Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawkins

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
28-06-2018 13:17Detroto (31 punktów)Dawkins
Ocena -1 na 1
1. Jakiś czas temu ktoś odpowiedział na mój lub czyjś inny post, iż niektóre rzeczy o których mówi Dawkins są nieracjonalne. Wynika z tego że Dawkins nie może być wzorem dla racjonalisty. Jednak czy może być wzorem dla sceptyka? Np. naukowego który jest przeciwnikiem paranauki?
2. Czytając książkę "Bóg urojony" Dawkins, natknąłem się we wstępie na fragment w którym rozważa zarzuty pod adresem swojej książki:
CYTUJĘ

Kolejny zarzut nieco się z powyższym wiąże _ nazywam go „zarzutem z figuranta”.

Atakuję to, co W religii naj gorsze, a ignoruję to, co w niej najlepsze.

„Zajmuje się pan ohydnymi podżegaczami, maniakami jak Ted Haggard, Jerry Falwell czy Pat Robertson, a nie wyrafinowanymi teologami, Tillichem czy Bonhoefferem, którzy nauczają takiej religii, w jaką ja wierzę.”

Gdyby to taka subtelna i zniuansowana wiara dominowała w świecie, byłby on na pewno o wiele lepszym miejscem, a ja napisałbym zupełnie inną książkę. Ponura prawdajest niestety taka, iż uczciwa i godna szacunku religia to margines; statystycznie rzecz biorąc, można ją pominąć. Dla przeważającej Większości Wiernych na całym świecie religią jest coś bardzo zbliżonego do poglądów prezentowanych przez osobników w rodzaju Robertsona, Falwella, Haggarda albo Osamy bin Ladena lub ajatollaha Chomeiniego. Ci ludzie nie są żadnym folklorem, figurantami ' mają olbrzymie wpływy i nie można ich lekceważyć."
KONIEC CYTATU


Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo, jakichś teleewangelistów czy kogoś. Jest to raczej ten margines, czyli ta " subtelna i zniuansowany wiara". Czy w takim razie skoro w Polsce jest inaczej, to ta książka nie ma sensu bo cała podstawa na której jest ta książka oparta jest obalona?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
Miłujący prawdę (1541 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi Duch Prawdy
>>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. One zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
> Biblia to około 90% fałszu, 10% prawdy, doskonały fundament dla religii fałszywych.
>
Powtarzasz rzecz, której nie sprawdziłeś.
Nie ładnie!!
Oj!!
Nie ładnie!!

#62
23-07-2018 08:21
 Ocena-1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi bajkopisarz

>>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. Ona zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
I co katolicy? Cisza?.
>
Istnieje religia prawdziwa:
Wyznawcy religii prawdziwej opierają swe wierzenia na Biblii. W niej samej czytamy: "Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości, aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła" (2 Tymoteusza 3:16, 17).

Prawdziwy lud Boży wielbi wyłącznie Jehowę i otwarcie mówi o Jego imieniu. Jezus rzekł: "Jehowę, twego Boga, masz czcić i tylko dla niego masz pełnić świętą służbę" (Mateusza 4:10). Tak więc słudzy Boży oddają cześć jedynie Jehowie. W zakres tego wchodzi zapoznawanie ludzi z Jego imieniem i przymiotami. W Psalmie 83:18 czytamy: "Ty, który masz na imię Jehowa, ty sam jesteś Najwyższym nad całą ziemią".

Słudzy Boży darzą się nawzajem szczerą, niesamolubną miłością. Jezus oświadczył: "Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będzie wśród was miłość" (Jana 13:35).

Prawdziwi chrześcijanie wierzą, że Bóg wybawi ludzkość za pośrednictwem Jezusa Chrystusa. Biblia podaje: "W nikim innym nie ma wybawienia, bo nie ma pod niebem żadnego innego imienia danego ludziom, dzięki któremu mamy zostać wybawieni" (Dzieje 4:12).

