Racjonalista - Strona głównaDo treści
Filozofia - czy ma jakieś naukowe podstawy ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-05-2013 18:20XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Filozofia - czy ma jakieś naukowe podstawy ?
0 na 6
Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?

Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?

Pytam nieprzypadkowo, bo Hartman w ostatniej GW narzeka na edukację (słusznie), ale stawia tezę, że filozofia też powinna być nauczana w szkole. Moim zdaniem uprawia prywatę, bo sam filozof, a filozofia jest do niczego nie przydatna

Urywek (o filozofi jest w pełnej wersji):
wyborcza.p(*)517,13885836,Umarla_klasa.html

Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ? Czy tylko argumenty historyczne, "bo tak" ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szarley (54913 punktów)
>Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ? Czy tylko argumenty historyczne, "bo tak" ?
>

Już to pytanie świadczy o tym że myślisz "filozoficznie" Pytasz "Po co?"
Filozofia w szkole to dobry pomysł ale.... boję się nauczania filozofii. Boję się, że zamiast rozważania na lekcjach problemów etyki, logiki, teorii poznania, przekwalifikowany z powodu niżu demograficznego, przypadkowy "filozof" wezwie do tablicy i zapyta:

"Powiedz no Kowalski, czym się różnią poglądy Arcygnidesa od Pierdziklesa na miesiączkowanie żab?"
13-05-2013 18:49 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ? Czy tylko argumenty >historyczne, "bo tak" ?
>Już to pytanie świadczy o tym że myślisz "filozoficznie" Pytasz "Po co?"

O przepraszam, to nie jest pytanie filozoficzne, tylko zwykłe pytanie o cel

>Filozofia w szkole to dobry pomysł ale.... boję się nauczania filozofii. Boję się, >że zamiast rozważania na lekcjach problemów etyki, logiki, teorii poznania,

logika to już od dawna chyba nie jest działem filozofii tylko matematyki ?

I odpowiedz na moje pytania


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 18:58 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)
>O przepraszam, to nie jest pytanie filozoficzne, tylko zwykłe pytanie o cel

W chwili kiedy pierwszy człowiek zadał pytanie o cel, narodziła się filozofia

>logika to już od dawna chyba nie jest działem filozofii tylko matematyki ?

Czym innym jest logika jako część filozofii, czym innym jest logika matematyczna

>I odpowiedz na moje pytania

Sam sobie odpowiedz
13-05-2013 19:17 
 Ocena-3 na 3
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>O przepraszam, to nie jest pytanie filozoficzne, tylko zwykłe pytanie o cel
>W chwili kiedy pierwszy człowiek zadał pytanie o cel, narodziła się filozofia

Nie żartuj sobie
W takim razie każdy dział nauki to filozofia, ale to byłby śmiały pogląd

>>logika to już od dawna chyba nie jest działem filozofii tylko matematyki ?
>Czym innym jest logika jako część filozofii, czym innym jest logika matematyczna

To jest jakaś inna logika ?!?

>>I odpowiedz na moje pytania
>Sam sobie odpowiedz

Dzięki Rozumiem, że nie znasz naukowych filozofii


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 19:25 
 Ocena 2 na 4
szarley (54913 punktów)
>>>O przepraszam, to nie jest pytanie filozoficzne, tylko zwykłe pytanie o cel
>>W chwili kiedy pierwszy człowiek zadał pytanie o cel, narodziła się filozofia
>Nie żartuj sobie
>W takim razie każdy dział nauki to filozofia, ale to byłby śmiały pogląd
>>>logika to już od dawna chyba nie jest działem filozofii tylko matematyki ?
>>Czym innym jest logika jako część filozofii, czym innym jest logika matematyczna
>To jest jakaś inna logika ?!?
>>>I odpowiedz na moje pytania
>>Sam sobie odpowiedz
>Dzięki Rozumiem, że nie znasz naukowych filozofii

Myślałem, że zaczynasz poważną rozmowę.
14-05-2013 09:03 
 Ocena 4 na 4
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Czym innym jest logika jako część filozofii, czym innym jest logika matematyczna

Tu się nie zgodzę - to po prostu obszar wspólny. Na moim uniwersytecie profesorowie-matematycy, zajmujący się logiką, prowadzą katedrę filozofii analitycznej. Studenci filozofii, obok klasycznej logiki sylogizmów, uczą się logiki matematycznej jako części curriculum. Nie ma filozofii bez logiki, podstawowego narzędzia filozofii.

Pozdrawiam serdecznie.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Celecrin (6386 punktów)
W Polsce mamy problem ponieważ słowo nauka jest rozumiane jako całość. Na zachodzie słowo science ma znaczenie jako "physical science", co u nas nazywa się "naukami przyrodniczymi".

" It is "often treated as synonymous with 'natural and physical science', and thus restricted to those branches of study that relate to the phenomena of the material universe and their laws,"
"This narrower sense of "science" developed as scientists such as Johannes Kepler, Galileo Galilei and Isaac Newton began formulating laws of nature such as Newton's laws of motion."
"Over the course of the 19th century, the word "science" became increasingly associated with the scientific method, a disciplined way to study the natural world, including physics, chemistry, geology and biology."
"The Oxford English Dictionary dates the origin of the word "scientist" to 1834."
Rola matematyki jest skomplikowana. Trzeba pamiętać, że matematyka jest dyscypliną abstrakcyjną. Istniała zanim powstały nauki przyrodnicze, czyli metoda naukowa.
28-05-2013 12:46 
 Ocena 1 na 1
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Nie za bardzo widzę tu problem. Co najwyżej małą precyzję niektórych wypowiedzi. Zresztą sama granica między naukami przyrodniczymi a humanistycznymi z jednej strony (i nomotetycznymi naukami społecznymi z drugiej) to kwestia kulturowa. Dziś dominuje wyobrażenie o uniwersalności anglosaskiego modelu - stąd twierdzi się, że Galileusz lub Newton to "naukowcy" a nie "filozofowie nauki", neutralizuje się historyczność dzisiejszej definicji tego co naukowe.

Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za off topic

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
Celecrin (6386 punktów)
>Nie za bardzo widzę tu problem. Co najwyżej małą precyzję niektórych wypowiedzi.
Nie. Pozwolę się nie zgodzić.
>Dziś dominuje wyobrażenie o uniwersalności anglosaskiego modelu - stąd twierdzi się, że Galileusz lub Newton to "naukowcy" a nie "filozofowie nauki"
Cieszyłbym się gdyby dominował. Anglosasi doszli do wniosku, że tytuł profesora nie jest sobie równy. Profesor filozofii, czy psychologii jest takim naukowcem jak z koziej dupy trąba.
Galileusz jest pierwszym naukowcem, ponieważ wnioski końcowe poparł doświadczeniami, oznacza to, ze jego twierdzenia moga być sprawdzone przez każdego, ok?
Jego postulat o niezależności czasu spadku swobodnego od masy mógł być w pełni sprawdzony(może być wykonany przez każdego) ponad 360 lat później na Księżycu.
Zatem jego postulaty są wiedzą, a nie "opinią".
Nie wiem czy Cię przekonałem., mam nadzieję, że tak
Pozdrawiam
ramichael (36666 punktów)
worek kości (2937 punktów)
>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?

Która teoria filozoficzna jest twoim zdaniem "tylko zabawą słowem"?

bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>Która teoria filozoficzna jest twoim zdaniem "tylko zabawą słowem"?

Moim zdaniem każda, ale możesz się wykazać i wskazać te naukowe


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 19:39 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>>Która teoria filozoficzna jest twoim zdaniem "tylko zabawą słowem"?
>Moim zdaniem każda, ale możesz się wykazać i wskazać te naukowe

Ok, to umówmy się tak - ja będę wskazywał naukowe, a ty nienaukowe, z ewentualnym komentarzem w razie różnicy zdań.

Moja propozycja:

Teoria gier językowych Wittgensteina. peenef2.republika.pl/hasla/g/gryjezykowe.html


bembergiem w berg
13-05-2013 19:57 
 0 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Teoria gier językowych Wittgensteina. peenef2.republika.pl/hasla>
/g/gryjezykowe.html

Teoria jest, a gdzie dowody ?

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 20:05 
 Ocena 6 na 8
Sylwek (15472 punktów)
>Teoria jest, a gdzie dowody ?

Tym się właśnie kończy nieznajomość nawet elementarnych ustaleń filozofii. Dowody to se możesz oczekiwać jak jesteś Macierewiczem, gdy zajmujesz się nauką nigdy nie posiadasz "dowodów" na rzecz jakichś teorii.
28-05-2013 12:34 
 0 na 2
Celecrin (6386 punktów)
> gdy zajmujesz się nauką nigdy nie posiadasz "dowodów" na rzecz jakichś teorii.
Bzdura!

Wyróżnia się następujące etapy pracy naukowej, które są jednocześnie głównymi składnikami metody naukowej:

ustalenie i uzasadnienie problemu oraz dostrzeżenie zagadnień pochodnych;
krytyka problemu w świetle dotychczasowych osiągnięć nauki (analiza literatury przedmiotu);

wyliczenie niezbędnych założeń lub twierdzeń, czasem także hipotez;
(dowody matematyczne)
ustalenie metod roboczych, obejmujące krytykę metod dotychczasowych i wybór lub konstrukcję metod nowych;

przeprowadzenie badań naukowych: wykonanie czynności wynikających z postawionego problemu i wybranej metody roboczej;
(dowody doświadczalne)

opracowanie materiałów zebranych w czasie badań i ich synteza;
pisemne opracowanie wyników badań aż do stanu pracy gotowej do druku, po czym ujawnienie ich w publikacji naukowej;
krytyczna ocena przebiegu własnych badań i pisemnego opracowania wyników.
28-05-2013 13:58 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Wyróżnia się następujące etapy pracy naukowej, które są jednocześnie głównymi składnikami metody naukowej:

trolololo
Celecrin (6386 punktów)
>>Wyróżnia się następujące etapy pracy naukowej, które są jednocześnie głównymi składnikami metody naukowej:
>trolololo
Podaj choć jedną teorię naukową nie podpartą doświadczeniem.
Jeśli doświadczenie nie daje prawdziwych informacji, to co je daje?
Czekam z niecierpliwością.
pogromcasmerfow (60 punktów)
>>>Wyróżnia się następujące etapy pracy naukowej, które są jednocześnie głównymi składnikami metody naukowej:
>>trolololo
>Podaj choć jedną teorię naukową nie podpartą doświadczeniem.
>Jeśli doświadczenie nie daje prawdziwych informacji, to co je daje?
>Czekam z niecierpliwością.
>

Wszelkie teorie mają to do siebie, że wraz z rozwojem naszej wiedzy mogą być zastąpione przez inne teorie. Wnioski płynące z doświadczenia są od początku "skażone" wcześniej nabytą wiedzą czy posiadaniem konkretnych przekonań. Polecam przykład flogistonu.
Celecrin (6386 punktów)
>Wszelkie teorie mają to do siebie, że wraz z rozwojem naszej wiedzy mogą być zastąpione przez inne teorie. Wnioski płynące z doświadczenia są od początku "skażone" wcześniej nabytą wiedzą czy posiadaniem konkretnych przekonań.
Mam proste pytanie czym zastąpiłeś Mechanikę Newtona? Skoro została "zastąpiona" to czemu ciągle jest podstawą praw rządzących naszym codziennym życiem?

>Polecam przykład flogistonu.
Na co? Pomysł flogistonu nie był teorią naukową. Został obalony przez proste doświadczenie, spalanie materii w zamkniętym pojemniku, na wadze i przy pomiarze ciśnienia. Sam pomysł flogistonu nie był podparty doświadczeniem, wręcz przeciwnie, był jemu przeciwny (ruda metalu jest cięższa niż metal z niej wydobyty).

W jaki sposób wnioski płynące z doświadczenia Lavoisiera były skażone wcześniej nabytą wiedzą?
Sanjuanito (27 punktów)
>>>Wyróżnia się następujące etapy pracy naukowej, które są jednocześnie głównymi składnikami metody naukowej:
>>trolololo
>Podaj choć jedną teorię naukową nie podpartą doświadczeniem.
>Jeśli doświadczenie nie daje prawdziwych informacji, to co je daje?
>Czekam z niecierpliwością.
>
Błagam Cię, we współczesnej nauce mamy ich od groma. Choćby teoria strun w fizyce molekularnej, albo teoria ewolucji międzygatunkowej, teoria ewolucji gwiazd.

Niech mi ktoś pokaże jak w doświadczalny sposób udowodnić tę ostatnią.

Niektóre teorie przyjmuje się bez dowodów, dlatego, że w dostatecznie dobry sposób potrafią wyjaśnić zaistniałe fenomeny.
25-06-2013 19:01 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Choćby teoria strun w fizyce molekularnej
Teoria to nie teoria naukowa to hipoteza. Żaden szanujący się naukowiec nie nazwie M-teorii "teorią naukową".
"In physics, string theory is a theoretical framework..." czyt. teoretyczny zarys, zrąb, ok?

>teoria ewolucji gwiazd.
>Niech mi ktoś pokaże jak w doświadczalny sposób udowodnić tę ostatnią.
Nie potrzeba. Wystarczy zaobserwować. Na niebie istnieją gwiazdy w każdym stadium ewolucji...
"Astronomowie obserwują wiele gwiazd i efekty zjawisk zachodzących w gwiazdach, na różnym etapie ich życia, tworzą modele ewolucji gwiazd, których przewidywania porównują z obserwacjami, weryfikując w ten sposób modele."
Dodam, że ewolucja gwiazd oparta jest na twardej nauce. Wszystkie gwiazdy działają w ten sam sposób. Sam proces działania gwiazd został dobrze opisany, więc w czym problem?

Teorii ewolucji międzygatunkowej nie znam, nie bedę się wypowiadał...
Sanjuanito (27 punktów)
>Sam proces działania gwiazd został dobrze opisany, więc w czym problem?

Nie wypowiadam się na temat prawdziwości, czy nieprawdziwości tych teorii, tylko mówię, że doświadczalnie nie da się ich zweryfikować (w kontekście do poprzedniej wypowiedzi)
Celecrin (6386 punktów)
>>Sam proces działania gwiazd został dobrze opisany, więc w czym problem?
>Nie wypowiadam się na temat prawdziwości, czy nieprawdziwości tych teorii, tylko mówię, że doświadczalnie nie da się ich zweryfikować (w kontekście do poprzedniej wypowiedzi)
Ja też nie wypowiadam się kontekście prawdziwości czy nieprawdziwości teorii naukowych.
Podałeś przykłady bez sensu, wszystkie trzy. Po pierwsze nie ma takiej teorii naukowej jak teoria strun, po drugie nie chcę zabawy słownej, więc wyjaśnię (postaram się) w miarę dokładnie.
Pomiędzy eksperymentem a obserwacją jest drobna różnica. W naukach przyrodniczych związanych z naturą często nie ingeruje się w nią. Prowadząc dokładne obserwacje.
Takie obserwacje nazywa się "eksperymentami naturalnymi".
Eksperyment a obserwacja
"Klasyczny eksperyment świadomie ingeruje w naturę i polega na analizie skutków tej ingerencji. Ściśle zdefiniowanemu obiektowi dostarcza się bodźców, a następnie obserwuje się reakcję obiektu. Dokładne obserwacje natury, bez ingerowania w nią nazywa się często eksperymentami naturalnymi.
Analiza obserwacji i eksperymentu jest w gruncie rzeczy bardzo zbliżona. W obu przypadkach chodzi o to aby ustalić związek między bodźcem (przyczyną) i zachowaniem obiektu (skutkiem). Różnica polega tylko na tym, że w eksperymencie naturalnym bodźców dostarcza sama natura. Przykładem eksperymentu klasycznego jest obserwacja efektów zderzenia cząstek akceleratorze, a eksperymentu naturalnego obserwacja zaćmienia Słońca."
13-05-2013 20:24 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>Teoria gier językowych Wittgensteina. peenef2.republika.pl/hasla>/g/gryjezykowe.html
>Teoria jest, a gdzie dowody ?

Jednym z założeń teorii Wittgensteina jest przyjęcie tezy, że znaczenie słów jest związane z ich używaniem. Np. ludzie mówią o pewnych rzeczach, że są "dobre", ale nie znaczy to jednak, że te rzeczy są dobre obiektywnie, że są dobre same w sobie - rzeczy stają dobre, ponieważ ludzie je jako takie traktują - w ramach pewnej gry językowej. Kiedyś uważano, że radioaktywność jest dobra, ponieważ sądzono, że jak coś generuje energię, to musi to być dobre. I w tym kontekście reklamowano kosmetyki jako "radioaktywne". Oczywiście one nie były radioaktywne w znaczeniu, w jakim tego słowa użyje fizyk - fizyk po prostu gra w inną grę językową - były one za to radioaktywne w znaczeniu, jakie nadawali temu słowu ludzie tego słowa używający - że poczujesz się dzięki tym kosmetykom pełen energii itd. Jeśli więc widzisz w swoim życiu sytuacje, w których znaczenie słów jest nadawane im poprzez ich użycie, wtedy dostaniesz "dowód", że teoria Wittgensteina jest prawdziwa.


bembergiem w berg
13-05-2013 22:10 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>>Teoria gier językowych Wittgensteina. peenef2.republika.pl/hasla>/g/gryjezykowe.html
>>Teoria jest, a gdzie dowody ?
>Jednym z założeń teorii Wittgensteina jest przyjęcie tezy, że znaczenie słów jest związane z ich używaniem. Np. ludzie mówią o pewnych rzeczach, że są "dobre", ale nie znaczy to jednak, że te rzeczy są dobre obiektywnie, że są dobre same w sobie - >rzeczy stają dobre, ponieważ ludzie je jako takie traktują - w ramach pewnej gry

Nie słyszałem o tej Teorii Wittgensteina ale wiem, że tak ludzie robią. Nie jest to zbyt banalna wiedza ?

Poza tym, czy to jest gra ? Moim zdaniem interes.
Wierzysz w boga (bo ktoś powiedział, że to jest dobre: "radioaktywne" Bo księża mają w tym interes (kasę i władzę) a Ty nadzieję na wieczne życie.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 22:59 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Poza tym, czy to jest gra ? Moim zdaniem interes.
>Wierzysz w boga (bo ktoś powiedział, że to jest dobre: "radioaktywne" Bo księża mają w tym interes (kasę i władzę) a Ty nadzieję na wieczne życie.

No i opisujesz coś co ja nazwałem grą, językiem ekonomicznym - konflikty interesów itd. Czyli obaj mówimy o tym samym, ale innym językiem (każdy język to słownik i zestaw reguł). W duchu Wittgensteina - zmieniłeś tylko grę językową.

No i możesz powiedzieć, że to banalne, że ludzie taką mówią, i że to nie jest odkrywcze. Ale jeśli ludzie tak mówią, to może to wcale nie jest takie dobre, że oni tak różnie słów używają - może jednak słowa, każde słowo, mają, albo powinny mieć stałe znaczenie, może powinniśmy mieć precyzyjny słownik, z definicjami i regułami użycia i jak będziemy się tego trzymać, to nie będzie między nami nieporozumień. No i skoro język potoczny jest taki pomieszany i pełen różnych "gier językowych" to może trzeba ten język odrzucić i ustalić jakiś jeden język - język idealny. No i jest cała grupa filozofów, którzy właśnie postulują utworzenie takiego idealnego języka, najlepiej bazującego na zasadach logiki i matematyki, który służyłby do właściwego uprawiania nauki (bo przecież naukowcy wplatają w opis swoich odkryć elementy języka potocznego, mieszają się wtedy różne gry językowe, tworzą się konflikty, nieporozumienia itd.).

No ale znowu - przecież język naturalny, potoczny, którym się posługujemy na co dzień, ewoluował przez tysiące lat wraz z ludzką kulturą i może nie ma sensu go odrzucać, a może nawet nie ma powodu - czemu sztuczny język miałby być lepszy od tego, którym się posługujemy od zawsze? Przecież język potoczny doskonalony był wraz z użyciem go przez całą historię ludzkości, czy naprawdę można wymyślić coś lepszego? No i mamy oddzielny problem.

Ale po co się tym zajmować - ktoś mógłby spytać - nie ma większych zagadnień do myślenia o nich? No a czy można w ogóle myśleć o czymkolwiek bez języka? Ciężko to sobie wyobrazić - wszystko jest przecież w jakimś języku wyrażone, wydaje się nawet, że bez języka nie można mówić o świadomości, a co dopiero o kulturze - granice mojego świata są granicami mojego języka - i znowu wracamy do Wittgensteina. Wciąż myślisz, że to tylko zabawa słowem?


bembergiem w berg
13-05-2013 19:57 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Moim zdaniem każda

Na przykład scjentyzm czyli filozoficzny pogląd, zresztą o głębokiej wewnętrznej niespójności, zgodnie z którym tylko wiedza naukowa jest wiedzą wartościową, lub zgoła wiedzą w ogóle?

Ale w takim razie po co uprawiasz takie słowne zabawy?
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Moim zdaniem każda
>Na przykład scjentyzm czyli filozoficzny pogląd, zresztą o głębokiej wewnętrznej niespójności, zgodnie z którym tylko wiedza naukowa jest wiedzą >wartościową, lub zgoła wiedzą w ogóle?

być może. Ja nie jestem scjentystą

>Ale w takim razie po co uprawiasz takie słowne zabawy?

jak wyżej

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 21:15 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>być może. Ja nie jestem scjentystą

No ale jesteś.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>być może. Ja nie jestem scjentystą
>No ale jesteś.

udowodnij


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 23:21 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>udowodnij

udowodnij, że nie jesteś
13-05-2013 23:35 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>udowodnij
>udowodnij, że nie jesteś

udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie. Tak jak wierzący mają udowadniać istnienie boga.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Sanjuanito (27 punktów)
>>>udowodnij
>>udowodnij, że nie jesteś
>udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie. Tak jak wierzący mają udowadniać istnienie boga.

Nieistnienie też się udowadnia .
25-06-2013 20:37 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>>>udowodnij
>>>udowodnij, że nie jesteś
>>udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie. Tak jak wierzący mają udowadniać >istnienie boga.
>Nieistnienie też się udowadnia .

To udowodnij nieistnienie krasnoludków. Ich isnienie jest bardzo mało prawdopodobne, podobnie jak boga, ale wykluczyć nie można.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Sanjuanito (27 punktów)
Bardzo racjonalne rozumowanie
ekonomista (1 punktów)
>>>>>udowodnij
>>>>udowodnij, że nie jesteś
>>>udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie. Tak jak wierzący mają udowadniać >istnienie boga.
>>Nieistnienie też się udowadnia .
>To udowodnij nieistnienie krasnoludków. Ich isnienie jest bardzo mało prawdopodobne, podobnie jak boga, ale wykluczyć nie można.

Haha, Sanjuanito Cię dopadł odwołujesz się do szerszego schematu myślowego, żeby osądzić czy należy udowadniać istnienie, czy nieistnienie - właśnie wdajesz się w filozoficzny argument o naturze poznania, wykazując tym samym przydatność epistemologii Czyli odwołując się do Twojego pierwotnego stwierdzenia: tak, filozofia ma sens
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>>>>>udowodnij
>>>>>udowodnij, że nie jesteś
>>>>udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie. Tak jak wierzący mają udowadniać >istnienie boga.
>>>Nieistnienie też się udowadnia .
>>To udowodnij nieistnienie krasnoludków. Ich isnienie jest bardzo mało prawdopodobne, podobnie jak boga, ale wykluczyć nie można.
>Haha, Sanjuanito Cię dopadł odwołujesz się do szerszego schematu myślowego, żeby osądzić czy należy udowadniać istnienie, czy nieistnienie - właśnie wdajesz się w filozoficzny argument o naturze poznania, wykazując tym samym przydatność epistemologii Czyli odwołując się do Twojego pierwotnego stwierdzenia: tak, >filozofia ma sens

Nie do końca, jakiś czas temu dyskutowałem (zdalnie z pewnym filozofem epistomologiem (jest on bardzo dumny z tego miana):
xyzpawel.b(*)08/testy-abx-dla-opornych.html

Z dyskusji tej wynika, że on za cholerę nie rozumie tej prostej zasady, że udowadnia się istnienie zjawiska.

Do tego, żeby się odnieść do tej zasady nie potrzeba studiować epistemologii...

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
26-06-2013 20:49 
 Ocena-1 na 1
ekonomista (1 punktów)
>>>>>udowadnia się istnienie, a nie nieistnienie. Tak jak wierzący mają udowadniać >istnienie boga.

>Nie do końca, jakiś czas temu dyskutowałem (zdalnie z pewnym filozofem epistomologiem (jest on bardzo dumny z tego miana):
>xyzpawel.b(*)08/testy-abx-dla-opornych.html
>Z dyskusji tej wynika, że on za cholerę nie rozumie tej prostej zasady, że udowadnia się istnienie zjawiska.
>Do tego, żeby się odnieść do tej zasady nie potrzeba studiować epistemologii...

No to skąd znasz tę zasadę? Jak uzasadniasz jej prawdziwość? Rozumowaniem, które nazywamy właśnie "filozoficznym".

Mod:
Kasuj, proszę, zbędne cytowania.

pardon, kasuję
No Idea (83 punktów)
XYZPawel:
Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ?

Zależy od szkoły. Różni filozofowie twierdzą różnie - są tacy, którzy uważają, że filozofia jest niezależna od nauki, i tacy, którzy uznają, że powinna się na nauce opierać.

XYZPawel:
Czy są sprawdzalne ?

Nie.

XYZPawel:
Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?

Czasami? Jakiś? Nie rozumiem jednej rzeczy: czemu, skoro wątpienie w fizykę, historię czy socjologię jest uznawane za świadczące o wątpiącym źle, wątpić w filozofię wypada?

XYZPawel:
filozofia jest do niczego nie przydatna

Tylko niektóre dziedziny wiedzy uprawia się dla praktycznych korzyści. Zajmowanie się innymi zakłada pragnienie wiedzy dla niej samej - zaspokajanie potrzeb poznawczych.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Czasami? Jakiś? Nie rozumiem jednej rzeczy: czemu, skoro wątpienie w fizykę, historię czy socjologię jest uznawane za świadczące o wątpiącym źle, wątpić w >filozofię wypada?

Wątpie w filozofię, bo jak sam napisałeś, nie jest sprawdzalna fizyka i biologia są sprawdzalne

>Tylko niektóre dziedziny wiedzy uprawia się dla praktycznych korzyści. Zajmowanie się innymi zakłada pragnienie wiedzy dla niej samej - zaspokajanie potrzeb >poznawczych.

To chyba za mało, żeby traktować filozofię jak naukę.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 20:00 
 Ocena 6 na 8
Sylwek (15472 punktów)

>To chyba za mało, żeby traktować filozofię jak naukę.

Zależy co rozumiesz przez naukę. Jedna z twoich wypowiedzi powyżej, sugeruje, że uważasz matematykę za naukę i biologię, co samo w sobie nie jest czymś zdrożnym, ale jako formy poznania te dwie dziedziny mają nader mało wspólnego. Matematyka zaś na pewno ma wiele wspólnego z filozofią, bo metamatematyka jest de facto filozofią.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>To chyba za mało, żeby traktować filozofię jak naukę.
>Zależy co rozumiesz przez naukę. Jedna z twoich wypowiedzi powyżej, sugeruje, że uważasz matematykę za naukę i biologię, co samo w sobie nie jest czymś zdrożnym, ale jako formy poznania te dwie dziedziny mają nader mało wspólnego. Matematyka zaś na >pewno ma wiele wspólnego z filozofią, bo metamatematyka jest de facto filozofią.

Ok, ale matematyka dostarcza narzędzi, które są przydatne wszędzie i w każdej dziedzinie.

A filozofia ? Gdzie te zastosowania ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 20:08 
 Ocena 6 na 8
Sylwek (15472 punktów)

>A filozofia ? Gdzie te zastosowania ?

No przecie pisałem ci, podstawy matematyki to po prostu filozofia. Epistemologia, dziedzina fundamentalna dla odróżniania nauki od nie nauki to też filozofia.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>A filozofia ? Gdzie te zastosowania ?
>No przecie pisałem ci, podstawy matematyki to po prostu filozofia. Epistemologia, >dziedzina fundamentalna dla odróżniania nauki od nie nauki to też filozofia.

To wiemy, że nauka się wywodzi od filozofii, ale to tylko dowodzi, że filozofia to wymarły dział nauki... Co ma teraz do zaoferowania ?

Jakiś czas temu filozof epistemolog próbował mi wmówić, że kable grają. Nie rozumiał za cholerę nauki Mylił wiarę z nauką.

xyzpawel.b(*)08/testy-abx-dla-opornych.html


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 20:41 
 Ocena 2 na 2
No Idea (83 punktów)
XYZPawel:
Wątpie w filozofię, bo jak sam napisałeś, nie jest sprawdzalna fizyka i biologia są sprawdzalne

A historia? Nie jest sprawdzalna i nie przynosi praktycznych korzyści - a czy przez to nie jest nauką?

No Idea:
Tylko niektóre dziedziny wiedzy uprawia się dla praktycznych korzyści. Zajmowanie się innymi zakłada pragnienie wiedzy dla niej samej - zaspokajanie potrzeb poznawczych.

XYZPawel:
To chyba za mało, żeby traktować filozofię jak naukę.

Są różne kryteria naukowości. Według niektórych filozofia jest nauką, według innych nie. Sama nie wiem, w jakim stopniu jest to istotne. Dziwię się tylko brakiem zaufania do filozofii - posiadającej własne metody, specjalistów etc. jak inne dziedziny wiedzy.
13-05-2013 21:04 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>A historia? Nie jest sprawdzalna i nie przynosi praktycznych korzyści - a czy przez to nie jest nauką?

Historia magistra vitae est - Historia nauczycielką życia.
A może to tylko slogan?

>No Idea:
Tylko niektóre dziedziny wiedzy uprawia się dla praktycznych korzyści. Zajmowanie się innymi zakłada pragnienie wiedzy dla niej samej - zaspokajanie potrzeb poznawczych.


Nie tak. W każdej dziedzinie, pewne badania prowadzi się dla praktycznych korzyści, a inne dla... praktycznych korzyści w przyszłości
Negatywny wynik eksperymentu jest też wynikiem, wskazuje którą drogą iść nie należy. (ale to już filozofia)
13-05-2013 23:12 
 Ocena 1 na 1
No Idea (83 punktów)
szarley:
Historia magistra vitae est - Historia nauczycielką życia.
A może to tylko slogan?

Moim zdaniem slogan. Zresztą, na tej samej zasadzie może "uczyć życia" filozofia (etyka).

szarley:
Nie tak. W każdej dziedzinie, pewne badania prowadzi się dla praktycznych korzyści, a inne dla... praktycznych korzyści w przyszłości

Nie tak. Nie ma bodaj żadnych praktycznych korzyści z filologii klasycznej, a ludzie zajmują się nią od stuleci - po prostu dlatego, że dzięki temu czegoś się dowiadują.
14-05-2013 07:29 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Nie tak. Nie ma bodaj żadnych praktycznych korzyści z filologii klasycznej, a ludzie zajmują się nią od stuleci - po prostu dlatego, że dzięki temu czegoś się dowiadują.

Skoro się czegoś dowiadują to znaczy, że są korzyści.

Kiedy Konstatny Ciołkowski zajmował się swoimi pracami, współcześni mu pukali sie w czoło
Bracia Wright też widzieli sceptycyzm otoczenia

Nauka to labirynt ślepych zaułków
22-05-2013 17:06 
 Ocena 1 na 1
No Idea (83 punktów)
szarley:
Skoro się czegoś dowiadują to znaczy, że są korzyści.

I właśnie takie korzyści, czysto poznawcze, płyną z filozofii.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>A historia? Nie jest sprawdzalna i nie przynosi praktycznych korzyści - a czy przez >to nie jest nauką?

Historia to zbieranie przeszłych faktów, trudno to nazwać w pełni nauką. Anglicy mają lepiej, tam "science" jest bardziej konkretne.

>Są różne kryteria naukowości. Według niektórych filozofia jest nauką, według innych nie. Sama nie wiem, w jakim stopniu jest to istotne. Dziwię się tylko brakiem zaufania do filozofii - posiadającej własne metody, specjalistów etc. jak inne >dziedziny wiedzy.

to niech Ci specjaliści dadzą mi jakiś dowód naukowości filozofii


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 22:49 
 Ocena 10 na 10
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Wątpie w filozofię, bo jak sam napisałeś, nie jest sprawdzalna fizyka i biologia są sprawdzalne

Brawo, walnąłeś jak gołąb o parapet i wychodzi w tym brak filozofii.

Nauki przyrodnicze bynajmniej nie opierają się o sprawdzalność. Pewien filozof zauważył to co w wielkim skrócie jest znane jako paradoks czarnego kruka , ktoś tak mądry jak Propper to zauważył i zaproponował lepszą metodą formułowania twierdzeń naukowych opartą o falsyfikowalność, a inny mądry filozof o nazwisku Kuhn bardzo rozszerzył to w swoim pojęciu paragydmatu.

Na filozofii właśnie opierają się współczesne teorie naukowe, a współczesna filozofia ma się świetnie realizując się nie tylko na polu epistemologii i dalej w filozofii matematyki, ale również w nowych dziedzinach nauki jak kognitywistyce.

Pisanie że "fizyka i biologia są sprawdzalne" w wątku, który próbuje wykazać redundancję filozofii to strzał w stopę o ile nie w głowę i powinno się to potraktować jako całkowitą dyskwalifikację z dyskusji z racji wysokiej rangi błędu logicznego i całkowitego braku znajomości teorii poznania.

Teorie filozoficzne tak jak teorie naukowe podlegają falsyfikacji, chociażby na gruncie logiki klasycznej.

Jeśli twierdzisz, że teorie Poppera albo Kuhna to gadanie bez sensu to jesteś zwykłym trollem.

>To chyba za mało, żeby traktować filozofię jak naukę.

Filozofia jest obecnie dyscypliną akademicką i widać wielu osobom jej brakuje.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
13-05-2013 19:38
 Ocena 11 na 11
Grimar (1210 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?

Należałoby stwierdzić, że to raczej teorie naukowe mają podstawy filozoficzne (założenie ontologiczne o nomologiczne strukturze świata, założenie epistemologiczne o możliwość chociażby przybliżonego poznania tejże struktury, założenie o zmatematyzowanej strukturze świata, etc.). Filozofia oczywiście nie powinna być głucha na odkrycia naukowe - bo to nowe odkrycia dają często pstryczek do rozważań natury ogólniejszej - ale żądanie aby rozważania filozoficzne potraktować metodologią nauk empirycznych (a propos: spory o modele wyjaśniania, metodologie i ideały poznania naukowego, czy też relację między teorią a doświadczeniem, spory o ontyczny status "faktu" też należą do gestii filozofii,) uważam za jakieś pomieszanie z poplątaniem. To trochę jak chciać aby biologia uzasadniała fizykę.

>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?

Ma sens. Uważam, że nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.
13-05-2013 20:01 
 Ocena-1 na 3
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>ale żądanie aby rozważania filozoficzne potraktować metodologią nauk empirycznych (a propos: spory o modele wyjaśniania, metodologie i ideały poznania naukowego, czy też relację między teorią a doświadczeniem, spory o ontyczny status "faktu" też należą do gestii filozofii,) uważam za jakieś pomieszanie z poplątaniem. To trochę >jak chciać aby biologia uzasadniała fizykę.

Czyli filozofowie mogą sobie pleść co im się podoba i nikt nie może poprosić o dowód działania ich teorii w praktyce ?

>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>Ma sens. Uważam, że nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.

To tylko Twój pogląd.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 20:03 
 Ocena 10 na 12
Sylwek (15472 punktów)
>Czyli filozofowie mogą sobie pleść co im się podoba i nikt nie może poprosić o dowód działania ich teorii w praktyce ?

Chyba nie zrozumiałeś rozmówcy. Spróbuję raz jeszcze napisać to co on: twoje pretensje mają tyle samo sensu, co pretensje biologa do fizyka, że ten drugi nie umie podać adaptacyjnego znaczenia prawa natury, ani nawet nakreślić możliwej drogi ich filogenezy.

>>Ma sens. Uważam, że nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.
>To tylko Twój pogląd.

