 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-02-2014 12:22 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | Neoateizm a ksenofobia
7 na 13 | Temat na co najmniej esej, ale póki co krótko:
Podział na ateistów i wierzących to kryptoksenofobia a de facto nowa odmiana ksenofobii, lęku przez obcym. To głęboki paskudny (!) atawizm. Podział na "swoich" i "obcych" miał w ewolucji kolosalne znaczenie. Grupa "swoich" gwarantowała przeżycie, "obcy" mógł zabić a przynajmniej ograbić. Linia podziału jasna: rodzina, klan, język, naród, rasa. No i, oczywiście, RELIGIA, która wiąże "swoich" a odrzuca "obcych", wg systemu definiującego: panteon bogów (boga i świętych), kodeks zachowań i obrzędy. Oczywiście "nasza" religia jest lepsza, "inne" gorsze. Ateizm oczywiście nie jest religią, ALE: tzw. neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO. Połączenie ze sobą w nową grupę "swoich" z wyłączeniem "obcych", wierzących, to nowy podział w atawistycznym duchu. Zgodnie z zapisanym w najstarszej części mózgu, gadzim mózgu (archipalium) lękiem (fobią): obcy to ZŁO. Stąd nasi ortodoksyjni "uczniowie" neoateizmu tak bardzo nawołują do ścisłej, rozpoznawalnej linii podziału. Wszelkie odcienie są be. Wszelkie próby porozumień zwalczane (exemplum maximum: Andreas Breivik - zabić tych spośród swoich, którzy "budują mosty"). A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od ras, nacji i wiar. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
18 na 18 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO
Nie wiem skąd ta teza - zwłaszcza z powołaniem się na Dawkinsa, który wielokrotnie przywoływał Stevena Weinberga "With or without [religion] you would have good people doing good things and evil people doing evil things. But for good people to do evil things, that takes religion."
> A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od ras, nacji i wiar.
No dokładnie tak. Kto i w którym miejscu to kwestionuje? Bo chyba strzelasz do strawmana.
|
|
 | 1 na 3 | gostyx (347 punktów) | >> neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO >Nie wiem skąd ta teza - zwłaszcza z powołaniem się na Dawkinsa, który wielokrotnie przywoływał Stevena Weinberga "With or without [religion] you would have good people doing good things and evil people doing evil things. But for good people to do evil things, that takes religion."
No i właśnie tym cytatem nieświadomie popierasz tezę autorki wątku, która mówi właśnie o tworzeniu podziału "my" - "obcy". Zdanie "But for good people to do evil things, that takes religion" jest właśnie takim podziałem - nie wyrażonym co prawda dosłownie, ale między wierszami implikuje on potencjalną "większą" skłonność ludzi religijnych do czynienia zła. I w tym miejscu właśnie przebiega granica podziału w tym wypadku - zresztą przykładów nie trzeba ze świecą szukać. Wystarczy wspomnieć typowy obraz muzułmanina, jaki kształtowany jest u tzw. opinii publicznej: terrorysta, który nigdy nie wiadomo, co zrobi; niebezpieczny człowiek, któremu trzeba co najmniej non-stop patrzeć na ręce. Wątpię, czy akurat Dawkins & co. jest autorem takiego podejścia, jeśli o to Ci idzie, ale trzeba przyznać, że jego książki tchną, mówiąc eufemistycznie, analogicznymi podziałami.
>Kto i w którym miejscu to kwestionuje? Jak napisałem wyżej. Cytat, którym się posłużyłeś jest o tyle niebezpieczny, że tak naprawdę nie wyraża niczego wprost, a jedynie pośrednio implikuje pewne wnioski i zachowania. I ktoś może faktycznie pomyśleć, że ludzie religijni to w ogólności osobnicy, na których trzeba zwracać szczególną uwagę - etykietka ta przechodzi wtedy z marginesu na całość grupy. Propagandowe wykorzystanie takich sloganów ma wymierną wartość polityczną.
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
|  | 12 na 12 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > No i właśnie tym cytatem nieświadomie popierasz tezę autorki wątku, która mówi właśnie o tworzeniu podziału "my" - "obcy"
Nie polemizuję z samym faktem podziału, tylko rzekomą tezą etyczną "religie to ZŁO, ateizm to DOBRO".
> między wierszami implikuje on potencjalną "większą" skłonność ludzi religijnych do czynienia zła
Nieprawda. Weinberg wskazuje tylko, że religia bywa wygodnym usprawiedliwieniem dla zła. Ateiści - niezależnie od "skłonności do czynienia zła" - takiej wymówki nie mają. Czy przekłada się to na wyższe standardy moralne, to już inna kwestia. Nie musi.
> typowy obraz muzułmanina, jaki kształtowany jest u tzw. opinii publicznej: terrorysta
To problem z logicznym wnioskowaniem - ze zdania "wszyscy terroryści to muzułmanie" (które może i nie jest ściśle prawdziwe, ale niemal) nie wynika że "wszyscy muzułmanie to terroryści".
> ktoś może faktycznie pomyśleć, że ludzie religijni to w ogólności osobnicy, na których trzeba zwracać szczególną uwagę
> (...) Propagandowe wykorzystanie takich sloganów ma wymierną wartość polityczną.
Przyznaję. Usprawiedliwię się tylko, że z zasady staram się nie przemawiać do dyslogicznego motłochu.
|
|
| |  | 1 na 3 | Lechu Wolf (30 punktów) |
>To problem z logicznym wnioskowaniem - ze zdania "wszyscy terroryści to muzułmanie" (które może i nie jest ściśle prawdziwe, ale niemal) nie wynika że "wszyscy muzułmanie to terroryści".
Wg Europolu od jakiejś dekady islamiści odpowiadają za 1-5% ataków terrorystycznych w Europie. Zdanie to nie jest więc "niemal prawdziwe". Jest niemal zawsze nieprawdziwe.
|
|
| | |  | | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | > Wg Europolu od jakiejś dekady islamiści odpowiadają za 1-5% ataków terrorystycznych w Europie. Zdanie to nie jest więc "niemal prawdziwe". Jest niemal zawsze nieprawdziwe.A zamachy w Europie to jaki odsetek wszystkich zamachów na świecie?
Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
|
|
| | | |  | | Lechu Wolf (30 punktów) | >A zamachy w Europie to jaki odsetek wszystkich zamachów na świecie?
Nie znam takich danych. Jeśli je znasz, to chętnie rzucę okiem. Sugerujesz, że gdzie w innych częściach świata proporcje będą inne? Ja sądzę, że jeżeli będą się znacznie różniły to raczej na niekorzyść grup separatystycznych/narodowo wyzwoleńczych. Ale to oczywiście tylko spekulacje.
|
|
| | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> ze zdania "wszyscy terroryści to muzułmanie" (które może i nie jest ściśle prawdziwe, ale niemal) nie wynika że "wszyscy muzułmanie to terroryści" > Wg Europolu od jakiejś dekady islamiści odpowiadają za 1-5% ataków terrorystycznych w Europie
OK, wycofuję to co w nawiasie - i obiecuję zaktualizować sobie przekonania, jak tylko pogrzebię w statystykach.
|
|
| | | |  | 1 na 1 |
|  | 1 na 1 | Paprocki (2738 punktów) | >>> neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO >>Nie wiem skąd ta teza - zwłaszcza z powołaniem się na Dawkinsa, który wielokrotnie przywoływał Stevena Weinberga "With or without [religion] you would have good people doing good things and evil people doing evil things. But for good people to do evil things, that takes religion." >No i właśnie tym cytatem nieświadomie popierasz tezę autorki wątku, która mówi właśnie o tworzeniu podziału "my" - "obcy". Zdanie "But for good people to do evil things, that takes religion" jest właśnie takim podziałem - nie wyrażonym co prawda dosłownie, ale między wierszami implikuje on potencjalną "większą" skłonność ludzi religijnych do czynienia zła. >I w tym miejscu właśnie przebiega granica podziału w tym wypadku - zresztą przykładów nie trzeba ze świecą szukać. Wystarczy wspomnieć typowy obraz muzułmanina, jaki kształtowany jest u tzw. opinii publicznej: terrorysta, który nigdy nie wiadomo, co zrobi; niebezpieczny człowiek, któremu trzeba co najmniej non-stop patrzeć na ręce. >Wątpię, czy akurat Dawkins & co. jest autorem takiego podejścia, jeśli o to Ci idzie, ale trzeba przyznać, że jego książki tchną, mówiąc eufemistycznie, analogicznymi podziałami. >>Kto i w którym miejscu to kwestionuje? >Jak napisałem wyżej. >Cytat, którym się posłużyłeś jest o tyle niebezpieczny, że tak naprawdę nie wyraża niczego wprost, a jedynie pośrednio implikuje pewne wnioski i zachowania. I ktoś może faktycznie pomyśleć, że ludzie religijni to w ogólności osobnicy, na których trzeba zwracać szczególną uwagę - etykietka ta przechodzi wtedy z marginesu na całość grupy. Propagandowe wykorzystanie takich sloganów ma wymierną wartość
Cytat Weinberga nie skłania do takich wniosków, że ludzie religijni są bardziej skłonni do czynienia zła. Zakłada bowiem hipotetyczny świat bez religii, w którym nadal byliby "źli" i "dobrzy" ludzie. Każdy myślący człowiek zgodzi się też, że religia nie jest jedynym zbiorem memów zdolnych do uczynienia człowieka "dobrego" człowiekiem "złym". Zrozumie jednak, że Weinberg powiedział część prawdy, lecz należałoby jego hasło rozszerzyć na inne ideologie które cechuje dogmatyzm. Pozostając przy oryginalnym cytacie, tylko jego błędna interpretacja może skłaniać do dyskryminowania wierzących ad hoc- hasło nie mówi o tym, że każdy dobry wierzący człowiek staje się pod wpływem tejże wiary człowiekiem złym, ale o tym, że religia jest w stanie tak działać. Zauważmy, że jeśli Weinberg zakłada naturalny podział na dobrych i złych niezależnie od religii, to ludzie religijni są również zbiorem podlegającym temu podziałowi, na co nie ma wpływu wyznawana przez nich religia. Sprawa jest złożona, ale cytat nie traci przez to na słuszności. Religia jest tu przedstawiona jako dodatkowy czynnik potencjalnie szkodliwy.
Sam podział na ludzi dobrych i złych z natury to także uproszczenie, bo bezsprzecznie złe lub dobre są jedynie czyny i to w konkretnym kontekście. Ludzie pod względem "dobroci" plasują się na skali wrażliwości. Tymczasem mimo że to cecha naturalna, to jest ona pielęgnowana albo nie w procesie socjalizacji. Prawdą jest też, że religia prezentuje przeróżne treści i zależnie od tego, jakie kto ma inklinacje, takie treści będą przez człeka wyłuskiwane. Czasami jednak nie ma się wpływu na to, jakimi treściami religijnymi jest się karmionym i zapewne jest mnóstwo takich sytuacji, kiedy dana osoba ma na tyle duży potencjał empatii, iż bez indoktrynacji wykorzystałaby go znacznie lepiej, zaś wskutek indoktrynacji owa wrażliwość może zostać przytępiona. W końcu aksjologia większości znanych nam religii stawia krzywdę ludzką jako jedno z bardzo względnych kryteriów. Pierwszorzędna jest "wola boska".
|
|
 | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>No dokładnie tak. Kto i w którym miejscu to kwestionuje? Bo chyba strzelasz do strawmana. Ten post został przeniesiony na forum z głównej strony Racjonalisty i stanowi wypowiedź pod artykułem Andrzeje Wendrychowicza Quo vadis PSR
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
7 na 7 | Scorp (5381 punktów) | >Podział na ateistów i wierzących to kryptoksenofobia a de facto nowa odmiana ksenofobii, lęku przez obcym. To głęboki paskudny (!) atawizm. Podział na "swoich" i "obcych" miał w ewolucji kolosalne znaczenie.
Nie zgadzam się, że konflikt swoi-obcy to atawizm. To zjawisko naturalne i permanentne, wynikające z konkurencji w środowisku. Dotyczy to też podziału tworzonego przez energiczną inicjatywę neo-ateizmu. W tym przypadku do grupowego podziału swoi-obcy dochodzi negatywna ocena skutków religii i religijności, prowadząca do nierealnego postulatu: usuńmy to 'paskudztwo'.
Zgoda, że największym problemem w tym konflikcie są ekstremiści, czy, jak piszesz, ortodoksi. Szczególnie młodzi zapaleńcy, religijni albo anty-religijni. To młodzi pchają się do roli męczennika-samobójcy i młodzi (lub niedojrzali) gotowi są walczyć za ateizm. Niektórzy z nich są tak zmotywowani swoim nowoodkrytym ateizmem, tak napaleni, że nie odróżniają, excusez le mot, dupy od majtek i gotowi są w zapale traktować oba te obiekty... w jednakowy sposób.
Tymczasem religia, religijność, wiara, wierzący itd. to zupełnie różne obiekty. -
|
|
 | 3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | >(...) Tymczasem religia, religijność, wiara, wierzący itd. to zupełnie różne obiekty. Przyznam że nie do końca to rozumiem. Czy sugerujesz, że religijność może istnieć bez religii, a wierzący bez wiary itp?
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>(...) Tymczasem religia, religijność, wiara, wierzący itd. to zupełnie różne obiekty. >Przyznam że nie do końca to rozumiem.
Są ze sobą związane różnymi relacjami, ale nie należy ich traktować tak samo.
>Czy sugerujesz, że religijność może istnieć bez religii, a wierzący bez wiary itp?
Nie, chodzi mi o to, że można np. sensownie atakować religię (zjawisko społeczne) a nie religijność (cecha indywidualna), atakować wiarę w Boga a nie zwalczać wierzącego.
Oczywiście, religie nie mogłyby istnieć bez religijności, ale zwalczanie wrażliwości religijnej jest równie sensowne co zwalczanie łysienia u mężczyzn albo gadulstwa u kobiet. Trzeba dobrze odróżniać. -
|
|
| |  | 4 na 4 | rysiek (4593 punktów) | >Są ze sobą związane różnymi relacjami ale nie należy ich traktować tak samo. Zgoda. Te relacje są jednak bardzo istotne.
>Nie, chodzi mi o to, że można np. sensownie atakować religię (zjawisko społeczne) a nie religijność (cecha indywidualna), atakować wiarę w Boga a nie zwalczać wierzącego. Chyba można poddawać krytyce jedno i drugie? Nie, wierzącego jako osobę, ale jego negatywne cechy.
>Oczywiście, religie nie mogłyby istnieć bez religijności, ale zwalczanie wrażliwości religijnej jest równie sensowne co zwalczanie łysienia u mężczyzn albo gadulstwa u kobiet. Trzeba dobrze odróżniać. Nie bardzo rozumiem co to jest wrażliwość religijna, ale jeśli ktoś czynione zło uzasadnia swoją wiarą, to taki rodzaj tej wrażliwości trudno tolerować.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Chyba można poddawać krytyce jedno i drugie? Nie, wierzącego jako osobę, ale jego negatywne cechy.
Poddawać krytyce (oceniać krytycznie) poglądy albo postepowanie. Osoby nie, to błąd. Cechy osoby też nie (garbaty, mało inteligentny itd.). Wiarę - tak, jeżeli jest prezentowana jako rodzaj przekonania czy poglądu. Religijność - nie, to rodzaj właściwości.
>>Oczywiście, religie nie mogłyby istnieć bez religijności, ale zwalczanie wrażliwości religijnej jest równie sensowne co zwalczanie łysienia u mężczyzn albo gadulstwa u kobiet. Trzeba dobrze odróżniać.
>Nie bardzo rozumiem co to jest wrażliwość religijna,
Cecha wrodzona, podatność na przyjmowanie religii.
> ale jeśli ktoś czynione zło
'Zło' jest relatywne, historycznie zmienne itd., ale to inny temat...
> uzasadnia swoją wiarą, to taki rodzaj tej wrażliwości trudno tolerować.
Wrażliwość tu nie ma wiele do rzeczy. -
|
|
| | | |  | 3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | >Poddawać krytyce (oceniać krytycznie) poglądy albo postepowanie. Osoby nie, to błąd. To właśnie napisałem (nie ... jako osobę).
>Cechy osoby też nie (garbaty, mało inteligentny itd.). Bądźmy poważni.
>Wiarę - tak, jeżeli jest prezentowana jako rodzaj przekonania czy poglądu. Religijność - nie, to rodzaj właściwości. Tak, o tym myślałem.
>Cecha wrodzona, podatność na przyjmowanie religii. Zgoda. Wrażliwość to nieostry termin. Podatność na uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionych twierdzeń, tak.
>'Zło' jest relatywne, historycznie zmienne itd., ale to inny temat... Oczywiście, ale np. śmierć ok. 3 tys. ludzi w WTC?
>Wrażliwość tu nie ma wiele do rzeczy. Jeśli jakieś postępowanie jest wynikiem wiary przyjętej wskutek tej wrażliwości, to chyba mamy ciąg przyczynowo-skutkowy?
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >>'Zło' jest relatywne, historycznie zmienne itd., ale to inny temat... >Oczywiście, ale np. śmierć ok. 3 tys. ludzi w WTC?
Nie widziałeś filmu z Palestyny, ludzi tańczących na ulicy z radości po 11 wrz.?
>Jeśli jakieś postępowanie jest wynikiem wiary przyjętej wskutek tej wrażliwości, to chyba mamy ciąg przyczynowo-skutkowy?
Nie, warunek (wrażliwość) nie jest przyczyną. -
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | >Nie widziałeś filmu z Palestyny, ludzi tańczących na ulicy z radości po 11 wrz.? Widziałem. Kali czynić zło to dobrze, Kalemu czynić zło to źle. Ale nie dajmy się sprowadzać do tego poziomu.
>Nie, warunek (wrażliwość) nie jest przyczyną. Czy nie jest, jeśli nie wręcz konieczny, to sprzyjający?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Scorp (5381 punktów) | >>Nie, warunek (wrażliwość) nie jest przyczyną. >Czy nie jest, jeśli nie wręcz konieczny, to sprzyjający?
Nie, wrażliwość nie sprzyja wyrządzania komuś zła. Trzy wielkie religie mono mają dwa główne kierunki: ku Bogu i ku człowiekowi. Wrażliwość religijna jednostki wpływa na jego zachowanie w obydwu. Przyczyną zła związanego z religiami jest zawsze łajdacka indoktrynacja, motywowana politycznie. Władza i majątek, - od wypraw krzyżowych, poprzez inkwizycję, czarownice, konkwistę, aż do WTC, ten sam schemat. Inicjatorzy mają na głowie tiarę, turban lub koronę albo tylko chodzą w garniturze, nieistotne. Motywacja jest zawsze ta sama. -
|
|
| | | | | | | |  | | rysiek (4593 punktów) | Czyli, zła nie powodują religia ani wiara, lecz instrumentalne ich wykorzystanie?
|
|
| | | | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Czyli, zła nie powodują religia ani wiara, lecz instrumentalne ich wykorzystanie?
Na pewno złe są szybkie i proste uogólnienia, pochopne wnioski, a także zbyt szerokie pytania o dyskusyjne pojęcia. Dlatego powstrzymam się od odpowiedzi. -
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >>Czyli, zła nie powodują religia ani wiara, lecz instrumentalne ich wykorzystanie? >Na pewno złe są szybkie i proste uogólnienia, pochopne wnioski, a także zbyt szerokie pytania o dyskusyjne pojęcia. Dlatego powstrzymam się od odpowiedzi. Ja się nie powstrzymam od odpowiedzi ponieważ w pełni się z tym zgadzam. Dodam jeszcze, że instrumentalnie może zostać wykorzystany tak racjonalizm jak i ateizm.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Paprocki (2738 punktów) | >Czyli, zła nie powodują religia ani wiara, lecz instrumentalne ich wykorzystanie? >
A to religia czy wiara to jakieś podmioty? Zawsze są wykorzystywane, czyli traktowane instrumentalnie. Zwykle w takich celach religie były konstruowane, by służyć władzy, jak i ekspansji danej grupy.
Dlatego ich wykorzystanie do celów ogólnie ujętych jako humanistyczne, jest trudne, należy bowiem być mocno wybiórczym.
|
|
 | 3 na 5 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Nie zgadzam się, że konflikt swoi-obcy to atawizm.
W tym sensie, w jakim o tym mówię, to atawizm, bo ludzie dziś współpracują ze sobą ponad wszelkimi podziałami, kulturowymi, religijnymi, pigmentowymi itd., wszyscy wszystkich odwiedzają, podróżują do siebie, uczą się swoich języków, obyczajów, docenia się wkład kulturowy w dorobek ogólnoświatowy wszystkich ludzkich grup...
Ksenofobia jest lękiem pierwotnym. A "neoksenofobia", o której tu piszę, to tylko nowa odmiana starego lęku przed "obcymi" z odmawianiem "obcym" ich równorzędności przez wynoszenie się ponad nich. To bardzo niebezpieczna postawa. Można się ścierać, dyskutować, krytykować, ale uważać się lepszym od innych tylko dlatego, że jest się ateistą? Przecież poza tym można być psychopatą, idiotą i nie chcę wyliczać czym jeszcze...
|
|
|  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | >Ksenofobia jest lękiem pierwotnym. A "neoksenofobia", o której tu piszę, to tylko nowa odmiana starego lęku przed "obcymi" z odmawianiem "obcym" ich równorzędności przez wynoszenie się ponad nich.
Faktycznie, wygląda to na ksenofobię, już stosowane określenie "religianci", bardzo pojemne i szerokie, bez wdawania się w jakieś tam niuanse zróżnicowania, mieści się w tej samej grupie co żydy, pedały, cygany, bezbożnicy, charakterystycznej dla ksenofobii. Mieści się tam także niezbyt uczciwie wykreowane poczucie wyższości, któremu ktoś tutaj szczerze dał wyraz.
Neoateizm czy ateizm walczący ma w sobie ciekawy rys mentalny przejawiający się zasadą: "Kto nie z nami ten przeciwko nam" i "Zabić tych którzy tworzą mosty". Dlatego ateiści o umiarkowanych poglądach i reakcjach traktowani są jako ciało obce. Wygląda na to, że podział na ateistów walczących i umiarkowanych wynika bardziej z różnic charakterologicznych między ludźmi, a mniej z wiedzy o rzeczywistości.
Walka z religiami, kościołami, różnymi organizacjami i pożytecznymi idiotami, którzy przyjęli ich wiarę i postawę konformistyczną wobec nich, a które opierają się na okłamywaniu ludzi i służą niezbyt zbożnym celom jest oczywiście w pełni uzasadniona, budzić może tylko sprzeciw gdy jest prowadzona na zasadzie kosiarki, także przeciwko ludziom niewinnym z uogólnionej grupy z pozycji wyższości intelektualnej czy moralnej.
Problemem jest także właściwa ocena stopnia szkodliwości lub bilansu dobra i zła które wyrządzają, jak również ocena ich potencjału i tutaj w większości jesteśmy chyba pogubieni kierując się bardziej intuicją i swoimi fobiami niż racjonalnym myśleniem.
|
|
| |  | 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > >>>Ksenofobia jest lękiem pierwotnym. A "neoksenofobia", o której tu piszę, to tylko nowa odmiana starego lęku przed "obcymi" z odmawianiem "obcym" ich równorzędności przez wynoszenie się ponad nich.> Faktycznie, wygląda to na ksenofobię, już stosowane określenie "religianci", bardzo pojemne i szerokie, bez wdawania się w jakieś tam niuanse zróżnicowania, mieści się w tej samej grupie co żydy, pedały, cygany, bezbożnicy, charakterystycznej dla ksenofobii. Mieści się tam także niezbyt uczciwie wykreowane poczucie wyższości, któremu ktoś tutaj szczerze dał wyraz.Czyżby? "Religiant - człowiek przesadnie gorliwy w praktykach religijnych, odwołujący się we wszystkim do religii; bigot, dewot". Widocznie jakiś niezbyt sprawnie inteligentnym jestem, gdyż moim zdaniem jest to tylko termin dosyć adekwatnie opisujący istniejące zjawisko i nie mający niczego wspólnego z ksenofobią. Religianta * dosyć pięknie opisuje ks. biskup Krasicki: Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła. Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny, Mówiąc właśnie te słowa: "... i odpuść nam winy, Jako my odpuszczamy" - biła bez litości. Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności. *Tytułowa dewotka odmawiała modlitwę. W pewnym momencie spostrzegła niezręczność służącej i zaczęła dotkliwie bić dziewczynę, mając na ustach słowa pacierza, które mówiły o przebaczeniu.
Główna bohaterka nie widziała związku miedzy swoimi słowami, a parszywymi, niechrześcijańskimi czynami; nie spostrzegła swojej winy i tego iż postępuje niewłaściwie. Zapomniała także, iż pobożność nie polega wyłącznie na modleniu się, noszeniu przy sobie różańca i chodzeniu do kościoła, ale także, a nawet przede wszystkim miłosierdziu, przebaczaniu oraz miłości do bliźniego.
W bajce tej Krasicki ośmiesza hipokrytów i dewotów, a także ich fałszywą pobożność, dwulicowość, głupotę i bezrefleksyjność oraz bigoterie, poprzez zestawienie deklaracji z czynami (pokazał ich rozminięcie się w postawie bohaterki), podejmując tym samym ważny temat oświeceniowej literatury (krytyka życia klasztornego i dewocji).> Neoateizm czy ateizm walczący ma w sobie ciekawy rys mentalny przejawiający się zasadą: "Kto nie z nami ten przeciwko nam" i "Zabić tych którzy tworzą mosty".A kto ten "neoateizm czy ateizm walczący" wymyślił i opisał? Jakoś dziwnie mi się wydaje, że właśnie takie epitetowanie na podobieństwo: - "żydy, pedały, cygany, bezbożnicy" jest próbą zamknięcia ust ludziom mającym inne poglądy i inny system wartości od religijnych. U nas w Polsce głównie katolickich. > Dlatego ateiści o umiarkowanych poglądach i reakcjach traktowani są jako ciało obce.Znowu - a kto to są ateiści "o umiarkowanych poglądach i reakcjach"? Po czym ich poznać? Po tym, że cicho siedzą, dają na tace i boją się jawnie wyartykułować swoje poglądy, nie mówiąc już o żądaniach całkowicie świeckiego państwa? > Wygląda na to, że podział na ateistów walczących i umiarkowanych wynika bardziej z różnic charakterologicznych między ludźmi, a mniej z wiedzy o rzeczywistości.A mnie wygląda, że jest to skuteczne narzędzie podziału, służące do osłabienia racjonalnych żądań świeckiego państwa. > Walka z religiami, kościołami, różnymi organizacjami i pożytecznymi idiotami, którzy przyjęli ich wiarę i postawę konformistyczną wobec nich, a które opierają się na okłamywaniu ludzi i służą niezbyt zbożnym celom jest oczywiście w pełni uzasadniona, budzić może tylko sprzeciw gdy jest prowadzona na zasadzie kosiarki, także przeciwko ludziom niewinnym z uogólnionej grupy z pozycji wyższości intelektualnej czy moralnej.A kto taką walkę prowadzi? "Twój Ruch" oraz "Fakty i Mity". Rzeczywiście jest sssstraaaaszne zagrożenie dla religii i Kościołów. Tak, na naszym forum od czasu do czasu wyrwie się jakiś nawiedzony nowo-ateista, ale rzadko znajduje poklask i najczęściej dosyć szybko rezygnuje. Tak, ja sam należę do walczących, ale większość na tym forum potrafi zrozumieć, iż walczę z głupotą, a nie z religiami. Moim zdaniem - racjonalizm, który z głupotą nie walczy nie ma nic wspólnego z racjonalizmem. Nie warto próbować rozbijać głową muru ani walczyć z wiatrakami, ale racjonalista-oportunista, to bzdura do entej potęgi wymyślona przez konformistów. > Problemem jest także właściwa ocena stopnia szkodliwości lub bilansu dobra i zła które wyrządzają, jak również ocena ich potencjału i tutaj w większości jesteśmy chyba pogubieni kierując się bardziej intuicją i swoimi fobiami niż racjonalnym myśleniem.Zdecydowanie nie czuję się zagubiony w swoich fobiach (jakoś mało ich odczuwam) i twardo trzymam się rzeczywistości doświadczanej osobiście w praktyce życia oraz permanentnym śledzeniu dorobku nauki i intuicyjne wyczucia są mi dalece wtórne. Wiem co piszę i jestem za to w pełni odpowiedzialny. www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,2#w608674www.racjon(*)m.php/s,608495/z,0/d,3#w608728Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > "Religiant - człowiek przesadnie gorliwy w praktykach religijnych, odwołujący się we wszystkim do religii; bigot, dewot"Owszem, taka jest wykładnia według słownika, ale przecież wiemy, że religianci według tej definicji to niewielka grupa spośród ludzi deklarujących swój związek z KK, a określenie to stosowane na tym forum odnosiło się zwykle do ogółu wierzących w rozumieniu: Religiant - wyznawca pewnej religii. > Widocznie jakiś niezbyt sprawnie inteligentnym jestem, gdyż moim zdaniem jest to tylko termin dosyć adekwatnie opisujący istniejące zjawisko i nie mający niczego wspólnego z ksenofobią.Pomogę, po pierwsze gdyby nie istniało to nie miałoby z nią nic wspólnego, po drugie jeżeli istnieje i wyodrębnimy taką grupę to już tylko od stosunku innych do tej wyodrębnionej grupy oraz od charakteru tejże grupy zależy czy mamy do czynienia z ksenofobią. Pan pogubił gdzieś te dwie najważniejsze rzeczy - stosunek i charakter  . > Religianta* dosyć pięknie opisuje ks. biskup Krasicki:Nic nie ujmując ks. biskupowi, gdybym miał odpowiedzieć na pytanie co miał na myśli poeta to powiedziałbym, że chciał pokazać, wyśmiać przypadek fałszywej pobożności, pobożnie wzdychając do tej prawdziwej. Może bez zamiaru, poeta pokazał nie tylko fałszywą pobożność, ale także nieopanowanie i brak umiarkowania w reakcji na własną "krzywdę", cechy charakteru które występują obficie nie tylko u "religiantów", ale nie będę wskazywał palcem. Pan zdaje się także tego nie zauważył  ? > >Neoateizm czy ateizm walczący ma w sobie ciekawy rys mentalny przejawiający się zasadą: "Kto nie z nami ten przeciwko nam" i "Zabić tych którzy tworzą mosty".> A kto ten "neoateizm czy ateizm walczący" wymyślił i opisał? Jakoś dziwnie mi się wydaje, że właśnie takie epitetowanie na podobieństwo: - "żydy, pedały, cygany, bezbożnicy" jest próbą zamknięcia ust ludziom mającym inne poglądy i inny system wartości od religijnych. U nas w Polsce głównie katolickich.Zawsze można odwrócić "kota ogonem", to działa w obydwie strony. > >Dlatego ateiści o umiarkowanych poglądach i reakcjach traktowani są jako ciało obce.> Znowu - a kto to są ateiści "o umiarkowanych poglądach i reakcjach"?> Po czym ich poznać?To dobre pytanie, bo faktycznie ich prawie nie widać, nie są aktywni w walce o "życie bez religii"(dla innych), nie opisują publicznie swojej awersji do religii i wierzących, wystarczy im, że sami są wolni od dogmatu chociaż nie wolni od stosunków społecznych kształtowanych także przez organizacje religijne. Te ostatnie racjonalnie tolerują jako przejściowe koszty kultury współistnienia. Oczywiście istnieje zapewne niezliczona ilość odmian i odcieni światopoglądu i pozycji ateisty nie walczącego. Od ateisty "memetycznego" poprzez chodzącego do kościoła i dającego na tacę, niechodzącego do kościoła i nie dającego na tacę, ale wspierającego pozytywne inicjatywy Kościoła, polityka obłudnika, aż do osób "duchownych" nie wyłączając hierarchów kościelnych. Nie znamy liczb, te dane albo nie są badane, albo wymykają się percepcji badaczy, ale wiemy że tak jest z faktów, które docierają do nas w różny sposób. > Po tym, że cicho siedzą, dają na tace i boją się jawnie wyartykułować swoje poglądy, nie mówiąc już o żądaniach całkowicie świeckiego państwa?Pisałem niedawno w jednym z komentarzy pod tekstem Alicji Dudy o ruchu laickim, że zarzut tchórzostwa jest nie fair. Niechęć do wyrażania swojego światopoglądu może mieć wielorakie przyczyny; tworzenie automatyzmu w rodzaju "Nie walczy = boi się", przypisywanie umiarkowanym ateistom strachu, to wyraz postawy: "Zabić tych którzy budują mosty". To już fundamentalizm. > >Wygląda na to, że podział na ateistów walczących i umiarkowanych wynika bardziej z różnic charakterologicznych między ludźmi, a mniej z wiedzy o rzeczywistości.> A mnie wygląda, że jest to skuteczne narzędzie podziału, służące do osłabienia racjonalnych żądań świeckiego państwa.Odwracania kota ogonem ciąg dalszy. Jeśli narzędzie to czyje ? Ateistów umiarkowanych, Kościoła, rządu RP ? > >Walka z religiami, kościołami, różnymi organizacjami i pożytecznymi idiotami, którzy przyjęli ich wiarę i postawę konformistyczną wobec nich, a które opierają się na okłamywaniu ludzi i służą niezbyt zbożnym celom jest oczywiście w pełni uzasadniona, budzić może tylko sprzeciw gdy jest prowadzona na zasadzie kosiarki, także przeciwko ludziom niewinnym z uogólnionej grupy z pozycji wyższości intelektualnej czy moralnej.> A kto taką walkę prowadzi? "Twój Ruch" oraz "Fakty i Mity".Wolne żarty, to co oni robią to "business es usual" chodzi o głosy i poczytność, widoczne liczą, że walczących ateistów jest sporo i warto w to wchodzić. Walkę prowadzą ateiści walczący, ograniczając się głównie do jednostronnej, totalnej krytyki KK nie przebierając specjalnie w epitetach. > Tak, na naszym forum od czasu do czasu wyrwie się jakiś nawiedzony nowo-ateista, ale rzadko znajduje poklask i najczęściej dosyć szybko rezygnuje.Mam całkiem odmienne widzenie tego zjawiska. > Tak, ja sam należę do walczących, ale większość na tym forum potrafi zrozumieć, iż walczę z głupotą, a nie z religiami.To właśnie staram się podkreślić, że walczący ateiści walczą z ludźmi (ucieleśniona głupota), przydałaby się raczej bardziej inkluzywna postawa otwartego dialogu, wskazywanie dobrej alternatywy i przykładu. > Moim zdaniem - racjonalizm, który z głupotą nie walczy nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.Mnie chodzi głównie o prakseologiczną wartość tej walki, ale także o jej styl i formę co się wzajemnie warunkuje. cd
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) |
