 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-06-2018 13:17 | Detroto (31 punktów) | Dawkins
-1 na 1 | 1. Jakiś czas temu ktoś odpowiedział na mój lub czyjś inny post, iż niektóre rzeczy o których mówi Dawkins są nieracjonalne. Wynika z tego że Dawkins nie może być wzorem dla racjonalisty. Jednak czy może być wzorem dla sceptyka? Np. naukowego który jest przeciwnikiem paranauki? 2. Czytając książkę "Bóg urojony" Dawkins, natknąłem się we wstępie na fragment w którym rozważa zarzuty pod adresem swojej książki: CYTUJĘ
Kolejny zarzut nieco się z powyższym wiąże _ nazywam go „zarzutem z figuranta”.
Atakuję to, co W religii naj gorsze, a ignoruję to, co w niej najlepsze.
„Zajmuje się pan ohydnymi podżegaczami, maniakami jak Ted Haggard, Jerry Falwell czy Pat Robertson, a nie wyrafinowanymi teologami, Tillichem czy Bonhoefferem, którzy nauczają takiej religii, w jaką ja wierzę.”
Gdyby to taka subtelna i zniuansowana wiara dominowała w świecie, byłby on na pewno o wiele lepszym miejscem, a ja napisałbym zupełnie inną książkę. Ponura prawdajest niestety taka, iż uczciwa i godna szacunku religia to margines; statystycznie rzecz biorąc, można ją pominąć. Dla przeważającej Większości Wiernych na całym świecie religią jest coś bardzo zbliżonego do poglądów prezentowanych przez osobników w rodzaju Robertsona, Falwella, Haggarda albo Osamy bin Ladena lub ajatollaha Chomeiniego. Ci ludzie nie są żadnym folklorem, figurantami ' mają olbrzymie wpływy i nie można ich lekceważyć." KONIEC CYTATU
Tylko że religia w Polsce ( katolicka czyli dominująca) nie jest wcale zbliżona do niewiadomo kogo, jakichś teleewangelistów czy kogoś. Jest to raczej ten margines, czyli ta " subtelna i zniuansowany wiara". Czy w takim razie skoro w Polsce jest inaczej, to ta książka nie ma sensu bo cała podstawa na której jest ta książka oparta jest obalona? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..#76 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dawkins | Tiaaa...., przy "rozmowie" z trollem kopanie się z koniem to rozrywka lekka, łatwa i przyjemna. Ale cóż, do kogoś odmawiającego rozumienia czegokolwiek trzeba mieć cierpliwość muła. Zatem róbmy swoje, może to coś da... kto wie? > Tak, tak, oczywiście, że tak: www.racjon(*).php/s,546248/z,0/d,12#w549564Tak, tak, oczywiście nie doczekam się linku do "badań potwierdzających prawdę". Wrzucenie zaś linku z kolejną porcją plwocin, kolejną bezpodstawną insynuacją nie stanowi dla Pana problemu. Nie domyśla się Pan czemu mnie to ani trochę nie dziwi? I nie pomyśli Pan nawet przez chwilę, że to co Pan pisze i linkuje świadczy wyłącznie o Panu, a nie o mnie? Że sam Pan siebie kompromituje w sposób niedostępny dla nikogo innego? > Przecież to dla każdego inteligentnego czytelnika jest oczywistym i dla takiego czytelnika, to nie warto nawet o tym pisać.Podjął Pan stachanowskie zobowiązanie nieprzyjęcia do wiadomości jak niedorzeczne jest Pańskie odwoływanie się do domniemanych wyników wydumanych plebiscytów przeprowadzanych wśród niedookreślonych osobników w absurdalnym celu? Podkreślam słowo "wydumanych". Bo nie jest Pan w stanie nawet wskazać jakichkolwiek rzeczywistych badań opinii ze zwróceniem uwagi na inteligencję respondentów. Co dopiero mówić o ich rozstrzyganiu czegokolwiek!? Porusza się Pan w obszarze swoich rojeń jedynie. Ja nawet nie wątpię, że może Pan zgromadzić jakąś grupkę gawiedzi połechtanej mile możliwością zaliczenia przez Pana do inteligentnych czytelników. Gawiedzi, która - zmanipulowana Pańskim propagandowym bełkotem - za taki "zaszczyt" nawet zniży się do naśladowania Pana w gołosłownych opiniach i równie gołosłownych insynuacjach. Nie wątpię, bo mi to wisi, gdyż (muszę Pana jednak rozczarować) nawet tysiące panów Hanków z którymi mógłby Pan sobie słodkości z dzióbków wyjadać nadawałyby się do wsadzenia w buty jedynie, bo żadnej wartości argumentacyjnej by nie miały. Prawdy, faktów nie ustala się w plebiscytach. Ile razy trzeba to Panu powtarzać, żeby jeden raz do Pana