Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
24-05-2011 16:18Popers (129 punktów)Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
Ocena 2 na 10
Ale najpierw kilka sentencji:

Tylko Bóg może być przyczyną wszystkich rzeczy.
- Arystoteles

(384-322 p.n.e., grecki filozof, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli starożytności)

***

Jeden jest wszechświat, a składa się nań wszystko, i Bóg jeden we wszystkim, i prawda jedna.
- Marek Aureliusz

(121-180, cesarz rzymski, pisarz i filozof)

***

Bóg stworzył świat zgodnie z inteligentnym planem. Bóg jest matematykiem.
- Johannes Kepler

(1571-1630, niemiecki matematyk i astronom)

***

Bóg jest przyczyną idei Boga w nas, a zarazem wszystkich prawd wiecznych.
- Kartezjusz

(1596-1650, francuski filozof, matematyk i fizyk)

***

To cudowne ułożenie Słońca, planet i komet może być dziełem Istoty wszechmocnej i rozumnej.
- Isaac Newton

(1643-1727, angielski fizyk, astronom, historyk, filozof)

***

Logika kosmosu i całego stworzenia jest ciągłym przejawem obecności Boga.
- G. W. Leibniz

(1646-1716, niemiecki filozof, matematyk, prawnik, dyplomata)

***

Boskie dzieło stworzenia nigdy nie dobiega końca. Zaczyna się, a potem trwa nieskończenie, w nieustannym trudzie dając początek nowym sceneriom, nowym przedmiotom i nowym światom.
- Immanuel Kant

(1724-1804, niemiecki filozof)

***

Bóg jest Prawdą. I kto szuka prawdy, ten szuka Boga, choćby o tym nie wiedział.
- Edyta Stein

(1891-1942, niemiecka filozof, święta Kościoła katolickiego)

***

Są rzeczy, które przerastają możliwości ludzkiego rozumu. Tak jest z Bogiem.
- Józef Tischner

(1931-2000, polski filozof, pisarz, ksiądz katolicki)

***

Bóg? Zawsze o nim myślałem. Podobnie myśleli też inni kosmonauci. Wielu niewierzących powróciło z kosmosu jako ludzie odmienieni duchowo.
- Mirosław Hermaszewski

(1941- , polski generał, kosmonauta, jedyny Polak który był w kosmosie)

***

Im więcej wiemy o kosmosie i ewolucyjnej biologii, tym bardziej wydają się one niewytłumaczalne bez jakiegoś aspektu inteligentnego projektu. A w moim przypadku jest to natchnieniem dla wiary.
- Charles Townes

(1915- , amerykański fizyk, laureat nagrody Nobla w 1964, i nagrody Templetona w 2005)

***

Bóg dał nam niesamowicie fascynujący świat, który możemy zamieszkiwać i badać.
- William D. Phillips

(1948- , amerykański fizyk, laureat Nagrody Nobla w 1997 roku)

I moje pytanie brzmi; czy macie za głupców tych wybitnych ludzi, którzy swoim życiem i twórczością składali i składają hołd idei Boga Stwórcy? Jaki jest Wasz stosunek do w/w osób i ich poglądów?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19
damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
>Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.

OoooO. Wypraszam sobie takie insynuacje. Ja nie napisałem że Pan doskonałe rozumie o co mi chodzi, tylko chce się wymigać od odpowiedzi.

>Tak, jakoś widzę sporo problemów. Pisze Pan:
>>Filozof który stwierdza,
>Nie wiem o kim Pan myśli, gdyż Dawkins nie jest filozofem.

Czepia się Pan. To był ogólnik równie dobrze mogłem napisać człowiek bądź fizyk.

>>że multiuniwersum ma niezliczoną ilość wariantów, kombinacji w naturalny sposób sprzeciwia się brzytwie Ockhama.
>Przejrzałem specjalnie ponownie "Boga urojonego" i tam Dawkins (podobnie do mnie) dopuszcza, a nie stwierdza istnienie wielu światów. Nie jest kosmologiem i tylko opisuje, to co niektórzy teoretycy twierdzą. Moim zdaniem istnienie wielu światów nie koliduje z trzymaniem się brzytwy Ockhama.