"Religiant - człowiek przesadnie gorliwy w praktykach religijnych, odwołujący się we wszystkim do religii; bigot, dewot"> Owszem, taka jest wykładnia według słownika, ale przecież wiemy, że religianci według tej definicji to niewielka grupa spośród ludzi deklarujących swój związek z KK,Tak Pan sądzi, akurat mam przeciwne zdanie. Uważam, za religiantów znaczną większość polskich katolików. [Załącznik]> a określenie to stosowane na tym forum odnosiło się zwykle do ogółu wierzących w rozumieniu: Religiant - wyznawca pewnej religii.Kiedykolwiek moje? > >>>Widocznie jakiś niezbyt sprawnie inteligentnym jestem, gdyż moim zdaniem jest to tylko termin dosyć adekwatnie opisujący istniejące zjawisko i nie mający niczego wspólnego z ksenofobią.> Pomogę, po pierwsze gdyby nie istniało to nie miałoby z nią nic wspólnego, po drugie jeżeli istnieje i wyodrębnimy taką grupę to już tylko od stosunku innych do tej wyodrębnionej grupy oraz od charakteru tejże grupy zależy czy mamy do czynienia z ksenofobią. Pan pogubił gdzieś te dwie najważniejsze rzeczy - stosunek i charakter .Nie wiem, czy Pan mnie zrozumiał, ale ja pomimo Pańskiej "pomocy" dalej nie rozumiem zupełnie? > Nic nie ujmując ks. biskupowi, gdybym miał odpowiedzieć na pytanie co miał na myśli poeta to powiedziałbym, że chciał pokazać, wyśmiać przypadek fałszywej pobożności, pobożnie wzdychając do tej prawdziwej.Specjalnie dołączyłem wyjaśnienie "dla starszych dzieci", aby nie trzeba było już nic wyjaśniać. Sądzi Pan, iż coś uzupełnił? > Może bez zamiaru, poeta pokazał nie tylko fałszywą pobożność, ale także nieopanowanie i brak umiarkowania w reakcji na własną "krzywdę", cechy charakteru które występują obficie nie tylko u "religiantów", ale nie będę wskazywał palcem.Tak, nie znana jest mi żadna ani nabożność, ani pobożność, czy fałszywa, czy prawdziwa, a obłudy wprost nie znoszę. Nigdy osobiście nie zostałem skrzywdzony ani przez Kościół, ani przez kler. Tyle, że "mam oczy otwarte" i myślę. > Pan zdaje się także tego nie zauważył ?Chyba nie zauważyłem, skoro podkreślam, że dyskryminujący nie rozumie dyskryminowanego. W Polsce niewierzący są dyskryminowani. > Zawsze można odwrócić "kota ogonem", to działa w obydwie strony.Tak, tylko co zrobić z takimi, którzy kręcą kotem jak im wygodnie. Może i ktoś to kupi, ale ja uważam, że jakby kota nie odwrócił, to dupa zawsze z tyłu. [Oportunistyczni ateiści] cicho siedzą, dają na tace i boją się jawnie wyartykułować swoje poglądy, nie mówiąc już o żądaniach całkowicie świeckiego państwa?> Pisałem niedawno w jednym z komentarzy pod tekstem Alicji Dudy o ruchu laickim, że zarzut tchórzostwa jest nie fair.Nie znam Waszej polemiki, ale tchórzostwo i oportunizm częściej ludziom się przytrafia niż odwaga. > Niechęć do wyrażania swojego światopoglądu może mieć wielorakie przyczyny; tworzenie automatyzmu w rodzaju "Nie walczy = boi się", przypisywanie umiarkowanym ateistom strachu, to wyraz postawy: "Zabić tych którzy budują mosty".Ło, Boże. Mosty budują? Cholera, a mnie te mosty, to bardziej na klęczniki wyglądają, a ponadto sceptycy, to nikogo nie zabijają. Nawet fideistów, a co dopiero oportunistów. > To już fundamentalizm.Tak, to racjonalistyczny fundamentalizm, a te wywody to taka epitetowa poezja wyklinająca od czci wiary ludzi, którzy mają swoje poglądy i chcą je publicznie głosić. > Wygląda na to, że podział na ateistów walczących i umiarkowanych wynika bardziej z różnic charakterologicznych między ludźmi, a mniej z wiedzy o rzeczywistości.> >>>A mnie wygląda, że jest to skuteczne narzędzie podziału, służące do osłabienia racjonalnych żądań świeckiego państwa.> Odwracania kota ogonem ciąg dalszy. Jeśli narzędzie to czyje ? Ateistów umiarkowanych, Kościoła, rządu RP ?Jak widać z tych wywodów, to na przykład Pańskie, ale czy tylko Pan tak myśli? Wydaje mi się, że pojawiła się teraz na naszym forum cała grupa osób myślących podobnie. Nie dostrzegłem aby przed tym ktoś takim poglądom nie pozwalał się przebić, ale teraz właśnie próbuje się zamknąć usta tym którzy myślą samodzielnie i chcą swoją krytykę wobec religii i Kościoła tu uprawiać. > Walka z religiami, kościołami, różnymi organizacjami i pożytecznymi idiotami, którzy przyjęli ich wiarę i postawę konformistyczną wobec nich, a które opierają się na okłamywaniu ludzi i służą niezbyt zbożnym celom jest oczywiście w pełni uzasadniona, budzić może tylko sprzeciw gdy jest prowadzona na zasadzie kosiarki, także przeciwko ludziom niewinnym z uogólnionej grupy z pozycji wyższości intelektualnej czy moralnej.A kto taką walkę prowadzi? > Wolne żarty, to co oni robią to "business es usual" chodzi o głosy i poczytność, widoczne liczą, że walczących ateistów jest sporo i warto w to wchodzić.Cholera jasna, a może warto trochę prac socjologicznych poczytać, zajrzeć do rocznika statystycznego. Przelecieć po internecie. Żyjemy w kraju praktycznie wyznaniowym, zdominowanym ideologicznie przez Kościół Katolicki. Strach w domu lodówkę otworzyć, żeby nie natknąć się na jakąś ewangelizacje i gdzie są ci ateiści, a jeszcze takie "antychrysty walczące"? > Walkę prowadzą ateiści walczący, ograniczając się głównie do jednostronnej, totalnej krytyki KK nie przebierając specjalnie w epitetach.Bo się popłaczę! Biedny Kościół katolicki, jednostronnie i totalnie zwalczany na przykład przez Bogusławskiego, a jak pytam nawet inteligencję o Racjonalistę starając się nasze forum popularyzować, to mało kto ten portal zna. Bardzo proszę ma Pan tu moją krytykę głupoty, wiary i Kościoła Katolickiego, ostrą i bezpardonową, bardzo proszę o wykazanie mi niemerytoryczności, nieuczciwości, czy braku odpowiedzialności za słowo. CDN @
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >>>>Widocznie jakiś niezbyt sprawnie inteligentnym jestem, gdyż moim zdaniem jest to tylko termin dosyć adekwatnie opisujący istniejące zjawisko i nie mający niczego wspólnego z ksenofobią.> >Pomogę, po pierwsze gdyby nie istniało to nie miałoby z nią nic wspólnego, po drugie jeżeli istnieje i wyodrębnimy taką grupę to już tylko od stosunku innych do tej wyodrębnionej grupy oraz od charakteru tejże grupy zależy czy mamy do czynienia z ksenofobią. Pan pogubił gdzieś te dwie najważniejsze rzeczy - stosunek i charakter .> Nie wiem, czy Pan mnie zrozumiał, ale ja pomimo Pańskiej "pomocy" dalej nie rozumiem zupełnie?Zupełnie nie wierzę.  , ale rozumiem, zrozumienie byłoby przyznaniem się do ksenofobii, któa ogólnie uchodzi za dość paskudną cechę ludzkich charakterów. > Tak, nie znana jest mi żadna ani nabożność, ani pobożność, czy fałszywa, czy prawdziwa,Słowa, słowa...Z wyżej podanego wyjaśnienia "dla starszych dzieci" wynika, że jest Pan rzeczoznawcą  . Nie zauważył Pan przy tym, że uzupełniłem to wyjaśnienie konstatacją iż istotą problemu może być nie tylko różnica w pobożnościach, a pewne cechy charakteru jak nieopanowanie i brak umiarkowania w reakcji na własną "krzywdę". > Nigdy osobiście nie zostałem skrzywdzony ani przez Kościół, ani przez kler.Jak mam to rozumieć, gdy zaraz poniżej pisze Pan, że to niewierzący są dyskryminowani. Zatem, albo uważa Pan, że dyskryminacja nie jest krzywdą dla dyskryminowanego, albo nie zalicza Pan siebie do niewierzących. Trzecia opcja, że żył Pan cały czas i nadal żyje poza Polską w miejscu gdzie KK nie ma swojego dyskryminującego wpływu. Ta ostatnia opcja o ile wiem nie wchodzi raczej w rachubę. > >Pan zdaje się także tego nie zauważył ?> Chyba nie zauważyłem, skoro podkreślam, że dyskryminujący nie rozumie dyskryminowanego. W Polsce niewierzący są dyskryminowani.Poważnie? Wierzący także głoszą, że są dyskryminowani, nawet organizują duże akcje protestacyjne czego o niewierzących powiedzieć się nie da, widocznie ci ostatni nie czują się praktycznie dyskryminowani. Można natomiast mówić serio o dyskryminacji KK w PRL. > >To już fundamentalizm.> Tak, to racjonalistyczny fundamentalizm, a te wywody to taka epitetowa poezja wyklinająca od czci wiary ludzi, którzy mają swoje poglądy i chcą je publicznie głosić.Racja, ale i w drugą stronę to działa tak samo. Może nie potrafimy inaczej ? Racjonalizmu z fundamentalizmem proszę jednak nie mieszać. > >Odwracania kota ogonem ciąg dalszy. Jeśli narzędzie to czyje ? Ateistów umiarkowanych, Kościoła, rządu RP ?> Jak widać z tych wywodów, to na przykład Pańskie, ale czy tylko Pan tak myśli?Jako ateista niewalczący, o umiarkowanym zachowaniu wobec ludzi wierzących i KK nie mam żadnego interesu w tym żeby dzielić ateistów i osłabiać działania tych walczących. Tacy jak ja widzą, że sekularyzacja jest przyszłością ruchu chrześcijańskiego i postępuje nieuchronnie. Drażnią mnie tylko występy niektórych nieumiarkowanych ateistów, którzy w dialogu i krytyce Kościoła rozumianego jako ogół wierzących, występują w sposób wykluczający osoby o innym światopoglądzie, a także osoby o innym podejściu do problemu roli KK w społeczeństwie. > Wydaje mi się, że pojawiła się teraz na naszym forum cała grupa osób myślących podobnie.Ja też się "pojawiłem", bo od dawna nie czytam prawie wątków "o istnieniu czy nieistnieniu Boga". Zwrot się dokonał po napisaniu przez M. Agnosiewicza niesamowitego tekstu o Franciszku papieżu i potem dalsze jego teksty dotyczące ateizmu. Dlatego znów ta tematyka stała się ciekawa, przynajmniej w kontekście roli KK i chrześcijaństwa w społeczeństwach. > Żyjemy w kraju praktycznie wyznaniowym, zdominowanym ideologicznie przez Kościół Katolicki.Dominującym ideologicznie i realnie Kościołem jest w Polsce Neoliberalny Kościół Kapitału jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi. Kościół Katolicki to rynek gasnący  . > Bo się popłaczę! Biedny Kościół katolicki, jednostronnie i totalnie zwalczany na przykład przez Bogusławskiego,Błąd, Kościołowi pisanie walczących ateistów niewiele szkodzi ( co go nie zabije to go wzmocni  , budzi się reakcja obronna. Podejrzewam, że ta działalność głównie przekonuje już przekonanych  . > a jak pytam nawet inteligencję o Racjonalistę starając się nasze forum popularyzować, to mało kto ten portal zna.Mam podobne doświadczenia, myślę, że Racjonalista kojarzy się wielu z zaprzeczaniem istnienia Boga, sacrum w ogólnym znaczeniu i wyśmiewaniu "religiantów" dlatego wielu rezygnuje zanim wejdzie, bo nie są zainteresowani. Mało kto wie, że są tutaj także ciekawe dyskusje na inne tematy. Poza tym jest silna konkurencja, np. Krytyka Polityczna, czasopisma internetowe. cdn
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Zupełnie nie wierzę. , ale rozumiem, zrozumienie byłoby przyznaniem się do ksenofobii, któa ogólnie uchodzi za dość paskudną cechę ludzkich charakterów.Ależ Szanowny Panie, pisuję tu od września 2006 roku i jestem znanym ksenofobem. Niektórzy trochę już mnie znają, ale Panu polecam: www.racjonalista.pl/forum.php/z,6/t,15061> >Tak, nie znana jest mi żadna ani nabożność, ani pobożność, czy fałszywa, czy prawdziwa,> Słowa, słowa...Ale jednak jakoś tam w sensowne zdania powiązane. Dlaczego uciął Pan koniec zdania - "a obłudy wprost nie znoszę" - dla lepszego zmanipulowania? > Z wyżej podanego wyjaśnienia "dla starszych dzieci" wynika, że jest Pan rzeczoznawcą .Nie rozumiem? To nie moje wyjaśnienie, to cytat ze "Ściągi". > Nie zauważył Pan przy tym, że uzupełniłem to wyjaśnienie konstatacją iż istotą problemu może być nie tylko różnica w pobożnościach, a pewne cechy charakteru jak nieopanowanie i brak umiarkowania w reakcji na własną "krzywdę".Pańskie próby zmanipulowania tak fraszki, jak i jej wyjaśnienia owszem zauważyłem, ale mnie one zupełnie nie przekonały. Podaję zresztą konkretny, choć jednostkowy, przypadek: "Nigdy osobiście nie zostałem skrzywdzony ani przez Kościół, ani przez kler". > Jak mam to rozumieć,Mnie, to najlepiej rozumieć po prostu. Tak jak piszę. Staram się być maksymalnie komunikatywnym. > gdy zaraz poniżej pisze Pan, że to niewierzący są dyskryminowani.Pisałem też niedawno, jako ksenofob, że Romowie w Polsce są dyskryminowani, a ani Romem nie jestem, ani żadnego Roma nie znam osobiście. > Zatem, albo uważa Pan, że dyskryminacja nie jest krzywdą dla dyskryminowanego, albo nie zalicza Pan siebie do niewierzących. Trzecia opcja, że żył Pan cały czas i nadal żyje poza Polską w miejscu gdzie KK nie ma swojego dyskryminującego wpływu. Ta ostatnia opcja o ile wiem nie wchodzi raczej w rachubę.Tu wchodzi w rachubę tylko specjalna logika, na tym forum reprezentowana głównie przez katolików, ale oni patentu na takie wywody logiczne nie mają. Jak będzie koniecznym łopatologiczny wykład jak można dostrzec dyskryminację innych, nawet wtedy, gdy samemu nie jest się dyskryminowanym, to się poświęcę i opiszę, choć na forum skierowanym do inteligencji to raczej dziwne. Może teraz odpowiem krótko: z prasy radia, telewizji, trochę z obserwacji, a najwięcej z prac socjologicznych. > Pan zdaje się także tego nie zauważył ?> >>>Chyba nie zauważyłem, skoro podkreślam, że dyskryminujący nie rozumie dyskryminowanego. W Polsce niewierzący są dyskryminowani.> Poważnie?Tak, bardzo poważnie. Począwszy od łamania konstytucji w sejmie i obrad pod krzyżem, a skończywszy na trudnościach z pochówkiem. Trudno podejmować dyskusję z człowiekiem tak bardzo zaślepionym, iż tej dyskryminacji nie dostrzega. > Wierzący także głoszą, że są dyskryminowani,Tak! www.sejm.g(*).xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=150> nawet organizują duże akcje protestacyjne.Tak! www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,493492#w497245glosrydzyk(*)szow-w-obronie-TV-Trwam-O.htmlwww.radiomaryja.pl/kosciol/369217/I co z tego? Miliardy much nie mogą się mylić? > czego o niewierzących powiedzieć się nie da, widocznie ci ostatni nie czują się praktycznie dyskryminowani.Wystarczy przejrzeć internet i porównać ilość stron poświęconych obronie świętej wiary i ilość stron racjonalistyczno-ateistycznych, a teraz nawet na wspaniałym portalu Racjonalista.pl próbuje się ukrócić wolność myśli. Tak, ma Pan rację ludzi mądrych w każdym społeczeństwie jest zdecydowanie mniej. Nawet wyższe wykształcenie nie zawsze rozbudza intelektualne potrzeby. > Można natomiast mówić serio o dyskryminacji KK w PRL.Można i miałbym sporo tu też do powiedzenia (np. w czasach PRL-u postawiono więcej kościołów niż w całym poprzednim tysiącleciu), ale niech Pan zacznie nowy wątek. Napisał Pan:Niechęć do wyrażania swojego światopoglądu może mieć wielorakie przyczyny; tworzenie automatyzmu w rodzaju "Nie walczy = boi się", przypisywanie umiarkowanym ateistom strachu, to wyraz postawy: "Zabić tych którzy budują mosty". To już fundamentalizm. Na co odpowiedziałem: Tak, to racjonalistyczny fundamentalizm, a te wywody to taka epitetowa poezja wyklinająca od czci wiary ludzi, którzy mają swoje poglądy i chcą je publicznie głosić.> Racja, ale i w drugą stronę to działa tak samo. Może nie potrafimy inaczej ?Co działa tak samo? Kto i czego nie potrafi inaczej? > Racjonalizmu z fundamentalizmem proszę jednak nie mieszać.Kto do cholery pomieszał racjonalizm z fundamentalizmem? Komu się wszystko pieprzy? Kto kręci kotem, tam i z powrotem? Ja? To rzeczywiście o czym tu jeszcze rozmawiać? > Jako ateista niewalczący, o umiarkowanym zachowaniu wobec ludzi wierzących i KK nie mam żadnego interesu w tym żeby dzielić ateistów i osłabiać działania tych walczących.Deklaracji - szczególnie pustych - to ja się wżyciu ogrom nasłuchałem i naczytałem, ale czasem warto postarać się zrozumieć mądrości starożytnych ksiąg: Mt 7,15-20 Miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami. Oni przychodzą do was w przebraniu owczym, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z cierni lub figi z ostów. Tak właśnie każde dobre drzewo rodzi dobre owoce, a drzewo zagrzybione rodzi owoce zepsute. Nie może dobre drzewo rodzić zepsutych owoców ani drzewo zagrzybione rodzić dobrych owoców.Powiem szczerze! Czytam to co Pan napisał i jakoś średnio w tą Pańską deklarację wierzę, ale ja właśnie do niewierzących należę! Może inni uwierzą. CDN @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | > .> >Zupełnie nie wierzę. , ale rozumiem, zrozumienie byłoby przyznaniem się do ksenofobii, któa ogólnie uchodzi za dość paskudną cechę ludzkich charakterów.> Ależ Szanowny Panie, pisuję tu od września 2006 roku i jestem znanym ksenofobem.Podaje Pan wykładnię polskiej Wikipedii, która ksenofobię odnosi szczególnie do obcokrajowców, ale Ksenofobia (z greckiego ksenos - obcy, phobos - strach), wrogość, niechęć w stosunku do obcych., rozumiana jest także jako postawa niechęci, wrogości wobec obcych rasowo, religijnie lub etnicznie i wobec tworzonej przez nich kultury. Jest wyrazem braku tolerancji i usprawiedliwieniem dla agresji, a niemiecka Wikipedia podaje także, że tworzy się obraz złych obcych, co pozwala na ukazanie przewagi własnego obrazu (i uzyskania poczucia wyższości). Autorka tego wątku nawet posłużyła się terminem "kryptoksenofobia"czy "neoksenofobia", żeby pokazać to szersze rozumienie ksenofobii. No ale nie wiem, czy z określeniem "neoksenofob" czułby się Pan lepiej  ? Bo "kryptoksenofob"to już brzmi fatalnie  . > >>Tak, nie znana jest mi żadna ani nabożność, ani pobożność, czy fałszywa, czy prawdziwa,> >Słowa, słowa...> Ale jednak jakoś tam w sensowne zdania powiązane. Dlaczego uciął Pan koniec zdania - "a obłudy wprost nie znoszę" -dla lepszego zmanipulowania?Ponieważ chciałem się odnieść do rodzajów pobożności, których Pan nie zna, a deklarację o nie znoszeniu obłudy uciąłem jako "oczywistą oczywistość", każdy to mówi co wielu nie przeszkadza być obłudnikiem(czką). > >Z wyżej podanego wyjaśnienia "dla starszych dzieci" wynika, że jest Pan rzeczoznawcą .> Nie rozumiem? To nie moje wyjaśnienie, to cytat ze "Ściągi".Rozumiem, że uznał Pan to za mądre i dlatego ściągnął. Mnie też się spodobało. Hurra, mamy zgodność  . > >Nie zauważył Pan przy tym, że uzupełniłem to wyjaśnienie konstatacją iż istotą problemu może być nie tylko różnica w pobożnościach, a pewne cechy charakteru jak nieopanowanie i brak umiarkowania w reakcji na własną "krzywdę".> Pańskie próby zmanipulowania tak fraszki, jak i jej wyjaśnienia owszem zauważyłem, ale mnie one zupełnie nie przekonały.Gdyby Pan miał ochotę rzetelnie dyskutować, to zauważyłby Pan, że ukazałem tylko inny aspekt opisywanej przez biskupa Krasickiego sytuacji, obok tego znanego ze szkoły, który Pan podał. Wtedy nie mówiłby Pan o "próbie manipulacji fraszki", tylko przyjął pod rozwagę także te czynniki, które wskazałem. Cytat: "Partnerzy podejmując rzetelny dialog gotowi są prawdę swojego rozmówcy uczynić częścią swojej prawdy..."(autor mi nieznany) > Podaję zresztą konkretny, choć jednostkowy, przypadek: "Nigdy osobiście nie zostałem skrzywdzony ani przez Kościół, ani przez kler".Czy nie bierze Pan zbytnio osobiście tego przypadku ? Mówmy lepiej o zjawisku, nie o sobie. > >Jak mam to rozumieć,> Mnie, to najlepiej rozumieć po prostu. Tak jak piszę. Staram się być maksymalnie komunikatywnym.Komentarz zbyteczny, lepiej przeczytać całe zdanie przed komentarzem. > >Zatem, albo uważa Pan, że dyskryminacja nie jest krzywdą dla dyskryminowanego, albo nie zalicza Pan siebie do niewierzących. Trzecia opcja, że żył Pan cały czas i nadal żyje poza Polską w miejscu gdzie KK nie ma swojego dyskryminującego wpływu. Ta ostatnia opcja o ile wiem nie wchodzi raczej w rachubę.> Tu wchodzi w rachubę tylko specjalna logika, na tym forum reprezentowana głównie przez katolików, ale oni patentu na takie wywody logiczne nie mają. Jak będzie koniecznym łopatologiczny wykład jak można dostrzec dyskryminację innych, nawet wtedy, gdy samemu nie jest się dyskryminowanym, to się poświęcę i opiszę, choć na forum skierowanym do inteligencji to raczej dziwne. Może teraz odpowiem krótko: z prasy radia, telewizji, trochę z obserwacji, a najwięcej z prac socjologicznych.Nie ma Pan tutaj racji. Łopatologia nie jest potrzebna. Proszę pomyśleć, że jeśli Pan jako ateista nie został przez Koścół skrzywdzony, ja także, a nawet znam wielu ateistów którzy także nie byli skrzywdzeni i nie czują się dyskryminowani, to może należało inaczej sformułować zdanie: "W Polsce niewierzący są dyskryminowani." jakoś inaczej. Może tak: W Polsce niektórzy niewierzący są dyskryminowani. Albo: W Polsce istnieją niewierzący, którzy czują się dyskryminowani na tym tle. Ktoś kto zgłębia także prace socjologiczne mógłby podać jakieś liczby. Wtedy można rozważać czy można mówić o zjawisku społecznym czy raczej o sytuacjach wyjątkowych. > >Pan zdaje się także tego nie zauważył ?> >>>>Chyba nie zauważyłem, skoro podkreślam, że dyskryminujący nie rozumie dyskryminowanego. W Polsce niewierzący są dyskryminowani.> >Poważnie?> Tak, bardzo poważnie. Począwszy od łamania konstytucji w sejmie i obrad pod krzyżem, a skończywszy na trudnościach z pochówkiem.Rzeczywiście straszne rzeczy, widocznie jednak ten krzyż nie tak bardzo dyskryminuje skoro go dyskryminowani gwoli konstytucji nie zdjęli. Nie przesadzałbym także z pochówkiem, zwłoki nie podlegają dyskryminacji, a na cmentarzach widzę coraz więcej grobów bez krzyża. > Trudno podejmować dyskusję z człowiekiem tak bardzo zaślepionym, iż tej dyskryminacji nie dostrzega.Bez przesady! Jeden dostrzega to czego inny nie dostrzega w zależności od tego czym kto jest zaślepiony  > >czego o niewierzących powiedzieć się nie da, widocznie ci ostatni nie czują się praktycznie dyskryminowani.> Wystarczy przejrzeć internet i porównać ilość stron poświęconych obronie świętej wiary i ilość stron racjonalistyczno-ateistycznych, a teraz nawet na wspaniałym portalu Racjonalista.pl próbuje się ukrócić wolność myśli.Jeśli w obronie to właśnie świadczy chyba o tym że to jest reakcja na atak. Ja uczestniczyłem w wielu dyskusjach na różnych forach gdzie w bardzo licznych atakach na "religiantów", KK nie przebierano w środkach.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Tak, ma Pan rację ludzi mądrych w każdym społeczeństwie jest zdecydowanie mniej. Nawet wyższe wykształcenie nie zawsze rozbudza intelektualne potrzeby.Dzięki za ciekawy link, ale ustosunkowywanie się do treści tej rozmowy to chyba zbyt daleko idąca dygresja. To temat na inny wątek. > >Racja, ale i w drugą stronę to działa tak samo. Może nie potrafimy inaczej ?> Co działa tak samo? Kto i czego nie potrafi inaczej?No, ta "epitetowa poezja", a nie potrafimy my uczestnicy wielu forów dyskusyjnych. Mówię to na podstawie swoich doświadczeń. Udzielam się na różnych forach od 2002 roku. > > Racjonalizmu z fundamentalizmem proszę jednak nie mieszać.> Kto do cholery pomieszał racjonalizm z fundamentalizmem? Komu się wszystko pieprzy?No właśnie, ja mówiłem o mieszaniu w sensie łączenia, a Panu się to kojarzy z pomieszaniem pojęć. Napisa Pan: "Tak, to racjonalistyczny fundamentalizm," Ja pieprzu nie dodawałem  . > Kto kręci kotem, tam i z powrotem? Ja?Chyba obydwaj i wygląda na to, że nie cała przyjemność po mojej stronie  > To rzeczywiście o czym tu jeszcze rozmawiać?Może Pan w każdej chwili przerwać tę rozmowę, którą Pan zaczął, bez wielkiej straty. Zdaje się, że produkowana tutaj przez nas sieczka słowna, nie jest apetyczna dla potencjalnych konsumentów. > >Jako ateista niewalczący, o umiarkowanym zachowaniu wobec ludzi wierzących i KK nie mam żadnego interesu w tym żeby dzielić ateistów i osłabiać działania tych walczących.> Deklaracji - szczególnie pustych - to ja się wżyciu ogrom nasłuchałem i naczytałem,Pasuję, nie warto udowadniać, że się nie jest wielbłądem. > ale czasem warto postarać się zrozumieć mądrości starożytnych ksiąg:Racja, co do tekstu ze św Mateusza, ale Panu polecam także mądrość Modlitwy św Tomasza. W całości tam: adonai.pl/modlitwy/?id=73MODLITWA ŚW. TOMASZA Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, ze muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek. Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, ze chciałbym zachować do końca paru przyjaciół. Wyzwól mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Użycz mi chwalebnego uczucia, że czasem mogę się mylić. Zachowaj mnie dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Drażnią mnie tylko występy niektórych nieumiarkowanych ateistów,Tak, rzeczywiście "nieumiarkowani ateiści" jest to ważki problem Polski i doskwierający naszemu forum. > którzy w dialogu i krytyce Kościoła rozumianego jako ogół wierzących, występują w sposób wykluczający osoby o innym światopoglądzie, a także osoby o innym podejściu do problemu roli KK w społeczeństwie. Problem ateisty, jeżeli uzna to za problem, polega na tym, że nigdy nie wie, kiedy zostanie tak określony, gdyż zależy to, nie tyle od jego postawy, ani używanych określeń, czy argumentów, lecz od tego, kto go w danym momencie ocenia i w jakim jest nastroju (ten oceniający). Im bardziej ktoś jest w swoją wiarę zaangażowany emocjonalnie, im bardziej jest na jej punkcie przewrażliwiony, im bardziej przekonany o jej wartościach moralnych i wyższości nad innymi poglądami, tym łatwiej określa swoich oponentów jako "wojujących". To ma być etykietka klasyfikująca przeciwników, którzy w jakikolwiek sposób podważają istnienie stwórcy, prawdziwość świętych pism, sens ewangelizacji i metody indoktrynacji. Kogoś z etykietką łatwiej z góry ocenić, nawet znienawidzić, a jego argumenty już nie są tak groźne i warte rozpatrywania. Ostatecznie, rzekoma wojowniczość ateisty, w decydującym stopniu zależy od ego wierzącego. www.racjonalista.pl/forum.php/s,610192> >Wydaje mi się, że pojawiła się teraz na naszym forum cała grupa osób myślących podobnie.> Ja też się "pojawiłem", bo od dawna nie czytam prawie wątków "o istnieniu czy nieistnieniu Boga".> Zwrot się dokonał po napisaniu przez M. Agnosiewicza niesamowitego tekstu o Franciszku papieżu i potem dalsze jego teksty dotyczące ateizmu.Mnie uczono, iż należy podawać źródła, do których się odwołuję. Czy o ten tekst Panu chodzi? www.racjonalista.pl/kk.php/s,9213/k,4Bardzo cenię sobie red. Agnosiewicza i jego dorobek, ale ja nie uznaję żadnych autorytetów i wielu poglądach z nim się zgadzam, a w wielu nie. > Dlatego znów ta tematyka stała się ciekawa, przynajmniej w kontekście roli KK i chrześcijaństwa w społeczeństwach.Dla Pana i jeszcze kilku osób? Tak, daliście temu mocny wyraz, czy dla większości to mocno wątpię. Tylko miedzy nami jest taka drobna różnica, że choć mam zdecydowane poglądy, to nikomu ich nie narzucam i zainteresowań ludziom też nie wybieram. Długo tu już jestem i nie zauważyłem aby z powodu poglądów, czy wyboru tematyki komuś buzię zamykano, a Pan i parę osób w tej "nowej" formule próbujecie zawłaszczyć cały tu dyskurs i narzucić wszystkim jak i o czym mają rozmawiać. > >>>Żyjemy w kraju praktycznie wyznaniowym, zdominowanym ideologicznie przez Kościół Katolicki.> Dominującym ideologicznie i realnie Kościołem jest w Polsce Neoliberalny Kościół KapitałuSzanowny Panie Kościół potrafi z każdą władzą się dogadać i świetnie z neoliberałami się dogaduje. > jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi. Kościół Katolicki to rynek gasnący .To jest zdecydowanie zauważalne już od dawna. Nieprawdopodobnym, to może być tylko dla Pana. Trzeba czytać poważne analizy i mieć pojęcie o problemie. > >>>Bo się popłaczę! Biedny Kościół katolicki, jednostronnie i totalnie zwalczany na przykład przez Bogusławskiego,> Błąd, Kościołowi pisanie walczących ateistów niewiele szkodzi ( co go nie zabije to go wzmocni , budzi się reakcja obronna. Podejrzewam, że ta działalność głównie przekonuje już przekonanych .Kto chce nie Panu wierzy. Kościół zawsze był i jest bezwzględny dla wszelkich przejawów myśli wolnej. Racjonalista.pl to dla niego ostry gwoźdź w bucie. Zrobiłby bardzo dużo aby go usunąć, tyle że w Europie XXI wieku, jego narzędzia są mocno ograniczone. Pan może podejrzewać co się Panu żywnie podoba, ale znam drogi wielu ludzi dochodzących do racjonalizmu. Dochodzi się do niego samodzielnie, ale ogromnie ważne są inspiracje i argumenty. Pan może wierzyć, że tu wchodzą głównie ci, którzy umocnienia w wierze poszukują, ale analizy dowodzą, iż jest wprost przeciwnie. To było dla nich bardzo ważne forum i chciałbym aby takim pozostało > >>>a jak pytam nawet inteligencję o Racjonalistę starając się nasze forum popularyzować, to mało kto ten portal zna.> Mam podobne doświadczenia, myślę, że Racjonalista kojarzy się wielu z zaprzeczaniem istnienia Boga,No właśnie, tyle Pan się już naszego forum naczytał, a nie wie jeszcze Pan, iż racjonaliści nie przeczą istnieniu tego co nie istnieje. Za podstawę swoich poglądów przyjmują dorobek naukowy, a nauki przyrodnicze nie tylko nie zaprzeczają, ale nie zajmują się fantazyjnym stworami, których nawet definicji nie znają. Z tymi z którymi ja rozmawiam, to ich bardzo interesują problemy światopoglądowe i gdy im powiedziałem, że jak sam tytuł portalu i jego - opisana we wprowadzeniu "linia" - wskazuje sporo się o nich tu mówi, to przychodzili i przynajmniej czytali - czy pisali to nie wiem? > sacrum w ogólnym znaczeniu i wyśmiewaniu "religiantów" dlatego wielu rezygnuje zanim wejdzie, bo nie są zainteresowani.Czyżby tu ktoś Pana przymuszał aby się Pan z religiantów czy też "religiantów" wyśmiewał? Mnie nikt nie zmusza abym kpił z głupoty. Sam czynię to ze sporą satysfakcją. To nie jest forum dla ludzi ograniczonych, niepełnosprawnych intelektualnie. Nie święci garnki lepią - można się douczyć, doczytać i publicznie bzdur nie wypisywać. Pan uważa, że religijnym bzdurom należy się tu specjalna ochrona jak inwalidom, a ja się po prostu z tym nie zgadzam. Niech Pan postawi wniosek o zbanowanie mnie, gdyż wcale poprawy żadnej nie obiecuje i wszystkie swoje poglądy tu wyrażone dalej podtrzymuję. Z nieba ich nie otrzymałem, tylko aby je mieć trochę się napracowałem. CDN @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Rylew (3965 punktów) | > Im bardziej ktoś jest w swoją wiarę zaangażowany emocjonalnie, im bardziej jest na jej punkcie przewrażliwiony, im bardziej przekonany o jej wartościach moralnych i wyższości nad innymi poglądami, tym łatwiej określa swoich oponentów jako "wojujących".Zręczne odwrócenie kota ogonem. Określenie wojujący nie jest pejoratywne w stosunku do ludzi którzy walczą w imię jakiejś idei. Jest ono dla mnie zabawne tyko w stosunku do ateistów, bo przyzwyczaiłem się do znaczenia, że ateista to ktoś kto nie wierzy w Boga i na tym koniec. > To ma być etykietka klasyfikująca przeciwników, którzy w jakikolwiek sposób podważają istnienie stwórcy, prawdziwość świętych pism, sens ewangelizacji i metody indoktrynacji.Po co podważają skoro ateiście wiadomo - stwórca nie istnieje; skąd ta wewnętrzna potrzeba deewangelizacji i indoktrynacji antyreligijnej  ? > Kogoś z etykietką łatwiej z góry ocenić, nawet znienawidzić, a jego argumenty już nie są tak groźne i warte rozpatrywania.> Ostatecznie, rzekoma wojowniczość ateisty, w decydującym stopniu zależy od ego wierzącego.[/color]Raczej nie, myślę, że od jego charakteru ateisty, bo dlaczego inni ateiści nie reagują prawie na wiarę i praktyki religijne swoich bliźnich ? > >Zwrot się dokonał po napisaniu przez M. Agnosiewicza niesamowitego tekstu o Franciszku papieżu i potem dalsze jego teksty dotyczące ateizmu.> Bardzo cenię sobie red. Agnosiewicza i jego dorobek, ale ja nie uznaję żadnych autorytetów i wielu poglądach z nim się zgadzam, a w wielu nie.Mnie zaskoczył pozytywnie artykuł pt. "Papież Franciszek: nowy pijar czy nowa polityka?" www.racjon(*)k.nowy.pijar.czy.nowa.polityka> >Dlatego znów ta tematyka stała się ciekawa, przynajmniej w kontekście roli KK i chrześcijaństwa w społeczeństwach.> Dla Pana i jeszcze kilku osób? Tak, daliście temu mocny wyraz, czy dla większości to mocno wątpię. >Tylko miedzy nami jest taka drobna różnica, że choć mam zdecydowane poglądy, to nikomu ich nie narzucam i zainteresowań ludziom też nie wybieram.Ta większość może być złudna, bo jest jeszcze ta drobna różnica, że wojujący są zwykle głośniejsi gdy umiarkowani w zasadzie stronią od tej tematyki, a ten zwrot z pewnością jest chwilowy. W każdym razie nie należy przewidywać, że walczący staną się odtąd łagodnymi barankami, a umiarkowani się zorganizują, uaktywnią i zradykalizują. > Długo tu już jestem i nie zauważyłem aby z powodu poglądów, czy wyboru tematyki komuś buzię zamykano,Nie wiem co Pan rozumie przez "buzię zamykano", ale mnie na początku mojej tu obecności (2010) skutecznie zniechęcono do udziału w wątkach o tematyce religijnej, światopoglądowej po tym jak się wypowiedziałem na temat ateizmu walczącego. > a Pan i parę osób w tej "nowej" formule próbujecie zawłaszczyć cały tu dyskurs i narzucić wszystkim jak i o czym mają rozmawiać.Raczej odwrotność jest rzeczywistścią. > >>>>Żyjemy w kraju praktycznie wyznaniowym, zdominowanym ideologicznie przez Kościół Katolicki.> >Dominującym ideologicznie i realnie Kościołem jest w Polsce Neoliberalny Kościół Kapitału> Szanowny Panie Kościół potrafi z każdą władzą się dogadać i świetnie z neoliberałami się dogaduje.Kto z nas wie jaka będzie przyszłość ? > >jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi. Kościół Katolicki to rynek gasnący .> To jest zdecydowanie zauważalne już od dawna.Ale wielu choćby na tym forum tego wcale nie widzi. > Nieprawdopodobnym, to może być tylko dla Pana. Trzeba czytać poważne analizy i mieć pojęcie o problemie.Odpowiedzi w tym tonie mogłem się spodziewać po "ateiście walczącym", to dość charakterystyczne. Jak się nie ma lepszych argumentów to najlepiej zrobić z rozmówcy głupka. Nie widzę sensu prowadzenia dalej tej rozmowy w tym tonie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Tak, idzie "nowe" na naszym forum wyłażą jakieś dziwne stwory z "Jaskini Trolli", wnosząc pasjonujące debaty i zawyżając poziom dyskursu. Oto opozycja dla racjonalizmu ostatniego okresu forum walczyła i odniosła jak widać sukces. Nareszcie Pan może sobie podyskutować tak, jak lubi. Gratuluję, choć wątpię czy rzeczywiście o to red. Agnosiewiczowi chodziło?
>Odpowiedzi w tym tonie mogłem się spodziewać po "ateiście walczącym", to dość charakterystyczne. I na co Pan liczy, że pobawię się z Panem w epitetologię.
>Jak się nie ma lepszych argumentów to najlepiej zrobić z rozmówcy głupka. Nie, Szanowny Panie, to po prostu niemożliwe. Ciągle jeszcze tu większość to inteligentni czytelnicy i nikt z mądrego głupka nie zrobi. Zresztą powtarzam to tu wielokrotnie, że nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
>Nie widzę sensu prowadzenia dalej tej rozmowy w tym tonie. Mamy tu dużą zgodność, choć mnie jeszcze bardziej to jej poziom przeszkadza.
