 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-01-2013 12:06 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Randka w ciemno.
8 na 8 | zapraszam na randkę w ciemno, partnerką jest fenomen wiary.
"Dlaczego ludzie wierzą w Boga? Nie ma żadnego naukowego dowodu jego egzystencji. Mimo tego według najnowszych badań, 80% ludności świata podaje się za wierzących. Wierzą w istotę wyższą, pewien rodzaj drugiej strony. Modlą się, tańczą i spotykają się z innymi ludźmi w określonym miejscu żeby świętować nabożeństwo. Cztery piąte ludzkości: to jest godna uwagi wysoka liczba -i jest ona stabilna. Jeszcze w 19- tym stuleciu większość naukowców zakładała, religia jest fenomenem wymierającej kultury, zabobonem niewykształconych w Europie, pocieszeniem dla niecywilizowanej reszty świata. Wydawało się, to jest tylko kwestia czasu i większość ludności przyłączy się do naukowego obrazu świata. Te oczekiwania się nie spełniły. Nawet najnowocześniejszy kraj świata, USA, pozostał jednym z najbardziej religijnych obszarów w ogóle. Sekularna Europa jest wyjątkiem który potwierdza regułę , świat jest zanurzony w wierze. Ludzie trwają przy religii. Gdy ateiści próbują wyjaśnić ten fakt, niektórzy z nich skłaniają się do polemiki, z bezradności nad faktem którego nie potrafią zrozumieć.
Religia utrzymuje się przez tysiąclecia.
Richard Dawkins, brytyjski biolog i antyreligijny wojownik, napisał na ten temat, mającą duży wpływ książkę pt. "Bóg urojony" i mówi o "umysłowym Virusie" który w głowach ludzkości wywołuje tyle zła. Również Christopher Hitchens, sławny amerykański publicysta, pisze bestseller który nie pozostawia wątpliwości : "Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa". Ale czy to zaangażowanie posuwa nas do przodu? Już sama liczba wiernych utrudnia potraktowanie religii jako błahostki. Co przyciągało ludzi przez tysiąclecia nie może być przecież szkodliwe - inaczej ludzie już dawno zrezygnowaliby z niej. Większość rzeczy nieprzydatnych, kiedyś zanika. Najwyraźniej religia do nich nie należy."
Fakty są nieubłagane. Czterech z pięciu jest osobą wierzącą. Można powiedzieć C'est la vie .. i zamknąć dyskusję. Można spróbować szukać odpowiedzi i to jest tematem tego wątku.
Dlaczego człowiek wierzy w absolut.
Ten tekst ma dalszy ciąg, stąd ranka w ciemno, przedstawia hipotezę usiłującą wyjaśnić fenomen wiary. Nie mniej jednak, hipoteza jest tylko hipotezą. Chciałbym wiedzieć jak wy tłumaczycie fenomen wiary. Na koniec nasza "partnerka na najbliższy krótki urlop", zostanie ukazana. Takie są chyba reguły ranki w ciemno?!? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#1 9 na 9 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > Chciałbym wiedzieć jak wy tłumaczycie fenomen wiary.W tej kwestii podzielam punkt widzenia Stephena Hawkinga. Odsyłam do znanego filmu zrealizowanego dla stacji Discovery. Problem jest omawiany od 33 minuty (choć w nieco innym kontekście). Chodzi naturalnie o ciąg przyczynowo-skutkowy. Pomińmy wieloletnią indoktrynację, która unicestwia myślenie i ma największy wpływ na popularność religijnej zarazy. Załóżmy, że człowiek rodzi się w środowisku wolnym od religiantów. Wówczas pojawi się moim zdaniem (i pojawiał na przestrzeni wieków) problem myślenia regresywnego. Ewolucja tak nas ukształtowała, że będąc uczestnikami niekończącego się wyścigu zbrojeń uczyliśmy się reagować na bodźce i zdarzenia dziejące się wokół nas. Bardzo istotną kwestią dla naszego przetrwania była właściwa interpretacja kolejności zdarzeń i umiejętność przewidywania określonych skutków - czego analizą "zajmował się" mózg. Takie myślenie jest dla nas czymś zupełnie intuicyjnym i naturalnym. Zdecydowana większość osób nie jest sobie w stanie wyobrazić stanu rzeczy wykraczającego poza ciąg przyczynowo-skutkowy. U najbystrzejszych przedstawicieli dawnych cywilizacji takie regresywne myślenie prowokowało z czasem poszukiwanie "pierwszej przyczyny". Współcześnie ludzie postępują podobnie i niewiele się zmieniło. Hawking proponuje tymczasem rozwiązanie, w którym Wielki Wybuch nie posiada przyczyny. |
