 |
Ateizm - Rozważania światopglądowe. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-03-2026 11:55 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | Ateizm - Rozważania światopglądowe.
2 na 2 | . Przegląd od AI Ateizm to światopogląd odrzucający wiarę w istnienie jakiegokolwiek Boga lub bogów, często oparty na racjonalizmie, naukowym wyjaśnianiu świata i krytyce religii. Obejmuje spektrum od sceptycyzmu po dogmatyczne zaprzeczenie bóstwom, a w ujęciu praktycznym (apateizm) oznacza życie bez odwoływania się do koncepcji sacrum. Kluczowe aspekty ateizmu: Definicja: Pochodzi z gr. ἄθεος (bezbożny), oznaczając brak wiary w stwórcę. Rodzaje: Ateizm teoretyczny: Świadome odrzucenie istnienia Boga, często argumentowane naukowo. Ateizm praktyczny: Życie tak, jakby Bóg nie istniał, brak zainteresowania religią, naturalizm. Nowy ateizm: Ruch krytykujący religię za jej wpływ na życie publiczne. Ateizm a pokrewne pojęcia: Ateista nie wierzy w istnienie Boga, agnostyk uważa, że nie można tego wiedzieć, a teista wierzy w Boga. Historia: Choć negacja bóstw pojawiała się w starożytności (np. Euhemer), współczesny ateizm rozwinął się mocno w dobie oświecenia. Współczesność: Według Wikipedii, w 2021 roku w Polsce osoby nienależące do żadnego wyznania stanowiły około 6,9 - 8,6% społeczeństwa, z wyższym odsetkiem w dużych miastach. Ateizm często utożsamiany jest z materializmem, czyli poglądem, że istnieje tylko materia, a świat nie posiada nadprzyrodzonego stwórcy. pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm================ Książek na temat ateizmu są tysiące, ale żeby merytorycznie porozmawiać wystarczy przeczytać ze zrozumieniem choćby tylko te dwie: Georges Minois Historia ateizmu. Niewierzący w świecie zachodnim od jego początków do naszych czasów lubimyczyt(*)go-poczatkow-do-naszych-czasowUdo Schuklenk, Russell Blackford Dlaczego jesteśmy ateistami lubimyczyt(*)95/dlaczego-jestesmy-ateistami. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | |
|
 | | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > Romek Nowicki. > Bardzo przepraszam. Myślałem, że to kolejne wynurzenia jakiegoś chrześcijańskiego apologety.- Wcale się nie gniewam, już choćby dlatego, iż czytając Pańską wypowiedź pomyślałem ostrzej: - Ot kolejny mędrzec, który pisze choć niewiele rozumie. - > Generalnie wątek ciekawy, ale i tak uważam, że nie powinien się znaleźć w dziale nauka tylko światopogląd.- Ciekawe spostrzeżenie. Czy mógłby Pan go jakoś merytorycznie uzasadnić? www.facebo(*)7981886/posts/1449399816629498Dlaczego obrona światopoglądu opartego na nauce jako optymalnego narzędzia do poznania i zrozumienia rzeczywistości, czyli popularyzacja naukowej postawy, nie powinna znajdować się dziale "Nauka"? = Ale, jak tu widać, można i w dziale "Filozofia i Światopogląd" o nim, czyli o mojej książce, dyskutować. Zapraszam do rozmowy..
|
|
 | | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52272 punktów) | |
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Można i tak.> Lolek_Salambek: Ateizm - argumenty za i przeciw.> Powszechnie ateizm kojarzony jest z dwoma niejako "równoległymi" koncepcjami:> • brak wiary w Boga/Bogów (tak zwany ateizm słaby) albo przekonanie, że Bóg/Bogowie nie istnieją (tak zwany ateizm silny)> • przekonanie (wiara) o nie istnieniu życia pozagrobowego.> Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów (nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").> Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można zadać takie oto dwa pytania:> • czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?> • czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?> Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.> Ale może nie musi być twierdząca?www.racjonalista.pl/forum.php/s,955700.
