Racjonalista - Strona głównaDo treści
Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-11-2015 02:29Belfer00 (720 punktów)Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
Ocena 9 na 9
W systemie ekonomicznym dominującym obecnie w skali globalnej miarą tzw. "sukcesu" ma być (tzn. tak zakłada jego aksjologia) ilość zgromadzonych przez daną osobę dóbr materialnych, a najlepiej użycie tych dóbr jako kapitału do założenia firmy i zatrudnienia innych, by na daną osobę pracowali. Osoby, które taki cel osiągną, a przynajmniej do niego dążą (nieraz ciężką pracą) nazywa się zaradnymi, przedsiębiorczymi, ocenia pozytywnie.
Pewna część społeczeństwa nie osiąga tak określonego przez ten system "sukcesu". Ludzi, którzy tak określonego "sukcesu" nie osiągają, a często nawet do niego nie dążą, uważa się za leniwych, rozrzutnych, w łagodniejszej wersji określa jako mniej zaradnych i wzdycha ze współczuciem (politowaniem?).
Jeśli takiego "sukcesu" nie osiąga osoba rzetelnie pracująca, wzbudza to zdziwienie, a nawet podejrzenie: co z nim jest nie tak?
Wyobrażmy sobie np. wybitnego chirurga, który mieszka i ubiera się skromnie, do pracy jeździ autobusem i pracuje za niewielkie pieniądze, operując ludzi, których nie byłoby stać na "normalnego" tej klasy fachowca. Jednym słowem "doktor Judym". Uważany byłby co najmniej za dziwaka. Przecież "normalnie" mając taki talent "powinien" zarabiać mnóstwo kasy, dobrze ją lokować, a po pewnym czasie zostać właścicielem prywatnej kliniki. Może nawet byłby uznany za osobę niebezpieczną dla środowiska lekarskiego (zaniżanie cen usług).
To samo dotyczy np. wybitnych aktorów, sportowców czy innych dobrych fachowców.
Jednym słowem powodem pozytywnej oceny człowieka jest nie praca sama w sobie, ale umiejętność gromadzenia (pracą albo innym sposobem) własnych dóbr. Posiadanie dóbr (własność prywatną) uważa się wręcz za warunek prawdziwej wolności człowieka.

Umiejętność gromadzenia dóbr jest chyba rzeczywistą umiejętnością, jakoś "zakorzenioną" w osobowości, a nie kwestią aktu woli, czy poznania jakiegoś "sposobu". Dlatego bezsensowne są apele typu "Bądźcie bardziej przedsiębiorczy!", czy "niezawodne" porady "jak się wzbogacić", skierowane do ludzi tej umiejętności nieposiadających. Ciekawe czy były prowadzone jakieś badania psychologiczne dotyczące tej umiejętności, analogiczne np. do badań nad "śmiałością" czy nieśmiałością.
Pewni ludzie umieją więc gromadzić dobra (mają potrzebne do tego cechy osobowości), inni nie. Zastanówmy się: czy rzeczywiście człowiek umiejętnie gromadzący swoje dobra jest jakoś "lepszy" od człowieka nie dbającego o to?
W formie artystycznej ten problem został przedstawiony w znanej bajce "Konik polny i mrówka". Autor bajki wyraźnie pochwala pracowitą i zapobiegliwą mrówkę. A przecież konik, grając całe lato, też w jakimś sensie "pracował". Robił to co umiał najlepiej, i robił to całym sercem. Czy mrówka miała prawo potraktować go z taką pogardą i bezwzględnością?
Może społeczeństwo złożone z samych "koników polnych" (Judymów) byłoby o wiele lepsze?
W przeszłości miał miejsce społeczny eksperyment, w którym umiejętność gromadzenia własnych dóbr uznano za zło i starano się ludzi z taką cechą pozbawiać społecznego wpływu, a nawet resocjalizować. Obecnie to właśnie ludzie, którzy w warunkach tego eksperymentu byli osobami pozytywnymi, a nawet wzorowymi, są pozbawieni wpływu, krytykowani ("homo sovieticus"), a nawet wyśmiewani (napotkałem tekst, którego autor wyśmiewał się z Siłaczki i Judyma).
Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..
Arminius (25555 punktów)Korpomeni i slowfoodowcy
W owej przypowieści o mrówce i świerszczyku - mrówka jest "korpomenem" biorącym udział w bezwzględnym wyścigu szczurów, konik polny zaś "slow - foodowcem", który potrafi zwolnić tempo, poddać się refleksji oraz się cieszyć życiem. Ale puenta w życiu bywa zasadniczo różna od tej w bajce. To świerszczyki żyją pełniej i dłużej.
Przywołanie siłaczki i Judyma w kontekście owej przypowieści jest nie do końca trafne. Bo przecież oni także chcieli się zaharowywać - tylko że dla dobra innych a nie swojego egoistycznego interesu.