#2 10 na 10 | rysiek (4593 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | Szeroki temat. Napiszę krótko jak ja to rozumiem. Religia jako wytwór kultury wpisany w funkcjonowanie społeczeństw ludzkich, zaspokaja/ła niektóre ludzkie potrzeby, tłumaczy/ła rzeczy niezrozumiałe i uspokaja/ła niektóre lęki. Część źródeł wiary religijnej pochodzi chyba też z konstrukcji psychicznej człowieka.
Żyjemy w epoce w której religia i wiara religijna ulegają sporym zmianom ale niekoniecznie to musi oznaczać szybki ich koniec. Coraz większym problemem jest przeżywanie się lub zanik pożytecznych funkcji społecznych czy kulturowych które pełniła religia, natomiast staje się ona hamulcem rozwoju społeczeństw lub wręcz źródłem patologii. Można powiedzieć że pożytki z niej zanikają, szkodliwe skutki pozostają lub wręcz się nasilają.
Zastanawiam się czy możliwe jest pozbycie się "protezy" religijnej przez człowieka w procesie przemian kulturowych, czy też konieczne do tego byłyby znaczące zmiany ewolucyjne gatunku Homo sapiens, np. w Homo sapiens II?
|
#3 9 na 9 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > zapraszam na randkę w ciemno, partnerką jest fenomen wiary.> "Dlaczego ludzie wierzą w Boga?Dziś, teraz? Czy dlaczego ludzie zaczęli w ogóle wierzyć? To dwa odrębne zagadnienia, do których dochodzi trzecie.Psychiczne (psychologiczne) podłoże indywidualnej religijności. > Nie ma żadnego naukowego dowodu jego egzystencji.Wiara nie potrzebuje dowodu, gdy są dowody wiara jest niepotrzebną. > Mimo tego według najnowszych badań, 80% ludności świata podaje się za wierzących.Co z tego argumentu wynika, że "miliardy much nie mogą się mylić"?> Jeszcze w 19- tym stuleciu większość naukowców zakładała, religia jest fenomenem wymierającej kultury, zabobonem niewykształconych w Europie, pocieszeniem dla niecywilizowanej reszty świata.Nauka, tym się różni od religii, że nie uznaje prawd ostatecznych. Nie wiem, czy była taka większość, ale ci którzy tak zakładali, to nie mieli racji. > Wydawało się, to jest tylko kwestia czasu i większość ludności przyłączy się do naukowego obrazu świata.Komu i w jakich latach się tak wydawało? Gdyż ja te oczekiwania intelektualnej elity Europy zamknął bym w raczej w XVIII wieku (1688-1789). > Te oczekiwania się nie spełniły.Tak, Pan sądzi? Ja jestem bardzo zadowolony z osiągnięć nauki: Przez wieki ludzie korzystając z dostępnych im narzędzi starali się poznać i zrozumieć świat. Przez wieki ważnym narzędziem były spekulacje intelektualne nazywane filozofią. Cały świat z woli boskiej kręcił wówczas się wokół ziemskiego globu i najważniejszego na tym globie stworzenia, jakim był człowiek. Ale urodził się człowieczek, który na imię miał Mikołaj, a na nazwisko Kopernik mu było, który ziemię z tego piedestału zrzucił, a później drugi - Karol Darwin zrzucił z piedestału człowieka (uznając, że żaden nadnaturalizm dla zrozumienia rzeczywistości nie jest potrzebnym). Już później nigdy nic w rozumieniu złożoności świata takie samo nie było. Proszę też tu zajrzeć: www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843> Nawet najnowocześniejszy kraj świata, USA, pozostał jednym z najbardziej religijnych obszarów w ogóle.Najnowocześniejszy