 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-01-2014 16:09 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Wartość usług
10 na 14 | Zauważyłem niedawno, że mimo zbliżającego się 25 lecia kapitalistycznej Polski, zaskakująco duży odsetek Polaków wciąż nie rozumie wartości ekonomicznej usług. Czasem mam wrażenie, że mam do czynienia ze studentami SGPiS sprzed 40 lat. W tamtych czasach nie uczono ekonomii. Zamiast niej uczono ekonomii politycznej socjalizmu. Był to stek bzdur. Jedną z takich bzdur było niewliczanie usług do PKB ani do dochodu narodowego, czy jak tam się to wtedy nazywało. A przecież to zdaje się Marks udowodnił, że źródłem wartości jest praca. Zresztą Marks miał kilka niezłych przemyśleń, ale sowieci kazali nauczać inaczej... zresztą mniejsza z tym.
Dzisiejsze ciemniaki nadal nie rozumieją, że produkcja i usługi wytwarzają wartość tak samo wartościową. Czuję się zażenowany, że piszę takie banały, ale naprawdę mam powody sądzić, że nie dla wszystkich są to banały. Otóż, jeśli np. chcę ładnie wyglądać, mam do wyboru - pójść do fryzjera lub kupić sobie nożyczki i stracić masę czasu na nieporadne cięcie; jeśli chcę kupić telewizor, mogę najpierw kupić samochód i pojechać (tracąc mnóstwo cennego czasu) do fabryki telewizorów, albo dodatkowo zapłacić za transport i kazać sobie przywieźć telewizor do domu. Oczywiście nożyczki i samochód przydadzą się do innych działań, za które nie będę musiał już płacić, ale cenny czas nadal będę marnotrawić, zamiast zarabiać w tym czasie.
Drugą kwestią jest brak zrozumienia dla idei usługi. Nawet władca, nawet biurokrata, nawet ksiądz jest usługodawcą. Jednak usługowy model państwa jest dla polskich homo sovieticus niezrozumiały. Oczywiście można się zastanawiać, komu są potrzebne usługi biurokratów, ile warto są usługi kapłanów... ale samego faktu realności tego rodzaju usług takie rozważania nie podważą.
Trzecią kwestią jest brak zrozumienia dla idei umowy. Umowa między klientem i usługodawcą jest taką samą umową jak każda inna umowa dwustronna - obie strony są partnerami, mają swoje prawa i zobowiązania. Od specyfiki usługi i umowy zależy, która strona będzie uprzywilejowana. Przykładowo, bank wzywa klienta jak dzieciaka na dywanik, żeby podpisał nową wersję umowy, zaś korepetytor jedzie do klienta i czuje się malutki, jak klient banku. Slogan "klient nasz pan" jest chwytem marketingowym, najczęściej kłamliwym. Faktycznie relacja między klientem i usługodawcą jest partnerska, bo wynika z umowy dwustronnej, nawet jeśli ta umowa nie jest na papierze.
Czwartą nierozumianą kwestią jest nieświadomość realiów, że role stale się odwracają. Sprzedawczyni ze sklepu, w którym kupowałem, za kilka godzin będzie ode mnie wymagać korepetycji wysokiej jakości dla swojego dziecka. Inny klient jej sklepu przyjdzie do niej położyć glazurę, a jeszcze inny naprawić prysznic...
Wniosek jest prosty dla człowieka rozumnego - klient i usługodawca naturalnie mają ten sam status, są jednakowo ludźmi z tą samą godnością i równymi prawami, jak partnerzy (lub przeciwnicy) w interesach. Podobnie jest z pracodawcą i pracownikiem - ich też łączy umowa dwustronna, chociaż innego rodzaju - na świadczenie pracy, a nie na świadczenie usług. Ale to już temat na osobny wątek. Tutaj warto dodać na koniec, że niezrozumienie usług dotyka wszystkich, nie tylko absolwentów SGPiS, zwanych dawniej ekonomistami. Polscy politycy, prawnicy, dziennikarze są pewnie jeszcze głupsi, bo łykali te bzdury bez refleksji. Dlatego mamy tak niską kulturę prawną w kwestiach usług i umów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..#136 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Wartość usług | > >Własność gminna nie może być prywatną według Twojej definicji, ponieważ nie podlega dziedziczeniu.> Opisuję reformy, które z własności gminnej uczyniły (współ)własność prywatną członków gminy. Spróbuj skupić się na różnicy, czy coś jest własnością instytucji, czy ludzi. W Świecie Nauki opisywano nie raz, jak zdefiniować stosunki własnościowe w gminie, aby własność gminna stała się własnością prywatną,Nie widzę żadnej naukowości w zawłaszczaniu i prywatyzacji przestrzeni publicznej. Dla mnie to kretynizmy, a opisywanie ich w Świecie Nauki to jakiś kosmiczny absurd. Odnoszę dziwne wrażenie, że neoliberalny lobbing przekracza w tym kraju granice absurdu. Nie da się na takie idiotyzmy złapać nawet polityków z Wiejskiej, to atakujemy młodzież poprzez niby naukowe publikacje w popularnonaukowej prasie. Szok. PS. Wystarczy choćby na 15 sekund włączyć mózg, żeby ustalić, iż pierwsze co się stanie to wyrok sądu, iż niekonstytucyjne jest ograniczanie jakiejkolwiek osobie rozporządzania takim kawałkiem jej własności, po którym to wyroku 99% takich kawałków zostanie wykupione i skoncentrowane przez kilka międzynarodowych korporacji, a następnie przeciętny człowiek nie będzie miał już żadnych praw do poruszania się po jakimkolwiek fragmencie tego kraju za darmo. Szkoda słów pisanych, aby komentować te kretynizmy dalej. |
