 |
"Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-03-2012 01:33 | cesarz (222 punktów) | "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii"
-1 na 3 | Wątek odnosi się do jednego z wczorajszych tekstów na Racjonaliście. Dla tych, którzy go nie widzieli, link: www.racjonalista.pl/kk.php/s,7888Otóż zacznę od tego, że oceniam artykuł mocno negatywnie. Szczerze mówiąc, byłem bardzo zdziwiony wymową tego tekstu, którego autorka zaciekle broni ostatnich przywódców PRL, nawet nie kryjąc się z pozytywnym stosunkiem do nich. Nie sądziłem, że w dzisiejszych czasach są jeszcze w światłych społecznościach osoby popierające totalitaryzm i zabijanie górników. Zresztą, każda opinia jest do zaakceptowania, o ile poparta jest rozsądną argumentacją. Ale w tym przypadku argumentacja mnie dodatkowo bulwersuje swoją niedorzecznością oraz tym, że autorka odwraca w niej uwagę czytelnika od istoty problemu, kierując tę uwagę na mniej istotne wątki poboczne. Celem takiego zabiegu jest manipulacja, polegająca na przekonaniu odbiorcy do swoich racji pozornym uzasadnieniem. Dodatkowo p. Janina Łagoda stosuje szereg uproszczeń, cynicznie udając, że nie zauważa złożoności problemów, które porusza. Ale po kolei... Mówiąc ogólnie - autorka ubolewa niejako nad sposobem, w jaki sądzeni byli biedni przywódcy PRL z lat '80. Oto cytaty: 1. "W ocenie prokuratora i sędzi okazało się, że (...) ich postępki wypełniają znamiona czynu ściganego z jednego z artykułów kodeksu karnego. Z mocy tego przepisu dotąd byli tropieni wyłącznie kryminaliści pierwszej wody, a nigdy głowa państwa polskiego czy ministrowie rządu za sam fakt sprawowania władzy" 2. "Te osoby (...) mogą stanąć przed trybunałem stanu lub innym organem rozstrzygającym o ewentualnej ich odpowiedzialności konstytucyjnej, a nie przed zwyczajnym sądem karnym." No cóż. To właśnie nazywam odwracaniem uwagi od istoty sprawy. Czytając to, nagle przestajemy się zastanawiać nad tym, czy ludziom jak Jaruzelski i Kiszczak należy się kara za ich niegdysiejszą postawę, a zaczynamy myśleć, czy aby na pewno z właściwego artykułu kodeksu karnego zostali skazani, albo czy nie powinni być sądzeni przez inny organ... Jeśli np. koleś seryjnie gwałci kobiety, to chyba lepiej, gdy zostanie skazany na 10 lat więzienia za kradzież pączków z cukierni (zamiast za gwałt), niż jak nie zostanie skazany w ogóle?! Czy w takiej sytuacji autorka tekstu wystąpiłaby w obronie kryminalisty, żaląc się, że został skazany z nieodpowiedniego artykułu? Czy twierdziłaby wówczas, że należy mu się wolność, bo został źle skazany? Oczywiście mój przykład jest przerysowany i sąd, skazując gwałciciela za jakieś pospolite przestępstwo, naraziłby się, rzecz jasna, na śmieszność, ale sytuacja z Jaruzelskim i Kiszczakiem jest o wiele bardziej skomplikowana! O ile w przypadku gwałciciela istnieją w polskim prawie przepisy przeznaczone jednoznacznie dla niego, o tyle Jaruzelskiego i Kiszczaka ciężko jest skazać, opierając się na literze prawa w 100% uczciwie pod względem formalnym. Jest to jednak, zdaniem moim i chyba również wielu z was, wielka niedoskonałość prawa, oczywiście nie tylko polskiego. Jest to powszechna luka prawna, bo chyba na całym świecie prawo nie najlepiej radzi sobie z właściwą oceną czynów popełnionych w poprzednim systemie - czy za postępek, który w dawnym ustroju był zgodny z prawem, a w świetle obecnych wartości uważamy za zbrodniczy, można kogoś karać? Z jednej strony prawo nie działa wstecz, a z drugiej - dlaczego dziś mamy szanować dawne prawo ustanowione kiedyś przez zbrodniarzy i bandytów? Tutaj właśnie trafiamy na punkt, w