dotarło? Panie Bogusławski..., halo! Zauważył Pan to zdanie, które powyżej napisałem? Zauważył Pan w ogóle? to jeszcze raz: Ile razy trzeba coś Panu powtarzać, żeby jeden raz do Pana dotarło?Ile razy? > Biorę pełną odpowiedzialność za to co kiedykolwiek napisałem, ale to w żadnym przypadku nie zmusza mnie do prowadzenia rozmowy z każdym agresywnym i bełkotliwym interlokutorem,Ależ (po raz kolejny przypominam o pełnym respektowaniu Pańskich praw!), oczywiście, nie ma tu żadnego przymusu! Gdyby był Pan człowiekiem rozumnym, intelektualnie uczciwym taki przymus sam by Pan czuł. Bo ludzie rozumni i uczciwi już tak mają, że czują przymus odpowiedzialności za swoje słowa - w każdej sytuacji, wobec każdego. Przed tępo z siebie zadowolonymi trollami żadne tego typu powinności nie stoją. Może Pan zatem bezkarnie, w pełni swej trollowej chwały powiedzieć: "wiem, ale nie powiem, bo jestem mądly Andzejek i mi tak wolno!". Uprzedzam jednak, że we mnie nie wywoła Pan w ten sposób przekonania, że Pan wie co mówi mówiąc o "poziomach i głębokościach" czy "prawdach potwierdzonych". Zrobienie mnie wody z mózgu jest jednak zadaniem daleko wykraczającym poza Pańskie umysłowe kompetencje. > a tu poza tym, iż mnie Pan nie lubi, gdyż ewidentnie wykazałem, iż głupoty Pan wypisujeAch, "nie lubi, gdyż..." Ech, ten Bogusławski! Normalnie omnibus. Czuję się w 100% zdiagnozowany i spsychoanalizowany. A co na to lekarz? > ewidentnie wykazałem, iż głupoty Pan wypisujeCo się uroi w chorej łepetynie trolla, a co jest w rzeczywistości to najczęściej bardzo różne rzeczy. Owo "ewidentne wykazanie" to jest urojenie powstałe w Pańskiej chorej łepetynie, a w rzeczywistości mamy zapis przebiegu tego wątku. I w tym zapisie rzeczywistości nie jest Pan w stanie znaleźć potwierdzenia realności swoich urojeń. Nie jest Pan w stanie wskazać jakiegoś mojego głupiego stwierdzenia i swoich argumentów, którymi jakoby Pan je podważył, obalił, skutecznie zakwestionował. Pan posługuje się wyłącznie gołosłownymi opiniami. Sformułowania typu "nie zauważam", "nie rozumiem", "jakoś mi nie pasuje" obrazują dokładnie Pańskie niedołęstwo umysłowe, Pańską butę, Pańską nieudolność komunikacyjną, nie podważają zaś w żadnej mierze stwierdzeń przeciw którym są kierowane. Pańskie gołosłowne opinie mają taką samą gównowartość argumentacyjną jak i zmyślane przez Pana plebiscyty. ed/ W tym wątku to ja na każdym kroku punktuję Pańską głupotę wskazując rzeczowo i wielokrotnie uchybienia. ... Resztę Pańskiego posta sobie daruję, bo to tylko powtórki Pańskiego zwykłego ble, ble. I żeby trudniej było Panu przyrżnąć głupa: - proszę o wyjaśnienie terminów "poziomy i głębokość" - proszę o link do "badań potwierdzających prawdę" - proszę o wskazanie w tym wątku ścieżki, na której Pan "ewidentnie wykazał" - i może jakieś wyjaśnienie sensowności Pańskiej manii plebiscytowej?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#77 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: Dawkins | . Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować? Przecież inteligencja (a tylko do takiej warto kierować swoje wypowiedzi) potrafi czytać ze zrozumieniem i dokonywać samodzielnych ocen. Zresztą w tym zakresie i to od kilkudziesięciu lat mam stały pogląd, iż nikt z nas nie jest w stanie bardziej skompromitować, niż uczynimy to sami. Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam. Pan bardzo mocno wierzy i swoją mądrość i we własną rację i dobrze Panu z tym, a ja lubię jak ludzie są zadowoleni. Już szczególnie zaś ci, z którymi żadna rozmowa nie jest możliwą. Miłego dnia. @@@ . |
#78 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dawkins |
