Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak wyzwolic sie z religii?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-10-2014 04:51Festenberger (211 punktów)Jak wyzwolic sie z religii?
Ocena 3 na 3
Szanowni Czytelnicy Forum,
nie wiem czy przychodze z problemem w odpowiednie miejsce (forum nie nazywa sie "pomoc"), ale nie mam wiecej ochoty ani sie ponizac ani byc utwierdzanym w przekonaniach szukajac pomocy u katolikow.
Przejde do rzeczy. Czy bedac wychowany w religii katolickiej od malenkosci, mozna samodzielnie i skutecznie zmienic wpajany przez lata "jedyny sluszny" swiatopoglad?
Mam 27 lat. Do 20 r.z. bardzo aktywnie uczestniczylem w zyciu religijnym swojej parafii. Nie polegalo to tylko na organizowaniu pomocy potrzebujacym, ale, co gorsze, zaczalem zaglebiac sie w katolickie nauki samodzielnie studiujac bilie, katechizmy, ksiazki z dziedziny duchowosci, nauki spolecznej kosciola, hagiografie, historie kosciola. Ogolnie wszystko co zwiazane z teologia. Tak, przygotowywalem sie na studia w seminarium. Jednak nie moglem zostac duchownym, a nawet rozpoczac tej drogi z powodu pewnych, raczej nieistotnych teraz powodow osobistych i rodzinnych. Ta dziedzina mnie zafascynowala, jednak w 21 r.z. porzucilem kosciol. Od 6 lat nie mam wiele wspolnego z ta religia. No wlasnie, nie wiele, ale jednak calkowicie nie potrafie tego porzucic. Chodzi konkretnie o wyrobiony przez tysiace(nie przesadzam) stron "swietych" pism religijnych swiatopoglad.
Samodzielnie studiujac teologie, porzucilem nauke. Ta prawdziwa, ktora opisuje i tlumaczy swiat, zjawiska i wszystko co mozna zaobserwowac "szkielkiem i okiem".
Teologii juz nie czytam, bo wiem, ze mi to nie bedzie do niczego potrzebne a wrecz teraz mi szkodzi. Chcialbym "przerzucic" sie na nauke (jakakolwiek poza teologia(nie zamierzam teraz dyskutowac, czy teologia to nauka czy nie). Ale tu jest problem. Wielki, dla mnie, problem. Odnosze wrazenie, ze moj umysl kompletnie przesiakl nauka o bogu i teraz, mimo staran, prob zrozumienia czegokolwiek "zwyklego, normalnego, ludzkiego", nie potrafie. Lapie sie na takich absurdach: Patrze na rosline, zadaje sobie pytanie "Czym wlasciwie jest ta roslina. Dlaczego ona rosnie?" I dostaje od umyslu wyczytana kiedys odpowiedz. Ogolnie moje ulomne i nieudolne proby zrozumienia czegokolwiek koncza sie na konkluzji "Bo bog tak chce".
A patrzac na rosline, chcialbym wiedziec, ze rosnie tutaj, bo ma odpowiednia glebe, odpowiednie nawodnienie, naslonecznie i wszystko co jest jej potrzebne. Chcialbym wiedziec wiecej, niz wie sprytny uczen podstawowki. Tylko, ze jesli ja chce sie zaglebic w temat, to znowu dostaje od umyslu odpowiedz w postaci wszystkich mi znanych cytatow i metafor religijnych zwiazanych np. z kwiatami.
Jest takie zaburzenie jak nerwica religijna. Wiem. Psychotropy pomagaja o tyle, o ile dzialaja otepiajaco i pomagaja w ogole nie myslec. Na psychoterapii powiedziano mi "Przez tyle lat karmil sie pan smieciami, to prosze sie nie dziwic, ze sie pan zatrul. Zalecam calkowita abstynencje od tematu religii". Tylko ze to nie jest teraz problem ksiazek, obrazow itd. To wszystko jest juz tak gleboko we mnie, ze wlasciwie to chyba mna kieruje i sama abstynencja nie pomaga. I tu pytanie z tematu: Czy mozna sie z tego mentalnego, wewnetrznego bagna kiedys wydostac? Resztka rozumu mi mowi, ze to cale zaangazowanie w religie bylo wielkim bledem, ktory wplynal na moje dotychczasowe zycie, wykrzywilo zdrowe spojrzenie na rzeczywistosc. Zdolni koledzy i kolezanki z dawnych lat ("przedteologicznych"), z ktorymi odnosilem sukcesy, zrobili teraz kariery, jedni pracuja nad doktoratami inni sa managerami w wielkich korporacjach. A ja pracuje ramie w ramie z "absolwentami" niemieckich podstawowek.