#137 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wartość usług | . > Przestają mi się podobać Twoje fantazjeLudzkość ma już kawałek historii za sobą i przeróżne doświadczenia. Znamy też przeróżne wymyślone religie/ideologie, z których część przetestowano. Zdecydowanie warte jest to krytycznego poznania, tak aby nie pieprzyć bez sensu i nie włazić ciągle w to samo szambo. (Idiotyzmem jest robienie z III RP II RP, żenująca bzdurą jest krytyka PRL aby wykazać wyższość polskiego neoliberalizmu.) Trzeba poznawać porażki i sukcesy innych krajów i uczyć się od wszystkich, choć nie małpować nikogo i iść własną drogą, na której pragmatyzm rozwiązań będzie stał ponad każdą ideologią. Nie szukajmy wodzów i proroków - uwierzmy, że mamy własny rozum i wiemy co dla nas jest dobre, dopóki są demokracje głosujmy zgodnie z naszym interesem. Nie można i nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, ale Francis Fukuyama bredził zapowiadając koniec historii, ponieważ - jego zdaniem - na świecie zwyciężyły liberalne demokracje, a rewolucje proletariackie poniosły fiasko. "Nic się już zasadniczo nie zmieni, żadnych więcej wstrząsów nie będzie". Żadnego "końca historii" nie ma. Będą przeróżne wstrząsy. Realny socjalizm się zawalił, ale kapitalizm też wcale się nie sprawdza. Społeczne ustroje będą zmieniać, tak ewolucyjnie jak rewolucyjnie, a śledząc to co się dzieje w świecie idei można dostrzec, że więcej w nowych ustrojach będzie socjalizmu niż kapitalizmu. Społeczne zarządzanie dużymi przedsiębiorstwami wykazuje jednoznacznie brak potrzeby istnienia pasożytujących na nich właścicieli kapitału, gdzie jedyną ich rolą jest zawłaszczanie wartości dodanej. Warto pamiętać, że ten ustrój jest lepszym, w którym większy procent obywateli jest zadowolony z życia mogąc się samorealizować. Dlatego własnych (dopasowanych do naszej pozycji ekonomicznej, kultury, mentalności itd.) rozwiązań powinniśmy poszukiwać w przetestowanych rozwiązaniach skandynawskich, Niemiec, Francji, a nie Stanów Zjednoczonych. Do moich poglądów też należy podchodzić krytycznie - ja nie wiem jak będzie, a zresztą mnie wtedy już nie będzie i nie mój to kłopot, ale Pan jeszcze trochę ciekawych rzeczy zobaczy. Pozdrawiam. @@@ . |
#138 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Wartość usług |
> >Przestają mi się podobać Twoje fantazje> Ludzkość ma już kawałek historii za sobą i przeróżne doświadczenia. Znamy też przeróżne wymyślone religie/ideologie, z których część przetestowano. Zdecydowanie warte jest to krytycznego poznania (...)Stąd moja dyskusja z p. Kamińskim, z którym się nie zgadzam, ale szanuję fakt, że niektóre z jego poglądów mają argumentowalną podbudowę. Niestety niektóre nie oznaczają, że wszystkie. Część tych poglądów jest bliska idei spółdzielczości, która przed wojną rozwijała się dość dobrze a i dziś we Francji czy Niemczech też ma się nieźle, zwłaszcza w przemyśle spożywczym. Niestety spółdzielczość w wersji p. Kamińskiego jest dla mnie nie do przyjęcia, choć obydwaj jesteśmy zwolennikami wpływu lokalnych społeczności na lokalną gospodarkę i środowisko. > Nie można i nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, ale Francis Fukuyama bredził ...bredził "Nic się już zasadniczo nie zmieni, żadnych więcej wstrząsów nie będzie". OOO zaiste bredził! biorąc pod uwagę kiedy to napisał i co było potem.... > Społeczne zarządzanie dużymi przedsiębiorstwami wykazuje jednoznacznie brak potrzeby istnienia pasożytujących na nich właścicieli kapitału, gdzie jedyną ich rolą jest zawłaszczanie wartości dodanej.Z drugiej strony wadą zarządzania przez Państwo jest ryzyko upolitycznienia zarządzania. Uważam, że formę własności należy dobierać do każdej firmy "indywidualnie" unikając ideologicznego zadęcia,wynikającej z ideologii nacjonalizacji i prywatyzacji. Przeciwny zaś jestem nadmiernemu ograniczaniu inicjatywy gospodarczej. Przykład przemysłu samochodowego (choć nie tylko): Państwu powinno zależeć na dobrej silnej narodowej marce, bo jest wizytówką gospodarki, ale jeśli ktoś chce wybudować prywatną fabrykę, to powinno to być jego dobre prawo, nawet jeśli będzie zawłaszczał wartość dodaną. Obowiązkiem państwa jest dbać o równowagę między kapitałem a pracą, bo tylko w warunkach równowagi pański postulat: Cytat:Warto pamiętać, że ten ustrój jest lepszym, w którym większy procent obywateli jest zadowolony z życia mogąc się samorealizować. może być spełniony Przy czym jeśli chodzi o niewielkie i średnie firmy, zdecydowanie jestem zwolennikiem własności prywatnej, przy zachowaniu roli państwa jako arbitra a nie nocnego stróża. > Do moich poglądów też należy podchodzić krytycznie - ja nie wiem jak będzie, a zresztą mnie wtedy już nie będzie i nie mój to kłopot, ale Pan jeszcze trochę ciekawych rzeczy zobaczy.Traktuję to jak życzenie długiego żywota i to życzenie odwzajemniam  |
