Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm a poszukiwanie prawdy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
27-06-2012 22:21Grancy (169 punktów)Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
Ocena 1 na 1
Różne są definicje racjonalizmu i jego rodzaje, ale ja często się spotykam z twierdzeniem, że racjonalista to człowiek który wierzy tylko w to, na co są przekonywujące dowody.
Załóżmy że tak jest i cofnijmy się teraz np. z 1000 lat do tyłu. Wtedy nie było żadnych przekonywujących dowodów na to że to jednak Ziemia krąży wokół Słońca, nie wspominając już o ewolucji biologicznej. Ale jedno i drugie było tak samo prawdą jak i jest dzisiaj.
Jednak nie było na to dowodów, więc rozumiem, że ówcześni racjonaliści w to nie wierzyli? Mogli w to wtedy wierzyć wyłącznie ludzie nieracjonalni. Czyli z tego wynika, że racjonaliści się mylili i wierzyli w kłamstwo, że to Słońce krąży wokół Ziemi, a tylko ludzie nieracjonalni bez dowodów mogli uwierzyć w prawdę, że jest odwrotnie.
Tak więc, podobnie może być i dzisiaj: racjonaliści mogą się mylić, a rację mieć mogą ludzie pozornie nieracjonalni. Bo nie zawsze na to co jest prawdą są dowody. Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
>www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf
>[Załącznik]>
Poczytam.
>>Przecież zostawia Pan sobie ten promil szansy na istnienie "nadrzeczywistości", prawda?
>Nieprawda - tylko z promil z promila.
O to zmienił Pan zdanie, kiedyś pisał Pan tylko o promilu, chociaż jak Pan wie to niczego nie zmienia.
>>Kto ją będzie ewentualnie odkrywał? Teiści?
>A kogo to poza teistami może jeszcze interesować?
>pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy
>>Taki chichot losu...
>>>>>Chichot losu, to światopogląd wielu Polaków na początku XXI wieku.
>>Możliwe. Mnie natomiast bardzo bawi
>Trudno z tym dyskutować.
Słusznie, każdy śmieje się z różnych rzeczy.
Nie musi Pan przytaczać tych zapisów o racjonalizmie itd... Ja to doskonale znam i jestem racjonalistą.

>>trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie,
>A dlaczego trzeba? Przecież to tak samo prawdopodobne jak "czajniczek" - czy nie jest bardziej racjonalnym podejściem odrzucić takie nieprawdopodobne prawdopodobieństwo?
Napisałem:
"racjonalizm musi zakładać, to, że może się mylić, i że z przyczyn metodologicznych (czyli racjonalnie) trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie, bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą."
>>bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą.
>A czy jest Pan w stanie tę tezę udowodnić?
Racjonalista musi być sceptyczny (Zgadza się Pan?), skoro jest sceptyczny musi także wątpić trochę w sposób w jaki poznaje świat (Zgadza się Pan?), skoro tak, to musi zakładać (metodologia), że istnieje świat jeszcze przez ludzi niepoznany, skoro taki świat istnieć może, to i bóg w nim może istnieć.
Nie ma przy tym znaczenia, ile o tym świecie wiemy i jakie szanse dajemy tej "nadrzeczywistosci" lub bogu. Racjonalista musi dawać mu niezerowe szanse istnienia. Tak jak to robi Pan.

>>Pan akurat nie należy do tej większości, czego gratuluję.
>Ja już chyba urodziłem się takim "niewiernym Tomaszem, że we wszystko choć trochę powątpiewam i nigdy nikomu - tak do końca - nie wierzę, ale to moja postawa.
Właśnie.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi maruda
>   Otwierając każde nieprzeźroczyste drzwi nie możesz ze 100% pewnością wykluczyć że za nimi nie czeka na ciebie smok (10 metrowa bestia zionąca ogniem). To że dotychczas badana magia obiektywnie nie działa nie oznacza że nie może pojawić się KTOŚ kto magią dysponuje i potrafi dokonać nie tylko magicznych cyrkowych sztuczek, ale też użyć potężnych magicznych mocy. Tak samo samochód spadający z klifu może spontanicznie na niego powrócić nienaruszony, nie łamie właściwie zasady fizycznej tylko statystycznie istotną obserwowalną prawidłowość.
>   Niby nie mamy podstaw by wykluczać żadnej z powyższych ewentualności, jednak zwyczajnie to robimy. To upieranie się przy "możliwym do wykrycia bóstwie" jest właśnie takim nadużyciem. Nadajesz istotne znaczenie i nadreprezentujesz pewną możliwość znikomej wartości i możliwości wystąpienia. To właśnie tej nadreprezentacji się sprzeciwiam.

