Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kij w mrowisko

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-01-2012 14:48Sylwek (15472 punktów)Kij w mrowisko
Ocena 16 na 16
Najpierw cytacik:

>Is there a god? No. What is the nature of reality? What physics says it is. What is the purpose of the universe? There is none. What is the meaning of life? Ditto. Why am I here? Just dumb luck. Is there a soul? Is it immortal? Are you kidding? Is there free will? Not a chance! What is the difference between right and wrong, good and bad? There is no moral difference between them. Why should I be moral? Because it makes you feel better than being immoral. Is abortion, euthanasia, suicide, paying taxes, foreign aid, or anything else you don't like forbidden, permissible, or sometimes obligatory? Anything goes. What is love, and how can I find it? Love is the solution to a strategic interaction problem. Don't look for it; it will find you when you need it. Does history have any meaning or purpose?It's full of sound and fury, but signifies nothing." I take this cutting-edge wisdom from the worst book of the year, a shallow and supercilious thing called The Atheist's Guide to Reality: Enjoying Life Without Illusions, by Alex Rosenberg, a philosopher of science at Duke University. The book is a catechism for people who believe they have emancipated themselves from catechisms. The faith that it dogmatically expounds is scientism. It is a fine example of how the religion of science can turn an intelligent man into a fool.

...stąd. Reszta jest oczywiście też warta przeczytania.

Wątek ten pośrednio nawiązuje do żenującego wątku o "odpowiedzi na islam", który pozwolił wydestylować mnóstwo islamofobicznych treści. Pierwotnie miałem nawet zrobić o tym wpis, ale potem pomyślałem, że lepiej to poprowadzić w innym kierunku.

Zacznę od historyjki: wedle naszej wiedzy niecałe 2500 lat temu na półwyspie indyjskim działał człowiek, który odrzucił większość dogmatyki ichniejszych religii i filozofii i zaoferował własne ich, krytyczne i wspierające krytyczne myślenie u uczniów interpretacje. Przykładowo, rozstał się on z koncepcją "duszy" rozumianej jako niepodzielna całość, zastępując ja koncepcją ciągu i strumienia zdarzeń obejmujących różne, obserwowalne psychiczne i fizyczne fenomeny.

Co naprawdę intrygujące, to że działając w środowisku w którym relacja ucznia do nauczyciela miała charakter absolutnego autorytetu sam wymagał od swoich uczniów osobistego i krytycznego weryfikowania "prawd" które im próbował objaśnić.

Brzmi dość nowocześnie, prawda? Taką postawę nazywamy dzisiaj racjonalizmem krytycznym. Ale postawę człowieka o którym pisze większość zna i kojarzy pod inną nazwą i w innej formie. Ponieważ Siddharta Gautama w masowej wyobraźni żyje jako mistyczna, półboska postać będąca ucieleśnieniem i personifikacją tajemniczych treści pewnej ezoterycznej religii w której działa reinkarnacja, ciała chwalebne i różne dziwne rzeczy. W której na swoją karmę wpływać można intonując mantry lub kręcąc młynkami.

Co, nawiasem mówiąc, byłoby bardzo ironiczne w kontekście innej legendy o Buddzie: zgodnie z którą nakreślił on perspektywy rozwoju, a właściwie degeneracji własnej nauki, aż do momentu, gdy zostanie z niej tylko bezmyślne kręcenie młynkami właśnie.

Jest całkiem możliwe, że właśnie na żywo obserwujemy taką transformację "naukowego racjonalizmu", który z pewnej postawy filozoficznej subpopulacji względnie elitarnego grona związanego z życiem naukowym staje się de facto ruchem religijnym. To ostatnie nie podlega dyskusji: nie chodzi mi bynajmniej o kwestie "intelektualne" ale czystą socjologię. jeśli ruch staje się zorganizowany, jeśli powoli acz nieubłaganie zaczyna wytwarzać własne formy rytuałów (na przykład śluby humanistyczne) - to niechybny znak, że wykroczył poza obszar czystych teorii o świecie i epistemologii (czym był tradycyjny, filozoficzny racjonalizm) a wszedł w obszar pragmatyki życia i norm. Obszar, który, gdy obejmuje kwestie "sensu i celu" z zasady nazywa się religią.

