 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-03-2015 10:13 | Arminius (25555 punktów) | Wrześnowe marsze 0 na 2 | W ostatnich dwóch dniach sierpnia 1939 r. oraz pierwszyych dwóch dniach września tego samego roku, z rozkazu wladz polskich - w związku z konfliktem zbrojnym między Poskką i Niemcami - internowały ponad 20 tysięcy obywateli polskich niemieckiego pochodzenia, co do których - w opinii władz polskich - istniały obawy, iż mogą one swoją aktywnością godzić w podstawy obronności państwa. Pierwotnie planowano przerzucenie ich transportami kolejowymi w rejon Berezy Kartuskiej na wschodzie kraju - jednak z powodu chaosu, paniki, bałaganu oraz szybkich postępów armii niemieckiej, transport kolejowy został wykluczony, a internowanych w konwojach, pod eskortą odprawiono pieszo na wschód. W trakcie owych marszów na wschód zginęło ok 5 - 7 tysięcy internowanych, wśród których znajdowali się byli posłowie na Sejmy II RP oraz czołowi działacze niemieckich organizacji w Polsce ( o śmierci znanego działacza hr. Hermann von Treskow z podpoznańskiego Radojewa Piotr Bojarski w "Niemieckich Drogach" tak pisze:"Stary człowiek znosił trudy ciągłego marszu do 11 września. Tego dnia pod wsią Bierzwienna Krótka, na wschód od Babiaku, spuchły mu nogi. Usiadł w rowie i powiedział, że dalej nie może iść. Policjant wycelował w niego karabin i strzelił"). Odgórnego rozkazu likwidacji internowanych najprawdopodobniej nie było. Fizyczną eliminację 1/3 internowanych należy przypisać samosądom oraz rozkazom eksterminacyjnym wydanym przez dowódców eskorty poszczególnych kolumn internowanych. Wydaje się, iż do zbrodni na Niemcach w ogromnym stopniu przyczyniła się atmosfera szpiegomanii oraz nieograniczonych możliwości V Kolumny - jaka panowała we wrześniu 1939 r. w Polsce. Osiągnęła ona rozmiary patologicznej histerii i w jej wyniku bardzo duża grupa ludzi - nie tyko Niemców - straciła życie. Świadek historii - Władysław Gomułka ( tak, to ten Gomułka!) - tak o niej pisał w swoch wspomnieniach:
"W pierwszych dniach wojny społeczeństwo Łodzi – a jak się przekonałem później, było to zjawisko powszechne – zostało ogarnięte psychoząszpiegomanii. Pod wpływem wojny zrodziła się zbiorowa sugestia, jakoby wszędzie, na każdym kroku, zadnia i w nocy działali nieuchwytni, doskonale zamaskowani szpiedzy niemieccy, przekazujący zdobyte informacjedowództwu wojsk hitlerowskich. Psychoza ta ogarniała wszystkie środowiska ludzkie, docierała takżedo komunistów. Toteż w ów wieczór przed opuszczeniem Łodzi współtowarzysz sieradzkiej komuny więziennej, u którego przebywaliśmy, zarażony do głębi tą psychozą opowiadał nam niestworzone rzeczy o szpiegach niemieckich, którzy dawali sygnały niemieckim samolotom za pomocą latarek elektrycznych, co rzekomo widział „na własne oczy”, wymieniał nazwiska Niemców łódzkich, w tym także byłych kapepowców, oddających jakoby usługi niemieckiemu wywiadowi i temu podobne bzdury. Z jego opowiadań wynikało, że ta atmosfera szpiegomanii udzieliła się także innym komunistom łódzkim. Wszystko to wpłynęło w jakimś stopniu na podjęcie przeze mnie decyzji bezzwłocznego wyjazdu z Łodzi".
