutnie nie nawoluje do czynienia zla, by wyniklo dobro. Zastanawiajacej naturalnie dopoki nie doczyta sie uwaznie tej wlasnie reszty. Ten fragment jasno wskazuje,ze to co inni z zewnatrz moga odbierac jako zlo jest w rozumieniu Pawla dobrem. W tym klamstwo ku chwale pana i wara komukolwiek od sadzenia i pouczania Go (czytaj czlowieka duchowego, co zna zamysl Chrystusowy - taka jest prawidlowa wykladnia... no chyba, ze sadzisz,iz Pawel chce pouczac "Go",czyli samego Pana).
A teraz jeszcze powrot do tego,co juz bylo na poczatku tego postu. Jestes jednak tepym czlowieczkiem o mentalnosci niewolnika. Papuga powtarzajaca bez chwili refleksji. Dlatego nawet nie zastanowilo ciebie niby czemu ma sie w tym momencie (Rz3:7)slowo "klamstwo" interpretowac jako "niewiernosc", skoro w tekscie wczesniej "niewiernosc" wystepuje po prostu jako "niewiernosc". Coz. Tobie wystarczylo tylko, ze tak ci podano na tacy w przypisach i tego sie trzymasz, nie zastanowiwszy sie chocby przez moment, ze to sie nie tylko kupy nie trzyma, ale, ze jest to naciagana interpretacja chrzescijanskich teologow, by jakos z tego gowna wybrac.
Edytuje,by jeszcze cos uzmyslowic, albowiem mam dzis dzien litosci nad zwierzatkami. Kazdy kto zapoznal sie z pismami Pawla (badz uchodzacymi za wyszle spod jego piora) wie, iz ow dzialal na rzecz zjednoczenia tych z napletkami z tymi bez napletkow. Ale jakze tu wybrac z ambarasu i ktorzy maja racje? Obrzezancy,czy wrecz przeciwnie? Coz. Trudno to pogodzic i w ktorejs kwestii ktos sie myli. Nic to jednak, byle tylko nawet, gdy sie myli, a zdajac sobie sprawe z tej mozliwosci pomylki wrecz swiadomnie manipuluje czynil to by przysporzyc chwale pana. Ot i cala filozofia Pawlowa.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Ignorancja (4718 punktów) | Cos Wam jeszcze pokaze. Ale to juz nie do tego intelektualnego zaprzanca 876543.
Taki niewielki eksperyment myslowy. Otoz wezmy ten podnoszony cytat i dostawmy do niego to,co proponuje ten 876543:
7 Ale jeżeli przez moje kłamstwo2 (odstepstwo od obrzezania) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? 8 I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło (obrzezac sie - nic mi o tym nie wiadomo,by Pawel potepial obrzezanie i uwazal je za zlo), aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy (czyli co? Pawel nawoluje do obrzezania? Nic mi o tym nie wiadomo). Takich czeka sprawiedliwa kara.
I wersja druga.
7 Ale jeżeli przez moje kłamstwo2 (odstepstwo od obrzezania) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? 8 I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło (nie obrzezac sie - czyli Pawel traktujacy nieobrzezanie jako zlo? ...ciekawe), aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara.
Dalej uwaza ktos, ze Pawel tylko o obrzezaniu nawija?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | Pokazała Pani, że nie zrozumiała tego co napisałem. Możliwe że zrobiłem to niejasno, albo Pani czytała za szybko. Proszę po prostu przeczytać całość listu, a nie pojedyncze zdania.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) |
1. Jeśli podaje Pani cytaty, to proszę podawać też źródło. Słowa > 15 Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony10. 16 Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać?11 My właśnie znamy zamysł Chrystusowy.pochodzą z Kor, 2, 15-16. Ciężko dość komentować coś co najpierw trzeba odnaleźć. To lekko irytujące, więc na przyszłość, poproszę o cytaty z adresem. Całość wygląda trochę inaczej. Jest tam mowa o ludziach "duchowych" i "zmysłowych". Duchowi czerpią mądrość z ducha(Boga), zmysłowi z własnego badania. Cytat:14 Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego pojąć, bo tylko Duchem można to zrozumieć. 15 Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, lecz sam przez nikogo nie jest sądzony 16 Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? My właśnie znamy zamysł Chrystusowy.
Co więcej słowa - Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? to fragment z Izajasza 40,13. Całość tej myśli z Izajasza odnosi się w skrócie do tego, że Boga nie może poznać człowiek, który buduje posagi bałwanom - czytaj wywyższa się nad niego- czytaj przedkłada poznanie zmysłowe nad duchowe - czytaj grzeszy. Boga może poznać tylko Duch Święty. I to jest odpowiedź, na to co Pani powiedziała. Proszę zobaczyć co jest w słowach wyżej rozdziału drugiego Listu do Koryntian 2,10. Cytat: 10. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego
Mowa tu, co widać przy czytaniu całego 2 rozdziału, znajomości (wers 2) Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. Paweł więc w wersie 16 mówi - pytanie retoryczne - Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? - co znaczy, żaden człowiek odrzucający Boga(grzesznik, człowiek zmysłowy) go nie pozna. A chwilę potem mówi - My właśnie znamy zamysł Chrystusowy. - czyli, że Pawłowi to objawił Duch Święty tj. wiedzę o tajemnicy kim był Chrystus i co znaczy krzyż. Cytat:My właśnie znamy zamysł Chrystusowy. Jednocześnie Paweł ani przez moment nie twierdzi, że ta wiedza wynika z niego(św Pawła) i że on cokolwiek kłamie, bo podaje coś innego niż mu Duch objawił. Nie ma tęż jakichkolwiek przesłanek, by mu zarzucać wywyższanie się czy pychę. Chyba że cytat Któż więc poznał zamysł Pana tak, by Go mógł pouczać? wyrwie Pani z kontekstu tego co mówił Izajasz. Ale Paweł po to cytuje Izajasza, by przytoczyć jego myśl tj. że człowiek sam z siebie Ducha nie pozna. I to chyba wystarczy. W dalszym ciągu nie podała Pani przykładu, ze Paweł gdziekolwiek kłamie. To Deschner kłamie, bo wyrywa słowa z kontekstu. Proszę się na nim nie wzorować, bo facet dobrze zdawał sobie sprawę z tego jak naciągana jest jego teza i że nie udowodni jej inaczej, jak manipulując. > Dlatego nawet nie zastanowilo ciebie niby czemu ma sie w tym momencie (Rz3:7)slowo "klamstwo" interpretowac jako "niewiernosc", skoro w tekscie wczesniej "niewiernosc" wystepuje po prostu jako "niewiernosc".Ponieważ jeżeli fragment tekstu zawiera jakąś myśl odnoszącą się do zagadnienia A, to słowa używane przez autora odnoszą się do zagadnienia A. Używanie "kłamstwa" zamiast "niewierności" to po prostu u życie synonimu. Aby nie powtarzać zbyt wiele razy jakiegoś słowa, stosujemy synonim, mając nadzieję, że czytelnik przyjmie, że chodzi o to samo. Dlatego "kłamstwo" i "niewierność" odnoszą się do tego samego. Co prawda Pawłowi nie przyszło do głowy, że pojawi się jakiś Deschner i wyrwie słowa z kontekstu, ale przed takim "zabiegiem" nie da się obronić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 12 | Ignorancja (4718 punktów) | Cóż twoja interpretacja jest dalej chrześcijańskim wodolejstwem i upiększaniem. Natomiast zdajesz się zupełnie nie pojmować, iż próżność i pycha to nie pouczanie boga, pana, czy jak go tam zwał, ale przede wszystkim wywyższanie własnej osoby ponad innych ludzi, uznawanie się za monopolistę prawdy absolutnej, bo objawionej, mniemanie o sobie jako o wybrańcach bożych, którym ów dał mądrość i odkrył przed nimi świat niedostępny innym. A tego ci w pismie nieswietym dostatek. Tylko ty sam te postawę przyjmujesz, więc trudno się dziwić, że jej nie dostrzegasz u swoich wzorów, w tym u Pawła.
A tym czasem w innym liście widać bardzo wyraźnie różnicowanie jakie Pawłowi przychodzi z łatwością na naszych i gorszych. Poszukasz sobie w którym, tak jak i inni musieli sobie poszukać, że Deschner omawia List do Rzymian, bo z tego, co pamiętam ty tego nie byłeś łaskaw na początku, gdy zająłeś się rzekomym oczernianiem świętoszkowatego Pawła przez Deschnera, doprecyzować.
Ale ad rem. Moje myśli zwracają się w tej chwili ku fragmentowi, w którym Paweł grzmi na jeden ze zborów, że brat świadczy przeciwko bratu przed obcymi. Zatem zastanówmy się...
Można naturalnie przyjąć optymistyczną, acz moim zdaniem nieprawdziwą zupełnie wersję i nadto wyidealizowaną, jakoby pierwsi chrześcijanie byli wolni od występków, przestępstw, czy zwykłych ludzkich namiętności i słabości. To zbyt idealne, aby było prawdziwe. W takim razie podejście Pawła jest zwyczajną namową do chronienia własnych ludzi nawet kosztem prawdy i zwyczajnej uczciwości. Coś co znamy aż nazbyt dobrze w dobie obecnej przez pryzmat ukrywania złoczyńców w sutannach, dopuszczających się pedofilii i innych przestępstw. Jest namową do krętactwa i oszukiwania. Do ukrywania prawdy przed nie swoimi, co w konsekwencji skutkuje chociażby kłamstwem i matactwem.
Naturalnie wpisuje się to doskonale w odmalowany już wcześniej przeze mnie pejzaż buty i manię wyższości przejawianą jaskrawo w jawnych deklaracjach, jakoby nikt nie miał prawa sądu nad chrześcijanami. Nawet, gdy dopuszczają się występków. A jak w imię pana to już hulaj dusza piekła nie ma. Rozszerzanie chwały bożej jest zatem celem uświęcającym środki. W tym uciekanie się do kłamstwa. Zresztą ten trend do uświęcania środków objawił się później w całej swej krasie nie tylko we łgarstwie, ale eskalował po zdobyciu przez chrześcijan dominacji dosyć niespotykanym, jak na niewinne owieczki pędem do uśmiercania i gwałtów na niewiernych w imię pańskie. Ziarno wydało owoc... ________________________________________ Najwyraźniej poraził tu pan niektórych ślepotą i niedomaganiem intelektualnym, skoro nie potrafią bez padania na kolana pomyśleć samodzielnie i dostrzec, jakie to brudy skrywa pod płaszczykiem doskonałości mistrza i jego naśladowców NT. Albo dotknął ich po prostu leprą bezkrytycznej wiary. Dlatego nie pojmują, ze syf pozostaje syfem nawet jak jest polukrowany, a trudno oczekiwac od lukrujących, by sie sami bez bicia przyznawali, ize ów syf polukrowali. Tym bardziej, gdy byli przekonani o słusznosci swojej misji, jak Pawcio z Tarsu.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Wilków w owczej skórze nie brakuje. Wielu chrześcijan nie zasłużyło na to miano i może mi Pani wierzyć, ale bardzo im współczuje. Ich kara będzie znacznie większa niż człowieka, który w Boga nie wierzył. Znam nawet księdza, który się dobierał do nastolatki. Innego, który miał "żonę" na boku. Jeszcze innego który jest pijakiem itp. I co? Znam mnóstwo ateistów, którzy biją żony, piją, kradną, obmawiają innych. Nie brak takich nawet na tym forum, o czym się ostatnio osobiście przekonałem. Znam facetów, którzy polecą mi takimi tekstami, wypisz wymaluj z tego forum, o tym jacy to katolicy są świętoszkowaci, a pod spodem z nich są straszni egoiści. Krzywdzą innych.
Ale reszta tego co Pani napisała to stereotypy. Potrafi Pani podać procent księży pedofilii w stosunku do procenta księży nie pedofilii? i porównać z procentem nauczycieli pedofilii do nauczycieli nie pedofilii? A może jakieś badania nad świętoszkowatością katolików?
A teraz sedno sprawy- skoro Deschener ma racje i św Paweł kłamie w swoich listach to proszę to wskazać- werset i rozdział poproszę, gdzie św Paweł mówi że kłamie.
Nie jest istotne czy św Paweł się nad innych wynosi czy nie. Kłamie? No proszę o przykład. Nie obroni Pani inaczej Deschnera jak podając przykład tego, gdzie to niby św Paweł mówi, że na chwałę Boża kłamie.
Darujmy sobie zbaczanie z tematu i próby dyskusji, kto jest świętym. Dyskusja się toczy o Deschenrze. O tym czy Deschner to naukowiec czy manipulator.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | > A teraz sedno sprawy- skoro Deschener ma racje i św Paweł kłamie w swoich listach to proszę to wskazać- werset i rozdział poproszę, gdzie św Paweł mówi że kłamie. Nie jest istotne czy św Paweł się nad innych wynosi czy nie. Kłamie? No proszę o przykład. Nie obroni Pani inaczej Deschnera jak podając przykład tego, gdzie to niby św Paweł mówi, że na chwałę Boża kłamie.Paweł dokładnie, jak to Deschner wyłuskał, oznajmia o dobrodziejstwie w posuwaniu się do kłamstwa właśnie w Liscie do Rzymian (3:7). Naturalnie krygując się nieco i usiłując się wybielać. Oczekujesz, że złodziej przyzna się bez bicia do kradzieży, a zabójca do morderstwa, matacz do kręcenia etc... i nie będą się próbowali usprawiedliwiać? Deschner niczego nie wyjął z kontekstu. Może li tylko popełnił błąd poprzestawszy na tym jednam zdaniu, a nie przytoczywszy następującego po nim: I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara.(3:8) Owo wyraźnie już mówi, że nie tylko Deschner, ale i współcześni Pawłowi mają mu coś do zarzucenia. Przeoczyłeś taktycznie ten urywek, czy cię pan ślepotą dotknął? Naturalnie świętoszkowaty Pawełek gromi krytykę i sięga do ulubionych metod: zastraszyc, pożyczyć nieco złego oponentom ... jakże to po chrześcijańsku. To kolejnie zdanie już dobitnie wskazuje, że nie jest tak, jak ty byś sobie życzył. Mianowicie jakoby Paweł cały czas tylko o obrzezaniu plótł. Mamy wyraźnie do czynienia z poruszeniem przez Pawła wątków osobistych. Co w sumie nie jest niczym szczególnym, albowiem przydarzało i przydarza się nagminnie tym, którzy tworzą teksty, czy mowy. Gdybyś miał jeszcze wątpliwości to zapoznaj się z wpisem Jacka G. Może wreszcie raczysz dojrzeć jak wiele w tekstach Pawła jest aluzji odnośnie własnej osoby. I Jacek G. bardzo trafnie zdiagnozował to jako znaną z psychologii aktywność, zwaną projekcją. Jemu też zarzucisz wyrywanie z kontekstu? Byle tylko dalej trwać w błogim samozadowoleniu? Notabene przytoczone przez Jacka G. cytaty wskazują ponownie na próżność, pychę i bufonadę Pawełka, na którą ci już wcześniej zwracałam uwagę. Przy okazji. Do niejakiego gegebe (czy jakos tak), ktorego jedynym wkladem do dyskusji jest minusowanie. Nie krepuj sie, jesli poprawia to twoj swiatek chrzescijanina i syp minusami ile popadnie za roznice pogladowe. 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
>Paweł dokładnie, jak to Deschner wyłuskał, oznajmia o dobrodziejstwie w posuwaniu się do kłamstwa właśnie w Liscie do Rzymian (3:7). Naturalnie krygując się nieco i usiłując się wybielać. Oczekujesz, że złodziej przyzna się bez bicia do kradzieży, a zabójca do morderstwa, matacz do kręcenia etc... i nie będą się próbowali usprawiedliwiać? Deschner niczego nie wyjął z kontekstu. Może li tylko popełnił błąd poprzestawszy na tym jednam zdaniu, a nie przytoczywszy następującego po nim: > I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara.(3:8) >Owo wyraźnie już mówi, że nie tylko Deschner, ale i współcześni Pawłowi mają mu coś do zarzucenia. Przeoczyłeś taktycznie ten urywek, czy cię pan ślepotą dotknął? Naturalnie świętoszkowaty Pawełek gromi krytykę i sięga do ulubionych metod: zastraszyc, pożyczyć nieco złego oponentom ... jakże to po chrześcijańsku.
Nie przeoczyłem tego zdania. Po prostu nie rozumiesz jego sensu i podajesz go jako przykład czegoś, czym ono nie jest. Już nie pamiętam o którą to dokładnie sektę chodziło, chyba gnostycką, która uważała, że świat został stworzony przez złego stwórce i dlatego jest zły, ale ma przyjść, gdy się przepełni miara grzechów, dobry bóg i stworzyć świat na nowo. Dlatego członkowie tej sekty celowo robili różne okropności, aby on wcześniej przyszedł.
Dla pogan, nierozeznanych w niuansach religii, chrześcijański Szatan mógł być utożsamiany z tym złym Demiurgiem, Apokalipsa z jego przyjściem itp. Więc oskarżali chrześcijan że nalezą do tych ludzi, co Paweł zaznacza- jest nieprawdą.
Nic więc nie przeoczyłem bo
>To kolejnie zdanie już dobitnie wskazuje, że nie jest tak, jak ty byś sobie życzył. Mianowicie jakoby Paweł cały czas tylko o obrzezaniu plótł.
jest to właśnie powiązane z tym, że Paweł mówi o odstępstwie od obrzezania, bo a)obrzezany powinien trzymać się Prawa Mojżeszowego a grzeszy, b)Biblia nie mówi, że człowiek, poza Chrystusem może być bezgrzeszny i Paweł na to właśnie wskazuje
itp itd
W dalszym więc ciągu podtrzymuje że Deschner paskudnie manipuluje wykorzystując waszą niewiedzę i to, że nie sprawdzacie tego co pisze. Wciska Wam kit.
Jeśli nie to pokaż- gdzie ten Paweł mówi, że dla chwały Chrystusa on kłamie. No śmiało. Obroń wreszcie tego Deschenra. Jeśli Deschenr to wiarygodny naukowiec, to nie powinnaś mieć z tym żadnych problemów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Nie przeoczyłem tego zdania. Po prostu nie rozumiesz jego sensu i podajesz go jako przykład czegoś, czym ono nie jest.Oczywiście stare pieprzenie o Szopenie - wszyscy są głupcami, którzy sensu biblijnego bełkotu nie chcą rozumieć tak, jak im do bezwzględnego wierzenia nakazuje Magisterium Kościoła. Uważam, że racjonaliści z naszego forum - chcący rozmawiać z odwiedzającymi mas ewangelizatorami - powinni pilnie przestudiować dla zrozumienia ich mentalności, wskazówki bp Kazimierza Romaniuka Specjalnie załączam dla Państwa wskazówki zawarte w książce "Nowy Testament bez problemów". [Załącznik]Natomiast wszyscy chcący poważnie rozmawiać o "Nowym Testamencie" powinni przeczytać i przemyśleć książkę prof. Erhmana "Przeinaczanie Jezusa". Dopiero wtedy zaczynamy sobie zdawać sprawę z kim rozmawiamy i o czym w ogóle mówimy. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ignorancja (4718 punktów) | Paweł dokładnie, jak to Deschner wyłuskał, oznajmia o dobrodziejstwie w posuwaniu się do kłamstwa właśnie w Liscie do Rzymian (3:7). Naturalnie krygując się nieco i usiłując się wybielać. Oczekujesz, że złodziej przyzna się bez bicia do kradzieży, a zabójca do morderstwa, matacz do kręcenia etc... i nie będą się próbowali usprawiedliwiać? Deschner niczego nie wyjął z kontekstu. Może li tylko popełnił błąd poprzestawszy na tym jednam zdaniu, a nie przytoczywszy następującego po nim: I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara.(3:8) Owo wyraźnie już mówi, że nie tylko Deschner, ale i współcześni Pawłowi mają mu coś do zarzucenia. Przeoczyłeś taktycznie ten urywek, czy cię pan ślepotą dotknął? Naturalnie świętoszkowaty Pawełek gromi krytykę i sięga do ulubionych metod: zastraszyc, pożyczyć nieco złego oponentom ... jakże to po chrześcijańsku. (ja)
Nie przeoczyłem tego zdania. Po prostu nie rozumiesz jego sensu i podajesz go jako przykład czegoś, czym ono nie jest. Już nie pamiętam o którą to dokładnie sektę chodziło, chyba gnostycką, która uważała, że świat został stworzony przez złego stwórce i dlatego jest zły, ale ma przyjść, gdy się przepełni miara grzechów, dobry bóg i stworzyć świat na nowo. Dlatego członkowie tej sekty celowo robili różne okropności, aby on wcześniej przyszedł.
Dla pogan, nierozeznanych w niuansach religii, chrześcijański Szatan mógł być utożsamiany z tym złym Demiurgiem, Apokalipsa z jego przyjściem itp. Więc oskarżali chrześcijan że nalezą do tych ludzi, co Paweł zaznacza- jest nieprawdą. (i imć 8765 etc.)
Pozwoliłam sobie zacytować obszernie, aby czytającym nie umknęło jakimi to pokrętnymi drogami chadza umysł 8765itd. Sama zadam tylko jedno pytanie. Skąd ów uzer czerpie natchnienie, które pozwoliło mu wejść w myśli Pawła i dociec, że on o jakieś sekcie gnostyckiej prawi? Równie dobrze Pawełek może w tym momencie mieć na myśli frakcję Jakuba, albo Piotra. Zwłaszcza pierwszy był niechętny poczynaniom Pawła. Proponuję zaglądnąć do dyskusji na wątku Autorytet. Póki co uważam, że pleciesz, co ci ślina na język przyniesie, byle jakoś wybrnąć i szukasz po omacku pokrętnych argumentów, na których poparcie nic nie masz poza: bo ja tak chcę.
jest to właśnie powiązane z tym, że Paweł mówi o odstępstwie od obrzezania, bo a)obrzezany powinien trzymać się Prawa Mojżeszowego a grzeszy, b)Biblia nie mówi, że człowiek, poza Chrystusem może być bezgrzeszny i Paweł na to właśnie wskazuje
itp itd.(ty)
Głupoty piszesz. Taki Piotr jako Żyd był niewątpliwie obrzezany. Czy trzymał się ściśle Prawa Mojżeszowego? Nie. Zatem grzeszył?
W dalszym więc ciągu podtrzymuje że Deschner paskudnie manipuluje wykorzystując waszą niewiedzę i to, że nie sprawdzacie tego co pisze. Wciska Wam kit.(ty)
Bezczelność twoja sięga Himalajów. Nie sprawdzamy? Zdaje się, że dokładnie wielu twoich interlokutorów sprawdziło List do Rzymian (jak i inne) i zgadza się z poglądem wyrażonym przez Deschnera. Zatem czym się popisujesz?
Jeśli nie to pokaż- gdzie ten Paweł mówi, że dla chwały Chrystusa on kłamie. No śmiało. Obroń wreszcie tego Deschenra. Jeśli Deschenr to wiarygodny naukowiec, to nie powinnaś mieć z tym żadnych problemów.(i ty)
Ja już pokazałam. Nie moja wina, że twe oczy dalej ślepe pragną pozostać i dają się omamiać propagandzie apologetów chrześcijaństwa. Natomiast skoro zarzucasz kłamstwo Deschnerowi to ty to udowodnij. Póki co marnie tobie idzie. Lansowaną do tej pory przez ciebie tezę, że Paweł tylko w kontekście obrzezania newralgiczne słowa wypowiedział sam właśnie obaliłeś nagle desperacko usiłując się podeprzeć pomysłem o jakimś bliżej niesprecyzowanym odłamie gnostyckim.
Gubisz się... To było zresztą do przewidzenia, bo po prostu nie da się podtrzymać pomysłu o monolitycznym charakterze wypowiedzi Pawła (czytaj: odniesienia tylko do obrzezania) nie tylko sledząc ten list, ale i inne teksty przypisywane Pawłowi.
Poza tym do tej pory podejrzewam nie sięgnąłeś waćpan do sugerowanego przeze mnie fragmentu, w którym Pawełek zżyma się, iż członkowie jego sekty świadczą przed obcymi przeciwko współbraciom dopuszczającym się jak można się domyślać czynów niegodnych. Piękna dwulicowość, ale doskonale współgrająca z kłamczuszkiem. Masz. Znaj me serce litościwe:
"Czy śmie ktoś z was, mając sprawę z drugim, procesować się przed niesprawiedliwymi, zamiast przed świętymi? Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze? Czyż nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe?. Jeśli macie do osądzenia zwykłe sprawy życiowe, to czemu powołujecie na sędziów tych, którzy w zborze się nie liczą? Mówię to, aby was zawstydzić. Czyż nie ma między wami ani jednego, który może być rozjemcą między braćmy swymi? TYMCZASEM PROCESUJE SIĘ BRAT Z BRATEM I TO PRZED NIEWIERNYMI"
To z Listu do Koryntian. W sumie mój ulubiony fragment. Cóż my tu mamy? Skromność? Może równość i egalitaryzm? Pokorę przed resztą świata? Potulnego baranka bożego? A skąd. Za to mamy urocze... ZAKŁAMANIE i nawoływanie do zakłamania, nawet, gdy brat jest psubratem.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >Pozwoliłam sobie zacytować obszernie, aby czytającym nie umknęło jakimi to pokrętnymi drogami chadza umysł 8765itd. >Sama zadam tylko jedno pytanie. Skąd ów uzer czerpie natchnienie, które pozwoliło mu wejść w myśli Pawła i dociec, że on o jakieś sekcie gnostyckiej prawi? >Równie dobrze Pawełek może w tym momencie mieć na myśli frakcję Jakuba, albo Piotra.
Skąd czerpie wiedzę? Czytam to co pisze. Wystarczy. Nie powiesz mi chyba, że Ty wiedzę na temat słów Twojej rodziny czerpiesz z jakiejś maszyny do czytania w myślach. Po prostu słuchasz co mówią, tak jak ja przeczytałem, co Paweł napisał. A frakcji Jakuba czy Piotra, jak to nazwałaś, w tym momencie mieć na myśli nie może, bo nic o tym nie świadczy. Za to aluzja własne wskazuje na posądzanie o gnostyckie poglądy. I teraz czekam na dementi, w którym usłyszę, że nie itp itd. Nudne jest spieranie się z opiniami, bo faktów czy argumentacji mi nie podajesz.
>Taki Piotr jako Żyd był niewątpliwie obrzezany. Czy trzymał się ściśle Prawa Mojżeszowego? >Nie. Zatem grzeszył?
Tak, grzeszył. Biblia twierdzi, że poza Chrystusem każdy człowiek ma jakieś grzechy. Znasz historię o trzykrotnym zaparciu się Piotra?
>Bezczelność twoja sięga Himalajów. Nie sprawdzamy? Zdaje się, że dokładnie wielu twoich interlokutorów sprawdziło List do Rzymian (jak i inne) i zgadza się z poglądem wyrażonym przez Deschnera. Zatem czym się popisujesz?
Nie sprawdzacie. Nikt nie potrafi łatwo odeprzeć moich zarzutów. Nikt dotychczas nie podał mi przykładu, gdzie to niby Paweł kłamie. Tobie też ten problem zadałem i ...cisza
Mało mnie obchodzi, ile osób uważa, że 2+2=5. Statystyki ilościowe nie przesądzają o prawdzie. Gdyby którykolwiek z moich interlokutorów po przeczytaniu Listu do Rzymian zgadzał się z Deschenrem, to niech to udowodni. Powtarzam raz jeszcze - gdzie Paweł kłamie zmieniając prawdy wiary jak to sugeruje ten manipulant? Przykład z tekstu poproszę.
Gdybyście sprawdzali, to odpowiedź już dawno by się gdzieś pojawiła. Traktujecie Deschnera jak bóstwo. Cokolwiek powie -świętość. Ktokolwiek go skrytykuje - na stos. Jak na guru przystało, wszyscy go słuchają i mu potakują. Takie niestety podejście do tego gościa spotykam tu (z jednym pozytywnym wyjątkiem)
>"Czy śmie ktoś z was, mając sprawę z drugim, procesować się przed niesprawiedliwymi, zamiast przed świętymi? Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze? Czyż nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe?. Jeśli macie do osądzenia zwykłe sprawy życiowe, to czemu powołujecie na sędziów tych, którzy w zborze się nie liczą? Mówię to, aby was zawstydzić. Czyż nie ma między wami ani jednego, który może być rozjemcą między braćmy swymi? >TYMCZASEM PROCESUJE SIĘ BRAT Z BRATEM I TO PRZED NIEWIERNYMI"
Co my tu mamy? Przykład tego, że nie rozumiesz co czytasz. Chrześcijanie tamtych czasów do rozsądzania spraw szli przed pogan, gdy tymczasem powinni poszukać między sobą rozjemcy. Paweł twierdzi, ze chrześcijanie są uczciwsi niż poganie, więc nadają się lepiej do rozsądzania sporów.
Twoja teza, że tam jest " Za to mamy urocze... ZAKŁAMANIE i nawoływanie do zakłamania, nawet, gdy brat jest psubratem. " Cie kompromituje.I tyle. Już wiesz czemu czasami milczę? Bo nie chce mi się komentować absurdu.
Opanuj emocje. Irytuje mnie odpowiadanie na takie zarzuty, które nie maja w niczym oparcia. Widzisz w tekście coś czego tam nie ma i chcesz, żebym Ci odpowiadał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) |
>Co my tu mamy? Przykład tego, że nie rozumiesz co czytasz. Chrześcijanie tamtych czasów do rozsądzania spraw szli przed pogan, gdy tymczasem powinni poszukać między sobą rozjemcy. Paweł twierdzi, ze chrześcijanie są uczciwsi niż poganie, więc nadają się lepiej do rozsądzania sporów.
To oczywista oczywistość. Jakich tamtych czasów - do dziś są bezdyskusyjnie uczciwsi. Są tak święci, że własnych pedofilów też postanowili we własnym gronie "sądzić". To zapewne pogrobowcy Pawełka stworzyli crimen sollicitationis.
>Twoja teza, że tam jest " Za to mamy urocze... ZAKŁAMANIE i nawoływanie do zakłamania, nawet, gdy brat jest psubratem. " Cie kompromituje.I tyle. Już wiesz czemu czasami milczę? Bo nie chce mi się komentować absurdu.
Zaprawdę nie męcz się więcej dobry człowieku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Jaka jest różnica miedzy sporem a przestępstwem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) | >Jaka jest różnica miedzy sporem a przestępstwem?
A kto to miał osądzać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | >>Jaka jest różnica miedzy sporem a przestępstwem? >A kto to miał osądzać?
No to już zrozumiałeś, że coś jest nie tak?
To powiedz mi - jaki procent księży w stosunku do ogólnej liczby księży to pedofile. I jaki procent np. nauczycieli WF w stosunku do wszystkich nauczycieli WF to pedofile? Których procentowo jest więcej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | MarcinK (9189 punktów) |
> No to już zrozumiałeś, że coś jest nie tak?Wysoce wątpliwe jest czy Ty w ogóle rozumiesz co czytasz. Zaprogramowanyś dokładnie by tam gdzie tylko pojawia się ten Twój bożek widzieć samo dobro, a wszędzie indziej rękę Antychrysta. Inna interpretacja Ci do głowy nie przychodzi. Nawet żeś nie zrozumiał tej banalnej, wydawałoby się, wymiany zdań. > To powiedz mi - jaki procent księży w stosunku do ogólnej liczby księży to pedofile. I jaki procent np. nauczycieli WF w stosunku do wszystkich nauczycieli WF to pedofile? Których procentowo jest więcej?Te pierdoły możesz wciskać na tym Twoim kółku wzajemnej adoracji. To już tu było - służę uprzejmie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,315095
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) |
> Te pierdoły możesz wciskać na tym Twoim kółku wzajemnej adoracji. To już tu było - służę uprzejmie:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,315095> Widzisz nieprzypadkowo poprosiłem o te dane - pozwól że zacytuje z wiki o tym właśnie wymienionym raporcie Johna Jaya > Zatem 6% wszystkich księży, którym postawiono zarzuty zostały dokonane zostało skazanych i około 2% otrzymało wyroki więzienia w okresie kończącym się w 2002 roku. [4] [2] Według raportu John Jay, jedna trzecia oskarżeń zostały wykonane w lata 2002 i 2003. Kolejna jedna trzecia z zarzutów odnotowano w latach 1993 i 2001> Spośród 4.392 księży, którzy zostali oskarżeni, policja kontaktować się w sprawie osoby i 1.021 z nich, 384 zostało oskarżonych w wyniku czego 252 wyroków i 100 wyroków więzienia, 3300 nie były badane, ponieważ zarzuty zostały dokonane po oskarżony ksiądz zmarł.Zródło angielska wikipedia po przepuszczeniu przez Google tłumacz. en.wikipedia.org/wiki/John_Jay_ReportJeszcze coś tam masz ciekawego, jak się wczytasz. To nie jest tak jak pisze w linku. to nie 40 666 księży z pośród których 5 tysięcy zostało oskarżonych (a nie skazanych). To wszyscy księża w latach 1950-2002. To znaczy, jedni umierają, inni przychodzą. Nie wiem dokładnie więc ilu ich było. Natomiast spójrz na policje. Skontaktowała się z około tysiącem, bo 3 tysiące już nie żyło. Znaczyłoby to że grupa badana musi być pomnożona razy 4. Wiec populacja badana to 160tysięcy! Wśród tych stusześcdziesięciu tysięcy było 384 sprawy w sądzie, 252 wyroki ale tylko 100 zakończonych wiezieniem . Znowu mnożymy razy cztery i mamy, W populacji 160tysiecy - 400 osób kara więzienia. Jaki to procent? 252 wyroki ale z nich 100 do wiezienia (mnóż razy cztery). Czyżby pozostali nagany, kary finansowe? To niby co zrobili? Zażartowali seksualnie? Ale policzmy ten procent wszystkich skazanych 160tysiecy razy 252x4 czyli tysiąc. tysiąc ze 160tys to mniej niz procent, prawda? A wiesz czumu nauczyciele WF? Bo obie grupy stykają się młodymi ludźmi. W analogicznym okresie skazano 6000 nauczycieli WF. Więcej niż księży. Chcesz danych? Nie cytuj big_żyda bo on to źle policzył tylko źródło. No chyba że wolisz stereotyp zamiast prawdy. Spójrz na link - wikipedia po angielsku , raport John JAy en.wikipedia.org/wiki/John_Jay_ReportKończąc i pokazując źródło manipulacji : > The study said sexual abuse "includes contacts or interactions between a child and an adult when the child is being used as an object of sexual gratification for the adult." The report categorized allegations of sexual abuse even if the allegation did not involve force or genital or physical contact> Badanie powiedział seksualne "obejmuje kontaktów lub interakcji między dzieckiem a dorosłym, kiedy dziecko jest używana jako obiekt zaspokojenia seksualnego dla dorosłych." Raport skategoryzowane zarzutów wykorzystywania seksualnego, nawet jeśli zarzuty nie są związane z siły lub narządów lub kontakt fizyczny. [5]I co? Dalej twierdzisz że procentowo więcej księży to pedofile niż w innych grupach mężczyzn stykających się z dziećmi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sable (465 punktów) | >I co? Dalej twierdzisz że procentowo więcej księży to pedofile niż w innych grupach mężczyzn stykających się z dziećmi?
Problem tkwi w tym, że wierni wymagają od księży więcej, niż od zwykłych mężczyzn bo według nauki kościoła księża są namaszczeni duchem św., czy jakoś tak, a to ma ich uodpornić bardziej na walkę z pokusami tego świata. Ale cóż, nawet Jezus powiedział - Dozwólcie dzieciom przyjść do mnie...., Mk10,13, jednak w Mt18,6 dokładnie wypowiada się na temat kary, za zgorszenie dzieci, tudzież pedofilstwo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Problem tkwi w tym, że wierni wymagają od księży więcej, niż od zwykłych mężczyzn bo według nauki kościoła księża są namaszczeni duchem św., czy jakoś tak, a to ma ich uodpornić bardziej na walkę z pokusami tego świata. Problem w tym, że wierni nie wymagają od księży niczego, a tu masz tego egzemplifikację. Dla bezrozumnego fideisty o sparszywiałej moralności ksiądz i nauczyciel wf to taki sam człowiek kiedy idzie o gwałcenie dzieci. Wtedy sam fideista lekceważy idiotyzmy, które przy innej sposobności z namaszczeniem bredzi - te idiotyzmy właśnie o namaszczeniu i jakoś tak....
>Ale cóż, nawet Jezus powiedział - Dozwólcie dzieciom przyjść do mnie...., Mk10,13, jednak w Mt18,6 dokładnie wypowiada się na temat kary, za zgorszenie dzieci, tudzież pedofilstwo. Trudno wymagać od ludzi z upośledzonymi wiarą umysłami by głosili jakieś rozumne, spójne treści. Podporządkowani wierze w swej głowie mają za zadanie ją w sobie chronić i tyle. W tej obronie zdolni są do każdej nikczemności, każdego kłamstwa i nawet nie są w stanie pojąć jakiego robią z siebie błazna. Wobec Prawd Wiary fakty bledną i nawet plugawy ochroniarz pedofilów może trafić na ołtarze jako guru od moralności. A kamień młyński niech wedle głupkowatej antologii starożytnych bajek zawiesi sobie na szyi jakiś durny wuefista, a nie Papież Polak!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | MarcinK (9189 punktów) |
> Jeszcze coś tam masz ciekawego, jak się wczytasz. To nie jest tak jak pisze w linku. to nie 40 666 księży z pośród których 5 tysięcy zostało oskarżonych (a nie skazanych).Ten link to nie opracowanie tego raportu co jasno wynika z wypowiedzi inicjującej. > Nie wiem dokładnie więc ilu ich było.A to masz jak byk napisane w raporcie, na który się sam powołujesz: Cytat:about 4% of all 109,694 priests who served during the time covered by the study Cytat:The study was based on surveys completed by 97% of the Catholic dioceses in the United States. > Skontaktowała się z około tysiącem, bo 3 tysiące już nie żyło. Znaczyłoby to że grupa badana musi być pomnożona razy 4. Wiec populacja badana to 160tysięcy!I Ty tu coś piszesz o manipulacji  Sam nie czytasz raportu na jaki się powołujesz i jeszcze robisz fenomenalną gimnastykę na liczbach. > Chcesz danych? Nie cytuj big_żyda bo on to źle policzył tylko źródło.Znowu Ci się czytać nie chciało? Kogo big konkretnie cytował? Przecież to jego magnificencja arcybiskup Życiński sam raczył przytoczyć te dane: Cytat:Abp. Życiński z Wysokości obwieszcza: Cytat: Z amerykańskich danych wynika, że duchowni byli uwikłani w dwa procent przypadków pedofilii w Stanach Zjednoczonych Sugerujesz, że intencjonalnie je zawyżał?  > Kończąc i pokazując źródło manipulacji :> >The study said sexual abuse "includes contacts or interactions between a child and an adult when the child is being used as an object of sexual gratification for the adult." The report categorized allegations of sexual abuse even if the allegation did not involve force or genital or physical contactNo i co, geniuszu, z tego wyczytałeś? Słyszałeś o czymś takim jak robienie zdjęć (pornografia dziecięca), obnażanie czy masturbacja przy małoletnim czy słowne molestowanie? > I co? Dalej twierdzisz że procentowo więcej księży to pedofile niż w innych grupach mężczyzn stykających się z dziećmi?Noć przecież nie będę podważał opinii najlepiej zorientowanych czyli wyższego duchowieństwa katolickiego
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | >I Ty tu coś piszesz o manipulacji Sam nie czytasz raportu na jaki się powołujesz i jeszcze robisz fenomenalną gimnastykę na liczbach.