Czy ktos z Was, Drodzy Forumowicze, mial podobny problem po porzuceniu religii?
Spotkal sie z takim problemem? Jesli ktos zamierza odpowiedziec "olej to, to same nieistotne p*****ly" to go uprzedzam, ze takie stwierdzenie swiadczy tylko o niezrozumieniu problemu.

Z powazaniem,
Festenberger
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#16
23-10-2014 00:53
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Festenberger
>Wlasnie jest to zwiazane z potrzeba bycia zbawionym. A wlasciwie ze sztucznie wykreowana potrzeba zbawienia. Moge przedstawic tok rozumowania jaki mi towarzyszyl w calym tym zaangazowaniu religijnym...
Znaczy się, że tyleś tam się uczył i niczego nie pojął... chyba.

Otóż celem katolika jest faktycznie zbawienie, aby to osiągnąć trzeba być wierzącym, dobrym i kochać boga oraz ludzi.

Sprzyja temu: przyjmowanie sakramentów i skromne życie.

Nie sprzyja: kasa, seks i rock and roll.

Bóg daje Ci wskazówki (Dekalog, przykazanie miłości), a KK swoje (np: kościelne przykazania) aby było Ci łatwiej osiągnąć zbawienie.

Nie oznacza to jednak, że aby być zbawionym musisz się kurczowo trzymać każdej interpretacji kościelnej. Dekalog i inne przykazania są jak znaki, aby było Ci łatwiej, jeśli znajdziesz jednak swoją drogę do zbawienia, to też jest ono możliwe.

A Ty się chyba zafiksowałeś... zwłaszcza na sferze seksualnej...

Dam Ci radę: żyj jak chcesz! Podejrzewam jednak że za 5-10 lat, jak się wyszumisz, rozwiniesz osobowość, pogłębisz wiedzę, poużywasz... Stwierdzisz jak w piosence Czerwonych Gitar: "wszystko c..uj, może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze, jeszcze większy"! I wrócisz do Boga.

#17
23-10-2014 07:49
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski

>Muszę Cię zmartwić. Badania naukowe nie potwierdzają także, że życie mogło powstać samoczynnie, nawet więcej, że materia mogła powstać sama lub istnieje od zawsze.
>I co? Teraz do kościółka zasuwaj...

W kościółki wytłumaczą zbłąkanej duszyczce, dlaczego w Biblii
nie napisano ,że ziemia jest okrągła oraz jak Noe sprowadził niedźwiedzia polarnego
na arkę.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.

#18
23-10-2014 07:51
 Ocena 4 na 4
pawel_wr (4297 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski

>Sprzyja temu: przyjmowanie sakramentów i skromne życie.
>Nie sprzyja: kasa, seks i rock and roll.

Gdyby o tym wiedzieli biskupi :Wesołowski, Paetz, Głódź ......

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.

#19
23-10-2014 09:52
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Festenberger
Z wcześniejszego opisu wnoszę, ze byłeś na dobrej drodze do nerwic eklezjognennych. Br...

> Taki "joke" od glupiego losu.

Tak, to smutne. I to jest prawdziwy cud (a nie jakieś tam Kany Galilejskie) że Twój zdrowy rozsądek z tego Cię wyrwał. Po prostu przerosłeś swoje otoczenie, albo dostrzegłeś w porę pomocną dłoń.
Gratuluję i ślę serdeczne pozdrowienia
Współwyrwany

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#20
23-10-2014 10:18
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski
>> Moge przedstawic tok rozumowania jaki mi towarzyszyl w calym tym zaangazowaniu religijnym...
> Znaczy się, że tyleś tam się uczył i niczego nie pojął... chyba.