Nie ma w tym nic niezwykłego. Ba, tak musiało być. Byłoby straszną naiwnością wierzyc, że jawny, organizujący się i mający poczucie własnej tożsamości ruch nie będzie podatny na dogmatyzację i inne przykre zjawiska.

A jak to się ma do islamu? We wspomnianym wątku opanowałem przed dość bzdurną konstatacją, iż to islam sui generis jest przyczyną islamskiego terroryzmu. Pogląd, który różne mordercze nakazy religii uznaje za wystarczające do morderczych zachowań wyznawców jest zwyczajnie sfalsyfikowany chrześcijaństwem i judaizmem - dwiema religiami o nie mniej morderczych treściach swoich świętych ksiąg ale zasadniczo mniej morderczych wyznawcach.

Teraz. Bo przecież w czasach krucjat najeżdżane przez chrześcijan imperium islamskie mogłoby mieć taki portalik na którym pisano by o przyrodzonym morderczym charakterze chrześcijan, bo nie ma religii bez wyznawców, jak ktoś to ujął ślicznie w wątku o Europie i islamie. A jednak Chrześcijanie (jakoś tam) porzucili mordy bez porzucania chrześcijaństwa. Czemu więc niby Muzułmanie mieliby porzucać islam by porzucić mordowanie niewiernych?

I jeszcze dalej: czy "racjonalizm" (rozumiany jako "nowi ateiści" vel ruch brajtów) mógłby dopuścić się "mordowania niewiernych"?

Dla mnie odpowiedź jest oczywista: tak, jeśli tylko zaistniałyby sprzyjające warunki. A więc: przede wszystkim musiałyby zadziałać inne czynniki, jak ogólny rozkład norm demokratycznego społeczeństwa plus sprzyjające okoliczności w rodzaju dominacji światopoglądowej. Czy ktokolwiek wierzy w naiwne bajki o przyrodzonym humanizmie racjonalizmu? Zapewne. Ale ja nie mam złudzeń: racjonaliści też ludzie. Gdyby jakim cudem "podmienić" w czasach inkwizycji ideologię chrześcijańską na "racjonalistyczną", ale tak zupełnie i we wszystkich głowach jednocześnie, ręka tym, którzy popalali stosy by raczej nie zadrżała. Bo konstrukt ideologiczno-kulturowy który doprowadza do takich rzeczy ma zwykle za nic konkretną treść prawd wiary.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
#91
11-03-2012 17:59
 Ocena 1 na 1
Jack Zigeuner (408 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi miss_Antropia
>To na nadawcy spoczywa ciężar takiego sformułowania komunikatu, aby odbiorca mógł go jak najprecyzyjniej zrozumieć, czego Tobie osiągnąć się nie udało.
Pogodziłem się już z tym, że wina leży po mojej stronie.

#92
11-03-2012 18:13
 Ocena 1 na 1
Jack Zigeuner (408 punktów)
(zablokowany)
Odp: Sokrates w mrowisko
W odpowiedzi Hodża
Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie,
Że ci ze złota statuę lud niesie,
Otruwszy pierwéj...


C. K. Norwid


Wysunąłeś zagadnienie, które w tej dyskusji pominęliśmy a wydaje się niezwykle istotne.
Czy na ateńskim forum pojawiały się jakieś sokratofobiczne treści?
Czy powtarzane tak często wiem, że nic nie wiem oraz gnothi seauton nie przypomina owego bezmyślnego kręcenie młynkami o którym pisał Sylwek?