Likwidacja kilku tysięcy Niemców stanowiących swostą elitę niemieckiej mniejszości w Polsce odbiła się szerokim echem w Niemczech i z całą pewnością zaważyła na skali represji i działań odwetowych, jakimi padło w październiku i listopaddzie 1939 r. 40 tysięcy Polaków z Pomorza, Wielkopolski oraz polskiej części Górnego Śląska. Później podobny mechanizm zaistniał, gdy latem 1941 r. wkraczająca na tereny zajęte przez Sowietów w 1939 r., Armia Niemiecka natrafila na 40-60 tysięcy trupów w więzieniach NKWD polskich kresowych miast, w tym także na pomordowanych niemieckich jeńców. Fakt ten z całą pewnościa przyczynił się do brutalizacji wojny na wschodzie oraz do bardziej skrupulatnego wypełniania przez Wermacht rozkazu Hitlera " o komisarzach". | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 Dalej..| Arminius (25555 punktów) | historia to nie propaganda państwowotwórcza! | "Mniejszość niemiecka w Polsce od początku utworzenia II Rzeczypospolitej wspierała wysiłki Niemiec w polityce wymierzonej przeciw państwu polskiemu oraz kwestionowaniu jej granic państwowych. Przedstawiciele mniejszości niemieckiej z polskiego Pomorza dnia 20 grudnia 1930 roku uzyskali w Berlinie zapewnienie od ówczesnego kanclerza Niemiec Heinricha Brüninga, że "Rzesza podziwia szczerze ofiarność Niemców na Pomorzu, którzy znajdują się na pierwszej linii frontu polityki rewizji granic". Kanclerz zapewnił ich również, że Niemcy nigdy nie zrezygnują z tej polityki". Z tego wpisu nie wynika nic merytorycznego, co odosiłoby się do V Kolumny na Pomorzu w 1939 r. Nalezy pamiętać, iż w II RP żyło ponad 2 miliony Niemców i jest rzeczą jasną, iż spora część z nich odnosiła się pozytywnie do koncepcji powrotu ziem przez nich zamieszkiwanych do Niemiec. Ale w tej chwili debatujemy kwestię obecności i dzialalnośc niemieckiej V kolumny w Polsce w 1939 r. Proszę podać - tytułem uwiarygodnienia pańskiej tezy - akcje lokalnej, niemieckiej V kolumny ( nie dywersantów przerzuconych z Niemiec) na terenie Pomorza? Ja wmoich poprzednich wpisach podałem tezy uznanych historyków całkowicie kwestionujące masowość takich akcji. "W okresie przed II wojną światową na terenie Polski działało wiele organizacji niemieckich uznawanych za piątą kolumnę": Wpis o stylistyce sensu strico prl-owskiej. Uznawanych przez kogo? To że ktoś kogoś uznaje za coś, o niczymjeszcze nie świadczy. Co do funkcjonowania szeregu niemieckich i nazistowskich organizacji w Poslce - należy pamiętać aby nie dokonywać ekstarpolacji. Bo do 1939 r. państwo polskie utrzymywało stosunki z III Rzeszą, jej notable przyjeżdzali do Polski a nwet na polowania., w 1934 zawarto pakt o nieagresji i stosunki się ociepliły, a w Niemczach funkcjonowału polskie organizacje. "W latach 1936/37 szereg tych organizacji zostało zdelegalizowanych, a ich członkowie stanęli przed sądem. Aresztowani zostali m.in. Rudolf Wiesner, którego faszystowska Partia Młodoniemiecka kreowała na führera mniejszości niemieckiej w Polsce oraz pierwszy przywódca rywalizującej z nią Dtv Erik von Witzleben". I w 1939 r. owe organizacje nie odegrały żadnej roli podczas wojny obronnej Polski. Tak więc właśnie i z tego względu, o którym Pan pisze - trudno jest mówić o V kolumnie niemieckiej w Polsce w tym roku. "Z członków nazistowskich organizacji mniejszości niemieckiej rekrutowały się bojówki Selbstschutzu prowadzące akcje sabotażowe na ziemiach polskich przed 1 września. Wraz z agresją III Rzeszy na Polskę 1 września 1939, jednostki "Selbstschutzu" rozpoczęły działania zbrojne przeciwko ludności polskiej i polskim siłom zbrojnym, jednocześnie podejmując działania sabotażowe, mające na celu wspomożenie niemieckiej inwazji. W czasie kampanii wrześniowej, 3 września oddziały niemieckiej piątej kolumny, zorganizowane w formacje Selbstschutz, Hauptamt Volksdeutsche Mittelstelle i