|
|
2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Andrzej Bogusławski: Nie wierzę w nic i nikomu, a największym zaufaniem obdarzam naukę, gdyż jej metodologia opiera się na niewierze. - > Haish: Aby rozpoznać nierozpoznane nauka stosuje dostępne jej metody.> I postawa krytyczna jest jak najbardziej pożądana u badacza.> (...)> Ateizm powstał z racjonalizmu, ale dotychczasowe definicje Boga są przestarzałe ale konsensus >naukowy i zachowanie narzędzia inżynierii społecznej jakim jest religia są 'celem który >uświęca środki'.> Reforma definicji byłaby końcem dla 'autorytetów'.> A PRZECIEŻ CZŁOWIEK ROZUMNY JEST PODOBNY DO JEDYNEGO BOGA ROZUMNOŚCIĄ, A ZNAKI KAŻDEGO PISMA SĄ OBRAZEM ROZUMNOŚCI(=BOGA).www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,955700#w955856www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,955700#w955858======================= Wydaje mi się, że miesza Pan tu kilka różnych porządków: biologiczny, kulturowy i filozoficzny - a z tego robi się wniosek, który brzmi efektownie, ale nie bardzo się broni. Po pierwsze: nauka nie pomija pytania o wyjątkowość człowieka. Wręcz przeciwnie - to jedno z najlepiej badanych zagadnień. Ewolucja poznawcza, rozwój języka, teoria umysłu, zdolność do abstrakcji - to wszystko są obszary intensywnych badań. Różnica między nami a innymi naczelnymi nie jest "zero-jedynkowa", tylko stopniowa, ale przekroczyła pewien próg (język symboliczny, kumulatywna kultura), który umożliwił powstanie cywilizacji. Po drugie: twierdzenie, że bez "edukacji = upobożniania" człowiek byłby zwykłym zwierzęciem, jest częściowo prawdziwe - ale nie w tym sensie, który Pan tu sugerujesz. Edukacja to przekaz kultury, a nie religii. Człowiek rodzi się z potencjałem poznawczym, który nie jest religijny sam w sobie. Religia jest jedną z form kultury, nie jej fundamentem. Po trzecie: argument, że "Bóg jest jedynym logicznym wyjaśnieniem tego, czego nie rozumiemy", to klasyczny argument z niewiedzy. Historia pokazuje coś odwrotnego: obszary kiedyś tłumaczone Bogiem (choroby, zjawiska pogodowe, powstanie życia) systematycznie przechodzą do wyjaśnień naukowych. Wstawianie Boga tam, gdzie jeszcze czegoś nie wiemy, nie jest wyjaśnieniem - to zatrzymanie pytania. Po czwarte: nazywanie ateizmu "ignorancją" jest raczej retoryką niż argumentem. Ateizm w najprostszej formie to po prostu brak przekonania, że istnieje bóg - i może wynikać zarówno z niewiedzy, jak i z bardzo szerokiej wiedzy. Dokładnie tak samo jak wiara. I wreszcie: masz rację w jednym ważnym punkcie - człowiek operuje abstrakcją i tworzy pojęcia, które przekraczają bezpośrednie doświadczenie. Tyle że z tego nie wynika automatycznie, że te pojęcia odpowiadają realnym bytom. "Bóg" może być jednym z takich pojęć - produktem umysłu próbującego uporządkować świat.Dlatego nauka jest tu o tyle uczciwa, że mówi: "nie wiemy - więc sprawdzamy", zamiast "nie wiemy - więc to Bóg"..
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Historia tego pojęcia jest bardzo długa i znamy przeróżne intelektualne formy odrzucenia możliwości istnienia świata nadprzyrodzonego. Ateizm, też może być wiarą w to, iż poszczególni, bądź wszyscy bogowie nie istnieją. Taką wiarą był np. komunistyczny ateizm.www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,693782#w694209.
