Racjonalista - Strona głównaDo treści
O Boże!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
07-02-2014 14:26SzanownyPan27 (226 punktów)O Boże!
Ocena 9 na 9
Bez zbędnych sentymentów, chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom za plusy. Dziękuję szczególnie tym, którzy naprawdę zaskoczyli mnie wiedzą i podejściem do tematu. Jesteście tak mądrzy, że w pierwszym momencie nie wierzyłem własnym oczom. Dziękuję Andrzejowi Bogusławskiemu za podsyłanie ciekawych tematów. Doszedłem do wniosku, że jest to miejsce dla mnie. Taki poziom mi odpowiada, a dzisiaj postanowiłem napisać tekst lekki pod tytułem "O Boże!".

Najczęściej kiedy wspominam o ewolucji, chrześcijanie zarzucają mi próbę kierowania czyimś życiem. Nie jest w moim interesie szkolenie kogokolwiek, wpajanie wiedzy i wkładanie wysiłku do przeczytania kilku książek przez leniwego kreacjonistę. Zainteresowanie tematyką istnienia powinno zachodzić dzięki naszej ciekawości. Człowiek wierzący w kreacjonizm na każde pytanie oczekuje wyjaśnienia naukowego, a jeżeli go nie otrzyma momentalnie przypisze zasługę Bogu. Jak więc rozmawiać z kimś, kto za wszelką cenę zamierza uprościć proces ewolucji do działań niewidzialnej istoty. Kiedy moje serce przestanie pompować krew, a mózg umrze po prostu przestanę żyć bez względu na to jak bardzo niewyobrażalne to mogłoby się wydawać. Nie czeka na mnie żaden pośmiertny hotel pod obłoczkiem, gdzie recepcjonista w czarnym fraku w zależności od tego czy się modliłem wpuści mnie do środka. Jeżeli człowiek nie wierzy w Gremliny, Krasnoludki, Trolle, Wróżkę Zębuszkę, Zajączka Wielkanocnego, Mikołaja, Buddę, Allaha, słonia z wielkimi uszami to i śmiało może przyznać, że w Boga też.

Doskonała książka pt. "Przetrwałem Afganistan" napisana przez członka zespołu Navy SEALs, doczekała się ekranizacji w postaci filmu: "Lone Survivor". Autor książki zesłany na misję zlikwidowania celu (zawsze podoba mi się wojskowa terminologia świetnie kamuflująca robienie komuś krzywdy), tak więc ZABICIA INNEGO CZŁOWIEKA - opowiada co musiał przejść żeby przetrwać w starciu z wrogiem. Drużyna członka zespołu zlokalizowana przez Talibów została "wyeliminowana". W sporej części swojego tekstu autor podkreślał, że bez względu na okoliczności i świszczące kule jego broń zawsze "cudem" była przy nim, nawet kiedy spadał ze stromych zboczy cały poobijany - ona nadal znajdowała się na wyciągnięcie ręki. Sytuację zawdzięczał UWAGA - BOGU. Innymi słowy, wedle rozumowania autora Bóg życzył sobie wystrzelenie ludzi zagrażających jego życiu. Bohaterowi honoru odbierać nie zamierzam, postawa godna podziwu i naśladowania, ale szczerze wątpię żeby urojony Bóg miał cokolwiek wspólnego z sytuacją, nie mówiąc o "świętości pocisków" rozrywających komuś klatkę. Książka stała się bestsellerem w kraju zadeklarowanych chrześcijan stanowiących około 50 procent społeczeństwa - tutaj Bóg musi mieć słuszność w swych osądach.