Miłego dnia i ciekawszych dyskutantów Panu życzę.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >Jak się nie ma lepszych argumentów to najlepiej zrobić z rozmówcy głupka.> Nie, Szanowny Panie, to po prostu niemożliwe. Ciągle jeszcze tu większość to inteligentni czytelnicy i nikt z mądrego głupka nie zrobi.Oczywiście, ale już same starania o to czynią dialog niemożliwym dlatego kończę tę rozmowę. Nie mam naprawdę ochoty na kontynuowanie dyskusji w stylu, który Pan od początku narzucił, a ja go niepotrzebnie przyjąłem, ale to nauka dla mnie. Rezygnuję zatem także z podsumowania naszej rozmowy, ale odniosę się tylko do tego co Pan napisał w poprzednim komentarzu, bo w nim chyba leży istota naszego sporu. Napisał Pan: "W tej dziwnej wojence ja nie stoję po żadnej stronie, gdyż poza ambicjami nie bardzo ją rozumiem. Wszyscy jej uczestnicy to bardzo mądrzy ludzie, z których dorobkiem warto się poznawać i bardzo szanuję ich wiedzę, ale ja mam jeszcze inne poglądy i z nikim nie chciałbym ich zamienić. To co wiele osób w związku z tym konfliktem publicznie tu wypowiada, to czysta żenada, ale to mądrzy ludzie i jestem przekonanym, iż "pójdą po rozum do głowy"." Jeśli Pan sądzi, że to "mądrzy ludzie" to może nie tylko "ambicje" za tym stoją, może warto chociaż po części z tej mądrości skorzystać i "część ich prawdy uczynić swoją prawdą" zamiast czekać, aż "pójdą po rozum do głowy". Być może jednak sądzi Pan, że są mądrzy w swoim zakresie, a ten zakres kończy się w miejscu gdzie się zaczyna niezgodność z Pana(Bogusławskiego) poglądami  . W tym przypadku ma Pan problem. Pozdrawiam wiosennie i słonecznie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Rezygnuję zatem także z podsumowania naszej rozmowy, ale odniosę się tylko do tego co Pan napisał w poprzednim komentarzu,Tak rozumiem! - Już nic nie powiem, ale to co mam do powiedzenia to jeszcze powiem. > bo w nim chyba leży istota naszego sporu.Tak Pan myśli, a to ciekawe? > Być może jednak sądzi Pan, że są mądrzy w swoim zakresie, a ten zakres kończy się w miejscu gdzie się zaczyna niezgodność z Pana(Bogusławskiego) poglądami .I co? I teraz to ja mam napisać, to co mi się wydaje, iż Panu się zdaje. > W tym przypadku ma Pan problem.Wszystko możliwe, ale wydaje mi się, iż to raczej Pan ma jakieś problemy, ale przecież nie o naszych "wydawaniach" będziemy tu roztrząsać? > Pozdrawiam wiosennie i słonecznie.Wzajemnie, wzajemnie. Wszystkiego najlepszego Panie Janie! @@@ .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Ciąg dalszy: > Mało kto wie, że są tutaj także ciekawe dyskusje na inne tematy.To niech Pan im to mówi, że teraz to Pan będzie tu dyktował, które tematy są ciekawe. Do tej pory tematy wybierali sobie uczestnicy forum i oni w dużym stopniu kształtowali forum. Jest Pan wątku "Neoateizm a ksenofobia". Warto zobaczyć jakim zainteresowaniem cieszą się choćby dwa ostatnio założone wątki: www.racjonalista.pl/forum.php/s,608495/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,610192/z,0A Pan "NOWY" demokrata chciałby ludziom narzucać tematy rozmów. Czuje się Pan powołany do tego aby określać jakie tematy dla racjonalistów są ciekawe i jakie powinni mieć poglądy? Może przed tym warto poznać historię europejskiego racjonalizmu światopoglądowego. Zajrzeć do pierwszego "Racjonalisty"Gdzie w programowym artykule pisano:
"Występujemy przeciwko wszelkim dogmatom, wszelkim kościołom, wszelkim uzurpatorom władzy boskiej. A jeśli strzały nasze godzą głównie w Watykan, to dlatego jedynie, że kościół watykański najbardziej się rozpanoszył w Polsce, i dlatego, że idea watykańska jest najbardziej sprzeczna z ideą Polski i z ideą zdrowego rozsądku". "Chcemy by obywatelom Rzeczypospolitej wolno było nie należeć do gmin wyznaniowych i obywać się bez kapłanów, modlitw i obrzędów przy narodzinach, ślubach i pogrzebach. Nie chcemy, by maturę i wstęp do szkoły wyższej miał tylko ten, kto się podda irracjonalnym naukom apologetów. Domagamy się oddzielenia Kościoła od Państwa. Sądzimy, że te postulaty wyrastają z nieodpartych potrzeb warstw istotnie oświeconych i zmierzają ku niezbędnemu pogłębianiu godziwych i zbawiennych dla współżycia wolności obywatelskich w myśl pięknej tradycji ojczystej i wedle wzorów narodów przodujących. Zapraszamy do współpracy wszystkich myślących podobnie, szczególnie zaś nauczycielstwo w najszerszym tego słowa znaczeniu. Nie zamierzamy uprawiać bezpośredniej propagandy w szerokich masach, ani się do tego (bardzo ważnego zresztą) zadania przystosowywać pod względem idei albo stylu. Trzeba się policzyć, porozumieć i współdziałać, trzeba się społem bronić przed siłami, które krepując wolność obywatelską, przeszkadzają żyć rozumnie" - podpisano: Zarząd Tymczasowy Warszawskiego Koła Intelektualistów. T. Kotarbiński, H. Maurizio, J. Landau, Warszawa, sierpień 1930.Kawałek dobrej roboty dla ruchu racjonalistycznego wykonał red. Mariusz Gawlik i przejdzie za to do historii tego ruchu, ale ani on tej idei nie wymyślił, ani nie jest jeszcze tego ruchu prorokiem. Tym bardziej, iż tu się żadnych proroków nie uznaję. W tej dziwnej wojence ja nie stoję po żadnej stronie, gdyż poza ambicjami nie bardzo ją rozumiem. Wszyscy jej uczestnicy to bardzo mądrzy ludzie, z których dorobkiem warto się poznawać i bardzo szanuję ich wiedzę, ale ja mam jeszcze inne poglądy i z nikim nie chciałbym ich zamienić. To co wiele osób w związku z tym konfliktem publicznie tu wypowiada, to czysta żenada, ale to mądrzy ludzie i jestem przekonanym, iż "pójdą po rozum do głowy". CDN @@@ .
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Ciąg dalszy: > >>>Tak, na naszym forum od czasu do czasu wyrwie się jakiś nawiedzony nowo-ateista, ale rzadko znajduje poklask i najczęściej dosyć szybko rezygnuje.> Mam całkiem odmienne widzenie tego zjawiska.Nie tylko Pan - panowie Elasp, Brzostowski, Konowal Vancalar, Bielecki oraz parę innych osób myśli podobnie. Nie będę teraz dla Pana poszukiwał żadnych nawiedzonych ateistów z perspektywy kilku lat, ale ostatnio mieliśmy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,609206#w609539www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,603727#w603833Czy znalazł duży poklask? Tak, ja sam należę do tych "walczących", ale większość na tym forum potrafi zrozumieć, iż walczę z głupotą, a nie z religiami.> To właśnie staram się podkreślić, że walczący ateiści walczą z ludźmi (ucieleśniona głupota), przydałaby się raczej bardziej inkluzywna postawa otwartego dialogu, wskazywanie dobrej alternatywy i przykładu.A dlaczego obraża Pan tu ludzi wierzących? Wyśmiewać się nieładnie to tylko z kalek nie wypada, a ja nigdy nie atakuję ludzi prostych, czy upośledzonych umysłowo, tylko inteligencję katolicką, która wchodzi na nasze forum, aby bronić swoje racje - korzystając z całego dostępnego im arsenału. Postawa dialogu, to bardzo dobre - tylko do tańca trzeba dwojga. Proponuję poczytać wypowiedzi - głęboko wierzącego intelektualisty zatroskanego o polski Kościół Katolicki - prof. Stanisława Obirka. > >>>Moim zdaniem - racjonalizm, który z głupotą nie walczy nie ma nic wspólnego z racjonalizmem.> Mnie chodzi głównie o prakseologiczną wartość tej walki, ale także o jej styl i formę co się wzajemnie warunkuje.Mówi Pan o prakseologiczną wartość tej walki? Dobra ja chętnie z forumowymi obrońcami religii podyskutuję o dorobku i znaczeniu Tadeusza Kotarbińskiego. Dlaczego ten wielki filozof w "Wolnej Polsce" jest tak potwornie dyskryminowany? I co? I kogo Pan nam tu za wzór przedstawi? Ponadto warto zauważyć, że każdy człowiek powinien być wolnym w wyrażaniu własnych poglądów. Przynajmniej na wolnomyślicielskim forum, a to jest właśnie takie forum, a nie portal dla umacniania w wierze dla wrażliwych bogobojnych panienek i kawalerów. > >>>Nie warto próbować rozbijać głową muru ani walczyć z wiatrakami, ale racjonalista-oportunista, to bzdura do entej potęgi wymyślona przez konformistów.> Są sytuacje gdy trzeba walić głową w mur próbując go przewrócić, to samo z wiatrakami.Wolę bardziej inteligentne metody. Jestem humanistą i mam wielki szacunek dla naszej racjonalności. Szukam drogi do otwartych umysłów, ciekawych świata i usiłujących zrozumieć rzeczywistość. Pisuję tu głównie dla nich i do nich, a oni ciągle na tym forum stanowią zdecydowaną większość. > Jednak racjonalista powinien chyba przede wszystkim prawidłowo ocenić sytuację i uświadomić sobie jakie są rzeczywiste zagrożenia, a jakie pozorne.Zdominowanie jakąś religijną wiarą zawsze się źle dla społeczeństwa kończy i nie sam zespół mitów jest tu groźny, czy to jest chrześcijaństwo, czy islam, czy komunizm, jak właśnie ideologiczna dominacja. Kościół Rzymskokatolicki jest rzeczywistym w Polsce zagrożeniem i każdy inteligentny człowiek - nawet katolik - w tym przypadku powinien we własnym interesie być antyklerykałem. > To nie ma z oportunizmem nic wspólnego.To, co tu proponują niektórzy z forumowiczów oraz Pan, w mojej ocenie jest oportunizmem. > Problemem jest także właściwa ocena stopnia szkodliwości lub bilansu dobra i zła które wyrządzają, jak również ocena ich potencjału i tutaj w większości jesteśmy chyba pogubieni kierując się bardziej intuicją i swoimi fobiami niż racjonalnym myśleniem.> >>>Zdecydowanie nie czuję się zagubiony w swoich fobiach (jakoś mało ich odczuwam) i twardo trzymam się rzeczywistości doświadczanej osobiście w praktyce życia oraz permanentnym śledzeniu dorobku nauki i intuicyjne wyczucia są mi dalece wtórne. Wiem co piszę i jestem za to w pełni odpowiedzialny.> Dobre samopoczucie za parawanem nauki może świadczyć o nie dostrzeganiu istotnych zagrożeń .No, tak widzenie rzeczy i zjawisk, które nie mają odbicia w rzeczywistości (np. moje dobre samopoczucie) świadczy o prawidłowym (w przeciwieństwie do mojego) zrozumieniu rzeczywistości wraz z istotnymi zagrożeniami. Natomiast moje twarde trzymanie się rzeczywistości doświadczanej osobiście w praktyce życia oraz permanentne śledzenie dorobku nauki, przy wtórności intuicyjnych wyczuć - jest błędne. Wszystko jest możliwe. Ja już tu byłem przeróżnie ocenianym, (np. wspólnie z p. Elaspem, sami kręcąc, mnie zarzucacie kręcenie kotem), ale jeżeli Pan pozwoli, to pozostanę przy własnym rozumieniu i własnych ocenach. Oczywiście zupełnie nie przeszkadzają mi Pańskie, choć się z nimi tu nie zgadzam. Przepraszam, ale powtórzę: Wiem co piszę i jestem za to w pełni odpowiedzialny.Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | > >>>>Tak, na naszym forum od czasu do czasu wyrwie się jakiś nawiedzony nowo-ateista, ale rzadko znajduje poklask i najczęściej dosyć szybko rezygnuje.> >Mam całkiem odmienne widzenie tego zjawiska.> Nie tylko Pan - panowie Elasp, Brzostowski, Konowal Vancalar, Bielecki oraz parę innych osób myśli podobnie.Nie znam tych panów i nie pamiętam żebym z nimi zamieniał jakieś słowa, a niektóre ich komentarze czytam na zasadzie wyjątku. Szkoda, że zamiast wymienionych nie wymienił Pan nazwisk tych "paru innych osób". Pan wie o kogo chodzi. > >To właśnie staram się podkreślić, że walczący ateiści walczą z ludźmi (ucieleśniona głupota), przydałaby się raczej bardziej inkluzywna postawa otwartego dialogu, wskazywanie dobrej alternatywy i przykładu.> A dlaczego obraża Pan tu ludzi wierzących?A dlaczego Pan zakłada, że głupota jest domeną ludzi wierzących ? Kiepski wykręt, jeśli Pan walczy z głupotą to walczy Pan z ludźmi, bo wszelka głupota jest generowana przez ludzkie umysły i to nie tylko ludzi prostych czy upośledzonych umysłowo, wierzących czy nie wierzących. > Ponadto warto zauważyć, że każdy człowiek powinien być wolnym w wyrażaniu własnych poglądów.Zdaję się, że właśnie to czynimy. Twierdzi Pan, że ktoś zabrania nam wyrażania swoich poglądów ? Ja o tym nie słyszałem. > Przynajmniej na wolnomyślicielskim forum, a to jest właśnie takie forum, a nie portal dla umacniania w wierze dla wrażliwych bogobojnych panienek i kawalerów.Ależ na brodę Mahometa, postawa wykidajły właśnie prowadzi do zdławienia wyrażania swoich poglądów. Sądzi Pan, że forum na tym zyska jeśli każdy będzie mógł tu wyrażać swoje poglądy, pod warunkiem, że będą to poglądy jednomyślne  ? > >Są sytuacje gdy trzeba walić głową w mur próbując go przewrócić, to samo z wiatrakami.> Wolę bardziej inteligentne metody. Jestem humanistą i mam wielki szacunek dla naszej racjonalności."Jestem humanistą." Co znaczy być humanistą jeśli świadomie wyklucza się część ludzi z dialogu światopoglądowego, a osoby o innym światopoglądzie uważa się za wymagające racjonalistycznej terapii (prania mózgu)? To chyba raczej swego rodzaju "neoświętoszkowatość"  . > Szukam drogi do otwartych umysłów, ciekawych świata i usiłujących zrozumieć rzeczywistość. Pisuję tu głównie dla nich i do nich, a oni ciągle na tym forum stanowią zdecydowaną większość.Bardzo mi się to podoba i staram się czynić to samo. > Kościół Rzymskokatolicki jest rzeczywistym w Polsce zagrożeniem i każdy inteligentny człowiek - nawet katolik - w tym przypadku powinien we własnym interesie być antyklerykałem.Być może jest pewnym zagrożeniem, ale jego rola społeczna i ocena nie jest jednoznacznie negatywna, ale to temat do odrębnej dyskusji. Poza tym w moim przekonaniu istnieją o wiele poważniejsze zagrożenia, które walczący ateiści skupieni na walce z jedynie słusznym wrogiem tracą z pola widzenia i ze świadomości. A antyklerykał anyklerykałowi nie równy. Jeśli miałbym postawić kogoś za wzór to podobają mi się poglądy i postawa prof. Marii Szyszkowskiej. > >To nie ma z oportunizmem nic wspólnego.> To, co tu proponują niektórzy z forumowiczów oraz Pan, w mojej ocenie jest oportunizmem.Tutaj się zasadniczo różnimy. Oportunista - «człowiek bez zasad, przystosowujący się do okoliczności dla doraźnych osobistych korzyści» ( Słownik Języka Polskiego wersja el.) Proszę zweryfikować swoją ocenę, bo wydaje mi się niesprawiedliwa. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Ciąg dalszy: > Mam całkiem odmienne widzenie tego zjawiska.> >>>Nie tylko Pan - panowie Elasp, Brzostowski, Konowal Vancalar, Bielecki oraz parę innych osób myśli podobnie.> Nie znam tych panów i nie pamiętam żebym z nimi zamieniał jakieś słowa, a niektóre ich komentarze czytam na zasadzie wyjątku. Szkoda, że zamiast wymienionych nie wymienił Pan nazwisk tych "paru innych osób". Pan wie o kogo chodzi.Nie tylko nie wiem, ale wprost brzydzę się taką formą wypowiedzi. Mogę wymienić jeszcze o kim myślałem - na przykład o pp. Teresa, Parys, Popers, Lewandowski. Naprawdę nie chce mi się szukać różnych ewangelizatorów, którzy tu przychodzili nas nawracać na własną jedynie słuszną wiarę. > To właśnie staram się podkreślić, że walczący ateiści walczą z ludźmi (ucieleśniona głupota), przydałaby się raczej bardziej inkluzywna postawa otwartego dialogu, wskazywanie dobrej alternatywy i przykładu.> >>>A dlaczego obraża Pan tu ludzi wierzących?> A dlaczego Pan zakłada, że głupota jest domeną ludzi wierzących ?Ja tego nie zakładam. Cała historia ludzkości pokazuje na ilość zła poprzez różnych wierzących uczyniona. Zawsze jest głupie, gdy zastępuję się naukową wiedzę o czymś, wiarą w coś i to tu najbardziej na setkach przykładów wykazywałem, a mądrzejsi niż ja forumowicze czynili to jeszcze lepiej. To jest zresztą główne przesłanie racjonalizmu światopoglądowego. Nigdy i nigdzie nie napisałem, iż ludzie są sobie równi lub, że jesteśmy jednakowi. Różnimy się już choćby bogactwem w przeróżne dobra. Wierzący też się miedzy sobą różnią np. z jednej strony mamy prof. Obirka, a z drugiej strony prof. Oko. Na forum z jednej strony mamy pana Szarleya, a drugiej pana Elaspa. Z jednej strony mamy ludzi mądrych, a drugiej wprost głupich. Nie, nie sama wiara (zresztą bardzo szerokie pojęcie) warunkuje naszą postawę wobec świata, ale ją jednak - w zależności od głębokości wiary - mocno wyznacza. > Kiepski wykręt,Szanowny Panie, ja nie jestem żadnym katolickim kapłanem, nie mam zwyczaju kręcić - piszę prostym językiem i nazywam rzeczy po imieniu. Co wszelakich głupoli najbardziej boli. > jeśli Pan walczy z głupotą to walczy Pan z ludźmi, bo wszelka głupota jest generowana przez ludzkie umysły i to nie tylko ludzi prostych czy upośledzonych umysłowo, wierzących czy nie wierzących.Tak, tu Pan doskonale zegzemplifikował różnicę w jasności wywodów pomiędzy nami, ale ja pozostawię ocenę tego naszym czytelnikom, oni przecież widzą, który z nas kręci i odwraca kota ogonem. Zupełnie nie poczuwam się do odpowiedzialności za to co Pański mózg generuje. > Zdaję się, że właśnie to czynimy. Twierdzi Pan, że ktoś zabrania nam wyrażania swoich poglądów ? Ja o tym nie słyszałem.To nazywa się właśnie obłuda. Niech Pan tylko własne teksty poczyta. Oczywiście robi Pan tyle ile Pan może, ale jest Pan niewiele tu mogącym, ot nieboże. Dalej to już zwyczajna pyskówka i pozwoli Pan, że pozostawię ją bez odpowiedzi. Mam tu swój znaczny dorobek i ci którzy go znają, to bardzo dobrze wiedzą jakie mam poglądy na całą rzeczywistość i na nasze forum w szczególności. > Proszę zweryfikować swoją ocenę, bo wydaje mi się niesprawiedliwa.Szanowny Panie, to ciągle jest forum dla samodzielnie myślącej inteligencji, a więc ludzi potrafiących dokonywać własnych sprawiedliwych ocen. Ponieważ uważam - co wielokrotnie tu pisałem - że nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami, to ocenę mojej jakości wywodów i sprawiedliwości ocen pozostawię naszym czytelnikom. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | | Jan Rylew (3965 punktów) | > Nie warto próbować rozbijać głową muru ani walczyć z wiatrakami, ale racjonalista-oportunista, to bzdura do entej potęgi wymyślona przez konformistów.Są sytuacje gdy trzeba walić głową w mur próbując go przewrócić, to samo z wiatrakami. Jednak racjonalista powinien chyba przede wszystkim prawidłowo ocenić sytuację i uświadomić sobie jakie są rzeczywiste zagrożenia, a jakie pozorne. To nie ma z oportunizmem nic wspólnego. > >Problemem jest także właściwa ocena stopnia szkodliwości lub bilansu dobra i zła które wyrządzają, jak również ocena ich potencjału i tutaj w większości jesteśmy chyba pogubieni kierując się bardziej intuicją i swoimi fobiami niż racjonalnym myśleniem.> Zdecydowanie nie czuję się zagubiony w swoich fobiach (jakoś mało ich odczuwam) i twardo trzymam się rzeczywistości doświadczanej osobiście w praktyce życia oraz permanentnym śledzeniu dorobku nauki i intuicyjne wyczucia są mi dalece wtórne. Wiem co piszę i jestem za to w pełni odpowiedzialny.Dobre samopoczucie za parawanem nauki może świadczyć o nie dostrzeganiu istotnych zagrożeń  . Pozdrawiam również.
|
|
2 na 2 | ślusarski (750 punktów) | Od niepamiętnych czasów istniał podział na obcych i swoich, a wszelka inność była złem. Oczywiście, to prawa ewolucji i psychologia ewolucyjna tak ustanowiły, bo było to dobre dla gatunku, plemienia. Czy jesteśmy w stanie wyzbyć się tych atawizmów, bo to będzie warunkować pokój na świecie w przyszłości? Obawiam się, że nie, ponieważ to zachowanie należy do dwóch sfer psychiki człowieka - intelektualnej i emocjonalnej. Jeśli ta pierwsza uzna inność za dobro, to ta emocjonalna przeciwnie. Jeśli ją stłumimy, to wyjdzie z podświadomości w najmniej oczekiwanych momentach.
|
|
 | 1 na 1 | Paprocki (2738 punktów) | >Od niepamiętnych czasów istniał podział na obcych i swoich, a wszelka inność była złem. Oczywiście, to prawa ewolucji i psychologia ewolucyjna tak ustanowiły, bo było to dobre dla gatunku, plemienia. Czy jesteśmy w stanie wyzbyć się tych atawizmów, bo to będzie warunkować pokój na świecie w przyszłości? Obawiam się, że nie, ponieważ to zachowanie należy do dwóch sfer psychiki człowieka - intelektualnej i emocjonalnej. Jeśli ta pierwsza uzna inność za dobro, to ta emocjonalna przeciwnie. Jeśli ją stłumimy, to wyjdzie z podświadomości w najmniej oczekiwanych momentach.
Bzdura. Jesteśmy skazani na kontrolowanie tych atawizmów, jeśli mamy ich świadomość. To że nie da się ich pozbyć jest inną sprawą. Poza tym między odruchowym szufladkowaniem a życiem pod dyktando nienawiści jest przepaść, conajmniej jak między erekcją a kopulacją.
|
|
 | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Od niepamiętnych czasów istniał podział na obcych i swoich, a wszelka inność była złem. Oczywiście, to prawa ewolucji i psychologia ewolucyjna tak ustanowiły, bo było to dobre dla gatunku, plemienia.
Nic bardziej mylnego. Nie trzeba być geniuszem aby stwierdzić, że wymiana przynosiła plemieniu więcej korzyści niż grabież. Niestety gatunek ludzki częściej wybierał łatwiejsze rozwiązanie, które przynosiło mu mniejsze korzyści (tj. rywalizację zamiast współpracy).
|
|
7 na 9 | farmer (22440 punktów) | Nie rozumiem tej krytyki ateistów
Proszę albo stać z boku i się przyglądać tak jak to się zaleca ateistom lub prowadzić dialog tylko proszę by nie był prowadzony tak górnolotnie .
Fajnie się mówi innym że czepiają się innych. Ale to teraz Pani staje się natarczywa.
|
|
27 na 27 | divinepymander (53 punktów) | Co jest złego w "ścisłej, rozpoznawalnej linii podziału"? Pomiędzy wierzącymi, a ateistami, istnieje jedna, zasadnicza różnica - ateiści nie mają księgi-kanonu, w której mieszczą się treści ksenofobiczne, rasistowskie, seksistowskie i homofobiczne. Tak, uważam, że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi. Co ciekawe, dziś nikt by podobnej księgi nie wydał (o ile nie byłaby określona jako "fikcja"), gdyż uznano by jej treść za propagandę nienawiści.
Oczywiście, sprawa nie dotyczy tylko Biblii; podobnie jest z Talmudem czy Koranem. Pozwolę tu sobie na pewną dygresję, aby wyjaśnić, dlaczego - moim zdaniem - dopuszczanie takich treści do druku jest skandaliczne (co nie wszyscy chcą dostrzec, ze względu na podwójne standardy). Posłużę się znanymi wszystkim cytatami z Koranu: "Wasze kobiety są dla was polem uprawnym. Przychodźcie więc na wasze pole, jak chcecie, i czyńcie pierwej coś dobrego dla samych siebie" oraz "Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi, i ze względu na to, że oni rozdają ze swojego majątku". Wielu tolerancyjnych ultrasów nie chciałoby doszukiwać się skandalicznych treści w tych cytatach, ale gdyby tylko zastąpić "mężczyznę" białym, a "kobietę" - czarnym, nawet ultras uznałby to za niedopuszczalne w dzisiejszych czasach. Zmierzam do tego, że dziś propagowanie religii, według której biali stoją nad czarnymi, byłoby nielegalne, jednak wciąż legalne jest propagowanie religii, według której mężczyźni stoją wyżej od kobiet (a to tylko jeden z przykładów - równie dobrze mogłabym pisać o karaniu śmiercią "niewiernych", ksenofobii itp.). Ciekawe, kiedy nasza cywilizacja rozwinie się na tyle, aby i to obrzydlistwo wyeliminować.
Nie obchodzi mnie "kontekst historyczny", skoro podobne treści nadal są dopuszczane do druku i nie są oficjalnie kwalifikowane jako "fikcja". Są dopuszczane, bo religia ma specjalny status. Status świętej krowy, niepodlegający RACJONALNEMU osądowi - któremu podlega każde inne zjawisko.
|
|
 | 3 na 5 | szarley (54913 punktów) | >Tak, uważam, że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi.
Gratuluję.
|
|
|  | 5 na 5 | Barbiel (1106 punktów) | >>Tak, uważam, że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi. >Gratuluję. Jeśli Ty nie czujesz moralnej wyższości nad nikim to ja gratuluję Tobie. I to szczerze.
|
|
| |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >>Tak, uważam, że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi.> >Gratuluję.> Jeśli Ty nie czujesz moralnej wyższości nad nikim to ja gratuluję Tobie. I to szczerze.Nie wątpię w szczerość. Są rzeczy, którymi mogę się chwalić. Jedną z nich (choć nie jedyną) jest fakt oddania w swoim życiu ponad 8 litrów krwi. Czy to mnie czyni lepszym od kogokolwiek? Nie, choć w moim przekonaniu uszlachetnia. Pokusa, aby się porównywać, aby uznać się czasem lepszym, jest bardzo silna i gdybym powiedział, że nigdy od nikogo się lepszy nie poczułem to bym zełgał (a Ty byś pewnie nie uwierzył) Trzeba pracować nad sobą, aby nie wzbijać się w pychę, nie chować w sobie przekonania, że jestem lepszy. W każdej chwili ten, którym mógłbym pogardzać, może wznieść się na wyżyny. Może rzucić się w ogień ze słowami: "- Tam jest czworo cudzych dzieci, idę po nie!" w daleszej części napisano: "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono" Czym innym jednak jest poczucie wyższości nad inną jednostką, choć też nieusprawiedliwione (!) a czym innym uznanie : Cytat:że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi To trochę jak manifestowanie przekonania że jest się lepszym np od Cyganów Gdyby divinepymander usłyszała słowa "Kto z was jest bez grzechu niech na nią pierwszy kamieniem rzuci" (J 8,7) czułaby się uprawniona do rzucenia głazem?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | > Czym innym jednak jest poczucie wyższości nad inną jednostką, choć też nieusprawiedliwione (!) a czym innym uznanie :> Cytat:że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi Ja tu nie widzę jakiejś wielkiej różnicy. > To trochę jak manifestowanie przekonania że jest się lepszym np od CyganówDivinepymander nie pisała, że czuje wyższość nad ludźmi wierzącymi ogólnie, tylko nad wierzącymi w konkretną treść. To bardziej tak, jakby ktoś czuł się lepszy od Cyganów, którzy prowadzą cygański styl życia. > Pokusa, aby się porównywać, aby uznać się czasem lepszym, jest bardzo silnaWedług mnie to bardziej nawyk. Warto z tym walczyć. > Trzeba pracować nad sobą, aby nie wzbijać się w pychę, nie chować w sobie przekonania, że jestem lepszy.> W każdej chwili ten, którym mógłbym pogardzać, może wznieść się na wyżyny.Zgadzam się. Tylko że pycha to taka wada jak każda inna i ja jestem tolerancyjny.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | szarley (54913 punktów) | > >Czym innym jednak jest poczucie wyższości nad inną jednostką, choć też nieusprawiedliwione (!) a czym innym uznanie :> > Cytat:że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi > Ja tu nie widzę jakiejś wielkiej różnicy.Różnica polega na tym, że czując moralną przewagę nad jednostką, odnosisz się do mniej lub bardziej uprawnionych ocen znanej Ci jednostki, znając jej wady, znasz też zalety i jesteś świadom, że Twoja "moralna przewaga" przestaje być tak oczywista. Czując wyższość nad (liczną) grupą, czujesz wyższość wobec ludzi, o których istnieniu nawet nie wiesz. Czy możesz czuć moralną wyższość wobec człowieka, który oddał nerkę? Tak, jeśli... wyznaje konkretny światopogląd? Nie, jeśli światopogląd różni się od Twojego? Zapewniam Cię, że nerka nie ma światopoglądu. Divinepymander ma prawo czuć moralną wyższość nad małżeństwem, które adoptowało kalekie dziecko, bo ci ludzie "szczerze wierzą w treści takiej księgi"? Patrz przykład: Elasp twierdzi,że Czesi nie są narodem, a sam poczuwa się do wielkości swojej wspólnoty www.racjonalista.pl/forum.php/s,606498Pycha? Społeczeństwo ma prawo czuć moralną wyższość (?) nad jednostką wsadzając ją do więzienia, czy ma prawo inną społeczność zamknąć w getcie? Niemniej zarówno w ocenie jednostki jak i grupy pycha jest nieusprawiedliwiona! > >To trochę jak manifestowanie przekonania że jest się lepszym np od Cyganów> Divinepymander nie pisała, że czuje wyższość nad ludźmi wierzącymi ogólnie, tylko nad wierzącymi w konkretną treść.Czyli nad grupą ludzi, których nawet nie zna ; każdy człowiek wierzący wierzy w jakąś treść. Ja, przyznaję, boję się ludzi, którzy uważają się za lepszych od innych. Tym bardziej się boję, im więcej tych gorszych wokół siebie widzą. Tak samo obawiam się poglądów Pielgrzyma, który pisał, że jest lepszy od chrześcijan, choć stanowią większość, jak boję się księdza, który po podróży do Danii opisał siebie jako jedynego sprawiedliwego w kraju, w którym rządzi diabeł. > To bardziej tak, jakby ktoś czuł się lepszy od Cyganów, którzy prowadzą cygański styl życia.Nikt w niczym nie może czuć się lepszy od Cyganów (Polaków, Żydów, Rosjan), bez względu na to jaki styl życia prowadzą. Przykład Cyganów jest dla mnie bardzo wyrazisty. Do dziś otaczani murami gett, poniewierani, przymusowo pozbawiani narodowej tożsamości i stylu życia. Jeszcze żyją kobiety przymusowo wysterylizowane i to w cywilizowanych krajach, jeszcze żyją kobiety, którym przerywano ciąże, nie pytając o zdanie. To się brało z pogardy, z poczucia "moralnej wyższości" > >Pokusa, aby się porównywać, aby uznać się czasem lepszym, jest bardzo silna> Według mnie to bardziej nawyk. Warto z tym walczyć.Warto > Zgadzam się. Tylko że pycha to taka wada jak każda inna i ja jestem tolerancyjny.Zapewne jak każdy, wobec jednych wad tolerancyjny, wobec innych nie... Przepraszam, że piszę w takiej formie gramatycznej, nie mam podstaw, aby widzieć w Tobie pychę, to tylko gramatyka
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Barbiel (1106 punktów) | >Różnica polega na tym, że czując moralną przewagę nad jednostką, odnosisz się do mniej lub bardziej uprawnionych ocen znanej Ci jednostki, znając jej wady, znasz też zalety i jesteś świadom, że Twoja "moralna przewaga" przestaje być tak oczywista. Czując wyższość nad (liczną) grupą, czujesz wyższość wobec ludzi, o których istnieniu nawet nie wiesz. Ale co z tego? Dla mnie obydwa przypadki są jednakowo uzasadnione. Czyli wcale, bo nikt sobie nie wybiera tego, kim jest.
>Czy możesz czuć moralną wyższość wobec człowieka, który oddał nerkę? Tak, jeśli... wyznaje konkretny światopogląd? Nie, jeśli światopogląd różni się od Twojego? To nie jest takie oczywiste. Ktoś może oddać nerkę "swojemu" a jednocześnie być niebezpieczny i wrogi dla obcych.
>Divinepymander ma prawo czuć moralną wyższość nad małżeństwem, które adoptowało kalekie dziecko, bo ci ludzie "szczerze wierzą w treści takiej księgi"? Za mało informacji, żeby odpowiedzieć.
>Ja, przyznaję, boję się ludzi, którzy uważają się za lepszych od innych. >Tym bardziej się boję, im więcej tych gorszych wokół siebie widzą. I to jest chyba sedno sprawy. Nie dziwię się, że zwalczasz postawę, której się boisz. Ja z kolei bardziej obawiam się islamu.
>Nikt w niczym nie może czuć się lepszy od Cyganów (Polaków, Żydów, Rosjan), bez względu na to jaki styl życia prowadzą. Dla mnie to oczywiste, ale nie dla każdego. Ludzie są wychowywani w przekonaniu że jakiś styl życia jest lepszy od innego. Np. dobrze jest mieszkać w swoim domu, wracać zawsze na noc, pracować i nie włóczyć się nigdzie bo tylko łachudry się włóczą. No i co ktoś taki ma myśleć o Cyganach?
>Zapewne jak każdy, wobec jednych wad tolerancyjny, wobec innych nie... Jestem tolerancyjny dopóki nie wywęszę zagrożenia.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >>Divinepymander ma prawo czuć moralną wyższość nad małżeństwem, które adoptowało kalekie dziecko, bo ci ludzie "szczerze wierzą w treści takiej księgi"? >Za mało informacji, żeby odpowiedzieć.
Właśnie to! Za mało informacji. Z faktu że ktoś jest mormonem/ateistą/Cyganem/homoseksualistą/cyklistą/filatelistą nie wynika żaden prawo do moralnego wywyższania się nad nim.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Z faktu że ktoś jest mormonem/ateistą/Cyganem/homoseksualistą/cyklistą/filatelistą nie wynika żadne prawo do moralnego wywyższania się nad nim.
Dziękuję! I pozwolę sobie to powtórzyć!
"Z faktu że ktoś jest mormonem/ateistą/Cyganem/homoseksualistą/cyklistą/filatelistą nie wynika żadne prawo do moralnego wywyższania się nad nim."