To co pisze kol. Ferstenberger jest aż do bólu zrozumiałe. Przynajmniej dla mnie.
Raczej pojął + dodatkowo nie dał się ogłupić.

> Otóż celem katolika jest faktycznie zbawienie, aby to osiągnąć trzeba
> być wierzącym, dobrym i kochać boga oraz ludzi.

Zgadza się. Co jeszcze ważne - do tego pośrednicy między Bogiem i katolikiem wmawiają mu, że jego droga jest najlepsza i jedynie właściwa (na pzrekór jego własnym doświadczeniom). Bo cóż innego mieliby robić, niż trwać w swojej wielkości bez kontaktu z tym, co sie naokoło dzieje?

>Sprzyja temu: przyjmowanie sakramentów i skromne życie.
>Nie sprzyja: kasa, seks i rock and roll.

Sądzisz, że brak doswiadczania życia, jego jasnych i ciemnych stron jest cnotą?
Gdzieś słyszałem, że tylko tam tylko gdzie jest wybór - jest cnota.
Prawdziwy wybór to nie odrzucanie tego, o czym nie masz zielonego pojęcia, bo tego nigdy nie doświadczyłeś.
Tak życie przychodzi zbyt lekko i w konsekwencji nigdzie Cię nie poprowadzi, ale za to później zapłacisz wysoką cenę: pozostając na zawsze dzieckiem, tak naprawdę nie żyjąc.

>Nie oznacza to jednak, że aby być zbawionym musisz się kurczowo
> trzymać każdej interpretacji kościelnej. Dekalog i inne przykazania
> są jak znaki, aby było Ci łatwiej, jeśli znajdziesz jednak swoją
> drogę do zbawienia, to też jest ono możliwe.

Łatwiej, albo trudniej. Wieszość z nich czułem sam już jako małe dziecko (te racjonalnie) i w głowę zachodziłem, po co klepie się te oczywiste rzeczy na nowo i wciąż na nowo - kosciół mi do tego nie był potrzebny.
Ale z Tobą może było / jest inaczej. Ok.
Przekonanych 2x nie trzeba przekonywać, a Ci co od wiary odchodzą, zrobią to pomimo takiej, czy innej moralności (nawet najwyższej próby) szerzonej z ambon. Im znaki nie są potrzebne, bo noszą je we własnym sercu.
Ja wiem, że to się może niektórym, zwłaszcza kapłanom nie podobać. Rozumiem to i wzruszam ramionami. Takie życie

> A Ty się chyba zafiksowałeś... zwłaszcza na sferze seksualnej...

Myslę, że raczej odwrotnie: zaczyna się odfiksowywać, a to trochę z reguły trwa.
Zasada jest taka: jeśli coś naturalnego w sobie uciskasz, wyrzekasz się, to daje o sobie znać ze zdwojoną siłą, uwiera.
Jak w starym dowcipie o spowiedniku, który opowiada o swoich doświadczeniach w konfesjonale:
- Gdy przychodzi do mnie prostytutka mówi tylko o Bogu. Gdy przychodzi ksiądz mówi tylko o seksie.

>Dam Ci radę: żyj jak chcesz!

Nie wiem czy zauważyłeś, ale on najprawdopodobnie tak właśnie robi już od jakiegoś czasu

> Stwierdzisz jak w piosence Czerwonych Gitar: "wszystko c..uj,

Elektrycznych Gitar panie kol. Brzostwoski. Apeluję o trzymanie się faktów

> może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze, jeszcze większy"! I wrócisz do Boga.

A może od katolickiego Boga jeszcze dalej odejdzie, a przy okazji uratuje paru poranionych przez katolicyzm ludzi. Kto wie?
Serdecznie pozdrawiam!

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#21
23-10-2014 10:21
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski
> Badania naukowe nie potwierdzają także, że życie mogło powstać
> samoczynnie, nawet więcej, że materia mogła powstać sama lub istnieje od zawsze.

Które konkretnie potwierdzają coś innego - te badania kościółkowe?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#22
23-10-2014 10:43
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski

>Bóg daje Ci wskazówki
Tak, tak, tyle że to tylko wiara, nic więcej. Nic mądrego, nic pewnego, nic wartościowego, nic na czym można polegać.