Dlatego używam magicznego słowa "około".
Raport podaje Ci dokładne liczby, Skoro tak bardzo Ci na nich zależy to sobie policz. A teraz pytanie- to co Ci wyjdzie tu dużo więcej niż w innych grupach stykających się z dziećmi, czy mniej?
Podałeś np liczbę 109 tysięcy. Wśród nich było 250 osób, w tym 100 skazanych. Dodając tych, co umarli, to ilu Ci wyjdzie? 1000 i 400 skazanych? Więc jaka to procentowo liczba w stosunku do innych grup społecznych odpowiadających częstotliwości kontaktów z dziećmi? Większa czy mniejsza? Rozumiesz już problem? Czy twierdzenie, że księża(wszyscy) to pedofile to prawda czy stereotyp? Jakie jest Twoje zdanie? Prawda czy stereotyp? Mniej niż jeden procent. Mniej niż jeden na stu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | > Więc jaka to procentowo liczba w stosunku do innych grup społecznych odpowiadających częstotliwości kontaktów z dziećmi?2% - czy Ty naprawdę czytać nie potrafisz? Jak krowie na rowie - Życiński powiedział: Cytat:Z amerykańskich danych wynika, że duchowni byli uwikłani w dwa procent przypadków pedofilii w Stanach Zjednoczonych
Nie wiadomo na jakich amerykańskich danych Życiński się oparł. Dalej już prosto big_zyd wyliczył, że w takim razie popełniają te czyny 50 razy częściej niż średnia w męskiej populacji USA. Możesz sobie ten raport dowolnie wertować i dzielić przez 5672354625364 co i tak żadnego znaczenia nie ma. > Czy twierdzenie, że księża(wszyscy) to pedofile to prawda czy stereotyp?Co Ty znowu tu wypisujesz? Cały czas piszesz o kilku procentach, a nagle Ci się wszyscy pojawili? > Mniej niż jeden na stu.Nawet jakby miał być jeden na 100 co z resztą i tak niemożliwe ( www.usatod(*)2002/2002-03-12-pedophilia.htm) to jest zasadnicza różnica między nauczycielem wuefu i księdzem - ten ostatni coś pieprzy o moralności i jeszcze poucza innych, tym swoim świętym ryjem, jak mają żyć. Ze względu na specyfikę tych spraw nie da się pewnie oszacować ile tych przypadków faktycznie było i szczerze mnie mało obchodzi jaka to była dokładna liczba ale z pewnością nie było to sporadyczne - to jest zwyczajnie po ludzku odrażające i typowe dla tej zakłamanej sekty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | Słuchaj, zwracałem Ci już raz uwagę, ze czytasz niedokładnie.
Uwikłani w dwa procent przypadków czy dwa procent księży?
Widzisz różnice? Jeśli np jedna osoba na tysiąc popełni 200 kradzieży, a kradzieży jest dokładnie tysiąc to nie znaczy, że dwieście osób na tysiąc kradło. Nie masz wiec w tej informacji żadnej liczby, która by pomogła w ustaleniu stosunku procentowego w populacji księży do populacji adekwatnych grup.
Natomiast masz liczby w raporcie tego instytutu Doriana Graya(nie pamiętam nazwy dokładnie, nie chce mi się sprawdzać)
>Dalej już prosto big_zyd wyliczył, że w takim razie popełniają te czyny 50 razy częściej niż średnia w męskiej populacji USA.
Gratulować zdolności matematycznych w takim razie.
>Nawet jakby miał być jeden na 100 co z resztą i tak niemożliwe (www.usatod(*)2002/2002-03-12-pedophilia.htm) to jest zasadnicza różnica między nauczycielem wuefu i księdzem - ten ostatni coś pieprzy o moralności i jeszcze poucza innych, tym swoim świętym ryjem, jak mają żyć.
Ojciec też mówi dziecku jak żyć. Rozumiem, że Ty nigdy w życiu, nigdzie i nikomu nie powiedziałeś jak żyć? Nauczyciele też zajmują się wychowywaniem, więc to adekwatna grupa porównawcza. Ale Ciebie to nie obchodzi bo:
>Ze względu na specyfikę tych spraw nie da się pewnie oszacować ile tych przypadków faktycznie było i szczerze mnie mało obchodzi jaka to była dokładna liczba ale z pewnością nie było to sporadyczne - to jest zwyczajnie po ludzku odrażające i typowe dla tej zakłamanej sekty.
Skoro nie obchodzi Cie dokładna liczba, to nie ma sensu byś starał się zrozumieć ten problem. Nie wiem takim razie jaki jest Twój cel. Dokopać komuś za wszelką cenę i stosując każdą nawet nieprawdziwą informacje?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) |
> Uwikłani w dwa procent przypadków czy dwa procent księży?Widzisz różnice?Zalinkowałem Ci na początku dyskusji cały wątek gdzie ten problem jest szczegółowo omawiany - ale co Ty się tam będziesz czytaniem zajmował. > Natomiast masz liczby w raporcie tego instytutu Doriana Graya(nie pamiętam nazwy dokładnie, nie chce mi się sprawdzać)Mnie też się nie chce domyślać co Ty tam piszesz. > Gratulować zdolności matematycznych w takim razie.Pogratulować radości z tego tytułu - też bym się cieszył, będąc wierzącym, że zdaniem wyższej hierarchi katolickiej pedofil w sutannie to przypadek 50 razy częstszy niż w reszcie populacji. > Nauczyciele też zajmują się wychowywaniem, więc to adekwatna grupa porównawcza.To Tobie nauczyciel wuefu wykładał szkodliwość samogwałtu jak żeś fikołki robił? Gdzieś Ty miał wuef?  > Skoro nie obchodzi Cie dokładna liczba, to nie ma sensu byś starał się zrozumieć ten problem.Wystarczy mi sam problem. > Nie wiem takim razie jaki jest Twój cel. Dokopać komuś za wszelką cenę i stosując każdą nawet nieprawdziwą informacje?Ja podaje nieprawdziwe informacje? Podziękował za dyskusję - temat sądzę wyczerpaliśmy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) |
>A wiesz czumu nauczyciele WF? Bo obie grupy stykają się młodymi ludźmi. Każdy wuefista z kilkudziesięcioma co najmniej codziennie w okolicznościach: szatnia (rozbieranie), kantorek itp, a księża?
>W analogicznym okresie skazano 6000 nauczycieli WF. Więcej niż księży. Przykład 1: Tylawa. Ostracyzm społeczny wobec kobiety ujawniającej przestępstwa proboszcza. Przykład lepszy: Szczecin. Prokurator Polak-katolik poinformowany o przestępstwach pedofilskich księdza kabluje biskupowi, a sprawie ukręca łeb. Kiedy po latach sprawa jest wznowiona nie zapada wyrok skazujący ze względu na przedawnienie, a nie brak winy.
Nie strój się w piórka analizy naukowej, bo fideiście w tym nie do twarzy, a dla człowieka rozumiejącego logiczne, naukowe podejście wyglądasz wręcz obleśnie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | nie odpowiadają Ci nauczyciele WF-u, sprawdź wśród wszystkich nauczycieli lub osób pracujących z dziećmi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sable (465 punktów) | >sprawdź wśród wszystkich nauczycieli lub osób pracujących z dziećmi
Sam sobie sprawdź, skoro ich przywołujesz. Bieżąca dyskusja dotyczy pedofilii wśród księży a nie wśród innych zawodów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | >>sprawdź wśród wszystkich nauczycieli lub osób pracujących z dziećmi >Sam sobie sprawdź, skoro ich przywołujesz. Bieżąca dyskusja dotyczy pedofilii wśród księży a nie wśród innych zawodów. >
dyskusja dotyczy ilosci procent ksiezy pedofil w stosunku do innych ksiezy na tle ilosci procent pedofili w stosunku do innych ludzi
czyli czy wsrod ksiezy jest to czestsze niz wsrod innych mezczyzn stykających się z dziecmi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) |
>dyskusja dotyczy ilosci procent ksiezy pedofil w stosunku do innych ksiezy na tle ilosci procent pedofili w stosunku do innych ludzi >czyli czy wsrod ksiezy jest to czestsze niz wsrod innych mezczyzn stykających się z dziecmi Dla mnie akurat taka dyskusja jest zupełnie nieinteresująca, w dodatku nie sądzę by udało się uwzględnić w badaniach wszystkie istotne czynniki. Mnie interesuje religia czyli relacja przestępstw seksualnych do katolickich opowieści, katolickiej moralności, reakcje współwiernych od papieży do rodziny itp. i tym świetle widać, że wasza religia razem z papieżami jest nic niewarta.
>Raport przytoczony dotyczy USA, Nie chce mi się o tym gadać.
>dane dotyczą społeczeństwa USA. U nas owszem ale w USA księża nie mogą liczyć na takie pobłażanie. Jak widać przez wieledziesiąt lat mogli. Może teraz czarne jest trochę bardziej na cenzurowanym, ale katolik jest zdolny do wielu wyrzeczeń "dla dobra Kościoła" - a już najłatwiej wyrzeknie się rozumu i moralności.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) | >nie odpowiadają Ci nauczyciele WF-u, sprawdź wśród wszystkich nauczycieli lub osób pracujących z dziećmi Zrobisz wszystko by nic do Ciebie nie dotarło? 1. Ksiądz to nie jest zawód jak każdy inny. 2. Każdy katolik wuefistę nawet katolika podkabluje bez pardonu, księdza nie. To tylko drobiazgi dodatkowe do tego co już było powiedziane.
I nie odpyskuj byle czym jeśli chcesz by traktować Cię poważnie - w moich postach było więcej treści.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | Raport przytoczony dotyczy USA, dane dotyczą społeczeństwa USA. U nas owszem ale w USA księża nie mogą liczyć na takie pobłażanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >To powiedz mi - jaki procent księży w stosunku do ogólnej liczby księży to pedofile. I jaki procent np. nauczycieli WF w stosunku do wszystkich nauczycieli WF to pedofile? Których procentowo jest więcej?
Jeden ksiądz pedofil to o juz za dużo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 | wojtek. (1061 punktów) | > To powiedz mi - jaki procent księży w stosunku do ogólnej liczby księży to pedofile. I jaki procent np. nauczycieli WF w stosunku do wszystkich nauczycieli WF to pedofile? Których procentowo jest więcej? Nie porównuj zjawiska pedofilii występującego u nauczycieli wychowania fizycznego (czy nauczycieli w ogóle) ze zjawiskiem pedofilii występującym w środowisku księży, bo to dwa zupełnie różne zjawiska (nawet jeśli procentowa ilość pedofilów wśród nauczycieli jest zbliżona, albo nawet mniejsza niż ilość pedofilów wśród księży), czego w swojej hipokryzji, tacy obrońcy Kościoła Świętego Matki Naszej, Oblubienicy Chrystusa (czy jak tam ten swój kościół jeszcze nazywacie), jak Ty nie są w stanie wziąć pod uwagę. Po pierwsze, to księża katoliccy, a nie nauczyciele uzurpują sobie prawo do pouczania innych co jest morale, a co nie jest. Jeśli więc hierarchiczny kościół katolicki ma tyle do powiedziana na tematy związane z etyką i moralnością, to chyba jasne, że sam powinien być pod względem moralno-etycznym bez zarzutu. Dlaczego więc przestępstwa przedstawicieli grupy która na prawo i lewo napomina wszystkich co jest dobre a co złe, zestawiasz z przestępstwami przedstawicieli grupy która za żaden "głos moralności" się nie uważa? Po drugie, jeśli już chcesz sobie robić takie porównania, to zrób jeszcze jedną rzecz. Mianowicie wyszukaj w temacie pedofilii wśród nauczycieli informacji, które wskazywałyby, że pedofilia pośród nauczycieli jest procederem zorganizowanym, permanentnym, ukrywanym i ciągnącym się przez dziesiątki lat. Poszukaj choćby czegoś takiego jak Raport Ryana który dotyczyłby środowiska nauczycieli. Znajdź u nauczycieli odpowiednik skandalu pedofilskiego jaki miał miejsce w USA (w tym przypadku w Bostonie) gdzie tacy księża jak Paul Shanleyczy John Geoghan(wymieniam tylko dwóch z kilku setek katolickich duchownych) przez lata wykorzystywali seksualnie dzieci, a zamieszany w aferę i tajenie całego procederu kardynał Bernard Law(po rozdmuchaniu sprawy przez media) trafia do Watykanu pod opiekuńcze skrzydła Jego Świątobliwości Jana Pawła II. O skandalach pedofilskich z udziałem katolickiego kleru - które ciągnęły się latami, były tajone, a księży pedofilów jedynie przenoszono z parafii do parafii - w takich krajach jak choćby Australia, Austria, Niemcy czy Belgia, litościwie już nie wspomnę. Zastanawiam się czasem, do jakiej jeszcze manipulacji tacy ewangelizatorzy jak Ty (i paru jeszcze innych z tego forum) posuniecie się w wybielaniu Kościoła katolickiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 10 na 10 | Alicja Duda (25557 punktów) | Do tego wszystkiego co napisałeś trzeba dodać spowiedź do której dzieci były przymuszane a tam zobowiązywano je do dochowania tajemnicy pod groźbą piekła. Żaden nauczyciel nie ma takiego oręża przeciwko dziecku.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 5 | 876543 (243 punktów) | >Do tego wszystkiego co napisałeś trzeba dodać spowiedź do której dzieci były przymuszane a tam zobowiązywano je do dochowania tajemnicy pod groźbą piekła. Żaden nauczyciel nie ma takiego oręża przeciwko dziecku.
Słyszała Pani o ocenach? Zachowaniu? Kozie(kiedyś)? Mam wymieniać dalej?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | Cieszę się ze podałeś pojedyncze przykłady. Natomiast jak poproszę o liczby porównawcze tych dwóch środowisk - nauczycieli i księży to oczywiście udasz że nie masz obowiązku podawać. Bo i po co.
Jakie to śmieszne- księża pouczają a nauczyciele nie pouczają? Nie wychowują? Nie mówią co jest dobre a co złe?
Pedofilia nie tylko wśród nauczycieli czy księży bywa zorganizowana czy ukrywana. Słyszałeś o ostatnim skandalu z gwiazdorem BBC? A o skandalu w środowisku aktywistów gejowskich w GB?
Moje podejście do księży pedofilii od Twojego różni się bardzo prostą rzeczą. Ja uważam że mają prawo do sprawiedliwego procesu. Do powiedzenia prawdy, zacytowania liczb. Ty zaś odbierasz im prawo do tego "bo to katolicka mafia i tereferekuku"
> Zastanawiam się czasem, do jakiej jeszcze manipulacji tacy ewangelizatorzy jak Ty (i paru jeszcze innych z tego forum) posuniecie się w wybielaniu Kościoła katolickiego.
Skoro uważasz, ze manipuluję to po prostu mi to pokaż. Na liczbach. Podaj cytaty z moich wypowiedzi. Oszczędź sobie tych racjonalistycznych kazań, już mnie męczą.
Poniosło mnie, wiem. Przepraszam za złośliwość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | wojtek. (1061 punktów) | > Cieszę się ze podałeś pojedyncze przykłady. Natomiast jak poproszę o liczby porównawcze tych dwóch środowisk - nauczycieli i księży to oczywiście udasz że nie masz obowiązku podawać. Bo i po co. Masz rację. Wolałbym nie przerzucać się liczbami i statystykami dotyczącymi tego, kto wykorzystał więcej dzieci - nauczyciele czy duchowni katoliccy. Nigdy nie dowodziłem, że księża katoliccy są grupą w której pedofilia występuje wiele częściej niż wśród innych grup. Moim zdaniem problem nie tkwi w tym, czy wśród nauczycieli jest więcej pedofilów niż wśród duchownych katolickich, czy odwrotnie, ale w ukrywaniu księży pedofilów i braku współpracy świadomych tego co się dzieje hierarchów Kościoła katolickiego z organami ścigania. Pedofilia niestety jest zjawiskiem które występowało, występuje i będzie występowało u przedstawicieli różnych zawodów i środowisk. W mojej opinii, chodzi przede wszystkim o to, jak dane środowisko radzi sobie w swoich szeregach ze zjawiskiem pedofilii. > Jakie to śmieszne- księża pouczają a nauczyciele nie pouczają? Nie wychowują? Nie mówią co jest dobre a co złe? Tobie może wydaje się to śmieszne, a mnie nie bardzo. Przez wszystkie lata mojej edukacji, żaden nauczyciel, jeśli chodzi o kwestie moralne, mnie nie pouczał, nie wychowywał i nie mówił co jest dobre a co złe. Moi nauczyciele zajmowali się dokładnie tym, za co im płacono, czyli nauczaniem przedmiotu o swojej specjalizacji. Moralizowaniem zajmowali się tylko (jakżeby inaczej) księża (ewentualnie katechetki/katecheci) na lekcjach religii. Widzę, że dalej z uporem godnym lepszej sprawy stawiasz na równi księży i nauczycieli. Słyszałeś w takim razie, żeby nauczyciele nadawali sobie takie uprawnienia, jakie sami sobie nadają księża? Kodeks Prawa Kanonicznego : Cytat:Kan. 747 - § 2. Kościołowi przysługuje prawo głoszenia zawsze i wszędzie zasad moralnych również w odniesieniu do porządku społecznego, oraz wypowiadania oceny o wszystkich sprawach ludzkich, na ile wymagają tego fundamentalne prawa osoby ludzkiej i zbawienie człowieka. Cytat: Kan. 749 - § 2. Nieomylnością w nauczaniu cieszy się również Kolegium Biskupów, kiedy biskupi wypełniają urząd nauczycielski zebrani na soborze powszechnym, gdy jako nauczyciele i sędziowie wiary i moralności ogłaszają w sposób definitywny całemu Kościołowi naukę którą należy wyznawać w sprawach wiary i obyczajów; albo kiedy rozproszeni po świecie, zachowując węzeł wspólnoty między sobą i z następcą Piotra, nauczając razem z tymże Biskupem Rzymskim autentycznie w sprawach wiary i moralności, wyrażają jednomyślność, że coś należy przyjąć jako definitywnie obowiązujące.
Słyszałeś również, żeby nauczyciele wymagali od całego społeczeństwa, aby to społeczeństwo żyło wyłącznie zgodnie z tym co oni sami uznają za słuszne? Nic mi bowiem nie wiadomo tym, żeby nauczyciele twierdzili, że in vitro, aborcja, eutanazja, związki partnerskie są niemoralne, więc należy tego wszystkiego obywatelom zakazać. Nie słyszałem również, aby nauczyciele wtrącali się w politykę w równym stopniu co katoliccy księża. Zresztą, o tym, że z zachowania księży wynika, że zwykłymi ludźmi nie są, pisałem już tutaj. Nadal uważasz, że przestępstwa duchownych, którzy prawo umoralniania innych, nadali sami sobie, można zrównywać z przestępstwami innych? Naprawdę nie sądzisz, że od takich osób należy wymagać więcej? > Pedofilia nie tylko wśród nauczycieli czy księży bywa zorganizowana czy ukrywana. Nieco niżej zarzucasz mi, że nie pokazałem Ci gdzie manipulujesz. W takim razie jak sam nazwiesz swoje powyższe zdanie? Zrozum, że dopóki nie znajdziesz wśród nauczycieli przykładów które świadczyłyby że pedofilia w ich środowisku jest zjawiskiem ukrywanym, permanentnym i ciągnącym się wiele lat, w stopniu co najmniej zbliżonym do tego, jak ta sprawa ma się wśród hierarchów kościelnych, to w takim wypadku zestawianie nauczycieli z księżmi jest niezbyt ładną manipulacją. Napisałem abyś znalazł odpowiedniki, tak przerażających skandali jak te w Irlandii i USA (a to tylko dwa z wielu krajów gdzie księża wykorzystywali dzieci na wielką skalę a proceder miał niemal identyczny charakter, jeśli chodzi o zmowę milczenia wokół niego), z udziałem nauczycieli. Nie zrobiłeś tego oczywiście, ale jednocześnie nie przeszkadza Ci to twierdzić, że pedofilia wśród nauczycieli jest ukrywana i organizowana. Denerwujesz się na moje rzekome racjonalistyczne kazania i to, w jaki sposób odnoszą się do Ciebie inni użytkownicy tego forum, ale jak chcesz być inaczej traktowany jeśli w ten sposób prowadzisz rozmowę? Nie mogę się też nadziwić z jaką lekkością potrafisz stwierdzić, że pedofilia wśród księży bywa zorganizowana czy ukrywana. Jednak jeśli tak twierdzisz, to z tego faktu wynika, że zdajesz sobie sprawę z istnienia takiego zjawiska w Kościele katolickim. Tym bardziej zastanawia mnie dlaczego tak bardzo bronisz kleru, bo pedofilia to jedno( rozumiem, że ona występuje i często nie da się w porę zapobiec wykorzystaniu dziecka), ale jej ukrywanie to już zupełnie inna rzecz(a ukrywania nie rozumiem i nie toleruje). > Słyszałeś o ostatnim skandalu z gwiazdorem BBC? A o skandalu w środowisku aktywistów gejowskich w GB? Teraz jak widzę, już nie tylko nauczycieli zestawiasz z księżmi, ale również gwiazdora BBC i aktywistów gejowskich  Z racji długości musiałem podzielić tekst. Reszta odpowiedzi znajduje się niżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Chodząc do szkoły wiele razy byleś pouczany przez nauczycieli, tylko nie pamiętasz. -powiedz dzień dobry, przywitaj się, zdejmij czapkę, nie chodzi się po szkole bez pantofli, bądź grzeczny, słuchaj starszych, ucz się pilnie, nie wolno przeklinać, nie pij alkoholu, nie pal papierosów nie bierz narkotyków, nie chodź na labę, wyrażaj się, wstań jak nauczyciel wchodzi do klasy, i tak dalej. Serio nie pamiętasz np godziny wychowawczej gdzie regularnie Ci kontrolowali frekwencje? Nie dostawałeś ocen z zachowania? Statystki co do pedofilii w szkole są bardzo ważne, spójrz tylko tutaj www.statys(*)tstatystyczny_portretquot.html Cytat:Do tych przestępstw najczęściej dochodziło w domu i mieszkaniu - 2.727, ale były też inne miejsca np. - szkoła podstawowa, gimnazjum - 135 Masz tam resztę liczb, rzuć okiem. Reszta to sprawa podejścia. Skoro chcesz kogoś osadzać, to podaj liczby sprawiedliwie. Nie wystarczy że stwierdzisz, ze księża pouczają innych więc... i tu mam do Ciebie zarzut, bo uważasz, że z tego powodu muszą być traktowani inaczej(czyli ostrzej) niż inni(np. nauczyciele). Nie mogę się z tym zgodzić, każdy ma prawo do sprawiedliwego osądu, czy to ksiądz, czy nauczyciel czy ktokolwiek inny,
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 12 na 12 | wojtek. (1061 punktów) | > Chodząc do szkoły wiele razy byleś pouczany przez nauczycieli, tylko nie pamiętasz. Z całym szacunkiem, ale chyba lepiej wiem co się działo u mnie w szkole. > -powiedz dzień dobry, przywitaj się, zdejmij czapkę, nie chodzi się po szkole bez pantofli, bądź grzeczny, słuchaj starszych, ucz się pilnie, nie wolno przeklinać, nie pij alkoholu, nie pal papierosów nie bierz narkotyków, nie chodź na labę, wyrażaj się, wstań jak nauczyciel wchodzi do klasy, i tak dalej. Takich zachowań o jakich napisałeś u góry zostałem nauczony w domu. Niemal wszystko co wymieniłeś należy po prostu do zasad dobrego wychowania, które powinno zostać dzieciom wpojone przez rodziców. To, że nauczyciele wymagają aby uczniowie (którzy nie mają 18 lat) nie pili, nie palili, nie brali narkotyków i nie wagarowali jest niczym innym, jak egzekwowaniem obowiązującego w Polsce prawa. Poza tym nie bardzo rozumiem, porównujesz wpajanie dzieciom podstawowych, obowiązujących powszechnie zasad kultury i wychowania z księżowskimi zapędami budowania społeczeństwa według własnych moralnych upodobań? Przecież to dwie zupełnie różne rzeczy. Postaram się jeszcze raz pokazać różnicę w odpowiedzialności moralnej między księdzem a zwykłym nauczycielem, powołując się na słowaBenedykta XVI o księżach pedofilach: Cytat:- Zamiast ukazywać im drogę do Chrystusa, do Boga, zamiast dawać świadectwo Jego dobroci, dopuścili się nadużyć wobec nich i podważyli wiarygodność orędzia Kościoła. Jak możemy wytłumaczyć fakt, że osoby, które przyjmowały regularnie Ciało Pańskie i wyznawały swoje grzechy w Sakramencie Pokuty, mogły obrazić w taki sposób? Pozostaje to tajemnicą - mówił papież. Chyba każdy kapłan, powołany jest, ogólnie mówiąc, do tego samego, mianowicie do(jak to ujął Benedykt XVI): ukazywania drogi do Chrystusa, do Boga, dawania świadectwa Jego dobroci. Czy w takim razie każdy kapłan nie powinien być kimś wyjątkowym z moralnego punktu widzenia? Moim zdaniem powinno tak właśnie być. Jeśli ktoś powołuje się na Chrystusa, Boga, to jakieś konsekwencje tego, w przypadku niemoralnych zachowań powinien ponieść. > Serio nie pamiętasz np godziny wychowawczej gdzie regularnie Ci kontrolowali frekwencje? Nie dostawałeś ocen z zachowania? Jasne, że dostawałem. Jednakże oceny z zachowania wystawiała mi moja wychowawczyni, która nie pouczała mnie w kwestiach moralnych. Jeśli mnie krytykowała to tylko za złe wyniki w nauce, albo za frekwencję, ale nigdy za to, jakimi zasadami się w życiu kieruję. O księżach w żadnym wypadku powiedzieć tego samego nie mogę. > Statystki co do pedofilii w szkole są bardzo ważne, spójrz tylko tutaj> www.statys(*)tstatystyczny_portretquot.html> Masz tam resztę liczb, rzuć okiem. A przeczytałeś dokładnie to, na co sam się powołujesz? Ta statystyka nie przedstawia przecież pedofilii w szkołach, tylko obrazuje "statystyczny portret" podejrzanego o przestępstwa przeciwko obyczajności i podaje miejsca w których najczęściej dochodzi do tychże przestępstw. Przestępstwa przeciw obyczajności to między innymi: zgwałcenie; wykorzystanie seksualne osoby bezradnej lub niepoczytalnej; seksualne wykorzystanie zależności; seksualne wykorzystanie małoletniego; propagowanie pedofilii; pornografia. Zatem każdy akt pedofilii jest jednocześnie przestępstwem przeciwko obyczajności, ale nie każde przestępstwo przeciwko obyczajności jest pedofilią. W szkole przestępstwem przeciwko obyczajności może być przykładowo: zgwałcenie sprzątaczki szkolnej albo uczennicy przez ucznia, obnażanie się przed koleżankami, rozebranie koleżanki i uwiecznienie tego telefonem komórkowym z rozpowszechnieniem tego przez Internet, zgwałcenie nauczycielki przez kolegę po fachu, lub proponowanie jej współżycia, oglądanie przez uczniów " świerszczyków" itd. Przestępstwo przeciw obyczajności jest pojęciem wiele szerszym niż pedofilia, więc z przytoczonej przez Ciebie statystyki, niczego na temat pedofilii w szkole wywnioskować się nie da. > Reszta to sprawa podejścia. Skoro chcesz kogoś osadzać, to podaj liczby sprawiedliwie. Nie wystarczy że stwierdzisz, ze księża pouczają innych więc... i tu mam do Ciebie zarzut, bo uważasz, że z tego powodu muszą być traktowani inaczej(czyli ostrzej) niż inni(np. nauczyciele). Nie mogę się z tym zgodzić, każdy ma prawo do sprawiedliwego osądu, czy to ksiądz, czy nauczyciel czy ktokolwiek inny, Chyba źle się zrozumieliśmy. Nie twierdzę wcale, że ksiądz za molestowanie dziecka powinien dostać 10 lat więzienia, a nauczyciel za identyczne przestępstwo powinien dostać 5 lat (bo odnoszę wrażenie, że tak zrozumiałeś to co chcę przekazać). Uważam, że i księdza i nauczyciela i policjanta za takie samo przestępstwo (popełnione w takich samych okolicznościach itd.) którego się dopuścili, powinno się ukarać dokładnie tak samo. Z punktu widzenia prawa wszyscy powinni być równi. Z punku widzenia moralności z kolei - już nie. Największą odpowiedzialność na gruncie moralnym za przestępstwa powinni ponosić ci, którzy najbardziej moralizują. Nie ma w tym nic niesprawiedliwego. Ponoszenie większej odpowiedzialności moralnej przez kler jest prostą konsekwencją uprawnień nauczania, pouczania i strofowania(wynikających choćby z Kodeksu Prawa Kanonicznego na który się powołałem) które sami sobie przyznali. Jeśli ktoś chce innym narzucić postępowanie które z jego punktu widzenia jest moralne, musi sam być wzorem moralności. Dla mnie takie coś jest oczywiste, Ty z kolei nie chcesz tego przyjąć do wiadomości. "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą". Wiesz skąd to cytat? On również do Ciebie nie przemawia? Nie mogę się również doczekać na informację, kiedy nauczyciele, w równym stopniu co księża ukrywali przez lata pedofilię w swoich szeregach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | wojtek. (1061 punktów) | >Moje podejście do księży pedofilii od Twojego różni się bardzo prostą rzeczą.
Nasze podejście do księży w ogóle, różni się bardzo prostą rzeczą. Ja nie traktuję księży tak, jak oni sami sobie tego życzą, to znaczy z jednej strony jako autorytet mówiący o Bogu i moralności, pouczający innych w każdej możliwej dziedzinie życia, wyjaśniający słowo boże, a z drugiej strony jako zwykłego człowieka. Według mnie albo jedno, albo drugie. Jeśli jakaś organizacja mieni się ostoją moralności, to ze wszystkimi tego konsekwencjami, bez ewentualnych wykrętów i opowiadania, że ksiądz to też tylko zwykły człowiek.
>Ja uważam że mają prawo do sprawiedliwego procesu. Do powiedzenia prawdy, zacytowania liczb. Ty zaś odbierasz im prawo do tego "bo to katolicka mafia i tereferekuku"
Niestety, jest to kolejne miejsce, w którym mogę zarzucić Ci próbę manipulacji. Nigdzie nie twierdziłem bowiem, że jakakolwiek osoba (obojętne czy duchowna czy nie) nie ma prawa do sprawiedliwego procesu. Wbrew temu co piszesz, nikomu prawa do sprawiedliwego osądzenia nie odbieram, a jeśli uważasz inaczej wskaż mi to, na konkretnym przykładzie. Oprzyj swój zarzut na moich konkretnych słowach. Nie napisałem również nic o katolickiej mafii, choć przyznaję, że poczynania hierarchów kościelnych mogą takie skojarzenia nasuwać.
>Skoro uważasz, ze manipuluję to po prostu mi to pokaż.
Pokazałem.
> Oszczędź sobie tych racjonalistycznych kazań, już mnie męczą.
Jeśli odebrałeś to co napisałem jako racjonalistyczne kazanie, to również przepraszam. Ja kazań nie prawię, a przynajmniej staram się tego nie robić.
>Poniosło mnie, wiem. Przepraszam za złośliwość.
Nie ma sprawy, w rozmowie na drażliwe tematy złośliwości czasem się zdarzają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | Wytłuszczonym wiekopomne strofy szanownego 876etc. Może zacznę od tego: Co my tu mamy? Przykład tego, że nie rozumiesz co czytasz. Chrześcijanie tamtych czasów do rozsądzania spraw szli przed pogan, gdy tymczasem powinni poszukać między sobą rozjemcy. Paweł twierdzi, ze chrześcijanie są uczciwsi niż poganie, więc nadają się lepiej do rozsądzania sporów.
Twoja teza, że tam jest " Za to mamy urocze... ZAKŁAMANIE i nawoływanie do zakłamania, nawet, gdy brat jest psubratem. " Cie kompromituje.I tyle. Już wiesz czemu czasami milczę? Bo nie chce mi się komentować absurdu. Nie p*****l. Nie milczysz. Jeszcze się tobie nie zdarzyło nie odpowiedzieć, choć najczęściej zajmuje tobie odpowiedzenie trochę czasu. Może jesteś zajęty, a może obgryzasz pazury energicznie skrobiąc literkę do literki. W sumie nie interesuje mnie to. Przypomnę, że to ów 876 etc. naskrobał o akapicie z Listu do Koryntian. Owszem to jasne, że Paweł postulował hermetyczność sekty. Natomiast zdaje się, że całkowicie ty nie pojmujesz, że ta uczciwość jest tylko myśleniem intencjonalnym Pawła. Wczesniej już tłumaczyłam, ale chyba zapomniałeś, iż zakładanie pełnej uczciwości u chrześcijan i ich doskonałości to niczym nieuprawniony idealizm. Idee fix. A Paweł to robi i to z rozdęciem, gdy duka, że im nawet anioły sądzić. Jednak jasnym pozostaje z tego ustępu, że aniołami to członkowie zborów nie byli i jakieś niesnaski były. Pozostaje w sferze domysłu, czy li tylko to "do kogo należą jabłka na miedzy przez jabłonkę zrzucane?", czy też kaliber był nieco większy, mianowicie: "który z Szawłów zagarnął kury z kurnika Piotrowego"? Jakby nie patrzeć ten wers potwierdza mniemanie Pawła (nieuzasadnione), że chrześcijanom wolno więcej i wpisuje się doskonale w kontekst jaki poruszamy, czyli, że na chwałę pana wolno nawet kłamać, a i tak jest to w pełni usprawiedliwione i rozgrzeszone. Teraz to: Skąd czerpie wiedzę? Czytam to co pisze. Wystarczy. Nie powiesz mi chyba, że Ty wiedzę na temat słów Twojej rodziny czerpiesz z jakiejś maszyny do czytania w myślach. Po prostu słuchasz co mówią, tak jak ja przeczytałem, co Paweł napisał.
Masz tupet mały rozumku. Zacznijmy od początku, ale już bez cytowania newralgicznego tekstu, gdyż czytelnikom ustęp z Listu do Rzymian bez wątpienia wrył się już w pamięć. To ty słuchasz, co ci mówią księża. Ale przypisujesz własne zachowanie innym. Ach... Czytasz, co pisze? To może nam powiedz, gdzież to pisze, że Paweł o jakiejś gnostyckiej sekcie prawi? No słuchamy z zapartym tchem... Prawda, smutna dla ciebie jest taka, że sobie dodałeś. I o ile my bazujemy na prostym zwrocie, w którym Paweł jasno mówi o usprawiedliwianiu kłamstwa i nie rozliczaniu za takie pierdoły byleby byli orędownikami Jezusa to ty sobie zwyczajnie wyssałeś z palucha tą gnostycką sekstę. Zatem przeczytałeś co pisze ów z nadkładem, który sam stworzyłeś. Brawo. Piszesz: A frakcji Jakuba czy Piotra, jak to nazwałaś, w tym momencie mieć na myśli nie może, bo nic o tym nie świadczy Ach. O tej frakcji nic nie świadczy? Ale o frakcji gnostyckiej już tak? Doskonałe... No to coś tobie biedny mały rozumku przytoczę: ponizej przytocze Jak widzisz, jeśli chcesz się trzymać w kontekście obrzezania, co sam postulowałeś to tu masz odpowiedź, że już Paweł prędzej do obiekcji Jakuba się odnosi, a nie do obiekcji jakiejś gnostyckiej sekty. I prędzej można przyjąć, że to o takim Jakubie myśli prawiąc, iż ów mu zarzuca, że "czynimy zło, by dobro mogło wyniknąć". Nie sprawdzacie. Nikt nie potrafi łatwo odeprzeć moich zarzutów. Nikt dotychczas nie podał mi przykładu, gdzie to niby Paweł kłamie. Tobie też ten problem zadałem i ...cisza
Ja tobie cały czas odpowiadam.. tylko to jak grochem o ścianę. Twoje zarzuty? Daruj sobie. Nazywasz Deschnera manipulatorem, gdy tym czasem to sam manipulujesz. Jak choćby teraz. Paweł jedynie i AŻ TYLE stwierdził, że usprawiedliwia kłamstwo na chwałę pana i DESCHNER TO!!! WYŁUSKAŁ. To proste dosyć sformułowanie. A ty nawet takiego niuansu nie jesteś w stanie pojąć i dalej usiłujesz w swej nadgorliwości pierdrolić: Powtarzam raz jeszcze - gdzie Paweł kłamie zmieniając prawdy wiary jak to sugeruje ten manipulant? Natomiast z całokształtu wynika niezbicie, że dla Pawła jedną z prawd wiary było rozgrzeszanie chrześcijan ze wszystkich podłości i podłostek, byle na chwałę pana to czynili. Zaprawdę budujące. Wiesz mały rozumku, choć ty cały czas deklarujesz, jak to niby przemilczasz i jak to się tobie nie chce odpowiadać, a jednocześnie cały czas napierdalasz w klawisze to prawda jest taka, że to ja straciłam ochotę do dyskusji z kimś na poziomie ameby.
A co do twej wiarygodności i stanu twej psychiki i pojmowania przez ową świata zewnętrznego to może to zacytuję: Opanuj emocje. Irytuje mnie odpowiadanie na takie zarzuty, które nie maja w niczym oparcia. Widzisz w tekście coś czego tam nie ma i chcesz, żebym Ci odpowiadał.
Ty się dobrze czujesz? Do mnie piszesz o opanowywaniu emocji? Ja się nie irytuję. Za to ty z tego co piszesz najwyraźniej tak. Ach. Na koniec taka dygresja. p*****lisz nam tu jak my to Deschnera bezkrytycznie przyjmujemy, etc. Drogi mały rozumku. Nic, niczego i nikogo racjonaliści nie przyjmują bezkrytycznie. Dlatego możesz dalej tu brylować, choć pisałeś pod adresem Deschnera niewybredne inwektywy. Ot choćby z ostatnich twych fraz: "manipulant". Odwrotnie rzecz biorąc, czyli gdyby jakiś racjonalista na katoliku.pl pisał tak, jak ty tutaj o katolickich idolach dostał by bana, a jego wpisy zostałyby usunięte. Wiem coś o tym...
