 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-01-2012 12:17 | maceox (6766 punktów) | wiara kontra religia
3 na 3 | Z punktu widzenia epistemologii, czy metodologii nauk przyrodniczych wiara to krótko "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Sądzę jednak, że taka definicja nie oddaje w pełni natury wiary jako zjawiska psychologicznego i kulturowo-społecznego.
Może przyjrzyjmy się paru rodzajom wiary:
- wiara jako "stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości"
wydaje mi się być czymś zupełnie innym od
- wiary religijnej, jako skomplikowanego systemu wierzeń, rytuałów i praktyk, gdzie centralnym pojęciem wydaje się być "sacrum"
a to z kolei jest czymś zupełnie innym od:
- wiary w ideologie tego typu jak nazizm albo leninizm-stalinizm
i moim zdaniem wszystko to jest jeszcze czymś zupełnie innym od
- wiary w to, że na orbicie okołoziemskiej znajduje się latająca filiżanka.
Nie jest to katalog zamknięty, ale sądzę, że na tych przykładach można już dostrzec jak odmienne mogą być różne rodzaje wiary. Niektóre z nich obejmują formę kultu, inne nie. Niektóre odwołują się do świętości, inne są świeckie. Jedne posługują się wielce rozbudowaną symboliką, inne są pojedynczymi spekulacjami dotyczącymi jakiegoś konkretnego, fizycznego przedmiotu.
O ile rzeczywiście wspólnym mianownikiem może być dla nich "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia", o tyle nie jestem pewien, czy definicja ta w pełni oddaje psychiczne nastawienie fideisty, które moim zdaniem ma również charakter emocjonalny.
Sądzę, że dopiero to emocjonalne nastawienie sprawia, że ludzie potrafią się bezkrytycznie poddawać wierze i trwać w niej przez całe życie. Gdyby chodziło rzeczywiście tylko o takie suche "uznanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia", nie sadzę, żeby znalazło się wielu ludzi, którzy przyjęliby je bez jednoczesnego wzbudzenia w nich pewnego afektu.
Z tego też względu nikt nie wierzy w filiżankę na orbicie. Brak tu odwołania do sfery emocjonalnej, co możnaby wzbudzić np. poprzez odwołanie się do języka symbolicznego mitów, albo poprzez wykorzystanie ludzkich pragnień i lęków - ale do tego nie wystarczy samo wskazanie na jakąś jedną wyimaginowaną filiżankę.
Dlatego też nie jestem przekonany, czy wykazywanie braku uzasadnienia dla założeń wiary poprzez odniesienie ich do wiedzy i metodologii nauk przyrodniczych jest krytyką trafną w całej rozciągłości.
Fakt, że wiara opiera się na nieuzasadnionych twierdzeniach (np. religia na mitach) jest dość oczywisty, ale jednocześnie moim zdaniem stosunkowo mało ważny dla zrozumienia zjawiska wiary. Istotne jest natomiast faktyczne oddziaływanie tych twierdzeń (np. mitów) na psychikę ludzką. Sądzę, że to właśnie jest najciekawszy przedmiot badania, a nie ciągłe podkreślanie, że są to twory wyobraźni nieistniejące w przyrodzie.
Tak - to są twory wyobraźni - ale jak szczególnie muszą być one skonstruowane, żeby wiara wśród ludzi trwała i potrafiła zmienić bieg historii?! Sama opowieść o filiżance na orbicie raczej by w tym celu nie wystarczyła.
Przy okazji warto zapytać o genezę mitów, a zatem również o genezę kultury i leżące u ich podstaw ewoluowanie mózgu zwierząt do takiego stopnia, że u homo sapiens w ogóle pojawiła się możliwość wyobrażania sobie przeróżnych tworów nieistniejących w przyrodzie. A może ta możliwość to w ogóle konieczność?
Czy istnieją "obrazy" pierwotnych instynktów, które możnaby ująć jako archetypy, przetworzone następnie w psychice na symbole kultu (z takim ujęciem archetypów - o ile prawidłowo tu je streściłem - spotkałem się w książce prof. Wiercińskiego "Magia i Religia")?
