Racjonalista - Strona głównaDo treści
ks. Oko u Moniki Olejnik

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
24-12-2013 12:04mm34 (237 punktów)ks. Oko u Moniki Olejnik
Ocena 3 na 3
Wczoraj w programie Moniki Olejnik "Kropka na I" wystąpił Ksiądz dr hab. Dariusz Oko i Pan dr. Kamil Sipowicz. Ks. Oko przytoczył "fakt", którego nikt nie z obecnych nie zdementował mianowicie podczas inkwizycji, która trwała 350 lat zginęło około 4000 osób. Mam pytanie do forumowiczów czy może ktoś wie skąd ta liczba się wzięła?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..
#136
10-01-2014 10:47
 Ocena 7 na 7
setarkos (10757 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar
> Jeżeli jesteś silniejszy, masz więcej wojsk itd., to koronnym "argumentem" staje się Twoja siła...
Najlepiej pod hasłem "Gott mit uns"?
> Stąd przecież biorą się teksty o "poświęceniu dla ogółu" itd.
Czyżby? Dbałość o dobra wspólne zdaje się czymś zwykłym, skoro mam w tych dobrach udział. Poświęcenia (graniczącego chyba tyleż z heroiczną głupotą, co ze zdradą bliźnich) wymagałaby służba szefowi, którego królestwo z innego świata.
> nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby wierzyć, że humanizm jest słuszny i prawdziwy.
Wiara tu zbędna, wystarczy argument (co prawda nie wprost) z samej logiki. Jeśli nie cenię wartości ludzkich, to nie mogę też (jako człowiek) bez popadania w sprzeczność cenić własnych o nich osądów. Humanista mówiący o błędności humanizmu niewątpliwie błądziłby. Kto się mieni człowiekiem, ten nie powinien siebie dewaluować do roli boskiego wtórnika, bo i jego twierdzenia będą wtórną 'klepanką'.
A czy Ty, Vancalarze uważasz się za człowieka par excellence, czy tylko o tyle, o ile naznaczonyś "boską iskrą" (bo chyba nie-ludzką)?
> Z Twojego punktu widzenia, jeżeli jesteś ateistą, "dobro ogółu", czy "ludzkości" to bełkot.
Widocznie nie wiesz co znaczy być bezbożnikiem, skoro takie wyobrażenie podpowiada Ci bełkot. Jeśli kiedyś (choćby na próbę) 'wejdziesz w skórę' ateisty i nie ugną Ci się przy tym kolana, to może poczujesz otwartość i kreatywność ludzkiego świata.

Nie lękaj się

#137
10-01-2014 12:05
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar
>"Gupi jestem" a Ty "mądry" i ot.. cała "dyskusja".

Nie jesteś "gupi" (skądinąd prawidłowo pisze się: gópi), bo to by tylko żarcik taki oznaczało.
Ty zaś jesteś głupi zupełnie na poważnie i bez cudzysłowu.

>   Cool, Ty jak widzę, zawsze czujny
>Myślę, czy się nie pociąć...

Ty tam, Vancalar, lepiej już nie pozoruj "myślenia" żadnego.
Tnij, tnij od ucha, a żywo!

...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)

#138
10-01-2014 12:17
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar
> Dokładnie, nie ma "sztywnych reguł", więc reguły nie istnieją... są tylko umową, czyimś przekonaniem..
Wybacz wtrącenie, ale jak to "tylko"? Moim zdaniem umowa podjęta w dobrej wierze jest czymś ważnym. Proponujesz Waść wszelkie konwencje redukować do czczej gadaniny i 'robienia z gęby cholewy'?
Poza tym ustalenia zasad współżycia wynikają ze znalezienia części wspólnej poszczególnych wizji porządku, a nie z narzucenia jednostkowego przekonania w rodzaju papieskiej nieomylności.
>.. pozwalają łatwo manipulować pojęciami.
Zatem nie idźcie na łatwiznę, bo nie ma po temu przymusu.

#139
10-01-2014 13:28
 Ocena-4 na 4
Vancalar (1804 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Fizyk
Cytat:
>"Ktoś" jest zbędny.

   A to tylko Twoja wiara.

Cytat:
>> ... to ja proszę o DOWODY na prawdziwość ateizmu!
>Służę uprzejmie: hipoteza "Ktosia" wiele razy była stawiana i za każdym razem okazywała się błędna lub zbędna. QED

   Któraż to!?
blog.rp.pl(*)09/17/zbyteczna-hipoteza-boga/
I cóż to "udowodniłeś" ???

