 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2016 08:58 | Pokorny człowiek (419 punktów) (zablokowany) | Miłość do swoich dzieci 0 na 2 | Piękna sprawa ,ale mam pytanie do forumowiczów. Jak to jest : Czy ta miłość jest tym samym co tzw.chemia na początku związku kobiety i mężczyzny czyli zakochanie i jego objawy w postaci wydzielania się tzw hormonów miłości czy jest raczej postawą w stosunku do swojego dziecka, w końcu nie zawsze towarzyszą temu fajne uczucia bo maluchy potrafią doprowadzić do porządnego stresu i wykonczyć psychicznie,ale mimo to się je kocha (nad życie). Kocham moje dziecko zarówno jak mi daje popalić jak i kiedy jest miło.
drugie pytanie i w zasadzie moje wątpliwości co do ustaleń nauki . Czy na pewno miłość to burza hormonów? Uważam to za wielką pomyłkę badaczy .Burza hormonów może towarzyszyć miłości ,uczucia mogą jej towarzyszyć ale to jest czymś więcej niż emocją uczuciem. Moje dzieci będę kochał do końca mojego życia tak jak moja mama i ojciec kochają mnie mimo wielu kłótni itp rzeczy.
Trzecia sprawa to wydzielanie się hormonów miłości(uczuć) w nas (mózgach). Piękne i bardzo przyjemne zjawisko. Zawsze kiedy myślę o moich dzieciach zalewa mnie co jest bardzo przyjemne i bardzo potrzebne nie tyle moim dzieciom co mnie samemu. po co się czuć gorzej jak można czuć się lepiej . Nie rozumiem ludzi którzy blokują swoje uczucia lub o zgrozo je odrzucają One są potrzebne psychice a nawet układowi immunologicznemu , który sobie odstresowany lepiej radzi ze sprzątaniem organizmu.
Moje wnioski po kilku latach obserwacji introspekcji są takie że Miłość to nie uczucie ani emocja ,Miłość to przemyślane nastawienie postawa. Można zablokować w sobie tą postawę,można też blokowaĆ UCZUCIA .
TAKA POSTAWA ODRZUCENIA I BLOKADY WYDAJE MI SIĘ IRRACJONALANA. MOŻE NIEKTÓRZY Z WAS ODRZUCAJĄ MIŁOŚĆ BO ODRZUCAJĄ RELIGIĘ A TAM SIE DUŻO O MIŁOŚCI MÓWI. A TRZEBA ODWROTNIE ODRZUCIĆ RELIGIĘ A ZOSTAWIĆ MIŁOŚĆ O KTÓREJ RELIGIA MÓWI DOKONUJĄA WŁAŚCIWYCH KOREKT ,BO MIŁOŚĆ OPISANA W EWANGELIACH JEST WYKRZYWIONA. jAK SIĘ KOCHA TO SIĘ NIE KRZYWDZI.
Emocje odczucia itd. to według mnie tylko forma miłości.
Miłość to nastawienie ,przemyślana postawa,styl zycia nawet.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | ZaKotem (8733 punktów) | >Piękna sprawa ,ale mam pytanie do forumowiczów. >Jak to jest : >Czy ta miłość jest tym samym co tzw.chemia na początku związku kobiety i mężczyzny czyli zakochanie >i jego objawy w postaci wydzielania się tzw hormonów miłości czy jest raczej postawą w stosunku do >swojego dziecka, w końcu nie zawsze towarzyszą temu fajne uczucia bo maluchy potrafią doprowadzić do >porządnego stresu i wykonczyć psychicznie,ale mimo to się je kocha (nad życie). >Kocham moje dziecko zarówno jak mi daje popalić jak i kiedy jest miło.
To dość obszerny temat. Miłość nie jest pojęciem biologicznym. Różnie to słowo można rozumieć i różne znaczenia tego słowa mają różne biologiczne podstawy. Przywiązanie rodziców do dzieci i na odwrót występuje u wszystkich ssaków - ale u większości przemija z wiekiem dojrzewania. Ale człowiek, jako neoteniczna małpa, właściwie nigdy nie dojrzewa. Istnieje też pociąg płciowy, w przypadku człowieka mający postać zakochania. U małp jednak jest tak, że zaczynają życie seksualne po tym, gdy skończy się ich dziecięce przywiązanie do matki. U człowieka to się właściwie nie kończy. Jedno z drugim może się mieszać - miłość między dwojgiem ludzi przypomina związek między matką a dzievkiem, z tym że oboje pełnią obie role naraz. Nawet całowanie to pozostałość po przekazywaniu przezutego pokarmu małemu dziecku.
>drugie pytanie i w zasadzie moje wątpliwości co do ustaleń nauki . >Czy na pewno miłość to burza hormonów? Uważam to za wielką pomyłkę badaczy .Burza hormonów może >towarzyszyć miłości ,uczucia mogą jej towarzyszyć ale to jest czymś więcej niż emocją uczuciem. >Moje dzieci będę kochał do końca mojego życia tak jak moja mama i ojciec kochają mnie mimo wielu >kłótni itp rzeczy.