#2
04-11-2015 10:57
 Ocena 1 na 1
VonM (709 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
Każdy system gospodarczy ma wady i zalety. Niestety, ustrój obecnie panujący w Polsce łączy w sobie najgorsze cechy socjalizmu (wzrost podatków na potrzeby administracji, traktowanie przedsiębiorców zwłaszcza małych jako przestępców, przymusy urzedowe) z najgorszymi cechami kapitalizmu. (zmowy cenowe, sztuczne zawyżanie bezrobocia, aby mniej płacić, mityczność prawa pracy)

Obawiam się, że korporacje przejęły funkcję socjalistycznych państw.

#3
04-11-2015 11:14
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)Analogie
W odpowiedzi VonM
"Obawiam się, że korporacje przejęły funkcję socjalistycznych państw".

To prawda między korpokulturą a rzeczywistością opisana przez Orwella - występuje wcale dużo analogii. Przy czym słowa socjalizm zastąpiłbym słowem "stalinizm"

#4
04-11-2015 11:36
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?

>czy rzeczywiście człowiek umiejętnie gromadzący swoje dobra jest jakoś "lepszy"
Materializm górą.

O krystkonizmie nawet nie mówiąc.

>miał miejsce społeczny eksperyment, w którym umiejętność gromadzenia własnych dóbr uznano za zło i starano się ludzi z taką cechą pozbawiać społecznego wpływu
A po czym w tym eksperymentalnym świecie poznawano wpływowych?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Spring (1174 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
>W systemie ekonomicznym dominującym obecnie w skali globalnej miarą tzw. "sukcesu" ma być (tzn. tak zakłada jego aksjologia) ilość zgromadzonych przez daną osobę dóbr materialnych, a najlepiej użycie tych dóbr jako kapitału do założenia firmy i zatrudnienia innych, by na daną osobę pracowali.

Przypadek Kima Dotcoma pokazuje ile wart jest sukces, gdy nie w smak tym co pociągają za sznurki. Mit o sukcesie jednak trwa, by chomiki biegły dalej.

#6
04-11-2015 20:36
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
>W systemie ekonomicznym dominującym obecnie w skali globalnej miarą tzw. "sukcesu" ma być (tzn. tak
>zakłada jego aksjologia) ilość zgromadzonych przez daną osobę dóbr materialnych, a najlepiej użycie
>tych dóbr jako kapitału do założenia firmy i zatrudnienia innych, by na daną osobę pracowali.

Wątpię, by taki system "wartości" ktoś ośmielił się dziś przedstawiać w postaci skrojonej na podobieństwo jakiejś "nowej etyki". Cokolwiek na ten temat ma do powiedzenia filozofia, zostało już chyba wyłożone w czasach A. Smitha i jemu podobnych.

>Osoby,
>które taki cel osiągną, a przynajmniej do niego dążą (nieraz ciężką pracą) nazywa się zaradnymi,
>przedsiębiorczymi, ocenia pozytywnie.

Nie bez powodu. Samą miłością herbaty się nie osłodzi.

>Pewna część społeczeństwa nie osiąga tak określonego przez ten system "sukcesu". Ludzi, którzy tak
>określonego "sukcesu" nie osiągają, a często nawet do niego nie dążą, uważa się za leniwych,
>rozrzutnych, w łagodniejszej wersji określa jako mniej zaradnych i wzdycha ze współczuciem
>(politowaniem?).