>a KK swoje (np: kościelne przykazania)
I to jest jedyne co macie realnego - bzdety ludzi w szatach czarodziejów i swoje bzdety przez nich wywołane oraz chocholi wokół bzdetów taniec.

>Nie oznacza to jednak, że aby być zbawionym musisz się kurczowo trzymać każdej interpretacji kościelnej. Dekalog i inne przykazania są jak znaki, aby było Ci łatwiej, jeśli znajdziesz jednak swoją drogę do zbawienia, to też jest ono możliwe.
I to jest najfajniejsze, że po tysiącach lat osobistych kontaktów z Bogiem, po napisaniu miliardów ksiąg, po wygłoszeniu miliardów kazań wy wierzący ciągle g...o wiecie jak i po co to wszystko, ale waszego tępego zadowolenia z siebie nic nie jest w stanie zmącić.
Autor wątku już te proste fakty zanotował w swym umyśle, Ty jeszcze nie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#23
23-10-2014 10:57
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi astrotaurus
>> Bóg daje Ci wskazówki
> Tak, tak, tyle że to tylko wiara, nic więcej. Nic mądrego, nic pewnego,
> nic wartościowego, nic na czym można polegać.

Pierwszy-lepszy rozsądny człowiek, który do czegoś w życiu doszedł, jest tsabilny emocjonalnie, wychował samodzielne dzieci, czy jest cenionym specjalistą da lepsze wskazówki, niż Bóg ST i NT.
Mądrych i doświadczonych życiem ludzi nam trzeba, nie Boga.

> po tysiącach lat osobistych kontaktów z Bogiem, po napisaniu
> miliardów ksiąg, po wygłoszeniu miliardów kazań wy wierzący ciągle
> g...o wiecie jak i po co to wszystko, ale waszego tępego zadowolenia
> z siebie nic nie jest w stanie zmącić.

Coś jednak jest. Niekiedy po osobistym kryzysie, czy skarjnym doświadczeniu przychodzi otrzeźwienie.

>Autor wątku już te proste fakty zanotował w swym umyśle, Ty jeszcze nie.

Kopanie się z rzeczywistością w celu dotychczasowego wygodnego życia w iluzji (i w kościółku) jest dotkliwym ograniczeniem. Ale w Polsce niestety jeszcze powszechne.

Jeszcze..

Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#24
23-10-2014 11:05
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Raczej pojął + dodatkowo nie dał się ogłupić.
Wg mnie niestety nie pojął i dał się ogłupić, a potem się zorientował że ogłupiony, ale za swoje ogłupienie wini KK, a nie to, że nie pojął.

>> Otóż celem katolika jest faktycznie zbawienie, aby to osiągnąć trzeba
>> być wierzącym, dobrym i kochać boga oraz ludzi.
>Zgadza się.
Dobrze że chociaż w tym zgoda.
>Co jeszcze ważne - do tego pośrednicy między Bogiem i katolikiem wmawiają mu, że jego droga jest najlepsza i jedynie właściwa (na pzrekór jego własnym doświadczeniom). Bo cóż innego mieliby robić, niż trwać w swojej wielkości bez kontaktu z tym, co sie naokoło dzieje?
Jaka droga? Nie ma jednej drogi do boga i nikt tak tego nie przedstawia. Drogi są różne, prowadza przez grzech, ale też cnotę, różne.
>>Sprzyja temu: przyjmowanie sakramentów i skromne życie.
>>Nie sprzyja: kasa, seks i rock and roll.
>Sądzisz, że brak doswiadczania życia, jego jasnych i ciemnych stron jest cnotą...
A czy jak tak napisałem? Bycie skromnym nie oznacza braku życiowego doświadczenia, jednak unikanie problemów (ciemnych stron) życia jest przejawem rozsądku.