> Nie wiem co miałbym z tego zacietrzewionego ataku na mnie komentować?Ach, nie wie, nieboraczek... wysila mądle ocka, wytęza mądly lozumek i ciągle nie wie. Ciągle "nie zauważa, nie rozumie, jakoś mu nie pasuje". Ale co potęga umysłu to potęga! Jednym przenikliwym spojrzeniem wypatrzy "zacietrzewiony atak". Zapomniał Pan o słowie "bezprzykładny" - mielibyśmy już wtedy pełny klasyk propagandowy z najparszywszej partyjnej gadzinówki. Talent w wypatrywaniu ataków przydałby się najbardziej u boku Macierewicza, ale myślę, że w Kurwizji jeszcze jakąś karierę Pan mógłby zrobić. A w ogóle się wie czy nie wie ma się komentarz pod ręką dobry na wszystkie okazje. Głupkowata, pyszałkowata wklejka z plebiscytami i insynuacjami to istna szara maść na każdą rozmowę, w której nie jest się zdolnym do wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa. Pana już by można po jarmarkach pokazywać: "Ludziska, paczajta! Tam Kobita z Brodą, a tu Człowiek - Katarynka! Można do niego gadać to i sio, tak i siak, a on tylko - pomidor - pomidor - pomidor..." A lista nie taka długa. Lupetę jaką Panu ofiaruję jakby co... Cytat:- proszę o wyjaśnienie terminów "poziomy i głębokość" - proszę o link do "badań potwierdzających prawdę" - proszę o wskazanie w tym wątku ścieżki, na której Pan "ewidentnie wykazał" - i może jakieś wyjaśnienie sensowności Pańskiej manii plebiscytowej? Ile razy trzeba do Pana mówić, żeby jeden.... eeee, dobra, już nic.... idę się pokopać z koniem.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#79 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: Dawkins | . > - pomidor> - pomidor> - pomidor..."Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam.@@@ . |
#80 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dawkins | > .> >- pomidor> >- pomidor> >- pomidor..."> Nawet, gdybym bardzo się starał nie zrobię z mądrego dyskutanta idioty. Każdy musi uczynić to sam.@@@I cóż my widziem, proszę wycieczki? Otóż fragment mojej wypowiedzi i kolejną porcję plwocin trolla. Czy między tymi dwoma segmentami posta trolla jest jakiś związek logiczny, czy jest jakieś wyjaśnienie..? Ale gdzie ta, ale gdzie ta! Gdyby nie było tak jak jest trollowi nie przysługiwałoby to miano. A tak przysługuje w pełni, bo troll od tego jest trollem by pluć na wszystko czego "nie zauważa, nie rozumie, jakoś mu nie pasuje" A może Pan jest tak niedorozwinięty społecznie, czy tylko niedoinformowany, że Pan nie słyszał nigdy o dziecięcej grze w pomidora? A może Pańska tępota znów powoduje, że Pan "nie zauważa, nie rozumie, jakoś Panu nie pasuje" podobieństwo Pańskiej postawy w tym wątku do postawy pożądanej w "pomidorze"? A co do robienia idioty... rzeczywiście ze mnie Pan nie zrobi, zbyt różnimy się rozmiarami kapelusza, natomiast Pańskie samodzielne wysiłki dały znakomite (...hmmm...) wyniki co w tym wątku widać, słychać i czuć. Gdyby Pan zechciał jednak zacząć niwelować rozsiewany fetor: Cytat:- proszę o wyjaśnienie terminów "poziomy i głębokość" - proszę o link do "badań potwierdzających prawdę" - proszę o wskazanie w tym wątku ścieżki, na której Pan "ewidentnie wykazał" - i może jakieś wyjaśnienie sensowności Pańskiej manii plebiscytowej?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#81 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: Dawkins | . > I cóż my widziem, proszę wycieczki? Otóż fragment mojej wypowiedzi i kolejną porcję plwocin trolla. Czy między tymi dwoma segmentami posta trolla jest jakiś związek logiczny, czy jest jakieś wyjaśnienie..? Ale gdzie ta, ale gdzie ta! Gdyby nie było tak jak jest trollowi nie przysługiwałoby to miano. A tak przysługuje w pełni, bo troll od tego jest trollem by pluć na wszystko czego "nie zauważa, nie rozumie, jakoś mu nie pasuje". > A co do robienia idioty... rzeczywiście ze mnie Pan nie zrobi, zbyt różnimy się rozmiarami kapelusza, natomiast Pańskie samodzielne wysiłki dały znakomite (...hmmm...) wyniki co w tym wątku widać, słychać i czuć.Listopad 2011 r. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,463971#w464643@@@ . |
