 |
Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-01-2012 11:07 | przyjaciel (38 punktów) | Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa
2 na 2 | Do napisania tego wątku, natchnęły mnie moje osobiste doświadczenia. Religia bombarduje nas "Miłością", poucza jak mamy tę "Miłość" przeżywać. Bardzo mocno z kulturą chrześcijańską łączy się romantyzm. Promowana w mediach "wielka Miłość", namiętna jak w serii romansów "Harlequin", Miłość mistyczna, wieczna i niewyczerpana. Pan Bogdan Wojciszke w swojej książce "Psychologia Miłości" pisze: "W przeciwieństwie do samej potrzeby seksualnej, zdolność do przeżywania miłosnej namiętności jest w pewnym stopniu darem kultury, nie zaś jedynie natury. Miłość romantyczna bywa destrukcyjna, Miłość z rozsądku - to brzmi cynicznie. A Miłość racjonalisty? Gdy Mickiewicz wyśmiewa mędrca szkiełko i oko, a racjonalista w społeczeństwie postrzegany bywa jako osoba chłodna. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 #91 -2 na 2 | przyjaciel (38 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | Uświadamianie ludzi, że Miłość to chemia i procesy biologiczne to musi być ciekawe zajęcie. Choć mój rozum przyznać rację Ci musi, bo nie sposób odmówić Tobie bezbłędnej logiki to jednak nigdy w to nie uwierzę. Sama myśl, że jesteśmy tylko zwierzętami już jest dla mnie obrzydliwa. Może dlatego Jezus przyszedł do prostaczków i biedaków, bo u nich nie rozum był najważniejszy. Do tej pory podobał mi się ateizm i naukowy sceptycyzm, ale dzięki tym dialogom to nawet nawracać się zaczynam. Sama intuicja podpowiada mi, że to być dobre nie może, a mówią, że czasami Bóg odzywa się w nas, że sumienie to głos Boga w nas. |
#92 1 na 1 | Lizergus (691 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | > Choć mój rozum przyznać rację Ci musi, bo nie sposób odmówić Tobie bezbłędnej logiki to jednak nigdy w to nie uwierzę.Rozum jedno a wiara drugie. To takie mentalne rozkraczenie, w tym przypadku niestety cierpi mózg  > Sama myśl, że jesteśmy tylko zwierzętami już jest dla mnie obrzydliwa.Etam. A dlaczego nie AŻ zwierzętami? I dlaczego nie mogłoby być to piękne? To jakaś estetyka biologiczna? > Może dlatego Jezus przyszedł do prostaczków i biedaków, bo u nich nie rozum był najważniejszy.Z pewnością tak było. A co do samej miłości, uważam zarówno twierdzenia typu "miłość to wieczne uczucie, łączące dusze" jak i "miłość to chemia" za niemal równie bzdurne. Wolę pojmować miłość intuicyjnie, jako "chęć zrobienia komuś dobrze"  |
| DominB (-48 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa |
> Bądź uprzejmy powstrzymać się od ewangelizowania.Nauczyciele Advaity uważają także Jezusa za Przebudzonego, na niskim poziomie świadomości mówi się o Bogu. |
#94 3 na 5 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | > > Bądź uprzejmy powstrzymać się od ewangelizowania.> Nauczyciele Advaity uważają także Jezusa za Przebudzonego, na niskim poziomie świadomości mówi się o Bogu.> Tiaaaa... O bogu zazwyczaj mówi się na niskim poziomie świadomości. |
