 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-02-2012 11:37 | maceox (6766 punktów) | wiara poza wiedzą
6 na 6 | Czasem mam wrażenie, że "Bóg" jest pewną pułapką wymyśloną przez przebiegłych teologów, by schwytać ludzkie umysły zajmując je tym wyimaginowanym problemem. Nie jest przy tym istotne, czy ktoś przy rozważaniu owego problemu zakłada istnienie Boga, czy też je kwestionuje. Ważne, że myśli o tym właśnie, a nie o świecie naturalnym, gdyż to dopiero mogłoby prowadzić do odkrycia i ukazania jak się prawdziwie rzeczy mają, a temu właśnie należy zapobiec.
Czy w pewnym momencie nie szkoda naszego potencjału intelektualnego, a w gruncie rzeczy - czasu?
Jeśli przyjmiemy najogólniej, że wiara to przyjmowanie danego twierdzenia za prawdziwe bez racjonalno-empirycznego uzasadnienia, to musimy przyznać, że w takim razie wiara jest czyms diamteralnie różnym od wiedzy naukowej. Wiara na tym właśnie polega, że się coś przyjmuje bez dowodów. Większość osób wierzących (o ile nie są jakimiś kompletnymi fundamentalistami) z tym właśnie się zgadza - oni przyznają, że racjonalno-empirycznych uzasadnień nie mają. Bóg ma być poza tym naturalnym pojmowaniem!
Czy można w takim razie podnosić w dyskusji z wierzącymi argumenty naukowe, logiczne, wskazujące na to, że ciężar dowodu istnienia czegokolwiek spoczywa na tym, kto utrzymuje, że to coś istnieje? Czy trafi do nich argument, że bez takiego dowodu należałoby się ograniczyć do uznania za prawdziwe tylko tego co jest dostępne za pośrednictwem naszych zmysłów?
Moim zdaniem argumenty te rzadko wierzących mogą przekonać, i to nie tyle ze względu na ich rzekomą bezmyślność, czy rzekomy brak zdolności do spojrzenia na świat taki, jakim jest, ale właśnie z tego powodu, że wiara nie jest wiedzą i w związku z tym nie może być mierzona jej miarą.
Tak więc wierzący (o ile nie jest fundamentalistą) oczywiście przyzna, że nie ma dowodów na istnienie Boga, ale stwierdzi również, że on nigdy nie mieszał do tego nauki. On również o Bogu nic nie wie - on w niego wierzy.
Wiara nie oznacza tu wiedzy, a głównie pewną praktykę myślową.
Moim zdaniem możliwym wyjściem z pułapki rozważań nad istnieniem lub nieistnieniem Boga jest badanie, skąd takie wyobrażenie w ogóle się w ludzkim umyśle wzięło.
Sądzę, że jest to zadanie dla historii kultury, psychologii i kognitywistyki, w tym przede wszystkim dla neuroteologii.
Natomiast próba weryfikacji przedmiotu wiary poprzez wiedzę naukową dla celów przekonania wierzących jest moim zdaniem nieudolna. Wiara właśnie z definicji poza tę wiedzę wykracza. Zasadnym pytaniem jest - po co? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..#151 -3 na 3 | zeno (72 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Tak, "wcześniejsze" krety miały dobry wzrok. Przodek kreta był zwierzęciem leśnym. Pod ziemią oczy się uwsteczniły.Dowodem na ewolucyjny zanik oczu u kreta był by osobnik żyjący pod ziemią, ale mający jeszcze dobry wzrok: takiego dowodu mi nie przedłożysz, więc po co mi z tym leśnym zwierzakiem wyjeżdżasz, nie wiem. Pozdrawiam |
#152 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | To, co napisałeś, jest koronnym dowodem na to, że nie masz bladego pojęcia, co to jest ewolucja i jak działa. Nie wiem, spałeś czy wagarowałeś na lekcjach biologii? Przestań wydłubywać kretom oczy, przeczytaj, proszę, co zalinkowałam (szczególnie Korzeniewskiego polecam), a wtedy pogadamy. Inaczej zabraknie platformy porozumienia. |
