 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-01-2013 12:06 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Randka w ciemno.
8 na 8 | zapraszam na randkę w ciemno, partnerką jest fenomen wiary.
"Dlaczego ludzie wierzą w Boga? Nie ma żadnego naukowego dowodu jego egzystencji. Mimo tego według najnowszych badań, 80% ludności świata podaje się za wierzących. Wierzą w istotę wyższą, pewien rodzaj drugiej strony. Modlą się, tańczą i spotykają się z innymi ludźmi w określonym miejscu żeby świętować nabożeństwo. Cztery piąte ludzkości: to jest godna uwagi wysoka liczba -i jest ona stabilna. Jeszcze w 19- tym stuleciu większość naukowców zakładała, religia jest fenomenem wymierającej kultury, zabobonem niewykształconych w Europie, pocieszeniem dla niecywilizowanej reszty świata. Wydawało się, to jest tylko kwestia czasu i większość ludności przyłączy się do naukowego obrazu świata. Te oczekiwania się nie spełniły. Nawet najnowocześniejszy kraj świata, USA, pozostał jednym z najbardziej religijnych obszarów w ogóle. Sekularna Europa jest wyjątkiem który potwierdza regułę , świat jest zanurzony w wierze. Ludzie trwają przy religii. Gdy ateiści próbują wyjaśnić ten fakt, niektórzy z nich skłaniają się do polemiki, z bezradności nad faktem którego nie potrafią zrozumieć.
Religia utrzymuje się przez tysiąclecia.
Richard Dawkins, brytyjski biolog i antyreligijny wojownik, napisał na ten temat, mającą duży wpływ książkę pt. "Bóg urojony" i mówi o "umysłowym Virusie" który w głowach ludzkości wywołuje tyle zła. Również Christopher Hitchens, sławny amerykański publicysta, pisze bestseller który nie pozostawia wątpliwości : "Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa". Ale czy to zaangażowanie posuwa nas do przodu? Już sama liczba wiernych utrudnia potraktowanie religii jako błahostki. Co przyciągało ludzi przez tysiąclecia nie może być przecież szkodliwe - inaczej ludzie już dawno zrezygnowaliby z niej. Większość rzeczy nieprzydatnych, kiedyś zanika. Najwyraźniej religia do nich nie należy."
Fakty są nieubłagane. Czterech z pięciu jest osobą wierzącą. Można powiedzieć C'est la vie .. i zamknąć dyskusję. Można spróbować szukać odpowiedzi i to jest tematem tego wątku.
Dlaczego człowiek wierzy w absolut.
Ten tekst ma dalszy ciąg, stąd ranka w ciemno, przedstawia hipotezę usiłującą wyjaśnić fenomen wiary. Nie mniej jednak, hipoteza jest tylko hipotezą. Chciałbym wiedzieć jak wy tłumaczycie fenomen wiary. Na koniec nasza "partnerka na najbliższy krótki urlop", zostanie ukazana. Takie są chyba reguły ranki w ciemno?!? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 Dalej..#76 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > Do tego jakieś kryterium odróżniania Rozumu od jego pozorów i ludzkich wyobrażeń na Jego temat i inne didaskalia, na które nie mam czasu.Te Twoje didaskalia to będzie sceptycyzm i weryfikacja naukowa - szczęśliwie na zrównywanie rozumu z wiarą widać czasu masz w nadmiarze. > Następny problem jest taki, że racjonalizacja życia duchowego doprowadza do uniformizacji kultu, bo inaczej koszty byłyby za wielkie.To znowu o sacrum? > I to wiadomo od dawna, natomiast wypisywanie o tym na okrągło sprawia ludziom, nie wiem czemu, ogromną przyjemność.Kompletnie mnie nie interesuje czy ten kościół jest zburgerkingowany czy co Ty tam wypisujesz - w swoim