#139 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wartość usług | . > Część tych poglądów jest bliska idei spółdzielczości, która przed wojną rozwijała się dość dobrze a i dziś we Francji czy Niemczech też ma się nieźle, zwłaszcza w przemyśle spożywczym.pl.wikipedia.org/wiki/Kooperatyzmkooperatyz(*)rczosc-kooperatyw-spozywczych/www.zielon(*)lope-food-coop-najstarsza.htmlwww.ekonom(*)E6C128817B?print_doc_id=916804www.magazy(*)-spoldzielczosci-zagrozona.htmZe względów ideologicznych spółdzielczość jest niszczona w III RP. > >>>Społeczne zarządzanie dużymi przedsiębiorstwami wykazuje jednoznacznie brak potrzeby istnienia pasożytujących na nich właścicieli kapitału, gdzie jedyną ich rolą jest zawłaszczanie wartości dodanej.> Z drugiej strony wadą zarządzania przez Państwo jest ryzyko upolitycznienia zarządzania.Państwowy kapitalizm został już przetestowany z bardzo złym skutkiem i nie powinno się do niego wracać. Społeczne zarządzanie, to jest maksymalny - według praktycznych możliwości - udział pracobiorców w podejmowaniu decyzji i podziale zysków. > Uważam, że formę własności należy dobierać do każdej firmy "indywidualnie" unikając ideologicznego zadęcia, wynikającej z ideologii nacjonalizacji i prywatyzacji.Teoretycznie zgadzam się z Panem w stu procentach, ale proszę popatrzeć na praktykę. "Komuniści" uważali, że każdy chlewik musi być państwowy - "kapitaliści" chcieliby sprywatyzować nawet wodę i powietrze. To są chore koncepcje, ale takie koncepcje były i są realizowane. W kapitalizmie zjawiskiem nie mniej groźnym od kryzysów jest koncentracja kapitału. Już teraz mamy międzynarodowe koncerny z budżetem wielu państw posiadających własną policję, wojsko, a nawet służby specjalne. > Przeciwny zaś jestem nadmiernemu ograniczaniu inicjatywy gospodarczej.Ja też uważam, że tam gdzie właściciel jest w stanie ogarnąć i zarządzać własną firmą tam własność prywatna sprawdza się najlepiej. Natomiast jeżeli pełni tylko rolę pasożytniczego zgarniania śmietanki tam jest wprost niepotrzebnym. Tylko wiem jak trudno to zorganizować, przestrzegać i stabilizować. > Przykład przemysłu samochodowego (choć nie tylko):> Państwu powinno zależeć na dobrej silnej narodowej marce, bo jest wizytówką gospodarki, ale jeśli ktoś chce wybudować prywatną fabrykę, to powinno to być jego dobre prawo, nawet jeśli będzie zawłaszczał wartość dodaną.Moim zdaniem, państwo może mieć to w wielkim poważaniu, gdy przedsiębiorstwo funkcjonuje zgodnie z prawem, płaci podatki i wynagradza godnie pracowników, to państwo powinno tylko życzliwie się takiej firmie przyglądać. Natomiast jest tu ogromna rola prawdziwych związków zawodowych i uczciwego kodeksu pracy. > Obowiązkiem państwa jest dbać o równowagę między kapitałem a pracą, bo tylko w warunkach równowagi pański postulat:Cytat:Warto pamiętać, że ten ustrój jest lepszym, w którym większy procent obywateli jest zadowolony z życia mogąc się samorealizować. > może być spełnionyNie dostrzegam takiej koniecznej zależności, ale też uważam, że taka powinna być rola państwa. > Przy czym jeśli chodzi o niewielkie i średnie firmy, zdecydowanie jestem zwolennikiem własności prywatnej, przy zachowaniu roli państwa jako arbitra a nie nocnego stróża.Już wyżej napisałem, że jestem tego zwolennikiem, choć może nie aż tak zdecydowanie. Pozdrawiam. @@@ . |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Wartość usług | > Ze względów ideologicznych spółdzielczość jest niszczona w III RP.Nie wiem jak było w PRLu, choć spółdzielnie pracy chyba funkcjonowały nieźe, w innych demoludach spółdzielczość była raczej tylko fasadą partiokracji i też skończyło się jej zniszczeniem, przede wszystkim poprzez zawolaowaną nacjonalizację, ale także poprzez likwidację pewnych "spółdzielczych instynktów" W Polsce widzę dwie rzeczy : likwidację spółdzielczości mieszkaniowej , masowe zakładanie "wspólnot" i wykup mieszkań, co jest skutkiem obaw o prawo spółdzielczej współwłasności (przyczyną jest tu chyba brak zaufania do Państwa) co jest w mojej ocenie zjawiskiem negatywnym, bo żadna "wspólnota ja jednym bloku" nic nowego nie wybuduje, a z drugiej strony banki spółdzielcze, które prosperują całkiem nieźle i które dla lokalnych społeczności są źródłem dobrego kredytu. W miastach spółdzielczość pracy, spółdzielczość spożywców, chyba już całkiem umarły, a szkoda. Nie wiem jak działa spółdzielczość przetwórstwa rolnego, ze stron internetowych OSM można wnioskować, że są to autentyczne spółdzielnie hodowców bydła, ale czy tak jest naprawdę, czy to tylko reklama na pokaz... Potrafię sobie wyobrazić spółdzielnię skupiającą rolników, przetwórców, handlowców i konsumentów, skupującą od okolicznych rolników żywiec i mleko, sprzedającą w miasteczku masło i kiełbasę. Wpartą spółdzielczym bankiem, wzajemnymi ubezpieczeniami... Tania, zdrowa, żywność... nie widzę wad Albo za młodu za dużo "lutrów" się nasłuchałem, albo naczytałem Bratkowskiego  Czy marzyciel może być racjonalistą?  > W kapitalizmie zjawiskiem nie mniej groźnym od kryzysów jest koncentracja kapitału. Już teraz mamy międzynarodowe koncerny z budżetem wielu państw posiadających własną policję, wojsko, a nawet służby specjalne.Tak, w tym także widzę zagrożenie i to bardzo poważne, ci ludzie nie oddadzą władzy dobrowolnie, mają jej za dużo. > Moim zdaniem, państwo może mieć to w wielkim poważaniu, gdy przedsiębiorstwo funkcjonuje zgodnie z prawem, płaci podatki i wynagradza godnie pracowników, to państwo powinno tylko życzliwie się takiej firmie przyglądać.Tak, ale to Państwo stanowi prawo, egzekwuje je (także Prawo Pracy), określa wysokość podatków, a tworząc odpowiednią politykę gospodarczą ogranicza bezrobocie. Proszę zwrócić uwagę na pewien drobiazg: wielu fachowców - usługodawców woli robić "fuchy" bo zarejestrowanie firmy to nie tylko konieczność płacenia podatków, ale też użerania się z biurokratyczną mitręgą. A to już wynik działania Państwa. Nie wiem, czy odważyłbym się w Polsce założyć firmę, na szczęście jesteśmy w Unii. > Pozdrawiam.Wzajemnie |
