Racjonalista - Strona głównaDo treści
Skatowała dziecko i jest teraz katechetką

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
28-06-2013 08:58XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
Ocena 19 na 19
I ekspertem MEN, dodam.
Najnowsza rzecz, którą żyje sieć:

wyborcza.p(*)&utm_campaign=wyborcza#Cuk#Cuk

Ciekawa jest opinia pana Etyka (filozof ! :
wyborcza.p(*)auczycielki_zabojczyni.html#MT

Według niego: "reakcje w sieci nie mają nic wspólnego z językiem troski, to język nienawiści, rozpoczęło się stadne polowanie, w którym chcemy uczestniczyć"

a to najlepsze:
"Ta zbrodnia mogła wywołać w tej kobiecie, jej życiu i duchowości gruntowne zmiany. Dziś to może być zupełnie inna osoba z inną filozofią, odrzucająca przemoc jako metodę dochodzenia do celu wychowawczego. Prawdopodobieństwo, że znów dopuści się podobnego czynu, nie jest większe niż to, że dopuści się go ktokolwiek inny"

Skąd on to wie ?!? Facet ma problem ze zwykłą logiką ! Jeśli ktoś popełnił jakiś czyn, to prawdopodobieństwo że znowu to zrobi jest większe, a nie mniejsze ! Bo widać, że ma do tego skłonność ! Poza tym, ten babsztyl dalej się znęca nad dziećmi.
Ach te filozofy !
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#31
28-06-2013 20:47
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi Selanos
>może być już zupełnie inna osoba, która przeszła zmiany w swojej duchowości...

Skąd wiesz, że sa to zmiany "na zawsze"?
Skoro ktoś zmienił osobowość raz, to może zmienić ją wiele razy.
W takiej sytuacji zdrowy rozsądek dmucha na zimne. I zdaje się ma rację: jak zwykle w sytuacjach ekstrtemalnych.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

szarley (54913 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi kiryl
>>Niestety, na poparcie swojej tezy opisujesz jeden przypadek. Taka generalizacja do niczego nie prowadzi.
>To nie generalizacja, i prowadzi, wystarczy wpisać np. w google hasło: wypadki pijany ksiądz, nie wiem dlaczego Ci to nie przyszło do głowy.

Google autorytetem?
Na tym forum ktoś proponował, żeby wpisać w google hasło "uzdrowienia przez modlitwę". Spróbuj.

szarley (54913 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi pawel_wr
>>Ach te filozofy !
>Ach te dziennikarzyny !!!!!
>Od kilku dni nie ustaje "wzmożenie" patriotyczno-narodowe wśród
>tzw. dziennikarzy niepokornych. Ileż to uroczych głupot ponawypisywali
>Terlikowski , Ziemkiewicz , Karnowscy , Zawisza et conhortas
>o Zygmuncie Baumanie. Jaki to on be , jaki to on upiór przeszłości,
>dlatego , bo 60 lat temu był agitatorem komunistycznym.
>Ciekawe , czy uniosą się teraz świętym gniewem wobec morderczyni
>zatrudnionej jako katechetka.
>Zatarcie kary nie ma nic do rzeczy - ta osoba nie MOŻE pracować
> z dziećmi .

To już trzeba być konsekwentnym. Jeśli katechetka ma całe życie odpowiadać, za swój czyn, to Bauman też. Jeśli dajemy Baumanowi prawo do zmiany poglądów, to i katechetce prawo do zmiany sposoby myślenia ...

Uważam, że człowiekowi należy dać drugą szansę, ale w ograniczonym zakresie. Katechetka nie powinna pracować z młodzieżą, Bauman nie powinien wykładać myśli lewicowej.

#34
28-06-2013 21:46
 Ocena 6 na 6
Grimar (1210 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi szarley
>Uważam, że człowiekowi należy dać drugą szansę, ale w ograniczonym zakresie. Katechetka nie powinna pracować z młodzieżą, Bauman nie powinien wykładać myśli lewicowej.

Nie wiem czy jest tu symetria. Katechetka może nie powinna uczyć dzieci, bo istnieje ryzyko ponownego morderstwa, a Bauman nie powinien wykładać myśli lewicowej bo może znów zostać majorem KBW?