A według mnie koliduje.

>>A ona jest dość często używana do wycinania bytów wszelkiej maści.
>Jest to bardzo słuszne podejście, gdyż należy wycinać wszelkie byty wynikające tylko ze spekulacji intelektualnych. Natomiast są pewne przesłanki doświadczalne do badań nad "multiwersum", czyli wieloświatowością.

Takie same jak do hipotezy Boga.

>>I w ten sposób widać jak Dawkins i jemu podobni popadają w sprzeczności.
>Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?

Wszyscy którzy uważają tak samo.

>>W dodatku można wykluć wniosek, że lubują się w wycinaniu tylko tego co chcą.
>No cóż! Jedni się lubują w tym, drudzy w tamtym. Ja lubuję się w rzetelności intelektualnej i odpowiedzialności za słowo.
>Przepraszam, ale jakoś trudno jest mi zrozumieć Pańskie wywody w tym wątku.

Niech już Pan nie udaje takiego świętoszka.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.

Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi damian1301
.
>>>>Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.
>OoooO. Wypraszam sobie takie insynuacje. Ja nie napisałem że Pan doskonałe rozumie o co mi chodzi, tylko chce się wymigać od odpowiedzi.
To tak skomplikowane, że zupełnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Tylko o sobie pisałem.
A Pan uważa, że jest bezbłędnym?
Jeżeli tak to:

>Czepia się Pan. To był ogólnik równie dobrze mogłem napisać człowiek bądź fizyk.
Zupełnie się nie czepiam, nawet intelektualiści z ogromną erudycją mają swoje specjalizacje. Może Pan pisać co chce, ale dla mnie każdy fizyk jest człowiekiem, ale nie każdy człowiek jest fizykiem. Dawkins nie jest także fizykiem.

>A według mnie koliduje.
I tu już kończy się rozmowa.
Ja w strzyżono - golono się nie bawię.

>Takie same jak do hipotezy Boga.
Hipoteza czego? Proszę o definicję "Boga".

>>>>Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?
>Wszyscy którzy uważają tak samo.
Rozumiem, wszyscy którzy mają odmienne poglądy od Pana.

>Niech już Pan nie udaje takiego świętoszka.
Wszelka świętoszkowatość jest mi od dziecka obcą.
Za diabelskimi podszeptami zawsze niewiernym heretykiem jestem.

Miłego dnia, a Dawkinsa przed krytyką, to jednak warto przeczytać i Hellera też.

@@@
.

Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi rajcelem
.
>Po co właściwie Dawkins podaje możliwość istnienia wielu światów?
Warto zapytać Dawkinsa i go przeczytać! Pisze o tym na stronie 207 BU, odwołując się tam do teorii Lee Smolina, (ja proponował bym odniesienie się także do teorii Andrieja Lindego i jego "nieustannie rosnącego fraktala").
Moim zdaniem - Dawkins jako intelektualista odnosi się w tej książce do całego dorobku nauki, który zdołał sobie przyswoić. Pisze o tym komunikatywnie, prostym językiem i dlatego to tak wartościowa książka i dlatego też tak złości teistów.

>Jeśli to tylko opis budowy wszechświata, to jak taka teoria lepiej tłumaczy dlaczego Boga nie ma, niż np nieskończona ilość galaktyk?
Nie rozumiem, gdyż nie znam żadnej teorii tłumaczącej dlaczego nie Boga? Mimo przeczytania wszystkich książek Dawkinsa nie natknąłem się na taką teorię też u niego.
Nauki przyrodnicze nie zajmują się żadnymi "nieistnieniami", gdyż to działania bezsensowne. Zajmują się tym co istnieje i Dawkins za wieloma uczonymi tu twierdzi, że nigdy i nigdzie nie natrafiono na najmniejszą przesłankę uprawdopodobniającą istnienie jakiejkolwiek transcendencji oddziaływającej na rzeczywistość dostępną ludzkim zmysłom, a tylko taka może być dla ludzi interesującą. Przy okazji pokpiwa sobie z bogów opisanych w starożytnych mitach i oddziaływania tych mitów na ludzi współczesnych.

