Racjonalista - Strona głównaDo treści
Miłosierdzie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
22-08-2014 11:44MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
Miłosierdzie
Ocena -3 na 3
W "Dzienniczku" św. Faustyny, Jezus powiedział do niej między innymi:

"Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Rozkosz Mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeśli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim. Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej...
W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca. Kar używam, kiedy Mnie sami zmuszają do tego; ręka Moja niechętnie bierze za miecz sprawiedliwości; przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

22-08-2014 12:49
 Ocena 13 na 13
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>"Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy.

Się załapię chyba.

>Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego.

Bonus na dzień dobry. Fajowo.

>Rozkosz Mi sprawiają dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia.

Aaa, to o to chodzi. Jesteśmy po to, żeby mu robić rozkosz. Jak ministrant proboszczowi. Czyli najważniejsze są popędy, żądze, ego i układ nagrody w niematerialnym mózgu. Jak się będziemy odwoływać do JEGO miłosierdzia, przepraszać, skamleć, prosić, poniżać się, lizać posadzkę i niematerialny tyłek to będzie miał rozkosz i nam nie zrobi brzydkiego kuku na wieczność. Ludzki Pan.

>Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia.

Przekupny jak mój Azor. Jak mu robię dobrze przysmakami, to zrobi wszystko i jeszcze więcej.

>Nie mogę karać, choćby ktoś był największym grzesznikiem, jeśli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim.

Zawsze to lepiej, niż w takim chociażby Auschwitz...

>Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej...

... no ale dużo jeszcze dużo musi popracować nad sobą, bo jednak mściwy.

>W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami.

Szczegół. Każdy ma jakieś swoje słabości.

>Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem.

to się nazywa ewolucja, ale nie wiem jak się to ma do czegoś z natury doskonałego.

>Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca. Kar używam, kiedy Mnie sami zmuszają do tego;

Nie chcem, ale muszem. Też nosi plakietkę z mamusią?

>ręka Moja niechętnie bierze za miecz sprawiedliwości;

to niech nie bierze, ktoś lub coś zmusi wszechmogącego? Odpuść se Dżizas, czy nie umiesz?

>przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia".

ludzki Pan.
22-08-2014 14:00 
 Ocena 1 na 5
Brzostowski (7067 punktów)
Przekaz ten jest bardzo prosty: najważniesza jest miłość i miłosierdzie. Dotyczy to niestety tylko wierzących, niewierzący bowiem nie może pokładać nadziei w miłosierdziu bożym. Możesz zatem być zbawiony, nawet gdyś łotr, pod jednym tylko warunkiem: wiara! A za wiarą w boga: zrozumienie winy, prośba i wybaczenie - miłość, miłosierdzie.

U Ciebie darkside, narazie się nie zanosi chyba na zbawienie, bo wiary nie widać. Ale może kiedyś...
22-08-2014 15:31 
 Ocena 7 na 7
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Przekaz ten jest bardzo prosty: najważniesza jest miłość i miłosierdzie. Dotyczy to niestety tylko wierzących,

hej,
Jeżeli dotyczy wyłącznie wierzących to nie ma to zupełnie nic wspólnego ani z miłością ani z miłosierdziem !
Ma natomiast wszelkie konotacje z rasizmem i dyskryminacją

Jeżeli bowiem będziesz uznawał się za Polaka to wybacze ci a jeżeli nie to ... spadaj !

Co taka postawa ma wspólnego z miłością i miłosierdziem ?

NIC a nawet więcej ... ABSOLUTNIE NIC !

makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
22-08-2014 20:33 
 Ocena 3 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Jeżeli dotyczy wyłącznie wierzących to nie ma to zupełnie nic wspólnego ani z miłością ani z miłosierdziem !
A skąd takie wnioski?
Bo nie pasowałoby to do Twojej wizji Boga? Bo Ty zabronisz Bogu kochać kogo zechce, ofiarować wieczność komu zechce, okazać miłosierdzie komu zechce? Makusiu.....!

>Ma natomiast wszelkie konotacje z rasizmem i dyskryminacją
Rasizmem?! Gdzie? Jak?
Dyskryminacją - tu częściowa zgoda. Na tle religijnym. A zgoda tylko częściowa, bo trzeba pamiętać kto tu rozdaje karty stanowiąc prawo.

>Jeżeli bowiem będziesz uznawał się za Polaka to wybacze ci a jeżeli nie to ... spadaj !
>Co taka postawa ma wspólnego z miłością i miłosierdziem ?
>NIC a nawet więcej ... ABSOLUTNIE NIC !
Ma, ma.
Niekoniecznie ze sprawiedliwością, ale z miłością i miłosierdziem czemu nie!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
22-08-2014 22:57 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)

>>Co taka postawa ma wspólnego z miłością i miłosierdziem ?
>>NIC a nawet więcej ... ABSOLUTNIE NIC !
>Ma, ma.
>Niekoniecznie ze sprawiedliwością, ale z miłością i miłosierdziem czemu nie!

Oj, taaak!
George Carlin wielokrotnie objaśniał tę zawiłość


Nikt do tej pory nie określił dokładnie momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota.
23-08-2014 00:52 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Bo nie pasowałoby to do Twojej wizji Boga?

hej,
Coś takiego mógłby wymyślić kolega Brzostowski ale wszechmocny , wszechwiedzący , wszechobecny miłosierny stworzyciel wszystkiego ... to jest tak nieprawdopodobne jak samo jego istnienie
Stworzyciel wszechświatów uzależnia zmiłowanie się nade mną od tego czy będą o nie błagał ?
I dlaczego miałby okazywać mi miłosierdzie , co ja jestem kryminalistą ?
Dobrego człowieka nie prosi się o litość on sam ma wystarczająco dużo współczucia
A boga trzeba błagać - Co to za kreatura ? Pfuj !
Proszę , proszę nie bij mnie ? Nie gwałć mnie ?
Wizja czegoś takiego prezentowana jest w serialu Stargate - tam są tacy bogowie pokazani . Bóg nie może tak postępować skoro jest dobrem . Dobro nie wymaga bicia pokłonów i uwielbiania ...
Ale zastanówmy się : Czy dobry bóg może postępować jak pedofil ? Jest wszechmocny ale przecież nie może czynić zła - chyba , że nie jest dobry - wtedy może czynić wszystko . A my tu z takim mamy do czynienia
No ale skoro nie jest dobrem ...
Masz racje może też jako wszechmocny być szatanem , czemu nie ?
Na całe szczęście nie istnieje
pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
23-08-2014 01:35 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>>Bo nie pasowałoby to do Twojej wizji Boga?
>Stworzyciel wszechświatów uzależnia zmiłowanie się nade mną od tego czy będą o nie błagał ?
Czyli uparcie powtarzasz to przed czym tak stanowczo i serdecznie przestrzegam: jeśli Bóg nie istnieje to nie dlatego, że nie odpowiada Twoim wizjom Boga!

To jeden z najgłupszych błędów popełnianych masowo w sporach z wierzącymi: licytacja na wizerunki wymyślonych Bogów. Bóg jest pojęciem z teizmów wziętym i należy toczyć polemikę na gruncie wyłącznie teizmu, nie przeciwstawiając mu swoich wizji Boga. Podważać, krytykować twierdzenia teizmu, ale nie "argumentami" ze swoich "wierzeń". Jest wolność wyznania i każdy może wierzyć choćby w Boga - ostatniego sukinsyna. Może Bóg wymyślony przez makusia byłby lepszy, ale dla dobra sprawy nie radzę stawać w szeregu akwizytorów różnych Bogów i licytować się czyj lepszy.

>I dlaczego miałby okazywać mi miłosierdzie , co ja jestem kryminalistą ?
Miłosierdzie nie musi przecież dotyczyć kryminalistów, ani być uwłaczające - to każdy bezinteresowny akt pomocy komuś w gorszej sytuacji. A Bóg jest przecież w takiej sytuacji, że każdy poza nim jest w gorszej. Dużo gorszej.

>A boga trzeba błagać - Co to za kreatura ? Pfuj !
Ale Bogu nie sprawia przyjemności nasze płaszczenie się tylko nasze zrozumienie owocujące naturalnym zwróceniem się po pomoc do kogoś najbliższego na świecie.

>Bóg nie może tak postępować skoro jest dobrem .
To dobry trop i trzeba nim chadzać - wskazywać sprzeczności wewnątrz religii, jej sprzeczności z resztą świata.

>>Rasizmem?! Gdzie? Jak?
>W świecie takiego boga gdzie nie popatrzysz widzisz tabliczki : Tylko dla moich wybrańców
>Sam naród wybrany jest rasizmem do kwadratu .
Nie a tu jednak rasizmu i już nie ma narodu wybranego.
Sam się nieraz zżymam, że pojęcie "ateizm" musi pomieścić i udźwignąć całą głupotę, nienawiść i strach wierzących, jestem wrogiem rzucania na barki religii ciężarów niesłusznych (jak ten rasizm właśnie).


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-08-2014 02:01 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)

>Ale Bogu nie sprawia przyjemności nasze płaszczenie się tylko nasze zrozumienie owocujące naturalnym zwróceniem się po pomoc do kogoś najbliższego na świecie.

hej,
A tutaj jest tak :

Przypomina mi się taki dialog z dowcipu nie do śmiechu:
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Jezus. Wpuść mnie.
- Czego chcesz?
- Chcę Cię zbawić.
- Zbawić? Od czego?
- Od tego co ci zrobię jak mnie nie wpuścisz.

Bóg stwarza problem , który tylko i wyłącznie on może jeśli zechce rozwiązać .
Stwarza wszechświat w którym on o wszystkim decyduje , nie podlegając żadnym determinacjom
Nie ma żadnej konieczności zbawienia czy potępienia - to Bóg uczynił je koniecznością a siebie ustawił na stanowisku jedynego sprawiedliwego a swe wyroki nieodwołalnymi - miłosierdzie i łaska są jego boskim kaprysem / wolą dowolnie uznaniową
A więc - sprawia mu przyjemność nasze płaszczenie czy nie ?
Analizując sytuacje można założyć , że sprawia bo inaczej stworzyłby inny świat w którym nasze płaszczenie się nie byłoby konieczne do koniecznego zbawienia

>Nie a tu jednak rasizmu i już nie ma narodu wybranego.

hej,
Ależ jest !
Chrześcijanie to nowy naród wybrany , szczególny , wyniesiony ponad inne
Zbawienie jest możliwe tylko przyjmując konkretną wiare
Każdy monoteizm jest wykluczający , dyskryminujący a poprzez to również rasistowski
A antysemityzm w kościele też nie pojawił się wraz z podmuchem wiosennego wietrzyku

pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
23-08-2014 11:24 
 Ocena 2 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Bóg stwarza problem , który tylko i wyłącznie on może jeśli zechce rozwiązać .
Pozory. Bóg stworzył nas takimi jakimi nas w swej niezmierzonej dobroci ukochał zanim nas stworzył: ułomnych jak cholera! I dał nam mechanizmy wyjścia i wolną wolę do tego wyjścia.
Najśmieszniejsze, że nie bardzo wiadomo po kiego to wszystko skoro i tak finałem będzie rzesza przebóstwionych w niebie już po Sądzie Ostatecznym. Z miłości do naszych ułomności? Tak przejściowej, która zniknie wraz z tymi ułomnościami?
Ale wiara nie musi mieć nic wspólnego z przyzwoitością, a z rozumem wręcz nie może.

>Stwarza wszechświat w którym on o wszystkim decyduje , nie podlegając żadnym determinacjom.
Zaiste jest to nader ciekawa kwestia (na tym punkcie np. poległa wiara jednego z tych, których swoją ingerencją wyleczyłem).
Czy Bóg nie podlega determinacjom? Przecież on (ten najbardziej dla nas upierdliwy - chrześcijański) istnieje od zawsze w trzech osobach (przecież Bóg nie rozmnaża się przez pączkowanie) z czego dwie są ściśle związane z Ziemią i ludźmi. To czy on mógł coś innego zrobić? Czy mógł się walnąć w swój boski, paranoiczny łeb z roztrojeniem jaźni i powstrzymać się przed tworzeniem cyrku, który w swoich chorych wizjach ukochał, a przejść od razu do efektu końcowego?
I tu próbuję też wałkować z wierzącymi kwestię początku tego wszystkiego. Bo ile Bóg czekał (w ramach jakiejś tam dowolnej zmienności niekoniecznie - to ukłon w stronę świata Pozaczasu - tożsamej z czasem w naszej czasoprzestrzeni) ze stworzeniem świata z ludźmi? Po jakich eonach przemyśleń pojawiła się ta nieodparta Miłość do jakichś pokurczów umysłowych i moralnych? Byłżeby Bóg taki opieszały w myślach i uczuciach? Zapewne zatem początek ludzkości nastał tuż tuż po (wiem, mój dobry Brzostowski, żem heretyk)... początku Boga...?
A bądź tu mądry i wtryń w bieg i logikę dziejów jeszcze Boskie przygody z wcześniejszymi tworami inteligentnymi: aniołkami i diabełkami!
Na takie pytania nie odpowiedział mi żaden wierzący, nawet tacy w kieckach co książki dla jeszcze głupszych od siebie piszą. Co najwyżej usłyszałem te bzdety o tajemnicach wiary, o nieogarnialności Boga itp. Nota bene kiedy słyszę te "argumenty" kwituję je stwierdzeniem: "czyli powtarzasz tu bezmyślnie pierdoły, za które nie bierzesz żadnej odpowiedzialności"

>A więc - sprawia mu przyjemność nasze płaszczenie czy nie ?
Ciągle nie i ciągle przestrzegam przed dyskutowaniem z wierzącymi własnymi emocjami. Skrucha i pokora są koniecznym produktem ubocznym zrozumienia niewłaściwości swej wcześniejszej postawy, a to owo zrozumienie Boga cieszy.

>Analizując sytuacje można założyć , że sprawia bo inaczej stworzyłby inny świat w którym nasze płaszczenie się nie byłoby konieczne do koniecznego zbawienia
Tu znowu grzęźniemy w meandrach ewentualnej determinacji. Nie wiadomo czy inny świat dałby tę docelową gromadkę w niebie. A może Bóg, choć dla nas to ciągle nieosiągalne mistrzostwo świata, ma ograniczenia uniemożliwiające mu stworzenie od razu produktu finalnego? Hę?

>Chrześcijanie to nowy naród wybrany , szczególny , wyniesiony ponad inne
Wierzący, chrześcijanie, katolicy mają wystarczająco dużo za uszami, żeby nie tworzyć na siłę wydumanych zarzutów.
Samo pojęcie narodu jest pojęciem nieścisłym i o ile można by od biedy uznać istnienie narodu chrześcijańskiego tylko na podstawie wspólnoty religijnej, częściowo społecznej (bo już na pewno nie ogólniej - kulturowej), pomijając aspekty etniczne, gospodarcze, polityczne to i tak uważam za zbyteczne i naciągane tworzenie z pojęcia naród synonimu pojęcia religia w znaczeniu organizacyjnym. Poza tym podstawą funkcjonowania narodu jest poczucie przynależności do niego w umysłach jego członków, a nie przypisywanie takiej przynależności przez postronnych.
Poza tym od takiego koślawego zdefiniowania narodu przeskoczyć do rasizmu to już odlot totalny! Może wygodnie Ci wywijać tęgim kijem rasizmu, ale to kij mocno wirtualny, sięgnij lepiej po równie tęgie ale realne.

>Każdy monoteizm jest wykluczający , dyskryminujący a poprzez to również rasistowski
Nie znam wszystkich monoteizmów. Katolicyzmowi z potrójnym Bogiem, Mamusią i czeredą świętych monoteizm przypisuję chyba tylko zwyczajowo...
W każdym razie generalnie zgadzam się z wykluczaniem, dyskryminacją, a z rasizmem ciągle nie. Zwłaszcza gdy zarówno w narodzie chrześcijańskim jak i w dyskryminowanym narodzie niechrześcijańskim (!?) są przedstawiciele wszystkich ras.

>A antysemityzm w kościele też nie pojawił się wraz z podmuchem wiosennego wietrzyku
Ale to specyficzna, całkiem osobna poezja.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-08-2014 18:33 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Poza tym od takiego koślawego zdefiniowania narodu przeskoczyć do rasizmu to już odlot totalny! Może wygodnie Ci wywijać tęgim kijem rasizmu, ale to kij mocno wirtualny, sięgnij lepiej po równie tęgie ale realne.
Cytat:


hej,
Oj chyba mi bardzo niewygodnie bo muszę się pod wpływem twych argumentów wycofać z mojej zbyt poetyckiej wizji narodu .

W każdym razie generalnie zgadzam się z wykluczaniem, dyskryminacją Cytat:


hej,
Mówiąc naród miałem na myśli zintegrowaną grupę . Nie ma tu mowy o związkach krwi lecz jest mowa o przynależności wyznaniowej nowego przymierza - chrześcijan , które właśnie pozostawiając żydowskie konteksty otworzyło się na wszystkich , którzy zechcą się do tego nowego narodu wybranego przyłączyć .
W sensie formalnym rasizm to co innego ale mam nadzieje że wytłumaczyłem się z tęgiego kija

pozdrawiam
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
niestadny (2492 punktów)

>Na takie pytania nie odpowiedział mi żaden wierzący,
Rozmawiałeś z kimś dobrze obcykanym ze Świadków Jehowy?
Tak się składa, że dziś miałem okazję zamienić kilka zdań z jednym z nich, Mieczysławem, często przechodzącym chodnikiem w drodze na spotkania. Sympatyczny gość. Akurat ciąłem żywopłot, kiedy się pojawił. Trochę nakręcił się argumentując, ale moją uwagę przykuły jego słowa o jednym świecie bez granic(chodziło oczywiście o świat po końcu świata) i równości wszystkich ludzi. Nawet zauważyłem, że wypisz wymaluj to samo mówią ateiści humaniści. Hahaha

Czy biblijny Jezus był humanistą?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
23-08-2014 21:42 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Rozmawiałeś z kimś dobrze obcykanym ze Świadków Jehowy?
Ba! Bo to raz?!