#35
28-06-2013 21:55
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi liliac

>Pozostaje pytanie dlaczego ktoś uznał ochronę przed molestowaniem za istotniejszą niźli ochrona przed fizycznym znęcaniem się pozbawionym cech seksualnych tudzież przed zabójstwem.

Wydaje się, że uznano, iż ochrona przed molestowaniem musi być bardziej rozciągnięta w czasie, gdyż tego rodzaju zachowania mają podstawy w pewnej ciągłej dyspozycji człowieka, który się tego dopuszcza. Założenie jest pewnie takie, że pedofil pozostaje pedofilem nawet po 30-40 latach, a zabójca może się zmienić. Ciekawe tylko, czy to założenie jest trafne.

#36
28-06-2013 22:34
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi XYZPawel
Nie ma żadnego powodu czy na szczęście obowiązku żeby "wybaczać" występki bo ktoś chce wrócić do społeczeństwa. Jako pracownik Państwowej szkoły, jestem oburzony całą sytuacją.

#37
28-06-2013 22:48
 Ocena 4 na 4
Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi pawel_wr

Zmieniłeś temat. Nie o tym była mowa. Chodziło o wartość argumentacji, a nie o wymyślanie określeń na kler. Ale to jest taka nasza polska przypadłość, nikt w szkole nie uczy dyskutowania, argumentowania i trzymania się tematu (nie bierz tego za bardzo do siebie, nic osobistego, to taka ogólna refleksja).
_

#38
28-06-2013 23:38
 Ocena 9 na 9
i. o. (1269 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
Chciałam zauważyć, że to, iż została katechetką, nie jest efektem jej przemiany duchowej, jak to niektórzy chcieliby interpretować, tylko konsekwencją jej dewocji. Skrajnej, fanatycznej dewocji, która sama w sobie świadczyła o poważnych problemach z jej psychiką. Dewocji, która nadal rządzi jej życiem. Codziennie do kościoła chodzi, była w klasztorze, ze swoim konkubentem tworzyli biały związek, bo religia nie pozwalała jej na seks przedmałżeński. Niewykluczone, że wciąż jest dziewicą, bo za mąż nigdy nie wyszła a zasad zapewne nie zmieniła.

Do tego wszystkiego, religia dawała jej usprawiedliwienie dla swoich skłonności. Przecież biblia jak najbardziej popiera przemoc, zwłaszcza wobec dzieci.
Ta kobieta uważa, że to co się stało to był zwykły wypadek. Owszem spowodowany jej nieumiejętnością opanowania się, ale tylko wypadek. Taki sam jakby przez jej gapiostwo dziecko podczas spaceru pod samochód wpadło. Niby jej wina, którą musi odpokutować, ale jednak wypadek. Nic złego w tym, że poszła na spacer, problem w tym, że się zgapiła, ale już nauczyła się sztuki koncentracji, nie zagapia się, jest rozważna i odpowiedzialna, może zatem spokojnie dalej dzieci na spacery wyprowadzać. I w związku z tym nikt nie powinien już wypominać jej zdarzenia z przeszłości, było, minęło, odpokutowało się, więcej się nie powtórzy.

Założę się, że pies z kulawą nogą w tym klasztorze ani w żadnej kościelnej organizacji przez które się przewinęła, nawet nie próbował wyjaśniać jej, że problem tkwi w jej sadystycznych skłonnościach, że złe było tresowanie i katowanie tego dziecka a sama jego śmierć to nie wypadek tylko konsekwencja sadyzmu. Że te 15lat to nie dostała za nieumyślne przyczynienie się do śmierci dziecka, ani nawet za zwykłe zabójstwo, tylko za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.
Nie jestem pewna czy ona w ogóle byłaby w stanie to zrozumieć a co dopiero doświadczyć jakiejś duchowej przemiany. Psychopaci się nie zmieniają, póki co nie odnotowano żadnego przypadku zmiany takiego człowieka.

#39
29-06-2013 00:10
 Ocena 3 na 3
Marcin G (7819 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi i. o.
Pełna zgoda. Ta psychopatka musiała czerpać przyjemność z katowania tego dzieciaka, to nie był wypadek, coś w rodzaju zbyt mocnego "klapsa". Załóżmy, że jakiś rodzic jest bardzo, powiedzmy, porywczy - przyłoży dziecku, ale po wszystkim dociera do niego co robi i zaczyna żałować - u niej to było zaplanowane znęcanie się fizyczne i psychiczne, nie chodziło jej nawet o dyscyplinę - to tylko wymówka. Ona do dzisiaj nie widzi nic złego w tym co zrobiła, bo gdyby nagle ją olśniło i stała się inną osobą to czy mogłaby z tym żyć?