Jako się rzekło. Na razie bardzo znudziła mnie dyskusja z oszołomionym i nawiedzonym. Zatem może kto inny dotrzyma tobie kroku, by zabić twą nudę, a przy okazji pozwolić tobie, byś się poczuł jak ten, kto spełnia chrześcijańską powinność niesienia płomienia pana, czyli ewangelizacji (naturalnie bez względu na skutek, licza się przed panem chęci małego rozumku...hehehe).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | Mialam cos przytoczyc apropos Jakuba i domniemanej seksty gnostyckiej:
Przypomnij sobie z Dziejów Apostolskich, na jakie trudności ze strony kościołów judejskich napotykał Paweł w początkowym okresie swej działalności wśród pogan. Przypomnij sobie, że przywódcy tych kościołów domagali się od pogan - przed ich wstąpieniem do ruchu Jezusowego - dołączenia do wspólnoty judejskiej (Dz 10-11), co musiało skutkować obowiązkowym przestrzeganiem przez pogan Prawa, z obrzezaniem włącznie (Dz 15, 5). Przypomnij sobie, że Jakub, brat Pański, wyraził w końcu zgodę na prowadzenie przez Pawła ewangelizacji wśród pogan, jednakże pod warunkiem absolutnego przestrzegania tzw. przykazań noachickich (Dz 15, 20.29).
(Andrzej51 "28.10.2012 godz.10:40 watek: "Autorytet")
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Ignorancja (4718 punktów) | Na koniec drobna uwaga. Jest powszechnie znanym, iż w zasadzie nawet najwięksi gorliwcy mający całe wieki na wyczyszczenie tekstów nie dokonywali i nie dokonują tego całkowicie pedantycznie. Stąd po latach da się wyłowić wiele paskudztw, tylko trzeba mieć otwarty umysł i nie klęczeć. Dzieje się i działo tak m.in. dlatego, że w danym okresie to, co dziś nam otwiera oczy na prawdziwą naturę, wtedy nie uważano za coś zdrożnego. I chwała za to. Dzięki temu w obecnej dobie, przy odrobinie chęci i już wspomnianej otwartości oraz nie uleganiu zbiorowej opinii (czyt. egzaltacji) można wyłuskać wiele interesujących rzeczy, rzucających na temat zupełnie inne, aniżeli ogólnie i powszechnie przyjęte światło. To własnie robi Deschner. I Kueng. Z takim skutkiem, że (choć teraz uderzę się w piersi bo już nie pomnę o którego z nich chodziło) kilka lat temu (ze dwa, albo trzy) miała się odbyć w publicznej telewizji niemieckiej debata z udziałem któregoś z Panów i niemieckiego purpurata. Efekt był taki, iż wbrew zapowiedziom strona kościelna wycofała się i to z tego, co pamiętam w dosyć niski sposób. Zdaje się decyzję "umotywowano" niedostatecznym prestiżem i merytorycznością oponenta do udziału w panelu dyskusyjnym. Fajne.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) |
>To własnie robi Deschner. I Kueng. Z takim skutkiem, że (choć teraz uderzę się w piersi bo już nie pomnę o którego z nich chodziło) kilka lat temu (ze dwa, albo trzy) miała się odbyć w publicznej telewizji niemieckiej debata z udziałem któregoś z Panów i niemieckiego purpurata. Efekt był taki, iż wbrew zapowiedziom strona kościelna wycofała się i to z tego, co pamiętam w dosyć niski sposób. Zdaje się decyzję "umotywowano" niedostatecznym prestiżem i merytorycznością oponenta do udziału w panelu dyskusyjnym.
Skoro Deschner manipuluje wyrywając zdania z kontekstu, to nie można się dziwić, że nikt o zdrowych zmysłach z nim nie będzie dyskutował. Podobnie jak nie wchodzi się w dyskusje czy wolno kraść ze złodziejem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Ignorancja (4718 punktów) | >>To własnie robi Deschner. I Kueng. Z takim skutkiem, że (choć teraz uderzę się w piersi bo już nie pomnę o którego z nich chodziło) kilka lat temu (ze dwa, albo trzy) miała się odbyć w publicznej telewizji niemieckiej debata z udziałem któregoś z Panów i niemieckiego purpurata. Efekt był taki, iż wbrew zapowiedziom strona kościelna wycofała się i to z tego, co pamiętam w dosyć niski sposób. Zdaje się decyzję "umotywowano" niedostatecznym prestiżem i merytorycznością oponenta do udziału w panelu dyskusyjnym. >Skoro Deschner manipuluje wyrywając zdania z kontekstu, to nie można się dziwić, że nikt o zdrowych zmysłach z nim nie będzie dyskutował. Podobnie jak nie wchodzi się w dyskusje czy wolno kraść ze złodziejem.
Tak sie sklada, ze wlasnie podsumowales jako tych o"niezdrowych zmyslach" ogromna mase Niemcow,ktorzy poczuli sie oburzeni i zniesmaczeni postawa hierarchow Krk, ktora najczesciej podsumowywali jako: "chowanie ogona pod siebie".
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > To kolejne zdanie już dobitnie wskazuje, że nie jest tak, jak ty byś sobie życzył. Mianowicie jakoby Paweł cały czas tylko o obrzezaniu plótł.Ja myślę, że ten pan już tak musi: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,515897#w526972Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | > Obym tylko sam nie wpadł w bufonadę i samouwielbienie od Twoich słów..  > Z kompensacją zadanych Ci minusików damy radę serdecznie pozdrawiamPochwala zasluzona. Nie udzielam ich bezpodstawnie. O minusiki nie troszcze sie nadto, bawia mnie. Zwlaszcza, gdy ktos wyraza przez nie li tylko swoja irytacje. P.S. Dobrze Tobie w tym Sajuzie? 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek_G (35558 punktów) | Szanowny panie 876543, popatrzyłem sobie na pana profil i widomo tylko że jest pan mężczyzną, kilka pana zainteresowań.. i tyle. Upraszam podać chociaż imię, tak się znacznie lepiej rozmawia. Z numerem to trochę jak z maszyną albo (przepraszam za skojarzenie) człowiekiem z niemieckiego obozu.
Tak sobie czytam Wasze przemyślenia - św. Paweł to cała rzeka odczuć, skojarzeń i faktów. Nie jestem w tym mocny, ale skłaniam się ku zdaniu pana interlokutora. W miłości do Chrystusa i głoszeniu Dobrej Nowiny Paweł idzie poza zwykłe granice religijności i lojalności, przy okazji głosząc siebie na każdym kroku, odnoszę wrażenie że Chrystus dla niego to trochę taki kij do podparcia się, jak Jan Paweł II dla Ojca Hejmo. Moze to tylko język z przed niespełna 2000 tys lat, może zła forma prostego człowieka, który trudnił się wcześniej mordowaniem, piciem i innym występkiem. Jednak po przemianie nadal promuje siebie, można to łatwo wyczuć w jego listach i determinacji. Chętnie podam przykład jeśli to Pana interesuje. Łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Na imię mam Henek, gdzieś tam wcześniej tłumaczyłem skąd taki nick. Chce Pan coś więcej wiedzieć? Tylko po co? Niezbyt ciekawa ze mnie persona.
Nie dyskutujemy czy św Paweł nie miał żadnych grzechów tylko - czy św Paweł kłamał w swoich pismach, tak jak to twierdzi Deschner. Jak Pan zauważył przyłapałem Deschnera na ordynarnym kłamstwie i jakoś nikt nie potrafi mi podać przykładu- gdzie to te Paweł kłamie w swoich pismach. Więcej, nikt mi nie potrafi pokazać, gdzie ten Paweł mówi, tak jak to twierdzi Deschner, że dla chwały Chrystusa będzie kłamał.
Mnie nie obchodzi jakie miał grzechy św Paweł. To nie na temat.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 8 | Ignorancja (4718 punktów) | >Jak Pan zauważył przyłapałem Deschnera na ordynarnym kłamstwie i jakoś nikt nie potrafi mi podać przykładu- gdzie to te Paweł kłamie w swoich pismach. Więcej, nikt mi nie potrafi pokazać, gdzie ten Paweł mówi, tak jak to twierdzi Deschner, że dla chwały Chrystusa będzie kłamał. >Mnie nie obchodzi jakie miał grzechy św Paweł. To nie na temat.
Owszem. Bardzo na temat. Po2. Nie przylapales Deschnera na klamstwie. Ow interpretuje tylko nie ku twemu upodobaniu. Po3. Pokazywano ci, tylko ty nie chcesz przyjac do wiadomosci nic co nie lezy w twoim zapatrywaniu. Po4... Czytajac Hitlera "Mein Kampf" ci ktorych uwiodl swoja retoryka dopatrzyliby sie, jaki z niego skurwiel? Wreszcie po5. Czy w lekturze "Mein Kampf" Hitler przyznalby sie otwarcie, ze jest zly? Nie za wiele oczekujesz?
Natomiast co do Pawla... Z caloksztaltu pism jemu przypisywanych mozna wyluskac urywki, w ktorych przyznaje, ze jest oportunista i choragiewka na wietrze i jak sie zwraca do Zydow to po zydowsku, a do innych przyjmuje diametralnie rozna postawe,tyle, ze staly jest w krzewieniu chrzesicjanstwa za wszelka cene.
Jak nazwiesz takie swiadome rozchwianie? Uczciwoscia? Prawdomownoscia?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | Karheinz Deschner "Kiedy zapiał kur" t.1 rozdział "Oszustwo na chwałę Bożą jest w chrześcijaństwie dozwolone" Cytat:Chrześcijańskie prawdy wiary były podbudowywane kłamstwem nawet przez najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła . Na Pawła też pada podejrzenie o podobne praktyki. Bo przecież pisze on: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'". i cały fr. Pawła Cytat:(1) Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania (2) Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże. (3) Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? (4) żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! Nie trzeba być geniuszem, by zobaczyć ze Deschner wyrwał zdanie z kontekstu i kłamie, że ono jest dowodem na coś innego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | >Na imię mam Henek,(...) >Chce Pan coś więcej wiedzieć? >Tylko po co? >Niezbyt ciekawa ze mnie persona. >Nie dyskutujemy czy św Paweł nie miał żadnych grzechów tylko - czy św Paweł kłamał w swoich pismach, tak jak to twierdzi Deschner. Tak to ewidentne, Paweł nawoływał do kłamstwa na chwałę Boga "tak jak to twierdzi Deschner".
>Jak Pan zauważył przyłapałem Deschnera na ordynarnym kłamstwie Gówno prawda! Nie tylko, że Pan nie przyłapał, to obrzuca Pan jego (i innych ludzi też) bezpodstawnymi obraźliwymi epitetami.
>i jakoś nikt nie potrafi mi podać przykładu- gdzie to te Paweł kłamie w swoich pismach. Wielu Panu podało przykłady i łopatologicznie to wyjaśniło (zainteresowanych zachęcam do przejrzenia wątku), ale po Panu, jak po większości fideistów, racjonalne argumenty spływają jak woda po kaczce. "Nikt Pana nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne". Co najwyżej obrzuci Pan oponentów inwektywami. Tak, na to Pana stać. Tu wiele Pan potrafi i wiedzę ma Pan tu ogromną.
>Więcej, nikt mi nie potrafi pokazać, gdzie ten Paweł mówi, tak jak to twierdzi Deschner, że dla chwały Chrystusa będzie kłamał. Ma Pan tu 100% racji nikt Panu niczego wyjaśnić ani pokazać nie potrafi. Na argumenty i fakty przeczącej Pańskiej wierze, jest Pan całkowicie ślepy i głuchy, jak to mówią: "To już taki typ, a ten typ tak ma".
>Mnie nie obchodzi jakie miał grzechy św Paweł. To nie na temat. To też zupełnie oczywiste.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek_G (35558 punktów) | No to cześć Henek. W brew pozorom to ważne jak masz na imię, co do numeru to jakoś dziwnie mi się kojarzy a w Twoim umyśle nikt nie siedzi coby widzieć takie czy inne powody powyzszej numorelogii. Do tego czyjekolwiek wyjaśnień wstecz niewielu czyta, każdym razie ja czytam raczej sporadycznie. Zakładam że skoro się tu pojawiłeś to masz coś do powiedzenia, może ciekawa z Ciebie persona, a moze nie - tego jeszcze nie wiem. Co do tego przyłapania Deschnera na "ordynarnym kłamstwie" to jak widać tylko Ty tak sądzisz, zdania są podzielone (patrz również wpisy po mnie i prezde mną) Ja nie twierdzę że śp. Paweł kłamie. Twierdzę za to coś jeszcze 'gorszego': ma z goła mały dar przekonywania do swoich racji. Też nie o jego grzechach mówię, jestem daleki od wytykania innym ludziom grzechów. Tylko wadach, a to różnica. Z wadami można żyć, można je nawet w kimś lubić. Osobiscie lubię św. Pawła z jego egotyzmem i zapatrzeniem w siebie i swoistą dewocyjnością, takim jaki jest  łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . >Ja nie twierdzę że śp. Paweł kłamie. Akurat tego, to tu też nikt nie twierdził.
Natomiast słowa: (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! Są, zdaniem większości, nawoływaniem do kłamstwa na chwałę Bożą, a nie rozważaniami nad słusznością [(1) Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania (2)] dalszego zachowania symbolu przymierza z bogiem Jahwe. Co usiłuje nam wmówić - z uporem kłamcy idącego w zaparte - Pan Henek.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | warchołł (718 punktów) | >Natomiast słowa: >(5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! Są, zdaniem większości, nawoływaniem do kłamstwa na chwałę Bożą
Co też Bielecki namiętnie czyni.
A poza tym uważam, że Bielecki powinien zostać zablokowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . Cytat:Natomiast słowa: (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą! Są, zdaniem większości, nawoływaniem do kłamstwa na chwałę Bożą > Co też Bielecki namiętnie czyni.Pan Marek Bielecki wiele głupstw tu wypisuje, ale w większości są one konsekwencją jego głębokiej wiary oraz ślepego zaufania kościelnym autorytetom i w niewielkim tylko stopniu wynikają z jego złej woli. > A poza tym uważam, że Bielecki powinien zostać zablokowany.A ja się zupełnie tym nie zgadzam, gdyż jest bardzo inspirujący w ważnych dyskusjach i stara się zachowywać kulturalnie. Natomiast jeżeli już ja kogoś postulował bym zablokować, to np panów Zoro i Biblistę i to wcale nie za ich poglądy. Choć uważam, iż otwartość forum i brak cenzury ma dla nas większą wartość, niż traci się na upartych próbach obniżania poziomu przez niektórych forumowiczów. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 10 | warchołł (718 punktów) | >Pan Marek Bielecki wiele głupstw tu wypisuje, ale w większości są one konsekwencją jego głębokiej wiary oraz ślepego zaufania kościelnym autorytetom i w niewielkim tylko stopniu wynikają z jego złej woli.
A czy ja mówię, że ze złej? Daje świadectwo i dba o nasze dusze. Nie znoszę go, bo z takich Bieleckich rekrutowano inkwizytorów. Przecież tortury stosowano także po to, by kacerz przyznał się do błędu, zrozumiał go i przez to uratował swą duszę.
>>A poza tym uważam, że Bielecki powinien zostać zablokowany. >A ja się zupełnie tym nie zgadzam, gdyż jest bardzo inspirujący w ważnych dyskusjach i stara się zachowywać kulturalnie.
Prawda
>Natomiast jeżeli już ja kogoś postulował bym zablokować, to np panów Zoro i Biblistę i to wcale nie za ich poglądy.
No przecież stopka ma ograniczoną ilość znaków...
A poza tym uważam, że Bielecki powinien zostać zablokowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > No przecież stopka ma ograniczoną ilość znaków...  @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ignorancja (4718 punktów) | > Jednak po przemianie nadal promuje siebie, można to łatwo wyczuć w jego listach i determinacji. Chętnie podam przykład jeśli to Pana interesuje. Łącząc pozdrowieniaNie wiem czy zainteresuje to owego 8765etc. ale ja chetnie zaznajomie sie z przykladami. I ciekawi mnie czy beda tozsame z moimi przemysleniami. Pozdrawiam. 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Jacek_G (35558 punktów) | Proszę bardzo. Części zasadnicze listów Św. Pawła do których zmierzam zwykle dzielą się pod względem treści na dwie części: teologiczną, w której św. Paweł przedstawia, czy przypomina zasady wiary ważne dla wspólnoty -adresata listu, oraz część parenetyczną (pouczającą), w której podaje reguły życia według prawd wiary.
Jaki jest jednak wydźwięk, jeśli czyta się również to, co między wierszami? Zachęcam do zastanowienia się. Popatrz do 2go Listu do Koryntian. Proszę go najpierw przeczytać całego, aby nie mieć problemów z kontekstem. Teraz wreszcie przyszła pora na przykłady:
"w prostocie serca i szczerości wobec Boga, a nie według mądrości doczesnej, lecz według łaski Bożej postępowaliśmy na świecie, szczególnie względem was."
" Nie piszemy wam bowiem czegoś innego niż to, coście czytali i coście zrozumieli"
"przez Niego wypowiada się nasze "Amen" Bogu na chwałę"
"A ja wzywam Boga na świadka mojej duszy, iż tylko aby was oszczędzić, nie przybyłem do Koryntu. Nie żeby okazać nasze władztwo nad wiarą wasza, bo przecież jesteśmy współtwórcami radości waszej; wiarą bowiem stoicie"
"Jeżeli ja was zasmucam, któż mi radość sprawi, jeśli nie ten, którego ja zasmucam? A napisałem to, aby nie doznać podwójnego smutku, gdy przybędę do tych, od których winienem doznawać radości; zresztą jestem przeświadczony co do was wszystkich, że moja radość jest także waszą radością. Pisałem bowiem do was będąc w wielkiej rozterce i ucisku serca, wśród wielu łez, nie po to, aby was zasmucić, lecz żebyście wiedzieli, jak tym bardziej was miłuję. Jeżeli zaś ktoś smutek sprawił, to nie mnie, lecz po części - by nie przesadzać - wam wszystkim . W tym też celu napisałem, aby was wypróbować i aby się przekonać, czy we wszystkim jesteście posłuszni.
"Komu zaś cokolwiek wybaczyliście, ja też. Co bowiem wybaczyłem, o ile coś wybaczyłem, uczyniłem to dla was wobec Chrystusa, ażeby nie uwiódł nas szatan, którego knowania dobrze są nam znane"
"Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa zarówno dla tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie; dla jednych jest to zapach śmiercionośny - na śmierć, dla drugich zapach ożywiający - na życie. A któż temu sprosta? Nie jesteśmy bowiem jak wielu, którzy kupczą słowem Bożym, lecz ze szczerości, jak od Boga mówimy w Chrystusie przed Bogiem"
My, nasze, ja, wybaczyłem, uczyniłem, nie jesteśmy jak wielu itp.
1. Dużo usprawiedliwiania samego siebie, swoich "szczerych" motywów. Po co? Dlaczego? Wg mnie to czysta autokreacja, przecież wiadomo że usprawiedliwia się tylko ten, który jest nieszczery w intencjach albo nieświadomie coś mu ciąży na sumieniu. 2. W liście ciągłe się podkreśla, że św. Paweł i Tymoteusz nie działają w swoim imieniu, a Chrystusa - przypominanie aktu założycielskiego z reguły potrzebne jest, ale intuicyjnie znacznie rzadziej niż tu. Jeśli intencja autora sama się broni, to po co? Wciąż jednak ma to miejsce. Dla mnie tak naprawdę sumienie św. Pawła i usiłowanie udowodnienia jego "czystej" intencji jest tu postawione na pierwszym planie, dopiero na drugim albo i trzecim nauka Chrystusa. 3. Paweł zastrzega się przed ewent. zarzutami które nawet wymienia, a brzmią tak jakoś.. szczerze: "żeby okazać nasze władztwo nad wiarą waszą". Czy to czasem nie projekcja? 4. Przynajniej dla mnie widać wyraźnie że św. Paweł ma dwie wielkie radości w tym działaniu: raduje się poczuciem bycia wewnątrz wspólnoty (musiał się widocznie wcześniej czuć b. samotny) i organizowaniem jej. Wg mnie to go tak naprawdę nakręca, nie Pierwowzór. Organizowanie, animacja, przywództwo. On nie wskazuje kierunku samemu ukrywając się w tle, on raczej ciągnie ludzi za sobą i napomina przed zbłądzeniem, reklamując siebie jako CIELESNEGO przywódcę ruchu na każdym kroku. Myślę że ma szczęście że Mistrz akurat wtedy już nie żył, w sposób uprawniony można domniemywać że jako apostoł bardzo by się męczył. Na każdym kroku podkreśla siebie, ale trzeba też jasno powiedzieć że zależy mu bardzo na przyłączeniu coraz większej liczby wyznawców. Reklama dźwignią handlu - jakież to świeckie, od dziesiątków i tysięcy lat w większej grupie raźniej. pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | >Jaki jest jednak wydźwięk, jeśli czyta się również to, co między wierszami? Zachęcam do zastanowienia się.
Dziękuję za Twój wpis. To kolejne wersy potwierdzające także to, co usiłuję (choć bez specjalnego zaangażowania) od kilku, czy kilkunastu dni uświadomić temu 87654 itd. Mianowicie przy "okazji" poruszanie przez Pawełka własnych bolączek, jak choćby na okoliczność pogadanki o usuwaniu napletków próba wybielania się z zarzutów o dopuszczaniu się łgarstw. O popisach zarozumialstwa oraz wywyższania się nie wspominając. Pozdrawiam.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | Tak, coś w tym jest. Co do prób uswiadamiania czegokolwiek komukolwiek, zwłaszcza 87654 itd. to ja bym nie szarżował  Zauważ że to oni chcą nam coś udowodnić, przeciez nie wchdzi się na portal, na któym dostaje się co rusz bęcki dla przyjemności. Jesteśmy im do czegoś potrzebni, myślę że prozaicznie do poczucia bycia silnym - to oczywiście, o ile nas do swojego przekonają. Z moich obserwacji świata wynika że najstraszniejsze dla wierzących przeżycie to bynajniej nie jest kwestionowanie ich poglądów, wyszydzanie czy też racjonalne punktowanie. To odejście kolejnego, zwłaszcza ważnego członka np. o. jezuity Obirka lub ks. Węcławskiego (dziś o nazwisku Polak). Każda grupa tak się organizuje aby czuć wewnęrzną moc i spójność, w celu konsolidacji jest zdolna zrobić prawie wszystko np. penalizować jej członków groźbą grzechu ciężkiego za takie normalne dziś sprawy (odstępstwa od ich reguł) jak współżycie przed ślubem, stosunek pozapochowy czy też homoseksualizm. A jak grzech ciężki to utrata raju itp czyli nie dość że umarł w butach za życia, to po smierci też. Jedność grupy to olbrzymie jarzmo i siła, zaprzeczyć zasadom grupy, rodziny (nawet tym najbardziej destrukcyjnym) jest niezmienie trudno. Myśłę że św. Paweł był właśnie w środku tego wszystkiego, historycznie wczesne wieki chrześcijaństwa miały tendencję wznoszącą, jeszcze go niosły. Nie dziwne zatem, że uchwycił się tego rękami i nogami, właściwie zrobił z tego sens i cel życia w 100%. Zastanawiam się też, jaki wpływ na to miały jego wcześniesze zbrodnie na tych właśnie, późniejszych druchach. Może wewnętrzny odruch rekompensaty/pokuty ustawił go na całe życie, takie rzeczy nie znikają ot tak sobie tylko dlatego, że ktoś jest świętym (nawet gdyby to uznać) A Chrystus i jego sensowne w końcu nauki? Powiedzmy sobie szczerze - to ma dla niego drugorzędne, jeśli nie trzreciorzędne znaczenie. Najważniejsza jest wspólnota i jej partykularne cele. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Nie masz racji. Jest jedna wspólna cecha, która łączy wiele osób na tym forum- brzydzimy się podłym kłamstwem.
Natomiast rożni nas pogląd na to co jest tym kłamstwem. Wy uważacie, że Biblia i to co się z nią wiąże (religia, wiara itp). My natomiast uważamy, że kłamstwem jest ideologia tego portalu, kłamstwa o Chrystusie czy o św Pawle.
Ja np czuję ostatnio szczerą niechęć, jak mam tu zajrzeć. Z dwóch powodów. Pierwszy wynika z mojego charakteru. Osobowościowo blisko mi do sangwinika i już się znudziłem dyskusjami tutaj. Drugi to ludzie, jakich miałem nieprzyjemność spotkać (Nie Ty, czy Ignorancja). Ale jest tu strasznie dużo ludzi, którzy maja usta pełne frazesów o rozumie i pletą niestworzone bzdury. Którzy wykrzykują hasła o wiedzy, a jednocześnie potrafią Izydę nazywać dziewicą, nazywają Mitre protoplastą Chrystusa wnioskując to na podstawie rzeźb z 4 i 5 wieku naszej ery. Ludzie którzy obrzucają mnie stekiem wyzwisk, pomówień i oszczerstw, nie wiedząc nawet kim jestem, a jednocześnie mówią o wyższości niewierzących nad chrześcijanami. Którzy twierdzą, nie podając żadnych naukowych badań, że to religia wywołuje zło na świecie i wystarczy ją usunąć i będzie lepiej, a zapomnieli o ateistycznym społeczeństwie ZSSR i ludziach tam mordowanych? Mam wymieniać dalej?
To aż tak rażący kontrast, że strasznie mnie odpycha. Jeśli natomiast mimo wszystko się tu pojawiam, to tylko dlatego, że od czasu do czasu, któś może poczytać o tych kłamstwach Deschebra i przestanie budować swój światopogląd w oparci o te bzdury.
A Twoja opinia tego jakie cele ma wspólnota chrześcijańska, może i jest oparta na ludziach , których znasz, ale to nie o mnie i nie o tych chrześcijanach, jakich ja znam.
PS Obirek? ks. Węcławski? Nie żartuj, gdyby nie jakieś medialne zainteresowanie nikt by o nich nie słyszał i się nimi zajmował. Dla Ciebie to są ważni członkowie wspólnoty, który niby mają mnie do czegoś powodować? Ja im tylko współczuje wyboru, ale są wolni, ich decyzja. Zresztą nie wiem nawet kim jest ten drugi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Jacek_G (35558 punktów) | > Nie masz racjiSzczerze - przyznawanie racji mnie nie interesuje Henek. Mnie chodzi tylko i wyłącznie o własne szczęście i wyrażanie siebie, o życie zgodnie z sobą i zasadami Matki Natury. O ludzi których kocham, na których mam wpływ i na których mi zależy. Mnie nie chodzi o żadną rację. > Ja np czuję ostatnio szczerą niechęć, jak mam tu zajrzećTo po co to robisz? Wrzuć na luz. > jest tu strasznie dużo ludzi, którzy maja usta pełne> frazesów o rozumie i pletą niestworzone bzduryAno bywa. My tu jesteśmy zwykłymi ludźmi. Nie to co Wy > Którzy twierdzą, nie podając żadnych naukowych badań, że> to religia wywołuje zło na świecie i wystarczy ją usunąć i będzie> lepiej, a zapomnieli o ateistycznym społeczeństwie ZSSR> i ludziach tam mordowanych?Akurat piszę te słowa z byłogo ZSRR więc trochę mogę powiedzieć co tu zaszło. To nie ateizm ni racjonalizm wywołał tu takie rozruchy. Stalinizm był ruchem parareligijnym, było tu dużo polowania na czarownice wywołanego zwykłym lękiem. Ale i w Tylawie też panował lęk, jak broniono proboszcza do którego górale podsyłali przez 30 lat małe dziewczynki żeby się z nimi zabawiał. Mam wymieniać dalej? > Jeśli natomiast mimo wszystko się tu pojawiam, to tylko dlatego,> że od czasu do czasu, któś może poczytać o tych kłamstwach> Deschebra i przestanie budować swój światopogląd w oparci> o te bzdury.Uparciuch widze z Ciebie, próbujesz zbawić świat.. czy czasem to nie za męczące?  > A Twoja opinia tego jakie cele ma wspólnota chrześcijańska,> może i jest oparta na ludziach , których znasz, ale to nie o> mnie i nie o tych chrześcijanach, jakich ja znam.Powiedz mi w takim razie, na czym oparta jest wspólnota w której jesteś? > PS Obirek? ks. Węcławski?Oczywiscie > Nie żartujNie robie tego. Pisałem o nich całkiem poważnie i mam nadzieję że odbierasz to zgodnie z moją intencją. Inaczej nie ma sensu w ogóle żebyś się w tym temacie wypowiadał. Albo traktujemy się poważnie, albo lebiej w ogóle nie rozmawiać. > Dla Ciebie to są ważni członkowie wspólnoty,> który niby mają mnie do czegoś powodować?A w ogóle Henek to tych panów czytałeś? Znasz ich, rozmawiałeś z nimi? Ja z jednego z nich znam osobićie, dlatego myslę że mam prawo z tego czego oni doswiadczyli wyciągać wnioski i o nich pisać. > Ja im tylko współczuje wyboru, ale są wolni, ich decyzja> Zresztą nie wiem nawet kim jest ten drugi.Nie obraź się, może to zabrzmi trochę pryncypialnie: uważam że warto się najpierw zaznajomić z cudzą historią życia, a póżniej ewent delikweta skreślać. Inaczej to nie ma jakiegokolwiek sensu. Serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | 876543 (243 punktów) | Jeszcze tak w formie dygresji
>Akurat piszę te słowa z byłogo ZSRR więc trochę mogę powiedzieć co tu zaszło. To nie ateizm ni racjonalizm wywołał tu takie rozruchy. Stalinizm był ruchem parareligijnym, było tu dużo polowania na czarownice wywołanego zwykłym lękiem. Ale i w Tylawie też panował lęk, jak broniono proboszcza do którego górale podsyłali przez 30 lat małe dziewczynki żeby się z nimi zabawiał. Mam wymieniać dalej?
Kult jednostki, zgadzam się że parareligijny, to druga połowa lat trzydziestych aż do 1956 roku, referatu Chruszczowa. Lenin zmarły w 1923 ma na koncie kilka milionów zabitych przez Czeka pod wodzą Dzierżyńskiego, a wtedy nie było tej parareligijności, dopiero Stalin go "ubożył". Po śmierci Lenina represje zmalały, ale wciąż miliony ludzi siedziało w łagrach. Potem zaczęła się stalinowska jatka. Stalin umarł, zwolniono mnóstwo ludzi z łagrów ale nie wszystkich. Za Chruszczowa łagry były dalej pełne ludzi. Węgry w 1956 utopiono we krwi. W Polsce strzelano w 1970 i 1980 do ludzi. Cały czas mnóstwo ludzi siedziało w więzieniach. W ZSSR w latach siedemdziesiątych wciąż nie dało się żyć normalnie, bo za dowcip było kilka lat, za kradzież lornetki wojskowej chyba 10 lat. Ludzie ginęli bez wieści, a ateistyczne ZSSR nie pozwalało na choćby cień wolności. I koniecznie chciało zmienić cały świat w "raj komunistyczny" za pomocą bomb atomowych. Zresztą to właśnie ZSSR w 1954 na poligonie zrzuciło bombę atomową na 10tysięcy ludzi - żołnierzy i więźniów, porozmieszczanych w rożnych odległościach od epicentrum. Jedyny kraj w historii ludzkości, który zrzucił bombę atomową na swoich obywateli.
Jeśli pójdziesz dalej, to w tamtych czasach masz też inne socjalizmo/komunizmy, które nie powiesz chyba, że były parareligijne? Masz np Che Guevarre, ateistę, który własnoręcznie zabił około 1800 osób, a odpowiada za 20 tys wyroków śmierci na Kubie. Ale on jest pionkiem, bo jak nazwać reżim Czerwonych Kmerów - kilka milionów zabitych, czy Mao Tse Tunga i jego 70 milionów? A Korea Północna? To kraj religijny?
Niczego nie zmienia obrona, że to nie ateizm a socjalizm. Portal Racjonalista z dumą odwołuje się do ideałów Oświecenia, zapominając co te "ideały" wyrabiały poodczas rewolucji francuskiej. i nie chodzi mi gilotynowanie szlachty a potem jak leci przeciwników politycznych za Robespierra. Chodzi mi o reż Wandei, które te "ideały" moga sobie przypisać. Słyszałeś o tym?
