Racjonalista - Strona głównaDo treści
RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
06-04-2026 13:43Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52462 punktów)RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
Ocena 2 na 2
.
Zrozumienie fenomenu religii politycznych wydaje się konieczne, by uchwycić logikę współczesności oraz napięć, które ją kształtują. Literatura przedmiotu - zarówno klasyczna, jak i najnowsza - wskazuje, że religie polityczne nie są marginesem historii, lecz konsekwencją stałych właściwości ludzkiej psychiki i mechanizmów życia zbiorowego.

Już analizy Rogera Eatwella, interpretującego faszyzm jako formę quasi-religii¹, pokazywały, że ideologie nowoczesne mogą przejmować funkcje dawnych systemów sakralnych. Aktualność tego zjawiska potwierdzają badania Przemysława Witkowskiego nad współczesnymi ruchami neonacjonalistycznymi2.

WIARA JAKO FUNDAMENT

Aby zrozumieć ideę religii politycznych, trzeba wyjść od samego pojęcia wiary. W najprostszym ujęciu - za Wikipedią - wiara polega na nadawaniu wysokiego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzeniu mimo braku wystarczającej wiedzy3. Często działa ona przedjęzykowo, jako intuicyjna reakcja na doświadczenie niepewności, lęku czy zagrożenia.

Przytłaczająca większość ludzkości jest wierząca, choć treść tych wierzeń zmieniała się w historii radykalnie. Można przypuszczać, że skłonność do wiary wykształciła się ewolucyjnie jako strategia szybkiego podejmowania decyzji w warunkach niepewności. Niewielu ludzi potrafi konsekwentnie odrzucić sam mechanizm wiary. Co ważne, nie jest on zarezerwowany dla osobowości autorytarnych; wystarczy podstawowa, nabyta w dzieciństwie skłonność do zawierzenia autorytetom.

"Postawa poznawcza" to w tym ujęciu utrwalona dyspozycja do reagowania w sposób zgodny z oczekiwaniami grupy. W jej wyniku całe społeczności skłonne są uznawać mity za bardziej wiarygodne niż fakty, a rozum nie służy weryfikacji przekonań, lecz ich usprawiedliwianiu.
Proces kształtowania tej postawy zaczyna się w rodzinie, pierwszej wspólnocie, w której dziecko obserwuje nawyki, lęki, hierarchie ważności i strategie radzenia sobie z niepewnością.

Religijną treść można porzucić, ale porzucenie samego mechanizmu wiary jest niezwykle trudne. Zazwyczaj wymaga wielu lat refleksji lub silnych doświadczeń życiowych, które burzą dotychczasowy porządek sensu4.

CDN.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#31
07-04-2026 16:47
 0 na 2
Elasp (6932 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU

>===
>Twierdzi Pan, że nie możemy wiedzieć, co było w świadomości ludzi żyjących setki lat temu. To nieporozumienie wynikające z nieznajomości podstaw metodologii historii. Historyk nie zgaduje cudzych myśli - opiera się na źródłach. A tych mamy pod dostatkiem: kroniki, listy, kazania, dokumenty kościelne i państwowe, zapisy procesów, relacje uczestników wydarzeń.

Tak, tak, mamy także np. żywoty świętych.

>Ludzie przeszłości bardzo często mówili wprost, dlaczego działają tak, a nie inaczej. Krzyżowcy pisali o zbawieniu, inkwizytorzy o obronie wiary, autorzy tekstów religijnych i politycznych jasno formułowali swoje motywacje. Jeżeli Pan to odrzuca, to nie polemizuje Pan ze mną, lecz z całą historiografią jako nauką.

"Mówili", "pisali" - ileż to się rzeczy mówi i pisze?

>Co więcej, Pańskie stanowisko prowadzi do paradoksu. Z jednej strony podważa Pan możliwość poznania ludzkich motywacji na podstawie źródeł historycznych, z drugiej - miliony ludzi bez zastrzeżeń uznają za wiarygodne teksty biblijne, które powstawały w znacznie bardziej złożonym procesie redakcyjnym, często wiele dekad po opisywanych wydarzeniach.

Nie podważam, tylko sprzeciwiam się apotyktycznym twierdzeniom co do zawartości ich świadomości. Pan wie, że krzyżowcy szli mając nadzieję na zbawienie. Były to tysiące ludzi i juź chcociażby z tego względu mogło być tysiące innych powodów.