którym światopoglądy mój i Autorki rozjeżdżają się. Według mnie najważniejsza jest ocena czynu z punktu widzenia etyki - jeśli w jakimś poprzednim systemie człowiek A zamordował człowieka B w celu przejęcia jego majątku, to bez względu na to, czy ówczesne prawo na to pozwalało, czy nie, w sensie etycznym postąpił haniebnie. A skoro tak, to powinien ponieść konsekwencje. A jeśli prawo formalnie nie nadaje się do ukarania go, to można je nawet nagiąć, aby dostał to, co mu się należy z wyższych przyczyn. Natomiast pogląd Autorki jest inny - prawo jest nadrzędną wartością, a my, jako ludzie demokracji, powinniśmy starać się go bezwzględnie przestrzegać. Czy p. Janina, gdyby wprowadzono prawny przymus zabijania rencistów przez ich rodziny, żyłaby w zgodzie z takim prawem? Swoją drogą, ten stosunek Autorki tekstu do prawa wydaje się iście religijny - najpotężniejszym argumentem za niewinnością ludzi jest fakt, że są niewinni w świetle prawa, które jest dobre jakby z założenia i nie może podlegać żadnej ocenie. Streszczając moje wypracowanie, ja od dawna czekałem, aż ktoś wreszcie osądzi głównych komunistów za ich dawną postawę. Wiedziałem, że w świetle prawa będzie to trudne do osiągnięcia, ale żywiłem nadzieję, że mimo to uda się ich ukarać, choćby symbolicznie, bo po prostu na to zasługują - tak zwyczajnie, bez wgłębiania się w zapisy prawne, te zamierzchłe, jak i współczesne. Bo gdyby uznać literę prawa za ostateczne kryterium oceny uczynków, to należałoby je również uznać za niepodważalne. A przecież wiemy wszyscy o istnieniu czegoś takiego, jak "kruczki prawne", wykorzystywane przez ludzi zgoła nieuczciwych, których nazywamy nieuczciwymi mimo faktu, że formalnie działają w zgodzie z prawem. Można by poruszyć następny temat - czy Jaruzelski i Kiszczak rzeczywiście zrobili kiedykolwiek coś złego? Wszak Autorka podejmuje się obrony Kiszczaka również z punktu widzenia moralnego, stosując wspomniane przeze mnie irytujące uproszczenia, zapewne świadomie. I do tych fragmentów odniosę się później, bo na ten temat również chciałbym coś niecoś powiedzieć. Na razie chciałbym porozmawiać na temat samej "nieomylności" i niepodważalności prawa. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 Dalej..| cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > Być może ma Pan rację. Natomiast nawet obserwując forum racjonalisty widać że uzgodnienie "wyższych przyczyn" jest niezmiernie trudne a ilość stanowisk jest olbrzymia.Ale co do praw człowieka raczej w demokratycznej większości się zgadzamy... > I w ten sposób wracamy do pytania które z nich są nadrzędne. W praktyce o tym które przyczyny są "wyższe" decydowałaby władza tworząca prawo. No to jak dla mnie to właśnie działo się w PRL.Owszem, ale motywy ludzi rządzących w państwie komunistycznym są inne, niż motywy władzy demokratycznej - przeważnie. Poza tym, system demokratyczny wystarczająco utrudnia wszelkie działania nieformalne - moim zdaniem nawet za bardzo, bo przez to niemożliwe jest to wspomniane przeze mnie wyjątkowe działanie w wyjątkowych sytuacjach. > I jeszcze jedno - odwołuje się Pan do praw człowiek - a czyż jednym z nich nie jest prawo do sprawiedliwego procesu.A co Pan rozumie przez "sprawiedliwość"? Czy prawo jest sprawiedliwe z założenia? Moim zdaniem wadliwy system prawny uniemożliwia właśnie sprawiedliwy proces panów komunistów i dlatego większość z nich nie może być ukarana. > A co to za sprawiedliwość jak jestem skazany za coś czego nie zrobiłem?Tak naprawdę jesteś skazany za to, co zrobiłeś, tylko formalnie za coś innego - bo takiego postawienia sprawy wymagała sytuacja wynikająca z wadliwości prawa. |
| cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > Życzę sobie, by gwałciciel siedział za gwałt, a nie za coś, czego nie zrobił. Owszem, jeśli można mu udowodnić kradzież pączków, to niech siedzi za kradzież, ale "przyszywanie" mu kradzieży tylko po to, by poszedł siedzieć jest zaprzeczeniem idei praworządności. Tak tu skaczesz na "komunistów", a co sam proponujesz, no co? Przemyśl to może jeszcze.Ja przytoczyłem tylko wyimaginowaną, dość karykaturalną sytuację, w której nie istnieje przepis prawny wskazujący na karalność gwałciciela, tak jak w tej chwili nie istnieje przepis prawny wskazujący na karalność przywódców komunistycznych odpowiedzialnych za często brutalne represje wobec polskiego społeczeństwa. Gdyby nie istniał przepis, na mocy którego można skazać gwałciciela, to zgodziłbym się na to, aby został skazany jako złodziej pączków, czy za cokolwiek innego. |
| cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > >Życzę sobie, by gwałciciel bez względu na wszystko siedział w więzieniu, zamiast radośnie chodzić na wolności. To rzeczywiście takie irracjonalne?> Tak, wskaż mi trzy różnice między twoją "propozycją z pączkami", a poniższym scenariuszem filmowym. Południe Stanów lata 60, znaleziono zabitą i zgwałconą białą kobietę. Szeryf wsadza pierwszego lepszego czarnego i sprawa w ciągu kilku dni zakończona, morderca skazany.Wystarczy jedna różnica, ale zasadnicza - mówimy o sytuacji, w której na mocy prawa nie można skazać gwałciciela, mimo iż jego gwałcicielskie zabawy w parku są udowodnione - czyli np. nie istnieje przepis pozwalający skazywać ludzi za gwałt. Sytuacja niby absurdalna i czysto hipotetyczna, ale jak się przyjrzeć wielu procesom kryminalistów w Polsce, to już nie wydaje się taka odbiegająca od rzeczywistości. Np. na mocy prawa niemożliwe jest przyznanie jakiejkolwiek kary dresiarzowi odpowiedzialnemu za pobicia i napady, o ile nie odbiły się one bardzo poważnie na zdrowiu poszkodowanych, a poczciwy dresiarz "okazał skruchę" (jedyne, co mu grozi, to kurator, czyli... no, nic). W takiej sytuacji, w przeciwieństwie do pani Janiny Łagody, nie napiszę felietonu w obronie łobuza, gdy zostanie "bezprawnie" (no bo przecież wbrew prawu) skazany za rozboje, których dokonał. |
#19 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > Np. na mocy prawa niemożliwe jest przyznanie jakiejkolwiek kary dresiarzowi odpowiedzialnemu za pobicia i napady, o ile nie odbiły się one bardzo poważnie na zdrowiu poszkodowanych, a poczciwy dresiarz "okazał skruchę"A tu się mylisz zasadniczo. Czytałeś kodeks karny? Jak nie, to przeczytaj. |
#20 4 na 6 | Satyr (4285 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" |
> >Na razie chciałbym porozmawiać na temat samej "nieomylności" i niepodważalności prawa.> Wielce Szanowny Panie, żyłem bardzo długo w tamtych czasach.> Jak dla mnie Pański tekst nie nadaje się jakiejkolwiek merytorycznej polemiki. Powiem więcej - poza Pańską ślepą nienawiściąWidzę, że zaczął Pan zwyczajowym podkreśleniem własnej mądrości i poniżaniem oraz obrażaniem rozmówcy. To już chyba u Pana tradycja. > Ja polecam. To jego zakończenie:> Warto, aby nad argumentami przemawiającymi za skazaniem gen. Kiszczaka pochylili się historycy, prawnicy, politolodzy i przedstawiciele innych dyscyplin nauki.To może w ogóle niech się przestępstwami zajmują historycy i politolodzy? Argument jest kompletną bzdurą. Skoro pewne czyny się nie przedawniły, to prokurator ma obowiązek wszcząć postępowanie w sprawach przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego, a sąd ma