#141 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wartość usług | . > >>>Ze względów ideologicznych spółdzielczość jest niszczona w III RP.> Nie wiem jak było w PRLu, choć spółdzielnie pracy chyba funkcjonowały nieźle,Różnie to bywało. Wszelka władza kocha centralizację i ręczne wtrącanie się wszędzie, nawet tam gdzie zdecydowanie jest niepożądaną. Całego okresy PRL-u nie można oceniać en bloc były różne etapy i ważne jest zaznaczanie cezur. O ideowym ruchu spółdzielczym na polskich terenach to raczej należy mówić do 1939 roku i do tamtych idei warto się odwoływać. Choć w PRL-u też sporo osiągnięto, ale wtedy za bardzo wtrącała się w działalność związkową polityka partii i utrącała konieczną im suwerenność. Dziś jest podobnie i ze względów ideologicznych niszczy się spółdzielczość. Prywata posłów zdecydowanie wygrywa z ogólnospołecznym dobrem. > Potrafię sobie wyobrazić spółdzielnię skupiającą rolników, przetwórców, handlowców i konsumentów, skupującą od okolicznych rolników żywiec i mleko, sprzedającą w miasteczku masło i kiełbasę. Wpartą spółdzielczym bankiem, wzajemnymi ubezpieczeniami... Tania, zdrowa, żywność... nie widzę wadPotrafię sobie wyobrazić - choć żadna wyobraźnia nie jest tu potrzebną, to wszystko jest w świecie przetestowane - spółdzielczość w bardzo wielu dziedzinach życia gospodarczego. Z korzyścią dla wszystkich poza chciwymi kapitalistami dążącymi do koncentracji kapitału ponad wszystko. Dlatego neoliberalizm jest tak groźnym. > Albo za młodu za dużo "lutrów" się nasłuchałem, albo naczytałem Bratkowskiego  > Czy marzyciel może być racjonalistą?  Moim zdaniem - nawet powinien. > Tak, ale to Państwo stanowi prawo, egzekwuje je (także Prawo Pracy), określa wysokość podatków, a tworząc odpowiednią politykę gospodarczą ogranicza bezrobocie.Nie można nawet zostać radnym nie mówiąc już o pośle, gdy nie zainwestuje się w to odpowiedniej gotówki, którą albo trzeba mieć samemu, albo kogoś kto ją wyłoży - oczywiście nie za darmo. Znam polityków prawie wszystkich opcji i można tylko wybierać z bardzo dużego zła, to najmniejsze, ale jednak zawsze zło. > Proszę zwrócić uwagę na pewien drobiazg: wielu fachowców - usługodawców woli robić "fuchy" bo zarejestrowanie firmy to nie tylko konieczność płacenia podatków, ale też użerania się z biurokratyczną mitręgą. A to już wynik działania Państwa. Nie wiem, czy odważyłbym się w Polsce założyć firmę, na szczęście jesteśmy w Unii.Prowadziłem w Polsce firmy i własne i cudze. Znam wszelkie trudności z tym związane, ale przecież to ma być obecna elita intelektualna ludzi zaradnych i przedsiębiorczych, która właśnie za te umiejętności zarabia więcej. Dobrą szkołą - pozwalającą na samodzielne wyrobienie sobie zdania - były przesłuchania czołówki polskiego biznesu przed sejmowymi komisjami śledczymi. Już wiemy jakie cechy charakteru i jaki poziom intelektualny trzeba reprezentować aby zarobić miliardy. Jakoś nie umiem zdobyć się na współczucie dla kapitalistów. Oni naprawdę dają sobie radę, nawet wtedy gdy opowiadają jak im źle i jak ich biurokracja gnębi. Jakoś bardziej mnie martwią biedne dzieci, a tych jest sporo. www.racjonalista.pl/forum.php/s,521761Tadeusz Porebski: Opublikowane 31 stycznia 2014 r. opracowanie GUS "Warunki życia rodzin w Polsce" jeży włosy na głowie. Z dokumentu wynika, że obszar biedy w naszym kraju zwiększa się w zastraszającym tempie. Najbardziej poruszające jest to, że około 1,5 miliona polskich dzieci z przyczyn ekonomicznych żyje w nędzy i nie dojada. Głodujące dzieci to hańba dla każdego rządu, szczególnie w zamożnej Europie, Tymczasem nasz złotousty premier mami społeczeństwo obietnicą wejścia Polski do dwudziestki najbogatszych krajów świata. Ten gość kpi albo o drogę pyta. Nic nie może bardziej wkurwić szarego człowieka jak wysłuchiwanie podobnych andronów. Raport GUS opiera się na konkretnych danych, więc nie kłamie. Każda ze stron urzędowego dokumentu dowodzi w sposób niezbity, że powolutku i bez rozgłosu nędza oraz głód zakradają się do polskich domów demoralizując i upodlając społeczeństwo. Trafnie rzecz ujmuje lokalny serwis internetowy Nasz Lidzbark: "Czytając jak wiele osób, w tym dzieci, cierpi z powodu niedostatku i biedy, należy zastanowić się nad sensem przemian demokratycznych, o które walczyliśmy kilkadziesiąt lat temu. Czy średniej wielkości kraj europejski nie jest w stanie zapewnić godnego życia swoim obywatelom? Czy aby na pewno obecna "demokracja" jest lepsza od byłego już socjalizmu".