>Tak się składa, że dziś miałem okazję zamienić kilka zdań z jednym z nich, Mieczysławem, często przechodzącym chodnikiem w drodze na spotkania. Sympatyczny gość.
Ja też miałem takiego sympatycznego gościa (a całe życie mieszkam w blokach i kamienicach warszawskich, więc nie mam żywopłotu) co mnie ładne kilka miesięcy męczył, chodził po porady do starszych, wracał i po sposobie w jaki zniknął z mojego życia wnioskuję, że mógł także zniknąć ze zboru.
Dzięki dość długiej znajomości z ludźmi z którymi współpracowałem miałem okazję długo porozmawiać ze starszym ich zboru, ale zarówno z nimi jak i ich starszym byłem niecodziennie jak na mnie oględny, więc mało to owocne było.
Pojedynczych spotkań z "krawężnikami" to w sumie nie ma co liczyć, bo żadne nie rokowało na ciekawą dyskusję. M.in. trafiłem raz na parę, która przychodziła coś koło roku do mojej matki. Jak na nich trafiłem to ich trochę pomęczyłem, jak przyszedłem na następne spotkanie to wyszli po 5 minutach i już nie wrócili.
I o!
A com się ichnich pisemek naczytał to moje!

Na katolickich czy protestanckich ważniejszych forach dyskusyjnych też mam od dawna bany na zawsze.

>moją uwagę przykuły jego słowa o jednym świecie bez granic(chodziło oczywiście o świat po końcu świata) i równości wszystkich ludzi. Nawet zauważyłem, że wypisz wymaluj to samo mówią ateiści humaniści. Hahaha
Ateiści humaniści mówią o równości wszystkich ludzi na świecie po końcu świata? No, no...
Nie chciałbym natomiast sprawdzać co by mówili Świadkowie gdyby mieli siłę porównywalną z KK na ten przykład.

>Czy biblijny Jezus był humanistą?
Czy biblijny Jezus był?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
ale moją uwagę przykuły jego słowa o jednym świecie bez granic(chodziło oczywiście o świat po końcu świata) i równości wszystkich ludzi. Nawet zauważyłem, że wypisz wymaluj to samo mówią ateiści humaniści. Hahaha
>Czy biblijny Jezus był humanistą?

hej,
świadkowie mówią jedynie o równości tych , którzy wybiorą boga - nigdy nie mówią o równości jako takiej , o pluralizmie o nienaruszalnej podmiotowości jednostki . Dla tych , którzy boga nie wybiorą żadna równość nie jest przewidywana .

Jezus nie był humanistą - był kimś kto wieści bliski koniec świata i dzień sądu ostatecznego .
Tiwerdził , że tylko on jest jedyną drogą , ochroną przed surowymi karami boga jego ojca - karami nie za czynienie zła lecz za odrzucenie boga jako pana i władcy .

makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
23-08-2014 02:13 
 Ocena 6 na 6
spray (5875 punktów)

>Stworzyciel wszechświatów uzależnia zmiłowanie się nade mną od tego czy będą o nie błagał ?

Obrzydliwe nieporozumienie! Tylko ono kazałoby istocie trzęskiej, z aminokwasów powstałej, mniemać, iż dla szafarza gwiazd i galaktyk takie błagnia coś znaczą.
Niech się w prochu tarza i zapomni o wszelkiej godności!
Niech głupi łeb posypuje prochem przodków!
Kto niby ma to zauważyć? Ten, co gwiazdy, jak szafy przestawia?

A przestawia ktoś?

Tak tylko pyteam

Nikt do tej pory nie określił dokładnie tego momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota domowego.
23-08-2014 02:31 
 Ocena 5 na 5
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)

>Kto niby ma to zauważyć? Ten, co gwiazdy, jak szafy przestawia?
>A przestawia ktoś?
>Tak tylko pyteam

hej,
Ponieważ jeszcze nie śpię to odpowiem

Z jednej strony mamy Stwórcę Wszystkiego
Z drugiej strony mamy człowieka stwórce młotka

I ten stwórca młotka twierdzi , że Stwórca Wszystkiego całe to wszystko stworzył dla niego
Po to aby go zbawiać , aby go potępiać , aby mu zabraniać się kochać , aby go zmuszać do mordowania innych , aby bolały go zęby , aby musiał trawić i wydalać , aby lubił promienie słońca na swojej twarzy , wiatr w swoich włosach , aby uwielbiał przytulać się do mamy

Jakie to wzruszające i smutne i naiwne ... ale niestety jest to też niewyobrażalna pycha i jednocześnie niewyobrażalny strach - strach pierwotny , organiczny , zwierzęcy przed grzmotem i błyskiem i ogniem i bólem i śmiercią

Fajnie byłoby gdyby ktoś dobry i rozsądny te szafy przestawiał - ale jak na razie takiego jeszcze nie wymyślono

dobranoc
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
spray (5875 punktów)
Stwórca młotka!
Genialne!



Dobranoc

Nikt do tej pory nie określił dokładnie tego momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota domowego.
23-08-2014 12:07 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>Z jednej strony mamy Stwórcę Wszystkiego
>Z drugiej strony mamy człowieka stwórce młotka
A od kiedy to młotek nie zalicza się do wszystkiego?
Poza tym pamiętaj, że Bóg nie stworzył wszystkiego. Młotek - tak. Bez Boskiej pomocy człowiek nie wymyśliłby młotka. Bez Boskiej za to pomocy, nawet wbrew Boskiej woli i pragnieniom człowiek może wymyślić zło. Jedynie zło - ten absolutny wyjątek poza stworzeniem Boskim.
I to wcale nie jest zabawne, to jest przerażająca miara samoupodlenia, w jakim tarzają się z lubością chrześcijanie, a już na pewno katolicy: jak zrobią co dobrego - wyłączna zasługa Boga, jak zrobią co złego - ich wyłączna wina.
Ten sam myk czarna sotnia stosuje gdzie tylko może w rozliczeniach ziemskich: ksiądz zrobi co dobrego - chwała Boga i Kościoła, ksiądz zrobi co złego - jego prywatna sprawa i odpowiedzialność.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-08-2014 01:01 
 Ocena 3 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Rasizmem?! Gdzie? Jak?

hej,
W świecie takiego boga gdzie nie popatrzysz widzisz tabliczki : Tylko dla moich wybrańców
Sam naród wybrany jest rasizmem do kwadratu .
Chrześcijanie uczynili z siebie również naród wybrany i dlatego dla mnie są to konotacje narodowe bliskie rasistowskim
Rasizm opiera się na wykluczeniu i dyskryminacji a z tym mamy w wypadku wiary i religii do czynienia - Religia wyklucza i dyskryminuje
pozdrawiam serdecznie
może zbyt poważnie - za co przepraszam
poprawie się
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
26-08-2014 13:36 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>>Jeżeli dotyczy wyłącznie wierzących to nie ma to zupełnie nic wspólnego ani z miłością ani z miłosierdziem !
>A skąd takie wnioski?
>Bo nie pasowałoby to do Twojej wizji Boga?

-To nie pasuje do chrześcijańskiej wizji boga, a takiej dotyczy ten wątek.

Cytat:
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 44-48).


>Bo Ty zabronisz Bogu kochać kogo zechce, ofiarować wieczność komu zechce, okazać miłosierdzie komu zechce? Makusiu.....!
-Bóg jakoby sam mówi, że mamy być jak on, kochać wszystkich, nawet nieprzyjaciół, więc i chyba niewierzących, jak on to rzekomo czyni. Więc jeżeli to miłosierdzie i miłość nagle mają dotyczyć tylko wierzących, to jest to ewidentna sprzeczność z zacytowanym fragmentem ewangelii wg. Mateusza. Ale to nic nowego, ani dziwnego, że wiara oparta na biblii jest pełna sprzeczności i sam bóg się ze sobą kłóci.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Ale to nic nowego, ani dziwnego, że wiara oparta na biblii jest pełna sprzeczności i sam bóg się ze sobą kłóci.

pozdrawiam
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
27-08-2014 12:30 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>-To nie pasuje do chrześcijańskiej wizji boga, a takiej dotyczy ten wątek.
Jeśli już to katolickiej i to też niekoniecznie, bo Urząd Nauczycielski Kościoła nie nakazuje wiary w prywatne objawienia, a takim jest wizja Faustyny.

I jakoś chrześcijanom cytat z Mateusza ciągle pasuje do ich wizji Boga z jego miłością i miłosierdziem. To chrześcijanie mają kochać nieprzyjaciół by zasłużyć na zbawienie, ale nie ma tu obietnicy, że także nieprzyjaciele będą kochać ich (oraz Boga jak Bóg ich kocha) i zasłużą tym samym na zbawienie.
Zwróć uwagę na zdanie makusia, do którego odnosi się moja wypowiedź: Jeżeli dotyczy wyłącznie wierzących to nie ma to zupełnie nic wspólnego ani z miłością ani z miłosierdziem !, które nie ma zupełnie nic wspólnego ani z wizją chrześcijan, ani z rzeczywistością, w której miłość i miłosierdzie mogą być wybiórcze, obwarowane pewnymi warunkami.
A że to nie pasuje makusiowi do jego wizji Boga z wszechmiłością i wszechmiłosierdziem gdzie zbawienie mają z automatu wszyscy: wierzący i niewierzący, dobrzy i źli to problem makusia. I twierdzę, że byłoby lepiej, aby nie epatował tego typu swoimi problemami w dyskusjach z wierzącymi, ani nie próbował nakłonić do takiej postawy innych niewierzących.

>Więc jeżeli to miłosierdzie i miłość nagle mają dotyczyć tylko wierzących, to jest to ewidentna sprzeczność z zacytowanym fragmentem ewangelii wg. Mateusza.
Mam nadzieję, że już tak nie myślisz.
I nie żadne nagle. Tak w bajędach biblijnych i odbiblijnych było zawsze.

>Ale to nic nowego, ani dziwnego, że wiara oparta na biblii jest pełna sprzeczności i sam bóg się ze sobą kłóci.
A to prawda. Powinniśmy jednak pamiętać, żeby polemizować wyszukując sprzeczności w ICH opowieściach (pamiętając jednakże, że oni ze względu na swoje upośledzenie poznawcze zawsze mogą się odwołać do tajemnicy wiary i niezbadanych wyroków), a nie sprzeczności z opowieściami, które my jesteśmy w stanie wymyślić jako ładniejsze.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-08-2014 13:24 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>Zwróć uwagę na zdanie makusia, do którego odnosi się moja wypowiedź: Jeżeli dotyczy wyłącznie wierzących to nie ma to zupełnie nic wspólnego ani z miłością ani z miłosierdziem !, które nie ma zupełnie nic wspólnego ani z wizją chrześcijan,

-Ależ wizja chrześcijan powinna być i chyba jest taka jak w ewangelii. To na nią się przecież powołują, skąd mieli by mieć inne wizje? To chrześcijanie wierzą w nieskończone miłosierdzie boskie i powinni kochać wszystkich nawet nieprzyjaciół. Mają dążyć do doskonałości w tej miłości. A to, że ewangelia raz mówi tak, a raz siak to już nie wina makusia. Są fragmenty mówiące o miłosierdziu i miłości do wszystkich, jak i takie, które z tymi wartościami nie mają wiele wspólnego.

>ani z rzeczywistością, w której miłość i miłosierdzie mogą być wybiórcze, obwarowane pewnymi warunkami.
-A w innych miejscach ta miłość i miłosierdzie są obwarowane pewnymi warunkami.
-W każdym razie nie widzę tu wmuszania komuś swojej wizji wiary, lecz wykazywanie wewnętrznych sprzeczności tej religii i tego, że wcale nie prezentuje ona wartości, na które tak często się powołuje.
27-08-2014 14:27 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>-Ależ wizja chrześcijan powinna być i chyba jest taka jak w ewangelii.
Przed taką postawą właśnie mocno przestrzegam. Przed dyktowaniem jaka powinna być czyjaś religia. Przed wykazywaniem niedopasowania ich religii do swoich wizji.

>To na nią się przecież powołują, skąd mieli by mieć inne wizje?
A choćby z sufitu, albo z palca wyssać... mamy wolność religijną, czyż nie?
A choćby tacy katolicy potępiani za zbytni rozmach w źródłach wiary przez judaizm i inne sekty odjudaistyczne - oni głoszą oparcie swej wiary o Biblię, Tradycję i Objawienia. Naprawdę nie ma sensu dyktowanie ludziom jaka POWINNA BYĆ TWOIM ZDANIEM ich religia, zwłaszcza widząc do ilu różnic doktrynalnych prowadzi ich różna interpretacja zapisów biblijnych. TWOJA interpretacja tychże zapisów to naprawdę już dużo za dużo.

>To chrześcijanie wierzą
Przy czym każdy wierzy jednak jakoś po swojemu - to tak, dla porządku

>To chrześcijanie wierzą w nieskończone miłosierdzie boskie i powinni kochać wszystkich nawet nieprzyjaciół.
W nieskończone dla swoich, a nie dla wszystkich, wszak syna swego dał, aby każdy KTO W NIEGO WIERZY miał życie wieczne.
A powinni czy nie powinni, robią to czy nie robią - ich wola, ich ewentualnie piekło.

>Mają dążyć do doskonałości w tej miłości.
Wedle swojej wiary, a nie Twojej o niej opinii.

>A to, że ewangelia raz mówi tak, a raz siak to już nie wina makusia. Są fragmenty mówiące o miłosierdziu i miłości do wszystkich, jak i takie, które z tymi wartościami nie mają wiele wspólnego.
Tym bardziej bezzasadne jest próbowanie narzucania IM tych fragmentów, tych interpretacji, które MY uznamy za stosowne.

>-W każdym razie nie widzę tu wmuszania komuś swojej wizji wiary, lecz wykazywanie wewnętrznych sprzeczności tej religii i tego, że wcale nie prezentuje ona wartości, na które tak często się powołuje.
A ja właśnie to widzę i dlatego namawiam do ostrożności i skupiania się na wyboldowanej przeze mnie części Twojego zdania: niech w miarę możności odpowiadają za swoje twierdzenia.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
27-08-2014 15:18 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>>-Ależ wizja chrześcijan powinna być i chyba jest taka jak w ewangelii.
>Przed taką postawą właśnie mocno przestrzegam. Przed dyktowaniem jaka powinna być czyjaś religia. Przed wykazywaniem niedopasowania ich religii do swoich wizji.

-Tu już nic nie rozumiem. Gdzie tu dyktowanie komuś jaka powinna być jego religia? Religie już mają swoje "dyktanda". Wierzący je akceptują jako swoją wizję, a ktoś inny wykazuje sprzeczności tych wizji, a nie swojej. Ja nie mam swojej wizji żadnej religii tylko odnoszę się do wizji wierzących.

>>To na nią się przecież powołują, skąd mieli by mieć inne wizje?
>A choćby z sufitu, albo z palca wyssać...
-Ale islam jest wyssany z koranu, a chrześcijaństwo i judaizm z biblii. Zapytaj dowolnego hierarchę dowolnej religii, czy wierni mogą sobie coś wyssać z palca i uważać się za wyznawców ich religii.

>mamy wolność religijną, czyż nie?
-Jasne. Wolność polega na tym, że każdy może wierzyć w co chce, ale jak ktoś już sobie wybrał chrześcijaństwo, oczywiście z pomocą rodziców i otoczenia, to jednocześnie wybrał np. biblię jako podstawę tej religii i zgodził się, że nie będzie sobie niczego sam wysysał z palca. Nawet ewangelia mówi, że masz wolność wyboru, możesz w całości to słowo przyjąć albo w całości odrzucić, nie możesz sobie niczego dowolnie wysysać.

>Naprawdę nie ma sensu dyktowanie ludziom jaka POWINNA BYĆ TWOIM ZDANIEM ich religia, zwłaszcza widząc do ilu różnic doktrynalnych prowadzi ich różna interpretacja zapisów biblijnych. TWOJA interpretacja tychże zapisów to naprawdę już dużo za dużo.
-Nie ma mojej interpretacji. Ja jedynie spotykam się z gotowymi interpretacjami wierzących, wykazuję ich absurdalność, zadaję pytania i po prostu wymagam konsekwencji w myśleniu, bo to najlepszy sposób obalania wszelkich mitów.

>Przy czym każdy wierzy jednak jakoś po swojemu - to tak, dla porządku
-Po swojemu, ale w tego samego mesjasza, zbawienie, grzechy, świętych, w tę samą księgę....
30-08-2014 13:02 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>-Tu już nic nie rozumiem. Gdzie tu dyktowanie komuś jaka powinna być jego religia?
Że użyję słów Dyndalskiego: "Jaśnie pana własne słowo": Ależ wizja chrześcijan powinna być i chyba jest taka jak w ewangelii.
Wizja chrześcijan co najwyżej powinna być taka jaką sami deklarują.
Jeśli takiej figury słownej użyjesz w dyskusji z wierzącym dla wskazania mu możliwych błędów, dla zmuszenia go do szerszej refleksji to proszę bardzo, jednak nie powinno to być Twoim rzeczywistym przekonaniem. Pamiętaj że sporo religii opiera się w deklaracjach na ewangelii (Biblii) i są to jednak różne religie różnie chrześcijańską mitologię interpretujące i czy polepsza to Twoje o nich zdanie gdy postulowaną przez Ciebie powinność wypełniają?
Racjonalnemu rozmówcy nie wolno własnej interpretacji przedstawiać jako jedynie właściwej, która powinna być obowiązująca.
>Religie już mają swoje "dyktanda". Wierzący je akceptują jako swoją wizję, a ktoś inny wykazuje sprzeczności tych wizji, a nie swojej.
Religie w znaczeniu systemów organizacyjnych mają swoje dyktanda. Ludzie wierzący mają jednak swoje religie oparte na własnej wierze ( która jest zawsze sprawą indywidualną) oraz w różnej mierze na organizacyjnych dyktandach.
Ok 80 % Polaków deklaruje wiarę w Boga, zapewne zdecydowana większość z tego to ludzie uważający się za katolików czy innych chrześcijan, ale tylko mniej niż 50 % deklaruje wiarę w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, mniej niż 1/3 wiarę w czary Maryi czy Wojtyły... wiarę (osobistą każdego człowieka, a nie ma innej) od nakazów systemów religijnych dzieli najczęściej przepaść.
Sam znam katolików, dla których Jezus nie jest Bogiem, znam chrześcijan ewangelicznych, którzy wierzą w wielu Bogów (bo tak jest napisane w Biblii), jest choćby Brzostowski z bogiem z ewolucji wszechświata
,
> Ja nie mam swojej wizji żadnej religii tylko odnoszę się do wizji wierzących.
Po raz kolejny pochwalam i zalecam trzymanie się właśnie tego.

>-Ale islam jest wyssany z koranu, a chrześcijaństwo i judaizm z biblii.
Przypominam, że islam jest także wyssany z Biblii, a Koran to tylko kolejny sequel.

