Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-02-2013 14:11Hodża (11172 punktów)Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
Ocena 3 na 3
   W tym doniosłym momencie w historii chrześcijańskiej Europy, kiedy papież dobrowolnie ustępuje miejsca swojemu następcy, wydaje się na miejscu refleksja na temat doniosłości chrześcijaństwa i jego rzeczywistej roli w dziejach. Dyskusja na ten temat toczyła się już na tym Forum nie raz, ale chciałbym przyjrzeć się uważniej jednej kwestii: czym chrześcijaństwo różniło się od wcześniejszych kultów? Musiała istnieć jakaś jego cecha szczególna, która w końcu poprzez swoje rozpowszechnienie skłoniła Konstantyna do uznania tego wyznania w edykcie mediolańskim.

   Jakiż więc był ów element, który uczynił z chrześcijaństwa religię masową, która odmieniła (czy na lepsze, to jeszcze inna kwetia) Europę? Czy ubrana w pozór prawdziwego świadectwa obietnica nieśmiertelności? Czy psychologiczna prawda zawarta w ewangeliach? Czy też wreszcie bardziej ekonomiczno-społeczny aspekt chrześcijaństwa, czyniącego wszystkich ludźmi równymi wobec Boga i obiecujący im wynagrodzenie wszelkich niesprawiedliwości, których doświadczali w życiu? Przyznam, że nie do końca rozumiem ten proces i chętnie bym poznał Wasze w tej mierze opinie - o ile to możliwe, odnoszące się do aktualnie uznawanych teorii.

   Podkreślam, że chciałbym zastanowić się nad tą historyczną przemianą w perspektywie materialistycznej; rozumiem, że dla osób wierzących jest to w oczywisty sposób okazja do prezentowania swoich fideistycznych przekonań o Chrystusie - władcy historii. Proponuję jednak powstrzymać się od wszelkiej metafizyki tak długo, jak długo jest możliwe tłumaczenie sukcesu tej wiary w oparciu o metodologię i język naukowy.

   Wydaje mi się, że kluczem do zrozumienia sukcesu chrześcijaństwa jest poznanie wcześniej istniejących religii. Owe mity, choćby mity greckie, jak się wydaje, już przez Rzymian były uważana za bajędy i w okresie, gdy chrześcijaństwo zaczęło gwałtownie rozszerzać swoje wpływy, były całkiem skompromitowane. Uważam, że to, czego "brakowało" wcześniejszym wiarom, a co zaoferowało chrześcijaństwo, to współczucie i podkreślenie roli przyjacielskiej miłości - coś, o czym mity albo nie mówiły w ogóle, albo przedstawiały to w groteskowej i nieprawdopodobnej formie, która już dłużej nie znajdowała chętnych słuchaczy.

   Znaczyłoby to, że opowieść o Jezusie, powtarzana, przeinaczana i "poprawiana" była po prostu znakomitym, szybko ewoluującym "memem", który wykorzystał ukryte mechanizmy psychologiczne, by na trwałe zawładnąć masową wyobraźnią.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8
#106
17-03-2013 15:22
 Ocena 1 na 1
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
>Uważam, że to, czego "brakowało" wcześniejszym wiarom, a co zaoferowało
>chrześcijaństwo, to współczucie i podkreślenie roli przyjacielskiej miłości - >coś, o czym mity albo
>nie mówiły w ogóle, albo przedstawiały to w groteskowej i nieprawdopodobnej >formie, która już dłużej
>nie znajdowała chętnych słuchaczy.

Bardzo mądre spostrzeżenie.

Uriel_ (360 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
>UWAGA! Proszę wybaczyć formę, ale - przynajmniej - ja traktuję tą zabawę poważnie, nawet wtedy, gdy sobie żartuję.
Ja też podchodzę poważnie, choć jest to działalność poboczna, przedpremierowa.

>No cóż, stawia Pan warunki, dla mnie nie do przyjęcia, gdyż zarówno dostęp do treści nauczania Jezusa, jak i - co z tego wynika - jest bardzo mocno ograniczony.
Wystarczą Ewangelie takie jakie zaakceptował kościół.

>To co znamy, to nowotestamentowa i apokryficzna mniemanologia oraz spekulacje.
Podstawa do sprawowania bądź utraty władzy nad umysłami 1,2 mld ludzi.