kraj świata, a co Pan pod tym pojęciem rozumie? Przeciętny intelektualny poziom obywateli? Daleko w tym Stanom do krajów cywilizowanych. Sądzę, iż nawet do przeciętnego stanu intelektualnego Rosjanina sporo brakuje. A gdy myśli Pan tylko o poziomie technologicznym lub o poziomie elity intelektualnej, to Pańskie zestawienia są niczym nie uprawnione. > Sekularna Europa jest wyjątkiem który potwierdza regułę, świat jest zanurzony w wierze. Ludzie trwają przy religii.Co z tego wynika? www.polity(*)30,1,gramatyka-moralnosci.read oraz www.humanizm.net.pl/czywiara.pdfŻe sprawność intelektualna jest elitarna, a religijność spada wraz z rozwiązywaniem podstawowych ekonomiczno-społecznych problemów? Przecież to banały. > Gdy ateiści próbują wyjaśnić ten fakt, niektórzy z nich skłaniają się do polemiki, z bezradności nad faktem którego nie potrafią zrozumieć.No właśnie, niech Pan spróbuje w imieniu teistów (gdyż od nich bezpośrednio nigdy się tego nie doczekałem) konkretnie sprecyzować czego to ateiści nie potrafią zrozumieć? Proszę wziąć pod uwagę też te dwa posty, wraz z linkami: www.racjon(*).php/z,0/d,15/s,478028#w486897 oraz www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> Religia utrzymuje się przez tysiąclecia.Tak i jeszcze bardzo długo będzie się mocno trzymać. > Richard Dawkins, brytyjski biolog i antyreligijny wojownik, napisał na ten temat, mającą duży wpływ książkę pt. "Bóg urojony" i mówi o "umysłowym Virusie" który w głowach ludzkości wywołuje tyle zła.> Również Christopher Hitchens, sławny amerykański publicysta, pisze bestseller który nie pozostawia wątpliwości : "Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa". Ale czy to zaangażowanie posuwa nas do przodu?A do jakiego przodu i kogo miałaby to zaangażowanie posuwać? > Już sama liczba wiernych utrudnia potraktowanie religii jako błahostki.Przynajmniej ja nie traktowałem ani religii, ani tym bardziej wiary, jako błahostki. > Co przyciągało ludzi przez tysiąclecia nie może być przecież szkodliwe - inaczej ludzie już dawno zrezygnowaliby z niej.Tak Pan sądzi - a ma Pan na to jakieś racjonalne argumenty. Moja wiedza wskazuje, że ludzie czynili i czynią wiele szkodliwych rzeczy dla siebie samych, nie mówiąc już o bliskich. > Większość rzeczy nieprzydatnych, kiedyś zanika.Jedne szybciej inne wolniej. Jest Pan pewien, że religia nie zaniknie? Dla mnie widoczne są jej historyczne przekształcenia. > Najwyraźniej religia do nich nie należy.A ma Pan jakieś argumenty do tego. Dla mnie i religia i np. papierosy szkodzą. > Fakty są nieubłagane. Czterech z pięciu jest osobą wierzącą.> Można powiedzieć C'est la vie .. i zamknąć dyskusję.Dyskutować na temat faktów rzeczywiście nie warto, ale fakty podlegają interpretacji, a te już powinny być przedmiotem dyskusji. > Można spróbować szukać odpowiedzi i to jest tematem tego wątku.Tylko trzeba mieć świadomość, że dyskusja na ten temat trwa już od bardzo dawna, także na naszym forum i ciężko wszystko zupełnie od nowa zaczynać. > Dlaczego człowiek wierzy w absolut.Jest bardzo wiele przyczyn tej wiary. Do kilku podstawowych wyżej się odwołałem. Do bardziej szczegółowych trzeba by sformułować bardziej szczegółowe pytania. > Chciałbym wiedzieć jak wy tłumaczycie fenomen wiary.A dlaczego jacyś tam "my". Każdy, kto się tym interesuje, tłumaczy sobie w satysfakcjonujący go sposób. Pan chyba też? > Takie są chyba reguły ranki w ciemno?!?Tyle, że ja randek w ciemno nie lubię. Można na ciemniaków trafić i już po uroku randki. Pozdrawiam. @@@ . |
#4 10 na 10 | Scarabaeus (2198 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | >"Dlaczego ludzie wierzą w Boga?