obowiązek rozpoznania wniesionego oskarżenia. > Sama koncepcja oskarżenia jest szalona. W ten sposób można przecież potraktować każdą ekipę zarządzającą jakimkolwiek państwem, bo jest zorganizowana i dysponuje zbrojnym orężemKolejny nonsens. Każda ekipa rządząca dysponuje przymusem, ale nie każda używa go łamiąc prawo przez siebie stanowione. Na marginesie: ciekawe, czy Autorka z równą determinacją protestuje przeciw ściganiu zbrodniarzy hitlerowskich - w końcu oni, jak każda "ekipa rządząca" - dysponowali orężem  W dodatku oni nie łamali żadnego prawa, które ustanowili. Pozdrawiam |
| cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > >Np. na mocy prawa niemożliwe jest przyznanie jakiejkolwiek kary dresiarzowi odpowiedzialnemu za pobicia i napady, o ile nie odbiły się one bardzo poważnie na zdrowiu poszkodowanych, a poczciwy dresiarz "okazał skruchę"> A tu się mylisz zasadniczo. Czytałeś kodeks karny? Jak nie, to przeczytaj.Praktyka pokazuje, że skazanie tego dresiarza jest niemożliwe. Nie wiem dokładnie, z jakich powodów, nie wgłębiałem się w rozmaite artykuły traktujące o okolicznościach łagodzących wobec rzezimieszków. Ale jak myślisz, dlaczego się ich nie skazuje? Zbiorowa zła wola sędziów? Raczej nie. Co uczciwsi prawnicy potwierdzają tę niemoc, np. znajoma sędzia, która z pewnością czytała kodeks karny. Prawo w praktyce stoi po stronie tego kiełkującego bandyty. Ma 16 lat - jest niepełnoletni, w dodatku "żałuje" tego, co zrobił, i już jest nietykalny. Miałem styczność z takimi przypadkami, wiele podobnych rzeczy dzieje się w moim mieście i wiem, że młodocianych przestępców, o ile nie spowodują u nikogo poważnego uszczerbku na zdrowiu, nie spotyka żadna kara i śmieją się w twarz swoim ofiarom. |
#22 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" |
> Ja przytoczyłem tylko wyimaginowaną, dość karykaturalną sytuacjęOj, tak. > w której nie istnieje przepis prawny wskazujący na karalność gwałcicielaZawsze taki istniał, istnieje i będzie istniał. W KK jest w rozdziale XXV. > Gdyby nie istniał przepis, na mocy którego można skazać gwałciciela, to zgodziłbym się na to, aby został skazany jako złodziej pączków, czy za cokolwiek innego.Owszem, za cokolwiek. Ale nie za nic, jak to postulowałeś. > w tej chwili nie istnieje przepis prawny wskazujący na karalność przywódców komunistycznych odpowiedzialnych za często brutalne represje wobec polskiego społeczeństwa.Zaś ale? Artykuł 118a paragraf 1 ustęp 3 i paragraf 2 ustęp 2, 3, 6? Widać postępowanie owych przywódców nie wyczerpywało znamion przestępstwa. Nawet na art. 18 i 19 się nie załapali. A jeden jeden osiem nie ulega przedawnieniu. Jak udowodnisz Jaruzelskiemu, że kiedyś ukradł w cukierni pączka, to się go wsadzi. O ile się nie przedawniło. |
#23 3 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" |
> Widzę, że zaczął Pan zwyczajowym podkreśleniem własnej mądrości i poniżaniem oraz obrażaniem rozmówcy. To już chyba u Pana tradycja.No, nareszcie - dawno nie czytany - wyznacznik moralności i kultury wypowiedzi - na nasze forum powrócił. Tak, trzeba to przyznać, Pańska umiejętność zrozumienia tych, którzy nie zgadzają się z Panem, szacunek dla nich oraz wrodzona delikatność i kultura, jest wprost nieoceniona. Poczuł Pan znowu popleczników swojego systemu wartości i oceny innych. Gratuluję, ale ja już pozostanę przy swojej "świeckiej tradycji" i własnej kulturze. Zupełnie mi - z wszelakimi posiadaczami jedynie słusznych poglądów - nie po drodze i z waszą nienawiścią też. Wraz z brakiem merytorycznych argumentów poziom nienawiści wzrasta. Co tak pięknie zechciał Pan znowu tu wykazać. Miłego dnia. @@@ . |