kółku zainteresowań niech sobie tam robią co chcą. > Tymczasem dzieją się rzeczy ciekawsze, bo Wiara, która jest pierwszym czytaniem świata, przedrozumowym nastawieniem do treści zmysłowych i kalkulacji umysłowych, która przydziela priorytety i autorytety, zakazy i powinności, nadzieja (będąca chyba tematem tego wątku) zwracająca się w sobie znane strony odkleja się od wspomnianego Imperium i zaczyna dryfować, łączyć się z nowymi ideami i generować nowe kościoły, zgodnie z "gdzie wielu marzy o tym samym, to już nie marzenie lecz rzeczywistość", jak to jakiś katolicki mędrzec powiedział. To jest dopiero fenomen, fenomen, który z bardzo inteligentnej małpy robi człowieka skuteczniej niz depilacja. O tej wierze chętnie się czegoś jeszcze dowiem.Po tym wywodzie to ja już wiem skąd się wzięła teologia - tyle pustosłowia żeby napisać, że w ramach kościoła tworzą się sekty. |
| Marcuch (664 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > >Do tego jakieś kryterium odróżniania Rozumu od jego pozorów i ludzkich wyobrażeń na Jego temat i inne didaskalia, na które nie mam czasu.> Te Twoje didaskalia to będzie sceptycyzm i weryfikacja naukowaSceptycyzm nie, bo nie jest twórczy, weryfikacja naukowa też nie, bo to po prostu nie jest problem naukowy. W ogóle spraw sacrum nie rozstrzyga się naukowo, a co najwyżej na bazie naukowych przesłanek (tych najwygodniejszych!). > - szczęśliwie na zrównywanie rozumu z wiarą widać czasu masz w nadmiarze.Zrównywanie rozumu z wiarą???  > Kompletnie mnie nie interesuje czy ten kościół jest zburgerkingowany czy co Ty tam wypisujesz - w swoim kółku zainteresowań niech sobie tam robią co chcą.> Po tym wywodzie to ja już wiem skąd się wzięła teologia - tyle pustosłowia żeby napisać, że w ramach kościoła tworzą się sekty.Nie mam pretensji do Ciebie, że w babce dostrzegasz tylko bakalie, a pewne słowa widzisz po raz pierwszy - ale jeśli chciałeś coś powiedzieć, to śmiało. Inaczej pozostanie po tobie sława Wielkiego Komentatora pism małego Marcucha. |
#78 1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > Wielce Szanowny Panie Marcuch i Pan naprawdę poza tym ma się dobrze?Przecież to smutny bezsensowny bełkot człowieka, któremu brak nawet podstawowych argumentów, a posiada absolutne przekonanie, iż to on ma rację.Łaskawie zezwalam Panu na ten sposób myślenia. Wie Pan co, nie chcę tutaj paskudzić wątku, a przyjemnie się z Panem rozmawia. Jest Pan takim E.T., który zawsze wyturla piłeczkę, kiedy wrzuci mu się ją pod szafę. Proponuję więc Panu, a także któremukolwiek z moderatorów, którzy to czytają, przenieść nasz retoryczny ping-pong do jakiejś "oślej ławki", czy czegoś takiego, gdzie tylko ja i Pan, ewentualnie jacyś nadgorliwi sekundanci przejęci misją rozdawania punktów mogliby śledzić i wdychać nasze wspólne literackie wypociny. Zauważam u Pana silną potrzebę przechodzenia w meta-narrację, zdystansowaną analizę, w ramach której informuje mnie Pan czy mam czy nie mam argumentów (raczej nie mam), czy myślę to czy owo, jak się zachowałem, co "tak na prawdę powiedziałem", kim jestem, a kim Pan i o co tu właściwie chodzi. To intrygujące, to mnożenie linijek w dążności do wyjścia z własnej skóry i pokazania palcem samego siebie w konfiguracji ze mną, do szkatułkowego zinterpretowania interpretacji, jak gdyby ewentualny, zdesperowany chyba, czytelnik