>Tymczasem historyk pracuje na materiale znacznie szerszym i bardziej zróżnicowanym: na tekstach powstających w różnych kontekstach, często bliższych wydarzeniom, konfrontowanych ze sobą, analizowanych krytycznie. Mamy autentyczne zapisy ludzkich myśli sięgające starożytności - listy, inskrypcje, dokumenty administracyjne - i to one stanowią podstawę wiedzy historycznej. Odrzucanie ich, a jednoczesne ufanie przekazom religijnym, nie jest postawą sceptyczną, lecz wybiórczą wiarą.

W takim razie wybórcza wiara jest i Pana przypadłością, skoro uznaje Pan jedne, a odrzuca drugie.

>Pańska próba sprowadzenia wszystkiego do ekonomii i biologii prowadzi do jeszcze większego uproszczenia. Człowiek nie jest tylko organizmem walczącym o przetrwanie. Gdyby tak było, nie mielibyśmy zjawisk tak elementarnych jak dobrowolne poświęcenie życia, męczeństwo, samobójcze ataki czy gotowość do śmierci "za sprawę". Zwierzę nie oddaje życia za ideę. Człowiek - robi to regularnie. I robi to dlatego, że żyje nie tylko w świecie biologii, lecz także w świecie znaczeń, które sam tworzy i uznaje za prawdziwe.

Mamy też choroby autoimmunologiczne i wrodzone nowotwory, co nie przeczy wcale temu, że organizm nastawiony jest na to, żeby przetrwać.

Nie można oddać życia "za ideę", bo nic takiego w świecie fizycznym nie istnieje. Można mówić albo sprawiać wrażenie, że oddaje się życie za ideę.

Poświęcenie może byc korzystne dla innych, np. ojciec poświęca życie ratując tonace dziecko (a zatem nie bezinteresownie). Socjobiologia ma coś w tej sprawie do powiedzenia.

>Przykład Azteków dobrze pokazuje, gdzie leży błąd Pańskiego rozumowania. Można oczywiście powiedzieć, że zabijaniu towarzyszyło spożywanie mięsa. Ale to nie wyjaśnia ani formy, ani skali, ani sensu tych praktyk. Bez ich kosmologii - bez przekonania, że krew podtrzymuje porządek świata - te działania stają się niezrozumiałe nawet w ich własnych kategoriach. Ekonomia może opisać skutki, ale nie tłumaczy sensu. A to właśnie sens kieruje działaniem człowieka.

Nie znaczy to, że wyjaśnienie formy ma się odbywać w terminach wiary (i to jeszcze "wiary jako takiej"). Poza tym tłumaczenie sensu przez samych praktykujących może być mylne. Mogą się oni sami mylić co do znaczenia własnych obrzędów. Bez tego nie istniałaby antropologia kulturowa i funkcjonalne (strukturalne) podejście do znajwisk kulturowych. Podejrzewam, że np. żaden Papuas nie rozumie do końca sensu własnych obrzędów. Będzie on je zapewne tłumaczyć wiarą, ale antropolog szuka innego wyjaśnienia, zwiazanego z funkcją obrzędów w życiu wspólnoty. Mamy przyznać rację Papuasowi, bo powiedział, że motywuje go wiara? Uzna Pan jego oświadczenie, jeżeli złoży je na piśmie?

Istnienie np. klasztorów żeńskich mozna tłumaczyć wiarą. A przeciez wiadomo, że były to instytucje dające schronienie tym kobietom, ktore nie mogły albo nie chciały wyjść za mąż.

>Pańskie odwołanie do tezy, że "byt określa świadomość", nie rozwiązuje problemu, lecz go upraszcza. Bo nawet jeśli istnieją interesy materialne, to one same nie tłumaczą, dlaczego ludzie uznają przemoc za słuszną. Można chcieć zysku i nie zabijać. Można dążyć do władzy i nie palić ludzi na stosie. To, co przekształca możliwość w moralne przyzwolenie, to przekonanie - bardzo często o charakterze wiary.

Wszystko to pewnie zależy od siły tej chęci. Jeżeli ktoś bardzo chce władzy lub zysku - zabije. Co w tym dziwnego? Chyba nic bardziej pospolitego. Papieże byli np. truci. Chyba nie wyjaśni Pan tego w kategoriach wiary, tylko bezwzględnej walki o władzę.