Jeszcze o telewizji

Zorganizowanie kolejnej zbiórki pieniędzy przez Jurka Owsiaka wywołało kolejny medialny skandal . Między ścianami kościoła zawrzało. Arcybiskupom nie mieściło się w głowie, że ktoś przez jeden dzień potrafi zrobić więcej dobrego niż kościół przez 10 lat. Powstawały nawet uszczypliwe rysunki zamieszczane przez internautów, gdzie dwóch stojących księży mówi coś w stylu: "Słyszałeś jaki ten Owsiak głupi? Podobno biega z puszką i wyciąga kasę od ludzi". Na co drugi odpowiada: "No właśnie nie wiem jak można tak bezczelnie żebrać". Obaj księża oczywiście stali z koszykami pełnymi od banknotów. Kościół uwielbia wpajać ile dobrego uczynił maskując notoryczne wpadki pijanych księży łapanych na drodze, molestowane dzieci i perfidną zazdrość wobec innych organizacji opróżniających przenajświętszy sejfik. Jurek Owsiak nie tylko umiał idealnie koordynować zbiórkę pieniędzy, ale świetnie wypełniał czas organizując koncerty, szkolenia z pierwszej pomocy, pokazy sztucznych ogni. Co ciekawe w przypadku wspomnianego sejfu, ten niemal zawsze pusty nie pozwala przeprowadzić przez kler podobnych akcji. Nawet spontaniczne "odwiedziny" księdza w uroczystość Objawienia Pańskiego, potocznie nazywanego świętem Trzech Króli musi zostać sfinalizowane kopertą. Zauważmy, że większość kazań wygłaszanych przez księży dotyczy Boga w postaci żebraka bezustannie rządnego pieniędzy. W zależności ile monet wyląduje w jego kieszeni, tyle dobrego my sami otrzymamy po śmierci.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
#61
08-02-2014 21:36
 Ocena 1 na 1
nobodylikeyou (972 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości
>>>Z jednej strony mamy empiryczne fakty - np. skamieliny, a z drugiej teorię, czyli interpretację,...
>>to w końcu co mamy: teorię czy interpretację? To nie są synonimy.
>Bacon pisał o "księdze przyrody" i w kontekście tej metafory traktowanie teorii naukowej jako pewnej interpretacji wydaje się uzasadnione.

W temacie "Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją" mojego autorstwa - dnia 24.01.14 worek kości napisał mi:

"Wydaje mi się, że w katolicyzmie dość wyraźnie odróżnia się obrazowy, czyli metaforyczny wymiar opowieści o grzechu pierworodnym, od jego symbolicznego znaczenia, które to poziomy zdajesz się tutaj radośnie mieszać. Zanim zacznę więc polemikę, udokumentuj łaskawie swoje tezy fragmentami Katechizmu (wszak z katolicyzmem ma to być dyskusja, a nie z Twoim jego wyobrażeniem). O, masz nawet link:
www.teologia.pl/m_k/kkk1g02.htm"

Tego samego dnia odpisałem, zgodnie z zaleceniem i posiłkując się treścią otrzymanego przez niego linku.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,602634/z,0

Od tego czasu - po dziś dzień - worek kości zdaje się milczeć w sprawie zadeklarowanej przez niego samego dalszej chęci do dyskusji. Czyżby pobiegł po instrukcje do miejscowego proboszcza z wydziału KUL po szczegółowe instrukcje, lecz po dziś dzień nie znalazł miarodajnych kontr argumentów, że postanowił zrezygnować z zapowiadanej dyskusji?

#62
08-02-2014 21:59
 Ocena-2 na 2
worek kości (2937 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi nobodylikeyou
>worek kości zdaje się milczeć

Milczenie. Aż się chce pojechać Wittgensteinem.

Nie wziąłem udziału w dyskusji, ponieważ:
1. Nie miałem czasu.
2. Nie miało to sensu.

Ad. 1. Nikogo to nie obchodzi.

Ad. 2. Brak sensu brał się z pomieszania gier językowych. Nakładanie terminologii naukowej na terminologię religijną jest absurdalne. Jeden język jest metaforyczny, a drugi naukowy. W jednym serce jest źródłem miłości, w drugim serce służy do pompowania krwi. To byłaby msza ku czci ekwiwokacji. Chrześcijaństwo jest pewną mitologią - mitologią w tym sensie, w jakim o mitach pisał chociażby Joseph Cambell - czyli barwną opowieścią dotyczącą uniwersalnych problemów z jakimi zmaga się człowiek: zło, sens życia itd. Nikt nie twierdzi, przynajmniej w katolicyzmie, że Adam i Ewa istnieli naprawdę. To tylko pompa religijnych intuicji. Wehikuł kontemplacji.

bembergiem w berg

#63
08-02-2014 22:39
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi Fizyk
>Wiem, że nie jest, ale jedyny zarzut jaki potrafią postawić bez popełniania błędu to... że jej nie lubią.