#95 2 na 2 | Kugo (267 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | > Jezus był cudownym człowiekiem, mającym bezpośredni kontakt z Jaźnią.> Przychylam się do wniosku Paula Verhoevena w książce "Jesus of Nazareth" (nie ma polskiego przekładu, czytałem ją po niemiecku): Jezus dokonał tylko kilku uzdrowień psychicznie chorych, intryga żydowskich kapłanów (zazdrosnych o swoją pozycję) doprowadziła do uwięzienia Łazarza (przyjaciela Jezusa), Jezus oddał się w ręce Rzymian (licząc na uwolnienie Łazarza), tak też się i stało, został jednak ukrzyżowany, przeżył z woli Piłata (liczącego na niesnaski wśród żydów) i oczywiście swojej , umarł prawdopodobnie w Kaszmirze...reszta to teologia i kwestia wiary, ale kto nie wierzy w Boga, temu cuda się nie zdarzają.I teraz już doskonale rozumiem Twoje oburzenie. Twoja interpretacja nie odpowiada interpretacji ukazanej przeze mnie. Uważasz, że masz niepodważalne dowody na poparcie swoich, tez tak samo jak chrześcijanie uważają, że posiadają niepodważalne dowody na poparcie swoich. Niestety, ale w takim razie nie dogadamy się. > Piekło to kwestia oddalenia od Boga, słowa, słowa, słowa...zacznij medytować, kontemplować, modlić się...a na pewno porozumienie nie będzie trudne. "Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie."Zaprezentowane przez ciebie stwierdzenie, niestety, ale zmusza mnie do zaprzestania kontynuowania tej dosyć ciekawej (jak dla mnie) dyskusji. Tak jak ja nikogo nie namawiam do zaprzestania praktyk religijnych, tak oczekuję od innych wstrzemięźliwości od ewangelizacji i "nawracania" mnie. |
#96 -1 na 1 | DominB (-48 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa |
Żyłem na krawędzi szaleństwa, chciałem tego poznać przyczynę i pukałem do drzwi. Otwarły się. Pukałem od środka. |
#97 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | > Uświadamianie ludzi, że Miłość to chemia i procesy biologiczne to musi być ciekawe zajęcie.Ciekawe, a nawet fascynujące jest poznawanie, uczenie się, rozwijanie, tropienie w sobie absurdów i iluzji. Piękna jest wtedy zmiana, modyfikacja, racjonalizacja. A jak można komuś pomóc uświadamiając go, to fajnie. W każdym razie, ja sobie bardzo ceniłem i cenię, kiedy ktoś mnie wyprowadzi z błędu, zwłaszcza jakiegoś fundamentalnego, zasiedziałego, rzekłbym odurodzeniowego. Coś takiego ma nadzwyczajny smak. Taka historia z życia - mam sporo młodszego brata i jeszcze trochę młodszą bratową. Niedługo po ich ślubie jej wyobrażenia i iluzje zderzyły się z rzeczywistością. Nie tak miało być, wg niej, mój brat nie raczył współuczestniczyć w realizacji jej doskonałego wszechplanu. Reagowała histerią. Bo przecież chciała dobrze i to głównie chciała zrobić dobrze bratu (to przestroga dla Lizergusa), tak twierdziła. Oczywiście tak nie było. Ona uważała, jak zresztą większosć młodych osób, że "robienie dobrze" ma jakiś uniwersalny schemat, a ona go oczywiście posiadła. Norma. To, co ona sobie wyobrażała na temat przyszłego idyllicznego życia z mężem, sprawiało jej przyjemność i dawało przekonanie graniczące z pewnością, że wie jak ma być, żeby było pięknie. Oczywiście, nawet przez myśl jej nie przeszlo, że drugi człowiek to zwykle inna konstrukcja, nieco, albo i całkiem inne potrzeby, preferencje, inna wyobraźnia, inne odczuwanie czy myślenie. Do tego jeszcze chłop, którego biologia, a zatem zachowania są, delikatnie mówiąc, niekompatybilne. Jak dostała mądre książki, zaczęła się zmieniać. Jest ambitna, zawzięta, połapała to zaskakująco szybko. Dziś jest tak o.k. pomiędzy nimi, że