 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-01-2012 14:48 | Sylwek (15472 punktów) | Kij w mrowisko
16 na 16 | Najpierw cytacik: > Is there a god? No. What is the nature of reality? What physics says it is. What is the purpose of the universe? There is none. What is the meaning of life? Ditto. Why am I here? Just dumb luck. Is there a soul? Is it immortal? Are you kidding? Is there free will? Not a chance! What is the difference between right and wrong, good and bad? There is no moral difference between them. Why should I be moral? Because it makes you feel better than being immoral. Is abortion, euthanasia, suicide, paying taxes, foreign aid, or anything else you don't like forbidden, permissible, or sometimes obligatory? Anything goes. What is love, and how can I find it? Love is the solution to a strategic interaction problem. Don't look for it; it will find you when you need it. Does history have any meaning or purpose?It's full of sound and fury, but signifies nothing." I take this cutting-edge wisdom from the worst book of the year, a shallow and supercilious thing called The Atheist's Guide to Reality: Enjoying Life Without Illusions, by Alex Rosenberg, a philosopher of science at Duke University. The book is a catechism for people who believe they have emancipated themselves from catechisms. The faith that it dogmatically expounds is scientism. It is a fine example of how the religion of science can turn an intelligent man into a fool.... stąd. Reszta jest oczywiście też warta przeczytania. Wątek ten pośrednio nawiązuje do żenującego wątku o "odpowiedzi na islam", który pozwolił wydestylować mnóstwo islamofobicznych treści. Pierwotnie miałem nawet zrobić o tym wpis, ale potem pomyślałem, że lepiej to poprowadzić w innym kierunku. Zacznę od historyjki: wedle naszej wiedzy niecałe 2500 lat temu na półwyspie indyjskim działał człowiek, który odrzucił większość dogmatyki ichniejszych religii i filozofii i zaoferował własne ich, krytyczne i wspierające krytyczne myślenie u uczniów interpretacje. Przykładowo, rozstał się on z koncepcją "duszy" rozumianej jako niepodzielna całość, zastępując ja koncepcją ciągu i strumienia zdarzeń obejmujących różne, obserwowalne psychiczne i fizyczne fenomeny. Co naprawdę intrygujące, to że działając w środowisku w którym relacja ucznia do nauczyciela miała charakter absolutnego autorytetu sam wymagał od swoich uczniów osobistego i krytycznego weryfikowania "prawd" które im próbował objaśnić. Brzmi dość nowocześnie, prawda? Taką postawę nazywamy dzisiaj racjonalizmem krytycznym. Ale postawę człowieka o którym pisze większość zna i kojarzy pod inną nazwą i w innej formie. Ponieważ Siddharta Gautama w masowej wyobraźni żyje jako mistyczna, półboska postać będąca ucieleśnieniem i personifikacją tajemniczych treści pewnej ezoterycznej religii w której działa reinkarnacja, ciała chwalebne i różne dziwne rzeczy. W której na swoją karmę wpływać można intonując mantry lub kręcąc młynkami. Co, nawiasem mówiąc, byłoby bardzo ironiczne w kontekście innej legendy o Buddzie: zgodnie z którą nakreślił on perspektywy rozwoju, a właściwie degeneracji własnej nauki, aż do momentu, gdy zostanie z niej tylko bezmyślne kręcenie młynkami właśnie. Jest całkiem możliwe, że właśnie na żywo obserwujemy taką transformację "naukowego racjonalizmu", który z pewnej postawy filozoficznej subpopulacji względnie elitarnego grona związanego z życiem naukowym staje się de facto ruchem religijnym. To ostatnie nie podlega dyskusji: nie chodzi mi bynajmniej o kwestie "intelektualne" ale czystą socjologię. jeśli ruch staje się zorganizowany, jeśli powoli acz nieubłaganie zaczyna