Myślę, że to na szczęście zbyt daleko idące uogólnienie, nieuwzględniające dużych różnic w podejściu do tematu w różnych środowiskach społecznych i kulturowych. Nota bene, zwrócił właśnie moją uwagę niezmiernie interesujący artykuł na BBC traktujący o niepokojącym trendzie poważnego wzrostu śmiertelności wśród Białych w USA w wieku 45-54 lat. Wiąże się go w dużym stopniu z brakiem poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego (w ślad za tym idą zachowania autodestrukcyjne bądź choroby wywoływane przez uporczywy stres). Z całą pewnością nie najmniej ważna w tym konkretnym przypadku jest kultura "odnieś sukces albo jesteś nieudacznikiem (czyli odpadem)".

>Jeśli takiego "sukcesu" nie osiąga osoba rzetelnie pracująca, wzbudza to zdziwienie, a nawet
>podejrzenie: co z nim jest nie tak?

Problem pojawia się wtedy, kiedy człowiek własną samoocenę zastępuje oceną innych. Jeśli ktoś posiada solidny wewnętrzny fundament wartości i jest ugruntowany w swoim przeświadczeniu o słuszności własnych działań tego rodzaju smutne przejawy wartościowania przez płytkie osobowości raczej nie spowodują dotkliwego dyskomfortu.

>Wyobrażmy sobie np. wybitnego chirurga (...)>To samo dotyczy np. wybitnych aktorów, sportowców czy innych dobrych fachowców.
>Jednym słowem powodem pozytywnej oceny człowieka jest nie praca sama w sobie, ale umiejętność
>gromadzenia (pracą albo innym sposobem) własnych dóbr. Posiadanie dóbr (własność prywatną) uważa się
>wręcz za warunek prawdziwej wolności człowieka.

I poniekąd słusznie. Gromadzenie dóbr nie tylko w skali życia jednostek, ale całych narodów jest jedyną drogą akumulacji bogactwa dzięki której, nie zapominajmy, możliwy jest wszak również ogromny postęp zarówno w dziedzinie nauki-techniki, jak i wspaniałe osiągnięcia kultury. Najpiękniejsze dzieła powstawały przecież zwykle wtedy, kiedy ich twórcy zaznawali dobrodziejstw fanaberii bogatych mecenasów, chociaż mnóstwo jest też i innych, dużo bardziej przykrych dowodów na to, jak spuścizna geniuszy sztuki czy literatury zaczynała zdobywać należne jej miejsce dopiero po żałosnym rozkładzie cielesnej powłoki, która była medium dla wzniosłych idei.

Mówiąc krócej, nie ma reguły, która by pozwalała jednoznacznie zdyskredytować dążenie części ludzkości do gromadzenia materialnych dóbr. Dzięki tej skłonności nie musimy chodzić w lnianych koszulach ani zamawiać butów u szewca.

>Umiejętność gromadzenia dóbr jest chyba rzeczywistą umiejętnością, jakoś "zakorzenioną" w
>osobowości, a nie kwestią aktu woli, czy poznania jakiegoś "sposobu". Dlatego bezsensowne są apele
>typu "Bądźcie bardziej przedsiębiorczy!", czy "niezawodne" porady "jak się wzbogacić", skierowane do
>ludzi tej umiejętności nieposiadających.

Może samo bogactwo nie jest dla wielu z nas szczytem do zdobycia, który wart byłby wielkiego wysiłku. Może to dobrze, że taki podział ról istnieje, że są ci, którzy potrafią się zatroszczyć o jadło i przyodziewek i stworzyć warunki pracy dla tych, którzy sami tego nie potrafią, jak i ci, którzy ciągle bujają głową w obłokach i przypominają, że nie samym chlebem żyje człowiek. Nota bene nie sądzę, by autorem tych słów był Jezus, była to wszak prawda dobrze znana greckim filozofom.

>Zastanówmy się: czy rzeczywiście człowiek umiejętnie gromadzący swoje dobra jest jakoś "lepszy" od
>człowieka nie dbającego o to?