Wspaniałych lektur życząc pozdrawiam.

@@@
.

damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
>.
>>>>>Tak, jak wszyscy czasem się zagalopuję i coś głupiego palnę, ale wtedy przyznaję się do błędu.
>>OoooO. Wypraszam sobie takie insynuacje. Ja nie napisałem że Pan doskonałe rozumie o co mi chodzi, tylko chce się wymigać od odpowiedzi.
>To tak skomplikowane, że zupełnie nie rozumiem o co Panu chodzi. Tylko o sobie pisałem.
>A Pan uważa, że jest bezbłędnym?
>Jeżeli tak to:

Nie, ja nawet nie uważam, żebym posiadał jakąkolwiek wiedzę.

>>Czepia się Pan. To był ogólnik równie dobrze mogłem napisać człowiek bądź fizyk.
>Zupełnie się nie czepiam, nawet intelektualiści z ogromną erudycją mają swoje specjalizacje. Może Pan pisać co chce, ale dla mnie każdy fizyk jest człowiekiem, ale nie każdy człowiek jest fizykiem. Dawkins nie jest także fizykiem.

Tu nie chodzi o Dawkinsa tylko o każdego kto rozważa naturę świata.

>>A według mnie koliduje.
>I tu już kończy się rozmowa.
>Ja w strzyżono - golono się nie bawię.

A ja nie bawię się w ciuciubabkę.

>>Takie same jak do hipotezy Boga.
>Hipoteza czego? Proszę o definicję "Boga".

Trudno będzie. Powiedzmy byt o właściwościach omnipotencji, omniscjencji, immanencji, transcendencji. Jak Panu nie pasuje użycie słów "hipoteza Boga" proszę zamienić na hipotezę inteligentnego projektu.

>>>>>Szkoda, że ja dalej nie potrafię tych sprzeczności dostrzec u Dawkinsa, a nie bardzo wiem kogo zaliczyć do "jemu podobni"?
>>Wszyscy którzy uważają tak samo.
>Rozumiem, wszyscy którzy mają odmienne poglądy od Pana.

Jeżeli chodzi o to czy uważam, że ludzie o odmiennych poglądach są w błędzie, to tak. Jak bym uważał, że nie są to miał bym takie same poglądy jak oni. Dziękuję za brawa.

>Miłego dnia,

Nawzajem.

>a Dawkinsa przed krytyką, to jednak warto przeczytać i Hellera też.

Dawkinsa czytałem, oczywiście chodzi o "Boga urojonego".

Ps. Nie wiem ile w tym prawdy ale obiło mi się o uszy, że Dawkins jednak zajmuje się filozofią.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.

#275
07-06-2011 10:35
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi damian1301
>>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
>Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest.
Dlaczego?
Tzn. czy przypadkiem nie stoimy w bardzo subiektywnej sytuacji?
Być może prób było wiele, wyszło raz, albo wiele razy. My znamy tylko wycinek sytuacji, wiec nie potrafimy chyba póki co ocenić szerzej tego problemu.
Bez wiedzy w temacie, każda hipoteza jest nic nie znacząca.
>A do tego potrzebne są dalsze założenia. Np. nieskończoność form, bądź Bóg albo coś innego. I w jaki sposób nieskończoność form ma być lepsza? Nawet prostsza nie jest.
Zastanów się, czy materia się zużywa.
Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?
> Absolut to idea tak samo nieskończona. A skoro przyjmujesz, że życie to pewnik i stałe są pewnikiem i wszystko co dotyczy naszego świata jest pewnikiem to po co w ogóle dalej przyjmować istnienie innych światów, innych form? Ja też mówię nie wiem, jak ktoś się pyta jaka jest natura świata.
Życie to pewnik w tym ujęciu, że istnieje. Nie w tym, że musiało powstać. Źle zrozumiałeś moją wypowiedź. My wiemy, że musiało, bo istniejemy. Ale może nie musiało, tyle że wtedy nas by nie było.

damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi Ania...
>>>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>>>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
>>Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest.
>Dlaczego?

