 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-09-2013 23:41 | Selanos (12869 punktów) | Dziwne powody do dumy
15 na 15 | Kiedy kilka lat temu, usłyszałem od pewnej osoby której zbyt długo nie znałem dumnie wypowiedziane zdanie "ja nie przeczytałem żadnej książki", byłem lekko zdziwiony, ale nie zainteresowałem się tematem, ot ludzie mają różne pomysły. Nieco później, usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant". Krótszej lektury chyba nie ma. Na to też nie zwróciłem uwagi, nie wszyscy muszą lubić szkolne lektury, chociaż fakt, że pi razy drzwi 90% uczniów czyta streszczenia albo ogląda ekranizacje, jest nieco niepokojący.
Jednak nie mogłem nie zwrócić uwagi na to, że coraz częściej słyszę jak ktoś się chwali tym, że nie czyta. Z faktem, że 60% Polaków nie czyta książek, można się pogodzić, ale bycie dumnym z tego, że się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi?
Długo byłem święcie przekonany, że jeśli chodzi o książki, to każdy znajdzie coś dla siebie, nawet jeśli nie miałoby to być zbyt ambitne, a najlepszym przykładem zdają się być serie książek skierowanych dla młodzieży "Harry Potter" i "Zmierzch". Przecież o jednym i drugim mówiło się, że to fenomen, a sprzedano pewnie kilkaset milionów (jeśli nie więcej) egzemplarzy. No i autorki mają po sześć, jeśli nie siedem zer na koncie. Skąd więc takie nastawienie do czytania? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
12 na 16 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Niewiem z kont sie bieże dóma z nie czytania ksionrzek. Morze jest to jakiś fejsbuczkowy trent? Wogule ,uwarzam ,rze ,gdy ktoś nie czyta ksionrzek to nie umie pisać po prawnie popolsku rze brak mu wiedzy kturą daje wyłoncznie czytanie ksionrzek.
PS Internet pozwala idiotom wszelakiej maści na podbijanie swojego ego. Jedni uważają się za mądrych, bo stali się wyznawcami teorii spiskowej/spiskowych, inni chwalą się, że są "ponad" czytanie książek, jeszcze inni zaliczają sami siebie do elity, bo pochwalają durne postulaty Korwina-Mikke ewentualnie są wyznawcami ideologii neoliberalizmu
|
|
 | 11 na 11 | Selanos (12869 punktów) | > ewentualnie są wyznawcami ideologii neoliberalizmuKulka_na_mole... czasem mam ochotę do Ciebie przyjechać i w miłej atmosferze podyskutować, naprawdę. Mam już nawet pomysł co do tego czym przyjechać...
|
|
|  | 4 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Biedny Selanos, nie ma silnych argumentów, więc ucieka się do argumentu siły.
|
|
| |  | 9 na 9 | Selanos (12869 punktów) | > Biedny Selanos, nie ma silnych argumentów, więc ucieka się do argumentu siły.Moje argumenty przedstawiłem dawno temu, po co mam się powtarzać? Jeśli chodzi o argument siły, to cóż, to jest dobry argument. Jak napadło mnie dwóch dresów, to ich argument siły wystarczył, żebym leżał zwinięty na ziemi bez komórki i portfela. Policjanci musieli mieć jeszcze lepszy argument siły, bo dwa dni później zobaczyłem tych delikwentów za lustrem fenickim na komisariacie  Widzę poprawę, żadnych komentarzy na temat tego, jak to zły neoliberał może chcieć jeździć sowieckim czołgiem.
|
|
| | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Moje argumenty przedstawiłem dawno temu, po co mam się powtarzać?Jakoś nie zauważyłem tych argumentów, wszystko co widziałem, to było wyznanie wiary.> Jeśli chodzi o argument siły, to cóż, to jest dobry argument. Jak napadło mnie dwóch dresów, to ich argument siły wystarczył, żebym leżał zwinięty na ziemi bez komórki i portfela.No cóż, oni po prostu działają zgodnie z wyznawaną przez ciebie wiarą, żeby brać swój los we własne ręce i nie oglądać się na państwo.> Policjanci musieli mieć jeszcze lepszy argument siły, bo dwa dni później zobaczyłem tych delikwentów za lustrem fenickim na komisariacie "Za moich czasów" takich luster nie było na komisariatach, cóż za postęp.> Widzę poprawę, żadnych komentarzy na temat tego, jak to zły neoliberał może chcieć jeździć sowieckim czołgiem. Nie ma czego komentować, wszak wiadomo, że neoliberał dla własnej korzyści nawet matkę sprzeda.
|
|
| | | |  | 2 na 4 | Borys Swoboda (1408 punktów) | Cóż za gorliwe wyznanie wiary!1 Wierzysz, żeby nie brać losu we własne ręce i zdać się na państwo! Jakby tego było mało, wierzysz, że Selanos wierzy, podczas gdy on nie wierzy! Dasz wiarę?! www.youtube.com/watch?v=9KvqWM9VhpA
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
| | | | |  | -1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Sofistyka, na dodatek marnej jakości. No ale jak się nie ma argumentów, za to silną wiarę, to tonąc i brzytwy się chwyta.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | > >Moje argumenty przedstawiłem dawno temu, po co mam się powtarzać?> Jakoś nie zauważyłem tych argumentów, wszystko co widziałem, to było wyznanie wiary.Wiesz jaki jest Twój problem? Jak Ci coś nie odpowiada, to nazywasz to wiarą. Ja staram się dyskutować, ale z czymś takim dyskutować się nie da, bo z tonem wyrozumiałej pobłażliwości, uznajesz moje poglądy za wiarę. Równie dobrze ja mógłbym nazywać Twoje wiarą, ta nasza "dyskusja" była by jeszcze bardziej idiotyczna niż dotychczas. Chociaż to pewnie Adam Smith, John Locke, Jean-Baptiste Say, Friedrich Hayek, Milton Friedman i cała reszta to idioci którzy wyznają wiarę w niewidzialną rękę wolnego rynku, a tylko Kulka_na_mole ma rację i niesie oświecenie zbłąkanym owieczkom. > No cóż, oni po prostu działają zgodnie z wyznawaną przez ciebie wiarą, żeby brać swój los we własne ręce i nie oglądać się na państwo.No popatrz, tyle razy dyskutowaliśmy, tyle razy pisałem, że jestem zwolennikiem silnego państwa minimum które zajmowałoby się wojskiem, policją, wymiarem sprawiedliwości etc. a Ty oskarżasz mnie o to, że jestem zwolennikiem bezprawia i za przeproszeniem burdelu. Czy mam rozumieć, że nie czytasz moich postów, a Twoje odpowiedzi na nie w których jest coś o mojej "wierze" to tylko takie hobby, coś co robisz z automatu? > >Policjanci musieli mieć jeszcze lepszy argument siły, bo dwa dni później zobaczyłem tych delikwentów za lustrem fenickim na komisariacie  > "Za moich czasów" takich luster nie było na komisariatach, cóż za postęp.Nie wiem co to ma do rzeczy. Dodam tylko, że państwo powinno mieć taki argument siły. Policja powinna działać szybko, sprawnie, a policjanci powinni być świetnie przeszkoleni. > >Widzę poprawę, żadnych komentarzy na temat tego, jak to zły neoliberał może chcieć jeździć sowieckim czołgiem.  > Nie ma czego komentować, wszak wiadomo, że neoliberał dla własnej korzyści nawet matkę sprzeda.Mam dość. Jedną osobę, która nie miała pojęcia o tym co to jest liberalizm gospodarczy i oskarżała mnie o "wiarę", już dodałem do listy ignorowanych. Jesteś drugą osobą na tej liście. To co piszesz, jest totalnie bez sensu, Ty nawet nie bronisz swoich racji, Ty tylko atakujesz moje poglądy. Właściwie to nie, z reguły atakujesz mnie, nie moje poglądy. Neoliberalizm to nie wiara, to myśl ekonomiczna odnosząca się do czegoś co ma znacznie dłuższą historię, niż socjaldemokracja/interwencjonizm. To, że Tobie się nie podoba, nie oznacza od razu, że to jest wiara. Jeszcze jedno, nie każdy liberał, jest zwolennikiem JK-M. Korwin-Mikke jest konserwatywnym liberałem, to nie jest zbyt bliska mi ideologia, o czym również pisałem w postach, które były częścią naszej forumowej dyskusji, ale tego szanowny Pan Kulka_na_mole też widać nie doczytał. Ostatnia rzecz: jak to jest, że zawsze kiedy zakładam temat niezwiązany z neoliberalizmem, gospodarką ani z niczym podobnym, Ty złośliwie poruszasz ten temat? Następnym razem skasuję posta, naprawdę mam dość.
|
|
| | | | |  | -1 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Następnym razem skasuję posta, naprawdę mam dość. A kasuj sobie, takie tu obowiązuje zbójeckie prawo. Możesz też ustawić sobie, że moje posty będą dla ciebie niewidoczne.
Mod: Proszę zaprzestać dyskusji i przytyków pozbawionych związku z tematem wątku.
|
|
 | 1 na 1 | Jerzy Piskorczyk (291 punktów) | Czasami wypowiadam się w internecie, nie wyznaje żadnych teorii spiskowych (żadnych), czytam od dwudziestu to trzydziestu książek rocznie i ubolewam, że nie mogę więcej. Jestem liberałem ekonomicznym, światopoglądowym i społecznym oraz ateistą. Moje ego jest chyba na zrównoważonym poziomie ale to już ocenić powinni inni. W 100% zgadzam się z 90% tez głoszonych przez pana Janusza Korwina Mikke w zakresie stosunków gospodarczych i społecznych powiązanych z gospodarką. Czy to znaczy, że też jestem idiotą?
|
|
|  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > W 100% zgadzam się z 90% tez głoszonych przez pana Janusza Korwina Mikke w zakresie stosunków gospodarczych i społecznych powiązanych z gospodarką. Czy to znaczy, że też jestem idiotą? Wyznania poprzedzające to wyżej cytowane pozwalają uważać, że idiotą nie jesteś.
|
|
| |  | 2 na 2 | Jerzy Piskorczyk (291 punktów) | Kurde, dzięki. Ulżyło mi.
|
|
5 na 5 | Borgïr (736 punktów) | >Skąd więc takie nastawienie do czytania?
Ze szkoły. Jakbym ja był ograniczony w swojej znajomości literatury do kanonu lektur, to też bym uważał czytających za dziwnych. Jak się zmusza gimnazjalistów do trawienia takich cegieł jak Lalka to nie ma się co dziwić że nie sięgają po więcej.
|
|
 | 16 na 16 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
> Jak się zmusza gimnazjalistów do trawienia takich cegieł jak Lalka to nie ma się co dziwić że nie sięgają po więcej.
No patrzaj, a Lalka była jedną z moich ulubionych książek. Jej przewagą było, że nadawała się do przemyśleń nad stosunkami międzyludzkimi (i damsko-męskimi) na tle historii Polski i świata (poza tym była po prostu wciągająca i ciekawa).
A w szkole ma się odbywać proces formowania umysłów, przekazywania uczniom doświadczenia cywilizacji. Oczywiście, wielu uczniów nigdy nie pojmie, o co naprawdę chodzi - tym szkoła zawodowa da więcej szczęścia w życiu niż nauka abstrakcyjnych umiejętności umysłowych. Dalsze kształcenie jest dla tych, którzy jednak rozumieją, po co są te wszystkie "nieprzydatne przedmioty".
Może smutne, lecz prawdziwe.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 8 na 8 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Lalka była jedną z moich ulubionych książek. Jej przewagą było, że nadawała się do przemyśleń nad stosunkami międzyludzkimi (i damsko-męskimi) na tle historii Polski i świata (poza tym była po prostu wciągająca i ciekawa). Fakt - Prus jako dziennikarz nie tylko był świetnym obserwatorem życia, ale używał prostego, zwięzłego, a przez to pięknego języka. Jego powieści to w pewnym sensie kroniki tamtych czasów. Przy tym - ateista, czyli trzeźwy umysł. >Oczywiście, wielu uczniów nigdy nie pojmie, o co naprawdę chodzi - tym szkoła zawodowa da więcej szczęścia w życiu niż nauka abstrakcyjnych umiejętności umysłowych. Tu się nie zgodzę, żeby w tak młodym wieku wybrać zawód, trzeba mieć zainteresowania. Miałam kiedyś koleżanki i kolegów, wybierających szkoły gastronomiczne, fryzjerskie, czy mechaniczne naprawdę z upodobania do zawodów. I byli w nich dobrzy. Teraz chyba większość liczy na szybki zysk bez wysiłku.
|
|
|  | 8 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >> Jak się zmusza gimnazjalistów do trawienia takich cegieł jak Lalka to nie ma się co dziwić że nie sięgają po więcej. >No patrzaj, a Lalka była jedną z moich ulubionych książek. Jej przewagą było, że nadawała się do przemyśleń nad stosunkami międzyludzkimi (i damsko-męskimi) na tle historii Polski i świata (poza tym była po prostu wciągająca i ciekawa).
Lalki nie przeczytałam w szkole, kiedy kazali. Tzn. zaczęłam i umarłam z nudów. Jakoś mi się upiekło. Za to przypadkiem wpadła mi w ręce kiedy byłam koło 30-tki. I zaczytałam się po uszy.
Polska szkoła doborem lektur zniechęca młodzież. Jak się da nastolatkowi Lalkę albo Chłopów, to się do tzw. klasyki i w ogóle trochę bardziej wymagającej literatury zniechęci na całe życie.
Nota bene poczytuje sobie ostatnio baśnie Andersena (wydanie z lat 70., bez wygładzania). Jako dziecko większości nie rozumiałam, duża cześć powodowała u mnie koszmary senne (te nóżki tańczące w czerwonych trzewiczkach, ta głowa w donicy). A dziś odnajduję w tych opowieściach nowe znaczenia, drugie dna - tylko dlatego że czytam z perspektywy ponad 40 lat życiowego doświadczenia. Większość zresztą to nie baśnie, a raczej opowiadania fantastyczne. I wielu mama nie powinna mi była w dzieciństwie czytać...
Do pewnych lektur trzeba dorosnąć. Polska szkoła jakoś o tym nie pamięta. Mały Książę w podstawówce (teraz to chyba gimnazjum?) - koszmarny pomysł.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | > Polska szkoła doborem lektur zniechęca młodzież.To prawda. Nie tylko polska. Zwłaszcza czytanie dramatów jest bez sensu, Pisano je po to, aby je wystawiać. Jan Drda napisał kiedyś "Hrátky s čertem", musiałem to czytać i było żałosne, kiedy zobaczyłem w tej sztuce w polskim tłumaczeniu Kocianiaków, Kowalewskiego, Zawadzką... www.youtube.com/watch?v=38IRbv30z2cA zapewniam że oryginał jest jeszcze smakowitszy! > Jak się da nastolatkowi Lalkę albo Chłopów, to się do tzw. klasyki i w ogóle trochę bardziej wymagającej literatury zniechęci na całe życie."Chłopów" uwielbiam (pewnie skuli tego, iżem sam z chłopów  ) (Przy okazji zrobiono świetny serial) > Nota bene poczytuje sobie ostatnio baśnie Andersena (wydanie z lat 70., bez wygładzania). Jako dziecko większości nie rozumiałam, duża cześć powodowała u mnie koszmary senne (te nóżki tańczące w czerwonych trzewiczkach, ta głowa w donicy).> A dziś odnajduję w tych opowieściach nowe znaczenia, drugie dna - tylko dlatego że czytam z perspektywy ponad 40 lat życiowego doświadczenia.> Do pewnych lektur trzeba dorosnąć. Polska szkoła jakoś o tym nie pamięta.> Mały Książę w podstawówce (teraz to chyba gimnazjum?) - koszmarny pomysł.... bo do bajek najtrudniej dorosnąć. Ja znów nie rozumiem Małego Księcia
|
|
| |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Polska szkoła doborem lektur zniechęca młodzież. Jak się da nastolatkowi Lalkę albo Chłopów, to się do tzw. klasyki i w ogóle trochę bardziej wymagającej literatury zniechęci na całe życie.W pełni się zgadzam. Mam jednak wrażenie, że dużą w tym rolę odgrywa sam fakt przymusu. Czytanie czegoś z konieczności to jednak żadna radość, niezależnie od autora. > Do pewnych lektur trzeba dorosnąć. Polska szkoła jakoś o tym nie pamięta.W tym rzecz. Choć do takich "Cierpień młodego Wertera" to chyba dorosnąć nie sposób  . > Mały Książę w podstawówce (teraz to chyba gimnazjum?) - koszmarny pomysł.Za moich lat gimnazjum. Również uważam to za chybiony pomysł, choć być może z innego powodu. Nie znalazłem w tej książce niczego co by mnie zaciekawiło a zrażony nie zamierzam do niej wracać.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Czytanie czegoś z konieczności to jednak żadna radość, niezależnie od autora.
Wszystko w szkole jest w zasadzie przymusem, zmuszaniem do wysiłku intelektualnego - którego cel część uczniów zrozumie gdy osiągnie pewien poziom wykształcenia. Pozostała część być może nie zrozumie nigdy.
Bez tego "przymusu" chłopcy pewnie graliby cały czas w piłkę, a dziewczynki robiły makijaż i przymierzały ciuchy...
Opieranie się takiemu "przymusowi" uważam za wyjątkowo prostackie, ale znam sporo ludzi, którym to pozostało do dojrzałego wieku. Trudno z nimi rozmawiać o czymkolwiek poza aktualną pogodą, bo nie lubią zmuszania do myślenia.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Wszystko w szkole jest w zasadzie przymusem, zmuszaniem do wysiłku intelektualnego - którego cel część uczniów zrozumie gdy osiągnie pewien poziom wykształcenia. Pozostała część być może nie zrozumie nigdy. Tylko, że od przymusu czytania książek można uciec po szkole, zaś od powiedzmy tabliczki mnożenia czy procentów ciężej. Niechęć do czytania może jednak w ludziach pozostać. >Bez tego "przymusu" chłopcy pewnie graliby cały czas w piłkę, a dziewczynki robiły makijaż i przymierzały ciuchy... Możliwe, ale nie odnosiłem się do całej edukacji tylko przymusu czytania lektur, które ponadto treścią raczej nie zachwycają.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Niechęć do czytania może jednak w ludziach pozostać.
W jednych niechęć do czytania, w innych do matematyki, w jeszcze innych do myślenia w ogóle lub do WFu. Znam też osoby nienawidzące logicznej argumentacji.
>Możliwe, ale nie odnosiłem się do całej edukacji tylko przymusu czytania lektur, które ponadto treścią raczej nie zachwycają.
Ciebie nie zachwycają, rozumiem. Może masz taką konstrukcję, że zachwyca Cię co innego. Jeśli miałeś jakiś szczególny talent, to może powinieneś być objęty trybem indywidualnym. Jeśli szczególnych talentów nie masz, to może po prostu jesteś przeciętny i zwyczajnie nie potrafisz pewnych rzeczy dostrzec?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >W jednych niechęć do czytania, w innych do matematyki, w jeszcze innych do myślenia w ogóle lub do WFu. Znam też osoby nienawidzące logicznej argumentacji. Zwróć jednak uwagę na to, że niechęć do czytania zapewne poskutkuje nieczytaniem książek. Od matematyki uciec jednak ciężej, choćby podczas zakupów w przydomowym sklepie. Warto by więc może coś zrobić aby czytanie z przymusem się nie kojarzyło? >Ciebie nie zachwycają, rozumiem. Może masz taką konstrukcję, że zachwyca Cię co innego. Jeśli miałeś jakiś szczególny talent, to może powinieneś być objęty trybem indywidualnym. >Jeśli szczególnych talentów nie masz, to może po prostu jesteś przeciętny i zwyczajnie nie potrafisz pewnych rzeczy dostrzec? Czyżbym krytykując lektury utrafił w jakiś czuły punkt? Bo Ty jak rozumiem dostrzegłeś wiele w owych Wielkich Dziełach Wielkich Wieszczów? I szczególny talent rzecz jasna miałeś? Przekonanie o własnej wyjątkowości to jednak rzecz dosyć powszechna.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Od matematyki uciec jednak ciężej, choćby podczas zakupów w przydomowym sklepie.
Coraz łatwiej - płacąc kartą nie trzeba nic liczyć.
> Warto by więc może coś zrobić aby czytanie z przymusem się nie kojarzyło?
Proponuję zrobić tak jak my zrobiliśmy z trojgiem własnymi dziećmi: nauczyliśmy je płynnie samodzielnie czytać w wieku 4-5 lat. Obecnie są bardzo oczytane i wynikami szkolnymi oraz samodzielnością życiową bardzo wyraźnie przewyższają rówieśników.
Niestety sposób nie jest prosty, chociaż dość prosta jest zależność między wychowaniem a efektami. Szkoła nie zastąpi całkowicie wychowania w domu.
>Czyżbym krytykując lektury utrafił w jakiś czuły punkt? Bo Ty jak rozumiem dostrzegłeś wiele w owych Wielkich Dziełach Wielkich Wieszczów? I szczególny talent rzecz jasna miałeś? Przekonanie o własnej wyjątkowości to jednak rzecz dosyć powszechna.
Oczywiście, że dostrzegłem bardzo wiele. Talentów również sporo miałem i mam (dzięki temu edukacja była dla mnie przyjemnością), i bardzo dobrze zarabiam obecnie na ich wykorzystaniu.
Nie rozumiem, dlaczego miałbym się wstydzić własnej wyjątkowości, skoro nie jest jedynie urojeniem?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Coraz łatwiej - płacąc kartą nie trzeba nic liczyć.Potem tylko zdziwienie, skąd ten debet na koncie  . > Proponuję zrobić tak jak my zrobiliśmy z trojgiem własnymi dziećmi: nauczyliśmy je płynnie samodzielnie czytać w wieku 4-5 lat. Obecnie są bardzo oczytane i wynikami szkolnymi oraz samodzielnością życiową bardzo wyraźnie przewyższają rówieśników.Sam dzieci nie mam a czytać lubię. Przyznam jednak, iż sposób dobry. > Niestety sposób nie jest prosty, chociaż dość prosta jest zależność między wychowaniem a efektami.W rodzinie, która nie czyta w praktyce nie do zrealizowania. Bo skoro rodzice nie czytają, to i na pomysł aby dziecko lekturą zainteresować nie wpadną. > Szkoła nie zastąpi całkowicie wychowania w domu.Nie zastąpi, ale uważam, że uwspółcześnienie kanonu lektur i mniej sztampowe ich omawianie czytelnictwu by nie zaszkodziły. > Oczywiście, że dostrzegłem bardzo wiele.Czy rzesze rówieśników i następne roczniki również coś dostrzegają, czy może przyszedł czas na zmiany? > Talentów również sporo miałem i mam (dzięki temu edukacja była dla mnie przyjemnością), i bardzo dobrze zarabiam obecnie na ich wykorzystaniu.Nic tylko pogratulować.
|
|
 | 12 na 12 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Ze szkoły. Jakbym ja był ograniczony w swojej znajomości literatury do kanonu lektur, to też bym uważał
Lektury zniechęcają do czytania. Do dziś pomimo kilku prób nie przeczytałem całego Pana Tadeusza, jeśli nie liczyć ostatniej księgi. Nie uważam tego za powód do dumy, ale po prostu pewne książki do pewnych ludzi nie trafiają. Zamiast lektur wolałem przesiadywać w bibliotece i przeczytać coś, co mnie ciekawiło. Dziś lektury szkolne oceniam jeszcze gorzej, niż kiedyś, bo zauważyłem, że indoktrynują poglądami szkodliwymi dla jednostki.
Obecnie sytuacja jest inna, niż w erze przed internetowej. Komputer i tekst na ekranie wypiera książkę. Kiedyś książki nie miały takiej silnej konkurencji. Sam czytam mniej, chociaż dostęp do książek nigdy nie był tak łatwy i tani. Klasyka literatury polskiej jest dostępna za darmo w Projekcie Gutenberg.
Chwalenie się nieczytaniem może być w pewnych środowiskach bardziej nobilitujące, niż "obalenie litra" we dwóch. Ta sama mentalność żuli.
|
|
|  | 9 na 9 | astrotaurus (12445 punktów) |
>Lektury zniechęcają do czytania. No patrzaj, a mnie pobudzały! Podpowiadały różnorodność...
>Do dziś pomimo kilku prób nie przeczytałem całego Pana Tadeusza, No patrzaj, a ja kilkakroć (jak i wspominaną wcześniej "Lalkę")
>Chwalenie się nieczytaniem może być w pewnych środowiskach bardziej nobilitujące, niż "obalenie litra" we dwóch. Ta sama mentalność żuli. Ot, wracająca często w chwale dyktatura ciemniaków.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | 5 na 5 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Lektury zniechęcają do czytania. >No patrzaj, a mnie pobudzały! Podpowiadały różnorodność...
O różnorodności nie trzeba było mi podpowiadać, ponieważ przesiadywałem godzinami w bibliotece...