>Rozumiem, że tylko wierzącym jest dana znajomość Ewangelii.
Sytuacja jest następująca - znamy drogę ale czy zdecydujemy się nią podążać? Wiara może tu być rozumiana jako forma osobistego stosunku do prawidłowości koncepcji człowieka zaprezentowanej w Jezusie. Jezus nią, tą drogą, podąża ale jasnym jest, że lawiruje w nadnaturalny sposób wspierany ręką swojego ludzkiego autora, który, tu musi mi Pan trochę zaufać, nie jest przygłupem i nie brak mu sprytu.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,447659/z,0
Zmartwychwstanie wzorca ideowego to oczywiście pusty grób, by nie szukać ciała. Wzorzec, z którego czerpie autor opisując przygody swojego bohatera we wrogim świecie, z którego trzeba wyzwalać ludzi nie może być przecież uwiarygadniany analizą DNA itp. Wzorzec żyje wiecznie we wszechświecie, którego jesteśmy częścią J 17,3 na zasadzie takiej, że skoro istnieje człowiek to musi istnieć prawidłowa informacja o naturze tej empirycznie stwierdzalnej rzeczy, którą jesteś ja i Ty.
Ukazujący się umysłowi tego czy innego apostoła program naprawczy będący fizycznie zbiorem informacji ma być poświatą, widmem czy duchem z dziecięcej wyobraźni? Mt 24,23-25 Oczywiście, że nie i autor to wie bo jest wysoce prawdopodobne, że wie o czym pisze.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,461490/z,0
Dla mnie pierwsze zdanie jest do odrzucenia. Reszta to polityka mniej lub bardziej wtajemniczonych "ponad głowami motłochu".

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,470429/z,0
Przestrzeń informacji, wiedza o umyśle i jego otoczeniu nie jest postrzegana zmysłami Mt 6,22. Rozumienie zjawisk nie jest w tej samej kategorii co zmysłowy odbiór tychże zjawisk w jednostce ludzkiej. "Niebo" to zarówno jednostkowy jak i zbiorowy produkt podobnych sobie umysłów oświeconych. Skarby, które tam gromadzisz Mt 6,19-21 są nie do ruszenia, ukradzenia, zniszczenia. Wiedza to dobro trwałe. Mając ją na odpowiednim poziomie nie trzeba zabiegać o rzeczy stające się dostępnymi dzięki niej "na wyciągnięcie ręki". Mt 6,19 Umysł ludzki typu Syn Boży kumuluje wiedzę by zapanować nad rzeczywistością, podporządkować ją własnej woli. Jestem tylko Ja i świat zewnętrzny, a w nim Ty, Czy jesteśmy podobni? Skoro jesteś ateistą nie powinno nas różnić zbyt wiele, wszak cudzego, wykoślawionego boga mi tu nie zaserwujesz.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,476243/z,0
Kościół przechował mój/Mój przekaz i to jest faktem.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,514663
Jezus jest produktem poprzedzającej Jego pojawienie się silnie ateistycznej ideologii, w której człowiek jest w pełni samodzielną, suwerenną jednostką, władcą świata, który musi wziąć za siebie i za świat odpowiedzialność. No i masz otwarcie definicji B.O.C. czyli Boga Objawienia Chrześcijańskiego. Czy taki człowiek może akceptować żydostwo i jakieś czary mary, na Jego, Boga, temat? Rozniesie wszystko jak nie od zewnątrz to od środka. Jaki historyczny Jezus? Co to za aniołowie przystąpili do jego zbawczej misji? Mt 4,11 Zresztą spójrzmy 4,1-10 i spytajmy o kompetencje i powagę osoby chcącej nadać/potwierdzać historyczny charakter opisywanemu tu wydarzeniu. Gdzie jest żółw, mysz i stary koń opisywane w bajkach Krasickiego? Gdzie ich DNA !!?