>Zapytaj dowolnego hierarchę dowolnej religii, czy wierni mogą sobie coś wyssać z palca i uważać się za wyznawców ich religii.
Nie muszę pytać, bo choćby hierarchowie KK sami głośno głoszą, że nawet ateista jest katolikiem skoro go kiedyś naznaczono piętnem święconej wody.

> jak ktoś już sobie wybrał chrześcijaństwo, oczywiście z pomocą rodziców i otoczenia, to jednocześnie wybrał np. biblię jako podstawę tej religii i zgodził się, że nie będzie sobie niczego sam wysysał z palca
No więc ciągle nie. Człowiek nie wybiera, ale realizuje to co mu dyktuje jego wiara, co najwyżej ma pewien dyskomfort z powodu rozbieżności własnej wiary z naukami swej organizacji religijnej, ale to nie boli - wierze człowiek nie jest w stanie się sprzeniewierzyć, zwyczajom i ględzeniu klechów natomiast najspokojniej w świecie!

>Nawet ewangelia mówi, że masz wolność wyboru, możesz w całości to słowo przyjąć albo w całości odrzucić, nie możesz sobie niczego dowolnie wysysać.
No właśnie, różne święte księgi mówią sobie co sobie chcą, a ludzie co chcą z nich biorą, zatem Twoje zdanie jest dobre jako środek do dyskusji wobec wierzącego deklarującego zgodność swej wiary z ewangelią, ale niedobre jako rzeczywisty pogląd, bo wierzący mają prawo do własnych wyborów/doborów i interpretacji.

>-Po swojemu, ale w tego samego mesjasza, zbawienie, grzechy, świętych, w tę samą księgę....
Ciągle jednak nie, a rozmaitość religii jest tego dowodem. i tego typu pogląd powinien być obcy racjonalnie myślącym, bo mimo istnienia pewnych ogólnikowych podobieństw po przyjrzeniu się szczegółom widać jednak w różnych religiach bardzo różnych Bogów, różnych Mesjaszy, różne święte księgi.
Tego typu sztuczkę stosują bardzo często wierzący dla nierozważania rozbieżności twierdzeń religijnych, np.katolik mówi, że muzułmanin wierzy w tego samego Boga, ale do głowy mu nie przyjdzie, żeby odmówić choć ze dwie rakaty dziennie i uznać, że czarować umie tylko Bóg i to bez żadnej pomocy Mamusi. Katolik w swej głupocie i pysze wynikającej z wiary po prostu wierzy, że muzułmanin wierzy w katolickiego Boga tylko mu się coś popierdanczyło w łepetynie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
30-08-2014 19:51 
 Ocena 3 na 3
KORUND (4922 punktów)
>>-Tu już nic nie rozumiem. Gdzie tu dyktowanie komuś jaka powinna być jego religia?
>Że użyję słów Dyndalskiego: "Jaśnie pana własne słowo": Ależ wizja chrześcijan powinna być i chyba jest taka jak w ewangelii.

>Wizja chrześcijan co najwyżej powinna być taka jaką sami deklarują.
-Jeśli ktoś ma inne wizje, niż deklaruje, to ewidentnie ma coś z głową i schizofrenia to będzie jeszcze pół biedy. W każdym razie jego wizje nie są wówczas warte dłuższego rozważania.

>Racjonalnemu rozmówcy
-Żadnego wierzącego nie uważam za racjonalnego rozmówcę. Nie mam zamiaru z żadnym z nich dyskutować zbyt poważnie, ani nawracać, tylko wskazać błędy w myśleniu i zwyczajnie wykpić, bo im się to należy.

>nie wolno własnej interpretacji przedstawiać jako jedynie właściwej, która powinna być obowiązująca.
-Nigdy i nigdzie nie zabraniałem religiantom przedstawiać własnych interpretacji, a ci z kolei chętnie to czynią, przedstawiając je jako jedynie słuszne i wcale się tego nie wstydzą, choć powinni.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
A że to nie pasuje makusiowi do jego wizji Boga z wszechmiłością i wszechmiłosierdziem

hej,
No co ty ?
Ja nie mam żadnej wizji boga - jestem ateistą .
Odnoszę się tylko do wieloznaczności , pluralizmu , różnorodności ... wyznaniowej
Jaką zasługą jest dla was kochać tylko tych , którzy was kochają ... ?
Jakie piękne pytanie ?
Ale zaraz potem jest :
Kto mnie nie wybierze wybierze śmierć i wieczne potępienie
To jest dylemat - opisuje to zresztą w nowym wątku który założyłem .

Po co ustawiasz nas w opozycji do siebie ?
Ja uważam , że się uzupełniamy
Jak ty sądzisz ? - Zaprzeczamy sobie ?

Proszę odpowiedz - to dla mnie ważne
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
22-08-2014 21:21 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>Jeżeli dotyczy wyłącznie wierzących to nie ma to zupełnie nic wspólnego ani z miłością ani z miłosierdziem!
>Ma natomiast wszelkie konotacje z rasizmem i dyskryminacją
>Jeżeli bowiem będziesz uznawał się za Polaka to wybacze ci a jeżeli nie to ... spadaj !
>Co taka postawa ma wspólnego z miłością i miłosierdziem ?
>NIC a nawet więcej ... ABSOLUTNIE NIC !
Makuś, Ty nie rozumiesz. Miłosierdzie boże jest dostępne dla każdego, kto tego miłosierdzia pragnie. Niewierzący nie może go pragnąć, bo NIE WIERZY w boga. Jak uwierzy to wówczas ma szansę, jak każdy wierzący.
23-08-2014 16:29 
 Ocena 1 na 1
Willmaster (423 punktów)
>>Miłosierdzie boże jest dostępne dla każdego, kto tego miłosierdzia pragnie.

Kłamstwo, czy niewiedza? Przecież pewna grupa inwalidów nie może liczyć na łaskę i zbawienie.
Cytat:
Pwt 23:2-3
2. Nikt, kto ma zgniecione jądra lub odcięty członek, nie wejdzie do zgromadzenia Pana.


Jak widzisz, tu sam Bóg ukazuje nam że w cale nie jest miłosierny pomimo tego co o sobie twierdzi w Biblii.

Po śmierci jest to co ma być.
astrotaurus (12445 punktów)

>Jak widzisz, tu sam Bóg ukazuje nam że w cale nie jest miłosierny pomimo tego co o sobie twierdzi w Biblii.
O, jerum pajtasz! Nie że w cale, ani w metry. I na pewno nie, że nie jest wcale miłosierny, ale że niekoniecznie zawsze wobec wszystkich. Należy tu raczej wysnuć wniosek, że można spoko zgniatać jądra i odcinać członki, ale innym, swoje zachowując nietknięte by podobać się Bogu (hmm).
I zwróć jeszcze uwagę, że tu nie ma mowy aby wielkość członka miała znaczenie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-08-2014 23:28 
 Ocena 2 na 2
Willmaster (423 punktów)
Jestem wszechmiłosierny, ale tylko czasami.

Po śmierci jest to co ma być.
23-08-2014 21:05 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

Mnie się wydaje, że makuś poszukuje Boga - i jest na dobrej drodze by go odnaleźć. Brak mu tylko(albo aż) wiary. Według mnie ma tu miejsce mechanizm wyparcia.
Makusiu, nie martw się . Nawet jeśli mówisz, że nie wierzysz, ale w głębi tzw. duszy wierzysz, to chrześcijański bóg(o ile istnieje), przejrzy Twoje myśli.

PS: Miało być w odpowiedzi na post Brzostowskiego, ale lepiej wprost.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
Episode_2 (3284 punktów)
>Mnie się wydaje, że makuś poszukuje Boga - i jest na dobrej drodze by go odnaleźć. Brak mu tylko(albo aż) wiary. Według mnie ma tu miejsce mechanizm wyparcia.
>Makusiu, nie martw się . Nawet jeśli mówisz, że nie wierzysz, ale w głębi tzw. duszy wierzysz, to chrześcijański bóg(o ile istnieje), przejrzy Twoje myśli.
Też mi się wydaje, że Bóg widząc jak Makuś łaknie boskiej sprawiedliwości, ulituje się i obdarzy Makusia łaską wiary.
24-08-2014 12:12 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)

>Też mi się wydaje, że Bóg widząc jak Makuś łaknie boskiej sprawiedliwości, ulituje się i obdarzy Makusia łaską wiary.

hej,
Bardzo dziękuje
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
24-08-2014 12:11 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Moja Wiara
Podstawą mojej wiary jest przekonanie że człowiek ma zdolność do przezwyciężania swych emocji destrukcyjnych , Jest zdolny do życzliwości i współczucia , posiada umiejętność do uczenia się , poszukiwania rozwiązań jak najmniej szkodliwych ... że ma zdolność do rezygnacji z wykorzystywania swej przewagi i poszukiwania rozwiązań kompromisowych w których wzajemny szacunek jest podstawą owych rozwiązań ... jest zdolny do krytycznej analizy tak zwanych automatyzmów czyli oczywistości ..
Wiara wierzących polega raczej na wierze w swoje własne osobiste zbawienie . To jest ten fundament . Nie wiara w to , że będziemy lepsi , mądrzejsi , wrażliwsi , etyczni ale w zbawienie mimo przywar , wad i grzechów .
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
22-08-2014 15:43 
 Ocena 6 na 6
setarkos (10757 punktów)
>.. Dotyczy to niestety tylko wierzących, niewierzący bowiem nie może pokładać nadziei w miłosierdziu bożym. Możesz zatem być zbawiony, nawet gdyś łotr, pod jednym tylko warunkiem: wiara!
Zatem "na tamtym świecie" zbawieni wierzący nie będą się wtrącać do potępionych niewiernych i ich na swoją stronę przeciągać? Nie będzie żadnej ewangelizacji?
Jeśli tak, to dlaczego takiego niebiańskiego modelu nie przenieść już dziś na ziemski łez padół i np. klejnot religii chronić za murami kościelnymi (zamiast wciskać gdzie się da, narażając na profanację)?
Brzostowski (7067 punktów)
>>.. Dotyczy to niestety tylko wierzących, niewierzący bowiem nie może pokładać nadziei w miłosierdziu bożym. Możesz zatem być zbawiony, nawet gdyś łotr, pod jednym tylko warunkiem: wiara!
>Zatem "na tamtym świecie" zbawieni wierzący nie będą się wtrącać do potępionych niewiernych i ich na swoją stronę przeciągać? Nie będzie żadnej ewangelizacji?
Cholera wie, nie byłem tam, to nie wiem. Jest to jednak prawdopodobne, że w piekle nie będzie ewangelizacji.
>Jeśli tak, to dlaczego takiego niebiańskiego modelu nie przenieść już dziś na ziemski łez padół i np. klejnot religii chronić za murami kościelnymi (zamiast wciskać gdzie się da, narażając na profanację)?
Ktoś Ci wciska klejnot religii? Napisz kilka przykładów, ja nie dostrzegam takiego wciskania. Owszem, oferta leży na stole, ale czy ktoś na siłę komuś to wciska?
24-08-2014 11:28 
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)
>>> "na tamtym świecie"
>Cholera wie, nie byłem tam, to nie wiem.
Jak się nie wie, to nie sposób twierdzić, że wiara w któreś z bóstw zbliża do "zbawienia" (cokolwiek by znaczyło to zabawne słowo).
>Ktoś Ci wciska klejnot religii?
Chodzi o zasady, nie o mnie (ale dzięki za troskę, choć udaje mi się omijać macki religii).
>Napisz kilka przykładów
Mogę podać wydumane kontrprzykłady - załóżmy np. że:
- w kościołach organizowane jest obowiązkowo nauczanie ewolucji, za które płacą same kościoły (pomimo że nie mają kontroli programowej nad treściami lekcji biologii),
- w każdym budynku kościelnym wisi godło państwowe,
- w przybytkach religijnych rezyduje przedstawiciel armii cywilnej (na podobieństwo kapelanów w wojsku polskim),
...
Czy byłoby to wtrącanie (wciskanie) się w religię?
25-08-2014 16:28 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>>> "na tamtym świecie"
>>Cholera wie, nie byłem tam, to nie wiem.
>Jak się nie wie, to nie sposób twierdzić, że wiara w któreś z bóstw zbliża do "zbawienia" (cokolwiek by znaczyło to zabawne słowo).
Setarkos, tutaj chodzi o coś, co nazywasz wiarą. Wierzący "twierdzi" coś, bo w to wierzy, a nie dlatego, że to wie.
>Chodzi o zasady, nie o mnie (ale dzięki za troskę, choć udaje mi się omijać macki religii)...
>Czy byłoby to wtrącanie (wciskanie) się w religię?
Straszne to jest! Jak z tym żyć!? Poważnie: religia w Polsce i to co z nią jest związane w naszym kraju to wynik procesów historycznych, rozwoju kultury. Nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do kościoła, do wiary, do bycia chrześcijaninem. A to, że są pozostałości w państwie, silnego wpływu Kościoła, to naturalne dla Polski. Nie przesadzaj z tym wciskaniem religii.

25-08-2014 17:36 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)
>Setarkos, tutaj chodzi o coś, co nazywasz wiarą. Wierzący "twierdzi" coś, bo w to wierzy, a nie dlatego, że to wie.
Rozwiń to nieco. Co wierzący rozumie pod różnicą między wierzeniem a "wiedzeniem"? Czy wierzący wedle Twojego rozróżnienia potrafi na pytanie o obiekt swej wiary powiedzieć: "nie wiem"?
Bo moim zdaniem wiara to jest właśnie taki specyficzny, absurdalny rodzaj wiedzy a priori. Wierzący "wie" na podstawie wiary. W ogóle upośledzenie zdolności poznawczych wiarą zasadza się na tym, że wierzący nie jest w stanie odróżnić opisu stanu swego umysłu (swej wiary) od opisu stanu świata poza umysłem (wiedza). Utożsamia pojęcia wiedzy i wiary by nie dopuścić do siebie myśli, że historyjki jego religii to może być ściema.

>religia w Polsce i to co z nią jest związane w naszym kraju to wynik procesów historycznych, rozwoju kultury.
Dla jasności jedynie dorzucę, że ten rozwój kultury zawiera w sobie także "rozwój" ciemnoty, wstecznictwa, nietolerancji itp.

>A to, że są pozostałości w państwie, silnego wpływu Kościoła, to naturalne dla Polski.
Pozostałości, powiadasz? Popatrz, popatrz, kilka dziesiątków lat żyję w tym katolickim grajdołku, a tylu pozostałości nigdy wcześniej nie widziałem....

> Nie przesadzaj z tym wciskaniem religii.
Bo widzisz, do religijnych łbów niezwykle trudno dociera prawda, że wolność religijna INNYCH ludzi polega także na prawie do wolności OD ICH religii. Bez względu na to co Brzostowski w swym zadowoleniu z siebie raczy lub nie uznać za przesadę. Czyż na przykład jakieś zafajdane Chazany i ich apologeci byliby w stanie uznać za przesadę cokolwiek ze swej pychy i głupoty? I co? Referendum wśród wierzących dla uzgodnienia co przesadą jest, a co nie jest? Czy wolna ręka dla każdego wierzącego a chętnego warchoła by wedle swojego widzimisię reglamentował cudzą wolność?
Temu to cywilizowane państwa po prostu pozostawiają religie w sferze wolności swych obywateli nie pozwalając nikomu terroryzować niczym nikogo.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
niestadny (2492 punktów)

>>Bo moim zdaniem wiara to jest właśnie taki specyficzny, absurdalny rodzaj wiedzy a priori.
Przedostatnio pojawili się Świadkowie Jehowy w ilości trzy sztuki. Chłopak z dziewczyną i nieco starszy od nich gość około czterdziestki. Pierwsze moje pytanie brzmiało: "Co to jest wiara?" - na co młody: "Dlaczego Pan pyta? - Ano dlatego, że interesuje mnie definicja tejże. Czy mógłby ją Pan podać? Jakiś cytat z Biblii?"
No i mam! Cytat:
A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.
Hebr.11,1


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
25-08-2014 23:43 
 Ocena 7 na 7
astrotaurus (12445 punktów)

>No i mam! Cytat:
A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.
Hebr.11,1

Sam chętnie te słowa Szawła (czy też Boga samego) serwuję różnym wierzącym. Definicja to może niezbyt precyzyjna, ale niepozostawiająca wątpliwości co do istoty zjawiska nazwanego wiarą - to jest PEWNOŚĆ. Pewność co do prawdziwości pewnych twierdzeń - prawdziwości niemożliwej do udowodnienia.
Wierzący najczęściej próbują maskującym bełkotem rozmydlić istotę wiary, zrobić z niej jakąś niesłychaną, wyższego rodzaju pracę mózgową, a to jest zawsze tylko bezrozumna pewność, że głoszone bzdety są prawdą.
I kładę nacisk na fakt, że wyłącznie tak rozumiana wiara jest bazą na której buduje się religie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-08-2014 06:57 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Wiara to przekonanie , nadzieja na to , że : Cytat:
[font=Times New Roman]Bóg stwórca wszechświata MNIE kocha , zostanę przez niego ZBAWIONY , będę miał życie wieczne , dobrze mi będzie [/font
]... nic innego nie jest tak ważne jak to co wymieniłem .
A że jest to trochę wstydliwe bo bardzo egocentryczne nie jest zbyt często przywoływane .
Wierzący nie przyznaje się chętnie do tego zestawu oczekiwań ale zaprzeczyć temu po prostu nie jest w stanie .
Biblii właściwie mogłoby nie być lub mogłaby zostać sprowadzona do tych kilku oczekiwań

makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
26-08-2014 10:27 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Wiara to przekonanie , nadzieja
Słowo wiara używane jest jako synonim wielu innych słów jak właśnie przekonanie czy nadzieja, albo chciejstwo, oczekiwanie, ocena prawdopodobieństwa itd., itp.
Wiary jako pewności nie da się nazwać innym słowem.
Przekonanie pewnością być nie musi, nadzieja nigdy nie jest, a wiara zawsze. Powtórzę: wiara, na której budowane są religie.
Wiara z poetyckich, metaforycznych, czy często po prostu pseudointelektualnych konstrukcji w stylu "wierzę w człowieka" przy omawianiu kwestii religii mnie nie interesuje i staram się wyraźnie oddzielić wiarę, która jest tylko nieudolnym, nieadekwatnym synonimem innych pojęć od wiary, która żadnego innego pojęcia nie zastępuje i sama nie da się zastąpić.