>Dlatego powiedzenie, że ktoś działa "w imię wiary", nie jest brakiem wyjaśnienia, lecz jego rdzeniem. Ekonomia mówi, co się opłaca. Biologia mówi, co sprzyja przetrwaniu. Ale dopiero przekonanie mówi człowiekowi, że coś jest dobre, konieczne lub nakazane. I to właśnie ono potrafi zamienić przemoc w obowiązek.
>Jeżeli odrzuca Pan świadectwa ludzi i redukuje ich działania do jednego wymiaru, to nie upraszcza Pan rzeczywistości - Pan ją zniekształca. A jeśli przy tym utrzymuje Pan swoją tezę mimo tych danych, to nie jest to już stanowisko naukowe, lecz przykład dokładnie tego zjawiska, o którym rozmawiamy: przekonania uznanego za niepodważalne.
>.

Niczego nie zniekształcam, tylko sprzeciwiam się mitowi jakiejś osobnej, nieredukowalnej substancji zwanej wiarą, która ma swoje własne moce przyczynowe w oderwaniu od zjawisk fizycznych, ekonomicznych, psychologicznych i biologicznych, która jest w człowieku (tym zwanym "wierzącym") i która nim steruje. To nic innego, jak dusza, sprowadzona do roli przyczyny zjawisk negatywnych.

#32
07-04-2026 16:57
 Ocena 1 na 1
szarley (55010 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
>Twierdzi Pan, że wiara jest tylko "pretekstem", a prawdziwe przyczyny są ekonomiczne i polityczne. To stanowisko jest nie tyle błędne, co redukcjonistyczne do granicy absurdu.
>Podam więc fakty.
>Wojny religijne w Europie, jak choćby wojna trzydziestoletnia, dzieliły ludzi według wyznania, nie według interesu ekonomicznego. Ludzie ginęli dlatego, że byli "niewłaściwej wiary".

Nawet w ideologicznie ateistycznej czechosłowackiej szkole nie uczono, że Trzydziestoletnia wojna była religijną, choć wszystkie argumenta przeciwko religii były tam podawane niemal jako prawdy objawione. (np. spośród polskich pisarzy najważniejszym był Kosidowski)

Habsburgowie za bardzo wzrośli w siłę to trzeba im było nosa utrzeć, m.in. dlatego po stronie państw protestanckich była katolicka Francja i muzułmańska Turcja, wielu niemieckich książąt poparło protestantyzm, bo miało apetyty na klasztorne majątki, do tego dochodziła postawa chłopstwa niechętnego szlachcie (niektóre odłamy protestantyzmu były "przyjazne" chłopstwu). Dania i Szwecja nie chciały dopuścić Habsburgów nad Bałtyk, w czym pomagała im katolicka Polska. Wielu protestanckich książąt w zależności od koniunktury zmieniała sojusze

Oczywiście maluczkim podawano religię jako "opium dla mas" ale rzeczywista przyczyna wojny to była polityka i ekonomia

Wojna trojańska też nie była o jakąś Helenę.



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

Thoter (6650 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi Hamerlik Konopka
>
>Wciąż powtarzam że kapitał odnosi się stricte do pojęcia władzy człowieka nad człowiekiem.
>Kapitalizm to po prostu system władzy.
>Tak naprawdę hajs czy akty własności nie miałoby dla Ciebie żadnej szczególnej wartości gdyby z innych powodów ludzie wykonywali twoje nakazy i zakazy.
>W gruncie rzeczy w kapitale chodzi wyłącznie o władzę nad innym człowiekiem.
>

Ten kto drukuje papier fiducjarny i brutalnie narzuca go wszystkim, "kupuje" "legalnie" przestrzeń wokół Ciebie.