#93
11-03-2012 18:47
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Hodża
>Np. całkiem prawdopodobne mi się wydaje to, że Sokrates po prostu mówiąc brzydko wziął na ruszt paru chłopaczków - synów jakichś notabli co nawet w tamtych czasach niekoniecznie musiało się wszystkim podobać.

To prawda, że Sokrates mógł się narazić "notablom" (to jest ateńskiej arystokracji) ale raczej wątpliwe by akurat związane to było z "braniem na ruszt", prędzej z walkom stronnictw politycznych. My czasami zapominamy, że to były czasy wojen perskich, spisków i zdrad, potajemnych układów między państwami-miatsami i tych co tłukli się o władzę w nich.

>Wybitne walory intelektualne, jak dowiodła tego historia niejednokrotnie idą w parze z różnymi hm perwersjami.

Ale, że "branie na ruszt chłopaczków"? Perwersją to może i to jest - w moralności ukształtowanej 2 tysiącami lat pruderyjnego chrześcijaństwa, ale wątpliwie by wtedy.

#94
11-03-2012 18:49
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi miss_Antropia

>Jeśli osoba, która nigdy nie miała wcześniej styczności z żadnymi formami religii/kultów nie spotka na swojej drodze dajmy na to katolika(ewentualnie styczność z księgami,pismami religijnymi), to nigdy "sama z siebie", samoistnie jak twierdzisz tym katolikiem NIE ZOSTANIE.

Racjonalistą prawdopodobnie też nie.

>Istnieje zagrożenie, że nie posiadając dostatecznej wiedzy o świecie sama zacznie tłumaczyć sobie pewne zjawiska ingerencją jakiejś nieznanej siły, jeśli jednak będzie miała dostęp do wiedzy, będzie się kształciła i poznawała mechanizmy, procesy, zjawiska,choćby w małym stopniu, szybko zorientuje się, że to nie bóg miota piorunami, gdy tylko dowie się, że to naturalny proces wyładowań elektrycznych - wiedza jest lekarstwem na irracjonalizm religijny.

Czyli przyswoi sobie jakiś paradygmat naukowy, który naturalnie uodporni ją (w mniejszym lub większym stopniu) na fakty z nim sprzeczne.

Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi miss_Antropia

>W im bardziej przystępny sposób i na łatwych przykładach (biblia - przypowieści zrobiły taką "zawrotną karierę" właśnie dzięki łatwej w odbiorze dla każdego formie i prostocie) będziemy coś obrazować, tym większa szansa, że "trywialne prawdy" będą również trywialne nie tylko dla nas .
>Pozdrawiam również.

Ach, kaganek oswiaty. Któż z nas nie marzy cicho lub głośno o czasach, gdy nawet prości ludzie zrozumieją ważność Rozsądku, Metody Naukowej i Czystego Rozumu i zaczną przedkładać to nad zabobon i ciemnotę....

Tylko, że nawet takie marzenia rodzą się z rdzenia irracjonalnego, zaś "indywidualistyczny" racjonalizm, który, jak mniemam się zgadzamy, jest "tym właściwym" zawsze był i będzie elitarny.

#96
11-03-2012 19:04
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
>Jak Pan może takie bzdury wypisywać. Religia bez dogmatycznego kultu po prostu nie istnieje.

Zorganizowana religia może i nie, religijność raczej się bez czegoś takiego obejdzie bez problemu.

#97
11-03-2012 19:08
 Ocena 1 na 1
Jack Zigeuner (408 punktów)
(zablokowany)
Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Sylwek
Nie zapominajmy także, że stronnictwo demokratyczne uważało Sokratesa za głównego teoretyka obcej ideologii i zarzut psucia młodzieży najprawdopodobniej tego właśnie dotyczył.

#98
11-03-2012 19:17
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Jack Zigeuner
>Nie zapominajmy także, że stronnictwo demokratyczne uważało Sokratesa za głównego teoretyka obcej ideologii i zarzut psucia młodzieży najprawdopodobniej tego właśnie dotyczył.