Zwróć uwagę na to, nad czym się gładko prześliznąłeś:Cytat:
Bóg stwórca wszechświata
Skupiłeś się na przekonaniu i nadziei, a nie zauważyłeś wiary!
Ten cytat przedstawia zaś obiekty wiary:
Bóg jest.
Bóg jest stwórcą wszechświata.
I z tymi twierdzeniami dyskusji nie ma. Co do nich jest PEWNOŚĆ.

Cytat:
Bóg (...) MNIE kocha , zostanę przez niego ZBAWIONY , będę miał życie wieczne , dobrze mi będzie
>.. nic innego nie jest tak ważne jak to co wymieniłem
Ważne przy omawianiu kwestii tytułowego miłosierdzia, ale mylące przy ustalaniu czym jest w ogóle wiara.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-08-2014 11:13 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
wszechświata[/cytat]Skupiłeś się na przekonaniu i nadziei, a nie zauważyłeś wiary!
>Ten cytat przedstawia zaś obiekty wiary:
>Bóg jest.
>Bóg jest stwórcą wszechświata.
>I z tymi twierdzeniami dyskusji nie ma. Co do nich jest PEWNOŚĆ.

hej,
Zauważ , że gdyby wiara nie obsługiwała nadzieji na spełnienie życzeń tzn. zbawienie , życie wieczne , szczęście wieczne itd. to nikogo by nie obchodziło czy Bóg jest czy go nie ma , Jeżeli Bóg ani nie karze ani nie nagradza właściwie nie wywołuje żadnych emocji , jest bytem obojętnym , Dopiero kiedy zaczyna bezpośrednio wpływać na nasze życie staje się pierwszoplanowym graczem . Robisz błąd oddzielając jedno od drugiego , i traktując życzenia i nadzieje jako drugorzędne - tak mi się wydaje . Właściwie ludziom jest całkiem obojętne w co wierzą byleby mieli nadzieje , że to coś zaspokoi ich potrzeby . To jest źródło wiary najpotężniejsze i pierwotne - reszta to próba racjonalizacji .
pozdrawiam serdecznie
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
astrotaurus (12445 punktów)

>Zauważ , że gdyby wiara nie obsługiwała nadzieji na spełnienie życzeń tzn. zbawienie , życie wieczne , szczęście wieczne itd. to nikogo by nie obchodziło czy Bóg jest czy go nie ma ,
Dla porządku zauważam, że wiara (taka sensu stricto!) może obsługiwać ideologie nie tylko religijne.
I zauważam, że w wierzeniach wielu ludzi jednak są bogowie deizmów, bez obietnic.

>Robisz błąd oddzielając jedno od drugiego , i traktując życzenia i nadzieje jako drugorzędne - tak mi się wydaje .
Nie rozumiem o co Ci chodzi z tym rozdzielaniem. Ja po prostu odróżniam zjawiska, które nie są tożsame. Odróżniam wiarę od nadziei nawet jeśli konkretna nadzieja na konkretnej wierze bazuje. I ciągle twierdzę, że nadzieja na zbawienie jest drugorzędna, wtórna , pochodna od wiary w samo zjawisko zbawienia.
A że człowiek wierzący zajmuje się tym jak będzie w niebie i jak je w ogóle osiągnąć jest oczywiste, bo istnienie Boga obiecującego niebo jest dla niego pewnikiem. Ważnym, najważniejszym.

>Właściwie ludziom jest całkiem obojętne w co wierzą byleby mieli nadzieje , że to coś zaspokoi ich potrzeby . To jest źródło wiary najpotężniejsze i pierwotne - reszta to próba racjonalizacji .
Tu zgoda, dlatego religia wykorzystując podatność umysłów na wiarę jest zjawiskiem lokalnym. Każdy łyka lokalnego Boga lokalnymi zabobonami i do końca życia jest z siebie zadowolony.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
26-08-2014 15:09 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Dla porządku zauważam, że wiara (taka sensu stricto!) może obsługiwać ideologie nie tylko religijne.
Cytat:

Tak i ja uważam
Cytat:
I zauważam, że w wierzeniach wielu ludzi jednak są bogowie deizmów, bez obietnic
.
Chyba nie istotne w zestawieniu z monoteizmem . To raczej Bóg poetów i naukowców .
Cytat:
I ciągle twierdzę, że nadzieja na zbawienie jest drugorzędna, wtórna , pochodna od wiary w samo zjawisko zbawienia.

Nie ma wiary w zbawienie bez nadzieji na zbawienie
Cytat:
Każdy łyka lokalnego Boga lokalnymi zabobonami i do końca życia jest z siebie zadowolony.

Wiara jako taka występuje globalnie , nie jest lokalną specyfiką

makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
27-08-2014 10:26 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie ma wiary w zbawienie bez nadzieji na zbawienie
Hmmmm.... nie ma nadziei na zbawienie bez wiary w zbawienie.
I tak to działa: najpierw w ogóle opcja zbawienia, a dopiero potem szansa na uczestnictwo w tej opcji.
Choć zapewne przed wiekami było jak mówisz: motorem powstawania religii było pragnienie czegoś lepszego, od znojnej codzienności.

>Wiara jako taka występuje globalnie , nie jest lokalną specyfiką
Wiara tak, ale konkretne religie funkcjonują lokalnie, są przekazywane lokalnie, we własnym środowisku od najbliższej rodziny poczynając. Nawet w dobie dostępu do informacji globalnej w rodzinie katolickiej wyrasta katolik itp.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
25-08-2014 18:04 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Poważnie: religia w Polsce i to co z nią jest związane w naszym kraju to wynik procesów historycznych, rozwoju kultury. Nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do kościoła, do wiary, do bycia chrześcijaninem. A to, że są pozostałości w państwie, silnego wpływu Kościoła, to naturalne dla Polski. Nie przesadzaj z tym wciskaniem religii.
kulisyrzec(*)-katolicki-wstydliwe-fakty-22/

@@@
.
22-08-2014 17:16 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Przekaz ten jest bardzo prosty: najważniesza jest miłość i miłosierdzie.
www.spowiedz.pl/pielgrzymka/101pyt.html
www.ultram(*)ffine_o_koniecznosci_wiary.htm
mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_12.htm

>Dotyczy to niestety tylko wierzących, niewierzący bowiem nie może pokładać nadziei w miłosierdziu bożym. Możesz zatem być zbawiony, nawet gdyś łotr, pod jednym tylko warunkiem: wiara! A za wiarą w boga: zrozumienie winy, prośba i wybaczenie - miłość, miłosierdzie.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,554311#w555618
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,444769#w447252
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,444769#w447263
www.fakt.p(*)-papiez,artykuly,212968,1.html

>U Ciebie darkside, narazie się nie zanosi chyba na zbawienie, bo wiary nie widać.
www.jezus.(*)rzezenie-wszystkich-czasow.htm

@@@
.
22-08-2014 21:25 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
Ma Pan jeszcze kilka linków? Dawaj Pan!
24-08-2014 11:06 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
22-08-2014 21:32 
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Niesamowity jest ten tekst pod ostatnim linkiem. Ale mają ludzie zryte berety. A jaka ekscytacja tą boską masakrą płynie z tego tonu i argumentacji. Ciekawe, co motywuje takich mściwych durniów? Chyba poczucie tego, że sami są tymi lepszymi, wybranymi, dobrymi i pięknymi. Tak się chyba dowartościowują i tym sycą. A już zwłaszcza tą sprawiedliwą, wieczną zemstą. Aż się palą do tego, żeby tym "gorszym" dojeb.ć.
22-08-2014 21:11 
 Ocena 5 na 5
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Przekaz ten jest bardzo prosty: najważniesza jest miłość i miłosierdzie. Dotyczy to niestety tylko wierzących, niewierzący bowiem nie może pokładać nadziei w miłosierdziu bożym. Możesz zatem być zbawiony, nawet gdyś łotr, pod jednym tylko warunkiem: wiara! A za wiarą w boga: zrozumienie winy, prośba i wybaczenie - miłość, miłosierdzie.

Ekscytujące! Nieskończone cierpienie, niekończone męki i nieskończona kara. Przez całą wieczność. Bez końca. Czyli Nieskończona Sprawiedliwość. Zadane to wszystko od Doskonałego Boga będącego Nieskończoną Miłością i Doskonałym Miłosierdziem. Już się nie mogę doczekać. Fajny koleś. Już miałem takiego podobnego. Kochał swoje żony potężnie i niewyobrażalnie. Dwie żony. To znaczy, najpierw jedną, a potem drugą. Cały czas okazywał tę miłość. No i czasami też sprawiedliwość. Jak ten Twój koleś. Podobnie to było połączone z karą, cierpieniem i mękami za nieposłuszeństwo i łamanie zasad. Jak pierwsza uciekła do Niemiec, to się znalazła druga i też doświadczyła tego bezmiaru miłości. Skończyła u psychiatry, a on w pierdlu. Ja zwiać nie mogę, a Jego nie zamkną, tylko wiecznie będą doświadczał Jego Sprawiedliwości. Bardzo ładna konstrukcja. Taka sensowna. Kwintesencja Boskiej Miłości. Szczyt szczytów. Genialne. Że też Żydzi jakoś na to nieskończone piękno nie wpadli w swojej starszej bajce...

>U Ciebie darkside, narazie się nie zanosi chyba na zbawienie, bo wiary nie widać.

No jeszcze by tego brakowało, żebym was musiał oglądać i znosić po śmierci i to przez całą wieczność. Wolę ten nieskończony wpierd.l od Największej Miłości.

>Ale może kiedyś...

No, też mam niezłą wyobraźnię. Na przykład, może kiedyś Korwin będzie socjalistą. Albo Terlik może porzuci rodzinę i oświadczy się Annie Grodzkiej. Albo może Oko włoży piórko w pupcię i pojedzie platformą na Paradzie Równości. Albo, co najlepsze, może Brzostowski finezyjnie odpowie wreszcie na wypowiedź Ojca Lesiotra
www.racjonalista.pl/forum.php/s,627117#w627322

>
Brzostowski (7067 punktów)
>>Przekaz ten jest bardzo prosty: najważniesza jest miłość i miłosierdzie. Dotyczy to niestety tylko wierzących, niewierzący bowiem nie może pokładać nadziei w miłosierdziu bożym. Możesz zatem być zbawiony, nawet gdyś łotr, pod jednym tylko warunkiem: wiara! A za wiarą w boga: zrozumienie winy, prośba i wybaczenie - miłość, miłosierdzie.
>Ekscytujące! Nieskończone cierpienie, niekończone męki i nieskończona kara. Przez całą wieczność. Bez końca. Czyli Nieskończona Sprawiedliwość. Zadane to wszystko od Doskonałego Boga będącego Nieskończoną Miłością i Doskonałym Miłosierdziem. Już się nie mogę doczekać. Fajny koleś...
Nie do końca chyba się rozumiemy.
Moja odpowiedź dotyczyła miłosierdzia bożego w kontekście tego co napisał autor wątku, czyli w kontekscie grzeszników. Jeśli ktoś jest złym człowiekiem, może odwołać się do bożego miłosierdzia i MOŻE uzyskać przebaczenie i zbawienie.

Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jesli żyje tak, jak by był wierzacy (przestrzega wartości chrześcijanskich). Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe.

Zatem odrzucenie tej miłości wprost (wiary) lub pośrednio i świadomie spotka się z karą. Jaka ta kara będzie i co to znaczy wieczna, tego nie wie nikt. Jeszcze czyściec jest!
>Albo, co najlepsze, może Brzostowski finezyjnie odpowie wreszcie na wypowiedź Ojca Lesiotra
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,627117#w627322

Dyskusje tego typu, sprowadzają się w sumie do tego samego: żonglerki "logiką", dlatego też nie odpowiadałem na ten post, a potem to i zapomniałem, ale skoro post otrzymał aż 12 plusów i Ty tak się tego domagasz, zapewniam Cię, że wkrótce odpowiem.
22-08-2014 23:33 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Moja odpowiedź dotyczyła miłosierdzia bożego w kontekście tego co napisał autor wątku, czyli w kontekscie grzeszników. Jeśli ktoś jest złym człowiekiem, może odwołać się do bożego miłosierdzia i MOŻE uzyskać przebaczenie i zbawienie.
Zgadza się, powyższy fragment można tak interpretować i jak najbardziej dotyczy on grzeszników. Ale z tego samego źródła, czyli od św. Faustyny pochodzi też wizja piekła: www.racjonalista.pl/forum.php/s,633349. Jeśli rozmawiamy sobie o wizjach Faustyny, to nie widzę powodu, żeby ograniczać się na najbardziej lajtowych fragmentów oderwanych od całości.

Jeśli ludzie kogoś skazują na karę śmierci to starają się go zabić szybko i humanitarnie, nie torturują go dożywotnio, choćby nawet opluł sędziów.
Więc chyba coś jest nie tak z tym boskim miłosierdziem. Nie wydaje Ci się?
Brzostowski (7067 punktów)
>Więc chyba coś jest nie tak z tym boskim miłosierdziem. Nie wydaje Ci się?
Nie. Bóg faktycznie jawi się jako srogi Pan, ale przecież każdy użytkownik fR ma możliwość przyjąć naukę Jezusa wprost (uwierzyć) lub pośrednio (być dobrym człowiekiem).

Decyzję zatem każdy podejmuje sam i UWAGA! Zawsze jest czas na nawrócenie (za życia). Zatem cokolwiek by człowiek nie zrobił, ma szansę na zbawienie. To nie jest miłość? Ale jak ktoś nie chce, trodno, przymusu nie ma.
23-08-2014 13:15 
 Ocena 8 na 8
Episode_2 (3284 punktów)
>>Więc chyba coś jest nie tak z tym boskim miłosierdziem. Nie wydaje Ci się?
>Nie. Bóg faktycznie jawi się jako srogi Pan, ale przecież każdy użytkownik fR ma możliwość przyjąć naukę Jezusa wprost (uwierzyć) lub pośrednio (być dobrym człowiekiem).
>Decyzję zatem każdy podejmuje sam i UWAGA! Zawsze jest czas na nawrócenie (za życia). Zatem cokolwiek by człowiek nie zrobił, ma szansę na zbawienie. To nie jest miłość? Ale jak ktoś nie chce, trodno, przymusu nie ma.

Wiesz, ofiary islamistów też mają czas na nawrócenie. Zawsze można przejść na islam, przestrzegać szariatu i uniknąć skrócenia o głowę, a nawet cieszyć się przywilejami.
Ale jak ktoś nie chce, trudno.
28-08-2014 01:15 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>>Więc chyba coś jest nie tak z tym boskim miłosierdziem. Nie wydaje Ci się?
>>Nie. Bóg faktycznie jawi się jako srogi Pan, ale przecież każdy użytkownik fR ma możliwość przyjąć naukę Jezusa wprost (uwierzyć) lub pośrednio (być dobrym człowiekiem).
>>Decyzję zatem każdy podejmuje sam i UWAGA! Zawsze jest czas na nawrócenie (za życia). Zatem cokolwiek by człowiek nie zrobił, ma szansę na zbawienie. To nie jest miłość? Ale jak ktoś nie chce, trodno, przymusu nie ma.
>Wiesz, ofiary islamistów też mają czas na nawrócenie. Zawsze można przejść na islam, przestrzegać szariatu i uniknąć skrócenia o głowę, a nawet cieszyć się przywilejami.
>Ale jak ktoś nie chce, trudno.
Pisałem o Jezusie (chrześcijaństwo), a nie o islamie, to inna bajka...
28-08-2014 11:29 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Pisałem o Jezusie (chrześcijaństwo), a nie o islamie, to inna bajka...
Nie widzisz analogii czy uważasz, że Jezusowi wszystko wolno?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Piszę o tym w nowym wątku : Religijny pluralizm
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
28-08-2014 14:56 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Pisałem o Jezusie (chrześcijaństwo), a nie o islamie, to inna bajka...
>Nie widzisz analogii czy uważasz, że Jezusowi wszystko wolno?
Różnica jest zasadnicza, oferta JEzusa leży na stole, możesz wziąć lub nie i nie grozi Ci za to obcięcie głowy.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Nie żartuj !
W islamie jest tak samo - Przyjmij oferte a zostaniesz nagrodzony !
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
28-08-2014 16:56 
 Ocena 5 na 5
Episode_2 (3284 punktów)
>Różnica jest zasadnicza, oferta JEzusa leży na stole, możesz wziąć lub nie
Możliwość przejścia na islam też jest dostępna dla wszystkich. Sporo osób przechodzi, więc nie jest to jakąś niemożliwością. Specjalnie dużego problemu z tym nie ma. Wiadomo, trzeba trochę dobrej woli i starania. Osoby zagrożone przez islamistów, np. mieszkające po sąsiedzku mają czas na przemyślenie tej możliwości. Przecież jeśli przyjmą islam i przyłączą się do nich to nic im nie grozi. Nie sądzę, żeby ktoś o tym nie wiedział. Dlaczego niektórzy tego nie robią?

>i nie grozi Ci za to obcięcie głowy.
Nie sądziłem, że rodzaj konsekwencji będzie tu jakimś problemem.
Oczywiście, że Jezus nie ucina głów. W całości wrzuca do piekła.
26-08-2014 13:59 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Decyzję zatem każdy podejmuje sam i UWAGA! Zawsze jest czas na nawrócenie (za życia). Zatem cokolwiek by człowiek nie zrobił, ma szansę na zbawienie. To nie jest miłość? Ale jak ktoś nie chce, trodno, przymusu nie ma.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,535805#w536944
www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0
www.racjonalista.pl/forum.php/s,466695#w468266
www.racjonalista.pl/forum.php/s,594071/z,0
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,598296#w598654

@@@
.
26-08-2014 14:09 
 Ocena 6 na 6
KORUND (4922 punktów)
>>Więc chyba coś jest nie tak z tym boskim miłosierdziem. Nie wydaje Ci się?
>Nie. Bóg faktycznie jawi się jako srogi Pan, ale przecież każdy użytkownik fR ma możliwość przyjąć naukę Jezusa wprost (uwierzyć) lub pośrednio (być dobrym człowiekiem).
-Nie można sobie wmówić wiary (pośrednio czy bezpośrednio), ani się zmusić do miłości. Oczywiście można udawać. Czy to bogu wystarczy? Przecież i tak go nie oszukamy, nieprawdaż? Dlaczego ci, którzy nie potrafią sobie wiary wmówić, mieliby być traktowani gorzej? Jest takie powiedzenie: "jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz." Dostaliśmy pewne zmysły do poznawania rzeczywistości. Jeżeli te zmysły, rzekomo dane przez Boga, widzą totalną sprzeczność między tym, w co karzą nam wierzyć, a rzeczywistością, którą też przecież stworzył bóg, to jak można taką wiarę sobie wmówić i gdzie tu wina niewierzącego, że nim jest?