Cytat:
>> DOWÓD a nie domysł, "teoria", czy "hipoteza" zamknąłby z pewnością usta wierzącym i zmusił ich do przyjęcia PRAWDZIWEJ opcji.
>Śmiem w to wątpić.

   Toć daj jakieś, to się przekonamy...

Cytat:
>> Przepraszam Cię ale dla mnie dzisiejsze "naukowe teorie" wyjaśniające fakt, że możemy sobie teraz pisywać na forum to zwykła magia, nie lepsza od mojej wiary w Boga.
>Szczerze współczuję.

   Jeżeli to co piszesz poniżej uważasz za "dowody", które można sprawdzić laboratoryjnie, to ja szczerze współczuję.

Cytat:
>> "Wielki wybuch"? Cool. CO wybuchło,
>Przestrzeń.

   Ach "przestrzeń" wybuchła. A skąd się taka "wybuchająca przestrzeń" wzięła?

Cytat:
>> Kiedy dokładnie,
>13.798+-0.037 miliardów lat temu.

   A skąd wiemy, że na pewno wtedy?
Aaa...
en.wikipedia.org/wiki/Lambda_CDM_model
en.wikipedia.org/wiki/Age_of_the_universe
Uznając za prawdziwe kilkadziesiąt niepotwierdzonych założeń...

Cytat:
   Z rzeczonego dokumentu:
"So far there exist several cosmological scenarios that might be the alternative to inflation
such as the pre-big-bang [39] and ekpyrotic/cyclic model [40]. Nevertheless, unlike the standard
inflation, it is generally difficult to solve all of the major cosmological problems at the same time
in these models without a fine tuning of the model parameters. It is fair to say that standard
inflation with a slow-roll flat potential is the most promising scenario in the very early universe
among the models proposed so far.
Nevertheless we still have unsolved problems even in the inflationary cosmology: What is
the origin of the inflaton field? What is the state of the universe before inflation? The initial singularity can be avoided?"

To, że można stworzyć model "mniej więcej" odpowiadający temu co możemy obserwować wcale nie znaczy, że ten model jest prawdziwy. Jeżeli strażnik więzienny znajduje w celi wisielca, to można stworzyć model, wg którego pechowiec się sam powiesił a można i taki, że "ktoś mu pomógł". Fakt, to wisielec, a obie hipotezy, to teorie. Bardzo często (np. w przypadku morderców Olewnika) nie udaje się jednoznacznie stwierdzić, która z nich jest prawdziwa, bo brak JEDNOZNACZNYCH dowodów. (Chyba rozumiesz pojęcie "jednoznaczny dowód", w odróżnieniu od "hipoteza", "teoria", "przypuszczenie").

Cytat:
>> i JAK mogę sprawdzić, czy odpowiedzi ateistów są prawdziwe?
>Przełącz stary, analogowy telewizor na pusty kanał.

   W ten sposób, mogę zaobserwować promieniowanie tła. Kropka. NIE MOGĘ natomiast jednoznacznie stwierdzić, skąd ono się wzięło. J.W. To, że daje się stworzyć model odpowiadający takiemu jego rozkładowi, nie jest dowodem na prawdziwość tegoż modelu.
Chyba to rozumiesz?? Czy nie..?

Cytat:
>> Jak z nieożywionej materii powstało życie?
>en.wikiped(*)thesis#Prebiotic_RNA_synthesis

Z powyższego:
"The RNA world hypothesis holds that in the primordial soup (or sandwich), there existed free-floating nucleotides."
"These chains are proposed as the first, primitive forms of life."
"Competition between RNA may have favored the emergence of cooperation between different RNA chains, opening the way for the formation of the first proto-cell."
"The RNA world hypothesis, if true, has important implications for the definition of life." (wytłuszczenie moje)
en.wikiped(*)othesis#Alternative_hypotheses

Serio??? To jest odpowiedź, która ma być "dowodem" ???

Cytat:
>> Dlaczego można ułożyć "tablicę okresową" pierwiastków,
>Przyjdź na moje wykłady.

   Na których dowiem się, że masz jakąś "hipotezę" albo "udało się stworzyć jakiś model" ???


Cytat:
>> Przykro mi ale odpowiedź: "bo naukowcy tak ustalili" jest dla mnie zwyczajnie śmieszna.
>Zwyczajnie śmieszne są argumenty zadufanego ignoranta.