Hitlerjugend, dokonały akcji dywersyjnej w Bydgoszczy, w wyniku której zginęła polska ludność cywilna i 240 żołnierzy Wojska Polskiego z przegrupowującej się Armii "Pomorze". Jednakże formacje o których Pan pisze zostały powołane do życia dopiero w trakcie prowadzenia wojny obronnej przez Polskę. Wcześniej funkcjonowały w formie szczątkowej, w ramach organizacyjnych i nie odegrały większej roli w działalności dywersyjnej prowadzonej przez Niemców w 1939 r. ("W Polsce określenie "Selbstschutz" kojarzone jest przede wszystkim z paramilitarną formacją złożoną z przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej zamieszkującej terytorium II Rzeczypospolitej, którą władze III Rzeszy utworzyły we wrześniu 1939 na okupowanych ziemiach polskich (tzw. Volksdeutscher Selbstschutz). Organizację oficjalnie powołano do życia rozkazem Reichsführera SS Himmlera z dnia 26 września 1939. W rzeczywistości rozkaz ten tylko sankcjonował istniejący już stan rzeczy, gdyż plany powołania Selbstschutzu były rozważane jeszcze przed rozpoczęciem wojny, a jego powstanie poprzedziło utworzenie w pierwszych dniach września 1939 rozmaitych formacji o charakterze policyjnym, złożonych z miejscowych volksdeutschów") Wypadki bydgoskie to odrębny, nader interesujący i złożony temat, wpisujący się w niniejszą problematykę ale ze względu na swoją obszerność i specyfikę zasługujący na odrębny wątek. Tym niemniej jednak muszę podkreślić, iż przedstawił je Pan w sposób odpychająco tendencyjny. W chwili obecnej dominuje wśrod polskich i niemieckich naukowców pogląd, iż dywersja w Bydgoszczy nie była dziełem V Kolumny lecz dywersantów przerzuconych z terytorium Niemiec. Poza tym - przede wszystkim - nie zająknął się Pan - w charakterystycznym dla siebie stylu - o tym, iż w akcji pacyfikacyjno - odwetowej polskiej armii i polskich ochotników (także ludność cywilna ) zginęło kilkuset bydgoskich Niemców - w zdecydowaniej większości osób niewinnych. Fakt ten wpłynął na skalę i brutalność niemieckich represji po zajęciu Bydgoszczy. Tymczasem podrzucam link do wikipedowskiego tekstu na temay wypadków w Bydgoszczy w 1939 r - w przyszłości postaram się zapodać ten wątek do debaty. pl.wikipedia.org/wiki/Krwawa_niedziela_(Bydgoszcz) |
| Arminius (25555 punktów) | a co to ma do rzeczy? | "W Wielkiej Piaśnicy rozstrzelano 12 000 tylko z kilku pomorskich powiatów, już po zakończeniu działań wojennych w planowej eksterminacji" No i? Czy z tego wniosek jest taki, iż o tych paru tysiącach Niemców nie należy pisać? Nie rozumiem tego argumentu? Jesteśmy w ogródku historii, nie ideologii. Na marginesie. Jest wcale prawdopodobne, iż tych ofiar w Piaśnicy byłoby mniej gdyby nie tych pierwszych kilka tysięcy Niemców. To nie moja opinia - na marginesie - tylko historykow, takż epolskich. Zresztą do takiego wniosku można też dojść posługujać się elementarną logiką. |
#18 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | wyjaśnijmy jeszcze raz |
"Jednak wymaga udowodnienia, że była to planowana masowa zbrodnia. Nie była" Nie, nie wymaga. Bo w watku otwierającym debatę jest to wyraźnie napisane. Zbrodnie - które złożyły się na te 5-7 tysięcy niemieckich ofiar - były sumą samosądów oraz zbrodniczaych rozkazów na niskim poziomie dowodzenia. |
| Arminius (25555 punktów) | poproszę o przykłady | .."ale bardzo liczna grupa atakowała od tyłu polskie umocnienia OW Śląsk, zdobywała kopalnie, węzły kolejowe itd. Zazwyczaj wycofywali się kiedy pojawiała się regularna polska armia, stąd "żadnego miasteczka nie zdobyli" , ale sporo krwi przelali. Swój czas mieli po wejściu armii niemieckiej, kiedy jako pierwsi wskazywali gdzie mieszka polski nauczyciel, polski dziennikarz, kolejarz.." Z pana wpisu już wyłania się obraz sytuacji nie tak bardzo czarno - biały, jak to np. w propagandzie PRL - u było w zwyczaju. A mógłby Pan podać nazwy owych kopalni i węzłów kolejowych opanowanych W CAŁOŚCI przez niemiecką V Kolumnę oraz daty tych wydarzeń? W celach sensu stricto poznawczych aby uzupełnić luki w historii. Nie jestem herbowy - co sobie bardzo cenię - proszę więc mi nie ubliżać zwracając się do mnie per "mości" |
