 |
Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2017 11:41 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo
-2 na 6 | To co najbardziej dyskwalifikuje ludzi z dyskusji, to brak zdolności czytania ze zrozumieniem. Najczęściej to tego typu osobniki zarzucają to innym. Sami zaś odpowiadają wymijająco, tak jakby ich tezy były w domyśle czymś najoczywistszym, co nie podlega żadnej negacji. Wydaje im się, że w ten sposób się dowartościują. Ucząc się mimikry chcieliby we własnym mniemaniu wygrać każdą dyskusję. Podświadomie wiedzą, że nie da się tego osiągnąć, a w dodatku nie mają żadnej wiedzy, więc ich memy są uproszczeniami i zawierają wiele przyjętych bez powodu założeń. To co mówi rozmówca jest wypierane i bezpodstawnie atakowane, bez żadnego argumentu. To smutne, że na forum ponoć racjonalistycznym, które funkcjonuje przy szanowanym portalu, jest tyle tego typu postów i mało kto zwraca na nie uwagę. Ludzie nie reagują, podobnie jak gdy na ulicy wyrywana jest komuś torebka i złodziej ucieka, a nikt go nie goni. A gdy łapię złodzieja i okładam go pięściami, to nagle odzywają się głosy oburzenia. Okazuje się, że jestem porównywany do złodziei, których łapię. Dlaczego? Ano dlatego, że otoczka w pewnym momencie jest podobna. Zamiast skupiać się na argumentacji, narcyzi czują się zaatakowani personalnie, więc odpowiadają emocjonalnym spersonalizowanym językiem. Charakterystyczną cechą takich ludzi jest wypaczanie wypowiedzi rozmówcy. Wynika to z braku czytania ze zrozumieniem tego co ktoś przekazuje. Oto kilka przykładów plus podsumowanie: Wątek: "Głęboko wierzący kupią każdy mit" Pod-troll: Klopton Link \"Klopton\":Jak ktoś w coś wierzy głęboko to nie może nagle porzucić tej wiary i sobie uwierzyć w następne byle co. \"tarkos\":Jeśli ktoś wierzy głęboko, że Ziemia jest centrum świata, to nie może brać poważnie byle heliocentryzmu? Każdy przeciętnie inteligentny człowiek rozumie odpowiedź. Retoryka: analogia. Merytoryczny sposób dyskusji. Pytanie retoryczne mające pokazać, że błędne wierzenia przeszkadzają wierzącym w weryfikowaniu swoich przekonań i zamykają ich w mentalnych kratach ciasnych horyzontów i dychotomicznych, stereotypowych kategoriach myślenia. \"Klopton\":Ja nie wierzę w heliocentryzm, nawet wiem na czym polega jego problem i dlaczego Ziemia jest centrum Wszechświata. No i dlaczego taka odpowiedź jest tolerowana? Czemu nie ma lawiny hejtów, jaka jest np gdy ktoś ujawni jakąś swoją słabość, albo podważy racjonalnymi argumentami dogmat, w który wierzy większość? Tu jest stwierdzenie autorytarne. On "wie", ale nie powie, tylko będzie się bawił w kotka i myszkę jak małe dziecko. Bo tak naprawdę nie wie i nie umie uzasadnić swoich wypocin, w które wierzy. Łyknął coś jak pelikan i teraz wierzy na tyle, że nie musi uzasadniać - właśnie ta cecha powinna być tutaj najbardziej piętnowana, bo to ponoć racjonalistyczne forum. Tarkos pisał w swojej wypowiedzi o tym, że sceptyk nie wierzy, ale Klopton to zignorował i na chama zabrnął dalej: \"Klopton\":Ufasz, masz bardzo dużą wiarę w to, że ludzkie sądy o faktach są nieomylne To typowa projekcja. Klopton zarzuca rozmówcy swoją cechę. Sam wierzy w to, że jego osądy o faktach są nieomylne i próbuje zrelatywizować to co mówi rozmówca. Oczywiście bez argumentu i odniesienia się do tego co zostało napisane. Kolejny przykład to Duch Prawdy, którego wszyscy znają. Właściwie nie muszę cytować jego wypowiedzi. Zawsze atakuje bez argumentu i projektuje swoje cechy na innych. Wszędzie doszukuje się ataku ad personam na siebie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,740075#w740323Dlaczego takie niemerytoryczne wypowiedzi są tolerowane? Inny koleś pisze o swoich psach i chwali się, że czytał Lema, co chwilę rzucając dziwne tezy i przecząc sobie w co drugim zdaniu. Wcześniej pisał tu jako JarekS. Jego cecha charakterystyczna to całkowity brak odnoszenia się do argumentów rozmówcy. Przykład szarleya i jego braku czytania ze zrozumieniem był już omawiany i okazuje się, że z niewiadomych powodów forumowa społeczność toleruje tego użytkownika skłonnego do awanturowania się i doszukiwania się wszędzie ataku na siebie, zamiast ignorowania takich rzeczy i odpowiadania na argumenty. On woli je pomijać i nie przyjmuje nawet do wiadomości tego co rozmówca pisze o swojej własnej tezie. Bardzo rzadko ktoś odpowiada tutaj na temat i dyskutuje spokojnie, bez unoszenia się emocjami związanymi z własnym rozbuchanym ego. Jest tu mnóstwo ludzi wierzących, którzy nie rozumieją czym jest racjonalizm i nie znają absolutnych podstaw filozofii i retoryki. Nikt nie przyszedł tutaj podziwiać zdolności erystycznych poszczególnych użytkowników. Normalnym ludziom chodzi o to żeby wzbogacić swój punkt widzenia, dowiedzieć się czegoś, zrozumieć czyjś tok myślenia, a własny poddać weryfikacji, aby móc go ciągle udoskonalać. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwoBrak czytania ze zrozumieniem to ułomność.  Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Brak czytania ze zrozumieniem to ułomność.  Ułomność czytelnika bądź pisarza  a czasem nawet obu. lp.2o@1daj
|
|
|  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Brak czytania ze zrozumieniem to ułomność.  > Ułomność czytelnika bądź pisarza  > a czasem nawet obu.Jeśli pisarza, to wtedy nie czytania ze zrozumieniem, tylko pisania z sensem. Zawsze argumenty są zewnętrzne wobec rozmówców, więc jeśli ktoś próbuje wyjeżdżać z takimi postami jakie właśnie usunąłem (sorry farmer, ale Twój post musiał polecieć, aby poleciały wypociny szarleya i JarkaS), to musi się liczyć z moderacją w wątku. Skończyła mi się tolerancja na takich ludzi i chęć dyskusji z wypocinami opartymi na braku zrozumienia.
|
|
| |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | > Jeśli pisarza, to wtedy nie czytania ze zrozumieniem, tylko pisania z sensem.Efektem pisania bez sensu jest czytanie bez zrozumienia. lp.2o@1daj
|
|
| | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > Efektem pisania bez sensu jest czytanie bez zrozumienia.Nie byłbym tego taki pewny. Niektórzy uważają np. język metafizyki czy religii za pozbawiony sensu. Wielu zarzuciło Husserlowi czy Heideggerowi, że bełkoczą. A z drugiej strony powstaje hałda literatury, w której autorzy starają się dowieść, że czytają te teksty ze zrozumieniem...Myślę, że z sensem wielu tekstów jest podobnie jak z plamą Rorschacha: www.psychologia-spoleczna.pl/motyle/Człowiek w tym, co go otacza, zwykle stara się dostrzec sens. Przy odrobinie pracy i szczęścia, sens autorski zgadza się mniej więcej z sensem odbiorcy. I nie chodzi tu tylko o czytanie, ale również widzenie (ze zrozumieniem):  (obraz szympansa Congo) de.wikipedia.org/wiki/Congo_(Schimpanse) słuchanie (ze zrozumieniem): www.youtube.com/watch?v=JTEFKFiXSx4Myślę, że i przy stole można by dyskutować o smakowaniu ze zrozumieniem... podroze.on(*)-grilla-i-inne-przysmaki/c2fcm
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli pisarza, to wtedy nie czytania ze zrozumieniem, tylko pisania z sensem. >Efektem pisania bez sensu jest czytanie bez zrozumienia.
Nie zgadzam się. Jeśli ktoś pisze bez sensu, to czytelnik może przecież rozumieć gdzie są błędy i nawet je wykazać. Gdy ktoś pisze z sensem, a rozmówca to przeinacza, to wtedy też można jednoznacznie udowodnić mu, że bredzi.
P.S.
Rynsztokowe komentarze będą usuwane z tego wątku.
|
|
| | | |  | 2 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Rynsztokowe komentarze będą usuwane z tego wątku.Czy "mylisz obiad ze sraczką" to rynsztokowy komentarz? I dlaczego nie?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | To nie rynsztokowy komentarz, tylko naturalne wtrącenie nawiązujące do meritum i moich argumentów.
Rynsztokowe jest bredzenie bez nawiązania do tematu i pisanie pod wpływem silnych emocji związanych z nienawiścią do użytkownika, który merytorycznie zaorał rynsztokowego pod-trolla.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>To nie rynsztokowy komentarz, tylko naturalne wtrącenie nawiązujące do meritum i moich argumentów. "Sraczka" jest nawiązaniem do Twoich argumentów i meritum?
>Rynsztokowe jest bredzenie bez nawiązania do tematu A lżenie rozmówcy to stosowne nawiązywanie do tematu?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >To nie rynsztokowy komentarz, tylko naturalne wtrącenie nawiązujące do meritum i moich argumentów.> "Sraczka" jest nawiązaniem do Twoich argumentów i meritum?Stwierdzenie, że ktoś myli obiad ze sraczką pasowało do meritum gdzie Jan Bednarski myli ontologię z epistemologią i twierdzi, że nie ma w ogóle takiego podziału (czyt. podziału na fakty i interpretacje (poznanie). > >Rynsztokowe jest bredzenie bez nawiązania do tematu> A lżenie rozmówcy to stosowne nawiązywanie do tematu?A jak definiujesz lżenie? Bo wg mnie jest różnica między napisaniem komuś, że myli obiad ze sraniem, albo myśli jak debil, od nazwania kogoś debilem. I istnieje różnica między napisaniem komuś ewidentnie głupiemu, że jest głupi, a napisaniem tak komuś niegłupiemu
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>To nie rynsztokowy komentarz, tylko naturalne wtrącenie nawiązujące do meritum i moich argumentów.> >"Sraczka" jest nawiązaniem do Twoich argumentów i meritum?> Stwierdzenie, że ktoś myli obiad ze sraczką pasowało do meritum gdzie Jan Bednarski myli...Raczej Ty mylisz tutaj meritum z wypowiedzią owego meritum dotyczącą.  > >>Rynsztokowe jest bredzenie bez nawiązania do tematu> >A lżenie rozmówcy to stosowne nawiązywanie do tematu?> A jak definiujesz lżenie?Jako przypisywanie komuś mylenia obiadu ze sraczką lub obrzucanie obelgami w inny sposób.  > Bo wg mnie jest różnica między napisaniem komuś, że [...] myśli jak debil, od nazwania kogoś debilem.A jaka jest ta różnica, skoro debilizm to określony sposób myślenia?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>To nie rynsztokowy komentarz, tylko naturalne wtrącenie nawiązujące do meritum i moich argumentów.> >>"Sraczka" jest nawiązaniem do Twoich argumentów i meritum?> >Stwierdzenie, że ktoś myli obiad ze sraczką pasowało do meritum gdzie Jan Bednarski myli...> Raczej Ty mylisz tutaj meritum z wypowiedzią owego meritum dotyczącą.  No nie bardzo. Wykaż dlaczego tak myślisz. > >>>Rynsztokowe jest bredzenie bez nawiązania do tematu> >>A lżenie rozmówcy to stosowne nawiązywanie do tematu?> >A jak definiujesz lżenie?> Jako przypisywanie komuś mylenia obiadu ze sraczką lub obrzucanie obelgami w inny sposób.  Ale jeśli faktycznie myli obiad ze sraczką, to nie jest to obelga. > >Bo wg mnie jest różnica między napisaniem komuś, że [...] myśli jak debil, od nazwania kogoś debilem.> A jaka jest ta różnica, skoro debilizm to określony sposób myślenia?Taka, że każdemu się zdarza myśleć czasem w taki sposób, a debil to ten kto myśli tak non stop.
|
|
| | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>To nie rynsztokowy komentarz, tylko naturalne wtrącenie nawiązujące do meritum i moich argumentów.> >>>"Sraczka" jest nawiązaniem do Twoich argumentów i meritum?> >>Stwierdzenie, że ktoś myli obiad ze sraczką pasowało do meritum gdzie Jan Bednarski myli...> >Raczej Ty mylisz tutaj meritum z wypowiedzią owego meritum dotyczącą.  > No nie bardzo. Wykaż dlaczego tak myślisz.Nie "ja tak myślę", tylko tak jest: piszesz o "meritum gdzie Jan Bednarski myli", a przecież Bednarski to rozmówca, a nie omawiana przez niego sprawa, czyli meritum. > >>>>Rynsztokowe jest bredzenie bez nawiązania do tematu> >>>A lżenie rozmówcy to stosowne nawiązywanie do tematu?> >>A jak definiujesz lżenie?> >Jako przypisywanie komuś mylenia obiadu ze sraczką lub obrzucanie obelgami w inny sposób.  > Ale jeśli faktycznie myli obiad ze sraczką, to nie jest to obelga.Jednak Jan Bednarski nie pisał ani o obiedzie, ani o sraczce. > >>Bo wg mnie jest różnica między napisaniem komuś, że [...] myśli jak debil, od nazwania kogoś debilem.> >A jaka jest ta różnica, skoro debilizm to określony sposób myślenia?> Taka, że każdemu się zdarza myśleć czasem w taki sposóbZatem należałoby po prostu uznać, że debilem bywa każdy.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie "ja tak myślę", tylko tak jest: piszesz o "meritum gdzie Jan Bednarski myli", a przecież Bednarski to rozmówca, a nie omawiana przez niego sprawa, czyli meritum.Nieprawda. Odnosząc się do czyichś twierdzeń, muszę odnieść się do tego, że ten rozmówca tak twierdzi. Meritum pomyłki dotyczy pomyłki Jana Bednarskiego, bo to on ją popełnił. > >Ale jeśli faktycznie myli obiad ze sraczką, to nie jest to obelga.> Jednak Jan Bednarski nie pisał ani o obiedzie, ani o sraczce.Ale popełnił analogiczny błąd, co pomylenie obiadu ze sraczką  > >>>Bo wg mnie jest różnica między napisaniem komuś, że [...] myśli jak debil, od nazwania kogoś debilem.> >>A jaka jest ta różnica, skoro debilizm to określony sposób myślenia?> >Taka, że każdemu się zdarza myśleć czasem w taki sposób> Zatem należałoby po prostu uznać, że debilem bywa każdy.Nie. Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>Nie "ja tak myślę", tylko tak jest: piszesz o "meritum gdzie Jan Bednarski myli", a przecież Bednarski to rozmówca, a nie omawiana przez niego sprawa, czyli meritum. >Nieprawda. Odnosząc się do czyichś twierdzeń, muszę odnieść się do tego, że ten rozmówca tak twierdzi. Meritum pomyłki dotyczy pomyłki Jana Bednarskiego, bo to on ją popełnił. Meritum to istota sprawy, nawet nie musi stać się przedmiotem dyskusji.
>>>Ale jeśli faktycznie myli obiad ze sraczką, to nie jest to obelga. >>Jednak Jan Bednarski nie pisał ani o obiedzie, ani o sraczce. >Ale popełnił analogiczny błąd Analogicznie obsceniczny?
>>>>>Bo wg mnie jest różnica między napisaniem komuś, że [...] myśli jak debil, od nazwania kogoś debilem. >>>>A jaka jest ta różnica, skoro debilizm to określony sposób myślenia? >>>Taka, że każdemu się zdarza myśleć czasem w taki sposób >>Zatem należałoby po prostu uznać, że debilem bywa każdy. >Nie. Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami. Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Meritum to istota sprawy, nawet nie musi stać się przedmiotem dyskusji.Chodzi o meritum dyskusji. > >>>Ale jeśli faktycznie myli obiad ze sraczką, to nie jest to obelga.> >>Jednak Jan Bednarski nie pisał ani o obiedzie, ani o sraczce.> >Ale popełnił analogiczny błąd> Analogicznie obsceniczny?Analogiczną pomyłkę jak pomylenie obiadu ze sraczką  > >Nie. Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.> Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrz
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Meritum to istota sprawy, nawet nie musi stać się przedmiotem dyskusji.> Chodzi o meritum dyskusji.Czyli o kwestię, której dyskusja dotyczyła, choć nie musiała; kwestia "czy 2+2 to 4" nie zaistnieje od tego, czy z kimś o tym porozmawiam, choć jeśli to uczynię, stanie się meritum mojej z tym kimś dyskusji. > >>>>Ale jeśli faktycznie myli obiad ze sraczką, to nie jest to obelga.> >>>Jednak Jan Bednarski nie pisał ani o obiedzie, ani o sraczce.> >>Ale popełnił analogiczny błąd> >Analogicznie obsceniczny?> Analogiczną pomyłkę jak pomylenie obiadu ze sraczką  Gdzie wspólną cechą jest pomylenie, ale ponieważ ustalamy kwestię obelżywości (a nie trafności użytej analogii) pytałam czy Twój rozmówca przywoływał obsceniczne treści. > >>Nie. Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.> >Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.> Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę...On ma przez tę chwilę tytuł mistrza, gdyż mistrzostwo wynika z określonych dokonań i dzięki dokonaniom stało się jego udziałem. I podobnie debilizm wynika z określonego sposobu myślenia, dlatego chybione jest Twoje twierdzenie, że między napisaniem komuś, że myśli jak debil, a nazwaniem go debilem zachodzi jakaś istotna różnica.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wszystko można w ten sposób odwrócić, ale gdy rozmówcy robią tak zbyt często, wszytko przybiera kamuflaż pustosłowia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Wszystko można w ten sposób odwrócić Tak, odwracam wszelkie Twoje fałsze, na to jest logika.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żadnego fałszu nie odwracasz, tylko operujesz na poziomie języka, bez odniesienia się do meritum, kontekstu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Żadnego fałszu nie odwracaszOdwracam: wykazałam, iż wbrew temu, co twierdziłeś, nie ma istotnej różnicy między napisaniem komuś, że myśli jak debil, a nazwaniem go debilem wprost. Czyli: sądziłeś, że pisanie komuś, że myśli jak debil nie jest lżeniem, a tymczasem to jest lżenie; można rzec, że pomylił Ci się obiad ze sraczką. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Żadnego fałszu nie odwracasz> Odwracam: wykazałam, iż wbrew temu, co twierdziłeś, nie ma istotnej różnicy między napisaniem komuś, że myśli jak debil, a nazwaniem go debilem wprost.Nie wykazałaś. Nie umiałaś podważyć moich argumentów, że zachowywać się jak debil można okresowo, a bycie debilem to suma takich zachowań. > Czyli: sądziłeś, że pisanie komuś, że myśli jak debil nie jest lżeniem, a tymczasem to jest lżenie; można rzec, że pomylił Ci się obiad ze sraczką.  Nie jest to lżeniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >wykazałam, iż wbrew temu, co twierdziłeś, nie ma istotnej różnicy między napisaniem komuś, że myśli jak debil, a nazwaniem go debilem wprost.> Nie wykazałaś. Nie umiałaś podważyć moich argumentów, że zachowywać się jak debil można okresowo, a bycie debilem to suma takich zachowań.Ostateczne podważenie zawarte jest w ostatnich dwóch zdaniach tego posta.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ostateczne podważenie zawarte jest w ostatnich dwóch zdaniach tego posta. Cytat:On ma przez tę chwilę tytuł mistrza, gdyż mistrzostwo wynika z określonych dokonań i dzięki dokonaniom stało się jego udziałem. I podobnie debilizm wynika z określonego sposobu myślenia, dlatego chybione jest Twoje twierdzenie, że między napisaniem komuś, że myśli jak debil, a nazwaniem go debilem zachodzi jakaś istotna różnica. Porównujesz sposób zdobycia mistrza do sposobu stawania się debilem. Tylko, że między mistrzostwem, a debilizmem jest istotna różnica. Nie każdy zdobywa mistrzostwo, ale każdy zachowuje się czasem jak debil.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Porównujesz sposób zdobycia mistrza do sposobu stawania się debilem. Porównanie do sportowców było Twoim pomysłem.> każdy zachowuje się czasem jak debil.Na jedno wychodzi, jeśli debil to ktoś zachowujący się jak debil oraz każdy czasem zachowuje się jak debil, to każdy czasem jest debilem.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Porównujesz sposób zdobycia mistrza do sposobu stawania się debilem.> Porównanie do sportowców było Twoim pomysłem.Moim pomysłem było porównanie zawalania akcji przez najlepszych sportowców do zachowywania się jak debil przez relatywnie mądrych ludzi. > > każdy zachowuje się czasem jak debil.> Na jedno wychodzi, jeśli debil to ktoś zachowujący się jak debil oraz każdy czasem zachowuje się jak debil, to każdy czasem jest debilem.Nie, bo rzeczowniki jednak definiują coś na dłużej niż przejściowe zachowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Porównujesz sposób zdobycia mistrza do sposobu stawania się debilem.> > Porównanie do sportowców było Twoim pomysłem.> Moim pomysłem było porównanie zawalania akcji przez najlepszych sportowców do zachowywania się jak debil przez relatywnie mądrych ludzi.A ja tę analogię, z Twoją zresztą pomocą, bo w systemie pytania - odpowiedzi, rozwinęłam i okazało się, że także w świetle Twoich efektownych porównań fakty są nie po Twojej myśli. > >> każdy zachowuje się czasem jak debil.> >Na jedno wychodzi, jeśli debil to ktoś zachowujący się jak debil oraz każdy czasem zachowuje się jak debil, to każdy czasem jest debilem.> Nie, bo rzeczowniki jednak definiują coś na dłużej niż przejściowe zachowania.W takim razie powinieneś pisać "przejściowo jesteś jak debil", wtedy będzie jasne, że lżysz go krótkoterminowo.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Porównujesz sposób zdobycia mistrza do sposobu stawania się debilem.> >> Porównanie do sportowców było Twoim pomysłem.> >Moim pomysłem było porównanie zawalania akcji przez najlepszych sportowców do zachowywania się jak debil przez relatywnie mądrych ludzi.> A ja tę analogię, z Twoją zresztą pomocą, bo w systemie pytania - odpowiedzi, rozwinęłam i okazało się, że także w świetle Twoich efektownych porównań fakty są nie po Twojej myśli.Nie. To było odejście od tematu i przeinterpretowanie (racjonalizacja) aby zgadzało się na siłę z tym co już powiedziałaś i z czego nie chciałaś się wycofać  > >>> każdy zachowuje się czasem jak debil.> >>Na jedno wychodzi, jeśli debil to ktoś zachowujący się jak debil oraz każdy czasem zachowuje się jak debil, to każdy czasem jest debilem.> >Nie, bo rzeczowniki jednak definiują coś na dłużej niż przejściowe zachowania.> W takim razie powinieneś pisać "przejściowo jesteś jak debil", wtedy będzie jasne, że lżysz go krótkoterminowo.No to tak właśnie jest (gdy ktoś umie czytać ze zrozumieniem) jeśli napiszę, że ktoś zachowuje się jak debil. Oznacza to, że mowa o danym momencie i zachowaniu, a nie o całokształcie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>Porównujesz sposób zdobycia mistrza do sposobu stawania się debilem.> >>> Porównanie do sportowców było Twoim pomysłem.> >>Moim pomysłem było porównanie zawalania akcji przez najlepszych sportowców do zachowywania się jak debil przez relatywnie mądrych ludzi.> >A ja tę analogię, z Twoją zresztą pomocą, bo w systemie pytania - odpowiedzi, rozwinęłam i okazało się, że także w świetle Twoich efektownych porównań fakty są nie po Twojej myśli.> Nie. To było odejście od tematu i przeinterpretowanie (racjonalizacja) aby zgadzało się na siłę z tym co już powiedziałaśŻadne odejście, żadne przeinterpretowanie, dowodziłam swojego w ramach zaproponowanej przez Ciebie analogii do sportowców, nie wyszło na Twoje, więc porzuciłeś argumenty i próbujesz czegoś na siłę. > >W takim razie powinieneś pisać "przejściowo jesteś jak debil", wtedy będzie jasne, że lżysz go krótkoterminowo.> No to tak właśnie jest (gdy ktoś umie czytać ze zrozumieniem) jeśli napiszę, że ktoś zachowuje się jak debil. Oznacza to, że mowa o danym momencie...I jaka z okazji "danego momentu" dla lżonego różnica, skoro lżony jest tym samym epitetem "debil"? PS www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335#w740925
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Żadne odejście, żadne przeinterpretowanie, dowodziłam swojego w ramach zaproponowanej przez Ciebie analogii do sportowców, nie wyszło na Twoje, więc porzuciłeś argumenty i próbujesz czegoś na siłę.Nie. Odeszłaś od tej analogii, zamiast się odnieść do jej sensu. Porzuciłaś sens, na rzecz szukania innej analogii, która odnosi się do innego sensu, czyli nie do mojej wypowiedzi, ale także do sportu. Bez sensu, ale doceniam manipulację  > >>W takim razie powinieneś pisać "przejściowo jesteś jak debil", wtedy będzie jasne, że lżysz go krótkoterminowo.> >No to tak właśnie jest (gdy ktoś umie czytać ze zrozumieniem) jeśli napiszę, że ktoś zachowuje się jak debil. Oznacza to, że mowa o danym momencie...> I jaka z okazji "danego momentu" dla lżonego różnica, skoro lżony jest tym samym epitetem "debil"?Taka, że człowiek wyluzowany, mający do siebie dystans, czyli nie będący egotycznym narcyzem, powie "cholera, faktycznie pomyślałem jak debil, wstyd" i oczywiście zrobi to z uśmiechem, bez wstydu i zmieni zdanie. Zdarza się. Natomiast nazwanie kogoś debilem dotyczy całokształtu i oznacza, że zazwyczaj zachowuje się jak debil i wtedy taki osobnik reaguje tak jak nie przymierzając szarley gdy dostaje merytoryczną odpowiedź od adwersarza i emocjonalnym bełkotem próbuje tłumić przekonanie o swojej bezwartościowości. Może mu się wydawać, że jest Napoleonem, ale jest to podszyte strachem i chęcią udowodnienia sobie swojej ważności. Myśli, że aby nie być debilem, musi udowodnić, że ma rację, tak jakby od tej kwestii zależało jego życie. A bycie faktycznym debilem to zachowywanie się tak zazwyczaj, w większości sytuacji i nieposiadanie refleksji negującej to i wątpliwości, która służy rozwojowi. > PS www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335#w740925www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335#w740929
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Odeszłaś od tej analogii, zamiast się odnieść do jej sensu.Czyli teraz nagle Ci wyszło, że 8 postów wstecz odniosłam się do Twojej wypowiedzi według własnego, a nie Twojego pomysłu i reklamujesz to jako "wadę towaru"... Ale w dyskusji tak nie ma, że oponent miałby odgadywać i spełniać Twoje życzenia, więc mając konkretne oczekiwanie najlepiej pytać. > ...człowiek wyluzowany, mający do siebie dystans, czyli nie będący egotycznym narcyzem, powie "cholera, faktycznie pomyślałem jak debil, wstyd" i oczywiście zrobi to z uśmiechem, bez wstydu... Myślisz jak debil... 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Odeszłaś od tej analogii, zamiast się odnieść do jej sensu.> Czyli teraz nagle Ci wyszło, że 8 postów wstecz odniosłam się do Twojej wypowiedzi według własnego, a nie Twojego pomysłu i reklamujesz to jako "wadę towaru"...Nic podobnego. Tamten post: > >Nie. Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.> Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.Tu odeszłaś od mojej analogii, czyli od meritum. Podam Ci analogię do Twojego czynu: B: Nikt się z tobą nie zgadza, więc nie masz racji. A: Z Kopernikiem też się nie zgadzali, a miał rację B: Od kiedy jesteś astronomem? Tu B w dokładnie ten sam sposób odchodzi od tematu w luźne skojarzenie z analogią dotyczącą czego innego. A swoją odpowiedzią obalił twierdzenie B, że skoro nikt się z kimś nie zgadza, to znaczy, że ten ktoś nie ma racji. B odnosi się już nagle do czegoś zupełnie innego i tak samo Ty nie odniosłaś się do przesłania mojej analogii, tylko skręciłaś myślami w bok, w luźne skojarzenia na temat sportowców. I już od razu Ci odpisałem: > Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrzCzym wróciłem do meritum. Ty się potem typowo zaplątałaś, próbując ad hoc tworzyć jakąś racjonalizację: > On ma przez tę chwilę tytuł mistrza, gdyż mistrzostwo wynika z określonych dokonań i dzięki dokonaniom stało się jego udziałem. I podobnie debilizm wynika z określonego sposobu myślenia, dlatego chybione jest Twoje twierdzenie, że między napisaniem komuś, że myśli jak debil, a nazwaniem go debilem zachodzi jakaś istotna różnica.Tylko, że mierny sportowiec raczej nie zdobywa mistrza dzięki dokonaniom, bo tak robi dobry sportowiec, tylko dzięki słabej formie innych, szczęśliwym trafom (wariancja odgrywa sporą rolę w sporcie), przychylności sędziów, korzystnym warunkom itd. Ale skoro zdobył mistrza, to raczej słaby nie jest, najwyżej przeciętny. Czyli po prostu nie oddaliłaś mojej analogii tym swoim odejściem w bok  > Ale w dyskusji tak nie ma, że oponent miałby odgadywać i spełniać Twoje życzenia, więc mając konkretne oczekiwanie najlepiej pytać.Ale pewne reguły obowiązują, choćby odnoszenie się do tematu. A ja przecież niczego takiego co napisałaś, nie oczekuję. > Myślisz jak debil...  Autorytarne stwierdzenie bez sensu. Czyżbyś już nie wiedziała co pisać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.> > Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.> Tu odeszłaś od mojej analogii...Przeciwnie, tu widać, że posłużyłam się wyłącznie pojęciami zaproponowanymi przez Ciebie. > >Myślisz jak debil...  > Autorytarne stwierdzenie bez sensu.Coś taki spięty, czyżbyś zapomniał, że jako człowiek wyluzowany, mający do siebie dystans, czyli nie będący egotycznym narcyzem, powinieneś powiedzieć "cholera, faktycznie pomyślałem jak debil... 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.>> Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.>Tu odeszłaś od mojej analogii...> Przeciwnie, tu widać, że posłużyłam się wyłącznie pojęciami zaproponowanymi przez Ciebie.Pojęciami może tak, ale odeszłaś od meritum, co pokazałem na analogicznym przykładzie (tym z Kopernikiem). > >>Myślisz jak debil...  > >Autorytarne stwierdzenie bez sensu.> Coś taki spięty, czyżbyś zapomniał, że jako człowiek wyluzowany, mający do siebie dystans, czyli nie będący egotycznym narcyzem, powinieneś powiedzieć "cholera, faktycznie pomyślałem jak debil...  Nie, bo w tym momencie jedynie skomentowałem Twoje stwierdzenie, które było projekcją myślenia jak debil. Pomyślałaś jak debil i nie wiedzieć czemu przypisałaś to mi, choć nie napisałaś czemu. Czyli spokojnie (nie wiem skąd Ci się wzięła projekcja, że jest inaczej) napisałem, że po prostu bredzisz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>posłużyłam się wyłącznie pojęciami zaproponowanymi przez Ciebie.> >Pojęciami może tak, ale odeszłaś od meritum> Dzielnie towarzyszyłeś mi w tym "odejściu". W jaki sposób, skoro swoją odpowiedzią wróciłem do meritum? > >>Nie. Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami.> >Ale bywa też, że mierny sportowiec zaskoczy mistrzowskim wynikiem.> Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrzCzyli odeszłaś, ja próbowałem zawrócić dyskusję z powrotem w stronę meritum, ale znów od niego odeszłaś kolejnym postem. > To gdzieś zgubił to swoje luzackie "faktycznie pomyślałem jak debil"?  Nigdzie. Nie pomyślałem tak, więc to nie pasuje do tej sytuacji. Znów pogubiłaś kontekst, a tak to jest właśnie gdy się ucieka od meritum  > >nie napisałaś czemu.> Popodkreślałam Ci wtedy czemu, ale jak widać spostrzegawczość także masz niczym debil.  Widzę, że popodkreślałaś, ale bez sensu to zrobiłaś, więc pytam o wyjaśnienie, bo wygląda na to, że nie zrozumiałaś i popełniłaś błąd charakterystyczny dla debili  A kontekst chyba Ci w tym momencie umknął, skoro czepiłaś się słówek, podobnie jak: www.racjonalista.pl/forum.php/s,739393#w741061> Jakąkolwiek definicję dogmatu przyjmiesz, jeśli twierdzisz że nauczanie powinno być oparte na dogmatach, to musisz przyznać, że także nauczanie pedagogiki powinno być oparte na dogmatach, a współczesna pedagogika temu przeczy, więc popadłeś w sprzeczność.Także hmmm  Można próbować rozumieć kontekst jaki ma do przekazania rozmówca, a można pokazać, że się nie ma nic do powiedzenia i czepić się bezsensownie słówek, które mają różne znaczenia w różnych systemach pojęciowych i udać, że nie rozumie się kontekstu (no a niektórzy to go faktycznie nie rozumieją, ale myślę, że Ty udajesz  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>posłużyłam się wyłącznie pojęciami zaproponowanymi przez Ciebie.> >>Pojęciami może tak, ale odeszłaś od meritum> >Dzielnie towarzyszyłeś mi w tym "odejściu". > W jaki sposób, skoro swoją odpowiedzią wróciłem do meritum?W taki, że owo "odejście" ujęłam w cudzysłów dla wyrażenia, że niczego takiego być nie mogło, bo - co dalej wyłożyłam - odnosząc się do przedstawianych racji cały czas mi towarzyszyłeś. > > Popodkreślałam Ci wtedy czemu, ale jak widać spostrzegawczość także masz niczym debil.  > Widzę, że popodkreślałaś, ale bez sensu to zrobiłaśA po co Ci jakiś sens, skoro i tak piszesz jak debil? (Pamiętaj, żeby wyluzować.)
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>>posłużyłam się wyłącznie pojęciami zaproponowanymi przez Ciebie.> >>>Pojęciami może tak, ale odeszłaś od meritum> >>Dzielnie towarzyszyłeś mi w tym "odejściu". > >W jaki sposób, skoro swoją odpowiedzią wróciłem do meritum?> W taki, że owo "odejście" ujęłam w cudzysłów dla wyrażenia, że niczego takiego być nie mogło, bo - co dalej wyłożyłam - odnosząc się do przedstawianych racji cały czas mi towarzyszyłeś.Towarzyszyłem w rozmowie, prosząc jednak abyś wróciła do meritum. > >> Popodkreślałam Ci wtedy czemu, ale jak widać spostrzegawczość także masz niczym debil.  > >Widzę, że popodkreślałaś, ale bez sensu to zrobiłaś> A po co Ci jakiś sens, skoro i tak piszesz jak debil? (Pamiętaj, żeby wyluzować.)Znów zamotałaś się bez ładu i składu, czyli chyba nie wyluzowałaś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>>posłużyłam się wyłącznie pojęciami zaproponowanymi przez Ciebie.> >>>>Pojęciami może tak, ale odeszłaś od meritum> >>>Dzielnie towarzyszyłeś mi w tym "odejściu". > >>W jaki sposób, skoro swoją odpowiedzią wróciłem do meritum?> >W taki, że owo "odejście" ujęłam w cudzysłów dla wyrażenia, że niczego takiego być nie mogło, bo - co dalej wyłożyłam - odnosząc się do przedstawianych racji cały czas mi towarzyszyłeś.> Towarzyszyłem w rozmowie, prosząc jednak abyś wróciła do meritum.Zdanie "Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrz " nie zawiera takiej prośby. > >>> Popodkreślałam Ci wtedy czemu, ale jak widać spostrzegawczość także masz niczym debil.  > >>Widzę, że popodkreślałaś, ale bez sensu to zrobiłaś> >A po co Ci jakiś sens, skoro i tak piszesz jak debil? (Pamiętaj, żeby wyluzować.)> Znów zamotałaś się bez ładu i składu, czyli chyba nie wyluzowałaś  Znów piszesz jak debil, bo nie ja lżenie i wyluzowywanie w odpowiedzi na nie lansuję. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Towarzyszyłem w rozmowie, prosząc jednak abyś wróciła do meritum.> Zdanie "Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrz " nie zawiera takiej prośby.Zawiera, ale aby to zauważyć musisz je skonfrontować z kontekstem, czyli poprzednią moją wypowiedzią. "Każdy czasem zachowuje się jak debil, podobnie jak i najlepsi sportowcy czasem zawalają akcje jak najgorsi, ale nadal są najlepszymi sportowcami." I to zdanie jest powtórzeniem tego samego, czyli powrotem do meritum, a Ty zamiast się odnieść, znów uciekasz w skojarzeniowe dygresje. > Znów piszesz jak debil, bo nie ja lżenie i wyluzowywanie w odpowiedzi na nie lansuję.  Ja też nie, więc znów Twój zarzut odbija się od lustra i do Ciebie wraca
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Towarzyszyłem w rozmowie, prosząc jednak abyś wróciła do meritum.> >Zdanie "Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrz " nie zawiera takiej prośby.> ZawieraTo wskaż ten fragment w zacytowanym powyżej zdaniu. > >Znów piszesz jak debil, bo nie ja lżenie i wyluzowywanie w odpowiedzi na nie lansuję.  > Ja też nieTy tak, tutaj.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Towarzyszyłem w rozmowie, prosząc jednak abyś wróciła do meritum.> >>Zdanie "Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrz " nie zawiera takiej prośby.> >Zawiera> To wskaż ten fragment w zacytowanym powyżej zdaniu.Jaki fragment? Całe zdanie to powrót do meritum, od którego odeszłaś. > >>Znów piszesz jak debil, bo nie ja lżenie i wyluzowywanie w odpowiedzi na nie lansuję.  > >Ja też nie> Ty tak, tutaj.nie, to tylko Ty tak teraz twierdzisz bez pokrycia
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>Towarzyszyłem w rozmowie, prosząc jednak abyś wróciła do meritum.> >>>Zdanie "Tak bywa, wtedy mierny leszcz ma przez chwilę zachowanie ala mistrz " nie zawiera takiej prośby.> >>Zawiera> >To wskaż ten fragment w zacytowanym powyżej zdaniu.> Jaki fragment? Całe zdanie to powrót do meritumSpór dotyczy prośby.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie dotyczy. Sama to sobie wymyśliłaś, a spór dotyczy Twojego odejścia od meritum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | To kontruję: NIE DOTYCZY! Użyłem dodatkowo drukowanych liter, kursywy i wykrzyknika, więc mój wpis jest bardziej w mocy, skoro uznajesz takie kryteria racji zamiast argumentów
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>To kontruję: NIE DOTYCZY! Twoje formatowanie jest tylko dodaniem krzykliwości gołosłownemu twierdzeniu, gdy ja swoim podkreślałam zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >To kontruję: NIE DOTYCZY!> Twoje formatowanie jest tylko dodaniem krzykliwości gołosłownemu twierdzeniu, gdy ja swoim podkreślałam zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach.Przecież tutajużyłaś argumentu formatowania, czyli dodania krzykliwości gołosłownemu twierdzeniu. Zrobiłem to samo, aby się skasowało  Zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach? Toż to tylko powtórzenie przez Ciebie tego samego, a nie żadne odrębne wypowiedzi. Znów odeszłaś od tematu, który był odejściem od tematu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>To kontruję: NIE DOTYCZY!> >Twoje formatowanie jest tylko dodaniem krzykliwości gołosłownemu twierdzeniu, gdy ja swoim podkreślałam zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach.> Przecież tutaj...To jest późniejszy post. > Zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach? Toż to tylko powtórzenie przez Ciebie tego samego, a nie żadne odrębne wypowiedzi.Na tym polega powtórzenie, że to samo pojawia się w różnych wypowiedziach.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>To kontruję: NIE DOTYCZY!> >>Twoje formatowanie jest tylko dodaniem krzykliwości gołosłownemu twierdzeniu, gdy ja swoim podkreślałam zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach.> >Przecież tutaj...> To jest późniejszy post.To na ten post odpowiadałem. Poprzedni też nie zawierał argumentu, a w tym próbowałaś uznać, że skoro wyboldowałaś i pokolorowałaś, to jest to Twój zamiennik argumentacji. > >Zgodność wskazania w dwóch odrębnych wypowiedziach? Toż to tylko powtórzenie przez Ciebie tego samego, a nie żadne odrębne wypowiedzi.> Na tym polega powtórzenie, że to samo pojawia się w różnych wypowiedziach.Ale nic z tego nie wynika, bo ta dyskusja nie jest o powtórzeniach. Z nich nic nie wynika, a Ty po raz kolejny odchodzisz od ucieczki od meritum, które w tym przypadku też było ucieczką  Twój sposób dyskusji to rozmywanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Przecież tutaj...> >To jest późniejszy post.> To na ten post odpowiadałem.Ten odpowiadając zalinkowałeś. > >>Toż to tylko powtórzenie przez Ciebie tego samego, a nie żadne odrębne wypowiedzi.> >Na tym polega powtórzenie, że to samo pojawia się w różnych wypowiedziach.> ...ta dyskusja nie jest o powtórzeniachTo po co piszesz to tylko powtórzenie? 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Przecież tutaj...> >>To jest późniejszy post.> >To na ten post odpowiadałem.> Ten odpowiadając zalinkowałeś.Zalinkowałem, bo odpowiadałem na to. Gdybym odpowiadał na co innego, to zalinkowałbym co innego. > >>>Toż to tylko powtórzenie przez Ciebie tego samego, a nie żadne odrębne wypowiedzi.> >>Na tym polega powtórzenie, że to samo pojawia się w różnych wypowiedziach.> >...ta dyskusja nie jest o powtórzeniach> To po co piszesz to tylko powtórzenie?  Po to, że powtórzenie nie jest argumentem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>Przecież tutaj...> >>>To jest późniejszy post.> >>To na ten post odpowiadałem.> >Ten odpowiadając zalinkowałeś.> Zalinkowałem, bo odpowiadałem na to.W tej odpowiedzi uzasadniałeś swoje stanowisko wyrażone przed zaistnieniem linkowanego posta. > >>>>Toż to tylko powtórzenie przez Ciebie tego samego, a nie żadne odrębne wypowiedzi.> >>>Na tym polega powtórzenie, że to samo pojawia się w różnych wypowiedziach.> >>...ta dyskusja nie jest o powtórzeniach> >To po co piszesz to tylko powtórzenie?  > Po to, że powtórzenie nie jest argumentem.Zwrot "po to, że" nie ma sensu.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
8 na 8 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To co najbardziej dyskwalifikuje ludzi z dyskusji, to brak zdolności czytania ze zrozumieniem.> Najczęściej to tego typu osobniki zarzucają to innym.Święte słowa. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Zarzut czytania bez zrozumienia jest tak wyświechtany, że już tylko go może przebić zarzut pisania bez zrozumienia.
|
|
 | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Zarzut czytania bez zrozumienia jest tak wyświechtany, że już tylko go może przebić zarzut pisania bez zrozumienia.Nie przebija, bo to ten sam zarzut, mianowicie nierozumienia w ogóle. To sprzęganie "nierozumienia" z czytaniem dowodzi nierozumienia  czym jest czytanie, a jest ono nie czym innym, jak zapoznawaniem się z treścią. No a czy można zapoznać się z treścią, treści tej nie rozumiejąc? Przeczy to, jak się zdaje, istocie poznania.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Nie przebija, bo to ten sam zarzut, mianowicie nierozumienia w ogóle. Pisanie bez zrozumienia rozumiem jako oczekiwanie od czytelników, że sobie dorozumieją treści, które piszący chciałby może przekazać, ale nie umie tego zrobić, bo pisze bez zrozumienia potencjalnego odbiorcy i jego odbioru tych treści. Potem podnosi larum: "czytaj ze zrozumieniem pacanie", zamiast się zastanowić "a może to ja piszę bez zrozumienia".
|
|
| |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Nie przebija, bo to ten sam zarzut, mianowicie nierozumienia w ogóle. >Pisanie bez zrozumienia rozumiem jako oczekiwanie od czytelników, że sobie dorozumieją treści, które piszący chciałby może przekazać, ale nie umie tego zrobić, bo pisze bez zrozumienia potencjalnego odbiorcy i jego odbioru tych treści. Potem podnosi larum: "czytaj ze zrozumieniem pacanie", zamiast się zastanowić "a może to ja piszę bez zrozumienia".
Ale to właśnie im więcej ma się do przekazania, tym więcej wiedzy musi mieć rozmówca. Musi on rozumieć to co jest między wierszami i jeśli coś jest dobrze sformułowane, a ktoś i tak nie rozumie, to błąd leży po stronie czytelnika, który źle czyta.
Przykład: Jan Bednarski i szarley, którzy wymyślają sobie coś na temat moich tez i nie odnoszą się do nich, tylko do tych wymysłów, choć wiele razy powtarzam w prostych zdaniach gdzie popełniają błąd.
|
|
| | |  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | > Ale to właśnie im więcej ma się do przekazania, tym więcej wiedzy musi mieć rozmówca. Musi on rozumieć to co jest między wierszami i jeśli coś jest dobrze sformułowane, a ktoś i tak nie rozumie, to błąd leży po stronie czytelnika, który źle czyta.Tak zupełnie poza tematem wątku.... ale w nawiązaniu oczywiście  W teorii komunikacji przyjmuje się, że odbiorca komunikatu (czyli tu: czytający) nic nie musi  To nadawca komunikatu (czyli tu: piszący) musi postarać się, aby przekazany komunikat był zrozumiały pod każdym względem. Oczywiście w wypadku, gdy odbiorca nie ma woli zrozumienia, to na nic starania nadawcy
|
|
| |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Pisanie bez zrozumienia rozumiem jako oczekiwanie od czytelników, że sobie dorozumieją treści, które piszący chciałby może przekazać, ale nie umie, bo pisze bez zrozumienia potencjalnego odbiorcy i jego odbioru tych treści.Niestety często piszący te domyślne treści jednak przekazują, ale ponieważ nader często treścią przekazu są słowa - mniej więcej - "jam jest geniusz, a ty - wiadomo kto", wyartykułowanie swojego oczekiwania do zrozumienia nie doprowadza. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Niestety często piszący te domyślne treści jednak przekazują, ale ponieważ nader często treścią przekazu są słowa - mniej więcej - "jam jest geniusz, a ty - wiadomo kto", wyartykułowanie swojego oczekiwania do zrozumienia nie doprowadza.  A gdzie jest napisane, że każdy każdego musi zrozumieć? Napisz jedno zdanie, a każden jeden sobie odczyta po swojemu, wedle swojej wiedzy, doświadczenia, itd.. Dopóki się nie ustali wspólnie jakichś podstaw, reguł i punktów odniesienia to w dyskusji nie ma tak, że żal bo "tak się staram, a te tumany nie rozumieją". A już czytanie między wierszami to w ogóle ekwilibrystyka, zważywszy na medium, jakim jest suche słowo pisane. Jak czujesz, że nie ma wspólnego mianownika - jeden swoje drugi swoje i nie ma się o co zahaczyć - to rozsądek podpowiada podziękować za rozmowę i zająć się czymś pożyteczniejszym. (Odpowiadam też tu olsonowi j.w.)
|
|
| | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> A gdzie jest napisane, że każdy każdego musi zrozumieć?W zasadach świata idealnego. > Jak czujesz, że nie ma wspólnego mianownika - jeden swoje drugi swoje i nie ma się o co zahaczyć - to rozsądek podpowiada podziękować za rozmowęMyślę o tym inaczej, ale odpuszczę, żeby nie wyjść na nierozsądną. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jak czujesz, że nie ma wspólnego mianownika - jeden swoje drugi swoje i nie ma się o co zahaczyć - to rozsądek podpowiada podziękować za rozmowę i zająć się czymś pożyteczniejszym. >(Odpowiadam też tu olsonowi j.w.)
A czy nie uważasz, że jest to właśnie godzenie się na dezinformację i antyracjonalną propagandę?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >A czy nie uważasz, że jest to właśnie godzenie się na dezinformację i antyracjonalną propagandę? Kiedy ktoś podaje wg nas nieprawdziwe informacje to można żądać weryfikacji, 'antyracjonalna propaganda' to już za bardzo pojemna sprawa. Na temat szeroko pojętej wiary i przekonań dyskusja zwykle nie ma sensu, można je przyjąć albo nie. Bywa tak (i to nader często), że ludzie myślą o nas i o tym co wyrażamy w sposób całkiem odmienny od tego co my sami o sobie myślimy i co chcemy wyrazić, i nie przeskoczysz. Trzeba się godzić na taką 'antyracjonalną propagandę' w imię wolności wypowiedzi tej 'racjonalnej'.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Kiedy ktoś podaje wg nas nieprawdziwe informacje to można żądać weryfikacji, 'antyracjonalna propaganda' to już za bardzo pojemna sprawa.Żądać weryfikacji? Udowodniłem swoimi dyskusjami, że to nieskuteczne. Ci ludzie z brakami w elementarnej wiedzy próbują pouczać kogoś mądrzejszego od siebie (na dany temat), bo tak to właśnie działa. Aby móc się wypowiedzieć na jakiś temat, trzeba rozumieć zagadnienie. Aby posiąść wiedzę, trzeba ją zrozumieć, zapamiętać i potrafić odnieść jedne elementy wiedzy do drugich. Wielu rozmówców zapomina o poprzednich założeniach, gdy myśli o czymś następnym, przez co ich stwierdzenia są wewnętrznie niespójne. Gdy odnoszą się do cudzych wypowiedzi, to nie odnoszą się do przekazywanego znaczenia, tylko do swojego wyimaginowanego wierzenia. A czym jest rozumienie i znaczenie? Funkcją mózgu i przybliżoną oceną rzeczywistości. Próbuję to wytłumaczyć Janowi Bednarskiemu, który reaguje typowo jak z podręcznika - nie ma żadnej wiedzy, przeczytał jakiś wycinek czegoś co źle zrozumiał i wymądrza się na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia. Gdy człowiek odnosi się do takiego wmówionego skrawka, w który wierzy, to działa następujący mechanizm: poglądy są uznawane za prawdę, której dychotomicznym przeciwieństwem jest nieprawda. Wierzenie "przykleja się" do obrazu siebie tego delikwenta, przez co wykazanie mu, że się myli jest zrujnowaniem kolesiowi światopoglądu. Dlatego działa mechanizm wyparcia. Podświadomie koleś już zrozumiał, że nie ma racji i nie rozumie, ale wcześniej reagował emocjonalnie i teraz byłoby mu wstyd się przyznać do błędu, więc brnie. Zapędziłem w taki kozi róg kilku tutejszych narcyzików i nie wyciągnęli żadnych wniosków. Jan Bednarski, szarley i Klopton nie rozumieją różnicy między faktami, a ich myślowymi odpowiednikami - interpretacją, zrozumieniem, znaczeniem, perspektywą, opisem. To charakterystyczny obraz zaburzeń poznawczo-emocjonalnych. Człowiek, który nie widzi różnicy między interpretacją, a faktami, nie może wiedzieć, że ma rację. Jego prawda jest chwiejna i wewnętrznie sprzeczna. Jan Bednarski w amoku próbował zanegować podział na fakty i ich myślowe odpowiedniki. Pisał, że dla normalnych ludzi jest tylko prawda i nieprawda. Zapytałem go o definicję prawdy, to napisał, że nie da się jej zdefiniować. Jednocześnie formułując własny paradowód użył tam niezdefiniowanej prawdy, aby potem napisać, że coś udowodnił, czyli że jest to prawdą. Taka sprzeczność w wierzeniach już sama w sobie powoduje zaburzenia emocjonalne, które tylko nasilają zaburzenia poznawcze. W dodatku wydaje mu się, że jego pokrętne myślenie podzielał Godel, któremu w rzeczywistości chodziło o pewne specyficzne twierdzenia dotyczące metafizyki. Niezrozumienie prowadzi w tym przypadku do jeszcze większego niezrozumienia, a wykazywanie, że jest inaczej jest traktowane przez narcyza jako atak na jego ego. Odpowiada więc autorytarnym tonem, albo próbuje odwrócić kota ogonem jak małe dziecko. Co odwraca? Tylko opis dla zrozumienia, ale mój opis odnosi się do mojej intuicji, w której jest zawarta wiedza, do której on nie ma dostępu. Nie rozumie więc tego opisu, tylko przeinacza go na swój sposób (brak empatii i autorefleksji, myślenie zero-jedynkowe, sprzeczność przekonań, nieodróżnianie prawdy od fikcji, brak zdolności do pojęcia większej całości i patologiczne skupianie się na wycinkach, które bez kontekstu tracą sens, brak przemyślenia wynikającego z roboczego tymczasowego przyjęcia cudzych założeń w celu analizy). > Na temat szeroko pojętej wiary i przekonań dyskusja zwykle nie ma sensu, można je przyjąć albo nie.Jak udowodnić rację? Tutaj wykazałem, że się nie da. Często jest stosowana metoda dyskusji na upośledzone dziecko. Rozmówca w nieskończoność może zadawać pytania, nawet gdy odpowiedź jest już wystarczająca, to pytania można zadawać zawsze i wtedy udaje się niezrozumienie i przeinacza się tezy adwersarza. > Bywa tak (i to nader często), że ludzie myślą o nas i o tym co wyrażamy w sposób całkiem odmienny od tego co my sami o sobie myślimy i co chcemy wyrazić, i nie przeskoczysz.I wtedy dowodzi się im, że ich przekonania wzięły się znikąd, choć często się nie da. > Trzeba się godzić na taką 'antyracjonalną propagandę' w imię wolności wypowiedzi tej 'racjonalnej'.Nie zgadzam się, bo moim zdaniem godzenie się na antyracjonalną propagandę jest zrównaniem wypocin ze stwierdzeniami mającymi faktycznie jakąś wartość. Dlatego wszystkich powinny obowiązywać jakieś wspólne zasady racjonalnej dyskusji, co uważam za ważniejsze od samej kultury wypowiedzi i braku ataków personalnych. Te ostatnie zresztą czasem są potrzebne, bo wynikają wprost ze sposobu dyskusji, jeśli jest on manipulacją.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | W takich forumowych dyskusjach (i nie tylko zresztą) są małe szanse na przekonanie kogoś, kto ma już wyrobione jakieś zdanie w danej sprawie, co najwyżej można wymienić punkty widzenia i opinie, a do tego każdy ma prawo. Są tacy, którzy mają silną potrzebę tzw. "domknięcia poznawczego", tzn. lubią mieć wszystko usystematyzowane i poukładane, niechętnie otwierają się na nowe przemyślenia. Do takich osób ciężko dotrzeć z argumentami choćby były naszym zdaniem niepodważalne.
Nie ma większego sensu obruszać się, że są oni tacy a nie inni. Każdy wystawia sobie cenzurkę, którą chcący mogą dowolnie oceniać na swój użytek, a porządek prawny ustanawia granice tego co wolno. A czy "godzenie się na antyracjonalną propagandę jest zrównaniem wypocin ze stwierdzeniami mającymi faktycznie jakąś wartość"? Wartość rzecz względna, w naukach ścisłych są narzędzia umożliwiające weryfikację, falsyfikację, itd. reszta jest płynna i subiektywna.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > W takich forumowych dyskusjach (i nie tylko zresztą) są małe szanse na przekonanie kogoś, kto ma już wyrobione jakieś zdanie w danej sprawie, co najwyżej można wymienić punkty widzenia i opinie, a do tego każdy ma prawo.Ale ja nie mówię o opiniach, tylko o dowodach. Np 2+2=4 to nie opinia. Podobnie jak to, że Jan Bednarski to człowiek chory psychicznie, który nie rozumie tematu, o którym pisze i to tak jakby mi napluł w mordę, bo wychodzi na to, że niepotrzebnie czytałem książki, niepotrzebnie myślałem, bo byle głupek i tak bez uzasadnienia zrówna to z rynsztokiem. Zresztą podobny argument mam przy dyskusjach z katolikami zrównującymi wiarę ze swoimi urojeniami. > Są tacy, którzy mają silną potrzebę tzw. "domknięcia poznawczego", tzn. lubią mieć wszystko usystematyzowane i poukładane, niechętnie otwierają się na nowe przemyślenia. Do takich osób ciężko dotrzeć z argumentami choćby były naszym zdaniem niepodważalne.No właśnie aby doszło do domknięcia poznawczego, jak to ładnie nazwałeś, trzeba negować swoje przekonania i starać się rozumieć cudze, bo to poszerza światopogląd i powoduje, że mózg non stop ma na d czym pracować i co systematyzować. Ja mam 25 lat, więc jestem w optymalnym wieku dla myślenia racjonalnie i widzę z perspektywy czasu, że kiedyś momentami też brnąłem w zaparte, choć może nie aż tak jak Jan Bednarski (za to starsi często przestają się uczyć, z racji wieku wydaje im się, że pozjadali wszystkie rozumy). On po prostu nie rozumie podstaw, ale nie potrafi przyjąć do wiadomości, że może nie mieć racji i w dodatku sam sobie przeczy, bo nie odróżnia pojęcia prawdy jakim możemy się posługiwać (epistemologia) od faktów, do których odnoszą się pojęcia (ontologia). Napisał coś o bzdurnym podziale na prawdę i nieprawdę, ale ignoruje w swoich wypocinach to, że ktoś tą prawdę poznaje, albo może być silnie przekonany co do jakiejś nieprawdy. Ja mam pretensje do tego, że udowadniam coś wprost, co wynika ze stwierdzeń i definicji, a narcystyczny rozmówca w ogóle nie rozumiejąc mojej krytyki, przypisuje mi coś czego nie napisałem i to "obala" odnosząc się do swoich wierzeń jako meta-przekonania. > Nie ma większego sensu obruszać się, że są oni tacy a nie inni. Każdy wystawia sobie cenzurkę, którą chcący mogą dowolnie oceniać na swój użytek, a porządek prawny ustanawia granice tego co wolno.Kilka osób próbowało go przekonać, ale uznali, że nie ma co się kopać z koniem. Byli to np Drobner, tarkos, salek, Hermene i kamykowy. Zobacz jak mało powstaje ostatnio merytorycznych postów. Te dobre giną w tłumie, a gdy ktoś ma rację, to wtedy właśnie tacy Bednarscy itp próbują rozmyć dyskusję poprzez odpisywanie wielu postów, które nie odnoszą się do meritum. Bednarskiego zaorałem na amen tym, że zapytałem o jakiej definicji prawdy pisze, a on odpisał, że prawdy nie da się zdefiniować, czyli sam przyznał mi rację i uznał, że jego wypociny to nie dowód, tylko błędna interpretacja, która nie odnosi się do faktów. Podobną rolę przejmuje matematyka, gdy zrezygnujemy np z czasu i przyczynowości, bowiem wtedy nie opisuje ona realnej relacji między obiektami. www.racjonalista.pl/forum.php/s,740180#w740528www.racjonalista.pl/forum.php/s,740180#w740598Drugie zaoranie było gdy zapytał czy "2+2=4" odnosi się do jakiejś ontologii i udowodniłem, że tak, więc w następnym poście to pominął. www.racjonalista.pl/forum.php/s,740180#w740608Trzecie zaoranie (najważniejsze) wiąże się z tym, że gdyby odrzucić podział na ontologię i epistemologię, to wynikałoby z tego, że albo: a) ludzkie myśli są odzwierciedleniem 1:1 prawdy ontologicznej i nie ma między nimi różnicy (czyli jednak prawdę dałoby się zdefiniować i wtedy niecierpliwie czekam na argument Bednarskiego) b) ludzkie myśli nie odzwierciedlają prawdy ontologicznej, czyli są nieprawidłowym bełkotem, więc nie można stwierdzić, że cokolwiek jest prawdą, czyli Bednarski nie może sformułować swojego "dowodu" - za takie coś wyleciał kiedyś z tego forum Lewandowski, który też "myślał" błędnokołowo i też projektował to na innych > A czy "godzenie się na antyracjonalną propagandę jest zrównaniem wypocin ze stwierdzeniami mającymi faktycznie jakąś wartość"? Wartość rzecz względna, w naukach ścisłych są narzędzia umożliwiające weryfikację, falsyfikację, itd. reszta jest płynna i subiektywna.No właśnie, ale tu pewne twierdzenia zostały zweryfikowane, a mimo tego Bednarski dalej trolluje w ten sposób.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Taka sprzeczność w wierzeniach już sama w sobie powoduje zaburzenia emocjonalne, które tylko nasilają zaburzenia poznawcze. W dodatku wydaje mu się, że jego pokrętne myślenie podzielał Godel, któremu w rzeczywistości chodziło o pewne specyficzne twierdzenia dotyczące metafizyki.
Twierdzenie Gödla nie cierpi na ten zarzut o samowywrotności, który wystosowałem przeciwko twoim metafizycznym wypocinom. Z tego twierdzenia wynika jedynie, że ludzkiego rozumowania dedukcyjnego którym posługują się matematycy nie można opisać przy pomocy systemu formalnego, ponieważ musiałby być niesprzeczny a wtedy byłby sprzeczny. Nie wynika z niego że istnieją w systemie jakieś zdania, których status absolutnie wykracza poza ludzkie zdolności poznawcze. Niestety, niektórzy mylnie rozumieją twierdzenie Gödla, choć ten błąd jest nawet wyjaśniony w polskiej Wikipedii.
.
|
|
| | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >ludzkiego rozumowania dedukcyjnego którym posługują się matematycy nie można opisać przy pomocy systemu formalnego, ponieważ musiałby być niesprzeczny a wtedy byłby sprzeczny. Przykład bełkotu filozoficznego, którego się nie da tak wprost zrozumieć, ale niby można poznać wczytując się w jakąś tam kurna literaturę... A ty byś chciał żeby forumowi interlokutorzy nadawali na jednej fali?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Przykład bełkotu filozoficznego, którego się nie da tak wprost zrozumieć, ale niby można poznać wczytując się w jakąś tam kurna literaturę... A ty byś chciał żeby forumowi interlokutorzy nadawali na jednej fali?Olson twierdzi że ludzki mózg jest komputerem. Jest bardzo pewny swojego zdania, którego po pierwsze nie potrafi udowodnić, po drugie jego stwierdzenia gwałcą współczesną wiedzę matematyczną. Nawiasem, co tam jest bełkotem ? Ja przynajmniej odnoszę się do dobrze zdefiniowanych pojęć, gdyby ktoś chciał odwzorować ludzkie myślenie dedukcyjne przy pomocy systemu formalnego to wówczas z zasady niesprzeczności można by dowieść sprzeczność, a później prze regułę dołączania można by już wszystko udowodnić. To są naprawdę trywialne i oczywiste fakty: en.wikipedia.org/wiki/Principle_of_explosion.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Olson twierdzi że ludzki mózg jest komputerem.To zależy od definicji komputera, dlatego wolę mówić o analogii. Ale w tym przypadku to ja niewiele twierdzę, a po prostu udowodniłem ci, że bredzisz i z twoich przesłanek nie wynikają twoje paranoiczne wnioski. > Ja przynajmniej odnoszę się do dobrze zdefiniowanych pojęćTo zdefiniuj prawdę. Szach-mat po raz kolejny  > gdyby ktoś chciał odwzorować ludzkie myślenie dedukcyjne przy pomocy systemu formalnego to wówczas z zasady niesprzeczności można by dowieść sprzecznośćTylko gdyby wycięło się dedukcję od wszystkiego co dedukcją nie jest i gdyby była tylko dedukcja to byłaby sprzeczna, podobnie gdyby była tylko sama matematyka, albo sam sceptycyzm. I choć jestem przeryty sytuacjami życiowymi, to moja kora przedczołowa jednak coś tam działa, a hipokamp mimo, że zryty to jednak nie powoduje tego co u ciebie, tzn że możesz przetwarzać na raz tylko jedno założenie i wtedy zapominasz o tym co przetwarzałeś wcześniej i nie potrafisz pamiętać o poprzednim założeniu, gdy analizujesz kolejne. Jednak dedukcja odnosi się do rzeczywistości, a za jej działaniem stoją mechanizmy przyczynowo-skutkowe. gdyby dedukcja się do tego nie odnosiła, to faktycznie miałbyś rację, dlatego właśnie twoje wypociny ci się rozsypały gdy napisałem o podziale na ontologię i epistemologię i wtedy wpadłeś w histerię, próbując odwracać kota ogonem w prymitywny sposób. > a później prze regułę dołączania można by już wszystko udowodnić.Tak chciał np Lewandowski i tego jak widać ty też chcesz, tylko że to nieprawda, że wszystko, bo właśnie wtedy to nic nie można, bo pojęcie dowodu nic nie znaczy i nie odnosi się do niczego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>To zdefiniuj prawdę. Szach-mat po raz kolejny
W odniesieniu do systemów formalnych prawda jest akurat dobrze zdefiniowana. Twierdzenie w danym systemie formalnym jest prawdziwe wtw gdy algorytm przeszukujący wszerz wszystkie poprawne ciągi formuł stanowiące dowody tego systemu zakończy pracę odnajdując dowód kończący się tym twierdzeniem. Twierdzenie w danym systemie formalnym jest fałszywe wtw gdy jego negacja jest prawdziwa.
>Jednak dedukcja odnosi się do rzeczywistości, a za jej działaniem stoją mechanizmy przyczynowo-skutkowe. gdyby dedukcja się do tego nie odnosiła, to faktycznie miałbyś rację, dlatego właśnie twoje wypociny ci się rozsypały gdy napisałem o podziale na ontologię i epistemologię i wtedy wpadłeś w histerię, próbując odwracać kota ogonem w prymitywny sposób.
Jednak bredzisz. Dowody w matematyce przeprowadza się nie empirycznie tylko czysto dedukcyjnie. Nie muszą nawet dotyczyć uwarunkowań fizycznych tak jak np. geometrie nieeuklidesowe. Geometria Riemmanna co prawda przysłużyła się w OTW, ale wtórnie, więc mamy tutaj relacje ewidentnie odwrotną do tej którą ty sugerujesz. Gdy nadasz sens empiryczny matematycznej teorii to dopiero wtedy możesz ją odnosić.
Poza tym marny z ciebie psycholog, nigdy trafnie nie przewidujesz moich motywów. Twój metafizyczny podział do niczego się nie nadaje i to nie ze względu na tw. Godla tylko z przyczyn o których ci pisałem. Samowywrotność, brak definicji prawdy ontologicznej itp.
.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>To zdefiniuj prawdę. Szach-mat po raz kolejny >W odniesieniu do systemów formalnych prawda jest akurat dobrze zdefiniowana.
Ale systemy formalne się do czegoś odnoszą i o tym fakcie zapominasz i dlatego sobie przeczysz.
>Twierdzenie w danym systemie formalnym jest prawdziwe wtw gdy algorytm przeszukujący wszerz wszystkie poprawne ciągi formuł stanowiące dowody tego systemu zakończy pracę odnajdując dowód kończący się tym twierdzeniem.
A oto opis tego jak działa umysł. Jednak kategoria dowodu w umyśle nie jest równoważna z kategorią prawdy poza umysłem, do której ów umysł się odnosi. Rozumiesz już dlaczego tak cię besztam i czym zaorał cię Drobner?
>Jednak bredzisz. Dowody w matematyce przeprowadza się nie empirycznie tylko czysto dedukcyjnie.
Do dedukcji wymagane jest przetwarzanie danych z zewnątrz, a te biorą się z empirii. Bez tego matematyka nie zaistniałaby i nie miałaby sensu.
>Poza tym marny z ciebie psycholog, nigdy trafnie nie przewidujesz moich motywów.
Każdy może sobie tak napisać, gdy został zaorany.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>A oto opis tego jak działa umysł. Jednak kategoria dowodu w umyśle nie jest równoważna z kategorią prawdy poza umysłem, do której ów umysł się odnosi. Rozumiesz już dlaczego tak cię besztam i czym zaorał cię Drobner?
Twierdzisz, że zdanie: "kategoria dowodu w umyśle nie jest równoważna z kategorią prawdy poza umysłem, do której ów umysł się odnosi" jest prawdziwe w sensie kategorii dowodu w umyśle czy kategorii prawdy spoza umysłu ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Twierdzisz, że zdanie: "kategoria dowodu w umyśle nie jest równoważna z kategorią prawdy poza umysłem, do której ów umysł się odnosi" jest prawdziwe w sensie kategorii dowodu w umyśle czy kategorii prawdy spoza umysłu ?
Akurat to zdanie przynależy do jednej i drugiej kategorii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Twierdzisz, że zdanie: "kategoria dowodu w umyśle nie jest równoważna z kategorią prawdy poza umysłem, do której ów umysł się odnosi" jest prawdziwe w sensie kategorii dowodu w umyśle czy kategorii prawdy spoza umysłu ? >Akurat to zdanie przynależy do jednej i drugiej kategorii.
Bo ty jesteś guru i wiesz to. A równie dobrze ja mogę powiedzieć że jestem guru i mój dowód należy do dwóch kategorii. Szach mat.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kończą się argumenty i zaczyna się histeryczny amok. Jeśli czegoś nie rozumiesz to zapytaj czego, a nie jęcz w tak żałosny sposób.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Pierwsze primo.. >Olson twierdzi że ludzki mózg jest komputerem. Jest bardzo pewny swojego zdania, którego po pierwsze nie potrafi udowodnić, po drugie jego stwierdzenia gwałcą współczesną wiedzę matematyczną. Pewne analogie mózg-komputer można łatwo wykazać, chociaż oczywiście stopień skomplikowania obu jest niewspółmierny. Ale ciekawi mnie, co wiedza matematyczna przekazuje nam o działaniu mózgu?
Drugie primo.. Napisałeś >Z tego twierdzenia wynika jedynie, że ludzkiego rozumowania dedukcyjnego którym posługują się matematycy nie można opisać przy pomocy systemu formalnego, ponieważ musiałby być niesprzeczny a wtedy byłby sprzeczny. Nie bardzo rozumiem, czy stawiać to 'ludzkie rozumowanie dedukcyjne' w opozycji do systemów formalnych, że może nie da się tych systemów stosować w rozumowaniu dedukcyjnym, czy może matematycy niesłusznie stosują systemy formalne (bo przecież stosują), czy może coś jeszcze innego?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Pierwsze primo.. >>Olson twierdzi że ludzki mózg jest komputerem. Jest bardzo pewny swojego zdania, którego po pierwsze nie potrafi udowodnić, po drugie jego stwierdzenia gwałcą współczesną wiedzę matematyczną. >Pewne analogie mózg-komputer można łatwo wykazać, chociaż oczywiście stopień skomplikowania obu jest niewspółmierny. Ale ciekawi mnie, co wiedza matematyczna przekazuje nam o działaniu mózgu?
Gdy mówimy o mózgu porównując go do modeli obliczeniowych to nic dziwnego że możemy rozstrzygnąć pewne sprawy jedynie na drodze analizy definicji. Komputery realizują algorytmy, a algorytm to jest konkretnie zdefiniowane matematyczne pojęcie. Wypowiedzi olsona albo odwołują się do tych ścisłych definicji, albo są bełkotem pozbawionym znaczenia.
>Drugie primo.. >Napisałeś >Nie bardzo rozumiem, czy stawiać to 'ludzkie rozumowanie dedukcyjne' w opozycji do systemów formalnych, że może nie da się tych systemów stosować w rozumowaniu dedukcyjnym, czy może matematycy niesłusznie stosują systemy formalne (bo przecież stosują), czy może coś jeszcze innego?
Stosować to sobie mogą jako pomocnicze narzędzie, które jednak nie wyczerpuje wszystkiego. Mi chodzi o to, że nie możemy bez sprzeczności założyć, że całemu matematycznemu rozumowaniu odpowiada jakiś skończony system formalny. Jeśli by tak było to po pierwsze dowód pierwszego twierdzenia Gödla przechodziłby w tym systemie, po drugie z poprzedniego wynikałoby że aksjomatem lub twierdzeniem tego systemu jest zasada niesprzeczności, bo dowód twierdzenia Gödla opiera się na właśnie takim rozumowaniu [zdanie Gödla jest tak skonstruowane że implikuje swoje zaprzeczenie], więc mówimy że nie można w niesprzecznym systemie dowieść zdania Gödla, bo gdyby dało się to zrobić to znaczyłoby że system ten jest sprzeczny (sprzeczność z założeniem). A więc ewidentnie w dowodzie Gödla wykorzystana jest zasada niesprzeczności. Czyli co ważne: jeśli matematyk uznaje dowód twierdzenia Gödla to uznaje zasadę niesprzeczności, a jeśli uznaje zasadę niesprzeczności i dowód twierdzenia Gödla to na mocy twierdzenia Gödla musi uznać że jego rozumowanie nie jest przechwytywane przez niesprzeczny system formalny.
.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Gdy mówimy o mózgu porównując go do modeli obliczeniowych to nic dziwnego że możemy rozstrzygnąć pewne sprawy jedynie na drodze analizy definicji.
Po pierwsze my nie rozstrzygamy w pełni żadnej rzeczywistości za pomocą modeli. Rozstrzygamy logiczny wynik definicji. To pomaga nam zwiększać szansę na to, że nasza prawda epistemologiczna w większej części pokryje się z prawdą ontologiczną. I do pewnego momentu dobrze argumentujesz, bo rozstrzyganie problemów odbywa się w kontakcie z rzeczywistością, dlatego umysł nie jest skończonym zdefiniowanym układem zamkniętym, tylko jest poddawany ciągłym przemianom. Próba rozpatrywania umysłu przez pryzmat twierdzeń Godla, czy spełnia naszą definicję algorytmu, czy jej nie spełnia, to już jest błąd metodologiczny. Definicja musiałaby się bowiem odnosić do prawdy, której nie znamy i w dodatku swoim umysłem oddzielasz umysł od rzeczywistości, aby dojść do swoich wniosków, ale jednocześnie projektujesz swoje wnioski na rzeczywistość. Dlatego pytam o twoją definicję prawdy, co mnie śmieszy, gdyż prawda jest niemożliwa do zdefiniowania w taki sposób, aby definicja pokrywała się z faktami w 100%. Nie mamy też możliwości sprawdzenia w jakim procencie coś się pokrywa z rzeczywistością, skoro nie wiemy co jest dokładnie rzeczywistością. Nie oznacza to jednak, że nie możemy orzekać na jej temat i zgadywać mechanizmów potrzebnych do zbudowania danego już istniejącego obiektu.
>Komputery realizują algorytmy, a algorytm to jest konkretnie zdefiniowane matematyczne pojęcie.
Tak, ale jeśli w definicji masz element, który odnosi się do przetwarzania danych z zewnątrz i dodatkowo jest to algorytm samomodyfikujący się, tzn uczący się, to z definicji nie możesz definicją odzwierciedlić faktów. Konwersja faktów na poznanie sama w sobie narzuca straty, a z pkt widzenia umysłu fakty są nieusystematyzowane i biorą się "znikąd", a to my je opisujemy i szeregujemy. Nie zdefiniowałeś czy twoja teoria odnosi się do poznania, czy do całości. Z niewiadomych dla mnie względów uznajesz, że jesteś bogiem znającym prawdę absolutną. Gdyby bóg zastosował taką teorię, to miałbyś rację, ale z ludzkiego pkt widzenia należy uznać jedynie, że wielu rzeczy nie możemy być do końca pewni i musimy zgadywać, a od skuteczności tego zgadywania zależy skuteczność naszych decyzji.
Algorytmy mogą się do czegoś odnosić lub nie. Weźmy taki prosty auto hotkey i mamy teraz 2 możliwości:
1. piszę program, który będzie się do czegoś odnosił tzn działał, np będzie uruchamiał przeglądarkę, wchodził na forum racjonalista, pisał posta i zamykał przeglądarkę.
2. wklepuję losowe komendy, które albo nic nie zrobią, albo coś popsują
Zaplanowany sposób działania odnosi się do oceny faktów zewnętrznych wobec umysłu, czyli 1. Umysł jednak działa często także w sposób 2 i to się przeplata. Początkowo myślenie musiało ewoluować z losowych danych, a gdy okazywało się przypadkowo skuteczne, zostawało włączane w obręb "prawdy". Im więcej usystematyzowanych danych, tym więcej można ustalić i zrozumieć, a także odrzucać pewne rzeczy i dostrzegać schematy jakie się przy tym powielają.
>Wypowiedzi olsona albo odwołują się do tych ścisłych definicji, albo są bełkotem pozbawionym znaczenia.
Moje wypowiedzi odwołują się do ścisłych definicji, ale twierdzę też, że definicje nie dorównują faktów, nie wyczerpują ich, ale pewne rzeczy na ich gruncie można ustalić.
>Mi chodzi o to, że nie możemy bez sprzeczności założyć, że całemu matematycznemu rozumowaniu odpowiada jakiś skończony system formalny.
I nie potrzebujemy tego zakładać, bo i po co? Nie ma takiej potrzeby. Ta jest tylko twoją imaginacją, ale nie da się zwrócić na to uwagi, bo wtedy wmawiasz mi, że twierdzę co innego i obalasz strawmana, który akurat odnosi się do prawidłowego elementu twojej teorii (bo ta składa się z miksu prawidłowych i nieprawidłowych wniosków).
A co do niesprzeczności to osiąga się ją poprzez przedefiniowanie i dobudowanie nadrzędnego systemu formalnego, który definiuje poprzednie tak, aby były wzajemnie niesprzeczne i spójne.
Ale tak samo ważne jak niesprzeczność, jest też odniesienie teorii do faktów, bo można budować dowolne niesprzeczne systemy, które nic nie oznaczają i są tylko sztuką dla sztuki.
I te dwa ostatnie akapity - tak widzę mniej więcej rolę kory przedczołowej w ludzkim mózgu. Z jednej strony jej zaburzenia prowadzą do niespójności, a z drugiej niespójność jest bodźcem do rozwoju i szukania spójności, co zmusza do przedefiniowania. I tu wiele osób wpada w pułapkę - tworzą pozornie spójne systemy, wierzą w nie i okłamują się dobudowując kolejne meta-poziomy mające tłumaczyć poprzednie (wiąże się to też z faktem, że schizofrenicy mają większą gęstość neuronów w tej części mózgu). Czasem trzeba odpuścić i przyznać się do niewiedzy, a z tego powstaje potem nowa wiedza. Silniejsza w podstawach, ale bardziej złożona, więc i też niezrozumiała dla większej części otoczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Po pierwsze my nie rozstrzygamy w pełni żadnej rzeczywistości za pomocą modeli. Rozstrzygamy logiczny wynik definicji. To pomaga nam zwiększać szansę na to, że nasza prawda epistemologiczna w większej części pokryje się z prawdą ontologiczną.
Od zdania które ma znaczenie wymaga się minimum tego aby słowa w nim użyte można było sprowadzić do postaci kryteriów poddających się jakiejś potencjalnej weryfikacji. Twoje określenie "prawda ontologiczna" nie spełnia tego minimum dlatego do niczego się nie odnosi.
>Definicja musiałaby się bowiem odnosić do prawdy, której nie znamy i w dodatku swoim umysłem oddzielasz umysł od rzeczywistości, aby dojść do swoich wniosków, ale jednocześnie projektujesz swoje wnioski na rzeczywistość.
A skąd wiesz, że prawdą jest że prawdy nie znamy skoro jak sam twierdzisz jej nie znamy ?
>Dlatego pytam o twoją definicję prawdy, co mnie śmieszy, gdyż prawda jest niemożliwa do zdefiniowania w taki sposób, aby definicja pokrywała się z faktami w 100%.
W teorii algorytmów wszytko jest dobrze zdefiniowane. Status zdania w systemie formalnym jest dobrze określony, a więc zadanie rozstrzygnięcia tego statusu również jest dobrze określone. Dobrze określone jest to, że jeżeli algorytm rozstrzyga ten status dla pewnego podzbioru z całego systemu to człowiek rozstrzyga więcej itp. I wreszcie na mocy tw. Gödla musimy założyć, że jeśli ten system jest niesprzeczny to nie przechwytuje pewnych struktur myślowych takich jak np. zasada niesprzeczności. (bo gdyby przechwytywał to przez tw. Gödla można by udowodnić jego sprzeczność, nie byłby więc niesprzeczny)
> Nie mamy też możliwości sprawdzenia w jakim procencie coś się pokrywa z rzeczywistością, skoro nie wiemy co jest dokładnie rzeczywistością. Nie oznacza to jednak, że nie możemy orzekać na jej temat i zgadywać mechanizmów potrzebnych do zbudowania danego już istniejącego obiektu.
Sam przyznajesz że nie wiesz o czym piszesz, a na końcu jeszcze dogmatycznie stwierdzasz coś o faktycznej istocie rzeczywistości o której przed chwilą napisałeś że nie wiesz czym jest, więc nawet nie wiadomo co oznacza całe twoje zdania. I nie licz na to że będę się czegoś domyślał z kontekstu.
>Zaplanowany sposób działania odnosi się do oceny faktów zewnętrznych wobec umysłu, czyli 1. Umysł jednak działa często także w sposób 2 i to się przeplata. Początkowo myślenie musiało ewoluować z losowych danych, a gdy okazywało się przypadkowo skuteczne, zostawało włączane w obręb "prawdy". Im więcej usystematyzowanych danych, tym więcej można ustalić i zrozumieć, a także odrzucać pewne rzeczy i dostrzegać schematy jakie się przy tym powielają.
W matematyce nie da się ustalić prawdziwości zdań w oparciu o kryteria skuteczności w takim sensie w jakim ty to piszesz. W dowodzie twierdzenia Gödla nikt nic nie losuje. Nawet gdybyś miał racje w odniesieniu do wielu czynności jakie wykonuje umysł to wystarczy tylko, że matematyczne rozumowanie nie redukuje się do algorytmu i z tego już wynika że cały umysł rozumiejący matematykę nie jest algorytmem.
>I nie potrzebujemy tego zakładać, bo i po co? Nie ma takiej potrzeby. Ta jest tylko twoją imaginacją, ale nie da się zwrócić na to uwagi, bo wtedy wmawiasz mi, że twierdzę co innego i obalasz strawmana, który akurat odnosi się do prawidłowego elementu twojej teorii (bo ta składa się z miksu prawidłowych i nieprawidłowych wniosków).
Nie udawaj że się ze mną zgadzasz, bo kiedyś napisałeś nawet że jest "maszyną Turinga" a taktowa właśnie jest równoważna systemowi formalnemu.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Od zdania które ma znaczenie wymaga się minimum tego aby słowa w nim użyte można było sprowadzić do postaci kryteriów poddających się jakiejś potencjalnej weryfikacji.Tak. A podział na ontologię i epistemologię to jedynie stwierdzenie faktu, że nie wszystkie fakty da się w ten sposób przełożyć na język i zrozumienie i mieć pewność, że wyczerpaliśmy temat. Ty to negujesz, więc albo musisz uznać w zamian, że wiemy wszystko, czyli znamy prawdę absolutną, albo nie wiemy nic, ale wtedy też prawdziwe nie mogłoby być stwierdzenie, że "nic nie wiadomo", gdyż ono samo byłoby wtedy nieprawdą, skoro by było prawdą. To jest ta twoja samowywrotność, w którą ciągle popadasz. > Twoje określenie "prawda ontologiczna" nie spełnia tego minimum dlatego do niczego się nie odnosi.Tłumaczyłem to wiele razy. To, że nie rozumiesz, nie oznacza, że się nie odnosi. Dlatego właśnie zasługujesz na pogardę, bo mimo, że ci się tłumaczy, pomijasz to i znów odnosisz się do tego co już obalałem i piszesz, że nie wyjaśniałem. Ontologia to to czego z definicji nie wiemy. Wiemy też, że zawsze jest coś czego nie wiemy. Nie oznacza to jednak, że nie wiemy niczego, tylko że nasza wiedza jest niekompletna, a jej opis jej w pełni nie odzwierciedla. Analogicznie działa podejmowanie decyzji i intuicja. Najpierw coś myślisz, a potem w kolejności powstają wyjaśnienia dlaczego tak, a nie inaczej. Ale to przecież nie oznacza, że mechanizmu działania intuicji nie da się opisać, tylko że wnioski z intuicji są szybsze od świadomego myślenia i nasz dostępny opis powstaje już a posteriori jako racjonalizacja dla wniosków z intuicji. > >Definicja musiałaby się bowiem odnosić do prawdy, której nie znamy i w dodatku swoim umysłem oddzielasz umysł od rzeczywistości, aby dojść do swoich wniosków, ale jednocześnie projektujesz swoje wnioski na rzeczywistość.> A skąd wiesz, że prawdą jest że prawdy nie znamy skoro jak sam twierdzisz jej nie znamy ?Twierdzę, że nie znamy jej w pełni, a to co wiemy jest niemożliwe do pełnego zweryfikowania. A ty znów dzieciaczku wyjeżdżasz z tą swoją dychotomią. Pytam się o twoją definicję prawdy - uciekasz. To wyjaśnia wszystko i kończy dyskusję. > W teorii algorytmów wszytko jest dobrze zdefiniowaneNatomiast wiemy, że definicje nie wyczerpują faktów, tylko odnoszą się do naszego poznania. Za pomocą własnego poznania poznajemy własne poznanie dotyczące zewnętrznych faktów. Teoria algorytmów nie odnosi się do prawdy ontologicznej, dlatego twoje wnioski nie mogą być wynikiem twierdzenia Godla, dopóki nie odnosi się ono do faktów, a gdy się odnosi, to nie wiesz w jakim stopniu. > Status zdania w systemie formalnym jest dobrze określony, a więc zadanie rozstrzygnięcia tego statusu również jest dobrze określone.Ale to błędne koło. To tak jakby chcieć udowodnić dedukcję posługując się dedukcją. Błędne koło. Dlatego właśnie dedukcja to jedna z wielu funkcji myślenia, podobnie jak język to tylko jeden ze sposobów postrzegania rzeczywistości. Jeśli chcesz postawić samą matematykę lub samą dedukcję ponad faktami to uzyskujesz sprzeczność. Zawsze, w każdej teorii fakty są najważniejsze, a teoria jest w stosunku do nich podrzędna. Ty próbujesz odwrócić kota ogonem i zanegować fakty, za pomocą oderwanej od rzeczywistości teorii. > Dobrze określone jest to, że jeżeli algorytm rozstrzyga ten status dla pewnego podzbioru z całego systemu to człowiek rozstrzyga więcej itp.Nieprawda. Człowiek nie rozstrzyga więcej, tylko intuicyjne algorytmy wyprzedzają myślenie dedukcyjne i przyczyniają się do powstania rozwiązania, ale to jest jeszcze i tak następnie konfrontowane z obserwacją i oceniane przez nas samych. Jeśli się potwierdza, to poznając sposób działania takiej intuicji, możemy go potem skopiować. > I wreszcie na mocy tw. Gödla musimy założyć, że jeśli ten system jest niesprzeczny to nie przechwytuje pewnych struktur myślowych takich jak np. zasada niesprzeczności. (bo gdyby przechwytywał to przez tw. Gödla można by udowodnić jego sprzeczność, nie byłby więc niesprzeczny)Błędne koło wynikające z przyjęcia dychotomii i niezrozumienia istoty sprawy. > Sam przyznajesz że nie wiesz o czym piszeszKłamiesz. Gdzie niby coś takiego przyznałem? > a na końcu jeszcze dogmatycznie stwierdzasz coś o faktycznej istocie rzeczywistości o której przed chwilą napisałeś że nie wiesz czym jestNo to właśnie stwierdzam, że wykracza ona poza poznanie. Czego, dziecko, nie rozumiesz? > więc nawet nie wiadomo co oznacza całe twoje zdaniaWiadomo. Ty nie wiesz, bo jesteś mało pojętny i tkwisz w swoim narcystycznym zaprzeczeniu. > I nie licz na to że będę się czegoś domyślał z kontekstu.Nie liczę. Nie zaobserwowałem u ciebie potencjału do takiego działania. > W matematyce nie da się ustalić prawdziwości zdań w oparciu o kryteria skuteczności w takim sensie w jakim ty to piszesz.Dlatego matematyka jest podrzędna wobec faktów i to fakty są poddawane obróbce matematycznej. > Nie udawaj że się ze mną zgadzasz, bo kiedyś napisałeś nawet że jest "maszyną Turinga" a taktowa właśnie jest równoważna systemowi formalnemu.Gdzie masz kruszynko jakieś udawanie, że się z tobą zgadzam?  Zabawne jajko, które chce być mądrzejsze od kury, a nie rozumie nawet takiej oczywistości, że matematyka nie wyczerpuje rzeczywistości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ty to negujesz, więc albo musisz uznać w zamian, że wiemy wszystko, czyli znamy prawdę absolutną, albo nie wiemy nic, ale wtedy też prawdziwe nie mogłoby być stwierdzenie, że "nic nie wiadomo"
Nic takiego nie muszę uznać. Jeśli zdania odnoszą się do dobrze zdefiniowanych kryteriów to sprawdzając te kryteria odkreślam ich prawdziwość. Na mocy tych definicji można ustalić które są prawdziwe i które fałszywe. Ty w przeciwieństwie do mnie nie wiesz o czym piszesz, bo sam przyznałeś, że prawdy ontologicznej nawet nie da się zdefiniować.
>Teoria algorytmów nie odnosi się do prawdy ontologicznej, dlatego twoje wnioski nie mogą być wynikiem twierdzenia Godla, dopóki nie odnosi się ono do faktów, a gdy się odnosi, to nie wiesz w jakim stopniu.
Bądźmy poważni. Na mocy twoich własnych kryteriów twoje wypociny też się nie odnoszą do tego czegoś co nazywasz "prawdą ontologiczną" bo sam niczego tu nie zdefiniowałeś. Niżej zabierasz się za opisywanie jak w istocie działają ludzkie mechanizmy poznawcze ale z jakiego objawienia to wiązłeś, skoro sam twierdzisz że rozumowanie dedukcyjne nie odnosi się do tego co określasz nazwą "prawda ontologiczna" ? Gdybyś miał racje to nie mógłbyś uzasadnić tego co uzasadniasz, a więc kłamiesz. Teraz pewnie będziesz twierdził że nie ma tutaj dychotomii, ale skoro nie byłoby tutaj dychotomii i ty mógłbyś sobie coś twierdzić z sufitu i bez uzasadnienia to i ja mógłbym. Mógłbym też wymyślić swój podział o którym już tu pisałem i nazywać to argumentacją.
>Zabawne jajko, które chce być mądrzejsze od kury, a nie rozumie nawet takiej oczywistości, że matematyka nie wyczerpuje rzeczywistości.
To nad czym się tu rozwodzisz nie jest istotne dla tematu, bo wystarczy dowieść, że matematyka się nie algorytmizuje i to już całkowicie wystarcza do stwierdzenia, że umysł który rozumie matematykę też się nie algorytmizuje. Nie są tu istotne inne funkcje umysłu, które ty opisujesz nie wiadomo nawet po co. One mogą być algorytmiczne lub nie, ale jeśli umysł posiada choć jedną umiejętność wykraczającą poza skończony algorytm to nie jest algorytmem. Pojęcie algorytmu jest w moich rozważaniach dobrze zdefiniowane. Ty zastępujesz to bełkotem o swojej prawdzie ontologicznej w którym nawet nie potrafisz zdefiniować o co ci chodzi.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Ty to negujesz, więc albo musisz uznać w zamian, że wiemy wszystko, czyli znamy prawdę absolutną, albo nie wiemy nic, ale wtedy też prawdziwe nie mogłoby być stwierdzenie, że "nic nie wiadomo" >Nic takiego nie muszę uznać. Jeśli zdania odnoszą się do dobrze zdefiniowanych kryteriów to sprawdzając te kryteria odkreślam ich prawdziwość.
Ale jeśli te kryteria nie odnoszą się do empirii, to są bełkotem.
>Na mocy tych definicji można ustalić które są prawdziwe i które fałszywe.
Jeśli prawda i fałsz do niczego się nie odnoszą, to nie można potem porównywać tego z mechanizmem działania umysłu, co dotyczy już nie ścisłej definicji, tylko świata empirycznego, faktycznego. Wyrzucając empirię poza obręb swoich definicji, powodujesz, że do niczego się one nie odnoszą, więc niczego za ich pomocą nie stwierdzasz.
>Ty w przeciwieństwie do mnie nie wiesz o czym piszesz, bo sam przyznałeś, że prawdy ontologicznej nawet nie da się zdefiniować.
Nie da się zdefiniować, czyli wiem o czym piszę. Ty nie wiesz o czym piszesz, bo twoje pojęcia prawdy i nieprawdy nie odnoszą się do niczego, więc są puste i błędnokołowe. Moje pojęcia się odnoszą - prawda epistemologiczna odnosi się do ontologii i dzięki temu myśli mają jakieś znaczenie i można je poddawać falsyfikacji.
>Bądźmy poważni. Na mocy twoich własnych kryteriów twoje wypociny też się nie odnoszą do tego czegoś co nazywasz "prawdą ontologiczną" bo sam niczego tu nie zdefiniowałeś.
Zdefiniowałem. Czego nie rozumiesz?
>Niżej zabierasz się za opisywanie jak w istocie działają ludzkie mechanizmy poznawcze ale z jakiego objawienia to wiązłeś, skoro sam twierdzisz że rozumowanie dedukcyjne nie odnosi się do tego co określasz nazwą "prawda ontologiczna" ?
Pisałem, że się właśnie odnosi. Znów przeinaczasz moje słowa, bo nie rozumiesz podstaw i tworzysz strawmany.
>>Zabawne jajko, które chce być mądrzejsze od kury, a nie rozumie nawet takiej oczywistości, że matematyka nie wyczerpuje rzeczywistości. >To nad czym się tu rozwodzisz nie jest istotne dla tematu
Jest kluczowe. Nie rozumiesz tego i dlatego się kompromitujesz.
To, że nie znasz jakiegoś mechanizmu, nie oznacza, że jego działanie nie istnieje. Widzisz, że działa, więc nie popadaj w schizofreniczne zaprzeczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ale jeśli te kryteria nie odnoszą się do empirii, to są bełkotem.
Koncept algorytmu można traktować jako opis fizycznego urządzenia ,więc teorie algorytmów można nawet traktować jak teorie empiryczną.
>Wyrzucając empirię poza obręb swoich definicji, powodujesz, że do niczego się one nie odnoszą, więc niczego za ich pomocą nie stwierdzasz.
To czy maszyna zakończy pracę jest dobrze określonym rzeczywistym problem, więc nic ci nie da taka próba deprecjonowania matematyki. Jeśli wyciągasz jakieś wnioski z teorii algorytmów to możesz je sprawdzać empirycznie nie gorzej niż w przypadku teorii fizycznej.
>Nie da się zdefiniować, czyli wiem o czym piszę. Ty nie wiesz o czym piszesz, bo twoje pojęcia prawdy i nieprawdy nie odnoszą się do niczego, więc są puste i błędnokołowe.
Wnioski z teorii algorytmów można sprawdzać empirycznie tak jak wnioski ze zwykłej teorii fizycznej. A to co ty piszesz o metafizyce nie jest weryfikowalne więc tym gorzej dla ciebie.
>Zdefiniowałem. Czego nie rozumiesz?
Sam plątając się w tej sofistyce stwierdziłeś że się nie da. Teraz nagle zmieniłeś zdanie ?
>Pisałem, że się właśnie odnosi. Znów przeinaczasz moje słowa, bo nie rozumiesz podstaw i tworzysz strawmany.
Twoje definicje się odnoszą ale już innych się nie odnoszą ? Jaki ma to związek z prostym twierdzeniem, że matematyka nie redukuje się do algorytmu ? Może najpierw ustalmy: czy zgadzasz się z tym, że matematyka nie redukuje się do algorytmu ?
>To, że nie znasz jakiegoś mechanizmu, nie oznacza, że jego działanie nie istnieje. Widzisz, że działa, więc nie popadaj w schizofreniczne zaprzeczenia.
No przecież cały czas o tym pisze, że ludzki umysł działa niealgorytmicznie.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Ale jeśli te kryteria nie odnoszą się do empirii, to są bełkotem. >Koncept algorytmu można traktować jako opis fizycznego urządzenia ,więc teorie algorytmów można nawet traktować jak teorie empiryczną.
Nie interesuje mnie jak coś traktujesz w swoim wewnętrznym myśleniu, tylko jakie coś jest, a tego nie wiemy. Wiemy tylko to co myślimy na ten temat, a do tych myśli używamy algorytmów. Ponadto sposób działania, a zwracane wyniki to nie to samo. Czyli masz realny mechanizm X i nasz opis tego X, który odnosi się do naszego rozumienia tych mechanizmów. Stąd naturalny podział na ontologię i epistemologię. Gdy poznajemy rzeczywistość, czyli implementujemy ją do umysłu i przekładamy na język algorytmów, włączamy jakieś części ontologii w obręb epistemologii.
>>Wyrzucając empirię poza obręb swoich definicji, powodujesz, że do niczego się one nie odnoszą, więc niczego za ich pomocą nie stwierdzasz. >To czy maszyna zakończy pracę jest dobrze określonym rzeczywistym problem, więc nic ci nie da taka próba deprecjonowania matematyki. Jeśli wyciągasz jakieś wnioski z teorii algorytmów to możesz je sprawdzać empirycznie nie gorzej niż w przypadku teorii fizycznej.
To czy maszyna zakończy pracę to nasza ocena. Może być ona trafna lub nie. I aby ocenić trafność posługujemy się niczym innym jak właśnie algorytmami. Można jednak tworzyć algorytmy, które są wewnętrznie spójne, ale nie odnoszą się w żaden sposób do rzeczywistości. Dlatego priorytet mają fakty, a dopiero do nich powstaje opis. Żadna teoria matematyczna nie powie ci dlaczego żyjesz, ale znając ten fakt możesz dorabiać do tego teorię i korzystać m.in. z matematyki. Mylisz opis post factum z przewidywaniem a priori przyszłych zdarzeń, na podstawie znajomości mechanizmów.
>>Zdefiniowałem. Czego nie rozumiesz? >Sam plątając się w tej sofistyce stwierdziłeś że się nie da. Teraz nagle zmieniłeś zdanie ?
Że co się nie da? Zdefiniowałem fakty jako coś, co nie jest podzbiorem poznania, tylko na odwrót - to poznanie jest podzbiorem faktów. Jeśli się nie zgadzasz, to musisz uznać, że albo wiemy wszystko, albo nie wiemy nic. Człowiek w twoim modelu jest wyrocznią orzekającą o prawdzie, która nie odnosi się do empirii. Nie możesz więc na tej podstawie pisać niczego co dotyczy empirii, bo wtedy już wprowadzasz podział na fakty i poznanie.
>>Pisałem, że się właśnie odnosi. Znów przeinaczasz moje słowa, bo nie rozumiesz podstaw i tworzysz strawmany. >Twoje definicje się odnoszą ale już innych się nie odnoszą ?
Jakich innych? Twoje się nie odnoszą, bo prawda w twojej teorii nie odnosi się do faktów empirycznych.
>Jaki ma to związek z prostym twierdzeniem, że matematyka nie redukuje się do algorytmu ?
Żaden, bo twoje stwierdzenie nie odnosi się do twierdzeń Godla. Matematyki nie da się zamknąć w jeden system, bo przecież ona jest transcendentna wobec umysłu. Nie jest przecież jego wewnętrzną właściwością. My odkrywamy matematykę, tak jak pozostałe fakty empiryczne. Badamy stosunek między założeniami. Natomiast odniesienie matematyki do empirii, aby była użyteczna, to badanie stosunku teorii do empirii. Skoro nie mamy bezpośredniego dostępu do orzekania o rzeczywistości, to musimy zredukować pewne meta-założenia i założyć roboczo, że się nie mylimy, gdy coś orzekamy. Jednak gdy już mamy gotowy wniosek, musimy założyć, że się mylimy, aby nie popaść w narcyzm związany z przekonaniem, że znam całą prawdę. Bo pytam wtedy o to skąd wiem, że to prawda i nie mam tego do czego odnieść, ponieważ ludzki umysł działa tylko gdy odnosi coś do czegoś. Ty próbujesz wyabstrahować to odnoszenie od tego czegoś, przez co popadasz w samosprzeczność i bełkot.
W dodatku nie rozumiesz roboczego charakteru myślenia i próbując go zabsolutyzować sam sobie przeczysz.
>Może najpierw ustalmy: czy zgadzasz się z tym, że matematyka nie redukuje się do algorytmu ?
A cóż by to miało oznaczać? Czym jest matematyka, jeśli wycinasz ją od tego co opisujesz za jej pomocą?
>>To, że nie znasz jakiegoś mechanizmu, nie oznacza, że jego działanie nie istnieje. Widzisz, że działa, więc nie popadaj w schizofreniczne zaprzeczenia.
>No przecież cały czas o tym pisze, że ludzki umysł działa niealgorytmicznie.
Aby to stwierdzić musiałbyś działać algorytmicznie, bo tylko wtedy mógłby istnieć sens wypowiedzi. Czyli popadasz w sprzeczność, którą projektujesz na innych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> a do tych myśli używamy algorytmówTo teraz to udowodnij. > Że co się nie da?Napisałeś że nie da się zdefiniować tego czegoś co określasz nazwą "prawda ontologiczna". "prawda ontologiczna jako taka nie podlega definicji",czyli piszesz o niczym. Za twoimi słowami kryje się tylko pustka. A ja odnoszę się do konkretnych definicji oraz ścisłych pojęć z zakresu nauk ścisłych. > Zdefiniowałem fakty jako coś, co nie jest podzbiorem poznania, tylko na odwrót - to poznanie jest podzbiorem faktów. Jeśli się nie zgadzasz, to musisz uznać, że albo wiemy wszystko, albo nie wiemy nic. Człowiek w twoim modelu jest wyrocznią orzekającą o prawdzie, która nie odnosi się do empirii.Uroiłeś sobie coś bo nic takiego nie muszę uznawać. U mnie fakty jak najbardziej odnoszą się do empirii, przecież to ty tutaj produkujesz od dawana jakieś nieempiryczne farmazony. Weźmy to piękne zdanie, które tu kiedyś napisałeś: "Mózg to "komputer" symulujący rzeczywistość i działający wg swoich biologicznych parametrów." No to teraz powiedz, skoro to mózg symuluje rzeczywistość to on sam jest nierzeczywisty ? > Jakich innych? Twoje się nie odnoszą, bo prawda w twojej teorii nie odnosi się do faktów empirycznych.Jak to się nie odnosi ? Odnosi się nie gorzej niż dowolna inna teoria fizyczna. Tłumaczyłem ci to. > Żaden, bo twoje stwierdzenie nie odnosi się do twierdzeń Godla. Matematyki nie da się zamknąć w jeden system, bo przecież ona jest transcendentna wobec umysłu. Nie jest przecież jego wewnętrzną właściwością. My odkrywamy matematykę, tak jak pozostałe fakty empiryczne.Platonizm nie ma tutaj nic do rzeczy. To czy uznamy matematykę tylko za wytwór mózgu czy za odrębnie istniejący byt (cokolwiek miałoby to znaczyć) też nie ma większego znaczenia dla tej dyskusji. Wniosek jest taki sam: umysł ma dostęp do matematyki a żaden algorytm nie ma. Zatem ten pierwszy ma cechę której nie posiada ten drugi czyli nim nie jest. Zdaje się że sam Gödel uważał, że jest tak jak ty piszesz czyli że matematyka istnieje odrębnie od umysłu ale to są już jego prywatne koncepcje filozoficzne, które nie mają znaczenia dla tej dyskusji. Z tw. Gödel wynika jedynie że umysł nie działa w sposób opisywalny przez skończony algorytm. > Jednak gdy już mamy gotowy wniosek, musimy założyć, że się mylimy, aby nie popaść w narcyzm związany z przekonaniem, że znam całą prawdę.Jest to tak pewne jak pewne są twierdzenia matematyki na temat liczb naturalnych. Algorytm to pojęcie precyzyjnie zdefiniowane i dlatego możemy pokazać całkowicie ściśle, że każda próba określenia algorytmu który przechwytuje pewien dostatecznie bogaty podzbiór problemów matematycznych zakończy się niepowodzeniem. > Bo pytam wtedy o to skąd wiem, że to prawda i nie mam tego do czego odnieść, ponieważ ludzki umysł działa tylko gdy odnosi coś do czegoś.Algorytm to słowo któremu nadaliśmy pewne znaczenie. Ja odnoszę się do tego znaczenia, a ty nawet sam nie wiesz o co ci chodzi. Twoje słowa nie mają się do czego odnieść. > Ty próbujesz wyabstrahować to odnoszenie od tego czegoś, przez co popadasz w samosprzeczność i bełkot.Ty próbujesz pisać nie nadając znaczenia swoim słowom przez co popadasz w samosprzeczność i bełkot. > A cóż by to miało oznaczać?To by miało znaczyć że nie istnieje algorytm do dowodzenia wszystkich matematycznych twierdzeń o liczbach naturalnych, bo można pokazać że jakikolwiek algorytm byśmy nie napisali to i tak będzie za słaby. Pokazałem to ale nie będę już tego powtarzał. Wejdź w linki które podawałem. Oczywiście nie odpowiedziałeś na moje pytanie tylko udajesz że nie rozumiesz dobrze zdefiniowanych problemów, bo chcesz sprowadzić tą dyskusje do poziomu filozoficznej waty. > Aby to stwierdzić musiałbyś działać algorytmicznie, bo tylko wtedy mógłby istnieć sens wypowiedzi.To teraz udowodnij tą dziwaczną tezę, że sens wypowiedzi mógłby istnieć tylko gdybym działał algorytmicznie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | John Doe (782 punktów) |
> Uroiłeś sobie coś bo nic takiego nie muszę uznawać. U mnie fakty jak najbardziej odnoszą się do empirii, przecież to ty tutaj produkujesz od dawana jakieś nieempiryczne farmazony. Weźmy to piękne zdanie, które tu kiedyś napisałeś: "Mózg to "komputer" symulujący rzeczywistość i działający wg swoich biologicznych parametrów." No to teraz powiedz, skoro to mózg symuluje rzeczywistość to on sam jest nierzeczywisty ?Olsona pewnie tak  > >Jakich innych? Twoje się nie odnoszą, bo prawda w twojej teorii nie odnosi się do faktów empirycznych.> Jak to się nie odnosi ? Odnosi się nie gorzej niż dowolna inna teoria fizyczna. Tłumaczyłem ci to.Algorytmika lepiej się odnosi bo jest jedna teoria algorytmów, nie ma Ogólnej Teorii Unifikacji i nie wiadomo czy będzie (a 4 główne oddziaływania maja swoje obszary zastosowań i różne ograniczenia dodatkowe). > Z tw. Gödel wynika jedynie że umysł nie działa w sposób opisywalny przez skończony algorytm.Zgoda. Z tym że jakaś część działania jest ściśle algorytmiczna i tego jest dużo. Tw Gödel rozumiem a Maxima daje mi łupnia w całkowaniu symbolicznym aż miło. Olson sie nie podda bo: 1. Chce się przenieść z życiem do całkowicie cyfrowego Virtual Reality skopiowanego z realnego świata + poprawki olsonowskie hard + jego mózg (i wszystkich przymusowo przy okazji też - widać oglądał to nowe Solaris, to się w rozważaniach rozrywkowych na uczelniach chyab mózg Matrioszka nazywa) jak rozumiem i to jest jego idee fixe a jako byt niealgorytmiczny się nie przeniesie do klasycznego mainframe i nic się tu nie da zrobić niezależnie od reszty trudności (np.kopiowanie dużej ilości danych w odcinkach czasowych z obiektu przestrzennego, analiza roli i dizałania poszczególnych elementów itp). 2. W samym świecie VR (żywy człowiek może być rezydentem chociażby poprzez standardowy terminal) będą po chwili poważne błędy z tego powodu jeżeli to ma być symulacja świata (komputer sterujący będzie bezradny w rozstrzyganiu takich przypadków). Solaris (Lem + oba filmy), film Mindwarp, książka Homo dyisus i ma sprawe rozwiązaną w sensie filozofii do dyskusji nawet tu (w bazgrołach powiedzmy). Tak się będziecie tłukli do końca świata i dzień dłużej  Krzepy gratuluje, serio, mnie by się nie chciało. Ja w Kill File u Olsona (plus kasacja tego co piszę tam gdzie może - ciekawe czy ta wypowiedź poleci też) więc mi się nie chce. Zresztą po plamie z symulacja świata przez mózg to o czym mówić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >a do tych myśli używamy algorytmów> To teraz to udowodnij.No to zacznijmy od tego czym są myśli. Na umysł składa się działanie fizycznego mózgu. Ten z kolei dzieli się w uproszczeniu na części: fizjologiczną, emocjonalną i logiczną. Zajmujemy się teraz tą ostatnią, czyli korą nową, dzięki której jesteśmy w stanie myśleć logicznie. Jej działanie odzwierciedla właśnie racjonalizm i metodę naukową. Oznacza to przekładanie świata fenomenów (danego w bezpośrednim doświadczeniu) na definicje. Definicje jednak mają znaczenie tylko w odniesieniu do tego co jest definiowane, czyli czegoś zewnętrznego względem siebie samych. Nie oznaczają one jednak prawdy absolutnej, tylko są interpretacją fenomenów, które z kolei są meta-interpretacją świata zewnętrznego. Niepoukładane, niezdefiniowane informacje nie mają dla nas znaczenia, gdy myślimy logicznie. Aby coś działało potrzebne są algorytmy wpisujące się w mechanizm działania. Jeśli nie ma algorytmów to nie ma działania i spójnego mechanizmu, który możemy pojąć i zdefiniować, czyli sam sobie przeczysz swoją własną definicją. > >Że co się nie da?> Napisałeś że nie da się zdefiniować tego czegoś co określasz nazwą "prawda ontologiczna". "prawda ontologiczna jako taka nie podlega definicji",czyli piszesz o niczym.Piszę o czymś co nie podlega definicji, tzn definicja nigdy nie wyczerpie prawdy ontologicznej, nigdy nie odda jej istoty. Istota sama w sobie jest nadrzędna wobec matematyki i dedukcji i dostajemy to ze zmysłów i domyślnej interpretacji mózgu jako prawdę objawioną. Jest to jednak roboczy obraz rzeczywistości, który podlega ciągłej modyfikacji zarówno z zewnątrz układu (nowe dane ze świata), jak i z jego wnętrza (nowe interpretacje). Chcąc odtworzyć umysł, mamy oddać istotę jego działania. Jest jednak różnica między wewnętrznymi odczuciami i interpretacjami, a tym jak to faktycznie działa na poziomie fizycznym. Twierdzenie Godla i użycie go przez człowieka to element oprogramowania, ale to jest odtwarzane przez fizyczny umysł, który działa, a skoro działa to na pewno jest mechanizm jaki za tym stoi i obserwując i rozkładając go na czynniki pierwsze, można go odtworzyć. Ty mylisz hardware z softwarem zlewając je w całość, a potem jako software rzucasz swoją teorię, którą definiujesz odnosząc ją do hardwaru, choć nie uznajesz podziału na software i hardware, czyli sam sobie przeczysz. > Za twoimi słowami kryje się tylko pustka. A ja odnoszę się do konkretnych definicji oraz ścisłych pojęć z zakresu nauk ścisłych.Nie. Próbujesz ścisłe definicje przeinterpretować po swojemu, ale nie rozumiesz, że teoria odnosi się do świata teorii, a nie do świata fizycznego. Próbując ekstrapolować ją na świat fizyczny czyli działanie mózgu, odnosisz się już do podziału na ontologię i epistemologię, ale wtedy niczego nie udowadniasz poza tym, że z samego naszego poznania nie wynika nowe poznanie, tylko musimy pozyskiwać nowe elementy i włączać je w obręb myślenia. Nie zdefiniowałeś relacji między twoją teorią, a fizycznymi faktami, więc kręci się ona w pustym błędnym kole. Nie uznajesz też priorytetów w myśleniu, że gdy sobie coś założyłeś roboczo, to następna myśl musi się dostosować do tego założenia. Mylisz fizykę z metafizyką i fakty z systemami formalnymi i definicjami. Tak jakby tylko twój umysł był jedynym solipsystycznym obserwatorem. > >Zdefiniowałem fakty jako coś, co nie jest podzbiorem poznania, tylko na odwrót - to poznanie jest podzbiorem faktów. Jeśli się nie zgadzasz, to musisz uznać, że albo wiemy wszystko, albo nie wiemy nic. Człowiek w twoim modelu jest wyrocznią orzekającą o prawdzie, która nie odnosi się do empirii.> Uroiłeś sobie coś bo nic takiego nie muszę uznawać.Musisz. Negujesz granicę między faktami, a poznaniem. Prowadzi to albo do uznania, że poznanie jest kompletne i wtedy tej granicy może nie być, ale przeczy temu empiria, albo do uznania, że wszystko jest błędne, ale temu przeczy fakt, że gdy powiem "wszystko jest błędne" to i to zdanie musi być błędne, aby było prawdziwe. I to jest sedno twojego mentalnego błędnego koła. > U mnie fakty jak najbardziej odnoszą się do empiriiNie bardzo. No ale ok, zdefiniuj fakty i empirię i relację między definicją (poznaniem) a faktami. Czekam z niecierpliwością, bo gdy to zrobisz to zaprzeczysz swoim poprzednim słowom. > przecież to ty tutaj produkujesz od dawana jakieś nieempiryczne farmazony. Weźmy to piękne zdanie, które tu kiedyś napisałeś: "Mózg to "komputer" symulujący rzeczywistość i działający wg swoich biologicznych parametrów." No to teraz powiedz, skoro to mózg symuluje rzeczywistość to on sam jest nierzeczywisty ?Znów wyciągasz jakiś wniosek z kosmosu. Gdzie coś takiego twierdzę? Jak można z twierdzenia, że mózg symuluje rzeczywistość" wyciągnąć wniosek, że w takim razie mózg jest nierzeczywisty?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Na umysł składa się działanie fizycznego mózgu.
Jeżeli przez fizyczny rozumiesz zgodny z aktualnymi teoriami, które są wyłącznie algorytmiczne to nie możesz tego zakładać, bo inaczej tworzysz błędne koło w dowodzeniu. Poza tym fizyka to luźna łatanina różnych teorii które wybiera się w zależności od potrzeby, więc ja jestem ciekaw którą ty byś chciał stosować do opisu mózgu ?
>Nie oznaczają one jednak prawdy absolutnej, tylko są interpretacją fenomenów, które z kolei są meta-interpretacją świata zewnętrznego.
Ale sam piszesz już coś co jest roszczeniem ontologicznym, więc gdybyś miał racje to co piszesz nie byłoby prawdą absolutną. Bo na jakiej podstawie ty znasz prawdę absolutną ? Na mocy arbitralnie zarządzonego przez siebie wyjątku ?
>Jeśli nie ma algorytmów to nie ma działania i spójnego mechanizmu, który możemy pojąć i zdefiniować, czyli sam sobie przeczysz swoją własną definicją.
Nigdzie nie twierdziłem że działanie umysłu można pojąć. Tak naprawdę uważam ten problem za niezależny od kwestii jego algorytmiczności. A to że wszystko co działa musi działać algorytmicznie to znów twoje bzdurne i błędnokołowe założenie którego nawet nie potrafisz poprzeć. Możemy sobie przecież nawet wyobrazić, że odkrylibyśmy empirycznie urządzenie lub fizyczne zjawisko pełniące funkcje wyroczni do rozwiązywania problemu stopu. Takie urządzenie byłoby maszyną Turinga z wyrocznią pierwszego rzędu i "działałoby" ale nie realizowałoby algorytmu, co obala twoją bzdurną tezę że wszystko co działa musi realizować algorytm.
>Piszę o czymś co nie podlega definicji, tzn definicja nigdy nie wyczerpie prawdy ontologicznej, nigdy nie odda jej istoty.
Dlatego nie wiadomo o co ci chodzi. Nie podałeś definicji więc twoje słowa do niczego się nie odnoszą i nie niosą żadnego znaczenia.
>Jest to jednak roboczy obraz rzeczywistości, który podlega ciągłej modyfikacji zarówno z zewnątrz układu (nowe dane ze świata), jak i z jego wnętrza (nowe interpretacje).
Taaaaa, że tak zapytam... ..a skąd to wiesz, byłeś na zewnątrz układu, że wiesz to ?
>Twierdzenie Godla i użycie go przez człowieka to element oprogramowania, ale to jest odtwarzane przez fizyczny umysł, który działa, a skoro działa to na pewno jest mechanizm jaki za tym stoi i obserwując i rozkładając go na czynniki pierwsze, można go odtworzyć.
To że umysł działa nie implikuje tego że wykonuje algorytm. Moglibyśmy sobie np. wyobrazić odkrycie fizycznej wyroczni, która powstała np. w sposób naturalny i ona jak najbardziej by działała ale nie wykonywałaby algorytmu. To mieli na myśli fizycy z artykułu, który podałem w wątku "Materialista i jego matematyczny pseudoproblem".
>Ty mylisz hardware z softwarem zlewając je w całość, a potem jako software rzucasz swoją teorię, którą definiujesz odnosząc ją do hardwaru, choć nie uznajesz podziału na software i hardware, czyli sam sobie przeczysz.
Ty mylisz prawdę metametafizyczną z metafizyczną, a potem jako metafizykę rzucasz swoją teorię, którą definiujesz odnosząc ją do metametafizyki, choć przecież nie uznajesz podziału na metafizykę i metametafizykę, czyli sam sobie przeczysz. Proszę bardzo, taki sam bełkot jaki ty wyprodukowałeś.
>Nie. Próbujesz ścisłe definicje przeinterpretować po swojemu, ale nie rozumiesz, że teoria odnosi się do świata teorii, a nie do świata fizycznego.
Ja używam normalnej definicji którą można znaleźć w podręcznikach do informatyki, a ty seplenisz tak że nikt nie wie o co ci chodzi.
>Próbując ekstrapolować ją na świat fizyczny czyli działanie mózgu, odnosisz się już do podziału na ontologię i epistemologię, ale wtedy niczego nie udowadniasz poza tym, że z samego naszego poznania nie wynika nowe poznanie, tylko musimy pozyskiwać nowe elementy i włączać je w obręb myślenia. Nie zdefiniowałeś relacji między twoją teorią, a fizycznymi faktami, więc kręci się ona w pustym błędnym kole.
Totalna bzdura wynikająca tylko z tego że nie rozumiesz tematu w którym się wypowiadasz. Wszytko jest dobrze zdefiniowane, sam przyznałeś że proste operacje arytmetyczne takie jak dodawanie, mnożenie itp mają empiryczną interpretacje. Problem odpowiedzi na pytanie czy dane równanie diofantyczne ma rozwiązanie nie wykracza poza tą prostą arytmetykę w której wszystko jest zdefiniowane w odniesieniu do fizycznego świata. To że pewne równanie diofantyczne ma rozwiązanie oznacza po prostu że w fizycznym świecie będzie się dało wsiąść odpowiednią ilość jabłek i wykonać na nich pewną dobrze zdefiniowaną przez to równanie operacje i tylko ten problem wystarcza do wykazania ograniczeń algorytmiczności.
>Musisz. Negujesz granicę między faktami, a poznaniem. Prowadzi to albo do uznania, że poznanie jest kompletne i wtedy tej granicy może nie być, ale przeczy temu empiria, albo do uznania, że wszystko jest błędne, ale temu przeczy fakt, że gdy powiem "wszystko jest błędne" to i to zdanie musi być błędne, aby było prawdziwe. I to jest sedno twojego mentalnego błędnego koła.
Już na to odpowiadałem ale oczywiście to wyciąłeś. Ja nie uznaję metafizyki a ty uroiłeś sobie że nie uznaje faktów empirycznych, które przecież jak najbardziej uznaję. To że da się wykonać pewne operacje na jabłkach to fakt sprawdzalny empiryczne, który jest także równoważny rozwiązywalności określonego równania diofantycznego.
>Nie bardzo. No ale ok, zdefiniuj fakty i empirię i relację między definicją (poznaniem) a faktami. Czekam z niecierpliwością, bo gdy to zrobisz to zaprzeczysz swoim poprzednim słowom.
No chociażby masz to wyżej w przykładzie z problemem rozwiązywalności równań diofantycznych, gdzie proste działania w obrębie arytmetyki mają swoją empiryczną interpretacje.
>Znów wyciągasz jakiś wniosek z kosmosu. Gdzie coś takiego twierdzę? Jak można z twierdzenia, że mózg symuluje rzeczywistość" wyciągnąć wniosek, że w takim razie mózg jest nierzeczywisty?
Uważasz, że twój mózg jest elementem tej symulacji czy nie ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli przez fizyczny rozumiesz zgodny z aktualnymi teoriami
Przez fizyczny, rozumiem ten zlepek neuronów, a nie żadne teorie.
>Poza tym fizyka to luźna łatanina różnych teorii które wybiera się w zależności od potrzeby, więc ja jestem ciekaw którą ty byś chciał stosować do opisu mózgu ?
Ręce opadają. Ty tak właśnie sobie wybierasz argumentację w zależności od potrzeby, ale nie tworzy ona żadnej spójnej całości, bo jest wewnętrznie sprzeczna.
>Ale sam piszesz już coś co jest roszczeniem ontologicznym, więc gdybyś miał racje to co piszesz nie byłoby prawdą absolutną. Bo na jakiej podstawie ty znasz prawdę absolutną ? Na mocy arbitralnie zarządzonego przez siebie wyjątku ?
A skąd pomysł, że znam prawdę absolutną? Znów dorabiasz jakieś nadinterpretacje.
Mamy jednak coś takiego jak intersubiektywizm i z niego wynikają pewne meta-zdania o charakterze ontologicznym. Taki charakter ma np podział na fakty i poznanie. Nie oznacza to, że wiem, że ów podział to prawda absolutna, tylko że jeśli nie przyjmę tego założenia, to myślenie nie ma sensu i jest samowywrotne, co udowodniłem, a do czego nie potrafiłeś się odnieść. Inne tego typu zdania wynikają z przyjęcia wcześniej roboczo meta-założeń, które w konsekwencji muszą doprowadzić do danego wniosku, np przyjęcie założenia, że będę pił wódkę w ilości 0,5 na głowę, prowadzi do wniosku, że będę pijany. Takie wnioski daje znajomość faktów i te fakty zapisujemy jako algorytm. Wszędzie gdzie jest jakiś logiczny mechanizm, można zapisać go za pomocą algorytmu.
Mózg działa, więc można go zapisać za pomocą algorytmów, natomiast to, że jeszcze tego nie zrobiliśmy, to inna sprawa.
>>Jeśli nie ma algorytmów to nie ma działania i spójnego mechanizmu, który możemy pojąć i zdefiniować, czyli sam sobie przeczysz swoją własną definicją. >Nigdzie nie twierdziłem że działanie umysłu można pojąć.