Czciciele prawdziwego Boga nie są częścią tego świata.

Prawdziwi chrześcijanie rozgłaszają, że jedyną nadzieją dla ludzkości jest Królestwo Boże. Jezus zapowiedział: "Ta dobra nowina o królestwie będzie głoszona po całej zamieszkanej ziemi na świadectwo wszystkim narodom; a potem nadejdzie koniec" (Mateusza 24:14).

Mając w pamięci powyższe cechy religii prawdziwej, to która religia opiera wszystkie swe wierzenia na Biblii i otwarcie mówi o imieniu Jehowy? Która okazuje miłość opartą na zasadach biblijnych, wierzy w Jezusa, nie jest częścią świata, a ponadto rozgłasza wieść o Królestwie Bożym jako jedynej nadziei dla ludzkości? Która spośród tak wielu religii na ziemi odpowiada tym wszystkim wymaganiom?
Fakty niezbicie dowodzą, że warunki te spełniają Świadkowie Jehowy. Czytasz:
(Izajasza 43:10-12) "Wy jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - moim sługą, którego wybrałem, abyście mnie poznali i wierzyli we mnie, i rozumieli, że ja jestem ten sam. Przede mną nie został utworzony żaden Bóg ani po mnie nie ma żadnego.
 Ja, właśnie ja jestem Jehowa, a oprócz mnie nie ma wybawcy".
"Ja oznajmiłem i wybawiłem, i sprawiłem, że to usłyszano, gdy nie było wśród was obcego boga. Wy zatem jesteście moimi świadkami - brzmi wypowiedź Jehowy - a ja jestem Bogiem".

Z całą pewnością religia prawdziwa nie jest KK.

#63
23-07-2018 08:50
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi Miłujący prawdę
>>>Chcesz czy nie to i tak wyliczasz cechy religii fałszywych. One zaś z Biblią nie mają nic wspólnego.
>> Biblia to około 90% fałszu, 10% prawdy, doskonały fundament dla religii fałszywych.
>Powtarzasz rzecz, której nie sprawdziłeś.
> Nie ładnie!!
> Oj!!
> Nie ładnie!!
Oj nieładnie takie pustosłowie uprawiać! Czego nie sprawdziłem?

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Ignoruj trolla: www.racjonalista.pl/forum.php/s,764583#w764902 )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

#64
31-07-2018 16:19
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins

>Wszyscy w swoich ocenach jesteśmy subiektywni. To Pańska ocena
Boguniechbędądzięki za Bogusławskiego! Strawiłbym pewnie i całą resztę życia w przekonaniu, że wszyscy w swoich ocenach jesteśmy obiektywni, a ja wygłaszam tu cudze oceny. Dziękibogu jest Bogusławski i On poinformuje co i jak!
Ja nie wątpię, że Szanowna Mamusia Szanownego Pana i wszystkie Szanownego Pana Szanowne Ciocie sikały po nogach z radości "jaki to Andzejek mądly" kiedy popisywał się Pan przed nimi pełnią swojej wiedzy na każdy temat. Okoliczności jednak tu są nieco inne i wypadałoby może wydorośleć i zaprzestać popisów nic niewnoszących do rozmowy, a spróbować jednak odnieść się rzeczowo do treści wypowiedzi rozmówcy.

>i Pańska wiara, z którą ja nic uczynić nie mogę.
Głupkowate i uporczywe insynuowanie mi wiary na pewno rzeczowym odniesieniem nie jest.
Człowiek rozumny w ogóle unika insynuacji, a już jak ognia unika insynuacji których nie byłby w stanie w żaden sposób udowodnić. A na pewno nie sposób jest udowodnić wiary.
Może kiedyś ludziom uda się powiązać jakąś tam aktywność jakichś tam obszarów mózgu ze zjawiskiem wiary. Może kiedyś. Dziś nie potrafimy takiego powiązania znaleźć nawet dla przeżyć mistycznych, a co dopiero dla samej wiary.
Ba! Nawet kiedy ktoś deklaruje wiarę (np. w stukniętego Boga z roztrojeniem jaźni) nie jesteśmy w stanie stwierdzić na pewno czy on sobie jaja robi czy mu rzeczywiście tak odbiło. Albo czy może jest nowym Wallenrodem na jakiejś dziwnej misji i mówi to co mówi dla realizacji owej misji celu.