Wychodzi więc, że gdzie tylko ateizm dojdzie do władzy natychmiast płyną strumienie krwi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek_G (35558 punktów) | > Jeszcze tak w formie dygresji (..)> Wychodzi więc, że gdzie tylko ateizm> dojdzie do władzy natychmiast płyną> strumienie krwi.Panie Henku, czytając takie wpisy jak pańskie ze zdumieniem wciąż sobie uświadamiam na nowo, jak wielu religijnych ludzi w ogóle nie dba o to, czy za ich przekonaniami kryje się prawda, czy też nie. To o czym pan mi odpisał poruszano już na tym Portalu wiele razy m.in. dyskutowano "czy krwiożerczy, agresywny ateizm doprowadzi dla zguby ludzkości, czy tylko Jezus jest odpowiedzią" albo w temacie "wielkie systemy totalitarne a ateizm". Nie chcę tu wchodzić w detaliczną polemikę z panem, nie dlatego że nie mam argumentów, ale dlatego że musiałbym je powtórzyć: one na tym portalu już są i tylko czekają na doczytanie przez pana. Powiem wiec po krótce: błagam, proszę nie sądzić, że chrześcijaństwo w porównaniu do ogromu zbrodni ateistycznych reżimów jest bez winy. Nic bardziej błędnego. Jak już, to najmniej krwiożerczy jest.. o dziwo buddyzm. Szok, prawda?   Widzi pan drzazgę w oku bliźniego, zatem dla przeciwwagi trochę o belce. Jest grupa naukowców którzy biorąc się za kwestię ofiar chrześcijan, tylko w okresie św inkwizycji oceniają, że było ich ~ 50 milionów. Wchodzą w to wszelkie wojny religijne tzn walki o oswobodzenie Jerozolimy z rąk niewiernych Maurów itp. Biorąc od uwagę liczbę ludzi w średniowiecznej Europie - % ludzi którzy zginęli dla idee fix chrześcijaństwa jest straszny, włos się na głowie JEŻY. Ulubionym argumentem wyznawców doktryn religijnych, na rzecz szkodliwości postaw niereligijnych i wolnomyślicielskich, jest przykład komunizmu, który głosił wytrwale ateizm. Niestety niewiele to ma wspólnego z ateizmem, a ponadto ateizm marksistowski odcinał się od ateizmu oświeceniowego w wielu kwestiach. Pan pewnie na to, że walczono z Bogiem. Racja, ale wydaje mi się, że my inaczej rozumiemy pojęcie ateizmu. Komunizm jest quasi-religijny w całości!! O ile w początkowym etapie rozkwitu ideologii komunistycznej, tj. w marksizmie, nie było tego znać (choć np. miał swoją eschatologię i soterologię, była też doktryna mająca zbawić świat); o tyle z czasem uwidaczniało się to coraz wyraźniej. Marksizm-leninizm, a zwłaszcza jego mutacje - stalinizm i maoizm, były już wyraźnie quasi-religijne, było tam wiele elementów typowych dla systemów religijno-transcendentnych: doktryna, w którą wierzono mniej lub bardziej nabożnie w oderwaniu od rozumu i empirii; 'wielkie skoki', choćby były to w istocie upadki. Kult wielkich wodzów a później ich obrazków, ale i przede wszystkim rzeczywiste ludzkie emocje, które nie były wyłącznie fasadą, ale czymś realnym. Byłem kilka miesięcy temu w Chinach. Do dziś wiszą tam portrety Mao, którego daje pan przykład. Wiszą one u wejścia do Zakazanego Miasta, na jego mauzoleum przy pl. Tiananmen, wreszcie W WIELU prywatnych sklepach. Jakieś skojarzenia? W totalitaryzmach ateistycznych jest i kościół-partia, a w szerszym znaczeniu - ' lud pracujący miast i wsi'. W różnym nasileniu występowały i inne elementy właściwe systemom religijnym: indoktrynacja, ślepa wiara, wzajemne oszałamianie, etc. Było tabu, a jedyne czego może nie było to mistyki komunistycznej. Ciekawa ewolucja komunizmu dokonała się w Korei Północnej, tam ideologia marksistowska została przekształcona w religię: reinterpretacja marksizmu-leninizmu Kim Ir Sena to 'chuche sasang', co znaczy 'oparcie w sobie'. Kult Kim Ir Sena, a później jego boskiego syna Kim Dzong Ila, był już niemal idealnym monoteizmem. Teraz jest syn Kim Dżong Ila, a więc jest dynastyczna św. Trójca. Boskością i nadprzyrodzonymi mocami wodzów oszałamia się dzieci, w czym wzrastają od najmłodszych lat, wyrabiając w sobie dla dyktatorów boską cześć i niezdolność do krytycznej oceny. Niestety ateizm nie zabezpiecza przed religijnością ni głuotą. Z innej beczki: Organizowana przez BBC The Intelligence Squared Debate podejmuje najbardziej aktualne i drażliwe tematy, w starciach przed kamerami występują najlepsi mówcy. Show przyciąga do studia setki ludzi, którzy chcą te debaty oglądać na żywo oraz setki tysięcy śledzących je na swoich komputerach lub TV. Raz starli się tam emerytowany arcybiskup Richard Harries oraz Charles Moore, publicysta i były naczelny "The Daily Telegraph". Oskarżano ateizm, że przybrał formę fundamentalizmu. Przed tym zarzutem zaś bronili ateizmu dobrze znani nam m.in. Richard Dawkins. Sam debata była b. kulturalna. Przed i po zakończeniu debaty odbyło się głosowanie wśród publiczności. W walce o głosy zdecydowanie wygrali ateiści. Przed debatą: Ateizm jest fundamentalizmem - 333, Nie jest - 675, Niezdecydowani 389 Po debacie: Ateizm jest fundamentalizmem - 363, Nie jest - 1070, Niezdecydowani 85 (Po debacie więcej osób oddało kartki.) Warto też wiedzieć, że sami zainteresowani, czyli ateiści dzielą go na co najmniej 4 typy: 1) Wojujący ateizm sprowadzający religię do poziomu najwyższej głupoty oraz źródła przestępstw i zbrodni. 2) Swoista ateistyczna wiara. 3) Ateizm powołujący się na wiedzę naukową. 4) Ateizm wolny od jakiejkolwiek wiary w ogóle. Zarzut agresywności: ludzie religijni tacy ja pan mają bardzo negatywne konotacje dotyczącą tego słowa, są mu w stanie przypisać dosłownie wszystko, może oprócz zdolności do krzewienia dobra  . Często agresją jest dla nich samo istnienie w nielubianej przez pobożnych formie ateizmu, samo bycie ateistą. Ten fakt jest tak nieskończenie agresywny, że wielu ludzi wierzących domaga się ciągle na nowo dowodów pokojowych zamiarów od ateistów. Polecam poczytać trochę o ateizmie, choćby z tych kilku linków (na naszym Portalu jest zdecydowanie więcej ciekawych artykułów) www.racjon(*).traumatyczny.i.entuzjastycznywww.racjon(*)/s,4781/q,Ateizm.humanistycznywww.racjon(*).php/s,7971/q,Agresywny.ateizmwww.racjon(*)php/s,1232/q,Ateizm.to.za.malołącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | 876543 (243 punktów) | Widzi Pan to jest tak. Krytykowanie religii polega na wrzuceniu wszystkiego do jednego worka. Nie ma znaczenia czy to sekta, która przeprowadziła ataki na metro w Tokio czy Katolicyzm. Natomiast jak wyciągnąć z rękawa komunizm to zaraz się okazuje, że jest ateizm, pół ateizm, nie całkiem ateizm, niby ateizm, quasi ateizm. Proponuje zastosować te same reguły do ateizmu co do religii. A jeśli nawet ograniczymy się do racjonalizmu i to wyłącznie w kwestii tego oświeceniowego to mamy -gilotynowani ludzi ze względu na pochodzenie społeczne (szlachta, podobnie jak "quasireligijny" komunizm) -terror jakobinów -rzeź Wandei To bardzo dużo jak na stosunkowo krótkie rządy racjonalistów oświeceniowych we Francji. Przytoczę z Wikipedii, żeby miał Pan pełną informacje czym jest "czysty racjonalizm " w działaniu pl.wikipedia.org/wiki/Wojny_wandejskie> Dokładne obliczenia, dokonane przez francuskiego historyka Reynalda Sechera na podstawie szczątkowych informacji zachowanych w kościelnych i prywatnych archiwach, pozwoliły określić liczbę strat w ludziach na 117 257 mieszkańców w latach 1792-1802. Jest to jednak liczba niepełna ze względu na systematyczne niszczenie przez władze Francji wszelkich dokumentów państwowych dotyczących powstania w Wandei. Niektórzy historycy szacują liczbę ofiar na 40-44% ludności Wandei czyli około 320 tys., wliczając w to również deportacje Wandejczyków, których dalsze losy nie są znaneI teraz się pewnie okaże, że to niepełny ateizm, albo wcale nie racjonalizm? Przynajmniej 120tysiecy ludzi zabitych, bo to najniższy z rachunków. Strach pomyśleć do czego "rozum" tam doprowadził. Wiec niech mi Pan wytłumaczy - czym się różni racjonalizm od komunizmu pod względem zbrodniczości? Poza tym już pisałem - kult jednostki zaczyna się w ZSSR w drugiej połowie lat trzydziestych i przenosi potem na inne kraje komunistyczne. Wcześniej nie było tego, co Pan nazwał "quasireligijnością". A np. gubernia Tambowska, gdzie wybuchło chłopskie powstanie (1921r.), została spacyfikowana, a ateista Trocki w specjalnym rozkazie nakazywał wypuszczać gazy bojowe na lasy, w których chłopi się ukrywali. Lenin też nie był lepszy, przypisuje mu się kilka milionów ofiar. Liczba 50 milionów jest wyssana z palca. Tyle liczyła ludność średniowiecznej Europy. Ilość ofiar Inkwizycji jest znana, bo archiwa są już dawno otwarte. Proszę sobie doczytać. Chrześcijaństwo też ma swoje ofiary, ale na pewno nie aż tyle. Proszę sobie wpisać w Google hasło - zbrodnie buddyzmu - ciekawa lektura, prawda? Społeczeństwa chrześcijańskie wypracowały przez wieki prawa człowieka, buddyjskie - podział kastowy, gdzie parias to przedmiot. Głosowanie kto ma rację, mnie nie obchodzi. Nie głosuje się czy 2+2=4 czy 5 I jeszcze tytułem postscriptum: > Wchodzą w to wszelkie wojny religijne tzn walki o oswobodzenie Jerozolimy z rąk niewiernych Maurów itp.Pan też wrzuca wszystkich wierzących do jednego worka, wiec nie może Pan oddzielać komunistów od racjonalistów czy zwykłych niewierzących w żadną ideologię, nawet oświeceniową, ateistów. Nie rozróżnia Pan np. katolików od protestantów. Co z Deschnerem? Przyznaje Pan, że kłamie sugerując iż Paweł celowo zmieniał prawdy wiary?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Widzi Pan to jest tak. Krytykowanie religii polega na wrzuceniu wszystkiego do jednego worka. Nie ma znaczenia czy to sekta, która przeprowadziła ataki na metro w Tokio czy Katolicyzm.Gdyż nie religia/ideologia jest winna złym czynom ludzi, a wiara im głębsza tym do większego zła prowadzi. Wszystko jedno czy bóg ma ma imię Jahwe, Jezus, Adolf, Józef itd. Czy zło czyni się w imię Świętego Kościoła Katolickiego, czy Matuszki Partii, to nie ma większego znaczenia. > Natomiast jak wyciągnąć z rękawa komunizm to zaraz się okazuje, że jest ateizm, pół ateizm, nie całkiem ateizm, niby ateizm, quasi ateizm. Proponuje zastosować te same reguły do ateizmu co do religii.Nie dla psa kiełbasa. Dla niektórych trudne jest do zrozumienia, że sama nazwanie rzeczy nie czyni. Uroczyście nazywam Pana komunistą, no i co stał się Pan komunistą? Przestań Pan pieprzyć, to że ktoś nazwał religię ateizmem, to wcale nie jest powód, że automatycznie ateizmem się stała. Zresztą szkodliwą jest wiara niezależnie od podmiotu/przedmiotu wiary i wiara, że jakiś tam bóg jest - nie jest więcej warta od wiary, iż boga nie ma. Natomiast większość z nas reprezentuje tu całkowicie dla Pana niepojęty racjonalny ateizm - opierający się całkowicie na dorobku nauki> A jeśli nawet ograniczymy się do racjonalizmu i to wyłącznie w kwestii tego oświeceniowego to mamy> -gilotynowani ludzi ze względu na pochodzenie społeczne (szlachta, podobnie jak "quasireligijny" komunizm)> -terror jakobinów> -rzeź WandeiPrzewałkowaliśmy to m.in. tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0I znowu mamy to samo wałkować. Przestań Pan wciskać nachalną katolicką propagandę, gdyż Państwo katolicy same bzdury tu wypisujecie, gdy jednemu fideiście udowodni się jego wysoki katolicki poziom intelektualny, to następny próbuje to samo dalej wciskać. Tylko kłamstwo, mętniactwo i krętactwo. To czysty trollizm. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Pan też wrzuca wszystkich wierzących do jednego worka, wiec nie może Pan oddzielać komunistów od racjonalistów czy zwykłych niewierzących w żadną ideologię, nawet oświeceniową, ateistów. Nie rozróżnia Pan np. katolików od protestantów. Ale wszyscy wierzący są w jednym worku z wiarą - przez to tam trafiają i u wszystkich to upośledzenie działa tak samo choć obszar umysłu wiarą skażony może być różny; rodzaj i ilość obiektów wiarą objętych może być też różny. Między wszystkimi racjonalistami, komunistami, niewierzącymi nie znajdziesz żadnej koniecznej wspólnoty. Ot, religijna erystyka byle uświnić oponenta wytworami swej niechęci.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | > Ale wszyscy wierzący są w jednym worku z > wiarą - przez to tam trafiają i u wszystkich > to upośledzenie działa tak samo choć obszar > umysłu wiarą skażony może być różny Tu sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, zależy z jakiej perspektywy się na to patrzy: u katolików mamy jeszcze coś takiego, jak misje. A misjonarstwo, ewangelizacja - choć tak by się może chciało - nie żywi się wyłącznie ateistami. Często bierze się na tapetę również wyznawców innych religii, zwłaszcza prosty (ale nie prymitywny) Indianin czy też Murzyn ze swoimi pradawnymi wierzeniami jest tu dobrym kąskiem. Na marginesie ciekawostką jest, dlaczego w Indiach Chrześcijaństwo nie zrobiło kariery (choć chciało). Chrześcijańscy misjonarze trafili nawet do Chin, skąd.. wyrzucił ich jeden z Cesarzy bo za bardzo się wtedy żarli ze sobą (Chiny były wtedy religijne, nie to co teraz w erze post-Mao) pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | > Nie ma znaczenia czy to sekta, która> przeprowadziła ataki na metro w Tokio czy Katolicyzm.O przepraszam św. Inkwizycja była dziełem papieży chrześcijańskich. Zaprzeczy pan? > Natomiast jak wyciągnąć z rękawa komunizm to> zaraz się okazuje, że jest ateizm, pół ateizm,> nie całkiem ateizm, niby ateizm, quasi ateizmWidzę że trudno panu przyjąć że pisze na forum ateizmu post-oświeceniowego, czerpiącego w całości z idei humanizmu. A tamte ateizmy to co innego, podobnie jak ja nie pastwię się nad panem używając argumentów rodem od mormonów, czy tez Świadków Jehowy tudzież Sekty Moona. > To bardzo dużo jak na stosunkowo krótkie rządy> racjonalistów oświeceniowych we Francji.Nie wiem czy to akurat było rzeczywiste oświecenie. Przyjęte historycznie daty, a przesiąknięte dobra do głów to całkowicie inne kwestie. > Przynajmniej 120tysiecy ludzi zabitych, bo to> najniższy z rachunkówSzczerze mówiąc, przypuszczałem raczej że odniesie się pan do tych 50 milionów zabitych przez chrześcijan w imię Chrystusa. > Poza tym już pisałem - kult jednostki zaczyna się> w ZSSR w drugiej połowie lat trzydziestych (..)To jest jeden ze składników, wcale nie "warunek konieczny" quasi-religijności komunizmu. > ateista Trocki w specjalnym rozkazie> nakazywał wypuszczać gazy bojowe na lasyPan uogólnia chcąc obrzydzić ateistom ateizm. Czy na tej samej zasadzie ja mam twierdzić, że pan jest tożsamy w zasadach, wartościach i działaniach z pierwszym-lepszym Inkwizytorem ze średniowiecza? Panie Henku..  > Liczba 50 milionów jest wyssana z palca.Przykro mi, ale nie. > Tyle liczyła ludność średniowiecznej EuropyProszę nie zapominać, że inkwizycja TRWAŁA przez setki lat. > Ilość ofiar Inkwizycji jest znana, bo archiwa są> już dawno otwarte. Proszę sobie doczytaćTo pan powinien doczytać, uzupełnić wiedzę ze źródeł innych niż chrześcijańskie. Z resztą od kiedy to sprawca ma być sędzią we własne sprawie? > Chrześcijaństwo też ma swoje ofiary, ale> na pewno nie aż tyle.Polecam doczytać. > Społeczeństwa chrześcijańskie wypracowały> przez wieki prawa człowiekaTak naprawdę korzystały z wcześniejszych osiągnięć świeckości. Idee nazwane przez humanizm, etykę, prawa i zasady sprzyjające życiu są dużo wcześniejsze niż powstało chrześcijaństwo, judaizm, nawet jakakolwiek religia. Przykro mi, że jest to inne z tym co pana nauczono, ale jednak tak jest. > Głosowanie kto ma rację, mnie nie obchodziA szkoda. Nie uczy się pan od ludzi, to spory błąd. > Nie głosuje się czy 2+2=4 czy 5Rachunki to zupełnie inny typ zagadnień. Natomiast ludzie dziś łatwo wyczuwają w czyim stanowisku jest więcej szacunku dla życia, prawdy oraz racjonalnego, zdrowego oglądu. > Pan też wrzuca wszystkich wierzących> do jednego workaNie wrzucam, proszę dokładnie określić gdzie wg pana to zrobiłem. To pan wrzuca i obraża zrównując piszących na tym forum ateistów z Trockim i Mao. Kompletnie się nie rozumiemy, panie Henku - dyskusja z panem może jest i dobrą gimnastyką dla umysłu, ale kompletnie nie ma sensu. > wiec nie może Pan oddzielać komunistów od> racjonalistów czy zwykłych niewierzących> w żadną ideologię, nawet oświeceniową, ateistów.Drogi panie, trochę widzę pana ponosi. Jeśli już, to napisałbym na pana miejscu "nie ma pan prawa". Otóż drogi panie, ja to właśnie robię w II części mojego wpisu. Nie dostrzegł pan 4 grup? Jeśli nie, to odsyłam jeszcze raz do przeczytania. > Nie rozróżnia Pan np. katolików od protestantów.A skąd, u kaduka to oskarżenie?? Coś pan widzę zaczyna się gubić w zeznaniach > Co z Deschnerem? Przyznaje Pan, że kłamie> sugerując iż Paweł celowo zmieniał prawdy wiary?Mówisz - masz, już pan ma odpowiedź. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | Chodziło mi o odpowiedź w wątku manipulowania faktami przez Deschnera.
Skąd Pan wziął te 50 milionów? Mogę poprosić o źródło? To chyba nie ofiary Inkwizycji?
Co do reszty- bylem pewny, że Pan zakwestionuje rzeż Wandei właśnie w ten sposób.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | > Chodziło mi o odpowiedź w wątku> manipulowania faktami przez Deschnera.Czy ja wyglądam na kogoś mało kumatego?  Właśnie tam odpowiedziałem. > Skąd Pan wziął te 50 milionów?Lata 1203 - 1805r. Mówią oraz piszą o tym w swoich książkach m.in. Michael de Semlyn, pisarz oraz Richard Bennett - były ksiądz rzymskokatolicki. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Wychodzi więc, że gdzie tylko ateizm dojdzie do władzy natychmiast płyną strumienie krwi.Pan Marcin: "Te pierdoły możesz wciskać na tym Twoim kółku wzajemnej adoracji. To już tu było - służę uprzejmie": np "Religia Hitlera"@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | sable (465 punktów) | "Religia Hitlera" Znakomity link  Szczególnie zdjęcia watykanistów, z wyciągniętymi w hitlerowskim geście rękami, są super. Bronili się później tym, że musieli bronić katolicyzmu przed zagładą ze strony hitleryzmu. Zapomnieli o opowieściach o pierwszych chrześcijanach w Rzymie, którzy ginęli w Koloseum rozszarpywani przez dzikie zwierzęta, bo nie chcieli złożyć ofiary bogom rzymskim. A przecież mogli to oficjalnie zrobić, przeczekać złe czasy i wrócić do swojej religii, tłumacząc swoje wcześniejsze postępowanie faktem obrony katolicyzmu przed Rzymianami. Przy okazji prośba do Moderatorów o zablokowanie na tym Forum członka sekty katolickiej nr. 876543, tak jak to miało miejsce w przypadku niejakiej "katechetki" z wątku "Religia Hitlera", gdyż ten jegomość nie ma już nic ciekawego, nowego, interesującego itd., itp. do przekazania, tańcząc jedynie swój szaleńczy taniec demona  Nie wiadomo, czy jest to ktoś nowy, czy też kolejne wcielenie katechetki, Bieleckiego i innych apostołów 21 wieku. Proszę się jednak nie łudzić, że zablokowanie go jest rozwiązaniem na zawsze. O nie ! Reinkarnują się nowi. Demony nie śpią
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Artur@R (7115 punktów) | >Przy okazji prośba do Moderatorów o zablokowanie na tym Forum członka sekty katolickiej nr. 876543,< Popieram. "Ping pong" w podłym wydaniu, podobnie jak u Bieleckiego.
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Przy okazji prośba do Moderatorów o zablokowanie na tym Forum członka sekty katolickiej nr. 876543, tak jak to miało miejsce w przypadku niejakiej "katechetki" z wątku "Religia Hitlera" Sposób składania tego typu wniosków opisuje §41 Regulaminu.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Posłuchaj: Powiedziałem podając przykład: Deschner to kłamca i manipulant, bo wyrwał zdanie z kontekstu i napisał że ono znaczy coś zupełnie innego. Pisze, że św Paweł kłamie- wymyślając dla chwały Bożej coś co nie istnieje, podbudowuje prawdy wiary kłamstwem. Podałem konkretny przykład z tekstu i wrzuciłem całość fragmentu który Deschner zmanipulował -SAMODZIELNIE- bo to nie przypis z czyjejś książki, ale jego własna interpretacja. Jeśli chcesz obalić moją tezę to po prostu musisz- Pokazać gdzie Paweł kłamie, o chrześcijańskich prawdach wiary. Zobacz co pisze ten oszust Deschner Cytat:Chrześcijańskie prawdy wiary były podbudowywane kłamstwem nawet przez najwybitniejszych przedstawicieli Kościoła . Na Pawła też pada podejrzenie o podobne praktyki. Bo przecież pisze on: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'". Natomiast Ty zboczyłeś zupełnie z tematu. Z uporem godnym lepszej sprawy, interpretujesz słowa Pawła, jakby chodził o udowodnienie, że Paweł ma grzechy. Ma. Biblia mówi, że każdy człowiek grzeszy, z wyjątkiem Chrystusa. Paweł też. Nie wnikam, które z rzeczy przypisywanych mu przez Ciebie to prawda, bo to nie na temat. Nie jest to o zmienianiu prawd wiary. Ale pokaż mi gdzie to niby "chrześcijańskie prawdy wiary podbudowuje kłamstwem"? Wiesz dlaczego nie możesz znaleźć takiego fragmentu? Bo Deschner to kłamca i manipulator. Oszukuje swoich czytelników, bo dobrze wie, że jeśli z szybkością karabinu maszynowego poda rożne naciągane fakty, to nikt nie będzie sprawdzał przypisów. Dlatego właśnie, nie mając dowodów na swoje śmieszne tezy, wyciąga zdanie z kontekstu i okłamuje ludzi. Spróbuj go sam posprawdzać, skoro stać Cię na tak dokładne analizowanie Listów Pawła(to niezła analiza), to na pewno będziesz w stanie bez mojej interwencji sam się rozprawić z tym "Deschenrem". Zabawę będziesz miał przednią, gwarantuje Ci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek_G (35558 punktów) | Zgadza się, zboczyłem z tematu świadomie (dygresja). Nie chcę zabierać się za obalanie Twojej tezy co najmniej z dwóch powodów: a) nie czuję się kompetentny, uczciwie rzecz biorąc musiałbym najpierw Deschnera przeczytać całego b) jak widzisz są tu ode mnie bardziej wnikliwi i znający temat A propos cytatu który podałeś ze św. Pawła "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" Dla mnie to po prostu jest słabe. Henek, a gdybyś Ty skłamał w imię szerzenia swojej wiary, w imię Boże to kto Ci dziś zaufa? Sądzisz, że sam byś się z tym dobrze czuł? Jeszcze jeśli chodzi o moją intencję wpisu powyżej - chcę żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie interpretuję słów św. Pawła w celu udowodnienia, że ma grzechy. Tu się z Tobą całkowicie zgadzam - oczywiście że ma; i Biblia też pewnie mówi, że każdy człowiek grzeszy, z wyjątkiem Chrystusa. Wiec i św. Paweł też grzeszy, ale to jeszcze nie powód żeby go stygmatyzować - ja w kazdym razie tego nie chcę robić. Jednak zaufanie zaufaniem a on we mnie go nie wzbudza, to o to chodzi. Nie wzbudza i już, choćbyś mnie palił rozgrzanym żelazem to nie wzbudza. Dlaczego? Po prostu kreuje siebie, a jesli chodzi o egocentryków zapatrzonych w siebie to z natury jestem podejrzliwy i to niezależnie czy jest to mój wujek, który chwali się wszem i wobec kogo to w mieście nie zna, czy też św. Paweł. > Spróbuj go sam posprawdzać, skoro stać Cię na tak dokładne > analizowanie Listów Pawła(to niezła analiza), to na pewno > będziesz w stanie bez mojej interwencji sam się rozprawić > z tym "Deschenrem" Może kiedyś faktycznie spróbuję. Dzięki za rady, serdecznosci łączę
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) |
>A propos cytatu który podałeś ze św. Pawła "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" Dla mnie to po prostu jest słabe. Henek, a gdybyś Ty skłamał w imię szerzenia swojej wiary, w imię Boże to kto Ci dziś zaufa? Sądzisz, że sam byś się z tym dobrze czuł?
Ale chyba nie zrozumiałeś. Św Paweł nie kłamie w imię wiary. To Deschner tak twierdzi i to Deschner kłamie a nie św Paweł .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Jacek_G (35558 punktów) | >Ale chyba nie zrozumiałeś. Św Paweł nie kłamie w imię wiary. > To Deschner tak twierdzi i to Deschner kłamie a nie św Paweł Przypatrz się uwazniej. Rozumiem to, tylko prozaicznie w tej chwili nie chcę się za to brać. Za to interesuje mnie coś innego, a z Ciebie jak widzę uparciuch bo nie chcesz odpowiedzieć na moje pytanie, nie chcesz nawet go przeczytać, nie mówiąc o zważeniu w sercu. Przypuśćmy że gdybyś Ty skłamał w imię szerzenia swojej wiary, w imię Boże to kto Ci dziś zaufa? Sądzisz, że sam byś się z tym dobrze czuł? Czy pochwalasz kłamanie dla potrzeb uwydatnienia prawdy Bożej? pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) |
> Ale chyba nie zrozumiałeś. Św Paweł nie kłamie w imię wiary. To Deschner tak twierdzi i to Deschner kłamie a nie św Paweł .Pan 876543:*Pod jego odpowiedzią jest moja. www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w520528 Da się z niej wyczytać, jakim niewiarygodnym naukowcem jest Deschner, który widzi, że Raschke snuje domysły nie mając dowodów a mimo to (!) go cytuje. Rzecz niespotykana w pracach naukowych, bo kompromituje badacza. Jeśli ktoś podaje niesprawdzone tezy, to uważa się go za osła i takie mam zdanie o Deschnerze po przeczytanie tego co mi zacytował Andrzej.51 Sprawdź sam. *Niedawno tutaj ktoś w dyskusji wymusił na mnie przeczytanie Deschnera. Otworzyłem go, zacząłem czytać i trafiłem na zwykłe kłamstwo autora. Napisał, że św Paweł usprawiedliwiał kłamstwo i podał cytat z listów. Ale po prostu otworzyłem ten list i się okazało, że Paweł mówił tam o obrzezaniu, a nie jak chciał Deschner, o tym, że trzeba fałszować pismo na chwałę bożą. Czy po tym doświadczeniu mam być chętniejszy na czytanie kolejnych artykułów z tego portalu, który tak się zachwyca Deschnerem? Skoro nawet taki "nieuk sromotnikowy" jak ja(cytat o mnie), z taką łatwością łapie "autorytet" na kłamstwie. I nawet nie chodzi o czytanie, ale o zwykłe ufanie bez sprawdzania. www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,515897#w523245www.racjon(*).php/s,515897/z,0/d,15#w523512www.racjon(*).php/s,515897/z,0/d,15#w523513www.racjon(*).php/s,515897/z,0/d,15#w523524www.racjon(*).php/s,515897/z,0/d,15#w523530www.racjon(*).php/s,515897/z,0/d,15#w523603www.racjon(*).php/s,515897/z,0/d,15#w524808@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | > To Deschner tak twierdz (że św. Paweł kłamie) i to Deschner kłamie a nie św Paweł Bądźmy precyzyjni: z tego co widzę u Deschnera nie znajdziesz twierdzenia że św. Paweł kłamie. Mówi jedynie, że na Pawła pada podejrzenie a to różnica. Teraz Ty Henek, proszę odpowiedz na moje pytania. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) |
>Bądźmy precyzyjni: z tego co widzę u Deschnera nie znajdziesz twierdzenia że św. Paweł kłamie. Mówi jedynie, że na Pawła pada podejrzenie a to różnica. >Teraz Ty Henek, proszę odpowiedz na moje pytania. >łącząc pozdrowienia
Po prostu nie wchodzę na to forum codziennie.
Jeśli bym skłamał, to raczej na pewno źle bym się z tym czuł. Co bym zrobił wtedy jest oczywiste, musiałbym to odwołać, przeprosić, sprostować.
Tylko że sugerujesz tym samym że Deschner ma racje i Paweł kłamał. Nie zgodzę się z tym, bo nic o tym nie świadczy.
Co do Deschenra- mówi "Na Pawła też pada podejrzenie o podobne praktyki" i od razu myślisz- czyje podejrzenie- ale nie zdążysz się zastanowić bo Deschenr daje Ci odpowiedź czy to prawda. Odpowiedź która jest wyrwanym zdaniem z kontekstu i nieprawdą. Co więcej Deschenr nie podaje kto to niby podejrzewał Pawła. A czemu tutaj można zapytać? Moim zdaniem bo nikt wcześniej takiego absurdalnego stwierdzenia nie wysunął. To wymysł pana D. który wie, jaka to nieprawda i dlatego posunął się do kłamstwa. Taka metoda Palikota- Czy to prawda że... Podłość po prostu polegająca na sugestii.
Rożnica, jak napisałeś, byłby gdyby Deschenr się zatrzymał po tym zdaniu, że pada podejrzenie. Ale on daje dowód tego, że Paweł kłamie. Dowód który jest pseudo-dowodem i manipulacją.
Na które jeszcze pytania mam odpowiedzieć? Trochę się pogubiłem.
PS sorry za chaos tego wpisu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Na które jeszcze pytania mam odpowiedzieć?Najlepiej na żadne. > Trochę się pogubiłem.Trochę!? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | > >Na które jeszcze pytania mam odpowiedzieć?> Najlepiej na żadne.> >Trochę się pogubiłem.> Trochę!? Ale pan ich goni, pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Ale pan ich goni, pozdrawiamTo nie do końca tak. Wchodzą na nasze forum sympatyczne trolliki.  Ale karmione szybko się pasą i przepoczwarzają w trolle jaskiniowe.  A z nimi już trudniejsza zabawa, gdyż wówczas, to już oni chcą nam nachalnie swoją jedynie słuszną "Prawdę" narzucać. Nie drogą argumentów, a argumentami siły. W pewnym momencie cała merytoryczna dyskusja staje się bezsensowną i staje się idiotycznym ping-pongiem, a to już jest dla nich minimum sukcesu. Chcą obniżyć poziom naszego forum do ich poziomu intelektualnego. Rozmowy warto prowadzić dopóki mają one jeszcze sens merytoryczny, gdy przestają trzeba troglodyczne trolle pozostawiać w ich jaskiniowym światku, w którym czują się znakomicie. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek_G (35558 punktów) | Hehe, przyznam że się uśmiałem do łez cztając pana wpis  To było b. dobre. Zastanawiałem się jednak, czy czasem nie przecenia się siły tych troli? Dla mnie to są ludzie nieraz proszący nie wprost o odrobinę ciepłej i namacalnej uwagi. A że niektórzy bywją b upierdliwi z tą swoją ewangelizacją, to fakt. No odnoszę też wrażnie, że w tych wszystkich zawiłościach katolickiego imprintingu, które fundowano nam od setek lat, muszą się czuć b. atakowani tym naszym.. a fe! a be!! racjonalizmem.Przy okazji - przepraszm pana, że się wczesniej narzucałem. Mea culpa. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Hehe, przyznam że się uśmiałem do łez czytając pana wpis  Dziękuję. > To było b. dobre. Zastanawiałem się jednak, czy czasem nie przecenia się siły tych trolli?Gdzie? Na naszym forum rzeczywiście, choć upierdliwi, to niezbyt groźni. Ale już w naszym kraju nachalnie narzucają swój fideistyczny światopogląd w miejsce naukowego racjonalizmu. Tak uważam, to za groźne zjawisko. Dziś od rana - po głupawym niezweryfikowanym artykule w Rzeczypospolitej, o śladach materiałów wybuchowych - obserwuję spektakle ślepej irracjonalnej nienawiści. Nie, nie tylko do Rządu, ale do wszystkich ośmielających się samodzielnie myśleć. > Dla mnie to są ludzie nieraz proszący nie wprost o odrobinę ciepłej i namacalnej uwagi.Proponuję zajrzeć do archiwum. Ja naprawdę się staram. Bardzo lubię ludzi i jestem im życzliwym, choć jestem wprost przewrażliwiony na głupotę. Ile razy można tej samej osobie powtarzać to samo, gdy ona nawet tego nie odrzuca. Oni są po prostu nieprzemakalni i wszystkie argumenty spływają po nich tak jak woda po kaczce. Aby wywołać irytację lub choć zmarnować nasz czas klepią dokładnie to samo jak paciorki w różańcu. To już nawet nie ewangelizacja, to już czysty trollizm. > A że niektórzy bywają b upierdliwi z tą swoją ewangelizacją, to fakt. No odnoszę też wrażenie, że w tych wszystkich zawiłościach katolickiego imprintingu, które fundowano nam od setek lat, muszą się czuć b. atakowani tym naszym.. a fe! a be!! racjonalizmemPanie Jacku, czytam od dziecka chrześcijańską literaturę (nawet tą najpoważniejszą) odkąd korzystam z Internetu czytuję również wypowiedzi na chrześcijańskich stronach, ale nigdy nie wpadłem na pomysł aby się na tych stronach wypowiadać. Nigdy też nie chciałem ateizować ludzi. Uważam, że każdy sam powinien do swojego światopoglądu dochodzić, ale nasz portal nie jest skierowany do ludzi wiedzących, a tym bardziej wierzących, iż posiadają patent na Prawdę. To portal dla ludzi poszukujących, dla racjonalistycznej inteligencji. Tym którzy szukają staram się, niektóre z rzeczy podpowiedzieć, a czynie to tym bardziej chętnie, iż od innych sam się tu uczę. Wchodzący tu fideiści, albo podejmują poważną rozmowę, ale rzadko którego na to stać, albo inspirują nas do wypowiedzi na określony temat. Gdy można jeszcze rozmawiać, to rozmawiam. > Przy okazji - przepraszam pana, że się wcześniej narzucałem. Mea culpa.Nie czuję się obrażonym. Naprawdę, to co wiemy i w którym miejscu jesteśmy, to rzecz dalece wtórna. Najważniejszym jest abyśmy nie stali w miejscu, tylko byli otwarci na świat i stale się uczyli. Nie ma człowieka, który wiedziałby wszystko, a każdy z nas kiedyś wiedział mniej. Natomiast nawet, gdy ktoś lubi się uczyć, to wiedza sama bez żadnego wysiłku do głowy nie wchodzi i potrzeba trochę wysiłku aby ją przyswoić. Myślę, że warto. Pozdrowienia @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | Panie Andrzeju, znowu wyszło na pana z tymi trolami(trolusiami)  Ło matko i wszyscy święci, ratujcie mnie przed 876543!! www.racjonalista.pl/forum.php/s,515897#w527906> Dziś od rana - po głupawym niezweryfikowanym> artykule w Rzeczypospolitej, o śladach materiałów> wybuchowych - obserwuję spektakle ślepej irracjonalnej> nienawiści.Dokładnie, też to przeżyliśmy w Rosji. Skąd się w to w nas bierze, że jeden z drugim żądny sensacji dziennikarz Rzepy chce przyprawić Prezesa, wszystkich zwolenników PiS i RM, ale i (niestety) zwykłych ludzi o gamę odczuć od palpitacji serca po nerwowy dzień? > > Dla mnie to są ludzie nieraz proszący nie wprost o> > odrobinę ciepłej i namacalnej uwagi.> Proponuję zajrzeć do archiwum. Ja naprawdę się staram.> Bardzo lubię ludzi i jestem im życzliwym, choć jestem> wprost przewrażliwiony na głupotę.Znowu wychodzi na Pana. Dziękuję za naukę  > Panie Jacku, czytam od dziecka chrześcijańską> literaturę (nawet tą najpoważniejszą) odkąd korzystam> z Internetu czytuję również wypowiedzi na chrześcijańskich> stronach, ale nigdy nie wpadłem na pomysł aby się na tych> stronach wypowiadaćJa przyznam że kiedyś próbowałem rozmawiać na neutralnym gruncie tzn czasem u przyjaciół z ludźmi ze Wspólnot Odnowy. Rzecz była dla mnie o tyle trudna (w sumie to cały czas jest), że zbyt często rozmowa rozbija się o jakieś abstrakcyjne twierdzenia, zalecenia które w ogóle nie mają oparcia w życiu. W światopoglądzie ludzi religijnych te mechanizmy są często ukryte, a czasem je wyciągają, jak magik królika z cylindra. Pal sześć, że nie można się dogadać - Ci ludzie oddaliby za swoje przekonania życie!! I mnie TO właśnie zastanawia. Kiedyś irytowało, wkurzało, motywowało do walki a dziś tylko zastanawia.. całe życie się człowiek uczy  > Wchodzący tu fideiści, albo podejmują poważną> rozmowę, ale rzadko którego na to stać, albo> inspirują nas do wypowiedzi na określony temat.> Gdy można jeszcze rozmawiać, to rozmawiam.Ano tak jak ja. Złapałem się tu jednak na czymś nowym dla mnie: bardzo trudno się zorientować w trakcie rozmowy że czasem dany fideista lub po prostu chrześcijanin w danym miejscu swojej argumentacji opera swoje tezy na czymś czysto abstrakcyjnym, tak jak obywatel Henek z tym św. Pawłem i modlitwą: jakiś gościu grzeszy, a inni świadkowie tego modlą się.. za św. Pawła (!) Dla mnie to czysta magia (bo nie ma absolutnie odzwierciedlenia w rzeczywistości) a dla niego normalka. I jak tu z takim rozmawiać? > Najważniejszym jest abyśmy nie stali w miejscu,> tylko byli otwarci na świat i stale się uczyli.> Nie ma człowieka, który wiedziałby wszystko,> a każdy z nas kiedyś wiedział mniej. Natomiast> nawet, gdy ktoś lubi się uczyć, to wiedza sama> bez żadnego wysiłku do głowy nie wchodzi i potrzeba> trochę wysiłku aby ją przyswoić. Myślę, że warto.Otóż to  Serdecznie pozdrawiam PS a jednak jest pan namacalny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek_G (35558 punktów) | > Jeśli bym skłamał, to raczej na pewno źle bym się z tym czuł.> Co bym zrobił wtedy jest oczywiste, musiałbym to odwołać,> przeprosić, sprostować.Ok, to właśnie chciałem wiedzieć. Popatrz, św Paweł rozumuje trochę inaczej niż Ty. Trudno nie dostrzec różnicy, on nie zawraca sobie głowy takimi "głupstwami" jak własne złe samopoczucie, wyrzuty sumienia itp. Najważniesze jest dla niego krzewienie chwały pańskiej i organizowanie wspólnoty oraz o poprawnosć przekazu w najmniejszych szczegółach (definowana trochę wg pawłowskiego widzimisię). Ty jednak czujesz z czym prawdziwe kłamstwo sie więże, i to jest fajne  > Na które jeszcze pytania mam odpowiedzieć? Trochę się pogubiłem.Dziękuję, to mi już wystarcza > Tylko że sugerujesz tym samym że Deschner ma racje i Paweł kłamałNie powiedziałem tego. U Deschnera można przeczytać że na św. Pawła pada podejrzenie i ja się z tym zgadzam, ale jak na razie z niczym więcej. > od razu myślisz - czyje podejrzenie- ale nie zdążysz się> zastanowić bo Deschenr daje Ci odpowiedź czy to prawdaJaką odpowiedź dalej daje Deschner? Zacytuj. > Co więcej Deschenr nie podaje kto to niby podejrzewał Pawła.> A czemu tutaj można zapytać?Nie komplikuj, tylko posłuchaj. "Pada podejrzenie" oznacza wg mnie u Deschnera analogiczną sprawę jak np. młody złodziejaszek który najprawdopodobniej coś ukradł ze sklepu ze słodyczami, podchodzi wieczorem do nieświadomej niczego mamy i mówi jej, aby uspokoić własne sumienie, mówi mniej-więcej coś takiego: - Mamo, kochasz mnie? - Oczywiscie głuptasku. - Na pewno? - Jasne sloneczko, czemu pytasz? - Wiesz... bo chłopaki.. a gdybym nawet kiedyś coś ukradł ze sklepu, to tylko z głodu. Mówię, żebyś wiedziała. - Synku, co też Ci za głupstwa przychodzą do głowy? - Ale mamo, będziesz mnie zawsze kochać, pomimo różnych zawrowań? - Oczywiscie. Co sobie wtedy w głębi duszy pomyśli matka? Co pomyśli daleki obserwator tego zajścia? Przykład nie jest znów taki oderwany od rzeczywistosci, kiedyś właśnie coś takiego opowiadał znany polski aktor Olaf Lubaszenko. > Rożnica, jak napisałeś, byłby gdyby Deschenr się zatrzymał po> tym zdaniu, że pada podejrzenie. Ale on daje dowód tego, że Paweł> kłamie. Dowód który jest pseudo-dowodem i manipulacją.Jaki jest ten dowód? Zacytuj. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | > Ok, to właśnie chciałem wiedzieć. Popatrz, św Paweł rozumuje trochę inaczej niż Ty.Trudno nie dostrzec różnicy, on nie zawraca sobie głowy takimi "głupstwami" jak własne złe samopoczucie, wyrzuty sumienia To bardzo proste - pokaż w którym fragmencie Paweł kłamie zmieniając prawdy wiary. Wtedy Twoje twierdzenie będzie prawdziwe. Inaczej jest hipotezą bez potwierdzenia. Właśnie tego potrzebujesz- fragmentu w którym Paweł kłamie, zmieniając prawdy wiary. Nie tylko Ciebie o to prosiłem - nikt nie zacytował. > Jaki jest ten dowód? Zacytuj.Proszę bardzo. Dowód jaki podaje Dechner jest zdanie później. Cytat:Bo przecież pisze on: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?"