nie dość wyposażony przez bozię w rozum wart był wskazówek kto tu właściwie ma, a raczej miał coś do powiedzenia. Pomijam całą troskę o mnie i próby wychowywania mnie, to całe strofowanie, ocenianie, przywoływanie do porządku, mam wrażenie, że Pan domniemuje u mnie jakiejś sierocej potrzeby zainteresowania ze strony innych i pragnie ją spełnić. Dlatego, powtarzam, warto (mam nadzieję, że Pan sie zgodzi) przenieść owe czułości w osobne miejsce, na tę skromną, ukrytą ławeczkę, bo chyba nikogo poza Panem i oczywiście mną, nikogo one nie interesują. > >>>>Czy to co Pan tu nam przedstawił świadczy o Pańskim zrozumieniu, czy tylko o pańskiej osobistej postawie wobec wiary oraz czytelników naszego forum?Powiedziałem, to co powiedziałem i świadczy to o tym o czym świadczy, widzi Pan, ja nie posiadam chyba tego pańskiego daru samo-interpretacji i samo-wyjaśniania "o co mi chodziło" i "o czym świadczą moje poprzednie słowa". Liczę tutaj na pomoc i zrozumienie czytelnika. No i na Pańską oczywiście, z całym tym encyklopedycznym arsenałem... > Współczuję Panu.To rzadkie, nieracjonalne i tak potrzebne. > Inni jednak, co nie co, wiarę racjonalnie rozumiejąSzukam takich od wielu lat i może uda mi się uszczknąć (spiratować) nieco ich mądrości. > Pańską postawę można racjonalnie objaśnić, nie jest aż tak rzadka.Na pewno, jednak znów proponuję robić to gdzie indziej, tutaj ludzie młodzi oczekują sądów na temat wiary i ewentualnie możnaby próbować objaśnień czy komentarzy do moich tez na ten temat - zamiast za przedmiot brać moją osobę i "całokształt". |
#79 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | . > Wie Pan co, nie chcę tutaj paskudzić wątku, a przyjemnie się z Panem rozmawia.Niezależnie jak bardzo bym się się z Panem nie zgadzał, to nie odbiorę Panu ani inteligencji, ani erudycji, które Pan ewidentnie posiada. Tyle tylko, że ja jestem zwolennikiem jasnego języka i maksymalnie komunikatywnych wypowiedzi, Pan zdecydowanie woli mącić, barokowo rozbudowując swoje wypowiedzi, używając przy tym paranaukowego języka i pseudo-enigmatycznej (zaczerpniętej chyba z filozofii chrześcijańskiej) terminologii. Nie mam najmniejszych nadziei. Nie zmienię Pana, ale gdy Pan chce ze mną rozmawiać, to też niech Pan porzuci taką nadzieję. Stary już jestem i miałem sporo czasu na przemyślenia oraz zmiany. Z wiekiem możliwości zmian charakterologicznych są bardzo niewielkie, natomiast mam poprzez racjonalizm wypracowaną otwartość na wiedzę i chętnie zmienię poglądy, gdy ktoś przedstawi merytoryczne argumenty. > >>>>>Czy to co Pan tu nam przedstawił świadczy o Pańskim zrozumieniu, czy tylko o pańskiej osobistej postawie wobec wiary oraz czytelników naszego forum?> Powiedziałem, to co powiedziałem i świadczy to o tym o czym świadczy, widzi Pan, ja nie posiadam chyba tego pańskiego daru samo-interpretacji i samo-wyjaśniania "o co mi chodziło" i "o czym świadczą moje poprzednie słowa". Liczę tutaj na pomoc i zrozumienie czytelnika.Na zrozumienie czytelnika liczymy wspólnie i obaj mamy czytelników, którzy nas umieją zrozumieć i takich, którzy nas nie rozumieją wcale. > No i na Pańską oczywiście, z całym tym encyklopedycznym arsenałem...Panu może się nie podobać odwoływanie się do źródeł, słowników, encyklopedii porządkujących i ułatwiających rozmowę. Ja do tego typu prowadzenia polemik jestem przyzwyczajony zawodowo. Należy starać się używać podobnego rozumienia słów i terminów, a gdy zostały już zdefiniowane, to należy z tych definicji korzystać. To w niczym rozmowy nie ogranicza, a bardzo ją ułatwia. > >>>Inni jednak, co nie co, wiarę racjonalnie rozumieją> Szukam takich od wielu lat i może uda mi się uszczknąć (spiratować) nieco ich mądrości.Specjalnie dla Pana zainicjowałem nowy wątek. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469/z,0> >>>Pańską postawę można racjonalnie objaśnić, nie jest aż tak rzadka.> Na pewno, jednak znów proponuję robić to gdzie indziej, tutaj ludzie młodzi oczekują sądów na temat wiary i ewentualnie możnaby próbować objaśnień czy komentarzy do moich tez na ten temat - zamiast za przedmiot brać moją osobę i "całokształt".Rozumiem, że ten Pański wywód - zresztą podobny innym - był koło mnie, a nie do mnie: Myśl oryginalna, kontrowersyjna po prostu ginie, taka urawniłowka ideologiczna, górnicy na recitalu chopinowskim. Naiwny jestem, wierzę w opamiętanie, odpowiedzialność i pokorę (takie niepopularne nastawienia, do których nota bene często prowadzi wiara religijna), a zarazem kreatywność, jakaś taka pretensja do świata, przestarzała, elitarystyczna, rokokoko. Pan z tym nie ma nic wspólnego, stały element dekoracji, skryba przepisujący cudze myśli, zafascynowany ich dostępnością w erze informacji, która nadeszła późno, zostanie po panu charakter pisma. Ale niekiedy tym wygodniej się odpowiada, taka przypominajka, spokojnie, to i tak zostanie ostatecznie przez pana zmielone, zdezinterpretowane i zutylizowane, zaiste "panta rhei" i "milczenie (ciągle) jest złotem" i "Nietzsche miał rację", "śmietnik warunkiem ciągłości egzystencji"... Jak powrót do pracy, do domu, w którym dawno się nie było, ech.. refleksje, refleksje, jakieś takie wprawki, myśli dyndające w ciemności tajemnicy... to niesamowite jak pan dostarcza mi pewności, że jestem człowiekiem...Gdyż inaczej pokłoniło by się Panu stare przysłowie: "Przygadywał kocioł garnkowi, a sam smoli". Ale skończmy osobiste rozważania i wróćmy do rzeczy. Zapraszam na wątek Pochodzenie wiary. Wersalu oczywiście nie obiecuję, nadal będę sobą. Miłego dnia. @@@ . |
#80 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Randka w ciemno. |
> > - szczęśliwie na zrównywanie rozumu z wiarą widać czasu masz w nadmiarze.> Zrównywanie rozumu z wiarą??? Rozumiem, że by Cię zrozumieć trzeba nic nie rozumieć. Cytat:Możemy mówić o "Rozumie" jako sacrum. Rozum rzecz święta, myślą wyznawcy, szanujmy Go, przystępujmy doŃ, wysławiajmy, wchodźmy z Nim w komunię, On źródłem najwyższej Prawdy, szukajmy w Nim oparcia, prośmy o Niego, z Niego czerpmy. Przez nasze współuczestnictwo w Rozumie zostaniemy obdarzeni Racją (w każdym razie: miejmy nadzieję), posiądziemy mądrość, bo tylko tak wejdziemy do Jego królestwa itd. itp. Do tego jakieś kryterium odróżniania Rozumu od jego pozorów i ludzkich wyobrażeń na Jego temat i inne didaskalia, na które nie mam czasu. > Nie mam pretensji do Ciebie, że w babce dostrzegasz tylko bakalie,A w serniku wrotki. Szczęsliwie już wspólnie możemy dywagować co rozmówca miał na myśli. Bądź nie miał. > - ale jeśli chciałeś coś powiedzieć, to śmiało. Inaczej pozostanie po tobie sława Wielkiego Komentatora pism małego Marcucha.Zacytuje sławnego katolickiego mędrca: "gdzie wielu marzy o tym samym, to już nie marzenie lecz rzeczywistość"