>Decyzję zatem każdy podejmuje sam i UWAGA!
-A indoktrynacja dzieci nie ma tu znaczenia?

>Zatem cokolwiek by człowiek nie zrobił, ma szansę na zbawienie. To nie jest miłość?
-Czyli cokolwiek zrobisz będziesz zbawiony pod warunkiem, że wmówisz sobie wiarę, ale nie licz na zbawienie, gdy nie zdołałeś uwierzyć? To jest miłość?
26-08-2014 15:20 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>-Czyli cokolwiek zrobisz będziesz zbawiony pod warunkiem, że wmówisz sobie wiarę, ale nie licz na zbawienie, gdy nie zdołałeś uwierzyć? To jest miłość?

hej,
Powtarzam to jak mantre od kilku lat .
Twierdzenie , że sam akt wyznania wiary może unieważyć wszelkie zbrodnie i konsekwencje jest całkowitą porażką tak intelektualną jak i etyczną
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
28-08-2014 01:29 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>-Nie można sobie wmówić wiary (pośrednio czy bezpośrednio), ani się zmusić do miłości. Oczywiście można udawać. Czy to bogu wystarczy? Przecież i tak go nie oszukamy, nieprawdaż? Dlaczego ci, którzy nie potrafią sobie wiary wmówić, mieliby być traktowani gorzej? Jest takie powiedzenie: "jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz." Dostaliśmy pewne zmysły do poznawania rzeczywistości. Jeżeli te zmysły, rzekomo dane przez Boga, widzą totalną sprzeczność między tym, w co karzą nam wierzyć, a rzeczywistością, którą też przecież stworzył bóg, to jak można taką wiarę sobie wmówić i gdzie tu wina niewierzącego, że nim jest?
Pewien menel sprzed budki z piwem też kiedyś mi tak powiedział - bóg mnie takim stworzył i już! Tadaaaam!

A poważnie: masz wolną wolę i rozum, pracuj nad sobą, staraj się. Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, tzeba się postarać.
>>Decyzję zatem każdy podejmuje sam i UWAGA!
>-A indoktrynacja dzieci nie ma tu znaczenia?
Oczywiście, że ma. Idoktrynacja dotyczy jednak wierzących (a zatem oni już są /powinni być/ w tej miłości), a niewierzący dowiedziawszy się o Jezusie mogą juz bardziej samodzielnie zdecydowac.
>>Zatem cokolwiek by człowiek nie zrobił, ma szansę na zbawienie. To nie jest miłość?
>-Czyli cokolwiek zrobisz będziesz zbawiony pod warunkiem, że wmówisz sobie wiarę, ale nie licz na zbawienie, gdy nie zdołałeś uwierzyć? To jest miłość?
Nie rozumiesz. Wiary nie można sobie wmówić, musisz faktycznie uwierzyć, "czuć" wiarę całym sobą, "czuć" obecność boga, jego miłość, wtedy doznasz zbawienia, wymaga to jednak wcześniej czystego umysłu i myśli: pracy nad sobą. Zadasz pytanie - dlaczego tak ma być? Nie wiem, ale czuję to, wierzę i nic na to nie poradzę!
28-08-2014 08:46 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>Pewien menel sprzed budki z piwem też kiedyś mi tak powiedział - bóg mnie takim stworzył i już! Tadaaaam!
-Nie mówię o prostackich wymówkach by się staczać moralnie i intelektualnie. Jesteśmy stworzeni, tyle że przez proces ewolucji, a nie przez boga i wyposażeni w takie, a nie inne zmysły, by wystarczały do życia na tej planecie. Boga jednak nie widać, nie słychać i nie czuć. Wszystko ponad to to myślenie życzeniowe i zwykłe chciejstwo.

>A poważnie: masz wolną wolę i rozum,pracuj nad sobą, staraj się.
-Poważnie, to właśnie rozum, czyli umiejętność korzystania z mózgu, praca nad sobą i staranie się zrozumienia otaczającej rzeczywistości, powodują odrzucenie wszelkich idiotyzmów związanych wiarą i religiami.

>Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, trzeba się postarać.
-Do ciebie już przyszła?

>Oczywiście, że ma. Idoktrynacja dotyczy jednak wierzących
-Zaraz, zaraz, indoktrynacja tworzy wierzących. Dzieci nie rodzą się wierzącymi, stają się nimi pod wpływem indoktrynacji. Potem to trzeba się starać, pracować nad sobą, używać rozumu, by tego balastu się pozbyć.

>(a zatem oni już są /powinni być/ w tej miłości), a niewierzący dowiedziawszy się o Jezusie mogą juz bardziej samodzielnie zdecydowac.
-Niewierzący może dowiedzieć się o dziesiątkach religii, dlaczego miałby wybrać Jezusa? Poza tym normalny człowiek, który nie był tymi głupotami zarażony musiałby mieć jakiś dowody na prawdopodobieństwo jezusowych bajeczek, a tych nie ma. Jezus też się nie odzywa od ponad 2000 lat.

>>-Czyli cokolwiek zrobisz będziesz zbawiony pod warunkiem, że wmówisz sobie wiarę, ale nie licz na zbawienie, gdy nie zdołałeś uwierzyć? To jest miłość?
>Nie rozumiesz. Wiary nie można sobie wmówić, musisz faktycznie uwierzyć, "czuć" wiarę całym sobą, "czuć" obecność boga, jego miłość, wtedy doznasz zbawienia, wymaga to jednak wcześniej czystego umysłu i myśli: pracy nad sobą.
-A jeśli nie potrafię i nic z tych wysiłków, bo "rzeczywistość skrzeczy"?

>Zadasz pytanie - dlaczego tak ma być? Nie wiem, ale czuję to, wierzę i nic na to nie poradzę!
-Raczej zadam pytanie, na jakiej podstawie uważasz, że tak ma być? Bo się tu urodziłeś, gdzie wmawia się Jezusa od maleńkości? Skąd wiesz, że to co czujesz jest słuszne, a to co czują inni niesłuszne. Jezus ci się objawił? Gdybyś się urodził w np. Iraku, jeździłbyś teraz z czarną flagą dżihadystów i mordował niewiernych?
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Wszystko ponad to to myślenie życzeniowe i zwykłe chciejstwo.

hej,
Moja definicja człowieka świadomego
Chcechciej Chcącychcieć
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Brzostowski (7067 punktów)
>>Pewien menel sprzed budki z piwem też kiedyś mi tak powiedział - bóg mnie takim stworzył i już! Tadaaaam!
>-Nie mówię o prostackich wymówkach by się staczać moralnie i intelektualnie...
Ja też nie. Dla osoby niewierzącej to trudne do zrozumienia, ale miłość (oferta) boska wymaga wysiłku. Przykład z menelem miał Ci pokazać, że tak jak dla niego, ale też dla wielu innych (oferta, kariera, lepsze żcyie, szczęście, itd...) jest dostępne, gdy sami tego chcą. Jeśli nie chcą, nikt nie zmusza, ale ofertę pokazuje.

>... Wszystko ponad to to myślenie życzeniowe i zwykłe chciejstwo.
też, ale też po prostu wiara.
>>A poważnie: masz wolną wolę i rozum,pracuj nad sobą, staraj się.
>-Poważnie, to właśnie rozum, czyli umiejętność korzystania z mózgu, praca nad sobą i staranie się zrozumienia otaczającej rzeczywistości, powodują odrzucenie wszelkich idiotyzmów związanych wiarą i religiami.
Wiesz, jakoś mam rozum, korzystam z mózgu, ogarniam jako tako rzeczywistość, podobnie kilka miliardów ludzi i kurdę WIERZYMY!
>>Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, trzeba się postarać.
>-Do ciebie już przyszła?
Tak.
>>Oczywiście, że ma. Idoktrynacja dotyczy jednak wierzących
>-Zaraz, zaraz, indoktrynacja tworzy wierzących. Dzieci nie rodzą się wierzącymi, stają się nimi pod wpływem indoktrynacji. Potem to trzeba się starać, pracować nad sobą, używać rozumu, by tego balastu się pozbyć.
Posłużyłem się skrótem myślowym, masz rację - indoktrynacja tworzy wierzących.
>>(a zatem oni już są /powinni być/ w tej miłości), a niewierzący dowiedziawszy się o Jezusie mogą juz bardziej samodzielnie zdecydowac.
>-Niewierzący może dowiedzieć się o dziesiątkach religii, dlaczego miałby wybrać Jezusa? Poza tym normalny człowiek, który nie był tymi głupotami zarażony musiałby mieć jakiś dowody na prawdopodobieństwo jezusowych bajeczek, a tych nie ma. Jezus też się nie odzywa od ponad 2000 lat.
Bez wiary nic nie poradzisz, musisz mieć chociaż jakieś elementy dobrej woli uwierzenia. Przy takiej postawie, nawet gdybyś zobaczył, to byś nie uwierzył.
>>>-Czyli cokolwiek zrobisz będziesz zbawiony pod warunkiem, że wmówisz sobie wiarę, ale nie licz na zbawienie, gdy nie zdołałeś uwierzyć? To jest miłość?
>>Nie rozumiesz. Wiary nie można sobie wmówić, musisz faktycznie uwierzyć, "czuć" wiarę całym sobą, "czuć" obecność boga, jego miłość, wtedy doznasz zbawienia, wymaga to jednak wcześniej czystego umysłu i myśli: pracy nad sobą.
>-A jeśli nie potrafię i nic z tych wysiłków, bo "rzeczywistość skrzeczy"?
A próbowałeś? A co Ci tam skrzeczy? Bo mi nic nie skrzeczy.
>>Zadasz pytanie - dlaczego tak ma być? Nie wiem, ale czuję to, wierzę i nic na to nie poradzę!
>-Raczej zadam pytanie, na jakiej podstawie uważasz, że tak ma być? Bo się tu urodziłeś, gdzie wmawia się Jezusa od maleńkości? Skąd wiesz, że to co czujesz jest słuszne, a to co czują inni niesłuszne. Jezus ci się objawił? Gdybyś się urodził w np. Iraku, jeździłbyś teraz z czarną flagą dżihadystów i mordował niewiernych?
To bardziej skomplikowane, potrzebny byłby oddzielny wątek. Może w tym nowym Makusia coś napiszę.

Generalnie nie uważam że tak ma być. To źle postawiony problem. W boga trochę wierzę, a trochę opieram się na racjonalnych przesłankach. Natomiast chrześcijaństwo, właśnie dlatego, że tutaj sie urodziłem przemawia do mnie najmocniej, i nie obrażam się gdy mówią o mnie katolik, chociaż bardziej pasuje po prostu teista.

Niezaleznie od tego, czy urodziłbym się w Polsce czy w Iraku, szanse na to, że istnieje bóg byłyby takie same.
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Niezaleznie od tego, czy urodziłbym się w Polsce czy w Iraku, szanse na to, że istnieje bóg byłyby takie same.


hej,
Zdecyduj się prosze !
Wierzysz w BOGA czy w to , że we wszechświecie może istnieć cywilizacja bardziej od nas rozwinięta ?
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Brzostowski (7067 punktów)
>Zdecyduj się prosze !
>Wierzysz w BOGA czy w to , że we wszechświecie może istnieć cywilizacja bardziej od nas rozwinięta ?
Ja to już wyjaśniałem wielokrotnie, przeczytaj proszę moje pooprzednie posty.
29-08-2014 08:53 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>>... Wszystko ponad to to myślenie życzeniowe i zwykłe chciejstwo.
>też, ale też po prostu wiara.
-Tylko wiara, bez cienia realności jej podmiotów.

>Wiesz, jakoś mam rozum, korzystam z mózgu, ogarniam jako tako rzeczywistość, podobnie kilka miliardów ludzi i kurdę WIERZYMY!
-Miliardy wierzą w miliardy głupstw. Poza bogiem i jego setkami odmian, także w prywatne, doraźnie zasłyszane bzdury. Argument z większości ma jakikolwiek sens wówczas, gdy można go potwierdzić empirycznie. A kłamstwo powtarzane tysiące razy, nie staje się prawdą, jak niektórzy twierdzą przewrotnie. Co najwyżej staje się religią.

>>>Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, trzeba się postarać.
>>-Do ciebie już przyszła?
>Tak.
-To czemu na świecie tyle wojen i draństwa, nienawiści, skoro miliardy poznały tę miłość, a ci co jej nie poznali jakoś z nikim nie wojują, choć niektórzy ich wojującymi nazywają?

>Bez wiary nic nie poradzisz, musisz mieć chociaż jakieś elementy dobrej woli uwierzenia. Przy takiej postawie, nawet gdybyś zobaczył, to byś nie uwierzył.
-Dla mnie dobra wola nie ma nic wspólnego z wiarą w bogów. I mylisz się w ocenach, polegam na zmysłach i nawet wiedząc, że bywają zawodne przyznałbym się, że poznałem np. Jezusa, gdyby mi się pokazał. Nie neguję faktów, gdy już zaistnieją.

>A próbowałeś? A co Ci tam skrzeczy? Bo mi nic nie skrzeczy.
-Przecież byłem wychowany w rodzinie katolickiej. Jednak wszystko co wiem o rzeczywistości, zresztą Ty też, opiera się na danych dostarczanych przez poszczególne dziedziny nauki. Teoria boga nie jest potrzebna do wyjaśnienia czegokolwiek. W znanej nam rzeczywistości nie ma miejsca na akty stworzenia, zmartwychwstania, odkupienia itp. Żadna religia niczego jeszcze nie wyjaśniła, a polega jedynie na przekazie strych baśni z pokolenie na pokolenie. I takie jedno "skrzecznie" na dodatek, wręcz trywialne, ale najgłośniejsze. Gdzie, poza ludzkim umysłem, miałby się podziewać obecnie niewidzialny, niesłyszalny i niewyczuwalny, Bóg, Jezus, czy inny Mahomet?

>Generalnie nie uważam że tak ma być. To źle postawiony problem. W boga trochę wierzę, a trochę opieram się na racjonalnych przesłankach.
-Nie natrafiłem tu na ani jedną, racjonalną przesłankę, poza słowem "wierzę" z "podpórką", że inni tez wierzą.

>Niezaleznie od tego, czy urodziłbym się w Polsce czy w Iraku, szanse na to, że istnieje bóg byłyby takie same.
-To akurat fakt, ale szanse na to, że zostałbyś chrześcijaninem, muzułmaninem, czy ateistą byłyby już drastycznie różne. Dlaczego bóg tak miałby to urządzić, by ludzie nie mieli równych szans poznania go i rozumienia w ten sam sposób? Sam wprowadza takie zamieszanie? Czy, jest mu wszystko jedno jak kto i kto go czci? Czy w ogóle jest mu to do czegoś potrzebne?
28-08-2014 09:03 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
>.. bóg mnie takim stworzył i już! (...) czuję to, wierzę i nic na to nie poradzę!
Zatem wiara zniewala jak niektóre nałogi?
28-08-2014 14:41 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Zatem wiara zniewala jak niektóre nałogi?
>
hej,
Tak !
Tak opisywana jest przez wielu naukowców i badaczy .
Dopamina , serotonina , adrenalina , oksytocyna ...
Cukier , sól , tłuszcz
Błogość , przyjemność , satysfakcja

Popatrz jak inaczej wygląda życie ateistów :
Totalne zderzenie z bezsensem , nicością , pustką ...

Co wybierasz ?
Deser z dopaminy czy marny posiłek z plaży na której Gombrowicz wpadł w popłoch zrozumiawszy , że nie jest w stanie pomóc wszystkim żukom leżącym na plecach ( Dzienniki Gombrowicza )

makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
30-08-2014 12:50 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>masz wolną wolę i rozum, pracuj nad sobą, staraj się. Miłość, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie przychodzi tak łatwo, tzeba się postarać.
>niewierzący dowiedziawszy się o Jezusie mogą juz bardziej samodzielnie zdecydowac.
Hmmm, a jak Ty się starasz, jak pracujesz nad sobą żeby zbliżyć się do Śiwy, Allaha, Mahawisznu, Wirakoczy?
Nie słyszałeś o takich Bogach? No to zajrzyj do wiki, dowiedz się, żebyś mógł już bardziej samodzielnie decydować i opowiedz jak to robić.
Ja od dawna proponuję wierzącym układ, którego jeszcze nikt nie przyjął, może Brzostowski....
Otóż ja od jutra zaczynam szukać Jezusa wedle Twoich recept, a Ty od jutra zaczynasz wedle nich szukać krasnoludków. Ryzyko jest - uprzedzam - takie, że ja szczerze interesując się religią tyle lat Jezusa nie znalazłem i zapewne już nie znajdę, Tobie z Twoimi skłonnościami może odbić tak, że zaczniesz krasnoludki dostrzegać wszędzie i już zawsze mleko będzie jechało krasnoludkowym moczem.
Hę?

>Nie rozumiesz. Wiary nie można sobie wmówić, musisz faktycznie uwierzyć, "czuć" wiarę całym sobą, "czuć" obecność boga, jego miłość, wtedy doznasz zbawienia, wymaga to jednak wcześniej czystego umysłu i myśli: pracy nad sobą. Zadasz pytanie - dlaczego tak ma być? Nie wiem, ale czuję to, wierzę i nic na to nie poradzę!
No właśnie tak to działa! Wiara się zagnieżdża bez udziału świadomości, bez udziału woli (taki zakład Pascala to tylko sztuczka umysłowa), czujesz to, wierzysz i nic na to nie poradzisz, bo to wiara panuje nad Twoim umysłem, ona sprawia, że dla jej ochrony robisz z siebie błazna i jeszcze cieszysz się z tego.
Tylko te słowa o o czystości umysłu i pracy.... to jedna z prób racjonalizacji głupoty wiary, usiłowanie nadania intelektualnej głębi czemuś tak pospolitemu, tak łatwo dostępnemu największemu nawet tumanowi (ba, tumanowatość to nawet czynnik sprzyjający!) jak wiara.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
23-08-2014 01:02 
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)

>Moja odpowiedź dotyczyła miłosierdzia bożego w kontekście tego co napisał autor wątku, czyli w kontekscie grzeszników. Jeśli ktoś jest złym człowiekiem, może odwołać się do bożego miłosierdzia i MOŻE uzyskać przebaczenie i zbawienie.
Zwracam jednakże uwagę na coś co sam słusznie podkreślałeś - rzecz dotyczy ciągle wierzących w tego Boga od Faustyny. Żaden hinduista, deista czy ateista faustynowych banialuków nie traktuje wszak poważnie (ba, nawet w łonie KRK wiara w objawienia prywatne nie jest obowiązkowa) i o miłosierdzie jej Boga ubiegał się nie będzie.

>Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jesli żyje tak, jak by był wierzacy (przestrzega wartości chrześcijanskich). Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe.
A ksiądz, proszę księdza, jakiego konkretnie Boga jest akwizytorem, że oferuje opcję wiecznych wakacji bez czegoś tak idiotycznego jak wiara? Wszak Bóg z mitologii biblijnej "Syna swego dał by każdy kto w niego wierzy miał życie wieczne" i o zbawieniu dla niewierzących słowa w Słowie Bożym nie ma. Sekty protestanckie na tym wręcz bazują: wiara, tylko wiara! I to wyłącznie z Łaski, "nie z uczynków by się kto nie chlubił".

>Zatem odrzucenie tej miłości wprost (wiary) lub pośrednio i świadomie spotka się z karą.
Boskie!
Przypomina mi się taki dialog z dowcipu nie do śmiechu:
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Jezus. Wpuść mnie.
- Czego chcesz?
- Chcę Cię zbawić.
- Zbawić? Od czego?
- Od tego co ci zrobię jak mnie nie wpuścisz.

Może to i nieogarnialna dobroć, ale jestem tylko człowiekiem i swoim małym rozumkiem oraz swoim niedoskonałym poczuciem przyzwoitości (jedynymi mi dostępnymi) oceniam okołobiblijne bzdety jako sparszywiałe moralnie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Brzostowski (7067 punktów)
>Zwracam jednakże uwagę na coś co sam słusznie podkreślałeś - rzecz dotyczy ciągle wierzących w tego Boga od Faustyny. Żaden hinduista, deista czy ateista faustynowych banialuków nie traktuje wszak poważnie (ba, nawet w łonie KRK wiara w objawienia prywatne nie jest obowiązkowa) i o miłosierdzie jej Boga ubiegał się nie będzie.
Ale może. Np czytelnicy tego forum już wiedzą, że taka oferta jest. Zatem jak ktoś czuje, że jest złym człowiekiem, poznał ofertę i może skorzystać. Trzeba jednak zmienić siebie.
>>Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jesli żyje tak, jak by był wierzacy (przestrzega wartości chrześcijanskich). Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe.
>A ksiądz, proszę księdza, jakiego konkretnie Boga jest akwizytorem, że oferuje opcję wiecznych wakacji bez czegoś tak idiotycznego jak wiara? Wszak Bóg z mitologii biblijnej "Syna swego dał by każdy kto w niego wierzy miał życie wieczne" i o zbawieniu dla niewierzących słowa w Słowie Bożym nie ma. Sekty protestanckie na tym wręcz bazują: wiara, tylko wiara! I to wyłącznie z Łaski, "nie z uczynków by się kto nie chlubił".
A gdzie jest w Biblii napisane, że niewierzący nie będą zbawieni?
>>Zatem odrzucenie tej miłości wprost (wiary) lub pośrednio i świadomie spotka się z karą.
>Boskie!
Raczej nie zrozumiałeś. Odrzucenie wiary i miłości ale świadomie, aby tak się stało - aby świadomie to odrzucić, musisz to poznać. Jeśli zatem poznasz czym jest miłość, wiara w boga i ją odrzucisz, to sorry!

>Może to i nieogarnialna dobroć, ale jestem tylko człowiekiem i swoim małym rozumkiem oraz swoim niedoskonałym poczuciem przyzwoitości (jedynymi mi dostępnymi) oceniam okołobiblijne bzdety jako sparszywiałe moralnie.

Cóż Ci poradzę. Ja nie widzę w nauce Jezusa nic sparszywiałego moralnie, nie widzę w przykazaniu miłości lub dekalogu oraz ogólnym przesłaniu chrześcijaństwa nic takiego, wręcz odwrotnie.

To raczej ludzie o poglądach podobnych Twoim chcieliby taką parszywą moralność mieć za prawo. W świecie, w którym zbawienie jest za darmo, chcieliby robić co chcą a i tak być zbawionym, a gdy ktoś stawia warunki nazywac go sparszywiałym moralnie. Nieładnie.
29-08-2014 10:15 
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Ja nie widzę w nauce Jezusa nic sparszywiałego moralnie, nie widzę w przykazaniu miłości lub dekalogu oraz ogólnym przesłaniu chrześcijaństwa nic takiego, wręcz odwrotnie.
   Chrześcijaństwo z Jezusem jest u fundamentu parszywe, haniebne, kłamliwe i zwyczajnie podłe.
   Katolicyzm to upośledzenie poznawcze, czyli kreacja i implementacja w ludzkie umysły absurdalnej, zmyślonej, fałszywej wizji rzeczywistości. Bóg, raj, piekło, niebo, dusza, anioły, diabły, demony, opętania, święci, grzech, w tym pierworodny, pośmiertna wieczność, zbawienie, rodzące dziewice, zmartwychwstanie trupów, sąd ostateczny, wieczne potępienie, męki, cierpienie, cuda. Kult życia po śmierci, czyli zbawienie w wiecznych i doskonałych zaświatach. Żyjesz człowieku w cyrku. Widzisz to? To obłęd. Szaleństwo, oszustwo, kłamstwo. Ale uważasz się za wiedzącego i zdrowego. Pośród takich obiektów, pojęć i zmyślonych postaci człowiek spędza swoje życie. Nigdzie nie spotyka się z rzeczywistością, nie dotyka jej piękna, fascynujących, naukowych, czyli najczęściej rzetelnych wyjaśnień. Tej genialnej i niezwykłej obfitości i złożoności. Czasami gdzieś tak tylko przypadkiem coś mu przed oczami stanie, ale najczęściej tkwi się tu tylko w tych żenujących bzdurach, zazwyczaj na poziomie dziecięcego katechizmu. Taki oszukany delikwent prawie nigdy nie styka się z rzeczywistością, a jak już, to najczęściej bezmyślnie i powierzchownie. Całe życie przeżyje w idiotycznej narracji. Nie będzie mu dane zaznać piękna życia i świata. Tylko te religijne głupoty. I takim umrze. To straszne, co takiemu człowiekowi się wyrządza. To haniebne.
   Idea chrześcijańskiego Boga jest deprecjacją tego życia, wyraża gwałtowną wolę jego zastąpienia, zniesienia i zbawienia zaświatami. Rzeczywistością wyższą, alternatywną, zewnętrzną. Czujesz, ile w tym założeniu pogardy do rzeczywistości? Gdy się punkt ciężkości życia, jego sedno i cel przenosi w zaświat, w pośmierć, to przenosi się go w fikcję, w zmyślone, w niestiniejące, czyli w nicość. Śmierć na krzyżu wskazuje nam drogę ewakuacji z życia i świata prawdziwego. To zdrada, a nie zbawienie. I to się wmawia ludziom już w dzieciństwie. To straszne. Dziecko wkracza w świat, a jego śliniący się oprawcy już czujni, tylko czyhają, żeby jego świadomość z tego świata wymanewrować, wypchnąć, przenieść w nieistniejące. Robią to zresztą w dobrej wierze, bo najczęściej są to kochający go najbliżsi. Tak są ukształtowani, ukierunkowani i zmanipulowani. Trudno sobie wyobrazić coś nikczemniejszego. Zamiast bezwzględnego i niepodważalnego umiłowania tego życia i świata błyskawicznie przenosi się najszczytniejsze uczucia na postaci i obiekty zmyślone. Pożądanie i przeżywanie doskonałej fikcji zwycięża rzeczywistość. To istne szaleństwo. Ileż pogardy, niechęci i nienawiści trzeba było mieć do tego świata, żeby go tak umniejszyć, zdegradować i jeszcze wmówić ludziom, że to dobre i piękne. Bycie czekające na wymianę. Coś niesamowitego! I to niezwykłe dzieło wyprowadzonych z rzeczywistości pośmiertników i zaświatowców nadal ma się świetnie. Okradają kolejne pokolenia z niepodważalnego piękna istnienia, czyli życia w jedynym, prawdziwym świecie. I żądają dla tej HAŃBY szacunku!!!
   Nadrzędność świata zmyślonego, zewnętrznego, alternatywnego i doskonałego ma fatalne konsekwencje dla przeżywania świata rzeczywistego. Zamiast skupienia się z pasją na życiu, poświęca się uwagę problemom śmierci i po-śmierci, co automatycznie prowadzić musi do mniejszego lub większego zlekceważenia życia, a to ma zawsze swoje złe konsekwencje. Nawet żydowska Tora uważa, że myślenie o tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci jest stratą czasu, czyli stratą życia. Natomiast świat, który wart jest tego, aby go doskonalić, jest zawsze w zasięgu ręki. To najpiękniejsze zadanie i wyzwanie. Najpiękniejszy cel i sens. Najwyższa miłość i największe dobro.
   Dla kogoś zaangażowanego i żyjącego taką ideą, ostatecznym celem nie jest świat prawdziwy, a zmyślony zaświat i żyje się po to, żeby osiągnąć fałszywe zbawienie i zmyśloną wieczność pośmiertną. Najczęściej, jako coś jakby duch. Wyprowadza się tutaj ludzką percepcję, emocje, uczucia, skupienie, więzi, pragnienia, przeżycia poza świat i życie, a przynajmniej się to wszystko rozbija i umniejsza, z naciskiem emocjonalnym i intelektualnym na pierwszorzędną wartość zewnętrznej fikcji. Żyje się obiektami zewnętrznymi przede wszystkim. Bóg, Jezus, Maryja, anioły, diabeł, sąd, niebo, piekło, zbawienie, tylko w zewnętrzu obecne, doskonałe szczęście, taka miłość i wieczność. I tak dalej. Zamiast niezachwianej relacji z jedyną rzeczywistością, buduje się tutaj nadrzędną, pierwszorzędną relację ze zmyślonym. Od początku jesteś w świecie podrzędnym, tylko w kwalifikacjach do rundy zasadniczej, w dość marnej tylko namiastce. Zezujesz na zewnątrz. Ku zmyślonej doskonałości. Tego się od ciebie wymaga. Czyli ZDRADY rzeczywistości. Ulegasz temu, bo pośmiertny piekielno-niebiański szantaż i bzdurny ideał doskonałości przekonują cię, że ten świat i to życie, to jeszcze nie to. Że właściwe istnienie zaczyna się po śmierci, więc celem życia staje się ucieczka na zewnątrz. Tutaj masz spełnić tylko określone wymagania, by się tam dostać. Tylko do tego ostatecznie służą życie i świat prawdziwy. Co za dno!!!
29-08-2014 13:54 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Szalenie wartościowy tekst - dzięki !!!
pozdrawiam
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
30-08-2014 09:10 
 Ocena 3 na 3
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
A to tylko takie małe rozbudowanie myśli Nietzschego.
29-08-2014 21:44 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ja nie widzę w nauce Jezusa nic sparszywiałego moralnie, nie widzę w przykazaniu miłości lub dekalogu oraz ogólnym przesłaniu chrześcijaństwa nic takiego, wręcz odwrotnie.
>   Chrześcijaństwo z Jezusem jest u fundamentu parszywe, haniebne, kłamliwe i zwyczajnie podłe.
>   Katolicyzm to upośledzenie poznawcze...

Masz upośledzoną percepcję wierzących i tego, jak żyją i co czują. To co wypisujesz to kompletne głupoty i rzeczy nieprawdziwe.

Wierzący prawie tak samo przeżywają rzeczywistość jak ateiści, mają taki sam szacunek do rzeczywistości, w której przecież żyją, nie ma tutaj zbyt dużych różnic w podejściu. Wszystko wyolbrzymiłeś i zrobiłeś karykaturę.

To, że wierzący, mają perspektywę życia po śmierci, nie oznacza, iż nie szanują tej rzeczywistości mniej niż ateiści.

Zbawienie dla katolików, co do zasady jest możliwe wtedy, gdy będą po prostu dobrymi i uczciwymi ludźmi lub otrzymają łaskę wiary. Gdzie tutaj brak szacunku lub pogarda dla rzeczywistości?

Posiadasz chore wyobrażenie o katolicyzmie i wierzących. Zalecam Ci, abyś udał się na kilka naszych uniwersytetów, gdzie znajdzeisz wierzących fizyków i chemików, którzy mają ogromny szacunek do rzeczywistości, badają świat i mają nie mniejszy z tego fan niż ateiści. Udaj się do stowarzszenia pracodawców lub BCC, poznasz tam wielu wierzących biznesmenów, którzy świetnie robią biznesy i cieszą się życiem. Udaj się także do burdeli, gdzie znajdziesz w większości katolików, którzy cieszą się życiem.

Wszyscy Ci ludzie - katolicy żyją prawie tak samo jak ateiści. Tyle tylko, że w niedzielę pójdą do kościoła, pomodlą się, przeprosza za grzechy i starają się być w następnym tygodniu lepszymi ludźmi, w nadziei, że to się uda, że bóg wybaczy i że otrzymają zbawienie.

Tak jest w większości przypadków. A jeśli Ty buduejsz swoje wyobrażenie o katolikach, na podstawie obserwacji radykalnych wierzących, to jest to zasadniczy błąd.

Szkoda mi Ciebie. To co napisałeś wskazuje, że masz ogromną pogardę dla wierzących, do ich życia, wiary. To musi być straszne żywić takie uczucia do 90% Polaków i kilku miliardów ludzi. W dodatku jest to oparte na fałszywych założeniach.

Im dłużej jestem na tym portalu, a to już kilka ładnych lat, tym coraz lepiej dostrzegam pogardę i nienawiść jaką ateiści (antyklerykałowie walczący, ale niestety to ten obraz ateistów jest głównie odbierany przez wierzących) dażą wierzących.

I tak myślę sobie: co by zrobił z katolikami taki darkside, gdyby miał władzę absolutną w naszym kraju?

To co napisałeś, to obraza rozumu, bo nie kapujesz, o co chodzi w wierze w boga, nic nie rozumiesz, nawymyślałeś jakichś głupot, które ni jak się mają do wiary, nie rozumiesz tego. Z resztą problem ten ma większość ateistów: rozważają sprzeczności i neidoskonałości wiary/religii nie dostrzegając istoty rzeczy, np w chrześcijaństwie.

A istota tej rzeczy polega na tym, że:
- wierzą w boga, jako źródło dobroci i moralności, czego wyrazem jest miłosierdzie, szansa zbawienia oraz dekalog i przykazanie miłości,
- jak będą dobrzy to zostaną zbawieni,
- jak otrzymają łaskę wiary/miłosierdzie to też.

Owszem, powoduje to pewne ograniczenia w czerpaniu z życia doczesnego, nie mniejsze jednak od tych, narzuconych przez społeczenstwo, którym podlegają także niewierzący.

Dlatego właśnie, prawie niczym nie różni się życie doczesne ateisty od wierzącego. Ten drugi wierzy, że dzięki swoim staraniom w byciu lepszym człowiekiem (co jest spoęłcznie pożądane), osiągnie zbawienie. Ten pierwszy żyje po prostu, mając także własny kręgosłup moralny i schematy zachowań (często podobne do teisty).

Niczym zasadniczym nie różni się życie fryzjera - ateisty od fryzfera - teisty, kierowców, naukowców, rolników, itd...
29-08-2014 22:10 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
A istota tej rzeczy polega na tym, że:
- wierzą w boga, jako źródło dobroci i moralności, czego wyrazem jest miłosierdzie, szansa zbawienia oraz dekalog i przykazanie miłości,
- jak będą dobrzy to zostaną zbawieni,
- jak otrzymają łaskę wiary/miłosierdzie to też.

hej,
Istotą jest wyłącznie wiara w konkretne bóstwo , jest poddanie się jego woli bezwarunkowe i bezwzględne . Tylko to jest istotne - reszta jest trzeciorzędna . Moralność czy dobro są nieważne - wystarczy mocno wierzyć w to , że Bóg jest Bogiem jedynym , Panem , Zbawcą itd.
I dlatego , że sam akt wiary jest fundamentalny religia ta jest amoralna - są i inne na to przykłady , ale ja skupiam się teraz wyłącznie na tym .
Gdyby Bóg objawił nam , że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem to byłaby piękna wiara ale on i jego słudzy oznajmiają od tysięcy lat , że najważniejsze jest aby przed nim klękać i wychwalać i błagać a to radykalnie niszczy człowiecze poczucie godności , przyzwoitość , dobro zamieniają się w obłaskawianie potwora który postanowił nas upokorzyć i zgwałcić tak intelektualnie jak i etycznie .
pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
30-08-2014 14:38 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Istotą jest wyłącznie wiara w konkretne bóstwo , jest poddanie się jego woli bezwarunkowe i bezwzględne . Tylko to jest istotne - reszta jest trzeciorzędna . Moralność czy dobro są nieważne - wystarczy mocno wierzyć w to , że Bóg jest Bogiem jedynym , Panem , Zbawcą itd.
A gdzie Ty to wyczytałeś?
>I dlatego , że sam akt wiary jest fundamentalny religia ta jest amoralna - są i inne na to przykłady , ale ja skupiam się teraz wyłącznie na tym .
Zaraz, zaraz...
Skoro fundamentalny jest akt wiary, w dobrego boga, to religia nie może być amoralna.

Przy okazji: skoro religia jest amoralna, jakie jest źródło moralności? No bo musi być coś moralnego, aby religia mogła być amoralna.
>Gdyby Bóg objawił nam , że najważniejsze jest być dobrym człowiekiem to byłaby piękna wiara ale on i jego słudzy oznajmiają od tysięcy lat , że najważniejsze jest aby przed nim klękać i wychwalać i błagać a to radykalnie niszczy człowiecze poczucie godności , przyzwoitość , dobro zamieniają się w obłaskawianie potwora który postanowił nas upokorzyć i zgwałcić tak intelektualnie jak i etycznie.