To już napisałem, bo jak by był tylko taki prosty, że tylko nasz świat może istnieć to byśmy mieli zbyt dużo szczęścia. Jeżeli istnieje wiele form to można powiedzieć, że istnienie naszej jest mniej polegające na przypadku/szczęściu. Tym bardziej że do naszego istnienia też potrzeba dość sporej ilości złożoności. Chyba to rozsądne? I właśnie tu chcę powiedzieć, że buddyzm jest między innymi taką wizją świata.

>Tzn. czy przypadkiem nie stoimy w bardzo subiektywnej sytuacji?

Stoimy. Oczywiście ja w tych rozważaniach przyjmuję szereg założeń. Takich jak mi się wydaje, że racjonaliści by się z nimi zgodzili. Dla mnie są to tylko założenia, jednak są one takie jak ogólnie przyjęte przez racjonalistów.

>Być może prób było wiele, wyszło raz, albo wiele razy. My znamy tylko wycinek sytuacji, wiec nie potrafimy chyba póki co ocenić szerzej tego problemu.
>Bez wiedzy w temacie, każda hipoteza jest nic nie znacząca.

I według mnie te argumenty w ramach tych założeń są rozsądne i bardzo silne.

>>A do tego potrzebne są dalsze założenia. Np. nieskończoność form, bądź Bóg albo coś innego. I w jaki sposób nieskończoność form ma być lepsza? Nawet prostsza nie jest.
>Zastanów się, czy materia się zużywa.
>Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?

Nie wiem co to jest materia? Czy jest powiązana z masą, która jest miarą budulca? No chyba nie w końcu masa jest relatywistyczna? A może masa spoczynkowa? Powiedzmy, że się nie zużywa. I do czego to prowadzi? A qualia to materia, forma (materii/budulca o właściwościach przestrzennych), czy coś innego?

>Ale może nie musiało, tyle że wtedy nas by nie było.

Ale jednak powstało, więc musiało.

Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.

Ania... (14138 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi damian1301
>>>>A skąd pomysł, że hipoteza boga i braku boga są równe?
>>>>Dla mnie nadal hipoteza boga przypomina jednak teleportację jabłek, bo wymaga stwierdzenia "nie wiem jak i nie mogę wiedzieć".
>>>Ludzie przyjmują, że świat istnieje i nie trzeba tego argumentować. A dla mnie to jest błąd. Jak najbardziej trzeba argumentować dlaczego jest jak jest.
>>Dlaczego?
>To już napisałem, bo jak by był tylko taki prosty, że tylko nasz świat może istnieć to byśmy mieli zbyt dużo szczęścia. Jeżeli istnieje wiele form to można powiedzieć, że istnienie naszej jest mniej polegające na przypadku/szczęściu.
Istnieje lub istniało.
>Tym bardziej że do naszego istnienia też potrzeba dość sporej ilości złożoności. Chyba to rozsądne? I właśnie tu chcę powiedzieć, że buddyzm jest między innymi taką wizją świata.
Owszem, ale nie zakładamy "dążenia" do uzyskania naszego skromnego efektu, przynajmniej ja nie zakładam.

>>Ale może nie musiało, tyle że wtedy nas by nie było.
>Ale jednak powstało, więc musiało.
Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.

Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi Ania...

>Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?
Słuszne, ale trzeba pamiętać o rozróżnieniu dwu definicji materii: szerszej filozoficznej i zawężonej fizycznej. Są dosyć podobne, ale jednak różne.