>>Nie oznacza to jednak, że aby być zbawionym musisz się kurczowo
>> trzymać każdej interpretacji kościelnej. Dekalog i inne przykazania
>> są jak znaki, aby było Ci łatwiej, jeśli znajdziesz jednak swoją
>> drogę do zbawienia, to też jest ono możliwe.
>Łatwiej, albo trudniej. Wieszość z nich czułem sam już jako małe dziecko (te racjonalnie) i w głowę zachodziłem, po co klepie się te oczywiste rzeczy na nowo i wciąż na nowo - kosciół mi do tego nie był potrzebny.
No to gratuluję.
>Ale z Tobą może było / jest inaczej. Ok.
Ja czerpię z Kościoła i religii więcej niż tylko znaki, może Ty nie potrafiłeś? Ok.
>Przekonanych 2x nie trzeba przekonywać, a Ci co od wiary odchodzą, zrobią to pomimo takiej, czy innej moralności (nawet najwyższej próby) szerzonej z ambon. Im znaki nie są potrzebne, bo noszą je we własnym sercu.
Mam nieco inne spostrzeżenia. Wg mnie Ci co od wiary odchodzą w większści, to powierzchowni ateiści, bo się dowiedzieli że była Inkwizycja, albo papież miał dziecko, albo ksiądz ma lepszy od nich samochdów, itd...
Świadomych ateistów ze świecą szukać...
Dlatego też "znaki" są potrzebne, aby ich zatrzymać, pokazać że są one niezmienne od setek lat, a mody przemijają...
>Ja wiem, że to się może niektórym, zwłaszcza kapłanom nie podobać. Rozumiem to i wzruszam ramionami. Takie życie
No tak.
>> A Ty się chyba zafiksowałeś... zwłaszcza na sferze seksualnej...
>Myslę, że raczej odwrotnie: zaczyna się odfiksowywać, a to trochę z reguły trwa.
>Zasada jest taka: jeśli coś naturalnego w sobie uciskasz, wyrzekasz się, to daje o sobie znać ze zdwojoną siłą, uwiera.
>Jak w starym dowcipie o spowiedniku, który opowiada o swoich doświadczeniach w konfesjonale:
>- Gdy przychodzi do mnie prostytutka mówi tylko o Bogu. Gdy przychodzi ksiądz mówi tylko o seksie.
Mam inne zdanie, uważam, że autor wątku, nie do końca zrozumiał czym jest wiara i religia, trochę zdewociał, zafiksował się, a potem się wybudził. Był zbyt radykalny, jak na swoje talenty i tak mu wyszło.
>>Dam Ci radę: żyj jak chcesz!
>Nie wiem czy zauważyłeś, ale on najprawdopodobnie tak właśnie robi już od jakiegoś czasu
To pięknie.
>> Stwierdzisz jak w piosence Czerwonych Gitar: "wszystko c..uj,
>Elektrycznych Gitar panie kol. Brzostwoski. Apeluję o trzymanie się faktów
MASZ MNIE! Nie wiem czym godzień teraz z Tobą rozmawiać?
>> może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze, jeszcze większy"! I wrócisz do Boga.
>A może od katolickiego Boga jeszcze dalej odejdzie, a przy okazji uratuje paru poranionych przez katolicyzm ludzi. Kto wie?
Nigdy nie wiadomo jak będzie.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi astrotaurus
>I to jest najfajniejsze, że po tysiącach lat osobistych kontaktów z Bogiem, po napisaniu miliardów ksiąg, po wygłoszeniu miliardów kazań wy wierzący ciągle g...o wiecie jak i po co to wszystko, ale waszego tępego zadowolenia z siebie nic nie jest w stanie zmącić.
My wiemy po co, jest to jasne od tysięcy lat.

Brzostowski (7067 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>>> Bóg daje Ci wskazówki
>> Tak, tak, tyle że to tylko wiara, nic więcej. Nic mądrego, nic pewnego,
>> nic wartościowego, nic na czym można polegać.
>Pierwszy-lepszy rozsądny człowiek, który do czegoś w życiu doszedł, jest tsabilny emocjonalnie, wychował samodzielne dzieci, czy jest cenionym specjalistą da lepsze wskazówki, niż Bóg ST i NT.
>Mądrych i doświadczonych życiem ludzi nam trzeba, nie Boga.
Wierzący z ateistą w takich sprawach się nie dogada. Nie ma możliwości, wierzący bowiem patrzy dalej, nie tylko przez prymzat życia doczesngo, a dla ateisty jest tylko to życie, tu na ziemi. Stąd też taka zupełnie inna perspektywa patrzenia nie pozwala się pozoruzumieć.