#82 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: Dawkins | . Wyżej napisałem: > >>Nie były moim tu zainteresowaniem żadne "relacje przestrzenne" tylko wyjaśnienie czytelnikowi, iż użyłem terminu "głębokość" zgodnie ze słownikami języka polskiego, w tym ze słownikiem frazeologicznym.> >>Jakoś w moim odbiorze to raczej świadczy o niezrozumieniu tego co wyżej napisałem niż o zgodzie. Według mojej wiedzy Pańskie stwierdzenie o ilości przedmiotów i podmiotów wiary ma się nijak do prawdy potwierdzonej w badaniach psychologicznych i socjologicznych.Dla normalnie rozgarniętego człowieka "prawda" z wyższego tekstu jest ograniczona do badań socjologicznych i jest jedną w wielu prawd naukowych, które się nijak mają z niepodważalną "Prawdą" wierzących. - W sondażach CBOS ponad 90% Polaków deklaruje swoją przynależność do Kościoła katolickiego, a także swoją tożsamość określa poprzez katolicyzm. Jednak wiara religijna, a dokładniej deklaracje głębokości wiary religijnej, wskazują istnienie selektywności subiektywnej, a także ujawniają indywidualizm i prywatyzację postaw wobec religii osób, które deklarują się jako wierzące. (...) Głęboka wiara religijna zajęła w tym rankingu szóstą pozycję - ex aequo z potrzebą znalezienia własnego miejsca w społeczeństwie. www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2009/K_034_09.PDF----------------------------------------- W publikacji "Laikat i duchowieństwo w Kościele katolickim w Polsce: problem dialogu i współistnienia" Anna Królikowska w artykule pt.: "Jakie jest miejsce laikatu w Kościele katolickim?" - napisała: Laikat, to kategoria odpowiedzi grupująca "głęboko wierzących" w warunkach polskiego społeczeństwa zdominowanego przez wyznanie katolickie, dość dobrze ukazuje "twardy rdzeń" laikatu. Wprawdzie, funkcjonując jako termin empiryczny, jest on mało teoretycznie zreflektowany: nie dysponujemy obiektywnymi miarami owej "głębokości", a tam, gdzie nie zostaje zestawiony z innymi, bardziej szczegółowymi wymiarami religijności (ideologicznym, praktyk, poczucia wspólnotowości, konsekwencji), milcząco zakładamy, że głęboka wiara (akt) wiąże się ze swoim przedmiotem (wiara, że) w sposób zgodny z wykładnią Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. Jest to o tyle trafne, że zarówno głęboka wiara potrzebuje ram instytucjonalnych i możliwości realizowania się w związkach z Kościołem (...), jak i instytucja religijna oddziałuje, przy pewnych cechach osobowości, w kierunku pogłębienia wiary. Silny i jednoznaczny związek z Kościołem to zarazem efekt i czynnik religijności określonej jako "głęboka wiara". books.goog(*)ębokość&f=false strony 73 i 74. > >>Zacietrzewienie uzależnione jest od głębokości wiary, a nie od ilości mitów, w które się wierzy. Choć szerokość horyzontów najczęściej ogranicza głębokość wiary.> >>Uważam, iż wszyscy posiadamy swój pułap możliwości zrozumienia, ale także pełne prawo wyboru tego co chcemy zrozumieć. Najtrudniej (prawie niemożliwym), jest zrozumienie tego co przeczy naszej wierze, a najbardziej ograniczającą jest wiara we własną rację. I można by zacząć od początku. Tylko po co?--- Oczywiście wierzącego nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. Zacietrzewiony troll jest zawsze przekonanym, iż on ma zawsze rację, gdyż inaczej być nie może. Opowiadać bzdur, a w tym wydumanych przez siebie pytań, to może Pan nieskończoną ilość. Internet jest cierpliwym. www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,664981#w665147www.psychologia.net.pl/ksiazki.php?level=152Każda wiara - niezależnie od jej przedmiotu - ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie usprawiedliwiając zło czynione w jej imieniu. Wiara głęboka, fundamentalistyczna prowadzi nas także do psychoz skłaniających nawet do podłości i zbrodni. Do zacietrzewionej wrogości wobec innych ludzi wystarcza, iż nie podzielają, z głęboko wierzącym ich wiary, a już do wściekłości doprowadza ich brak argumentów do dyskusji. Nie można podejmować polemiki z czyimiś stanami wyobraźni, tym bardziej, gdy już próby wyjaśnienia o co delikwentowi chodzi wywołują u nich tylko rosnącą agresję. Nie jest możliwą dyskusja z niczyją wiarą, a już szczególnie z wiarą dogmatyczną, fundamentalistyczną oraz zacietrzewioną i zupełnie wtórnym jest tu przedmiot wiary, choć wiara we własną