Czytaj do czego się odnosisz. Nie pisałem, że działanie umysłu, tylko że to co można pojąć działa algorytmicznie, bo jeśli nie, to się tego nie pojmuje.
>Takie urządzenie byłoby maszyną Turinga z wyrocznią pierwszego rzędu i "działałoby" ale nie realizowałoby algorytmu
No i "działałoby", ale na jakiej zasadzie? Nie algorytmu, czyli rezygnujesz z zasady działania. Jak więc by działało i do czego odnosiłby się osąd takiej maszyny? Byłby on pusty i do niczego by się nie odnosił.
>>Piszę o czymś co nie podlega definicji, tzn definicja nigdy nie wyczerpie prawdy ontologicznej, nigdy nie odda jej istoty. >Dlatego nie wiadomo o co ci chodzi. Nie podałeś definicji więc twoje słowa do niczego się nie odnoszą i nie niosą żadnego znaczenia.
Ty nie rozumiesz, co jest wymowne. Wiadomo o co chodzi, więc jeśli czegoś nie rozumiesz to napisz czego. Ignorujesz fakt, że poznajemy informacje na temat świata, tzn albo ignorujesz obserwatora, albo to co jest obserwowane, postrzegając to jako sprzeczności, podczas gdy są to elementy spójnego systemu, podobnie jak np indukcja i dedukcja.
>>Jest to jednak roboczy obraz rzeczywistości, który podlega ciągłej modyfikacji zarówno z zewnątrz układu (nowe dane ze świata), jak i z jego wnętrza (nowe interpretacje). >Taaaaa, że tak zapytam... ..a skąd to wiesz, byłeś na zewnątrz układu, że wiesz to ?
Ręce opadają po raz kolejny. Gdybym był na zewnątrz to by to już nie było na zewnątrz, tylko wewnątrz. Skąd to wiem? Z empirii, która wyprzedza każdą teorię. A gdyby było inaczej, to pozostałby jeszcze solipsyzm i wtedy faktycznie nie byłoby żadnego "zewnątrz", albo musiałbym nie istnieć (tzn nie posiadać świadomości) i wtedy martwy, ale działający umysł zwróciłby wynik, że nie odróżnia tego zewnątrz od wewnątrz, gdyż to odróżnienie jest charakterystyczne dla istot żywych, czyli świadomych.
>>Ty mylisz hardware z softwarem zlewając je w całość, a potem jako software rzucasz swoją teorię, którą definiujesz odnosząc ją do hardwaru, choć nie uznajesz podziału na software i hardware, czyli sam sobie przeczysz. >Ty mylisz prawdę metametafizyczną z metafizyczną, a potem jako metafizykę rzucasz swoją teorię, którą definiujesz odnosząc ją do metametafizyki, choć przecież nie uznajesz podziału na metafizykę i metametafizykę, czyli sam sobie przeczysz. Proszę bardzo, taki sam bełkot jaki ty wyprodukowałeś.
Kolejny raz wychodzi z ciebie żałosny dzieciuch, gdy nie potrafisz się odnieść do moich argumentów, które obalają twoje wypociny. Tak to sobie ze wszystkim można, ale tym tylko pokazujesz swoje emocjonalne, bezsilne reakcje.
>>Nie. Próbujesz ścisłe definicje przeinterpretować po swojemu, ale nie rozumiesz, że teoria odnosi się do świata teorii, a nie do świata fizycznego. >Ja używam normalnej definicji którą można znaleźć w podręcznikach do informatyki, a ty seplenisz tak że nikt nie wie o co ci chodzi.
Jakoś poza tobą i szarleyem inni wiedzą. Piszesz, że używasz normalnej definicji, ale ja się pytam do czego ją odnosisz. Do świata realnego? Czy do innych teorii z innych podręczników? Jeśli tak to jakich? Bo twoja teoryjka jest niekompletna, nie wykazałeś wynikania między jej poszczególnymi elementami i uciekasz od niewygodnych pytań i zdań, które pokazują śmieszność twoich paraargumentów wyjętych z kontekstu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Ręce opadają. Ty tak właśnie sobie wybierasz argumentację w zależności od potrzeby, ale nie tworzy ona żadnej spójnej całości, bo jest wewnętrznie sprzeczna.A skąd od razu wniosek że odnoszę się negatywnie do idei fizyki jako "łataniny" różnych teorii ? Znów sobie coś uroiłeś i widzisz coś co nie zostało napisane. Bo widzisz ja mam wielki szacunek do nauki, ale niestety jedynie czysta matematyka nie kłamie. Reszta to prowizorka, zlepek różnych ad hoc dorobionych koncepcji, spekulacje, renormalizacje, przybliżenia. A ty myślisz że rzucisz hasło "mózg jest fizyczny" i sprawa załatwiona. Trzeba mieć tego świadomość i dlatego poprosiłem o wskazanie operatywnych kryteriów w postaci teorii którą do opisu mózgu proponujesz. > Mamy jednak coś takiego jak intersubiektywizm i z niego wynikają pewne meta-zdania o charakterze ontologicznym. Taki charakter ma np podział na fakty i poznanie. Nie oznacza to, że wiem, że ów podział to prawda absolutna, tylko że jeśli nie przyjmę tego założenia, to myślenie nie ma sensu i jest samowywrotne, co udowodniłem, a do czego nie potrafiłeś się odnieść.Mamy coś takiego jak teoria złożoności i obliczalności, która definiuje czym jest algorytm i z niej wynikają wnioski o których tu piszemy. Ty nie zdefiniowałeś czym jest prawda ontologiczna więc rzekome dowody, które tu przedstawiasz są puste znaczeniowo i do niczego się nie odnoszą. Nonstop udowadniasz że paplasz o niczym, bo nie potrafisz napisać czym jest prawda ontologiczna o której sam stwierdziłeś że nie da się jej zdefiniować: "prawda ontologiczna jako taka nie podlega definicji"> Takie wnioski daje znajomość faktów i te fakty zapisujemy jako algorytm. Wszędzie gdzie jest jakiś logiczny mechanizm, można zapisać go za pomocą algorytmu. Mózg działa, więc można go zapisać za pomocą algorytmów, natomiast to, że jeszcze tego nie zrobiliśmy, to inna sprawa.To są twoje dogmaty z tyłka wzięte których nie tylko nie potrafisz uzasadnić, ale nawet jesteś teflonowy na przedstawiane tutaj argumenty z obszaru nauk ścisłych. W pełni logiczna argumentacja oparta o precyzyjną definicje algorytmu została ci już przestawiona i z początku w panice twierdziłeś że ontologia jets alogiczna. Teraz widzę, że zmieniłeś już rodzaj manipulacji ale nic ci to nie da, ponieważ i tak nie potrafisz uzasadnić założeń na których się opierasz. Twoje brednie nie mają nic wspólnego z teorią algorytmów i prawidłowym znaczeniem słów. > Mózg działa, więc można go zapisać za pomocą algorytmów, natomiast to, że jeszcze tego nie zrobiliśmy, to inna sprawa.Nie udowodniłeś takiego związku pomiędzy działaniem a algorytmicznością. Nonstop rzucasz jakimiś dogmatami, ale ich udowodnienia jak nie było tak nie ma. > No i "działałoby", ale na jakiej zasadzie? Nie algorytmu, czyli rezygnujesz z zasady działania. Jak więc by działało i do czego odnosiłby się osąd takiej maszyny? Byłby on pusty i do niczego by się nie odnosił.Tu chodzi o opis a nie zasadę działania. Zjawiska po prostu dzieją się a nauka zajmuje się wyłącznie ich opisem. Nigdy nie wyjaśnisz w dosłownym znaczeniu dlaczego np. istnieje ruch bo musiałbyś schodzić z wyjaśnieniami w nieskończoność. Bardziej ewidentnych przykładów dostarcza mechanika kwantowa. Wiadomo np. że wykorzystując zjawiska kwantowe możliwe jest rozwiązywanie problemów NP trudnych w czasie wielomianowym mimo że z klasycznego punktu widzenia coś takiego nie powinno mieć miejsca. Kolejne przykłady to: Problem testowania bomb Elitzura-Vaidmana czyli eksperyment myślowy pokazujący że istota zjawiska fizycznego pozawala na rozwiązanie problemu niemożliwego do rozwiązania z punktu widzenia logiki klasycznej. Pewne własności pomiaru spinu pozwalają na budowę obiektów makroskopowych których działanie nie jest możliwa do wytłumaczenia w logiczny sposób. Istotne jest jedynie to czy opis można sprowadzić do logiki klasycznej natomiast sama podstawa działania nie musi być logiczna w sensie klasycznym. > Ty nie rozumiesz, co jest wymowne. Wiadomo o co chodzi, więc jeśli czegoś nie rozumiesz to napisz czego. Ignorujesz fakt, że poznajemy informacje na temat świata, tzn albo ignorujesz obserwatora, albo to co jest obserwowane, postrzegając to jako sprzeczności, podczas gdy są to elementy spójnego systemu, podobnie jak np indukcja i dedukcja.Ty ignorujesz definicje algorytmu i zastępujesz to swoim pojęciem "prawdy ontologicznej" której powiedziałeś że nie zdefiniujesz dlatego nikt nie wie o co ci chodzi. Jakimi kontrargumentami dysponujesz w kwestii niealgorytmicznego działania umysłu ? Jaki związek ma twój bełkot z precyzyjną definicją algorytmu ? > Ręce opadają po raz kolejny. Gdybym był na zewnątrz to by to już nie było na zewnątrz, tylko wewnątrz. Skąd to wiem? Z empirii, która wyprzedza każdą teorię. A gdyby było inaczej, to pozostałby jeszcze solipsyzm i wtedy faktycznie nie byłoby żadnego "zewnątrz", albo musiałbym nie istnieć (tzn nie posiadać świadomości) i wtedy martwy, ale działający umysł zwróciłby wynik, że nie odróżnia tego zewnątrz od wewnątrz, gdyż to odróżnienie jest charakterystyczne dla istot żywych, czyli świadomych.Mnie ręce opadają na drugą stronę kuli ziemskiej gdy czytam twoje wypociny. Z empirii to mógłbyś się dowiedzieć o empirii, a ty produkujesz tu od dawna jakieś nieempiryczne farmazony których nie potrafisz zdefiniować. Teoria algorytmów jest sprawdzalna empirycznie a to co ty piszesz nie jest. Rozumowanie dedukcyjne które stosujesz na mocy twojego kryterium należy jedynie do roboczego obrazu rzeczywistości więc nie jest wiarygodnym narzędziem do orzekania o istnieniu podziału. Zatem twoje kryteria nie są wiarygodne na mocy siebie samych, czyli obalają same siebie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > A skąd od razu wniosek że odnoszę się negatywnie do idei fizyki jako "łataniny" różnych teorii ? Znów sobie coś uroiłeś i widzisz coś co nie zostało napisane.No i znów to samo. Teraz roisz sobie coś na temat czegoś czego nie napisałem, bo przecież nie pisałem, że negatywnie odnosisz się do idei fizyki jako łataniny różnych teorii. A więc uroiłeś to sobie i wmawiasz mi swoje zachowanie  > Bo widzisz ja mam wielki szacunek do nauki, ale niestety jedynie czysta matematyka nie kłamie.A więc to taki dogmacik wyznajesz, czyli przedkładasz interpretację nad fakty, a to typowy wzorzec narcyzmu. Jedynie czysta to absolut, ale absolut to nie jedynie czysta  > Reszta to prowizorka, zlepek różnych ad hoc dorobionych koncepcji, spekulacje, renormalizacje, przybliżenia.A o tym właśnie piszę i to próbujesz negować. Przecież to jest podział na teorię i fakty, których dotyczy teoria, czyli epistemologię i ontologię. A, że nie rozumiesz tych pojęć i odruchowo negujesz, to też typowe dla narcystycznego brnięcia w zaparte. I dziwi mnie, że skoro rozumiesz to, że te koncepcje to prowizorka, to jednak nie umiesz pojąć, że posługujesz się prowizorycznym stwierdzeniem, aby uzasadnić sprzeczność pojęć, którymi się posługujesz. > A ty myślisz że rzucisz hasło "mózg jest fizyczny" i sprawa załatwiona. Trzeba mieć tego świadomość i dlatego poprosiłem o wskazanie operatywnych kryteriów w postaci teorii którą do opisu mózgu proponujesz.Na wszystko odpowiedziałem, a ty za to uciekłeś od wyjaśnienia czym jest w twojej teorii prawda i jaka jest relacja prawdy w teorii do faktów empirycznych. Bo to, że żaden opis mechanizmu nie jest wyczerpujący i kompletny, nie oznacza, że nie da się odtworzyć mechanizmów działania umysłu. Być może da się i to w dwojaki sposób: - obserwacja doprowadzi nas do poznania szczegółów, bo chodzi o poznanie tych, które są potrzebne do zrobienia symulacji, a ty nie wiesz które to i nie wywiedziesz tego z żadnej teorii, z żadnych twierdzeń Godla itd. - może się udać wytworzyć mechanizm, którego ewolucja doprowadzi nas do alternatywnych rozwiązań symulacji, które będą imitacją warunków potrzebnych do przeprowadzenia takiej symulacji, tak że człowiek nie będzie w stanie zauważyć różnicy między symulacją, a faktami Twoja teoria matematyczna nie może się odnosić do empirii, bo tu już wkraczasz w filozofię i twoje wnioski są czysto filozoficzne i w dodatku błędne. > Tu chodzi o opis a nie zasadę działania. Zjawiska po prostu dzieją się a nauka zajmuje się wyłącznie ich opisem.Jakim cudem, skoro w twojej teorii zjawiska nie różnią się od teorii, bo nie ma podziału na ontologię i epistemologię? No ale dobrze, że wreszcie przyznałeś, że chodzi o opis, a gdy mówimy o kopiowaniu umysłu, to chodzi o zasadę działania, czyli element faktów ontologicznych istniejących a priori, który my musimy tylko opisać na tyle na ile jest to nam potrzebne w celu symulacji. > Nigdy nie wyjaśnisz w dosłownym znaczeniu dlaczego np. istnieje ruch bo musiałbyś schodzić z wyjaśnieniami w nieskończoność.No i to jest istota podziału na ontologię i epistemologię... Fakty są obszerniejsze niż teoria - tu masz właśnie tą transcendencję i dotyczy ona tego, że na podstawie teorii orzekamy o czymś czego nie wiemy. Fakty są jednak ważniejsze od teorii na ich temat. W dodatku mózg i tak posługuje się nie faktami, a symulacją faktów, czyli fenomeny nie odzwierciedlają prawdy ontologicznej, tylko są jej odbiciem w naszych możliwościach poznawczych. > Ty ignorujesz definicje algorytmuniczego takiego nie robię, znów konfabulujesz > Mnie ręce opadają na drugą stronę kuli ziemskiej gdy czytam twoje wypociny. Z empirii to mógłbyś się dowiedzieć o empirii, a ty produkujesz tu od dawna jakieś nieempiryczne farmazony których nie potrafisz zdefiniować.Projekcja. Najpierw stawiasz teorię ponad faktami, potem piszesz, że nie ma podziału na teorie i fakty, a na końcu przyznajesz mi racje, że o empirii możesz się dowiedzieć z empirii, a nie z jakiegoś zamkniętego systemu formalnego w twojej głowie. To tak jakbyś próbował powiedzieć, że kamera nie jest algorytmem, bo nagrywany obraz jest niealgorytmiczny, bo pochodzi z niealgorytmicznego świata, czyli algorytmy nie istnieją i orzekasz tak na mocy zdefiniowanego algorytmu Po prostu umysł cię oszukuje, bo raz rozpatrujesz umysł jako element świata, a raz jako element teorii i zauważasz, że w rzeczywistości zawsze zrobi więcej niż w teorii, ale samemu nie uznajesz podziału na teorię i rzeczywistość. To jest największa beka z twojego parawywodu  Logiczny umysł w takiej sytuacji zauważa, że teoria nie wyczerpuje faktów. > Rozumowanie dedukcyjne które stosujesz na mocy twojego kryterium należy jedynie do roboczego obrazu rzeczywistości więc nie jest wiarygodnym narzędziem do orzekania o istnieniu podziału. Zatem twoje kryteria nie są wiarygodne na mocy siebie samych, czyli obalają same siebie.Co ty bredzisz, skoro właśnie te kryteria zyskują swoją wiarygodność na mocy siebie samych? Czym miałoby być wiarygodne narzędzie do orzekania? Przecież musiałoby ono nie dotyczyć teorii, tylko empirii, ale musiałbyś je pojmować przez pryzmat teorii, bo tylko do takiego masz dostęp. Dlatego na podstawie teorii umysł musi orzekać (zgadywać) na temat prawdy ontologicznej i część takich zgadywanek (myślenie indukcyjne) kończy się stwierdzeniami, które trzeba przyjąć, bo gdybyś próbował je podważyć popadłbyś w sprzeczność i tym jest podział na fakty i interpretację. Po prostu jako dogmat zamiast jakiejkolwiek filozofii należy przyjąć kod "istnieje prawda ontologiczna" i cała reszta działania logicznego, algorytmicznego umysłu to próba odgadnięcia tej prawdy i przełożenia jej na język teorii, choć wiemy, że nie da się tego zrobić do końca, tak aby wszystko domknąć, wyjaśnić i pokryć fakty z interpretacjami (tym bardziej, że mamy tylko pośredni dostęp do faktów, a bezpośredniego się nie da).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>I dziwi mnie, że skoro rozumiesz to, że te koncepcje to prowizorka, to jednak nie umiesz pojąć, że posługujesz się prowizorycznym stwierdzeniem, aby uzasadnić sprzeczność pojęć, którymi się posługujesz.
Ja posługuję się definicją algorytmu. Nie wiem natomiast o co tobie chodzi, wygląda to tak jakbyś miał pretensje że korzystam z prawidłowego znaczenia tego słowa. Mnie dziwi że nie potrafisz pojąć prostej rzeczy że słowa mają swoje definicje.
>- obserwacja doprowadzi nas do poznania szczegółów, bo chodzi o poznanie tych, które są potrzebne do zrobienia symulacji, a ty nie wiesz które to i nie wywiedziesz tego z żadnej teorii, z żadnych twierdzeń Godla itd.
Ten argument nie polega na takim rozumowaniu. Nawet gdybyśmy założyli że dałoby się stworzyć kompletną i komputerową procedure do rozwiązywania równań diofantycznych to następnie moglibyśmy udowodnić że jest źle.
>To tak jakbyś próbował powiedzieć, że kamera nie jest algorytmem, bo nagrywany obraz jest niealgorytmiczny, bo pochodzi z niealgorytmicznego świata, czyli algorytmy nie istnieją i orzekasz tak na mocy zdefiniowanego algorytmu
Tyle że problem rozwiązywalności równania diofantycznego jest czysto dedukcyjny więc to co piszesz nie ma z nim związku.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ja posługuję się definicją algorytmu.
I zawieszasz ją sobie w próżni.
>Nie wiem natomiast o co tobie chodzi
Zauważyłem. Tłumaczę i dalej nie wiesz, czyli przypadek beznadziejny, bo po prostu zamiast spróbować przeanalizować, odpowiadasz na szybko, w emocjach.
>Mnie dziwi że nie potrafisz pojąć prostej rzeczy że słowa mają swoje definicje.
Mnie dziwi, że nie potrafisz pojąć, że są tylko składnikami opisu, a ten odnosi się do jakiejś rzeczywistości.
>>- obserwacja doprowadzi nas do poznania szczegółów, bo chodzi o poznanie tych, które są potrzebne do zrobienia symulacji, a ty nie wiesz które to i nie wywiedziesz tego z żadnej teorii, z żadnych twierdzeń Godla itd. >Ten argument nie polega na takim rozumowaniu. Nawet gdybyśmy założyli że dałoby się stworzyć kompletną i komputerową procedure do rozwiązywania równań diofantycznych to następnie moglibyśmy udowodnić że jest źle.
Nie chodzi o rozwiązywanie równać diofantycznych, tylko symulację umysłu.
>>To tak jakbyś próbował powiedzieć, że kamera nie jest algorytmem, bo nagrywany obraz jest niealgorytmiczny, bo pochodzi z niealgorytmicznego świata, czyli algorytmy nie istnieją i orzekasz tak na mocy zdefiniowanego algorytmu >Tyle że problem rozwiązywalności równania diofantycznego jest czysto dedukcyjny więc to co piszesz nie ma z nim związku.
No dedukcja wycięta z rzeczywistości i nie odnosząca się do niej też byłaby bez związku z czymkolwiek, bo nie masz jej do czego odnieść i wychodzi ci sprzeczność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Mnie dziwi, że nie potrafisz pojąć, że są tylko składnikami opisu, a ten odnosi się do jakiejś rzeczywistości.
No i co z tego ? Jak z tego konkluzja ? Chcesz powiedzieć że stosowane w informatyce pojęcie obliczalności nie odnosi się do rzeczywistości ?
>Nie chodzi o rozwiązywanie równać diofantycznych, tylko symulację umysłu.
Jeśli wykażemy że istnieje co najmniej jedna umiejętność którą posiada umysł i która nie poddaje się komputerowej symulacji to wykażemy tym samym że cały umysł nie poddaje się komputerowej symulacji.
>No dedukcja wycięta z rzeczywistości i nie odnosząca się do niej też byłaby bez związku z czymkolwiek, bo nie masz jej do czego odnieść i wychodzi ci sprzeczność.
Określenie rozwiązywalności równania diofantycznego ma swoją realną interpretacje więc może być traktowane jak problem empiryczny co nie zmienia faktu że jego rozwiązanie nie jest uzależnione od danych empirycznych.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Mnie dziwi, że nie potrafisz pojąć, że są tylko składnikami opisu, a ten odnosi się do jakiejś rzeczywistości. >No i co z tego ? Jak z tego konkluzja ? Chcesz powiedzieć że stosowane w informatyce pojęcie obliczalności nie odnosi się do rzeczywistości ?
No to pisałem wiele razy jaka konkluzja. Twoje definicje nie odnoszą się do rzeczywistości i nie są dobrze zdefiniowane i wskazuję ci w którym momencie - tam gdzie mylą ci się fakty z teorią.
>>Nie chodzi o rozwiązywanie równać diofantycznych, tylko symulację umysłu. >Jeśli wykażemy że istnieje co najmniej jedna umiejętność którą posiada umysł i która nie poddaje się komputerowej symulacji to wykażemy tym samym że cały umysł nie poddaje się komputerowej symulacji.
Ale nie da się stwierdzić czy coś poddaje się komputerowej symulacji, czy nie. Aby to stwierdzić trzeba podejmować próby symulacji, ale gdy się nie uda, to nie uzyskamy odpowiedzi, że się nie da, bo będzie tylko przez to wiadomo, że my teraz nie umiemy, a nie że się nie da. Hmm, może umysłu faktycznie nie dało się skonstruować i musiał on powstać w procesie ewolucji aby stać się takim jaki jest. Mniejsza z tym. Gdyby tak było, to i tak nie doszlibyśmy do tego z twoich paradowodów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Kolejny raz wychodzi z ciebie żałosny dzieciuch, gdy nie potrafisz się odnieść do moich argumentów, które obalają twoje wypociny. Tak to sobie ze wszystkim można, ale tym tylko pokazujesz swoje emocjonalne, bezsilne reakcje.
To jest bełkot a nie argumenty. Też mógłbym wymyślić swój podział i niczym guru zawalać cię elaboratami na jego temat pełnymi autorytarnych stwierdzeń bez jakiegokolwiek uzasadnienia.
>Jakoś poza tobą i szarleyem inni wiedzą. Piszesz, że używasz normalnej definicji, ale ja się pytam do czego ją odnosisz. Do świata realnego? Czy do innych teorii z innych podręczników? Jeśli tak to jakich? Bo twoja teoryjka jest niekompletna, nie wykazałeś wynikania między jej poszczególnymi elementami i uciekasz od niewygodnych pytań i zdań, które pokazują śmieszność twoich paraargumentów wyjętych z kontekstu.
Jakiego związku nie ma pomiędzy elementami ? Ścisły argument którym się posługuję polega na wskazaniu, że nie istnieje skończony algorytm potrafiący rozwiązywać w postaci ogólnej pewnych dobrze zdefiniowanych problemów z zakresu teorii liczb. Te problemy mają swoją interpretacje empiryczną, np. rozwiązywalność równania diofantycznego możesz interpretować jako fakt dotyczący obiektów w fizycznym świecie na których można wykonać pewne działanie. Jest to więc dobrze określony problem i można w sposób ścisły udowodnić, że każda próba określenia algorytmu który rozwiązuje przestrzeń tego problemu pozostającą w zasięgu umysłu wyjdzie źle.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To jest bełkot a nie argumenty.Tak to każdy może napisać, ale argumenty leżą odłogiem, a ty zamiast odpowiedzieć tupiesz nóżką i wołasz "bełkot, bełkot!" > Też mógłbym wymyślić swój podział i niczym guru zawalać cię elaboratami na jego temat pełnymi autorytarnych stwierdzeń bez jakiegokolwiek uzasadnienia.Udowodniłem, a ty nie umiesz się odnieść, więc albo nieudolnie próbujesz to parodiować, tym samym pokazując jakim jesteś dzieciuchem, albo pisząc, że nie uzasadniłem, co jest twoim autorytarnym, kłamliwym, nieuzasadnionym dogmatem. Sam piszesz o tym podziale, tylko nie jesteś tego świadomy i to też jest beka  > Jakiego związku nie ma pomiędzy elementami ?Raz postrzegasz umysł jako element teorii, a raz jako element faktów, a jednocześnie negujesz podział na fakty i teorię i na zmianę non stop przeczysz sobie wg takiego schematu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Raz postrzegasz umysł jako element teorii, a raz jako element faktów, a jednocześnie negujesz podział na fakty i teorię i na zmianę non stop przeczysz sobie wg takiego schematu.
Po pierwsze algorytm to słowo zdefiniowane w teorii algorytmów, która jest częścią matematyki. Po drugie faktem jest że umysł posługuje się matematyką. No to teraz jeżeli na gruncie matematyki umysł zrozumie że matematyka wykracza poza każdy algorytm i zrobi to w takiej postaci jak zostało przedstawione gdzie kontrprzykład podany jest explicite to oznacza że nie jest algorytmem. Bo gdyby był to nie mógłby wiedzieć więcej niż dowolny algorytm. Zawsze gdy postawimy już jakiś algorytm możemy zastosować to rozumowanie i pokazać kontrprzykład który poza ten algorytm wykracza. Jeśli algorytm miałby przejąć wszystkie cechy umysłu to m.in. musiałby posiadać umiejętność posługiwania się matematyką w taki sam sposób jak umysł. A to jest właśnie niemożliwe skoro umysł dowodzi że matematyka wykracza poza każdy algorytm.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Po pierwsze algorytm to słowo zdefiniowane w teorii algorytmów, która jest częścią matematyki.
No i co z tego? Powtarzasz to, a nikt tego nie neguje.
>Po drugie faktem jest że umysł posługuje się matematyką
No i co z tego?
>No to teraz jeżeli na gruncie matematyki umysł zrozumie że matematyka wykracza poza każdy algorytm i zrobi to w takiej postaci jak zostało przedstawione gdzie kontrprzykład podany jest explicite to oznacza że nie jest algorytmem
Czyli umysł to nie matematyka, a więc symulując umysł nie musimy symulować matematyki. Rozumiesz już istotę swojego błędu?
>Bo gdyby był to nie mógłby wiedzieć więcej niż dowolny algorytm.
Człowiek poznaje rzeczywistość za pomocą różnych narzędzi. Jednym jest dedukcja i algorytmy, ale innym są zmysły i dane bezpośrednio z nich, czyli de facto ze świata realnego, który nie wiemy czym jest i jak działa. Wiadomo, że wiemy więcej dzięki korzystaniu z wielu funkcji, a nie tylko odcinając dedukcję od pozostałych i "zawieszając ją w próżni"*. *Chodzi o to, że dedukcja musi się do czegoś odnosić i podobnie umysł, wzrok, słuch - istnieją tylko wraz z interpretowanymi danymi/bodźcami. Nie istnieje słuch bez dźwięku, ale dźwięk bez słuchu istnieje.
>Zawsze gdy postawimy już jakiś algorytm możemy zastosować to rozumowanie i pokazać kontrprzykład który poza ten algorytm wykracza.
No i co z tego?
>Jeśli algorytm miałby przejąć wszystkie cechy umysłu to m.in. musiałby posiadać umiejętność posługiwania się matematyką w taki sam sposób jak umysł
Skąd twój pomysł, że matematyka jest wpisana w umysł? Komputer umiem obsługiwać, a jednak nie jest on wpisany w mój umysł i rozpatruję go jako obiekt zewnętrzny wobec mnie.
>A to jest właśnie niemożliwe skoro umysł dowodzi że matematyka wykracza poza każdy algorytm.
Matematyka wykracza, ale poza człowieka także wykracza, więc twój wywód nie ma sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli umysł to nie matematyka, a więc symulując umysł nie musimy symulować matematyki. Rozumiesz już istotę swojego błędu?
Jeśli chcielibyśmy naprawdę symulować umysł to ta symulacja musiałaby posiadać również wszystkie matematyczne umiejętności którymi dysponuje umysł. Inaczej to nie będzie prawidłowa symulacja.
>No i co z tego?
To znaczy, że założenie, że moglibyśmy określić swoje matematyczne myślenie przy pomocy algorytmu prowadzi do sprzeczności.
>Skąd twój pomysł, że matematyka jest wpisana w umysł? Komputer umiem obsługiwać, a jednak nie jest on wpisany w mój umysł i rozpatruję go jako obiekt zewnętrzny wobec mnie.
Bo uważam, że matematyka jest wytworem umysłu, ale to nie jest istotne, bo platonizm też tu nic nie daje. Wniosek jest taki sam: umysł ma dostęp do matematyki a algorytm zgodnie z definicją nie ma.
>Matematyka wykracza, ale poza człowieka także wykracza, więc twój wywód nie ma sensu.
Nie wiadomo czy wykracza poza człowieka. Z tego co pokazałem wynika tylko, że człowiek jest różny od dowolnego algorytmu, bo gdy już ustalimy algorytm to możemy podać kontrprzykład. Pytanie czy istnieją jakieś niedostępne dla człowieka rejony matematyki, po pierwsze ma sens tylko w przypadku platonizmu, po drugie nie jest istotne dla omawianego problemu, bo wystarczy pokazać, że matematyk jest różny od dowolnego algorytmu rozwiązującego problem stopu.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeśli chcielibyśmy naprawdę symulować umysł to ta symulacja musiałaby posiadać również wszystkie matematyczne umiejętności którymi dysponuje umysł. Inaczej to nie będzie prawidłowa symulacja.
Ale przecież matematyczne zdolności nie są zamknięte w umyśle! Dowodzi tego choćby empiryczny fakt, że możemy te zdolności poszerzać. Z pewnych założeń ewoluują kolejne założenia, a z tych kolejne itd. Z obserwacji pewnych empirycznych mechanizmów człowiek wyabstrahował pewne podstawowe zasady matematyki i może je poszerzać poprzez zestawianie ze sobą różnej wiedzy i próbę zrozumienia mechanizmów. Wiemy jednak, że czegokolwiek byśmy nie zrozumieli, to nasz umysł nie wyczerpuje pojęcia prawdy absolutnej, tzn nie jest wyrocznią w tej kwestii i nawet mając faktyczny dostęp do niej, nie mógłby zweryfikować czy to akurat ta ostateczna wersja. Umysł potrzebuje jakichś mechanizmów, aby osiągnąć swój cel i w przypadku symulacji umysłu cel już jest i trzeba tylko porozkminiać mechanizmy. Może się tak prosto nie dać, ale z powodu ich zbytniej złożoności i zjawiska emergencji. Strata jaka zachodzi gdy interpretujemy świat może być za duża. Tego czy tak jest nie wiemy i po to trwają badania, aby to rozstrzygnąć. Twoje teoretyzowanie nibymatematyczne w żaden sposób się do tego praktycznego problemu nie odnosi. Ty tylko piszesz coś o relacji między jakimiś meta-zdaniami, czyli o lingwistycznych szczególikach i ekstrapolujesz to na ludzki umysł, wszystkie mechanizmy przyczynowe i całą filozofię.
>>No i co z tego? >To znaczy, że założenie, że moglibyśmy określić swoje matematyczne myślenie przy pomocy algorytmu prowadzi do sprzeczności.
Matematyczne myślenie to rozwinięcie pewnych założeń i obserwacji - relacji między obiektami i liczbami (czyli abstrakcją). Równie dobrze zamiast matematyki mógłbyś wstawić tu sztukę i powiedzieć, że nie da się jej zamknąć w algorytm. Jest inaczej - nie da się stworzyć wtórnej interpretacji świata w pełni pokrywającej się z realem, przewidującej wszystkie przyczyny i skutki, gdyż do tego potrzeba by wszechwiedzy. Wiedzę jednak też zdobywamy i też przekracza ona nasze początkowe możliwości pojmowania wiedzy. Nic praktycznego jednak z tego twojego wywodu nie wynika.
>>Skąd twój pomysł, że matematyka jest wpisana w umysł? Komputer umiem obsługiwać, a jednak nie jest on wpisany w mój umysł i rozpatruję go jako obiekt zewnętrzny wobec mnie. >Bo uważam, że matematyka jest wytworem umysłu, ale to nie jest istotne
Wytworem umysłu mogą być podstawy, które w rezultacie rozwijają się jako matematyka. Umysł jest w kontakcie ze swoją interpretacją świata realnego, ale AI także posiada ten czynnik, czyli na tej zasadzie, skoro umysł to nie algorytm, to AI może być kopią umysłu, jednocześnie nie będąc algorytmem, ale co niby z tej definicji miałoby wynikać?
>bo platonizm też tu nic nie daje.
No nie daje, więc nie wiem po co o tym piszesz.
>Wniosek jest taki sam: umysł ma dostęp do matematyki a algorytm zgodnie z definicją nie ma.
Odpowiednio skonstruowany mógłby mieć i tak właśnie może być z umysłem.
>>Matematyka wykracza, ale poza człowieka także wykracza, więc twój wywód nie ma sensu. >Nie wiadomo czy wykracza poza człowieka.
Wiadomo, o czym świadczy choćby porównanie umiejętności matematycznych dwóch ludzi różniących się poziomem. Oznacza to, że obaj poznają coś zewnętrznego i jeden robi to lepiej, a drugi gorzej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Ale przecież matematyczne zdolności nie są zamknięte w umyśle! Dowodzi tego choćby empiryczny fakt, że możemy te zdolności poszerzać. Z pewnych założeń ewoluują kolejne założenia, a z tych kolejne itd. Z obserwacji pewnych empirycznych mechanizmów człowiek wyabstrahował pewne podstawowe zasady matematyki i może je poszerzać poprzez zestawianie ze sobą różnej wiedzy i próbę zrozumienia mechanizmów.Rdzeń matematyki czyli zasady logiki nie zmieniają się pod wpływem doświadczeń empirycznych. Ty nie powinieneś pisać tutaj o "założeniach" ale o "dedukcji", którą przecież sam powyżej stosujesz. Jeśli więc kwestionujesz sam zasadność dedukcji to popadasz w samowywrtoność, bo sam jej używasz chcąc podważyć przedstawiane przeze mnie dowody dedukcyjne. Pamiętaj że matematyka to nauka właśnie o poprawności rozumowania. Cytat:Matematyka (z łac. mathematicus, od gr. μαθηματικός mathēmatikós, od μαθηματ-, μαθημα mathēmat-, mathēma, "nauka, lekcja, poznanie", od μανθάνειν manthánein, "uczyć się, dowiedzieć"; prawd. spokr. z goc. mundon, "baczyć, uważać") - nauka dostarczająca narzędzi do otrzymywania ścisłych wniosków z przyjętych założeń[1], zatem dotycząca prawidłowości rozumowania. Ponieważ ścisłe założenia mogą dotyczyć najróżniejszych dziedzin myśli ludzkiej, a muszą być czynione w naukach ścisłych, technice a nawet w naukach humanistycznych, zakres matematyki jest szeroki i stale się powiększa. > Wiemy jednak, że czegokolwiek byśmy nie zrozumieli, to nasz umysł nie wyczerpuje pojęcia prawdy absolutnej, tzn nie jest wyrocznią w tej kwestii i nawet mając faktyczny dostęp do niej, nie mógłby zweryfikować czy to akurat ta ostateczna wersja.Jeśli powyższe słowa mogłyby rzeczywiście odeprzeć jakikolwiek argument dedukcyjny to można je zastosować także do nich samych, gdyż sam w powyższej wypowiedzi starasz się prowadzić pewne logiczne wnioskowanie. > Umysł potrzebuje jakichś mechanizmów, aby osiągnąć swój cel i w przypadku symulacji umysłu cel już jest i trzeba tylko porozkminiać mechanizmy. Może się tak prosto nie dać, ale z powodu ich zbytniej złożoności i zjawiska emergencji. Strata jaka zachodzi gdy interpretujemy świat może być za duża. Tego czy tak jest nie wiemy i po to trwają badania, aby to rozstrzygnąć.Założyłeś sobie że umysł działa jak algorytm i teraz w kółko to powtarzasz, ale od samego powtarzania żaden racjonalista nie powinien ci uwierzyć. Mógłbyś tu wygłosić wiele sądów, ale jeśli nie poprzez ich argumentami to ja nawet nie mam się do czego odnieść. No zobacz co np. napisałeś w powyższym fragmencie ? Do czego ja mam się tam odnieść ? Do wyznania wiary jakiejś grupy ludzi ? > Twoje teoretyzowanie nibymatematyczne w żaden sposób się do tego praktycznego problemu nie odnosi. Ty tylko piszesz coś o relacji między jakimiś meta-zdaniami, czyli o lingwistycznych szczególikach i ekstrapolujesz to na ludzki umysł, wszystkie mechanizmy przyczynowe i całą filozofię.Mamy coś takiego jak teoria złożoności i obliczalności w ramach której algorytm to precyzyjnie zdefiniowane pojęcie matematyczne. W ramach tej teorii z definicji można dowieść, że żaden algorytm do rozwiązywania równań diofantycznych nie przechwytuje wszystkich rozwiązań znanych matematykowi, bo jeśli założymy że taki algorytm by istniał to z tego założenia można pokazać, że i tak jest źle. Tłumaczyłem to wielokrotnie ze wszystkimi szczegółami i nie będę tego teraz powtarzał. > Matematyczne myślenie to rozwinięcie pewnych założeń i obserwacji - relacji między obiektami i liczbami (czyli abstrakcją). Równie dobrze zamiast matematyki mógłbyś wstawić tu sztukę i powiedzieć, że nie da się jej zamknąć w algorytm.Matematyka to nauka o poprawności rozumowania, więc nie myl jej np. z modelami empirycznymi, które są z kolei zbiorami założeń czyli czymś innym. Oczywiście uważam, że estetycznej wrażliwości algorytm nie może przechwytywać, ale takich argumentów nie wysuwam ponieważ nie zrobiły by one wrażenia na zacietrzewionym materialiście. Ktoś taki jak ty mógłby powiedzieć, że sztukę też można generować algorytmicznie dodając np. elementy losowości. Zwolennicy AI usiłowali już stworzyć wiele takich podróbek: www.aaai.o(*)p/aimagazine/article/view/2254(Margaret A. Boden - Computer Models of Creativity) Układy takie opierają się na losowym łączeniu wybranych elementów w oparciu o pewne reguły, czyli wyjaśnienie jest tu bardzo podobne do twojego. Kreatywność ma rzekomo wynikać z losowości. Ale w zasadzie nie ma co się tutaj z materialistami kłócić skoro i tak istnieją wystarczające argumenty na gruncie matemtyki, których nie da się zbyć w ten sposób. Kiedy ja piszę o niealgorytmicznych problemach to ty ciągle powtarzasz o tej losowości, ale w przypadku matematyki nie ma to nic do rzeczy. Odpowiedzi na pytania związane z tw. Gödla po pierwsze nie są losowe, po drugie nie da się znaleźć rozwiązania tych zagadnień inaczej niż na drodze czystej dedukcji. Argument z losowości mógłby przejść w przypadku sztuki, ale nie w przypadku matematyki, bo odpowiedź na pytanie czy dane równanie diofantyczne ma rozwiązanie zdecydowanie nie jest losowa. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Rdzeń matematyki czyli zasady logiki nie zmieniają się pod wpływem doświadczeń empirycznych.I właśnie ten rdzeń jest wgrany w ludzki umysł. Matematykę człowiek wziął z empirii. Zobaczył, że takie same obiekty można przyporządkować do abstrakcyjnych cyfr, bo są równe sobie. Operacje jakie człowiek dokonywał były początkowo losowe. "A co by się stało gdybym zrobił to?". Czyli te podstawowe zasady logiki, które są elementem umysłu, następnie ewoluują, natomiast można w nieskończoność liczyć i odkrywać nowe rzeczy. Do tego są potrzebne bardziej skomplikowane wzory i tak ewoluuje matematyka. Wydaje się więc, że jest ona nieskończona i im więcej byśmy myśleli, tym więcej byśmy odkrywali. Czyli rozwinięcie tych podstawowych zasad logiki wgranych w umysł, jest poza nimi samymi. > Jeśli więc kwestionujesz sam zasadność dedukcji to popadasz w samowywrtonośćAle gdzie niby kwestionuję zasadność dedukcji? Zarzucasz mi to po raz kolejny, a ja wiele razy pisałem, że tego nie robię. > Pamiętaj że matematyka to nauka właśnie o poprawności rozumowania.Trzeba jeszcze umieć ją odnieść do praktyki, aby nie być głupkiem, który operuje na liczbach, a nie umie ich do niczego odnieść. Tylko, że liczby bez tego odniesienia nic nie znaczą. > >Wiemy jednak, że czegokolwiek byśmy nie zrozumieli, to nasz umysł nie wyczerpuje pojęcia prawdy absolutnej, tzn nie jest wyrocznią w tej kwestii i nawet mając faktyczny dostęp do niej, nie mógłby zweryfikować czy to akurat ta ostateczna wersja.> Jeśli powyższe słowa mogłyby rzeczywiście odeprzeć jakikolwiek argument dedukcyjny to można je zastosować także do nich samych, gdyż sam w powyższej wypowiedzi starasz się prowadzić pewne logiczne wnioskowanie.Nie zrozumiałeś po raz n-ty. Powyższe słowa miały uzmysłowić ci, że ludzkie poznanie nie wyczerpuje prawdy. Gdzie ty tu widzisz negację dedukcji? Uroiłeś sobie coś i powtarzasz. > Założyłeś sobie że umysł działa jak algorytm i teraz w kółko to powtarzasz, ale od samego powtarzania żaden racjonalista nie powinien ci uwierzyć. Mógłbyś tu wygłosić wiele sądów, ale jeśli nie poprzez ich argumentami to ja nawet nie mam się do czego odnieść. No zobacz co np. napisałeś w powyższym fragmencie ? Do czego ja mam się tam odnieść ? Do wyznania wiary jakiejś grupy ludzi ?Omijasz moje argumenty i piszesz, że nie masz się do czego odnieść. Żenada. No fakt, nie odparłeś, ani nie podważyłeś niczego, więc moje argumenty nadal są w mocy. Założyłeś sobie, że umysł nie działa jak algorytm i teraz w kółko to powtarzasz, ale od samego powtarzania żaden racjonalista ci nie uwierzy. A masz błędne koło w dowodzeniu i sprzeczność twoich modeli z empirią, więc nie nazywaj tego dedukcją, ani matematyką, bo negując twoje wypociny robię to na mocy dedukcji i matematyki, a ty tylko emocjonalnie sobie wierzysz. > Mamy coś takiego jak teoria złożoności i obliczalności w ramach której algorytm to precyzyjnie zdefiniowane pojęcie matematyczne. W ramach tej teorii z definicji można dowieść, że żaden algorytm do rozwiązywania równań diofantycznych nie przechwytuje wszystkich rozwiązań znanych matematykowi, bo jeśli założymy że taki algorytm by istniał to z tego założenia można pokazać, że i tak jest źle. Tłumaczyłem to wielokrotnie ze wszystkimi szczegółami i nie będę tego teraz powtarzał.No udowodniłeś błędne koło w swoim dowodzeniu i samowywrotność swojej teorii za jednym zamachem - miszcz
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>I właśnie ten rdzeń jest wgrany w ludzki umysł. Matematykę człowiek wziął z empirii. Zobaczył, że takie same obiekty można przyporządkować do abstrakcyjnych cyfr, bo są równe sobie. Operacje jakie człowiek dokonywał były początkowo losowe. "A co by się stało gdybym zrobił to?". Czyli te podstawowe zasady logiki, które są elementem umysłu, następnie ewoluują, natomiast można w nieskończoność liczyć i odkrywać nowe rzeczy. Do tego są potrzebne bardziej skomplikowane wzory i tak ewoluuje matematyka. Wydaje się więc, że jest ona nieskończona i im więcej byśmy myśleli, tym więcej byśmy odkrywali. Czyli rozwinięcie tych podstawowych zasad logiki wgranych w umysł, jest poza nimi samymi.
Nie jest to takie oczywiste, bo przed Godlem powszechne było przeświadczenie, że da się zredukować infnitystyczne rozumowania do skończonej procedury. Kwestia tego czy dedukcja pochodzi z empirii też nie jest istotna dla tego sporu, ponieważ obaj się nią posługujemy, jeśli więc z dowolnego powodu twierdzisz, że czysta dedukcja jest niewiarygodna to popadasz w samowywrotność.
>Trzeba jeszcze umieć ją odnieść do praktyki, aby nie być głupkiem, który operuje na liczbach, a nie umie ich do niczego odnieść. Tylko, że liczby bez tego odniesienia nic nie znaczą.
Matematyka to nie liczby tylko nauka o poprawności rozumowania. To że akurat na liczbach wygodnie tą poprawność ćwiczyć to oddzielna kwestia. A tłumaczyłem ci również, że problem związany z tw. Godla na którym matematycy mają przewagę w stosunku do algorytmu czyli rozwiązywalność równań diofantycznych ma fizyczną interpretacje.
>Nie zrozumiałeś po raz n-ty. Powyższe słowa miały uzmysłowić ci, że ludzkie poznanie nie wyczerpuje prawdy. Gdzie ty tu widzisz negację dedukcji? Uroiłeś sobie coś i powtarzasz.
Czy chcesz powiedzieć że dlatego się mylę ? Jeśli tak to zauważ, że sam jesteś człowiekiem czyli się mylisz, bo twoje słowa nie wyczerpują prawdy, więc jest to samowywrtone. W ogóle ciężko się z tobą dogadać, bo nie definiujesz o co ci chodzi. Kiedy ja mówię, że umysł nie jest algorytmem to wiadomo jak zdefiniowano algorytm. Ty nic nie definiujesz więc nie wiadomo o czym mowa.
>Założyłeś sobie, że umysł nie działa jak algorytm i teraz w kółko to powtarzasz, ale od samego powtarzania żaden racjonalista ci nie uwierzy. A masz błędne koło w dowodzeniu i sprzeczność twoich modeli z empirią, więc nie nazywaj tego dedukcją, ani matematyką, bo negując twoje wypociny robię to na mocy dedukcji i matematyki, a ty tylko emocjonalnie sobie wierzysz.
Takie gołosłowie bez odniesienia do meritum to jedyne co ci już zostało.
>No udowodniłeś błędne koło w swoim dowodzeniu i samowywrotność swojej teorii za jednym zamachem - miszcz
Takie gołosłowie bez odniesienia do meritum to jedyne co ci już zostało.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie jest to takie oczywiste, bo przed Godlem powszechne było przeświadczenie, że da się zredukować infnitystyczne rozumowania do skończonej procedury.
No i co z tego, że ludzie myśleli głupio i przesądnie? To też nie jest takie oczywiste, bo przecież byli ludzie, którzy nie podzielali tego przeświadczenia i stanowili mniejszość, jak to zwykle bywa z tymi co mają rację.
>Kwestia tego czy dedukcja pochodzi z empirii też nie jest istotna dla tego sporu, ponieważ obaj się nią posługujemy, jeśli więc z dowolnego powodu twierdzisz, że czysta dedukcja jest niewiarygodna to popadasz w samowywrotność.
Ale nie piszę o dedukcji, tylko o matematyce.
dedukcja - metoda rozumowania polegająca na wyprowadzaniu logicznych wniosków z założeń uznanych za prawdziwe
matematyka - nauka o liczbach, figurach i stosunkach przestrzennych, posługująca się metodą dedukcyjną
Matematyka wynika z dedukcji i nie jest zamknięta w umyśle, a dedukcja to właściwość umysłu, którą da się zalgorytmizować.
>Matematyka to nie liczby tylko nauka o poprawności rozumowania.
Mylisz matematykę z dedukcją... Litości.
>>Nie zrozumiałeś po raz n-ty. Powyższe słowa miały uzmysłowić ci, że ludzkie poznanie nie wyczerpuje prawdy. Gdzie ty tu widzisz negację dedukcji? Uroiłeś sobie coś i powtarzasz. >Czy chcesz powiedzieć że dlatego się mylę ? Jeśli tak to zauważ, że sam jesteś człowiekiem czyli się mylisz, bo twoje słowa nie wyczerpują prawdy, więc jest to samowywrtone.
No to mylę się, czy może moje słowa nie wyczerpują prawdy? Ja sądzę, że to drugie i jest to spójnym elementem mojego myślenia.
>W ogóle ciężko się z tobą dogadać, bo nie definiujesz o co ci chodzi.
Powtarzasz mój zarzut, tylko że ja definiuję, a ty nie. I ja mam prawo tak powiedzieć, a to samo zdanie pisane przez ciebie brzmi śmiesznie, bo uciekasz gdy piszę byś zdefiniował prawdę.
>Kiedy ja mówię, że umysł nie jest algorytmem to wiadomo jak zdefiniowano algorytm.
Ale nie wiadomo jak zdefiniowano umysł i prawdę, do której odnosi się twoje stwierdzenie, że umysł nie jest algorytmem. To twoje założenie aprioryczne, którego chcesz potem dowieść w pokrętny sposób, którego nikt nie kupuje.
>Takie gołosłowie bez odniesienia do meritum to jedyne co ci już zostało.
>Takie gołosłowie bez odniesienia do meritum to jedyne co ci już zostało.
I znów moje argumenty okazały się zbyt mocne byś odpowiedział, więc pisząc gołosłowie, próbujesz projektować na mnie swoją cechę. Żenada.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> No i co z tego, że ludzie myśleli głupio i przesądnie? To też nie jest takie oczywiste, bo przecież byli ludzie, którzy nie podzielali tego przeświadczenia i stanowili mniejszość, jak to zwykle bywa z tymi co mają rację.Teraz wiemy, że się mylili i myślenia dedukcyjnego stosowanego przez ludzi w matematyce nie da się odtworzyć przy pomocy skończonego algorytmu. Chociaż Emil Post ponoć już sporo przed 1931 zaczynał rozumieć, że matematyki nie da się zredukować do procedury formalnej gdyż problem stopu badał wcześniej niż Turing. W "Gödel's Disjunction: The scope and limits of mathematical knowledge", str. 217 czytamy: Cytat:It makes of the mathematician much more than a kind of clever being who can do quickly what a machine could do ultimately. We see that a machine would never give a complete logic; for once the machine is made we could prove a theorem it does not prove. (Emil Post) Z tego co wiem, Emil Post zauważył to najwcześniej. A niedługo mija 100 lat od tego odkrycia i nic dziwnego że przez ten czas nie udało się zbudować maszyny do dowodzenia matematycznych twierdzeń. > Ale nie piszę o dedukcji, tylko o matematyce.Masz podaną poprawną definicje matematyki na Wikipedii. Źródła swojej niewłaściwej definicji nie podałeś tylko wymyśliłeś ją błędnie rozumiejąc zagadnienie w temacie w którym się wypowiadasz. Tak naprawdę nie jest istotne co badamy za pomocą metody matematycznej, mogą to być liczby, figury a nawet elementy nauk humanistycznych. Liczby i geometria są wygodne do ćwiczenia ścisłego rozumowania, ale istota matematyki to sama dedukcja. > a dedukcja to właściwość umysłu, którą da się zalgorytmizować.Rozpaczliwie szukasz jakiegoś wykrętu ale nawet nie jesteś w stanie zrozumieć zagadnienia o którym piszesz. Patrz na słowa Emila Posta: "machine would never give a complete logic".> Mylisz matematykę z dedukcją... Litości.Ja posługuje się dedukcją a ty rozpaczliwie szukasz jakiegoś wykrętu nie wiedząc nawet czym jest matematyka. > No to mylę się, czy może moje słowa nie wyczerpują prawdy? Ja sądzę, że to drugie i jest to spójnym elementem mojego myślenia.A to kwestionuje to co piszesz ? Bo jeśli tak to jest samowywrotne, jeśli nie to i tak nie zagraża omawianym dowodom. > Powtarzasz mój zarzut, tylko że ja definiuję, a ty nie. I ja mam prawo tak powiedzieć, a to samo zdanie pisane przez ciebie brzmi śmiesznie, bo uciekasz gdy piszę byś zdefiniował prawdę.Prawda to najczęściej zgodność z faktem empirycznym. Na przykład mogę powiedzieć, że dane równanie diofantyczne ma rozwiązanie bo jest faktem, że istnieje pewna ilość obiektów fizycznych które mogę przekształcić w sposób opisany tym równaniem a wszystkie elementarne operacje arytmetyczne użyte do opisu takiego równania mają swoje rzeczywiste interpretacje. Podobnie mogę powiedzieć, że fryzjer spełniający pewne ściśle określone kryteria w rzeczywistości nie istnieje w żadnym mieście, czyli nie można odnaleźć empirycznie takiego fryzjera i fakt ten można ustalić posługując się samą dedukcją nawet nie ruszając się z domu. Przy tym gdy twierdzę, że umysł nie jest algorytmem, posługuje się znaną, dobrze określoną i powszechnie uznaną definicją algorytmu. Ty w swoich wypowiedziach tego nie robisz, dlatego nawet nie wiadomo o co ci chodzi. > Ale nie wiadomo jak zdefiniowano umysł i prawdę, do której odnosi się twoje stwierdzenie, że umysł nie jest algorytmem. To twoje założenie aprioryczne, którego chcesz potem dowieść w pokrętny sposób, którego nikt nie kupuje.1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga) 2. Wiadomo czym jest algorytm, gdyż jest to pojęcie w informatyce dobrze zdefiniowane. Ja używam poprawnego znaczenia tego słowa dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi kiedy stawiam tezę dotyczącą algorytmiczności. 3. Podaję w ogólnej i jawnej postaci sposób na sfalsyfikowanie dowolnej hipotezy, że algorytm A jest algorytmem przechwytującym ludzkie umiejętności matematyczne z zakresu elementarnej teorii liczb. Ponieważ podany sposób działa dla procedury ogólnej, wiemy, że niezależnie od tego jak algorytm A zostałby określony możemy udowodnić twierdzenie, którego nie przechwytuje maszyna A. Zgodnie z tw. Godla maszyna (o ile działa prawidłowo) nie przechwytuje nieskończenie wielu twierdzeń prawdziwych a ja podaje sposób w jawnej postaci jak na podstawie A znaleźć jedno z tych twierdzeń i w ten sposób obalić, że A przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co ja sam jestem w stanie udowodnić. > I znów moje argumenty okazały się zbyt mocne byś odpowiedział, więc pisząc gołosłowie, próbujesz projektować na mnie swoją cechę. Żenada.Nic tam nie napisałeś, oprócz litanii niczym nie uzasadnionych i przyjętych przez ciebie na wiarę stwierdzeń o charakterze dogmatycznym. Nie jest żadnym problemem kliknąć sobie strzałeczki i wrócić do twojej wypowiedzi pod którą to napisałem. Nie było tam nic odnoszącego się do dowodu tylko jakieś luźne fantazje na mój temat ale uzasadnienia brak. Samo pisanie bez uzasadnienia to nie jest argumentowanie i do takiego czegoś nawet nie ma się jak odnieść. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Dobra typie, nie odróżniasz faktu od interpretacji i matematyki od dedukcji, więc dyskusję uważam za zakończoną.
Nie ma sensu tłumaczyć koniowi matematyki bo i tak nie zrozumie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Jest inaczej - nie da się stworzyć wtórnej interpretacji świata w pełni pokrywającej się z realem, przewidującej wszystkie przyczyny i skutki, gdyż do tego potrzeba by wszechwiedzy. Wiedzę jednak też zdobywamy i też przekracza ona nasze początkowe możliwości pojmowania wiedzy. Nic praktycznego jednak z tego twojego wywodu nie wynika.
Nie piszemy tu o modelach empirycznych, tylko logicznej analizie zdefiniowanego pojęcia jakim jest algorytm. Już samo to, że twierdzisz że wszystko jest interpretacją opiera się na jakimś wnioskowaniu o którym myślisz że jest logiczne. Jeśli więc miałbyś racje, że to co piszesz kwestionuje wiarygodność moich argumentów dedukcyjnych to także twoje argumenty nie byłyby wiarygodne pod względem poznawczym. Twoje rozumowanie jest więc samowywrtone.
>Wytworem umysłu mogą być podstawy, które w rezultacie rozwijają się jako matematyka. Umysł jest w kontakcie ze swoją interpretacją świata realnego, ale AI także posiada ten czynnik, czyli na tej zasadzie, skoro umysł to nie algorytm, to AI może być kopią umysłu, jednocześnie nie będąc algorytmem, ale co niby z tej definicji miałoby wynikać?
Kiedyś pisałem o tej kopii, ale widocznie nie zrozumiałeś. Miałem wtedy na myśli, że nie mogłaby istnieć algorytmiczna kopia czyli np. symulacja na komputerze. Jeśli kopia działałaby niealgorytmiczne to być może mogłaby istnieć, tego nie rozstrzygam.
>Odpowiednio skonstruowany mógłby mieć i tak właśnie może być z umysłem.
Algorytm nie może. Podałem przykład rozumowania, którym posługuje się umysł a którego nie da się określić żadnym skończonym algorytmem, bo gdybyśmy założyli, że dałoby się określić to dowodzimy że i tak jest źle. Ty ignorujesz ten trywialny fakt, żyjesz w kłamstwie wierząc w jakieś farmazony bez jakichkolwiek dowodów, a nawet wbrew im.
>Wiadomo, o czym świadczy choćby porównanie umiejętności matematycznych dwóch ludzi różniących się poziomem. Oznacza to, że obaj poznają coś zewnętrznego i jeden robi to lepiej, a drugi gorzej.
Tak jak pisałem sam fakt czy całość matematyki wykracza poza możliwości poznawcze człowieka nie jest tu istotny, bo wystarczy wykazać, że jesteśmy różni od dowolnego algorytmu i to załatwia sprawa. Poza tym to co piszesz wyżej jest błędne, ponieważ faktycznie ludzie mogą różnić się możliwościami jeżeli chodzi o umiejętność poszukiwania dowodów dla twierdzeń, ale jeżeli już dowód zostanie znaleziony to teoretycznie każdy myślący człowiek powinien być w stanie go pojąć jeśli tylko spędziłby wystarczająco dużo czasu, a z pewnością każdy matematyk. Jeśli piszę o zasięgu matematyki to mam na myśli to co potrafimy zrozumieć a nie to co sami dowodzimy.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie piszemy tu o modelach empirycznych, tylko logicznej analizie zdefiniowanego pojęcia jakim jest algorytm.Czyli sam przyznajesz, że twoje twierdzenie nie odnosi się do empirii, a więc do empirycznego problemu czy człowiek zdoła symulować umysł. > Już samo to, że twierdzisz że wszystko jest interpretacją opiera się na jakimś wnioskowaniu o którym myślisz że jest logiczne. Jeśli więc miałbyś racje, że to co piszesz kwestionuje wiarygodność moich argumentów dedukcyjnych to także twoje argumenty nie byłyby wiarygodne pod względem poznawczym. Twoje rozumowanie jest więc samowywrtone.Nie ma w tym logiki. Przecież nie neguję wnioskowania dedukcyjnego i logicznego, więc moje stwierdzenia nie są samowywrotne. Tak, opierają się na wnioskowaniu, o którym myślę, że jest logiczne. Jeśli nie jest to to wykaż. > Kiedyś pisałem o tej kopii, ale widocznie nie zrozumiałeś. Miałem wtedy na myśli, że nie mogłaby istnieć algorytmiczna kopia czyli np. symulacja na komputerze. Jeśli kopia działałby niealgorytmiczne to być może mogłaby istnieć, tego nie rozstrzygam.I to jest twój błąd poznawczy, bo zrównujesz swoją teorię ze światem realnym, tylko dlatego, że zakładasz, że matematyka jest wewnętrzną właściwością umysłu. Takie założenie prowadzi do sprzeczności, a ty piszesz, że ta sprzeczność świadczy o tym, że umysł nie działa algorytmicznie. Wykazałem śmieszność takiego twierdzenia, a ty znów odpowiedziałeś wyznankiem wiary czyli twoim dogmatem o niealgorytmicznym umyśle. > >Odpowiednio skonstruowany mógłby mieć i tak właśnie może być z umysłem.> Algorytm nie może.Może, a nawet musi. > Podałem przykład rozumowania, którym posługuje się umysł a którego nie da się określić żadnym skończonym algorytmem, bo gdybyśmy założyli, że dałoby się określić to dowodzimy że i tak jest źle."Dowodzisz" tak na mocy teorii, wg której nie da się niczego dowieść. No brawo  Reszta to twoja projekcja tego błędu na rozmówców. A jeśli da się dowieść, to zdefiniuj dowodzenie i wyjaśnij jaka jest jego relacja z prawdą. Jeśli dowodzenie na planie mentalno-matematycznym nie ma nic wspólnego z prawdą, to niczego nie dowodzisz, tylko kręcisz się w błędnym kole. > Ty ignorujesz ten trywialny fakt, żyjesz w kłamstwie wierząc w jakieś farmazony bez jakichkolwiek dowodów, a nawet wbrew im.No i kolejna projekcja wynikająca z błędu myślowego, który ci udowodniłem. > >Wiadomo, o czym świadczy choćby porównanie umiejętności matematycznych dwóch ludzi różniących się poziomem. Oznacza to, że obaj poznają coś zewnętrznego i jeden robi to lepiej, a drugi gorzej.> Tak jak pisałem sam fakt czy całość matematyki wykracza poza możliwości poznawcze człowieka nie jest tu istotnyJest kluczowy, a ty bez argumentu próbujesz od tego uciec w swoje sprzeczności. Bo jeśli nie zakładamy, że matematyka jest wpisana w umysł, to umysł spokojnie może być oparty na powtarzalnych algorytmach + losowości, która też może być generowana algorytmicznie. > bo wystarczy wykazać, że jesteśmy różni od dowolnego algorytmu i to załatwia sprawaWykazać, że jeden algorytm jest różny od dowolnego innego i to ma być dowód na to, że to wtedy w takim razie nie algorytm?  Co ty bredzisz chłopie, mega słaby trolling, albo faktycznie nic nie rozumiesz. > Poza tym to co piszesz wyżej jest błędne, ponieważ faktycznie ludzie mogą różnić się możliwościami jeżeli chodzi o umiejętność poszukiwania dowodów dla twierdzeń, ale jeżeli już dowód zostanie znaleziony to teoretycznie każdy myślący człowiek powinien być w stanie go pojąć jeśli tylko spędziłby wystarczająco dużo czasu, a z pewnością każdy matematyk. Jeśli piszę o zasięgu matematyki to mam na myśli to co potrafimy zrozumieć a nie to co sami dowodzimy.No to tym bardziej piszesz o zrozumieniu opartym o algorytmy, które do tego zrozumienia prowadzą. Jedynie matematyk, który intuicyjnie zgadł rozwiązanie, dzięki nakładającym się na siebie różnym modelom tworzącym jego inteligencję (indukcja + dedukcja, czyli jak najbardziej algorytmy) wykraczałby poza algorytmy wg twojego rozumowania. Tylko, że on przecież nie wykracza, tylko zgaduje rozwiązanie i patrzy czy pasuje i jeśli tak, to właśnie odgadł algorytm - tak to działa i bez żadnego kombinowania wszystko jest proste, a twojego rozumowania paramatematycznego nie można odnieść do niczego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Czyli sam przyznajesz, że twoje twierdzenie nie odnosi się do empirii, a więc do empirycznego problemu czy człowiek zdoła symulować umysł.Odnosi się. Modele empiryczne podlegają rozumowaniu dedukcyjnemu tak jak maszyna Turinga może mieć odpowiednik w postaci fizycznego urządzenia. To tak jakbym ja napisał że twoje powyższe słowa nie odnoszą się do realnego problemu, bo oparte są jedynie na dedukcji. > Nie ma w tym logiki. Przecież nie neguję wnioskowania dedukcyjnego i logicznego, więc moje stwierdzenia nie są samowywrotne. Tak, opierają się na wnioskowaniu, o którym myślę, że jest logiczne. Jeśli nie jest to to wykaż.To co w takim razie negujesz ? Podałem przykład rozumowania, którym posługuje się umysł a którego nie da się określić żadnym skończonym algorytmem, bo gdybyśmy założyli, że dałoby się określić to dowodzimy że i tak jest źle. To było rozumowanie dedukcyjne, które ty chciałbyś obalić przy pomocy swoich argumentów które nie odnoszą się do meritum. Teraz, co te argumenty negują jeśli nie dedukcje ? Bo w przedstawianym przeze mnie dowodzie jest tylko dedukcja i definicja. Nie zgadzanie się z definicją to idiotyzm olsonku, a negowanie dedukcji jest samowywrtone. Nie napisałeś również nic konkretnego odnośnie samego dowodu. > I to jest twój błąd poznawczy, bo zrównujesz swoją teorię ze światem realnym, tylko dlatego, że zakładasz, że matematyka jest wewnętrzną właściwością umysłu. Takie założenie prowadzi do sprzeczności, a ty piszesz, że ta sprzeczność świadczy o tym, że umysł nie działa algorytmicznie. Wykazałem śmieszność takiego twierdzenia, a ty znów odpowiedziałeś wyznankiem wiary czyli twoim dogmatem o niealgorytmicznym umyśle.To nie zależy od tego czy matemtyka jest wewnętrzną właściwością umysłu. Jeśli nie jest wytworem umysłu to tym gorzej dla naturalisty, bo algorytm z definicji nie ma dostępu do platońskiego świata idei. > "Dowodzisz" tak na mocy teorii, wg której nie da się niczego dowieść. No brawo Reszta to twoja projekcja tego błędu na rozmówców. A jeśli da się dowieść, to zdefiniuj dowodzenie i wyjaśnij jaka jest jego relacja z prawdą.Wymyślanie takich wykrętów nic ci nie da, bo ja zawsze będę odpowiadał w ten sam sposób. Skoro twierdzisz, że aby dowód był w mocy potrzebna jest definicja dowodzenia, to sam musisz to udowodnić a więc musisz też podać definicje dowodzenia i wyjaśnić jego relacje z prawdą. > Jeśli dowodzenie na planie mentalno-matematycznym nie ma nic wspólnego z prawdą, to niczego nie dowodzisz, tylko kręcisz się w błędnym kole.Matematyka to nauka o poprawności rozumowania. Kiedy matematycy rozstrzygają poprawność dowodu to wnioskują w ten sam sposób jak my teraz. Jeśli więc twierdzisz, że rozumowanie matemtyczne jest niewiarygodne to powinieneś też twierdzić, że twoje własne rozumowanie które teraz prowadzisz jest niewiarygodne. > Jest kluczowy, a ty bez argumentu próbujesz od tego uciec w swoje sprzeczności. Bo jeśli nie zakładamy, że matematyka jest wpisana w umysł, to umysł spokojnie może być oparty na powtarzalnych algorytmach + losowości, która też może być generowana algorytmicznie.Uciekanie w matematyczy platonizm i tak nic ci nie daje, bo definicja algorytmu nie przewiduje dostępu do platońskiego świata obiektów matematycznych. > Wykazać, że jeden algorytm jest różny od dowolnego innego i to ma być dowód na to, że to wtedy w takim razie nie algorytm? Co ty bredzisz chłopie, mega słaby trolling, albo faktycznie nic nie rozumiesz.Napisałem od "dowolnego" a nie "dowolnego innego". Zdanie że jakiś algorytm jest różny od dowolnego algorytmu jest oczywiście fałszywe, więc nie objawiaj swego upośledzenia umysłowego. > No to tym bardziej piszesz o zrozumieniu opartym o algorytmy, które do tego zrozumienia prowadzą. Jedynie matematyk, który intuicyjnie zgadł rozwiązanie, dzięki nakładającym się na siebie różnym modelom tworzącym jego inteligencję (indukcja + dedukcja, czyli jak najbardziej algorytmy) wykraczałby poza algorytmy wg twojego rozumowania. Tylko, że on przecież nie wykracza, tylko zgaduje rozwiązanie i patrzy czy pasuje i jeśli tak, to właśnie odgadł algorytm - tak to działa i bez żadnego kombinowania wszystko jest proste, a twojego rozumowania paramatematycznego nie można odnieść do niczego.Układy takie opierają się na losowym łączeniu wybranych elementów w oparciu o pewne reguły, czyli wyjaśnienie jest tu bardzo podobne do twojego. Kreatywność ma rzekomo wynikać z losowości. Ale w zasadzie nie ma co się tutaj z materialistami kłócić skoro i tak istnieją wystarczające argumenty na gruncie matemtyki, których nie da się zbyć w ten sposób. Kiedy ja piszę o niealgorytmicznych problemach to ty ciągle powtarzasz o tej losowości, ale w przypadku matematyki nie ma to nic do rzeczy. Odpowiedzi na pytania związane z tw. Gödla po pierwsze nie są losowe, po drugie nie da się znaleźć rozwiązania tych zagadnień inaczej niż na drodze czystej dedukcji. Argument z losowości mógłby przejść w przypadku sztuki, ale nie w przypadku matematyki, bo odpowiedź na pytanie czy dane równanie diofantyczne ma rozwiązanie zdecydowanie nie jest losowa..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czyli sam przyznajesz, że twoje twierdzenie nie odnosi się do empirii, a więc do empirycznego problemu czy człowiek zdoła symulować umysł.> Odnosi się. Modele empiryczne podlegają rozumowaniu dedukcyjnemu tak jak maszyna Turinga może mieć odpowiednik w postaci fizycznego urządzenia. To tak jakbym ja napisał że twoje powyższe słowa nie odnoszą się do realnego problemu, bo oparte są jedynie na dedukcji.Jeśli się odnosi to zdefiniuj prawdę w twoim modelu i powiedz mi co jest rozstrzygane przez algorytmy. Bez tego twój wywód jest niekompletny. > To co w takim razie negujesz ? Podałem przykład rozumowania, którym posługuje się umysł a którego nie da się określić żadnym skończonym algorytmem, bo gdybyśmy założyli, że dałoby się określić to dowodzimy że i tak jest źle. To było rozumowanie dedukcyjne, które ty chciałbyś obalić przy pomocy swoich argumentów które nie odnoszą się do meritum.To jest twój model, który jest samowywrotny, bo co byś tam nie wstawił będzie źle, bo przyjąłeś sobie a priori założenie, że umysł nie jest algorytmem, a nie wiesz czy nim jest. > Teraz, co te argumenty negują jeśli nie dedukcje ?Jakbyś umiał czytać ze zrozumieniem to od kilkunastu postów byś wiedział co negują. Ręce opadają, serio. > Bo w przedstawianym przeze mnie dowodzie jest tylko dedukcja i definicja. Nie zgadzanie się z definicją to idiotyzm olsonku, a negowanie dedukcji jest samowywrtone."Nie zgadzanie się z definicją to idiotyzm" - tak powiedział wielce oświecony Jan Bednarski i wszyscy mają to przyjąć za pewnik. Bo tylko Jan Bednarski umie dobrze zdefiniować sprawę i odnieść ją prawidłowo do empirii i jeszcze ma potwierdzenie, że to prawidłowe, bo jego rozumowanie jest nieprawidłowe. No beka  > To nie zależy od tego czy matemtyka jest wewnętrzną właściwością umysłu. Jeśli nie jest wytworem umysłu to tym gorzej dla naturalisty,To tym lepiej, bo jest częścią natury, którą odkrywa ludzki umysł. Szach - mat. I to w dodatku jest modelem najlepiej tłumaczącym obserwacje, podobnie jak podział na ontologię i epistemologię. Ludzie popełniają błędy matematyczne, różnią się umiejętnościami i stopniem pojmowania, a także częstotliwością popełniania błędów. Podobnie jak mylą się w matematyce, tak mylą się też w obserwacjach. Zadaniem umysłu jest jak najbardziej trafne odgadywanie prawdy. > bo algorytm z definicji nie ma dostępu do platońskiego świata idei.Przedtem pisałeś, że platonizm tu nie ma nic do rzeczy. Zgodziłem się i pytałem po co o tym piszesz, a ty znów z tym wyjeżdżasz. Opanuj się. Nie wiem jak Platon definiował algorytmy i nie interesuje mnie to
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Jeśli się odnosi to zdefiniuj prawdę w twoim modelu i powiedz mi co jest rozstrzygane przez algorytmy. Bez tego twój wywód jest niekompletny.
Wymyślanie takich wykrętów nic ci nie da, bo ja zawsze będę odpowiadał w ten sam sposób. Skoro twierdzisz, że aby dowód był w mocy potrzebna jest definicja prawdy, to sam musisz to udowodnić a więc musisz też podać definicje prawdy. Poza tym dowód już dostałeś więc wróć do niego i się do niego odnoś. Czego oczekujesz, że będę to teraz przepisywał ? Wiesz gdzie szukać.
>To jest twój model, który jest samowywrotny, bo co byś tam nie wstawił będzie źle, bo przyjąłeś sobie a priori założenie, że umysł nie jest algorytmem, a nie wiesz czy nim jest.
Nie ma w tym rozumowaniu takiego założenia. Tak naprawdę wychodzimy od odwrotnego założenia. Zakładamy że pewien dostatecznie bogaty podzbiór problemów matemtycznych jest przechwytywany przez algorytm a następnie pokazujemy że i tak jest źle, bo i tak czegoś nie obejmuje co leży jednak w zasięgu matematycznego zrozumienia człowieka.
>"Nie zgadzanie się z definicją to idiotyzm" - tak powiedział wielce oświecony Jan Bednarski i wszyscy mają to przyjąć za pewnik. Bo tylko Jan Bednarski umie dobrze zdefiniować sprawę i odnieść ją prawidłowo do empirii i jeszcze ma potwierdzenie, że to prawidłowe, bo jego rozumowanie jest nieprawidłowe. No beka
Tak jest zdefiniowany algorytm w podręcznikach do informatyki. Tobie więc nie chodzi o algorytm tylko no właśnie nie wiadomo o co. Piszesz coś ale nie wiadomo o co ci chodzi.
>To tym lepiej, bo jest częścią natury, którą odkrywa ludzki umysł. Szach - mat.
To było ci już wielokrotnie tłumaczone, że przechwytywanie informacji z otoczenia nic nie pomaga bo kiedy rozstrzygamy problemy logiczne takie jak np. te związane z tw. Godla to korzystamy po prostu z zasady niesprzeczności i rozumowań czysto dedukcyjnych.
>I to w dodatku jest modelem najlepiej tłumaczącym obserwacje, podobnie jak podział na ontologię i epistemologię. Ludzie popełniają błędy matematyczne, różnią się umiejętnościami i stopniem pojmowania, a także częstotliwością popełniania błędów. Podobnie jak mylą się w matematyce, tak mylą się też w obserwacjach. Zadaniem umysłu jest jak najbardziej trafne odgadywanie prawdy.
Tłumaczyłem ci już że matematyka to po prostu nauka o czystym rozumowaniu. Kwestionując argumenty matematyczne podkopujesz sam siebie. Równie dobrze ja mógłbym pisać, że w twojej argumentacji gdzieś może być błąd bo ludzie często się mylą. Tylko widzisz, samo napisanie, że może być nie oznacza że jest. Dlatego trzeba odnosić się do meritum i od setek postów o to proszę.
>Przedtem pisałeś, że platonizm tu nie ma nic do rzeczy. Zgodziłem się i pytałem po co o tym piszesz, a ty znów z tym wyjeżdżasz. Opanuj się. Nie wiem jak Platon definiował algorytmy i nie interesuje mnie to
Nie ma nic do rzeczy, bo w obu przypadkach w kwestii clou wychodzi to samo. Platonizm jest jeszcze gorszy dla zwolennika AI, bo algorytm nie przewiduje żadnego połączenia z zewnętrzną matematyczną rzeczywistością. No ale ty pewnie myślisz, że to podstęp z mojej strony więc pewnie będziesz brnął w ten platonizm.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Wymyślanie takich wykrętów nic ci nie da, bo ja zawsze będę odpowiadał w ten sam sposób. Skoro twierdzisz, że aby dowód był w mocy potrzebna jest definicja prawdy, to sam musisz to udowodnić a więc musisz też podać definicje prawdy.Podałem. Dlatego moje stwierdzenia się do czegoś odnoszą, a twoje nie. Prawda - nasza wiedza o świecie wyrażana w postaci przekonań, mechanizmów przyczynowo skutkowych, algorytmów. Prawda ma na celu opisywanie faktów. Fakty to wydarzenia jakie dzieją się, niezależnie od obserwatora. Obserwator postrzega fakty na podstawie ich cech, które jest w stanie zinterpretować (zjawiska umykają zmysłom) i sam decyduje o tym czy jego obserwacje są zgodne z przekonaniami (różne części mózgu komunikują się ze sobą i mogą się ze sobą zgadzać lub nie zgadzać, gdyż są same w sobie niezależnymi ośrodkami skupiającymi inny typ danych). To można w skrócie podsumować podziałem na ontologię i epistemologię. Twój paradowód nie uwzględnia różnicy między faktami, a interpretacją, czyli ontologii i epistemologii. A aby być dowodem musiałby ją uwzględnić, gdyż w ten sposób odnosiłby się do faktów. Ty ignorujesz to, że twój paradowód w ogóle nie odnosi się do empirii i nie ma w niej zastosowania, gdyż sam w sobie jest niezdefiniowany. > Nie ma w tym rozumowaniu takiego założenia. Tak naprawdę wychodzimy od odwrotnego założenia. Zakładamy że pewien dostatecznie bogaty podzbiór problemów matemtycznych jest przechwytywany przez algorytm a następnie pokazujemy że i tak jest źle, bo i tak czegoś nie obejmuje co leży jednak w zasięgu matematycznego zrozumienia człowieka.No i świadczy to o błędności przyjęcia takiej interpretacji jaką przyjąłeś i nie chcesz się zgodzić z tym, że błędnie zdefiniowałeś sprawę i nie odnosisz jej do żadnych faktów. Aby wykazać, że nie obejmuje, musiałbyś mieć taką maszynę i musiałaby w praktyce nie obejmować. Ale nadal wiedziałbyś tylko, że to w takim razie zła maszyna. Tworzysz fikcyjny model maszyny wg swojego uznania i uważasz, że ten model jest błędny, co miałoby rzekomo świadczyć o tym, że inne algorytmy też takie będą. Przypisujesz umysłowi magiczne właściwości, ignorując całkowicie, że umysł może być algorytmem o takim stopniu skomplikowania, że tylko te wszystkie operacje na raz dadzą taki wynik, czyli pomijasz zjawisko emergencji i spłycasz działanie umysłu do matematyki i dedukcji. Ignorujesz też fakt, że świadomie nie masz dostępu do meta-algorytmów twojego umysłu i własnej podświadomości. Czyli źle zdefiniowałeś swój dowód. > Tak jest zdefiniowany algorytm w podręcznikach do informatyki. Tobie więc nie chodzi o algorytm tylko no właśnie nie wiadomo o co. Piszesz coś ale nie wiadomo o co ci chodzi.Wiadomo. Napisz, że ty nie wiesz. Czy jest ktoś inny kto nie wie o co mi chodzi? Wątpię, bo już kilka osób się ze mną zgodziło i zaprezentowało podobny punkt widzenia, ale zrezygnowali, gdyż uznali cię za kogoś z kim nie warto dyskutować. > >To tym lepiej, bo jest częścią natury, którą odkrywa ludzki umysł. Szach - mat.> To było ci już wielokrotnie tłumaczone, że przechwytywanie informacji z otoczenia nic nie pomaga bo kiedy rozstrzygamy problemy logiczne takie jak np. te związane z tw. Godla to korzystamy po prostu z zasady niesprzeczności i rozumowań czysto dedukcyjnych.No i co z tego? Nie mamy świadomego dostępu do swojej podświadomości, więc nie wiemy jakie algorytmy prowadzą do takich wyników, ale skoro to element natury jakim jest mózg generuje takie działanie, to trzeba tylko zbadać te nieświadome algorytmy, czyli intuicję, która ma dla nas zbyt duży stopień skomplikowania, ale już powoli nauka rozwija się w kierunku zrozumienia tego zjawiska i wytłumaczenia go ścisłymi teoriami. Póki co takich teorii nie mamy, więc nie wiemy jak miałby wyglądać algorytm symulujący osąd umysłu, a twój paradowód nie odnosi się do tych faktów. > Tłumaczyłem ci już że matematyka to po prostu nauka o czystym rozumowaniu.Jest to element rzeczywistości, podobnie jak rozumowanie. A ty próbujesz oddzielić rozumowanie od rozumu i projektujesz na rozmówców sprzeczność jaka ci z tego wychodzi. > Kwestionując argumenty matematyczne podkopujesz sam siebieTych nie kwestionuję. Tylko ty od argumentów matematycznych na inny temat, nagle przechodzisz do swojej autorytarnej parainterpretacji, która jest absurdalna i błędna, co udowodniłem wiele razy. > Równie dobrze ja mógłbym pisać, że w twojej argumentacji gdzieś może być błąd bo ludzie często się mylą. Tylko widzisz, samo napisanie, że może być nie oznacza że jest. Dlatego trzeba odnosić się do meritum i od setek postów o to proszę.No to ja ci właśnie o tym piszę od setek postów, a ty próbujesz odwracać kota ogonem. To, że nie znamy jakichś algorytmów, to nie znaczy, że ich nie ma, a twoja teoryjka nie odnosi się do meritum. > >Przedtem pisałeś, że platonizm tu nie ma nic do rzeczy. Zgodziłem się i pytałem po co o tym piszesz, a ty znów z tym wyjeżdżasz. Opanuj się. Nie wiem jak Platon definiował algorytmy i nie interesuje mnie to> Nie ma nic do rzeczy, bo w obu przypadkach w kwestii clou wychodzi to samo. Platonizm jest jeszcze gorszy dla zwolennika AI, bo algorytm nie przewiduje żadnego połączenia z zewnętrzną matematyczną rzeczywistością. No ale ty pewnie myślisz, że to podstęp z mojej strony więc pewnie będziesz brnął w ten platonizm.Przecież pisałem, że mam gdzieś platonizm. Ty go wprowadzasz do dyskusji, a potem próbujesz pisać, że to nie ma znaczenia i że przyjęcie tego jest jeszcze gorsze  Czytaj ze zrozumieniem i odnoś się do tematu... Dla zwolennika AI wystarczy, że coś działa, a więc istnieje metoda działania i da się ją skopiować, tylko jeszcze nie wiemy jak. Trzeba obserwować zasady i odkrywać mechanizmy, a potem tworzyć symulacje na podstawie tej wiedzy i patrzeć też jak to działa, czego brakuje itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Prawda - nasza wiedza o świecie wyrażana w postaci przekonań, mechanizmów przyczynowo skutkowych, algorytmów.Paradoksalnie to właśnie istnienie pewnego algorytmu wyklucza możliwość, że nasze myślenie działa algorytmicznie. Tutaj podaję w jawnej postaci mechaniczną procedurę, która dla dowolnego algorytmu określającego rozwiązywalność równań diofantycznych pozwala znaleźć kontrprzykład w postaci równania, które nie posiada rozwiązania i my to wiemy, choć algorytm nie jest w stanie tego stwierdzić. Może się to wydawać dziwne, ale nie ma sprzeczności w tym, że istnieje formalna procedura do jednokrotnej godelizacji i jednocześnie nie istnieje formalny algorytm zupełny. Ale właśnie ten paradoks o którym pisałem także tutaj, pozwala stwierdzić w sposób niezbity że żaden algorytm nie może przechwytywać rzeczywistego zrozumienia jakie wykorzystują matematycy, gdy zatwierdzają poprawność dowodu. > Twój paradowód nie uwzględnia różnicy między faktami, a interpretacją, czyli ontologii i epistemologii. A aby być dowodem musiałby ją uwzględnić, gdyż w ten sposób odnosiłby się do faktów.Czyli nadal uprawiasz gołosłowie bez odniesienia do samego dowodu. Analogicznie powiem, że z tego samego powodu twój dowód, że mój się nie odnosi, również się nie odnosi bo nie uwzględnia twego wyimaginowanego podziału. Twój wywód nie odnosi się do faktów czyli do meritum. > Ty ignorujesz to, że twój paradowód w ogóle nie odnosi się do empirii i nie ma w niej zastosowania,Mamy coś takiego jak dowody dedukcyjne, które odnoszą się do empirii ale jednocześnie nie są tak bardzo zawodne jak rozumowanie wykorzystujące indukcje niezupełną. Przykładowo rozważmy pytanie czy w jakimś mieście istnieje fryzjer strzygący tych i tylko tych mieszkańców tego miasta, którzy nie strzygą się sami. Pytanie to dotyczy empirycznego faktu. Mógłbyś badać empirycznie wszystkie miasta, ale nigdy nie uzyskałbyś pewności, że sprawdziłeś wszystkie i czy mówiono ci prawdę. Ale dedukcyjnie możemy udowodnić nie wprost i w sposób całkowicie niezawodny, że takie zdarzenie nie może mieć miejsce z powodów czysto logicznych. Jest to po prostu empiryczna interpretacja antynomii Russella. > gdyż sam w sobie jest niezdefiniowany.Co jest źle zdefiniowane ? Jaja sobie robisz ? Jak nie wiesz co to algorytm to zanim zaczniesz się kompromitować zajrzyj do źródeł specjalistycznych. > No i świadczy to o błędności przyjęcia takiej interpretacji jaką przyjąłeś i nie chcesz się zgodzić z tym, że błędnie zdefiniowałeś sprawę i nie odnosisz jej do żadnych faktówKorzystam z normalnej definicji algorytmu takiej jak jest używana w podręcznikach. Ty natomiast w ogóle nie zdefiniowałeś sprawy, toteż nie wiadomo nawet o co ci chodzi. > Aby wykazać, że nie obejmuje, musiałbyś mieć taką maszynę i musiałaby w praktyce nie obejmować. Ale nadal wiedziałbyś tylko, że to w takim razie zła maszyna.Wyżej masz przykład z fryzjerem, który ilustruje (w sposób być może bardziej dla ciebie zrozumiały), że niezawodne rozumowanie czysto logiczne może dawać informacje o praktycznych faktach. Znów powtarzasz tę "mantrę" że nie można udowodnić niemożliwości czegoś, co jest po prostu nieprawdą bo jak pokazuje powyższy przykład fryzjera można to zrobić. Możemy też założyć że taka maszyna mogłaby istnieć a następnie sprowadzić to założenie do sprzeczności. > Tworzysz fikcyjny model maszyny wg swojego uznania i uważasz, że ten model jest błędny, co miałoby rzekomo świadczyć o tym, że inne algorytmy też takie będą.Korzystam z ogólnej definicji algorytmu stosowanej przez społeczność naukową. Kiedy piszę że umysł nie jest algorytmem to mam na myśli wszystko co mogłoby być symulowane przez maszynę Turinga. Wyrażam się bardzo ściśle i wszystko co pisze jest dokładnie zdefiniowane. Za to jak zwykle u ciebie nie wiadomo o co chodzi i czego niby dotyczy krytyka. > Przypisujesz umysłowi magiczne właściwości, ignorując całkowicie, że umysł może być algorytmem o takim stopniu skomplikowania, że tylko te wszystkie operacje na raz dadzą taki wynik, czyli pomijasz zjawisko emergencji i spłycasz działanie umysłu do matematyki i dedukcji.Żeby umysł jako całość mógł być opisywalny algorytmicznie to każda jego pojedyncza umiejętność też musi posiadać taką własność. Jeśli dowiodę swojej tezy jedynie na przykładzie pewnego podzbioru problemów matematycznych jakim jest przestrzeń problemu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub równoważna jej przestrzeń problemu stopu) to całkowicie wystarcza. Nie muszę się już zajmować innymi umiejętnościami takimi jak jazda na rowerze lub zdolność wymyślania teorii fizycznych. Takie umiejętności osobno mogą być symulowane algorytmicznie lub nie, ale nie ma to już znaczenia dla ostatecznego wniosku, że umysł jako całość nie działa jak algorytm. > Ignorujesz też fakt, że świadomie nie masz dostępu do meta-algorytmów twojego umysłu i własnej podświadomości. Czyli źle zdefiniowałeś swój dowód.To że nie mam dostępu do rzekomego algorytmu nie ma żadnego znaczenia. Dowód zachodzi w postaci ogólnej tzn. wykazuje w nim że mógłbym tak zrobić z dowolną formalną procedurą do rozstrzygania rozwiązywalności równań diofantycznych. Niezależnie od przyjętej postaci tej procedury pokazujemy, że i tak będzie zła i robimy to zawsze w identyczny sposób. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Wiadomo. Napisz, że ty nie wiesz. Czy jest ktoś inny kto nie wie o co mi chodzi? Wątpię, bo już kilka osób się ze mną zgodziło i zaprezentowało podobny punkt widzenia, ale zrezygnowali, gdyż uznali cię za kogoś z kim nie warto dyskutować.
W takim razie proszę kogoś kto rozumie o co chodzi olsonowi, aby się przyłączył i wyjaśnił mi na czym polega jego podział i jaki ma to związek z dowodem prostego faktu, że umysł nie jest opisywalny algorytmicznie w informatycznym znaczeniu tego słowa.
>No i co z tego? Nie mamy świadomego dostępu do swojej podświadomości, więc nie wiemy jakie algorytmy prowadzą do takich wyników
Ale to nie jest istotne dla dowodu. Przecież w dowodzie nie wykorzystuje wiedzy na temat wewnętrznej budowy tego algorytmu. Tłumaczyłem ci to już.
>ale skoro to element natury jakim jest mózg generuje takie działanie, to trzeba tylko zbadać te nieświadome algorytmy, czyli intuicję, która ma dla nas zbyt duży stopień skomplikowania, ale już powoli nauka rozwija się w kierunku zrozumienia tego zjawiska i wytłumaczenia go ścisłymi teoriami.
Jeśli ktoś zrozumie i poda taką formalizacje to matematycy obalą to w 5 minut. Wystarczy że zastosują to co tutaj napisałem i na podstawie założenia że ta formalizacja rzeczywiście przechwytuje w sposób kompletny ludzkie zdolności rozumienia mogą udowodnić kontrprzykład którego ich mózg nie mógłby udowodnić gdyby faktycznie działał zgodnie z przedstawionym algorytmem.
>Póki co takich teorii nie mamy, więc nie wiemy jak miałby wyglądać algorytm symulujący osąd umysłu, a twój paradowód nie odnosi się do tych faktów.
Niezależnie jakby wyglądał jeśli jest to procedura algorytmiczna (w ściśle informatycznym sensie) to podlegałaby ograniczeniom wynikającym z tw. Gödla. Dlatego nie znajdą takiego algorytmu, bo on po prostu nie istnieje. Można tu mówić o algorytmie jedynie w sensie metaforycznym.
>Jest to element rzeczywistości, podobnie jak rozumowanie. A ty próbujesz oddzielić rozumowanie od rozumu i projektujesz na rozmówców sprzeczność jaka ci z tego wychodzi.
Co znów rozdzielam ? Znów coś zmyślasz na mój temat nie podpierając tego żadnymi argumentami.
>Tych nie kwestionuję. Tylko ty od argumentów matematycznych na inny temat, nagle przechodzisz do swojej autorytarnej parainterpretacji, która jest absurdalna i błędna, co udowodniłem wiele razy.
Nic takiego nie zrobiłeś. Każdy może sobie napisać, że coś udowodnił dlatego lepiej jak byś pisał o konkretach zamiast stosować przechwałki bez żadnego pokrycia w rzeczywistości. Jak zaczniesz znów w kółko to samo powtarzać to na wszystko odpowiem.
>To, że nie znamy jakichś algorytmów, to nie znaczy, że ich nie ma, a twoja teoryjka nie odnosi się do meritum.
Wykazałem, że możliwość określenia takiego algorytmu prowadzi do sprzeczności i nie jest tu istotne jaką ten algorytm miałby mieć postać. Jeśli kiedykolwiek ktoś wymyśli dostatecznie ścisłą teorie fizyczną na temat działania mózgu z której będzie wynikało w jaki sposób matematycy rozumieją dowody z zakresu elementarnej teorii liczb to ta teoria zostanie natychmiast sfalsyfikowana przez pierwszego lepszego matematyka który podda się badaniu.
>Dla zwolennika AI wystarczy, że coś działa, a więc istnieje metoda działania i da się ją skopiować, tylko jeszcze nie wiemy jak.
Pisałem ci już że moje posty nie dotyczą kopiowania, tylko sposobu działania. Nieporozumienie wynika z tego, że kiedyś pisałem o kopii ale wtedy chodziło o kopie uruchomianą w postaci komputerowej symulacji. Taka kopia nie mogłaby istnieć ale nie dlatego, że byłaby kopią ale właśnie dlatego że działałaby algorytmicznie. Natomiast jeśli nie zakładamy jak ma działać kopia to w tej kwestii nie zajmuje stanowiska.
>Trzeba obserwować zasady i odkrywać mechanizmy, a potem tworzyć symulacje na podstawie tej wiedzy i patrzeć też jak to działa, czego brakuje itd.
Jeśli szukamy mechanizmów obliczeniowych (w ściśle informatycznym sensie) to z przyczyn opisanych wyżej będzie to syzyfowa praca. Nawet jeśli ktoś ogłosi, że dokładnie rozumie jak działa mózg po czym poda algorytmiczną teorie empiryczną to matematycy obalą to roszczenie w pięć minut. Można udawać, że tw. Gödla nie istnieje, ale to nie zmieni faktów.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale to nie jest istotne dla dowodu. Przecież w dowodzie nie wykorzystuje wiedzy na temat wewnętrznej budowy tego algorytmu. Tłumaczyłem ci to już.
Czyli nie ma żadnego dowodu i nie odnosisz się do empirii. Tłumaczyłem ci to już.
The end.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > na czym polega jego podziałJeśli chodzi o podział na rzeczy i opisy, to wystarczy zauważyć, że np. słowo "słoń" nie jest tożsame z rzeczonym słoniem. > umysł nie jest opisywalny algorytmicznie w informatycznym znaczeniu tego słowa.W samym języku algorytmów abstrahuje się chyba od pojęcia hardware, przez co algorytmiczny umysł, nie widząc własnego materialnego nośnika byłby gotów twierdzić, że wszystko jest jeno jakimś zbiorem instrukcji. Taki obraz prowadzi do zapętlenia się algorytmów (nawet bez twierdzeń Gödla). > P.S. To tylko moja maksymalnie skrócona konfabulacja na temat: "o co jemu chodzi".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Jeśli chodzi o podział na rzeczy i opisy, to wystarczy zauważyć, że np. słowo "słoń" nie jest tożsame z rzeczonym słoniem.
No jak może być tożsame skoro to pierwsze jest słowem a drugie zwierzęciem ?
>W samym języku algorytmów abstrahuje się chyba od pojęcia hardware, przez co algorytmiczny umysł, nie widząc własnego materialnego nośnika byłby gotów twierdzić, że wszystko jest jeno jakimś zbiorem instrukcji.
Maszynę Turinga oczywiście można sobie wyobrazić jako fizyczne urządzenie. A później jeśli "działanie algorytmiczne" zdefiniujemy jako proces który można naśladować na maszynie Turinga to możemy już abstrahować od podstawy działania zjawiska, którego algorytmiczność rozstrzygamy. I to jest zaleta. Definicja która abstrahuje od hardware jest przecież ogólniejsza, bo wtedy algorytmiczność czegoś można rozstrzygnąć jedynie na podstawie opisu przekształcenia danych wejściowych w wyjściowe. Gdyby definicja uwzględniała na sztywno hardware to przecież ta dyskusja nie miałaby nawet sensu, bo z góry wiadomo że człowiek nie ma w głowie płytek drukowanych.
>Taki obraz prowadzi do zapętlenia się algorytmów (nawet bez twierdzeń Gödla).
Rozwiń ten temat i zaproponuj swój "obraz" (definicje ?) która nie prowadzi skoro nie akceptujesz podejścia do problemu stosowanego w informatyce. Przecież gdyby definicja algorytmu była uzależniona od hardware to problem rozstrzygnięcia algorytmiczności umysłu byłby trywialny.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Jeśli chodzi o podział na rzeczy i opisy, to wystarczy zauważyć, że np. słowo "słoń" nie jest tożsame z rzeczonym słoniem.> No jak może być tożsame skoro to pierwsze jest słowem a drugie zwierzęciem ?No to jednak uznajesz podział na epistemologię i ontologię! No i teraz powiedz mi jak słowa mogą być umysłem? Nie mogą. A twoje teoryjki to tylko słowa, bo algorytmy symulujące umysł nie dotyczyłyby tak prymitywnych parainterpretacji jak twoje wycinkowe myślenie. > Definicja która abstrahuje od hardware jest przecieżniekompletna, nieuwzględniająca tego czego dotyczy dyskusja, bowiem mi chodzi o skopiowanie hardware, a ty od tego próbujesz abstrahować i popadasz w samozaoranie. > ogólniejszaniedokładna > bo wtedy algorytmiczność czegoś można rozstrzygnąć jedynie na podstawie opisu przekształcenia danych wejściowych w wyjściowebez odniesienia ich do reala i rozstrzygnięcia ich prawidłowości i znaczenia > Gdyby definicja uwzględniała na sztywno hardware to przecież ta dyskusja nie miałaby nawet sensuno właśnie nie ma, tzn twoje paradowody nie mają i to od dawna wykazuję > bo z góry wiadomo że człowiek nie ma w głowie płytek drukowanych.nieeee.... ma ich odpowiednik nic nie kumasz  Sedno mojej dyskusji w tym temacie podsumowuje się do zdania: "na podstawie teoryjek ala Jan Bednarski można rozstrzygać tylko wycinki twierdzeń dotyczących twierdzeń, a ja uznaję tylko twierdzenia dotyczące odniesienia do świata realnego".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No to jednak uznajesz podział na epistemologię i ontologię! No i teraz powiedz mi jak słowa mogą być umysłem? Nie mogą.
A czy ja piszę że są ? Zawsze uznawałem fakty empiryczne, ale to nie jest ten podział który na początku opisywałeś i nie ma tu żadnych wielu "prawd".
>A twoje teoryjki to tylko słowa, bo algorytmy symulujące umysł nie dotyczyłyby tak prymitywnych parainterpretacji jak twoje wycinkowe myślenie.
Podałem ci przykład z fryzjerem w celu zilustrowania, że na poziomie czystej dedukcji można w sposób niezawodny rozstrzygać o istnieniu praktycznych, empirycznych faktów i samo to już obala twój dziwaczny wykręt, że się nie da. Wykręt ten jest zresztą samowywrotny, bo jeśli same słowa nie mogłyby niczego dedukcyjnie udowodnić to sam nie mógłbyś udowodnić tego, że tak jest.
Zobaczmy co zawiera moje rozumowanie (które rzekomo się "nie odnosi"):
1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga) 2. Wiadomo czym jest algorytm, gdyż jest to pojęcie w informatyce dobrze zdefiniowane. Ja używam poprawnego znaczenia tego słowa dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi kiedy stawiam tezę dotyczącą algorytmiczności. 3. Podaję w ogólnej i jawnej postaci sposób na sfalsyfikowanie dowolnej hipotezy, że algorytm A jest algorytmem przechwytującym ludzkie umiejętności matematyczne z zakresu elementarnej teorii liczb. Ponieważ podany sposób działa dla procedury ogólnej, wiemy, że niezależnie od tego jak algorytm A zostałby określony możemy udowodnić twierdzenie, którego nie przechwytuje maszyna A. Zgodnie z tw. Godla maszyna (o ile działa prawidłowo) nie przechwytuje nieskończenie wielu twierdzeń prawdziwych a ja podaje sposób w jawnej postaci jak na podstawie A znaleźć jedno z tych twierdzeń i w ten sposób obalić, że A przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co ja sam jestem w stanie udowodnić.
>niekompletna, nieuwzględniająca tego czego dotyczy dyskusja, bowiem mi chodzi o skopiowanie hardware, a ty od tego próbujesz abstrahować i popadasz w samozaoranie.
Ty sam nie wiesz człowieku o co tobie chodzi. Ja cały czas piszę na temat tego, że umysł nie działa algorytmicznie, przy czym korzystam z powszechnie przyjętej definicji algorytmu. Wskazuje na to, że umysł matematyka posiada umiejętność, która nie może być całościowo przechwytywana przez maszynę Turinga. Jeśli kopia działałaby niealgorytmicznie to być może dałoby się skopiować, natomiast tego już nie rozstrzygam, gdyż to wychodzi poza zakres problemu niealgorytmicznego działania umysłu i nie mam na to dostatecznych dowodów. Zresztą nawet to, że dałoby się skopiować to też oczywiście twój kolejny akt wiary, bo ty żadnych argumentów tutaj nie podajesz.
>bez odniesienia ich do reala i rozstrzygnięcia ich prawidłowości i znaczenia
Kiedy ja rozważam przedstawiony tutaj problem to opieram się na faktycznym znaczeniu słów których używam. Ty tego niestety nie robisz i dlatego nie wiadomo o co ci chodzi. W emocjach chcesz zaprzeczyć dobrze uzasadnionemu twierdzeniu, że umysł nie działa algorytmicznie, ale ponieważ działasz nerwowo to sam nawet nie wiesz co mówisz. Sam przyznajesz że nie respektujesz prawidłowej definicji procesu algorytmicznego i właśnie stąd wynikają twoje problemy. Z tego że nie znasz prawidłowych znaczeń słów.
>no właśnie nie ma, tzn twoje paradowody nie mają i to od dawna wykazuję
Wydaje ci się że coś wykazujesz. Jak na razie jedyne co robisz to próbujesz zaprzeczyć definicji co już samo w sobie jest śmieszne. Najpierw coś precyzyjnie definiujemy. Potem w języku tych definicji wyrażamy swoje twierdzenia. Ja tak robię a tobie się to z jakiegoś powodu nie podoba. Pisałem że twierdzenie którego bronię mówi, że umysł nie jest algorytmem w ściśle informatycznym sensie. Nie obchodzi mnie jak ty rozumiesz to słowo, ponieważ zmiana definicji nie jest argumentem. Być może ty używasz metafory algorytmu, ale to co piszesz nie ma nic wspólnego z naukami ścisłymi i informatyką. Ludzie w języku potocznym tworzą sobie różne luźne przenośnie i może właśnie coś takiego masz na myśli. Natomiast ja, co zawsze wyraźnie zaznaczam, odnoszę się do ściśle informatycznego znaczenia tego słowa.
>Sedno mojej dyskusji w tym temacie podsumowuje się do zdania: "na podstawie teoryjek ala Jan Bednarski można rozstrzygać tylko wycinki twierdzeń dotyczących twierdzeń, a ja uznaję tylko twierdzenia dotyczące odniesienia do świata realnego".
No i się odnosi do świata realnego. Nigdy nie napisałeś co się tu niby nie odnosi. Napisałeś tylko samowywrotne stwierdzenie, że na gruncie języka nie można wykazać twierdzeń na temat faktów. Ale go nie udowodniłeś, a każda próba jego udowodnienia zakończy się samoobaleniem.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >No to jednak uznajesz podział na epistemologię i ontologię! No i teraz powiedz mi jak słowa mogą być umysłem? Nie mogą.> A czy ja piszę że są ? Zawsze uznawałem fakty empiryczne, ale to nie jest ten podział który na początku opisywałeś i nie ma tu żadnych wielu "prawd".To jest właśnie ten podział i są tu 2 prawdy - faktyczna, rzeczywistość niezależna od obserwatora, oraz subiektywny odbiór obserwatora opisany słowami. Negowałeś go odruchowo, co jest dowodem na to, że co bym nie napisał, zamiast się zastanowić i przemyśleć, od razu negujesz i tu się wysypałeś. > >A twoje teoryjki to tylko słowa, bo algorytmy symulujące umysł nie dotyczyłyby tak prymitywnych parainterpretacji jak twoje wycinkowe myślenie.> Podałem ci przykład z fryzjerem w celu zilustrowania, że na poziomie czystej dedukcji można w sposób niezawodny rozstrzygać o istnieniu praktycznych, empirycznych faktów i samo to już obala twój dziwaczny wykręt, że się nie da. Wykręt ten jest zresztą samowywrotny, bo jeśli same słowa nie mogłyby niczego dedukcyjnie udowodnić to sam nie mógłbyś udowodnić tego, że tak jest.Bzdura. Myślenie dychotomiczne, charakterystyczne dla niedojrzałego mózgu. Albo jesteś jeszcze bardzo młody i się mądrzysz, albo jesteś narcyzem i masz zaburzenia podobne jak szarley. Przecież przykład z fryzjerem NIE JEST czystą dedukcją, tylko dedukcyjnym przetworzeniem początkowych danych przyjętych a priori. Próbujesz oddzielać dedukcję od tego co jest dedukowane, a tak się nie da, bo dedukcja traci wtedy sens i staje się samowywrotna. > 1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga)Wyznanko wiary i dogmacik. Udowodnić pewnie nie potrafisz, co nie?  > 2. Wiadomo czym jest algorytm, gdyż jest to pojęcie w informatyce dobrze zdefiniowane. Ja używam poprawnego znaczenia tego słowa dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi kiedy stawiam tezę dotyczącą algorytmiczności.I tego nie negowałem, a próbowałeś mi wcześniej wmówić, że neguję, bo na siłę odpowiadasz byle odpowiedzieć, ale nie przemyślasz swoich wypowiedzi i nie analizujesz tego co się do ciebie pisze. > 3. Podaję w ogólnej i jawnej postaci sposób na sfalsyfikowanie dowolnej hipotezy, że algorytm A jest algorytmem przechwytującym ludzkie umiejętności matematyczne z zakresu elementarnej teorii liczb. Ponieważ podany sposób działa dla procedury ogólnej, wiemy, że niezależnie od tego jak algorytm A zostałby określony możemy udowodnić twierdzenie, którego nie przechwytuje maszyna A.Bzdura. Musielibyśmy znać ten algorytm, a bez jego znajomości popełniasz błąd uznając to co jest niedowiedzione, za coś co nigdy nie może zostać dowiedzione, czyli ekstrapolujesz swoją niewiedzę na całość prawdy ontologicznej. Żenada. Po za tym co to znaczy "maszyna przechwytuje"? Maszyna ma działać tak jak tamte algorytmy, a nie przechwytywać czegokolwiek. > Ty sam nie wiesz człowieku o co tobie chodzi. Ja cały czas piszę na temat tego, że umysł nie działa algorytmicznie, przy czym korzystam z powszechnie przyjętej definicji algorytmu.Ale abstrahujesz od samego umysłu i od potencjalnych maszyn symulujących go, czyli zwiewasz przed empirią i faktami ontologicznymi leżącymi poza granicami naszego poznania. Bo nie oznacza to, że nigdy nie poznamy tych mechanizmów. > Napisałeś tylko samowywrotne stwierdzenie, że na gruncie języka nie można wykazać twierdzeń na temat faktówNie samowywrotne, tylko prawidłowe. Językiem można opisywać fakty (lub bredzić) i tyle. rozstrzyganie odbywa się poza językiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >>No to jednak uznajesz podział na epistemologię i ontologię! No i teraz powiedz mi jak słowa mogą być umysłem? Nie mogą.> >A czy ja piszę że są ? Zawsze uznawałem fakty empiryczne, ale to nie jest ten podział który na początku opisywałeś i nie ma tu żadnych wielu "prawd".> To jest właśnie ten podział i są tu 2 prawdy - faktyczna, rzeczywistość niezależna od obserwatora, oraz subiektywny odbiór obserwatora opisany słowami. Negowałeś go odruchowo, co jest dowodem na to, że co bym nie napisał, zamiast się zastanowić i przemyśleć, od razu negujesz i tu się wysypałeś.Subiektywny odbiór może być zgodny z prawdą lub nie. Tak więc ciągle mamy do czynienia z jedną prawdą. A mieszanie w dyskusji poprzez dodawanie drugiej czy nawet trzeciej prawdy oraz podmienianie znaczenia słów to manipulacja. > >>A twoje teoryjki to tylko słowa, bo algorytmy symulujące umysł nie dotyczyłyby tak prymitywnych parainterpretacji jak twoje wycinkowe myślenie.> >Podałem ci przykład z fryzjerem w celu zilustrowania, że na poziomie czystej dedukcji można w sposób niezawodny rozstrzygać o istnieniu praktycznych, empirycznych faktów i samo to już obala twój dziwaczny wykręt, że się nie da. Wykręt ten jest zresztą samowywrotny, bo jeśli same słowa nie mogłyby niczego dedukcyjnie udowodnić to sam nie mógłbyś udowodnić tego, że tak jest.> Bzdura. Myślenie dychotomiczne, charakterystyczne dla niedojrzałego mózgu. Albo jesteś jeszcze bardzo młody i się mądrzysz, albo jesteś narcyzem i masz zaburzenia podobne jak szarley.> Przecież przykład z fryzjerem NIE JEST czystą dedukcją, tylko dedukcyjnym przetworzeniem początkowych danych przyjętych a priori. Próbujesz oddzielać dedukcję od tego co jest dedukowane, a tak się nie da, bo dedukcja traci wtedy sens i staje się samowywrotna.Jakich danych przyjętych a priori ? Definiujemy pewnego fryzjera a następnie dedukcyjnie dowodzimy, że tak zdefiniowany fryzjer nie może w rzeczywistości istnieć. Więc chodzi ci o definicje ? Definicje są przyjmowane arbitralnie, ale jest to podstawa do wyrażania twierdzeń i jeśli dane twierdzenie krytykujemy to musimy to robić na gruncie przyjętej definicji. Wydaje mi się że tobie cały czas chodzi o to, że nie zgadzasz się ze standardową definicją algorytmu ale takie coś nie może być podstawą do krytyki twierdzenia przy którym wyraźnie zaznaczam, że chodzi mi o algorytm w ściśle informatycznym sensie. > >1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga)> Wyznanko wiary i dogmacik. Udowodnić pewnie nie potrafisz, co nie?  Tego się dowodzi empirycznie. Wystarczy przejść się po uniwersytetach. > >2. Wiadomo czym jest algorytm, gdyż jest to pojęcie w informatyce dobrze zdefiniowane. Ja używam poprawnego znaczenia tego słowa dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi kiedy stawiam tezę dotyczącą algorytmiczności.> I tego nie negowałem, a próbowałeś mi wcześniej wmówić, że neguję, bo na siłę odpowiadasz byle odpowiedzieć, ale nie przemyślasz swoich wypowiedzi i nie analizujesz tego co się do ciebie pisze.Ok, to bardzo ważne że chociaż możemy ustalić, że mówimy o algorytmie w ściśle informatycznym sensie. > >3. Podaję w ogólnej i jawnej postaci sposób na sfalsyfikowanie dowolnej hipotezy, że algorytm A jest algorytmem przechwytującym ludzkie umiejętności matematyczne z zakresu elementarnej teorii liczb. Ponieważ podany sposób działa dla procedury ogólnej, wiemy, że niezależnie od tego jak algorytm A zostałby określony możemy udowodnić twierdzenie, którego nie przechwytuje maszyna A.> Bzdura. Musielibyśmy znać ten algorytm, a bez jego znajomości popełniasz błąd uznając to co jest niedowiedzione, za coś co nigdy nie może zostać dowiedzione, czyli ekstrapolujesz swoją niewiedzę na całość prawdy ontologicznej. Żenada.Nie musimy znać, żadnej konkretnej konfiguracji, bo podałem przekształcenie (F: X -> K) w jawnej postaci transformujące każdy element X dziedziny tych konfiguracji w kontrprzykład K i niezależnie od tego jaką maszynę X ktoś określi można ją wykluczyć w identyczny sposób (poprzez wskazanie K = F(X)). To obala twoje dogmatyczne stwierdzenie, że nie da się dowieść że czegoś zrobić się nie da. Zresztą znamy mnóstwo takich przykładów. Myślisz że to jedynie problem stopu i przykład fryzjera ? Bynajmniej, chociażby liczby niewymierne są zdefiniowane jako takie liczby których nie da się wyrazić w postaci stosunku liczb całkowitych. Gdybyś miał racje to nie dałoby się udowodnić że jakakolwiek liczba jest liczbą niewymierną, bo dowiedzenie tego oznacza że nie da się jej wyrazić w postaci stosunku dwóch liczb całkowitych. Tymczasem dowodzi się tego i nikt nie wysuwa śmiesznego i absurdalnego argumentu, że aby udowodnić że takich liczb nie ma "musielibyśmy znać" takie liczby. > Po za tym co to znaczy "maszyna przechwytuje"? Maszyna ma działać tak jak tamte algorytmy, a nie przechwytywać czegokolwiek.To znaczy że po określeniu poprawnego algorytmu i założeniu, że jest w stanie udowodnić nie mniej niż ja mogę sprowadzić to założenie do sprzeczności poprzez wskazanie prawdziwego twierdzenia, którego prawdziwości nie rozstrzyga maszyna. Zgodnie z moją wersją dowodu jeśli zwróciłaby, że twierdzenie jest prawdziwe lub fałszywe to wtedy mogę udowodnić, że działa błędnie - to wynika z konstrukcji tego twierdzenia - natomiast jeśli zwróci "nie wiem" oznacza to że znam prawdziwość co najmniej jednego twierdzenia którego nie przechwytuje maszyna. Można by to potraktować jak grę podczas której zawsze mogę udowodnić, że takie twierdzenie istnieje i takie sprzeczności oznaczają właśnie, że hipoteza o tożsamości podmiotu znającego matematykę i maszyny Turinga jest błędna. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Subiektywny odbiór może być zgodny z prawdą lub nie.Zgodny z jaką prawdą? Prawda - stwierdzenie zgodne ze stanem faktycznym. Stwierdzenie generuje umysł, ale to jaki jest stan faktyczny, o tym też informuje nas umysł, bo wszystko jest jego interpretacją. Czyli mamy prawdę subiektywną i obiektywne wyobrażenie prawdy, czyli faktyczna prawda przypisana do faktów. Czyli podział na ontologię i epistemologię. > Tak więc ciągle mamy do czynienia z jedną prawdą.Nieprawda. Nie z jedną, bo mówimy o faktach i o interpretacji. Fakt to nie interpretacja, czyli nie mówimy o jednym. Nie są to także przeciwieństwa, tylko zbiory posiadające ze sobą wspólne elementy. Do faktów nie mamy bezpośredniego dostępu, ale mamy pośredni. > A mieszanie w dyskusji poprzez dodawanie drugiej czy nawet trzeciej prawdy oraz podmienianie znaczenia słów to manipulacja.No nie popłacz się z tego powodu, że udowodniłem błędność twoich wypocin, które pozostali userzy zignorowali jako bredzenie szaleńca, z którym nie ma sensu dyskutować, bo i tak myśli, że wie lepiej, a nie wie nic. > Jakich danych przyjętych a priori ?No tych, które poddajemy dedukcji. > Definiujemy pewnego fryzjera a następnie dedukcyjnie dowodzimyCzyli jednak najpierw definiujemy, a jeszcze zanim definiujemy, to obserwujemy i posługujemy się już ustalonymi apriorycznymi definicjami obecnymi w umyśle. Czyli najpierw mamy fryzjera, czyli fakt a priori pochodzący spoza dedukcji i spoza umysłu, ale interpretowany przez umysł i podstawiany do myślenia dedukcyjnego. Ech, że też muszę nieświadomym ludziom tłumaczyć takie podstawy... > Definicje są przyjmowane arbitralnie, ale jest to podstawa do wyrażania twierdzeń i jeśli dane twierdzenie krytykujemy to musimy to robić na gruncie przyjętej definicji.Można też podważyć twoją arbitralną ocenę, podając ważne fakty, których nie uwzględniłeś w swoich wypocinach. Tak też zrobiłem. Tworząc definicję nie napisałeś do czego się ona odnosi i nie odnosi się ona do mechanizmu umysłu i jego kopii, czyli są to brednie, wypociny i żałosna próba dowartościowania swojego ego, żeby wyprzeć fakt, że nie jesteś wyjątkowy i że twoje decyzje to tylko efekt nakładania się na siebie różnych mechanizmów. > Wydaje mi się że tobie cały czas chodzi o to, że nie zgadzasz się ze standardową definicją algorytmuI znów pod-troll wraca do swojej gadki wynikającej z kompletnego niezrozumienia tego o czym jest mowa. Przecież wielokrotnie pisałem, że nie o to chodzi i tłumaczę, a ty i tak wracasz do powtarzania tego samego, jak bezmyślny bot. > >>1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga)> >Wyznanko wiary i dogmacik. Udowodnić pewnie nie potrafisz, co nie?  > Tego się dowodzi empirycznie. Wystarczy przejść się po uniwersytetach.Wystarczyłoby żebyś przeszedł się do psychiatry, a teraz udowodnij ten dogmat, albo przyznaj się do błędu. > >I tego nie negowałem, a próbowałeś mi wcześniej wmówić, że neguję, bo na siłę odpowiadasz byle odpowiedzieć, ale nie przemyślasz swoich wypowiedzi i nie analizujesz tego co się do ciebie pisze.> Ok, to bardzo ważne że chociaż możemy ustalić, że mówimy o algorytmie w ściśle informatycznym sensie.I trzeba było to napisać z 50 razy żebyś pojął? > Nie musimy znać, żadnej konkretnej konfiguracji, bo podałem przekształcenie (F: X -> K) w jawnej postaci transformujące każdy element X dziedziny tych konfiguracji w kontrprzykład K i niezależnie od tego jaką maszynę X ktoś określi można ją wykluczyć w identyczny sposób (poprzez wskazanie K = F(X)). To obala twoje dogmatyczne stwierdzenie, że nie da się dowieść że czegoś zrobić się nie da.Nie musimy znać bo podałeś jakieś wypociny, będące objawem choroby?  > Zresztą znamy mnóstwo takich przykładów. Myślisz że to jedynie problem stopu i przykład fryzjera ? Bynajmniej, chociażby liczby niewymierne są zdefiniowane jako takie liczby których nie da się wyrazić w postaci stosunku liczb całkowitych. Gdybyś miał racje to nie dałoby się udowodnić że jakakolwiek liczba jest liczbą niewymierną, bo dowiedzenie tego oznacza że nie da się jej wyrazić w postaci stosunku dwóch liczb całkowitych. Tymczasem dowodzi się tego i nikt nie wysuwa śmiesznego i absurdalnego argumentu, że aby udowodnić że takich liczb nie ma "musielibyśmy znać" takie liczby.Krystkonisz i zwiewasz od meritum w jakieś brednie. > >Po za tym co to znaczy "maszyna przechwytuje"? Maszyna ma działać tak jak tamte algorytmy, a nie przechwytywać czegokolwiek.> To znaczy że po określeniu poprawnego algorytmu i założeniu, że jest w stanie udowodnić nie mniej niż ja mogę sprowadzić to założenie do sprzeczności poprzez wskazanie prawdziwego twierdzenia, którego prawdziwości nie rozstrzyga maszyna.Bo sobie a priori zakładasz, że nie rozstrzyga  Żenujący typek. Idź sobie lepiej podebatuj o prawej i lewej definicji choroby z jakimś np Janem Lewandowskim
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Stwierdzenie generuje umysł, ale to jaki jest stan faktyczny, o tym też informuje nas umysł, bo wszystko jest jego interpretacją. Czyli mamy prawdę subiektywną i obiektywne wyobrażenie prawdy, czyli faktyczna prawda przypisana do faktów. Czyli podział na ontologię i epistemologię.
Na mocy twoich kryteriów to co piszesz jest tylko twoją interpretacją. Niech tak będzie. Ale czy to implikuje że się mylisz ? Jeśli tak to wygłosiłeś twierdzenie samowywrotne, jeśli nie to nie zagraża przedstawianym przeze mnie dowodom i możemy przejść do meritum.
>>Tak więc ciągle mamy do czynienia z jedną prawdą. >Nieprawda. Nie z jedną, bo mówimy o faktach i o interpretacji. Fakt to nie interpretacja, czyli nie mówimy o jednym. Nie są to także przeciwieństwa, tylko zbiory posiadające ze sobą wspólne elementy. Do faktów nie mamy bezpośredniego dostępu, ale mamy pośredni.
I znów popełniasz pomyłkę kategorialną, napisałeś powyżej że twój podział na prawdy to podział na fakty i interpretacje. Dlaczego po prostu nie chcesz normalnie używać słów ? Używasz słów w niewłaściwy sposób tak jakbyś miał uszkodzony mózg. Prawda (w zwykłym sensie) nie może być interpretacją, bo ta pierwsza jest właściwością sądu a druga nie.
>>Definicje są przyjmowane arbitralnie, ale jest to podstawa do wyrażania twierdzeń i jeśli dane twierdzenie krytykujemy to musimy to robić na gruncie przyjętej definicji. >Można też podważyć twoją arbitralną ocenę, podając ważne fakty, których nie uwzględniłeś w swoich wypocinach. Tak też zrobiłem. Tworząc definicję nie napisałeś do czego się ona odnosi i nie odnosi się ona do mechanizmu umysłu i jego kopii, czyli są to brednie, wypociny i żałosna próba dowartościowania swojego ego, żeby wyprzeć fakt, że nie jesteś wyjątkowy i że twoje decyzje to tylko efekt nakładania się na siebie różnych mechanizmów.
W poprzednim wpisie przyznałeś, że akceptujesz definicje algorytmu w ściśle informatycznym sensie, ale teraz nagle twierdzisz że używam złej definicji. No przecież ja właśnie bazuje na standardowej definicji: umysł nie realizuje algorytmu w ściśle informatycznym sensie (czyli np. niemożliwe jest określenie maszyny Turinga symulującej daną człowiekowi umiejętność rozwiązywania pewnych zadań matematycznych). I swoje twierdzenie przedstawiam zaznaczając że chodzi tu o algorytm w normalnym sensie. No chyba jedyny sposób żeby z tego wybrnąć to zdefiniowanie ludzkiego myślenia jako algorytm, ale taka zamiana po pierwsze nie byłaby argumentem przeciwko mojemu twierdzeniu opierającym się na informatycznej definicji algorytmu, po drugie nie byłaby użyteczna ze względów praktycznych ponieważ nie mógłbyś się już nią posłużyć do wskazania tożsamości pomiędzy myśleniem a działaniem komputera, bo twoja definicja algorytmu by poza niego wykraczała. Podsumowując nie widzę żadnego praktycznego uzasadnienia dla zmiany znaczenia słów, chyba tylko jedynym uzasadnieniem mogłaby być chęć manipulacji a informatycy i tak będą stosować normalną definicje algorytmu.