W jakim stopniu zachowania zwierząt, jakimi jesteśmy, były w kolejnych etapach rozwoju homo sapiens podyktowane biologicznymi związkami przyczynowymi, a w jakim stopniu opierają się one na całkowicie świadomym wyborze? Czy człowiekowi pierwotnemu można zarzucać, że jego mózg wywoływał u niego tęsknotę za zmarłym bliskim, na którą reagował rytuałami pochówku? Czy może te rytualne ceremonie były podyktowane między innymi koniecznością skonsolidowania społeczności poprzez oddziaływanie na psychikę jednostek, stanowiąc ostatecznie konieczność, bez której nasz gatunek by nie przetrwał?
Czy w związku z tym kult jest jednak zachowaniem podyktowanym wymogami ewolucji?
Inaczej mówiąc, czy może religijność jest po prostu naturalną potrzebą homo sapiens, w każdym razie na pewnym etapie rozwoju?
Czy ta religijność, lub skłonność do religijności może być wręcz dziedziczona genetycznie? Mam wrażenie, że były badania potwierdzające tę hipotezę, w razie czego proszę o skorygowanie.
Jednak nawet wówczas, gdyby tak istotnie było, to wciąż możnaby odróżnić wrodzoną podatność na treści religijne od świadomej decyzji polegającej na traktowaniu dogmatów jako ostatecznej, wszystko wyjaśniającej prawdy.
Możnaby więc w zasadzie wręcz całkowicie odróżnić religię od wiary. Religia stanowiłaby wówczas jedynie opartą na rytuałach i mitologiach praktykę służącą przeżyciu swoistego stanu umysłu (który - jak wykazują neuronauki - rzeczywiście można wyróżnić pośród wielu różnych stanów umysłu). Natomiast wiara pozostawałaby jedynie wciąż "uznaniem za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia".
Możnaby sobie w związku z tym wyobrazić religię bez wiary, to znaczy religię, praktykowaną w celu doświadczenia pewnego przeżycia, w której rytuał i mit służy jako inspiracja (podobnie jak teatr miał służyć uzyskaniu stanu katharsis), gdzie wyznawcy nie wierzyliby w jakikolwiek dogmat.
Oczywiście religii mogłoby by wówczas być w dalszym ciągu tyle, ile jest na świecie odmiennych tradycji i nie musiałaby one sobie nawzajem zaprzeczać, bo nie chodziłoby o prawdę, ale o owe "duchowe" przeżycie.
Czy tak pojęte religie byłyby do zaakceptowania przez racjonalistów?
Ja sądzę że tak - o ile racjonalizmowi przeczy tylko ślepa wiara, natomiast nie przeczy mu żadne, nawet najbardziej surrealistczne DOŚWIADCZENIE.
Mogę się mylić i dlatego zależy mi na dyskusji.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..| romaro (25211 punktów) | Odp: wiara kontra religia | >Oczywiście religii mogłoby by wówczas być w dalszym ciągu tyle, ile jest na świecie odmiennych tradycji i nie musiałaby one sobie nawzajem zaprzeczać, bo nie chodziłoby o prawdę, ale o owe "duchowe" przeżycie.
Właśnie owe "duchowe" przeżycie są w istocie surrealistyczne. (Patrz św.Teresa)
>Ja sądzę że tak - o ile racjonalizmowi przeczy tylko ślepa wiara, natomiast nie przeczy mu żadne, nawet najbardziej surrealistczne DOŚWIADCZENIE.
Czym jest surrealizm? Wikipedia: Wyrażanie wizualne percepcji wewnętrznej, a więc groteskowe wizje , z pogranicza jawy, snu, fantazji, halucynacji, a odsunięte od racjonalizmu.
|
#2 2 na 2 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | Odp: wiara kontra religia | >Możnaby sobie w związku z tym wyobrazić religię bez wiary, to znaczy religię, praktykowaną w celu >doświadczenia pewnego przeżycia, w której rytuał i mit służy jako inspiracja (podobnie jak teatr >miał służyć uzyskaniu stanu katharsis), gdzie wyznawcy nie wierzyliby w jakikolwiek dogmat. >Oczywiście religii mogłoby by wówczas być w dalszym ciągu tyle, ile jest na świecie odmiennych >tradycji i nie musiałaby one sobie nawzajem zaprzeczać, bo nie chodziłoby o prawdę, ale o owe >"duchowe" przeżycie. >Czy tak pojęte religie byłyby do zaakceptowania przez racjonalistów?