Mylisz się co do mojej nadinterpretacji, pisałem o promilu szansy na istnienie boga. Ja twierdzę dokładnie tak jak Ty. Nic więcej nie piszę, nie jestem ewangelizatorem, fideistą który zastawia pułapki na racjonalistów. Podjąłem jakiś wątek, który jest dla mnie ważny i chciałem uzyskać info od innych. To ja mam wrażenie, że moje posty są odbierane jako próba udowodnienia istnienia boga, albo innych wymysłów i ciągle muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Najgorsze jest to, że niby większość się ze mną zgadza, ale nie chcą tego napisać wprost.

Dzięki za głos.

#183
23-07-2012 13:24
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Brzostowski
.
>Odpowiem tylko na merytoryczne fragmenty.
Pan raczy żartować. Na podstawie dotychczasowych Pańskich postów nie spodziewam się jakiejkolwiek merytoryczności w Pańskich wypowiedziach. Nie można do czegokolwiek merytorycznie się ustosunkowywać nie rozumiejąc tego co interlokutor pisze. Nie tylko mnie Pan nie rozumie, ale większości polemizujących z Panem racjonalistów.

>>>>Po pierwsze proszę o najmniejszy dowód na istnienie tego wyspekulowanego filozoficznie pojęcia. Po drugie...
>Dowód istnienia? Pan żartuje? Takiego dowodu nie ma!
Jeżeli nie ma dowodu, to pozostaje tylko wiara, a z wiarą nie ma dyskusji. Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

>Ja prezentuję swój pogląd.
Pan raczy żartować. Jaki pogląd, gdzie Pan go przedstawił i najważniejsze, kto poza Panem go zrozumiał.

>Ja rozumiem rzeczywistość w tym potocznym znaczeniu: "wszystko co istnieje".
Różni ludzie, różnie rozumują. Wolno Panu i tak rozumieć tylko co z tego wynika?
Czy Pańskie rozumienie mamy przyjąć jako prawdę objawioną?

Napisałem:
Termin rzeczywistość w najszerszym znaczeniu zawiera wszystkie byty, zarówno obserwowalne jak i pojęciowe, wprowadzone przez naukę czy filozofię.
>pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczywistość
W tej "rzeczywistości" mieszczą się wszystkie ludzkie wymysły. Dlatego ja bardzo często tu podkreślam, że mówię o "istniejącej obiektywnie rzeczywistości"
>To co Pan przedstawił jako rzekomo najszersze znaczenie, właśnie jest ograniczone.
Tak podaje Wikipedia, do której się w linku odwołuję. Czy na pewno właśnie znaczenie to jest ograniczone?

>Nie zawiera bowiem tego, czego jeszcze nie znamy, tego co nie zostało "wprowadzone przez naukę czy filozofię".
Właśnie dlatego używamy pojęcia: "obiektywnie istniejąca rzeczywistość", iż ona jest niezależna od poznającego ją podmiotu. Ta rzeczywistość jest poznawalna, choć jeszcze nie do końca poznaną. Zawiera więc wszystko co zostało poznane i kiedykolwiek będzie poznane, a nawet więcej ona może zawierać elementy, które poznane nie będą. Tylko to wcale nie znaczy, że można tam wetknąć tam jakiegoś zapchajdziurę.

>Szanowny Panie, tutaj nie chodzi tylko o definicję boga, ale bardziej o sposób postrzegania świata. Wyimki z artykułu "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena prawie sprzed wieku:
"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.
Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".

Nie jest Pan sam, za ideowych przyjaciół może Pan nawet przyjąć prof. zw. dr hab. www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/ tylko na tym forum trudno Panu znaleźć zrozumienie.