W Chinach podejście do własności i biznesu opiera się na zasadzie, że interes państwa i stabilność społeczna stoją nad zyskiem jednostki. To system, który drastycznie różni się od zachodniego kapitalizmu, gdzie banki i fundusze mają niemal nieograniczoną swobodę w przejmowaniu majątków dłużników.
Oto jak Chiny pilnują, by "cwaniacy" nie żerowali na cudzym nieszczęściu:
1. Ziemia nie na sprzedaż
W Chinach nie możesz kupić ziemi na własność - należy ona do państwa (ludu). Kupujesz jedynie prawo użytkowania (zazwyczaj na 70 lat). Jeśli deweloper bankrutuje, państwo po prostu cofa to prawo i przekazuje projekt komuś innemu, by dokończył budowę dla ludzi, zamiast pozwolić spekulantom na licytację "za bezcen".
2. Bat na deweloperów i bankierów
Chiński rząd wprowadził tzw. "trzy czerwone linie". To surowe limity zadłużenia dla firm. Jeśli deweloper zbyt mocno ryzykuje pieniędzmi klientów, państwo wchodzi z zarządem komisarycznym.
Przykład: Kiedy gigant Evergrande wpadł w kłopoty, rząd nie pozwolił na dziką wyprzedaż majątku. Priorytetem było oddanie kluczy ludziom, którzy już zapłacili za mieszkania, a nie spłata zachodnich funduszy inwestycyjnych.
3. Kontrola nad bankami
Większość największych banków w Chinach jest kontrolowana przez państwo. Oznacza to, że bank nie może ot tak "wykończyć" strategicznej firmy lub masowo eksmitować ludzi tylko po to, by szybko odzyskać gotówkę. Decyzje o upadłości są często polityczne, a nie czysto rynkowe - mają zapobiegać bezrobociu i protestom.
4. Walka ze spekulacją
Przewodniczący Xi Jinping często powtarza: "Mieszkania służą do mieszkania, a nie do spekulacji".
W wielu miastach wprowadzono limity: nie możesz kupić drugiego czy trzeciego mieszkania, jeśli nie mieszkasz tam na stałe.
To blokuje drogę bogatym inwestorom, którzy chcieliby skupować lokale w czasie kryzysu, by potem windować ceny.
5. Surowe kary za oszustwa
W Chinach nadużycia finansowe, które doprowadzają do strat tysięcy obywateli, są karane znacznie surowiej niż na Zachodzie. Podczas gdy w USA bankierzy za kryzys 2008 roku dostali premie, w Chinach za wielomiliardowe oszustwa finansowe grozi nawet kara śmierci lub dożywocie.


Hamerlik Konopka (19989 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi Elasp
>Niczego nie zniekształcam, tylko sprzeciwiam się mitowi jakiejś osobnej, nieredukowalnej substancji zwanej wiarą, która ma swoje własne moce przyczynowe w oderwaniu od zjawisk fizycznych, ekonomicznych, psychologicznych i biologicznych, która jest w człowieku (tym zwanym "wierzącym") i która nim steruje. To nic innego, jak dusza, sprowadzona do roli przyczyny zjawisk negatywnych.

Wiara jest interpretacją świata bazującą na emocjach panujących w umyśle.
Odmienność emocjonalna generuje różne interpretacje świata.
Ponadto emocje są zaraźliwe, przenoszą się między umysłami.
Migracja do świata muzułmańskiego uczyni z jednostki muzułmanina, bo jej mózg skopiuje emocje powszechne w otoczeniu, choć są od tego wyjątki.

Systemy emocjonalne a za nimi systemy pojęciowe i wierzenia ewoluują.

Współczesny człowiek nie będzie zdolny rozumieć człowieka sprzed setek lat, bo ten operował na odmiennym systemie pojęciowym i to jest trochę jak próba zrozumienia psa.

Można zrozumieć pewne emocje na dość ogólnym poziomie, również u psa ale w szczegółach to będzie poza zdolnościami współczesnych ludzie, bo operują na innym systemie pojęć.

youtu.be/5VCiU1osa3w

Hamerlik Konopka (19989 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi Thoter
>Ten kto drukuje papier fiducjarny i brutalnie narzuca go wszystkim, "kupuje" "legalnie" przestrzeń wokół Ciebie.

Kto bierze zarazę do rąk ten ryzykuje infekcję.
Trzeba wiedzieć do czego się nie zbliżać, bo jest ukrytym zagrożeniem.

Dlatego dla przykładu sam nigdy nie uczestniczę w tajnych i pośrednich wyborach, bo rozpoznaję w nich zło.