-Przeze mnie na pewno nie. Chociaż wiem o co ci chodzi. O zachowania mające wywołać korzystne, przyjemne reakcje w organizmie. Nawet nie wierząc w świat nadprzyrodzony pewne rytuały, zabiegi mogą człowieka wprowadzać w "dziwne" stany, korzystne samopoczucie, pomagać w odpoczynku po pracy, relaksować itp. Czy w związku z tym można uznać nawet dziwne zachowania za racjonalne, skoro "dobrze" nam robią? Jak kto sobie życzy, ale prawdziwy racjonalista woli zgłębić każdy proces i poznać jak to naprawdę działa, czy można normalniej i prościej. Czy zażycie narkotyku zapewniającego nam cudowne przeżycia, nieosiągalne inaczej, można uznać za racjonalne, chociaż wiem, że oszukuję mózg, ale jest fajnie? Ja tu odpadam jednak, sama świadomość, że coś robię wbrew swoim przekonaniom, że próbuję się oszukać dla przyjemności powoduje, że magia wszelkich rytuałów traci moc.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein |
#3 3 na 3 | DEMONICON (4893 punktów) | Odp: wiara kontra religia | > Może przyjrzyjmy się paru rodzajom wiary:> - wiara jako "stanowisko, pogląd, w danym momencie (przy obecnym stanie wiedzy naukowej) nie> znajdujące jednoznacznego potwierdzenia w rzeczywistości"> wydaje mi się być czymś zupełnie innym od> - wiary religijnej, jako skomplikowanego systemu wierzeń, rytuałów i praktyk, gdzie centralnym> pojęciem wydaje się być "sacrum"> a to z kolei jest czymś zupełnie innym od:> - wiary w ideologie tego typu jak nazizm albo leninizm-stalinizm> i moim zdaniem wszystko to jest jeszcze czymś zupełnie innym od> - wiary w to, że na orbicie okołoziemskiej znajduje się latająca filiżanka.Ja uważam, że tego typu porównania należy zacząć od oceny, czy hipoteza, idea, pogląd jest wewnętrznie spójna(y). Traktuję to jako warunek zachowania sensowności. Czy można być jednocześnie kochającym i nienawidzącym tą samą osobę? Kolejną drogą oceny byłaby zgodność z rzeczywistością, namacalność odniesienia się do tej rzeczywistości. To z jednej strony. A z drugiej czy nie jest to byt mnożony ponad potrzebę. Krasnal, który trzyma złotą rybkę po to, aby ten krasnal istniał. Można kontynuować redukcję bzdet używając prób ślepych. Tu mamy rzeczywistość obiektywną. Zostaje jeszcze fantastyka, bo umysłom także można się bawić. Mamy memy opisujące rzeczywistość, możliwą rzeczywistość i fikcję. > Nie jest to katalog zamknięty, ale sądzę, że na tych przykładach można już dostrzec jak odmienne> mogą być różne rodzaje wiary. Niektóre z nich obejmują formę kultu, inne nie.Oczywiście. Idee tworzą ludzie i oni nadają im kategorię. Styl literacki może być traktowany jako banialuka, bo tak uważa większość, ale zmienić to się może przy zamianach proporcji > Niektóre odwołują się> do świętości, inne są świeckie. Jedne posługują się wielce rozbudowaną symboliką, inne są> pojedynczymi spekulacjami dotyczącymi jakiegoś konkretnego, fizycznego przedmiotu.> O ile rzeczywiście wspólnym mianownikiem może być dla nich "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego> twierdzenia", o tyle nie jestem pewien, czy definicja ta w pełni oddaje psychiczne nastawienie> fideisty, które moim zdaniem ma również charakter emocjonalny.Może mieć charakter emocjonalny, ale i nie musi . Czy nie można być fideistą z dystansem do swego fideizmu? Czy nie może być praktyczny rozdział na przestrzeń rzeczywistości i przestrzeń memów? Przestrzeń obiektywną i przestrzeń interpretacji rzeczywistości? Ja np. nie widzę w tym nic religijnego. > Sądzę, że dopiero to emocjonalne nastawienie sprawia, że ludzie potrafią się bezkrytycznie poddawać> wierze i trwać w niej przez całe życie. Gdyby chodziło rzeczywiście tylko o takie suche "uznanie za> prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia", nie sadzę, żeby znalazło się wielu ludzi, którzy przyjęliby> je bez jednoczesnego wzbudzenia w nich pewnego afektu.