Gdyż bardzo łatwo ulegamy drobnym przesądom. Nie wszystko zawsze możemy zweryfikować. Czujemy, że jakaś liczna przynosi nam szczęście lub to co nam się przydarzyło uznajemy za niesamowity zbieg okoliczności. Traktujemy siebie jako kogoś wyjątkowego.
Zdajemy sobie jednak sprawę, że przesądy te są naszym wymysłem, dostrzegamy ich absurdalność mimo to takie przeczucia nam towarzyszą cały czas. Jedni sobie radzą lepiej z ich eliminowaniem inni gorzej, ale zawsze wymaga to trochę wysiłku.
Religia natomiast nadaje sens naszym wymysłom. Zyskują one potwierdzenie. Nasze przesądy przestają być tylko nasze. Co więcej, nagle to co czuliśmy wbrew logice staje się prawdą objawioną. Wyższym stopniem wtajemniczenia. To jest główny powód, dla którego ludzie trwają przy wierze tak uparcie nawet gdy przestają wierzyć w konkretnego boga.
Żeby odrzucić wiarę muszą odrzucić całą masę drobnych przesądów i codziennych przyzwyczajeń. Tłumaczy to także dlaczego tak często ludzie, którym w wyniku młodzieńczego buntu udało się odrzucić boga a także Ci, którzy zostali wychowani bez boga mimo wszystko tak często zdobywając "doświadczenie życiowe" zostają osobami wierzącymi.
Jest to niestety dość pesymistyczny pogląd. Odrzucenie religii i zabobonów wymaga wysiłku i to ciągłego wysiłku w odróżnienie od religii, która bez specjalnych starań jest w stanie zapanować nad naszym umysłem. I to wbrew intuicji im więcej doświadczenia w życiu zdobywamy tym mniej odporni na nią stajemy się.
Religia taka jak chrześcijaństwo pewnie upadnie tak jak upadły inne religie, jednak przesądy są trwałe i znajdą sobie uzasadnienie w innej religii (ideologii).