|
| Marcuch (664 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > >> - szczęśliwie na zrównywanie rozumu z wiarą widać czasu masz w nadmiarze.> >Zrównywanie rozumu z wiarą??? > Rozumiem, że by Cię zrozumieć trzeba nic nie rozumieć.> Cytat:Możemy mówić o "Rozumie" jako sacrum. (...) No właśnie, o rozumie jako sacrum, nie o "Rozumie jako Wierze". Dlaczego trzeba to tak łopatologicznie wyłuszczać? Dziecinada. |
| Marcuch (664 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > Odpowiedź jest też znana - Bóg jest hormonem.To brzmi nieźle. (Dopóki jest sloganem). Bo skoro "hormon", to mniejszościowy ateizm można by traktować jak niedoczynność jakiegoś gruczołu i, celem uszczęśliwiania oczywiście, leczyć farmakologicznie. |
#83 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Randka w ciemno. |
> Dziecinada.Pozostaje podziękować za wyjaśnienie tegoż kryterium odróżniania Rozumu od jego pozorów. |
| DEMONICON (4893 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > >Może odrzucanie rzeczywistości niereligijnej?<> Uważasz że "odrzucanie rzeczywistości niereligijnej" implikuje fanatyzm religijny?Może. Im ktoś bardziej jest niepewny swoich poglądów, tym bardziej broni się przed potencjalnie niebezpieczną zmianą własnymi kłami i pazurami, miesza jeszcze się z tym jedynie prawdziwe i uświęcone otoczenie. Podobnie może działać fanatyzm niereligijny. > Sądzę że jest odwrotnie, ale to nie odpowiada na pytanie bo ciągle nie wiadomo co rodzi fanatyzm religijny.Może kumulacja osobników w danej grupie o skłonnościach do fanatyzmu, genetycznych, memetycznych, plus jakiś czynnik zewnętrzny, bądź nie tylko jeden, uaktywniający wodospad ludzkiej masy. > Być może w pewnym momencie wierny wskutek prania mózgu przez "aktorów w kolorowych kostiumach" przeistacza się z neutralnego (społecznie, politycznie) wiernego, zaspokajającego jedynie swoje potrzeby, w zaangażowanego politycznie i społecznie fanatyka i obrońcę wiary?Być może i tak. > Ograniczona liczba fanatyków wynika pewnie z odporności medium na psychomanipulacje.Albo na niezaistnienie w danym okresie czynnika podpalającego lont do tego dynamitu. Pozdrawiam  |
#85 -1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | O, tutaj wylazło samo gęste. > Specjalnie dla Pana zainicjowałem nowy wątek.> www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469/z,0To zabawne, bo wątek taki właśnie już jest, dobry, autorstwa Nietzsche'go, właśnie tutaj. To wygląda teraz na takie "podbieranie nośnego tematu", fe. > Gdyż inaczej pokłoniło by się Panu stare przysłowie: "Przygadywał kocioł garnkowi, a sam smoli".> Ale skończmy osobiste rozważania i wróćmy do rzeczy.Ależ nieporozumienie! Toż to owe osobiste rozważania i przygadywanie pragnę skanalizować i dać im upust w specjalnie przystosowanym miejscu. Doskonale sobie zdaję sprawę, że pewne rodzicielskie odruchy są tak słuszne, że aż nie do wykorzenienia wobec pewnych zachowań chaotycznych i rozbrykanych, które prezentuję, dlatego (pozwolę sobie powtórzyć), wzięlibyśmy taki mały skromny kącik forumowy, w którym byśmy się opluwali, łaskotali, opisywali i karcili (jak dwaj niedogadani kochankowie) czy jak to tam jeszcze nazwać, z racji tego, iż nieuchronnie do tych praktyk dochodzi pan w toku narracji na temat, dajmy na to "wiary", "antyklerykalizmu", ogólnie