>Jak tu widać z Pańskiej wypowiedzi moje argumenty trafiają do Pana podobnie jak Pańskie do mnie.
Nie "podobnie". Nasze wzajemne problemy komunikacyjne absolutnie nie są symetryczne. Bariery są wyłącznie po Pana stronie. Ani nie jest pan w stanie podjąć wysiłku zrozumienia co się do Pana pisze, ani tym bardziej wziąć odpowiedzialności za głoszone głupstwa o poziomach i głębokościach.

>>>>Podałem sporo merytorycznych argumentów w tekstach przywołanych linków,
>>Można oczywiście dywagować co to za argumenty i na co, na pewno nie ma tam wyjaśnienia pojęcia głębokości wiary (nie wiadomo co to jest, jak się toto mierzy/ocenia itp), którego sensowność kwestionuję.
>Oczywiście można dywagować co to za argumenty, kwestionować pojęcia i sensowność wywodu. Można też przedstawiać konkretne kontrargumenty do konkretnych wywodów. Ja jakoś ich tu nie zauważam, ale może innym się to udaje?
Tak, Pan nie zauważa. A już zwłaszcza wezwania do wzięcia odpowiedzialności za głoszone głupstwa o poziomach i głębokościach.
Za to znajdzie pan zawsze czas i chęć na głupawe odwołanie do jakichś pseudoplebiscytów przeprowadzanych wśród jakichś wydumanych "innych"

>A skąd Pan wnioskuje, iż nie zauważyłem, gdy ja uznałem, że warto synonimy pokazać dla pokazania różnych możliwości językowych, z których ja wybrałem - moim zdaniem - optymalną.
Bo gdyby zauważył Pan wskazywanie przeze mnie fundamentalnej różnicy w patrzeniu na zjawisko wiary nie szukałby Pan całkowicie zbytecznych w tej sytuacji synonimów.

>Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne"
Daje się to zauważyć, daje. Może Panu Pańskie poziomy i głębokości nie kojarzą się z niczym, ja uważam, że obrazują one właśnie relacje zachodzące w przestrzeni i dlatego na ich bazie przedstawiłem obraz wiary jako zjawiska jednopoziomowego, ale w różnym stopniu rozległego, czyli obejmującego różne ilości twierdzeń wiary.
A że do Pana nie dociera....

>tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.
Co tam bufon raczy "wyjaśniać czytelnikowi" to bufona sprawa.
A czy ja kwestionowałem zgodność terminu "głębokość" (...) ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym?
Nigdy w życiu! Ja kwestionuję zasadność używania terminów "poziomy" i "głębokość" w odniesieniu do wiary i kwestionuję Pańskie rozumienie tego co Pan mówi.
Ponadto gdybym uznał Pańskie absurdalne pretensje naraziłbym się na wielkie problemy. Musiałbym zapewne ugiąć się przed innymi bredniami zgodnymi ze słownikami... np. przyszedłby jeszcze większy głuptas niż Pan i powiedział "Bóg istnieje". Słownikowo bez zarzutu!

>No i co ja mogę z Pańską wiarą w to, iż jest Pan konkretnym "w odniesieniu do relacji przestrzennych wywołanych przez Pańskie poziomy i głębokości". Ja tu nie zauważam ani Pańskich konkretów, ani moich wywoływań, ale może zbyt mało bystrym jestem?
Nie da się zaprzeczyć.