> Z tego też względu nikt nie wierzy w filiżankę na orbicie. Brak tu odwołania do sfery emocjonalnej,> co możnaby wzbudzić np. poprzez odwołanie się do języka symbolicznego mitów, albo poprzez> wykorzystanie ludzkich pragnień i lęków - ale do tego nie wystarczy samo wskazanie na jakąś jedną> wyimaginowaną filiżankę.> Dlatego też nie jestem przekonany, czy wykazywanie braku uzasadnienia dla założeń wiary poprzez> odniesienie ich do wiedzy i metodologii nauk przyrodniczych jest krytyką trafną w całej> rozciągłości.Wg mnie jest to kwestia łączenia ze sobą odpowiednich memów. Jeśli nie kochasz boga, to nie jesteś osobą ludzką, tylko kupką odchodów. Jeśli uprawiasz seks częściej niż raz w tygodniu, to jesteś złym człowiekiem. Tu chodzi o umiejętne łączenie bzdur, mitów, egoistycznych przekłamań dla korzyści pewnych grup z danymi ludzkimi cechami silnie wiążącymi się z emocjami. Emocje są, bo są, jako wytwór ewolucji, głównym motorem są memy. Ponownie umieszczę poniższy wykład: www.youtube.com/watch?v=HbAkbxcnjbI> Fakt, że wiara opiera się na nieuzasadnionych twierdzeniach (np. religia na mitach) jest dość> oczywisty, ale jednocześnie moim zdaniem stosunkowo mało ważny dla zrozumienia zjawiska wiary.Mało ważny, ale istotny ze względu na obiektywną ocenę tej wiary. Będzie to ocena z poza wiary, a nie wewnątrz wiary. > Istotne jest natomiast faktyczne oddziaływanie tych twierdzeń (np. mitów) na psychikę ludzką.Tak. > Sądzę, że to właśnie jest najciekawszy przedmiot badania, a nie ciągłe podkreślanie, że są to twory> wyobraźni nieistniejące w przyrodzie.Bo są to ISTNIEJĄCE interpretacje rzeczywistości, nie muszą być one zgodne z rzeczywistością, wystarczy że są w obiegu. Pozdrawiam  |
#4 2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | Odp: wiara kontra religia | > Przy okazji warto zapytać o genezę mitów, a zatem również o genezę kultury i leżące u ich podstaw> ewoluowanie mózgu zwierząt do takiego stopnia, że u homo sapiens w ogóle pojawiła się możliwość> wyobrażania sobie przeróżnych tworów nieistniejących w przyrodzie. A może ta możliwość to w ogóle> konieczność?Konieczność? A gdyby życie ewoluowało bez powstania mózgu? Czy jest to takie niemożliwe? Nic nie jest koniecznością, gatunek ludzki mógł nie zaistnieć, bo jakiś przodek ewolucyjny by zwyczajnie wymarł Możemy mówić tutaj o konsekwencji danych zjawisk. Możliwość zaistnienia nie oznacza, że coś faktycznie zaistnieje. Obiektywna rzeczywistość nie jest antropocentryczna. > Czy istnieją "obrazy" pierwotnych instynktów, które możnaby ująć jako archetypy, przetworzone> następnie w psychice na symbole kultu (z takim ujęciem archetypów - o ile prawidłowo tu je> streściłem - spotkałem się w książce prof. Wiercińskiego "Magia i Religia")?Zjawisko -> konsekwencje. > W jakim stopniu zachowania zwierząt, jakimi jesteśmy, były w kolejnych etapach rozwoju homo sapiens> podyktowane biologicznymi związkami przyczynowymi, a w jakim stopniu opierają się one na całkowicie> świadomym wyborze? Czy człowiekowi pierwotnemu można zarzucać, że jego mózg wywoływał u niego> tęsknotę za zmarłym bliskim, na którą reagował rytuałami pochówku? Czy może te rytualne ceremonie> były podyktowane