Chyba jednak coś więcej niż to, ale na to nie ma tu miejsca ( i czasu) by to próbować definitywnie rozstrzygać. Niech ten spór dalej toczą specjaliści od QM, ja w tym przypadku mogę być tylko kibicem. W bibliografii można znaleźć zarówno argumenty za jak i przeciw (np arxiv.org/pdf/0903.4339v3.pdf )
Pozdrawiam


#64
08-02-2014 22:40
 Ocena 4 na 4
nobodylikeyou (972 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości
>Chrześcijaństwo jest pewną mitologią - mitologią w tym sensie, w jakim o mitach pisał chociażby Joseph Cambell - czyli barwną opowieścią dotyczącą uniwersalnych problemów z jakimi zmaga się człowiek: zło, sens życia itd. Nikt nie twierdzi, przynajmniej w katolicyzmie, że Adam i Ewa istnieli naprawdę.
A to bardzo dziwne co mówisz bo:

1. Podane przez ciebie punkty KKK traktują istnienie Adama i Ewy historycznie.

2. Człowiek w koncepcji chrześcijańskiej był początkowo wolny od pokus seksualnych, znajomości głodu, chorób i przede wszystkim śmierci. Tak twierdzi także KKK, no chyba że to też wg ciebie "metafory". Podczas gdy w koncepcji Darwina śmierć, choroby, głód i pociąg seksualny są nierozłącznym elementem jego natury i czymś co ukształtowało homo sapiens.

3. Niezależnie jak wyszukaną metaforę zechcesz ułożyć, nadal nie zmienia to faktu że doktryna krk nazywa śmierć karą za występek pierwszych ludzi, a grzech pierworodny traktuje jako zdarzenie historyczne.

Baw się w jakąkolwiek założysz sofistykę ale próbując godzić Darwina z katolicyzmem popadniesz w oksymoron; coś co nigdy się nie było bowiem "doskonałe" nie może upaść.
Zrób sobie z ów Edenu jakąś wielce wyszukaną metaforę, określ go jedynie synonimem jakieś bliżej niesprecyzowanej krainy geograficznej zamieszkiwanej przez wczesnych ludzi, a i tak i tak nie unikniesz jednego wielkiego oksymoronu.

Często słyszę że misją Chrystusa jest Odnowa moralna człowieka i powrót do jego pierwotnie doskonałej natury. Szkopuł w tym że bez stanu pierwotnej doskonałości ludzkiej natury nie ma mowy o jej Odnowie i powrocie do lepszego "Wczoraj". W T.E. tego lepszego wczoraj zwyczajnie bowiem nie ma.

>Wehikuł kontemplacji.
Raczej sofistyki.
Koncepcja wywodzenia się człowieka od małpy z chrześcijańską koncepcją upadku człowieka poprzez nabycie grzechu pierworodnego - sprawia że ofiara Chrystusa traci sens, a co za tym idzie całe chrześcijaństwo. To jest też powodem dla której bardziej czy mniej świadomie uciekłeś od dyskusji. Gdyby to co mówisz było prawdą, nawet nie deklarowałbyś się jej początkowo podejmować.

worek kości (2937 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi nobodylikeyou
>Podane przez ciebie punkty KKK traktują istnienie Adama i Ewy historycznie.

Wcale nie. Ale pobawmy się w ewolucjonistyczną grę. Jeśli opowieść o Adamie i Ewie mówi o "wydarzeniu pierwotnym" (pierwotnym, a nie historycznym), zgodnie z którym człowiek utracił swój związek z Bogiem (czy można empirycznie zbadać związek lub jego brak człowieka z Bogiem? No raczej nie), to w jakim sensie naturalna historia człowieka temu przeczy? Nie przeczy, ponieważ to nie jest przedmiot jej zainteresowania. Z tego, co wiemy o człowieku, od zawsze, odkąd mieszka na tej planecie, towarzyszy mu śmierć i cierpienie. No i Biblia o tym właśnie mówi. Edenu doświadczyć nie możemy - jest niematerialny, nie-z-tego-świata - ale wszystko, co zdarzyło się po wygnaniu człowieka z Raju, a co opisuje Księga Rodzaju ("Została zerwana harmonia ze stworzeniem; stworzenie widzialne stało się wrogie i obce człowiekowi"), ma potwierdzenie w faktach. Wciąż tego doświadczamy.