Pragnę zwrócić uwagę, że twój pogląd to też "tylko pogląd", do tego o charakterze stricte filozoficznym, choć to bardzo kulawa filozofia.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli filozofowie mogą sobie pleść co im się podoba i nikt nie może poprosić o dowód działania ich teorii w praktyce ?
>Chyba nie zrozumiałeś rozmówcy. Spróbuję raz jeszcze napisać to co on: twoje pretensje mają tyle samo sensu, co pretensje biologa do fizyka, że ten drugi nie umie podać adaptacyjnego znaczenia prawa natury, ani nawet nakreślić możliwej drogi >ich filogenezy.

fizycy i biologowie nie mieliby ŻADNEGO problemu z moją prośbą. Taka jest różnica.

>>>Ma sens. Uważam, że nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.
>>To tylko Twój pogląd.
>Pragnę zwrócić uwagę, że twój pogląd to też "tylko pogląd", do tego o charakterze >stricte filozoficznym, choć to bardzo kulawa filozofia.

Ja tylko poprosiłem o dowody naukowe na przydatność filozofii. Pogląd, że jest nieprzydatna to faktycznie tylko mój pogląd.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 22:56 
 Ocena 7 na 7
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Czyli filozofowie mogą sobie pleść co im się podoba i nikt nie może poprosić o dowód działania ich teorii w praktyce ?

Podaj przykład filozofa i jakiejś teorii, której nie można by sprawdzić w praktyce.

Zresztą czy nauki ścisłe nie opierają się na matematyce?

A matematyka nie jest oparta na aksjomatach?

Mógłbyś mi wykazać w praktyce, że w arytmetyce zero jest obojętnym elementem każdego możliwego dodawania? Mógłbyś mi wykazać w praktyce, że moc zbioru liczb naturalnych jest nieskończona?

Zapominasz że empiryzm nie jest sensualizmem i logika też jest narzędziem, którym można się posługiwać.

>>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>>Ma sens. Uważam, że nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.
>To tylko Twój pogląd.

Skoro uważasz, że fizyka i biologia są sprawdzalne to ja daję punkt Twojemu przedmówcy.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
13-05-2013 23:34 
 Ocena-2 na 4
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli filozofowie mogą sobie pleść co im się podoba i nikt nie może poprosić o dowód działania ich teorii w praktyce ?
>Podaj przykład filozofa i jakiejś teorii, której nie można by sprawdzić w praktyce.
>Zresztą czy nauki ścisłe nie opierają się na matematyce?

Ja się nie znam na filozofach, szkoda mi czasu na takie jałowe zabawy i udawanie mądrego, ale może się mylę, więc podaj mi jakieś sprawdzalne teorie filozoficzne. Czy nie ma takich ?

Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 00:28 
 Ocena 6 na 6
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Ja się nie znam na filozofach, szkoda mi czasu na takie jałowe zabawy i udawanie mądrego, ale może się mylę, więc podaj mi jakieś sprawdzalne teorie filozoficzne. Czy nie ma takich ?

Przyczynowa teoria odniesienia przedmiotowego Kripke i Putnama.

To bardzo ciekawy przykład takiej teorii.

Poza tym filozofia zajmuje się raczej kwestią tego dlaczego sprawdzalność miałaby być kryterium uznania metody za naukową. Możesz mi to wytłumaczyć?

Dlaczego sprawdzalność? Możesz wsadzić zegar atomowy do odrzutowca żeby sprawdzić teorię względności? Możesz sprawdzić paradoks bliźniaków?

Serio?

Jak już Ci pisałem "sprawdzalność" szczególnie empiryczna to kiepski sposób dochodzenia prawdy i użyteczności.

Wiele teorii można sprawdzić na gruncie logiki. Np. (tu inny przykład będący przykładem sprawdzalności) stwierdzenie, że istnieją takie zdania w obrębie języka, na które nie da się odpowiedzieć, co jest zwane twierdzeniem o niezupełności zostało dowiedzione na podstawie logiki. Jest to zagadnieniem filozoficzno-matematycznym i podstawą metodologii nauk, na tej podstawie powstała semantyczna koncepcja prawdy, którą Ty znasz pewnie jako: p <=> q

Warto wiedzieć skąd się to wzięło.

>Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.

Akurat po filozofii bezrobocia nie ma, bo to są w większości kreatywni ludzie, którzy przede wszystkim nie oczekują od tego kierunku studiów, że da im pracę.

To nie są dane z kosmosu. Poszukaj sobie ilu jest zarejestrowanych bezrobotnych filozofów, bo dużo mniej niż spawaczy, ale to sporadyczne jednostki. Bezrobotny filozof to prawie oksymoron.

Poza tym większość ludzi studiuje filozofię na zaocznych. I przedział wiekowy na zaocznych jest naprawdę ogromny bo na ten kierunek studiów to wybierają się i ludzie w wieku emerytalnym.

Możesz te informacje sobie potwierdzić dzwoniąc do najbliższego urzędu pracy albo na uczelnię, która ma instytut filozofii.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Przyczynowa teoria odniesienia przedmiotowego Kripke i Putnama.

"Putnam wielokrotnie zmieniał swoje poglądy filozoficzne w trakcie swojej kariery i pisał na wiele różnych tematów, co powoduje że bardzo trudno jest go jednoznacznie zakwalifikować do określonego nurtu filozofii i opisać syntetycznie jego dorobek"

pl.wikipedia.org/wiki/Hilary_Putnam

zdążył zaprzeczyć własnej teorii ?

>To bardzo ciekawy przykład takiej teorii.
>Poza tym filozofia zajmuje się raczej kwestią tego dlaczego sprawdzalność miałaby być kryterium uznania metody za naukową. Możesz mi to wytłumaczyć?
>Dlaczego sprawdzalność? Możesz wsadzić zegar atomowy do odrzutowca żeby sprawdzić >teorię względności? Możesz sprawdzić paradoks bliźniaków?

Jeśli coś się nie sprawdza, nie potrafimy tego udowodnić na gruncie współczesnej to jest to tylko jakaś teoria. Mało przydatna ludziom...

>Jak już Ci pisałem "sprawdzalność" szczególnie empiryczna to kiepski sposób dochodzenia prawdy i użyteczności.
>Wiele teorii można sprawdzić na gruncie logiki. Np. (tu inny przykład będący
>Warto wiedzieć skąd się to wzięło.

filozofia jako historia: jak najbardziej

>>Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.
>Akurat po filozofii bezrobocia nie ma, bo to są w większości kreatywni ludzie, >którzy przede wszystkim nie oczekują od tego kierunku studiów, że da im pracę.

Aha, czyli podatnicy finansują czyjeś hobby ? Fajnie Wolałbym, żeby ludzie robili to za swoje pieniądze. Kreatywności nie można nauczyć, można co najwyżej lekko to stymulować.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 10:13 
 Ocena 6 na 6
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Ehhh - widzę, że grochem o ścianę.

"Teoria" grawitacji to "tylko" teoria - faktem jest spadanie przedmiotu, nie grawitacja. Teoria jest jedynie opisem w kategoriach "praw" obserwowanego zjawiska - niczym więcej. Nauka posługuje się jedynie teoriami - którym zasadniczo nie przysługuje kategoria "prawda-fałsz" a jedynie "obalona-nieobalona" i "pozwalająca lepiej przewidywać przyszłe stany, niż teorie alternatywne". I tyle. Reszta to Twoje filozoficzne presupozycje.

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
14-05-2013 11:12 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Ehhh - widzę, że grochem o ścianę.

ach, widzę, że głową w mur

> Nauka posługuje się jedynie teoriami - którym zasadniczo nie przysługuje kategoria >"prawda-fałsz"

Ja tego nie twierdzę. Dyskutujesz sam ze sobą.

>a jedynie "obalona-nieobalona" i "pozwalająca >lepiej przewidywać przyszłe stany, niż >teorie alternatywne".

W ten sposób i bóg i krasnoludki są nieobalone.

>I tyle. Reszta to Twoje filozoficzne presupozycje.

które ?

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 12:06 
 Ocena 2 na 4
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Ja tego nie twierdzę. Dyskutujesz sam ze sobą.

Cytat:

Jeśli coś się nie sprawdza, nie potrafimy tego udowodnić na gruncie współczesnej to jest to tylko jakaś teoria (podkreślenie - moje).


Nauka to proces teoretyzowania - nic więcej. Tyle chciałem Ci przekazać. Jednocześnie teorii się nie sprawdza (potwierdza, wykazuje, że są prawdziwe) a obala.

>W ten sposób i bóg i krasnoludki są nieobalone.

Bo nie da się wykazać nieistnienia. Nieistnienie się zakłada - na podstawie brzytwy Ockhama (filozofa) odrzuca się te wyjaśnienia, które zakładają istnienie większej ilości bytów, są bardziej skomplikowane itp. Czyli są mniej "ekonomiczne". [EDIT Co nie znaczy, iż udowodniono brak tychże bytów, brzytwą od teorii odciętych. Jedynie ich zbędność. Bóg jest bytem zbędnym z perspektywy fizyki i astronomii, co nijak nie rozstrzyga kwestii jego istnienia (lub ewentualnego nieistnienia).

Pozdrawiam.


Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
14-05-2013 17:58 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli coś się nie sprawdza, nie potrafimy tego udowodnić na gruncie współczesnej to jest to tylko jakaś teoria (podkreślenie - moje).[/cytat]
>Nauka to proces teoretyzowania - nic więcej. Tyle chciałem Ci przekazać. >Jednocześnie teorii się nie sprawdza (potwierdza, wykazuje, że są prawdziwe) a >obala.

Pewno dlatego naukowcy zbudowali sobie zderzacz hadronów, żeby sobie cały czas teoretyzować A leki od lekarza zażywasz teoretycznie )
Buahaha

>>W ten sposób i bóg i krasnoludki są nieobalone.
>Bo nie da się wykazać nieistnienia. Nieistnienie się zakłada - na podstawie brzytwy >Ockhama (filozofa) odrzuca się te wyjaśnienia, które zakładają istnienie

To jest cała filozofia: wsadzono w jego usta to czego nie powiedział

Rozumiem, że teorii o istnieniu boga nie obalono ?

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
15-05-2013 08:17 
 Ocena 6 na 6
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Pewno dlatego naukowcy zbudowali sobie zderzacz hadronów, żeby sobie cały czas teoretyzować A leki od lekarza zażywasz teoretycznie )

Przecież ty nie wiesz, co to jest teoria - więc o czym mamy rozmawiać?

>To jest cała filozofia: wsadzono w jego usta to czego nie powiedział

Nie lubię tego robić, ale proszę, krótkie wprowadzenie w problem pl.wikipedia.org/wiki/Brzytwa_Ockhama

Poza tym - skoro nie czytasz filozofów, skąd wiesz, co powiedzieli?

>Rozumiem, że teorii o istnieniu boga nie obalono ?

"Teorii" o istnieniu Boga?! Tezy chyba, nie teorii. Odróżniasz jedno od drugiego? Tezy o istnieniu Boga nie da się obalić. Można zrobić dwie rzeczy - (1) uznać, iż nie ma wystarczających przesłanek na przyjęcie założenia o istnieniu Boga, lub (2) uznać, iż hipoteza "Bóg" nie jest przydatna jako eksplanans zjawisk przyrodniczych.

Ad (1): Jednakże z uznania braku wystarczających przesłanek do przyjęcia jakiejś tezy nie wynika, iż teza ta jest błędna. Choć zwykle robi się takie założenie (chociażby we wnioskowaniu statystycznym), to nie jest ono poprawne z logicznej perspektywy.

Ad (2): To, że hipoteza "Bóg" nie jest użyteczna w danym postępowaniu badawczym nie wynika, iż jest błędna.

Pozdrawiam.

Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Pewno dlatego naukowcy zbudowali sobie zderzacz hadronów, żeby sobie cały czas teoretyzować A leki od lekarza zażywasz teoretycznie )
>Przecież ty nie wiesz, co to jest teoria - więc o czym mamy rozmawiać?

A Ty wiesz cokolwiek ?
Poczytaj sobie o metodzie naukowej:
en.wikipedia.org/wiki/Scientific_method

obala, to się flaszkę

>>To jest cała filozofia: wsadzono w jego usta to czego nie powiedział
>Nie lubię tego robić, ale proszę, krótkie wprowadzenie w problem pl.wikipedia.org/wiki/Brzytwa_Ockhama
>Poza tym - skoro nie czytasz filozofów, skąd wiesz, co powiedzieli?

Masz pecha i jak widać czasami czytam Gdyby serio traktować tą brzytwę, to worek na tym forum miałby używanie Tak serio traktujesz biblię ?

>>Rozumiem, że teorii o istnieniu boga nie obalono ?
>"Teorii" o istnieniu Boga?! Tezy chyba, nie teorii. Odróżniasz jedno od drugiego? >Tezy o istnieniu Boga nie da się obalić. Można zrobić dwie rzeczy - (1) uznać, iż

wiem, że tej teorii nie można obalić, dlatego to napisałem.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Celecrin (6386 punktów)
Problemem jest to, że "teorię naukową" mylisz ze swoim teoretyzowaniem.
14-05-2013 08:07 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.

Nauczanie większości przedmiotów, w tym biologii i fizyki, na uczelniach to produkcja bezrobotnych.

Trust me, I'm biologist...
14-05-2013 09:02 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.
>Nauczanie większości przedmiotów, w tym biologii i fizyki, na uczelniach to produkcja >bezrobotnych.

To prawda. Podatnicy powinny bardziej ingerować w to na co idą ich pieniądze

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
15-05-2013 09:48 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Podatnicy powinny bardziej ingerować w to na co idą ich pieniądze

Mają okazję ingerować, kiedy np. inwestują w dzieci. A dzieci idą w rózne miejsca: na piwo, do burdelów,na studia, do pierdla, do kina, itp, itd. Gdzie ich nie ma? Pieniądze rozłażą się jak dzieci. Kontrola zdarzeń jest ograniczona.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Podatnicy powinny bardziej ingerować w to na co idą ich pieniądze
>Mają okazję ingerować, kiedy np. inwestują w dzieci. A dzieci idą w rózne miejsca: na piwo, do burdelów,na studia, do pierdla, do kina, itp, itd. Gdzie ich nie ma? >Pieniądze rozłażą się jak dzieci. Kontrola zdarzeń jest ograniczona.

Napisałem podatnicy, a nie rodzice.

Różnica jest zasadnicza...

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
28-05-2013 12:46 
 Ocena-1 na 1
Celecrin (6386 punktów)

>Napisałem podatnicy, a nie rodzice.
To biznes powinien ingerować w to czego nauczają uczelnie. Studia (nie uczelnie ale kierunki nauczania) powinny być podporządkowane rynkowi pracy.
28-05-2013 16:11 
 Ocena 3 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To biznes powinien ingerować w to czego nauczają uczelnie. Studia (nie uczelnie ale kierunki nauczania) powinny być podporządkowane rynkowi pracy.
Nie widzę biznesu ingerującego w treści nauczania różnych uczelni. Uniwersytety wedle mnie powinny kształtować przyszłe elity, przekazywać solidną i rzetelną wiedzę, oraz uczyć nawyku doskonalenia owej wiedzy, nie zaś być trybikiem w korporacyjnej maszynie. Co do podporządkowania rynkowi pracy, to jak miałoby to wyglądać?
Celecrin (6386 punktów)
>Uniwersytety wedle mnie powinny kształtować przyszłe elity, przekazywać solidną i rzetelną wiedzę, oraz uczyć nawyku doskonalenia owej wiedzy, nie zaś być trybikiem w korporacyjnej maszynie. Co do podporządkowania rynkowi pracy, to jak miałoby to wyglądać?
Teoretyzowanie.

Moje przekonanie wynika z rzeczywistości. Nie każdy ze studentów założy własną firmę. Większość będzie pracować dla kogoś, prawda?
Obecnie większość uczelni nie spełnia oczekiwań pracodawców. Gdzie obecnie odbywa się postęp? Większość wynalazków sponsorują FIRMY. Na przykład technologia OLED, czołowe firmy takie jak Samsung ładują kupę pieniędzy by tę technologię wdrożyć do produkcji.
Samsung chciałby zatrudniać pracowników wiedzących coś o organicznych diodach prawda?
Uważam, że Microsoft, Apple, Samsung, Krupp, czy Boston Dynamic powinny doradzić uczelni czego powinna uczyć studentów.
www.bostondynamics.com/

Przy okazji niestety masz rację, ponieważ uniwersytety rzeczywiście kształcą przyszłe elity.

(Jestem inżynierem po kierunku konstrukcja maszyn i robotów...)
30-05-2013 14:35 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Teoretyzowanie.
Teorie można wprowadzić w życie.
>Moje przekonanie wynika z rzeczywistości. Nie każdy ze studentów założy własną firmę. Większość będzie pracować dla kogoś, prawda?
Pewnie, że nie każdy. Zapewne większość będzie dla kogoś pracować, ale czy to ma oznaczać, że na uniwersytetach mają się uczyć jedynie rzeczy przydatnych w pracy? Żadnego poszerzania horyzontów?
>Obecnie większość uczelni nie spełnia oczekiwań pracodawców. Gdzie obecnie odbywa się postęp? Większość wynalazków sponsorują FIRMY. Na przykład technologia OLED, czołowe firmy takie jak Samsung ładują kupę pieniędzy by tę technologię wdrożyć do produkcji.
A pracodawcy spełniają wymagania uczelni? To chyba obie strony powinny się dogadać między sobą?
>Samsung chciałby zatrudniać pracowników wiedzących coś o organicznych diodach prawda?
Nie znam polityki kadrowej Samsunga. Podejrzewam jednak, że przyszłym pracownikom przydałyby się również inne umiejętności.
>Uważam, że Microsoft, Apple, Samsung, Krupp, czy Boston Dynamic powinny doradzić uczelni czego powinna uczyć studentów.
Może i powinny, ale uczelnie również powinny coś z tego mieć. No i zakres tego doradzania powinien być ściśle określony, żeby czasem nie okazało się, że na inne niż doradzone tematy nie ma miejsca.
>Przy okazji niestety masz rację, ponieważ uniwersytety rzeczywiście kształcą przyszłe elity.
Czemu niestety? Wprawdzie różnie się mówi o obecnym poziomie uczelni, ale ciężko jednak zaprzeczyć temu, że studia potrafią rozwijać o ile nie idzie się na nie tylko dla papierka.
O ile mogę zrozumieć ingerencje korporacji w nauczanie na kierunkach technicznych, to nie należy zapominać, że istnieją również kierunki humanistyczne. Wbrew obiegowej opinii nie są całkiem bezwartościowe. Powiedziałbym nawet, że ważne dla sprawnego funkcjonowania społeczeństwa, któremu nie zaszkodzą przecież dobrze wykształceni ludzie o szerokich horyzontach.
30-05-2013 22:24 
 Ocena-1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Pewnie, że nie każdy. Zapewne większość będzie dla kogoś pracować, ale czy to ma oznaczać, że na uniwersytetach mają się uczyć jedynie rzeczy przydatnych w pracy?
Program nauczania uczelni jest ściśle określony i dostosowany do danego kierunku.
Celem jest praca lub podjęcie studiów doktoranckich.
Przykład kierunku prawa na UWrocławskim:
"Nazwa specjalności: Administracja w organizacjach międzynarodowych
Kwalifikacje (umiejętności) absolwenta: Absolwent specjalności posiada zaawansowaną wiedzą z zakresu funkcjonowania organizacji międzynarodowych i ich administracji. Jest przygotowany do pełnienia kierowniczych i wykonawczych funkcji w administracji organizacji międzynarodowych oraz samodzielnego wykonywania pracy w organach krajowej administracji publicznej oraz w organizacjach prywatnych współpracujących z organizacjami międzynarodowymi."
Ok?
>Żadnego poszerzania horyzontów?
O co chodzi?

>A pracodawcy spełniają wymagania uczelni? To chyba obie strony powinny się dogadać między sobą?
Jakie to wymagania mają spełniać pracodawcy?
>>Samsung chciałby zatrudniać pracowników wiedzących coś o organicznych diodach prawda?
>Nie znam polityki kadrowej Samsunga. Podejrzewam jednak, że przyszłym pracownikom przydałyby się również inne umiejętności.
??
>>Uważam, że Microsoft, Apple, Samsung, Krupp, czy Boston Dynamic powinny doradzić uczelni czego powinna uczyć studentów.
>Może i powinny, ale uczelnie również powinny coś z tego mieć. No i zakres tego doradzania powinien być ściśle określony, żeby czasem nie okazało się, że na inne niż doradzone tematy nie ma miejsca.
Nie wiem o co Ci chodzi
>>Przy okazji niestety masz rację, ponieważ uniwersytety rzeczywiście kształcą przyszłe elity.
>Czemu niestety?
Bo "elity" są takie jakie są?
>O ile mogę zrozumieć ingerencje korporacji w nauczanie na kierunkach technicznych, to nie należy zapominać, że istnieją również kierunki humanistyczne.
Korporacje nie ingerują, uczelnie są samorządne.
>Wbrew obiegowej opinii nie są całkiem bezwartościowe.
Są.
30-05-2013 22:45 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Program nauczania uczelni jest ściśle określony i dostosowany do danego kierunku.
>Celem jest praca lub podjęcie studiów doktoranckich.
>Przykład kierunku prawa na UWrocławskim:
>"Nazwa specjalności: Administracja w organizacjach międzynarodowych
>Kwalifikacje (umiejętności) absolwenta: Absolwent specjalności...
>Ok?
Ok, ale nie zaszkodziłaby mu wiedza o sprawach niezwiązanych z kierunkiem/specjalnością.
>O co chodzi?
O wiedzę, którą student może nabyć. Niekoniecznie tylko taką, która przyda mu się w pracy. Tak mogą funkcjonować zawodówki, nie uczelnie.
>Jakie to wymagania mają spełniać pracodawcy?
Nie ingerować nadmiernie w tok nauczania, może wspomagać finansowo uczelnie? Kwestia dogadania się stron.
>??
Cóż tu było takiego niezrozumiałego? Być może Samsung potrzebuje ludzi o wypisanych przez Ciebie umiejętnościach, ale nie znaczy to, że żadne inne nie są pożądane.
>Nie wiem o co Ci chodzi
Bardzo mnie to dziwi. Żadnych tajemniczych treści tu nie ma. W prostszych słowach: chodzi o to aby tematy podawane przez firmę nie były jedynymi, o to aby uczelnia spokojnie mogła uczyć innych rzeczy.
>Bo "elity" są takie jakie są?
Zmieniając uniwersytety na lepsze można zmienić i elity.
>Korporacje nie ingerują, uczelnie są samorządne.
Ale jak mniemam Ty chciałbyś aby ingerowały? To biznes powinien ingerować w to czego nauczają uczelnie - to Twoje słowa.
>Są.
Ach ta argumentacja. Prawdziwie wyrafinowana i na poziomie. Bogactwo podanych przykładów zmusiło mnie do zrewidowania opinii, oraz przyznania iż jedynie kierunki techniczne są godne bycia nauczanymi
Celecrin (6386 punktów)

>Ok, ale nie zaszkodziłaby mu wiedza o sprawach niezwiązanych z kierunkiem/specjalnością.
PO CO!? Nauka taka kończy się na poziomie szkoły średniej. To mało? Jedynym wyjątkiem są języki. Jest to model przyjęty na całym świecie. Obecnie nawet w szkołach średnich uczniowie sami wybierają sobie przedmioty przez nich pożądane...
Dzieci obecnie zaczynają naukę w wieku 4-5 lat, w wieku 6 lat idą do podstawówki, następnie do szkoły średniej 3 lata (gimnazjum), to razem 9 lat nauki "ogólnej", następnie są 3 lata szkoły semi ogólnej (liceum, technikum) to razem 12 lat nauki "ogólnej".
Nie widzę uzasadnienia dla Twoich "pro rozwojowych", poszerzających horyzonty wywodów.
>O wiedzę, którą student może nabyć. Niekoniecznie tylko taką, która przyda mu się w pracy. Tak mogą funkcjonować zawodówki, nie uczelnie.
Nazwij wreszczie temat, zamiast kluczyć. Studenci mają się uczyć geografii czy malować obrazki na plastyce?
>>Jakie to wymagania mają spełniać pracodawcy?
>Nie ingerować nadmiernie w tok nauczania, może wspomagać finansowo uczelnie? Kwestia dogadania się stron.
To co piszesz to nie są "wymagania". Uczelnie "wymagają" wspomagania finansowego przez biznes?
>Cóż tu było takiego niezrozumiałego? Być może Samsung potrzebuje ludzi o wypisanych przez Ciebie umiejętnościach, ale nie znaczy to, że żadne inne nie są pożądane.
Byłeś kiedyś na rozmowie o pracę?
>Bardzo mnie to dziwi. Żadnych tajemniczych treści tu nie ma. W prostszych słowach: chodzi o to aby tematy podawane przez firmę nie były jedynymi, o to aby uczelnia spokojnie mogła uczyć innych rzeczy.
Pleciesz bzdury.
>>Korporacje nie ingerują, uczelnie są samorządne.
>Ale jak mniemam Ty chciałbyś aby ingerowały? To biznes powinien ingerować w to czego nauczają uczelnie - to Twoje słowa.
Zatem przepraszam i zmieniam je na "zalecanie". Na uczelni mojego syna Limerick Institute of Technology program nauczania na wydziale Software był "konsultowany" z Microsoft.
>>Są.
>Ach ta argumentacja. Prawdziwie wyrafinowana i na poziomie. Bogactwo podanych przykładów zmusiło mnie do zrewidowania opinii, oraz przyznania iż jedynie kierunki techniczne są godne bycia nauczanymi
Nie dyskutujemy na temat kierunków technicznych. Nie wydaje mi się bym musiał to argumentować, napisałem co myślę. Proste? To nie moje wypowiedzi cechuje brak przykładów.
03-06-2013 16:32 
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>PO CO!? Nauka taka kończy się na poziomie szkoły średniej. To mało? Jedynym wyjątkiem są języki. Jest to model przyjęty na całym świecie. Obecnie nawet w szkołach średnich uczniowie sami wybierają sobie przedmioty przez nich pożądane...
Po to żeby nie był ciemną masą! Po to żeby miał jakąś ogładę! Po to żeby po skończeniu studiów był czymś więcej niż trybikiem w korporacyjnej maszynie.
>Dzieci obecnie zaczynają naukę w wieku 4-5 lat, w wieku 6 lat idą do podstawówki, następnie do szkoły średniej 3 lata (gimnazjum), to razem 9 lat nauki "ogólnej", następnie są 3 lata szkoły semi ogólnej (liceum, technikum) to razem 12 lat nauki "ogólnej".
I co z tego? A dalej to już mają się uczyć w którym kierunku śrubkę przykręcić i nic innego?
>Nie widzę uzasadnienia dla Twoich "pro rozwojowych", poszerzających horyzonty wywodów.
Nie musisz. W gruncie rzeczy nic od tego nie zależy. Najwidoczniej mamy zupełnie inną wizję studiów.
>Nazwij wreszczie temat, zamiast kluczyć. Studenci mają się uczyć geografii czy malować obrazki na plastyce?
Nie. Mają budować zamki z klocków. I ładnie śpiewać. Skoro uważasz, że studia=całkowita specjalizacja, to nie widzę powodów do przekonywania Ciebie.
>Byłeś kiedyś na rozmowie o pracę?
Owszem, byłem.
>Pleciesz bzdury.
Ty za to same mądrości wypisujesz. Nadmierna specjalizacja wychodzi jak mniemam
>Nie dyskutujemy na temat kierunków technicznych. Nie wydaje mi się bym musiał to argumentować, napisałem co myślę. Proste? To nie moje wypowiedzi cechuje brak przykładów.
Z pewnością tak właśnie jest. Wątpię aby dalsza rozmowa miała jakikolwiek sens. Również nie widzę powodu do podawania argumentów, napisałem co myślę.
Celecrin (6386 punktów)
>Po to żeby nie był ciemną masą! Po to żeby miał jakąś ogładę! Po to żeby po skończeniu studiów był czymś więcej niż trybikiem w korporacyjnej maszynie.
Człowieku o co Ci chodzi. O naukę jedzenia widelcem i nożem? Pisałem wcześniej NAZWIJ wreszcie te magiczne rzeczy, których chcesz nauczać inżynierów.
Może język polski chcesz wykładać na studiach?
Naprawdę tak cięzko napisać o czy się myśli?
03-06-2013 22:45 
 Ocena 4 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Człowieku o co Ci chodzi. O naukę jedzenia widelcem i nożem?
Człowieku chodzi mi o to o czym pisałem w powyższych postach. Całkowita specjalizacja jest wedle mnie złym pomysłem. Skoro zaś sprowadzasz to do takich dziecinnych zagrywek to owszem, niektórym przydałaby się taka nauka .
>Pisałem wcześniej NAZWIJ wreszcie te magiczne rzeczy, których chcesz nauczać inżynierów.
Czy ja gdzieś pisałem, że tylko inżynierów? Albo wspominałem o inżynierach? Niezależnie od tego np. inżynierom nie zaszkodziłyby zajęcia z zarządzania. To samo tyczy się innych kierunków, których absolwenci mają szansę kierować ludźmi. Czy może według Ciebie to wykracza nadmiernie poza specjalizację?
>Może język polski chcesz wykładać na studiach?
Język polski jest wykładany na studiach, vide filologia polska.
>Naprawdę tak cięzko napisać o czy się myśli?
Nie. Ale pisanie czego jeszcze powinni się dodatkowo uczyć studenci danego kierunku jest bez sensu. Jak miałoby to wyglądać? Studenci informatyki niech się uczą x, studenci biologii y, a studenci historii z? Uważam jedynie, że student nie powinien zamykać się w swojej specjalności, studia zaś przede wszystkim powinny zachęcać do poszerzania swojej wiedzy, oraz uczyć właściwego jej wykorzystania. 3 czy 5 lat to nie jest okres w czasie którego można się wszystkiego nauczyć.
09-06-2013 11:59 
 Ocena-1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Czy ja gdzieś pisałem, że tylko inżynierów? Albo wspominałem o inżynierach? Niezależnie od tego np. inżynierom nie zaszkodziłyby zajęcia z zarządzania. To samo tyczy się innych kierunków, których absolwenci mają szansę kierować ludźmi. Czy może według Ciebie to wykracza nadmiernie poza specjalizację?
Dopiero teraz widać, że kompletnie nie rozumiesz jak działa szkolnictwo wyższe. Ty i te osoby, które głosowały na Twojego posta Jeśli "inżynier" chce mieć wiedzę z zarządzania to może kupić sobie zajęcia z tego kierunku.
W zasadzie ludzie tak robią. Czasem kończą po 3 kierunki. Można uczyć sie na 1000 sposobów na przykład skończyć kurs zarządzania pracując
>>Naprawdę tak ciężko napisać o czy się myśli?
>Nie. Ale pisanie czego jeszcze powinni się dodatkowo uczyć studenci danego kierunku jest bez sensu.
Wiem... Piszesz tak po prostu generalnie o wszystkim i O NICZYM
szarley (54913 punktów)
>>Ale jak mniemam Ty chciałbyś aby ingerowały? To biznes powinien ingerować w to czego nauczają uczelnie - to Twoje słowa.
>Zatem przepraszam i zmieniam je na "zalecanie". Na uczelni mojego syna Limerick Institute of Technology program nauczania na wydziale Software był "konsultowany" z Microsoft.

To dobrze, ale to nie zmienia faktu, że Politechnika Gdańska ma świetny chór obecnych i przyszłych inżynierów
Celecrin (6386 punktów)

>To dobrze, ale to nie zmienia faktu, że Politechnika Gdańska ma świetny chór obecnych i przyszłych inżynierów
No i co to ma do rzeczy? Są nawet lepsze uczelnie techniczne w Polsce.
szarley (54913 punktów)
>>To dobrze, ale to nie zmienia faktu, że Politechnika Gdańska ma świetny chór obecnych i przyszłych inżynierów
>No i co to ma do rzeczy? Są nawet lepsze uczelnie techniczne w Polsce.

No i co to ma do rzeczy? Lepsze to te, które nie mają chórów?
Celecrin (6386 punktów)
>>No i co to ma do rzeczy? Są nawet lepsze uczelnie techniczne w Polsce.
>No i co to ma do rzeczy? Lepsze to te, które nie mają chórów?
Chór na Politechnice jest w programie nauczania?. Co wnosi do tematu programów nauczania, żeby studenci "nabrali ogłady", że na PG jest chór???
11-06-2013 12:50 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>No i co to ma do rzeczy? Są nawet lepsze uczelnie techniczne w Polsce.
>>No i co to ma do rzeczy? Lepsze to te, które nie mają chórów?
>Chór na Politechnice jest w programie nauczania?. Co wnosi do tematu programów nauczania, żeby studenci "nabrali ogłady", że na PG jest chór???

Śpiewanie w chórze, podobnie jak czytanie pozanaukowej literatury, rozwija człowieka intelektualnie. Brak tego rozwoju skutkuje między innymi tak niegramatycznymi wpisami jak Twój powyższy. Może jesteś świetnym fachowcem w swojej dziedzinie, ale ja lubię rozmawiać z ludźmi nie tylko o matematyce czy innych sprawach zawodowych. Myśl humanistyczna jest Człowiekowi zazwyczaj bardzo potrzebna.
Celecrin (6386 punktów)
>Śpiewanie w chórze, podobnie jak czytanie pozanaukowej literatury, rozwija człowieka intelektualnie.
Czy chór jest w programie nauczania Politechniki Gdańskiej?

>Brak tego rozwoju skutkuje między innymi tak niegramatycznymi wpisami jak Twój powyższy.
Ad personam, ciekawe Ja mogę odpisać tak, lepiej niegramatycznie aniżeli niegramotnie i nie na temat. Spokojnie nie atakuję. Po prostu zerknij sobie na dyskusję, bo się pogubiłeś.
Studenci w Polsce zajmują się poza nauką tysiącami rzeczy od modelarstwa po uprawianie sztuki (większość lubi wyłącznie seks i picie). Niektóre aktywności wspierają uczelnie, niektóre nie.

My tu jednak rozmawiamy o programach nauczania.
11-06-2013 21:06 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Brak tego rozwoju skutkuje między innymi tak niegramatycznymi wpisami jak Twój powyższy.
>Ad personam, ciekawe Ja mogę odpisać tak, lepiej niegramatycznie aniżeli niegramotnie i nie na temat. Spokojnie nie atakuję. Po prostu zerknij sobie na dyskusję, bo się pogubiłeś.
>Studenci w Polsce zajmują się poza nauką tysiącami rzeczy od modelarstwa po uprawianie sztuki (większość lubi wyłącznie seks i picie). Niektóre aktywności wspierają uczelnie, niektóre nie.
>My tu jednak rozmawiamy o programach nauczania.
>

... więc wróćmy do tematu. W programie studiów technicznych oczywiście pierwszeństwo powinna mieć wiedza mająca praktyczne, przemysłowe zastosowania, a więc biznes powinien móc wypowiadać się w sprawie programu nauczania. Wypowiadać się, ale nie decydować. Studenci sami powinni wybrać czy chcą Wyższą Szkołę Przyzakładową Huty Katowice, czy też Politechnikę dającą szersze perspektywy. Część wybierze to, część owo. Ja jednak uważam, że warto studiować na Politechnice, która daje większe możliwości/szerszy horyzont, czyli ma także w programie nauczania przedmioty których w WSP-Z HKat nie znajdziesz.

Współpracowałem kiedyś z pewną duża firmą i przez przypadek widziałem jak wyglądał nabór młodych pracowników po studiach.
Młody inżynier przyniósł "siwi" a na pytanie co to znaczy i czy na pewno powinno się czytać "siwi"... . Odpadł
Inny popełnił błąd ortograficzny w dokumentach. Odpadł
Przyjęto absolwenta politechniki, którego dodatkowym argumentem była ukończona szkoła muzyczna (!!!)