#24 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > młodocianych przestępców, o ile nie spowodują u nikogo poważnego uszczerbku na zdrowiu, nie spotyka żadna kara i śmieją się w twarz swoim ofiarom.Młodocianych sądzi sąd rodzinny. Przeważnie kończy się na kuratorze, w sprawach cięższego kalibru na poprawczaku do 18 lub 21 roku życia. Ale gdy skończą 17 lat i podpadną pod recydywę, już im tak słodko nie będzie. |
#25 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > A czy wina przywódców komunistycznych z lat '80 nie jest powszechnie znana?Nie. Nie jest. Na czym polega mniemana wina przywódców komunistycznych z lat '80? > Problemem nie jest udowodnienie ich winy, problem jest z wykorzystaniem w tym celu zapisów prawnych, które są niestety niewystarczające, niejako z powodu podstawowych ograniczeń dotyczących prawa jako takiego ("prawo nie działa wstecz").Ach, jasne. Ludzi już mamy, tylko paragrafu na nich jakoś znaleźć nie sposób? Jakie to smutne... > Nie zmienia to faktu, że wiemy o tym, co panowie komuniści przeskrobali.Co, Wy tam sobie, cesarz, wicie, to pewnie tylko Wy rozumicie... > I tylko o takie sytuacje mi chodzi.O pognębienie poprzedniej ekipy rządzącej, znaczy się? > Wieloletnie, beztroskie odbieranie przez komunistów i esbeków wysokich emerytur,Przecie zgodnie z prawem przyznanych. > podczas gdy wielu Polaków po latach ciężkiej pracy skrobie jakieś drobne wypłaty -Też zgodnie z prawem. > to uważam za dużo bardziej niedopuszczalne, niż okazyjne naruszenie prawa w celu ukarania przywódców reżimu.Niechże mnie kto trzyma, bo aż mnie łapska świerzbią, by okazyjnie prawo naruszyć, gdy takie głupoty czytam  .
Nikt w PiS, ani nieoficjalnie ani w sposób złośliwy, nie nazywa Jarosława Kaczyńskiego Kaczafim. (Joachim Brudziński) |
| cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > >młodocianych przestępców, o ile nie spowodują u nikogo poważnego uszczerbku na zdrowiu, nie spotyka żadna kara i śmieją się w twarz swoim ofiarom.> Młodocianych sądzi sąd rodzinny. Przeważnie kończy się na kuratorze, w sprawach cięższego kalibru na poprawczaku do 18 lub 21 roku życia. Ale gdy skończą 17 lat i podpadną pod recydywę, już im tak słodko nie będzie.Marna pociecha, skoro przez całą swą młodość mogą terroryzować szkolną społeczność oraz prześladować wybranych osobników i nie ponosić za to żadnych konsekwencji. Ta bezsilność normalnych uczniów wobec łobuzerii w niektórych szkołach jest zatrważająca. I nie chodzi tylko o jednorazowe szkody. Bezkarność niepełnoletnich rzezimieszków (pomijając ewentualne "pokaranie" kuratorem) tworzy idealny grunt pod ich kryminalną przyszłość, bo przez lata mogą bez przeszkód rozwijać się w obranym przez siebie kierunku i wrastać w przestępcze środowisko - takie przypadki są liczne. 17-latkowi również uchodzi na sucho to, co przeskrobie (o ile nikogo nie zabije i nie spowoduje czyjegoś pobytu w szpitalu) - nie łudźmy się, że jest inaczej. Wobec tego ucieszyłbym się, gdyby nastolatka regularnie napadającego na młodszych kolegów ze szkoły i okradającego ich z dóbr materialnych spotkała, wbrew prawu, jakaś kara. Takiego bezprawia jestem zwolennikiem. Przynajmniej dopóki prawo nie opowie się silniej po stronie poszkodowanego. |
#27 1 na 1 | cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > Zaś ale? Artykuł 118a paragraf 1 ustęp 3 i paragraf 2 ustęp 2, 3, 6? Widać postępowanie owych przywódców nie wyczerpywało znamion przestępstwa. Nawet na art. 18 i 19 się nie załapali. A jeden jeden osiem nie ulega przedawnieniu.Zatem przeczytałem. I dlaczego komuniści nie zostają skazani na mocy tych przepisów? Jestem ciekaw Twojego wyjaśnienia, bo widzę, że się dobrze orientujesz w kwestiach prawnych. |