#40
29-06-2013 01:14
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
A co jeśli rzeczywiście nie całkiem była świadoma tego co robi? Może się czymś zatruła, zaczadziła, nie wiem, nastąpiły okoliczności zewnętrzne, które wpłynęły na jej mózg i przez które straciła kontrolę. Może napad jakiejś jeszcze nie opisanej choroby psychicznej? Przecież większość tutaj wierzy w determinizm, a wolną wolę uważa ze wymysł księży. Obrażać się teraz na naturę, że tak pokierowała sprawami, że mogło dojść do czegoś tak okropnego? Mnie po prostu trudno uwierzyć, że można się zdobyć na takie bestialstwo w stosunku do dziecka, będąc w pełni władz umysłowych.

Nie wiemy co w niej siedzi teraz. Nie wyobrażam sobie życia ze świadomością takiego czynu; jeśli ma jej choć w połowie jak przeciętny człowiek, to jest to dla niej kara okrutna. Wybaczyć jej już nie ma kto. Jeżeli myśli, że Chrystus jej wybaczy i dlatego się klei do kościoła, to znaczy, że godności nie ma żadnej i resztę życia chce przeżyć w amoku.
Pomimo tego wszystkiego pozwalanie jej na zbliżanie się do dzieci to był absurd, a zrobienie z niej eksperta w oświacie to nawet nie wiadomo jak określić. Zwariowana baba, zwariowany kraj.

#41
29-06-2013 01:34
 Ocena 9 na 9
liliac (147340 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi finerbijk
>A co jeśli rzeczywiście nie całkiem była świadoma tego co robi? Może się czymś zatruła, zaczadziła, nie wiem, nastąpiły okoliczności zewnętrzne, które wpłynęły na jej mózg i przez które straciła kontrolę. Może napad jakiejś jeszcze nie opisanej choroby psychicznej? Przecież większość tutaj wierzy w determinizm, a wolną wolę uważa ze wymysł księży. Obrażać się teraz na naturę, że tak pokierowała sprawami, że mogło dojść do czegoś tak okropnego? Mnie po prostu trudno uwierzyć, że można się zdobyć na takie bestialstwo w stosunku do dziecka, będąc w pełni władz umysłowych.

To nie był jednorazowy wybryk, tylko długotrwałe, regularne znęcanie się również regularnie kończące się obrażeniami fizycznymi wymuszającymi wielodniową absencję przedszkolną. Przy czym obywatelka ewidentnie nie dopatrywała się żadnej niewłaściwości w swojej "metodzie wychowawczej" - uważała taką formę egzekwowania swoich oczekiwań za niezbędną i właściwą. Wyrażała tylko ubolewanie, że nie zreflektowała się na czas, że tym razem trochę przesadziła i że potrzebna jest pomoc lekarska.

Cytat:
Kiedy pojawił się w przedszkolu z siniakami i ranami, opiekunka zaprowadziła go do lekarki, która wykonała obdukcję i przekazała ją sądowi. Niestety, ten nie nadał sprawie biegu. Kiedy sytuacja się powtórzyła, dyrektorka wezwała ojca, ostrzegając, że jeśli jego konkubina będzie dalej biła chłopca, poniosą tego konsekwencje. Tadeusz W. zadecydował, że wobec tego Tomasz nie będzie chodził do przedszkola z siniakami. Z wykazów otrzymanych przez sąd z dwóch przedszkoli wynika, że nie chodził po kilkanaście dni w miesiącu.
Sędzia: - Czy zawsze nieobecność była spowodowana sińcami?
Ewa T:. - Nie zawsze. Czasem miałam wolną sobotę, czasem gdzieś wyjeżdżaliśmy, a czasem sińce nakładały się na sińce. Czasem bił Tomasza Tadek. Mały wolał być bity przez ojca, bo Tadek trzymał się regulaminu. Ja biłam najpierw lżej, potem coraz mocniej, traciłam panowanie. Czasem biliśmy razem... Tak, czasem robiliśmy to razem.