#27
23-10-2014 11:20
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> Badania naukowe nie potwierdzają także, że życie mogło powstać
>> samoczynnie, nawet więcej, że materia mogła powstać sama lub istnieje od zawsze.
>Które konkretnie potwierdzają coś innego - te badania kościółkowe?

Żadne.

Skoro jednak kolega porzucił wiarę, bo dowiedział się, że badania nie potwierdzają obecności Izraelitów w Egipcie, i to mu wystarczyło aby uznać że ich tam nie było - bo albo byli, albo nie, innej opicji nie ma (i nie przyszło mu bowiem do głowy, że może kiedyś jakieś badania to potwierdzą),

to poinformowałem go, że nie ma także badań dot. powstania życia samoczynnie, a pzrecież powstało ono albo samoczynnie albo nie (kreacja), co oznacza, że trzymajac się jego logiki i chcąc być uczciwym powinien uznać że życie powstało w wyniku aktu kreacji, tak jak uznał że Izrealitów nie było w Egipcie.

Symetria lub jak ja wolę - uczciwość intelektualna. Niestety niewielu jest do niej zdolnych.

#28
23-10-2014 11:29
 Ocena 8 na 8
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski

>My wiemy po co, jest to jasne od tysięcy lat.
No właśnie o tym mówię. Wy, Brzostowski i wy, wszyscy wierzący jesteście tępo z siebie zadowoleni - wszyscy jak leci od wszystkich jak leci Bogów świata i zaświata. Bełkot, intelektualna pustka, śmietnik poznawczy to religijna karma, na której wyrastają tyleż pyszne co gołosłowne zapewnienia jak to Twoje....

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#29
23-10-2014 11:43
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski
>> Zgadza się.
> Dobrze że chociaż w tym zgoda.

Chcę Ciebie też pochwalić, że nie jesteś fundamentalistą.

> Jaka droga? Nie ma jednej drogi do boga i nikt tak tego nie
> przedstawia. Drogi są różne, prowadza przez grzech, ale też cnotę, różne.

Jesteś katolikiem, czy tworzysz swoją włąsną religię gdzie "dróg jest wiele i różnych"?
Z tego co mówisz wnioskuję, że nie znasz podstawowych dokumentów wodzów swojego kościoła, w których uczy Cię on w jaki sposób wierzyć. Np. Dominus Iesus /(łac.) Pan Jezus - Deklaracja o jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła. Dokument Kongregacji Nauki Wiary Kościoła Rzymskokatolickiego, dotyczący zagadnień chrystologicznych, soteriologicznych i eklezjologicznych.

Pozanasz dogłębnie - jest sznasa, że zmienisz zdanie.
Ale może lepiej już nie poznawaj..

>>> Sprzyja temu: przyjmowanie sakramentów i skromne życie.
>>> Nie sprzyja: kasa, seks i rock and roll.
>> Sądzisz, że brak doswiadczania życia, jego jasnych i ciemnych stron jest cnotą...
> A czy jak tak napisałem? Bycie skromnym nie oznacza braku życiowego
> doświadczenia, jednak unikanie problemów (ciemnych stron) życia jest przejawem rozsądku.

A nieraz obsesji. Nie będziesz wiedział że to ciemna strona, jeśli nie otworzysz się na doświadczenia innych, stojących poza Twoją grupą, albo jeśli sam nie spróbujesz sprawdzić.
Druga sprawa, że kościół zaciemnia często typowo ludzkie czynności mówąc, że to "ciemna strona". Historia zna takie przypadki aż zanadto. Dziwię się, że niektórzy ludzie wciąż pomimo to wierzą.

>No to gratuluję.

Dziękuję.

>>Ale z Tobą może było / jest inaczej. Ok.
>Ja czerpię z Kościoła i religii więcej niż tylko znaki, może Ty nie potrafiłeś? Ok.

A co konkretnie, mógłbyś napisać? Wtedy napiszę Ci, czy nie potrafiłem, względnie jak to u mnie z tym jest.
Chyba, że zamierzasz machnąć ręką, czy dalej się domysłać - to już może nie pisz.