"Skoro ścisły umysł potrafił nauczyć się grać na (niestety nie pamiętam na czym) to znaczy, że potrafi się nauczyć wielu innych rzeczy"
Celecrin (6386 punktów)
>W programie studiów technicznych oczywiście pierwszeństwo powinna mieć wiedza mająca praktyczne, przemysłowe zastosowania, a więc biznes powinien móc wypowiadać się w sprawie programu nauczania.
Nie o to dokładnie mi chodzi. Biznes wprowadza do publicznego użytku rzeczy (technikę, technologię) dzięki badaniom naukowym.
Przykład-firma:
www.bostondynamics.com/ Zatrzymaj się na chwilę na ich stronie.
Pytanie: Czy uważasz, że jakaś Politechnika w Polsce jest w stanie zaprojektować i stworzyć Petmana? Tak na chłopski rozum?
Firmy takie jak: Motoman, Fanuc, Panasonic, Cloos, ABB, Kuka, Comau (wytwarzają roboty przemysłowe) mają biura projektowe o dziesięciolecia przewyższające polską wiedzę naukową. Ja byłbym szczęśliwy, jeśli jakaś polska Polibuda zechciała przedyskutować swój program nauczania (dać do oceny) i wprowadzić poprawki z takimi firmami.
Bo to najcześciej one wprowadzają nowe technologie przenoszą badania naukowe na rynek.
Rozumiesz?
Sam na pewno dostrzegasz ogromny postep techniczny, dosłownie na naszych oczach. Dopiero co wprowadzono telewizory 3D, a już za progiem są te zbudowane na technologii OLED. Wraz z techniką zmieniają się oczekiwania firm, bowiem firmy starają się zarabiać z reguły na czymś nowym, prawda?
04-06-2013 08:44 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>>Wbrew obiegowej opinii nie są całkiem bezwartościowe.
>Są.
Pięknie dziękuję za ocenę mojej wartości oraz przydatności dla społeczeństwa.
Zasłużony minus stawiam z wielkim żalem.
Celecrin (6386 punktów)
>Pięknie dziękuję za ocenę mojej wartości oraz przydatności dla społeczeństwa.
>Zasłużony minus stawiam z wielkim żalem.

1. Nie oceniałem Twojej przydatności dla społeczeństwa, a przydatność kierunków nauczania ogólnie. Odróżniasz?
OSOBA<--->KIERUNEK NAUCZANIA
2. Minusy czy plusy sa oceną subiektywną uczestników Forum.

Wielki żal królowo węży to ja mam do Ciebie za "wątek z Tatarami tylko muzułmanami". To był cios zakrzywionym nożem w plecy...
09-06-2013 15:08 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)

>>Wbrew obiegowej opinii nie są całkiem bezwartościowe.
>Są.

Nie wiem jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie społeczeństwa bez humanistów. Fakt, że w Polsce kształci się na kierunkach humanistycznych zbyt wielu studentów, fakt, że część z nich to Chumaniści (mod, to jest celowe), ale bez humanistów, społeczeństwo byłoby sumą robotów.
To Humaniści uczą jak akademiku wśród studentów fizyki czy kierunków politechnicznych rozmawiać o literaturze czy muzyce.
Celecrin (6386 punktów)
>Nie wiem jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie społeczeństwa bez humanistów.
Gdzie to napisałem?
Proszę o uwagę
Jeśli większość studentów uczelni humanistycznych nie pracuje w swoim zawodzie to znaczy, że studia takie są bezużyteczne dla społeczeństwa, które płaci na te uczelnie. Proste?
szarley (54913 punktów)

>Proszę o uwagęJeśli większość studentów uczelni humanistycznych nie pracuje w swoim zawodzie to znaczy, że studia takie są bezużyteczne dla społeczeństwa, które płaci na te uczelnie. Proste?
>

Z tak postawioną tezą mogę się zgodzić, chociaż może należałoby uczciwie napisać, że nie tylko absolwenci kierunków humanistycznych nie pracują w swoich zawodach.
11-06-2013 20:35 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Z tak postawioną tezą mogę się zgodzić, chociaż może należałoby uczciwie napisać, że nie tylko absolwenci kierunków humanistycznych nie pracują w swoich zawodach.
Problem bezrobocia dotyczy głównie ich. Dodatkowo na tym właśnie portalu ukazał się artykuł (odbyła się też dyskusja) o katastrofalnym poziomie polskiej pedagogiki. Być może w innych działach jest podobnie?
Innym problemem jest podejście do studiów, a więc "przedłużenie młodości", "czas na zastanowienie się nad wybraniem zawodu", "nabranie ogłady", jednak najgorszym możliwym podejściem, mogę powiedzieć legendą jest to:
"dyplom uczelni wyższej daje gwarancję że jesteś kumaty, rozumny i w miarę inteligentny"
Idą więc ludki na pierwsze lepsze "najłatwiejsze" studia.

Tymczasem...w zderzeniu z rzeczywistością studenci są zdziwieni, że się ich pyta o znajomość Excela, jakiegoś Worda, znajomości jakiegoś języka, najlepiej dwóch...
Sądzę na przykład, że dziś każdy inżynier opuszczający uczelnię powinien znać jeden język na max i drugi na dokładkę.
16-05-2013 18:18 
 Ocena 1 na 3
hamelet (65 punktów)
>>>Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.

>To prawda. Podatnicy powinny bardziej ingerować w to na co idą ich pieniądze
>
o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com


Jeśli ktoś chce żyć pogodnie i szczęśliwie, to broń boże żeby nie studiował logiki czy filozofii. Wiadomo, że w starożytności był taki ideał, w zdrowym ciele zdrowy duch. Teraz to się zmieniło i powstało nowe zawołanie, w zdrowym ciele zdrowe cielę. To jest ideał społeczeństwa, to jest współczesny ideał. Jeśli rodzice mają dziecko biegające w garniturku a jego pasją jest powiedzmy jeżdżenie samochodami i operacje giełdowe, to rodzice są przeszczęśliwi dziecko im się udało, nie za wiele myśli, idealnie działa w systemie, jest czyściutki, zadbany, uśmiechnięty, to jest to. Broń boże żeby dotknął logiki, czy filozofii jezus maria i za siebie zaczął myśleć, to jest grzech.
szarley (54913 punktów)
>Jeśli ktoś chce żyć pogodnie i szczęśliwie, to broń boże żeby nie studiował logiki czy filozofii. (...) Broń boże żeby dotknął logiki, czy filozofii jezus maria i za siebie zaczął myśleć, to jest grzech.

"Idź i nie grzesz więcej "
16-05-2013 20:59 
 Ocena 2 na 2
Lizergus (691 punktów)
>Broń boże żeby dotknął logiki, czy filozofii jezus maria i za siebie zaczął myśleć, to jest grzech.


XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli ktoś chce żyć pogodnie i szczęśliwie, to broń boże żeby nie studiował logiki >czy filozofii. Wiadomo, że w starożytności był taki ideał, w zdrowym ciele zdrowy

Rozumiem, że filozofia unieszczęśliwia ? To faktycznie szkoda na to czasu
Ale dlaczego niektórych ona tutaj bardzo bawi ?!?

>duch. Teraz to się zmieniło i powstało nowe zawołanie, w zdrowym ciele zdrowe >cielę. To jest ideał społeczeństwa, to jest współczesny ideał. Jeśli rodzice mają >dziecko biegające w garniturku a jego pasją jest powiedzmy jeżdżenie samochodami i operacje giełdowe, to rodzice są przeszczęśliwi dziecko im się udało, nie za wiele myśli, idealnie działa w systemie, jest czyściutki, zadbany, uśmiechnięty, to jest to. Broń boże żeby dotknął logiki, czy filozofii jezus maria i za siebie zaczął >myśleć, to jest grzech.

Żeby zarobić na dobre życie, to trzeba się nieźle namęczyć i wykonywać rzeczy pożyteczne dla innych.
Śmieją się z tego najczęściej nieudacznicy, którym się wydaje że są strasznie mądrzy, tylko jakoś tak nieprzydatnie dla innych


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
17-05-2013 13:22 
 Ocena-1 na 1
hamelet (65 punktów)

>Żeby zarobić na dobre życie, to trzeba się nieźle namęczyć i wykonywać rzeczy pożyteczne dla innych.
>Śmieją się z tego najczęściej nieudacznicy, którym się wydaje że są strasznie mądrzy, tylko jakoś tak nieprzydatnie dla innych

Od czasów szkolnych jest się tresowanym, przepraszam uczonym jak być praktycznym min. przez posługiwanie się liczbami. A jak ktoś nie umie się posługiwać to dostaje dwójki, nie umie posługiwać się w sklepie, wypada z gry społecznej, może iść do wojska, do kopalni. No ale nie może być dwójek w hierarchii społecznej. Takie barbarzyńskie czasy są. Ale w końcu dziecko postawi pytanie, co to jest ta liczba naturalna 0, 1, 2, 3 itd. i to jest tragedia, rodzice są wzywani do szkoły, bo dziecko zaczyna myśleć i zadawać pytania filozoficzne.
17-05-2013 19:01 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Od czasów szkolnych jest się tresowanym, przepraszam uczonym jak być praktycznym min. przez posługiwanie się liczbami. A jak ktoś nie umie się posługiwać to dostaje dwójki, nie umie posługiwać się w sklepie, wypada z gry społecznej, może iść do wojska, do kopalni.

... albo zostać hameletem...

>No ale nie może być dwójek w hierarchii społecznej. Takie barbarzyńskie czasy są. Ale w końcu dziecko postawi pytanie, co to jest ta liczba naturalna 0, 1, 2, 3 itd. i to jest tragedia, rodzice są wzywani do szkoły, bo dziecko zaczyna myśleć i zadawać pytania filozoficzne.

... i bełkotać
21-05-2013 12:40 
 Ocena-1 na 1
hamelet (65 punktów)

>>No ale nie może być dwójek w hierarchii społecznej. Takie barbarzyńskie czasy są. Ale w końcu dziecko postawi pytanie, co to jest ta liczba naturalna 0, 1, 2, 3 itd. i to jest tragedia, rodzice są wzywani do szkoły, bo dziecko zaczyna myśleć i zadawać pytania filozoficzne.
>... i bełkotać

Bełkotem jest pytanie o liczbę naturalną ?
21-05-2013 17:11 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>No ale nie może być dwójek w hierarchii społecznej. Takie barbarzyńskie czasy są. Ale w końcu dziecko postawi pytanie, co to jest ta liczba naturalna 0, 1, 2, 3 itd. i to jest tragedia, rodzice są wzywani do szkoły, bo dziecko zaczyna myśleć i zadawać pytania filozoficzne.
>>... i bełkotać
>Bełkotem jest pytanie o liczbę naturalną ?
>
Bełkotem są Twoje słowa.
Który nauczyciel ma problem z odpowiedzią na pytanie co to jest liczba naturalna?
Dla którego takie pytanie jest tragedią?
Od kiedy to nauczyciel wzywa rodziców kiedy dziecko zada takie pytanie?
22-05-2013 06:53 
 Ocena-1 na 1
hamelet (65 punktów)

>Bełkotem są Twoje słowa.
>Który nauczyciel ma problem z odpowiedzią na pytanie co to jest liczba naturalna?
>Dla którego takie pytanie jest tragedią?
>Od kiedy to nauczyciel wzywa rodziców kiedy dziecko zada takie pytanie?

W takim razie napisz w jaki sposób nauczyciel odpowie na pytanie, co to jest liczba naturalna ?
22-05-2013 07:22 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>W takim razie napisz w jaki sposób nauczyciel odpowie na pytanie, co to jest liczba naturalna ?
Zbiór liczb naturalnych N jest najmniejszym zbiorem, spełniającym następujące warunki:
1. 0 ∈ N,
2. Jeśli n ∈ N, to n + 1 ∈ N
22-05-2013 08:00 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Który nauczyciel ma problem z odpowiedzią na pytanie co to jest liczba naturalna?
>>Dla którego takie pytanie jest tragedią?
>>Od kiedy to nauczyciel wzywa rodziców kiedy dziecko zada takie pytanie?
>W takim razie napisz w jaki sposób nauczyciel odpowie na pytanie, co to jest liczba naturalna ?

To zależy ile lat ma uczeń. Jeśi jest przedszkolakiem, lub na Twoim poziomie, to wytłumaczę następująco:
Spróbuj policzyć wszytskie dzieci w sali, które się teraz bawią klockami
1,2,3,4,5
Spróbuj policzyć te dzieci , które się teraz bawią lalkami
Żadne?
Czyli zero

Liczby naturalne to takie liczby.... itd

Nie wzywałbym rodziców, nie traktowałbym dziecięcego zapytania jak bełkotu, może miałbym problem z wytłumaczeniem przedszkolakom liczb urojonych, ale nie pracuję w przedszkolu.
22-05-2013 14:17 
 Ocena-1 na 1
hamelet (65 punktów)
>>>Który nauczyciel ma problem z odpowiedzią na pytanie co to jest liczba naturalna?
>>W takim razie napisz w jaki sposób nauczyciel odpowie na pytanie, co to jest liczba naturalna ?
>To zależy ile lat ma uczeń. Jeśi jest przedszkolakiem, lub na Twoim poziomie, to wytłumaczę następująco:
>Spróbuj policzyć wszytskie dzieci w sali, które się teraz bawią klockami
>1,2,3,4,5
>Spróbuj policzyć te dzieci , które się teraz bawią lalkami
>Żadne?
>Czyli zero
>Liczby naturalne to takie liczby.... itd

Dziecku, któremu pozostały resztki samodzielnego myślenia na pytanie, żeby policzył dzieci w klasie, zgodnie z powyższą definicją odpowie, że policzy, jeśli będą się bawić klockami. Dzięki takiemu belfrowi i jego wynurzeniom na temat liczb naturalnych, dziecko takie szybko może skończyć w kopalni, sklepie wielobranżowym (z całym szacunkiem dla ludzi tam pracujących)
22-05-2013 17:01 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>>Który nauczyciel ma problem z odpowiedzią na pytanie co to jest liczba naturalna?
>>>W takim razie napisz w jaki sposób nauczyciel odpowie na pytanie, co to jest liczba naturalna ?
>>To zależy ile lat ma uczeń. Jeśi jest przedszkolakiem, lub na Twoim poziomie, to wytłumaczę następująco:
>>Spróbuj policzyć wszytskie dzieci w sali, które się teraz bawią klockami
>>1,2,3,4,5
>>Spróbuj policzyć te dzieci , które się teraz bawią lalkami
>>Żadne?
>>Czyli zero
>>Liczby naturalne to takie liczby.... itd

>Dziecku, któremu pozostały resztki samodzielnego myślenia na pytanie, żeby policzył dzieci w klasie, zgodnie z powyższą definicją odpowie, że policzy, jeśli będą się bawić klockami. Dzięki takiemu belfrowi i jego wynurzeniom na temat liczb naturalnych, dziecko takie szybko może skończyć w kopalni, sklepie wielobranżowym (z całym szacunkiem dla ludzi tam pracujących)
>

Przepraszam... czy Ty rozumiesz pojęcie liczb naturalnych?
Takiej metody uczenia czym są liczby naturalne uczono na dydaktyce na studiach matematycznych na Uniwersytecie Karola w Pradze, nie ucz mnie jak uczyć matematyki.

Jeśli masz lepszy pomysł na wytłumaczenie przedszkolakowi liczb naturalnych to czekam, skorzystam jeśli co mądrego powiesz. Tylko nie ucieknij jak ostatnio przy tematyce etyki kupca i oficera

Co do kopalni, mój Ojciec przepracował w niej całe zawodowe życie jako strzałowy. Dożył emerytury, więc umiał liczyć, gdyby nie umiał liczyć ani jego ani kopalni by nie było
szarley (54913 punktów)
>>>>Który nauczyciel ma problem z odpowiedzią na pytanie co to jest liczba naturalna?
>>>W takim razie napisz w jaki sposób nauczyciel odpowie na pytanie, co to jest liczba naturalna ?
>

Długo mam czekać aż powiesz jak odpowiedzieć na pytanie dziecka o liczby naturalne?
Znów zrejterowałeś?
14-05-2013 08:13 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)

>>Zresztą czy nauki ścisłe nie opierają się na matematyce?
>Ja się nie znam na filozofach, szkoda mi czasu na takie jałowe zabawy i udawanie mądrego, ale może się mylę, więc podaj mi jakieś sprawdzalne teorie filozoficzne. Czy nie ma takich ?
>Nauczanie filozofii na tylu uczelniach to też kpina z podatników. To jest tylko produkcja bezrobotnych.

Czym innym jest nauczanie filozofii, czym innym kształcenie filozofów.
W moich studenckich czasach, w programie studiów matematycznych była filozofia. Oczywiście nie wszystko z niej mi się przydało, ale ze znacznej części historii filozofii, prakseologii czy teorii poznania korzystałem w zawodowej działalności.

Nie wiem jak jest teraz, ale nie wyobrażam sobie, aby np na uczelniach medycznych nie wykładano etyki, a przecież tam nie kształci się filozofów.
Co do wydziałów filozoficznych to stanowczo są potrzebne, tylko chyba przyjmują zbyt wielu studentów, skoro są bezrobotni absolwenci, ale to dotyczy nie tylko filozofów.
13-05-2013 20:01 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>Ma sens. Uważam, że nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.

Ja bym nawet powiedział, że rozumienie nauki jest produktem filozoficznego namysłu.
14-05-2013 11:31 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> to raczej teorie naukowe mają podstawy filozoficzne (założenie ontologiczne o nomologiczne strukturze świata, założenie epistemologiczne o możliwość chociażby przybliżonego poznania tejże struktury, założenie o zmatematyzowanej strukturze świata, etc.)

Nie chcę kwestionować znaczenia filozofii w ogóle, ale te pretensje akurat uważam za stawianie wozu przed koniem.

Każde zwierzę poszukujące pożywienia (czy partnera) uprawia rodzaj "protonauki" - w sensie stawiania i testowania hipotez - bynajmniej nie przejmując się rzekomą koniecznością uprzedniego dokonania jakichkolwiek założeń filozoficznych. Refleksja jest duuużo późniejsza.

"Założenie o zmatematyzowanej strukturze świata"??? WTF?!
Matematyka powstała dla opisu świata - to ona "pasuje" do świata, nie odwrotnie. Kiedy potrzebuję takiego założenia?

Kolejna sprawa - jakie byłyby konsekwencje przyjęcia innych założeń? O "niepoznawalności świata" na przykład?
Czy możesz przyjąć takie założenie i - chociażby - nadal się komunikować? Z kim? Jak? Po co?

> nie moża w pełni zrozumieć nauki bez rozumienia filozofii.

"W pełni" - zapewne tak. Ale żeby zacząć robić naukę, żadej filozofii nie potrzeba.
14-05-2013 13:25 
 Ocena 3 na 3
Grimar (1210 punktów)

>Każde zwierzę poszukujące pożywienia (czy partnera) uprawia rodzaj "protonauki" - w sensie stawiania i testowania hipotez - bynajmniej nie przejmując się rzekomą koniecznością uprzedniego dokonania jakichkolwiek założeń filozoficznych. Refleksja jest duuużo późniejsza.

Filozofia wpływa na wizje świata (jego ontologię), ale jest też uświadomieniem sobie nieuświadomionych wcześniej założeń, np. założenie, że światem rządzą w ogóle jakieś regularności, a nie że wszystko jest niepowtarzalne. Dzięki temu możesz formułować jakiekolwiek prawa nauki.

>"Założenie o zmatematyzowanej strukturze świata"??? WTF?!
>Matematyka powstała dla opisu świata - to ona "pasuje" do świata, nie odwrotnie.

Znajdź mi zatem trójkąt w świecie przyrodniczym. Nie zawsze matematyka była stosowana do opisu świat przyrodniczego, może nam się to wydać dziwne, ale przed Galileuszem - który stwierdził, że "księga przyrody pisana jest językiem liczb" - uznawano, że ruchy w świecie podksięzycowym nie były doskonałe matematycznie (w przeciwieństwie do ruchu ciał niebieskich), a tylko wiedza matematyczna mogła być pewna. Zatem wiedza o świecie przyrodniczym mogła być tylko doxą

>Kiedy potrzebuję takiego założenia?

Żeby np. uwzględnić w nauce wyniki z przyrządów pomiarowych.

>Kolejna sprawa - jakie byłyby konsekwencje przyjęcia innych założeń? O "niepoznawalności świata" na przykład?

Takie, że nic prawdziwego nie moglibyśmy o nim powiedzieć, jedynie być może o naszych abstrakcyjnych konstruktach słownych.

Jeśli chodzi o odrzucenie założenia o powtarzalności zjawisk (nomologicznej strukturze świata): Myślę, że nasz język by nie pozwolił na to, ponieważ jak chcesz zakomunikować coś o jakimiś niepowtarzalnym konkrecie, to zawsze będziesz używał pojęć ogólnych, a pojęcia takie już zakładają powtarzalność jakiś abstrakcyjnych (oderwanych od konkretów) stanów rzeczy (np. "chodzenie", "istnienie", "bycie kolorowym" etc). Tu masz ładnie pokazane jak struktura języka determinuje obraz świata.
14-05-2013 16:18 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Refleksja jest duuużo późniejsza.
> Filozofia (...) jest też uświadomieniem sobie nieuświadomionych wcześniej założeń, np. założenie, że światem rządzą w ogóle jakieś regularności, a nie że wszystko jest niepowtarzalne. Dzięki temu możesz formułować jakiekolwiek prawa nauki.

Myśli formułuję w języku. Języka nauczyłem się dzięki temu, że światem rządzą regularności.
Nie potrzebowałem do tego założenia o regularności - to był dopiero wniosek wypływający z doświadczenia.

>> "Założenie o zmatematyzowanej strukturze świata" (...) Kiedy potrzebuję takiego założenia?
> Żeby np. uwzględnić w nauce wyniki z przyrządów pomiarowych.

Układam kamyczki w prostokąt i obliczam ich ilość mnożąc ilość rzędów i kolumn.
Czy kiedy chcę to powtórzyć, żeby poznać liczebność wrogiej armii, potrzebuję metafizycznego założenia?
Być może, ale czy mogę go nie zrobić? Czy inne założenia są równie uprawnione?
"Nie wiem, królu, ile wróg ma wojska - testowałem mnożenie tylko na kamyczkach."

> Jeśli chodzi o odrzucenie założenia o powtarzalności zjawisk (nomologicznej strukturze świata): Myślę, że nasz język by nie pozwolił na to

Właśnie! Co ja tu próbuję wyrazić:
1. Wydaje mi się, że filozoficzne (metafizyczne) uogólnienia są wtórne wobec obserwacji.
A nawet jeśli nie, to:
2a.[wersja słaba] Założenia potrzebne do uprawiania nauki, nie są bynajmniej dowolne.
2b.[wersja silna] A wręcz uważam, że są (w praktyce) jedynymi możliwymi.

Mam wrażenie, że próbujesz mnie przekonać, że kiedy wchodzę do kuchni, muszę "zrobić założenie, że nie czai się tam tygrys". To nawet może być (w pewnym szczególnym sensie) prawdą - ale bardzo zależy mi na podkreśleniu wyraźnej różnicy pomiędzy mną a kimś, kto odmawia wejścia do kuchni, bo zrobił sobie założenie o czyhającym tam na niego tygrysie.

Albo lepsza analogia - założenie, że "następny oddech mnie nie zabije". Proszę bardzo, zrób inne.
14-05-2013 17:09 
 Ocena 3 na 3
Grimar (1210 punktów)
>Nie potrzebowałem do tego założenia o regularności - to był dopiero wniosek wypływający z doświadczenia.

Dokładnie na odwrót. Każdy wniosek z doświadczenia formułujesz w języku, a więc w kategoriach pojęć ogólnych (zakładających przecież ową powtarzalność). Jeśli wniosek - formułowany w języku - o nomologicznej strukturze świata miałby wynikać z doświadczenia, to migiem wpadasz w błędne koło. Oczywiście, genetycznie rzecz biorąc, nic nie jesteśmy w stanie powiedzieć o świecie nie żyjąc (czyli nie doświadczając nigdy świata), ale sama obserwacja - a zwłaszcza eksperyment naukowy - nie uzasadnia założenia o powtarzalności zjawisk. Przyjmujemy go na zasadzie psychologicznej, nie naukowej.

>>> "Założenie o zmatematyzowanej strukturze świata" (...) Kiedy potrzebuję takiego założenia?
>> Żeby np. uwzględnić w nauce wyniki z przyrządów pomiarowych.
>Układam kamyczki w prostokąt i obliczam ich ilość mnożąc ilość rzędów i kolumn.
>Czy kiedy chcę to powtórzyć, żeby poznać liczebność wrogiej armii, potrzebuję metafizycznego założenia?

Tu raczej chodzi o wykorzystanie mamtematyki w fizyce, czyli o tłumaczenie zjawisk w kategoriach matematycznych (patrz: Newton). Przed nowożytnością takich sztuczek nie robili, czy Ci się to podoba czy nie. Po prostu mieli inny obraz świat, każdy podręcznik z historii filozofii powie Ci to samo, jak znajdziesz czas, to zajrzyj, nie będę go tu przepisywał.

>Właśnie! Co ja tu próbuję wyrazić:
>1. Wydaje mi się, że filozoficzne (metafizyczne) uogólnienia są wtórne wobec obserwacji.

Sama interpretacja obserwacji uwikłana jest w mniej lub bardziej uświadomione założenia. Nigdy nie konfrontujesz jednej hipotezy z nagim doświadczenia, tylko cały ich szereg. Patrz: problem Duhema-Quina i jego popperowską kontynuację. Znajdziesz w googlach.

>Mam wrażenie, że próbujesz mnie przekonać, że kiedy wchodzę do kuchni, muszę "zrobić założenie, że nie czai się tam tygrys".

Żyjąc, nie musisz co chwila robić założeń i o nich mysleć. Przyjujesz wszytko na zasadzie psychologicznej pewności. Zresztą ponoć według mechaniki kwantowej nagłe zmaterializowanie się tygrysa w Twojej kuchni nie jest wykluczone, aczkolwiek mało prawdopodobne.

Zresztą to, że jabłka nie spadają do góry (głupi oksymoron mi wyszedł), a ludzie, którzy potykają się o korzeń zwykle upadają, nie są wnioskami naukowymi. To nauka stara się wyjaśnić, dlaczego dzieje się tak a nie inaczej i stara się sformułować ogólną teorię. Raz może to być dążenie do naturalnego miejsca twojego ciała (Arystoteles), a kiedy indziej siła ciążenia (Newton). Nie wykluczasz przecież, że obecne teorie naukowe moga być kiedyś obalone i zastąpione innymi. Gdy to się stanie to nagle jabłka nie zaczną wędrować pod nieba, a Twoje ciało lewitować, mimo iż stare teorie poszły w odstawkę

>Albo lepsza analogia - założenie, że "następny oddech mnie nie zabije".

Mieszkając w ogarniętym smogiem Krakowie co chwila robie odwrotne założenie.
14-05-2013 23:40 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Jeśli wniosek - formułowany w języku - o nomologicznej strukturze świata miałby wynikać z doświadczenia, to migiem wpadasz w błędne koło.

Gdyby świat nie był powtarzalny, nie nauczyłbym się mówić.
Gdyby świat nie był powtarzalny, drapieżnik nie nauczyłby się polować.
Opanowałem język, drapieżnik poluje - zatem świat jest powtarzalny.

Pokaż palcem to błędne koło.

> Tu raczej chodzi o wykorzystanie matematyki w fizyce, czyli o tłumaczenie zjawisk w kategoriach matematycznych (patrz: Newton). Przed nowożytnością takich sztuczek nie robili

Tylko że robili.

>> filozoficzne (metafizyczne) uogólnienia są wtórne wobec obserwacji
> Sama interpretacja obserwacji uwikłana jest w mniej lub bardziej uświadomione założenia

Że świat jest powtarzalny? Sprawdziłem to zanim zacząłem mówić i myśleć.
Że zmysły mnie nie oszukują? Dają dostatecznie spójne wyniki.

Wskaż proszę takie założenie, którego
a) nie będę mógł w uprawniony sposób wywieść z innych obserwacji, albo chociaż
b) mogę wymienić na inne i nadal być w stanie, np. zbudować samolot

Może i jest ze mnie tępy scjentysta, ale jestem mocno przekonany, że aby zbudować samolot, musisz przyjąć zestaw bardzo konkretnych - i, co ważne, niewymienialnych na inne założeń. A jeżeli tak jest w istocie, to mam gdzieś pretensje filozofii do bycia fundamentem dla nauki. Ja sobie te fundamenty zbuduję sam, metodą prób i błędów.

> nagłe zmaterializowanie się tygrysa w Twojej kuchni nie jest wykluczone

Wybacz, ale to jest tekst godny teistycznych trolli.
Nie szukam wiedzy pewnej i nie dbam o to, co zaledwie "niewykluczone".

> Nie wykluczasz przecież, że obecne teorie naukowe mogą być kiedyś obalone i zastąpione innymi

Oczywiście, że wykluczam. Nie spieraliśmy się już kiedyś o to?
Rozszerzone - jasne. Obalone - nie.
Grimar (1210 punktów)
Pozwolisz, że odpowiem Ci po pracy, pozdrawiam.
15-05-2013 11:50 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Pozwolisz, że odpowiem Ci po pracy, pozdrawiam.

Ostatni wątek odpuść, proszę, bo to przepychanki słowne na temat znaczenia słów "teoria" i "obalić".
Natomiast błędne koła i przykłady nietrywialnych filozoficznych założeń interesują mnie bardzo.

Nie chcę się wdawać w pyskówki, tylko zrozumieć istotę problemu, który dla Ciebie wydaje się być bardzo istotny, a dla mnie pomijalny, czy wręcz wydumany. Najprawdopodobniej wynika to z faktu, że nie widzę czegoś, co dla Ciebie jest oczywiste - dlatego bardzo proszę o wyrozumiałość i, w miarę możliwości, pokazywanie palcem.
15-05-2013 18:26 
 Ocena 2 na 2
Grimar (1210 punktów)
>dlatego bardzo proszę o wyrozumiałość i, w miarę możliwości, pokazywanie palcem.

Myślę, że tu trzeba będzie odesłać do jakiejś literatury. Na allegro jest do kupienia książka S. Amsterdamskiego "Między historią a metodą", można o niej zacząć, jest dość czytelnie napisana. Możesz jeszcze w bibliotece poszukać innej książki tegoż autora: "Nauka a struktura świata". Jeśli jesteś z Krakowa to mogę Ci pożyczyć.

Spróbuje niemniej odnieść się do tego co napisałeś.

Przedstawiony przez Ciebie sylogizm jest formalnie poprawny, ale w czymś innym jest problem. Logika jest operacją na pojęciach ogólnych, pojęcia ogólne zakładają powtarzalność. Starasz się logiką wykazać powtarzalność, ale samo twoje narzędzie zakłada już ową powtarzalność, a więc to co ma być dopiero wnioskiem, jest jedną z przesłanek.

Nie jesteś w stanie niczego pomyśleć ani wiedzieć o świecie bez pojęć ogólnych (chyba że przyjmujesz istnienie wiedzy pozapojęciowej, to też należy do sporu filozoficznego). Nauka również. Nauka de facto dokonuje operacji na abstrakcyjunych stanach rzeczy, bo jej teorie są wyrażane w terminach ogólnych (pojęciach, liczbach), i nawet jak dokonuje eksperymentu (np. próba startu samolotu) to nie konfrontuje hipotezy wyrażonej w języku ("maszyna skonstruowana w sposób x wzbije się w powietrze") z "nagim" doświadczeniem, lecz ze ZDANIAMI sprawodawczymi ("samolot wznosi się"/"nie wznosi się w powietrze").
Trzeba pamiętać, żę akceptacja zdania na podstawie doświadczenia nie jest tym samym, co jego uzasadnienie logiczne. Czym innym pytanie o to, jak doszliśmy do danego przekonania, a czym innym jak możemy je uzasadnić. A uzasadnienie jest procesem logicznym, a nie psychologicznym. A logika operuje na abstraktach.

Już samo słowa "samolot", "wznoszenie się" są abstrakcjami, bo z wrażeń (kolejny termin ogólny) jakie do nas docierają jedne w danym zjawisku uznajemy jako istote dla tego zjawiska, a inne nie. Mówiąc np. o wschodzie słońca abstrahujemy od kontekstu czaso-przestrzennego, w którym to zjawisko zachodzi. Ale gdybyśmy przyjęli kontekst czaso-przestrzenny jako istony, nie moglibyśmy mówić o wschodach słońca, bo takiego drugiego zjawiska by juz nie było (zmienił by się kontekst czasowo-przestrzenny).

Najlepszym dowodem, że teza o nomologicznej strukturze świata nie jest teza naukową - a jedynie warunkiem wstępnym uprawiania nauki - jest taka, że nie potrafimy sobie nawet wyobrazić eksperymentu, który mógłby tą tezę sfalsyfikować.

Co do Ptolemeusza. On wykorzystywał matematykę do astronomii, a nie do fizyki. Dla nas to jest dziwne, ale przed nowożytnością te dwie dziedziny były całkiem odrębne. I wynikało to z ontologii Arystotelesa, gdzie świat był różnorodny i zhierarchizowany, był świat nadksiężycowy - do którego klucz miała matematyka, oraz podksiężycowy, o którym wiedza (a raczej doxa) oparta była na doświadczeniu potocznym: wyjaśnianiu tego co ukryte poprzez to co bezpośrednio znane, widoczne. Dopiero zmiana onotologii świata - uznanie, że do świata przyrodniczego (w sensie: sublunearnego) mamy dostęp poprzez język matematyki i geometrii - zmieniła naukę. To nie było tak, że nagle odrzucono jałowe spekulację i zwrócono się do doświadczenia. Fundamentem była raczej zmiana samego pojęcia doświadczenia. Doświadczenie potoczne - fundament fizyki przednowożytnej - uznano za podejrzane i mylące, natomiast pojwiło się obserwacja zapośredniczona przez przyrządy pomiarowe, które - odkąd dowartościowano matematykę w świecie empirii - zaczęto zaprzęgać do nauki. Do natury rzeczywistośc miano dostęp poprzez analizę matematyczną, analiza jakościowa świata zastąpiona została analizą ilościową. To tłumaczy dlaczego zrezygnowano z takich pojęć starożytnej nauki jak przyczyna formalna i celowa.

Nie chce mi się już pisać, jestem zmęczony. Podsumowując, chciałem pokazać, że sposób uprawiania nauki nie jest niezależny od naszej onotologii świata.
16-05-2013 00:54 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> pojęcia ogólne zakładają powtarzalność

Nie "zakładają", a są w ogóle możliwe do wyrażenia właśnie dzięki powtarzalności.

Uważasz, że aby zbudować język i logikę, muszę wcześniej "założyć" powtarzalność?
Przecież to absurd - jak miałbym to założenie sformułować bez narzędzi językowych?

> Nie jesteś w stanie niczego pomyśleć ani wiedzieć o świecie bez pojęć ogólnych (chyba że przyjmujesz istnienie wiedzy pozapojęciowej, to też należy do sporu filozoficznego).

Zwierzę ma "wiedzę" jak przeżyć i obywa się bez "pojęć" - o co właściwie idzie ten spór?

> Trzeba pamiętać, że akceptacja zdania na podstawie doświadczenia nie jest tym samym, co jego uzasadnienie logiczne. Czym innym pytanie o to, jak doszliśmy do danego przekonania, a czym innym jak możemy je uzasadnić.

Trzech jaskiniowców częstuje się nieznanym grzybkiem i kolejno umierają w męczarniach. Czwarty odmawia poczęstunku, na co piąty (niewątpliwie o filozoficznych inklinacjach) krzyczy, że to nieuprawniona indukcja, domaga się logicznych uzasadnień i marudzi coś o metafizycznych założeniach...

Albo inna przypowieść - dwóch gości budzi się na dnie wyschniętej studni. Słabe światło latarki ukazuje strukturę ścian, ale nie pozwala oszacować głębokości studni. Jeden z nich bada kamienie i po chwili podejmuje wspinaczkę, na co drugi zaczyna litanię nieuprawnionych założeń metafizycznych, które jakoby przyjął ten pierwszy - o jednorodnej strukturze ścian, o skończonej głębokości studni, o istnieniu świata zewnętrznego... Po jakimś czasie odgłosy wspinaczki cichną i wkrótce z ciemności powyżej opada w dół lina. Gaduła wspina się raźnie, mamrocząc o wielkim sukcesie filozofii, która dostarczyła podstaw dla akcji ratunkowej. Kurtyna.

> Dopiero zmiana ontologii świata - uznanie, że do świata przyrodniczego (w sensie: sublunearnego) mamy dostęp poprzez język matematyki i geometrii - zmieniła naukę. To nie było tak, że nagle odrzucono jałowe spekulacje i zwrócono się do doświadczenia.