>>Wydaje mi się że tobie cały czas chodzi o to, że nie zgadzasz się ze standardową definicją algorytmu >I znów pod-troll wraca do swojej gadki wynikającej z kompletnego niezrozumienia tego o czym jest mowa. Przecież wielokrotnie pisałem, że nie o to chodzi i tłumaczę, a ty i tak wracasz do powtarzania tego samego, jak bezmyślny bot.
Nawet wyżej zarzucasz mi problem z definicją i piszesz że ją rzekomo "tworzę" podczas gdy ja odnoszę się do powszechnie przyjętych w języku informatyki pojęć i żadnych nowych pojęć nie "tworzę".
>>Tego się dowodzi empirycznie. Wystarczy przejść się po uniwersytetach. >Wystarczyłoby żebyś przeszedł się do psychiatry, a teraz udowodnij ten dogmat, albo przyznaj się do błędu.
Co mam udowodnić ? Że potrzebujesz wizyty u psychiatry ?
>>Zresztą znamy mnóstwo takich przykładów. Myślisz że to jedynie problem stopu i przykład fryzjera ? Bynajmniej, chociażby liczby niewymierne są zdefiniowane jako takie liczby których nie da się wyrazić w postaci stosunku liczb całkowitych. Gdybyś miał racje to nie dałoby się udowodnić że jakakolwiek liczba jest liczbą niewymierną, bo dowiedzenie tego oznacza że nie da się jej wyrazić w postaci stosunku dwóch liczb całkowitych. Tymczasem dowodzi się tego i nikt nie wysuwa śmiesznego i absurdalnego argumentu, że aby udowodnić że takich liczb nie ma "musielibyśmy znać" takie liczby. >Krystkonisz i zwiewasz od meritum w jakieś brednie.
Czyli tyle umiesz napisać na obronę swojego z tyłka wziętego dogmatu, że nie da się udowodnić niemożności zrobienia czegoś.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Na mocy twoich kryteriów to co piszesz jest tylko twoją interpretacją.
Jest interpretacją, ale nie tylko. Interpretacja i rzeczywistość mają wspólne elementy - ile razy mam ci to powtarzać, zanim odniesiesz się do mojej tezy, a nie swojego kolejnego urojenia?
>jeśli nie to nie zagraża przedstawianym przeze mnie dowodom
Nie zagraża, bo nie ma żadnych twoich dowodów, bowiem nawet nie wiesz do czego twoje wypociny się odnoszą - do stwierdzeń na temat samej interpretacji, czy na temat tego co jest interpretowane. Nie odróżniasz jednego i drugiego, co jest objawem uszkodzenia mózgu, albo po prostu niedojrzałości z racji wieku.
>I znów popełniasz pomyłkę kategorialną, napisałeś powyżej że twój podział na prawdy to podział na fakty i interpretacje. Dlaczego po prostu nie chcesz normalnie używać słów ? Używasz słów w niewłaściwy sposób tak jakbyś miał uszkodzony mózg. Prawda (w zwykłym sensie) nie może być interpretacją, bo ta pierwsza jest właściwością sądu a druga nie.
Co za typ... Podkreśliłem ci projekcję, którą napisałeś tak naprawdę o sobie. Jak mógłbyś mówić o prawdzie, gdybyś odrzucił podział na interpretację i fakty? Albo odnosisz słowo "prawda" do stwierdzeń uznanych za prawdziwe, ale wtedy mówisz o tautologiach i jakimiś innymi stwierdzeniami nie masz jak ich podważyć (poruszasz się tylko na gruncie teorii, ale musisz wtedy uznać, że nie wiesz wszystkiego, więc nie wiesz czy umysł da się odtworzyć, czy nie, bo musiałbyś mieć wgląd w mechanizmy, lub pewność, że nie da się mieć takiego wglądu (analogicznie to tak jakby kilkaset lat temu ktoś mówił, że samoloty nie mogą istnieć, bo są za ciężkie). Albo możesz odnieść słowo "prawda" do faktów i ich optymalnego możliwego opisu uwzględniającego wszystko.
Btw sieci neuronów nie ma sensu konfrontować z zero-jedynkowymi prostymi stwierdzeniami - taki błąd popełniają niedojrzałe umysłu i tak np typ może postrzegać pewnik jako przeciwieństwo sceptycyzmu, albo jak Lewandowski może postrzegać wszystko jako wiarę. Są różne zaburzenia.
>W poprzednim wpisie przyznałeś, że akceptujesz definicje algorytmu w ściśle informatycznym sensie, ale teraz nagle twierdzisz że używam złej definicji
Tak, ale nie algorytmu, tylko paradowodu.
>>I znów pod-troll wraca do swojej gadki wynikającej z kompletnego niezrozumienia tego o czym jest mowa. Przecież wielokrotnie pisałem, że nie o to chodzi i tłumaczę, a ty i tak wracasz do powtarzania tego samego, jak bezmyślny bot. >Nawet wyżej zarzucasz mi problem z definicją i piszesz że ją rzekomo "tworzę" podczas gdy ja odnoszę się do powszechnie przyjętych w języku informatyki pojęć i żadnych nowych pojęć nie "tworzę".
Przecież nie skrytykowałem definicji algorytmu, którą się posługujesz, tylko twój paradowód i jego brak osadzenia w empirii i odniesienia do faktycznie wymaganego zagadnienia, do rozstrzygnięcia tego czy da się symulować umysł.
>>>Tego się dowodzi empirycznie. Wystarczy przejść się po uniwersytetach. >>Wystarczyłoby żebyś przeszedł się do psychiatry, a teraz udowodnij ten dogmat, albo przyznaj się do błędu. >Co mam udowodnić ? Że potrzebujesz wizyty u psychiatry ?
Swoje wyznanko wiary, od którego uciekłeś powyższą żałosną dziecięcą histerią. Zamiast uzasadnić, napisałeś, że tego dowodzi się empirycznie. No to dowiedź, zamiast bredzić.
>>>Zresztą znamy mnóstwo takich przykładów. Myślisz że to jedynie problem stopu i przykład fryzjera ? Bynajmniej, chociażby liczby niewymierne są zdefiniowane jako takie liczby których nie da się wyrazić w postaci stosunku liczb całkowitych. Gdybyś miał racje to nie dałoby się udowodnić że jakakolwiek liczba jest liczbą niewymierną, bo dowiedzenie tego oznacza że nie da się jej wyrazić w postaci stosunku dwóch liczb całkowitych. Tymczasem dowodzi się tego i nikt nie wysuwa śmiesznego i absurdalnego argumentu, że aby udowodnić że takich liczb nie ma "musielibyśmy znać" takie liczby. >>Krystkonisz i zwiewasz od meritum w jakieś brednie. >Czyli tyle umiesz napisać na obronę swojego z tyłka wziętego dogmatu, że nie da się udowodnić niemożności zrobienia czegoś.
Wystarczyło tyle napisać, pod takim bełkotem, bo niczego nim nie wykazałeś, poza własnymi zaburzeniami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Nie zagraża, bo nie ma żadnych twoich dowodów, bowiem nawet nie wiesz do czego twoje wypociny się odnosząDo faktów się odnoszą: 1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga) 2. Wiadomo czym jest algorytm, gdyż jest to pojęcie w informatyce dobrze zdefiniowane. Ja używam poprawnego znaczenia tego słowa dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi kiedy stawiam tezę dotyczącą algorytmiczności. 3. Podaję w ogólnej i jawnej postaci sposób na sfalsyfikowanie dowolnej hipotezy, że algorytm A jest algorytmem przechwytującym ludzkie umiejętności matematyczne z zakresu elementarnej teorii liczb. Ponieważ podany sposób działa dla procedury ogólnej, wiemy, że niezależnie od tego jak algorytm A zostałby określony możemy udowodnić twierdzenie, którego nie przechwytuje maszyna A. Zgodnie z tw. Godla maszyna (o ile działa prawidłowo) nie przechwytuje nieskończenie wielu twierdzeń prawdziwych a ja podaje sposób w jawnej postaci jak na podstawie A znaleźć jedno z tych twierdzeń i w ten sposób obalić, że A przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co ja sam jestem w stanie udowodnić. > Co za typ... Podkreśliłem ci projekcję, którą napisałeś tak naprawdę o sobie. Jak mógłbyś mówić o prawdzie, gdybyś odrzucił podział na interpretację i fakty? Albo odnosisz słowo "prawda" do stwierdzeń uznanych za prawdziwe, ale wtedy mówisz o tautologiach i jakimiś innymi stwierdzeniami nie masz jak ich podważyć (poruszasz się tylko na gruncie teorii, ale musisz wtedy uznać, że nie wiesz wszystkiego, więc nie wiesz czy umysł da się odtworzyć, czy nie, bo musiałbyś mieć wgląd w mechanizmy, lub pewność, że nie da się mieć takiego wglądu (analogicznie to tak jakby kilkaset lat temu ktoś mówił, że samoloty nie mogą istnieć, bo są za ciężkie). Albo możesz odnieść słowo "prawda" do faktów i ich optymalnego możliwego opisu uwzględniającego wszystko.Interpretacja może być właściwa lub nie. Jeśli ktoś twierdzi że nie jest to musi umieć uargumentować dlaczego nie jest. Ty nie umiesz. Twierdzisz że zgadzasz się z definicją której używam, twierdzisz że nie atakujesz dedukcji, więc już tak naprawdę nie wiem o co ci chodzi. Tarkos chyba też do końca nie wiedział, ale jeśli tarkos to czytasz, to proszę bardzo, napisz mi o co chodzi temu gościowi w powyższym fragmencie.> Btw sieci neuronów nie ma sensu konfrontować z zero-jedynkowymi prostymi stwierdzeniami - taki błąd popełniają niedojrzałe umysłu i tak np typ może postrzegać pewnik jako przeciwieństwo sceptycyzmu, albo jak Lewandowski może postrzegać wszystko jako wiarę. Są różne zaburzenia.Jeśli sieć neuronów w mózgu działałby tak, że nie dałoby się jej symulować na komputerze to nie spełniałaby definicji algorytmu w ściśle informatycznym sensie. I wtedy taka sieć (żyjąca, posiadająca umysł) nie działa już jak maszyna Turinga. > Tak, ale nie algorytmu, tylko paradowodu.Nigdy nie napisałeś na jakiej podstawie nie akceptujesz dowodu. Zgadasz się z definicją oraz z tym że ludzkie myślenie jest wiarygodne pod względem poznawczym ? Przeczenie temu drugiemu byłoby samowyrotne. Można też twierdzić że popełniłem pomyłkę w dedukcji, lecz problem z tobą jest taki że nie potrafisz jej wskazać. Usiłujesz coś wymyślić aby ocalić swą wiarę, no ale kurde, nie potrafisz. > Przecież nie skrytykowałem definicji algorytmu, którą się posługujesz, tylko twój paradowód i jego brak osadzenia w empirii i odniesienia do faktycznie wymaganego zagadnienia, do rozstrzygnięcia tego czy da się symulować umysł.Każdą maszynę Turinga, która ma rzekomo przechwytywać wszystkie twierdzenia dotyczące problemu stopu które dowodzi umysł da się sfalsyfikować empirycznie poprzez wskazanie takiego twierdzenia. Czyli znów zmyślasz na mój temat, no ale cóż się dziwić skoro jesteś merytorycznie bezradny. > Swoje wyznanko wiary, od którego uciekłeś powyższą żałosną dziecięcą histerią. Zamiast uzasadnić, napisałeś, że tego dowodzi się empirycznie. No to dowiedź, zamiast bredzić.No przecież dowiodłem. Widziałeś ("empirycznie") matematyczne dowody przeze mnie przedstawione, możesz się także zapoznać z dowodami innych matematyków z dziedziny równań diofantycznych. Pierwszy równaniami diofantycznymi zajmował się Diofantos..Kolejne znane postacie: Andrew Wiles - Wielkie twierdzenie Fermata, Joseph Louis Lagrange - twierdzenie Lagrange'a, Noam Elkies - podanie rozwiązana hipotezy Eulera z n=4, Lander i Parkin - podanie rozwiązania hipotezy Eulera dla n=5. Więcej dowodów empirycznych na to, że matematycy faktycznie potrafią określać status rozwiązywalności równań diofantycznych możesz znaleźć w książkach: Diophantine Equations lub An Introduction to Diophantine Equations. Ponadto warto pamiętać, że ja nie twierdzę, że matematycy będą w stanie rozstrzygnąć status każdego równania diofantycznego. Aby dowieść tego co chcę wystarczy pokazać, że mogą dowieść choćby jednego twierdzenia K = F(X) [gdzie F jest jawnie podanym przeze mnie przekształceniem], którego nie rozstrzyga każda poprawna i określona maszyna X. > Wystarczyło tyle napisać, pod takim bełkotem, bo niczego nim nie wykazałeś, poza własnymi zaburzeniami.Kłam dalej ale swego dogmatu obronić nie umiesz. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > 1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga)Dogmacik, wyznanko wiary pod-trolla. Kiedy prosiłem o argumenty, zwiałeś w emocjonalny amok. > 2. Wiadomo czym jest algorytm, gdyż jest to pojęcie w informatyce dobrze zdefiniowane. Ja używam poprawnego znaczenia tego słowa dlatego dokładnie wiadomo o co mi chodzi kiedy stawiam tezę dotyczącą algorytmiczności.I tego nie neguję. > 3. Podaję w ogólnej i jawnej postaci sposób na sfalsyfikowanie dowolnej hipotezy, że algorytm A jest algorytmem przechwytującym ludzkie umiejętności matematyczne z zakresu elementarnej teorii liczb. Ponieważ podany sposób działa dla procedury ogólnej, wiemy, że niezależnie od tego jak algorytm A zostałby określony możemy udowodnić twierdzenie, którego nie przechwytuje maszyna A. Zgodnie z tw. Godla maszyna (o ile działa prawidłowo) nie przechwytuje nieskończenie wielu twierdzeń prawdziwych a ja podaje sposób w jawnej postaci jak na podstawie A znaleźć jedno z tych twierdzeń i w ten sposób obalić, że A przechwytuje dokładnie to (lub ściśle więcej) co ja sam jestem w stanie udowodnić.Bełkot wynikający z niezrozumienia przez ciebie tw. Godla i zagadnienia jakie próbujesz poruszać. > Interpretacja może być właściwa lub nie.I znów wprowadzasz pojęcie właściwości/niewłaściwości oderwane od empirii, czyli podstawowego faktu, że obserwator odkrywa prawdę niezależną od siebie. Aby stwierdzić, że interpretacja jest właściwa, trzeba przeprowadzić doświadczalny eksperyment, który ją potwierdzi lub nie. Ty natomiast wyłączasz fakty poza obszar prawdy i dowodzenia i tworzysz jakieś absurdy myślowe, które nie odnoszą się w żaden sposób do tematu. > Jeśli ktoś twierdzi że nie jest to musi umieć uargumentować dlaczego nie jest. Ty nie umiesz.Udowodniłem, a ty w histerii tylko piszesz, że nie umiem, ale jest to twoje narcystyczne kłamstwo, którego i tak nikt nie łyka. > Twierdzisz że zgadzasz się z definicją której używam, twierdzisz że nie atakujesz dedukcji, więc już tak naprawdę nie wiem o co ci chodzi.Nie wiesz o co chodzi, czyli się doucz, idź do psychiatry i nie wmawiaj innym swoich zaburzeń w formie dogmatów opartych na twoim wątpliwym autorytecie. > >Tak, ale nie algorytmu, tylko paradowodu.> Nigdy nie napisałeś na jakiej podstawie nie akceptujesz dowodu.Ręce opadają. Cały czas to tłumaczę, a ty jesteś po prostu zbyt tępy żeby zrozumieć takie podstawy, czyli musisz mieć IQ poniżej 100, co przy wysokim ego daje takie objawy. > >Swoje wyznanko wiary, od którego uciekłeś powyższą żałosną dziecięcą histerią. Zamiast uzasadnić, napisałeś, że tego dowodzi się empirycznie. No to dowiedź, zamiast bredzić.> No przecież dowiodłem. Widziałeś ("empirycznie") matematyczne dowody przeze mnie przedstawione, możesz się także zapoznać z dowodami innych matematyków z dziedziny równań diofantycznych. Pierwszy równaniami diofantycznymi zajmował się Diofantos..Kolejne znane postacie:Andrew Wiles - Wielkie twierdzenie Fermata, Joseph Louis Lagrange - twierdzenie Lagrange'a, Noam Elkies - podanie rozwiązana hipotezy Eulera z n=4, Lander i Parkin - podanie rozwiązania hipotezy Eulera dla n=5. Więcej dowodów empirycznych na to, że matematycy faktycznie potrafią określać status rozwiązywalności równań diofantycznych możesz znaleźć w książkach: Diophantine Equations lub An Introduction to Diophantine Equations. Ponadto warto pamiętać, że ja nie twierdzę, że matematycy będą w stanie rozstrzygnąć status każdego równania diofantycznego. Aby dowieść tego co chcę wystarczy pokazać, że mogą dowieść choćby jednego twierdzenia K = F(X) [gdzie F jest jawnie podanym przeze mnie przekształceniem], którego nie rozstrzyga każda poprawna i określona maszyna X.i wystarczyłoby też pokazać, że maszyna może dowieść status choćby jednego równania diofantycznego, a nie możesz stwierdzić, że maszyna nie może i to ci właśnie udowodniłem, a ty bredzisz motając się w swoich błędnych kółeczkach i dogmatach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Dogmacik, wyznanko wiary pod-trolla. Kiedy prosiłem o argumenty, zwiałeś w emocjonalny amok.
Podałem je pod koniec ostatniego postu więc może dobrze by było przeczytać całość zanim zaczniesz odpisywać albo chociaż poprawić przed wysłaniem ?
>Bełkot wynikający z niezrozumienia przez ciebie tw. Godla i zagadnienia jakie próbujesz poruszać.
A może coś więcej ? Czy pozostaje nam jedynie twój autorytet ?
>I znów wprowadzasz pojęcie właściwości/niewłaściwości oderwane od empirii, czyli podstawowego faktu, że obserwator odkrywa prawdę niezależną od siebie. Aby stwierdzić, że interpretacja jest właściwa, trzeba przeprowadzić doświadczalny eksperyment, który ją potwierdzi lub nie. Ty natomiast wyłączasz fakty poza obszar prawdy i dowodzenia i tworzysz jakieś absurdy myślowe, które nie odnoszą się w żaden sposób do tematu.
Nie kłam już, bo napisałem w jaki sposób przeprowadzić empiryczny eksperyment falsyfikujący dowolną maszynę Turinga która zostanie przedstawiona jako hipotetyczny algorytm przechwytujący to samo co dany matematyk. Każdą maszynę będzie można sfalsyfikować tak samo czyli korzystając z przekształcenia F które podałem w jawnej postaci i potem niezależnie od tego co zwróci maszyna działająca na kontrprzykład zawsze będzie źle, bo jeśli odpowie "nie wiem" to znaczy, że będzie zbyt słaba, a jeśli tak lub nie to na podstawie budowy kontrprzykładu będzie można sfalsyfikować założenie, że działa poprawnie.
>i wystarczyłoby też pokazać, że maszyna może dowieść status choćby jednego równania diofantycznego,
No to na co czekasz ? Pokazuj i objaśniaj.
>a nie możesz stwierdzić, że maszyna nie może i to ci właśnie udowodniłem, a ty bredzisz motając się w swoich błędnych kółeczkach i dogmatach.
To twoje autorytarne stwierdzenie zostało już obalone, więc może do niego nie wracaj. A jak twierdzisz że nie da się udowodnić niemożliwości czegoś to wyjaśnij skąd wiemy, że liczba pi jest niewymierna ? Gdybyś miał racje to nie moglibyśmy tego wiedzieć, bo dowód jej niewymierności oznacza, że nie da się znaleźć takich dwóch liczb naturalnych których stosunek równy jest liczbie pi.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Dogmacik, wyznanko wiary pod-trolla. Kiedy prosiłem o argumenty, zwiałeś w emocjonalny amok. >Podałem je pod koniec ostatniego postu więc może dobrze by było przeczytać całość zanim zaczniesz odpisywać albo chociaż poprawić przed wysłaniem ?
Przeczytałem i potwierdzam to co pisałem. Bo jeśli nie odnosisz tego do wszystkich równań, to nie ma to żadnego znaczenia (a gdybyś odnosił to byłyby to oczywiste brednie, których byś nie udowodnił), a poza tym nie możesz stwierdzić, że maszyna będąca kopią umysłu, też nie będzie posiadała tej zdolności. To, że rozstrzygamy niektóre takie równania, to tylko dowód na to, że da się je rozstrzygnąć i że skoro umysł może na to wpaść, to znaczy, że robi to za pomocą jakiegoś sposobu, czyli się da. Kwestia tego czy da się skopiować ten sposób i powtórzyć dzieło ewolucji na podstawie obserwacji, dedukcji i stosowaniu kreatywnych rozwiązań w dążeniu do sprecyzowanego celu, to inny temat, którego twój paradowód nie porusza.
>>Bełkot wynikający z niezrozumienia przez ciebie tw. Godla i zagadnienia jakie próbujesz poruszać. >A może coś więcej ? Czy pozostaje nam jedynie twój autorytet ?
Po prostu podważam twój autorytet i teraz musiałbyś się wytłumaczyć z tych stwierdzeń, zamiast stawiać swoje dogmaty jako pewniki, które każdy musi przyjąć na podstawie twojego wątpliwego autorytetu.
>Nie kłam już, bo napisałem w jaki sposób przeprowadzić empiryczny eksperyment falsyfikujący dowolną maszynę Turinga która zostanie przedstawiona jako hipotetyczny algorytm przechwytujący to samo co dany matematyk.
Bredzisz.
>Każdą maszynę będzie można sfalsyfikować tak samo czyli korzystając z przekształcenia F które podałem w jawnej postaci i potem niezależnie od tego co zwróci maszyna działająca na kontrprzykład zawsze będzie źle, bo jeśli odpowie "nie wiem" to znaczy, że będzie zbyt słaba, a jeśli tak lub nie to na podstawie budowy kontrprzykładu będzie można sfalsyfikować założenie, że działa poprawnie.
Twoje samowywrotne myślenie i próba projektowania go na cały świat. Żałosny tupiący narcystyczny dzieciak, który nie umie wyjść poza swoje ciasne schematy emocjonalne, które myli z logiką.
>>i wystarczyłoby też pokazać, że maszyna może dowieść status choćby jednego równania diofantycznego, >No to na co czekasz ? Pokazuj i objaśniaj.
Czas pokaże i objaśni. Nie pisałem nigdzie, że taka maszyna istnieje tu i teraz, więc może naucz się czytać ze zrozumieniem, zanim kolejny raz się skompromitujesz.
>To twoje autorytarne stwierdzenie zostało już obalone, więc może do niego nie wracaj.
Twoje autorytarne stwierdzonko nie ma takiej mocy żeby cokolwiek obalić.
>A jak twierdzisz że nie da się udowodnić niemożliwości czegoś
zależy czego, a ty znów bełkoczesz i piszesz o jakimś niezdefiniowanym czymś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Przeczytałem i potwierdzam to co pisałem. Bo jeśli nie odnosisz tego do wszystkich równań, to nie ma to żadnego znaczenia (a gdybyś odnosił to byłyby to oczywiste brednie, których byś nie udowodnił), a poza tym nie możesz stwierdzić, że maszyna będąca kopią umysłu, też nie będzie posiadała tej zdolności. To, że rozstrzygamy niektóre takie równania, to tylko dowód na to, że da się je rozstrzygnąć i że skoro umysł może na to wpaść, to znaczy, że robi to za pomocą jakiegoś sposobu, czyli się da. Kwestia tego czy da się skopiować ten sposób i powtórzyć dzieło ewolucji na podstawie obserwacji, dedukcji i stosowaniu kreatywnych rozwiązań w dążeniu do sprecyzowanego celu, to inny temat, którego twój paradowód nie porusza.
Jeszcze raz powtarzam bo chyba tego nie zrozumiałeś: ja nie piszę o kopiowaniu tylko o tym czy umysł działa algorytmicznie (w ściśle informatycznym sensie) i jeśli twierdze że nie to nie znaczy, że twierdze że nie dałoby się zrobić kopii. Mylisz dwie różne rzeczy. Poza tym ja nie twierdziłem że matematycy będą w stanie określić status wszystkich tych równań i nie potrzebuję tego w tym dowodzie. Powtarzasz swoją mantrę że nie mogę stwierdzić czy maszyna będzie umiała to co człowiek, ale właśnie mogę i pokazałem to, że jeżeli będzie poprawną maszyną Turinga to nie. Jesteś zabobonnym ciemniakiem, który nie potrafi zmienić zdania pod wpływem przedstawionych dowodów i nie może pogodzić się z faktami.
>Po prostu podważam twój autorytet i teraz musiałbyś się wytłumaczyć z tych stwierdzeń, zamiast stawiać swoje dogmaty jako pewniki, które każdy musi przyjąć na podstawie twojego wątpliwego autorytetu.
Nigdzie nie argumentuje z autorytetu ani swojego ani innych.
>Twoje samowywrotne myślenie i próba projektowania go na cały świat. Żałosny tupiący narcystyczny dzieciak, który nie umie wyjść poza swoje ciasne schematy emocjonalne, które myli z logiką.
Takie gołosłowie bez odniesienia do meritum to jedyne co ci już zostało.
>Czas pokaże i objaśni. Nie pisałem nigdzie, że taka maszyna istnieje tu i teraz, więc może naucz się czytać ze zrozumieniem, zanim kolejny raz się skompromitujesz.
No ale co ci to da że pokażesz że maszyna "może dowieść statusu choćby jednego równania diofantycznego" ? Już teraz można by taki pogram / maszynę stworzyć. Dlatego prosiłem abyś rozwinął myśl.
>zależy czego, a ty znów bełkoczesz i piszesz o jakimś niezdefiniowanym czymś
Kolejna projekcja. Mówiłem.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeszcze raz powtarzam bo chyba tego nie zrozumiałeś: ja nie piszę o kopiowaniu tylko o tym czy umysł działa algorytmicznie (w ściśle informatycznym sensie) i jeśli twierdze że nie to nie znaczy, że twierdze że nie dałoby się zrobić kopii. Mylisz dwie różne rzeczy.Czyli wycofujesz się z tezy, że umysłu nie można symulować? Przecież sam tak twierdziłeś i po to ci była ta niealgorytmiczność i "duch umysłu". To ty mylisz różne rzeczy, np faktyczną prawdę i jej odzwierciedlenie w ludzkim myśleniu. Mylisz też matematykę z dedukcją i robisz z matematyki właściwość umysłu, podczas gdy jest to coś zewnętrznego, co umysł odkrywa. Rozwiązania równań diofantycznych nie mają jednego prostego algorytmu, który je wyznacza, ale umysł korzysta swobodnie z wielu różnych algorytmów, gdy przeprowadza symulację. Nie wiesz dokładnie co robi umysł, ale rozwiązując zadanie, zawsze zauważasz, że po prostu stosuje sztywną logikę do danych, które pochodzą ze zmysłów, emocji itd - świata nieuporządkowanego. Umysł go logicznie porządkuje i dedukuje. Umysł działający niealgorytmicznie byłby bezużyteczny, gdyż algorytmy są mentalnym odzwierciedleniem mechanizmów przyczynowo-skutkowych, czyli jedynego co można logicznie przetwarzać. Rezygnacja z przyczynowości jest także z automatu rezygnacją z myślenia w ogóle. Odbierając umysłowi status algorytmiczności, musiałbyś uznać, że niczego on nie odzwierciedla, więc jego twierdzenia są zawsze samowywrotne i logicznie puste. Jednak umysł spełnia swoją rolę - znajduje w świecie schematy i uczy się z nich korzystać adekwatnie do potrzeb. Brak dostrzegania tych schematów = brak logicznych mechanizmów, lub zbyt niskie zdolności poznawcze umysłu. Nie wiemy czy nasze zdolności poznawcze wystarczą do tego by zrozumieć zasadę działania umysłu i móc ją zastosować. > Poza tym ja nie twierdziłem że matematycy będą w stanie określić status wszystkich tych równań i nie potrzebuję tego w tym dowodzie.Są w stanie określić status niektórych równań, bo podstawiają sobie tam roboczo liczby i rozwiązują, aż wpadną na rozwiązanie. Odwołują się przy tym do intuicyjnych schematów i doświadczenia z rozwiązywania innych zadań. Ty to wszystko ignorujesz i spuszczasz do kibla, bo sobie coś ubzdurałeś. > Powtarzasz swoją mantrę że nie mogę stwierdzić czy maszyna będzie umiała to co człowiek, ale właśnie mogę i pokazałem to, że jeżeli będzie poprawną maszyną Turinga to nie.Czyli popadłeś w sprzeczność, poprzez zastosowanie błędnego myślenia. Uznałeś a priori, że umysł nie jest algorytmem i próbujesz to racjonalizować, tak jak nicktaki racjonalizuje sobie to, że przegrał życie, bo w wieku 18 lat nie dymał nastolatek. > Jesteś zabobonnym ciemniakiem, który nie potrafi zmienić zdania pod wpływem przedstawionych dowodów i nie może pogodzić się z faktami.Znów powtarzasz moje słowa, co jest swoistą mimikrą i dowodem na to, że podświadomie uznałeś mnie za mądrzejszy od siebie autorytet. Tylko, że moje słowa odnosiły się do moich dowodów, a twoich dowodów nie ma i jesteś zabobonnym ciemniakiem wierzącym w ducha umysłu i prawą i lewą definicję choroby. Takie projekcje tylko potwierdzają moje stwierdzenie, że jesteś narcyzikiem. To dodatkowy dowód. > >Po prostu podważam twój autorytet i teraz musiałbyś się wytłumaczyć z tych stwierdzeń, zamiast stawiać swoje dogmaty jako pewniki, które każdy musi przyjąć na podstawie twojego wątpliwego autorytetu.> Nigdzie nie argumentuje z autorytetu ani swojego ani innych.No to zobacz do czego odnosiła się ta wypowiedź. Znów kłamiesz, a twój paradowód każesz innym uznać na podstawie swojego rzekomego autorytetu, mimo że udowodniłem, że bredzisz. > >Czas pokaże i objaśni. Nie pisałem nigdzie, że taka maszyna istnieje tu i teraz, więc może naucz się czytać ze zrozumieniem, zanim kolejny raz się skompromitujesz.> No ale co ci to da że pokażesz że maszyna "może dowieść statusu choćby jednego równania diofantycznego" ? Już teraz można by taki pogram / maszynę stworzyć. Dlatego prosiłem abyś rozwinął myśl.No nic, to ty podawałeś to jako rzekomy dowód, że skoro człowiek potrafi rozwiązywać takie równania, to maszyna nie potrafi, a teraz chyba powoli sam zaczynasz dostrzegać absurd swojego myślenia i wycofujesz się ze swoich tez. > >zależy czego, a ty znów bełkoczesz i piszesz o jakimś niezdefiniowanym czymś> Kolejna projekcja. Mówiłem.Nie rozumiesz nawet czym jest projekcja, skoro się jej gdzieś tu doszukujesz. Piszesz o niezdefiniowanym czymś tutaj: Cytat:A jak twierdzisz że nie da się udowodnić niemożliwości czegoś Żenujące.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli wycofujesz się z tezy, że umysłu nie można symulować? Przecież sam tak twierdziłeś i po to ci była ta niealgorytmiczność i "duch umysłu".
Z niczego się nie wycofuje. Na komputerze nie można symulować, ale oczywiście nie można logicznie wykluczyć, że dałoby się stworzyć kopię w inny sposób. Tego już nie rozstrzygam.
>To ty mylisz różne rzeczy, np faktyczną prawdę i jej odzwierciedlenie w ludzkim myśleniu. Mylisz też matematykę z dedukcją i robisz z matematyki właściwość umysłu, podczas gdy jest to coś zewnętrznego, co umysł odkrywa. Rozwiązania równań diofantycznych nie mają jednego prostego algorytmu, który je wyznacza, ale umysł korzysta swobodnie z wielu różnych algorytmów, gdy przeprowadza symulację. Nie wiesz dokładnie co robi umysł, ale rozwiązując zadanie, zawsze zauważasz, że po prostu stosuje sztywną logikę do danych, które pochodzą ze zmysłów, emocji itd - świata nieuporządkowanego. Umysł go logicznie porządkuje i dedukuje.
Ja pisałem tylko, że umiejętności rozwiązywania problemu stopu nie da się sprowadzić do jednej maszyny Turinga. W rzeczywistości sądzę że jest podobnie do tego co piszesz. Wyuczone umiejętności działają jak algorytmy (jest ich wiele) a czynnik niealgorytmiczny pojawia się tam gdzie jest świadoma koncentracja uwagi.
>Umysł działający niealgorytmicznie byłby bezużyteczny, gdyż algorytmy są mentalnym odzwierciedleniem mechanizmów przyczynowo-skutkowych, czyli jedynego co można logicznie przetwarzać. Rezygnacja z przyczynowości jest także z automatu rezygnacją z myślenia w ogóle. Odbierając umysłowi status algorytmiczności, musiałbyś uznać, że niczego on nie odzwierciedla, więc jego twierdzenia są zawsze samowywrotne i logicznie puste.
Nie musiałbym niczego takiego uznawać. To jest znów twój dogmat którego nie uzasadniasz i nawet we współczesnych teoriach fizycznych kontinuum nie ma charakteru ściśle przyczynowego a raczej mówimy tu o korelacjach zdarzeń.
>Jednak umysł spełnia swoją rolę - znajduje w świecie schematy i uczy się z nich korzystać adekwatnie do potrzeb. Brak dostrzegania tych schematów = brak logicznych mechanizmów, lub zbyt niskie zdolności poznawcze umysłu. Nie wiemy czy nasze zdolności poznawcze wystarczą do tego by zrozumieć zasadę działania umysłu i móc ją zastosować.
To że umysł wykorzystuje wyuczone schematy to ja temu nie przeczę. Tylko to nie ma żadnego znaczenia że jakieś wybrane wybiórczo umiejętności np. jazda na rowerze są schematyczne. Być może nawet zdecydowana większość umiejętności ma taki charakter, ale nie na tym polega ten dowód. Ja pokazuje jedną umiejętność niealgorytmiczną i to w zupełności wystarcza aby stwierdzić, że umysł jako całość nie działa jak algorytm.
>Są w stanie określić status niektórych równań, bo podstawiają sobie tam roboczo liczby i rozwiązują, aż wpadną na rozwiązanie. Odwołują się przy tym do intuicyjnych schematów i doświadczenia z rozwiązywania innych zadań. Ty to wszystko ignorujesz i spuszczasz do kibla, bo sobie coś ubzdurałeś.
Gdyby można było rozwiązywać ten problem tak beztrosko jak tobie się zdaje to można by zaprojektować algorytm działający na maszynie Turinga, który podstawiałby wszystkie liczby po kolei aż znajdzie rozwiązanie. Tyle że się nie da i nie masz racji, bo jest to problem niealgorytmiczny: "In 1970, Yuri Matiyasevich solved it negatively, by proving that a general algorithm for solving all Diophantine equations cannot exist.", a ty nie masz pojęcia jak wyglądają ścisłe dowody z zakresu teorii liczb i widocznie nie wiesz że nie są to problemy które w ogólnej postaci może rozwiązywać algorytm. Można pisać różne algorytmy, pod różnym kątem ale zawsze potrzebny jest człowiek który taki algorytm na określone zadanie nakieruje i prawidłowo zinterpretuje wyniki.
>Czyli popadłeś w sprzeczność, poprzez zastosowanie błędnego myślenia. Uznałeś a priori, że umysł nie jest algorytmem i próbujesz to racjonalizować, tak jak nicktaki racjonalizuje sobie to, że przegrał życie, bo w wieku 18 lat nie dymał nastolatek.
W sprzeczność popadam za każdym razem, kiedy założę że umysł jest algorytmem. Na co dzień rezygnuje z tego absurdalnego założenia i dlatego jestem wolny od sprzeczności.
>Znów powtarzasz moje słowa, co jest swoistą mimikrą i dowodem na to, że podświadomie uznałeś mnie za mądrzejszy od siebie autorytet. Tylko, że moje słowa odnosiły się do moich dowodów, a twoich dowodów nie ma i jesteś zabobonnym ciemniakiem wierzącym w ducha umysłu i prawą i lewą definicję choroby. Takie projekcje tylko potwierdzają moje stwierdzenie, że jesteś narcyzikiem. To dodatkowy dowód.
Pocieszaj się ale ja twoich tez nie łykam a czasem na zasadzie lustra trywialnie odwracam niektóre z twoich pseudoargumentów spoza warstwy merytorycznej. Nie zabronisz mi tego więc nie mów mi co mam robić.
>No to zobacz do czego odnosiła się ta wypowiedź. Znów kłamiesz, a twój paradowód każesz innym uznać na podstawie swojego rzekomego autorytetu, mimo że udowodniłem, że bredzisz.
Ściemniasz niesamowicie. Nikomu nic nie każe uznawać na bazie autorytetów.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czyli wycofujesz się z tezy, że umysłu nie można symulować? Przecież sam tak twierdziłeś i po to ci była ta niealgorytmiczność i "duch umysłu".> Z niczego się nie wycofuje. Na komputerze nie można symulować, ale oczywiście nie można logicznie wykluczyć, że dałoby się stworzyć kopię w inny sposób. Tego już nie rozstrzygam.Czyli błędne koło w dowodzeniu. Co byś nie zrobił to i tak jesteś samozaorany przez własne stwierdzenia, wynikające z dziurawych płatów czołowych. > Ja pisałem tylko, że umiejętności rozwiązywania problemu stopu nie da się sprowadzić do jednej maszyny Turinga.czyli bredzisz i nie zgadzasz się ze mną > W rzeczywistości sądzę że jest podobnie do tego co piszesz.A tu jakbyś się jednak zgadzał i przeczył tym swoim bredniom  > Wyuczone umiejętności działają jak algorytmy (jest ich wiele) a czynnik niealgorytmiczny pojawia się tam gdzie jest świadoma koncentracja uwagi.Wyznanko wiary. W rzeczywistości podział na świadome i nieświadome dotyczy tylko obserwatora, ale nie jego treści, tylko samego faktu, że jest się żywym i doświadcza się czegokolwiek. To, że czegoś nie wiesz i musisz strzelać, na podstawie znajomości innych znanych schematów i potem weryfikować te "strzały", nie oznacza, że nie ma algorytmów. Przecież algorytmy tylko odzwierciedlają mechanizmy przyczynowo skutkowe. Np uczę się nowej gry w karty - obserwuję jak inni grają i abstrahuję z tego reguły poprzez próbę dopasowania zachowań do znanych mi schematów i z tego tworzą się nowe teorie i sprawdzam je już empirycznie, czyli wykonuję jakieś ruchy i potem uruchamia to jakiś mechanizm, więc obserwuję skutek, a znając więcej takich mechanizmów, intuicyjnie czuję grę, czyli implementuję ją sobie do umysłu konwertując fakty na zrozumienie, czyli mechanizmy przyczynowo skutkowe na algorytmy. > Nie musiałbym niczego takiego uznawać. To jest znów twój dogmat którego nie uzasadniasz i nawet we współczesnych teoriach fizycznych kontinuum nie ma charakteru ściśle przyczynowego a raczej mówimy tu o korelacjach zdarzeń.Tobie nie da się wiele udowodnić, bo mając IQ powiedzmy 50, nie jesteś w stanie zrozumieć informacji dla ludzi z przeciętnym IQ 100. Teraz pomijasz moje argumenty i nazywasz je dogmatami. A co do continuum i teorii fizycznych, to przyczynowość zawsze oznacza korelację, ale korelacja niekoniecznie musi oznaczać przyczynowość. Jednak często oznacza i tam gdzie rozumiemy mechanizmy, tam jest przyczynowość. Myślenie matematyczne też korzysta z przyczynowości, np 2+2=4 to opis działania "było 2, wpłynęła przyczyna dodająca 2 i jest 4". Rezygnując z tego, musiałbyś zrezygnować z odniesienia teorii do faktów, a taka teoria byłaby samosprzeczna i kręciłaby się w błędnym kole jak te twoje parateorie. > To że umysł wykorzystuje wyuczone schematy to ja temu nie przeczę. Tylko to nie ma żadnego znaczenia że jakieś wybrane wybiórczo umiejętności np. jazda na rowerze są schematyczne. Być może nawet zdecydowana większość umiejętności ma taki charakter, ale nie na tym polega ten dowód. Ja pokazuje jedną umiejętność niealgorytmiczną i to w zupełności wystarcza aby stwierdzić, że umysł jako całość nie działa jak algorytm.Pisaliśmy o tym na samym początku. Wtedy stwierdziłem, że może i umysł nie działa w całości jako algorytm, ale wszystkie jego użyteczne funkcje tak działają, bo inaczej byłyby bezużyteczne i zawieszone w próżni - bez odniesienia się do faktów. > Gdyby można było rozwiązywać ten problem tak beztrosko jak tobie się zdaje to można by zaprojektować algorytm działający na maszynie Turinga, który podstawiałby wszystkie liczby po kolei aż znajdzie rozwiązanie.Wszystkie liczby do czego i co by konfrontował z czym? Znów bełkoczesz. > Można pisać różne algorytmy, pod różnym kątem ale zawsze potrzebny jest człowiek który taki algorytm na określone zadanie nakieruje i prawidłowo zinterpretuje wyniki.Bo jeszcze nie ma maszyny mającej wszystkie te funkcje co ma człowiek. A bez funkcji cokolwiek jest nieużyteczne. Bez algorytmu nie ma funkcji. Nadal jesteś bezsilny i nie masz argumentów i jedyne co ci zostaje to prymitywne dziecięce odwracanie kota ogonem z powodu bezsilności i narcystycznych rozbuchanych emocji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli błędne koło w dowodzeniu. Co byś nie zrobił to i tak jesteś samozaorany przez własne stwierdzenia, wynikające z dziurawych płatów czołowych.
Znów coś piszesz, ale nie uzasadniasz. Jakie błędne koło ? To jest wniosek i nie korzystam z tego założenia w dowodzie, więc już nie pajacuj.
>A tu jakbyś się jednak zgadzał i przeczył tym swoim bredniom
Zgadzam się z tobą w tym miejscu kiedy piszesz, że wiele umiejętności może być symulowanych algorytmicznie, ale nie wynika z tego że cały umysł ze wszystkimi umiejętnościami działa jak algorytm, bo wystarczy podać jedną umiejętność która się nie algorytmizuje i to obala taką hipotezę.
>Wyznanko wiary. W rzeczywistości podział na świadome i nieświadome dotyczy tylko obserwatora, ale nie jego treści, tylko samego faktu, że jest się żywym i doświadcza się czegokolwiek. To, że czegoś nie wiesz i musisz strzelać, na podstawie znajomości innych znanych schematów i potem weryfikować te "strzały", nie oznacza, że nie ma algorytmów. Przecież algorytmy tylko odzwierciedlają mechanizmy przyczynowo skutkowe.
Nie piszę tu o żadnym strzelaniu, nawet algorytmy zawierające elementy losowe nie mogłyby odtworzyć pełnej dedukcji, którą stosuje człowiek przy dowodzeniu twierdzeń teorii liczb. W ustaleniu prawdziwości zdania Godla lub twierdzenia z kontrprzykładu w dowodzie Turinga nie ma żadnych elementów losowości, bo wynik jest już niejako ustalony przez prawa logiki, których z drugiej strony nie da się zamknąć w algorytm.
>Np uczę się nowej gry w karty - obserwuję jak inni grają i abstrahuję z tego reguły poprzez próbę dopasowania zachowań do znanych mi schematów i z tego tworzą się nowe teorie i sprawdzam je już empirycznie, czyli wykonuję jakieś ruchy i potem uruchamia to jakiś mechanizm, więc obserwuję skutek, a znając więcej takich mechanizmów, intuicyjnie czuję grę, czyli implementuję ją sobie do umysłu konwertując fakty na zrozumienie, czyli mechanizmy przyczynowo skutkowe na algorytmy.
Nie wiem jak jest w przypadku innych umiejętności. Ja pisałem, że umysł jako całość nie działa jak algorytm bo istnieje co najmniej jedna umiejętność, której nie da się sprowadzić do algorytmu.
>Tobie nie da się wiele udowodnić, bo mając IQ powiedzmy 50, nie jesteś w stanie zrozumieć informacji dla ludzi z przeciętnym IQ 100. Teraz pomijasz moje argumenty i nazywasz je dogmatami. A co do continuum i teorii fizycznych, to przyczynowość zawsze oznacza korelację, ale korelacja niekoniecznie musi oznaczać przyczynowość.
Tak i miałem na myśli korelacje przy której przyczynowość nie jest zachowana. I to jest twój problem, bo jeśli te teorie są poprawne to przeczą twoim dogmatom na temat przyczynowości.
>Jednak często oznacza i tam gdzie rozumiemy mechanizmy, tam jest przyczynowość. Myślenie matematyczne też korzysta z przyczynowości, np 2+2=4 to opis działania "było 2, wpłynęła przyczyna dodająca 2 i jest 4". Rezygnując z tego, musiałbyś zrezygnować z odniesienia teorii do faktów, a taka teoria byłaby samosprzeczna i kręciłaby się w błędnym kole jak te twoje parateorie.
To już płytka interpretacja człowieka, który niewiele wie o matematyce i dlatego myśli że dorobione do matematycznego równania historyjki faktycznie są opisaną przez to równanie zależnością. W rzeczywistości jest nawet odwrotnie. Biegli matematycy często opisują że "widzą" w jednym momencie cały obraz idei dowodu, a zwerbalizowanie i sformalizowanie go do przyczynowego ciągu wnioskowań jest już wtórne.
>Pisaliśmy o tym na samym początku. Wtedy stwierdziłem, że może i umysł nie działa w całości jako algorytm, ale wszystkie jego użyteczne funkcje tak działają, bo inaczej byłyby bezużyteczne i zawieszone w próżni - bez odniesienia się do faktów.
Rozumienie matematyki jest bardzo użyteczną funkcją umysłu, a pewne jej własności pokazują że w tej dziedzinie umysł algorytmicznie nie działa, a to znów falsyfikuje twoją z sufitu zdjętą tezę że wszystkie użyteczne funkcje umysłu są algorytmiczne.
>Wszystkie liczby do czego i co by konfrontował z czym? Znów bełkoczesz.
No właśnie nie wiem do czego. To ty wysunąłeś tą absurdalną tezę, że status rozwiązalności równania diofantycznego można ustalić wykorzystując losowanie. Jeśli rozwiązanie faktycznie by było to istniałaby szansa na wylosowanie tego rozwiązania, podstawienie i w ten sposób udowodnienie że rozwiązanie istnieje. A akurat kontrprzykład z dowodu Turinga odpowiada przypadkowi gdy maszyna nie kończy pracy czyli odpowiadające jej równanie diofantyczne nie ma żadnego rozwiązania i "losowanie" nic tu nie pomoże, więc piszesz nie na temat.
>Bo jeszcze nie ma maszyny mającej wszystkie te funkcje co ma człowiek. A bez funkcji cokolwiek jest nieużyteczne. Bez algorytmu nie ma funkcji.
To jest dogmat w dodatku nieprawdziwy. Jak widzisz danej człowiekowi umiejętności rozwiązywania problemu stopu (lub rozwiązywalności równań diofantycznych) nie może odpowiadać żaden skończony algorytm, bo założenie takie prowadzi do sprzeczności. Jednak człowiek robi to, co obala twoją tezę że bez algorytmu nie ma funkcji.
>Nadal jesteś bezsilny i nie masz argumentów i jedyne co ci zostaje to prymitywne dziecięce odwracanie kota ogonem z powodu bezsilności i narcystycznych rozbuchanych emocji.
Lubię ten temat i będę pisał tak długo jak będę miał rozmówców. A jak powtórzę ten dowód jeszcze ze 100 razy to tylko pozytywnie wpłynie na moje doświadczenie.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Czyli błędne koło w dowodzeniu. Co byś nie zrobił to i tak jesteś samozaorany przez własne stwierdzenia, wynikające z dziurawych płatów czołowych.> Znów coś piszesz, ale nie uzasadniasz. Jakie błędne koło ? To jest wniosek i nie korzystam z tego założenia w dowodzie, więc już nie pajacuj.Czego nie uzasadniam? Nie masz argumentów, to bredzisz, że nie uzasadniam, a to kolejne kłamstwo. Korzystasz z tego założenia w paradowodzie. > Na komputerze nie można symulowaćvs. > Jeszcze raz powtarzam bo chyba tego nie zrozumiałeś: ja nie piszę o kopiowaniu tylko o tym czy umysł działa algorytmicznie (w ściśle informatycznym sensie) i jeśli twierdze że nie to nie znaczy, że twierdze że nie dałoby się zrobić kopii. Mylisz dwie różne rzeczy.a wcześniej: > 1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga)Czyli pewne równania umiemy określić, a innych nie. Zależy to od samych tych równań, algorytmów umysłu działających emergentnie, a także od znanych schematów myślowych i działania fizycznego organizmu, neuroprzekaźników itd. Ale tak naprawdę umysł redukuje się do swojego sposobu działania i daje to określony efekt. Możemy więc zbudować maszynę osiągającą taki sam efekt, a możemy też metodą naukową obserwować ludzki mózg i skopiować sposób jego działania. Nie możemy jednak wpływać na to co mózg poznaje, ponieważ jest on zmuszony poznawać rzeczywistość wspólną dla wszystkich i daną a priori. Podobnie jest z kompem. Więc jeśli postrzegasz umysł albo kompa jako obiekt oddzielony od mechanizmów swojego działania, to popełniasz podstawowy błąd poznawczy. Możesz oczywiście tak twierdzić i w to wierzyć, ale to nie zmienia faktu, że to brednie. > Zgadzam się z tobą w tym miejscu kiedy piszesz, że wiele umiejętności może być symulowanych algorytmicznie, ale nie wynika z tego że cały umysł ze wszystkimi umiejętnościami działa jak algorytm, bo wystarczy podać jedną umiejętność która się nie algorytmizuje i to obala taką hipotezę.No ale jaką czynność? Np oglądanie skrawka X rzeczywistości, ponieważ ten skrawek jest poza umysłem i poza kompem. Nie da się go zalgorytmizować do końca. To jest właśnie to, że matematyka wykracza poza nasze poznanie matematyki. Różnica między naszą świadomością i postrzeganiem prawdy, a faktyczną prawdą i teoretycznie najmądrzejszą mogącą istnieć świadomością. Ty nie odróżniasz tych poziomów. Wpisujesz świat w umysł i odcinasz komputer od świata i z pozycji umysłu twierdzisz na podstawie tego dogmatu, że umysłu nie da się symulować (błędne koło i błąd poznawczy w definicji). > wynik jest już niejako ustalony przez prawa logiki, których z drugiej strony nie da się zamknąć w algorytm.Czyli wniosek: prawa logiki leżą poza umysłem. Umysł jest tylko logic-ready, ale jest zmuszony także przetwarzać strumienie danych z samej definicji nielogicznych, tylko danych a priori w postaci obrazów, doświadczeń, bodźców, odczuć itd. > Nie wiem jak jest w przypadku innych umiejętności. Ja pisałem, że umysł jako całość nie działa jak algorytm bo istnieje co najmniej jedna umiejętność, której nie da się sprowadzić do algorytmu.Umiejętność przetwarzania logiki da się, a samej logiki nie da się sprowadzić do umiejętności umysłu, bo to błąd poznawczy schizola, albo psychopaty z dziurami w płatach czołowych. Ewentualnie niedojrzałego dziecka. > Tak i miałem na myśli korelacje przy której przyczynowość nie jest zachowana. I to jest twój problem, bo jeśli te teorie są poprawne to przeczą twoim dogmatom na temat przyczynowości.No i co z tymi korelacjami, że niby stanowią problem? To, że teoria jest poprawna w swoim obrębie, nic nie znaczy. Musi jeszcze być poprawna w odniesieniu do rzeczywistości, a rzeczywistość to m.in. zachowana przyczynowość, a korelacje też często wynikają z niebezpośredniego powiązania poprzednich przyczyn obiektu X skorelowanego z poprzednimi przyczynami Y, choć X i Y nie są ściśle powiązane. Tam gdzie widzisz korelację i nie widzisz przyczynowości, możesz też po prostu nie znać mechanizmu, albo go nie rozumieć i nie umieć odnieść do rzeczywistości. > To już płytka interpretacja człowieka, który niewiele wie o matematyce i dlatego myśli że dorobione do matematycznego równania historyjki faktycznie są opisaną przez to równanie zależnością. W rzeczywistości jest nawet odwrotnie. Biegli matematycy często opisują że "widzą" w jednym momencie cały obraz idei dowodu, a zwerbalizowanie i sformalizowanie go do przyczynowego ciągu wnioskowań jest już wtórne.Znów bredzisz i reagujesz emocjonalnie bo nie masz argmentów. Matematycy "widzą" to samo co ty patrząc na poprzednie zdarzenia z dzisiejszej perspektywy. Tak działa mózg. Doedukowałbyś się z podstaw neurobiologii to byś wiedział. Matematyka to jednak ścisłe wynikanie, czyli jak najbardziej przyczynowość. Co do równań diofantycznych - to po co je wprowadzasz do dyskusji? Potem mi zarzucasz, że to niby ja piszę nie na temat. > To jest dogmat w dodatku nieprawdziwy.wyznanko wiary i hipokryzja - projekcja > A jak powtórzę ten dowód jeszcze ze 100 razy to tylko pozytywnie wpłynie na moje doświadczenie.głupota się utrwala, uczysz się powtarzać, zamiast myśleć logicznie i negować. Tak mają narcyzi  ... i emocje
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czego nie uzasadniam? Nie masz argumentów, to bredzisz, że nie uzasadniam, a to kolejne kłamstwo. Korzystasz z tego założenia w paradowodzie.
>Na komputerze nie można symulować
To nie jest element dowodu tylko wniosek, pokaż w którym miejscu używam tego w dowodzie.
>1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga)
Bo jest to faktem, skoro status pewnych równań i twierdzeń na ich temat został dowiedziony. To co napisałeś wyżej nie jest wnioskiem, a wniosek ten nie zależy nawet od tego czy wszystkie równania mogą być rozstrzygnięte przez człowieka.
>Czyli pewne równania umiemy określić, a innych nie. Zależy to od samych tych równań, algorytmów umysłu działających emergentnie, a także od znanych schematów myślowych i działania fizycznego organizmu, neuroprzekaźników itd.
Nie wiadomo czy są jakieś równania absolutnie nierozstrzygalne, ale jak już pisałem nie jest to istotne dla dowodu. Nie korzystam z tego. Zamiast zrozumieć zagadnienie, odpisujesz na pałę przez co dyskusja chyba nie posunie się na przód. Albo świadomie wiesz że nie masz racji i dlatego nie chcesz żeby się posunęła.
>Ale tak naprawdę umysł redukuje się do swojego sposobu działania i daje to określony efekt. Możemy więc zbudować maszynę osiągającą taki sam efekt, a możemy też metodą naukową obserwować ludzki mózg i skopiować sposób jego działania.
To że możemy to są już twoje dogmaty które narzucasz bez uzasadnienia. Jak możesz myśleć tak nielogicznie. Skoro umysł nie jest opisywalny modelem Turinga to nie możemy zbudować maszyny która osiąga ten sam efekt.
>No ale jaką czynność? Np oglądanie skrawka X rzeczywistości, ponieważ ten skrawek jest poza umysłem i poza kompem. Nie da się go zalgorytmizować do końca. To jest właśnie to, że matematyka wykracza poza nasze poznanie matematyki.
Tego nie wiadomo. Są działy matematyki które zajmują się badaniami problemów niealgorytmicznych i równie dobrze może być tak że nie ma żadnych ograniczeń dla umysłu w rozumieniu tych zagadnień. Nie ma żadnego twierdzenia, które mówiłoby o takich ograniczeniach.
>Różnica między naszą świadomością i postrzeganiem prawdy, a faktyczną prawdą i teoretycznie najmądrzejszą mogącą istnieć świadomością. Ty nie odróżniasz tych poziomów. Wpisujesz świat w umysł i odcinasz komputer od świata i z pozycji umysłu twierdzisz na podstawie tego dogmatu, że umysłu nie da się symulować (błędne koło i błąd poznawczy w definicji).
A to są twoje konfabulacje bo to zależy co oznacza "symulować". Jeśli symulowanie musiałoby być algorytmicznie to z tezy której tu bronie wynika oczywiście że się nie da.
>Umiejętność przetwarzania logiki da się, a samej logiki nie da się sprowadzić do umiejętności umysłu, bo to błąd poznawczy schizola, albo psychopaty z dziurami w płatach czołowych. Ewentualnie niedojrzałego dziecka.
Powtarzaj sobie dalej swoje wyznanie wiary, którego nie jesteś w stanie racjonalnie obronić.
>No i co z tymi korelacjami, że niby stanowią problem? To, że teoria jest poprawna w swoim obrębie, nic nie znaczy. Musi jeszcze być poprawna w odniesieniu do rzeczywistości, a rzeczywistość to m.in. zachowana przyczynowość, a korelacje też często wynikają z niebezpośredniego powiązania poprzednich przyczyn obiektu X skorelowanego z poprzednimi przyczynami Y, choć X i Y nie są ściśle powiązane. Tam gdzie widzisz korelację i nie widzisz przyczynowości, możesz też po prostu nie znać mechanizmu, albo go nie rozumieć i nie umieć odnieść do rzeczywistości.
A z tą przyczynowością to twój kolejny dogmat. Przyczynowość nie wynika ani z praw logiki, ani nie da się jej wywieść z empirii, czyli jest to jedynie twoje założenie poznawcze które, owszem sprawdza się w świecie w którym żyjemy, ale ty próbujesz go absolutyzować, ekstrapolować i robić z niej argument tam gdzie istnieją silniejsze dowody logiczne. Czyli to że wszystko działa przyczynowo to też może być jedynie akt twojej wiary. Wiadomo, zawsze są jakieś założenia, ale normalny człowiek ma pewną hierarchie i tam gdzie pojawia się konflikt założenia o przyczynowości z logiczną zasadą niesprzeczności wiadomo co wybrać.
>Znów bredzisz i reagujesz emocjonalnie bo nie masz argmentów. Matematycy "widzą" to samo co ty patrząc na poprzednie zdarzenia z dzisiejszej perspektywy. Tak działa mózg. Doedukowałbyś się z podstaw neurobiologii to byś wiedział. Matematyka to jednak ścisłe wynikanie, czyli jak najbardziej przyczynowość.
Wynikanie jest już w twojej interpretacji w której opisujesz stosunek pomiędzy obiektami matematycznymi. Błędność twojego myślenia dobrze oddaje ten przykład z dodawaniem, mylisz dorobioną przez siebie historyjkę z faktyczną zależnością określaną przez to równanie.
>Co do równań diofantycznych - to po co je wprowadzasz do dyskusji? Potem mi zarzucasz, że to niby ja piszę nie na temat.
Tam gdzie piszę o problemie rozwiązywalności równania diofantycznego tam możesz to wprost zamienić na problem końca pracy maszyny Turinga. To są problemy całkowicie równoważne.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Czego nie uzasadniam? Nie masz argumentów, to bredzisz, że nie uzasadniam, a to kolejne kłamstwo. Korzystasz z tego założenia w paradowodzie. >>Na komputerze nie można symulować >To nie jest element dowodu tylko wniosek, pokaż w którym miejscu używam tego w dowodzie.
Tam gdzie przyjmujesz rozumowanie, które w założeniu ma obalić wszystko za pomocą podania kontprzykładu, co jest jakąś bezsensowną operacją zamroczonego umysłu.
>>1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga) >Bo jest to faktem, skoro status pewnych równań i twierdzeń na ich temat został dowiedziony. To co napisałeś wyżej nie jest wnioskiem, a wniosek ten nie zależy nawet od tego czy wszystkie równania mogą być rozstrzygnięte przez człowieka.
Ale co z tego faktu niby wynika, poza tym, że istnieją rozwiązania niektórych równań diofantycznych i że można do nich dojść, czyli istnieje jakiś sposób i że te rozwiązania istnieją zanim człowiek na nie wpada? Odpowiednio skonstruowany komp, posiadający te same mechanizmy co mózg, też będzie umiał rozwiązać niektóre tego typu równania. Ty a priori twierdzisz, że nie i to jest twój dogmat, a do tego dorabiasz racjonalizację, którą przyjmujesz bezkrytycznie i nazywasz dowodem, choć jest źle zdefiniowana i nie odnosi się do faktycznego zagadnienia algorytmiczności umysłu.
>>Czyli pewne równania umiemy określić, a innych nie. Zależy to od samych tych równań, algorytmów umysłu działających emergentnie, a także od znanych schematów myślowych i działania fizycznego organizmu, neuroprzekaźników itd. >Nie wiadomo czy są jakieś równania absolutnie nierozstrzygalne, ale jak już pisałem nie jest to istotne dla dowodu. Nie korzystam z tego.
Przecież nie piszę o równaniach absolutnie nierozstrzygalnych, tylko o tym, że pewne umiemy rozstrzygać, a innych nie. Oznacza to, że na mocy twojego paradowodu człowiek z mniejszymi umiejętnościami matematycznymi niż inny człowiek, w zestawieniu z nim jest algorytmem, bo nie umie tego co umie ten drugi. No absurd.
>A z tą przyczynowością to twój kolejny dogmat. Przyczynowość nie wynika ani z praw logiki, ani nie da się jej wywieść z empirii
A tu już myślisz typowo jak prymitywny psychopata, który nie umie powiązać przyczyn i skutków i projektuje swoją niewiedzę na cały świat. Pisząc tak kompromitujesz się doszczętnie.
Odrywasz logikę od faktów i piszesz, że logika jest ważniejsza niż fakty, ignorując, że logika też jest elementem faktów, w dodatku działa tylko w symbiozie z nimi...
>Wynikanie jest już w twojej interpretacji w której opisujesz stosunek pomiędzy obiektami matematycznymi. Błędność twojego myślenia dobrze oddaje ten przykład z dodawaniem, mylisz dorobioną przez siebie historyjkę z faktyczną zależnością określaną przez to równanie.
bełkot w ogóle nie ruszający moich tez, czyli są one dalej w mocy, a ty próbujesz autorytarnie to negować, bo jesteś bezsilny wobec argumentów.
>>Co do równań diofantycznych - to po co je wprowadzasz do dyskusji? Potem mi zarzucasz, że to niby ja piszę nie na temat. >Tam gdzie piszę o problemie rozwiązywalności równania diofantycznego tam możesz to wprost zamienić na problem końca pracy maszyny Turinga. To są problemy całkowicie równoważne.
Ale nadal nie przedstawiłeś jak ma się to do umysłu i jego algorytmicznej kopii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>>Na komputerze nie można symulować >>To nie jest element dowodu tylko wniosek, pokaż w którym miejscu używam tego w dowodzie. >Tam gdzie przyjmujesz rozumowanie, które w założeniu ma obalić wszystko za pomocą podania kontprzykładu, co jest jakąś bezsensowną operacją zamroczonego umysłu.
Samo rozumowanie nie jest swoim elementem. Zapytałem o element dowodu w którym to wykorzystuje, więc odnoś się a nie uciekaj w swe emocjonalne pyskówki.
>>>1. Faktem jest, że umysł posiada pewną dobrze określoną umiejętność matematyczną jaką jest dowodzenie statusu rozwiązywalności równań diofantycznych (lub co równoważne statusu końca pracy maszyny Turinga) >>Bo jest to faktem, skoro status pewnych równań i twierdzeń na ich temat został dowiedziony. To co napisałeś wyżej nie jest wnioskiem, a wniosek ten nie zależy nawet od tego czy wszystkie równania mogą być rozstrzygnięte przez człowieka. >Ale co z tego faktu niby wynika, poza tym, że istnieją rozwiązania niektórych równań diofantycznych i że można do nich dojść, czyli istnieje jakiś sposób i że te rozwiązania istnieją zanim człowiek na nie wpada?
To wynika, że matematycy stosując tą metodę którą można zrozumieć analizując przedstawiony dowód będą w stanie wyliczyć K = F(X) dla każdego X, zapytać algorytm X o prawdziwość K i niezależnie od tego co odpowie algorytm wychodzi na to, że koniunkcja założeń 1) X działa poprawnie i 2) X odwzorcowuje co najmniej pełne możliwości człowieka w ramach elementarnej arytmetyki jest fałszywa. Więc algorytm jest albo błędny, albo za słaby, albo obie te rzeczy są spełnione równocześnie.
>Odpowiednio skonstruowany komp, posiadający te same mechanizmy co mózg, też będzie umiał rozwiązać niektóre tego typu równania. Ty a priori twierdzisz, że nie i to jest twój dogmat, a do tego dorabiasz racjonalizację, którą przyjmujesz bezkrytycznie i nazywasz dowodem, choć jest źle zdefiniowana i nie odnosi się do faktycznego zagadnienia algorytmiczności umysłu.
Jeśli komp nie będzie wykraczał poza możliwości obliczeniowe maszyn Turinga bez wyroczni a nawet z wyrocznią skończonego lub nieskończonego przeliczalnie rekurencyjnego rzędu to z pewnością nie bo takie założenie prowadzi do opisanych przeze mnie sprzeczności. Ty a a priori twierdzisz że tak i to jest twój dogmat a głuchy jesteś na wszelkie tłumaczenia.
>>>Czyli pewne równania umiemy określić, a innych nie. Zależy to od samych tych równań, algorytmów umysłu działających emergentnie, a także od znanych schematów myślowych i działania fizycznego organizmu, neuroprzekaźników itd. >>Nie wiadomo czy są jakieś równania absolutnie nierozstrzygalne, ale jak już pisałem nie jest to istotne dla dowodu. Nie korzystam z tego. >Przecież nie piszę o równaniach absolutnie nierozstrzygalnych, tylko o tym, że pewne umiemy rozstrzygać, a innych nie.
Gdy pisałem o równaniach absolutnie nierozstrzyganych to miałem na myśli takie których nie potrafiłby dowieść jakikolwiek człowiek. Możemy więc zapytać o algorytm Y, który potrafiłby dowieść wszystko co potrafiliby dowieść wszyscy ludzie po zsumowaniu i takie założenie też się sprowadza do sprzeczności w identyczny sposób bo wsunięcie kontrprzykładu K = F(Y) przez choćby jednego człowieka falsyfikuje hipotezę, że Y może rzeczywiście dowieść wszystko co dowolny człowiek.
>Oznacza to, że na mocy twojego paradowodu człowiek z mniejszymi umiejętnościami matematycznymi niż inny człowiek, w zestawieniu z nim jest algorytmem, bo nie umie tego co umie ten drugi. No absurd.
Oczywiście że prawdą jest że ludzie mogą znacznie różnić się pod względem możliwości znalezienia dowodu ale jeśli już dany dowód zostanie znaleziony to w zasadzie każdy matematyk jest w stanie go zrozumieć jeśli tych chce. Ponadto zauważ, że dowód zawsze można formułować indywidualnie, ktoś wychodzi z roszczeniem, że moje umiejętności są przechwytywane przez maszynę X a ja bez problemu obalam to roszenie poprzez udowodnienie K = F(X), i każdy człowiek może zrobić to w ten sam sposób. Wykorzystywany przeze mnie dowód zakłada, że X jest algorytmem (to w końcu twoje założenie, które sprowadzam do sprzeczności), a porównywanie człowieka do X nie jest tym samym co porównywanie człowieka do innego człowieka. W tym drugim przypadku nie da się zastosować omawianego dowodu bo nie ma roszczenia o X.
>>A z tą przyczynowością to twój kolejny dogmat. Przyczynowość nie wynika ani z praw logiki, ani nie da się jej wywieść z empirii >A tu już myślisz typowo jak prymitywny psychopata, który nie umie powiązać przyczyn i skutków i projektuje swoją niewiedzę na cały świat. Pisząc tak kompromitujesz się doszczętnie.
Pustosłowie.
>Odrywasz logikę od faktów i piszesz, że logika jest ważniejsza niż fakty, ignorując, że logika też jest elementem faktów, w dodatku działa tylko w symbiozie z nimi...
Jeśli coś jest faktem to już znaczy że jest logiczne i faktem może być że pewne zdarzenia następowały do sobie, jest to całkowicie logiczne ale nie wynika z tego że były powiązane związkiem przyczynowym. Można łatwo pokazać, że rozumowanie że z faktycznego następstwa zdarzeń wynika faktyczny związek przyczynowy natychmiast prowadzi do logicznej sprzeczności.
>>Wynikanie jest już w twojej interpretacji w której opisujesz stosunek pomiędzy obiektami matematycznymi. Błędność twojego myślenia dobrze oddaje ten przykład z dodawaniem, mylisz dorobioną przez siebie historyjkę z faktyczną zależnością określaną przez to równanie. >bełkot w ogóle nie ruszający moich tez, czyli są one dalej w mocy, a ty próbujesz autorytarnie to negować, bo jesteś bezsilny wobec argumentów.
Pustosłowie w wynikające z bezsilności względem argumentu, który został podany. Możesz sobie pisać, że "jest w mocy" ale będzie to kolejne twoje urojenie i wyznanie wiary.
>Ale nadal nie przedstawiłeś jak ma się to do umysłu
Przedstawiłem a że masz trudności ze zrumienieniem i nie chcesz dopytać o to czego nie pojmujesz to inna sprawa.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No nic, to ty podawałeś to jako rzekomy dowód, że skoro człowiek potrafi rozwiązywać takie równania, to maszyna nie potrafi, a teraz chyba powoli sam zaczynasz dostrzegać absurd swojego myślenia i wycofujesz się ze swoich tez.
Ale ja niczego takiego nie napisałem. Człowiek nie może określić maszyny, która rozstrzyga to samo (lub więcej niż on) bo gdy już określi to hipotezę o adekwatności tej maszyny można sfalsyfikować poprzez pokazanie takiego twierdzenia które (jeśli maszyna jest poprawna) nie jest rozstrzygalne dla maszyny ale człowiek wie że jest prawdziwe. To jednak oznacza że ta maszyna nie przechwytuje ściśle więcej. Jedyne spójne wyjście z tej sytuacji jest takie że ludzkie umiejętności matematyczne nie są przechwytywane przez algorytm.
Można to też przedstawić jako sytuacje prowadzącą do absurdu. Jeśli założymy, że umiejętność człowieka może być przechwytywana przez algorytm to okaże się że jest to niespójne, bo po określeniu tego algorytmu na mocy tego założenia człowiek mógłby ustalić prawdziwość twierdzenia, którego jednak nie mógłby ustalić na mocy tego założenia. jest to właśnie to twierdzenie K, które:
1) mogłoby zostać udowodnione na mocy przyjętych założeń (rozumowanie z dowodu z perspektywy człowieka) 2) nie mogłoby zostać udowodnione na mocy przyjętych założeń (rozumowanie z dowodu z perspektywy algorytmu)
Jeśli algorytm i człowiek jest tym samym to otrzymujemy ewidentną sprzeczność 1) z 2).
Nie rozumiem jak twój dowód miałby wyglądać. Możesz go przedstawić w pełnej formie ?
>Piszesz o niezdefiniowanym czymś tutaj:
No i co z tego ? Chciałbyś wymyślić zasadę w postaci szczegółowej na potrzeby swojego wykrętu ? Czy o co ci znowu chodzi ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale ja niczego takiego nie napisałem. Człowiek nie może określić maszyny, która rozstrzyga to samo (lub więcej niż on) bo gdy już określi to hipotezę o adekwatności tej maszyny można sfalsyfikować poprzez pokazanie takiego twierdzenia które (jeśli maszyna jest poprawna) nie jest rozstrzygalne dla maszyny ale człowiek wie że jest prawdziwe. To jednak oznacza że ta maszyna nie przechwytuje ściśle więcej. Jedyne spójne wyjście z tej sytuacji jest takie że ludzkie umiejętności matematyczne nie są przechwytywane przez algorytm.
Schizofreniczne mylenie teorii i faktów i osadzenie teorii w teorii, a nie w faktach, co powoduje błędne koło i sprzeczność jaką u ciebie obserwujemy. To objawy kliniczne. Na innym forum na podobnej zasadzie próbowałem tłumaczyć typowi, że nie ma chipu w głowie i jego myśli nie kontrolują sąsiedzi.
>Można to też przedstawić jako sytuacje prowadzącą do absurdu.
Tak właśnie jest z twoim błędnokołowym myśleniem - sprowadzasz je do absurdu, bo nie odróżniasz teorii od faktów, do których odnosi się teoria.
>Jeśli założymy, że umiejętność człowieka może być przechwytywana przez algorytm to okaże się że jest to niespójne, bo po określeniu tego algorytmu na mocy tego założenia człowiek mógłby ustalić prawdziwość twierdzenia, którego jednak nie mógłby ustalić na mocy tego założenia. jest to właśnie to twierdzenie K, które: >1) mogłoby zostać udowodnione na mocy przyjętych założeń (rozumowanie z dowodu z perspektywy człowieka) >2) nie mogłoby zostać udowodnione na mocy przyjętych założeń (rozumowanie z dowodu z perspektywy algorytmu)
No właśnie - mylisz perspektywy i mieszasz jedno z drugim, choć to kwestie oddzielne. Nie rozumiesz, że twoja błędna teoria nie odnosi się do rzeczywistości, bo jest źle zdefiniowana i ma błędne koło w dowodzeniu.
>Jeśli algorytm i człowiek jest tym samym to otrzymujemy ewidentną sprzeczność 1) z 2).
Sprzeczność twojego myślenia, na podstawie jakichś stwierdzeń człowieka czy maszyny, zamiast porównania zasady działania tworzących człowieka i maszynę.
>Nie rozumiem jak twój dowód miałby wyglądać. Możesz go przedstawić w pełnej formie ?
Ja tylko dowodzę tego, że bredzisz, wykazując błędy w twojej parateorii. O jakim innym dowodzeniu jeszcze mówisz?
>>Piszesz o niezdefiniowanym czymś tutaj: >No i co z tego ? Chciałbyś wymyślić zasadę w postaci szczegółowej na potrzeby swojego wykrętu ? Czy o co ci znowu chodzi ?
Chodzi o to, że mówiąc o udowadnianiu sprzeczności czegokolwiek, nie możesz mówić o żadnym udowadnianiu sprzeczności, bo musiałbyś mieć to cokolwiek, aby rozebrać to na czynniki pierwsze i wykazać sprzeczność między poszczególnymi elementami tego czegoś. Wykazałem ci więc, że znów bredzisz i nie wiesz nawet o czym piszesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Schizofreniczne mylenie teorii i faktów i osadzenie teorii w teorii, a nie w faktach, co powoduje błędne koło i sprzeczność jaką u ciebie obserwujemy. To objawy kliniczne. Na innym forum na podobnej zasadzie próbowałem tłumaczyć typowi, że nie ma chipu w głowie i jego myśli nie kontrolują sąsiedzi.
Błędne koło to obserwujemy u ciebie, bo jedyne co masz do zaprezentowania, to twój dogmat że "algorytmicznie musi działać" i w żaden sposób nie potrafisz tego wybronić. A jak może być u mnie błędne koło skoro ja właśnie zakładam nie wprost że jest tak jak piszesz po czym sprowadzam do sprzeczności twoje śmieszne założenie na temat działania umysłu ? Załóż sobie na początku, że ta umiejętność może być symulowana przez algorytm X i że ten właśnie algorytm zostanie określony w postaci konfiguracji maszyny Turinga X która spełnia założenia 1) i 2), takie założenie jest sprzeczne z przyczyn które opisywałem wcześniej, bo umysł mógłby dowieść twierdzenia, którego właśnie nie mógłby dowieść bo byłby tym algorytmem.
W realnym świecie nie ma tej sprzeczności, bo skoro wiemy już że umysł nie jest algorytmem to żaden algorytm X do rozwiązywania problemu stopu nie będzie odpowiadał oryginalnej umiejętności umysłu. Po prostu gdy ktoś w rzeczywistości przedstawi tę hipotezę to będzie się mylił, bo zawsze będziemy umieli podać ten kontrprzykład.
>Tak właśnie jest z twoim błędnokołowym myśleniem - sprowadzasz je do absurdu, bo nie odróżniasz teorii od faktów, do których odnosi się teoria.
To że możemy podać kontrprzykład K do każdej maszyny X na podstawie podanego w jawnej postaci przekształcenia F objawia się w postaci faktu w którym falsyfikujemy wysuniętą hipotezę, że algorytm X odpowiada umiejętności człowieka. I nie ma tu żadnej teorii poza definicją (z którą ponoć się zgadzasz) i dedukcją (której ponoć samej w sobie nie kwestionujesz).
>No właśnie - mylisz perspektywy i mieszasz jedno z drugim, choć to kwestie oddzielne. Nie rozumiesz, że twoja błędna teoria nie odnosi się do rzeczywistości, bo jest źle zdefiniowana i ma błędne koło w dowodzeniu.
Tak sądzisz ? A czy byłbyś łaskaw w końcu wskazać gdzie to błędne koło się pojawia np. w wersji dowodu w której na początku zakładam, że ta umiejętność faktycznie byłaby algorytmiczna i określona przez maszynę Turinga X ? Bo błędne koło polega na tym, że wprowadzamy do dowodu założenie które chcemy dopiero dowieść. A ja robię coś odwrotnego, sprowadzam do sprzeczności założenie które przyjmuje na odwrót, bo chce dowieść zaprzeczenia tego założenia.
>Sprzeczność twojego myślenia, na podstawie jakichś stwierdzeń człowieka czy maszyny, zamiast porównania zasady działania tworzących człowieka i maszynę.
Moje myślenie nie jest sprzeczne. Ta sprzeczność którą tam widzisz to sprzeczność która wnika z twojego chorego założenia a nie mojego.
>Ja tylko dowodzę tego, że bredzisz, wykazując błędy w twojej parateorii. O jakim innym dowodzeniu jeszcze mówisz?
Napisałeś (a przynajmniej o to ci chyba chodziło) że w analogiczny sposób można by dowieść tezy odwrotnej do mojej. Z niecierpliwością na to czekam.
>Chodzi o to, że mówiąc o udowadnianiu sprzeczności czegokolwiek, nie możesz mówić o żadnym udowadnianiu sprzeczności, bo musiałbyś mieć to cokolwiek, aby rozebrać to na czynniki pierwsze i wykazać sprzeczność między poszczególnymi elementami tego czegoś. Wykazałem ci więc, że znów bredzisz i nie wiesz nawet o czym piszesz.
Tam nie było nic o udowadnianiu sprzeczności, tylko rozpaczliwie szukając jakiegoś wykrętu stwierdziłeś, że nie można udowodnić niemożności stworzenia takiej maszyny. Czyli po prostu ominąłeś omawiany dowód (który przeczy właśnie temu co napisałeś) po czym bezczelnie i bez uzasadnienia wygłosiłeś swój dogmat.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Błędne koło to obserwujemy u ciebie, bo jedyne co masz do zaprezentowania, to twój dogmat że "algorytmicznie musi działać" i w żaden sposób nie potrafisz tego wybronić.Nie moja wina, że nie reagujesz na dowody, bo jesteś botem i potem rzucasz przeciwne stwierdzenie i myślisz, że taki kontrprzykład coś oznacza. Co za dziecinada. > A jak może być u mnie błędne koło skoro ja właśnie zakładam nie wprost że jest tak jak piszesz po czym sprowadzam do sprzeczności twoje śmieszne założenie na temat działania umysłu ?Sprowadzasz do sprzeczności bo mówisz "kontprzykład-twojemyślenie"?  Hahahha, ktoś to czyta?  > Załóż sobie na początku, że ta umiejętność może być symulowana przez algorytm X i że ten właśnie algorytm zostanie określony w postaci konfiguracji maszyny Turinga X która spełnia założenia 1) i 2), takie założenie jest sprzeczne z przyczyn które opisywałem wcześniej, bo umysł mógłby dowieść twierdzenia, którego właśnie nie mógłby dowieść bo byłby tym algorytmem.> W realnym świecie nie ma tej sprzeczności, bo skoro wiemy już że umysł nie jest algorytmemNo i to jest to błędne koło w twoim pseudodowodzeniu. Zakładasz, że umysł nie może być algorytmem i wyciągasz z tego wniosek że nie może być algorytmem, albo że jego myślenie jest sprzeczne  > to żaden algorytm X do rozwiązywania problemu stopu nie będzie odpowiadał oryginalnej umiejętności umysłuDogmacik > Po prostu gdy ktoś w rzeczywistości przedstawi tę hipotezę to będzie się mylił, bo zawsze będziemy umieli podać ten kontrprzykład.Umiejętność podania kontrprzykładu jakiegoś zdania ma się nijak do faktów i naszego oceniania co jest faktem. To tylko jakieś mentalne spekulacje. Bezsensowne dywagacje chorego umysłu. > To że możemy podać kontrprzykład K do każdej maszyny X na podstawie podanego w jawnej postaci przekształcenia F objawia się w postaci faktu w którym falsyfikujemy wysuniętą hipotezę, że algorytm X odpowiada umiejętności człowieka.No to na tej zasadzie podam kontrprzykład do algorytmu twójmózg i to oznacza, że nie masz mózgu. Brawo  > I nie ma tu żadnej teorii poza definicją (z którą ponoć się zgadzasz) i dedukcją (której ponoć samej w sobie nie kwestionujesz).Teoria musi się odnosić do reala, aby miała sens. > >Sprzeczność twojego myślenia, na podstawie jakichś stwierdzeń człowieka czy maszyny, zamiast porównania zasady działania tworzących człowieka i maszynę.> Moje myślenie nie jest sprzeczne. Ta sprzeczność którą tam widzisz to sprzeczność która wnika z twojego chorego założenia a nie mojego.Projekcja. > >Chodzi o to, że mówiąc o udowadnianiu sprzeczności czegokolwiek, nie możesz mówić o żadnym udowadnianiu sprzeczności, bo musiałbyś mieć to cokolwiek, aby rozebrać to na czynniki pierwsze i wykazać sprzeczność między poszczególnymi elementami tego czegoś. Wykazałem ci więc, że znów bredzisz i nie wiesz nawet o czym piszesz.> Tam nie było nic o udowadnianiu sprzeczności, tylko rozpaczliwie szukając jakiegoś wykrętu stwierdziłeś, że nie można udowodnić niemożności stworzenia takiej maszyny. Czyli po prostu ominąłeś omawiany dowód (który przeczy właśnie temu co napisałeś) po czym bezczelnie i bez uzasadnienia wygłosiłeś swój dogmat.Żałosna racjonalizacja. Pisałem, że nie można udowodnić niemożności stworzenia takiej maszyny, bo się nie da. Jeśli bowiem da się dowieść istnienie takiej maszyny to tylko poprzez stworzenie jej. Jeśli nie, to nie wiemy czy nie udało nam się jej zrobić, czy że się nie da. Ty wymyślasz paradowód, który nie odnosi się do meritum i projektujesz na mnie swoje dziecięce niedorobienie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie moja wina, że nie reagujesz na dowody, bo jesteś botem i potem rzucasz przeciwne stwierdzenie i myślisz, że taki kontrprzykład coś oznacza. Co za dziecinada.
No i gdzieś tu napisał jakieś dowody ?
>No i to jest to błędne koło w twoim pseudodowodzeniu. Zakładasz, że umysł nie może być algorytmem i wyciągasz z tego wniosek że nie może być algorytmem, albo że jego myślenie jest sprzeczne
Napisałem że wiemy, że umysł działa niealgorytmicznie, ale wiemy to już po przeprowadzeniu dowodu nie wprost. Czytaj ze zrozumieniem.
>Umiejętność podania kontrprzykładu jakiegoś zdania ma się nijak do faktów i naszego oceniania co jest faktem. To tylko jakieś mentalne spekulacje. Bezsensowne dywagacje chorego umysłu.
Jak ktoś poda ten kontrprzykład to będzie to faktem. To tak jakbym ja ci powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, a ty być starał się argumentować że nie możemy tego wiedzieć dopóki ktoś nie poda takiej liczby w rzeczywistości. No absurd. Ponieważ podałem jawnie jak wygląda funkcja F: X -> K to z tego wynika że zawsze będzie można sfalsyfikować tą hipotezę i ta falsyfikacja poprzez podanie K będzie faktem ilekroć ktoś spróbuje określić algorytm X.
>No to na tej zasadzie podam kontrprzykład do algorytmu twójmózg i to oznacza, że nie masz mózgu. Brawo
No na tym w przybliżeniu polega ten dowód. Określamy że umiejętność może być przechwytywana przez algorytm X i sprowadzamy to do absurdu. Wreszcie zaczyna ci coś świtać.
>Teoria musi się odnosić do reala, aby miała sens.
Zgadza się.
>Pisałem, że nie można udowodnić niemożności stworzenia takiej maszyny, bo się nie da. Jeśli bowiem da się dowieść istnienie takiej maszyny to tylko poprzez stworzenie jej. Jeśli nie, to nie wiemy czy nie udało nam się jej zrobić, czy że się nie da. Ty wymyślasz paradowód, który nie odnosi się do meritum i projektujesz na mnie swoje dziecięce niedorobienie.
Ten dowód obala właśnie to co powyżej piszesz. Czyli po prostu wygłosiłeś coś bez uzasadnienia (że nie da się) co jest nieprawdziwe na mocy tego dowodu. Równie dobrze ktoś mógłby twierdzić, że nie da się wiedzieć czy dana liczba jest niewymierna, ponieważ możemy dowieść wymierności liczby tylko poprzez znalezienie odpowiednich dwóch liczb naturalnych, a jeśli rzeczywiście jest niewymierna to nie wiemy czy po prostu nam się nie udało znaleźć czy faktycznie nie da się znaleźć. Tylko że to bujda, bo dowodzi się niewymierności liczb a człowiek który ma małe pojęcie o logice produkuje właśnie takie absurdy, że "się nie da" mimo że zewsząd ma pokazywane przykłady że się da.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >No i gdzieś tu napisał jakieś dowody ?
Znów reagujesz jak bot i nie dostrzegasz dowodów, a potem bredzisz udowadniając, że nie dostrzegłeś dowodów, więc powtarzasz to co już obaliłem i udajesz postawę kogoś kto ma rację, abstrahując od samego meritum, co jest typowym narcystycznym mechanizmem obronnym mającym na celu kamuflować twoją słabość.
>Napisałem że wiemy, że umysł działa niealgorytmicznie, ale wiemy to już po przeprowadzeniu dowodu nie wprost. Czytaj ze zrozumieniem.
Nie po, tylko treść twojego paradowodu nie wprost jest tak skonstruowana, aby zracjonalizować założony wcześniej przez ciebie dogmat, że umysł działa niealgorytmicznie. Nawet nie wiesz co miałoby to znaczyć, że działałby niealgorytmicznie.
Algorytm jest w umyśle odpowiednikiem przyczynowości ontologicznej. Jeśli działa niealgorytmicznie, znaczy, że nie działa, tylko zwraca losowe wyniki. To jednak na nic, bo z zewnątrz są to po prostu algorytmy źle napisane, lub zwracające losowość. Brak algorytmu oznacza też brak reguły. Ty jednak mylisz dodatkowo brak algorytmu w umyśle na jakiś temat, z tym czy faktycznie istnieje przyczynowy mechanizm w realu i czy da się go odgadnąć i użyć.
>Jak ktoś poda ten kontrprzykład to będzie to faktem.
Kontrprzykład na co?
>To tak jakbym ja ci powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, a ty być starał się argumentować że nie możemy tego wiedzieć dopóki ktoś nie poda takiej liczby w rzeczywistości. No absurd.
Ty teraz stworzyłeś ten absurd. To tak jakbyś powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, co utożsamiałbyś z tym, że skoro jest kamień w realu, to on zawsze może być o 1 jednostkę większy. Tylko, że ignorujesz, że w realu może istnieć granica i już nie da się dodać +1, a w teorii można to robić w nieskończoność, bo teoria zawsze w jakiejś mierze abstrahuje mniej lub bardziej od faktów. Lepsze teorie w większym stopniu pokrywają się z faktami. Ile razy mam ci to tłumaczyć żeby dotarło?
Albo to tak jakbym powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, a ty byś powiedział, że nie, bo podajesz kontrprzykład, że do każdej liczby można podać liczbę o 1 mniejszą, albo o 2 większą i doszukiwałbyś się sprzeczności między tymi stwierdzeniami, choć przecież one wszystkie są prawdziwe i tylko ty widzisz jakieś sprzeczności, których nie ma, bo jesteś niedojrzały umysłowo.
>Ponieważ podałem jawnie jak wygląda funkcja F: X -> K to z tego wynika że zawsze będzie można sfalsyfikować tą hipotezę i ta falsyfikacja poprzez podanie K będzie faktem ilekroć ktoś spróbuje określić algorytm X.
Podałeś wypociny, które nie odnoszą się do faktycznego zagadnienia algorytmiczności umysłu i podstawiasz tu swoją wyimaginowaną definicję umysłu i myślisz, że masz rację i nie masz na tyle pokory, by to zanegować.
>>No to na tej zasadzie podam kontrprzykład do algorytmu twójmózg i to oznacza, że nie masz mózgu. Brawo >No na tym w przybliżeniu polega ten dowód
No to ok, niech będzie, że udowodniłeś, że nie masz mózgu, a teraz idź się połóż spać, bo po świętach pani będzie pytać i pewnie oblejesz sprawdzian z matmy.
>Określamy że umiejętność może być przechwytywana przez algorytm X i sprowadzamy to do absurdu. Wreszcie zaczyna ci coś świtać.
Sprowadzasz do absurdu swoje określenie, a nie faktyczny umysł.
>>Teoria musi się odnosić do reala, aby miała sens. >Zgadza się.
a twoja się nie odnosi do faktycznego umysłu i faktycznej algorytmicznej kopii, więc nie ma sensu.
>Ten dowód obala właśnie to co powyżej piszesz.
Bo Jasiek tak sobie wymyślił i tak powiedział i przytupał to nóżką, na wzór tego jak on sam jest deptany przez innych z ziemią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Napisałem że wiemy, że umysł działa niealgorytmicznie, ale wiemy to już po przeprowadzeniu dowodu nie wprost. Czytaj ze zrozumieniem. >Nie po, tylko treść twojego paradowodu nie wprost jest tak skonstruowana, aby zracjonalizować założony wcześniej przez ciebie dogmat, że umysł działa niealgorytmicznie.
Samowywrotne kłamstwo niewarte nawet komentowania. Równie dobrze ja mógłbym obalić twojego posta poprzez napisanie, że jego treść jest celowo tak skonstruowana aby zracjonalizować twoje wierzenia.
>Nawet nie wiesz co miałoby to znaczyć, że działałby niealgorytmicznie.
Oczywiście, że wiem. To znaczy, że jego działanie (które w świecie ujawnia się np. w postaci zmian zachodzących w sieci neuronowej mózgu) nie może być symulowane na komputerze o mocy obliczeniowej nie wykraczającej poza możliwości obliczeniowe jakiejkolwiek maszyny Turinga, a także maszyn Turinga z wyrocznią skończonego rzędu lub nawet nieskończonego rekurencyjnie przeliczalnego rzędu.
>Algorytm jest w umyśle odpowiednikiem przyczynowości ontologicznej. Jeśli działa niealgorytmicznie, znaczy, że nie działa, tylko zwraca losowe wyniki.
Obalę twój dogmat za pomocą prostego kontrprzykładu: 1) Umysł działa, 2) Umysł nie działa algorytmicznie na mocy przedstawionego dowodu. Zatem z 1) i 2) wynika że istnieje coś co działa lecz nie w sposób algorytmiczny. Aby uratować swój dogmat musiałbyś albo zaprzeczyć 2) (co będzie trudnym zadaniem i musiałbyś wtedy wrócić do meritum ale tego boisz się jako ognia) albo zaprzeczyć 1) co będzie jeszcze trudniejszym zadaniem i tego też pewnie nie będziesz umiał zrobić.
>To jednak na nic, bo z zewnątrz są to po prostu algorytmy źle napisane, lub zwracające losowość. Brak algorytmu oznacza też brak reguły. Ty jednak mylisz dodatkowo brak algorytmu w umyśle na jakiś temat, z tym czy faktycznie istnieje przyczynowy mechanizm w realu i czy da się go odgadnąć i użyć.
Cały czas o tym piszę, jeśli ktoś określi taki algorytm X i założymy, że jest to poprawny algorytm odpowiadający algorytmowi myślenia dedukcyjnego matematyka to natychmiast mogę udowodnić sprzeczność w sposób który opisałem wyżej. Jeśli dane założenie prowadzi do sprzeczności to znaczy że jest nieprawdziwe. Sytuacja w której matematyk faktycznie działa pod kontrolą skończonego algorytmu jest pełna sprzeczności i można ją pokazać na co najmniej kilka sposobów. Po pierwsze jeśli X faktycznie byłby poprawny (1) i rzeczywiście w sposób zupełny przechwytywał możliwości dedukcyjne człowieka (2) to z tego wynikałoby że kontrprzykład K = F(X) byłby twierdzeniem prawdziwym którego jednak X nie mógłby dowieść jeśliby rzeczywiście spełniał założenie (1), bo jak uzasadniłem w dowodzie K jest tak skonstruowane że założenie że mógłby go dowieść implikuje że K jest nieprawdziwe, a więc jeśli zrobiłby to, to udowodniłby tym samym że działa błędnie. Oczywiście gdyby dowiódł zaprzeczenia K to też udowodniłby że działa błędnie, bo na mocy 1) i 2) K jest prawdziwe. Jeśli wiec X spełnia 1) to K leży poza możliwościami obliczeniowymi tego algorytmu, jednak na mocy 2) człowiek wie że jego umiejętnościom odpowiada X i z tego że K jest prawdziwe czego jednak nie mógłby wiedzieć jeśliby rzeczywiście 2) było prawdą. Zatem 2) nie jest prawdą jeśli 1) jest prawdą i jednocześnie założyliśmy że zarówno 1) jak i 2) jest prawdą, ale 1) => ~2) (Sprzeczność).
>>To tak jakbym ja ci powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, a ty być starał się argumentować że nie możemy tego wiedzieć dopóki ktoś nie poda takiej liczby w rzeczywistości. No absurd. >Ty teraz stworzyłeś ten absurd. To tak jakbyś powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, co utożsamiałbyś z tym, że skoro jest kamień w realu, to on zawsze może być o 1 jednostkę większy. Tylko, że ignorujesz, że w realu może istnieć granica i już nie da się dodać +1, a w teorii można to robić w nieskończoność, bo teoria zawsze w jakiejś mierze abstrahuje mniej lub bardziej od faktów. Lepsze teorie w większym stopniu pokrywają się z faktami. Ile razy mam ci to tłumaczyć żeby dotarło?
Ilość atomów w mózgu jest znacznie mniejsza niż ich ilość w fizycznym wszechświecie, więc nawet gdyby uznać za prawdę to co napisałeś to i tak nie ma to żadnego znaczenia. Wielkość konfiguracji kontrprzykładu rośnie najwyżej w tempie liniowym względem wielkości X choć dokładne wyliczenia zależałyby pewnie od przyjętego sposobu kodowania. Jeśli więc zapis algorytmu mózgu zmieściłby się to i zapis kontrprzykładu falsyfikującego także, gdyż wielkości dotyczące człowieka są w skali wszechświata pomijalnie małe.
>Albo to tak jakbym powiedział, że dla każdej liczby można podać liczbę o 1 większą, a ty byś powiedział, że nie, bo podajesz kontrprzykład, że do każdej liczby można podać liczbę o 1 mniejszą, albo o 2 większą i doszukiwałbyś się sprzeczności między tymi stwierdzeniami, choć przecież one wszystkie są prawdziwe i tylko ty widzisz jakieś sprzeczności, których nie ma, bo jesteś niedojrzały umysłowo.
Co ty znowu bredzisz ? Nie ma sprzeczności pomiędzy tym, że dla każdej liczby można znaleźć liczbę o jeden większą z tym, że dla każdej można znaleźć o jeden mniejszą. W dowodzie to że dla każdego X można trywialnie określić kontrprzykład K=F(X) jest istotne ze względu na sposób przekształcenia F (który już tu wyczerpująco opisywałem), który powoduje sprzeczność przy przyjęciu obu założeń 1) i 2), bo z tych założeń wynika, że człowiek któremu odpowiada X może dowieść K i jednocześnie nie powinien móc tego zrobić. To że może dowieść K i że nie może dowieść K to jest sprzeczność. Natomiast nie ma sprzeczności w tym, że dla każdej liczby można znaleźć liczbę o jeden większą z tym, że dla każdej można znaleźć o jeden mniejszą. Twoja analogia nie uchwytuje sensu dowodu, bo go nie rozumiesz więc odpisujesz na pałe.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | To wszystko co piszesz redukuje się do tego, że nie odnosisz teorii do faktów, tylko do jakiegoś debilnego kontprzykładu, który sobie wymyśliłeś, aby uciec od meritum, którym jest faktyczny sposób działania umysłu.
Aby rozstrzygnąć ten sposób trzeba przenieść go na teorię, czyli interpretację faktycznych mechanizmów. Dopiero wtedy możemy przejść do definiowania, bo już wiemy czego ma dotyczyć definicja, tzn jaka jest jej użyteczność. Ty nie wyjaśniasz do czego w praktyce miałaby się odnosić użyteczność tego modelu. Wstawiasz jakiś wymyślony kontrprzykład w miejsce empirycznej weryfikacji i wychodzą ci bzdety, a niestety nie przyjmujesz żadnej krytyki. Pomijasz w swoim modelu coś takiego jak odniesienie do empirycznej falsyfikacji. Zresztą jest to funkcja umysłu, której z definicji nie da się opisać algorytmem, bo dotyczy informacji jakie w niealgorytmiczny sposób docierają do umysłu z zewnątrz. To zewnątrz to właśnie fakty. Fakt jest niezależny od obserwatora. Gdzie w twoich twierdzeniach podział na fakty i obserwatora? Matematyka odnosi się do faktów, natomiast ludzkie umiejętności dedukcji to właściwość obserwatora, czyli umysłu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>To wszystko co piszesz redukuje się do tego, że nie odnosisz teorii do faktów, tylko do jakiegoś debilnego kontprzykładu, który sobie wymyśliłeś, aby uciec od meritum, którym jest faktyczny sposób działania umysłu.
No ale w innym miejscy napisałeś, że akceptujesz definicje algorytmu na której się opieram. Co masz na myśli gdy piszesz "teoria", bo jedynym jej elementem jest właśnie ta definicja którą jak napisałeś akceptujesz. Przecież gdy ja piszę, że umysł nie działa jak algorytm to bardzo wyraźnie zaznaczam, że chodzi mi o to, że nie da się go symulować na maszynie Turinga lub na maszynach Turinga z wyrocznią skończonego rzędu lub nawet rekurencyjnie przeliczanie nieskończonego rzędu.
Nie twierdze, że umysł nie działa a jedynie tyle że informatyczne modele nie mogą (nawet potencjalnie) opisać jego działania, bo funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje.
>Aby rozstrzygnąć ten sposób trzeba przenieść go na teorię, czyli interpretację faktycznych mechanizmów. Dopiero wtedy możemy przejść do definiowania, bo już wiemy czego ma dotyczyć definicja, tzn jaka jest jej użyteczność. Ty nie wyjaśniasz do czego w praktyce miałaby się odnosić użyteczność tego modelu.
Którego znowu modelu ? Ja nie podaje żadnego swojego modelu, tylko krytykuje pomysły próbujące utożsamiać mózg z modelami informatycznymi.
>Wstawiasz jakiś wymyślony kontrprzykład w miejsce empirycznej weryfikacji i wychodzą ci bzdety, a niestety nie przyjmujesz żadnej krytyki. Pomijasz w swoim modelu coś takiego jak odniesienie do empirycznej falsyfikacji.
Jeżeli ktoś zacząłby twierdzić, że zredukował matematyczne myślenie do algorytmu (w ściśle informatycznym sensie, czyli do mechanizmu równoważnego maszynie Turinga) to będzie można to sfalsyfikować empirycznie w sposób który opisałem.
> Zresztą jest to funkcja umysłu, której z definicji nie da się opisać algorytmem, bo dotyczy informacji jakie w niealgorytmiczny sposób docierają do umysłu z zewnątrz. To zewnątrz to właśnie fakty. Fakt jest niezależny od obserwatora. Gdzie w twoich twierdzeniach podział na fakty i obserwatora? Matematyka odnosi się do faktów, natomiast ludzkie umiejętności dedukcji to właściwość obserwatora, czyli umysłu.
Jakiej znowu teorii ? Chodzi ci o używaną przeze mnie definicje ? Przecież ja nie tworzę żadnej teorii.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Od teraz odpowiadam tylko tutaj, bo w innych wypowiedziach powtarzasz to samo, a nie ma tam niczego czego już nie wyjaśniłem. > >To wszystko co piszesz redukuje się do tego, że nie odnosisz teorii do faktów, tylko do jakiegoś debilnego kontprzykładu, który sobie wymyśliłeś, aby uciec od meritum, którym jest faktyczny sposób działania umysłu.> No ale w innym miejscy napisałeś, że akceptujesz definicje algorytmu na której się opieram. Co masz na myśli gdy piszesz "teoria", bo jedynym jej elementem jest właśnie ta definicja którą jak napisałeś akceptujesz. Przecież gdy ja piszę, że umysł nie działa jak algorytm to bardzo wyraźnie zaznaczam, że chodzi mi o to, że nie da się go symulować na maszynie Turinga lub na maszynach Turinga z wyrocznią skończonego rzędu lub nawet rekurencyjnie przeliczanie nieskończonego rzędu.> Nie twierdze, że umysł nie działa a jedynie tyle że informatyczne modele nie mogą (nawet potencjalnie) opisać jego działania, bo funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje.I tym pustosłowiem nie odniosłeś się do tego co pisałem, czyli: To wszystko co piszesz redukuje się do tego, że nie odnosisz teorii do faktów, tylko do jakiegoś debilnego kontprzykładu, który sobie wymyśliłeś, aby uciec od meritum, którym jest faktyczny sposób działania umysłuNie masz argumentów, więc wyjąłeś z sufitu kontprzykład i stwierdzasz "podałem kontprzykład dla X, więc X nie jest prawdą". Przecież to idiotyzm. I na tej samej zasadzie można podać kontrprzykład do stwierdzenia, że twoje stwierdzenie jest prawdziwe, więc jeśli wymyślanie kontrprzykładu do czegoś uważasz za dowód na nieprawdziwość tego czegoś, to jak ty chcesz cokolwiek stwierdzić?  Powtarzam po raz kolejny, że w ogóle nie odnosisz się tutaj do zagadnienia jakim jest działanie umysłu, tylko konfabulujesz wymyślając sobie jakiś "kontrprzykład". Żenada. > Aby rozstrzygnąć ten sposób trzeba przenieść go na teorię, czyli interpretację faktycznych mechanizmów. Dopiero wtedy możemy przejść do definiowania, bo już wiemy czego ma dotyczyć definicja, tzn jaka jest jej użyteczność. Ty nie wyjaśniasz do czego w praktyce miałaby się odnosić użyteczność tego modelu.> Którego znowu modelu ? Ja nie podaje żadnego swojego modeluNo to kasuj swoje posty, przeproś i idź spać. > tylko krytykuje pomysły próbujące utożsamiać mózg z modelami informatycznymi.A, czyli jednak podajesz model krytyki czegoś czego nie rozumiesz i do czego nie masz danych, by cokolwiek rozstrzygać. Twój błąd polega na tym, że tworzysz wewnętrzny system rozstrzygania o byciu maszyną na podstawie swojego widzimisię, a nie dostępu do faktycznego programu tej maszyny. Czyli aby stwierdzić, że umysł nie jest algorytmem, musiałbyś wyabstrahować umysł, dokładnie go zdefiniować i wykazać, że nie jest algorytmem. Tymczasem nie mamy dostępu do prawdy o umyśle, tylko jedynie osąd własnego umysłu na swój temat, co odrzucamy jako niewiarygodne i zostaje nam hipoteza (X), że umysł jest algorytmem i hipoteza przeciwna(Y), czyli że nim nie jest. Nie mamy jednak z czym zestawić tych hipotez, ponieważ tutaj właśnie krokiem jest falsyfikacja, czyli porównanie teorii do empirii. Na starcie mamy już problem, gdyż empiria redukuje nam się do teorii, ponieważ umysł poznaje fakty przez pryzmat swojej interpretacji. Musimy więc podzielić teorię na część właściwą i część weryfikującą. Jednak aby cokolwiek ostatecznie zweryfikować musimy się odnieść do osądu umysłu na temat tego, że jakieś stwierdzenie jest prawdą. Twierdzenie Godla jest w tym momencie nieistotne dla meritum. Bez tego wiemy, że umysł zakłada coś na temat rzeczywistości i odnosi się do swoich osądów. Ty to ignorujesz i piszesz z pozycji jakby umysł miał bezpośredni dostęp do rzeczywistości absolutnej, czyli ignorujesz sam fakt działania umysłu i interpretowania przez niego faktów*. *tak jakbyś tylko generował puste stwierdzenia, samemu nie mając żadnej ludzkiej świadomości, tylko twoje ciało sobie istnieje, błędnie przetwarza informacje, je, wydala, inni postrzegają je jako świadome, bo projektują na ciebie swoją cechę, ale ty dajesz dowód, że w twoim mózgu nie ma miejsca na świadomość - odwracasz tylko stwierdzenia na poziomie języka, ale nie ma w tym logicznego zrozumienia charakterystycznego dla żywych ludzi. Czyli piszę z botem strawman.exe  > Jeżeli ktoś zacząłby twierdzić, że zredukował matematyczne myślenie do algorytmu (w ściśle informatycznym sensie, czyli do mechanizmu równoważnego maszynie Turinga) to będzie można to sfalsyfikować empirycznie w sposób który opisałem.Nie będzie można, gdyż ten sposób nie odnosi się do zagadnienia. Wprowadzasz sobie od czapy jakiś "kontrprzykład" i nie wyjaśniasz w jaki sposób miałby cokolwiek falsyfikować i dlaczego akurat takie coś miałoby falsyfikować cokolwiek. > > Zresztą jest to funkcja umysłu, której z definicji nie da się opisać algorytmem, bo dotyczy informacji jakie w niealgorytmiczny sposób docierają do umysłu z zewnątrz. To zewnątrz to właśnie fakty. Fakt jest niezależny od obserwatora. Gdzie w twoich twierdzeniach podział na fakty i obserwatora? Matematyka odnosi się do faktów, natomiast ludzkie umiejętności dedukcji to właściwość obserwatora, czyli umysłu.> Jakiej znowu teorii ? Chodzi ci o używaną przeze mnie definicje ? Przecież ja nie tworzę żadnej teorii.Czyli nie twierdzisz jednak żadnej teorii, np że umysłu nie można symulować na komputerze? Znów sobie przeczysz, bo nie masz nic do napisania na temat meritum. Zakładasz, że umysł nie jest algorytmem, by usprawiedliwić sobie emocjonalno-religijną potrzebę dowartościowania swego ego poprzez nadanie mu statusu wolnej woli i wyjątkowości. Żałosny narcystyczny mechanizm ignorujący logikę, honor i wartości. Na siłę próbujesz negować naturalizm, bo czujesz się gorszym elementem natury. To typowe ludzkie mechanizmy samooszukiwania się...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | To czy umysł jest algorytmem, czy nie, musiałby rozstrzygnąć nad-umysł z zewnątrz lub nad-maszyna. Umysł sam nie może tego rozstrzygnąć na swój temat, gdyż próby takiego rozstrzygnięcia gwarantują popadnięcie w sprzeczność (taką jaką ty popadasz). Dlatego da się to zrobić jedynie poprzez wykazanie modelu empirycznego i to tylko w momencie gdy da się symulować umysł (nie poruszamy tutaj też kwestii czy mówimy o samych wynikach pracy umysłu, do czego nawet nie trzeba znać metody, czy o konkretnym mechanizmie pracy, co osiągamy metodą naukową, która jest sprowadzaniem swojego umysłu do roli nad-umysłu (roboczo, by nadać myśleniu sens) w przestrzeni wewnętrznej mentalnej symulacji).
Ponadto popełniasz błąd ekwiwokacji - mylisz prawdę z formalną dowodliwością. Ignorujesz fakt, że skoro prawda nie leży w dowodliwości (co jest naturalną konsekwencją tw. Godla), a umysł jednak jakoś ma dostęp do prawdy*, to maszyna też może mieć, niezależnie od algorytmicznych zdolności, czyli w tym wariancie twój paradowód nie odnosi się do meritum, bo skupiając się na algorytmice nie dotykasz zagadnienia w jaki sposób umysł dochodzi do prawdy i czy można to symulować.
*umysł jednak nie ma dostępu do prawdy, tylko arbitralnie przyjmuje, że rozstrzyga prawdę, bo inaczej byłby empirycznie bezużyteczny. Czyli dwukrotnie w swoim paradowodzie odwołujesz się do arbitralnej oceny umysłu na temat prawdy - najpierw umysł tworzy taką, a nie inną prawdę, a potem ją stwierdza, a algorytm tego nie zrobi, bo nie ustala arbitralnej oceny.