>>Do dziś pomimo kilku prób nie przeczytałem całego Pana Tadeusza, >No patrzaj, a ja kilkakroć (jak i wspominaną wcześniej "Lalkę")
Jedni wolą chodzić w kółko, a inni do przodu.
|
|
|  | 4 na 4 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Lektury zniechęcają do czytania. Do dziś pomimo kilku prób nie przeczytałem całego Pana Tadeusza, jeśli nie liczyć ostatniej księgi. Nie uważam tego za powód do dumy, ale po prostu pewne książki do pewnych ludzi nie trafiają. Zamiast lektur wolałem przesiadywać w bibliotece i przeczytać coś, co mnie ciekawiło. Dziś lektury szkolne oceniam jeszcze gorzej, niż kiedyś, bo zauważyłem, że indoktrynują poglądami szkodliwymi dla jednostki.Ja czytałem na tony i trochę już tak nie mam, czego żałuję. Komputer wypiera szlachetną książkę. Ja miałem to szczęście, że moje polonistki (polonistów czasami mieli moi znajomi), były tolerancyjne i nie tłukły mi w głowę jedynej możliwej interpretacji, pozwalając na odmienny odbiór "dzieł". Jednak one widziały, że ja kocham książki i je czytam w dużych ilościach. Jednak muszę przyznać, że ilość książek do przeczytania w programie to był debilizm. Szczególnie dla mnie czytającego dużo więcej  . Lektury zajmowały mi czas jaki mogłem spożytkować na książki, bo ja odróżniam lektury i książki. Lektury to większości są drewniane ramoty nie dobrane do wieku i wrażliwości czytelnika. Dzisiejsze pokolenie ma nawet problem z czytaniem bryków. Ja je poznałem, jak mój młodszy 6 lat brat nienawidzący czytać z nich korzystał. Chyba nawet już etap streszczeń/bryków już jest za nami. > Obecnie sytuacja jest inna, niż w erze przed internetowej. Komputer i tekst na ekranie wypiera książkę. Kiedyś książki nie miały takiej silnej konkurencji. Sam czytam mniej, chociaż dostęp do książek nigdy nie był tak łatwy i tani. Klasyka literatury polskiej jest dostępna za darmo w Projekcie Gutenberg.Ja ostatnio jak popatrzyłem przy malowaniu na 80% swoich książek w jednym miejscu i przeliczyłem to na tysiące PLN to też dotarło do mnie, jakie cudowne jest uzyskanie za darmo dostępu do wiedzy. Dla ludzi nie chcących okradać twórców i jednak mających problem z czytaniem jest audiobookowy Eden. librivox.org/ Oczywiście są tam głównie starocie, głównie po angielsku i nie wszystko.> Chwalenie się nieczytaniem może być w pewnych środowiskach bardziej nobilitujące, niż "obalenie litra" we dwóch. Ta sama mentalność żuli.Nie żeby było co pochwalać, ale do "obalenia litra" nie trzeba dwóch  Ja już nie dałbym rady, ale dalej mam znajomych z pustynią w ustach.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Skąd więc takie nastawienie do czytania?<< Pewnie ze szkoły? Dobór lektur obowiązkowych był i jest beznadziejny. A dlaczego nie pozwolić uczniom czytać to, co im się podoba? Zasugerować coś? Taką np. Trylogię uważałem za nudną i nie byłem w stanie doczytać, a już kończyliśmy przerabiać. Za to podobała mi się literatura ibero-amerykańska. A teraz w zasadzie ograniczam sie do literatury faktu, bo co będę miał z przeczytania 500 stron na temat wydumany? A wogóle, to można skończyć nawet studia i ciągle niewiele wiedzieć, więc najwyraźniej czytanie książek na niewiele się przydaje.
|
|
 | 8 na 8 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >A dlaczego nie pozwolić uczniom czytać to, co im się podoba? Zasugerować coś?
Wbrew dość powszechnym opiniom, dzieci nie rodzą się z intuicyjną zdolnością rozpoznawania co jest dla nich najlepsze w przyszłym życiu. Gdyby zdać się na na to, co dzieci chcą czytać i czego się uczyć, to byłyby to głównie intelektualne odpowiedniki żywienia się słodyczami i czipsami popijanymi napojami gazowanymi.
> A teraz w zasadzie ograniczam sie do literatury faktu, bo co będę miał z przeczytania 500 stron na temat wydumany?
Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz. Jeśli spróbujesz, to też możesz się nie dowiedzieć, jeśli nie masz nawyku myślenia nawet (!) bez przymusu.
Rosną nam kolejne pokolenia ludzi używających mózgu podobnie jak mięśni: tylko jak muszę, to nim ruszę.
Książki "o fikcji" to trening dla mózgu rozleniwionego wygodnym życiem. Jak wytłumaczysz przyjemność z uprawiania sportu człowiekowi, który nigdy tego nie robił i nie lubi się przemęczać?
>A wogóle, to można skończyć nawet studia i ciągle niewiele wiedzieć, więc najwyraźniej czytanie książek na niewiele się przydaje.
Można też rano wstać z łóżka i być niewyspanym, więc najwyraźniej spanie jest niepotrzebne...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz. Jeśli spróbujesz, to też możesz się nie dowiedzieć, jeśli nie masz nawyku myślenia nawet (!) bez przymusu.<< A szkolne lektury to przymus w czystej postaci. >>Książki "o fikcji" to trening dla mózgu rozleniwionego wygodnym życiem. Jak wytłumaczysz przyjemność z uprawiania sportu człowiekowi, który nigdy tego nie robił i nie lubi się przemęczać?<< "Jezus, Maria! Krzyknęła hrabina. Jestem w ciąży. I nawet nie wiem z kim." I tak dalej piękną polszczyzną przez 576 stron. Toż to niezły trening. A tak przy okazji, co pan sądzi o książkach w wersji audio? Tutaj ktoś za mnie czyta. Ktoś porównywał to do oglądania jedzenia przez szybkę, ale dzięki tej formie konsumowania literatury poznałem "Zbrodnię i karę" w rosyjskiej wersji, całą Biblię, "Mistrza i Małgorzatę"(też w oryginalnym jezyku), teraz pochłaniam "Archipelag GULAG". Było jeszcze "Sto lat samotności" i liczna literatura faktu. >>W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.<< W imię Matki i Córki i Duszy Świętej. Amen-szczyzni idą na piwo.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >A tak przy okazji, co pan sądzi o książkach w wersji audio? (...) dzięki tej formie konsumowania literatury poznałem "Zbrodnię i karę" w rosyjskiej wersji, całą Biblię, "Mistrza i Małgorzatę"(też w oryginalnym jezyku), teraz pochłaniam "Archipelag GULAG". >Było jeszcze "Sto lat samotności" i liczna literatura faktu.
Kiedyś zamiast audiobooków były książki czytane w radio - całkiem niezła forma, uwielbiałem to np. pracując latem na budowie (ręce zajęte, ale umysł żąda rozrywki...).
Wymienione tytuły to czysta fikcja, niepotrzebna więc była dyskusja o tym, że nie interesuje Cię literatura "wydumana" poza książkami opartymi na faktach.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > A tak przy okazji, co pan sądzi o książkach w wersji audio? Tutaj ktoś za mnie czyta. Ktoś porównywał to do oglądania jedzenia przez szybkę, ale dzięki tej formie konsumowania literatury poznałem "Zbrodnię i karę" wAudiobooki się świetnie czyta podczas przejażdżek rowerem, czy biegania. Podczas długiej trasy samochodem są lepsze od muzyki i sprawiają że czas płynie szybciej. Samolubny Gen Dawkinsa słuchałem podczas kilkugodzinnego lotu szybowcem i ciągle mi się kojarzy z pięknymi widokami.
|
|
 | 5 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >> A teraz w zasadzie ograniczam sie do literatury faktu, bo co będę miał z przeczytania 500 stron na temat wydumany?
Po zastanowieniu, jednak spróbuję Ci to wytłumaczyć.
Lubisz muzykę? Pewnie tak; ale czy ograniczasz się do "muzyki faktu", mówiącej o prawdziwych wydarzeniach, lub muzyki użytkowej (bo ja wiem... marsze wojskowe? Spotkałem kiedyś faceta, który lubił tylko marsze wojskowe, był kościelnym w parafii). Bo jeśli jest Ci wszystko jedno, czy piosenki są o prawdziwych wydarzeniach lub są użyteczne, byle były dobre - to podobnie jest z literaturą. Ma być dobra, a realność opisanych wydarzeń ma znaczenie drugorzędne.
PS. jeśli wpadnie się w kołowrót "zarabiania pieniędzy na życie", to czytanie czegokolwiek zaczyna się kojarzyć wyłącznie z marnowaniem czasu.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 3 na 3 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >A wogóle, to można skończyć nawet studia i ciągle niewiele wiedzieć, więc najwyraźniej czytanie książek na niewiele się przydaje. Czytanie książek daje m. in. możliwość poprawnego pisania "wogóle".
|
|
|  | 1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | > >A wogóle, to można skończyć nawet studia i ciągle niewiele wiedzieć, więc najwyraźniej czytanie książek na niewiele się przydaje.> Czytanie książek daje m. in. możliwość poprawnego pisania "wogóle".> Racja. Najwyraźniej za dużo czytam wypowiedzi internautów. www.youtube.com/watch?v=WuyFyaZtWsc
|
|
5 na 5 | H.Kruger (860 punktów) | Całkiem niedawno o tym rozmawialiśmy. Częściowo o tym, bo o przyczynach niskiego czytelnictwa. Do poruszanego tematu szkoły i kanonu lektru dorzucę rodziców. Żeby dziecko czytać chciało, trzeba jemu czytać. Niektórzy wolą włączyć kreskówki. Potem są efekty, których w globalnej skali nie naprawi nawet szkoła z ciekawymi lekturami, a przecież wiemy jak kanon wygląda. Na marginesie, felieton koleżanki redakcyjnej. Ciekawy, choć nie do końca się zgadzam z jej wnioskami. Kwestii dumy osobników nie czytających, nie rozumiem. To jest specyficzna duma z faktu bycia ignorantem. Chyba dość powszechna. Samozadowolenie z tego, że się nie czyta to też niezupełnie nowy objaw. Cóż... no, nie da się tego mądrze skomentować. Ja nie potrafię.
|
|
4 na 4 | Maldoror XXIII (2480 punktów) | > Kiedy kilka lat temu, usłyszałem od pewnej osoby której zbyt długo nie znałem dumnie wypowiedziane> zdanie "ja nie przeczytałem żadnej książki", byłem lekko zdziwiony, ale nie zainteresowałem się> tematem, ot ludzie mają różne pomysły. Nieco później, usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane> zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant". Krótszej lektury chyba nie ma.Widziałem taki demotywator, który jest odpowiedzią na akcję - nie czytasz, nie idę z tobą do łóżka. Widnieje na nim dziewczyna z krzyżem a pod nią tekst - czytasz? nie idę z tobą na mszę 
br
|
|
8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >Z faktem, że 60% Polaków nie czyta książek, można się pogodzić, ale bycie dumnym z tego, że się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi?
"Duma...stan zadowolenia z siebie samego z powodu podejmowanych wysiłków czy uzyskanych korzyści" (wiki)
Ponieważ nie podjęto wysiłku czytania, więc może chodzi o uzyskane korzyści w porównaniu do tych, co czytają, a korzyści (widocznej) nie mają z tego żadnej?
"duma neurotyczna - termin stworzony przez Karen Horney na określenie stanu nerwicowego, w którym poczucie dumy jest nieadekwatnie wysokie w stosunku do rzeczywistych osiągnięć"
Może to więc czubki, którym wystarczy lektura w formie porównywania cen w galeriach handlowych?
A może lektura to już przeżytek? Zacytuję notatki z 2000r, kiedy jeszcze czytałem...:
G. Sartori: społeczeństwo zorientowane na obraz, nie na abstrakcję. Homo videns versus homo sapiens. Komunikacja obrazowa wypiera komunikację symboliczną. Myślenie staje się konkretne (stół, kamień, drzewo), a nie abstrakcyjne (wolność, sprawiedliwość,...). Obraz niszczy idee. Oglądanie telewizji przed nauką pisania i czytania prowadzi do negatywnego nastawienia do uczenia się w szkole. Dzieci odrzucają logiczne myślenie, sekwencyjne rozumowanie, refleksję. Wykształca się społeczeństwo widzów, gapiów. Telewizja bardziej realna niż realność. Etyczna pustka.
A może jesteśmy świadkami nowej, obrazowej racjonalności? Goethe np. uważał, że czego nie potrafimy narysować, powinniśmy traktować jak nonsens."
Ty też odwołałeś się do foty czołgu jako argumentu wagi ciężkiej.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
11 na 11 | finerbijk (17282 punktów) | Szybkość życia powoduje, że czytanie książek stało się zajęciem zbyt wymagającym. Książka wymaga czasu, koncentracji i spokoju. Uczący się muszą ogarnąć coraz więcej materiału i po zaliczeniach na książkę patrzą z obrzydzeniem, a pracujący poświęcać coraz więcej energii na wyścig szczurów. W wolnym czasie pozostaje tylko chęć na łatwy i szybki relaks. To nie internet czy telewizja zabijają czytelnictwo, w czasach kiedy nie było mediów elektronicznych czytających było jeszcze mniej niż dzisiaj. Literaturą interesowały się tylko elity. Nigdy nie było "złotego wieku" książki. Dobrą stroną sieci jest to, że wielu zachęciła ona do pisania poprzez łatwość dostępu do potencjalnego czytelnika. Jakość tego pisania jest jaka jest, ale przecież wszyscy nie mogą być Ibsenami.
Nigdy w historii się tyle nie pisało i nie czytało, a te narzekania, że tak mało czyta książki są grubo przesadzone. Empiki są pełne, popularność Kindlów nie maleje. Wysoka literatura była zawsze tylko dla nielicznych.
|
|
 | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | >Uczący się muszą ogarnąć coraz więcej materiału i po zaliczeniach na książkę patrzą z obrzydzeniem, a pracujący poświęcać coraz więcej energii na wyścig szczurów.
Po zaliczeniach może i trzeba odpocząć od literek...przez kilka dni, ale po studiach nie czytać, to znaczy cofać się w rozwoju. Jeśli ktoś poświęca na wyścig szczurów 18 godzin na dobę i dlatego nie ma czasu czytać, to po prostu mu współczuję. 1. Jak szczur żyje, jak szczur zdechnie 2 Wyścig szczurów po prostu przegra. Po kilku latach bez książki jego słownictwo zacznie ubożeć, a świat idzie do przodu z wymaganiami. Spotkałem się z pracodawcą, który kazał kandydatom pisać życiorys w jego biurze i to odręcznie. Jeden błąd ortograficzny onaczał dyskwalifikację "Analfabetów nie potrzebuję"
>To nie internet czy telewizja zabijają czytelnictwo, w czasach kiedy nie było mediów elektronicznych czytających było jeszcze mniej niż dzisiaj
Jakieś wyniki badań?
>Nigdy w historii się tyle nie pisało i nie czytało, a te narzekania, że tak mało czyta książki są grubo przesadzone.
Jakieś wyniki badań?
>Empiki są pełne, ...a biblioteki? Osobiście kupuję 10% książek, które czytam
>Wysoka literatura była zawsze tylko dla nielicznych. Pracujmy nad powiększaniem marginesu nielicznych.
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > Spotkałem się z pracodawcą, który kazał kandydatom pisać życiorys w jego biurze i to odręcznie. Jeden błąd ortograficzny onaczał dyskwalifikację "Analfabetów nie potrzebuję"I jeszcze dodaj, że szukał kandydata na stanowisko operatora koparki ręcznej. Do określonych prac potrzebne są określone predyspozycje. Jeżeli błąd ortograficzny w jego oczach dyskwalifikował uzdolnionego nieprzeciętnie kodera, to ten pracodawca był idiotą. > Jakieś wyniki badań?Wystarczy spojrzeć na liczbę osób wykształconych. Chyba nie sądzisz, że budowlańcy pod PRL-owską budką z piwem stanowili grono zapalonych czytelników? A przed wojną spójrz sobie na liczbę analfabetów, ich również trudno podejrzewać o umiłowanie literatury. > >Empiki są pełne,> ...a biblioteki?Są zaniedbywane, społeczeństwo mimo wszystko zamożniejsze i nikt nie będzie szukał nowości w bibliotekach. > Pracujmy nad powiększaniem marginesu nielicznych.To już nie będą nieliczni
|
|
| |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Spotkałem się z pracodawcą, który kazał kandydatom pisać życiorys w jego biurze i to odręcznie. Jeden błąd ortograficzny onaczał dyskwalifikację "Analfabetów nie potrzebuję" >I jeszcze dodaj, że szukał kandydata na stanowisko operatora koparki ręcznej. Do określonych prac potrzebne są określone predyspozycje. Jeżeli błąd ortograficzny w jego oczach dyskwalifikował uzdolnionego nieprzeciętnie kodera, to ten pracodawca był idiotą.
Może poszukiwał osoby na stanowisko korektora... Zresztą, jest wiele stanowisk wymagających znajomości języka pisanego oraz staranności. Niepotrzebnie zwykle łączy się talent w jakiejkolwiek dziedzinie z brakiem podstawowych umiejętności w pozostałych - za dużo obejrzanych filmów o genialnych komputerowcach i ludowych mądrości?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Może poszukiwał osoby na stanowisko korektora... Zresztą, jest wiele stanowisk wymagających znajomości języka pisanego oraz staranności.To prawda, jak i dużo nie wymagających. Od striptizerki bym nie wymagał czy się pisze "ból", czy też "bul"  > Niepotrzebnie zwykle łączy się talent w jakiejkolwiek dziedzinie z brakiem podstawowych umiejętności w pozostałych - za dużo obejrzanych filmów o genialnych komputerowcach i ludowych mądrości?Ja takich filmów dużo nie znam. Ale funkcjonuje mit Gatesowy - rzuć studia, otwórz firmę w garażu i zarabiaj miliony. Niektórzy mogą się nabierać, to fakt.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | szarley (54906 punktów) | > To prawda, jak i dużo nie wymagających. Od striptizerki bym nie wymagał czy się pisze "ból", czy też "bul"  > >Niepotrzebnie zwykle łączy się talent w jakiejkolwiek dziedzinie z brakiem podstawowych umiejętności w pozostałych - za dużo obejrzanych filmów o genialnych komputerowcach i ludowych mądrości?> Ja takich filmów dużo nie znam. Ale funkcjonuje mit Gatesowy - rzuć studia, otwórz firmę w garażu i zarabiaj miliony. Niektórzy mogą się nabierać, to fakt.Rzuć studia, ale nie rzuć podstawówkę. Załóż firmę, a jak zrobisz błąd ortograficzny w przygotowując dok ómenty do p szetargu, to wylądują w koszu. Striptizerka, może i dobry przykład zawodu, który można wykonywać bez umiejętności czytania i pisania, ale przecież nawet ona musi się kiedyś nauczyć. Trudno zarabiać pokazywaniem ciała do 67 roku życia
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > Striptizerka, może i dobry przykład zawodu, który można wykonywać bez umiejętności czytania i pisania, ale przecież nawet ona musi się kiedyś nauczyć. Trudno zarabiać pokazywaniem ciała do 67 roku życia  I w ten sposób przeszliśmy od czytelnictwa poprzez ortografię do analfabetyzmu. Za chwilę będziemy dyskutować jak przydatna jest umiejętność zawiązywania sznurowadeł i czy warto rzucić przedszkole.
|
|
|  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>To nie internet czy telewizja zabijają czytelnictwo, w czasach kiedy nie było mediów elektronicznych czytających było jeszcze mniej niż dzisiaj >Jakieś wyniki badań? >>Nigdy w historii się tyle nie pisało i nie czytało, a te narzekania, że tak mało czyta książki są grubo przesadzone. >Jakieś wyniki badań?
Te pytania są lekko żenujące. Naprawdę nie znasz historii zmian społecznych w Polsce ostatnich powiedzmy 100 lat? Może czas na zmianę lektury?
>>Empiki są pełne, >...a biblioteki? >Osobiście kupuję 10% książek, które czytam
Ja kupuję 90% książek które czytam. Pozostałe 10% to książki które są w domu "od pokoleń" albo stanowią wkład męża, nie wszystkie przeczytałam do tej pory, np. ciągle zabieram się za "Cichy Don". A "Thinking in C++" raczej zostanie już dla mnie tajemnicą. Nie byłam w bibliotece od czasu skończenia studiów. Mój przypadek jest tak samo reprezentatywny jak Twój.
Mam koleżankę która pracuje w bibliotece miejskiej - jej "klienci" to głównie studenci i emeryci, a raczej emerytki. I trochę dzieciaków, większość pierwszy raz przyprowadzana przez babcie - czyli ludzie którzy raczej groszem nie śmierdzą a książki są a Polsce relatywnie drogie.
>>Wysoka literatura była zawsze tylko dla nielicznych. >Pracujmy nad powiększaniem marginesu nielicznych.
Zwykle nawyk czytania książek wyrabiają w dzieciach rodzice, dając przykład - czytając dla przyjemności. A dzisiejsi rodzice dzieci w wieku szkolnym to własnie ta grupa, która najmniej czyta. Jaki jest Twój pomysł na "pracę nad powiększeniem marginesu"?
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | 3 na 3 | szarley (54906 punktów) | >>>To nie internet czy telewizja zabijają czytelnictwo, w czasach kiedy nie było mediów elektronicznych czytających było jeszcze mniej niż dzisiaj >>Jakieś wyniki badań? >>>Nigdy w historii się tyle nie pisało i nie czytało, a te narzekania, że tak mało czyta książki są grubo przesadzone. >>Jakieś wyniki badań? >Te pytania są lekko żenujące. Naprawdę nie znasz historii zmian społecznych w Polsce ostatnich powiedzmy 100 lat? Może czas na zmianę lektury?
Pytania wynikają z wątpliwości. Wiele razy czytałem w prasie o upadku czytelnictwa w Polsce, wpis do którego się odnoszę im zaprzecza. Historię Polski znam chyba najsłabiej na tym forum, ponieważ w żadnej szkole mnie jej nie uczono, a samouk zawsze może popełniać błędy. Dostrzegam, że jest Polsce więcej niż kiedyś ludzi z wyższym wykształceniem, ale to właśnie w tej grupie pojawiają się opinie "nie czytam", więc ta zmiana społeczna nie ma znaczenia. Likwidacja analfabetyzmu to już historia, w Księstwie Cieszyńskim bardzo odległa, bo już moi dziadkowie o tym zjawisku tylko legendy opowiadali.
>Mój przypadek jest tak samo reprezentatywny jak Twój. Tak, dlatego właśnie pytam o wyniki badań
>>>Wysoka literatura była zawsze tylko dla nielicznych. >>Pracujmy nad powiększaniem marginesu nielicznych. >Zwykle nawyk czytania książek wyrabiają w dzieciach rodzice, dając przykład - czytając dla przyjemności. A dzisiejsi rodzice dzieci w wieku szkolnym to własnie ta grupa, która najmniej czyta. >Jaki jest Twój pomysł na "pracę nad powiększeniem marginesu"?
Skoro nie rodzice, to szkoła, państwo. Byłem nauczycielem i krew mnie zalewała kiedy kolejne pokolenia (podobnie jak ja) musiały czytać dramaty, zamiast je oglądać. Mądry dobór lektur, mądrze omawiany, (zamiast kontrolnego odpytywania, czy uczeń przeczytał), dobre zaopatrzenie bibliotek, zainteresowanie ucznia czytaniem zamiast zmuszania, reklama książek (a nie tylko środków na hemoroidy) w publicznej TV...
Dotyczy to zresztą nie tylko książek...
|
|
| | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Skoro nie rodzice, to szkoła, państwo. Byłem nauczycielem i krew mnie zalewała kiedy kolejne pokolenia (podobnie jak ja) musiały czytać dramaty, zamiast je oglądać. Mądry dobór lektur, mądrze omawiany, (zamiast kontrolnego odpytywania, czy uczeń przeczytał), dobre zaopatrzenie bibliotek, zainteresowanie ucznia czytaniem zamiast zmuszania, reklama książek (a nie tylko środków na hemoroidy) w publicznej TV...Nie wydaje mi się aby rząd zainteresował się tym tematem. Za dużo wysiłku: już ułożenie dobrej listy lektur to nie lada wyzwanie, musiałyby być odpowiednio bogoojczyźniane a zarazem europejskie  . Mądre omawianie to z kolei koszmar dla nauczycieli i ludzi od sprawdzania matur: nauczyciele zamiast pytać czy taki Wokulski był pozytywistą musieliby pomyśleć, a jeśli zmiany poszłyby wyżej to również przy sprawdzaniu matur nie wystarczyłaby zgodność z kluczem. Dobre zaopatrzenie bibliotek to kolejny problem finansowy, minister finansów apopleksji chyba by dostał na myśl o kolejnych wydatkach. Zachęcanie uczniów do czytania to znów problem nauczycieli, musieliby się postarać a nie tylko mówić, że trzeba. No i ostatnie: kto wie czy reklamowanie książek nie odebrałoby czasu antenowego reklamom leków, leki zaś są w Polsce kupowane częściej niż książki. Czyli nie dość, że mniejsze wpływy do budżetu to jeszcze poddenerwowani aptekarze  .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | szarley (54906 punktów) | > Nie wydaje mi się aby rząd zainteresował się tym tematem.Na tym właśnie polegałaby mądrość rządu. > Za dużo wysiłku: już ułożenie dobrej listy lektur to nie lada wyzwanie,Tym bardziej, że wieku kiepskich nauczycieli urządziłoby niesamowity jankor. Przecież "Słowacki wielkim poetą był!" > musiałyby być odpowiednio bogoojczyźniane a zarazem europejskie .Musiałyby zapoznawać z każdą literaturą, bez propagandy. Osobiście nie wyobrażam sobie wykazu lektur bez fragmentów Koranu, skoro na życie miliardów ludzi ma wpływ. Przez wiele pokoleń religia kształtowała sztukę, to też trzeba uczniom pokazać. > Mądre omawianie to z kolei koszmar dla nauczycieli i ludzi od sprawdzania matur: nauczyciele zamiast pytać czy taki Wokulski był pozytywistą musieliby pomyśleć, a jeśli zmiany poszłyby wyżej to również przy sprawdzaniu matur nie wystarczyłaby zgodność z kluczem.Zgadzam się > Dobre zaopatrzenie bibliotek to kolejny problem finansowy, minister finansów apopleksji chyba by dostał na myśl o kolejnych wydatkach.Niekoniecznie. Sporo książek trafia po prostu na makulaturę, można wziąć przykład z Owsiaka i... (Zawsze byłem naiwny  ) Poza tym, z moich obserwacji wynika, że można w wielu przypadkach połączyć biblioteki szkolne z gminnymi i to dałoby spore oszczędności. > Zachęcanie uczniów do czytania to znów problem nauczycieli, musieliby się postarać a nie tylko mówić, że trzeba.Czy ktoś obiecywał, że zawód nauczyciela jest łatwy? > No i ostatnie: kto wie czy reklamowanie książek nie odebrałoby czasu antenowego reklamom leków, leki zaś są w Polsce kupowane częściej niż książki.To właśnie jest powód isnienia PUBLICZNEJ telewizji. Od reklamy leków jest sto innych stacji
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Na tym właśnie polegałaby mądrość rządu. W tym właśnie problem. >Tym bardziej, że wieku kiepskich nauczycieli urządziłoby niesamowity jankor. Przecież "Słowacki wielkim poetą był!" W tym rzecz. >Musiałyby zapoznawać z każdą literaturą, bez propagandy. Osobiście nie wyobrażam sobie wykazu lektur bez fragmentów Koranu, skoro na życie miliardów ludzi ma wpływ. Przez wiele pokoleń religia kształtowała sztukę, to też trzeba uczniom pokazać. Osobiście wyobrażam sobie kanon bez jakichkolwiek religijnych ksiąg. Tym niemniej ułożenie sensownej listy to według mnie wyzwanie ponad miarę dla polskich decydentów. >Niekoniecznie. Sporo książek trafia po prostu na makulaturę, można wziąć przykład z Owsiaka i... Skoro trafiają na makulaturę to zapewne nie bez przyczyny? Zresztą problemy są dwa: pieniądze i wybór książek trafiających na biblioteczne półki. >Poza tym, z moich obserwacji wynika, że można w wielu przypadkach połączyć biblioteki szkolne z gminnymi i to dałoby spore oszczędności. Pewnie tak, ale kto by chciał to zrobić? >Czy ktoś obiecywał, że zawód nauczyciela jest łatwy? Raczej nie, ale to nie znaczy, iż nauczyciele nie lubią go sobie ułatwiać. No i kto wie czy sami nie pałają niechęcią do obecnego kanonu a wtedy o zachęcaniu to już tylko pomarzyć można. >To właśnie jest powód isnienia PUBLICZNEJ telewizji. Od reklamy leków jest sto innych stacji Telewizja publiczna ma ważniejsze zadania: msze, pielgrzymki i wywiady z egzorcystami. Jakże się więc jakimiś bezbożnymi książkami zajmować? Poza tym TVP nie ma interesu w reklamowaniu konkurencji.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > Osobiście wyobrażam sobie kanon bez jakichkolwiek religijnych ksiąg. Tym niemniej ułożenie sensownej listy to według mnie wyzwanie ponad miarę dla polskich decydentów.Wpływ świętych ksiąg na ludzkość może Ci się nie podobać, ale nie możesz jej lekceważyć. > >Niekoniecznie. Sporo książek trafia po prostu na makulaturę, można wziąć przykład z Owsiaka i...> Skoro trafiają na makulaturę to zapewne nie bez przyczyny?Np. nie ma miejsca w mieszkanku na umieszczenie w nim wszytskich książek po babci? > >Na tym właśnie polegałaby mądrość rządu.> W tym właśnie problem.Kiedy wybory? Masz prawa wyborcze? Do roboty!  > Zresztą problemy są dwa: pieniądze i wybór książek trafiających na biblioteczne półki.Obydwa problemy są do pokonania. Masz prawa wyborcze? Do roboty!  > >Poza tym, z moich obserwacji wynika, że można w wielu przypadkach połączyć biblioteki szkolne z gminnymi i to dałoby spore oszczędności.> Pewnie tak, ale kto by chciał to zrobić?Masz prawa wyborcze? Do roboty!  > >To właśnie jest powód isnienia PUBLICZNEJ telewizji. Od reklamy leków jest sto innych stacji> Telewizja publiczna ma ważniejsze zadania: msze, pielgrzymki i wywiady z egzorcystami. Jakże się więc jakimiś bezbożnymi książkami zajmować? Poza tym TVP nie ma interesu w reklamowaniu konkurencji.Masz prawa wyborcze?  Oczywiście przesadzam z prawami wyborczymi, wpływ pojedynczego obywatela na TV jest praktycznie żaden, ale już w wyborach gminnych kandydatowi na wójta można zadać pytanie o przyszły budżet biblioteki. Czyli? Do roboty!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Wpływ świętych ksiąg na ludzkość może Ci się nie podobać, ale nie możesz jej lekceważyć.Może i nie, ale znając polską edukację nietrudno się domyślić jak wyglądałoby omawianie takiej Biblii na przykład. > Oczywiście przesadzam z prawami wyborczymi, wpływ pojedynczego obywatela na TV jest praktycznie żaden, ale już w wyborach gminnych kandydatowi na wójta można zadać pytanie o przyszły budżet biblioteki. Czyli? Do roboty!  Z tymi prawami wyborczymi to duża przesada, nawet nie mówiąc o tym jak mały wpływ ma pojedynczy obywatel. Należałoby się też zapytać o to w programie, której z partii jest chociaż słowo o książkach czy bibliotekach. Na poziomie lokalnym też inaczej to nie wygląda. Społeczeństwo za bardzo się książkami nie interesuje, politycy więc tego tematu nie poruszają.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > >Skoro trafiają na makulaturę to zapewne nie bez przyczyny?> Np. nie ma miejsca w mieszkanku na umieszczenie w nim wszystkich książek po babci?Ja swoje książki zawsze trzymam u rodziców, bo jak się przeprowadziłem 10 razy z miasta do miasta, to warunki z miejscem i infrastrukturą są głównie u nich. "Babcią" mojej rodziny jestem ja :-D, co mi sprawia gigantyczną przyjemność. "Babcią" jeśli chodzi o instalację i ustawienia systemów/programów i opiekę nad komputerami/telewizorami/sprzęt audio-video też jestem. Na szczęście coraz rzadziej. Era plug and play jest cudownym zjawiskiem  Korepetycyjnie też mi się zdarza być "babcią". To wszystko sprowadza się do jednego sformułowania - mi się chce. To nawet nie chodzi o czas, bo jak chce się nam wysikać to czas się znajdzie  . Babcia w innych dziedzinach niż książki wynika z bycia książkowym molem i zwyczaju czytania książek. Dopóki czytałem kiedyś dobrze wyedytowane książki to nie miałem najmniejszych problemów z pisownią, teraz książki zawierają w sobie błędy, czasami ortograficzne!!!