Oczywiście zdarzają się czasem inne przypadki (sam się chyba do nich zaliczam). Są to ludzie,którzy nawet gdyby chcieli to nie potrafili by uwierzyć, ale to jest chyba jakaś wada genetyczna:P
|
#5 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Randka w ciemno. | > Religia jako wytwór kultury wpisany w funkcjonowanie społeczeństw ludzkich, zaspokaja/ła niektóre ludzkie potrzeby, tłumaczy/ła rzeczy niezrozumiałe i uspokaja/ła niektóre lęki.<Zrozumiałem że wiara w absolut jest potrzebą ludzką. Niekonieczną - wierzący też istnieją, ale istotną. Dzisiaj nauka przejęła funkcję objaśniania niezrozumiałego. Nauka istniała równolegle do wiary prawie od początku była być może jednym. Z Darwinem się rozdzieliły ale obie istnieją. Zastępuje religia naukę tam gdzie ona jeszcze nie dotarła? Lęki egzystencjalne czy lęk przed śmiercią? Czy może wszelkiego rodzaju lęk przed niewiadomą. > Część źródeł wiary religijnej pochodzi chyba też z konstrukcji psychicznej człowieka.<To oznacza że wiara lub jej brak, nie jest pochodną intelektu, co potwierdza obserwacja. Czy wobec powyższego, Twoim zdaniem określanie wiary innych głupotą jest zasadne? > Żyjemy w epoce w której religia i wiara religijna ulegają sporym zmianom ale niekoniecznie to musi oznaczać szybki ich koniec.<Nie było tak zawsze? Jedni Bogowie odchodzili inni przychodzili a wiara pozostawała. > Coraz większym problemem jest przeżywanie się lub zanik pożytecznych funkcji społecznych czy kulturowych które pełniła religia, natomiast staje się ona hamulcem rozwoju społeczeństw lub wręcz źródłem patologii. Można powiedzieć że pożytki z niej zanikają, szkodliwe skutki pozostają lub wręcz się nasilają.<Mam rozumieć że człowiek źle realizuje swoją potrzebę wiary? Patologia wiary jest skutkiem ubocznym. Psychologia religii wydzieliła specjalny dział który się tym zajmuje np: stygmatyzm. > Zastanawiam się czy możliwe jest pozbycie się "protezy" religijnej przez człowieka w procesie przemian kulturowych, czy też konieczne do tego byłyby znaczące zmiany ewolucyjne gatunku Homo sapiens, np. w Homo sapiens II?<Badania wykazują że religijność jest produktem ewolucji. 40-60% populacji posiada geny religijne. homo sapiens zawsze towarzyszył jego cień, homo religious.
The Christian says: I'm guilty |
Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Odp: Randka w ciemno. | Panie Andrzeju, w swym polemicznym zapale przeoczył Pan cudzysłów. To nie jest mój tekst. Jeżeli Pan sobie życzy, prześlę Panu adres redakcji gdzie będzie Pan mógł skierować swoje pytania "do jakiego przodu" i objaśnić kim są te muchy.
The Christian says: I'm guilty |
#7 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | >"Dlaczego ludzie wierzą w Boga? Nie ma żadnego naukowego dowodu jego egzystencji. Mimo tego według najnowszych badań, 80% ludności świata podaje się za wierzących.
Mnie to specjalnie nie dziwi. Nauka to w historii homo sapiens sapiens moment, o którego biologicznym znaczeniu trudno jeszcze wiele powiedzieć. Chociaż brzmi to dziwnie, ale te 80% wierzacej ludzkości to już boczny tor ewolucji człowieka.
>Wierzą w istotę wyższą, pewien rodzaj drugiej strony. Modlą się, tańczą...
Po co to robią? Sens wiary jest zrozumiały i śmiesznie prosty: aktualna lub odroczona satysfakcja, z którą ludzie spotykają się w życiu.
>Jeszcze w 19- tym stuleciu większość naukowców zakładała, religia jest fenomenem wymierającej kultury...Te oczekiwania się nie spełniły.
Bo nie mogły się spełnić. Dajmy pewnym trendom trochę czasu w sensie ewolucji człowieka, np. 10 000 lat. Wiek to pryszcz.
>Richard Dawkins,...mówi o "umysłowym Virusie" który w głowach ludzkości wywołuje tyle zła.
Ta metafora mnie nie przekonuje. Wolę coś z katalogu wymierających czy obumierających gatunków lub organów: lepiej tłumaczy długotrwałość zjawiska religijności.
>Fakty są nieubłagane. Czterech z pięciu jest osobą wierzącą.
To nie fakty. To procesy.
>Dlaczego człowiek wierzy w absolut...
W absolut wierzy (a raczej go konstruuje) znacznie mniej niż w to, że po śmierci też jakoś będzie. Da bóg - będzie lepiej. Tajemniecę wiary skrywa układ limbiczny, a nie święte księgi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#8 7 na 7 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | >Sekularna Europa jest wyjątkiem który potwierdza regułę , świat jest zanurzony w wierze. Ludzie trwają przy religii. Gdy ateiści próbują wyjaśnić ten fakt, niektórzy z nich skłaniają się do polemiki, z bezradności nad faktem którego nie potrafią zrozumieć.