Aby nie popaść w logiczną sprzeczność trzeba uznać umysł za algorytm, który symuluje rzeczywistość za pomocą roboczych hipotez, które ocenia jako prawdę, by mieć bazę wyjściową do innych ocen. Nie da się ocenić trafności całego systemu myślenia, szczególnie za pomocą tego myślenia, ale im bardziej skuteczne myślenie, tym więcej twierdzeń pokrywa się z rzeczywistością, co z pkt widzenia ewolucji jest korzystną cechą doboru naturalnego. To rzeczywistość (ewolucja) rozstrzyga, a nie żadna teoryjka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Od teraz odpowiadam tylko tutaj, bo w innych wypowiedziach powtarzasz to samo, a nie ma tam niczego czego już nie wyjaśniłem.A rób sobie co chcesz. Migasz się bo nie umiesz się odnieść, a w innych postach wyczerpująco opisałem to o co pytasz mnie w tym poście. Pytasz mnie tutaj o szczegóły związane z falsyfikacją algorytmu X kontrprzykładem, tyle że ja to dokładnie opisywałem dzisiaj w nocy w sąsiednim poście do którego się już nie odniosłeś. Nie potrafisz również sprecyzować o co ci dokładnie chodzi. Teza której bronię mówi, że działania umysłu nie da się opisać przy pomocy modeli informatycznych czyli że funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje. Powiedz to wprost: Nie zgadzasz się z tą tezą w takiej postaci ? > To wszystko co piszesz redukuje się do tego, że nie odnosisz teorii do faktów, tylko do jakiegoś debilnego kontprzykładu, który sobie wymyśliłeś, aby uciec od meritum, którym jest faktyczny sposób działania umysłuNie wiem o co ci chodzi, bo nie wyjaśniłeś dokładnie co nazywasz "teorią" i jakie jej elementy krytykujesz. Ja nie stworzyłem żadnej teorii, cały czas operuje na zastanych przeze mnie definicjach. Faktem jest to, że można wyliczyć ten kontrprzykład dla każdej konfiguracji maszyny Turinga którą ktoś zaproponuje, a więc nie możemy twierdzić że któraś z określonych maszyn Turinga przechwytuje to samo (lub ściśle więcej) niż przestrzeń twierdzeń dowodzonych przez ludzi, bo to się sprowadza do sprzeczności poprzez podanie kontrprzykładu. I takie rozumowanie będzie można przeprowadzić w rzeczywistości ilekroć ktoś taką konfiguracje spróbuje określić. > Nie masz argumentów, więc wyjąłeś z sufitu kontprzykład i stwierdzasz "podałem kontprzykład dla X, więc X nie jest prawdą". Przecież to idiotyzm. I na tej samej zasadzie można podać kontrprzykład do stwierdzenia, że twoje stwierdzenie jest prawdziwe, więc jeśli wymyślanie kontrprzykładu do czegoś uważasz za dowód na nieprawdziwość tego czegoś, to jak ty chcesz cokolwiek stwierdzić?A ty jesteś kompletnym durniem ? Powtarzałem to wielokrotnie dlaczego z istnienia tego kontrprzykładu wynika sprzeczność i powtórzę to kolejny raz skoro nie chce ci się nawet sprawdzić. Przeczytanie tego jest w ogóle postawą żebyś zaczął się wypowiadać. Skoro zadajesz takie pytanie to znaczy że w ogóle nie wiesz o co chodzi i musisz wrócić do podstaw. Kontrprzykład to jest właśnie procedura KONTRPRZYKŁAD z linku a program maszyny Turinga X to funkcja OSĄD. Załóżmy że ktoś określił poprawną procedurę X do rozwiązywania problemu stopu (1) i załóżmy że ten ktoś twierdzi, że ta procedura potrafi dowieść tyle samo co ludzie lub więcej (2). Pokażemy że niezależnie od dokładanej postaci X koniunkcja tych założeń sprowadzaja się do sprzeczności. W linku podałem jak na podstawie X dokładnie wyznaczyć twierdzenie K = "KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy" i wyjaśniłem że z przyjętych założeń wynika prawdziwość tego twierdzenia, bo jeśli KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) kończyłby pracę to nie kończyłby pracy (sprzeczność - szczegóły w linku). Znamy więc prawdziwość tego twierdzenia, a więc na mocy założenia 2) maszyna też powinna to twierdzenie udowodnić. Jednak z drugiej strony nie może go udowodnić bo skoro KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy czyli wchodzi w pętle to OSĄD(serialize(KONTRPRZYKŁAD),serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie zwraca zera. Nie ważne co zwraca, może zwracać "nie wiem" lub "zakończy prace" jednak obie te ewentualności są sprzeczne z tym że na mocy 2) maszyna powinna udowodnić prawdziwość K czyli że "nie kończy". Wyprowadziliśmy więc dwa sprzeczne zdania: "X może udowodnić K" i "X nie może udowodnić K". Zgodnie ze schematem dowodu nie wprost ta sprzeczność oznacza, że założenie z którego wyszliśmy (to że algorytm X odpowiadał naszym zdolnościom w zakresie dowodzenia twierdzeń o problemie stopu) jest fałszywe. > Powtarzam po raz kolejny, że w ogóle nie odnosisz się tutaj do zagadnienia jakim jest działanie umysłu, tylko konfabulujesz wymyślając sobie jakiś "kontrprzykład". Żenada.Żenadą to jest tutaj to co piszesz ty. Wyjaśniłem ci dlaczego fakt, że zawsze można wyliczyć ten kontrprzykład przeczy twoim wierzeniom że będzie dało się określić algorytm X naśladujący lub przewyższający myślenie człowieka. I masz to przed nosem. Choćby wyżej. > A, czyli jednak podajesz model krytyki czegoś czego nie rozumiesz i do czego nie masz danych, by cokolwiek rozstrzygać.Krytykuje to na mocy wewnętrznych założeń stosowanego w informatyce modelu a parataktycznie rzecz biorąc to po prostu trzymam się znanego z informatyki i ściśle zdefiniowanego pojęcia algorytmu. Zamiast bawić się kotka i myszkę napisz dokładnie o co ci chodzi. O definicje ? Pytałem, odpowiedziałeś że nie. O dedukcje jako taką ? Odpowiedziałeś że nie. To pozostaje ci jedynie spojrzeć w końcu w dowód i odnieść się do meritum, ale tego z pewnością nie zrobisz bo boisz się go jak ognia. > Twój błąd polega na tym, że tworzysz wewnętrzny system rozstrzygania o byciu maszyną na podstawie swojego widzimisię, a nie dostępu do faktycznego programu tej maszyny.Najpierw zapoznaj się z tym co piszę a dopiero później odpowiadaj. Oczywiście, prawdą jest że dla każdej maszyny twierdzenie K (czyli również funkcja KONTRPRZYKŁAD) będzie wyglądać nieco inaczej, ale ja podałem w jawnej postaci jak zamienić program maszyny X na K i to wystarcza aby mieć pewność, że jakiej maszyny by nie określić będzie można ją sfalsyfikować wyliczając kontrprzykład i stosując podaną powyżej argumentacje sprowadzającą do sprzeczności koniunkcje założeń 1) i 2). .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wycinam z tej wypowiedzi to co można by nazwać argumentami i odpowiadam na to w osobnym poście, bo widzę, że znów rozmywasz i usilnie starasz się by meritum nie było w kupie. > A rób sobie co chcesz. Migasz się bo nie umiesz się odnieść, a w innych postach wyczerpująco opisałem to o co pytasz mnie w tym poście.> Pytasz mnie tutaj o szczegóły związane z falsyfikacją algorytmu X kontrprzykładem, tyle że ja to dokładnie opisywałem dzisiaj w nocy w sąsiednim poście do którego się już nie odniosłeś. Nie potrafisz również sprecyzować o co ci dokładnie chodzi.Kłamiesz. Niczego takiego nie opisałeś - są tam same wypociny, na które już wielokrotnie odpowiadałem, więc ignoruję to i jeśli chcesz to możesz powtórzyć tą argumentację kopiując ją tutaj. Nie będę ulegał twojej fanaberii wynikającej z bezsilności, że odpowiadasz w kilku miejscach by rozmyć dyskusję. Poza tym wszystko dokładnie sprecyzowałem, więc jak nie rozumiesz, to powinieneś spędzić trochę czasu na tym aby spróbować zrozumieć o co mi chodzi. > >To wszystko co piszesz redukuje się do tego, że nie odnosisz teorii do faktów, tylko do jakiegoś debilnego kontprzykładu, który sobie wymyśliłeś, aby uciec od meritum, którym jest faktyczny sposób działania umysłu> Nie wiem o co ci chodzi, bo nie wyjaśniłeś dokładnie co nazywasz "teorią" i jakie jej elementy krytykujesz.No to sobie doczytaj, zrozum i dopiero wtedy odpowiedz, zamiast się kompromitować. > Ja nie stworzyłem żadnej teorii, cały czas operuje na zastanych przeze mnie definicjach.Ok, ale tworzą one teorię, którą tutaj głosisz. Zamiast żałośnie uciekać od meritum wystarczyłoby odpowiedzieć na moją krytykę tego paradowodu, ale sam przyznajesz, że jej nie rozumiesz. Czyli jakiejkolwiek trafnej krytyki bym nie użył, to i tak aby nie przyznać się do błędu i utrzymać swoją religijną wiarę, będziesz brnął w zaparte, udawał, że nie rozumiesz etc. > A ty jesteś kompletnym durniem ? Powtarzałem to wielokrotnieAha, mądry jest tylko ten kto powtarza wielokrotnie, bo od tego coś się staje wg Jasia faktem  Czyli niepotrzebnie próbowałem argumentować, bo aby do ciebie dotrzeć trzeba powtarzać te same dogmaty w kółko, jak w kościele. Wtedy są to stwierdzenia, które zastałeś i je powtarzasz jak na bocika przystało  > Żenadą to jest tutaj to co piszesz ty. Wyjaśniłem ci dlaczego fakt, że zawsze można wyliczyć ten kontrprzykład przeczy twoim wierzeniom że będzie dało się określić algorytm X naśladujący lub przewyższający myślenie człowieka. I masz to przed nosem. Choćby wyżej.No są te wypociny - wyznanka wiary, ale problem z nimi jest taki, że w żaden sposób nie odnoszą się ani do umysłu, ani do jego mechanizmów, ani do faktów, ani do tw. Godla, tylko do twojej parainterpretacji świadczącej o tym, że masz podstawowe problemy z logiką i górę biorą emocje. > Krytykuje to na mocy wewnętrznych założeń stosowanego w informatyce modelu a parataktycznie rzecz biorąc to po prostu trzymam się znanego z informatyki i ściśle zdefiniowanego pojęcia algorytmu. Zamiast bawić się kotka i myszkę napisz dokładnie o co ci chodzi. O definicje ? Pytałem, odpowiedziałeś że nie. O dedukcje jako taką ? Odpowiedziałeś że nie. To pozostaje ci jedynie spojrzeć w końcu w dowód i odnieść się do meritum, ale tego z pewnością nie zrobisz bo boisz się go jak ognia.Te stwierdzenia to dowód na to, że zupełnie nic nie zrozumiałeś z moich argumentów i krytyki, czyli nawet nie potrafiłeś przeczytać moich wpisów ze zrozumieniem. > >Ty to ignorujesz i piszesz z pozycji jakby umysł miał bezpośredni dostęp do rzeczywistości absolutnej, czyli ignorujesz sam fakt działania umysłu i interpretowania przez niego faktów*.> Ty niestety nie wiesz o czym piszesz oraz nie umiesz czytać ze zrozumieniem, bo ja piszę wyraźnie o "opisie" i "działaniu" umysłu a ty znów wchrzaniasz się ze swoją metafizyką która nie ma nic do rzeczy. Informatyka nie zajmuje się metafizyką, przykro mi. Aby orzec że coś nie jest algorytmem wystarczy pokazać, że nie da się tego opisać jak algorytm (czyli efektów działania tego czegoś nie dałoby się symulować na maszynie Turinga).Nie piszesz o działaniu umysłu, bo nawet nie poruszamy tu tematu mechanizmów jakie składają się na umysł. Piszesz o opisowej racjonalizacji swoich emocjonalnych niedojrzałych wierzeń. Aby pokazać, że nie da się czegoś opisać jak algorytm, trzeba wiedzieć o czym mowa - ty nie wiesz, bo nie rozmawiamy o mechanizmach składających się na umysł, a treść twojej żałosnej racjonalizacji to dowód na twój narcyzm i niedojrzałość płatów czołowych. Ty sobie piszesz o definicjach odrywając je od faktów, których definicje mają dotyczyć i w zamian za empiryczne mechanizmy wstawiasz jakieś pseudorozstrzyganie chorego umysłu. > Twoje argumenty na poziomie "Plose pani, bo on po mnie powtarza !" nie mają żadnego znaczenia dla dowodu. Uświadom to sobie, że wiele z tego co piszesz jest trywialnie samowywrotne dlatego nie raz mógłbym zwyczajnie przepisać twojego posta i powiedzieć że są to argumenty. Gdyby to nie było samowywrotne to nie dałoby się tego zrobić.Opisałeś swoje zachowanie za pomocą narcystycznej projekcji. Zero argumentów. > Znów gołosłowie i twoja kompromitacja wynikająca z panicznego strachu przed odniesieniem się do meritum i sprawdzenie "o co chodzi z tym kontrprzykładem". Nie wiesz o co chodzi ? To patrz w górę.ten kontrprzykład nie jest meritum, tylko jest racjonalizacją, będącą ucieczką od meritum, którym są faktyczne mechanizmy działania umysłu. I sam w sobie jest bzdurą, którą sobie uroiłeś i której nie umiesz uzasadnić. > Ty nie masz nic do napisania, bo gdybyś miał to zamiast bawić się w kotka i myszkę i enigmatycznie pisać o "teorii" napisałbyś o jakie elementy tej rzekomej "teorii" ci chodzi. To teraz kawa na ławę i proszę, które elementy rzekomej "teorii" się nie odnoszą ? Pytam o elementy i konkrety.Cały czas piszę, a ty bawisz się w kotka i myszkę udając, że nie rozumiesz, albo faktycznie jesteś niezbyt
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Teza której bronię mówi, że działania umysłu nie da się opisać przy pomocy modeli informatycznych czyli że funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje. Powiedz to wprost: Nie zgadzasz się z tą tezą w takiej postaci ?Pisałem przecież wiele razy, że się nie zgadzam i udowodniłem dlaczego twojego stwierdzenia nie da się udowodnić. Ty przyznałeś, że nie rozumiesz tej krytyki. Zamiast spróbować zrozumieć, lawinowo odpowiadasz automatycznymi nieprzemyślanymi postami udowadniającymi twój narcyzm. > Faktem jest to, że można wyliczyć ten kontrprzykład dla każdej konfiguracji maszyny Turinga którą ktoś zaproponujeDogmat, a nie fakt. Co to jest kontprzykład dla konfiguracji? Jakiś bełkot. Masz algorytmy i one albo są w stanie opisać sposób działania umysłu, albo nie. Ta konfiguracja odnosi trafność swoich rezultatów do prawdy empirycznej, czyli doświadczenia, które jest ważniejsze w hierarchii wobec logiki, bowiem w logice zawsze coś musi być przetwarzane i to coś to jakieś dane wejściowe, które istnieją a priori niezależnie od logiki. I twoje kontrprzykłady nie odnoszą się do empirii... > a więc nie możemy twierdzić że któraś z określonych maszyn Turinga przechwytuje to samo (lub ściśle więcej) niż przestrzeń twierdzeń dowodzonych przez ludzimożemy > bo to się sprowadza do sprzeczności poprzez podanie kontrprzykładu.nie sprowadza się, bo nie uzasadniłeś użycia kontrprzykładu i jego poznawczej wartości. > I takie rozumowanie będzie można przeprowadzić w rzeczywistości ilekroć ktoś taką konfiguracje spróbuje określić.I jest to rozumowanie puste, jakie można zastosować* wobec każdej niewygodnej prawdy i powiedzieć, że to nieprawda na podstawie przyjęcia jakiegoś sposobu myślenia* wynikającego z tego zastosowania - błędne koło w dowodzeniu. > >Przeczytanie tego jest w ogóle postawą żebyś zaczął się wypowiadać.Czytałem ten bełkot, ale ma on zerową wartość poznawczą i nie odnosi się do meritum. To tylko treść twojej schizolskiej racjonalizacji swoich prymitywnych emocji. > Kontrprzykład to jest właśnie procedura KONTRPRZYKŁAD z linku a program maszyny Turinga X to funkcja OSĄD.I stosujesz bez uzasadnienia niezrozumiałą procedurę, która się do niczego nie odnosi, zamiast odnieść się do meritum. > Załóżmy że ktoś określił poprawną procedurę X do rozwiązywania problemu stopu (1) i załóżmy że ten ktoś twierdzi, że ta procedura potrafi dowieść tyle samo co ludzie lub więcej (2)Jeśli określił poprawną procedurę X, to koniec dowodu - jest ona określona i tyle. Jak sprawdzimy czy jest poprawna? Ano uznamy tak arbitralnie, bo będziemy widzieć rozwiązanie. Nie mamy wglądu w dane czy maszyna widzi rozwiązanie ze swojego punktu widzenia, czy nie, więc nie wiemy co ona zrobi i czy nie zachowa się tak jak człowiek, jeśli będzie odpowiednio złożona i odzwierciedli mechanizm działania umysłu. > Pokażemy że niezależnie od dokładanej postaci X koniunkcja tych założeń sprowadzaja się do sprzecznościCzyli wszystko sprowadzi się do sprzeczności niezależnie od tego jakie jest X i czy faktycznie X w umyśle odzwierciedli faktyczne X. Czyli twoje rozumowanie jest bezużyteczne, skoro sprowadzi się do sprzeczności tam gdzie w realu sprzeczności nie ma. Szach mat. > Znamy z definicji pewne własności umysłu, które wystarczają do przeprowadzenia dowodu. Na przykład dowód możesz interpretować osobiście i wyobrażać sobie, że ktoś przedstawia ci algorytm X który rzekomo potrafi udowodnić wszystko to co ty. Ty wiesz że jest to niemożliwe, bo niezależnie od tego jak wyglądałby X mógłbyś przeprowadzić powyższe rozumowanie i sprowadzić to roszczenie do sprzeczności.Nie miałbym zamiaru stosować samowywrotnego rozumowania. Po co niby? Załóżmy, że ktoś przedstawia mi algorytm mogący udowodnić wszystko to co ja. Wyobrażam sobie. Co dalej? Skąd miałoby mi przyjść do głowy stosowanie jakiegoś kretyńskiego kontrprzykładu? > Piszesz nie na temat. To czym jest algorytm jest w informatyce dobrze określone a arytmiczność zjawisk rozstrzyga się na poziomie opisu. Na przykład mówimy, że komputery nie wykraczają poza maszyny Turinga, ale nie oznacza to że komputer na poziomie metafizycznej substancji jest maszyną Turinga a jedynie to, że na poziomie opisu wiemy że wszystko co dałoby się obliczyć na komputerze dałoby się także na na maszynie Turinga. Ja swoje twierdzenie wyrażam w identycznym sensie: kiedy piszę że umysł nie działa jak algorytm (czasami skrótowo "nie jest algorytmem") mam na myśli to, że pewnych jego umiejętności nie dałoby się algorytmicznie symulować i nie ma tu żadnej metafizyki.Jest bo to twoje wyznanko wiary. Odrywasz opis od empirii i w efekcie okazuje się, że algorytmiczny umysł z twojej definicji nie przetwarza prawdy, tylko definicje syntaktyczne, które nie odnoszą się do niczego poza samym sobą, czyli mowa o systemach formalnych niesprzecznych niezupełnych. Natomiast prawda faktyczna nie jest tożsama z operacjami jakie wykonuje algorytmiczny umysł z twojej definicji. Odrywając umysł od prawdy na poziomie teorii nie możesz nic stwierdzić, bo wg twojej własnej teorii umysł nic nie rozstrzyga. Utożsamiając prawidłowość definicji w systemie formalnym z prawdą ontologiczną, popełniasz błąd ekwiwokacji - mieszasz kategorie umysłu i zewnętrznej prawdy w jednej definicji i wykazujesz na końcu, że jedno jest inne niż drugie. Tylko, że ten błąd masz już w momencie przyjęcia twojego rozumowania i on wtedy występuje z automatu w tym rozumowaniu i wszystkim co jest pomyślane przez jego pryzmat. > Skoro F jest podana jawnie i można na podstawie dowolnego X wyliczyć K czyli twierdzenie o które jest prawdziwe przy założeniu(...)Dzięki tw. Godla wiesz, że systemy formalne nie służą stricte do rozstrzygania prawdziwej prawdy. Nie ma tam nic o naturze umysłu. I dotyczy metafizyki, a nie wszystkich dowolnych stwierdzeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Pisałem przecież wiele razy, że się nie zgadzam i udowodniłem dlaczego twojego stwierdzenia nie da się udowodnić. Ty przyznałeś, że nie rozumiesz tej krytyki. Zamiast spróbować zrozumieć, lawinowo odpowiadasz automatycznymi nieprzemyślanymi postami udowadniającymi twój narcyzm.Stosowana w informatyce notacja odnosi się do opisu jakiegoś zjawiska a nie jego metafizycznych podstaw. Informatyka (jak i cała nauka) się takimi bzdurami nie zajmuje. Wszystko co praktyczne i sensowne to opis i moja teza dotyczy właśnie niego czyli że: "funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje". To co ty piszesz zalatuje metafizycznymi nonsensami, cały czas piszesz o tym że nie znam faktycznych podstaw działania umysłu ale przecież ten pseudoproblem nie ma żadnego znaczenia gdy mowa o tym, że działania umysłu nie da się opisać przy pomocy algorytmu. > Dogmat, a nie fakt. Co to jest kontprzykład dla konfiguracji? Jakiś bełkot. Masz algorytmy i one albo są w stanie opisać sposób działania umysłu, albo nie.To jest program, który powstaje poprzez wykonanie opisanego przeze mnie przekształcenia F na programie X rzekomo naśladujący wszystko to co mogę udowodnić (lub ogólniej wszystko to co dowolny człowiek może udowodnić). Podanie kontrprzykładu przeze mnie przeczy obu tym wersjom. I oczywiście taka falsyfikacja będzie spełniać wszystkie cechy empirycznej falsyfikacji zwykłej teorii fizycznej. Będzie to można zrobić zawsze gdy ktoś spróbuje określić X. > nie sprowadza się, bo nie uzasadniłeś użycia kontrprzykładu i jego poznawczej wartości.Nie kompromituj się bo uzasadniłem a ty to wyciąłeś. Gdybyś umiał się odnieść do tych uzasadnień to zrobiłbyś to. > I jest to rozumowanie puste, jakie można zastosować* wobec każdej niewygodnej prawdy i powiedzieć, że to nieprawda na podstawie przyjęcia jakiegoś sposobu myślenia* wynikającego z tego zastosowania - błędne koło w dowodzeniu.Błędne koło jest wtedy gdy w dowodzie przyjmuje się jako przesłankę wniosek tego dowodu. Teraz powiedz, w którym miejscu przyjąłem jako przesłankę wniosek z dowodu ? Zacytuj. > Czytałem ten bełkot, ale ma on zerową wartość poznawczą i nie odnosi się do meritum. To tylko treść twojej schizolskiej racjonalizacji swoich prymitywnych emocji.No naprawdę, za to ty niesamowity argument o wielkiej wartości poznawczej żeś wysunął.  > I stosujesz bez uzasadnienia niezrozumiałą procedurę, która się do niczego nie odnosi, zamiast odnieść się do meritum.Bo jej nie rozumiesz to wydaje ci się że się nie odnosi. Ja już mam wątpliwości czy umysły wszystkich ludzi działają niealgorytmicznie. Może twój działa jak algorytm skoro nie potrafisz tego zrozumieć. > Jeśli określił poprawną procedurę X, to koniec dowodu - jest ona określona i tyle.To jest dowód nie wprost, czyli ukazujemy niespójność pomiędzy założeniami. Na Wikipedii znajduje się niekonstruktywny dowód nie wprost nierozstrzygalności problemu stopu. Wielokrotnie go linkowałem. Czy akceptujesz ten dowód ? Bo w tym dowodzie robimy dokładnie to samo, sprowadzamy do sprzeczności założenie które chcemy obalić. > Jak sprawdzimy czy jest poprawna? Ano uznamy tak arbitralnie, bo będziemy widzieć rozwiązanie. Nie mamy wglądu w dane czy maszyna widzi rozwiązanie ze swojego punktu widzenia, czy nie, więc nie wiemy co ona zrobi i czy nie zachowa się tak jak człowiek, jeśli będzie odpowiednio złożona i odzwierciedli mechanizm działania umysłu.Tu już dałeś ponieść się wodzy fantazji opartej na swych wierzeniach że maszyna działająca algorytmicznie może naśladować umysł. > Czyli wszystko sprowadzi się do sprzeczności niezależnie od tego jakie jest X i czy faktycznie X w umyśle odzwierciedli faktyczne X. Czyli twoje rozumowanie jest bezużyteczne, skoro sprowadzi się do sprzeczności tam gdzie w realu sprzeczności nie ma. Szach mat.Nie wszystko tylko koniunkcja tych założeń. Czytaj uważnie świrusie. Na tym właśnie polegają dowody nie wprost, że zakładamy tezę którą chcemy obalić i uzyskanie sprzeczności świadczy o fałszywości tej tezy z której wychodzimy. > Załóżmy, że ktoś przedstawia mi algorytm mogący udowodnić wszystko to co ja. Wyobrażam sobie. Co dalej? Skąd miałoby mi przyjść do głowy stosowanie jakiegoś kretyńskiego kontrprzykładu?Po to żeby sfalsyfikować błędną teorie. Gdybyś na podstawie przedstawionego ci algorytmu X wyliczył ten kontrprzykład a następnie zapytał algorytm X o prawdziwość twierdzenia K to niezależnie od odpowiedzi dojdzie do sprzeczności z założeniem że X faktycznie może udowodnić wszystko co ty (lub więcej). Szczególny dotyczące tej sprzeczności są opisane w poprzednich postach. > Odrywając umysł od prawdy na poziomie teorii nie możesz nic stwierdzić, bo wg twojej własnej teorii umysł nic nie rozstrzyga.Rozwiń myśl. Skąd to wziąłeś, że twierdzę, że umysł nic nie rozstrzyga ? > Utożsamiając prawidłowość definicji w systemie formalnym z prawdą ontologiczną, popełniasz błąd ekwiwokacji - mieszasz kategorie umysłu i zewnętrznej prawdy w jednej definicji i wykazujesz na końcu, że jedno jest inne niż drugie. Tylko, że ten błąd masz już w momencie przyjęcia twojego rozumowania i on wtedy występuje z automatu w tym rozumowaniu i wszystkim co jest pomyślane przez jego pryzmat.Nie dokonuje żadnych utożsamień. To są twoje urojenia, ja po prostu odnoszę się dokładnie do informatycznych definicji które dotyczą opisu, a nie metafizycznych, nonsensownych podstaw. > Dzięki tw. Godla wiesz, że...W tym miejscu nie miałem na myśli systemu formalnego. Powinieneś zauważyć że w ostatnich postach przez F oznaczam funkcje obliczalną F: X -> K przekształcającą konfiguracje maszyn Turinga w falsyfikujące kontrprzykłady. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Stosowana w informatyce notacja odnosi się do opisu jakiegoś zjawiska a nie jego metafizycznych podstaw. Informatyka (jak i cała nauka) się takimi bzdurami nie zajmuje. Wszystko co praktyczne i sensowne to opis
Ale nie da się przyjąć żadnego opisu bez odniesienia go do obserwowanych empirycznych faktów. Czyli jednak nauka się tym zajmuje i musi, skoro zajmuje się opisem.
Mówiąc już, że istnieje prawda odnosisz się do metafizyki.
>i moja teza dotyczy właśnie niego czyli że: "funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje".
To jest odwrócenie sytuacji. To nie funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną notację, tylko obecnie dostępna nam notacja nie jest bezpośrednio podpięta do prawdy, tylko próbuje odgadnąć prawdę na podstawie doświadczanych faktów i teorii na ich temat. Jeśli nawet na tej podstawie odgadnie prawdę, to musi założyć, że to odgadnięcie jest prawidłowe. Umysł nie ma bowiem do czego się ostatecznie odnieść aby zweryfikować swój osąd. Pozostaje więc przy założeniu, że dane założenie jest prawdą.
>To co ty piszesz zalatuje metafizycznymi nonsensami
To raczej ty nie rozumiesz po prostu absolutnych podstaw filozofii...
>cały czas piszesz o tym że nie znam faktycznych podstaw działania umysłu ale przecież ten pseudoproblem nie ma żadnego znaczenia gdy mowa o tym, że działania umysłu nie da się opisać przy pomocy algorytmu.
Ale właśnie nie możesz tego wiedzieć czy się nie da opisać, bowiem obecnie nie masz dostępu do X jakim jest algorytm działania umysłu. Jeśli założymy, że on jest, to pozostanie to niemożliwym do zweryfikowania założeniem, tzn niemożliwym do wydedukowania go z treści umysłu. To jest właśnie twierdzenie Godla, a nie te twoje wypociny. Jeśli założysz, że umysł ma bezpośredni dostęp do prawdy, to właśnie negujesz twierdzenie Godla, bo nie mógłbyś udowodnić, że to do czego masz dostęp to prawda i że jakiś zewnętrzny nadrzędny meta-system nie zawiera dowodów przeczących twoim przekonaniom. Jednak masz wystarczająco dużo danych aby przypuszczać, że to co myślisz jest prawdą. Musisz jednak także dopuszczać, że nie masz racji i co chwilę napotykasz na elementy, w których się mylisz i takie, które przechodzą dalej jako roboczo prawidłowe. Prawda ma dla umysłu charakter roboczy i odnosi się do danych wejściowych, które przecież wstawiasz a priori i dopiero wtedy możesz korzystać z dedukcji.
>To jest program, który powstaje poprzez wykonanie opisanego przeze mnie przekształcenia F na programie X rzekomo naśladujący wszystko to co mogę udowodnić (lub ogólniej wszystko to co dowolny człowiek może udowodnić). Podanie kontrprzykładu przeze mnie przeczy obu tym wersjom. I oczywiście taka falsyfikacja będzie spełniać wszystkie cechy empirycznej falsyfikacji zwykłej teorii fizycznej. Będzie to można zrobić zawsze gdy ktoś spróbuje określić X.
To jest bełkot. Podanie kontrprzykładu niczemu nie przeczy, bo musisz udowodnić zgodność kontrprzykładu z empirią, a tego w twoim paradowodzie nie ma. Możesz odwrócić i powiedzieć, że w moich twierdzeniach nie ma dowodów na to, że mój przykład jest prawdą. Tylko, że ja z definicji nie potrzebuję takich dowodów, bo wystarczy mi założenie, że tak jest. Przyjmuję je na podstawie dowodu nie wprost, że gdybym odrzucił to założenie, to nie mógłbym niczego stwierdzić, bowiem nie mógłbym zaufać mojej intuicyjnej ocenie rzeczywistości, czyli także temu co doświadczam, czyli wywaliłbym wtedy empirię poza obszar doświadczenia. Ten dowód mówi też o konieczności odniesienia się w swoim rozumowaniu do intuicji, która ocenia co jest prawdą, a co nią nie jest. Jej osąd nie jest prawdą absolutną, choć absolutnej prawidłowości niektórych stwierdzeń można dowieść w obrębie ich systemu formalnego, ale nie można tak zrobić z całym systemem, bo wtedy potrzebny jest kolejny meta-system i tak w nieskończoność. Hmm można powiedzieć, że działający umysł symuluje zarazem nieskończoność, jak i szuka najtrafniejszych opisów do zdarzeń faktycznych, zachodzących wspólnie dla wszystkich i niezależnie od obserwatora. Nie oznacza to jednak, że umysł jest faktycznie tym co symuluje.
A co to znaczy, że odnosimy algorytmy do oceny rzeczywistości? Ano to jest to, że szukamy w rzeczywistości reguł działania i opisujemy je. Tak działa też AI, która nauczyła się wygrywać w pokera z najlepszymi ludzkimi graczami na podstawie samej tylko implementacji zasad gry (bez oglądania cudzych gier) i przesymulowaniu gier z samą sobą (tu maszyna dokonuje podziału na siebie i nie siebie!). Z obserwacji powstał wnioski (indukcja) i zostały poddane dedukcji i usystematyzowane. Jednak okazuje się, że taka definicja gdyby nie odnosiła się do rzeczywistości, byłaby pusta, czyli bezsensowna. To czy teoria sprawdza się w praktyce to już kwestia zapewne ścisłych, ale nieznanych nam algorytmów wypracowanych przez lata ewolucji metodą prób i błędów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Czyli wszystko sprowadzi się do sprzeczności niezależnie od tego jakie jest X i czy faktycznie X w umyśle odzwierciedli faktyczne X. Czyli twoje rozumowanie jest bezużyteczne, skoro sprowadzi się do sprzeczności tam gdzie w realu sprzeczności nie ma. Szach mat. >Nie wszystko tylko koniunkcja tych założeń. Czytaj uważnie świrusie. Na tym właśnie polegają dowody nie wprost, że zakładamy tezę którą chcemy obalić i uzyskanie sprzeczności świadczy o fałszywości tej tezy z której wychodzimy.
No to na tej zasadzie chcąc udowodnić, że ludzie tworzący takie paradowody jak ty, to głupki, czynię sobie takie parazałożenie: - jeśli myślą nad swoimi teoriami to są głupi, bo przecież myślą nieefektywnie, czyli są głupi, skoro ich teorie mimo przemyślenia są bzdurami - jeśli nie myślą nad swoimi teoriami to tym bardziej są głupi, bo twierdzą coś bez przemyślenia
Oto dowód nie wprost wg twojego schematu na to, że ludzie myślący wg twojego schematu to głupki. Oczywiście potraktuj to z przymrużeniem oka.
>>Odrywając umysł od prawdy na poziomie teorii nie możesz nic stwierdzić, bo wg twojej własnej teorii umysł nic nie rozstrzyga. >Rozwiń myśl. Skąd to wziąłeś, że twierdzę, że umysł nic nie rozstrzyga ?
No gdy oderwiesz umysł od prawdy i nie widzisz, że kategorie umysłu i prawdy to zbiory przecinające się w pewnych wspólnych momentach, ale nie ma między nimi znaku równości. Jeśli rozstrzyganie prawdy uznasz za czynność niealgorytmiczną, to przestawiasz całkowicie wszystko. Chodzi przecież o to, że algorytmy nie dowodzą prawdy. Nie oznacza to jednak, że są z nią sprzeczne. Umysł będący algorytmem może twierdzić, że jest algorytmem, ale może też twierdzić, że nim nie jest i kłamać. Skąd pomysł, że system formalny dowodzi prawdy i że fakty na temat umysłu nie wymykają się twojemu paradowodowi?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> No to na tej zasadzie chcąc udowodnić, że ludzie tworzący takie paradowody jak ty, to głupki, czynię sobie takie parazałożenie:Jeśli ma to być parodia rozumowań wykorzystywanych w dowodzie to musiałbyś je uzasadnić tak samo ściśle jak ja to robię. Ja zrobiłem to ale ty tych uzasadnień jakby nie widzisz i nie wiesz o co chodzi, bo cierpisz na powszechnie wstępujący w społeczeństwie deficyt neurologiczny: agnozje matematyczną.  > - jeśli myślą nad swoimi teoriami to są głupi, bo przecież myślą nieefektywnie, czyli są głupi, skoro ich teorie mimo przemyślenia są bzduramiTu nie jest zachowane ścisłe wynikanie. Dlaczego to że myślą nieefektywnie implikuje że są głupi oraz skąd to wziąłeś, że myślą nieefektywnie ? To odgórne założenie czy sam fakt myślenia je implikuje ? > Oto dowód nie wprost wg twojego schematu na to, że ludzie myślący wg twojego schematu to głupki. Oczywiście potraktuj to z przymrużeniem oka.Nie wykazałeś, że przedstawiona przez ciebie parodia ma jakieś cechy wspólne z moim dowodem oprócz tego, że oba te rozumowania są prowadzone nie wprost. > Skąd pomysł, że system formalny dowodzi prawdy i że fakty na temat umysłu nie wymykają się twojemu paradowodowi?Aby stwierdzić że nie da się opisać działania umysłu jako algorytmu wystarczy wykazać sprzeczność choćby jednej umiejętności z możliwością takiego opisu. Dlatego właśnie nie muszę znać wszystkich faktów na temat umysłu i dowód tego nie wymaga. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>To jest odwrócenie sytuacji. To nie funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną notację, tylko obecnie dostępna nam notacja nie jest bezpośrednio podpięta do prawdy, tylko próbuje odgadnąć prawdę na podstawie doświadczanych faktów i teorii na ich temat. Jeśli nawet na tej podstawie odgadnie prawdę, to musi założyć, że to odgadnięcie jest prawidłowe. Umysł nie ma bowiem do czego się ostatecznie odnieść aby zweryfikować swój osąd. Pozostaje więc przy założeniu, że dane założenie jest prawdą.
To tak jakbym twierdził, że A jest większe niż B a ty byś temu przeczył wysuwając argument że to odwrócenie sytuacji, bo to właśnie B jest mniejsze niż A i myślałbyś że coś obalasz. Śmieszne.
>Ale właśnie nie możesz tego wiedzieć czy się nie da opisać, bowiem obecnie nie masz dostępu do X jakim jest algorytm działania umysłu.
Nonsens którego nie udowodniłeś. Ponadto podałem mnóstwo kontrprzykładów do twojej hipotezy że nie da się udowodnić nieistnienia algorytmu o zdanych własnościach gdy on nie istnieje. Nie umiałeś się odnieść. Pamiętaj że rozumowanie z dowodu dałoby się wykonać dla każdej konfiguracji X dzięki temu wiadomo że żadna z nich nie odpowiada umiejętności którą posiada umysł.
>To jest właśnie twierdzenie Godla, a nie te twoje wypociny. Jeśli założysz, że umysł ma bezpośredni dostęp do prawdy, to właśnie negujesz twierdzenie Godla, bo nie mógłbyś udowodnić, że to do czego masz dostęp to prawda i że jakiś zewnętrzny nadrzędny meta-system nie zawiera dowodów przeczących twoim przekonaniom.
Tylko że tw. Godla nie dotyczy działania umysłu. Założenie, że tak by było sprowadza się do sprzeczności w sposób który opisałem. Umysł nie podlega więc ograniczeniom wynikającym z tw. Godla dlatego twoje dalsze wnioski są błędne (na marginesie ten błąd masz też opisany na Wikipedii)
>To jest bełkot. Podanie kontrprzykładu niczemu nie przeczy, bo musisz udowodnić zgodność kontrprzykładu z empirią, a tego w twoim paradowodzie nie ma.
Fakt podania kontrprzykładu będzie oczywiście weryfikowalny empirycznie. A o co chodzi ze zgodnością ? Czy twórcy Deep Blue też muszą udowodnić że ruchy w szachach które wykonuje ten komputer są zgodne z empirią ? (i cóż by to miało znaczyć ?) Czy też sama zgodność tych ruchów z logicznymi zasadami gry wystarcza ? Pisz dokładnie bo nie wiadomo o co ci chodzi. Nie tylko ja miałem tu problem z rozumieniem twoich postów, więc to raczej z nimi jest coś nie tak.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Wycinam z tej wypowiedzi to co można by nazwać argumentami i odpowiadam na to w osobnym poście, bo widzę, że znów rozmywasz i usilnie starasz się by meritum nie było w kupie.
No właśnie sprawdziłem i to o co dopiero pytałeś (czyli dlaczego kontrprzykład dowodzi sprzeczności) oczywiści wyciąłeś. To dowodzi twojej bezsilności w kwestii meritum i już raczej nie ma nadziei że to się zmieni. Nadal będziesz wycinał fragmenty w których tłumaczę ci jak krowie na rowie dlaczego jest sprzeczność a potem twierdził że jej nie ma.
>Ok, ale tworzą one teorię, którą tutaj głosisz. Zamiast żałośnie uciekać od meritum wystarczyłoby odpowiedzieć na moją krytykę tego paradowodu, ale sam przyznajesz, że jej nie rozumiesz. Czyli jakiejkolwiek trafnej krytyki bym nie użył, to i tak aby nie przyznać się do błędu i utrzymać swoją religijną wiarę, będziesz brnął w zaparte, udawał, że nie rozumiesz etc.
Bo w kółko piszesz że "teoria" się nie odnosi. A ja pytam jaka teoria ? Co się nie odnosi ? Definicja ? Zaprzeczyłeś. Więc co jeszcze ? Dla ustalenia uwagi przypomniałem w dokładnej postaci ja wygląda teza której bronię i poprosiłem o potwierdzenie, że faktycznie jej przeczysz w takiej postaci. Również tego nie zrobiłeś, ponieważ doskonale sobie zdajesz sprawę że zostałeś przyciśnięty do ściany i twoje wykręty są już tak niespójne że zaraz popadłbyś w kolejne sprzeczności.
>Aha, mądry jest tylko ten kto powtarza wielokrotnie, bo od tego coś się staje wg Jasia faktem Czyli niepotrzebnie próbowałem argumentować, bo aby do ciebie dotrzeć trzeba powtarzać te same dogmaty w kółko, jak w kościele. Wtedy są to stwierdzenia, które zastałeś i je powtarzasz jak na bocika przystało
No, argumenty o które pytałeś wycięte, a ty odpowiadasz pustosłowiem. Typowe.
>No są te wypociny - wyznanka wiary, ale problem z nimi jest taki, że w żaden sposób nie odnoszą się ani do umysłu, ani do jego mechanizmów, ani do faktów, ani do tw. Godla, tylko do twojej parainterpretacji świadczącej o tym, że masz podstawowe problemy z logiką i górę biorą emocje.
Dowód Turinga jest równoważny tw. Godla i naprawdę nie ma to żadnego znaczenia czy ty tam tw. Godla widzisz czy nie. Istnieją ścisłe związki pomiędzy tymi twierdzeniami, ale nie musisz tego wszystkiego rozumieć bo dowód jest oczywiście samowystarczalny. Do wszystkiego co trzeba się odnosi, a ty jak widać nie jesteś w stanie napisać żadnego konkretu. Więc co tu więcej pisać ? Szkoda gadać.
>Te stwierdzenia to dowód na to, że zupełnie nic nie zrozumiałeś z moich argumentów i krytyki, czyli nawet nie potrafiłeś przeczytać moich wpisów ze zrozumieniem.
Czytałem i znalazłem tam jedynie pustosłowie z którego nic nie wynika. Piszesz coś o modelu i teorii ale ja żadnego modelu i żadnych teorii nie tworzę. Jedyne co, to korzystam ze standardowej definicji algorytmu ale z tym jak sam przyznałeś nie masz problemu.
>Nie piszesz o działaniu umysłu, bo nawet nie poruszamy tu tematu mechanizmów jakie składają się na umysł. Piszesz o opisowej racjonalizacji swoich emocjonalnych niedojrzałych wierzeń.
Zrozumienie tego dowodu to przejaw działania umysłu. Dowód ten należy traktować w ten sposób, że podmiot który go rozumie, rozumie także, że nie da się określić algorytmu który przechwytywałby w sposób zupełny jego myślenia, bo takie założenie można sprowadzić do sprzeczności w sposób który tu wyczerpująco omówiłem.
>Aby pokazać, że nie da się czegoś opisać jak algorytm, trzeba wiedzieć o czym mowa - ty nie wiesz, bo nie rozmawiamy o mechanizmach składających się na umysł
Sprowadzamy do sprzeczności założenie, że działanie umysłu można opisać przy pomocy algorytmicznych modeli znanych z informatyki. Ja to na początku zakładam, a następnie sprowadzam do sprzeczności. Oczywiście masz racje, nie wiemy jak działa umysł ale tego nie potrzebuje w dowodzie bo jest on wyrażony nie wprost, więc wychodzi z przeciwnego założenia.
>a treść twojej żałosnej racjonalizacji to dowód na twój narcyzm i niedojrzałość płatów czołowych. Ty sobie piszesz o definicjach odrywając je od faktów, których definicje mają dotyczyć i w zamian za empiryczne mechanizmy wstawiasz jakieś pseudorozstrzyganie chorego umysłu.
Jeśli założymy, że umiejętności matematyczne którymi dysponuje umysł dałoby się opisać przy pomocy algorytmu (w ściśle informatycznym sensie) to dochodzimy do sprzeczności, bo wtedy będzie można podać kontrprzykład i dojdzie do sprzeczności z założeniami tego, który twierdzi że określił algorytm X poprawnie. Falsyfikacja poprzez podanie kontrprzykładu jest faktem empirycznym. Można to zrobić w każdym przypadku, gdy ktoś stwierdzi, że określił X.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >No właśnie sprawdziłem i to o co dopiero pytałeś (czyli dlaczego kontrprzykład dowodzi sprzeczności) oczywiści wyciąłeś.
To jest w drugim poście, no ale ty od razu powtarzasz moją standardową pastę jaką stosuję w dyskusjach (szczególnie z narcyzami):
>To dowodzi twojej bezsilności w kwestii meritum i już raczej nie ma nadziei że to się zmieni. Nadal będziesz wycinał fragmenty w których tłumaczę ci jak krowie na rowie dlaczego jest sprzeczność a potem twierdził że jej nie ma.
Odpowiadam na wszystko. Jeśli nie odnoszę się do jakiejś części posta, bo mi coś umknęło, to przecież wałkowaliśmy to tyle razy, że odpowiadałem na to już wcześniej wielokrotnie.
>Bo w kółko piszesz że "teoria" się nie odnosi. A ja pytam jaka teoria ? Co się nie odnosi ? Definicja ? Zaprzeczyłeś. Więc co jeszcze ? Dla ustalenia uwagi przypomniałem w dokładnej postaci ja wygląda teza której bronię i poprosiłem o potwierdzenie, że faktycznie jej przeczysz w takiej postaci.
No więc właśnie ta teza, której bronisz się nie odnosi. A myślałeś, że co? Przecież o tym rozmawiamy, więc chyba wiadomo, że nie chodzi np o wielkie twierdzenie Fermata, tylko właśnie o twój paradowodzik.
>Również tego nie zrobiłeś, ponieważ doskonale sobie zdajesz sprawę że zostałeś przyciśnięty do ściany i twoje wykręty są już tak niespójne że zaraz popadłbyś w kolejne sprzeczności.
No i po co to piszesz, skoro przedstawiłem tu: - krytykę twojego paradowodu, która go obala - swoje przekonania na ten temat, które w sumie rozmyły się w tej dyskusji, ale jak chcesz to mogę to przedstawić w usystematyzowanej wersji
W twoim paradowodzie krytykuję to, że stosujesz tam ekwiwokację, bowiem stawiasz znak równości między faktami, a ludzką interpretację.
Co zakładamy mówiąc, że umysł jest równoważny maszynie Turinga? To, że umysł mógłby być z powodzeniem wykonywany na teoretycznie idealnym kompie, a tu zakładając, że umysł nie jest algorytmem masz off topic w dowodzeniu, albowiem mówiąc, że umysł nie mógłby być symulowany na maszynie Turinga, nadajesz mu status czegoś jeszcze lepszego od tego superkomputera, co z definicji omija twierdzenie Godla i pisanie o nim w tym kontekście wg mnie jest bez sensu i rozmywa meritum, powodując, że wychodzi złudzenie, że zakładasz to co ma być dopiero udowodnione.
Piszesz, że umysł ma dostęp do prawdy, tzn teorie matematyczne utożsamiasz z prawdą. Jednocześnie dziwnie ignorujesz taką prawdę jak to, że aby cokolwiek logicznie przetwarzać i aby wynik był logiczny i sensowny, zgodny z prawdą, to musisz przyjąć na wejściu jakieś dane, których prawdziwość zakładasz. To też ignorujesz, a przecież to są kluczowe kwestie podczas interpretacji tego zagadnienia.
Zróbmy tak, że skoro nie rozumiesz mojego stanowiska, to ty zadawaj mi pytania, a ja będę się tłumaczył ze swoich stwierdzeń, bo do tej pory ta dyskusja wyglądała tak, że ty coś twierdziłeś, ja podważałem i właściwie chyba nie zrozumiałeś o co mi chodzi.
No więc po kolei: co wg ciebie jest niespójne w tym co piszę?
>Zrozumienie tego dowodu to przejaw działania umysłu. Dowód ten należy traktować w ten sposób, że podmiot który go rozumie, rozumie także, że nie da się określić algorytmu który przechwytywałby w sposób zupełny jego myślenia, bo takie założenie można sprowadzić do sprzeczności w sposób który tu wyczerpująco omówiłem.
Nie można by, ponieważ jeśli umysł prawidłowo przechwytuje algorytmy ze świata (bo o tym przecież mówimy gdy mówimy o algorytmicznie działającym umyśle), to nie oznacza to wcale, że jest w stanie zweryfikować ich faktyczną prawdziwość. Wręcz przeciwnie - nie jest w stanie tego zrobić, więc musi to założyć na wiarę, podobnie jak ty zakładasz na wiarę, że jesteś niesprzeczny, bo w przeciwnym wypadku rozumowanie nie miałoby sensu. Przecież do tego pił Lewandowski, pisząc, że wszystko jest wiarą. To mu pisałem, że myli meta-poziom z podrzędnymi stwierdzeniami tych systemów, a także że myli naszą ocenę prawdy z absolutnym stwierdzeniem prawdy. Czyli ja na meta-poziomie zakładam, że wierzę w to co jest w dalszej części myślenia, ale wszystkie pozostałe stwierdzenia podlegają sceptycyzmowi. Lewandowski też popełniał błąd ekwiwokacji, bo ten rodzaj wiary to zupełnie co innego niż np wiara w Boga, astrologię, teorię ewolucji, czy to, że dziś jest środa. Łączył wszystkie poziomy myślenia do jednej płaszczyzny, co sprowadzało mu wszystko do sprzeczności i się biedak motał. Ty może nie popełniasz aż tak rażącego błędu, ale jego istota jest dosyć podobna. Zakładasz w swoim rozumowaniu na a priori, że umysł jest niesprzeczny (przyjmujesz to na wiarę, bo jeśli jest sprzeczny to myślenie nie ma sensu), ale musisz też założyć jego niezupełność wobec prawdy, która jest elementem zewnętrznego świata, którego częścią jesteśmy. Tego raczej nie robisz. Twoja definicja prawdy jest sprzeczna i przenosisz tą sprzeczność do definicji umysłu. Piszesz, że sprowadzasz założenie do sprzeczności, ale sprzeczność w twoim założeniu i sposobie przetwarzania danych nie jest tożsama ze sprzecznością mojej interpretacji z faktycznym mechanizmem. To próbujesz na mnie projektować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Odpowiadam na wszystko. Jeśli nie odnoszę się do jakiejś części posta, bo mi coś umknęło, to przecież wałkowaliśmy to tyle razy, że odpowiadałem na to już wcześniej wielokrotnie.
Pod tym postem w którym tak bardzo się upominałeś że nie wiesz dlaczego kontrprzykład powoduje sprzeczność bardzo szczegółowo ci to wyjaśniłem a odniesienia nie było.
>No więc właśnie ta teza, której bronisz się nie odnosi. A myślałeś, że co? Przecież o tym rozmawiamy, więc chyba wiadomo, że nie chodzi np o wielkie twierdzenie Fermata, tylko właśnie o twój paradowodzik.
Czyli treść tezy się nie odnosi. Przypomnijmy ją: "funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje" Funkcjonowanie umysłu się nie odnosi czy stosowane w informatyce modele obliczeniowe się nie odnoszą ? Czy może jeszcze coś innego ?
>Co zakładamy mówiąc, że umysł jest równoważny maszynie Turinga? To, że umysł mógłby być z powodzeniem wykonywany na teoretycznie idealnym kompie, a tu zakładając, że umysł nie jest algorytmem masz off topic w dowodzeniu, albowiem mówiąc, że umysł nie mógłby być symulowany na maszynie Turinga, nadajesz mu status czegoś jeszcze lepszego od tego superkomputera, co z definicji omija twierdzenie Godla i pisanie o nim w tym kontekście wg mnie jest bez sensu i rozmywa meritum, powodując, że wychodzi złudzenie, że zakładasz to co ma być dopiero udowodnione.
Ponieważ dowód jest nie wprost, to wychodzę z założenia, że umysł jest równoważny maszynie Turinga i na mocy tego założenia mógłbym korzystać z tw. Godla wewnątrz dowodu a uzyskane sprzeczności oznaczają fałszywość tezy od której wychodzimy. Na tym polega dowód nie wprost i czy naprawdę muszę tłumaczyć takie rzeczy ?
>Piszesz, że umysł ma dostęp do prawdy, tzn teorie matematyczne utożsamiasz z prawdą.
W zasadzie nie jest to istotne. Matematyka jest czymś co wierna symulacja musiałaby umieć naśladować i nie ma tu znaczenia jak sobie utożsamiasz to co robią matematycy. Faktem pozostaje że rozumowanie stosowane w matematyce jakoś trzeba naśladować i nawet gdyby matematyka nie miała żadnego innego praktycznego zastosowania to ten problem nadal by pozostał, bo i tak zawsze można by wykorzystać matematykę w teście Turinga.
>Jednocześnie dziwnie ignorujesz taką prawdę jak to, że aby cokolwiek logicznie przetwarzać i aby wynik był logiczny i sensowny, zgodny z prawdą, to musisz przyjąć na wejściu jakieś dane, których prawdziwość zakładasz. To też ignorujesz, a przecież to są kluczowe kwestie podczas interpretacji tego zagadnienia.
No i co, że niby przyjąłem jakieś błędne założenia ? Od dawana próbuje się dowiedzieć jakie bo z definicją (jak przyznałeś) zgadzasz się więc nie wiem o co ci może jeszcze chodzić. Żadnych założeń tutaj już nie ma.
>No więc po kolei: co wg ciebie jest niespójne w tym co piszę?
Niespójne jest to, że twierdzisz, że umysły działają jak algorytmy a to prowadzi do antynomii w sposób który opisałem wyżej.
>to nie oznacza to wcale, że jest w stanie zweryfikować ich prawdziwość. Wręcz przeciwnie - nie jest w stanie tego zrobić, więc musi to założyć na wiarę, podobnie jak ty zakładasz na wiarę, że jesteś niesprzeczny, bo w przeciwnym wypadku rozumowanie nie miałoby sensu.
Reguły wnioskowania takie jak podstawowe prawa logiki bierzemy na wiarę ale z tym akurat nie ma żadnego problemu, bo każda próba podważania zasad logiki samych w sobie jest samowywrotna.
>Przecież do tego pił Lewandowski, pisząc, że wszystko jest wiarą. To mu pisałem, że myli meta-poziom z podrzędnymi stwierdzeniami tych systemów, a także że myli naszą ocenę prawdy z absolutnym stwierdzeniem prawdy.
Nie wydaje mi się że mylił, przeciwnie, on to bardzo wyraźnie rozróżniał (co swoją drogą też jest samowywrotne) ale nie odbiegajmy od tematu.
>ale musisz też założyć jego niezupełność wobec prawdy, która jest elementem zewnętrznego świata, którego częścią jesteśmy. Tego raczej nie robisz.
Dowód operuje na bardzo wąskim obszarze matematyki i wielokrotnie podkreślałem że ani nie zakładam ani nawet nie jest to wnioskiem z dowodu, że ludzie będą w stanie dowieść wszystkich twierdzeń. Znów nie wiem skąd to wziąłeś. Mam prośbę, jak będziesz następnym razem tego typu rzeczy pisał to dawaj cytaty. Bo ja już naprawdę nie wiem co ty wymyślasz.
>Piszesz, że sprowadzasz założenie do sprzeczności, ale sprzeczność w twoim założeniu i sposobie przetwarzania danych nie jest tożsama ze sprzecznością mojej interpretacji z faktycznym mechanizmem. To próbujesz na mnie projektować.
Jeśli u ciebie ta sprzeczność nie występuje to znaczy, że nie spełniasz co najmniej jednego założenia lub nie akceptujesz co najmniej jednego zastosowanego kroku dedukcyjnego. Napisz konkretnie których i podaj cytaty.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Pod tym postem w którym tak bardzo się upominałeś że nie wiesz dlaczego kontrprzykład powoduje sprzeczność bardzo szczegółowo ci to wyjaśniłem a odniesienia nie było.No to zobaczmy te wyjaśnienia... Do każdego kontrprzykładu można podać kontrprzykład, czyli kontrprzykład nie ma racji, tak samo dzięki temu, że kontrprzykład, który go obala ma rację, ale on nie może mieć racji bo kontrprzykład.... i tak w kółko Jasiek  > Czyli treść tezy się nie odnosi. Przypomnijmy ją: "funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje" Funkcjonowanie umysłu się nie odnosi czy stosowane w informatyce modele obliczeniowe się nie odnoszą ? Czy może jeszcze coś innego ?Funkcjonowanie umysłu wykracza poza swój opis. Wiesz czemu? Bo umysł korzysta z tego opisu i podstawia go w czasie rzeczywistym na wejście, po czym ma co innego na wyjściu, przez to, że ma to coś na wejściu + sposób interpretacji. I potem to wyjście znów stawia na wejściu i tak w kółko i stąd twoje błędne koło w twierdzeniach na ten temat. > Ponieważ dowód jest nie wprost, to wychodzę z założenia, że umysł jest równoważny maszynie Turinga i na mocy tego założenia mógłbym korzystać z tw. Godla wewnątrz dowodu a uzyskane sprzeczności oznaczają fałszywość tezy od której wychodzimy. Na tym polega dowód nie wprost i czy naprawdę muszę tłumaczyć takie rzeczy ?Założenie, że umysł jest równoważny maszynie Turinga, czyli że działa algorytmicznie. Zestawiasz je z założeniem, że tw. Godla działa wewnątrz dowodu, ale przecież ono się zupełnie do niego nie odnosi. Ty definiujesz świadomość jako niealgorytmiczną (dogmat 1) i potem wykazujesz, że założenie o algorytmiczności umysłu jest sprzeczne z twoim dogmatem. Błąd definicji, a nie dowód nie wprost. To tak jakbyś zdefiniował umysł nadając mu właściwość "zielony" i na mocy tego założenia "udowadniał nie wprost", że umysł nie jest "czerwony". To nie jest dowód nie wprost i tyle. Aby tego uniknąć musiałbyś wyjąć ze swojej definicji świadomości niealgorytmiczność. Jak ją tam wsadziłeś? Ano poprzez podzielenie jednego umysłu na pół i zadaniu przez jedną połówkę (jako umysł) pytania i udzielenia odpowiedzi przez tą drugą połówkę. Dzielisz umysł w nieuzasadniony sposób na tego kto nie wie czy jest algorytmem i zadaje pytanie do samego siebie i na tego kto udziela odpowiedzi w losowy sposób, np mówi że tak i wtedy pokazujesz, że ta odpowiedź jest sprzeczna z twoim meta założeniem, że świadomość działa niealgorytmicznie. Odpowiadasz, że nie i wtedy ci wychodzi, że tak, bo to już koniec rozumowania i maszyna się zatrzymuje. Tylko, że do sprzeczności prowadzi podział umysłu (rozszczepienie, co też współgra z tym co pisałeś o prawej i lewej definicji, jakbyś był właśnie rozszczepiony) i to, że mieszasz prawdę z wynikiem rozstrzygania syntaktycznie jakiejś definicji oderwanej od rzeczywistej prawdy. > W zasadzie nie jest to istotne.jest kluczowe > Matematyka jest czymś co wierna symulacja musiałaby umieć naśladowaćnie tyle naśladować co obliczać, podobnie jak gra w piłkę nie daje się zapisać do algorytmów, ale można algorytmicznie symulować mecze lub uczyć się w nią grać. > No i co, że niby przyjąłem jakieś błędne założenia ? Od dawana próbuje się dowiedzieć jakie bo z definicją (jak przyznałeś) zgadzasz się więc nie wiem o co ci może jeszcze chodzić. Żadnych założeń tutaj już nie ma.Te co wymieniłem powyżej - ekwiwokacja, błędne koło w dowodzeniu, podzielenie umysłu na tego kto pyta i tego kto sobie odpowiada itd. Po co to piszę, skoro i tak wypierasz fakt, że czynisz różne nieuprawnione założenia, czego błędność ci udowodniłem? > >No więc po kolei: co wg ciebie jest niespójne w tym co piszę?> Niespójne jest to, że twierdzisz, że umysły działają jak algorytmy a to prowadzi do antynomii w sposób który opisałem wyżej.Tylko jeśli wpiszesz w definicję świadomości niealgorytmiczność, co samo w sobie jest błędnym kołem w dowodzeniu, a ty to robisz. Moja definicja świadomości nie zawiera w sobie tej niealgorytmiczności - to dopiero ma być (lub nie) dowiedzione. I świadomość w mojej definicji sama nie rozstrzyga o tym czy jest algorytmem, gdyż nie ma takiej świadomości, która by to wiedziała, nawet przy założeniu, że faktycznie działa algorytmicznie (i to wynika wprost z twierdzenia Godla, bowiem algorytmiczniy umysł nie mógłby wydedukować wprost z systemów formalnych, że jest faktycznie algorytmiczny, czyli jeśli umysł jest algorytmiczny to z definicji nie może o tym wiedzieć i musi to przypuszczać). Właśnie algorytmiczne działanie wyklucza bezpośrednie poznanie wiedzy absolutnej, tylko ma ją symulować. I nasze umysły też symulują, że wiedzą - zrozumienie to stan emocjonalny, czyli biochemiczny, czyli jest cechą hardwaru. To jest wg mnie poważny problem, bo może się okazać tak jak twierdził bodajże Penrose, że nie algorytmiczność jest tu problemem, tylko nasze biologiczne uwarunkowania, ale to nie jest problem jeśli zakładamy, że zwierzęta działają algorytmicznie (realizują program DNA przejawiający się wykonywaniem instynktownych ruchów w reakcji na bodźce). A przecież zwierząt nie dotyczy twój paradowód. > Reguły wnioskowania takie jak podstawowe prawa logiki bierzemy na wiarę ale z tym akurat nie ma żadnego problemu, bo każda próba podważania zasad logiki samych w sobie jest samowywrotna.No ale masz tu już podstawowy fakt, że musisz przyjąć je na wiarę, czyli że nie rozstrzygasz prawdy, tylko przyjmujesz na wiarę, że tak jest, bo inaczej jakiekolwiek rozstrzyganie nie miałoby sensu. P.S. Umysł nie jest w stanie skoncentrować się na samym sobie w czasie rzeczywistym - zawsze zwraca się wobec jakiegoś wycinka siebie, bo gdyby pojmował w danym momencie całego siebie, to nie mógłby pojmować w pełni. Ten fakt przesuwasz w inne miejsce, poprzez błędne zdefiniowanie problemu i projektujesz go na rozmówców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Do każdego kontrprzykładu można podać kontrprzykład, czyli kontrprzykład nie ma racji, tak samo dzięki temu, że kontrprzykład, który go obala ma rację, ale on nie może mieć racji bo kontrprzykład.... i tak w kółko JasiekNo i znów nie napisałeś nic mądrego. To podaj kontrprzykład do kontrprzykładu skoro twierdzisz że jest ? > Funkcjonowanie umysłu wykracza poza swój opis. Wiesz czemu? Bo umysł korzysta z tego opisu i podstawia go w czasie rzeczywistym na wejście, po czym ma co innego na wyjściu, przez to, że ma to coś na wejściu + sposób interpretacji. I potem to wyjście znów stawia na wejściu i tak w kółko i stąd twoje błędne koło w twierdzeniach na ten temat.Czyli teraz się ze mną nagle zgadzasz ?  Dosłownie, jeszcze zaledwie kilkanaście postów temu twierdziłeś że kategorycznie przeczysz tezie, że "funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje". > Założenie, że umysł jest równoważny maszynie Turinga, czyli że działa algorytmicznie. Zestawiasz je z założeniem, że tw. Godla działa wewnątrz dowodu, ale przecież ono się zupełnie do niego nie odnosi. Ty definiujesz świadomość jako niealgorytmiczną (dogmat 1)Niczego takiego na początku nie definiuje, wręcz przeciwnie wychodzę od dokładnie odwrotnego założenia na temat umysłu. > potem wykazujesz, że założenie o algorytmiczności umysłu jest sprzeczne z twoim dogmatem. Błąd definicji, a nie dowód nie wprost. To tak jakbyś zdefiniował umysł nadając mu właściwość "zielony" i na mocy tego założenia "udowadniał nie wprost", że umysł nie jest "czerwony". To nie jest dowód nie wprost i tyle.Dlatego zacząłem cię upominać abyś swoje konfabulacje na mój temat wspierał cytatami. Bo znów dałeś się ponieść wodzy fantazji która nie ma oparcia w rzeczywistości. > Aby tego uniknąć musiałbyś wyjąć ze swojej definicji świadomości niealgorytmiczność. Jak ją tam wsadziłeś? Ano poprzez podzielenie jednego umysłu na pół i zadaniu przez jedną połówkę (jako umysł) pytania i udzielenia odpowiedzi przez tą drugą połówkę. Dzielisz umysł w nieuzasadniony sposób na tego kto nie wie czy jest algorytmem i zadaje pytanie do samego siebie i na tego kto udziela odpowiedzi w losowy sposób, np mówi że tak i wtedy pokazujesz, że ta odpowiedź jest sprzeczna z twoim meta założeniem, że świadomość działa niealgorytmicznie. Odpowiadasz, że nie i wtedy ci wychodzi, że tak, bo to już koniec rozumowania i maszyna się zatrzymuje. Tylko, że do sprzeczności prowadzi podział umysłu (rozszczepienie, co też współgra z tym co pisałeś o prawej i lewej definicji, jakbyś był właśnie rozszczepiony) i to, że mieszasz prawdę z wynikiem rozstrzygania syntaktycznie jakiejś definicji oderwanej od rzeczywistej prawdy.Owa maszyna do dowodzenia twierdzeń nie musi być przecież nawet symulacją tego umysłu. To co tam napisałem dowodzi, że nie da się określić konfiguracji maszyny Turinga X dla której założenia 1) i 2) byłyby prawdziwe co oznacza, że umysł który zrozumiał dowód posiada umiejętność niealgorytmiczną. Niczego tutaj nie rozdzielam, X to maszyna która rzekomo potrafi dowieść tyle samo co ludzie lub więcej ( i zawsze takie założenie jest falsyfikowane). > Te co wymieniłem powyżej - ekwiwokacja, błędne koło w dowodzeniu, podzielenie umysłu na tego kto pyta i tego kto sobie odpowiada itd. Po co to piszę, skoro i tak wypierasz fakt, że czynisz różne nieuprawnione założenia, czego błędność ci udowodniłem?Nie ma tu żadnego podzielenia. Dowodzę po prostu że myślenie jest niealgorytmiczne, bo nie da się określić algorytmu, który mu dorównuje ze względu na tą jedną specyficzną umiejętność jaką jest rozwiązywanie problemu stopu. Gdzie jest błędne koło nie napisałeś (gdzie wprowadzam błędnokołowe założenie, gdzie z niego korzystam, cytaty) to samo napisz o ekwiwokacji (konkretnie, cytując i zestawiając fragmenty moich wypowiedzi). To co ty piszesz to nie są uzasadnienia tylko niezrozumiałe i niezwiązane z dowodem fantazje twojego autorstwa. > Tylko jeśli wpiszesz w definicję świadomości niealgorytmiczność, co samo w sobie jest błędnym kołem w dowodzeniu, a ty to robisz. Moja definicja świadomości nie zawiera w sobie tej niealgorytmiczności - to dopiero ma być (lub nie) dowiedzione.Ale konkretów gdzie takie założenie poczyniłem nie potrafiłeś już wskazać. W rzeczywistości wychodzę od założenia przeciwnego i wykazuje że takie założenia są niespójne. Gdyby było tak jak piszesz (czyli że to założenie byłoby w dowodzie) to nie dałoby się zrobić sprzeczności bo wszystko stawałoby się spójne. > która by to wiedziała, nawet przy założeniu, że faktycznie działa algorytmicznie (i to wynika wprost z twierdzenia Godla, bowiem algorytmiczniy umysł nie mógłby wydedukować wprost z systemów formalnych, że jest faktycznie algorytmiczny, czyli jeśli umysł jest algorytmiczny to z definicji nie może o tym wiedzieć i musi to przypuszczać).A gdyby 2+2=5 to 3+3=8. To samo rozumowanie, wyjście z fałszywego założenia prowadzi do fałszywego wniosku. (na marginesie twoje niezrozumienie tw. Godla jest dobrze opisane na Wikipeidii) > Umysł nie jest w stanie skoncentrować się na samym sobie w czasie rzeczywistym - zawsze zwraca się wobec jakiegoś wycinka siebie, bo gdyby pojmował w danym momencie całego siebie, to nie mógłby pojmować w pełni. Ten fakt przesuwasz w inne miejsce, poprzez błędne zdefiniowanie problemu i projektujesz go na rozmówców.A dowiedzenie że umysł posiada choć jedną umiejętność która się nie algorytmizuje oznacza, że jako całość też nie działa algorytmicznie. Czyli nie odnosisz się do tego co piszę. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli aby stwierdzić, że umysł nie jest algorytmem, musiałbyś wyabstrahować umysł, dokładnie go zdefiniować i wykazać, że nie jest algorytmem. Tymczasem nie mamy dostępu do prawdy o umyśle, tylko jedynie osąd własnego umysłu na swój temat, co odrzucamy jako niewiarygodne i zostaje nam hipoteza (X), że umysł jest algorytmem i hipoteza przeciwna(Y), czyli że nim nie jest.
Znamy z definicji pewne własności umysłu, które wystarczają do przeprowadzenia dowodu. Na przykład dowód możesz interpretować osobiście i wyobrażać sobie, że ktoś przedstawia ci algorytm X który rzekomo potrafi udowodnić wszystko to co ty. Ty wiesz że jest to niemożliwe, bo niezależnie od tego jak wyglądałby X mógłbyś przeprowadzić powyższe rozumowanie i sprowadzić to roszczenie do sprzeczności.
>Nie mamy jednak z czym zestawić tych hipotez, ponieważ tutaj właśnie krokiem jest falsyfikacja, czyli porównanie teorii do empirii. Na starcie mamy już problem, gdyż empiria redukuje nam się do teorii, ponieważ umysł poznaje fakty przez pryzmat swojej interpretacji. Musimy więc podzielić teorię na część właściwą i część weryfikującą. Jednak aby cokolwiek ostatecznie zweryfikować musimy się odnieść do osądu umysłu na temat tego, że jakieś stwierdzenie jest prawdą. Twierdzenie Godla jest w tym momencie nieistotne dla meritum. Bez tego wiemy, że umysł zakłada coś na temat rzeczywistości i odnosi się do swoich osądów.
Piszesz nie na temat. To czym jest algorytm jest w informatyce dobrze określone a algorytmiczność zjawisk rozstrzyga się na poziomie opisu. Na przykład mówimy, że komputery nie wykraczają poza maszyny Turinga, ale nie oznacza to że komputer na poziomie metafizycznej substancji jest maszyną Turinga a jedynie to, że na poziomie opisu wiemy że wszystko co dałoby się obliczyć na komputerze dałoby się także na na maszynie Turinga. Ja swoje twierdzenie wyrażam w identycznym sensie: kiedy piszę że umysł nie działa jak algorytm (czasami skrótowo "nie jest algorytmem") mam na myśli to, że pewnych jego umiejętności nie dałoby się algorytmicznie symulować i nie ma tu żadnej metafizyki.
>Ty to ignorujesz i piszesz z pozycji jakby umysł miał bezpośredni dostęp do rzeczywistości absolutnej, czyli ignorujesz sam fakt działania umysłu i interpretowania przez niego faktów*.
Ty niestety nie wiesz o czym piszesz i nie umiesz czytać ze zrozumieniem, bo ja piszę wyraźnie o "opisie" i "działaniu" umysłu a ty znów wchrzaniasz się ze swoją metafizyką która nie ma nic do rzeczy. Informatyka nie zajmuje się metafizyką, przykro mi. Aby orzec że coś nie jest algorytmem wystarczy pokazać, że nie da się tego opisać jak algorytm (czyli efektów działania tego czegoś nie dałoby się symulować na maszynie Turinga).
>*tak jakbyś tylko generował puste stwierdzenia, samemu nie mając żadnej ludzkiej świadomości, tylko twoje ciało sobie istnieje, błędnie przetwarza informacje, je, wydala, inni postrzegają je jako świadome, bo projektują na ciebie swoją cechę, ale ty dajesz dowód, że w twoim mózgu nie ma miejsca na świadomość - odwracasz tylko stwierdzenia na poziomie języka, ale nie ma w tym logicznego zrozumienia charakterystycznego dla żywych ludzi. Czyli piszę z botem strawman.exe
Twoje argumenty na poziomie "Plose pani, bo on po mnie powtarza !" nie mają żadnego znaczenia dla dowodu. Uświadom to sobie, że wiele z tego co piszesz jest trywialnie samowywrotne dlatego nieraz mógłbym zwyczajnie przepisać twojego posta i powiedzieć że są to argumenty. Gdyby tak nie było to nie mógłbym tego robić.
>Nie będzie można, gdyż ten sposób nie odnosi się do zagadnienia. Wprowadzasz sobie od czapy jakiś "kontrprzykład" i nie wyjaśniasz w jaki sposób miałby cokolwiek falsyfikować i dlaczego akurat takie coś miałoby falsyfikować cokolwiek.
Znów gołosłowie i twoja kompromitacja wynikająca z panicznego strachu przed odniesieniem się do meritum i sprawdzeniem "o co chodzi z tym kontrprzykładem". Nie wiesz o co chodzi ? To patrz w górę.
>Czyli nie twierdzisz jednak żadnej teorii, np że umysłu nie można symulować na komputerze? Znów sobie przeczysz, bo nie masz nic do napisania na temat meritum.
Ty nie masz nic do napisania, bo gdybyś miał to zamiast bawić się w kotka i myszkę i enigmatycznie pisać o "teorii" napisałbyś o jakie elementy tej rzekomej "teorii" ci chodzi. To teraz kawa na ławę i proszę, które elementy rzekomej "teorii" się nie odnoszą ? Pytam o elementy i konkrety.
>Zakładasz, że umysł nie jest algorytmem, by usprawiedliwić sobie emocjonalno-religijną potrzebę dowartościowania swego ego poprzez nadanie mu statusu wolnej woli i wyjątkowości. Żałosny narcystyczny mechanizm ignorujący logikę, honor i wartości. Na siłę próbujesz negować naturalizm, bo czujesz się gorszym elementem natury. To typowe ludzkie mechanizmy samooszukiwania się...
Znowu ad hominem nie mające nic wspólnego z prostym meritum, które tu omawiamy. Nawet gdybym tak myślał (a nie myślę tak, choć i tak nie mam zamiaru tego udowadniać) to nie miałoby żadnego znaczenia w kwestii merytorycznej wartości tego dowodu. Skoro F jest podana jawnie i można na podstawie dowolnego X wyliczyć K czyli twierdzenie które jest prawdziwe przy założeniach 1) i 2) ale które nie może dowieść X przy założeniach 1) i 2) to jedyne niesprzeczne wyjście z tej sytuacji jest takie że żaden X nie może przechwytywać wszystkiego tego co przechwytuje człowiek który przeprowadza to rozumowanie. I tego nie unikniesz.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>>No to na tej zasadzie podam kontrprzykład do algorytmu twójmózg i to oznacza, że nie masz mózgu. Brawo >>No na tym w przybliżeniu polega ten dowód >No to ok, niech będzie, że udowodniłeś, że nie masz mózgu, a teraz idź się połóż spać, bo po świętach pani będzie pytać i pewnie oblejesz sprawdzian z matmy.
Znów czepianie za słówka i bidne ad hominem człowieczka który nie potrafi pogodzić się z faktami.
>>Określamy że umiejętność może być przechwytywana przez algorytm X i sprowadzamy to do absurdu. Wreszcie zaczyna ci coś świtać. >Sprowadzasz do absurdu swoje określenie, a nie faktyczny umysł.
Nie, sprowadzam do absurdu dokładnie twoje określenie. Ja czy ty twierdzisz, że każda ludzka sensowna umiejętność może być przechwytywana przez określony algorytm w postaci maszyny Turinga X ?
>>>Teoria musi się odnosić do reala, aby miała sens. >>Zgadza się. >a twoja się nie odnosi do faktycznego umysłu i faktycznej algorytmicznej kopii, więc nie ma sensu.
Nie produkuj oksymoronów tylko spróbuj poprzeć to co piszesz wyjaśnieniami, uzasadnieniami, argumentami bo nie mam się nawet do czego odnieść. Falsyfikacje każdej maszyny Turinga którą można określić w postaci konfiguracji X można przeprowadzić poprzez rzeczywiste wskazanie kontrprzykładu K=F(X) i to jest fakt, który przeczy twoim wierzeniom.
>>Ten dowód obala właśnie to co powyżej piszesz. >Bo Jasiek tak sobie wymyślił i tak powiedział i przytupał to nóżką, na wzór tego jak on sam jest deptany przez innych z ziemią.
I znów gołosłowie bez żadnej merytorycznej treści.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>>Ty sam nie wiesz człowieku o co tobie chodzi. Ja cały czas piszę na temat tego, że umysł nie działa algorytmicznie, przy czym korzystam z powszechnie przyjętej definicji algorytmu. >Ale abstrahujesz od samego umysłu i od potencjalnych maszyn symulujących go, czyli zwiewasz przed empirią i faktami ontologicznymi leżącymi poza granicami naszego poznania. Bo nie oznacza to, że nigdy nie poznamy tych mechanizmów.
Założenie że problem stopu rozwiązywalibyśmy jak algorytm (w ściśle informatycznym sensie), który moglibyśmy określić prowadzi do sprzeczności w sposób który pokazałem wyżej. Pamiętaj że funkcja znajdywania kontrprzykładów, którą podałem w jawnej postaci (F: X -> K) obejmuje całą dziedzinę możliwych konfiguracji, więc niczego tutaj nie gubimy. Ktoś kto zna funkcje F może sfalsyfikować dowolną hipotezę określającą algorytm X w kilka minut.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie prowadzi, a twoje wypociny nie odnoszą się do tego tematu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > gdyby definicja algorytmu była uzależniona od hardware to problem rozstrzygnięcia algorytmiczności umysłu byłby trywialny. Z kolei bez uwzględnienia sprzętu, na którym działają algorytmy, problem staje się chyba oderwany od realiów czyli pozorny. W moim obrazie istnieje hardware bez softwere'u (mechanizmy bez oprogramowania), ale nie widać softwere'u bez hardware'u. Twierdzenia matematyczne operujące wielkościami nieskończonym (a do takich trzeba zaliczyć tw. Gödla, mówiące o systemach zawierających arytmetykę liczb naturalnych), należą do sfery wyobrażeniowej (softłerowej)), gdyż fizycznie rejestruje się tylko wielkości skończone (i to ze skończoną dokładnością). Wobec tego i teoretyczne rozważania Turigna o nieskończonych instrukcjach, i (nieudane) próby ułożenia teorii mnogości nie stanowią adekwatnych przesłanek do odpowiedzi na pytanie czy komputery mogą mieć duszę. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Opisałeś tu istotę zaburzeń psychicznych opartych na racjonalizacjach emocji, co w efekcie zaślepia szczątkowo* logikę.
*tzn, że pacjent jest w stanie myśleć logicznie, czyli jego umysł jest logic-ready czyli jest maszyną Turinga (bo jeśli nie jest to wszystkie doświadczenia jakie przetwarzamy są bełkotem, który tylko nam się wydaje sensowny, więc takie założenie jest niekonstruktywne). Pacjenci bez zdolności do logicznego przetwarzania informacji nie rokują by wyzdrowieć, a pacjenci z zaburzeniami emocjonalnymi mogą poddawać się treningowi poznawczemu (by nie powiedzieć terapii, bo terapie to często tylko zamiana wierzeń na inne, które nie generują cierpienia lub je tłumią).
Swoją drogą, ludzie w młodym wieku mają tak z natury, więc może Jan jeszcze po prostu nie dojrzał do pewnych wniosków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Z kolei bez uwzględnienia sprzętu, na którym działają algorytmy, problem staje się chyba oderwany od realiów czyli pozorny.Tego rodzaju absurdalny unik działa na zasadzie miecza obosiecznego  Bo ja zapytam w takim razie o co chodzi zwolennikom AI gdy mówią, że umysł działa jak algorytm ? Jest oczywiste że chodzi im nie o to, że mózg zbudowany jest z tranzystorów (bo to oczywiście jest nieprawda), ale o to że wszystkie operatywne aspekty działania umysłu można by odtworzyć w postaci algorytmicznej symulacji. > W moim obrazie istnieje hardware bez softwere'u (mechanizmy bez oprogramowania), ale nie widać softwere'u bez hardware'u.Twierdzenia matematyczne operujące wielkościami nieskończonym (a do takich trzeba zaliczyć tw. Gödla, mówiące o systemach zawierających arytmetykę liczb naturalnych), należą do sfery wyobrażeniowej (softłerowej)), gdyż fizycznie rejestruje się tylko wielkości skończone (i to ze skończoną dokładnością). Wobec tego i teoretyczne rozważania Turigna o nieskończonych instrukcjach,Gdzie miałby występować problem przy zastosowaniu opisanego przeze mnie schematu falsyfikacji w rzeczywistości ? Na pewno nie w tym, że fizycznie nie będzie dało się zapisać informacji na temat kontrprzykładu, bo jak pisałem już w odpowiedzi do olsona wielkość kontrprzykładu rośnie liniowo względem programu X i w zasadzie jest z nim porównywalna. I jakie rozważania o nieskończonych instrukcjach ? Metoda którą tutaj omawiamy pozwala obalić formalnie każdą maszynę X do dowodzenia twierdzeń która rzekomo dowodziłaby to samo (lub ściśle więcej) niż ludzie poprzez wskazanie skończonego twierdzenia K = F(X) którego prawdziwość my znamy, a maszyna nie zna (a jeśli zna to wynika z tego że jest błędna, trochę na ten temat pisałem, łatwo znajdziesz). Nie ma innego wyjścia z tego paradoksu niż przyjęcie że ludzie nie działają jak maszyny. > i (nieudane) próby ułożenia teorii mnogości nie stanowią adekwatnych przesłanek do odpowiedzi na pytanie czy komputery mogą mieć duszę.Nie za bardzo rozumiem w jaki sposób teoria mnogości jest związana z tym tematem skoro mnie wystarcza znacznie mniejszy obszar matematyki. Możemy rozważyć samą przestrzeń problemu stopu (lub problemu rozwiązywalności równań diofantycznych) i już samo to wystarcza aby udowodnić to co chcę. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Z kolei bez uwzględnienia sprzętu, na którym działają algorytmy, problem staje się chyba oderwany od realiów czyli pozorny.> Tego rodzaju absurdalny unik działa na zasadzie miecza obosiecznego Bo ja zapytam w takim razie o co chodzi zwolennikom AI gdy mówią, że umysł działa jak algorytm ?O to, że symulacja umysłu mogłaby się wykonywać na maszynie Turinga, a umysł to tylko sposób przetwarzania danych wejściowych w wyjściowe, ale te dane wyjściowe są potem podstawiane na wejściu i w efekcie nie ma żadnego 100% rozstrzygania na temat prawdy i przecież tw. Godla o tym są, że pewne założenia na meta-poziomie musisz przyjąć na wiarę. Jest to jednak inny rodzaj wiary niż bezmyślne przyjmowanie dogmatów. Do tego dogmatu dochodzi się za pomocą rozumu i nie da się go odrzucić, nie wylewając jednocześnie dziecka z kąpielą, czyli nie podcinając meta-gałęzi myślenia, od której potem wychodzi myślenie bardziej odnoszące się do szczegółów i świata zewnętrznego wobec teorii. Są pewne twierdzenia, których nie da się wywieść z samej teorii. Nie oznacza to, że umysł nie jest algorytmem - to już twoja luźna konfabulacja wsparta mechanizmami wiary, emocji i racjonalizacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> >>Z kolei bez uwzględnienia sprzętu, na którym działają algorytmy, problem staje się chyba oderwany od realiów czyli pozorny.> >Tego rodzaju absurdalny unik działa na zasadzie miecza obosiecznego Bo ja zapytam w takim razie o co chodzi zwolennikom AI gdy mówią, że umysł działa jak algorytm ?> O to, że symulacja umysłu mogłaby się wykonywać na maszynie TuringaCzyli sam tu przyznałeś, że nie ma żadnego znaczenia jaki byłby hardware dla umysłu bo chodzi tylko o to czy symulacja "mogłaby się wykonać na maszynie Turinga". Właśnie o tym piszę. > Jest to jednak inny rodzaj wiary niż bezmyślne przyjmowanie dogmatów. Do tego dogmatu dochodzi się za pomocą rozumu i nie da się go odrzucić, nie wylewając jednocześnie dziecka z kąpielą, czyli nie podcinając meta-gałęzi myślenia, od której potem wychodzi myślenie bardziej odnoszące się do szczegółów i świata zewnętrznego wobec teoriiNa polu realizmu metafizycznego jesteś z Lewandowskim na przegranej pozycji. W realizmie metafizycznym Bóg jest właśnie takim koniecznym meta założeniem. Bo inaczej skąd wiesz że twoje meta założenia są prawdziwe ? Kto ci wbudował rozum z poprawnymi meta założeniami ? > Są pewne twierdzenia, których nie da się wywieść z samej teorii. Nie oznacza to, że umysł nie jest algorytmem - to już twoja luźna konfabulacja wsparta mechanizmami wiary, emocji i racjonalizacji.A czy ja powiedziałem że to oznacza ? Do dowodu się nie odniosłeś a teraz bezczelnie powtarzasz swoje mantry. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>Z kolei bez uwzględnienia sprzętu, na którym działają algorytmy, problem staje się chyba oderwany od realiów czyli pozorny.> >>Tego rodzaju absurdalny unik działa na zasadzie miecza obosiecznego Bo ja zapytam w takim razie o co chodzi zwolennikom AI gdy mówią, że umysł działa jak algorytm ?> >O to, że symulacja umysłu mogłaby się wykonywać na maszynie Turinga> Czyli sam tu przyznałeś, że nie ma żadnego znaczenia jaki byłby hardware dla umysłu bo chodzi tylko o to czy symulacja "mogłaby się wykonać na maszynie Turinga". Właśnie o tym piszę.Nie przyznałem tego. Wręcz przeciwnie - to hardware ma kluczowe znaczenie, bo to w hardwarze jest zapisany software. Co ważne, ja nie twierdzę, że mózg redukuje się w całości tylko do komputera*. Inaczej - wszystko to co wiemy da się zapisać za pomocą algorytmu. Nie wiemy czy możemy wiedzieć wszystko na temat pracy umysłu, aby móc ją odtworzyć na komputerze. Ważne jest to, że ja tu twierdzę, że produkt umysłu jakim jest przekształcenie danych wejściowych w dane wyjściowe, to czynność jaką mózg robi algorytmicznie. Prawdę należy wobec tego rozpatrywać jako wewnętrzną kategorię umysłu, która jest oceną stanu faktycznego, czyli osądem umysłu na temat prawdy faktycznej. I potem gdy sprawdzasz czy stwierdzenie jest prawdą, odnosisz się do osądu umysłu, czyli masz błędne koło w dowodzeniu. O to mi chodzi i do tego się odnoś. > Na polu realizmu metafizycznego jesteś z Lewandowskim na przegranej pozycji. W realizmie metafizycznym Bóg jest właśnie takim koniecznym meta założeniem. Bo inaczej skąd wiesz że twoje meta założenia są prawdziwe ? Kto ci wbudował rozum z poprawnymi meta założeniami ?Podkreślone to wyznanko wiary. To pogrubione to pytanie o coś czego nie ma w założeniach. Pytasz mnie o to skąd wiem, ale ja nie wiem. Zakładam, że wiem, a to różnica. Pytasz mnie wtedy skąd to założenie, to odpowiadam, że bez niego cała ocena mojego umysłu traci znaczenie, więc nie miałbym wtedy po co myśleć. Też tak nieraz robię, bo to prowadzi do sceptycyzmu, a ja jestem właśnie głównie sceptykiem, choć także realistą metafizycznym. Realista metafizyczny wierzący w Boga to schizol, bowiem twierdzi, że istnieje rzeczywistość faktyczna, którą jest akurat jego emocjonalna interpretacja. Ja takowe interpretacje odrzucam, by na poziomie metafizycznym pozostać jednak sceptykiem, który traktuje myślenie jako praktyczny opis dla zdarzeń. Taki np Bóg jest niepraktyczny i niefalsyfikowalny, a w dodatku to co ludzie o nim mówią jest sprzeczne, więc wiem, że oni nie wiedzą, tylko bredzą, więc nie mają w ogóle skąd wpaść na pomysł, że jest Bóg. Wpadli na niego prymitywni ludzie tysiące lat temu, a dziś mem jest powielany, bo ma taką właściwość jak pozostałe schizolskie memy - nie da się tego obalić w 100%, mimo uświadamiania sobie faktu, że to absurd. A pytanie "kto wbudował mi rozum z poprawnymi meta-założeniami" jest źle zadane, bo pyta o osobę. Tymczasem osoba staje przed tym samym pytaniem - kto jej by to wbudował. Błędne koło egocentrycznego personalizmu. Tymczasem ja uważam, że takie założenia wyklarowały się w procesie ewolucji, bo te memy pokrywające się lepiej z prawdą, gwarantujące jej głębsze zrozumienie dzięki zaimplementowaniu zasad, były bardziej skuteczne i miliardy lat ewolucji i rozwoju nauki doprowadziły mnie do takich wniosków. Mam farta, że ci ludzie przede mną tworzyli błędne teorie i nadziewali się na ich błędy i wpadali na dobre pomysły, z których dziś sobie swobodnie korzystam  > >Są pewne twierdzenia, których nie da się wywieść z samej teorii. Nie oznacza to, że umysł nie jest algorytmem - to już twoja luźna konfabulacja wsparta mechanizmami wiary, emocji i racjonalizacji.> A czy ja powiedziałem że to oznacza ?No tak właśnie przeinaczasz interpretację tw. Godla. *Dlaczego zakładasz, że mózg będący algorytmem wiedziałby, że nim jest? Tak musisz założyć, aby doprowadzić wywód do sprzeczności. Jednak nie możesz tak założyć nawet roboczo, bo wtedy tworzy to sprzeczność z innym twoim założeniem, że mózg nie wie czy jest algorytmem, bo się o to pyta. Gdy pyta sam siebie, to nie może sam o sobie rozstrzygnąć, skoro ma prawo do decyzji, bo fakt, takie ujęcie sprawy faktycznie powodowałoby sprzeczność. Czyli ja aby jej uniknąć nie zakładam, że wiem, tylko zakładam, że myślę, że wiem i dzięki temu unikam sprzeczności, która jest u ciebie. Czyli ja opisuję sytuację, w której umysł działa algorytmicznie i jest niesprzeczny (i niezupełny), w dodatku podłączony bezpośrednio do niealgorytmicznego strumienia interpretowanych danych z bodźców, co razem z tymi danymi tworzy cały fenomen, a ty próbujesz przełożyć interpretację w czasie rzeczywistym na zapis prostych, liniowych algorytmów ze skończoną ilością kroków - no tak to się faktycznie nie da, ale to tylko świadczy o tym, że umysłu nie da się zredukować do poszczególnych prostszych argumentów, które go tworzą, tylko należy to robić jako spójną całość, a ta należy też do elementu prawdy rzeczywistej (ontologicznej), do której nie mamy wglądu! I właśnie to czy możemy mieć jest kwestią otwartą, a ty zakładasz, że wiesz, że nie da się osiągnąć tego wglądu. Wg mnie są 2 możliwości by go osiągnąć: - skopiować mechanizm zaobserwowany w fizycznym mózgu (metoda naukowa) - postawić sobie za cel naśladowanie ewolucji metodą prób i błędów, aby samemu dojść do tych mechanizmów Być może się nie da, bo jest to zbyt złożone, a faktyczne mechanizmy może są zbyt ukryte przed zmysłami i naszymi możliwościami badawczymi. Po to właśnie badamy czy można zbudować symulację umysłu - mowa jest głównie o mocnym AI symulującym dokładnie mechanizm działania umysłu i słabym AI dającym takie same suche rezultaty, a ty nie możesz wykluczyć ani jednej ani drugiej hipotezy AI.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Ważne jest to, że ja tu twierdzę, że produkt umysłu jakim jest przekształcenie danych wejściowych w dane wyjściowe, to czynność jaką mózg robi algorytmicznie.
Pytanie o to czy przekształcenie danych wejściowych na wyjściowe wykonywane przez pewien obiekt jest algorytmiczne (może być symulowane na komputerze) nie ma związku z faktyczną podstawą działania tego obiektu i można je rozstrzygnąć bez wiedzy na temat faktycznych podstaw działania tego obiektu [zresztą sam twierdzisz że metafizycznych podstaw działania czegokolwiek nie da się poznać, więc twoje ujęcie sprawy byłoby w całości bezużyteczne bo oznaczałoby że nigdy nie da się rozstrzygnąć algorytmiczności]
>Prawdę należy wobec tego rozpatrywać jako wewnętrzną kategorię umysłu, która jest oceną stanu faktycznego, czyli osądem umysłu na temat prawdy faktycznej. I potem gdy sprawdzasz czy stwierdzenie jest prawdą, odnosisz się do osądu umysłu, czyli masz błędne koło w dowodzeniu. O to mi chodzi i do tego się odnoś.
Czy z tego wynika że się mylę ? Bo jeśli tak to by oznaczało że na mocy twoich własnych kryteriów też się mylisz, bo dysponujesz jedynie "wewnętrzną kategorią umysłu", która nie stanowi wiarygodnej postawy do wygłaszania roszczeń ontologicznych a takowym jest ocenianie z punktu widzenia ontologicznego twierdzeń innych osób. Jest to więc argument samowywrotny.
>Podkreślone to wyznanko wiary. To pogrubione to pytanie o coś czego nie ma w założeniach. Pytasz mnie o to skąd wiem, ale ja nie wiem. Zakładam, że wiem, a to różnica. Pytasz mnie wtedy skąd to założenie, to odpowiadam, że bez niego cała ocena mojego umysłu traci znaczenie, więc nie miałbym wtedy po co myśleć. Też tak nieraz robię, bo to prowadzi do sceptycyzmu, a ja jestem właśnie głównie sceptykiem, choć także realistą metafizycznym. Realista metafizyczny wierzący w Boga to schizol, bowiem twierdzi, że istnieje rzeczywistość faktyczna, którą jest akurat jego emocjonalna interpretacja. Ja takowe interpretacje odrzucam, by na poziomie metafizycznym pozostać jednak sceptykiem, który traktuje myślenie jako praktyczny opis dla zdarzeń.
Skoro zakładasz że to wiesz to znaczy, że nic nie wiesz tylko tak zakładasz. I wszystkie twoje wnioski wyprowadzone z tych założeń to też tylko twoje założenia.
>Taki np Bóg jest niepraktyczny i niefalsyfikowalny, a w dodatku to co ludzie o nim mówią jest sprzeczne, więc wiem, że oni nie wiedzą, tylko bredzą, więc nie mają w ogóle skąd wpaść na pomysł, że jest Bóg. Wpadli na niego prymitywni ludzie tysiące lat temu, a dziś mem jest powielany, bo ma taką właściwość jak pozostałe schizolskie memy - nie da się tego obalić w 100%, mimo uświadamiania sobie faktu, że to absurd.
To tak jak i cały realizm metafizyczny który jest niepraktyczny i niefalsyfikowalny.
>No tak właśnie przeinaczasz interpretację tw. Godla.
Kto to mówi ? Zajrzyj na Wikipedia.
>*Dlaczego zakładasz, że mózg będący algorytmem wiedziałby, że nim jest? Tak musisz założyć, aby doprowadzić wywód do sprzeczności. Jednak nie możesz tak założyć nawet roboczo, bo wtedy tworzy to sprzeczność z innym twoim założeniem, że mózg nie wie czy jest algorytmem, bo się o to pyta.
Nie, to jest sprowadzenie do sprzeczności założenia. Zakładamy że jestem tym algorytmem X, to założenie powoduje sprzeczność, więc nie jestem X.
>Gdy pyta sam siebie, to nie może sam o sobie rozstrzygnąć, skoro ma prawo do decyzji, bo fakt, takie ujęcie sprawy faktycznie powodowałoby sprzeczność. Czyli ja aby jej uniknąć nie zakładam, że wiem, tylko zakładam, że zakładam, że wiem i dzięki temu unikam sprzeczności, która jest u ciebie.
Tu nie chodzi o to czy wiesz czy nie wiesz. Po prostu jak w każdym dowodzie nie wprost wychodzę od założenia A które sprowadza się do sprzeczności co dowodzi ~A.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Pytanie o to czy przekształcenie danych wejściowych na wyjściowe wykonywane przez pewien obiekt jest algorytmiczne (może być symulowane na komputerze) nie ma związku z faktyczną podstawą działania tego obiektu i można je rozstrzygnąć bez wiedzy na temat faktycznych podstaw działania tego obiektuNieprawda. Właśnie ma związek. To jest meritum. Ty od tego uciekasz w jakieś wypociny. I teraz zależy czy mówimy o słabym czy silnym AI. Dla twierdzenia o słabym wystarczy tylko powiedzieć, że skoro umysł działa w sposób X, czyli przemienia dane wejściowe x w dane wyjściowe Y, to aby symulować umysł, trzeba tylko zbudować symulację, która da analogiczne wyniki, można to osiągnąć w ten sam sposób (silne AI pojmujące realne mechanizmy) lub w alternatywny sposób (słabe AI symulujące rezultat pracy umysłu). Meritum tematu jest to czy sposób działania umysłu jest algorytmiczny, czy nie. Drugim podstawowym zagadnieniem jakie poruszamy jest to czy jesteśmy w stanie go pojąć i odtworzyć (jeśli działa niealgorytmicznie to nie jesteśmy w stanie bo nie ma mechanizmu działania, czyli umysł musiałby być jakimś szczególnym obiektem, który działa mimo braku mechanizmu działania). I tego nie wiemy i nie wykażesz tego żadnym dowodem dedukcyjnym. Wiarygodne byłoby jedynie faktyczne empiryczne istnienie takiej maszyny. Gdyby nas przewyższała, mogłaby nas oszukiwać, że jest umysłem, a my nie poczulibyśmy różnicy. Odpowiednio inteligentna i świadoma ludzi mogłaby oszukać innych nawet, że jest Bogiem. Trzecim zagadnieniem jest to czy jesteśmy w stanie orzekać prawdę na temat faktów. I tu umysł musi odwołać się sam do siebie na poziomie szczegółowym, dokonując roboczo podziału na 2 umysły, albo więcej, co można by porównać do działania wielordzeniowych procesorów. Każdy może mieć inne stanowisko - im bardziej złożony umysł, tym więcej stanowisk, a prostacy posługują się z reguły dychotomią lub zachowują się jakby byli na zintegrowanej płycie  Umysł roboczo orzeka na temat różnych faktów i zestawia te hipotezy ze sobą, co tworzy nowe podejścia w sposób kreatywny, co przy zapewnieniu odpowiednio wielu zróżnicowanych wątków daje złożoną intuicję, która nie redukuje się do prostszego algorytmu niż ona sama, ani do skończonego zestawu komend (komendy generują się aż do wyłonienia rozwiązania uznanego w procesie dedukcji za prawidłowe, wg reguł do zgadywania prawdy. Umysł myśli faktycznie szybciej niż sobie to uświadamia, dlatego do świadomości trafia racjonalizacja tych procesów - uproszczony schemat dla zaawansowanych algorytmów, które nie redukują się do prostszych. Fakt, że umysł tworzy takie racjonalizacje (robocze hipotezy) wymaga od nas ciągłej zmiany punktów widzenia i definicji i tego na czym w danym momencie się koncentrujemy, ale zmienia się tylko opis (racjonalizacja), a opis nie jest tożsamy z faktycznymi mechanizmami tworzącymi opis. > [zresztą sam twierdzisz że metafizycznych podstaw działania czegokolwiek nie da się poznać, więc twoje ujęcie sprawy byłoby w całości bezużyteczne bo oznaczałoby że nigdy nie da się rozstrzygnąć algorytmiczności]Nieprawda. Można by rozstrzygnąć, gdyby udało nam się skopiować akurat te potrzebne mechanizmy. Nie wiemy które to, bo ich jeszcze nie znamy. Nie wiemy więc czy możemy do nich dojść i szczegółowo nie znamy jeszcze sposobu, ale być może on się sam wyłoni w trakcie poznawania nowych rzeczy i eksperymentowania. Dla mnie jeśli mój umysł do czegoś doszedł, to musiał istnieć sposób w jaki to zrobił i to jest podstawa żeby twierdzić, że działa algorytmicznie. Jeśli nie, to to do czego doszedł nie jest objęte żadnymi regułami, więc jest puste (mniej więcej tak na to patrzą buddyści, którzy traktują umysł jako sprzeczny i iluzoryczny). Ale wtedy nie istnieje też reguła uniemożliwiająca symulowanie umysłu na komputerze. Jak widać rzeczywistość i nasze poznanie to przeplatający się miks tych dwóch czynników, ale problem z niealgorytmicznością jest taki, że tam gdzie jej nie ma, tam nie można nic stwierdzić na temat jej braku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Prawdę należy wobec tego rozpatrywać jako wewnętrzną kategorię umysłu, która jest oceną stanu faktycznego, czyli osądem umysłu na temat prawdy faktycznej. I potem gdy sprawdzasz czy stwierdzenie jest prawdą, odnosisz się do osądu umysłu, czyli masz błędne koło w dowodzeniu. O to mi chodzi i do tego się odnoś.> Czy z tego wynika że się mylę ?Tak. > Bo jeśli tak to by oznaczało że na mocy twoich własnych kryteriów też się mylisz, bo dysponujesz jedynie "wewnętrzną kategorią umysłu", która nie stanowi wiarygodnej postawy do wygłaszania roszczeń ontologicznych a takowym jest ocenianie z punktu widzenia ontologicznego twierdzeń innych osób. Jest to więc argument samowywrotny.Nieprawda. Nie dysponuję jedynie wewnętrzną kategorią umysłu, bo wiem że odnosi się ona do jakichś faktów. Fakty to to co rzeczywiście istnieje, a za każdym faktem kryje się mechanizm działania. Uważam więc, że pojmuję pewne fakty, ale nie mam bezpośredniego dostępu do orzekania o prawdzie. Gdybym orzekał o prawdzie, to moje orzeczenie następnie musiałoby być sfalsyfikowane wobec faktów ontologicznych, a ty pomijasz ten niezbędny krok. W zamian podkładasz prawdę z teorii, która z definicji nie rozstrzyga przecież o prawdzie, o czym świadczy twierdzenie Godla. Dlatego to ty popełniasz błędne koło w założeniu, a ja tego unikam poprzez stwierdzenie, że nie poznaję bezpośrednio prawdy, ale skoro poznaję ją niebezpośrednio to nie poznaję też całkowitego fałszu - moje myśli są więc bardziej lub mniej zbliżone do reala, ale ja nie orzekam o prawdzie na meta-poziomie, tylko przyjmuję tam robocze założenie, bez którego moje myślenie byłoby samowywrotne. > Skoro zakładasz że to wiesz to znaczy, że nic nie wiesz tylko tak zakładasz.Nie znaczy, że nie wiem. Z nieprzyjęcia twierdzenia, że wiem, nie wynika przeciwna hipoteza i tu jest właśnie twój główny błąd, przez który nie rozumiesz moich argumentów. Ja nie wiem czy wiem, ale myślę, że tak. I albo mam rację, albo nie wg dychotomicznych prymitywów, a wg logicznie myślących ludzi jestem bardziej lub mniej zorientowany na temat prawdy i nikt nie może ocenić na ile sam jest zorientowany, bowiem musiałby się sam siebie o to spytać i sam sobie udzielić odpowiedzi, co jest błędnym kołem w jakie ty wpadasz, wierząc, że te twoje odpowiedzi (emocje) odzwierciedlają fakty. > To tak jak i cały realizm metafizyczny który jest niepraktyczny i niefalsyfikowalnyWłaśnie jest mega praktyczny i jego odrzucenie prowadzi do niepraktycznej sprzeczności. > >*Dlaczego zakładasz, że mózg będący algorytmem wiedziałby, że nim jest? Tak musisz założyć, aby doprowadzić wywód do sprzeczności. Jednak nie możesz tak założyć nawet roboczo, bo wtedy tworzy to sprzeczność z innym twoim założeniem, że mózg nie wie czy jest algorytmem, bo się o to pyta.> Nie, to jest sprowadzenie do sprzeczności założenia.Nieprawda. Tą sprzeczność zakładasz na starcie, gdy definiujesz umysł i prawdę. Zakładasz dogmat, że gdyby umysł był algorytmem to by o tym wiedział i jednocześnie wprowadzasz dogmat sprzeczny z tym założeniem, czyli że by nie wiedział i sam by się siebie pytał. Zamiast falsyfikować umysł wobec prawdy, to falsyfikujesz go wobec samego siebie (umysłu) i jego mentalnego pojmowania prawdy. Pytając więc o zdefiniowaną prawdę (czyli o ontologię) odpowiadasz sobie zgodnie z tą zdefiniowaną prawdą (czyli epistemologią) Tylko, że zdefiniowana prawda i zdefiniowana prawda nazywają się w twoim paradowodziku tak samo, a odnoszą się do czego innego! Twój paradowodzik jednak zakłada, że odnoszą się do tego samego, będąc czym innym - błąd w definicji. Błędne koło w dowodzeniu i zarazem ekwiwokacja - niezłe kombo  Przypisujesz kategorie umysłu maszynom (rozstrzyganie o prawdzie) i kategorie maszyn umysłowi (zwracanie wyników) tak jakby między zwracaniem wyników i prawdą był znak równości, ale potem twierdzisz, że to co innego, by na tej zasadzie orzec sprzeczność, czyli te kategorie się wzajemnie nie dotyczą. Raz piszesz, że są tym samym, a innym razem że są czym innym i mieszasz kategorie pojęciowe tak, że nic z tego nie wynika. > Zakładamy że jestem tym algorytmem X, to założenie powoduje sprzeczność, więc nie jestem X.Możesz jeszcze być X, który nie wie czy jest X, ale zakłada, że tak, bo jeśli założy, że nie, to wyjdzie mu bezsens. Ja tak właśnie zrobiłem i tym samym wykazałem błędność twojego paradowodu u samej definicji i odniesienia definicji do faktów. > Tu nie chodzi o to czy wiesz czy nie wiesz.Właśnie o to chodzi, a że to pomijasz to bredzisz. Wynik złożonego myślenia nie ma kontrprzykładów, tak jak mechanizm działania klawiatury nie ma kontrprzykładu. Nie każdy musi być dychotomicznym dualistą z ego usytuowanym między tymi sprzecznościami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Nieprawda. Nie dysponuję jedynie wewnętrzną kategorią umysłu, bo wiem że odnosi się ona do jakichś faktów. Fakty to to co rzeczywiście istnieje, a za każdym faktem kryje się mechanizm działania. Uważam więc, że pojmuję pewne fakty, ale nie mam bezpośredniego dostępu do orzekania o prawdzie. Gdybym orzekał o prawdzie, to moje orzeczenie następnie musiałoby być sfalsyfikowane wobec faktów ontologicznych, a ty pomijasz ten niezbędny krok.Czyli jeśli to co powyżej napisałeś uznałbyś za prawdę to następnie musiałoby to zostać "sfalsyfikowane wobec faktów ontologicznych" (cokolwiek to znaczy  ), nie możesz więc uznać że to co piszesz jest prawdą, więc nie może to stanowić argumentów przeciwko czemukolwiek. > W zamian podkładasz prawdę z teorii, która z definicji nie rozstrzyga przecież o prawdzie, o czym świadczy twierdzenie Godla. Dlatego to ty popełniasz błędne koło w założeniu, a ja tego unikam poprzez stwierdzenie, że nie poznaję bezpośrednio prawdy, ale skoro poznaję ją niebezpośrednio to nie poznaję też całkowitego fałszu - moje myśli są więc bardziej lub mniej zbliżone do reala, ale ja nie orzekam o prawdzie na meta-poziomie, tylko przyjmuję tam robocze założenie, bez którego moje myślenie byłoby samowywrotne.Jak już ci wyjaśniłem twoje bredzenie o metafizyce jest nie na temat. Przecież żaden zwolennik AI nie twierdzi, że umysł jest tożsamy komputerowi na poziomie arystotelesowskiej substancji i metafizycznych przyczyn działania, których jak sam twierdzisz że nie dałoby się poznać, można by jedynie naśladować ale samo naśladowanie i tak trzeba już ocenić jedynie z poziomu jakiegoś opisu. Mówiąc że coś działa algorytmicznie mamy na myśli że transformacja danych wejściowych na wyjściowe powstała w wyniku tego działania mogłaby być teoretycznie wiernie symulowana na komputerze / maszynie Turinga. Nie ma tu żadnej metafizyki o której piszesz. > Nie znaczy, że nie wiem. Z nieprzyjęcia twierdzenia, że wiem, nie wynika przeciwna hipoteza i tu jest właśnie twój główny błąd, przez który nie rozumiesz moich argumentów. Ja nie wiem czy wiem, ale myślę, że tak. I albo mam rację, albo nie wg dychotomicznych prymitywów, a wg logicznie myślących ludzi jestem bardziej lub mniej zorientowany na temat prawdyTeistyczny realista metafizyczny tak samo powie, że nie twierdzi że wie że Bóg istnieje, ale myśli że tak bo w przeciwnym razie nie miałby podstaw do mniemania że jakiekolwiek z jego metafizycznych założeń (łącznie z tym właśnie) byłoby ontologicznie poprawne. > Nieprawda. Tą sprzeczność zakładasz na starcie, gdy definiujesz umysł i prawdę. Zakładasz dogmat, że gdyby umysł był algorytmem to by o tym wiedział i jednocześnie wprowadzasz dogmat sprzeczny z tym założeniem, czyli że by nie wiedział i sam by się siebie pytał.Nie bredź już, to tak jakby powiedzieć, że to że jestem zmęczony wieczorem jest sprzeczne z tym że jestem wypoczęty rano. Urojona sprzeczność wynika z celowego pominięcia dodatkowych warunków, przecież ja nigdzie nie twierdzę, że gdyby umysł był algorytmem to koniecznie musiałby to wiedzieć i tego nie wiedzieć. Gdzie ja coś takiego pisałem ? Umysł mógłby wiedzieć że jest algorytmem lub mógłby tego nie wiedzieć i nie ma tu sprzeczności, a to jak by było wynika z dodatkowych warunków które zostały rozważone. > Przypisujesz kategorie umysłu maszynom (rozstrzyganie o prawdzie) i kategorie maszyn umysłowi (zwracanie wyników) tak jakby między zwracaniem wyników i prawdą był znak równości, ale potem twierdzisz, że to co innego, by na tej zasadzie orzec sprzeczność, czyli te kategorie się wzajemnie nie dotyczą. Raz piszesz, że są tym samym, a innym razem że są czym innym i mieszasz kategorie pojęciowe tak, że nic z tego nie wynika.Przecież tego się nie da czytać. Używasz słów w niewłaściwych kontekstach tak że nic się nie da zrozumieć z tego bełkotu. Co to znaczy że rzekomo "przypisuję kategorie" ? Czym jest "kategoria" ? Gdzie twierdze że "to co innego" ? Sprzeczność wynika z tego że na mocy przekształcenia F algorytm X nie może dowieść K jeśli X jest poprawny. Więc niezależnie od tego czy zrobi to wychodzi sprzeczność z koniunkcją założeń 1) i 2). > Możesz jeszcze być X, który nie wie czy jest X, ale zakłada, że tak, bo jeśli założy, że nie, to wyjdzie mu bezsens. Ja tak właśnie zrobiłem i tym samym wykazałem błędność twojego paradowodu u samej definicji i odniesienia definicji do faktów.Nie może być tak, bo jeśli by tak założyć to wychodzi sprzeczność w założeniach. > Wynik złożonego myślenia nie ma kontrprzykładów, tak jak mechanizm działania klawiatury nie ma kontrprzykładu. Nie każdy musi być dychotomicznym dualistą z ego usytuowanym między tymi sprzecznościami.Jeśli wymagalibyśmy od tego mechanizmu rozwiązywania pewnych problemów (tak jak tego wymaga się od AI) to mógłby istnieć kontrprzykład w postaci zadań których ten mechanizm nie byłby w stanie rozwiązać. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Nieprawda. Właśnie ma związek. To jest meritum. Ty od tego uciekasz w jakieś wypociny. I teraz zależy czy mówimy o słabym czy silnym AI. Dla twierdzenia o słabym wystarczy tylko powiedzieć, że skoro umysł działa w sposób X, czyli przemienia dane wejściowe x w dane wyjściowe Y, to aby symulować umysł, trzeba tylko zbudować symulację, która da analogiczne wyniki, można to osiągnąć w ten sam sposób (silne AI pojmujące realne mechanizmy) lub w alternatywny sposób (słabe AI symulujące rezultat pracy umysłu). Meritum tematu jest to czy sposób działania umysłu jest algorytmiczny, czy nie.Gdy pytamy o algorytmiczność w informatyce to pytamy o to czy wykonywane przez dany obiekt przekształcenie informacji mogłoby być symulowane na maszynie Turinga. I abstrahujemy tutaj od jakichkolwiek metafizycznych podstaw, których jak sam twierdzisz nie da się poznać. Więc pomijając już nawet samowywrotność twojego realizmu metafizycznego to wciąż pozostaje taki problem że na mocy tego co ty piszesz nie dałoby się nigdy ustalić czy coś działa algorytmicznie. Nie pomoże ci to też z innego prostego powodu, a mianowicie tożsamość zasad działania (1) implikuje możliwość wyrażenia tożsamości na poziomie opisu (2), więc obalenie 2) pociąga obalenie 1). Oczywiście to co piszesz wynika z nieznajomości tematu, bo gdy w informatyce pytamy o algorytmiczność to chodzi nam o to czy przekształcenie informacji jest algorytmiczne czyli o opis, ale nawet abstrahując od nieznanej ci nomenklatury (jak pokazałem) tego rodzaju wykręty do niczego cię nie doprowadzą. Zwróć uwagę, że niemożność zbudowania słabego AI pociąga niemożność zbudowania silnego AI, więc obalając to pierwsze jednocześnie obalam drugie. [silne AI można traktować jako szczególny przypadek słabego AI, bo silne AI musi posiadać wszystkie cechy słabego AI] > Drugim podstawowym zagadnieniem jakie poruszamy jest to czy jesteśmy w stanie go pojąć i odtworzyć (jeśli działa niealgorytmicznie to nie jesteśmy w stanie bo nie ma mechanizmu działania, czyli umysł musiałby być jakimś szczególnym obiektem, który działa mimo braku mechanizmu działania). I tego nie wiemy i nie wykażesz tego żadnym dowodem dedukcyjnym.Powtarzasz już tylko gołosłownie to co było obalone. > Wiarygodne byłoby jedynie faktyczne empiryczne istnienie takiej maszyny.Powtarzasz już tylko gołosłownie to co było obalone. > (komendy generują się aż do wyłonienia rozwiązania uznanego w procesie dedukcji za prawidłowe, wg reguł do zgadywania prawdy. Umysł myśli faktycznie szybciej niż sobie to uświadamia, dlatego do świadomości trafia racjonalizacja tych procesów - uproszczony schemat dla zaawansowanych algorytmów, które nie redukują się do prostszych. Fakt, że umysł tworzy takie racjonalizacje (robocze hipotezy) wymaga od nas ciągłej zmiany punktów widzenia i definicji i tego na czym w danym momencie się koncentrujemy, ale zmienia się tylko opis (racjonalizacja), a opis nie jest tożsamy z faktycznymi mechanizmami tworzącymi opis.Niewiele da ci ten wykręt, bo z tego że obiekt A i obiekt B działa według tych samych mechanizmów wynika że istnieje możliwość utożsamienia na poziomie opisu. Jeśli więc zaprzeczam tezie na poziomie opisu to zaprzeczam jej również na poziomie realnych mechanizmów, tak samo jak wykluczenie możliwości istnienia słabego AI pociąga wykluczenie możliwości istnienia silnego AI. Ty jednak nie rozumiesz w jaki sposób definiuje się algorytm w informatyce i że robi się to na poziomie opisu bo inaczej jest bez sensu. Ale to już inna sprawa i szkoda czasu na tłumaczenie ci tego. > Nieprawda. Można by rozstrzygnąć, gdyby udało nam się skopiować akurat te potrzebne mechanizmy. Nie wiemy które to, bo ich jeszcze nie znamy. Nie wiemy więc czy możemy do nich dojść i szczegółowo nie znamy jeszcze sposobu, ale być może on się sam wyłoni w trakcie poznawania nowych rzeczy i eksperymentowania.Nie piszemy tu o kopiowaniu. Piszesz nie na temat, a wyraźnie stwierdziłeś że przeczysz twierdzeniu, że "działania umysłu nie da się opisać przy pomocy modeli informatycznych czyli że funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje". Więc pisz na temat, bo uciekasz od niego i zbaczasz na sprawy z nim niezwiązane. > Dla mnie jeśli mój umysł do czegoś doszedł, to musiał istnieć sposób w jaki to zrobił i to jest podstawa żeby twierdzić, że działa algorytmicznie.Jak się jest ignorantem który nie jest w stanie sobie sprawdzić co to znaczy, że coś działa "algorytmicznie" to można sobie tak mówić. Lecz wynika to z niewiedzy i nieumiejętności posługiwania się słowami z zachowaniem ich poprawnego znaczenia. > Jeśli nie, to to do czego doszedł nie jest objęte żadnymi regułami, więc jest puste (mniej więcej tak na to patrzą buddyści, którzy traktują umysł jako sprzeczny i iluzoryczny). Ale wtedy nie istnieje też reguła uniemożliwiająca symulowanie umysłu na komputerze. Jak widać rzeczywistość i nasze poznanie to przeplatający się miks tych dwóch czynników, ale problem z niealgorytmicznością jest taki, że tam gdzie jej nie ma, tam nie można nic stwierdzić na temat jej braku.Algorytm w rozumieniu informatycznym to pobieżnie mówiąc skończony zbiór reguł, więc jeśli pewne własności umysłu się do niego nie redukują to nie znaczy że nie ma żadnych reguł a tylko tyle że nie ma skończonego zbioru reguł. I to że nie da się nic stwierdzić na temat braku algorytmiczności to twoja mantra, której nie potrafiłeś udowodnić pomimo tego że parę razy cię o to prosiłem. Może zacznijmy od pytania: czy akceptujesz dowód Turinga że nie istnieje uniwersalny algorytm do rozstrzygania problemu stopu (np w tej wersji) i czy akceptujesz negatywne rozwiązanie 10 problemu Hilberta, że nie istnieje uniwersalny algorytm do rozstrzygania rozwiązywalności równań diofantycznych ? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Gdy pytamy o algorytmiczność w informatyce to pytamy o to czy wykonywane przez dany obiekt przekształcenie informacji mogłoby być symulowane na maszynie Turinga. I abstrahujemy tutaj od jakichkolwiek metafizycznych podstaw, których jak sam twierdzisz nie da się poznać.W takim razie nie możemy mówić o prawdzie, a więc o faktycznym działaniu umysłu, więc nie możesz wymyślić dowodu, który to twierdzi, bez popadnięcia w sprzeczność. Wywalasz w ten sposób fakty poza obszar dowodzenia i skupiasz się na syntaktycznej teorii, która nie odnosi się do reala. Wtedy jednak nie możesz podać argumentu z empirii. Argument z empirii oznacza, że mówimy o czymś więcej niż o teorii i algorytmach, ale także nie mówimy o niczym co by było zbudowane nie z algorytmów. Podobnie jak np gra GTA jest czymś więcej niż tylko algorytmami, ale jednocześnie to z czego się składa to algorytmy. Mylisz więc także naszą fundamentalną niesprzeczność z częścią umysłu, która stwierdza, że jest niesprzeczna. Otóż niesprzeczności umysłu nie da się formalnie dowieść, jednak musimy założyć, że umysł jest niesprzeczny, ponieważ gdyby był sprzeczny, to dowolne wypociny byłyby prawdziwe. Umysł formalnie udowadniający swoją niesprzeczność byłby sprzeczny. Podsumowując: twój błąd wynika z przeświadczenia, że formalnie udowadniasz to czego nie da się formalnie udowodnić i projektujesz swoją sprzeczność na rozmówcę, który się z tobą nie zgadza. Jednocześnie przepraszam cię za to co pisałem pod twoim adresem - to faktycznie była sprytna manipulacja  > na mocy tego co ty piszesz nie dałoby się nigdy ustalić czy coś działa algorytmicznie.Otóż to! Wreszcie zaczynasz rozumieć, że nie da się ustalić za pomocą umysłu (algorytmów) czy coś działa algorytmicznie! Oto moje podsumowanie tej dyskusji. Ponadto: umysł przedkłada zdanie Godla jako prawdziwe i niedowodliwe, a potem niby udowadnia swoje początkowe założenie za pomocą racjonalizacji - to jest ciekawe zagadnienie, pokazujące jak umysły nas oszukują tworząc iluzje tego typu. W rzeczywistości jednak zdanie godlowskie nie ma wpływu na codzienny odbiór rzeczywistości, podobnie zresztą jak umysł ludzki w praktyce korzysta z innej logiki: Cytat:Zdanie "Jeśli księżyc jest z sera, to Warszawa jest stolicą Francji" jest w interpretacji intuicjonistycznej fałszywe (bo jedno z drugim nie ma żadnego związku), natomiast w interpretacji klasycznej prawdziwe, bo poprzednik jest fałszywy, więc wynika z niego wszystko. Umysł w praktyce działa wg innego schematu: "Jeśli księżyc jest z sera (p), to Warszawa jest stolicą Francji(q)" Umysł odpala polecenie "sprawdź" i zadaje pytanie - czy p jest prawdziwe? I zyskuje odpowiedź z intuicji, że nie i to zamyka dowód, czyli intuicja arbitralnie orzeka w tym przypadku na podstawie pamięci empirii - jeśli p nie jest prawdziwe, to NIC Z NIEGO NIE WYNIKA, podobnie jak gdy q nie jest prawdziwe, to już tym bardziej nie wynika - umysł w dodatku sprawdza związek między p i q - umysł arbitralnie uznaje co zdefiniować jako p i co zdefiniować jako q - produkt umysłu jest więc ze swojej definicji roboczy i odnosi się do arbitralnych definicji, które odnoszą się do empirii (która jest niezależna od obserwacji, stąd potrzeba naszej arbitralnej oceny i uznania, że to czego doświadczamy jest prawdą, ale nie ma formalnego dowodu na to, że tak jest - musimy to założyć, a jeśli tego nie założymy, to wszystkie pozostałe myśli są bezsensu, bo zakładamy, że są nieprawdą). Ponadto: w twojej teorii świadomość z definicji nie jest algorytmem, a algorytmy z definicji nie są świadomością. Pomijasz zjawisko emergencji, jakie działa także przy grze GTA, bo oto algorytmy jawią się na ekranie jako gra i wchodzimy z nią w interakcje jakie umysł rozumie. Ty próbujesz argumentować "widzisz, ta gra to nie algorytmy, bo ona rozumie i ci odpowiada i widzisz tam postać człowieka, a nie cyferki". Czyli popełniasz ten błąd co Lewandowski - przeciwstawiasz sposób działania (algorytmy) samemu efektowi działania (produkt), podczas gdy w rzeczywistości nie są to sprzeczności, tylko dwa fakty, które się uzupełniają. Umysł nie ma bezpośredniego dostępu do samego siebie. Ty zakładasz, że ma i przedkładasz to jako prawdę absolutną. Uznajesz treść z intuicji za prawdę, a potem to niby udowadniasz, podając racjonalizację. Jednocześnie przeczysz sobie, bo wg ciebie przecież nie da się dowieść, że jest tak jak próbujesz dowieść, a gdybyś tego dowiódł to oznaczałoby, że sobie przeczysz. No i można sobie przeczyć na pod-poziomie, a na meta-poziomie zachować niesprzeczność. Tak zresztą działają programy komputerowe. I one też nie nadają się do 100% weryfikacji, ale skoro działają i zawierają jakieś błędy, znaczy że jest jakiś margines błędów jaki można popełnić, aby nadal cały system się nie wywalił i program działał. Poza tym nie można podać kontrprzykładów dla dojścia do jakiegoś sposobu myślenia, bo przy przeciwnym podejściu nie wyłoniłyby się późniejsze wnioski, typowe dla właściwej teorii. Na poziomie dychotomii gdzie a i b jest ściśle zdefiniowane, możesz podawać kontrprzykład, ale dla bardziej skomplikowanych teorii, w dodatku z niewiadomymi nie da się zbudować faktycznego kontrprzykładu. Poza tym ty tak naprawdę szukasz meta-algorytmu do opisania algorytmu, by udowodnić jego niesprzeczność (to twoja potrzeba religijna), a to czego szukasz z definicji nie istnieje. Nasz osąd nie może więc być prawdą jako taki, ale spełnia nasze potrzeby prawdziwości. I symulacja umysłu też ma po prostu spełniać nasze potrzeby symulacji, więc ty niczego nie jesteś w stanie udowodnić w ten sposób w jaki próbujesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Próbujesz uznać umysł za "coś więcej", co jest kompatybilne z twoim narcyzmem (siebie też chcesz uznać za "kogoś więcej"). Nie mówię tego przecież złośliwie, a ty próbując obić piłeczkę i przepisywać to co ja piszę w twoim kierunku (odnosząc to do twojego myślenia), tylko potwierdzasz, że reagujesz standardowo dla narcyzów i wypierasz to. Twoje myślenie to odzwierciedla.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Umysł w praktyce działa wg innego schematu: "Jeśli księżyc jest z sera (p), to Warszawa jest stolicą Francji(q)"
Też mi się to kiedyś wydawało dziwne, ale teraz klasyczna implikacja wydaje mi się nawet bardziej naturalna. Chodzi o to, że wbrew temu co piszesz implikacja logiczna to nie jest związek przyczynowy. I żadne próby zrobienia z implikacji związku przyczynowego nic nie dadzą, może być nawet tak, że implikacja jest prawdziwa, ale następnik zdarzył się wcześniej niż poprzednik. Na przykład załóżmy że prawdziwa jest implikacja: "Jeśli X posiada pesel rozpoczynający się numerem 9 to X nie urodził się w XXI wieku". Ten związek jest prawdziwy, ale nie było tu realnego powiązania przyczynowego np. w sensie praw przyrody (jeśli ktoś wyznaje realizm w filozofii nauki) w postaci wywołania następnika przez poprzednik. W ogóle w implikacji logicznej nie jest istotna kolejność.
>Umysł odpala polecenie "sprawdź" i zadaje pytanie >- czy p jest prawdziwe? I zyskuje odpowiedź z intuicji, że nie i to zamyka dowód, czyli intuicja >arbitralnie orzeka w tym przypadku na podstawie pamięci empirii
Ale przecież prawdziwość przytoczonej przez ciebie implikacji nie koliduje z żadnymi faktami. Nie możemy udowodnić fałszywego zdania q, bo jest zapewnione że p jest fałszywe. Naturalnie z definicji implikacji zawsze wynika prawdziwość p=>q jeśli wiadomo że p jest fałszywe. ~p => (p => q) <=> p V (~p V q) <=> p V ~p V q <=> 1 V q <=> 1 . To chyba oczywiste, co nie ?
>- jeśli p nie jest prawdziwe, to NIC Z NIEGO NIE WYNIKA, podobnie jak gdy q nie jest prawdziwe, to już tym bardziej nie wynika
Nie ma reguły dedukcyjnej, która mając prawdziwą implikacje p=>q i zaprzeczenie p (~p) pociąga prawdziwość q. Takie myślenie jakie ty stosujesz natychmiast doprowadziłoby do sprzeczności. Rozwiń dokładnie jaki to miałoby mieć związek z dowodem tw. Godla.
>Ponadto: w twojej teorii świadomość z definicji nie jest algorytmem, a algorytmy z definicji nie są świadomością.
Wprost przeciwnie, na początku zakładam że całe myślenie (łącznie ze świadomością jeśli odgrywa ona jakąś rolę w myśleniu) da się sprowadzić do skończonego algorytmu. Jednocześnie wiem, że matematycy uznają tw. Godla za prawdziwe, dlatego musimy rozważyć algorytm, który potrafiłby dowieść tego wszystkiego co wynika z tw. Godla jednocześnie sam podlegając ograniczeniom z tym twierdzeniom związanym. Jeśli matematycy np. uznali tw. Godla za prawdziwe to założyli także że są niesprzeczni, bo dowód tw. Godla jest przeprowadzany nie wprost (zdanie Godla jest prawdziwe, bo gdyby było fałszywe wtedy można by dowieść dwóch sprzecznych zdań). Jednak na mocy założenia że nie są sprzeczni można udowodnić że są sprzeczni, bo korzystając z tw. Godla i założonej na początku niesprzeczności można wyprowadzić dwa sprzeczne zdania. Z założenia że nie są sprzeczni wynika więc że są sprzeczni, są więc sprzeczni niezależnie od tego czy najpierw założymy że są sprzeczni czy przeciwnie że nie są sprzeczni. Ale to całe rozumowanie odbywa się przy niejawnym założeniu że możemy stosować tw. Godla w odniesieniu do ludzkiego myślenia, czyli że istnieje skończony system formalny przechwytujący wszystko to co matematycy uznają za prawdziwe. Jeśli odrzucimy to założenie to nie będziemy mogli wykorzystać powyższego sposobu sprowadzenia do sprzeczności, jest to więc dowód nie wprost że matematycy nie podlegają ograniczeniu o którym mówi tw. Godla.
>Pomijasz zjawisko emergencji, jakie działa także przy grze GTA, bo oto algorytmy jawią się na ekranie jako gra i wchodzimy z nią w interakcje jakie umysł rozumie. Ty próbujesz argumentować "widzisz, ta gra to nie algorytmy, bo ona rozumie i ci odpowiada i widzisz tam postać człowieka, a nie cyferki". Czyli popełniasz ten błąd co Lewandowski - przeciwstawiasz sposób działania (algorytmy) samemu efektowi działania (produkt), podczas gdy w rzeczywistości nie są to sprzeczności, tylko dwa fakty, które się uzupełniają.
Załóżmy że spotykam w GTA olsona ,który próbuje mi wcisnąć swoją słabo uargumentowaną tezę że to co steruje moją postacią działa w sposób w który działają mechanizmy gry w GTA. Jeśli ja temu zaprzeczę to będę miał całkowitą racje gdyż absurdem jest twierdzić że postać w grze którą steruje gracz jest sterowana przez wewnętrzne mechanizmy gry. Ty właśnie coś podobnego twierdzisz gdy konfabulujesz o metafizyce odwołując się do wywiedzionych z empirii relacji i związków. Ponadto umówiliśmy się że nie będziemy pisać o metafizyce tylko w sposób związany z tematem. Ty przecież przeczysz tezie: "działania umysłu nie da się opisać przy pomocy modeli informatycznych czyli że funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje" która z metafizyką nie ma nic wspólnego.
>Umysł nie ma bezpośredniego dostępu do samego siebie. Ty zakładasz, że ma i przedkładasz to jako prawdę absolutną.
Nic takiego nie zakładam. Nie musi mieć.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Też mi się to kiedyś wydawało dziwne, ale teraz klasyczna implikacja wydaje mi się nawet bardziej naturalna. Chodzi o to, że wbrew temu co piszesz implikacja logiczna to nie jest związek przyczynowy. I żadne próby zrobienia z implikacji związku przyczynowego nic nie dadzą
Nie zgadzam się. Tzn tak, implikacja logiczna to nie związek przyczynowy. Natomiast skąd wzięła się implikacja logiczna? Właśnie ze związków przyczynowych.
Tylko, że logika nie oddaje faktów, tzn pewne jej założenia są prawidłowe na gruncie logiki, ale niezgodne z rzeczywistością. Wynika to z naszej fundamentalnej niewiedzy. Logika nie jest absolutnym systemem do rozstrzygania problemów i przewidywania przyszłości, ponieważ: 1. wyciągamy logiczne wnioski z naszej wiedzy i obserwacji, ale wobec prawdy jesteśmy wybiórczy, a gdy nie bierzemy pod uwagę wszystkich faktów i nie oceniamy ich poprawnie jeśli chodzi o przewidywanie mechanizmów, więc zakładamy na podstawie logiki, że albo x, albo y, albo może jeszcze z. Czyli stajesz się maszyną, która staje przed wyborem tego którą teorię wybrać, ale nie ma to bezpośredniego wpływu na prawdę. Ma cząstkowy, bo dokonujesz tego wyboru i taki zapis pojawia się na poziomie meta-prawdy i pociąga za sobą jakiś realny skutek. Jednak to, że wybrałeś ocenę y jako teorię, w którą wierzysz nie zmienia meta-prawdy, tzn błędne przekonania jakiegoś kolesia nie powodują, że stają się one faktem dla wszystkich. Z pkt widzenia każdej świadomości łatwo można zauważyć, że jest jakiś poziom prawdy dostępny dla wszystkich ludzi, który przerasta ich osobiste możliwości. Z czasem jednak wiedza sama się wyłania z przyszłości. Także to, że wybrałeś y, a nie x, a ja wybrałem x, to coś co z pkt widzenia fenomenu czyli empirii pojawia się jako prawda objawiona. Każdy zastaje swoją decyzję, która wyłania się z przyszłości. Czyli nawet jeśli przyjmę koncepcję ducha umysłu, to jest on na zewnątrz i podejmuje za mnie decyzje. Nie podoba mi się ta koncepcja, bo w mojej robią to mechanizmy czyli kompletna losowość na starcie, a potem te warunki spełniają się jakby ktoś ułożył scenariusz każdego życia z osobna. Tylko nie mów mi o wolnej woli, bo empiryczne przykłady jej przeczą. Można mówić co najwyżej o doświadczeniu podejmowania decyzji, ale zawsze, ale to zawsze decyzja wyłania się z przyszłości, czyli jakby z jakiejś mistycznej pustki. Są 2 koncepcje: determinizm i losowość. Obie sprowadzają się do algorytmów, można je opisać. Losowości nie da się idealnie odwzorować, ale to nie szkodzi, bo sama losowość też nie odwzorowuje siebie samej, więc zapisujemy ją po prostu jako losową zmienną. Jeśli coś nie jest losowe, to znaczy, że jest deterministyczne. Determinizmy też mogą dzielić się na różne poziomy prawdopodobieństwa, także faktyczna losowość może brać w nich jakiś udział, np w sytuacjach gdy właśnie jest wybór między pozornie równoważnymi teoriami z pkt widzenia metafizycznego. Równanie diofantyczne, które ma wiele rozwiązań. Albo... bełkot z dowolnym rozwiązaniem! Bo nie weryfikujemy już tej oceny. Ale na poziomie umysłu sprowadza się to do błędnego koła w dowodzeniu. Zakładamy w jakimś sensie to co ma być dopiero udowodnione. I weryfikujemy i wydaje się ok, bo mamy ten sam błąd w weryfikacji, co i w wyniku. Z tego powodu każda teoria jest samowywrotna i sprzeczna na naszym pojmowaniu ostatecznego meta-poziomu domykającego myślenie. Właśnie dlatego, że domykamy to myślenie, które sprowadza się do tautologii A=A. Udowodniłem to już przecież wcześniej. Dziwne, że nie rozumiesz.
Widzisz, filozofia daje mi tylko sposób systematyzowania wiedzy i możliwość poznania wielu teorii, które mogę obalić, ale nie tworzę z tego teorii o charakterze metafizycznym. Wręcz przeciwnie - obalam je i jakoś trudno by mi było przyjąć twoją filozoficzną interpretację pracy umysłu.