rację należy do najgłębszych i najbardziej ogłupiających. Częstokroć wiara w to, iż ten ktoś czuje się ateistą/racjonalistą opierającym swoje poglądy na nauce, jest bardziej prymitywną od sceptycznej wiary religijnej w jakiś tam świat nadprzyrodzony. Moim zdaniem psychozy religijne obejmują nawet ludzi głęboko wierzących, iż są a, czy nawet antyreligijnymi. Obejmują nawet ludzi głęboko wierzących w to, iż są sceptycznymi racjonalistami. Warto tu też pamiętać o różnych religiach politycznych i ateizmie komunistycznym, które poprzez głęboką wiarę swoich wyznawców uczyniły nie mniej zła od religii ludzi wierzących w Bogów transcendentnych. racjonalista.tv/wiara-a-przekonanie/============================== PS. Zawsze, gdy mam kłopoty ze zrozumieniem słów zaczynam od zajrzenia do słownika i/lub encyklopedii. Innym to też polecam: Poziom - stopień wykształcenia osoby, stan czyjejś kultury, wiedzy. Z czego wynika, iż prowadząc rozmowę warto utrzymywać jakiś - choćby tylko minimalny - poziom. Głębokość - odległość od powierzchni lub poziomu czegoś w dół, do dna lub w głąb, do wnętrza. Z czego wynika, iż czasem w polaryzujących stanowiska dyskusjach można zapędzić się nawet w głąb do samego dna, ale poniżej dna to jednak nie należy schodzić. @@@ . |
#83 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dawkins | A już wyglądał Pan na twardziela co nigdy nie pęknie. No dobra, jest wyłom, drążymy.. > Dla normalnie rozgarniętego człowieka "prawda" z wyższego tekstu jest ograniczona do badań socjologicznych i jest jedną w wielu prawd naukowych, które się nijak mają z niepodważalną "Prawdą" wierzących.Ach, boziubozicku, jak mądly Andzejek powie to już powie! "Się nijak mają" - kto by pomyślał...?! Poza tym Pan raczy mieć omamy, albo po prostu miele Pan ozorem byle jak, co u kogoś plotącego "mówięniewierzęmówięwierzę" nie jest niczym dziwnym. Mianowicie w "wyższym tekście", ani w "jeszcze wyższym" nie przedstawił Pan żadnej prawdy, a już na pewno żadnej potwierdzonej badaniami, a jeszcze bardziej na pewno żadnej kwestionującej moje słowa. A już lepszego głosiciela Prawd Objawionych niż Bogusławski ze świecą szukać! Tyle postów, tyle plwocin, tyle popisów i dopiero teraz, mimo moich tysięcznych napomnień, wpadło mu do głowy, żeby może jednak spróbować przedstawić jakieś argumenty. No ale postęp jest! I jest zagwozdka: co to za potworek ta "prawda" (...) ograniczona do badań socjologicznych? I jeszcze ten cudzysłów..... Myślę, że to tylko Pański kolejny pokrętny bełkot. Prawda jest obiektywna i jej związek z rzeczywistością nie może być ograniczony. I do meritum: Ze wzmianki o sondażach i z wypowiedzi Królikowskiej wynika, że głęboka wiara to jest coś co każdy może zadeklarować. Bez względu co to dla kogo znaczy, albo czy znaczy coś w ogóle. Na marginesie: nie widać by w sondażu czy wypowiedzi Królikowskiej brane były pod uwagę takie kurioza jak Pan - ludzie deklarujący cudzą wiarę. Ja takich spotykam wśród wierzących i niewierzących, bo głupota nie uznaje żadnych granic i trzaska dziobem bez zahamowań. Ponadto Królikowska słowami "nie dysponujemy obiektywnymi miarami owej "głębokości"" potwierdza, że aby mógł być Pan traktowany poważnie musiałby Pan podać własne, subiektywne miary. Gołosłowne oceny nie stanowią argumentu. Zwłaszcza że posuwa się Pan o wiele dalej niż cytowany przez Pana autorytet. Królikowska stwierdza, że "głęboka wiara potrzebuje ram instytucjonalnych i możliwości realizowania się w związkach z Kościołem", Pan "diagnozuje" wiarę i ocenia ją na bardzo głęboką w odniesieniu do "osobnych jabłek i gruszek" jak. np. do wiary we własną rację gdzie jakiekolwiek ramy instytucjonalne i związek z jakimkolwiek Kościołem są wykluczone. Królikowska potwierdza także w całej rozciągłości moje słowa, że termin "głęboka wiara" obrazuje de facto siłę/zakres związków z instytucją religijną, czyli ilość i różnorodność twierdzeń przyjętych do wierzenia, a dających widoczne dla innych efekty. Pan w swoim bełkocie fałszywie sugeruje, że