#153 -1 na 1 | zeno (72 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Nie uważam aby pyszałkowatość podnosiła czyiś autorytet, a obelżywe epitetowanie obniżało autorytet innych."Wielka fideistyczna bzdura", to nie jest opis świadczący o Twoim szacunku dla dyskutanta: no i ta pyszałkowatość.... Dobrego dnia życzę |
| zeno (72 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Inaczej zabraknie platformy porozumienia.Pozdrawiam |
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Niektórzy popadają w takie zaślepienie, że zapominają czym jest zdrowy rozsądek.> Zarówno ateiści jak i wierzący często popadają w skrajności. A moim zdaniem każda skrajność prowadzi donikąd. Miejmy otwarty umysł, ale bądźmy racjonalni.O Wielki Panie Przedwieczny! Gdyby Pan nam nie powiedział, to nikt by tego nie wiedział. My już ładnych parę lat tu męczymy się nad przedyskutowaniem i optymalizacją własnych poglądów, a Pan Przedwieczny - w jednym, czy dwu akapitach, tak pięknie i lapidarnie - nas pacyfikuje. Miłego dnia. PS. Na dole strony jest "Indeks wątków". Może przed zabraniem głosu warto poczytać o czym tu rozmawialiśmy i jakie zajmowaliśmy stanowiska? Racjonaliści tym się różnią od reszty ludzi, że więcej czytają i próbują zrozumieć, niż piszą. @@@ . |
#156 1 na 1 | zeno (72 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > A Ty nie rozumiesz teorii ewolucji.No Młody, jeszcze Ci nie odpuszczę, jeszcze Cię troszkę pomęczę! > Zupełnie inne narządy wzroku - nie ma problemu - np. narząd wzroku ważki.Nie chodziło mi o inny narząd wzroku, tylko o ten sam, ale na innym etapie ewolucyjnego rozwoju. Ty w ogóle wyrażasz się o ewolucji, jak o kreatorze, który w sposób globalny organizuje to życie na ziemi: > wypracowany przed milionami lat narząd wzroku kręgowców był na tyle dobry, że spotykamy tylko dywagacje na ten temat. Inną budowę narządu wzroku mają owady - ponieważ jest ona wystarczająca z ekonomicznego punktu widzenia do ich funkcjonowania.Ewolucja, to nie są mutacje intencjonalne: to są wyłącznie przypadkowe mutacje, które w pewnych momentach przydają się populacji i dobór naturalny wtedy je upowszechnia eliminując osobniki nie posiadające tej oryginalności. Powstawanie mutacji nie jest w ogóle uzależnione od warunków w których się ta jaszczurka znalazła. Ktoś na tym forum mi tłumaczył, że to "lumieryzm" takie błędne poglądy głosił. Pewnie jakimś utrudnieniem jest fakt, że kazda taka przypadkowa mutacja jest ścigana przez organizm i w ramach samonaprawy usuwana > Wymieniłem już przykłady jaszczurek, które znalazły się w nowym miejscu (były sztucznie wprowadzone na wyspę, na której wcześniej ich tam nie było) i ich wygląd i zwyczaje zmienił się w ciągu zaledwie kilku pokoleń (w ciągu jednego ludzkiego życia).Jeżeli coś dokonało się w tak krótkim czasie, to nawet to nie "pachnie" ewolucją! Kążda, nawet niewielka zmiana ewolucyjna musi składać sie z niezliczonych drobniutkich mutacji przypadkowych, które przypadkowo utworzą o dziwo funkcjonalną całość. > Ten wygląd i zwyczaje zmieniły się, ponieważ te zwierzęta nie były idealnie dostrojone> Ale Ty oczywiście powiesz, że jest to jedynie "zdolność dostosowawcza organizmu".Tak. > ....skoro wypracowane do tej pory rozwiązania są wystarczająco dobre do replikacji genów poszczególnych organizmów.A niby kto dokonuje takiej oceny, że są wystarczająco dobre? Na etapie troglobitów, też były wystarczajaco dobre, ale ewolucja jakoby poszła dalej, drzewo ewolucji zyskiwało kolejne gałęzie i tylko teraz jakby się pomysły wyczerpały. Teraz, gdy tych gatunków jest tak wiele, nagle zastój! PS Nie gniewaj się za tego "Młodego", ale ja we Wrześni w 1966 skończyłem technikum mleczarskie, a starcom wiele wolno. Obiecuję, że więcej nie bedę się z Tobą spierał. Pozdrawiam |