Nie uznaję ich wyników i ludzi opętanych tą ideą uznaję za zagrożenie.

youtu.be/5VCiU1osa3w

Thoter (6650 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi szarley

>Wojna trojańska też nie była o jakąś Helenę.
>
>

Tzw. IIWŚ też nie była wojną pomiędzy Hitlerem a Stalinem lub odwrotnie.

#37
07-04-2026 18:30
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52462 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi Elasp
.
Używa Pan wielu przykładów, ale wszystkie one opierają się na tym samym założeniu: że przekonania ludzi nie mają realnego znaczenia przyczynowego, lecz są jedynie wtórnym "językiem opisu" głębszych procesów biologicznych czy ekonomicznych. To właśnie to założenie jest problemem.

Zestawienie "żywotów świętych" ze źródłami historycznymi tylko to pokazuje. To są kategorie o zupełnie różnym statusie poznawczym. Hagiografia z definicji nie jest zapisem rzeczywistości, lecz jej interpretacją podporządkowaną celowi religijnemu. Operuje panegirykiem, apologią i schematem. Jej funkcją jest budowanie wzorca, nie opis faktów. To nie są źródła do rekonstrukcji wydarzeń ani motywacji w sensie historycznym, lecz materiał do badania wyobrażeń religijnych.

Nie twierdzę jednak, że należy bezkrytycznie przyjmować każde świadectwo źródłowe - od tego jest krytyka źródeł. "Żywoty świętych" nie mają tej samej wartości co listy, dokumenty czy zapisy procesów. Ale to nie oznacza, że wszystkie świadectwa są równie niewiarygodne. Historyk nie wierzy - historyk porównuje, konfrontuje i rekonstruuje. Jeżeli w setkach niezależnych źródeł pojawia się ten sam wzór uzasadnień - religijnych, ideowych, doktrynalnych - to nie mamy do czynienia z przypadkową retoryką, lecz z powtarzalnym schematem myślenia.

Pański argument, że "ludzie mogli mówić co innego, a myśleć co innego", jest formalnie prawdziwy, ale metodologicznie bezwartościowy. W ten sposób można podważyć każde świadectwo historyczne - a więc także każde inne wyjaśnienie, które Pan proponuje. Skąd Pan wie, że ktoś działał "dla zysku", skoro mógł to ukrywać? Skąd Pan wie, że kierował się "przetrwaniem", skoro mógł działać wbrew niemu? Jeżeli odrzucamy deklaracje aktorów historycznych jako źródło wiedzy, to tracimy możliwość jakiejkolwiek rekonstrukcji motywacji.

Nie twierdzę też, że wszyscy krzyżowcy kierowali się jednym motywem. Oczywiście, że motywacje są złożone. Twierdzę coś innego: że wiara była jednym z realnych i działających motywów, a nie jedynie zasłoną dla innych. I to jest różnica zasadnicza.

Pańska próba sprowadzenia człowieka do organizmu biologicznego prowadzi do kolejnego uproszczenia. To prawda, że organizmy dążą do przetrwania. Ale człowiek nie tylko przetrwa - człowiek interpretuje. A interpretacja może prowadzić do działań sprzecznych z interesem biologicznym. To nie jest wyjątek w rodzaju choroby, lecz stały element ludzkiego działania. Ludzie umierają za idee, religie, narody i przekonania. Można to zredukować do "wrażenia", ale to nie zmienia faktu, że sami uczestnicy rozumieją swoje działania właśnie w tych kategoriach - i na tej podstawie podejmują decyzje.

Podobnie z przykładem Azteków. Antropologia nie polega na odrzuceniu wyjaśnień uczestników, lecz na ich interpretacji. Jeżeli cały system rytualny jest uzasadniany kosmologicznie, to nie można go sprowadzić do funkcji ekonomicznej bez utraty jego sensu. Funkcja społeczna nie wyklucza znaczenia symbolicznego - przeciwnie, często na nim się opiera.

Pańskie przykłady - klasztory, walka o władzę, trucie papieży - niczego tu nie zmieniają. Oczywiście, że istnieją działania motywowane interesem. Nikt tego nie neguje. Ale z tego nie wynika, że wszystkie działania można do tego sprowadzić. To klasyczny błąd redukcjonizmu: skoro coś bywa wyjaśniane przez czynnik X, to wszystko musi być nim wyjaśnione.