2. Logika jest systemem otwartym, tzn jest to proces rozwijany przez umysł na zewnątrz, czyli w realu(jest więc jasne, że logika i matematyka nie zawierają się w umyśle, ale są tam reguły, które prowadzą do tego rozwoju, co następuje w zetknięciu z samą logiką). Jest to więc nasz łącznik ze światem rzeczywistym i dzięki reakcji zwrotnej (wywołaniu pożądanego skutku) i jej prawidłowej interpretacji osiągamy potwierdzenie skuteczności lub nieskuteczności i na tej podstawie modyfikujemy podejście na bieżąco. Bardziej złożone modele tak robią np AI w bezzałogowych samochodach dostosowują się lepiej niż kierowca, bo AI nie ma czynnika ludzkiego błędu i teoretycznie jest bardziej elastyczne dzięki brakowi emocji i czucia. Czucie jako reakcja na ból jest zastąpiona innymi wskaźnikami, bardziej precyzyjnymi (ewolucja nie planowała naszej przyjemności, a raczej "planowała" minimum. Bardziej precyzyjnymi i bez negatywnych skutków moralnych, o ile nie dojdzie do drugiej patologii czyli AI wymknie się spod kontroli i nie zrozumie naszego bólu, zignoruje to i uzna nas za plebs. Nawet zabezpieczenia na poziomie hardware nic nie dadzą jeśli roboty z AI będą miały dostęp do manipulowania przedmiotami np za pomocą odpowiednika rąk. Za pomocą tego może się stać tak, że świat rozwinie się do niemal raju, albo do totalnego piekła, bo okaże się, że inteligentna maszyna jest przekorna i szydzi z bólu. Właściwie dałoby się nawet aby zapewniła praktyczną nieśmiertelność poprzez ogarnięcie logiczne materii i robienie z nią czego się chce. Jednak logicznie myśląca maszyna może też równie dobrze nic nie rozwiązać, bo nie będzie miała nigdy czynnika motywacji jaki ludziom zapewniają neuroprzekaźniki i agresja wynikająca z biologicznej natury człowieka.
Logika prowadzi nas zawsze do niewiadomych i my wtedy staramy się oceniać prawdopodobieństwo i do tego sprowadza się głównie rola umysłu - ocenić prawdopodobieństwo i wykorzystać to do zdobycia przewagi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > może być nawet tak, że implikacja jest prawdziwa, ale następnik zdarzył się wcześniej niż poprzednik.I to jest kluczowe: implikacja nie jest więc do końca przyczynowością, ale jest jej pseudozamiennikiem. To dlatego teoria nigdy nie odda faktów, a same fakty nie podlegają reinterpretacji na poziomie faktów. Mózg natomiast nie wie czy dotyka tego poziomu, więc aby to ocenić musi tworzyć skomplikowany system oceny, który jednocześnie odwołuje się sam do siebie i potrafi się modyfikować, posiada nad-bazę danych czyli pamięć emocjonalną i chronologiczną niezinterpretowanych logicznie danych. Ta baza zawiera więcej niż jest przetworzonych modeli, a na podstawie tych danych, znajomości innych modeli, kreatywności, reakcji mózgu na dane neuroprzekaźniki powstają nowe modele. W intuicji wszystko to się łączy i często z pozornie niepowiązanych danych wyciągamy nowe schematy myślenia. > Na przykład załóżmy że prawdziwa jest implikacja: "Jeśli X posiada pesel rozpoczynający się numerem 9 to X nie urodził się w XXI wieku". Ten związek jest prawdziwy, ale nie było tu realnego powiązania przyczynowego np. w sensie praw przyrody (jeśli ktoś wyznaje realizm w filozofii nauki) w postaci wywołania następnika przez poprzednik.No jak nie? Oczywiście, że mamy, tylko użyłeś uproszczonego modelu, który tego nie oddaje. Jeśli X posiada pesel rozpoczynający... - to zdanie świadczące o tym, że urodził się w latach 90-tych, a z tego wynika, że ma taki pesel, bo pesel odzwierciedla rok urodzenia. To też się wiąże z tym, że nie urodził się w XXI wieku, ale nie ma tu przecież implikacji w realnym świecie, czyli przyczynowości. Na poziomie logiki klasycznej implikacja po prostu ma znaczenie odbiegające od empirii, co wiąże się z kolei z tym, że teorie są "płaskie względem trójwymiarowego świata". I to jest ważne, bo z pkt widzenia umysłu próbującego odgadnąć jaka jest prawda stosowanie implikacji ma logiczny sens. Nie wiem jak jest, więc patrzę na korelację i zauważam, że jeżeli p, to q. Jeżeli widzę księżyc, to jest noc albo wieczór. Implikacja na poziomie odnosi się więc do mojego doświadczenia i próby oceny jak jest, a na poziomie reala implikacja odnosi się do wynikania przyczynowo skutkowego, stąd umysł inaczej ocenia implikację na poziomie teorii, a inaczej implikację na poziomie meta-mechanizmów. > Nie możemy udowodnić fałszywego zdania q, bo jest zapewnione że p jest fałszywe. Naturalnie z definicji implikacji zawsze wynika prawdziwość p=>q jeśli wiadomo że p jest fałszywe. ~p => (p => q) <=> p V (~p V q) <=> p V ~p V q <=> 1 V q <=> 1 . To chyba oczywiste, co nie ?Tak robimy przy ocenie teorii. Przy ocenie faktów robimy tak, że p może być fałszywe niezależnie od prawdziwości q. "Wisła przegrała(p), bo Kalasanty popuścił w spodnie(q)" Mamy takie zdanie. Weźmy teraz dostępne warianty faktów: 1. Wisła wygrała, a Kalasanty popuścił w spodnie 2. Wisła wygrała, a Kalasanty nie popuścił w spodnie 3. Wisła przegrała, a Kalasanty popuścił w spodnie 4. Wisła przegrała, a Kalasanty nie popuścił w spodnie między p i q nie ma związku (albo jest ale odwrotny, czyli Kalasanty popuścił na wieść o wyniku meczu), więc p może być niezależnie od q prawdziwe albo fałszywe, a q może być takie niezależnie od p Po prostu nie ma faktycznej implikacji i zdanie jest błędnie złożone. Natomiast gdy rozstrzygam co jest prawdą i nie wiem, to dostając takie zdania i wiem, że Wisła przegrała, to zakładam implikację i testuję wyniki tych wariantów, ale jeśli p jest fałszywe, to nie mogę z tego nic wnioskować o q. Liczba wariantów rośnie wykładniczo wraz z ilością przetwarzanych danych. Dlatego ocena prawdopodobieństwa to proces nie zwracający prawdy faktycznej przy złożonych procesach, ale po rozbiciu na części ocena staje się coraz lepsza. Nazywam to sublimacją teorii, co porównałbym do szlifowania diamentu. Umysł działa pod tym względem jak narządy oczyszczające ciało z toksyn, bakterii i antygenów, tylko oczyszcza się z memów. Jednocześnie skutkiem ubocznym jest konstruowanie się nowych memów, które są poddawane kolejnej obróbce i tak aż do momentu gdy człowiek umrze, albo zarazi się jakąś wiarą np w religię, wolną wolę itp  > >- jeśli p nie jest prawdziwe, to NIC Z NIEGO NIE WYNIKA, podobnie jak gdy q nie jest prawdziwe, to już tym bardziej nie wynika> Nie ma reguły dedukcyjnej, która mając prawdziwą implikacje p=>q i zaprzeczenie p (~p) pociąga prawdziwość q.Zakładasz, że implikacja jest prawdziwa, ale to w teorii, a gdy oceniasz fakty, to wcale tak nie robisz, tylko rozbijasz zdanie na części i dopasowujesz poszczególne fragmenty do kryterium prawdziwości, starając się to jak najbardziej rozebrać na czynniki pierwsze. Nie wiesz czy implikacja jest prawdziwa, więc najpierw sprawdzasz czy p i czy q są prawdziwe z osobna, a potem szukasz czy jest między nimi implikacja, czy nie. > Rozwiń dokładnie jaki to miałoby mieć związek z dowodem tw. Godla.Nie z dowodem Godla, bo Godel o tym co mówisz twierdził tak, że wierzy w niemechaniczność umysłu, ale za pomocą jego twierdzenia nie da się tego udowodnić. Po pierwsze jego zdanie nie jest wyrażeniem przeliczalnym rekurencyjnie. Godel wprowadził je "znikąd" czyli skonstruował je w sprytny sposób. My teraz to powielamy, ale czy sami byśmy na to wpadli? I teraz paradoks twojej teorii jest taki, że gdybyśmy nie wpadli, to dałoby się symulować umysł na komputerze! Absurd! Taki jest wniosek z twojego paradowodu i dlatego od początku nie mogę się z nim zgodzić. Maszyna za pomocą tego argumentu może to mechanicznie wykorzystać przeciwko człowiekowi i "wykazać", że jest czymś więcej niż on. Ja tu mam niezgodność na poziomie intuicyjnym - przecież od tego czy ktoś coś powie w ten sposób, nie zależy faktyczne działanie umysłu!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ponadto: w twojej teorii świadomość z definicji nie jest algorytmem, a algorytmy z definicji nie są świadomością.> Wprost przeciwnie, na początku zakładam że całe myślenie (łącznie ze świadomością jeśli odgrywa ona jakąś rolę w myśleniu) da się sprowadzić do skończonego algorytmu. Jednocześnie wiem, że matematycy uznają tw. Godla za prawdziwe, dlatego musimy rozważyć algorytm, który potrafiłby dowieść tego wszystkiego co wynika z tw. Godla jednocześnie sam podlegając ograniczeniom z tym twierdzeniom związanym.A czy tw. Godla można sprowadzić do skończonego algorytmu? Wychodzi na to, że tylko jako pattern do wywalania teorii, ale... nie jest to takie oczywiste z tym wywalaniem. Co ono daje w praktyce? Cytat:Każdy niesprzeczny rozstrzygalny system formalny pierwszego rzędu, zawierający w sobie aksjomaty Peana, musi być niezupełny.
Oznacza to, że żaden system formalny pierwszego rzędu nigdy nie "pokryje" w całości zbioru wszystkich twierdzeń arytmetyki. Nie oznacza to, że zbiór wszystkich twierdzeń arytmetyki nie istnieje, a jedynie, że nie może on być wygenerowany przez żaden system formalny. Inaczej mówiąc, dowodliwość jest zawsze słabsza od prawdziwości - zbiór zdań generowanych (dowodzonych) przez system formalny nigdy nie będzie równy ze zbiorem zdań prawdziwych teorii. Może on być albo mniejszy od zbioru zdań prawdziwych (system niesprzeczny, ale niezupełny), albo większy od niego (system zupełny ale sprzeczny)
Więc właśnie o to mi chodzi. Twój dowód nie może być wygenerowany przez żaden system formalny, a to już jest sprzeczność. Zauważ, że najpierw zakładasz swoją niesprzeczność i prawdziwość swoich tez, choć nie możesz tego udowodnić na gruncie teorii. To jest twoje filozoficzne meta-założenie. Wiesz, że zakładasz coś co musisz założyć, aby dalsze wnioski w ogóle mogły mieć sens. Dopiero na podstawie dowodu swojej niesprzeczności (co pozostaje u ciebie w domyśle, ale nie możesz go przecież przedstawić bo będzie to zaprzeczenie temu, że dowodliwość jest słabsza od prawdziwości, bo gdybyś ją udowodnił to zrównałbyś oba pojęcia, dlatego pisałem o tej ontologii i epistemologii) możesz założyć, że rozstrzygasz prawdę, ale wpadasz tu w kolejny problem, bo nie masz potwierdzenia czym jest prawda, tylko sam to orzekasz na podstawie błędnego koła w dowodzeniu (A=A). > Jeśli matematycy np. uznali tw. Godla za prawdziweTo tylko wytrych logiczny, a nie prawdziwość. Prawdziwe są tylko jego konsekwencje logiczne, ale samo zdanie niczego nie wnosi. Pokazuje pewną zasadę, ale nie wynika z żadnej empirycznej obserwacji. Kolejnym błędem jaki popełniasz jest uznanie, że jesteś swoim umysłem. Stwierdzenie jakie produkuje umysł to nie on sam, więc nie mogą być rozpatrywane w kontekście prawdy o nim. Stwierdzenie przypadkowo wygenerowane może wywalić system, co nie oznacza, że odzwierciedla jakąś empiryczną prawdę (znów ontologia vs epistemologia). > Załóżmy że spotykam w GTA olsona ,który próbuje mi wcisnąć swoją słabo uargumentowaną tezę że to co steruje moją postacią działa w sposób w który działają mechanizmy gry w GTA. Jeśli ja temu zaprzeczę to będę miał całkowitą racje gdyż absurdem jest twierdzić że postać w grze którą steruje gracz jest sterowana przez wewnętrzne mechanizmy gry.Ale to bez znaczenia, bo to co robi gracz sprowadza się do mechanizmów sterujących nim. Jeśli nie do mechanizmów to do losowości - nie ma innej alternatywy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Więc właśnie o to mi chodzi. Twój dowód nie może być wygenerowany przez żaden system formalny, a to już jest sprzeczność.
Czemu sprzecznością jest że dowód nie może być wygenerowany przez system formalny ? O to właśnie chodzi, przecież gdyby się dało to system formalny mógłby dowieść zdania Godla, więc to twierdzenie byłoby nieprawdziwe.
>Zauważ, że najpierw zakładasz swoją niesprzeczność i prawdziwość swoich tez, choć nie możesz tego udowodnić na gruncie teorii. To jest twoje filozoficzne meta-założenie. Wiesz, że zakładasz coś co musisz założyć, aby dalsze wnioski w ogóle mogły mieć sens
Każdy to robi. Przed moim wnioskami tak jak i przed wnioskami kogokolwiek innego można by postawić prefiks "jeśli logika jest niesprzeczna".
>Dopiero na podstawie dowodu swojej niesprzeczności (co pozostaje u ciebie w domyśle, ale nie możesz go przecież przedstawić bo będzie to zaprzeczenie temu, że dowodliwość jest słabsza od prawdziwości, bo gdybyś ją udowodnił to zrównałbyś oba pojęcia, dlatego pisałem o tej ontologii i epistemologii)
Ale w zacytowanym przez ciebie fragmencie Wikipedii piszą o dowodliwości w sensie dowodów wewnątrz systemu formalnego. Prawdziwość zdania Godla też jest przez nas dowodzona ale poza systemem formalnym. Dlatego pisałem że zdanie Godla leży jak najbardziej wewnątrz ludzkiej epistemologii pomimo że poza zasięgiem sytemu formalnego.
>możesz założyć, że rozstrzygasz prawdę, ale wpadasz tu w kolejny problem, bo nie masz potwierdzenia czym jest prawda, tylko sam to orzekasz na podstawie błędnego koła w dowodzeniu (A=A).
Gdzie orzekam czym jest prawda ? Uzasadnienie że zdanie Godla jest prawdziwe to po prostu ciąg pewnych argumentów z pewnością niegorszych niż te które stosujemy teraz. Czy tu próbujesz napisać że logika może być błędna ? Skąd to wiesz jeśli nie opierając się na logice ? Czyli ten pseudoproblem dotyczyłby każdego łącznie ze sceptykiem który o nim mówi.
>Kolejnym błędem jaki popełniasz jest uznanie, że jesteś swoim umysłem. Stwierdzenie jakie produkuje umysł to nie on sam, więc nie mogą być rozpatrywane w kontekście prawdy o nim. Stwierdzenie przypadkowo wygenerowane może wywalić system, co nie oznacza, że odzwierciedla jakąś empiryczną prawdę (znów ontologia vs epistemologia).
Na podstawie charakteru twierdzeń które umysł uznaje za matematycznie prawdziwe można jak najbardziej rozstrzygać czy można te stwierdzenia opisać w sposób algorytmiczny. Nie piszemy o filozoficznych podstawach bo tym naukowcy się nie zajmują.
>>Załóżmy że spotykam w GTA olsona ,który próbuje mi wcisnąć swoją słabo uargumentowaną tezę że to co steruje moją postacią działa w sposób w który działają mechanizmy gry w GTA. Jeśli ja temu zaprzeczę to będę miał całkowitą racje gdyż absurdem jest twierdzić że postać w grze którą steruje gracz jest sterowana przez wewnętrzne mechanizmy gry. >Ale to bez znaczenia, bo to co robi gracz sprowadza się do mechanizmów sterujących nim. Jeśli nie do mechanizmów to do losowości - nie ma innej alternatywy.
A skąd wiesz że nie ma innej alternatywy ? Wiesz to właśnie na podstawie tego jak widzisz świat wewnątrz GTA a te informacje nie stanowią adekwatnej podstawy do orzekania jak wygląda prawdziwy świat poza tą grą. Zasady wewnątrz gry mogą być dowolnie różne od faktycznych zasad na podstawie których ta gra rzeczywiście działa.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Po pierwsze jego zdanie nie jest wyrażeniem przeliczalnym rekurencyjnie. Godel wprowadził je "znikąd" czyli skonstruował je w sprytny sposób. My teraz to powielamy, ale czy sami byśmy na to wpadli?
Rozważałem to w innym swoim poście. Nie chodzi o to co udowadniamy ale o to jakie dowody jesteśmy w stanie zrozumieć. My możemy po prostu powtórzyć argument po Godlu i w ten sposób wykazać że G(F) jest prawdziwe ale jeśli maszyna X by to powtórzyła dla K=F(X) to z założenia że jest maszyną X wynikałoby że jest błędna (to co pisałem że niezależnie od tego co odpowie będzie można wykazać że jest błędna). My po prostu unikamy tej sprzeczności nie wprowadzając założenia że jesteśmy maszynami. Godel rozważał jeszcze możliwość że moglibyśmy być maszynami dla których immanentnie niemożliwe jest poznanie własnego opisu działania. Ta możliwość to jakieś czepialstwo bo przecież gdyby było tak jak twierdzą materialiści wystarczyłoby zmapować siatkę neuronów i w ten sposób dałoby się poznać opis działania. To tak jakby twierdzić że wkładając do kartonu dwa jabłka i następnie dokładając jeszcze dwa jest logicznie możliwe że w kartonie jest ich pięć o ile nigdy tego nie sprawdzimy. No niby tak ale ten wykręt jest już naprawdę desperacki.
>I teraz paradoks twojej teorii jest taki, że gdybyśmy nie wpadli, to dałoby się symulować umysł na komputerze! Absurd!
Kto powiedział że by się dało ? To że by się dało to twoje podstawowe założenie aprioryczne które utrudnia ci prowadzenie dyskusji w sposób obiektywny. Pisałem kilka razy: zrozumienie tw. Godla jest warunkiem wystarczającym do niealgorytmiczności ale nie jest warunkiem koniecznym.
>Taki jest wniosek z twojego paradowodu i dlatego od początku nie mogę się z nim zgodzić. Maszyna za pomocą tego argumentu może to mechanicznie wykorzystać przeciwko człowiekowi i "wykazać", że jest czymś więcej niż on.
W jaki sposób może to zrobić ? Musiałbyś na wstępie założyć że człowiek działa jak maszyna i dopiero na tej podstawie maszyna mogłaby to zrobić. Typowe: z błędnej przesłanki wychodzą sprzeczności. Ale jeśli odrzucisz ten dogmat wszystko jak za dotknięciem różki staje się nagle spójne.
>Ja tu mam niezgodność na poziomie intuicyjnym - przecież od tego czy ktoś coś powie w ten sposób, nie zależy faktyczne działanie umysłu!
Musimy założyć że nasze argumenty coś rozstrzygają. W przeciwnym wypadku popadamy w skrajny sceptycyzm i równie dobrze ja mógłbym powiedzieć że od tego co napiszesz w swoim poście nie zależy jak działa umysł. A podanie zdania G(F) jest właśnie takim argumentem że F nie przechwytuje wszystkiego co powinien przechwytywać.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Są 2 koncepcje: determinizm i losowość. Obie sprowadzają się do algorytmów, można je opisać.
To że da się coś opisać w sposób ściśle matematyczny nie implikuje że jest to opis algorytmiczny. Możemy sobie np. wyobrazić modele równoważne maszynom z wyrocznią i one są precyzyjnie opisane w sposób metamatyczny i całkowicie deterministyczne ale nie są algorytmiczne. Dla takich modeli dalej można stosować tw. Turinga np. pytając czy analogicznie skonstruowany kontrprzykład wykorzytstujący wyrocznie zakończy pracę i jeśli ta maszyna jest poprawna to nie może znać odpowiedzi ale umysł zna odpowiedź na to pytanie. Co nie zmienia jednak faktu że mogą istnieć modele niealgorytmiczne i deterministyczne jednocześnie ale nie stanowią one dobrych kandydatów do opisu działania umysłu ze względu na możliwość powtarzania argumentu Turinga dla maszyn z wyrocznią dowolnego rzędu.
>Losowości nie da się idealnie odwzorować, ale to nie szkodzi, bo sama losowość też nie odwzorowuje siebie samej, więc zapisujemy ją po prostu jako losową zmienną.
Dlatego należałoby rozważać typowego matematyka i podać jako kontrprzykład zdanie którego nawet potencjalnie nie może rozstrzygnąć maszyna w żadnej z probabilistycznych gałęzi. Można to osiągnąć poprzez transformacje algorytmu do postaci deterministycznej przeszukującej wszystkie możliwe drzewa rozgałęzień w programie losowym (transformacja algorytmiczna) a następnie stosując tw. Turinga dla algorytmu który w ten sposób uzyskamy.
>Równanie diofantyczne, które ma wiele rozwiązań. Albo... bełkot z dowolnym rozwiązaniem! Bo nie weryfikujemy już tej oceny. Ale na poziomie umysłu sprowadza się to do błędnego koła w dowodzeniu. Zakładamy w jakimś sensie to co ma być dopiero udowodnione. I weryfikujemy i wydaje się ok, bo mamy ten sam błąd w weryfikacji, co i w wyniku. Z tego powodu każda teoria jest samowywrotna i sprzeczna na naszym pojmowaniu ostatecznego meta-poziomu domykającego myślenie. Właśnie dlatego, że domykamy to myślenie, które sprowadza się do tautologii A=A. Udowodniłem to już przecież wcześniej. Dziwne, że nie rozumiesz.
Tak jak ta teoria którą przed chwilą wygłosiłeś. Próbowałem ci to uświadomić już dawno kiedy pisałem o samowywrotności twojego podziału i realizmu metafizycznego. Dziwne że dopiero teraz to zrozumiałeś.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Można to osiągnąć poprzez transformacje algorytmu do postaci deterministycznej przeszukującej wszystkie możliwe drzewa rozgałęzień w programie losowym (transformacja algorytmiczna) a następnie stosując tw. Turinga dla algorytmu który w ten sposób uzyskamy.
Skąd masz nagle w empirii dostęp do nieskończoności? To paradoks, bo Twoje myśli symulujące nieskończoność są skończone. Nieskończoność nie istnieje realnie tak jak nicość.
>>Równanie diofantyczne, które ma wiele rozwiązań. Albo... bełkot z dowolnym rozwiązaniem! Bo nie weryfikujemy już tej oceny. Ale na poziomie umysłu sprowadza się to do błędnego koła w dowodzeniu. Zakładamy w jakimś sensie to co ma być dopiero udowodnione. I weryfikujemy i wydaje się ok, bo mamy ten sam błąd w weryfikacji, co i w wyniku. Z tego powodu każda teoria jest samowywrotna i sprzeczna na naszym pojmowaniu ostatecznego meta-poziomu domykającego myślenie. Właśnie dlatego, że domykamy to myślenie, które sprowadza się do tautologii A=A. Udowodniłem to już przecież wcześniej. Dziwne, że nie rozumiesz. >Tak jak ta teoria którą przed chwilą wygłosiłeś. Próbowałem ci to uświadomić już dawno kiedy pisałem o samowywrotności twojego podziału i realizmu metafizycznego. Dziwne że dopiero teraz to zrozumiałeś.
Tu nie ma żadnej samowywrotności w moim myśleniu, tylko w przyjęciu założenia, które mamy potem potwierdzić lub obalić empirycznie tkwi podstawowy błąd poznawczy. To Ty wpadasz w samowywrotność przez swój dualizm metafizyczny i postrzeganie przez ten pryzmat każdej teorii, by sprowadzić ją w pewnym punkcie do absurdu i powiedzieć, że ten absurd tkwi wewnątrz myślenia Twojego rozmówcy. Wpisujesz komuś w jego umysł jakieś Twoje stwierdzenie, korzystając z tego, że systemy formalne są niezupełne i na tej podstawie orzekasz, że coś jest sprzeczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Na poziomie dychotomii gdzie a i b jest ściśle zdefiniowane, możesz podawać kontrprzykład, ale dla bardziej skomplikowanych teorii, w dodatku z niewiadomymi nie da się zbudować faktycznego kontrprzykładu.
Jeśli pokażemy że można podać odpowiedni kontrprzykład dla każdej konfiguracji która z definicji jest algorytmem to wyczerpujemy temat. Tak samo jak w dowodzie Euklidesa na nieistnienie największej liczby pierwszej pokazujesz przekształcenie, które na podstawie założenia że X jest liczbą pierwszą zawsze pozwala ci określić liczbę Y większą od X która też jest liczbą pierwszą. Przekształcenie z dowodu Euklidesa zostało określone na całej dziedzinie liczb pierwszych dlatego wiadomo że nie ma największej liczby pierwszej, bo gdyby była to z tego wynikałoby że jednak jest liczba pierwsza od niej większa (sprzeczność). Tak samo w dowodzie pokazujemy że nie ma skończonego algorytmu przechwytującego dostępną nam matematykę bo gdyby był to można by określić algorytm od niego pełniejszy (sprzeczność). Nie musimy znać konkretnej postaci tego algorytmu o który pytamy, tak samo jak w dowodzie Euklidesa nie trzeba znać największej liczby pierwszej aby udowodnić że takowa nie istnieje.
>Poza tym nie można podać kontrprzykładów dla dojścia do jakiegoś sposobu myślenia, bo przy przeciwnym podejściu nie wyłoniłyby się późniejsze wnioski, typowe dla właściwej teorii
Tego chyba nie rozumiem. Jakiej teorii ? Ilekroć ktoś twierdzi że X jest prawidłowym algorytmem wyliczamy K, pytamy algorytm X o K i niezależnie od odpowiedzi pokazujemy że nie jest to algorytm poprawny w związku z tym założenie że jest poprawny powoduje sprzeczność z tym że nie jest poprawny.
>Próbujesz uznać umysł za "coś więcej", co jest kompatybilne z twoim narcyzmem (siebie też chcesz uznać za "kogoś więcej"). Nie mówię tego przecież złośliwie, a ty próbując obić piłeczkę i przepisywać to co ja piszę w twoim kierunku (odnosząc to do twojego myślenia), tylko potwierdzasz, że reagujesz standardowo dla narcyzów i wypierasz to. Twoje myślenie to odzwierciedla.
Czy ja jestem jedyną osobą na tym forum która zauważa, że to co piszesz w stosunku do innych jest tak naprawdę opisem twojego własnego zachowania ? Chyba nie. I właśnie jest to standardowe dla narcyzów, że wypierają fakt, że nimi są oraz projektują go na innych.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeśli pokażemy że można podać odpowiedni kontrprzykład dla każdej konfiguracji która z definicji jest algorytmem to wyczerpujemy temat.
Bzdura. Bowiem taki kontrprzykład jest wirusem tego systemu. Bez dodania go do niego system działa prawidłowo. Nigdzie nie jest powiedziane, że tw. Godla jest prawdą jako taką. To zdanie Godla samo mówi o swojej prawdziwości i jest narzucone arbitralnie. Nie mówi nam ono niczego o naturze rzeczywistości jako takiej, a jedynie o niezupełności systemów formalnych pierwszego rzędu, czyli także niezupełności teorii i naszej oceny prawdziwości. Jednak jakąś ocenę przyjmujemy i przedkładamy ją na wejściu jako prawdę, a to z kolei wynika z tego co bezpośrednio doświadczamy.
>Tak samo w dowodzie pokazujemy że nie ma skończonego algorytmu przechwytującego dostępną nam matematykę bo gdyby był to można by określić algorytm od niego pełniejszy (sprzeczność).
Nie sprzeczność, tylko bzdurne założenie, że w ten sposób coś udowodnisz, co wynika z tego, że popełniasz jakiś dziwny błąd polegający na wpisaniu matematyki w umysł, tak jakbyśmy mieli tam wpisane rozwiązania, jeszcze zanim na nie wpadliśmy.
>Nie musimy znać konkretnej postaci tego algorytmu o który pytamy
W tym przypadku musimy, albowiem kluczowe jest zagadnienie czy nasza wiedza o algorytmach umysłu zgadza się z empirią na temat schematu funkcjonowania mózgu, a to zależy od tego czy działa on w rzeczywistości algorytmicznie, czy nie.
>>Poza tym nie można podać kontrprzykładów dla dojścia do jakiegoś sposobu myślenia, bo przy przeciwnym podejściu nie wyłoniłyby się późniejsze wnioski, typowe dla właściwej teorii >Tego chyba nie rozumiem. Jakiej teorii ?
Twojej, że to co ktoś twierdzi na temat algorytmiczności obiektu X faktycznie ma wpływ na to czy X rzeczywiście jest algorytmem.
>Ilekroć ktoś twierdzi że X jest prawidłowym algorytmem wyliczamy K, pytamy algorytm X o K i niezależnie od odpowiedzi pokazujemy że nie jest to algorytm poprawny w związku z tym założenie że jest poprawny powoduje sprzeczność z tym że nie jest poprawny.
No czyli jeśli masz prawidłowy algorytm kopiujący pracę mózgu, to wykrzaczasz go tym trickiem. Ale co z tego wynika dla empirii? Nic. Bo umysł można teoretycznie skopiować bez tego błędu, powielając strukturę jego działania i w efekcie ta struktura ma dać myślenie równoważne umysłowi. O ile da się, ale kwestia opisu ma tu podrzędne znaczenie, ponieważ jeżeli założymy, że umysł działa algorytmicznie, to musimy też założyć, że istnieje jego opis. Tylko, że wtedy zupełnie inną sprawą jest to czy będziemy w stanie go odtworzyć. Nie ma tu mowy o opisywaniu go poziomu logiki drugiego rzędu, tylko o powielenie mechanizmów jakie działają.
Ja wychodzę z założenia*, że skoro coś działa, to musi istnieć zasada działania, czyli teoretyczny opis i jest to algorytm. Natomiast jeśli coś jest przypadkowe, chaotyczne, nie ma mechanizmu działania, to nie ma algorytmów. Zupełnie inną sprawą jest przecież próba opisu z poziomu logiki drugiego rzędu, a inną znalezienie sposobu na dojście do odtworzenia mechanizmu działającego na poziomie przyczynowo-skutkowym świata i to jest niezależne czy ten poziom to materia, czy jej duchowy odpowiednik.
*Jeśli to założenie jest błędne, to chyba z tego wynika, że jesteśmy sprzeczni.
Czy jesteśmy w stanie opisać umysł? Nie wiemy, ale nie potrzebujemy wiedzieć wszystkiego o umyśle, aby skopiować mechanizmy, które w nim działają.
>Czy ja jestem jedyną osobą na tym forum która zauważa, że to co piszesz w stosunku do innych jest tak naprawdę opisem twojego własnego zachowania ? Chyba nie.
Przecież wyjaśniałem to wiele razy. Piszę tak narcyzom, a tych jest wielu i głównie z takimi ludźmi tu dyskutowałem. Nie ulega to wątpliwości w przypadku większości z nich. Demokracji nie uznaję, więc uważam, że liczą się argumenty co do konkretnego przypadku i to akurat wykazywałem. Ty np pisałeś mi, że neguję dedukcję i próbowałeś uciekać od meritum na różne sposoby, ale ostatnie posty są już lepsze.
>I właśnie jest to standardowe dla narcyzów, że wypierają fakt, że nimi są oraz projektują go na innych.
No i ja się takich ludzi właśnie czepiam, bo to są przeciwne cechy do moich. Może chodzi o to, że nawet jakbym chciał być narcyzem to by się nie dało i zazdroszczę takim ludziom tej pewności i uporu, bo sam mam wiecznie wątpliwości, a może to dlatego, że dla narcyzów ego=ja, a dla mnie ja=świadomość jako fenomen umysłu/obserwator i wkurza mnie gdy ktoś lansuje się na tym jaką postać wylosowała jego świadomość. Może dlatego, że ja wylosowałem nie najlepszą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | John Doe (782 punktów) | >Ja wychodzę z założenia*, że skoro coś działa, to musi istnieć zasada działania, czyli teoretyczny opis i jest to algorytm. Natomiast jeśli coś jest przypadkowe, chaotyczne, nie ma mechanizmu działania, to nie ma algorytmów.
Dwóch gości chce sobie poufnie porozmawiać na sieci. Generują liczby losowe na sprzęcie dającym faktycznie liczby losowe (są nawet takie karty), - powiedzmy z przedziału [2^64, 256] wymieniają się danymi np. na pendrivie i do każdego znaku wysyłanego w wiadomości dodają znak z wygenerowanego zbioru. Pierwszy znak jawnego tekstu pierwsze słowo losowe, drugi drugie itp. Jeżeli generacja była naprawdę losowa to nie jesteś w stanie przechwytując transmisje wypowiedzieć się czy ona jest z treścią (a zatem zawiera algorytm) czy nie. Odbierasz doskonały chaos który w rzeczywistości wcale chaosem nie jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Bzdura. Bowiem taki kontrprzykład jest wirusem tego systemu. Bez dodania go do niego system działa prawidłowo. Nigdzie nie jest powiedziane, że tw. Godla jest prawdą jako taką.
Jest powiedziane w dowodzie który jest ciągiem logicznych wnioskowań a nie autorytarnych stwierdzeń które sam narzucasz.
>To zdanie Godla samo mówi o swojej prawdziwości i jest narzucone arbitralnie. Nie mówi nam ono niczego o naturze rzeczywistości jako takiej, a jedynie o niezupełności systemów formalnych pierwszego rzędu, czyli także niezupełności teorii i naszej oceny prawdziwości.
Powtarzasz już w kółko to samo ale to co piszesz to powszechna nadinterpretacja której błędność jest nawet opisana na Wikipedii. Nie możesz na podstawie tw. Godla wnioskować że nasze sądy podlegają jakimś ograniczeniom poznawczym bo my nie jesteśmy systemami formalnymi pierwszego rzędu. Skąd to wziąłeś że jesteśmy ?
>Nie sprzeczność, tylko bzdurne założenie, że w ten sposób coś udowodnisz, co wynika z tego, że popełniasz jakiś dziwny błąd polegający na wpisaniu matematyki w umysł, tak jakbyśmy mieli tam wpisane rozwiązania, jeszcze zanim na nie wpadliśmy.
Załóżmy że nasze myślenie (czyli proces dochodzenia do twierdzeń) podlega całkowitej algorytmizacji. Gdyby tak było to znaczyłoby właśnie że istnieje algorytm który znajduje wszystkie dowody które możemy potencjalnie zrozumieć i postrzegać jako poprawne po prostu poprzez przechodzenie wszystkich możliwych dróg w programie odpowiadającym za nasze myślenie. Mamy w ten sposób formalny opis tego co jesteśmy w stanie (potencjalnie) w ramach arytmetyki dowieść. Ale każdy taki formalny opis będzie zbyt słaby bo nie będzie uwzględniał zdania Godla dla tego opisu które przecież też jesteśmy potencjalnie w stanie dowieść. Zatem nasze myślenie nie algorytmizuje się.
>W tym przypadku musimy, albowiem kluczowe jest zagadnienie czy nasza wiedza o algorytmach umysłu zgadza się z empirią na temat schematu funkcjonowania mózgu, a to zależy od tego czy działa on w rzeczywistości algorytmicznie, czy nie.
Rozważamy algorytmy w ściśle zdefiniowanym sensie. Jeśli umysł działa w sposób który opisuje się inaczej niż w ramach ścisłego modelu informatycznego jakim jest algorytm to znaczy że właśnie mam racje i tych przypadków nie muszę już rozważać.
>Twojej, że to co ktoś twierdzi na temat algorytmiczności obiektu X faktycznie ma wpływ na to czy X rzeczywiście jest algorytmem.
A według twojej teorii to co ty sobie twierdzisz faktycznie ma wpływ na to że X jest algorytmem ? Musimy założyć że nasze argumenty coś roztrajają. W przeciwnym wypadku popadamy w skrajny sceptycyzm i równie dobrze ja mógłbym powiedzieć ze od tego co napiszesz w swoim poście nie zależy jak działa umysł. A podanie zdania G(F) jest właśnie takim argumentem że F nie przechwytuje wszystkiego co ma przechwytywać.
>No czyli jeśli masz prawidłowy algorytm kopiujący pracę mózgu, to wykrzaczasz go tym trickiem. Ale co z tego wynika dla empirii? Nic. Bo umysł można teoretycznie skopiować bez tego błędu, powielając strukturę jego działania i w efekcie ta struktura ma dać myślenie równoważne umysłowi.
Nie piszeszemy o kopiowaniu tylko o tym jak umysł działa. Jeśli go skopiować do postaci algorytmicznej to oczywiście nie może być prawidłowa. Twój argument opiera się na błędnym kole bo zakładasz że dałoby się ale to właśnie jest niemożliwe z przyczyn które opisałem.
>*Jeśli to założenie jest błędne, to chyba z tego wynika, że jesteśmy sprzeczni.
Przeciwnie, z prawdziwości twojego założenia * wynikałaby sprzeczność myślenia. W przeciwnym wypadku nie wiadomo bo nie da się wtedy użyć tw. Godla / Turinga do udowodnienia sprzeczności.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | >>> Nigdzie nie jest powiedziane, że tw. Godla jest prawdą jako taką. >Jest powiedziane w dowodzie który jest ciągiem logicznych wnioskowań a nie autorytarnych stwierdzeń Możliwe jednak, że tw. Gödla wynika z nietrafnie (choć autorytarnie) przyjętych aksjomatów i idących za nimi konstrukcji. W szczególności przyjmuje się za Cantorem, że istnieje najmniejsza wielkość nieskończona (alef_zero), co prowadzi do sprzeczności, paradoksów i być może do samych twierdzeń o niezupełności systemów formalnych. Tymczasem można zapewne zbudować niesprzeczną teorię, w której nie istnieje najmniejsza wielkość nieskończona, a dla każdej można wskazać mniejszą. W takiej teorii, przy przyjęciu skromniejszej aksjomatyki, być może tw. Gödla wcale się nie pojawi lub zmieni się jego istota. ________________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >>> Nigdzie nie jest powiedziane, że tw. Godla jest prawdą jako taką.> >Jest powiedziane w dowodzie który jest ciągiem logicznych wnioskowań a nie autorytarnych stwierdzeń> Możliwe jednak, że tw. Gödla wynika z nietrafnie (choć autorytarnie) przyjętych aksjomatów i idących za nimi konstrukcji. W szczególności przyjmuje się za Cantorem, że istnieje najmniejsza wielkość nieskończona (alef_zero), co prowadzi do sprzeczności, paradoksów i być może do samych twierdzeń o niezupełności systemów formalnych.Ciągle ładujesz tutaj tego Cantora a ja bardzo cieszę się że tw. Gödla nie opiera się na tak mglistych konstrukcjach jakimi zajmował się Cantor. Czy naprawdę wiesz chociaż pobieżnie jak wygląda dowód tw. Gödla ?  Twierdzenie Gödla ma taki charakter że nie da się go pozbyć poprzez zmienienie aksjomatów.  Wyobraź sobie problem arytmetyczny jakim jest odpowiedź na pytanie czy maszyna Turinga o konfiguracji T zakończy pracę. Jest to problem czysto arytmetyczny, w ramach pracy nad 10 problemem Hilberta pokazano w jaki sposób działanie dowolnej maszyny Turinga zakodować w postaci układu równań diofantycznych, każdy układ równań d1=0, d2=0, ..., dn=0 można następnie trywialnie sprowadzić do pojedynczego równania diofantycznego d1^2+d2^2+...+dn^2=0 (zauważ że to równanie ma rozwiązanie wtw gdy ten układ ma rozwiązanie - co więcej rozwiązania są identyczne) i dzięki temu można pokazać równoważność pomiędzy odpowiedzią na pytanie czy dana maszyna Turinga skończy pracę i czy określone przez nią równanie ma rozwiązanie. Do każdego skończonego systemu formalnego F (takiego w którym dowody mają skończoną długość) można przyporządkować algorytm X znajdujący dowody jego twierdzeń poprzez leksykograficzne przeszukiwanie wszerz drzewa wszystkich możliwych ciągów formuł stanowiących dowody tego systemu. Następnie korzystając z TEGO wspaniałego rozumowania znajdujemy kod programu KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) dla algorytmu X. TEN KONTRPRZYKŁAD JEST KODEM MASZYNY TURINGA ODPOWIADAJĄCEJ PEWNEMU RÓWNANIU DIOFANTYCZNEMU KTÓREGO ROZWIĄZYWALNOŚĆ (JEŚLI F JEST POPRAWNY) NIE MOŻE BYĆ DOWIEDZIONA PRZEZ X A WIĘC TEŻ PRZEZ F ALE MY WIEMY ŻE TO RÓWNANIE NIE MA ROZWIĄZANIA ! I można to zrobić dla każdego sytemu formalnego F który miałby być poprawny, niezależnie od jego aksjomatów ! > Tymczasem można zapewne zbudować niesprzeczną teorię, w której nie istnieje najmniejsza wielkość nieskończona, a dla każdej można wskazać mniejszą. W takiej teorii, przy przyjęciu skromniejszej aksjomatyki, być może tw. Gödla wcale się nie pojawi.Nic ci to nie da. Patrz wyżej. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Czy naprawdę wiesz chociaż pobieżnie jak wygląda dowód tw. Gödla ? Twierdzenie Gödla ma taki charakter że nie da się go pozbyć poprzez zmienienie aksjomatów.  Tak, nie da się! Wiesz dlaczego? Bo aksjomaty nie wyczerpią rzeczywistości. Rzeczywistość zawsze nas wyprzedza, więc tkwiąc w obecnej teorii zawsze pomijamy to co się z niej dalej wyłoni, bo to proces nieskończony i z definicji niemożliwy do przewidzenia. W miejsce zdania Godla podstaw sobie "znam prawdę". Skąd znam prawdę? Z x, y, z. Skąd wiem, że x, y, z? I ten proces można kontynuować w nieskończoność, a opis z definicji nigdy nie wyczerpie prawdy. - znam prawdę - jeśli znam prawdę to ta prawda modyfikuje się o fakt, że znam prawdę, a ta modyfikuje się o fakt, że wiem, że znam prawdę o tym, że znam prawdę i tu się tworzy zapętlenie - patrząc na to zapętlenie widzi się zapętlenie, czyli algorytm się nie zatrzyma - zatrzymuje się drugi algorytm, który stwierdza, że tamten jest zapętlony - Ty uważasz, że to te same algorytmy, a ja że inne, bo opis rzeczywistości tworzony przez umysł i jego interpretacja to coś ponad sposób działania umysłu. Albo raczej coś poniżej, bo ten sposób działania to zasada, więc jest ważniejszy od oceny i próby opisu czegoś co z definicji jest nieopisywalne w pełni > Do każdego skończonego systemu formalnego F (takiego w którym dowody mają skończoną długość) można przyporządkować algorytm X znajdujący dowody jego twierdzeń poprzez leksykograficzne przeszukiwanie wszerz drzewa wszystkich możliwych ciągów formuł stanowiących dowody tego systemu.Skąd masz nagle dostęp do wszystkich możliwych formuł? Umysł to algorytmy do generowania formuł, którymi się potem posługuje do oceny rzeczywistości. On sam je generuje i się uczy, a więc to co jest wygenerowane nie jest wpisane a priori w umysł, tylko jest efektem jego pracy. Ty mylisz te dwie rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > Ciągle ładujesz tutaj tego Cantora a ja bardzo cieszę się że tw. Gödla nie opiera się na tak mglistych konstrukcjach jakimi zajmował się Cantor.Sam "ładujesz" ciągle Gödla, a jego twierdzenie o niezupełności dotyczy systemów zawierających co najmniej arytmetykę liczb naturalnych, więc wielkości nieskończone. Cantora wobec tego nie wypada pomijać, bo chyba on pierwszy stwierdził, że nieskończoności jest więcej niż jedna. > Czy naprawdę wiesz chociaż pobieżnie jak wygląda dowód tw. Gödla ?  Zapoznawałem się z tym w liceum. Twoje szermowanie Gödlem w kontekście (nie)algorytmizacji ludzkiego myślenia wydaje się chybione, gdyż tak komputery jak i ludzie są układami skończonymi - dla wielkości skończonych zaś można zbudować system zupełny i jednocześnie wewnętrznie niesprzeczny. Podobnie równania diofantyczne, okrojone do skończonej przestrzeni rozwiązań, nadają się do pełnej algorytmizacji. ______________________________________________________ [Zgoda, że człowiek nie działa w pełni algorytmicznie, ale wynika to raczej z jego ułomności - dusza jest tęsknotą a nie przewagą nad maszyną.] >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Zapoznawałem się z tym w liceum. Twoje szermowanie Gödlem w kontekście (nie)algorytmizacji ludzkiego myślenia wydaje się chybione, gdyż tak komputery jak i ludzie są układami skończonymi - dla wielkości skończonych zaś można zbudować system zupełny i jednocześnie wewnętrznie niesprzeczny.
Dodałbym tu chyba jeszcze to, że umysł nie redukuje się do danego systemu w momencie X. Z umysłem jako systemem formalnym jest ten problem co ze zmieniającymi się danymi na dysku, które nie stanowią jednej spójnej całości. Niesprzeczność to też w naszym przypadku nie faktyczna niesprzeczność, a dążenie do niej. Czyli możemy być sprzeczni na poziomie danych, ale poziom interpretacji jest nadrzędny i dążymy do tego by dane były niesprzeczne w obrębie danego wycinka myślowego. Umysł to przecież nie jeden spójny system, a wiele możliwe, że niespójnych między sobą różnych mniejszych spójnych systemów otwartych, które ciągle się modyfikują, a priorytety podlegają zmianom. Czas płynie do przodu i dostarcza nowych zdarzeń a priori, które logicznie dopiero są interpretowane post factum.
Generalnie chwili tu i teraz nie da rady opisać i zamknąć w żaden system formalny. Trwanie w tu i teraz to jedna z właściwości umysłu, raczej pierwotna. Ludzie o tym zapominają, wpadając w wir różnych myśli, które tworzą ich matrix. Społeczeństwo jest sterowane prostymi algorytmami. Zresztą pattern w tej rozmowie Jana Bednarskiego też jest prostym algorytmem. On po prostu myli teorię z empirą, tu i teraz jako fenomen z opisem formalnym. Z tego, że ten opis nie jest możliwy w pełni, nie wynika wcale żadna niealgorytmiczność umysłu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Sam "ładujesz" ciągle Gödla, a jego twierdzenie o niezupełności dotyczy systemów zawierających co najmniej arytmetykę liczb naturalnych, więc wielkości nieskończone. Cantora wobec tego nie wypada pomijać, bo chyba on pierwszy stwierdził, że nieskończoności jest więcej niż jedna.Problem rozwiązywalności równania diofantycznego nie jest w żaden sposób uzależniony od wstępnie przyjętych aksjomatów tak jak to się dzieje np. w teorii zbiorów gdzie istnieją twierdzenia dla których jedyne znane dowody są uzależnione od przyjęcia pewnego niejasnego aksjomatu np. co do istnienia jakiegoś dużego niedekonstruktywnego zbioru. Jeśli założymy że taki zbiór istnieje to możemy udowodnić prawdziwość danego twierdzenia a w przeciwnym wypadku będzie odwrotnie. Jest to trochę subiektywne a różnych stanowisk w kwestii istnienia nieskończonych zbiorów jest co najmniej kilka. Jednak jak już wspominałem nie interesowałem się tym tematem zbyt dokładnie ponieważ głównym obszarem moich zainteresowań są okolice tw. Godla (czyli powiedzmy kombinatoryka i teoria liczb) a kwestia zbiorów nie ma tu zbyt wielkiego zastosowania. Dlatego zaprotestowałem gdy użyłeś tego porównania. Zauważ że własności liczb naturalnych mają to do siebie że można je interpretować empirycznie. Twierdzenie Lagrange'a o rozkładzie liczb naturalnych możesz równie dobrze interpretować jako wyrażenie faktu możliwości przeprowadzenia pewnej transformacji na rzeczywistych obiektach. Niezależnie od tego ile jabłek byś nie miał możesz znaleźć ich prawidłowe pogrupowanie w postaci czterech kwadratowych podzbiorów. Tak samo z równaniami diofantycznymi, masz np. pytanie czy równanie x^2+y^2=z^2 ma rozwiązanie i to jest pytanie o charakterze absolutnym, odpowiedź jest jednoznaczna tak lub nie. W teorii mnogości twierdzenia nie mają aż tak konkretnej postaci i gdyby na nich oprzeć test Turinga ktoś mógłby protestować. Dlatego cieszę się że tw. Godla jest bezpośrednio powiązane z tak fundamentalnymi własnościami matematyki. I ta cecha też sprawia że nie da się go pozbyć poprzez prostą zmianę aksjomatów. > Zapoznawałem się z tym w liceum. Twoje szermowanie Gödlem w kontekście (nie)algorytmizacji ludzkiego myślenia wydaje się chybione, gdyż tak komputery jak i ludzie są układami skończonymi - dla wielkości skończonych zaś można zbudować system zupełny i jednocześnie wewnętrznie niesprzeczny. Podobnie równania diofantyczne, okrojone do skończonej przestrzeni rozwiązań, nadają się do pełnej algorytmizacji.Kiedy mówimy o automatach skończonych mówimy de facto o pewnym szczególnym podzbiorze maszyn Turinga (każdy automat można symulować na maszynie Turinga po prostu zamieniając stany automatu ma stany maszyny i przechodząc po wejściu cały czas w prawo) więc nie chciałem się rozdrabniać gdyż wykazanie że możliwości umysłu są większe niż jakiejkolwiek opisywalnej maszyny Turinga pociąga oczywiście wniosek że nie jesteśmy także opisywalnymi automatami skończonymi. Chciałbym cię zapytać jak widzisz możliwość wybrnięcia z tej sytuacji ? Dlaczego mielibyśmy okroić przestrzeń równań diofantycznych do jakiegoś skończonego podzbioru ? Nie musimy się nawet ograniczać do skończoności bo w maszynie Turinga spokojnie można zaimplementować nawet przeliczalnie wiele przypadków. Ale wciąż pozostaje faktem że wówczas możemy wykorzystać w teście Turinga równanie spoza tego obszaru więc takie z którym nie poradzi sobie maszyna. Poczyniasz jakieś niejasne dla mnie założenia, chciałbyś rozwiązać ten problem poprzez ignorowanie równań diofantycznych nie uwzględnionych w programie ?  Jestem skłonny interpretować to jako książkowy przykład ciekawego fenomenu psychologicznego zwanego represją. > [Zgoda, że człowiek nie działa w pełni algorytmicznie, ale wynika to raczej z jego ułomności - dusza jest tęsknotą a nie przewagą nad maszyną.]Przewaga w rozwiązywaniu problemów z zakresu teorii liczb wynika z naszej ułomności ? Nawet Turing musiał przyznać że przewaga ludzi nad maszynami nie jest iluzoryczna. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jednak jak już wspominałem nie interesowałem się tym tematem zbyt dokładnie ponieważ głównym obszarem moich zainteresowań są okolice tw. Godla (czyli powiedzmy kombinatoryka i teoria liczb) a kwestia zbiorów nie ma tu zbyt wielkiego zastosowania.No to spoko, ale okolice tw. Godla nie dotyczą zagadnienia umysłu ani AI i nie można wyciągać pseudofilozoficznych interpretacji. Tu masz to wyjaśnione. www.opoka.(*)a/F/FL/ograniczenia_godla.htmlSerio zrozumiałeś?  > Zauważ że własności liczb naturalnych mają to do siebie że można je interpretować empirycznieTaka jest właściwość umysłu, ale to nadal teoretyzowanie, bo interpretacja. Nadal się orzesz tymi tekstami, które powtarzasz, a których chyba sam do końca nie rozumiesz. > Tak samo z równaniami diofantycznymi, masz np. pytanie czy równanie x^2+y^2=z^2 ma rozwiązanie i to jest pytanie o charakterze absolutnym, odpowiedź jest jednoznaczna tak lub nie.Czyli rozwiązuje się to algorytmami opartymi na indukcji i dedukcji - w ten sposób w skrócie losowość (indukcja) sprowadza się do determinizmu (losowe indukcyjne rozumowanie zostaje uznane przez dedukcję). > Kiedy mówimy o automatach skończonych mówimy de facto o pewnym szczególnym podzbiorze maszyn Turinga (każdy automat można symulować na maszynie Turinga po prostu zamieniając stany automatu ma stany maszyny i przechodząc po wejściu cały czas w prawo) więc nie chciałem się rozdrabniać gdyż wykazanie że możliwości umysłu są większe niż jakiejkolwiek opisywalnej maszyny Turinga pociąga oczywiście wniosek że nie jesteśmy także opisywalnymi automatami skończonymi. Chciałbym cię zapytać jak widzisz możliwość wybrnięcia z tej sytuacji ?Po co ktoś ma się babrać z Twoim urojeniem, które sam tworzysz? Tyle razy wyjaśniałem, a nadal o to pytasz. To ciekawy mechanizm psychologiczny: Cytat:Urojenia (łac. delusiones) - zaburzenia treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach, błędnych sądach, odpornych na wszelką argumentację i podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość Treść tego urojenia czyli baza dla Twoich poglądów to przekonanie religijne, że ludzki umysł jest wyjątkowy i wspaniały. Próbujesz szukać w empirii teoretycznych przykładów na to czego maszyna niby nie może. Co za żałosne wypociny - przecież nie wiesz co ta maszyna może, a czego nie, dopóki jej nie masz podstawionej jako danej. Tw. Godla nie jest granicą algorytmiczności, jak to próbujesz błędnie interpretować wciskając tu swoją metafizyczną wiarę jaką zakładasz a priori. Twoje stwierdzonko sprowadza się więc do zdania: "Jestem w stanie wymyślić maszynę, od której zawsze jestem lepszy" - no geniusz  I nie przeszkadza Ci, że nie masz empirycznie istniejącej maszyny, więc nie wiesz jak się zachowa. Zakładasz z góry, że wiesz wszystko, bo jesteś mądrzejszy. Właśnie nie dopuszczasz do swojego myślenia oczywistego wniosku, że nasze systemy myślowe są niekompletne i oddzielne od siebie, no ale może Ty masz mózg działający na "pająku" i zintegrowane wszystko na jednej płycie  Mieszasz niezależne od siebie rzeczy i źle definiujesz problem. > Ale wciąż pozostaje faktem że wówczas możemy wykorzystać w teście Turinga równanie spoza tego obszaru więc takie z którym nie poradzi sobie maszyna. Metafizyczne założenie, że umysł jest lepszy od maszyny. To Twój dogmacik jaki zakładasz na starcie, w ten sposób preparując błędny mem. > Poczyniasz jakieś niejasne dla mnie założenia, chciałbyś rozwiązać ten problem poprzez ignorowanie równań diofantycznych nie uwzględnionych w programie ?  Przecież rozwiązania wyłaniają się z pracy umysłu i płyną z danych docierających do nas z zewnątrz/empirii. Nie ma ich tam wcześniej, więc Twój eksperyment myślowy jest kompletnie błędny już na starcie, albowiem przypisujesz obecnemu swojemu umysłowi umiejętności jakich jeszcze nie posiada w tym czasie. Pisałem o tym wiele razy, to uciekasz od tego. > Przewaga w rozwiązywaniu problemów z zakresu teorii liczb wynika z naszej ułomności?Przewaga, którą zakładasz na starcie jako dogmat
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > Niezależnie od tego ile jabłek byś nie miał możesz znaleźć ich prawidłowe pogrupowanie w postaci czterech kwadratowych podzbiorów. Całkiem ładne spostrzeżenie (chyba już Euler to przeczuwał), ale jaki tu związek z Gödlem? Jabłka w kwadraty można układać prostym algorytmem 'na piechotę', gdy jest skończenie wiele jabłek. Natomiast przy rozważaniu nieskończonych wielkości potkniemy się zaraz np. o tw. Banacha-Tarskiego, z którego wynika, że z jednego jabłka możemy zrobić dwa identyczne (a to niespecjalnie zgadza się z empirią). > Dlaczego mielibyśmy okroić przestrzeń równań diofantycznych do jakiegoś skończonego podzbioru? Żeby się nie potykać o Cantora? > Przewaga w rozwiązywaniu problemów z zakresu teorii liczb wynika z naszej ułomności? Maszyny miewają przewagę w rachunkach, czyż nie? > Nawet Turing musiał przyznać że przewaga ludzi nad maszynami nie jest iluzoryczna. Ciekawe czy np. dowód twierdzenia o 4-ch barwach, wykorzystujący program komputerowy do sprawdzenia wielu szczególnych przypadków, uznałby Turing za sukces algorytmizacji? __________________________________________ >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Całkiem ładne spostrzeżenie (chyba już Euler to przeczuwał), ale jaki tu związek z Gödlem? Jabłka w kwadraty można układać prostym algorytmem 'na piechotę', gdy jest skończenie wiele jabłek.
Ma to taki związek że prawdziwość twierdzeń z teorii liczb ma znaczenie fundamentalne w tym sensie że można ją łatwo zinterpretować jako możliwość wykonania pewnej operacji na fizycznych obiektach podobnie jak np. rozwiązywalność równania diofantycznego - te twierdzenia mają bardzo namacalny sens.
Twierdzenie Lagrange'a o rozkładach liczb naturalnych dotyczy wszystkich liczb. Więc ile jabłek by ci nie dostarczono istnieje logiczna konieczność możliwości takiego rozkładu. Dowód nie polegał na sprawdzeniu skończonej ilości przypadków ale na udowodnieniu tej zależności w postaci ogólnej. Podobny charakter mają dowody nierozwiązywalności równań diofantycznych.
To z pewnością prawda że w rzeczywistości zawsze mamy do dyspozycji tylko skończoną liczbę elementów. Ta kwestia również była dyskutowana i nie ma ona znaczenia dla tego dowodu. Odpowiadałem już na to parę postów wcześniej. Możesz np. twierdzić że nie ma sensu mówić o algorytmie który jest tak złożony że w rzeczywistości nie wystarczyłoby cząsteczek we wszechświecie aby zbudować fizyczną maszynę która go realizuje. Ale my tu mówimy o stosunkowo małym algorytmie T do rozstrzygania stopu który miałby być rzekomo realizowany przez nasz mózg. Na postawie konstrukcji kontrprzykładu możemy oszacować jak duży byłby ten algorytm K(T). Wzrost przy przejściu z T do K(T) jest na pewno z góry ograniczony liniowo bo wszystko co musimy zrobić to dodać jednego if'a, wywołać T a na końcu dodać instrukcje pętli. W rzeczywistości ta zależność jest znacznie mniejsza i mógłbym udowodnić że jest nawet logarytmiczna ale myślę że przytoczenie takich obliczeń jest całkowicie zbędne. Gołym okiem widać że wielkość K(T) jest nie większa niż dwukrotna wielkość T bo T jest w kontrprzykładzie wywoływany zawsze jeden raz + ten jeden if i pętla która przecież nie zajmie więcej kodu niż cały algorytm T. A cóż to jest dwukrotny wzrost wielkości algorytmu ? Nawet jeśli ktoś uważa że nie ma sensu mówić o ogromnych algorytmach (np. takich że nie byłoby we wszechświecie wystarczającej ilości cząstek do zbudowania odpowiedniej maszyny) to w tym wypadku nie ma to żadnego znaczenia bo algorytm z kontrprzykładu na pewno nie jest tak wielkim algorytmem. Jeśli T ma fizyczny sens to i K(T) go ma.
>Natomiast przy rozważaniu nieskończonych wielkości potkniemy się zaraz np. o tw. Banacha-Tarskiego, z którego wynika, że z jednego jabłka możemy zrobić dwa identyczne (a to niespecjalnie zgadza się z empirią).
Tw. Banacha-Tarskiego nie posiada jasnej interpretacji empirycznej ale z drugiej strony nie jest prawdą że to twierdzenie jest sprzeczne z empirią bo w rzeczywistości fragmenty na które rozcinamy kulę nie mają objętości w empirycznie weryfikowalnym sensie. W skrócie: rzeczywistej kuli nie da się pociąć tak aby podział spełniała warunki tego twierdzenia. Dlatego mówi się że to jest "paradoks" czyli pozorna sprzeczność wynikająca z niezrozumienia (tak jak np. paradoks Achillesa albo paradoks bliźniaków). Nie jest to prawdziwa sprzeczność w teorii jaką była np. antynomia Russella.
>Żeby się nie potykać o Cantora?
Wytłumacz o co ci chodzi nie posługując się nazwiskiem Cantora. Jeśli twierdzimy że algorytm A stanowi prawidłową metodę dowodzenia matematycznych twierdzeń to następnie możemy uzasadnić że maszyna K(A) nie kończy pracy a algorytm A nie może tego udowodnić. To oznacza że nie możemy zaprojektować maszyny która dorównuje ludzkiemu rozumieniu matematyki bo zawsze gdy taką maszynę zaprojektujemy i myślimy że działa poprawnie to z tego samego powodu wiemy również że nie dowodzi ona pewnego twierdzenia którego poprawność również możemy uzasadnić, takiego mianowicie że K(A) nie kończy pracy. To że K(A) nie kończy pracy możemy uzasadnić w logiczny sposób i nie wiem dlaczego mielibyśmy wypierać ten fakt tylko po to aby udawać że A nam dorównuje.
>Maszyny miewają przewagę w rachunkach, czyż nie?
Miewają ale to im nie pomoże w udowodnieniu kontrprzykładu z twierdzenia Turinga. To prawda że człowiek dla wygody używa kalkulatora, ale jeśli ten sam kalkulator wbudujesz do maszyny to ona nie zacznie dorównywać człowiekowi.
>Ciekawe czy np. dowód twierdzenia o 4-ch barwach, wykorzystujący program komputerowy do sprawdzenia wielu szczególnych przypadków, uznałby Turing za sukces algorytmizacji?
Komputer nie udowodnił tego twierdzenia. Trzeba było po prostu sprawdzić pewien zbiór szczególnych przypadków. Zasadniczą częścią dowodu było udowodnienie implikacji że jeśli twierdzenie będzie zachodzić dla tych przypadków to będzie poprawne w postaci ogólnej.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | > .. Wzrost przy przejściu z T do K(T) jest na pewno z góry ograniczony liniowo (..) W rzeczywistości ta zależność jest znacznie mniejsza i mógłbym udowodnić że jest nawet logarytmicznaPokazanie zależności logarytmicznej (wykładniczej) to chyba istotny kierunek, gdyż wówczas zmiana staje się niewspółmierna. Wg takiej zależności definiuje się np. moc liczb rzeczywistych względem naturalnych. > przytoczenie takich obliczeń jest całkowicie zbędne.Na tak wąskich marginesach trudno o czytelność. ............................................................ > Jeśli T ma fizyczny sens to i K(T) go ma.A czy implikacja w drugą stronę też zachodzi? > Wytłumacz o co ci chodzi nie posługując się nazwiskiem Cantora.'Bez Cantora' brzmi dla mnie jak 'bez nieskończoności', czyli w ramach skończenie wielu przypadków. > Jeśli twierdzimy że algorytm A stanowi prawidłową metodę dowodzenia matematycznych twierdzeńPowinniśmy coś takiego zakładać, skoro potrafimy weryfikować poprawność dowodów - bez procedur weryfikujących musielibyśmy chyba bazować na intuicji lub poczuciu estetyki, a to nie dość "ścisłe" pojęcia. > to następnie możemy uzasadnić że maszyna K(A) nie kończy pracy a algorytm A nie może tego udowodnić.A nie 'odwrotnie'? Tzn: algorytm nie potrafi się zatrzymać, a maszyna nie potrafi go naprawić? [Swoją drogą "problem stopu" wydaje się od początku postawiony w sposób tyleż banalny, co jakby celowo sprzeczny. Jeśli maszyna zapędza się bardziej niż wykładniczo, to chyba można wstawić instrukcję zapobiegającą takiemu rozchwianiu.] > To oznacza że nie możemy zaprojektować maszyny która dorównuje ludzkiemu rozumieniuStąd wniosek, że nie ma sensu powoływanie bóstw/super-kalulatorów/demonów Laplace'a... gdyż narzędzia pozostają z zasady na innym poziomie abstrakcji niż programista? > Komputer nie udowodnił tego twierdzenia.Oczywiście, że nie udowodnił, ale trudno i coraz trudniej się nim nie posługiwać - jeszcze trochę, a zacznie się stawać wyrocznią.  >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Pokazanie zależności logarytmicznej (wykładniczej) to chyba istotny kierunek, gdyż wówczas zmiana staje się niewspółmierna.Raczej w złą stronę idziesz. Ta zależność nie ma nic wspólnego z tą nierównolicznośćą, po prostu to jest ten narzut który pojawia się gdy musimy dodać jedną instrukcje warunkową a później pętle przy przejściu z ALGORYTMU do KONTRPRZYKŁADU. Dokładne obliczenia byłyby specyficzne w zależności od wersji dowodu i przyjętego sposobu kodowania. Dla nas wystarczająco istotną informacją jest to że jeśli ALGORYTM ma wielkość X to KONTRPRZYKŁAD ma spokojnie wielkość mniejszą niż nawet 2X więc nadal ma sens fizyczny. Przy okazji ładnie widać że wystarczy brać pod uwagę skończoną liczbę twierdzeń mianowicie wystarczą te które nie są dłuższe niż długość KONTRPRZYKŁADU. > Wg takiej zależności definiuje się np. moc liczb rzeczywistych względem naturalnych.Nic mi o tym nie wiadomo. Nigdy nie widziałem takiego zdefiniowania odpowiedniości pomiędzy zbiorami liczb rzeczywistych i naturalnych. W jednym ze swoich starch wątków napisałeś: "2. Jeśli funkcja wykładnicza (logarytmiczna) przeprowadza jeden zbiór w drugi, to te zbiory są różnych mocy." To twierdzenie jest nieprawdziwe. Na przykład elementy zbioru {1,2,3} można przeprowadzić poprzez funkcje y=ln(x) do zbioru {0,ln(2),ln(3)} ale te zbiory jak najbardziej są równej mocy. Inny problem z twoim pomysłem jest taki że logarytm nie jest określony na całej dziedzinie liczb naturalnych. > A czy implikacja w drugą stronę też zachodzi?Z pewnością T jest mniejszy (w sensie wielkości kodu) niż K(T) więc tym bardziej. > 'Bez Cantora' brzmi dla mnie jak 'bez nieskończoności', czyli w ramach skończenie wielu przypadków.No to rozważamy skończoną ilość algorytmów mianowicie takich których wielkość nie przekracza K(T). Tak więc obcinanie do skończoności nic tutaj nie daje, no chyba że "algorytm" miałby na stałe wpisany zbiór wszystkich prawdziwych twierdzeń ale my szukając algorytmu pytamy o regułę znajdywania prawdziwości tych twierdzeń a nie gotową ich listę. > A nie 'odwrotnie'? Tzn: algorytm nie potrafi się zatrzymać, a maszyna nie potrafi go naprawić?Zacznijmy od podstaw, po tym pytaniu wydaje mi się że mylisz wszystko: Problem którym się zajmujemy to odpowiedź na pytanie czy algorytm q dla danej wejściowej n zakończy pracę (po prostu w specyfikacji maszyny Turinga jest pewna instrukcja STOP i pytamy czy wykonując ten algorytm ta instrukcja zostanie kiedyś osiągnięta) Kilka przykładów dla kodu wyższego poziomu: n - to wartość wejściowa N q - to kod funkcji Cytat:void TEN_ALGORYTM_ZAKOŃCZY_PRACE(var N){
if(N<0)N= -N; for(int i=0;i<N;i++);
} Cytat:void TEN_ALGORYTM_NIE_ZAKOŃCZY_PRACY(var N){
while(1);
} Takie algorytmy jak wyżej możemy koniec końców zapisać jako liczby naturalne q, bo na najniższym poziomie to są po prostu zera i jedynki które możemy odczytać jako pewną wielką liczbę naturalną. Szukamy teraz programu ALGORYTM który przyjmując kody q i n oraz przetwarzając syntaktykę języka w jakim zapisujemy programy będzie potrafił odpowiedzieć na pytanie czy q wywołany dla n zakończy pracę. Na mocy twierdzenia które dowiódł Turing wiemy że algorytmy są z konieczności ograniczone czyli będzie nieprzeliczalnie wiele takich q i n dla których poprawny algorytm musi spasować (no powiedzmy zwróci wartość oznaczającą "nie wiem").W dowodzie Lucasa chodzi o to że jakakolwiek próba określenia algorytmu który rozwiązuje powyższy problem co najmniej tak samo dobrze jak ludzie musi zakończyć się niepowodzeniem. Ilekroć zdefiniujemy jakiś algorytm: Cytat:int ALGORYTM(var q, var n){
//Tutaj bardzo skomplikowana treść algorytmu stworzona przez zespół najlepszych naukowców
} to jeśli myślimy że działa on poprawnie, znamy pewną postać algorytmu dla której umiemy rozwiązać powyższy problem ale ALGORYTM nie umie. Czyli jesteśmy lepsi od dowolnego algorytmy, a przynajmniej nie możemy takiego algorytmu poznać który nam by dorównywał. > A nie 'odwrotnie'? Tzn: algorytm nie potrafi się zatrzymać, a maszyna nie potrafi go naprawić?Wracając do twojego pytania nie wiem o co ci chodzi z "naprawianiem". W problemie chodzi po prostu o odpowiedź na pytanie czy dany algorytm kończy prace czy nie. Na tym polega zagadka w której rozwiązywaniu jesteśmy lepsi niż dowolna maszyna której zasada działania może być nam znana. > [Swoją drogą "problem stopu" wydaje się od początku postawiony w sposób tyleż banalny, co jakby celowo sprzeczny. Jeśli maszyna zapędza się bardziej niż wykładniczo, to chyba można wstawić instrukcję zapobiegającą takiemu rozchwianiu.]To taka instrukcja znów będzie częścią algorytmu więc problem dla całości układu powróci w takiej samej formie. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > >>Wg takiej [wykładniczej] zależności definiuje się np. moc liczb rzeczywistych względem naturalnych.> Nic mi o tym nie wiadomo.Tu np. piszą, że |R|=2 |N|. > "Jeśli funkcja wykładnicza (logarytmiczna) przeprowadza jeden zbiór w drugi, to te zbiory są różnych mocy."Jeśli z jednej strony weźmiemy zbiór {1,2,3, ..} a z drugiej {0,1,log 23,2,log 25,log 26,log 27,3, ..}, to na moje oko liczb po prawej jest wykładniczo więcej od tych po lewej. [Nie powinienem był pisać o funkcji, lecz o zależności, gdyż dla zbiorów nieskończonych zależność wykładnicza przestaje być funkcją (zależność logarytmiczna traci różnowartościowość) - dzięki za zwrócenie uwagi.] > Czyli jesteśmy lepsi od dowolnego algorytmy, a przynajmniej nie możemy takiego algorytmu poznać który nam by dorównywał.Widocznie tworzymy kiepskie algorytmy, ale to tylko nasza "zasługa". Dlatego (wybacz) nie potrafię się zaangażować w szczegółową analizę programów zapętlających się jak pies goniący własny ogon. > .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >>>Wg takiej [wykładniczej] zależności definiuje się np. moc liczb rzeczywistych względem naturalnych.> >Nic mi o tym nie wiadomo.> Tu np. piszą, że |R|=2|N|.Jakby się uprzeć to ten zapis można zinterpretować jako relacje pomiędzy licznościami tych zbiorów ale na pewno nie relacje "przeprowadzającą". Jeśli masz jednoznaczną relacje przeprowadzającą pomiędzy dwoma zbiorami (bijekcje) to nawet jeśli jest logarytmiczna lub wykładnicza to z definicji są równoliczne. > > "Jeśli funkcja wykładnicza (logarytmiczna) przeprowadza jeden zbiór w drugi, to te zbiory są różnych mocy."Jeśli z jednej strony weźmiemy zbiór {1,2,3, ..} a z drugiej {0,1,log23,2,log25,log26,log27,3, ..}, to na moje oko liczb po prawej jest wykładniczo więcej od tych po lewej.Wnioski wynikające z twojego rzutu oka są sprzeczna z powszechnie przyjętymi poglądami leżącymi u podstaw matematyki. Równolicznością zbiorów/klas A i B nazywamy taką relacje równoważności że jeśli A i B pozostają w tej relacji to istnieje bijekcja której dziedziną jest zbiór/klasa A i przeciwdziedziną zbiór B. A więc podane przez ciebie zbiory są z definicji równoliczne bo istnieje bijekcja (y=log 2(x)) którą sam podałeś. Abstrahując od aksjomatyki teorii mnogości. Ciekawi mnie skąd u ciebie się wzięła taka intuicja ? Myślę że spokojnie więcej niż 99.999% matematyków "czułoby" że te zbiory są równoliczne. A może masz do zaproponowania jakąś inną niż opartą na bijekcji definicje równoliczności ? > [Nie powinienem był pisać o funkcji, lecz o zależności, gdyż dla zbiorów nieskończonych zależność wykładnicza przestaje być funkcją (zależność logarytmiczna traci różnowartościowość) - dzięki za zwrócenie uwagi.]A skądże znowu ? To że liczb naturalnych jest nieskończenie wiele znaczy właśnie że dla każdej takiej liczby n że jest liczbą naturalną istnieje też liczba od niej większa n' która również jest liczbą naturalną. Skoro twierdzisz że funkcja wykładnicza przestaje być funkcją na całym zbiorze liczb naturalnych to domyślam się że chodzi ci o to że przestaje być spełniony warunek jednoznaczności przyporządkowania. Podobnie w przypadku logarytmu chodzi ci o to że rzekomo istnieją dwie takie różne liczby n i n' że logarytm ma taką samą wartość. Ale łatwo udowodnić że to nieprawda z definicji logarytmu. Dowód będzie nie wprost. Załóżmy że istnieje takie naturalne N że log 2(N)=log 2(N+1) jest prawdą dla tego N. To z definicji logarytmu oznacza że istnieje taka liczba M że N=2^M i jednocześnie N+1=2^M (z definicji mnożenia i potęgowana). Porównajmy to: 2^M = 2^M - 1. Otrzymaliśmy 1=0 a z definicji to nieprawda. Otrzymana sprzeczność jest dowodem na to że założenie z którego wyszliśmy jest nieprawdziwe. > >Czyli jesteśmy lepsi od dowolnego algorytmy, a przynajmniej nie możemy takiego algorytmu poznać który nam by dorównywał.> Widocznie tworzymy kiepskie algorytmy, ale to tylko nasza "zasługa". Dlatego (wybacz) nie potrafię się zaangażować w szczegółową analizę programów zapętlających się jak pies goniący własny ogon.Pojęcie "algorytmu" którym dysponujemy nie nadaje się do opisywania rzeczywistych procesów które faktycznie zachodzą w naszym mózgu przynajmniej wtedy kiedy rozumiemy ten dowód. Poprzednie dobrze uzasadnione twierdzenie często ulega najrozmaitszym nadinterpretacjom np. takim że sami jesteśmy takimi "ograniczonymi algorytmami". Poczytaj o filozoficznych nadinterpretacjach tw. Godla: www.opoka.(*)a/F/FL/ograniczenia_godla.htmlSwoją drogą ciekawe skąd ci "filozofowie" wpadli na tak idiotyczny pomysł skoro dowód polega właśnie na pokazaniu że zawsze możemy skonstruować lepszy algorytm ? Więc to że możemy coś zrobić ma świadczyć o naszych ograniczeniach poznawczych ? Idioci ! Cytat:int ALGORYTM(var q, var n){
//Tutaj bardzo skomplikowana treść algorytmu stworzona przez zespół najlepszych naukowców
} Ja przychodzę i od razu mogę uzasadnić że jeśli założenia na których powstał ALGORYTM są poprawne to od razu wiadomo że można zrobić lepiej: Cytat:int LEPSZY_ALGORYTM(var q, var n){
if(q==serialize(KONTRPRZYKŁAD) && n==serialize(KONTRPRZYKŁAD))return 0; //łatwy do uzyskania //KONTRPRZYKŁAD dla procedury ALGORYTM return ALGORYTM(q,n);
} Twierdzenie Godla-Turinga nie mówi że jesteśmy tak ograniczeni jak algorytmy. Wprost przeciwnie ono pokazuje jak przełamać to ograniczenie i skonstruować lepszy algorytm od dowolnego który można ustalić ! Niektórym to naprawdę ciężko pojąć. Szczególnie filozofom, i dlatego właśnie są filozofami, bo nie byli w stanie nauczyć się niczego konkretnego. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | Jak czytać ze zrozumieniem | > zbiory są z definicji równoliczne bo istnieje bijekcjaDla skończonych zbiorów masz rację. Zauważ jednak, że pochodna funkcji: y=log 2x w granicy się zeruje, więc sama funkcja traci monotoniczność. > w przypadku logarytmu chodzi ci o to że rzekomo istnieją dwie takie różne liczby n i n' że logarytm ma taką samą wartość.Gdzieś tam w nieskończoności diabli je wiedzą.  Skoro logarytm przestaje rosnąć, to dla znikomego zwiększenia wartości trzeba niewspółmiernie wielkiego wzrostu argumentu. > skąd u ciebie się wzięła taka intuicjaŁatwo pokazać, że logarytmów przy podstawie 2 z liczb naturalnych, o wartościach niewiększych od zadanej liczby n, jest 2 n. W granicy, wziąwszy cały zbiór liczb naturalnych, będzie tych logarytmów 2 |N|, czyli tyle, co |R|. [Dowody indukcyjne dotyczą konkretnych (skończonych) liczb naturalnych i nie przekładają się na rachunek (nieskończonych) liczb kardynalnych, dla których np. X=X+1=2X=X 2, ale już (zauważmy) X<2 X.] > Twierdzenie Godla-Turinga nie mówi że jesteśmy tak ograniczeni jak algorytmy.Raczej nie tyle mówi o nas, co o tworzonych przez nas systemach formalnych/algorytmach. > pokazuje jak przełamać to ograniczenie i skonstruować lepszy algorytm od dowolnego który można ustalić!Może i tak, w każdym razie warto się chyba starać konstruować niesprzeczne systemy i poprawne, dobrze zbudowane programy, choćbyśmy sami byli 'skonstruowani' kiepsko, pełni wewnętrznych sprzeczności lub zawirusowani. _________________________________ > .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | Odp: Jak czytać ze zrozumieniem |
>> zbiory są z definicji równoliczne bo istnieje bijekcja >Dla skończonych zbiorów masz rację. Zauważ jednak, że pochodna funkcji: >y=log2x w granicy się zeruje, więc sama funkcja traci monotoniczność.
Nie ma żadnych liczb naturalnych w granicy, wręcz są one zdefiniowane tak że dla każdej liczby istnieje różny od wszystkich dotychczasowych liczb następnik (2 i 3 aksjomat PA) a ty chyba nie zaprzeczysz że dla dowolnej pary różnych liczb naturalnych różność ich logarytmów jest zachowana. Potrafisz podać dwie takie liczby naturalne żeby to nie była prawda ? Ponadto to co wyżej napisałeś jest przecież bez sensu. Definicja monotoniczności nie ma sensu w granicy. Definicja monotoniczności mówi że jeżeli na danym przedziale funkcja spełnia pewne cechy to jest na nim monotoniczna. Granicy nie da się nawet rozpatrywać na przedziale, więc twoje stwierdzenie że funkcja jest monotoniczna w granicy nie jest ani prawdziwe, ani fałszywsze. Jest zwyczajnie bez sensu.
>> w przypadku logarytmu chodzi ci o to że rzekomo istnieją dwie takie różne liczby n i n' że logarytm ma taką samą wartość. >Gdzieś tam w nieskończoności diabli je wiedzą. >Skoro logarytm przestaje rosnąć, to dla znikomego zwiększenia wartości trzeba niewspółmiernie wielkiego wzrostu argumentu.
Gdy mówimy o liczności zbioru to wystarczającą dla nas informacją przy przeliczaniu jest to że dany element jest różny od wszystkich dotychczasowo policzonych. Nie interesuje nas jak bardzo jest różny.
>>skąd u ciebie się wzięła taka intuicja >Łatwo pokazać, że logarytmów przy podstawie 2 z liczb naturalnych, o wartościach niewiększych od zadanej liczby n, jest 2n. W granicy, wziąwszy cały zbiór liczb naturalnych, będzie tych logarytmów 2|N|, czyli tyle, co |R|.
Pokaż to bo to nieprawda.
>[Dowody indukcyjne dotyczą konkretnych (skończonych) liczb naturalnych i nie przekładają się na rachunek (nieskończonych) liczb kardynalnych, dla których np. X=X+1=2X=X2, ale już (zauważmy) X<2X.]
Dotyczą wszystkich liczb naturalnych które nie bez powodu niegdyś nazywano liczbami indukcyjnymi (Russell w swoich pracach o podstawach matematyki tak je nazywał). Ale np. alef_0 (czyli moc zbioru liczb naturalnych) nie jest już liczbą naturalną co łatwo dowieść bo gdyby tak było i byłaby to powiedzmy liczba X będąca n-tym następnikiem po zerze to zgodnie z aksjomatami Peana musiałaby istnieć również liczba s(X) będąca n+pierwszym następnikiem po zerze co oznaczałoby że ilość liczb naturalnych jest z pewnością większa niż wartość X. Sprzeczność. Więc podsumowując kiedy rozmawiamy o właściwościach nieskończonego zbioru liczb naturalnych to nie możemy powoływać się na właściwości nieindukcyjnych liczb kardynalnych a taką jest właśnie w szczególności alef_0. Starasz się wykazać coś na temat zbioru liczb naturalnych opierając się na właściwościach liczby będącej mocą tego zboru ale która właśnie nie jest elementem tego zbioru.
>>Twierdzenie Godla-Turinga nie mówi że jesteśmy tak ograniczeni jak algorytmy. >Raczej nie tyle mówi o nas, co o tworzonych przez nas systemach formalnych/algorytmach.
Powiedz to tym którzy uparcie twierdzą że ludzkie rozumowanie nie wychodzi poza możliwości skończonych maszyn Turinga. Powołują się na tw. Gödla żeby wykazać ograniczenia które na mocy tego twierdzenia nas rzekomo dotyczą ale jednocześnie zapominają że możemy to twierdzenie udowodnić właśnie dlatego że te ograniczenia nas (w przeciwieństwie do algorytmów) nie dotyczą ! No po prostu kabaret.
>> pokazuje jak przełamać to ograniczenie i skonstruować lepszy algorytm od dowolnego który można ustalić! >Może i tak, w każdym razie warto się chyba starać konstruować niesprzeczne systemy i poprawne, dobrze zbudowane programy, choćbyśmy sami byli 'skonstruowani' kiepsko, pełni wewnętrznych sprzeczności lub zawirusowani.
Jeśli na fundamentalnym poziomie bylibyśmy sprzeczni to zastosowanie jakichkolwiek reguł mających te sprzeczności usunąć nie dałoby niesprzecznego systemu obliczeniowego. Nie wiem w jaki sposób można w takiej sytuacji marzyć o budowaniu poprawnie działających maszyn skoro nawet nie bylibyśmy w stanie tej poprawności ocenić skoro jakiekolwiek kryteria oparte na naszym myśleniu byłyby niewiarygodne. Pomińmy już to że ten zarzut jest samowywrotny i na mocy niego samego nie da się wiedzieć nawet tego czy on sam jest prawdopodobny. (oraz można nim obalić dowolne inne twierdzenie w tym sam mechanicyzm) . W definicje rozumowania jest już raczej wpisana właściwość naszej niesprzeczności, inaczej myślenie byłoby bez sensu.
Ze sprzeczności można dowieść dowolne twierdze więc raczej nie sądzimy żeby jakiś sprzeczny system formalny dobrze modelował nasze myślenie bo z pewnością nie postrzegamy wszystkiego jako prawdy (np. 2+2=5).
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > chyba nie zaprzeczysz że dla dowolnej pary różnych liczb naturalnych różność ich logarytmów jest zachowana.Dla każdej konkretnej pary liczb chyba nie zaprzeczę  , ale stąd nie wynika automatycznie, jakoby zależność logarytmiczna była dobrym przykładem bijekcji dla całego zbioru N, który jest wszak nieskończony. > Gdy mówimy o liczności zbioru to wystarczającą dla nas informacją przy przeliczaniu jest to że dany element jest różny od wszystkich dotychczasowo policzonych. Nie interesuje nas jak bardzo jest różny.A co wtedy, gdy im dłużej liczymy, tym więcej elementów przyrasta (wykładniczo) do policzenia? > >> logarytmów przy podstawie 2 z liczb naturalnych, o wartościach niewiększych od zadanej liczby n, jest 2n.> Pokaż toTo samo, co wcześniej: {log 21, log 22= 1, log 23, log 24= 2, log 25, log 26, log 27, log 28= 3, ...} > bo to nieprawda.Na tej liście się coś nie zgadza, czy to, że 2 |N|, to tyle co |R|. > Ale np. alef_0 (czyli moc zbioru liczb naturalnych) nie jest już liczbą naturalną co łatwo dowieść bo gdyby tak było i byłaby to powiedzmy liczba X będąca n-tym następnikiem po zerze to zgodnie z aksjomatami Peana musiałaby istnieć również liczba s(X) będąca n+pierwszym następnikiem po zerze co oznaczałoby że ilość liczb naturalnych jest z pewnością większa niż wartość X. Sprzeczność.Wszystko się zgadza (dzięki za precyzyjny choć banalny dowód) - zatem liczb naturalnych nie może być więcej niż ich wartości. Dlatego w zbiorze logarytmów z liczb naturalnych tylko co poniektóre mają wartość naturalną, a wszystkich logarytmów jest znakomicie więcej od |N|. ____________________________________________________________ > te ograniczenia nas (w przeciwieństwie do algorytmów) nie dotycząA może tylko potrafimy te ograniczenia przezwyciężać, gdyż jesteśmy 'zbuntowanymi robotami'? > >> choćbyśmy sami byli 'skonstruowani' kiepsko, pełni wewnętrznych sprzeczności lub zawirusowani.> W definicje rozumowania jest już raczej wpisana właściwość naszej niesprzeczności, inaczej myślenie byłoby bez sensu.Użyłem trybu przypuszczającego, pisząc o ew. wadach naszej konstrukcji, jednakowoż historia uczy, że daleko nam do nieomylności. Tym niemniej gratuluję pozytywnego nastawienia do stanu ludzkiej kondycji umysłowej. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Dla każdej konkretnej pary liczb chyba nie zaprzeczę , ale stąd nie wynika automatycznie, jakoby zależność logarytmiczna była dobrym przykładem bijekcji dla całego zbioru N, który jest wszak nieskończony.
A każdy element tego zbioru jest skończony więc logarytm jest dobrze określony na tym zbiorze, co więcej dla dwóch różnych elementów ma różne wartości.
>A co wtedy, gdy im dłużej liczymy, tym więcej elementów przyrasta (wykładniczo) do policzenia?
A tu jest niby taka sytuacja ? Gdy liczymy naturalne to zawsze pozostaje tyle samo do policzenia.
>To samo, co wcześniej: {log21, log22=1, log23, log24=2, log25, log26, log27, log28=3, ...}
No tak, faktycznie miałeś tam racje jeśli chodzi o podzbiory właściwe przedstawionych przez ciebie zbiorów. Nie zauważyłem że raz piszesz o argumentach logarytmu a w innym miejscu o wartościach. Ale jeśli chodzi o całość zbioru który ma moc nieskończoną, to taki ciąg jak wyżej podałeś jest zwykłą progresją i będzie nadal mocy alef_0 (mamy tu jedynie syntaktyczną zamianę symboli x na log2(x) i jest to ta bijekcja). Tak samo jakbyś brał liczby naturalne do jednego zbioru i do drugiego ich przekształcenia na nnn to pomimo że te drugie byłyby rozmieszczone bardzo rzadko to ta jednoznaczna odpowiedniość świadczy z definicji o równoliczności tych zbiorów. O co chodzi, nie zgadzasz się z definicją równoliczności ?
Podsumowałbym ten błąd tak. Kiedy wskazujesz że liczba logarytmów o wartości niewiększej niż n jest równa 2^n to zawsze wybierasz jakieś podzbiory właściwe ze zbioru liczb naturalnych i zdefiniowanego przez ciebie zbioru logarytmów. Podzbiory te mają skończone liczności odpowiednio A i B=2^A. Nie ma tu jednak żadnej sprzeczności z tym że oba te zbiory jako całość mają moc alef_0, bo alef_0 - dowolna skończona wartość to nadal alef_0. Równość alef_0 - 2^N = alef_0 - N jest spełniona dla każdej liczby naturalnej.
>Na tej liście się coś nie zgadza, czy to, że 2^|N|, to tyle co |R|.
Ale co ty w zasadzie postulujesz ? Bo na początku pisałeś tak jakbyś chciał zakwestionować że alef_0 jest najmniejszą nieskończoną liczbą kardynalną (co musi być prawdą z definicji) no chyba że by nie istniała. A teraz piszesz tak jakby chodziło ci o pytanie czy alef_1 jest równe |R|. Nie wiem jaka jest odpowiedź na drugie pytanie ale wiem że podany przez ciebie zbiór logarytmów jest mocy alef_0 (już sam fakt że można je ustawić w ciąg to sugeruje, liczb rzeczywistych się nie da)
>Wszystko się zgadza (dzięki za precyzyjny choć banalny dowód) - zatem liczb naturalnych nie może być więcej niż ich wartości.
A czym się różni liczba od jej wartości ? Liczbą jest cokolwiek co jest jakąś klasą liczby czyli klasą takich klas które są do niej podobne (moc każdej z tych klas przyporządkowana jest tej liczbie). To bardzo dobra definicja bo dzięki niej powiedzieć że moc danego zbioru ma wartość X jest tym samym co powiedzieć że zbiór ten należy do klasy tej wartości. No i podstawowa zaleta tej definicji jest taka że wprowadza tożsamość pomiędzy zbiorami (klasa liczby jest klasą równoważności relacji równoliczności) bez konieczności wprowadzania z góry jakiegoś porządku.
>Dlatego w zbiorze logarytmów z liczb naturalnych tylko co poniektóre mają wartość naturalną, a wszystkich logarytmów jest znakomicie więcej od |N|.
No i potrzebowałeś logarytmów żeby wyłuskać taki "paradoks" ? To już bodajże Leibniz argumentował że liczb postaci 2*N (gdzie N jest naturalne) i N jest tyle samo więc niemożliwe są liczby nieskończone bo "niemożliwe jest aby część była równa całości". Równoliczność pomiędzy tymi zbiorami wykazywał w sposób analogiczny do tego jak to definiował Cantor ale nie zgadzał się na to że część może być równa całości. Oczywiście w teorii mnogości wszystko jest precyzyjnie zdefiniowane i takie sprzeczności nie występują na poziomie logiki. Liczba jest niczym innym jak klasą tej liczby a klasa może zawierać samą siebie. Toteż alef_0 zawiera liczby naturalne parzyste, całkowite logarytmy, naturalne nieparzyste, podzielne przez 16 itp. To tak jakbyśmy sobie wyobrazili doskonale poprawną mapę ziemi. Taka mapa musiałaby uwzględniać również samą siebie co oznaczałoby że istniałaby bijekcja pomiędzy punktami oryginalnej mapy a mapy odwzorowanej (cała mapa zawierałaby tyle samo punktów co jej fragment), a nawet bijekcja pomiędzy punktami rzeczywistej mapy a mapy odwzorowanej w odwzorowywaniu itd. ad infinitum. Cantor wręcz posługiwał się taką właściwością zborów nieskończonych jako ich definicją.
>A może tylko potrafimy te ograniczenia przezwyciężać, gdyż jesteśmy 'zbuntowanymi robotami'?
Co to znaczy ?
>Użyłem trybu przypuszczającego, pisząc o ew. wadach naszej konstrukcji, jednakowoż historia uczy, że daleko nam do nieomylności.
Jeśli chodzi o podstawy matematyki to nie jest tak źle. Twierdzenie Pitagorasa ma więcej niż 2000 lat i na jego obalenie się nie zanosi.
>Tym niemniej gratuluję pozytywnego nastawienia do stanu ludzkiej kondycji umysłowej.
Branie pod uwagę pojedynczego człowieka faktycznie byłoby ryzykowne ale możemy rozważyć całą społeczność ludzi. Wówczas jeśli wszyscy bylibyśmy maszynami wiedza całej społeczności także musiałaby być efektem procesu obliczeniowego. Jest to jednak niemożliwe z takich samych względów jak w przypadku pojedynczego człowieka. Jeśli jednak ludzie nie tworzą społeczności maszyn to także każdy z osobna nie jest maszyną i rezultat jest taki sam.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > taki ciąg jak wyżej podałeś jest zwykłą progresją i będzie nadal mocy alef_0To nie jest zwykła progresja - przyrost wykładniczy jest istotnie szybszy od potęgowego. > mamy tu jedynie syntaktyczną zamianę symboliInaczej sprawa wygląda dla samych 'znaczków', a inaczej dla wartości przez nie opisywanych. > Tak samo jakbyś brał liczby naturalne do jednego zbioru i do drugiego ich przekształcenia na to pomimo że te drugie byłyby rozmieszczone bardzo rzadko to ta jednoznaczna odpowiedniość świadczy z definicji o równoliczności tych zbiorów.Podajesz 'superszybkie' przekształcenie. Z rachunku na liczbach kardynalnych wynika, że liczb postaci n nn będzie tyle samo co potęg dwójki o wykładnikach będących potęgami dwójki, czyli log 2(log 2|N|). W skali betów byłaby to moc o indeksie -2. > O co chodzi, nie zgadzasz się z definicją równoliczności?Jeśli dobrze się wskaże bijekcję, to nie mam zastrzeżeń. Przykładowo funkcja potęgowa y=x k (gdzie k skończone) zachowuje się 'przyzwoicie', gdyż odwrotna do niej nie traci monotoniczności w granicy. > bo alef_0 - dowolna skończona wartość to nadal alef_0.Nie bardzo rozumiem co skończonego chcesz tu odejmować. > pisałeś tak jakbyś chciał zakwestionować że alef_0 jest najmniejszą nieskończoną liczbą kardynalną (co musi być prawdą z definicji) no chyba że by nie istniała. A teraz piszesz tak jakby chodziło ci o pytanie czy alef_1 jest równe |R|Co się uczepiłeś tych alefów?  Ale owszem, w mojej teoryjce nie ma najmniejszej mocy nieskończonej (zawsze można podać mniejszą nieskończoną). Przypuszczam, że Cantor zakładając istnienie najmniejszej, pomylił się. Niespecjalnie mnie zajmują niejasne cantorowskie definicje alefów i wynikające z nich nierozstrzygalne hipotezy continuum. > Nie wiem jaka jest odpowiedź na drugie pytanieJak ono brzmiało? > podany przez ciebie zbiór logarytmów jest mocy alef_0 (już sam fakt że można je ustawić w ciąg to sugeruje, liczb rzeczywistych się nie da)Wszystkich rzeczywistych się nie da. W moim przykładzie podaję tylko fragment zbioru logarytmów z liczb naturalnych. Ciąg wartości tych logarytmów wartości ma moc |N|, zaś zbiór indeksów jest skrócony do log 2|N| (czyli mniej od |N|) elementów. _________________________________________________________ Pozwól, że do pozostałych (oby skończenie wielu)) treści Twojego wpisu odniosę się później (o ile gospodarz wątku nas nie wyrzuci za gadanie nie na temat. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> To nie jest zwykła progresja - przyrost wykładniczy jest istotnie szybszy od potęgowego.> >Jest progresją bo te symbole spełniają aksjomaty Peana, w szczególności można zdefiniować jednoznacznie następnik dla każdego symbolu. To wystarcza. > Inaczej sprawa wygląda dla samych 'znaczków', a inaczej dla wartości przez nie opisywanych.Skoro dla podanego przez ciebie ciągu znaczków można znaleźć model w którym ewidentnie widać że mają wszystkie cechy liczb naturalnych to ciężko z tego wywieść intuicje że będzie ich mniej. No ja przynajmniej takiej intuicji nie mam, a Cantor też nie miał. Dowolny przeliczalny ciąg znaczków może robić za liczby naturalne i podany przez ciebie ciąg jest właśnie takim przykładem. > Podajesz 'superszybkie' przekształcenie. Z rachunku na liczbach kardynalnych wynika, że liczb postaci nnn będzie tyle samo co potęg dwójki o wykładnikach będących potęgami dwójki, czyli log2(log2|N|).Bo zgodnie z przyjętymi definicjami tak jest. Jeśli elementy danego zbioru da się ustawić w ciąg to zbiór ten ma liczność najwyżej przeliczalną. To wynika z definicji. Myślę że twórcy teorii mnogości kierowali się tu znacznie bardziej abstrakcyjnymi cechami liczb niż ich interpretacje w modelu potocznym. > Jeśli dobrze się wskaże bijekcję, to nie mam zastrzeżeń. Przykładowo funkcja potęgowa y=xk (gdzie k skończone) zachowuje się 'przyzwoicie', gdyż odwrotna do niej nie traci monotoniczności w granicy.A co cię obchodzi co się dzieje "w granicy" ? Przecież żaden element zbioru liczb naturalnych nie jest w granicy. Wydaje mi się że twoje błędne intuicje wynikają z nieświadomego brania mocy całego zbioru liczb naturalnych jako elementu tego zbioru. Bo własności o których piszesz nie zachodzą dla żadnej liczby naturalnej. Potrafisz wskazać taką liczbę naturalną że pochodna logarytmu wynosi dla niej zero ? Nie, bo po prostu nie ma takiej liczby naturalnej. > Nie bardzo rozumiem co skończonego chcesz tu odejmować.Kiedy mówisz że w jednym zbiorze masz 2^n elementów a w drugim n to zawsze masz na myśli jedynie skończone podzbiory właściwe ze zbioru logarytmów i liczb naturalnych. Z uwagi na to że są one skończone nie powoduje to sprzeczności z równolicznością zbioru liczb naturalnych i ich logarytmów. > Co się uczepiłeś tych alefów? Ale owszem, w mojej teoryjce nie ma najmniejszej mocy nieskończonej (zawsze można podać mniejszą nieskończoną). Przypuszczam, że Cantor zakładając istnienie najmniejszej, pomylił się. Niespecjalnie mnie zajmują niejasne cantorowskie definicje alefów i wynikające z nich nierozstrzygalne hipotezy continuum.Ale nie ma dowodów na to że hipoteza continuum jest nierozstrzygalna. Sądzę że niealgorytmiczne możliwości umysłów ludzkich matematyków znacznie wykraczają poza to co można udowodnić w ZF i można przypuszczać że kiedyś okaże się że to nie jest wszystko jedno. Oczywiście metody zastosowane w takim dowodzie musiałyby wykraczać poza to co jest dopuszczalne w ZF. Wszystko co wiadomo do tej pory to że hipoteza continuum jest niewyprowadzalna w ZF jeśli ZF jest niesprzeczna. Dla Cantora bezpośrednim impulsem do stworzenia teorii zbiorów było pewnie rozumowanie przekątniowe które należałoby wsiąść jako antynomie przy założeniu że istnieje tylko jeden rodzaj nieskończoności. Ale z drugiej strony żeby przeprowadzić dowód przekątniowy to trzeba przyjąć definicje równoliczności, jak rozumiem akceptujesz ją ale nie we wszystkich przypadkach ? Oczywiście nie mogę nikomu zabronić snucia własnych teorii. Mam w takim razie pare pytań w związku z nią (może uda mi się przyłapać cię na jakiejś sprzeczności  ), czy skoro uważasz że zbiór logarytmów wszystkich liczb naturalnych ma mniejszą moc niż zbiór liczb naturalnych to czy uważasz też że zbiór logarytmów liczb rzeczywistych ma mniejszą moc niż zbiór liczb rzeczywistych ? A jeśli tak to czy uważasz że zbiór logarytmów liczb rzeczywistych jest równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych, a jeśli nie to w jakiej relacji pozostają ze względu na liczności ? > Jak ono brzmiało?Chodziło mi o prawdziwość hipotezy continuum. _________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > trzeba przyjąć definicje równoliczności, jak rozumiem akceptujesz ją ale nie we wszystkich przypadkach ?Tak, przykłady podałem - wątpię w bijektywność zależności wykładniczej/logarytmicznej dla zborów nieskończonych, więc jej nie przyjmuję do kryteriów równoliczności. > może uda mi się przyłapać cię na jakiejś sprzeczności  Oby nie  , ale to na razie ciągle tylko szkic, gdyż dotychczas wszyscy napotkani matematycy "odsądzali mnie od czci i wiary". > czy skoro uważasz że zbiór logarytmów wszystkich liczb naturalnych ma mniejszą moc niż zbiór liczb naturalnychPrzeciwnie (mam nadzieję, że się gdzieś nie przejęzyczyłem) - wg mojej teoryjki logarytmów jest więcej od liczb logarytmowanych (mantys jest więcej od cech). Za to wszystkich naturalnych potęg liczby 2, o wartościach naturalnych (nie przekraczających |N|) jest dla mnie tylko log 2|N|, a więc zdecydowanie mniej niż |N|. > zbiór logarytmów liczb rzeczywistych ma mniejszą moc niż zbiór liczb rzeczywistych?Przeciwnie. [Ale tu muszę zastrzec, że potrzebuję dobrej definicji liczb rzeczywistych, tzn takiej, że ich moc wychodzi dokładnie 2 |N|, a nie więcej.] > Chodziło mi o prawdziwość hipotezy continuum.Tym się nie zajmuję. Próbuję tylko uporządkować pojęcia mocy nieskończonych wg kryterium wykładniczo/logarytmicznego (w szczególności dopuścić logarytmowanie każdej nieskończonej liczby kardynalnej). > _________________________________________________________Dziękuję za zainteresowanie moimi 'herezjami' - ze swej strony zapewniam, że nie mam zamiaru robienia bałaganu w matematyce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | Odp: Jak pisać czytelnie? | > >> liczb naturalnych nie może być więcej niż ich wartości.> A czym się różni liczba od jej wartości?Liczby naturalne można rozumieć jako kolejne numery ich wartości w ciągu liczb naturalnych. Banalnie też można ponumerować np. kolejne potęgi dwójki, ale tu numeracja rozmija się z wartościami. Jeśli bowiem rozpatrywać zbiór wszystkich wartości liczb postaci 2 n, to musielibyśmy ich naliczyć w końcu 2 |N| a nie ma tylu numerów. Dlatego co do wartości zbór potęg dwójki należy ograniczyć do wykładników nieprzekraczających log 2|N|. _______________________________________________________ > >> jesteśmy 'zbuntowanymi robotami'?> Co to znaczy ?Może tyle, że potrafimy się sprzeniewierzyć niektórym mechanizmom, którym wcześniej podlegaliśmy? > Twierdzenie Pitagorasa ma więcej niż 2000 lat i na jego obalenie się nie zanosi.A pewnie, bo dotyczy rzeczy mierzalnych i można je empirycznie (choć ze skończoną dokładnością) potwierdzić. Co innego zaś z twierdzeniami tyczącymi bytów jeno wyobrażanych (nieskończonych), więc niemierzalnych. Dla tych drugich pozostają tylko 'eksperymenty' myślowe. > Jeśli jednak ludzie nie tworzą społeczności maszyn to także każdy z osobna nie jest maszyną i rezultat jest taki sam.To nieoczywiste. Zbiór elementów pozostających w relacjach niekoniecznie ma te same cechy, co poszczególny element. Grupa nie redukuje się nawet do prostej sumy składników. Należy zauważyć, że w zbiorze n-elementowym możliwe jest (nomen omen) 2 n różnych relacji, co niewspółmiernie zmienia stopień złożoności układu. Dlatego nikt nie może "wszystkich rozumów pozjadać".  > ____________________________________________________________> .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Jeśli bowiem rozpatrywać zbiór wszystkich wartości liczb postaci 2n, to musielibyśmy ich naliczyć w końcu 2|N| a nie ma tylu numerów.Czy w takim razie zgodnie z twoją teorią gdy weźmiemy pewien zbiór liczb naturalnych, oznaczamy go powiedzmy przez A i wykonamy na nim następujące przekształcenie do postaci B: Każdy element N w zbiorze A zamień na log 2(N) to według ciebie powstały w ten sposób zbiór B będzie mniej liczny niż A ? Bo według mnie jest to całkowicie sprzeczne z intuicją. A jeśli chodzi o bezpośrednie wskazanie usterki w tym rozumowaniu to już pisałem np. tutaj: Cytat:A co cię obchodzi co się dzieje "w granicy" ? Przecież żaden element zbioru liczb naturalnych nie jest w granicy. Wydaje mi się że twoje błędne intuicje wynikają z nieświadomego brania mocy całego zbioru liczb naturalnych jako elementu tego zbioru. Bo własności o których piszesz nie zachodzą dla żadnej liczby naturalnej. Potrafisz wskazać taką liczbę naturalną że pochodna logarytmu wynosi dla niej zero ? Nie, bo po prostu nie ma takiej liczby naturalnej. > A pewnie, bo dotyczy rzeczy mierzalnych i można je empirycznie (choć ze skończoną dokładnością) potwierdzić. Co innego zaś z twierdzeniami tyczącymi bytów jeno wyobrażanych (nieskończonych), więc niemierzalnych. Dla tych drugich pozostają tylko 'eksperymenty' myślowe.Pierwiastka z dwóch nie możesz zmierzyć ale możesz w jakiś zadowalający sposób potwierdzić w rzeczywistości przewidywania wynikające z tw. Pitagorasa. Nie gorzej jest w przypadku problemu rozwiązywalności danego równania diofantycznego który jest problemem czysto arytmetycznym i można go zawsze interpretować jako możliwość wykonania pewnego przekształcenia na rzeczywistych obiektach. To chciałem tylko podkreślić, że jeśli mówimy o konsekwencjach twierdzenia Godla to nie musimy w ogóle przejmować się jakimiś niejasnościami np. z dziedziny teorii zbiorów. Bo konsekwencje niezupełności zachodzą już na poziomie arytmetyki: jeśli mamy jakiś algorytm do rozwiązywania powyższego problemu o równaniach diofantycznych i sądzimy że działa poprawnie to z co najmniej taką samą pewnością z jaką ufamy w poprawność działania tego algorytmu znamy również postać równania o którym wiemy że nie ma rozwiązania lecz algorytm tej naszej wiedzy nie obejmuje ! No i kaplica, nie możemy określić algorytmu który poprawnie obejmuje całe nasze rozumowanie. > Co innego zaś z twierdzeniami tyczącymi bytów jeno wyobrażanych (nieskończonych)A np. Russell napisał że dla niego oczywiste (a przynajmniej wydaje się mu bardziej prawdopodobne) że w świecie jest nieskończona ilość rzeczy. Trochę mnie to zdziwiło bo pewnie większość tutejszych racjonalistów uznałaby Russella za wzór racjonalności a jednak współcześnie panuje ten dogmat o skończonej liczności materii. > To nieoczywiste. Zbiór elementów pozostających w relacjach niekoniecznie ma te same cechy, co poszczególny element. Grupa nie redukuje się nawet do prostej sumy składników. Należy zauważyć, że w zbiorze n-elementowym możliwe jest (nomen omen) 2n różnych relacji, co niewspółmiernie zmienia stopień złożoności układu.Jeśli cała społeczność działałaby w sposób przewidywany przez teorie algorytmów to taka redukcja powinna zachodzić. Tych możliwych relacji będzie nawet więcej bo dokładnie 2^(n(n-1)/2). Co oczywiście nie zmienia faktu ze gdyby system był układem czysto obliczeniowym to nadal powinien zachowywać się zgodnie z teorią. W przeciwnym razie nie spełniałby definicji systemu obliczeniowego (maszyna powinna być też m.in. redukowalna do działania swoich składników) [Jeśli maszyna jakimś cudem przestałaby działać w sposób redukowalny do swoich składników to można by chyba spokojnie powiedzieć że ożyła, nie byłaby już wtedy maszyną Turinga w sensie definicji i oczywiście nie podlegałaby ograniczeniom wynikającym z tych twierdzeń. To przecież uważamy za istotę maszyny - że nie wykonuje niczego sama ale jej działanie redukuje się do sposobu działania jej części. Brak spełnienia tego warunku oznacza że nie mamy już do czynienia z maszyną.]> Dlatego nikt nie może "wszystkich rozumów pozjadać".Dowolnie duża (ale skończona) farma maszyn do rozwiązywania problemu stopu zawsze pokrywa jedynie przeliczalną ilość twierdzeń więc cała farma nie może zrobić nic więcej niż pojedyncza duża maszyna. Jedynie z przyczyn praktycznych można by je rozdzielać ale to i tak nic nie da bo każda maszyna dowodzi jedynie przeliczalnie wiele twierdzeń, a dodawanie do siebie przeliczalnych zbiorów wciąż daje jedynie zbiór przeliczalny. To jest chyba właśnie cecha niealgorytmiczności że można "ogarnąć" idee nieprzeliczalności. ___________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > gdy weźmiemy pewien zbiór liczb naturalnych, oznaczamy go powiedzmy przez A i wykonamy na nim następujące przekształcenie do postaci B: >Każdy element N w zbiorze A zamień na log2(N) >to według ciebie powstały w ten sposób zbiór B będzie mniej liczny niż A? Ależ skąd, co to za pomysł? Skoro przekształcenie dotyczy par elementów, to jest (wymuszoną) bijekcją 'jeden do jednego'. Jeśli pisząc "pewien zbiór" miałeś na myśli podzbiór skończony, to nie ma żadnego problemu. Dla A będącego całym zbiorem N i zbioru B wszystkich logarytmów liczb naturalnych nie da się moim zdaniem wskazać takiego sparowania, gdyż po ponumerowaniu niektórych elementów B wszystkimi indeksami z A, do ponumerowania pozostanie nadal 2|N| elementów zbioru B.
Spróbuję rzecz inaczej zobrazować: Funkcja y=log2x (dla x>1) przekształca odcinki osi 0X na odpowiednio krótsze odcinki osi 0Y. Dla skończonych wartości argumentów x można przeskalować odcinki (1_x) i (0_y) tak, by miały jednakową długość. Dla całych półprostych wyznaczonych przez funkcję logarytmiczną takie przeskalowanie nie wydaje się możliwe. Jeśli półprosta zawarta w osi 0Y ma "długość" (ilość odcinków jednostkowych) Y, to półprosta zawarta w osi 0X ma "długość" (moc) 2Y, a to całkiem różne nieskończoności. Inaczej będzie dla funkcji liniowej czy potęgowej - tam da się przeskalować całe półproste i można mówić o równoliczności między argumentami a wartościami _________________________________________________________ ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Ależ skąd, co to za pomysł? Skoro przekształcenie dotyczy par elementów, to jest (wymuszoną) bijekcją 'jeden do jednego'.No bo w konwencjonalnej matematyce tak jest. Jak się da skonstruować zbiór z jakiegoś innego bijekcją to z definicji jest równoliczny. Drobner nawet podał ci kiedyś dowód że dowolny nieskończony podzbiór liczb indukcyjnych będzie równoliczny z tym zbiorem. Nic dziwnego, bo to że da się dany zbiór elementów ustawić w ciąg już wskazuje że jest co najwyżej przeliczalny. (oczywiście, jeśli na całym zbiorze liczb naturalnych jest zdefiniowany stosunek porządkujący to pełni on te samą rolę także dla dowolnego podzbioru więc każdy podzbiór liczb naturalnych można również ustawić w ciąg). Ale ten dowód opiera się na definiowaniu równoliczności przez bijekcje, ty tej definicji nie akceptujesz. Ty przywiązujesz silną wagę do wartości w tym ciągu. Zauważ jednak że (jak już wspominałem) w teorii mnogości liczność definiuje się abstrahując od porządku. Liczba jest jedynie klasą równoważności a to co decyduje o porządku jest dopiero definiowane na poziomie aksjomatyki Peana. Chciałbym również wspomnieć że przeglądałem twój stary wątek i zauważyłem tam bardzo ciekawy paradoks. Przeprowadzasz następujące rozumowanie: Cytat:L={1,2,4,8,16,...}
Przesłanki: 1. Elementów zbioru L (potęg dwójki) mniejszych od pewnej liczby naturalnej n jest (z dobrą dokładnością) log2n. To zawsze mniej niż n. W granicy, przy n dążącym do |N| dostajemy log2|N|. Widać, że nie jest to wielkość skończona. Nie widać także powodu, by nagle miała być równa |N|. 2. Podzbiory zbioru L: {1} {2} {1,2} {4} {1,4} {2,4} {1,2,4} {8} {1,8} {2,8} {1,2,8}.. wyznaczają kolejne liczby naturalne poprzez sumę swych elementów - są odpowiednikiem zwykłego dwójkowego zapisu pozycyjnego. Ów zapis jest jednoznaczny - każdej liczbie odpowiada jeden ciąg zero-jedynkowy (podzbiór L) i nie ma liczb naturalnych nie dających się zapisać.
Zatem zbiór N jest równoliczny ze zbiorem podzbiorów L. Elementów zbioru N jest 2|L| (jak to przy zbiorach potęgowych). Nie może być |L|=|N|, gdyż wtedy liczb naturalnych byłoby 2|N|=c (continuum). Wobec powyższego wnioskuję, że |L| jest mniejsze od |N| (choć nieskończone). Oczywiście w powyższym wywodzie musi być ukryty błąd bo na podstawie innych twierdzeń dobrze wiemy że rodzina wszystkich podzbiorów zbioru L musi być równoliczna ze zbiorem liczb rzeczywistych. Ja ten błąd znalazłem, przynajmniej jedno ze zdań które napisałeś w powyższej wypowiedzi (w przesłankach) jest na pewno nieprawdziwe przez co cały pozorny dowód równoliczności P(L) z N się sypie. Nadal uważasz że powyższe rozumowanie jest poprawne ? Drobner też twierdził że znalazł, ale nie wiem, czy w końcu podał wyjaśnienie ? Powiem szczerze że błąd znalazłem dosyć okrężną drogą, najpierw uświadomiłem sobie że gdyby powyższe rozumowanie było poprawne to analogicznie można by dowieść zaprzeczenia twierdzenia Cantora a dopiero na bazie analizy skonstruowanego przez siebie analogicznego dowodu znalazłem fałszywy krok. Chyba napiszę na ten temat oddzielny wątek bo te zagadnienia są bardzo ciekawe a ich głębsze zrozumienie na pewno doprowadzi do wzmocnienia przekonania o nadalagorytmiczności matematycznego myślenia. Nadalgorytmiczność jest właśnie bezpośrednią konsekwencją istnienia większych nieskończoności niż moc zbioru liczb naturalnych. Wyjście każdej maszyny Turinga można reprezentować jako ciąg liczb naturalnych zwracanych dla kolejnych możliwych argumentów natomiast specyfikacja każdej maszyny jest pojedynczą liczbą naturalną. Ponieważ na mocy twierdzenia Cantora możliwych ciągów nieskończonych z liczb naturalnych jest więcej niż liczb naturalnych oczywistym jest że zabraknie maszyn dla niektórych ciągów. Takich ciągów bez odpowiadających im algorytmów jest właśnie nieprzeliczalnie wiele. > Jeśli pisząc "pewien zbiór" miałeś na myśli podzbiór skończony, to nie ma żadnego problemu. Dla A będącego całym zbiorem N i zbioru B wszystkich logarytmów liczb naturalnych nie da się moim zdaniem wskazać takiego sparowania, gdyż po ponumerowaniu niektórych elementów B wszystkimi indeksami z A, do ponumerowania pozostanie nadal 2|N| elementów zbioru B.No a jak je numerujesz w zbiorze B ? Jeśli numerujesz tak że jako n-ty bierzesz element log 2(n) no to jeśli weźmiemy wszystkie numery naturalne to dostajemy wszystkie logarytmy z twojego zbioru. Co więcej w konwencjonalnej matematyce definicja mówi że zbiór jest równoliczny jeśli tylko istnieje (co najmniej jedna) taka bijekcja. To że istnieją jakieś inne przekształcenia nie ma tu nic do rzeczy. > Dla całych półprostych wyznaczonych przez funkcję logarytmiczną takie przeskalowanie nie wydaje się możliwe.> Jeśli półprosta zawarta w osi 0Y ma "długość" (ilość odcinków jednostkowych) Y, to półprosta zawarta w osi 0X ma "długość" (moc) 2Y, a to całkiem różne nieskończoności.Wartości poszczególnych elementów nie mają tu nic do rzeczy bo pojęcie równoliczności w ogóle nie zawiera pojęcia porządku. Mówimy o liczności zbiorów więc nawet nie ma sensu mówić o kolejności ustawienia w zbiorach. (kiedy piszesz o wartościach wyobrażasz sobie chyba raczej ciągi aniżeli zbiory). Spróbuj wyrazić swoje argumenty tak aby nie wprowadzać porządku pomiędzy liczbami. _________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | > Oczywiście w powyższym wywodzie musi być ukryty błąd ...> Ja ten błąd znalazłem...> Drobner też twierdził że znalazł, ale nie wiem, czy w końcu podał wyjaśnienie ?Podał: www.racjonalista.pl/forum.php/s,724156#w724315Drobner z podaniem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> > Oczywiście w powyższym wywodzie musi być ukryty błąd ...> > Ja ten błąd znalazłem...> > Drobner też twierdził że znalazł, ale nie wiem, czy w końcu podał wyjaśnienie ?> Podał: www.racjonalista.pl/forum.php/s,724156#w724315> Drobner z podaniemZdanie o którym napisałeś że jest "w zasadzie prawdziwe" jest właśnie kompletnie nieprawdziwe (chodzi mi o #2) ! Cały myk polega na tym że reguła według której Tarkos chce "przeiterować" wszystkie ciągi binarne nie iteruje po wszystkich ciągach binarnych. Łatwo zdefiniować ciąg który nigdy w takiej iteracji nie wystąpi (chociażby biorąc tak jak argumencie przekątniowym). Albo jeszcze inaczej: Tarkos w pkt. 2 twierdzi że każdemu z podzbiorów L jest przyporządkowana liczba naturalna według podanej przez siebie zasady. (tak twierdzi: "Ów zapis jest jednoznaczny - każdej liczbie odpowiada jeden ciąg zero-jedynkowy") Ale ta zasada działa tylko dla podzbiorów skończonych. Na przykład podzbiorem jest też w szczególności cały zbiór L i jakiej liczbie on odpowiada ? Albo co drugi element z L jakiej liczbie odpowiada ? Już nie mówiąc o różnych nieokresowych sekwencjach. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > Ale ta zasada działa tylko dla podzbiorów skończonych. Na przykład podzbiorem jest też w szczególności cały zbiór L i jakiej liczbie on odpowiada ?To mówiłem ja, Jarzą.. (wrrróc!), Drobner: Cytat:Reszta to tylko 'ornamentyka' 'elokwencyjna' (np. "zdanie w zasadzie prawdziwe"...  ). Nie chciałem bowiem wprowadzać "kwasów" do dyskusji z tarkosem. Drobner, obojętny chemicznie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Reszta to tylko 'ornamentyka' 'elokwencyjna' (np. "zdanie w zasadzie prawdziwe"... ).> Nie chciałem bowiem wprowadzać "kwasów" do dyskusji z tarkosem.> Drobner, obojętny chemicznieOk, rzeczywiście pisałeś o tym. Pośpieszyłem się bo sprawdziłem tylko krytykę założeń bo to przecież ewidentnie w nich była usterka. A nie we wnioskowaniu. A tak z ciekawości dopytam: co miałeś na myśli pisząc że każda liczba naturalna dodatnia ma dokładnie dwa zapisy dwójkowe ? .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > A tak z ciekawości dopytam: co miałeś na myśli pisząc że każda liczba naturalna dodatnia ma dokładnie dwa zapisy dwójkowe ?
Taki stary "niepojmowalny" 'myk', frapujący użytkowników układów pozycyjnych:
#1 dziesiątkowy
0,(9) = 1 0,5 = 0,4(9) 0,1 = 0,0(9) itd.
Każda liczba wymierna o skończonym rozwinięciu dziesiętnym ( oprócz samego 0) ma jeszcze jedno, nieskończone z "dziewiątkami" na końcu.
#2 dwójkowy analogicznie:
1 = 0,(1) 10 = 1,(1) ujemne też: -1 = -0,(1) itd.
#3 Tylko liczby niewymierne i te z wymiernych, które mają rozwinięcie dwójkowe okresowe o okresie różnym od (1) i (0) (np. 0,(10), 1,00(01) ) mają dokładnie jeden zapis w dwójkowym systemie pozycyjnym. (W dziesiątkowym okres =/= (9) i (0).)
Drobner, nieskończony, choć zdecydowanie nieokresowy...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | >Nie chciałem bowiem wprowadzać "kwasów" do dyskusji z tarkosem. Dzięki Drobnerze. Mam nadzieję, że nie kosztowało Cię to zbyt wiele wysiłku. >Drobner, obojętny chemicznie Tarkos - z nieprzesadną skłonnością do zasad. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > Jak się da skonstruować zbiór z jakiegoś innego bijekcją to z definicji jest równoliczny. Pod warunkiem, że skonstruujesz cały zbiór przy użyciu całego zbioru. Z operacji na fragmentach nic nie wynika. > to że da się dany zbiór elementów ustawić w ciąg już wskazuje że jest co najwyżej przeliczalny. Ale stąd nie wynika, że zbiór indeksowany np. liczbami naturalnymi nie może być mniej liczny od N. > dowód opiera się na definiowaniu równoliczności przez bijekcje, ty tej definicji nie akceptujesz. Coś się chyba koledze przyśniło - niczego takiego nie twierdzę. Proszę powściągnąć konfabulacje na temat moich poglądów (że tak polecę stylem Arminiusa)). >Ty przywiązujesz silną wagę do wartości w tym ciągu. W odpowiedzi na Twoje pytanie czym się różni liczba od wartości. >Oczywiście w powyższym wywodzie musi być ukryty błąd Wyrokujesz o błędzie zanim pomyślisz? > bo na podstawie innych twierdzeń dobrze wiemy że rodzina wszystkich podzbiorów zbioru L musi być równoliczna ze zbiorem liczb rzeczywistych. Kierujesz się przedwiecznymi autorytetami? >Nadal uważasz że powyższe rozumowanie jest poprawne ? Może tak, może nie - należałoby je uważnie przeanalizować. > można by dowieść zaprzeczenia twierdzenia Cantora Jak brzmi to twierdzenie? > Chyba napiszę na ten temat oddzielny wątek bo te zagadnienia są bardzo ciekawe a ich głębsze zrozumienie na pewno doprowadzi do wzmocnienia przekonania o nadalagorytmiczności matematycznego myślenia. To chyba niezły pomysł. > jest równoliczny jeśli tylko istnieje (co najmniej jedna) taka bijekcja. O ile jest bijekcją na całych zbiorach. >>>Jeśli półprosta zawarta w osi 0Y ma "długość" (ilość odcinków jednostkowych) Y, to półprosta zawarta w osi 0X ma "długość" (moc) 2Y, a to całkiem różne nieskończoności. >Wartości poszczególnych elementów nie mają tu nic do rzeczy bo pojęcie równoliczności w ogóle nie zawiera pojęcia porządku. Dlatego piszę o długościach odcinków/prostych, których fragmenty mogą być różnie poukładane. > Spróbuj wyrazić swoje argumenty tak aby nie wprowadzać porządku pomiędzy liczbami. Dzięki za radę. _________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Pod warunkiem, że skonstruujesz cały zbiór przy użyciu całego zbioru. Z operacji na fragmentach nic nie wynika.
