 |
Czy wiara nadaje życiu sens? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-05-2015 14:18 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czy wiara nadaje życiu sens?
1 na 1 | Wszystko co dzieje się w naszym życiu możemy racjonalnie opisać. Stajemy wtedy z boku całej sytuacji i przedstawiamy suche fakty. Np uprawiając seks z kobietą mógłbym sobie pomyśleć, że osobniki homo sapiens o odmiennych płciach kopulują, gdyż jest to naturalny biologiczny mechanizm. Ale ja wierzę, że ona jest seksowna, chociaż zdanie "kobieta X jest seksowna" nie ma sensu. Jem sobie coś dobrego i wierzę, że dobry smak ma wartość. Wierzę, że warto rozwijać się intelektualnie i z tego czerpię też przyjemność.
Mój wniosek jest taki, że gdyby nie wiara życie nie miałoby sensu i dlatego opisanie sensu życia jest niemożliwe.
Ale o jakiej wierze ja piszę? Jest to wiara w siebie, w sens, w to, że będzie dobrze. Jest to wiara w ludzi (ale nie wiara ludziom!). Bez tej wiary byłbym zmuszony do tego żeby postępować tak jak należy, ale wtedy straciłbym możliwość wyboru i przyjemności. Mógłym np przejść na wegetarianizm żeby nie krzywdzić zwierząt, odżywiać się zdrowo żeby dłużej i zdrowiej żyć, stworzyć sobie harmonogram dnia i postępować zgodnie z nim. Stałbym się wtedy robotem, a społeczeństwo postępujące w ten sposób byłoby zbiorem takich robotów, które mają samoświadomość.
Wiara w zewnętrznego Boga i zasady narzucone z góry, inne wymiary i sens narzucony z góry powoduje, że człowiek staje się niewolnikiem, a wiara nie spełnia swojej naturalnej roli. Oczywiście są tacy, którym to pomaga bo czują się niekochani przez rodziców i powielają wzorzec wierząc w demoniczny byt Jahwe. Dzięki słowom Chrystusa mogą czasami czuć się kochani, a to powoduje iluzję szczęścia, które też jest wiarą. Jednak dla większości osób taka wiara jest negatywna.
Jaki jest sens wiary? Wiara komuś w jakieś głupoty jest bezwartościowa. Ale jest jeszcze drugi rodzaj wiary - wiara w kogoś czyli wiara, że ten ktoś jest dobry. Wierzę w swoich bliskich, w dobrych ludzi, ale nie wierzę nikomu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej..#1 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? |
> Mój wniosek jest taki, że gdyby nie wiara życie nie miałoby sensu i dlatego opisanie sensu życia jest niemożliwe.www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym bardziej. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych. Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy, a wierzyć można prawie we wszystko. Na przykład w to, iż Boga nie ma, a ja mam zawsze rację. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,619649#w619850www.racjonalista.pl/forum.php/s,621512#w621583www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,643658#w644081Będąc już z samej natury człowiekiem niewierzącym, o sceptycznym nastawieniu do prawd wszelakich, uważam, że wykorzystałem większość możliwości niezależnych ode mnie i przeżyłem swoje życie dosyć sensownie, a więc wiara dla nadania sensu życiu jest co najmniej niekonieczną. @@@ . |
#2 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > zdanie "kobieta X jest seksowna" nie ma sensu
Nie ma sensu, ponieważ "bycie seksowną" nie jest atrybutem obiektu X, lecz relacją pomiędzy osobami X,Y: "X jest seksowna/y dla Y". Ale to dygresja.
> wiara w siebie, w sens, w to, że będzie dobrze
Jeżeli nie startuję w maratonie to dlatego że brak mi "wiary w siebie", czy dlatego że realnie oceniam swoje możliwości i szanse?
Wszyscy mamy jakieś przekonania, na podstawie których podejmujemy decyzje. Jeżeli te przekonania korespondują z rzeczywistością, są dobrze skalibrowane, wówczas mówimy o wiedzy. Jeżeli odklejają się od rzeczywistości (zarówno in plus jak in minus), mamy do czynienia z wiarą.