I wreszcie rzecz zasadnicza. Twierdzi Pan, że mówiąc o wierze, wprowadzam jakąś "osobną substancję" działającą w człowieku. To nieporozumienie. Wiara nie jest substancją. Jest stanem przekonań, który ma realne konsekwencje dla działania. Tak jak przekonanie, że coś jest prawem, obowiązkiem czy zagrożeniem, wpływa na zachowanie - tak samo przekonanie religijne czy ideologiczne.

Nie trzeba postulować żadnej "duszy", by uznać, że przekonania mają moc przyczynową. Wystarczy przyjąć coś znacznie prostszego: że człowiek działa nie tylko w świecie bodźców, lecz także w świecie znaczeń, które uznaje za prawdziwe.

Jeżeli Pan to odrzuca, to nie upraszcza Pan wyjaśnienia. Pan usuwa z niego najważniejszy element.
.

#38
07-04-2026 18:40
 Ocena 1 na 1
szarley (55010 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi Thoter
>>Wojna trojańska też nie była o jakąś Helenę.
>>
>>
>Tzw. IIWŚ też nie była wojną pomiędzy Hitlerem a Stalinem lub odwrotnie.

Tak, wiem, najpierw był jakiś Smaruch, który z Bazaru jedną przemową przepędził Niemców z Wielkopolski, potem bronił Lwowa, walczył pod Kędzierzynem, a na koniec kazał Budionnemu iść z Polski precz i ten grzecznie poszedł

Twoje kaznodziejskie wizje chistorii zalęgłe tylko w gównie pod twoją czaszką mało mnie interesują, bo są to zwykle brednie chorego na umyśle ciula, syna debila

Mam prośbę. Nie odnoś się do moich wpisów


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#39
07-04-2026 18:41
 Ocena 2 na 2
Elasp (6932 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi Thoter
>>Wojna trojańska też nie była o jakąś Helenę.
>>
>>
>Tzw. IIWŚ też nie była wojną pomiędzy Hitlerem a Stalinem lub odwrotnie.

Żydzi obmyślili sposób, jak zabić Żydów - wiemy.

#40
07-04-2026 19:01
 0 na 2
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52462 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi szarley
.
>Nawet w ideologicznie ateistycznej czechosłowackiej szkole nie uczono, że Trzydziestoletnia wojna była religijną, choć wszystkie argumenta przeciwko religii były tam podawane niemal jako prawdy objawione.
-
Panie Hanku, nie mam pojęcia czego Pana uczono, a powiem więcej, iż nie mam pojęcia (lub mam bardzo mierne) czego mnie uczono. Dla mnie najważniejszym jest to czego nauczyłem się sam i zamknąłem to w dużej części w książce, którą tu polecam.

-------------------------
>Habsburgowie za bardzo wzrośli w siłę to trzeba im było nosa utrzeć, m.in. dlatego po stronie państw protestanckich była katolicka Francja i muzułmańska Turcja, wielu niemieckich książąt poparło protestantyzm, bo miało apetyty na klasztorne majątki, do tego dochodziła postawa chłopstwa niechętnego szlachcie (niektóre odłamy protestantyzmu były "przyjazne" chłopstwu). Dania i Szwecja nie chciały dopuścić Habsburgów nad Bałtyk, w czym pomagała im katolicka Polska. Wielu protestanckich książąt w zależności od koniunktury zmieniała sojusze

-
>Oczywiście maluczkim podawano religię jako "opium dla mas" ale rzeczywista przyczyna wojny to była polityka i ekonomia
-
No więc była to wojna, w której wykorzystywano religii jako broni, czy nie była?

-------------------------
Mnie trudno znaleźć wojny, których wiara nie byłaby wykorzystywaną:

W ZSRR, ChRL i Kambodży realizowano systemy religijne oparte na wierze. A jest dalece wtórne czy Bóg ma na imię Józef, czy Jezus. Organizacja nazywa się Mateńka Partia, czy Święty Kościół Katolicki, a wyznanie komunizm, czy katolicyzm.

Część doktryny komunistycznej, którą komuniści nazywali "naukowym ateizmem" nie miała nic wspólnego z "ateizmem racjonalistycznym" i była tylko narzędziem do walki z konkurencją.