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | >Właśnie to! >Za mało informacji. Miałem na myśli, że dla mnie to jest za mało. Jeśli ktoś już musi oceniać innych, i tak zawsze robi to w oparciu o dostępne informacje. Nikt nie wie wszystkiego o drugiej osobie, więc musi się zadowolić tym, co wie. Jednemu wystarczy wiedza, jakie ktoś ma poglądy. Drugi musi wejść w czyjeś buty, żeby go sprawiedliwie ocenić, a jeszcze mu ta ocena nie wychodzi. Ot, taka różnorodność wśród ludzi.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Właśnie to!> >Za mało informacji.> Miałem na myśli, że dla mnie to jest za mało.> Jeśli ktoś już musi oceniać innych, i tak zawsze robi to w oparciu o dostępne informacje. Nikt nie wie wszystkiego o drugiej osobie, więc musi się zadowolić tym, co wie.> Jednemu wystarczy wiedza, jakie ktoś ma poglądy.I cóż wiesz na przykład o mnie? Wystarczy do oceny?
|
|
| | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > I cóż wiesz na przykład o mnie?> Wystarczy do oceny?>  I co chcesz osiągnąć tym pytaniem?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >I cóż wiesz na przykład o mnie?> >Wystarczy do oceny?> > > I co chcesz osiągnąć tym pytaniem?Przekonać Cię, że choć można mnie zaklasyfikować do różnych grup ludzi, to przynależność do żadnej sama w sobie nie daje podstaw do moralnych ocen, jedyne co daje podstawy do oceny to moje wypowiedzi. (chyba, że jest się Elaspem, wtedy samo czeskie obywatelstwo wystarczy do mojej moralnej niższości)
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | > Przekonać Cię, że choć można mnie zaklasyfikować do różnych grup ludzi, to przynależność do żadnej sama w sobie nie daje podstaw do moralnych ocen, jedyne co daje podstawy do oceny to moje wypowiedzi.W jaki sposób to miałoby kogoś przekonać? Przecież jak ktoś uważa, że ma prawo ocenić kogoś po przynależności, to Cię oceni po przynależności. Jak ktoś ocenia po wypowiedziach to Cię oceni po wypowiedzi. Nawet gdyby ktoś uznał, że odstajesz od jakieś stereotypu to co? Ma to ekstrapolować na całą grupę  Przecież wyjątki się zdarzają.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Przecież jak ktoś uważa, że ma prawo ocenić kogoś po przynależności, to Cię oceni po przynależności.> Jak ktoś ocenia po wypowiedziach to Cię oceni po wypowiedzi.> Nawet gdyby ktoś uznał, że odstajesz od jakieś stereotypu to co? Ma to ekstrapolować na całą grupę  > Przecież wyjątki się zdarzają.I dlatego nie powino się dokonywać moralnych ocen na podstawie ekstrapolacji
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>(chyba, że jest się Elaspem, wtedy samo czeskie obywatelstwo wystarczy do mojej moralnej niższości)
Nie powiedziałem, że realizm jest gorszy od idealizmu, ani że nie bycie narodem jest gorsze od bytu narodowego. Obywatele państwa Monako albo Watykanu też np. nie stanowią osobnego narodu i nie ma w tym nic uwłaczającego.
Nie użalałbym się także nad Cyganami - "że są otaczani murami gett". Są to ludzie o bardzo niskiej kulturze, którzy w ogromnej większości nie chcą dostosować się do europejskich wzorców kulturowych i wolą żyć na koszt społeczeństwa, nauczywszy się odgrywać rolę wielce pokrzywdzonych. Gdyby w większości pracowali na swoje utrzymanie, posyłali dzieci do szkoły, itp. nikt nie chciałby ich izolować.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Nie użalałbym się także nad Cyganami - "że są otaczani murami gett" Mury powinno się stawiać na zasadach dających wybór, narodowości się nie wybiera. Ogradzają się też co bardziej elitarne osiedla, więc zdaje się, że prawie każdy dla kogoś jest Cyganem.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Mury powinno się stawiać na zasadach dających wybór, narodowości się nie wybiera.
Tak, tylko że Cyganie nie są odgradzani jako Cyganie, ale jako ludzie nie uznający pewnych norm społecznych i kulturowych. Gdyby wraz z nimi żyli nie-Cyganie i prowadzili dokładnie ten sam tryb życia, byliby odgradzani wraz z nimi, bez względu na kolor skory, język czy pochodzenie. Nie możemy wybrać narodowości, ale możemy wybrać sposób życia. Ten, kto tego nie robi, albo nie wybiera właściwie, powinien mieć pretensje tylko do siebie.
>Ogradzają się też co bardziej elitarne osiedla, więc zdaje się, że prawie każdy dla kogoś jest Cyganem.
Ogradzają się nie po prostu przed "resztą", ale przed ludźmi nie szanującymi cudzej własności, a więc przed pewnym niebezpiecznym dla nich ułamkiem tej "reszty". Na dokładnie tej samej zasadzie wychodząc z domu zamykam drzwi na klucz, co przecież nie obraża ani nie dziwi żadnego z moich sąsiadów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >jako ludzie nie uznający pewnych norm społecznych i kulturowych Kultura to społeczne zachowanie, każdy z osobna dostosowałby się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Kultura to społeczne zachowanie, każdy z osobna dostosowałby się.
Myślę, że trudno powiedzieć, czy faktycznie "każdy z osobna dostosowałby się". Podejrzewam, że dotyczy to prędzej małych dzieci wychowywanych w adoptowanych rodzinach, jak czynili to Niemcy z jasnowłosymi dziećmi słowiańskimi - dzięki tym zabiegom setki tysięcy współczesnych Niemców to niczego nieświadomi Słowianie. Przykład Niemiec dowodzi jednak, że warunek "odosobnienia" nie jest możliwy do zrealizowania w praktyce, gdyż (etycznie uprawniona) integracja ze społeczeństwem musi polegać na integracji z nim całych rodzin.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Myślę, że trudno powiedzieć, czy faktycznie "każdy z osobna dostosowałby się". Ludzie wolą nie odstawać od grupy, bo człowiek ma potrzebę akceptacji. Cygan wśród obcych nagnie się do dominującej kultury, ale wśród swoich będzie nadal żył po cygańsku, nie urządzi swoim rewolucji. Podobnie my: każdy z nas w razie potrzeby dostosowałby się do cygańskich warunków i żyłby na ich modłę.
Nie różnimy się aż tak bardzo.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>(chyba, że jest się Elaspem, wtedy samo czeskie obywatelstwo wystarczy do mojej moralnej niższości) > Nie powiedziałem, że realizm jest gorszy od idealizmu, ani że nie bycie narodem jest gorsze od bytu narodowego. Obywatele państwa Monako albo Watykanu też np. nie stanowią osobnego narodu i nie ma w tym nic uwłaczającego.
Napisałeś, że Czesi nie są narodem. To było bardzo głupie stwierdzenie, a Twoja argumentacja żałosna.
> Nie użalałbym się także nad Cyganami - "że są otaczani murami gett". Są to ludzie o bardzo niskiej kulturze, którzy w ogromnej większości nie chcą dostosować się do europejskich wzorców kulturowych i wolą żyć na koszt społeczeństwa, nauczywszy się odgrywać rolę wielce pokrzywdzonych. Gdyby w większości pracowali na swoje utrzymanie, posyłali dzieci do szkoły, itp. nikt nie chciałby ich izolować.
Zabrano Narodowi jego kulturę, sposób życia, uprawiane rzemiosła, skazano na byt do którego nie przywykli, którego nie umieli zaakceptować a potem powiedziano jesteście darmozjadami o niskiej kulturze. Wyobraź sobie, że podróżujesz samochodem po Tajdze... Pewnego dnia, autochtoni, zabierają Ci samochód, kartę kredytową i pieniądze, ale w zamian dają to co w ich przekonaniu cenne a nawet najcenniejsze: sieć do połowu ryb, łuk, siekierę, krzesiwo i dziwią się, że Elasp nie potrafi przetwać zimy bez ich pomocy! Elasp jest widocznie człowiekiem o niskiej kulturze i beznadziejnej inteligencji skoro nie potrafi sobie poradzić.
Pamiętam cygańskich kowali, rozpalali ognie i pracowali. Pamiętam jak sprzedawali garnki i patelnie, które gospodynie swoim córkom w wianie przekazywały. "Bo to ci posłuży do końca żywota" Przymusowo osiedlono ich w miastach Zabrano im narzędzia pracy skazano na nędzę, a teraz mówi się "darmozjady" Szczyt hipokryzji W czymże Twoja kultura jest lepsza niż cygańska? W poziomie pychy??
Nie gardzisz Cyganem. Gardzisz Człowiekiem
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Napisałeś, że Czesi nie są narodem. To było bardzo głupie stwierdzenie, a Twoja argumentacja żałosna.
Nie zmienia to postaci rzeczy. Od prawie czterystu at nie ma narodu czeskiego. Są obywatele Republiki Czeskiej, mający niewątpliwie bardzo wiele zalet.
>Wyobraź sobie, że podróżujesz samochodem po Tajdze...
Przykład z Tajgą jest zupełnie nietrafny. Osiadłe życie w miejsce jest obiektywnie o wiele łatwiejsze i wygodniejsze od życia koczowniczego lub wędrownego. Dla Cyganów była to (mogła być, miała być) zmiana in plus.
>Pamiętam cygańskich kowali, rozpalali ognie i pracowali. >Pamiętam jak sprzedawali garnki i patelnie, które gospodynie swoim córkom w wianie przekazywały. "Bo to ci posłuży do końca żywota" >Przymusowo osiedlono ich w miastach Zabrano im narzędzia pracy skazano na nędzę, a teraz mówi się "darmozjady"
Kuriozalny argument. Dorożkarzom, woziwodom, smolarzom, ludwisarzom i folusznikom też "zabrano ich narzędzia pracy". Nie słyszałem jednak, żeby ich potomkowie skutkiem tych zmian dość powszechnie zajmowali się żebractwem, kradzieżami, haraczami i wyłudzaniem zasiłków socjalnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Napisałeś, że Czesi nie są narodem. To było bardzo głupie stwierdzenie, a Twoja argumentacja żałosna. >Nie zmienia to postaci rzeczy. Od prawie czterystu at nie ma narodu czeskiego. I to jest teza, której Iwan Denisowicz poświęcił inny wątek, a Ty w nim przestałeś się wypowiadać nie umiejąc tej tezy udowodnić
>>Wyobraź sobie, że podróżujesz samochodem po Tajdze... >Przykład z Tajgą jest zupełnie nietrafny. Osiadłe życie w miejsce jest obiektywnie o wiele łatwiejsze i wygodniejsze od życia koczowniczego lub wędrownego. Dla Cyganów była to (mogła być, miała być) zmiana in plus.
Pisanie na komuterze jest zmianą na plus w stosunku do maszyny do pisania. Gdybym Ci zabrał maszynę i dał komputer z chińską klawiaturą to potem mógłbym głosić Cię analfabetą
Reszta nie nadaje się do czytania. Ocieka rasizmem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>>Nie zmienia to postaci rzeczy. Od prawie czterystu at nie ma narodu czeskiego. >I to jest teza, której Iwan Denisowicz poświęcił inny wątek, a Ty w nim przestałeś się wypowiadać nie umiejąc tej tezy udowodnić
Na pewno będzie okazja wrócić do tematu.
>>Wyobraź sobie, że podróżujesz samochodem po Tajdze... >>Przykład z Tajgą jest zupełnie nietrafny. Osiadłe życie w miejsce jest obiektywnie o wiele łatwiejsze i wygodniejsze od życia koczowniczego lub wędrownego. Dla Cyganów była to (mogła być, miała być) zmiana in plus.
>Pisanie na komputerze jest zmianą na plus w stosunku do maszyny do pisania. Gdybym Ci zabrał maszynę i dał komputer z chińską klawiaturą to potem mógłbym głosić Cię analfabetą
Kolejny nietrafiony przykład, tym razem obrażający inteligencję Cyganów. Jak można porównywać konieczność nauczenia się obsługi kuchenki gazowej, klozetu, kasownika w autobusie do konieczności nauczenia się dziesiątek tysięcy nowych znaków?
Nie zdążyłem napisać, że niektóre grupy Cyganów potrafiły przestawić się na osiadły tryb życia jeszcze w XVIII wieku (Bergitka Roma w Polsce).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
> >Pisanie na komputerze jest zmianą na plus w stosunku do maszyny do pisania. Gdybym Ci zabrał maszynę i dał komputer z chińską klawiaturą to potem mógłbym głosić Cię analfabetą> Kolejny nietrafiony przykład, tym razem obrażający inteligencję Cyganów. Jak można porównywać konieczność nauczenia się obsługi kuchenki gazowej, klozetu, kasownika w autobusie do konieczności nauczenia się dziesiątek tysięcy nowych znaków?Jesteś głupi czy udajesz? Gdyby Cię przesadzono w obcą Ci kulturę i zabrano narzędzia pracy , to byś kradł, żebrał lub umarł    Im jak widać zostało tylko żebrać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
>Jesteś głupi czy udajesz? >Gdyby Cię przesadzono w obcą Ci kulturę i zabrano narzędzia pracy , to byś kradł, żebrał lub umarł
Nie, przystosowałbym się, a przynajmniej starałbym się przystosować. Ludzie potrafili przystosować się do o wiele gorszych warunków jak te, jakie zaoferowano Cyganom. Dostawali mieszkania w czasach, kiedy były one luksusem, a także pracę i wszelką możliwą pomoc.
>Im jak widać zostało tylko żebrać
Ileż to pałaców cygańskich znajduje się w Rumunii! O tym, że żebractwo jest zyskowne, wiadomo nie od dzisiaj (od czasu do czasu dziennikarze urządzają prowokację). Te pałace to właśnie efekt zmasowanej żebraniny, do której jak wiadomo zatrudniane są dzieci (dla uspokojenia lub dla snu pojone alkoholem). Radzę Panu wreszcie otworzyć oczy i wyjrzeć na świat zza opłotków politycznej poprawności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | mayolina (2278 punktów) | >Nie, przystosowałbym się, a przynajmniej starałbym się przystosować. i jak się to ma do szacunku dla twojej tradycji, w tym języka? Czy z tego rezygnujesz?
I jak się powyżej sformułowane stwierdzenie ma do twoich wcześniejszych wypowiedzi o Czechach, którym zarzucałeś brak wyrazistości kulturowej i niemiecki sposób myślenia, co wydaje się być wyrazem czeskiej umiejętności do przystosowania się do sytuacji geo-politycznej, zaś Romów krytykujesz za brak przystosowania, choć przecież ten brak przystosowania przekłada się przywiązanie do tradycji i wyrazistość kultury.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >Nie, przystosowałbym się, a przynajmniej starałbym się przystosować.> i jak się to ma do szacunku dla twojej tradycji, w tym języka? Czy z tego rezygnujesz?> I jak się powyżej sformułowane stwierdzenie ma do twoich wcześniejszych wypowiedzi o Czechach, którym zarzucałeś brak wyrazistości kulturowej i niemiecki sposób myślenia, co wydaje się być wyrazem czeskiej umiejętności do przystosowania się do sytuacji geo-politycznej, zaś Romów krytykujesz za brak przystosowania, choć przecież ten brak przystosowania przekłada się przywiązanie do tradycji i wyrazistość kultury.Schlag - fertig
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>Nie, przystosowałbym się, a przynajmniej starałbym się przystosować.
Przystosowanie się do nowych warunków życia nie oznacza wyzbycia się ideałów ani języka. I jedno, i drugie można bezpiecznie ulokować w pamięci lub w świadomości i przekazywać z pokolenia na pokolenie, co robi np. mądry naród żydowski.
Czesi natomiast przystosowali się, ale zatracili ideały. Szkoda, bo (dawnemu) narodowi czeskiemu wiele zawdzięcza naród polski.
Cyganie nie przystosowali się w ogóle - w ciągu 1000 lat nie stać ich było na jakikolwiek postęp. Owszem, można by przedstawiać Cyganów jako romantyków, hołdujących własnym ideałom, tyle że ideałami tymi są: wolność w znaczeniu robienia co się żywnie podoba i nie odpowiadania za nic, oraz radosne i nieskrępowane życie na koszt innych. Nic dziwnego, że środowiska artystów wyznające podobne "ideały" nazywano "cyganerią". Rachunek za realizację takich "ideałów" zawsze musi płacić ktoś inny, co wydaje mi się skrajnie niesprawiedliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | mayolina (2278 punktów) | >Przystosowanie się do nowych warunków życia nie oznacza wyzbycia się ideałów ani języka. I jedno, i drugie można bezpiecznie ulokować w pamięci lub w świadomości i przekazywać z pokolenia na pokolenie, co robi np. mądry naród żydowski.
Mądry naród żydowski ma problem: tak, są dzielnice chasydzkie, ale jest też judaizm reformowany. Nie mam pod ręką danych, ale w USA przyznawanie się do korzeni żydowskich nie jest równoznaczne ze znajomością hebrajskiego/jidisz, tradycji i historii Izraela, by o zasadach żywieniowych nie wspomnieć. A mądry naród polski ma Jackowo z Chicago i własne słownictwo, którego nie rozumieją ani ludzie w Polsce, ani amerykańscy sąsiedzi: wyszałerować, ajer kondiszioning i kara postawiona na mojej jardzie (nie to nie zmyślenia, to prawdziwy język polonii w Chicago).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Mądry naród żydowski ma problem: tak, są dzielnice chasydzkie, ale jest też judaizm reformowany. Nie mam pod ręką danych, ale w USA przyznawanie się do korzeni żydowskich nie jest równoznaczne ze znajomością hebrajskiego/jidisz, tradycji i historii Izraela, by o zasadach żywieniowych nie wspomnieć.
I na to znaleźli oni receptę - jest nim holokaustyzm. Świeże wspomnienie holokaustu ma łączyć wszystkich Żydów bez względu na język i stosunek do religii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | mayolina (2278 punktów) | > I na to znaleźli oni receptę - jest nim holokaustyzm. Świeże wspomnienie holokaustu ma łączyć wszystkich Żydów bez względu na język i stosunek do religii.
A jak się fakt holocaustu ma do zachowania tradycji i języka, bo o tym, zdaje się mówiliśmy?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >W czymże Twoja kultura jest lepsza niż cygańska? Dane spisu powszechnego z 2002 r. pokazały, że zaledwie 13 obywateli polskich, którzy zadeklarowali przynależność do narodowości romskiej, legitymowało się wykształceniem wyższym, 247 osób - wykształceniem średnim, 3754 osoby deklarowały ukończenie szkoły podstawowej. Natomiast 4788 osób miało niepełne wykształcenie podstawowe bądź deklarowało jego brak. To są obywatele polscy, a więc w prawach i obowiązkach ludzie tacy sami jak ja i interesuje mnie jak dużo uczyniły polskie władze aby poziom skolaryzacji był podobny do poziomu obywateli polskich polskiej narodowości.
>W poziomie pychy? Właśnie! Niby naród wybrany, a co się bliżej przyjrzysz, to .... "pasterzom" posłuszni. Mnie nie tylko zupełnie nie przeszkadza, gdy ktoś czarnoskóry lub skośnooki uważa się za Polaka, a nawet się z tego cieszę. Nie przeszkadza mi też, gdy obywatelami polskimi są ludzie przeróżnych narodowości i wyznań. Wszyscy jesteśmy ludźmi o tej samej wartości.
>Nie gardzisz Cyganem. Gardzisz Człowiekiem. Tak, zdarzają się ludzie, którymi gardzę, ale to zupełnie nie zależy od narodowości, wyznania, światopoglądu, płci, koloru skóry, orientacji seksualnej. Powodem mojej pogardy mogą być tylko czyny, a czasem - dyskryminujące innych ludzi z wyżej wymienionych przyczyn - poglądy. Nie ma przy tym znaczenia, że wynikają one z niby pięknych pobudek, jak np. chrześcijaństwo, czy komunizm. Na pogardę to też sobie trzeba zasłużyć.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 14 na 14 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >>>Divinepymander ma prawo czuć moralną wyższość nad małżeństwem, które adoptowało kalekie dziecko, bo ci ludzie "szczerze wierzą w treści takiej księgi"? >>Za mało informacji, żeby odpowiedzieć.
Ja znam małżeństwo, które adoptowało kalekie dziecko (porażenie mózgowe) i to właśnie ze względu na to, że "szczerze wierzą w treści takiej księgi". Są bardzo religijni (katolicy) i tak szczerze wierzą, że są pięknie ksenofobiczni, rasistowscy, seksistowscy i homofobiczni. Czyli wszystko to, na co wskazała divinipymander. Tych paskudnych cech wypływających z katolicyzmu, Biblii i nauk kościelnych posiadają w sobie znacznie więcej. Tutaj informacji masz już znacznie więcej. Co do dawców nerek się nie wypowiadam, bo nie znam.
>Z faktu że ktoś jest mormonem/ateistą/Cyganem/homoseksualistą nie wynika żaden prawo do moralnego wywyższania się nad nim.
Jeżeli jakiś mormon czy katolik szczerze wierzy to spokojnie można przyjąć, że moralnie jest z nim marnie. Jeżeli szczerze wierzy, że ta księga jest zbiorem boskich prawd i zaleceń, to również szczerze będzie to wprowadzał w swoją głowę i w życie. I tu zaczyna się problem, gdyż Biblia i, dajmy na to nauka kk, to kłębowisko paskudztw wymierzonych w obcych, innych, odmiennych. Żyjących, czujących, myślących inaczej. To cały parszywy system. Na szczęście nie wszyscy ludzie religijni wierzą szczerze, czy aż tak szczerze. Pytania tutaj powinny być inne:
1. Czy religia, dajmy na to katolicka, jest w stanie ukształtować moralnie człowieka w sposób zadowalający? Moim zdaniem to wykluczone, ale to moim zdaniem. 2. Czy katolicy mogą być moralnie "zadowalającymi" ludźmi? Mogą, o ile nie są szczerze wierzący. Tylko, czy wtedy są jeszcze katolikami? Terlikowski temu przeczy, hołduje zasadzie pełnej podległości Biblii i nauk kk.
ad.1
Dlaczego? Bo religia ta wszystko co inne i niepodporządkowane szykanuje, piętnuje, dyskredytuje, dyskryminuje, stygmatyzuje, poniża, wysyła do piekła, potępia na wieczność, obraża, czy tylko wskazuje na modły do Diabła mówiąc delikatnym, aktualnym papieżem. A bywały mordy, tortury, eksterminacje. Tutaj nie ma podstaw do ukształtowania poprawnej moralnie jednostki ludzkiej, gdyż nawet wymachując "miłością" bliźniego system polega na dyskredytacji inności, a miłość nie polega na jej uszanowaniu, ale próbie anihilacji przez ewangelizację i przejęcie. Celem jest tutaj tak czy inaczej likwidacja "zła" i "złego", który wartość przedstawia wyłącznie jako stworzenie Boże, ale już jako skupisko odmiennych wartości czy sposobu życia w żadnym przypadku. Jeżeli nawet zdarzają się ludzie jak Turowicz, Bartoś, Obirek, Lemański, Boniecki, Tischner (nie znam/łem ich osobiście, tylko zakładam, że są ok) to twierdzę, że są oni moralnie uporządkowani nie dlatego, że tak ich nauczyła Biblia i nauka kk, ale pomimo tychże. Pomimo poważnego zagrożenia moralnym nieuporządkowaniem narzucanym przez paskudną religię i organizację. Mało tego. Napiszę wprost i brutalnie, że znając setki, tysiące katolików w swoim życiu nie jestem w stanie wskazać osoby, która spełniałaby wysokie standardy moralne, a trochę już żyję i moja życzliwość zwłaszcza wobec najbliższych katolików może by i chciała coś tutaj nagiąć. Pozostając uczciwym i dokonując bezstronnego wglądu w te wszystkie osoby mogę napisać, że jak jeden mąż funkcjonują oni wedle tego paskudnego, katolickiego systemu, czyli na zasadzie akceptacji identycznych i poniżania/dyskredytacji/piętnowania czy chociażby tylko niechęci albo pouczania odmiennych. To się potrafi przenosić później na wszelkie aspekty życia, już nie tylko światopoglądowe. Tak z grubsza funkcjonuje polskie społeczeństwo, polski katolik, a i często niekatolik. Osobiście nie znałem i nie znam żadnego katolika, który by pod ten schemat nie podpadał. Czasami mogą mnie na chwilę mylić ludzie spokojni, zamknięci, cisi, nie uzewnętrzniający się, ale z czasem, po dostaniu się do środka i wglądzie różne popaprane rzeczy tam spokojnie sobie siedzą. Ci ludzie mają jedynie inny charakter, są często pomocni, mili, grzeczni, kulturalni, ale i tak zarażeni, czego na szczęście nie wprowadzają w życie. Dlatego postrzegani są jako fajni i sympatyczni. Ale to tam w nich jest. Czego tutaj brakuje? Empatii. Cała Polska leży pod względem empatii, gdyż katolicyzm nigdy tego nie uczył i nie uczy. Nie jest to w jego zakresie i interesie. Znajdziemy tutaj współczucie i pomoc, pochylenie się nad ludzkim cierpieniem. Znajdziemy też szczątki empatii emocjonalnej, ale już empatia poznawcza (umiejętność przyjęcia sposobu myślenia, spojrzenia na rzeczywistość z perspektywy innych, odmiennych osób) leży i kwiczy. Zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób jest tutaj o tyle skuteczna, o ile jest odnajdywana w sobie. Nie ma umiejętności przyjęcia obcej, innej perspektywy, dlatego nie jest ona zazwyczaj dostrzegana, a już na pewno szanowana i akceptowana. Nadaje się tylko do wchłonięcia, przejęcia, anihilacji. Nawet jeżeli się ją akceptuje, to i tak jest zadaniem i wyzwaniem, czyli problemem do rozwiązania. Bo irytuje, burzy wewnętrzny spokój i porządek, narusza wartości albo Bóg tego oczekuje.
ad.2
Ze względu na powyższe katolicy mogą być moralnie satysfakcjonujący, ale tylko dlatego, że ich inteligencja emocjonalna, w tym empatia, jest dobrze rozwinięta, co zdarza się rzadko (nie z ich winy oczywiście - taki system).
Podsumowując: W związku z tym, że ateiści, nowi ateiści to z reguły ludzie bardzo liberalni i nie zauważam w nich chęci dyskredytacji kogokolwiek i czegokolwiek poza religijnym systemem opresji i jego setek frontów, uważam ich generalnie za ludzi na znacznie wyższym poziomie moralnym. Znacznie bardziej liberalnych, otwartych na inność, odmienność, obcość. Z dobrze rozwiniętą empatią poznawcza i dzięki temu szacunkiem do obcej, innej perspektywy. Ani trochę nie dziwi mnie natomiast brak akceptacji dla wielopłaszczyznowej nietolerancji, która jest fundamentem i sposobem kształtowania ludzi w katolicyzmie
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Ja znam małżeństwo, które adoptowało kalekie dziecko (porażenie mózgowe) i to właśnie ze względu na to, że "szczerze wierzą w treści takiej księgi". Są bardzo religijni (katolicy) i tak szczerze wierzą, że są pięknie ksenofobiczni, rasistowscy, seksistowscy i homofobiczni. Czyli wszystko to, na co wskazała divinipymander. Tych paskudnych cech wypływających z katolicyzmu, Biblii i nauk kościelnych posiadają w sobie znacznie więcej.
I to pozwala Ci na ekstrapolację na wszystkich katolików, na wszystkich którzy adoptowali chore dzieci, czy na wszytskich Polaków?
Sam odpowiem. Na żadną ekstrapolację to nie pozwala. Na ich korzyść jednak przemawia fakt adopcji chorego dziecka. Potrafisz? Jeśli tak, mam dla Ciebie wielki szacunek, jeśli nie, mój szacunek jest równie wielki , ale Twoje prawo do oceny mniejsze.
Tym bardziej że przyznajesz: >Jeżeli nawet zdarzają się ludzie jak Turowicz, Bartoś, Obirek, Lemański, Boniecki, Tischner (nie znam/łem ich osobiście, tylko zakładam, że są ok) to twierdzę, że są oni moralnie uporządkowani nie dlatego, że tak ich nauczyła Biblia i nauka kk, ale pomimo tychże. Z tej listy osobiście znam i bardzo uważam ks Bonieckiego. Jednego z nielicznych, któremu przed nazwiskiem piszę literki "ks" . Wcale nie jest człowiekiem niewielkiej wiary, choć ładnie opowiada o swoich wątpliwościach. Znam też i szanuję biskupa Nossola, także człowieka wielkiej skromności i otwartych okien. Także on nie pasuje do Twojego obrazu. To, że jest jedynym, którego szanuję wśród polskich biskupów, (nie o wszystkich wiem wystarczająco do oceniania, a studiowanie biskupich wypowiedzi nie jest moim hobby) to wynika właśnie z ich pychy, poczucia moralnej wyższości. Głównie to mnie do nich zniechęca, ale nie odważyłbym się rozciągać mojej negatywnej oceny na wszystkich wiernych, czy duchownych.
Boję się ludzi święcie i niepodważalnie przekonanych o swojej moralnej wyższości, bez znaczenia jest z czego to przekonanie wywodzą. Boję się zarówno Terlikowskiego jak i Pielgrzyma.
>Czego tutaj brakuje? Empatii. Być może. Czechom empatii brakuje jeszcze bardziej, tworzenie cygańskich gett, prewencyjne aresztowania i pałowania, przymusowe aborcje...
Też uważasz że katolicyzm jest winien?
|
|
| | | | | | | | |  | 11 na 11 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >I to pozwala Ci na ekstrapolację na wszystkich katolików, na wszystkich którzy adoptowali chore dzieci, czy na wszytskich Polaków?
Nie. Ja piszę o pewnym defekcie kulturowym, w który polskie społeczeństwo jest uwikłane siłą wszechobecnego katolicyzmu i jego moralnej narracji. To, że ludzie robią piękne i szlachetne rzeczy, znaczy tylko tyle, że są do tego zdolni, ale w żaden sposób nie rzutuje to na całość ich postawy. W ich głowach dzieje się znacznie więcej. Katolicyzm wnosi z sobą paskudną narrację odmawiania wartości wszystkiemu, co się z nim nie łączy i nie zgadza, co się przejawia całą masą rozmaitych rzeczy i co wpływa na postawę ludzi. W mniejszym lub większym stopniu. Głównym moim spostrzeżeniem jest to, że szczery katolicyzm nie jest w stanie ukształtować moralnie satysfakcjonującej jednostki, bo niesie ze sobą wiele paskudnych rzeczy, a ten mniej szczery (bezrefleksyjny ateizm też) jest również uwikłany w ten sam system i najczęściej również nie potrafi oprzeć się "polowaniu" na obcego i innego. Trzeba wyjść zupełnie poza tę narrację, żeby być przyzwoitym POMIMO i takie osoby próbowałem wskazać. To prawda, że uważam, że jest ich bardzo mało.
>Sam odpowiem. Na żadną ekstrapolację to nie pozwala. Na ich korzyść jednak przemawia fakt adopcji chorego dziecka.
To za mało, żeby uznać całość ich postawy moralnej za satysfakcjonującą. Stanowczo za mało, właściwie nic nam to nie mówi o całości, ale choć tyle pięknie z ich strony. Jednak to tylko jedna rzecz, do całości bardzo wiele tutaj brakuje.
>Potrafisz?
Co ja potrafię, to nie będę tutaj o tym pisał. Nie wypada.
>Jeśli tak, mam dla Ciebie wielki szacunek, jeśli nie, mój szacunek jest równie wielki,
Daruj sobie, bo to słabe granie pod publiczkę własnym, wszechogarniającym szacunkiem.
>ale Twoje prawo do oceny mniejsze
Uważam, że jest jak najbardziej wystarczające.
>Tym bardziej że przyznajesz: >>Jeżeli nawet zdarzają się ludzie jak Turowicz, Bartoś, Obirek, Lemański, Boniecki, Tischner (nie znam/łem ich osobiście, tylko zakładam, że są ok) to twierdzę, że są oni moralnie uporządkowani nie dlatego, że tak ich nauczyła Biblia i nauka kk, ale pomimo tychże. >Z tej listy osobiście znam i bardzo uważam ks Bonieckiego. Jednego z nielicznych, któremu przed nazwiskiem piszę literki "ks" . Wcale nie jest człowiekiem niewielkiej wiary, choć ładnie opowiada o swoich wątpliwościach. Znam też i szanuję biskupa Nossola, także człowieka wielkiej skromności i otwartych okien. Także on nie pasuje do Twojego obrazu.
Ale zrozumiałeś, o czym ja napisałem, czy nie? Mój obraz jest różnoraki. Sam wymieniłem 6 pozytywnych osób, Ty dołożyłeś jedną. Ja jednak nie wierzę, że to zasługa katolicyzmu, a już zwłaszcza szczerego. Uważam, że są tacy pomimo swojej wiary, a nie dzięki.
>To, że jest jedynym, którego szanuję wśród polskich biskupów, (nie o wszystkich wiem wystarczająco do oceniania, a studiowanie biskupich wypowiedzi nie jest moim hobby) to wynika właśnie z ich pychy, poczucia moralnej wyższości.
Nie tylko. To jest brak odpowiednio ukształtowanej konstrukcji moralnej, wrażliwości na to co inne, odmienne, różniące się. Bierze się wprost z ich religii, ich wartości i ich sposobu postrzegania świata i człowieka.
>Głównie to mnie do nich zniechęca, ale nie odważyłbym się rozciągać mojej negatywnej oceny na wszystkich wiernych, czy duchownych.
A ja się odważyłem. Na prawie wszystkich, choć oczywiście uważam, że to powszechny defekt kulturowy i mało winy w tym tych ludzi, o ile w ogóle. To są ofiary katolickiej kultury.
>Boję się ludzi święcie i niepodważalnie przekonanych o swojej moralnej wyższości, bez znaczenia jest z czego to przekonanie wywodzą. Boję się zarówno Terlikowskiego jak i Pielgrzyma.
To zależy, w jakim celu się to robi. Jeżeli to ma podbudować czyjeś ego, a innego poniżyć, to może być to rzeczywiście niebezpieczne. Ja stawiam tylko diagnozę. W żaden sposób nie mam zamiaru się dowartościowywać. Interesuje mnie problem sam w sobie. Bo uważam, że jest i to poważny.
>>Czego tutaj brakuje? Empatii. >Być może. Czechom empatii brakuje jeszcze bardziej, tworzenie cygańskich gett, prewencyjne aresztowania i pałowania, przymusowe aborcje... >Też uważasz że katolicyzm jest winien?
Nie wiem. Nie znam na tyle Czechów, nie wiem, czy Twoja ocena jest właściwa, więc się nie wypowiem. O Polakach mogę znacznie chętniej.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Boję się ludzi święcie i niepodważalnie przekonanych o swojej moralnej wyższości, bez znaczenia jest z czego to przekonanie wywodzą. Boję się zarówno Terlikowskiego jak i Pielgrzyma. Ja też, ale żyjemy w określonym kraju w określonym czasie. Naprawdę uważa Pan, iż są jednakowo groźni? Pan Pielgrzym nie znalazł nawet na naszym forum małego zrozumienia (no, może minimalne), pan Terlikowski jest ogromnie opiniotwórczy, ma wsparcie mediów "niezależnych" i znajduje zrozumienie wśród dużej części społeczeństwa.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >. >>Boję się ludzi święcie i niepodważalnie przekonanych o swojej moralnej wyższości, bez znaczenia jest z czego to przekonanie wywodzą. Boję się zarówno Terlikowskiego jak i Pielgrzyma. >Ja też, ale żyjemy w określonym kraju w określonym czasie. Naprawdę uważa Pan, iż są jednakowo groźni? Nie, stopień zagrożenia jest różny, zależy od wielu czynników, a ja nie mam warsztatu naukowego aby go mierzyć. Intuicyjnie mogę stwierdzić że Terlikowski jest większym zagrożeniem niż Pielgrzym. (także dla mnie). Mimo wszystko czyjeś stwierdzenie, że jest moralnie lepszy od jakiejś grupy ludzi zapala w mojej głowie lampkę ostrzegawczą. To właśnie ludzie przekonani o swojej moralnej wyższości stawiają mury wokół cygańskich dzielnic.
>Pozdrawiam. Wzajemnie
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Boję się ludzi święcie i niepodważalnie przekonanych o swojej moralnej wyższości, bez znaczenia jest z czego to przekonanie wywodzą. Boję się zarówno Terlikowskiego jak i Pielgrzyma. >>>>Ja też, ale żyjemy w określonym kraju w określonym czasie. Naprawdę uważa Pan, iż są jednakowo groźni? >Nie, stopień zagrożenia jest różny, zależy od wielu czynników, a ja nie mam warsztatu naukowego aby go mierzyć. Tu żaden warsztat nie jest potrzebnym, wystarcza zwyczajna refleksja intelektualna.
>Intuicyjnie mogę stwierdzić że Terlikowski jest większym zagrożeniem niż Pielgrzym. (także dla mnie). Jestem o tym przekonanym, choć tylko tu i teraz. W innych warunkach mogłoby być inaczej. Każda wiara (zupełnie niezależnie od jej przedmiotu, a wierzyć można we wszystko) ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara im głębsza, bardziej fundamentalistyczna, tym groźniejsza społecznie. Warto zachować sporą dozę racjonalnego sceptycyzmu wobec wszystkiego, a szczególnie wobec jedynie słusznych religii/ideologii.
>Mimo wszystko czyjeś stwierdzenie, że jest moralnie lepszy od jakiejś grupy ludzi zapala w mojej głowie lampkę ostrzegawczą. To właśnie ludzie przekonani o swojej moralnej wyższości stawiają mury wokół cygańskich dzielnic. Mam tu dokładnie taki sam pogląd. Zresztą zgadzam się z większością Pańskich poglądów, choć w części mamy inną perspektywę i inaczej rzeczywistość widzimy i oceniamy.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >Każda wiara (zupełnie niezależnie od jej przedmiotu, a wierzyć można we wszystko) ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu.
Nie każdy chce z tego usprawiedliwienia korzystać.
>>Mimo wszystko czyjeś stwierdzenie, że jest moralnie lepszy od jakiejś grupy ludzi zapala w mojej głowie lampkę ostrzegawczą. To właśnie ludzie przekonani o swojej moralnej wyższości stawiają mury wokół cygańskich dzielnic. >Mam tu dokładnie taki sam pogląd. Zresztą zgadzam się z większością Pańskich poglądów, choć w części mamy inną perspektywę i inaczej rzeczywistość widzimy i oceniamy.