Za mało danych. Może ten jest lepszy od owego, a inny gorszy od kogoś jeszcze innego. Płaszczyzna porównania jest ustawiona zbyt ogólnikowo.

>W przeszłości miał miejsce społeczny eksperyment, w którym umiejętność gromadzenia własnych dóbr
>uznano za zło i starano się ludzi z taką cechą pozbawiać społecznego wpływu, a nawet resocjalizować.

I było to wielkie zło, gdyż nie można oczekiwać od człowieka rzeczy niemożliwej - że stanie się tylko trybem społecznej maszyny i wyzbędzie się swojej biologicznej odrębności, której wszak atrybutem jest pewien egzystencjalny egoizm, nakazujący nam z reguły bardziej lękać się o życie, zdrowie czy dostatek własne niż cudze.

>Obecnie to właśnie ludzie, którzy w warunkach tego eksperymentu byli osobami pozytywnymi, a nawet
>wzorowymi, są pozbawieni wpływu, krytykowani ("homo sovieticus"), a nawet wyśmiewani (napotkałem
>tekst, którego autor wyśmiewał się z Siłaczki i Judyma).

Nie znam tekstu, ale wygląda na to, że nie był zbyt mądry. Bo z altruizmem jest trochę jak z solą - odrobina dodaje smaku i często nie pozwala, by całość uległa rozkładowi. Ale taki altruizm, który doprowadza do zagłady altruisty, jest patologią, chociaż rzecz jasna nie można jej ocenić równie negatywnie, co zachowania skrajnie egoistyczne, niszczące innych.

>Co o tym sądzicie?

Właśnie to.

Wątek bardzo ciekawy i ciekawie zagajony. Zasługuje na więcej plusów, niż mogłem mu dać

Pozdrawiam.


Dixi et salvavi animam meam

#7
04-11-2015 21:23Nie na temat
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?

>Co o tym sądzicie?


1. Ludzie myślą, że są wolni wtedy kiedy MOGĄ chcieć to co chcą, naprawdę wolni są wtedy, kiedy nie chcą chcieć.

Pozdrawiam.

#8
04-11-2015 21:25
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
W odpowiedzi wsx666
>1. Ludzie myślą, że są wolni wtedy kiedy MOGĄ chcieć to co chcą, naprawdę wolni są wtedy, kiedy nie chcą chcieć.
>Pozdrawiam.
Nie chcieć chcieć? To umrzeć z nudów i braku celu.

#9
04-11-2015 23:21
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
W odpowiedzi Zielony Tygrys

>Nie chcieć chcieć? To umrzeć z nudów i braku celu.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia...znasz to powiedzenie? Myślisz, że zaspokoisz kiedykolwiek swoje 'chcenie'? Nigdy...będziesz całe życie pędzić jak osiołek za marchewką.

Porzuć owoce swojej pracy, nie przywiązuj się do nich, do rzeczy materialnych, przestań chcieć chcieć, zobaczysz jak wiele na lepsze zmieni się w twoim życiu.

Pozdrawiam.


Belfer00 (720 punktów)Odp: Korpomeni i slowfoodowcy
W odpowiedzi Arminius
>W owej przypowieści o mrówce i świerszczyku - mrówka jest "korpomenem" biorącym udział w bezwzględnym wyścigu szczurów, konik polny zaś "slow - foodowcem", który potrafi zwolnić tempo, poddać się refleksji oraz się cieszyć życiem.
Oczywiście można w ten sposób interpretować tę bajkę, że idzie o różnicę tempa pracy. Ja ją przypomniałem jako przedstawiającą różnicę w postrzeganiu celu pracy. Mrówka pracowała, żeby zwiększyć własne dobra (zapasy). Charakterystyczne, że autor nie wspomina o mrowisku. Mrówka z bajki pracuje nie dla mrowiska, ale dla siebie. Natomiast konik polny nie leży wcale "do góry brzuchem". Całe lato gra i śpiewa, czyli jest czynny, "pracuje". Wykonuje to co umie i robi to z pełnym zaangażowaniem. Tyle tylko, że w przeciwieństwie do mrówki nie dba o osobistą z tego korzyść.