>Bezsensowność definicji boga zależy od jej szczegółowości.
Wszystko możliwe, ale nie udało mi się poznać żadnej sensownej, a trochę już na ten temat już przeczytałem.

>I da się go zdefiniować tak, że będzie spójną koncepcją.
Obiecanki cacanki, już od paru lat na naszym forum Pan to obiecuje, ale jak na razie nie tylko takiej definicji nie dość, że nie przedstawił, ale nic mądrego na temat tego - pustego od strony nauk przyrodniczych - terminu nie powiedział.

CDN

@@@
.

#184
23-07-2012 10:44
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Brzostowski

>pisałem o promilu szansy na istnienie boga.
Szansa jest o wiele mniejsza niż promil, to nikły ułamek promila. Taki rząd wielkości można z powodzeniem pominąć we wszelkich obliczeniach. Przecież licząc w gigaparsekach nie bierzesz pod uwagę nanometrów.

#185
23-07-2012 11:01
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Meretseger
>>pisałem o promilu szansy na istnienie boga.
>Szansa jest o wiele mniejsza niż promil, to nikły ułamek promila. Taki rząd wielkości można z powodzeniem pominąć we wszelkich obliczeniach. Przecież licząc w gigaparsekach nie bierzesz pod uwagę nanometrów.
Podobnie jak w analizie danych np. dotyczących fotosyntezy istnieje mikro-mikro-promilowa szansa, że elektron przenosi maciupki krasnoludek. Żaden naukowiec nie powie, że na 100% udowodniono nieistnienie takich krasnoludków. Ale żaden nie bierze pod uwagę takiej możliwości.

#186
23-07-2012 13:24
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Brzostowski
.
Ciąg dalszy:

>Proszę Pana, fakty nie muszą być zgodne z tym co Pan określa jako obiektywną rzeczywistość.
Tak, Szanowny Panie Brzozowski, fakty muszą być zgodne z naszą wiedzą o obiektywnej rzeczywistości. Może kiedyś Pan to zrozumie, chociaż bardzo w to wątpię.
W sensie filozoficznym fakt jest to zaistniały stan rzeczy. Fakty to elementy składowe świata rzeczywistego. W dyskursie językowym faktom zachodzącym w świecie odpowiadają zdania syntetyczne prawdziwe.
Filozofia - wychodzi od obiektywnie istniejącego bytu, obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Obiektywnie istniejący byt, obiektywnie istniejącą rzeczywistość poznajemy dzięki zmysłom i rozumowi. Dopiero poznając - adekwatnie - dzięki zmysłom i rozumowi obiektywnie istniejący byt, obiektywnie istniejącą rzeczywistość, możemy się do tegoż bytu, do tejże rzeczywistości adekwatnie odnieść, zachować, ustosunkować.
Rzeczywistość obiektywna jest to rzeczywistość niezależna od nas i sposobu obserwacji. W tej rzeczywistości istnieją ciała i oddziaływają ze sobą. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że rzeczywistości obiektywnej jako takiej nie jesteśmy w stanie zaobserwować. Możemy zaobserwować jedynie ciała i wynik oddziaływania ciał w tej obiektywnej rzeczywistości.

>Także fakt jest taki, że boga nie ma.
Pierwszym faktem jest to, że nauka (science) zupełnie nie wie o czym Pan tu mówi?
Jak nie wiem kogo/czego? To nie wiem czy jest? Czy też go nie ma?

>Nie przeczy to poglądowi, że bóg może istnieć i siedzieć w obiektywnej rzeczywistości lub poza nią.
Kto, co i gdzie? Są różne "rzeczywistości" i wcale nie dają się mieszać.

>A Pan jak sam siebie rozumie?
Doskonale i wszyscy racjonaliści jakich spotkałem rozumieją mnie bez trudu. Istnienie jakiejkolwiek nadrzeczywistości jest tak mało prawdopodobne, że racjonalnie to nie warto ich brać go pod uwagę.

>Tutaj nie ma sporu. Faktem jest że obydwaj uważamy, że bóg może istnieć.
Tu jest zasadniczy spór. Ja twierdzę - na podstawie całego dorobku nauki - że żadna nadrzeczywistość istnieć nie może. Pozostawiam tylko ze względów metodologicznych nikłe prawdopodobieństwo. Tak nikłe, że trafienie przy jednym losie szóstki stanowi przy nim pewność.