Jeżeli statystyka i osobiste doświadczenie mówią mi, że najprawdopodobniej nie mam do czynienia z oszustem, to akt zaufania bliźniemu nie jest aktem wiary, tylko decyzją podjętą na bazie najlepszej wiedzy.
Wszystkie decyzje podejmujemy w warunkach niepewności, ale nie ma sensu mówić, że wszystkie bazują na wierze. Jeżeli dwóch hazardzistów gra o równe stawki i jeden z nich obstawia 6 oczek na (uczciwej) kostce, a drugi obstawia "nie 6", to tylko jeden z nich bazuje na wierze (i jest głupcem). Choć drugi także nie ma pewności wygranej, to jeżeli przypiszemy mu wiarę - jesteśmy o krok od nobilitacji wiary najgorszego sortu, czyli religijnej (odklejonej od faktów i dumnej z tego).
> Bez tej wiary byłbym zmuszony do tego żeby postępować tak jak należy, ale wtedy straciłbym możliwość wyboru i przyjemności.
Nie rozumiem tej implikacji, albo jest to ewidentne non sequitur. Eliminuję z życia tyle wiary ile się da - co niby tracę i w jaki sposób?
> Wierzę w swoich bliskich, w dobrych ludzi, ale nie wierzę nikomu.
Intuicyjnie czuję chyba co próbujesz powiedzieć, ale niefrasobliwe (nad)użycie brzydkiego słowa na "w" odbiera sens temu zdaniu. Gdybyś to wyraził bez ekwiwokacji, zniknąłby pozorny paradoks. |
lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > Wiara komuś w jakieś głupoty jest bezwartościowa. Ale jest jeszcze drugi rodzaj wiary - wiara w kogoś czyli wiara, że ten ktoś jest dobry.
Wiara w to, że ktoś jest "dobry" implikuje "wiarę komuś w jakieś głupoty" na temat absolutnych pojęć dobra i zła, więc ten drugi rodzaj redukuje się do pierwszego.
|
| sebg (208 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? |
>Ale ja wierzę, że ona jest seksowna, chociaż zdanie "kobieta X jest seksowna" nie ma sensu.
Mnie się wydaje, że to zdanie ma sens, dla czego? Ponieważ takie pojecie jak seksowność powstaje w naszym mózgu, to on wartościuje kobietę pod względem jej seksowności i w tym układzie wewnątrz gatunku ludzkiego seksowność kobiety jest jak najbardziej istniejącym atrybutem, choć nadanym przez innego osobnika, zauważmy jednak że omawiamy poczucie sensu przez tego samego osobnika, który nadaje wartość seksowności danej kobiecie, jednym zdaniem nie musisz wierzyć że kobieta jest dla ciebie seksowna, ona po prostu jest dla ciebie seksowna i wiara nie ma tu nic do powiedzenia.
>Jem sobie coś dobrego i wierzę, że dobry smak ma wartość.
I tu znowu taka sama sytuacja, gdzie tu miejsce na wiarę?
>Mój wniosek jest taki, że gdyby nie wiara życie nie miałoby sensu i dlatego opisanie sensu życia jest niemożliwe Nie wiem czemu do takiego wniosku doszedłeś, żeby opisać sens życia musiałbyś najpierw zdefiniować o co ci chodzi, bo np ja widzę różnie możliwe opisy sensu życia np.
Sens życia jako wynik ewolucji prostych związków chemicznych, w bardziej złożone struktury zdolne do replikacji i tym samym powielania informacji o swojej budowie, tym samym sensem jakiegokolwiek życia jest przekazywanie genów oraz ich rozpowszechnianie.
Lub też sens życia tożsamy z celem życia, zwłaszcza w rozumieniu konkretnego osobnika, zdaje się, iż ludzie mają tendencje do postrzegania swojej konkretnej osoby, tak jakby miało być jej przeznaczone jakieś zadanie, konkretne, indywidualne i wyjątkowe miejsce niczym rola w kosmicznym teatrze. Prawda jest jednak taka, że nie ma ani określonego indywidualnego celu ani miejsca w kosmosie dla człowieka. Wydaję się wiec że poczucie sensu jest tym samym co wrażenie seksowności partnerki czy tego, że danie jest smaczne, życie ma taki sens jaki sami mu go nadamy.