Ależ właśnie że dokładnie tak było. Galileusz wpadł na świetny pomysł, zakasał rękawy, zaczął mierzyć czas kulom staczającym się po równi pochyłej - i koncertowo zrobił durnia z samego wielkiego Arystotelesa oraz niezliczonej rzeszy jego fanów, którym przez dwa tysiące lat nie przyszło do głowy zweryfikować hipotez Stagiryty. "Zmiana ontologii świata"? To już tylko późniejsze dorobienie ideologii do faktów.

> Podsumowując, chciałem pokazać, że sposób uprawiania nauki nie jest niezależny od naszej ontologii świata.

Ja zaś staram się pokazać, że jeżeli źle wybierzesz sobie ontologię, to po prostu nie uda ci się zrobić dobrej (działającej) nauki.
16-05-2013 17:32 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)
>> pojęcia ogólne zakładają powtarzalność
>Nie "zakładają", a są w ogóle możliwe do wyrażenia właśnie dzięki powtarzalności.
>Uważasz, że aby zbudować język i logikę, muszę wcześniej "założyć" powtarzalność?
>Przecież to absurd - jak miałbym to założenie sformułować bez narzędzi językowych?

Nie musisz hipotezy o powtarzalności formułować w języku, aby się nim w sposób naturalny kierować. Ale nauka musi się posługiwać językiem, dlatego w sposób NAUKOWY nie dochodzisz, że świat jest powtarzalny, bo nauka w swoim narzędziu już tą powtarzalność zakłada. Inaczej nie ruszyłaby nawet z miejsca. Nie sposób formułować praw i zależności nie uwzględniając wcześniej tego, że jakiekolwiek prawa są możliwe.

>> Nie jesteś w stanie niczego pomyśleć ani wiedzieć o świecie bez pojęć ogólnych (chyba że przyjmujesz istnienie wiedzy pozapojęciowej, to też należy do sporu filozoficznego).
>Zwierzę ma "wiedzę" jak przeżyć i obywa się bez "pojęć" - o co właściwie idzie ten spór?

Między innymi o to. Ale rozmawiamy o nauce, która tworzy wiedzę pojęciową i intersubiektywną, więc o "wiedzy" zwierząt nie będziemy dyskutować.

>> Trzeba pamiętać, że akceptacja zdania na podstawie doświadczenia nie jest tym samym, co jego uzasadnienie logiczne. Czym innym pytanie o to, jak doszliśmy do danego przekonania, a czym innym jak możemy je uzasadnić.
>Trzech jaskiniowców częstuje się nieznanym grzybkiem i kolejno umierają w męczarniach.

Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Nauka zajmuje się relacjami między zdaniami teoretycznymi, a zadaniami obserwacyjnymi (powstałymi psychologicznie na podstawie akceptacji dowiadczenia), a nie między teorią a niepoukładanym chaosem wrażeń. Nauka w swoich rozważaniach poza język nie wykracza. To zdania obserwacyjne mają uzasadniać tezy teorii, a nie nagie doświadczenie (czymkolwiek by ono było, bo ciężko powiedzieć nie używając języka, chociażby zdań o obserwacjach). Jeśli to doświadczenie miałoby uzasadniać - a nie zdania - to szybko wpadamy w tzw. psychologizm, bo w końcu uzasadnienie jest procesem logicznym, a logika jest dziedziną języka, a nie dzieziną wrażeń. Nawet sama idnukcja jest operacją na języku, a nie na wrażeniach. A że udaje się nauce na podstawie własnych teorii dojść do wymiernych, technicznych rezulatatów? Patrz ostani akapapit tego postu.

>> Dopiero zmiana ontologii świata - uznanie, że do świata przyrodniczego (w sensie: sublunearnego) mamy dostęp poprzez język matematyki i geometrii - zmieniła naukę. To nie było tak, że nagle odrzucono jałowe spekulacje i zwrócono się do doświadczenia.

>Ależ właśnie że dokładnie tak było.

Ja mówie "tak, tak", Ty mówisz "nie, nie". Odsyłam do podręczników z historii filozofii i prac metodologów nauk. Chyba, że uważasz, że Popper czy też Kunh to durnie i ideolodzy.

>> Podsumowując, chciałem pokazać, że sposób uprawiania nauki nie jest niezależny od naszej ontologii świata.
>Ja zaś staram się pokazać, że jeżeli źle wybierzesz sobie ontologię, to po prostu nie uda ci się zrobić dobrej (działającej) nauki.

Tym samym potwierdzasz to co napisałem. Nie byłoby nowożytnej nauki i jej sukcesów bez zmiany onologii, bez uznania że świat jest jednorodny i moża zastosować do każdego jego wycinka analizę matematyczną. To jednak, że dzięki danej teorii potrafimy dojść do technicznych sukcesów, nie oznacza jeszcze, że dana teoria jest ponadhistorycznie prawdziwa. Dzieje się tak dlatego, że możemy dochozić do wymiernych rezultatów opierając się na błędnych założeniach (jak w logice: fałsz może implikować prawdę). Chociażby na podstawie teorii cieplika konstrułowano pierwsze silniki. Ponadto i dzięki teorii względności uzyskujemy wymierne rezultaty, i dzięki mechanice klasycznej, oraz również dzięki mechanice kwantowej. A trzeba pamiętać, że uzgodnienie tych teorii ze sobą w dalszym ciągu wzbudza spory i kontrowersję, a skoro na podstawie jednych i drugich otrzymujemy pozytywne rezultaty - to nie powinno wzbudzać. Nie mam wykształcenia fizycznego, żeby wchodzić w szczegóły, ale myślę, że odpowiedni materiał jest do znalezienia w internecie.
13-05-2013 19:55
 Ocena 13 na 13
Ania. (14138 punktów)
Filozofia to nie nauka o stanie rzeczywistości, ale swego rodzaju narzędzie. Narzędzie, bez którego większość dzisiejszych nauk, jeśli nie wszystkie, kuleje. Uczy pewnych reguł myślenia, stawiania pytań itd.
Nie daje gotowych odpowiedzi, stąd nie jest sprawdzalna.
Fizyk (17637 punktów)
> Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens?

W zasadzie filozofia powinna mieć duży sens, bo z założenia zajmuje się pytaniami, na które (jeszcze) nie znamy odpowiedzi. A już samo sformułowanie pytania jest zazwyczaj połową zrozumienia problemu. W praktyce jednak wiedza nasza posunęła się już tak daleko, że mało który filozof potrafi ją ogarnąć na tyle aby sformułować sensowne pytanie, nie mówiąc nawet o sensownej odpowiedzi. W praktyce filozof, który potrafi to zrobić jest po prostu naukowcem. Obawiam się, że filozofia to już tylko historia - niemniej pouczająca historia.
13-05-2013 20:18 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>W praktyce filozof, który potrafi to zrobić jest po prostu naukowcem. Obawiam się, >że filozofia to już tylko >historia - niemniej pouczająca historia.

też tak właśnie myślę


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com

Mod:
Pamiętaj o znakach przestankowych i wielkich literach w odpowiednich miejscach.
13-05-2013 22:33 
 Ocena 6 na 6
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Metoda naukowa, teoria nauki, metodologia, epistemologia to jak rozumiem zagadnienia fizyczne czy biologiczne?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
14-05-2013 11:09 
 Ocena 11 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> Metoda naukowa, teoria nauki, metodologia, epistemologia to jak rozumiem zagadnienia fizyczne czy biologiczne?

W dużym stopniu. Metodę naukową wypracowali naukowcy a nie filozofowie. W epistemologii więcej dobrych pytań i trafnych odpowiedzi podali neurobiologowie a nie filozofowie. Przeczytałem trochę prac filozoficznych na temat czasu, teorii względności i mechaniki kwantowej - niestety wszystkie były żałośnie nieporadne a sporo z nich wręcz błędnych. Mam wrażenie, że filozofowie zajmują się głównie historią poglądów i katalogowaniem co kto powiedział na jakiś temat. Owszem, jest to kształcąca wiedza, ale nie są to rubieże poznania.

Nie powiem, są jeszcze wyjątki, na przykład filozof Daniel Dennett sformułował całkiem rozsądną hipotezę świadomości. Chętnie usłyszałbym o innych współczesnych filozofach, którzy powiedzieli coś nowego o świecie rzeczywistym.
14-05-2013 11:32 
 Ocena 7 na 7
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Metodę naukową wypracowali naukowcy a nie filozofowie.

To bardzo odważne stwierdzenie.

Jaką metodą naukową posłużyli się naukowcy w celu opracowania metody naukowej?

Większość naukowców, którzy zajmowali się tymi zagadnieniami była też filozofami, a metoda naukowa jest aspektem czysto filozoficznym - nauka opiera się na jakichś fundamentach, chociażby logice.

>Przeczytałem trochę prac filozoficznych na temat czasu, teorii względności i mechaniki kwantowej - niestety wszystkie były żałośnie nieporadne a sporo z nich wręcz błędnych.

Filozofia nie posługuje się metodą naukową i w zainteresowaniu filozofów, bynajmniej nie pozostaje sam aspekt naukowy teorii, o których piszą prace.

Wydaje mi się, że Twoje rozczarowanie wynika z zbyt dużych oczekiwań, niestety jest mało naukowców, którzy są filozofami (a to moim zdaniem najbardziej wybitni filozofowie), a jest więcej filozofów, którzy próbują być naukowcami (pewnie dlatego że oświata zepchnęła filozofię do działu nauk społecznych).

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
14-05-2013 16:35 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Jaką metodą naukową posłużyli się naukowcy w celu opracowania metody naukowej?

Ewolucyjną metodą prób i błędów. Metody dające wyniki są zachowywane, nie dające wyników - porzucane.

> nauka opiera się na jakichś fundamentach, chociażby logice

Prawa logiki (klasycznej) nie są wytworem "czystego rozumu", tylko uogólnieniem wniosków z obserwacji.
14-05-2013 16:54 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>> Jaką metodą naukową posłużyli się naukowcy w celu opracowania metody naukowej?
>Ewolucyjną metodą prób i błędów. Metody dające wyniki są zachowywane, nie dające wyników - porzucane.

Znane mi prace z teorii poznania i metodologii nauk przedstawiały rozumowanie aprioryczne. Sądzę że każda metoda daje wyniki, ale uznanie tych wyników za właściwe z reguły wymaga wnioskowania na bazie jakiegoś wcześniejszego doświadczenia.

Nie mogę się więc zgodzić z Twoim twierdzeniem, że jakiekolwiek metody badawcze powstały na drodze samych prób i błędów, bo to jest po prostu niedorzeczne z potrzeby kryterium, które akceptowałoby wyniki takiej metody.

To właśnie ten zewnętrzny aspekt, który pozwalał ocenić słuszne albo niesłuszne działanie metody był produktem filozofii.

>> nauka opiera się na jakichś fundamentach, chociażby logice
>Prawa logiki (klasycznej) nie są wytworem "czystego rozumu", tylko uogólnieniem wniosków z obserwacji.

No i znowu. Najpierw była logika, a później została zastosowana w praktyce to raz. Ludzie z natury rzeczy nie myślą logicznie. Logiczniej myślą nawet gołębie i temat takich paradoksów nawet tu na forum był wałkowany wielokrotnie.

Logika klasyczna wyłoniła się z filozofii starożytnej. To właśnie refleksja nad koneksjami między zdaniami języka mówionego, a światem i bytami matematycznymi jest nazywana filozofią.

Może cały problem tego wątku to problem z rozumieniem definicji filozofii i nauki, i cały problem ogranicza się po prostu do przeciągania liny, kto więcej przeciągnie na swoją stronę?

Sam problem definicji jest też problemem czysto filozoficznym. Definicja definicji została sformułowana przez filozofa, który sam za swój przedmiot zainteresowania (tak jak większość starogreckich filozofów) uważał właśnie naturę.

Nauka i filozofia mają ten sam obszar zainteresowania, ale różne metody, przy czym wzajemnie czerpią ze swojego dorobku.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
15-05-2013 00:09 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Nie mogę się więc zgodzić z Twoim twierdzeniem, że jakiekolwiek metody badawcze powstały na drodze samych prób i błędów, bo to jest po prostu niedorzeczne z potrzeby kryterium, które akceptowałoby wyniki takiej metody.

Kryterium dostarcza sama natura, eliminując tych, którzy stosują gorsze metody - i nagradzając zasobami tych, którzy stosują lepsze.

> Najpierw była logika, a później została zastosowana w praktyce

A prawo wyłączonego środka to nie jest wniosek z obserwacji, że mój pies nie jest krową?

> Może cały problem tego wątku to problem z rozumieniem definicji filozofii i nauki

Moja jest taka - kiedy Platon sobie gdyba o świecie idei, to jest bardziej filozofia, a kiedy Arystoteles formułuje prawo wyłączonego środka, to bardziej nauka.
15-05-2013 00:45 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> Nie mogę się więc zgodzić z Twoim twierdzeniem, że jakiekolwiek metody badawcze powstały na drodze samych prób i błędów, bo to jest po prostu niedorzeczne z potrzeby kryterium, które akceptowałoby wyniki takiej metody.
>Kryterium dostarcza sama natura, eliminując tych, którzy stosują gorsze metody - i nagradzając zasobami tych, którzy stosują lepsze.

Skądinąd nagradza też dobrych kłamców i wciskaczy kitu (bullshit).

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
16-05-2013 11:10 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Kryterium dostarcza sama natura
> Skądinąd nagradza też dobrych kłamców i wciskaczy kitu (bullshit).

Tych nie nagradza sama natura, tylko jej (rzekomo) "koronny" produkt.
Dlatego w nauce nie ma demokracji, inaczej Kościoły zgarniałyby wszyskie Noble.
16-05-2013 18:18 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>> Kryterium dostarcza sama natura
>> Skądinąd nagradza też dobrych kłamców i wciskaczy kitu (bullshit).
>Tych nie nagradza sama natura, tylko jej (rzekomo) "koronny" produkt.

Pytanie, czy ten jej "koronny produkt" ponad naturę choć na milimetr wyrasta...

>Dlatego w nauce nie ma demokracji, inaczej Kościoły zgarniałyby wszyskie Noble.

...i to też pod rozwagę przy odpowiadaniu na ww. pytanie brać warto...


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
16-05-2013 21:01 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Kryterium dostarcza sama natura, eliminując tych, którzy stosują gorsze metody - i nagradzając zasobami tych, którzy stosują lepsze.
Jak odpowiesz na pytanie (zadane wcześniej przez Big'a): czy ludzka kultura (w tym filozofia), przy swym naturalnym pochodzeniu pozostaje całkowicie zanurzona w naturze (i czy "musi" się na niej wzorować)?

[Wg mnie o kulturze można mówić wtedy, gdy staje ona w opozycji do natury (lub choć próbuje ją okiełznać).]
16-05-2013 23:11 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
Pisząc o "kryterium natury" miałem na myśli sytuację, w której nagrodę dostaje ten, kto wymyśli np. jak rozbić kość i dobrać się do szpiku. Ludzie natomiast nagradzają niekoniecznie wynalazców, częściej sprawnych marketingowców - a już stanowczo zbyt często handlarzy niewidzialnym towarem.

Ekspertem od kultury niestety nie jestem. Mogę sobie wyobrazić zarówno taką zanurzoną w naturze, jak i oderwaną od niej. Można z tym pewnie polemizować - wiele zależy od tego, co właściwie rozumiemy przez "naturę" - ale raczej nie czuję się tu kompetentny.
15-05-2013 16:09 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>> Metodę naukową wypracowali naukowcy a nie filozofowie.
> To bardzo odważne stwierdzenie.

Dziękuję za komplement.

> Jaką metodą naukową posłużyli się naukowcy w celu opracowania metody naukowej?

Ojciec Ateusz już mniej wyręczył dając zwięzłą i celną odpowiedź.

> Większość naukowców, którzy zajmowali się tymi zagadnieniami była też filozofami, a metoda naukowa jest aspektem czysto filozoficznym - nauka opiera się na jakichś fundamentach, chociażby logice.

Metoda naukowa kpi sobie z logiki. Do dzisiaj wielu filozofów nie może pojąć jak metoda naukowa, będąc logicznie ułomną medodą indukcyjną, może nam dawać tak solidną wiedzę.

>> Przeczytałem trochę prac filozoficznych na temat czasu, teorii względności i mechaniki kwantowej - niestety wszystkie były żałośnie nieporadne a sporo z nich wręcz błędnych.
> Filozofia nie posługuje się metodą naukową...

A szkoda.

> Wydaje mi się, że Twoje rozczarowanie wynika z zbyt dużych oczekiwań, niestety jest mało naukowców, którzy są filozofami (a to moim zdaniem najbardziej wybitni filozofowie), a jest więcej filozofów, którzy próbują być naukowcami (pewnie dlatego że oświata zepchnęła filozofię do działu nauk społecznych).

Z tym się całkowicie zgadzam. Zaznaczam, że nie uważam filozofii za zbędną - wręcz przeciwnie: uważam, że intelektualnie wiedzie ona prym pośród dziedzin humanistycznych i choćby z tego powodu powinna być objęta programem szkolnym. Ale zarazem jestem rozczarowany, że jej rozwój nie nadąża za postępem nauki.
15-05-2013 20:42 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Zaznaczam, że nie uważam filozofii za zbędną - wręcz przeciwnie: uważam, że intelektualnie wiedzie ona prym pośród dziedzin humanistycznych i choćby z tego powodu powinna być objęta programem szkolnym.
Powiem więcej. Pokazano mi kilka lat temu wspaniały program, wraz z podręcznikiem, do uczenia filozofii przedszkolaków i od tego czasu uważam, że już od przedszkola powinno się uczyć filozofii, która przecież najbardziej jest sztuką i kulturą myślenia. Dalej - uważam, że nie można być wykształconym, kulturalnym człowiekiem bez znajomości - choćby tylko podstawowej - historii myśli ludzkiej, a w niej szczególnie filozofii.

Tyle tylko, że należy zacząć od pytania, czym jest filozofia i jakie były i jakie są obecnie jej zadania.
Nie wiem tylko, jak np. obrońca filozofii może napisać taką bzdurę: Dziwię się tylko brakiem zaufania do filozofii - posiadającej własne metody, specjalistów etc. jak inne dziedziny wiedzy. Gdy nawet w jakiś tam zarysach filozoficznych można spotkać się ze różnie rozumianym stanowiskiem "krytycyzmu" aż po krytyczne oceny przydatności filozofii przez samych filozofów ze sporym dorobkiem wyartykułowane.

Uważam, że częścią mojej postawy filozoficznej - obok naturalizmu ontologicznego - jest właśnie krytycyzm. Krytycyzm wobec wszystkiego - włącznie z samym sobą. Człowiek myślący, racjonalista, powinien do każdej docierającej do niego informacji podchodzić krytycznie. Naukowy sceptycyzm, czyli brak pełnego zaufania aż tak bardzo - moim zdaniem - cechuję inteligencję, iż trudno mi uwierzyć w pełną sprawność intelektualną osoby opierającej swoje poglądy na wierze. Niezależnie od przedmiotu/podmiotu jej wiary.

>Ale zarazem jestem rozczarowany, że jej rozwój nie nadąża za postępem nauki.
Dlatego generalizując uważam, że najważniejszymi współczesnymi filozofami są uczeni z tzw. filozoficznym zacięciem - jak np. pan Fizyk. Oczywiście znam takich wielu, ale myślę, że wszyscy ich znamy.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

>
15-05-2013 20:58 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Powiem więcej. Pokazano mi kilka lat temu wspaniały program, wraz z podręcznikiem, do uczenia filozofii przedszkolaków i od tego czasu uważam, że już od przedszkola powinno się uczyć filozofii, która przecież najbardziej jest sztuką i kulturą myślenia.

Gdzie to można znaleźć? Czy ma Pan na myśli wydawnictwo Uniwerytetu Wrocławskiego?
Dotąd uważałem, że formalną naukę filozofii powinno się zaczynać później, ale obiecuję to jeszcze raz przemyśleć, pachnie mi to czymś wspaniałym

Niestety, już w pierwszym moim wpisie na począku tego wątku, wyraziłem wątpliwości co do możliwości polskiej szkoły nauczania filozofii w sposób sensowny (bezsensowne podejscie do programów i FILOZOFII nauczania jest jednym z powodów mojej rezygnacji z pracy w edukacji), ale kiedyś już przyznałem się że jestem naiwny, pomarzyć można, może komuś narwanemu coś podsunąć..
15-05-2013 22:47 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Powiem więcej. Pokazano mi kilka lat temu wspaniały program, wraz z podręcznikiem, do uczenia filozofii przedszkolaków i od tego czasu uważam, że już od przedszkola powinno się uczyć filozofii, która przecież najbardziej jest sztuką i kulturą myślenia.
>Gdzie to można znaleźć? Czy ma Pan na myśli wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego?
Przepraszam, ale już nie pamiętam. Podręcznik zdaje się był z przekładu.

>Dotąd uważałem, że formalną naukę filozofii powinno się zaczynać później, ale obiecuję to jeszcze raz przemyśleć, pachnie mi to czymś wspaniałym
Wszystko zależy od tego czego chcemy nauczyć i dobranej do tego metody. Zapewne zna Pan "Świat Zofii", książkę, którą polecam nawet dorosłym, chcącym się filozofią zainteresować.

>Niestety, już w pierwszym moim wpisie na początku tego wątku, wyraziłem wątpliwości co do możliwości polskiej szkoły nauczania filozofii w sposób sensowny (bezsensowne podejście do programów i FILOZOFII nauczania jest jednym z powodów mojej rezygnacji z pracy w edukacji), ale kiedyś już przyznałem się że jestem naiwny, pomarzyć można, może komuś narwanemu coś podsunąć..
Można, ale w większości ponurymi typami byli wykładowcy marksizmu-leninizmu na kierunkach pozafilozoficznych i dziś jest podobnie, tyle że ideologia się zmieniła. Ideolog nawet po studiach filozoficznych najczęściej jest smutną zakompleksioną drętwotą. Personą wymuszająca pseudoautorytet dla siebie i własnej doktryny.

Choć na szczęście są i takie wyjątki wśród wykładowców, że np. wybuchy śmiechu na wykładach są częste, a ogrom wiedzy filozoficznej w studenckich głowach pozostaje i później dzięki temu mamy filozofujących uczonych i praktyków przeróżnych specjalności.
Ale kolegów reklamować tu nie będę

Chyba Pan nawet nie wie jaką radość może sprawić, ktoś kto do Pana podejdzie z uśmiechem i zapyta: Czy pan mnie pamięta byłem pańskim uczniem/studentem kilka/kilkadziesiąt lat temu i pamiętam....

Wykładowcy w zasadzie dzielą się na dwa typy uzależnione od tego jak im samym przychodziło przyswajanie wiedzy. Jeden twierdzi, że jego dziedzina wiedzy jest bardzo trudna, a on jest dowodem genialności, że ją ciężką pracą zdobył i drugi, który mówi zobaczcie jakie to proste skoro nawet ja mogłem się tego nauczyć.

Przekazywanie wiedzy jest bardzo trudnym zajęciem. Tym trudniejszym, im uczymy młodszych uczniów. Było mi bardzo trudno prowadzić zajęcia z licealistami, ale ze studentami to już przyjemność. Przecież to już partnerzy, od których można się wiele nauczyć.

Pozdrawiam.

@@@
.
16-05-2013 13:00 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Niestety, już w pierwszym moim wpisie na początku tego wątku, wyraziłem wątpliwości co do możliwości polskiej szkoły nauczania filozofii w sposób sensowny (bezsensowne podejście do programów i FILOZOFII nauczania jest jednym z powodów mojej rezygnacji z pracy w edukacji), ale kiedyś już przyznałem się że jestem naiwny, pomarzyć można, może komuś narwanemu coś podsunąć..
>Można, ale w większości ponurymi typami byli wykładowcy marksizmu-leninizmu na kierunkach pozafilozoficznych i dziś jest podobnie, tyle że ideologia się zmieniła. Ideolog nawet po studiach filozoficznych najczęściej jest smutną zakompleksioną drętwotą. Personą wymuszająca pseudoautorytet dla siebie i własnej doktryny.

Nie tylko dlatego boję się nauczania filozofii w szkołach. Niestety.. proszę się przyjrzeć nauczaniu np. historii. Wspaniały przedmiot, na którym nauczyciel często (nie zawsze na szczęście) podaje tylko do wykucia listę dat! Żadnego wyciągania wniosków, bez czego przecież historia nie będzie nigdy nauczycielką życia, żadnego ciągu przyczynowo - skutkowego, żadnego szukania przyczyn zjawisk historycznych np w ekonomii, geografii, klimacie nawet... Jeśli tak miałoby wyglądać nauczanie filozofii to mój przykład o Arcygnidesie i Pierdziklesie jest koszmarem sennym.

Ryzyko ideologicznego zadęcia też na przykładzie historii można prześledzić, choć to raczej ideologia podlana mocno narodowym sosem. Przykład? W którym podręczniku historii można znaleźć informację o tym, że współtwórcą dawnej potęgi Rzeczypospolitej był... niemiecki w swojej tkance narodowej Gdańsk?

Pozdrawiam
17-05-2013 12:09 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Nie tylko dlatego boję się nauczania filozofii w szkołach. Niestety.. proszę się przyjrzeć nauczaniu np. historii. Wspaniały przedmiot, na którym nauczyciel często (nie zawsze na szczęście) podaje tylko do wykucia listę dat! Żadnego wyciągania wniosków, bez czego przecież historia nie będzie nigdy nauczycielką życia, żadnego ciągu przyczynowo - skutkowego, żadnego szukania przyczyn zjawisk historycznych np w ekonomii, geografii, klimacie nawet... Jeśli tak miałoby wyglądać nauczanie filozofii to mój przykład o Arcygnidesie i Pierdziklesie jest koszmarem sennym.
Jakość uczenia zawsze była różna, gdyż różni - często zupełnie przypadkowi - są i nauczyciele. Powodem tego jest, że po 1945 roku jest to bardzo kiepsko opłacany zawód, ale były i są wśród nich prawdziwe perły, które pamięta się do własnej śmierci.

>Ryzyko ideologicznego zadęcia też na przykładzie historii można prześledzić, choć to raczej ideologia podlana mocno narodowym sosem. Przykład? W którym podręczniku historii można znaleźć informację o tym, że współtwórcą dawnej potęgi Rzeczypospolitej był... niemiecki w swojej tkance narodowej Gdańsk?
Oczywiście od podręczników dużo zależy, ale najważniejszy jest nauczyciel. Na przykład dziwią mnie dzisiaj ci którzy twierdzą, że o katyńskiej zbrodni dowiedzieli się po 1990 roku. Ja nie tylko od rodziców i dziadków, ale także od nauczycieli dowiedziałem kto był rzeczywistym mordercą jeszcze przed 1960 rokiem. W szkole podstawowej, której kierownikiem był wspaniały człowiek, przedwojenny komunista, a historii uczył dobrze rozumiejący procesy historyczne Legionista(!).

Pozdrawiam.

@@@
.
15-05-2013 23:08 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Metoda naukowa kpi sobie z logiki. Do dzisiaj wielu filozofów nie może pojąć jak metoda naukowa, będąc logicznie ułomną medodą indukcyjną, może nam dawać tak solidną wiedzę.

Akurat każdy biolog wie, że wiedza o świecie która jest, jak to się ładnie po angielsku mówi, hard wired w naszych mózgach (coś a la kantowskie formy poznania, tylko lepiej i bez pustego pojęcia noumenów), jest wiedzą uzyskaną na drodze falsyfikacji raczej niż "indukcji". Co zresztą zauważył Popper. Naukowcy mówiący coś o indukcji są jak te rybki, które pływają w wodzie, mimo, że zielonego pojęcia nie mają o hydrodynamice.

Gdybym chciał dobrze pływać, chciałbym być rybą, ale gdybym chciał rozumieć wodę, wolałbym być fizykiem od dynamiki płynów.
14-05-2013 12:18 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>W epistemologii więcej dobrych pytań i trafnych odpowiedzi podali neurobiologowie a nie filozofowie.

Jakieś przykłady?
15-05-2013 16:56 
 Ocena 13 na 13
Fizyk (17637 punktów)
>> W epistemologii więcej dobrych pytań i trafnych odpowiedzi podali neurobiologowie a nie filozofowie.
> Jakieś przykłady?

Służę uprzejmie. Epistemologia - czyli rozmyślania nad tym czym jest wiedza i skąd się ona bierze - dostarczała filozofom intelektualnej rozrywki przez millenia. Jednak odpowiedzi na te pytania przyszły nie z rozmyślań, lecz ze żmudnej pracy neurobiologów.

W połowie zeszłego stulecia David Hubel i Torsten Wiesel rozpracowali funkcjonowanie systemu wzrokowego kota. Zidentyfikowali oni obszary kory mózgowej reagującej na istotne elementy obrazu: punkty, linie, ruch, bardziej skomplikowane figury... Sugerowało to obrabianie informacji wzrokowej na coraz wyższych i wyższych poziomach abstrakcji, aż - w przypadku człowieka - osiągnięta zostanie abstrakcja znana nam jako wiedza.

Za tę przełomową pracę Hubel i Wiesel otrzymali nagrodę Nobla w 1981 roku. Przez pewien czas jeszcze powątpiewano, czy rzeczywiście w ten sposób wiedzę zdobywamy i czy rzeczywiście wiedza jest tylko aktywnością sieci neuronów w naszych mózgach. Oponenci żartowali, że jeśli tak, to w naszym mózgu powinna być komórka nerwowa, która jest aktywna tylko gdy myślimy o swojej babci. Przestali się śmiać, gdy kilka lat temu takie komórki znaleziono.
15-05-2013 23:14 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Za tę przełomową pracę Hubel i Wiesel otrzymali nagrodę Nobla w 1981 roku. Przez pewien czas jeszcze powątpiewano, czy rzeczywiście w ten sposób wiedzę zdobywamy i czy rzeczywiście wiedza jest tylko aktywnością sieci neuronów w naszych mózgach. Oponenci żartowali, że jeśli tak, to w naszym mózgu powinna być komórka nerwowa, która jest aktywna tylko gdy myślimy o swojej babci. Przestali się śmiać, gdy kilka lat temu takie komórki znaleziono.

To cudownie. A teraz jeszcze niech mi ktoś wyjaśni jak wyładowanie komórki babci nabiera wartości logicznych prawdy lub fałszu.

A serio, nie sposób zaprzeczyć, że neurobiologia do reszty unicestwiła filozoficzną psychologię, oraz znaczną część pseudonaukowej psychologii XIX i XX wiecznej, ale fizjologia i psychologia poznania to ciut inna dziedzina niż epistemologia.

Niby jak z wiedzy o neuronalnych korelatach jednostkowego doświadczenia sensualnego lub innej formy stanów mentalnych ma wynikać cokolwiek interesującego o logicznym statusie prawa uniwersalnego, które symbolicznie może być zapisane w neuronach, albo w krzemie, albo jako napis naskalny lub druk w książce, i "treść" tego zapisu, jej wartość prawda/fałsz etc... pozostaje ta sama, niezależnie od medium?
16-05-2013 02:40 
 Ocena 2 na 2
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Służę uprzejmie. Epistemologia - czyli rozmyślania nad tym czym jest wiedza i skąd się ona bierze - dostarczała filozofom intelektualnej rozrywki przez millenia. Jednak odpowiedzi na te pytania przyszły nie z rozmyślań, lecz ze żmudnej pracy neurobiologów.

Intuicję (Czym jest) "wiedza" którą interesuje się większość epistemologów to zdaje się, że już Platon przekazał najlepiej. A że pod każdy termin można podpiąć nieskończenie wiele definicji nie znaczy, że epistemolodzy się nimi wszystkimi zajmują. Myślę że najważniejszym zainteresowaniem epistemologów jest odpowiedzenie na pytanie co prowadzi do wiedzy, ewentualnie jak ją sprawnie uzyskiwać. Co to wiedza? to raczej zamierzchła przeszłość. Oczywiście istnieją różne zdania na ten temat w tym i tą o epigońskiej naturze filozofów(najczęściej całkiem słuszna). Także odpowiedzi jakie dają neurobiolodzy są raczej na pytania jakie sobie sami stawiają, a nie na pytania stawiane przez epistemologów. Ewentualnie można je traktować jako jedne z wielu, ale raczej mało popularne i dyskusyjne co do zakresu jaki się stawia epistemologii.

>Za tę przełomową pracę Hubel i Wiesel otrzymali nagrodę Nobla w 1981 roku. Przez pewien czas jeszcze powątpiewano, czy rzeczywiście w ten sposób wiedzę zdobywamy

Powątpiewanie wcale nie znikło. Chodzi oczywiście o wiedzę w sensie Platona.

>i czy rzeczywiście wiedza jest tylko aktywnością sieci neuronów w naszych mózgach.

Tego to chyba ani jeden epistemolog nie zaakceptował.
14-05-2013 12:46 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>> Metoda naukowa, teoria nauki, metodologia, epistemologia to jak rozumiem zagadnienia fizyczne czy biologiczne?
>W dużym stopniu. Metodę naukową wypracowali naukowcy a nie filozofowie.

Poddaję pod zastanowienie: Czy ktoś kto opracował metodę naukową był fizykiem czy filozofem?
Może spór dotyczy definicji filozofa? Może każdy fizyk zanim przystąpi do doświadczenia jest filozofem, kiedy zastanawia się co chce osiągnąć wykonując doświadczenie i jaką przyjąć metodę?
astrotaurus (12445 punktów)
Żeby nie pukać drugi raz w klawiaturę...


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
embe (1266 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ?
Nie. To nauka wyrosła z filozofii, a potem rozwinęła się na tyle imponująco, że filozofia przestała być potrzebna.
Jacholek (5699 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
A ja głosuję za tym by lekcje religii zastąpić lekcjami filozofii, w tym także etyki !
Matematyka jest też szkołą myślenia logicznego a jej aparat sprawdza się, aczkolwiek pośrednio, w praktyce. Koncepcja atomu zrodziła się z rozważań filozoficznych i o dziwo znalazła potwierdzenie te kilkanaście wieków pózniej. Nie były to więc całkowicie jałowe rozważania !
szarley (54913 punktów)
>Koncepcja atomu zrodziła się z rozważań filozoficznych i o dziwo znalazła potwierdzenie te kilkanaście wieków pózniej. Nie były to więc całkowicie jałowe rozważania !

Niektóre koncepcje przyrodnicze sprawdziły się po wiekach na zasadzie określanej przez rachunek prawdopodobieństwa. Jeśli 100 mędrców głosiło jakieś teorie to któryś trafił. Jakoś nie dotrzegam zasług Demokryta w rozwoju fizyki i chemii.
14-05-2013 10:01 
 Ocena 1 na 1
Jacholek (5699 punktów)
>Jakoś nie dotrzegam zasług Demokryta w rozwoju fizyki i chemii.
>
Nie mogę się z tym zgodzić, pytanie postawione przez Demokryta było sensowne (a nie stawiane na ślepo), aczkolwiek nie oparte bezpośrednio na obserwacjach naukowych w nowoczesnym znaczeniu tego słowa. www.universetoday.com/60137/democritus-model/
Jego koncepcja stanowiła pewną strukturę pojęciową która ułatwiła Daltonowi sformułowanie "naukowej" wersji modelu atomistycznego.
14-05-2013 17:24 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Jakoś nie dotrzegam zasług Demokryta w rozwoju fizyki i chemii.
>>
>Nie mogę się z tym zgodzić, pytanie postawione przez Demokryta było sensowne (a nie stawiane na ślepo), aczkolwiek nie oparte bezpośrednio na obserwacjach naukowych w nowoczesnym znaczeniu tego słowa. www.universetoday.com/60137/democritus-model/

Wypowiadanie się o strukturze świata bez aparatu naukowego jest spełnieniem przysłowia "trafiło się ślepej kurze ziarnko" Jeszcze po Demokrycie było wiele różnych koncepcji, a ta jego okazała się przecież chybiona. Atomos jest przecież podzielny
14-05-2013 17:40 
 Ocena 2 na 2
Grimar (1210 punktów)
>Jeszcze po Demokrycie było wiele różnych koncepcji, a ta jego okazała się przecież chybiona. Atomos jest przecież podzielny

Nie chodzi przecież o dokładny opis natury atomu przez Demokryta (niepodzielna, najmniejsza cząstka materii z wypustkami), ale raczej o stworzenie przez niego teorii korpuskularnej (ziarnistej) budowy materii w celu wyjaśnienia zmian w świecie, która to teoria została potem zaadoptowana i rozwinięta.
szarley (54913 punktów)
>>Jeszcze po Demokrycie było wiele różnych koncepcji, a ta jego okazała się przecież chybiona. Atomos jest przecież podzielny
>Nie chodzi przecież o dokładny opis natury atomu przez Demokryta (niepodzielna, najmniejsza cząstka materii z wypustkami), ale raczej o stworzenie przez niego teorii korpuskularnej (ziarnistej) budowy materii w celu wyjaśnienia zmian w świecie, która to teoria została potem zaadoptowana i rozwinięta.