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,524770#w525125
No to niech się kościół tłumaczy ludziom, dlaczego wciska im produkt zawierający nieobyczajne treści z radykalnym ateistą w roli głównej. To nie moja wina, że to rozkodowałem, jestem tylko skromnym analitykiem i prezentując ten pierwotnie mi obcy, cudzy światopogląd wchodzę weń warunkowo J 1,51 dla potrzeb naukowych.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,528137#w528153
Mało odkrywcze, słuszne pierwsze zdanie. Reszta mało istotna.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,531808
To odrębny temat nie mający wpływu na przedstawioną w Ewangeliach postać. Dla mnie mogli to napisać 100 lat temu, bez różnicy. Moim zadaniem jest przedstawienie z kim mamy do czynienia oraz z czego czerpie autor tego co mam przed oczami.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,525127/z,0
Stanowisko Boga do człowieka, który nim nie jest, a w tym Żyda jest jasne. Czytaj Mt 5,22 "Żydzie nie jesteś bezbożnikiem, masz jak każdy w sobie cząstkę Mnie, odkryta, odpowiednio nasycona i dźwignięta do świętości sprawi, że gdy staniesz się Mną nie będziesz już żydem ani niczym innym co mi uwłacza". Patrz Mt 10,39 Ja nie organizuję łagrów dla chorych umysłowo Mt 8,12-13 ale z poświęceniem wszystkiego co mam oddaję się służbie ich wyleczenia, nawet za najwyższą cenę jaką mi przyjdzie za to zapłacić. W moim świecie holocaust nie miałby podstaw do zaistnienia bo to nie jest świat idiotów.

>>Tyle, że Bóg [B.O.C.] to człowiek, to ja. Dziwię się, że wcześniej w innym poście nie spytałeś czym jest B.O.C.
>[Na Panu] służy obowiązek wyjaśniania terminów skrótów, których Pan używa, o ile nie są powszechnie znane.
I to wyżej czynię. B.O.C. to skrót roboczy dla przejrzystszego omawiania przywołanej przez Pana definicji i znaczy Bóg Objawienia Chrześcijańskiego. Nie ja jestem autorem tej definicji ale zgadzam się z jej treścią pod warunkiem, że nie będzie ona przypominać równania z jedną niewiadomą co czyni ją bezużyteczną dla każdego kto jeszcze nie wie czym jest ta niewiadoma.
   


I Ty możesz zostać odłączony

Uriel_ (360 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
c.d.:
>>Katolicyzm jest kompromisem Prawdy z głupotą i agresją tego, którego ma ona ostatecznie wyzwolić.
>Mowa trawa, czyli słowa, słowa, słowa i to ma być ta merytoryczna rozmowa.
>Wszystkie znane mi religie, to kompromisowe połączenia racjonalności z głupotą.
Jak Pan sobie wyobraża rozmowę wprost Jezusa z żydem czy katolikiem zza ściany? Ma powiedzieć : "Słuchaj jesteś moją, Boga, karykaturą, wcale nie śmieszną a bardziej smutną i przygnębiającą, pozwól, że zmienię ten niefortunny dla nas stan ?

>No cóż, tworzy Pan jeszcze jedną religię. Wolno Panu, tylko jeszcze współwyznawców trzeba znaleźć.
To dziwne bo ja z kolei jestem przekonany, że opisuję tę istniejącą. Czemu widzę w Jezusie coś innego niż Pan? Bo patrzę nań swobodnie, samodzielnie i bez wdrukowanych uprzedzeń?

>>JA JESTEM BOGIEM a Wy nie?
>>A to niby czemu?
>Gdyż nie czuję stosownej Bogu mocy:
> [color=blue]Bogom monoteistycznym -(...)

Czyli sam wiesz co jest warta ta Twoja niby definicja, stek bzdur, ale wybacz ja nie jestem bzdurą a jednocześnie jestem Twoją najwyższą wartością, której być może skrycie pragniesz. A ja Ci to dam, bo tak chcę. Jeszcze przez chwilę będę dla Ciebie transcendentny ale to zmieni się gdy mnie poznasz, przeniknę Cię i zawładnę Tobą ku Twojej uciesze Mt 11,28-30. Moje brzemię jest bardzo lekkie, ale jarzmo słodkie, oj rarytas dla tych co mocno stąpają po Ziemi z podniesionym czołem.

>>Pytam i ja Uriel_ i mój mistrz po mej prawicy Jezus.
>O Jezus Maria!!!...
Co ciekawe jak już będziesz miał pełny obraz człowieka zdefiniowanego, czyli tego, który się samoograniczy w jednej i określonej konstrukcji (drzewie) uznawanej za prawdziwą i zarazem owocodajną Mt 12,33 to możesz mówić w Jego imieniu choć wcale nim nie musisz być. A jeśli uda Ci się nim stać a ja zrobię to co Ty - to pytam ilu Bogów będzie ? Jak nazwiemy to ca nas nimi uczyniło ? Niby tu Andrzej, tam Józek i to coś co ich łączy. Pan i sługa w jednym i drugim, kto lepszy? Tacy sami. 10,24-25

>>Chyba was osądzę, już pora.
>Zupełnie tak sam? Bez pomocy doktora?