Snując ewolucjonistyczną opowieść, można pewnie, mniej więcej, wskazać moment w historii ludzkości, gdy człowiek zaczął świadomie rozmyślać nad swoim istnieniem. Był to moment, w którym utracił swoją "niewinność" - przestał być bezmyślnym zwierzęciem, a stał się osobą świadomą siebie i ciekawą świata. Zaczął zadawać pytania o pochodzenie zła, o sens życia itd. Zaczął cierpieć. Został więc - trzymając się tej obrazowej, metaforycznej narracji - "wygnany z Raju". No i biblijna historia wychodzi tym potrzebom naprzeciw. Malując pewien obraz - próbuje pokazać, że natura człowieka jest skażona złem (myśl przewodnia chrześcijaństwa), a mimo to człowiek wciąż ma szansę, aby się z tego zła wyzwolić. Na naturalną opowieść nałożona jest więc metaforyczna nakładka, próbująca pokazać, że jest w tym wszystkim jakiś głębszy sens, że jest coś, co można kontemplować. Historia mówi o Bogu, który się wciela, czyli umniejsza swoją doskonałość, aby w pewnym sensie lepiej zrozumieć ludzi - albo - żeby pomóc ludziom lepiej zrozumieć Boga; doświadcza życia człowieka, cierpi, umiera i zmartwychwstaje, wyznaczając ludziom pewien ideał moralny. Ale umiera za coś, co wydarzyło się nie tutaj, na naszej planecie, tylko w tej rzeczywistości boskiej, o której opowiada mit.

Jeśli ktoś wierzy w to, że Jezus był Bogiem, to wierzy też w tę "boską rzeczywistość", do której po śmierci ma nadzieję wrócić. A jak ktoś nie wierzy w boskość Jezusa, to biblijną historię może traktować jako przykład jednego z wielu mitów obecnych w kulturze.

To takie moje luźne przemyślenia - nie jestem teologiem.

bembergiem w berg

#66
09-02-2014 00:30
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości

>Wcale nie. Ale pobawmy się w ewolucjonistyczną grę. Jeśli opowieść o Adamie i Ewie mówi o "wydarzeniu pierwotnym" (pierwotnym, a nie historycznym), zgodnie z którym człowiek utracił swój związek z Bogiem (czy można empirycznie zbadać związek lub jego brak człowieka z Bogiem? No raczej nie), to w jakim sensie naturalna historia człowieka temu przeczy?

KKK 390 Opis upadku (Rdz 3) używa języka obrazowego, ale stwierdza wydarzenie pierwotne, fakt, który miał miejsce na początku historii człowieka (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 13). Objawienie daje nam pewność wiary, że cała historia ludzka jest naznaczona pierworodną winą, w sposób wolny zaciągniętą przez naszych pierwszych rodziców (Por. Sobór Trydencki: DS 1513; Pius XII, enc. Humani generis: DS 3897; Paweł VI, Przemówienie (11 lipca 1966)).

Nie wiem czy jestes protestantem czy jakims innym odlamem sekty katolickiej ale kosciol katolicki jedniznacznie i jasno twierdzi, ze Adam i Ewa to zadna metafora. Tym bardziej grzech pierworodny nie jest metafora. Raj, Adam, Ewa i waz to (buhahaha)fakty katolickie

worek kości (2937 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi rafal73
> KKK 390 Opis upadku (Rdz 3) używa języka obrazowego, ale stwierdza wydarzenie pierwotne, fakt, który miał miejsce na początku historii człowieka (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 13). Objawienie daje nam pewność wiary, że cała historia ludzka jest naznaczona pierworodną winą, w sposób wolny zaciągniętą przez naszych pierwszych rodziców (Por. Sobór Trydencki: DS 1513; Pius XII, enc. Humani generis: DS 3897; Paweł VI, Przemówienie (11 lipca 1966)).
>Nie wiem czy jestes protestantem czy jakims innym odlamem sekty katolickiej ale kosciol katolicki jedniznacznie i jasno twierdzi, ze Adam i Ewa to zadna metafora. Tym bardziej grzech pierworodny nie jest metafora. Raj, Adam, Ewa i waz to (buhahaha)fakty katolickie

Jeśli ktoś używając języka obrazowego, stwierdza jakiś fakt, czy to znaczy, że cokolwiek przed chwilą powiedział miało miejsce? Równie dobrze można by napisać:

Teoria Wielkiego Wybuchu używa języka obrazowego, ale stwierdza wydarzenie pierwotne, fakt, który miał miejsce na początku historii Wszechświata.

Wybuch jest metaforą. Początek Wszechświata jest faktem.