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >"Słowacki wielkim poetą był!"< A nie był?
W naszym kościółku stały ogromne organy, Mój tata grał na dudach; pięknie grywał pijany, Ale kiedy na trzeźwo, okropnie rzępolił; Do tego był balwierzem i całą wieś golił, Golił i grał na dudach, bo golił w sobotę, na dudach grał w niedzielę; a miał taką cnotę, Że nie pił, kiedy golił, a pił, kiedy grywał. I wszystko szło jak z płatka. Wtem kogut zaśpiewał I mój ojciec małżeństwem z zoną los zespolił. Panna młoda wąs miała, ojciec wąs ogolił I wszystko szło jak z płatka. Lecz tu nowe cuda! Żona grała na dudach, a tatuś był duda; Grała więc po tatusiu i dopóty grała, Aż go na cmentarzyku wiejskim pogrzebała. Ja zaś, pośmiertne dzieło pana organisty, Jestem, jak mówią, ojca wizerunek czysty, Bo lubię stary miodek i kocham gorzonnę ........................................
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >"Słowacki wielkim poetą był!"<> A nie był?Pewnie był, skoro prof. Pimpka tak twierdził
|
|
| | | | |  | | Czajkowski (tdjwjz) (128 punktów) | >Musiałyby zapoznawać z każdą literaturą, bez propagandy. Osobiście nie wyobrażam sobie wykazu lektur bez fragmentów Koranu, skoro na życie miliardów ludzi ma wpływ. Przez wiele pokoleń religia kształtowała sztukę, to też trzeba uczniom pokazać.
To jest właściwy argument, poznanie innych możliwości jak Koran czy buddyzm. O to powinno chodzić.
Ale Ferdydurke ? Próbowałem po latach - mając 32 na karku i dalej nie widzę powodu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Ja kupuję 90% książek które czytam. Pozostałe 10% to książki które są w domu "od pokoleń" albo stanowią wkład męża, nie wszystkie przeczytałam do tej pory, np. ciągle zabieram się za "Cichy Don". A "Thinking in C++" raczej zostanie już dla mnie tajemnicą. Przebijam. Ja kupiłem "Cichy Don" w oryginale, jako wstęp do nauki rosyjskiego na poważnie i ciągle się do niego zabieram  > Mam koleżankę która pracuje w bibliotece miejskiej - jej "klienci" to głównie studenci i emeryci, a raczej emerytki. I trochę dzieciaków, większość pierwszy raz przyprowadzana przez babcie - czyli ludzie którzy raczej groszem nie śmierdzą a książki są a Polsce relatywnie drogie.Najmocniejszym czytelnikiem jakiego znam, jest mój kolega, co pracuje jako sprzedawca w sklepie  . Branża specyficzna i klientów nie ma dużo, ciągle się powtarzają i kupują raz w tygodniu. Zdają sobie sprawę, że jak go nie ma to może być w kanciapie i czytać. Wystarczy krzyknąć i przyjdzie. Drugim nienasyconym osobnikiem była koleżanka mieszkająca w Warszawie 2*1h-1,5h dziennie dojeżdżała, więc potrafiła czytać czasami 2-4 książki tygodniowo. Jest trochę za mądra i ostatnio awansuje jak rakieta i nie ma czasu na nic. Oboje czytali w żelazny sposób zawsze konkretną ilość książek w tygodniu. Też kiedyś taki byłem, już nie jestem  . > Zwykle nawyk czytania książek wyrabiają w dzieciach rodzice, dając przykład - czytając dla przyjemności. A dzisiejsi rodzice dzieci w wieku szkolnym to właśnie ta grupa, która najmniej czyta.Widzisz wszystko ładnie pięknie tylko, że... Jestem ja i mój 6 lat młodszy brat. Tak samo czytano nam książki. Mój brat nienawidzi książek, ja je kocham. Jak byłem mały to jeśli czytano mi drugi i następny raz jakąś książkę to orientowałem się, jak Mama przeskakiwała wątki. Mój brat płakał, jak mu czytano książki.Stąd jestem w stanie uwierzyć, że są ludzie których ciężko zachęcić do czytania. Mój brat czyta książki związane z filmami, aktorami, reżyserami i Guinessa księgę filmu. I to wszystko  Jednak dużo czyta i pisze na forach np. Pet Shop Boys. Czytanie w swojej szlachetnej formie troszkę odchodzi do lamusa. Nawet ja lubię sobie posłuchać audiobooków. Lubię chodzić i naprawdę w ciągu 2-3 h spaceru można trochę przesłuchać. Sposób na czytelników. To łasić się do nich. Na początku starać się podsuwać im utwory uniwersalne lub w naprawdę ciężki sposób szukać tego czegoś co ich zainteresuje. Mój brat wszystko o kinie. Moja Mama biografie i autobiografie. Ja głównie fantasy, humor. Mój ojciec ezoteryka. Kiedyś krzyżówki i książki do krzyżówek. Teraz tysiące stron o sporcie.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
6 na 6 | rysiek (4593 punktów) | >Kiedy kilka lat temu, usłyszałem od pewnej osoby której zbyt długo nie znałem dumnie wypowiedziane zdanie "ja nie przeczytałem żadnej książki", byłem lekko zdziwiony, ale nie zainteresowałem się tematem, ot ludzie mają różne pomysły. Nieco później, usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant". (...) Jednak nie mogłem nie zwrócić uwagi na to, że coraz częściej słyszę jak ktoś się chwali tym, że nie czyta. (...) Skąd więc takie nastawienie do czytania?
To chyba nic nowego, już w XVIII w. Niemcewicz opisał taką postawę w sztuce Powrót posła: "Ja, co nigdy nie czytam lub przynajmniej mało..." Sam zetknąłem się z podobnym zdaniem jeszcze w czasach PRL-u: "Jak ktoś za dużo czyta to głupieje". Jedną z przyczyn obecnej sytuacji, jest znacznie szersza niż dawniej oferta wszelkiego rodzaju mediów, czytanie książek należy chyba do trudniejszych jej opcji. Pytanie, czy to tylko zmiana wynikająca m.in. z rozwoju technologii, czy objawy kryzysu kultury? Chyba dopiero czas pokaże.
|
|
4 na 4 | Vytautas (4394 punktów) | >Kiedy kilka lat temu, usłyszałem od pewnej osoby której zbyt długo nie znałem dumnie wypowiedziane >zdanie "ja nie przeczytałem żadnej książki", byłem lekko zdziwiony, ale nie zainteresowałem się >tematem, ot ludzie mają różne pomysły.
Doktor Kościoła, Tomasz z Akwinu był dumny z tego, że przeczytał tylko jedną książkę -- Biblię. Tak mówił wszystkim, którzy chcieli i nie chcieli tego słuchać.
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Doktor Kościoła, Tomasz z Akwinu był dumny z tego, że przeczytał tylko jedną książkę -- Biblię. Tak mówił wszystkim, którzy chcieli i nie chcieli tego słuchać. >
Bardzo ciekawa informacja - czy masz coś na jej potwierdzenie, skąd to wiesz?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | -1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >Bardzo ciekawa informacja - czy masz coś na jej potwierdzenie, skąd to wiesz? Nie, nie pamiętam skąd to wiem, bo nigdy nie starałem się i nie staram zapamiętywać, skąd pochodzą moje wiadomości. Głowa to nie śmietnik.
|
|
| |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Bardzo ciekawa informacja - czy masz coś na jej potwierdzenie, skąd to wiesz?> Nie, nie pamiętam skąd to wiem, bo nigdy nie starałem się i nie staram zapamiętywać, skąd pochodzą moje wiadomości. Głowa to nie śmietnik.Zdumiewające podejście  .
Wstydzimy się, że mamy takiego przełożonego, który ośmieszył Nasz Radom przed całą Polską i Kurią Biskupią znajdującą się właśnie w Radomiu. (...) My, policjanci, oczywiście boimy się składać prawdziwe zeznania... (z listu policjantów radomskich)
|
|
| |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Bardzo ciekawa informacja - czy masz coś na jej potwierdzenie, skąd to wiesz? > Nie, nie pamiętam skąd to wiem, bo nigdy nie starałem się i nie staram zapamiętywać, skąd pochodzą moje wiadomości. Głowa to nie śmietnik.
"Nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów". Jeśli nie potrafisz udowodnić swoich wiadomości, to właśnie tak robisz śmietnik z głowy - zamiast uporządkowanej wiedzy trzymasz strzępki przypadkowych informacji.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Kłamał. Facet, który najpierw pobierał nauki u benedyktynów na Monte Cassino, a potem na kilku uniwersytetach (w Neapolu, w Paryżu i zdaje się w Kolonii) musiał bardzo dużo czytać. Z pewnością przeczytał "Corpus Dionysiacum" i dzieła Arystotelesa oraz Platona. Czyli łgał, aż ziemia jęczała, ciekawe, dlaczego.
|
|
|  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Kłamał. Facet, który najpierw pobierał nauki u benedyktynów na Monte Cassino, a potem na kilku uniwersytetach (w Neapolu, w Paryżu i zdaje się w Kolonii) musiał bardzo dużo czytać. Z pewnością przeczytał "Corpus Dionysiacum" i dzieła Arystotelesa oraz Platona. Czyli łgał, aż ziemia jęczała, ciekawe, dlaczego.Nie kłamał. Tomasz z całą pewnością niczego takiego nie twierdził. To pieprzy coś od rzeczy Vytautas, który nigdy nie starał się i nie stara zapamiętać, skąd pochodzą jego wiadomości, bo wedle niego głowa to nie śmietnik, uważasz  . Złowi taki uchem fragment audycji satyrycznej, kątem oka zauważy tytuł w Fakcie albo Wróżce i potem mu to tak w Korpusie Wiedzy zostaje... 
Wstydzimy się, że mamy takiego przełożonego, który ośmieszył Nasz Radom przed całą Polską i Kurią Biskupią znajdującą się właśnie w Radomiu. (...) My, policjanci, oczywiście boimy się składać prawdziwe zeznania... (z listu policjantów radomskich)
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Nie kłamał. Tomasz z całą pewnością niczego takiego nie twierdził. Możliwe, nie będę się spierać. Osobiście też niczego takiego nie słyszałam.
|
|
3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nieco później, usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane >zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant". Krótszej lektury chyba nie ma. Może stąd właśnie to zniechęcenie do książek? "Janko Muzykant" arcydziełem nie był, jaką więc męką mogłyby być grubsze lektury. >Na to >też nie zwróciłem uwagi, nie wszyscy muszą lubić szkolne lektury, chociaż fakt, że pi razy drzwi 90% >uczniów czyta streszczenia albo ogląda ekranizacje, jest nieco niepokojący. Patrząc na listę lektur nie widzę w tym nic dziwnego. Tak szczerze powiedziawszy to nieraz nawet do streszczeń wolałbym nie sięgać. Co do niepokojenia to wielkich zmian w kanonie nie zauważyłem, więc widać politykom to snu z powiek nie spędza. >Jednak nie mogłem nie zwrócić uwagi na to, że coraz częściej słyszę jak ktoś się chwali tym, że nie >czyta. Z faktem, że 60% Polaków nie czyta książek, można się pogodzić, ale bycie dumnym z tego, że >się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi? Może chodzi o brak nawyku czytania? O rodziców niepokazujących dziecku radości płynącej z książek? Zniechęcające szkolne lektury? Ewentualnie o ich wysokie ceny - zamiast powiedzieć, że nie ma się pieniędzy na słowo pisane można się zaprezentować jako nieczytający z wyboru. Wtedy nie wyjdzie się na biedaka, a w oczach całkiem sporego grona osób jeszcze się zyska. >Skąd więc takie nastawienie do czytania? Powiedziałbym, iż z domu i szkoły. Jeśli nikt dzieciaka nie zainteresuje książkami to sam również może nie wpaść na to, że czytanie jest przyjemne. Drętwe szkolne lektury również nie pomagają. Może chodzi też o brak czasu i pieniędzy? Zmęczenie prozą życia sprawia to, że na zwykłą prozę czasu i chęci brak.
|
|
 | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Zniechęcające szkolne lektury? Ewentualnie o ich wysokie ceny - zamiast powiedzieć, że nie ma się pieniędzy na słowo pisane można się zaprezentować jako nieczytający z wyboru. Wtedy nie wyjdzie się na biedaka, a w oczach całkiem sporego grona osób jeszcze się zyska.
Biblioteki są darmowe. Nie chodzi więc o ceny - to co najwyżej wymówka.
Prawdziwym powodem są chyba jednak wielopokoleniowe prostackie obyczaje. Religia dodaje tu swoje trzy grosze podłości głosząc brednie o "prostaczkach, którzy dostąpią Królestwa Niebieskiego" i "uczonych w piśmie, którzy pójdą na zatracenie".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Biblioteki są darmowe. Nie chodzi więc o ceny - to co najwyżej wymówka. Owszem, są darmowe, lecz nie wszystko tam można dostać. Wobec tego ceny nie są tylko wymówką. >Prawdziwym powodem są chyba jednak wielopokoleniowe prostackie obyczaje. Zgadzam się. >Religia dodaje tu swoje trzy grosze podłości głosząc brednie o "prostaczkach, którzy dostąpią Królestwa Niebieskiego" i "uczonych w piśmie, którzy pójdą na zatracenie". Pasterzom akurat nie zależy na tym żeby owieczki były oczytane, nie ma się więc co dziwić, że religia promuje antyintelektualizm. Przy takim spojrzeniu na tę kwestię widać dlaczego w Polsce tak mało się czyta.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Biblioteki są darmowe. >Owszem, są darmowe, lecz nie wszystko tam można dostać. Wobec tego ceny nie są tylko wymówką.
Super wymówka dla nieczytających niczego: "w bibliotekach nie wszystko można dostać"! Brawo.
Pewnie miałeś na myśli lektury, ale te zawsze można dostać w bibliotece miejskiej lub szkolnej, lub pożyczyć od kogoś. Jeśli jest mało egzemplarzy, to po prostu trzeba wypożyczyć je wcześniej niż inni...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Super wymówka dla nieczytających niczego: "w bibliotekach nie wszystko można dostać"! Brawo. Nawet ktoś kto nie czyta mógłby chcieć wypożyczyć konkretny tytuł, choćby dlatego że o nim usłyszał i postanowił od niego rozpocząć przygodę z książkami, a tu okazuje się, że w bibliotece pustka. No i nie wszystkie biblioteki mają bogate księgozbiory, może się więc zdarzyć, że nie znajdą się tam książki, które mogłyby zainteresować daną osobę. >Pewnie miałeś na myśli lektury, ale te zawsze można dostać w bibliotece miejskiej lub szkolnej, lub pożyczyć od kogoś. Jeśli jest mało egzemplarzy, to po prostu trzeba wypożyczyć je wcześniej niż inni... Tak, ale lektury to generalnie mało kogo obchodzą.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >>Super wymówka dla nieczytających niczego: "w bibliotekach nie wszystko można dostać"! Brawo. >Nawet ktoś kto nie czyta mógłby chcieć wypożyczyć konkretny tytuł, choćby dlatego że o nim usłyszał i postanowił od niego rozpocząć przygodę z książkami, a tu okazuje się, że w bibliotece pustka. No i nie wszystkie biblioteki mają bogate księgozbiory, może się więc zdarzyć, że nie znajdą się tam książki, które mogłyby zainteresować daną osobę.
Rozumowanie i argumentacja jak z filmów Barei, gratulacje! Chyba bardzo dawno nie byłeś w bibliotece, skoro jesteś w stanie napisać "a w bibliotece pustka".
Mało prawdopodobnym potencjalnym wyjątkiem nie można uzasadniać ogólnej reguły, bo robi się z tego stek bzdur, np.:
"a jeśli Jasiu w bibliotece trafi na ciekawe książki i zostanie zapalonym czytelnikiem, to może wskutek tego zabraknie mu czasu na naukę i nie zostanie wielkim wynalazcą, który uratowałby ludzkość przed czymśtam?".
"a jeśli pani Zofia będzie czytać książki, to może zabraknie jej czasu na urodzenie i wychowanie czwartego dziecka, które mogłoby zostać odkrywcą skutecznego leku na raka??"
itd.
>Tak, ale lektury to generalnie mało kogo obchodzą.
To bez znaczenia, przecież i tak w bibliotekach nie ma książek, co nie?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Rozumowanie i argumentacja jak z filmów Barei, gratulacje! Chyba bardzo dawno nie byłeś w bibliotece, skoro jesteś w stanie napisać "a w bibliotece pustka".Sobie pogratuluj. Nie każda biblioteka ma bogaty księgozbiór, nie każdy ma szerokie zainteresowania literackie ( o ile w ogóle). Łącząc te dwa problemy można osiągnąć nieciekawe rezultaty. > Mało prawdopodobnym potencjalnym wyjątkiem nie można uzasadniać ogólnej reguły, bo robi się z tego stek bzdur, np.:> "a jeśli Jasiu w bibliotece trafi na ciekawe książki i zostanie zapalonym czytelnikiem, to może wskutek tego zabraknie mu czasu na naukę i nie zostanie wielkim wynalazcą, który uratowałby ludzkość przed czymśtam?".> "a jeśli pani Zofia będzie czytać książki, to może zabraknie jej czasu na urodzenie i wychowanie czwartego dziecka, które mogłoby zostać odkrywcą skutecznego leku na raka??"Niewątpliwie tak właśnie by było  > To bez znaczenia, przecież i tak w bibliotekach nie ma książek, co nie?Utrafiłeś w samo sedno. Gdybyś tak jednak napisał: "w bibliotekach często nie ma interesujących książek" to bardziej odpowiadałoby to prawdzie.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Gdybyś tak jednak napisał: "w bibliotekach często nie ma interesujących książek" to bardziej odpowiadałoby to prawdzie.
Jak ktoś nie ma zainteresowań, to trudno mu dogodzić i znaleźć interesującą książkę. Elementarne, Watsonie.
Problemem nie jest brak książek w bibliotekach, lecz brak czytelników. Nie pustka na półkach, lecz pustka w głowie.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jak ktoś nie ma zainteresowań, to trudno mu dogodzić i znaleźć interesującą książkę. Elementarne, Watsonie. Jeśli biblioteka ma mały księgozbiór to i szanse na ciekawą lekturę maleją. To jest jeszcze bardziej elementarne. >Problemem nie jest brak książek w bibliotekach, lecz brak czytelników. Nie pustka na półkach, lecz pustka w głowie. Problemem jest zawartość bibliotecznych półek oraz to, że szkoła oraz rodzice do czytania nie zachęcają.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Jeśli biblioteka ma mały księgozbiór to i szanse na ciekawą lekturę maleją. To jest jeszcze bardziej elementarne.