Coś Ty, chyba nie znasz za bardzo tej religii. Masz dekalog, masz przykazanie miłosci, o czym do cholery one mówią, jak głównie nie o byciu dobrym człowiekim?
30-08-2014 17:22 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Coś Ty, chyba nie znasz za bardzo tej religii. Masz dekalog, masz przykazanie miłosci, o czym do cholery one mówią, jak głównie nie o byciu dobrym człowiekim?


hej,
Masz przykazanie miłości - to prawda !
Lecz miłości do Boga , Pana i Władcy - i to ma być tak wielka miłość , że nie zawahasz się zamordować własne dziecko jeśli Bóg tego od ciebie zażąda .
Istota , która twierdzi , że jest Jedynym dobrem nie może być dobra .
Taki dogmat jest destrukcyjny tak intelektualnie jak i etycznie a to czyni z takiej istoty raczej pokrakę i poczwarę a nie doskonałe dobro i miłość .
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
29-08-2014 23:04 
 Ocena 5 na 5
spray (5875 punktów)

>Wierzący prawie tak samo przeżywają rzeczywistość jak ateiści, mają taki sam szacunek do rzeczywistości, w której przecież żyją, nie ma tutaj zbyt dużych różnic w podejściu.(...)
>To, że wierzący, mają perspektywę życia po śmierci, nie oznacza, iż nie szanują tej rzeczywistości mniej niż ateiści.

"Prawie" - jak zwykle - czyni różnicę.
Zapewniam, że nie tak samo! Przykłady masz wokół siebie. Rozejrzyj się!

Różnica z grubsza polega na tym, że wierzący podporządkowuje najpierw swoje myśli i sądy dogmatom, których nie weryfikuje, lecz przyjmuje, jako swoje, choć wcale takimi nie są.
Ateista szuka racjonalnych rozwiązań, które umożliwią mu funkcjonowanie w świecie. Z regóły dochodzi do takich samych wniosków, jak wierzący: nie zabijaj, nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Piszę "z regóły", bo mam na myśli jednostki zdrowe psychicznie. Analogicznie - wśród wierzących (statystycznie o wiele częściej) dochodzi do zaburzeń, których efekty można podziwiać, gdy się przyjrzy statystykom więziennym

>Zbawienie dla katolików, co do zasady jest możliwe wtedy, gdy będą po prostu dobrymi i uczciwymi ludźmi lub otrzymają łaskę wiary. Gdzie tutaj brak szacunku lub pogarda dla rzeczywistości?
Właśnie w tych dogmatach przyjętych bezrefleksyjnie!
Człowiek wierzący, pragnąc być dobrym i sprawiedliwym, często czyni niewyobrażalne szkody, gdy usiłuje wpływać na rzeczywistość, bo tak każe mu religia. To dlatego człowiek o gołębim sercu jest nieczuły i okrutny, dla ludzi i zwierząt, gdy działa imprinting wypracowany przez plemię nomadów tysiace lat temu. Wtedy takie okrucieństwo miało uzasadnienie. Tak samo, jak społeczne praktyki Spartan. A spróbuj teraz zastosować spartańskie rozwiązania dla utrzymania społecznosci w dobrej kondycji... Gdyby to jednak Sparta przetrwała i narzuciła swoje normy społeczne, mielibyśmy teraz podobną sytuację. Z tą różnicą, że ich eugeniczne praktyki przyniosłyby nam teraz cywilizację pół-bogów

>Wszyscy Ci ludzie - katolicy żyją prawie tak samo jak ateiści. Tyle tylko, że w niedzielę pójdą do kościoła, pomodlą się, przeprosza za grzechy i starają się być w następnym tygodniu lepszymi ludźmi, w nadziei, że to się uda, że bóg wybaczy i że otrzymają zbawienie.

G... prawda! I znowu "prawie" czyni różnicę.
Czasem też chodzą do spowiedzi. Czynią wszelkie możliwe niegodziwości, ale się wyspowiadają i mogą od nowa. Ateista nie ma tej wygody. Ateista odróżnia dobro od zła, ale nikt, a zwłaszcza on sam, tego nie wybacza. Dlatego ateista - o ile dba o swoje zdrowie psychiczne (za katolika robi to Kosciół) - po prostu MUSI być uczciwy.

>Szkoda mi Ciebie. To co napisałeś wskazuje, że masz ogromną pogardę dla wierzących, do ich życia, wiary. To musi być straszne żywić takie uczucia do 90% Polaków i kilku miliardów ludzi. W dodatku jest to oparte na fałszywych założeniach.

Ateiści nie pogardzają ludźmi wiary. Raczej im wsółczują.
Najczęściej jednak po prostu się bronią.
Toć tu i teraz, i nie tylko w Twoim poście, przyjmuje się założenie, że skoro Bóg jest źródłem dobra i sprwiedliwości, to niewierzący z automatu są źli i niemoralni.
Mnie to obraża!


Nikt do tej pory nie określił dokładnie tego momentu w historii, w którym człowiek został udomowiony przez kota domowego.
30-08-2014 14:59 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Różnica z grubsza polega na tym, że wierzący podporządkowuje najpierw swoje myśli i sądy dogmatom, których nie weryfikuje, lecz przyjmuje, jako swoje, choć wcale takimi nie są.
>Ateista szuka racjonalnych rozwiązań, które umożliwią mu funkcjonowanie w świecie. Z regóły dochodzi do takich samych wniosków, jak wierzący: nie zabijaj, nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Piszę "z regóły", bo mam na myśli jednostki zdrowe psychicznie.

Twoje z "reguły", to moje "prawie". Nie widzę tutaj różnicy.

>Analogicznie - wśród wierzących (statystycznie o wiele częściej) dochodzi do zaburzeń, których efekty można podziwiać, gdy się przyjrzy statystykom więziennym
Nie wie, o co chodzi.
>>Zbawienie dla katolików, co do zasady jest możliwe wtedy, gdy będą po prostu dobrymi i uczciwymi ludźmi lub otrzymają łaskę wiary. Gdzie tutaj brak szacunku lub pogarda dla rzeczywistości?
>Właśnie w tych dogmatach przyjętych bezrefleksyjnie!
W jakich?
>Człowiek wierzący, pragnąc być dobrym i sprawiedliwym, często czyni niewyobrażalne szkody, gdy usiłuje wpływać na rzeczywistość, bo tak każe mu religia.
Podaj przykład.

>To dlatego człowiek o gołębim sercu jest nieczuły i okrutny, dla ludzi i zwierząt, gdy działa imprinting wypracowany przez plemię nomadów tysiace lat temu. Wtedy takie okrucieństwo miało uzasadnienie...

Chcesz powiedzieć, że teista jest bardziej okrutny dla zwierząt niż ateista i wynika to z wiary w Boga? Możesz to jakoś rozsądnie wykazać? Czy to tylko Ci się tak wydaje?

>>Wszyscy Ci ludzie - katolicy żyją prawie tak samo jak ateiści. Tyle tylko, że w niedzielę pójdą do kościoła, pomodlą się, przeprosza za grzechy i starają się być w następnym tygodniu lepszymi ludźmi, w nadziei, że to się uda, że bóg wybaczy i że otrzymają zbawienie.
>G... prawda! I znowu "prawie" czyni różnicę.
>Czasem też chodzą do spowiedzi. Czynią wszelkie możliwe niegodziwości, ale się wyspowiadają i mogą od nowa. Ateista nie ma tej wygody. Ateista odróżnia dobro od zła, ale nikt, a zwłaszcza on sam, tego nie wybacza. Dlatego ateista - o ile dba o swoje zdrowie psychiczne (za katolika robi to Kosciół) - po prostu MUSI być uczciwy.
To co piszesz to oczywista bzdura. Do spowiedzi nie chodzi się po to, aby potem od nowa grzeszyć. Ateista nie wybacza - to jego sprawa. Jakie ma to znaczenie, dla innego sposobu życia teisty i ateisty, poza relacją z bogiem? Nie ma.
>>Szkoda mi Ciebie. To co napisałeś wskazuje, że masz ogromną pogardę dla wierzących, do ich życia, wiary. To musi być straszne żywić takie uczucia do 90% Polaków i kilku miliardów ludzi. W dodatku jest to oparte na fałszywych założeniach.
>Ateiści nie pogardzają ludźmi wiary. Raczej im wsółczują.
Nie ma takiej potrzeby, zajmijcie się doskonaleniem samych siebie, piszcie mniej o bogu, którego przecież nie ma, będzie zdrowiej dla Was.
>Najczęściej jednak po prostu się bronią.
Przed czym? Napisz 3 przykłady obrony przed katolkami/religią/bogiem. Jak się musiałeś bronić i przed czym!
>Toć tu i teraz, i nie tylko w Twoim poście, przyjmuje się założenie, że skoro Bóg jest źródłem dobra i sprwiedliwości, to niewierzący z automatu są źli i niemoralni.
>Mnie to obraża!
To jest Twój automat, w chrześcijaństwie takiego nie ma. Wymyśliłeś sobie coś, aby się obrazić?
30-08-2014 16:52 
 Ocena 3 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
To jest Twój automat, w chrześcijaństwie takiego nie ma. Wymyśliłeś sobie coś, aby się obrazić?


hej,
Niestety prawdä jest to , że Boga utożsamia się z prawdą i miłością . I to z prawdą i miłością najwyższą , jedyną i absolutną .
W takim totalitarnym kontekście odrzucenie wiary w Boga jest równoznaczne z odrzuceniem prawdy i odrzuceniem miłości .
I to jest ta degrengolada o której my tu mówimy .
To uzurpatorstwo , to egocentryczne pragnienie aby wszystkich innych całkowicie pozbawić równouprawnienia w dyskursie o prawdzie i miłości .
Ten stosunek wyraźnie jest zauważalny w wypowiedziach bardzo wielu wierzących .
Skoro Bóg jest absolutnym dobrem i absolutną miłością to przecież nie można go odrzucić .
Ja powiem tak : Gdyby Bóg był rzeczywiście tym absolutnym dobrem i tą absolutną miłością to nie mógłby podyktować większości z tekstów biblijnych albowiem one są po prostu przeciwieństwem wszystkiego co z dobrem i miłością nam się kojarzy .
Natomiast Pan i Władca spokojnie może być kapryśny , dowolnie uznaniowy , niekonsekwentny , zazdrosny , mściwy i tak dalej i tak dalej ...
Ten dysonans poznawczy prowadzi do tego , że dobrzy ludzie czynią złe rzeczy ...
To jest automatyzm - Bóg jest dobry a więc potop Musi też być czymś dobrym ...
To doprowadza do destrukcji poczucia przyzwoitości , etyki , moralności - zamienia je w dogmaty , tabu , tajemnice i niepojęte świętości ...
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
30-08-2014 08:51 
 Ocena 7 na 7
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
   A z tym bełkotem, to już nic nie jestem w stanie zrobić. To po prostu nie ma sensu. Jak ze ślepym o kolorach, mechanizmy obronny tak potężne, że czasu szkoda.
   Jedna uwaga, nie mam pogardy dla wierzących, jest mi ich po prostu żal, bo żyją w fałszu. Poza rzeczywistością. Nie mogę mieć pogardy do tak strasznie oszukiwanych ofiar wyprowadzonych z rzeczywistości w fikcję. Nawet do najbardziej agresywnych oszołomów. Bo to też są tylko biedni ludzie, właśnie ofiary nikczemnego systemu, które na łożu śmierci niczego sensownego o życiu nie będą w stanie powiedzieć, tylko będą majaczyć o Bozi, Jezusku i niebie. To po prostu straszne. Oczywiście są rzeczy, które czasami irytują. Do samej religii, to już często pogardę mam. Generalnie, bo niektóre elementy niektórych religii mi się podobają, a nawet je cenię. Choć w żadnej mierze nie jest to katolicyzm.
29-08-2014 10:16 
 Ocena 8 na 8
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
   Wrażliwość chrześcijańska jest nastawiona przede wszystkim na ewakuację, na poza. To zezowanie zawsze będzie rzutowało na budowanie relacji ze światem i życiem prawdziwym. Mamy narzuconą nakładkę, która nie daje nam szansy istnienia w najgłębszym szacunku do życia i świata. Bo nie jest on jedynym, najwyższym i ostatecznym celem. Nie jest obiektem najwyższego pożądania, afirmacji, adoracji, zachwytu, miłości, nieustającego pragnienia budowania go lepszym i piękniejszym. Jest tylko namiastką. To wszystko służy jedynie przypodobaniu się Bogu i pragnieniu jego wiecznych zaświatów, a nie życiu i światu samemu w sobie, ze względu na życie, świat, siebie i ludzi. Percepcja tego świata jest tutaj przetrącona, złamana i ograbiona z najwznioślejszych uczuć i wartości. Te przynależą zewnętrznej fikcji. Przez to podświadomie odczuwamy ten świat tworem przejściowym, podrzędnym, grzesznym, brudnym i tylko przedwstępnym. Nie wchodzimy w wyższe, najwyższe rejestry relacji z tym światem i tym życiem. Pomysł doskonałej alternatywy odbiera szansę na głęboką, w pełni oddaną, najsilniejszą więź z rzeczywistością. Obraża ją. Nie wchodzisz wówczas w pełną relację, tylko nieustannie zezujesz na zewnątrz, w fikcje, umniejszając tym wartość obiektu właściwego, rzeczywistego. Przekreślając tym szansę na optymalizację swej więzi, relacji, afirmacji.
   Chrześcijaństwo jest obrazą rzeczywistości. Wymysł zewnętrznej, doskonałej i wiecznej fikcji jest zwyczajnie haniebny wobec rzeczywistości. Czyli wszystkiego, co faktycznie mamy. Ja rzeczywistości zdradzić nie umiem. Żadnej alternatywy. To dla mnie perspektywa całkowitej, życiowej klęski. Poddanie swego życia za życia. Śmierć za życia. To straszne. Parszywe.
29-08-2014 14:04 
 Ocena 1 na 1
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Odnoszę wrażenie , że wierzący nie potrafią , mają trudności powiedzieć co w ich wierze jest piękne , wartościowe , szlachetne - Dużo mówią o grzechach , przewinach , cierpieniach , piekłach , potępieniach i zbawieniach lecz o tym co jest delikatne , wrażliwe , subtelne - nie mówią .
Mówią o wybraństwie o poddaństwie o bezwarunkowości o bezalternatywności lecz nie mówią o współczuciu , życzliwości , bezinteresowności - zastępują to kapryśną i dowolnie uznaniową łaską i miłosierdziem , które zawsze są niezasłużone .

pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
29-08-2014 22:08 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>hej,
>Odnoszę wrażenie , że wierzący nie potrafią , mają trudności powiedzieć co w ich wierze jest piękne , wartościowe , szlachetne - Dużo mówią o grzechach , przewinach , cierpieniach , piekłach , potępieniach i zbawieniach lecz o tym co jest delikatne , wrażliwe , subtelne - nie mówią .
>Mówią o wybraństwie o poddaństwie o bezwarunkowości o bezalternatywności lecz nie mówią o współczuciu , życzliwości , bezinteresowności - zastępują to kapryśną i dowolnie uznaniową łaską i miłosierdziem , które zawsze są niezasłużone .

nie wiem kogo Ty tam makuś słuchasz, ale:

Pierwsze słowa katechizmu KK brzmia:

1 Bóg, w samym sobie nieskończenie doskonały i szczęśliwy, zamysłem czystej dobroci, w sposób całkowicie wolny, stworzył człowieka, by uczynić go uczestnikiem swego szczęśliwego życia. Dlatego w każdym czasie i w każdym miejscu jest On bliski człowiekowi. Bóg wzywa człowieka i pomaga mu szukać, poznawać i miłować siebie ze wszystkich sił. Wszystkich ludzi rozproszonych przez grzech zwołuje, by zjednoczyć ich w swojej rodzinie - w Kościele. Aby to zrealizować, posłał swego Syna jako Odkupiciela i Zbawiciela, gdy nadeszła pełnia czasów. W Nim i przez Niego Bóg powołuje ludzi, by w Duchu Świętym stali się Jego przybranymi dziećmi, a przez to dziedzicami Jego szczęśliwego życia.

Piewsze słowa Biblii:

1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch2 Boży unosił się nad wodami.
3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. 5 I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy.
6 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!» 7 Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8 Bóg nazwał to sklepienie niebem.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi.
9 A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało, 10 Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, 11 rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak. 12 Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.
13 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień trzeci.
14 A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; 15 aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. 16 Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. 17 I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; 18 aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.
19 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień czwarty.
20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» 21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, 22 pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
23 I tak upłynął wieczór i poranek - dzień piąty.
24 Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak. 25 Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. 26 3A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.
28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». 29 I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. 30 A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. 31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty.

Gdzie tu jest umartwienie, raczej dobro, szczęście i korzystanie ze tego co jest: miłości bożej i stworzonego świata.

Pokazuje to, o co chodzi w relacji z bogiem: o szczęscie i miłość. Bóg wymaga tylko określonego zachowania, daje ofertę, nie musisz z niej korzystać, chociaz On namawia.

Dotrzeć do Boga można generalnie na dwa sposoby: poprzez analizę rzeczywistości, która może doprowadzić do przekonania że bóg istnieje oraz poprzez łaskę wiary.

Ja, osobiście wiarę określam jako pewien zmysł/talent, którego nie każdy posiada, ale nawet beztalencie może zostać przyzwoitym rzemieślnikiem, chociaz wirtuozem nie zostanie, no chyba, że otrzyma łaskę, jak się będzie starał...
29-08-2014 22:21 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej
Polecam Apokalipsę
Nie bądź wybiórczy - my tu wszyscy biblie raczej dobrze znamy
Można też spokojnie zaryzykować tezę , że Biblia zaczyna się potopem a kończy Apokalipsą .
Nikt nie kazał Bogu mordować . NIKT - on to robił dobrowolnie i z przyjemnością .
To jest etycznie obmierzłe , i parszywe . Nie ma w tym niczego ani pięknego ani dobrego . Jest niewolnictwo i ślepe , bezwzględne posłuszeństwo do rozkazu zamordowania własnego dziecka włącznie i do ochoczego przygotowania się do wykonania tego polecenia .
Zdystansuj się trochę a umożliwi ci to inne spojrzenie , może prawdziwsze
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
30-08-2014 14:19 
 Ocena-2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>hej
>Polecam Apokalipsę
>Nie bądź wybiórczy - my tu wszyscy biblie raczej dobrze znamy
>Można też spokojnie zaryzykować tezę , że Biblia zaczyna się potopem a kończy Apokalipsą .
>Nikt nie kazał Bogu mordować . NIKT - on to robił dobrowolnie i z przyjemnością .
>To jest etycznie obmierzłe , i parszywe . Nie ma w tym niczego ani pięknego ani dobrego . Jest niewolnictwo i ślepe , bezwzględne posłuszeństwo do rozkazu zamordowania własnego dziecka włącznie i do ochoczego przygotowania się do wykonania tego polecenia .
>Zdystansuj się trochę a umożliwi ci to inne spojrzenie , może prawdziwsze

Trudno się z Tobą dyskutuje, bo nie trzymasz się tez, które sam wypisuejsz.