Żeby jeszcze dobić Pawła Deschenr kontynuuje Cytat:Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'". Zabij mnie, nie widzisz tego? Deschner wprost stwierdza że Paweł raz mówi prawdę raz kłamie. I podaje jako dowód ten cytat który zmanipulował, wyrwał z kontekstu, Wklejam po raz kolejny cały fragment listu Pawła, gdybyś miał wątpliwości i twierdził, że tam jest o zmienianiu prawd wiary. (1) Na czym więc polega wyższość Żyda? I jaki pożytek z obrzezania (2) Wielki pod każdym względem. Najpierw ten, że zostały im powierzone słowa Boże. (3) Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? (4) żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. (5) Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. (6) Żadną miarą! Bo w takim razie jakże Bóg sądzić będzie ten świat? (7) Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? (8) I czyż to znaczy, iż mamy czynić zło, aby stąd wynikło dobro? - jak nas niektórzy oczerniają i jak nam zarzucają, że tak mówimy. Takich czeka sprawiedliwa kara. (9) Cóż więc? Czy mamy przewagę? żadną miarą!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek_G (35558 punktów) | Niestety dalej nie widzę tego domniemanego kłamstwa u Deschnera. Zamorduj nie, ale nie widzę  Nie twierdziłem też, że Deschner oskarżał św. Paweła o zmienianie prawd wiary, taka dygresja mnie w tej chwili w ogóle nie interesuje. Skoncentrujmy się na jednym i ten wątek zamknijmy: gdzie wg Ciebie Deschner skłamał? Przeczytałem wszystko co napsiałeś powyżej, ale szczerze - Twoje tłumaczenie dalej jest b. mętne dla mnie. Dasz jakieś wskazówki? Może Henku powiedz wprost i węzłowato swoimi słowami, jaka jest Twoja linia rozomowania np. "Deschner mówił że św. Paweł kłamał tu i tu, a w rzeczywistosci ten ostani powiedział to i to, co jest jasne jak w dzień iż kłamstwem nie jest". W dzisiejszym świecie musisz wyrażac się jasno i węzłowato, używając słów "dlatego że" itp. żeby poczuć się zrozumianym lub zmienić czyjś punkt widzenia. Serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | To bardzo proste. -podrozdział nosi tytuł "Oszustwo na chwałę Bożą jest w chrześcijaństwie dozwolone" co sugeruje, że chrześcijaństwo i jego przedstawiciele kłamią "na chwałę Bożą" -zaraz jak zaczniesz czytać, to masz informacje, że na Pawła pada podejrzenie o podobne praktyki czyli o kłamanie i zmienianie prawd wiary - W momencie podania takiej sugestii każdy kto to napisał ma kilka prostych możliwości te z których Deschner nie korzysta to: -podanie, że to nieprawda bo Paweł nie kłamał -podanie, ze się nie wie i nie rozstrzyga tego -podawanie w wątpliwość tej tezy Z innych możliwości mamy -powiedzenie że Paweł kłamie i podanie dowodu -podanie dowodu i pozostawienie wniosku czytającemu Deschner wybrał drugą możliwość, tzn podał dowód Cytat:Bo przecież pisze on: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo (!) prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik?" WYKRZYKNIK DODAŁ DESCHNER. WYKRZYKNIK PODKREŚLA SŁOWA "MOJE KŁAMSTWO" Jak widziałeś, to zdanie jest wyrwane z kontekstu i nie dotyczy kłamstwa na temat prawdy wiary. Z tym się chyba zgodzisz po przeczytaniu już tyle razy cytowanego fragmentu Listu do Rzymian? Nie będę wklejał, po raz kolejny. Paweł we fragmencie od wersu pierwszego do dziewiątego mówi o obrzezaniu w kontekście prawa mojżeszowego. Przekroczenie prawa mojżeszowego to grzech wynikający z ze złamania umowy z Bogiem. Człowiek, który łamie umowę, choć mówi że jest wierny Bogu to kłamca. To wynika z tego fragmentu. Zobacz na słowa z wersu 4 "Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy," Nie że kłamstwo dotyczy - zmieniania prawd wiary na chwałę Bożą. Jego pierwszy dowód jest niewiarygodny, wyrwany z kontekstu. Zobaczmy teraz na drugi. Cytat:Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'". Całość tego cytaty pochodzi z Listu do Filipian 1, 12-19. Cytat: 12 Bracia, chcę, abyście wiedzieli, że moje sprawy przyniosły raczej korzyść Ewangelii, 13 tak iż kajdany moje stały się głośne w Chrystusie w całym pretorium i u wszystkich innych. 14 I tak więcej braci, ośmielonych w Panu moimi kajdanami, bardziej się odważa głosić bez lęku słowo Boże. 15 Niektórzy wprawdzie z zawiści i przekory, inni zaś z dobrej woli głoszą Chrystusa. 16 Ci ostatni [głoszą] z miłości, świadomi tego, że jestem przeznaczony do obrony Ewangelii. 17 Tamci zaś, powodowani niewłaściwym współzawodnictwem, rozgłaszają Chrystusa nieszczerze, sądząc, że przez to dodadzą ucisku moim kajdanom. 18 Ale cóż to znaczy? Jedynie to, że czy to obłudnie, czy naprawdę, na wszelki sposób głosi się Chrystusa. A z tego ja się cieszę i będę się cieszył. 19 Wiem bowiem, że mi to wyjdzie na zbawienie dzięki waszej modlitwie i pomocy, udzielanej przez Ducha Jezusa Chrystusa,
Pierwsi głoszą Chrystusa z zawiści do Pawła, nieszczerze, obłudnie. Natomiast drudzy robią to tak jak powinni. Zobacz, że Paweł nie mówi, że pierwsi i drudzy to chrześcijanie. Ci pierwsi mogą być poganami, którzy głoszą nieprawe o Chrystusie. Drudzy natomiast to ci, którzy z miłości do innych ludzi chcą im przybliżyć prawdę o Chrystusie. Cieszy się natomiast z tego, że i jedni i drudzy mówią o Chrystusie, bo Pawłowi to wyjdzie na zbawienie, ale nie dzięki jego zasługom, lecz dzięki modlitwie. Zwróć uwagę na słowa "na wszelki sposób". To podkreśla tą wielorakość tego, co się mówi o Chrystusie. Jedni mówią o nim prawdę z miłości, inni z zawiści, inni o nim mówią nieprawdę itp. Ale to wszystko Pawła cieszy. Natomiast Paweł nie mówi tu że on kłamie na chwałę Bożą. a według Deschnera ten fragment mówi, że Cytat: Wyznaje, iż chodzi tylko o to
Slowo "Wyznaje" sugeruje że chodzi o Pawła (liczba pojedyncza). Więc co Paweł mówi? Cytat:"by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'" I teraz kto to niby gloryfikuje obłudnie czy naprawdę według tego zdania? Ano Paweł ponieważ wcześniej masz Wyznaje (Paweł) nie zaś Wyznają (jedni i drudzy z fr. Listu do Filipian) Powiedz. Czy to nie jest wyrwany z kontekstu fragment i podany w innym sensie? Gdyby tam była chocby drobna sugestia, że to inni nie Paweł gloryfikują Chrystusa albo naprawdę albo obłudnie, to bym nie miał racji. Zdanie by mogło wtedy np brzmieć. Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by ktokolwiek gloryfikował Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'" Ale nie, Deschner manipuluje i tak to formułuje, że sądzisz iż to właśnie Paweł "obłudnie lub naprawdę" gloryfikuje Chrystusa. Podczas gdy Paweł nie kłamał. To Deschenr jest kłamcą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek_G (35558 punktów) | > podrozdział nosi tytuł> "Oszustwo na chwałę Bożą jest w chrześcijaństwie> dozwolone" co sugeruje, że chrześcijaństwo> i jego przedstawiciele kłamią "na chwałę Bożą"Tak w istocie pisze > zaraz jak zaczniesz czytać, to masz informacje,> że na Pawła pada podejrzenie o podobne praktyki> czyli o kłamanie i zmienianie prawd wiaryTak, o to już mówiliśmy że pada podejrzenie > W momencie podania takiej sugestii każdy> kto to napisał ma kilka prostych możliwości> te z których Deschner nie korzysta to:> -podanie, że to nieprawda bo Paweł nie kłamałNie korzysta, bo wtedy by sobie sam zaprzeczył a każdy logicznie myślący człowiek będzie wspierał to co pisze, nie dyskredytował > -powiedzenie że Paweł kłamie i podanie dowoduJak dla mnie (i powtarzam to chyba 4ty raz) on nie napisał że św. Paweł kłamie > -podanie dowodu i pozostawienie wniosku czytającemuPo co ma Deschner ma podawać jakiś dowód ta to, czego nie twierdzi? > Deschner wybrał drugą możliwość, tzn podał dowódTo nie jest dowód na tezę że św. Paweł kłamie, tylko że pada podejrzenie. > Bo przecież pisze on:Cytat: "Ale jeżeli przez moje kłamstwo(..) > Jak widziałeś, to zdanie jest wyrwane z> kontekstu i nie dotyczy kłamstwa na temat> prawdy wiary.Ono jest b. osadzone w kontekście. Przeczytałem wcześniejsze wątki. Rozumiem że sugerujesz, iż kontekst jest zupełnie odmienny. Jesteś jednak w tym zupełnie osamotnimy: moi przedmówcy pisali Ci, podawali nawet listę egzegetów kościelnych interpretujących Rz.3 w temacie napletka - na to nie wpadł żaden z nich. Jak dla mnie próbujesz się trochę wymigać. Pismo jest napisane w zupełnie innym duchu: od szczegółu do ogółu np. od tańca oblubieńca z oblubienicą bodajże w Psalmach wywodzone są tezy i zalecenia dużo ogólniejsze typu zasady którymi powinien się kierować lud boży itp. > Paweł we fragmencie od wersu pierwszego do> dziewiątego mówi o obrzezaniu w kontekście> prawa mojżeszowegoWg mnie mówi tu o prawie mojżeszowym w całości, a podaje przykład obrzezania symbolicznie jako najbardziej rozpoznawalny. Cytat:Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by gloryfikować Chrystusa - "czy to obłudnie, czy naprawdę'". > Całość tego cytaty pochodzi z Listu do Filipian 1, 12-19.A teraz Henku czytając ten list wspomnij to co pisałem wcześniej, o egocentryzmie św. Pawła i samouwielbieniu. To się narzuca samo od słów "Bracia, chcę, abyście wiedzieli, że moje sprawy przyniosły raczej korzyść Ewangelii" Dalej mamy naganę dla innowierców i współzawodniczących w nieszczerości (projekcja). Paweł jednak idzie dalej bo sprytny z niego strateg: w sposób widoczny jest zadowolony z tego co się dzieje w myśl zasady, którą nieraz stosują politycy "nieważne jak się mówi, ważne że się mówi" > Zobacz, że Paweł nie mówi, że pierwsi i> drudzy to chrześcijanie. Ci pierwsi mogą być> poganami, którzy głoszą nieprawe o Chrystusie.> Drudzy natomiast to ci, którzy z miłości do> innych ludzi chcą im przybliżyć prawdę o Chrystusie.Tak jest w istocie, tu masz rację. > Cieszy się natomiast z tego, że i jedni i drudzy mówią> o Chrystusie, bo Pawłowi to wyjdzie na zbawienieDokładnie tak twierdzi. Widzę że tu akurat się tu rozumiemy. Nie jest ważne jak się mówi, ważne żeby się mówiło  > ale nie dzięki jego zasługom, lecz dzięki modlitwie.Tak tak, modlitwie. Bo przeca musi teraz użyć w argumentacji jakiegoś "wybielacza" > Zwróć uwagę na słowa "na wszelki sposób". To> podkreśla tą wielorakość tego, co się mówi o Chrystusie> Jedni mówią o nim prawdę z miłości, inni z zawiści,> inni o nim mówią nieprawdę itp. Ale to wszystko> Pawła cieszy.Tak, to wszystko św. Pawła cieszy. Już mówiłem że to niezły animator wspólnot. Jednak dziś ludzie b. szybko poznaliby się na jego metodach. > Natomiast Paweł nie mówi tu że on kłamie na chwałę Bożą.W tym urywku akurat nikomu na tym Portalu, nawet Deschnerowi nie chodzi o kłamstwa św. Pawła. Ten cytat pokazuje na swojego rodzaju dowolność nauk św. Pawła. Wtedy gdy mu pasuje to gani innowierców tudzież fałszywych czcicieli Jezusa. A kiedy indziej, gdy pasuje mu się usprawiedliwić - włącza ich w powszechny plan zbawienia. Przeczytaj jeszcze raz wszystko ze zrozumieniem, na pewno załapiesz. > Wyznaje, iż chodzi tylko o to, by> ktokolwiek gloryfikował Chrystusa -> "czy to obłudnie, czy naprawdę'" Ale nie, Deschner> manipuluje i tak to formułuje, że sądzisz iż to właśnie> Paweł "obłudnie lub naprawdę" gloryfikuje Chrystusa.> Podczas gdy Paweł nie kłamał. To Deschenr jest kłamcą.Widzę Henek masz braki w rozumieniu tekstu i ludzkich prawdziwych intencji. To jest uniwersalne, Deschnera nie można czytać bez pewnych podstaw w znajomości życia, zasad rządzących ludźmi i ich uczynkami. Dla mnie cytat które podajesz znaczy i bez interpretacji Deschnera, że św. Pawłowi chodzi, by ktokolwiek gloryfikował Chrystusa "czy to obłudnie, czy naprawdę". Oczywiste, ze sam jest w to włączony jakby a priori, przecież on to robi od przemiany z Szawła dzień i noc (w swoim mniemaniu "naprawdę"). Ale św. Paweł nie jest też głupi - dobrze wie, że jest grzesznikiem jak i inni. I jak sobie z tym poradził? Ano aby czuć się dalej dobrze, zawarł w swojej nauce sugestię, wytrych, który jasno widać po wczytaniu się w tekst. Św Paweł zastrzega się: nie jestem ani gorszy, ani lepszy od was. Więc gdybym kiedyś sam obłudnie gloryfikował Chrystusa, to nie będzie mi to zapisane w poczet winy, nie mogę (!) być za to sądzony. Przecież to jasne jak słońce, że to tanie samousprawiedliwienie. W imię dobrych intencji chrystusowych możemy czynić nawet zło (!) a i tak ostatecznie wyjdzie z tego dobro (?). Wg niego sama obecność intencji chrystusowej czyni ze zła dobro. Dokładnie tak samo rozumowali Inkwizytorzy przepytując biedaków na torturach z ich światopoglądu. Panowało wtedy przeświadczenie, że w obecności namiestników bożych, przysięgi oraz Biblii dobry męczennik będzie uratowany(!!)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | 876543 (243 punktów) | Zupełnie się z Tobą nie zgadzam w kwestii interpretacji słów Deschenra. Taką samą podłą metodę insynuacji stosował jakiś czas temu Palikot. Stanął na ulicy, walnął małpkę z gwinta, zasugerował że Kaczyński to alkoholik i zakończył. Podobne metody stosuje Deschner. Mówi, że Paweł kłamie zmieniając prawdy wiary. Jeśli postawie Ciebie w gronie złodziei, w książce o tytule "Złodzieje z internetu", napiszę, że pada na Ciebie podejrzenie o podobne praktyki, dodatkowo podając jakiś cytat z Twoich słów, to co pomyślą o Tobie osoby, które to przeczytają? Odpowiedź jest bardzo prosta. W dodatku wyrwał fragment z kontekstu. Ty twierdzisz że "kłamstwo" odnosi sie do czegoś innego niż reszta akapitu? A co powiesz mi o wersie 3 i 4 zacytuje Cytat:(3) Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? (4) żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą czy słowa "Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy" znaczą według Ciebie, że każdy człowiek (tak jak mówi Deschner)ma być kłamliwy i zmieniać prawdy wiary? Oczywiście, że nie. Każdy człowiek ma być kłamliwy w kwestii grzechu. Proste jak kołek. (rozwiń to w na przykład szczególny- obrzezanie) Idziesz dalej czytając ten tekst. I natychmiast masz potwierdzenie tej mojej interpretacji 5 Cytat:. Lecz jeśli nasza nieprawość uwydatnia sprawiedliwość Bożą, to cóż powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy, gdy okazuje zagniewanie? - wyrażam się po ludzku. Podkreśliłem słowo nieprawość, żeby Ci nie uciekło. Zobacz że jak wers 5 dotyczy całej ludzkości to wers 7 jest jego kopią. Zamiast nieprawości masz kłamstwo na zasadzie synonimu. Cytat:7. Ale jeżeli przez moje kłamstwo prawda Boża tym więcej się uwydatnia ku Jego chwale, jakim prawem jeszcze i ja mam być sądzony jako grzesznik? Moim zdaniem nie wczytałeś się, podobnie jak wcześniejsi rozmówcy w ten fragment. A teraz najlepsze: Paweł mówi, że Paweł grzeszy bez podawania jak. Deschenr mówi(cytując), że Paweł grzeszy zmieniając prawdy wiary. Kto tu jest podłym kłamcą? Reszty też nie rozumiesz: > W imię dobrych intencji chrystusowych możemy czynić nawet zło (!) a i tak ostatecznie wyjdzie z tego dobro (?). Wg niego sama obecność intencji chrystusowej czyni ze zła dobro.Nic takiego nie mówi. Mówi tylko, że to zło, jakie czynią źli ludzie, za skutkuje modlitwą dobrych ludzi za Pawła. Wiec JEMU wyjdzie na dobre. Spójrz jeszcze raz do Listu do Filipian r1 wers 19 Cytat:Wiem bowiem, że mi to wyjdzie na zbawienie dzięki waszej modlitwie i pomocy, udzielanej przez Ducha Jezusa Chrystusa On tam nie mówi, że "ja też tak robię". Dopowiadasz sobie wiedziony sugestią Deschnera i masz tu przykład jak działa jego pisanina. Mówi tylko, że niektórzy(nie on) z zawiści głoszą Chrystusa. Piszesz > Więc gdybym kiedyś sam obłudnie gloryfikował Chrystusa, to nie będzie mi to zapisane w poczet winy, nie mogę (!) być za to sądzony.Co jest nieprawdą. Nic takiego Paweł nie twierdzi i nie twierdził. Czas mnie zgania więc kończę. Przemyśl sobie to na spokojnie, bo źle interpretujesz ten tekst i widzisz w nim rzeczy, których tam nie ma
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Jacek_G (35558 punktów) | Panie Henku, na tym portalu możemy się ze sobą nie zgadzać i jest ok, nikt tu za to nie obkłada ekskomuniką ani nie zsyła do piekła. Mam swoje zdanie które przemyślałem i powyżej uzasadniłem - pan przedstawia swoje. Ok, różnimy się i nie możemy się dogadać - to proste jak budowa cepa. Jestem osobą z natury cierpliwą, ale te pana wpisy coraz bardziej mnie irytują "taką samą podłą metodę (jak moja)", "reszty też nie rozumiesz", "źle interpretujesz ten teks". Na tym portalu obowiązuje odrobina szacunku do interlokutora, my tu się traktujemy partnersko, jak równy z równym. Nie jak mistrz i uczeń. Więc ja się pytam - kto dał panu prawo, aby mnie pouczać? To co pan robisz jest dziecinnym wierceniem dziury w brzuchu. W imię czego? Żeby ktoś potwierdził pana punkt widzenia? Chce pan kogoś nim zbawić? Potępić jeszcze raz Deschnera? My to widzimy tutaj od tygodni kim wg pana on jest, naprawdę nie ma co się więcej produkować. Z mojej strony widzę, że nic, ale to nic z zewnątrz nie może do pana dotrzeć, tylko z uporem maniaka forsuje pan swój oratorski styl, oparty chyba przede wszystkim na magii, a trochę na św. Pawła projekcjach. Żeby zrozumieć o co w tym biega, to trzeba troszkę napocić, trzeba odrobinę samodzielnego pomyślunku i trzeźwego spojrzenia na świat i ludzi w okół, a nie czytania i cytowania setki razy jednego wersu. W moich odpowiedziach opadam z sił, bo jak pan ma to zrobić, skro wierzy pan w takie rzeczy jak:
"Każdy człowiek musi się okazać kłamliwy w kwestii grzechu" a w Biblii ja wół napisane że "w kwestii sądzenia" Paweł istotnie mówi, że on i inni grzeszą. Ale powtarzam ostatni raz: nie w tym rzecz, że mówi swoje ble ble ble, ale dlaczego to mówi. A mówi to dlatego (to wynika z kontekstu i znajomości ludzkiego zachowania), żeby siebie i innych zmotywować do pracy dla Chrystusa, w konsekwencji aby nie zostać zepchniętym jak inni (gorsi?) w poczet grzeszników na Sądzie Ostatecznym (wyrzuty sumienia?). Dwulatek by to pojął, a pan nie chce się wysilić.
> Mówi tylko, że to zło, jakie czynią źli ludzie, > za skutkuje modlitwą dobrych ludzi za Pawła. > Wiec JEMU wyjdzie na dobre
To jest właśnie w Was beznadziejnie, to Wasze magiczno-chceścijańskie gadanie: jedni czynią zło, a Wy zamiast coś odważnie zrobić, przeciwstawić się CZYNNIE złu - modlicie się i myślicie że robicie najlepszą rzecz pod słońcem. Dlaczego św. Paweł jakimś magicznym zrządzeniem boskiego losu ma otrzymywać wsparcie z niebios, jeśli ktoś się modli w jakiejś odległej o tysiące lat świetlnych intencji ograniczenia jakiegoś zła? Czysta magia. To nie o modlitwę tu chodzi, tylko myślenie jak on, o stworzenie Kościoła tzn wspólnoty. A we wspólnocie raźniej. Dla mnie to jest jasne, że św. Paweł indoktrynuje swoją grupę wierzeniami nie mającymi pokrycia w rzeczywistości w której my wszyscy żyjemy, w której chromi kuśtykają, woda pozostaje wodą a umarli leżą w grobie po wsze czasy. Indoktrynuje aby narzucając innym zasady wiary stworzyć wspólnotę dla jego dobrego samopoczucia i trzymania władzy nad nią. Pakuje im do głów swoje neo-magiczne dyrdymały, aby się nadymać, a pan to kupuje jak baranek pomimo że św Paweł o tym nie pisał. No nie pisał, trza za to ruszyć głową.
>> gdybym kiedyś sam obłudnie gloryfikował Chrystusa, >> to nie będzie mi to zapisane w poczet winy, nie >> mogę (!) być za to sądzony. > Co jest nieprawdą. Nic takiego Paweł nie twierdzi > i nie twierdził
Pewnie że nie twierdzi. On tak robi, a wczytując się w ten tekst (na co pan prozaicznie nie ma odwagi) można to w prosty sposób zobaczyć. Panie Henku, kończymy. Życie panu sukcesów w ewangelizowaniu ludzi na tym, jak i innych forach, prostowania ścieżek innym, oraz co sobie jeszcze pan szczerze lub magicznie zamarzy. Mnie pan jednak do św. Pawła nie przekonał. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | 876543 (243 punktów) | Dobrze, skończmy ale jedną rzecz sprostuje, ponieważ nie dotyczy ona dyskusji
>Jestem osobą z natury cierpliwą, ale te pana wpisy coraz bardziej mnie irytują "taką samą podłą metodę (jak moja)", "reszty też nie rozumiesz", "źle interpretujesz ten teks".
Podłą metodę stosuje Dechner nie Pan. To jemu zarzucam kłamstwo, oszustwo i manipulowanie, nie Panu. Źle mnie Pan zrozumiał, chyba że napisałem coś takiego,to proszę pokazać, wtedy Pana przeproszę. Nigdzie nie twierdziłem, że Pan manipuluje, wyrywa z kontekstu czy kłamie. Twierdziłem, że się Pan myli, że źle interpretuje, to owszem.
I drugie proste sprostowanie
>"Każdy człowiek musi się okazać kłamliwy w kwestii grzechu" a w Biblii ja wół napisane że "w kwestii sądzenia"
Kwestia grzechu to List do Rzymian skąd pochodzi ten cytat. Sądzenie jest w Liście do Filipan.
Dziękuje za dyskusje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | > Kwestia grzechu to List do Rzymian skąd pochodzi> ten cytat. Sądzenie jest w Liście do Filipan.Ściśle rzecz biorąc słowa "grzech" nie ma w cytacie o którym pisałem, czyli Rz 3,1-4 Cytat: Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? Żadną miarą! Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy, zgodnie z tym, co napisane: Abyś się okazał sprawiedliwy w słowach Twoich i odniósł zwycięstwo, kiedy Cię sądzą. To było w reakcji na pana "czy słowa "Bóg przecież musi okazać się prawdomówny, każdy zaś człowiek kłamliwy" znaczą według Ciebie, że każdy człowiek (tak jak mówi Deschner)ma być kłamliwy i zmieniać prawdy wiary? Oczywiście, że nie. Każdy człowiek ma być kłamliwy w kwestii grzechu. Proste jak kołek" Pierwsze skrzypce gra tu sprawiedliwość Boża która okazuje się na tle.. no właśnie, kłamców. I człowiek, który się broni w sądzie ostatecznym. Pan chyba za bardzo skacze po NT dowolnie interpretując. Jak już, "co napisane" można rozpatrywać w odniesieniu do Psalmu 51 (indywidualna pieśń błagalna i pokutna) ale to ma tu znaczenie drugorzędne. Nacisk w Rz 3 jest na sprawiedliwość Bożą i obronę człowieka. Swoją drogą pojęcie grzechu w katolicyzmie i w ogóle w chrześcijaństwie to swoista puszka pandory, bardziej dziś szkodzi niż pomaga, ale to panie Henku już temat na inną dyskusję. Jeszcze w kwestii pawłowskiego zła, jakie czynią źli ludzie, a które wg pana idola skutkuje "modlitwą dobrych ludzi m.in. za św. Pawła". Kiedyś Papież Benedykt XVI po kolejnej aferze pedofilskiej, tym razem w Irlandii powiedział znamienne słowa: Cytat:Zamiast ukazywać im drogę do Chrystusa, do Boga, zamiast dawać świadectwo Jego dobroci, dopuścili się nadużyć wobec nich i podważyli wiarygodność orędzia Kościoła. Jak możemy wytłumaczyć fakt, że osoby, które przyjmowały regularnie Ciało Pańskie i wyznawały swoje grzechy w sakramencie pokuty, mogły obrazić w taki sposób? Pozostaje to tajemnicą wiadomosci(*)le_podwazyli_wiarygodnosc.htmlStawiam tu pytania retoryczne: Czy to też komuś ostatecznie wyjdzie na dobre? Komu? Kiedy? Czy sakramenty, modlitwa potrafią powstrzymać pedofilię? O jakiej tajemnicy mówi Papież? Zostawiam to panu do przemyślenia w świetle tego o czym rozmawialiśmy. Koniec końców dziękuję za sprostowanie w kwestii "takiej samej podłej metody". łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | 876543 (243 punktów) | >Ściśle rzecz biorąc słowa "grzech" nie ma w cytacie o którym pisałem, czyli Rz 3,1-4
Ale jest to opisywane słowami "niewierność", "kłamliwość". Sama "kłamliwość" wskazywała by na to co mówi Deschner. Ale gdy łączymy ją z "niewiernością" wtedy już chodzi o dotrzymywanie jakiejś umowy, w tym przypadku z Bogiem. I dlatego właściwym pojęciem jest szersze "grzech" niż węższe "kłamstwo". Chyba że przyjmie Pan, że Paweł w jednym wersie mówi o tym, a w innym o zupełnie innej sprawie. Tylko, że moim zdaniem nic nie wskazuje na taki chaos w jego wypowiedzi.
Pyta Pan czy sakramenty i modlitwa potrafią powstrzymać pedofilię? Wierzę, że potrafią ją ograniczyć. Grzech nie zniknie ze świata, aż do jego ostatniego dnia. Tacy już są ludzie. Bóg dał nam wolność, której nie potrafimy wykorzystać.
Pamiętam jak kiedyś zszokowało mnie przeczytanie o tym, jak się traktuje wdowy od Indii po kraje Bliskiego wschodu. Co więcej, pisało tam, że to nie zmieniło się od wieków. Wtedy przypomniałem sobie te liczne nawoływania ze ST żeby nie krzywdzić wdów. To jest właśnie to ograniczanie zła, o którym pisałem wyżej. I wśród Żydów krzywdzenie wdów nie znikło całkowicie i we współczesnym świecie pedofilia nie zniknie podobnie jak inne grzechy. Taka jest moja opinia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Grzech jest pojęciem ukutym gównie przez religię chrześcijańską. Życiem można iść na przód i bez tego terminu. Nazywać niewierność niewiernością, a nie grzechem. Nazywać kłamliwość kłamstwem. Już mówiłem, pana sposób widzenia świata jest mi obcy, zapewne vice versa też. Pan widzi w tym urywku Rz 3 grzeszność, ja zadośćuczynienie przez kłamcę oraz przestrogę przed sytuacją Sądu. Wydaje mi się, że moje podejście jest bardziej uczciwe w mówieniu o czymkolwiek. Uważam, że dowolna żonglerka słowna, wplatanie tu i ówdzie mającego dziś u ludzi myślących słowa "grzech" niczemu dobremu nie służy. Takie jest moje zdanie.
> Chyba że przyjmie Pan, że Paweł w jednym wersie > mówi o tym, a w innym o zupełnie innej sprawie.
Jeszcze raz: św. Paweł mówi w Rz 3 o kłamliwości, poszukiwaniu sprawiedliwości oraz o potrzebie odniesienia ostatecznego zwycięstwa, kiedy go będą wg św. Pawła sprawiedliwie sądzić (również między wierszami można tu wyczytać o lęku św. Pawła, związanym z potencjalnym nieodniesienie tego zwycięstwa)
> Tylko, że moim zdaniem nic nie wskazuje > na taki chaos w jego wypowiedzi.
Różnica chyba polega na tym, ze pan stara się dodać pewne interpretacje od siebie. Ja zaś staram się trzymać wątku i oryginalnych określeń, które bynajmniej jeszcze z użycia nie wyszły i długo zapewne nie wyjdą. Jeszcze inaczej: mówiąc o kłamliwości wiemy dokładnie o co chodzi. Mrowiąc o grzechu to się rozmazuje.
> Pyta Pan czy sakramenty i modlitwa potrafią > powstrzymać pedofilię? Wierzę, że potrafią > ją ograniczyć
Ma pan ku temu jakieś racjonalne przesłanki? Np badania statystyczne? Pytam o to, bo jakiś rok temu jeden z biskupów polskich (niestety nie pamiętam nazwiska) w obronie przed przesadzonymi w jego ocenie zarzutami wobec Kościoła o pedofilię użył racjonalnego argumentu: "przecież w Kościele jest statystycznie tyle samo pedofilów, co poza nim" Co pan na to?
> wdowy od Indii po kraje Bliskiego wschodu
Bylem tez i w Indiach. Proszę mi wierzyć, że to zupełnie inna kultura. Już do Chińczyków nam znacznie bliżej. Hindusi muszą się jeszcze sporo nauczyć o prawach człowieka, wolności wobec prawa, szacunku dla życia jako takiego itp. Mogę panu odpowiedzieć znacznie gorsze historie, jeśli pan chce.
> Co więcej, pisało tam, że to nie zmieniło > się od wieków
Niestety tak. Pierwsze zewnętrzne wartości związane z demokracją przywiedli do nich.. ich okupanci, a zarazem kolonialiści z końcem XIX. Czyli Brytyjczycy. Rozmawiając z kolegami Hindusami odniosłem wrażenie, że ten kolonializm miał i dobre strony.
> Wtedy przypomniałem sobie te liczne nawoływania > ze ST żeby nie krzywdzić wdów
Nikt nie twierdzi, ze zarówno w ST jaki i NT są same złe rzeczy.
> pedofilia nie zniknie podobnie jak inne grzechy. > Taka jest moja opinia.
Moja jest inna. Pedofilia to wg mnie choroba którą można leczyć. Nie wiem czy pan wie, ale jeden z katolickich podróżników, niejaki Wojciech Cejrowski zauważył kiedyś że wśród ludów prymitywnych nie ma chorób psychicznych. Nie ma również pedofilii. A im bardziej dane plemię porzuca dawne wierzenia i sposoby życia, tym musi znosić więcej cierpienia. Osobiście nie wiążę tego z ewangelizacją ludów pierwotnych, a raczej z negatywnymi następstwami cywilizacji. Przyjdzie kiedyś taki dzień iż zrozumiemy po co dorosły człowiek szuka satysfakcji seksualnej u dziecka, będziemy mogli to skutecznie leczyć i to będzie kres temu strasznemu zjawisku. Modlitwa jednak w moim mniemaniu ani nic tu nie ulepsza, ani nie pogarsza. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sable (465 punktów) | >Ja zaś staram się trzymać wątku
Niestety - dyskusja całkowicie odbiegła od celu założenia tego wątku. Autorowi chodziło o otrzymanie odpowiedzi na zupełnie inne pytania, tymczasem w trakcie dyskusji wykreowano wątki pośrednie - listy Pawła, Deschner aż wreszcie ostatnio pedofilia w KrK.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sable (465 punktów) | >Zgadza się, odbiegła - ale i sam jak widzę przyłożyłeś do tego rękę:
To tylko jeden mój post w tym wątku, natomiast Wasze bajdurzenie to tony przestrzeni wirtualnej, a i tak stoicie w miejscu. Każda ze stron chce przeforsować swoje racje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | >To tylko jeden mój post w tym wątku
Nie jeden, a dwa
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sable (465 punktów) | >>To tylko jeden mój post w tym wątku >Nie jeden, a dwa
Jeden, czy dwa ? Cyz to ważne ? I tak brniecie dalej w tym szaleńczym sporze, dodając coraz to nowe wątki. Najnowszy z nich to - lubię ludzi, czy nie ? Nawet autor tego wątku "michu" nie zabiera głosu. Ostatnia jego wypowiedź miała miejsce 28 sierpnia. Nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania, pogubiło się biedaczysko i omija szerokim łukiem to, co powołał do życia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | > Jeden, czy dwa ? Cyz to ważne?To zależy. > dodając coraz to nowe wątki. Najnowszy z> nich to - lubię ludzi, czy nie?Zgadza się. Fajne że to tak uważnie śledzisz  choć trzeba przyznać że troszku wyrywkowo. > Nawet autor tego wątku "michu" nie zabiera głosu.> (..) Nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytaniaOtrzymał wiele odpowiedzi na swoje pytania. > pogubiło się biedaczysko i omija szerokim łukiem> to, co powołał do życia.Ale Ty to niekiedy czytujesz i to jest w tym najważniejsze. To jak, wspomożesz micha swoją przepastną skarbnicą wiedzy?  łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sable (465 punktów) | > > To jak, wspomożesz micha swoją przepastną skarbnicą wiedzy?  Nie ! Wystarczy, że Ty chciałeś to zrobić, ale Ci nie wyszło  Dałeś się wciągnąć w pyskówkę szalejącym tutaj apostołom 21 wieku. A im właśnie o to chodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sable (465 punktów) | > (Henek powiedziałby "bez grzechu")Miałeś chyba na myśli ks. Henek lub brat (nie mój) Henek  Ja jestem grzeszną istotą ale jest mi z tym dobrze  > zachęcam też do tego samego, może akurat teraz przyszedł Twój czas?  Czas do czego ? Do kłótni w "białych rękawiczkach" ? Bo dyskusją tego nazwać nie można. Jeśli się łudzisz, że Twoje racjonalne spojrzenie na świat i mitologię chrześcijańską zmieni punkt widzenia wierzących, to Ci współczuję. Szkoda Twojego czasu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Nikt Ci nie każe czytać owego "bajdurzenia". > Ja jestem grzeszną istotą ale jest mi z tym dobrze  W porządku, i mnie nic do Twoich 'grzeszków'  > >zachęcam też do tego samego, może akurat teraz przyszedł Twój czas?  > Czas do czego ? Do kłótni w "białych rękawiczkach"?Widzę że nie załapałeś aluzji. Do wypowiedzenia się w głównym wątku, ja to już dawno zrobiłem. > Jeśli się łudzisz, że Twoje racjonalne> spojrzenie na świat i mitologię chrześcijańską> zmieni punkt widzenia wierzących, to Ci> współczuję. Szkoda Twojego czasu.Bynajmniej. Ja nikogo nie chcę zmieniać, zapewniam Cię, że nie rozmawiam z kimś w celu zmieniania go. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | 876543 (243 punktów) | >Ma pan ku temu jakieś racjonalne przesłanki? Np badania statystyczne? Pytam o to, bo jakiś rok temu jeden z biskupów polskich (niestety nie pamiętam nazwiska) w obronie przed przesadzonymi w jego ocenie zarzutami wobec Kościoła o pedofilię użył racjonalnego argumentu: "przecież w Kościele jest statystycznie tyle samo pedofilów, co poza nim" Co pan na to?
Już to pisałem wyżej we wpisach co do kwestii pedofilii, że księża mają podobne statystyki co np nauczyciele. Ale Pan pyta czy modlitwa zmniejszy skale grzechu na świecie - wierze że tak. Choćby z tego względu, że człowiek, który się modli i poważnie traktuje nakazy religijne, musi wybaczyć i zaniechać zemsty nawet wbrew sobie. Co niestety przyznam jest trudne, bo aż mnie świerzbi czasem, by sobie pozwolić na złośliwość i odpisać kilku osobom tutaj. Jeśli się powstrzymuję, to właśnie dlatego. Choć nie zawsze się powstrzymuje, przyznam to do razu.