ma Pan kompetencje do oceny, stopniowania, pomiarów samej wiary. I to w odniesieniu do pojedynczych twierdzeń. -------- Nie mam teraz ochoty, ani czasu na roztrząsanie kolejnej obfitej erupcji szamba wypełniającego Pańską głowę, a kreślącej realistyczny, choć obrzydliwy autoportret. Tak, to co Pan pisze ciągle świadczy wyłącznie o Panu samym, choć zwija się Pan jak w ukropie by dokonać projekcji na mnie swoich niedomagań intelektualnych, emocjonalnych, komunikacyjnych. Nie jest Pan w stanie nawet kropli z tego szamba powiązać w rzetelny, uczciwy sposób z jakimikolwiek moimi wypowiedziami. Może wykrzesałby Pan odrobinę szacunku dla resztek swej ludzkiej godności i przestał pluć... W ogóle uważam od zawsze, że te głupawe pacierze jakie Pan od zawsze klepie - prawda że głównie w sprzeczkach z fideistami różnej maści - były zawsze żenująco bezwartościowe w dyskusji. ed:/ przez te zwyczajową erupcję prześliznąłem się jedynie wzrokiem, teraz, już po wysłaniu posta spojrzałem jeszcze raz trochę dokładniej. Nie chce wierzyć, znowu zerka... a tam nie ma żadnej wzmianki o żadnym plebiscycie... Panie Andrzeju! Zapomniał Pan czy wreszcie do Pana coś dotarło? --------- > PS. Zawsze, gdy mam kłopoty ze zrozumieniem słów zaczynam od zajrzenia do słownika i/lub encyklopedii. Innym to też polecamZawsze? Może... tyle że Pańskie tępe zadowolenie z siebie nader rzadko pozwala Panu zauważyć jak wielkie ma Pan kłopoty z rozumieniem. Jakieś linki do encyklopedii i słowników których definicje "głębokości i poziomów wiary" utwierdzają Pana w słuszności głoszonych poglądów...? > Poziom > GłębokośćTiaaaa, prezentuje Pan daleko posunięte rozmiękczenie mózgu, ale do tego stopnia by zapomnieć, że chodzi tu ciągle wyłącznie o poziom wiary i głębokość wiary? No, no... Ale niechta! Zrobił Pan krok w dobrą stronę, cieszmy się i z tego. Proszę o słownikowo-encyklopedyczną kontynuację, niech coś zostanie dla potomnych, zatem: Głębokość wiary jest to .....................................................................................
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#84 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | Odp: Dawkins |
> Proszę o słownikowo-encyklopedyczną kontynuację, niech coś zostanie dla potomnych, zatem:> Głębokość wiary jest toTia. Nie rodzimy się "z definicją ateizmu", ale rodzimy się ateistami.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,764583#w764625Ja też poproszę o.....słownikowo-encyklopedyczną...ale nie szukaj bo nie znajdziesz a może znajdziesz publikację naukową > Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.No |
#85 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dawkins |
> Ja też poproszę o.....słownikowo-encyklopedyczną...ale nie szukaj bo nie znajdziesz a może znajdziesz publikację naukowąDefinicję czego? Głębokości wiary...? Podawałem: myląca nazwa. Czy ateizmu? Też podawałem: a-teizm. Ja jestem wielkim fanem nazywania rzeczy po imieniu i odpowiedzialności za własne słowa. Przerażającym antywzorcem jest literatura religijna - ocean bełkotu oparty na słowie, które tak naprawdę nic nie znaczy. Słowie, którego jedyna rzetelna definicja to "postać literacka". I nie chodzi o obecność takich czy innych definicji w istniejących, nawet uznanych słownikach czy encyklopediach, ale głównie o rozumienie tego co się mówi, bo przecież przy czytaniu uznanych definicji też można się kopnąć. O umiejętność podania własnej definicji w formie jak najprostszej. O stałej gotowości do weryfikacji swoich poglądów i odpowiedzialności za nie. Żeby nie było, jak w tym wątku, że na słowo krytyki rozpętuje się burza: "tyś jakiś gupi żeś! a "głębokość wiary" to wymiata w sondażach!" Nosz, k..a, zajebiście! Ale najsamprzód: co to jest i z czem się toto ji?> NoCo? Co konkretnie? To podziękowanie czy krytyka? Coś Ci się uroiło, coś Ci się skojarzyło?... Luuuuudzieeeee!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#86 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | Odp: Dawkins | > >Ja też poproszę o.....słownikowo-encyklopedyczną...ale nie szukaj bo nie znajdziesz a może znajdziesz publikację naukową> Definicję czego?