Zastopuję, bo jeszcze przykleją mi etykietę komunisty, choć w poprzednim ustroju nie byłem członkiem PZPR, ZMS, czy jakiejkolwiek innej organizacji młodzieżowej. Chcę tylko powiedzieć, że 1,5 miliona polskich dzieci wegetujących w nędzy, która powoli staje się dziedziczna, czyni ze zrzeszonej w UE Polski bananową republikę na miarę Haiti, Mówi jedna z wolontariuszek akcji charytatywnej "Szlachetna paczka": - Popłakałam się, kiedy pięcioletni Sebastian zapytany, co chciałby dostać pod choinkę odpowiedział: serek Danio, taki słodki. W tej sytuacji czas zaprzestać dworowania sobie z takich krajów jak Kuba, której obywatele, więc także i dzieci, zostali uznani przez WHO za najzdrowszych na świecie. Tym bardziej że The World Factbook, coroczna i ciesząca się dużym prestiżem publikacja opracowywana przez analityków Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), zawierająca podstawowe informacje o różnych krajach świata, podaje, iż w 2012r. GDP (real growth rate wskaźnik wzrostu gospodarczego) wynosił w Polsce ledwie 1,9 proc., zaś na Kubie 3,1 proc. Popatrzmy lepiej na swoje podwórka, szczególnie te zlokalizowane w tzw. Polsce B i C. Bo równia pochyła dopiero się u nas zaczyna./"Passa" 6 lutego 2014/ Pozdrawiam. @@@ . |
#142 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: Wartość usług | Cieszę się, że spółdzielczość ma jeszcze zwolenników Pozdrawiam  |
#143 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Wartość usług | . > zdecydowanie jestem zwolennikiem własności prywatnej, przy zachowaniu roli państwa jako arbitra a nie nocnego stróża.Zwiedziłem trochę Europę odwiedzałem państwa, w których zabytków jest 100 krotnie więcej niż w Polsce i interesowałem się ochroną zabytków oraz całego krajobrazu danej okolicy. Dzisiaj przeczytałem list czytelnika - pana Andrzeja Zugera: W artykule "Zabytkowe pole minowe" Bogdan Żmijewski poruszył złowrogie skutki działania ustawy o ochronie zabytków i niezwykle ważne zagadnienie stosunku tzw. Władzy do Obywatela.
Na przykładzie działania tej ustawy i jesteśmy świadkami zakładania coraz ciaśniejszego chomąta bzdurnych przepisów na własność prywatną przez pasożytniczą kastę urzędasów. Dlaczego te wszystkie przepisy nazwałem bzdurnymi? A to dlatego, że nie pozwalają korzystać właścicielowi z posiadanego dobra materialnego w sposób zgodny z jego wolą - a jest to przyrodzone prawo człowieka; bo, po to pracuję żeby korzystać z owoców swojej pracy.
W przypadku tzw. Konserwatorów (jak zwykle pod szczytnymi hasłami - ochrony zabytków itp.) stworzono bandę urzędasów, których opinie zależą od ich widzimisię, bo materia ich działania jest tak względna, że na to pozwala, nie mówiąc o samej jakości tej ustawy. Należałoby te wszystkie urzędy konserwatorskie (i nie tylko) rozwiązać, a ludzie tam "pracujący" powinni sobie znaleźć naprawdę pożyteczne zajęcie. W ostateczności, niech zajmą się konserwacją zabytków będących w posiadaniu państwa i gmin, a od własności prywatnej im wara!
Obecnie, wtrącanie się ich do własności prywatnej jest ograniczeniem podstawowych praw obywatelskich, a podobno mamy jakąś konstytucję! Przecież od wieków większość budowli, które nazywamy zabytkami była przebudowywana, często wielokrotnie, zgodnie z wolą ich właścicieli. Ileż kościołów , pałaców itd. posiada ślady nawarstwiania się różnych stylów architektonicznych dając w sumie piękną całość, którą teraz podziwiamy. Ale obecnie gust konserwatora liczy się bardziej niźli prawowitego właściciela. Jest oczywistym, że taki układ sił jest pożywką dla przekupstwa!