Cytat:
Niedługo po przeprowadzce do własnego mieszkania w przedwojennym osiedlu zbudowanym dla inteligentów (prezent od jej rodziców) Tomek słał tapczan. Robił to zawsze przed kolacją. Raz wypadł mu kocyk z poszwy, nie mógł sobie dać z tym rady. Poszwa była duża, on miał wówczas pięć lat i krótkie ręce. Bili go na przemian przez całą noc. Żadne z nich nie pomogło małemu, tylko ojciec pouczał go, co należy zrobić. Pouczał z daleka, bo "dziecko trzeba twardo chować". Bili go wtedy od siódmej wieczorem do świtu. O świcie Tomek powlókł wreszcie kocyk.

Cytat:

Ewa T.: - Był dobrym dzieckiem. Lubił bajki, na ogół był grzeczny. Nie lubił tylko nic robić. Jak dostał lanie, to "robił" tapczan. Musiałam go uczyć myć się, prać skarpetki.
Sędzia: - Może tego nie potrafił?
Ewa T.: stanowczo: - Nie chciał. Tylko lanie pomagało. Nigdy nie próbował uciekać, krzyczeć.
- Czemu zachowywał się w nietypowy dla dziecka sposób? - chce usłyszeć sędzia, choć wie z akt śledczych, że Tomkowi krzyczeć i płakać nie było wolno, bo wówczas razy liczono od nowa, za najmniejszy krzyk bicie zaczynało się od początku.
Sędzia: - A ranę zabliźnioną na głowie od czego miał?
Ewa T.: - Rozbiłam mu talerz na głowie, bo źle go umył. Tylko podstawił pod kran i chciał odstawić.
Systematyczne maltretowanie chłopca trwało dwa i pół roku.


Cytat:
(...)po tygodniu dostaję odpowiedź od emerytowanej sędzi: "Skazana nie rozumiała, że stawianym przez nią wymogom kilkuletnie dziecko nie było w stanie sprostać. Stosowane wobec chłopca kary, w tym cielesne, miały - jej zdaniem - jedynie go dyscyplinować. W ocenie skazanej jej postępowanie nie zawierało elementów znęcania się psychicznego i fizycznego nad dzieckiem".


...i jeszcze zeznanie rodziców kobiety:

Cytat:
Kiedy przyjechali do nas i zostali na dwa tygodnie, dowiedziałem się od żony, że córka bije Tomka do południa, pod naszą nieobecność w domu. Na tę okoliczność oboje rozmawialiśmy z córką, ale nie przekonały jej nasze argumenty, że w taki sposób bić dziecka nie można, żeby bicie zostawiało ślady. Nie życzyliśmy sobie również, żeby córka biła Tomka w naszym domu. Córka odpowiedziała, że do naszego życzenia dostosuje się, ale nie jest przekonana, że wymagamy od niej słusznych rzeczy.

>Nie wiemy co w niej siedzi teraz. Nie wyobrażam sobie życia ze świadomością takiego czynu; jeśli ma jej choć w połowie jak przeciętny człowiek, to jest to dla niej kara okrutna. Wybaczyć jej już nie ma kto.

Pytanie czy oczekuje jakiegokolwiek wybaczenia - ona nie dostrzega problemu w maltretowaniu dziecka, tylko w tym, że za późno się zorientowała, że przesadziła:

Cytat:
13. W aktach jest ślad pytań, na które Ewa T. nie umie sobie w wieku 35 lat odpowiedzieć.
Wyznaje to w prośbie do Rady Państwa o ułaskawienie, w siódmym roku od osadzenia w więzieniu:
"Śmierć chłopca, z czego zdałam sobie sprawę na chwilę przed przyjazdem (...) lekarza, była dla mnie potworną tragedią, choć nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego ona się wydarzyła. Dlaczego wcześniej nie uświadomiłam sobie stanu, w jakim znajduje się chłopiec, aby przerwać bicie i móc udzielić mu pomocy? Dlaczego tego krytycznego dnia utraciłam całkowicie kontrolę nad siłą uderzeń i ich skutkami? Są to dręczące mnie pytania, na które do dziś nie potrafię znaleźć odpowiedzi".