Zarzuciłeś, że wierzący mówią tylko o cierpieniu, a nie o pięknie. Udowodniłem Ci, że pierwsze słowa Biblii oraz katechizmu mówią o rezczach bardzo pozytywnych.

Wniosek: Twoja teza jest nieprawdziwa.

A to, że wierzacy mówią także o cierpieniu, to jest jasne chyba nie? Nie to było treścią twojego zarzutu.
30-08-2014 17:09 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Sam przyznajesz , że Biblia jest pełna sprzeczności , tak ?
Jedynym rozwiązaniem jest dowolna uznaniowość i wybiórczość , tak ?
Nie można , chcąc pozostać zdrowym psychicznie , przyjąć całości literalnie , tak ?
Dla mnie jest to argument za tym aby jej boskie pochodzenie w całości odrzucić i przyjąć tezę o tym , że biblia to ważna pozycja w historii ludzkości
Dla ciebie racjonalnym wyjściem jest uwikłanie się w kosmiczne cywilizacje tak zaawansowane technologicznie , że praktycznie od boga wszechmogącego nieodróżnialne a przecież z tym bogiem przedstawianym w biblii nie mające nic wspólnego .

Jest jeszcze dylemat etyczny .
Proszę odpowiedz !
Gdybyś był na miejscu Abrahama co odpowiedziałbyś temu , który rozkazałby ci zamordować własne dziecko ?

pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
30-08-2014 08:34 
 Ocena 7 na 7
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Ja, osobiście wiarę określam jako pewien zmysł/talent, którego nie każdy posiada, ale nawet beztalencie może zostać przyzwoitym rzemieślnikiem, chociaz wirtuozem nie zostanie, no chyba, że otrzyma łaskę, jak się będzie starał...

   Ja to określam inaczej, w końcu różnego zajoba się w życiu trenowało i doświadczało. Talent to ty masz, ale do fantazjowania i robienie z siebie pajaca. Wiara/zmysł/talent/łaska. Żenujące baju baju, które natychmiast widać, jak tylko przestanie się być nadętym, dotkniętym palcem Bożym "wirtuozem", wytrzeźwieje z religijnego odurzenia i pozbędzie parszywego wirusa. Baju baju będziesz w Raju.
   Interpretujesz to tak, jak ci pasuje do twojego postrzegania, rozumienia życia i jak ci przyjemnie. Wdrukowano ci tę absurdalną narrację, utopiłeś się później w tych inspirowanych fikcją, choć zapewne przyjemnych stanach i uważasz, że jesteś widzący. Wybrany, dotknięty i prawie zbawiony. Ale robisz tylko to samo, co infantylna nastolatka odurzona romantycznym uczuciem do jakiegoś nażelowanego pop idola z plakatu i upajająca się swoją wielką "miłością". Do tego "wiedzą" i głębszym "rozumieniem", specjalnym wglądem. Czyli nakręcasz się, produkujesz emocje, uczucia, wyobrażenia, wizje i grzęźniesz w hormonalnej zupie. Tylko program masz bardziej rozbudowany niż taka małolata i niby to dotykający poważnych spraw egzystencjalnych, duchowych i eschatologicznych. Nastolatka ma jednak przewagę nad tobą. Ona dojrzy fikcję, bezsens swoich projekcji, pragnień, uczuć i emocji. Bo zrozumie w końcu, że obiekt nieosiągalny. Twój będzie zawsze pod ręką, bo jest tylko wyobrażeniem w twojej głowie, nad którym całkowicie panujesz. Możesz go sobie przywołać, kiedy tylko zechcesz, a nawet sterować nim wedle zachcianek, nadawać temu obiektowi cechy i właściwości, jakich będziesz potrzebował, żeby się dobrze, czy nawet pięknie poczuć. Będziesz zawsze kreatorem tej relacji, no chyba że wreszcie pojmiesz, że to tylko wyrafinowana sztuka samooszustwa, mistycznego i duchowego samogwałtu. Czyli takiego pobudzania mózgu, umysłu i własnych gruczołów, by produkowały się rozkoszujące cię projekcje, a za nimi hormony. Taka tam narkomania. Wyprodukowana przez siebie miłość do nieistniejących obiektów, a prawdziwym fundamentem chrześcijaństwa jak była, tak jest, nienawiść. Nienawiść do rzeczywistości, którą wymienia się na doskonałą, pośmiertną, transcendentną alternatywę.
   Żyjesz człowieku w totalnej fikcji, którą namiętnie i ochoczo pielęgnujesz, bo robisz sobie nią dobrze. Robisz tym siebie w bambuko, ale przecież tyle masz obiecane w tej żałosnej bajce, znasz jasny cel i sens z zełganym niebem i wiecznością na czele, dobrze nauczyłeś się w tym prostym, zmyślonym świecie taplać i babrać, że w życiu się z tego chorego, fałszywego świata nie wydostaniesz. Do tego jeszcze jesteś ten namszczony, ten dotknięty łaską Boga i jeśli nie wirtuozem, to tak ze "skromności" prawie wirtozem, w odróżnieniu od ślepych i błądzących, czy byle jakich rzemieślników. Możesz się tym tu chwalić, ale jedyny efekt, jaki możesz tu osiągnąć, to stukanie się w czoło.

>
30-08-2014 14:30 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>   Ja to określam inaczej, w końcu różnego zajoba się w życiu trenowało i doświadczało...

Wiem, wiem, przerabiałem to już wielokrotnie, także na tym portalu, wierzący wg Was to po prostu idioci oderwani od rzeczywistości. Świat, który oglądasz w sposób oczywisty przeczy temu, ale Tobie tak chyba łatwiej żyć.

Każdego dnia widzisz lub słysysz o ludziach, którzy odnoszą sukcesy, także naukowe, cenisz ich wiedzę, może nawet lubisz. Nagle dowiadujesz się że są wierzący! I ta jedna cecha powoduje, że stają się dla Ciebie idiotami. Tych idiotów jest kilka miliardów, Ci idioci to naukowcy, lekarze, odkrywcy, wynalazcy, frysjerzy...

Wszyscy oni wg Ciebie zyją w innym świecie...

Pomyśl darkside, kto tu ma zajoba?
30-08-2014 14:50 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Wiem, wiem, przerabiałem to już wielokrotnie, także na tym portalu, wierzący wg Was to po prostu idioci oderwani od rzeczywistości.
No ależ ależ! Wierzący to są tak przywiązani do rzeczywistości, że głowa mała! Do tysięcy rzeczywistych Bogów, zaświatów... tylko zazdrościć!

>Świat, który oglądasz w sposób oczywisty przeczy temu,
A największym zaprzeczeniem jest sam Brzostowski, oczywiście!

>ale Tobie tak chyba łatwiej żyć.
Stary, spróbuj i Ty, bo to łatwe jak cholera! Masz dookoła stado akwizytorów wiecznych wczasów w różnych pozaświatowych kurortach. Akwizytorów domagających się uznania, szacunku, przywilejów, pieniędzy....no, kurde, taka łatwizna że hej!

>Każdego dnia widzisz lub słysysz o ludziach, którzy odnoszą sukcesy, także naukowe, cenisz ich wiedzę, może nawet lubisz. Nagle dowiadujesz się że są wierzący! I ta jedna cecha powoduje, że stają się dla Ciebie idiotami. Tych idiotów jest kilka miliardów, Ci idioci to naukowcy, lekarze, odkrywcy, wynalazcy, frysjerzy...
A religie, mości Brzostowski, co z religiami? W dziedzinie nauki, medycyny, fryzjerstwa itd. jesteście normalni - czasem mądrzy, czasem głupi, jak w życiu. W dziedzinie natomiast religijnych bzdetów możecie być wyłącznie obiektami troski (niestety także zagrożeniem).
Miliardy was przez tysiąclecia nie wyprodukowało jednego rozumnego zdania z tematyki religijnej, nie wprowadziliście nawet samego pojęcia boga do rozumnej dyskusji o świecie (a dialog międzyreligijny najlepszym na to dowodem).

>Wszyscy oni wg Ciebie zyją w innym świecie...
Ba, na różnych światach nawet! Każda religia w swojej piaskownicy.

>Pomyśl darkside, kto tu ma zajoba?
On to już wie i już uzasadnił w sposób którego nie potrafisz zakwestionować. Tyle dobrych ludzi tu trudzi się natomiast, żebyś to Ty wreszcie pomyślał

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
30-08-2014 19:18 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wiem, wiem, przerabiałem to już wielokrotnie, także na tym portalu, wierzący wg Was to po prostu idioci oderwani od rzeczywistości.
Na przykład kieruję swoje wypowiedzi do pana Szarleya, też jak Pan katolika, tyle że samodzielnie myślącego racjonalisty, gdyż nie każdy wierzący ma osobowość autorytarną i nie każdego wiara całkowicie zaślepia. Pan Szarley, choć zna swoją religię, to myśli sam i racjonalne argumenty do niego trafiają. Warto dla niego tu pisać, a takich jak on samodzielnie myślących i czytających nasze forum wierzących jest naprawdę wielu, choć niewierzących i wątpiących jest więcej.
www.racjon(*)m.php/s,619649/z,0/d,2#w619884
www.racjon(*)m.php/s,619649/z,0/d,3#w619959
www.racjon(*)m.php/s,619649/z,0/d,4#w620050
www.racjon(*)m.php/s,619649/z,0/d,5#w620074
www.racjon(*).php/s,608495/z,0/d,21#w610802
www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,609206#w610390
www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,609206#w610486
Nigdy i nigdzie nie napisałem, iż ludzie są sobie równi lub, że jesteśmy jednakowi. Różnimy się już choćby bogactwem
w przeróżne dobra. Wierzący też się miedzy sobą różnią np. z jednej strony mamy prof. Obirka, a z drugiej strony prof. Oko. Na forum z jednej strony mamy pana Szarleya, a drugiej pana Elaspa. Z jednej strony mamy ludzi mądrych, a drugiej wprost głupich. Nie, nie sama wiara (zresztą bardzo szerokie pojęcie) warunkuje naszą postawę wobec świata, ale ją jednak - w zależności od głębokości wiary - mocno wyznacza.


@@@
.
31-08-2014 07:34 
 Ocena 11 na 11
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Wszyscy oni wg Ciebie zyją w innym świecie...

Ależ skąd. Żyją w tym samym. W końcu to normalne, te wszystkie Bogi w osobistych wizjach i interpretacjach, raj, piekło, niebo, dusza, anioły, diabły, demony, opętania, święci, grzech, w tym pierworodny, pośmiertna wieczność, zbawienie, rodzące dziewice, zmartwychwstanie trupów, cuda, sąd ostateczny, wieczne potępienie, wieczne też męki i cierpienie. Wszechmogący, osobowy, ale i niematerialny byt. Chodzenie po wodzie, zamiana wody w wino, wskrzeszanie trupów, wypędzanie demonów w świnie, wniebowzięcia. Kult życia po śmierci, czyli zbawienie w wiecznych i doskonałych zaświatach. Wstawiennictwo u trupów, objawienia na drzewach, kominach, szybach, murach, wypieczonych tostach. Migracja Stwórcy Wszechświata w miliardy wafelków zbożowych (cudowne wykorzystanie fizyki kwantowej zapewne). Do tego ten świat fantasy i osobiście produkowanych urojeń mistycznych (albo w wyniku choroby), o których masz wyżej, a co zignorowałeś, i mamy mniej więcej ten wspólny świat. No można jeszcze coś więcej zobrazować, na przykład modlitwę o deszcz w Sejmie, Jan z Dukli jako patron, ten broniący Lwowa z chmury i to po swojej śmierci święty. Oczyszczone płuca aktora Olbrychskiego bo się modlił, kiedy modły o życie umierających dzieci nic nie dają. Takie tam różne... można tak bez końca.

>Pomyśl darkside, kto tu ma zajoba?

No ja. Przecież nie wy. U was wszystko w normie.
30-08-2014 13:25 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
>I tak upłynął wieczór i poranek - dzień szósty.
>Gdzie tu jest umartwienie, raczej dobro, szczęście...
Dotąd doczytałeś?
Brzostowski (7067 punktów)
>Dotąd doczytałeś?
Domyśl się.
30-08-2014 14:51 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>>Dotąd doczytałeś?
>Domyśl się.
Skoro pozwalasz snuć domysły...
W dosłownym sensie pewnie czytałeś dalej.
Ale kiedy doczytałeś do momentu, który Cię usatysfakcjonował, resztę tekstu już traktowałeś po macoszemu, może jak nieistotne perturbacje. Tak żeby nie podważył tego, na czym chciałbyś się zatrzymać.
30-08-2014 09:30 
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
   Wiesz co, oni tam się starają mówić różne, pozytywne rzeczy, ale mnie to kompletnie nie przekonuje. Dla mnie to jest słabe, kalekie, zmarnowany ludzki potencjał. Po prostu szkoda. Projekt pozytywny jest trudniejszy od negatywnego, katolicyzm niby swoje historie na tym polu postuluje, ale jest w tym przeraźliwie anachroniczny, kaleki, upośledzony. Nie uczy mądrze i skutecznie kochać świata, życia, ludzi, rzeczywistości. Robi to nieudolnie, źle, szkodliwie, gdyż u jego podstawy leży ta łatwo wchłaniana, asymilowana, bo biologicznie w człowieku mocno motywowana, kodeksowa opresja. Jedna, słuszna opcja. Plus kult pośmierci i zaświatów. Metodyczna praca przełamująca uwarunkowania naturalne na rzecz pięknych wzorców kulturowych jest tutaj zepchnięta do narożnika i w sumie zapomniana. Kultywowana, co najwyżej, w mocno ograniczonej i nieudolnej formie i cały czas zdecydowanie zdominowana przez tą okrutną, opresyjną stronę chrześcijańskiego systemu. Z negacją całości na rzecz pośmierci jako fundamentem, od którego wychodzi się w świat.
   Szkoda takiego psucia ludzi i marnowania ich życia. Bo przecież zdecydowana większość z nich chce być dobra. Niektórzy aż się do tego palą, wyrywają, działają tu i tam, starają się, próbują i głęboko wierzą, że ten system ich w tym wspomaga. A to nieprawda. On ich ogranicza, a czasami ciężko okalecza. Zadziwiające jest też to, jak wielu ludzi, na czele z dostojnikami ma tutaj radykalnie obniżoną wrażliwość, sumienie, miłosierdzie, empatię, poziom troski, o miłości nie wspominając. To już jest przestrzeń rodząca zacietrzewionych i agresywnych radykałów. A wola opresji, okrucieństwo, narzucania własnej opcji i agresja aż tryskają od tych ludzi, choć często udają łagodnych, prawych, delikatnych i ciepłych. Ci są najgorsi. Jedynie między swoimi i to takimi najbardziej podobnymi, potrafią wyzwalać pozytywne, trwałe nastawienie i uczucia. Obcy, inny, różniący się jest natychmiast problemem, chyba że pozwoli się okiełznać, zdominować, podporządkować. Pozytywne nastawienie jest tutaj właściwie niemożliwe. Z zasady, z konstrukcji tego światopoglądu. Jednak oni tego w sobie nie widzą i uważają się za wspaniałych. Bo Bóg, wiara i kościół za nimi stoją. Te najwyższe w ich oczach wartości są znakomitą przykrywką dla ich żądz, pozwalają ukryć za nimi własne zło i perfidnie przeobrazić je we własnym, najgłębszym przekonaniu w wielkie dobro i miłość. Natomiast jest tutaj też sporo zwyczajnie łagodnych ludzi, takie mają po prostu charaktery, ale postrzeganie podobne do tych agresywnych i narzucających. Tylko nie są tak narzucający się, ekspansywni, popędliwi.

>
30-08-2014 09:17 
 Ocena 4 na 4
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Cytat:
Odrzucenie wiary i miłości


hej,
Dlaczego wiary i miłości ?
Można odrzucić wiarę miłości jednakże nie odrzucając
Ale nawet miłość można odrzucić .
Taki oto kontekst : Przychodzi do ciebie ktoś i mówi , że cię kocha , chce z tobą się kochać , żyć i mieć dzieci - czy nie masz prawa powiedzieć - Przykro mi ale ja nie chcę
Niestety mówimy tutaj o tzw. miłości boskiej , której odrzucić nie można a to przypomina zaloty gwałciciela : Chce się z tobą kochać a więc ty musisz chcieć tego samego
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
23-08-2014 21:33 
 Ocena 1 na 1
niestadny (2492 punktów)

>Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jeśli żyje tak, jak by był wierzący (przestrzega wartości chrześcijańskich).Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe.
/wytł. - moje/

Skąd ta wiedza?

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
28-08-2014 17:02 
 Ocena-1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Natomiast nawet niewierzący może być zbawiony, jeśli żyje tak, jak by był wierzący (przestrzega wartości chrześcijańskich).Zbawienie takie jest jednak bardzo trudne bez wiary, ale możliwe./wytł. - moje/
>Skąd ta wiedza?
Wiedza? Raczej przesłanka. Wiadomo, że w tej sprawie opinie są podzielone, są różne interpretacje różnych zapisów.

Ewangelia wg św. Mateusza Mt25, 31-46.

31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. 32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. 33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie".
37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? 38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? 39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?" 40 A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".
41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie."
44 Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" 45 Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili". 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

Efezjan 2:8
8 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: 9 nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.

Apokalipsa 20:11
11 Potem ujrzałem wielki biały tron
i na nim Zasiadającego,
od którego oblicza uciekła ziemia i niebo,
a miejsca dla nich nie znaleziono.
12 I ujrzałem umarłych -
wielkich i małych -
stojących przed tronem,
a otwarto księgi.
I inną księgę otwarto,
która jest księgą życia.
I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano,
według ich czynów.

I jeszcze odnośnie oferty:

Apokalipsa (epilog)

17 A Duch7 i Oblubienica7 mówią:
«Przyjdź!»7
A kto słyszy, niech powie:
«Przyjdź!»
I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie,
kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.
22-08-2014 23:42 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
> może Brzostowski finezyjnie odpowie wreszcie na wypowiedź Ojca Lesiotra
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,627117#w627322

już napisałem.
Selanos (12869 punktów)
>W "Dzienniczku" św. Faustyny, Jezus powiedział do niej między innymi:

Nie, nie, nie! W "Dzienniczku" św. Faustyny, św. Faustyna wyobraziła sobie, że Jezus powiedział do niej między innymi:

Po tej małej korekcie możemy zacząć dyskusję
Episode_2 (3284 punktów)
Chyba już nie założę nowego wątku...

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365