pojętej relacji umysł-ciało etc. etc. Co raz to dowiaduję się jakichś "faktów" czy faktoidów, że coś powiedziałem tak czy owak, że kogoś nie lubię, że poziom prezentuję taki a taki, pomimo, iż "jak" się wyrażam i jaki poziom prezentuję stoi jak byk czarno na bladym kilkadziesiąt piskeli wyżej. Otóż odfiltrowanie tez przedmiotowych od opinii na temat mojej czy pana działalności wyszłoby na dobre czytelnikom forum i tyle. (Ech, nie wiem czy to zadziała?) Natomiast w tym wątku pare myśli padło i szkoda by je zmarnować, jakoś tak gdzie indziej pożyczać. Nietzsche. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | . > O, tutaj wylazło samo gęste.> >>>Specjalnie dla Pana zainicjowałem nowy wątek.www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469/z,0> To zabawne, bo wątek taki właśnie już jest, dobry, autorstwa Nietzsche'go, właśnie tutaj.Czy tak na pewno, to wątek na ten sam temat? Dokładnie taki sam? Tyle tylko Pan potrafi zrozumieć? > To wygląda teraz na takie "podbieranie nośnego tematu", fe.Z przykrością stwierdziłem i szkoda, że Pan tego nie zauważył, iż pan Nietsche (Nietzchego tu nie było) zrejterował, a Pan nadal ucieka po bokach od tematu wątku - tak pana Nietsche'go jak i mojego: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,545469#w547612> Natomiast w tym wątku pare myśli padło i szkoda by je zmarnować, jakoś tak gdzie indziej pożyczać. Nietzsche.Parę padło, dlatego ja zgodnie z rzetelnością (podaniem źródeł) się do nich w swoim wątku odwołałem. Nie kręcę, nie mącę i banialuków nie tu opowiadam. Napisz Pan nareszcie coś sensownego na temat - obojętnie w którym wątku - chętnie przeczytam. Jedyne co Pan potrafi Pan wypisywać to to, że wszyscy są głupcami, gdyż nie potrafią zrozumieć Pana, ale może Pan jakoś sensownie wyartykułuje - czego to nie potrafimy zrozumieć? Tak, tego poplątanego wielosłowia, z którego nic nie wynika zrozumieć rzeczywiście nie można, ale to już nie jest wina czytelników, tylko piszącego. Miłego dnia. @@@ . |
#87 3 na 3 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Randka w ciemno. |
Pański post jest bardzo pocieszający. Po pierwsze dlatego, że podaje dość wysoką liczbę wierzących (80%), po drugie z tego względu, że ma skłonić przedstawicieli pozostałych 20 % do refleksji nad obydwoma liczbami.
Ze swej strony zwróciłbym uwagę na równie wymowny fakt religijności społeczeństwa japońskiego, o którym to społeczeństwie nie możemy powiedzieć, że jest biedne, niewykształcone albo technologicznie zacofane (którymi to czynnikami można by starać się tłumaczyć wysoką liczbę globalną). Przeciwnie, można chyba uznać, że pod wieloma względami Japończycy żyją już w XXII wieku, w świecie zautomatyzowanym i do cna skomputeryzowanym. Zarazem jednak około 90 % tego społeczeństwa przyznaje się do praktyk politeistycznego szintoizmu.
Jeżeli są oni wyznawcami tej religii dlatego, gdyż autentycznie wierzą w jej prawdziwość, to jest to pewien (pośredni) argument za tezą, iż wiara w Boga jest racjonalna, tzn. że nie ma uchwytnej dla istoty racjonalnej sprzeczności między wiarą a tym, co nazywamy rozumem. W istocie, nie ma takiej sprzeczności, albowiem religia mówi o tym, co 1) znajduje się poza światem fizycznym, 2) co jest naszą powinnością, zaś nauka (załóżmy, że przez nią przemawia rozum) nie wypowiada się na tematy 1) oraz 2).