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Ja nie jestem ateistą tylko zwyczajnie niewierzącym.Zainicjowałem tu kiedyś wątek "Pochodzenie wiary", w którym ze szczegółami z odwołaniem się do literatury przedmiotu opisałem czym jest wiara. Wielokrotnie w rozmowach na naszym forum do niego się odwoływałem, a także go linkowałem, ale postawa poznawcza zamknięta na racje innych nie pozwalała tam zajrzeć i zapoznać się z argumentami. Czy możemy udzielić racjonalistycznej odpowiedzi czym jest wiara i to zarówno w aspekcie jej ewolucyjnej i kulturowej genezy, jak i współczesnej indywidualnej fideistycznej postawy ludzi wierzących. Andreas Goldscheider napisał: Wiele psów uważa obrożę za swoją własność. Podobnie jest z ludźmi wierzącymi oni też gotowi są bronić swojej wiary ponad wszystko. Czy możemy udzielić racjonalistycznej odpowiedzi czym jest wiara i to zarówno w aspekcie jej ewolucyjnej i kulturowej genezy, jak i współczesnej indywidualnej fideistycznej postawy ludzi wierzących. > Uzasadnioną socjalizacją postawą lenistwa umysłowego.Zdecydowanie nie zgadzam się na wyciągnięcie aż tak dalekich wniosków. Lenistwo umysłowe to tylko część wiary i tylko dla mniej refleksyjnych umysłów. Doskonale wiadomo jakie intelektualne piramidalne piramidy budowane są dla obrony fideistycznej postawy. Przypomnę tu tylko myśli jednego z inicjatorów tego wątku pana Marcucha, który na pytanie o fenomen wiary odpowiedział - "Ja tłumaczę go jako niewytłumaczalny!" www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,29#w670529= Popieprzyć głupoty - nawet nazywając spekulacjami intelektualnymi, filozofią, albo teologią - to sobie każdy może. Z wiarą nie ma dyskusji. Natomiast nauki przyrodnicze moją swoją metodologię i tu wpychanie smoków czarownic oraz bogów jest niemożliwe. www.racjon(*).php/s,668549/z,0/d,29#w670531.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | .
Ekstaza i ból nie dowodzą Boga
Argument z osobistego doświadczenia należy do najbardziej intuicyjnych - i jednocześnie najbardziej zawodnych. Mistyk mówi: "doświadczyłem Boga", człowiek pogrążony w cierpieniu - po stracie, w bólu, w kryzysie - mówi: "wszystko to jest bez sensu", czyli przestaje widzieć w swoim życiu jakikolwiek cel czy znaczenie. Obaj mają rację co do faktu doświadczenia. Obaj się mylą, jeśli próbują z niego wyprowadzić wnioski metafizyczne.
To napięcie nie jest nowe. Carl Gustav Jung traktował doświadczenia religijne poważnie, ale nie jako dowód istnienia Boga. W jego ujęciu są one przejawem struktury psychiki - archetypów, które organizują ludzkie przeżycia w formy sensu, jedności, absolutu. Człowiek rzeczywiście "spotyka Boga", ale spotyka go w przestrzeni własnej świadomości. To doświadczenie jest realne psychologicznie, nie ontologicznie rozstrzygające.
Podobnie William James, analizując doświadczenia religijne, podkreślał ich intensywność i doniosłość dla jednostki, ale nie traktował ich jako dowodów w sensie naukowym. Doświadczenia są danymi - nie wnioskami. Są materiałem do interpretacji, nie jej końcem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy prywatne przeżycie zostaje podniesione do rangi argumentu. Nauka nie działa w ten sposób. Jej podstawą jest intersubiektywność: możliwość sprawdzenia, powtórzenia, krytyki. Tymczasem doświadczenie mistyczne jest z definicji niepowtarzalne i nieweryfikowalne. Nie można go odtworzyć w kontrolowanych warunkach, nie można go niezależnie potwierdzić. Jest przekonujące - ale tylko dla tego, kto je przeżył.
Dokładnie ten sam problem dotyczy doświadczenia bólu. Jeśli mistyk twierdzi: "czuję Boga, więc Bóg istnieje", to równie dobrze ktoś inny może powiedzieć: "czuję absurd i cierpienie, więc świat jest pozbawiony sensu i Boga". Oba twierdzenia mają tę samą strukturę logiczną - i tę samą słabość. Subiektywne doświadczenie nie jest dowodem, ponieważ prowadzi do sprzecznych wniosków u różnych ludzi.
To nie znaczy, że doświadczenia są bez znaczenia. Przeciwnie - są niezwykle ważnym przedmiotem badań naukowych. Psychologia, neurobiologia czy religioznawstwo analizują, jak powstają doświadczenia mistyczne, jakie mają mechanizmy neuronalne, jakie funkcje pełnią w życiu jednostki. Ból również jest intensywnie badany: jego percepcja, znaczenie adaptacyjne, wpływ na zachowanie i kulturę. Nauka traktuje doświadczenia poważnie - ale nie traktuje ich jako dowodów na istnienie bytów nadprzyrodzonych.
To rozróżnienie jest kluczowe. Można badać doświadczenie Boga, nie zakładając istnienia Boga. Można badać sens cierpienia, nie zakładając, że cierpienie ma obiektywny sens. Nauka nie neguje przeżyć - odmawia im jedynie statusu argumentów metafizycznych.