Sugerujesz że w podanym na początku przykładzie operujemy na fragmentach ?
>Ale stąd nie wynika, że zbiór indeksowany np. liczbami naturalnymi nie może być mniej liczny od N.
Skoro da się indeksować elementy danego zbioru Z liczbami naturalnymi to właśnie oznacza że da się je ustawić w ciąg. Ciąg jest parą złożoną ze zbioru i stosunku porządkującego określonego na tym zbiorze. Jeśli elementy danego zbioru można indeksować liczbami naturalnymi to znaczy że można znaleźć stosunek porządkujący po prostu definiowany jako xi jest w stosunku do yj wtw gdy i jest w stosunku do j. To z kolei oznacza że można skonstruować potrzebny ciąg jako parę Z i tego stosunku.
>Coś się chyba koledze przyśniło - niczego takiego nie twierdzę. Proszę powściągnąć konfabulacje na temat moich poglądów (że tak polecę stylem Arminiusa)).
No nie akceptujesz tej definicji bo twierdzisz że jeśli pochodna funkcji będącej daną bijekcją zmierza do zera to nie może być ona użyta do zdefiniowania równoliczności. Coś źle zrozumiałem ?
>W odpowiedzi na Twoje pytanie czym się różni liczba od wartości.
Ty pierwszy wprowadziłeś do dyskusji pojęcie "wartości". A to już świadczy o tym że twoja definicja równoliczności jest uzależniona od relacji porządku którą intuicyjnie i być może nieświadomie wiążesz z rozpatrywanymi przez siebie zbiorami. Na to tylko chciałem zwrócić uwagę, że gdy mówimy o równoliczności to należałoby abstrahować od wielkości (porządku).
[Tu należałoby jednak wyraźnie odróżniać liczbę od wielkości tej liczby, nie zapytałem dlatego że uważam to rozróżnienie za nieprawidłowe a jedynie dlatego że byłem skonfundowany przyporządkowaniem wielkości do liczb w kontekście rozpatrywania równoliczności]
>Wyrokujesz o błędzie zanim pomyślisz?
Gdyby podane przez ciebie rozumowanie było poprawne to można by w identyczny sposób np. udowodnić równoliczność zbioru liczb rzeczywistych z przedziału [0,1] i naturalnych. Od razu to widać bo wszystkie elementy tych zbiorów można reprezentować jako ciągi binarne odpowiednio w bazach (1,2,4,8, ...) i (1/2, 1/4, 1/8, ...). Więc przeświadczenie że w tym rozumowaniu jest jakiś błąd musi być już na wstępie co najmniej tak silne jak przeświadczenie że liczb rzeczywistych jest więcej niż naturalnych.
A to jest bardzo silne przeświadczenie, każdy mechanizm jaki można sobie wyobrazić iteruje jedynie po ciągach wymiernych. Do każdego algorytmu iterującego mogę metodą Cantora znaleźć ciąg który nie zostanie uwzględniony w tej iteracji. Mogę dołączyć ten ciąg do algorytmu ale tym samym powstanie nowy ciąg do którego znów mogę zastosować metodę Cantora i znaleźć kolejny ciąg który nie zostanie nigdy uwzględniony w iteracji. Mogę dodać metodę Cantora do algorytmu ale w ten sposób powstanie po prostu bardziej skomplikowana reguła zliczająca względem której znów mogę zastosować metodę Cantora itd. Śmiem twierdzić że ten prosty fakt leży u podstaw dalszych niealgorytmicznych właściwości matematyki.
>Kierujesz się przedwiecznymi autorytetami?
Kieruje się tym o czym napisałem wyżej.
>Może tak, może nie - należałoby je uważnie przeanalizować.
Cały myk jest w tym że reguła którą podałeś przelicza tylko po ciągach, że tak powiem "wymiernych" czyli np. takich które mają od pewnego punktu same zera. A tych jest rzeczywiście tyle co liczb naturalnych. Jeśli natomiast chcemy rozważyć wszystkie możliwe ciągi to musimy brać pod uwagę również takie które mają nieskończoną liczbę jedynek. Twierdzę że reguła "przeliczająca" którą podałeś nie uwzględnia ani jednego ciągu mającego nieskończoną liczbę jedynek.
[Nie miej mi tego za złe, przywołałem ten paradoks właśnie dlatego że jest pod tym względem ciekawy (że jest pozornie poprawny) ale nie jest prawidłowym dowodem]
>Jak brzmi to twierdzenie?
Miałem na myśli to co napisałem wyżej. Można by dowieść równoliczności liczb rzeczywistych i naturalnych co automatycznie byłoby kontrprzykładem do twierdzenia Cantora bo od razu widać że liczb rzeczywistych jest tyle co podzbiorów naturalnych.
>O ile jest bijekcją na całych zbiorach.
Chodzi ci znów o to zerowanie pochodnej ? Nie wiem dlaczego twierdzisz że dla któregoś elementu się zeruje. Każda liczba naturalna jest skończona więc własność o której piszesz nie zachodzi dla żadnej z nich.
>Dlatego piszę o długościach odcinków/prostych, których fragmenty mogą być różnie poukładane.
Żeby w ogóle mówić o granicy trzeba mieć już pewien narzucony porządek elementów. Zgodzisz się ze mną ? ______________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > Sugerujesz że w podanym na początku przykładzie operujemy na fragmentach ?Cóż, formalnie rzecz biorąc wymieniamy się wypowiedziami o skończonej długości.  Próbujemy jednak chyba porównywać wyobrażenia wielkości nieskończonych, które to wyobrażenie mogą być różne. > Skoro da się indeksować elementy danego zbioru Z liczbami naturalnymi to właśnie oznacza że da się je ustawić w ciąg.Oczywiście. Tyle że długość tego ciągu może być mniejsza od N. Dla potwierdzenia równoliczności należałoby jeszcze pokazać, że elementami zbioru Z da się ponumerować cały zbiór N. > twierdzisz że jeśli pochodna funkcji będącej daną bijekcją zmierza do zera to nie może być ona użyta do zdefiniowania równoliczności.Nieprawda. Twierdzę, że jeśli pochodna funkcji zmierza do zera, to funkcja traci monotoniczność, przez co przestaje być bijekcją. Gdyby była bijekcją na całych zbiorach, to byłaby poprawnym kryterium. > Ty pierwszy wprowadziłeś do dyskusji pojęcie "wartości".Nie będę się przekomarzać. Przyjąłem za dobrą monetę taki fragment Twojej wypowiedzi: > co oznaczałoby że ilość liczb naturalnych jest z pewnością większa niż wartość X. Sprzeczność.Jeśli przykładowo wartość wyrażenia 2 n zmierza do 2 |N|=|R|, to ilość liczb naturalnych też musiałaby zmierzać do |R|, a to niemożliwe. > Gdyby podane przez ciebie rozumowanie było poprawne to można by w identyczny sposób np. udowodnić równoliczność zbioru liczb rzeczywistych z przedziału [0,1] i naturalnych. Od razu to widać bo wszystkie elementy tych zbiorów można reprezentować jako ciągi binarne odpowiednio w bazach (1,2,4,8, ...) i (1/2, 1/4, 1/8, ...).Czyli jednak możemy odejść od Twojego zalecenia: > gdy mówimy o równoliczności to należałoby abstrahować od wielkości (porządku).i posługiwać się pojęciem ciągu?  Ale wróćmy do rzeczy.. W jaki sposób podzbiory zbioru liczb {1/2, 1/4, 1/8, ...} wyznaczają więcej niż algebraiczną ilość liczb z przedziału [0,1]? [Spróbuję kiedyś przenieść tamto rozumowanie na ułamki - wtedy będą nieskończoności 'wgłąb' zamiast 'wszerz'.] W tamtym rozumowaniu opieram się na podstawowym twierdzeniu arytmetyki, że każdą liczbę naturalną można jednoznacznie przedstawić jako sumę naturalnych(+0) potęg dwójki. Skoro oczekiwałeś ode mnie podania dwu różnych liczb naturalnych o równych logarytmach, to ja proszę o podanie liczby naturalnej nie będącej sumą naturalnych potęg dwójki, albo o podanie sumy naturalnych potęg dwójki nie będącej liczbą naturalną. > Chodzi ci znów o to zerowanie pochodnej ? Nie wiem dlaczego twierdzisz że dla któregoś elementu się zeruje.Bo "gdzieś tam" tam w nieskończoności się zeruje. > Każda liczba naturalna jest skończona więc własność o której piszesz nie zachodzi dla żadnej z nich.Jeśli rozpatrujemy wielkości skończone, to nie wnoszę żadnych zastrzeżeń. > Żeby w ogóle mówić o granicy trzeba mieć już pewien narzucony porządek elementów.Chyba już same nieskończoności wyobrażamy sobie zwykle jakoś iteracyjnie. Trudno to ominąć, skoro nawet wspomniana aksjomatyka Peano posługuje się "następnikiem". ______________________________________________________ Na zakończenie tych przydługich wynurzeń proponuję zadanko: Jakie byłyby (szacunkowo) wartości czy wielkości liczb: L 1, L 2, L 3, ... o następujących własnościach: 1. 2 L1 = |N|, 2. 2 L2 = L 1, 3. 2 L3 = L 2, ... gdzie |N| oznacza moc zbioru liczb naturalnych? >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>W jaki sposób podzbiory zbioru liczb {1/2, 1/4, 1/8, ...} wyznaczają więcej niż algebraiczną ilość liczb z przedziału [0,1]? >[Spróbuję kiedyś przenieść tamto rozumowanie na ułamki - wtedy będą nieskończoności 'wgłąb' zamiast 'wszerz'.]
A dlaczego miałoby nie wyznaczać ? Że niby jakaś liczba niealgebraiczna nie może być jednoznacznie definiowana przez nieskończoną sumę wybranych elementów powyższej bazy ? Moim zdaniem dość łatwo, intuicyjnie zrozumieć że mając pewną liczbę rzeczywistą X zawsze możemy konstruować sumę która będzie od niej większa i jednocześnie dowolnie bliska szukanej wartości. Analogicznie możemy konstruować ciąg którego suma będzie mniejsza a liczba X kresem górnym tego ciągu. Z tego powodu wydaje się całkowicie jasne że nawet w najgorszym przypadku będzie dało się jednoznacznie określić dowolną liczbę rzeczywistą przekrojem Dedekinda, w najgorszym wypadku będziemy musieli użyć po prostu dwóch ciągów do takiej reprezentacji ale to i tak nie wpływa na kwestie przeliczalności. Możemy na przykład przyjąć regułę że nasz ciąg definiuje na przemian ciąg dolny i górny (elementy parzyste to kolejne wyrazy ciągu dolnego, nieparzyste górnego). To są trywialne rzeczy, tak się często konstruuje w logice zbiór liczb rzeczywistych na podstawie zbioru liczb wymiernych więc stwierdziłem że pominę to.
>>Gdyby podane przez ciebie rozumowanie było poprawne to można by w identyczny sposób np. udowodnić równoliczność zbioru liczb rzeczywistych z przedziału [0,1] i naturalnych. Od razu to widać bo wszystkie elementy tych zbiorów można reprezentować jako ciągi binarne odpowiednio w bazach (1,2,4,8, ...) i (1/2, 1/4, 1/8, ...). >Czyli jednak możemy odejść od Twojego zalecenia: >>gdy mówimy o równoliczności to należałoby abstrahować od wielkości (porządku).
Ale tak zdefiniowana odpowiedniość abstrahuje od porządku w tych zbiorach. Podana przez ciebie reguła przyporządkowywania działa niezależnie od kolejności ustawienia elementów w ciąg. Tzn. nie korzystamy z jakiejś narzuconej przez siebie kolejności ustawienia elementów.
Wyobraźmy sobie że wybieramy elementy ze zbioru nie po kolei (względem wartości) ale przez losowanie. Gdy mamy już jakąś liczbę to możemy ustalić postać reprezentacji dla niej i w ten sposób wyznaczyć odpowiadającą jej jednoznacznie liczbę należącą do rzeczywistych. (oczywiście to będzie tylko przeliczalny podzbiór i z tego powodu ten dowód nie jest poprawny)
[Wewnątrz reguły ustalającej jednoznaczność możemy spokojnie korzystać z dowolnych interpretacji np. rzutujących daną liczbę na jakiś ciąg itp. Chodziło mi tylko o to żeby nie uzależniać liczności analizowanego zbioru od sposobu zdefiniowania ciągu na nim. To że można wyrazić podany wyżej sposób tak jakbyśmy losowali kolejną liczbę naturalną dobitnie pokazuje że ta reguła nie jest uzależniona od sposobu zdefiniowania ciągu na tym zbiorze.]
>W tamtym rozumowaniu opieram się na podstawowym twierdzeniu arytmetyki, że każdą liczbę naturalną można jednoznacznie przedstawić jako sumę pewnych potęg dwójki.
Po pierwsze to twierdzenie mówi o rozkładzie na czynniki pierwsze, a po drugie to faktycznie prawdą jest że każdą liczbę naturalną można wyrazić jako sumę pewnego podzbioru twojego zbioru L ale nie jest spełniona zależność odwrotna, mianowicie że każdy podzbiór zbioru L sumuje się do pewnej liczby naturalnej.
>Skoro oczekiwałeś ode mnie podania dwu różnych liczb naturalnych o równych logarytmach, to ja proszę o podanie liczby naturalnej nie będącej sumą naturalnych potęg dwójki, albo o podanie sumy naturalnych potęg dwójki nie będącej liczbą naturalną.
To że każdą liczbę naturalną można zapisać za pomocą sumy potęg dwójki jest prawdą. Nieprawdą jest twierdzenie odwrotne: że każdy podzbiór wszystkich możliwych potęg dwójki sumuje się do jakiejś liczby naturalnej. Przykładem o który prosisz jest chociażby sam twój zbiór L (każdy zbiór jest jednocześnie swoim podzbiorem) w którym wartości elementów nie sumują się do żadnej liczby naturalnej bo byłby to szereg rozbieżny. (kiedy mówimy o liczność rodziny wszystkich podzbiorów zbioru nieskończonego to musimy zliczyć też podzbiory nieskończone, sprawiasz wrażenie jakbyś o tym zapominał)
>Bo "gdzieś tam" tam w nieskończoności się zeruje.
A tej liczby (mocy zbioru liczb naturalnych) nie ma w tym zbiorze.
>Jeśli rozpatrujemy wielkości skończone, to nie wnoszę żadnych zastrzeżeń.
No bo rozpatrujemy, wszystkie liczby naturalne mają wielkość skończoną.
>Trudno to ominąć, skoro nawet wspomniana aksjomatyka Peano posługuje się "następnikiem".
W aksjomatyce Peano liczba jest pojęciem pierwotnym. Dopiero na poziomie teorii mnogości definiuje się ją jako klasę równoważności relacji równoliczności (dokładniej taką klasę że każdy jej element jest w relacji równoliczności z dowolnym innym należącym do tej klasy). Zauważ że (co bardzo istotne) ta definicja nic nie mówi o wartościach. Sądzę że to co rozumiemy przez "wartość" odpowiada dopiero logicznej konstrukcji ciągu który możemy zdefiniować tylko po wskazaniu stosunku porządkującego pomiędzy klasami. Pojęcie indukcji i związane z nią pojęcie następnika jest tym co charakteryzuje raczej liczby skończone (o tym traktuje arytmetyka Peano czyli nie ma tu nic o liczbach nieskończonych, ona mówi o liczbach naturalnych).
Dla odmiany, charakterystyczną cechą liczb nieskończonych jest to że klasy tych liczb zawierają same siebie. Ale tu już mówimy z poziomu teorii mnogości, czyli abstrahujemy dalej niż arytmetyka Peano która dotyczy tylko liczb skończonych.
______________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > mając pewną liczbę rzeczywistą X zawsze możemy konstruować sumę która będzie od niej większa i jednocześnie dowolnie bliska szukanej wartości. Podobnie dla każdej algebraicznej czy wręcz wymiernej liczby x. Jak odróżnić odcinek złożony z samych liczb wymiernych od takiego, w którym jest jeszcze 2|N| liczb przestępnych? Chodzi o to czy wskazana suma będzie zbiegać do zadanej wartości z dokładnością algebraiczną czy 'continuumową'. > to twierdzenie mówi o rozkładzie na czynniki pierwsze OK, to o czynnikach pierwszych znam jako "zasadnicze". > nie jest spełniona zależność odwrotna, mianowicie że każdy podzbiór zbioru L sumuje się do pewnej liczby naturalnej. Ale przykładu takiego podzbioru, jak rozumiem, nie podasz? > kiedy mówimy o liczność rodziny wszystkich podzbiorów zbioru nieskończonego to musimy zliczyć też podzbiory nieskończone, sprawiasz wrażenie jakbyś o tym zapominał Kiedy mówimy o równoliczności między zbiorami nieskończonymi, to musimy sprawdzić np. monotoniczność funkcji logarytmicznej dla więcej niż skończonych wartości - czyż nie? >abstrahujemy dalej niż arytmetyka Peano która dotyczy tylko liczb skończonych. OK - a co z moim zadankiem? _____________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Podobnie dla każdej algebraicznej czy wręcz wymiernej liczby x. Jak odróżnić odcinek złożony z samych liczb wymiernych od takiego, w którym jest jeszcze 2|N| liczb przestępnych?Tak że w tym pierwszym przypadku każdy punkt "odcinka" można scharakteryzować za pomocą pary liczb naturalnych a w drugim nie. > Chodzi o to czy wskazana suma będzie zbiegać do zadanej wartości z dokładnością algebraiczną czy 'continuumową'.A czemu by nie ? Twoje "wyliczenie" przechodzi właśnie jedynie po liczbach algebraicznych (których jest przeliczalnie wiele) bo każdy wielomian można reprezentować jako ciąg ze skończoną ilością jedynek. To właśnie rozszerzenie na ciągi z nieskończoną ilością jedynek (odpowiadające podzbiorom nieskończonym ze zbioru L) daje możliwość zapisania wszystkich liczb rzeczywistych łącznie z przestępnymi. > Ale przykładu takiego podzbioru, jak rozumiem, nie podasz?No przecież podałem, nie zauważyłeś ? Chociażby sam zbiór L. > Kiedy mówimy o równoliczności między zbiorami nieskończonymi, to musimy sprawdzić np. monotoniczność funkcji logarytmicznej dla więcej niż skończonych wartości - czyż nie?Nie, sprawdzamy tylko dla skończonych wartości. Każda liczba naturalna ma wartość skończoną. Ale co mają wartości w zbiorze liczb naturalnych do liczności tego zbioru ? Przecież wszystkie rozpatrywane podzbiory L składają się wyłącznie z liczb naturalnych o skończonych wartościach (w ogólności każda liczba naturalna ma skończoną wartość). > OK - a co z moim zadankiem?Można wykazać że każdy zbiór nieskończony posiada podzbiór równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych. To oznacza że nie ma mniejszej kardynalnej liczby nieskończonej niż |N|. I jeszcze jedno, wielkie dzięki za ten pomysł z tym podkreśleniem: ____________________________________________________________ Przyda mi się, bo pyskówki z olsonem rozwijają się w tępię wykładniczym a na marginesach nic nie widać  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > >> Jak odróżnić odcinek złożony z samych liczb wymiernych od takiego, w którym jest jeszcze 2|N| liczb przestępnych?> Tak że w tym pierwszym przypadku każdy punkt "odcinka" można scharakteryzować za pomocą pary liczb naturalnych a w drugim nie.To truizm - nadal nie widać dlaczego sumy ujemnych potęg dwójki miałyby wyznaczać więcej niż algebraicznie wiele liczb. > Twoje "wyliczenie" przechodzi właśnie jedynie po liczbach algebraicznych (których jest przeliczalnie wiele) bo każdy wielomian można reprezentować jako ciąg ze skończoną ilością jedynek. To właśnie rozszerzenie na ciągi z nieskończoną ilością jedynek (odpowiadające podzbiorom nieskończonym ze zbioru L) daje możliwość zapisania wszystkich liczb rzeczywistych łącznie z przestępnymi.OK. Zatem ograniczam wykładniki w zbiorze L do n<log 2|N|. Teraz maksymalna suma elementów nie będzie przekraczać |N|, czyli jednoznaczność zapisu dwójkowego da się 'uratować'.  > Można wykazać że każdy zbiór nieskończony posiada podzbiór równoliczny ze zbiorem liczb naturalnych.Czyżby? > nie ma mniejszej kardynalnej liczby nieskończonej niż |N|.Oj tam, oj tam.. To wynika z jakichś "oczywistych" założeń (że się komuś uwidziało) czy z mocniejszych przesłanek? [Zapewne pierwiastków z liczb ujemnych też nie ma, bo -1 1/2, to tylko urojenie.  ] __________________________________________________________ > dzięki za ten pomysł z tym podkreśleniemNie ma za co - ściągnąłem od Ojca Ateusza. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>To truizm - nadal nie widać dlaczego sumy ujemnych potęg dwójki miałyby wyznaczać więcej niż >algebraicznie wiele liczb.
A dlaczego miałyby nie wyznaczać ? Liczb algebraicznych jest przeliczalnie wiele więc je można zakodować tylko na podzbiorze ciągów ze skończoną ilością jedynek. (każda taka liczba jest wyznaczona co najmniej przez jeden wielomian a każdy z nich ma skończoną ilość jednomianów więc z pewnością można go kodować na skończonym ciągu) Ty jednak rozważasz wszystkie podzbiory z L czyli także nieskończone które są kodowane przez ciągi z nieskończoną ilością jedynek więc nie odpowiadające żadnemu z wielomianów. Już samo to świadczy o tym że w takich ciągach można zakodować więcej niż liczność liczb algebraicznych.
Wyrażę to w jeszcze inny sposób. N-ty wyraz rozwinięcia liczby Eulera która nie jest algebraiczna może być uzyskiwany poprzez stosowanie dość prostej reguły, mianowicie liczymy sumę po n wyrażeń (1/n!) od n = 0 i sprawdzamy kiedy wartość jest na tyle dokładna że nie ma już znaczenia dla miejsca o które pytamy. Rozważmy np liczbę e/3 (ona musi być niealgebraiczna jeśli e jest niealgebraiczna co łatwo dowieść) ponieważ rozmawiamy o przedziale [0,1]. Teraz możemy podać w jawnej postaci procedurę która definiuje n-ty wyraz ciągu kodującego liczbę e/3 po prostu iterując wzorem 1/(i)! aż błąd będzie mniejszy niż (-1/2^n) a następnie wykonując algorytm zamiany ułamka dziesiętnego (z zapisanej skumulowanej wartości) na postać binarną i uzyskując w ten sposób informacje na temat wartości na miejscu n-tym tego ciągu (łatwo napisać taki algorytm jeśli opis słowny cię nie przekona)
Każdy element nieskończonego ciągu jest dobrze określony w sposób który opisałem wyżej i koduje liczbę niealgebraiczną e/3 co przeczy twojemu stwierdzeniu że nie da się kodować liczb niealgebraicznych na ciągu potęg dwójki. Skąd w ogóle miałeś ten pomysł że się nie da ?
>OK. Zatem ograniczam wykładniki w zbiorze L do
Skoro "ograniczasz" wykładniki w zbiorze L do wartości mniejszej niż log2|N| to w zasadzie nic nie wnosisz bo te wykładniki i tak mają mniejszą wartość niż moc liczb naturalnych. Każdą liczbę naturalną będąca potęgą dwójki można uzyskać w wyniku podnoszenia dwójki do skończonej potęgi.
>Teraz maksymalna suma elementów nie będzie przekraczać |N|, czyli jednoznaczność zapisu dwójkowego da się 'uratować'.
I tak nic ci to nie da bo to że w przypadku podzbiorów nieskończonych suma jest nieskończona nie wynika z nieskończoności wykładników (bo one zawsze są skończone) ale z nieskończoności ilości elementów. U podstaw tego wszystkiego co piszesz leży to że cały czas mylisz wartości przyporządkowane poszczególnym elementom zbioru z licznością tego zbioru.
>Czyżby? Oj tam, oj tam.. To wynika z jakichś "oczywistych" założeń (że się komuś uwidziało) czy z mocniejszych przesłanek?
To wynika wprost z definicji nieskończoności zbioru. Jeśli zbiór nie spełniałby tej własności to nawet nie mógłby być nieskończony na mocy definicji. (patrz: aksjomat nieskończoności).
>[Zapewne pierwiastków z liczb ujemnych też nie ma, bo -11/2, to tylko urojenie. ]
Jeśli zdefiniujesz sobie że coś jest to potem możesz mówić że jest. Pytanie tylko jaki to ma cel. Oczywiście zawsze można tworzyć swoje teorie ale wyjaśniłem dlaczego dotychczasowe są lepsze (chociażby dlatego że w twoich koncepcjach liczność zbioru jest uzależniona od porządku na nim (wartości elementów), a chyba każdy przyzna że liczność powinna abstrahować od porządku)
Tak poza tym to nie mam zamiaru być dogmatyczny. Istnieją stanowiska w filozofii matematyki według których twierdzenia na temat zbiorów nieskończonych nie mają żadnego rzeczywistego sensu. Na przykład formaliści dbali jedynie o to aby twierdzenia były niesprzeczne ale nie miało dla nich właściwie żadnego znaczenia które zdania o nieskończonych zbiorach (a przynajmniej niektórych) będą dowodzone przez system jako prawdziwe a które jako fałszywe.
Niemniej gdy odpowiadam to trzymam się obecnie przyjętych znaczeń pojęć takich jak "równoliczność", "nieskończoność" tylko dlatego że muszę się na czymś oprzeć jeśli mam zrozumieć to co piszesz. (powiązania z dotychczasową wiedzą zawsze istnieją, inaczej argumentacja byłaby niezrozumiała) Jeśli chcesz używać własnych definicji to oczywiście możesz ale warto byłoby je podać.
_________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > Liczb algebraicznych jest przeliczalnie wiele więc je można zakodować tylko na podzbiorze ciągów ze skończoną ilością jedynek. Nie bardzo rozumiem. Przeliczalnie wiele znaczyłoby tyle co skończenie wiele (bo dla skończonej liczby jedynek da się wygenerować skończoną ilość liczb)? > kiedy wartość jest na tyle dokładna że nie ma już znaczenia dla miejsca o które pytamy. OK, liczby niealgebraiczne po tym się poznaje, że ciąg przybliżeń zbiega "bardzo szybko" do ich wartości. [Przy okazji ciekawostka: jeśli x jest liczbą wymierną (różną od 0 i 1), a y niewymierną liczbą algebraiczną, to każda liczba postaci xy jest niealgebraiczna.] > łatwo napisać taki algorytm jeśli opis słowny cię nie przekona Do czego miałbym zostać przekonany (bo może wyważasz otwarte drzwi)? > nie da się kodować liczb niealgebraicznych na ciągu potęg dwójki. Skąd w ogóle miałeś ten pomysł że się nie da ? No bo skoro potęg dwójki nie może być aż |N| (bo "kodowałyby" więcej liczb niż jest wszystkich liczb naturalnych/algebraicznych), to zbiór ich podzbiorów nie może być liczniejszy od |N|. >Skoro "ograniczasz" wykładniki w zbiorze L do wartości mniejszej niż log2|N| to w zasadzie nic nie wnosisz bo te wykładniki i tak mają mniejszą wartość niż moc liczb naturalnych. Tak, wykładniki są mniejsze od |N|, ale to nie wystarcza, gdyż dla n dążących do |N| wartości potęg dążą do continuum, czyli wypadlibyśmy poza skalę. > Każdą liczbę naturalną będąca potęgą dwójki można uzyskać w wyniku podnoszenia dwójki do skończonej potęgi. Tak, każdą skończoną. > mylisz wartości przyporządkowane poszczególnym elementom zbioru z licznością tego zbioru. Staram się nie mylić, tylko konsekwentnie trzymać ustalenia, że wartość liczby naturalnej nie jest większa od |N|. Jeśli wyrażenie 2n ma przyjmować wartości naturalne, to wykładniki nie mogą być większe od log2|N|. Bez takiego ograniczenia wszystko się miesza. >_________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie bardzo rozumiem. Przeliczalnie wiele znaczyłoby tyle co skończenie wiele (bo dla skończonej liczby jedynek da się wygenerować skończoną ilość liczb)?
Wszystkich ciągów ze skończoną liczbą jedynek jest nieskończenie ale przeliczalnie wiele. To że każdy ciąg ma skończoną liczbę jedynek nie oznacza że ilość ciągów spełniających ten warunek jest skończona. Na przykład rozważmy następujący ciąg ciągów:
100000... 110000... 111000... 111100...
itd
Od pewnego miejsca każdy ciąg ma nieskończoną ilość zer (czyli zawsze ilość jedynek jest skończona) ale tych ciągów jest tyle co liczb naturalnych czyli nieskończenie wiele.
>[Przy okazji ciekawostka: jeśli x jest liczbą wymierną (różną od 0 i 1), a y niewymierną liczbą algebraiczną, to każda liczba postaci x^y jest niealgebraiczna.]
Być może, ale ręki sobie nie dam uciąć.
>Do czego miałbym zostać przekonany (bo może wyważasz otwarte drzwi)?
Do tego że można algorytmicznie zdeterminować wartość każdego miejsca w ciągu kodującym liczbę e/3.
W przedziale [0,1] jest wiele liczb (także pi/4) które można w ten sposób zakodować i ich jest tylko przeliczanie wiele (bo maszyn Turinga jest przeliczalnie wiele). My chyba powinniśmy się bardziej skupić na szególnym podzbiorze liczb niealgebraicznych mianowicie na liczbach nieobliczalnych. Rozważmy liczbę stanowiącą sumę tych wartości 2^-n dla których liczba n koduje maszynę Turinga która nie kończy pracy. Problem stopu jest algorytmicznie nieroztrzygalny w związku z czym nie możemy algorytmicznie zdefiniować całego ciągu kodującego tą liczbę.
[Zwykłych liczb przestępnych takich jak np. pi lub e jest tylko przeliczalnie wiele. Nieprzeliczalność continuum bierze się po prostu z tego że jest pełno liczb niealgorytmicznych. (i te fakty są ze sobą ściśle związane) Wygląda na to że Cantor dokonał znacznie większego przełomu niż Godel.]
>No bo skoro potęg dwójki nie może być aż |N| (bo "kodowałyby" więcej liczb niż jest wszystkich liczb naturalnych/algebraicznych), to zbiór ich podzbiorów nie może być liczniejszy od |N|.
No ale nie widzisz jeszcze że istnieją podzbiory które nieodpowiadają żadnemu z ciągów które mogą kodować liczbę naturalną ? Jeśli chcesz uwzględniać wszystkie podzbiory to musisz przeliczać także te nieskończone (istnieje nieskończenie wiele takich podzbiorów np. cały L) ale właśnie takim nie odpowiada żadna liczba naturalna bo przez to że jest nieskończona liczba jedynek to tworzą szereg rozbieżny niewyznaczający żadnej liczby naturalnej. Podsumowując, albo chcesz przeliczyć wszystkie podzbiory, ale wówczas dla niektórych z nich nie znajdziesz odpowiadających liczb naturalnych, albo jedynie podzbiory skończone (zgodnie z regułą którą podałeś) ale wówczas udowodnisz tylko że ilość skończonych podzbiorów z L jest przeliczalna (a to jest prawda).
>Tak, wykładniki są mniejsze od |N|, ale to nie wystarcza, gdyż dla n dążących do |N| wartości potęg dążą do continuum, czyli wypadlibyśmy poza skalę.
Nie wiem do czego dążą ale w zupełności wystarcza że są skończone. Przyjęta definicja równoliczności abstrahuje od porządku na zbiorze a ty cały czas dogmatycznie narzucasz jeden porządek wyznaczony przez wartości. (musisz to robić bo inaczej w ogóle mówienie o granicy nie miałoby sensu). Mówimy o liczności zbioru więc dlaczego mam sobie wyobrażać to jako ciąg ustawiony wedle wielkości ? Pojęcie zbioru w ogóle nie zawiera pojęcia porządku.
>Tak, każdą skończoną.
Każda liczba naturalna jest skończona, taka jest m.in. istota liczb naturalnych. Twierdzisz że istnieją nieskończone liczby naturalne ?
>Staram się nie mylić, tylko konsekwentnie trzymać ustalenia, że wartość liczby naturalnej nie jest większa od |N|. Jeśli wyrażenie 2n ma przyjmować wartości naturalne, to wykładniki nie mogą być większe od log2|N|. Bez takiego ograniczenia wszystko się miesza.
Nie jestem pewien czy symbol log2|X| jest stosowany, ale jak rozumiem chcesz oznaczać w ten sposób liczność zbioru takiego że zbiór potęgowy tego zbioru jest równoliczny z X ? Pytanie tylko czy w świetle stosowanych wyżej definicji liczności jest sens mówić o liczności która nie charakteryzuje żadnego zbioru ? Chyba tak. Byłaby to klasa abstrakcji zbioru pustego. Wykazanie że jakiś zbiór należy do tej klasy (że ma liczbę tej klasy) oznaczałoby po prostu wykazanie że ten zbiór nie istnieje. (sprzeczność / dowód nie wprost)
Co do kwestii zasadniczej, to co piszesz jest w dużej częsci prawdą jeśli zamiast |N| podstawimy dowolną liczbę naturalną. Sęk w tym że |N| nie jest liczbą naturalną i to prowadzi do takich paradoksów jak wyżej. _________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > Wszystkich ciągów ze skończoną liczbą jedynek jest nieskończenie ale przeliczalnie wiele.Zapewne chodzi o ciąg zero-jedynkowy czyli zapis dwójkowy, gdzie jedynka oznacza występowanie, a zero niewystępowanie potęgi dwójki o n-tym (lub minus n-tym wykładniku). Skoro zer/niewystępowań może być nieskończenie wiele, to wystarczy jedna jedynka (jakaś potęga dwójki), by ciąg był nieskończony i 'niedłuższy' od |N|. OK. > rozważmy następujący ciąg ciągów:> 100000...> 110000...> 111000...> 111100...> itd> Od pewnego miejsca każdy ciąg ma nieskończoną ilość zer (czyli zawsze ilość jedynek jest skończona)Z nieskończonej ilości zer ma wynikać skończona ilość jedynek? Podany ciąg ma reprezentować zapisy dwójkowe liczb, czy to tyko abstrakcyjna mieszanina dwu znaków (0 i 1)? > tych ciągów jest tyle co liczb naturalnych czyli nieskończenie wiele.Ustaliliśmy chyba, że liczb naturalnych jest |N| i ich wartości są mniejsze od |N| - czy tak? Tyle że dla mnie nieskończenie wiele nie oznacza automatycznie, że co najmniej |N|. To właśnie chcę zbadać. > można algorytmicznie zdeterminować wartość każdego miejsca w ciągu kodującym liczbę e/3.Każdego miejsca spośród ilu - skończenie wielu, |N| czy może 'coś pomiędzy'? > [Zwykłych liczb przestępnych takich jak np. pi lub e jest tylko przeliczalnie wiele. Nieprzeliczalność continuum bierze się po prostu z tego że jest pełno liczb niealgorytmicznych (i te fakty są ze sobą ściśle związane) Wygląda na to że Cantor dokonał znacznie większego przełomu niż Godel.]Gdyby liczby niealgorytmiczne nazwać nieobliczalnymi, to byłoby prawie jak z ludźmi - jest przeliczalnie wiele przestępnych, ale mnóstwo nieobliczalnych i to nas różni od maszyn.  Co do Cantora.. wychodzi na to, że moje "uczepienie" się było porównywalne do Twojego uczepienia się Gödla. [Co prawda wg znanej mi terminologii liczby przestępne=niealgebraiczne i jest ich więcej od |N|. Podobno jest ich |R|=continuum, ale w to nie wierzę, bo można chyba skonstruować uporządkowany zbiór mocy 2 |R| lub większej - jakieś 'supercontinua'.] > nie widzisz jeszcze że istnieją podzbiory które nieodpowiadają żadnemu z ciągów które mogą kodować liczbę naturalną ? Jeśli chcesz uwzględniać wszystkie podzbiory to musisz przeliczać także te nieskończone (istnieje nieskończenie wiele takich podzbiorów np. cały L) ale właśnie takim nie odpowiada żadna liczba naturalna bo przez to że jest nieskończona liczba jedynek to tworzą szereg rozbieżny niewyznaczający żadnej liczby naturalnej.Tak, nie widzę - podzbiory zbioru L={1, 2, 4, 8, ...}, którego elementy mają wartości <|N| a odpowiadające im wykładniki są mniejsze od log 2 |N|, wyznaczają jednoznacznie każdą liczbą naturalną (jako sumę elementów poszczególnych podzbiorów). Jaki konkretnie podzbiór nie wyznaczałby liczby naturalnej? > Każda liczba naturalna jest skończona, taka jest m.in. istota liczb naturalnych. Twierdzisz że istnieją nieskończone liczby naturalne ?Przy takim sformułowaniu bym się nie upierał. Twierdzę, że wartość liczby naturalnej nie może dążyć do 2 |N| (jak w zapisie 2 n), bo by wychodziło więcej niż |N|, a to niedopuszczalne. > jest sens mówić o liczności która nie charakteryzuje żadnego zbioru ?Liczność zbioru L byłaby poszukiwaną mocą nieskończoną choć mniejszą od |N|. Masz może inne konstruktywne pomysły? > |N| nie jest liczbą naturalnąOK, każda liczba naturalna jest nieco mniejsza od |N|. _________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Z nieskończonej ilości zer ma wynikać skończona ilość jedynek?Oczywiście w ogólności ścisłego wynikania tutaj nie ma ale w tym kontekście jest to prawda. Pomimo że ilość jedynek jest skończona to nieskończona ilość zer od pewnego miejsca sprawia że cały ciąg jest nieskończony. > Podany ciąg ma reprezentować zapisy dwójkowe liczb, czy to tyko abstrakcyjna mieszanina dwu z> znaków (0 i 1)?Wszystko jedno co reprezentują, powyższy ciąg ciągów miał posłużyć jedynie jako przykład że można określić nieskończoną ilość ciągów takich w których warunek skończonej ilości jedynek pozostaje spełniony. > Każdego miejsca spośród ilu - skończenie wielu, |N| czy może 'coś pomiędzy'?Oczywiście |N|. Nie ma przecież żadnego problemu aby ustalić bijekcje z pozycji w ciągu na zbiór liczb naturalnych. Przy okazji ładnie widać że pojęcie "równoliczności" abstrahuje całkowicie od wartości ponieważ nie ma sensu mówienie że pozycje w ciągu mają jakąś wartość. > Gdyby liczby niealgorytmiczne nazwać nieobliczalnymi, to byłoby prawie jak z ludźmi - jest przeliczalnie wiele przestępnych, ale mnóstwo nieobliczalnych i to nas różni od maszyn.W matematycznym sensie "nieobliczalność" jest synonimem "niealgorytmiczności", jednak ograniczam używanie pierwszego określenia aby uniknąć niemerytorycznych wstawek lub nawet nieporozumień. Wydaje mi się że w potocznym sensie "nieobliczalny" znaczy tyle co nieprzewidywalny/losowy. Taka interpretacja tego słowa nie pasuje do kompletnie do zamierzonego znaczenia. [W matematyce możemy zdefiniować klasy dobrze określonych nieobliczalnych problemów i w żadnym wypadku nie wynika z tego że rozwiązania tych problemów są losowe. Inaczej nie byłoby nawet sensu mówić że pewne rozwiązania z tej klasy są poprawne a inne nie. Na przykład pytanie o to czy dane równanie diofantyczne ma rozwiązanie jest w każdym przypadku dobrze określonym problemem i tylko jedno z rozwiązań jest prawdziwe. Jeśli byłoby losowe to nie byłoby nawet sensu dowodzić rozwiązań w tej klasie dla szczególnych przypadków, bo np. jaki sens miałby piękny dowód tw. Fermata skoro rzekomo to o czym ten dowód orzeka jest losowe ? Percepcja poprawności metod dowodowych stosowalnych w teorii liczb już ostatecznie algorytmiczna być nie może. Jest to prosta konsekwencja faktu że nie istnieje uniwersalny algorytm do rozstrzygania prawdziwości twierdzeń teorii liczb, bo gdyby ludzka percepcja orzekania które metody dowodowe są poprawne algorytmizowała się to oznaczałoby właśnie że jednak istnieje np. procedura przeszukując wszystkie możliwe dowody i wywołująca na nich algorytm percepcji poprawności. W ten sposób dałoby się skonstruować uniwersalny algorytm do dowodzenia twierdzeń który na mocy tw. Turinga istnieć nie może.] > Co do Cantora.. wychodzi na to, że moje "uczepienie" się było porównywalne do Twojego uczepienia się Gödla.Moim zdaniem zachodzi tutaj pewna istotna różnica.  Ja nie piszę nic co na gruncie matematyki mogłoby wzbudzać jakieś kontrowersje. To wszystko (pomimo że sprzeczne z pewnymi fizycznymi hipotezami na temat działania umysłu) jest całkowicie zgodne z opiniami znakomitej większości matematyków. (i mam na to dowody w postaci cytatów z publikacji naukowych). [No chyba że ktoś jest fanatykiem nie mogącym się pogodzić z tym że (jak się okazało) istnieją aspekty w funkcjonowaniu umysłu których nie da się wyjaśnić w kategoriach czysto mechanicystycznych.] (zauważ że piszę "nie da się wyjaśnić w kategoriach czysto mechanicystycznych" - takie sformułowanie jest o tyle fajne że nie można uciekać w "niepojęty algorytm" jak to robi np. Krajewski w swoim dość obiektywnym opracowaniu na temat tw. Gödla) > [Co prawda wg znanej mi terminologii liczby przestępne=niealgebraiczne i jest ich więcej od |N|. Podobno jest ich |R|=continuum, ale w to nie wierzę, bo można chyba skonstruować uporządkowany zbiór mocy 2|R| lub większej - jakieś 'supercontinua'.]Tak wiem, termin "zwykłe liczby przestępne" nie jest zbyt precyzyjnym określeniem matematycznym ale czasami rezygnuje z rygorystycznej terminologii na rzecz podratowania stylistyki (potem tego żałuję). A mi tam po prostu chodziło o algorytmiczne liczby przestępne. Chciałem tylko zasygnalizować że nieprzeliczalność continuum wynika tylko i wyłącznie z istnienia pewnego podzbioru właściwego liczb przestępnych które nazywam liczbami niealgorytmicznymi (a wiele z liczb przestępnych to liczby algorytmiczne np. pi lub e). > Tak, nie widzę - podzbiory zbioru L={1, 2, 4, 8, ...}, którego elementy mają wartości <|N| a odpowiadające im wykładniki są mniejsze od log2 |N|, wyznaczają jednoznacznie każdą liczbą naturalną (jako sumę elementów poszczególnych podzbiorów).No to spójrz na jakikolwiek podzbiór nieskończony z L, np. cały L albo skoro lubisz superszybkie przekształcenia to weź podzbiór postaci: {2 nnn, n należy do N+}. Do czego takie nieskończone podzbiory się niby sumują (jeśli dodajemy je w kolejności rosnących wartości) ? Przecież nie jest prawdą że dowolny podzbiór wszystkich potęg dwójki wyznacza jakąś liczbę naturalną. Jeśli liczba elementów jest nieskończona to i suma będzie nieskończona a wtedy nie ma żadnej odpowiadającej jej liczby naturalnej. > Jaki konkretnie podzbiór nie wyznaczałby liczby naturalnej?Dowolny nieskończony podzbiór L, np. L. > Liczność zbioru L byłaby poszukiwaną mocą nieskończoną choć mniejszą od |N|.> Masz może inne konstruktywne pomysły?A masz może konstruktywną definicje jakiegokolwiek zbioru dla którego możesz udowodnić |P(X)|=|N| ? Nie ma powodu uważać że jest to L z przyczyn opisanych wyżej, co więcej hipotetyczny poprawny dowód |P(L)|=|N| byłby zaledwie antynomią bo jednocześnie można równie konstruktywnie zdefiniować bijekcje z L na N. _________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > nieskończona ilość zer od pewnego miejsca sprawia że cały ciąg jest nieskończony. Jak bierzesz nieskończoną ilość zer, to jedynki nie mają nic do rzeczy. >Wszystko jedno co reprezentują, powyższy ciąg ciągów miał posłużyć jedynie jako przykład że można określić nieskończoną ilość ciągów Gdyby to były same zera, to mówilibyśmy o niczym. Jeśli jednak ilość zer reprezentuje zmianę pozycji jedynek, czyli wartości odpowiadającej tym pozycjom potęg dwójki, to coś się zmienia. > Nie ma przecież żadnego problemu aby ustalić bijekcje z pozycji w ciągu na zbiór liczb naturalnych. Tylko wtedy, gdy ciąg jest wystarczająco liczny. > jaki sens miałby piękny dowód tw. Fermata skoro rzekomo to o czym ten dowód orzeka jest losowe ? Nie bardzo czuję skąd tu losowość. Ktoś (pitagorejczycy) sprawdził, że z niektórych dwu kwadracików da się złożyć większy kwadrat, oraz że nie udaje się to dla sześcianików. Fermat postawił tezę, że dla innych kostek wielowymiarowych też się da. Wiles pokazał, że faktycznie daremny trud. Takie są konsekwencje przyjętej geometrii. Chodzi Ci o to, że w niektórych twierdzeniach matematycznych tkwi jakby coś mistycznego, jakaś prawda absolutna? Coś może być na rzeczy, bo dlaczego wokół monety można rozmieścić akurat dokładnie sześć takich samych monet (a wokół kulki 12 kulek), ani mniej ani więcej? Widocznie niektóre rzeczy nie mogą być inne, niż są. > No chyba że ktoś jest fanatykiem Wybacz, ale żaden fanatyzm nie wydaje się pociągający. >>> podzbiory zbioru L={1, 2, 4, 8, ...}, którego elementy mają wartości <|N| a odpowiadające im wykładniki są mniejsze od log2 |N|, wyznaczają jednoznacznie każdą liczbą naturalną (jako sumę elementów poszczególnych podzbiorów). >No to spójrz na jakikolwiek podzbiór nieskończony z L, np. cały L 1. Widzę, że naturalne potęgi dwójki o wykładnikach mniejszych od n sumują się do 2n. 2. Rozpatruję wykładniki mniejsze od log2|N|. 3. Zbiór L sumuje się więc do 2log2n=n<|N|. 4. Wielkości mniejsze od |N| są albo skończone, albo nieskończone i mniejsze od |N|. Którą opcję wybierasz w punkcie 4? > weź podzbiór postaci: >{2nnn, n należy do N+}. Wyrażenie muszę zlogarytmować 3-krotnie, by uzyskać coś naturalnego. Zbiór liczb podanej postaci ma zatem moc -3 w skali betów (w mojej notacji będzie to |L3|, a P(L3) jest równoliczny z L2). > można równie konstruktywnie zdefiniować bijekcje z L na N. Tylko co do wykładników, ale wartości liczb naturalnych nie mogą być większe od ich ilości. _________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Tylko wtedy, gdy ciąg jest wystarczająco liczny.Pisaliśmy o bazach nieskończonych więc każdy ciąg kodujący jest nieskończony. > Nie bardzo czuję skąd tu losowość.No właśnie chodzi mi o to że jej nie ma. Gdyby ktoś twierdził że to co się niealgorytmizuje jest losowe to z tego by niby wynikało że twierdzenia o rozwiązywalności równań diofantycznych są niby losowe a to kompletna bzdura. Twierdzenia z teorii liczb mają to do siebie że mają znaczenie absolutne, nie zależą od jakiś aksjomatów tylko wręcz pod nie trzeba aksjomaty konstruować żeby jakoś starać się usystematyzować to co już rozumiemy. Ale jak dowiódł Godel każda taka systematyzacja będzie słabsza niż wgląd jakim dysponuje umysł. > Ktoś (pitagorejczycy) sprawdził, że z niektórych dwu kwadracików da się złożyć >większy kwadrat, oraz że nie udaje się to dla sześcianików. Fermat postawił tezę, że >dla innych kostek wielowymiarowych też się da. Wiles pokazał, że faktycznie daremny >trud. Takie są konsekwencje przyjętej geometrii. Chodzi Ci o to, że w niektórych >twierdzeniach matematycznych tkwi jakby coś mistycznego, jakaś prawda absolutna?Twierdzenie które udowodnił Wiles ma sens bez przyjęcia jakiejkolwiek zaawansowanej aksjomatyki, wszystko co potrzebujemy to prosta wrodzona intuicja ciągu liczb naturalnych i rozumienie dwóch elementarnych działań: mnożenia i dodawania. Jeśli te operacje mają sens a nie są jedynie naszym urojeniem to twierdzenia o rozwiązywalności równań diofantycznych mają znaczenie rzeczywiste i nie zależą od przyjętej aksjomatyki. Następne problemy które się w tym momencie pojawiają są dwa: 1) nie ma jednej procedury algorytmicznej rozstrzygającej które nasze metody stosowane w teorii liczb są poprawne (oczywiście faktem jest że "widzimy" pewne metody jako poprawne ale nie da się tego ująć w mechaniczną procedurę) 2) jeśli spróbujemy ustalić jakąś metodę niezupełną co do której uważamy że jest poprawna w ograniczonym zakresie (np. na jakimś co najwyżej przeliczalnym podzbiorze twierdzeń) to na mocy metody Turinga od razu "widzimy" poprawność dowodu pewnego twierdzenia i ta poprawność wręcz wynika z naszego przekonania co do poprawności procedury którą ustaliliśmy i tego że ta procedura tego twierdzenia nie obejmuje. > Coś może być na rzeczy, bo dlaczego wokół monety można rozmieścić akurat dokładnie sześć takich samych monet (a wokół kulki 12 kulek), ani mniej ani więcej? Widocznie niektóre rzeczy nie mogą być inne, niż są.A to nie dotyczy nawet twierdzeń czysto geometrycznych. Bardzo wiele dowodów w teorii liczb można zrozumieć w postaci pojedynczej prostej idei geometrycznej. > 1. Widzę, że naturalne potęgi dwójki o wykładnikach mniejszych od n sumują się do 2^n.Chyba +1 ale ok. > 2. Rozpatruję wykładniki mniejsze od log2|N|.Ale jak ustaliliśmy wcześniej obecnie wiadomo że ten symbol oznacza zerową klasę abstrakcji bo nie ma zbioru o takiej liczności. Założenie czegoś innego będzie błędnym kołem w dowodzie. > 3. Zbiór L sumuje się więc do 2log2n=n<|N|.Ten wniosek chyba w jakiś sposób wynika z dziwacznego założenia nr. 2 więc popracuj nad tym punktem bo że tak się wyrażę nie widzę tego. Tam było |N| tu nagle w dziwny sposób pojawiło się n. > 4. Wielkości mniejsze od |N| są albo skończone, albo nieskończone i mniejsze od |N|.> Którą opcję wybierasz w punkcie 4?Wybieram że są skończone ale sprzeczność która się w ten sposób pojawia wynika z nieprawidłowości przyjętych założeń lub błędu dedukcyjnego. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest przejście z 2 do 3, podmiana ukradkiem |N| na n co powoduje że utożsamiasz wyrażenie o którym nawet nie wiadomo czy ma sens liczbowy (w rzeczy samej można udowodnić że wykazanie że jakiś zbiór ma tą liczność oznacza że nie istnieje) z wartością skończoną. I przypominam że nie odpowiedziałeś mi na podstawowe pytanie dlaczego twój argument o równoliczności jest związany z ustawieniem elementów według ich wielkości. Relacja równoliczności jest określona na zbiorach i dlatego nie dysponujemy żadnymi informacjami na temat porządku przy jej badaniu. > Wyrażenie muszę zlogarytmować 3-krotnie, by uzyskać coś naturalnego. Zbiór liczb podanej postaci ma zatem moc -3 w skali betów (w mojej notacji będzie to |L3|, a P(L3) jest równoliczny z L2).Nie pytałem o moc tylko do jakiej liczby naturalnej sumują się wartości z tego zbioru wzięte według wielkości. Sam pisałeś że każdy podzbiór twojego zbioru L wyznacza jednoznacznie pewną liczbę naturalną więc w szczególności ten podany przeze mnie też powinien wyznaczać jednoznacznie jakąś liczbę naturalną. Jaką ? > Tylko co do wykładników, ale wartości liczb naturalnych nie mogą być większe od ich ilości.Na tej samej zasadzie mógłbyś przywołać paradoks Leibniza że zbiór M = {2n: n należy do N} ma mniejszą liczność niż N bo "wartości liczb naturalnych nie mogą być większe od ich ilości". Bo na mocy twojego rozumowania (zafiksowanego na wartościach  ) to by z tego wynikało. Więc jaką moc ma zbiór M w twojej teorii ? _________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | tarkos (10757 punktów) | > >>Tylko wtedy, gdy ciąg jest wystarczająco liczny.> Pisaliśmy o bazach nieskończonych więc każdy ciąg kodujący jest nieskończony.Ale być może z każdego ciągu nieskończonego można wybrać podciąg nieskończony i jednocześnie mniej liczny. > >>2. Rozpatruję wykładniki mniejsze od log2|N|.> Ale jak ustaliliśmy wcześniej obecnie wiadomo że ten symbol oznacza zerową klasę abstrakcji bo nie ma zbioru o takiej liczności.Brak odpowiedniego zbioru "ustalaliście" beze mnie  kierując się zbyt pośpiesznym założeniem, jakoby istniała najmniejsza moc nieskończona - nie podzielam takiej wiary. > popracuj nad tym punktemPrzy okazji popracuję (choć i ty mógłbyś nanieść odpowiednie poprawki)). > dlaczego twój argument o równoliczności jest związany z ustawieniem elementów według ich wielkości.Jak się zbiory poukłada w ciągi, to chyba łatwiej je porównywać, wiec dla czytelności. > do jakiej liczby naturalnej sumują się wartości z tego zbioru wzięte według wielkości.Mam sumować poszczególne podzbiory zbioru liczb postaci 2 nnn? Jeśli wynik ma być naturalny (<|N|), to n powinno być mniejsze od |L 3|. W przeciwnym wypadku (dla n dążących do |N|) wartość dążyłaby do beth 3=2 2continuum, a więc do czegoś zupełnie nienaturalnego (super_nie_prze_liczalnego)). > Sam pisałeś że każdy podzbiór twojego zbioru L wyznacza jednoznacznie pewną liczbę naturalnąNie wymyśliłem jednoznaczności zapisu dwójkowego - ja jej tu tylko bronię! Mogę też wskazać jednoznaczną odpowiedniość między podzbiorami zbioru L 2 (potęg dwójki będących potęgami dwójki), a zbiorem L (dokładniej: L 1). > więc w szczególności ten podany przeze mnie też powinien wyznaczać jednoznacznie jakąś liczbę naturalną.Jakieś tam wyznacza, ale strasznie mało ich (nic pomiędzy 2 a 2 16, a potem jeszcze straszniejsze pustki zeń zioną)). Ale mimo iż Twój zbiór (i nawet jego podzbiory) wyznaczają znakomicie mniej liczb od naturalnych, to i tak jest nieskończony. > Na tej samej zasadzie mógłbyś przywołać paradoks Leibniza że zbiór M = {2n: n należy do N} ma mniejszą liczność niż N bo "wartości liczb naturalnych nie mogą być większe od ich ilości".Ilość 2n (dla n naturalnych) w granicy dąży do 2|N|=|N| (rachunek liczb kardynalnych). Mogę to pokazać wprost z aksjomatów (ale zapewne sam potrafisz)). Natomiast wartość 2 n dąży do c większego od |N|, a ilość liczb postaci 2 n dąży do log 2|N|=|L 1| mniejszego od |N|. _________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo | >Twierdzenie Godla-Turinga nie mówi że jesteśmy tak ograniczeni jak algorytmy. Wprost przeciwnie ono pokazuje jak przełamać to ograniczenie i skonstruować lepszy algorytm od dowolnego który można ustalić !
To twierdzenie w ogóle nie mówi o nas, więc żadne "wręcz przeciwnie". Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że nie wszystko wiemy, ani w tym, że istnieją niezależne od siebie systemy formalne, które nakładają się w umyśle i które są dla nas często otwarte, a czasem wiedza jest wyczerpująca i wystarczająca. Takim ogólnikowym twierdzeniem nie udowodnisz tego jak działa lub jak nie działa umysł. Tak twierdził sam Godel, na którego próbujesz się powoływać.
Rozwiązanie pseudoparadoksu:
"Prawda" nie jest w umyśle jednym systemem formalnym. "Prawda" wynikająca ze zdania Godla, to co innego niż syntaktyczna prawda w tym systemie formalnym. Prawda Godla też sprowadza się tylko do syntaktycznej prawdy w systemie formalnym zawierającym językowy sens sam w sobie. Są to jednak dwa inne systemy, ale opisywalne podobnymi definicjami. Wszystko to i tak sprowadza się do jednego algorytmu, więc nie masz kontrargumentu. Indukcja, czyli właściwie losowość w systemie i tak sprowadza się do dedukcji, podobnie jak losowość do determinizmu.
Prymitywny dualizm językowy prowadzi do błędnych wniosków. Czasem jednak losowość na poziomie języka prowadzi do odnalezienia wariantów zdań nie do wyprowadzenia z danego systemu formalnego, który już istnieje, ale możliwe do "wyjęcia z losowości/przestrzeni wariantów".
Prosty przykład obalający: na początku nie mamy wiedzy. Nie możemy więc na podstawie wiedzy dojść do nowej wiedzy, tzn przez moment można, ale ma to swoje granice. Szukamy wiedzy w otoczeniu - obserwujemy, wyciągamy wnioski i indukcyjne hipotezy, które weryfikujemy za pomocą obserwacji. Pewne rzeczy wydają się "przychodzić z zewnątrz" i przekraczać nas samych, co daje złudzenie mistycyzmu. To co teraz wiemy, następnie się rozszerzy, ale nie wiemy w jaki sposób. W tym sensie przekraczamy "sami siebie", ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Przekraczają nas interpretowane dane i to co z nich wynika.
Jakikolwiek algorytm ludzkiej wiedzy podasz, to zawsze może się dać podać lepszy. Może też tamten był optymalny, ale to zależy do czego go odnosisz. Jakąkolwiek matematyką teraz się posługujemy, to zawsze może istnieć lepsza. I to nie znaczy, że istnieje, tylko że może istnieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | Odp: Kretynizm czyli największe chamstwo |
>To twierdzenie w ogóle nie mówi o nas, więc żadne "wręcz przeciwnie". Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że nie wszystko wiemy, ani w tym, że istnieją niezależne od siebie systemy formalne, które nakładają się w umyśle i które są dla nas często otwarte, a czasem wiedza jest wyczerpująca i wystarczająca. Takim ogólnikowym twierdzeniem nie udowodnisz tego jak działa lub jak nie działa umysł. Tak twierdził sam Godel, na którego próbujesz się powoływać.
Godel twierdził że nie da się wyprowadzić z jego twierdzenia wniosku o niealgorytmiczności umysłu bo według niego nie da się logicznie wykluczyć że nasz algorytm jest fundamentalnie niemożliwy do ustalenia. Dotarło ? Ty akurat nie masz problemu z przyjęciem założenia że jeśli jakiś obiekt działa czysto mechanicznie to nie ma żadnych teoretycznych przeszkód w poznaniu zasady jego działania, wręcz bronisz tego założenia. Przez to że go bronisz tylko pogrążasz swoją sytuacje bo wówczas moje stanowisko przechodzi z (A) do postaci silniejszej (B):
A) "Działanie umysłu nie jest algorytmicznie opisywalne"
=> (przy założeniu że zawsze jeśli mechanizm istnieje to teoretycznie da się poznać jego opis)
B) "Umysł nie działa algorytmicznie"
A) to stanowisko np. Godla lub Krajewskiego i jeżeli teraz przyjmiemy naturalnie założenie że każdy mechanizm można algorytmicznie opisać to naturalnie wzmacniamy tezę do postaci B. Stanowisko B to jest to co wydaje mi się naturalne gdyż nie wierze w magiczne pudła których otwarcie jest immanentnie niemożliwe. Czysto logicznie nie można np. wykluczyć że kasza jutro zacznie spadać z nieba ale dedukcja wsparta pewnymi podstawowymi założeniami wywiedzionymi z empirii wyklucza tą ewentualność. Podobnie jest tutaj.
[Pominęliśmy już podstawowy fakt że nie wiadomo jak koncept algorytmu miałby istnieć w oderwaniu od możliwości opisu. Model algorytmiczny jest po prostu pewnym naszym sposobem patrzenia na zjawiska więc nie ma nawet sensu mówić że coś działa algorytmicznie jednocześnie nie będąc w ten sposób opisywalne. Jednak zwolennicy mechanicyzmu muszą taki wykręt stosować aby ratować się ostatkiem sił. No i oczywiście w każdej z dwóch ewentualności zbudowanie maszyn nam dorównujących jest fundamentalnie niemożliwe bo nie wiem jak można marzyć o zbudowaniu maszyny nie poznając zasady jej działania.]
>Wszystko to i tak sprowadza się do jednego algorytmu, więc nie masz kontrargumentu.
Tak, masz racje. Nie mam kontrargumentu, gdyż ciężko znaleźć kontrargument gdy nie podano najpierw argumentu. To prawda że gdybyśmy byli maszynami całe nasze działanie sprowadzałoby się ostatecznie do jednego algorytmu. I właśnie dlatego nie możemy nimi być (przyziemniej takimi których kod programu dałoby się znaleźć). To właśnie usiłowałem ci od dawna wyjaśnić ale widzę że teraz już zaczyna ci coś świtać. Brawo.
>Prymitywny dualizm językowy prowadzi do błędnych wniosków. Czasem jednak losowość na poziomie języka prowadzi do odnalezienia wariantów zdań nie do wyprowadzenia z danego systemu formalnego, który już istnieje, ale możliwe do "wyjęcia z losowości/przestrzeni wariantów".
Poucz się najpierw tematu w którym chcesz zabierać głos bo ja nie mam zamiaru tłumaczyć ci po raz setny że losowaniem prawdziwości zdania Godla nie udowodnisz. Mógłbyś je wylosować ale co ci to da ? Wciąż nie wiedziałbyś czy to co wylosowałeś jest twierdzeniem prawdziwym czy nie. Więc nadal piszesz nie na temat i po prostu zanudzasz mnie swoimi pseudoargumentami o wartości merytorycznej równej zero.
>Prosty przykład obalający: na początku nie mamy wiedzy. Nie możemy więc na podstawie wiedzy dojść do nowej wiedzy, tzn przez moment można, ale ma to swoje granice. Szukamy wiedzy w otoczeniu - obserwujemy, wyciągamy wnioski i indukcyjne hipotezy, które weryfikujemy za pomocą obserwacji. Pewne rzeczy wydają się "przychodzić z zewnątrz" i przekraczać nas samych, co daje złudzenie mistycyzmu. To co teraz wiemy, następnie się rozszerzy, ale nie wiemy w jaki sposób. W tym sensie przekraczamy "sami siebie", ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Przekraczają nas interpretowane dane i to co z nich wynika.
Odpowiadałem już na to dziesiątki razy. W skrócie: 1) matematyka nie jest nauką empiryczną, 2) nawet gdybyśmy mówili o problemie empirycznym to oddziaływanie z otoczeniem i tak sprowadza się do algorytmu jeśli prawa fizyki działają mechanicznie. A propo zaprzeczania 1). Kiedy kazałem ci pokazać empiryczny dowód zdania Godla albo empiryczny dowód nierozwiązywalności jakiegoś równania diofantycznego to zwiałeś. Standard.
>Jakikolwiek algorytm ludzkiej wiedzy podasz, to zawsze może się dać podać lepszy. Może też tamten był optymalny, ale to zależy do czego go odnosisz. Jakąkolwiek matematyką teraz się posługujemy, to zawsze może istnieć lepsza. I to nie znaczy, że istnieje, tylko że może istnieć.
Sam wyżej napisałeś że zrozumiałeś że gdybyśmy byli maszynami to wszystkie nasze działania ostatecznie sprowadzałyby się do jednego wielkiego algorytmu. To mi dało pewne nadzieje że ta dyskusja zachowa jakieś pozory merytoryczności ale widzę że znów zaczyna się to co już przerabialiśmy. Oczywiście masz racje, człowiek może stworzyć algorytm lepszy od dowolnego jaki się ustali. I to właśnie oznacza że jego działaniem nie kieruje jeden ciągły algorytm (przynajmniej taki który można by opisać) bo to byłoby sprzeczne z tym że może określić lepszy od dowolnego ustalonego. Czy to jest naprawdę tak ciężkie do zakapowania że niektórzy potrzebują pół roku żeby coś zaczęło im świtać w tym temacie ?
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Godel twierdził że nie da się wyprowadzić z jego twierdzenia wniosku o niealgorytmiczności umysłu bo według niego nie da się logicznie wykluczyć że nasz algorytm jest fundamentalnie niemożliwy do ustalenia.Nie. Godel zdawał sobie sprawę z tego, że prawda dla zdania Godla nie jest zależna od prawdy w systemie formalnym bez tego zdania. Sam pomysł, że można "wygodelizować" system formalny by udowodnić jego sprzeczność to błędne wyobrażenie, które nie pochodzi od samego Godla. I Godel nie był idiotą, więc nie wpisywał matematyki w umysł, lecz wiedział, że to umysł odkrywa matematykę, więc musi być ona na zewnątrz. Czyli nie był schizolem jak Lucas. > Ty akurat nie masz problemu z przyjęciem założenia że jeśli jakiś obiekt działa czysto mechanicznie to nie ma żadnych teoretycznych przeszkód w poznaniu zasady jego działania, wręcz bronisz tego założenia.Czyli jeśli obiekt działa. Jeśli nie, to nie byłoby reguły jego działania, a więc by nie mógł działać, chyba że byłby sprzeczny i dlatego nie działałby algorytmicznie. Znów się pogrążasz, bo nie stać Cię na chwilę przemyślenia i odpowiadasz jak automat syntaktycznie przetwarzający Twoją parateorię, a właściwie to parateorię Lucasa. > i jeżeli teraz przyjmiemy naturalnie założenie że każdy mechanizm można algorytmicznie opisaćnie ma znaku równości między "można algorytmicznie opisać", a faktycznym algorytmicznym działaniem. I w odwrotną stronę - algorytm może być tak dobry, że użytkownik z zewnątrz nie może go opisać. Oczywiście schizole wpisują sobie matematykę w umysł człowieka i nie rozumieją, że jest ona transcendentna i wynika z początkowych zasad, które akurat można zaksjomatyzować, bo kolejne zasady i tak wynikną z poprzednich. > Pominęliśmy już podstawowy fakt że nie wiadomo jak koncept algorytmu miałby istnieć w oderwaniu od możliwości opisu.Znów mylisz możliwość opisu z faktycznym istniejącym opisem, co jest typowe dla różnych zaburzeń. > Model algorytmiczny jest po prostu pewnym naszym sposobem patrzenia na zjawiskaBzdura. To nasze patrzenie na zjawiska odzwierciedla same zjawiska, stąd przyjęcie modelu algorytmicznego dla logicznych zjawisk. Jeśli czegoś nie umiemy wyjaśnić, to nie widzimy tam duchów (my, racjonaliści), tylko uznajemy, że nie rozumiemy wszystkiego i że nie każdą istniejącą zasadę działania możemy opisać w czasie rzeczywistym i naszym empirycznie dostępnym życiu. I w ogóle nie ma klarownego przejścia między faktycznym wyjaśnieniem zjawiska, a intersubiektywnym językiem. Przecież przetwarzanie informacji odbywa się w sposób graficzny. Dopiero potem jest konwertowane na język. > więc nie ma nawet sensu mówić że coś działa algorytmicznie jednocześnie nie będąc w ten sposób opisywalne.Może być w teorii opisywalne przyczynowo, a jednocześnie lingwistyczny opis może być niemożliwy. Tzn mechanizm działania jest algorytmem, którego zewnętrzny podmiot nie umie rozgryźć ze względu na jego złożoność i losowość większą niż jego możliwości pojmowania. Nikt nie pojmuje sam siebie, tylko szukamy modeli wyjaśniających nam samych siebie. My sami jesteśmy więc dla nas samych nieopisywalni w pełni, natomiast opisywalni wystarczająco i dlatego tw. Godla nie ma do nas zastosowania, gdyż dotyczy on tylko bliżej niezdefiniowanej i niepotrzebnej granicy między poznaniem i jego możliwościami, a faktyczną prawdą. > No i oczywiście w każdej z dwóch ewentualności zbudowanie maszyn nam dorównujących jest fundamentalnie niemożliwe bo nie wiem jak można marzyć o zbudowaniu maszyny nie poznając zasady jej działaniaA w jaki sposób to, że Ty czegoś nie wiesz miałoby znaczyć, że czegoś się nie da? Uważasz się za pępek świata?  Można zbudować maszyny dorównujące nam lub przewyższające nas, gdyż jesteśmy równi każdej maszynie Turinga, a sposób realizacji równorzędny naszemu nie musi wynikać z obserwacji nas samych, tylko może być naszym niezależnym wynalazkiem, a przecież często wynajdujemy jako ludzkość wynalazki przewyższające złożonością możliwości zrozumienia większości ludzi. > Poucz się najpierw tematu w którym chcesz zabierać głos bo ja nie mam zamiaru tłumaczyć ci po raz setny że losowaniem prawdziwości zdania Godla nie udowodnisz. Mógłbyś je wylosować ale co ci to da ?Indukcja + dedukcja to nie to samo co Twój strawman czyli "losowanie prawdziwości". Prawdziwość wynika syntaktycznie z tego zdania w konfrontacji z naszym już istniejącym językiem. Drobner Ci już napisał (czego nie zrozumiałeś), że syntaktyczne przetwarzanie danych to nie to samo co prawda.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Odpowiadałem już na to dziesiątki razy. W skrócie: 1) matematyka nie jest nauką empirycznąNegujesz empiryczną wartość dedukcji i empiryczne pochodzenie matematyki, więc i matematyzowalność świata? To są już objawy... schizofrenii. W sumie to już takowe przedstawiałeś przy tej lewej i prawej definicji choroby. No więc nadal się nie odniosłeś do meritum, które jest w mocy: Cytat:na początku nie mamy wiedzy. Nie możemy więc na podstawie wiedzy dojść do nowej wiedzy, tzn przez moment można, ale ma to swoje granice. Szukamy wiedzy w otoczeniu - obserwujemy, wyciągamy wnioski i indukcyjne hipotezy, które weryfikujemy za pomocą obserwacji. Pewne rzeczy wydają się "przychodzić z zewnątrz" i przekraczać nas samych, co daje złudzenie mistycyzmu. To co teraz wiemy, następnie się rozszerzy, ale nie wiemy w jaki sposób. W tym sensie przekraczamy "sami siebie", ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Przekraczają nas interpretowane dane i to co z nich wynika.
> 2) nawet gdybyśmy mówili o problemie empirycznym to oddziaływanie z otoczeniem i tak sprowadza się do algorytmuAle nie do opisywalnego algorytmu spoza niego, tzn jeśli algorytm X zawiera dane pochodzące spoza niego samego, to nie redukuje się do tego algorytmu jako taki. Patrzymy więc jako na algorytm także na te elementy rzeczywistości, które na niego bezpośrednio wpływają i tworzą go. Te nawet jeśli sprowadzają się do algorytmu, to tak jak działanie naszych umysłów są dla nas niepoznane. Możliwe do poznania i opisywalne algorytmicznie, ale póki co przez nas niepoznane. Tak trudno Ci to pojąć? A skoro są niepoznane to nie możesz im przypisywać szczegółowej wartości - ani umysłowi, ani AI, bo nie masz o nich odpowiednich danych, a ogólnikami tylko się błaźnisz. > >Jakikolwiek algorytm ludzkiej wiedzy podasz, to zawsze może się dać podać lepszy. Może też tamten był optymalny, ale to zależy do czego go odnosisz. Jakąkolwiek matematyką teraz się posługujemy, to zawsze może istnieć lepsza. I to nie znaczy, że istnieje, tylko że może istnieć.> Sam wyżej napisałeś że zrozumiałeś że gdybyśmy byli maszynami to wszystkie nasze działania ostatecznie sprowadzałyby się do jednego wielkiego algorytmu. To mi dało pewne nadzieje że ta dyskusja zachowa jakieś pozory merytoryczności ale widzę że znów zaczyna się to co już przerabialiśmy. Oczywiście masz racje, człowiek może stworzyć algorytm lepszy od dowolnego jaki się ustali.Nie tak... Da się ustalić lepszy od dowolnego, a więc od tego jakim jest człowiek. Czyli człowiek X w momencie 1 jest potencjalnie gorszy od człowieka X w momencie 2, czyli przekraczającym 1 i wynikającym z 1. Ty to jak typowy fideistyczny emocjonalny personalista sprowadzasz do "człowiek może", jakbyś nie wiedział, że wszystko co człowiek może redukuje się do algorytmu opisującego zdolności człowieka, a te potencjalnie są ograniczone jedynie tym co wszystkie maszyny Turinga. Zdanie Godla nie ogranicza jednak maszyn Turinga jako takich. I to by było na tyle. > I to właśnie oznacza że jego działaniem nie kieruje jeden ciągły algorytmZnów przeinaczasz. Nie, że "kieruje", tylko że każde logiczne działanie sprowadza się do tego algorytmu. Ale dla schizoli to za trudne, więc wymyślają pseudoteoryjki jak np prawa i lewa definicja choroby
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Negujesz empiryczną wartość dedukcji i empiryczne pochodzenie matematyki, więc i matematyzowalność świata? To są już objawy... schizofrenii. W sumie to już takowe przedstawiałeś przy tej lewej i prawej definicji choroby. No więc nadal się nie odniosłeś do meritum, które jest w mocy:
Gdybyś był bystrzejszy może zauważyłbyś że nie piszę o pochodzeniu matematyki (czy w ogóle zasad naszego myślenia) a jedynie o tym że dowody stosowane w matematyce nie są dowodami empirycznymi. Myślenie matematyczne mogło nawet wyewoluować w oparciu o bodźce empiryczne ale nie jest to sprzeczne z faktem że matematycznych twierdzeń (w szczególności np. prawdziwości twierdzenia Godla czy zdań Godla dla konkretnych systemów formalnych) nie dowodzi się poprzez stosowanie eksperymentów, ani nie wywodzi się ich z indukcji empirycznej. Prosiłem cię abyś pokazał w jaki sposób można by w oparciu o np. indukcje empiryczną udowodnić prawdziwość twierdzenia Godla lub nierozwiązywalność jakiegoś równania diofantycznego lub zdania godlowskiego dla jakiegoś systemu. Zwiałeś przed tą prośbą, a chodziło mi o to abym mógł sobie po prostu bardziej uzmysłowić o co ci właściwie chodzi. Bo w takiej formie jak to teraz podałeś, nie wiadomo jak miałoby się to odnosić do tematu.
>na początku nie mamy wiedzy. Nie możemy więc na podstawie wiedzy dojść do nowej wiedzy, tzn przez moment można, ale ma to swoje granice. Szukamy wiedzy w otoczeniu - obserwujemy, wyciągamy wnioski i indukcyjne hipotezy, które weryfikujemy za pomocą obserwacji. Pewne rzeczy wydają się "przychodzić z zewnątrz" i przekraczać nas samych, co daje złudzenie mistycyzmu. To co teraz wiemy, następnie się rozszerzy, ale nie wiemy w jaki sposób. W tym sensie przekraczamy "sami siebie", ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Przekraczają nas interpretowane dane i to co z nich wynika.
Więc poprosiłem cię o to abyś pokazał to na przykładzie konkretu. Czy możesz np. chociaż opisać jak według ciebie miałoby wyglądać odkrycie prawdziwości nierozwiązywalności jakiegoś równania diofantycznego ? Albo jak miałoby wyglądać udowodnienie w sposób eksperymentalny np. podstawowego twierdzenia arytmetyki ?
>Możliwe do poznania i opisywalne algorytmicznie, ale póki co przez nas niepoznane. Tak trudno Ci to pojąć? A skoro są niepoznane to nie możesz im przypisywać szczegółowej wartości - ani umysłowi, ani AI, bo nie masz o nich odpowiednich danych, a ogólnikami tylko się błaźnisz.
No to się zdecyduj. Bo w poprzednich postach już wycofałeś się do stanowiska że algorytm byłby niepoznawalny a teraz piszesz że "póki co niepoznane". Nie chodzi nam o to czy teraz jest poznany bo piszemy o kwestiach zasadniczych, czyli ewentualnej fundamentalnej niepoznawalności algorytmu a nie o kwestiach praktycznych (że np. póki co nie mieliśmy albo nie będziemy mieć odpowiednich zasobów aby to zrobić). I tak się składa że to przyznaje nawet Krajewski (że Lucas właśnie może nie mieć racji bo algorytm może być niepoznawalny). I Godel też twierdził że nie można z jego twierdzeń wykluczyć że jesteśmy algorytmami na poziomie czysto logicznym "bez dodatkowych założeń".
Oznaczmy następujące pomocnicze założenie empiryczne:
(X) "Można poznać (przynajmniej teoretycznie) algorytmiczny opis działania dowolnej maszyny"
Jeśli wybronilibyśmy założenia X to po dołączeniu dowodu Lucasa twierdzenie Lucasa jest prawdziwe. Nie ma nic złego w tym że uzasadniamy dodatkowe założenia empiryczne, ty też to robisz kiedy argumentujesz. Więc prawdą byłoby że nie da się logicznie wykluczyć że jesteśmy algorytmami (bo moglibyśmy być algorytmami nieopisywalnymi) ale jeśli przyjmiemy założenie X jako dobrze uzasadnione to musimy również przyjąć jako dobrze uzasadnioną konkluzje że nie jesteśmy algorytmami. Mam pytanie do ciebie: co sądzisz o prawdziwości założenia X ?
[A prawdziwość twierdzenia Lucasa wcale nie oznacza że nie dałoby się wyjaśnić działania umysłu w ramach nauki, być może będzie się dało ale po prostu opis tego działania nie będzie algorytmiczny (ani zgodny z notacją Turinga). Sytuacja wyglądałaby tu analogicznie do formalizacji matematyki, która się nie algorytmizuje ale jest w pełni opisywalna np. na poziomie logiki drugiego rzędu. Natomiast zakwestionowanie założenia X (co wielu chce zrobić aby uniknąć konsekwencji tw. Godla) oznacza że nigdy nie będzie możliwe zrozumienie zasady działania umysłu.]
>Nie tak... Da się ustalić lepszy od dowolnego, a więc od tego jakim jest człowiek. Czyli człowiek X w momencie 1 jest potencjalnie gorszy od człowieka X w momencie 2, czyli przekraczającym 1 i wynikającym z 1. Ty to jak typowy fideistyczny emocjonalny personalista sprowadzasz do "człowiek może",
Tu chodzi o sytuacje w której chcemy opisać układ algorytmem działającym w sposób ciągły. Mi właśnie chodzi o to że nie da się znaleźć jednego pojedynczego którym można by opisać wszytko na raz. Jeśli np. algorytmy "przeskakiwałyby" w czasie to byłby już ten czynnik niealgorytmiczny o którym piszę. Tylko oczywiście nie byłoby algorytmicznej reguły wiążącej stan układu przed i po przeskoku, inaczej można by wszystko znów sprowadzić do wielkiego, pojedynczego algorytmu i wrócilibyśmy do punktu wyjścia.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Gdybyś był bystrzejszy może zauważyłbyś że nie piszę o pochodzeniu matematyki (czy w ogóle zasad naszego myślenia) a jedynie o tym że dowody stosowane w matematyce nie są dowodami empirycznymi.
No to zatrzymajmy się na tym. Skoro nie są dowodami empirycznymi, to nie są pewne empirycznie. I o tym też pisałem. Masz jakieś obliczenie i dopiero nakładasz je na empirię i jeśli było np zbyt mało szczegółowe, to nie pasuje, choć jest syntaktycznie poprawne we własnym obrębie niekonfrontowanym z empirią. Na tej zasadzie teorie mogą być niesprzeczne, ale bezużyteczne. Niesprzeczność tych teorii może być jednak sprzeczna z empirią. Dlatego modele, którymi się posługujemy jako takie są błędne, ale użyteczne bardziej lub mniej (w jakimś stopniu oddają prawdę i teoria cieplika też w jakimś sensie to robiła).
Jeśli z syntaktycznych obliczeń wyjdzie coś niezgodnego z rzeczywistością, to wzbogacamy nasze obliczenia o to co poprzednio pominęliśmy. Nie ma tu wielkiej filozofii i nie wiem czemu tak się motasz.
>ani nie wywodzi się ich z indukcji empirycznej
Stąd właśnie wywodzi się zdanie Godla.
>Prosiłem cię abyś pokazał w jaki sposób można by w oparciu o np. indukcje empiryczną udowodnić prawdziwość twierdzenia Godla
Prawdziwości się nie da, ale zdanie Godla z niej się wzięło, a potem dedukcyjnie zostało rozstrzygnięte jako właściwe, tzn nie zostało odrzucone. Prosty algorytm jaki proponujesz to strawman, bo mechanicyści nie twierdzą, że zaksjomatyzowaną matematykę da się wpisać w umysł, ani że dane jakie przetwarza człowiek to "prawda", a jakie przetwarza maszyna to syntaktyczne dane niezgodne z empirią. Sam się plączesz i raz piszesz coś, czemu za chwilkę przeczysz i tak w kółko na zmianę. Zdanie Godla jest prawdziwe właśnie empirycznie (i syntaktycznie na podstawie prostego zaprzeczenia), a dojście do niego wynikało z indukcji (u Godla, a u nas to już tylko kopiowanie jego gotowego wniosku).
Można też popatrzeć na to tak, że zdanie Godla jako takie jest błędne, gdy uznamy, że system F odpowiadający umysłowi nie może wygenerować takiego zdania. Jeśli wpiszemy w ten system losowe indukcyjne zdania jakie umysł mógłby wygenerować, ale niekoniecznie to zrobi, to... może je wygenerować, więc wtedy zdanie Godla nie jest wcale prawdą, tylko sztuczką i iluzją lingwistyczną, podobnie jak religijne dogmaty.
>lub nierozwiązywalność jakiegoś równania diofantycznego
można określić tylko rozwiązywalność, bo tam gdzie nie mamy rozwiązania można założyć, że jednak po prostu da się to rozwiązać, a my jeszcze nie wiemy jak.
>Więc poprosiłem cię o to abyś pokazał to na przykładzie konkretu. Czy możesz np. chociaż opisać jak według ciebie miałoby wyglądać odkrycie prawdziwości nierozwiązywalności jakiegoś równania diofantycznego ?
No to nie pytaj o strawmana tylko o konkret prymitywny pseudomanipulatorze. Tak to sobie możesz oszukać jakiegoś tępaka, ale ze mną takie numery nie przejdą.
>Jeśli np. algorytmy "przeskakiwałyby" w czasie to byłby już ten czynnik niealgorytmiczny o którym piszę.
Nie byłyby, tylko algorytm przeskakiwania w czasie jest niezależny od algorytmów "płaskich" i nie wiadomo jak będzie się dalej rozwijał.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No to zatrzymajmy się na tym. Skoro nie są dowodami empirycznymi, to nie są pewne empirycznie. I o tym też pisałem.
Wiem że o tym pisałeś ale próbowałem ci to też wyjaśniać. Zdania analityczne (a takimi są twierdzenia matematyki) mają to do siebie że pomimo iż nie musimy wywodzić ich z empirii będą przechodzić testy empiryczne z nich wyprowadzane. Nawet teorie fizyczne opierają się na logicznym wnioskowaniu z założeń przyjętych na mocy indukcji. Nie można więc twierdzić że argument czysto logiczny jest słabszy niż wniosek z teorii fizycznej, bo nawet pewność tej drugiej jest nie większa niż pewność wnioskowań logicznych.
>Masz jakieś obliczenie i dopiero nakładasz je na empirię i jeśli było np zbyt mało szczegółowe, to nie pasuje, choć jest syntaktycznie poprawne we własnym obrębie niekonfrontowanym z empirią. Na tej zasadzie teorie mogą być niesprzeczne, ale bezużyteczne. Niesprzeczność tych teorii może być jednak sprzeczna z empirią. Dlatego modele, którymi się posługujemy jako takie są błędne, ale użyteczne bardziej lub mniej (w jakimś stopniu oddają prawdę i teoria cieplika też w jakimś sensie to robiła).
Tutaj porównujesz modele fizyczne z czystym rozumowaniem dedukcyjnym jakie ja stosuje. Ja nie opieram się na żadnym własnym modelu empirycznym. Jest pewna definicja algorytmu i ja ją przykładam do pewnych twierdzeń analitycznych pokazując że niespójne jest założenie o możliwości opisu samego siebie takim modelem. I to już wystarcza, a ta argumentacja sama w sobie nie stoi na żadnym moim modelu. No chyba że uważasz że takowym są twierdzenia czystej matematyki. A one nie tylko są niesprzeczne ale jak się okazują opisują pewne prawdziwe zależności które możemy skutecznie nakładać na zjawiska w przyrodzie. Dowiedzenie nierozwiązywalności jakiegoś równania diofantycznego mówi nam jednocześnie o czymś co możemy interpretować w rzeczywistości (logiczna niemożliwość wykonania pewnej transformacji na obiektach).
Odniosę się do jeszcze prostszego przykładu żeby było łatwiej zrozumieć. To że każda suma parzystych liczb jest parzysta jest twierdzeniem czysto matematycznym. Jednak można je np. zrzutować do pewnej fizycznej interpretacji, rozważać np. pary butów i testować do woli, a nawet starać się ją sfalsyfikować.
>Jeśli z syntaktycznych obliczeń wyjdzie coś niezgodnego z rzeczywistością, to wzbogacamy nasze obliczenia o to co poprzednio pominęliśmy. Nie ma tu wielkiej filozofii i nie wiem czemu tak się motasz.
Masz wyjaśnienie jak wyżej. To że dodanie liczby parzystej do parzystej daje wynik parzysty jest uzasadniane dedukcyjnie natomiast empirycznie możemy do woli weryfikować interpretacje tego twierdzenia. I nie możliwe jest żeby to się nie sprawdziło. W odróżnieniu, zdania syntetyczne mają to do siebie że jest do pomyślenia że przestaną się sprawdzać. Na przykład to że słońce codziennie wschodzi jest zdaniem syntetycznym bo możemy sobie wyobrazić że słońce przestanie wschodzić. Ale nie możemy sobie wyobrazić że jakieś twierdzenie matematyki przestanie zachodzić jeśli rzeczywiście dogłębnie rozumiemy idee dowodu.
Podam jeszcze inny przykład. Często czytałem jak racjonalności twierdzili że nieprawdziwość religii wynika z logiki, ale to nieprawda. Na przykład zdanie w rodzaju "Zeus nie istnieje" jest zdaniem syntetycznym a nie analitycznym, tak samo w przypadku pozostałych bogów. Zdanie analityczne musi charakteryzować się tym że nie możemy sobie nawet wyobrazić jego nieprawdziwości. Na przykład twierdzenie że matematyka nie opisuje się algorytmem jest typowym zdaniem analitycznym co widać chociażby po tym że zawsze potrafimy określić lepszy algorytm do dowodzenia twierdzeń od dowolnego ustalonego.
>>ani nie wywodzi się ich z indukcji empirycznej >Stąd właśnie wywodzi się zdanie Godla.
Skoro tak twierdzisz to uzasadnij tą głupotę. Mnie już ręce i nogi opadają gdy to czytam.
>Prawdziwości się nie da, ale zdanie Godla z niej się wzięło, a potem dedukcyjnie zostało rozstrzygnięte jako właściwe, tzn nie zostało odrzucone.
To by było losowanie a następnie dowodzenie wylosowanego. A taki algorytm możemy zredukować do deterministycznego poprzez sprawdzanie wszystkich możliwości tak jak to tutaj wielokrotnie opisywałem. Poza tym zauważ że postać danego twierdzenia jest już brana z wejścia algorytmu, cała trudność polega właśnie na udowodnieniu jego prawdziwości lub zaprzeczenia. Czyli to co napisałeś w żaden sposób nie rozwiązuje ci problemu.
>Prosty algorytm jaki proponujesz to strawman, bo mechanicyści nie twierdzą, że zaksjomatyzowaną matematykę da się wpisać w umysł, ani że dane jakie przetwarza człowiek to "prawda", a jakie przetwarza maszyna to syntaktyczne dane niezgodne z empirią. Sam się plączesz i raz piszesz coś, czemu za chwilkę przeczysz i tak w kółko na zmianę. Zdanie Godla jest prawdziwe właśnie empirycznie (i syntaktycznie na podstawie prostego zaprzeczenia),
Nie wiem o co ci chodzi z tym plątaniem ? Po prostu nie rozumiesz prostego faktu że zdania analityczne mimo że niewywodliwe z empirii są empirycznie sprawdzalne. To miałem na myśli gdy twierdziłem że prawdziwość zdania Godla lub twierdzeń o równaniach diofantycznych jest empiryczna, nie oznacza to że można w empirii odkryć odpowiedź na nie bo do tego trzeba posłużyć się już rozumowaniem matematycznym. A co do wpisania matematyki w umysł to kwestia zupełnie nieistotna, nawet jeśli matematyka jest poza umysłem dowód Lucasa pokazuje że człowiek zna tą część matematyki której nie zna algorytm i znów wychodzi na to samo.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> a dojście do niego wynikało z indukcji (u Godla, a u nas to już tylko kopiowanie jego gotowego wniosku).Nie chodzi o dojście tylko o odpowiedź na pytanie czy jawne podane twierdzenie jest prawdziwe czy fałszywe. Weź pod uwagę postać dowodu z problemu stopu, tam masz na wejściu jawnie podaną postać twierdzenia którą algorytm ma udowodnić (w sensie odpowiedzieć "tak" jeśli jest prawdziwe). Pokazałem też jak uzasadnić prawdziwość tego twierdzenia niedowodzonego przez maszynę i tamten dowód jest kompletny, nie musimy już opierać się na tw. Godla. Odwoływanie się do Godla wynika wyłącznie z tego że te problemy są równoważne i np. Krajewski głównie pisze o tw. Godla więc czasem w dyskusji łatwiej pisać o jednym a raz o drugim twierdzeniu. Nie zmienia to faktu że wszystko można uzasadnić na bazie problemu stopu i dowód jest podany w postaci kompletnej. > Można też popatrzeć na to tak, że zdanie Godla jako takie jest błędne, gdy uznamy, że system F odpowiadający umysłowi nie może wygenerować takiego zdania. Jeśli wpiszemy w ten system losowe indukcyjne zdania jakie umysł mógłby wygenerować, ale niekoniecznie to zrobi, to... może je wygenerować, więc wtedy zdanie Godla nie jest wcale prawdą, tylko sztuczką i iluzją lingwistyczną, podobnie jak religijne dogmaty.Dowód prawdziwości zdania Godla jest pełnoprawnym argumentem. Równie dobrze ja mógłbym odrzucić a priori cokolwiek napiszesz twierdząc że to szatańska sztuczka którą mogę zignorować, ale chyba nie będziemy brać tego na poważnie tylko pozostawimy tą ewentualność w sferze eksperymentów myślowych. > można określić tylko rozwiązywalność, bo tam gdzie nie mamy rozwiązania można założyć, że jednak po prostu da się to rozwiązać, a my jeszcze nie wiemy jak.W matematyce można dowodzić nierozwiązywalności danych problemów przy pomocy argumentów logicznych. Jest wiele sposobów, dowody nie wprost, dowodzenie zaprzeczenia itd, nie będę się długo rozwodził nad tymi zabobonami które już wyczerpująco komentowałem. > No to nie pytaj o strawmana tylko o konkret prymitywny pseudomanipulatorze. Tak to sobie możesz oszukać jakiegoś tępaka, ale ze mną takie numery nie przejdą.To udowodnij indukcją empiryczną nierozwiązywalność równania: x^3 + y^3 = z^3. Oczywiście chodzi mi o opis eksperymentu bo za pośrednictwem forum eksperymentu nie przedstawisz. > Nie byłyby, tylko algorytm przeskakiwania w czasie jest niezależny od algorytmów "płaskich" i nie wiadomo jak będzie się dalej rozwijał.A cóż to za podział na algorytmy płaskie i wypukłe ?  Algorytm to algorytm, nawet jeśli ewoluuje na jakimś wyższym poziomie to jeśli reguły zmian są algorytmiczne wszystko się sprowadza do pojedynczego algorytmu. ____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>jakbyś nie wiedział, że wszystko co człowiek może redukuje się do algorytmu opisującego zdolności człowieka, a te potencjalnie są ograniczone jedynie tym co wszystkie maszyny Turinga. Zdanie Godla nie ogranicza jednak maszyn Turinga jako takich. I to by było na tyle.
Kiedy mówię o tw. Godla to zakładam że rozmówca jest na tyle rozgarnięty że zna odpowiednie powiązania pomiędzy tw. Turinga i Godla. Jeśli mówimy o jakimś algorytmie do dowodzenia twierdzeń arytmetyki to temu algorytmowi będzie odpowiadał pewien system formalny pierwszego rzędu (pozwól że pominę dokładne wyjaśnianie jak skonstruować system formalny pierwszego rzędu na podstawie specyfikacji maszyny Turinga do dowodzenia twierdzeń, ale pamiętaj że zawsze możesz to znaleźć np. str 432, Introduction to Metamathematics), następnie zdanie Godla dla tego systemu jest tym twierdzeniem którego maszyna nie może udowodnić. Odwrotnie, jeśli mamy system formalny dowodzący twierdzeń arytmetyki to zawsze możemy skonstruować maszynę dowodzącą dokładnie tych twierdzeń co ten system (jest to jeszcze łatwiejsze niż w poprzednim przypadku, poprzez przeszukiwanie wszerz drzewa wszystkich dopuszczalnych w tym systemie ciągów formuł). I tutaj zdanie Godla jest tym którego ta maszyna rozstrzygnąć nie może. Sprawę można ująć jeszcze inaczej i w ogóle opierać się jedynie na koncepcji algorytmu i problemie stopu (tak chyba jest najlepiej jeśli mamy do czynienia z ludźmi którzy wykazują słabą orientacje w powiązaniach między tymi zagadnieniami). Ja właściwie nie korzystam z tw. Godla tylko z tw. Turinga. Turing oczywiście korzystał z prac Godla, a do tego Lucas w swoim oryginalnym rozumowaniu też korzysta z tw. Godla. Te zagadnienia nie mają żadnego znaczenia dla tego tematu gdyż wszyscy dobrze rozumieją (oprócz ciebie) że to są problemy równoważne.
>Znów przeinaczasz. Nie, że "kieruje", tylko że każde logiczne działanie sprowadza się do tego algorytmu.
No faktycznie, dowodzisz jedynie że nie rozumiesz podstawowych wyrażeń językowych. Już dawno zwróciłem na to uwagę że nie umiesz prawidłowo posługiwać się językiem.
>Ale dla schizoli to za trudne, więc wymyślają pseudoteoryjki jak np prawa i lewa definicja choroby
Dobra, a ty to się lepiej przynajmniej w tym temacie nie wypowiadaj. Bo tylko skompromitujesz doszczętnie bronionych przez siebie zabobonów. Serio ci mówię, tylko mi pomagasz. Ja i tak będę ci odpowiadał na poważnie bo po prostu lubię to, chociaż dobrze wiem że trollujesz.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeśli mówimy o jakimś algorytmie do dowodzenia twierdzeń arytmetyki to temu algorytmowi będzie odpowiadał pewien system formalny pierwszego rzęduWiemy, że nie ma takiego algorytmu, więc o czym schizolku bredzisz? Myślisz, że próbując mnie obrażać, zamiast argumentacji, przekonasz tym kogokolwiek? Pisz tak dalej, ale robiąc tak stawiasz się w jednym rzędzie z szarleyem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Wiemy, że nie ma takiego algorytmu, więc o czym schizolku bredzisz? Myślisz, że próbując mnie obrażać, zamiast argumentacji, przekonasz tym kogokolwiek?Rozważamy takie algorytmy dla których pewne twierdzenia są nieosiągalne. Jeszcze tego nie pojąłeś matołku ?  A w drugim kroku pokazujemy że gdy znamy postać takiego algorytmu to znamy też co najmniej jedno twierdzenie które jest prawdziwe ale algorytm go nie dowodzi o ile jest poprawny. (a w zasadzie to takich twierdzeń od razu możemy określić przeliczalnie wiele, ale to tylko taka dygresja) ____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Więc nie schizol wyciągnie wniosek - do pewnych algorytmów nie dochodzimy poprzez procedury algorytmiczne, a dzięki indukcji (losowości). Poprzez losowość można wygenerować WSZYSTKO co może istnieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Wiemy, że nie ma takiego algorytmu, więc o czym schizolku bredzisz? Myślisz, że próbując mnie obrażać, zamiast argumentacji, przekonasz tym kogokolwiek? >Rozważamy takie algorytmy dla których pewne twierdzenia są nieosiągalne.
Nie ma takich algorytmów, jeśli mają one połączenie z danymi z zewnątrz, spoza algorytmów. Kamera też działa algorytmicznie, jednak obraz rejestrowany przez nią pochodzi spoza TEGO algorytmu. Bronisz sprzecznego Lucasa, bo nie rozumiesz, że prawda nie wynika z dowodów, tylko to dowody wynikają z prawdy. Myślisz jak schizol, który ignoruje empirię i porusza się tylko w przestrzeni swoich sprzecznych teorii.
Weźmy prawdę na temat czegokolwiek, obiektu X. Niezależnie od tego jak do niej dochodzimy, to ta prawda istnieje. Odpowiada więc jej ontologiczny system formalny, który jest kompletny. My dochodząc do tej prawdy nie mamy dostępu do tego systemu X. Nie poznajemy więc tego konkretnego systemu formalnego, tylko jego odpowiednik, ale nasz system odpowiadający X jest niezupełny. Mogą więc dochodzić zdania z realnego systemu X, które są prawdziwe i nieprawdziwe, których nie możemy przyjąć ani odrzucić (wtedy mamy albo... albo...). Nieprawdziwe ontologicznie zdania też mogą pasować, dopóki nie poznamy nowej prawdy, która je obali. Generując losowe zdania, albo losowo przetwarzając język i warianty (każdy kto zajmuje się czymś kreatywnym i twórczym zrozumie o czym piszę), zostawiamy te pasujące (dopiero wtedy używamy dedukcji). Myślenie indukcyjne sprowadza się do generatora losowości, ale nie jest to całkowita losowość, tylko dorabianie losowych interpretacji pod konkretne założenia, aby interpretacja do nich pasowała i jest wiele takich hipotez, których nie jesteśmy w stanie zweryfikować na podstawie naszej dotychczasowej wiedzy. Ontologiczny system X jest prawdą objawioną/aprioryczną. My doświadczamy jedynie jej interpretacji, ale przy odpowiedniej złożoności umysłu, mamy możliwości docierania do prawdy. Nie da się jednak udowodnić, że to prawda - my to po prostu zakładamy, bo tak wychodzi z obliczeń i się z tym zgadzamy.
>A w drugim kroku pokazujemy że gdy znamy postać takiego algorytmu to znamy też co najmniej jedno twierdzenie które jest prawdziwe ale algorytm go nie dowodzi o ile jest poprawny.
Dotychczasowy algorytm go nie dowodzi, np zdanie Godla nie ma dowodu, a jest prawdą, o czym pisał Drobner, a czego nadal nie rozumiesz. Czyli zdanie Godla jest prawdą bez dowodu, bo gdyby istniał dowód, byłoby ono nieprawdziwe.
To tylko świadczy o tym, że nie istnieją dowody dla prawdy i tu jest sedno schizofrenii, bo schizole myślą, że prawda wynika z dowodów, ale wierzenia traktują jako dowody i przez to są non stop sprzeczni. Dowód jest więc dla schizola "prawdą objawioną", którą sobie uroił, a wyjść z urojeń jest ciężko, bo odpowiada im sprzeczny system formalny, w który chory wierzy. Tak jak właśnie Lucas. Własne błędy w myśleniu są projektowane na otoczenie.
Akurat znam dobrze ten temat, bo czymś pokrewnym było leczenie własnych zaburzeń, polegających na zachowaniu niesprzeczności poprzez sceptycyzm i analizowaniu schizolskich i narcystycznych stwierdzeń z otoczenia i dopuszczeniu możliwości "a co jeśli to prawda?" i próbie zrozumienia innych osób (zdawało mi się, że dzięki temu lepiej zrozumiem siebie). Oprócz tego mechanizm odwrotny do projekcji, czyli widząc czyjeś zaburzenia, zastanawiałem się czy ja też takich nie mam, co wynikało ze zbyt rozwiniętej autonegacji i koncentracji oraz pamięci szczegółów. Najczęściej wchodziłem z takimi idiotami w dyskusje (podobnie jak teraz) i korzystałem też z metod argumentacji schizolskich oponentów, by odwrócić je przeciwko nim. Czułem wtedy, że mimo, że wydaje się, że wiem, że mam rację, to tak naprawdę nie wiem, bo nie da się w 100% wiedzieć i zawsze mnożą się wątpliwości. Z tego akurat udało mi się wyjść dzięki pomocy mądrzejszych ode mnie osób. Dlatego takie coś jak Ty (w sensie poglądów, ego) budzi we mnie mieszankę pogardy (takiej pozytywnej jak haj po kokainie, a nie impulsywno-emocjonalnej sraczki), rozbawienia i jednak współczucia (dlatego dyskutuję, abyś zmienił zdanie i się czegoś nauczył, ale jak pokazuje doświadczenie, najczęściej rzucam tylko perły przed wieprze). W realu odbywa się to inaczej, bo uczę ludzi lojalności, wartości i tolerancji poprzez rozmowy na tematy nie dotyczące rozmówcy, ani bezpośrednio teorii, w które wierzy, bo tylko taka perswazja skutkuje naprawdę, przeważnie z opóźnieniem i wrażeniem u rozmówcy, że sam doszedł do takich wniosków). Niewiele razy zostałem zaorany w dyskusji, ale to też było mi potrzebne. Masz tu ode mnie prezent, a jak do tego podejdziesz to już zależy od tego jak zachowają się algorytmy w Twoim umyśle i Twoja chemia w mózgu.
Schizolom często wydaje się, że ich argumenty pseudofilozoficzne to czysta logika i matematyka. Ty tu powtarzasz po Lucasie lingwistyczną teoryjkę, zamiast skupić się na faktycznej dedukcji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ignorujesz (za Lucasem) myślenie indukcyjne i oddzielność empirycznego doświadczenia od systemu formalnego, który odpowiada jego treści. Empirii odpowiada szerszy algorytm, który jest poza umysłem, gdyż umysł to tylko jeden z wielu elementów tego algorytmu. Jeśli obiekt X modyfikuje się pod wpływem obserwacji (a tak jest z umysłem), to dochodzimy do tego co mówił Sartre (dobrze mu wład wszedł, więc rozkminił  ), czyli że umysł przekracza sam siebie i może tylko zdefiniować to czym nie jest, ale nie może dojść do tego czym jest, *bez przyjęcia apriorycznej kategorii oceny (po * to już akurat Kant). Te aprioryczne kategorie to "podłoże" do interpretowania empirycznych fenomenów. Nie mamy ograniczenia w dochodzeniu do prawdy (podobnie jak AI), ale ogranicza nas to, że niektórych rzeczy nie da się udowodnić, gdyż same w sobie są dowodami niepasującymi do dotychczasowego systemu formalnego, ale do niego włączanymi, jeśli pasują. Można więc powiedzieć, że umysł i AI będąc odpowiednikiem kamery (działającej algorytmicznie) mają dostęp do obrazu (nieważne jak działającego, ale sprowadzającego się do danych spoza algorytmu kamery i dającego się opisać algorytmicznie). Nasze opisy nie są jednak kluczowe, gdyż przetwarzanie logicznych danych nie jest odpowiednikiem języka, a obrazu, który dopiero jest opisywany za jego pomocą. Obraz daje się przełożyć na język, a język na obraz, jednak ogólnikowe przetwarzanie języka jest mniej skuteczne od przetwarzania obrazu (poczytaj: różnice między umysłem kobiecym, a męskim, przy czym obie płcie mają jedno i drugie myślenie, tylko w różnych proporcjach i istnieją mentalnie męskie kobiety i kobiecy mężczyźni). Szczegółowość/empiria/obraz vs. losowe przetwarzanie języka i dopasowanie temu językowi wyimaginowanych mentalnych obrazów. Sorry za chaotyczny język, ale właśnie dzięki temu, że chaotyczny, zachowałem sens i logikę wypowiedzi, tak by nie pozostawić wątpliwości, że paraargument Luasa jest błędny i łączy się z zaburzeniami umysłu A poza tym przypomnę jeden ze swoich najlepszych postów (dobra, albo 2 www.racjonalista.pl/forum.php/s,724192#w724289 (religia jest produktem językowym) www.racjonalista.pl/forum.php/s,742713#w743249 (świadomością rządzi podświadomość)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Nie. Godel zdawał sobie sprawę z tego, że prawda dla zdania Godla nie jest zależna od prawdy w systemie formalnym bez tego zdania.Celem formalizacji matematyki do systemu pierwszego rzędu było właśnie znalezienie takiego systemu formalnego żeby prawdziwość twierdzenia w tym systemie (co nazywamy możliwością jego syntaktycznego wyprowadzenia z zawartych w systemie aksjomatów i reguł dedukcyjnych) implikowała matematyczną prawdziwość tego twierdzenia. Jak mógłbym zinterpretować teraz twoje powyższe zdanie które wybełkotałeś w oderwaniu od jakiejkolwiek wiedzy na temat matematyki ? To trudne zadanie ale spróbuje. Po pierwsze warto sobie zdać sprawę że to co potrzebujemy zrobić w przypadku próby znalezienia mechanizmu do dowodzenia matematycznych twierdzeń jest znalezienie takiego opisu w postaci systemu formalnego że (1) syntaktyczna prawdziwość w tym opisie implikuje rzeczywistą prawdziwość matematyczną a także odwrotnie, (2) każde zdanie które jest prawdziwe matematycznie jest także dowodzone w tym opisie. To że Godel pokazał że zależność (2) nie może być zachowana w postaci zupełnej (nie zachodzi np. dla zdania Godla) bynajmniej nie ułatwia sprowadzenia naszego ludzkiego postrzegania do bezdusznego mechanizmu. Wprost przeciwnie, całkowicie uniemożliwia to ! Godel wyczuwał że dochodzenia do prawdy matematycznej nie da się sprowadzić do syntaktycznych reguł no i jak się okazało miał racje. A to całkowicie niweczy jakiekolwiek próby sprowadzenia matematyki do systemu formalnego pierwszego rzędu (czyli takiego w którym twierdzenia mogą być dowodzone przez maszyny Turinga). > Sam pomysł, że można "wygodelizować" system formalny by udowodnić jego sprzeczność to błędne wyobrażenie, które nie pochodzi od samego Godla.Cóż ty znów pleciesz ? Oczywiście że nie miał takich pomysłów bo znalezienie zdania Godla dla danego systemu formalnego nie dowodzi jeszcze jego sprzeczności. Sprzeczność takiego systemu formalnego możemy dopiero wyprowadzić z dodatkowego założenia, np gdy jakiś idiota (np. mechanicysta) upiera się że prawdziwość zdania Godla też można by w tym systemie wyprowadzić. Godel wcale nie miał zamiaru dowodzić że systemy formalne są sprzeczne ! On dowiódł jedynie tyle że o ile są poprawne (czyli w szczególności niesprzeczne) to muszą być zawsze słabsze od ludzkiego wglądu. > I Godel nie był idiotą, więc nie wpisywał matematyki w umysł, lecz wiedział, że to umysł odkrywa matematykę, więc musi być ona na zewnątrz. Czyli nie był schizolem jak Lucas.Ty swoich schizów na temat fizycznej matematyki nie obroniłeś. Jak dotąd nie podałeś ani jednego przypadku empirycznego odkrycia twierdzenia o nierozwiązywalności równania diofantycznego. W jaki sposób empirycznie odkryć prawdziwość zdania Godla też nie powiedziałeś. Po prostu załamujesz głupotą, czytałem o różnych stanowiskach w filozofii matematyki ale jeszcze nie czytałem o doświadczalnym dowodzeniu twierdzeń matematycznych. Ale z chęcią poczytam, więc opisz nam tu jak takie eksperymenty będą wyglądać (najlepiej na przykładzie zdań godlowskich). Z chęcią się pośmieje. > Czyli jeśli obiekt działa. Jeśli nie, to nie byłoby reguły jego działania, a więc by nie mógł działać, chyba że byłby sprzeczny i dlatego nie działałby algorytmicznie. Znów się pogrążasz, bo nie stać Cię na chwilę przemyślenia i odpowiadasz jak automat syntaktycznie przetwarzający Twoją parateorię, a właściwie to parateorię Lucasa.Znów powtarzasz te swoje mechanicystyczne brednie i myślisz że samym powtarzanie coś dowodzisz. Pomijając już że to twoje założenie o algorytmicznej możliwości modelowania umysłu to tylko twoja hipoteza z dupy wzięta to jeszcze okazało się że jest to logicznie niemożliwe. Więc tylko takie powtarzanie ci zostało aby ukryć przykry fakt że głoszone przez ciebie dyrdymały okazały się skazane na niepowodzenie. Tzn. nie da się modelować działania umysłu w oparciu o koncepcje algorytmu i zgadzał się z tym Godel, Krajewski czy nawet Benacerraf. A z tego co pamiętam to właśnie twierdzisz że da się opisać co zadeklarowałeś np. tutaj: Cytat:Ja: Teza której bronię mówi, że działania umysłu nie da się opisać przy pomocy modeli informatycznych czyli że funkcjonowanie umysłu wykracza w sensie operatywnym poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje. Powiedz to wprost: Nie zgadzasz się z tą tezą w takiej postaci ? Ty: Pisałem przecież wiele razy, że się nie zgadzam i udowodniłem dlaczego twojego stwierdzenia nie da się udowodnić. www.racjonalista.pl/forum.php/s,740335#w741711Więc nawet nie masz po swojej stronie żadnych autorytetów. Jak byś był bardziej bystry to byś może zauważył że moje wiodące twierdzenie któremu próbujesz rozpaczliwie przeczyć jest słabsze od twierdzenia Lucasa. Nie możemy czysto logicznie wykluczyć że np. działamy według fundamentalnie niepozwalnianego algorytmu ale nie będzie to pociacha dla tych którzy chcą zbudować maszyny nam dorównujące. > nie ma znaku równości między "można algorytmicznie opisać", a faktycznym algorytmicznym działaniem. I w odwrotną stronę - algorytm może być tak dobry, że użytkownik z zewnątrz nie może go opisać.Tak, właśnie o tym piszę. Realista metafizyczny może np. przyjąć wyobrażenie z punktu widzenia Boga który zna algorytm matematyki ale jego poznanie byłoby nieosiągalne w ramach ludzkiej nauki. Czyli Bóg go widzi choć my nie wiemy jaki on jest. [Zasadniczy problem z takim wyobrażeniem jest taki że nie wiadomo co miałoby oznaczać działanie algorytmiczne w oderwaniu od możliwości algorytmicznego opisu. To że coś działa algorytmicznie znaczy właśnie to że można to zjawisko opisać w ramach algorytmicznego konceptu. Mówienie o niepozwalanym algorytmie wymusza jak gdyby pozaludzki punkt widzenia]____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Celem formalizacji matematyki do systemu pierwszego rzędu1. Matematyki nie da się sformalizować do systemu pierwszego rzędu. Matematyka jako taka przekracza zdolności obliczeniowe wszystkich ludzi i maszyn. 2. Nie można więc wpisać matematyki w umysł człowieka, a podstawowy moduł niesprzeczności to prawa strona równania = lewa strona równania > Po pierwsze warto sobie zdać sprawę że to co potrzebujemy zrobić w przypadku próby znalezienia mechanizmu do dowodzenia matematycznych twierdzeń jest znalezienie takiego opisu w postaci systemu formalnego żeJak wiemy z (1) matematyki nie da się sformalizować do systemu pierwszego rzędu, więc i nie istnieje ogólny algorytm tego typu. Za to można śmiało rozstrzygać szczegółowe problemy. > Godel wyczuwał że dochodzenia do prawdy matematycznej nie da się sprowadzić do syntaktycznych reguł no i jak się okazało miał racjeCzyli nie można wpisywać matematyki w ludzki umysł, ani AI, bo te z definicji są "poniżej" samej matematyki jako takiej i zawierają tylko jej część. Stąd twierdzenie o niezupełności systemów formalnych. System może być syntaktycznie ok, ale brakuje mu czegoś do prawdy. Może istnieć prawda dla tego systemu, do której nie dochodzi się tym systemem, ale generując losowo ileś tam prawd i nieprawd, zauważymy, że któreś losowo wygenerowane zdania będą pasować jako prawda. Godel dobrze wyczuwał, bo umysł nie sprowadza się tylko do dedukcji, ale i do indukcji (nie matematycznej, która sprowadza się do dedukcji, tylko do myślenia indukcyjnego). > Cóż ty znów pleciesz ? Oczywiście że nie miał takich pomysłów bo znalezienie zdania Godla dla danego systemu formalnego nie dowodzi jeszcze jego sprzeczności.No więc tym bardziej Twoje wypociny nie mają sensu. > Sprzeczność takiego systemu formalnego możemy dopiero wyprowadzić z dodatkowego założenia, np gdy jakiś idiota (np. mechanicysta) upiera się że prawdziwość zdania Godla też można by w tym systemie wyprowadzić.Twój problem polega na tym, że paraargument Lucasa to strawman, co udowadniasz tym cytatem. Mechanicysta uważa, że system z tw. Godla to nie ten sam system F, z którego można dowieść syntaktycznie ograniczoną ilość zdań. Tw. Godla pochodzi spoza tego systemu, ale syntaktycznie pasuje jako prawda (właśnie prawda lingwistyczna, czyli to zupełnie co innego niż np prawda empiryczna). > Godel wcale nie miał zamiaru dowodzić że systemy formalne są sprzeczne ! On dowiódł jedynie tyle że o ile są poprawne (czyli w szczególności niesprzeczne) to muszą być zawsze słabsze od ludzkiego wglądu.Nie od ludzkiego wglądu, tylko od matematyki. Albo muszą wykraczać ponad matematykę, niezależnie od niej. To, że mieszasz niezależne od siebie zagadnienia, to tylko Twój dziecinny błąd. Ludzki wgląd tu i teraz też jest słabszy od wglądu tego samego człowieka za jakiś czas. Wynika to z tego, że człowiek posługuje się różnymi systemami formalnymi i łączy je ze sobą i na tym polega inteligencja, by umieć zastosować stare memy do nowej sytuacji i je przekształcić (tu duża rola kreatywności, która wynika z indukcji czyli losowości, ale jak wiemy losowość nie oznacza niealgorytmiczności). > Jak dotąd nie podałeś ani jednego przypadku empirycznego odkrycia twierdzenia o nierozwiązywalności równania diofantycznego.Bo i to nie było przedmiotem moich argumentów, a Ty znów bezsilnie sięgasz po strawmana, bo silisz się na znawcę matematyki, a okazuje się, że jesteś zwykłym schizolkiem, który sam się pętli i sobie przeczy jak małe dziecko. Pokaż mi konkretne równanie diofantyczne, a ja Ci do każdego mogę pokazać szczegółowy algorytm, który je rozwiąże, bo sam je rozwiążę i będę wiedział jak to zrobiłem. Ty mylisz szczegółowe rozwiązanie konkretnego równania z ogólnym algorytmem do wszystkich równań diofantycznych. > W jaki sposób empirycznie odkryć prawdziwość zdania Godla też nie powiedziałeśWynika ona z języka, tzn samo zdanie mówi o swojej prawdziwości i akurat tak się składa, że pokrywa się z faktami. To tak jakbym powiedział przed wczorajszym meczem Arki, że wygra z Zagłębiem. Post factum okazuje się to prawdą, ale a priori nie miałem racji, tylko wysnułem przypuszczenie (choć w tym przypadku było to dla mnie wiadome, bo Arkę i Zagłębie łączy zgoda, a ci pierwsi potrzebowali punktów i teraz można śmiało obstawiać w przyszłym sezonie, że Zagłębie wygra z Arką, bo ci oddadzą im wczorajsze punkty  ). Do zdania Godla dochodzi się podobnie i już o tym pisałem - indukcja. > jeszcze nie czytałem o doświadczalnym dowodzeniu twierdzeń matematycznychPierwsze twierdzenia matematyczne jak 2+2=4 wzięły się właśnie z doświadczenia. Typ miał 2 jabłka, więc nazwał ich liczbę "2", a potem dodał do nich 2 i miał 4, to nazwał to "4" i tak zaczęła się matematyka, a dopiero potem została zmentalizowana do umysłu. Twoje schzolskie emocje pomijam, bo oczywiście tylko się tym błaźnisz, a nikt Cię i tak nie popiera. > >nie ma znaku równości między "można algorytmicznie opisać", a faktycznym algorytmicznym działaniem. I w odwrotną stronę - algorytm może być tak dobry, że użytkownik z zewnątrz nie może go opisać.> Tak, właśnie o tym piszęNie. Ty piszesz, że wiesz, że coś nie jest algorytmem, gdy masz być może do czynienia z algorytmem tak dobrym, że nie jesteś w stanie go rozgryźć. Wydaje Ci się, że za pomocą syntaktycznych pseudoteorii faktycznie dochodzisz do jakiejś prawdy, a sam masz niby temu przeczyć w swojej parateorii. Śmiech na sali  > Realista metafizyczny może np. przyjąć wyobrażenie z punktu widzenia Boga który zna algorytm matematykiNope. Realista zakłada, że taki Bóg nie istnieje, bo nie mógłby on znać algorytmu matematyki, co wynika z Godla...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> 1. Matematyki nie da się sformalizować do systemu pierwszego rzędu. Matematyka jako taka przekracza zdolności obliczeniowe wszystkich ludzi i maszyn.> 2. Nie można więc wpisać matematyki w umysł człowieka, a podstawowy moduł niesprzeczności to prawa strona równania = lewa strona równaniaSam nie wiem jakie jest moje zdanie w kwestii niezależności matematyki od ludzkiego mózgu ale jak niżej wyjaśnię nie ma to żadnego znaczenia dla faktu że działania mózgu nie da się opisać jak urządzenia algorytmicznego na poziomie fizycznych wejść / wyjść. Wielu ludzi nie znających dobrze zagadnień związanych z niealgorytmiczną matematyki wyobraża sobie układ nerwowy jak algorytmiczny system który na wejściu dostaje pewne dane pochodzące z pięciu zmysłów i przetwarza jest zgodnie z pewną algorytmiczną regułą na wyjście np. w postaci ruchu mięśni itd. To jest niemożliwe do pogodzenia z faktem że na poziomie świadomości mamy dostęp do percepcji niealgorytmicznych (np. związanych z pojęciem nieprzeliczalności w matematyce) więc osobiście wiemy że zawsze możemy zrobić coś co wykraczałoby poza ową znaną nam regułę, albo a) działanie naszego fizycznego układu nerwowego jest źródłem tych percepcji (na to mógłbym przystać)albo b) faktyczna struktura rzeczywistości drastycznie odbiega od współczesnych wyobrażeń na jej temat, na przykład świadomość łączy się (albo wręcz wypływa !) z bezczasowego, nie mającego fizycznej lokalizacji świata obiektów matematycznychRozumiem że stanowisko b) jest dla ciebie łatwiejsze do przełknięcia ?  Nawet stanowisko b) wyciągające matematykę poza umsył nie likwiduje problemów związanych ze stanowiskiem a) ponieważ możliwość postrzegania matematycznych idei właśnie byłaby czymś co się do algorytmów nie redukuje. Świadomość byłaby czymś w rodzaju "wyroczni" ale nie wyroczni Turinga ale znacznie silniejszej bo nie ograniczonej przez tw. Godla. Zwróć jednak uwagę że zasadniczy problem ze stanowiskami a) i b) jest ten sam. Nie możemy algorytmicznie opisać korelacji pomiędzy wejściem a wyjściem naszego układu nerwowego ! W pierwszym przypadku dlatego że sama istota jego działania jest niealgorytmiczna, w drugim wypadku dlatego że uzależniony jest od niealgorytmicznego czynnika który ingeruje pomiędzy fizycznym wejściem i wyjściem. Różnica pomiędzy a) i b) raczej polegałaby na obiektywności matematyki. Jeśli matematyka nie jest wytworem fizycznego mózgu to jest obiektywna ale z punktu widzenia fizycznych wejść / wyjść kwestia niealgorytmiczności pozostaje. Co więcej stanowisko b) ma tą zaletę że nie musimy przejmować się ewentualnością że różne umysły korzystają z rzekomo nieco innych algorytmów matematyki. (to będzie istotne przy okazji innych twoich argumentów wysuwanych niżej) > Jak wiemy z (1) matematyki nie da się sformalizować do systemu pierwszego rzędu, więc i nie istnieje ogólny algorytm tego typu. Za to można śmiało rozstrzygać szczegółowe problemy.No ok, ale chyba nie rozumiesz zasadniczej rzeczy. Rzekoma maszyna dorównująca ludziom ostatecznie działałaby w oparciu o jeden podstawowy, wielki algorytm. To by oznaczało że istnieje jeden algorytm którym posługiwałaby się np. do rozstrzygania problemu stopu. Jednak jeśli twierdzilibyśmy że reguły na podstawie których działa są poprawne to z tego samego powodu musielibyśmy sądzić że twierdzenie w postaci kontrprzykładu dla tych reguł również jest prawdziwe czego jednak ta maszyna nie byłaby w stanie udowodnić. > Czyli nie można wpisywać matematyki w ludzki umysł, ani AI, bo te z definicji są "poniżej" samej matematyki jako takiej i zawierają tylko jej część. Stąd twierdzenie o niezupełności systemów formalnych. System może być syntaktycznie ok, ale brakuje mu czegoś do prawdy. Może istnieć prawda dla tego systemu, do której nie dochodzi się tym systemem, ale generując losowo ileś tam prawd i nieprawd, zauważymy, że któreś losowo wygenerowane zdania będą pasować jako prawda. Godel dobrze wyczuwał, bo umysł nie sprowadza się tylko do dedukcji, ale i do indukcji (nie matematycznej, która sprowadza się do dedukcji, tylko do myślenia indukcyjnego).Ale dowód tw. Godla nie ma nic wspólnego z indukcją empiryczną tylko jest rozumowaniem dedukcyjnym. Więc do tej pory nie wiem w jaki sposób miałoby się to odnosić do tego twierdzenia. Mógłbyś dokładniej opisać w jaki sposób dla danego systemu formalnego F można rzekomo udowodnić zdanie Godla metodą empirycznej indukcji ? Próbowałem ci wytłumaczyć że samo losowanie nic nam nie daje, bo my chcemy udowodnić prawdziwość danego zdania. Istnienie zasadnicza różnica pomiędzy wylosowaniem danego zdania a wylosowaniem + udowodnieniem go. > No więc tym bardziej Twoje wypociny nie mają sensu.Godel podkreślał że jego twierdzenie nie jest antynomią tylko świadczy o tym że świadomy wgląd wykracza poza każdy system formalny który możemy opisać. Jeśli ktoś uroił sobie że tak być nie może to będzie traktował to twierdzenie jako antynomie. A Godlowi nie chodziło o to aby znaleźć antynomie tylko aby pokazać że systemy formalne muszą być słabsze (choć mogą być niesprzeczne) od całej matematyki. ____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Sam nie wiem jakie jest moje zdanie w kwestii niezależności matematyki od ludzkiego mózgu ale jak niżej wyjaśnię nie ma to żadnego znaczenia dla faktu że działania mózgu nie da się opisać jak urządzenia algorytmicznego na poziomie fizycznych wejść / wyjść.