wytwarzać własne formy rytuałów (na przykład śluby humanistyczne) - to niechybny znak, że wykroczył poza obszar czystych teorii o świecie i epistemologii (czym był tradycyjny, filozoficzny racjonalizm) a wszedł w obszar pragmatyki życia i norm. Obszar, który, gdy obejmuje kwestie "sensu i celu" z zasady nazywa się religią. Nie ma w tym nic niezwykłego. Ba, tak musiało być. Byłoby straszną naiwnością wierzyc, że jawny, organizujący się i mający poczucie własnej tożsamości ruch nie będzie podatny na dogmatyzację i inne przykre zjawiska. A jak to się ma do islamu? We wspomnianym wątku opanowałem przed dość bzdurną konstatacją, iż to islam sui generis jest przyczyną islamskiego terroryzmu. Pogląd, który różne mordercze nakazy religii uznaje za wystarczające do morderczych zachowań wyznawców jest zwyczajnie sfalsyfikowany chrześcijaństwem i judaizmem - dwiema religiami o nie mniej morderczych treściach swoich świętych ksiąg ale zasadniczo mniej morderczych wyznawcach. Teraz. Bo przecież w czasach krucjat najeżdżane przez chrześcijan imperium islamskie mogłoby mieć taki portalik na którym pisano by o przyrodzonym morderczym charakterze chrześcijan, bo nie ma religii bez wyznawców, jak ktoś to ujął ślicznie w wątku o Europie i islamie. A jednak Chrześcijanie (jakoś tam) porzucili mordy bez porzucania chrześcijaństwa. Czemu więc niby Muzułmanie mieliby porzucać islam by porzucić mordowanie niewiernych? I jeszcze dalej: czy "racjonalizm" (rozumiany jako "nowi ateiści" vel ruch brajtów) mógłby dopuścić się "mordowania niewiernych"? Dla mnie odpowiedź jest oczywista: tak, jeśli tylko zaistniałyby sprzyjające warunki. A więc: przede wszystkim musiałyby zadziałać inne czynniki, jak ogólny rozkład norm demokratycznego społeczeństwa plus sprzyjające okoliczności w rodzaju dominacji światopoglądowej. Czy ktokolwiek wierzy w naiwne bajki o przyrodzonym humanizmie racjonalizmu? Zapewne. Ale ja nie mam złudzeń: racjonaliści też ludzie. Gdyby jakim cudem "podmienić" w czasach inkwizycji ideologię chrześcijańską na "racjonalistyczną", ale tak zupełnie i we wszystkich głowach jednocześnie, ręka tym, którzy popalali stosy by raczej nie zadrżała. Bo konstrukt ideologiczno-kulturowy który doprowadza do takich rzeczy ma zwykle za nic konkretną treść prawd wiary. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..#61 1 na 1 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisko | > Racjonaliści mogą chcieć zrobić sobie z racjonalizmu ideologię i nawet ją wyznawać, ślepo wierzyć w r. i nawet dorobić sobie rytuały - ze wszystkiego można zrobić religię, ale to nie jest racjonalne i nie tym jest racjonalizm.I właśnie o to chodzi! To właśnie staram się unaocznić. Jest jednak pewna różnica w naszych poglądach. Ty piszesz, że ze wszystkiego da się zrobić religię a ja aż tak daleko nie idę. Twierdzę jedynie, że religię da się zrobić jedynie z tego, co ma podobną do niej strukturę. Zauważ pewne podobieństwa. Sokrates miał wielu uczniów z których największy wpływ na dzieje filozofii miał Platon. Jednak inni uczniowie Sokratesa twierdzili, że nauka Platona odbiega od tego, co głosił ich mistrz. Po śmierci Sokratesa powstały różne stronnictwa i szkoły wywodzące się wprost od mistrza lecz różniące się zasadniczo miedzy sobą. Czy to ci coś przypomina? Inny przykład. Marks z Engelsem stworzyli teoretyczne podwaliny komunizmu. Sposób w jaki próbowali wcielić ideę naukowego socjalizmu w życie jest ci chyba znany. Klątwy, fatwy i ekskomuniki oraz miecze stały się narzędziami ich polityki. A Lenina można dla żartu porównać ze św. Pawłem. > Z założenia racjonalizm (przynajmniej światopoglądowy) odrzuca dogmaty ideologiczne i w tm sensie nie nazywam go ideologią. Chodzi mi o brak dogmatyzmu.Racjonalizm odrzuca pojęcie dogmatu tylko dlatego, że ma ono konotacje religijne a więc dla wielu racjonalistów ma zdecydowanie pejoratywne znaczenie. Czym jednak są racjonalistyczne przekonania, które są mocniejsze od innych? Z ze skrajnym racjonalistą najtrudniej dyskutować o religii a dzieje się tak dlatego właśnie, że posługuje się on wieloma dogmatycznymi formułkami, które uniemożliwiają porozumienie w niektórych kwestiach. |