>Jakiej preambule, gdzie linkowanego i jakiego wątku: www.racjon(*)m.php/s,767212/z,0/d,2#w767907
>Przepraszam, ale się gubię.
Niech Pan nie przeprasza, tylko niech Pan nie robi źle!
Nie jest ten wątek zbyt rozbudowany, ani moich postów nie ma w nim zbyt wiele. Przy minimalnie uważnej lekturze znalazłby Pan ten mój post z linkiem do tego wątku. Post i link, na które powinien pan się natknąć wcześniej.
Minimalnie uważnej - powiadam. Skupienie na czytaniu tylko swoich postów i linkowaniu do innych swoich postów wyraźnie Panu nie służy.

>Jak na mój prosty umysł, to tu zawarta jest zbytnia plątanina poglądów i wątków, a co najważniejsze nijak nie mogę zrozumieć czego miałyby one dotyczyć. Część z nich jest banalnie oczywista i myślę oraz postępuję tak samo, a część zawiera Pańskie poglądy i oceny, do których Pan ma prawo i które szanuję.
Tam nie ma żadnej plątaniny i dotyczyło to cały czas "poziomów" i "głębokości". Nieważne co Pan uważa za oczywiste, a co za moje, ważne, że nie jest Pan w stanie wyjaśnić terminów jakimi się Pan z niebywałą butą posługuje.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#65
31-07-2018 16:19
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
>Ani nie mam ochoty, ani nie widzę też możliwości zmiany Pańskich ocen dotyczących moich wywodów.
Byłbym zdziwiony gdyby było inaczej. Człowiek głoszący wyłącznie ex cathedra rzadko ma ochotę odpowiadać za swoje słowa.
A zmiana moich ocen rzeczywiście byłaby trudna. Postawę w której ktoś mówi stanowczo, że w nic nie wierzy, a potem na każdym kroku klepie że wierzy w to i tamto uważam za idiotyczną, wywody usprawiedliwiające za mętne i - ciągle - niechlujne. I naprawdę nie mam pojęcia jak mógłbym Panu pomóc w zmianie mojego zdania na ten temat.

>To jednak oceny jakości naszych wywodów oraz doboru słów i argumentów pozostawiam ogółowi naszych czytelników.
I znowu manieryczny bełkot z odwołaniem do jakiegoś nibyplebiscytu. Plebiscytu którego wyniki zapewne zna Pan z góry i plebiscytu który miałby coś może rozstrzygać do tego? Żenujące sztuczki erystyczne.
Prawdy, racji, faktów nie ustala się w plebiscytach. Elementarza Pan nie doczytał.
Ponadto jest to kolejny przykład Pańskiej pustej bufonady. Każdy użytkownik forum może sobie przeczytać i zaopiniować Pańskie teksty od chwili ich opublikowania. Tak po prostu i Pan nie robi żadnej łaski jakimś tam "pozostawianiem". Każdy użytkownik forum może też Pańskie posty olać sikiem falistym i nie być zobowiązanym do niczego Pańskim "pozostawianiem".

>Dla lepszego zrozumienia moich poglądów na temat postawy wiary poniżej podaję linki:
>racjonalista.tv/wiara-a-przekonanie/?print=pdf
>racjonalista.tv/wiarygodnosc-wiary/?print=pdf
Jest Pan nudny w tym linkowaniu do siebie, ale jako uczciwy rozmówca podjąłem próbę i zajrzałem do pierwszego linku. Rzuciło mi się w oczy znane mi już po wielokroć paranoiczne ble ble: "mówiężeniewierzęalemówiężewierzę", ale użyłem wyszukiwarki by znaleźć słowa "głębokość" i "poziomy". Były, a jakże! Obok siebie. Oczywiście ciągle bez żadnego wyjaśnienia co to jest, jak się toto mierzy, ocenia itp.
Obok poziomów i głębokości znalazłem za to "wiarę sceptyczną". Pan raczył łaskawie zapomnieć o mojej krytycznej uwadze na temat "wierzących wątpiących", a ta "wiara sceptyczna" świetnie pasuje do pary z tamtą bzdurą. Pasuje w obliczu Pańskiej własnej uwagi w tym wątku że wątpliwości i sceptycyzmu nie nazywamy wiarą.