W gruncie rzeczy spór o doświadczenie Boga odsłania coś ważniejszego niż sam problem Boga. Pokazuje, jak bardzo człowiek potrzebuje sensu i jak łatwo projektuje go na własne przeżycia. Ekstaza staje się dowodem ładu świata, cierpienie - dowodem jego absurdu. Tymczasem oba są tylko faktami psychologicznymi, które wymagają wyjaśnienia, a nie które same cokolwiek wyjaśniają.
Dlatego osobiste doświadczenia - nawet najbardziej intensywne i transformujące - nie mogą pełnić funkcji argumentów naukowych. Mogą inspirować pytania, kierować badaniami, kształtować światopogląd. Ale nie rozstrzygają o naturze rzeczywistości. Między tym, co przeżywane, a tym, co istnieje, pozostaje przestrzeń, której nie da się wypełnić samym doświadczeniem.
.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | .
Prywatne przeżycia nie są wiedzą o świecie
Jest coś głęboko przekonującego w myśli, że skoro doświadczamy bólu, barw czy sensu życia, to mamy dostęp do jakiejś szczególnej, "prywatnej" wiedzy o rzeczywistości - wiedzy, której nauka rzekomo nie obejmuje. To przekonanie ma siłę intuicji. I właśnie dlatego jest tak mylące.
Kiedy ktoś mówi: "boli mnie głowa", nie ogłasza odkrycia o świecie. Nie formułuje teorii. Nie odsłania ukrytej warstwy rzeczywistości. Robi coś znacznie prostszego - nazywa własny stan. To akt rozpoznania, nie poznania. Nie dowiadujemy się z niego, czym ból jest, skąd się bierze ani jak działa. Dowiadujemy się tylko, że ktoś cierpi.
A jednak z tej oczywistości próbuje się wyprowadzić znacznie dalej idący wniosek: skoro nauka nie "zawiera" tego bólu jako przeżycia, to nie obejmuje całej rzeczywistości. To tak, jakby zarzucać mapie, że jest niepełna, bo nie szumią na niej drzewa. Nauka nie jest po to, by powielać doświadczenie. Jest po to, by je wyjaśniać.
Oczywiście, nikt rozsądny nie zaprzeczy, że doświadczenie bólu ma znaczenie. Ma - i to ogromne. Informuje nas o stanie organizmu, kieruje działaniem, kształtuje zachowanie. Ale nie daje wiedzy o bólu jako zjawisku. Człowiek cierpiący nie wie przez to więcej o naturze bólu niż neurolog, tak jak widzący nie wie więcej o świetle niż fizyk. Wie coś innego: jak to jest boleć, jak to jest widzieć. To różnica zasadnicza.
Często przywołuje się w tym kontekście kontrast: niewidomy, który zna teorię barw, i widzący, który nic o niej nie czytał. Który "wie więcej"? Pytanie jest źle postawione, bo zakłada jedną kategorię wiedzy tam, gdzie są dwie różne rzeczy. Jeden ma doświadczenie, drugi - wyjaśnienie. Nauka należy do tej drugiej sfery i nie ma powodu przepraszać za to, że nie dostarcza pierwszej.
Z tego, że nauka nie "uchwytuje" prywatnego przeżycia, nie wynika, że coś istotnego wymyka się poznaniu. Wynika tylko tyle, że przeżycie nie jest tym samym co wiedza. To rozróżnienie bywa niewygodne, bo podcina popularną nadzieję, że nasze najintensywniejsze doświadczenia - ból, zachwyt, poczucie sensu - są jednocześnie uprzywilejowanym dostępem do prawdy o świecie. Nie są. Są danymi, które trzeba dopiero zrozumieć.
Dlatego pytanie, czy ktoś opiera swoje przekonania na "wiedzy prywatnej", jest w gruncie rzeczy źle sformułowane. Owszem, każdy z nas rozpoznaje własne stany bez pomocy nauki. Ale to nie jest alternatywa dla poznania naukowego, tylko jego punkt wyjścia. Nauka zaczyna się tam, gdzie kończy się prywatność - tam, gdzie doświadczenie przestaje być tylko "moje", a zaczyna podlegać wspólnemu opisowi, sprawdzeniu i wyjaśnieniu.