Człowiek oprócz uczuć ma też rozum i oczywiste jest, że tak w miłości, jak i w nienawiści, nie posługujemy się czystym instynktem, lecz MYSLIMY o tym, jak działać na korzyść tego, kogo kochamy. Ale to, że CHCEMY w ogóle jego korzyści, wynika z instynktu, a ten jest tworem ewolucji. Zawsze pewnie zdarzali się ludzie, którzy zrzucali ze skały dzieci, które za głośno darły dzioba. Ale ci ludzie nie zostali niczyimi przodkami.
>Trzecia sprawa to wydzielanie się hormonów miłości(uczuć) w nas (mózgach). >Piękne i bardzo przyjemne zjawisko. >Zawsze kiedy myślę o moich dzieciach zalewa mnie co jest bardzo przyjemne i bardzo potrzebne nie >tyle moim dzieciom co mnie samemu. >po co się czuć gorzej jak można czuć się lepiej . >Nie rozumiem ludzi którzy blokują swoje uczucia lub o zgrozo je odrzucają >One są potrzebne psychice a nawet układowi immunologicznemu , który sobie odstresowany lepiej radzi >ze sprzątaniem organizmu.
Choroba psychiczna z natury rzeczy jest irracjonalna. To niedostosowanie zachowania do rzeczywistości. U zdrowego człowieka uczucia wyznaczają cel, do którego dąży, a rozum drogę do jego osiągnięcia. Nie ma tu muejsca na sprzeczność. Odrzucanie swych uczuć, wspieranie się ich, zawsze jest niezdrowe, chociaż oczywiście nie każde uczucie warto pielęgnować i rozwijać.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
 | -1 na 3 Pokorny człowiek (419 punktów) (zablokowany) | Cytat: >Człowiek oprócz uczuć ma też rozum i oczywiste jest, że tak w miłości, jak i w nienawiści, nie posługujemy się czystym instynktem, lecz MYSLIMY o tym, jak działać na korzyść tego, kogo kochamy. Ale to, że CHCEMY w ogóle jego korzyści, wynika z instynktu, a ten jest tworem ewolucji. Zawsze pewnie zdarzali się ludzie, którzy zrzucali ze skały dzieci, które za głośno darły dzioba. Ale ci ludzie nie zostali niczyimi przodkami.
Totalnie nie przekonuje mnie bełkot ewolucyjny co nie znaczy że Ewolucja to bełkot. Wiesz można sobie wszystko wymyślić łącznie z tym że przyczyną tego było to i tamto . Jakoś dziwnym trafem Psychologia której jestem magistrem nie możę wyjaśnić ani jednej przyczyny ludzkich zachowań a ty tu sypiesz że przyczyną całowania było spożywanie pokarmu itp. bełkot wyjaśniaczy ewolucji. Kto to wie jak to było ,to są tylko próby ,domysły podobnie jak w psychologii. koleś spalił rodzinę i siebie , było ponoć super ojcem i sąsiadem . można gdybać ale i tak nie wiadomo co było przyczyną jego zachowania . Zarówno w Psychologii tej Ewolucyjnej jak i innej to wszystko co słyszałeś o ludzkich zachowaniach to tylko domysły i próby wyjasnienia podczas gdy prawdziwa przyczyna jest kompletnie poza wnioskami badaczy. Dlatego Ja nie brnę w ten Bełkot ewolucjonistów . Pozdrawiam.
|
|
|  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | > Cytat: >>Człowiek oprócz uczuć ma też rozum i oczywiste jest, że tak w miłości, jak i w nienawiści, nie posługujemy się czystym instynktem, lecz MYSLIMY o tym, jak działać na korzyść tego, kogo kochamy. Ale to, że CHCEMY w ogóle jego korzyści, wynika z instynktu, a ten jest tworem ewolucji. Zawsze pewnie zdarzali się ludzie, którzy zrzucali ze skały dzieci, które za głośno darły dzioba. Ale ci ludzie nie zostali niczyimi przodkami. >
> Totalnie nie przekonuje mnie bełkot ewolucyjny co nie znaczy że Ewolucja to bełkot.A jakie masz argumenty przeciwko? Czy też nie przekonuje cię tak ogólnie, bo nie? > Wiesz można sobie wszystko wymyślić łącznie z tym że przyczyną tego było to i tamto .> Jakoś dziwnym trafem Psychologia której jestem magistrem nie możę wyjaśnić ani jednej przyczyny ludzkich zachowańA widzisz, a czasem wystarczyłoby aby psychologia zapytała biologii. > Zarówno w Psychologii tej Ewolucyjnej jak i innej to wszystko co słyszałeś o ludzkich zachowaniach to tylko domysły i próby wyjasnienia podczas gdy prawdziwa przyczyna jest kompletnie poza wnioskami badaczy.No, ale właśnie większość typowych zachowań ludzkich biologia ewolucyjna doskonale wyjaśnia. Zachowania nietypowe wyjaśnia zaś neurologia. Psychologia bez oparcia na tych dwóch podstawach to d... nie nauka. > Dlatego Ja nie brnę w ten Bełkot ewolucjonistów .Przymusu nie ma. A w co byś się pobawił?