#62 1 na 1 | miss_Antropia (155 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | > Z tego co piszesz wynika, że jedyną słuszną postawą dla racjonalisty jest agnostycyzm podczas gdy obecnie wśród racjonalistów dominuje ateizm, a dawniej najpopularniejszy był deizm. Widać więc jak z biegiem czau racjonaliści stają się coraz radykalniejsi w swych przekonaniach.Nigdy nie uważam, że coś jest "JEDYNE i SŁUSZNE" - mój poprzedni post, właśnie miał na celu zobrazowanie, że racjonalne myślenie nie opiera się na "jedynie słusznych" poglądach,ale jak widzę jest ciężej to zrobić niż myślałam. Jedynie słuszne są tylko 100% dowody na coś - czyjeś poglądy nie są i nie mogą być dowodami. Jestem ateistką, ateistką, która stara się myśleć racjonalnie - co nieubłaganie prowadzi w pewnym momencie właśnie do agnostycznych zachowań, co również w poprzedni poście zobrazowałam - dlaczego tak się dzieje, dlatego rozdzielanie w 100% ateizmu od agnostycyzmu moim zdaniem nie zawsze ma sens, zwłaszcza,gdy zaczynamy wchodzić w szczegóły, okazuje się, że na pewnym polu przenikają się one - tak jak dwa koła przecinające się w dwóch miejscach,mające wspólną przestrzeń. Nie zgadzam się również ze stwierdzeniem, że istnieje coś takiego jak "radykalizacja" racjonalizmu - w ogóle bezsensowna teza. A jeśli już miałabym się nad nią pochylić jako nad pewnym skrótem myślowym, to Dawkins, który coraz częściej mówi o agnostycznych aspektach swojego ateizmu jest jednym z dobrych przykładów na to, że nie masz racji. Agnostycyzm w ogóle nie powinien być moim zdaniem stawiany na równi, czy jako "albo albo" z ateizmem (a nawet teizmem!). Pewna dawka postawy "wiem,że nic nie wiem" jest domeną ludzi mądrych, czasem zupełnie bez odniesienia do spraw wiary lub jej braku - warto chwilę zastanowić się nad tym zagadnieniem. |
#63 2 na 2 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisko | > >Powtarzam po raz kolejny. Ja nie mówię o skodyfikowanych formach wyznań religijnych lecz o postawie religijnej wobec rzeczywistości. Czy rozumiesz różnice pomiędzy jednym a drugim?> Właśnie dlatego napisałam również o zagrożeniu tłumaczenia sobie niezrozumiałych na pewnym etapie zjawisk właśnie ingerencją jakiejś istoty lub sił - to jest właśnie podstawa nieskodyfikowanych form religii/kultów, o których piszesz, czyż nie?Nie. > Poza tym "postawa religijna" może być różnie interpretowana, więc czekam na to,jak Ty ją rozumiesz, oraz co to tak naprawdę zmienia w naszej dyskusji i w tym co już zostało przeze mnie i Ciebie napisane na ten temat (nie lubię się powtarzać).Powiem krótko. W postawie religijnej kluczowe znaczenie ma doświadczenie sacrum i infernum. > To czy kogoś można uznać za racjonalistę czy też nie zależy od definicji racjonalisty jaką przyjmiemy, od niczego więcej.No właśnie. Racjonalizm można różnie definiować. Można więc definiować go bardzo skrajnie, ideologicznie. > Dla mnie racjonalne myślenie i deizm stoją ze sobą w sprzeczności, bo deizm nadal zakłada istnienie jakiegoś boga, który stworzył świat.Zakładasz więc, że myślenie racjonalne zawiodło Franklina, Woltera (również deistę) i innych? |