>Pan twierdzi że może istnieć jakaś "nadrzeczywistość", co oznacza, że bóg tam może siedzieć.
Cały czas uparcie twierdzę, że dla nauk przyrodniczych istnieje tylko "obiektywna rzeczywistość". Szkoda, że tak prostych rzeczy jak konstrukcja cepa nawet Pan zrozumieć nie potrafi. Oczywiście istnieje jeszcze rzeczywistość symulakr i tam jest miejsce dla bogów wszelakich i wszelakiej nadrzeczywistości.

>W mojej opinii, ja jestem nawet "bardziej" racjonalny od Pana,
Zapewne w Pańskiej opini....

>Jednych obchodzi, innych nie. Z bogiem jest trochę inaczej niż z wymyślonymi na potrzeby dyskusji filozoficznych i naukowych pojęciami. Bóg bowiem towarzyszy ludziom, jakby od zawsze, stąd to silne zainteresowanie. A dlaczego nie mógł się schować? Miliony rzeczy, zjawisk i procesów odbywających się w przyrodzie jest poza naszym zasięgiem. To co? Bóg nie może? Może.
Czy Pan chce porozmawiać o religioznawstwie/kulturoznawstwie, psychologii/ psychiatrii - to zupełnie inny przedmiot rozważań. Tu mówimy o naukach przyrodniczych (science).

>"Mój" bóg jest materialny.
A bliżej mu do Hitlera, czy do Stalina.
Poza tym, to już nic więcej Panu nie dolega?
A poważnie to proponuję aby czytał Pan co piszą inni i starał się to zrozumieć.
Nie mówię o jakiejkolwiek zgodzie, tylko o zrozumieniu tekstu.

Miłego dnia.

@@@
.

kaktus5 (306 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy

>Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry?

#188
23-07-2012 14:03
 Ocena 7 na 7
Ania. (14138 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi kaktus5
>Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów?
Paradygmatem było przekonanie o geocentyzmie, samorództwie i parę innych.
Paradygmatem było np. przekonanie, że wszystkie reakcje metaboliczne opierają się na przekształceniach związków chemicznych.
Z mojego osobistego podwórka - paradygmatem był udział wzrostu intruzywnego we wzroście obwodowym kambium waskularnego.
> Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry?
Jeżeli dana teoria przestaje odpowiadać obserwacjom, wynikom, weryfikuje się paradygmaty i w ten sposób falsyfikuje się je.

#189
23-07-2012 14:50
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi kaktus5
Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką.
>Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry?
Nie mogę, gdyż w swoim zacietrzewieniu nawet nie rozumie Pan krótkiego tekstu, do którego odnosi. Proszę przeczytać powolutku może ze dwa razy i jak Pan zrozumie co tam jest zawarte - to będzie można dalej rozmawiać.

Miłego dnia.

@@@
.

#190
23-07-2012 15:07
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Ania.
.
>>>>Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów?
>Paradygmatem było przekonanie o geocentryzmie, samorództwie i parę innych.
pl.wikipedia.org/wiki/Paradygmat
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
Od Darwina najpowszechniej przyjętym naukowym paradygmatem jest "naturalizm metodologiczny", który najlepiej sprawdza się w naukowej praktyce. Często prowadzi on do "naturalizmu ontologicznego" - uznającego istnienie tylko obiektywnej rzeczywistości.

>Jeżeli dana teoria przestaje odpowiadać obserwacjom, wynikom, weryfikuje się paradygmaty i w ten sposób falsyfikuje się je.
Dokładnie tak!

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#191
23-07-2012 18:43
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Brzostowski
.
>Nie musi Pan przytaczać tych zapisów o racjonalizmie itd...
Bardzo chciałbym nie musieć, ale cały czas po wypowiedziach niektórych dyskutantów (i Pańskich także) widzę, że muszę.

>Ja to doskonale znam i jestem racjonalistą.
Cholera - jak to pozory mylą nigdy bym tego nie odgadł.

>Napisałem:
>"racjonalizm musi
Nie wiem czy musi?