Rozumiem, że nie wszyscy mieszkają w wielkich miastach - ale jednak, zwykle drogą do osiągnięcia czegokolwiek jest korzystanie z wszelkich możliwości, a nie szukanie jakichkolwiek przeciwności.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Rozumiem, że nie wszyscy mieszkają w wielkich miastach - ale jednak, zwykle drogą do osiągnięcia czegokolwiek jest korzystanie z wszelkich możliwości, a nie szukanie jakichkolwiek przeciwności. Problem w tym, że tym wszystkim najpewniej już od początku się nie chce, wtedy zaś nawet stosunkowo małe niedogodności urastają do rangi wielkiego problemu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > Jeśli biblioteka ma mały księgozbiór to i szanse na ciekawą lekturę maleją. To jest jeszcze bardziej elementarne.> >Problemem nie jest brak książek w bibliotekach, lecz brak czytelników. Nie pustka na półkach, lecz pustka w głowie.> Problemem jest zawartość bibliotecznych półek oraz to, że szkoła oraz rodzice do czytania nie zachęcają.Nie narzekaj, zielonogórskie biblioteki są dość dobrze zaopatrzone
|
|
| | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Nie narzekaj, zielonogórskie biblioteki są dość dobrze zaopatrzone  Owszem, ale inne miejscowości nie muszą mieć takiego szczęścia. Mnie jednak ten problem nie dotyczy, książki wolę kupować niż wypożyczać.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | > >Nie narzekaj, zielonogórskie biblioteki są dość dobrze zaopatrzone  > Owszem, ale inne miejscowości nie muszą mieć takiego szczęścia. Mnie jednak ten problem nie dotyczy, książki wolę kupować niż wypożyczać.> Sprawa indywidualnego podejścia. Gdybym kupował wszytskie książki, które chcę przeczytać, musiałbym zagospodarować palarnię cygar nad garażem na bibliotekę  Te nałogi muszę pogodzić  . Poza tym, w bibliotece trafia się czasem coś o czym nie mam pojęcia i biorę. Prawdopodobieństwo że przeczytam do końca wynosi ok 1/4. Po trzecie, jeśli nie zamierzam zaglądać do książki więcej niż raz, to po co mi ona w domu? Z jednym się zgadzam, nie każdy ma możliwość korzystania z bibliotek w jednakowym stopniu, a szkoda
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Sprawa indywidualnego podejścia.Pewnie. > Gdybym kupował wszytskie książki, które chcę przeczytać, musiałbym zagospodarować palarnię cygar nad garażem na bibliotekę Te nałogi muszę pogodzić . Poza tym, w bibliotece trafia się czasem coś o czym nie mam pojęcia i biorę. Prawdopodobieństwo że przeczytam do końca wynosi ok 1/4. Po trzecie, jeśli nie zamierzam zaglądać do książki więcej niż raz, to po co mi ona w domu?Problem miejsca można rozwiązać kupując ebooki, nadal jednak trzeba ten zakup sfinansować. Co do książek to kupuje tylko te, które wydają mi się ciekawe przeglądając wcześniej recenzję i jak do tej pory się nie zawiodłem. Z bibliotek zaś nie korzystam, bo lubię mieć książki na własność, mogę też po nie sięgnąć ponownie bez potrzeby wypożyczania ich po raz kolejny. > Z jednym się zgadzam, nie każdy ma możliwość korzystania z bibliotek w jednakowym stopniu, a szkodaTo jest pewien problem, jednak o wiele gorsze jest to, że w ogóle mało osób chce korzystać z bibliotek.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Gdybym kupował wszystkie książki, które chcę przeczytać, musiałbym zagospodarować palarnię cygar nad garażem na bibliotekę  Ja już nie mam co zagospodarowywać. Książki mam także w kuchni i przedpokoju. Tylko łazienka jest od nich wolna, bo się boję, że zawilgotnieją. Dobrym patentem na nadmiar książek jest półka pod sufitem dookoła całego pomieszczenia. Jeśli pomieszczenie jest wysokie, półka może być dwupiętrowa (niestety mieszkam w bloku i mam 2,50 m, więc dwupiętrowość odpada). Książki, do których zagląda się rzadziej niż raz w roku, mogą tam sobie spokojnie stać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Dobrym patentem na nadmiar książek jest półka pod sufitem dookoła całego pomieszczenia. Jeśli pomieszczenie jest wysokie, półka może być dwupiętrowa (niestety mieszkam w bloku i mam 2,50 m, więc dwupiętrowość odpada). Książki, do których zagląda się rzadziej niż raz w roku, mogą tam sobie spokojnie stać.Dobrym patentem jest w ogóle półka/regał na ścianie. Najlepszym patentem są wypełniacze czyli półki pod parapetami w jakiś wnękach itd. chyba że: - masz jakieś złośliwe zwierzęta, - małe dzieci. U moich rodziców ostatnio gości mój 13 miesięczny bratanek, co zaczął chodzić. Ja po tym jak wymalowali mieszkanie, przez całe 2 dni układałem książki. Są jednak teraz tak ściśnięte na miejscach, gdzie ma dostęp, że potrzebny jest algorytm wyjęcia plus siła dostępna co najmniej osobie 30-40 kg  jeden raz przesadziłem i tak włożyłem książki, że by nie niszczyć półki wyjmowałem nożem :-D - masz zagospodarowane już te przestrzenie :-D to masz przekichane. To mój taki nieerotyczny sen - czytać w łóżku razem z kobietą wieczorem  - może coś jest nie tak z moją seksualnością.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Dobrym patentem jest w ogóle półka/regał na ścianie.Ja mam przynajmniej 1,5 metra regału prawie po sufit w każdym pomieszczeniu (prócz łazienki), a w jednym to zajmuje ponad 3 m. Dodatkowa "półka-obwodnica" okazała się konieczna. > To mój taki nieerotyczny sen - czytać w łóżku razem z kobietą wieczorem - może coś jest nie tak z moją seksualnością.Wszystko jest w porządku
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | > Ja mam przynajmniej 1,5 metra regału prawie po sufit w każdym pomieszczeniu (prócz łazienki), a w jednym to zajmuje ponad 3 m. Dodatkowa "półka-obwodnica" okazała się konieczna.Po pierwsze szacunek i to głęboki. Po drugie to naprawdę fajne. Mi dużo życia książki zjadły, ale dzięki temu mam naprawdę bogatą wyobraźnię. Dzięki temu na wiele tematów "coś tam wiem", co czasami jest niestety gorsze niż niewiedza  bo zdaje mi się, że rozumiem, a niekoniecznie tak jest. Lubię sobie coś przeczytać, lubię rozumieć i mam chęć czytać, rozumieć i co najważniejsze rozwijać się. Dodatkowo ludzie posiadający takie cechy są atrakcyjni. PS: Dlatego wg mnie każdy jest stanie podłączyć i zaprogramować telewizor, kino domowe itd. to po prostu kwestia talentu lub w moim przypadku przeczytania instrukcji obsługi czego nie robi 95% ludzi.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
|
|
| | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | Usunięte przez moderatora
|
|
|  | 2 na 2 | szarley (54906 punktów) | >Biblioteki są darmowe. Nie chodzi więc o ceny - to co najwyżej wymówka. Każda wymówka jest dobra, żeby włączyć Polsat
>Prawdziwym powodem są chyba jednak wielopokoleniowe prostackie obyczaje. Chyba. Może tak. Mój nałóg czytania odziedziczyłem po Ojcu, (cygara to już mój prywatny) ale z drugiej strony, jednak ufam statystykom, które mówią, że czyta się coraz mniej, więc nieczytanie raczej dziedziczne nie jest
>Religia dodaje tu swoje trzy grosze podłości głosząc brednie o "prostaczkach, którzy dostąpią Królestwa Niebieskiego" i "uczonych w piśmie, którzy pójdą na zatracenie".
Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto przyznałby się, że nie czyta książek, tłumacząc to motywacją religijną. (Ty znasz?)Wśród kilku bibliotek, których karty posiadam, jest też parafialna.
|
|
| |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) | > nieczytanie raczej dziedziczne nie jestGdy się wychowało w domu bez książek, sięganie po nie nie wchodzi w nawyk. Być może w tym sensie jest "dziedziczne". Ale to nie jest reguła. Znam osoby nieczytające pochodzące z domów pełnych książek i osoby czytające z domów, gdzie jedynym słowem drukowanym był modlitewnik, kalendarz i od czasu do czasu gazeta. Może akurat te osoby miały szczęście do dobrego nauczyciela? A może chciały zrobić odwrotnie niż rodzice - "oni nie czytają, to ja właśnie będę"? Trudno powiedzieć. Do dziś pamiętam czasy dość wczesnego (sześcio-dziesięcioletniego) dzieciństwa, gdy przy słabej żaróweczce kieszonkowej latarki pochłaniałam rozmaitości o Indianach, serię o Tomku Szklarskiego, Anię z Zielonego Wzgórza i mnóstwo innych rzeczy - pod kołdrą, żeby mama nie zobaczyła światła o północy. Potem tak samo robiła moja młodsza o 8 lat siostra. Nie to, żeby mama tępiła czytanie, wprost przeciwnie, sama zawsze czytała i nadal czyta bardzo dużo, ale tępiła przesiadywanie po nocach w tym wieku  Może dlatego obie z siostrą mamy dziś kłopoty ze wzrokiem, pewnie nie było to zbyt mądre, ale żadna nie żałuje. To było podwójna frajda - raz - czytać, dwa - po nocach
|
|
| | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | > Gdy się wychowało w domu bez książek, sięganie po nie nie wchodzi w nawyk. Być może w tym sensie jest "dziedziczne".Zauważyłem, że niektórzy kiedyś czytali książki, a w pewnym momencie z nieznanych mi powodów przestali. Zastanawiam się czy to wpływ telewizji i internetu, czy może jakaś dziwna postawa w stylu "ja już wiem wszystko co wiedzieć trzeba". > Do dziś pamiętam czasy dość wczesnego (sześcio-dziesięcioletniego) dzieciństwa, gdy przy słabej żaróweczce kieszonkowej latarki pochłaniałam rozmaitości o Indianach, serię o Tomku Szklarskiego, Anię z Zielonego Wzgórza i mnóstwo innych rzeczy - pod kołdrą, żeby mama nie zobaczyła światła o północy.Też to przeżyłem. Omal się pod tą kołdrą nie udusiłem, a jak się trzeba było nakombinować jak mama zabrała latarkę
|
|
| |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto przyznałby się, że nie czyta książek, tłumacząc to motywacją religijną. (Ty znasz?)
Owszem, znam.
Ponieważ jednak indoktrynacja religijna wżera się w podstawy osobowości, to większość religijnych ludzi nie potrafi nazwać powodu, dla którego coś robią lub nie robią. Jak im wprost powiesz, to oczywiście zaprzeczą.
Po prostu po wysłuchaniu setki razy kościelnych mądrości pozostaje odruchowa niechęć do "zbyt mądrych", "zbyt bogatych", "zbyt wygadanych", "zbyt oczytanych inteligentów" itd. Książka zabiera czas, który można przeznaczyć na pracę lub na modlitwę ("módl się i pracuj") etc.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | | szarley (54906 punktów) | >>Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto przyznałby się, że nie czyta książek, tłumacząc to motywacją religijną. (Ty znasz?) >Owszem, znam. >Ponieważ jednak indoktrynacja religijna wżera się w podstawy osobowości, to większość religijnych ludzi nie potrafi nazwać powodu, dla którego coś robią lub nie robią. Jak im wprost powiesz, to oczywiście zaprzeczą. >Po prostu po wysłuchaniu setki razy kościelnych mądrości pozostaje odruchowa niechęć do "zbyt mądrych", "zbyt bogatych", "zbyt wygadanych", "zbyt oczytanych inteligentów" itd.
Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości, a jednak religijni asceci też są rzadkością. Nie przypuszczam więc, aby ktoś nie czytał książek z pobudek religijnych. Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości,
KK nie eksponuje niechęci do mądrości, lecz zmienia definicję na "mądry jest ten, kto zaufa Panu Bogu/Kościołowi" etc. Niechętnie, bardzo niechętnie natomiast traktuje tych, którzy do mądrości ("ludzkiej" jako przeciwieństwo "prawdziwej") chcą dojść samodzielnie, zamiast polegać na autorytecie KK.
> Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna.
Idzie w parze jako przyczyna i jako skutek jednocześnie. Obserwuję również wśród bliskich, że z wiekiem zanika ciekawość - zastępowana przez nawyki umysłowe, bardzo często te religijne, wpojone w coraz tęskniej wspominanym dzieciństwie. Tacy dorośli wolą, by ktoś z autorytetem za nich myślał - ksiądz lub biskup narzuca się jako pierwszy wybór. Książki czy ambitne filmy niepokoją, a przecież z wiekiem coraz bardziej ceni się święty spokój...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > > Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości,> KK nie eksponuje niechęci do mądrości, lecz zmienia definicję na "mądry jest ten, kto zaufa Panu Bogu/Kościołowi" etc. Niechętnie, bardzo niechętnie natomiast traktuje tych, którzy do mądrości ("ludzkiej" jako przeciwieństwo "prawdziwej") chcą dojść samodzielnie, zamiast polegać na autorytecie KK.Przykład nauczania o bogactwie ma dowodzić, jak niewielu się tym elementem nauczania kościoła przejmuje. Jeśli ktoś chce książki czytać, to spowiadać się z tego nie będzie, sądzę, że wpływ kościoła na czytelnictwo mylnie oceniasz, choć zgadzam się z Tobą, że zbyt samodzielnie myślących proboszczowie nie lubią, oj nie lubią  Niemniej dogmat o boskości i nieomylności plebana nie jest tematem tego wątku. > > Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna.> Idzie w parze jako przyczyna i jako skutek jednocześnie.Cieszę się, że mamy różne zdania, byłby nudno  > Obserwuję również wśród bliskich, że z wiekiem zanika ciekawość - zastępowana przez nawyki umysłowe,> Książki czy ambitne filmy niepokoją, a przecież z wiekiem coraz bardziej ceni się święty spokój...Cóż... chyba właśnie zdefiniowałeś moment w którym zaczyna się starość
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości< Jest to własne przemyślenie czy inspiracja Michalikiem o "dziadostwie"? Gdzie eksponuje się ta niechęć do bogactwa? W Rzymie, w Częstochowie czy innych sanktuariach? Wierzy Pan że Maryja rzeczywiście życzyła sobie złotej korony w Łańcucie? Czy wieże kościelne nie mają symbolizować potęgi boga? Przypowieść o wieży Babel nie jest autorstwa chrześcijańskich apologetów. Niechęć do bogactwa jest w Kościele wpajana wiernym. Jej materialne efekty nie mają jednak być skierowane do biednych i potrzebujących, tylko transformowane do Kościoła. Dlatego i w tym punkcie Kościół zdeformował przesłanie ewangelickie. W VIII w. zniknęło złoto z obiegu monetarnego, zamienione na srebro. Gdzie się podziało to złoto będące w obiegu za czasów cesarstwa? Znalazło się na figurkach, tronach, inkrustacji świętych ksiąg itd. Dlaczego Kościół tak bezwzględnie zwalczał gnostyków? Właśnie dlatego żeby móc nadal eksponować swoje bogactwo które tak umiłował i miłuje po dzień dzisiejszy. Czy hipotetyczny Jahwe jest zainteresowany odzyskiwaniem kamienic, hektarów, wyłudzonych przez wieki przez Kościół? >Jeśli ktoś chce książki czytać, to spowiadać się z tego nie będzie< Pewnie nie, ale nie będzie to spowiedź zgodna z doktryną kościelną. Zapomniał Pan kto palił książki na długo przed Hitlerem i Mao. Pierwsze spalono już w 325. Za posiadanie ksiąg arian groziła kara śmierci. Podobnie było później z pracami Orygenesa. Index Librorum Prohibitorum to wynalazek oświecenia czy może promującego mądrość Kościoła. Jedyną mądrość jaką Kościół promował i robi to po dzień dzisiejszy jest tertulianowa Credo quia absurdum est. Katolicy po dziś dzień mają obowiązek zgłaszać do Kongregacji Wiary "niekatolickich" tytułów. Nie są one dziś zabraniane ale są potępiane. Nie jest grzechem czytać potępiane przez KK książki? Jakież to tytuły kłamliwie podawały prawdę o świecie? Siedem prac Descartes'a, zamordowanego prawdopodobnie przez Jezuitów - za pochwałę racjonalnego myślenia które chyba nie prowadzi do głupoty. Diderot i jego Encyklopedia, Balzac, Heine, Kant, Dumas i tysiące innych. Do potępianych należy "Nieomylny?" H. Künga. Czy powątpiewanie w dogmat o nieomylności papieża jest głupotą? Opus Dei do dzisiaj prowadzi Index zakazanych ksiąg (figuruje na nim ok.1000 tytułów) i Kant, Lessing, Rousseau jest tam również, obok imienia róży Umberto Eco.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > > Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości<> Jest to własne przemyślenie czy inspiracja Michalikiem o "dziadostwie"?> Gdzie eksponuje się ta niechęć do bogactwa? W Rzymie, w Częstochowie czy innych sanktuariach?Przecież napisałem: Cytat: Oczywiście pochwała ubóstwa nie dotyczy duchowieństwa... Co do reszty nie zamierzam z Panem polemizować. Historia kościoła nie zasługuje na obronę.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Przecież napisałem:<> Cytat: Oczywiście pochwała ubóstwa nie dotyczy duchowieństwa... <Tak Pan rzeczywiście napisał. Ale napisał Pan również: "Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości". Powstaje pytanie, czymże jest ten Kościół? Istnieje jakiś Kościół bez duchowieństwa, żeby obydwa zdania mogły być prawdziwe? Czy znany jest przypadek w historii tego Kościoła że bogacz nie otrzymał absolutorium bo nie chciał się podzielić swoim bogactwem? Jałmużna jest praktykowana w islamie; w chrześcijaństwie są akcje charytatywne pod egidą Kościołów. Bez rozliczania i księgowości. Tę pochwałę ubóstwa głosi się tak i tak ubogim. Naprawdę nie chodzi o pochwałę ubóstwa tylko przykrycie niesprawiedliwości społecznych przez delegowanie ich w zaświaty. Nikt w Kościele nie nawołuje żeby bogacz podzielił się swym bogactwem z biednymi. Naucza się że w zaświatach nastąpi sprawiedliwość. "Pierwsi będą ostatnimi". Te nauki miały sankcjonować systemy polityczne i występujące różnice społeczne. Jakie stanowisko prezentował Kościół do teologii wyzwolenia? Zwalczał ją wszelkimi możliwymi sposobami. Dlatego nie ma Pan racji że w Kościele Katolickim jest niechęć do bogactwa, czego przykładem są nauczyciele tych nauk. W Kościele jest usprawiedliwianie bogactwa przez głoszenie złudnej nadziei na sprawiedliwość wieczną.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > nie ma Pan racji że w Kościele Katolickim jest niechęć > do bogactwa, czego przykładem są nauczyciele tych nauk
Choć nie wszyscy. Bo co z Franciszkiem?
> W Kościele jest usprawiedliwianie bogactwa przez głoszenie > złudnej nadziei na sprawiedliwość wieczną.
W człowieku istnieje przemożna potrzeba tłumaczenia sobie i innym (przede wszystkim innym) swojego status quo. Inaczej trzeba by odstąpić od ideałów i zmienić zajęcie, przyznać się, że poprzednie w życiu ponad stan było częściowo pasożytnictwem. A to psychicznie b. ciężka sprawa. Wspinać się łatwiej, upaść trudno.
Czy wierzysz w Boga Bo właśnie to sprzedaję I jeśli chcesz dostać się do nieba Ja ci to umożliwię
I Jezus - on mnie zna I wie, że mam rację Rozmawiam z Jezusem przez całe moje życie O, tak, on mnie zna I wie, że mam rację On zawsze mówi mi Że wszystko będzie w porządku
Nie zobaczysz mnie praktykującego tego, co głoszę Nie zobaczysz mnie ponoszącego jakieś wyrzeczenia Ale mam dla ciebie kieszeń pełną cudów Jeśli obiecasz być dobrym, postarasz się być miłym Bóg dobrze się tobą zaopiekuje Tylko rób to, co mówię, nie rób tego, co ja robię
"Jesus, he knows me". Genesis
pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Choć nie wszyscy. Bo co z Franciszkiem?< a cóż jest takiego z tym Franciszkiem co miałoby przeczyć moim słowom? Gadanie. Wielu przed nim gadało. Konkretnych działań nie ma. Nie czuję też żadnej potrzeby tłumaczenia sobie a już wcale innym mojego status quo. Za pasożyta też się nie uważam.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > cóż jest takiego z tym Franciszkiem co miałoby przeczyć moim słowom?
Niechęć Franciszka do bogactwa, pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Niechęć Franciszka do bogactwa, pozdrawiam< Coś podobnego. Pewnie mieszka w suterenie. Ile oddał z majątku kościelnego na potrzebujących?
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Coś podobnego. Pewnie mieszka w suterenie.W suterenie może nie, ale od przepychu troszku się jednak miga. Cytat:Przestronne papieskie apartamenty na ostatnim, trzecim piętrze Pałacu Apostolskiego? Franciszek (76 l.) woli skromne mieszkanie nr 201 w Domu Św. Marty od 20 pokoi, w których mieszkali jego poprzednicy. Franciszek nadal mieszka w hotelu dla pracowników Watykanu. www.fakt.p(*)ciszka-,artykuly,205757,1.html> Ile oddał z majątku kościelnego na potrzebujących?Nie bronię go i zarazem nie atakuję. Tylko stwierdzam fakt, który znam. Czy coś oddał - tego nie wiem. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości, Jak Pan to udowodni na źródłach, to całą swoją wiedzę o chrześcijaństwie ogólnie, a Kościele Katolickim w szczególności będę musiał na śmietnik wyrzucić. Choć oczywiście warto przed tym zdefiniować "bogactwo" i "mądrość", gdyż religijne rozumienie tych terminów różni się od rozumienia świeckiego (słownikowego).
>jednak religijni asceci też są rzadkością. Myślę, że występują tak samo często jak mędrcy, czyli rzadko.
>Nie przypuszczam więc, aby ktoś nie czytał książek z pobudek religijnych. Nie przypuszcza Pan? A może jakieś badania Pan przedstawi? Jakich książek?* Książeczki do nabożeństwa to się czyta właśnie z powodów religijnych.
>Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna. Myślę, iż następuje tu sprzężenie zwrotne, ale dewocja jest cechą osobowości i często łączy się nawet z dużym oczytaniem. W literaturze dewocyjnej właśnie, gdyż dewot innej nie tyka.
Pozdrawiam.
* Czy wiedza jest nauką?
Trudno o definicję nauki, ale wcale nie łatwiej z definicją wiedzy. Przymiotników do słowa wiedza istnieje wiele: np. tajemna, religijna, spekulatywna, praktyczna, potoczna, naukowa - że nie sposób wymienić nawet najważniejszych. Jaki miedzy nimi zachodzi związek? Weźmy na przykład wiedzę religijną, która wzmacnia wiarę, ale czy tak samo dzieje się z wiedzą o religiach? Wiara nie musi brać się z niewiedzy. Może być innym rodzajem wiedzy, czasem bardzo głębokiej, powiązanej z obszarami zagadnień dotyczącymi bytu i człowieka, a czasem połączonej też z gruntowną wiedzą naukową w jakiejś świeckiej specjalności.
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Można powiedzieć, że o ile nauka jest drogą człowieczych pytań - na której dzisiejsze aksjomaty mogą rozpaść się po poddaniu ich nowszym, bardziej wyrafinowanym formom krytyki - to wiedza jest zbiorem powiązanych systemowo odpowiedzi. Gdy udzielają satysfakcjonującej (wyjaśniającej) dla pytającego odpowiedzi nazywanie wiedzą: magii, mitów, religii, doktryn politycznych, a nawet zespołów przesądów czy ezoteryk (np. astrologii, spirytyzmu ) staje się językowo uprawomocnione, choć zawsze należy dodawać przymiotnik określający o jakiego rodzaju wiedzy myślimy.
Takich logicznych zbiorów zdań, powiązanych systemowo (tworzących jakąś strukturę), przynoszących społecznościom prawdziwe dla nich (ale wcale niekoniecznie obiektywnie prawdziwe) odpowiedzi, jest wiele. Weźmy pod uwagę przedmiot mojego zainteresowania jakim jest religioznawstwo. Na tym gruncie rozróżniamy wiedzę o religiach (dostępną wierzącym i niewierzącym), będącą przedmiotem nauki i wiedzę religijną (dostępną tylko wierzącym), będącą np. przedmiotem teologii. Warto tu zauważyć, że znajomość całej doktryny religijnej (przedmiotu wiary), kultu, organizacji (w tym np. prawa kanonicznego), a także rozumowego uzasadnienia własnych przekonań wymaga dużej - czasem wprost ogromnej wiedzy religijnej.
@@@ .
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | >>Bardziej eksponowana w kościele katolickim jest niechęć do bogactwa niż do mądrości, >Jak Pan to udowodni na źródłach, to całą swoją wiedzę o chrześcijaństwie ogólnie, a Kościele Katolickim w szczególności będę musiał na śmietnik wyrzucić. Proszę zwrócić uwagę na częstotliwość pochwały ubóstwa i "prostoty umysłu" w tych fragmetach Biblii, które są przeznaczone do czytania podczas liturgii. Ja nie twierdzę, że kościół pochwala mądrość, tylko zwracam uwagę na proporcje z bogactwem i skuteczność tego nauczania. Zdecydowana większość katolików, nauczanie kościoła zna tylko z ambony.
Oczywiście pochwała ubóstwa nie dotyczy duchowieństwa...
>>jednak religijni asceci też są rzadkością. >Myślę, że występują tak samo często jak mędrcy, czyli rzadko. Czyli kościelne wezwania do ubóstwa są rzucaniem grochu o ścianę. Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy. Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!) Niechęć do książki (znów tylko przypuszczam) ma trzy zasadnicze przyczyny: lenistwo, lenistwo i lenistwo. Kraszewskiego proboszcz ani nie zabroni ani nie poleci.
>>Nie przypuszczam więc, aby ktoś nie czytał książek z pobudek religijnych. >Nie przypuszcza Pan? A może jakieś badania Pan przedstawi? Jakich książek? Książeczki do nabożeństwa to się czyta właśnie z powodów religijnych. Skoro "przypuszczam" a nie "twierdzę" to znaczy, że badań nie prowadziłem. Przypuszczenie poddaję pod ewentualną dyskusję.
>>Myślę, że dewocja idzie w parze z brakiem oczytania, ale raczej jako skutek niż przyczyna. >Myślę, iż następuje tu sprzężenie zwrotne, ale dewocja jest cechą osobowości i często łączy się nawet z dużym oczytaniem. W literaturze dewocyjnej właśnie, gdyż dewot innej nie tyka.
Chyba obydwaj mówiąc o oczytaniu, nie mamy na myśli czytania jedynie literatury dewocyjnej, a już czytanie wyłącznie książeczki do nabożeństwa o oczytaniu na pewno nie świadczy. Natomiast oczytanie w niedewocyjnej literaturze, może być jednym z lekarstw na tę chorobę. Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"
>Pozdrawiam. Wzajemnie
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Proszę zwrócić uwagę na częstotliwość pochwały ubóstwa i "prostoty umysłu" w tych fragmentach Biblii, które są przeznaczone do czytania podczas liturgii.Tak, tu jest kłopot, gdyż ze swojej wiedzy religijnej, to ja najmniej przyswoiłem w kościele. Co prawda znam wykazy ewangelicznych odwołań wygłaszanych na kazaniach zgodnie z rokiem liturgicznym, ale wyszukiwanie ile razy pada w nich pochwała głupoty, a ile ubóstwa przekracza moje siły i ochotę. Pamiętam natomiast z Ewangelii nader częstą pochwałę głupoty oraz umywanie Jezusowi nóg drogocennymi olejami. Tu prosił bym o pomoc dysponujących i większą wiedzą i lepszą pamięcią panią Meretseger, pana Andrzej.51 oraz paru innych forumowiczów. > Ja nie twierdzę, że kościół pochwala mądrość, tylko zwracam uwagę na proporcje z bogactwem i skuteczność tego nauczania.Kościół pochwala ubóstwo umysłowe i materialne wraz z zrzekaniem się bogactwa intelektualnego i doczesnego na rzecz kleru i Kościoła. To kler i Kościół mają mieć patent na prawdę i opływanie w dostatkach. > Zdecydowana większość katolików, nauczanie kościoła zna tylko z ambony.Jestem katolikiem tylko nominalnym, formalną wiedzę religioznawczą przyswajałem na UW, a teologiczną na CHAT. Choć najważniejsze jest zawsze samokształcenie. > Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy.Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu? > Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!)Raczej uwierzę w to, że spotkać Pan nie chciał niż, że nie spotkał, ale takie cuda są możliwe. > Niechęć do książki (znów tylko przypuszczam) ma trzy zasadnicze przyczyny: lenistwo, lenistwo i lenistwo. Kraszewskiego proboszcz ani nie zabroni ani nie poleci.Nie, proszę Pana. Bierze się z wychowania. Z ukształtowanej już we wczesnym dzieciństwie osobowości. > Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"Ogromny, jeżeli chodzi o wpływ na opinię publiczną. Propaganda PRL-owska wysiada przy nachalności i totalitaryzmie propagandy fideistycznej. Można ją zestawiać tylko ze stalinowską. Pozdrawiam. @@@ "Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych. Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają." (HEBRAJCZYKÓW 11:3.6)
Nadprzyrodzone cuda, ponadnaturalne doświadczenia, rozumne i słuszne wywody, logiczne argumenty oraz dowody naukowe mogą co najwyżej ułatwić czy też umożliwić pojawienie się wiary w człowieku, jednakże sama wiara jest dana od Boga. Wielu widziało znaki i cuda, lecz nie wszyscy uwierzyli.
Ze względu na ten nadprzyrodzony charakter wiary, która wymyka się ludzkiemu myśleniu, przerasta nasze zmysłowe postrzeganie i nie pozwala się do końca zbadać czy opisać w sposób czysto naukowy, rozumowy i materialny większość uczonych, badaczy, mędrców i filozofów odrzuca ją jako coś głupiego. Ten dziwny twór nie daje się ani zaszufladkować ani ograniczyć w systemie tkwiącym pod ludzką czaszką.
"Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie!" (PRZYPOWIEŚCI 3:5, Biblia Warszawska)
"W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie." (MATEUSZA 11:25-26)
"Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi." (1 KORYNTIAN 1:18-25).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Kościół pochwala ubóstwo umysłowe i materialne wraz z zrzekaniem się bogactwa intelektualnego i doczesnego na rzecz kleru i Kościoła.
To fascynująca sprawa, jak instytucja która promuje takie antywartości, może zdobyć taką popularność, a nawet tytuł autorytetu moralnego?
Kiedyś zadałem już podobne pytanie, zastanawiałem się dlaczego kościół ze swoimi kiepskimi produktami (zakazy, nakazy, odmawianie przyjemności, posty etc.) odnosi marketingowy sukces.
Czy ludzkość ma jakieś na wpół ukryte, masochistyczne tendencje?
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Kościół pochwala ubóstwo umysłowe i materialne wraz z zrzekaniem się bogactwa intelektualnego i doczesnego na rzecz kleru i Kościoła.> To fascynująca sprawa, jak instytucja która promuje takie antywartości, może zdobyć taką popularność, a nawet tytuł autorytetu moralnego?Tak, to fascynujące: www.racjonalista.pl/forum.php/s,434949/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,523045/z,0> Kiedyś zadałem już podobne pytanie, zastanawiałem się dlaczego kościół ze swoimi kiepskimi produktami (zakazy, nakazy, odmawianie przyjemności, posty etc.) odnosi marketingowy sukces.Komu? Gdyż może warto zadać je samemu sobie? > Czy ludzkość ma jakieś na wpół ukryte, masochistyczne tendencje?Ludzkość składa ze społeczeństw, a społeczeństwa z ludzi. Ludzie z różnych przyczyn poddają się różnym religiom/ideologiom. Bardzo niewielu jest heretyków, a jeszcze mniej racjonalistów. Proponuję poczytać: www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,474426#w477811www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,394583#w397624www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,394583#w397624www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,474426#w475411www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469Andrzej B. Izdebski w artykule na naszym portalu: Historia naszej cywilizacji jest pełna opisów walk, prób podporządkowania i prób pogodzenia religii z nauką. Historia emancypacji nauki posiada swoich ciemiężycieli i swoje ofiary. Nie warto nawet przypominać, po której stronie była brutalna siła, a po której bohaterowie. Gdy struktury religijne utraciły środki bezpośredniego przymusu nauka przemówiła pełnym głosem.
Teologowie, od czasów Darwina znajdujący się w defensywie, w naukowym dyskursie stawiają tezę, że nauka zajmuje się tak wieloma sprawami, iż nie można mówić o spójnym światopoglądzie naukowym i przedstawiają kolejne zagadnienia, na które dzisiejsza nauka nie zna jeszcze odpowiedzi. Nie godzą się na "Boga białych plam", (trafnego określenia Isaaca Newtona), ale powołują się na Boga wszędzie tam, gdzie jeszcze w naukowym zrozumieniu świata pozostają luki. Agresywni publicyści zajmujący się popularyzacją nauki ośmieszają ten pogląd używając określenia "Bóg-zapchajdziura". Bardziej stonowany młody filozof Piotr Bylica W 1(20) numerze "Forum Klubowego" stawia tezę, "że współczesna nauka nie pozostawia żadnych luk ani w naszej wiedzy (...), ani w porządku świata, których wyjaśnienie wymagałoby odwołania do jakiejś nadnaturalnej, transcendentnej sfery postulowanej przez religie teistyczne. I kończy wywody stwierdzeniem: Skoro to nauka decyduje dziś o tym, co istnieje, a co nie, to warto pamiętać, że to co z jej założeń wynika, iż nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej wiedzy, w którym byłoby miejsce dla jakiegoś bóstwa działającego w materialnym świecie". Pstryk i wszystko jasne! No, może jednak nie tak bardzo, gdyż do dziś nie ma teorii w sposób przekonujący wyjaśniającej dlaczego ludzie wierzą w Boga. Dlaczego jest ich tak wielu, a wśród nich osoby wysoko wykształcone. Prawdopodobnie ten fenomen jest splotem wielu przyczyn, z których najważniejsze to proces socjalizacji i chyba jakieś uwarunkowania genetyczne. Społeczne formatowanie ludzi, rozpoczynające się od samego momentu narodzenia, zostało już dosyć dobrze opisane i wiemy, jak bardzo trudno się z niego wyzwolić. Wraz z rozwojem wiedzy o mózgu zaczęto się zastanawiać, na ile nasze doświadczenia duchowe są odbiciem procesów neurologicznych. Niektórzy uczeni twierdzą, że nawet nasze poglądy polityczne w 30% uwarunkowane są genetycznie. Nic też dziwnego, że powstała nowa dziedzina nauki - neuroteologia. Polski "Newsweek" poświęca temu zagadnieniu sporo miejsca w dwóch numerach: z 2.12.2001 roku z okładkowymi tytułami: Bóg i mózg. Neuroteologia, Zrozumieć wiarę oraz z 20.2.2005 roku: Bóg i geny, Uczeni odnaleźli kod wiary w naszym DNA. Oczywiście medialnej sensacji w tych artykułach jest dużo, ale jest w nich sporo ciekawych informacji, czym zajmują się amerykańscy uczeni. Dean Hamer w książce The God Gene stawia tezę, że "gdyby człowiek nie został wyposażony przez naturę w biologiczną zdolność do przeżyć pozazmysłowych, nie mógłby ich odczuwać".
Tak naprawdę istnieje wiele różnych genów tworzących neurologiczną strukturę, a także substancji sygnałowych w mózgu pośredniczących w skomplikowanych procesach umysłowych. Niewątpliwie wpływają one na skłonność ludzi do przeżyć duchowych (aż po mistykę) i wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Ale są to procesy dalece skomplikowane i nigdy nie znajdą prostych rozwiązań. Dlatego też, według "Newsweeka", "odpowiedź na pytanie, czy nasz mózg stworzył Boga, czy też Bóg stworzył mózg, wciąż pozostanie jedynie kwestią wiary". A moc ludzkiej wiary jest nie do przecenienia! www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwaReligioznawstwo, to spory kawałek pasjonującej wiedzy, którą warto przyswoić i poddać osobistej refleksji. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Bardziej stonowany młody filozof Piotr Bylica W 1(20) numerze "Forum Klubowego" stawia tezę, "że współczesna nauka nie pozostawia żadnych luk ani w naszej wiedzy (...), ani w porządku świata, których wyjaśnienie wymagałoby odwołania do jakiejś nadnaturalnej, transcendentnej sfery postulowanej przez religie teistyczne.< No proszę. Jeszcze nie tak dawno p.Piotr nadawał równe prawa transcendencji. Potrzebne były tylko "czarodziejskie okulary" żeby ten świat zobaczyć. Cuda ogłaszane przez Watykan były dla niego bardziej racjonalne od argumentów Dawkinsa. No i oczywiście prezentowany wówczas naturalizm musiał być a-teistyczny. A tutaj wypowiada się na temat theos bez żenady.
Zabawny jest ten argument Życińskiego: istnienie duszy dowodzi istnienia Boga. Ci wiecznie niepoprawni teolodzy biegają jak chomik w błędnym kole argumentacji, udowadniając jeden dogmat przy pomocy innego. >Pstryk i wszystko jasne! No, może jednak nie tak bardzo, gdyż do dziś nie ma teorii w sposób przekonujący wyjaśniającej dlaczego ludzie wierzą w Boga.< Nie ma też przekonywującej teorii dlaczego 80% Szwedów, ponad 50% Francuzów, większość Japończyków, dlaczego nie wierzą w Boga. Zmienił się materiał genetyczny? Nie ma też przekonywującej teorii dlaczego coraz mniej ludzi wierzy w Boga. Teoria wiary w Boga oparta na ewolucji brzmi bardzo przekonywająco.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Przepraszam, może niektórym się to udaje, ale ja zupełnie nie potrafię domyśleć się tego co ktoś ma na myśli dopóki tego nie wypowie (napisze). Naprawdę niezbyt rozumiem o co Panu w tym poście chodzi? > No proszę. Jeszcze nie tak dawno p.Piotr nadawał równe prawa transcendencji.Kiedy, jak, gdzie? Może jakiś cytat, link, konkretne odwołanie? > Potrzebne były tylko "czarodziejskie okulary" żeby ten świat zobaczyć. Cuda ogłaszane przez Watykan były dla niego bardziej racjonalne od argumentów Dawkinsa. No i oczywiście prezentowany wówczas naturalizm musiał być a-teistyczny. A tutaj wypowiada się na temat theos bez żenady.Referat "Bóg luk a granice nauki" został wygłoszony na III Filozoficznym Forum Młodych, Lublin 2004. www.nauka-(*).pl/index.php?action=onas&id=4> Zabawny jest ten argument Życińskiego: istnienie duszy dowodzi istnienia Boga.Tak, dla nas jest zabawnymi wiele twierdzeń z książki Życińskiego Bóg i ewolucja: Przejście od psychizmu zwierzęcego do psychizmu ludzkiego wymaga uwzględnienia bardzo głębokiej różnicy, która przejawia się w tym, iż jedynie człowiek stanowi istotę obdarzoną nieśmiertelną, niematerialną duszą. Stworzenie tej duszy wnosi specyficzną nieciągłość w proces ewolucyjnych przemian, gdyż można je racjonalnie wytłumaczyć dopiero przez odwołanie się do stwórczego aktu Boga. Ale nie on tu jedynym i dokładnie Pan ma rację pisząc: > Ci wiecznie niepoprawni teolodzy biegają jak chomik w błędnym kole argumentacji, udowadniając jeden dogmat przy pomocy innego.Tylko co z tego wynika dla postu skierowanego do pana Selanosa? Pstryk i wszystko jasne! No, może jednak nie tak bardzo, gdyż do dziś nie ma teorii w sposób przekonujący wyjaśniającej dlaczego ludzie wierzą w Boga.> Nie ma też przekonywującej teorii dlaczego 80% Szwedów, ponad 50% Francuzów, większość Japończyków, dlaczego nie wierzą w Boga.Może tak zupełnie przekonywującej to nie ma, ale jest kilka interesujących i przekonywujących prób wyjaśnienia tych społecznych fenomenów. > Zmienił się materiał genetyczny?A musiał? Nie wiem też, czy nie następują jakieś choćby tylko minimalne ewolucyjne zmiany przystosowawcze? > Nie ma też przekonywującej teorii dlaczego coraz mniej ludzi wierzy w Boga.W naukach humanistycznych jednoznacznych wyjaśnień jest istotnie niewiele, ale próby są bardzo ciekawe. > Teoria wiary w Boga oparta na ewolucji brzmi bardzo przekonywająco.Nie znam takiej teorii. Natomiast dla mnie ogromny wpływ naszego ewolucyjnego przystosowania na naszą religijność jest oczywistym i chyba właśnie o tym Pan tu myślał. W swoim poście podrzuciłem panu Selanosowi trochę materiału do przemyśleń i wydaje mi się, że odnosząc się do tej mojej wypowiedzi nie znalazł Pan czasu aby przeczytać wszystkie zawarte w nim linki, a tam jest sporo moich poglądów dotyczących poruszonych tu przez Pana treści i o zgrozo w wielu poglądach zgadzamy się, choć oczywiście nie we wszystkich. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | > Przepraszam, może niektórym się to udaje, ale ja zupełnie nie potrafię domyśleć się tego co ktoś ma na myśli dopóki tego nie wypowie (napisze). Naprawdę niezbyt rozumiem o co Panu w tym poście chodzi?<Chodzi mi o ten artykuł: www.fronda(*)pogladowo-neutralna,27506.html
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Przepraszam, może niektórym się to udaje, ale ja zupełnie nie potrafię domyśleć się tego co ktoś ma na myśli dopóki tego nie wypowie (napisze). Naprawdę niezbyt rozumiem o co Panu w tym poście chodzi?< > Chodzi mi o ten artykuł: www.fronda(*)pogladowo-neutralna,27506.htmlZ poprzedniego postu: No proszę. Jeszcze nie tak dawno p.Piotr nadawał równe prawa transcendencji.Kiedy, jak, gdzie? Może jakiś cytat, link, konkretne odwołanie?Potrzebne były tylko "czarodziejskie okulary" żeby ten świat zobaczyć. Cuda ogłaszane przez Watykan były dla niego bardziej racjonalne od argumentów Dawkinsa. No i oczywiście prezentowany wówczas naturalizm musiał być a-teistyczny. A tutaj wypowiada się na temat theos bez żenady. Referat "Bóg luk a granice nauki" został wygłoszony na III Filozoficznym Forum Młodych, Lublin 2004. www.nauka-(*).pl/index.php?action=onas&id=4 Artykuł "Nauka światopoglądowo neutralna?" został opublikowany we Frondzie 14.04.2013, zaś referat "Bóg luk" został wygłoszony w 2004 roku, a więc Pański komentarz do "Boga luk": "No proszę. Jeszcze nie tak dawno p. Piotr nadawał równe prawa transcendencji." Jest tu co najmniej nietrafiony. (Referat powstał 9 lat przed artykułem.)Artykułowi Bylicy "Nauka światopoglądowo neutralna?" był cały wątek poświęcony, na którym prowadziliśmy polemikę dotyczącą tak samego Bylicy, jak i naturalizmu. A za dobrze trafiony komentarz dotyczący przesłania artykułu uważam wypowiedź pana Fizyka: "Przeczytałem i zgadzam się: Bylica podłożył Frondzie świnię (tzn. przemycił ateizm)".______________________ Z tym, iż moje niezrozumienie Pańskiego postu najbardziej zawarte jest tu: Tylko co z tego wynika dla postu skierowanego do pana Selanosa? W swoim poście podrzuciłem panu Selanosowi trochę materiału do przemyśleń i wydaje mi się, że odnosząc się do tej mojej wypowiedzi nie znalazł Pan czasu aby przeczytać wszystkie zawarte w nim linki, a tam jest sporo moich poglądów dotyczących poruszonych tu przez Pana treści i o zgrozo w wielu poglądach zgadzamy się, choć oczywiście nie we wszystkich.Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >To fascynująca sprawa, jak instytucja która promuje takie antywartości, może zdobyć taką popularność, a nawet tytuł autorytetu moralnego?< Tytuł jest samozwańczy. Wybierz sobie jakiś tytuł i będę cię tak tytułował.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | | |  | | szarley (54906 punktów) | Przepraszam, że czekał Pan tak długo na odpowiedź. To wina nadmiaru pracy i... Petera Berlinga.  > >Ja nie twierdzę, że kościół pochwala mądrość, tylko zwracam uwagę na proporcje z bogactwem i skuteczność tego nauczania.> Kościół pochwala ubóstwo umysłowe i materialne wraz z zrzekaniem się bogactwa intelektualnego i doczesnego na rzecz kleru i Kościoła. To kler i Kościół mają mieć patent na prawdę i opływanie w dostatkach.Z tym nie polemizuję, cały czas jedynie zwracam uwagę na pewne przesunięcie akcentów. > >Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy.> Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu?Pyta Pan nie o to kto jest mędrcem, a kogo ja za mędrca uważam. Znam osobiście kilku, których nazwiska są Panu nieznane, choć ucznia prof Zemana, Pan sam do czytania polecił. ( cs.wikiped(*)edlĂĄÄek_(ekonom)) Kilka nazwisk wymienię, ale z raptularza, choć z kilku dziedzin ludzkiej aktywności. Willy Brandt Lech Majewski (malarz i reżyser) Edmund Osmańczyk Charles Chaplin Teraz Pańska kolej  > >Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!)> Raczej uwierzę w to, że spotkać Pan nie chciał niż, że nie spotkał, ale takie cuda są możliwe.> Nie, proszę Pana. Bierze się z wychowania. Z ukształtowanej już we wczesnym dzieciństwie osobowości.Ilekroć ktoś przede mną tłumaczy niechęć do książki, posługuje się dwoma argumentami: brakiem czasu (lenistwo) i brakiem pieniędzy (lenistwo), ale przyznaję Panu rację, że wyniesiony z domu brak nałogu czytania też jest niepomijalną przyczyną. Ja ludzi tłumaczących niechęć do lektury wymogami religii nie spotkałem, ale też ich nie szukam. Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie. > >Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"> Ogromny, jeżeli chodzi o wpływ na opinię publiczną. Propaganda PRL-owska wysiada przy nachalności i totalitaryzmie propagandy fideistycznej. Można ją zestawiać tylko ze stalinowską.Zawsze wpływ dewotów na otoczenie jest zbyt duży i niebezpieczny, staram się aby na mnie żadni fanatycy nie mieli wpływu. > Pozdrawiam.Wzajemnie
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Przepraszam, że czekał Pan tak długo na odpowiedź. To wina nadmiaru pracy i... Petera Berlinga.  Tak, dobrą opowieść też warto przeczytać. > Z tym nie polemizuję, cały czas jedynie zwracam uwagę na pewne przesunięcie akcentów.O co Panu chodziło zrozumiałem, ale kościelni to zawsze mówią co im aktualnie wygodne. > Mędrców spotkałem, acetów jeszcze nigdy.> >>>Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu?> Pyta Pan nie o to kto jest mędrcem, a kogo ja za mędrca uważam.> Znam osobiście kilku, których nazwiska są Panu nieznane, choć ucznia prof Zemana, Pan sam do czytania polecił. (cs.wikiped(*)edlĂĄÄek_(ekonom))Pan raczy żartować!? Sedlaczka Pan za mędrca uważa? Co prawda nie bardzo wiemy co te określenie znaczy, ale Sedlaczkowi, którego z zainteresowaniem czytałem, to do mędrca jeszcze daleko. > Kilka nazwisk wymienię, ale z raptularza, choć z kilku dziedzin ludzkiej aktywności.> Willy Brandt> Lech Majewski (malarz i reżyser)> Edmund Osmańczyk> Charles Chaplin> Teraz Pańska kolej  Ej tam, ej tam! Mądrych ludzi to znam co najmniej parę setek, ja o mędrców, których Pan spotkał, pytałem? > Podobnie jak nie spotkałem człowieka, który tłumaczy niechęć do czytania przyczynami religijnymi (choć zgadzam się, że plebańska cenzura ma u niektórych wpływ na dobór lektur!!!!!)> >>>Raczej uwierzę w to, że spotkać Pan nie chciał niż, że nie spotkał, ale takie cuda są możliwe.> >>>Nie, proszę Pana. Bierze się z wychowania. Z ukształtowanej już we wczesnym dzieciństwie osobowości.> Ilekroć ktoś przede mną tłumaczy niechęć do książki, posługuje się dwoma argumentami: brakiem czasu (lenistwo) i brakiem pieniędzy (lenistwo), ale przyznaję Panu rację, że wyniesiony z domu brak nałogu czytania też jest niepomijalną przyczyną.W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury. > Ja ludzi tłumaczących niechęć do lektury wymogami religii nie spotkałem, ale też ich nie szukam.Jak człowiek nie wykaże minim trudu to niczego nie znajdzie. Dlatego tak bardzo sobie heretyków i wolnomyślicieli cenię. > Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.Dzisiaj wolałbym kognitywistykę, ale kiedyś zamiast dobrego rzemiosła wybrałem humanizm i moim głównym zainteresowaniem jest człowiek. > Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"> >>>Ogromny, jeżeli chodzi o wpływ na opinię publiczną. Propaganda PRL-owska wysiada przy nachalności i totalitaryzmie propagandy fideistycznej. Można ją zestawiać tylko ze stalinowską.> Zawsze wpływ dewotów na otoczenie jest zbyt duży i niebezpieczny, staram się aby na mnie żadni fanatycy nie mieli wpływu.To jest bardzo cenna - według mnie - postawa. Z tym, iż nie wierzę w nasz pełen obiektywizm. Jakoś tam zostaliśmy w życiu już ukształtowani i widzimy świat subiektywnie. O obiektywizm możemy się tylko starać, gdy nam się chce. Ja np. jestem świadomie subiektywnym racjonalistą i humanistą i wcale nie chcę tego zmienić. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >Przepraszam, że czekał Pan tak długo na odpowiedź. To wina nadmiaru pracy i... Petera Berlinga.  > Tak, dobrą opowieść też warto przeczytać.Też? Raczej zawsze, ale piszę to z wielkim uśmiechem, zdając sobie sprawę z własnego nałogu. Po prostu dla mnie literatura to przede wszystkim opowieści, dobra powieść historyczna ma u mnie zawsze pierwszeństwo, a Berling... coż zaplątał się troszkę, chyba nie wiedział jak skończyć ponad 2500 stron opowieści, zwiódł mnie ciekawością "jak to się skończy". Choć wiedza historyczna jak u Bunscha! Polecam. > >>>>Dajmy sobie spokój z ascetami pogadajmy o mędrcach. Może Pan tu wrzuci kilku dla przykładu?> >Pyta Pan nie o to kto jest mędrcem, a kogo ja za mędrca uważam.> >Znam osobiście kilku, których nazwiska są Panu nieznane, choć ucznia prof Zemana, Pan sam do czytania polecił. (cs.wikiped(*)edlĂĄÄek_(ekonom))> Pan raczy żartować!? Sedlaczka Pan za mędrca uważa? Co prawda nie bardzo wiemy co te określenie znaczy, ale Sedlaczkowi, którego z zainteresowaniem czytałem, to do mędrca jeszcze daleko.Profesora Zemana uważam za mędrca, Sedláček to jego uczeń, polska gramatyka czasem płata figle  > >Kilka nazwisk wymienię, ale z raptularza, choć z kilku dziedzin ludzkiej aktywności.> >Willy Brandt> >Lech Majewski (malarz i reżyser)> >Edmund Osmańczyk> >Charles Chaplin> >Teraz Pańska kolej  > Ej tam, ej tam! Mądrych ludzi to znam co najmniej parę setek, ja o mędrców, których Pan spotkał, pytałem?Tedy odpowiedziałem, ale świadom tego, że nauki braliśmy w różnych krajach, wpisałem nazwiska powszechnie znane, choć w kolejności przypadkowej. Tych właśnie uważam za mędrców, choć to całkowicie subiektywny wybór. Niemniej czekam na respons, kogo Pan za mędrca uważa. > W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury.Przy czym, gwoli ścisłości, dewocja nie musi wynikać wyłącznie z religii. Każda ideologia ma swoich dewotów, którzy w jej myśl swoje książki dobierają, a i innym innych czytać nie pozwalają, ba palą je nawet. Ja (jeśli chodzi o dorosłych czytelników, słuchaczy, widzów) żadnej cenzury nie toleruję. Dzieciom nie pozwalam czytać, oglądać scen przemocy. > >Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.> Dzisiaj wolałbym kognitywistykę, ale kiedyś zamiast dobrego rzemiosła wybrałem humanizm i moim głównym zainteresowaniem jest człowiek.Każdy ma swoją, wybraną dziedzinę aktywności, dobry rzemieślnik też jest potrzebny. Przyznam się Panu do czegoś, co na pewno nie jest obiektywne, mój największy szacunek zawsze budzi ten co ziemię orze. Może dlatego, że ci właśnie są najmniej doceniani. > >Zawsze wpływ dewotów na otoczenie jest zbyt duży i niebezpieczny, staram się aby na mnie żadni fanatycy nie mieli wpływu.> To jest bardzo cenna - według mnie - postawa. Z tym, iż nie wierzę w nasz pełen obiektywizm. Jakoś tam zostaliśmy w życiu już ukształtowani i widzimy świat subiektywnie. O obiektywizm możemy się tylko starać, gdy nam się chce.Zgadzam się. Zwłaszcza ludziom spoza Cieszyna brakuje obiektywizmu, kiedy nie przyjmują do wiadomości, które miasto Świata jest najpiękniejsze  Dobrze, że choć w tej materii zachowuję pełen obiektywizm, łącząc go z niewzruszonym przekonaniem o swojej racji  A tak poważnie: staram się, ale przecież wśród fanatyków, ludzi umiejących manipulować nie brakuje, więc sam czasem nie jestem pewien czy argumentów czyjejś propagandy nie przyjąłem bez starannego przemyślenia. Chyba nikt z nas nie może być na 100 % pewien, że mu się to udaje. Znów wiedza historyczna daje do myślenia. Pan nigdy się nie złapał na wątpliwościach czy uznać kogoś za fanatyka? > Pozdrawiam serdecznie.Wzajemnie
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Niemniej czekam na respons, kogo Pan za mędrca uważa.Przecież to Panu już napisałem:> W Krakowie nie musiałem zdawać marksizmu.Ja w Warszawie samego marksizmu też nie, ale zdawałem tu historię filozofii oraz historię ekonomii, a tam marksizm jest ważnym kierunkiem. Filozofię Marksa sam już poznawałem i wcale tego nie żałuję. Zaliczam go teraz do jednego z bardzo wielu moich autorytetów (mistrzów), obok np. Augustyna i Tomasza, Hume'a, Kanta, Hegla itd. Długo by wymieniać. Nie podaję tu swoich znakomitych profesorów o różnym światopoglądzie. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,545016#w548048, a także tu:Moje poglądy to Marks, Bakunin, Kropotkin, Luksemburg, przedwojenna PPS (wraz z uchwałami kongresu radomskiego z 1937 r.), Limanowski, Lange, Kalecki, Krzywicki, Strzelecki, Keynes, Wallerstein, Rawls i jeszcze dorobek wielu innych mądrych ludzi (w tym Baumana), których dorobek jakoś tam przetrawiłem. Nie, nikt z nich nie jest moim autorytetem, ale wszyscy moimi nauczycielami. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,573620#w574216 oraz tu: www.racjon(*)m.php/s,492101/z,0/d,4#w500646www.racjonalista.pl/forum.php/s,545016#w545045www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571469www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,562660#w571514www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,573620#w574214Znam, głównie poprzez literaturę (choć nie tylko, miałem szczęście kilkoro poznać osobiście) setki o ile nie tysiące gigantów myśli, którym zawdzięczam intelektualnie prawie wszystko (prawie, gdyż trzeba dołożyć dobre geny i właściwy proces wstępnej socjalizacji). Czy są tacy, których chciałbym wyróżnić? Zapewne kilkadziesiąt osób było tymi najważniejszymi - czy niektórym przyznałbym określenie "mędrca"? Nie wiem? Chyba nikomu. > >>>W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury.> Przy czym, gwoli ścisłości, dewocja nie musi wynikać wyłącznie z religii.Nie bardzo rozumiem. Dewocja (łac. devotio - poświęcenie, ofiarowanie) lub bigoteria (fr. bigoterie - jw.) - pobożność, gorliwość w zachowaniach religijnych, ale gdy chcemy uszczegółowić, to dewocja wynika z wiary . > Każda ideologia ma swoich dewotów, którzy w jej myśl swoje książki dobierają, a i innym innych czytać nie pozwalają, ba palą je nawet. Ideologia jest to powstała na bazie danej kultury wspólnota światopoglądów, u podstaw której tkwi świadome dążenie do realizacji określonego interesu klasowego lub grupowego albo narodowego.