Między tym, co przeżywane, a tym, co poznane, istnieje luka. I nie da się jej zasypać samą intensywnością doświadczenia.
.
|
|
| Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne.www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,635357#w637674= Charakterystyką poznawczą wszelakich wierzących - niezależnie od przedmiotu wiary - jest zamknięcie się na rzeczywistość wykraczającą poza obręb ich wiary. W zależności od jej głębokości, w zacietrzewieniu, nie zwracając uwagi na wypowiedzi i argumenty innych, klepią bez opamiętania - jak młynki modlitewne - bajdy, w które święcie wierzą, gdyż sama postawa wiary jest zawsze nie dostateczną. Oni muszą się w wierze stale utwierdzać i wymuszać taką postawę na innych. www.racjon(*)m.php/s,694399/z,0/d,4#w699212= Nigdy nigdzie w najmniejszym stopniu nie stwierdzono na najmniejszą przesłankę wpływu jakiejkolwiek nadrzeczywistości na istniejącą obiektywnie rzeczywistość. www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833.
|
|
| Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Ateiści lepiej znają BiblięNiewierzący musieli przyswoić sobie znacznie więcej wiedzy z zakresu religii, żeby móc przejść na ateizm dr Radosław Tyrała - socjolog zatrudniony na Wydziale Humanistycznym Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Studia magisterskie - z socjologii i z filozofii - ukończył na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. Pracę doktorską poświęconą tematyce statusu mniejszościowego polskich niewierzących obronił w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opublikował m.in. książki: "O jeden takson za dużo. Rasa jako kategoria społecznie problematyczna" (2005) oraz "Dwa bieguny ewolucjonizmu. Nauka i religia w poznawczym wyścigu zbrojeń" (2007). Prowadził pan badania polskich niewierzących. Czy można socjologicznie scharakteryzować polskich ateistów? - W pewnym sensie polscy ateiści są typowi. ... www.tygodn(*)l/ateisci-lepiej-znaja-biblie/.
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Stanisław Pisarek Czy można łączyć rozum z wyznawaniem konkretnej religii? Na to pytanie próbują odpowiedzieć autorzy tej książki. Wyjątkowej, bo jedynej w której głos zabierają obie strony religijnej sfery życia Homo sapiens - ateiści i wierzący. To przecież niemal niemożliwe, a jednak przeczytamy w niej słowa jednych i drugich. Lindenberg i Hartman, Rogozińska i Senyszyn, Chwedeńczuk i Makos, Koraszewski i Szyjkowski. I wielu, wielu innych. Zapraszam i polecam. www.facebo(*)5AZVrm97RWTPsGu9YG6ZEJaAtxWCBl.
|
|
| Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | |
|
| Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Lolek_Salambek
Ateizm - argumenty za i przeciw.> Powszechnie ateizm kojarzony jest z dwoma niejako "równoległymi" koncepcjami:> • brak wiary w Boga/Bogów (tak zwany ateizm słaby) albo przekonanie, że Bóg/Bogowie nie> istnieją (tak zwany ateizm silny)> • przekonanie (wiara) o nie istnieniu życia pozagrobowego.> Natomiast co do samej genezy słowa ateizm; mówi ona wyłącznie o pierwszym z podanych wyżej aspektów> (nieistnienie Boga). "Atheos" oznacza "bez boga" ("a-" = "bez", "theos" = "Bóg").> Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania można zadać takie oto dwa pytania:> • czy nie istnienie Boga musi oznaczać nieistnienie życia pozagrobowego?> • czy nie istnienie życia pozagrobowego musi oznaczać nie istnienie Boga?> Na pozór wydaje się, że odpowiedź na oba z tych dwu pytań jest twierdząca.> Ale może nie musi być twierdząca?> Może są to pytania, z serii takich, co do których odpowiedzi człowiek nie jest w stanie zrozumieć?Wątpię w możliwość zrozumienia pana Lolka, ale ateizm jestem w stanie zrozumieć. www.racjonalista.pl/forum.php/s,955700/z,0.