#64 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > >>>religia bywa napędem.> A więc Marks się mylił? Religia nie jest usypiającym opium lecz pobudzającą kokainą?Bardzo proszę o źródło, gdzie Pan u Marksa wyczytał, że religia jest usypiającym opium? Miłego dnia. @@@ . |
#65 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > Każda bowiem religia, czy też ideologia potrzebuje odnowiciela. Racjonalizm jest w nieco lepszej sytuacji niż religie gdyż jego odnowiciele nie potrzebują aż tak wielkiego namaszczenia ogółu "wyznawców".Bardzo proszę o przedstawienie dowodów, że racjonalizm jest religią lub para-religią lub daje się z nimi porównać? > Myślę, że znana wam jest wszystkim historia Einsteina.Einstein przeżył długie i ciekawe życie. > Niektórzy uczeni filozofowie przypuścili brutalnyDla mnie to już ciekawostka, choć się zdarzają - uczeni filozofie, uczeni księża, uczeni faszyści, uczeni komuniści, to ideologia i metodologia naukowa, trudno się mieszczą w jednym domu, choć rzeczywiście zdarzają się i takie przypadki. > sprawa wyglądała dość groźnie w klimacie tamtych lat) atak na jego teorię; twierdzono, że ignoruje odkrycia Kopernika, że jest idealistyczna itp.W metodologi nauki zawarty jest racjonalny sceptycyzm i podważanie czyiś twierdzeń. Czasem podważający - szczególnie, gdy czyni to ze względów ideologicznych - bardziej się kompromituje od twierdzącego, ale takie jest życie. Miłego dnia. @@@ . |
| Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > Zapewniam cię, że mało kto z tutejszych forumowiczów przeczytał wszystkie dzieła Woltera (patrona serwisu).Przyznaję! Nie tylko nie przeczytałem wszystkiego, ale nawet nie mam takiego zamiaru. > a jednak nie oskarżasz nikogo o wybiórczość w postrzeganiu racjonalizmu.Proszę o przedstawienie dowodu, że racjonalizm, to Wolter. Moim zdaniem - można być całkowitym racjonalistą nie znając ani jednego zdania Woltera, ani nawet nie wiedząc kim on był. Strata z nieznajomości jego dorobku jest raczej stratą ogólnokulturalną, a nie jakoś szczególnie racjonalistyczną. > Oczywiście z wielu względów pism Woltera z biblią porównać nie można.Może warto spróbować? Biblię czytałem kilkakrotnie, a Woltera w większości tylko raz. > Chcę jednak powiedzieć przez to, że wybiórczość dotyczy nas wszystkich.100% zgody, ale istnieje jeszcze ciekawsze zjawisko. Z tych samych lektur wyciągamy przeciwstawne wnioski. Miłego dnia. @@@ . |
#67 1 na 3 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisko | > Bardzo proszę o źródło, gdzie Pan u Marksa wyczytał, że religia jest usypiającym opium? Ja nie napisałem, że wyczytałem u Marksa iż religia jest usypiającym opium. Marks miał raczej na myśli działanie odurzające i dlatego właśnie je podkreśla. We fragmencie, w którym znajduje się owy słynny cytat "Religia jest opium ludu...", mówi bowiem o religii jako odwróconej na opak świadomości świata, jako o urojonym szczęściu ludu. Wiemy jednak, że opium używane jest nie tylko jako środek odurzający ale też przeciwbólowy, uspokajający i nasenny. W powyższej wypowiedzi podkreśliłem właśnie owo usypiające działanie opium jako przeciwstawne do działania pobudzającego. |
#68 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > >>>I jeszcze jedno, póki racjonalizm jest metodą a nie ideologią, myślę, że nie ma zagrożenia.> A jeśli jest metodą zawodną?Po pierwsze - jakie istnieją metody niezawodne? Po drugie - z wszystkich istniejących metod, która jest najbardziej weryfikowalna (potwierdzalna) w praktyce. @@@ . |