#20 2 na 2 | szarley (54946 punktów) | Odp: poproszę o przykłady | > Z pana wpisu już wyłania się obraz sytuacji nie tak bardzo czarno - biały, jak to np. w propagandzie PRL - u było w zwyczaju.Historia rzadko bywa czarno - biała. Staram się dostrzegać barwy. Staram się. > A mógłby Pan podać nazwy owych kopalni i węzłów kolejowych opanowanych W CAŁOŚCI przez niemiecką V Kolumnę oraz daty tych wydarzeń? W celach sensu stricto poznawczych aby uzupełnić luki w historii.Cóż znaczy w całości? V kolumna zdobyła kopalnię Michał, ale wycofała się po kontrnatarciu powstańców śląskich. Huta Laura, Huta Zygmunt, Kopalnia Wawel - obronione przez pracowników To wystarczy, żeby podważyć tezę o lojalności polskich obywateli niemieckiej narodowości? Dworzec kolejowy w Pszczynie. Nie wiem jak skuteczna była akcja Niemców (K. Karwat, F Popiołek) > Nie jestem herbowy - co sobie bardzo cenię - proszę więc mi nie ubliżać zwracając się do mnie per "mości"Proszę się nie obrażać za żart, z mojej perspektywy to w Polsce same Pany |
#21 4 na 4 | szarley (54946 punktów) | Odp: a co to ma do rzeczy? | > Na marginesie. Jest wcale prawdopodobne, iż tych ofiar w Piaśnicy byłoby mniej gdyby nie tych pierwszych kilka tysięcy Niemców. To nie moja opinia - na marginesie - tylko historykow, takż epolskich. Zresztą do takiego wniosku można też dojść posługujać się elementarną logiką.Nie byłoby mniej. Listy były przygotowane kilka miesięcy przed wojną, przy kapitalnym udziale mniejszości niemieckiej |
| Arminius (25555 punktów) | Kopalnia Michał | "Cóż znaczy w całości"? "W całości", to znaczy przez formację złożoną w całości z lokalnych Niemców. Co do koplani Michał ( jeżeli chodzi o tę kopalnię, bo nie podał Pan ani jej lokalizacji ani miejsca zdarzenia) znalazłem taką informację w wikipedii: "Po wybuchu II wojny światowej zakład przejął koncern Hermann Göring. Na terenie kopalni trwały walki między oddziałami Freikorpsu a wojskiem polskim i harcerzami. Polakom udało się odbić kopalnię, ale nie na długo. 8 września 1939 r. rozstrzelano 6 Polaków: Gerarda Drzymałę, Wilhelma Jendrusia, Franciszka Niedworka, Maksymiliana Rolnika, Jana Rudzińskiego i Teodora Szewczyka". Ale Freikorps to nie V Kolumna złożona z lokalnych Niemców - tylko - wtym wypadku - dywersyjne grupy bojowe utworzone i przeszkolone Abwherę |
#23 1 na 1 | szarley (54946 punktów) | Odp: Kopalnia Michał | > "Cóż znaczy w całości"?> "W całości", to znaczy przez formację złożoną w całości z lokalnych Niemców.Pachnie mi szukaniem dziury w całym Jeśli 70% to byli śląscy Niemcy, 25% Ślązacy a reszta przybytni z Rzeszy to... ? > Co do koplani Michał ( jeżeli chodzi o tę kopalnię, bo nie podał Pan ani jej lokalizacji ani miejsca zdarzenia)W Michałkowicach, ob. dzielnica Siemianowic > Ale Freikorps to nie V Kolumna złożona z lokalnych Niemców - tylko - wtym wypadku - dywersyjne grupy bojowe utworzone i przeszkolone Abwherę.. na Śląsku głównie ze Śląskich Niemców, niemieckojęzycznych Ślązaków i polskojęzycznych Ślązaków, pracujących po niemieckiej stronie granicy *** Historia nie jest czarno - biała. w 1945 kiedy zbliżał się front, Niemcy przygotowali plany zniszczenia śląskich i zagłębiowskich kopalń, hut, koksowni i elektrowni. Nie udało się to, ponieważ zakłady były bronione przez pracowników. W niektórych miejscach akcję organizował polski ruch oporu, w innych przyłączali się się niej Niemcy, głównie dozór (z racji większych możliwości działania) Bronili swoich miejsc pracy. Niemcom nie udało się zniszczenie przemysłu, ponieważ działali w wielkim pośpiechu ; od północy i zachodu szli już żołnierze Koniewa Ciekawe ilu było takich, którzy brali udział w obydwu akcjach? |