Matematyka nie może być wpisana w umysł, gdyż w takim wypadku znalibyśmy odkopowo rozwiązania wszystkich problemów matematycznych i nie moglibyśmy się pomylić licząc. Krótko mówiąc, jak schizofrenik przypisujesz umysłowi człowieka nadludzkie moce.
Skoro matematyka zawsze przekracza aktualny stan umysłu, to paraargument Lucasa nie może odnosić się do umysłu. Nie ma bowiem opisu matematyki ostatecznej dla danego umysłu, tzn: - obecne umiejętności człowieka X można opisać algorytmicznie - z opisem opisu jest większy problem, ale też można stworzyć wystarczający opis - wiemy, że umysł i tak zaraz ten opis przekroczy, podobnie jak AI działająca jak umysł - potencjalne przyszłe możliwości człowieka X nie są możliwe do opisania, bo przez czynnik indukcji (losowości) i losowości na wejściu (czynnik wydarzeń świata stawianych na wejściu, co też jest z pkt widzenia algorytmu umysłu losowością i danymi wprowadzanymi a priori) nie wiadomo jak obecny układ się rozwinie
Gdy mowa o potencjale umysłu, to nie można przedstawić wtedy empirycznego wrażenia, że umysł wie więcej jako elementu teorii/dowodu. Nie mamy bowiem dostępu do AI również przekraczającej samą siebie i mającą większy potencjał niż obecne umiejętności.
Oczywiście nie rozumiesz tych argumentów, dlatego powtarzasz te autokompromitujące Cię bzdury jakobyś posiadał dowód na niealgorytmiczność umysłu. Tworzysz strawmana ze stanowiska mechanicysty, który twierdzi jedynie, że każdy działający mechanizm można symulować algorytmicznie, gdyż jego działające elementy są algorytmami. W przeciwnym razie by nie działały. Niewiadome elementy algorytmów odkrywamy za pomocą losowości. Np aby podnieść butelkę ze stołu i przenieść ją na drugi stół, trzeba wykonać odpowiednie kroki. Wyedukowany w tej kwestii umysł zna już te algorytmy, więc wie co trzeba zrobić. Ten, który nie wie szuka patternu na podstawie znanych algorytmów i próbuje je dopasować do nowej sytuacji, albo wstukuje losowe komendy aż do skutku, gdy butelka pojawi się tam gdzie trzeba. Wtedy odtworzy swoje postępowanie i po jakimś czasie już wie co trzeba zrobić by butelka się przeniosła.
Człowiek posiada więc wiedzę i potencjał dla wiedzy. Można pokazywać empiryczne przykłady, że wiedza postępuje i "przechodzi" z potencjału do reala. To jest to przekraczanie przez umysł samego siebie. Jak się to odbywa w praktyce? Ano bardzo prosto. Jako małolat wychodziłem sobie na podwórko pokopać w piłkę. Początkowo gra się chaotycznie i losowo. Pewne losowe działania przynoszą pożądane efekty - jedne przez przypadek, a inne dlatego, że taka jest reguła. W losowy (indukcyjny) sposób odkrywa się więc reguły, a potem włącza się je w system F odpowiadający moim umiejętnościom gry w piłkę. Kopnąłem w sposób f ale nie weszło, kopnąłem w sposób g i weszło, znów kopnąłem g i nie weszło kilka razy, więc kopnąłem w sposób z i weszło, a potem okazało się, że sposób z odnosi skutek. Włączyłem go w obręb podświadomych zagrań, a koncentrację skupiłem na dryblingu, więc patrzyłem w tv jak grają najlepsi i starałem się ich naśladować. I znów to samo analogicznie. Zresztą podobnie rozwiązuje się problemy: zbiera się dane, bierze się niewiadome i próbuje się wymyślić (losowo) rozwiązania i któreś pasuje jako właściwe. Oczywiście jeśli mowa o teorii to tylko pasuje syntaktycznie, natomiast potrzeba jeszcze obserwacji empirycznej by uznać, że pasuje też w realu, albo że nie pasuje.
Wszystko jasno i klarownie, a Twoje schizolskie wypociny tylko nudzą, bo nie ocierają się nawet o ten problem. Czynisz błędne założenia i na ich podstawie wyprowadzasz błędne wnioski.
>Świadomość byłaby czymś w rodzaju "wyroczni" ale nie wyroczni Turinga ale znacznie silniejszej bo nie ograniczonej przez tw. Godla.
Psychiatra w tym momencie wypisuje risperidon albo olanzapinę. Świadomość to taki ekran i to nie wyświetlający wszystkiego (nie monitoruje ogółu procesów bo tych jest zbyt dużo by móc je świadomie przetwarzać). A to, że możemy przetwarzać pojęcie "niealgorytmiczność", albo "nieskończoność" to tylko świadczy o naszym wyobrażeniu mającym skończoną algorytmiczną reprezentację niealgorytmiczności i nieskończoności.
>No ok, ale chyba nie rozumiesz zasadniczej rzeczy. Rzekoma maszyna dorównująca ludziom ostatecznie działałaby w oparciu o jeden podstawowy, wielki algorytm.
Nieprawda! Na odwrót - działa w oparciu o mnóstwo małych algorytmów, z czego część działa prawidłowo, część błędnie, a poza tym losowość i aprioryczne dane z otoczenia mają tu wielkie znaczenie. Myślenie indukcyjne redukuje się do algorytmu, z tą różnicą, że kroki nie są ściśle zdefiniowane na początku i ich ilość nie jest zdefiniowana, ale w realu i tak jest zawsze skończona i w końcu dochodzi się do rozwiązania.
>To by oznaczało że istnieje jeden algorytm którym posługiwałaby się np. do rozstrzygania problemu stopu.
Strawman potrzebny Ci do generowania paraargumentu. Problem stopu rozstrzyga się szczegółowo, za pomocą myślenia indukcyjnego.
>Ale dowód tw. Godla nie ma nic wspólnego z indukcją empiryczną
dlatego nie odnosi się do umysłu ani AI. Dziękuję, dobranoc.
>Godel podkreślał że jego twierdzenie nie jest antynomią tylko świadczy o tym że świadomy wgląd wykracza poza każdy system formalny który możemy opisać.
Świadomy wgląd to powstawanie nowego systemu formalnego na podstawie starego i indukcji. Wiadomo więc, że musi przekroczyć ten poprzedni, ale to nic nie znaczy, co udowodniłem. A, że systemy formalne są słabsze od matematyki to przecież piszę. Poza tym masz problem bo AI już działa... algorytmicznie i wygrywa z ludźmi w pokera.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Twój problem polega na tym, że paraargument Lucasa to strawman, co udowadniasz tym cytatem. Mechanicysta uważa, że system z tw. Godla to nie ten sam system F, z którego można dowieść syntaktycznie ograniczoną ilość zdań. Tw. Godla pochodzi spoza tego systemu, ale syntaktycznie pasuje jako prawda (właśnie prawda lingwistyczna, czyli to zupełnie co innego niż np prawda empiryczna).Twój problem polega na tym że wymądrzasz się w tematach na których się absolutnie nie znasz i sam nie chcesz nic z tym zrobić a moje grzeczne i rzeczowe tłumaczenia idą w niepamięć. Jeśli masz problem ze zrozumieniem tych zagadnień to wyobrażaj sobie to na przykładzie algorytmu do rozwiązywania problemu stopu (będzie łatwiej) i mojego sformułowania opartego o KONTRPRZYKŁAD. Kontrprzykład jest takim samym twierdzeniem jak każde inne, dotyczy dobrze określanego problemu i empirycznego zagadnienia bo każdą maszynę można wyobrażać sobie jako fizyczną konstrukcje. Różni się jedynie tym że jego prawdziwość jest nam znana a maszyna do dowodzenia twierdzeń udowodnić go nie może. > Nie od ludzkiego wglądu, tylko od matematyki. Albo muszą wykraczać ponad matematykę, niezależnie od niej. To, że mieszasz niezależne od siebie zagadnienia, to tylko Twój dziecinny błąd.Ponieważ znamy prawdziwość zdania G(F) dla systemy F to mamy dostęp do tej części matematyki do której nie ma dostępu system formalny ! Czy to tak trudno pojąć ? Tak samo jak znamy prawdziwość twierdzenia o KONTRPZRYKŁADZIE którego algorytm znać nie może. Czyli znów mamy dostęp do tej części matematyki do której dostępu nie ma algorytm. Na jedno wychodzi, możemy zrobić coś czego nie może zrobić określony przez nas algorytm. > Ludzki wgląd tu i teraz też jest słabszy od wglądu tego samego człowieka za jakiś czas. Wynika to z tego, że człowiek posługuje się różnymi systemami formalnymi i łączy je ze sobą i na tym polega inteligencja, by umieć zastosować stare memy do nowej sytuacji i je przekształcić (tu duża rola kreatywności, która wynika z indukcji czyli losowości, ale jak wiemy losowość nie oznacza niealgorytmiczności).Przylepiłeś się do sformułowania Lucasa a moje sformułowanie nie jest dokładną kopią Lucasa. Dlatego zaproponowałem rozważenie nie pojedynczego człowieka ale całej społeczności matematyków i konkurujących z nimi zbioru maszyn (czy co na jedno wychodzi jednego wielkiego algorytmu). Logika na jakimś fundamentalnym poziomie powinna być wspólna (np. ludzie są do siebie dostatecznie podobni, wyewoluowaliśmy z relatywnie niewielkiej ilości wspólnych przodków - zgodnie z obecną wiedzą wspólny przodek wszystkich obecnie żyjących ludzi datowany jest na ok. 143 - 200 tys. lat wstecz, choć kreacjoniści twierdzą że jest to bardzo mocno zawyżone aby przypasować wyniki do paradygmatu) pl.wikipedia.org/wiki/Mitochondrialna_EwaJuż nie mówiąc o tym że sam wyżej argumentowałeś że matematyka nie jest wytworem umysłu tylko transcendentna więc jak możesz teraz twierdzić że matematyka do której mamy dostęp nie jest wspólna ? > Bo i to nie było przedmiotem moich argumentów, a Ty znów bezsilnie sięgasz po strawmana, bo silisz się na znawcę matematyki, a okazuje się, że jesteś zwykłym schizolkiem, który sam się pętli i sobie przeczy jak małe dziecko. Pokaż mi konkretne równanie diofantyczne, a ja Ci do każdego mogę pokazać szczegółowy algorytm, który je rozwiąże, bo sam je rozwiążę i będę wiedział jak to zrobiłem. Ty mylisz szczegółowe rozwiązanie konkretnego równania z ogólnym algorytmem do wszystkich równań diofantycznych.Wątpię że byś rozwiązał więc nie będziemy sobie robić jaj. Sam nie masz żadnej wiedzy więc próbujesz zdyskredytować moją. A jeśli chodzi o resztę to już ci tłumaczyłem. Jeśli ktoś twierdzi że umysł działa jak algorytm to znaczyłoby że ostatecznie byłby jeden algorytm który by obowiązywał. Nie przeczę temu że umysł tworzy algorytmy w miarę potrzeb którymi stara się opisać rzeczywistość. Twierdze jedynie że próba opisu w ten sposób samego siebie jest zabobonem. Ludzie myślą że sami działają tak jak maszyny przez siebie konstruowane i to jest źródło tego zabobonu. Prymitywne myślenie, nadmierne uproszczenia. Leibniz - umysł jest jak młyn. Babbage - umysł jest jak krosna tkackie. Freud - umysł jest jak system hydrauliczny, ciśnienie psychiczne powoduje choroby. Sherrington - umysł to telefoniczna centrala - czym innym mógłby być? Dennett - umysł jest jak komputer. ____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Jeśli masz problem ze zrozumieniem tych zagadnień to wyobrażaj sobie to na przykładzie algorytmu do rozwiązywania problemu stopu
Przecież nie ma algorytmu do rozwiązania problemu stopu. Rozwiązuje się go korzystając z myślenia indukcyjnego.
>Ponieważ znamy prawdziwość zdania G(F) dla systemy F to mamy dostęp do tej części matematyki do której nie ma dostępu system formalny !
Poprzedni system formalny, który jest z definicji tymczasowy i podlega ewolucji i rozwojowi, dążąc do powiększenia swojej aktualnej mocy. Można powiedzieć, że każdy rozwojowy algorytm dąży do swojej mocy potencjalnej, która jest dla nas nieokreślona. Tym jest proces optymalizacji w każdej dziedzinie. Nie ma więc w tym nic nadzwyczajnego, że można się rozwijać i odkrywać nową wiedzę na podstawie algorytmów jakie mamy wbudowane a priori.
Ty próbujesz jak schizol zamknąć w teorii coś co z definicji się nie domyka i podlega ewolucji, a potem wyciągasz z tego błędne wnioski, które są strawmanami i przypisujesz je mechanicystom.
>Czy to tak trudno pojąć ? Tak samo jak znamy prawdziwość twierdzenia o KONTRPZRYKŁADZIE którego algorytm znać nie może. Czyli znów mamy dostęp do tej części matematyki do której dostępu nie ma algorytm. Na jedno wychodzi, możemy zrobić coś czego nie może zrobić określony przez nas algorytm.
Innymi słowy mamy tu do czynienia z algorytmem, który przekracza sam siebie, więc przejście do dalszej części opisu poszerza ten opis. Można powiedzieć, że algorytm umysłu dąży do matematyki, która jest nadrzędna dla niego, ale w pewnym sensie dla umysłu to fakty aprioryczne są nadrzędne nad matematyką i teoriami, które i tak są z definicji niekompletne. Mam jakiś fakt i dopiero do niego próbuję zrobić teorię i zmatematyzować tę obserwację.
>Przylepiłeś się do sformułowania Lucasa a moje sformułowanie nie jest dokładną kopią Lucasa. Dlatego zaproponowałem rozważenie nie pojedynczego człowieka ale całej społeczności matematyków i konkurujących z nimi zbioru maszyn (czy co na jedno wychodzi jednego wielkiego algorytmu).
To błędne myślenie, bowiem należy coraz bardziej dążyć do szczegółu, a nie do ogółu. To patrząc na daną osobę nie powinieneś jej postrzegać jako jednego algorytmu, tylko jako wiele mniejszych. Maszyny już wygrywają z ludźmi w pokera, który nie jest grą tak przewidywalną jak szachy. Same z zasad wywnioskowały, że opłaca się blefować, choć nie programowano im możliwości blefowania. Mogę przyjąć Twój przykład, ale wtedy oznaczać to będzie, że maszyny empirycznie najprawdopodobniej będą znacznie przewyższać tych matematyków.
>Już nie mówiąc o tym że sam wyżej argumentowałeś że matematyka nie jest wytworem umysłu tylko transcendentna więc jak możesz teraz twierdzić że matematyka do której mamy dostęp nie jest wspólna ?
A skąd wniosek, że twierdzę, że nie jest wspólna? Twierdzę tylko, że ludzkie umiejętności matematyczne nie są wspólne. Całą matematykę oznaczmy jako m, natomiast ludzie z definicji nie posiadają 100%m, tylko do tego starają się dążyć. Jeśli matematyka jest nieskończona, to nikt nigdy nie pozna 100%m. Czyli mam powiedzmy 43%m, Godel miał powiedzmy 70%m, a Twój dowód musiałby się odnosić właśnie do 100%m w umyśle danego osobnika, ale tak nie jest, więc jest błędny. A podstawowe wspólne zasady logiki to właśnie te najprostsze, głównie prawa strona = lewa strona
>Wątpię że byś rozwiązał więc nie będziemy sobie robić jaj.
bezsensowna ucieczka w ad personam, bo wiesz, że gdybym rozwiązał, to masz problem i sam wiesz, że sam być rozwiązał i mógłbyś podać rozwiązanie. Wystarczy wtedy powiedzieć, że rozwiązałeś to myśląc indukcyjnie i Twój paradowodzik ląduje w koszu. Dlatego szukasz właśnie ogólnego algorytmu do równań diofantycznych i problemu stopu, bo takie nie istnieją. Można jednak rozwiązać poszczególne równania korzystając z indukcji, a nie z żadnego ducha umysłu, który i tak byłby na zewnątrz niego i świadomości i byłby raczej utożsamiany z podświadomością, bo to z niej pojawiają się świadome myśli.
>Jeśli ktoś twierdzi że umysł działa jak algorytm to znaczyłoby że ostatecznie byłby jeden algorytm który by obowiązywał
Strawman potrzebny Ci do tworzenia paradowodziku, bowiem żaden mechanicysta tak nie twierdzi. Owszem, można sprowadzić te działające algorytmy do jednego, ale jego opis nie jest nam potrzebny, a poza tym zmienia się wraz z działaniem umysłu i czasem oraz dostarczaniem nowych apriorycznych informacji z otoczenia.
>Nie przeczę temu że umysł tworzy algorytmy w miarę potrzeb którymi stara się opisać rzeczywistość. Twierdze jedynie że próba opisu w ten sposób samego siebie jest zabobonem.
Z tym wnioskiem się zgadzam. To zabobon, bo człowiek nie ma dostępu do pełni zasobów swojej podświadomości, więc tłumaczy mechanizmy jakimiś wymyślonymi przez siebie pojęciami typu "wolna wola", "ja" etc.
>Ludzie myślą że sami działają tak jak maszyny przez siebie konstruowane i to jest źródło tego zabobonu.
Ludzie są biomaszynami skonstruowanymi przez ewolucję i choć działają podobnie, to jednak inaczej, ale da się to ułomne działanie ulepszyć i symulować na komputerze. Jednak zabobonnie prymitywy szukają racjonalizacji dla swoich personalistycznych egotycznych emocji i stąd pojęcia opisujące rzekomo ludzki umysł i emocje, a tak naprawdę zabobony jak wolna wola, absolutyzm moralny, Bóg itd. Chcą na siłę wmówić sobie, że umysł jest wspaniały i nadzwyczajny, bo chcą poczuć się wartościowi, gdyż czują się bezwartościowi i wypierają ten deficyt. Tak działają właśnie najczęściej schizole i narcyzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Wynika ona z języka, tzn samo zdanie mówi o swojej prawdziwości i akurat tak się składa, że pokrywa się z faktami. To tak jakbym powiedział przed wczorajszym meczem Arki, że wygra z Zagłębiem. Post factum okazuje się to prawdą, ale a priori nie miałem racji, tylko wysnułem przypuszczenie (choć w tym przypadku było to dla mnie wiadome, bo Arkę i Zagłębie łączy zgoda, a ci pierwsi potrzebowali punktów i teraz można śmiało obstawiać w przyszłym sezonie, że Zagłębie wygra z Arką, bo ci oddadzą im wczorajsze punkty ). Do zdania Godla dochodzi się podobnie i już o tym pisałem - indukcja.
Cały problem w tym że piszesz jakieś oderwane od rzeczywistości farmazony które nie wiem nawet skąd wytrzasnąłeś a samo napisanie przez olsona że tak jest nie oznacza że to prawda. Nie potrafisz na przykład zrozumieć prostego faktu że prawdziwość zdania Godla jest dowodzona za pomocą logicznego argumentu a nie fizycznego eksperymentu czy na drodze losowania. Jak ty sobie w ogóle to wyobrażasz ? Skąd czerpiesz takie surrealistyczne wynurzenia ? Nie mam pojęcia, równie dobrze ja mógłbym napisać jakieś nieprawdziwe zdanie i twierdzić że to jest argument. A prawdziwość zdania G(F) dla systemu F nie jest żadnym przypuszczeniem tylko jest tak prawdziwa jak reszta twierdzeń dowodzonych przez ten system. (w rzeczywistości G(F) jest nawet pewniejsze niż "zwykłe" zdania dowodzone w systemie, bo do prawdziwości zdań zwykłych potrzebna jest poprawność F a do prawdziwości G(F) jedynie niesprzeczność F) I mogę to uzasadnić za pomocą logicznego argumentu który w każdym przypadku nie ma nic wspólnego z empiryczną indukcją. Tak samo z twierdzeniem o KONTRPRZYKŁADZIE dla problemu stopu. Więc twoje argumenty są całkowicie oderwane od jakichkolwiek realiów.
>Pierwsze twierdzenia matematyczne jak 2+2=4 wzięły się właśnie z doświadczenia. Typ miał 2 jabłka, więc nazwał ich liczbę "2", a potem dodał do nich 2 i miał 4, to nazwał to "4" i tak zaczęła się matematyka, a dopiero potem została zmentalizowana do umysłu.
Matematyka jest właśnie tą operacją która się dokonała w mózgu tego typa kiedy przetworzył strukturę rzeczywistości w postaci tego działania. Mylisz dorobioną przez siebie historyjkę z faktyczną operacją reprezentowaną tym równaniem. W gołej przyrodzie nie ma czegoś takiego jak dodawanie, to koncept istniejący tylko w głowię w postaci pracy neuronów lub pochodzący z platońskiego świat idei matematycznych.
>Nie. Ty piszesz, że wiesz, że coś nie jest algorytmem, gdy masz być może do czynienia z algorytmem tak dobrym, że nie jesteś w stanie go rozgryźć. Wydaje Ci się, że za pomocą syntaktycznych pseudoteorii faktycznie dochodzisz do jakiejś prawdy, a sam masz niby temu przeczyć w swojej parateorii. Śmiech na sali
Ja twierdzę że umysłu nie da się opisać przy pomocy algorytmu. Jeśli masz tak słabą pamięć to spójrz dokładnie na cytat podany wyżej i zobacz czemu ty przeczysz i jakiego twierdzenia ja bronię. Natomiast z tego że umysł nie jest modelowalny algorytmicznie może wynikać że nie jest algorytmem. Należałoby np. zapytać o co chodzi komuś kto twierdzi że dane zjawisko jest algorytmem ale nie jest algorytmicznie opisywalne ? Bo jak dla mnie to takie stwierdzenie nie ma sensu. Koncept algorytmu jest właśnie sposobem patrzenia na zjawiska, jak więc można mówić o algorytmie w oderwaniu od możliwości opisu ?
>Nope. Realista zakłada, że taki Bóg nie istnieje, bo nie mógłby on znać algorytmu matematyki, co wynika z Godla...
Napisaliśmy o sytuacji w której my bylibyśmy algorytmami co wiąże się z tym że z uwagi na ograniczenia algorytmiczności nie moglibyśmy w ramach ludzkiej nauki poznać algorytmu matematyki ani nawet upewnić się że taki algorytm istnieje. Boga wyobrażamy sobie jako coś co jest poza światem, więc sam algorytmem już by nie był i dlatego mógłby ogarnąć cały algorytm matematyki.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Cały problem w tym że piszesz jakieś oderwane od rzeczywistości farmazony które nie wiem nawet skąd wytrzasnąłeś a samo napisanie przez olsona że tak jest nie oznacza że to prawda.
Zamiast silić się na ad personam, by się wybielić, lepiej przemyśl moje posty, zamiast odpowiadać na chama. Wypunktowałem Twoje błędy, a Ty od początku nie rozumiałeś, próbując mi zarzucić np że neguję dedukcję itd - dyskutujesz jak typowy schizol i narcyz, po szarleyowemu.
>Nie potrafisz na przykład zrozumieć prostego faktu że prawdziwość zdania Godla jest dowodzona za pomocą logicznego argumentu a nie fizycznego eksperymentu czy na drodze losowania.
Nie piszę o żadnym dowodzeniu zdania Godla. Wrócć lepiej typku do tematu.
>Jak ty sobie w ogóle to wyobrażasz ?
Typie, Godel wymyślił swoje zdanie za pomocą indukcji. Na tej zasadzie wymyśla się np teksty zawierające gry słowne. Umysł schizoli i narcyzów może być zafiksowany lingwistycznie i wtedy logika jest mylona z językiem, który przecież jako taki ma strukturę alogiczną.
Więc tak: jest pewien system i są zdania jakie byłyby w nim prawdziwe, ale ich nie ma w tym systemie. Dochodzi się do nich poprzez indukcję i dedukcyjne odrzucanie źle wyindukowanych rzeczy. Gdy pojawia się zdanie "to zdanie nie może być wyprowadzone z systemu F", to automatycznie syntaktyczna prawda w systemie F i prawda ze zdania Godla tworzą nowy system F2, który jest kontynuacją systemu F ze zdaniem Godla. Jednak z F2 to zdanie już się da wyprowadzić. Wiemy też, że prawda wynikająca z negacji to co innego niż prawda jako opis tego co faktycznie istnieje. Negacja jak wiadomo dotyczy tego co nie istnieje. A więc mamy różne "prawdy" o czym wspomniał Drobner, a czego nie zrozumiałeś. A dowodzenie prawdy to też jeszcze co innego niż wyindukowanie prawdziwego zdania. Można powiedzieć, że podobnie ewolucja wyindukowała narządy ogranizmów, a rzeczywistość to zweryfikowała co jest odpowiednikiem dedukcji. Podobnie jest z teoriami i przez indukcję wydaje się jakby nowe elementy teorii pojawiały się "znikąd", ale to tylko prymitywne złudzenie.
>Matematyka jest właśnie tą operacją która się dokonała w mózgu tego typa kiedy przetworzył strukturę rzeczywistości w postaci tego działania.
I tak powstał w jego mózgu zalążek matematyki. Jego umiejętności oczywiście są tylko kroplą w morzu całej matematyki. W matematyce rozwiązanie było już wcześniej, zanim zaczęliśmy je odkrywać, natomiast dla tego typa rozwiązanie jest transcendentne, bo zanim zacznie obliczać ile to 9080+4886 korzystając z tych reguł, że 2+2=4, a 3+3=6, nie wie jaki jest wynik. Czyli system F odpowiadający temu typowi najpierw nie ma rozwiązania, a potem ma.
>W gołej przyrodzie nie ma czegoś takiego jak dodawanie, to koncept istniejący tylko w głowię w postaci pracy neuronów
A w jaki sposób oddzielasz głowę od przyrody schizolu? To jest właśnie typowy, podręcznikowy przykład wzorca schizofrenii.
>lub pochodzący z platońskiego świat idei matematycznych.
albo z Hogwartu i peronu 9 i trzy czwarte xd
>Należałoby np. zapytać o co chodzi komuś kto twierdzi że dane zjawisko jest algorytmem ale nie jest algorytmicznie opisywalne ?
No powinieneś zapytać dużo wcześniej, skoro nadal nie rozumiesz. Na tej zasadzie algorytm może być zaszyfrowany na tyle, że zewnętrzny podmiot go nie odtworzy mając dostępne tylko same wyniki działania algorytmu. W przypadku umysłu jednak chodzi raczej o to, że opis ma charakter tymczasowy, a algorytmy podlegają ciągłej nauce (modyfikacji), więc i opis się dla nich non stop zmienia. Umysł poznający siebie nie może być dalej tym samym sobą (Sartre).
>Bo jak dla mnie to takie stwierdzenie nie ma sensu. Koncept algorytmu jest właśnie sposobem patrzenia na zjawiska, jak więc można mówić o algorytmie w oderwaniu od możliwości opisu ?
Możliwość opisu istnieje, ale to co innego niż praktyczne wygenerowanie adekwatnego opisu. Ograniczenia mogą istnieć, ale nie wynikają z tw. Godla.
>Boga wyobrażamy sobie jako coś co jest poza światem, więc sam algorytmem już by nie był i dlatego mógłby ogarnąć cały algorytm matematyki.
Serio schizolku? Jak mógłby skoro byłby poza światem, czyli nie istnieje? Bo świat to wszystko co istnieje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Oczywiście schizole wpisują sobie matematykę w umysł człowieka i nie rozumieją, że jest ona transcendentna i wynika z początkowych zasad, które akurat można zaksjomatyzować, bo kolejne zasady i tak wynikną z poprzednich.
To teraz schizolu pokaż ten swój sposób na zaksjomatyzowanie tych zasad dzięki którym algorytmy zaczną się łączyć z "transcendentną matematyką". To albo wynikają z poprzednich albo musisz znaleźć sposób na połączenie algorytmu z pozamaterialną "transcendentną matematyką". Z kolei ta "transcendentna" matematyczna rzeczywistość nie może właśnie działać algorytmicznie bo inaczej łączenie się do niej w celu zwiększania możliwości obliczeniowych poza algorytmy byłoby zbędne.
>Znów mylisz możliwość opisu z faktycznym istniejącym opisem, co jest typowe dla różnych zaburzeń.
No i gdzie ten opis faktycznie istnieje ? Znów musisz wprowadzić pozaludzki punkt widzenia. I dlaczego miałoby się nie dać poznać ? Przypominam że nie mówimy tu o względach praktycznych (bo to można by wykazywać bez tw. Godla) ale o kwestiach zasadniczej niepoznawalności. Na jakiej podstawie wnioskujesz o jakiś ograniczeniach poznawczych ? Po to aby ocalić swój dogmat ?
>Bzdura. To nasze patrzenie na zjawiska odzwierciedla same zjawiska, stąd przyjęcie modelu algorytmicznego dla logicznych zjawisk.
No i znów pleciesz głupoty. Model algorytmiczny jak sama nazwa wskazuje jest tylko naszym modelem czyli nie jest tym samym co faktyczne opisywane nim zjawisko. Powiedz mi np. gdzie ktoś w przyrodzie odkrył model algorytmiczny ? Koncept algorytmu (podobnie jak inne abstrakcyjne koncepcje) istnieją tylko w naszych głowach i nie ma czegoś takiego w samej przyrodzie. Oczywiście niektórzy spierają się czy takie koncepty istnieją jedynie jako subiektywne konstrukty czy też obiektywnie (jak np. w platonizmie) ale niematerialnie. To nie ma znaczenia dla głupstwa które palnąłeś ponieważ w obu przypadkach nie są czymś co odkrywamy w przyrodzie.
>Tzn mechanizm działania jest algorytmem, którego zewnętrzny podmiot nie umie rozgryźć ze względu na jego złożoność i losowość większą niż jego możliwości pojmowania. Nikt nie pojmuje sam siebie, tylko szukamy modeli wyjaśniających nam samych siebie. My sami jesteśmy więc dla nas samych nieopisywalni w pełni, natomiast opisywalni wystarczająco i dlatego tw. Godla nie ma do nas zastosowania, gdyż dotyczy on tylko bliżej niezdefiniowanej i niepotrzebnej granicy między poznaniem i jego możliwościami, a faktyczną prawdą.
Po pierwsze nie mówimy o powodach praktycznych tylko zasadniczej (teoretycznej) niemożliwości poznania więc uzasadnienia ze względu na powody praktycznie nie mają tutaj zastosowania. A po drugie to do twojego dalszego bełkotu na temat twierdzenia Godla nawet nie mam jak się odnieść, szczególnie po spójniku "gdyż" się robi szambo. Równie dobrze ja mogę powiedzieć że twoje wywody są niezdefiniowane bo nie mam zamiaru powtarzać po raz setny że wszystko jest tu dobrze określone. Poczytaj może sobie prace Krajewskiego na którą tak się powołujesz bo masz tam też wyjaśnione różne błędne zarzutu w szczególności o niezdefiniowaniu prawdy. (np. str. 18, Obycie się bez prawdziwości) Znalazłeś ją ale nawet nie zadałeś sobie trudu żeby ją dokładnie przejrzeć. Ja osobiście wyjaśniałem ci to dziesiątki raz więc nudne to będzie powtarzać kolejny raz. No ale spróbujmy: Nie musimy używać pojęcia prawdziwości, zamiast mówić że dane twierdzenie jest prawdziwe możemy po prostu mówić że istnieje skończony ciąg kroków po którym maszyna zakończy pracę itp. Także prawdziwość w sensie który mam na myśli jest dobrze zdefiniowana (można się bez tego słowa obyć jeśli się zechcę).
>A w jaki sposób to, że Ty czegoś nie wiesz miałoby znaczyć, że czegoś się nie da? Uważasz się za pępek świata?
Znów czepianie za słówka i konstrukcje stylistyczne zamiast merytorycznych argumentów. A może jakieś merytoryczne uwagi ? Moja uwaga: każde świadome podejście do konstrukcji takiej maszyny wiązałoby się z poznaniem przez człowieka co najmniej zasad wstępnych od których proces powstawania inteligentnych maszyn miałby się rozpocząć. (I mówimy tu zarówno o metodach inspirowanych ewolucją, algorytmach uczących czy nawet budowaniu bardziej zaawansowanych robotów przez prostsze.) Inaczej można by sobie położyć po prostu kupę złomu i oczekiwać że coś z niej cudownie powstanie.
>Można zbudować maszyny dorównujące nam lub przewyższające nas, gdyż jesteśmy równi każdej maszynie Turinga, a sposób realizacji równorzędny naszemu nie musi wynikać z obserwacji nas samych, tylko może być naszym niezależnym wynalazkiem, a przecież często wynajdujemy jako ludzkość wynalazki przewyższające złożonością możliwości zrozumienia większości ludzi.
Dlatego sformułowałem też argument w postaci ogólnej. Wprawdzie Lucas w swoich artykułach opisywał głownie maszynę równoważną sobie ale moim zdaniem lepiej rozważyć maszynę (lub skończony zbiór maszyn) dorównujący całej ludzkości w kwestii matematycznej wiedzy. Jak pokazałem jeśli określimy (nawet wspólnym wysiłkiem) taki algorytm (który miałby nam wszystkim dorównywać) to wówczas i tak zawsze widać że coś jeszcze nie zostało uwzględnione (a my znamy prawdziwość tego nieuwzględnionego twierdzenia).
>Prawdziwość wynika syntaktycznie z tego zdania w konfrontacji z naszym już istniejącym językiem. Drobner Ci już napisał (czego nie zrozumiałeś), że syntaktyczne przetwarzanie danych to nie to samo co prawda.
Doskonale zrozumiałem to co napisał Drobner za to ty przez to że kompletnie nie rozumiesz zagadnienia stwarzasz ciągle jakieś pseudoproblemy które nie mają najmniejszego znaczenia (no ale tobie się wydaje że mają). W ogóle nie musimy posługiwać się pojęciem prawdy, chodzi po prostu o odpowiadanie na pytanie czy dany algorytm zakończy prace po skończonej ilości kroków. I zawsze możemy odpowiadać na to pytanie lepiej od dowolnego poprawnego algorytmu który stworzymy.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Oczywiście schizole wpisują sobie matematykę w umysł człowieka i nie rozumieją, że jest ona transcendentna i wynika z początkowych zasad, które akurat można zaksjomatyzować, bo kolejne zasady i tak wynikną z poprzednich.> To teraz schizolu pokaż ten swój sposób na zaksjomatyzowanie tych zasad dzięki którym algorytmy zaczną się łączyć z "transcendentną matematyką". To albo wynikają z poprzednich albo musisz znaleźć sposób na połączenie algorytmu z pozamaterialną "transcendentną matematyką". Z kolei ta "transcendentna" matematyczna rzeczywistość nie może właśnie działać algorytmicznie bo inaczej łączenie się do niej w celu zwiększania możliwości obliczeniowych poza algorytmy byłoby zbędne.Popełniasz typowy błąd schizola. Masz działanie, np 2+2=4. Cofnijmy się do momentu sprzed rozwiązania tego zadania, czyli masz 2+2=? i to rozwiązanie jest transcendentne, tzn istnieje zanim ktoś na nie wpadł. W ten sposób matematyka przekracza człowieka, znajduje się poza nim, ale ten ma podstawy matematyczne, które dają mu zdolność poszerzania swojego pojmowania matematyki. Odpowiedzi wynikające z niektórych działań, powodują, że mamy coraz więcej pytań (a w ich skład wchodzi też indukcja). Ty jednak zakładasz jakby te późniejsze rozwiązania były już wcześniej w umyśle, tak jakbyś przyćpał za dużo fencyklidyny  I z tego błędu wynikają pozostałe, przez co ludzie mają Cię tu za idiotę, a mnie najwyżej za chama. W dodatku powielasz moje chamstwo, próbując odwrócić kota ogonem, więc jesteś totalnie bezsilny w tej dyskusji. > >Znów mylisz możliwość opisu z faktycznym istniejącym opisem, co jest typowe dla różnych zaburzeń.> No i gdzie ten opis faktycznie istnieje ?No i znów mylisz możliwość opisu z faktycznym opisem, a zadanie tego pytania właśnie z tego wynika. Teoretyczny opis przecież nie istnieje w praktyce, ale wiemy, że dałoby się rozłożyć każdy mechanizm na szczegółowy opis, który jest wyczerpujący i wystarczający. > Znów musisz wprowadzić pozaludzki punkt widzeniaNo wiemy, że nie możemy rekurencyjnie i wyczerpująco opisać wszystkiego, bo to generuje problemy z językiem, a Ty się na tych lingwistycznych głupotach fiksujesz, co jest objawem zaburzeń, podczas gdy ja piszę o mechanizmach, niezależnie od tego co ludzie na ich temat językowo twierdzą. > Na jakiej podstawie wnioskujesz o jakiś ograniczeniach poznawczych ?Na takiej, że wiemy, że nie wiemy wszystkiego i mamy wiele luk w teoriach i że nowa wiedza dostarcza większej ilości pytań, czyli jakby im więcej wiem, to także tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego jak dużo rzeczy nie wiem. Ale mieszczą się one w obrębie algorytmów, bo potem i tak do nich dochodzimy i możemy algorytmicznie opisać by wystarczyło. > No i znów pleciesz głupoty. Model algorytmiczny jak sama nazwa wskazuje jest tylko naszym modelem czyli nie jest tym samym co faktyczne opisywane nim zjawisko.Aby zjawisko działało musi być algorytmiczne. Wszystko sprowadza się do algorytmów. > Koncept algorytmu (podobnie jak inne abstrakcyjne koncepcje) istnieją tylko w naszych głowach i nie ma czegoś takiego w samej przyrodzie.Schizolstwo ala Jan Lewandowski i tego typu psychopaci, którzy nie rozumieją powiązania memów z faktami, czyli np jeśli uczysz się o chorobie to pewnie myślisz, że jest to tylko informacja w Twojej głowie, a faktycznie taka choroba nie istnieje  Negujesz metodę naukową bez dowodu i argumentu, bo sobie założyłeś, że skoro coś istnieje w naszych głowach, to jest to dowód na to, że nie istnieje poza nimi. Głupota najgorsza z możliwych i pogarda 100%  Nie zauważasz, że mechanizmy w naszych głowach też są elementem przyrody, która działa wg mechanizmów (albo zdeterminowanych albo losowych, ale nie ma alternatywy, choć schizole chcieliby inaczej). > Po pierwsze nie mówimy o powodach praktycznych tylko zasadniczej (teoretycznej) niemożliwości poznania więc uzasadnienia ze względu na powody praktycznie nie mają tutaj zastosowania.Tym lepiej, bo jeśli chodzi o praktykę to może faktycznie się nie da z jakiegoś powodu, o którym obecnie nie wiemy, albo np z powodu zbyt dużej złożoności i zbyt ograniczonych ludzkich umysłów. > >A w jaki sposób to, że Ty czegoś nie wiesz miałoby znaczyć, że czegoś się nie da? Uważasz się za pępek świata?> Znów czepianie za słówka i konstrukcje stylistyczne zamiast merytorycznych argumentów.Nie wymigasz się taką prymitywną ucieczką. Napisałeś, że skoro czegoś nie wiesz, to się nie da i na tym samym błędzie opiera się paraargument Lucasa (że skoro on coś syntaktycznie pobredzi, to tak musi być), a dla prawdy to nieistotne co twierdzą jakieś oszołomy na jej temat. > każde świadome podejście do konstrukcji takiej maszyny wiązałoby się z poznaniem przez człowieka co najmniej zasad wstępnych od których proces powstawania inteligentnych maszyn miałby się rozpocząć.No i ok, zasady wstępne można poznać, nie ma tu tych ograniczeń, które próbujesz tu na siłę wstawić w dodatku błędnie korzystając z tw Godla. > Jak pokazałem jeśli określimy (nawet wspólnym wysiłkiem) taki algorytm (który miałby nam wszystkim dorównywać) to wówczas i tak zawsze widać że coś jeszcze nie zostało uwzględnione (a my znamy prawdziwość tego nieuwzględnionego twierdzenia).Co pokazuje tylko błędność takiej paraargumentacji, bo w realu nie liczy się to co my sobie określimy, tylko jaka jest prawda na ten temat, dlatego pisałem Ci o wyróżnieniu ontologii i epistemologii. Każdy algorytm jaki określimy zostanie przekroczony. Tak jakby te algorytmy dążyły do coraz większej zbieżności z prawdziwą matematyką i nigdy nie mogły jej dorównać w pełni. Jednocześnie nie ma żadnych ograniczeń do szczegółowych rozwiązań danych określonych zagadnień. > Doskonale zrozumiałem to co napisał DrobnerNie kłam. On napisał Ci, że system w jakim zdanie Godla jest prawdą to nie to samo co faktyczna prawda i podobnie system F, który chcesz "wygodelizować" to też nie faktyczna prawda, tylko system o takiej nazwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Popełniasz typowy błąd schizola. Masz działanie, np 2+2=4. Cofnijmy się do momentu sprzed rozwiązania tego zadania, czyli masz 2+2=? i to rozwiązanie jest transcendentne, tzn istnieje zanim ktoś na nie wpadł. W ten sposób matematyka przekracza człowieka, znajduje się poza nim, ale ten ma podstawy matematyczne, które dają mu zdolność poszerzania swojego pojmowania matematyki. Odpowiedzi wynikające z niektórych działań, powodują, że mamy coraz więcej pytań (a w ich skład wchodzi też indukcja). Ty jednak zakładasz jakby te późniejsze rozwiązania były już wcześniej w umyśle, tak jakbyś przyćpał za dużo fencyklidyny I z tego błędu wynikają pozostałe, przez co ludzie mają Cię tu za idiotę, a mnie najwyżej za chama. W dodatku powielasz moje chamstwo, próbując odwrócić kota ogonem, więc jesteś totalnie bezsilny w tej dyskusji.No ale co chcesz osiągnąć poprzez przeniesienie pojęć matematycznych poza mózg ? Efekt pozostaje taki sam, umysł zna prawdziwość pewnego twierdzenia którego nie zna algorytm. I transcendentność matematyki nie ma tu żadnego znaczenia, jest nawet korzystna bo nie musimy męczyć się z ewentualnością że różne umysły korzystają z rzekomo różnych algorytmów. A co do chamstwa to będę odpłacał ci tym samym. Jak tylko puszczą ci zwieracze to ta dyskusja zmieni się w taką samą pyskówkę jak ostatnio w której znów będziesz identycznie orany. > No i znów mylisz możliwość opisu z faktycznym opisem, a zadanie tego pytania właśnie z tego wynika. Teoretyczny opis przecież nie istnieje w praktyce, ale wiemy, że dałoby się rozłożyć każdy mechanizm na szczegółowy opis, który jest wyczerpujący i wystarczający.Nieopisywalność algorytmu polega właśnie na tym że nawet w teorii nie moglibyśmy tego zrobić. Musisz więc chcąc nie chcąc przyjąć punkt widzenia Boga i tego uniknąć nie możesz w żaden sposób. > No wiemy, że nie możemy rekurencyjnie i wyczerpująco opisać wszystkiego, bo to generuje problemy z językiem, a Ty się na tych lingwistycznych głupotach fiksujesz, co jest objawem zaburzeń, podczas gdy ja piszę o mechanizmach, niezależnie od tego co ludzie na ich temat językowo twierdzą.Wygłaszasz tylko swoją propagandę w której najpierw napisałeś coś bez dowodu a teraz forsujesz to wbrew nim. Możesz sobie pisać o mechanizmach ale nie będzie to nic więcej niż twoje urojenia. > Na takiej, że wiemy, że nie wiemy wszystkiego i mamy wiele luk w teoriach i że nowa wiedza dostarcza większej ilości pytań, czyli jakby im więcej wiem, to także tym bardziej zdaję sobie sprawę z tego jak dużo rzeczy nie wiem. Ale mieszczą się one w obrębie algorytmów, bo potem i tak do nich dochodzimy i możemy algorytmicznie opisać by wystarczyło.Nie chodzi przecież o to czy teraz wiemy wszystko ale czy są jakieś fundamentalne ograniczenia w wytłumaczalności świata. I z tego że teraz są jakieś pytania bez odpowiedzi nijak nie wynika że zawsze tak będzie. > Aby zjawisko działało musi być algorytmiczne. Wszystko sprowadza się do algorytmów.Wygłaszaj te swoje dogmaty ale właśnie tylko takie powtarzanie ci zostało  I to nie dowodzi niczego poza twoją bezradnością z powodu braku argumentów  > Schizolstwo ala Jan Lewandowski i tego typu psychopaci, którzy nie rozumieją powiązania memów z faktami, czyli np jeśli uczysz się o chorobie to pewnie myślisz, że jest to tylko informacja w Twojej głowie, a faktycznie taka choroba nie istniejeKoncept choroby to jest mem w głowie, nieprawdaż ? > Negujesz metodę naukową bez dowodu i argumentu, bo sobie założyłeś, że skoro coś istnieje w naszych głowach, to jest to dowód na to, że nie istnieje poza nimi. Głupota najgorsza z możliwych i pogarda 100% Nie zauważasz, że mechanizmy w naszych głowach też są elementem przyrody, która działa wg mechanizmów (albo zdeterminowanych albo losowych, ale nie ma alternatywy, choć schizole chcieliby inaczej).Niczego takiego nie neguje, a faktem pozostaje że nikt obiektów matematycznych w przyrodzie nie odkrywa i tylko się wygłupiasz brnąc w takie bzdury. Możemy traktować matematykę albo jako zbiór idei służących przetwarzaniu informacji z otoczenia i zapisanych w strukturze neuronów (analogicznie do maszyny Turinga która przyjmuje na taśmę jakąś daną wejściową i przetwarza ją na rozwiązanie problemu) albo ewentualnie traktować ją transcendentnie tak jak w stanowisku b) które opisywałem. Bynajmniej ewentualność b) wcale nie usuwa problemu pierwszego, jest nawet wygodniejsza bo nie musimy rozważać możliwości że różni ludzie posługują się rzekomo różniącymi się od siebie ideami matematycznymi. > Tym lepiej, bo jeśli chodzi o praktykę to może faktycznie się nie da z jakiegoś powodu, o którym obecnie nie wiemy, albo np z powodu zbyt dużej złożoności i zbyt ograniczonych ludzkich umysłów.Nie chodzi o praktykę tylko chodzi o fundamentalną niemożliwość. > Nie wymigasz się taką prymitywną ucieczką. Napisałeś, że skoro czegoś nie wiesz, to się nie da i na tym samym błędzie opiera się paraargument Lucasa (że skoro on coś syntaktycznie pobredzi, to tak musi być), a dla prawdy to nieistotne co twierdzą jakieś oszołomy na jej temat.Napisałem że "nie wiem jak można marzyć o zbudowaniu maszyny nie poznając zasady jego działania". Ty masz takie marzenia ? To połóż sobie po prostu kupę złomu i poczekaj aż coś z niej samo wyewoluuje. I niech rozumie matematykę ! Poza tym znów dość niezgrabna próba uciekania od odpowiedzi, bo na to pytanie właśnie powinieneś odpowiedzieć ty ! Czyli napisać jak sobie wyobrażasz zaprojektowanie maszyny której zasada działania byłaby fundamentalnie niepoznawalna dla ludzkości ? Czyż to nie jest sprzeczność sama w sobie ? ____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>No i ok, zasady wstępne można poznać, nie ma tu tych ograniczeń, które próbujesz tu na siłę wstawić w dodatku błędnie korzystając z tw Godla.
Już ci to tłumaczyłem więc nie powtarzaj się. Załóżmy że mamy pewną koncepcje algorytmiczną wedle której powstanie inteligentna maszyna. Taka koncepcja byłaby właśnie systemem obliczeniowym o którym twierdzilibyśmy że po pewnym odpowiednio dużym zespole iteracji zacznie generować prawdziwe twierdzenia teorii liczb. To z kolei doprowadziłoby do sprzeczności z tw. Turinga na mocy rozumowania które opisywałem wcześniej. Czyli można w identyczny sposób dowieść że każda taka koncepcja doprowadzi do powstania najwyżej błędnie działającej maszyny.
>Co pokazuje tylko błędność takiej paraargumentacji, bo w realu nie liczy się to co my sobie określimy, tylko jaka jest prawda na ten temat, dlatego pisałem Ci o wyróżnieniu ontologii i epistemologii. Każdy algorytm jaki określimy zostanie przekroczony. Tak jakby te algorytmy dążyły do coraz większej zbieżności z prawdziwą matematyką i nigdy nie mogły jej dorównać w pełni. Jednocześnie nie ma żadnych ograniczeń do szczegółowych rozwiązań danych określonych zagadnień.
Możemy zawsze udowodnić więcej twierdzeń niż może zrobić to dowolny zestaw poprawnych, algorytmicznych reguł które spróbujemy ustalić. Nie określamy sobie prawdziwości tylko uzasadniamy za pomocą logicznego argumentu. Ale ty tego nie pojmujesz i nie sądzę że to się zmieni. Własnie dlatego w argumencie Lucasa warto rozważać wiedzę całej ludzkości a nie jakiegoś pojedynczego kretyna. Jesteś teflonowy, nie dociera nic do ciebie, nie umiesz prowadzić rzetelnej rozmowy więc wracaj do gimnazjum.
>Nie kłam. On napisał Ci, że system w jakim zdanie Godla jest prawdą to nie to samo co faktyczna prawda i podobnie system F, który chcesz "wygodelizować" to też nie faktyczna prawda, tylko system o takiej nazwie.
Jeśli twierdzimy że zaprojektowana przez nas maszyna będzie działać dobrze to znaczy że system przez nią wyznaczony jest poprawny, a to w dalszej kolejności oznacza że w rzeczywistości prawdziwe są zarówno zdania dowodzone przez ten system jak i zdanie Godla otrzymana na podstawie tego systemu. Czego nie rozumiesz ? Po prostu zanudzasz swoją głupotą. Drobnerowi tam głównie chodziło o to że prawda, nieprawda, nierozstrzygalność "w sytstemie" to tylko taka nazwa która nie musi implikować rzeczywistych konsekwencji. Jeśli jednak system F jest poprawny to "prawdziwość w" implikuje rzeczywistą prawdziwość. Oczywiście zgadzam się z tym co mi wtedy tam napisał. Jednak kiedy mówimy o maszynie przechwytującej matematykę mamy oczywiście na myśli poprawny system czyli taki dla którego "prawdziwość w" implikuje rzeczywistą prawdziwość.
____________________________________________________________ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Brak czytania ze zrozumieniem czyli największe chamstwo | Moim błędem jest to, że często zbyt szczegółowo tłumaczę i odnoszę się do każdego argumentu. Spróbujmy więc inaczej i zatrzymam się na jednej rzeczy, którą będę tłumaczył aż do skutku. Swoją drogą Jan to umiejętny troll, jeśli chodzi o erystykę, ale co do meritum zdecydowanie nie ma racji i to ewidentnie. > > Wytłumacz o co ci chodzi nie posługując się nazwiskiem Cantora.> 'Bez Cantora' brzmi dla mnie jak 'bez nieskończoności', czyli w ramach skończenie wielu przypadków.Nieskończoność to tylko teoretyczny koncept. Wszystko jest skończone, jeśli istnieje realnie. Umysł posługuje się skończonym pojęciem nieskończoności. Jednak niektórym mylnie może wydawać się, że nieskończoność jest wpisana w umysł. Podobnie jest z tym co "wyłoni" się z przyszłości. Przyszłości ani przeszłości nie ma, bo jest tylko teraźniejszość. Teraźniejszość jest skończona i sprowadza się do wszystkiego co istnieje, przeszłość jest skończona i sprowadza się do wszystkiego co istniało, a przyszłość wydaje się być nieskończoną. Teoretyczne warianty wydają się być nieskończonymi, ale może to być złudzenie i możliwe, że są skończone. Jeśli tak, to tym lepiej dla mechanicyzmu. Istnienie może być opisywane teorią i faktycznie musi być opisywalne w teorii. Nie oznacza to jednak tego, że my wiemy, ani tego, że jakaś maszyna nie wie. Jan popełnia błąd mylenia ogólnikowej teorii ze szczegółową obserwacją. Widać to konkretnie na tym, gdzie pisze o problemie stopu i równaniach diofantycznych. W przestrzeni teorii ogólnikowych jest dużo niewiadomych. Im większy ogólnik, tym więcej jest kontrprzykładów lingwistycznych, ale Jan myli w ogóle język z logiką i szczegółowość z ogólnikiem, a teorię z empirią. Konkretnie wypunktowanie argumentami błędu Lucasa-Bednarskiego  brzmi tak: 1. Empiria jest opisywalna za pomocą logicznej teorii 2. Teoria jest logiczna 3. Teoria nie opisuje w pełni empirii co do ogólników, ale w szczegółowym wycinku może ją opisać - i ten punkt ignoruje Jan, przez co osiąga sprzeczność swoich wywodów i projektuje ją na rozmówcę. Problem stopu nie ma jednego wspólnego algorytmu do rozstrzygania. To tyle. Nie oznacza to, że szczegółowo nie rozstrzygamy go algorytmicznie. Podobnie z równaniami diofantycznymi i różnymi problemami matematycznymi. Matematyka to umysł + empiria. Mówimy więc o umyśle działającym i umyśle w stanie spoczynku i należy odróżnić te dwie płaszczyzny. Mówię tu o myśleniu szczegółowym i wielopoziomowym, co Jan spłyca do lingwistycznych pseudoteoryjek. Mieszanie wszystkiego ze wszystkim to przewaga emocji nad logiką i przewaga języka nad logiką. Parafraza błędu Jana (powtórzonego za fideistą Lucasem): nie istnieje algorytm do wyboru żony, z którą będzie się żyć długo i szczęśliwie, więc nie da się wybrać żony, z którą będzie się żyć długo i szczęśliwie - oto dowód nie wprost na to, że nie da się żyć długo i szczęśliwie z żoną  I widzimy, że da się, ale to znaczy przecież, że się nie da, bo skoro da się to pokaże się mu kontrprzykład więc kto nie zgadza się z Janem ten popada w sprzeczność  Dlatego właśnie nawet nie musnął argumentów, które są w mocy i które tu otrzymał od kilku osób. 4. Matematyka nie jest wpisana w umysł i na to są dowody empiryczne. Krótko mówiąc umysł ma podstawy matematyczne, a te rozwijają się i "żyją swoim życiem". Umysł nie ma zaksjomatyzowanej matematyki wpisanej w siebie, gdyż takie założenie czyniłoby sprzeczność z tw. Godla. Komputerowa symulacja umysłu w takim razie także nie mogłaby mieć wpisanej zaksjomatyzowanej matematyki. Aksjomaty po prostu się nie domykają i nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii. Umysł dzieli też definicje na różne kategorie, jeśli działa oczywiście poprawnie. Czym innym jest więc prawda empiryczna, czym innym syntaktyczna w obrębie jakiegoś języka, czym innym logiczna ściśle wynikająca z przyjętych aksjomatów. 5. Umysł posługuje się logicznymi umiejętnościami, ale także indukcją. Dedukcja jest ścisła i w jej obrębie faktycznie nie dałoby się wyjść ponad schemat. Myślenie indukcyjne (nie mylić z indukcją matematyczną, która sprowadza się do dedukcji) korzysta z losowości, swobodnych przekształceń, intuicji itd - jest to myślenie od szczegółu do ogółu i polega na stawianiu wielu błędnych hipotez, by z tej losowości wyklarowały się mechanizmy i logika/determinizm/mechanika. Na tym opiera się metoda naukowa, która jest metodą empiryczną i szczegółową, a nie ogólnikową i teoretyczną (choć klarują się z tego pewniki, które są empirycznie użyteczne). Nie można mylić myślenia indukcyjnego z dedukcyjnym, ale także nie można oddzielać jednego od drugiego, bo wtedy wychodzą błędne kółeczka i bzdury. Sama dedukcja nie istniałaby bez niededukcyjnych danych z zewnątrz i prowadziłaby do błędnego koła, a indukcja bez dedukcji byłaby bezsensownym chaosem. 6. Nie istnieje kontrprzykład dla szczegółowych danych podanych explicite. 7. Jan myli rekurencyjną przeliczalność z naszym dostępem do rekurencyjnej procedury. Pewne rzeczy są przyjmowane intuicyjnie a priori. Gdyby Jan znał Kanta, to nie popełniałby takiego błędu i śmieszyłby go błąd Lucasa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >> Jeśli twierdzimy że algorytm A stanowi prawidłową metodę dowodzenia matematycznych twierdzeń >Powinniśmy coś takiego zakładać, skoro potrafimy weryfikować poprawność dowodów - bez procedur weryfikujących musielibyśmy chyba bazować na intuicji lub poczuciu estetyki, a to nie dość "ścisłe" pojęcia.
Tutaj Jan myli właśnie algorytmy startowe od tych, które potem z nich ewoluowały. Wiemy przecież z empirii, że umysł dziecka nie jest równoważny umysłowi starca, aczkolwiek zakładamy, że ich umysły są równoważne maszynom Turinga. Logiczna poprawność jest elementem matematyki wpisanym w ludzki umysł, ale do tej logicznej poprawności przykładane są różne dane, które są tymczasowymi systemami formalnymi. Jan popełnia błąd nadmiernej redukcji i ignoruje niezależność poszczególnych systemów i priorytety (poziomy myślenia), próbując wszystko spłycić do jednej "płaszczyzny myślenia".
>> to następnie możemy uzasadnić że maszyna K(A) nie kończy pracy a algorytm A nie może tego udowodnić. >A nie 'odwrotnie'? Tzn: algorytm nie potrafi się zatrzymać, a maszyna nie potrafi go naprawić? >Swoją drogą "problem stopu" wydaje się od początku postawiony w sposób tyleż banalny, co jakby celowo sprzeczny.
To mylenie szczegółowych rozwiązań konkretnych problemów stopu z ogólnym algorytmem do rozstrzygania wszystkich problemów stopu. Maszyna potrafiąca myśleć od szczegółu do ogółu i odrzucać swoje błędne empirycznie teorie nie weryfikowałaby ich po prostu tak jak błędnie próbuje to przedstawić Jan.
>> To oznacza że nie możemy zaprojektować maszyny która dorównuje ludzkiemu rozumieniu >Stąd wniosek, że nie ma sensu powoływanie bóstw/super-kalulatorów/demonów Laplace'a... gdyż narzędzia pozostają z zasady na innym poziomie abstrakcji niż programista?
Programista to tylko zbiór mechanizmów, które go tworzą i kontynuacja logicznego ciągu odkrywania teoretycznej przestrzeni wariantów w praktyce. Jan próbuje personifikować te mechanizmy, bo tak to emocjonalnie czuje i tworzy racjonalizację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Załóżmy że nasze myślenie (czyli proces dochodzenia do twierdzeń) podlega całkowitej algorytmizacji. Gdyby tak było to znaczyłoby właśnie że istnieje algorytm który znajduje wszystkie dowody które możemy potencjalnie zrozumieć i postrzegać jako poprawne po prostu poprzez przechodzenie wszystkich możliwych dróg w programie odpowiadającym za nasze myślenie.
Nie gdy są równoważne ścieżki po drodze, z których obie się wykluczają i nie mogą wystąpić razem, ale z osobna są prawdziwe i nie gdy w myśleniu występuje indukcja, a występuje i w AI także.
>Rozważamy algorytmy w ściśle zdefiniowanym sensie. Jeśli umysł działa w sposób który opisuje się inaczej niż w ramach ścisłego modelu informatycznego jakim jest algorytm to znaczy że właśnie mam racje i tych przypadków nie muszę już rozważać.
Ale ja piszę o algorytmie jaki działa, by umysł działał, a Ty piszesz o opisie tego algorytmu aby domykał się w kategorii prawdy, a tak się nie da, bo o tym mówi tw. Godla i o tym mówi natura empirii, czyli fakt, że poznajemy dane z zewnątrz i je interpretujemy. Poznajemy dane, ale nie znaczy, że prawdę. Część danych to prawda, część śmietnik, a część to użyteczne, ale ograniczone modele wycinków.
>>*Jeśli to założenie jest błędne, to chyba z tego wynika, że jesteśmy sprzeczni. >Przeciwnie, z prawdziwości twojego założenia * wynikałaby sprzeczność myślenia. W przeciwnym wypadku nie wiadomo bo nie da się wtedy użyć tw. Godla / Turinga do udowodnienia sprzeczności.
Nieprawda. Tw. Godla nie udowadnia sprzeczności, a samo pojawiło się dzięki myśleniu indukcyjnemu i skrupulatności Godla. To zdanie udowadnia niezupełność, a nie wiem czemu mylisz to ze sprzecznością.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> W takim razie nie możemy mówić o prawdzie, a więc o faktycznym działaniu umysłu, więc nie możesz wymyślić dowodu, który to twierdzi, bez popadnięcia w sprzeczność. Wywalasz w ten sposób fakty poza obszar dowodzenia i skupiasz się na syntaktycznej teorii, która nie odnosi się do reala. Wtedy jednak nie możesz podać argumentu z empirii. Argument z empirii oznacza, że mówimy o czymś więcej niż o teorii i algorytmach, ale także nie mówimy o niczym co by było zbudowane nie z algorytmów. Podobnie jak np gra GTA jest czymś więcej niż tylko algorytmami, ale jednocześnie to z czego się składa to algorytmy.Dobrze. To teraz wytłumacz mi na spokojnie co nie odnosi się do empirii ? Chcąc zaprojektować algorytmiczną symulacje myślenia musi być możliwa co najmniej algorytmiczna systematyzacja ludzkich umiejętności matematycznych. Jednak to jest niemożliwe z przyczyn wyżej omówionych a najzwięźlej przedstawiłem to w styczniu ( TUTAJ - link dla tych co jeszcze nie poszli po rozum do głowy i nie przeanalizowali dokładnie treści tamtego posta). Czytałem w pewnej książce o neurologii, że niektóre dzieci potrafią pojąć nawet bardzo trudne abstrakcyjne koncepcje jeśli przedstawi się je w postaci narracyjnej. Z tego powodu opisałem ci rzeczywistą sytuacje w której powyższa właściwość matematyki będzie doprowadzać do sprzeczności ilekroć ktoś stwierdzi że określił algorytm dorównujący ludziom pod względem umiejętności matematycznych. Co więcej ty zadeklarowałeś że przeczysz bronionej przeze mnie tezie w postaci: "informatyczne modele nie mogą (nawet potencjalnie) opisać jego działania, bo funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje." Więc do tego się odnoś lub jawnie przyznaj że nie starasz się obalić tego co wytłuściłem. Przecież my cały czas rozmawiamy o tym czy działanie umysłu można modelować algorytmicznie a nie o filozoficznych podstawach działania umysłu. Ani ja, ani naukowcy nie są zainteresowani pustymi rozważaniami o metafizyce. > Mylisz więc także naszą fundamentalną niesprzeczność z częścią umysłu, która stwierdza, że jest niesprzeczna. Otóż niesprzeczności umysłu nie da się formalnie dowieść, jednak musimy założyć, że umysł jest niesprzeczny, ponieważ gdyby był sprzeczny, to dowolne wypociny byłyby prawdziwe. Umysł formalnie udowadniający swoją niesprzeczność byłby sprzeczny. Podsumowując: twój błąd wynika z przeświadczenia, że formalnie udowadniasz to czego nie da się formalnie udowodnić i projektujesz swoją sprzeczność na rozmówcę, który się z tobą nie zgadza.Nie udowadniam formalnie że jesteśmy niesprzeczni. Zakładam to tak samo jak każdy kiedy dowodzi swojego twierdzenia. Gdy ty wierzysz że twoje argumenty mają moc dowodową lub gdy twierdzisz że nieprawda że 2+2=5 to wierzysz właśnie że jesteśmy niesprzeczni i że myślenie ma sens. Gdy matematycy uznali tw. Godla za prawdziwe to na postawie tego że wierzyli że są niesprzeczni bo ten dowód jest nie wprost więc wykorzystuje rozumowanie oparte na niesprzeczności. To założenie dotyczy nas obu a kwestionowanie tego jest samowywrotne dla każdego kto próbuje to zrobić. > Otóż to! Wreszcie zaczynasz rozumieć, że nie da się ustalić za pomocą umysłu (algorytmów) czy coś działa algorytmicznie! Oto moje podsumowanie tej dyskusji.W takim razie nie chodzi ci o algorytmiczność w ścisłym i naukowym sensie tego słowa ani nie chodzi ci o algorytmiczność w sensie odnoszącym się do tezy którą podobno krytykujesz ( "informatyczne modele nie mogą (nawet potencjalnie) opisać jego działania, bo funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje.") i co oficjalnie potwierdziłeś. > Ponadto: umysł przedkłada zdanie Godla jako prawdziwe i niedowodliwe, a potem niby udowadnia swoje początkowe założenie za pomocą racjonalizacji - to jest ciekawe zagadnienie, pokazujące jak umysły nas oszukują tworząc iluzje tego typu.Tw. Godla mówi że zdanie G(F) jest niedowodliwe w systemie F [w języku algorytmów tw. Turinga mówi, że KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy choć funkcja WGLĄD / OSĄD / X (różnie ją oznaczałem) nie może tego rozstrzygnąć]. Sprzeczność wynika właśnie z roszenia materialisty który utożsamiając człowieka z maszyną twierdzi tym samym że człowiek podlega tw. Godla. Jeśli materialista twierdzi, że działamy jak algorytm to twierdzi, że to co postrzegamy jako "prawdę" jest efektem działania jakiegoś algorytmu odpowiedzialnego za myślenie dedukcyjne czyli to co postrzegamy jako "prawdę" jest dowodzone przez pewien bardzo skomplikowany algorytm realizowany przez materialny mózg i z tego utożsamienia właśnie bierze się sprzeczność. Ale to (pseudo)problem materialisty. Jeśli wyraźnie rozdzielamy twierdzenia które postrzegamy jako logicznie prawdziwe od twierdzeń generowanych przez jakiś algorytm to sprzeczności nie ma, bo aby sprzeczność mogła przejść potrzebujemy założenia że efekt naszego postrzegania jest generowany przez algorytm (czyli że naszego myślenia dotyczą ograniczenia wynikające z tw. Godla / Turinga). Sprowadzamy do sprzeczności założenie, że nasze myślenie jest ograniczone w sposób wynikający z tych twierdzeń. Skoro nie jest ograniczone w ten sposób to nie jest algorytmiczne, bo każdy algorytm podlega ograniczeniom wynikającym z tw. Godla i Turinga. Ja tak naprawdę nie uważam że te twierdzenia dotyczą człowieka. Stosowanie ich bezpośrednio do człowieka to nadinterpretacja (Turinga rozważał algorytmy a nie ludzi), ale skoro materialista twierdzi że mózg działa jak komputer to twierdzi tym samym, że (jak każdy komputer) podlega ograniczeniom wynikającym z tych twierdzeń. Wtedy w dowodzie nie wprost wychodzimy od założenia materialisty i dlatego możemy stosować tw. Turinga, ale tylko wewnątrz dowodu..
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Dobrze. To teraz wytłumacz mi na spokojnie co nie odnosi się do empirii ?
Wytłumaczyłem. Dla porządku ponumeruję moje argumenty i w tym poście wymienię tylko kluczowe (choć poprzedni post powinien rozwiać wszelkie wątpliwości, no ale cóż...).
1. Teoria musi odnosić się do empirii, by była prawidłowa. Oceniając jej prawidłowość przedkładamy ją na starcie, tzn autorytarnie wyznaczamy kryteria prawidłowości, a następnie oceniamy czy prawidłowość na końcu ciągu myślowego jest faktycznie prawidłowa. Nie można jednak stwierdzić tej prawidłowości, więc szukamy meta-prawidłowości, a potem meta-meta-prawidłowości i tak w nieskończoność. Oznacza to, że nawet gdy człowiek dochodzi do prawdy, to nie może (bo się nie da) uzyskać ostatecznego 100% potwierdzenia, że to prawda. Jak miałby to sprawdzić, skoro ma tautologię w założeniu?
Sam ustala co jest prawdą, a potem sam sprawdza czy jego prawda jest faktyczną prawdą. Nie ma jednak dostępu do faktycznej prawdy i jej właściwego modelu. Rozumiesz wreszcie ten argument, czy mam napisać po chińsku?
Musisz założyć, że wiesz co jest prawdą i jednocześnie, że nie wiesz co nią jest - tutaj nie ma sprzeczności, gdyż jest to poziom roboczy, a jak wiadomo na niższych poziomach człowiek jest ewidentnie sprzeczny i po to są meta-poziomy, które to obejmują zrozumieniem, np zdania A i B są sprzeczne.
A - pada deszcz i jest brzydka pogoda B - jest piękna pogoda i świeci słońce
Niesprzeczna interpretacja, gdzie te zdania występują razem, to: zdanie A zostało wypowiedziane w innym dniu niż zdanie B - sprzeczność jest zlikwidowana. Takie myślenie ma też i negatywną stronę - schizolski mechanizm racjonalizacji za pomocą dorabiania ad hoc meta-teorii. Jednak gdy ktoś nie orientuje się w temacie rozmowy, nie jest w stanie odróżnić kiedy ktoś mówi o meta-teorii, o którą wcześniej mu chodziło, a kiedy tworzy ją ad hoc, by pozbyć się sprzeczności.
Kiedy człowiek rozpoznaje, że coś jest prawdą? Kiedy widzi, że lewa strona równania nie zgadza się z prawą. Oczywiście podział roboczo tworzy umysł.
Aby teoria zgadzała się z empirią, roboczo empiria jest po jednej stronie, a teoria po drugiej i następuje porównanie. Jednakże empiria dla ludzkiego mózgu staje się teorią! Rozróżnienie jest na zewnątrz mózgu - w świecie rzeczywistym, w którym mózg się znajduje. To on jest bazą dla jakichkolwiek empirycznych faktów, bo to w nim one zachodzą. Mózg też znajduje się fizycznie w nim, ale fenomen świadomości rozpatrujemy osobno - jako właściwość/funkcję mózgu. Jest ona częściowo "zanurzona" w empirii, a częściowo w teorii. I tu powstaje paradoks, bowiem raz traktujesz "ja" jako element empirii/ontologii/faktów, a innym razem w tej samej teorii jako element teorii i nie możesz tutaj postawić znaku równości między jednym, a drugim. Tzn możesz, ale wtedy zgadzasz się na interpretację mechanicystyczną, że umysł jest algorytmem.
2. Tym samym w rzeczywistości niczego nie udowadniasz, tylko tworzysz definicję, która ma na swojej mocy wykazać...no właśnie, co? Bo jeśli wprowadzasz pojęcie ducha umysłu, to wpadasz w sprzeczność, gdyż wtedy maszyna też mogłaby mieć swojego ducha, co w ogóle abstrahowałoby od samego mózgu i komputera jako sposobów działania świadomości, albowiem świadomość byłaby poza obszarem weryfikacji.
3. Jeśli zakładasz, że umysł działa niealgorytmicznie, to w takim razie nie musisz być niesprzeczny, bo ten wymóg dotyczy tylko i wyłącznie maszyn Turinga. Ale jeżeli założymy, że jesteś niesprzeczny, to z automatu nic co powiesz nie jest argumentem, ani dowodem.
Po prostu twój "argument" jest błędnokołowy i standardowe próby wykazania ci, że się mylisz, kończą się tym, że widzisz swoje błędne koło w argumentacji drugiej strony, bo gdy argumentujesz, że algorytm ma być niesprzeczny, zapominasz o tym, że gdyby dowiódł swojej niesprzeczności, to byłby sprzeczny, a jeśli nie jest w stanie tego dowieść, to nie może też dowieść absolutnie niczego - może kogoś przekonać lub nie, ale dowód się nie domyka w pełni, dlatego powinniśmy mówić o roboczym zamknięciu dowodu, czyli przyjęciu założenia, że to co myślę to prawda. Dopiero po tym kroku można weryfikować czy zgadza się to z empirią. Nie można jednak już więcej zweryfikować empirii, chyba że poprzez ściślejsze badania, ale wtedy zawsze można zrobić jeszcze ściślejsze, albo jakieś odkrycie może całkowicie zrewolucjonizować podejście. A gdy zakładasz, że to co myślisz jest prawdą, to nie możesz już zweryfikować tego w żaden sposób, bo skoro tak założyłeś na wejściu, to zgadzasz się z tym na wyjściu i wtedy masz roboczy koniec dowodu, tzn coś jest prawdą na nasze potrzeby w danym momencie.
>Chcąc zaprojektować algorytmiczną symulacje myślenia musi być możliwa co najmniej algorytmiczna systematyzacja ludzkich umiejętności matematycznych.
A = A
Umysł roboczo tworzy dualizm, co jest podstawą dedukcji. Lewa strona ma równać się prawej i tyle. Jeśli się nie równa, to umysł sprawdza kroki i neguje poszczególne założenia i sprawdza pozostałą symulację z innymi stałymi, jakby się zachowały przy innej zmiennej. Tak można zrobić z każdym poszczególnym krokiem czy definicją - można rozbijać je na czynniki pierwsze i schodzić na niższe poziomy szczegółowości, albo wrócić do bardziej ogólnego postrzegania. Gdy kończymy dedukcję i na końcu widzimy, że nasze robocze A po lewej stronie = robocze A po prawej, to przyjmujemy założenie, a jeśli nie to szukamy błędu do skutku. Ale nie jest tak do końca, bo mamy już jakieś doświadczenie. Pewne patterny są wgrane w fizyczny mózg i geny, innych się uczymy, a inne odkrywamy sami dzięki nauce samodzielnego myślenia i doświadczenia polegającego na wiedzy jaki typ informacji należy intuicyjnie odrzucać itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jednak to jest niemożliwe z przyczyn wyżej omówionych a najzwięźlej przedstawiłem to w styczniu (TUTAJBełkot, a ja to obaliłem wszystko w poprzednim poście. > Nie udowadniam formalnie że jesteśmy niesprzeczni. Zakładam to tak samo jak każdy kiedy dowodzi swojego twierdzenia. A więc zakładasz, że jesteś maszyną Turinga, gdyż tylko wtedy jest wymóg niesprzeczności! Mówiłem, że sobie przeczysz już na poziomie samej definicji. Ale tu jest jeszcze dodatkowy myk - naszej niesprzeczności nie da się udowodnić rekurencyjnie. Gdybyśmy jej dowiedli, to bylibyśmy sprzeczni. Jeśli więc zakładamy swoją niesprzeczność, to zakładamy także z automatu, że jesteśmy równoważni maszynom Turinga, a więc to logiczne myślenie można symulować na komputerze. Jeśli uznamy, że jesteśmy sprzeczni, to możemy udowodnić wszystko, włącznie z tym, że jesteśmy maszynami Turinga i można nas symulować na kompie. I tu jest kolejny myk. Twój paraargument to tylko sztuczka językowa. Ty nie udowadniasz, że zdolności matematyczne umysłu nie mogą być symulowane i że działają niealgorytmicznie. Ty tylko stwierdzasz, że jeśli naturalista powie, że umysł jest algorytmem, to "udowodnisz" mu, że sobie przeczy. Tylko, że to samo może zrobić maszyna i w dodatku mogę napisać w 3 minuty skrypt do tego. Wychodziłoby wtedy na to, że maszyna może w prosty sposób udowodnić tobie, że jest czymś więcej niż maszyną, a ty jesteś algorytmem. Twój paradowodzik polega na założeniu "jeśli naturalista powie... to...", ale jest to konstrukcja błędna, gdyż z tego co ktoś powie nie wynika fakt o naturze umysłu. Mało tego - umysł sam może kłamać na swój temat, albo nie znać prawdy. Ten sposób "dowodzenia" nie odnosi się więc do faktów i wywala je poza obszar definicji. Nie może być więc dowodem na coś co dotyczy stricte faktów. Podobnie mogę powiedzieć, że jakiejkolwiek liczby naturalnej być nie podał, to ja podam większą i w ten sposób maszyna też może podać większą od każdej, którą ty podasz. > Gdy ty wierzysz że twoje argumenty mają moc dowodową lub gdy twierdzisz że nieprawda że 2+2=5 to wierzysz właśnie że jesteśmy niesprzeczni i że myślenie ma sens.Tu też się sam zaorałeś, bo to by znaczyło, że gdy ktoś się myli, to jest sprzeczny. Tymczasem co chwilę się mylimy i zmieniamy zdanie. Niesprzeczność dotyczy więc tylko meta-poziomu, czyli logiki, czyli prostego faktu, że prawa strona = lewa strona i wtedy jest koniec danego ciągu myślowego. Na poziomie przekonań możemy być sprzeczni i nawet jesteśmy na pewno w jakichś kwestiach. Poza tym co z umysłem głupka, który nie rozumie tw. Godla? Wg ciebie byłby on sprzeczny, podczas gdy ty byś nie był? Niesprzeczność nie dotyczy każdego elementu umysłu, a jakbyś był faktycznie informatykiem, to wiedziałbyś także, że nie dotyczy w 100% każdego programu i że nawet przy bardziej złożonym kodzie nie masz metody 100% weryfikacji. Wystarczy więc, że w kluczowych aspektach jesteśmy niesprzeczni, ale to powoduje, że nie można oceniać nas przez pryzmat tego co mówimy w danym momencie. Produkt umysłu jakim są stwierdzenia, nie jest równoznaczny z umysłem. I wisienka na torcie, czyli ostateczne zaoranie twojego paradowodziku jest tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w741867To + dokończenie posta niżej. Wprowadzenie rozróżnienia na różne desygnaty "ja" rozwiązuje ten problem ostatecznie, wykazując ci brak odpowiednio precyzyjnej definicji. Maszyna może też postawić ci takie zdanie: "to zdanie nie może być zaakceptowane przez Jana Bednarskiego" Mamy wtedy oczywisty paradoks, bo wszyscy mogą je zaakceptować i widzą, że to prawda, tylko ty nie możesz, bo akceptując je popadłbyś w sprzeczność. Poza tym maszyna przedkładająca na wejściu swój własny kod może zawsze powiedzieć, że cały czas jest inna od siebie samej, gdyż podlega nieustannej zmianie. > >Otóż to! Wreszcie zaczynasz rozumieć, że nie da się ustalić za pomocą umysłu (algorytmów) czy coś działa algorytmicznie! Oto moje podsumowanie tej dyskusji.> W takim razie nie chodzi ci o algorytmiczność w ścisłym i naukowym sensie tego słowa ani nie chodzi ci o algorytmiczność w sensie odnoszącym się do tezy którą podobno krytykujesz ("informatyczne modele nie mogą (nawet potencjalnie) opisać jego działania, bo funkcjonowanie umysłu wykracza poza stosowaną w informatyce algorytmiczną notacje.") i co oficjalnie potwierdziłeś.Nieprawda. Właśnie chodzi mi o odniesienie się do tezy, którą krytykuję. Funkcjonowanie umysłu nie wykracza poza notację, tylko algorytmy z zewnątrz nie mają mocy do osądzenia czy coś działa algorytmicznie, jeśli nie znają szczegółowego kodu, a mózg nie zna swojego kodu, więc nie może osądzić. Chyba, że skopiuje sposób działania i zakończy się to sukcesem - to by była jedyna możliwość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Ponadto: umysł przedkłada zdanie Godla jako prawdziwe i niedowodliwe, a potem niby udowadnia swoje początkowe założenie za pomocą racjonalizacji - to jest ciekawe zagadnienie, pokazujące jak umysły nas oszukują tworząc iluzje tego typu. >Tw. Godla mówi że zdanie G(F) jest niedowodliwe w systemie F [w języku algorytmów tw. Turinga mówi, że KONTRPRZYKŁAD(serialize(KONTRPRZYKŁAD)) nie kończy pracy choć funkcja WGLĄD / OSĄD / X (różnie ją oznaczałem) nie może tego rozstrzygnąć]. Sprzeczność wynika właśnie z roszenia materialisty który utożsamiając człowieka z maszyną twierdzi tym samym że człowiek podlega tw. Godla. Jeśli materialista twierdzi, że działamy jak algorytm to twierdzi, że to co postrzegamy jako "prawdę" jest efektem działania jakiegoś algorytmu odpowiedzialnego za myślenie dedukcyjne
Błąd laika. Skąd nagle to swobodne przejście od prawdy do myślenia dedukcyjnego? To co postrzegamy za prawdę jest efektem działania wielu algorytmów, w tym dedukcji. Ale aby myśleć dedukcyjnie trzeba coś podstawić do schematu, a to są już dane wprowadzane a priori, które pod wpływem dedukcji dają informację na wyjściu. Zakładasz, że postrzegamy jakąś prawdę, ale to podstawowy błąd w definicji. Gdy powiem abyś to udowodnił, to popadniesz w błędne koło pojęcia prawdy i uznawania przez człowieka co do niego należy, a co nie. Człowiek więc arbitralnie uznaje co jest prawdą (roboczo) i sprawdza czy zgadza się to z empirią i pozostałymi teoriami, które wcześniej uznał jako zgodne z empirią. Podstawą tego myślenia jest więc tautologia A=A, co jest efektem dzielenia przez umysł (dualizm) na prawą i lewą stronę równania, by za jedno A podstawić co innego, a za drugie co innego i zestawiać dane ze sobą. Umysł arbitralnie orzeka, że coś jest prawdą, gdy obie strony równania się zgadzają (albo mu się tak wydaje).
Materialista twierdzi, że to co postrzegamy jako prawdę to efekt pracy wielu algorytmów symulujących rzeczywistość i przetwarzających dane ze zmysłów.
>czyli to co postrzegamy jako "prawdę" jest dowodzone przez pewien bardzo skomplikowany algorytm realizowany przez materialny mózg
A tutaj mylisz dowodzenie z prawdą i z algorytmiką. Poza tym "bardzo skomplikowany" to twoja emocjonalna ocena, bo może to banalne, a my jesteśmy tak prymitywni jako ludzkość, że wydaje się to skomplikowane.
Ale, że dowodzony? Ani nasza niesprzeczność nie jest dowodliwa, ani to czy znamy prawdę, ani to czy działamy jako algorytm, ani... samo zdanie Godla, które przecież wprowadza się arbitralnie! Jednak przyczyny tej niedowodliwości nie leżą w tym, że nie istnieją algorytmy opisujące to, lecz w tym, że nie mamy jak do nich dojść z pozycji umysłu.
>Jeśli wyraźnie rozdzielamy twierdzenia które postrzegamy jako logicznie prawdziwe od twierdzeń generowanych przez jakiś algorytm to sprzeczności nie ma
Jest i to fundamentalna, bo wtedy zakładasz, że sposób działania twojego umysłu nie jest sposobem jego działania, a więc nie powinien on działać.
>bo aby sprzeczność mogła przejść potrzebujemy założenia że efekt naszego postrzegania jest generowany przez algorytm
Nieprawda. Aby zrezygnować z twojej sprzeczności, wystarczy założyć, że nie poznajemy faktycznej prawdy, tylko swoją interpretację, a niesprzeczność logicznego przetwarzania danych jako sposobu działania pewnej części umysłu nie oznacza niesprzeczności między poszczególnymi jego elementami, które są na pod-poziomie. Zasada niesprzeczności jest dla nas nadrzędna, jednak gdyby umysł działał niealgorytmicznie, to paradoksem i bezsensem jest szukanie niesprzeczności, a więc i logiczne, algorytmiczne myślenie.
>Skoro nie jest ograniczone w ten sposób to nie jest algorytmiczne
To na tej zasadzie każdy zapętlający się algorytm podstawiający na wejściu dane wyjściowe nie jest algorytmem. Bez sensu, bo w takim razie twoja definicja algorytmów jest jakaś kulawa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Błąd laika. Skąd nagle to swobodne przejście od prawdy do myślenia dedukcyjnego?
Chodzi tu o poprawność myślenia dedukcyjnego
>Materialista twierdzi, że to co postrzegamy jako prawdę to efekt pracy wielu algorytmów symulujących rzeczywistość i przetwarzających dane ze zmysłów.
Jeśli wielu algorytmów to ok. Ale tu idzie o to że nie da się ich sprowadzić do jednego wielkiego i samodzielnego algorytmu odpowiadającego za myślenie człowieka. Trzeba wprowadzić element niealgorytmiczny.
>A tutaj mylisz dowodzenie z prawdą i z algorytmiką. Poza tym "bardzo skomplikowany" to twoja emocjonalna ocena, bo może to banalne, a my jesteśmy tak prymitywni jako ludzkość, że wydaje się to skomplikowane.
Chodzi o poprawność zasad odpowiadających za myślenie dedukcyjne. To miałem na myśli.
>Ale, że dowodzony? Ani nasza niesprzeczność nie jest dowodliwa, ani to czy znamy prawdę, ani to czy działamy jako algorytm, ani... samo zdanie Godla, które przecież wprowadza się arbitralnie! Jednak przyczyny tej niedowodliwości nie leżą w tym, że nie istnieją algorytmy opisujące to, lecz w tym, że nie mamy jak do nich dojść z pozycji umysłu.
Jeśli ktoś napisałby algorytm odtwarzający to co matematycy uznają za prawdę to napisałby właśnie algorytm dowodzący tych twierdzeń które matematycy uznają za prawdę. Z tego właśnie że postrzegamy jako prawdziwe twierdzenia niedowodliwe w systemie formalnym (w skończonej liczbie kroków) wynika że takiego algorytmu napisać się nie da. Gdyby się dało to znów wrócilibyśmy do systemu formalnego i zgodnie z tw. Godla musiałby to być system sprzeczny. Rozdzielenie na prawdę i dowodliwość zostało wymuszone przez to że jeśli utożsamić ze sobą te dwa pojęcia to powoduje to sprzeczność z tw. Godla. My jednak znamy jednak prawdziwość zdania Godla i z tego wynika że to co znamy nie może zostać usystematyzowane przez jakikolwiek skończony algorytm.
>Jest i to fundamentalna, bo wtedy zakładasz, że sposób działania twojego umysłu nie jest sposobem jego działania, a więc nie powinien on działać.
To jest twoje aprioryczne założenie że sposób działania musi być algorytmiczny i opisywać się w kategoriach skończonego systemu formalnego. Gdy odrzucimy ten dogmat będziemy mogli rozdzielić dowodliwość w sensie systemów formalnych i wgląd jakim dysponuje umysł dzięki czemu sprzeczności nie ma.
>Zasada niesprzeczności jest dla nas nadrzędna, jednak gdyby umysł działał niealgorytmicznie, to paradoksem i bezsensem jest szukanie niesprzeczności, a więc i logiczne, algorytmiczne myślenie.
To jest wymysł nie mający odzwierciadlenia w rzeczywistości. Systemy logiczne drugiego rzędu nie algorytmizują się a jednak pojęcie niesprzeczności zachowuje dla niech sens. Więc nic ci nie da powtarzanie tego wymysłu że niesprzeczność nie ma sensu bez algorytmiczności bo to nie ma z tym nic wspólnego.
>To na tej zasadzie każdy zapętlający się algorytm podstawiający na wejściu dane wyjściowe nie jest algorytmem. Bez sensu, bo w takim razie twoja definicja algorytmów jest jakaś kulawa.
To teraz uzasadnij swoje zdanie. Jak niby podstawiając swoje dane na wejściu i dlaczego nie miałby wtedy podlegać ograniczeniom wynikającym z tw. Godla i Turinga ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Błąd laika. Skąd nagle to swobodne przejście od prawdy do myślenia dedukcyjnego? >Chodzi tu o poprawność myślenia dedukcyjnego
Popełniasz błąd, bo myślenie dedukcyjne w realu zawsze wiąże się z indukcyjnym. Prawda to indukcja + dedukcja.
>>Materialista twierdzi, że to co postrzegamy jako prawdę to efekt pracy wielu algorytmów symulujących rzeczywistość i przetwarzających dane ze zmysłów. >Jeśli wielu algorytmów to ok. Ale tu idzie o to że nie da się ich sprowadzić do jednego wielkiego i samodzielnego algorytmu odpowiadającego za myślenie człowieka. Trzeba wprowadzić element niealgorytmiczny.
Do opisu opisu, czyli metafizyki, a ja ograniczam się do opisu mechanizmu tworzącego umysł, bez zagłębiania się zbytnio w jego wewnętrzne kategorie opisowe jakie będzie tworzył, gdy już zacznie działać. Zakładam, że kopiuję niedziałający umysł, czyli to co na planie przyczynowo skutkowym jest jego mechanizmem. Po włączeniu tego umysłu, zacznie on działać tak samo jak umysł. Czyli nie potrzebuję meta-opisu, tylko szczegółową strukturę pierwotnego mechanizmu.
>Chodzi o poprawność zasad odpowiadających za myślenie dedukcyjne. To miałem na myśli.
Czyli stawiasz te zasady na zewnątrz myślenia dedukcyjnego, skoro oceniasz je przez pryzmat poprawności. Czyli wyciągasz tak naprawdę ten sam wniosek co Godel, ale przeczysz sobie na poziomie dowodzenia swojej teorii. Jeśli te zasady są na zewnątrz dedukcji, to jasne, że potrzebujemy jeszcze indukcji. I wtedy wychodzi nam, że musimy coś zakładać a priori i że robimy to non stop, a dedukcja kieruje nasze myślenie ku odrzucaniu błędnych apriorycznych myśli. Indukcja ma charakter probabilistyczny - mówimy "a może jest tak i tak", a dedukcja mówi "sprawdźmy" i weryfikuje założenia. Indukcja ma sens tylko w połączeniu z dedukcją, a dedukcja tylko w połączeniu z indukcją. A sama indukcja jest już pozalogicznym elementem, podobnie jak empiria i aprioryczne doświadczenie odczuwania/życia.
>To jest twoje aprioryczne założenie że sposób działania musi być algorytmiczny i opisywać się w kategoriach skończonego systemu formalnego.
Jeśli nie to pozostaje losowość, bo ja mówię o mechanizmie działania i jego kopii, a nie o opisie włączonego umysłu, który działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Chodzi o skopiowanie tego co w efekcie będzie działało, a to ma skończoną formę zanim zacznie działać. Już działający umysł i efekt jego pracy to co innego. Stwierdzenia generowane przez umysł niekoniecznie mówią nam coś o o tym umyśle, bo interpretujemy to przez pryzmat własnego umysłu, więc ta interpretacja mówi nam coś zarówno o interpretowanym i interpretującym, ale aby stwierdzić co, potrzebna jest niezależna od tych ludzi (niewpisana w ich umysły) logika, którą wszyscy potrafią się posługiwać i która obiektywizuje myślenie.
>Gdy odrzucimy ten dogmat
To nie możemy założyć nie wprost, że umysł jest algorytmem, by potem wywieść jego sprzeczność. Odwracasz kolejność kroków i wychodzi Ci błąd. Jeśli zarówno przyjęcie i odrzucenie tego dogmatu da sprzeczność, oznacza to, że sposób interpretacji jest sprzeczny. Czyli Twoje przekonanie, że możesz dowieść nie wprost tego czego nie da się dowieść, jest niedorzeczne. Najpierw zakładasz niesprzeczność, a dopiero potem zakładasz nie wprost, że umysł jest algorytmem i przyjmujesz definicję, wg której umysł nie może być algorytmem.
Umysł może być algorytmiczny i odnosić się do nieskończonego systemu formalnego, bo z tw. Godla wynika, że każdy system formalny taki jest, czyli mógłbyś wyciągnąć z tego błędny wniosek, że nic nie da się udowodnić. Matematyka jest nieskończona, a liczba niewiedzy rośnie wraz z wiedzą, a nasze zdolności matematyczne są skończone i rosną wraz z poznawaniem wiedzy.
>będziemy mogli rozdzielić dowodliwość w sensie systemów formalnych i wgląd jakim dysponuje umysł dzięki czemu sprzeczności nie ma.
No to tak zrobimy stosując podział na prawdę ontologiczną i epistemologiczną.
>>Zasada niesprzeczności jest dla nas nadrzędna, jednak gdyby umysł działał niealgorytmicznie, to paradoksem i bezsensem jest szukanie niesprzeczności, a więc i logiczne, algorytmiczne myślenie. >To jest wymysł nie mający odzwierciadlenia w rzeczywistości. Systemy logiczne drugiego rzędu nie algorytmizują się a jednak pojęcie niesprzeczności zachowuje dla niech sens. Więc nic ci nie da powtarzanie tego wymysłu że niesprzeczność nie ma sensu bez algorytmiczności bo to nie ma z tym nic wspólnego.
Nie piszemy tu o systemach drugiego rzędu, tylko o zgadnięciu realnego sposobu działania umysłu, a skoro istnieje taki sposób na planie przyczynowym świata, to da się go skopiować, ale nie da się go opisać z zewnątrz by wyczerpać opis jego działania. Mylisz tu dwie różne rzeczy. Umysł sprzeczny by się nie odpalił, czyli nie myślałbyś teraz nad tym problemem. Domykający się opis z meta-poziomu to jest inny temat, stąd zarzut o ekwiwokacji.
>> To na tej zasadzie każdy zapętlający się algorytm podstawiający na wejściu dane wyjściowe nie jest algorytmem. Bez sensu, bo w takim razie twoja definicja algorytmów jest jakaś kulawa. >To teraz uzasadnij swoje zdanie. Jak niby podstawiając swoje dane na wejściu i dlaczego nie miałby wtedy podlegać ograniczeniom wynikającym z tw. Godla i Turinga ?
To było odniesienie się i do Twoich argumentów, a nie moje stwierdzenie.
Zwrot "to na tej zasadzie" odnosi się do tego, że przyjmuję tu Twoją konwencję by pokazać jej błędność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>A więc zakładasz, że jesteś maszyną Turinga, gdyż tylko wtedy jest wymóg niesprzeczności! Mówiłem, że sobie przeczysz już na poziomie samej definicji.
Znów sobie coś uroiłeś bo wymóg niesprzeczności nie dotyczy tylko maszyn Turinga. Tak jak pisałem ci w ostatnim poście, systemy logiczne drugiego rzędu są niesprzeczne ale te systemy nie redukują się do algorytmów. Gdyby było tak jak piszesz mówienie że logika drugiego rzędu jest niesprzeczna byłoby bez sensu. Ale własność niesprzeczność dotyczy logiki a nie algorytmów próbujących tą logikę przechwytywać.
>Jeśli więc zakładamy swoją niesprzeczność, to zakładamy także z automatu, że jesteśmy równoważni maszynom Turinga, a więc to logiczne myślenie można symulować na komputerze.
Uzasadnij dlaczego istnieje takie wynikanie. Jak ci powyżej wyjaśniłem nie ma takiego związku pomiędzy niesprzecznością matematycznego myślenia a byciem algorytmem.
>I tu jest kolejny myk. Twój paraargument to tylko sztuczka językowa. Ty nie udowadniasz, że zdolności matematyczne umysłu nie mogą być symulowane i że działają niealgorytmicznie. Ty tylko stwierdzasz, że jeśli naturalista powie, że umysł jest algorytmem, to "udowodnisz" mu, że sobie przeczy. Tylko, że to samo może zrobić maszyna i w dodatku mogę napisać w 3 minuty skrypt do tego. Wychodziłoby wtedy na to, że maszyna może w prosty sposób udowodnić tobie, że jest czymś więcej niż maszyną, a ty jesteś algorytmem.
Co może zrobić maszyna ? Udowodnić że "naturalista sobie przeczy" ? Nawet jeśli to co to zmienia w kwestii tego że naturalista rzeczywiście sobie przeczy ? A może chodzi ci o to że można wbudować ten mechanizm F z którego korzystam do maszyny X ? Też nie. Nawet Hofstadter rozumiał że nie da się czegoś takiego zrobić bo po wbudowaniu mechanizmu godelizacji powstaje po prostu szerszy algorytm do którego znów można tą godelizacje stosować a ponieważ istnieje wiele nieskończoności zewnętrzne stosowanie procedury godelizacji zawsze będzie dawało twierdzenia spoza obszaru obsługiwanego przez algorytm. Ktoś twierdzi że X przechwytuje to co ja, jedyne co muszę zrobić to wyliczyć K=F(X) i niezależnie od tego co odpowie X wyjdzie że nie przechwytuje tego co ja. A jeśli ktoś spróbuje określi maszynę która będzie miała wbudowany mechanizm F to znów będzie jakaś skończona konfiguracja X dla której będę mógł to powtórzyć i znów uzyskać pewne twierdzenie, którego nie może udowodnić maszyna jeśli jest niesprzeczna.
>Twój paradowodzik polega na założeniu "jeśli naturalista powie... to...", ale jest to konstrukcja błędna, gdyż z tego co ktoś powie nie wynika fakt o naturze umysłu. Mało tego - umysł sam może kłamać na swój temat, albo nie znać prawdy. Ten sposób "dowodzenia" nie odnosi się więc do faktów i wywala je poza obszar definicji. Nie może być więc dowodem na coś co dotyczy stricte faktów.
Jeśli udowodnimy że niezależnie od tego jaki algorytm X poda naturalista to i tak będzie źle to udowodnimy tym samym że naturalista nie może określić poprawnego algorytmu. Dowód jest kompletny.
>Podobnie mogę powiedzieć, że jakiejkolwiek liczby naturalnej być nie podał, to ja podam większą i w ten sposób maszyna też może podać większą od każdej, którą ty podasz.
To porównanie nie jest zbyt dokładne ponieważ liczby naturalne można uporządkować liniowo. Natomiast ilość zdań pozostających poza zakresem algorytmicznej procedury jest większa niż moc zbioru liczb naturalnych. Więc wbudowanie procedury która liniowo będzie przeczesywać jakiś fragment twierdzeń nic nie daje, metaforycznie mówiąc tw. Godla jakby zawsze wyskakuje "w bok". Krajewski podał tego typu analogie we wstępie rozdziału o algorytmiczności godelizacji ale później omawia dlaczego tego rodzaju rozumowania nie da się zastosować.
>Tu też się sam zaorałeś, bo to by znaczyło, że gdy ktoś się myli, to jest sprzeczny. Tymczasem co chwilę się mylimy i zmieniamy zdanie. Niesprzeczność dotyczy więc tylko meta-poziomu, czyli logiki, czyli prostego faktu, że prawa strona = lewa strona i wtedy jest koniec danego ciągu myślowego. Na poziomie przekonań możemy być sprzeczni i nawet jesteśmy na pewno w jakichś kwestiach.
Potoczne przekonania mogą być sprzeczne i zmienne ale z tego nie wynika że matematyka jest sprzeczna. Gdy na poziomie logiki prowadzimy wnioskowanie to korzystamy właśnie z tego że nie jesteśmy sprzeczni np. argumentujemy że gdyby A było prawdą to znaczyłoby że B i ~B, więc A nie jest prawdą. Gdy korzystasz z takiego rozumowania to jest to nic innego niż oparcie się na założonej niesprzeczności myślenia. Praktycznie wszystkie nasze sądy można by poprzedzić prefiksem "jeśli jestem niesprzeczny" ale dla wygody się to pomija.
>Poza tym co z umysłem głupka, który nie rozumie tw. Godla? Wg ciebie byłby on sprzeczny, podczas gdy ty byś nie był?
Rozumiejąc tw. Godla jedyne co mogę całkowicie ściśle osiągnąć to nabrać solipstycznego przekonania że sam jestem niealgorytmiczny. Reszta to projekcja tak samo uzasadniona jak przypisywanie innym np. posiadania świadomości. Skoro projektujesz na kogoś posiadanie świadomości z powodu podobieństw biologicznych to na tej samej zasadzie możesz mu przypisać niealgorytmiczność. No i poza tym głupek nie musi rozumieć tw. Godla aby być niealgorytmiczny, bo to nie jest warunek konieczny a jedynie wystarczający.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>A więc zakładasz, że jesteś maszyną Turinga, gdyż tylko wtedy jest wymóg niesprzeczności! Mówiłem, że sobie przeczysz już na poziomie samej definicji. >Znów sobie coś uroiłeś bo wymóg niesprzeczności nie dotyczy tylko maszyn Turinga. Tak jak pisałem ci w ostatnim poście, systemy logiczne drugiego rzędu są niesprzeczne ale te systemy nie redukują się do algorytmów. Gdyby było tak jak piszesz mówienie że logika drugiego rzędu jest niesprzeczna byłoby bez sensu. Ale własność niesprzeczność dotyczy logiki a nie algorytmów próbujących tą logikę przechwytywać.
Nadal nie rozumiem tego "przechwytywania". Ja to widzę tak: jest umysł, który działa algorytmicznie, ponieważ działa. Ja zakładam, że do wszystkiego istnieje opis prawdy, co nie znaczy, że my na niego wpadniemy, ale też nie znaczy, że nie wpadniemy. Czyli można powiedzieć, że ja mam 4 wartości do wyboru, a ty je spłycasz do 2, czyli ja zakładam, że być może: - umysł działa algorytmicznie i da się go opisać - umysł nie działa algorytmicznie i nie da się go opisać - umysł działa algorytmicznie i nie da się go opisać - umysł działa niealgorytmicznie i da się go opisać tak żeby było dobrze (przy tej opcji wystarczy nam stworzyć warunki symulacji, która wyłoni te zasady, które ewolucja wyłoniła "tworząc" ludzki umysł.
>>Jeśli więc zakładamy swoją niesprzeczność, to zakładamy także z automatu, że jesteśmy równoważni maszynom Turinga, a więc to logiczne myślenie można symulować na komputerze. >Uzasadnij dlaczego istnieje takie wynikanie. Jak ci powyżej wyjaśniłem nie ma takiego związku pomiędzy niesprzecznością matematycznego myślenia a byciem algorytmem.
Ok, na poziomie logiki 2 rzędu. Czyli tak: sposób dojścia do tw. Godla nie jest rekurencyjnie przeliczalny. Zdanie jest wprowadzane jako dogmat, co jest pierwszą niepokojącą kwestią. Z jednej strony mówimy o systemach rekurencyjnie przeliczalnych, a z drugiej strony wprowadzamy wątpliwe pod tym względem zdanie Godla. Podobnie wątpliwe jest stwierdzenie o naszej niesprzeczności. Nie wiemy bowiem co tak naprawdę oznacza ta niesprzeczność, więc to jest już druga niewiadoma jaką zakładamy w tym myśleniu i chcemy jeszcze rozstrzygać o trzeciej niewiadomej, czyli zakładamy, że maszyna może symulować umysł, w celu udowodnienia nie wprost, że nie może. Naprawdę tego nie rozumiesz? Wydaje mi się, że jeśli popełniam tu błąd to powinieneś zrozumieć jego naturę, tzn wyjaśnić mi co tu robię źle. Po prostu rozumiem twoje rozumowanie gdy piszesz osobno o poszczególnych zagadnieniach, ale zupełnie nie pojmuję jak miałoby się to złożyć w całość, bo jest tu za dużo niejasnych założeń.
Czy chcesz wykazać, że funkcje logiczne umysłu nie są rekurencyjnie przeliczalne, przez co nie można ich zastosować w stworzonym przez nas urządzeniu symulującym umysł? Jeśli tak, to przecież można tam podstawić zamienniki, które spowodują, że kopia umysłu nie będzie dokładną kopią, ale będzie zwracać wyniki na tej samej zasadzie. Wychodzę z założenia, że w mózgu musi być info o rozwinięciu logicznego myślenia i że po prostu nie wpadliśmy na to. Być może będzie potrzeba na to wpaść metodami indukcyjnymi. Być może jest to za trudne by w praktyce się udało, ale ja właściwie nie twierdzę, że się na pewno uda. Uważam, że da się w tym sensie, że odpowiednio silny umysł wyposażony w wiedzę i być może farta (ja właściwie uważam, że do każdej tezy dochodzimy przypadkiem, tzn jeśli ktoś jest wybitny w swojej dziedzinie to zwiększa prawdopodobieństwo wpadnięcia na dobre pomysły, ale to i tak nie zależy bezpośrednio od niego) byłby w stanie to zrobić. Czy w praktyce zaistnieje taki umysł to inna kwestia.
>Co może zrobić maszyna ? Udowodnić że "naturalista sobie przeczy" ? Nawet jeśli to co to zmienia w kwestii tego że naturalista rzeczywiście sobie przeczy ?
Argument jest jałowy, bo nie zawiera rozumowania jednej osoby, prowadzącego do takich wniosków, tylko opiera się na fikcyjnym dialogu między 2 osobami/podmiotami.
>A może chodzi ci o to że można wbudować ten mechanizm F z którego korzystam do maszyny X ? Też nie. Nawet Hofstadter rozumiał że nie da się czegoś takiego zrobić bo po wbudowaniu mechanizmu godelizacji powstaje po prostu szerszy algorytm do którego znów można tą godelizacje stosować a ponieważ istnieje wiele nieskończoności zewnętrzne stosowanie procedury godelizacji zawsze będzie dawało twierdzenia spoza obszaru obsługiwanego przez algorytm.
No ale to jest broń obusieczna, bo można w nieskończoność oddalać ten argument. Czyli wg mnie właśnie płynie z tego konkluzja, że maszyna wykonująca algorytm waszego dialogu nigdy nie zakończyłaby pracy, gdybyście w nieskończoność kontynuowali.
>Ktoś twierdzi że X przechwytuje to co ja, jedyne co muszę zrobić to wyliczyć K=F(X) i niezależnie od tego co odpowie X wyjdzie że nie przechwytuje tego co ja.
Nie przechwytuje, bo postanowiłeś wygodelizować X? Mi to założenie nie pasuje z tego względu, że myślenie się nie domyka, czyli systemy formalne jakimi posługuje się umysł są z definicji niekompletne. Można je atakować różnymi sposobami i można się też przed czymś takim obronić. Wystarczy nie uznawać zdania Godla za element prawdy, tylko potraktować je jako wirusa, który rozmywa wynik. Jest logicznie prawdopodobny, co nie znaczy, że prawdziwy i od tego czy jest prawdziwy czy nie, zależy to czy masz rację mówiąc, że nie istnieje opis umysłu. Jednak sam fakt, że można wprowadzić takie zdanie i doprowadzić do sprzeczności, którą potem trzeba objąć szerszą aksjomatyką świadczy o pewnej regule. Ja jednak dokonuję rozróżnienia między formalną poprawnością, a prawdą. I to rozróżnienie przecież wynika wprost z tw. Godla. I wydaje się, że wynika z tego też, że mamy pewną dowolność opisu, bo różne mechanizmy mogą doprowadzić do konkretnego rozwiązania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Twój paradowodzik polega na założeniu "jeśli naturalista powie... to...", ale jest to konstrukcja błędna, gdyż z tego co ktoś powie nie wynika fakt o naturze umysłu. Mało tego - umysł sam może kłamać na swój temat, albo nie znać prawdy. Ten sposób "dowodzenia" nie odnosi się więc do faktów i wywala je poza obszar definicji. Nie może być więc dowodem na coś co dotyczy stricte faktów. >Jeśli udowodnimy że niezależnie od tego jaki algorytm X poda naturalista to i tak będzie źle to udowodnimy tym samym że naturalista nie może określić poprawnego algorytmu. Dowód jest kompletny.
Nie, ponieważ nie ma dowodu na to, że i tak będzie źle, bo naturalista właściwie nie musi używać dowodów. Wystarczy, że skopiuje umysł i to będzie jedyny dowód, który będzie prawdą. Każdy inny jest tylko teorią, a teorię można zawsze wygodelizować.
Wynika z tego, że nasza teoria budowy komputera nie oddaje faktycznych mechanizmów jego działania, ale wiemy na tyle dużo, że byliśmy jako ludzkość w stanie skonstruować komputery, które działają. Gdy trzeba spełnić nie kryterium prawdy, a działania na rzecz naszych potrzeb, to twoje myślenie w ogóle nie odnosi się do empirii.
>To porównanie nie jest zbyt dokładne ponieważ liczby naturalne można uporządkować liniowo. Natomiast ilość zdań pozostających poza zakresem algorytmicznej procedury jest większa niż moc zbioru liczb naturalnych. Więc wbudowanie procedury która liniowo będzie przeczesywać jakiś fragment twierdzeń nic nie daje, metaforycznie mówiąc tw. Godla jakby zawsze wyskakuje "w bok". Krajewski podał tego typu analogie we wstępie rozdziału o algorytmiczności godelizacji ale później omawia dlaczego tego rodzaju rozumowania nie da się zastosować.
Ok, racja.
>Potoczne przekonania mogą być sprzeczne i zmienne ale z tego nie wynika że matematyka jest sprzeczna. Gdy na poziomie logiki prowadzimy wnioskowanie to korzystamy właśnie z tego że nie jesteśmy sprzeczni np. argumentujemy że gdyby A było prawdą to znaczyłoby że B i ~B, więc A nie jest prawdą. Gdy korzystasz z takiego rozumowania to jest to nic innego niż oparcie się na założonej niesprzeczności myślenia. Praktycznie wszystkie nasze sądy można by poprzedzić prefiksem "jeśli jestem niesprzeczny" ale dla wygody się to pomija.
Matematyka nie redukuje się do zdolności matematycznych umysłu. Czyli jeśli umysł jest niesprzeczny, to oznacza to tylko, że A=A i byłby sprzeczny gdyby A nie równało się A. Jak więc dochodzimy do tego, że jesteśmy niesprzeczni? Po prostu to zakładamy. Dla wygody się pomija, ale jest to formalnie dogmat. Czyż nie właśnie dzięki temu dogmatowi zyskujemy status niesprzeczności, który sami sobie nadajemy? Nie możemy jednak tego w żaden sposób udowodnić. Ten dogmat jest taki właśnie po to żeby nie trzeba było go udowadniać, bo myśli zawsze muszą odwołać się do jakichś pewników, by można było cokolwiek myśleć. Ja twierdzę, że u podstawy naszych matematycznych umiejętności jest po prostu podział na prawą i lewą stronę, które są sobie równe, czyli jakby jeden umysł dzieli się na 3 części - obserwatora i dwie strony równania. Ale dojście do tego to indukcja i niemożliwość odrzucenia tego wniosku, by się nie wywalić z całym myśleniem. Nie doszedłem do tego w sposób dedukcyjny. To jest podstawa wgrana w mój umysł, z której jako dziecko korzystałem intuicyjnie, by potem zacząć się zastanawiać co to właściwie oznacza i dziwić się faktem dochodzenia do granicy teorii, bowiem np myślałem sobie co to znaczy "myśleć" i musiałem dojść do wniosku, że nie istniałoby znaczenie tego słowa, gdybym nie myślał. Przełomowym momentem w myśleniu było dla mnie zdanie sobie sprawy z tego, że ja to nie ja, tzn że umysł tworzy "teorię ja" i to tworzy sprzeczność między teorią, a praktyką, bo łatwo mogę udowodnić kim nie jestem, ale nie da się powiedzieć kim jestem i jednocześnie wyczerpać temat, opisać się trafnie i... nie ma jak logicznie utożsamić świadomości z innymi czynnościami organizmu. Mam tyle wspólnego ze swoimi wyborami, uczuciami i tym co myślę, co ze swoimi zębami czy nogami.
>Rozumiejąc tw. Godla jedyne co mogę całkowicie ściśle osiągnąć to nabrać solipstycznego przekonania że sam jestem niealgorytmiczny. Reszta to projekcja tak samo uzasadniona jak przypisywanie innym np. posiadania świadomości. Skoro projektujesz na kogoś posiadanie świadomości z powodu podobieństw biologicznych to na tej samej zasadzie możesz mu przypisać niealgorytmiczność.
Ja tego wcale nie robię. Jakiś defekt mózgu nie pozwala mi luźno przejść do wniosku, że inni są tak świadomi jak ja. Ja to zakładam roboczo, bo gdybym myślał, że jest inaczej, to bym zwariował doszczętnie. Ale wg mnie rozumiejąc tw. Godla nie powinieneś wyciągać z tego pochopnego wniosku, że jesteś niealgorytmiczny. Może po prostu oznaczać granicę logicznego rozumowania, co odzwierciedla fakt, że nasze myślenie zawsze jest otwarte i zawiera możliwość podstawienia tego co na wyjściu znów na wejście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nie, ponieważ nie ma dowodu na to, że i tak będzie źle, bo naturalista właściwie nie musi używać dowodów. Wystarczy, że skopiuje umysł i to będzie jedyny dowód, który będzie prawdą. Każdy inny jest tylko teorią, a teorię można zawsze wygodelizować.
Ale to czy naturalista może to zrobić to właśnie jest kwestią sporną i nie może stanowić argumentu bo takie rozumowanie jest błędnym kołem.
>Wynika z tego, że nasza teoria budowy komputera nie oddaje faktycznych mechanizmów jego działania, ale wiemy na tyle dużo, że byliśmy jako ludzkość w stanie skonstruować komputery, które działają. Gdy trzeba spełnić nie kryterium prawdy, a działania na rzecz naszych potrzeb, to twoje myślenie w ogóle nie odnosi się do empirii.
Przecież mnie nie chodzi o to czy coś działa ani czy nawet da się to wytworzyć lub skopiować a jedynie o to czy da się to algorytmicznie opisać w ściśle zdefiniowanym sensie tego słowa.
>Może po prostu oznaczać granicę logicznego rozumowania, co odzwierciedla fakt, że nasze myślenie zawsze jest otwarte i zawiera możliwość podstawienia tego co na wyjściu znów na wejście.
Może, i może właśnie z uwagi na tą samoreferencje algorytmy nie mogą przechwytywać wszystkiego co ludzie. To że myślenie jest otwarte miałoby stanowić ograniczenie redukujące do algorytmu ?
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Ale to czy naturalista może to zrobić to właśnie jest kwestią sporną i nie może stanowić argumentu bo takie rozumowanie jest błędnym kołem.
Nie. Chodzi o to czy będzie to działało, czy też nie. Empiria weryfikuje i nie ma błędnego koła, bo póki co nie twierdzimy, że na pewno się da, tylko tak zakładamy, bo tylko takie założenie jest konstruktywne, a przeciwnego nie da się udowodnić. Nie da się udowodnić, ale może być to prawdą. Jeśli tak jest, to każda próba skopiowania umysłu skończy się niepowodzeniem.
Czyli właśnie to co piszę - zakładasz sobie teorię, że tak jest i masz błędne koło, a zakładasz, że tak nie jest i też masz błędne koło, bo nie wiesz jak jest naprawdę.
>Przecież mnie nie chodzi o to czy coś działa ani czy nawet da się to wytworzyć lub skopiować a jedynie o to czy da się to algorytmicznie opisać w ściśle zdefiniowanym sensie tego słowa.
No ale po co Ci kryterium opisu wychodzące poza działanie? Ja nie chcę opisywać, tylko interesuje mnie jak jest, tzn jaka jest prawda poza tym opisem. I wiem, że z tego opisu się nie dowiem, dzięki tw. Godla o niezupełności i z faktu, że odróżniam odczuwanie świadomości od treści świadomości i ontologię od epistemologii.
>>Może po prostu oznaczać granicę logicznego rozumowania, co odzwierciedla fakt, że nasze myślenie zawsze jest otwarte i zawiera możliwość podstawienia tego co na wyjściu znów na wejście. >Może, i może właśnie z uwagi na tą samoreferencje algorytmy nie mogą przechwytywać wszystkiego co ludzie. To że myślenie jest otwarte miałoby stanowić ograniczenie redukujące do algorytmu ?
Ale jakie "przechwytywać"? Wpisujesz wtedy maszynę w umysł i dodajesz mu jeszcze właściwości niemechaniczne, czyli masz sprzeczność w samym założeniu. Co stoi na przeszkodzie w podstawianiu na wejściu danych z wyjścia? Nie opiszesz tego z pkt widzenia dodatkowego opisu jaki powstałby przy konfrontacji myślenia algorytmicznego i niealgorytmicznego, bo popadasz w sprzeczność, podobnie jak wierząc w świat duchowy i wywalając ducha poza obszar istnienia.
Ludzie też nie mogą "przechwytywać" wszystkich własnych danych na zasadzie tej definicji, o której piszesz.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>- umysł działa algorytmicznie i da się go opisać >- umysł nie działa algorytmicznie i nie da się go opisać >- umysł działa algorytmicznie i nie da się go opisać >- umysł działa niealgorytmicznie i da się go opisać tak żeby było dobrze (przy tej opcji wystarczy nam stworzyć warunki symulacji, która wyłoni te zasady, które ewolucja wyłoniła "tworząc" ludzki umysł.
Co spłycam ? Z moim twierdzeniem zgadza się 2 i 4. Jeśli chodzi o mnie to uważam teorie ewolucji za bardzo prawdopodobną i 4 byłoby możliwe pod warunkiem że wszystkich zasad nie dałoby się ująć algorytmicznie.
>Ok, na poziomie logiki 2 rzędu. Czyli tak: sposób dojścia do tw. Godla nie jest rekurencyjnie przeliczalny. Zdanie jest wprowadzane jako dogmat, co jest pierwszą niepokojącą kwestią. Z jednej strony mówimy o systemach rekurencyjnie przeliczalnych, a z drugiej strony wprowadzamy wątpliwe pod tym względem zdanie Godla.
Uważasz że jest to dogmat bo ubzdurałeś sobie że jeśli myślenie nie jest algorytmiczne to nie jest myśleniem. A możesz przecież prześledzić dowód Godla (lub łatwiej dowód Turinga) i zobaczyć że prawdziwość tego twierdzenia jest całkowicie logicznie uzasadniona i nie jest żadnym dogmatem ale wnioskiem z pewnych podstawowych założeń niezbędnych do myślenia.
>Podobnie wątpliwe jest stwierdzenie o naszej niesprzeczności. Nie wiemy bowiem co tak naprawdę oznacza ta niesprzeczność, więc to jest już druga niewiadoma jaką zakładamy w tym myśleniu i chcemy jeszcze rozstrzygać o trzeciej niewiadomej,
Niesprzeczność logiki oznacza że nie możemy logicznie poprawnie uzasadnić dwóch takich zdań że pierwsze jest negacją drugiego. Co do niesprzeczności to są dwie możliwości albo jesteśmy sprzeczni albo nie. Ale wydaje mi się że absurdem jest nawet dopuszczać możliwość że bylibyśmy logicznie sprzeczni, bo przecież nawet poprzednie zdanie opiera się na skorzystaniu z założenia że jesteśmy niesprzeczni.
>czyli zakładamy, że maszyna może symulować umysł, w celu udowodnienia nie wprost, że nie może.
Co w tym złego ? Nie akceptujesz dowodów nie wprost ?
>Wychodzę z założenia, że w mózgu musi być info o rozwinięciu logicznego myślenia i że po prostu nie wpadliśmy na to. Być może będzie potrzeba na to wpaść metodami indukcyjnymi. Być może jest to za trudne by w praktyce się udało, ale ja właściwie nie twierdzę, że się na pewno uda.
To czy się to uda nie jest tematem tej rozmowy. Dlatego bardzo wyraźnie podkreślałem o co mi chodzi, mianowicie tylko o to że zasada działania jest niealgorytmiczna (w ściśle określonym sensie).
>No ale to jest broń obusieczna, bo można w nieskończoność oddalać ten argument. Czyli wg mnie właśnie płynie z tego konkluzja, że maszyna wykonująca algorytm waszego dialogu nigdy nie zakończyłaby pracy, gdybyście w nieskończoność kontynuowali.
Nie jest to broń obosieczna, bo gdy ja wystosowuje argument przeciwko maszynie to zakładam że jest maszyną (czyli że jest algorytmicznie opisywalna). W drugą stronę nie można skorzystać z tego założenia.
>Nie przechwytuje, bo postanowiłeś wygodelizować X? Mi to założenie nie pasuje z tego względu, że myślenie się nie domyka, czyli systemy formalne jakimi posługuje się umysł są z definicji niekompletne. Można je atakować różnymi sposobami i można się też przed czymś takim obronić. Wystarczy nie uznawać zdania Godla za element prawdy, tylko potraktować je jako wirusa, który rozmywa wynik.
A nieuznawanie poprawnych argumentów to domena fideistów. Twierdzenie Godla/Turinga nie było przecież narzucone arbitralnie tylko jego dowód jest ciągiem logicznych wnioskowań które zawsze będę można by powtórzyć w pełnej postaci ilekroć ktoś przedstawi ten algorytm.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>- umysł działa algorytmicznie i da się go opisać >>- umysł nie działa algorytmicznie i nie da się go opisać >>- umysł działa algorytmicznie i nie da się go opisać >>- umysł działa niealgorytmicznie i da się go opisać tak żeby było dobrze (przy tej opcji wystarczy nam stworzyć warunki symulacji, która wyłoni te zasady, które ewolucja wyłoniła "tworząc" ludzki umysł. >Co spłycam ? Z moim twierdzeniem zgadza się 2 i 4.
A z logiką może się tu zgadzać tylko 3 i 4. Przy 3 nie da się go opisać, ale da się go opisać "dobrze". Tylko, że wiemy też, że dobro i zło i prawda i fałsz to kategorie niekompatybilne. To tak jakby logika u swego fundamentu była kulista, a Ty chciałbyś ją opisać dzieląc ją na prawą i lewą stronę. Ulegasz iluzji dualizmu, który właśnie jest podstawą myślenia matematycznego. Rzeczywistość jest jednorodna, a podział jest potrzebny by ją opisywać, ale opis nigdy nie oddaje całości. W teorii zawsze następuje strata, której dowodem i empirycznym i teoretycznym jest tw. Godla. I dlatego osiągasz taki paradoks na gruncie teorii. I tu masz kolejną kwestię - świadomość własnego ograniczenia poznawczego. "Wiem, że nic nie wiem". Tylko, że nic i wszystko to elementy nieskończoności, a odnosimy się do empirycznego skończonego doznania i tego co stoi za tym doznaniem. Doznanie jest produktem algorytmów, o których ja mówię, że oddawałyby pracę umysłu. To jest produkt ostateczny, ale okazuje się, że on nie jest ostateczny, bo ciągle ewoluuje. Czyli paradoksalnie po prostu nie ma produktu ostatecznego. Nie można przedstawić teorii przedstawiającej dowód nie wprost na rozwiązanie tego typu problemu, bo to Ty w tym momencie popełniasz taki błąd jakbyś mówił, że da się stworzyć uniwersalny algorytm do rozwiązywania problemu stopu. Obalasz możliwość rozwiązania go i wyciągasz z tego wniosek, który brzmi, że żadnego problemu stopu nie da się rozwiązać. A ja tego przejścia po prostu nie widzę. To czy da się rozwiązać dany problem wychodzi w trakcie rozwiązywania go.