>Ale ja nie znam nikogo wierzącego osobno w jabłka, a osobno w gruszki. Wierzy się w całe zespoły zmistyfikowanej rzeczywistości i nijak temu nie przeszkadza, iż są one różnorodne nawet wśród wyznawców tej samej religii (wiary).
Ależ zna Pan wyłącznie wierzących osobno w jabłka i osobno w gruszki.
Bo owe zespoły składają się właśnie z osobnych jabłek i osobnych gruszek. Nie są to zespoły w pełnym tego słowa znaczeniu - zespolone - gdzie wyjęcie jakiegoś jednego elementu powodowałoby dezintegrację zespołu. To raczej zbiory czy zlepki niż zespoły.
Np. katolik może wierzyć w życie i śmierć Jezusa, ale w jego zmartwychwstanie już nie. Może wierzyć w piekło, ale nie w niebo. Może wierzyć w czary Maryi, ale nie w czary Wojtyły. Do tego może np. wierzyć w reinkarnację.
Bo wiara zawsze jest właściwością konkretnego umysłu w odniesieniu do konkretnego twierdzenia. Nie do zespołu. Odniesienie wiary do zespołu może mieć sens jedynie wtedy gdy wszystkie twierdzenia zespołu są wiarą objęte lub wszystkie z niej wyłączone.
Ponadto pominął Pan milczeniem istotną kwestię obserwowalnych objawów wiary. Bardzo Pan wybiórczy.

>Wiara, zgodnie z jej słownikowymi definicjami, jest pewnego rodzaju postawą poznawczą, uwarunkowaną genetycznie i wdrukowywaną w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
No jest i co z tego? Czy ktoś kwestionuje fakt iż wiara jest fenomenem naturalnym i że jest przyswajana w procesie socjalizacji?

>Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie.
Tu nie ma "raczej". Moja wypowiedź świadczy i o jednym, i o drugim. O zgodzie, bo zgoda dotyczy konkretnego stwierdzenia do którego swoją uwagę odniosłem. O niezrozumieniu, bo dopóki Pan operuje pojęciami które nic nie znaczą (i siłą rzeczy sam Pan nie rozumie własnych wypowiedzi) nie ma tam nic do rozumienia.

>Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych.
Prawdy, powiada Pan? Potwierdzonej? Zapewne jako wyborny linkmaster podrzuci Pan link do stosownych badań. Badań gdzie w opisie metody badawczej podane są konkretne kryteria określania głębokości wiary, kryteria wedle których czyjąś wiarę przypisuje się do konkretnych poziomów na konkretnych głębokościach. Co by to nie znaczyło i z czym się Panu nie kojarzyło.

>Uważam, iż wszyscy posiadamy swój pułap możliwości zrozumienia, ale także pełne prawo wyboru tego co chcemy zrozumieć. Najtrudniej (prawie niemożliwym), jest zrozumienie tego co przeczy naszej wierze, a najbardziej ograniczającą jest wiara we własną rację.
I znowu puste popisy mądlego Andzejka...
Czy ktoś wymaga od Pana rozumienia czegokolwiek powyżej Pańskiego pułapu możliwości? Czy ktoś kwestionuje Pańskie prawo do nierozumienia tego co Pan mówi i co się mówi do Pana?
Czy ktoś zmusza Pana by pojął coś co przeczy Pańskiej wierze we własną rację?
Spoko!

>I można by zacząć od początku: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,767212#w767820
>Tylko po co?
No, gdyby miał Pan znowu tylko powielać swoje wklejki to rzeczywiście po nic.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#66
31-07-2018 17:02
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi szarley
>Nie ma. Choć ja o ewolucji wiem niewiele, z przyczyn o których już wspomniałem. Nie można interesować się wszystkim.
Ależ można wszystkim!
Tylko w różnym stopniu.
A o historię życia na Ziemi zahaczają także mitologie religijne i choćby oficjalna wykładnia nauczania KRK jest w świetle faktu ewolucji nad wyraz żałosna.
A Ty? Potrafisz wyjaśnić jak się ma ewolucja do czarów Twojego bóstwa?