Chciałbym, na koniec, zauważyć, że gdyby urzędy konserwatorskie istniały od zarania dziejów, to np. w Polsce żylibyśmy w jakimś powszechnym Biskupinie, tzn. w drewnianych chałupach! Poruszony temat urzędów konserwatorskich to zaledwie wycinek "pola minowego" w postaci nadmiernie rozbudowanych urzędów, na którym są rozrywane na strzępy zdroworozsądkowe gospodarcze działania obywateli. Obywatele jeśli cudem wyjdą z tego pola minowego, to bardzo często tak okaleczeni, że już odechciewa się im jakiejkolwiek przedsiębiorczości. A później dziwimy się, że nastają jakieś kryzysy itp. itd. Proszę nie dziwić się ostrości mojej wypowiedzi, ale na "polu minowym" nie można bawić się w ceregiele. /"Południe" 6 luty 2014/ Tak, jak się czyta takie wypowiedzi odechciewa się wszelkich komentarzy. Głośny roszczeniowy populizm wcale nie musi dotyczyć tych, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Nowym panom się należy: www.racjon(*)m.php/s,590321/z,0/d,5#w594692Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
#144 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Wartość usług |
> >zdecydowanie jestem zwolennikiem własności prywatnej, przy zachowaniu roli państwa jako arbitra a nie nocnego stróża.> Zwiedziłem trochę Europę odwiedzałem państwa, w których zabytków jest 100 krotnie więcej niż w Polsce i interesowałem się ochroną zabytków oraz całego krajobrazu danej okolicy. Dzisiaj przeczytałem list czytelnika - pana Andrzeja Zugera:> [color=navy]W artykule "Zabytkowe pole minowe" Bogdan Żmijewski poruszył złowrogie skutki działania ustawy o ochronie zabytków i niezwykle ważne zagadnienie stosunku tzw. Władzy do ObywatelaRozpacz. Nie rozumiem, jak można tak myśleć. Ja na codzień ubolewam nad niszczeniem przemysłowych zabytków Śląska, bezmyślnym burzeniem starych hut i fabryk Katowic, Bytomia, Polskiej Ostrawy, a tu ktoś dorzuca "święte prawo własności prywatnej " jako takie argumentum? To już jest podłość. Tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Państwo powinno być aktywnym arbitrem a nie nocnym stróżem prywatnej własności. > Tak, jak się czyta takie wypowiedzi odechciewa się wszelkich komentarzy.Niestety, odechciewa się , ale nie wolno milczeć, bo następne pokolenie wychowa się na pustyni > Pozdrawiam serdecznie.Wzajemnie |
#145 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Wartość usług | > Kuba, której obywatele, więc także i dzieci, zostali uznani przez WHO za najzdrowszych na świecie. Tym bardziej że The World Factbook, coroczna i ciesząca się dużym prestiżem publikacja opracowywana przez analityków Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), zawierająca podstawowe informacje o różnych krajach świata, podaje, iż w 2012r. GDP (real growth rate wskaźnik wzrostu gospodarczego) wynosił w Polsce ledwie 1,9 proc., zaś na Kubie 3,1 proc. Popatrzmy lepiej na swoje podwórka, szczególnie te zlokalizowane w tzw. Polsce B i C. Bo równia pochyła dopiero się u nas zaczyna.A kiedy p. Bratkowska powiedziała, że wolałaby mieszkać na Kubie niż w USA, banda skretyniałych polskich prawaków zaczęła wypisywać donosy, że propaguje ustrój komunistyczny, co jest w tym chorym kraju przestępstwem |
#146 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Wartość usług | W Polsce od początku przemian problemem są samorządowcy. Samorząd został wprowadzony bardzo ideologicznie i na bardzo naiwnych zasadach. Wszystkie te założenia jawnie zostały wykazane i udowodnione, że są absurdalne, a samorządowcy są największymi szkodnikami w tym kraju i... praktycznie nic się nie zmieniło. Nadal panuje tu ideologia skutecznej kontroli obywatelskiej oparta na bliskości obywateli i władzy skutkująca całkowitą bezkarnością. Ideologia ta od samego początku się nie sprawdziła, a władza nie nałożyła na samorządy praktycznie żadnego bata, o sprawnym systemie kontroli nawet nie mówiąc. Nawet na prostym przykładzie zarobków samorządowców cała ta ideologia rozsypała się w gruzy, gdy postsolidarnościowi naiwniacy wydumali sobie, że w biednych przecież gminach nikt nie będzie szastał pieniędzmi publicznymi, mając mieszkańców obok siebie, a już po pierwszych wyborach okazało się, że pensje ustalone sobie przez nowych samorządowców są kosmiczne, a typowy prezydent miasta wojewódzkiego pierwszej kadencji dostał na dzień dobry pensję o połowę wyższą od urzędujących wojewodów. I tak dochodzimy do sedna: Cytat: Wydawało się, że samorządowcy - wójt i starosta - słuchali ze zrozumieniem. Tak, mają kurę, która odpowiednio podkarmiona może znieść złote jajka (Mysłakowice to część parku kulturowego Dolina Pałaców i Ogrodów, mającego szansę na wpis na Listę UNESCO), więc jeśli nawet nie będą umieć się z nią obchodzić, to przecież jej nie zarżną! A nawet gdyby ta edukacja okazała się nieskuteczna, można było liczyć na ochronę spółdzielni przez prawo. Wpis do rejestru zabytków i nadzór konserwatora dawały przędzalni gwarancję bezpieczeństwa. Złudną, jak się okazało.