Niektóre rzeczy wyglądają tak samo z każdej strony. Tylko trzeba chcieć patrzeć. Pański świecki humanizm, czy mój religijny w taki sam sposób postrzegają cygańską krzywdę, a jeśli o niej wiem więcej, to tylko dlatego, że widzę ją bliżej.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Każda wiara (zupełnie niezależnie od jej przedmiotu, a wierzyć można we wszystko) ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu.> Nie każdy chce z tego usprawiedliwienia korzystać.Oczywiście - tak samo, jak nie każdy wierzący musi zaraz być fundamentalistą. Można spokojnie łączyć poszukiwania racjonalnych odpowiedzi ze sceptyczną (krytyczną) wiarą. Choćby we własnej biblioteczce mam sporo publikacji ludzi wierzących, które sobie bardzo cenię - nawet, gdy się z nimi nie zgadzam. Pisali je mądrzy ludzie, o dużej wiedzy i ciekawych refleksjach. > Niektóre rzeczy wyglądają tak samo z każdej strony. Tylko trzeba chcieć patrzeć. Pański świecki humanizm, czy mój religijny w taki sam sposób postrzegają cygańską krzywdę, a jeśli o niej wiem więcej, to tylko dlatego, że widzę ją bliżej.Człowieczeństwem nie jest samo bycie człowiekiem - jest to miano, na które trzeba sobie zasłużyć.www.racjon(*).php/z,0/d,30/s,537149#w548388Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | | Paprocki (2738 punktów) | Równoważysz szczerą wiarę w księgę ze znajomością tej księgi. To też co innego.
|
|
 | 7 na 7 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >Tak, uważam, że mam prawo czuć moralną wyższość nad ludźmi, którzy szczerze wierzą w treści takiej księgi.
W pełni zgadzam się z Twoją wypowiedzą, myślę ze ludzie waleni tą księgą po głowie od urodzenia tak jak ja moga się czuć jeszcze lepiej, bo można porównać zaduch i mroki "tajemnicy wiary" z wolnym umysłem ktory może zatrzymać się na czymkolwiek, i od wszystkiego odczepić, a odpowiedzialność za siebie stymuluje większą odpowiedzialność.
|
|
2 na 2 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | |
|
1 na 1 | Velius (125 punktów) | >"nasza" religia jest lepsza, "inne" gorsze.
Czy nie chodzi tu w pewnym sensie o odmienne interpretacje, a raczej nadinterpretacje zwykłych form literackich, dostępnych przecież dla każdego, kto potrafi czytać. Oczywiście, tutaj pojawia się problem jakim jest nieumiejętność czytania ze zrozumieniem lub zbyt emocjonalne podejście- nie każdy potrafi przecież zachować odpowiedni dystans do tego co czyta, a tym bardziej do samego siebie- stąd nieporozumienia. Przecież mitologia grecka lub egipska już od dawna na nikim nie robi wrażenia do takiego stopnia, by modlić się wznosząc pomniki Zeusowi lub Izydzie itd. Święte oręże do walki z wiernymi lub niewiernymi można zrobić praktycznie ze wszystkiego, wystarczy nad wyraz bujna fantazja. Jakaś "ślepa inwencja twórcza" prowadząca do "obustronnego fanatyzmu", gdzie nie ma już mowy o głębszym porozumieniu i zrozumieniu ludzkich potrzeb i wad. Wtedy przestaje mieć znaczenie, kto i po której stronie barykady stoi, liczy się tylko "prawda", dana od "naszych naukowców" czy tam od "naszego boga".
|
|
3 na 3 | rysiek (4593 punktów) | Faktycznie, aby uzasadnić te twierdzenia przydałby się esej. Interesujące jest, jak miałyby wyglądać "próby porozumienia"? Czy chodzi tylko o bardziej stonowane, pogłębione prezentowanie swoich poglądów? Czy też o ustalenie jakiegoś konsensusu, zawarcie porozumienia itp? Jeśli tak to z kim, w jaki sposób, i w jakim konkretnie celu?
|
|
11 na 11 | Jennifer85 (821 punktów) | W odpowiedzi przytoczę scenkę z autopsji:
Jedna z republik Azji Środkowej. Złapaliśmy stopa i jadę ze starszym człowiekiem, kierowcą. Pytamy się, ile mu zapłacić. Chce mało. Mówi, że jest "wieruszy człowiek" i nie będzie robił na nas kasy. Cieszę się. Daję dwusetkę i jadę.
Pyta się skąd ja przyjechałem. Mówię, że z Polszy. On na to się pyta, czy tam Cerkow czy Rzym. Ja mówię, że "katoliki" głównie, ale dużo chrześcijan różnych i nawet Lipkowie na Podlasiu. Dumny jest jak słyszy, że Tatarzy. Potem pyta, czy są tam "baptysty" u nas. Mówię, że są "protestanty". A on mówi, że słyszał, że oni śpią z kim popadnie i żony mają wspólne. Odpowiadamy: "Eto skazki" i rozwijamy temat, że podobnie jak te historyjki o żydach, co z dietiej macę robili. A on się na mnie patrzy. Przytakuje, ale swoje wie. Po jakimś kwadransie mówi: "Adin boh, Alla". Przytakuję, bo co mam nie przytaknąć. Dalej mówi: "Adin boh, nie tri, adin." Na to osoba, z którą jechałem, tez Polka mówi, że my wierzymy w trójcę i że to tajemnica wielka. I teraz, w świecie idealnym, to bym powiedział, że u mienia boha niet.
Nie. W idealnym świecie, to byśmy nawet o tym nie gadali. Mógłbym zapłacić dodatkowe pięćset za drogę, ale żeby nie musieć roztrząsać, czyja "skazka" jest prawdziwa.
I teraz sobie tak myślę, że pewnie te wszystkie bajki o protestantach i żydach wziął od Dawkinsa. A i strach pomyśleć, co na katolików Dawkins wygadywał. Dobrze, że człowiek ten stary i mądry, i że z powodu bajek, które mu Dawkins do głowy nakładł, nie będzie się na nas gniewać.
Bezpiecznie dojechaliśmy po drodze, którą wybudowali ci okrutni komuniści (za którymi tam każdy tęskni bo była wtedy woda i spokój). Rozstaliśmy się w zgodzie, śmiejemy się i on jakiś żart rzucił, którego nie zrozumiałem do końca, bo jego rosyjski zupełnie innym zestawem głosek się posługiwał niż mój- i tak koślawy. Ogólnie, wszystko gra. Człowiek porządny i uczciwy, pomógł.
Historia prawdziwa.
Niestety, do religii się nie przekonałem. Nadal uważam, że to religie tworzą podziały. No i różne języki. Różnice polityczne i geograficzne, walka klas, ideologie dominacji jednych nad drugimi, gusta muzyczne i kulinarne. "Neoateizm" jakoś sie na tej liscie nie znalazł, a jeśli już to na jednym z ostatnich miejsc, pomiędzy sporem o wyższość XBoxa nad Playstation, a podziałem na "Okrasowców" i "Pascalowców". Nie mogę się więc zgodzić z autorką wątku. Podziały znikną dopiero wtedy, gdy na tej planecie zostanie nie więcej niż jeden człowiek. A i też nie wiadomo.
Pozdrawiam
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
 | 11 na 11 | Scorp (5381 punktów) | >Niestety, do religii się nie przekonałem. Nadal uważam, że to religie tworzą podziały.
Jeżeli jesteś ateistą, to prawdopodobnie uważasz też, że religie są tworzone przez ludzi (a nie zostały dane z nieba). Skoro tak, to jednak ludzie tworzą podziały, poprzez religie, poprzez kolor skóry, języki, granice itd. Słowem ludzie tworzą podziały tam gdzie im pasuje, wykorzystując dowolną okoliczność. -
|
|
|  | 11 na 11 | Jennifer85 (821 punktów) | >Jeżeli jesteś ateistą, to prawdopodobnie uważasz też, że religie są tworzone przez ludzi (a nie zostały dane z nieba). Skoro tak, to jednak ludzie tworzą podziały, poprzez religie, poprzez kolor skóry, języki, granice itd. Słowem ludzie tworzą podziały tam gdzie im pasuje, wykorzystując dowolną okoliczność.
Dokładnie to napisałem. Religie są świetnym narzędziem dla ludzi, którzy chcą władzy. Imamowie rozprowadzają wśród wiernych toksyczne bzdury, napuszczają ludzi na innych ludzi, choć niekiedy ludzie ci nigdy się na oczy nie widzieli.
Tajemnicą łagodnego społeczństwa nie jest brak podziałów, bo te zawsze istnieją, a wynika to z logiki świata, w którym żyjemy. Z biologii, uwarunkowań politycznych i kulturowych. Łagodne społeczeństwo istnieje dzięki policji, komunikacji i dobrym obyczajom. Religia często rości sobie jednak prawo do tego, aby:
- być ponad prawem świeckim lub przynajmniej poza jego jurysdykcją - zmonopilizować przepływ informacji (poprzez np. cenzurę obyczajową) - kontrolować ludzką seksualność i poczucie winy (oraz obyczaje z tym związane, które ludzie spobie stworzyli, by móc żyć bezpieczniej i wygodniej - temat na esej)
Nie słyszałem, aby neoateizm miał choćby jeden z powyższych punktów w swoim "katechizmie". Dawkins, który stał się chłopcem do bicia, "Boga urojonego" napisał nie jako kompletny przewodnik po życiu, śmierci i Wszechświecie, ale w celu ośmieszenia fundamentalistycznych religii. Jeżeli dostaje się "letnim chrześcijanom" czy wyrafinowanym teologom, to tylko dlatego, że wychwalają wiarę (faith) jako cnotę i przez to chronią przed krytyką tamtych młotków. I ja się z nim zgadzam. Podobnie dostaje się postmodernistom, politycznej poprawności i relatywistom kulturowym (zwłaszcza jeśli chodzi o Islam).
W ogóle to Nowy Ateizm to nie jest jakiś nurt czy "szkoła filozoficzna". To jest oświeceniowa normalność, o którą się należy upomnieć. Religie nie mogą być wyjęte spod krytyki. A hierarchia nauczyła się szafować hasłami "tworzenia podziałów między ludźmi" aby unikać krytyki swoich niecnych geszeftów.
Proszę wybaczyć, że się rozpisałem.
Pozdrawiam
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
| |  | 2 na 2 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Dawkins, który stał się chłopcem do bicia
Dawkins jako naukowiec zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że jeśli coś opublikował, to podlega to krytyce. Inaczej nie byłoby rozwoju.
>Religie nie mogą być wyjęte spod krytyki.
A są? Przecież cały czas ludzie krytykują właśnie religie, bo chcą dojść do prawdy o świecie i sobie, to właśnie z tarć religii z krytyką religii wyłoniła się współczesna nauka...
|
|
| | |  | 13 na 13 | Jennifer85 (821 punktów) | > Dawkins jako naukowiec zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że jeśli coś opublikował, to podlega to krytyce. Inaczej nie byłoby rozwoju.Owszem. Nie słyszałem jednak, aby Dawkins swoich krytyków chciał wsadzać do więzienia lub obciążać grzywną. Albo wysyłać do Rosji: www.fronda(*)iek-tzw-dni-ateizmu,34913.html> A są? Przecież cały czas ludzie krytykują właśnie religie, bo chcą dojść do prawdy o świecie i sobie, to właśnie z tarć religii z krytyką religii wyłoniła się współczesna nauka...Nie cały czas i nie wszyscy. Proszę spróbować skrytykować religię w Pakistanie albo w Ugandzie. Proszę spróbować krytykować Cerkiew w Rosji. W Polsce też niedługo te azjatyckie porządki będą wprowadzane. Od nas zależy, w jakim towarzystwie chcemy się znaleźć. Jeśli Dawkins jest fanatyczną twarzą ateizmu, to jednak ateizm wypada o wiele lepiej niż jakakolwiek religia. Jeśli chodzi o naukę i technologię, to najszybciej się te dwie dziedziny rozwijają właśnie teraz, kiedy nie muszą już się obawiać "tarć", ale po prostu robią swoje. Nie sądzę, aby ten dialektyczny schemat religia+krytyka=nauka był prawdziwy. Moim zdaniem nauka wyłoniła się z otwartej kultury Hellenistycznej i długo musiała walczyć o swoje miejsce w świecie zachodnim. Mieliśmy po prostu szczęście, że zachodnie chrześcijaństwo było słabe i podzielone. Islam, na przykład, naukę grecką, perską i indyjską zniszczył.
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
| | | |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | > Moim zdaniem nauka wyłoniła się z otwartej kultury Hellenistycznej i długo musiała walczyć o swoje miejsce w świecie zachodnim. Mieliśmy po prostu szczęście, że zachodnie chrześcijaństwo było słabe i podzielone. Islam, na przykład, naukę grecką, perską i indyjską zniszczył.Całe szczęście, że padło tu "moim zdaniem"  . Bo fakty są inne. Jakże chętnie operujemy stereotypami  . Proponuję lekturę:  Aladdin's Lamp: How Greek Science Came to Europe Through the Islamic World by John Freely Aladdin's Lamp is the fascinating story of how ancient Greek philosophy and science began in the sixth century B.C. and, during the next millennium, spread across the Greco-Roman world, producing the remarkable discoveries and theories of Thales, Pythagoras, Hippocrates, Plato, Aristotle, Euclid, Archimedes, Galen, Ptolemy, and many others. John Freely explains how, as the Dark Ages shrouded Europe, scholars in medieval Baghdad translated the works of these Greek thinkers into Arabic, spreading their ideas throughout the Islamic world from Central Asia to Spain, with many Muslim scientists, most notably Avicenna, Alhazen, and Averroës, adding their own interpretations to the philosophy and science they had inherited. Freely goes on to show how, beginning in the twelfth century, these texts by Islamic scholars were then translated from Arabic into Latin, sparking the emergence of modern science at the dawn of the Renaissance, which climaxed in the Scientific Revolution of the seventeenth century. Here is early science in all its glory, from Pythagorean "celestial harmony" to the sun-centered planetary theory of Copernicus, who, in 1543, aided by the mathematical methods of medieval Arabic astronomers, revived a concept proposed by the Greek astronomer Aristarchus some eighteen centuries before. When Newton laid the foundations of modern science, building on the work of Copernicus, Tycho Brahe, Kepler, Galileo, and others, he said that he was "standing on the sholders [sic] of Giants," referring to his predecessors in ancient Greece and in the Arabic and Latin worlds from the Middle Ages through the Renaissance. Caliph Harun al-Rashid was one of the Muslim rulers who first promoted translating Greek texts into Arabic. His Baghdad is the setting for The Thousand and One Nights, in which Scheherazades's "Tale of Aladdin and His Magic Lamp" reflects the marvels of the new science and the amazing inventions it was said to produce. John Freely's Aladdin's Lamp returns us to that time and brings to light an essential and long-overlooked chapter in the history of science.
|
|
| | | | |  | 16 na 16 | Jennifer85 (821 punktów) | Nie należy mylić Islamu z kulturą arabską, która swoje bogactwo czerpała z kultury greckiej i perskiej. Islam, jako religia, zwłaszcza poprzez Algazela, stanął w opozycji do kultury klasycznej i nauki około XII wieku. Potem zaczął się rozkład powodowany względami religijnymi. Proszę też uwzględnić w tym wszystkim rolę Żydów i Bizancjum. Autor nie wział pod uwagę, że po pierwszym wzięciu Konstantynopola, po świecie zachodnim rozlało się tysiące uczonych, wychowanych na greckich klasykach. Owszem, Arabowie mieli istotną rolę. Ale nie Islam. To tak jak z tymi średniowiecznymi mnichami, którzy raczyli przechować pewne pisma (ale już Lukrecjusza ostały się tylko dwie kopie). Podtrzymuję swoje zdanie. Islam zniszczył kulturę naukową (i nie tylko) świata hellenistycznego. I znów: Islam to nie była cała kultura perska i arabska. To był pasożyt, który miał szczęście podporządkować sobie siłą cywilizowane ludy. A potem sprowadził je do poziomu trzeciego świata. Tak się kończą zabawy z szaleństwem 
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Moim zdaniem nauka wyłoniła się z otwartej kultury Hellenistycznej Otóż to moja droga. Kultura hellenistyczna zrodziła się dzięki bezpośredniemu spotkaniu archaicznej kultury greckiej ze starszymi cywilizacjami Wschodu. Pojawiły się wówczas nowe prądy religijne, filozoficzne, rozwinęła sztuka i nauka. Kultura hellenistyczna była INKLUZYWNA w przeciwieństwie do EKSKLUZYWNEJ, ksenofobicznej epoki archaicznej.
|
|
| |  | 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | > Religie nie mogą być wyjęte spod krytyki. A neoateizm może być wyjęty spod krytyki? Bo jeśli nie może, to dobrze, bo właśnie to robię. I żeby było jasne - krytykuję neoateizm z pozycji ateisty i sceptyka. Można?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jennifer85 (821 punktów) | > A neoateizm może być wyjęty spod krytyki? Bo jeśli nie może, to dobrze, bo właśnie to robię.I proszę. Żadne przykre konsekwencje Pana nie spotykają. > I żeby było jasne - krytykuję neoateizm z pozycji ateisty i sceptyka. Można?Pewnie  Nie musi się Pan pytać o moje pozwolenie. Do dzieła ...
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | "Gromada zbyt szybko zmienia się w stado albo sforę. Duch stadny rodzi partie, koterie i inne mniej lub bardziej hałaśliwe zgraje. Dołącz do stada, a staniesz się jeszcze jednym baranem...".
Rajmund Kalicki - Dziennik nieobyczajny
Dopóki nie przemawia duch stadny czuję się bezpieczny ze swymi poglądami.
|
|
|  | 2 na 2 | Paprocki (2738 punktów) | >>Niestety, do religii się nie przekonałem. Nadal uważam, że to religie tworzą podziały. >Jeżeli jesteś ateistą, to prawdopodobnie uważasz też, że religie są tworzone przez ludzi (a nie zostały dane z nieba). Skoro tak, to jednak ludzie tworzą podziały, poprzez religie, poprzez kolor skóry, języki, granice itd. Słowem ludzie tworzą podziały tam gdzie im pasuje, wykorzystując dowolną okoliczność. >- >
Czy religia albo ideologia jest winna nienawiści? Poniekąd. Można rzecz jasna skonstatować, że to wszystko twory człowieka i użyć analogii, że to nie pistolet zabija, tylko człowiek, ale będzie to analogia nieco kulawa. Człowiek skonstruował pistolet, bo łatwiej i skuteczniej da się nim zabijać niż innym narzędziem. Tu analogia się trzyma. Ale dalej jest pod górkę. Bo widok pistoletu czy jego posiadanie nie hipnotyzuje człowieka, nie wpływa na jego chęć do posługiwania się nim. W przypadku religii i ideologii nie da się tak rozumować. Rzecz jasna nie religie są winne, one tylko mają swoje właściwości, gdy są implementowane do umysłu. Ci którzy są odpowiedzialni za jej kolportowanie doskonale to wiedzą. Choć i wśród nich jest mnóstwo ludzi o dobrych intencjach, lecz również zindoktrynowanych. Stąd szukanie winy jest złym posunięciem. Gdy się szuka winy to po to, by wymierzyć karę, a ludzkość sama obraca się w zaklętym kręgu karania siebie samej. Możemy spokojnie powiedzieć, że religie mają swój wpływ i są w stanie wygenerować zbędne, dziwne podziały, dlatego ważna jest krytyka ich treści. Człowiek nie dąży do nienawiści automatycznie. Nienawidzi się tych, którym przypisuje się wrodzoną i/lub dozgonną gorszość. Tych, którzy przez tę rzekomą gorszość robią coś w naszym mniemaniu haniebnego. Religie mają swoje kryteria grzechu, kryteria moralne, które mogą skłaniać do wzajemnej nienawiści. Racjonalista nie może nienawidzić ludzi za to, że ci zioną z dziwnych powodów nienawiścią, byłby to absurd. Jakakolwiek nienawiść to długo kumulowana złość, której człowiek nie odrzuca, bo niewiele rozumie. Którą racjonalizuje. Nienawiść jest bezproduktywna, z wyjątkiem tych, którzy ją bez emocji podkręcają i stoją na czele grupy.
|
|
| |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Podoba mi się to, co pan napisał a zwłaszcza słowa: "Gdy się szuka winy to po to, by wymierzyć karę, a ludzkość sama obraca się w zaklętym kręgu karania siebie samej".
Chciałbym jeno dodać, że ludzkość wciąż poszukuje winnych aktualnego stanu rzeczy, który jest wciąż niezadowalający, a gdy nie znajduje prawdziwych przyczyn owego stanu rzeczy to znajduje kozła ofiarnego. Dla wielu ateistów i racjonalistów takim kozłem ofiarnym jest... Bóg.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Paprocki (2738 punktów) | >Podoba mi się to, co pan napisał a zwłaszcza słowa: "Gdy się szuka winy to po to, by wymierzyć karę, a ludzkość sama obraca się w zaklętym kręgu karania siebie samej". >Chciałbym jeno dodać, że ludzkość wciąż poszukuje winnych aktualnego stanu rzeczy, który jest wciąż niezadowalający, a gdy nie znajduje prawdziwych przyczyn owego stanu rzeczy to znajduje kozła ofiarnego. Dla wielu ateistów i racjonalistów takim kozłem ofiarnym jest... Bóg. >
Trudno mi się z takim poglądem utożsamiać, bo dla mnie to "bóg" jest jeśli nie "uosobieniem", to wręcz ubóstwieniem wielu z naszych prymitywnych przymiotów, w tym i szukania kozłów ofiarnych. Oczywiście bóg w wersji najbardziej znanej, ten abrahamowy, ale przedostający się do mentalności szerszej niż grono wyznawców. Taki bóg jest antropomorfizacją wielu brzydkich skłonności, z tym że podniesionych do rangiabsolutu. To, że brzydkie skłonności są problemem samym w sobie nie oznacza, że należy ignorować ich odwzorowanie w nośnych memach.
|
|
| | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | > Taki bóg jest antropomorfizacją wielu brzydkich skłonności, A czy nie wydaje ci się dziwne, że taki antropomorficzny Bóg jest najczęściej atakowany przez ateistów? Jeżeli jest on odzwierciedleniem ludzi, którzy weń wierzą, to czyż nie powinniśmy raczej krytykować danej społeczności, stosunków jakie w niej panują etc.? Takiego Boga najłatwiej wyśmiać, obrazić (jak to czyni kolega Iwan) i wcale nie potrzeba do tego wyższej inteligencji. Trudniej jest przyjrzeć się portretom ludzi i zbiorowości wiernych takiemu Bogu. Z takiej obserwacji może coś wyniknąć. Nie potrafię się powstrzymać od stwierdzenia, że Latający Potwór Spaghetti jest tak popularny wśród młodzieży, gdyż stanowi w przybliżeniu odzwierciedlenie stanu ich umysłów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > A czy nie wydaje ci się dziwne, że taki antropomorficzny Bóg jest najczęściej atakowany przez ateistów? Może ma to coś wspólnego z częstotliwością występowania takiego obrazu boga wśród wierzących? >Jeżeli jest on odzwierciedleniem ludzi, którzy weń wierzą, to czyż nie powinniśmy raczej krytykować danej społeczności, stosunków jakie w niej panują etc.? Krytykowane są społeczności jak i wytwory ich fantazji. >Takiego Boga najłatwiej wyśmiać, obrazić (jak to czyni kolega Iwan) i wcale nie potrzeba do tego wyższej inteligencji. Jak można obrazić wymyślony byt? >Trudniej jest przyjrzeć się portretom ludzi i zbiorowości wiernych takiemu Bogu. Z takiej obserwacji może coś wyniknąć. Cóż takiego może wyniknąć z tej obserwacji? Konstatacja, że homo i ksenofobiczne społeczeństwo z kompleksem męczennika powoła do życia takie same mzimu? Albo zauważenie, że owa bozia jest tak łasa na hołdy bo i ludzie lubią jak im schlebiać? Czy może boska proweniencja zasady BMW, bo przecież według niektórych to modlitwa i wiara są najważniejsze. > Nie potrafię się powstrzymać od stwierdzenia, że Latający Potwór Spaghetti jest tak popularny wśród młodzieży, gdyż stanowi w przybliżeniu odzwierciedlenie stanu ich umysłów. Wedle mnie stanowi raczej odtrutkę na starotestamentowego tyrana albo sprzeciw wobec dominacji krk w Polsce.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Paprocki (2738 punktów) | >> Taki bóg jest antropomorfizacją wielu brzydkich skłonności, > A czy nie wydaje ci się dziwne, że taki antropomorficzny Bóg jest najczęściej atakowany przez ateistów? >Jeżeli jest on odzwierciedleniem ludzi, którzy weń wierzą, to czyż nie powinniśmy raczej krytykować danej społeczności, stosunków jakie w niej panują etc.? >Takiego Boga najłatwiej wyśmiać, obrazić (jak to czyni kolega Iwan) i wcale nie potrzeba do tego wyższej inteligencji. Trudniej jest przyjrzeć się portretom ludzi i zbiorowości wiernych takiemu Bogu. Z takiej obserwacji może coś wyniknąć. > Nie potrafię się powstrzymać od stwierdzenia, że Latający Potwór Spaghetti jest tak popularny wśród młodzieży, gdyż stanowi w przybliżeniu odzwierciedlenie stanu ich umysłów.
Można krytykować te relacje w społeczności, ale sęk w tym, że są one podpierane często boską wolą. Obnażanie memu boga, wskazywanie na jego ludzkie pochodzenie- to uderzenie jeśli nie w źródło problemu, to w swoisty wzmacniacz.
|
|
20 na 20 | Alicja Duda (25557 punktów) | Można podzielić ateistów przyjmując różne kryteria tylko po co? Dla ateisty wszelkie religie są mitologią. Walka z mitologią, jest bez sensu. Ludzie mają skłonność do zachowań magicznych chyba zakodowaną w genach i nieważne czy to jest bóg chrześcijan czy budda, czy też wiara w pecha 13-tego w piątek.Gdy im na czymś zależy to się modlą, trzymają kciuki, ubierają czerwone majtki na maturę. Tego nie da się zmienić. Największy ateista, gdyby mu przyszło patrzeć bezsilnie na umieranie własnego dziecka będzie odmawiał modlitwy znane z dzieciństwa i nawet pójdzie do kościoła, by zagłuszyć swoją bezsilność. Na wiarę w bóstwa i zabobony jedynym lekarstwem jest wiedza, nauka, logiczne myślenie. Nie można też ludziom zakazać wiary, bo jest często im ona bardzo potrzebna, by mogli pogodzić się z tym co ich w życiu spotyka. Ataki na ludzi wierzących świadczą źle o atakującym a nie o wierzącym. I niczym nie różnią się od ataków fundamentalistów katolickich na ateistów. www.fronda(*)iek-tzw-dni-ateizmu,34913.htmlOdrębną sprawą jest walka o świeckie państwo i dążenie do wyeliminowania wpływu kleru na życie społeczne i polityczne w Polsce. Tu, w moim przekonaniu, należy być bezkompromisowym. Katolicy nie muszą korzystać z in vitro, nikt ich nie zmusza do antykoncepcji ani aborcji. Mają ponoć "wolną wolę" więc niech z niej korzystają a nie wykorzystują prawa państwowego by nie być kuszonym do złego. Tak, jak uwzględnia się w szpitalach wolę pacjenta (Świadka Jehowy) by go leczyć bez transfuzji krwi albo pozwolić mu umrzeć, tak można zapisać w prawie, że jeżeli katoliczka nie życzy sobie usunięcia ciąży, która rozwinęła się po za macicą nawet jak z tego powodu umrze wraz z źle zagnieżdżonym płodem należy jej na to pozwolić. Może też leczyć niepłodność modlitwom i zaklęciami jej wola jej sprawa. Jej wiara , jej prawo. Religia w szkole jak już jest, też powinna być finansowana przez katolickich rodziców. Żadna religia w żaden sposób nie powinna być finansowana z budżetu. Odcięcie finansowania kościołów od budżetu jest podstawowym postulatem, którego powinniśmy się domagać.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | -1 na 3 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Ataki na ludzi wierzących świadczą źle o atakującym a nie o wierzącym. I niczym nie różnią się od ataków fundamentalistów katolickich na ateistów.
Ano, właśnie!
>Odrębną sprawą jest walka o świeckie państwo i dążenie do wyeliminowania wpływu kleru na życie społeczne i polityczne w Polsce.
Wpływu Kościoła na życie społeczne nie da się wyeliminować, bo po co niby poza tym miałby być? Można próbować eliminować absurdy (wiar ale też nauk, bo i tam się zdarzają) poprzez edukację społeczeństwa. Natomiast rozdział religii od państwa to zadanie zarówno dla niewierzących jak i wierzących, bo wszyscy chcemy mieć jedno prawo, świeckie.
>Tu, w moim przekonaniu, należy być bezkompromisowym.
Ja jednak jestem za kompromisem, w naszych ludzkich zachowaniach roi się od paradoksów, katoliczki przerywają ciążę i - jeśli tego chcą - nie należy im tego odmawiać, nawet jeśli chwilę przedtem chodziły z transparentami "Pro life".
>Religia w szkole jak już jest.
Szkoła to nie miejsce na naukę religii. Tu, owszem, jestem bezkompromisowa. Religia musi wrócić do salek przykościelnych i powinna być finansowana wyłącznie z kasy wiernych.
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Natomiast rozdział religii od państwa to zadanie zarówno dla niewierzących jak i wierzących, bo wszyscy chcemy mieć jedno prawo, świeckie. A tego to już tak do końca pewna nie jestem. Wystarczy poczytać wypowiedzi niektórych posłów płci rozmaitej...
|
|
| |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >>bo wszyscy chcemy mieć jedno prawo, świeckie.
>A tego to już tak do końca pewna nie jestem. Wystarczy poczytać wypowiedzi niektórych posłów płci rozmaitej...
Niektórzy posłowie to nie wszyscy wierzący.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
Ale też wierzący i mający różne pomysły. Lepiej było napisać: "bo niemal wszyscy chcemy mieć jedno prawo, świeckie." Nie wskazywałabym wówczas, że użycie słowa "wszyscy" było nieuzasadnione.
|
|
|  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) |
>Wpływu Kościoła na życie społeczne nie da się wyeliminować,
Wpływ Kościoła na życie społeczne da się ograniczyć tylko do wierzących i o to przecież chodzi - empiryczne przykłady dostarczają nasi południowi sąsiedzi czy skandynawia.
>bo po co niby poza tym miałby być?
Drugi człon jest dla mnie niejasny:
1. po co miałby mieć wpływ?
2. czy też po co miałby być?
ad1. Nie widzę żadnego powodu by miałby mieć wpływ - struktury państwowe już doskonale mogą sobie dać radę bez pierwiastka religijnego.
ad2.Ten wariant drugi to problem li tylko Kościoła, a nikogo innego.
|
|
 | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
|  | 6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . www.fronda(*)iek-tzw-dni-ateizmu,34913.html> Moim skromnym zdaniem ta baba dawno powinna siedzieć w psychiatryku. Razem z całą frondą. Tyle, iż Pani podobnie do mnie niewielu już ma do powiedzenia, teraz to inni nas kwalifikują.Zawsze byłem - w większym, bądź w mniejszym stopniu wariatem, gdyż Wariat, to człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną. W dzisiejszej Polsce norma to panowie Elasp, Brzostowski, Konowal Vancalar, Bielecki, a o racjonalne myślenie muszą się dobijać właśnie wariaci!Według np. pana Elaspa - jedna z dużej klasy intelektualistek, znakomity profesor prawa - Monika Płatek za feminizm, lewicowość i antyklerykalizm już od dawna kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego. To nie może być tak, aby obie panie były równie intelektualnie sprawne. Pan Bóg wcale nas sprawiedliwie rozumnością nie dzielił, jednym dał wiarę, a innym rozum. To nie może być tak, aby wszyscy mieli rację, ktoś musi mieć jej mniej, a inny więcej. Dziwnym jest dla mnie stwierdzenie "prawdziwych racjonalistów" o "prawdziwych ateistach": - "Natomiast u "prawdziwych ateistów" jest wiele pychy, często agresji i chamstwa w krytyce ludzi wierzących." Gdyż po pierwsze, to nie bardzo wiem, kto to są ci "prawdziwi", a którzy zaś do tych "nieprawdziwych" należą. Sam za ateistę się nie uważam (tym bardziej "prawdziwego"), ale poza przypadkami ateizmu wynikającego z wiary (w to, że Bóg/bogowie nie istnieją), wszyscy racjonalni ateiści są mi intelektualnie bliżsi od teistów. Tak, jak zdecydowanie bliżsi są mi wszyscy racjonaliści niż irracjonaliści. Wydaje mi się, że jest to zupełnie naturalne, iż chce się bardziej rozmawiać z ludźmi, z którymi potrafimy się zrozumieć, niż tymi którzy są nam poglądowo całkowicie obcy. Stąd znalazłem się na racjonalistycznym forum, którego ideowe preferencje zostały w "Wprowadzeniu" wyrażone. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | 1 na 1 |
 | 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | Pisze pani, że >Na wiarę w bóstwa i zabobony jedynym lekarstwem jest wiedza, nauka, logiczne myślenie. Z czego wynika, że wiara w bóstwa i zabobony jest chorobą, którą trzeba leczyć. A dalej: > Ludzie mają skłonność do zachowań magicznych chyba zakodowaną w genach i nieważne czy to jest bóg chrześcijan czy budda, czy też wiara w pecha 13-tego w piątek. Wynika więc z tego, że chyba mamy w genach zakodowaną chorobę. Co na to Dawkins? Może trzeba trochę pomanipulować w ludzkim DNA?
|
|
|  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Z czego wynika, że wiara w bóstwa i zabobony jest chorobą, którą trzeba leczyć. Chorobą? Nie. Można jednak nazwać religię skutkiem indoktrynacji, czy mechanizmem mającym teoretycznie ułatwić przeżywanie starty. >Wynika więc z tego, że chyba mamy w genach zakodowaną chorobę. Wynika z tego, że bez porządnej edukacji uczącej krytycznego myślenia religie i zabobony dalej będą istnieć. Prawdopodobnym wydaje mi się jednak, że będą istnieć tak czy inaczej, edukacja raczej ograniczy ich zasięg niż je wyeliminuje.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
13 na 13 | myprecious (7170 punktów) |
>którzy "budują mosty"). A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od >ras, nacji i wiar.
Ten podział, który Pani proponuje wyrasta z tego atawizmu? Bo nie wiem czy zauważyła Pani, że tworzy Pani taki sam podział - nazywa go Pani jedynie inaczej. Wszach chodzi tylko o zdefiniowanie kto to jest ten 'porządny' i 'drań'. Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia. Jest to niezwykle ironicznie, że w swojej krytyce zawarła Pani dokładnie to co Pani krytykuje: outgroup - ingroup - mój podział dobry, podziały innych - be. Pozdrawiam.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
 | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia.
Ewidentnie.
|
|
|  | 7 na 7 | myprecious (7170 punktów) | > >Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia.> Ewidentnie.To potwierdzenie? Powtórzenie? Czy może jakiś zabieg retoryczny, którego nie znam? 
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| |  | 5 na 5 | farmer (22440 punktów) | > >>Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia.> >Ewidentnie.> To potwierdzenie? Powtórzenie? Czy może jakiś zabieg retoryczny, którego nie znam? Pani dialog prowadzi na najwyższym poziomie. Uczę się.
|
|
| |  | 1 na 3 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >>>Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia. >>Ewidentnie. >To potwierdzenie? Powtórzenie?
Niechże sobie Pan rozumie, jak się Panu żywnie podoba. Tak jak zrozumiał Pan cały tekst.
|
|
| | |  | 7 na 7 | myprecious (7170 punktów) | > >>>Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia.> >>Ewidentnie.> >To potwierdzenie? Powtórzenie?> Niechże sobie Pan rozumie, jak się Panu żywnie podoba. Tak jak zrozumiał Pan cały tekst.I Pani chce dialogu z irracjonalizmem? 
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | > I Pani chce dialogu z irracjonalizmem?  Ewidentnie to ewidentnie, o czym tu gadać?
|
|
| | | | |  | 11 na 11 | myprecious (7170 punktów) | > >I Pani chce dialogu z irracjonalizmem?  > Ewidentnie to ewidentnie, o czym tu gadać?> Nie wiem, np. o tym, że fiksacja na jednym słowie to nie rozmowa; a może o tym, że sarkazm czasem jest przydatny; a może o tym, że wewnętrzna sprzeczność wypowiedzi i neologizmy typu 'neoateizm' to bzdura?  Jest okazja by poćwiczyć sobie dialog z osobą, z którą EWIDENTNIE się Pani nie zgadza. Dodam, że ja potrafię zdanie zmienić, na co nie może Pani liczyć przy dialogu z wierzącymi, naszymi wierzącymi, żeby nie było, że kreuję jakieś podziały.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| | | | | |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | |
|
| | | | | | |  | 11 na 11 | myprecious (7170 punktów) | > > neologizmy typu 'neoateizm' to bzdura?  > en.wikipedia.org/wiki/New_AtheismAleż zdaję sobię sprawę z zaistnienia tego terminu w świadomości społecznej, a tym samym wpisaniu go w słowniki. Czym jednak ateizm Dawkinsa różni się od ateizmu Łyszczyńskiego? Ano tym - jak powiedział Hitchens - że tych ateistów bez neo- można było zabijać.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
|  | 11 na 11 | myprecious (7170 punktów) | >>Ewidentnie to jakaś krypto-ksenofobia. >Ewidentnie. Gwoli wyjaśnienia - popełnia Pani zwykłe ad populum. Mówienie ludziom, że wierza w bzdury nie jest tożsame z nienawiścią do nich.