czasami aż nie chce mi się wierzyć. A ona tak jest teraz w tym zorientowana i tak mądrze umie korzystać z tej wiedzy, że ja, patrząc na nią, rozmawiając i sluchając jej, też się uczę, pogłębiam swoją wiedzę. Teraz widzę, że się wsłuchuje w brata, używa empatii i wiele rozumie, glosy wlasne zostały powściągnięte. Lepiej to robi niż on, ale on się też przy niej stara i nieźle mu idzie. Jeszcze o tym robieniu dobrze. Intencje absolutna większość ludzi ma dobre. Ale nie mają oni zwykle racjonalnej wiedzy, tylko bazują na wyobraźni, przesądach, iluzjach, ludowych prawdach, intuicji. Zamiast na sprawdzonej wiedzy. W szkołach tego nie uczą, albo po łebkach, rodzice z reguły tego nie znają, to i są kłopoty. Mniejsze lub większe. Chcą dobrze, ale kiepsko wychodzi, bo zwykle nie mają wiedzy o człowieku i na nieszczęście kierują się tym, co im się wydaje dobre. Czyli, de facto, dążą do realizacji własnych potrzeb, wizji, planu. Nie potrafią czytać drugiej osoby, bo nawet elementarza od tych spraw nie powąchali. Ale trudno robić komuś z tego zarzut, jak go nikt nie nakierował. Oprócz robienia dobrze jest jeszcze "dawanie". Oj, jak to wielu lubi twierdzić i przekonywać, że brać to za bardzo nie są skłonni, ale za to dawać... ho ho. Jakby "dawanie" nie sprawiało egoistycznej przyjemności, nie wypełniało naszego wyobrażenia, jak to, czy tamto powinno się odbywać czy wyglądać. Tylko jak łatwo dajemy to, co nam rownież przyjemność sprawia, a jak ciężko to, co tylko drugiej stronie? A jeszcze, jak to coś nie jest zgodne z naszymi przekonaniami, estetyką, smakiem itd... Poczuj ten opór w sobie. > Sama myśl, że jesteśmy tylko zwierzętami już jest dla mnie obrzydliwa.No to się pociesz, że jesteśmy dość specyficznymi i wyjątkowymi zwierzętami. > Sama intuicja podpowiada mi, że to być dobre nie może, a mówią, że czasami Bóg odzywa się w nas, że sumienie to głos Boga w nas.Zapewniam Cię, że jest dobre, przykład z moją bratową specjalnie ci podałem, natomiast dla wielu ludzi, te wszystkie słodkie iluzyjki wydają sie być tak przyjemne, że nie chcą za nic tego opuszczać. To nadal pozwala im być dzieckiem, książe na bialym koniu, miłość bez granic, chcę tylko kochać i być kochaną/ym i żyli długo i szczęśliwie, tralalala. Tyle przyjemnych słów, a zero treści. Tą niby mechanistyczną, "zimną" wiedzę zazwyczaj się docenia, jak już są kłopoty, ale dzięki niej jest szansa na zrozumienie siebie i tego drugiego człowieka, na spojrzenie na caly ten kram z racjonalnej perspektywy, co ani trochę nie przeszkadza w tworzeniu gorącego, namiętnego, emocjonalnego, bardzo uczuciowego związku. Tylko już mądrzej. Oczywiście jest sporo ludzi, którzy nie posiadając choćby odrobiny takiej wiedzy, będą w swoich związkach zadowoleni, bo tak się dobiorą, tak to sobie intuicyjnie poukładają, że ominą ich większe wstrząsy i kryzysy. Niemniej, zawsze warto coś tam łyknąć w tym temacie. |
#98 1 na 1 | przyjaciel (38 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | Masz ogromną widzę i styl pisania też przystępny i wciągający. Fajnie, że na tym forum dzielisz się tą wiedzą za darmo, dziękuję Ci za to. |