Może zamiast dlaczego 80% ludzkości nie jest ateistami zastanowimy się dlaczego podobna liczba ludzkości nie rozumie teorii względności albo rachunku prawdopodobieństwa?
Co takiego ma Europa czego nie ma np. Afryka? Może edukację? Hmm... Czy to naprawdę taki fascynujący wyjątek?
Korelacja między wykształceniem, a ateizmem jest znana nie od dzisiaj. Antyklerykalizm, ateizm, deizm to poglądy nie tylko poniektórych wielkich myślicieli.
To dziwne że jasno możemy stwierdzić, że orfizm był religią dla biednych, ale o chrześcijaństwie i innych podobnych religiach już niekoniecznie, kiedy to właśnie bieda i brak edukacji najbardziej sprzyja religijności (no może z paroma geograficznymi, gdzie wpływ miały na to inne czynniki).
Religijność to problem który dotyczy w największym stopniu państw o dużych różnicach społecznych.
Już Arystoteles w Polityce pisał jak wiele mogą ugrać politycy zachowujący umiarkowaną religijność. Na religii da się mnóstwo zarobić i dotyczy to zarówno duchownych jak i polityków oraz wszelkich przedsiębiorców. Nikt nie zrezygnuje z rynku tylko dlatego, że jakaś religia dyskryminuje kobiety, czy wprowadza inne ograniczenia.
Nie widzę w "fenomenie" religii niczego czego nie można by racjonalnie wyjaśnić.
Jeśli chodzi o moją prywatną opinię, a nie te powszechnie znane i wielokrotnie powtarzane. Problem leży w kulturze, która przyzwyczaja ludzi na drodze edukacji, że wiedza pochodzi od autorytetów (postaci, książek, źródeł), przez co od urodzenia nikt nie uczy ich twórczego i krytycznego myślenia. Stąd nie potrafią rozróżnić jaka jest różnica między bujdą, a prawdą.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
#9 2 na 2 | rysiek (4593 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > Zrozumiałem że wiara w absolut jest potrzebą ludzką.Raczej nie. "Wiara w absolut" służy zaspokajaniu potrzeb, sama jest chyba środkiem ich zaspokajania. > Niekonieczną - wierzący też istnieją, ale istotną. Dzisiaj nauka przejęła funkcję objaśniania niezrozumiałego. Nauka istniała równolegle do wiary prawie od początku była być może jednym. Z Darwinem się rozdzieliły ale obie istnieją.Mniej więcej chyba tak. > Zastępuje religia naukę tam gdzie ona jeszcze nie dotarła?Może to też mieć miejsce w umysłach pojedynczych ludzi: przypadki swoistej "schizofrenii" wierzących naukowców. > Lęki egzystencjalne czy lęk przed śmiercią? Czy może wszelkiego rodzaju lęk przed niewiadomą.Jestem raczej za opcją "leku dobrego na wszystko". > To oznacza że wiara lub jej brak, nie jest pochodną intelektu, co potwierdza obserwacja.Jaka obserwacja? I dlaczego wyklucza "intelekt"? > Czy wobec powyższego, Twoim zdaniem określanie wiary innych głupotą jest zasadne?Uważam określanie "głupoty" głupotą za zasadne, bez względu na jej pochodzenie. > Nie było tak zawsze? Jedni Bogowie odchodzili inni przychodzili a wiara pozostawała.Istotne zmiany jednak zachodzą, np. kiedyś Łyszczyński przypłacił życiem to, co na tym forum ciągle robimy. Poza tym chyba coraz więcej ludzi traktuje swoich bogów coraz mniej poważnie, problem w tym że wzrasta też liczba ludzi którzy swoich bogów traktują "śmiertelnie" poważnie. > Mam rozumieć że człowiek źle realizuje swoją potrzebę wiary? Patologia wiary jest skutkiem ubocznym. Psychologia religii wydzieliła specjalny dział który się tym zajmuje np: stygmatyzm.Raczej: istnieją potrzeby które wiara kiedyś zaspokajała lub tworzyła takie złudzenie, dziś istnieją lepsze środki. > Badania wykazują że religijność jest produktem ewolucji.Czy to nie jest za mocne stwierdzenie? Owszem, produktem ewolucji jest sam człowiek i jego kultura. > 40-60% populacji posiada geny religijne. homo sapiens zawsze towarzyszył jego cień, homo religious.Czy sformułowanie "geny religijne", nie powinno być jednak ujęte w cudzysłów? |
#10 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | . Końcówka poprzedniego postu:>Chciałbym wiedzieć jak wy tłumaczycie fenomen wiary. A dlaczego jacyś tam "my". Każdy, kto się tym interesuje, tłumaczy sobie w satysfakcjonujący go sposób. Pan chyba też?