Czy jest jakis dowód, że fizycy i chemicy XVIII, XIX i XX wieku zajmujący się budową materii korzystali z hipotezy Demokryta? Może tylko wykorzystali wymyśloną przez niego nazwę átomos.
15-05-2013 03:22 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Czy jest jakis dowód, że fizycy i chemicy XVIII, XIX i XX wieku zajmujący się budową materii korzystali z hipotezy Demokryta? Może tylko wykorzystali wymyśloną przez niego nazwę átomos.

Wystarczy sobie poczytać o historii "atomów" - w pewnym momencie okazało się po prostu, że ten korpuskularny sposób patrzenia na rzeczywistość, chociaż tylko hipotetyczny i spekulatywny, pozwala wyjaśnić sporo zjawisk zachodzących w przyrodzie.

pl.wikipedia.org/wiki/Atom


bembergiem w berg
15-05-2013 06:50 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)

>Wystarczy sobie poczytać o historii "atomów" - w pewnym momencie okazało się po prostu, że ten korpuskularny sposób patrzenia na rzeczywistość, chociaż tylko hipotetyczny i spekulatywny, pozwala wyjaśnić sporo zjawisk zachodzących w przyrodzie.
>pl.wikipedia.org/wiki/Atom

Tak, ale nie widzę w tym zwiąku z Demokrytem. Dawniej na uniwersytetach wydział filozoficzne obejmowały praktycznie wszytsko co nie mieściło się w teologii, prawie i medycynie. Chemia, fizyka, biologia, o ile były wykładane to na wydziałach filozoficznych. Stąd znajomość hipotezy Demokryta była znana i dlatego słowo które wymyślił okazało się przydatne. Tylko słowo. Jego hipotezą żaden naukowiec się nie przejmował. Nikt nie próbował potwierdzić teorii Demokryta. Jeśi ktoś szuka zasług starożytnych filozofów to niech ich szuka w filozofii czy matematyce.
15-05-2013 14:48 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>znajomość hipotezy Demokryta była znana i dlatego słowo które wymyślił okazało się przydatne. Tylko słowo. Jego hipotezą żaden naukowiec się nie przejmował.

No ok, teraz się zacznę ocierać o czepialstwo, ale skoro nikt się hipotezą Demokryta nie przejmował, to czemu wybrano właśnie to słowo - atom - a nie jakieś inne? Moim zdaniem było tak dlatego, że chociaż koncepcja Demokryta była czystą spekulacją, to trafnie oddawała pewną intuicję o budowie świata - intuicję, która okazała się użyteczna w późniejszych, naukowych próbach wyjaśniania zjawisk występujących w przyrodzie.

bembergiem w berg
szarley (54913 punktów)
>>znajomość hipotezy Demokryta była znana i dlatego słowo które wymyślił okazało się przydatne. Tylko słowo. Jego hipotezą żaden naukowiec się nie przejmował.
>No ok, teraz się zacznę ocierać o czepialstwo, ale skoro nikt się hipotezą Demokryta nie przejmował, to czemu wybrano właśnie to słowo - atom - a nie jakieś inne? Moim zdaniem było tak dlatego, że chociaż koncepcja Demokryta była czystą spekulacją, to trafnie oddawała pewną intuicję o budowie świata - intuicję, która okazała się użyteczna w późniejszych, naukowych próbach wyjaśniania zjawisk występujących w przyrodzie.
>
bembergiem w berg

>

Tych intuicji było wiele, wybrano to słowo, bo było znane, ponieważ nauczano o Demokrycie. Słowo "atomos" ma też swoje znaczenie. Dzieci mają wielki talent do tworzenia nowych słów, gdyby któreś nazwało jakieś nowe urządzenie, czy byłoby wynalazcą? Nie, ale nikt nie broni wynalazcy nazwać wynalazek słowem wymyśonym przez trzylatka.
15-05-2013 23:22 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Atomos jest przecież podzielny

Raczej, po prostu inne cząstki dzisiaj są a-tomos, na przykład kwarki.
14-05-2013 15:34 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>A ja głosuję za tym by lekcje religii zastąpić lekcjami filozofii, w tym także etyki !
Obawiam się, że w praktyce etykę będą prowadzić katecheci przebranżowani.

Ale wszystkimi "ręcami" popieram wycofanie religii ze szkół, może być i filozofia, ale bez przesady ilościowej, rok wystarczy, i etyka - znowu myślę, że rok wystarczy - przy czym powinno to być raczej po gimnazjum, ale może się mylę.

Za to w zamian za religię zrobić więcej normalnych przedmiotów. No i uczyć ich, bo przeraża mnie ludek dorosły, który nie wie gdzie leży Australia.
diogenes (42753 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ?

A czy sama nauka ma podstawy naukowe?
Czy musi je mieć? Dlaczego uprawiamy naukę?
Z praktycznych, nie zawsze racjonalnych względów przecież. (Kiedy na filozofów pracowali niewolnicy, mogło im sie wydawać, że podstawą nauki jest czysta teoria.) A czy uwikłanie nauki w konteksty ideologiczne, polityczne, partyjne nawet, nie odsłaniają jej irracjonalnych aspektów?

>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem,...

A czy wielu nauk nie można sprowadzić do słownej gry? Weź chociażby pod uwagę zabawę w psychiatrię albo ekonomię.

>Hartman ... filozofia też powinna być nauczana w szkole.

Podzieliłaby los religii. Wystarczyłoby, gdyby przybliżyć uczniom pewne aspekty filozoficzne nauk (fizyka, chemia, literatura, biologia, sztuka...)

>Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ?

Rzuć jakiś naukowy argument za nauką.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
13-05-2013 22:20
 Ocena 11 na 11
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ? Czy tylko argumenty historyczne, "bo tak" ?

Pytanie co to jest nauka i czym ona się różni od nie-nauki jest pytaniem filozoficznym.

Ujmując to ściślej - pytanie o metodę naukową jest pytaniem filozoficznym, a nie pytaniem naukowym.

Nauki przyrodnicze wyrosły bezpośrednio z filozofii przyrody. Słyszałeś kiedyś o zasadach dynamiki Newtona? Zostały one opisane w "Podstawach matematycznych filozofii przyrody". Idź powiedz Newtonowi, że bawił się słowem i nie powinno go być w ogóle w szkole.

To że wieki rozwijania epistemologii dały współczesnym naukom przyrodniczym solidne podstawy do samoistnego istnienia i rozwijania się, nie oznacza że filozofia przestała być w jakikolwiek sposób mniej istotna.

Poza teorią poznania (która jest najważniejszym działem filozofii z punktu widzenia nauk przyrodniczych, bo to z niej wynikają jej podstawy) podstawowym narzędziem, którego uczy filozofia jest logika, która jako taka znalazła swoich ścisłych przedstawicieli dopiero w XX w. (Russel, Tarski), a ich prace wywarły wielki wpływ na rozwój nauk ścisłych w szczególności matematykę dyskretną i jej pokrewne.

Może cię to zdziwi ale to nie tylko te logiczne prace, ale cały postęp w myśleniu jaki dokonał się w dziedzinie filozofii matematyki doprowadził do akceptacji w środowisku naukowym takich twierdzeń jak np. twierdzenie o czterech barwach, które udowadniane były na automatach.

Sama automatyka i informatyka ma swoje korzenie bezpośrednio w pracach Boolea, który był nie tylko matematykiem i logikiem, ale filozofem i dlatego jego prace dotyczące logiki mieszczą się w każdej z tych trzech dziedzin. Tak samo rzecz ma się z Turingiem i jego dorobkiem.

Nauka i filozofia są ze sobą odwiecznie związane, chociaż filozofia nie musi dotyczyć tylko przyrody, bo poza dostarczaniem narzędzi z gnoseologii i epistemologii oraz logiki zajmuje się także chociażby etyką, aksjologią albo estetyką.

Pisanie, że filozofia jest do niczego nie przydatna, to skrajny poziom ignorancji. Nie nauczyli Cię filozofii w szkole to teraz Ci się kojarzy z Janem Pawłem II, Tischnerem i Platonem. A może raczej powinna z Demokrytem, Arystotelesem, Kantem, Boolem, Russelem, Tarskim, Feuerbachem, Popperem i wieloma innymi...

To że mamy taki system edukacji, że Tobie się np. Nietzsche kojarzy z jakimś polskim nurtem nietzscheanizmu w dwudziestoleciu międzywojennym, a nie materializmem (którym to poglądem np. zachwycał się np. Lovecraft) to znaczy tylko tyle, że nie masz zielonego pojęcia o wkładzie jaki w naukę włożyła filozofia.

Twój post świadczy o ogromnej ścianie ignorancji i braku jakiejkolwiek wiedzy z zakresu filozofii. Pytania które zadajesz świadczą właśnie o tym, że nie masz bladego pojęcia o dorobku filozofii i nie pozostaje mi nic innego jak z żalem rozłożyć ręce.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
13-05-2013 23:05 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
>Nie nauczyli Cię filozofii w szkole to teraz Ci się kojarzy z Janem Pawłem II, Tischnerem i Platonem.

A czym sobie biedny Platon zasłużył, żeby go umieścić w tak wątpliwym towarzystwie?
13-05-2013 23:12 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>A czym sobie biedny Platon zasłużył, żeby go umieścić w tak wątpliwym towarzystwie?

Ludzie mylą go z jedynym i słusznym uczniem Sokratesa, którym był Arystyp z Cyreny


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>To że mamy taki system edukacji, że Tobie się np. Nietzsche kojarzy z jakimś polskim nurtem nietzscheanizmu w dwudziestoleciu międzywojennym, a nie materializmem (którym to poglądem np. zachwycał się np. Lovecraft) to znaczy tylko tyle, że nie masz zielonego pojęcia o wkładzie jaki w naukę włożyła filozofia.
>Twój post świadczy o ogromnej ścianie ignorancji i braku jakiejkolwiek wiedzy z zakresu filozofii. Pytania które zadajesz świadczą właśnie o tym, że nie masz bladego pojęcia o dorobku filozofii i nie pozostaje mi nic innego jak z żalem >rozłożyć ręce.

Za to Twój post świadczy o tym, że filozofia to już historia (oczywiście szlachetna).

Twoj agresywny ton za to niezbyt dobrze świadczy o Tobie. Czy to charakterystyczne dla każdego niespełnionego filozofa ?

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
13-05-2013 23:35 
 Ocena 7 na 7
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Za to Twój post świadczy o tym, że filozofia to już historia (oczywiście szlachetna).

Kierując się Twoim tokiem rozumowania wszystkie znane prawa fizyczne zostały sformułowane również w przeszłości (tak samo jak filozoficzne), więc fizyka to historia.

Tak samo jak dalej istnieją problemy fizyczne tak samo dalej istnieją problemy filozoficzne. W dodatku przeciętny człowiek napotyka w życiu dużo więcej problemów filozoficznych, które mają bezpośredni wpływ na jego życie, niż problemów fizycznych. Więc z pragmatycznego punktu widzenia to filozofia powinna być istotniejsza.

>Twoj agresywny ton za to niezbyt dobrze świadczy o Tobie. Czy to charakterystyczne dla każdego niespełnionego filozofa ?

Ja tak reaguję na każdego trolla, a szczególnie irracjonalne formułowanie twierdzeń.

Jesteś jak kreacjonista, który nie rozumie teorii ewolucji i nie przeczytał jednej porządnej książki na ten temat, a się kłóci że teoria jest bez sensu.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
13-05-2013 23:38 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Ja tak reaguję na każdego trolla, a szczególnie irracjonalne formułowanie twierdzeń.

Uważasz się za mądrzejszego, ale denerwujesz się, bo brak Ci sensownych argumentów. Stąd ta agresja.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 00:03 
 Ocena 11 na 11
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
To Ty nie przedstawiłeś żadnych sensownych argumentów na poparcie swojej tezy.

Ciągle tylko powtarzasz, że filozofia jest co najwyżej historią, nie podając żadnych argumentów na poparcie tej tezy.

Jedyne co możesz napisać to że jestem niespełnionym filozofem albo uważam się za mądrzejszego. Może dalej wyciągniesz asa z rękawa i napiszesz, że jestem idiotą i nie masz zamiaru ze mną rozmawiać.

Nie podałeś żadnych przykładów filozofów, którzy pletli bez sensu, kiedy ja podałem Ci przykłady wielu, którzy włożyli wkład nie tylko w podwaliny nauki, ale też w same dziedziny nauki i to wiele współczesnych.

Cały czas też unikasz przyznania, że z nauk przyrodniczych nie wynikają, żadne sądy etyczne. Medycyna sobie opracuje in vitro ale to Hartman jako etyk musi mierzyć się z teistami, fideistami i innymi teologami i to są problemy filozoficzne, których naukami przyrodniczymi rozwiązać się nie da.

Geneza tego jest właśnie taka, że ludzie w szkole nie są uczeni filozofii, nie są uczeni epistemologii i logiki, i stąd właśnie biorą się takie przekonania jak np., że w swoich podstawach nauka się w swoich założeniach nie różni niczym od wiary albo mniej skrajnie takie gafy jak tu.

W materiale z fizyki, czy chemii nie ma nic o tym skąd się wzięły przeróżne twierdzenia i dlaczego są uważane za słuszne. Kiedy bez rozumienia takich elementarnych zagadnień filozofii jak chociażby słuszność, prawda edukacja ogranicza się tylko i wyłącznie do wbijania do głowy przeróżnych twierdzeń bez ich żadnego rozumienia, co świetnie obrazuje słowo "baran", (którego chyba nawet Hartman użył w tym kontekście).

Efektem tego wypranego z filozofii systemu edukacji są ludzie niezaciekawieni światem i nierozumiejący podstaw twierdzeń, z których korzystają. A to jest tragiczne w skutkach. Dlaczego? Chociażby dlatego, że później tak "wykształcona" osoba nie rozumie pojęcia prawdy, nie jest zdolna do refleksji w tej materii i będzie po prostu za kryterium prawdy uznawać jej źródło u autorytetu albo wikipedię. Później jest mnóstwo takich cudownych prac naukowych, które powielają te same idiotyzmy.

Filozofia uczy perspektywicznego myślenia.

Poza tym większość ludzi częściej w życiu będzie mogła zastosować wiedzę filozoficzną niż wiedzę z fizyki np. Człowiek cały czas boryka się z problemami natury filozoficznej, a równania wielomianowe rozwiązuje rzadko.

Filozofia ma poznawcze i pragmatyczne zastosowanie. Spróbuj to się przekonasz.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Nie podałeś żadnych przykładów filozofów, którzy pletli bez sensu, kiedy ja podałem Ci przykłady wielu, którzy włożyli wkład nie tylko w podwaliny nauki, ale też w same >dziedziny nauki i to wiele współczesnych.

Ja nie kwestionuje zasług filozofii, ale to są przeszłe zasługi

>Cały czas też unikasz przyznania, że z nauk przyrodniczych nie wynikają, żadne sądy etyczne. Medycyna sobie opracuje in vitro ale to Hartman jako etyk musi mierzyć się z teistami, fideistami i innymi teologami i to są problemy filozoficzne, których >naukami przyrodniczymi rozwiązać się nie da.

Filozofowie problemów etycznych też nie rozwiążą, bo na nie ma odpowiedzi. To są zawsze tylko POGLĄDY.
A na teistów jest dobry jeden argument: gdzie dowód ?!?

>W materiale z fizyki, czy chemii nie ma nic o tym skąd się wzięły przeróżne >twierdzenia i dlaczego są uważane za słuszne. Kiedy bez rozumienia takich

domyślnie zakładamy, że oparte są na naukowych dowodach

>Efektem tego wypranego z filozofii systemu edukacji są ludzie niezaciekawieni światem i nierozumiejący podstaw twierdzeń, z których korzystają. A to jest >tragiczne w skutkach.

Puste twierdzenie bez dowodu.

>Filozofia uczy perspektywicznego myślenia.

Puste twierdzenie bez dowodu.

>Poza tym większość ludzi częściej w życiu będzie mogła zastosować wiedzę filozoficzną niż wiedzę z fizyki np. Człowiek cały czas boryka się z problemami >natury filozoficznej, a równania wielomianowe rozwiązuje rzadko.

Co to za problemy filozoficzne ? Każdy matematyki używa codziennie.

>Filozofia ma poznawcze i pragmatyczne zastosowanie. Spróbuj to się przekonasz.

znowu: Puste twierdzenie bez dowodu.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 10:36 
 Ocena 8 na 8
Sylwek (15472 punktów)

>Ja nie kwestionuje zasług filozofii, ale to są przeszłe zasługi

Jakie przeszłe zasługi? Krytyczny racjonalizm jest stricte poglądem filozoficznym, nie nauczysz go na biologii czy fizyce, a bez niego "prawdy nauki" stają się głupawymi dogmatami, jak słusznie napisał Arystyp, bezmyślnie wbijanymi do głów. Nie dziwota, że potem chce uczyć kreacjonizmu obok, albo zamiast teorii ewolucji, pozbawiony filozoficznego wglądu w naturę nauki uczeń NIE MOŻE dostrzec epistemologicznej różnicy między tymi dwiema teoriami.

>Filozofowie problemów etycznych też nie rozwiążą, bo na nie ma odpowiedzi. To są zawsze tylko POGLĄDY.

Ty chyba na głowę upadłeś. Idź i pobij kogoś i potem, gdy cię zamkną, tłumacz się, że ci ograniczają wolność poglądów.

>A na teistów jest dobry jeden argument: gdzie dowód ?!?

Już ci to kilka osób napisało: na teorie naukowe też nie ma "dowodów". To jeden z tych bezużytecznych wniosków bezużytecznej filozofii nauki.

>domyślnie zakładamy, że oparte są na naukowych dowodach

Chciałeś powiedzieć, że bezmyślnie i bezkrytycznie w to wierzysz.

>Puste twierdzenie bez dowodu.

Wystarczy zobaczyć skalę oszustw w środowisku naukowym, by tym bardziej wyśmiac bajdurzenia o nauce jako cudownej działalności ufundowanej na dowodach.

>Puste twierdzenie bez dowodu.

Jak wszystkie twoje w tym wątku.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Ja nie kwestionuje zasług filozofii, ale to są przeszłe zasługi
>Jakie przeszłe zasługi? Krytyczny racjonalizm jest stricte poglądem filozoficznym, nie nauczysz go na biologii czy fizyce, a bez niego "prawdy nauki" stają się głupawymi dogmatami, jak słusznie napisał Arystyp, bezmyślnie wbijanymi do głów. Nie dziwota, że potem chce uczyć kreacjonizmu obok, albo zamiast teorii ewolucji, pozbawiony filozoficznego wglądu w naturę nauki uczeń NIE MOŻE dostrzec >epistemologicznej różnicy między tymi dwiema teoriami.

Ja nie mam "filozoficznego wglądu w naturę nauki" a potrafię dostrzec bzdurę. Co do Poppera to jest to chyba pierwszy sensowny głos w tej dyskusji. On faktycznie wniósł wkład do nauki, ale czy to jeszcze jest filozofia, czy już metodologia naukowa ?

>>Filozofowie problemów etycznych też nie rozwiążą, bo na nie ma odpowiedzi. To są zawsze tylko POGLĄDY.
>Ty chyba na głowę upadłeś. Idź i pobij kogoś i potem, gdy cię zamkną, tłumacz się, >że ci ograniczają wolność poglądów.

Pomyśl czasami, zamiast używać inwektyw.

>>A na teistów jest dobry jeden argument: gdzie dowód ?!?
>Już ci to kilka osób napisało: na teorie naukowe też nie ma "dowodów". To jeden z >tych bezużytecznych wniosków bezużytecznej filozofii nauki.

Dlatego rozróżniamy teorie od faktów.

>>domyślnie zakładamy, że oparte są na naukowych dowodach
>Chciałeś powiedzieć, że bezmyślnie i bezkrytycznie w to wierzysz.

Czasami tak. Jak każdy.

>>Puste twierdzenie bez dowodu.
>Wystarczy zobaczyć skalę oszustw w środowisku naukowym, by tym bardziej wyśmiac >bajdurzenia o nauce jako cudownej działalności ufundowanej na dowodach.

Owszem, ale to inni naukowcy te oszustwa demaskują.

>>Puste twierdzenie bez dowodu.
>Jak wszystkie twoje w tym wątku.

ok. Dalej głoś: Mickiewicz wielkim poetą był.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 11:33 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>Ja nie mam "filozoficznego wglądu w naturę nauki" a potrafię dostrzec bzdurę. Co do Poppera to jest to chyba pierwszy sensowny głos w tej dyskusji. On faktycznie wniósł wkład do nauki, ale czy to jeszcze jest filozofia, czy już metodologia naukowa ?

Metodologia nauki jest produktem filozofii nauki.

>Dlatego rozróżniamy teorie od faktów.

A odróżniamy? Niby w jaki sposób?
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Ja nie mam "filozoficznego wglądu w naturę nauki" a potrafię dostrzec bzdurę. Co do Poppera to jest to chyba pierwszy sensowny głos w tej dyskusji. On faktycznie wniósł wkład do nauki, ale czy to jeszcze jest filozofia, czy już metodologia naukowa ?
>Metodologia nauki jest produktem filozofii nauki.

A może już nauki ?

>>Dlatego rozróżniamy teorie od faktów.
>A odróżniamy? Niby w jaki sposób?

To jest chyba podstawa ? Masz z tym jakiś problem ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
worek kości (2937 punktów)
>>Metodologia nauki jest produktem filozofii nauki.
>A może już nauki ?

Jeśli filozofię nauki uznasz za naukę, to tak, nauki.

bembergiem w berg
14-05-2013 12:50 
 Ocena 6 na 6
Grimar (1210 punktów)
>Co do Poppera to jest to chyba pierwszy sensowny głos w tej dyskusji. On faktycznie wniósł wkład do nauki,

>Dlatego rozróżniamy teorie od faktów.

Luki w Twojej edukacji filozoficznej wychodzą (a o filozofii chcesz przecież dyskutować), gdy z jednej strony chwalisz Poppera, a z drugiej strony odrzucasz tzw. problem bazy empirycznej (m.in problem istnienia "nagiego" faktu, czyli uwarunkowania treści doświadczenia przez tzw. background knowlage), którym Popper się zajmował.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Co do Poppera to jest to chyba pierwszy sensowny głos w tej dyskusji. On faktycznie wniósł wkład do nauki,
>>Dlatego rozróżniamy teorie od faktów.
>Luki w Twojej edukacji filozoficznej wychodzą (a o filozofii chcesz przecież dyskutować), gdy z jednej strony chwalisz Poppera, a z drugiej strony odrzucasz tzw. problem bazy empirycznej (m.in problem istnienia "nagiego" faktu, czyli uwarunkowania treści doświadczenia przez tzw. background knowlage), którym >Popper się zajmował.

chciałem tylko, żeby mi wykazano przydatność filozofii

Jakby tak zastosować metodę naukową do filozofii to ile filozofii by się ostało ?

en.wikiped(*)ments_of_the_scientific_method


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 18:33 
 Ocena 5 na 5
Grimar (1210 punktów)
>chciałem tylko, żeby mi wykazano przydatność filozofii
>Jakby tak zastosować metodę naukową do filozofii to ile filozofii by się ostało ?

Przez cały ten wątek różne osoby Ci to wykazują, tylko wychodzi na to, że Ty nie potrafisz tego niestety zrozumieć i ciagle zadajesz to samo pytanie i ciagle mylisz porządki. Chyba już nie ma sensu dalej tłumaczyć. Nie wiem w ogóle jaki sposób chciałbyś zastosować metodę naukową do filozofii, żeby sprawdzić jej prawdziwość lub fałszywość, jak np. sprawdzić w eksperymencie które kryterium prawdziwości jest prawdziwe? Bez sensu.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem w ogóle jaki sposób chciałbyś zastosować metodę naukową do filozofii, żeby sprawdzić jej prawdziwość lub fałszywość, jak np. sprawdzić w eksperymencie które kryterium prawdziwości jest >prawdziwe? Bez sensu.

Jeśli nie można, to znaczy że filozofia jest nienaukowa, że jest zabawą słowno logiczną.

Przytoczę jeszcze opinię filozofa (!)

"Zdaniem Poppera uczciwie naukowe teorie społeczne i ekonomiczne muszą się opierać na następujących kryteriach:

opierają się na obiektywnych, mierzalnych danych,
muszą być tak sformułowane, aby dać się falsyfikować,
nie mogą twierdzić, że są w stanie przewidzieć bardzo długofalowe kierunki zmian (np. w okresie dłuższym niż 50-100 lat), mogą co najwyżej przewidywać krótkotrwałe trendy lub być skonstruowane na zasadzie: "Jeśli zrobimy A to prawdopodobnie osiągniemy skutek B"."

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 20:22 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)
>Jeśli nie można, to znaczy że filozofia jest nienaukowa, że jest zabawą słowno logiczną.

Tak, w tym sensie filozofia jest nienaukowa, ale ma wartość poznawczą. rzecz dla scjentysty jednak nie pojęta.

>Przytoczę jeszcze opinię filozofa (!)
>"Zdaniem Poppera uczciwie naukowe teorie społeczne i ekonomiczne muszą się opierać na następujących kryteriach:
> opierają się na obiektywnych, mierzalnych danych,
> muszą być tak sformułowane, aby dać się falsyfikować,
> nie mogą twierdzić, że są w stanie przewidzieć bardzo długofalowe kierunki zmian (np. w okresie dłuższym niż 50-100 lat), mogą co najwyżej przewidywać krótkotrwałe trendy lub być skonstruowane na zasadzie: "Jeśli zrobimy A to prawdopodobnie osiągniemy skutek B"."

A teraz spróbuj poddać to twierdzenie naukowej weryfikacji w eksperymencie. Zobaczymy jakie monstrum Ci wyjdzie. Napisz przy okazji jak przeprowadziłes owy eksperyment.
14-05-2013 22:26 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli nie można, to znaczy że filozofia jest nienaukowa, że jest zabawą słowno logiczną.
>Tak, w tym sensie filozofia jest nienaukowa, ale ma wartość poznawczą. rzecz dla >scjentysty jednak nie pojęta.

Jeśli jest nienaukowa to wartość poznawcza jest nieznana, może jakaś jest, a może to szkodliwa bzdura.

>>Przytoczę jeszcze opinię filozofa (!)
>>"Zdaniem Poppera uczciwie naukowe teorie społeczne i ekonomiczne muszą się opierać >na następujących kryteriach:
>A teraz spróbuj poddać to twierdzenie naukowej weryfikacji w eksperymencie. Zobaczymy jakie monstrum Ci wyjdzie. Napisz przy okazji jak przeprowadziłes owy >eksperyment.

Na tym się opiera współczesna nauka. Sorry.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
15-05-2013 08:46 
 Ocena 3 na 3
Grimar (1210 punktów)
>Na tym się opiera współczesna nauka. Sorry.

Sam sobie odpowiedziałeś a propos wartości filozofii, ponieważ twierdzenie Poppera - na którym ma opierać się współczesna nauka - jest twierdzeniem filozoficznym, a nie naukowym.
15-05-2013 23:17 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Jeśli jest nienaukowa to wartość poznawcza jest nieznana, może jakaś jest, a może to szkodliwa bzdura.

Intrygujące założenie. Jestem raczej pewny, że 99% wiedzy jaką się posługujesz na co dzień jest "nienaukowa", ergo, wedle twojej własnej supozycji, jesteś jak ślepiec błądzący we mgle.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Jeśli jest nienaukowa to wartość poznawcza jest nieznana, może jakaś jest, a może to szkodliwa bzdura.
>Intrygujące założenie. Jestem raczej pewny, że 99% wiedzy jaką się posługujesz na >co dzień jest "nienaukowa"

Odważne twierdzenie. Teraz proszę o dowodzik


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
16-05-2013 01:10 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Odważne twierdzenie. Teraz proszę o dowodzik

Gdy ostatnio szedłeś na piwo, w jakim periodyku opartym o peer review sprawdzałeś jakość lokalnych knajp?
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Odważne twierdzenie. Teraz proszę o dowodzik
>Gdy ostatnio szedłeś na piwo, w jakim periodyku opartym o peer review sprawdzałeś >jakość lokalnych knajp?

zdefiniuj jakość


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com

Mod:
Następny niechlujny post, w którym zignorujesz zasady ortografii i interpunkcji, wyląduje w Oślej.
16-05-2013 10:08 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>zdefiniuj jakość

Naprawdę nie rozumiesz słowa "jakość"?

W takim razie zaczynam wątpić czy w ogóle rozumiałeś to co sam do tej pory w tym wątku napisałeś oraz co inni napisali. Właściwie, czy ty w ogóle rozumiesz słowo "definicja"?
16-05-2013 13:52 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>zdefiniuj jakość
>Naprawdę nie rozumiesz słowa "jakość"?

Ty nie rozumiesz. Chcę wiedzieć, co TY rozumiesz pod tym konkretnym pojęciem.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
15-05-2013 03:34 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>chciałem tylko, żeby mi wykazano przydatność filozofii

Nie odniosłeś się jeszcze do mojego wpisu z filozofii języka.

>Jakby tak zastosować metodę naukową do filozofii to ile filozofii by się ostało ?

Którą metodę? Nie ma jednej, uniwersalnej metody naukowej - każda nauka ma swój własny przedmiot, metodę i cel.

bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>chciałem tylko, żeby mi wykazano przydatność filozofii
>Nie odniosłeś się jeszcze do mojego wpisu z filozofii języka.

Którego ? Może dlatego, że to była po prostu lingwistyka ?

>>Jakby tak zastosować metodę naukową do filozofii to ile filozofii by się ostało ?
>Którą metodę? Nie ma jednej, uniwersalnej metody naukowej - każda nauka ma swój >własny przedmiot, metodę i cel.

Dałem linka. Mogą być jakieś warianty, ale metoda naukowa jest jedna. Jeśli coś nie spełnia tych rygorystycznych warunków to nie może być nauką, tylko sztuką, rozrywką. Anglosasi są w tym rygorystyczni, dlatego filozofii nie zalicza się tam do nauki.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
15-05-2013 13:40 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>Którego ? Może dlatego, że to była po prostu lingwistyka ?

To była filozofia języka i jeden z jej badawczych obszarów - problem znaczenia. Lingwistyka korzysta z osiągnięć filozofii języka, a filozofia języka - z lingwistyki. Akceptujesz to, czy nie?

>metoda naukowa jest jedna.

Metod naukowych jest wiele:

Cytat:

metoda obserwacyjna,
metoda intuicyjna,
krytyka źródeł,
metoda ankietowa,
analiza krytyczna
metoda eksperymentalna,
metoda statystyczna,
metoda monograficzna,
metoda indywidualnych przypadków,
metoda sondażu diagnostycznego.


Akceptujesz to, czy nie?

>Jeśli coś nie spełnia tych rygorystycznych warunków to nie może być nauką

Przykład zastosowania etapów metody naukowej do jednego z zagadnień z filozofii umysłu:

Define a question - Czy komputer może myśleć jak człowiek?
Gather information and resources (observe) - Porównanie architektury ludzkiego mózgu i komputera
Form an explanatory hypothesis - Komputer potrafi przetwarzać symbole, ale nie posiada semantyki - nie posiada rozumienia przetwarzanych symboli, więc nie może myśleć
Test the hypothesis by performing an experiment and collecting data in a reproducible manner - przeprowadza się eksperyment myślowy znany jako "Chiński pokój Searle'a"
Analyze the data - analizowanie otrzymanych w eksperymencie danych
Interpret the data and draw conclusions that serve as a starting point for new hypothesis - okazuje się, że komputer może sprawiać wrażenie, że myśli, podczas gdy tak naprawdę, wcale nie myśli.
Publish results - ukazuje się publikacja - John Searle (1980) "Minds, Brains and Programs"
Retest (frequently done by other scientists) - inni filozofowie testują konkluzje Searle'a - Stevan Harnad (2001) "What's Wrong and Right About Searle's Chinese Room Argument"

Akceptujesz to, czy nie?

bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Którego ? Może dlatego, że to była po prostu lingwistyka ?
>To była filozofia języka i jeden z jej badawczych obszarów - problem znaczenia. Lingwistyka korzysta z osiągnięć filozofii języka, a filozofia języka - z >lingwistyki. Akceptujesz to, czy nie?

Moim zdaniem, to jest lingwistyka

>>metoda naukowa jest jedna.
>Metod naukowych jest wiele:

Ja wiem, że jest jedna i generalnie akceptowana przez społeczność naukowa:
en.wikiped(*)d#Models_of_scientific_inquiry

>>Jeśli coś nie spełnia tych rygorystycznych warunków to nie może być nauką
>Przykład zastosowania etapów metody naukowej do jednego z zagadnień z filozofii umysłu:
> Define a question - Czy komputer może myśleć jak człowiek?
>Akceptujesz to, czy nie?

Dlaczego mam to akceptować i w zasadzie co ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
15-05-2013 20:05 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>>>Którego ? Może dlatego, że to była po prostu lingwistyka ?
>>To była filozofia języka i jeden z jej badawczych obszarów - problem znaczenia. Lingwistyka korzysta z osiągnięć filozofii języka, a filozofia języka - z >lingwistyki. Akceptujesz to, czy nie?
>Moim zdaniem, to jest lingwistyka

Rozumiem. Ale żeby mieć już jasność, tak twoim zdaniem, czym różni się lingwistyka od filozofii języka - w jaki sposób je tak wyraźnie odróżniłeś?

>>>metoda naukowa jest jedna.
>>Metod naukowych jest wiele:
>Ja wiem, że jest jedna i generalnie akceptowana przez społeczność naukowa:
>en.wikiped(*)d#Models_of_scientific_inquiry

Cytat:
The scientific method is a body of techniques for investigating phenomena, acquiring new knowledge, or correcting and integrating previous knowledge. To be termed scientific, a method of inquiry must be based on empirical and measurable evidence subject to specific principles of reasoning


Metoda naukowa to cały zestaw narzędzi poszerzających naszą wiedzę o rzeczywistości. Link, który mi wkleiłeś, nie mówi o tym, że istnieje jedna metoda naukowa, ponieważ metod jest wiele (chociażby indukcja i dedukcja - dwie podstawowe metody stosowane w nauce), filozofowie nauki są jedynie w miarę zgodni, co do etapów procedury badawczej (inquiry) - postawienie pytania, zgromadzenie danych, postawienie hipotezy, testowanie itd. Procedura ta, chociaż analogiczna, to będzie przebiegać zupełnie inaczej w przypadku archeologi, historii, fizyki, lingwistyki i filozofii. Po prostu każda z tych dziedzin w inny sposób, przy pomocy innej metody, uzyskuje swoje dane.

>>>Jeśli coś nie spełnia tych rygorystycznych warunków to nie może być nauką
>>Przykład zastosowania etapów metody naukowej do jednego z zagadnień z filozofii umysłu:
>Dlaczego mam to akceptować i w zasadzie co ?

Stwierdziłeś, że jeśli coś nie spełnia warunków metody naukowej, to nie może być nauką i w związku z tym powątpiewałeś w naukowość filozofii. Aby rozwiać twoje wątpliwości przedstawiłem ci przykład zastosowania metody naukowej w filozofii umysłu. Jeśli akceptujesz ten przykład, to uznajesz że filozofia jest nauką i temat można uważać za skończony. Jeśli jednak nie akceptujesz, to uzasadnij chociaż z czym się nie zgadzasz.


bembergiem w berg
16-05-2013 10:11 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Ja wiem, że jest jedna i generalnie akceptowana przez społeczność naukowa:
>en.wikiped(*)d#Models_of_scientific_inquiry

Czy ty w ogóle przeczytałeś to, co zalinkowałeś? To długaśny artykuł opisujący kilka różnych głównych koncepcji, oraz kilkanaście szczegółowych wariacji, zas ty z niego wysnułeś, że jest "jedna i generalnie akceptowana przez społeczność naukowa"?