[Wszystkie cytaty z artykułu Mariusza Szczygła]

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )

finerbijk (17282 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi liliac
>Pytanie czy oczekuje jakiegokolwiek wybaczenia - ona nie dostrzega problemu w maltretowaniu dziecka, tylko w tym, że za późno się zorientowała, że przesadziła
No tak, tak ale w ostatnim cytacie przyznaje, że zrobiła coś, czego nie potrafi sobie wytłumaczyć, nad czym nie panowała i czego by normalnie nie zrobiła, nawet pomimo zwyrodniałych "metod wychowawczych" jakie wyznawała. Wpadła w szał jak berserker, oderwała jej się klepka.

#43
29-06-2013 10:35
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi wozieee
>A co z przebaczeniem, drugą szansą i resocjalizacją?
Nie ma przebaczenia. Moim zdaniem za zabójstwo należy się kara śmierci, a drugą szansę to można za kradzież dostać, ale nie pozbawienie życia. Szczególnie dziecka, które ma mniejsze możliwości obrony.
>Jak ktoś po wyroku może wrócić do życia w społeczeństwie, jeżeli rzucane mu są kłody pod nogi, raz po raz?
Jakie kłody pod nogi? Jak widać tą panią chciało aż za dużo instytucji. Ponadto społeczeństwo nic nie jest jej winne z tytułu jej odsiadki, jeśli już to na odwrót. Nikt nie ma obowiązku jej pomagać.
>Idąc tą logiką można równie dobrze wystrzelać skazańców, skoro nikt nie chce z nimi mieć do czynienia po skończeniu odsiadki.
Również nie chciałbym mieć do czynienia z mordercą po skończeniu przez niego odsiadki. Choćby nie wiem co wygadywał o swojej poprawie.
>W jakim zawodzie powinna zatem pracować i skąd ta Wasza obsesja z dziećmi?
Wedle mnie to mogłaby nawet szamba czyścić byle się do dzieci nie zbliżać. Obsesji zaś żadnej nie zauważam.

#44
29-06-2013 10:37
 Ocena 1 na 1
Olek Mularski (3178 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi szarley
>>>Niestety, na poparcie swojej tezy opisujesz jeden przypadek. Taka generalizacja do niczego nie prowadzi.
>>To nie generalizacja, i prowadzi, wystarczy wpisać np. w google hasło: wypadki pijany ksiądz, nie wiem dlaczego Ci to nie przyszło do głowy.
>Google autorytetem?
>Na tym forum ktoś proponował, żeby wpisać w google hasło "uzdrowienia przez modlitwę". Spróbuj.

Tak, tyle, że w przypadku pijanych księży za kółkiem to suche fakty, działanie na zasadzie tak albo nie. Ksiądz był pijany, albo nie. Jeśli zaś chodzi o uzdrowienia, to dobrze wiemy, że bóg nie istnieje, a do tak zwanych uzdrowień najczęściej dochodzi u zakonnic, które często celowo nie przyznają się do stosowania różnych terapii. Część z tych "uzdrowień" to także samowyleczenia związane z działaniem układu odpornościowego, którego działanie też jeszcze nie do końca poznaliśmy.

#45
29-06-2013 11:13
 Ocena 13 na 13
liliac (147340 punktów)Odp: Skatowała dziecko i jest teraz katechetką
W odpowiedzi finerbijk
>>Pytanie czy oczekuje jakiegokolwiek wybaczenia - ona nie dostrzega problemu w maltretowaniu dziecka, tylko w tym, że za późno się zorientowała, że przesadziła
>No tak, tak ale w ostatnim cytacie przyznaje, że zrobiła coś, czego nie potrafi sobie wytłumaczyć, nad czym nie panowała i czego by normalnie nie zrobiła, nawet pomimo zwyrodniałych "metod wychowawczych" jakie wyznawała. Wpadła w szał jak berserker, oderwała jej się klepka.

Sugerujesz, że zaistniała jakaś zmiana jakościowa, ja dostrzegam tylko ilościową. Pewne continuum. Po prostu tego feralnego dnia biła odrobinę za długo, odrobinę z mocno i nie zorientowała się w porę, że przesadziła. Nie widzę tu jakiejś drastycznej odmienności od sytuacji poprzednich - wszak zdarzało im się już bić chłopca przez całą noc, a i kontrolę nad biciem - jak zresztą sama przyznała - niejednokrotnie zdarzało jej się tracić:

Cytat:
Mały wolał być bity przez ojca, bo Tadek trzymał się regulaminu. Ja biłam najpierw lżej, potem coraz mocniej, traciłam panowanie.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365