Koncepcje 'nieustannie rosnącego fraktala' Andrieja Lindego czy 'mnożenia się wszechświatów, Lee Smolina, przyjmują wieczność przekształcającej się materii.
Obie teorie są mocno spekulatywne, ale mają za sobą pewne przesłanki matematyczne i minimalne poświadczane fizycznie.
Prawdopodobnie zwycięży jakaś nowa koncepcja, której jeszcze nie znamy.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#279
07-06-2011 18:33
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
>>Jeśli się zużywa, to jest to oczywisty dowód na to, że musiała mieć początek. Jeśli się nie zużywa... Może jedynie zmienia swoje kombinacje?
>Słuszne, ale trzeba pamiętać o rozróżnieniu dwu definicji materii: szerszej filozoficznej i zawężonej fizycznej. Są dosyć podobne, ale jednak różne.
>Koncepcje 'nieustannie rosnącego fraktala' Andrieja Lindego czy 'mnożenia się wszechświatów, Lee Smolina, przyjmują wieczność przekształcającej się materii.
>Obie teorie są mocno spekulatywne, ale mają za sobą pewne przesłanki matematyczne i minimalne poświadczane fizycznie.
Istnieje pewna obserwacja dość oczywista.
Wiemy, że energia przepływa przez ekosystem. Zostaje rozproszona, stracona dla systemu.
Z materią jest inaczej, ona krąży, czyli zmienia swoje "konfiguracje", ale jednak nie jest tracona. Nawet po przejściu tysięcy cykli, nadal jest.
Nie obserwujemy zmniejszenia się masy Ziemi, przeciwnie, jej masa rośnie w wyniku upadku różnych obiektów z kosmosu.

#280
07-06-2011 19:05
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi Ania...

>Nie obserwujemy zmniejszenia się masy Ziemi, przeciwnie, jej masa rośnie w wyniku upadku różnych obiektów z kosmosu.

Pani Aniu, zapewne dobrze rozumie Pani termin "materia", ale ja dla świętego spokoju i dla innych, którzy trochę już zapomnieli, przywołam moje rozumienie tego terminu:

Istnieje tylko jedna rzeczywistość ("byt"), która dana jest człowiekowi we wrażeniach, którą nasze wrażenia kopiują, fotografują, odzwierciedlają, a która istnieje niezależnie od nich.
Jest to "materia" jako kategoria filozoficzna.

Precyzyjniejsze definicje materii, które w pełni akceptuję, są opracowane we współczesnej fizyce i tak są opisane w Wikipedii:


Cztery definicje

W różnych działach fizyki i innych nauk przyrodniczych używa się kilku różnych definicji materii.

W fizyce stosuje się termin materia na określenie, co najmniej, trzech różnych kategorii obiektów fizycznych (trzy definicje węższe):

z masą (spoczynkową), jako atrybutem - materia to wszystkie obiekty, o różnej od zera masie spoczynkowej (tzw. materia masywna),

bazująca na określeniu jej cząstek fundamentalnych - materia to wszystkie obiekty złożone z elementarnych fermionów (tzw. materia fermionowa]),

bazująca na częstości występowania w naszej okolicy Wszechświata - materia to wszystkie obiekty złożone z tej, z dwu (o identycznej masie i czasie życia, ale o przeciwnym znaku ładunku elektrycznego oraz wszystkich addytywnych liczb kwantowych), odmian cząstek elementarnych, która przeważa w naszej okolicy Wszechświata (tzw. koinomateria, według terminologii Alfvéna, w przeciwstawieniu do antymaterii),

oraz na określenie wszelkich (według obecnego stanu wiedzy fizycznej) obiektów fizycznych (definicja najszersza):
bazująca na zdolności do wytwarzania grawitacji - materia to wszystkie obiekty wytwarzające grawitację i jej podlegające, czyli o niezerowej energii.