A mówią, że to nowa matura zabija zdolność czytania ze zrozumieniem. Choć z drugiej strony, kto wie, może właśnie taką zdawałeś?
16-05-2013 14:00 
 Ocena-1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Ja wiem, że jest jedna i generalnie akceptowana przez społeczność naukowa:
>>en.wikiped(*)d#Models_of_scientific_inquiry
>Czy ty w ogóle przeczytałeś to, co zalinkowałeś? To długaśny artykuł opisujący kilka różnych głównych koncepcji, oraz kilkanaście szczegółowych wariacji, zas ty z niego wysnułeś, że jest "jedna i generalnie akceptowana przez społeczność naukowa"?

Najwyraźniej masz problem z czytaniem i rozumieniem:
"The scientific community and philosophers of science generally agree on the following classification of method components."

>A mówią, że to nowa matura zabija zdolność czytania ze zrozumieniem. Choć z drugiej >strony, kto wie, może właśnie taką zdawałeś?

A Ty zdałeś jakąkolwiek ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
16-05-2013 14:19 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Najwyraźniej masz problem z czytaniem i rozumieniem:
>"The scientific community and philosophers of science generally agree on the following classification of method components."

Uhm, ten fragment:

"There are different ways of outlining the basic method used for scientific inquiry. The scientific community and philosophers of science generally agree on the following classification of method components. These methodological elements and organization of procedures tend to be more characteristic of natural sciences than social sciences. Nonetheless, the cycle of formulating hypotheses, testing and analyzing the results, and formulating new hypotheses, will resemble the cycle described below."

Nie zawiera niestety koniecznego w dobrze zrobionych artach na wiki [citation required] albo stosownego cytowania.

Jakoś wątpię, by ktokolwiek potraktował poważnie takie ujęcie "metody naukowej" jeśli wie coś o filozofii nauki, albo zna naukę z pierwszej ręki.
worek kości (2937 punktów)
>the cycle of formulating hypotheses, testing and analyzing the results, and formulating new hypotheses

Ale tutaj nie ma chyba nic kontrowersyjnego, przynajmniej jeśli poruszamy się w ramach nauk przyrodniczych (tym bardziej, że cytowanie nie mówi o tym, czym jest metoda nauka, tylko jakie powinna zawierać elementy). W naukach społecznych lub formalnych ten proces będzie wyglądał podobnie - różnice pojawią się w przedmiocie zainteresowania, sposobie zbierania danych i wyciągania konkluzji (w metodzie) no i w ogólnym celu prowadzenia tych badań.

bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Nie zawiera niestety koniecznego w dobrze zrobionych artach na wiki [citation required] albo stosownego cytowania.
>Jakoś wątpię, by ktokolwiek potraktował poważnie takie ujęcie "metody naukowej" jeśli >wie coś o filozofii nauki, albo zna naukę z pierwszej ręki.

Jako znany autorytet i naukowiec możesz zawsze poprawić wikipedię Do dzieła


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
worek kości (2937 punktów)
Nie odniosłeś się do mojego postu, w którym odpowiadam na Twoje zasadnicze pytanie - o naukowość filozofii.

bembergiem w berg
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Nie odniosłeś się do mojego postu, w którym odpowiadam na Twoje zasadnicze pytanie >- o naukowość filozofii.

W którym to poście ?

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
worek kości (2937 punktów)
>>Nie odniosłeś się do mojego postu, w którym odpowiadam na Twoje zasadnicze pytanie >- o naukowość filozofii.
>W którym to poście ?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w565779


bembergiem w berg
Sylwek (15472 punktów)

>Jako znany autorytet i naukowiec możesz zawsze poprawić wikipedię Do dzieła

Słaba ironia.
15-05-2013 23:20 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Dałem linka. Mogą być jakieś warianty, ale metoda naukowa jest jedna.

LOL, no. Każda dziedzina nauki (fizyka, chemia, biologia) ma odrębną metodologię, a pewne różnice (przyjęte za poznawczo ważne istotności w statystyce) można wręcz wskazać z matematyczną precyzją.

Wreszcie, każdy paradygmat, posiada niezliczoną liczbę reguł zamaskowanych jako "tło wiedzy", które pozwalają uczonym odróżniać siebie od oszołomów.
14-05-2013 11:15 
 Ocena 6 na 6
Grimar (1210 punktów)
Badź tak miły i określ czym charakteryzować ma się dowód NAUKOWY. A jak już z pewnością nierozerwalnie sprzęgniesz go z weryfikowalnością w doświadczeniu, to luknij na problem Duhema-Quina.
13-05-2013 23:38 
 Ocena 12 na 12
worek kości (2937 punktów)
Człowiek czyta czasem takiego posta, że a po co filozofia, i zapala się słusznym, świętym gniewem - że jak to - myśli sobie - przecież filozofia to to i tamto i jeszcze trochę. I pisze się zjadliwego komenta w złudnej nadziei na wyrwanie nieszczęśnika z jego barbarii umysłowej. A potem rzut oka na nową ustawę o szkolnictwie wyższym, która czepia się wydziałów filozofii, że są za mało praktyczne, że nieekonomiczne, że za mało rejestrują patentów. No i jak jakiś XYZPawel wyrwany z korzeniami ze swojej kultury chwali się tym faktem w internecie, to może to co najwyżej bawić. Ale gdy ten sam sposób myślenia prezentują politycy? No właśnie.


bembergiem w berg
14-05-2013 00:00 
 Ocena-2 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Pogadali sobie jak worek z Arystypem

>jakiś XYZPawel wyrwany z korzeniami ze swojej kultury

Co to w zasadzie znaczy ? Brzmi zabawnie Jesteś w stanie uzasadnić swoją uroczą głupotkę ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 00:06 
 Ocena 10 na 10
worek kości (2937 punktów)
>>jakiś XYZPawel wyrwany z korzeniami ze swojej kultury
>Co to w zasadzie znaczy ? Brzmi zabawnie Jesteś w stanie uzasadnić swoją uroczą głupotkę ?

pl.wikipedia.org/wiki/Kultura

Rzuć sobie okiem ile tam filozofii, czyli wszystkiego, co uznałeś za bezwartościową "zabawę słowem".


bembergiem w berg
sinapis (1725 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ? Czy tylko argumenty historyczne, "bo tak" ?
>

To nieporozumienie. Filozofia ma całkiem inne przeznaczenie, niż nauka. Ludzie wymyślili i rower, i narty. A;e Małysz ani razu nie skakał z Wielkiej Krokwi na rowerze, a Czesiu Lang nie zasuwa szosą na deskach.
maciejo (3492 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>Pytam nieprzypadkowo, bo Hartman w ostatniej GW narzeka na edukację (słusznie), ale stawia tezę, że
>filozofia też powinna być nauczana w szkole. Moim zdaniem uprawia prywatę, bo sam filozof, a
>filozofia jest do niczego nie przydatna

Sama nazwa filozofia oznacza umiłowanie mądrości. Choćby z tego powodu jej miejsce powinno być w szkole. Zamiast religii powinna być obowiązkowo, jako że umożliwia otwarcie się na świat, zrozumienie różnorodności kultur, nurtów intelektualnych, myśli, problemów etycznych i ich skomplikowanie. Nie uczy patrzenia na świat w jeden jedyny słuszny sposób, nie oczernia tych twierdzących inaczej, nie uważa ich za gorszych.

>Urywek (o filozofi jest w pełnej wersji):
>wyborcza.p(*)517,13885836,Umarla_klasa.html
>Czy ktoś ma jakieś naukowe argumenty za filozofią ? Czy tylko argumenty historyczne, "bo tak" ?
>
Dynamika nauki jaką jest filozofia jest bardzo zmienna w zależności od tego, jaką dziedzinę mamy na myśli. Np. filozofia przyrody, kosmologia, filozofia nauki rozwija się obecnie bardzo szybko, tyle że tworzą ją głównie naukowcy nauk ścisłych. Rola tradycyjnie pojmowanych filozofów jest tu niewielka. Zupełnie inaczej rzecz się ma z etyką, filozofią prawa, medycyny, estetyką gdzie nowe odkrycia dają pole do rozważań. Spójrz na portal racjonalista. Prześledź wątki. Bardzo wiele z nich sensu stricte bądź sensu largo filozofii dotyka, prawie każda rozwijająca się dyskusja jej dotyczy. Filozofia jest piękna. I nie zgadzam się, z tym co poniżej ktoś tu pisał, że jako kierunek powinna być płatna bo to nie studia tylko hobby. Chciałem się Ciebie zapytać czym wobec tego są studia? Jak zdefiniujesz studiowanie? Dla mnie to właśnie rozwijanie hobby. Tylko wtedy, gdy ktoś robi to co chce, co go pociąga może osiągnąć perfekcję zawodową i szczęście. Studia mają rozwijać człowieka, a nie tylko dawać umiejętności do pracy. Nie mówię, że nie jest to ważne ale nie jest to jedyna wartość.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Sama nazwa filozofia oznacza umiłowanie mądrości. Choćby z tego powodu jej miejsce powinno być w szkole. Zamiast religii powinna być obowiązkowo, jako że umożliwia otwarcie się na świat, zrozumienie różnorodności kultur, nurtów intelektualnych, myśli, problemów etycznych i ich skomplikowanie. Nie uczy patrzenia na świat w jeden jedyny słuszny sposób, nie oczernia tych twierdzących >inaczej, nie uważa ich za gorszych.

Zapewne by się to skończyło tak, jak się teraz jej uczy: X powiedział to, a Y tamto.
A żeby uczyć o różnorodności świata to trzeba filozofii ?

>Filozofia jest piękna. I nie zgadzam się, z tym co poniżej ktoś tu pisał, że jako kierunek powinna być płatna bo to nie studia tylko hobby. Chciałem się Ciebie zapytać czym wobec tego są studia? Jak zdefiniujesz studiowanie? Dla mnie to właśnie rozwijanie hobby. Tylko wtedy, gdy ktoś robi to co chce, co go pociąga może osiągnąć perfekcję zawodową i szczęście. Studia mają rozwijać człowieka, a nie tylko dawać umiejętności do pracy. Nie mówię, że nie jest to ważne ale nie jest to jedyna >wartość.

To jest pięknoduchowne podejście do świata Nie możemy zapomnieć, że pieniądze z podatków są ograniczone i można lepiej wydać te pieniądze niż na czyjeś hobby...

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 19:14 
 Ocena 2 na 2
maciejo (3492 punktów)
>>Sama nazwa filozofia oznacza umiłowanie mądrości. Choćby z tego powodu jej miejsce powinno być w szkole. Zamiast religii powinna być obowiązkowo, jako że umożliwia otwarcie się na świat, zrozumienie różnorodności kultur, nurtów intelektualnych, myśli, problemów etycznych i ich skomplikowanie. Nie uczy patrzenia na świat w jeden jedyny słuszny sposób, nie oczernia tych twierdzących >inaczej, nie uważa ich za gorszych.
>Zapewne by się to skończyło tak, jak się teraz jej uczy: X powiedział to, a Y tamto.

To już niestety zupełnie inny problem ale też w pewnym sensie filozoficzny;]

>A żeby uczyć o różnorodności świata to trzeba filozofii ?

Tak. A na jakim innym przedmiocie możesz poruszyć jednocześnie zagadnienia kosmologiczne, światopoglądowe, historyczne, kulturowe, etyczne i inne?

>To jest pięknoduchowne podejście do świata Nie możemy zapomnieć, że pieniądze z podatków są ograniczone i można lepiej wydać te pieniądze niż na czyjeś hobby...

Lepiej w imię liberalizmu rodem z XIX w. wszystko zrobić płatne i niech będzie klasa bogaczy, a reszta to plebs, który jest głupi i zdycha na ulicy w męczarniach bo opieka zdrowotna też płatna. Są pewne wartości ważniejsze od pieniędzy. Podstawowe zupełnie: nauka, edukacja i opieka zdrowotna, które zawsze powinny być powszechne i dla każdego dostępne.
Pieniędzy podatników wcale tak mało nie jest by trzeba było płatne studia wprowadzać. Sam kościół wg. ostrożnych szacunków kosztuje kraj ok. 5mld zł., do tego niewydolny system, nadmiernie rozbudowana biurokracja, dublujące się urzędy, utrudnienia w prowadzeniu działalności. Na prawdę jest skąd pieniądze brać tylko trzeba pomyśleć trochę głębiej i odważniej, a że politykom jaj i mózgów brakuje to inna kwestia.
setarkos (10757 punktów)
>filozofia jest do niczego nie przydatna
Zdaje się, że pytasz nie tylko o samo "umiłowanie mądrości", lecz i o obiekt tej sympatii.
Jeśli tak, to proponuję odpowiedzieć na takie np. kwestie:
- czy cała mądrość tkwi w przyrodzie a wysiłki filozofów są zbędne?
- czy ludzie z natury są mądrzy i nie trzeba 'dręczyć' dzieci edukacją?
- czy doskonała wiedza w jednej z dziedzin nauki zapewnia mądrość 'w ogóle'?
- czy główne mądrości są sformułowane w księgach religijnych?

[Przypuszczam, że miejsce dla filozofii pojawia się tam, gdzie na powyższe pytania daje się odpowiedź przeczącą.]
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>[Przypuszczam, że miejsce dla filozofii pojawia się tam, gdzie na powyższe pytania >daje się odpowiedź przeczącą.]

To jest Twoje arbitralne przypuszczenie. Filozofowie powinni sami udowodnić swoją przydatność w szkole.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 22:35 
 Ocena 4 na 4
setarkos (10757 punktów)
> Filozofowie powinni sami udowodnić swoją przydatność w szkole.
Na czym ma polegać przydatność? Jakie stawiasz cele edukacyjne?

[Może być np. wyjaśnianie paradoksów logicznych, mechanizmów powstawania złudzeń albo analiza sofizmatów czy erystyka dla wprawy w myśleniu? A może w szkole powinny być wyłącznie zajęcia praktyczno-techniczne (tylko czy wtedy zakazać np. Traktatu o dobrej robocie)?]
Rafał Poniecki (7132 punktów)
Jeśli otworzyć nowy wątek dyskusji, czysto naukowy, np. coś z fizyki lub matematyki, to dyskusja często kończy się po kilku wpisach tych, którzy mają o tym jakieś pojęcie. Tutaj dyskusja ciągnie się bez końca. Czyż aż tylu naukowców-filozofów mamy? A może jednak jest to dużo płytsze niż "twarda nauka"?
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>A może jednak jest to dużo płytsze niż "twarda nauka"?

obstawiam to W końcu o metafizyce może każdy rozprawiać


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Grimar (1210 punktów)
>obstawiam to W końcu o metafizyce może każdy rozprawiać

Nie prawda. raczej wszytskim WYDAJE się, że mogą rozprawiać.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>obstawiam to W końcu o metafizyce może każdy rozprawiać
>Nie prawda. raczej wszytskim WYDAJE się, że mogą rozprawiać.

Każdy może na ten temat powiedzieć co chce, bo nikt nie sprawdzi jak jest naprawdę, bo nikt tego nie wie. Wystarczy, że będzie wewnętrznie niesprzeczny i można na ten temat wysnuć milion filozofii i tak się dzieje.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
14-05-2013 23:31 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Jeśli otworzyć nowy wątek dyskusji, czysto naukowy, np. coś z fizyki lub matematyki, to dyskusja często kończy się po kilku wpisach tych, którzy mają o tym jakieś pojęcie. Tutaj dyskusja ciągnie się bez końca. Czyż aż tylu naukowców-filozofów mamy? A może jednak jest to dużo płytsze niż "twarda nauka"?

Obawiam się, że wniosek jest nie do końca uprawniony, nawet na poziomie samej obserwacji (nie tylko interpretacji). Zauważyłam raczej, że zatłoczenie wątków jest pochodną bardziej społecznego zainteresowania daną dziedziną i poziomu "szczegółowości" poruszanego zagadnienia.
Wielkie zainteresowanie budzą wszak tematy okołomedyczne, okołobiotechnologiczne czy - generalizując - okołobiologiczne, choć - jak sądzę - dzikie stada lekarzy, biotechnologów i biologów także forum nie odwiedzają - ale też zazwyczaj są to wątki natury dość ogólnikowej. Debaty o szczepieniach, homeopatii czy leczeniu nowotworów, o GMO, "gmeraniu" w ludzkim genomie, ewolucji, etc przyciągną wielu dyskutantów (o niekoniecznie głębokiej wiedzy), ale już dość hermetyczny julianowy wątek o białkach mitochondrialnych zgromadził bodajże dwie osoby o wykształceniu kierunkowym. Wątek o tym, że muzyka w radio coraz gorsza przyciągnął dziesiątki dyskutantów, wątek na temat festiwalu muzyki współczesnej zgromadził kilka średnio zresztą aktywnych osób, zaś gdyby mi do głowy strzeliło rozpocząć konwersację zgłębiającą założenia aleatoryzmu, nie sądzę, by była ona nazbyt dynamiczna
Wątek o tym czy filozofia jest fajna/naukowa/potrzebna w szkole jest popularny, ale spróbuj założyć wątek o jakiejś konkretnej koncepcji - nie szukając daleko, wybierz sobie którąś z zaproponowanych przez oponentów XYZPawela - nie sądzę, byś wzbudził większe zainteresowanie. No może z Popperem miałbyś jakieś szanse, ale to niejako pochodna sprofilowania forum.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
15-05-2013 15:46 
 Ocena 3 na 3
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
To co napisałaś jest znane jako prawo trywialności Parkinsona i niestety dotyczy wszystkich dziedzin życia.

Ludzie dużo chętniej dzielą się swoją opinią na proste i nieskomplikowane.

Odnośnie filozofii to większości osób zainteresowanych tematem przyświeca chyba ta wiekopomna dewiza Wittgensteina:

Cytat:

Nie chcę oceniać, jak dalece moje usiłowania pokrywają się z usiłowaniami innych filozofów. Co więcej, to, co napisałem, w szczegółach nie pretenduje wcale do nowości. Dlatego nie podaję żadnych źródeł, gdyż jest mi obojętne, czy to, co pomyślałem, pomyślał już przede mną ktoś inny.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
oportunista (1711 punktów)
Zabrzmi to trochę dziwnie, ale wszystko co nas otacza, to jak to sobie tłumaczymy i jaki jest nasz stosunek do tego- to filozofia. Najczęściej czerpiemy z cudzych źródeł, dobrze by było gdybyśmy nauczyli się samodzielnego myślenia. Szkoła jest najlepszym dla tego miejscem i to od 0 począwszy. Hartman ma rację twierdząc, że szkoła powinna rozbudzać kreatywność, anie ją tłamsić. Filozofia jest nauką kreowania drogi a nie odkrywania "gwiazd". To nauka szuka inspiracji w filozofii, nie odwrotnie. Jaki może być naukowy argument dla myśli, jedynie przychodzi mi do głowy to, że nie ma nauki bez myślenia, bez znaczenia czy robimy to czasem głupio, czy mądrze, zawsze przy tym filozofujemy, chodzi o to aby rzadziej robić to bez sensu.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
Pytanie na 5+ (bdb, celująco)
To pytanie czyni z Ciebie filozofa. w przeciwieństwie do brody, która filozofem nie czyni. Ciesze się. Niestety. Odpowiedź należy znaleźć samemu.



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>Pytanie na 5+ (bdb, celująco)
>To pytanie czyni z Ciebie filozofa. w przeciwieństwie do brody, która filozofem >nie czyni. Ciesze się. Niestety. Odpowiedź należy znaleźć samemu.

Zadawanie pytań nie czyni filozofem, to nie jest domena wyłącznie filozofów.

Nie ja muszę udowadniać potrzebę filozofii w szkolę. Jest uczona z moich podatków więc mogę żądać, żeby sami filozofowie udowodnili swoją przydatność.

Dlaczego moje podatki są warte tego, żeby finansować nauczanie tego ?


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
18-05-2013 17:33 
 Ocena 3 na 3
Grimar (1210 punktów)
>Dlaczego moje podatki są warte tego, żeby finansować nauczanie tego ?

Bo pieniądze wydane na naukę krytycznego myślenia nie są pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. W tej chwili uczniowie wychodzą ze szkół z poszatkowaną wiedzą, którą mogą sobie wykorzystać w "Jeden z dziesięciu", albo utrwalać zaglądając pod nakrętki soków Tarczyn. Nic tę wiedzę nie spaja, żadna refleksja nad całością reguł, zależności, które rządzą cywilizacją, jej racjonalizmem i jej irracjonalizmem, jej odkryciami i jej porażkami. Po prostu NIE DA SIĘ zrozumieć naszej cywilizacji bez znajmości filozofii. Odkrycia naukowe jak najbardziej powinny być doceniane i nauczene - to nie podlega żadnym wątpliwościom - ale należy pamiętać, że zasady liberalnej demokracji i praw jednostek, które jak sądze chcemy zachować, nie zostały odkryte pod mikroskopem, ani dojrzane przez teleskop Hubble'a.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Dlaczego moje podatki są warte tego, żeby finansować nauczanie tego ?
>Bo pieniądze wydane na naukę krytycznego myślenia nie są pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. W tej chwili uczniowie wychodzą ze szkół z poszatkowaną wiedzą, którą mogą sobie wykorzystać w "Jeden z dziesięciu", albo utrwalać zaglądając pod nakrętki soków Tarczyn. Nic tę wiedzę nie spaja, żadna refleksja nad całością reguł, zależności, które rządzą cywilizacją, jej racjonalizmem i jej irracjonalizmem, jej >odkryciami i jej porażkami.

To jest pustosłowie. Masz na to jakieś dowody ? Obiektywne testy PISA pokazują, że z naszymi dziećmi i ze szkołą jest nieźle

>Po prostu NIE DA SIĘ zrozumieć naszej cywilizacji bez znajmości filozofii. Odkrycia naukowe jak najbardziej powinny być doceniane i nauczene - to nie podlega żadnym wątpliwościom - ale należy pamiętać,

Oczywiście, a Mickiewicz wielkim poetą był !

>że zasady liberalnej demokracji i praw jednostek, które jak sądze chcemy zachować, nie zostały odkryte pod mikroskopem, ani dojrzane przez teleskop Hubble'a.

Tego zdaje się an WOSie już uczą i na histori.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Zdaje Ci się.

Zobacz co jest w programie WOSu i w programie edukacji filozoficznej i wtedy porównuj.

Teksty historyczne można analizować pod różnymi kątami: lingwistycznym, historycznym, filozoficznym. Na edukacji filozoficznej istotne są inne aspekty traktatów Locke'a, niż na wiedzy o społeczeństwie. WOS skupia się na współczesności, historia też skupia się na innych aspektach.

Z punktu widzenia WOSu istotne jest "jak jest?", historii "jak było?", a filozofii "dlaczego?".

Z punktu widzenia WOSu interesujące jest jakie są partie polityczne, ustroje itd. Z punktu widzenia filozofii interesujące jest dlaczego ludzie głosują na poszczególne partie polityczne, co kieruje poszczególnymi jednostkami. Filozofia w ten sposób uczy zrozumienia i empatii.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Zdaje Ci się.
>Zobacz co jest w programie WOSu i w programie edukacji filozoficznej i wtedy porównuj.

Jakbyś dał linka do profesjonalnego porównania, w to wtedy uznam, że Tobie się nie zdaje

>Teksty historyczne można analizować pod różnymi kątami: lingwistycznym, historycznym, filozoficznym. Na edukacji filozoficznej istotne są inne aspekty traktatów Locke'a, niż na wiedzy o społeczeństwie. WOS skupia się na współczesności, historia też skupia się na innych aspektach.

Teksty historyczne można analizować pod stoma różnymi kątami. Dlaczego akurat filozofia ma być uprzywilejowana ? Gdzie dowód tej przydatności ?

>Z punktu widzenia WOSu istotne jest "jak jest?", historii "jak było?", a filozofii "dlaczego?".

To jest Twoja luźna interpretacja.

>Z punktu widzenia WOSu interesujące jest jakie są partie polityczne, ustroje itd. Z punktu widzenia filozofii interesujące jest dlaczego ludzie głosują na poszczególne partie polityczne, co kieruje poszczególnymi jednostkami. Filozofia w ten sposób uczy zrozumienia i empatii.

Tak, na pewno filozofia daje odpowiedź na pytanie "dlaczego ludzie głosują na poszczególne partie polityczne, co kieruje poszczególnymi jednostkami". Ha, ha, ha

Naiwny. Gdyby tak było, to byłyby partie, które rządziłyby nieustannie. Muszę Cię rozczarować: nikt nie ma takiej wiedzy.

Poza tym, na pytanie "co kieruje poszczególnymi jednostkami" znacznie lepiej odpowiada biologia niż jakakolwiek filozofia

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
20-05-2013 09:43 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>Zobacz co jest w programie WOSu i w programie edukacji filozoficznej i wtedy porównuj.
>>Jakbyś dał linka do profesjonalnego porównania, w to wtedy uznam, że Tobie się nie zdaje

    ... a on to jest Twój nauczyciel, sługa czy coś innego by miał obowiązek uzupełniania Twojej wiedzy? Podał czego powinieneś szukać, reszta należy do Ciebie...

>>Teksty historyczne można analizować pod stoma różnymi kątami. Dlaczego akurat filozofia ma być uprzywilejowana ? Gdzie dowód tej przydatności ?

    ... bo bez odniesienia do ówczesnej filozofii (religie to też filozofia), psychiki człowieka i innych uwarunkowań nie odczytamy poprawnie intencji, zamiarów i sensu zawartych przez autorów tekstów historycznych...

    ... przykład pierwszy z brzegu. Bez znajomości (choćby podstawowej) filozofii deistycznej i teistycznej, raczej trudno jest zrozumieć sens zdania zawartego w stopce (poniżej) mojej wypowiedzi...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>    ... a on to jest Twój nauczyciel, sługa czy coś innego by miał obowiązek uzupełniania Twojej wiedzy? Podał czego powinieneś szukać, reszta należy do >Ciebie...

Widzisz, to twierdzący coś powinni udowadniać swoje racje (twierdzenie, że filozofia jest niezbędna w szkole). Tak samo jak wierzący mają obowiązek udowodnienia istnienie boga.
Jakoś wiedza filozoficzna nie dała Ci tej podstawowej wiedzy

>    ... bo bez odniesienia do ówczesnej filozofii (religie to też filozofia), psychiki człowieka i innych uwarunkowań nie odczytamy poprawnie intencji, zamiarów >i sensu zawartych przez autorów tekstów historycznych...

twierdzenie bez żadnych podstaw.

>    ... przykład pierwszy z brzegu. Bez znajomości (choćby podstawowej) filozofii deistycznej i teistycznej, raczej trudno jest zrozumieć sens zdania zawartego w >stopce (poniżej) mojej wypowiedzi...

Ta podstawowa wiedza filozoficzna jest już zawarta w innych przedmiotach.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
20-05-2013 10:46 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>>Zdaje Ci się.
>>Zobacz co jest w programie WOSu i w programie edukacji filozoficznej i wtedy porównuj.
>Jakbyś dał linka do profesjonalnego porównania, w to wtedy uznam, że Tobie się nie zdaje

Przykładowe programy nauczania do liceum Operonu.

Dopuszczone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej programy nauczania z różnych przedmiotów na poziomie liceum.

Bardziej profesjonalnie się nie da. Masz dokument zawierający przykładowy program nauczania wiedzy o społeczeństwie i drugi z programem edukacji filozoficznej.

Cele edukacji filozoficznej:
Cytat:
1. Kształcenie umiejętności krytycznego myślenia, uczestnictwa w dialogu, w tym prezentacji własnego stanowiska i jego obrony.
2. Uświadomienie specyfiki zagadnień filozoficznych; ich genezy, rozwoju i roli w kulturze.
3. Rozwój myślenia teoretycznego.
4. Uzyskiwanie samowiedzy poprzez uświadamianie zagadnień egzystencjalnie i moralnie doniosłych.

Cele nauczania wiedzy o społeczeństwie:
Cytat:
1. Pogłębienie rozumienia historycznego i filozoficznego kontekstu problemów społeczeństwa, państwa i prawa.
2. Nabycie wiedzy i umiejętności użytecznych w dalszej edukacji w zakresie nauk społecznych i prawnych.
3. Zdobycie umiejętności umożliwiających aktywny, odpowiedzialny udział w życiu publicznym.

Źródło

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>Cele nauczania wiedzy o społeczeństwie:
>Cytat:
1. Pogłębienie rozumienia historycznego i filozoficznego kontekstu problemów społeczeństwa, państwa i prawa.
>2. Nabycie wiedzy i umiejętności użytecznych w dalszej edukacji w zakresie nauk społecznych i prawnych.
>3. Zdobycie umiejętności umożliwiających aktywny, odpowiedzialny udział w życiu publicznym.
>

>Źródło

Dziękuję. Jak widać, WOS zawiera też filozoficzne spojrzenie na problemy społeczne. Nie ma więc potrzeby wydzielania filozofii.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
20-05-2013 13:00 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>1. Pogłębienie rozumienia historycznego i filozoficznego kontekstu problemów społeczeństwa, państwa i prawa.
>Dziękuję. Jak widać, WOS zawiera też filozoficzne spojrzenie na problemy społeczne. Nie ma więc potrzeby wydzielania filozofii.

Jeśli ten punkt jest dla ciebie wystarczającym argumentem za wyrzuceniem filozofii, to nie wiem czy zauważyłeś, ale w tym samym kontekście jest tam również mowa o historii. Skoro na WOSie jest historia, to twoim zdaniem jej również nie ma potrzeby "wydzielania"?

bembergiem w berg
20-05-2013 13:22 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
XYZPawel ma specyficzny sposób prowadzenia dyskusji, którego raczej nie zrozumiemy.

Skoro założył sobie z ignorancji, że filozofia jest w szkole niepotrzebna, to żaden argument nie przekona go, że jest potrzebna, bo jak mogłaby być potrzebna, skoro jest niepotrzebna?

Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja widzę tę rażącą niekonsekwencję w jego rozumowaniu.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>1. Pogłębienie rozumienia historycznego i filozoficznego kontekstu problemów społeczeństwa, państwa i prawa.
>>Dziękuję. Jak widać, WOS zawiera też filozoficzne spojrzenie na problemy społeczne. Nie ma więc potrzeby wydzielania filozofii.
>Jeśli ten punkt jest dla ciebie wystarczającym argumentem za wyrzuceniem filozofii, to nie wiem czy zauważyłeś, ale w tym samym kontekście jest tam również mowa o historii. Skoro na WOSie jest historia, to twoim zdaniem jej również nie ma potrzeby >"wydzielania"?

Ja nie mówię o wyrzuceniu filozofii tylko o niewprowadzaniu jej do szkoły jako osobnego przedmiotu.

Nie jestem wielkim fanem historii (w Polsce za bardzo się patrzy do tyłu), ale na pewno odnosi się (albo powinna) do przeszłych faktów. A filozofia ? Do sztucznych bytów stworzonych w głowach filozofach.

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
20-05-2013 18:46 
 Ocena 5 na 5
worek kości (2937 punktów)
>A filozofia ? Do sztucznych bytów stworzonych w głowach filozofach.

Rozumiem. A np. byty matematyczne, stwarzane w głowach matematyków, są też sztuczne, czy jednak naturalne? No bo jeżeli sztuczne, to jaki jest sens uczyć dzieci takich, brr, sztucznych rzeczy?

bembergiem w berg
21-05-2013 12:42 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Rozumiem. A np. byty matematyczne, stwarzane w głowach matematyków, są też sztuczne, czy jednak naturalne?

Raczej nic nie rozumiesz. Prawa matematyki i innych nauk ścisłych i przyrodniczych
( fizyka , chemia , biologia , astronomia itd. ) nie są tworzone .
Prawa przyrody są O D K R Y W A N E .

Prawa przyrody istnieją obiektywnie , niezależnie od tego , jak pokrętnie i zawile będziesz prowadził dyskusję.
21-05-2013 14:43 
 Ocena 3 na 3
Grimar (1210 punktów)
>Prawa przyrody są O D K R Y W A N E .

Nauki zajmują się sformułowaniem konkretnych praw. Pytanie o ontyczny status praw jako takich stawia filozofia. Pyta przykładowo czy są one odkrywane, czy są tworzone, czy istnieją obiektywnie w "trzecim świecie", czy też sprowadzają się do właściwości struktury materii). A skoro filozofia to tworzenie sztucznych bytów w głowach, to przekonanie o obiektywności praw jest też sztuczne. Cóż.
21-05-2013 15:39 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pytanie o ontyczny status praw jako takich stawia filozofia.
Tak.

>A skoro filozofia to tworzenie sztucznych bytów w głowach, to przekonanie o obiektywności praw jest też sztuczne.
Tu jest znacznie trudniejsze - gdyż gnoseologiczne pytanie - o naszą świadomość i nasze poznanie? Czy sądzi Pan, że można na nie odpowiedzieć bez najbardziej aktualnej wiedzy o naszych mózgach i umysłach?
Tu się nam kłania nowe podejście do filozofii jakim jest kognitywistyka, aby pojąć co się dzieje w naszych głowach?
Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.

Obiektywną (niezależną od poznania), to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia (intelektualne i materialne). Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.

PS. Oczywistym chyba jest, że wszystko, co tu wyżej napisałem, należy do rozważań filozoficznych, a więc bez filozofii trudno by było.

Pozdrawiam.

@@@
.
Grimar (1210 punktów)
>>A skoro filozofia to tworzenie sztucznych bytów w głowach, to przekonanie o obiektywności praw jest też sztuczne.
>Tu jest znacznie trudniejsze

Oczywiście, że tak. Ja tylko obracam w absurd koniunkcję twierdzeń:
1. Prawa odkrywamy, a nie tworzymy
2. Filozofia to po prostu tworzenie sztucznych bytów

>>Czy sądzi Pan, że można na nie odpowiedzieć bez najbardziej aktualnej wiedzy o naszych mózgach i umysłach?

Błędem jest ignorowanie teorii z zakresu nauk empirycznych, tak jak błędem jest przekonanie, że tylko teorie naukowe mają sens i należy je stosować do rozwiązywania wszelkich problemów filozoficznych (którego to przekonania Panu nie przypisuję).

Trzeba chociażby pamiętać, że badając mózg już dysponujemy jakimś kryterium metodologicznym, jakimś kryterium prawdy, kierujemy się jakimiś założeniami, formułujemy nasze wnioski w abstrakcyjnych pojęciach języka. Gdbybyśmy to wszytsko mieli dopiero odkryć podczas badania mózgu - w którym to badaniu w/w naleciałości używamy - to popełnilibyśmy klasyczne błędne koło. Gdybyśmy zaś podczas badania mózgu odkryli, że nasze założenia i metody powinny być inne (choć nie wiem w jaki sposób mielibyśmy przeprowadzić takie badanie), to unieważniałoby to starą metodę, w oparciu o której autorytet przyjeliśmy przecież nasze nowe odkrycia, które tym samym musiałby być unieważnione. Badając mózg - nawet cudzy - nie jesteśmy w stanie go wydzielić obiektywnie z tła, bo sami obracamy się według reguł mózgu, który przecież mamy zgłebiać.

Badania mózgu tak, przesadna podnieta nimi - nie.
Badania empiryczne dają tło do kolejnych pytań filozoficznych, dlatego daleki jest od twierdzenia, że filozofia się skończyła.

>Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.

Tak. Dla równowagi nalezy dodać, że naukowcy też.

>Obiektywną (niezależną od poznania), to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia (intelektualne i materialne). Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.