"To you, I'm an atheist. To God, I'm the loyal opposition."
|
|
| |  | 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Gwoli wyjaśnienia - popełnia Pani zwykłe ad populum. Mówienie ludziom, że wierza w bzdury nie jest tożsame z nienawiścią do nich. Mówienie ludziom, że wierzą w bzdury to stawianie się ponad nimi. Ja zazwyczaj mówię, że się nie z nimi nie zgadzam w tej czy innej kwestii. A słowa "bzdury" używam w dyskusji i dialogu najczęściej wtedy, gdy jestem ściekły lub złoszczę się na interlokutora i kończą mi się argumenty. A nienawiść to nic innego jak długotrwała złość.
|
|
| | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Mówienie ludziom, że wierzą w bzdury to stawianie się ponad nimi. Nie, to wyrażanie swojej opinii. Zresztą jak inaczej nazwać wiarę w rodzące dziewice, zmartwychwstania czy piekło? Religia to tylko zbiór bajek, dopóki jednak pozostaje sprawą prywatną nic mnie czyjeś wierzenie w bajki nie obchodzi.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
8 na 8 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO.Etyczny podział na dobro i zło nie jest kwestią umowną, jest on pochodną logicznego podziału na prawdę i fałsz. A tu już jesteśmy zgodni, że prawdy trzeba bronić, zaś fałsz zwalczać. Tyle, że jedni chcą to robić w imię Rozumu, inni jakiegoś Autorytetu. Czy górą będzie prawda czy fałsz nie jest wszystko jedno nikomu, być może obrona prawdy nadaje sens egzystencji homo sapiens. > A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od ras, nacji i wiar.Philip Zimbardo w eksperymencie więziennym obalił ten podział i dziś już wiadomo, że każdy jest draniem. A ponieważ świadomość podatności na siły natury zawsze poprawia samokontrolę, powinniśmy się tego o sobie dowiadywać najpóźniej w gimnazjum. Tylko boże broń nie na religii!
|
|
 | | gostyx (347 punktów) | >>neoateizm (Dawkins & Co.), który powstał w reakcji na 11.9. ustanowił nowy podział: religie to ZŁO, ateizm to DOBRO. >Etyczny podział na dobro i zło nie jest kwestią umowną, jest on pochodną logicznego podziału na prawdę i fałsz. A tu już jesteśmy zgodni, że prawdy trzeba bronić, zaś fałsz zwalczać. Polemizowałbym. Skąd ludzie, którzy chcą swojej "prawdy" bronić, wiedzą, że mają słuszność i że zwalczają "fałsz"? To stąpanie po cienkim lodzie i budowanie zamków na piasku, bo wszystko zależy od przekonań danego człowieka/grupy społecznej. Zgodziłbym się na słowa "A tu już jesteśmy zgodni, że swoich poglądów trzeba bronić" - i po tym postawiłbym jednak kropkę.
>Tyle, że jedni chcą to robić w imię Rozumu, inni jakiegoś Autorytetu. Czy górą będzie prawda czy fałsz nie jest wszystko jedno nikomu, być może obrona prawdy nadaje sens egzystencji homo sapiens. Masz na myśli obronę "swojej" prawdy, przykrojonej do każdej jednostki, czy prawdy jako takiej - w ujęciu filozoficznym?
>>A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od ras, nacji i wiar. >Philip Zimbardo w eksperymencie więziennym obalił ten podział i dziś już wiadomo, że każdy jest draniem. Polemizowałbym również. Zimbardo udowodnił, że każdy z nas ma potencjał, aby stać się draniem, a to nie to samo. Nie lubię takiego nadmiernego upraszczania - kojarzy mi się z dość uwłaczającym nastawieniem "jestem grzesznikiem". Ja się np. draniem nie czuję, chociaż zdaję sobie sprawę, że moga zaistnieć sytuacje, gdzie wyszłoby ze mnie wszystko, co najgorsze. Ale, zgodnie z Twoimi słowami, "świadomość podatności na siły natury zawsze poprawia samokontrolę".
True breakthroughs are the outcome of serendipity and are (by definition) unforeseen. It is misguided to place too much faith in the funding of strategic, highly networked, business-like, results-driven research. Axel D. Becke
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Polemizowałbym. Skąd ludzie, którzy chcą swojej "prawdy" bronić, wiedzą, że mają słuszność i że zwalczają "fałsz"?A skąd Ty wiesz, że polemizowałbyś? > Zgodziłbym się na słowa "A tu już jesteśmy zgodni, że swoich poglądów trzeba bronić" - i po tym postawiłbym jednak kropkę.Więc który ze swych poglądów Ty jesteś gotów odpuścić? > Masz na myśli obronę "swojej" prawdy, przykrojonej do każdej jednostki, czy prawdy jako takiej - w ujęciu filozoficznym?Jedna bez drugiej nie istnieje. > Zimbardo udowodnił, że każdy z nas ma potencjał, aby stać się draniem, a to nie to samo.Nasze draństwo jest jak pływanie, każdy ma potencjał, choć jeszcze nie każdy znalazł się w wodzie. > Nie lubię takiego nadmiernego upraszczaniaKiedy w upraszczaniu zaczyna się ten nielubiany nadmiar? > kojarzy mi się z dość uwłaczającym nastawieniem "jestem grzesznikiem".Dzięki nauce możesz z dumą mówić o sobie "jestem potencjalnym draniem". > Ja się np. draniem nie czujęTo może być brak wyobraźni albo empatii.
|
|
 | 3 na 3 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Philip Zimbardo w eksperymencie więziennym obalił ten podział i dziś już wiadomo, że każdy jest draniem.
Nie, Philip Zimbardo udowodnił tylko tyle, że system wpływa na ludzkie działania. A właściwie to to, że muszą się na siebie nakładać: "system - sytuacja - predyspozycja", żeby ze zwykłych ludzi zrobić "złych" ludzi ("efekt Lucyfera"). Więc nie każdy jest draniem, ale każdy może się stać draniem w sprzyjających okolicznościach. Tak jak prawie każdy okaże się ludożercą, gdy spadnie z samolotem na śnieżną pustynię w Andach (sytuacja) i od ludożerstwa zależeć będzie jego przetrwanie (choć i tak ktoś "nie weźmie do ust" i umrze). Ale zwykle nikt nie jest w takiej sytuacji i nie jest ludożercą. A w tej zwykłej zwykle ludzie nie są drańmi, złodziejami, mordercami... Zwykle ludzie są zwyczajnie porządni. Choć wśród nich jest trochę drani (sytuacja - predyspozycje).
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >nie każdy jest draniem, ale każdy może się stać draniem w sprzyjających okolicznościach Nie każdy jest porządny, ale każdy może się stać porządnym w sprzyjających okolicznościach.
|
|
|  | 2 na 2 | baszarteg (2319 punktów) | >Tak jak prawie każdy okaże się ludożercą, gdy spadnie z samolotem na śnieżną pustynię >w Andach
W sumie zgadzam się z tym co Pani napisała choć akurat przykład lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 i spożywanie ciał osób które w katastrofie zginęły przez ocalałych w moim odczuciu nie jest najlepszą ilustracją odnośnie "Efektu Lucyfera" i zła które można w ludziach wyzwolić .Tamto wydarzenie jest według mnie nie tyle etycznie indyferentne co etyczne właśnie i moralnie słuszne ,choć oczywiście jest przełamaniem tabu.
|
|
| |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >przykład lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 i spożywanie ciał osób które w katastrofie zginęły przez ocalałych w moim odczuciu nie jest najlepszą ilustracją odnośnie "Efektu Lucyfera" i zła które można w ludziach wyzwolić .Tamto wydarzenie jest według mnie nie tyle etycznie indyferentne co etyczne właśnie i moralnie słuszne ,choć oczywiście jest przełamaniem tabu.
Nieporozumienie, nie powstawiłam znaku równości między tymi wydarzeniami, sytuacja w Andach to nie inna ilustracja "efektu Lucyfera". Chodziło mi tylko o to, że to, że ludzie w określonej sytuacji mogą się okazać draniami nie znaczy, że SĄ draniami, tak jak (prawie) wszyscy w tak ekstremalnej sytuacji jak ta w Andach byliby ludożercami, nie znaczy, że ludzie SĄ ludożercami.
|
|
| | |  | | baszarteg (2319 punktów) | >Chodziło mi tylko o to, że to, że ludzie w określonej sytuacji mogą się okazać >draniami
Rozumiem to ,moje zastrzeżenia odnosiło się do przykładu .Skoro omawiany jest "Efekt Lucyfera" i określone sytuacje które powodują iż ludzie czynią zło, wypada według mnie przytoczyć sytuacje które poprzez swoje podobieństwo stanowią dobrą ilustracje dla określonej tezy .Przykład lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 nie jest według mnie trafiony z dwóch powodów po pierwsze tak jak nadmieniłem już wcześniej jest ekstremalny od strony estetycznej/kulturowej nie zaś etycznej .Moje drugie zastrzeżenie odnośnie tak potraktowanego "Efektu Lucyfera" polega na tym iż cała jego koncepcja powiązana ściśle jest z tym co Hanna Arendt określiła jako "straszliwą, niedającą się opisać i zrozumieć banalność zła" Innymi słowy nie trzeba a chyba nawet nie należy powoływać się na sytuacje skrajne(katastrofa lotnicza,walka o przetrwanie itp) gdyż ludzie i bez tego bezrefleksyjnie staczają się w brutalność ( i są w stanie popełniać choćby masowe mordy.)Wystarczy ślepe podporządkowanie się temu, czego się od nich oczekuje jako od członków grupy.
Główny problem z wyjaśnieniem dlaczego ludzie w określonej sytuacji mogą się okazać draniami polega chyba na udzieleniu odpowiedzi , dlaczego tak niewiele w sumie potrzeba aby draniami się okazali ?
|
|
| | | |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Przykład lotu Fuerza Aérea Uruguaya 571 nie jest według mnie trafiony z dwóch powodów po pierwsze tak jak nadmieniłem już wcześniej jest ekstremalny od strony estetycznej/kulturowej nie zaś etycznej.
Więc jeszcze raz podkreślę, przykład był jedynie po to, że wykazać podobieństwo na linii: wszyscy ludzie to dranie <-> wszyscy ludzie to ludożercy. (a nie "czynienia zła", czyli "efektu Lucyfera", w sytuacji ludożerstwa w konsekwencji wypadku w Andach nie ma W OGÓLE efektu Lucyfera!!!)
|
|
5 na 5 | Scorp (5381 punktów) | >A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani...
Jest jeszcze grupa pośrednia ludzi, którzy popełniają uczynki zarówno złe jak i szlachetne. Do tej grupy należy 100% populacji, a te skrajne zaludniają tylko ideały. -
|
|
8 na 8 |
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Podział na "swoich" i "obcych" miał w ewolucji kolosalne znaczenie.
Dlaczego "miał"? Ewolucja dobiegła już końca?
>Połączenie ze sobą w nową grupę "swoich" z wyłączeniem "obcych", wierzących, to nowy podział w atawistycznym duchu. Zgodnie z zapisanym w najstarszej części mózgu, gadzim mózgu (archipalium) lękiem (fobią): obcy to ZŁO.
Obecnie można wejrzeć (dzięki funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu) w skomplikowane mechanizmy i zależności między różnymi częściami mózgu w momencie przetwarzania różnego typu informacji. Nie sadzę, aby podziały światopoglądowe czy ideologiczne dały się w taki prosty sposób zredukować do zachowań sterowanych archipalium (instynkt samozachowawczy, agresja). Wystarczająco okrutnie brzmi człowiek człowiekowi wilkiem, ale przynajmniej pozostajemy w ramach "ssaczych" mózgów. Człowiek człowiekowi gadem? Bez przesady. Człowiek nie ma wyjścia: jeśli nie jest fizycznie lub chemicznie odmóżdżony posługuje się również paleopalium (emocje) i neopalium (intelekt). Terrorysta to nie gad. Dlatego, w przeciwieństwie do żmiji, staje, a nie pełza przed sądem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >>Podział na "swoich" i "obcych" miał w ewolucji kolosalne znaczenie. >Dlaczego "miał"? Ewolucja dobiegła już końca?
Bo wtedy, gdy się tworzył i w postaci wzorca zachowania wypalał w mózgu, miał. Dziś podział na swoich i obcych jest atawizmem, wszyscy jesteśmy mieszkańcami tej samej globalnej wioski, wszyscy jesteśmy "swoi". Ewolucja zmierza do dogadywania się a nie zwalczania. Mamy coraz wyższe EQ a nie coraz niższe.
>Wystarczająco okrutnie brzmi człowiek człowiekowi wilkiem, ale przynajmniej pozostajemy w ramach "ssaczych" mózgów. Człowiek człowiekowi gadem? Bez przesady. Człowiek nie ma wyjścia: jeśli nie jest fizycznie lub chemicznie odmóżdżony posługuje się również paleopalium (emocje) i neopalium (intelekt). Terrorysta to nie gad. Dlatego, w przeciwieństwie do żmiji, staje, a nie pełza przed sądem.
"Gadzi mózg" to tylko potoczna nazwa najstarszej części mózgu, archipallium i nie oznacza "człowiek człowiekowi gadem".
"Mózg gadzi" lub inaczej archipallium to nic innego jak część mózgu obejmująca rdzeń przedłużony, most, śródmózgowie - tworzące pień mózgu oraz móżdżek. To najgłębsza i najstarsza struktura ludzkiego mózgu, która w znacznym stopniu nie uległa zmianom z biegiem ewolucji. Jest ona wspólna dla wszystkich kręgowców. Dlaczego? Dlatego, że odpowiada za podstawowe funkcje wegetatywne: głód, oddychanie, krążenie, temperaturę, metabolizm, ruch, postawę i równowagę; mało tego - odpowiada też za zachowania instynktowne związane z przetrwaniem: terytorializm, reakcję uciekaj albo walcz, rytuały i hierarchię. Ten obszar mózgu gadziego często podtrzymuje swoją aktywność u osób w śpiączce, umożliwiając im utrzymanie funkcji oddychania i bicia serca nawet w stanie "śmierci mózgowej".
Idąc dalej, na mózgu gadzim wyrasta kolejna (umowna) część - paleopalium, mózg starych ssaków (lub mózg małych ssaków, takich jak np. opos). Jest to tzw. układ limbiczny - mózg emocjonalny. Cóż to takiego? "Zawiera" on w sobie m. in. ważne narządy hormonalne tj. podwzgórze, przysadkę, szyszynkę, wzgórze (odpowiedzialne za odbieranie i przetwarzanie informacji z zewnątrz) i wiele innych. Ta część ma bardzo zbliżoną budowę chemiczną i strukturę do innych ssaków. Przede wszystkim inicjuje powstawanie silnych emocji, odpowiada za złość, strach, stres spowodowany rozłąką, opiekę i wychowanie, więzi społeczne, zabawę, skłonność do eksploracji, pożądanie. W tym miejscu może pojawić się empatia a także depresja (również u zwierząt, polecam dokument "Why Dogs Smile and Chimpanzees Cry"). Kiedy ogarnia nas furia, kiedy znajdujemy się w szponach namiętności, kiedy zakochamy się po uszy albo kiedy cofamy się ze wstrętem czy z przerażeniem, to kieruje nami właśnie układ limbiczny.
Idąc jeszcze dalej, dochodzimy do czegoś, co wyróżnia nas od innych gatunków - kory nowej (neocortex), mózgu naczelnych (neopallium), mózgu racjonalnego, dwóch półkul mózgowych. Jest to najmłodsza część mózgu w ujęciu ewolucyjnym, i u ludzi zajmuje ok. 85% całkowitej masy mózgu. Odpowiada za wszystko to, co "czyni" nas ludźmi: racjonalne myślenie, rozwiązywanie problemów, rozumowanie, mowę, zdolność do refleksji, samoświadomość, twórczość, wyobraźnię i abstrakcję, życzliwość, duchowość etc.
(z netu)
|
|
|  | 4 na 4 | Scorp (5381 punktów) | >Dziś podział na swoich i obcych jest atawizmem, wszyscy jesteśmy mieszkańcami tej samej globalnej wioski, wszyscy jesteśmy "swoi". Ewolucja zmierza do dogadywania się a nie zwalczania. Mamy coraz wyższe EQ a nie coraz niższe.
Choć to romantyczne, ale przepraszam, znowu muszę zaprotestować.
Podział na swoich i obcych był, jest i będzie tak długo, jak długo będzie wolność osobista, ograniczone zasoby i konkurencja. Nie widać, żeby cokolwiek z wymienionych miało się radykalnie zmienić.
Zamieszkiwanie w globalnej wiosce tego nie zmienia, przeciwnie, zaostrza konflikt. Zmusza bardziej do przyglądania się kurczącym się zasobom niż do respektowania potrzeb bliźniego.
Ewolucja darwinowska do niczego nie zmierza. Wytwarza bezlitosne drapieżniki i bezbronne ofiary. Ludzie mogą się ze sobą dogadać tylko wbrew ewolucji.
Mamy też coraz większy wzrost i wagę, czego skutki są dla krawców i lekarzy. Jesteśmy coraz lepiej uzbrojeni i coraz lepsza jest telewizja. Pokazuje dzieci w Afryce, wojny na pustyni i co? I nic. Nie jesteśmy coraz lepsi na skutek wzrostu inteligencji. -
|
|
| |  | | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | > Choć to romantyczne, ale przepraszam, znowu muszę zaprotestować.Romantyczne? To że ewolucja wytworzyła mózg zdolny do uczuć nie ma nic wspólnego z romantyzmem. > Podział na swoich i obcych był, jest i będzie tak długo, jak długo będzie wolność osobista, ograniczone zasoby i konkurencja. Nie widać, żeby cokolwiek z wymienionych miało się radykalnie zmienić.Był i nadal jest. Czy będzie, tego nie wiemy. Może być na przykład tak: coraz więcej ludzi o uczuciach wyższych doprowadzi cywilizację do apogeum rozwoju po czym ci o niższych uczuciach wybiją tych o wyższych i sami wyginą, jako że nie mając uczuć wyższych nie będą się wahali. Bo pewnie wszystko co się zaczyna, dochodzi do rozkwitu by się skończyć, ostateczna walka o przeżycie w coraz to bardziej niesprzyjającym świecie to będzie regres (bo coraz więcej ludzi a coraz mniej miejsca i jedzenia). Ale to jeden z mozliwych scenariuszy. Są i mniej czarne. I jest jeszcze coś i to już teraz: wyraźne złamanie się podziałów wg narodów, ludzie się mieszają ze sobą i łączą według nowego kodu, powiedzmy metaforycznie, przy-jaźni. Jak się okazuje, umowne podziały na rasy, religie, narody, warstwy społeczne zaczynają się chwiać, a ludzie zaczynają się dogadywać ponad to. Wspólny mianownik "religia, nie działa, ale i wspólny mianownik "ateizm" też nie działa, vide choćby konflikty w PSR. > Zamieszkiwanie w globalnej wiosce tego nie zmienia, przeciwnie, zaostrza konflikt.Noosfera, sfera ludzkiego rozumu, wiele zmieniła a zmieni zapewne jeszcze więcej zważywszy, że ciągle jesteśmy u początków Trzeciej Fali. > Ewolucja darwinowska do niczego nie zmierza. Wytwarza bezlitosne drapieżniki i bezbronne ofiary. Ludzie mogą się ze sobą dogadać tylko wbrew ewolucji.To ciekawa teza  .
|
|
| |  | | MarcinK (9189 punktów) | > Zamieszkiwanie w globalnej wiosce tego nie zmienia, przeciwnie, zaostrza konflikt. Zmusza bardziej do przyglądania się kurczącym się zasobom niż do respektowania potrzeb bliźniego.Jak to się ma do tego: blogi.ifin(*)czniejszym-okresie-w-historii/
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | > Jak to się ma do tego:> blogi.ifin(*)czniejszym-okresie-w-historii/Bezpieczeństwo na ulicach jest, być może, coraz większe, choć nie wszędzie. Ale bezpieczeństwo ogólne - nie sądzę. Po pierwsze broń: już nie maczugi i karabiny, tylko znacznie skuteczniejsza. Niebezpieczeństwo użycia istnieje zawsze. Po drugie: rzeczy zakłócające rozsądek: ideologie, religie, narkotyki. Czy dostatecznie są kontrolowani ludzie dysponujący bronią masowego rażenia? Czy wiadomo w każdym momencie, co im w głowie siedzi? Po trzecie: nie wygasła całkowicie idea panowania nad światem. Być najsilniejszym równa się rządzić innymi. Co jakiś czas taki pomysł znajduje poparcie w jakimś społeczeństwie. Kto następny? Stawiam na Chiny. W końcu to Państwo Środka, a naród pracowity i posłuszny, jeszcze bardziej niż Niemcy. Dowiedli też, że mogą powszechnie ulec ideologii. Ograniczenie rozrodczości udało się u nich, inne pomysły (np. pracowaliśmy na cały świat, teraz świat będzie pracował na nas) też mogą się powieść. Tylko czekać. Nie wygasają zatem przyczyny konfliktów (i pojawiają się nowe, np. przeludnienie) ani możliwości ich siłowego rozwiązania. Ludzi nie jest coraz mniej, ale więcej. Z punktu widzenia celu głównego, przetrwania na planecie, niektóre społeczeństwa mogą zostać uznane za niepotrzebne, a na to się oczywiście nie zgodzą. I co będzie? Są powody, są możliwości i nikt nas nie nadzoruje. -
|
|
| | | |  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) |
> Bezpieczeństwo na ulicach jest, być może, coraz większe, choć nie wszędzie. Ale bezpieczeństwo ogólne - nie sądzę.Link powyższy przeczy Twoim tezom. Ze "swoim zdaniem" z definicji polemizować się nie da. > Po pierwsze broń: już nie maczugi i karabiny, tylko znacznie skuteczniejsza. Niebezpieczeństwo użycia istnieje zawsze.Argument z potencjału. > Po drugie: rzeczy zakłócające rozsądek: ideologie, religie, narkotyki. Czy dostatecznie są kontrolowani ludzie dysponujący bronią masowego rażenia? Czy wiadomo w każdym momencie, co im w głowie siedzi?Gdybologia. Wynalezienie bomby atomowej de facto ograniczyło liczbę konfliktów zbrojnych. > Po trzecie: nie wygasła całkowicie idea panowania nad światem.No i dalej z linka - im bardziej się cywilizujesz tym bardziej opłaca się handlować niż wojować. > Ograniczenie rozrodczości udało się u nich,Co rodzi dość duże problemy: www.bankie(*)jem-starych-ludzi-2815284.html> Nie wygasają zatem przyczyny konfliktów (i pojawiają się nowe, np. przeludnienie) ani możliwości ich siłowego rozwiązania. Ludzi nie jest coraz mniej, ale więcej. Z punktu widzenia celu głównego, przetrwania na planecie, niektóre społeczeństwa mogą zostać uznane za niepotrzebne, a na to się oczywiście nie zgodzą. I co będzie?Z racji tego, że potrzeby zawsze nieograniczone, a zasoby jak najbardziej przyczyny zawsze będą - pytanie tylko jak będziemy sobie z nimi radzili. Agresywność jest zdecydowanie w tendencji spadkowej. > Są powody, są możliwości i nikt nas nie nadzoruje.Kiedy ktoś nas niby nadzorował i kto/co miałoby tym nadzorcą być?
|
|
| | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | >Kiedy ktoś nas niby nadzorował i kto/co miałoby tym nadzorcą być?
Nie odpowiadasz na argumentację, podpierasz się linkami i sprzeczać się z Tobą nie mam ochoty. Dziękuję. -
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) |
> Nie odpowiadasz na argumentację,Przypomnę więc jeszcze raz Twoją tezę: Cytat:Zamieszkiwanie w globalnej wiosce tego nie zmienia, przeciwnie, zaostrza konflikt. Zmusza bardziej do przyglądania się kurczącym się zasobom niż do respektowania potrzeb bliźniego. A tu masz jak jest w istocie: Cytat:Badania z archeologiczne wskazują, że w społeczeństwach przedpaństwowych około 15% ludzi umierało w wyniku aktów przemocy. W pierwszych państwach wskaźnik ten spadł do 3%. W ostatnich dekadach, wskaźnik ten nie przekracza dla całego świata 1%, dla państw rozwiniętych 1/10 jednego procenta. Potrafisz te dane podważyć czy też pozostaje Ci tylko własne zdanie? > podpierasz się linkamiZawsze staram się czymś podpierać - tylko w lustrze zawszem nieomylny. > Dziękuję.Nie za bardzo wiem za co. Udanego wieczoru.
|
|
| |  | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | Pragnę wszystkich przekonywać, że Absolutne Dobro istnieje!. Prawda, że już sama możliwość przyjęcia takiej opcji - nastraja bardzo optymistycznie? jak kogo. Mnie na przykład przyprawia o mdłości. Tak z resztą jak reszta kadzidła z tego postu. BTW: co to jest Absolutne Dobro? I gdzie je można zobaczyć?
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >>BTW: co to jest Absolutne Dobro? I gdzie je można zobaczyć?
Pozwolę sobie odpowiedzieć za rozmówcę. Absolutne dobro to pojęcie idealizujące. Posiada swój odpowiednik w psychice (podobnie jak pojęcie Boga).
Można je uznać za asymptotę zmiennej wyrażającej stawanie się człowieka coraz lepszym i lepszym.
W teologii jest uznawane za jedną z cech przysługujących Bogu (przypuszczam, że najlepsze co można o Bogu powiedzieć).
Istnienie Absolutnego Dobra jest tego rodzaju co innych pojęć idealizujących, jak matematyczna nieskończoność. Nie podlega badaniu fizykalnemu, nie można zobaczyć nigdzie. -
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | > Tak, bronię się przed Nowym, jak tylko mogę  Przed czym? Albo przed kim? -
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | mayolina (2278 punktów) | Nowe idzie (albo już przyszło), czyli odNowa forum, do której podchodzę z rezerwą, a po niektórych komentarzach nawet z odrobiną niechęci, gdyż uważam, że ciepełko powinnien dawać kocyk, ewentualnie kot na kolanach, a nie dyskusja na forum.
|
|
| | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >uważam, że ciepełko powinnien dawać kocyk, ewentualnie kot na kolanach, a nie dyskusja na forum. Czyli zmiany idą w dobrym kierunku.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >uważam, że ciepełko powinnien dawać kocyk, ewentualnie kot na kolanach, a nie dyskusja na forum.
A ja uważam, że dyskusja powinna odkrywać prawdę. Nie stwarzać okazji do wyżycia się, do wymądrzania, do forsowania swoich poglądów, do zwycięstwa, nie powinna służyć pokonaniu przeciwnika. Powinna służyć do przekazania prawdy widzianej 'z mojej strony'.
A to udaje się lepiej w atmosferze szacunku dla przeciwnika i zrozumienia jego racji. Jeżeli to ma być ciepełko, to niech będzie. Daremna jest próba przekonania przeciwnika przez wbijanie mu szpilek. -
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Dziś podział na swoich i obcych jest atawizmem,...
Podział na "swoich" i "obcych" jest tylko szczególnym przypadkiem oceny bodźców płynących ze środowiska (zewnętrznego i wewnętrznego). Układ limbiczny porównuje je nieustannie z minionym (w sensie filo- i onogenetycznym) doświadczeniem i ocenia w skali zagrożenia (od) i bezpieczeństwa (do). Ten zero-jedynkowy mechanizm nie jest w żadnym wypadku atawizmem: to fundamentalna charakterystyka zachowania świata organicznego.
>...wszyscy jesteśmy mieszkańcami tej samej globalnej wioski, wszyscy jesteśmy "swoi".
"Globalna wioska" to termin, który raczej nie przystaje do współczesnego świata. Sugeruje wiejską sielankę. Globalność, za sprawą internetowych koncernów (cyfrowy kapitalizm?), nie ma nic wspólnego z miłością bliźniego, ze "swojskością". Wszyscy jesteśmy swoi? Zerknij do statystyk kryminalnych. Posłuchaj ostatnich wiadomości np. z Ukrainy. A jak tego mało: wyjdź na spacer wieczorem po jakimś blokowisku.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
4 na 6 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > A w gruncie rzeczy ludzie dzielą się na porządnych i drani, niezależnie od ras, nacji i wiar.Ale nie na tym forum. Wierzący i wyznawcy jakiejś religii to kwalifikujący się do leczenia psychiatrycznego i taką teorię głosił dokowski, jeśli mnie pamięć nie myli członek PSR. Im większą w poście kupę nasadzisz na katolika i katolicyzm, tym więcej plusików za wypowiedź otrzymasz. Nie daj Bóg użyć słowa pedał, wypowiedzieć się krytycznie w kwestii przyznania parom homoseksualnym praw do adopcji. To obrzydliwa dyskryminacja! Ale jednocześnie katol. Jaka różnica między pedałem a katolem? Na racjonalista.pl między tymi określeniami przepaść ogromna! Tu przyzwolenie jest na jechanie po wierzących, wyznawcach religii. Ale czy wszystkich? Czy tu kto pozwolił sobie na drwienie z islamu? Albo z judaizmu? Nie wykluczam możliwości dialogu między wierzącymi a ateistami. Ja, wierząca, żyję wśród ateistów. I jako bezwyznaniowiec żyję wśród katolików i prawosławnych. Dogaduję się z każdą z tych grup i każde z tych grup dogaduje się ze mną. I szanujemy się. Potrafimy wznieść się poza swój religijny światopogląd w sprawach ogólnych. Czyżby to, co możliwe lokalnie, globalnie niemożliwe? A ś.p. Zbysław Śmigielski miał rację. To, co obserwuję od 2008 roku na tym forum, to rozwój ateistycznego betonu, fanatyków przekonanych o swojej wyższości wobec wierzących i katolików, który ręce może sobie podać z przedstawicielami katolickiego moheru, patrzącego z pogardą na niewierzących. I daleka jestem od twierdzenia, że każdy, kto się tu za racjonalistę uważa betonem ateistycznym jest. A propos nacji. Używanie tu określeń typu ruski/ruskie zamiast rosyjski/Rosjanie jest zupełnie normalnym. Najświeższy przykład www.racjonalista.pl/forum.php/s,604838#w604846Moje protesty w tej kwestii (przyznam, że nie pamiętam czy za wcielenia mego jako Piękny Lolo czy belvedere) popierali jedynie big_zyd i liliac - dla znakomitej większości było to coś w rodzaju histerii, w końcu są ruskie pierogi, więc ruski małą literą na określenie obywatela Federacji Rosyjskiej wystarczy. Na tym forum, Pani Binswanger - Stefańska, są równi i równiejsi. Dzięki temu forum wypisałam się z Kościoła. W pewnym sensie stałam się wolna. I mam do tego miejsca ogromny sentyment. Ale to za mało, bym mogła nieskrępowanie tu być - wierzę w Boga. Dla takich jak ja, ani tu, ani na tak tu wspominanej często frondzie miejsca nie ma. Forum racjonalista.pl teoretycznie bez Boga i religii. A i jednego i drugiego tu wiele. Paradoksalnie.
|
|
 | 2 na 2 kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | >wierzę w Boga. >Dla takich jak ja, ani tu, ani na tak tu wspominanej często frondzie miejsca nie ma. Wierz sobie i w klocki lego, to jest ok, ale dopóki będe wiedział w co tam sobie wierzysz dopóty tam gdzie będe dostaniesz odemnie kopa, intelektualnego. Zrób żebym nie wiedział w co wierzysz.
|
|
|  | 1 na 1 | Piękny Lolo (2082 punktów) | > Wierz sobie i w klocki lego, to jest ok, ale dopóki będe wiedział w co tam sobie wierzysz dopóty tam gdzie będe dostaniesz odemnie kopa, intelektualnego. Zrób żebym nie wiedział w co wierzysz. pogrubienie w cytacie mojeParadny jesteś! Wpierw naucz się poprawnie* kilka zdań napisać, a potem groź intelektualnym mnie kopaniem! I nie zapomnij dać minusa, intelektualisto!  * końcówka czasownika w pierwszej osobie, pisanie rozdzielne tego i owego i przecinki w odpowiednim miejscu.
|
|
| |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Wpierw naucz się poprawnie* kilka zdań napisać, a potem groź intelektualnym mnie kopaniem!Ejże! Nie powinno być aby "gróź"?  Odnośnie "wpierw" także także można byłoby się czepić.
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
 | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) |
>Ale to za mało, bym mogła nieskrępowanie tu być - wierzę w Boga. >Dla takich jak ja, ani tu, ani na tak tu wspominanej często frondzie miejsca nie ma.
Może w ramach testu należało by sprawdzić na forum wegetariańskim jak będą reagować na rozmowy o grillu i krwistych "befsztykach".
Wyobraź sobie teraz ateistę na co dzień w tłumie wierzących.
|
|
|  | 4 na 4 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >Wyobraź sobie teraz ateistę na co dzień w tłumie wierzących.
Daruj sobie tego typu argumenty, bo żałosne są! Jako Zagłębianka pracowałam w biurze konstrukcyjnym na Śląsku. Kazali mi projekt poprawić - nie jojczyłam, że jestem prześladowana przez Ślązaków. Zarwałam weekend i robotę zrobiłam.
W tym samym biurze obchodzono wigilię. Zaproszono mnie. Ty pewnie histerię straszną byś odwalił i krzyczał o ciebie, ateisty, prześladowaniu. A ja łamałam się opłatkiem i życzyłam wszystkim wszystkiego dobrego, jako i oni mnie życzyli. Jako bezwyznaniowiec przebywam w tłumie przynależnych do jakiejś religii. Wszyscy moi znajomi wiedzą, że nie jestem katolikiem . Życzą mi wesołych świąt - dziękuję serdecznie. Jest to dla mnie po prostu miłe. Radują się i chcą bym ja tez się radowała. Ty nie siadasz do stołu wigilijnego? Od lat rzucam okiem na to forum w dzień wigilii - jest tu pusto! To forum wymiera na ten czas. Twoją aktywność sprawdzę w święta 2014, obiecuję!
W metrze w Monachium podałam łysemu byczastemu Niemcowi plaster, bo z obitej mordy krew mu się lała. Nie kalkulowałam, że może to neonazista, a mój dziadek w Auschwitz więźniem był. Bije ktoś psa? Lecę z mordą do niego! Wsiada starszy człowiek do tramwaju - ustępuję mu miejsca. Zawsze reaguję jak człowiek. Zwykły szary człowiek. Moja wiara nie ma znaczenia. Nie afiszuję się z nią. Być może ateiści czynią inaczej.
|
|
| |  | 4 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>Wyobraź sobie teraz ateistę na co dzień w tłumie wierzących. >Daruj sobie tego typu argumenty, bo żałosne są!
Co jest żałosne.
Już pisałem idź na forum vege i pisz o mięsie. Nie rozumiesz? To Ty się żalisz że (Dla takich jak ja, ani tu, ani na tak tu wspominanej często frondzie miejsca nie ma). A mnie bóg nie obchodzi ani Twój ani niczyj.
Powiedz czego tu nie rozumiesz, to z głównej: .....Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę.....
Wchodzisz na serwis na którym tropi się absurdy. Ja tu jestem z powodu tego hasła. Co TY pomyślałaś po przeczytaniu tego? Że to raj dla fanów krasnali ogrodowych? Czym jest absurd i co znaczy wytropienie.
