Pozwól, że Twoich pytań o powstanie wszechświata przejdę w dalszej części wypowiedzi.
Najpierw chciałbym pozbyć się całej warstwy naszej dyskusji, będzie więcej miejsca.
Oboje zgadzamy się, że bóg/bogowie dotyczą sfery nadnaturalnej:
>
>Kto jest prawdziwym bogiem/bogami?>
No ten co się zgłosił.Możemy więc darować sobie dywagacje o robaczkach ewoluujących w bogów.
Zostaje nam na liście to co nadnaturalne.
Nie podlega to żadnej weryfikacji, niemożliwa jest falsyfikacja tez stawianych!
Wszelkie Twoje hipotezy dotyczące nadnaturalnych zjawisk uznaję!
Szansa istnienia takich bytów/zjawisk jest jedynie artefaktem uczciwości intelektualnej.
Pozwolę sobie na dwie osobiste uwagi:
- wymagając takiego stopnia uczciwości ode mnie, jest niegrzecznym i nieuczciwym nie prezentować go samemu!
- powinieneś ostrożniej sięgać po sarkazm. Ironia jest doprawdy poetycką bronią:
>
>(Widzisz hipotezy które stawiasz nie wykluczają się )>
Tak i co dalej.Co dalej? Właśnie podciąłeś gałąź argumentacji, na której siedzisz.
Jak myślisz co dalej? Grawitacja!
Przechodząc do Twoich pytań, (pomijam te dotyczące odrzuconej przez nas sfery):
>
>Co rozwiązuje problem z czego powstała - tak powstała z niczego!>
A jak to możliwe?>
Bo tego się nie da zrobić. Ty postulujesz, że świat powstał z niczego, opisz mi naturę tego zjawiska.Na te nie potrafię udzielić odpowiedzi. Widzisz, znajdują się poza granicą mojej wiedzy.
Ty natomiast unikasz odpowiedzi? Dlaczego? Chyba nie z powodu ograniczeń wyobraźni?
Wyobraźni, bo jak ustaliliśmy chodzi do sferę nadnaturalną.
Może dlatego że jakiekolwiek sprecyzowanie uwięzi Twoje argumenty w jakimś systemie mitologicznym?
Na tak określonym polu, bóg/bogowie sobie nie radzą, co obaj wiemy.
Najpierw nauki ścisłe odzierają ich z mocy, podstawiając bezbronnymi mitami.
Następnie historia, socjologia i antropologia pozbawiają, te odarte z mistycyzmu cienie, ich chwalebnej przeszłości i czynów. Psychologia zaś zadaje, tym atawistycznym lękom i marzeniom, swoisty coup de grace!
Musisz więc utrzymywać owego "boga" (upierasz się przy liczbie pojedynczej) w amorficznej postaci "siły wyższej", niedookreślonego, nieostego, niewyraźnego "czegoś".
Prześlizgujesz "to" pomiędzy szczelinami ludzkiej wiedzy: wstydliwe, podłe, oślizgłe...
Doprawdy Twój "bóg" jest wielki... artefakt ograniczeń narzędzi poznawczych!
Rzeczywistość jest kłamstwem