Historia Adama i Ewy jest metaforą. Skłonność ludzi do czynienia zła jest faktem.
Pierwsi rodzice są metaforą. To, że człowiek na pewnym etapie swojej historii zaczął w sposób dyskursywny odróżniać dobro od zła jest faktem.

bembergiem w berg

#68
09-02-2014 00:39
 Ocena 8 na 8
Rafał Poniecki (7132 punktów)Odp: O Boże!
Dyskusję, która się rozwinęła można chyba podsumować tym obrazkiem:


#69
09-02-2014 00:48
 Ocena 1 na 1
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości

>Teoria Wielkiego Wybuchu używa języka obrazowego, ale stwierdza wydarzenie pierwotne, fakt, który miał miejsce na początku historii Wszechświata.
>Wybuch jest metaforą. Początek Wszechświata jest faktem.
>Historia Adama i Ewy jest metaforą. Skłonność ludzi do czynienia zła jest faktem.
>Pierwsi rodzice są metaforą. To, że człowiek na pewnym etapie swojej historii zaczął w sposób dyskursywny odróżniać dobro od zła jest faktem.

Poczatek swiata jest faktem tak samo jak grzech pierworodny jest faktem. Nie sklonnosc , nie grzech ogolnie ale grzech pierworodny
Nie bez powodu nazywa sie pierworodny. Ty mozesz sobie odwracac kota ogonem ale katechizm jest bezinterpretacyjny No chyba, ze jestes innego zdania niz nieomylni ojcowie kosciola.

worek kości (2937 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi rafal73
>Nie bez powodu nazywa sie pierworodny.

1. Jeśli grzech pierworodny miał miejsce, to człowiek potrafi odróżniać dobro od zła oraz zerwał swoją więź z Bogiem.
2. Człowiek potrafi odróżniać dobro od zła.
3. Na świecie są ateiści.

A niech mnie, zdania 2 i 3 są prawdziwe! Zdaje się, że świat wygląda tak, jakby grzech pierworodny faktycznie miał miejsce!

Oczywiście grzechu pierworodnego mogłoby nie być, a świat wyglądałby tak samo. No cóż, zdaje się, że jest to wyłącznie kwestia wiary.

bembergiem w berg

#71
09-02-2014 01:05
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości

>1. Jeśli grzech pierworodny miał miejsce, to człowiek potrafi odróżniać dobro od zła oraz zerwał swoją więź z Bogiem.
>2. Człowiek potrafi odróżniać dobro od zła.
>3. Na świecie są ateiści.
>A niech mnie, zdania 2 i 3 są prawdziwe! Zdaje się, że świat wygląda tak, jakby grzech pierworodny faktycznie miał miejsce!
>Oczywiście grzechu pierworodnego mogłoby nie być, a świat wyglądałby tak samo. No cóż, zdaje się, że jest to wyłącznie kwestia wiary.

Oczywiscie, ze to kwestia wiary. Tylko czlowiek wierzacy moze wierzyc, ze smierc pojawila sie w momencie zgrzeszenia pierworodnego. Czlowiek trzezwo myslacy wie, ze smierc byla, jest i bedzie bez wzgledu na to jaki bog aktualnie panuje i w jaki sposob zaaplikowal te smierc swoim stworzonkom

Niestety, w dobie wolnego dostepu do biblii i katechizmu nie jestes w stanie odwrocic kota ogonem. Pare lat temu moglbys sila przekonac mnie do Twojej Prawdy ale dzis nie masz najmniejszych szans na zamkniecie ludziom ust. Jedyne co Ci pozostaje to infantylne "to jest tak jak by" oraz semantyczna ekwilibrystyka na najnizszym poziomie. Dupa Jasiu i skrzypce worek, dupa Jasiu i skrzypce