>W metrze w Monachium podałam łysemu byczastemu Niemcowi plaster, bo z obitej mordy krew mu się lała. Fajnie a ja w podstawówce miałem koleżankę trans. I kupuję herbatę bezdomnym. Kogo obchodzi ta licytacja?
|
|
| |  | | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:>Bije ktoś psa? >Lecę z mordą do niego! >Wsiada starszy człowiek do tramwaju - ustępuję mu miejsca. >Zawsze reaguję jak człowiek. >Zwykły szary człowiek. >Moja wiara nie ma znaczenia. >Nie afiszuję się z nią. >Być może ateiści czynią inaczej. Jak to kolega napisał: Cytat:Nie rozumiesz? To Ty się żalisz że (Dla takich jak ja, ani tu, ani na tak tu wspominanej często frondzie miejsca nie ma). A mnie bóg nie obchodzi ani Twój ani niczyj. Z tego co piszesz, wynika, że siedzimy w tym samym g... . Nie jesteś katolikiem, nie jesteś ateistą, w związku z czym jesteś... nikim. Co kogo dziś obchodzi Bóg. Jeżeli Go rzeczywiście spotkasz, rozumiesz dokładnie, co to znaczy: "Jana 10:9" Wiesz, że możesz pomóc każdemu a jednocześnie rozumiesz, że prawie nikt nie chce pomocy. Prawie nikt nie chce żyć. Ateizm daje swobodę... Nie ma przykazań. Nie ma prawa. Nie ma kary, nie ma nagrody. Wystarczy sobie znaleźć wymówkę, dzięki której nie musisz uznawać Boga. Jakikolwiek pretekst, który pozwoli się Go pozbyć... Wystarczy udawać, że się Go nie widzi... Życie.... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | | Vancalar (1804 punktów) | A tak wlaściwie www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Od lat rzucam okiem na to forum w dzień wigilii - jest tu pusto!Hahaha. Nawet stosowne statystyki porobiłem. Tu se pofolgują a później karnie do Wigilii siadają. Czyżby kryptokatolicy? Paradne! 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | |  | 3 na 3 | Barbiel (1106 punktów) | > >Od lat rzucam okiem na to forum w dzień wigilii - jest tu pusto!> Hahaha. Nawet stosowne statystyki porobiłem.> Tu se pofolgują a później karnie do Wigilii siadają. Czyżby kryptokatolicy?A z kim mamy dyskutować, jak oponenci jedzą wigilię? Normalnie, że liczba postów spada znacznie. Bez sensu byłoby gdyby każdy pisał "Jestem, a Wy?"  No, chyba żeby ktoś się przejmował statystykami.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Używanie tu określeń typu ruski/ruskie zamiast rosyjski/Rosjanie jest zupełnie normalnym.[...] > Moje protesty w tej kwestii (przyznam, że nie pamiętam czy za wcielenia mego jako Piękny Lolo czy belvedere) popierali jedynie big_zyd i liliac - dla znakomitej większości było to coś w rodzaju histeriiTo był Piękny Lolo.A wymieniona tu liliac nie wypowiedziała się w samym wątku, link do jej wypowiedzi wkleiła O.S.Nowa.
|
|
 | 8 na 8 | mayolina (2278 punktów) | tak, nazywanie kogoś pedałem i katolem jest obraźliwe i z tą częścią twojej wypowiedzi się zgadzam. A co do reszty mam zastrzeżenia. Oto pierwszy z brzegu przykład: sugerujesz, że krytyka wierzących była ostrzejsza niż krytyka zwolenników adopcji przez pary homoseksualne. Przeciwnicy adopcji mieli takie same możliwości wypowiadania się jak zwolennicy, a że argumentów przeciw było mniej to niekoniecznie wyraz tendencyjności moderatorów. Cytat:Tu przyzwolenie jest na jechanie po wierzących, wyznawcach religii. Ale czy wszystkich? Czy tu kto pozwolił sobie na drwienie z islamu? Albo z judaizmu? Istnieje confirmation bias i twój komentarz jest tego przykładem, gdyż kpinę z judaizmu i islamu widać było, może nie tak często jak w przypadku chrześcijaństwa, gdyż są w Polsce religie marginesowe, ale krytycznych komentarzy było sporo. Przynajmniej ja je widziałam. Noi przy okazji: jeśli ktoś miał coś przeciwko komentarzom krytycznym wobec wiary, mógł wkroczyć do akcji, dyskutując i przedstawiając rzeczowe argumenty. Postrzegałam forum jako miejsce starć intelektualnych, ciekawych (i ostrych) dyskusji. I takie forum chciałabym nadal widzieć. Obawiam się jednak, że stanie się bezbarwne i bez smaku, gdyż będzie szło w kierunku stawiania się przystanią dla tych czujących się wyobcowanymi, a nie potrafiącymi obronić (lub sformułować) własnego stanowiska. Tak na marginesie, i niekoniecznie w bezpośredniej polemice z twoim komentarzem: trudno postawić znak równości między wiarą (a więc sprawą wyboru) a homoseksualizmem (takim się jest).
|
|
5 na 5 | farmer (22440 punktów) | I jeszcze jeden przykład dialogu. natemat.pl(*)eizmu-w-centrum-stolicy-polski.....W tekście opublikowanym na portalu Fronda.pl Pawłowicz pisze, że sprawą powinien zainteresować się prokurator, bo aktywność organizatora, stowarzyszenia "Koalicja Ateistyczna", jest "wymierzona bezpośrednio w Kościół katolicki, który jest w Polsce konstytucyjnie chroniony"....
|
|
9 na 9 | qerfy (677 punktów) | Moralny status idei zawsze weryfikuje życie. Proszę wskazać przykłady wydarzeń, gdzie ów "neoateizm" został wykorzystany do wzniecenia bądź umotywowania militarnego konfliktu przeciwko wybranej grupie społecznej. Jeżeli okaże się to nazbyt trudne, to proszę chociaż przytoczyć potencjalne punkty zapalne na ziemskim globie.
|
|
 | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Moralny status idei zawsze weryfikuje życie. Proszę wskazać przykłady wydarzeń, gdzie ów "neoateizm" został wykorzystany do wzniecenia bądź umotywowania militarnego konfliktu przeciwko wybranej grupie społecznej.
Idee mają to do siebie, że się rozwijają. I jeśli się nie mylę, początkowo idee Marksa aż do czasu (mniej więcej) Manifestu komunistycznego, nie zakładały, że przemiany społeczne dokonać się mają przemocą. Wątpliwe w ogóle, by Marks potrafiłby wyobrazić sobie, że na bazie jego ideologi powstać może coś takiego jak ZSRR. I fakt, że dziś neoateizm nie został wykorzystany do wzniecenia bądź umotywowania militarnego konfliktu nie oznacza, że tak się nie może stać w przyszłości. A według mnie jest to możliwe ponieważ wielu neoateistów czuje tą znaną już z historii motywację tj. moralną wyższość.
|
|
|  | 6 na 6 | qerfy (677 punktów) | >>Moralny status idei zawsze weryfikuje życie. Proszę wskazać przykłady wydarzeń, gdzie ów "neoateizm" został wykorzystany do wzniecenia bądź umotywowania militarnego konfliktu przeciwko wybranej grupie społecznej. >Idee mają to do siebie, że się rozwijają. I jeśli się nie mylę, początkowo idee Marksa aż do czasu (mniej więcej) Manifestu komunistycznego, nie zakładały, że przemiany społeczne dokonać się mają przemocą. Wątpliwe w ogóle, by Marks potrafiłby wyobrazić sobie, że na bazie jego ideologi powstać może coś takiego jak ZSRR. I fakt, że dziś neoateizm nie został wykorzystany do wzniecenia bądź umotywowania militarnego konfliktu nie oznacza, że tak się nie może stać w przyszłości. A według mnie jest to możliwe ponieważ wielu neoateistów czuje tą znaną już z historii motywację tj. moralną wyższość.
Proszę zwrócić uwagę na fakt, że termin "neoateizm" jest używany przez środowiska religijne, a nie samych ateistów. To dość oczywista próba narzucania podziałów tam gdzie ich nie ma, w myśl głupawej zasady: "ateista wierzy, że Boga nie ma, a więc posiada swoją religię". Historia zaś poucza, że do rozlewu krwi dochodziło wtedy, kiedy wybrana grupa chciała narzucić innej grupie swoją jedynę prawdę albo jedynego boga. Prawdziwi racjonaliści nigdy nie szermują jedyną prawdą w przeciwieństwie do sporej części wyznawców dowolnej religii. Wręcz przeciwnie, wskazują na fakt, że świat jest bardziej skomplikowany i by go poznawać należy prowadzić badania naukowe i dyskutować. Co do ideii. Owszem, one ewoluują, roszczepiają się i łączą na setki sposobów. Zwykle jednak można prognozować ich dynamikę. Ja mogę wskazać tlące się dziś konflikty, które posiadają religijne tło. Nie wiem zaś nic o takich, które by się toczyły w imię nauki i racjonalizmu.
|
|
| |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | > Ja mogę wskazać tlące się dziś konflikty, które posiadają religijne tło. Nie wiem zaś nic o takich, które by się toczyły w imię nauki i racjonalizmu. Otóż to. Wiele konfliktów toczy się na tle religijnym. W epoce nowożytnej tło religijne często nie wystarczało aby przekonać prostych ludzi do heroicznej postawy, więc wymyślano inne pojęcia (takie jak np. naród) w imię których ludzie gotowi są na własną śmierć i w imię której potrafią zabijać innych. I jestem pewien, że znajdą się tacy, którzy są gotowi umrzeć w imię ateizmu na barykadzie, a nie jak bywało do tej pory - na stosie.
|
|
| | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >I jestem pewien, że znajdą się tacy, którzy są gotowi umrzeć w imię ateizmu na barykadzie, a nie jak bywało do tej pory - na stosie. Umieranie i zabijanie w imię niewiary? Wysoce wątpliwe, zważywszy na to, iż ludzie mają tendencję do umierania i zabijania za wiarę, nie w imię jej braku.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 1 na 3 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Umieranie i zabijanie w imię niewiary? Wysoce wątpliwe, zważywszy na to, iż ludzie mają tendencję do umierania i zabijania za wiarę, nie w imię jej braku. Do tej pory tak było, taka tendencja. Ale tendencje lubią się odwracać. Historia mówi o wielu postaciach, które cierpiały, umierały za niewiarę lecz nie w walce zbrojnej. Psychopatów w dzisiejszych czasach nie brakuje, wojowniczo nastawionych ateistów przybywa z dnia na dzień, a psychologia tłumu Le Bona wciąż aktualna. Napięcie na linii ateizm-religia rośnie mimo działań wielu duchownych i ateistów pragnących dialogu. Z historii wiemy, że ateizm wpisany był w wiele ideologii, które przekształciły się w zbrodnicze systemy. I wiemy coś jeszcze...
|
|
| | | | |  | 7 na 7 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Psychopatów w dzisiejszych czasach nie brakuje, wojowniczo nastawionych ateistów przybywa z dnia na dzień, a psychologia tłumu Le Bona wciąż aktualna. Napięcie na linii ateizm-religia rośnie mimo działań wielu duchownych i ateistów pragnących dialogu. Wojowniczo nastawionych ateistów? To cóż w takim razie powiedzieć o islamskich terrorystach, albo chrześcijanach wysadzających klinki aborcyjne? Cóż takiego ci złowrodzy ateiści robią poza obnażaniem absurdów religii? >Z historii wiemy, że ateizm wpisany był w wiele ideologii, które przekształciły się w zbrodnicze systemy. I wiemy coś jeszcze... Tak, wiemy coś jeszcze. Wiemy jakie były zbrodnie religii, wiemy też, że Stalin nie w imię ateizmu mordował a Hitler przynajmniej w opatrzność wierzył. Wiemy też, że próby obwinienia ateizmu za zbrodnie XX wieku to zagrywka tyleż standardowa co żałosna.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Wojowniczo nastawionych ateistów? To cóż w takim razie powiedzieć o islamskich terrorystach, albo chrześcijanach wysadzających klinki aborcyjne? Cóż takiego ci złowrodzy ateiści robią poza obnażaniem absurdów religii? Nie wiem, trudno powiedzieć ilu spośród ludzi mających na koncie ataki terrorystyczne, akty przemocy, zbrodnie wszelakie itp. jest/było ateistami ponieważ ateizm jest jak dotąd częścią składową różnych ideologii nie zaś ideologią samoistną. Ale może się taką stać. >>Z historii wiemy, że ateizm wpisany był w wiele ideologii, które przekształciły się w zbrodnicze systemy. I wiemy coś jeszcze... > Wiemy też, że próby obwinienia ateizmu za zbrodnie XX wieku to zagrywka tyleż standardowa co żałosna. Nie próbuję nawet obwiniania ateizmu za zbrodnie XX wieku ponieważ nie sposób racjonalnie uzasadnić takiego toku myślenia. Mówię tylko, że był jednym z kluczowych elementów filozofii i nauki, która przerodziła się w zbrodniczy system wartości. I w tym przypadku tak wychwalany i stawiany przez ciebie na piedestale ateizm nie miał na to większego wpływu. Ani pozytywnego, ani negatywnego. Ani nie zapobiegał eskalacji przemocy, ani jej nie eskalował. Pozostał niemal obojętny, tak jak obojętna była światowa opinia publiczna gdy dowiedziała się o wielkiej machinie zagłady napędzanej przez nazizm.
|
|
| | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Szanowny Panie Wilhelmie, racjonaliści już tak mają, iż więcej czytają niż piszą. W pasku menu na górze jest wyszukiwarka i warto przed zabraniem tu głosu za jej pośrednictwem zajrzeć do naszego bogatego archiwum, aby nie wszczynać tych samych tematów, które zostały tu już dokładnie przemielone.> Nie wiem, trudno powiedzieć ilu spośród ludzi mających na koncie ataki terrorystyczne, akty przemocy, zbrodnie wszelakie itp. jest/było ateistamiTo może warto się zastanowić czym jest ateizm? www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,546248#w548487www.racjon(*).php/z,0/d,22/s,492101#w514189> ponieważ ateizm jest jak dotąd częścią składową różnych ideologii nie zaś ideologią samoistną.Ateizm, a jaki ateizm? Pan chce zestawiać część doktryny, w którą święcie się wierzy - nazywanej "ateizmem" z ateizmem racjonalistycznym, wynikającym z intelektualnych przemyśleń. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,579693#w579921> Nie próbuję nawet obwiniania ateizmu za zbrodnie XX wiekuNo patrz Pan, a ja byłem tego pewny? > ponieważ nie sposób racjonalnie uzasadnić takiego toku myślenia.Zupełnie nie sposób. > Mówię tylko, że był jednym z kluczowych elementów filozofii i nauki, która przerodziła się w zbrodniczy system wartości.A może by Pan to jakoś udowodnił, gdyż mnie się wydaje, że propagandowe bzdury tu Pan wypisuje. Wikipedia: Ateizm - odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako sprzecznych z rozumem i nienaukowych, oraz negujący potrzebę religii.Ale "ateizm" będący częścią doktryn politycznych, to wcale nie nie jest i nie był intelektualnym poglądem filozofii i nauki. Był częścią religii/ideologii, w którą wierzono i bliski tu był starożytnemu rozumieniu tego terminu: Słowo ateizm pochodzi od greckiego ἄθεος - ἀ- (a-, "nie") + θεός (theos, "bóg"). Określenie to było przypisywane każdemu, kogo uznano za wierzącego w fałszywych bogów, nie wierzącego w bogów lub wyznającego doktryny wchodzące w konflikt z ówczesnymi religiami.> I w tym przypadku tak wychwalany i stawiany przez ciebie na piedestale ateizm nie miał na to większego wpływu.Właśnie tu jest koniecznym określenie - jaki ateizm? Pogląd, że bogowie nie istnieją.Przecież taki pogląd musi mieć jakieś tam uzasadnienie, którym może być i fideizm i antyfideizm. Proszę mi podać ile milionów w jakich czasach wymordowali sceptycy. Człowiek, który nie wierzy i podchodzi do wszystkiego sceptycznie, to prawie nigdy nie daje uwieść się jedynie słusznym religiom/ideologiom i w konsekwencji w ich imię nie czyni zła. Większość tu z nas jest zwolennikami racjonalnego ateizmu, a więc ateizmu nie przyjmowanego na wiarę, tylko ateizmu wynikającego z racjonalnych przemyśleń. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >>Mówię tylko, że był jednym z kluczowych elementów filozofii i nauki, która przerodziła się w zbrodniczy system wartości. >A może by Pan to jakoś udowodnił, gdyż mnie się wydaje, że propagandowe bzdury tu Pan wypisuje. Marks nazwał religię "opium dla ludu" jak wszyscy wiemy. Lecz odrzucał religię nie ze względu na etykę, ale ze względu na naukowy ateizm, którym się kierował. W jego filozofii religia była tylko złudną i błędną ideą, która zagradzała drogę do prawdy. Pogląd taki wynikał z przyjęcia przez Marksa idei materialistycznej Ludwiga Feuerbacha, filozofa, który również ostro krytykował doktrynę chrześcijańską i religię w ogóle. Jednak filozofia Marksa nie był ateistyczna, dopiero w dalszym swym rozwoju doprowadziła swych wyznawców do ateizmu, który był jej naturalną konsekwencją. Marksiści opierali się na naukowym pojmowaniu świata i przyjęli teorię ewolucji Karola Darwina, czyniąc z tych dwóch składników kluczowe elementy marksizmu, bez których nie sposób było jej pojąć.
>Człowiek, który nie wierzy i podchodzi do wszystkiego sceptycznie, to prawie nigdy nie daje uwieść się jedynie słusznym religiom/ideologiom i w konsekwencji w ich imię nie czyni zła. Mój sceptycyzm nie pozwala mi zgodzić się z pańskim twierdzeniem i panu również polecam nie zgodzić się ze sobą gdyż "Sceptyk traktuje sceptycznie nawet swój własny sceptycyzm".
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Nie próbuję nawet obwiniania ateizmu za zbrodnie XX wieku ponieważ nie sposób racjonalnie uzasadnić takiego toku myślenia. >Mówię tylko, że był jednym z kluczowych elementów filozofii i nauki, która przerodziła się w zbrodniczy system wartości. A może by Pan to jakoś udowodnił, gdyż mnie się wydaje, że propagandowe bzdury tu Pan wypisuje. __________________________________
>Marks nazwał religię "opium dla ludu" jak wszyscy wiemy. I już Pan udowodnił, że nie wszyscy wiemy, a niektórzy nie wiedząc, to bzdury piszą.
>Lecz odrzucał religię nie ze względu na etykę, ale ze względu na naukowy ateizm, którym się kierował. Następna bzdura. Nigdy nie słyszałem aby Marks kierował się jakimkolwiek ateizmem, a już zupełnie nie naukowym, ale bardzo proszę o stosowne cytaty. Może swój pogląd zweryfikuję.
>W jego filozofii religia była tylko złudną i błędną ideą, która zagradzała drogę do prawdy. I dalej wypisuje Pan bzdury na poziomie ks. Oko. Tak, Marks miał ciekawą koncepcję teorii religii, ale udowadnia tu Pan, iż nawet zielonego pojęcia nie ma Pan na jej temat.
>Pogląd taki wynikał z przyjęcia przez Marksa idei materialistycznej Ludwiga Feuerbacha, filozofa, który również ostro krytykował doktrynę chrześcijańską i religię w ogóle. Tak, Feuerbach krytykował religię, a chrześcijaństwo szczególnie (ciekawy dorobek i dobrze, że Pan go tu poleca). Marks go czytał i swoich poglądach na religię twórczo adaptował, ale pierwsze słyszę aby od Feuerbacha przyjął ideę materialistyczną. Marks, wbrew temu co się Szanownemu Panu wydaje, zanim zaczął publikować znał dobrze historię filozofii i miał w swojej głowie spory materiał do przetwarzania na własne koncepcje.
>Jednak filozofia Marksa nie był ateistyczna, Nie, nie była!
>dopiero w dalszym swym rozwoju doprowadziła swych wyznawców do ateizmu, który był jej naturalną konsekwencją. Tak, ma Pan rację. Trudno być materialistą i zachować wiarę w istnienie świata nadprzyrodzonego, choć niektórzy tak próbują czynić.
>Marksiści opierali się na naukowym pojmowaniu świata i przyjęli teorię ewolucji Karola Darwina, czyniąc z tych dwóch składników kluczowe elementy marksizmu, bez których nie sposób było jej pojąć. Marksistów, to Szanowny Panie było plus minus tyle samo co myślicieli chrześcijańskich i przyjmowali przeróżne koncepcje. Bardzo często prawie - poza nazwą - z Marksem nie mających nic wspólnego.
>>>>Człowiek, który nie wierzy i podchodzi do wszystkiego sceptycznie, to prawie nigdy nie daje uwieść się jedynie słusznym religiom/ideologiom i w konsekwencji w ich imię nie czyni zła. >Mój sceptycyzm nie pozwala mi zgodzić się z pańskim twierdzeniem i panu również polecam nie zgodzić się ze sobą gdyż "Sceptyk traktuje sceptycznie nawet swój własny sceptycyzm". Tak, Pański sceptycyzm ma tyle samo wspólnego z moim, co ja mam wspólnego z Alfredem Aleksandrem Konarem. A jego wiedza na temat sceptycyzmu była tak samo wielka jak Pańska na temat marksizmu.
I Pan naprawdę wierzy, że Pan obronił tu swój wywód: >Nie próbuję nawet obwiniania ateizmu za zbrodnie XX wieku ponieważ nie sposób racjonalnie uzasadnić takiego toku myślenia. >Mówię tylko, że był jednym z kluczowych elementów filozofii i nauki, która przerodziła się w zbrodniczy system wartości. To jest Pan człowiekiem głęboko wierzącym w swoje racje, a Pański sceptycyzm dotyczy tylko tych poglądów, które się z Pańską wiarą nie zgadzają.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie wiem, trudno powiedzieć ilu spośród ludzi mających na koncie ataki terrorystyczne, akty przemocy, zbrodnie wszelakie itp. jest/było ateistami ponieważ ateizm jest jak dotąd częścią składową różnych ideologii nie zaś ideologią samoistną. Ale może się taką stać. Najwięcej takich ateistycznych zbrodniarzy jest zapewne wśród wyznających Islam terrorystów i chrześcijan wysadzających klinki aborcyjne. No i już widzę ludzi mordujących w imię niewiary. >Nie próbuję nawet obwiniania ateizmu za zbrodnie XX wieku ponieważ nie sposób racjonalnie uzasadnić takiego toku myślenia. Tu się zgadzamy. Ale poniższe słowa z lekka zaprzeczają owej deklaracji. >Mówię tylko, że był jednym z kluczowych elementów filozofii i nauki, która przerodziła się w zbrodniczy system wartości. Ateizm kluczowy dla nazwijmy to komunizmu? Kluczowa była raczej wiara w możliwość naukowego regulowania życia, w historyczną konieczność, czy w latach późniejszych w Stalina jako spadkobiercę Lenina zdolnego obronić rewolucyjne państwo. >I w tym przypadku tak wychwalany i stawiany przez ciebie na piedestale ateizm nie miał na to większego wpływu. Ani pozytywnego, ani negatywnego. Ani nie zapobiegał eskalacji przemocy, ani jej nie eskalował. Lepiej, że nie zapobiegał niż miałby jej pomagać. Faktycznie ateizm nijak nie przyczynił się do prześladowań Żydów w przeciwieństwie do chrześcijaństwa. Wychodzi więc na plus. >Pozostał niemal obojętny, tak jak obojętna była światowa opinia publiczna gdy dowiedziała się o wielkiej machinie zagłady napędzanej przez nazizm. Lepiej pozostać obojętnym niż się dogadywać a potem pomagać w uciecze do Argentyny. Tym bardziej, że to nie ateiści deklarują moralną wyższość.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Ateizm kluczowy dla nazwijmy to komunizmu? Tak. Jest ateizm jest jednym z kluczowych elementów komunizmu zrodzonego z filozofii Marksa i Engelsa. >Kluczowa była raczej wiara w możliwość naukowego regulowania życia, w historyczną konieczność, czy w latach późniejszych w Stalina jako spadkobiercę Lenina zdolnego obronić rewolucyjne państwo. Wiara pojawiła się później gdy nie sposób było już racjonalizować tego, co się działo. Początkowo było to przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie. >Lepiej, że nie zapobiegał niż miałby jej pomagać. To tak jakby powiedzieć: to dobrze, że stałem z boku gdy palili żydów w stodole, a nie pomagałem oprawcom. > to nie ateiści deklarują moralną wyższość. Takie deklaracje możesz przeczytać kilka postów wyżej.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Tak. Jest ateizm jest jednym z kluczowych elementów komunizmu zrodzonego z filozofii Marksa i Engelsa. Niewątpliwie. Zapewne nawet bardziej kluczowym niż wiara w utopię jaką miał być komunizm. To jakie znaczenie miał ateizm pokazuje otaczanie kultem Stalina, zresztą nawet Leninowi się nie upiekło. >Wiara pojawiła się później gdy nie sposób było już racjonalizować tego, co się działo. Początkowo było to przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie. Wiara była od początku. Bolszewicy mieli skrajnie nienaukowe podejście do rzeczywistości, jeśli fakty nie pasowały do ich wizji to tym gorzej dla faktów. >To tak jakby powiedzieć: to dobrze, że stałem z boku gdy palili żydów w stodole, a nie pomagałem oprawcom. Pewnie lepiej ich zabijać i bełkotać o ratowaniu ich dusz, następnie zaś indoktrynować ich dzieci i wciąż bełkotać o tym jaka łaska je spotkała. Ewentualnie lepiej zarzynać wszystkich i krzyczeć, że "bóg rozpozna swoich". Czy może na pochwałę zasługuje pomoc w ucieczce zbrodniarzom wojennym? >Takie deklaracje możesz przeczytać kilka postów wyżej. W przeciwieństwie do drugiej strony, która nic takiego nie deklaruje? Zresztą o czym tu gadać, pretensje kościoła do wyższości moralnej to jak krzyczenie polityka o byciu uczciwym.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >>Tak. Jest ateizm jest jednym z kluczowych elementów komunizmu zrodzonego z filozofii Marksa i Engelsa. >Niewątpliwie. Zapewne nawet bardziej kluczowym niż wiara w utopię jaką miał być komunizm. To jakie znaczenie miał ateizm pokazuje otaczanie kultem Stalina, zresztą nawet Leninowi się nie upiekło. Komunizm w założeniu swych twórców utopią nie był. Dopiero czas pokazał, że miał utopijny charakter o czym pisało wielu krytyków w tym sami komuniści próbujący ratować tę ideologię przed wypaczeniami. I nie myl proszę kultu jednostki z religią. Pomimo wielu cech wspólnych to jednak nie to samo. >>Wiara pojawiła się później gdy nie sposób było już racjonalizować tego, co się działo. Początkowo było to przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie. >Wiara była od początku. Bolszewicy mieli skrajnie nienaukowe podejście do rzeczywistości, jeśli fakty nie pasowały do ich wizji to tym gorzej dla faktów. Wiara była, ale nie była to wiara religijna jeno wiara w słuszność i wyższość pewnej racji, była to wiara budowana na fundamencie naukowym (przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie), a więc właściwie rzecz ujmując nadzieja. Wraz z nadejściem bolszewizmu (doktryny polityczno-ekonomicznej, powstałej na bazie marksizmu, którego filozoficznym źródłem był materializm dialektyczny Marksa i Engelsa) została już tylko wiara (nie w sensie religijnym oczywiście) bo w żaden inny sposób nie dało się pogodzić faktów z tą doktryną, a wyczyny jej zwolenników były po prostu beznadziejne. >>Takie deklaracje możesz przeczytać kilka postów wyżej. >W przeciwieństwie do drugiej strony, która nic takiego nie deklaruje? A czy ja powiedziałem gdzieś, że druga strona tego nie deklaruje?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Komunizm w założeniu swych twórców utopią nie był. A religia według wierzących jest prawdą. >Dopiero czas pokazał, że miał utopijny charakter o czym pisało wielu krytyków w tym sami komuniści próbujący ratować tę ideologię przed wypaczeniami. Komunizm był utopią od początku niezależnie od tego co sądzą o nim twórcy. Zresztą ważny jest rezultat i możliwość osiągnięcia celu nie chęci. >I nie myl proszę kultu jednostki z religią. Pomimo wielu cech wspólnych to jednak nie to samo. Nie próbuj proszę ściemniać. Stalinizm, którego częścią był kult jednostki to religia polityczna. >Wiara była, ale nie była to wiara religijna jeno wiara w słuszność i wyższość pewnej racji, była to wiara budowana na fundamencie naukowym (przeświadczenie o możliwość naukowego regulowania życia w społeczeństwie), a więc właściwie rzecz ujmując nadzieja. Wraz z nadejściem bolszewizmu (doktryny polityczno-ekonomicznej, powstałej na bazie marksizmu, którego filozoficznym źródłem był materializm dialektyczny Marksa i Engelsa) została już tylko wiara (nie w sensie religijnym oczywiście) bo w żaden inny sposób nie dało się pogodzić faktów z tą doktryną, a wyczyny jej zwolenników były po prostu beznadziejne. Wiara nie przyjmująca żadnych argumentów może być jak najbardziej uznana za wiarę religijną, szczególnie zważywszy na to, iż miała przedmiot kultu i "świętych". Tym bardziej mogła się taką stać wśród ludu przyzwyczajonego do prawosławia i rządów jednostki, dla którego zmienił się tylko lub aż przedmiot kultu. Jak wcześniej był ojczulek car, tak później pojawił się ojczulek Stalin - ziemski przedstawiciel i spadkobierca spuścizny ojca rewolucji, którego najpierw wykorzystał aby się wznieść, następnie zaś zastąpił.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Komunizm był utopią od początku niezależnie od tego co sądzą o nim twórcy. Utopią było "Państwo" Platona, "Miasto Słońca" Campanelli i Franciszka Bacona "Nowa Atlantyda". Należy raczej powiedzieć, że wyżej wymienione utopie i kilka innych miały wpływ na politykę (np. szkołę radykałów brytyjskich, realny socjalizm, współczesny liberalizm) a także na filozofię Karola Marksa, która jednak utopią nie była gdyż Marks i Engels w przeciwieństwie do Jeana Mesliera, Morelly'a, Louisa Augusta Blanqui, Wilhelma Weitlinga, Étienne'a Cabeta (których nazywamy dziś komunistami utopijnymi) "postawili socjalizm na gruncie realnym". Ten "realny" grunt to nic innego jak współczesna im nauka. >>I nie myl proszę kultu jednostki z religią. Pomimo wielu cech wspólnych to jednak nie to samo. >Nie próbuj proszę ściemniać. Stalinizm, którego częścią był kult jednostki to religia polityczna. Zgadzam się z tym, że stalinizm był religią polityczną. Nie zgadzam się z tym, że był religią. Rozumiesz?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Utopią było "Państwo" Platona, "Miasto Słońca" Campanelli i Franciszka Bacona "Nowa Atlantyda". Należy raczej powiedzieć, że wyżej wymienione utopie i kilka innych miały wpływ na politykę (np. szkołę radykałów brytyjskich, realny socjalizm, współczesny liberalizm) a także na filozofię Karola Marksa, która jednak utopią nie była gdyż Marks i Engels w przeciwieństwie do Jeana Mesliera, Morelly'a, Louisa Augusta Blanqui, Wilhelma Weitlinga, Étienne'a Cabeta (których nazywamy dziś komunistami utopijnymi) "postawili socjalizm na gruncie realnym". Ten "realny" grunt to nic innego jak współczesna im nauka. Komunizm był utopią jako niemożliwy do zrealizowania. Marksowi czy jego współczesnym mogło się wydawać inaczej, ale to niczego nie zmienia. >Zgadzam się z tym, że stalinizm był religią polityczną. Nie zgadzam się z tym, że był religią. Rozumiesz? Czyli był religią. Polityczną, owszem ale religią. Rozumiesz? Miał swoich heretyków, swój odpowiednik potopu czy Sodomy i Gomory (Wielki Terror) i swoje piekło nawet - GUŁag. Zresztą nie o określenia tu chodzi a o to, iż był oparty na wierze.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | niestadny (2492 punktów) |
> Komunizm był utopią jako niemożliwy do zrealizowania.Dlaczego tak uważasz? > Zresztą nie o określenia tu chodzi a o to, iż był oparty na wierze.Podobnie jak humanizm na wierze w Człowieka a racjonalizm na wierze w Rozum. Zmieniają się tylko bóstwa/bożki. 
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Dlaczego tak uważasz?To jak mniemam pytanie retoryczne? Czy może podchwytliwe? > Podobnie jak humanizm na wierze w Człowieka a racjonalizm na wierze w Rozum.> Zmieniają się tylko bóstwa/bożki.  Niewątpliwie. Więcej napisać nie mogę bo idę wznieść modły ku czci rozumu a następnie oddać hołd człowiekowi. Nie wspomnę nawet o potrzebie skontaktowania się z Istotą Najwyższą i wizycie w loży masońskiej. Jak widzisz czeka mnie cokolwiek męcząca noc.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >>Komunizm był utopią jako niemożliwy do zrealizowania. >Dlaczego tak uważasz? Marksizm nie był projektem, modelem ani opisem wyobrażonego, idealnego społeczeństwa. Nie był więc utopią jak "Państwo" Platona ani też nie ma wiele wspólnego z wyspami Utopi Tomasza Morusa. Marksizm jest filozofią ideologiczną. A komunizm, który z niej wyrósł jest system społeczno-ekonomicznym. Nie wykluczone, że posługujesz się inną definicją utopi lub wiesz o marksizmie coś, czego ja nie wiem a co pozwala ci nazwać to zjawisko utopią. Kryterium, które przyjąłeś (niemożność zrealizowania) czyni utopią moje plany z poprzedniego tygodnia na dzień jutrzejszy. Myślę, że dobrze będzie jeśli odpowiesz na pytanie kolegi ponieważ dzięki temu będziemy mogli powrócić do omawiania tematu wątku pani Elżbiety.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Marksizm nie był projektem, modelem ani opisem wyobrażonego, idealnego społeczeństwa. Nie był więc utopią jak "Państwo" Platona ani też nie ma wiele wspólnego z wyspami Utopi Tomasza Morusa. Marksizm jest filozofią ideologiczną. A komunizm, który z niej wyrósł jest system społeczno-ekonomicznym. Nie zakładał aby marksizm stworzenia społeczeństwa bezklasowego i uwspólnienia środków produkcji? Nie zakładał z grubsza ujmując powszechnej równości? A radziecka wersja to już w ogóle raj na ziemi planowała stworzyć co z lekka nie wyszło. Jakże więc jak nie utopią to nazwać? >Nie wykluczone, że posługujesz się inną definicją utopi lub wiesz o marksizmie coś, czego ja nie wiem a co pozwala ci nazwać to zjawisko utopią. Utopią może być również koncepcja przebudowy społeczeństwa nie uwzględniająca realiów, czym był marksizm-leninizm. Próby utworzenia utopii okazały się nadto krwawe. >Kryterium, które przyjąłeś (niemożność zrealizowania) czyni utopią moje plany z poprzedniego tygodnia na dzień jutrzejszy. Jeśli plany w ogóle nie przystawały do realiów i lekceważyły rzeczywistość to jak najbardziej były utopią.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . I tak i nie! Ani marksizm nie był utopią, ani nawet marksizm-leninizm nie był utopią, ale zbudowany na leninowskim marksizmie ustrój (radziecki komunizm) był właśnie próbą zbudowania takiej utopii, która w praktyce nie mogła się udać, a z biegiem czasu nabierała coraz bardziej zbrodniczego charakteru.