#157 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > ja we Wrześni w 1966 skończyłem technikum mleczarskie, a starcom wiele wolno. Nie na tym forum. |
#158 6 na 6 | Ignorancja (4718 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Jeżeli coś dokonało się w tak krótkim czasie, to nawet to nie "pachnie" ewolucją! Kążda, nawet niewielka zmiana ewolucyjna musi składać sie z niezliczonych drobniutkich mutacji przypadkowych, które przypadkowo utworzą o dziwo funkcjonalną całość.Ciut wyżej sam piszesz, że ktoś ci już tłumaczył m.in. zasadę doboru naturalnego. I cóż z tego, skoro najwyraźniej przekracza pojęcie tak prostych zdałoby się faktów twoją percepcję. Mutacje pojawiają się przypadkowo, ale korzystne są faworyzowane przez mechanizm doboru naturalnego stąd na końcu funkcjonalna całość jest wypadkową i przypadku, ale też celowości (nie mylić z celowością architekta, który projektuje wyobrażając sobie rezultat końcowy). Nie ma tu mowy o żadnych dziwach tylko o zwyczajnej większej szansie na przeżycie jednostki lepiej przystosowanej i osiągnięcie dzięki temu dojrzałości płciowej, a co za tym idzie uzyskania możliwości przekazania swojego materiału genetycznego, w którym ta pożądana mutacja się rozwinęła. > >Ten wygląd i zwyczaje zmieniły się, ponieważ te zwierzęta nie były idealnie dostrojone> >Ale Ty oczywiście powiesz, że jest to jedynie "zdolność dostosowawcza organizmu".> Tak.> >....skoro wypracowane do tej pory rozwiązania są wystarczająco dobre do replikacji genów poszczególnych organizmów.> A niby kto dokonuje takiej oceny, że są wystarczająco dobre?Nikt nie dokonuje oceny, wystarczy naturalna selekcja. Powiedz ty naprawdę jesteś taki nierozgarnięty, czy tylko się zgrywasz? > Na etapie troglobitów, też były wystarczajaco dobre, ale ewolucja jakoby poszła dalej, drzewo ewolucji zyskiwało kolejne gałęzie i tylko teraz jakby się pomysły wyczerpały. Teraz, gdy tych gatunków jest tak wiele, nagle zastój!To o czym usiłujesz mówić to kolejny termin z pojęć tyczących się ewolucji. Zwie się to specjacją. Proponuję zapoznać się co się pod nim kryje. Abyś się nie natrudził zbytnio to nadmienię, że po pierwsze szybkość zachodzenia specjacji nie jest ustalona żadnym wzorem, a jedynie wyróżnia się pewne czynniki mające na nią wpływ. Przede wszystkim długość życia pokolenia w danym gatunku, stąd muszki owocówki moga mutować bardzo szybko i na naszych oczach może dojść do wykształcenia nowego gatunku. Zresztą takie eksperymenty już zostały zrobione (o ile pamiętam zajmował się tym np. Jerry A. Coyne), więc nie rozdzieraj szat nad zastojem. Aby specjacja zaszła i jeden gatunek rozdzielił się na dwie linie, których osobniki z przeciwstawnych linii już nie stworzą w wyniku aktu płciowego płodnego potomstwa (to podstawowa i dla potrzeb tej dyskusji wystarczająca definicja gatunku)muszą zajść odpowiednie warunki. Postuluje się tu konieczność wystąpienia tzw. bariery geograficznej. Chyba wystarczy ci wyobraźni do czego taka bariera prowadzi? Do niespółkowania pomiędzy danymi osobnikami, które do tej pory mogły swobodnie wymieniać swój materiał genetyczny. W obu zatem oddzielonych od siebie grupach będą następowały jakieś mutacje, różne, a ponieważ istnieje bariera to obie linie zaczną się od siebie coraz bardziej różnicować i w końcu powstanie nowy gatunek. Ile jeszcze razy na tym forum trzeba będzie klepać po klawiszach, aby jakiemuś nowemu tłumaczyć od podstaw to samo. Odrobina kultury wymagałaby, aby przed przystąpieniem do dyskusji poszukać sobie nieco wiadomości, a nie zawracać innym dupę, by walili nadgodziny i uzupełniali cudze braki.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona. |