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
|  | 11 na 11 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Zarówno w Psychologii tej Ewolucyjnej Jeny. Psychologia to imię, a Ewolucyjna - nazwisko? Bo inaczej czemu byś je pisał wielką literą...
|
|
| |  | 6 na 6 | romaro (25211 punktów) | > Jeny. Psychologia to imię, a Ewolucyjna - nazwisko? Bo inaczej czemu byś je pisał wielką literą...  > Jakoś dziwnym trafem Psychologia której jestem magistrem nie możę wyjaśnić ani jednej przyczyny ludzkich zachowań a ty tu sypiesz że przyczyną całowania było spożywanie pokarmu itp. bełkot wyjaśniaczy ewolucji.Nie wiem, czy będąc magistrem, czuje się zwolniony z używania znaków interpunkcyjnych? Czy nie używanie ich, psychologia jakoś tłumaczy? Może to wynikać z ludzkich zachowań?
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Psychologia której jestem magistrem nie możę wyjaśnić ani jednej przyczyny ludzkich zachowań...
Sięgnijmy do klasyki. Viktor Frankl tak wyjaśnia różnicę między przyczyną (Ursache) a racją, motywem (Grund) ludzkiego zachowania: jeśli kroję cebulę łzawią mi oczy. Ma to przyczynę - olejki eteryczne podrażniają moje gruczoły łzowe, ale nie mam w tej sytuacji żadnej racji, żadnego motywu (Grund) do płaczu. Rację, motyw do płaczu miałbym wtedy, gdyby, powiedzmy, umarł ktoś, kogo kocham. Tak więc psychologia (neurologia, psychiatria,...) wyjaśnia przyczynowo wiele ludzkich zachowań. Trudniej jest oczywiście z motywami, które dla prostoty wywodu często redukuje się do przyczyn, ale to już inna sprawa.
Czy o rozróżnieniu przyczyn i motywów nie uczą już na poziomie magistra psychologii?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | piotr35 (1843 punktów) | > Jak to jest :> miłość jest tym samym co tzw.chemiaMiłość to wydzielanie hormonów, to chemiczno-biologiczna reakcja łańcuchowa składająca się z wielu elementów, które działają na mózg, (a nie na serce  ) Ponieważ różnimy się od siebie, wytwarzamy również inne dawki tych hormonów i inaczej na nie reagujemy. > maluchy potrafią doprowadzić do porządnego stresu i wykonczyć psychicznie,ale mimo to się je kochawww.przytu(*)tical-chemia-przywiazania.html
|
|
 | 1 na 1 Pokorny człowiek (419 punktów) (zablokowany) | Cytat:> >Jak to jest :> >miłość jest tym samym co tzw.chemia> Miłość to wydzielanie hormonów, to chemiczno-biologiczna reakcja łańcuchowa składająca się z wielu elementów, które działają na mózg, (a nie na serce )> Ponieważ różnimy się od siebie, wytwarzamy również inne dawki tych hormonów i inaczej na nie reagujemy.> >maluchy potrafią doprowadzić do porządnego stresu i wykonczyć psychicznie,ale mimo to się je kocha> www.przytu(*)tical-chemia-przywiazania.html> klan I tak i Nie . Dopóki nie poznamy mózgu jest to tylko hipoteza. Wrzuć do szklanki oksytocynę itd i wymieszaj .Powstanie Miłość? Tak samo wrzuć w to jeszcze Neurony . POwstanie Miłość ? Proponuję zapoznać się z nową teorią złożoności a pozbędziesz się takich redukcji raz na zawsze .
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Zawsze kiedy myślę o moich dzieciach zalewa mnie co jest bardzo przyjemne i bardzo potrzebne nie tyle moim dzieciom co mnie samemu.
No i w zasadzie wszystko jasne, co tu komentować. Dodam jedynie, że po 30 latach małżeństwa jestem pewien, że miłość to sztuka kompromisu.
|
|
9 na 9 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Gdy dziecko jest małe, jest tak słodkie, że chciałoby się je zjeść. Gdy dorasta człowiek zaczyna załować, że tego nie zrobił.