Jeżeli są oni wyznawcami tej religii przede wszystkim dlatego, iż jest ona elementem ich tradycji, to i tak stanowi to pragmatyczny argument za religią. Wiara religijna nie musi przeszkadzać w postępie naukowym, technologicznym ani ekonomicznym. Fakt, że czasem przeszkadza (np. jakaś religia dziwaczna i ekstrawagancka) nie ma porównywalnej mocy dowodowej, tak jak zły użytek czyniony niekiedy z noży nie stanowi rozsądnego argumentu za zakazem ich produkcji. Myślę, że religie podlegają ewolucji (nie jest to proces zarezerwowany dla istot żywych; w pewnym sensie ewolucji podlegają nawet rzeczy codziennego użytku) i długotrwałość danej religii jest dodatkowym argumentem za jej użytecznością. Długotrwałością i względną użytecznością rożni się religia od para-religii (np. szintoizm od niejakiego pastafarianizmu). Wynika stąd także, że nie jest łatwo stworzyć nową religię i że nie polega ona na po prostu na wyborze obiektu wiary. Walka z religią jako taką jest więc zabobonem i niezmiernie pocieszające jest to, iż temu dziwacznemu zabobonowi uległo jak dotąd jedynie 20 % ludzkości.
|
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Randka w ciemno. |
>Jak na mój gust bóg jest taką osobowością przypisaną naturalnym zjawiskom. Tak jest rozumiany fetyszyzm. Jest to początkowe, lecz przecież nie jedyne rozumienie Boga. Człowiek myślący konsekwentnie musi dojść do pojęcia Boga-praprzyczyny wszelkich zjawisk fizycznych. Nauka odpowiada wszakże na pytanie: "dlaczego w świecie istnieje zjawisko Z?", natomiast nie udzieli odpowiedzi na pytanie "dlaczego w ogóle zaistniał nasz świat (i ewentualnie wszystkie poprzednie światy) oraz wszystkie jego (ich) stany?" To drugie pytanie jest bezsensowne z punktu widzenia fizyki, ale jest gramatycznie poprawne i może być pomyślane. |
#89 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Randka w ciemno. |
> Pański post jest bardzo pocieszający. Po pierwsze dlatego, że podaje dość wysoką liczbę wierzących (80%), po drugie z tego względu, że ma skłonić przedstawicieli pozostałych 20 % do refleksji nad obydwoma liczbami.Pan Marcin: "Ja bym mu zrobił test z odrastającej kończyny".www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,545469#w548242Zgodnie z Pańskim życzeniem. www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,44#w521298I na dokładkę: www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,43#w520302Miłego dnia. @@@ . www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,545469#w548336. |
#90 11 na 11 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Randka w ciemno. | > > Jak na mój gust bóg jest taką osobowością przypisaną naturalnym zjawiskom.> Tak jest rozumiany fetyszyzm. Jest to początkowe, lecz przecież nie jedyne rozumienie Boga. Człowiek myślący konsekwentnie musi dojść do pojęcia Boga-praprzyczyny wszelkich zjawisk fizycznych.Człowiek myślący konsekwentnie zauważy, że nie mnie a sobie przyklejasz etykietkę fetyszyzmu. > Nauka odpowiada wszakże na pytanie: "dlaczego w świecie istnieje zjawisko Z?", natomiast nie udzieli odpowiedzi na pytanie "dlaczego w ogóle zaistniał nasz świat (i ewentualnie wszystkie poprzednie światy) oraz wszystkie jego (ich) stany?"Nie tylko udzieli, ale już udzieliła: świat nasz zaistniał, bo nicość jest niestabilna. Powstanie Wszchświata jest naturalnym zjawiskiem. Jeżeli zaistnienie Wszechświata przypisujesz osobowemu Bogu to jesteś fetyszystą. |
1 2 3 4 5 6 7 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|