między innymi koniecznością skonsolidowania społeczności poprzez oddziaływanie na> psychikę jednostek, stanowiąc ostatecznie konieczność, bez której nasz gatunek by nie przetrwał?W przyrodzie różne zjawiska się pojawiają jako efekty działania ewolucji, skuteczne zostają, nieskuteczne odpadają oczywiście razem z właścicielami. Tu nie ma celowości. > Czy w związku z tym kult jest jednak zachowaniem podyktowanym wymogami ewolucji?Jest przypadkowym w jakimś sensie ewolucyjnym wytworem. Czy łakomstwo samic modliszek nie jest dla człowieka dziwne? Ale działa. Czy ludzie nie odstępują od normy w świecie zwierząt? Tak i działa to, a nawet wystarczająco dobrze, skoro jest nas tak dużo i istniejemy, a przecież równie dobrze mogłoby nas nie być. > Inaczej mówiąc, czy może religijność jest po prostu naturalną potrzebą homo sapiens, w każdym razie> na pewnym etapie rozwoju?Jest ubocznym efektem działania ludzkiego mózgu. Religijność "jest" dla samej siebie nie dla ludzi. Wirus nie jest niczego świadomy, ale nie przeszkadza to jemu w skuteczności zapewnienia sobie trwania. > Czy ta religijność, lub skłonność do religijności może być wręcz dziedziczona genetycznie? Mam> wrażenie, że były badania potwierdzające tę hipotezę, w razie czego proszę o skorygowanie.Cechy mózgu są dziedziczne. Mamy jeszcze epigenetykę o której jest mowa w artykule "Ukryte przełączniki umysłu" w "Świecie Nauki". > Jednak nawet wówczas, gdyby tak istotnie było, to wciąż możnaby odróżnić wrodzoną podatność na> treści religijne od świadomej decyzji polegającej na traktowaniu dogmatów jako ostatecznej, wszystko> wyjaśniającej prawdy.Świadomość. Jesteśmy świadomi czegoś dopiero po fakcie dokonania tego czegoś. Najpierw zjawiska, potem świadomość dokonywania zjawisk. > Możnaby więc w zasadzie wręcz całkowicie odróżnić religię od wiary. Religia stanowiłaby wówczas> jedynie opartą na rytuałach i mitologiach praktykę służącą przeżyciu swoistego stanu umysłu (który -> jak wykazują neuronauki - rzeczywiście można wyróżnić pośród wielu różnych stanów umysłu). Natomiast> wiara pozostawałaby jedynie wciąż "uznaniem za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia".Można by. > Możnaby sobie w związku z tym wyobrazić religię bez wiary, to znaczy religię, praktykowaną w celu> doświadczenia pewnego przeżycia, w której rytuał i mit służy jako inspiracja (podobnie jak teatr> miał służyć uzyskaniu stanu katharsis), gdzie wyznawcy nie wierzyliby w jakikolwiek dogmat.> Oczywiście religii mogłoby by wówczas być w dalszym ciągu tyle, ile jest na świecie odmiennych> tradycji i nie musiałaby one sobie nawzajem zaprzeczać, bo nie chodziłoby o prawdę, ale o owe> "duchowe" przeżycie.A czy by wtedy była stabilna organizacja religijna? Czy pewni panowie pozwolili by sobie na takie ryzyko? Stan katharsis by istniał, ale przy okazji powstawały by interpretacje stanu katharsis, czyli osobiste religie z wiarą w słuszność swojego zdania, silne jednostki przejmowałyby umysły słabszych, czyli wracamy do tego co jest. > Czy tak pojęte religie byłyby do zaakceptowania przez racjonalistów?Pytanie, czy by działało ... A jeśli nawet by działało przez jakiś okres, czy w sprzyjających okolicznościach, to nie znaczy że jest absolutnie dobre. Komunizm też działał. Pozdrawiam  |
#5 1 na 1 | Scarabaeus (2198 punktów) | Odp: wiara kontra religia | >Może przyjrzyjmy się paru rodzajom wiary:
Pojęcie "wiara" omawiasz w odniesieniu do jakiego języka? Bo wydaje mi się, ze nie w każdym języku to pojęcie określa te same zjawiska.