> moralności (nawet najwyższej próby) szerzonej z ambon. Im
> znaki nie są potrzebne, bo noszą je we własnym sercu.
>Mam nieco inne spostrzeżenia.

Chętnie się z nimi zanajamiam.

> Wg mnie Ci co od wiary odchodzą w większści, to powierzchowni ateiści, bo
> się dowiedzieli że była Inkwizycja, albo papież miał dziecko, albo ksiądz
> ma lepszy od nich samochdów, itd...

Gdyby tak było, jak piszesz - dla osób wierzących byłoby pół biedy.
Polecam książkę - eseje zebrane "Dlaczego jesteśmy ateistami" . Tam znajdziesz wiele czysto wewnętrznych motywacji i wyjaśnień odejścia, popartych refleksjami. To nie takie proste, albo inaczej: proste jest dla teistów, którzy od ateistów argumentacji stronią, niczym diabeł od świeconej wody.

>Świadomych ateistów ze świecą szukać...

Ale szukać warto. Od słów do czynów

> Dlatego też "znaki" są potrzebne, aby ich zatrzymać, pokazać
> że są one niezmienne od setek lat, a mody przemijają...

Sądzisz, ze my nie mamy i nie widzimy własnych znaków?
Tak, z pewnoscią chętnie nas obdzielasz swoimi, co do tego wątpliwości nie mam. Ale czy nasze w zamian przyjmiesz?

> Mam inne zdanie, uważam, że autor wątku, nie do końca zrozumiał czym jest wiara i religia,

Tak ją zrozumiał, jak był uczony. Może też "wina" spoczywa na nauczycielach, to też możliwe.
Ale świadczy to o kondcycji nauk religijnych i ich nauczycieli, a pośrednio o Bogu (Nauczycielu Najwyższym). Zdecydowanie niedobrze świadczy.

> trochę zdewociał, zafiksował się, a potem się wybudził. Był
> zbyt radykalny, jak na swoje talenty i tak mu wyszło.

Jak dla mnie, to zwalasz na ofiarę winę za to, że ktoś z Was go poturbował. Stara śpiewka zawsze czystych i Panu Bogu winnych sług bożych, którzy nigdy nie nosili na swoich barkach więcej, niż parę gramów, a jeśli już coś robili źle i przyszło za to zapłacić - ciężar odpowiedzialności szybko zrzucali.

Sukcesy - tak to ja!
Porażki - uczeń krnąbrny.

I Wy się później dziwicie, że tak dużo ludzi od waszego nieżyciowego i infantylnego nauczania odchodzi..

>>Nie wiem czy zauważyłeś, ale on najprawdopodobnie tak właśnie robi już od jakiegoś czasu
>To pięknie.

Też tak myślę.

>>> Stwierdzisz jak w piosence Czerwonych Gitar: "wszystko c..uj,
>>Elektrycznych Gitar panie kol. Brzostwoski. Apeluję o trzymanie się faktów
>MASZ MNIE! Nie wiem czym godzień teraz z Tobą rozmawiać?

Godzien godzien

>> może od katolickiego Boga jeszcze dalej odejdzie, a przy okazji uratuje
>> paru poranionych przez katolicyzm ludzi. Kto wie?
>Nigdy nie wiadomo jak będzie.

Znowu zgoda. Coś zanadto się ostatnio zgadzamy. Cud jakisik, prawie formatu Kany Galilejskiej
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać

#30
23-10-2014 11:45
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)Odp: Jak wyzwolic sie z religii?
W odpowiedzi Brzostowski

>Nie oznacza to jednak, że aby być zbawionym musisz się kurczowo trzymać każdej interpretacji kościelnej. Dekalog i inne przykazania są jak znaki, aby było Ci łatwiej, jeśli znajdziesz jednak swoją drogę do zbawienia, to też jest ono możliwe.

Typowo szwedzki stół religijny....właściwie to polski.

Można też walnąć ściemę i napisać.

>Symetria lub jak ja wolę - uczciwość intelektualna. Niestety niewielu jest do niej zdolnych.


Głównie to chodzi o wytłumaczenie sobie niechodzenia na różaniec. Lub o zgrozo uwierzenia. Gdyż wierzący ma największy problem z uwierzeniem.

No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.....znaczy się jakiś inny bóg.






1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365