Mianem ideologii określa się każdy zbiór uporządkowanych poglądów - religijnych, politycznych, prawnych, przyrodniczych, artystycznych, filozoficznych - służących ludziom o tożsamych poglądach do objaśniania otaczającego ich świata. Społeczną funkcją ideologii jest artykulacja celów aktywności i dopuszczalnych sposobów ich osiągania oraz motywacja ich zasadności względami uznawanymi za wyższe niż jednostkowy interes. Zapotrzebowanie na ideologie wynika z właściwego ludziom poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens i sposób istnienia.Ideologia jest szerszym pojęciem, ale obejmującym wszelkie religie: www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688> Ja (jeśli chodzi o dorosłych czytelników, słuchaczy, widzów) żadnej cenzury nie toleruję. Dzieciom nie pozwalam czytać, oglądać scen przemocy.Znowu, to zagrożenie dla Pańskiego fideizmu. > Badaniami czytelnictwa się nie zajmuję, wolę projektować kopalnie.> >>>Dzisiaj wolałbym kognitywistykę, ale kiedyś zamiast dobrego rzemiosła wybrałem humanizm i moim głównym zainteresowaniem jest człowiek.> Każdy ma swoją, wybraną dziedzinę aktywności, dobry rzemieślnik też jest potrzebny.Dlatego niejednokrotnie żałuję, iż nie zostałem właśnie rzemieślnikiem, mając spore sprawności manualne. > Przyznam się Panu do czegoś, co na pewno nie jest obiektywne, mój największy szacunek zawsze budzi ten co ziemię orze. Może dlatego, że ci właśnie są najmniej doceniani.Jeszcze przecież Pan może przejść do orania, ja jednak żałuję, iż zbyt mało - w stosunku do możliwości - do swej głowy włożyłem. Luki bardziej od przepełnienia mi przeszkadzają. > A tak poważnie: staram się, ale przecież wśród fanatyków, ludzi umiejących manipulować nie brakuje, więc sam czasem nie jestem pewien czy argumentów czyjejś propagandy nie przyjąłem bez starannego przemyślenia.Zgadzam się tu z Panem. > Chyba nikt z nas nie może być na 100 % pewien, że mu się to udaje.Uważam, że możemy być w 100% pewni, że łapiemy na dobrze przygotowane manipulacje. > Znów wiedza historyczna daje do myślenia.Jednak najważniejsze jest myślenie, a dopiero później wiedza, chociaż tu występuje sprzężenie zwrotne. > Pan nigdy się nie złapał na wątpliwościach czy uznać kogoś za fanatyka?Wielokrotnie, ale także wielokrotnie się zastanawiałem, czy w dyskusji nie spolaryzowałem zbytnio swojego stanowiska i nie zachowałem się fanatycznie? Do otwartości należy dążyć, ale to także zdawanie sobie sprawy z własnej ułomności intelektualnej. Pozdrawiam serdecznie, @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54906 punktów) | > >Niemniej czekam na respons, kogo Pan za mędrca uważa.> czy niektórym przyznałbym określenie "mędrca"?> Nie wiem?> Chyba nikomu.Jak to dobrze, że każdy z nas ma możliwość prywatnej oceny, dobrze, że granicę powyżej której nazywamy kogoś męrcem każdy wyznacza w innym miejscu.... > >>>>W tym linku jest bardziej odwołanie do kształtowania całej osobowości niż samym podejściem do czytania. Niektórzy dewoci czytają bardzo dużo tyle, iż bardzo wybranej literatury.> >Przy czym, gwoli ścisłości, dewocja nie musi wynikać wyłącznie z religii.> Nie bardzo rozumiem. Dewocja (łac. devotio - poświęcenie, ofiarowanie) lub bigoteria (fr. bigoterie - jw.) - pobożność, gorliwość w zachowaniach religijnych, ale gdy chcemy uszczegółowić, to dewocja wynika z wiary .... ale dobrze też przyjąć czasem upomnienie. Pewne słowa są dobrze zdefiniowane. Cóż, przyjąłem jako skrót myślowy utożsamienie dewocji z fanatyzmem. Mój błąd. > >Ja (jeśli chodzi o dorosłych czytelników, słuchaczy, widzów) żadnej cenzury nie toleruję. Dzieciom nie pozwalam czytać, oglądać scen przemocy.> Znowu, to zagrożenie dla Pańskiego fideizmu.Niedawno nazwał mnie Pan racjonalistą (podając definicję wiki) teraz widzi Pan fideizm.. A ja chyba umrę na starość, nie znalazłszy definicji samego siebie. Uznam się za starca, kiedy poczuję się zmęczony poszukiwaniem. > >Każdy ma swoją, wybraną dziedzinę aktywności, dobry rzemieślnik też jest potrzebny.> Dlatego niejednokrotnie żałuję, iż nie zostałem właśnie rzemieślnikiem, mając spore sprawności manualne.Podobna sprawa jak z granicą powyżej której uznajemy kogoś za męrca. Samo słowo "rzemiosło" ma dziś trochę inne znaczenie niż w średniowieczu. Także granica poniżej której jest jeszcze rzemiosło jest wyznaczana indywidualnie. Większość nauczycieli, lekarzy, architektów, aktorów to "tylko" rzemieślnicy. Jeśli dobrze swoje rzemiosło czynią, są potrzebni. Czy Andriej Rublow był rzemieślnikiem? > >Przyznam się Panu do czegoś, co na pewno nie jest obiektywne, mój największy szacunek zawsze budzi ten co ziemię orze. Może dlatego, że ci właśnie są najmniej doceniani.> Jeszcze przecież Pan może przejść do orania,Owszem  ale nie każdy kto budzi szacunek budzi też chęć naśladownictwa. Rolników szanuję może trochę na przekór powszechnej w miastach postawie, a może dlatego żem sam z rodu szlachty herbu Widły w kupie gnoju, choć od kilku pokoleń w mieście (teraz znów na wsi). > ja jednak żałuję, iż zbyt mało - w stosunku do możliwości - do swej głowy włożyłem. Luki bardziej od przepełnienia mi przeszkadzają.No to jest nas dwóch  > >Pan nigdy się nie złapał na wątpliwościach czy uznać kogoś za fanatyka?> Wielokrotnie, ale także wielokrotnie się zastanawiałem, czy w dyskusji nie spolaryzowałem zbytnio swojego stanowiska i nie zachowałem się fanatycznie? Do otwartości należy dążyć, ale to także zdawanie sobie sprawy z własnej ułomności intelektualnej.Nie ma wyczerpującej definicji mędrca, ale nie może być męrcem ktoś, kto tego o sobie nie potrafi powiedzieć > Pozdrawiam serdecznie,Wzajemnie
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > ... ale dobrze też przyjąć czasem upomnienie. Pewne słowa są dobrze zdefiniowane. Cóż, przyjąłem jako skrót myślowy utożsamienie dewocji z fanatyzmem. Mój błąd.Chyba nie - ja też dewocję blisko fanatyzmu widzę. > >>>Ja (jeśli chodzi o dorosłych czytelników, słuchaczy, widzów) żadnej cenzury nie toleruję. Dzieciom nie pozwalam czytać, oglądać scen przemocy.> >Znowu, to zagrożenie dla Pańskiego fideizmu.> Niedawno nazwał mnie Pan racjonalistą (podając definicję wiki) teraz widzi Pan fideizm..Dalej dostrzegam w Panu racjonalizm. To Pan deklaruje swój fideizm (choćby poprzez wiarę w Boga), a człowiek otwarty szuka własnych odpowiedzi i staje się sceptycznym tak wobec Prawd jedynych, jak i głoszących je autorytetów. Czyli jest to zagrożenie dla fideizmu. > A ja chyba umrę na starość, nie znalazłszy definicji samego siebie. Uznam się za starca, kiedy poczuję się zmęczony poszukiwaniem.Znalezienie wcale nie jest tu tak ważne jak właśnie poszukiwanie. > Każdy ma swoją, wybraną dziedzinę aktywności, dobry rzemieślnik też jest potrzebny.> >>>Dlatego niejednokrotnie żałuję, iż nie zostałem właśnie rzemieślnikiem, mając spore sprawności manualne.> Podobna sprawa jak z granicą powyżej której uznajemy kogoś za mędrca. Samo słowo "rzemiosło" ma dziś trochę inne znaczenie niż w średniowieczu.Tu myślałem o "rękodzielniku", choć nawet dosięgającym artyzmu. > Także granica poniżej której jest jeszcze rzemiosło jest wyznaczana indywidualnie. Większość nauczycieli, lekarzy, architektów, aktorów to "tylko" rzemieślnicy. Jeśli dobrze swoje rzemiosło czynią, są potrzebni.Przy takim rozumieniu rzemiosła zgadzam się z Panem. > Czy Andriej Rublow był rzemieślnikiem?Niewątpliwie, ale był także artystą. > Przyznam się Panu do czegoś, co na pewno nie jest obiektywne, mój największy szacunek zawsze budzi ten co ziemię orze. Może dlatego, że ci właśnie są najmniej doceniani.> >>>Jeszcze przecież Pan może przejść do orania,> Owszem ale nie każdy kto budzi szacunek budzi też chęć naśladownictwa. Rolników szanuję może trochę na przekór powszechnej w miastach postawie, a może dlatego żem sam z rodu szlachty herbu Widły w kupie gnoju, choć od kilku pokoleń w mieście (teraz znów na wsi).A co ma piernik do wiatraka. Mam szacunek dla ludzi niezależnie skąd swoje rody wywodzą i jaką pracę wykonują. Mimo żem w mieście chowanym, to znam pracę na wsi, jeździłem w wakacje i pomagałem, czasem nawet "nosem się podpierałem", a dalej pomagałem. Brak mi szacunku dla głupoty, ale ta najczęściej jest połączoną ze stanowiskami i tytułami, a nie z wykonywanym zajęciem. > Pan nigdy się nie złapał na wątpliwościach czy uznać kogoś za fanatyka?> >>>Wielokrotnie, ale także wielokrotnie się zastanawiałem, czy w dyskusji nie spolaryzowałem zbytnio swojego stanowiska i nie zachowałem się fanatycznie? Do otwartości należy dążyć, ale to także zdawanie sobie sprawy z własnej ułomności intelektualnej.> Nie ma wyczerpującej definicji mędrca,Nie ma! > ale nie może być mędrcem ktoś, kto tego o sobie nie potrafi powiedziećAkurat ten którego skłonny byłbym uznać, raczej siebie za mędrca by nie uznał, ale jest tak, jak Pan napisał: "Nie ma wyczerpującej definicji mędrca"!Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54906 punktów) | > >Nie ma wyczerpującej definicji mędrca,> Nie ma!> Akurat ten którego skłonny byłbym uznać, raczej siebie za mędrca by nie uznał, ale jest tak, jak Pan napisał: "Nie ma wyczerpującej definicji mędrca"!Nie ma wyczerpującej definicji , ale co do pewnych cech można się chyba zgodzić. Jedną z cech mędrcowi przypisanych jest pokora, ten więc głupi kto się za mędrca ma. > Akurat ten którego skłonny byłbym uznać, raczej siebie za mędrca by nie uznał,Nooooooo tym to mnie Pan cholernie zaciekawił!  Chyba nie spodziewa się Pan, że nie zapytam jednak kogo Pan mędrcem (nawet wbrew jego woli) znajduje  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) |
> >Akurat ten którego skłonny byłbym uznać, raczej siebie za mędrca by nie uznał, ale jest tak, jak Pan napisał: "Nie ma wyczerpującej definicji mędrca"!> Nie ma wyczerpującej definicji , ale co do pewnych cech można się chyba zgodzić. Jedną z cech mędrcowi przypisanych jest pokora, ten więc głupi kto się za mędrca ma.Pan Szarley: Nie ma wyczerpującej definicji mędrca, ale nie może być mędrcem ktoś, kto tego o sobie nie potrafi powiedziećBogusławski: Akurat ten którego skłonny byłbym uznać, raczej siebie za mędrca by nie uznał,> Nooooooo tym to mnie Pan cholernie zaciekawił!  Czym Pana zaciekawiłem? Nie uznaję mędrców, choć wiem, iż wielu mądrych ludzi było, są teraz i będą w przyszłości. > Chyba nie spodziewa się Pan, że nie zapytam jednak kogo Pan mędrcem (nawet wbrew jego woli) znajduje  Byli tacy. Na przykład - Podejście Sokratesa do własnej wiedzy i przekonań streszcza przypisywane mu zdanie "Wiem, że nic nie wiem" (gr. oida ouden eidos znane również z zapisu łacińskiego scio me nihil scire lub scio me nescire). Sokrates deklarował tym samym, że jest jedynie miłośnikiem mądrości (filozofem) i poszukiwaczem prawdy, i sam nie dysponuje wiedzą, której mógłby nauczać. Tym samym odróżniał się od sofistów, którzy uważali się (zdaniem Sokratesa bezpodstawnie) za znających prawdę i oferowali jej nauczanie.____________________________ Już sam Pan przytoczył wcześniej Sokratesa: > "Wiem, że nic nie wiem"Na co odpowiedziałem: Sokrates, któremu przypisuje się to zdanie (większość wypowiedzi Sokratesa zostało spisanych/zmyślonych/wmówionych mu przez Platona), gdy je miał rzec był już starym człowiekiem i one oznaczają świadomość, że jeśli czegoś nie wiem, to znaczy, że posiadam wiedzę o własnej niewiedzy. Trawestując za nim i innymi mędrcami, sam lubię powtarzać: - całe życie się uczyłem aby poznać obszary własnej niewiedzy.
Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Proszę zwrócić uwagę na częstotliwość pochwały ubóstwa i "prostoty umysłu"< Prostota umysłu kojarzy mi się z gładkim mózgiem. Ale oczywiście odpowie Pan że napisał Pan w cudzysłowie.
Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chyba obydwaj mówiąc o oczytaniu, nie mamy na myśli czytania jedynie> literatury dewocyjnej, a już czytanie wyłącznie książeczki do nabożeństwa> o oczytaniu na pewno nie świadczy.Nie, zdecydowanie nie. Rynek jest ogromny, rozmiar literatury dewocyjnej również przytłacza. Niedawno miałem wątpliwą przyjemność zapoznania się z kilkoma tego typu lekturami na prośbę polecających mi je znajomych, o których jeszcze będzie niżej. > Ciekaw jestem jak wielki jest odsetek w społeczeństwie "oczytanych dewotów"Oczytanych dewotów w literaturze dewocyjnej, czy niedewocyjnej i dewocyjnej?  Jakiś tam % jest, choć pewnie mały. > Natomiast oczytanie w niedewocyjnej literaturze, może być jednym z lekarstw na tę chorobę.Niestety tylko w teorii. Mam w zwyczaju czytać proponowane mi książki dewocyjne, ale znajomym o tych skłonnościach stawiam warunek, aby w zamian przeczytali choć jedną pozycję z mojej ulubionej literatury niedewocyjnej. Jeden kolega od 14 lat konsekwentnie odmawia, druga koleżanka kiedyś zaczęła jedną książkę (po dwóch przeczytanych przeze mnie, a zaproponowanych przez nią tytułach), ale z ciężkim sercem odmówiła czytać dalej po 50 stronach z przyczyn osobistych. To był największy sukces, jaki w życiu osiągnąłem. Jeszcze nigdy nie udało mi się sprawdzić do końca Twojego twierdzenia w działaniu. Niedawno pewien ksiądz zachęcał mnie, abym zapoznał się z jego lekturami 'bez targów'. Niestety w przypadku braku wzajemności z kolei ja tracę motywację.. i nic z tego nie wyszło  Wg mnie rozpoczęcie przygody z literaturą niedewocyjną, będącą lekarstwem na chorobę o której tu mówimy jest darem i jednocześnie cudem. Nikt do końca nie wie jak to się dzieje, ale cuda tego rodzaju się zdarzają, zapewne najczęściej nie prowokowane przez nikogo z zewnątrz. W ogóle to dziwna i szalenie interesująca sprawa  Serdecznie pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Mam w zwyczaju czytać proponowane mi książki dewocyjne, ale znajomym o tych skłonnościach stawiam warunek, aby w zamian przeczytali choć jedną pozycję z mojej ulubionej literatury niedewocyjnej. Jeden kolega od 14 lat konsekwentnie odmawia, druga koleżanka kiedyś zaczęła jedną książkę (po dwóch przeczytanych przeze mnie, a zaproponowanych przez nią tytułach), ale z ciężkim sercem odmówiła czytać dalej po 50 stronach z przyczyn osobistych.Ale zrobiłeś interes  Ciekawe były chociaż te książki dewocyjne?
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ciekawe były chociaż te książki dewocyjne?Szczerze - nie pamiętam dokładnie. Jedna była o jakiejś wspólnocie kościelnej, gdzie wszyscy podtrzymywali się na duchu, wspierali i m.in. przynosili na spotkania "opał" w stylu, że bardzo śpieszyłam się na wykład, a tu bach - nagle winda na mnie czekała przed moim nosem. Pan jest wielki! Druga był taka: "Psychologia i New Age : psychologiczne terapie czy okultystyczne inicjacje?" ks. Aleksander Posadzki. Polecam samemu sprawdzić, zwłaszcza że ks. Posadzki to znany polski demonolog.  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Szczerze - nie pamiętam dokładnie. Jedna była o jakiejś wspólnocie kościelnej, gdzie wszyscy podtrzymywali się na duchu, wspierali i m.in. przynosili na spotkania "opał" w stylu, że bardzo śpieszyłam się na wykład, a tu bach - nagle winda na mnie czekała przed moim nosem. Pan jest wielki!
>Druga był taka: "Psychologia i New Age : psychologiczne terapie czy okultystyczne inicjacje?" ks. Aleksander Posadzki.
Znajoma zapewniła Ci kompleksową edukację. Najpierw bajeczki dla grzecznych dzieci, a potem bajeczki dla niegrzecznych dzieci.
>Polecam samemu sprawdzić, zwłaszcza że ks. Posadzki to znany polski demonolog. Jeśli ten ksiądz demonolog obiektywnie przedstawia temat, to może się skuszę.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jeśli ten ksiądz demonolog obiektywnie przedstawia temat, to może się skuszę.Raczej nikt Ci tego tutaj nie zareklamuje, by pominąć nutkę zwątpienia będziesz musiał sam sprawdzić, jeśli oczywiscie masz w sobie odrobinę ryzyka i chcesz 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Raczej nikt Ci tego tutaj nie zareklamuje, by pominąć nutkę zwątpienia będziesz musiał sam sprawdzić,Nie sprawdziła się Twoja przepowiednia, Rafal7 rozwiał moją nutkę wątpliwości: Cytat: Jest autorem wielu książek poświęconych teologii duchowości, w tym szczególnie zagrożeniom duchowym opisanym z perspektywy katolickiej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >>Raczej nikt Ci tego tutaj nie zareklamuje, by pominąć nutkę zwątpienia będziesz musiał sam sprawdzić, > Nie sprawdziła się Twoja przepowiednia, Rafal7 rozwiał moją nutkę wątpliwości (..)
Rozumiem, że kuszenie przebiegło pomyślnie. I jak tam lektura?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > I jak tam lektura?Na etapie zastanawiania się, czy przypadkiem nie ma tej książki w bibliotece. > Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spaćKiedy wtedy właśnie najlepiej się rozmawia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Kiedy wtedy właśnie najlepiej się rozmawia.  Pytanie, czy coś ma wynikać z tej rozmowy, oprócz samej "fajnej" rozmowy 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Pytanie, czy coś ma wynikać z tej rozmowy, oprócz samej"fajnej" rozmowy A co byś chciał żeby wynikło?  Zwykle ludzie piją żeby dobrze się bawić w towarzystwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Zwykle ludzie piją żeby dobrze się bawić w towarzystwie.