Z tym trzeba ostrożnie. Że demokraci nienawidzili Sokratesa to najprostszy wniosek z późnych pism Platona o wszystkim. Ale wiadomo, że Platon sam już wtedy w pełni pochłonięty był projektem totalitarnego, konserwatywnego państwa i raczej mało dbał o fakty, gdy na przykład kazał swojemu "Sokratesowi" mówić w pismach z tamtego okresu rzeczy wprost jawnie sprzeczne z tym, co "Sokrates" mówił we wcześniejszych pismach.

#99
11-03-2012 20:04
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Sylwek
>>Jak Pan może takie bzdury wypisywać. Religia bez dogmatycznego kultu po prostu nie istnieje.
>Zorganizowana religia może i nie, religijność raczej się bez czegoś takiego obejdzie bez problemu.

Można kombinować i tak.
(Cytat z www.akohar(*)/Ksiazka_html/religijnosc.html )

Religijność

Człowiek religijny to ten, który wypełnia nakazy swojej religii, zwykle z głęboką wiarą w ich sens. Religijność jest więc przede wszystkim praktyką dawania świadectwa swojej wiary, poprzez stosowanie się do nauk danej religii. Wypełnianie nakazów jest zwykle obowiązkiem wyznawców większości religii. Np. w Kościele Katolickim, z uwagi na dogmat nieomylności w sprawach wiary i moralności, każdy katolik jest obowiązany "przylgnąć posłuszeństwem wiary" do tego, co kościół "podaje do wierzenia jako objawione przez Boga ("Katechizm Kościoła Katolickiego, Wydawnictwo Pallotinum, 1994, akapit 890-891, s. 222.) W wielu sektach wymaga się nie tyle wiary w dogmat, co w mistrza, bowiem żąda się uznania przywódcy sekty za bezwzględny autorytet i całkowitego podporządkowania temu "guru". Tak czy inaczej, religijność zawsze prowadzi do ugruntowania się pewnego systemu przekonań opartych na wierze w dogmaty wzmacnianej przez wiarę w autorytety. Człowiek religijny spełnia więc wszystkie nakazy swojej religii, a w szczególności uczestniczy w nakazanych ceremoniach i obrzędach. Czy wobec takich obwarowań i ograniczeń jest jeszcze w takim kimś miejsce na wiarę w Boga? Oczywiście że tak, ale nie jest to zwykle wiara w takiego Boga "jaki jest" lub "jaki być może jest", ale w takiego "jaki powinien być wedle dogmatu". Tak więc prawowierny muzułmanin wierzy, że Bóg jest jeden i ludowy hinduistyczny politeizm czy henoteizm uważa za straszną herezję; nie może nawet zaakceptować chrześcijańskiej Trójcy Świętej. Chrześcijanin wierzy w to, że Bóg jest w trzech osobach ale nie może pojąć, jak wykształcony Hindus może wierzyć w nieosobowego Boga. Z kolei wykształcony Hindus uważa, że wierzyć w osobowego Boga, to mieć niższego rzędu wyobrażenie Boga i że jest to świadectwo niedojrzałości duchowej. Oczywiście nie wszyscy wierzący zagłębiają się w zawiłości nauk głoszonych przez ich religie. Jednakże każdy głęboko religijny człowiek wierzy w jeden podstawowy metadogmat: "Moja religia jest prawdziwa". Tej wierze zwykle towarzyszy pewna uczuciowa podstawa. Takie podejście do religii często implikuje bezwarunkowe przyjęcie dogmatów szczegółowych, nawet bez ich pełnego zrozumienia.