> Głębokości wiary...? Podawałem: myląca nazwa.> Czy ateizmu? Też podawałem: a-teizm.> Ja jestem wielkim fanem nazywania rzeczy po imieniu i odpowiedzialności za własne słowa.Toż chodzi o to imię . No jak babci kapcie ale nie doszukałem się nigdzie że człowiek rodzi się ateistą. > Przerażającym antywzorcem jest literatura religijna - ocean bełkotu oparty na słowie, które tak naprawdę nic nie znaczy. Słowie, którego jedyna rzetelna definicja to "postać literacka".Toż rozumiem inżynierię słowną > I nie chodzi o obecność takich czy innych definicji w istniejących, nawet uznanych słownikach czy encyklopediach, ale głównie o rozumienie tego co się mówi, bo przecież przy czytaniu uznanych definicji też można się kopnąć.No nie. Bez zdefiniowanych pojęć umocowanych w publikacjach.... zaczyna się przepychanka. To taka różnica jak między łokciem a metrem
.....metr prócz tego że kupisz obecnie w biedrze to ma swoje umocowanie w W myśl definicji zatwierdzonej przez XVII Generalną Konferencję Miar w 1983 jest to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s. A łokieć.... > O umiejętność podania własnej definicji w formie jak najprostszej.> O stałej gotowości do weryfikacji swoich poglądów i odpowiedzialności za nie.> Żeby nie było, jak w tym wątku, że na słowo krytyki rozpętuje się burza: "tyś jakiś gupi żeś! a "głębokość wiary" to wymiata w sondażach!" Nosz, k..a, zajebiście! Ale najsamprzód: co to jest i z czem się toto ji? Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.Skoro brak konsensusu to kto ma rację DAWKINS z nakładem 1,5miliona(tak z brzegu) czy farmer? Gdyby farmer wydał 3miliony książek  to ekspozycja do rozmówcy byłaby inna niż obecnie w temacie w którym nie potrzebujesz 10lat studiów? PS > Coś Ci się uroiło, coś Ci się skojarzyło?...> Luuuuudzieeeee!Podaj fakty będzie git, na razie mam Twoje zdanie aha PS2 Nigdzie ale to nigdzie brak naukowej definicji rodzenia się jako ateista |
#87 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Dawkins |
> Toż chodzi o to imię . No jak babci kapcie ale nie doszukałem się nigdzie że człowiek rodzi się ateistą.A doszukałeś się gdzieś, że człowiek rodzi się teistą? Czy nie rozumiesz tej oczywistej dychotomii? > No nie. Bez zdefiniowanych pojęć umocowanych w publikacjach.... zaczyna się przepychanka.Czemu przepychanka? A może jednak dyskusja? Dążenie do ustalenie wspólnego systemu pojęć? A umocowania w publikacjach...? Encyklopedie to jakieś nowe Słowo Boże...? Wątpienie i weryfikacja - to obowiązki człowieka intelektualnie uczciwego. Weźmy choćby to słowo "Bóg". W publikowaniu definicji encyklopedycznych maczają brudne łapy zakłamane bełkoty religijne, albo spolegliwe tumany wychowane na religijnej propagandzie. Zatem nie znajdziesz nigdzie prostej definicji "postać literacka z religijnych mitów". Znajdziesz zakłamany bełkot typu: "w chrześcijaństwie: stwórca świata..." I dopiero własnym wysiłkiem umysłowym trzeba wiedzieć, że "w chrześcijaństwie" oznacza jedynie "w chrześcijańskiej mitologii", a w żadnym razie "w rzeczywistości". A słyszałeś kiedyś o księdzu Oko? Dla niego "ateizm" to jest dół chłonny na jego głupotę, nienawiść, fiksacje, uprzedzenia... Encyklopedysta dający pełny obraz mógłby wspomnieć w swojej definicji ateizmu: "dla Okopodobnych ateizm to samo zło". Czy rozumny człowiek mógłby po takiej publikacji encyklopedycznej utożsamiać ateizm ze złem? Nie, rozumny człowiek wyrobi sobie pogląd, że ateizm, to a-teizm, a Oko wymaga interwencji psychiatry. I najważniejsze: rozmówcą jest zawsze ktoś konkretny ze swoimi poglądami, za które powinien ponosić odpowiedzialność. Problemy rodzą się już na linii "co myśli farmer", a stają się często nieprzezwyciężalne kiedy wchodzimy na linię "co myśli farmer o tym co myślał encyklopedysta" > To taka różnica jak między łokciem a metremZupełnie nie wiem do czego miałaby być to analogia. A różnica między metrem a łokciem jest jasna, choćby w dokładności miary. > Skoro brak konsensusu to kto ma rację DAWKINS z nakładem 1,5miliona(tak z brzegu) czy farmer?