>żeby nie krzywdzić zwierząt, odżywiać się zdrowo żeby dłużej i zdrowiej żyć, stworzyć sobie >harmonogram dnia i postępować zgodnie z nim. Stałbym się wtedy robotem, a społeczeństwo postępujące >w ten sposób byłoby zbiorem takich robotów, które mają samoświadomość.
A czymże jesteśmy jak nie biologicznymi robotami posiadającymi samoświadomość? Co widzisz złego w tym aby utworzyć sobie harmonogram dnia? żeby jeść zdrowo tylko dla tego, że będziesz zdrowiej i dłużej żył? Wydaje mi się, że właśnie decyzje, które są podjęte dzięki racjonalnemu przeanalizowaniu sytuacji, są bardziej wartościowe, czynią z nas istoty bardziej oddalone od bezwładnych robotów, raczej kierowanie się emocjami, przeczuciami i wiarą sprawiają że podejmujesz decyzje, które zostały ci podsunięte, zasugerowane przez innych lub przez twoje geny.
|
#5 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | >Wszystko co dzieje się w naszym życiu możemy racjonalnie opisać.
Ile z tego, co dzieje się w naszym życiu jest naprawdę nasze? Jesteśmy uwarunkowani przez fizykę, biologię, społeczeństwo, rodzinę...To podświadome mechanizmy określają większość naszych reakcji, preferencji, nawet myślenie. Daleko jeszcze do tego, aby te mechanizmy uwarunkowań opisać. Nasza biografia jest tylko czubkiem góry lodowej bezosobowych mechanizmów. Mówimy ja, moje, nasze - ale to, co wyrażają zaimki osobowe, to raczej bezosobowe konstrukty. Wszystko, co dzieje się w moim życiu niknie w mroku niedopowiedzeń, niejasności, niewytłumaczalności, a to, co można w nim racjonalnie opisać, jest najmniej moje. Sam podział na racjonalne/irracjonalne wymaga nowego ujęcia: mózg to nie tylko neocortex. Dyskusję rozpoczął Antonio Damasio w Błędzie Kartezjusza.
>Stajemy wtedy z boku całej sytuacji i przedstawiamy suche fakty.
Sytuacja całkowicie urojona. Nie ma żadnego boku, z którego można by kontemplować obiektywność świata i naszej w nim biografii . Jesteśmy zawsze biegunem sytuacji, a język jej opisu wzięty jest z samej sytuacji, a nie z boku. Fakt zawsze umoczony jest w jego konstrukcję, której mechanizmy dyktuje uwaga, pamięć, jakiś interes obserwatora. Fakt pochodzi od łacińskiego facere - czynić, robić; coś z tego zostało w niemieckim Tatsache.
>Np. uprawiając seks z kobietą mógłbym sobie pomyśleć, ...
A nie lepiej zająć się kobietą, niż myśleć w tej sytuacji...? Kobieta (w powyższym kontekście) to nie miejsce do myślenia.
> ...gdyby nie wiara życie nie miałoby sensu...
Sens nie jest życiu do niczego potrzebny. Kiedy życie ma kłopoty (kiedy np. ktoś powoli schodzi), to pierwsze, co robi, to wyłącza świadomość (pochłania dużo energii). To samo robi anestezjolog wprowadzając pacjenta w śpiączkę farmakologiczną, aby przypadkiem nie zaczął dyskusji na temat sensu życia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#6 2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? |
Życie jest bez sensu. Religia nie może życiu tego sensu nadać, ale może nieść pocieszenie i zaspokajać różne ludzkie potrzeby, podobnie jak wszelkie inne formy ludzkiej aktywności, równie nonsensowne jak religia i samo życie. 