Należy koniecznie odróżnić pojęcia religii i religijności od wiary i bycia wierzącym. Nie każdy bowiem człowiek wierzący jest religijny, a istnieją ludzie religijni, którzy mają wiarę niepełną. Istnieją bowiem dwa typy wiary: wiara podstawowa i wiara w system religijny (nadbudowę). Wiara podstawowa nie odwołuje się do wielości rytuałów ani dogmatów, ani też nie polega na umysłowych spekulacjach. Jest ona odpowiedzią na wołanie ducha. Polega na głębokiej wierze w "Tego Który Jest", w Boga prawdy i miłości, stanowiąc świadectwo wysokiego rozwoju duchowego. Wiara podstawowa jest więc podobna u wszystkich, niezależnie od tego, czy i z jaką religią są związani. Jej esencja jest zawarta w niektórych skierowanych do Boga modlitwach, np. tej, znanej z literatury starożytnych Indii i równocześnie najczęściej cytowanej współcześnie. (Helmer Ringgren, Åke V. Ström, Religie w przeszłości i w dobie współczesnej, Książka i Wiedza, 1975, s. 358.):


Wikipedia:
Religia - system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

Relacja jednostki do sacrum koncentruje się wokół poczucia świętości - chęci zbliżenia się do sacrum, poczucia lęku, czci czy dystansu wobec niego.
I dalej w haśle: pl.wikipedia.org/wiki/Religia

Pan może mieć rożne poglądy, ale dla mnie jakakolwiek religijność się bez wiary nie obejdzie, a gdy pojawia się "wiara", to musi pojawić się jej przedmiot/podmiot kultu przyjmowany dogmatycznie - właśnie poprzez wiarę, a nie drogą intelektualną.
Osobowości religijne różnią się od osobowości niereligijnych: psychikaar(*)a-osobowosc-od-niereligijnych/

Praktycznie, to ja nie znam religijności bezprzedmiotowej. Natomiast można i należy rozróżniać "głębokość" wiary - od powierzchownej po fanatyczną.
Ale z wiarą nie ma dyskusji i każdy może wierzyć w to co chce.

Pozdrawiam.

@@@
.

#100
11-03-2012 19:44
 Ocena 1 na 1
miss_Antropia (155 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Sylwek

>Tylko, że nawet takie marzenia rodzą się z rdzenia irracjonalnego, zaś "indywidualistyczny" racjonalizm, który, jak mniemam się zgadzamy, jest "tym właściwym" zawsze był i będzie elitarny.

Fakt iż był dotychczas elitarny, w teorii nie oznacza, że nie może ulec to zmianie, chyba nie rozumiesz słowa "irracjonalny" - w omawianym przez nas przypadku zmiana jest teoretycznie jak najbardziej możliwa.

Hipotetycznie - powstaje sobie nagle samozwańczy kraj(choć w sumie nie potrzebujemy nawet oficjalnie kraju ,wystarczy sama społeczność) na jakiejś wyspie, w którym większość mieszkańców to typowi racjonaliści (np. naukowcy,którzy osiedlili się niegdyś na wyspie w celach naukowych badań - może i naciągane,ale teoretycznie nadal możliwe), a dajmy na to tak się złożyło, że jakiś mały procent ludzi,którzy się tam również osiedlili "przy okazji"(lub jacyś tubylcy) to katolicy(lub inni religijni ludzie),albo nawet ludność rdzenna zupełnie niewykształcona, odprawiająca czary-mary w lesie,jednak w ilości mniejszej procentowo do liczby racjonalistów, którzy osiedlili się tam później.(hipotetycznie nadal możliwe)
I co teraz?
Nie jest to wizja absolutnie niemożliwa czyt też irracjonalna, chyba że dodalibyśmy do tego biegające po wyspie stada niewidzialnych jednorożców, a czary-mary w lesie okazałyby się sprawką Harrego Pottera.

#101
11-03-2012 19:55
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi miss_Antropia

>Fakt iż był dotychczas elitarny, w teorii nie oznacza, że nie może ulec to zmianie

Nie może, bo większość ludzi jest nie dość krytyczna i jak zauważono gdzie indziej w tym wątku, racjonalizm indywidualny to w zasadzie pochodna charakteru, nie socjalizacji. Socjalizacja może jedynie prowadzić do jakiegoś quasi-racjonalnego dogmatyzmu w rodzaju ruchu brajtów. Niewątpliwie z punktu widzenia samych brajtów takie brajtowskie społeczeństwo samo w sobie jest zdecydowanie lepsze od religijnego w tradycyjnym sensie, ale patrząc z zewnątrz jest co najwyżej trochę lepsze.