#159 1 na 1 | MH1978 (462 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Nie chodziło mi o inny narząd wzroku, tylko o ten sam, ale na innym etapie ewolucyjnego rozwoju. Ty w ogóle wyrażasz się o ewolucji, jak o kreatorze, który w sposób globalny organizuje to życie na ziemi:Przyznam się szczerze, że nie wiem czy po dziś dzień zachowały się u jakichś zwierząt narządy wzroku na innym (niższym) etapie ewolucyjnego rozwoju (przypuszczam, że tak, ale musiałbym sięgnąć albo do literatury fachowej na temat ewolucji narządu wzroku, albo zapytać człowieka, który zajmuje się tym na co dzień). Ale wiem, że są inne organizmy, jak choćby euglena zielona, którą trudno jednoznacznie zaliczyć do roślin czy zwierząt (tak jakby była na etapie pośrednim - pomiędzy roślinami a zwierzętami), jak również gatunków, które jeszcze nie do końca odseparowały się od swoich ewolucyjnych kuzynów (świetnym przykładem są tu nasze srebrzyste karasie, których ikra w połączeniu z mleczem innych karpiowatych wyda na świat potomstwo). Przyznaję, że mój sposób wyrażania się mógł być nieprecyzyjny i rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że dobór naturalny to jakiś bóg. Ale o tym za chwilę - w odpowiedzi na dalsze zarzuty. > Ewolucja, to nie są mutacje intencjonalne: to są wyłącznie przypadkowe mutacje, które w pewnych momentach przydają się populacji i dobór naturalny wtedy je upowszechnia eliminując osobniki nie posiadające tej oryginalności. Powstawanie mutacji nie jest w ogóle uzależnione od warunków w których się ta jaszczurka znalazła (...)Dobór naturalny nie działa intencjonalnie i nie eliminuje słabszych osobników (niektórzy dyktatorzy chcieli użyć teorii ewolucji do eksterminacji słabszych - nie rozumieli teorii ewolucji). Ewolucja działa niezwykle wolno z tego względu, że DNA replikuje się niezwykle dokładnie i mutacje zachodzą bardzo rzadko (dzięki temu w ogóle możemy mówić o gatunkach - czyli organizmach posiadających jakieś konkretne cechy). A jednak te mutacje występują. W kolejnych pokoleniach dobór naturalny preferuje te mutacje, które są lepsze - to znaczy geny je posiadające mają większe szanse na replikacje. W ten oto sposób, w kolejnych pokoleniach powoli, ale sukcesywnie wzrasta liczba osobników lepiej przystosowanych do danych warunków. Może się jednak zdarzyć, że warunki diametralnie się zmienią i wtedy, po pierwsze może zginąć większość populacji, po drugie - jest szansa na powstanie zupełnie innego gatunku, ponieważ od tej pory preferowane będą inne geny - i znów - nikt osobiście ich nie preferuje - po prostu inne geny mają większe PRAWDOPODOBIEŃSTWO replikacji. Anatole France powiedział - "Przypadek to pseudonim Boga, gdy nie chce się on podpisać." - Jeśli zamierzasz się sprzeczać, że przypadkowością zachodzenia mutacji lub choćby efektami kwantowymi, które mogą być wyjaśniane jedynie za pomocą rachunku prawdopodobieństwa (oczywiście rachunku prawdopodobieństwa nie tego ze szkoły podstawowej, ale na bardzo wysokim poziomie - krzywe Gaussa, wartości oczekiwane, odchylenia standardowe etc.), rządzi jakiś świadomy byt - dochodzimy do momentu, w którym nic już sobie dalej nie wyjaśnimy. Ja uważam, że przypadek to po prostu przypadek, Ty - że Bóg nim steruje (a zatem to nie przypadek z punktu widzenia Boga). Tylko, że wtedy, proszę wszystkich teistów - przestańcie mówić o wolnej woli, grzechu, moralności itd., bo takie pojęcia wówczas zupełnie tracą sens - wtedy bylibyśmy jedynie marionetkami pociąganymi za sznurki przez jakiegoś potężnego i bardzo kapryśnego Boga. > Jeżeli coś dokonało się w tak krótkim czasie, to nawet to nie "pachnie" ewolucją! Kążda, nawet niewielka zmiana ewolucyjna musi składać sie z niezliczonych drobniutkich mutacji przypadkowych, które przypadkowo utworzą o dziwo funkcjonalną całość.Kiedyś czytałem taką książkę z Twojej "bajki" - nazywała się "Kłamstwo Ewolucji". Autor - Hans Joachim Zillmer - próbował dowieść, że to co obserwujemy na co dzień to jedynie mikro-ewolucja, czy jak to Ty określasz "zdolności przystosowawcze organizmu". Odrzucał natomiast tezę, że kiedykolwiek mogła zajść makro-ewolucja (np. międzyrzędowa). Zillmer zrobił to w tak przekonujący sposób, że jakiś czas naprawdę mocno się nad tym zastanawiałem - do czasu książek Richarda Dawkinsa, który doskonale wytłumaczył mi mechanizm działania ewolucji. Zillmer w "Kłamstwie Ewolucji" koncentrował się głównie na dziurach i lukach (jestem ciekaw ile z tych luk do dnia dzisiejszego pozostało już zapełnionych), Dawkins natomiast przedstawił spójny, uniwersalny mechanizm i dowody na jego funkcjonowanie. Nie jestem profesorem (ani nawet magistrem) biologii ani genetyki (jestem magistrem-inżynierem elektroniki i telekomunikacji), ale rozumiem dobrze przeprowadzone dowody naukowe. Nie jestem mechanikiem, więc pewnie mechanik samochodowy po zawodówce mógłby mnie zaskoczyć detalami w sprawie funkcjonowania silnika spalinowego, ale to nie oznacza, że źle rozumiem ogólną zasadę działania takiego silnika. Podobnie jest z ewolucją - zrozumiałem jej zasadę działania. Drobniutka ewolucja może się składać z zaledwie jednej drobniutkiej mutacji, która nieco bardziej (powiedzmy o 0,1%) będzie preferowała akurat ten gen w stosunku do poprzednich. Proces ewoluowania złożonych narządów jest długi, bardzo długi (znacznie przekracza 130 lat), a kolejne zmiany są tak nikłe, że wprost niezauważalne. Ale oko bystrego obserwatora, dysponującego obecną aparaturą, może zauważyć te drobniutkie zmiany. Wydaje się, że to ta mikro-ewolucja opisana przez Zillmera, ale w ciągu milionów lat okazuje się że makro-ewolucja składa się właśnie z takich malutkich mikro-ewolucji. Nie zaobserwujemy makro-ewolucji, takiej jakiej dowodów ode mnie żądasz, w ciągu jednego ludzkiego życia (ani nawet w ciągu 130 lat istnienia tej nauki). Ale mamy wystarczająco dużo materiału kopalnego, żeby widzieć jak ona funkcjonowała. cdn... |
#160 1 na 1 | MH1978 (462 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | ...cd. > A niby kto dokonuje takiej oceny, że są wystarczająco dobre? (...)Nikt nie dokonuje takiej oceny. Zmutowany gen, którego prawdopodobieństwo replikacji jest nieco większe niż jego poprzedników będzie powoli, w kolejnych pokoleniach, coraz bardziej "popularny". A ponieważ może istnieć konkurencyjny gen, którego nośnik (organizm) będzie miał inną strategię przetrwania, to ten drugi również może się z powodzeniem replikować i "konkurować". Po wielu milionach lat powstaje dżungla tropikalna, w której geny, poprzez organizmy, posiadają miliony strategii przetrwania, ale wszystkie organizmy