To bardzo specyficzna konstrukcja bo prowadzi jednostkę do samosądu. Znając Dobro i Zło jestem/jesteś sam sobie sędzią, nauczycielem , autorytetem moralnym. Kończy się moja służba wobec Ciebie, mogę odejść J 16,11... władco świata, Ty, ty i tamten... władcy świata? taa

>Szanowny Pan wybaczy, ale ja już dalej nie mogę, tu nawet kpina przestaje być śmieszną.
To tylko pozorne wrażenie ale minie. Dwa lata temu napisałbym podobnie. Jedno mi wybacz, że posty z odpowiedzią pojawiają się z pewnym opóźnieniem.
   

I Ty możesz zostać odłączony

#109
18-03-2013 18:57
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Uriel_
.
>Wystarczą Ewangelie takie jakie zaakceptował kościół.
Komu? A jakie warunki zaakceptował Kościół? Przez dwa tysiące lat lat trwa permanentne aggiornamento.

>Podstawa do sprawowania bądź utraty władzy nad umysłami 1,2 mld ludzi.
Tylko co z tego wynika dla naszej rozmowy?

>>>>Rozumiem, że tylko wierzącym jest dana znajomość Ewangelii.
>Sytuacja jest następująca - znamy drogę ale czy zdecydujemy się nią podążać?
Kto zna drogę? I komu się taka droga podoba?
Myślę, że ci którzy znają i ją akceptują, to nią podążają.

>Wiara może tu być rozumiana jako forma osobistego stosunku do prawidłowości koncepcji człowieka zaprezentowanej w Jezusie.
Wiara może być rozumiana przeróżnie.

>Jezus nią, tą drogą, podąża ale jasnym jest, że lawiruje w nadnaturalny sposób wspierany ręką swojego ludzkiego autora, który, tu musi mi Pan trochę zaufać, nie jest przygłupem i nie brak mu sprytu.
Nie mogę! Jestem racjonalistą.

>Ukazujący się umysłowi tego czy innego apostoła program naprawczy będący fizycznie zbiorem informacji ma być poświatą, widmem czy duchem z dziecięcej wyobraźni? Mt 24,23-25 Oczywiście, że nie i autor to wie bo jest wysoce prawdopodobne, że wie o czym pisze.
A skąd to prawdopodobieństwo, gdy nie znamy ani autora, ani jego inspiracji.

>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,461490/z,0
>Dla mnie pierwsze zdanie jest do odrzucenia.
Czyli do odrzucenia jest: "Przyjmijmy istnienie Jezusa i jego śmierć za fakt".

>Reszta to polityka mniej lub bardziej wtajemniczonych "ponad głowami motłochu".
Ciekawy wniosek tyle, że nie uargumentowany.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,470429/z,0
>Przestrzeń informacji, wiedza o umyśle i jego otoczeniu nie jest postrzegana zmysłami Mt 6,22.
Jedyną drogą dotarcia do mózgu, a po przetworzeniu do umysłu, są zmysły. Reszta to tylko fantazje i spekulacje.

>Czy jesteśmy podobni?
Jak, ogień i woda.

>Skoro jesteś ateistą nie powinno nas różnić zbyt wiele, wszak cudzego, wykoślawionego boga mi tu nie zaserwujesz.
Jeżeli to do mnie, to ja ateistą nie jestem.

>Jezus jest produktem poprzedzającej Jego pojawienie się silnie ateistycznej ideologii, w której człowiek jest w pełni samodzielną, suwerenną jednostką, władcą świata, który musi wziąć za siebie i za świat odpowiedzialność. No i masz otwarcie definicji B.O.C. czyli Boga Objawienia Chrześcijańskiego.
Ło Boze! I Szanowny Pan, to tak na poważnie?

>>>>Szanowny Pan wybaczy, ale ja już dalej nie mogę, tu nawet kpina przestaje być śmieszną.
>To tylko pozorne wrażenie ale minie.
Wszystko możliwe więksi racjonaliści niż ja do "wariatkowa" trafiali.

>Dwa lata temu napisałbym podobnie.
Zapewne tak.

>Jedno mi wybacz, że posty z odpowiedzią pojawiają się z pewnym opóźnieniem.
Ma Pan moje pełne błogosławieństwo, aby już nigdy nie dzielił się ze mną swoją mądrością. Nie warto i tak zupełnie Pana nie rozumiem.

