Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
06-09-2011 16:37Marek Matejewski (3695 punktów)Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
Ocena 3 na 3
Stawiam tezę, że samoświadomość jako produkt najbardziej rozwiniętego, inteligentnego życia, które może wyewoluować w różnych wszechświatach musi przejść "religijny epizod" na swojej ewolucyjnej drodze ku coraz większej doskonałości.

Skłaniam się ku twierdzeniu, że każda inteligentna istota (w sensie wielu pokoleń) wkraczająca na drogę samoświadomości nieuchronnie musi przebyć swoistą "erę religii". Religia jest najbardziej prymitywną, ale wydaje się, że bardzo naturalną, pierwszą próbą odpowiedzi na pytanie "Dlaczego istnieję?". I trudno wyobrazić sobie aby taki etap w ewolucji życia planet mógł zostać pominięty. Czy taka teza jest słuszna?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9
Menel de Lux (3111 punktów)Odp: Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Ewidentnie to jest protorytuał, bowiem szympans animuje deszcz. Większość zwierząt nie zakłada, iż deszcz można odstraszyć. Tylko skąd to masz?

Na jednym z forów obserwowałem na ten temat dyskusję. Były tam odnośniki do zródeł ale teraz nie mogę już tej dyskusji odnalezć, pózniej sam kiedyś rozwinąłem z tego wątek, na szczęście Ania mnie wyręczyła...

#122
13-09-2011 18:22
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
W odpowiedzi Marek Matejewski
>Jaki wpływ na ukształtowanie się np. chrześcijaństwa mógł mieć niewolniczy ustrój starożytnego Rzymu?

Myślę, że relacja kapłan - wierny jest historyczną mutacją relacji pan - niewolnik. Zabawne jest również to, że stosunek kapłana do wiernych wyraża w chrześcijaństwie analogia do pasterza i trzody. W każdym przypadku podział jest wyraźny na tych, którzy wiedzą, którzy sprawują władzę (i potrafią zadbać o te przywileje), i tych, którzy padają na twarz.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#123
16-09-2011 22:35
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)Odp: Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
Moje wnioski są podobne, ale powiedziałbym tak: organizm uwarunkowany przez naturę do walki o przetrwanie, w obliczu świadomości śmierci, zgodnie ze swoją naturą próbuje znaleźć sposób, aby przetrwać. Jedynym ratunkiem jest to, co może on sobie wyobrazić - wszystko inne nie działa - więc wyobraża sobie życie trwające po życiu. Tym według mnie jest religia - walką o byt.

inveniam viam aut faciam (155 punktów)Odp: Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
W odpowiedzi lipschitz
>Moje wnioski są podobne, ale powiedziałbym tak: organizm uwarunkowany przez naturę do walki o przetrwanie, w obliczu świadomości śmierci, zgodnie ze swoją naturą próbuje znaleźć sposób, aby przetrwać. Jedynym ratunkiem jest to, co może on sobie wyobrazić - wszystko inne nie działa - więc wyobraża sobie życie trwające po życiu. Tym według mnie jest religia - walką o byt.

Chyba masz rację. W obliczu śmierci, jest to próba kontynuacji walki o byt. Próba zachowania równowagi psychicznej. Próba znalezienia sensu życia. Ale jest także konieczność wytłumaczenia "niewytłumaczalnego": cudów natury i cudów społecznych (czyli zjawisk bardzo rzadkich, które jednak czasami się zdarzają. To wszystko razem staramy się zracjonalizować obejmując ramami religii.

#125
20-09-2011 00:47
 Ocena 1 na 1
confessus (324 punktów)Odp: Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
>każda inteligentna istota (w sensie wielu pokoleń) wkraczająca na drogę samoświadomości nieuchronnie musi przebyć swoistą "erę religii"
Równie dobrze można twierdzić, że w każdym procesie powstawania życia trzeba przejść przez etap płazów.

Śmiem twierdzić, że w tej efektownej hipotezie tkwi jakiś błąd metodologiczny nie pozwalający na jakąkolwiek sensowną odpowiedź. Zderzają się tu dwa pojęcia. Jedno - bardzo ogólne - pojęcie życia i drugie (a właściwie dwa) - dość subtelne i szczegółowe - samoświadomość i religia.

Żadna ze stosowanych dziś definicji życia nie pozwala wywieść, że etapy ewolucji zaobserwowane tu na Ziemi są konieczne. Definicje te zostały stworzone w oparciu o obserwację tego, co dzieje sie teraz i (prawdopodobnie) działo kiedyś tu na Ziemi. Ale na razie nie jesteśmy pewni co do jakości żadnej z tych definicji; nie wiemy, czy uwzględnia wszystkie cechy a te uwzględnione czy są wszystkie konieczne (np. wymiana materii z otoczeniem albo rozmnażanie). Ale raczej jesteśmy pewni, że eksperyment zwany życiem przeprowadzony przez Naturę gdzie indziej wybierze daleką inną możliwość od tego przeprowadzonego na Ziemi. A możliwości tych jest praktycznie nieskończona ilość.