Większość naukowców wciąż wierzy w to czy tamto. Może akurat wśród biologów mniej, ale w ogóle niekoniecznie. I mówią tu tylko o tradycyjnych religiach. ponadto, nauka inherentnie produkuje silne dogmatyzmy. Więc nie wiem co miałoby być ultra-racjonalnego w społeczności naukowców.

Byłaby to może społeczność momentami trochę bardziej racjonalna, to wszystko. Ponadto upośledzona kulturowo.

#102
11-03-2012 20:15
 Ocena 1 na 1
miss_Antropia (155 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Sylwek

>Większość naukowców wciąż wierzy w to czy tamto. Może akurat wśród biologów mniej, ale w ogóle niekoniecznie. I mówią tu tylko o tradycyjnych religiach. ponadto, nauka inherentnie produkuje silne dogmatyzmy. Więc nie wiem co miałoby być ultra-racjonalnego w społeczności naukowców.
>Byłaby to może społeczność momentami trochę bardziej racjonalna, to wszystko. Ponadto upośledzona kulturowo.

Mój przykład nie miał służyć omawianiu społeczności naukowców, ale udowodnił iż Twoja teza o irracjonalności społeczeństwa/elit omawiana powyżej jest błędna - ponieważ coś takiego hipotetycznie jest możliwe do zaistnienia w zgodzie z racjonalnym rozumowaniem i nie ma nic wspólnego ze słowem "irracjonalizm"(ale rozumiem,że całkiem fajnie i efekciarsko używa się słówka "irracjonalne"/"irracjonalizm" w dyskusjach z zadeklarowanymi racjonalistami)

#103
11-03-2012 20:28
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi miss_Antropia

>Mój przykład nie miał służyć omawianiu społeczności naukowców, ale udowodnił iż Twoja teza o irracjonalności społeczeństwa/elit omawiana powyżej jest błędna - ponieważ coś takiego hipotetycznie jest możliwe do zaistnienia w zgodzie z racjonalnym rozumowaniem i nie ma nic wspólnego ze słowem "irracjonalizm"(ale rozumiem,że całkiem fajnie i efekciarsko używa się słówka "irracjonalne"/"irracjonalizm" w dyskusjach z zadeklarowanymi racjonalistami)

Osobliwa to rzecz "udowadniać coś" przez konstruowanie opisu sytuacji jaka nigdy nie miała i mieć nie będzie miejsca. Ale niech ci będzie. Co do twojego czepiania się słowa "irracjonalny" to naprawdę sporo leży po stronie odbiorcy komunikatu, jeśli dla ciebie nie było jasne po co go używałem, to trudno, akurat ja wysławiam się dość jasno. Racjonalizm jako styl/forma myślenia jest bardzo zacny, jako postawa jest jednak irracjonalnym (siłą rzeczy) wyborem wartości. Czy to takie skomplikowane?

Zaś chęć przekabacenia wszystkich na wyznawanie tych wartości może w ogóle być bardzo racjonalna, ale nie przypadkiem jest tez obecna w religiach.

#104
11-03-2012 20:29
 Ocena 1 na 1
miss_Antropia (155 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi Sylwek
>>Jeśli osoba, która nigdy nie miała wcześniej styczności z żadnymi formami religii/kultów nie spotka na swojej drodze dajmy na to katolika(ewentualnie styczność z księgami,pismami religijnymi), to nigdy "sama z siebie", samoistnie jak twierdzisz tym katolikiem NIE ZOSTANIE.
>Racjonalistą prawdopodobnie też nie.