>Przywołanie siłaczki i Judyma w kontekście owej przypowieści jest nie do końca trafne. Bo przecież oni także chcieli się zaharowywać - tylko że dla dobra innych a nie swojego egoistycznego interesu.
Siłaczka i Judym wcale nie chcieli się "zaharowywać", nie byli jakimiś cierpiętnikami, znajdującymi rozkosz w harówce. Po prostu chcieli pracować dla dobra innych, bo innym ich praca była potrzebna. Oddawali szczodrze swoje siły, robiąc to, co umieli najlepiej i nie dbając o własny interes. Właśnie w tym byli podobni do konika polnego z bajki. Siłaczka na pewno nie chciała umierać. Niestety "mrówki" pozostawiły ją bez pomocy.

#11
05-11-2015 01:08
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
>>czy rzeczywiście człowiek umiejętnie gromadzący swoje dobra jest jakoś "lepszy"
>Materializm górą.
Materializm? Chyba w znaczeniu "egoizm i chciwość"? Nawet jeśli pominąć ontologiczne znaczenie terminu "materializm" i rozumieć go jako "stawianie wyżej potrzeb cielesnych niż duchowych", to wcale nie musi być to tożsame z egoizmem. Przecież można stawiać wysoko potrzeby cielesne cudze (bliźnich).

>>miał miejsce społeczny eksperyment, w którym umiejętność gromadzenia własnych dóbr uznano za zło i starano się ludzi z taką cechą pozbawiać społecznego wpływu
>A po czym w tym eksperymentalnym świecie poznawano wpływowych?
Jeśli idzie Ci o osoby "które trzeba pozbawić wpływu" to po tym, że w momencie rozpoczęcia eksperymentu zajmowali stanowiska (pełnili role społeczne) związane ze sprawowaniem władzy (politycznej, ekonomicznej i ideologicznej). Pozbawiano ich tych stanowisk.
A to, że umieli gromadzić własne dobra poznawano po tym, że je mieli (byli bogaci).
Natomiast w świecie eksperymentalnym społeczny wpływ (władzę) powierzano ludziom, którzy nie pragnęli prywatnych dóbr. lecz zarządzania i dysponowania dobrami wspólnymi (publicznymi). Człowiek mógł zajmować ważne stanowisko i zarządzać ważnymi dobrami, lecz nie posiadał ich na własność. Jeśli sprzeniewierzył się zasadom, zostawał wszystkiego pozbawiony (czasem nawet życia).

Belfer00 (720 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
W odpowiedzi Spring
>>W systemie ekonomicznym dominującym obecnie w skali globalnej miarą tzw. "sukcesu" ma być (tzn. tak zakłada jego aksjologia) ilość zgromadzonych przez daną osobę dóbr materialnych, a najlepiej użycie tych dóbr jako kapitału do założenia firmy i zatrudnienia innych, by na daną osobę pracowali.
>Przypadek Kima Dotcoma pokazuje ile wart jest sukces, gdy nie w smak tym co pociągają za sznurki. Mit o sukcesie jednak trwa, by chomiki biegły dalej.
Nie znam sprawy Dotcoma. Ale czy zawsze jest to mit? Przecież Bill Gates odniósł taki "sukces" i za jego miarę uważa się jego majątek. A co sądzilibyśny o jakimś genialnym programiście, który oddałby swoje osiągnięcia ogółowi i umarł w przytułku jak Norwid?

Abdullah (1241 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
W odpowiedzi Spring

>Przypadek Kima Dotcoma pokazuje ile wart jest sukces,

Tzw "sukces" Kim Dotcom'a jest w tej samej kategorii co sukces ludzi takich jak John Gotti, Henry Hill czy Pablo Escobar.

#14
05-11-2015 01:37
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
W odpowiedzi Belfer00

>>>miał miejsce społeczny eksperyment, w którym umiejętność gromadzenia własnych dóbr uznano za zło i starano się ludzi z taką cechą pozbawiać społecznego wpływu
>>A po czym w tym eksperymentalnym świecie poznawano wpływowych?