#24 2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | Odp: Wrześnowe marsze | |
#25 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52416 punktów) | Nacjonalistyczna polityka historyczna zamiast historii? | . Zdecydowanie jestem przeciwko nacjonalistycznej propagandzie jaką Pan od początku swojej działalności uprawia na naszym forum. Ja nie kupuję Pańskiego zalewu zmanipulowanych bzdetów pseudohistorycznych jako Pańskiej erudycji. Chyba dla wszystkich mających jakiekolwiek pojęcie o uprawianiu historii jest oczywistym, że są różnice w narodowych interpretacjach procesów i faktów historycznych i to nawet wtedy, gdy polityka sprzyja pojednaniu. blogmedia24.pl/node/56728www.polski(*)skim-podrecznikiem-do-historiiJestem Polakiem i moje rozumienie historii dotyczące Polski jest bliskie rozumieniu głównie polskich historyków, gdyż od nich rozumienia historii oraz metod jej uprawiania się uczyłem. > Wpis o stylistyce sensu strico prl-owskiej.Jak najbardziej polscy historycy i geografowie w Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej (Deutsch-polnische Schulbuchkommission): Adam Galos, Józef Gierowski, Karol Jonca, Jerzy Krasuski, Gerard Labuda, Władysław Markiewicz, Franciszek Ryszka, Janusz Tazbir, Jerzy Topolski, Stefan Treugutt, Marian Wojciechowski, Henryk Zieliński, to PRL-owscy uczeni, od których, miedzy innymi, ja się w PRL-u uczyłem. > Uznawanych przez kogo?No właśnie - tu jest miedzy nami zasadnicza różnica. Ja nie uznaję ani Pańskich wywodów, ani też autorytetów, do których Pan się odwołuje. Pan lekceważy sobie cenionych historyków polskich. > To że ktoś kogoś uznaje za coś, o niczym jeszcze nie świadczy.Zdecydowanie świadczy. Tożsamość i światopogląd to ważna część naszego człowieczeństwa. Pogardzam wszelkimi nacjonalizmami i uważam, że wszyscy ludzie niezależnie od narodowości, wyznania lub bezwyznaniowości, koloru skóry, płci, czy orientacji seksualnej są sobie równi i tyle samo warci, ale to wcale nie przeszkadza mi utożsamiać się z kulturą polską i być polskim patriotą, a nie tylko opowiadać o swoim prawdziwym patriotyzmie i obronie polskich interesów. www.racjonalista.pl/forum.php/s,597152/z,0@@@ . |
#26 4 na 4 | Rupson (1793 punktów) | Odp: Kopalnia Michał | > "Cóż znaczy w całości"?-W kwestii formalnej. Z uporem maniaka kasujesz znak "<", który wyróżnia na zielono wypowiedź, do której się odnosisz. Wolisz wstawiać swoje cudzysłowy. Trochę to dezorientuje oraz zajmuje niepotrzebnie nieco czasu na odróżnienie tego co ktoś napisał, od odpowiedzi. Nie lubisz zielonego? Jesteś daltonistą? |
| Arminius (25555 punktów) | Odp: Kopalnia Michał | "Pachnie mi szukaniem dziury w całym Jeśli 70% to byli śląscy Niemcy, 25% Ślązacy a reszta przybytni z Rzeszy to..." ? Chodzi o proporcje dokładnie odwrotne (a więc kilka, góra kilkanaście procent miejscowych, polskich Niemców, a reszta jest z Niemiec). Na wschodzie Polski w 1939 r. dochodziło do licznych zwycięskich starć z wojskiem i policją kilkusetosobowych grup uzbrojonych Ukraińców, Białorusinów i szczególnie Żydów, którzy potrafili opanowywać na jakiś czas całe miejscowości czy obszary, w tym także małe miasteczka. Oczywiście, iż wśród lokalnych, "polskich" Niemców byli i tacy, którzy współpracowali z bronią w ręku z wojskiem niemieckim w 1939 r., ale chodzi o skalę takiego przedsięwzięcia. Proszę podać - jeżeli jest to możliwe - przykład opanowania przez Niemców z danej polskiej miejscowości - tejże miejscowości po zbrojnej walce z armią polską? ".. na Śląsku głównie ze Śląskich Niemców, niemieckojęzycznych Ślązaków i polskojęzycznych Ślązaków, pracujących po niemieckiej stronie granicy" Otóż właśnie to, "pracujących po niemieckiej stronie granicy", czyli pracujących w Niemczech. To nie jest V Kolumna w powszechnym rozumieniu tego słowa. A propos. Weryfikowałem atak na dworzec w Pszczynie, o którym Pan wpsomniał w jednym ze swoich poprzednich postów. Znalazłem wzmiankę o ataku w dniu 3 wrzesnia 1939 na ten dworzec kolejowy ze strony.. "partyzantów polskich". Podaję link do stosownej literatury:https://books.google.pl/books?id=QLydUSWHEm0C&pg=PA407&lpg=PA407&dq=dworzec+w+Pszczynie+-+1939+r.