Danych statystycznych Pan nie potrzebuje. Wystarczy sprawdzić historię krajów chrześcijańskich i niechrześcijańskich. Jednym z ciekawych zarzutów jakie np się wyciąga w stosunku do krucjat jest wycięcie w pień ludności Jerozolimy. A wie Pan jak to było gdy Salahadin ją odbił? W legendzie jest że nie postąpił jak krzyżowcy, podczas gdy on wyrżnął tylko tych, którzy nie mieli się jak wykupić, reszta poszła pod nóż. Powie Pan co to ma do rzeczy? Ano to, że eksterminacja miasta w naszej kulturze wciąż budzi szok, nawet jak miała miejsce wiele lat temu. Podczas gdy wiele razy wycinano w pień miasta w Azji i jakoś nikt tego nie pamięta. Buddyści, których Pan kiedyś wymienił, w Wietnamie wycieli cały naród i jakoś o tym cisza. Dlatego, że tamte kultury mają inne jądro niż nasza, a nasza opiera się o pojęcie grzechu, które Pan skrytykował. Powiedział Pan też, że ludy pierwotne według Cejrowskiego nie mają chorób psychicznych i pedofilii. Dodał Pan też że kiedyś pedofilie będziemy umieli wyleczyć. Tylko że w tamtych kulturach nikomu by nawet nie przyszło do głowy leczyć tych ludzi. To chrześcijaństwo uważa wszystkich bez wyjątku za ofiary grzechu i stąd wynika takie podejście ludzi naszej cywilizacji do tego problemu. Słyszał Pan o ofiarach z ludzi jakie składali Słowianie, Celtowie czy Wikingowie? Dlaczego teraz już tego nie ma w naszej kulturze? Kto to usunął, choć o ofiarach z ludzi przeczyta Pan u Homera. Czy nie chrześcijanie i ich modlitwy zamiast zemsty? To jest właśnie to ograniczanie grzechu, w które wierze. Ograniczanie, bo przecież zgadzam się, że i KK ma swoje grzechy, natomiast nie zgadzam się co do oceny ich skali.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek_G (35558 punktów) | > Już to pisałem wyżej we wpisach co do kwestii> pedofilii, że księża mają podobne statystyki> co np nauczycieleWeźmy najpierw za księży. Proszę podać jakiś link do tych statystyk, później ewent. zajmiemy się skutecznością ich modlitwy za innych. > z tego względu, że człowiek, który się modli i> poważnie traktuje nakazy religijneTego argumentu można by również użyć wobec buddystów (o nich z resztą będzie jeszcze niżej) > musi wybaczyć i zaniechać zemsty nawet wbrew sobiePanie Henku, zemsta to jedno a wyrównanie to inna sprawa. Osobiście ubolewam że katolicy właściwie z zasady nie wiedzą jaka między nimi różnica. > Co niestety przyznam jest trudne bo aż> mnie świerzbi czasem, by sobie pozwolić> na złośliwość i odpisać kilku osobom tutajOczywiscie że trudne. Powstrzymywanie emocji prowadzi.in do raka i innych chorób somatycznych. A nieraz do autoagresji lub transformacji (okazywaniu jej innym i w zmienionej formie) Zgodnie z tym co pan deklaruje widzę że zawsze myśli pan o innych, a nigdy nie zadbał o siebie. Typowe u katolików, niestety zarazem wielka szkoda że tak się dzieje. Mnie nap. na tym forum nigdy nic nie świerzbi tak jak pana. Dziwne, prawda?  > Choć nie zawsze się powstrzymuje, przyznam to do razu.Uff.. na szczęście  > Danych statystycznych Pan nie potrzebujeSkoro o nie pytałem, to widać chcę je poznać. Proszę nie odpowiadać za mnie, ja sam odpowiadam za to co chcę, a czego nie. > wycięcie w pień ludności Jerozolimy. A wie Pan jak> to było gdy Salahadin ją odbił? W legendzie jest (..)No właśnie, w legendzie. Ja nie biorę pod uwagę niesprawdzonych legend i mitów. Proszę o twarde dane historyczne. Druga sprawa: jak pan już to może zauważył, agresja rodzi agresję. Osobiście uważam że ciężar odpowiedzialności za wojny krzyżowe leży na chrześcijańskich przywódcach siedmiu wypraw krzyżowych (np. cesarz rzymsko-niemiecki Fryderyk I Barbarossa, król Francji Filip II August, król Anglii Ryszard Lwie Serce, Węgier Andrzej II itd) oraz na papieżach którzy je inspirowali np. Urban II. Skalę zjawiska uwydatnia fakt, że oprócz profesjonalnych wypraw krzyżowych, organizowane były tzw. wyprawy ludowe, w których uczestniczyły tłumy chłopów, biedoty i pospolitych przestępców, często podróżujących z całymi rodzinami. Wszystkie z tych wypraw zakończyły się masakrami ich uczestników. Swoistą wisienką na torcie jest już cześć, jaką oddawano w Hiszpanii i Portugalii pewnemu świętemu. To Jakub z Compostelli. Zna pan takiego? > Buddyści, których Pan kiedyś wymienił,> w Wietnamie wycieli cały naród i jakoś o tym ciszaTeksty źródłowe panie Henku, proszę o poważne historyczne teksty źródłowe. W internecie np. znalazłem jeden wpis na forum kogoś, który obsesyjnie stygmatyzuje buddyzm (może to być nawet pewna kontynuacja linii papieża Jana Pawła II, który błędnie oceniał, że jest on w znacznej mierze systemem ateistycznym i jako taki stanowi zagrożenie dla religijnego trzonu kultury europejskiej. Na marginesie podczas wizyty papieża w Sri Lance w roku 1995 zorganizowano spotkanie ekumeniczne, które zbojkotowali przedstawiciele buddyzmu. Mnisi stwierdzili, że Jan Paweł II nie docenia wartości duchowych głoszonych przez założyciela ich religii. Na marginesie marginesów - gdzie tu idee ekumenizmu? (vide Dominus Iesus) > nasza opiera się o pojęcie grzechu,> które Pan skrytykowałZgadza się, skrytykowałem. Bo moim zdaniem - powtarzam - przynosi więcej złego niż dobrego. > Tylko że w tamtych kulturach nikomu by nawet> nie przyszło do głowy leczyć tych ludziSugeruje pan, że w tamtych kulturach nie było i nie ma lekarzy? Panie Henku..  Oczywiście, że są. > To chrześcijaństwo uważa wszystkich bez wyjątku> za ofiary grzechu i stąd wynika takie podejście> ludzi naszej cywilizacji do tego problemuIdea, idea i jeszcze raz pusta idea. Gdyby chrześcijaństwo było w swoich poglądach konsekwentne, pierwej zajęłoby się skutecznym tępieniem grzechu oraz przypadłości o której wyżej mówimy w swoich szeregach. Ale EFEKTYWNIE się nie może zająć, bo to tylko IDEA. Po drugie - naprawdę proszę nikomu nie wmawiać, ze kleptomania, obsesje związane np. z odczuwaniem przyjemności w ranieniu się, uzależnienie od seksu, od alkoholu itp to zwykły grzech, i w sakramencie spowiedzi oraz komunii można się od niego mocą Boga i własnej woli uwolnić. Nie można. Zna się pan trochę psychologii? Jeśli pan tak komuś wmawia, to cofa pan siebie i zależne od pana osoby w objęcia średniowiecza. > Słyszał Pan o ofiarach z ludzi jakie składali> Słowianie, Celtowie czy Wikingowie?Oczywiscie. A słyszał pan o ofiarach które składali żydzi swojemu Bogu (vide opisy w ST). Tak pan udowodni niewiele. Szacunek dla życia ludzkiego ewoluował, obecnie jest niezalizany od tego, czy kraj jest chrześcijański czy nie, życie ludzkie to nie tylko chrześcijańska czy też ateistyczna czy tez buddyjska wartość. Proszę sobie jej nie przywłaszczać. To wartość uniwersalna i znajdzie pan ten szacunek u ludzi którzy nigdy nic z chrześcijaństwem nie mieli wspólnego np. u Osho. > Kto to usunął, choć o ofiarach z ludzi przeczyta> Pan u Homera. Czy nie chrześcijanie i ich modlitwy> zamiast zemsty?Zdecydowanie NIE. Po pierwsze w moim odczuciu selektywnie widzi pan historię. Po drugie, gdyby spróbował wsłuchać się w siebie, zauważy pan że modlitwa zamiast zemsty w praktyce WCALE nie obniża poziomu agresji nawet w modlącym się. Sam pan przecież napisał, że czasem w środku aż się gotuje, ale powstrzymuje. Czy to znika? niestety nie znika, to tylko iluzja zniknięcia, bo jest jeszcze coś takiego jak podświadomość. Z pewnością chodzi pan później apatyczny, może nawet gani swoje dzieci za jakieś zwykłe drobnostki itp. Tak to działa, proszę mi wierzyć bo coś o tym wiem. > To jest właśnie to ograniczanie grzechu,> w które wierze.Panie Henku, wiara to jedno a proza życia zatrważająco często idzie inną drogą serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek_G (35558 punktów) | > Wystarczy sprawdzić historię krajów> chrześcijańskich i niechrześcijańskich> (..) wiele razy wycinano w pień miasta> w Azji i jakoś nikt tego nie pamięta.> Buddyści (..) Wietnamie wycieli cały naród> Słyszał Pan o ofiarach z ludzi jakie> składali Słowianie, Celtowie czy Wikingowie?Jeszcze jedno panie Henku. Te przykłady owszem robią na mnie wrażenie, ba - nawet cieszę się, że je pan tu przytacza, byle były zgodne historyczną prawdą. Mogę mieć jedynie zarzut do kontekstu, w jakim pan je przytacza i tak w istocie jest: rozumiem że chce pan wybielić chrześcijaństwo z jego "malutkimi grzeszkami" w podrównaniu do ogromu cierpień i mordów ludzi leżących poza wpływami tej religii. Jednak poza tym że to czysta manipulacja uważam, że to bardzo nie fair, co najmniej z trzech powodów: 1. Te grzeszki wcale nie były takie małe jak pan uważa 2. Chrześcijanie w istocie rzeczy w swoich działaniach wcale nie są lepsi od innych (choć chcieli by być bardzo). Może większa jest ich hipokryzja, ale złodziejstwa, morderstw, kłamstw i zdrad jest u nas mniej więcej tyle samo co w laickiej obecnie Europie zachodniej, a nawet może więcej gdyż prawo w Polsce bywa bardziej naginane u nas niż np. w takiej Danii czy też RFN. Dziwne to, o tyle że ponoć u nas 90% ludzie to katolicy - prawda? 3. Pana przykłady zawsze są b. tendencyjne. Ale jeśli nawet musi tak być, to w dzisiejszym świecie i tak nic nam nie dadzą porównania: czy z rak Stalina zginęło 20 mln ludzi a papieży 50, czy odwrotnie. Chodzi raczej o siłę i skuteczność dzisiejszego prawa świeckiego i katolickiego w ściganiu przestępstw i zbrodni. Podam proste zestawienie skuteczności tego prawa na przykładzie pedofilii, o której mówiliśmy. W polskim prawie świeckim (karnym) jest zapis że zbrodnia pedofilii przedawnia się po 15 latach, co moim zdaniem też nie jest dobre, bo powinna się przedawniać po znacznie dłuższym czasie, aby pedofilię można było ścigać bardziej efektywnie. Obowiązek zgłaszania tego na Policję lub do sądu ma każdy pod groźbą kary więzienia. Później jak pedofil jest zamknięty w więzieniu, to czasem - w zależności od wyroku sądu - musi poddać się leczeniu. A co mamy po stronie katolickiej? Ano "Crimen Sollicitationis" i jego pochodną ustalaną dziś odzienie przez Episkopaty. Nie wiem czy pan czytał, ale podczas lektury radzę zwrócić szczególną uwagę na części, gdzie często pojawia się potrzeba krycia wszystkiego (dosłownie wszystkiego) przez kler i jego zwierzchników głęboka i dozgonną tajemnicą, nawet pod groźbą ekskomuniki (!) Niestety nigdzie nie ma słowa choćby o najmniejszym zadośćuczynieniu dla ofiar, rekompensacie za straty moralne/duchowe czy choćby przeproszeniu (!!) Największa przewidziana kara to wydalenie ze stanu duchownego, mniejsza - przeniesienie w inne miejsce np. do innej parafii w której.. oczywiście też są dzieci i ich rodzice - gorzej, bo zgodnie z literą tej instrukcji z reguły NIC nie wiedzą o przeszłości delikwenta (!!!)Czytając instrukcję na początku miałem wrażenie, że chodzi tylko o sprawy jak postępować z księżmi nakłaniającymi do seksu lub innych czynności swoich penitentów podczas spowiedzi. Paragraf 73 jednak to rozszerza, mówiąc że zrównany z crimen pessimum ("najbrudniejszym przestępstwem" o którym tu mowa) jeśli chodzi o skutki karne, jest każdy obsceniczny zewnętrzny akt, a także jego próba dokonania przez duchownego w jakikolwiek sposób z małymi dziećmi dowolnej płci lub zwierzętami. Crimen zniesiono w czasie pontyfikatu Jana Pawła II i zastąpiono nowymi normami. Według jednych źródeł było to w 2001 roku, a według innych z początkiem lat 80 XXw, kiedy wydany został nowy Kodeks Prawa Kanonicznego. Czy pana zdaniem podejście Czcigodnego Magisterium Kościoła było/jest efektywne? Powiem tak: w pana zapatrzeniu w dorobek chrześcijaństwa jest pan optymistą, żeby nie powiedzieć: hura-optymistą. Każdy jednak, po zgłębieniu racjonalnie tematu podzielać tego poglądu nie może, dlatego boi się pan choćby splamić tym podejściem, bo co by to było - zdrada, żal, zgrzytanie zębów, nicość..?  A może wręcz odwrotnie - odważne, pełne spełnienia życie, prawdziwa przyjaźń, satysfakcja w byciu z bliskimi, patrzenie słońcu prosto w twarz?  łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | 876543 (243 punktów) | Zacznę od tego, że powiedział Pan, ze nie ma Pan ochoty odpisać komuś ostrzej w przeciwieństwie do mnie. Ale Pana nikt tu nie obraża regularnie i nie prowokuje, A jak mnie się zdarzyło i Pana sprowokowałem, to mi Pan dosolił, za co zresztą nie mam urazy, bo się źle zrozumieliśmy. Niech Pan spróbuje podyskutować z pozycji osoby wierzącej. To może być ciekawe doświadczenie, zwłaszcza jak zaczną Pana tu wyzywać.
Buddyzm proponuje zostawić, za mało czasu. Zgodzimy się chyba że święci też nie są? Pan przecież widział Indie, ja o nich tylko czytam.
Z tym wyrznięciem i odbiciem Jerozolimy naprawdę było tak jak piszę. Sprawa marginalna więc też proponuje zostawić. Zgadzam się z Panem że to było podłe ze strony krzyżowców, ale chodziło mi o podkreślenie, że robi się z czegoś powszechnego w tamtych latach "nie wiadomo co". Czarna legenda i tyle.
Nie znam Jakuba z Compostelii, mogę przyjąć że świętym nie był i też proponuje to odłożyć. Za dużo wątków pobocznych.
Co do sugestii o tamtych kulturach(pedofilia wśród dzikich), to sugeruję, że facet złapany na czymś takim zostałby zlinczowany.
Co do moich osobistych doświadczeń - spowiedź, modlitwa i komunia bardzo mi pomogły. Mama sobie dużo do zarzucenia w związku z moją przeszłością( z czasów ateistyczno-newageowskich), więc jeśli chce Pan się odwołać do moich osobistych doświadczeń to potwierdzam raz jeszcze. Spowiedź i komunia pomaga w ograniczaniu grzechów. Całkowite wyeliminowanie to chyba po sądzie dopiero.
>Czy to znika? niestety nie znika, to tylko iluzja zniknięcia, bo jest jeszcze coś takiego jak podświadomość. Z pewnością chodzi pan później apatyczny, może nawet gani swoje dzieci za jakieś zwykłe drobnostki itp. Tak to działa, proszę mi wierzyć bo coś o tym wiem.
Jak już pisałem, u mnie modlitwa działa zupełnie inaczej. Dzieci nie mam, nierozdrażniony nie jestem. Nie przenoszę złości na jakiegoś rozmówce z forum na kogoś innego, Zapominam i się uspakajam po jakimś czasie.
Ale jedna rzecz mnie dziwi. Niech się Pan nad tym zastanowi. Kiedyś KK miał władze w postaci Inkwizycji, mógł za pedofilie kogoś skazać na więzienie lub nawet na stos. Krytykuje Pan KK za to. Dziś nie ma tej władzy, kara kończy się na maksymalnym wyroku wydalenia ze stanu duchownego. I tez Pan za to krytykuje kościół. Przecież na wyrok więzienia nie mogą skazać.
Poza tym napisał Pan że te przepisy(ja ich nie czytałem) już nie działają. Czy więc to nie jest tak, że KK został zaskoczony faktem, ze pedofilia wśród księży także występuje? Skoro zareagował na ten problem, gdy to się stało głośne, to skąd niby możemy wiedzieć, że wcześniej o tym zjawisku nie mówiono i że w związku z tym nikt nad tym prawem nie pracował? Dlaczego więc mamy zarzucać KK że nie pracował nad tym problemem. Obecnie to zrobił, bo sam Pan podał że teraz przepisy są inne. Tylko czy znowu KK ma uruchomić Święte Oficjum?
I kolejna sprawa. KK traktuje każdego grzesznika jak niewolnika grzechu. Nawet pedofiliom współczuje ich upadku. Takie podejście w stylu "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień"
Może za chwile, może później, podam pod tym postem trochę statystyk dot. pedofilii.
PS >Niestety nigdzie nie ma słowa choćby o najmniejszym zadośćuczynieniu dla ofiar, rekompensacie za straty moralne/duchowe czy choćby przeproszeniu (!!) Zadośćuczynienie w formie pieniężnej miało miejsce, przeprosiny też. Ma to być zapisane w prawie? Przecież to oczywiste, że tak należy zrobić. Nie ma powodu by to gdziekolwiek zapisywać
I druga sprawa. Próbował Pan kiedyś porównać miecz do miecza a nie do karabinu jak się to dziś robi. Czy Inkwizycja na tle ówczesnego wymiaru sprawiedliwości, była czymś strasznym czy łagodnym? Postępowym czy wstecznym?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Ale Pana nikt tu nie obraża regularnie i> nie prowokujeWłaśnie. Bo ja dbam o formę, czasem koryguję moje wpisy po trzykroć.. i przeważnie nikt mnie nie atakuje. Ale kiedyś tak nie było (nie mówię o tym forum, w ogóle o żadnym forum teraz nie mówię). Żeby pan wiedział jak mnie atakowano! Stare czasy  > A jak mnie się zdarzyło i Pana sprowokowałem,> to mi Pan dosolił, za co zresztą nie mam urazy,> bo się źle zrozumieliśmy.Aj tam, zaraz dosolił. Dałem troszkę upust swoim emocjom, mam nadzieję że nie byłem agresywny  > Niech Pan spróbuje podyskutować z pozycji osoby> wierzącej. To może być ciekawe doświadczenie,> zwłaszcza jak zaczną Pana tu wyzywać.Rozumiem. A może tak zacząć być trochę bardziej otwartym tolerancyjnym, chę? Spróbował by pan coś przyjąć od drugiego człowieka i nie stawiać się tak zawsze na sztorc, bo Deschner to, Deschner sramto. Jesteśmy kowalami własnego losu panie Henku, nikt nie każe się tu panu stawiać w takiej lub innej pozycji. Może pan zawsze iść np. do wspólnoty Odnowy Duchu Świętych, kółek czytających Biblię lub innej wspólnoty - pan tam po prostu pasuje jak ulał. Znam takich ludzi którzy tam się spełniają. Ale pan woli tu - ok, ale trzeba znosić konsekwencję własnych wyborów. Albo siebie trochę mienić. > Buddyzm proponuje zostawić, za mało czasu. Zgodzimy> się chyba że święci też nie są?Zgodzimy się  > Pan przecież widział Indie, ja o nich tylko czytam.To fakt. Czasem z Hindusem wypijesz litr wódki a i tak cię podesra. Albo uzgodnisz coś, a on zrobi swoje. Ci ludzie też mają wady, jestem daleki od wybielania ich. > chodziło mi o podkreślenie, że robi się z czegoś> powszechnego w tamtych latach (krzyżowców)> "nie wiadomo co". Czarna legenda i tyle.Legenda to może nie, po prostu historia. To również proponuję zostawić. > Nie znam Jakuba z Compostelii, mogę przyjąć> że świętym nie był i też proponuje to odłożyć.Właśnie był świętym! Orzeczonym oficjalnie przez Kościół kanonizowanym  Ok, zostawiamy > Co do sugestii o tamtych kulturach(pedofilia wśród> dzikich), to sugeruję, że facet złapany na czymś> takim zostałby zlinczowany.Cejrowski nie odczuł, że tam się robi coś pod groźbą (albo nie robi). Po prostu nie ma ciągotek. > Spowiedź i komunia pomaga w ograniczaniu grzechów.> Całkowite wyeliminowanie to chyba po sądzie dopiero.Ja mam odwrotnie niż pan. Mnie modlitwa i komunia nie potrafiły pomóc (długie lata próbowałem), raczej prozaicznie nie dlatego że jest w nich jakiś feler, po prostu nie sięgnęły mechanizmu, który mógłby uleczyć to i tamto we mnie. Tą pomoc otrzymałem z innej strony, ale to już mój b. osobisty wątek i proponuję go zostawić. Dość że kiedyś ks. Tischner powiedział "poza chrześcijaństwem jest dobro" i to jest chyba b. cenna nauka dla nas obu. Zgodzi się pan?  > Kiedyś KK miał władze w postaci Inkwizycji, mógł za> pedofilie kogoś skazać na więzienie lub nawet na> stos. (..) Dziś nie ma tej> władzy, kara kończy się na maksymalnym wyroku> wydalenia ze stanu duchownego. (..)> Przecież na wyrok więzienia nie mogą skazać.Nie do końca w tym rzecz. Oczywiście że KK nie ma swoich więzień. Mój zarzut wobec KK leży gdzie indziej. Transparentność tego typu spraw w KK jest nijaka a właściwie jej nie ma, co wydatnie pokazała sprawa bp. Paetza i zaangażowanego w nią ks. Węcławskiego (dziś już ex księdza Polaka) który kontaktował się m.in. w tej sprawie nawet z kardynałem Ratzingerem (mowa o roku 2000). Chodzi o ukrywanie, zamiatanie pod dywan, unikanie mówienia otwarcie o swoich grzechach co było jeszcze w średniowieczu spowiedniczą praktyką (niestety dziś zarzuconą). W tym procederze Kościoła ofiara jest na ostatnim miejscu, w ogóle się o nią nie dba, nawet za wszelka cenę chce się o niej zapomnieć. O to właśnie mam do KK żal, choć może nie osobisty. Po prostu tak jest i za to KK nie cenię. > Poza tym napisał Pan że te przepisy(ja ich> nie czytałem) już nie działają.Tak, już nie działają. > Czy więc to nie jest tak, że KK został> zaskoczony faktem, ze pedofilia wśród> księży także występuje?Zaskoczony?  A może został również zaskoczony tym, że ludzie chcą się miedzy sobą kochać, mieć dzieci i to nie jest nic złego tak jak sugeruje średniowieczna retoryka KK? (o wyższości stanu duchownego nad małżeńskim) Może KK też jest zaskoczony że z homoseksualizmem człowiek się rodzi? (sprawa ustalona hormonalnie w łonie matki) i bez serca jest skazywać go na cierpienie za życia? A po śmierci potępienie tylko dlatego, że idzie tam gdzie go ciągnie natura, nikomu nie robiąc przy tym krzywdy? Panie Henku, jeśli ktoś dorosły jest czymś takim zaskoczony to ja dziękuję, po co mi taki KK? > Dlaczego więc mamy zarzucać KK że nie> pracował nad tym problemem.Problem był zawsze. Ale hierarchowie kościelni jakoś widzą go ostatni. Dziwne, prawda? Cdn.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | > Obecnie to zrobił, bo sam Pan podał że> teraz przepisy są inneDokładnie rzecz biorąc aktualnie poszczególne episkopaty są w trakcie ich ustalania na nowo. Dziecko się musiało wylać 10 tys razy z kąpielą, żeby się tak stało. Panie Henku, za dużo już tego, miarka się przebrała. Każdy to widzi poza samym KK, tylko nie on  > KK traktuje każdego grzesznika jak niewolnika> grzechu. Nawet pedofiliom współczuje ich upadkuWspółczucie jest słabe. To niezmiernie i niewstarczjąco mało. Co pomoże pedofilowi czyjeś nawet najgorętsze współczucie? > zadośćuczynienie formie pieniężnej miało miejsce,> przeprosiny teżMówiłem o instrukcji "Crimen" a teraz mój przykład: jest jeden człowiek z Niemiec, który dziś stara się o zadośćuczynienie ze strony KK za pedofilię zaznana jakieś 40 lat temu od kilku proboszczów oraz kościelnego. Procesuje się z KK od wielu lat. KK chce mu "zadośćuczynić" w okolicach 20 tys Euro, a wie pan ile wyniosły same wydatki na psychoterapię, nie licząc strat moralnych, depresji w rodzinie itp? To pan nazywa zadośćuczynieniem ze strony KK? Właśnie na tym portalu jest m.in. akcja wparcia go w jego petycji. Inny przypadek: Tylawa. Zna pan tą sprawę? Tam proboszcz któremu górale od 30 lat podsyłali małe dziewczynki palcem nie kiwnął. Podobnie KK. Dzieci i alumni molestowani przez ks. Marcial Maciela z Meksyku. Gdyby te przypadki były tylko jednostkowe.. ale to jest ZASADĄ. Strasznie pan naiwny widzę panie Henku. Odkrywamy Amerykę, co?  > Ma to być zapisane w prawie? Przecież to> oczywiste, że tak należy zrobić. Nie ma powodu> by to gdziekolwiek zapisywaćJASNE że jest oczywiste! Ale KK tego nie robi!! Bo lęk, bo wstyd, bo kompleksy, bo utrata autorytetu, bo hipokryzja, bo zadufanie w sobie. Bo czkawka, zimno bez czapki, bo muszę iść na nieszpory itede itepe. Może z czasem zaczyna robić, ale tylko i wyłącznie pod naciskiem opinii publicznej, m.in. takich ludzi tak tu na portalu Racjonalista.pl Dlatego trzeba głośno o tym mówić, piętnować i oskarżać. > Czy Inkwizycja na tle ówczesnego wymiaru> sprawiedliwości, była czymś strasznym czy łagodnym?> Postępowym czy wstecznym?Nie wiem dokładnie o co panu chodzi. Proszę sprecyzować pytanie. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | 876543 (243 punktów) | Uciekł mi post ze statystykami pedofilii, wydawało mi się że dodałem. Może po postu dam link, bo ktoś to za mnie przeliczył. studnicki.(*)1,kosciol-pedofilia-statystykaCiekawe, czy gdyby Pan z innego profilu starał się tym samym stylem pisania bronić KK to też by się Pan spotykał z łagodnymi odpowiedziami. Mnie się zdaje, że jednak nie. Po prostu na tym forum jest dużo osób, które żywi do chrześcijaństwa duża nienawiść(z różnych pewnie powodów) i w dyskusjach z nimi forma nie odgrywa roli. Takie jest moje zdanie. > Dość że kiedyś ks. Tischner powiedział "poza chrześcijaństwem jest dobro" i to jest chyba b. cenna nauka dla nas obu. Zgodzi się pan?Powiem więcej, za to samo katolik zostanie skazany na piekło, a ateista nie, bo korzystamy z komunii i spowiedzi. Natomiast moim zdaniem to jest trudniejsze poza chrześcijaństwem. No już taka mam opinie na podstawie obserwacji. > Transparentność tego typu spraw w KK jest nijaka a właściwie jej nie ma, co wydatnie pokazała sprawa bp. Paetza i zaangażowanego w nią ks. Węcławskiego (dziś już ex księdza Polaka) który kontaktował się m.in. w tej sprawie nawet z kardynałem Ratzingerem (mowa o roku 2000). Chodzi o ukrywanie, zamiatanie pod dywan, unikanie mówienia otwarcie o swoich grzechachA może to nie wynika z instytucji tylko z tego, że tworzą ją ludzie. Skoro dotychczas o takich sprawach się nie mówiło, to jak miał zareagować człowiek, bo biskup to nie instytucja tylko człowiek. Proszę się w czuć na chwilę w biskupa. Zajmuje się Pan różnymi sprawami. A to msza, a to wizyta, a przeciąć wstęgę. Zależy Panu na tym jak Pana widzą bo biskup "to przedstawiciel Chrystusa na ziemi". I nagle przychodzi ktoś do Pana i mówi - Ksiądz X to pedofil. Co Pan robi, tak trochę żartując. a)zwołuje Pan synod żeby poprawić podejście KK do pedofilii bo widzi Pan że prawo się nie nadaje b)jest Pan w szoku, nie wie co robić, boi się całej sytuacji i chce Pan aby tego nie było, więc stara się zamieść sprawę pod dywan (nie myśląc przecież o ofiarach) Ludzie to tchórze. Wolą ciszę i spokój od prawdy. Księża też pewnie tak reagowali. Tutaj bym widział winę. Po prostu człowiek nie dorósł do tego problemu, i gdy się on pojawił, jeden z drugim wolał udawać, że nie widzi. Ot typowa ludzka znieczulica. Ale na plus musi Pan zapisać, że jednak kościół zaczął działania w tej sprawie. Proszę też zobaczyć, że pisze Pan tak > Problem był zawsze. Ale hierarchowie kościelni jakoś widzą go ostatni.Ale nie wiemy czy naprawdę tak było. Ma Pan jakieś przesłanki, by twierdzić że pedofilia w kościele istniała zawsze? Sam Pan przytoczył, ze ta choroba w środowiskach pierwotnych nie występuje. Więc gdzie w naszych środowiskach się zaczyna? Może to choroba wieku XX i kolejnych? Nie jestem w stanie na to odpowiedzieć wiec formułuje to pytanie. Nie znam szczegółów tej sprawy z Niemiec, wiec nie wiem czemu w takiej kwocie ma być to zadośćuczynienie. KK jakoś się przyczynił do jego cierpień? > Gdyby te przypadki były tylko jednostkowe.. ale to jest ZASADĄ.To proszę spojrzeć na statystyki > > Czy Inkwizycja na tle ówczesnego wymiaru> > sprawiedliwości, była czymś strasznym czy łagodnym?> > Postępowym czy wstecznym?> Nie wiem dokładnie o co panu chodzi. Proszę sprecyzować pytanie.A co Pan czytał o Inkwizycji?? Wpadła mi kiedyś w rękę książka o Inkwizycji, gdzie autor był nastawiony bardzo, ale to bardzo na NIE. Grzmiał a nie pokazywał zjawisko. Pewnie bym jej nie czytał, ale przechodząc w bibliotece obok regału po prostu zobaczyłem słowo Inkwizycja i sięgnąłem. A w środku było kilka razy takie fajne zdanie. (cytat z pamięci) "Dziwić więc się należy, dlaczego ludzie tamtych czasów woleli być sądzeni przez Inkwizycje i czasami przed sadem celowo przyznawali się do bluźnierstwa, choć nigdy tego nie robili" Bo zjawiska trzeba oceniać jako coś występującego w danym miejscu i czasie. Jeśli przyrównany Inkwizycję do naszego wymiaru sprawiedliwości to nie ma szans. Ale tak naprawdę trzeba ją porównać ze świeckim wymiarem sprawiedliwości tamtych czasów. I wtedy widać, czy w stosunku do tego, co wtedy występowało, jest czymś dobrym czy złym. Prosty przykład. Jeśli w kraju A stosuje się na 100 wyroków 20 razy karę śmierci i nagle pojawia się sąd, który stosuje karę śmierci 10 razy. To czy jest on postępowy i łagodny w porównaniu z tym co było w tym kraju? Czy trzeba go potępić bo mimo wszystko to jest 10 wyroków? Odpowiedź jest trudna prawda? Ale zgodzi się Pan ze mną, że porównywanie tego sądu z 10 wyrokami z sądem który będzie za 400 lat i bedzie miał zero wyroków śmierci jest głupie? To samo jest z Inkwizycją. Jeśli porównamy miecz z mieczem, Inkwizycje z ówczesnym wymiarem sprawiedliwości, to jest bardzo łagodna i postępowa. Natomiast w zestawieniu miecza z karabinem, Inkwizycji z naszym współczesnym wymiarem sprawiedliwości już nie. I jak ją oceniać? Inkwizycja wymyśliła sobie np, że każdy oskarżony musi mieć obrońce. Pamięta Pan obronę Sokratesa? Czemu ją sam wygłosił? Dopiero Inkwizycja to wprowadziła, że każdy musiał mieć obrońce. Więźniów traktowano w więzieniach Inkwizycji dobrze, wyroki były niższe. Inkwizycja wymyśliła sobie, że powinny być osobne cele dla kobiet i mężczyzn. Zdaje Pan sobie sprawę co to znaczy, prawda? Było tez dużo innych dziwnych rzeczy. A słyszał Pan, że badali oskarżonych na choroby psychiczne? No wiec ja się pytam, jak trzeba ją oceniać? A z innej beczki, skoro już tak bronie tego KK, słyszał Pan o Treuga Dei? To był dopiero odjechany pomysł.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Ciekawe, czy gdyby Pan z innego profilu starał się tym> samym stylem pisania bronić KK to też by się Pan spotykał> z łagodnymi odpowiedziamiTrudno powiedzieć, tego z moimi pogladami już nie sprawdzę.. ale pan może  > Natomiast moim zdaniem to jest trudniejsze poza> chrześcijaństwem. No już taka mam opinie na podstawie obserwacji.Nie wiem czy dobrze pana rozumiem - że dobro jest trudniesze poza chrześcijanstwem? > A może to nie wynika z instytucji tylko z tego, że tworzą ją ludzie.> Skoro dotychczas o takich sprawach się nie mówiło, to jak> miał zareagować człowiek, bo biskup to nie instytucja tylko człowiekPrzede wszystkim: 1. Od biskupa wymaga się wiecej a Kościół chyba nie jest powołany do krzewienia zła, tylko dobra? 2. Przeważnie zawsze winny jest człowiek. Tylko że jeden jest osadzony w zdrowym środowisku od którego się uczy prawidłowych postaw, inny pod tym konkretnym względem jest uczony zamiatać pod dywan - więc robi to co robi, gorzej że jeszcze nieraz uważa to za dobre (!) 3. Wiedza duchowieństwa nt psychiki cżłowieka, wartości humanistycznych oraz chorób prowadzących do zła tego typu co pedofilia jest b. nikła. A szkoda, bo mogliby się czegoś tu i tam douczyć. > Zajmuje się Pan różnymi sprawami. A to msza, a to wizyta,> a przeciąć wstęgę. Zależy Panu na tym jak Pana widzą bo> biskup "to przedstawiciel Chrystusa na ziemi". I nagle przychodzi> ktoś do Pana i mówi - Ksiądz X to pedofil. Co Pan robi, tak> trochę żartując.Czemu żatując? Robię wstępne rozeznie, rozmawiam z deliwentem i ze swiadkami (ofiarami) a po upewnienieu się, że sprawa jest poważna piszę doniesienie do prokuratury. > Ludzie to tchórze. Wolą ciszę i spokój od prawdy. Księża też pewnie> tak reagowaliCóż panie Henku. Jeden z bohaterów Getta Warszawskiego powiedział kiedyś, że bierność to tak naprawdę współudział w zbrodni, i tak go powinno się sądzić. > Tutaj bym widział winę. Po prostu człowiek nie dorósł do> tego problemu, i gdy się on pojawił, jeden z drugim wolał udawać,> że nie widzi. Ot typowa ludzka znieczulicaNiestety zgadzam się. > Ale na plus musi Pan zapisać, że jednak kościół zaczął działania> w tej sprawie.Na plus zapiszę dopiero, jeśli to będzie efktywne. > Ma Pan jakieś przesłanki, by twierdzić że pedofilia w> kościele istniała zawsze?Panie Marku, miejmy choć podstwy prawidłowego oglądu rzeczywistości: była długi czas w kościele i poza, nie ma sensu szukać dowodów na coś oczywistego  . To tak jakby zastanawiał się pan, czy ludzie się zawsze kochali albo od kiedy istnieje homoseksualizm: 20, 100 czy 300 lat. Bez sensu. Czy ludzie w Kościele sią z Marsa albo Wenus? Z innej gliny? Moze mają inny kolor skóry, albo extra 2x więcej lub mniej hormonów?  > Sam Pan przytoczył, ze ta choroba w środowiskach pierwotnych> nie występujeZgadza się. Odpowiedź: a jak długo w Europie mamy środowiska wyżej zogranizowane, niż plemienne? Upraszam się troszku myśleć w rozmowie ze mną  > Nie znam szczegółów tej sprawy z Niemiec, wiec nie wiem czemu> w takiej kwocie ma być to zadośćuczynienie. KK jakoś się przyczynił> do jego cierpień?W kwocie ponad 100 tys euro. > >Gdyby te przypadki były tylko jednostkowe.. ale to jest ZASADĄ.> To proszę spojrzeć na statystykiStatystyki zostawiam sobie na deser > tak naprawdę trzeba ją porównać ze świeckim wymiarem> sprawiedliwości tamtych czasówPanie Henku, dla mnie KAŻDE zbytecznie zadawane cierpienie, a zwłaszcza w imię przekonań jest godne potępienia. Pan tu chce rozgrzeszac morderców stosując liberalne chwyty. Tylko czemu nie stosuje ich pan np. do Rosjan za czasów Lenina? Bo skoro to taki dziki kraj (wiem bo od pewnego czasu w nim jestem) i dziś się już nieco ucywilizował, to może to była normalka w tamtych czasach i nie ma co załamywac rąk? NIE. Lenin to zbrodniarz tak jak Hiltler, zbrodnie ludobójstwa nie przedawniają się. > zgodzi się Pan ze mną, że porównywanie tego sądu z 10> wyrokami z sądem który będzie za 400 lat i bedzie> miał zero wyroków śmierci jest głupie?Powtarzam: zycie ludzkie zawsze jest bezwzględną watością, a Kościół został przez Chrystusa powołany m.in. do szerzenia DOBRA, a nie zła. I dlatego jest dziś słusznie na cenzurowanym. Dobra, zakończmy już ten watek św. Inkwizycji i "humanistycznego" traktowania więźniów. > słyszał Pan o Treuga Dei? To był dopiero odjechany pomysł.Nie słyszałem, ale chętnie się czegoś dowiem. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | sable (465 punktów) | > Cóż panie Henku.....> Panie Marku.....Ale się porobiło. Towarzystwo wzajemnej adoracji, po wirtualnym wypiciu brudzia z wina mszalnego, co wydatnie Panu zaszkodziło bo w tym samym poście raz zwraca się Pan do p.Henka, a za chwilę do p. Marka  A swoją drogą - czego szukają katolicy na portalu racjonalistów ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) |
> A swoją drogą - czego szukają katolicy na portalu racjonalistów ?Szukają innych racjonalistów. Ale ze świecą ich tu trzeba szukać, niestety...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>A swoją drogą - czego szukają katolicy na portalu racjonalistów ?> Szukają innych racjonalistów. Ale ze świecą ich tu trzeba szukać, niestety...  Ale się dowcip Panu Bieleckiemu wyostrzył. To zasługa naszego forum, czy seminaryjnego dialogowania? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Ciekawa statystyka, dziękuję za link  Pozwolę sobie na komentarz do dwóch zestawień, które są wg mnie symptomatyczne: Cytat:ŚWIAT: Ks. Charles Scicluna, szef urzędu dyscyplinarnego Kongregacji Nauki Wiary w wywiadzie dla dziennika Avvenire ujawnił: •na 400 tys. kapłanów co roku zgłaszanych jest 250 nowych przypadków molestowania (statystycznie poniżej jednego promila) IRLANDIA: Raportthe Commission to Inquire into Child Abusedotyczy osób, które doświadczyły przemocy (seksualnej, fizycznej i psychicznej) w systemie edukacyjnym Irlandii od 1914 do 2000 roku: •1090 osób, które doświadczyło przemocy Musimy mieć świadomość że ilośc zgłaszanych na Policję lub Prokuratury kapłanów to nie to samo co ilosć przestępstw, zwłaszcza że haniebna "Crimen Sollicitationis" działała do całkiem niedawna (vide słynna sprawa bp. Paetza, w konsekwencji późniejsze głośne odejscie ex księdza Węcławskiego) . Ba, w przestrzeni swieckiej również nie jest za dobrze: dziecko często boi się w ogóle mówić o molestowaniu, niezależnie czy molestował ksiądz, wujek czy nauczyciel. Pierwsza reakcja u matki to zazwyczaj niedowierzanie, czasem biorą stronę dorosłego (!), zwłaszcza gdy jest to mąż, brat lub szwagier (wujek dziecka). Sam znam taką historię ze szkoły w której pracowała moja przyjaciółka (molestował ojciec) Z ostatnim zdaniem się zgodzę: Pedofilia nie jest specyficznym problemem ani Irlandii, ani Kościoła.Teraz panie Henku, żeby nie być gołosłownym proszę o przedstawienie statystyki, w której w Kościele Katolickim na 1000 kapłanów przypada mniej molestujących niż w takiej samej liczbie mężczyzn poza stanem kapłańskim, wówczas chętnie dam się przekonac że modlitwa, lub praktyki religijne sług bożych faktycznie działają. W statystyce KK muszą być uwzględnione nie te przypadki zgłoszone do prokuratury lub policji, ale do przełożonych duchownego. W statystyce świeckiej oczywiście liczy się przypadek w prokuraturze/policji. Względnie może to być zestawienie deklaracji samych ofiar które identyfikują sprawcę, ale przeliczone jakoś na % poplulacji świeckich/osób duchownych. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | |
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | maruda (5550 punktów) | Cały czas upierasz się że Paweł z Tarsu nic nie zmienia, ale przecież on zmienia. Obrzezanie jest częścią pierwotnej umowy z יהוה i Paweł właśnie to zmienia. Zmienia umowę z bogiem, jednostronnie i to z pozycji słabszego, przyznaje sobie prawo do takiej fundamentalnej zmiany. Jezus był przecież wyznawca Judaizmu, Paweł też jest obrzezany. Chrześcijaństwo jest sektą, odłamem Judaizmu, szczególnie jeżeli mówimy o tym pierwotnym chrześcijaństwie z czasów Pawłowych. Możesz tego zupełnie nie rozumieć, bo dla ciebie obrzezanie jest częścią jakiejś obcej religii, Paweł i apostołowie byli w niej wychowani i dla nich taka zmiana była fundamentalna.