Jeśli zdefiniujemy racjonalistę jako osobnika, w pierwszej kolejności, racjonalnie myślącego - to jak najbardziej jest to osiągalne w sposób naturalny( proces przyczynowo - skutkowy, w którym wynik znajduje uzasadnienie w przesłankach - jest czymś naturalnym i samoistnym jak najbardziej),nawet dla człowieka, który nie zna słowa "racjonalista" ani terminu "racjonalne myślenie"!
Mieszkając przez pewien czas w Japonii spotykałam co chwila Japończyków - ateistów, paradoks polegał na tym, że oni - nie wierzący w Boga, na moje słowa - "ja też jestem ateistką", zadawali pytanie "a co to jest "ateista/ateizm?"(notorycznie) ZUPEŁNIE nie znają tego słowa! Brak wiary w jakiegokolwiek boga/bogów jest dla nich czymś tak naturalnym, że nie potrzebują nawet słowa określającego swojej niewiary, tak jak my nie wymyślamy słów na określenie "nie wiary w świętego Mikołaja".

Sylwek (15472 punktów)Odp: Kij w mrowisko
W odpowiedzi miss_Antropia

>Jeśli zdefiniujemy racjonalistę jako osobnika, w pierwszej kolejności, racjonalnie myślącego - to jak najbardziej jest to osiągalne w sposób naturalny( proces przyczynowo - skutkowy, w którym wynik znajduje uzasadnienie w przesłankach - jest czymś naturalnym i samoistnym jak najbardziej),nawet dla człowieka, który nie zna słowa "racjonalista" ani terminu "racjonalne myślenie"!

Skończ z tym definiowaniem, bo prowadzi cię ono do pozbawionego treści pustosłowia.

"Jeśli zdefiniujemy racjonalistę jako osobnika, w pierwszej kolejności, racjonalnie myślącego"

A jak zdefiniujesz "racjonalne myślenie"? Jako jakie myślenie? Wykorzenione z wiedzy wyniesionej z tradycji? Pozbawione tendencji do stawiania hipotez (które niechybnie doprowadzą do takich teoretycznych rekonstrukcji rzeczywistości, jakie z prawdą będą miały mało wspólnego)?
Obdarte z biologicznie naturalnej tendencji ludzkiego umysłu do wolicjalnego tłumaczenia zjawisk?

Wszystkie znane kultury są przepełnione mitami, w których za zjawiskami stoją wole istot. Jest bardzo nowym i bardzo "nienaturalnym" i wtórnym, wymagającym odpowiedniego tła teoretycznego i kulturowego podejście, które świadomie i krytycznie rezygnuje z "nadnaturalnych" składników rzeczywistości.

Ale nawet naturalistyczne podejście nie może, przez samą logikę wyjaśniania (naukowego) rezygnować z hipotez pozbawionych racji, a jedynie nieobalonych (tymczasowo).

>Mieszkając przez pewien czas w Japonii spotykałam co chwila Japończyków - ateistów, paradoks polegał na tym, że oni - nie wierzący w Boga, na moje słowa - "ja też jestem ateistką", zadawali pytanie "a co to jest "ateista/ateizm?"(notorycznie) ZUPEŁNIE nie znają tego słowa! Brak wiary w jakiegokolwiek boga/bogów jest dla nich czymś tak naturalnym, że nie potrzebują nawet słowa określającego swojej niewiary, tak jak my nie wymyślamy słów na określenie "nie wiary w świętego Mikołaja".

Tak, jest to dla nich tak naturalne, gdyż japońska religia to zasadniczo mieszanka shinto, więc trudno by wierzyli w theos, i buddyzmu, który jest "ateistyczny" (lub bardziej precyzyjnie: asubstancjalny).

Co bardziej szokujące, w Polsce nie mamy też a-buddystów, ale nie wiem o czym ma to świadczyć. Chyba nie o tym, że ludzie z natury są racjonalnymi ateistami w rozumieniu właściwym dla zachodniego społeczeństwa ostatnich kilku stuleci.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365