DOKŁADNIE!!! To, że udało się naukowcom stworzyć matematyczny model dopasowany do ich wierzeń nie znaczy, że jest on prawdziwy. Gdyby nie argumenty zadufanych ignorantów, być może nie musielibyśmy wysłuchiwać o "ujemnym ciśnieniu" "fałszywej próżni", czy "ciemnej energii". Można sobie stawiać teorie i wysnuwać hipotezy. Natomiast przekonywanie, że to prawda ZANIM się to udowodni, to jak sam powiedziałeś nic innego, jak "argumenty zadufanego ignoranta".

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

#140
10-01-2014 13:53
 Ocena-1 na 1
Vancalar (1804 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi setarkos
Cytat:
>> Jeżeli jesteś silniejszy, masz więcej wojsk itd., to koronnym "argumentem" staje się Twoja siła...
>Najlepiej pod hasłem "Gott mit uns"?

   A to już tylko Twoja nadinterpretacja.

Cytat:
>> Stąd przecież biorą się teksty o "poświęceniu dla ogółu" itd.
>Czyżby? Dbałość o dobra wspólne zdaje się czymś zwykłym, skoro mam w tych dobrach udział. Poświęcenia (graniczącego chyba tyleż z heroiczną głupotą, co ze zdradą bliźnich) wymagałaby służba szefowi, którego królestwo z innego świata.

   Chyba, że ten "szef" jest również i Twoim szefem, chociaż nie przyjmujesz tego do wiadomości.

Cytat:
>> nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby wierzyć, że humanizm jest słuszny i prawdziwy.
>Wiara tu zbędna, wystarczy argument (co prawda nie wprost) z samej logiki. Jeśli nie cenię wartości ludzkich, to nie mogę też (jako człowiek) bez popadania w sprzeczność cenić własnych o nich osądów. Humanista mówiący o błędności humanizmu niewątpliwie błądziłby.

   Dokładnie tak jak mówisz. Żeby uznawać własne osądy za słuszne będąc ateistą musisz WIERZYĆ w wagę, czy prawdziwość tzw. "wartości ludzkich", cokolwiek by to miało znaczyć.
To zastąpienie mojej wiary w to, że zasady, pojęcia dobra, zła czy moralności są obiektywne i niezależne od nas, Twoją wiarą w to, że można tymi pojęciami manipulować bo nie ma nikogo oprócz człowieka, kto mógłby je jednoznacznie zdefiniować.

Cytat:
Kto się mieni człowiekiem, ten nie powinien siebie dewaluować do roli boskiego wtórnika, bo i jego twierdzenia będą wtórną 'klepanką'.


   Nie mam problemu z tym, że moje twierdzenia są wtórne, tak jak nie próbuję "wymyślać" nowego wzoru na prawo powszechnego ciążenia bo ten podany przez Newtona działa wyśmienicie.
To, czy ktoś powinien siebie dewaluować do roli boskiego "wtórnika", czy stawiać samemu w roli Boga to kwestia wolnego wyboru każdego z nas.

Cytat:
>> Z Twojego punktu widzenia, jeżeli jesteś ateistą, "dobro ogółu", czy "ludzkości" to bełkot.
>Widocznie nie wiesz co znaczy być bezbożnikiem, skoro takie wyobrażenie podpowiada Ci bełkot. Jeśli kiedyś (choćby na próbę) 'wejdziesz w skórę' ateisty i nie ugną Ci się przy tym kolana, to może poczujesz otwartość i kreatywność ludzkiego świata.
>Nie lękaj się

   Oczywiście masz prawo wierzyć w obiektywną wartość tych pojęć ale wtedy one stają się podstawą Twojego quasi-religijnego systemu wartości.
Inaczej po co odnosić znalezioną torbę ze 100000 złotych na policję zamiast zabrać sobie?
Czysto racjonalne podejście mówi: "tu zysk tam strata", wybór może być tylko jeden.
Jeżeli zechcesz ją mimo to odnieść, bo "lepiej się poczujesz" albo "dobro ludzkości tego wymaga", to przecież zachowujesz się nieracjonalnie, chociaż zgodnie z własnym systemem wierzeń.

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

Vancalar (1804 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi setarkos
Cytat:
>> Dokładnie, nie ma "sztywnych reguł", więc reguły nie istnieją... są tylko umową, czyimś przekonaniem..
>Wybacz wtrącenie, ale jak to "tylko"? Moim zdaniem umowa podjęta w dobrej wierze jest czymś ważnym. Proponujesz Waść wszelkie konwencje redukować do czczej gadaniny i 'robienia z gęby cholewy'?