Pierwsza, druga i trzecia definicja obejmują różne zakresy obiektów fizycznych (np. bozony oddziaływań słabych są materią według pierwszej definicji, ale nie drugiej), jedynie czwarta obejmuje wszystkie obiekty (przedmioty) fizyczne. Czwarta definicja nie daje się bardziej rozszerzyć, gdyż wszystkie posiadające energię obiekty fizyczne oddziałują najpowszechniejszym oddziaływaniem - grawitacyjnym, a brak energii uniemożliwiłby zaobserwowanie danego obiektu w jakikolwiek sposób, więc nie ma obserwowalnych obiektów fizycznych poza czwartą definicją.

Także, jedynie przyjmując czwartą definicję, można mówić o potwierdzeniu przez fizykę współczesną prawa zachowania materii, w postaci zasady zachowania energii (z dokładnością do zasady nieoznaczoności Heisenberga).
Przy przyjęciu pierwszej definicji, ze względu na niezachowanie np. w reakcjach jądrowych tradycyjnie rozumianego prawa zachowania masy, można mówić o znikaniu i pojawianiu się materii (deficyt masy, anihilacja, kreacja par).

Trudno w tym kontekście bilansować ziemską materię.
Natomiast podejmowane są próby jej bilansowania, w koncepcji rozszerzającego się wszechświata.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@

PS. Ponieważ mówiliśmy tu o głupiej wypowiedzi ks. prof. Hellera ja chciałbym przytoczyć bardzo mądrą: Ale wracając do kłopotów z teologiczną interpretacją nowych danych naukowych, powiem coś więcej: w tej chwili następuje ogromny postęp w dziedzinie określanej po angielsku neuroscience, zajmującej się funkcjonowaniem mózgu, procesem tworzenia się obrazów, istotą świadomości, możliwością sztucznej inteligencji, problemem relacji umysłu do mózgu ( mind-body problem). /.../ Jeśli Kościół się nie przygotuje, czeka nas jeszcze większy kryzys niż za czasów Galileusza.

Osobiście uważam, że trudno mówić dziś o sensownej teorii poznania, a nawet o całej filozofii bez próby zrozumienia działania naszych mózgów w zakresie, którym zajmuje się nowa nauka - kognitywistyka. Na polskim gruncie polecam dorobek prof. Włodzisława Ducha, ale nie on jeden nawet w Polsce.

Pozdrawiam.

@@@
.
>

damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi Ania...
>Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
>Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.

To zależy czy świat jest deterministyczny. Obstawiał bym, że tak.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.

Ania... (14138 punktów)Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi damian1301
>>Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
>>Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.
>To zależy czy świat jest deterministyczny. Obstawiał bym, że tak.
W pełni?
Czyli nawet ruchy Browna wbrew temu, co sądzi nauka, są zdeterminowane?

damian1301 (937 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie do racjonalistów-ateistów (a czy są nie ateiści?)
W odpowiedzi Ania...
>>>Nie musiało. Może po prostu mogło? Nie myl możliwości z jedyną możliwością.
>>>Jeśli w totku ma paść 6 i 9, to czy muszą? Czy mogą? Ale skoro padły to musiały? Nadal tylko mogły, ale akurat padły.
>>To zależy czy świat jest deterministyczny. Obstawiał bym, że tak.
>W pełni?

Jeżeli nie chcemy mówić o jakiejś magii/cudzie to tak.

>Czyli nawet ruchy Browna wbrew temu, co sądzi nauka, są zdeterminowane?

Wbrew temu co sądzą pewni naukowcy, nie nauka. Sama idea indeterminizmu jest według mnie cudowna. Po prostu identyczne przyczyny zawsze powinny wywoływać identyczne skutki. Nie rozumiem indeterminizmu, ale mogę go "przyjąć" bez zrozumienia, o ile coś rozsądnego będzie na niego wskazywało.


Przyznaje czasami się mylę dlatego więc wiem że zawsze mam racje.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365