#69 3 na 3 | miss_Antropia (155 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | > >>[...]o zagrożeniu tłumaczenia sobie niezrozumiałych na pewnym etapie zjawisk właśnie ingerencją jakiejś istoty lub sił - to jest właśnie podstawa nieskodyfikowanych form religii/kultów, o których piszesz, czyż nie?> Nie.> Powiem krótko. W postawie religijnej kluczowe znaczenie ma doświadczenie sacrum i infernum.No dobrze, wreszcie jakiś konkret - tylko proszę Cię o rozwinięcie tej myśli, znaczenia i ich funkcjonowania w odniesieniu do naturalnych/samoistnych procesów, o których dyskutowaliśmy,wtedy będę mogła polemizować - na razie nie mam z czym konkretnie, a lubię precyzję. > >To czy kogoś można uznać za racjonalistę czy też nie zależy od definicji racjonalisty jaką przyjmiemy, od niczego więcej.> No właśnie. Racjonalizm można różnie definiować. Można więc definiować go bardzo skrajnie, ideologicznie.Zdefiniuj go więc w spójny i logiczny sposób jako system ideologiczny i spróbuj przekonać mnie oraz innych(jeśli będzie to takie oczywiste i logiczne to obiecuję wziąć to poważnie pod uwagę  ), że takie właśnie ujmowanie racjonalizmu jest jak najbardziej zasadne i najbliższe jego istoty, wtedy będę się mogła zgodzić lub nie. > >Dla mnie racjonalne myślenie i deizm stoją ze sobą w sprzeczności, bo deizm nadal zakłada istnienie jakiegoś boga, który stworzył świat.> Zakładasz więc, że myślenie racjonalne zawiodło Franklina, Woltera (również deistę) i innych?Chyba przed chwilą już była mowa o różnym rozumieniu i definicjach? Dodatkowo należy brać pod uwagę, że mówiąc o Franklinie czy Wolterze należy również patrzeć na nich przez pryzmat ich własnych czasów. Można by się pokusić o stwierdzenie, że deizm leży bliżej ateizmu na teoretycznej linii światopoglądowej niż teizm - racjonalne myślenie pozwoliło właśnie na dojść w owych czasach m.in. do wniosku o absurdzie założeń o Bogu osobowym, o Bogu, który ingeruje w losy świata - był to kolejny krok na długiej drodze ku bardziej rozumowemu postrzeganiu rzeczywistości - jeśli w ten sposób popatrzymy na to, to nie tylko owe myślenie "nie zawiodło" ich, ale jak najbardziej właściwie ukierunkowało. |
#70 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko |
. > Wiemy jednak, że opium używane jest nie tylko jako środek odurzający ale też przeciwbólowy, uspokajający i nasenny.W zrozumieniu tej wypowiedzi Marksa jest mało ważnym - co wiemy i jak używamy opium współcześnie, a istotnym jest, to co wiedział o nim Marks. Czyli w jakich celach było używane w czasach jemu współczesnych. Na przykład "laudanum":W XVI wieku Paracelsus odkrył, że alkaloidy zawarte w opium są lepiej rozpuszczalne w alkoholu, niż w wodzie. Początkowo każdy alkoholowy ekstrakt opium zwany był laudanum, a nazwę (od łac. laudare - chwalić) wprowadził sam Paracelsus. Jednakże dopiero Thomas Sydenham wprowadził laudanum szeroko do lecznictwa. Opublikował on w 1676 r. pracę Medical Observations Concerning the History and Cure of Acute Diseases, w której polecał laudanum w terapii licznych chorób, zapoczątkowując około 250-letni okres świetności laudanum w historii medycyny. Marks - co wynika z całego kontekstu wypowiedzi - myślał o "opium" jako środku uśmierzającym ból, a nie o środku nasennym. Pozdrawiam. @@@ . |
#71 1 na 1 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisko | > Proszę o przedstawienie dowodu, że racjonalizm, to Wolter.Nie twierdzę, że racjonalizm, to Wolter. > >Oczywiście z wielu względów pism Woltera z biblią porównać nie można.> Może warto spróbować?Nie widzę takiej potrzeby. > 100% zgody, ale istnieje jeszcze ciekawsze zjawisko. Z tych samych lektur wyciągamy przeciwstawne wnioski.Nawet jeśli obaj mamy się za racjonalistów. Problem pojawia się wtedy, gdy z jakichś przyczyn należy uzgodnić stanowisko wspólne. Np. w sprawie aborcji, eutanazji, gmo, Ruchu Palikota, religii, masonerii, islamu, Żydów, wojny z terroryzmem, teorii ewolucji, wiary, homeopatii, duchów, ACTA, astrologii, metody badawczej, wydarzeń historycznych i w innych spornych kwestiach. |