Czy nie poruszasz zbyt dużo różnych wątków i problemów w jednym tekście? |
#6 1 na 1 | sokra (41 punktów) | Odp: wiara kontra religia | Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba bezpieczenstwa i w kontekscie tej potrzeby wiarę można potraktować, jako element mechanizmu samoobrony przed tym co zewnętrzne, nieznane i niewytłumaczalne. Jest czymś co ma przynieść nam ukojenie obaw i leków. Religia zaś to ten sam proces, ale dotyczący już grup społecznych plus relacje występujące pomiędzy ich członkami. To bardzo ogólny szkic, ale jestem przekonany że z takiego powodu ludzie "wymyślili wiarę". Reszta to tylko następstwa życia w grupie i skutek występujących w niej relacji pomiędzy jej członkami, ich potrzebami, a procesami ich zaspokajania.
|
#7 3 na 3 | Scorp (5381 punktów) | Odp: wiara kontra religia | >.... - o ile racjonalizmowi przeczy tylko ślepa wiara, natomiast nie przeczy mu żadne, >nawet najbardziej surrealistczne DOŚWIADCZENIE.
Raczej oczywiste. Racjonalizm jest metodą (m. in. analizy doświadczeń), a metodzie nie przeczy żaden z jej obiektów. - |
#8 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: wiara kontra religia | > Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba bezpieczenstwa i w kontekscie tej potrzeby wiarę można potraktować, jako element mechanizmu samoobrony przed tym co zewnętrzne, nieznane i niewytłumaczalne. Jest czymś co ma przynieść nam ukojenie obaw i leków.Ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Człowiek ze swojej natury jest istotą ciekawską. Może się bać nowych rzeczy, ale sam z siebie nie będzie unikał z nimi kontaktu. Pozna je i wykorzysta dla swojej korzyści. Więcej nawet, "wytłumaczalne" nie ma dla przeciętnego człowieka żadnego znaczenia. Zapytaj dresiarza, który skacze z gołym tyłkiem nad ogniskiem czym jest ogień. Skąd się w ogóle ten ogień bierze. Dresiarz nie wie. Jemu jest potrzebne tylko tyle, że na ogniu się robi kiełbaski i jak człowiek podejdzie za blisko, to się spiecze. Zero głębszej refleksji. Religia natomiast strach indukuje, poprzez wmawianie ludziom, że są jakieś zależności pomiędzy oberwaniem piorunem, a byciem niegrzecznym. Strach staje się więc nie narzędziem pomagającym uniknąć obrażeń, czymś wymuszającym ostrożność, a kagańcem i smyczą. Religia wynaturza strach, stosuje go jako narzędzie do kontroli umysłów. Nie broni, a wpędza w lęki właśnie. Niesamowite jest to, że w kulturze utrwalił się wizerunek ludzi pierwotnych jako przykurczonych, strachliwych małpoludów. Takich, co to podskakują z przerażeniem na każdy szelest w krzaczkach. Dziwne to w kontekście zachowania dzieci, które potrafią przylecieć do mamusi z wielkim, obrzydliwym bądź co bądź pająkiem na dłoni, podtykają jej pod nos i pytają "co to?". > To bardzo ogólny szkic, ale jestem przekonany że z takiego powodu ludzie "wymyślili wiarę".Ludzie "wymyślili wiarę"... ale jacy ludzie?  Bo nie wszyscy przecież. Nie każdy ma potencjał do wymyślania rzeczy. Każdy ma potencjał do chłonięcia wiedzy, ale do wymyślania potrzebne są szczególne zdolności. Trzeba być "cwaniakiem". A cwaniak mógł wymyślić religię tylko po to, żeby dostawać darmowe kurczaki. |
| DEMONICON (4893 punktów) | Odp: wiara kontra religia |