współegzystuje oscylując wokół pewnej stałej liczebności populacji i to się nazywa równowagą biologiczną. Zachwianie tej równowagi uruchamia mechanizmy ewolucyjne, ponieważ nagle inne zestawy genów zaczynają być "lepsze", to znaczy lepiej się replikują w zmienionych warunkach. A ponieważ "zegarmistrz" jest ślepy, to czasem nawet ginie 95% organizmów, których geny nie potrafią się skutecznie replikować w nowych, trudnych warunkach. Temat ewolucji jest obszerny - bardzo obszerny. Zachęcam do zaznajomienia się z mechanizmami jej funkcjonowania, a nie z "brakującymi ogniwami", których okres "życia" jest ograniczony. Zrozumienie mechanizmu nie czyni z nas profesorów ewolucji (oni, dopingowani przez kreacjonistów, zajmują się wypełnianiem luk), ale pozwala na zrozumienie tematu i zachwyt nad pięknem zasady działania. Przynajmniej ja jestem zachwycony! Pozdrawiam. |
#161 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > (jestem ciekaw ile z tych luk do dnia dzisiejszego pozostało już zapełnionych)Według przeciwników ewolucji jest ich coraz więcej. Nic dziwnego. Kreacjoniści wciąż narzekają, że nie ma "ogniw pośrednich", a jak się jakieś znajdzie, chcą ogniwa pośredniego między gatunkiem starszym a ogniwem pośrednim już znalezionym. Spójrz na to: gatunek wyjściowy A ------- gatunek potomny B Pomiędzy gatunkiem A i B (powstałym z A wskutek procesu ewolucji) jest drobna luka. I oto pewnego dnia znajdujemy gatunek A', który nosi cechy stadium przejściowego między A i B. Mamy zatem: A ---- A'---- B Co na to powiedzą kreacjoniści? "Tu są dwie luki"! No i co z takimi zrobisz?  |
#162 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: wiara poza wiedzą | > Dowodem na ewolucyjny zanik oczu u kreta był by osobnik żyjący pod ziemią, ale mający jeszcze dobry wzrok:Pyszne zdanie doprawdy  . Spokojnie obleciałoby za dowód, że Tobie też coś zaczęło zanikać, choć może niekoniecznie ewolucyjnie  . Póki jeszcze nie całkiem zanikło, może o rybkach zdołasz co przyswoić?
...a słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak. (Bułat Okudżawa) |
#163 2 na 2 | MH1978 (462 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | No tak - dobre  To trochę tak jak z powiedzeniem "im więcej wiem, tym więcej nie wiem" (już słyszę te słowa wypowiadane z mistycznym wprost "namaszczeniem"). W każdej rozwijającej się nauce po nowych odkryciach powstają nowe pytania - to naturalna kolej rzeczy, ale sumaryczna wiedza się poszerza. Żeby sobie to uświadomić warto zrobić sobie taki eksperyment myślowy z liczbą PI - są pasjonaci rozwinięcia dziesiętnego tej liczby niewymiernej i cały czas wyliczają kolejne cyfry na kolejnym, odległym miejscu po przecinku. Oczywiście, dzięki temu, coraz bardziej precyzyjnie potrafimy określić liczbę PI, co nie zmienia faktu, że do jej kompletnego rozwinięcia dziesiętnego pozostało jeszcze... no właśnie - nieskończenie wiele cyfr! Ale każda kolejna - po pierwsze wnosi już znacznie mniej (dokładnie 10 razy mniej) do rozwinięcia dziesiętnego niż poprzednia, po drugie - wiemy więcej, a nie mniej na temat tego rozwinięcia. Podobnie jest z naszym kreacjonistą - my mu pokazujemy, że są kolejne ogniwa, a on nam, że pomiędzy nimi są kolejne dziury. Żeby wypełnić wszystkie kreacjonistyczne dziury musielibyśmy dysponować materiałem kopalnym KAŻDEGO, kolejnego potomka i to z każdego z licznych odgałęzień. O ile mamy dużo szczęścia, że w ogóle jakiś materiał kopalny pozostał (po licznych przecież katastrofach i zmianach klimatu), o tyle odnalezienie WSZYSTKICH ogniw pośrednich jest niemożliwe! Mimo to, nasze spektrum gatunków coraz bardziej będzie przypominało widmo liniowe niż dyskretne. |