Najważniejsze w życiu rzeczy nie są rzeczami.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Miłość to nastawienie ,przemyślana postawa,styl zycia nawet. Wszystkiego nie można, a nawet nie powinno się (przynajmniej tak mi się wydaje) racjonalizować, ujmować w pewne ramy, tłumaczyć, definiować i zamykać, bo to jakieś nieludzkie jest. Miłość należy do tych rzeczy, w tym miłość do dzieci, która może być różnie rozumiana, przeżywana i okazywana, zależnie od wielu różnych czynników i okoliczności. Kochajmy jak kto umie i uważa za słuszne, pamiętając jednocześnie, że nadopiekuńczość wynikająca z miłości do własnej miłości do potomnych może przynieść tym ostatnim więcej szkody niż pożytku. Dzieci to nie jest nasze przedłużenie, to są autonomiczne jednostki. Kochajmy rozsądnie.
|
|
 | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wszystkiego nie można, a nawet nie powinno się (przynajmniej tak mi się wydaje) racjonalizować, ujmować w pewne ramy, tłumaczyć, definiować i zamykać, bo to jakieś nieludzkie jest.Może warto tu przeczytać co na ten temat napisała pani Karolina Sobolewska (studentka biotechnologii)Przez całe życie wszystko racjonalizowałem (i polecam to wszystkim) co nawet w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało mi w odczuwaniu przeróżnych uczuć. Racjonaliści to zupełnie normalni ludzie: pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy i tylko życie w zwariowanym świecie powoduje ich wyróżnienie. @@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Racjonaliści to zupełnie normalni ludzie Niewątpliwie. Ja jednak lubię trochę magii w życiu i nie muszę wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze. Racjonalizm cenię przy budowaniu mostów, przy budowaniu relacji międzyludzkich już niekoniecznie. Romantyk jestem, nie poradzisz Pan...
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . Racjonaliści to zupełnie normalni ludzie.> Niewątpliwie. Ja jednak lubię trochę magii w życiu i nie muszę wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze.www.racjon(*).php/z,0/d,32/s,511985#w517328www.racjon(*).php/z,0/d,43/s,511985#w520302Ja też lubię, magię, poezję, dobrą literaturę i muzykę oraz nie rozkładam wszystkiego na czynniki pierwsze, bo i po co? > Racjonalizm cenię przy budowaniu mostów,A gdzie on tam jest koniecznym, a nawet tylko się nam przydaje? > przy budowaniu relacji międzyludzkich już niekoniecznie.A tu - moim zdaniem - odgrywa dużą rolę, choć oczywiście nie wypełnia wszystkiego. > Romantyk jestem, nie poradzisz Pan...Ja też, ale co to tu ma do rzeczy? @@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) |
>Niewątpliwie. Ja jednak lubię trochę magii w życiu i nie muszę wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze.
Magia nie przestaje nią być, nawet, kiedy rozumiemy, o co w niej chodzi - Terry Pratchett
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| mancziz (1830 punktów) | Miłość to nie chemia. Wg. nauki (a przynajmniej części naukowców), twoje uczucia mają swoje źródło w twoich myślach. To twoje własne przemyślenia powodują takie a nie inne reakcje chemiczne, a nie na odwrót. Nie daj sobie wmówić, że jesteś tylko bezwolnym pionkiem poruszanym przez zewnętrzne siły natury. Prawdziwa miłość to uczucie "wyższe", czyli takie które się przemyślało. Zwykłe zauroczenie, popęd itp. to nie jest miłość, to jest przegrana rozumu z instynktem.
|
|
 | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wg. nauki (a przynajmniej części naukowców),Jeżeli według nauki to trzeba przedstawić naukowe dowody, a jeżeli według części naukowców to przeróżne cuda są możliwe i trudno nawet z tym dyskutować: www.racjonalista.pl/forum.php/s,705687/z,0@@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> > Wg. nauki (a przynajmniej części naukowców),> Jeżeli według nauki to trzeba przedstawić naukowe dowody, a jeżeli według części naukowców to przeróżne cuda są możliweA powyższą opinię potwierdza nauka, czy tylko część naukowców?  Bo czy nie jest tak, że za każdym naukowym twierdzeniem stoi tylko część naukowców? Oraz że wszyscy oni razem wzięci nigdy nie dogadają się co do definicji "naukowca"?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wg. nauki (a przynajmniej części naukowców), Jeżeli według nauki to trzeba przedstawić naukowe dowody, a jeżeli według części naukowców to przeróżne cuda są możliwe: www.racjonalista.pl/forum.php/s,705687/z,0> A powyższą opinię potwierdza nauka, czy tylko część naukowców? Prywatne wypowiedzi profesorów nie są nauką. Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie. Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka (powtarzalność doświadczeń) i tylko to potwierdza obiektywność twierdzeń.> Bo czy nie jest tak, że za każdym naukowym twierdzeniem stoi tylko część naukowców?www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,617075#w617370www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565198> Oraz że wszyscy oni razem wzięci nigdy nie dogadają się co do definicji "naukowca"?Tak z wszystkich razem, którzy sobie popieprzyć lubią, to tylko kupa głupoty wychodzi, a tak publicznie się wypróżniać to chyba nie bardzo uchodzi, ale to tylko moje prywatne zdanie. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie."Jako stary uczony z ogromnym dorobkiem ma Pan pełne prawo do tak krytycznych ocen."  > Prywatne wypowiedzi naukowców nie są nauką [...] z wszystkich razem, którzy sobie popieprzyć lubią, to tylko kupa głupoty wychodzi, a tak publicznie się wypróżniać to chyba nie bardzo uchodzi, ale to tylko moje prywatne zdanie.Jako oponentka mogę rzec jedynie "nic dodać, nic ująć". 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
|  | | mancziz (1830 punktów) | Mało chyba istnieje teorii, które każdy jeden naukowiec z danej dziedziny jednomyślnie popiera. Wystarczy popatrzeć na fizykę kwantową. A że w nauce nie ma demokracji a prawda leży gdzie leży, to nie odrzucałbym jakiejś teorii tylko dlatego, że popiera ją tylko grupa czy nawet mniejszość naukowców. Wiem, że część psychologów i psychiatrów (np. Nathaniel Branden) stanowczo odrzuca ideę, że to wyłącznie procesy fizjologiczne powodują różne uczucia. Znalazłem też coś takiego: pl.wikipedia.org/wiki/Dwuczynnikowa_teoria_emocji
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Wg. nauki (a przynajmniej części naukowców), Jeżeli według nauki to trzeba przedstawić naukowe dowody, a jeżeli według części naukowców to przeróżne cuda są możliwe i trudno nawet z tym dyskutować: www.racjonalista.pl/forum.php/s,705687/z,0> Mało chyba istnieje teorii, które każdy jeden naukowiec z danej dziedziny jednomyślnie popiera. Wystarczy popatrzeć na fizykę kwantową. A że w nauce nie ma demokracji a prawda leży gdzie leży, to nie odrzucałbym jakiejś teorii tylko dlatego, że popiera ją tylko grupa czy nawet mniejszość naukowców. Wiem, że część psychologów i psychiatrów (np. Nathaniel Branden) stanowczo odrzuca ideę, że to wyłącznie procesy fizjologiczne powodują różne uczucia. Znalazłem też coś takiego: pl.wikipedia.org/wiki/Dwuczynnikowa_teoria_emocjiCzęść moich poglądów na temat uczonych oraz nauki znajdzie Pan tutaj: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,705931#w706063@@@ .
|
|
 | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | >Miłość to nie chemia. Wg. nauki (a przynajmniej części naukowców), twoje uczucia mają swoje źródło w twoich myślach. To twoje własne przemyślenia powodują takie a nie inne reakcje chemiczne, a nie na odwrót. Prawdziwa miłość to uczucie "wyższe", czyli takie które się przemyślało. Akurat odwrotnie - Twoje przemyślenia są reakcją na bodźce zewnętrzne jakie doznajesz. Dlaczego się zakochujemy - powodują nami przemyślenia? Zaiste, wiele musi rodzic przemyśleć - Kochać, nie kochać własne dziatki? Gdy dobrze się zastanowisz, to i podobnie się ma gdy napotkamy na swej drodze tę drugą połowę. Jej widok, głos, sposób zachowania, to wszystko i jeszcze więcej ma wpływ na zmiany jakie zachodzą w naszej głowie, ba, w całym organizmie - staramy się przecież przypodobać.
|
|
|  | -1 na 1 | mancziz (1830 punktów) | Chodziło mi o coś trochę innego. Całkiem spora część obecnych naukowców czy filozofów jest epifenomenalistami (jak np. Dennett) i twierdzi konsekwentnie, że jesteśmy tylko robotami popychanymi przez procesy zewnętrzne w stosunku do naszego ja, że to fizjologia a nie procesy mentalne są przyczyną sprawczą. Osobiście nie zgadzam się z tym bo jest to mocno problematyczne, ale jak najbardziej bym się z Tobą zgodził co do świata zewnętrznego wpływającego czy powiedzmy kreującego naszą psychikę o ile uznamy jednak, że wolna wola istnieje i to my sami ostatecznie podejmujemy decyzje jaką ścieżką podążać.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Całkiem spora część obecnych naukowców czy filozofów jest epifenomenalistami (jak np. Dennett) i twierdzi konsekwentnie, że jesteśmy tylko robotami popychanymi przez procesy zewnętrzne w stosunku do naszego ja, że to fizjologia a nie procesy mentalne są przyczyną sprawczą. Gdzie Pan tu u Denneta znalazł? Proszę o podanie konkretnego przypisu?