Marks to naprawdę jeden z większych filozofów, a szczególnie ekonomistów i warto krytycznie się z jego dorobkiem zapoznawać. Od księdza Oko nikt marksizmu się nie nauczy, a ten poziom refleksji (filozofia ideologiczna) na naszym forum jest nie do przyjęcia. Czasem szkoda nawet wdawać się w takie polemiki.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > I tak i nie! >Ani marksizm nie był utopią, ani nawet marksizm-leninizm nie był utopią, ale zbudowany na leninowskim marksizmie ustrój (radziecki komunizm) był właśnie próbą zbudowania takiej utopii, która w praktyce nie mogła się udać, a z biegiem czasu nabierała coraz bardziej zbrodniczego charakteru. Tak zasadniczo to się zgadzam, ale czy marksizm-leninizm nie byłby utopią sam w sobie nawet bez próby zbudowania na jego podstawie ustroju, jako nie przystający do warunków rosyjskich? Powiedziałbym, że po części przynajmniej pasuje do dwóch znaczeń słowa utopia: 1) wszelkie wyobrażenia idealnych struktur społecznych stanowiące przeciwstawienie sytuacji, w której powstawały - nie sposób zaprzeczyć, iż to co Lenin chciał zbudować miało być zupełnie odmienne od carskich realiów i rzekłbym, iż w teorii miało być przynajmniej bliskie ideału. 2) koncepcje przebudowy społeczeństw nie uwzględniające realiów i nie wskazujące środków i sposobów ich urzeczywistnienia - wydaje mi się, że sposób prowadzenia polityki gospodarczej według prawideł marksizmu-leninizmu niezbyt do rosyjskich realiów pasował z czego zdał sobie sprawę sam Lenin wprowadzając NEP. >Pozdrawiam serdecznie. Wzajemnie.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . Wyżej napisałem: I tak i nie! Ani marksizm nie był utopią, ani nawet marksizm-leninizm nie był utopią, ale zbudowany na leninowskim marksizmie ustrój (radziecki komunizm) był właśnie próbą zbudowania takiej utopii, która w praktyce nie mogła się udać, a z biegiem czasu nabierała coraz bardziej zbrodniczego charakteru. Można to było napisać też jako: Tak, ale!_______________________ > Tak zasadniczo to się zgadzam,Ja też się ogólnie z Panem zgadzam, a moja niezgoda dotyczy - w większości przypadków - tylko zbyt skrótowego artykułowania Pańskich poglądów. Więc nie polemizuję z Panem tylko czasem uważam, że warto coś tam doprecyzować. > ale czy marksizm-leninizm nie byłby utopią sam w sobie nawet bez próby zbudowania na jego podstawie ustroju, jako nie przystający do warunków rosyjskich?Nie, nie byłby. Mnie trudno uznać nawet taką propagandową zbitkę, jak marksizm-leninizm, gdyż czegoś takiego faktycznie nie było. Tak rzeczywiście była nazywana leninowska (i nie tylko, np. stalinowska też) próba adaptacji marksizmu do własnych poglądów i potrzeb związanych z ówczesną sytuacją w Rosji. Moim zdaniem właśnie utopijna. (Nawet nie podejrzewam, że Marksowi by się to podobało - nie mówiąc już o jakiejkolwiek akceptacji. To były tylko "wariacje" na temat Marksa.)Zobaczmy też czym jest utopia ? - Jest to projekt lub przedstawienie idealnego ustroju politycznego, funkcjonującego na zasadach sprawiedliwości, solidarności i równości. (...) Utopie zajmują poczesne miejsce w intelektualnym dorobku ludzkości, zdają się być zbiorami najszlachetniejszych intencji, bywają traktowane jako formy wysublimowane etycznie i intelektualnie, prezentują się jak swoiste katalogi do zrealizowania w imię Dobra bądź też jako kwintesencje zbiorowych nadziei artykułowanych przez jednostki wybitne, kontestujące zastany porządek społeczny i chcących radykalnych, dogłębnych zmian w imię lepszego jutra wszystkich ludzi. Bywały konstruktami traktowanymi jak "plany budowy mostów", lecz żaden z mostów budowanych w oparciu o takie plany nie udźwignął ciężaru człowieka. Wszystkie łączyły zamiary stworzenia świata dobrych dla dobrych i wszyscy przekonywali się ile zła może przynieść żarliwe, bezkompromisowe dążenie do idealizowanych celów, co i tak summa summarum zawsze kończyło się spektakularnymi klęskami.Moim zdaniem, należy oddzielać koncepcje filozoficzne od koncepcji ideologicznych, jakie każda filozofia niesie. Na podstawie przeróżnych koncepcji budowane są ustroje społeczne i zdarzało się nader często, iż na podstawie jednego myśliciela (np. św. Pawła) wykoncypowano, a nawet pobudowano wiele różnych ustrojów. Pomiędzy intelektualnie wyspekulowaną wizją ustroju, a jego praktyczną realizacją zawsze są różnice. Czasem tak duże, że aż wprost zaprzeczające ideom zawartym w wizji (np. utopii). Ciekawą obronę braku utopizmu w marksowskich koncepcjach przeprowadził teraz prof. Jerzy Kochan www.socjal(*)iw_paradoksom_i_sprzecznosciom> Powiedziałbym, że po części przynajmniej pasuje do dwóch znaczeń słowa utopia:> 1) wszelkie wyobrażenia idealnych struktur społecznych stanowiące przeciwstawienie sytuacji, w której powstawały - nie sposób zaprzeczyć, iż to co Lenin chciał zbudować miało być zupełnie odmienne od carskich realiów i rzekłbym, iż w teorii miało być przynajmniej bliskie ideału.> 2) koncepcje przebudowy społeczeństw nie uwzględniające realiów i nie wskazujące środków i sposobów ich urzeczywistnienia - wydaje mi się, że sposób prowadzenia polityki gospodarczej według prawideł marksizmu-leninizmu niezbyt do rosyjskich realiów pasował z czego zdał sobie sprawę sam Lenin wprowadzając NEP.W mojej ocenie Pańska wiedza jest spora, a Pański sposób myślenia jest prawidłowy, tyle tylko, że nadmiernie często daje się Pan ponieść emocjom i zanadto przyspiesza. Dokonuje Pan wówczas zbyt wielkich skrótów myślowych, ze stratą dla jakości wywodu. Proponuję trochę - dla własnej refleksji i samoweryfikacji słuszności tego co chce Pan wyrazić - zwolnić. Choć rozumiem, że młodość ponosi. Warto, a nawet należy upraszczać, ale nie wolno tego czynić ponad miarę, gdyż przesada prowadzi do prymitywizmu i absurdalności wywodów, z czym się Pan nawet w tym wątku spotyka. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się z Pana wypowiedzią na tyle, że nie widzę potrzeby odnoszenia się co do poszczególnych punktów, nie chciałem jednak zostawiać dość obszernego postu beż żadnej ze swojej strony reakcji. Wdzięczny jestem za polecenie tekstu Edwarda Karolczuka jak i pośrednio książki prof. Kochana, ciekawi mnie bowiem jak wygląda argumentacja na rzecz braku utopijności w koncepcjach Marksa. Pozdrawiam.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Zgadzam się z Pana wypowiedzią To może, skoro już się pan zgadza, to warto sobie uświadomić, że filozofia Marksa była w swej istocie antyutopijna, że polegała na rozbudzaniu świadomości. Owo rozbudzanie świadomości stanowi podstawę doktryny Marksa, którą nazwał naukowym socjalizmem. Feuerbach i większość socjalistów lat 40-tych i 50-tych uważali, że wystarczy zaproponować ludzkości jakąś wizję, model doskonałego społeczeństwa aby ludzkość zechciała wcielić go w życie. Więc w gruncie rzeczy robili to, co poprzedni utopiści z Platonem (i jego wizją państwa totalitarnego) na czele. Filozofia Marksa była filozofią czynu, filozofią walki. Marks starał się zdemaskować religię. Feuerbach natomiast dopatrywał się w religii korzeni wszelkiego zła i wierzył, że wraz z jej usunięciem zniknie nierówność społeczna, wyzysk, niewola i egoizm. I to było myślenie utopijne. Feuerbach wierzył w to, że postęp wiedzy sprawi iż miejsce religii zajmie racjonalny pogląd na świat. Kult urojonych istot z całym dogmatyzmem, który mu towarzyszy chciał zastąpić humanistycznym kultem życia i miłości, autentyczną religią człowieczeństwa, w której to o co naprawdę chodziło we wszystkich niemal religiach wreszcie miałoby szansę się urzeczywistnić.
Co z tego wynika? Moim zdaniem to, że korzeni neoateizmu należy dopatrywać się w utopijnej filozofii Feuerbacha, a z lekcji jaką udzielili nam marksiści należy wyciągnąć wnioski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Co z tego wynika? Moim zdaniem to, że korzeni neoateizmu należy dopatrywać się w utopijnej filozofii Feuerbacha,> a z lekcji jaką udzielili nam marksiści należy wyciągnąć wnioski.A ja myślę, iż dopatrywać należy się tu: www.fronda(*)zny-science-fiction,31156.htmlwww.opoka.(*)oteka/F/FR/ateizm_wdrodze.htmlgosc.pl/doc/809059.Dziury-w-ateizmieAgresywne ataki na wolnomyślicieli - szczególne tych odrzucających władztwo kleru i istnienie świata nadprzyrodzonego, to nic nowego. Prawie wszystkie religie, prawie zawsze tak czynią. Pewną nowością jest atak od wewnątrz - w imię budowania "klęczników" do dialogowania. Dziwnie miałby ten dialog wyglądać - coś na podobieństwo współczesnego dialogowania Putina z Ukrainą, ale kto co lubi. PS. Zapoznanie się z Feuerbachem i Marksem oczywiście polecam, tyle że bezpośrednie, a nie z ideologicznych omówień (np. ks. Oko). Wnioski mogą być wielce ciekawe i dostarczające ważkich racjonalnych argumentów dla odrzucenia wszelkich religii/ideologii, a szczególnie wiary w jakiekolwiek bzdury. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Co z tego wynika? Moim zdaniem to, że korzeni neoateizmu należy dopatrywać się w utopijnej filozofii Feuerbacha, a z lekcji jaką udzielili nam marksiści należy wyciągnąć wnioski. Nic z tego nie wynika. I jakie niby wnioski należy wyciągnąć? Może takie, że wiara jest szkodliwa bez względu na jej przedmiot? Albo, że dla swojej bozi wyznawcy są gotowi nawet popełniać zbrodnię?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Nic z tego nie wynika. I jakie niby wnioski należy wyciągnąć? Może takie, że wiara jest szkodliwa bez względu na jej przedmiot? Albo, że dla swojej bozi wyznawcy są gotowi nawet popełniać zbrodnię? No chyba ma pan rację. Trudno polemizować z uczniem mistrza kolorowej sofistyki. Dodam tylko do naszego zestawu utopi jeszcze jedną. Jej autorem jest Vanini. Kim był mówić panu nie muszę. A. Nowicki w książce o nim tak napisał: "Przeprowadzona przez Vaniniego krytyka religii była w rzeczywistości krytyką stosunków społecznych i politycznych". Owa krytyka doprowadziła go do bardzo niepochlebnych ocen rzeczywistości, która budziła w nim jawny protest. Postanowił więc przedstawić własną wizję idealnego społeczeństwa, które stworzy państwo prawdy. Powstanie owego państwa miał poprzedzić "krwawy sąd, mający na celu wytępienie wszystkich próżniaków, z których nie ma żadnego pożytku, a którzy tylko przeszkadzają żyć innym". Jakieś skojarzenia Iwan? Dalej pisze Nowicki: "Vanini wiedział o tym, że 'wszyscy ci, którzy chcieli bronić prawdy, a nie posiadali broni, nędznie ginęli'. Jeremiasza ukamienowano, Amosa przebito drągiem, Izajasza przecięto piłą, więc chcąc wprowadzić nowe prawa, 'nowy prawodawca' musi dysponować siłą zbrojną, aby skutecznie tępić opór wrogów". Myślę, że Vanini nadaje się na patrona wojujących ateistów. A ty co o tym myślisz?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > No chyba ma pan rację. Trudno polemizować z uczniem mistrza kolorowej sofistyki. Trudno polemizować kiedy nie ma się ku temu wiedzy i klapki na oczach. Nieprawdaż Wilhelmie? >A. Nowicki w książce o nim tak napisał... Tu chciałeś coś powiedzieć, czy po prostu uważasz, że dodawanie mniej lub bardziej znanych nazwisko do wypowiedzi cię nobilituje? >Myślę, że Vanini nadaje się na patrona wojujących ateistów. A ty co o tym myślisz? Myślę, że nie chce mi się z tobą gadać cytując klasyka polskiego filmu. Nie ma o czym. Wojujący ateizm w Polsce, dobre sobie. I jeszcze prześladowany kościół do kompletu zapewne.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >>A. Nowicki w książce o nim tak napisał... >Tu chciałeś coś powiedzieć, czy po prostu uważasz, że dodawanie mniej lub bardziej znanych nazwisko do wypowiedzi cię nobilituje? Nie, proszę pana. Dlatego, że dodanie tegoż nazwiska do tej dyskusji może dużo wnieść. I tak się składa, że racjonalistę.pl odwiedziłem w ostatnich dniach właśnie z powodu owego nobilitującego nazwiska, gdyż postanowiłem przyjrzeć się naukowej spuściźnie pana profesora. A po wtóre, to zdaje się, że mistrz twój zarzucał mi korzystanie z jakiś broszur propagandowych... Mam nadzieje, że sobie wreszcie odpuści idiotyczne uwagi, bo robi się nudny. Wciąż powtarza to samo i niewiele wnosi do dyskusji. >Wojujący ateizm w Polsce, dobre sobie. Ma swoją historię (prof. Nowicki) i teraźniejszość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >A po wtóre, to zdaje się, że mistrz twój zarzucał mi korzystanie z jakiś broszur propagandowych... Oj ty biedny niedoceniony. No i te twoje rojenia o mistrzach. Skoro jednak w Polsce dostrzegasz wojujący ateizm to się wcale nie dziwię. >Mam nadzieje, że sobie wreszcie odpuści idiotyczne uwagi, bo robi się nudny. Wciąż powtarza to samo i niewiele wnosi do dyskusji. Może po prostu nie jesteś w stanie zrozumieć? To by wiele wyjaśniało, niebożę. >Ma swoją historię (prof. Nowicki) i teraźniejszość. I tylko czyha na biednych wierzących. Zaprawdę trzeba zewrzeć szeregi aby dać odpór temu strasznemu zagrożeniu.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Myślę, że Vanini nadaje się na patrona wojujących ateistów. A ty co o tym myślisz? Myślę, iż w swoich czasach był mędrcem, a i teraz warto do jego dorobku sięgać.
Poznałem za pośrednictwem książek wielu mędrców i na ich dorobku pobudowałem swój światopogląd, ale żaden nie jest tym jedynym, a grupie najważniejszych trzeba by kilkudziesięciu - co najmniej - wymienić. Nie uznając żadnych autorytetów (choć uznając mądrość wielu ludzi), trudno przyjąć sobie ich za patronów. Zresztą światopoglądy racjonalistów na wierze w autorytety nigdy nie są budowane.
PS. Pan wybrałby sobie raczej coś z "Ojców", też "Doktorów" Kościoła za patrona, a może "Naszego Papieża"?
Miłego dnia,
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >. >>Myślę, że Vanini nadaje się na patrona wojujących ateistów. A ty co o tym myślisz? >Myślę, iż w swoich czasach był mędrcem, a i teraz warto do jego dorobku sięgać. Ni wątpliwie nim był. Podobnie jak Platon, który próbował zbudować państwo totalitarne, jak Tomasz z Akwinu, Marks i Dawkins. >PS. Pan wybrałby sobie raczej coś z "Ojców", też "Doktorów" Kościoła za patrona, a może "Naszego Papieża"? A pan, jak widzę, uwielbia wręcz imputować swym przeciwnikom poglądy, których nie posiadają tak, jakby chciał stworzyć w swojej głowie wyraźną linie podziału.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > Myślę, że Vanini nadaje się na patrona wojujących ateistów. A ty co o tym myślisz?> >>>Myślę, iż w swoich czasach był mędrcem, a i teraz warto do jego dorobku sięgać.> Podobnie jak Platon, który próbował zbudować państwo totalitarne, jak Tomasz z Akwinu, Marks i Dawkins.Bzury Pan pisze, po pierwsze do budowy jakiegokolwiek państwa, to same idee nie wystarczą, konieczne są jeszcze inne narzędzia, a wymienieni przez Pana myśliciele po prostu ich nie mieli. Ponadto - poza tym, iż nie lubi Pana Dawkinsa - to jakie ma Pan dowody, iż próbował budować państwo totalitarne? Interesujące są koncepcję Akwinaty - czy zechciałby Pan je podać, ale mnie bardzo interesują koncepcje państwa totalitarnego u Marksa - może jakieś cytaty, źródła. Stosuję Pan tu czystą epitetologię i obrzuca Pan ludzi, których nie lubi, zarzutami bez pokrycia, a to bardzo brzydka cecha charakteru i zupełnie niegodna poważniejszych rozmów. > >>>PS. Pan wybrałby sobie raczej coś z "Ojców", też "Doktorów" Kościoła za patrona, a może "Naszego Papieża"?> A pan, jak widzę, uwielbia wręcz imputować swym przeciwnikom poglądy, których nie posiadająTak - to ja napisałem: Myślę, że Vanini nadaje się na patrona wojujących ateistów. > tak, jakby chciał stworzyć w swojej głowie wyraźną linie podziału.Wielce Szanowny Panie, to co ja zbudowałem we własnej głowie, to Panu z nie mojej winy jest dalece niedostępne, ale zamiast zmyślać i wymyślać proponuję jednak spróbować i poczytać moje wypowiedzi ba naszym forum. Tak, mam zdecydowaną linię podziału, jestem wprost uczulony na głupotę i wypisywanie bzdur bez racjonalnego pokrycia. Wolno Szanownemu Panu wierzyć we wszystko co mu się żywnie podoba i mnie nic do tego, ale tu Pan swoje poglądy upublicznia i wystawia pod krytyczne oceny. Dlatego należy je merytorycznie uzasadnić i uargumentować. Dla mnie pisanie, że np. Dawkins jest brzydki i głupi deprecjonuje intelektualnie tego, który takie bzdury wypisuje. Ma Pan dostateczną wiedzę, to poddaj Pan krytyce tu jego dorobek, ale konkretnie, tu i tu, napisał to i to, z czym ja się nie zgadzam dlatego i dlatego. Przestań Pan szarpać wielkich ludzi za nogawki, gdyż to tylko Pana kompromituje. Na przykład: Wojujący ateizm w Polsce, dobre sobie. Ma swoją historię (prof. Nowicki) i teraźniejszość. A co Pan wie o profesorze Andrzeju Nowickim? Gówno, ale za nogawkę nieboszczyka to Pan szarpnąć może. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) |
> Bzury Pan pisze, po pierwsze do budowy jakiegokolwiek państwa, to same idee nie wystarczą, konieczne są jeszcze inne narzędzia, a wymienieni przez Pana myśliciele po prostu ich nie mieli.A czy ja napisałem, że mieli? > Ponadto - poza tym, iż nie lubi Pana Dawkinsa - to jakie ma Pan dowody, iż próbował budować państwo totalitarne?A czy ja napisałem, że próbował? > Interesujące są koncepcję Akwinaty - czy zechciałby Pan je podać,Istotnie, niektóre z nich są bardzo interesujące. Podać je? Wszystkie? Z przyjemnością opowiem o tym, co mnie w nich interesuje. > ale mnie bardzo interesują koncepcje państwa totalitarnego u Marksa - może jakieś cytaty, źródła.Koncepcje państwa totalitarnego u Marksa? Nie słyszałem o takich. > proponuję jednak spróbować i poczytać moje wypowiedzi ba naszym forum.Wolę poczytać rozmowy z Bergmanem. To był geniusz. A pan... no cóż, też artysta... barwnie pan pisze. > Dla mnie pisanie, że np. Dawkins jest brzydki i głupi deprecjonuje intelektualnie tego, który takie bzdury wypisuje.A gdzie ja tak napisałem? > A co Pan wie o profesorze Andrzeju Nowickim? Gówno, ale za nogawkę nieboszczyka to Pan szarpnąć może.Coraz więcej. Szalenie interesująca postać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | To właśnie mówiłem wcześniej - późna wersja marksizmu (bolszewizm/marksizm-leninizm/stalinizm) miała charakter utopijny lecz nią nie była. I warto się zastanowić dlaczego takiego charakteru nabrała. Trzeba sobie także zadać pytanie o to co takiego było w pismach św. Pawła, Nietzschego i Marksa, co w późniejszym czasie w wielu swych mutacjach ewoluowało w ogrodniczą ideologię. I czy nie ma czegoś takiego w pismach Dawkinsa. Czegoś takiego, co mogłoby doprowadzić jego czytelników do tworzenia ideologii, do ksenofobicznego ateizmu lub czegoś jeszcze gorszego. Słowa piosenki którą Dawkins przytacza na pierwszych stronach "Boga urojonego": "Imagine there's no heaven. It's easy if you try. No hell below us, above us only sky. Imagine all the people, living for today... " są bardzo piękne, ale proszę zwrócić uwagę na to, że również mają utopijny charakter. Mogę sobie wyobrazić, że nie ma państw, nie ma po co zabijać ani umierać, że nie ma też żadnej religii i wszyscy ludzie żyją w pokoju. Ale jestem świadom, że jest to nierealna, utopijna wizja. A gdy ktoś stara mi się wmówić, że bez powszechnej ateizacji i racjonalizacji społeczeństwa świat nigdy nie będzie żył w jedności, że własność prywatna wciąż będzie powodować chciwość i głód, a ludzie nie staną się braćmi... to zaczynam się niepokoić.
PS. Piękny jest także "Hymn o Miłości" z listu do Koryntian Pawła z Tarsu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Trzeba sobie także zadać pytanie o to co takiego było w pismach św. Pawła, Nietzschego i Marksa, co w późniejszym czasie w wielu swych mutacjach ewoluowało w ogrodniczą ideologię. Marksa i św. Pawła to może na bok odłóżmy, ale czym Nietzsche zawinił? Czy to jego pisma miały wpływ na narodowy socjalizm, czy może wulgarna ich interpretacja?Nietzsche pisząc o nadczłowieku to raczej nie nazistowskich aryjczyków miał na myśli. Według Richarda Overy'ego większy wpływ na hitlerowską wizję świata miał Ernst Haeckel, którego interpretacja Darwina zwracała szczególną uwagę na znaczenie doboru naturalnego. >I czy nie ma czegoś takiego w pismach Dawkinsa. Czegoś takiego, co mogłoby doprowadzić jego czytelników do tworzenia ideologii, do ksenofobicznego ateizmu lub czegoś jeszcze gorszego Co takiego pchającego do zbrodni miałoby być w "Bogu urojonym"? Bo chyba ciężko podejrzewać "Samolubny gen" czy "Rzekę genów" tegoż autora o możliwość inspiracji jakiegokolwiek przestępstwa? >są bardzo piękne, ale proszę zwrócić uwagę na to, że również mają utopijny charakter. Jak dla mnie wcale piękne nie są. A nieistnienia zaświatów to wcale nie trzeba sobie wyobrażać. Toż one są bajką, religijnym mitem, niczym więcej. >A gdy ktoś stara mi się wmówić, że bez powszechnej ateizacji i racjonalizacji społeczeństwa świat nigdy nie będzie żył w jedności, Jakie to wmawianie? Czyżby religie nie powodowały podziałów? Pewnie byłyby one i bez religii, ale zawsze to krok w dobrym kierunku. >że własność prywatna wciąż będzie powodować chciwość i głód, a ludzie nie staną się braćmi... to zaczynam się niepokoić. A kto próbuje coś takiego wmówić? Dawkinsa to już dosyć dawno czytałem, ale nie przypominam sobie, aby postulował odejście od własności prywatnej. Tak samo nie słyszałem o ateistach propagujących takie podejście.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Marksa i św. Pawła to może na bok odłóżmy, ale czym Nietzsche zawinił? Czy to jego pisma miały wpływ na narodowy socjalizm, czy może wulgarna ich interpretacja? W "Narodzinach tragedii" Nietzsche krytykuje myśl Sokratesa, którą uważa za zgubną gdyż wraz z nią zaczyna się racjonalizm. Twierdzi, że Sokrates przekreśla moc muzyki i zastępuje ją dialektyką, która nie chce nic wiedzieć o głębi bytu, która daje wiedzę pozbawioną mądrości, skutkiem czego jest pojawienie się na scenie teatru "deus ex machina" rozpraszająca atmosferę tragizmu. Co z tego pojęli naziści i faszyści? Zdaje się, że niewiele albo zgoła nic. W filozofii Nietzschego interesowała ich koncepcja nadczłowieka i wola mocy. Co z niej pojęli? Wedle koncepcji Nietzschego Nadczłowiek jest "prawdziwą jednostką" przeciwstawioną "człowiekowi stadnemu". Nazizm i faszyzm, jak wiemy, odwrócił kota ogonem tak, że "człowiek stadny" zwrócił się przeciw wolności jednostki, a sam Hitler stał się owym Deus ex machina.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | W zasadzie postawione przeze mnie pytanie było raczej retoryczne niż wymagające odpowiedzi, wcale Nietzschego nie obwiniam. Tym bardziej, że więcej Hitler i narodowy socjalizm czerpali z koncepcji przestrzeni życiowej, zwulgaryzowanego doboru naturalnego czy mitu narodowego zjednoczenia. Nie wspominając już o roli I wojny w ukształtowaniu Hitlera, czy problemie kryzysu ułatwiającego nazistom zwycięstwo w wyborach.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > To właśnie mówiłem wcześniejCo, gdzie i do kogo Pan mówił wcześniej? > - (bolszewizm/marksizm-leninizm/stalinizm)A co to za zwierzę? Jakiś cytat z bełkotu ks. dra hab. Dariusza Oko? > miała charakter utopijny lecz nią nie była.Rozumiem na odwyrtkę niż późna wersja chrześcijaństwa (jezuityzm/komunizm/gabrielaizm) misja dla Indian Guarani, która miała charakter utopijny i nią była. > I warto się zastanowić dlaczego takiego charakteru nabrała.Nad czym? Proszę Pana aby racjonalnie można było się nad czymś zastanawiać potrzebny jest materiał do przemyśleń, a to nie może być trochę pourywanych w różnych miejscach propagandowych hasełek. > Trzeba sobie także zadać pytanie o to co takiego było w pismach św. Pawła, Nietzschego i Marksa, co w późniejszym czasie w wielu swych mutacjach ewoluowało w ogrodniczą ideologię.Myślę, iż umiłowanie przyrody może ewoluować w ogrodniczą ideologię. Tyle, że warto też się zastanowić, gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie Warszawa lub co ma piernik do wiatraka? > I czy nie ma czegoś takiego w pismach Dawkinsa.Czego takiego nie ma w pismach Dawkinsa? W "Samolubnym genie", czy we "Wspinaczce na szczyt nieprawdopodobieństwa"? > Czegoś takiego, co mogłoby doprowadzić jego czytelników do tworzenia ideologii, do ksenofobicznego ateizmu lub czegoś jeszcze gorszego.W chorych głowach przeróżne rzeczy się rodzą. Może warto zajrzeć do demonologii i tam gdzie się zrodził ksenofobiczny ateizm, a czegoś gorszego, to może warto tu poszukać, ale przed tym to warto skonsultować z Księdzem Gabriele Amorth. > Słowa piosenki którą Dawkins przytacza na pierwszych stronach "Boga urojonego":Tak, odwołuje się tam do znakomitej piosenki Johna Lennona "Imagine". Wyobraź sobie, że nie istnieje niebo, To nie jest trudne, jeśli spróbujesz Pod nami nie ma piekła Nad nami tylko niebo Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie Żyją dzisiejszym dniem
Wyobraź sobie, że nie ma państw To naprawdę proste. Nic ma po co zabijać ani umierać, Nie ma też żadnej religii Wyobraź sobie ze wszyscy ludzie Żyją w pokoju
Możesz mnie nazwać marzycielem Ale nie jestem jedyny Mam nadzieje, że któregoś dnia dołączysz się do nas A świat będzie żył w jedności
Wyobraź sobie, że nie ma własności, Ciekawe, czy potrafisz. Nie ma chciwości ani głodu A wszyscy są sobie braćmi Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie Dzielą ze sobą świat
Możesz mnie nazwać marzycielem Ale nie jestem jedyny Mam nadzieje że któregoś dnia dołączysz się do nas A świat będzie żył w jedności > są bardzo piękne, ale proszę zwrócić uwagę na to, że również mają utopijny charakter.Wyżej i w Wikipedii może Pan sobie przeczytać czym jest utopia, a piękna pieśń jest tylko marzeniem artysty o pięknym świecie. Oczywiście nierealnym i utopijnym jak większość naszych marzeń. > Mogę sobie wyobrazić, że nie ma państw, nie ma po co zabijać ani umierać, że nie ma też żadnej religii i wszyscy ludzie żyją w pokoju.A ja nie, choć pomarzyć, to dobra rzecz. > Ale jestem świadom, że jest to nierealna, utopijna wizja.To dobrze, gdyż najgorsze zbrodnie rodziły się w głowach ludzi ślepo i głęboko wierzących w piękne wizje. > A gdy ktoś stara mi się wmówić, że bez powszechnej ateizacji i racjonalizacji społeczeństwa świat nigdy nie będzie żył w jedności, że własność prywatna wciąż będzie powodować chciwość i głód, a ludzie nie staną się braćmi... to zaczynam się niepokoić.A kto, kiedy i gdzie stara się Panu takie rzeczy wmówić? Czy jest Pan pewien, że dobrze takie wypowiedzi zrozumiał, gdyż mnie się wydaje - tylko na podstawie Pańskich tu wypowiedzi - że ma Pan spore kłopoty ze zrozumieniem innych i komunikatywnym przekazem własnych poglądów, ale to może tylko moje subiektywne zdanie. > PS. Piękny jest także "Hymn o Miłości" z listu do Koryntian Pawła z Tarsu. 1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. 2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. 3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.Pięknych rzeczy na świecie wiele powstało, ale do mnie Lennon bardziej przemawia. Jest mi ideowo i czasowo bliższy. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | niestadny (2492 punktów) |
> Ani marksizm nie był utopią, ani nawet marksizm-leninizm nie był utopią, ale zbudowany na leninowskim marksizmie ustrój (radziecki komunizm) był właśnie próbą zbudowania takiej utopii, która w praktyce nie mogła się udać, a z biegiem czasu nabierała coraz bardziej zbrodniczego charakteru.Pytanie dlaczego nie mogła się udać? Sądzę, że człowiek nie dorósł do idei/idea przerosła człowieka pełnego pokus i słabości. To człowiek okazał się ułomnym/słabym ogniwem. Dziwne, ale na myśl przychodzi mi grzech pierworodny.  Komunizm utopią? A kibuce i paragwajskie redukcje?
stado czyni myślących bezmyślnymi /Zbyszek Bryłowski/
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | > Dziwne, ale na myśl przychodzi mi grzech pierworodny.  Znakomita intuicja. Utopie są próbą zbudowania raju na Ziemi co niestety nie jest możliwe ze względu na wrodzoną skłonność człowieka do czynienia zła (czyli grzechu). Żadna tego typu inicjatywa nie ma szansy powodzenia i powinniśmy się z tym pogodzić - nie będzie Raju na Ziemi. Jedyne co możemy zrobić to uczynić trud istnienia znośnym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Paprocki (2738 punktów) | > >Dziwne, ale na myśl przychodzi mi grzech pierworodny.  > Znakomita intuicja. Utopie są próbą zbudowania raju na Ziemi co niestety nie jest możliwe ze względu na wrodzoną skłonność człowieka do czynienia zła (czyli grzechu). Żadna tego typu inicjatywa nie ma szansy powodzenia i powinniśmy się z tym pogodzić - nie będzie Raju na Ziemi. Jedyne co możemy zrobić to uczynić trud istnienia znośnym.> Raj na Ziemi, świat idealny- to nie jest utopia. To zaledwie utopijne hasło, bo nikt nie przedstawił wizji, jak taki raj miałby funkcjonować, jak miałby w ogóle wyglądać. Przyczyną niemożności zbudowania raju nie jest żaden grzech pierworodny. Nawet gdyby założyć genetyczne złagodzenie ludzkiej natury, podstawowymi barierami raju są przypadkowość i dynamika świata. Nie jesteśmy w stanie zapobiec wszystkim błędom, problemom, usterkom, katastrofom, tragediom. Sami jesteśmy pełni takowych. Z drugiej strony, rozważania o idealnym świecie można zrównać z dywagacjami o idealnym człowieku. Idealny człowiek to podobnie bezsensowna istota. Świat wypełniony takimi istotami byłby nudny, do bólu monotonny, schematyczny, jałowy, przewidywalny. To nie byłby świat. Człek idealny byłby m.in. samowystarczalny. Z racji choćby naszych ograniczonych możliwości jesteśmy jednak współzależni. Życie to ciągła walka z niedoskonałościami, a człowiek przyzwyczaja się do atmosfery walki. Takie życie się kocha. Wyzwania. Ich nie zabraknie. Dlatego podobnie jak naiwne są dla mnie utopie, tak wkurzające są ciągłe pouczenia, że przecież raj na Ziemi jest niemożliwy. To taki truizm, że aż niewarto go powtarzać, ale jest powtarzany przez fatalistów, którzy oczekują raju potem, a życie doczesne ma być co najwyżej znośne. Bo ludzie zbyt ułomni są. Takie demotywacyjne nastawienie jest jedną z ważniejszych przyczyn zastoju, taki właśnie marazm u wielu osób. Jest przyczyną nie tyle tego, że jeszcze nie mamy raju, co faktu, że tak mozolnie zbliżamy się do jego choćby marnej kopii. Bo chodzi przecież cały czas o potencjalny postęp, rozwój. Pesymizm jest tutaj samospełniającą się przepowiednią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . > >>>Ani marksizm nie był utopią, ani nawet marksizm-leninizm nie był utopią, ale zbudowany na leninowskim marksizmie ustrój (radziecki komunizm) był właśnie próbą zbudowania takiej utopii, która w praktyce nie mogła się udać, a z biegiem czasu nabierała coraz bardziej zbrodniczego charakteru.> Pytanie dlaczego nie mogła się udać?Niech Pan założy nowy wątek dlaczego utopie się nie udają, a praktyka życia w nich tak dalece odstaje od rzeczywistości, iż trzeba aż mordować przeciwników i wątpiących. Może wtedy coś dołożę. > Sądzę, że człowiek nie dorósł do idei/idea przerosła człowieka pełnego pokus i słabości.Tak, jesteśmy tylko ludźmi, wraz z naszą wielkością i naszymi słabościami. > To człowiek okazał się ułomnym/słabym ogniwem.Tak i tak zawsze było. Tylko warto zapytać co jest dla kogo ideologie dla ludzi, czy ludzie dla ideologii. > Dziwne, ale na myśl przychodzi mi grzech pierworodny.  A mnie już bardziej ludzkie pragnienie wiedzy co i dlaczego jest złe, a co jest dobre i zerwanie "jabłka" z drzewa wiedzy. www.racjonalista.pl/kk.php/s,8061 W pierwszej utopii> Komunizm utopią?Zależy jak rozumiany komunizm? Prof. Jerzy Kochan www.socjal(*)iw_paradoksom_i_sprzecznosciom - jak już wyżej napisałem - twierdzi, iż nie. Według mnie wszystkie dotychczasowe próby realizacji komunizmu były w większym lub mniejszym stopniu realizacjami utopii. Żadna się nie sprawdziła. > A kibuce i paragwajskie redukcje?Tak, to też były realizacje utopii. (Wyżej napisałem: - późna wersja chrześcijaństwa (jezuityzm/komunizm/gabrielaizm) misja dla Indian Guarani, która miała charakter utopijny i nią była. Włączając się do dyskusji warto przejrzeć co wyżej zostało już napisane. Ale o kibucach tu rzeczywiście jeszcze nie wpomniałem.)Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >Temat na co najmniej esej, ale póki co krótko: >Podział na ateistów i wierzących to kryptoksenofobia a de facto nowa odmiana ksenofobii, lęku przez obcym...
Prawda. To głęboki temat. Piękne jest to, że nawet trudne tematy, posiadają silne podstawy naukowe, aby na ich temat mówić. Problemem wydaje się nieposiadanie skali porównawczej, to znaczy takiej - jak działało by społeczeństwo w innej rzeczywistości. Czy, gdyby nie było światowej sieci internetowej, światowych szybkich mediów, telewizji, radia etc., to jak zachowała by się taka społeczność globalna (no właściwie niewiedząca o swoim wzajemnym istnieniu)? Prócz całego zła nietolerancji, żyjemy - bądź co bądź - w pokojowym świecie. Czy przypadkiem nie jest tak, że zamiast rzucać w siebie dzidami rzucamy w zamian słowami - uważając niepoprawnie, że to największe zło jakie może nas spotkać? Wydaje się nadto, że brak fizycznej wojny, która była przecież nieodłącznym elementem przeszłości, skutkuje prowadzeniem nowych form wojny, w których nie giną ludzie? Jak napisałaś lęk przed obcym, jest naturalną częścią psychiki człowieka - pomijam jego genezę - ale jest prawdziwy i sprawdzony doświadczalnie przez psychologię społeczną. Boimy się "obcego" i tyle. To nawet proste do zrozumienia nie boimy się tego co znamy, a boimy tego czego nie znamy. Problemem jest jednakże, czy słowne, światopoglądowe wojny nie wymkną się spod kontroli. Wystarczy spojrzeć np.na mecze piłki nożnej, gdzie atmosfera dobrej zabawy już dawno się skończyła - teraz, to często walka ugrupowań - często fizyczna przemoc. Na koniec taka refleksja. Człowiek jako istota niezmiernie agresywna potrzebuje konfliktu (aby nie powiedzieć wojny). W sytuacji sprzyjającej pokojowej konkurencji np. rozwój gospodarczy, kieruje całą swą energię na zarabianie pieniędzy, knuciu biznesowych intryg, zawieraniu kooperacji, przymierzy etc. Gorsze warunki ekonomiczne przekierowują tą atawistyczną agresję na światopoglądy o różnych odcieniach (religia, sympatie polityczne etc.)
|
|
 | Wilhelm Wokulski (215 punktów) (zablokowany) | >Wydaje się nadto, że brak fizycznej wojny, która była przecież nieodłącznym elementem przeszłości, skutkuje prowadzeniem nowych form wojny, w których nie giną ludzie? Dobre pytanie. Myślę, że Umberto Eco w książce "Rakiem. Gorąca wojna i populizm mediów" wyraził kilka celnych uwag na ten temat. >Jak napisałaś lęk przed obcym, jest naturalną częścią psychiki człowieka - pomijam jego genezę - ale jest prawdziwy i sprawdzony doświadczalnie przez psychologię społeczną. Boimy się "obcego" i tyle. To nawet proste do zrozumienia nie boimy się tego co znamy, a boimy tego czego nie znamy. Taka obawa przed tym co nieznane i nieprzewidywalne jest naturalna/normalna. Problem pojawia się wtedy, gdy ta obawa przeradza się w paranoiczny lęk. Czy nie wydaje ci się dziwne, że wielu ludzi w Polsce bardziej obawia się ataku terrorystycznego niż żywności serwowanej w restauracji McDonald's?
|
|
|  | 2 na 2 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >Taka obawa przed tym co nieznane i nieprzewidywalne jest naturalna/normalna. Problem pojawia się wtedy, gdy ta obawa przeradza się w paranoiczny lęk. Czy nie wydaje ci się dziwne, że wielu ludzi w Polsce bardziej obawia się ataku terrorystycznego niż żywności serwowanej w restauracji McDonald's?
Bo współczesne społeczeństwo, nie tylko polskie, jest społeczeństwem informacyjno-medialnym. Mechanizmy wpływu społecznego nie działają tylko w fizycznych interakcjach lecz również poprzez medialną wymianę informacji. Boimy się ... bo każą się nam bać. Modlimy się ... bo każą się nam modlić. Wierzymy w zdrową żywność ... bo każą nam w zdrową żywność wierzyć. I nie chodzi mi o jakiś międzynarodowy spisek. Jesteśmy manipulowani w różnych celach, głównie błahych, aby sprzedać jakiś produkt. Choć manipulacja w skali globalnej także występuje: choćby napaść na Afganistan i Irak. To dopiero paranoja, na lęku oczywiście oparta. Najprostsza, wręcz atawistyczna, zasada wpływu społecznego - mocno przestraszyć i... wskazać "właściwą" drogę postępowania.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|