#72 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > Ale racjonalizm nie jest cechą myślenia lecz raczej stylem myślenia.Czy zechciałby Pan podać definicje co pan rozumie pod określeniami: "cecha myślenia" i "styl myślenia"? > A każdy styl ma swoją strukturę, którą możemy zbadać.Tu się robi jeszcze ciekawiej. Jakie Pan zna "style myślenia" i jakie są dla nich swoiste struktury? > Z moich obserwacji wynika, że racjonalizm ma strukturę podobną do ideologi (a być może nawet nią jest) oraz religii (zwłaszcza monoteistycznych).Na jakim materiale oparł Pan swoje obserwacje i gdzie się można z nimi zapoznać? O jakim "racjonalizmie" Pan tu myśli, gdyż chyba oczywistym jest, że każdy kierunek intelektualny może przybrać przeróżne formy i oprzeć się na przeróżnych przekonaniach. Na przykład - nie mam zamiaru przeczyć, że racjonalizm, nawet ten ateistyczny, może opierać się na wierze (nawet na naszym forum zdarzają się takie przypadki), tylko jak licznymi są takie wypaczenie aby można było je uogólniać. Z moich lektur wynika, że racjonalizm jest postawą sceptyczną, a więc zaprzeczającą jakiejkolwiek wierze. Miłego dnia. @@@ . |
#73 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52267 punktów) | Odp: Kij w mrowisko | . > >>>Proszę o przedstawienie dowodu, że racjonalizm, to Wolter.> Nie twierdzę, że racjonalizm, to Wolter.Musiałem Pana źle zrozumieć. Pan Jack Zigeuner: Cytat:Zapewniam cię, że mało kto z tutejszych forumowiczów przeczytał wszystkie dzieła Woltera (patrona serwisu). Większość zna tylko "co najlepsze kawałki" tj. Powiastki filozoficzne (zdaje się, że Kandyd jest lekturą szkolną) a na pewno znajdą się i tacy, co z Woltera znają raptem kilka cytatów a jednak nie oskarżasz nikogo o wybiórczość w postrzeganiu racjonalizmu. > Oczywiście z wielu względów pism Woltera z biblią porównać nie można.> >>>Może warto spróbować?> Nie widzę takiej potrzeby.To po co o tym mówić? > >>>100% zgody, ale istnieje jeszcze ciekawsze zjawisko. Z tych samych lektur wyciągamy przeciwstawne wnioski.> Nawet jeśli obaj mamy się za racjonalistów. Problem pojawia się wtedy, gdy z jakichś przyczyn należy uzgodnić stanowisko wspólne.Dla mnie jest to zaletą racjonalizmu - przeczącą jego ideologicznemu podporządkowaniu - a nie wadą. Ale ja czymś innym tu myślałem, dwie osoby o różnym światopoglądzie nawet czytając tą samą książkę wyciągają z niej zupełnie inne wnioski. ------------------ Na przykład Pan Sylwek pisze: Zacznę od historyjki: wedle naszej wiedzy niecałe 2500 lat temu na półwyspie indyjskim działał człowiek, który odrzucił większość dogmatyki ichniejszych religii i filozofii i zaoferował własne ich, krytyczne i wspierające krytyczne myślenie u uczniów interpretacje. [...]
Co naprawdę intrygujące, to że działając w środowisku w którym relacja ucznia do nauczyciela miała charakter absolutnego autorytetu sam wymagał od swoich uczniów osobistego i krytycznego weryfikowania "prawd" które im próbował objaśnić.
Brzmi dość nowocześnie, prawda? Taką postawę nazywamy dzisiaj racjonalizmem krytycznym. Ale postawę człowieka o którym pisze większość zna i kojarzy pod inną nazwą i w innej formie. Ponieważ Siddharta Gautama w masowej wyobraźni żyje jako mistyczna, półboska postać będąca ucieleśnieniem i personifikacją tajemniczych treści pewnej ezoterycznej religii w której działa reinkarnacja, ciała chwalebne i różne dziwne rzeczy. W której na swoją karmę wpływać można intonując mantry lub kręcąc młynkami.