A podjęta w złej wierze już nie jest czymś ważnym ? Co, jeśli okaże się, że co prawda BYŁA podjęta w dobrej wierze (znów ta wiara...) ale zmieniły się okoliczności albo definicje?
Np. Podjęta w dobrej wierze ogólna "umowa", że nie zabija się człowieka bywa nagminnie łamana najczęściej poprzez zmianę definicji "człowiek"; dehumanizacja określonych jednostek a nawet całych grup społecznych (Tak! Tu "kłania się" np. inkwizycja i KK ze stwierdzeniem, że "indianie nie mają duszy" ) staje się "wytrychem" który pozwala tę umowę łamać jednocześnie jej nie łamiąc...

Cytat:
>Poza tym ustalenia zasad współżycia wynikają ze znalezienia części wspólnej poszczególnych wizji porządku, a nie z narzucenia jednostkowego przekonania w rodzaju papieskiej nieomylności.

"Papieska nieomylność" to idealny przykład dyktatury i manipulowania pojęciami, w celu osiągnięcia racjonalnych korzyści (por. Leon X). Natomiast nikt Cie do przyjęcia chrześcijańskiej wizji nie zmusza. Zgadza się, często ludzie bywali zmuszani do przyjęcia PAPIESKIEJ wizji prawa i porządku, (w większości byli to chrześcijanie; Waldensi, Katarzy, Hugenoci itd. ) ale samo chrześcijaństwo nikomu niczego nie narzuca. Wyznaje tylko, że pewne reguły (nie zabijaj, nie kradnij, nie kłam, itd.) są nam nadane przez Boga a więc niezależne od jakichkolwiek naszych "umów" i po śmierci każdy zostanie ze stosowania tych reguł rozliczony. Zauważ że to "rozliczenie" ma nastąpić po śmierci, która wg Ciebie jest końcem wszystkiego, czyli .. nigdy. Jaki więc masz z tym problem? Możesz kraść kłamać zabijać ( o ile nikt Cię nie złapie i nie podpadniesz pod "ziemskie umowy") lub nie kraść, żyć uczciwie i jak tam sobie chcesz. Według ateisty śmierć jest końcem wszystkiego a jeżeli zdecydujesz się postępować w sposób zgodny z tym, w co wierzysz, że jest "moralne" to ma to znaczenie tylko tu, teraz i w przyszłości ograniczonej Twoją śmiercią.

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

#142
10-01-2014 14:25
 Ocena 5 na 5
setarkos (10757 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar
>Chyba, że ten "szef" jest również i Twoim szefem, chociaż nie przyjmujesz tego do wiadomości.
Jeśli żąda posłuchu bez umowy z "podwładnym", to nazwę go uzurpatorem i podziękuję za "współpracę" (z niewolnika nie masz pracownika).
Sposób szefowania pozostawiający w niewiedzy (pomimo nieprzyjmowania do wiadomości) sprawdza się może w hodowli bydła, ale niekoniecznie w relacjach międzypodmiotowych, które (moim zdaniem) powinny zawierać choć rys partnerstwa.

[Tyle 'na szybko' - dalsze kwestie postaram się rozważyć w wolnym czasie.]

#143
10-01-2014 14:41
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar

>   Chyba, że ten "szef" jest również i Twoim szefem, chociaż nie przyjmujesz tego do wiadomości.
Nie podpisywałam z tym facetem (?) umowy o pracę ani żadnej innej, więc niech spada.

#144
11-01-2014 04:35
 Ocena-4 na 4
Vancalar (1804 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Meretseger
Cytat:
>Nie podpisywałam z tym facetem (?)

"Mt 22:28-30
28. Do którego więc z tych siedmiu należeć będzie przy zmartwychwstaniu? Bo wszyscy ją mieli [ za żonę ].
29. Jezus im odpowiedział: Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej.
30. Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie.
(BT)"
   Moim zdaniem pojęcie płci ma znaczenie tylko tutaj, na ziemi, więc raczej "z tym bytem".

Cytat:
>>   Chyba, że ten "szef" jest również i Twoim szefem, chociaż nie przyjmujesz tego do wiadomości.
>Nie podpisywałam z tym facetem (?) umowy o pracę ani żadnej innej, więc niech spada.