#72
09-02-2014 01:13
 Ocena 2 na 2
nobodylikeyou (972 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości
>>Podane przez ciebie punkty KKK traktują istnienie Adama i Ewy historycznie.
>Wcale nie. Ale pobawmy się w ewolucjonistyczną grę. Jeśli opowieść o Adamie i Ewie mówi o "wydarzeniu pierwotnym" (pierwotnym, a nie historycznym), zgodnie z którym człowiek utracił swój związek z Bogiem (czy można empirycznie zbadać związek lub jego brak człowieka z Bogiem? No raczej nie), to w jakim sensie naturalna historia człowieka temu przeczy? Nie przeczy, ponieważ to nie jest przedmiot jej zainteresowania. Z tego, co wiemy o człowieku, od zawsze, odkąd mieszka na tej planecie, towarzyszy mu śmierć i cierpienie. No i Biblia o tym właśnie mówi. Edenu doświadczyć nie możemy - jest niematerialny, nie-z-tego-świata - ale wszystko, co zdarzyło się po wygnaniu człowieka z Raju, a co opisuje Księga Rodzaju ("Została zerwana harmonia ze stworzeniem; stworzenie widzialne stało się wrogie i obce człowiekowi"), ma potwierdzenie w faktach. Wciąż tego doświadczamy.

Twierdzisz że nikt w katolicyzmie nie twierdzi że grzech pierworodny był zdarzeniem historycznym. Tymczasem podany przez ciebie odnośnik do KKK 390 przeczy twoim słowom:
"Opis upadku (Rdz 3) używa języka obrazowego, ale stwierdza wydarzenie pierwotne, FAKT, KTÓRY MIAŁ MIEJSCE NA POCZĄTKU HISTORII CZŁOWIEKA (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 13)."

I to powinno w sumie wystarczyć.

KKK 400 z kolei "ustalona (że) dzięki pierwotnej sprawiedliwości harmonia, w której żyli, została zniszczona; ZOSTAŁO ZERWANE PANOWANIE DUCHOWYCH WŁADZ DUSZY NAD CIAŁEM (Rdz 3, 7.; jedność mężczyzny i kobiety została poddana napięciom (Rdz 3, 11-13.; ich relacje będą naznaczone pożądaniem i chęcią panowania (Rdz 3, 16). Została zerwana harmonia ze stworzeniem; stworzenie widzialne stało się wrogie i obce człowiekowi (Rdz 3, 17. 19). Z powodu człowieka stworzenie "zostało poddane marności" (Rz 8, 20). Na koniec zrealizuje się wyraźnie zapowiedziana konsekwencja nieposłuszeństwa (Rdz 2, 17.: człowiek "wróci do ziemi, z której został wzięty" (Rdz 3, 19). (a) Śmierć weszła w HISTORIĘ LUDZKOŚCI (Rz 5, 12)."

KKK 400 twierdzi że "zostało zerwane panowanie duchowych władz duszy nad ciałem". Czyżby zatem ludzie pierwotni nie tylko nie byli świadomi własnej śmiertelności, ale i własnych pokus seksualnych?
No bez jaj...

>Snując ewolucjonistyczną opowieść, można pewnie, mniej więcej, wskazać moment w historii ludzkości, gdy człowiek zaczął świadomie rozmyślać nad swoim istnieniem. Był to moment, w którym utracił swoją "niewinność" - przestał być bezmyślnym zwierzęciem, a stał się osobą świadomą siebie i ciekawą świata. Zaczął zadawać pytania o pochodzenie zła, o sens życia itd. Zaczął cierpieć. Został więc - trzymając się tej obrazowej, metaforycznej narracji - "wygnany z Raju". No i biblijna historia wychodzi tym potrzebom naprzeciw. Malując pewien obraz - próbuje pokazać, że natura człowieka jest skażona złem (myśl przewodnia chrześcijaństwa), a mimo to człowiek wciąż ma szansę, aby się z tego zła wyzwolić. Na naturalną opowieść nałożona jest więc metaforyczna nakładka, próbująca pokazać, że jest w tym wszystkim jakiś głębszy sens, że jest coś, co można kontemplować.

Twoja interpretacja jest ciekawa i dobrze mi zresztą znana z lektury Tego serwisu, problem w tym SPRZECZNA Z NAUKĄ KRK, który widzi Śmierć jako wynik pewnego zdarzenia w hist. rodzaju ludzkiego.

>Historia mówi o Bogu, który się wciela, czyli umniejsza swoją doskonałość, aby w pewnym sensie lepiej zrozumieć ludzi - albo - żeby pomóc ludziom lepiej zrozumieć Boga; doświadcza życia człowieka, cierpi, umiera i zmartwychwstaje, wyznaczając ludziom pewien ideał moralny. Ale umiera za coś, co wydarzyło się nie tutaj, na naszej planecie, tylko w tej rzeczywistości boskiej, o której opowiada mit.