Z drugiej strony samoświadomość jest pojęciem z psychologii skrojonym do gatunku ludzkiego. Trochę niedookreślonym i bardzo nieśmiało stosowanym do innych gatunków niezbyt odległych ewolucyjnie od ludzkiego. Jeszcze bardziej subtelnym pojęciem jest religia rozmywająca się w całości zjawisk kulturowych, a próba zastosowania definicji religii choćby do żyjących na Ziemi gatunków innych niż ludzkie daje naprawdę komiczne rezultaty - to pojęcie po prostu 'nie działa' dla innych gatunków.

Próba ekstrapolowania szczegółowych zjawisk związanych z samoświadomością i religią na życie w ogóle przywodzi mi na myśl jeszcze jeden przykład:
Ogólnie wiadomo, że twierdzenie Pitagorasa zachodzi w przestrzeni euklidesowej. Ty stawiasz tezę: twierdzenie Pitagorasa zachodzi we wszystkich przestrzeniach topologicznych.
O ile można dyskutować, czy tw. Pitagorasa zachodzi/ nie zachodzi w pewnych przestrzeniach geometrycznych (chodzi o geometrie nieeuklidesowe), o tyle taka dyskusja na gruncie ogólnych przestrzeni topologicznych jest kompletnie bezprzedmiotowa. W nich nie tylko nie można rozstrzygnąć prawdziwości Twojej tezy, ale nie da się tej tezy wysłowić.

inveniam viam aut faciam (155 punktów)Odp: Religijny epizod w ewolucji świadomości jest regułą?
W odpowiedzi confessus
>>każda inteligentna istota (w sensie wielu pokoleń) wkraczająca na drogę samoświadomości nieuchronnie musi przebyć swoistą "erę religii"
...
>Śmiem twierdzić, że w tej efektownej hipotezie tkwi jakiś błąd metodologiczny nie pozwalający na jakąkolwiek sensowną odpowiedź. Zderzają się tu dwa pojęcia. Jedno - bardzo ogólne - pojęcie życia i drugie (a właściwie dwa) - dość subtelne i szczegółowe - samoświadomość i religia....

Muszę bronić tezy autora wątku. My nie mówimy o życiu w ogóle. Zderzamy samoświadomość z wytworzeniem religii.

> Z drugiej strony samoświadomość jest pojęciem z psychologii skrojonym do gatunku ludzkiego. Trochę niedookreślonym i bardzo nieśmiało stosowanym do innych gatunków niezbyt odległych ewolucyjnie od ludzkiego. Jeszcze bardziej subtelnym pojęciem jest religia rozmywająca się w całości zjawisk kulturowych, a próba zastosowania definicji religii choćby do żyjących na Ziemi gatunków innych niż ludzkie daje naprawdę komiczne rezultaty - to pojęcie po prostu 'nie działa' dla innych gatunków.

To zbyt śmiałe stwierdzenie. I ograniczone do Ziemi. Autor rozpatruje wszystkie hipotetyczne gatunki posiadające samoświadomość. Także te hipotetyczne w kosmosie. Ciekawe jest, czy "kosmici" muszą posiadać własną religię. Czy religia jest konieczna dla funkcjonowania samoświadomej sieci neuronowej? Czy przyszłe samoświadome maszyny, też będą musiały odprawiać codzienne modły?

Otóż wydaje się, że tak. Świadczą o tym przytoczone przez mnie wyżej teksty Galusa.
Samoświadomość powstaje, jeśli system obdarzony jest instynktem ciekawości, czyli nieusuwalnym dążeniem do poznania i zrozumienia otaczającego świata. Lecz jak pisałem wyżej, co się dzieje, gdy wyjaśnienie jest niemożliwe? Część systemów zadowoli się wyjaśnieniem w miarę racjonalnym typu: "nie wiem". Jednakże, jak pokazuje doświadczenie społeczne, część systemów może wybrać wyjaśnienie mistyczne. Dlaczego tak się dzieje? System odczuwa brak rozpoznania zgodności konfiguracji pobudzeń neuronowych z wypracowanym wcześniej w trakcie uczenia modelem środowiska jako dysharmonie. Instynkt ciekawości, czyli poznania jest konieczną motywacją do działania. Ta motywacja napędza działania pozytywne, jeśli potrzeba rozumienia bodźców jest zaspokojona.

Lecz dysharmonia, niemożność zrozumienia, budzi strach. Budzi negatywne emocje (mówi się, że boimy się nieznanego). Ten strach może być usunięty, poprzez wytworzenie mistycznego wyjaśnienia. "To dobre bogi sterują piorunami i burzami"."Nie boję się śmierci, bo czeka mnie lepsze życie w zaświatach". "Moje życie ma sens, żyję na chwałę bożą". Te wyjaśnienia usuwają strach przed nieznanym, przed absolutem, bezsensem życia w cierpieniu. Przywracają równowagę systemowi.

Być może jest to niezbędny czynnik dla stabilności samoświadomego systemu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365