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski |
#7 2 na 2 | wsx666 (1067 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > Życie jest bez sensu. Religia nie może życiu tego sensu nadać, ale może nieść pocieszenie i zaspokajać różne ludzkie potrzeby, podobnie jak wszelkie inne formy ludzkiej aktywności, równie nonsensowne jak religia i samo życie.  > "Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander NiewiarowskiJa osobiście doszedłem, do dalej idącego wniosku, który będę propagował i zamierzam napisać coś więcej w tym temacie. Ja uważam, że nie tylko życie nie ma sensu ale idąc dalej tym tropem, życia nie ma! Tak! Uważam, że życie to tylko inny rodzaj na swój sposób uporządkowanej materii, która porządkuje się na przykład pod wpływem grawitacji i innych oddziaływań fizycznych. To, że interpretujemy naszą egzystencję jako 'życie' to tylko subiektywny efekt uboczny specyficznego ugrupowania materii/energii pod wpływem warunków panujących we wszechświecie zwanych prawami fizyki. |
#8 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > życia nie maŚwiat A: nasz świat, cząstki "kleją się" do siebie tworząc skomplikowane formy organizacji Świat B: cząstki nie tworzą żadnych trwałych struktur Owszem, oba światy dają się opisać językiem praw fizyki, ale rezygnując z opisów na wyższych poziomach organizacji (język chemii czy biologii) zacierasz istotną informację o różnicy pomiędzy tymi światami. W pierwszym istnieją struktury i procesy, którym słownik biologii nadaje nalepkę "życie", w drugim z nich istotnie "życia nie ma". Tak, da się wszystko zredukować do fizyki, ale jeżeli miałoby to oznaczać rezygnację z języków wyższych poziomów, to przestaniemy się komunikować. |
#9 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym bardziej. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych. Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy, a wierzyć można prawie we wszystko. Na przykład w to, iż Boga nie ma, a ja mam zawsze rację.Zgadzam się z tym, że wiara ogranicza intelektualnie i tu pojawia się pytanie o to czy faktycznie powinniśmy za wszelką cenę rozwijać głównie intelekt. Psychologia wskazuje na co innego - intelekt jest ważny, ale nie najważniejszy i nie jedyny. Jeśli wszystko będziemy wiedzieć i wszystko zintelektualizujemy, to wtedy będziemy czuć się w tym świecie jak gracz komputerowy, który przeszedł grę i chodzi sobie po planszach, które już zna. To nudne i głupie. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | . Moim zdaniem każda wiara (niezależnie od jej przedmiotu/pomiotu) nas ogranicza intelektualnie, a im jest głębszą, bardziej fundamentalistyczną, to tym bardziej. Oczywiście wiara ma różne poziomy począwszy od wierzących wątpiących po głęboko wierzących swoją wiarą całkowicie zaślepionych. Nie dostrzegam różnicy w zacietrzewieniu w zależności od zespołu mitów, w które się wierzy, a wierzyć można prawie we wszystko. Na przykład w to, iż Boga nie ma, a ja mam zawsze rację.> Zgadzam się z tym, że wiara ogranicza intelektualnie i tu pojawia się pytanie o to czy faktycznie powinniśmy za wszelką cenę rozwijać głównie intelekt.Moim zdaniem nigdy i nic za "wszelką cenę". Na przykład życie ludzkie ma wartość nadrzędna, ale i jego nie należy ratować za wszelką cenę, gdyż godność miewa jeszcze wyższą. Ponadto warto pamiętać, iż wyżej pasa się nie podskoczy. Jeżeli uwarunkowania genetyczne i proces socjalizacji postawił nam ograniczenia, to niewiele możemy jeszcze uczynić. Natomiast warto korzystać z możliwości, gdy się je ma i starać się je rozwijać. > Psychologia wskazuje na co innego - intelekt jest ważny, ale nie najważniejszy i nie jedyny.Psychologia jest późną córką filozofii i zdecydowanie lepiej sprawdza się w stawianiu pytań niż udzielaniu odpowiedzi, choć i z pytaniami bywa różnie: www.racjon(*).istnieja.pytania.filozoficzne> Jeśli wszystko będziemy wiedzieć i wszystko zintelektualizujemy, to