To, co się od dwóch tygodni dzieje w Mysłakowicach, to taka kpina z prawa, że przechodzi wszelkie pojęcie.
Konserwator już 21 stycznia zawiadomił prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Wcześniej próbował pismami i rozmowami telefonicznymi powstrzymać właściciela, czyli handlującą złomem spółkę Proda-Metal, przed burzeniem zabytku. Bezskutecznie, burzyli dalej. Notabene pod okiem wójta Mysłakowic, który powinien czuć się odpowiedzialny za przędzalnię.
W poniedziałek prokurator Bernadeta Bartkowiak-Soja wszczęła postępowanie sprawdzające (karne dopiero jest przygotowywane), a pod przędzalnią pojawili się policjanci. Właściciel zapewnił, że odstępuje od burzenia (ocalała jeszcze połowa przędzalni), ale we wtorek po południu znowu wysłał koparki, żeby rozwaliły resztę. Nie przejął się policją, przeciwnie, zapytał, czy może kontynuować wywóz żeliwa, z którego wykonana została unikatowa konstrukcja przędzalni. Dowiedział się, że nie wolno mu niczego ruszać. Mimo to pod przędzalnią i tak pojawił się samochód i pracownicy, by zabrać resztki zabytku. Właściciela powstrzymała dopiero interwencja prokuratury, która znów wysłała na miejsce policję. Zabawa w ciuciubabkę nadal jednak trwa i być może, gdy czytacie państwo ten tekst, żeliwne słupy z Mysłakowic postawione za pieniądze pruskiego króla są już w drodze do jakiejś huty. wroclaw.ga(*)tku__trzeba_ich.html?piano_t=1A ostatnio ci naiwniacy ideologiczni dali tym złodziejskim samorządowcom polskie koleje do zabawy w wyniszczenie. O tym jest chyba nawet cały wątek na forum. Nie wiem tylko czy ktoś napisał tam gdzie leży problem. Tylko w szeregowych urzędach scentralizowanej administracji szeregowy pracownik czuje bata nad sobą i jest zachowany w miarę porządek. Przewały są głównie w urzędach centralnych na samej górze, tymczasem każdy samorząd w przyjętym systemie jest taką właśnie niezależną centralną jednostką zdolną do największych przewałów, bo nad sobą nie ma prawdziwego bata. To są banalne kwestie o których kilkaset lat temu dobrze wiedzieli Ojcowie Założyciele USA, dla których bat nad samorządowcami, był oczywistością, a nie ideologiczne niezależność i brak systemu bieżącego nadzoru jak w postsolidarnościowej Polsce. Ideologizacja samorządów w tym kraju jest identyczna jak ideologizacja KrK. Skutkiem są wszędzie w każdym rodzaju samorządu przewały wynikające z braku ww. bata. |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Wartość usług | Samorządom/samorządowcom można bardo wiele zarzucić, tak jak samej demokracji. Tylko... zaproponuj coś lepszego jak samorząd. > a typowy prezydent miasta wojewódzkiego pierwszej kadencji dostał na dzień dobry pensję o połowę wyższą od urzędujących wojewodów.A któż powiedział, że prezydent miasta jest mniej ważny od wojewody? Mojego wójta widywałem wiele razy, w gminnym urzędzie załatwiałem wiele spraw, kilka w powiecie a wojewoda to chyba tylko funkcja tytularna, co ma w obowiązkach? Wojewoda powinien zarabiać mniej od wójta, bo jest mniej ważny! > Tylko w szeregowych urzędach scentralizowanej administracji szeregowy pracownik czuje bata nad sobą i jest zachowany w miarę porządek.Które to są szeregowe urzędy scentralizowanej administracji ? Kto ich pilnuje? > Przewały są głównie w urzędach centralnych na samej górze, tymczasem każdy samorząd w przyjętym systemie jest taką właśnie niezależną centralną jednostką zdolną do największych przewałów, bo nad sobą nie ma prawdziwego bata.Jaka jest kontrpropozycja? Przewały warszawskie zamiast lokalnych? W mojej gminie nikt o "przewałach" nie słyszał. > To są banalne kwestie o których kilkaset lat temu dobrze wiedzieli Ojcowie Założyciele USA, dla których bat nad samorządowcami, był oczywistością,Bredzisz waszmość jak Inuit po syberyjskim samogonie. To właśnie w USA jest prawie 1600 państwowych policjantów (dla porównania w Polsce prawie 100 000)reszta to policje samorządowe. To w USA jest 1 (jedna!) państwowa szkoła. Nawet publiczne uniwersytety należą do samorządów, a poszczególne stany mają tak wielką suwerenność, że mogą nawet decydować o karze śmierci. Samorządy mają nawet swoje więzienia. W Polsce samorządy są znacznie bardziej ograniczone, a ich złe działanie jest wynikiem niedoskonałości demokracji , którą w USA budowano o wiele dłużej. > Skutkiem są wszędzie w każdym rodzaju samorządu przewały wynikające z braku ww. bata.Słowa "Wszędzie" proponuję używać ostrożniej. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja z zarządzających swoją gminą jestem zadowolony, a nie mam żadnego prywatnego interesu w ich popieraniu. |