   W gruncie rzeczy wg Ciebie to bezprzedmiotowe dywagacje ale załóżmy na chwilę, że "a jeśli".
Tak jak i ja nie podpisywałem z Państwem Polskim żadnej umowy, a w wieku 6 lat MUSIAŁEM iść do szkoły, potem MUSIAŁEM iść na komisję wojskową, MUSZĘ płacić podatki, mogę zostać ukarany za tysiące rzeczy (np. przechodzę przez ulicę, poza przejściem dla pieszych, nie przejeżdża żadne auto, nikogo nie ma więc nikomu tym nie szkodzę ale zauważa mnie policjant i .. zostaję ukarany...) Ot. Życie.
Czasem chętnie bym sobie powiedział, że "niech takie Państwo spada" ale to nic nie znaczy. Mogę się .. wyprowadzić. Zresztą moje rozumienie Biblii Tobie też taką możliwość udostępnia:

"Mt 22:10-13
10. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami.
11. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny.
12. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał.
13. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
(BT)"

   "Nie podpisywałaś żadnej umowy", ok, nikt Cię nie zmusza. Jeżeli przy okazji w swoim życiu nie zrobiłaś NIC, co spowodowało cierpienie innych, czyli "nie popełniłaś grzechu" to sam Bóg Cię nie ukarze, bo przecież nie będzie miał za co... Jeżeli jesteś tak przekonana, że żaden sąd nie ukarałby Cię za cokolwiek co zrobiłaś/zaniechałaś/powiedziałaś w swoim życiu i nikt przez Ciebie nigdy nie cierpiał, czyli jesteś święta, to .. SUPER. Wg tego w co wierzę, będziesz miała wcześniej czy później okazję to wykazać i udowodnić.
Zgodzisz się przy tym, że nie możesz raczej powiedzieć komuś w jego posiadłości "spadaj", raczej On Ci powie:
"- Jeżeli Ci nie odpowiadają moje warunki, to.. sama spadaj"
Czego dokładnym odzwierciedleniem jest cytowane przeze mnie MT 22:10-13 .
Jeżeli moja wiara jest prawdziwa, to Bóg jest twórcą wszechświata i wszystkiego co on zawiera. Twój wybór oznaczałby odrzucenie m.in. energii i materii więc.. zostałaby Ci pustka i ciemność, w której oczywiście możesz "robić co chcesz".
   Poza tym "nowe przymierze" jak sama nazwa wskazuje, to propozycja darowania win w zamian za przestrzeganie kilku niezbyt trudnych do spełnienia warunków. Jednym z nich jest (dla niektórych "niestety") uznanie wyższości tego, który jest "szefem", twórcy nad tworzywem.
Nikt nikogo nie zmusza do przyjęcia tych warunków. Czasem jakaś sekta czy "kościół" twierdzi, że Bóg coś Ci każe ale przecież każdy może sobie pobredzić ( nawet ja, pisząc ten post)
   Skąd więc ten protest? Możesz przecież robić co chcesz, żyć jak chcesz, wierzyć w co chcesz i umrzeć (na stałe) jeśli chcesz. Nikt Cię nie będzie karał za poglądy ale zważ na to, że za uczynki może.

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

Vancalar (1804 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi setarkos
Cytat:
>>Chyba, że ten "szef" jest również i Twoim szefem, chociaż nie przyjmujesz tego do wiadomości.
>Jeśli żąda posłuchu bez umowy z "podwładnym", to nazwę go uzurpatorem i podziękuję za "współpracę" (z niewolnika nie masz pracownika).
>Sposób szefowania pozostawiający w niewiedzy (pomimo nieprzyjmowania do wiadomości) sprawdza się może w hodowli bydła, ale niekoniecznie w relacjach międzypodmiotowych, które (moim zdaniem) powinny zawierać choć rys partnerstwa.


www.racjonalista.pl/forum.php/s,598296#w600534

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

#146
11-01-2014 09:57
 Ocena 19 na 19
Fizyk (17637 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar
>> "Ktoś" jest zbędny.
> A to tylko Twoja wiara.

Pozwól, że pominę Twoje wypowiedzi będące oczywistymi bzdurami - i to chyba oczywistymi dla nas obu - i skupię się tylko na zasadniczym błędzie jaki robisz, a z którego zdajesz się nie zdawać sobie sprawy.