wtedy będziemy czuć się w tym świecie jak gracz komputerowy, który przeszedł grę i chodzi sobie po planszach, które już zna.Kto będzie wiedział wszystko? Moim zdaniem to niemożliwe i tylko czasem psychopaci tak twierdzą. W którym społeczeństwie racjonalizm zwyciężył i nie dominują światopoglądy religijne, o ile nie religii instytucjonalnej to "religii niewidzialnej"? Ludzi o dużej wiedzy i sprawności intelektualnej potrafiącej tę wiedzę wykorzystać jest w każdym społeczeństwie (nawet w tych o największych procentach scholaryzacji) zawsze mniejszość. To tylko elita intelektualna. www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635357#w635452> To nudne i głupie.Nigdy mnie przyswajanie wiedzy nie nudziło, ale to kwestia wyboru. www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,666920#w667013_____________ Ps. Tak, tylko wiara może nadać niektórym życiom sens. www.racjon(*).php/s,662307/z,0/d,16#w667077@@@ . |
#11 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > > zdanie "kobieta X jest seksowna" nie ma sensu> Nie ma sensu, ponieważ "bycie seksowną" nie jest atrybutem obiektu X, lecz relacją pomiędzy osobami X,Y: "X jest seksowna/y dla Y". Ale to dygresja.To miałem na myśli  Jeśli dla mnie jest seksowna, a dla innych nie, to muszę sobie wmówić, że to ja mam rację czyli wierzyć w to, że jest seksowna. > > wiara w siebie, w sens, w to, że będzie dobrze> Jeżeli nie startuję w maratonie to dlatego że brak mi "wiary w siebie", czy dlatego że realnie oceniam swoje możliwości i szanse?Nie wiem jak biegasz, natomiast samo przekonanie, że jest się w czymś dobrym powoduje wzrost umiejętności. Przekonanie, że się nie uda powoduje porażkę nawet dla kogoś kto ma duże umiejętności. Właśnie w sporcie widać to bardzo dobrze, ale najlepiej się to sprawdza w relacjach z ludźmi, podrywie, pracy. > Wszyscy mamy jakieś przekonania, na podstawie których podejmujemy decyzje. Jeżeli te przekonania korespondują z rzeczywistością, są dobrze skalibrowane, wówczas mówimy o wiedzy. Jeżeli odklejają się od rzeczywistości (zarówno in plus jak in minus), mamy do czynienia z wiarą.> Jeżeli statystyka i osobiste doświadczenie mówią mi, że najprawdopodobniej nie mam do czynienia z oszustem, to akt zaufania bliźniemu nie jest aktem wiary, tylko decyzją podjętą na bazie najlepszej wiedzy.Mam w rodzinie taką osobę, która myśli, że każdy chce ją oszukać i wszyscy patrzą tylko na swoje zyski (podejście podobne do tego jakie ma Zbigniew Ziobro). Ludziom trzeba zaufać żeby móc się cieszyć ich towarzystwem, a logika przecież wskazuje, że zawsze ktoś może chcieć mnie tylko oszukać. > > Bez tej wiary byłbym zmuszony do tego żeby postępować tak jak należy, ale wtedy straciłbym możliwość wyboru i przyjemności.> Nie rozumiem tej implikacji, albo jest to ewidentne non sequitur.> Eliminuję z życia tyle wiary ile się da - co niby tracę i w jaki sposób?Umysł działa tak, że nastrój jest zależny od wiary. Robię coś i wierzę, że mi się uda - mam dobry nastrój i przeważnie się udaje (ale potrzebne jest też podejście, że jeśli się nie uda to mówi się trudno i żyje się dalej). Myślę, że mi się nie uda, mam zły nastrój i się zazwyczaj nie udaje. Powierzyłem komuś zadanie i wierzę, że je wykona, więc czuję się dobrze. Jeśli wierzę w to, że ten nieudacznik to zepsuje to niepokoję się i mam gorszy nastrój, a przez to podejmuję gorsze decyzje (dobra decyzja i wartościowe przemyślenia mogą powstać tylko kiedy nie jesteśmy sterowani przez złe emocje). Substancje psychodeliczne mają to do siebie, że to jak na nie zareagujemy zależy od nastawienia. Optymizm to wiara, która jest korzystna i ostatnio coraz bardziej skłaniam się ku myśleniu, że jednak jest korzystniejsza niż realizm, który odbiera przyjemność z życia. Mam zjeść ciastko bo lubię to lepiej jest mi wierzyć, że nic mi się nie stanie niż myśleć o konsekwencjach zdrowotnych. Człowiek jest szczęśliwszy gdy podejmuje ryzyko, a wtedy przecież musi wierzyć, że się to opłaci. > > Wierzę w swoich bliskich, w dobrych ludzi, ale nie wierzę nikomu.