#148 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Wartość usług | > >To są banalne kwestie o których kilkaset lat temu dobrze wiedzieli Ojcowie Założyciele USA, dla których bat nad samorządowcami, był oczywistością,> Bredzisz waszmość jak Inuit po syberyjskim samogonie. To właśnie w USA jest prawie 1600 państwowych policjantów (dla porównania w Polsce prawie 100 000)reszta to policje samorządowe. To w USA jest 1 (jedna!) państwowa szkoła. Nawet publiczne uniwersytety należą do samorządów, a poszczególne stany mają tak wielką suwerenność, że mogą nawet decydować o karze śmierci. Samorządy mają nawet swoje więzienia.Nie rozumiesz, że pisałem o nadzorze a nie o tym aby nie rozwijać samorządów. Po drugie mylisz chyba samorząd z konstrukcjami stanowymi (krajowymi) w państwie federacyjnym. Stany nie są samorządem w amerykańskiej federacji, tylko są tam suwerennymi krajami, które zgodziły się ściśle stowarzyszyć na pewnych konstytucją zapisanych warunkach. Podstawową sprawą jest suwerenne prawo każdego Stanu do secesji z federacji ( www.sfora.(*)ie-chca-oddzielac-stany-a49455); jednostka samorządu terytorialnego nie ma takich praw, gdyż nie jest i nie może być jednostką suwerenną; jest tylko formą sprawowania władzy lokalnej, głównie administracyjnej. W USA samorząd oznacza to co powinien: prawo lokalnego wybierania lokalnych urzędników do ciężkiej pracy pod nadzorem stanowym i federalnym. W Polsce samorząd oznacza przede wszystkim brak państwowej kontroli, a co dopiero mówić o nadzorze wymuszającym zmiany w przypadku patologii. Tu jak choćby pomyślisz o systematycznej kontroli nad pracą i wydawaniem publicznych pieniędzy przez samorządy to zasad zaczyna się krzyk o ograniczaniu konstytucyjnych wolności do samorządności (czyt. do bezkarności i odpowiedzialności wyłącznie politycznej przed własną lokalnie dawno spacyfikowaną społecznością). |
| szarley (54913 punktów) | Odp: Wartość usług |
> Nie rozumiesz, że pisałem o nadzorze a nie o tym aby nie rozwijać samorządów.Samorząd pod nadzorem państwowego urzędnika? a kto nadzoruje tego urzędnika? Łatwiej obywatelowi zmienić wójta niż premiera! > Po drugie mylisz chyba samorząd z konstrukcjami stanowymi (krajowymi) w państwie federacyjnym.> Stany nie są samorządem w amerykańskiej federacji, tylko są tam suwerennymi krajami, które zgodziły się ściśle stowarzyszyć na pewnych konstytucją zapisanych warunkach.A policja nie podlega władzom stanowym tylko lokalnym (za wyjątkiem skromnej , federalnej) > W USA samorząd oznacza to co powinien: prawo lokalnego wybierania lokalnych urzędników do ciężkiej pracy pod nadzorem stanowym i federalnym. W Polsce samorząd oznacza przede wszystkim brak państwowej kontroli, a co dopiero mówić o nadzorze wymuszającym zmiany w przypadku patologii. Tu jak choćby pomyślisz o systematycznej kontroli nad pracą i wydawaniem publicznych pieniędzy przez samorządy to zasad zaczyna się krzyk o ograniczaniu konstytucyjnych wolności do samorządności (To co to jest RIO? |
| Frank Holman (5897 punktów) | Odp: Wartość usług | > >Skutkiem są wszędzie w każdym rodzaju samorządu przewały wynikające z braku ww. bata.> Słowa "Wszędzie" proponuję używać ostrożniej. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja z zarządzających swoją gminą jestem zadowolony, a nie mam żadnego prywatnego interesu w ich popieraniu.Nie pisałem o każdej jednostce samorządowej, ale o każdym rodzaju samorządu, bo zła jest jego przyjęta w Polsce idea nadmiernego ograniczania państwowego nadzoru i możliwych ingerencji w przypadku złego działania. Masz szczęście żyć może w dobrze zarządzanej gminie, a może tylko z dobrze ukrytymi i nienadmiernymi przewałami, że nie wychodzą one na zewnątrz. Nie to jest istotne. Istotą mojego tekstu jest, że -nie ma systemu okresowo sprawdzającego jaka jest prawda, - gdyby przewały zaczęły wychodzić nic nie mógłbyś zrobić poza biernym przyglądaniem się jak pieniądze są marnowane, lokalni politycy bezkarni i butni, pokazujący na każdym kroku, gdzie mają społeczeństwo. W takim Wrocławiu np. nawet lokalna prokuratura nie prowadzi spraw wobec zarzucanych przewałów w Urzędzie Miasta bo tak została skutecznie spacyfikowana. Postępowań wyjaśniających albo wcale nie ma, gdy być powinny, albo prowadzi się je w innych miastach, bo tylko tam może być obiektywnie. A tu mówimy już o poważnych zarzutach wypełniających znamiona przestępstw na dużą skalę, a co z drobnymi nieprawidłowościami? Nie ma żadnych faktycznie działających instytucji kontrolonadzorczych, NIC. A Prezydent (nie mający żądnych lokalnych kontrkandydatów) wychodzi tylko do kamery i mówi butnie: oceniliście mnie w wyborach, to teraz wara od patrzenia i komentowania co bieżąco robię, następna taka ocena jest za ... lat! Ale to jeszcze nic! Jest przecież w tym kraju co najmniej jedna gmina formalnie legalnie zarządzana z więzienia przez formalnie legalnie nigdy nie odwołanego faceta, z postawionymi zarzutami. A to teraz gdy po latach zapisano wreszcie zakaz pełnienia funkcji samorządowych przez osoby skazane. Jeszcze niedawno taka miejscowość mogłaby by być rządzona z więzienia przez skazanego aferzystę, o ile ilość współkorzystających łapówkarzy byłaby wystarczająca na wypadek głosowania. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|