A czy rozmawiając tu, tzn. na Racjonaliście popijasz?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > A czy rozmawiając tu, tzn. na Racjonaliście popijasz?To jakaś insynuacja?  Bo nie widzę podstaw do wywnioskowania tego z mojej wypowiedzi. To że ludzie piją, żeby się dobrze bawić nie znaczy, że piją za każdym razem, kiedy chcą się bawić. Ale jeśli już piją, to zwykle po to, żeby się bawić. To nie są pokrywające się zbiory.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >A czy rozmawiając tu, tzn. na Racjonaliście popijasz?> To jakaś insynuacja?  Insynuacja nie, ale trochę prowokacja  > Bo nie widzę podstaw do wywnioskowania tego z mojej wypowiedzi.Jacek Głodzik: Cytat:Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
pan Barbiel: Cytat:Kiedy wtedy właśnie najlepiej się rozmawia Źle Ci się tu u nas rozmawia?  > To że ludzie piją, żeby się dobrze bawić nie> znaczy, że piją za każdym razem, kiedy chcą się> bawić. Ale jeśli już piją, to zwykle po> to, żeby się bawić. To nie są pokrywające się zbiory.Zgadzam się. Podobnie jak zbiór "najlepszych rozmów" niekoniecznie musi się pokrywać czy zawierać w zbiorze "rozmów toczonych po wódce". A piszę tak dlatego, że osobiście mnie się po wódce rozmawia gorzej, taki jakiś dziwoląg ze mnie  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | To Ci się nie udało mnie sprowokować do odpowiedzi. > Źle Ci się tu u nas rozmawia?Czyżby znowu prowokacja?  Dziękuję, dobrze mi się rozmawia. > pan Barbiel:Co Ty z tym panem? To jakaś epidemia na tym forum? > A piszę tak dlatego, że osobiście mnie się po wódce rozmawia> gorzej, taki jakiś dziwoląg ze mnieCiekawe. Miałem napisać, że to nietypowe, ale przypomniałem sobie, że często widzę na imprezach osoby, które bardzo mało mówią. Niektórzy tylko, jak ktoś ich o coś zapyta. Ale oni dobrze się bawią, tylko jakoś tak biernie. A Ty?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > To Ci się nie udało mnie sprowokować do odpowiedzi.Ale przecież odpowiadasz  > > pan Barbiel:> Co Ty z tym panem?W różnych przypadkach warto przejść na per "pan" np. gdy chwilowo pisze się szerzej tzn. też do tych, którzy to czytają oprócz Ciebie i mnie. > Ciekawe. Miałem napisać, że to nietypowe, ale przypomniałem sobie, że> często widzę na imprezach osoby, które bardzo mało mówią. Niektórzy> tylko, jak ktoś ich o coś zapyta. Ale oni dobrze się bawią, tylko> jakoś tak biernie. A Ty?Nie sądzę że dobrze, ale może. Raczej należałoby ich spytać i podrążyć głębiej, bo pewnie przez grzeczność odpowiedzą że jest cool, gitarka, zajeb.. itd. Oto jak jest ze mną: mnie to nie rozwesela. Za to normalnie sprawia problemy z koncentracją, złapaniem wątku rozmowy, samopoczuciem fizycznym. Niestety u mnie notuję "zero magii" jaką przypisuje się wódce  I jeszcze jeden mit: wódka nie rozgrzewa, chyba że zaraz na poczatku tzn. pierwszy-drugi kieliszek. Należę do grupy, która może bawić się dobrze bez wódki, tudzież bez ośmiu piw pitych w ekspresowym tempie. No takie buty, nic nie poradzisz 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > Nie sądzę że dobrze, ale może. Raczej należałoby ich spytać i> podrążyć głębiej, bo pewnie przez grzeczność odpowiedzą że> jest cool, gitarka, zajeb.. itd.Wyglądali na wyluzowanych i zapewniali, że dobrze się bawią. I sam fakt, że chętnie pojawiają się na imprezach o czymś świadczy. Oczywiście to jeszcze nie dowód, ale nie sądzę, żeby wszyscy udawali. Może niektórzy nie potrzebują rozmawiać, żeby dobrze się bawić. > Oto jak jest ze mną: mnie to nie rozwesela.Mam pewne podejrzenie, że reakcja na alkohol jest w jakimś stopniu wyuczona. Ja mam dobry nastrój jeszcze zanim zacznę pić. A potem jest coraz lepiej. > Za to normalnie sprawia problemy z koncentracją, złapaniem wątku> rozmowy, samopoczuciem fizycznym. Niestety u >mnie notuję "zero> magii" jaką przypisuje się wódceU mnie jest na odwrót. > wódka nie rozgrzewa, chyba że zaraz na poczatku tzn. pierwszy-drugi> kieliszek.Rozgrzewa, rozgrzewa. Ja np. nie przetrwałbym sylwestra na rynku, gdyby nie wódka. > Należę do grupy, która może bawić się dobrze bez wódki, tudzież> bez ośmiu piw pitych w ekspresowym tempie.Picie dużo w ekspresowym tempie to zabawa sama w sobie. Coś w rodzaju sportu ekstremalnego. Mnie też to nie bawi. > > To Ci się nie udało mnie sprowokować do odpowiedzi.> Ale przecież odpowiadaszNie odpowiedziałem na pytanie, które, jak przyznałeś, było prowokacją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > I sam fakt, że chętnie pojawiają się na imprezach o czymś świadczy.> Oczywiście to jeszcze nie dowód, ale nie sądzę, żeby wszyscy udawali.> Może niektórzy nie potrzebują rozmawiać, żeby dobrze się bawić.Każdy jest inny, wątpię aby ludzie milczeli wszyscy z tego samego powodu. Skoro temat Cię interesuje - nie sądź, ale spytaj  > Ja mam dobry nastrój jeszcze zanim zacznę pić.> A potem jest coraz lepiej.W tym faktycznie coś jest. Była kiedyś w radiu seria programów-wywiadów z członkami AA, było to bodajże w niedzielę wieczorem w Radio Kraków albo Alfa, nie pamiętam dobrze. Szło przez lata. Kiedyś na to trafiłem i wysłuchałem jeden odcinek wyznań pewnego alkoholika. Powiedział m.in. ciekawą rzecz: "Gdyby ktoś kiedyś, gdy piłem powiedział, że wódka jest niesmaczna - udusiłbym własnymi rękami. Dla mnie był to najlepszy i najbardziej ukochany napój na świecie". Pomimo, że przecież biologicznie organizm ją odrzuca wszelkimi możliwymi sposobami, z ktorych wykrzywienie ust jest tylko łagodnym preludium - on mówił jak mowił. Ciekawe. Może w przypadkach podobnych do Twojego głównie o poddawanie się nastrojowi chodzi. Nie ma w tym nic racjonalnego. To trochę dla mnie podobne do indoktrynacji religijnej. No cóż, ja chyba jestem zbyt dużym indywidualistą, nie ulegam łatwo nastrojowi grupy, ze mną byłoby cieżko. > Rozgrzewa, rozgrzewa. Ja np. nie przetrwałbym> sylwestra na rynku, gdyby nie wódka.Nie obraź się, ale śmiem twierdzić iż Twoja opinia jest typowo subiektywna i nie poparta żadnym alternatywnym doświadczeniem. Gdbyś nie pił to byś nie przetrwał? Wątpię. Skąd to wiesz? Cytat:Spożycie alkoholu (etylowego) wywołuje odczucie ciepła, ponieważ alkohol wzmaga przepływ krwi w skórze i żołądku. Stąd subiektywne uczucie rozgrzania po przełknięciu pięćdziesiątki. Może występować również nadmierne wydzielanie potu. Z tego powodu dochodzi do gwałtownej utraty ciepła i spadku temperatury. Po przyjęciu dużych dawek etanolu depresji ulegają również ośrodkowe mechanizmy termoregulacyjne i wówczas może dojść do znacznego spadku temperatury ciała. Farmakologia - Goodman & Gilman. Tom I. Wydanie XI, strona 629. ISBN: 978-83-60608-49-4. łącząc pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | > Była kiedyś w radiu seria porogramów z członkami AA,Ciekawi mnie też to, że niektórym picie kojarzy się od razu z nałogiem. Niektórzy wpadają w nałóg, ale to nie jest konieczne. > organizm ją odrzuca wszelkimi możliwymi sposobamiNie przesadzajmy. > Może w przypadkach podobnych do Twojego głównie o poddawanie się nastrojowi chodzi.Zapewne tak. > Nie ma w tym nic racjonalnegoTym się akurat nie przejmuję. > To trochę dla mnie podobne do indoktrynacji religijnej.Według mnie trzeba się bardzo postarać, żeby dostrzec to podobieństwo. O, już mi umknęło. > Twoja opinia jest typowo subiektywna i nie poparta żadnym alternatywnym doświadczeniem. Gdbyś nie pił to byś nie przetrwał? Wątpię. Skąd to wiesz?Oczywiście, to jest subiektywna opinia. Nie wiem, czy nie przetrwałbym, ale byłoby to dla mnie bardzo uciążliwe. Wiem, jak znosze zimno na trzeżwo. > No cóż, ja chyba jestem zby duzym indywidualistą, ze mną byłoby cieżkoTo indywidualizm jest przeszkodą w poddawaniu się wybranym nastrojom? Dobrze, że mnie to nie dopadło.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ciekawi mnie też to, że niektórym picie kojarzy się od razu z nałogiem.> Niektórzy wpadają w nałóg, ale to nie jest konieczne.Zgadzam się w 100%. Mnie z koli ciekawi, skąd to Twoje "od razu"  > > organizm ją odrzuca wszelkimi możliwymi sposobami> Nie przesadzajmy.Nie przesadzamy. > > Nie ma w tym nic racjonalnego> Tym się akurat nie przejmuję.Nie należy się przejmować, jeśli coś nie prowadzi do nałogu. A jeśli prowadzi - przejmowac należy się bardzo. Człowiek jest z gruntu istotą irracjonalną, która mimo wszystko ceni racjonalność, choć jak się patrzy wokół na nasze społeczeństwo - znikoma ilość to ceni. > > To trochę dla mnie podobne do indoktrynacji religijnej.> Według mnie trzeba się bardzo postarać, żeby dostrzec> to podobieństwo.Niekoniecznie. Posłuchaj czasem tych programów w jaki sposób oni opowiadają o wódce. Mówię o ludziach z pewnym zaawansowaniem. A potrafią o niej dużo i długo mówić.. > Nie wiem, czy nie przetrwałbym, ale byłoby to dla mnie> bardzo uciążliwe. Wiem, jak znosze zimno na trzeżwo.Zgadzam sie, intuicyjnie jest jak mówisz. Wódka oprócz innych poczuć znosi m.in. poczucie zimna. Dlatego też tak wiele osób umiera przy pierwszym uderzeniu zimy. > > No cóż, ja chyba jestem zby duzym indywidualistą, ze mną byłoby cieżko> To indywidualizm jest przeszkodą w poddawaniu się wybranym nastrojom?Nastrojom tłumu? Grupy? Tak, zdecydowanie  > Dobrze, że mnie to nie dopadło.  Nie wiesz co tracisz, a może.. jeszcze sporo przed Tobą  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > skąd to Twoje "od razu"OK, słuszna uwaga  przyznaję, bardzo długo wytrzymałeś bez poruszania tematu AA. > > Według mnie trzeba się bardzo postarać, żeby dostrzec> >to podobieństwo.> Niekoniecznie.Może napisz na czym polega to podobieństwo? Ja widzę takie - wytwarzanie się odruchu warunkowego. Ale to jest tak powszechne zjawisko, że dotyczyć może wszystkiego > Posłuchaj czasem tych programów w jaki sposób oni opowiadają o wódce.Tak sobie myślę - gdybym np. nasłuchał się opowieści osób, które miały wypadek samochodowy, później zostali kalekami to pewnie odechciałoby mi się samochodu. A można zebrać sporo takich osób i zrobić serię programów. Podobnie na temat małżeństwa można zrobić cykl programów z rozwodnikami. I wyrabiać sobie opinie na podstawie tych programów. > Wódka oprócz innych poczuć znosi m.in. poczucie zimna. Dlatego też tak wiele osób umiera przy pierwszym uderzeniu zimy.Na trzeźwo też można zamarznąć, np jak ktoś zabłądzi w górach. Owszem, są ludzie, którzy piją zamiast szukac schronienia przed zimnem. Ale nie dotrzesz do nich przez internet, bo oni zwykle nie mają internetu. > > To indywidualizm jest przeszkodą w poddawaniu się wybranym nastrojom?> Nastrojom tłumu? Grupy? Tak, zdecydowanieA, czyli indywidualizm przejawia się w tym, żeby siedzieć na imprezie z nosem na kwintę i patrzeć jak inni się bawią. Oczywiście tracą ci, którzy się bawią, a nie ten, co się nie bawi. Ale na szczęście nie wiedzą, co tracą więc nie jest im przykro i bawią się dalej  Ale poważnie - skąd wiesz, jak jest? Może to ja narzucam grupie nastrój, rozbawiam towarzystwo? Też tu widziałbyś brak indywidualizmu? A gdyby przypadkiem grupa miała taki nastrój, jak Ty, to jak znosiłbyś to? A jak spotkasz się z jedną osobą albo dwiema to dbasz o to, żeby nie mieć takiego samego nastroju?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Może napisz na czym polega to podobieństwo?Ok, niżej. > można zebrać sporo takich osób i zrobić serię programów.> Podobnie na temat małżeństwa można zrobić cykl programów> z rozwodnikami. I wyrabiać sobie opinie na podstawie tych programów.Nie słyszałem, aby wśród rozwodników wytwarzała się jakaś szersza nić wspólnoty, więź mająca swój wyraz np. w mityngach, cyklicznych imprezach, opowiadaniu przez lata swoich przeżyć związanych z rozwodem itp. Ty słyszałeś? > Na trzeźwo też można zamarznąć, np jak ktoś zabłądzi w górach.Zgadza się. Choć nieco oczytany człowiek wie, że ma większe szanse zamarznąć jeśli zabłądzi w górach i ma dajmy na to 2 promile, niż 0. > Owszem, są ludzie, którzy piją zamiast szukac schronienia> przed zimnem. Ale nie dotrzesz do nich przez internet,> bo oni zwykle nie mają internetu.Piszesz o docieraniu w jakim sensie? Przyznam, że nie bardzo łapię. > A, czyli indywidualizm przejawia się w tym, żeby siedzieć na> imprezie z nosem na kwintę i patrzeć jak inni się bawią.Nie. Spłycasz temat. Indywidualista to człowiek odznaczający się niezależnością w poglądach, odrębnością, oryginalnością, potrzebą swobody myślenia i postępowania w sposób odbiegający od ogólnie przyjętych wzorów. Warto również zajrzeć tu: www.spamek.vot.pl/?p=690> Ale na szczęście nie wiedzą, co tracą więc nie jest> im przykro i bawią się dalej  Ironizujesz, zamiast próbować troszku użyć empatii zamiast sprytu, popatrzeć na to pozytywnie. > Ale poważnie - skąd wiesz, jak jest?Że jest im wesoło i bawią się dalej?  czy, że trochę traci się ulegając bezmyślnie klimatowi grupy? > Może to ja narzucam grupie nastrój, rozbawiam towarzystwo?> Też tu widziałbyś brak indywidualizmu?To, że narzucasz (hipotetycznie) to inna sprawa. Być może masz charyzmę, albo po prostu jesteś zabawny i na tym jedziesz. Z cechami anty-indywidualisty w moim odczuciu ma to jednak dośc mało wspólnego. Po prostu nie widzę korelacji. Jeśli ktoś komuś coś narzuca, to ma cechy autorytarne, albo po prostu mocną osobowość. > A gdyby przypadkiem grupa miała taki> nastrój, jak Ty, to jak znosiłbyś to?Włochatego stryka bym nie szukał. Odnosiłbym się do tego umiarkowanie neutralnie. Mnie specjalnie nie zależy na sterowaniu nastrojem grupy ani na +, ani na - . Grupa sama potrafi zatroszczyć się o swój nastrój. Nie mniej miło mi, gdy dobrze się bawi. A Tobie? > A jak spotkasz się z jedną osobą albo dwiema to> dbasz o to, żeby nie mieć takiego samego nastroju?Zależy jakie to konkretnie osoby tzn. czy dobrze działają na moją przemianę matrerii, czy źle, czy je lubię, czy łapię z nimi kontakt, czy też jesteśmy z innych bajek. Nie dbam o coś u siebie tylko dlatego, że ktoś ma taki sam nastrój jak mój, czy tez inny. Czy dość jasno to wyjaśniłem?  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > > Może napisz na czym polega to podobieństwo?> Ok, niżej.Gdzie? > Nie słyszałem, aby wśród rozwodników wytwarzała się jakaś szersza nić wspólnoty, więź mająca swój wyraz np. w mityngach, cyklicznych imprezach, opowiadaniu przez lata swoich przeżyć związanych z rozwodem itp.A co tu ma do rzeczy wspólnota? Program można zrobić o każdym. Zaprosić do radia i niech opowiada. > Piszesz o docieraniu w jakim sensie?Piszę o docieraniu z informacją o zagrożeniach związanych z nieostrożnym piciem. Jak się wyraziłeś, "nieco oczytany człowiek" np. użytkownik forum wie, że alkohol nie chroni przed zamarznięciem, a nawet zwiększa ryzyko. > > A, czyli indywidualizm przejawia się w tym, żeby siedzieć na> > imprezie z nosem na kwintę i patrzeć jak inni się bawią.> Nie. Spłycasz temat.> Indywidualista to człowiek odznaczający się niezależnością w poglądach, odrębnością, oryginalnością, potrzebą swobody myślenia i postępowania w sposób odbiegający od ogólnie przyjętych wzorów.To Ty zakwestionowałeś indywidualizm ludzi, którzy potrafią dopasować swój nastrój do grupy, jeśli chcą. Nic nie wspominałeś wcześniej o poglądach itp. > > Ale poważnie - skąd wiesz, jak jest?> Że jest im wesoło i bawią się dalej? czy, że trochę traci się ulegając bezmyślnie klimatowi grupy?Niepotrzebnie rozdzieliłeś moją wypowiedź. Było: > > Ale poważnie - skąd wiesz, jak jest?> > Może to ja narzucam grupie nastrój, rozbawiam towarzystwo?A chodziło o Twoją sugestię, że to ja ulegam grupie. > Mnie specjalnie nie zależy na sterowaniu nastrojem grupy ani na +, ani na - .> A Tobie?Napiszę, żeby nie było wątpiwości, na czym mi zależy. Jak coś robię, chcę, żeby to było zrobione jak najlepiej. Jeśli biorę udział w imprezie a tym bardziej jeśli pomagam zorganizować imprezę, to chcę żeby ludzie dobrze się bawili. Jeśli trzeba coś zrobić w tym kierunku to robię. Nie ma sensu robić imprezy po to, żeby marnie się bawić. > Grupa sama potrafi zatroszczyć się o swój nastrój. Nie mniej miło mi, gdy dobrze się bawi.A jakby to byli Twoi goście to też musieliby sobie radzić sami? A, jeszcze jedno: > trochę traci się ulegając bezmyślnie klimatowi grupyNie obraź się, ale coś kruchy musiałby być ten indywidualizm, jeśli można go stracić w ciągu jednego wieczoru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Program można zrobić o każdym. Zaprosić do> radia i niech opowiada.Mądrej głowie dośc dwie słowie. > > Piszesz o docieraniu w jakim sensie?> Piszę o docieraniu z informacją o zagrożeniach> związanych z nieostrożnym piciem.A co to da, skoro często alkoholicy piją, żeby się zabijać? > Jak się wyraziłeś, "nieco oczytany człowiek" np. użytkownik> forum wie, że alkohol nie chroni przed zamarznięciem, a nawet zwiększa ryzyko.Istotnie, kierowałem swoje słowa do użytkownika Forum, nie do alkoholika. > To Ty zakwestionowałeś indywidualizm ludzi, którzy potrafią> dopasować swój nastrój do grupy, jeśli chcą. Nic nie wspominałeś> wcześniej o poglądach itp.Bynajmniej, nic takiego nie miałem na celu jak kwestionowanie indywidualizmu ludzi, którzy coś takiego potrafią. Wcześniej miałem na myśli ludzi, którzy są niewolnikami nastrojów grupy. To nie miało z Tobą nic wspólnego, nie odbieraj tego jako jakiś przytyk. Tylko rozmawiamy. > >> Ale poważnie - skąd wiesz, jak jest? (..)> A chodziło o Twoją sugestię, że to ja ulegam grupie.Tego nie wiem, tak naprawde Cię nie znam. A ulegasz? > Napiszę, żeby nie było wątpiwości, na czym mi zależy.> Jak coś robię, chcę, żeby to było zrobione jak najlepiej.> Jeśli biorę udział w imprezie a tym bardziej jeśli pomagam> zorganizować imprezę, to chcę żeby ludzie dobrze się bawili.> Jeśli trzeba coś zrobić w tym kierunku to robię. Nie ma sensu> robić imprezy po to, żeby marnie się bawić.Bardzo często bywa tak, że intencje - nawet te najszczersze - nic nie dają, jeśli coś zewnętrznego pódzie nie tak to zabawa będzie kiepska pomimo dobrych intencji i działań ze strony uczestnika. Grupa żyje swoim życiem. I odwrotnie: jeśli w ludziach istnieje potrzeba zabawy, mają do tego chęć i pociąg w danym momencie, to trzeba zrobić naprawdę dużo, aby ją zniszczyć. Prostym siedzeniem ze spuszczonym nosem na kwintę zrobić się tego raczej nie da. > A jakby to byli Twoi goście to też musieliby sobie radzić sami?Troska grupy o swój nastrój jak "maszyna" ruszy, a troska gospodarza o zapewnienie klimatu dobrej zabawy, trunków, opieki nad uczestnikami to dwie różne sprawy. > >trochę traci się ulegając bezmyślnie klimatowi grupy> Nie obraź się, ale coś kruchy musiałby być ten indywidualizm,> jeśli można go stracić w ciągu jednego wieczoru.Spokojnie, tak łatwo się nie obrażam  Za to widzę, że nie bardzo łapiesz co w zdaniu wyżej chciałem zawrzeć. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Bynajmniej, nic takiego nie miałem na celu jak kwestionowanie >indywidualizmu ludzi, którzy coś takiego potrafią. Wcześniej miałem na >myśli ludzi, którzy są niewolnikami nastrojów grupy. To nie miało >z Tobą nic wspólnego, nie odbieraj tego jako jakiś przytyk. Tylko >rozmawiamy. OK. Zinterpretowałem Twoją wypowiedź przez kontekst całej rozmowy, jak widać niesłusznie. Postaram się dostosować do Twojego sposobu myślenia. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie.
>Grupa żyje swoim życiem. Z takim przekonaniem rzeczywiście można tylko założyć ręce i patrzeć, co się samo dzieje. Wybacz moje rozbawienie, ale muszę odreagować tą przerażajacą wizję grupy żyjącej własnym życiem i pożerajacej indywidualizm. Jak nie odreaguję to przez tydzień nie podejdę do żadnej grupy.
> I odwrotnie: jeśli w ludziach istnieje potrzeba zabawy, mają do tego chęć i pociąg w danym momencie, to trzeba zrobić naprawdę dużo, aby >ją zniszczyć. Prostym siedzeniem ze spuszczonym nosem na kwintę zrobić się tego raczej nie da. I tu się mylisz. Słyszałem wypowiedzi osób, że jedna osoba mająca zły nastrój potrafi zepsuć imrezę właśnie siedząc ze spuszczanym nosem. Niestety sa ludzie, którzy się przejmują czymś takim, może są podatni na nastroje innych, może czują się źle z tego powodu, że ktoś ma zły nastrój. Niektórzy czują się niepewnie, kiedy ktoś dystansuje się od grupy i obserwuje, jak inni się bawią.
> Za to widzę, że nie bardzo łapiesz co w zdaniu wyżej chciałem zawrzeć. Zechciej więc wyjaśnić, co miałeś na myśli.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Postaram się dostosować do Twojego sposobu> myślenia. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie.A nie nie, tego raczej bym nie chciał. Myśl po swojemu, byleś rozumiał o czym piszę i mniej-wiecej starał się trzymać tematu, choć konstruktywne i twórcze dygresje również mile widziane. > >Grupa żyje swoim życiem.> Z takim przekonaniem rzeczywiście można tylko założyć ręce i> patrzeć, co się samo dzieje.Niby można. Ale jeśli to jakaś sugestia, to znów kulą w płot. > Wybacz moje rozbawienie, ale muszę odreagować tą> przerażajacą wizję grupy żyjącej własnym życiem i pożerajacej indywidualizm.No nie, dlaczego tak. Pomyśl o takiej grupie np. imprezujących pseudo-kibiców po wygranym meczu swojej drużyny. Albo co gorsza, po przegranym. Polskich pseudo-kibiców. Nie wiem jak Ty, ale ja się domyślam iż szerzy sie tam szczególna wrażliwość na indywidualizm  > Jak nie odreaguję to przez tydzień nie podejdę do żadnej grupy.Wow ale się porobiło!! Współczuję  > I tu się mylisz. Słyszałem wypowiedzi osób, że jedna osoba mająca> zły nastrój potrafi zepsuć imrezę właśnie siedząc ze spuszczanym> nosem. Niestety sa ludzie, którzy się przejmują czymś takim, może są> podatni na nastroje innych, może czują się źle z tego powodu, że ktoś> ma zły nastrój. Niektórzy czują się niepewnie, kiedy ktoś dystansuje> się od grupy i obserwuje, jak inni się bawią.Really?  No cóż, może, może.. cóż, to z pewnością zależy od grupy. Możesz mieć rację, a skoro piszesz że tak było, to pewnie ją masz przy założeniu, że dana grupa jest bardzo uważna i faktycznie zależy jej na wszystkich członkach, zwraca uwagę na nich. Albo jakaś nadwrażliwa (niepewnosć). Choć to przy zamroczeniu alkoholowym raczej samo sie wyklucza, ale mieliśmy już o tym nie pisać. No chyba, że to kluczowa osoba dla grupy była, a to zmienia nieco postać rzeczy. > Zechciej więc wyjaśnić, co miałeś na myśli.Proszę bardzo. Trochę traci się ulegając bezmyślnie klimatowi grupy. Mianowicie bycie sobą, kontakt ze sobą. Choć przyznam też, że nie każdy wie, jak to jest być sobą. To wtedy nic nie traci. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > A nie nie, tego raczej bym nie chciał.To, czego byś chciał jest tu mało istotne.  > No nie, dlaczego tak. Pomyśl o takiej grupie np. imprezujących> pseudo-kibiców po wygranym meczu swojej drużyny. Albo co gorsza, po> przegranym. Polskich pseudo-kibiców. Nie wiem jak Ty, ale ja się> domyślam iż szerzy sie tam szczególna wrażliwość na indywidualizm  Zapewne. Ale jak komuś to nie pasuje, to nie bierze w tym udziału i szuka sobie towarzystwa bardziej tolerancyjnego. I właśnie o to chodzi, żeby znaleźć ludzi przy których można być sobą i jednocześnie "wnosić" siebie do grupy. Ci kibice cały czas są sobą. Co innego, jak ktoś chce dołączyć do "cudzej" grupy. Wtedy musi wybierać. > Trochę traci się ulegając bezmyślnie klimatowi grupy. Mianowicie> bycie sobą, kontakt ze sobą.Śmiem twierdzić, że to Ty nie zrozumiałeś mojej odpowiedzi. Nie można przestać być sobą. A nawet jeśli na kilka godzin przestajesz być sobą, to w zamian zyskujesz nowe doświadczenie. Niezależnie, jakie ono było, wbogaca Cię w jakiś sposób. A potem "wracasz do siebie" i w efekcie nic nie straciłeś, tylko zyskałeś. A jeśliby ktoś potem nie mógł wrócić do poprzedniego stanu to znaczyłoby, że jego indywidualizm, a może nawet tożsamość była krucha. > Choć przyznam też, że nie każdy wie, jak to jest być sobą.Podejrzewam, że bycie sobą to subiektywne odczucie. U Ciebie może występować w innych okolicznościach, a u mnie w innych. A niektórzy nie czują tego jakoś szczególnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ci kibice cały czas są sobą.Całkowicie inaczej to odbieram. Widać czytamy inne książki, mamy inne spojrzenie na swiat. Z moich obserwacji wynika, że pseudo-kibic sam dla siebie nie istnieje - wtedy jest mały, bojaźliwy i dlatego szuka oparcia z grupie jednocześnie tracąc możliwość poznania siebie. Kibice cały czas nie są sobą w grupie i właśnie o to im chodzi. > Śmiem twierdzić, że to Ty nie zrozumiałeś mojej odpowiedzi.Całkiem możliwe, zdarza się. Czytam zatem z zainteresowaniem niżej dodatkowe wyjaśnienia. > Nie można przestać być sobą. A nawet jeśli na kilka godzin przestajesz> być sobą, to w zamian zyskujesz nowe doświadczenie. Niezależnie,> jakie ono było, wbogaca Cię w jakiś sposób.W jaki? > A potem "wracasz do siebie" i w efekcie nic nie straciłeś, tylko> zyskałeś.Tak, zwłaszcza jak kibic motywowany antagonizmami wywołanymi nienawiścią jedej grupy do drugiej morduje kibica obcej, wrogiej drużyny (czując za plecami siłę swojej grupy) a później siada w domu i pyta siebie "co ja k.. najlepszego zrobiłem?" Rzeczywiście nic nie stracił a wiele zyskał  > A jeśliby ktoś potem nie mógł wrócić do poprzedniego> stanu to znaczyłoby, że jego indywidualizm, a może> nawet tożsamość była krucha.I tak właśnie często bywa. Indywidualizm ludzi, którzy nadmiernie szukają oparcia w silnych grupach bywa kruchy. Co gorsza, nie są oni zainteresowani jego budowaniem, a tylko czuciem siły grupy. > bycie sobą to subiektywne odczucie. U Ciebie może> występować w innych okolicznościach, a u mnie w innych.> A niektórzy nie czują tego jakoś szczególnie.Masz rację. To bywa różne u różnych ludzi. Jednak jest kilka uznanych za obiektywne cech, umiejętnosci bycia sobą, myślenia indywidualnymi kategoriami. Przykład: jeśli grupa jest prymitywna, kogoś krzywdzi lub wyśmiewa a Ty zauważysz że Ci się to nie podoba - masz odwagę na jej forum to powiedzieć ryzykując utratę jej aprobaty. Mozesz ją również opuscić, jeśli coś ci się w jej wartosciach nie podoba. To jest przykład dobrego indywidualizmu. Oczywiscie wybiegłem tu już daleko od zwykłej, imprezującej grupy. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Całkowicie inaczej to odbieram. Widać czytamy inne książki, mamy inne spojrzenie na swiat.Bardzo odkrywcze to było.  Dodam jeszcze, że pewnie też mamy innych znajomych, skoro tak różne zachowania obserwujemy. Już dawno zauważyłem, że znacznie się różnimy w spojrzeniu na świat. Dla mnie to nie jest problem poznać punkt widzenia kogoś odmiennego od siebie, nawet bardzo odmiennego. To jest zawsze ciekawe i rozwijające. Ale mam wrażenie, że do tego też inaczej podchodzisz. Czy uważasz, że Twoje spojrzenie na świat jest lepsze? > Masz rację. To bywa różne u różnych ludzi.> Jednak mysłę że jest kilka wspólnych cech umiejętnosci bycia sobą, znajdowania oparcia w sobie, myślenia indywidualnymi kategoriami.> Jeśli grupa jest prymitywna, kogoś krzywdzi lub wyśmiewa a Ty zauważysz że Ci się to nie podoba - masz odwagę na jej forum to powiedzieć ryzykując utratę jej aprobaty.> Mozesz ją również opuscić, jeśli coś ci się w jej wartosciach nie podoba.Ale to zależy, kim się jest. Jeśli ktoś jest tchórzem, to jego "bycie sobą" jest inne niż "bycie sobą" człowieka odważnego. Ciągle mam wrażenie, że jeśli ktoś się zachowuje inaczej niż Ty, to według Ciebie nie jest sobą. Na pewno nie jest Tobą, ale czy nie jest sobą to całkiem inna sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Bardzo odkrywcze to było. Dodam jeszcze, że pewnie> też mamy innych znajomych, skoro tak różne zachowania> obserwujemy.Czasem dobrze jest wyrażać rzeczy, które same się nasuwają.  > Dla mnie to nie jest problem poznać punkt widzenia kogoś> odmiennego od siebie, nawet bardzo odmiennego.Dla mnie również to nie problem. Nawet to lubię. Dlatego w ogóle rozmawiamy. > To jest zawsze ciekawe i rozwijające. Ale mam wrażenie,> że do tego też inaczej podchodzisz.To masz wrażenie  . Nie, podchodzę podobnie. Kwestia bardziej nadawania na tych samych kanałach. Mimo wszystko zapewne mamy inne priorytety i inne doswiadcznia w życiu, to też kreuje percepcję. Poza tym znamy sie tylko forumowo i to niezwykle krótko. Czegóż tu wymagać Barbielu  > Czy uważasz, że Twoje spojrzenie na świat jest lepsze?Nie, nie uważam tak. A Ty uważasz, że Twoje? Zapewne również nie. Ops, kolejne podobienstwo. Załamać sie można, a kysz!  > Ale to zależy, kim się jest.Wow, eureka! A mieliśmy unikać pisania bardzo odkrywczych prawd..  > Jeśli ktoś jest tchórzem, to jego "bycie sobą" jest inne> niż "bycie sobą" człowieka odważnego.Hm.. a czym byłoby konkretnie to "bycie sobą tchórza"? Wiesz, mam na to trochę inny pogląd. Bycie tchórzem najczęściej prowadzi do wypierania tej smutnej prawdy. Nie spotkałem jeszcze tchórza, który wita się i np. mówi "jestem tchórzem. Mówię to, bo chcę być sobą". > Na pewno nie jest Tobą, ale czy nie jest sobą to całkiem inna sprawa.W ogóle trudno precyzyjnie określić z zewnątrz, czy nie jest sobą. Kwestia bardzo subiektywna. Najczęściej 100% tchórze uciekają od bycia tchórzem i to jest problem dla nich samych, oraz dla ludzi wokół. Z resztą - jeśli ktoś taki się do tego przyzna, to już traci dość sporo tych procencików  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > przyznaję, bardzo długo wytrzymałeś bez poruszania tematu AA.Masz rację, odkąd tu piszę czyli od ponad roku - pierwszy raz 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > > przyznaję, bardzo długo wytrzymałeś bez poruszania tematu AA.> Masz rację, odkąd tu piszę czyli od ponad roku - pierwszy raz  Chodziło mi o to, jak długo potrafisz pisać o alkoholu nie wspominając o AA. Ale przecież przyznałem, że bardzo długo.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Chodziło mi o to, jak długo potrafisz pisać o alkoholu nie wspominając o AA.> Ale przecież przyznałem, że bardzo długo.  Sięgając wstecz w nasze wpisy to Tobie zależało na pociągnięciu tematu alkoholu. Z mojej strony nie widzę sensu pisać jakichś banałów rodem z podchmielonej głowy, poza tym AA to temat jak każdy inny. Z jakiego powodu miałby być tabu? Czemu miałbym się wstydzić, że "bardzo długo" zwlekałem z podjęciem go? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Sięgając wstecz w nasze wpisy to Tobie zależało na pociągnięciu tematu alkoholu. Z mojej strony nie widzę sensu pisać jakichś banałów rodem z podchmielonej głowy,Skomentowałem Twoją stopkę i temat jakoś sam się pociągnął. Ale jeśli dla Ciebie to nie ma sensu, to proponuję zakończyć rozmowę. > poza tym AA to temat jak każdy inny.> Z jakiego powodu miałby być tabu? Czemu miałbym się wstydzić, że "bardzo długo" zwlekałem z podjęciem go?  Nie ma takiego powodu i nie pisałem że masz się czegoś wstydzić. Tylko się zastanawiałem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale jeśli dla Ciebie to nie ma sensu, to proponuję zakończyć rozmowę.Pisałem o tym, co wg mnie warte jest wypowiedzenia, co ma jakiś sens i pcha rozmowę w przód. Trochę wyczułem też, że w temacie alkoholu masz wiedzę gr ghm.. gminną. Wyciągnąłem to trochę, dlatego by nadać naszej wymianie postów nieco dynamiki. Napięcia. Emocji. > Nie ma takiego powodu i nie pisałem że masz się czegoś wstydzić. Tylko się zastanawiałem.I do jakich wniosków a propos mnie dochodzisz, tzn. poza tym, że przejście zajęło mi mało czasu?  Cyt. Barbiel Cytat:Chodziło mi o to, jak długo potrafisz pisać o alkoholu nie wspominając o AA.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Pisałem o tym, co wg mnie warte jest wypowiedzenia, co ma jakiś sens >i pcha rozmowę w przód. Tylko dla mnie z kolei to co Ty piszesz na temat alkoholu to są banały. Jeśli moje wypowiedzi też są dla Ciebie banałami to nie ma sensu dalej przerzucać się banałami. Nie sądzisz?