>Takie są chyba reguły ranki w ciemno?!? Tyle, że ja randek w ciemno nie lubię. Można na ciemniaków trafić i już po uroku randki.
@@@ . > Panie Andrzeju, w swym polemicznym zapale przeoczył Pan cudzysłów.A co z tego wynika, gdy przeoczyłem? Moje argumenty stają się słabsze lub nietrafione? > To nie jest mój tekst.A Pan zacytował, z tyłu się schował i teraz pisze, to nie ja - to oni! > Jeżeli Pan sobie życzy, prześlę Panu adres redakcji gdzie będzie Pan mógł skierować swoje pytania "do jakiego przodu" i objaśnić kim są te muchy.Szanowny Panie, to bardzo nieuczciwe podejście. Jeżeli kogoś cytuję, to dlatego, iż mam do tej wypowiedzi jakiś stosunek, czy jakieś stanowisko i albo ją krytykuję albo chcę jej bronić, gdyż wzmacnia ona moją argumentację. Jeżeli będę sobie życzył, to będę polemizował z każdym tekstem i każdą argumentacją i nie musi Pan mnie szczuć na kogokolwiek. Pytam jaka tu jest Pańska rola. W jakim celu Pan ten tekst zacytował i jaki jest Pański stosunek do niego.Podpuszcza Pan na nieznanego nam autora chowając się za jego plecami. Więcej odwagi!Ja swoje stanowisko do tego tekstu wyraziłem i nie chcę zmienić w nim nawet przecinka, gdy się okazało, że to nie Pan jest jego autorem. Dla mnie zresztą ma to zupełnie niewielkie znaczenie, gdyż polemizuję z ludzkimi poglądami, a nie z konkretnymi ludźmi. PS. Proszę zauważyć, że staram się nigdy nie wyrwać z kontekstu jakiegoś zdania czy równoważnika, aby podkreślić cytat zmieniam kolor itd. Cenię sobie poważne i rzetelnie prowadzone rozmowy z poważnymi partnerami, choć potrafię sobie też dać radę w mniej merytorycznych polemikach. Rozmowy prowadzi się takie na jakie interlokutor pozwala. (Jak na razie {18.21} nikt tego cudzysłowu nie zauważył, a Pan też podejmuje polemiki {z panem Ryśkiem} jakby to były Pańskie stwierdzenia.) Pozdrawiam. @@@ . |
#11 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > Wiara nie potrzebuje dowodu...Nie ma wiary. Są wierzacy ludzie. A tym co jakiś czas trzeba, oprócz historyjek, dać na tacy cud: aktualny dowód na to, że bozia jest, żyje, czuwa tu i teraz. Tu inwencja kleru wszelkiej maści, jak wiadomo, nie zna granic. W sobie wiadomy sposób argumentuje też ludowa racjonalność: tam coś stuka, tu coś skrzypi, itp, a więc (!) coś jest na rzeczy. Metafizycy zrobili z tego creatio continua.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#12 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | . > >>>Wiara nie potrzebuje dowodu...> Nie ma wiary. Są wierzący ludzie.Nie mam zamiaru na ten temat się spierać: pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijnaDla mnie "wiara" jest pewną ludzką postawą (stanem poznawczym) wobec rzeczywistości. > A tym co jakiś czas trzeba, oprócz historyjek, dać na tacy cud: aktualny dowód na to, że bozia jest, żyje, czuwa tu i teraz. Tu inwencja kleru wszelkiej maści, jak wiadomo, nie zna granic. W sobie wiadomy sposób argumentuje też ludowa racjonalność: tam coś stuka, tu coś skrzypi, itp, a więc (!) coś jest na rzeczy.To wszystko prawda, ale fenomen wiary i religijności jest o wiele bardziej złożonym. Sądzę, że ma jakieś podłoże biologiczne (ewolucyjne) i zaspokaja jakieś ważne społeczne potrzeby. Sprawami dyskusyjnymi jest właśnie to "jakieś"? > Metafizycy zrobili z tego creatio continua.Tak, ale zaczęli to robić dopiero dwa i pół tysiąclecia nazad. Zaś jakoś tam potwierdzone odpowiedzi religijne sięgają prawie 200 000 lat (ponad 40 000 w Europie). Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#13 4 na 4 | panTeista (6808 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | >"Dlaczego ludzie wierzą w Boga?
Wierzą głównie ci, którzy nie potrafią pogodzić się z rzeczywistością- z nieodwracalnością śmierci.
>Nie ma żadnego naukowego dowodu jego egzystencji.
Gdyby był to nie byłaby to tylko wiara, to byłaby wiedza.
>Ludzie trwają przy religii.
Ci, którzy trwają nie chcą się wyrzec nadziei życia po śmierci.
>Co przyciągało ludzi przez tysiąclecia nie może być przecież szkodliwe - inaczej ludzie już dawno >zrezygnowaliby z niej.
Papierosy są szkodliwe, a ludzie nie rezygnują z nich.
>Większość rzeczy nieprzydatnych, kiedyś zanika. Najwyraźniej religia do nich nie należy."
Religie dają złudne nadzieje, obietnice.
>Dlaczego człowiek wierzy w absolut.
W porównaniu do krótkiego życia człowieka i jego możliwości, wszechświat wydaje się absolutem.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota. |
#14 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > To wszystko prawda, ale fenomen wiary i religijności jest o wiele bardziej złożonym.Nie chodzi o złożoność fenomenu wiary (co oczywiste), ale o to, czy na rzecz wiary przytaczane są jakieś racje. Twierdzę, że nawet w ludowej religijności i wierze doszukac się można pewnych technik argumentacji, powiedzmy, parafialno-plebejskich.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#15 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > >To wszystko prawda, ale fenomen wiary i religijności jest o wiele bardziej złożonym.> Nie chodzi o złożoność fenomenu wiary (co oczywiste), ale o to, czy na rzecz wiary przytaczane są jakieś racje. Twierdzę, że nawet w ludowej religijności i wierze doszukac się można pewnych technik argumentacji, powiedzmy, parafialno-plebejskich.Czy zbytnio nie przecenia się ludzi? Tak jak by na ziemi żyli sami geniusze którzy nie mogą dojść do porozumienia. Na co dzień spotyka się ludzi głupich, mądrych ale nie geniuszy. A jeśli tak, to bardzo rzadko, tak że czasem ich nie rozumiemy lub nie orientujemy się najzwyczajniej. Dla większości ludzi życie idzie pod dyktando innych. Od urodzenia aż do śmierci. Życie skrojone przez innych. Raptem kilka wyborów jak w grze. A nawet jeśli brak czegoś co się podoba to i tak większość bierze to co jest. Szkoła praca to już czeka na nas, choć jeszcze o tym nie wiemy. Taka jaką wymyślili dla nas inni. Nielicznym uda się stworzyć własny projekt. Większość sięgnie po gotowe wzorce. |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|