&source=bl&ots=lvasVqokNZ&sig=A8GfOj7rrRi3YT_uOM1qZTzYmpI&hl=pl&sa=X&ei=TjgIVamlMcfEPY_ggZgE&ved=0CD0Q6AEwBw#v=onepage&q=dworzec%20w%20Pszczynie%20-%201939%20r.&f=false |
| Arminius (25555 punktów) | jest taki pogląd | "A czy tzw krwawa niedziela w Bydgoszczy to też przykład brutalizacji wojny z polskiej strony" ? Istnieje taki pogląd - wyrażony, nota bene, przez jednego z historyków, do których wypowiedzi podał Pan link (profesor Jastrzębski). W każdym razie spraw aBydgoszczy daleka jest od ujęcia jest w czarno - białe schematy. To temat rzeka, warty odrębnego wątku |
#29 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | zasada "bij Niemca" | "Zdecydowanie jestem przeciwko nacjonalistycznej propagandzie jaką Pan od początku swojej działalności uprawia na naszym forum. Ja nie kupuję Pańskiego zalewu zmanipulowanych bzdetów pseudohistorycznych jako Pańskiej erudycji". To że nie uprawiam nacjonalistycznej propagandy wyciągając sprawę zagłady 5-7 tysięcy Niemców w 1939 r. - to jest chyba dla wszystkich oczywiste, tak samo jak to, iż to raczej Panu - w tym kontekście- można zarzucić uprawianie takiej propagandy. Pan wie co oznacza słowo "nacjonalizm"? Poza tym, ja Panu niczego w żadnym wypadku nie każę kupować. "Jestem Polakiem i moje rozumienie historii dotyczące Polski jest bliskie rozumieniu głównie polskich historyków,gdyż od nich rozumienia historii oraz metod jej uprawiania się uczyłem". Podobnie i ja. Przecież bez przerwy podaję cytaty i linki z polskich historyków i polskich świadków histori. Pan sądzi, iż to są "gorsi" Polacy? Być może cały problem bierze się stąd,iż w PRL-u nawet najlepsi historycy musieli kłamać albo omijać pewne sprawy - żeby nie popaść w konflikt z linią partyjną. Poza tym tak się złożyło ( i ciągle składa jeszcze) iż w przypadku debatowanego tematu historycy niepodległościowi podają rękę tym skomunizowanym w myśl zasady "bij Niemca". I wtedy robi się bardzo duszno, bo trudno jest przebijać się wtakich warunkach z oczywistymi prawdami. Ale czasy powoli się zmieniają i coraz więcej jest takich badaczy, którzy zajmują w debatowanej sprawie ( i innych też) stanowisko zdecydowanie bardziej obiektywne. "Zdecydowanie świadczy. Tożsamość i światopogląd to ważna część naszego człowieczeństwa. Pogardzam wszelkimi nacjonalizmami i uważam, że wszyscy ludzie niezależnie od narodowości, wyznania lub bezwyznaniowości, koloru skóry, płci, czy orientacji seksualnej są sobie równi i tyle samo warci, ale to wcale nie przeszkadza mi utożsamiać się z kulturą polską i być polskim patriotą, a nie tylko opowiadać o swoim prawdziwym patriotyzmie i obronie polskich interesów". Szanuję pański pogląd - ale ta deklaracja ma się absolutnie nijak do debatowanego wątku. |
| Arminius (25555 punktów) | logika odwetu | "Nie byłoby mniej. Listy były przygotowane kilka miesięcy przed wojną, przy kapitalnym udziale mniejszości niemieckiej". Zagłada 1/3 internowanych przez Polskę niemieckich aktywistów w liczbie 5-7 tysięcy z całą pewnością wpłynęła na skalę i ostrość niemieckich represji które przetoczyły się przez Polskę późną jesienią 1939 r. Jest to odzwierciedlone w świadectwach niemieckich oraz - przede wszsytkim - wynika z prostej logiki ludzkich zachowań. Być może akurat w przypadku tej listy, o której Pan pisze nie miało to znaczenia, ale w skali ogólnopolskiej jak najbardziej tak. |
1 2 3 4 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|