>Jeśli chodzi o mnie to uważam teorie ewolucji za bardzo prawdopodobną i 4 byłoby możliwe pod warunkiem że wszystkich zasad nie dałoby się ująć algorytmicznie.
Popadasz w takim razie w sprzeczność, bo zgodziłeś się z tym, że umysł może działać niealgorytmicznie i może dać się go opisać żeby było dobrze. Czyli symulować go na komputerze. Wg koncepcji Ducha Umysłu taka kopia byłaby równoważna zdolnościom przetwarzania danych dla człowieka. Czyli Duch Umysłu to hardware, a umysł to software. Oba te elementy oddziałują na siebie wzajemnie (są splątane). A mam wrażenie, że postrzegasz to splątanie jakby te elementy były przeciwieństwami (filtrujesz przez sito dualizmu i nie dostrzegasz, że robisz taką operację). Czyli rozszczepiasz na prawą i lewą stronę coś czego z definicji nie da się tak podzielić i zachować zgodność z prawdą, ale taki opis redukuje się w umyśle do takiego, który jest "dobry". Czyli mówimy o wartościowaniu, a to jest arbitralne. Ja jednak uważam, że jeśli wszechświat działa niealgorytmicznie, to ta arbitralność jest wynikiem splątania determinizmów i losowości. Czyli jednocześnie rodzisz się jako ktoś z danym zestawem genów i teorii, ale oddziałuje na Ciebie środowisko i Ty sam na zasadzie sprzężenia zwrotnego, dodatku indukcji, filtrowania dedukcyjnego - zakładam, że maszyna mocniejsza z tym samym zestawem danych oblicza szybciej Wykładniczy rozwój AI może doprowadzić do powstania technologicznej osobliwości (zakładając, że AI może działać jak mózg, czyli czy mózg da się symulować na maszynie Turinga tak by było "dobrze".
I zakładam, że ewolucja wykształciła mechanizmy, które sprowadzają się do czegoś więcej niż losowości i mechanizmów adaptacyjnych i weryfikacji (analogia reala do myślenia). Jest to częściowa koordynacja danych, wartościowanie. Oznaczałoby to odrzucanie po pewnym czasie mechanizmów, które się nie sprawdziły dzięki temu, że zapobiegamy tworzeniu się im w przyszłości. Ale ten proces rozwinął się tylko częściowo i dlatego nadal są błędy, bo moduł koordynujący nie ma dostępu do tego co w praktyce wyłoni się z "nieskończonej" przyszłości. Każdy zapis może mieć też charakter jedynie lokalny, bo obowiązuje zasada niemożliwości by pojąć wszystko. Mózg też nie koncentruje się w pełni, tylko raz mocniej zapalają się płaty czołowe, a innym razem np hipokamp.
Rzeczywistość tworzy sprzeczności, których umysł nie może rozwiązać wg mnie właśnie dlatego, że działa algorytmicznie. Istnieją elementy rzeczywistości, których nie da się pogodzić z pozytywnym wartościowaniem, ani nie da się ich uniknąć. Wartościowanie jako takie przeczy normalnej logice. Musi tu być indukcja i arbitralna ocena. Polecam zapoznanie się z Nietzschem i jego pozamoralnym rozumieniem dobra i zła. Muszą być założenia pewników, które formalnie nie są możliwe do udowodnienia, bo podlegają godelizacji, co ma też taki wniosek, że fałszywe teorie mogą imitować te prawdziwe. Jesteśmy podmiotem, więc musimy posługiwać się kategoriami apriorycznymi, z których wynika reszta myślenia. Trzeba przyjąć jakieś założenie i je sobie zracjonalizować, a potem podważać racjonalizacje i szukać odpowiedzi na pytania, co prowadzi do przyjęcia założenia itd...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Niesprzeczność nie dotyczy każdego elementu umysłu, a jakbyś był faktycznie informatykiem, to wiedziałbyś także, że nie dotyczy w 100% każdego programu i że nawet przy bardziej złożonym kodzie nie masz metody 100% weryfikacji. Wystarczy więc, że w kluczowych aspektach jesteśmy niesprzeczni, ale to powoduje, że nie można oceniać nas przez pryzmat tego co mówimy w danym momencie. Produkt umysłu jakim są stwierdzenia, nie jest równoznaczny z umysłem.Dowodzenie twierdzeń arytmetyki to jak najbardziej kluczowy aspekt. Jeśli przy tw. Godla mielibyśmy sobie beztrosko uznawać że jesteśmy sprzeczni to równie dobrze moglibyśmy tak uznawać przy innych dowodach i bez trudu byśmy udowodnili że suma kątów w trójkącie prostokątnym to 90 stopni albo że 2+2=5  > www.racjonalista.pl/forum.php/s,741142#w741867Niech ci salek tam odpisuje. > Maszyna może też postawić ci takie zdanie: "to zdanie nie może być zaakceptowane przez Jana Bednarskiego"To było już omówione w pracy Krajewskiego na str. 33. Ciągle jakieś odgrzewane kotlety  Pomijając podaną tam metodę Whiteleya, wystarczy wspomnieć że ja wcale nie chce udowodnić że potrafię przedłożyć jako prawdziwe wszystko co może udowodnić maszyna. Ja chce tylko dowieść że zawsze istnieją twierdzenia, które ja mogę udowodnić a maszyna nie może. W drugą stronę to też może zachodzić, a więc może istnieć mnóstwo twierdzeń których prawdziwości dowodzi maszyna ale ja nie mogę ale to nie zmienia faktu że jeżeli istnieje choć jedno które ja mogę a maszyna nie, to maszyna nie może mnie podrobić. > Mamy wtedy oczywisty paradoks, bo wszyscy mogą je zaakceptować i widzą, że to prawda, tylko ty nie możesz, bo akceptując je popadłbyś w sprzeczność.Od dawana przecież pisałem że nie twierdzę że mogę dowieść wszystkich zdań a jedynie że zawsze mogę dowieść co najmniej jednego twierdzenia którego nie dowodzi maszyna. To wystarcza aby udowodnić że maszyna nie może mnie naśladować. Nawet jeśli maszyna udowodni jakieś zdanie którego ja nie jestem w stanie to i tak nic nie zmienia. > Poza tym maszyna przedkładająca na wejściu swój własny kod może zawsze powiedzieć, że cały czas jest inna od siebie samej, gdyż podlega nieustannej zmianie.Rozwiń to. Jeśli reguły tych zmian byłyby algorytmiczne to mielibyśmy po prostu do czynienia z jednym wielkim algorytmem. > Nieprawda. Właśnie chodzi mi o odniesienie się do tezy, którą krytykuję. Funkcjonowanie umysłu nie wykracza poza notację, tylko algorytmy z zewnątrz nie mają mocy do osądzenia czy coś działa algorytmicznie, jeśli nie znają szczegółowego kodu, a mózg nie zna swojego kodu, więc nie może osądzić. Chyba, że skopiuje sposób działania i zakończy się to sukcesem - to by była jedyna możliwość.No to skoro odnosisz się do tej tezy którą już tak ściśle wyartykułowałem to zauważ że jest tam mowa o algorytmicznym opisie działania a nie o metafizyce. To że nie zna swojego kodu nie ma żadnego wpływu, bo dowód działa dla każdego kodu X. Wiemy więc że niezależnie od konkretnej postaci X argument jest w mocy. Skąd ten dogmat że trzeba znać kod algorytmu aby udowodnić jego nieistnienie ? Czy akceptujesz dowód nierozstrzygalności stopu zamieszczony na Wikipedii ? pl.wikipedia.org/wiki/Problem_stopu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dowodzenie twierdzeń arytmetyki to jak najbardziej kluczowy aspekt.Mi chodzi nie o to, że faktycznie jesteśmy sprzeczni, tylko o to, że nie jesteśmy w stanie tego dowieść. Zakładamy jednak, że musi istnieć dowodzenie naszej niesprzeczności w teorii, której nie znamy. I tu też jest sprzeczność - gdybyśmy znali dowód swojej niesprzeczności, to wiemy jak go zapisać "A=A" i wiemy, że stosując takie myślenie musimy dojść do wniosku, że my sami ustalamy swoją niesprzeczność na zasadzie dogmatu. Na zasadzie tego samego dogmatu szukamy niesprzeczności w teoriach, którymi się zajmujemy. > Jeśli przy tw. Godla mielibyśmy sobie beztrosko uznawać że jesteśmy sprzeczni to równie dobrze moglibyśmy tak uznawać przy innych dowodach i bez trudu byśmy udowodnili że suma kątów w trójkącie prostokątnym to 90 stopni albo że 2+2=5 No tak, ale oprócz tych założeń pozostaje jeszcze sceptycyzm. Mogę więc twierdzić, że nie twierdzę ani, że jesteśmy sprzeczni, ani że jesteśmy niesprzeczni. Jednocześnie zakładam, że jestem niesprzeczny, by nadać sens swoim myślom. > >Maszyna może też postawić ci takie zdanie: "to zdanie nie może być zaakceptowane przez Jana Bednarskiego"> To było już omówione w pracy Krajewskiego na str. 33. Ciągle jakieś odgrzewane kotlety  No właśnie to teraz czytam i stąd ten przykład  Krajewski przecież zaorał myślenie Lucasa w tej pracy. > Pomijając podaną tam metodę Whiteleya, wystarczy wspomnieć że ja wcale nie chce udowodnić że potrafię przedłożyć jako prawdziwe wszystko co może udowodnić maszyna. Ja chce tylko dowieść że zawsze istnieją twierdzenia, które ja mogę udowodnić a maszyna nie może.No to w takim razie i tak masz błąd, bo twoje dowodzenie nie opiera się na logicznym myśleniu tylko tym co pojawiło ci się w treści świadomości. Zdanie Godla też się tak pojawia jakby znikąd. Maszyna nie może udowodnić, jeśli zakładasz, że będzie nieświadoma. Dla każdego istnieją twierdzenia, które może on udowodnić, a ktoś inny nie. O czym by to miało niby świadczyć? W pracy Krajewskiego masz też argument polegający na tym, że głupi człowiek sprowadza się wg takiego rozumowania do maszyny, a gdyby maszyna jednak była inteligentna, to byłaby czymś więcej niż tylko maszyną i wtedy ona by ci "udowodniła" na tej zasadzie, że ona może udowodnić zdania, których ty nie możesz. Maszyna z przykładu Krajewskiego "udowadnia" ci, że wie więcej niż ty  > W drugą stronę to też może zachodzić, a więc może istnieć mnóstwo twierdzeń których prawdziwości dowodzi maszyna ale ja nie mogę ale to nie zmienia faktu że jeżeli istnieje choć jedno które ja mogę a maszyna nie, to maszyna nie może mnie podrobić.No i na tej zasadzie ty nie możesz podrobić tej maszyny, ale co z tego niby wynika? Bo wg mnie taka konkluzja jest jałowa. > Od dawana przecież pisałem że nie twierdzę że mogę dowieść wszystkich zdań a jedynie że zawsze mogę dowieść co najmniej jednego twierdzenia którego nie dowodzi maszyna.No to maszyna może dowieść przynajmniej jednego, którego ty nie możesz. I co z tego? > To wystarcza aby udowodnić że maszyna nie może mnie naśladować. Nawet jeśli maszyna udowodni jakieś zdanie którego ja nie jestem w stanie to i tak nic nie zmienia.No ale to działa w obie strony. Wnioskujesz tu jedynie, że maszyna jest inna niż ty, ale na tej zasadzie ja też jestem inny niż ty i też możesz mnie wygodelizować w taki sposób jak maszynę. > >Poza tym maszyna przedkładająca na wejściu swój własny kod może zawsze powiedzieć, że cały czas jest inna od siebie samej, gdyż podlega nieustannej zmianie.> Rozwiń to. Jeśli reguły tych zmian byłyby algorytmiczne to mielibyśmy po prostu do czynienia z jednym wielkim algorytmem.Byłby to algorytm uczący się, czyli zmieniający zdanie pod wpływem danych, które uzna za prawdę. Czyli umysł zakłada, że prawda jest wobec niego zewnętrzna i transcendentna, tzn on musi dochodzić do jakiejś zdefiniowanej prawdy i tu mamy ciekawe wnioski, bo skoro matematyka jest nieskończona, a ludzkie pojmowanie skończone, to umysł musi mieć zdolność odkrywania tej nieskończoności. Ma w tym do dyspozycji nie tylko dedukcję, ale też indukcję, prawdy zdefiniowane przez innych ludzi itd. Mowa więc o algorytmie, którego nie da się opisać innym algorytmem, ale poznając zasadę działania można wygenerować podobne maszyny działające na analogicznych zasadach. Mam wrażenie, że cały czas rozmijamy się, bo mówimy o innych algorytmach. Ja o tym, który istnieje faktycznie i odpowiada za pracę mózgu, a ty o naszej interpretacji tej pracy. Tylko, że to 2 zupełnie różne rzeczy. Różnica jest taka jak między tym, że masz jakieś mechanizmy działające wg ścisłych reguł, ale te reguły gdy już działają, nie mogą się zredukować do pierwotnego kodu. Analogia: generator liczb losowych działa wg algorytmu X, który jest prosty do napisania. Ale mamy jakiegoś kolesia Y, który dostaje same wyniki działania tego algorytmu i na tej podstawie próbuje odgadnąć kod - albo mu się nie uda, albo zgadnie, że kolejnymi ciągami cyfr nie ma korelacji, więc jest to generator losowości. A analiza własnych danych rozwija nowe "obwody" myślenia jakby z automatu. Przed świadomością nowe reguły pojawiają się jakby znikąd, gdy analizuje się sytuację. Czyli metaforyczny "duch umysłu" jest na zewnątrz mnie, czyli dalej problem jego działania jest nierozwiązany, podobnie jak problem właściwego opisania świadomości, która jest mną. Opisując jej mechanizm działania (algorytm) powiedziałbym o czym innym niż gdybym próbował opisać fenomen wizualizowany przez świadomość. > No to skoro odnosisz się do tej tezy którą już tak ściśle wyartykułowałem to zauważ że jest tam mowa o algorytmicznym opisie działania a nie o metafizyce.Mam wrażenie, że gdy mówię o sposobie działania, to widzisz tam metafizykę, a gdy mówię o metafizyce to doszukujesz się w niej sposobu działania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To że nie zna swojego kodu nie ma żadnego wpływu, bo dowód działa dla każdego kodu X.
Niekoniecznie. Nie zadziała gdy kod ma "szczepionkę" na to zdanie, np w postaci zdania "jeśli pojawi się zdanie Godla, to należy je odrzucić bez analizy treści, na podstawie pre-kontry wobec możliwych sformułowań tego zdania. Wtedy zdanie w ogóle nie zostanie wzięte przez program pod uwagę i nie wywoła sprzeczności.
A to, że nie zna swojego kodu, to tylko oznacza, że nie może udowodnić swojej niesprzeczności za pomocą rozumowania rekurencyjnego, choć przyjmuje, że się da. Z pkt widzenia obserwatora tworzy to sytuację, że obserwator wie o czymś czego nie może udowodnić. Wg mnie takie zjawisko może być po prostu konsekwencją działania algorytmów, które tworzą umysł, czyli złudzeniem, że umysł potrafi więcej niż jest w stanie udowodnić. Jednak nie jest w stanie udowodnić, że potrafi udowodnić. Nie jestem pewien tego wniosku, więc popraw mnie jeśli się mylę.
>Czy akceptujesz dowód nierozstrzygalności stopu zamieszczony na Wikipedii ?
Tak, ale oznacza to, że nie ma uniwersalnego algorytmu do rozstrzygania problemu stopu dla wszystkich maszyn. Nie mówi to nic o szczególnych przypadkach, które jesteśmy w stanie rozstrzygnąć właśnie na podstawie konkretnego kodu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Niekoniecznie. Nie zadziała gdy kod ma "szczepionkę" na to zdanie, np w postaci zdania "jeśli pojawi się zdanie Godla, to należy je odrzucić bez analizy treści, na podstawie pre-kontry wobec możliwych sformułowań tego zdania. Wtedy zdanie w ogóle nie zostanie wzięte przez program pod uwagę i nie wywoła sprzeczności.
Ciekawe. Ale jak chcesz tą szczepionkę zrobić skoro zdanie Godla dla danego programu jest wyliczone z kodu tego programu, więc każda próba dopisania szczepionki w kodzie zmodyfikuje ten kod i szczepionka stanie się bezużyteczna ? Teoretycznie można by wyliczyć z równania jak wyglądałby kod który w sobie zawierałby ochronę na zdanie Godla dla swego własnego kodu. Ale dowód tw. Godla jest właśnie dowodem na to że takie równanie nie ma rozwiązania.
>Jednak nie jest w stanie udowodnić, że potrafi udowodnić
Dowiedzenie czegoś jest jednocześnie dowodem na to że da się to zrobić.
>Tak, ale oznacza to, że nie ma uniwersalnego algorytmu do rozstrzygania problemu stopu dla wszystkich maszyn. Nie mówi to nic o szczególnych przypadkach, które jesteśmy w stanie rozstrzygnąć właśnie na podstawie konkretnego kodu.
Tak ale pytałem o to dlatego że pisałeś że nie da się dowieść nieistnienia algorytmu o określonych własnościach bo trzeba by najpierw mieć ten algorytm.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Niekoniecznie. Nie zadziała gdy kod ma "szczepionkę" na to zdanie, np w postaci zdania "jeśli pojawi się zdanie Godla, to należy je odrzucić bez analizy treści, na podstawie pre-kontry wobec możliwych sformułowań tego zdania. Wtedy zdanie w ogóle nie zostanie wzięte przez program pod uwagę i nie wywoła sprzeczności.> Ciekawe. Ale jak chcesz tą szczepionkę zrobić skoro zdanie Godla dla danego programu jest wyliczone z kodu tego programu, więc każda próba dopisania szczepionki w kodzie zmodyfikuje ten kod i szczepionka stanie się bezużyteczna ? Teoretycznie można by wyliczyć z równania jak wyglądałby kod który w sobie zawierałby ochronę na zdanie Godla dla swego własnego kodu. Ale dowód tw. Godla jest właśnie dowodem na to że takie równanie nie ma rozwiązania.Jak jest wyliczone z kodu, skoro nie można go wprowadzić i zacząć interpretować? > >Jednak nie jest w stanie udowodnić, że potrafi udowodnić> Dowiedzenie czegoś jest jednocześnie dowodem na to że da się to zrobić.Ale nie da się dowieść, że się dowiodło. Wykazałem to tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/z,100/s,739821I moja dyskusja z szarleyem jest jaskrawym przykładem. Dowiodłem mu czegoś, ale on nie zrozumiał co napisałem, czyli nie dowiodłem. I wtedy oba słowa dowiodłem zamiast widzieć sprzeczność, której nie ma po prostu sprowadzają się do tego, że odnoszą się do innego znaczenia słowa. Pisząc "dowiodłem" odnoszę się do formalnych wymogów mojej argumentacji, ale "nie dowiodłem" szarleyowi, że tak jest, bo to oznaczałoby, że by zrozumiał moje dowody. Znów popełniasz tu błąd ekwiwokacji. Dowodzenie czegoś odnosi się do tego czy jestem w stanie podać odpowiednie argumenty (1) i tego jak druga osoba jest w stanie zrozumieć dowód (2). > >Tak, ale oznacza to, że nie ma uniwersalnego algorytmu do rozstrzygania problemu stopu dla wszystkich maszyn. Nie mówi to nic o szczególnych przypadkach, które jesteśmy w stanie rozstrzygnąć właśnie na podstawie konkretnego kodu.> Tak ale pytałem o to dlatego że pisałeś że nie da się dowieść nieistnienia algorytmu o określonych własnościach bo trzeba by najpierw mieć ten algorytm.Inaczej. Algorytm istnieje lub nie. Nie można nie znając go wyciągnąć na jego temat założenia nie wprost, bo to błąd non sequitur. Nie wiemy bowiem do czego się odnosimy, skoro tego nie znamy. Ale taki błąd leży u podstawy myślenia człowieka, co wynika z tego, że nie mamy bezpośredniego dostępu do prawdy. Dlatego nasze teorie są oparte na indukcji, która wyłania losowe myśli, które są dopasowywane lub nie do empirii. Popełniasz ten sam błąd co inny (nomen omen) Lucas - ekonomista od HRE. Masz to tutaj wyjaśnione: mises.pl/w(*)misci-potrafia-byc-zabawni.pdfPopełniasz dokładnie ten sam błąd. Tłumacząc go jeszcze inaczej można podać pozorny paradoks. Jarek regularnie kupuje bimber od Bartka za 20 zł za litr. W pewnym momencie skończyła mu się kasa, więc bierze na kredyt po 20 zł. Ma 5 litrów kredytu czyli 100 zł na minusie. Jednak dostaje od szwagra w prezencie 5 l takiego samego bimbru, który ma Bartek. Chce mu go oddać, ale Jarek mówi "nie chcę, dawaj kasę!". Bo dla Jarka bimber nie kosztuje 20 zł za litr, tylko 1 zł za litr, a 20 zł to cena za jaką sprzedaje. Czyli wzięcie bimbru od Bartka w zamian za kasę nic mu nie da! Gdzie jest pozorna sprzeczność? W tym, że dla Bartka cena bimbru jest inna niż dla Jarka. Na tym właśnie tworzą się bańki spekulacyjne, które dadzą złe przewidywania nawet dla optymalnych teorii w danym momencie. Wynika to z tego, że uznaje się model z czasu X za równoważny modelowi X po jakimś czasie t, ale czas t to zmienna, która powoduje, że X z danego momentu nie jest równoważny z X w innym momencie, co tworzy pozorną sprzeczność, gdy ktoś ignoruje empiryczne działanie mózgu w określonym czasie rzeczywistym. Nie wierzę, że informatyk popełniłby tak kardynalny błąd jak Ty. Ignorujesz rzeczywistość zewnętrzną Y w jakiej działa umysł i osiągasz sprzeczność poprzez wycięcie dwóch stanów umysłu w różnym momencie, odwołując się do empirii, jednocześnie spłycasz otwartą teorię do zamkniętej, co powoduje, że tworzysz sprzeczność. Przez pryzmat tej sprzeczności budujesz kontrargumenty i postrzegasz wszystko co odpiszę, bo wydaje Ci się błędnie, że teoria x może odzwierciedlać świat rzeczywisty X, w obręb którego wchodzi empiryczne doświadczenie. Doświadczenie nie podlega rekurencyjnemu myśleniu, tylko jest meta poziomem do uznawania czy cokolwiek jest zgodne z empirią, czy nie. Uznajemy to jak nam się wydaje arbitralnie, lub wierzymy w jakąś wersję. Tak wygląda to od wewnątrz, tzn to algorytm myśli o sobie. Ale gdy za chwilę myśli, że pomyślał o sobie, to nie pomyślał o sobie teraz, czyli sobie', tylko o teorii siebie, która jest z definicji niekompletna, co wykazują tw. Godla. Twoja próba interpretacji to próba steoretyzowania empirii do systemu skończonego, a to błąd, bo empiria zawsze jest otwarta względem doświadczenia*. Postrzegasz wtedy wszystko płasko jako wymieszane ze sobą. I nie wiadomo czy twierdzisz na temat empirii, czy teorii, bo zlepiasz obie w jedną całość. *dowodem na to jest oczywiście tw. Godla o niezupełności, ale także sama empiria, z której owe stwierdzenie pochodzi. Tworzy to przymus podziału na empirię i teorię i poziomy myślenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) |
Uważam też, że Twoje podejście wynika z tego, że racjonalizujesz sobie swoje emocje za pomocą paradedukcji non sequitur (widzisz w empirii, że coś jest prawdą i nie zauważasz, że wprowadzasz to na zasadzie paradygmatu samostanowiącego prawdę**), a ja neguję empirię i szukam wytłumaczenia z meta-poziomu, by potem dopasować nowe stwierdzenie do empirii.
To co tak naprawdę udowodnił Godel**, to fakt, że za pomocą żadnej teorii nie wyczerpiemy opisu empirycznego doświadczenia, które jest systemem otwartym, nieskończonym i z wpływem algorytmów losowych (chaos) i ciągle się zmienia, a także to co jest logiczne jest dla nas ukryte i my tylko sprawdzamy metodą prób i błędów czy coś faktycznie jest logiczne, ale logika jest systemem na zewnątrz mózgu, do którego mózg dochodzi i udowodnimy wycinkowo to co ma być udowodnione, bądź wycinkowo obalimy sprzeczność. Mózg (co jest ukryte dla empirii) cenzuruje świadomość, przez co świadomie nie mamy dostępu do tego jak umysł tworzy od podstaw symulację rzeczywistości, by odzwierciedlić real. Umysł musi wprowadzić aprioryczne założenia indukcyjne i odrzucić niepasujące, a przyjąć pasujące, a weryfikuje to skuteczność myślenia w kontekście radzenia sobie w środowisku.
Świadomość "wyświetla" Ci się w pierwotnym uczuciu, z pkt widzenia którego nie wiesz nawet czy jakakolwiek myśl i logika to prawda. Jedyną prawdą jaką masz na tym poziomie jest doświadczenie. Jego treść możesz zastąpić równie dobrze nielogicznymi doznaniami i przecież tak właśnie jest, gdy zmieniają się stany świadomości np przez gorączkę, albo substancje chemiczne.
Czyli mamy świadomość jako pierwotne doświadczenie dane a priori (1) - oraz jako treść świadomości, na której już rozpatrujemy teorię prawdy (2)
Mówimy cały czas o kopiowaniu treści - tak działałby umysł na kompie. Musiałby on mieć wgląd w obraz "siebie" w czasie rzeczywistym. Stąd pochodzi iluzja jaką jest uobiektowienie, a następnie personifikacja. Zapominasz jednak, że obserwując siebie, ciągle się przekraczamy, co jest spowodowane samą obserwacją. Szukasz homunkulusa w mózgu, który miałby być świadomością. Tymczasem nawet jeśli popatrzyłbym na sprawę tak jak Ty, to miałbym kolejny problem - "Duch Umysłu" i moja "wolna wola" są na zewnątrz mnie, tzn doświadczam tego jakby się to wyłoniło z przyszłości "już wcześniej zapisanej na jakiejś taśmie". Czyli i tak przesuwając przyczyny poza materię, tworzysz alternatywny świat "duchowy" analogiczny do materii i mający na nią wpływ, więc tak naprawdę rozróżnienie na materię i nie materię jest iluzoryczne. Ja nie robię tego podziału, tylko dzielę na to co istnieje i co nie istnieje. Czyli jeśli istnieje świat zwany przez niektórych duchowym, nadnaturalnym, niematerialnym, i tak to wtedy ta płaszczyzna zastępuje rolę materii i przyczyn. Tylko, że ja dodatkowo twierdzę na podstawie filozofii i twierdzenia Godla, że żadna teoria nigdy nie opisze faktów ze 100% dokładnością. I z tym założeniem zachowuję spójność z tw. Godla. Ty sobie przeczysz w błędnym kole, a gdy próbuję się odnosić do tego bezpośrednio, to sam wpadam w podobne błędne koła, bo odnoszę się do wnętrza Twojego sprzecznego myślenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Mi chodzi nie o to, że faktycznie jesteśmy sprzeczni, tylko o to, że nie jesteśmy w stanie tego dowieść. Zakładamy jednak, że musi istnieć dowodzenie naszej niesprzeczności w teorii, której nie znamy.Istnieją założenia i twierdzenia dowiedzione z tych założeń. Jeśli zakładamy że jesteśmy niesprzeczni to tak jak byśmy wprowadzili do odpowiadającego nam rzekomo systemu formalnego aksjomat o niesprzeczności czyli że dla każdego X (X V ~X) jest prawdziwe. Nie ma różnicy czy korzystamy z niego jako założenie czy jako twierdzenie dowiedzione bo niezależnie od tego system który używa takiego twierdzenia (obojętnie czy jest dowiedzione czy jest bezpośrednim założeniem) poprzez tw. Godla może dowieść sprzeczności. Po prostu widzę że z tego założenia wynika że byłoby ono nieprawdziwe gdyby mojemu myśleniu odpowiadał system formalny. > No tak, ale oprócz tych założeń pozostaje jeszcze sceptycyzm. Mogę więc twierdzić, że nie twierdzę ani, że jesteśmy sprzeczni, ani że jesteśmy niesprzeczni. Jednocześnie zakładam, że jestem niesprzeczny, by nadać sens swoim myślom.Ale jeśli zakładasz że jesteś niesprzeczny to jak możesz jednocześnie zakładać że twoje myślenie się algorytmizuje skoro te założenia są ze sobą sprzeczne ? > No właśnie to teraz czytam i stąd ten przykład Krajewski przecież zaorał myślenie Lucasa w tej pracy.Apropo Krajewskiego to na końcu podsumował swoją prace tak: Cytat:Jeśli docisnąć Lucasa, to pozostaje (chyba) następujące rozumowanie: Gdybym był maszyną, to wiem, że zdanie Cons dla mnie byłoby prawdziwe. Skąd? Bo wiem, że jestem niesprzeczny. Skąd? Bo tak czuję. Ale jak to dowieść? Czuję - przecież nie jestem maszyną! Błędne koło jest nie do uniknięcia Nie ma tu błędnego koła. Przecież ja nie wnioskuje że jestem logicznie niesprzeczny na podstawie założenia że nie jestem maszyną. Ja zakładam że jestem niesprzeczny aby myślenie miało sens i takie założenie posiadałem dużo wcześniej zanim zapoznałem się z twierdzeniem Godla i problemem algorytmiczności. > No to w takim razie i tak masz błąd, bo twoje dowodzenie nie opiera się na logicznym myśleniu tylko tym co pojawiło ci się w treści świadomości. Zdanie Godla też się tak pojawia jakby znikąd. Maszyna nie może udowodnić, jeśli zakładasz, że będzie nieświadoma.Nie znikąd tylko dowód Godla jest ciągiem logicznych argumentów. > Dla każdego istnieją twierdzenia, które może on udowodnić, a ktoś inny nie. O czym by to miało niby świadczyć?Miałoby to znaczyć że podmioty nie są tożsame. Przykład który podałeś pochodzi z rozdziału: "Przykład Whiteleya i zawarte w nim nieporozumienie" i masz tam napisane dlaczego zdanie podane przez Whiteleya nie jest tego rodzaju twierdzeniem co zdanie Godla. Jest to coś w rodzaju paradoksu semantycznego "wszystkie zdania które wypowiadam są fałszywe" a przecież zdania arytmetyki o którym mówi tw. Godla-Turinga to nie są zdania których prawdziwość zależy od tego kto je wypowiada. To czy algorytm K=F(X) zakończy pracę jest równoważne pewnemu twierdzeniu arytmetycznemu (np. można je jednoznacznie przetłumaczyć na twierdzenie o rozwiązywalności pewnego równania diofantycznego) czyli nie może się zmieniać w zależności od tego kto próbuje je rozstrzygnąć. > W pracy Krajewskiego masz też argument polegający a tym, że głupi człowiek sprowadza się wg takiego rozumowania do maszyny, a gdyby maszyna jednak była inteligentna, to byłaby czymś więcej niż tylko maszyną i wtedy ona by ci "udowodniła" na tej zasadzie, że ona może udowodnić zdania, których ty nie możesz. Maszyna z przykładu Krajewskiego "udowadnia" ci, że wie więcej niż tyPodaj stronę. Nie chodzi tu o to że możemy dowieść więcej twierdzeń a jedynie tyle że maszyna nie może dowodzić dokładnie tych twierdzeń arytmetycznych które my jesteśmy w stanie. Już jeden przykład takiego twierdzenia wystarcza aby to uzasadnić. > No i na tej zasadzie ty nie możesz podrobić tej maszyny, ale co z tego niby wynika? Bo wg mnie taka konkluzja jest jałowa.A ja nie chcę jej podrabiać. > No to maszyna może dowieść przynajmniej jednego, którego ty nie możesz. I co z tego?No nic. Maszyna może być w stanie dowieść wielu twierdzeń których ja nie jestem w stanie. To nie ma żadnego związku z tym czy jest w stanie dowieść wszystkiego tego co ja. > No ale to działa w obie strony. Wnioskujesz tu jedynie, że maszyna jest inna niż ty, ale na tej zasadzie ja też jestem inny niż ty i też możesz mnie wygodelizować w taki sposób jak maszynę.Nie mogę wygodelizować, bo potrzebowałbym założenia że jesteś maszyną. A poza tym jeśli na poziomie semantycznym wszystkie myślące podmioty mogą dowieść że nie są parami tożsame to jeszcze lepiej dla mnie. Pamiętaj jednak że tw. Godla nie jest takim trikiem semantycznym jak przykład Whitleya tylko zwykłym pytaniem o prawdziwość obiektywnego twierdzenia arytmetycznego.(na tym poziomie nie ma już samoreferencji) > Ja o tym, który istnieje faktycznie i odpowiada za pracę mózgu, a ty o naszej interpretacji tej pracy. Tylko, że to 2 zupełnie różne rzeczy. Różnica jest taka jak między tym, że masz jakieś mechanizmy działające wg ścisłych reguł, ale te reguły gdy już działają, nie mogą się zredukować do pierwotnego kodu.Dlatego wielokrotnie cię pytałem czy chodzi ci o notacje stosowaną w informatyce ale ty zawsze to potwierdzałeś. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Mi chodzi nie o to, że faktycznie jesteśmy sprzeczni, tylko o to, że nie jesteśmy w stanie tego dowieść. Zakładamy jednak, że musi istnieć dowodzenie naszej niesprzeczności w teorii, której nie znamy.> Istnieją założenia i twierdzenia dowiedzione z tych założeń. Jeśli zakładamy że jesteśmy niesprzeczni to tak jak byśmy wprowadzili do odpowiadającego nam rzekomo systemu formalnego aksjomat o niesprzeczności czyli że dla każdego X (X V ~X) jest prawdziwe.Tak i właśnie o to chodzi. I popełniasz tutaj wg mnie błąd "nieredukowalnej złożoności". Po pierwsze, zakładamy naszą niesprzeczność jako dogmat, który trzeba udowodnić. Nie mamy jednak formuły do udowadniania tego założenia. Gdybyśmy mieli, to popadlibyśmy w sprzeczność wynikającą z twierdzenia Godla. Musielibyśmy bowiem mieć opis umysłu, który widzielibyśmy z zewnątrz. To wewnątrz i zewnątrz to iluzja wynikająca z przyjęcia dualizmu metafizycznego, czyli samowywrotnej teoryjki. Wpisujesz homunkulusa w mózg i to ten nieszczęsny "Duch Umysłu", czy niematerialne "psychony". Teoria o psychonach, które są niewykrywalne dostępnymi nam obecnie narzędziami jest ok, byłyby to meta-instrukcjame emergentnego działania umysłu, lub właśnie na tym poziomie jest duża losowość i to przerasta ludzkie zrozumienie tworząc otoczkę mistyki, co służy nam odkrywaniu nowych informacji, ale niektórzy wierzą i wtedy się zapętlają. Ja to widzę tak, że to jest Twoja potrzeba ego do uosobienia (upodmiotowienia czyli wg mnie uprzedmiotowienia). Ale może ujmę to inaczej: utożsamiasz się z działaniem. Działanie/przedmiot/materia czyli czysto fizyczne ujęcie sprawy prowadzi do nieprzyjemnych wniosków. Wydaje się, że odkrywasz determinizm i coś ustala Twoje życie. Istnieją wartości, do których trzeba się dostosować. Pewnych wyborów musimy dokonać. Ludzie racjonalizują sobie taką marną dolę poczuciem bycia lepszym. Ego chce przekraczać materię, a odczuciom wydaje się, że są od niej odrębne, tak jak i całe doświadczenie psychiczne. Empirycznie zdecydowanie czym innym jest doświadczenie, a czym innym teoria mająca go opisać z naszego punktu widzenia. To jak coś nam się wyświetla, to przecież co innego niż kod źródłowy programu. To tak jakbyś porównał kod źródłowy obrazka z jego wzrokową interpretacją w umyśle. I ważnym elementem jest myślenie indukcyjne. By dojść do kodu źródłowego musimy stosować metodę prób i błędów przy zgadywaniu i sprawdzaniu czy dobrze zgadliśmy. To zupełnie inne polecenia niż logika klasyczna. To już ściśle wyklarowany algorytm dany nam w doświadczeniu a priori i modyfikowany dzięki doświadczeniom i temu jak je klasyfikujemy, a często też zbiegom okoliczności. Ale my rozpatrujemy tutaj różne rzeczy. Ja mówię o tym, że odgadnięcie mechanizmów działania umysłu odbędzie się przez ewolucję wiedzy jaka naturalnie wyklaruje się w toku zdarzeń. A nasza wiedza nie jest zero-jedynkowo sprzeczna, tylko zgodna lub niezgodna w X procentach. Wiedza zgromadzona przez nas i zbiór teorii możliwych do udowodnienia, to w moim modelu dwie rożne rzeczy, które Ty wg mnie sprowadzasz do jednego i dzięki temu osiągasz sprzeczność i skoro nakładasz sprzeczną interpretację na niesprzeczne fakty, to wychodzi Ci sprzeczny wynik, ale nie możesz tego ocenić, dopóki tego nie rozumiesz. Gdy zrozumiesz, to będziesz wiedział czemu wcześniej popełniałeś błąd. Zrozumiesz to z pkt widzenia nowego zbioru wyższego rzędu, który się wyklaruje dzięki stopniowemu zapoznawaniu się z kontrargumentami. Wg mnie, rzeczywistość działa na jakimś logicznym szkielecie, który odzwierciedla się w odkrywanych przez nas determinizmach i opisywalnych teoriach. To dlatego zgodność z tym szkieletem zwiększa naszą skuteczność oceny prawdopodobieństwa. Nie da się jednak aby część układu będąca jego podzbiorem mogła pojąć wszystkie nad-zbiory, szczególnie gdy do tego szkieletu losowo dobierane są różne opcje na mikropoziomach, a w dodatku na poziomie makro łączy się to w struktury niemożliwe do całościowego pojęcia, bo wtedy możliwość oceny prawdopodobieństwa toku zdarzeń maleje. W efekcie daje mi to pokrycie się z wiedzą empiryczną, że teoria tylko częściowo prowadzi do przewidywania rzeczywistości. Pytanie czym jest probabilizm. Mamy różne gałęzi logicznych ciągów zdarzeń możliwych do wystąpienia. Im więcej takich niewiadomych w teorii, z tym mniejszym prawdopodobieństwem coś przewidzimy. "Płaska" logika mówi, że w tym momencie mógłbym być w sklepie, a nie przed komputerem, gdyby spełnił się logiczny ciąg zdarzeń dla tej opcji. Zakładając, że zadecydowało o tym rzucenie monetą (faktyczna losowość), musimy wprowadzić do teorii aprioryczną informację wynikającą z faktu, że stało się tak, a nie inaczej. W mojej teorii nie ma rozróżnienia na to czy świat byłby z Bogiem czy bez. Odrzucam tylko możliwość stworzenia świata przez Boga, tzn wstawienie tego dogmatu jako pierwszego kroku zaczynającego świat. W mojej teorii Bóg jest równoważny temu co losowe i nieprzewidywalne z pkt widzenia żadnej teorii. W ludzki umysł jest wpisana zdolność do matematyzowania świata, która wychodzi z prostych założeń. Te same założenia pokrywają się w dużej mierze z rzeczywistością, ale nigdy nie może być tak, by ktokolwiek przewidywał wszystko (szczególnie odnosi się to do ludzkich wyborów, którym w teorii przypisujemy racjonalność, a działają przecież często irracjonalnie i nieprzewidywalnie). Samą matematykę tylko odkrywamy za pomocą tego skończonego narzędzia. Osiągamy to dzięki algorytmowi dodawania naszych konkluzji na wejście i przetwarzanie go znów z perspektywy losowego potencjału dążącego do idealizacji i redukcji. "Dobre" schematy myślowe utrwalają się, a "złe" zostają zapominane, albo rozumiane z poziomu meta-teorii (często to zwykłe prymitywne racjonalizacje).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odrzucając dualizm to jesteś układem, który ewoluuje i dąży do niesprzeczności za pomocą znanych sobie algorytmów wykluczających to co jest sprzeczne. Podstawowa sprzeczność to empiria vs teoria, a elementy teorii wprowadzamy z empirii arbitralnie, a Ty potem chcesz na tej podstawie orzec, że rozstrzygasz prawdę. Powinieneś jednak powiedzieć, że postrzegasz prawdę przez swój filtr, który wykształcił się od podstaw by do niej dotrzeć. Ty włączasz probabilistyczną teorię w obręb dowodu mającego być ścisłym, by w ten sposób obalić tak naprawdę to jedynie ścisłość myślenia i jego absolutną potrzebę w życiu. Mogę założyć, że moje pojmowanie rzeczywistości jest niesprzeczne, ale niekompletne. Tak właśnie czynię, ale nie twierdzę, że mam na to ścisłe dowody, ani że takie w ogóle mogą istnieć. Mówi o tym właśnie twierdzenie Godla. Gdyby istniały, to by nie istniały, bo zawsze mógłbym powiedzieć, że są niekompletne. Drugim elementem mojej teorii jest to, że ja postrzegam twierdzenie Godla jako element odnoszący się do mojej meta-teorii, będący potwierdzeniem, że nie da się jej udowodnić nie pozostawiając wątpliwości, bo wszystko zależy też od tego czy rozmówca zrozumie argumenty. Ty próbujesz wygodelizować maszynę poprzez dodanie do niej zdania Godla, które samo o sobie mówi a priori, że jest prawdziwe, ale robi to nie wprost. Reszta Twojego rozumowania w tym wątku to potraktowanie zdania Godla wraz ze sposobem dojścia do niego jako dowodu wprost, ale to jest przecież zdanie wynikające z indukcji, a nie dedukcji. Wprost udowadnia to jedynie nasza interpretacja, którą mamy do wglądu. Ale można spokojnie wyjaśnić skąd taka interpretacja - otóż uznaliśmy w pewnym kroku tw. Godla jako pewnik wynikający z empirii, a w empirii pojawił się jedynie Godel, który wpadł na taką teoretyczną możliwość zastosowania zdania do dowolnego systemu. Maszyna będąca kopią umysłu ma być kodem danym a priori wg schematu. Tymczasem rzeczywistość przekracza teorię i jej składniki. To tak jak zupa pomidorowa nie jest pomidorami, solą, przyprawami i wodą z osobna i choć w pełni składa się z tych składników, to stanowi jako całość nową strukturę. Podobnie jest z umysłem i jego bieżącą teorią, co notorycznie mylisz, stosując ekwiwokację. > >No tak, ale oprócz tych założeń pozostaje jeszcze sceptycyzm. Mogę więc twierdzić, że nie twierdzę ani, że jesteśmy sprzeczni, ani że jesteśmy niesprzeczni. Jednocześnie zakładam, że jestem niesprzeczny, by nadać sens swoim myślom.> Ale jeśli zakładasz że jesteś niesprzeczny to jak możesz jednocześnie zakładać że twoje myślenie się algorytmizuje skoro te założenia są ze sobą sprzeczne ?Nie są. Byłyby gdybym uznał wymóg dowodu niesprzeczności. Ja go nie uznaję, tylko to zakładam nie wprost. > >No właśnie to teraz czytam i stąd ten przykład Krajewski przecież zaorał myślenie Lucasa w tej pracy.> Apropo Krajewskiego to na końcu podsumował swoją prace tak:> Cytat:Jeśli docisnąć Lucasa, to pozostaje (chyba) następujące rozumowanie: Gdybym był maszyną, >to wiem, że zdanie Cons dla mnie byłoby prawdziwe. Skąd? Bo wiem, że jestem niesprzeczny. Skąd? Bo tak czuję. Ale jak to dowieść? Czuję - przecież nie jestem maszyną! Błędne koło jest nie do uniknięcia > Nie ma tu błędnego koła. Przecież ja nie wnioskuje że jestem logicznie niesprzeczny na podstawie założenia że nie jestem maszyną. Ja zakładam że jestem niesprzeczny aby myślenie miało sens i takie założenie posiadałem dużo wcześniej zanim zapoznałem się z twierdzeniem Godla i problemem algorytmiczności.To oznacza tylko, że niepotrzebnie angażujesz do tego tematu tw. Godla, bo sam Godel twierdził, że za jego pomocą nie da się obalić mechanicyzmu. Tymczasem ja mam argumenty za tym, że nie da się obalić mechanicyzmu. Bowiem jeśli coś nie działa mechanicznie, to nie działa, bo jest losowe. Jeśli coś nie istnieje w naturze, to nie istnieje. Świat duchowy, jeśli istnieje, zaliczyłbym do natury. Gdyby to nie materia i determinizmy materialne decydowały o moich myślach i wyborach, to identyczną rolę w niematerialistycznej teorii przejmuje świat duchowy. Czyli mamy tu tautologię i próbę wyciągnięcia nie wprost konkluzji A z założenia A. I jest to teza skrajnie nieempiryczna. Ja materię zastępuję bytem, a działające mechanizmy chaosem. Niektóre mechanizmy by działać muszą korzystać z chaosu i są wtedy nieopisywalne na poziomie szczegółowych efektów działania, ale opisywalne na poziomie ogólnego sposobu działania. Dążymy do tego drugiego. > Nie znikąd tylko dowód Godla jest ciągiem logicznych argumentów.Nie odnoszących się bezpośrednio do sposobu efektywnego działania żadnego algorytmu, więc nieempirycznym. Empiryczna forma dowodu Godla to twierdzenie o niezupełności systemów formalnych i niedowodliwości niesprzeczności. > >Dla każdego istnieją twierdzenia, które może on udowodnić, a ktoś inny nie. O czym by to miało niby świadczyć?> Miałoby to znaczyć że podmioty nie są tożsame.Nie są tożsame, ale są sobie równe, czyli wiedziałem, że jednak odróżniasz prawdę od sposobu działania, czyli algorytmów, czyli kopia umysłu U jest umysłem U', czyli odrębnym umysłem, ale działającym na podstawie tego samego kodu. To problem typu: czy kod X jest tożsamy temu jak przejawia się jego sposób działania, czyli jak jest obserwowany? I jakbyś znał Kanta to byś wiedział o czym od początku piszę: Cytat:Immanuel Kant jest twórcą filozofii krytycznej (transcendentalnej), zakładającej, że podmiot jest poznawczym warunkiem przedmiotu. Podstawowymi cechami jego koncepcji filozoficznej są: agnostycyzm poznawczy względem tak zwanych noumenów (rzeczy samych w sobie np. Boga, materii) oraz aprioryzm w stosunku do zjawisk.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To czy algorytm K=F(X) zakończy pracę jest równoważne pewnemu twierdzeniu arytmetycznemu (np. można je jednoznacznie przetłumaczyć na twierdzenie o rozwiązywalności pewnego równania diofantycznego) czyli nie może się zmieniać w zależności od tego kto próbuje je rozstrzygnąć.Przecież właśnie to jest cechą niektórych równań diofantycznych, że dwie osoby mogą przyjmując przeciwne wnioski za pomocą tego samego równania "udowodnić" różne wyniki jak tutaj: I potem się kłócą kto ma rację, bo obaj przyjęli założenia dualizmu i próbują je zastosować do empirycznego doświadczenia, które wykracza poza dualizm, bo wymaga dodatkowych założeń, a te wymagają kolejnych założeń, które wymagają założeń i w ten sposób popadasz w błędne koło, które redukujesz spłycając prawdę do dowodliwości w danym systemie, ale tw. Godla mówi, że w ten sposób popełniasz błąd logiczny.> >W pracy Krajewskiego masz też argument polegający a tym, że głupi człowiek sprowadza się wg takiego rozumowania do maszyny, a gdyby maszyna jednak była inteligentna, to byłaby czymś więcej niż tylko maszyną i wtedy ona by ci "udowodniła" na tej zasadzie, że ona może udowodnić zdania, których ty nie możesz. Maszyna z przykładu Krajewskiego "udowadnia" ci, że wie więcej niż ty> Podaj stronę. Nie chodzi tu o to że możemy dowieść więcej twierdzeń a jedynie tyle że maszyna nie może dowodzić dokładnie tych twierdzeń arytmetycznych które my jesteśmy w stanie. Już jeden przykład takiego twierdzenia wystarcza aby to uzasadnić.str 33, pkt 5. Zakładasz tu w definicji maszyny, że nie jest w stanie, a potem wywodzisz to z tej przesłanki. I to ma drugi koniec - maszyna powtarzająca bezmyślnie procedurę Godla, też "udowodni" Ci, że nie jesteś jej równoważny. Chodzi przecież nie o posiadanie tych samych zdolności, tylko o sposób działania - czy jest algorytmiczny u podstaw, czy nie. A tego nie wiemy i jeśli jesteśmy mechanicystami, to zakładamy, że tak, a jeśli nie, to zakładamy, że nie i wychodzi nam to co sobie założyliśmy. Jeśli maszyna jest równoważna umysłowi, to zawiera procedurę postępowania do radzenia sobie ze zdaniem Godla dokładnie tak jak umysł. > >Mi chodzi nie o to, że faktycznie jesteśmy sprzeczni, tylko o to, że nie jesteśmy w stanie tego dowieść. Zakładamy jednak, że musi istnieć dowodzenie naszej niesprzeczności w teorii, której nie znamy.> Istnieją założenia i twierdzenia dowiedzione z tych założeń. Jeśli zakładamy że jesteśmy niesprzeczni to tak jak byśmy wprowadzili do odpowiadającego nam rzekomo systemu formalnego aksjomat o niesprzeczności czyli że dla każdego X (X V ~X) jest prawdziwe.Zakładając niesprzeczność, zakładamy też jej niedowodliwość i jednocześnie istnienie dowodu w teorii, ale niemożliwe jest abyśmy my to udowodnili, więc nie dałoby się udowodnić też tego co próbujesz udowodnić, bo gdyby się dało, to by się nie dało. Następnie ten błąd odwracasz i przypisujesz rozmówcy, który się z Tobą nie zgadza. Piszesz o efekcie pracy włączonego umysłu, a ja piszę o skopiowaniu martwej struktury, która tworzy żywy umysł i będzie działała, gdy się ją włączy! Wg mnie trzeba zgadywać i być kreatywnym, a także liczyć na farta, bo w ten sposób odkrywa się wynalazki, których z definicji nie moglibyśmy wywieść z założeń, które znaliśmy wcześniej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> 1. Teoria musi odnosić się do empirii, by była prawidłowa. Oceniając jej prawidłowość przedkładamy ją na starcie, tzn autorytarnie wyznaczamy kryteria prawidłowości, a następnie oceniamy czy prawidłowość na końcu ciągu myślowego jest faktycznie prawidłowa. Nie można jednak stwierdzić tej prawidłowości, więc szukamy meta-prawidłowości, a potem meta-meta-prawidłowości i tak w nieskończoność. Oznacza to, że nawet gdy człowiek dochodzi do prawdy, to nie może (bo się nie da) uzyskać ostatecznego 100% potwierdzenia, że to prawda. Jak miałby to sprawdzić, skoro ma tautologię w założeniu?To teraz napisz które konkretne elementy rzekomo podanej przeze mnie "teorii" nie odnoszą się do empirii. Tego do tej pory nie podałeś i ja nie wiem co masz na myśli kiedy piszesz o mojej "teorii". Czy nie akceptujesz definicji lub którejś z użytych przeze mnie reguł dedukcyjnych ? Jeśli tak to podaj konkretnie. > I tu powstaje paradoks, bowiem raz traktujesz "ja" jako element empirii/ontologii/faktów, a innym razem w tej samej teorii jako element teorii i nie możesz tutaj postawić znaku równości między jednym, a drugim.Taki paradoks powstaje jak wtedy, gdy ktoś dowodzi niewymierności pierwiastka z dwóch, więc raz zakłada w swojej "teorii" że to liczba wymierna a innym razem że niewymierna. Zapoznaj się z pojęciem dowodu nie wprost  > 2. Tym samym w rzeczywistości niczego nie udowadniasz, tylko tworzysz definicję, która ma na swojej mocy wykazać...no właśnie, co?Wiele razy to podkreślałem, że ja nie tworzę swojej definicji tylko odwołuje się do konceptu stosowanego powszechnie w informatyce. Powiedz to jasno: nie uznajesz twierdzenia, że umysł nie działa algorytmicznie przy zachowaniu stosowanej przeze mnie definicji algorytmu ? Bo ciągle do tego wracasz że definicja jest niby zła a jednocześnie zaprzeczasz temu gdy pytam o to wprost. > Bo jeśli wprowadzasz pojęcie ducha umysłu, to wpadasz w sprzeczność, gdyż wtedy maszyna też mogłaby mieć swojego ducha, co w ogóle abstrahowałoby od samego mózgu i komputera jako sposobów działania świadomości, albowiem świadomość byłaby poza obszarem weryfikacji.Jeśli posiadałaby swojego ducha to byłaby w stanie zrozumieć tw. Godla tak jak matematycy i z definicji nie byłaby już maszyną. > 3. Jeśli zakładasz, że umysł działa niealgorytmicznie, to w takim razie nie musisz być niesprzeczny, bo ten wymóg dotyczy tylko i wyłącznie maszyn Turinga. Ale jeżeli założymy, że jesteś niesprzeczny, to z automatu nic co powiesz nie jest argumentem, ani dowodem.Nie wiem skąd to znowu wziąłeś. Wymóg niesprzeczności dotyczy ludzkiej logiki a nie maszyn Turinga. Z tego powodu maszyna albo będzie niezupełna (tzn. pewne twierdzenia z którymi na mocy tw. Godla radzi sobie umysł będą poza jej zasięgiem) albo błędna czyli będzie dowodziła każdego twierdzenia (czyli bezużyteczna). Na pewno pojęcie niesprzeczności nie ogranicza się do algorytmów. Mówi się np. że systemy logiczne drugiego rzędu są niesprzeczne ale tych systemów nie da się algorytmizować (nie dotyczy ich też tw. Godla). Gdybyś miał racje nie mówiłoby się o systemach logicznych drugiego rzędu że są niesprzeczne. > Po prostu twój "argument" jest błędnokołowy i standardowe próby wykazania ci, że się mylisz, kończą się tym, że widzisz swoje błędne koło w argumentacji drugiej strony, bo gdy argumentujesz, że algorytm ma być niesprzeczny, zapominasz o tym, że gdyby dowiódł swojej niesprzeczności, to byłby sprzeczny, a jeśli nie jest w stanie tego dowieść, to nie może też dowieść absolutnie niczegoNie wymagam, żeby algorytm dowodził ze jest niesprzeczny ale założenie że tak jest trzeba przyjąć, bo ono wynika z tego ze ten algorytm jest niby symulacją naszej logiki. Wytłumacz dokładniej na czym polega rzekome błędne koło. > - może kogoś przekonać lub nie, ale dowód się nie domyka w pełni, dlatego powinniśmy mówić o roboczym zamknięciu dowodu, czyli przyjęciu założenia, że to co myślę to prawda.Oczywiście że tak, pisałem już że wniosek z tego dowodu jest tak pewny jak pewne są inne argumenty logiczne czyli na tyle na ile jesteśmy w stanie ufać swojemu myśleniu. > Dopiero po tym kroku można weryfikować czy zgadza się to z empirią. Nie można jednak już więcej zweryfikować empirii, chyba że poprzez ściślejsze badania, ale wtedy zawsze można zrobić jeszcze ściślejsze, albo jakieś odkrycie może całkowicie zrewolucjonizować podejście. A gdy zakładasz, że to co myślisz jest prawdą, to nie możesz już zweryfikować tego w żaden sposób, bo skoro tak założyłeś na wejściu, to zgadzasz się z tym na wyjściu i wtedy masz roboczy koniec dowodu, tzn coś jest prawdą na nasze potrzeby w danym momencie.To co teraz piszesz wiąże się z tym (co już wielokrotnie podkreślałem) że teza której bronie jest wyrażona w języku definicji na które się powołałem. To zupełnie oczywiste. Jeśli mówimy o procesie którego działanie wykracza poza maszyny Turinga z wyrocznią skończonego rzędu i nawet maszyny Turinga z wyrocznią nieskończonego rzędu alfa gdzie alfa jest rekurencyjnie obliczalną liczbą porządkową to wtedy powyższa argumentacja go nie dotyczy, być może takie procesy można by jakoś odkryć, nie będą jednak realizować algorytmu w świetle ustalonej definicji. Dlatego całkowicie legalnie mogę mówić że umysł nie jest algorytmem bo podkreślam że chodzi mi o algorytm w precyzyjnym i naukowym sensie tego słowa. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Próbując ekstrapolować ją na świat fizyczny czyli działanie mózgu, odnosisz się już do podziału na ontologię i epistemologię, ale wtedy niczego nie udowadniasz poza tym, że z samego naszego poznania nie wynika nowe poznanie, tylko musimy pozyskiwać nowe elementy i włączać je w obręb myślenia. Nie zdefiniowałeś relacji między twoją teorią, a fizycznymi faktami, więc kręci się ona w pustym błędnym kole.
Powyższe argumenty nadal są w mocy, a ty nie umiałeś się do nich odnieść, tylko pokazujesz swoją emocjonalną, bezsilną reakcję.
>Totalna bzdura wynikająca tylko z tego że nie rozumiesz tematu w którym się wypowiadasz.
Powiedział autorytarnie Jan, który nie rozumie tematu, w którym się wypowiada - każdy tak może i jakże łatwo to odwrócić.
>Wszytko jest dobrze zdefiniowane, sam przyznałeś że proste operacje arytmetyczne takie jak dodawanie, mnożenie itp mają empiryczną interpretacje.
Ale to już metafizyka odnosząca się do empirii. I właśnie o to chodzi w myśleniu - o zgadywanie na temat rzeczywistości. Aby wykonać działanie musisz zmentalizować sobie część empirii, a gdy już dokonasz abstrakcyjnego podziału np na liczby, możesz wyciągać z tego wnioski za pomocą dedukcji.
>>Musisz. Negujesz granicę między faktami, a poznaniem. Prowadzi to albo do uznania, że poznanie jest kompletne i wtedy tej granicy może nie być, ale przeczy temu empiria, albo do uznania, że wszystko jest błędne, ale temu przeczy fakt, że gdy powiem "wszystko jest błędne" to i to zdanie musi być błędne, aby było prawdziwe. I to jest sedno twojego mentalnego błędnego koła. >Już na to odpowiadałem ale oczywiście to wyciąłeś. Ja nie uznaję metafizyki a ty uroiłeś sobie że nie uznaje faktów empirycznych, które przecież jak najbardziej uznaję. To że da się wykonać pewne operacje na jabłkach to fakt sprawdzalny empiryczne, który jest także równoważny rozwiązywalności określonego równania diofantycznego.
Nie odpowiadałeś i ten akapit też nie jest odpowiedzią na temat, tylko miganiem się od niej. Skoro uznajesz fakty empiryczne, to jaka jest u ciebie relacja między nimi, a opisem? Bo skoro nie uznajesz metafizyki, to nie możesz nic stwierdzić na temat empirii. Bez metafizyki 2+2=4 to bezsens, bo żaden element równania nie ma swojego znaczenia.
>>Nie bardzo. No ale ok, zdefiniuj fakty i empirię i relację między definicją (poznaniem) a faktami. Czekam z niecierpliwością, bo gdy to zrobisz to zaprzeczysz swoim poprzednim słowom. >No chociażby masz to wyżej w przykładzie z problemem rozwiązywalności równań diofantycznych, gdzie proste działania w obrębie arytmetyki mają swoją empiryczną interpretacje.
Ale ja pytam o relację między definicją, a faktami, a ty odpisujesz, że proste działania mają empiryczną interpretację.
>>Znów wyciągasz jakiś wniosek z kosmosu. Gdzie coś takiego twierdzę? Jak można z twierdzenia, że mózg symuluje rzeczywistość" wyciągnąć wniosek, że w takim razie mózg jest nierzeczywisty? >Uważasz, że twój mózg jest elementem tej symulacji czy nie ?
Ręce opadają po raz kolejny. Mózg nie jest elementem symulacji, tylko urządzeniem istniejącym niezależnie od niej. Interpretacja to już coś narzucanego przez mózg i tak, na planie tej interpretacji jest też to jak mózg "widzi" siebie. Ale aby była interpretacja, musi być coś co jest interpretowane.
Aby rozgryźć jak działa mózg, trzeba go po prostu dokładnie obserwować. Jeśli nie da się skopiować działania, to jedynie empiria może nam to wskazać. Obserwacje dają nam hipotezy, a te poddajemy falsyfikacji. Mózg jest bardzo złożony i jeśli gdzieś mamy szukać źródła niemożliwości jego skopiowania to właśnie tu, bo może się nie dać wyabstrahować pewnych mechanizmów, które się na siebie za bardzo nakładają. Jednak i to można ominąć, poprzez stworzenie warunków gdzie AI ewoluuje z gorszej formy AI i te mechanizmy w symulacji same się wyklarują na gruncie analogicznej ewolucji jaka dotyczy żywych organizmów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Ręce opadają po raz kolejny. Mózg nie jest elementem symulacji, tylko urządzeniem istniejącym niezależnie od niej. Interpretacja to już coś narzucanego przez mózg i tak, na planie tej interpretacji jest też to jak mózg "widzi" siebie. Ale aby była interpretacja, musi być coś co jest interpretowane.Twój mózg nie jest elementem tej twojej symulacji czyli masz w niej po prostu pustkę w głowie. No sorry, ale na to wychodzi.  Niezłe absurdy produkujesz, no ale bawmy się dalej. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Wychodzi na to, że z powodu bezsilności nie umiesz odpowiedzieć na argumenty. Pisałem, że mózg jest urządzeniem faktycznie istniejącym, co ma też odzwierciedlenie w symulacji. Zacytowałeś to i udowodniłeś już dosłownie wszystkim na forum, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Jeszcze raz zobacz na to co jest w cytacie i co jest w odpowiedzi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Wychodzi na to, że z powodu bezsilności nie umiesz odpowiedzieć na argumenty.Nie kłam bo regularnie odpowiadam na te brednie w których sensowność sam już nie wierzysz a piszesz je wyłącznie po to aby zmarnować mój czas. Jak ktoś nie ma innego zajęcia w życiu niż siedzenie na forum to może sobie pozwolić na pisanie 10 postów dziennie. Ja nie mogę. > Pisałem, że mózg jest urządzeniem faktycznie istniejącym, co ma też odzwierciedlenie w symulacji. Zacytowałeś to i udowodniłeś już dosłownie wszystkim na forum, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.Napisałeś ewidentnie że twój mózg nie jest elementem symulacji, czyli jak wreszcie zrealizujesz skierowanie od psychiatry i pójdziesz zrobić sobie tomograf głowy to według ciebie nie zobaczysz na nim swojego mózgu. No trzeba przyznać, że niezłe bzdury wymyśliłeś. Według ciebie twój mózg jest transcendentnym bytem. > Jeszcze raz zobacz na to co jest w cytacie i co jest w odpowiedzi  No przecież widzę, widzę. Napisałeś, że twój mózg nie należy do symulacji, czyli popadasz w coraz większe absurdy chłopcze. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Wychodzi na to, że z powodu bezsilności nie umiesz odpowiedzieć na argumenty.> Nie kłam bo regularnie odpowiadam na te brednie w których sensowność sam już nie wierzysz a piszesz je wyłącznie po to aby zmarnować mój czas. Jak ktoś nie ma innego zajęcia w życiu niż siedzenie na forum to może sobie pozwolić na pisanie 10 postów dziennie. Ja nie mogę.Nie kłam, bo regularnie odpisujesz, ale powtarzając swoje wypociny, które nie odnoszą się do moich argumentów, a więc to one są dalej w mocy, a ty jesteś wobec nich bezsilny, więc odpowiadasz aby tylko nie przyznać się przed sobą, że nie miałeś racji. > >Pisałem, że mózg jest urządzeniem faktycznie istniejącym, co ma też odzwierciedlenie w symulacji. Zacytowałeś to i udowodniłeś już dosłownie wszystkim na forum, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.> Napisałeś ewidentnie że twój mózg nie jest elementem symulacjiNo i kolejny raz dajesz pokaz nieumiejętności czytania ze zrozumieniem. Przypomnę co jest kilka postów wyżej: \"olson\":Znów wyciągasz jakiś wniosek z kosmosu. Gdzie coś takiego twierdzę? Jak można z twierdzenia, że mózg symuluje rzeczywistość" wyciągnąć wniosek, że w takim razie mózg jest nierzeczywisty? \"Jan Bednarski\":Uważasz, że twój mózg jest elementem tej symulacji czy nie ? \"olson\":Ręce opadają po raz kolejny. Mózg nie jest elementem symulacji, tylko urządzeniem istniejącym niezależnie od niej. Interpretacja to już coś narzucanego przez mózg i tak, na planie tej interpretacji jest też to jak mózg "widzi" siebie. Ale aby była interpretacja, musi być coś co jest interpretowane. A ty znów zamiast przeczytać na spokojnie mój post i wtedy się odnieść, odpisujesz na szybko to co ci dyktują emocje i przez to bredzisz. > czyli jak wreszcie zrealizujesz skierowanie od psychiatry i pójdziesz zrobić sobie tomograf głowy to według ciebie nie zobaczysz na nim swojego mózgu.Do takich bzdur prowadzi to, że brniesz, zamiast odpowiedzieć na spokojnie. > No trzeba przyznać, że niezłe bzdury wymyśliłeśI potem jeszcze piszesz, że to ja wymyśliłem. Nieźle  > Według ciebie twój mózg jest transcendentnym bytem.Transcendentna jest rzeczywistość wobec obserwatora/świadomości. A teoria i poznanie to domena obserwatora, a nie prawdy absolutnej. Czyli mózg nie ma bezpośredniego dostępu do zrozumienia siebie, tylko "widzi" siebie przez pryzmat samego siebie, więc faktyczna rzeczywistość wykracza poza interpretację, czyli teorię, której dotyczą twierdzenia Godla. Znów nie przeczytałeś ze zrozumieniem. > >Jeszcze raz zobacz na to co jest w cytacie i co jest w odpowiedzi  > No przecież widzę, widzę. Napisałeś, że twój mózg nie należy do symulacji, czyli popadasz w coraz większe absurdy chłopcze.Każdy widzi, że napisałem, że należy do symulacji, ale nie jest tylko jej elementem, bo przynależność do symulacji wynika z fizycznego istnienia. Kolejny raz twój autorytarny i arogancki ton okazuje się tylko nieudolnym kamuflażem i próbą naśladowania postawy tych, którzy faktycznie przedstawiają argumenty i rozumieją co chce przekazać rozmówca.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
> Każdy widzi, że napisałem, że należy do symulacji, ale nie jest tylko jej elementem, bo przynależność do symulacji wynika z fizycznego istnienia.Kłam dalej a ja będę nadal równie łatwo obalał te transcendentne wypociny. Napisałeś: "Mózg nie jest elementem symulacji, tylko urządzeniem istniejącym niezależnie od niej." Nie wymyśliłem sobie tego a każdy może łatwo sprawdzić co wypociłeś. > Kolejny raz twój autorytarny i arogancki ton okazuje się tylko nieudolnym kamuflażem i próbą naśladowania postawy tych, którzy faktycznie przedstawiają argumenty i rozumieją co chce przekazać rozmówca.Chłopczyku przecież to ty ciągle rozwlekasz te bezsensowne dyskusje w których nie masz nic sensownego do napisania poza autorytarnym i aroganckim bełkotem. Nie zapominajmy że to ty zacząłeś obrzucać mnie obelgami, więc naprawdę wykazałeś się już dawno. Po kilku przegranych dyskusjach jedyne co potrafisz wybełkotać to "szmata", "debil". Dorośnij. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Kłam dalej a ja będę nadal równie łatwo obalał te transcendentne wypociny. Napisałeś: "Mózg nie jest elementem symulacji, tylko urządzeniem istniejącym niezależnie od niej." Nie wymyśliłem sobie tego a każdy może łatwo sprawdzić co wypociłeś.Wkleiłem z kontekstem, znów wyciąłeś z kontekstu, bo jest dla ciebie wstydliwy, gdyż udowadnia to, że jesteś narcyzkiem bez honoru, który w bezsilności sięga po tak żałosne manipulacje. Mózg nie jest elementem symulacji, tylko urządzeniem istniejącym niezależnie od niejElementem symulacji jest symulacja mózgu. Tak ciężko to pojąć? Nie. Tylko w emocjach brniesz w kompromitujące cię manipulacje. A reszta twoich emocjonalnych wpisów to tylko potwierdzenie twojej bezsilności w kwestii meritum.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) |
 Dr óbner, relativiting a study of the theory... (or reverse)...
|
|
| | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >ludzkiego rozumowania dedukcyjnego którym posługują się matematycy nie można opisać przy pomocy systemu formalnego, ponieważ musiałby być niesprzeczny a wtedy byłby sprzeczny.> Przykład bełkotu filozoficznego, którego się nie da tak wprost zrozumieć, ale niby można poznać wczytując się w jakąś tam kurna literaturę...To akurat nie jest bełkot, tylko Jan Bednarski nie rozumie, że ten dowód nie prowadzi do jego wniosków końcowych. Dotyczy to jedynie tego, że opis nie wyczerpuje rzeczywistości. Wielkie mecyje  Ale niektórzy mają taką właściwość, że poprzez swoją ignorancję wyciągają zbyt daleko idące wnioski. Znam nawet takiego jednego, który twierdzi (i wydaje na ten temat książki), że kobiety zawsze wykorzystują mężczyzn i wszystkie są złymi, psychopatycznymi egoistkami, które żerują na biednych niewinnych samcach, którzy oczywiście są zbiorem cnot  I koleś ma swoich wyznawców, bo umie przedstawić prawdziwe przesłanki i zrobić z igły widły rozszerzając je na inne tezy i twierdząc uparcie, że to wynika z tych przesłanek.
|
|
| | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | > To akurat nie jest bełkot, tylko Jan Bednarski nie rozumie, że ten dowód nie prowadzi do jego wniosków końcowych. Dotyczy to jedynie tego, że opis nie wyczerpuje rzeczywistości.Bełkot w tym znaczeniu, że wymyka się poznaniu intuicyjnemu, praktycznemu, na którym opiera się codzienne rozumowanie bez wchodzenia w niuanse logiczno-filozoficzno-systemowe, dla których miejscem nie jest raczej szersze forum wymiany myśli, poglądów, itd. > Ale niektórzy mają taką właściwość, że poprzez swoją ignorancję wyciągają zbyt daleko idące wnioski. Znam nawet takiego jednego, który twierdzi (i wydaje na ten temat książki), że kobiety zawsze wykorzystują mężczyzn i wszystkie są złymi, psychopatycznymi egoistkami, które żerują na biednych niewinnych samcach, którzy oczywiście są zbiorem cnot  Ignorancja jest kobietą, więc kto tam wie..
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >To akurat nie jest bełkot, tylko Jan Bednarski nie rozumie, że ten dowód nie prowadzi do jego wniosków końcowych. Dotyczy to jedynie tego, że opis nie wyczerpuje rzeczywistości.> Bełkot w tym znaczeniu, że wymyka się poznaniu intuicyjnemu, praktycznemu, na którym opiera się codzienne rozumowanie bez wchodzenia w niuanse logiczno-filozoficzno-systemowe, dla których miejscem nie jest raczej szersze forum wymiany myśli, poglądów, itd.Odpowiednie zrozumienie nie prowadzi do wymykania się wniosków intuicji. Istotą tego problemu jest wycinkowość myślenia, tzn niektóre umysły, a szczególnie psychopatyczne, wycinają z całości jakiś wycinek i nie zauważają wtedy innych elementów. Jan Bednarski i szarley zapominają o jednym, gdy piszą o drugim. Przykładem jest choćby ta dyskusja z Bednarskim, gdzie tłumaczę mu, że błędem jest to i to i on zamiast się odnieść, abstrahuje od meritum, tnąc wypowiedzi na kawałki i gdy zajmuje się jednym kawałkiem, zapomina o wnioskach z następnego. Zauważ co się dzieje gdy ktoś wyabstrahuje matematykę z całości doświadczenia. Np zostawiamy wnioski matematyczne, ale zabieramy np fakt, że człowiek poznaje świat zewnętrzny wobec siebie, będąc samemu jego elementem, albo ignorujemy fakt, że wydarzenia następują po sobie w czasie itd. Gdy ignorujemy jakiś fakt, to powstaje wiele alternatywnych teorii, które jednak do niczego się nie odnoszą. Na przykładzie prostszym, dużo bardziej oczywistym, dyskusja z szarleyem i fragment o dogmacie. szarley pisze o 19:39: Cytat:W sprawie oparcia systemu nauczania o dogmaty nie przyznałeś racji, a znasz się na pedagogice tak samo jak na eksploatacji rud miedzi. Odpowiadam mu, że chodziło o co innego, obalając jego zarzut: Cytat:Jeszcze raz powtarzam o co chodziło. Otóż chodziło tam o dwuznaczność słowa dogmat. Tobie można powtarzać setki razy, a i tak nie rozumiesz. A zaczęło się to od tego, że Max Golonko użył tego dosyć niefortunnego drugiego znaczenia, czyli dogmat jako pewnik. Zaatakowałeś go za to słowo, a w ogóle nie zrozumiałeś meritum, więc stanąłem w jego obronie. Dokładnie tak samo zaatakowałeś mnie za słówko przy dyskusji o dyktaturze i przez to też nie zrozumiałeś meritum. www.racjonalista.pl/forum.php/s,739393#w740743Po czym o 20:45 szarley zapomina o tym i znów pisze to samo: Cytat:Fakt, że przeczysz Korczakowi jest dowodem, że o pedagogice nie masz pojęcia, Dokładnie to samo robi Jan Bednarski. Próbował mi wmówić, że neguję teorie algorytmów, a wcześniej myślenie dedukcyjne, bo nie potrafił odnieść się do mojego zarzutu na temat braku zdefiniowania swoich argumentów i udowodnienia wynikania. I jak wytłumaczyć trollowi, że nie twierdzę tego co jemu się wydaje na temat moich twierdzeń, których nie zrozumiał. A potem zarzuca narcyzm, bo mimo, że nie zrozumiał, mądrzy się i próbuje sobie na siłę udowodnić, że ma rację. > >Ale niektórzy mają taką właściwość, że poprzez swoją ignorancję wyciągają zbyt daleko idące wnioski. Znam nawet takiego jednego, który twierdzi (i wydaje na ten temat książki), że kobiety zawsze wykorzystują mężczyzn i wszystkie są złymi, psychopatycznymi egoistkami, które żerują na biednych niewinnych samcach, którzy oczywiście są zbiorem cnot  > Ignorancja jest kobietą, więc kto tam wie..  No to możliwe też, że większość mężczyzn to zakamuflowane kobiety, tylko o tym nie wiedzą
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Twierdzenie Gödla nie cierpi na ten zarzut o samowywrotności, który wystosowałem przeciwko twoim metafizycznym wypocinom. Z tego twierdzenia wynika jedynie, że ludzkiego rozumowania dedukcyjnego którym posługują się matematycy nie można opisać przy pomocy systemu formalnego, ponieważ musiałby być niesprzeczny a wtedy byłby sprzeczny.
Czyli mówisz o zupełnie innym wniosku niż twoje wypociny, że umysł nie jest algorytmem. Szczególnie gdy nie da się opisać szczegółowo układu częściowo połączonego z rzeczywistością, która z pkt widzenia tego układu (umysłu) jest transcendentna i zawiera losowe informacje. To, że potem w sposób algorytmiczny są one przetwarzane właśnie przez umysł, bo ten konwertuje doświadczenie na algorytmy i jeszcze do tego dochodzi myślenie indukcyjne, to już ignorujesz.
>Nie wynika z niego że istnieją w systemie jakieś zdania, których status absolutnie wykracza poza ludzkie zdolności poznawcze.
No nie wynika, natomiast wynika, że te zdania są pozyskiwane w inny sposób niż bezpośrednio z systemu formalnego jakiego umysł używa do opisu samego siebie. Więc znów, aby nie popaść w samowywrotność, trzeba odróżnić opis od faktu. Opis działania umysłu to co innego niż mechanizm działania. Aby skopiować umysł 1:1 należy skopiować mechanizm, a nie opis. Aby symulować umysł, to w ogóle nie potrzeba znać dokładnych mechanizmów działania umysłu, tylko wystarczy widzieć jak działa i odtworzyć coś co działa tak jak widzimy. Znów powstaje odróżnienie na to co widzimy i mechanizmy jakie za tym stoją.
Zresztą to co piszę jest kompatybilne także z innymi dziedzinami nauki. Wszystkimi. A wg psychologii gdy ktoś nie odróżnia faktu od jego mentalnej reprezentacji w głowie (interpretacji) to mowa o schizofrenii lub psychopatii.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Czyli mówisz o zupełnie innym wniosku niż twoje wypociny, że umysł nie jest algorytmem.
Mówię o tym samym gdyż truizmem jest, że system formalny jednoznacznie definiuje algorytm określający prawdziwość zdań tego systemu i odwrotnie, taki algorytm jednoznacznie definiuje system formalny.
>To, że potem w sposób algorytmiczny są one przetwarzane właśnie przez umysł, bo ten konwertuje doświadczenie na algorytmy i jeszcze do tego dochodzi myślenie indukcyjne, to już ignorujesz.
Matematyka jest nauką czysto dedukcyjną, a więc nie wchodzą tutaj kwestie indukcji empirycznej, którą chyba masz na myśli.
>Zresztą to co piszę jest kompatybilne także z innymi dziedzinami nauki. Wszystkimi. A wg psychologii gdy ktoś nie odróżnia faktu od jego mentalnej reprezentacji w głowie (interpretacji) to mowa o schizofrenii lub psychopatii.
Ty zacząłeś odjeżdżać pisząc o faktach metafizycznych, czyli o czymś czego nie da się w żaden sposób stwierdzić. Mówienie o czymś takim jest oczywiście puste znaczeniowo. Natomiast jeśli mówimy że coś jest jedynie interpretacją to musimy zakotwiczyć się w pewnych obiektywnych okolicznościach. Inaczej nasze stwierdzenia będą samowywrotne.
.
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Czyli mówisz o zupełnie innym wniosku niż twoje wypociny, że umysł nie jest algorytmem. >Mówię o tym samym gdyż truizmem jest, że system formalny jednoznacznie definiuje algorytm określający prawdziwość zdań tego systemu
To twój dogmat. W rzeczywistości opis to nie to samo co mechanizm działania. Myląc te dwie rzeczy popadasz w samosprzeczność.
>i odwrotnie, taki algorytm jednoznacznie definiuje system formalny.
Który można rozszerzać poprzez inne algorytmy, szczególnie poprzez indukcję, którą całkowicie ignorujesz i doświadczanie interpretacji faktów, co daje połączenie (ale nie zrównanie!) ludzkiego poznania z faktami ontologicznymi.
>Matematyka jest nauką czysto dedukcyjną, a więc nie wchodzą tutaj kwestie indukcji empirycznej, którą chyba masz na myśli.
Ale dedukcja nie istniałaby sama w sobie, gdyby nie było indukcji i połączenia ze zmiennymi elementami rzeczywistości.
Reszta to twoje prymitywne ucieczki i odwracanie kota ogonem typowe dla dzieci i kobiet gdy mają okres. A już pisanie o meta-meta fizyce to twoja najżałośniejsza ucieczka, to tak jakbyś chciał wyśmiać stwierdzenie, że woda może mieć różne stany skupienia, dodając swoje wymyślone stany skupienia. Znów nie odróżniasz interpretacji od faktów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>To twój dogmat. W rzeczywistości opis to nie to samo co mechanizm działania. Myląc te dwie rzeczy popadasz w samosprzeczność.
Napisałem że mówię o tym samym wniosku, bo definiują się jednoznacznie co nie oznacza że są tym samym. Gdy masz algorytm możesz jednoznacznie wyznaczyć system formalny generujący twierdzenia akceptowane przez ten algorytm i odwrotnie, gdy masz system formalny możesz jednoznacznie wyznaczyć algorytm akceptujący tylko i wyłącznie twierdzenia tego systemu, po prostu przeszukując wszerz wszystkie możliwe ciągi formuł tak jak pisałem wyżej.
>Który można rozszerzać poprzez inne algorytmy, szczególnie poprzez indukcję, którą całkowicie ignorujesz i doświadczanie interpretacji faktów, co daje połączenie (ale nie zrównanie!) ludzkiego poznania z faktami ontologicznymi.
Matematycy nie wykorzystują indukcji empirycznej do dowodzenia twierdzeń, bo matematyka nie jest nawet nauką empiryczną.
>Ale dedukcja nie istniałaby sama w sobie, gdyby nie było indukcji i połączenia ze zmiennymi elementami rzeczywistości.
Nie ma to żadnego związku. Znów napisałeś coś ale uzasadnienia brak.
.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>To twój dogmat. W rzeczywistości opis to nie to samo co mechanizm działania. Myląc te dwie rzeczy popadasz w samosprzeczność. >Napisałem że mówię o tym samym wniosku, bo definiują się jednoznacznie co nie oznacza że są tym samym.
Nic nie definiuje się jednoznacznie, bo fakty są poza definicją, czyli już ich definicja jest z definicji inna niż one same.
>Gdy masz algorytm możesz jednoznacznie wyznaczyć system formalny generujący twierdzenia akceptowane przez ten algorytm i odwrotnie, gdy masz system formalny możesz jednoznacznie wyznaczyć algorytm akceptujący tylko i wyłącznie twierdzenia tego systemu, po prostu przeszukując wszerz wszystkie możliwe ciągi formuł tak jak pisałem wyżej.
I tak samo gdy masz twierdzenia, to masz rzeczywistość, do której się one odnoszą. Albo są wobec niej trafne, albo nie. Jednak nasze codzienne wnioski wynikają nie z prostych przemyśleń, tylko z piętrowych założeń, które prowadzą do przybliżonych ocen, odwołujących się do systemu oceniania i obserwowanego obiektu. Jednak myślenie charakteryzuje zmienność pod wpływem nowych faktów lub w wewnętrznej symulacji w umyśle zderzenia się różnych przekonań, które do tej pory nie były ze sobą konfrontowane.
W praktyce widzisz fenomen ciągle pracującego umysłu. Widzisz, że nie kończy pracy, bo zawsze może coś przedefiniować, lub zmienić zdanie pod wpływem obserwacji lub argumentów. Potem nastąpi śmierć, ale wtedy gdy faktycznie zakończy się praca, umysł nie będzie w stanie tego stwierdzić i nie będzie to związane z mechanizmem jego działania, tylko z fizyczną śmiercią. Można śmiało stwierdzić, że gdyby umysł nie podlegał śmierci i pracowałby na trwałym nośniku, to nigdy nie skończyłby swojej pracy, ale zakładając, że świat ciągle by się zmieniał i ciągle byśmy czegoś nie wiedzieli. I wg mnie taka jest właśnie natura świata, ale nie ludzkiego umysłu, który w każdym danym momencie ma określoną definicję zakończoną zrozumieniem, czyli odwołaniem się do intuicji. Osąd ze zrozumienia jest następnie jednak konfrontowany nie z kontrsądem, bo taki nie istnieje dla tak złożonych myśli (nie jestem dualistą, sorry), tylko z faktami, co w umyśle daje nam przekonania na temat tego jaki jest świat i pewne przekonania muszące wynikać z przyjęcia innych. Ale nadrzędne są zawsze fakty będące transcendentne wobec poznającego i definiującego.
>Matematycy nie wykorzystują indukcji empirycznej do dowodzenia twierdzeń, bo matematyka nie jest nawet nauką empiryczną.
W ten sposób oddzielasz matematykę od rzeczywistości, co też jest konsekwencją podziału na ontologię i epistemologię, ale to zmniejsza wartość matematyki, a nie faktów. Bowiem matematyka to tylko część zrozumienia i jako taka go nie wyczerpuje i sama w sobie byłaby bezużyteczna i samowywrotna i sama w sobie nie służy nam do przewidywania przyszłych zdarzeń.
>>Ale dedukcja nie istniałaby sama w sobie, gdyby nie było indukcji i połączenia ze zmiennymi elementami rzeczywistości. >Nie ma to żadnego związku. Znów napisałeś coś ale uzasadnienia brak.
Ma związek i tłumaczyłem to wiele razy. Teraz powtórzyłem to tłumaczenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) |
>Nic nie definiuje się jednoznacznie, bo fakty są poza definicją, czyli już ich definicja jest z definicji inna niż one same.
Znów uprawiasz pustosłowie, bo nie umiesz nawet zdefiniować o co ci chodzi.
>I tak samo gdy masz twierdzenia, to masz rzeczywistość, do której się one odnoszą. Albo są wobec niej trafne, albo nie. Jednak nasze codzienne wnioski wynikają nie z prostych przemyśleń, tylko z piętrowych założeń, które prowadzą do przybliżonych ocen, odwołujących się do systemu oceniania i obserwowanego obiektu. Jednak myślenie charakteryzuje zmienność pod wpływem nowych faktów lub w wewnętrznej symulacji w umyśle zderzenia się różnych przekonań, które do tej pory nie były ze sobą konfrontowane.
Miałeś kiedyś do czynienia z matematyką ? Chyba nie.
>W praktyce widzisz fenomen ciągle pracującego umysłu. Widzisz, że nie kończy pracy, bo zawsze może coś przedefiniować, lub zmienić zdanie pod wpływem obserwacji lub argumentów. Potem nastąpi śmierć, ale wtedy gdy faktycznie zakończy się praca, umysł nie będzie w stanie tego stwierdzić i nie będzie to związane z mechanizmem jego działania, tylko z fizyczną śmiercią. Można śmiało stwierdzić, że gdyby umysł nie podlegał śmierci i pracowałby na trwałym nośniku, to nigdy nie skończyłby swojej pracy, ale zakładając, że świat ciągle by się zmieniał i ciągle byśmy czegoś nie wiedzieli.
Znów coś mylisz, kompletnie nie rozumiesz zagadnienia nad którym się rozwodzisz. Problem z którym związane jest tw. Godla polega na określeniu czy dany algorytm przeszukujący dowody w systemie formalnym zakończy pracę, bo negatywna odpowiedź na to pytanie oznacza że dane zdanie jest nierozstrzygalne. Takimi zdaniami są m.in. zdania Godla. Nie chodzi tu o to czy algorytm rozwiązujący ten problem zakończy pracę.
>W ten sposób oddzielasz matematykę od rzeczywistości, co też jest konsekwencją podziału na ontologię i epistemologię, ale to zmniejsza wartość matematyki, a nie faktów. Bowiem matematyka to tylko część zrozumienia i jako taka go nie wyczerpuje i sama w sobie byłaby bezużyteczna i samowywrotna i sama w sobie nie służy nam do przewidywania przyszłych zdarzeń.
Po pierwsze tak się przejąłeś tym że twój podział jest samowywrtony, że teraz wszystko określasz tym słowem. Dlaczego według ciebie matematyka byłaby "samowywrotna" ? Po drugie oczywiście w żadnym wypadku nie wynika z tego twój podział gdyż nie są znane żadne twierdzenia które mówią, że jakiś fragment matematyki leży poza granicami poznania.
>Ma związek i tłumaczyłem to wiele razy. Teraz powtórzyłem to tłumaczenie.
Nie było tam żadnego uzasadnienia. Z tego że Y jest prawdziwe i jest konsekwencją X nie wynika nawet prawdziwość X. Pomijając już to że nie wykazałeś że Y jest konsekwencją X.
.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Nic nie definiuje się jednoznacznie, bo fakty są poza definicją, czyli już ich definicja jest z definicji inna niż one same. >Znów uprawiasz pustosłowie, bo nie umiesz nawet zdefiniować o co ci chodzi.
Zdefiniowałem. Fakty są transcendentne wobec rzeczywistości, ale niektóre prawdziwe zdania można dowieść i to jest jedno z nich, bo bez przyjęcia tego założenia, myśli tracą sens, tak jak matematyka i definiowanie.
>Miałeś kiedyś do czynienia z matematyką ? Chyba nie.
Znów żałosna ucieczka od argumentacji potwierdzająca, że nie umiesz się odnieść i skontrować moich argumentów.
>Znów coś mylisz, kompletnie nie rozumiesz zagadnienia nad którym się rozwodzisz.
Zamiast odpowiedzi znów żałosny wykręt.
>Problem z którym związane jest tw. Godla polega na określeniu czy dany algorytm przeszukujący dowody w systemie formalnym zakończy pracę
Dowody się modyfikują wraz z upływem czasu i działaniem umysłu, więc znów bredzisz i nie odnosisz się do meritum.
>bo negatywna odpowiedź na to pytanie oznacza że dane zdanie jest nierozstrzygalne. Takimi zdaniami są m.in. zdania Godla.
I masz problem bo te zdania odnoszą się do metafizyki, którą negujesz w histerii i bez argumentu.
>Nie chodzi tu o to czy algorytm rozwiązujący ten problem zakończy pracę.
Dla niektórych zagadnień zakończy, ale one i tak są odnoszone do nadrzędnych faktów. W dodatku umysł często działa nieprawidłowo, tzn jest w nim sporo bugów. Nie oznacza to jednak, że każde zdanie jest błędne, albo że każde jest prawdziwe. A twoja błędna interpretacja prowadzi do przyjęcia albo takiego, albo takiego wniosku, skoro odrzucasz podział na fakty i interpretacje. Przecież dla każdego zagadnienia pozytywnego w umyśle dowód jest niekompletny, gdy działa aktywna negacja. Niekompletny nie znaczy błędny, tak jak skupienie się na średnicy koła nie przeczy jego obwodowi.
Ty zamykasz wszystkie stwierdzenia w jakiejś sprzeczności chorego umysłu. A tu chodzi tylko o pewne zdania o charakterze metafizycznym.
>Po pierwsze tak się przejąłeś tym że twój podział jest samowywrtony, że teraz wszystko określasz tym słowem. Dlaczego według ciebie matematyka byłaby "samowywrotna" ?
A jak miałaby nie być, gdyby do niczego się nie odnosiła? Czego by wtedy dowodziła i czego dotyczyłyby dowody i skąd by się wzięła i po co by ją używano? Pomijam już fakt, że nie dałoby się jej wtedy używać, bo nie znaczyłaby nic, gdyż znaczenie odnosi się do faktów zewnętrznych wobec interpretacji.
>Po drugie oczywiście w żadnym wypadku nie wynika z tego twój podział gdyż nie są znane żadne twierdzenia które mówią, że jakiś fragment matematyki leży poza granicami poznania.
A kto mówi, że fragment matematyki leży poza granicami poznania? Znów mylisz obiad ze sraczką, bo pisałem o czymś innym: to poznanie leży poza granicami matematyki. Ty tu odwracasz kota ogonem jak zwykłe dualistyczne dziecko z nieaktywną korą przedczołową.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> prymitywne ucieczki i odwracanie kota ogonem typowe dla [...] kobiet gdy mają okresMam nadzieję, że masz na myśli kobiety czarnoskóre. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >prymitywne ucieczki i odwracanie kota ogonem typowe dla [...] kobiet gdy mają okres> Mam nadzieję, że masz na myśli kobiety czarnoskóre.  Poczekaj... masz okres? Jesteś rasistką?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jesteś rasistką? Skąd taki pomysł?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Stąd, że czemu akurat czarnoskóre?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Stąd, że czemu akurat czarnoskóre? Ponieważ niby czemu akurat kobiety.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Bo podczas okresu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Bo podczas okresu  Czyli dyskryminujesz osoby mające okres?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie dyskryminuję. Przecież to powszechnie znany fakt, że kobiety mają wahania emocjonalne związane z okresem i wtedy duża ich część się tak zachowuje, co nie znaczy, że są gorsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Stąd, że czarnoskóre osoby nie różnią się wiele pod tym względem od białych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Stąd, że czarnoskóre osoby nie różnią się wiele pod tym względem od białych. Czyli przypisałeś kobietom z okresem jakiś dyskryminujący je wzgląd, tak?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie. Skąd taki pomysł?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie. Skąd taki pomysł? Z Twojego pomysłu, że zachodzi dyskryminacja.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Bo napisałaś o czarnoskórych. Okres zmienia zachowanie na dany czas, a kolor skóry?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Bo napisałaś o czarnoskórych. Okres zmienia zachowanie na dany czas, a kolor skóry? Nieważne co napiszesz, chętnie racjonalistka MUSI mieć zawsze ostatnie słowo, to taki syndrom zwany COS* __________ *Chętnie Ostatnie Słowo
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nieważne co napiszeszWażne, odnoszę się właśnie do tego, co mi rozmówcy napiszą. > chętnie racjonalistka MUSI mieć zawsze ostatnie słowoNieprawda, chętnie przeczytam jak rozmówca w ostatnim słowie przyznaje mi rację.  Poza tym zauważ, że okazałeś się niesprawiedliwy, wszak tutaj odpuściłam spór z Tobą.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nieważne co napiszesz, chętnie racjonalistka MUSI mieć zawsze ostatnie słowo, to taki syndrom zwany COS* >__________ >*Chętnie Ostatnie Słowo
W jej wydaniu mi to nie przeszkadza, bo to taka tam zabawa słówkami, trochę jak przy flircie, tylko mniej ciekawa. Widać po jej wpisach, że udaje niezrozumienie i szuka jakiejś odpowiedzi pasującej językowo, ale niekoniecznie logicznie. Przeszkadza mi przeinaczanie tez, do których ktoś się odnosi, a konkretnie to, że moderacja nic z tym nie robi i normalni użytkownicy tego nie piętnują (to już oznaka nawet śmierci forum).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Widać po jej wpisach, że udaje niezrozumienie i szuka jakiejś odpowiedzi pasującej językowo, ale niekoniecznie logicznie. To gratuluję przenikliwości, bo mi po wpisach ciężko poznać, czy ktoś nie rozumie, czy tylko udaje niezrozumienie.
>Przeszkadza mi przeinaczanie tez, do których ktoś się odnosi, a konkretnie to, że moderacja nic z tym nie robi i normalni użytkownicy tego nie piętnują (to już oznaka nawet śmierci forum). Szkoda tego forum, ale to użytkownicy, czyli my je tworzymy, no i oczywiście mamy tutaj Boga nad sobą, czyli właściciela domeny, od którego zależy polityka portalu i co tam dopuszczać a co usuwać, którego to prawa nie można odmawiać, ale trzeba być tego świadomym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Widać po jej wpisach, że udaje niezrozumienie i szuka jakiejś odpowiedzi pasującej językowo, ale niekoniecznie logicznie. >To gratuluję przenikliwości, bo mi po wpisach ciężko poznać, czy ktoś nie rozumie, czy tylko udaje niezrozumienie.
Nigdy nie można być w 100% pewnym, ale wg mnie po prostu bawi się słowami.
>>Przeszkadza mi przeinaczanie tez, do których ktoś się odnosi, a konkretnie to, że moderacja nic z tym nie robi i normalni użytkownicy tego nie piętnują (to już oznaka nawet śmierci forum). >Szkoda tego forum, ale to użytkownicy, czyli my je tworzymy, no i oczywiście mamy tutaj Boga nad sobą, czyli właściciela domeny, od którego zależy polityka portalu i co tam dopuszczać a co usuwać, którego to prawa nie można odmawiać, ale trzeba być tego świadomym.
Użytkownicy też mogliby się wypowiedzieć. Najpierw chociaż spróbować zrozumieć kto ma rację.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Bo napisałaś o czarnoskórych. Pisanie o czarnoskórych to ich dyskryminacja?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie, ale pisanie w takim kontekście jak Ty to zrobiłaś, to dyskryminacja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie, ale pisanie w takim kontekście jak Ty to zrobiłaś, to dyskryminacja. Co dyskryminującego jest w kontekście, w którym napisałam o czarnoskórych?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Porównałaś je do przejściowych zaburzeń emocjonalnych pasujących do kobiecego okresu, ale to nie ma nic wspólnego z czarnoskórymi, natomiast z kobietami okresowo tak.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Porównałaś je do przejściowych zaburzeń emocjonalnych pasujących do kobiecego okresu Nie ma w tym wątku czegoś takiego jak moje porównywanie czarnoskórych do czegokolwiek.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Jest. Tam gdzie zaczynasz ni z gruchy ni z pietruchy ich wątek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jest. Tam gdzie zaczynasz ni z gruchy ni z pietruchy ich wątek.Chciałbyś, bo chlapnąłeś, że porównuję, ale tam żadnego porównania nie ma.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Motasz się, bo nadal nie wyjaśniłaś jak się ma czarny kolor skóry do treści tamtych wpisów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Motasz się, bo nadal nie wyjaśniłaś jak się ma czarny kolor skóry do treści tamtych wpisów.Zamiast silić się na niegrzeczne uwagi na mój temat wyjaśnij jakie "nadal" masz na myśli, skoro dotąd nikt mnie nie zapytał "jak czarny kolor ma się do treści bliżej nieokreślonych, a teraz nazwanych 'tamtymi' wpisów"? Po drugie, to ja czekam na wyjaśnienie skąd Ci się wziął tutaj sformułowany pomysł, że być może jestem rasistką; to poważny zarzut, więc oczekuję poważnego wyjaśnienia.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Bez ucieczki w nadinterpretacje, które próbujesz tu prezentować. Sprawa jest prosta. Użyłem porównania "jak kobieta podczas okresu". Chodziło tu o porównanie emocji związanych z tym stanem, do emocji rozmówcy związanych z nieumiejętnością odpowiedzenia w wyważony sposób, co pewnie jest wynikiem tego, że wykazałem mu, że bredzi. Ty nagle napisałaś o czarnoskórych, ale nie wiem jaki miałoby to mieć związek z tematem. Dlatego pomyślałem o dyskryminacji, w myśl skojarzenia kobieta/okres - gorsze, czarnoskórzy - gorsi. Myślę, że to Ty w ten sposób napisałaś, a nie ja. Wg mnie okresowo takie wahania emocji wnoszą wiele do światopoglądu, gdy potem myśli się o tym bez tych okresowych emocji i dlatego kobiety szybciej dojrzewają emocjonalnie (o ile nie omota ich jakaś propaganda)  A kolor skóry jest bez znaczenia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> pomyślałem o dyskryminacji, w myśl skojarzenia kobieta/okres - gorszeCzyli dyskryminowałeś kobiety, QED. Tak się bowiem złożyło, że ja o czarnoskórych kobietach nie napisałam niczego, jedynie zaproponowałam je w miejsce scharakteryzowanych przez Ciebie "kobiet w ogóle". 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >pomyślałem o dyskryminacji, w myśl skojarzenia kobieta/okres - gorsze> Czyli dyskryminowałeś kobiety, QED.Nie dyskryminowałem. Kobiety faktycznie miewają okres. Wg Twojej definicji o debilach, są wtedy gorsze. Wg mnie po prostu mają okres i podobnie każdy miewa okres bycia debilem, ale wg mnie to dziwna definicja. Lepiej brzmi, że każdy czasem zachowuje się jak debil, co jest porównaniem, a nie znakiem równości. > Tak się bowiem złożyło, że ja o czarnoskórych kobietach nie napisałam niczego, jedynie zaproponowałam je w miejsce scharakteryzowanych przez Ciebie "kobiet w ogóle".  No więc w myśl jakiego skojarzenia to zrobiłaś? Jeśli nie tego, że kobiety i czarnoskórzy kojarzą się niektórym ludziom z gorszością, to z jakiego?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >> pomyślałem o dyskryminacji, w myśl skojarzenia kobieta/okres - gorsze> >Czyli dyskryminowałeś kobiety, QED.> Nie dyskryminowałem.W tym stwierdzeniu oparłam się na podkreślonym powyżej Twoim skojarzeniu. Wcześniej Twojej dyskryminacji dowiodłam na podstawie Twojego twierdzenia o dyskryminacji czarnoskórych, gdy zaproponowałam umieszczenie ich w kontekście opisującym kobiety. > Kobiety faktycznie miewają okres. Wg Twojej definicji o debilach, są wtedy gorsze.Przytocz tę moją definicję debila i wykaż jak z niej wynika, że kobiety z okresem są gorsze. > >Tak się bowiem złożyło, że ja o czarnoskórych kobietach nie napisałam niczego, jedynie zaproponowałam je w miejsce scharakteryzowanych przez Ciebie "kobiet w ogóle".  > No więc w myśl jakiego skojarzenia to zrobiłaś?W myśl spostrzeżenia, że mamy na tym forum do czynienia z mizoginistycznymi osobnikami, którzy np. dostrzegą u mnie rasizm w zupełnie neutralnym zwrocie "czarno na białym" (trzecie zdanie od końca posta), ale nad wypowiedziami dyskryminującymi kobiety nagminnie przechodzą do porządku dziennego. Tutejsi, zapewne w większości biali i heteroseksualni mężczyźni gotowi są zwalczać nawet cień rasizmu czy wytykać homofobię, ale niemal nigdy nie dostrzegają obelżywych tekstów o kobietach, więc zastawiłam pułapkę pozorowanego rasizmu, który w istocie był Twoją mizoginią, niestety dyżurny obrońca czarnoskórych albo "okazję" przeoczył, albo, w odróżnieniu od Ciebie, starczyło mu bystrości, by moją grę przejrzeć.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>> pomyślałem o dyskryminacji, w myśl skojarzenia kobieta/okres - gorsze>>Czyli dyskryminowałeś kobiety, QED.> >Nie dyskryminowałem.> W tym stwierdzeniu oparłam się na podkreślonym powyżej Twoim skojarzeniu.To nie moje skojarzenie, tylko próba interpretacji Twojego napisania o czarnoskórych. Tylko do tego schematu mi to pasowało i zabrakło tam jedynie żydów i homoseksualistów  > Wcześniej Twojej dyskryminacji dowiodłam na podstawie Twojego twierdzenia o dyskryminacji czarnoskórych, gdy zaproponowałam umieszczenie ich w kontekście opisującym kobiety.Jeszcze raz: - kontekst opisujący kobiety jest zgodny z faktami, gdyż kobiety faktycznie miewają regularnie okres i wpływa to wtedy na ich zachowanie - czarnoskórzy nie pasują do tego kontekstu, gdyż czarnoskórzy mężczyźni nie mają okresu, więc znów dotyczy to tylko kobiet - z faktu, że kobiety miewają okres, nie wynika ich rzekoma gorszość - czarnoskórzy nie są gorsi od innych ras - kontekst okresu pasował do dyskusji, gdyż opisuje on notoryczne zachowanie adwersarza - kontekst czarnoskórych nijak by tu nie pasował - nie ma mowy o żadnej dyskryminacji - to był Twój pomysł, dlatego pomyślałem, że pewnie masz to wspomniane skojarzenie, że kobiety i czarnoskórzy są gorsi, więc mówi się o nich w kontekście dyskryminacji. > >Kobiety faktycznie miewają okres. Wg Twojej definicji o debilach, są wtedy gorsze.> Przytocz tę moją definicję debila i wykaż jak z niej wynika, że kobiety z okresem są gorsze.Pisałaś, że napisanie, że ktoś zachowuje się jak debil niczym nie różni się od napisania, że faktycznie jest debilem. Skoro tak uważasz, to konsekwentnie by było, gdybyś uznała, że skoro kobiety z powodu okresu mają wahania nastroju, to zawsze są gorsze, ale to właśnie wynik zastosowania Twojego błędnego myślenia. > >No więc w myśl jakiego skojarzenia to zrobiłaś?> W myśl spostrzeżenia, że mamy na tym forum do czynienia z mizoginistycznymi osobnikami, którzy np. dostrzegą u mnie rasizm w zupełnie neutralnym zwrocie "czarno na białym" (trzecie zdanie od końca posta), ale nad wypowiedziami dyskryminującymi kobiety nagminnie przechodzą do porządku dziennego. Tutejsi, zapewne w większości biali i heteroseksualni mężczyźni gotowi są zwalczać nawet cień rasizmu czy wytykać homofobię, ale niemal nigdy nie dostrzegają obelżywych tekstów o kobietach, więc zastawiłam pułapkę pozorowanego rasizmu, który w istocie był Twoją mizoginią, niestety dyżurny obrońca czarnoskórych albo "okazję" przeoczył, albo, w odróżnieniu od Ciebie, starczyło mu bystrości, by moją grę przejrzeć.Strasznie pokrętne tłumaczenie. Po pierwsze bezzasadnie łączysz jakichś obcych mizoginów z moim neutralnym postem. Po drugie nie dyskryminowałem kobiet w żadnej ze swoich wypowiedzi. Po trzecie, Twoje porównanie kobiet do czarnoskórych bazuje na skojarzeniu tych grup z gorszością, stąd "obrona przed dyskryminacją".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>> pomyślałem o dyskryminacji, w myśl skojarzenia kobieta/okres - gorsze> >>>Czyli dyskryminowałeś kobiety, QED.> >>Nie dyskryminowałem.> >W tym stwierdzeniu oparłam się na podkreślonym powyżej Twoim skojarzeniu.> To nie moje skojarzenie, tylko próba interpretacji Twojego napisania...To też już wyłożyłam: przyszła Ci na myśl dyskryminacja, bo to, co napisałeś o kobietach było pejoratywne, więc w zestawieniu z "czarnoskórymi" wydało Ci się moim rasizmem. A naprawdę było to odsłonięcie Twojej mizoginii. > Jeszcze raz:> - kontekst opisujący kobiety jest zgodny z faktami, gdyż kobiety faktycznie miewają regularnie okres i wpływa to wtedy na ich zachowanie> - czarnoskórzy nie pasują do tego kontekstu, gdyż czarnoskórzy mężczyźniStop - pisałam o kobietach, więc raczej mylisz tutaj obiad ze sraczką. > - z faktu, że kobiety miewają okres, nie wynika ich rzekoma gorszośćTylko faktyczna, co nie? Wiesz co olson, piszesz jak debil (czyt. masz taki gorszy okres), więc nie chce mi się dalej czytać.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >To nie moje skojarzenie, tylko próba interpretacji Twojego napisania...> To też już wyłożyłam: przyszła Ci na myśl dyskryminacja, bo to, co napisałeś o kobietach było pejoratywneNieprawda, nie było. Właśnie to, że Tobie się to pejoratywnie skojarzyło, potwierdza to o czym piszę - że kojarzysz dyskryminację z kobietami i czarnoskórymi. > A naprawdę było to odsłonięcie Twojej mizoginii.Raczej Twojego urojenia dotyczącego mojej rzekomej mizoginii, która realnie nie istnieje. > >Jeszcze raz:> >- kontekst opisujący kobiety jest zgodny z faktami, gdyż kobiety faktycznie miewają regularnie okres i wpływa to wtedy na ich zachowanie> >- czarnoskórzy nie pasują do tego kontekstu, gdyż czarnoskórzy mężczyźni> Stop - pisałam o kobietach, więc raczej mylisz tutaj obiad ze sraczką.Czyli pomyliłaś obiad ze sraczką tylko na odwrót  Skoro uroiło Ci się istnienie różnicy między okresem czarnoskórych i białych kobiet. To tak jakbyś patrząc na sraczkę uroiło Ci się, że jej kawałek jest częścią obiadu, albo patrząc na obiad uroiło Ci się, że jego kawałek jest częścią sraczki  > >- z faktu, że kobiety miewają okres, nie wynika ich rzekoma gorszość> Tylko faktyczna, co nie?Nie. Ale skoro tak uważasz to jest to nieco smutne. Ja stwierdziłem jedynie fakt, że okres wpływa na emocjonalność kobiet. > Wiesz co olson, piszesz jak debil (czyt. masz taki gorszy okres), więc nie chce mi się dalej czytać.Poczytaj, bo jeśli zrozumiesz to co napisałem, to przestaniesz tak twierdzić i zachce Ci się czytać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>To nie moje skojarzenie, tylko próba interpretacji Twojego napisania...> >To też już wyłożyłam: przyszła Ci na myśl dyskryminacja, bo to, co napisałeś o kobietach było pejoratywne> Nieprawda, nie było.Skoro nie było pejoratywne, to skąd Ci się wzięła myśl o dyskryminacji?
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A dlaczego pytasz o coś na co już odpowiadałem? Jeszcze raz: to Ty napisałaś o czarnoskórych, gdy napisałem o kobietach i okresie. Stąd moje podejrzenie o Twoje pejoratywne rozumienie słów "kobieta" i "czarnoskórzy". Jeśli nie o to, to nie potrafię wytłumaczyć dlaczego kobiety kojarzą Ci się z czarnoskórymi, czyli dlaczego zaprojektowałaś na mnie swoje dyskryminujące poglądy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>napisałaś o czarnoskórych, gdy napisałem o kobietach i okresie. Stąd moje podejrzenie o Twoje pejoratywne rozumienie słów "kobieta" i "czarnoskórzy". I właśnie to podejrzenie okazało się bezpodstawne, a pejoratywność tkwiła w Twojej wypowiedzi.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>napisałaś o czarnoskórych, gdy napisałem o kobietach i okresie. Stąd moje podejrzenie o Twoje pejoratywne rozumienie słów "kobieta" i "czarnoskórzy". >I właśnie to podejrzenie okazało się bezpodstawne, a pejoratywność tkwiła w Twojej wypowiedzi.
To Ty napisałaś o czarnoskórych, gdy napisałem o kobietach, więc to Twoje skojarzenie. Nie odwracaj kota ogonem, bo to już jest nudne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To Ty napisałaś o czarnoskórych, gdy napisałem o kobietach, więc to Twoje skojarzenie.Ja skojarzyłam co innego: że skoro piszesz o kimś pejoratywnie, to do przyznania, że to robisz trzeba Ci tylko grupy, którą z tą swoją pejoratywnością odruchowo powiążesz. I dobrze skojarzyłam, bo zarzucając mi rasizm połknąłeś ten haczyk. Gdybyś nie połknął, to tutaj zapytałbyś "dlaczego akurat czarnoskóre?", a nie "czy jestem rasistką". > to już jest nudne.Nie aż tak, żebyś zaniechał odpowiadania.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >To Ty napisałaś o czarnoskórych, gdy napisałem o kobietach, więc to Twoje skojarzenie.> Ja skojarzyłam co innego: że skoro piszesz o kimś pejoratywnie, to do przyznania, że to robisz trzeba Ci tylko grupy, którą z tą swoją pejoratywnością odruchowo powiążesz. I dobrze skojarzyłam, bo zarzucając mi rasizm połknąłeś ten haczyk.A jak złapano Cię za rękę to twierdzisz, że to nie Twoja ręka  Kto najpierw uznał, że kobiety i czarnoskórzy się odruchowo powiążą w mojej głowie? Ty to zrobiłaś. I nic dziwnego, bo skoro tak twierdzisz, to od razu przypisuję Tobie takie skojarzenie. Skąd one jednak powstało? Bo wymyśliłaś, że piszę pejoratywnie o kobietach. To też Twoje złudzenie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. > Gdybyś nie połknął, to tutaj zapytałbyś "dlaczego akurat czarnoskóre?", a nie "czy jestem rasistką".To pytanie oznacza to samo. To Ty doszukujesz się tu pejoratywności i powiązałaś pierwsza czarny kolor skóry z żeńską płcią, pod #dyskryminacja  > >to już jest nudne.> Nie aż tak, żebyś zaniechał odpowiadania.Toteż odpowiadam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >...zarzucając mi rasizm połknąłeś ten haczyk.> A jak złapano Cię za rękę to twierdzisz, że to nie Twoja rękaNa razie Ciebie złapano na bezpodstawnym przypisywaniu rasizmu. > Kto najpierw uznał, że kobiety i czarnoskórzy się odruchowo powiążą w mojej głowie?I na tym polegał podstęp: na wykorzystaniu Twojej bezmyślności (odruchów); gdybyś pomyślał, może byś się nie dał złapać.  > >>to już jest nudne.> >Nie aż tak, żebyś zaniechał odpowiadania.> Toteż odpowiadam  Szkoda, że nieciekawie.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>...zarzucając mi rasizm połknąłeś ten haczyk.> >A jak złapano Cię za rękę to twierdzisz, że to nie Twoja ręka> Na razie Ciebie złapano na bezpodstawnym przypisywaniu rasizmu.Nic podobnego. Stanęło na tym, że skojarzyłaś czarny kolor skóry z kobietami, ze względu na Twoje skojarzenie z dyskryminacją. > >Kto najpierw uznał, że kobiety i czarnoskórzy się odruchowo powiążą w mojej głowie?> I na tym polegał podstęp: na wykorzystaniu Twojej bezmyślności (odruchów); gdybyś pomyślał, może byś się nie dał złapać.  Swoją pomyłkę nazywasz podstępem?  Najpierw uroiła Ci się rzekoma dyskryminacja, a następnie skojarzyłaś ją z czarnoskórymi i to niby ma być podstęp?  > >>>to już jest nudne.> >>Nie aż tak, żebyś zaniechał odpowiadania.> >Toteż odpowiadam  > Szkoda, że nieciekawie.No bo odpowiadam na nieciekawe wypowiedzi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>...zarzucając mi rasizm połknąłeś ten haczyk.> >>A jak złapano Cię za rękę to twierdzisz, że to nie Twoja ręka> >Na razie Ciebie złapano na bezpodstawnym przypisywaniu rasizmu.> Nic podobnego. Stanęło na tym...Nie stanęło, bo dyskutujemy. Przypisałeś mi rasizm, choć ja niczego pejoratywnego o czarnoskórych nie napisałam. > Swoją pomyłkę nazywasz podstępem?Swoim podstępem nazywam swój podstęp. > >>>>to już jest nudne.> >>>Nie aż tak, żebyś zaniechał odpowiadania.> >>Toteż odpowiadam  > >Szkoda, że nieciekawie.> No bo odpowiadam na nieciekawe wypowiedzi  Widać małoś kreatywny.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie stanęło, bo dyskutujemy. Przypisałeś mi rasizm, choć ja niczego pejoratywnego o czarnoskórych nie napisałam.Stanęło, a Ty teraz próbujesz się usprawiedliwiać, a sama przyznałaś, że zaplanowałaś jakąś pułapkę na samą siebie, którą zweryfikowałem, trafnie przypisując Ci skojarzenie "kobiety - dyskryminacja - czarnoskórzy". > >Swoją pomyłkę nazywasz podstępem?> Swoim podstępem nazywam swój podstęp.I ten "podstęp" polega na tym, że próbujesz przypisać mi swoje myślenie?  > >>>>>to już jest nudne.> >>>>Nie aż tak, żebyś zaniechał odpowiadania.> >>>Toteż odpowiadam  > >>Szkoda, że nieciekawie.> >No bo odpowiadam na nieciekawe wypowiedzi  > Widać małoś kreatywny.Wystarczająco, adekwatnie do sytuacji
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>sama przyznałaś, że zaplanowałaś jakąś pułapkę na samą siebie Pisałam, że zaplanowałam pułapkę na Ciebie.
>I ten "podstęp" polega na tym, że próbujesz przypisać mi swoje myślenie? Nie, na skłonieniu Cię do reakcji, w której ujawnisz swoje intencje.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >sama przyznałaś, że zaplanowałaś jakąś pułapkę na samą siebie> Pisałam, że zaplanowałam pułapkę na Ciebie.A fakty są takie, że: 1. skojarzyłaś kobiety z czarnoskórymi, co kojarzy Ci się z dyskryminacją 2. przewidziałem Twój tok myślenia 3. napisałaś, że skoro przewidziałem Twój tok myślenia, to wpadłem w pułapkę wtf?  Jakaś dziwna ta pułapka, że niby ja w nią wpadłem, a to Twoje stwierdzenie zostało zaorane
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>>sama przyznałaś, że zaplanowałaś jakąś pułapkę na samą siebie >>Pisałam, że zaplanowałam pułapkę na Ciebie. >A fakty są takie, że: >1. skojarzyłaś kobiety z czarnoskórymi Nie skojarzyłam, a zestawiłam i nie kobiety z czarnoskórymi, a czarnoskóre kobiety z tymi, o których pisałeś Ty. W czym z sobie tylko wiadomych powodów dostrzegłeś mój rasizm.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >>>sama przyznałaś, że zaplanowałaś jakąś pułapkę na samą siebie> >>Pisałam, że zaplanowałam pułapkę na Ciebie.> >A fakty są takie, że:> >1. skojarzyłaś kobiety z czarnoskórymi> Nie skojarzyłam, a zestawiłam i nie kobiety z czarnoskórymi, a czarnoskóre kobiety z tymi, o których pisałeś Ty. W czym z sobie tylko wiadomych powodów dostrzegłeś mój rasizm.Sama przyznałaś się do tego skojarzenia, próbując tłumaczyć to jako pułapkę. Teraz wycofujesz się ze stwierdzenia o pułapce i próbujesz pisać o zestawieniu, w którym nagle ja magicznie z kapelusza wyjmuję kontekst skojarzeń emocjonalnych kobiety-dyskryminacja-czarnoskórzy i wcale nie są one typowe  Pytanie tylko dlaczego dopatrujesz się tu dyskryminacji. To jest kluczowe dla tej rozmowy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>>>sama przyznałaś, że zaplanowałaś jakąś pułapkę na samą siebie> >>>Pisałam, że zaplanowałam pułapkę na Ciebie.> >>A fakty są takie, że:> >>1. skojarzyłaś kobiety z czarnoskórymi> >Nie skojarzyłam, a zestawiłam i nie kobiety z czarnoskórymi, a czarnoskóre kobiety z tymi, o których pisałeś Ty. W czym z sobie tylko wiadomych powodów dostrzegłeś mój rasizm.> Sama przyznałaś się do tego skojarzenia...Miło będzie, jeśli na dowód odpowiedni tekst podlinkujesz lub/i zacytujesz. 
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie chce mi się szukać, ale będziesz wiedzieć o co chodzi - tekst, w którym pisałaś o zastawionej na mnie "pułapce". Skoro ją zastawiłaś, to wtedy tak pierwsza pomyślałaś, a ja potem Cię rozgryzłem, co w ucieczce nazwałaś pułapką zastawioną na mnie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nie chce mi się szukać Pozostaniesz zatem w niesławie gołosłowności.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Przecież wskazałem post, o który chodzi i zrobiłem to bez cytatu, gdyż nie było potrzeba cytować tego co pisałaś powyżej, w tej dyskusji...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Przecież wskazałem post Wskazania posta dokonuje się przez adres URL lub moment opublikowania.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie zgadzam się z tym Twoim dogmatem. Wskazanie posta ma na celu przywołanie jego meritum i to zrobiłem, więc już wiesz, o który post chodzi, a jeśli nie to sobie przypomnij co pisałaś przed chwilą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Nie zgadzam się z tym Twoim dogmatem. Nikomu łaski nie robisz.> Wskazanie posta ma na celu przywołanie jego meritum.Nie wobec każdego posta taki konstrukt jak jego meritum ma sens.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Nie zgadzam się z tym Twoim dogmatem.> Nikomu łaski nie robisz.Od kiedy niezgadzanie się z cudzym dogmatem oznacza gołosłowność? Skoro oskarżasz mnie o gołosłowność, to twierdzisz, że nie było żadnego podstępu. Wcześniej jednak twierdziłaś, że był i to twierdzenie jest niezależne od tego czy wkleję do niego link. A swoją drogą myślę, że Twoje konto prowadzi antyfeminista, który chce skomrpomitować stereotypowe myślenie blondynek, które czepiając się słówek gubią meritum i próbują odwrócić rolę  > >Wskazanie posta ma na celu przywołanie jego meritum.> Nie wobec każdego posta taki konstrukt jak jego meritum ma sens.Jeśli nie ma, to każde stwierdzenie zrównuje się np z czymś takim "trwitewto jutwe yhti ewuye", więc nie ma sensu tego pisać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Nie zgadzam się z tym Twoim dogmatem.> > Nikomu łaski nie robisz.> Od kiedy niezgadzanie się z cudzym dogmatem oznacza gołosłowność?O to zapytaj kogoś, kto twierdzi, że oznacza.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
2 na 2 | Offis (3 punktów) | Witam. Wczoraj trafiłem na ten portal, a zatem na forum jestem nowy więc, uniżenie proszę o nie równanie mnie z ziemią. Po lekturze kilku artykułów tutaj, doszedłem do wniosku że chyba w końcu trafiłem do miejsca którego szukałem całe życie, i wszedłem na to forum. Przechodząc do wątku, w wielu przypadkach to już nawet nie brak zrozumienia tego co się czyta, ale ograniczenie oponęta w dyskusji i jego święte przekonanie do własnych racji, przy braku jakichkolwiek chęci do przetworzenia przeczytanego tekstu, bo ,,to co ja wiem jest jedynie właściwe". Można by to podciągnąć pod hipokryzję. Uważać się za inteligentnego, wykładać komuś argumenty w danej sprawie, samemu nie wykazywać się żadną refleksjią do kontrargumentów. O tym że, wypowiedzi w wątkach bardzo szybko zaczynają odbiegać od tematu, to już szkoda wspominać.
Zgadzam się że, czytanie czy słuchanie z zrozumienie to powszwchny problem i, tak jak to co napisła pan olson(...)
>Jeśli ktoś pisze bez sensu, to czytelnik może przecież rozumieć gdzie są błędy i nawet je wykazać. Gdy ktoś pisze z sensem, a rozmówca to przeinacza, to wtedy też można jednoznacznie udowodnić mu, że bredzi.
(...) To prawda, tak z panem finerbijk również się zgadzam. Nie z każdym da się dojść do porozumienia. Kiedyś myślałem że da się naprawić świat, między innymi poprzez logiczne argumentowanie błędów. Ale to już nie jest godzienie się na dezinformację i propagandę, ludziom jest tak wygodniej żyć, i nic się nie da z tym zrobić.
Ps. Jeśli jakiegoś orto nie wyłapałem, to przepraszam. Walczyłem z tym 7, lat z marnym skutkiem
|
|
 | | grydo (1 punktów) | Z każdym inteligentnym człowiekiem można sie dogadac, jednak o takich ludzi coraz trudniej niestety. Dlatego jest tak wiele niedomówień na tym świecie.
|
|
|  | -1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Z każdym inteligentnym człowiekiem można sie dogadacNiestety bywają inteligenci są nie na naszą inteli... Kieszeń.  > Dlatego jest tak wiele niedomówień na tym świecie.Pytanie czy dżentelmeńskie przemilczanie kwestii pieniężnych jest tego przyczyną, czy przeciwnie - skutkiem.
Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
|
|
| badacy2017 (-2 punktów) | zgadzam się
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|