#164 4 na 4 | jasenka (1863 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Podobnie jest z naszym kreacjonistą - my mu pokazujemy, że są kolejne ogniwa, a on nam, że pomiędzy nimi są kolejne dziury.No właśnie. Ale po co w ogóle dyskutować na tematy naukowe z kreacjonistami? To tak jak gadać ze ślepym o kolorach. Ktoś kto ignoruje w ten sposób naukę, nie jest w stanie pojąć i docenić argumentów drugiej strony. Ja zbywam kreacjonistów prostym, zatykającym ich pytaniem: czy Homo ergaster miał duszę? Zazwyczaj zmieniają temat  |
| zeno (72 punktów) | Odp: wiara poza wiedzą | > Przyznam się szczerze, że nie wiem czy po dziś dzień zachowały się u jakichś zwierząt narządy wzroku na innym (niższym) etapie ewolucyjnego rozwoju......Ja pisząc o innym etapie rozwoju ewolucyjnego mam na myśli sytuację, kiedy to oko jeszcze nie funkcjonuje i ten osobnik nie widzi, tak jak i pozostałe osobniki z populacji: nie wiem, np już jest gałka, a nie ma nerwów, albo soczewka się dopiero kształtuje - takie "oko w budowie". Wcześniej zasugerowałem takie dywagacje nt przekształcania przedniej kończyny w skrzydło i wtedy postawiłem to najważniejsze pytanie które nie daje mi spokoju: jak to możliwe, że dobór naturalny na tym etapie foruje osobnika z tym zaczątkiem oka, czy też skrzydła i sprawia, że wygrywa konkurencję prokreacyjną z normalnymi osobnikami. Wtedy ktoś nawiedzony napisał mi: trochę "skrzydła - trochę latania", ale myślę, że Ty tak tego nie skomentujesz. Piszę to o drastycznym przypadku, kiedy organ powstaje, lub ulega radykalnej przebudowie, ale przecież każda zmiana składająca się z tych niezliczonych kroczków, dopiero na końcu, lub prawie na końcu daje osobnikowi jakieś przewagi, które on konsumuje upowszechniając swoje zmutowane geny w całej populacji, natomiast wcześniej, to powstające oko, czy degenerujące się przednie odnóże (w kierunku skrzydła) powinno utrudniać mu funkcjonowanie w populacji i wręcz powinien być z niej wyeliminowany przez normalne osobniki. Nie wiem czemu piszesz > Dobór naturalny nie działa intencjonalnie i nie eliminuje słabszych osobników.....kiedy tak właśnie się dzieje: słabsze, czyli ogólnie gorzej przystosowane osobniki albo przegrywają walkę o samice co powoduje, że ich geny nie replikują się, albo po prostu przegrywają walkę o pożywienie, jężeli jest w niedoborze i to jest po prostu eliminacja, a przecież większy okoń(geny wzrostu lepsze) z apetytem zjada mniejszych pobratymców i wtedy napewno jest to eliminacja, prawda? > Drobniutka ewolucja może się składać z zaledwie jednej drobniutkiej mutacji, która nieco bardziej (powiedzmy o 0,1%) będzie preferowała akurat ten gen w stosunku do poprzednich.Jeszcze raz wrócę do wyżej rozwijanej tezy: czy nie należy zakładać, że wiele tych drobniutkich mutacji, składających się na ten efekt końcowy ŻADNYCH preferencji nie stworzy? > Proces ewoluowania złożonych narządów jest długi, bardzo długi (znacznie przekracza 130 lat), a kolejne zmiany są tak nikłe, że wprost niezauważalne.Absolutnie się z Tobą nie zadzam: zmiany są malutkie i nie do zauważenia w okresie np 130 lat, ale napewno takie "dyndające", nie skończone skrzydło, w połowie wyewoluowane trzecie oko, druga para skrzydeł, czy jeszcze jakiś inny "pomysł" ewolucyjny byśmy zauważyli !! Pozdrawiam |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|