> Religia natomiast strach indukuje, poprzez wmawianie ludziom, że są jakieś zależności pomiędzy oberwaniem piorunem, a byciem niegrzecznym. Strach staje się więc nie narzędziem pomagającym uniknąć obrażeń, czymś wymuszającym ostrożność, a kagańcem i smyczą. Religia wynaturza strach, stosuje go jako narzędzie do kontroli umysłów. Nie broni, a wpędza w lęki właśnie.Dokładnie. Świetnie ujęte.  Pozdrawiam  |
| sokra (41 punktów) | Odp: wiara kontra religia | Czy sprzedawanie odpustów na schodach do świątyń nie przypomina otrzymywania darmowych kurczaków. Nie walcz z religią czy z wiarą, bo to niepotrzebna strata czasu i wysiłuku. Jak odnajdziesz przyczynę czyli skąd się to wzięło, to łatwiej będzie można określić cel wiary i religi. Wiara kontra religia czy człowiek kontra grupa społeczna. Czym wg ciebie jest wiara, a czym religia. Myślę, że wiarę i religię trzeba też rozparywać,jako proces, coś dynamicznego; z punktu widzenia jednostki, jak i grupy. Może wiara i religia zaczęły się tam gdzie zabrakło ciekawości? Czy wiara może być kontra religii lub religia kontra wiarze? Co skłoniło ciebie do sformułowania takiego problemu? (Na to pytanie musisz odpowiedzieć przede wszystkim sobie) |
#11 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Odp: wiara kontra religia | > Czym wg ciebie jest wiara, a czym religia.Odnośnie "wiary" problem jest o tyle skomplikowany, że ludzie używają słowa "wierzę" w różnych kontekstach. Niemniej wiara to nic innego jak wnioskowanie o rzeczywistości na podstawie zbyt małej ilości przesłanek, aby móc mieć pewność. Człowiek jest świadomy tego, że nie ma wszystkich informacji, że nie jest w stanie przewidzieć wyniku zdarzenia, na temat którego wnioskuje. Tak więc - jako przykład może weźmiemy sobie kolesia uprawiającego hazard w postaci obstawiania Oskarów. On wierzy, że wygra, obstawia jakiś wynik. Ale nie ma żadnego zdziwka, kiedy jednak nie wygrywa. Człowiek, który jest przekonany o tym, że wygra przeżywa "załamanie nerwowe". Jest niedowierzanie, poczucie straty, tego, że został w jakiś sposób oszukany. (Jednocześnie jeśli ktoś "wierzy" w UFO, czy w teorie spiskowe (bierzemy stereotypowego oszołoma), niewystarczająca ilość informacji jest w jego wypadku nieuświadomiona (i tym samym nie jest to już wiarą, a przekonaniem).) *** Religia z kolei to nic innego jak narzędzie manipulacji mające za zadanie ociemnić tzw. "lud" (który i bez tego jest ciemny), umożliwiający dostanie tego darmowego kurczaka, o którym pisałem wcześniej. Wiara zostaje zastąpiona "wiedzą". Piekło ISTNIEJE. Jak nie będziesz mył zębów, to tam wylądujesz. Bóg ISTNIEJE. Podpina się więc pod przekonanie. Człowiek nie widzi tego, że nie ma podstaw do wnioskowania. Kapłani dbają o to, aby ludzie dostrzegali związki przyczynowo-skutkowe tam gdzie ich nie ma. > Może wiara i religia zaczęły się tam gdzie zabrakło ciekawości?Wiara jest w pewien sposób koniecznością, bo człowiek nigdy nie może być na sto procent pewny. Natomiast religia - jak już chyba pisałem - ciekawość zabija. Ucina pytania - podaje pewnik. I trzeba też pamiętać, że przeciętny człowiek nie siedzi i nie zastanawia się latami nad tematem, którego nie rozumie. Zainteresuje się, poświęci na zgłębienie problemu nieco uwagi (całą na kilka chwil), a potem przejdzie nad znaleziskiem do porządku dziennego. Często zadowala się powierzchownym wytłumaczeniem. Tylko jednostki tzw. wybitne mają możliwość zgłębienia tematu dalej, poza granice postrzegania statystycznego człowieka. |