Jeszcze jedna kwestia, możesz się zgadzać z wypowiedziami innych ludzi, możesz się z nimi nie zgadzać, ale nie wolno ci odbierać im możliwości wypowiadania się w swoim imieniu. Nie wolno ci kogoś kto myśli inaczej niż ty nazywać od razu kłamcą i obrzucać jego głowę różnymi epitetami. Twoja interpretacja nie jest jedyną uprawnioną, biorąc ten sam tekst mogę mieć na jego temat inne zdanie i pouczenia "źle rozumiesz" i "źle interpretujesz" proszę sobie zachować dla siebie. Nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem i nie masz żadnego przyrodzonego prawa by mi dyktować jak mam myśleć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | 876543 (243 punktów) | W oskarżeniu nie chodzi o to, ze Paweł zmienia założenia Prawa Mojżeszowego, ale tego co głosił Chrystus. (Tak w bardzo dużym skrócie) > Jeszcze jedna kwestia, możesz się zgadzać z wypowiedziami innych ludzi, możesz się z nimi nie zgadzać, ale nie wolno ci odbierać im możliwości wypowiadania się w swoim imieniu.Ja niby komuś odebrałem prawo do wypowiadania się? Nic takiego. Pokazuje tylko, że Deschenr oszukuje, ale nie przypominam sobie bym cokolwiek komukolwiek tu zabronił. Mogę prosić o przykład gdzie tak robię? Chyba Pan się myli. > Nie wolno ci kogoś kto myśli inaczej niż ty nazywać od razu kłamcą i obrzucać jego głowę różnymi epitetami.Kłamcą nazywam tylko Deschnera. Nikogo więcej. Jeśli nie mam racji i kogoś innego nazwałem tu kłamcą, to proszę mi wskazać gdzie, a od razu tą osobę przeproszę. > Nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem i nie masz żadnego przyrodzonego prawa by mi dyktować jak mam myśleć.Nie trzeba być biskupem, by krytykować papieża, dlatego też istnieje to forum. Z bardzo prostego powodu Ci nie dyktuję jak masz myśleć. Pokazuje tylko, że Deschener to manipulant. Ale nie dodaje "i w związku z tym macie natychmiast przestać go czytać i mu wierzyć, bo was wszystkich wyśle na stos" (podobnie jak owe 20 milionów ofiar Inkwizycji co można przeczytać gdzieniegdzie) I jeszcze dodam, że od słów "Ale nie dodaje" jest z takim znaczkiem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | maruda (5550 punktów) | > Ale nie dodaje "i w związku z tym macie natychmiast przestać go czytać i mu wierzyć, bo was wszystkich wyśle na stos" (podobnie jak owe 20 milionów ofiar Inkwizycji co można przeczytać gdzieniegdzie)
Twoja dziecinada mnie nie bawi, to nie jest piaskownica.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | > Ja niby komuś odebrałem prawo do wypowiadania> się? Nic takiegoNie do końca w tym rzecz. Niektóre pana komentarze nasączone są czarną dydaktyką rodem z Gombrowicza. Naprawdę niewiele mnie obchodzi, czy wg pana ja coś rozumiem, czy nie - nie o mnie ni o panu toczyła się tu rozmowa. Ale te didaskalia są dla mnie przykre, z pewnością i dla innych też takie są - my na tym form trzymamy poziom, po prostu chcemy aby pan ich zaprzestał. Czy to jest jasne? > Pokazuje tylko, że Deschenr oszukuje> (..) Pokazuje tylko, że Deschener to manipulant.Niestety nic nikomu pan nie pokazał, choć trzeba przyznać że się starał. Argumentacja była dla mnie bardzo niezrozumiała (ale absolutnie proszę się nie przejmować), oparta częściowo na magii której nie uznaję, a częściowo na bezzasadnej taryfie ulgowej dla św. Pawła (podczas gdy dla Deschnera na ogniu piekielnym  chyba w imię osobistych uprzedzeń). Dla innych też jak widzę była niezrozumiała. Cóż, chyba opieramy swój światopogląd na czymś innym i widać tak musi być. > Ale nie dodaje "i w związku z tym macie> natychmiast przestać go czytać i mu wierzyć> bo was wszystkich wyśle na stos" (podobnie> jak owe 20 milionów ofiar Inkwizycji co można> przeczytać gdzieniegdzie)Jak już się mam tak przyczepiać  to wg mnie dobrze by było, gdyby formułować zdania trochę bardziej pozytywnie, wówczas nie będzie pan wzbudzał takich ambiwalentnych skojarzeń ad persona na tym forum. Moja niezobowiązująca propozycja: "możecie go czytać i mu wierzyć, nie mam takiej władzy aby was wszystkich wysłać na stos (podobnie jak owe 20 milionów ofiar Inkwizycji) choć może czasem chciałbym "serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | 876543 (243 punktów) | Przepraszam jeśli poczuł się Pan czymś urażony, nie miałem takiej intencji.
Co do trzymania poziomu na tym forum. Pan rozmawia normalnie. Pewnie wiele osób też. Ale 70 procent moich dotychczasowych dyskutantów tutaj mnie regularnie obraża, prowokuje i szkaluje. Skala tych wyzwisk jest bardzo różna. Od przezywania żartobliwie choć w sumie nieprzyjemnie, przez traktowanie z góry z protekcjonalnym tonem(my ludzie myślący a ty nieuk, doczytaj i zwykle jakiś link) po zwyczajne wyzwiska. Zdarzyły mi się też bezpodstawne oskarżenia, które w sądzie skończyłyby się wyrokiem skazującym.
Trudno w takiej sytuacji zawsze zachować spokój. Zwłaszcza jeśli po odpisywaniu komuś, kto nie ma nic do powiedzenia a zachowuje się poniżej wszelkiego poziomu, musze jeszcze odpisać Panu czy komuś innemu, kto dyskutuje normalnie. W dodatku administracji na tym forum nie ma. Zupełnie nie reagują na wyzywanie kogoś(albo nie czytają). A ja się w donoszenie na jakiegoś trolla nie mam zamiaru bawić, więc regularnie to się powtarza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | > Co do trzymania poziomu na tym forum.> Pan rozmawia normalnie. Pewnie wiele osób teżDziękuję > Ale 70 procent moich dotychczasowych dyskutantów> tutaj mnie regularnie obraża, prowokuje i szkaluje (..)Właściwie powinienem skorygować moje "my na tym form trzymamy poziom" na "staramy się". W kwestii skali wyzwisk, traktowania z protekcjonalizmem i nazwania nieukiem - z latami zauważyłem że bardzo dużo zależy od formy naszych myśli. Czasem dana reakcja nie ma absolutnie wiele wspólnego z meritum, tylko właśnie z formą. Ja przeważnie nie żywię żalu do ludzi, którzy mnie obrażają. Pierwej zadaję sobie pytanie, co w moim sposobie mówienia mogło sprowokować rozmówcę. To jest w sumie b. łatwe, jeśli wsłuchuje się w siebie. Czasem jednak agresja jest ewidentnie po drugiej stronie - to cóż, i na to jest wyjście. Przerzucić piłeczkę na drugą stronę w sposób maksymalnie kulturalny. Czasem oczywiście i mnie ponosi, któż bowiem nie jest bez grze.. yy.. wad?  > Trudno w takiej sytuacji zawsze zachować spokójTu się z panem zgadzam. > W dodatku administracji na tym forum nie ma.> Zupełnie nie reagują na wyzywanie kogoś> (albo nie czytają). A ja się w donoszenie> na jakiegoś trolla nie mam zamiaru bawić,> więc regularnie to się powtarza.Panie Henryku, cierpliwości. Wszedł pan na Portal, który niesie ze sobą wartości humanistyczne, racjonalne, sceptyczne ale i ateistyczne. To one są tu preferowane a ludzie są tylko ludźmi, każdemu mogą puścić nerwy zwłaszcza jeśli słyszy np. nowe dla siebie rzeczy, albo jest osobą o nikłym doświadczeniu w wymianie myśli. Najlepiej by było, gdyby uczyć własną postawą - tu że pana wiara to również i kultura osobista, kultura języka itp. To są (w odróżnieniu od ideologii lub wiary) zawsze wartości uniwersalne, których i sobie życzę  A inni? To ich sprawa jakie wystawiają świadectwo o sobie. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) |
> Pan rozmawia normalnie. Pewnie wiele osób też. Ale 70 procent moich dotychczasowych dyskutantów tutaj mnie regularnie obraża, prowokuje i szkaluje. Skala tych wyzwisk jest bardzo różna. Od przezywania żartobliwie choć w sumie nieprzyjemnie, przez traktowanie z góry z protekcjonalnym tonem(my ludzie myślący a ty nieuk, doczytaj i zwykle jakiś link) po zwyczajne wyzwiska. Zdarzyły mi się też bezpodstawne oskarżenia, które w sądzie skończyłyby się wyrokiem skazującym.Potwierdzam w 100%. Niestety, takie są tu realia... Mechanizm tej agresji jest psychologicznie zrozumiały: www.racjonalista.pl/forum.php/s,525127#w527909
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Potwierdzam w 100%. Niestety, takie są tu> realia... Mechanizm tej agresji jest> psychologicznie zrozumiałyOj tam znowu panie Marku, oj tam  Ten wpis zastanawia mnie, jakie są pana prawdziwe motywacje aby tu pisać? Docenię każdą pana szczerą podpowiedź.. czemu pan tu wciąż pisze, skoro tak tu jest agresywnie ? łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | > > Potwierdzam w 100%. Niestety, takie są tu> > realia... Mechanizm tej agresji jest> > psychologicznie zrozumiały> Oj tam znowu panie Marku, oj tam  > Ten wpis zastanawia mnie, jakie są pana prawdziwe motywacje aby tu pisać? Docenię każdą pana szczerą podpowiedź.. czemu pan tu wciąż pisze, skoro tak tu jest agresywnie ?Kiedyś pytał mnie już o to maceox - odpowiedziałem wtedy: "Bo lubię ludzi."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Lubi pan ludzi? Jakoś mało daje się to zauważyć w pana pisaniu.. pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >Lubi pan ludzi? Jakoś mało daje się to zauważyć w pana pisaniu..
Na czym Pan opiera swoją opinię? Może jakieś przykłady?...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | > Na czym Pan opiera swoją opinię? Może jakieś przykłady?...Przejrzałem kilkanaście wypowiedzi na tym i innych wątkach. Poza tym przyznam, że troszku dopowiadam sobie pana charakter. Nie zauważyłem żadnej oznaki otwartej sympatii. Tolerancja ok, kulturalny język ok. Zdystansowanie jak najbardziej. Nawet ostrożnej życzliwości można się dopatrzeć. Ale niestety nie wiem czy ich pan lubi, poza tą ogólną deklaracją wyżej (oczywiście nie czytałem WSZYSTKICH pana wypowiedzi, więc może coś przeoczyłem). Miło mi będzie przeczytać jakiś bezinteresowny wpis, w którym daje pan komuś jasno i emocjonalnie znać, że go pan w czymś lubi - najlepiej w stylu Cytat:"Kocham pana, panie Sułku!!" + jego aprobującą reakcję "kupuję to". Tylko bez podtekstów panie Marku, najlepiej wobec pani Ani Salman, czy któś  łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | > >Na czym Pan opiera swoją opinię? Może jakieś przykłady?...> Przejrzałem kilkanaście wypowiedzi na tym i innych wątkach. Poza tym przyznam, że troszku dopowiadam sobie pana charakter. Nie zauważyłem żadnej oznaki otwartej sympatii. Tolerancja ok, kulturalny język ok. Zdystansowanie jak najbardziej. Nawet ostrożnej życzliwości można się dopatrzeć. Ale niestety nie wiem czy ich pan lubi, poza tą ogólną deklaracją wyżej (oczywiście nie czytałem WSZYSTKICH pana wypowiedzi, więc może coś przeoczyłem).> Miło mi będzie przeczytać jakiś bezinteresowny wpis, w którym daje pan komuś jasno i emocjonalnie znać, że go pan w czymś lubi - najlepiej w stylu Cytat:"Kocham pana, panie Sułku!!" + jego aprobującą reakcję "kupuję to".Zszokuję Pana - poniżej moja wymiana zdań z big_zydem: Cytat: 25-09-2012 11:52 maceox (2132 punktów) Mam pytanie do Ciebie. Po co chcesz rozmawiać z racjonalistami?
25-09-2012 13:08 Marek Bielecki (1686 punktów) >Mam pytanie do Ciebie. >Po co chcesz rozmawiać z racjonalistami? Bo lubię ludzi.
25-09-2012 20:43 Chlodwig (10925 punktów) Ale my ciebie nie lubimy
26-09-2012 09:21 Marek Bielecki (1686 punktów) >Ale my ciebie nie lubimy "My" - to kto?...
26-09-2012 18:18 big_zyd (30805 punktów) >Bo lubię ludzi. Niektórych zapewne...
27-09-2012 00:13 Marek Bielecki (1686 punktów) >>Bo lubię ludzi. >Niektórych zapewne... Pewnie nie uwierzysz, ale nawet Ciebie chwilami zaczynam lubić, Adamie.
30-09-2012 12:06 big_zyd (30805 punktów) >>>Bo lubię ludzi. >>Niektórych zapewne... >Pewnie nie uwierzysz, ale nawet Ciebie chwilami zaczynam lubić, Adamie. Ja Cię ani lubię, ani nie lubię. Skoro jednak wypada teraz napisać coś miłego - pozwolę sobie stwierdzić, że mam wrażenie, że się nieco wyrabiasz, Bielecki i piszesz na ogół mniej głupio niż za wcześniejszych Twych nawiedzeń Foruma. Nie w tym rzecz. Wyraziłem się o wiele zbyt zwięźle - zatem doprecyzuję. Nie szło mi o Twe życie emocjonalne, ani nawet nie o to, że niektórzy ludzie żadnym sposobem się polubić nie dają. Sprawa jest bardziej fudamentalna. Tak już jesteśmy (my - ludzie) skonstruowani, że innych ludzi dzielimy na kolejne kręgi bliskości i wedle zakwalifikowania do określonego kręgu ich traktujemy. Co bez trudu wybaczamy osobie bliskiej, w przypadku osoby dalekiej będziemy uznawać za powód do prześladowania jej do końca świata. Taka to nasza, panie dzieju, "moralność" - i nigdy nie będzie inaczej. Tedy prostoduszne i - nie wątpię - pełne dobrej woli stwierdzenie typu lubię ludzi jawi mi się jako co najmniej nieprzemyślane.
01-10-2012 10:22 Marek Bielecki (1686 punktów) >Nie szło mi o Twe życie emocjonalne, ani nawet nie o to, że niektórzy ludzie żadnym sposobem się polubić nie dają. >Sprawa jest bardziej fudamentalna. >Tak już jesteśmy (my - ludzie) skonstruowani, że innych ludzi dzielimy na kolejne kręgi bliskości i wedle zakwalifikowania do określonego kręgu ich traktujemy. Co bez trudu wybaczamy osobie bliskiej, w przypadku osoby dalekiej będziemy uznawać za powód do prześladowania jej do końca świata. >Taka to nasza, panie dzieju, "moralność" - i nigdy nie będzie inaczej. >Tedy prostoduszne i - nie wątpię - pełne dobrej woli stwierdzenie typu lubię ludzi jawi mi się jako co najmniej nieprzemyślane. Chyba Tomasz z Akwinu w odniesieniu do tych "kręgów bliskości" mówił o ordo caritatis. Chodzi o to, żeby ta caritas obejmowała nawet ludzi z "ostatniego kręgu". Nie twierdzę z całkowitą pewnością, że mi się to udaje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Hm.. jakoś zapadło mi to w pamięci, nie wiem czemu - do tej pory czułem, że nie wyraziłem siebie do końca. A może panie Marku to jest tak, że szuka pan odwzajemnienia?  (piszę zupełnie poważnie) łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | Zgadzam się w 110% z big_zyd. Wg moich odczuć pan "lubi" (niech już będzie) prostodusznie oraz w sposób całkowicie nieprzemyślany, a ja dodałbym że chwiliami bardzo naiwny. "Pewnie nie uwierzysz, ale nawet Ciebie chwilami zaczynam lubić, Adamie" - no pan to jest prawdziwym altruistą panie Marku. Wie pan teraz, skąd się biora w 90% te kontrowersje wokół pana osoby?  łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Nie dlatego
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | > Nie dlatego  No to dlaczego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Nie zależy panu na wzajemności
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >Nie zależy panu na wzajemności
Trochę inaczej: 1) Cenię sobie wzajemność, ale jej nie szukam. 2) Zależy mi na wzajemności od racjonalnej mniejszości na tym forum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | To co pan napisał b. mi się podoba (zwłaszcza o racjonalnej mniejszości ) ale dla mnie jest nieco ze sobą sprzeczne: Jak można coś cenić, jednocześnie nie szukać z tym bliskości, doświadczania? Jeśli mnie na kimś lub czymś zależy, to podejmuję działania aby w tym kierunku podążać. Proste. Robię pewne rzeczy, które prowadzą do spełnienia. Oczywiście nie mówimy o podążaniu frontalnym/kompulsywnym. Proszę wybaczyć, ale zaprezentowana tu postawa kojarzy mi się z miłością platoniczną do kobiety. W literaturze wynosi się ją pod niebiosa, ale.. hru ghm  Sądzi pan, że się poparzy jak zacznie aktywnie szukać wzajemności, czy to raczej taka "kara dla niegodnych"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >To co pan napisał b. mi się podoba (zwłaszcza o racjonalnej mniejszości ) ale dla mnie jest nieco ze sobą sprzeczne: >Jak można coś cenić, jednocześnie nie szukać z tym bliskości, doświadczania?
Można. To znaczy, że to nie jest cel, tylko okoliczność towarzysząca. Jeśli ta okoliczność jest, to dobrze, ale jeśli jej nie ma, to i tak nie zmienia to celu działania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek_G (35558 punktów) | Co jest celem pańskiego działania tutaj?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | To bardzo dobrze, że zadaje Pan sobie takie pytania. Niech Pan najpierw spróbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, co jest celem animatorów tego portalu...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 9 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Celem jest prawdziwy obraz świata oparty na uczciwym, racjonalnym i sceptycznym myśleniu. Pańskim celem jest coś innego. Wiara religijna to coś takiego, że ćpa się lepiej w tłumie. Jedynym sukcesem, jaki można odnieść na drodze wiary religijnej, która jest mentalnym narkotykiem, to uzależnić innych. Pańska religia (jedna z tysięcy sprzecznych ze sobą) podkreśla tą dilerską nutkę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -2 na 4 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | > Wiara religijna to coś takiego, że ćpa się lepiej w tłumie. Jedynym sukcesem, jaki można odnieść na drodze wiary religijnej, która jest mentalnym narkotykiem, to uzależnić innych. Pańska religia (jedna z tysięcy sprzecznych ze sobą) podkreśla tą dilerską nutkę.
Nie mam żadnych doświadczeń w ćpaniu, więc muszę wierzyć Panu na słowo, jako ekspertowi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek_G (35558 punktów) | > muszę wierzyć Panu na słowo, jako ekspertowi.
Panie Marku, kiedyś pewien mój kolega katolik zapytany o wiedzę księży w kwestii arkan seksu (w końcu zakazują i doradzają to i owo) odpowiedział że "lekarz wcale nie musi na daną chorobę chorować, żeby ją leczył". Radzę wziąć sobie do serca, co p. na Jacek Tabisz panu z sympatii odpisuje. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz ogromne doświadczenie w ćpaniu opium "Jezus". Mnie wystarczą obserwacje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > To bardzo dobrze, że zadaje Pan sobie takie pytania. Niech Pan najpierw spróbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, co jest celem animatorów tego portalu...Jestem tu optymistą i myślę, że nawet ci mniej rozgarnięci zanim zaczęli się tu wypowiadać, to najpierw przeczytali: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowyTo takie minimum poznawcze. Jeżeli ktoś w "linii" portalu nie mieści, to powinien poszukać sobie bardziej optymalnego do swojego poziomu intelektualnego i kulturalnego, poglądów i zainteresowań. Nie wszystko jest dla wszystkich. Niektórzy muszą stale szukać, wątpiąc we wszystko inni znakomicie łykają przetworzony kit. Pan Bielecki: To nie jest prawda. Prosiłem, żeby podał Pan oficjalne wypowiedzi papieży i soborów,[...] Nauczanie w imieniu całego Kościoła należy do kompetencji papieży i soborów. Pan Julian:Otóż Panie Marku: katolików obowiązuje interpretacja słowa Bożego przekazana przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Zgodnie z KKK 85:
"Zadanie autentycznej interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję, powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa 50, to znaczy biskupom w komunii z następcą Piotra, Biskupem Rzymu".
Zatem katolik ma wierzyć w to co biskupi w komunii z papieżem ogłoszą, a to mogą zrobić na różne sposoby ( listy pasterskie, katechizmy, mszał rzymski, prawo kanoniczne itd). Nie tylko to, co mówi papież i nie tylko orzeczenia soborów. To co sobie "wierna owieczka" myśli nie ma żadnego znaczenia jeżeli nie znajduje wiernego oparcia w nakazach hierarchicznego Kościoła. Może więc te owieczki i barany przestaną swoje głupoty tu nam wciskać, gdyż my czytać umiemy i sami sobie możemy poczytać "Breviarium Fidei" czy poszczególne listy pasterskie, katechizmy, mszał rzymski, prawo kanoniczne itd. itp. To portal dla poszukujących prawd o życiu i świecie, a nie portal dla ludzi, którzy jakąś tam wydumaną "Prawdę" posiedli. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | lukaszewicz (5674 punktów) | >To bardzo dobrze, że zadaje Pan sobie takie pytania.
Znowu nie zrozumiałeś, czy to dla ciebie wciąż "bez znaczenia" co mówi Twój rozmówca. Jacek_G zadał pytanie Tobie, a nie Sobie.
>Niech Pan najpierw spróbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, co jest celem animatorów tego portalu...
A co to ma do rzeczy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Myśli pan, że będę chciał odpowiedzieć, skoro pan nawet nie chciał zastanowić się nad moim pytaniem? (jak wyżej) serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | sable (465 punktów) | >1) Cenię sobie wzajemność, ale jej nie szukam. A jak się ma Twoja ocena wzajemności w kręgach katolickich, tudzież na ich forach? Czy i tam jej nie szukasz ?
>2) Zależy mi na wzajemności od racjonalnej mniejszości na tym forum. Pewnie w kręgach katolickich zależy Ci jedynie na wzajemności od katolickiej mniejszości. Czyż nie tak ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek_G (35558 punktów) | Myślę sable, że jemu w praktyce w ogóle nie zależy na wzajemności, w kręgach katolickich ludzie się tak właśnie traktuja (i to niezaleznie od frakcji) To się bierze stamtąd: p. Marek zwierzył się nam tu o swoich preferencjach, i to pasuje. Bywałem kiedyś w kręgach katolickich troszku, faktycznie świadomych katolików jest tam niewielu. A jak z Tobą, też bywałaś? pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >>czemu pan tu wciąż pisze, skoro tak tu jest agresywnie ? >Kiedyś pytał mnie już o to maceox - odpowiedziałem wtedy: "Bo lubię ludzi." To ciekawe. Bo czy gdyby owi ludzie, powołując się na tę Pańską deklarację poprosili o niepisanie tutaj, to zaprzestałby Pan? Czy może wtedy okazałoby się, że lubi ich Pan, ale NA SWÓJ sposób?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | >>>czemu pan tu wciąż pisze, skoro tak tu jest agresywnie ? >>Kiedyś pytał mnie już o to maceox - odpowiedziałem wtedy: "Bo lubię ludzi." >To ciekawe. Bo czy gdyby owi ludzie, powołując się na tę Pańską deklarację poprosili o niepisanie tutaj, to zaprzestałby Pan?
Oczywiście!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście! Trzeciego dnia ciszy wokół tego wyznania wypada mi zauważyć, że zamurowało nie tylko mnie, ale w ogóle wszystkich, z wyznawcami Pańskiego domniemanego trollizmu na czele.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > >>>Oczywiście!Pan Marek: Jacku, opamiętaj się. Ciągle mnie oczerniasz i wciąż czynisz to w tym samym żałosnym, propagandowym stylu. Myślisz, że to Cię uwiarygadnia jako przewodniczącego waszego stowarzyszenia? Co się stało z Twoją zdolnością do dialogu sprzed roku?... Żyjesz w świecie złudzeń i kłamstw, a Twoja nienawiść do inaczej myślących jest coraz bardziej odczuwalna.
Zaślepiony Jacku, co się dzieje z Twoim mózgiem?!... > Trzeciego dnia ciszy wokół tego wyznania wypada mi zauważyć, że zamurowało nie tylko mnie, ale w ogóle wszystkich, z wyznawcami Pańskiego domniemanego trollizmu na czele.www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,523581#w523986www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,523581#w523951www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,523581#w523958www.racjon(*)m.php/s,523581/z,0/d,3#w524223Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | Żaden z linkowanych przez Pana postów formalnie nie spełnia warunków o których była mowa w skierowanym do Pana Bieleckiego pytaniu. Przede wszystkim z powodu daty, bo przecież nie można było w październiku odnieść się do oświadczenia z listopada. Sam mam w tej sprawie mieszane uczucia, zarazem dziwiąc się i ciesząc, że mimo częstych, przez Pana teraz po części udokumentowanych ataków, nikt nie skorzystał z okazji by wskazać Panu Bieleckiemu "drzwi portalu". Wzajemnie pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Żaden z linkowanych przez Pana postów formalnie nie spełnia warunków o których była mowa w skierowanym do Pana Bieleckiego pytaniu:To ciekawe. Bo czy gdyby owi ludzie, powołując się na tę Pańską deklarację poprosili o niepisanie tutaj, to zaprzestałby Pan? Czy może wtedy okazałoby się, że lubi ich Pan, ale NA SWÓJ sposób?> Przede wszystkim z powodu daty, bo przecież nie można było w październiku odnieść się do oświadczenia z listopada.Nie tylko z powodu daty, ale wcale nie chodziło mi o skierowanie apelu do Pana Marka. Skoro ktoś się tu tak znakomicie czuje, że aż innych poucza, a nie łamie regulaminu , to wszelkie apele do niego nie mają sensu. > Sam mam w tej sprawie mieszane uczucia, zarazem dziwiąc się i ciesząc, że mimo częstych, przez Pana teraz po części udokumentowanych ataków, nikt nie skorzystał z okazji by wskazać Panu Bieleckiemu "drzwi portalu".A po co, gdy spora część jego wypowiedzi służy nam za inspirację do racjonalnych wypowiedzi na ciekawe tematy? Swoimi linkami chciałem tylko pokazać jak silny jest nakaz ewangelizacji, u niektórych fundamentalistów i jak niewiele znaczą ich deklaracje. Na przykład: Pan Marek jest racjonalistą, a ja ortodoksyjnym katolikiem. Pan Marek lubi ludzi, a ja ich nienawidzę. Pan Marek jest człowiekiem kulturalnym, a mnie brak kultury. Pan Marek szanuje ludzi, a mnie tego szacunku brak. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek_G (35558 punktów) | > Pan Marek jest racjonalistą, a ja ortodoksyjnym katolikiem.> Pan Marek lubi ludzi, a ja ich nienawidzę. Pan Marek jest> człowiekiem kulturalnym, a mnie brak kultury. Pan Marek> szanuje ludzi, a mnie tego szacunku brakProszę pozwolić na włączenie się do rozmowy w temacie pana Marka. Mam trochę podobnego kolegę w pracy, z resztą o tym samym imieniu. Co ich łączy: totalny brak zdolności do realnej wymiany myśli. Pisząc o wymianie rozumiem przez to przede wszystkim partnerstwo, satysfakcję z obopólnego poszerzania światopoglądu, wzajemną inspirację, brak lęku przed wyciąganiem wniosków z owoców nawet ostrych dyskusji itp. Kiedyś Markowi (temu ode mnie z pracy) po jakiejś długiej dyskusji dałem pewną książkę do przeczytania. To była bodajże książka o Jezusie pióra Geza Vermess. Nie kiwnął palcem. Zrobiłem jednostronicowy skrót: nie przeczytał. Wcześniej wiedziałem, że szerzenie prawdy objawionej ma w sobie na tyle silny imperatyw, że z reguły prowadzi do jednostronności (choć na poziomie deklaratywnym jest oczywiście inaczej). Ale jedno to coś wiedzeć, drugie doświadczyć - niestety dotarło do mnie wtedy, że z kolegą Markiem T kontakt powoli się zamyka i nie warto sobie nim zaprzątać głowy.. ze smutkiem to zrozumiałem, bo z natury jestem osobą towarzyską i lubię - podobnie jak pan, panie Andrzeju - być czymś zainspirowanym, a i odwdzięczyć się też potrafię  Położyłem na nim krzyżyk, bo głową muru nie przebijesz..  O dziwo, sprawa się na tym jednak nie skończyła. Z fascynacją obserwowałem później jego (Marka T) aktywność w szerzeniu ewangelii, różnych nowinek ze świata religii katolickiej itp. Ta aktywność dotyczyła również i mnie. Ale co tu robić, skoro ja cenię sobie wzajemność a tu jej tu z jakichś dziwnych przyczyn, których nie rozumiem być nie może? I to jest chyba prawdziwe clou problemu też z p. Markiem Bieleckim, którego niektórzy z nas chcą nieraz - jak to się ładnie mówi - wykolegować. Może i nawet jest to symptomatyczne dla całego Katolicyzmu, dlatego m.in. religia katolicka dziś ma się kiepsko, a jej wyznawcy muszą się na każdym nieomal kroku zmagać z poczuciem bycia ofiarą, choć oczywiście oficjalnie jest inaczej. Mój kolega Marek zawsze wzbudza we mnie sympatię, a na jego twarzy za każdym razem na początku naszej rozmowy jaśnieje słońce (więc i na mojej jaśnieje). Później jest już gorzej, moja chęć przeczytania tego i owego od niego łączę z pewnym warunkiem, który owo słońce z niego ściąga: chętnie przeczytam, jeśli i Ty przeczytasz (..) Mój kolega szybko odwraca się wtedy na pięcie i odchodzi smutny  , co najwyżej z pewną siebie miną Antoniego Macierewicza. Show must go on..  łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Proszę pozwolić na włączenie się do rozmowy w temacie pana Marka.Taki, stan powoduje wiara. Im jest głębszą tym bardziej ogranicza nas i intelektualnie i moralnie. Dzieje się tak niezależnie od przedmiotu/podmiotu wiary i wszystko jedno czy bóg ma na imię Jahwe, Jezus, Adolf czy Józef, a organizacja ideologiczna to Święty Kościół Katoliki, czy Matuszka Partia. Religia jest obrazą ludzkiej godności. W każdym społeczeństwie, religijnym czy też nie, będą ludzie postępujący dobrze, bo są z natury dobrzy, i ludzie postępujący źle, bo są z natury źli. Ale żeby dobrzy ludzie czynili zło, do tego potrzebna jest religia. Steven Weinberg. Dotyczy to ludzi nawet inteligentnych i wykształconych. Polecam tu wspaniałą książkę Stanisława Witwickiego "Wiara oświeconych": A tu anegdota z tej książki: "Pełna wiara to przecież specjalna cnota. Nie ma grzechu w tym, że się w to lub w owo wątpi, że się krytycznie zapatruje na niejedno. Tak mi powiedział jeden bardzo poważny spowiednik. To jest tak jak u mnie, jak u człowieka zakochanego, który wie, że jego ukochana jest idiotką, ale wierzy najgłębiej, że ona jest mądra, bo jest mu z tym dobrze". www.racjon(*)q,O.Templetona.dla.WitwickiegoGdy Pan jest zainteresowany, to w tych zalinkowanych niżej wypowiedziach znajdzie Pan moje stanowisko do postaw reprezentowanych tu przez pana Marka i spółkę. www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,12#w482745www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,14#w484139www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,14#w485916www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,14#w486007www.racjon(*).php/s,478028/z,0/d,15#w486897> Mój kolega Marek zawsze wzbudza we mnie sympatię, a na jego twarzy za każdym razem na początku naszej rozmowy jaśnieje słońce (więc i na mojej jaśnieje). Później jest już gorzej, moja chęć przeczytania tego i owego od niego łączę z pewnym warunkiem, który owo słońce z niego ściąga: chętnie przeczytam, jeśli i Ty przeczytasz (..) Mój kolega szybko odwraca się wtedy na pięcie i odchodzi smutny , co najwyżej z pewną siebie miną Antoniego Macierewicza.Proszę chwilę pomyśleć. Za racjonalistę uważa się człowiek, który uważa, że Wszechmocny Bóg do ludzi słoneczkiem mruga i ludziom cudownie nogi odrastają i ze smutkiem stwierdza, że na naszym forum trudno mu racjonalistów spotkać. Myślę, że taka postawa już dawno przekroczyła fundamentalizm religijny. Wydaje mi się, że ten stan wymaga już innego opisu. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Dziękuję za linki - będę sobie pomału czytał  Ze zdaniem pana Stevena Weinberga raczej się nie zgadzam. Uzasadnienie: nie ma ludzi kompletnie złych i kompletnie dobrych. Granica dobra i zła przebiega często na wskroś człowieka (cytat za George'm Lucasem, twórcą "Gwiezdnych Wojen") Inna sprawa, ze przychodzimy na ten świat zupełnie nadzy, bezbronni - jako biała i prawie niezapisana księga. Uważam, że nie ma kogoś "z natury złego" ani "z natury dobrego". Gdybym trafił np. do rodziny patologicznej, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością mógłbym zostać prymitywem, mordercą, złodziejem albo obsesyjnym fundamentalnym katolikiem który za wszelką cenę chce z siebie zmyć "grzech" - swój i innych, aż do ~10 pokolenia wstecz. Czy do tego potrzeba aż religii, aby dobrzy ludzie czynili zło? Kiedyś w TV pokazywali matkę, która utopiła dwójkę swoich dzieci a później chowała się w krzakach, w których ją po kilku dniach, wyziębioną odnaleziono. Wg jej ograniczonej logiki.. zrobiła to dla ich dobra, bo nie była ich w stanie wyżywić (!) Wg moich obserwacji najczęściej źródłem zła czynionego przez prostych ludzi którzy dotąd nie byli źli, jest brak wiedzy, brak doświadczenia, brak oparcia w mądrych życiowo, najbliższych osobach. Wtedy człowiek łatwo popada w lęk, degeneruje się i sam już nie wie, kiedy przechodzi na "ciemną stronę mocy". To samo dotyczy czasem (w innych sytuacjach) i ludzi zaradnych życiowo, sprytnych, nawet profesorów i doktorów. Myślę że regułą dobra jest umiejętność dystansowania do spraw, doświadczenie z przeszłości z podobnymi zdarzeniami które nas dotykają, a już na pewno wianuszek życzliwych i mądrych przyjaciół, oraz szczęśliwa i spełniona rodzina pochodzenia. Jak tego wszystkiego nie ma - może być trudno.. > Za racjonalistę uważa się człowiek, który uważa, że Wszechmocny> Bóg do ludzi słoneczkiem mruga i ludziom cudownie nogi odrastają> i ze smutkiem stwierdza, że na naszym forum trudno mu racjonalistów> spotkać. Myślę, że taka postawa już dawno przekroczyła fundamentalizm> religijny. Wydaje mi się, że ten stan wymaga już innego opisu.Heheh!! Chyba się domyślam o co panu chodzi  serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Dziękuję za linki - będę sobie pomału czytał  > Ze zdaniem pana Stevena Weinberga raczej się nie zgadzam.Proponuję najpierw przynajmniej podesłane linki przeczytać (choć lepiej poznać więcej moich argumentów), a dopiero później się nie zgadzać. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Słusznie, moze zatem kiedyś jeszcze do Weinberga wrócimy. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >spora część jego wypowiedzi służy nam za inspirację Tego nie sposób nie docenić.
>chciałem tylko pokazać [...] jak niewiele znaczą ich deklaracje. No i właśnie myślę, że nie aż tak wiele, by z ich powodu zaryzykować odejście dyżurnego spiritus movens d/s spraw wiary jakim dla forum jest Pan Bielecki.
Bo bez teistów ateizm nie ma adresata, a ewentualne zażalenie na ten stan rzeczy możemy składać co najwyżej (!) do pana boga.
Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > poprosili o niepisanie tutaj, to> zaprzestałby Pan? Czy może wtedy okazałoby się,> że lubi ich Pan, ale NA SWÓJ sposób?Pan Marek raczej lubi ludzi na chrześcijański sposób, na swój chyba nie umie  (bez urazy) łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | . > Zdarzyły mi się też bezpodstawne oskarżenia, które w sądzie skończyłyby się wyrokiem skazującym.Oj, zdarzyły się Panu i to nie raz, ale kto by chciał z takim typem człowieka się sądzić? > Trudno w takiej sytuacji zawsze zachować spokój. Zwłaszcza jeśli po odpisywaniu komuś, kto nie ma nic do powiedzenia a zachowuje się poniżej wszelkiego poziomu, musze jeszcze odpisać Panu czy komuś innemu, kto dyskutuje normalnie.To otwarte forum i nikt tu nic nie musi, oczywiście poza przestrzeganiem regulaminu. > W dodatku administracji na tym forum nie ma.Tak, gdyż już dawno takiego trolla jak Pan by osunęła, ale dla tej naszej moderacji wolność słowa ma większą wartość niż pozbywanie się postów nawet znacznie poniżej poziomu intelektualnego forum. To niezbyt wdzięczna praca i należy dla nich mieć szacunek. > Zupełnie nie reagują na wyzywanie kogoś(albo nie czytają).Właśnie! Jak można tak bezkarnie, jak to Pan czyni obrażać człowieka, któremu intelektualnie Pan nawet do pięt nie sięga? Jak można obrażać naszych forumowiczów? To co Pan tu reprezentuje, to typowa katolicka moralność Kalego, gdy wy obrażacie innych to jest cacy, gdy inni piszą wam prawdę prosto w oczy, to wrzeszczycie, że jesteście obrażani. To już takie forum, że głupotę się tu wyśmiewa, ale to wolne dyskusyjne forum i nawiedzonych - nie przyjmujących argumentów - ewangelizatorów nam tu nie trzeba. > A ja się w donoszenie na jakiegoś trolla nie mam zamiaru bawić, więc regularnie to się powtarza.No, właśnie ewidentny troll jeszcze chciałby na merytorycznych dyskutantów donosić i na co Pan liczy na Pański poziom moderacji, to niech Pan nie liczy. Są to mądrzy wykształceni ludzie i zgodnie z linią portalu, samodzielnie myślący racjonaliści@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >W oskarżeniu nie chodzi o to, ze Paweł zmienia założenia Prawa Mojżeszowego, ale tego co głosił Chrystus.< Paweł nie miał pojęcia o naukach Chrystusa z ewangelii. On głosił swojego Chrystusa.
|
|
| | | | | |  | 9 na 13 | Ignorancja (4718 punktów) | >Nie gniewaj się, ale te pytania są strasznie infantylne, więc nie mam zamiaru się zajmować odpowiadaniem.