>>> i JAK mogę sprawdzić, czy odpowiedzi ateistów są prawdziwe?
>> Przełącz stary, analogowy telewizor na pusty kanał.
> W ten sposób, mogę zaobserwować promieniowanie tła. [...] To, że daje się stworzyć model odpowiadający takiemu jego rozkładowi, nie jest dowodem na prawdziwość tegoż modelu. Czy nie?

No właśnie nie! Obecność promieniowania tła została przedziana dużo wcześniej, zanim zostało ono odkryte. Hipoteza Wielkiego Wybuchu początkowo wydawała się mało prawdopodobna i dopiero odkrycie jego śladów ugruntowało tę hipotezę. Wiedzę o świecie zdobywamy właśnie w ten sposób: formułujemy hipotezy i sprawdzamy czy ich konsekwencje są w świecie obecne.

> To, że udało się naukowcom stworzyć matematyczny model dopasowany do ich wierzeń nie znaczy, że jest on prawdziwy.

Sądzisz po sobie, bo tak właśnie fideiści rozumieją świat: na opak. Zaczynają od sprawdzania w jakiej by tu dziurze ulokować hipotezę "Ktosia", przynajmniej do czasu, gdy postęp wiedzy zmusi ich do znalezienia nowej dziury. A o sprawdzaniu tej hipotezy nie chcą słyszeć, bo przeczuwają czym to grozi.

#147
11-01-2014 10:12
 Ocena 8 na 8
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
słuszny dialog przebudzonego racjonalnego-ateisty z chrześcijaninem
W odpowiedzi Vancalar
>   "Nie podpisywałaś żadnej umowy", ok, nikt Cię nie zmusza. Jeżeli przy okazji w swoim życiu nie zrobiłaś NIC, co spowodowało cierpienie innych, czyli "nie popełniłaś grzechu" to sam Bóg Cię nie ukarze, bo przecież nie będzie miał za co...

Jesteś bardzo miły, drogi Vancalarze, a ten Bóg jest jeszcze bardziej miły i w ogóle najmilszy. Świat chrześcijan jest taki miły. Dobry Vancalar i Dobry Pan Bóg, co za miłe towarzystwo. Oni tak chcą dla mnie dobrze i są tacy sprawiedliwi i racjonalni ( przecież nie ma za co). Szkoda, że ja bezbożny, ale mam szansę, jakby co, bo łaska Pańska i Vancalara jest wielka.

>Jeżeli jesteś tak przekonana, że żaden sąd nie ukarałby Cię za cokolwiek co zrobiłaś/zaniechałaś/powiedziałaś w swoim życiu i nikt przez Ciebie nigdy nie cierpiał, czyli jesteś święta, to .. SUPER. Wg tego w co wierzę, będziesz miała wcześniej czy później okazję to wykazać i udowodnić.\

Przemiły Vancalarze, jakiż jestem uszczęśliwiony Twoimi racjonalnymi słowami o Twoim kochającym i racjonalnym Bogu, w którego - przepraszam cię z góry za być może zbyt śmiały, zbyt agresywny afront - nie wierzę. To piękna perspektywa stanąć przed Jego Miłującym Majestatem i Mu udowodnić. W tym swoim szczęściu i oszołomieniu pięknem i dobrocią Jego Majestatu wszystko radośnie wyśpiewam i ewentualnie przyłącze się do jakże pięknej grupy cudownych Vancalaropodbnych istot na wieczność. Chwalić Pana.

> Zgodzisz się przy tym, że nie możesz raczej powiedzieć komuś w jego posiadłości "spadaj",

ależ oczywiście, my nowowybudzeni racjonaliści-ateiści nigdy na taki nietakt sobie nie pozwolimy.

>raczej On Ci powie:
>"- Jeżeli Ci nie odpowiadają moje warunki, to.. sama spadaj"

Drogi, umiłowany w Bogu Vacalarze, przepraszam, że Ci zwracam uwagę, ale to być może pewien nietakt z Twojej strony, bo nie jest to słownictwo przysługujące Największej Miłości, słusznie wysyłającej mnie na wieczne cierpienie. Przepraszam jeszcze raz. Kochajmy się. Peace!

>Czego dokładnym odzwierciedleniem jest cytowane przeze mnie MT 22:10-13 .
>Jeżeli moja wiara jest prawdziwa, to Bóg jest twórcą wszechświata i wszystkiego co on zawiera. Twój wybór oznaczałby odrzucenie m.in. energii i materii więc.. zostałaby Ci pustka i ciemność, w której oczywiście możesz "robić co chcesz".