>zakładać, to, że może się mylić,
Osobiście tak zakładam.

> i że z przyczyn metodologicznych (czyli racjonalnie) trzeba dać bogu ten promil szansy na istnienie,
Zupełnie u mnie to niemożliwe. Nie wiem co to znaczy "bóg" - jest to dla mnie pusty znaczeniowo termin. (Oczywiście w naukach przyrodniczych).

> bo jeśli się tego nie robi przestaje się być racjonalistą."
Bzdura, odrzucenie nie wiadomo czego o nikłym prawdopodobieństwie świadczy właśnie o racjonalizmie. Nie można weryfikować pustych terminów.

>Racjonalista musi być sceptyczny (Zgadza się Pan?), skoro jest sceptyczny musi także wątpić trochę w sposób w jaki poznaje świat (Zgadza się Pan?), skoro tak, to musi zakładać (metodologia), że istnieje świat jeszcze przez ludzi niepoznany, skoro taki świat istnieć może, to i bóg w nim może istnieć.
Już Panu mówiłem, że o ile istnieją jeszcze rzeczy przez ludzi nie poznane, to świat jest poznawalny. Ponadto już wielokrotnie odesłałem Pana do referatu Piotra Bylicy.
To wcale nie jest tak, że mogę się nie powtarzać. Powtarzam. Nie istnieje już żadna dziura w obiektywnie istniejącej rzeczywistości, w której można by jakiekolwiek boga schować.

>Nie ma przy tym znaczenia, ile o tym świecie wiemy i jakie szanse dajemy tej "nadrzeczywistości" lub bogu. Racjonalista musi dawać mu niezerowe szanse istnienia.
Dla racjonalisty stopień prawdopodobieństwa ma bardzo duże znaczenie. Jest to ważna część wiedzy o rzeczywistości.

Miłego dnia.

@@@
.

#192
23-07-2012 20:54
 Ocena 2 na 2
kaktus5 (306 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
>>Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry?
>Nie mogę, gdyż w swoim zacietrzewieniu nawet nie rozumie Pan krótkiego tekstu, do którego odnosi. Proszę przeczytać powolutku może ze dwa razy i jak Pan zrozumie co tam jest zawarte - to będzie można dalej rozmawiać.
Odnoszę się proszę Pana do definicji,którą raczył nam Pan zaprezentować.Dlatego tez pytania, które postawiłem nawiązują do niej bezpośrednio.Co więcej definicja ta jest na tyle ostra i pełna,ze jak sądzę, zarówno Pan jak i ja nie powinniśmy mieć większych trudności z jej rozumieniem.Zamiast zarzucać mojej skromnej osobie zacietrzewienie skupmy się lepiej na meritum sprawy.Pytania postawiłem nie bez powodu-warto przyjrzeć się bliżej kluczowej kwestii z zakresu metodologii nauk,dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej. Zapytałem Pana wprost mając nadzieję na jakieś interesujące spostrzeżenia lub przemyślenia z Pańskiej strony.Koniec końców to pytania są przyczynkiem do dyskusji.

#193
24-07-2012 17:07
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi kaktus5
.
>Odnoszę się proszę Pana do definicji,którą raczył nam Pan zaprezentować.
Nie, nie odnosi się Pan do mojej zaprezentowanej tu definicji.

>Dlatego tez pytania, które postawiłem nawiązują do niej bezpośrednio.
Nie, postawił Pan pytań tylko ją zaatakował, a atak przed zrozumieniem jest żenujący.
Muszę powiedzieć, że dziwi mnie ten stopień natężenia agresji i nie bardzo rozumiem, czy ona jest bezpośrednio do mnie skierowaną, czy przeciwko współczesnej nauce wraz z jej metodologią.

>Co więcej definicja ta jest na tyle ostra i pełna,ze jak sądzę, zarówno Pan jak i ja nie powinniśmy mieć większych trudności z jej rozumieniem.
Ja się z tą definicją całkowicie zgadzam i dlatego się do niej odwołałem.

>Zamiast zarzucać mojej skromnej osobie zacietrzewienie skupmy się lepiej na meritum sprawy.
To co mam Panu zarzucić? Głupotę nie pozwalającą jej zrozumieć? Wszystko możliwe, ale w tym przypadku występuje jedno lub drugie. Głupotę podejrzewam znacznie mniej.