Znacznie łatwiej jest z siebie wyrzucić, że coś jest infantylne, aniżeli to uzasadnić. Pytania nie są infantylne tylko bardzo proste. Ale zdaje się, iż właśnie ich prostota powala budowane przez ciebie w pocie czoła absurdy.
Naturalnie nikt nie zmusza ciebie, a ja już zupełnie do odpowiadania.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Marek Bielecki (2227 punktów) (zablokowany) | > >Nie gniewaj się, ale te pytania są strasznie infantylne, więc nie mam zamiaru się zajmować odpowiadaniem.> Znacznie łatwiej jest z siebie wyrzucić, że coś jest infantylne, aniżeli to uzasadnić.> Pytania nie są infantylne tylko bardzo proste.> Ale zdaje się, iż właśnie ich prostota powala budowane przez ciebie w pocie czoła absurdy.> Naturalnie nikt nie zmusza ciebie, a ja już zupełnie do odpowiadania.Nie tylko infantylne, ale sformułowane w sposób chamski i z naruszeniem reguł języka polskiego. Z kimś, kto w tak skrajny sposób wyraża brak szacunku dla drugiego człowieka, w ogóle nie powinno się rozmawiać. Przypominam "pytania" Ignorancji: Cytat:Ależ ty odpisujesz cały czas, choć sensu w twych wpisach doszukać się trudno. No ale zapału to ci odmówić nie mozna. Nie chodzi o załamanie, czy składanie urzędu tylko o to, ze strasznie zadufany ten bożek musiałby być, skoro o zadowolenie przyprawiło go nawet, że dzieło mu nie wyszło. Jak to połączysz z boską doskonałością? Pewnie jakoś połączysz. Na takich jak ty zawsze mozna liczyć. Nie krepuj się. Awansowałeś na jednego z głównych pajaców tego forum i dostarczasz przynajmniej mnie przedniej rozrywki. Zważ jednak przy tem, że ta twoja biblia wyraźnie w dalszych wersach opisuje, że się byczek wkurwiszy. Jakieś refleksje?
|
|
| | | | | | | |  | 11 na 13 | Ignorancja (4718 punktów) | > Nie tylko infantylne, ale sformułowane w sposób chamski i z naruszeniem reguł języka polskiego. Z kimś, kto w tak skrajny sposób wyraża brak szacunku dla drugiego człowieka, w ogóle nie powinno się rozmawiać. Przypominam "pytania" Ignorancji:Bielecki żyły sobie zaraz otworzę, tak się przejęłam twoja reprymendą... Ale może wskażesz mi choć jedno pytanie, podkreślam PYTANIE, które zostało sformułowane przeze mnie w sposób chamski i do tego wykażesz mi naruszenie reguł języka polskiego w tych, podkreślam, PYTANIACH? Potrafisz? Jak na razie to rozumiem, że nie o same pytania tobie biega tylko ogólnie o wydźwięk całościowy moich wypowiedzi, po których lekturze taki pobożny katolik jak ty, chowany w czołobitności i posłuszeństwie dla byczka Jehowy, współcześnie zwanego bogiem (przez duże "B", gdyz religijni gramatycy w Polsce nawet pisownię usiłują dostosowywać do potrzeb jedynie słusznej religii i wiary) w istocie może dostać stanu przedzawałowego  Tak. tak. Rozumiem wstrząs u kogoś przyzwyczajonego do włazidupstwa pod adresem stwórcy. Gdybyś jednak miał wątpliwości to nadmieniam tobie Bielecki, że moje pytania o refleksje były opatrzone uprzednim wskazaniem pewnych kwestii, które owe refleksje wzbudzić winny. Nie widzę również problemu, aby człowiek inteligentny bez trudu odnalazł sam newralgiczne frazy w biblii, słowie śniętym, a dla ciebie świętym, które zasugerowałam. Notabene. Piękny wątek o niejakiej Stein, Edycie - konwertytce. Obszerny... Moje gratulacje. Najbardziej urzekł mnie twój zapał, jako podobno umysłu ścisłego, studiującego fizykę do propagowania łamania praw natury w Fatimie.  A chyba najbardziej uzmysłowił mi fakt, jak jesteś pokręcony post Fizyka, w którym Fizyk ci chłodno przypomniał, że żadne obserwatorium astronomiczne, których już w owym czasie na świecie było pod dostatkiem i nieźle wyposażonych, nie odnotowało kankana, jaki rzekomo miał zostać odtańczony przez gwiazdę naszego układu planetarnego. Naturalnie uwaga Fizyka odbiła się od ciebie jak groch od ściany. Napisz jeszcze coś do mnie Bielecki. Płonę w oczekiwaniu na kolejną twoją połajankę i minusy 
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > że żadne obserwatorium astronomiczne,> (..) nie odnotowało kankana, jaki rzekomo> miał zostać odtańczony przez gwiazdę> naszego układu planetarnego.Kankan? No to by było ciekawe zobaczyć  Na marginesie - widziałem raz na własne oczy pełne zaćmienie słońca, to było bodajże w 1999r. Założę się o grube pieniądze, ze obserwujący to onegdaj ludzie pierwotni a nawet niektórzy antyczni mieli skojarzenia jak najbardziej religijne. W koło robi się ciemno jak bardzo późnym wieczorem, ptaki wydają odgłosy przerażenia. W końcu błysk, w końcu świst! I mamy pierścionek z brylantem. Ludzie wkoło klaskali. Naprawdę zostaje w pamięci. łącząc pozdrowienia PS Jak jest w Sajuzie: Obecnie pracuję nad morzem Kaspijskim, trochę tu jeszcze pobędę. Na ulicach brudno, w sklepach drogo ale ludzie uśmiechnięci, choć nieco zdystansowani do obcych a może nawet do siebie nawzajem. Być może nieco przytłoczeni tym 'ateizmem'  zapoczątkowanych przez Lenina. Tężyzna fizyczna i odwaga granicząca z brawurą jest tu jak zwykle na czasie, ale i jest szacunek dla ludzi zachodu którymi Polacy dla nich jak najbardziej są. To zdjęcie zrobiłem tydzień temu. Na drugim planie białe wieżyczki cerkwi w rezydencji Carycy Katarzyny, która co nieco na sumieniu również miała.
|
|
1 na 1 | 876543 (243 punktów) | Powiedz mi, coś tutaj edytowałeś? Dostałem takiego maila.
|
|
9 na 9 | martok (1115 punktów) |
> Na początek zatem ulepił Pan Bóg człowieka z prochu ziemi. Już nie stwarzał (bará) z niczego, jak czynił to Bóg, lecz lepił (jacár) z ziemi.
> wyklucza, że po stworzeniu człowieka już nie mógł ulepić innych zwierząt
> stwórca najpierw stworzył człowieka Adama, a potem dopiero faunę.
> Bóg ulepił zwierzęta INNE tylko po to by nimi zapełnić Eden? I inną parę ludzi?
Jak widać, w tym wątku pojawiły się różne wątpliwości związane z problemem lepienia człowieka z gliny. Aby te wątpliwości rozwiać, chciałbym dorzucić pewną ważną informację. Otóż kwestia tego, kogo w pierwszej kolejności Bóg ulepił, została definitywnie rozstrzygnięta już w XIV w. przez Boccaccia. Poniżej przytaczam jego teologiczny wywód, zawarty w Dekameronie, który ma na celu wykazanie, iż niejacy Baronci są najszlachetniejszym rodem nie tylko we Florencji, ale na całym świecie. Nie mogę sobie odmówić przyjemności dosłownego zacytowania tego wywodu, gdyż uderza on poprawnością logiczną - przynajmniej w tym sensie, iż wnioski w nim w sposób bezbłędny wynikają z przesłanek:
Wiadomo wam, że im ród jaki jest starszy, tym także jest szlachetniejszy. Jeżeli więc wam dokażę, że Baronci należą do najstarszej szlachty, dowiodę zarazem, że i do najlepszej się liczą. Wiedzcie tedy, że Pan Bóg stworzył Baroncich w owym czasie, kiedy ledwo zaczynał uczyć się lepienia z gliny, wszyscy zaś inni ludzie powstali z jego ręki, kiedy już w tym kunszcie celować począł. Dla przekonania się, że prawdę mówię, popatrzcie uważnie na Baroncich, a potem na innych śmiertelników. Podczas gdy twarze i postaci innych są foremnie ukształtowane, przyznać musicie, że z Baroncich jeden ma nieskończenie długą i wąską twarz, a drugi znowu bez miary szeroką. U tego nos się nie kończy, u innego nie ma go prawie, tamten znów ma podbródek naprzód podany i zadarty w górę, a szczęki jego i uszy oślim się równają. Ba, są nawet tacy pomiędzy nimi, którzy mają jedno oko małe, a drugie wielkie, albo jedno wyżej od drugiego umieszczone. Słowem oblicza ich podobne są do malowideł, które dzieci kreślą, gdy rysować się uczą. Jawnie stąd widać, jak to już powiedziałem, że ich Bóg wtedy stworzył, gdy się dopiero z gliny lepić uczył. Z tego wynika, że ród ich jest najdawniejszym ze wszystkich rodów, a więc i najszlachetniejszym. *
|
|
 | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | Darwin panowie, Karol Darwin i jego teoria ewolucji!! A nie jakieś głodne lepianki-cacanki. Są w historii nawet gorsze gagi od Boccaccia: w artykule jednego z naszych forumowiczów znalazłem kiedyś b. ciekawą wzmiankę o retoryce szlachty polskiej XVIIw. (kosmetyczne zmiany dopasowujące mojej ręki): Cytat:'Dzieło Mikołaja Kopernika, który wstrzymał Słońce ruszył Ziemię "O obrotach ciał niebieskich" ukazało się w roku 1543, w roku jego śmierci. Pomimo tego nadal mówimy, że słońce dziś wstało i nie umiemy się przestawić, że dziś Kraków wkręcił się pod słońce o godzinie 6:31. Ponad sto lat po śmierci Mikołaja Kopernika jakiś polski szlachcic napisał wierszyk: Kopernik mówi, że ziemia wokół słońca chodzi, Musiał pijany być, albo siedział w łodzi' A. Koraszewski pozdrowienia
|
|
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Człowieku, przecież te kawałki są zupełnie trywialne, o ile się ich nie czyta z zasłoną religijności na oczach! Żarty i dowcipy weselne, konwencjonalne formułki powitalno-pożegnalno-zaproszeniowe, eufemizmy. Niestety, chrześcijanie czytają to w transie i dlatego widzą w tym rzeczy, których tam nie ma.
|
|
5 na 5 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Kolejna sprawa, dziewictwo NMP. Nawet jeśli zapłodnienie Jej, odbyło się od tak sobie, magiczną> różdżką (uznajmy, że Jezus to dziecko Pana Boga) to czy kopulowanie z Józefem,a właściwie nie> kopulowanie zasługuje na rozpamiętywanie? Szczerze, z punktu widzenia medycznego można uznać, że> było coś nie tak może z psychiką. Nie widzę sensu gadania i wychwalania dziewictwa i niedziewictwa.Nad tym nawet nie warto się zastanawiać, czy robić jakichkolwiek założeń, bo to jedna wielka bzdura, która jest tak celowo sklecona, żeby nikt jej nie rozumiał i ciemny lud wierzył nie zastanawiając się nad tym. Religia nie mogła być być do ogarnięcia przez starożytną naukę, bo inaczej zostałaby przez nią obalona. Po prostu "tajemnica wiary", czyli przekładając na nasze- głupawy zabobon i tyle! > Interesuje mnie sens formułki " nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie,ale powiedz tylko słowo a> będzie uzdrowiona dusza moja"> -dlaczego ja jako człowiek stworzony przez Boga mam nie być godny? a kto jest godny?> -co znaczy uzdrowienie duszy?> -przed Komunią się wygłasza tą formułę, ludzie przystępują potem do niej,a wcześniej mówią,że nie są> godniChodzi o to, że wg. chrześcijan wszyscy są grzeszni, każdy najdrobniejszy zły uczynek to wielki grzech. Chrześcijanie za zło uznają także przyjemność np. seks, picie alkoholu, jedzenie zbyt dużo, lenistwo, bardziej skrajne odłamy (patrz Rydzyk i Natanek) także gry komputerowe, niektóre filmy, jakiekolwiek rzeczy mające powiązanie z innymi kulturami itp. Ciało jest złe, grzeszne i niepotrzebne, a jego jedyną rolą jest umrzeć i doprowadzić nas do życia wiecznego. W związku z czym trzeba się ciągle kajać i przepraszać za wszystko, bo inaczej trafi się do czyśćca lub nawet do piekła. Bóg jako wszechmogący może jednak przebaczyć i odpuścić winy. Owe uzdrowienie duszy to właśnie odpuszczenie grzechów. I po wypowiedzeniu tej magicznej formułki prośby przez szamana/czarodzieja  zostają zaniesione do rzekomego boga, z którym łączy się on za pomocą niezbadanych dotąd metod  Bóg błyskawicznie pierze im dusze i po tym "zabiegu" stają się nagle "godni" teleportowania Dżizasa do ich serca. > Proszę o wypowiedzi osób znających się na rzeczy, może teologów.Interesują mnie też wypowiedzi osób wierzących Tych prawdopodobnie tu nie znajdziesz. Nie no, jest kilku, ale najczęściej zachowują się tak, jakby prosili się o dożywotniego bana  > Chciałbym poznać ten "naukowo-katolicki" punkt widzenia.Nie ma czegoś takiego jak naukowo-katolicki punkt widzenia. Nauka i jakakolwiek religia się wzajemnie wykluczają. Nawet w cudzysłowie te wyrazy pasują do siebie jak rybie ręcznik.
|
|
4 na 4 | Jacek_G (35558 punktów) | > czy kopulowanie z Józefem,a właściwie nie> kopulowanie zasługuje na rozpamiętywanie? Szczerze, z punktu> widzenia medycznego można uznać, że było coś nie tak> może z psychiką. Nie widzę sensu gadania i wychwalania> dziewictwa i niedziewictwa.Ja również nie widzę DZIŚ. Ale kiedyś pewne zwyczaje, zachowywanie rytuałów, nakazów i zakazów było dla danej wspólnoty, plemienia lub narodu ważne, mogło zaważyć na późniejszym jej przetrwaniu albo wyginięciu lub przejęciu przez konkurencyjną. To dlatego m.in. tożsamość jest do dziś b. ważna. Mówiąc już wprost, Maryja wg zwyczajów panujących w jej społeczności mogła mieć dzici albo z prawowitym mężem, albo z Bogiem. I jak już posiadła z kimś z tej dwójki, to z nikim więcej. Na innym wątku w tym forum toczy się ciekawa rozmowa nt tego, kto był tak naprawdę biologicznym ojcem Jezusa. Oczywiscie to herezja dla ludzi wiary, ale zwykła sprawa dla niewierzącego. Bo jeśli tak, to trzeba sobie jasno uświadomić że w sytuacji zdrady przypisanie dziecku-Jezusowi boskiego ojca było wg panujących wtedy zasad jednoznaczne z uratowaniem życia jego matce oraz jemu samemu. Czyli mamy niematerilnego Boga-Ojca. W konsekwencji w wychwalaniu przez 2 tysiąclecia dziewictwa i stawianie na gorszej pozycji startowej małżeństw z dziećmi popełniono nadużycie, z którego teraz chreścijaństwo próbuje się pomalutku wycofywać. Chrześcijanie podlegają tym samym regułom biologicznym i psychologicznym co niechrześcijanie.. choć coponiektóym chciałby się czasem inaczej - jest jak jest  Co do formuły "nie jestem godzien" to raczej chyba proste, mit założycielski chrześcijaństwa opiera się na koncepcji grzechu pierworodego. Chyba żadna z religii nie bazuje tak na zjawisku poczucia winy tak jak chrześcijaństwo. > -dlaczego ja jako człowiek stworzony przez Boga mam> nie być godny?"Bo wąż ją zwiódł, zerwała i dała mężowi spróbować" > a kto jest godny?Ten kto wg chrześcijan nieustannie zmazuje tą winę z siebie w sakramencie pokuty i komuni, robi dobre uczynki i jest ogólnie "miły Bogu" cokolwiek to znaczy. > -co znaczy uzdrowienie duszy?Znaczy to ni mniej, ni więcej tylko wyzbycie się grzechu, wyznanie go , żal oraz komunia z Bogiem. Wtedy wg tej koncepcji powinieneś poczuć, że masz zdrową duszę, wszystko na tym świecie oraz poza nim w zasięgu Twoich zmysłów i ducha jest na swoim miejscu. A jeśli tak nie jest i duszę masz chorą, splamioną grzechem - wówczas patrz poczucie winy, poszukiwanie odpowiedzi na "boskie tajemnice", poczucie wewnątrz bezsensownego cieprpienia, któremu niby można nadac sens ofiarowując za kogoś itd. Taki trochę zamknięty i destrukcyjny krąg, dopóki nie zechcesz się z niego wyrwać. łącząc pozdrowienia
|
|
na.poczatku.bylo.slowo (-1 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
-1 na 1 | Uriel_ (360 punktów) | Służę uprzejmie: >Spotkałem się z argumentacją, że to pokazuje jak Matka Boska kocha >ludzi, otwarta jest na ich potrzeby i za pośrednictwem Jezusa wspomogą. Hmm, nie przekonuje mnie to. Jezus ma moc sprawczą i jeżeli w tym przypadku mamy docenić Matkę, że namówiła Go do działania, czyli mamy być wdzięczni za jej wstawiennictwo to czemu nie. Trzeba tu podkreślić, że jej agitacja/e nie mogą przesłaniać Jezusa a tylko służą budowaniu pozytywnego wizerunku matki, która nie odcięła się od syna, nie pozostawała również bierna. Nic w tym nadzwyczajnego nie ma, choć w wielu sytuacjach może wymagać odwagi i np. odporności na wyszydzanie i przyjmowanie obelg od żydowskiego motłochu.
Chodzi o to, ze gdy Jezus wchodzi do akcji to nie kończy się ona na ogólnym poczuciu niedosytu, gołosłowia, żydowskiego bełkotu po obiecującym a czasem mocnym wstępie - przeciwnie - uczta weselna symbolizująca zjednywanie się człowieka z Bogiem NT ma jedną ważną cechę - im bliżej finału tym nauki coraz lepsze, wrażenia coraz większe, horyzonty coraz szersze. Picie wina marki Jezus to doświadczanie coraz większych wrażeń wraz z postępem spożycia koloryzując to tą właśnie, jedną z setek, metaforą ewangeliczną odnoszącą się do jednego i tego samego procesu - budowania Człowieka w człowieku - małym, tępym często o statusie kanalii i bydlaka ale mimo to zdolnym stać się Synem Bożym. [nikogo bowiem nie można i nie wolno nazwać "bezbożnikiem" - bo to najcięższy z możliwych grzechów w realnym chrześcijaństwie.]
>Analogicznie, pomagając bezinteresownie innym, robiąc im prezenty, czy coś w tym stylu zasługuję na wpis do Księgi Życia?
Nie. Udział w życiu wiecznym jest możliwy poprzez poznanie Jezusa i przyjęcie synostwa bożego na siebie = Zbawienie.
>Kolejna sprawa, dziewictwo NMP. Nawet jeśli (...)
Słusznie. Dziewictwo Maryi wiąże się z jej duchowym oderwaniem od Boga Ojca, który jest Ojcem Jezusa. To co w Jezusie jest boskie nie pochodzi od Maryi i mimo, że już nauczał Maryja do końca pozostała dziewicą w tym sensie. Nawet nie wolno mówić o jej wniebowstąpieniu bo została wniebowzięta, zawsze dziewica, co niczym szczytnym nie jest. Przypomnę, że wniebowstąpienie (zbawienie) jest efektem skutecznego wyleczenia duszy po wcześniejszym poddaniu się "kuracji jezusowej". i tu płynnie przechodzimy do:
>Interesuje mnie sens formułki " nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie,ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja" Uzdrowienie duszy w wyniku nauczania słowem o jej istocie.
>-dlaczego ja jako człowiek stworzony przez Boga mam nie być godny? a kto jest godny? >-co znaczy uzdrowienie duszy?
1. Rodzisz się i jesteś po przyjściu na świat osobą na podobieństwo Boże. 2. Podobieństwo nie jest zadowalające jeśli możliwa jest tożsamość (usynowienie). Skoro możliwa jest tożsamość trwanie w podobieństwie jest przestępstwem/przekleństwem, grzechem pierworodnym (zwał jak zwał, wpisz tu co uważasz za stosowne). 3. Stanie się Synem Bożym na Boże podobieństwo, wolnym człowiekiem, suwerennym podmiotem, czci-godnym, autorytetem moralnym w pierwszej kolejności dla siebie samego w drugiej dla innych. ITP ITD
>-przed Komunią się wygłasza tą formułę, ludzie przystępują potem do niej,a wcześniej mówią,że nie są godni
KOMUNIA JAKĄ ZNAMY TO FARSA. Proces uczynienia godnym zachodzi poprzez intelektualne interakcje umysłu osoby chorej duchowo ( niedojrzałej, niedorozwiniętej w oczach Boga) z przekazem płynącym od nauczyciela, mającym ten stan odmienić. DLA OTWARTEGO (=błogosławionego) LICEALISTY TO BANAŁ !!!
Pan już wypowiedział słowo, po którym ma być uzdrowiona dusza Twoja ale nie da się obniżyć poprzeczki, no chyba że moje posty okażą się w tym pomocne.
>Chciałbym poznać ten "naukowo-katolicki" punkt widzenia.
Ja już poznałem i serdecznie odradzam. Lepiej samemu poczytać Nowy Testament ze zrozumieniem.
Pozdrawiam
|
|
 | 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Jezus ma moc sprawczą i jeżeli w tym przypadku mamy docenić Matkę, że namówiła Go do działania, czyli mamy być wdzięczni za jej wstawiennictwo to czemu nie. Jeden z kamieni węgielnych mojej niewiary to takie wstawiennictwa. Trzeba być idiotą, żeby coś doradzać, perswadować komuś kto zawsze widział wszystko...., albo ten Bóg coś nie teges.
>Lepiej samemu poczytać Nowy Testament ze zrozumieniem. Ni chciałbym Cię martwić, ale prezentujesz tu jedną w wielu wersji nierozumienia, bo NT to chaotyczny zbiór bzdur, więc wierzący tworzą własne jego wizje, ale spójności i sensu już chyba nigdy nie wykaże nikt.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | | Uriel_ (360 punktów) | >Jeden z kamieni węgielnych mojej niewiary to takie wstawiennictwa. Trzeba być idiotą, żeby coś doradzać, perswadować komuś kto zawsze widział wszystko...., albo ten Bóg coś nie teges.
1.1 Ale wstawiennictwo samo w sobie nic nie wnosi do Twojej relacji z Bogiem NT jeśli taka jest. 1.2 Pamiętajmy, że jest to przekaz zakamuflowany i podstawowym celem istnienia/wprowadzenia osoby Maryi w tym spektaklu teatralnym dla mas jest zabezpieczenie im odpowiedzi na pytanie - Skąd wziął się człowiek imieniem Jezus - na poziomie samej sztuki, bo po przejściu jak czytamy przez ciasną czy jakkolwiek wązką bramę zmienia się perspektywa i wszystko staje się jasne, również to, że Maryja przestaje być do czegokolwiek potrzebna ( o ile u wybranej osoby pełniła jakąś funkcję ) 1.3 Polityka wykorzystywania wizerunku Maryi w kontaktach z tymi, którzy dopiero/jeszcze są "w drodze" jest ściśle uzależniona od średniej oceny kondycji umysłowej populacji/jednostki gdzie będzie krzewiona ewangelizacja. Im niższe stadium tym bardziej daje się obronić użyteczność kultu maryjnego. To dość obszerne zagadnienie.
|
|
| |  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Ale wstawiennictwo samo w sobie Nie wiem co to jest wstawiennictwo samo w sobie.
>nic nie wnosi do Twojej relacji Zaiste, choćby z powodu braku takiej relacji z powodu braku Boga.
>z Bogiem NT Czemu akurat z tym, a nie z tym z ST? A w ogóle jest ich więcej, niż jeden?
>jeśli taka jest. Już było.
Wstawiennictwo pozostaje bzdurą. Kumoterstwo? Protekcja? Traktowanie Boga jak głupka do pouczeń?
Opowiedz mi teoretyczną sytuację - np. ktoś ulega wypadkowi, np. wierzący ojciec ateisty z na ogół katolickiej rodziny. Zaczyna się korowód modlitw i wstawiennictw w wykonaniu moherowych ciotek, świętych specjalistów od wypadków, lokalnych i globalnych Matek Boskich.... Opowiedz konkretnie co się dzieje z uwzględnieniem świadomości Boga i wszystkich członków korowodu. Coś takiego.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | | Uriel_ (360 punktów) | >Nie wiem co to jest wstawiennictwo samo w sobie. ujmowanie się za kimś, wstawianie się za kimś >>nic nie wnosi do Twojej relacji >Zaiste, choćby z powodu braku takiej relacji z powodu braku Boga. Brak Boga jest wynikiem braku wiedzy o nim. Wiedza czym jest Bóg (Pełnia Słowa) jest podstawą wyboru jednostki w kwestii przyjęcia go takim jaki jest na wiarę, iż TEN a nie inny jest najwyższą wartością i warto mu wierzyć i służyć. Po to jest też "wolna wola" by wybierać to co dla jednostki dobre lecz logicznym jest, że bez wiedzy taki wybór jest niemożliwy. O jakości modelu świadczy najlepiej jego dopasowanie do realnych potrzeb jednostki i jej osobistych doświadczeń w kontakcie z otoczeniem ( po owocach ich/mnie poznacie ). Dlaczego na wiarę? Nie można zweryfikować go doświadczalnie przed przyjęciem a baza danych cudzych doświadczeń nie jest jeszcze dobrze opracowana. czyli: 1. Bóg jest dla Ciebie transcendentny, jego Duch ( idea, model ) unosi się nad wodami. Jest częścią wszechświata, która jest niezaleznie od Ciebie a i Ty musisz zrozumieć, że jesteś częścią wszechświata o określonych własnościach więc i ściśle definiowalną. Dokąd pozostajesz tajemnicą dopuszczasz zło i skazujesz się sam na cierpienie bo wszechświat nie ma w sobie litości by pochylić się nad Twoim niedorozwojem umysłowym (= brak wiedzy elementarnej o swej istocie) toteż spotyka Cię kara za błądzenie ( Prawo Naturalne ) 2. Poznanie Go jest przyjęciem tej wiedzy z bazy danych poprzez zapoznanie się z nią. Powiesz istnieje owszem opisany w tej bazie ale np. jeszcze się z nim nie zapoznałem i trudno jest mi się ustosunkować do Niego. 3. O! Poznałem Go i wreszcie wiem o co chodzi. Stał się dla mnie immanentny. Powiesz - nooo takiego Boga to ja mogę z radością przyjąć gdyż jest on wspaniałą religijną manifestacją moich humanistycznych, ludzkich potrzeb. Sam bym lepszego nie wymyślił i aż dziw bierze, że ktoś mógł zbudować taką realistyczną ideę Człowieka już 2000 lat temu i tak nim/nią wymiatać na kartach Ewangelii. Ale zaraz, chwileczkę, o czym piszą moi koledzy? O co oni się spierają z katolikami ? Co oni są niepoważni, nie wiedzą czym jest Bóg NT?
>Czemu akurat z tym, a nie z tym z ST? A w ogóle jest ich więcej, niż jeden?
Wybitna zgodność modelu z rzeczywistością (mądrość) jest gwarantem skuteczności osadzania Go w dowolnej religii monoteistycznej poprzez upgrade. Czemu nie podstawienie/zastąpienie? Ano temu, że ludzie tworząc wizerunki Boga w przekonaniach religijnych nie musieli wcale znacząco odbiegać od modelu NT, który dla człowieka jest realnie ( niezależnie od woli ) optymalny. Padło na judaizm.
>Wstawiennictwo pozostaje bzdurą. Kumoterstwo? Protekcja? Traktowanie Boga jak głupka do pouczeń?
No weź teraz pod lupę to co napisałem wyżej i zestaw z Jezusem. Kim będzie/jest taki Jezus a kim NIE będzie/jest. Jaki to z niego supermen z tą swoją zbawienną dla ludzkości wiedzą. Podszywa się pod Syna ST bo jest synem Boga NT i ma z tego tytułu nie tylko prawo do tego ale i moralny obowiązek. Po co ? By uczynić z wyznawców ST (+/- judaizmu, żydów itp ) ludzi na swoje podobieństwo, a że jest wcieleniem Boga NT na tegoż też podobieństwo. I co proponujesz - je, pije, jest tylko w jednym miejscu o danej porze a wieczorem będzie zmęczony - ma nauczać jak cyborg bo jest Synem Bożym? Nie, no pewnie, że nie bo człowiek nie jest cyborgiem i z tego samego powodu można go zabić na krzyżu, można też poprosić by pomimo zmęczenia uczynił jeszcze jeden "cud". Mój Bóg zyskuje autorytet poprzez swój stosunek do mnie/człowieka i rzeczowy przepis na poprawę mojego/jego losu. To, że żyd i wszystko co jemu podobne więc i katolik oczekuje od Boga Urojonego więcej niż Bóg NT ma do zaoferowania jest wynikiem czarnej propagandy i szatańskiego acz koniecznego być może kompromisu skutkującego m. in tym co zaraz napiszesz:
>Opowiedz mi teoretyczną sytuację - np. ktoś ulega wypadkowi, np. wierzący ojciec ateisty z na ogół katolickiej rodziny. Zaczyna się korowód modlitw i wstawiennictw w wykonaniu moherowych ciotek, świętych specjalistów od wypadków, lokalnych i globalnych Matek Boskich.... Opowiedz konkretnie co się dzieje z uwzględnieniem świadomości Boga i wszystkich członków korowodu. Coś takiego.
Tam gdzie śpi rozum, budzą się demony. Opisałeś realne skutki posługiwania się kultem maryjnym - otóż o ile jest cenny przy stabilizacji zachowań populacji prostackiej moralnie względem modelu NT o tyle blokuje jej wyjście z tego stanu, ewolucję, rozwój moralny w kierunki ideału, ktorym w ujęciu populacyjnym jest Królestwo Niebieskie. Zauważ do tego wzywa Modlitwa Pańska widoczna w Ewangelii podczas gdy popularna Zdrowaśka, kłóci się często z wizerunkiem Maryi aktywnie współkreowanym przez wypowiedzi samego Jezusa. Podstawową linią obrony katolicyzmu przy Sądzie Ostatecznym, jest skuteczność w jaki rozpowszechniał ewangelie na cały świat i że robił to skutecznie bo bazował na zaspokajaniu "niskich" potrzeb populacji w tym podstawowej - obietnicy "lepszego życia po śmierci poprzez migrację Ja w inny wymiar z zachowaniem wspomnień z życia ziemskiego, doczesnego". W pierwszej chwili wydaje się to podłym oszustwem i brzydką manipulacją ale to nieprawda gdyż wszystko tu jest sprzężone z ludzką naturą i jej pierwotnym oddzwierzęcym stanem świadomości, który czyni takie postępowanie teoretycznie koniecznym. Ludzie dawni i ówcześni w większości żyją w silnie zakorzenionych, utrwalonych przekonaniach religijnych, których następstwa pokazałeś. Kim dziś jest Matka Boska? Postacią literacką, do której modlą się katolicy by modliła/wstawiła się w godzinie śmierci naszej gdy przecież jest już wtedy za późno by przeżyć spotkanie z Jezusowym Bogiem i mieć swój udział w Jego życiu wiecznym.
Zapraszam.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | > Dziewictwo Maryi wiąże się z jej> duchowym oderwaniem od Boga Ojca,> który jest Ojcem Jezusa.Co masz praktycznie na myśli pisząc, że Maryja była duchowo oderwana od Boga Ojca? > mimo, że już nauczał Maryja do końca> pozostała dziewicą w tym sensieW jakim sensie? Duchowym? Proszę dookreśl. A jak z sensem biologicznym dziewictwa Maryi? No wiesz... ten tego: mężczyzna, kobieta, akt miłości fizycznej i te sprawy  > (..) została wniebowzięta, zawsze dziewica,> co niczym szczytnym nie jestNie wiem czy masz świadomość kiedy powstał dogmat o dziewictwie Maryi. Sądzę że parę cytatów będzie tu pomocne, stąd min. wywodzą się wierzenia oraz dalsze dyskusje (w tym pośrednio Twoje przekonania): Cytat:W okresie stuletnich niemal kontrowersji ariańskich po Soborze nicejskim (325 r.) liczni obrońcy ortodoksji nicejskiej, tzn. Bóstwa Chrystusa - tak wschodni jak zachodni Ojcowie Kościoła - rozwijali jednocześnie nauczanie Kościoła dotyczące Marii, jej miejsca i roli w historii zbawienia. Podkreślano zwłaszcza Boże Macierzyństwo oraz pośrednictwo zbawcze. Podejmowano często temat nieustannego dziewictwa nie tylko ante partum (przed zrodzeniem), ale również in partu (w zrodzeniu) i post partum (po zrodzeniu). Akcentowano też szczególną godność Matki Zbawiciela, jej bezgrzeszność i doskonałość moralną. Sobór efeski (431 r.) był zwołany by rozwiązać spór chrystologiczny wokół poglądów Nestoriusza, patriarchy Konstantynopola. Zagadnienie jedności natur w osobie Chrystusa było ściśle związane z tytułem Marii jako Bożej Rodzicielki. Nestoriusz odmawiał tego tytułu Marii, nazywając ją Chrystotokos (dosł. Chrystusarodzica), określenie pokrewne do Anthropotokos (dosł. Człowiekarodzica). Zgromadzenie ojców soborowych w dniach 16 i 17 lipca 431 r., na IV i V-ej sesji przedyskutowało projekt listu do papieża Celestyna (zm. rok później w 432 r.) przygotowany przez Cyryla Aleksandryjskiego, w którym Maria nazwana została Theotokos. Treść listu została przyjęta przez zgromadzonych biskupów, otrzymując rangę uroczystego orzeczenia Magisterium Kościoła nt. prawd wiary. Czytamy w nim: Słowo osobiście narodziło się z Dziewicy (..) Źródło Wikipedia. łącząc pozdrowienia
|
|
|  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Źródło Wikipedia< Autor hasła pofantazjował sobie, a ty to wziąłeś za dobrą monetę. Cały ten wywód to totalne bzdury.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek_G (35558 punktów) | W uzupełnieniu: po tych wcześniejszych "luźnych" deklaracjach doszło później do konkretów, na Synodzie Laterańskim w Rzymie w 649 r. uchwalony dogmat II był "O Maryi zawsze Dziewicy", ogłosił go papież Marcin I. Czytamy w nim .m.in. "Ona poczęła bez nasienia, przez Ducha świętego i bez naruszenia porodziła Go i po Jego urodzeniu zachowała swe nienaruszone dziewictwo." Teraz czekam na Twoją wersję i pozdrawiam.
|
|
| | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Teraz czekam na Twoją wersję i pozdrawiam.< Wersję, jak doszło do a) nauki o dziewictwie czy b) wersję przebiegu Soboru w Efezie? Ad a: Początków dziewictwa Maryi należy szukać w Izajasza 7,14 i jego błędnego tłumaczenia z hebrajskiego na grecki. Przy tworzeniu Septuaginta hebrajskie alma, co niekoniecznie musi znaczyć dziewica, przetłumaczono parthenos, dziewica. Samo proroctwo Izajasza dotyczy wojny z 734 p.n.e. a nie przyszłego mesjasza. W pierwotnych ewangeliach Łk. i Mt. nie ma mowy o dziewictwie i duchu św., dlatego autorzy wypisali ród rodzinny od Dawida. Później dopisano ingerencję ducha św., pozostawiając jednocześnie Stammbuch i mamy słowo natchnione takie jakie mamy. Ad b.) Synod powołał cesarz Teodozjusz II ( jak wszystkie synody w tamtym czasie), anulował jego pierwotne decyzje a na koniec zamknął Nestoriusza i Cyryla. (Cyryl wsławił się jeszcze raz w 449 w Efezie, gdy zamordowano 40 000 tys. mieszkańców). "Papież" był jedynie patriarchą Rzymu, niczym więcej. Decyzje soborów były zatwierdzane przez cesarza a nie biskupa Rzymu.
|
|
|  | | Uriel_ (360 punktów) | > Co masz praktycznie na myśli pisząc, że Maryja była duchowo oderwana od Boga Ojca?> W jakim sensie? Duchowym? Proszę dookreśl.> A jak z sensem biologicznym dziewictwa Maryi?> No wiesz... ten tego: mężczyzna, kobieta, akt miłości fizycznej i te sprawy  Mimo, że jest fizycznie matką człowieka imieniem Jezus nie uczestniczy w kształtowaniu Człowieka Boga w osobie ludzkiej, którą wydała na świat tak ona jak i miliony innych matek. Może być szczęśliwa, że to jej dziecko stało się tym kim czytamy, przyjmujemy nawet umownie, że była zachwycona, że ma syna, którego równolegle usynowił Bóg poprzez Słowo, które w Jezusie stało się ciałem. Inaczej - wszystko to co czyniło z przeciętnego żyda Syna Boga NT nie pochodziło z Maryi. Jeżeli nie zmieniła się od narodzin syna aż do swej śmierci pozostała "zawsze dziewicą" dla podkreślenia, iż Jezus jest pierwszym z pierwszych a nie następstwem jakiejkolwiek mądrości duchowej swej matki. Problem kim był ojciec biologiczny? Otóż autor musiał go ukryć w "cudzie poczęcia" gdyż jego postać kłóciła się z przejrzystością przekazu tworzonego dla żydów w oparciu o ich religię. > Nie wiem czy masz świadomość kiedy powstał dogmat o dziewictwie Maryi.> Sądzę że parę cytatów będzie tu pomocne, stąd min. wywodzą się wierzenia oraz dalsze dyskusje (w tym pośrednio Twoje przekonania)Bazą jest ontologiczna koncepcja Człowieka NT czyli Duch Święty, w oparciu o którą napisano Ewangelie i która te Ewangelie, również niekanoniczne scala, łączy w jeden róznobarwny przekaz. Sam mogę napisać swoją na marginesie i nadać jej osobisty charakter. Osoby mające dostęp do bazy weryfikują zgodność przekazu z ideologią Człowieka NT tak mojej, Mateusza czy św. Wacka. Konflikty typu jak nazwać Maryję to przy tym żenujące spektakle, na które mogą sobie pozwalać animatorzy śledzący barbarzyńskie zachowania dzikich plemion, z którymi dyskusja o Człowieku wprost byłaby tragikomicznym zjawiskiem, podobnie jak dyskusja z żydami o poszanowaniu podstawowych wartości humanizmu świeckiego ok 2000 lat temu. Pzdr
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|