@@@ .
|
|
| | |  | | mancziz (1830 punktów) | Nie chodzi mi o to, że użył konkretnie takiego stwierdzenia ale do tego w zasadzie redukuje się jego teoria. Wg jego wizji jesteśmy właśnie takimi biologicznymi robotami, z zaprogramowanym przez naturę komputerem w głowie pod postacią mózgu, dokonującym automatycznej analizy różnych bodźców itp. a następnie dokonującemu wyboru. Wybór ten jest zdeterminowany ale jest tam też miejsce na indeterminizm ale rozumiany raczej jako czynnik losowy. Wszystko po to żeby pogodzić fizyczny determinizm obserwowalnego świata z koncepcją wolnej woli rozumianej głównie jako ważna, ewolucyjna cecha (taki swoisty kompatybilizm). Sam zresztą stwierdza, że ludzie tak naprawdę odnoszą wrażenie bycia właśnie tym czynnikiem sprawczym (taka pożyteczna biologicznie iluzja). Tutaj ciekawa krytyka: atlassocie(*)-determinism-of-daniel-dennettTutaj konkretnie jak skwitował ideę wolnej woli tak jak ją widzę: "How does an agent cause an effect without there being an event (in the agent, presumably) that is the cause of that effect (and is itself the effect of an earlier cause, and so forth)? Agent causation is a frankly mysterious doctrine, positing something unparalleled by anything we discover in the causal processes of chemical reactions, nuclear fission and fusion, magnetic attraction, hurricanes, volcanoes, or such biological processes as metabolism, growth, immune reactions, and photosynthesis"
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Całkiem spora część obecnych naukowców czy filozofów jest epifenomenalistami (jak np. Dennett) i twierdzi konsekwentnie, że jesteśmy tylko robotami popychanymi przez procesy zewnętrzne w stosunku do naszego ja, że to fizjologia a nie procesy mentalne są przyczyną sprawczą.Gdzie Pan tu u Denneta znalazł? Proszę o podanie konkretnego przypisu?> Nie chodzi mi o to, że użył konkretnie takiego stwierdzenia ale do tego w zasadzie redukuje się jego teoria.A mnie zdecydowanie o to chodzi, gdyż według mojej teorii poznawczej, to sam autor najbardziej rozumie o czym pisze, a nie jego, mniej lub bardziej mu przychylni, recenzenci. > Wg jego wizji jesteśmy właśnie takimi biologicznymi robotami, z zaprogramowanym przez naturę komputerem w głowie pod postacią mózgu, dokonującym automatycznej analizy różnych bodźców itp. a następnie dokonującemu wyboru. Wybór ten jest zdeterminowany ale jest tam też miejsce na indeterminizm ale rozumiany raczej jako czynnik losowy. Wszystko po to żeby pogodzić fizyczny determinizm obserwowalnego świata z koncepcją wolnej woli rozumianej głównie jako ważna, ewolucyjna cecha (taki swoisty kompatybilizm).Nie, to co Pan tu przedstawia jest tylko Pańską wizją jego poglądów. Jak sądzę opartą na poznaniu jego krytyków, a nie dorobku samego autora. W moim odbiorze jego dorobku Dennett inaczej opisuje funkcjonawanie naszego mózgu. Dlatego aby o nim i jego poglądach dyskutować, trzeba odwoływać się do niego samego. > Sam zresztą stwierdza, że ludzie tak naprawdę odnoszą wrażenie bycia właśnie tym czynnikiem sprawczym (taka pożyteczna biologicznie iluzja).Gdzie Pan tu u Denneta znalazł? Proszę o podanie konkretnego przypisu, ale w szerszym aspekcie, tak aby można było całą myśl zrozumieć? __________ www.racjonalista.pl/forum.php/s,687316#w687374Sporo do powiedzenia na temat dorobku Dennetta miał tu pan Fizyk, który znał i rozumiał jego dorobek: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,565192#w565360www.racjonalista.pl/forum.php/s,546248#w555363www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,570249#w573752Może warto poszukać jego wypowiedzi? @@@ .
|
|
| | | | |  | | mancziz (1830 punktów) | > Nie, to co Pan tu przedstawia jest tylko Pańską wizją jego poglądów. Jak sądzę opartą na poznaniu jego krytyków, a nie dorobku samego autora. W moim odbiorze jego dorobku Dennett inaczej opisuje funkcjonawanie naszego mózgu. Dlatego aby o nim i jego poglądach dyskutować, trzeba odwoływać się do niego samego.Opartą na wypowiedziach i artykułach Dennetta i innych osób. Nie twierdzę, że z całą pewnością rozumiem tę teorię jak sam Dennett, ale po przeczytaniu np. tego łatwo zauważyć że porównanie do robota było raczej na miejscu skoro sam takich pojęć do porównań używa (druga część tekstu, ta o heurystycznie zaprogramowanym robocie): www.juridi(*)e autodeterminación.pdf> > Sam zresztą stwierdza, że ludzie tak naprawdę odnoszą wrażenie bycia właśnie tym czynnikiem sprawczym (taka pożyteczna biologicznie iluzja).> Gdzie Pan tu u Denneta znalazł? Proszę o podanie konkretnego przypisu, ale w szerszym aspekcie, tak aby można było całą myśl zrozumieć?Skrót myślowy, konkretnie Dennett mówi o świadomości robiącej nam różne sztuczki, o tym że sposób w jaki ją wewnętrznie postrzegamy jest zniekształcony. Porównuje to do optycznej iluzji. Skoro nasze "ja" i to jak je odczuwamy to taka mentalna "optyczna iluzja" to też nasze konkretne postrzeganie wolnej woli (np. agent-causation) jest takie. Tak to przynajmniej rozumiem. www.ted.com/talks/dan_dennett_on_our_consciousnessbigthink.c(*)ns-consciousness-and-free-will
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . > Całkiem spora część obecnych naukowców czy filozofów jest epifenomenalistami (jak np. Dennett) i twierdzi konsekwentnie, że jesteśmy tylko robotami popychanymi przez procesy zewnętrzne w stosunku do naszego ja, że to fizjologia a nie procesy mentalne są przyczyną sprawczą.> Gdzie Pan tu u Denneta znalazł? Proszę o podanie konkretnego przypisu? >Nie chodzi mi o to, że użył konkretnie takiego stwierdzenia ale do tego w zasadzie redukuje się jego teoria. A mnie zdecydowanie o to chodzi, gdyż według mojej teorii poznawczej, to sam autor najbardziej rozumie o czym pisze, a nie jego, mniej lub bardziej mu przychylni, recenzenci.