Miłego dnia.

@@@
.

exbyły (17 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa

>chrześcijaństwo, to współczucie i podkreślenie roli przyjacielskiej miłości - coś, o czym mity albo
>nie mówiły w ogóle, albo przedstawiały to w groteskowej i nieprawdopodobnej formie, która już dłużej
>nie znajdowała chętnych słuchaczy.
>   Znaczyłoby to, że opowieść o Jezusie, powtarzana, przeinaczana i "poprawiana" była po prostu
>znakomitym, szybko ewoluującym "memem", który wykorzystał ukryte mechanizmy psychologiczne, by na
>trwałe zawładnąć masową wyobraźnią.
Fryderyk Nietzsche w "Z genealogii moralności" prezentuje historię moralności, gdzie dobry przed chrześcijaństwem znaczyło, że ktoś był zdrowy, mocny, zamożny a zły był to lichy, słaby, chory. Wraz z nastaniem religii Jezusa dobry oznacza słaby, ale współczujący, ktoś kto nie jest zagrożeniem, zły natomiast jest silnym samolubem. Wiadomo, że biednych, słabych jest zawsze więcej. Może jest te fenomen podobny do fenomenu Rewolucji Październikowej.
Widoczne też jest tu wraz z biegiem czasu odchodzenie od chrześcijaństwa pierwotnego wiary (Jerozolima) ku chrześcijaństwu Aten (Platon, Arystoteles), czyli racjonalnej teologii.
Bardzo mocno przedstawił to Fiodor Dostojewski w "Wielkim Inkwizytorze" (" Bracia Karamazow") gdzie inkwizytor mówi tak do uwięzionego Chrystusa między innymi:"Naszym prawdziwym wodzem
i panem jest diabeł, Antychryst. Jego możemy zrozumieć, jemu możemy
służyć, albowiem ze słabymi, bezsilnymi istotami rozmawia on dostępnym,
zrozumiałym, rozumnym językiem. Natomiast tego, czego Ty od
nas żądasz - podporządkowania rozumu wierze - spełnić nie
możemy."
Może to być dziwne, ale kościół ma nadzwyczajny instynkt przetrwania.
Bo Kościół jest jak najwyższe drzewo w lesie, w którym najmniejsza, najlichsza trawka walczy o dostęp do światła i do wody. Jest najbliższy światłu słońca, Jego korzenie wrosły najgłębiej w czeluść, przez wieki Torował sobie tą drogę.

Uriel_ (360 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
>Komu? A jakie warunki zaakceptował Kościół? Przez dwa tysiące lat lat trwa permanentne aggiornamento.
No i się skończyło. Nie da się już zatuszować aktualnych treści tam zawartych, a jaki jest koń każdy widzi w nakładzie miliardów egzemplarzy. Będzie Pan udawał, że nie ma Biblii w domu? Czy czyta Pan fragmenty ewangeliczne, które zamieszczam i które sensownie współgrają z moim przekazem? Może jakiś oblatany teolog potwierdzi lub zaprzeczy lub wymownie zamilknie jak poprosi Pan go o opinię na mój temat. Polecam! Ciekawe doświadczenie, może będziecie mieć ubaw, kto wie...

>>Podstawa do sprawowania bądź utraty władzy nad umysłami 1,2 mld ludzi.
>Tylko co z tego wynika dla naszej rozmowy?
Luźna dygresja.

>>Sytuacja jest następująca - znamy drogę ale czy zdecydujemy się nią podążać?
>Kto zna drogę? I komu się taka droga podoba?
Zbawieni, wolni ludzie zjednoczeni w duchu chrześcijańskim.

>Myślę, że ci którzy znają i ją akceptują, to nią podążają.
Chcę usłyszeć Pańskie zdanie na temat tej drogi a wcześniej pomóc w jej zrozumieniu.
Dałem już sporo podstaw do zadawania pytań np. dotyczących sensu i celu Objawienia.

>>Wiara może tu być rozumiana jako forma osobistego stosunku do prawidłowości koncepcji człowieka zaprezentowanej w Jezusie.
> Wiara może być rozumiana przeróżnie.
Wiec proszę wybrać propozycję, którą wyżej dopuszczam.

>Nie mogę! Jestem racjonalistą.
W takim razie proszę też nie wykluczać, że jest to możliwe.