>I do jakich wniosków a propos mnie dochodzisz Do bardzo ciekawych. W każdym razie zachowujesz się bardzo podejrzanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | W sumie szczerze napisane, niby banały choć Ty na mrozie alkoholem się 'grzejesz'  . Ciekawe. Pora zatem kończyć wątek alkoholu. > Do bardzo ciekawych. W każdym razie zachowujesz się bardzo podejrzanie.Wow! A konkretami jakimiś się podzielsz, czy to jakisik tajemnica? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > niby banały choć Ty na mrozie alkoholem się 'grzejesz' . Ciekawe.Uparty jesteś  Nigdy nie próbowałeś na mrozie spacerować czy podskakiwać,żeby się rozgrzać? A ruch "grzeje" tak samo jak alkohol. Obiektywnie grzeje tylko słońce i grzejnik. A teraz eksperyment* Posiedź 4 godziny na mrozie nie pijąc i nie ruszając się. Nie ucierpisz bardziej niż ktoś, kto pije i tańczy przez te 4 godziny? *Mam na myśli eksperyment myślowy, bo zakładam, że masz na tyle wyobraźni, że nie musisz przeprowadzać tego eksperymentu fizycznie. > A konkretami jakimiś się podzielsz,To był żart, nie ma żadnych konkretów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Uparty jesteś  Praktyczny  > Nigdy nie próbowałeś na mrozie spacerować czy podskakiwać, żeby się rozgrzać?Oczywiście, że tak. I co to ma mieć do rzeczy? > A ruch "grzeje" tak samo jak alkohol.Kolejne mity nam tu zapodajesz. Może jakiś dowód na swoją opinię szanowny Barbielu dasz.  Co oznacza "tak samo", możesz sprecyzować? > Posiedź 4 godziny na mrozie nie pijąc i nie ruszając się.> Nie ucierpisz bardziej niż ktoś, kto pije i tańczy przez te 4 godziny?Problem z pijącym na mrozie nie ujawnia się w momencie gdy pije i tańczy, tylko wtedy gdy okazuje się, że dobra zabawa (i humor) kończy się, trzeba wracać a sił jakby brak.. Człowiek niepijący może w każdym momencie swojej zabawy pomyśłeć racjonalnie, że może trzba wracać bo zimno się robi a od domu daleko. W każdym razie przyjdzie mu to do glowy szybciej niż pijanemu. Mówię tu o sytuacjach praktycznych, nie o eksperymencie w stylu "posiedź 4 godziny na mrozie bez wódki i nie ruszając się". > *Mam na myśli eksperyment myślowy, bo zakładam, że masz> na tyle wyobraźni, że nie musisz przeprowadzać tego> eksperymentu fizycznie.Co to jakaś wypucha ma być Barbiel?  pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Mówię tu o sytuacjach praktycznych, To prawda, już jakiś czas temu zauważyłem że cały czas mówimy o różnych rzeczach. Masz skłonność do analizowania tylko skrajnych sytuacji. Jak pić - to na umór. Jak grupa - to kibole mordujący przechodnów. Impreza - totalne rozpłynięcie się w grupie. Dla mnie to nie jest żadna praktyka. Mam zwyczaj trzymać się złotego środka. To o czym piszesz, to nie jest norma tylko patologia, a problem nie leży w samych zjawiskach, w tylko ludziach, którzy nie radzą sobie z sobą. Ale to jest całkiem inny temat i nie wiem, dlaczego ciągle go poruszasz. Owszem może się zdarzyć, że ktoś w miarę nornalny zrobi coś głupiego pod wływem grupy. Ale traktowałbym to w kategorii wypadku, a wypadki zdażają się wszędzie. Jeśli poniesie konsekwencje to następnym razem będzie mądrzejszy. Nie widzę powodu, żeby bać się wszystkiego. Jakbyś opowiadał , że chodzenie po górach jest niebezpieczne, bo ludzie giną w górach, to nikt nie traktowałby Cię poważnie. Tak samo ja nie zamierzam traktować poważnie Twoich katastroficznych wizji, które tu przytaczasz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dla mnie to nie jest żadna praktyka. Mam zwyczaj> trzymać się złotego środka.Tylko w praktyce rozmowy. Pewną metodą wyrażenia swojej myśli jest skrajnosć. Robię to zupełnie świadomie. Co do doswiadczeń - nie jestem członkiem kiboli, ani nie rozpływam się w grupie. Właściwie nawet lubię imprezy, nie jest dla mnie problemem coś na nich wypić. > To o czym piszesz, to nie jest norma tylko patologia, a> problem nie leży w samych zjawiskach, w tylko ludziach,> którzy nie radzą sobie z sobą.Oczywiscie. Zjawiska które tu omawiamy to raczej efekt działalności ludzi. > Ale to jest całkiem inny temat i nie wiem, dlaczego ciągle go poruszasz.Widocznie nie odczuwam abyś łapał, o co mi chodzi. Jednak mniesza z tym. > Nie widzę powodu, żeby bać się wszystkiego.Tja.. a ja widzę?  > Jakbyś opowiadał , że chodzenie po górach jest niebezpieczne, bo> ludzie giną w górach, to nikt nie traktowałby Cię poważnie.> Tak samo ja nie zamierzam traktować poważnie Twoich katastroficznych> wizji, które tu przytaczasz.Ok, chyba nie ma sensu dalej kontynuować naszej rozmowy. Widzę, że nadal nie łapiesz co mam na myśli. Mamy kompletnie inny system porozumiewania się. Trzymaj się, życzę dużo dobrego!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Barbiel (1106 punktów) | Rzeczywiście, nie wiem co chcesz mi przekazać. >Mamy kompletnie inny system porozumiewania się. Co prawa, to prawda. Trzymaj się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Niestety u >mnie notuję "zero> > magii" jaką przypisuje się wódce> U mnie jest na odwrót.Dwóch żuli obserwuje dzieci bawiące się w piaskownicy. - Ty - mówi jeden do drugiego - i one mogą tak bez alkoholu cały dzień.. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > >> Niestety u >mnie notuję "zero> >> magii" jaką przypisuje się wódce> > U mnie jest na odwrót.> Dwóch żuli obserwuje dzieci bawiące się w piaskownicy.> - Ty - mówi jeden do drugiego - i one mogą tak bez alkoholu cały dzień..>  Widzę, że zaczynasz z humorem podchodzić do tematu. To się chwali.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Widzę, że zaczynasz z humorem podchodzić> do tematu. To się chwali. Widzę, że i Ty trochę w naszej rozmowie poważniejesz. A to postęp.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | > Widzę, że i Ty trochę w naszej rozmowie poważniejesz.Niedoczekanie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Niedoczekanie  E nie no.. przecież widzę. Poza tym tak bez wzajemnosci to żadna frajda gadać. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | > >Pytanie, czy coś ma wynikać z tej rozmowy, oprócz samej> "fajnej" rozmowy> A co byś chciał żeby wynikło?  > Zwykle ludzie piją żeby dobrze się bawić w towarzystwie.Ernest Hemingway Inteligentni ludzie są często zmuszeni do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Inteligentni ludzie są często zmuszeni do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami. Chyba coś w tym jest. Jak popiję jestem łagodniejszy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Inteligentni ludzie są często zmuszeni do picia, by bezkonfliktowo spędzać czas z idiotami.Z drugiej jednak strony zawsze mogą wstać i wyjśc, skoro są inteligentni..  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > PosackiZ ciekawostek: ks. Aleksander Posacki dostał niedawno zakaz wypowiadania się w mediach wiadomosci(*)zakazem-wypowiadania-sie/xmpxzpozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
3 na 3 | Barbiel (1106 punktów) | > bycie dumnym z tego, że się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi?A mogłeś zapytać u źródła.  Ja wdałem się w pogawędkę na ten temat z trzema osobami i oto co się dowiedziałem: Nie czytam (powiedziane z dumą)= sam od siebie jestem taki mądry. Nie czytam, a lepiej sobie radzę w życiu od tych, co czytają. (Czy to nie jest powód do dumy?  Wiedza książkowa jest niepraktyczna, co innego mądrość życiowa, którą oczywiście posiadam, bo nie zajmuję się wydumanymi, książkowymi problemami tylko życiowymi. Nie czytam bo mam ciekawsze rzeczy do robienia. (W domyśle - czytają tylko osoby nieatrakcyjne towarzysko) Książki mogą namącić w głowie.
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > (..) Książki mogą namącić w głowie.Dokładnie tak. Nie od dziś wiadomo, że największą wiedzę o danym zagadnieniu ma człowiek, który na oczy go nie widział  pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | | Barbiel (1106 punktów) | > > (..) Książki mogą namącić w głowie.> Dokładnie tak. Nie od dziś wiadomo, że największą wiedzę o danym zagadnieniu ma człowiek, który na oczy go nie widziałNie wpadłem na tak proste wytłumaczenie.  Raczej podejrzewałem, że jak ktoś nie rozumie dobrze, co czyta, to może wyciągnąć błędne wnioski i ma przez to namącone w głowie. Albo - jak ktoś czyta, to jest dziwny dla nieczytających i z ich punktu widzenia ma namącone w głowie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | A neurony lustrzane, to u kolegi Barbiela pracują, jak czyta wypowiedzi forumowiczów?  . Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >A neurony lustrzane, to u kolegi Barbiela pracują, jak czyta wypowiedzi forumowiczów? Nie bardzo rozumiem, do czego mi są potrzebne? Do zgadywania, co piszący myśli?
|
|
1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > ale bycie dumnym z tego, że > się nie czyta..? Czy ktoś może mi wyjaśnić o co chodzi? > (..) Skąd więc takie nastawienie do czytania?
Znałem dwójkę ludzi, którzy tak właśnie twierdzili. Mówili czasem "ja znam życie i wolę w nim uczestniczyć, a nie tracić czas na czytanie o nim". Albo krótko: "nie mam czasu na lekturę". Niekiedy mówili "mam po prostu dobre wyczucie do wiekszosci spraw, czytanie książek w celu poszerzenia światopoglądu mi niepotrzebne".
Nie tak dawno pochwaliłem kogoś takiego za to, że przewidział przypadkiem tendencję kursu euro. W odpowiedzi usłyszałem pouczenie: "widzisz, wierz raczej mnie, a nie autorom mądrych książek / analiz".
Może za tym kryje się po prostu narcyzm albo nabyte poczucie niższosci? Trudno powiedzieć. Myslę, że wypowiadając swoje osądy o czytaniu, o których m.in. i Ty piszesz tak naprawdę zazdroszczą ludziom, którzy lubią czytać. Ale sami z pewnych tajemniczych dla nas względów nie potrafią się do tego zmusić (słowo "zmusić" jest tu nieprzypadkowe). Więc z tej zazdrości uderzają w ton poczucia wyższości i tu koło się zamyka: jakże ktoś stojący wyżej może zmuszać się do czytania czegoś, co traktuje jako zło konieczne? Względnie niepotrzebną stratę czasu. Jednak wyczuwa, że coś tu nie gra; to poczucie ściąga go na dół, potem się sztucznie winduje itd. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
5 na 5 | e.coli (338 punktów) |
>Długo byłem święcie przekonany, że jeśli chodzi o książki, to każdy znajdzie coś dla siebie, nawet >jeśli nie miałoby to być zbyt ambitne, a najlepszym przykładem zdają się być serie książek >skierowanych dla młodzieży "Harry Potter" i "Zmierzch". Przecież o jednym i drugim mówiło się, że to >fenomen, a sprzedano pewnie kilkaset milionów (jeśli nie więcej) egzemplarzy. No i autorki mają po >sześć, jeśli nie siedem zer na koncie. Skąd więc takie nastawienie do czytania?
Co do lektur szkolnych: "Krzyżaków" przeczytałem w podstawówce. W gimnazjum dostałem tróję ze sprawdzianu, bo nie pamiętałem tak istotnych rzeczy, jak to, w czym Jurand ze Spychowa stał pod murami. "Ogniem i mieczem", "Inny świat" przeczytałem w gimnazjum. Omówienie było w liceum- i dwója, bo nie pamiętałem, jakie racje żywnościowe dawano poszczególnym grupom więźniów. Z "Lalki" trója, bo nie wiedziałem, jak ubrany był któryś z bohaterów w konkretnym momencie książki.
Taki sposób sprawdzania, czy uczniowie przeczytali lekturę był, delikatnie mówiąc, zniechęcający do czytania. Bo co za różnica (dla ucznia), czy się przeczytało (i zrozumiało!) czy nie, skoro sprawdza się takie detale?
Podczas omówień "Lalki", "Ogniem i mieczem", "Tanga", "Innego świata" spodziewałem się jakichś wniosków wypływających z każdej z książek. A było w kółko to samo: "bla bla bla walka o wolność, bla bla komunizm, bla bla praca u podstaw". Jednym z głównych wniosków mojej polonistki (a jej racja była "najjejsza") przy omawianiu "Granicy" było to, że starzy ludzie mieli źle.
"5 lat kacetu", "Rozmowy z katem", "Rok 1984", "Nowy wspaniały świat", "Folwark zwierzęcy" i pewnie jeszcze mnóstwo innych w ogóle nie były omawiane. A szkoda, bo to świetne pozycje. O ile nie potraktuje się ich schematem "nazizm, komunizm, walka o wolność". Herberta też omówiliśmy na podstawie Pana Cogito (i oczywiście komunizmu, a jakże), ale rozwodziliśmy się dwie godziny nad głębokim przesłaniem wiersza, w którym sosna wywyższa się nad kwiatek, a podczas burzy sosna spada ze skały. Hamleta za to omawialiśmy jakieś 35 minut.
Krótko: sposób sprawdzania zaznajomienia się z lekturą jest zniechęcający. Wszystko omawia się według jednego (dość płytkiego) schematu- gdy książka ma 600 stron i po 50 już wiadomo, o czym będzie mowa przez najbliższe 5 lekcji, po prostu nie chce się dalej czytać. Niektóre książki po prostu nie mają w sobie zbyt głębokich treści, pomimo że mają kilkaset stron- właśnie je omawialiśmy najdłużej. Wiele lektur jest źle dobranych*, wielu dobrych książek nie omawia się wcale. Wszystko musi być zinterpretowane zgodnie z kluczem.
Po pierwszej klasie liceum miałem tego już tak dość, że lektury czytałem bardzo wybiórczo, wolałem ten czas poświęcić na bardziej rozwijające książki. Nic dziwnego, że nawet miłośnicy książek często lektur nie czytają- męką jest siedzieć kilkadziesiąt godzin nad niezbyt mądrą książką, omawiać ją przez kilka lekcji, gdzie nauczyciel tłumaczy oczywistości i mieć wrażenie, że to wszystko jest wykładane dla, hmm, niezbyt lotnych umysłów, które są zdolne pojąć tylko tyle, że Sowieci to byli ci źli, Sienkiewicz pisał "ku pokrzepieniu serc", a Słowacki tęsknił za ojczyzną.
*Zbyt trywialne dla "tych lepszych" i zbyt ciężkostrawne dla "tych słabszych".
Przynajmniej takie jest moje zdanie i doświadczenia. Gdybym sam nie zaczął czytać książek, to prawdopodobnie szkoła zaszczepiłaby mi do nich trwały uraz.
|
|
1 na 1 | halszka31 (30 punktów) | Czytanie to talent, to pewien typ wrażliwości gotowej przyjąć propozycje autora do przemyślenia, zaakceptowania lub odrzucenia.To ciągłe uczenie się przeszłości, teraźniejszości i gotowość do przyjęcia przyszłości.To ciągła gra na wyobrażni - wielkość niewymierna , ale stała. Czytam więc jestem, Myślę więc jestem.Tworzę nową jakość - więc jestem. Ten talent daje mi możliwość rozumienia świata, a rozumienie świata to harmonia wewnętrzna, zdrowie psychiczne, tolerancja i empatia. Ta wiedza pozwala podejmować właściwe decyzje, samodzielnie myśleć,nie ulegać manipulacji i polegać na własnych sądach - co ma znaczenie bardzo praktyczne. Ludzie nieczytający sami pozbawiają się tych wszystkich w/w dóbr na własne życzenie - bo nie posiadają wyobraźni ile tracą... W latach osiemdziesiątych przeczytałam "Szok przyszłości" Tofflera. Wtedy obiecałam sobie, że ten szok mnie nie pochłonie, że będę na to przygotowana. Dotrzymałam słowa. Jestem przygotowana i na "Zmianę władzy" o której pisze Toffler w jednej z ostatnich swoich prac. "Galaktyka Internetu" Castellsa, czy "Netokracja" Barda. TO WSZYSTKO DZIEJE SIĘ NA NASZYCH OCZACH, ale czy rozumiemy te procesy?
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jestem przygotowana i na "Zmianę władzy" o której pisze Toffler w jednej > z ostatnich swoich prac. "Galaktyka Internetu" Castellsa, czy "Netokracja" > Barda. TO WSZYSTKO DZIEJE SIĘ NA NASZYCH OCZACH, ale > czy rozumiemy te procesy?
A co tu rozumieć? Ludzie zawsze chcieli szybciej, pełniej i łatwiej.. rozmawiać, dzielić sie emocjami, treściami. Pomyśl: w latach 80tych, gdy chciałaś zadzwonić do sąsiedniego miasta czekało się parę godzin, aż operator oddzwoni do Ciebie z budującym "Międzymiastowa. Łączę".
Dziś kolega wita mnie w wynajętym mieszkaniu smartfonem Galaxy 3, w którym macha do mnie jego córka. Wszystko dzieje się 2.5 tys km od nas, w jego mieszkaniu w Gdańsku.
Kiedyś pewnikiem łącze gałka oczna - mózg zastąpią wyrafinowane interfejsy mające na celu obrócenie w rzeczywistość naszych myśli w mgnieniu oka.
A potrzeba jest, nie tak dawno temu, gdy zabierałem się z kolegami z pracy o godz 17:00 za projekt w Bełchatowie miałem całą gotową koncepcję przed oczami.. i jednocześnie czułem frustrację, że nie można wszystkiego wykonać natychmiast (choć by się chciało). Wykreślenie dokumentacji zajęło nam wtedy do 2:00 w nocy. Co oznacza "Jestem przygotowana i na "Zmianę władzy" o której pisze Toffler" ? pozdrawiam sznowną Panią
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | | halszka31 (30 punktów) | Zacznę od rzeczy oczywistych : rodzimy się, dorastamy i wchodzimy w świat zawsze w odpowiedni kontekst ekonomiczny, historyczny, kulturowy. W tym swiecie każdy próbuje znaleźć swoje miejsce.Spotykamy się z pokoleniami o innych doświadczeniach i innej drodze samorealizacji .Uczestniczymy biernie lub czynnie w określonym konflikcie pokoleń. Nic nowego - to młodzi są drożdżami napędzającymi świat. Do zmian technologicznych można się przyzwyczaić,oswoić się z nimi, całkiem sprawnie korzystać z nich. Nie zdajemy sobie jednak często sprawy, że technologie , powoli ale skutecznie zmieniają mechanizmy funkcjonowania świata, a wraz z nowym pokoleniem zmieniają się powoli mentalność, hierarchie,punkty widzenia człowieka. Coraz więcej punktów zapalnych, których powodów nie rozumiemy -bo nie przygotowujemy się do tego. Przywołani przeze mnie autorzy to współczesna myśl socjologiczna, starająca się zwrócić uwagę świata na zmianę JAKOŚCI społeczeństw i wszystkich implikacji z tym związanych. Mimo wieku, rozumiem ten świat bo zostałam na to przygotowana przez lektury. "Zmiana władzy " Tofflera to książka nie o politykach. Oni także nie zdają sobie sprawy ze zmian, które zachodzą, Trzymają się uparcie schematów, które odchodzą już do lamusa. Bohaterem tej książki są nowe technologie i podstawowa znacząca jednostka - informacja, która kreuje nowy świat, a jej posiadanie jest nieocenione. Nie mamy już podziału na warstwy i klasy społeczne.Najprostszy podział to "Usługowcy" i Cogitowcy przez Barda nazwani Netokracją. Skończyłam studia i bardzo byłam zdziwiona,gdy zobaczyłam, że to czego mnie uczyli jest w podręcznikach dla zasadniczych szkół zawodowych w przedmiocie informatyka. Kształcenie permanentne poprzez czytanie książek jest nieodzowne w dzisiejszym świecie. Szukanie pracy to stała mobilność,bo dzisiaj wiele dyplomów można oddać do lamusa i to na różnym poziomie bo i wiele zawodów zniknęło z pola widzenia. Jeśli wie się to wszystko, można sensownie zorganizować swoje życie nie psiocząc na świat, że jest taki podły i zły...
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Bardzo to wszystko ciekawe co piszesz, ale jednocześnie chyba nieco zawężone. Po pierwsze zaledwie niecałe 10% ludzi ma dostęp do nowoczesnych technologii, w tym inetrnetu (netokracja). Oczywiwscie informatyzacja zmienia tych ludzi, ale nie powoduje znaczącego przyrostu ich mądrości. Jak sama zauwazyłaś - ważna jest chcęć czytanie ksiażek, ciekawość świata. A ja dodam - umiejętność kojarzenia faktów, wyciągania z nich wniosków i własna kreatywność. Oprócz zjawiska dynamicznie rozwijajacej się informatyzacji społeczeństw mamy znacznie ważniejsze i moim zdaniem ciekawsze tematy do zgłębiania: biologia i psychologia człowieka, wszechświat z teoriami kosmologicznymi, socjologia, dyscypliny naukowe typu fizyka, matematyka czy medycyna, wreszcie wszelkie dyscypliny typu biotechnologia, inżynieria genetyczna, inżynieria konwencjonalna (mechanika, automatyka, elektronika) itp. Nie widzę powodu, aby zbytnio koncentrowac się na dyscyplinach informatycznych, chyba że ktoś pracuje w tym zawodzie, albo ma takie a nie inne osobiste zainteresowania. Mnie osobiście komputer służy w kilku zaledwie celach (w tym zawodowych) ale jeszcze potrafię przeżyć dobę bez wysłanie SMSa / maila  Żeby cieszyć się jesiennym pejzażem nad Wołgą, z drogą memu sercu sobą w myślach nie potrzebuję do tego dygresji o zmianie społeczeństw wraz z postępem technologii. Zmiana jest wpisana w rozwój człowieka, jego etos. Traktuję to raczej jako rzecz normalną z wszelkimi towarzyszącymi jej zjawiskami. pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Są ludzie, którym czytanie włącza śpiączkę. Ja osobiście, mogę czytać tylko super wyjątkowe arcydzieła. Gdy biorę się za czytanie zwykłej dobrej książki, zasypiam po dwóch kartkach. Kiedyś, kiedy była moda na czytanie w tramwajach- często, gęsto budził mnie motorniczy na pętli.
|
|
3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > usłyszałem tak samo dumnie wypowiedziane zdanie "jedyną lekturą jaką przeczytałem, był Janko Muzykant".> Krótszej lektury chyba nie ma.Eee... nie, no... jest  .
...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|