>Nauka w służbie ideologii przestaje być nauką.
Trzeba odróżniać zatem naukę od ideologii.

>Oczywiście! Jednak... tylko wtedy, kiedy święte księgi czyta się dosłownie.
Jest różnica między czytaniem a chachmęciarstwem.
To co wierzący wyczyniają ze swoimi świętymi księgami w żaden sposób nie przypomina czytania. Z jednej antologii różni "wyczytują" różności.
Np. "nie pozwolisz żyć czarownicy" według coponiektórych oznacza "nie zabijaj" i że czarownic nie ma. Dziękuję za takie "czytanie" i za taką świętość.

>Głosisz się lepszym, to nie sprzyja dyskusji.
To dopiero jest emocjonalna ocena. Stwierdzam fakt, nic więcej. Fakt, którego nie jesteś w stanie zakwestionować.
Wiara i budowane na niej religie to jest odrzucenie nauki. Całokształtu naukowego poznawania/widzenia świata.
Wybiórcze uznawanie naukowego podejścia do niektórych tylko kwestii widzenia świata to takie samo chachmęcenie jak przy "czytaniu" świętych ksiąg.

>Takie twierdzenie wykluczałoby wierzących z grona naukowców.
Wyklucza wierzących w pewne rzeczy z nauk tym rzeczom przeczącym.

>Pomijam historyczne postaci nawet księży - naukowców, ale i współcześnie wielu chemików, botaników, matematyków, geologów, religijność nie ogranicza.
Religijność zdecydowanie ogranicza. Jest nieuctwem. Intelektualną pustką owiniętą w bawełnę słowotoku. I dlatego wkład religijnej myśli do dorobku poznawczego ludzkości jest żaden.

>A co to znaczy dyskusja między religiami?
No, jak to dyskusja. Ustalenie np. czy Bóg jest jeden czy dziesięciu.
Poglądy zdupywzięte do dyskusji się nie nadają i tyle. Możecie tylko snuć opowiastki, ale dopóki są one oparte na nieuctwie jedynie, bez odniesienia do poznawalnej rzeczywistości dyskusji być nie może.
Zatem nie było i nie ma. Nienawiść i podziały, a w najlepszym razie rżnięcie głupa.

>Dyskusja między ludźmi różnych religii, wspólne ich zamieszkiwanie planety lub jej części? Jestem Cieszyniakiem. Matka katoliczka, ojciec ateista z luterańskiej rodziny. Fakt, zamiast dyskutować kochali się.
No właśnie. Ludzie podskórnie czują jakie zło się w nich czai pod wpływem religii, więc przyzwoitość nieraz weksluje sprawy religijne na margines życia.
I dobrze, że rżną głupa i kochają się, ale to jest chore kiedy potrafią godzinami rozmawiać o duperelach, np. o zupie którą ugotują w dwie godziny i zjedzą w dwa dni, a nigdy nie rozmawiają o warunkach ewentualnego życia wiecznego.

>Głupota tak. Wiara nie.
Każda wiara jest głupotą (mimo, że to bardzo kolokwialne i nieprecyzyjne określenie), choć nie każda głupota wiarą.

>Kopernik, Mendel, Staszic, Božko ....
Znamy rozumne dokonania naukowca. Nie znamy rozumnych dokonań religianta.
Mimo, że to często ten sam człowiek. Genialny w jakiejś dziedzinie nauki, laik np. w dziedzinie mechaniki samochodowej, zagrożenie dla siebie i świata kiedy wchodzi do kuchni, bełkotliwy nieuk w sprawach wiary.
Ludzki umysł jest elastyczny, mieści się tam sporo. Ty stosujesz nieuprawnione uproszczenie.