#28 1 na 1 | cesarz (222 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" | > Na czym polega mniemana wina przywódców komunistycznych z lat '80?Możemy o tym podyskutować później lub w innym temacie, jak chcesz. Na razie koncentrujemy się na niepodważalności prawa. > >Problemem nie jest udowodnienie ich winy, problem jest z wykorzystaniem w tym celu zapisów prawnych, które są niestety niewystarczające, niejako z powodu podstawowych ograniczeń dotyczących prawa jako takiego ("prawo nie działa wstecz").> Ach, jasne. Ludzi już mamy, tylko paragrafu na nich jakoś znaleźć nie sposób?Niestety tak bywa, i to w jeszcze dużo bardziej oczywistych sytuacjach niż ta dotycząca panów komunistów. Mamy człowieka, wiemy co zrobił, tylko w świetle prawa nie można go skazać. Poczytaj trochę moich wypowiedzi w tym temacie, bo mam wrażenie, że tylko rzuciłeś okiem i wyłoniłeś z tekstu jakieś pojedyncze zdania, gdyż wyraźnie nie odnosisz się do całości. > >I tylko o takie sytuacje mi chodzi.> O pognębienie poprzedniej ekipy rządzącej, znaczy się?O sytuacje wyjątkowe, takie jak sądzenie hitlerowców, komunistów, Husajnów i innych takich. > >Wieloletnie, beztroskie odbieranie przez komunistów i esbeków wysokich emerytur,> Przecie zgodnie z prawem przyznanych.No tak, bo przecież prawo to najwyższy wyznacznik wszelkich wartości, jakiekolwiek by ono nie było. Za Hitlera w Niemczech groziła kara śmierci kobiecie, która dokonała aborcji. I wyobraź sobie teraz sytuację, gdy rodzina jakiejś dziewczyny ubolewa nad tym, że ją zabito, bo usunęła ciążę - Ty wtedy powiesz: "przecie zgodnie z prawem ją zabito", tak? > >podczas gdy wielu Polaków po latach ciężkiej pracy skrobie jakieś drobne wypłaty -> Też zgodnie z prawem.Bo takie to prawo niestety jest. > >to uważam za dużo bardziej niedopuszczalne, niż okazyjne naruszenie prawa w celu ukarania przywódców reżimu.> Niechże mnie kto trzyma, bo aż mnie łapska świerzbią, by okazyjnie prawo naruszyć, gdy takie głupoty czytam .Rzeczywiście straszne głupoty. Według Ciebie, choćby nie wiem, jakie absurdy i niegodziwości wynikały z ustanowionego prawa, to prawo zawsze jest dobre. Czym takie coś różni się od "nieomylności papieża"? W różnych państwach jest różne prawo, a szczególnie osobliwe jest w państwach rządzonych przez krwawe reżimy, ale wszystkie te prawa są jednakowo dobre i tak samo niepodważalne, tak? A już fakt, że według Ciebie komuniści zasługują na swoje niedorzeczne emerytury (no bo zgodnie z prawem, więc wszystko w porządku), w przeciwieństwie do ludzi ciężko i uczciwie pracujących, którzy dostają niskie emerytury (ale zgodnie z prawem, więc nie ma się czego przyczepić), jest zdumiewający. Nie wiem nawet za bardzo, jak z Tobą polemizować, bo przecież nie przedstawiłeś nawet żadnych argumentów; nie mam, do czego się odnosić. W każdym razie prawo ustanawia się takie, aby było narzędziem do pilnowania sprawiedliwości i porządku etycznego, więc jeśli tego warunku nie spełnia, to jest złe. Ty przyjmujesz odwrotne rozumowanie - to prawo wyznacza, co jest sprawiedliwe, etyczne i dobre, a co złe. Ogólnie nie wiem, po co te wszystkie złośliwości i uszczypliwości. Większość w tym temacie wypowiada się w sposób cywilizowany i argumentuje swoje stanowisko, tylko Ty popisujesz się swoją arogancją. Ja mam do Ciebie szacunek, więc jak chcesz dyskutować, to miej szacunek do mnie. Rozmawiajmy jak ludzie. |
#29 4 na 6 | Satyr (4285 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" |