> Wg jego wizji jesteśmy właśnie takimi biologicznymi robotami, z zaprogramowanym przez naturę komputerem w głowie pod postacią mózgu, dokonującym automatycznej analizy różnych bodźców itp. a następnie dokonującemu wyboru. Wybór ten jest zdeterminowany ale jest tam też miejsce na indeterminizm ale rozumiany raczej jako czynnik losowy. Wszystko po to żeby pogodzić fizyczny determinizm obserwowalnego świata z koncepcją wolnej woli rozumianej głównie jako ważna, ewolucyjna cecha (taki swoisty kompatybilizm)._______ Nie, to co Pan tu przedstawia jest tylko Pańską wizją jego poglądów. Jak sądzę opartą na poznaniu jego krytyków, a nie dorobku samego autora. W moim odbiorze jego dorobku Dennett inaczej opisuje funkcjonowanie naszego mózgu. Dlatego aby o nim i jego poglądach dyskutować, trzeba odwoływać się do niego samego. > Opartą na wypowiedziach i artykułach Dennetta i innych osób.Tu interesują mnie tylko konkretne wypowiedzi Dennetta? Gdzie on napisał, iż "jesteśmy właśnie takimi biologicznymi robotami, z zaprogramowanym przez naturę komputerem w głowie pod postacią mózgu, dokonującym automatycznej analizy różnych bodźców itp. a następnie dokonującemu wyboru. (...) " Wracam z pytaniem - gdzie u samego Dennetta, w szerszym kontekście zrozumienia myśli, Pan się tego doczytał? Gdyż w dużym uproszczeniu to tak jest w istocie rzeczy, ale to jeszcze nie równa się to stwierdzeniu, iż "tylko robotami". Myślę też, iż należy odróżniać komputacyjne teorie umysłu od prymitywnych porównań z komputerem. Dotychczas budowane sztuczne sieci neuronowe są skrajnie uproszczonymi modelami, ale nawet one mają wiele własności typowych dla sieci biologicznych. Jeżeli zaś chodzi o Dennetta, którego konsekwentnego naturalizmu chyba nie można nazywać ani komputacyzmem, ani też behawioryzmem (jak czynią to niektórzy) to warto się tu zastanowić nad jego pogodzeniem determinizmu (np. obliczenia komputera są całkowicie zdeterminowane) z wolną wolą. Taki komputer mógłby tylko wtedy podejmować decyzje podobne ludzkim, czyli "mógłby postąpić inaczej" gdyby był wyposażonym w "deterministycznego delibatora". Dennett proponuje refleksję nad istniejącym umysłem pytaniem: jak te układy realizują takie a takie operacje mentalne i jak można dokonać ich rekonstrukcji, zgodnej z zasadami inżynieryjnymi oraz zasadami biologii ewolucyjnej. > Sam zresztą stwierdza, że ludzie tak naprawdę odnoszą wrażenie bycia właśnie tym czynnikiem sprawczym (taka pożyteczna biologicznie iluzja).Gdzie Pan tu u Denneta znalazł? Proszę o podanie konkretnego przypisu, ale w szerszym aspekcie, tak aby można było całą myśl zrozumieć?> Skrót myślowy, konkretnie Dennett mówi o świadomości robiącej nam różne sztuczki, o tym że sposób w jaki ją wewnętrznie postrzegamy jest zniekształcony.A co ma piernik do wiatraka (mnie mój komputer zrobił sztuczkę i musiałem oddać go do naprawy. Stąd opóźnienie w odpowiedzi, ale czy można to porównywać ze sztuczkami naszego umysłu). Sprawny komputer nie ma prawa robić żadnych sztuczek i wyniki jego obliczeń muszą być zgodne z możliwościami maszyny oraz programem. Natomiast nauka nie zna bezbłędnie funkcjonujących umysłów, ale pomimo tych błędów, zdrowy umysł dokonuje prawidłowego poznania i poodejmuje optymalne decyzje. > Porównuje to do optycznej iluzji. Skoro nasze "ja" i to jak je odczuwamy to taka mentalna "optyczna iluzja" to też nasze konkretne postrzeganie wolnej woli (np. agent-causation) jest takie.Warto tu wyjść od zrozumienia czym dla Dennetta jest umysł i jak on ma się do mózgu. Jeżeli całość zamyka się w procesach elektrochemicznych, to wszystko co się dzieje w naszych mózgach jest swoistą iluzją. W jego koncepcji w naszych mózgach nie ma przecież żadnych myśli. wyborcza.p(*)liwego_umyslu__Kapitalny_.html> Tak to przynajmniej rozumiem.Pańskie rozumienie pozostawiam Panu. @@@ .