>Nie może. Tu właśnie zleksza bierzesz wzór z Dawkinsa i stawiasz religijnego chochoła.
Nie wiem o jakim wzorowaniu i jakim chochole mówisz, wiem, że twierdzenia wiary nie mogą być sprzeczne z twierdzeniami nauki, bo coś musi pęknąć.

>Nie jestem etatowym naukowcem, ale w swojej zawodowej pracy prowadzę czasem naukowe badania np na temat bezpieczeństwa w wybuchowych atmosferach w kopalniach lub badając przyczyny przemysłowych katastrof. Skutkiem bywają rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo pracujących w kopalniach lub chemicznych zakładach. W czym miałaby mi przeszkadzać religijność?
Dopóki religijne twierdzenia nie przeczą naukowym - w niczym.

Etatowym naukowcem jest w ogóle mało kto. A powiem Ci ku refleksji, że generalnie ludzie stosują w życiu podejście naukowe. Do wszystkiego (także do gotowania wspomnianej zupy na 2 dni). Z wyjątkiem wiary/religii.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#67
31-07-2018 20:46
 Ocena 1 na 1
szarley (54912 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#68
31-07-2018 21:27
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi szarley
>Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu
Zlituj się...
wiem że nie masz dobrej odpowiedzi na niewygodną dla Ciebie prawdę, ale to co tu prezentujesz jest znacznie gorsze, niż brak dobrej odpowiedzi.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

zeniu73 (6483 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi szarley
>Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

Ty wierzysz w zydowskie bajki sprzed paru tysiecy lat (jednoczescie wysmiewasz mniej lub bardziej dosadnie inne bajki, zarowno religijne jak i niereligijne) a "ripostujesz" niewierzacego infantylna, bezbronna wyppwiedzia

Indianin tanczacy o deszcz? Hahahaha.
Islamista i 40 dziewic w niebie? Hahahaha
Zeus? Hahahahah
Thor? Hahahaha
Batman? Hahahah

Aleeeeee moooooj Jezus!!!! On to potrafil. Po wodzie chodzil jak po lodzie. I wode w wino zamienial.
A jak go zabili to wstal i uciekl.

A Ty jestes glupi bo wierzysz, ze nie wierzysz. Hahahaha.

#70
01-08-2018 17:35
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.

>I znowu puste popisy mądlego Andzejka...
>Czy ktoś wymaga od Pana rozumienia czegokolwiek powyżej Pańskiego pułapu możliwości? Czy ktoś kwestionuje Pańskie prawo do nierozumienia tego co Pan mówi i co się mówi do Pana?
>Czy ktoś zmusza Pana by pojął coś co przeczy Pańskiej wierze we własną rację?
>Spoko!

Ponadto co Pan wyżej opisał to dzięki Bogu nic więcej już Panu nie dolega? Przykro mi, ale ja nic z Pańskimi dolegliwościami zrobić nie mogę. Trzeba zwrócić się do specjalistów. Bardzo starając się jakoś zrozumieć powyższe Pańskie dosyć mętne wywody doszedłem do wniosku, iż to bezsensowne zajęcie, a jeszcze bardziej bezsensowną byłaby próba dyskusji nad nimi. Ocenę jakości naszych tekstów pozostawiam naszym potencjalnym czytelnikom, będąc przy tym całkowicie przekonanym, iż niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.

Miłego dnia Panu życzę.
.

#71
01-08-2018 17:45
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi szarley
.
>Zazdroszczę Ci tak głębokiej wiary w wyższość swojego światopoglądu

Panie Hanku, już wielokrotnie Panu powtarzałem, iż z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Tu właśnie natknął się Pan bezpośrednio na taki przypadek. Nie ma czego zazdrościć, każda wiara, niezależnie od przedmiotu wiary, jest tylko intelektualnym ograniczeniem, a wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nawet do patologii.

Najbardziej żenującymi dla mnie przypadkami wiary jest wiara ludzi uważających się za niewierzących racjonalistów święcie i nienaruszalnie wierzących we własną rację.