> Intuicyjnie czuję chyba co próbujesz powiedzieć, ale niefrasobliwe (nad)użycie brzydkiego słowa na "w" odbiera sens temu zdaniu. Gdybyś to wyraził bez ekwiwokacji, zniknąłby pozorny paradoks.Czemu uważasz to słowo za brzydkie? Bo kojarzy się z wiarą w mitologie i głupoty? Ja bym odróżnił te dwa rodzaje wiary. Jeden rodzaj to głupota, brak logicznej analizy i naiwność, a drugi rodzaj to wiara w to w co opłaca się wierzyć, bo bez tego człowiek jest nieszczęśliwy. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > Wiara w to, że ktoś jest "dobry" implikuje "wiarę komuś w jakieś głupoty" na temat absolutnych pojęć dobra i zła, więc ten drugi rodzaj redukuje się do pierwszego.> Nie zgadzam się. Kiedy byłem młodszy wierzyłem w to, że dobry człowiek zawsze jest liberałem i nienawidziłem socjalistów za to, że chcą się wtrącać w życie innych i decydować, planować za nich. Myślałem wtedy, że to najgorsze szuje, ale potem zrozumiałem, że przecież oni też mogą być dobrzy. Dobro zależy od intencji, a nie od skutków działań. Są ludzie, którzy chcą dobrze, ale mają złe sposoby i przez to wychodzi źle, a są także ludzie źli, którzy czynią dobro po to żeby inni widzieli i chwalili taką osobę. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | > Życie jest bez sensu. Religia nie może życiu tego sensu nadać, ale może nieść pocieszenie i zaspokajać różne ludzkie potrzeby, podobnie jak wszelkie inne formy ludzkiej aktywności, równie nonsensowne jak religia i samo życie.  No tak, ale mi nie chodziło o wiarę religijną, którą uważam za złą. W swój własny sens już trzeba uwierzyć... |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? |
> Ja osobiście doszedłem, do dalej idącego wniosku, który będę propagował i zamierzam napisać coś więcej w tym temacie. Ja uważam, że nie tylko życie nie ma sensu ale idąc dalej tym tropem, życia nie ma! Tak! Uważam, że życie to tylko inny rodzaj na swój sposób uporządkowanej materii,To życia nie ma czy jest to inny rodzaj na swój sposób uporządkowanej materii? Życie jest, ale powstaje pytanie: czym jest? |
#15 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy wiara nadaje życiu sens? | Mam na myśli coś innego. Kiedy byłem dzieckiem wiele rzeczy wydawało się być innymi niż są naprawdę i na tym polegała ich atrakcyjność. Później był okres kiedy ważna była identyfikacja z klubem sportowym, odpowiednimi wartościami. Z tego się wyrasta więc nadszedł okres identyfikacji z ideami. Był podział na "my" czyli ci dobrzy i "oni" czyli ci źli. To nadawało mojemu życiu jakiś sens, chociaż on był tak naprawdę bez sensu. Sens to iluzja polegająca na wierze, że to co robię ma właśnie sens. Przez długi czas głównym sensem wydawała mi się miłość, kobieta, związek. Zaraz po tym były idee - wolność, jedność, indywidualizm i tolerancja. Zaraz za tym wartości - bycie dobrym, bycie lepszym niż inni, umiejętności i wiedza. Wiara w sens tego wszystkiego powodowała, że chciało mi się żyć. A teraz wszystko jest mi obojętne. To co miało dla mnie sens teraz już go nie ma bo podchodzę do spraw logicznie i mam większą wiedzę niż dawniej. Miłość i związek już nie ma sensu dzięki spojrzeniu na to od strony ewolucji, biologii, psychologii (pewne mechanizmy są przebadane i to statystyka, a nie filozofia). I wszystko pozostałe to już tylko suchy opis faktów, a nie coś co ma sens, co pociąga za sobą emocje i jest napędem żeby coś robić i do czegoś dążyć. To tak jak z dzieciakami bawiącymi się w chowanego, które mają z tego frajdę. W dzieciństwie to było bardzo fajne, a dzisiaj to suche stwierdzenie "dzieciaki bawią się w chowanego", ale dla mnie ta czynność jest już tylko tym opisem i nie ma dla mnie sensu. Te dzieci wierzą, że to ma sens i dlatego sprawia im to przyjemność. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|