|
|
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52272 punktów) |
> haish: Rewelacje od AI są niewiele warte, - gówno włożysz - gówno wyjmiesz.www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,955700#w956632- To zależy od człowieka. Jedni myślą i oceniają sami, a inni potrzebują autorytetu, który im wskaże co mają myśleć i jak oceniać. Oczywiście, iż w AI jest zasada: - "gówno włożysz - gówno wyjmiesz", ale ja tam gówna nie wkładałem i gówna nie otrzymałem. www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,955700#w956649- > Sacrum nie ma nic wspólnego z rozumem, a AI jest namiastką tego czym może być ludzki rozum. Jest oczywiste, że ludzki rozum podobnie jak AI nie rozpatruje obiektywnie w pełnym spektrum dostępnym dla potencjalnego badacza, lecz skupia się na selektywnie wybranych materiałach.- Sacrum nie ma, ale AI już ma. Wystarczy zestawić Pańskie wypowiedzi z wypowiedziami AI, oboje skupiacie się na selektywnie wybranych materiałach, choć spektrum wyboru AI jest o wiele, wiele szerszym. - > Taka ocena będzie zadowalać wielu, ale dla dociekliwych będzie niepełna i niewiele warta.- Żadna ocena i żaden pogląd nie zadowoli wszystkich. Poza tym tu jest encyklopedyczne hasło, a nie monografia na ten temat. - > Sacrum to kryterium stworzone przez 'autorytety' religijne. Zaś rozum który czyni człowieka podobnym do Jedynego Boga to oczywistość, której żaden naukowiec nie jest w stanie zaprzeczyć, - a to że ateiści negują ludzkie podobieństwo rozumności, lub zwyczajne z braku wiedzy nie potrafią wyciągnąć właściwych wniosków mało kogo zastanawia.= Czemu, Pańskim zdaniem, żaden naukowiec zaprzeczyć nie może? Bzdurom i wprost idiotyzmom, które wypisują rozmaici ludzie. Pytałem o naukową definicję Boga, sacrum, absolutu, a Pan i jego autorytety ani be ani me, ani kukuryku. Naukowców to wiedza opierającą się na wierze, przy uprawianiu nauki, nie interesuje. Jeżeli zaś interesuje to przestają być uczonymi. - > I właściwie ten 'konsensus świata nauki' ma wpływ na to że AI nie analizuje powyższego z uwagi na brak racjonalnych i obiektywnych materiałów.- Co za gówno Pan tu wciska? Aż takiego szajsu to AI wcisnąć nie próbuje. - > Ateiści są niejako takim samym kapitałem dla 'przeciwnika Boga'(szatana), jak wierni którzy spożywają alkohol (krew zbawicielca Jezusa) - alkohol skutecznie otępia umysł i rozum. A szatanowi o to właśnie chodzi - jego celem jest odwrócenie i oddalenie człowieka od Boga (czyli rozumu).- W zacietrzewieniu nawet Pan nie zaważył, iż nie stoi Pan na ambonie i wiernym swoich dyrdymałów nie głosi, tylko podjął Pan rozmowę na forum Racjonalisty.pl. To portal skierowany do samodzielnie myślącej inteligencji. Pan swojej grupy intelektualnej powinien poszukać tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,616397#w616429O ateizmie to nie ma Pan zielonego pojęcia, a więc po co to tu wciskanie gówna?. Naprawdę Pan nie czuje jak się tu samokompromituje. .
|
|
 | 1 na 1 | haish (2904 punktów) |
> O ateizmie to nie ma Pan zielonego pojęcia, a więc po co to tu wciskanie gówna?.> Naprawdę Pan nie czuje jak się tu samokompromituje.Ateizm jest IGNORANCJĄ wynikającą z NIEWIEDZY - to są fakty. Ateista swoje przekonania opiera o to co jest zdolny osiągnąć własnym umysłem i percepcją - czyli w jakimś stopniu 'rozumuje', ale ignoruje to dlaczego rozumuje. To taki 'stan umysłu' wiem, ale nie wiem dlaczego. Polecam do celów własnej edukacji aby waść zaczął myśleć samodzielnie i weryfikował materiały z których korzysta.
|
|
|  | | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52272 punktów) | . O ateizmie to nie ma Pan zielonego pojęcia, a więc po co to tu wciskanie gówna?
Naprawdę Pan nie czuje jak się tu samokompromituje.- > Polecam do celów własnej edukacji aby waść zaczął myśleć samodzielnie i weryfikował materiały z których korzysta.- Przecież inteligentny czytelnik, a tylko do takich warto adresować nasze wypowiedzi, sam widzi jaka jakość myślenia za nami stoi. www.racjonalista.pl/forum.php/s,955805/z,0#w956588.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|