> Wraz z brakiem merytorycznych argumentów poziom nienawiści wzrasta. Co tak pięknie zechciał Pan znowu tu wykazać.Odniosłem się do dwóch argumentów - wręcz śmiesznych - wskazanych w tekście. Pan natomiast po raz kolejny wraca do starej śpiewki: że Pan tu jest tym mądrzejszym, że rozmówca zieje nienawiścią bo jest głupi - co wynika z tego, że zapewne jest religiantem. W tym się zamyka całość Pańskiej wypowiedzi, co nie przeszkadza Panu wskazywać, że to rozmówca nie ma żadnych merytorycznych argumentów (bo jest głupi), za to Pan jest krynicą mądrości. Sam już nie wiem, czy to jeszcze żałosne, czy już śmieszne. Może Pan na tego posta nie odpowiadać. Obaj wiemy, co by się znalazło w ewentualnej odpowiedzi.  |
#30 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: "Stan wojenny w sądzie. Osądzanie historii" |
Pan Satyr: Cytat:>Widzę, że zaczął Pan zwyczajowym podkreśleniem własnej mądrości i poniżaniem oraz obrażaniem rozmówcy. To już chyba u Pana tradycja. Tak - jak poniżej - Bogusławski podkreśla własną mądrość i poniża oraz obraża rozmówcę: Cytat:Wielce Szanowny Panie, żyłem bardzo długo w tamtych czasach. Najbardziej pogardzanym pismem w tamtych latach była "Trybuna Ludu". Był to oficjalny organ PZPR zajmujący się propagandą. Jego język i styl argumentacji często posuwał się do obrzydliwości. Myślę, że ze względu na język i styl argumentacji Pański tekst Trybuna by odrzuciła. Wiedzieli, że zbytnio przesadzać też nie można.
Jak dla mnie Pański tekst nie nadaje się jakiejkolwiek merytorycznej polemiki. Powiem więcej - poza Pańską ślepą nienawiścią do tamtych czasów i do komunistów - niczego ciekawego do dyskusji o tamtych czasach nie wnosi. Trudno rozpoznać w nim znajomość czasów i zagadnień oraz najmniejsze intelektualne przygotowanie do wydawania merytorycznych ocen. Zastąpienie jednych fanatyków innymi fanatykami dla mnie nie jest zupełnie zabawnym. Dalsza wypowiedź Pana Satyra: Cytat:> To może w ogóle niech się przestępstwami zajmują historycy i politolodzy?> Argument jest kompletną bzdurą. Skoro pewne czyny się nie przedawniły, to prokurator ma obowiązek wszcząć postępowanie w sprawach przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego, a sąd ma obowiązek rozpoznania wniesionego oskarżenia.> Kolejny nonsens. Każda ekipa rządząca dysponuje przymusem, ale nie każda używa go łamiąc prawo przez siebie stanowione.> Na marginesie: ciekawe, czy Autorka z równą determinacją protestuje przeciw ściganiu zbrodniarzy hitlerowskich - w końcu oni, jak każda "ekipa rządząca" - dysponowali orężem W dodatku oni nie łamali żadnego prawa, które ustanowili.> Odniosłem się do dwóch argumentów - wręcz śmiesznych - wskazanych w tekście.Moich argumentów? Ja na ten temat się tu wypowiadałem? [Wyżej jest zacytowana moja wypowiedź - można sprawdzić.] Zaatakował mnie Pan na ślepo, z nienawiści do oponenta, a nie z jakichkolwiek względów merytorycznych. Nie po raz pierwszy zresztą. Na dokładkę sagan przygaduje garnkowi: To już taka Pańska tradycja. To też można sprawdzić. > Może Pan na tego posta nie odpowiadać. > Obaj wiemy, co by się znalazło w ewentualnej odpowiedzi.  Tak, miałem już wątpliwą przyjemność - poznać Pański poziom merytoryczny i kulturalny bardzo dobrze i dlatego w żadne polemiki z Panem wchodzić nie chcę. Dla mnie - nie ma Pan niczego ciekawego do powiedzenia. PS. Nie jest Pan tu sam Pan 'wacus47' i jeszcze kilka osób na tym samym poziomie refleksji intelektualnej i moralnej Panu twardo kibicuje. W Polsce też sporo ludzi podziela Wasze poglądy. Miłego dnia. @@@ . |
1 2 3 4 5 6 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|