Dzięki wielkie, to jest bardzo konsekwentne, a zatem logiczne, słuszne i noworacjonalne.

>   Poza tym "nowe przymierze" jak sama nazwa wskazuje, to propozycja darowania win w zamian za przestrzeganie kilku niezbyt trudnych do spełnienia warunków. Jednym z nich jest (dla niektórych "niestety") uznanie wyższości tego, który jest "szefem", twórcy nad tworzywem.

Nie ma dla mnie ratunku, ale podziwiam umiejętność i racjonalne podejście do sprawy.

>Nikt nikogo nie zmusza do przyjęcia tych warunków. Czasem jakaś sekta czy "kościół" twierdzi, że Bóg coś Ci każe ale przecież każdy może sobie pobredzić ( nawet ja, pisząc ten post)

No, a gdzież tam. Porzuć te myśli Vancalarze, takim językiem mogą Cię obłożyć tylko agresywni neoateiści. Czyżbyś przesiąkł ich parszywym językiem? Zasmuciłeś mnie.

>   Skąd więc ten protest? Możesz przecież robić co chcesz, żyć jak chcesz, wierzyć w co chcesz i umrzeć (na stałe) jeśli chcesz. Nikt Cię nie będzie karał za poglądy ale zważ na to, że za uczynki może.

No wszystko tu racjonalnie wyłuszczone. Mądre i piękne.

P.S. Pogadacie kiedyś o państwie neutralnie światopoglądowym? Jeżeli to zbyt bezczelne pytanie i nie w porę to przepraszam. Może za 200 lat. Ajlowju. Pis, sorry peace.

#148
11-01-2014 12:42
 Ocena 6 na 6
Barbiel (1106 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar
>"Mt 22:10-13
>10. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami.
>11. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny.
>12. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał.
>13. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
>(BT)"
A wcześniej: "Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie"

Najpierw kazał zaprosić wszystkich przechodniów, a potem jednego ukarał za brak stroju weselnego?
Jak Ty sobie to interpretujesz, że Ci wychodzi, że to jest w porządku?

#149
12-01-2014 14:49
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Vancalar

>   Nie no... Bogusławski oczywiście "chcesz po ryju" ani "zaj..Ci?" nie napisze.
A dlaczego miałby tak nie napisać skoro nawet taki "świętojebliwy" Pan Vancalar, takich zwrotów użył. Bogusławski zna sporo słów, także wulgaryzmów, a gdyby mu jakiegoś zabrakło, to wie jak korzystać ze słowników:
www101.patrz.pl/u/f/11/03/20/1103205.pdf
slowniki.zoni.pl/?s=wulgaryzmy_list
Tyle iż Bogusławski nigdy nie używa słów i terminologii, której nie rozumie i nie "pieprzy bez sensu" (cytat z klasyka) tylko korzysta z bogactwa języka polskiego do komunikatywnego przekazywania merytorycznych treści.

>Jest na tyle oczytany, żeby takich wulgaryzmów nie stosować.
Jakich wulgaryzmów? Takich na poziomie zaprezentowanym tu przez Pana Vancalara, czy ostrzejszym? A dlaczego miałby ich nie użyć gdyby były mu one konieczne i inaczej nie potrafiłby dokładnie swojej myśli przekazać. Pojedyncze i sporadyczne użycie obscenicznego słowa w uzasadniającym go kontekście jeszcze dalece nie jest wulgarnym językiem, ale Bogusławskiemu w 999 promilach nawet kolokwializmy nie są potrzebne, a raz na plus minus tysiąc słów używa ich świadomie, tak dla okrasy wywodu. Sądzę ze prawdziwej inteligencji moje sporadyczne kolokwializmy użyte dla bardziej precyzyjnego nazwania rzeczy po imieniu nie przeszkadzają, ot trochę tylko merytoryczny wywód ubarwiają, a wulgaryzm mniej obraża inteligencję od bezdennej głupoty.

>Jak On sam pisze, od tego forum powinniśmy wymagać nieco więcej,
Zdecydowanie tak, ale czego więcej? Nie wszystkiego - na Boga wszak nie domagam się więcej głupoty tylko więcej mądrości. Nasze forum skierowane jest do samodzielnie myślącej inteligencji i zgodnie z linią portalu domagam się więcej inteligencji i wyższego poziomu intelektualnego, więcej kultury i więcej wzajemnego szacunku, ale szacunku dla ludzi, a nie dla głupoty, choćby i przez najbardziej utytułowanych wypowiadanej.