>to, że umieli gromadzić własne dobra poznawano po tym, że je mieli (byli bogaci).
Tylko po co w tej eksperymentalnej rzeczywistości ktoś miałby gromadzić dobra i jeszcze się z tym obnosić?

>w świecie eksperymentalnym społeczny wpływ (władzę) powierzano
No ale kto w eksperymencie powierzał uczestnikom władzę, jeśli nie osoba z zewnątrz, mająca środki na tę całą zabawę, czyli zamożna.

>ludziom, którzy nie pragnęli prywatnych dóbr.
Obłudnikom w tanich kostiumach kloszardów.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

#15
05-11-2015 02:00
 Ocena 3 na 3
Belfer00 (720 punktów)Odp: Leniwi, rozrzutni, mniej zaradni?
W odpowiedzi Hodża
>Wątpię, by taki system "wartości" ktoś ośmielił się dziś przedstawiać w postaci skrojonej na podobieństwo jakiejś "nowej etyki". Cokolwiek na ten temat ma do powiedzenia filozofia, zostało już chyba wyłożone w czasach A. Smitha i jemu podobnych.
Nie idzie mi o filozoficzny system jakiejś "nowej etyki" tylko o powszechnie panujące poglądy (aksjologia osobista). Oczywiście są ludzie o innych poglądach, ale przeważa rozstrzyganie "być czy mieć" na rzecz "mieć".

>>Osoby, które taki cel osiągną, a przynajmniej do niego dążą (nieraz ciężką pracą) nazywa się zaradnymi, przedsiębiorczymi, ocenia pozytywnie.
>Nie bez powodu. Samą miłością herbaty się nie osłodzi.
Ale dlaczego zaradność i przedsiębiorczość ma polegać na gromadzeniu dóbr własnych? Inżynierowie konstruują, naukowcy odkrywają, lekarze leczą, artyści tworzą. Ale miarą ich sukcesu ma być nie to ilu ludzi uszczęśliwili swoją pracą, a to ile mają na koncie. Ktoś, kto "się narobił, ale nie dorobił" jest oceniany jako mało zaradny. A i w opinii wielu pracujących ciężka praca ma przynieść owoce, od których wara innym. " Ja tego się dorobiłem, to moje, nie dam" (np. fiskusowi).

>Jeśli ktoś posiada solidny wewnętrzny fundament wartości i jest ugruntowany w swoim przeświadczeniu o słuszności własnych działań tego rodzaju smutne przejawy wartościowania przez płytkie osobowości raczej nie spowodują dotkliwego dyskomfortu.
>>Jednym słowem powodem pozytywnej oceny człowieka jest nie praca sama w sobie, ale umiejętność gromadzenia (pracą albo innym sposobem) własnych dóbr. Posiadanie dóbr (własność prywatną) uważa się wręcz za warunek prawdziwej wolności człowieka.
>I poniekąd słusznie.
Czyli zgadzasz się z oceną tych, których określiłeś jako "płytkie osobowości"?
IMO prawdziwie wolny jest ten, co nic nie posiada, jak Diogenes (z wyjątkiem umiejętnosci i chęci do pracy).

>Gromadzenie dóbr nie tylko w skali życia jednostek, ale całych narodów jest jedyną drogą akumulacji bogactwa dzięki której, nie zapominajmy, możliwy jest wszak również ogromny postęp zarówno w dziedzinie nauki-techniki, jak i wspaniałe osiągnięcia kultury.
Gromadzenie przez jednostki, a gromadzenie przez narody czy ludzkość, to nie to samo. Ilu przedsiębiorców zgodziłoby się oddać 90 % swojego zysku (po odliczeniu inwestycji) państwu czy np NGO? W pewnych społeczeństwach są tacy i chwała im, ale tendencja ogólna jest wręcz przeciwna.