Obiektywność (w tym sensie prawdziwość) zrelatywizowana jest do innych zdań języka i jego reguł, a nie do samego nagiego doświadczenia, czymkolwiek by ono miało być. Tak jak już pisałem w tym wątku w polemice z Ojcem Ateuszem (pozdrawiam!), zdania teorii konfrontujemy ze zdaniami sprawozdawczymi, bo uzasadnianie - także na gruncie nauki - jest procesem logicznym. Do kontrowersji związanych z tą konfrontcją dochodzi probloem Duhema-Quina (do znalezienia w necie).
21-05-2013 17:25 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>>A skoro filozofia to tworzenie sztucznych bytów w głowach, to przekonanie o obiektywności praw jest też sztuczne.
>>Tu jest znacznie trudniejsze
>Oczywiście, że tak. Ja tylko obracam w absurd koniunkcję twierdzeń:
>1. Prawa odkrywamy, a nie tworzymy
>2. Filozofia to po prostu tworzenie sztucznych bytów
>>>Czy sądzi Pan, że można na nie odpowiedzieć bez najbardziej aktualnej wiedzy o naszych mózgach i umysłach?
>Błędem jest ignorowanie teorii z zakresu nauk empirycznych, tak jak błędem jest przekonanie, że tylko teorie naukowe mają sens i należy je stosować do rozwiązywania wszelkich problemów filozoficznych (którego to przekonania Panu nie przypisuję).
>Trzeba chociażby pamiętać, że badając mózg już dysponujemy jakimś kryterium metodologicznym, jakimś kryterium prawdy, kierujemy się jakimiś założeniami, formułujemy nasze wnioski w abstrakcyjnych pojęciach języka. Gdbybyśmy to wszytsko mieli dopiero odkryć podczas badania mózgu - w którym to badaniu w/w naleciałości używamy - to popełnilibyśmy klasyczne błędne koło. Gdybyśmy zaś podczas badania mózgu odkryli, że nasze założenia i metody powinny być inne (choć nie wiem w jaki sposób mielibyśmy przeprowadzić takie badanie), to unieważniałoby to starą metodę, w oparciu o której autorytet przyjeliśmy przecież nasze nowe odkrycia, które tym samym musiałby być unieważnione. Badając mózg - nawet cudzy - nie jesteśmy w stanie go wydzielić obiektywnie z tła, bo sami obracamy się według reguł mózgu, który przecież mamy zgłebiać.
Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Później wraz ze wzrostem złożoności stosunków społecznych powstawały coraz bardziej skomplikowane religijne kosmogonie (ideologiczne nadbudowy ziemskich struktur politycznych) przedstawiane przez proroków i kapłanów. Miłośnicy mądrości, filozofowie zastanawiali się nad tym co jest bytem, a co nim nie jest i jakie są przyczyny jego istnienia? Nad stosunkiem ducha do materii i nad tym co jest pierwotne? Nad możliwościami poznania świata - podstawowymi pojęciami, strukturą i rolą wiedzy ludzkiej - oraz zasadami kierującymi tym wszystkim? Większość z nich swoje przemyślenia zapisywało, dzięki czemu teraz mamy do dyspozycji przeogromne zbiory. Wykorzystując je możemy dążyć szlakami wytyczonymi dla nas przez prekursorów lub po przeprowadzeniu analiz, syntez i wyborów pójść własną drogą.

Nie wolno zapominać przy tym, że profetyczne wizje i intelektualne hipotezy myślicieli weryfikowała biegnąca równolegle praktyczna działalność człowieka. A także o tym, że choć ten bieg był równoległy to nigdy nie prowadził on po liniach prostych, a raczej przypominał wznoszącą się spiralę i jeszcze do tego często wyczyniał skomplikowane łamańce. Od początków istnienia homo sapiens, na przestrzeni wielu wieków wyniki rozumowania poddawane były ostrym kryteriom praktyki, co pozwalało na stały przyrost empirycznego poznania, a w konsekwencji na coraz lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości. I dlatego - pomimo tego, że znakomita większość ludzkości opierała swą wiedzę ogólną na wierze (w całym bogactwie różnorodności religii i czczonych bogów) i czasowych zwycięstw różnych ideologii - w dłuższej perspektywie zawsze wygrywa nauka.

Dziś stoimy na najwyższym (z dotychczasowych, gdyż stale następuje przyrost) naukowym poziomie poznania zasad rządzących wszechświatem. Równocześnie następuje stały wzrost poziomu technologicznego (w tym budowy nowych narzędzi poznawczych) będącego wynikiem sprzężenia zwrotnego pomiędzy teorią a praktyką. Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie


>Badania mózgu tak, przesadna podnieta nimi - nie.
Podniecać, to ja się lubiłem trochę inaczej, ale jeżeli myślimy o podnietach intelektualnych, to rzeczywiście bardziej podniecają mnie badania mózgu niż filozofia, choć wcale nie mam zamiaru umniejszać jej znaczenia.

>Badania empiryczne dają tło do kolejnych pytań filozoficznych, dlatego daleki jest od twierdzenia, że filozofia się skończyła.
>>Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.
>Tak. Dla równowagi nalezy dodać, że naukowcy też.
>>Obiektywną (niezależną od poznania), to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia (intelektualne i materialne). Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.
>Obiektywność (w tym sensie prawdziwość) zrelatywizowana jest do innych zdań języka i jego reguł, a nie do samego nagiego doświadczenia, czymkolwiek by ono miało być. Tak jak już pisałem w tym wątku w polemice z Ojcem Ateuszem (pozdrawiam!), zdania teorii konfrontujemy ze zdaniami sprawozdawczymi, bo uzasadnianie - także na gruncie nauki - jest procesem logicznym. Do kontrowersji związanych z tą konfrontcją dochodzi probloem Duhema-Quina (do znalezienia w necie).
>
21-05-2013 17:57 
 Ocena 2 na 2
Grimar (1210 punktów)
To prawda, że podbudowanie techniki teoriami naukowymi dokonało rewolucji, na tym polegał fenomen nowożytności. Jednak uzależnianie prawdziwości od skuteczności nie jest wcale takie bezproblematyczne. Wszak bywało, że na fałszywych - z naszej obecnej perspektywy - teoriach budowano działającą technologię. Trzeba też pamiętać, że niektóre teorie naukowe w obrębie jednej dziedziny nie są ze sobą uzgodnione, a jednak na ich podstawie dochodzimy do wymiernych rezultatów praktycznych. Przykładami może być współistnienie nie do końca współgrających ze sobą mechaniki klasycznej, mechaniki kwantowej i teorii względności. No i pojawia się też sam problem konfrontacji teorii z doświadczeniem, który nie przebiega w nauce według jakiś żelaznych reguł (patrz. problem Duhema-Quina).
22-05-2013 01:07 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Najpierw to chciałem przeprosić, cały poprzedni mój post był tylko początkiem odpowiedzi, a nie odpowiedzią. (Musiałem natychmiast odejść od komputera i zamiast kliknąć "brudnopis" kliknąłem "odpowiedź" i wyszła trochę bzdura) Więc jeszcze raz przepraszam i teraz ad rem:

>A skoro filozofia to tworzenie sztucznych bytów w głowach, to przekonanie o obiektywności praw jest też sztuczne.
>>>>Tu jest znacznie trudniejsze
>Oczywiście, że tak. Ja tylko obracam w absurd koniunkcję twierdzeń:
Przepraszam, ale ja tego nie zauważam.

>1. Prawa odkrywamy, a nie tworzymy.
Jeżeli chodzi o tzw, "prawa przyrody" to zdanie jest i poprawne i moim zdaniem prawdziwe.

>2. Filozofia to po prostu tworzenie sztucznych bytów
A tu zależy od kwantyfikatora, gdy napiszemy "między innymi", to się zgadzam, gdy napiszemy "tylko", to już nie.

>>>>Czy sądzi Pan, że można na nie odpowiedzieć bez najbardziej aktualnej wiedzy o naszych mózgach i umysłach?
>Błędem jest ignorowanie teorii z zakresu nauk empirycznych, tak jak błędem jest przekonanie, że tylko teorie naukowe mają sens i należy je stosować do rozwiązywania wszelkich problemów filozoficznych (którego to przekonania Panu nie przypisuję).
Nigdzie nie napisałem, że "tylko" natomiast nawet najbardziej "sensowny" wywód filozoficzny nie może być sprzecznym z naukowym doświadczeniem i odwrotnie naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne.

>Trzeba chociażby pamiętać, że badając mózg już dysponujemy jakimś kryterium metodologicznym, jakimś kryterium prawdy, kierujemy się jakimiś założeniami, formułujemy nasze wnioski w abstrakcyjnych pojęciach języka.
Tak, to zdecydowanie zależy od założeń filozoficznych.
Jestem zdecydowanym "naturalistą ontologicznym", a to już wymaga metafizycznego założenia. Rozkłada to na "czynniki pierwsze pan Piotr Bylica:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,539097#w542479
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,539097#w542538
Moje założenie wynika m.in. z efektywności poznawczej "naturalizmu metodologicznego", weryfikowalnego przez najwyższe kryterium prawdy jakim jest praktyka.

>Gdybyśmy to wszystko mieli dopiero odkryć podczas badania mózgu - w którym to badaniu w/w naleciałości używamy - to popełnilibyśmy klasyczne błędne koło. Gdybyśmy zaś podczas badania mózgu odkryli, że nasze założenia i metody powinny być inne (choć nie wiem w jaki sposób mielibyśmy przeprowadzić takie badanie), to unieważniałoby to starą metodę, w oparciu o której autorytet przyjęliśmy przecież nasze nowe odkrycia, które tym samym musiałby być unieważnione. Badając mózg - nawet cudzy - nie jesteśmy w stanie go wydzielić obiektywnie z tła, bo sami obracamy się według reguł mózgu, który przecież mamy zgłębiać.
A dlaczego mielibyśmy cokolwiek zaczynać od zera, gdy cały współczesny dorobek jest wsparty "na barkach gigantów":
Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie....... www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,565192#w567019
Dlatego też, pomimo świadomości uczonych o istniejącym nadal ogromie ich niewiedzy, obszary dla bytów (szczególnie tych inteligentnych) istniejących poza możliwościami ludzkiego zrozumienia i poznania kurczą się gwałtownie: www.filozofia.pl/old/ff04/teksty/bylica.pdf

>Badania empiryczne dają tło do kolejnych pytań filozoficznych, dlatego daleki jest od twierdzenia, że filozofia się skończyła.
Nigdzie ani nie twierdziłem iż filozofia się skończyła, ani że należy przestać ją uprawiać. Natomiast ten termin zawsze był bardzo pojemnym, a teraz przekroczył już granice przyzwoitości i niedługo prawdopodobnie pojawi się "filozofia skutecznego psucia powietrza". Uważam też, że tzw. klasyczne uprawianie filozofii traci coraz bardziej sens, a do Pana jako jej obrońcy mam tylko jedno pytanie - właśnie o odpowiedź: na które z tzw. pytań filozoficznych filozofia udzieliła przez 2,5 tysiąca lat jednomyślnej i jednoznacznej odpowiedzi?

>>>>Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.
>Tak. Dla równowagi należy dodać, że naukowcy też.
A jednak nie, gdyż mają zupełnie inny przedmiot poznawczy. Obiektywnie istniejącą rzeczywistość, którą poznają, starają się zrozumieć i poznać (okryć) prawa nią rządzące. Nauka nie jest dziedziną spekulacji intelektualnych, choć w pewnym zakresie i ograniczeniach przy tworzeniu hipotez i teorii z nich się korzysta: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_naukowa

www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565198
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565226
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565284

>>>>Obiektywną, to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia. Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.

>Obiektywność (w tym sensie prawdziwość) zrelatywizowana jest do innych zdań języka i jego reguł, a nie do samego nagiego doświadczenia, czymkolwiek by ono miało być. Tak jak już pisałem w tym wątku w polemice z Ojcem Ateuszem (pozdrawiam!), zdania teorii konfrontujemy ze zdaniami sprawozdawczymi, bo uzasadnianie - także na gruncie nauki - jest procesem logicznym.
To Pańskie założenie filozoficzne. Moim - tak jak już wielokrotnie pisałem - jest, że właśnie praktyka (doświadczenie) jest najwyższą weryfikacją prawdy. Gry językowe, a nawet logika są jemu podporządkowane.

>problem Duhem-Quine (do znalezienia w necie)
Może i do znalezienia, ale ja ani nie przeczytałem wszystkich książek, ani nawet gdybym chciał to wszystkich nie przeczytam. (Bardziej zresztą teraz mnie interesuje udział komórek glejowych w naszej świadomości.)

Pozdr.

@
22-05-2013 17:12 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)

>>Oczywiście, że tak. Ja tylko obracam w absurd koniunkcję twierdzeń:
>Przepraszam, ale ja tego nie zauważam.

Jeśli przyjmiemy z punkcie nr.2 duży kwantyfikator to taki absurd wychodzi.

>>Błędem jest ignorowanie teorii z zakresu nauk empirycznych, tak jak błędem jest przekonanie, że tylko teorie naukowe mają sens i należy je stosować do rozwiązywania wszelkich problemów filozoficznych (którego to przekonania Panu nie przypisuję).
>Nigdzie nie napisałem, że "tylko" natomiast nawet najbardziej "sensowny" wywód filozoficzny nie może być sprzecznym z naukowym doświadczeniem i odwrotnie naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne.

Trzeba pamiętać, że filozofia i nauka nie są od siebie sztywno oddzielone, bo obie stanowią próbę ludzkiego umysłu w zrozumieniu świata. Nauka korzysta z narzędzi filozoficznych (np. z brzytwy Ockhama, logiki, czy też z filozoficznych modeli wyjaśnienia), jej nowożytna metoda (analiza matematyczna) powstała na gruncie zmiany ontologii świata. Podobnie niektóre twierdzenia filozoficzne stają się problematyczne w obliczu odkryć nauk empirycznych. Przykładowo kartezjański dualizm staje się wątpliwy w obliczu przypadku Gage'a opisanego przez Damasio w "Błędzie Kartezjusza", czy też filozoficzne przekonanie o autonomicznym, niezależnym od pozaracjonalnych czynników podmiocie poznającym przeżyło kryzys spowodowany badaniem różnych kultur.

Zmiany w filozofii nie pozostają bez wpływu na naukę, tak jak i na odwrót. Ale bałbym się powiedzieć, że jedno "obala" drugie. Większości teorii filzooficznych nauka empiryczna nie "obala", bo porusza się na innym poziomie ogólności i dotyczny innych dziedzin. Pisałem już w tym wątku, że pytać o naukowe podstawy filozofii to trochę jak chciać aby teorie biologiczne uzasdniały fizykę. Ktoś to trafnie potem rozwinął: to jakby chcieć opisać filogenezę grawitacji.

>Moje założenie wynika m.in. z efektywności poznawczej "naturalizmu metodologicznego", weryfikowalnego przez najwyższe kryterium prawdy jakim jest praktyka.

Też jestem naturalistą metodologicznym, bo w wyjaśnieni zjawisk przyrody nie są potrzebne supranaturalne byty. Natomiast problematyczność utożsamienia prawdy z praktyczną skutecznością opisałem w odpowiedzi na Pana poprzedni, niedokończony post.

>>Gdybyśmy to wszystko mieli dopiero odkryć podczas badania mózgu - w którym to badaniu w/w naleciałości używamy - to popełnilibyśmy klasyczne błędne koło [...].
>A dlaczego mielibyśmy cokolwiek zaczynać od zera, gdy cały współczesny dorobek jest wsparty "na barkach gigantów":

Nie to twierdzę. Po prostu pokazuję, że nie jesteśmy odseparowani i autonomiczni w stosunku do przedmiotu swoich badań.

>Uważam też, że tzw. klasyczne uprawianie filozofii traci coraz bardziej sens,

Nie zgadzam się z tym z wyżej wymienionych powodów. Nauka nie połknie filozofii, choćby dlatego, że ta druga ciągle uzasadnia tą pierwszą

>na które z tzw. pytań filozoficznych filozofia udzieliła przez 2,5 tysiąca lat jednomyślnej i jednoznacznej odpowiedzi?

To pytanie bierze się z nieznajomości filozofii. Sensowność i prawdziwość, reguły akceptacji zawsze zrelatywizowane są do jakiegoś kryterium, które w końcu nie znajdujemy za sklepem, tylko formułujemy na drodze myślowej. A filozofia to jest takie myślenie, które samo myślenie czyni problematycznym. Dlatego różne filozofie nie zatrzymują się na akceptacji jednego kryterium, tylko pytają o rację dla tegoż kryterium. Stąd częste przekonanie wśród ludzi, że filozofia to gadanie bez sensu (nie mówie, że to pogląd Pana). A dlaczego w oparciu o teorie naukowe działa technika, dlaczego nauka jest praktycznie skuteczna? Znów odsyłam do mojej odpowiedzi pod Pana niedokończony post.

>>>>>Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.
>>Tak. Dla równowagi należy dodać, że naukowcy też.
>A jednak nie,

Jednak tak. Chyba nie twierdzi Pan, że naukowcy nigdy się nie mylili co do swoich teorii?

>gdyż mają zupełnie inny przedmiot poznawczy.

I jedni i drudzy mają za przedmiot rzeczywistość, jakkolwiek ją rozumieć. Badają ją tylko z innych poziomów

>>Obiektywność (w tym sensie prawdziwość) zrelatywizowana jest do innych zdań języka i jego reguł, a nie do samego nagiego doświadczenia, czymkolwiek by ono miało być. Tak jak już pisałem w tym wątku w polemice z Ojcem Ateuszem (pozdrawiam!), zdania teorii konfrontujemy ze zdaniami sprawozdawczymi, bo uzasadnianie - także na gruncie nauki - jest procesem logicznym.
>To Pańskie założenie filozoficzne.

Tak. Ale podzielane jednocześnie przez miażdżącą większość współczesnych filozofów nauki. W zasadzie nie wiem kto twierdzi obecnie, że wyjaśnianie w nauce jest procesem pozalogicznym. Nawet podane przez Pana wyjasnienie pojęcia teorii naukowej z Wiki (opracowane niestety po macoszemu) temu przeczy: "Teoria naukowa to całość LOGICZNIE [podkreślenie moje] spoistych uogólnień". Nie ma logiki poza językiem - nieważne czy formalnym czy naturalnym. Zdania teorii naukowej uzasadniane są przez zdania sprawozdawcze/bazowe, a nie na zasadzie nieuporządkowanego w abstracyjnych pojęciach języka czystego doświadczenia.

>Moim - tak jak już wielokrotnie pisałem - jest, że właśnie praktyka (doświadczenie) jest najwyższą weryfikacją prawdy.
Znów odsyłam wiadomo gdzie
22-05-2013 23:46 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Znów odsyłam wiadomo gdzie
Pan wybaczy, ale chciałbym odesłać Pana do ponownego przeczytania - tym razem ze rozumieniem - moich wypowiedzi. Trudno jest mi podjąć polemikę z Panem, gdy prawie każdą Pańską wypowiedź musiałbym skorygować i wyjaśnić, że Pan w niej pisze o czymś innym niż ja napisałem, a tym samym nie polemizuje Pan ze mną tylko z samym sobą.
Może podejmę się tego zadania, gdy znajdę chwilę czasu, ale teraz szykuję się do wyjazdu i będę przez najbliższe trzy tygodnie poza dostępem do internetu.

PS. Nasze poglądy nie są zbyt daleko od siebie, choć się różnią.

Pozdrawiam.

@@@
.
Grimar (1210 punktów)
Polemizuję z Panem, odpowiadam konkretnie na to co Pan pisze. Spieramy się relacje nauka-filozofia, pretensje obu do wiedzy, oraz o sam charakter nauki, szczególnie o problem relacji teorii z empirią i praktyką. Problem jest złożony, więc mimo iż posty tworzą się tasiemcowe, to i tak odpowiedzi pozostawać mogą na dużym stopniu ogólności.
24-05-2013 00:52 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Trzeba pamiętać, że filozofia i nauka nie są od siebie sztywno oddzielone, bo obie stanowią próbę ludzkiego umysłu w zrozumieniu świata.
Trzeba również pamiętać, że filozofia nauką nie jest. Proszę zwrócić uwagę na cytat.
www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,13#w567370

>Nauka korzysta z narzędzi filozoficznych (np. z brzytwy Ockhama, logiki, czy też z filozoficznych modeli wyjaśnienia), jej nowożytna metoda (analiza matematyczna) powstała na gruncie zmiany ontologii świata.
Filozofia bardzo sobie uzurpuje prawo do intelektualnych narzędzi człowieka. Na tej zasadzie można jeszcze dodać, że język i matematyka są narzędziami filozoficznymi.
Przecież wyżej napisałem jak historycznie ważną była filozofia oraz jak ważną jest współcześnie.

>Zmiany w filozofii nie pozostają bez wpływu na naukę, tak jak i na odwrót. Ale bałbym się powiedzieć, że jedno "obala" drugie.
I tu moja niezgoda. Wszystkie spekulacje filozoficzne - według mnie - są tylko dotąd ważne dopóki nie przeczy im praktyka. (Doświadczenie naukowe)

>Większości teorii filozoficznych nauka empiryczna nie "obala", bo porusza się na innym poziomie ogólności i dotyczmy innych dziedzin.
A co ma tu piernik do wiatraka?

>Pisałem już w tym wątku,
Czego to ja już nie pisałem, a Pan nawet nie przeczytał tego co napisałem w tym wątku.

>że pytać o naukowe podstawy filozofii to trochę jak chcieć aby teorie biologiczne uzasadniały fizykę. Ktoś to trafnie potem rozwinął: to jakby chcieć opisać filogenezę grawitacji.
To do mnie ta mowa? A na jakiej podstawie?

Bogusławski:
Moje założenie wynika m.in. z efektywności poznawczej "naturalizmu metodologicznego", weryfikowalnego przez najwyższe kryterium prawdy jakim jest praktyka.

>Też jestem naturalistą metodologicznym, bo w wyjaśnieni zjawisk przyrody nie są potrzebne supranaturalne byty.
Nie są.

>Natomiast problematyczność utożsamienia prawdy z praktyczną skutecznością opisałem w odpowiedzi na Pana poprzedni, niedokończony post.
To zdanie jest zbyt filozoficzne jak na mój prosty umysł. Znam kilka definicji "prawdy" (przynajmniej te najważniejsze) i wiem, że w naukach przyrodniczych żadna nie obejmuje całości zagadnień. Do poznawania istniejącej obiektywnie rzeczywistości potrzebne są nam różne prawdy i różne logiki.

>Gdybyśmy to wszystko mieli dopiero odkryć podczas badania mózgu - w którym to badaniu w/w naleciałości używamy - to popełnilibyśmy klasyczne błędne koło [...].
>>>>A dlaczego mielibyśmy cokolwiek zaczynać od zera, gdy cały współczesny dorobek jest wsparty "na barkach gigantów":
>Nie to twierdzę. Po prostu pokazuję, że nie jesteśmy odseparowani i autonomiczni w stosunku do przedmiotu swoich badań.
Nie, nie jesteśmy.

>>>>Uważam też, że tzw. klasyczne uprawianie filozofii traci coraz bardziej sens,
>Nie zgadzam się z tym z wyżej wymienionych powodów.
Których i gdzie?

>Nauka nie połknie filozofii, choćby dlatego, że ta druga ciągle uzasadnia tą pierwszą
Nauka nie zajmuje się połykaniem, a jej najlepszym uzasadnieniem jest praktyka.
Co do współczesnej roli filozofii zgadzam się z prof. Woleńskim: www.google(*)&bvm=bv.47008514,d.Yms&cad=rja

>>>>na które z tzw. pytań filozoficznych filozofia udzieliła przez 2,5 tysiąca lat jednomyślnej i jednoznacznej odpowiedzi?
>To pytanie bierze się z nieznajomości filozofii.
To może przyjdę do Szanownego Pana na jakieś kursy.

>Sensowność i prawdziwość, reguły akceptacji zawsze zrelatywizowane są do jakiegoś kryterium, które w końcu nie znajdujemy za sklepem, tylko formułujemy na drodze myślowej. A filozofia to jest takie myślenie, które samo myślenie czyni problematycznym. Dlatego różne filozofie nie zatrzymują się na akceptacji jednego kryterium, tylko pytają o rację dla tegoż kryterium.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,7339

>Stąd częste przekonanie wśród ludzi, że filozofia to gadanie bez sensu (nie mówie, że to pogląd Pana).
Jeżeli Pan tego nie mówi, to po co Pan tu to pisze?

>A dlaczego w oparciu o teorie naukowe działa technika, dlaczego nauka jest praktycznie skuteczna?
Rozumiem, iż według Pana dzięki filozofii.

>Znów odsyłam do mojej odpowiedzi pod Pana niedokończony post.
Ja Pański przeczytałem, ale mam wielkie wątpliwości, czy ze zrozumieniem przeczytał Pan moje wypowiedzi.

>>>>Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.
>Tak. Dla równowagi należy dodać, że naukowcy też.
>>>>A jednak nie,
>Jednak tak. Chyba nie twierdzi Pan, że naukowcy nigdy się nie mylili co do swoich teorii?
A co ma tu piernik do wiatraka?

>>>>gdyż mają zupełnie inny przedmiot poznawczy.
>I jedni i drudzy mają za przedmiot rzeczywistość, jakkolwiek ją rozumieć. Badają ją tylko z innych poziomów.
Oczywizda, filozofia nawet już w samej terminologii opisuje rzeczywistość.
Absolut, byt, byty przygodne i nieprzygodne oraz jeden byt konieczny. Demiurg i tak dalej aż po immanentną transcendencję itp. itd.
Ontologia jest dyscypliną filozofii zajmująca się takimi pojęciami jak: System, rzecz, własność(cecha), emergencja, zdarzenie, proces, kauzalność, prawo (natury), materia itd. Zgodnie z tezą ontologicznego naturalizmu kosmos posiada kauzalną strukturę i jest zamknięty w sobie tzn. wszystkie fenomeny mogą być opisane i wyjaśnione na bazie praw i naturalnych mechanizmów i pryncypiów - bez pomocy bogów, duchów, designer, dusz jako czysto duchowy substrat, cudów, proroctw, telepatii, astrologii i podobnych rzeczy. www.racjon(*).php/s,562660/z,0/d,32#w567454

CDN

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>problem Duhem-Quine (do znalezienia w necie)
>>>>Może i do znalezienia, ale ja ani nie przeczytałem wszystkich książek, ani nawet gdybym chciał to wszystkich nie przeczytam.

>A szkoda, bo to ciekawy problem, który ukazuję problematykę tzw. weryfikacji/falsyfikacji. Problem ten był kontynuowany przez Poppera.
Nie przeczę, tyle że po Duhenie, Quine, Popperze - jeszcze paru filozofów nauki było, którzy swoich poprzedników skrytykowali i przedstawili modyfikacje ich poglądów lub własne koncepcję. Jest to zrozumiałe, gdyż muszą jakoś uzasadniać potrzebę własnego istnienia. Nie przeczę, że jest to bardzo ciekawe, ale trudno jest mi dostrzec konieczność. Mam złudzenie, że gdyby nawet filozofowie przestali spekulować, to nauka by się nie załamała i spokojnie rolę filozofów przejęliby sami uczeni.
Z poprzedniego posta:
Nie ulega dla mnie żadnych wątpliwości, że człowiek potrafi stworzyć byty wydumane, a więc sztuczne i filozofowie nie byli od takiej twórczości wolni.
>Tak. Dla równowagi należy dodać, że naukowcy też.
A jednak nie, gdyż mają zupełnie inny przedmiot poznawczy. Obiektywnie istniejącą rzeczywistość, którą poznają, starają się zrozumieć i poznać (okryć) prawa nią rządzące. Nauka nie jest dziedziną spekulacji intelektualnych, choć w pewnym zakresie i ograniczeniach przy tworzeniu hipotez i teorii z nich się korzysta: pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_naukowa
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565198
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565226
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565284
Obiektywną, to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia. Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.


>Obiektywność (w tym sensie prawdziwość) zrelatywizowana jest do innych zdań języka i jego reguł, a nie do samego nagiego doświadczenia, czymkolwiek by ono miało być. Tak jak już pisałem w tym wątku w polemice z Ojcem Ateuszem (pozdrawiam!), zdania teorii konfrontujemy ze zdaniami sprawozdawczymi, bo uzasadnianie - także na gruncie nauki - jest procesem logicznym.
>>>>To Pańskie założenie filozoficzne.
>Tak. Ale podzielane jednocześnie przez miażdżącą większość współczesnych filozofów nauki.
Już zostałem przez Pana zmiażdżony. Pan oczywiście wszystkich tak wyczytał, że dla mnie już nic nie zostało.

>W zasadzie nie wiem kto twierdzi obecnie, że wyjaśnianie w nauce jest procesem pozalogicznym.
Dobrze, tylko jeszcze poproszę o konkret, gdzie ja tak twierdzę? Potrafi Pan zrozumieć moje wypowiedzi. Przecież piszę prostym językiem i nie popisuje się ani hermetyczną terminologią ani pseudofilozoficznym mętniactwem.

>Nawet podane przez Pana wyjasnienie pojęcia teorii naukowej z Wiki (opracowane niestety po macoszemu) temu przeczy: "Teoria naukowa to całość LOGICZNIE [podkreślenie moje] spoistych uogólnień".
Zgoda z wikipedystą.

>Nie ma logiki poza językiem - nieważne czy formalnym czy naturalnym. Zdania teorii naukowej uzasadniane są przez zdania sprawozdawcze/bazowe, a nie na zasadzie nieuporządkowanego w abstracyjnych pojęciach języka czystego doświadczenia.
Logika - wedle klasycznej definicji - nauka o sposobach jasnego i ścisłego formułowania myśli, o regułach poprawnego rozumowania i uzasadniania twierdzeń.
Czy uważa Pan, że swoje powyższe zdanie w sposób jasny i ścisły sprecyzował?
Logiki nie ma poza językiem, a czy jest poza ludźmi? Zdania uzasadniane przez zdania?
Kiedy zdaniami bazowymi, będącymi podstawą każdej wiedzy - tak rozumieli je neopozytywiści - są zdania formułowane na bazie przeprowadzonych doświadczeń.

> a nie na zasadzie nieuporządkowanego w abstracyjnych pojęciach języka czystego doświadczenia.
A kto i gdzie coś takiego napisał?

>>>>Moim - tak jak już wielokrotnie pisałem - jest, że właśnie praktyka (doświadczenie) jest najwyższą weryfikacją prawdy.
>Znów odsyłam wiadomo gdzie
Ja też Pana odsyłam! Może jednak warto najpierw trochę samemu poczytać zanim zacznie się pouczać innych. Człowiek, który się z Panem nie zgadza wcale nie musi być od Pana głupszy, a gdy jest to trzeba to udowodnić.

>Polemizuję z Panem, odpowiadam konkretnie na to co Pan pisze.
Jakoś trudno mi zauważyć tą konkretność.

>Spieramy się relacje nauka-filozofia,
Trochę tak.

>pretensje obu do wiedzy,
Tu już nie bardzo, gdyż nie wiem czy jednakowo rozumiemy termin "wiedza"?

>oraz o sam charakter nauki,
Znowu - nie bardzo to zauważyłem?

>szczególnie o problem relacji teorii z empirią i praktyką.
Jaka jest różnica pomiędzy empirią i praktyką?

>Problem jest złożony, więc mimo iż posty tworzą się tasiemcowe, to i tak odpowiedzi pozostawać mogą na dużym stopniu ogólności.
Mamy jeszcze dużo czasu i lepiej omówić jakieś szczególne przypadki niż bujać w ogólnikach. Nie jesteśmy wszyscy jednakowi. Nie mamy ani jednakowej wiedzy, ani jednakowych poglądów. Uważam, że Pan sporo wie i potrafi Pan myśleć, ale ja wcale nie jestem łatwym interlokutorem i od ludzi, którzy chcą ze mną poważnie rozmawiać sporo wymagam, a minimum to poważne traktowanie (co znaczy przeczytanie ze zrozumieniem i odnoszenie się konkretnie do tego, co tam napisałem) moich wypowiedzi. Nie mam zwyczaju też uciekać, najwyżej może być jakaś przerwa związana z moim wyjazdem.

Pozdrawiam.

@@@
.
24-05-2013 11:19 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)
Mam wrażenie, że się ostro rozmijamy. Czytam Pańskie wypowiedzi i uważam, ze odpowiadam na nie konkretnie, gdzieniegdzie wrzucając dygresję i nawiązując do problemu wyrażonego przez inicjatora wątku. Pan twierdzi odwrotnie. Nie będziemy się o to spierać i nerwowo sobie odpowiadać.

W ramach uporządkowania. O jakim konkretnie problemie chciałby pan porozmawiać? Bo idąc starą drogą (tłumaczenia się z tłumaczeń) średnia wielkość naszych postów będzie rosnąć w tempie geometrycznym. Proszę o skonkretyzowanie, jak tylko znajdę czas to na pewno odpowiem, nie ucieknę. Jeśli ma Pan facebooka, to możemy tez przez niego "na żywo" pogadać.

Pozdrawiam
24-05-2013 14:13 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Mam wrażenie, że się ostro rozmijamy. Czytam Pańskie wypowiedzi i uważam, ze odpowiadam na nie konkretnie, gdzieniegdzie wrzucając dygresję i nawiązując do problemu wyrażonego przez inicjatora wątku. Pan twierdzi odwrotnie. Nie będziemy się o to spierać i nerwowo sobie odpowiadać.
Nie musimy się spierać osobiście. Każda nasza wypowiedź po opublikowaniu podlega krytycznej ocenie czytelników. Nie dostrzegam też żadnych powodów do zdenerwowania. Zresztą dla mnie jedynym powodem do tego, aby się denerwować, jest ewidentna głupota połączona z trollowską upierdliwością, ale na szczęście na naszym forum jest tego mało.

>W ramach uporządkowania. O jakim konkretnie problemie chciałby pan porozmawiać?
Nie widzę potrzeby ani konieczności, aby jakikolwiek problem z Panem omówić. Miałem uwagi krytyczne do Pańskich wypowiedzi, to je napisałem, gdy będę miał następne, to znowu napiszę. Do tego właśnie mamy nasze forum.

>Bo idąc starą drogą (tłumaczenia się z tłumaczeń) średnia wielkość naszych postów będzie rosnąć w tempie geometrycznym.
Tak, jak nadmieniłem jestem trudnym interlokutorem, a to oznacza właśnie trzymanie się konkretów zamiast ślizgania się po tematach i udowadnianie swoich racji w jakiś tam uogólnieniach.

>Proszę o skonkretyzowanie,
Czego? Można jaśniej niż napisałem?

>jak tylko znajdę czas to na pewno odpowiem, nie ucieknę.
A przypadkiem już Pan tego nie zrobił?

>Jeśli ma Pan facebooka, to możemy tez przez niego "na żywo" pogadać.
Właśnie z braku czasu, to nasze forum jest jedynym miejscem, na którym prowadzę rozmowy (oczywiście poza prywatnymi i służbowymi), gdyż nasi czytelnicy (a nie tylko bezpośredni rozmówcy) są dla mnie bardzo cenni.
To naprawdę w znakomitej większości mądrzy i wymagający ludzie.
Warto z nimi rozmawiać!

Pozdrawiam.

@@@
.
24-05-2013 16:26 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)
Mam wrażanie, że próbuje Pan ze mnie zrobić wielbłąda.

Naturą dyskusji na forum jest to, że zaczyna się od jakiegoś wątku i potem następują rozgałęzienia w dyskusji, pojawiają się nowe wątki i twierdzenia. Ja na Pańskie odpowiadam:

Pisał Pan ciągle o "weryfikacji teorii w praktyce", no to konkretnie ukazałem Panu problem z tak pojętym kryterium prawdy w filozofii nauk (www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w567025).

Pisał Pan ciągle o "weryfikacji teorii z doświadczeniem", no to przedstawiłem Panu problemy tak pojętego empiryzmu w postaci problemu Duhema-Quina-Poppera, który Pan nie chciał sobie odszukać, więc napisałem o co w nim chodzi (www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w567268).
I jeśli mowa o uzasadnianiu twierdzeń teorii przez doświadczenie, to dość konkretnie odpisałem Panu, że twierdzenia teorii mogą być uzasadniane tylko przez inne twierdzenia języka (zdające sprawę z ekperymentu), a nie przez nieskategoryzowane, nagie doświadczenie.

Pytał Pan o to, czy filozofia powinna brac pod uwagę badania mózgu. To odpisałem, że powinna korzystać z wyników nauk empirycznych, ale także opisałem problemy związane z doszukiwaniem się wszytskiego w mózgu. Pan mi odpisał monologiem o czarownikach i przyroście wiedzy ludzkości.