| Uriel_ (360 punktów) | Odp: wiara kontra religia |
> Czy człowiekowi pierwotnemu można zarzucać, że jego mózg wywoływał u niego tęsknotę za zmarłym bliskim, na którą reagował rytuałami pochówku?> Czy może te rytualne ceremonie były podyktowane między innymi koniecznością skonsolidowania społeczności poprzez oddziaływanie na psychikę jednostek, stanowiąc ostatecznie konieczność, bez której nasz gatunek by nie przetrwał?Po pierwsze można to napisać w czasie teraźniejszym zadając pytanie "A po co są teraz?", po drugie można by spytać racjonalistów ateistów czy dopuszczalnym jest kreowanie ceremonii pochówku w ich gronie a jeśli tak to jak interpretuje/wałby ją człowiek współczesny typu ateista a przez to czym różni się w tym od, jak go sam nazwałeś, człowieka pierwotnego. A może statystycznie okaże się, że większość uzna pogrzeb za czyn niewłaściwy i szkodliwy społecznie? Szkodliwy jak napisałeś np. wobec psychiki dzieci i młodzieży jako część składowa ogółu irracjonalnych zachowań zwanych religijnością. Jaka jest Twoja prywatna ocena osoby otwarcie gardzącej obrzędem pochówku ? Bardzo jestem ciekaw przy czym nie mam na myśli siebie więc pisz śmiało. Pozdrawiam.  |
#13 1 na 1 | sokra (41 punktów) | Odp: wiara kontra religia | Wiara nie jest wnioskowaniem, to przyjęcie czegoś za bezkrytyczny pewnik. Przekonanie można spróbować zrozumieć, jako wątpliwą wiarę czyli wiarę niepozbawioną wątpliwości i ciekawości poznawczej. "Religia z kolei to nic innego jak narzędzie manipulacji" Religia bez wiary nie istnieje. Czy religia może być narzędziem manipulacji - wg mnie tak, lecz czy każda religia była lub jest wykorzystywana do osiągniecia załóżmy ukrytego celu przez określone grupy społeczne. Wiara i religia współistnieją nie są kontra sobie. Co innego, jak je wykorzystujemy. |
| spellbinder (8577 punktów) | Odp: wiara kontra religia | > Wiara nie jest wnioskowaniem, to przyjęcie czegoś za bezkrytyczny pewnik.Zależy od kontekstu. Wiara w znaczeniu: "wierzę, że wszystko będzie w porządku" oznacza dokładnie wątpliwość z nastawieniem na jedno z rozwiązań. > Przekonanie można spróbować zrozumieć, jako wątpliwą wiarę czyli wiarę niepozbawioną wątpliwości i ciekawości poznawczej.Przekonanie z kolei jest sądem, który w wielu wypadkach nie ma żadnych podstaw (np. przekonania odnośnie homoseksualistów - . Przekonanie to więcej niż wiara, jeśli chodzi o natężenie. > Religia bez wiary nie istnieje.Dawno w kościele nie byłeś  Zapytaj się katolika, czy bóg istnieje, to Ci powie, że "tak!", a nie "ja w niego wierzę". I to jest już przekonanie. Wywołane wpływem autorytetów między innymi. > Wiara i religia współistnieją nie są kontra sobie.Powiedziałbym raczej, że są na tej samej skali, ale w różnych miejscach. |
#15 1 na 1 | sokra (41 punktów) | Odp: wiara kontra religia |
Podaj przykład religii, w której niema wiary. Nie zgodzę się z tobą, uważam że siła sprawcza wiary jest większa niż przekonania. W poznaniu przekonanie wywołane wpływem autorytetów jest zasadniczym. Lepiej poddać coś w wątpliwość niż przyjąć choćby jako dogmat. |
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|