|
|
1 na 1 | Marcin Ruthemann (79 punktów) | >Zawsze kiedy myślę o moich dzieciach zalewa mnie co jest bardzo przyjemne i bardzo potrzebne nie >tyle moim dzieciom co mnie samemu. >po co się czuć gorzej jak można czuć się lepiej . >Nie rozumiem ludzi którzy blokują swoje uczucia lub o zgrozo je odrzucają
Przykład hipotetyczny. Załóżmy, że masz troje dzieci i żonę. Jedno z dzieci zabija z zimną krwią twoją żonę, zabierając jej kosztowności. Dwoje pozostałych rusza na pościg, zabija pierwsze dziecko i dzieli się kosztownościami po czym przepija je na jakiejś imprezie.
Nadal kochasz te swoje dzieci? Czy może brzydzisz się nimi?
|
|
| Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | . >drugie pytanie i w zasadzie moje wątpliwości co do ustaleń nauki. Po pierwsze, Panie Robercie, to nie utrzymuję prywatnej korespondencji na tematy tu dyskutowane. Proszę swoje wątpliwości wyartykułować na naszym forum i jeżeli będę miał coś do powiedzenia, to do Pańskiej wypowiedzi się ustosunkuję. Po drugie moje formalne wykształcenie jest humanistyczne i cała moja wiedza przyrodoznawcza pochodzi - z każdemu dostępnemu - samodzielnego uczenia się. Tak, byłem i jestem wieloaspektowo zainteresowany umysłem człowieka i starałem się przeczytać na ten temat jak najwięcej dostępnej mi literatury fachowej. (Trochę jej zgromadziłem w domowej biblioteczce.) Ale chociaż dla mnie aktualny dorobek nauki jest najwyższym autorytetem, to moje ogólne rozumienie tych zjawisk jest bardziej filozoficzne niż fachowe przyrodoznawcze.
@@@ .
|
|
| self (105 punktów) | Racjonalnym podejściem byłoby zakwestionowanie świata zewnętrznego, gdyż doświadczamy "go" jedynie wewnętrzną świadomością, stąd nie ma żadnej przesłanki jakoby istniał. Racjonalnym byłoby więc stwierdzić, że istnieje jedynie sama świadomość- nie ma bowiem sposobu udowodnić czegoś innego, gdyż każdy dowód musi zaistnieć w samej świadomości. Racjonalne będzie więc milczeć, gdyż nie ma co tracić czasu na gadanie do samego siebie; a dowodów na istnienie czegokolwiek innego nie ma. Oto zaczęło się wielkie racjonalne milczenie. Człowiek racjonalny zaczął się nudzić, bo nie mógł znaleźć w nim racjonalnego sensu, choć z drugiej strony nie mógł też w sposób racjonalny zanegować jego braku, co wprawiło go w konfuzje. Wtedy pomyślał sobie, że nie ma racjonalnego dowodu na istnienie konfuzji, a co za tym idzie nie ma też dowodu, że on sam wogóle istnieje, co z kolei wprawiło go we frustracje  No bo jak możemy udowodnić sobie, że istniejemy jeśli nie poprzez fakt, że zadajemy sobie to pytanie? Z kolei jak możemy istnieć jeśli wciąż je sobie zadajemy! Podobnie z miłością- jedynym dowodem na to, że jest czymś wyższym niż przyczynowo-skutkowym odpalaniem odpowiednich sekwencji, przez automatyczny umysł istoty bez wolnej woli, która nie może nawet udowodnić swojego istnienia(bo niby jak i niby komu)- jedynym dowodem na to, że jest czymś więcej jesteśmy my sami, którzy zadajemy to pytanie. To Ty decydujesz... Człowiek racjonalny stwierdził, że to tylko chemia. Przez chwile miał satysfakcje że wygrał, ale w sumie nie było to miłe... Dopiero teraz naprawdę zaczął milczeć i dostrzegł punkt, w którym wiedza i wiara łączą się ze sobą. Nie potrzebował słów, żeby być tym punktem. Nauczył się racjonalnie marzyć. Zobaczył, że marzenia jednej osoby są tylko marzeniami, ale marzenia wielu osób kreują nową rzeczywistość. Wciąż uczy się wierzyć w innych bo wciąż nie nauczył się wierzyć w siebie; mam nadzieje że mu się uda i już nie będziemy zadawać sobie takich pytań
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|