Wiem, że Szanownemu Panu jest to nie sposób zrozumieć, ale ja Pana bardzo szanuję, tylko nie mam najmniejszego szacunku dla bezdennych głupot, które Pan tu wypisuje. Nie krytykuję Pana, którego nie znam. Krytykuję i wyśmiewam się z bzdur, które Pan tu upublicznia, czyli oddaje je pod publiczną krytykę. Nie moja to już wina, że Pan tak bardzo się ze swoimi tekstami utożsamia i uważa, że gdy piszę, iż napisał Pan głupotę, to jest to samo co bym napisał, że to Pan jest głupi, a przecież to oczywiste, iż jest to zupełnie niemożliwe.

>więc moim zdaniem poziom, w którym "język sięga rynsztoka" trochę się różni od tego spod budki z piwem.
Wielce Szanowny Panie, toż to zostało na Kamiennych Tablicach wyryte "Nie dawaj przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego", a Pan ordynarnie kłamie. Konkretnie, gdzie mój język sięgnął rynsztoka, lub rozmów spod budki z piwem.

>Zwyczajne chamstwo "upiększone" pseudointelektualnymi wywodami i "okraszone" zalewem cytatów z "autorytetów" pozostaje chamstwem, niczym więcej.
Odpowiem Panu grzecznie i poetycko Gdzie mi tak do takiego mistrzoswa słowa.
Tak, jestem weredykiem (następny "wulgaryzm") i nazywam rzeczy po imieniu. Nie smędzę, nie kręcę, nie owijam bawełny wełną, a potem jedwabiem. Piszę najprostszym językiem jakiego użyć potrafię. Nie ma we mnie nawet odrobiny chrześcijańskiej pełnej obłudy nienawiści do ludzi inaczej myślących jaką - miedzy innymi - Pan tu reprezentuje.

>Co do drugiej części tego akapitu... Szczerze? W ogóle mnie te dziesiątki minusów nie "ruszają", zwłaszcza, że 90% z nich pochodzi od ludzi, którzy mi nie odpowiadają ani nawet nie wypowiadają się w wątku, być może akurat trafiam na taki a nie inny "przekrój" "głosodawców", to możliwe.
Tak, ewangelizatorom zdecydowanie brak aprobaty nie jest potrzebnym, gdyż kieruje nimi imperatyw głoszenia "Słowa Bożego"! Czują wewnątrz własnych umysłów Boskie posłanie do głoszenia "Jedynej Prawdy", którą wprost od samego Boga lub za pośrednictwem Pisma Świętego, czy innych autorytetów, otrzymali. Oni tak muszą.

Tak, Pana nie interesują ani nasze plusy, ani też minusy, tak jak i zupełnie nie interesują Pana nasze argumenty. Poważne przedstawiane tu merytoryczne argumenty zwyczajnie, Wielce Szanowny Pan, olewa.

PS. Uzupełnienie zwrotki wyciętej przez cenzurę III RP z kabaretowej piosenki:
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.


CDN

@@@
.

Vancalar (1804 punktów)Odp: ks. Oko u Moniki Olejnik
W odpowiedzi Barbiel
Cytat:
>A wcześniej: "Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie"
>Najpierw kazał zaprosić wszystkich przechodniów, a potem jednego ukarał za brak stroju weselnego?
>Jak Ty sobie to interpretujesz, że Ci wychodzi, że to jest w porządku?

   "Zaproszenie" dostaje każdy ale nie każdy chce z niego korzystać (jak np. Meretseger, która pisze "nie podpisywałam żadnej umowy - niech spada") ale sam wiesz, że kiedy zmieniają się okoliczności, zmienia się też reakcja; np. Spora liczba przestępców kpi sobie z prawa i wyśmiewa się z sądów, do momentu, kiedy zostaną złapani. Wtedy przed sądem pokazują skruchę, czasem płaczą i obiecują poprawę.
   Jeśli wyobrazisz sobie teoretyczną sytuację, że jednak Bóg istnieje i obudziłbyś się po "śmierci" to z pewnością okazałoby się, że mnóstwo ludzi nagle próbowałoby "zmienić front" i ratować skórę.
W tym duża część takich, którzy teraz mówią, że Bóg "ma spadać" i nie będą się nikomu podporządkowywać. Tego właśnie dotyczy opisana "weselna sytuacja", tak to przynajmniej rozumiem.

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365