>A skąd to prawdopodobieństwo, gdy nie znamy ani autora, ani jego inspiracji.
Ja jestem jego inspiracją. On mnie zna a ja znam jego po czynach a w tym słowach. Pan nas nie zna i to chcemy zmienić. Był Pan karmiony jak miliony innych od dziecka obrazem świata, w którym jak niewolnik nie miał Pan prawa nas spotkać i poznać wcześniej niż po śmierci biologicznej, czyli NIGDY!

>>>www.racjonalista.pl/forum.php/s,461490/z,0
>>Dla mnie pierwsze zdanie jest do odrzucenia.
>Czyli do odrzucenia jest: "Przyjmijmy istnienie Jezusa i jego śmierć za fakt".
Zdziwiony? Przyjęcie czy odrzucenie niczego nie zmienia bo nie to jest istotą chrześcijańskiej idei człowieczeństwa, ale ona sama, z której czerpiąc możesz sam wymyślać przygody wzorca w dowolnej nawet innej niż żydowska rzeczywistości. Taki papież Franciszek przywoła jutro wypowiedź nie istniejącego empirycznie prostego starca i co, czym on (wyimaginowany starzec) jest poza metafizycznym narzędziem komunikacji? Jezus jest właśnie analogiczną lecz szeroko rozbudowaną formą autoprezentacji wnętrza Jego autora i taką funkcję nadaje mu sam Jego autor w Ewangeliach. Jeżeli moje "ja idealne" ujednolicę ze zdefiniowanym w Słowie "określonym ja idealnym = Duch Święty" to dołączam do wspólnoty tych, którzy uczynili to przede mną i tworzą wspólnotę wtajemniczonych, dla których Jezus jest jedną z możliwych platform komunikacyjnych, czyli:

>>Reszta to polityka mniej lub bardziej wtajemniczonych "ponad głowami motłochu".
>Ciekawy wniosek tyle, że nie uargumentowany.
Czyli zapraszam również Pana na tę platformę na otwartym forum, koniec spisku.

>>Przestrzeń informacji, wiedza o umyśle i jego otoczeniu nie jest postrzegana zmysłami Mt 6,22.
>Jedyną drogą dotarcia do mózgu, a po przetworzeniu do umysłu, są zmysły. Reszta to tylko fantazje i spekulacje.
W moim ( Dobrego Człowieka = Boga ) teoretycznym zmartwychwstaniu w Tobie pośredniczy zmysł wzroku. Proces może się odbyć jedynie poprzez obróbkę informacji i ich zrozumienie. Nie wszystkie pojęcia i procesy są obrazowalne w wyobraźni co nie zwalnia człowieka z konieczności ich rozumnego asymilowania i korzystania z nich dla własnego dobra.

>>Czy jesteśmy podobni?
>Jak, ogień i woda.
Ciekawy punkt wyjścia. Przypuszczam, że jest Pan silnie uprzedzony wszak gdybym miał podsycić katolickie w dużej mierze bezzasadne zakazy i nakazy świat stałby się koszmarniejszy od obecnego. Obiecuję, że je merytorycznie wykpię ku pańskiej jak mniemam uciesze.

>Jeżeli to do mnie, to ja ateistą nie jestem.
Pomóż proszę, jak nazwać człowieka, który poza sobą widzi tylko morze informacji i bezosobową rzeczywistość materialną. Oczywiście innych ludzi w niej także. Mnie też przejadło się słowo "Bóg".

>>Jezus jest produktem poprzedzającej Jego pojawienie się silnie ateistycznej ideologii, w której człowiek jest w pełni samodzielną, suwerenną jednostką, władcą świata, który musi wziąć za siebie i za świat odpowiedzialność. No i masz otwarcie definicji B.O.C. czyli Boga Objawienia Chrześcijańskiego.
>Ło Boze! I Szanowny Pan, to tak na poważnie?
A czy jest jeszcze coś wartościowego dla Pana poza samym sobą i resztą podobnych na tej owalnej bryle nie zabezpieczonej przed rychłą kolizją z planetoidą z winy jej mieszkańców?
Co to takiego Pana zdaniem ?
Jestem otwarty na każdą sensowną alternatywę.
Kto jak kto ale Pan wariantu z opiekuńczą opatrznością jakiegokolwiek bożka chyba teraz tu nie wysunie, więc co ?
   


I Ty możesz zostać odłączony

1 2 3 4 5 6 7 8

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365