> Gdyby farmer wydał 3miliony książek to ekspozycja do rozmówcy byłaby inna niż obecnie w temacie w którym nie potrzebujesz 10lat studiów?Zupełnie nie wiem o co Ci chodzi, o jaką różnicę poglądów Twoich i Dawkinsa. I nie wiem co ma do tego nakład książek. Chcesz, jak Bogusławski, odwoływać się do plebiscytów, czy jeszcze gorzej - nakładów? > Podaj fakty będzie git, na razie mam Twoje zdanie> aha PS2> Nigdzie ale to nigdzie brak naukowej definicji rodzenia się jako ateistaDomyślam się, że chodzi Ci o zdanie na temat rodzenia się ateistą. Znasz naukową definicję rodzenia się jako teista (przypominam - tu dychotomia jest oczywista)? Może Ty powiesz jaki dowód przekonałby Cię, że człowiek rodzi się ateistą. Bo ja myślę, że problem tkwi w Twoim pojmowaniu ateizmu. I przewiduję, że jeśli uda nam się uzgodnić to pojęcie obaj będziemy mieć jasność czy człowiek rodzi się ateistą, czy nie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#88 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | Odp: Dawkins | Wybacz ale te rozbudowane konwersacje...(przeczytałem jakby co)tymczasem > >Nigdzie ale to nigdzie brak naukowej definicji rodzenia się jako ateista> Domyślam się, że chodzi Ci o zdanie na temat rodzenia się ateistą.> Znasz naukową definicję rodzenia się jako teista (przypominam - tu dychotomia jest oczywista)? No tak. Tak zwyczajnie prozaicznie. Chodzi mi definicję że człowiek rodzi się ateistą. Ja jej nie znalazłem. Nie znalazłem też że człowiek rodzi się jako teista. Cóż póki co ale to Ty tak napisałeś....> Może Ty powiesz jaki dowód przekonałby Cię, że człowiek rodzi się ateistą.Wybacz ale może czerwony kapturek? Z wartości dodanej chcesz uzyskać wartość ujemną która stanowi wartość wyjściową? "Dam Ci fory"...jest gen odpowiedzialny za..no jak to ująć ten ateizm ale niech będzie za systemowe nie wierzenie? Daj mi tego naukowca od dowodów(jak ma gen to po mnie). Bułka z masłem. Chyba napiszę książkę "ATEIZM DLACZEGO NIE". 100k nakład po 10 zyla na 30procent 300k biorę. > Bo ja myślę, że problem tkwi w Twoim pojmowaniu ateizmu.> I przewiduję, że jeśli uda nam się uzgodnić to pojęcie obaj będziemy mieć jasność czy człowiek rodzi się ateistą, czy nie.Nie. Ja nie pojmuje dla zasady. Już to pisałem na zasadzie rusztowania jest OK. Chodzisz do kościoła koronki majówki bóg wie co..więc szuka się altrnatyw |
#89 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: Dawkins | |
#90 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52266 punktów) | Odp: Dawkins | . > >>Proszę o słownikowo-encyklopedyczną kontynuację, niech coś zostanie dla potomnych, zatem:> >>Głębokość wiary jest to> Tia.Nie rodzimy się "z definicją ateizmu", ale rodzimy się ateistami.www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,764583#w764625==================== Jak widać z powyższych wypowiedzi wszelka rozmowa z panem Astrotaurusem jest wprost niemożliwą, a co do rodzenia się z jakimś światopoglądem to moja opinia jest tu taką: Bogusławski: ... możliwym jest, że rodzimy się ateistami [nie znam badań noworodków w tym zakresie www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,691610#w697221] to bardzo rzadko rodzimy się w środowiskach, które by nas w jakimś stopniu nie indoktrynowały religijnie. Wówczas religijny teizm albo nas opanowuje, albo jest zwalczany i do ateizmu dochodzi się intelektualnie ... www.racjonalista.pl/forum.php/s,538650#w538748---------------------------------------------- Brzostowski: Jak Pan doskonale wie, rodzimy się ateistami, Nie, nie wiem. Raczej, na podstawie literatury przedmiotu, uważam że jesteśmy z natury religijnymi (takie mamy uwarunkowania genetyczne). Natury sceptyczne i otwarte na świat są wyjątkiem, a nie regułą. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,666989#w667936@@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|