>Najpiękniejsze dzieła powstawały przecież zwykle wtedy, kiedy ich twórcy zaznawali dobrodziejstw fanaberii bogatych mecenasów, chociaż mnóstwo jest też i innych, dużo bardziej przykrych dowodów na to, jak spuścizna geniuszy sztuki czy literatury zaczynała zdobywać należne jej miejsce dopiero po żałosnym rozkładzie cielesnej powłoki, która była medium dla wzniosłych idei.
Jeśli mecenas miał dobry gust, to promował wartościowych twórców, jak kiepski to miernoty, o których teraz nie pamiętamy, a które wtedy szczyciły się "sukcesem", podczas gdy geniusze głodowali. Czy słuszne jest uzależniać los twórców od gustów prywatnych posiadaczy?

>Mówiąc krócej, nie ma reguły, która by pozwalała jednoznacznie zdyskredytować dążenie części ludzkości do gromadzenia materialnych dóbr. Dzięki tej skłonności nie musimy chodzić w lnianych koszulach ani zamawiać butów u szewca.
Rozumiem, że utożsamiasz gromadzenie prywatnych dóbr z wynalazczością i produkcją przemysłową. Dlaczego? Czy jest to nierozłączne?

>Może to dobrze, że taki podział ról istnieje, że są ci, którzy potrafią [...] stworzyć warunki pracy dla tych, którzy sami tego nie potrafią, [...].
Ale w czasie tego eksperymentu, o którym wspomniałem, osoby nieposiadające stworzyły warunki pracy dla siebie, nie potrzebując pomocy "chciwców" (użyję jednak tej wartościującej nazwy). Inżynierowie konstruowali, naukowcy odkrywali, lekarze leczyli, artyści tworzyli. Tylko chciwcy nie mogli folgować (legalnie) swojej chęci gromadzenia prywatnych dóbr.

>>Zastanówmy się: czy rzeczywiście człowiek umiejętnie gromadzący swoje dobra jest jakoś "lepszy" od człowieka nie dbającego o to?
>Za mało danych. Może ten jest lepszy od owego, a inny gorszy od kogoś jeszcze innego. Płaszczyzna porównania jest ustawiona zbyt ogólnikowo.
No właśnie. A jednak ludzi, którzy zgromadzili dużo dóbr nazywa się "klasą wyższą", a ludzi nieposiadających "niższą". Na ewentualną uwagę, że tych nazw się obecnie nie stosuje, odpowiem: a skąd pojęcie "klasa średnia"? Jak jest średnia to i tamte chyba są?

>>W przeszłości miał miejsce społeczny eksperyment, w którym umiejętność gromadzenia własnych dóbr uznano za zło i starano się ludzi z taką cechą pozbawiać społecznego wpływu, a nawet resocjalizować.
>I było to wielkie zło, gdyż nie można oczekiwać od człowieka rzeczy niemożliwej - że stanie się tylko trybem społecznej maszyny i wyzbędzie się swojej biologicznej odrębności, której wszak atrybutem jest pewien egzystencjalny egoizm, nakazujący nam z reguły bardziej lękać się o życie, zdrowie czy dostatek własne niż cudze.
O życie czy zdrowie owszem, ale o dostatek? Jaką prywatną własność mają szympansy? Wysłuchałem niedawno ciekawego wykładu o zachowaniu się zwierząt. Wspieranie członków grupy jest typowe dla szympansów. Podobnie było u ludzi w paleolicie. Gromadzenie własnych (prywatnych) dóbr jest IMHO szkodliwym odchyleniem od normy ewolucyjnej.

>>Obecnie to właśnie ludzie, którzy w warunkach tego eksperymentu byli osobami pozytywnymi, a nawet wzorowymi, są pozbawieni wpływu, krytykowani ("homo sovieticus"), a nawet wyśmiewani (napotkałem tekst, którego autor wyśmiewał się z Siłaczki i Judyma).
>Nie znam tekstu, ale wygląda na to, że nie był zbyt mądry.
A krytyka "homo sovieticus"?

>Wątek bardzo ciekawy i ciekawie zagajony. Zasługuje na więcej plusów, niż mogłem mu dać
Dziękuję. Czy nie zmieniłeś zdania po moich odpowiedziach?

>Pozdrawiam.
Pozdrawiam.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365