Co, nawiasem mówiąc, byłoby bardzo ironiczne w kontekście innej legendy o Buddzie: zgodnie z którą nakreślił on perspektywy rozwoju, a właściwie degeneracji własnej nauki, aż do momentu, gdy zostanie z niej tylko bezmyślne kręcenie młynkami właśnie.Bardzo ciekawa historyjka (choć to bardziej historia, jak historyjka) i dobrze, że ją tu mam przytoczył, ale na jej podstawie - moim zdaniem buduje zupełnie nieuprawnione wnioski: Jest całkiem możliwe, że właśnie na żywo obserwujemy taką transformację "naukowego racjonalizmu", który z pewnej postawy filozoficznej subpopulacji względnie elitarnego grona związanego z życiem naukowym staje się de facto ruchem religijnym.Z kulturowo-socjologicznej obserwacji wyciąga jakieś osobiste wnioski. Tak istnieją w świecie i w Polsce organizacje racjonalistyczno-ateistyczne, ale grupują one w większości wykształconą elitę danego społeczeństwa o dosyć rozbieżnych poglądach ideologiczno-politycznych. Stworzenie z takiej grupy wyznawców jakiejś tam parareligii jest niemożliwym - tym bardziej - gdy sceptycyzm i niezależność myślenia mają zapisane w programach. Na przykład - lubię i cenię sobie pana Jacka Tabisza, ale uznanie Go za guru - nawet u niego samego wzbudziłoby śmiech. Nie mówiąc już o jego "wiernych". Że parę osób wierzy, iż Boga nie ma, a racjonalizm ma wszelkie patenty na prawdę, w niczym nie uprawnia do powyższych uogólnień. Pozdrawiam. @@@ . |
#74 1 na 1 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisko | > Zdefiniuj go więc w spójny i logiczny sposób jako system ideologiczny i spróbuj przekonać mnie oraz innych(jeśli będzie to takie oczywiste i logiczne to obiecuję wziąć to poważnie pod uwagę ), że takie właśnie ujmowanie racjonalizmu jest jak najbardziej zasadne i najbliższe jego istoty, wtedy będę się mogła zgodzić lub nie.Zrób ekstrakt z moich wypowiedzi i wtedy będziesz miała definicję metody, która z środka do celu staje się celem samym w sobie. Pisał o tym już Sylwek w poście inicjującym wątek. Nie zamierzam się powtarzać. > >>Dla mnie racjonalne myślenie i deizm stoją ze sobą w sprzeczności, bo deizm nadal zakłada istnienie jakiegoś boga, który stworzył świat.> >Zakładasz więc, że myślenie racjonalne zawiodło Franklina, Woltera (również deistę) i innych?> Chyba przed chwilą już była mowa o różnym rozumieniu i definicjach? Dodatkowo należy brać pod uwagę, że mówiąc o Franklinie czy Wolterze należy również patrzeć na nich przez pryzmat ich własnych czasów.A jak należy patrzeć na wolnomularzy, którzy nadal podzielają wiarę Woltera i Franklina w Wielkiego Architekta Wszechświata? > Można by się pokusić o stwierdzenie, że deizm leży bliżej ateizmu na teoretycznej linii światopoglądowej niż teizm - racjonalne myślenie pozwoliło właśnie na dojść w owych czasach m.in. do wniosku o absurdzie założeń o Bogu osobowym, o Bogu, który ingeruje w losy świata - był to kolejny krok na długiej drodze ku bardziej rozumowemu postrzeganiu rzeczywistości - jeśli w ten sposób popatrzymy na to, to nie tylko owe myślenie "nie zawiodło" ich, ale jak najbardziej właściwie ukierunkowało.Tak. Tyle że mowa jest tu o tych, którzy chcą iść jeszcze dalej- o krok za daleko. O tych, którzy chcą wyostrzyć racjonalizm jak brzytwę. Fanatyzm jest zjawiskiem psychologicznym, nie rodzi się z ideologi bo nie każda ideologia implikuje fanatyczne zachowania. Fanatyzm rodzi się, że się tak wyrażę, w sercu. Ani religia miłości, ani racjonalizm nie chroni przed fanatyzmem. Zauważ, że tych, którzy podążają wciąż po linii prostej docierają wprost do absurdu. I jeśli nie zatrzymają się przed nim, nie zmienią kierunku... och biada im! |
#75 1 na 1 Jack Zigeuner (408 punktów) (zablokowany) | Odp: Kij w mrowisko | www.swps.f(*)nty-struktury-myslenia,32.htmlTu znajdzie pan kilka cennych informacji na temat cech i struktur myślenia. Jeśli po tej lekturze będzie pan miał jeszcze jakieś pytania to śmiało. Postaram się odpowiedzieć jeśli będę potrafił. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|