1. Biblijny Raj jest opisany jako miejsce na naszej planecie. Gdzieś "Na Wschód", z którego wypływała rzeka rozgałęziająca się na 4 odnogi, tworząc tym samym m.in. rzekę Eufrat, co jasno sytuuje Eden jako krainę gdzie na Bliskim Wschodzie.

2. Autor tego mitu był niewątpliwie mieszkańcem Bliskiego Wschodu. Nie centralnej Afryki, gdzie należy szukać kolebki ludzkości.
Jego pierwszy mieszkaniec zajmuje się ogrodami Boga, co za tym idzie dotyczy to człowieka, który prowadzi już osiadły tryb życia.

3. Wg chronologii biblijnej Jezus wywodzi się z rodu Dawida (X w.p.n.e), ten z kolei cofa nas do czasów Adama. Tak właśnie wyliczony został wiek pojawienia się pierwszych ludzi w Biblii - ponad 6000 lat temu - czyli ponownie, kiedy człowiek prowadził już osiadły tryb życia.

4. Apostoł Paweł - człowiek któremu objawił się rzeko Zmartwychwstały Chrystus i który stworzył chrześcijańską doktrynę Zbawienia Chrystusa od grzechu - stwierdza wynik grzechu jako występek Jednego Człowieka, kobietom zaś nakazuje zakrywać głowę w miejscach spotkań chrześcijańskich zborów, podając za przykład winę Ewy, która w spół-sprowadziła na drogę upadku pierwszego człowieka, oraz podkreślając potrzebę jej poddaństwa mężczyźnie.

Czy nie byłoby co najmniej dziwaczne ażeby koczowniczy prości nomadowie układający ten mit używali wyszukanych metafor, a taki wykształcony faryzeusz traktował je dosłownie? A to przecie nie byle kto; Właściwy Twórca chrześcijaństwa.

>Jeśli ktoś wierzy w to, że Jezus był Bogiem, to wierzy też w tę "boską rzeczywistość", do której po śmierci ma nadzieję wrócić. A jak ktoś nie wierzy w boskość Jezusa, to biblijną historię może traktować jako przykład jednego z wielu mitów obecnych w kulturze.

Właśnie dlatego powinieneś określić się nie jako chrześcijanin a 50-procentowy agnostyk.
Jedno jest pewne nie wierzysz w to co mówi oficjalna doktryna krk.
Poza tym twoja interpretacja ma dziury, bowiem człowiek od zawsze kierował się naturalnym popędem seksualnym i pożądaniem, A TEGO NIGDY NIEŚWIADOMY BYĆ NIE MÓGŁ.

worek kości (2937 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi rafal73
>Czlowiek trzezwo myslacy wie, ze smierc byla, jest i bedzie

Nie znam stanu twojej trzeźwości, ale śmierć jest tak długo, jak długo istnienie życie. Więc śmierć się pojawiła - wraz z życiem. I wraz z życiem zniknie.

bembergiem w berg

#74
09-02-2014 01:22
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: O Boże!
W odpowiedzi worek kości

>Nie znam stanu twojej trzeźwości, ale śmierć jest tak długo, jak długo istnienie życie. Więc śmierć się pojawiła - wraz z życiem. I wraz z życiem zniknie.

No popatrz. A ja myslalem, ze smierc pojawila sie dopiero jak Adam i Ewa zgrzeszyli. Jesli by nie zgrzeszyli zyli by wiecznie i szczesliwie.

Poza tym q.e.d - pozostaje Ci tylko czepianie sie slowek i pseudofilozoficzny kamuflaz marnosci Twoich wynurzen

nobodylikeyou (972 punktów)Odp: O Boże!
W odpowiedzi rafal73
>>Nie znam stanu twojej trzeźwości, ale śmierć jest tak długo, jak długo istnienie życie. Więc śmierć się pojawiła - wraz z życiem. I wraz z życiem zniknie.
>No popatrz. A ja myslalem, ze smierc pojawila sie dopiero jak Adam i Ewa zgrzeszyli. Jesli by nie zgrzeszyli zyli by wiecznie i szczesliwie.

To dobrze myślałeś.
KKK 390:"Opis upadku (Rdz 3) używa języka obrazowego, ale stwierdza wydarzenie pierwotne, FAKT, KTÓRY MIAŁ MIEJSCE NA POCZĄTKU HISTORII CZŁOWIEKA (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 13)."

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365