@@@
.

#72
01-08-2018 18:35
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
> niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
Może do woli Pan fukać z wyższością, może Pan nawet tupnąć nóżką, ale nie zamaskuje Pan tym faktu, że nie jest Pan w stanie wziąć odpowiedzialności za wygadywane głupstwa. Komuś tak tępo zadowolonemu z siebie pozostaje wyłącznie oklepane, rutynowe odtrąbienie triumfalnego odwrotu z iście papkinowską tromtadracją.
Błazenada godna piaskownicy.
Krzyżyk na drogę.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#73
01-08-2018 19:00
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus

>>>>Bardzo starając się jakoś zrozumieć powyższe Pańskie dosyć mętne wywody doszedłem do wniosku, iż to bezsensowne zajęcie, a jeszcze bardziej bezsensowną byłaby próba dyskusji nad nimi. Ocenę jakości naszych tekstów pozostawiam naszym potencjalnym czytelnikom, będąc przy tym całkowicie przekonanym, iż niezależnie jak to by się bardzo nie starał, to nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami.
-
> nie jest Pan w stanie wziąć odpowiedzialności za wygadywane głupstwa.
Biorę pełną odpowiedzialność za to co kiedykolwiek napisałem, ale to w żadnym przypadku nie zmusza mnie do prowadzenia rozmowy z każdym agresywnym i bełkotliwym interlokutorem, a tu poza tym, iż mnie Pan nie lubi, gdyż ewidentnie wykazałem, iż głupoty Pan wypisuje, to zupełnie niewiele udało mi się z Pańskich wywodów zrozumieć. Zaś z tego co zrozumiałem, to uznałem, iż nie są one na tyle cennymi aby przyłożyć więcej starań. Gdy ktoś nie potrafi jasno przedstawić swoich myśli, to jest tylko maleńkie prawdopodobieństwo, iż jaśniej to on ma w głowie.

>Komuś tak tępo zadowolonemu z siebie pozostaje wyłącznie oklepane, rutynowe odtrąbienie triumfalnego odwrotu z iście papkinowską tromtadracją.
>Błazenada godna piaskownicy.
>Krzyżyk na drogę.
-
Trafnie to opisał Leszek Lachowiecki: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147
-
Z Panem równości nie uda mi się utrzymać, ale wobec inteligentnego czytelnika jakoś nie muszę próbować złośliwej dyskredytacji www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152 zupełnie wystarczają mi merytoryczne argumenty.
Jestem pewien, iż do tych, do których mają dotrzeć, to dotrą.

.

#74
01-08-2018 19:37
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Dawkins
Czyli język Pana świerzbi i krzyżyka na drogę Pan nie chce...
Nie ma sprawy, proszę zatem już bez pajacowania, bez gołosłownych opinii, bez plebiscytów:
- co to jest głębokość wiary na poziomach? I jak się to mierzy, ocenia czy co tam. Wystarczy tu może ten link do badań potwierdzających prawdę.
I przypominam: ja uważam, że to są puste słowa, których Pan nie rozumie choć ich używa.

Na razie zostawmy na boku "wiary sceptyczne" i "niewierzęalewierzę", proszę o wskazanie jakie konkretnie moje twierdzenie uważa Pan za najgłupsze.
Ale konkretnie, bo Pańskie brednie o wykazaniu mi czegoś to tylko Pańskie urojenia.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#75
02-08-2018 19:01
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52266 punktów)Odp: Dawkins
W odpowiedzi astrotaurus
.
>Ale konkretnie, bo Pańskie brednie o wykazaniu mi czegoś to tylko Pańskie urojenia.
-
Tak, tak, oczywiście, że tak: www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,12#w549564
Przecież to dla każdego inteligentnego czytelnika jest oczywistym i dla takiego czytelnika, to nie warto nawet o tym pisać.

Miłego dnia i dużo zdrowia Panu życzę.

.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365