Pan jest za mądry i za inteligentny aby o tym nie wiedzieć. Pan tylko obrzydliwie po katolicku manipuluje faktami.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,535805#w535974
www.racjon(*)m.php/s,484429/z,0/d,9#w491567
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,478028#w481046
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,478028#w481327
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,469301#w469607
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,477419#w477633
www.racjonalista.pl/forum.php/s,474361#w475646
www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688

-
>Wojna trojańska też nie była o jakąś Helenę.
-
Marks nigdy i nigdzie nie powiedział "opium dla mas", ale przecież można tego sformułowania używać jako broni przeciwko lewicy i niewierzącym. Wystarczy tylko aby wierzący w to wierzyli.
.

#41
07-04-2026 19:34
 Ocena 1 na 1
szarley (55010 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
>>Habsburgowie za bardzo wzrośli w siłę to trzeba im było nosa utrzeć, m.in. dlatego po stronie państw protestanckich była katolicka Francja i muzułmańska Turcja, wielu niemieckich książąt poparło protestantyzm, bo miało apetyty na klasztorne majątki, do tego dochodziła postawa chłopstwa niechętnego szlachcie (niektóre odłamy protestantyzmu były "przyjazne" chłopstwu). Dania i Szwecja nie chciały dopuścić Habsburgów nad Bałtyk, w czym pomagała im katolicka Polska. Wielu protestanckich książąt w zależności od koniunktury zmieniała sojusze

>>Oczywiście maluczkim podawano religię jako "opium dla mas" ale rzeczywista przyczyna wojny to była polityka i ekonomia

>No więc była to wojna, w której wykorzystywano religii jako broni, czy nie była?

Tak, używano religii jako propagandowego argumentu, ale nie religia była przyczyną tej wojny.
Polecam : Europe's Tragedy: A History of the Thirty Years War. Petera Wilsona.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

szarley (55010 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
>Marks nigdy i nigdzie nie powiedział "opium dla mas", ale przecież można tego sformułowania używać jako broni przeciwko lewicy i niewierzącym. Wystarczy tylko aby wierzący w to wierzyli.
Nie wiem, czy to powiedział Marx, ale wiem, że religia była nieraz jako opium dla mas wykorzystywana i, ma Pan rację, także chrześcijańska choć nie tylko chrześcijańska.
Boga na ustach mieli zajedno ci, którzy budowali jezuickie redukcje wśród Guaranów, jak i ci, którzy je palili dla pozyskania ziemi i niewolników


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

szarley (55010 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
Przepraszam za szarpaną odpowiedź, ale pojawił się komunikat z fR że moja wypowiedź zawiera niedozwoloną treść

>Mnie trudno znaleźć wojny, których wiara nie byłaby wykorzystywaną:
Na to fR nie pozwala mi odpowiedzieć


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#44
07-04-2026 19:48
 Ocena 1 na 1
Hamerlik Konopka (19989 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi szarley
>Boga na ustach mieli zajedno ci, którzy budowali jezuickie redukcje wśród Guaranów, jak i ci, którzy je palili dla pozyskania ziemi i niewolników

Praktycznie każdy w filozofii i w polityce ma "dobro" na ustach z tym, że wielu ma sprzeczne pojęcie dobra zakorzenione w odmiennych emocjach rządzących umysłem.

Wojny prowadzą ze sobą zazwyczaj odmieńcy moralni, postrzegający sprzecznie dobro i zło, za który stoją zazwyczaj odrębne systemy władzy i odrębne organizacje społeczne.

Wojny mają podłoże kulturowe i obejmują zderzenia odmiennych systemów pojęciowych.

My dwaj jesteśmy najlepszym przykładem odmieńców umysłowych, którzy niejako naturalnie prowadzimy ze sobą wojnę od wielu już lat, choć na nasze szczęście ta wojna nie ma charakteru rozrywania siebie tętnic a jednie agresję słowną, która rozsadza strukturę umysłu.

youtu.be/5VCiU1osa3w

Hamerlik Konopka (19989 punktów)Odp: RELIGIE POLITYCZNE W PERSPEKTYWIE III DEKADY XXI WIEKU
W odpowiedzi szarley
>Na to fR nie pozwala mi odpowiedzieć

Do czego to doszło?

Może spróbuj to wyrazić bez oskarżenia, to przejdzie.
Na zasadzie wypowiedzi zewnętrznego obserwatora a nie uczestnika.

youtu.be/5VCiU1osa3w

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365