| przyjaciel (38 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | Wiem, że bywam nie co ironiczny, ale Pan też tak nie raz ma. Z tym, że ja nie umiem się gniewać, mogę zrobić coś nietaktownie, ale w relacjach ze mną to tylko chwilowy grymas, czasami foch. Trochę jednak poczytam ,ale nie filozofii tylko psychologii bo to bardziej mnie wciąga. A w ogóle to czytam pańskie wcześniejsze posty i wypowiedzi na forum, także to nie jest tak, że zupełnie nic do mnie nie dociera. |
| przyjaciel (38 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | Wytłumaczył mi Pan dlaczego powinniśmy budować relacje w oparciu o wiedzę psychologiczną, zrozumiałem dlaczego irracjonalizm działa zgubnie na człowieka. A teraz poproszę Pana o radę praktyczną. Jak mam te wiedzę nabywać i jak stosować? Jakie filmy i lektury Pan poleca? Jakie są Pana doświadczenia odnośnie stosowania pewnych prawidłowości w psychologii? Jakie ma Pan techniki? Czy przeciwstawianie się irracjonalnym mitom, bo wie Pan "on musi mieć to coś", "to musi być przeznaczenie". Ja chciałby budować swoje życie świadomie, ale na razie to tak działam spontanicznie, a chciałbym bardziej kreować swoje życie. |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | . > A w ogóle to czytam pańskie wcześniejsze posty i wypowiedzi na forum, także to nie jest tak, że zupełnie nic do mnie nie dociera.Niech się więc Pan dociera, ja nikogo ostatecznie nie skreślam, a jeżeli Pan czyta moje wypowiedzi, to napotka Pan wśród moich rozmówców osoby, które wzięły sobie "do serca" moje krytyczne uwagi i teraz są bardzo ciekawymi i merytorycznymi uczestnikami naszych forumowych rozmów. Natomiast, gdy mogę (choć czasem nie wytrzymuję) to omijam ewidentną i permanentną głupotę. Proszę pamiętać, że tylko głupcy uważają, iż wiedzą wszystko i żadna dodatkowa wiedza nie jest im już potrzebną. Reszta się uczy do samej śmierci, czego i Panu z całego serca życzę. Miłego dnia. @@@ . |
#102 1 na 1 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | > Wytłumaczył mi PanNo, ale nie pisz, proszę, do mnie per "pan". O.K?  > Jak mam te wiedzę nabywać i jak stosować?Najnormalniej w świecie, dużo czytać, a jeśli to możliwe słuchać, rozmawiać z kimś, kto coś na ten temat wie. Ja sam nie jestem specjalistą, chociaż żyję siłą rzeczy w takim świecie, mam podpowiadacza. > Jakie filmy i lektury Pan poleca?Ktoś, gdzieś tu już wspomniał Bogdana Wojciszke, jest o.k. Zarówno "Psychologia miłości" jak i "Psychologia osobowości" są super. Możesz zacząć od książki "Płeć mózgu" Anne Moir i David Jessel. Są jeszcze "Wielkie pytania psychologii" Wiesława Łukaszewskiego, ale również ksiązki Lwa Starowicza, jedna o kobietach, druga wyszła teraz o mężczyznach. Poszukaj na merlinie czy empiku. Jest tego masa, ale to chyba niezły początek. Możesz wejść na psychologia.net i w katologu poszukać czegoś, co Cię zainteresuje. W poszczególnych artykułach znajdziesz podpowiedzi, co do kolejnych lektur. Sam sobie znajdziesz tematy, które Cie interesują. Nie ma łatwych rozwiązań, jest sporo pracy. A tu masz jeszcze taki link www.scritu(*)-spoeczne-jak-doc821792010.phpTo takie o podstawowych mechanizmach naszego postrzegania i rozumienia innych. |
| warga (11 punktów) | Odp: Miłość w kulturze chrześcijańskiej - czy jest alternatywa | To zależy czy mówimy o miłości do drugiego człowieka, czy o miłości romantycznej tj. między kobietą i mężczyzną. |
1 2 3 4 5 6 7 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|