>Pytania postawiłem nie bez powodu-warto przyjrzeć się bliżej kluczowej kwestii z zakresu metodologii nauk,dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej.
Niech się Pan przygląda. Mnie kluczowość zawarta w przytoczonej przez siebie definicji całkowicie satysfacjonuje: Wiedza naukowa tym różni się od wszystkich innych, że uczony - przynajmniej w zakresie własnej specjalności - nie może niczego przyjmować na wiarę. Jego obowiązkiem jest krytyczna analiza - wraz z oceną metodyki i metodologii - dotychczasowego dorobku. Wiedza, w której zawarte są dogmaty nie poddające się naukowej (rozumowo-empirycznej) weryfikacji i falsyfikacji - nie jest nauką. Wystarczy ją zrozumieć i nie zastępować komunikatywności enigmatycznym bełkotem.
Widocznie jestem mocno niedouczonym, gdyż zupełnie nie rozumiem Pańskiej kluczowatości dotyczącej przyjmowania niefalsyfikowalnych i nieweryfikowalnych sądów pierwotnych, zwanych aksjomatami,stanowiących podstawę każdej naukowej teorii,podobnie jak zawartym w nich inplicite paradygmatom,wyznaczającym kierunki rozwoju metody naukowej.

>Zapytałem Pana wprost mając nadzieję na jakieś interesujące spostrzeżenia lub przemyślenia z Pańskiej strony.
Tak wyglądało Pańskie "pytanie":
Wypada zatem postawić pytanie: w jaki sposób weryfikuje się bądź falsyfikuje aksjomaty na których bazuje cała naukowa wiedza, tak aby nie pozostawały naukowymi dogmatami?Czy może nam Pan podać przykłady weryfikacji lub falsyfikacji naukowych paradygmatów? Czy jednak mamy do czynienia z fideistycznym schematem przyjmowania pewnych twierdzeń, na których bazują pozostałe naukowe sady, wchodzące w skład konkretnych teorii, na zasadzie nieweryfikowalnego i niefalsyfikowalnego zakładania czegoś z góry?
Musiałbym Pański (nazwijmy grzecznie) tekst rozbierać na czynniki pierwsze, a wcale mi się nie chce. Na tej wymianie poglądów zbyt wiele bym stracił, a satysfakcja z ewentualnego udowodnienia (ewentualnego, gdyż może jestem za głupi dla zrozumienia Pańskich wywodów), że to co Pan tu pisze to tylko pseudonaukowy bełkot - naprawdę jest niewielka. Przemyśleń z mojej strony można wiele tu znaleźć.

>Koniec końców to pytania są przyczynkiem do dyskusji.
Nie każde pytania i w nie każdym przypadku. Przyczynkiem do dyskusji są tylko pytania służące poszerzeniu wiedzy. Ja takich Pytań u Pana nie znajduję. W moim odbiorze są to tylko stwierdzenia prowokujące do pyskówki.
Dlatego bardzo Pana przepraszam, ale tematu nie podejmuję.

@@@
.

#194
23-07-2012 22:12
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi Meretseger
>>pisałem o promilu szansy na istnienie boga.
>Szansa jest o wiele mniejsza niż promil, to nikły ułamek promila.

Zamiast licytować się promilami może lepiej podejść do tego obrazowo. Szansa na istnienie konkretnego wybranego boga jest podobna jak szansa na to, że podczas rzutu monetą, moneta zacznie lewitować gwiżdżąc przy tym Marsyliankę.

#195
24-07-2012 07:27
 Ocena 4 na 4
Artur@R (7115 punktów)Odp: Racjonalizm a poszukiwanie prawdy
W odpowiedzi maruda
>... że podczas rzutu monetą, moneta zacznie lewitować gwiżdżąc przy tym Marsyliankę. <

...i kilkoma atomami z pierwiastków swego stopu salutuje rewersowi

Dodałem kolejny promi od promila
I proponuję sformułowanie "racjonalista Brzostowski" - traktować jako...oksymoron lub/i licentia poetica


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365