Mówił Pan, że filozofia nie powinna być sprzeczna z nauką. To to pokazałem Panu, że czasami trudno jest mówić o sprzeczności, kiedy obie dziedziny analizują rzeczywistość na innym poziomie (przykład z filogenezą grawitacji).

Pytał się mnie Pan do czego pewnego, jednoznacznego filozofia doszła (w domyśle: w przeciwieństwie do nauki). No to pokazałem Panu, że ciężko tego od filozofii wymagać, skoro z zasady nie przyjmuje stałych podstaw (a więc nie posługuje się jednym kryterium).

Moje odpowiedzi nie sa bardziej ogólne od Pańskich. Ja tu książek przepisywać nie będę. Proszę więc nie robić ze mnie głupka w tej dyskusji.
24-05-2013 18:42 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Mam wrażanie, że próbuje Pan ze mnie zrobić wielbłąda.
Choć bym bardzo chciał, to zupełnie nie może się udać bez Pańskiego znaczącego udziału, ale wcale tego nie chcę.

>Naturą dyskusji na forum jest to, że zaczyna się od jakiegoś wątku i potem następują rozgałęzienia w dyskusji, pojawiają się nowe wątki i twierdzenia.
Dziękuję za pouczenie.

>Ja na Pańskie odpowiadam:
Tak jak ja na Pańskie.

> Pisał Pan ciągle o "weryfikacji teorii w praktyce", no to konkretnie ukazałem Panu problem z tak pojętym kryterium prawdy w filozofii nauk (www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w567025).
Linki nie otwierają się na postach, więc trafiam jak umiem.
Pan Grimar: (...) Trzeba też pamiętać, że niektóre teorie naukowe w obrębie jednej dziedziny nie są ze sobą uzgodnione, a jednak na ich podstawie dochodzimy do wymiernych rezultatów praktycznych. Przykładami może być współistnienie nie do końca współgrających ze sobą mechaniki klasycznej, mechaniki kwantowej i teorii względności. No i pojawia się też sam problem konfrontacji teorii z doświadczeniem, który nie przebiega w nauce według jakiś żelaznych reguł (patrz. problem Duhema-Quina).

> Pisał Pan ciągle o "weryfikacji teorii z doświadczeniem", no to przedstawiłem Panu problemy tak pojętego empiryzmu w postaci problemu Duhema-Quina-Poppera, który Pan nie chciał sobie odszukać, więc napisałem o co w nim chodzi (www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w567268).
Pan Grimar: A szkoda, bo to ciekawy problem, który ukazuję problematykę tzw. weryfikacji/falsyfikacji. Problem ten był kontynuowany przez Poppera. Chodzi mniej więcej o to, że pod werdykt doświadcznia nie stawiamy nigdy wyizolowanej teorii/tezy/hipotezy, lecz ową teorie razem z całym zestawem akceptowanych przez nasz założeń, mikroteorii (np. teorie, na której oparty jest mikroskop, no ale nie tylko), które tworzą tzw. background knowlage. I jeśli doświadczenie zadaje kłam naszej teorii, to nie wiemy czy to teoria sprawdzana jest fałszywa, czy też fałszywa jest któraś z teorii towarzyszących. Problemem jest kiedy należy teorie odrzucać, kiedy modyfikować jakąś teorię towarzyszącą, a kiedy robić w sprawdzanej teorii założenia ad choc, aby teorie ratować. Nie znaleziono takiego kryterium, którym naukowcy miliby się posługiwać w ciągu wieków z żelazną koniecznością. Czasami teorię odrzucano, a czasami - z przywiązania do niej - ratowano (jak w wypadku mechaniki klasycznej, kiedy na jej gruncie nie udawało się wyjaśnić nieregularności orbity Merkurego, więc ratowano teorię hipotezami ad hoc).
Ja ciągle tak mówiłem? Można prosić o cytaty?

Bogusławski: Obiektywną (niezależną od poznania), to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia (intelektualne i materialne). Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.

>I jeśli mowa o uzasadnianiu twierdzeń teorii przez doświadczenie, to dość konkretnie odpisałem Panu, że twierdzenia teorii mogą być uzasadniane tylko przez inne twierdzenia języka (zdające sprawę z ekperymentu), a nie przez nieskategoryzowane, nagie doświadczenie.
Pan Grimar: Obiektywność (w tym sensie prawdziwość) zrelatywizowana jest do innych zdań języka i jego reguł, a nie do samego nagiego doświadczenia, czymkolwiek by ono miało być. Tak jak już pisałem w tym wątku w polemice z Ojcem Ateuszem (pozdrawiam!), zdania teorii konfrontujemy ze zdaniami sprawozdawczymi, bo uzasadnianie - także na gruncie nauki - jest procesem logicznym. Do kontrowersji związanych z tą konfrontcją dochodzi probloem Duhema-Quina (do znalezienia w necie).
Nie jestem pewien czy Pan zrozumiał dobrze Duhema, ale mnie nie interesowały tu spekulacje językowe i logiczne tylko weryfikacja praktyczna.

>Pytał Pan o to, czy filozofia powinna brac pod uwagę badania mózgu.
O to właśnie Pana pytałem?
Tu jest znacznie trudniejsze - gdyż gnoseologiczne pytanie - o naszą świadomość i nasze poznanie? Czy sądzi Pan, że można na nie odpowiedzieć bez najbardziej aktualnej wiedzy o naszych mózgach i umysłach?
Tu się nam kłania nowe podejście do filozofii jakim jest
kognitywistyka, aby pojąć co się dzieje w naszych głowach?
A formy pytania retorycznego, to jeszcze Pana nie uczyli?

>Mówił Pan, że filozofia nie powinna być sprzeczna z nauką.
Bogusławski: Nigdzie nie napisałem, że "tylko" natomiast nawet najbardziej "sensowny" wywód filozoficzny nie może być sprzecznym z naukowym doświadczeniem i odwrotnie naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne.

>Pytał się mnie Pan do czego pewnego, jednoznacznego filozofia doszła (w domyśle: w przeciwieństwie do nauki). No to pokazałem Panu, że ciężko tego od filozofii wymagać, skoro z zasady nie przyjmuje stałych podstaw (a więc nie posługuje się jednym kryterium).
Bardzo podoba mi się powiedzenie:
Nawet najpiękniejsza Warszawianka nie da więcej niż ma!
Tak, ciężko wymagać od filozofii odpowiedzi na pytania, na które odpowiedzieć nie może, ale znacznie trudniej wymagać sensownych odpowiedzi od niektórych "filozofów".
Dlatego nigdy i nigdzie tego nie wymagałem. Czasem tylko stwierdzam fakt.

>Moje odpowiedzi nie sa bardziej ogólne od Pańskich. Ja tu książek przepisywać nie będę.
Pan Grimar: Problem jest złożony, więc mimo iż posty tworzą się tasiemcowe, to i tak odpowiedzi pozostawać mogą na dużym stopniu ogólności.

>Proszę więc nie robić ze mnie głupka w tej dyskusji.
Zupełnie o to się nie staram, zgodnie z moją definicją:
Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.

@@@
.
24-05-2013 19:41 
 Ocena-1 na 1
Grimar (1210 punktów)
>Ja ciągle tak mówiłem?

Pan Bogusławski:
"praktyka (doświadczenie) jest najwyższą weryfikacją prawdy"
"naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne"
"Moje założenie wynika m.in. z efektywności poznawczej "naturalizmu metodologicznego", weryfikowalnego przez najwyższe kryterium prawdy jakim jest praktyka"
"Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności"

Ciągle przecież pisze Pan o "potwierdzalności doświadczalnej", czy też "praktycznej" dzięki której zyskujemy obiektywność w poznaniu, więc ja Panu pokazuje problem z nią związany. A ilustruje to problemem niemożności konfrontacji wyizolowanej hipotezy/tezy/teorii z doświadczeniem, a także problem kryterium skuteczności. Nie wiem w czym problem, wszystko przecież na temat.

>Nie jestem pewien czy Pan zrozumiał dobrze Duhema, ale mnie nie interesowały tu spekulacje językowe i logiczne tylko weryfikacja praktyczna.

A czymże jest ta osławiona weryfikacja praktyczna? Bo może rozumiemy przez to co innego i stąd nasze nieporozumienia?
I czy rezultaty jakkolwiek pojętej weryfikacji praktycznej można zakomunikować w teorii bez aparatu pojęciowego i jego narzędzi?

>>Pytał Pan o to, czy filozofia powinna brac pod uwagę badania mózgu.
>O to właśnie Pana pytałem?
>Tu jest znacznie trudniejsze - gdyż gnoseologiczne pytanie - o naszą świadomość i nasze poznanie? Czy sądzi Pan, że można na nie odpowiedzieć bez najbardziej aktualnej wiedzy o naszych mózgach i umysłach?
>Tu się nam kłania nowe podejście do filozofii jakim jest kognitywistyka, aby pojąć co się dzieje w naszych głowach?

>A formy pytania retorycznego, to jeszcze Pana nie uczyli?

A czy Pana nie uczyli, że pytania retoryczne komunikują jakieś twierdzenia, z którymi inni mają prawo polemizować?

>Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.@@@

Dobre podsumowanie tej dyskusji.
24-05-2013 21:53 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Ja ciągle tak mówiłem?
>Pan Bogusławski:
>"praktyka (doświadczenie) jest najwyższą weryfikacją prawdy"
>"naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne"
>"Moje założenie wynika m.in. z efektywności poznawczej "naturalizmu metodologicznego", weryfikowalnego przez najwyższe kryterium prawdy jakim jest praktyka"
>"Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności"
Tak, to wyimki z moich postów, gdyż cytatami trudno je nazwać. Zawarte w nich poglądy całkowicie podtrzymuję.

Pan Grimar: Pisał Pan ciągle o "weryfikacji teorii w praktyce", no to konkretnie ukazałem Panu problem z tak pojętym kryterium prawdy w filozofii nauk
Pan Grimar:Pisał Pan ciągle o "weryfikacji teorii z doświadczeniem", no to przedstawiłem Panu problemy tak pojętego empiryzmu w postaci problemu Duhema-Quina-Poppera, który Pan nie chciał sobie odszukać, więc napisałem o co w nim chodzi
Proszę łaskawie powiedzieć, gdzie mówiłem: "weryfikacji teorii w praktyce", czy o "weryfikacji teorii z doświadczeniem". Wypisuje Pan bzdury i wkłada Pan je rozmówcy w usta. Kto Szanownego Pana takiej filozofii dyskusji uczył?

>Ciągle przecież pisze Pan o "potwierdzalności doświadczalnej", czy też "praktycznej" dzięki której zyskujemy obiektywność w poznaniu, więc ja Panu pokazuje problem z nią związany.
Jeżeli nie potrafi Pan zrozumieć tego o czym piszę, to jak może Pan mi pokazać jakieś problemy z tym związane?

>A ilustruje to problemem niemożności konfrontacji wyizolowanej hipotezy/tezy/teorii z doświadczeniem, a także problem kryterium skuteczności. Nie wiem w czym problem, wszystko przecież na temat.
Proszę Szanownego Pana, przeczytał Pan jedną książkę o filozofii nauki, czy też zapoznał Pan się z jednym z problemów wyartykułowanych przez filozofów nauki i chce Pan przepuścić przez to całe poznanie rzeczywistości.
Gratuluję.

Ani problem Duhema-Quina nie zatrzymał rozwóju nauki ani żaden z nich nie przewidywał, że tak się stanie. O czym Panu (nie wprost), ale napisałem.

>>>>Nie jestem pewien czy Pan zrozumiał dobrze Duhema, ale mnie nie interesowały tu spekulacje językowe i logiczne tylko weryfikacja praktyczna.
>A czymże jest ta osławiona weryfikacja praktyczna? Bo może rozumiemy przez to co innego i stąd nasze nieporozumienia?
Stara się Pan ustawić sobie partnera rozmowy i mu przywalać, ale jednak nie z każdym taka sztuczka Panu się może udać. Nigdzie nie pisałem o "osławionej weryfikacji praktycznej", a co tu pisałem o weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę), to nawet co mądrzejsze dzieci potrafią zrozumieć.

>>>>A formy pytania retorycznego, to jeszcze Pana nie uczyli?
>A czy Pana nie uczyli, że pytania retoryczne komunikują jakieś twierdzenia, z którymi inni mają prawo polemizować?
No to se Pan zapolemizował.

Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
>Dobre podsumowanie tej dyskusji.
Cieszę się, że choć w jednym się zgadzamy, to zgodzi się może Pan i z następnym powiedzeniem:
"Nikt nie może być sędzia we własnej sprawie" i pozostawi ocenę naszym czytelnikom.

Miłego dnia.

@@@
.
25-05-2013 12:58 
 Ocena 1 na 1
Grimar (1210 punktów)
Na szczegółowe uszczypliwości z Pana strony nie będę reagował. Twierdzi Pan, że jest Pan trudnym rozmówcą. Tak, jest Pan, lecz na pewno nie dlatego, że jest Pan konkretny i wymagający.

>>A czymże jest ta osławiona weryfikacja praktyczna? Bo może rozumiemy przez to co innego i stąd nasze nieporozumienia?

>Stara się Pan ustawić sobie partnera rozmowy i mu przywalać, ale jednak nie z każdym taka sztuczka Panu się może udać. Nigdzie nie pisałem o "osławionej weryfikacji praktycznej", a co tu pisałem o weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę), to nawet co mądrzejsze dzieci potrafią zrozumieć.

Skoro ciagle wkładam Panu w usta nie Pana wypowiedzi o "weryfikacji teorii w praktyce" - o co Pan się strasznie oburza - to proszę powiedzieć, czym się różni "weryfikacja teorii w praktyce" od "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)"? Bo do tego drugiego zdania w cudzysłowie Pan się przynaje, a do pierwszego nie.

Pan się oburza, a ja zadałem proste pytanie, bo może inaczej rozmumiemy tą "weryfikację", i przeszkadza nam to dojść do porozumienia. A Pan oczywiście znów mnie atakuje. jak mamy w taki sposób prowadzić rozmowę, to zrezygnujmy z niej. Pewnie przez weryfikację poprzez praktykę rozumie Pan to, że jak na podstawie jakiejś teorii zbudowaliśmy coś działającego (np. samochów, samolot), to znaczy się, że teoria jest prawdziwa. Jeśli nie to Pan rozumie, to prosze mnie poprawić. Ale jeśli tak, to ja już Panu odpowiedziałem wcześniej, że działanie w praktyce nie implikuje automatcznie prawdy teorii, ponieważ działajca technika może być oparta na fałszywych założeniach. Przykładowo pierwsze silniki działały w oparciu o teorie cieplika, a na podstawie flogistonowej teorii spalania produkowano kwas siarkawy. Podawałem też Panu przykłady z niezgodnością różnych teorii fizycznych (www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w567025)
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Na szczegółowe uszczypliwości z Pana strony nie będę reagował.
A ja będę - przynajmniej dotąd dopóki będzie mnie to bawiło.

>Twierdzi Pan, że jest Pan trudnym rozmówcą.
Takie mam wrażenie.

>Tak, jest Pan, lecz na pewno nie dlatego, że jest Pan konkretny i wymagający.
Czy muszę się powtarzać:
Nikt nas nie jest w stanie skompromitować bardziej niż uczynimy to sami.
>Dobre podsumowanie tej dyskusji.
Cieszę się, że choć w jednym się zgadzamy, to zgodzi się może Pan i z następnym powiedzeniem:
"Nikt nie może być sędzia we własnej sprawie" i pozostawi ocenę naszym czytelnikom.

>A czymże jest ta osławiona weryfikacja praktyczna? Bo może rozumiemy przez to co innego i stąd nasze nieporozumienia?
>>>>Stara się Pan ustawić sobie partnera rozmowy i mu przywalać, ale jednak nie z każdym taka sztuczka Panu się może udać. Nigdzie nie pisałem o "osławionej weryfikacji praktycznej", a co tu pisałem o weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę), to nawet co mądrzejsze dzieci potrafią zrozumieć.
>Skoro ciagle wkładam Panu w usta nie Pana wypowiedzi o "weryfikacji teorii w praktyce" - o co Pan się strasznie oburza - to proszę powiedzieć, czym się różni "weryfikacja teorii w praktyce" od "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)"?
Najważniejsze tym, że pierwszego tekstu nie wypowiedziałem, a dobrze wiem co chcę powiedzieć i Pan wcale nie musi mnie poprawiać.

>Bo do tego drugiego zdania w cudzysłowie Pan się przynaje, a do pierwszego nie.
Ja się przyznaję się? Ja nawet nie wiem skąd Pan nawet ten wyimek wyjął: "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)"?

>Pan się oburza, a ja zadałem proste pytanie, bo może inaczej rozmumiemy tą "weryfikację", i przeszkadza nam to dojść do porozumienia.
Nie oburzam się. Bawi mnie zacietrzewiony student filozofii. Choć tu prowadzimy tylko rozmowy, to jednak jest tu przyjęte, tak samo jak w publikacjach naukowych, cytowanie rzetelne - tzn. nieprzeinaczanie danych lub sensu wniosków. Nieuczciwością intelektualną jest wyrywanie jakiś tam wyimków czyiś wypowiedzi z kontekstu, a już ordynarnym erystycznym matactwem jest wkładanie komuś w usta swoich wypowiedzi.
Po prostu chcąc być poważnym rozmówcą nie wolno Panu pisać, co Pan myśli, iż ja myślę, tylko trzeba konkretnie moje całe myśli cytować. Proszę zobaczyć jak ja to robię. (A jeszcze czasem - choć rzadko - zdarzają się uwagi, że nie oddałem całej myśli interlokutora i wtedy szybko i bezdyskusyjnie to uzupełniam.)

>A Pan oczywiści znów mnie atakuję. Nie wiem w ogole po co ta nasza rozmowa.
Wielce Szanowny Panie, tak zupełnie szczerze to mam Pana w wielkim poważaniu. Interesuje mnie forum, a nim każdy ma prawo odnieść się krytycznie do każdego opublikowanego tu tekstu i gdy mam taką ochotę to to robię i nadal tak czynić będę.
Żadna rozmowa z Panem nie jest mi do szczęścia potrzebna, a Pan ma możliwość wyłączenia sobie wyświetlania moich wypowiedzi. (Tak już zresztą uczynił pan Konowal).

>Pewnie przez weryfikację poprzez praktykę rozumie Pan to, że jak na podstawie jakiejś teorii zbudowaliśmy coś działającego (np. samochów, samolot), to znaczy się, że teoria jest prawdziwa.
Ja o tym pisałem i można przeczytać: www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,13#w567060
(Nie słyszałem o "teorii czegoś działającego", ale może być ciekawą.)


>Jeśli nie to Pan rozumie, to prosze mnie poprawić.
Wszystko wyżej napisałem np.: Obiektywną (niezależną od poznania), to jest otaczająca nas rzeczywistość, którą człowiek poznaje i stara się zrozumieć za pomocą swoich zmysłów uzbrojonych w narzędzia (intelektualne i materialne). Poznanie jest zawsze subiektywne, ale potwierdzane doświadczalnie nabiera cech praktycznej obiektywności.

>Ale jeśli tak, to ja już Panu odpowiedziałem wcześniej,
Tak, udało się Panu już sporo napisać, ale nie bardzo wiem co z tego ma wynikać?

>że działanie w praktyce nie implikuje automatcznie prawdy teorii, ponieważ działajca technika może być oparta na fałszywych założeniach.
Po pierwsze nigdzie nie twierdziłem, że praktyka implikuje automatcznie prawdę teorii, a po drugie nic z tego nie wynika np. dla mojego stwierdzenia: nawet najbardziej "sensowny" wywód filozoficzny nie może być sprzecznym z naukowym doświadczeniem i odwrotnie naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne.

>Przykładowo pierwsze silniki działały w oparci o teorie cieplika, a na podstawie flogistonowej teorii spalania produkowano kwas siarkawy.
No i co z tego? Jak to się ma do tego co ja napisałem?

>Podawałem też Panu przykłady z niezgodnością różnych teorii fizycznych (www.racjonalista.pl/forum.php/s,565192#w567025)
Jakoś te przykłady "z niezgodnością różnych teorii fizycznych" nie chcą mi się wyświetlić, ale może Pan jako filozof poda nam przykłady bzdur wszelakich, jakie w kontekście współczesnej wiedzy naukowej, wypisywali rożni filozofowie? (Choćby i tylko filozofowie nauki).

@@@
.
25-05-2013 18:06 
 Ocena 1 na 3
Grimar (1210 punktów)
>.
>>Na szczegółowe uszczypliwości z Pana strony nie będę reagował.
>A ja będę - przynajmniej dotąd dopóki będzie mnie to bawiło.

Wyładowuj Pan problemy z własną emocjonalnością na swoich bliskich, ode mnie się Pan odczep. Tyle powiem.

>>Twierdzi Pan, że jest Pan trudnym rozmówcą.
>Takie mam wrażenie.

Potwierdzone przez "praktykę"

>>A czymże jest ta osławiona weryfikacja praktyczna? Bo może rozumiemy przez to co innego i stąd nasze nieporozumienia?
>>>>>Stara się Pan ustawić sobie partnera rozmowy i mu przywalać, ale jednak nie z każdym taka sztuczka Panu się może udać. Nigdzie nie pisałem o "osławionej weryfikacji praktycznej", a co tu pisałem o weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę), to nawet co mądrzejsze dzieci potrafią zrozumieć.
>>Skoro ciagle wkładam Panu w usta nie Pana wypowiedzi o "weryfikacji teorii w praktyce" - o co Pan się strasznie oburza - to proszę powiedzieć, czym się różni "weryfikacja teorii w praktyce" od "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)"?
>Najważniejsze tym, że pierwszego tekstu nie wypowiedziałem, a dobrze wiem co chcę powiedzieć i Pan wcale nie musi mnie poprawiać.

Migaj się Pan dalej.

>>Bo do tego drugiego zdania w cudzysłowie Pan się przynaje, a do pierwszego nie.
>Ja się przyznaję się? Ja nawet nie wiem skąd Pan nawet ten wyimek wyjął: "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)"?

Jest Pan na tyle nierozgarnięty, że zarzuca mi przypisanie Panu zdania "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)", a w przytoczonej, cytowanej konwersacji, którą Pan umieścił nad tymże zarzutem, widnieje jak byk to zdanie napisane przez Pana. Przytocze całość:

"Stara się Pan ustawić sobie partnera rozmowy i mu przywalać, ale jednak nie z każdym taka sztuczka Panu się może udać. Nigdzie nie pisałem o "osławionej weryfikacji praktycznej", a co tu pisałem o WERYFIKACJI POPRZEZ DOŚWIADCZENIE (PRAKTYKĘ) [podkreślenie moje - Grimar] to nawet co mądrzejsze dzieci potrafią zrozumieć"

Powtarza Pan tą "weryfikację" jak mantrę, a gdy prosze o sprecyzowanie, to nagle okazuje się, że Pan o żadnej weryfikacji nie pisał, potem okazuje się, że pisał, a jeszcze potem, że znów nie. Po czym to robienie mi i czytelnikom wody z mózgu konpensuje Pan żyganiem na mnie.

>Po prostu chcąc być poważnym rozmówcą nie wolno Panu pisać, co Pan myśli, iż ja myślę, tylko trzeba konkretnie moje całe myśli cytować.

Jak pan nie wie w jakich kontekstach używa Pan truzimu o weryfikacji, to ciężko będzie mi rozmawiać z kimś, kto nie wie co pisze.

>Nie oburzam się. Bawi mnie zacietrzewiony student filozofii

Nie jestem studentem, ale owszem, ukończyłem filzofie, już dawno. I bawi mnie zacietrzewiony gość, który sam ciagle sobie przeczy i toczy pianę. Wszytsko to w pseudo-merytorycznym sosie.

>>A Pan oczywiści znów mnie atakuję. Nie wiem w ogole po co ta nasza rozmowa.
>Wielce Szanowny Panie, tak zupełnie szczerze to mam Pana w wielkim poważaniu.

Chamskie i żałosne.

>Po pierwsze nigdzie nie twierdziłem, że praktyka implikuje automatcznie prawdę teorii, a po drugie nic z tego nie wynika np. dla mojego stwierdzenia: nawet najbardziej "sensowny" wywód filozoficzny nie może być sprzecznym z naukowym doświadczeniem i odwrotnie naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne.

Skąd mogę wiedzieć co Pan twierdzi, skoro od kilku już postów nie jest Pan w stanie sprecyzować - mimio mojej grzecznej prośby - co Pan przez tą weryfikację (praktyczną) rozumie.

>>Przykładowo pierwsze silniki działały w oparci o teorie cieplika, a na podstawie flogistonowej teorii spalania produkowano kwas siarkawy.
>No i co z tego? Jak to się ma do tego co ja napisałem?

Ma się to do Pana "weryfikacji poprzez praktykę", o której zarówno Pan mówił i nie mówił (nipotrzebe skreślić)
25-05-2013 22:54 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wyładowuj Pan problemy z własną emocjonalnością na swoich bliskich,
A Wielce Szanowny Pan będzie na mnie? I co Szanownemu Panu moi bliscy zawinili?

>ode mnie się Pan odczep.
Jeżeli to Panu przeszkadza, to najprościej przestań Pan się publikować, a przynajmniej wypisywać tu bzdury.

>Tyle powiem.
Tak, to się daje zauważyć ile Pan ma do powiedzenia.

>Migaj się Pan dalej.
Przed kim mam się migać? Przed uczonością i mądrością Szanownego Pana?

>Jest Pan na tyle nierozgarnięty, że zarzuca mi przypisanie Panu zdania "weryfikacji poprzez doświadczenie (praktykę)", a w przytoczonej, cytowanej konwersacji, którą Pan umieścił nad tymże zarzutem, widnieje jak byk to zdanie napisane przez Pana. Przytocze całość:
(Mojej wypowiedzi?)
>>>>"Stara się Pan ustawić sobie partnera rozmowy i mu przywalać, ale jednak nie z każdym taka sztuczka Panu się może udać. Nigdzie nie pisałem o "osławionej weryfikacji praktycznej", a co tu pisałem o WERYFIKACJI POPRZEZ DOŚWIADCZENIE (PRAKTYKĘ) [podkreślenie moje - Grimar] to nawet co mądrzejsze dzieci potrafią zrozumieć"
Pomyliłem się - co mądrzejsze dzieci to może potrafią zrozumieć - ale Pan widać nie.

>Powtarza Pan tą "weryfikację" jak mantrę, a gdy prosze o sprecyzowanie, to nagle okazuje się, że Pan o żadnej weryfikacji nie pisał, potem okazuje się, że pisał, a jeszcze potem, że znów nie.
Tak, podkreślam to, gdyż weryfikacja przez praktykę ma ogromne znaczenie w naturalizmie ontologicznym, ale w przeciwieństwie do Pana nie powtarzam zbyt często tego samego.

>Po czym to robienie mi i czytelnikom wody z mózgu
Jakoś mało czytelników na to się skarży, choć kilku nawet bardzo, co nie ukrywam wcale mnie nie smuci.

>konpensuje Pan żyganiem na mnie.
Rozumiem, że te "żyganie" zamiast rzygania, to przez wrodzony Panu takt i kulturę.

>>>>Po prostu chcąc być poważnym rozmówcą nie wolno Panu pisać, co Pan myśli, iż ja myślę, tylko trzeba konkretnie moje całe myśli cytować.
>Jak pan nie wie w jakich kontekstach używa Pan truzimu o weryfikacji, to ciężko będzie mi rozmawiać z kimś, kto nie wie co pisze.
Czy mógłby Szanowny Pan wyjaśnić co to "truzim" znaczy? Nie znam takiego słowa?
A jak trudno zrozumieć to co Pan wypisuje, to jaka może z Panem być rozmowa?

Bogusławski: Nie oburzam się. Bawi mnie zacietrzewiony student filozofii. Choć tu prowadzimy tylko rozmowy, to jednak jest tu przyjęte, tak samo jak w publikacjach naukowych, cytowanie rzetelne - tzn. nieprzeinaczanie danych lub sensu wniosków. Nieuczciwością intelektualną jest wyrywanie jakiś tam wyimków czyiś wypowiedzi z kontekstu, a już ordynarnym erystycznym matactwem jest wkładanie komuś w usta swoich wypowiedzi.
Po prostu chcąc być poważnym rozmówcą nie wolno Panu pisać, co Pan myśli, iż ja myślę, tylko trzeba konkretnie moje całe myśli cytować. Proszę zobaczyć jak ja to robię.
(A jeszcze czasem - choć rzadko - zdarzają się uwagi, że nie oddałem całej myśli interlokutora i wtedy szybko i bezdyskusyjnie to uzupełniam.)
>Nie jestem studentem, ale owszem, ukończyłem filzofie, już dawno.
Tak, to widać. A ja jestem piękną blondynką. Skoro Pan tak twierdzi, to wierzę, że Pan filzofie skończył, tylko czy na wykłady z filozofii, to za daleko było?
Oczywiście najważniejszym jest tu to, co Pan prof. Grimar z całego akapitu mojego zrozumiał, a zrozumiał tylko tyle, że śmiem go podejrzewać, iż jeszcze jest studentem.

>I bawi mnie zacietrzewiony gość, który sam ciagle sobie przeczy i toczy pianę. Wszytsko to w pseudo-merytorycznym sosie.
Cieszy mnie, że sprawiam Panu taką radość.

>A Pan oczywiści znów mnie atakuję. Nie wiem w ogole po co ta nasza rozmowa.
Bogusławski: Wielce Szanowny Panie, tak zupełnie szczerze to mam Pana w wielkim poważaniu. Interesuje mnie forum, a nim każdy ma prawo odnieść się krytycznie do każdego opublikowanego tu tekstu i gdy mam taką ochotę to to robię i nadal tak czynić będę.
Żadna rozmowa z Panem nie jest mi do szczęścia potrzebna, a Pan ma możliwość wyłączenia sobie wyświetlania moich wypowiedzi.
(Tak już zresztą uczynił pan Konowal).
>Chamskie i żałosne.

Bogusławski:
Po pierwsze nigdzie nie twierdziłem, że praktyka implikuje automatcznie prawdę teorii, a po drugie nic z tego nie wynika np. dla mojego stwierdzenia: nawet najbardziej "sensowny" wywód filozoficzny nie może być sprzecznym z naukowym doświadczeniem i odwrotnie naukowa praktyka weryfikuje, nawet te najbardziej "sensowne", wywody filozoficzne.
>Skąd mogę wiedzieć co Pan twierdzi,
Zupełnie nie wiem skąd? Może warto poczytać moje wypowiedzi? Chyba jednak Panu nie warto!

>skoro od kilku już postów nie jest Pan w stanie sprecyzować - mimio mojej grzecznej prośby - co Pan przez tą weryfikację (praktyczną) rozumie.
To jest jak dla Pana potwornie skomplikowane zagadnienie, a ja używam prostego języka, a więc do Pana ze swoimi myślami nie dotrę. Po prostu tak pięknie i mądrze jak Pan, to pisać nie umiem:
www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,14#w567625
www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,13#w567268

>Przykładowo pierwsze silniki działały w oparci o teorie cieplika, a na podstawie flogistonowej teorii spalania produkowano kwas siarkawy.
>>>>No i co z tego? Jak to się ma do tego co ja napisałem?
>Ma się to do Pana "weryfikacji poprzez praktykę", o której zarówno Pan mówił i nie mówił (nipotrzebe skreślić)
Znacznie mniej niż piernik do wiatraka, ale to tak trudne zagadnienie filozoficzne, że Pan tego nie zrozumie. (nipotrzebe skreślić)

Czy poniższa moja wypowiedź nie przyniosła Panu refleksji?
>Podawałem też Panu przykłady z niezgodnością różnych teorii fizycznych
To może Pan jako filozof poda nam przykłady bzdur wszelakich, jakie w kontekście współczesnej wiedzy naukowej, wypisywali rożni filozofowie?

@@@
.
Grimar (1210 punktów)
Czas kończyć tę pyskówkę, szkoda moich nerwów. Adios.
25-05-2013 00:02 
 Ocena 2 na 2
maceox (6766 punktów)
Poza niezłomną konsekwencją w przekazywaniu wiedzy w możliwie najprostszy sposób najbardziej sobie cenię również Pański humor. Ten plus był z miejsca za tą Warszawiankę.

Życzę udanego wyjazdu z dala od komputera. Mając na uwadze Pańskie zaangażowanie w forum ciekawy jestem, czy będzie Pan za nim tęsknił przez te 3 tygodnie.

Odpowiem jeszcze może za chwilę na Pańskie posty w naszej aktualnej rozmowie, ale nie jestem pewien, czy jeszcze Pan je przeczyta przed wyjazdem.

W każdym razie szerokiej drogi!
www.youtube.com/watch?v=mJS8j9YYB9w
25-05-2013 01:04 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Poza niezłomną konsekwencją w przekazywaniu wiedzy w możliwie najprostszy sposób najbardziej sobie cenię również Pański humor. Ten plus był z miejsca za tą Warszawiankę.

Przy okazji tak dla zrozumienia do czego odwoływał się pan Grimar:
Lakatos sformułował tezę Duhema-Quine'a: żadna teoria nie podlega falsyfikacji, jeśli tylko zgodzimy się wprowadzić odpowiednie niewielkie zmiany w teoretycznych podstawach danej dziedziny.

Znacznie szerzej, ale dosyć jasno pisze o tym Stefan Amsterdamski:
Teza Duhema-Quine'a, która w sformułowaniu Duhema powiada, iż sprawdzane w nauce nie podpada w ogóle pod modus tollens, albowiem żadna teoria nie jest nigdy sprawdzana w izolacji, lecz łącznie z jakimiś innymi przekonaniami, a wobec tego w przypadku negatywnego wyniku doświadczenia nie wiadomo, czy fałszywa jest sprawdzana teoria (T), czy też wiedza towarzysząca (Z).

Wedle Duhema rzeczywisty schemat falsyfikacji wygląda następująco:

[(TZ->A) i (~A)]->[(~T) v (~Z)]

gdzie Z to założenia towarzyszące teorii sprawdzanej.

Duhem sformułował tą tezę powiadając, iż w nauce niemożliwe są konkluzywne eksperymenty krzyżowe. Quine zradykalizował tezę Duhema powiadając, iż zawsze możliwe jest wprowadzenie do wiedzy towarzyszącej takich zmian, które uratują teorię (Z) przed danym falsyfikującym ją wynikiem doświadczenia.

Popper pisząc Logik der Forschung znał oczywiście tezę Duhema. Znajdujemy tam (niezmienioną w angielskim wydaniu) następującą uwagę: "Duhem przeczył możliwości eksperymentów krzyżowych, ponieważ traktował je jako weryfikacje, ja natomiast stwierdzam, że możliwe są krzyżowe eksperymenty falsyfikujące". Powyższa uwaga Poppera jest całkowicie chybiona: teza Duhema to ewidentnie logiczny schemat procedury falsyfikacyjnej. W późniejszych pracach (m.in. w Conjectures and Refutations) Popper w dalszym ciągu odrzuca tezę Duhema, ale już na mocy innej argumentacji. Pisze mianowicie: "Argument (Duhema) nie uwzględnia faktu, to jeśli doświadczeniu krzyżowemu poddajemy obie teorie wraz z całością towarzyszących im założeń, jak to jest rzeczywiście, to rozstrzygamy o wyborze jednego z dwóch systemów, które różnią się jedynie ze względu na te dwie konfrontowane ze sobą teorie. Przeocza on, po drugie, fakt, iż nie odrzucamy tu teorii jako takiej, ale teorię wraz z jej założeniami towarzyszącymi, których część może istotnie w wyniku przyszłych eksperymentów krzyżowych zostać odrzucona jako odpowiedzialna za poprzednie niepowodzenie". Jak świadczy końcowa część tej wypowiedzi, Popper nie zakłada prawdziwości wiedzy towarzyszącej - powiada przecież, iż jej część może w przyszłości zostać odrzucona. Jeśli tak, to pierwsza część argumentu nie wystarcza do odrzucenia tezy Duhema: identyczność wiedzy towarzyszącej obu sprawdzanym teoriom nie wyklucza (gdy zawierają one fałsz) odrzucenia teorii prawdziwej i utrzymania fałszywej: koniunkcja prawdziwej teorii i fałszywych założeń prowadzić może do fałszywej prognozy empirycznej, której doświadczenie zaprzeczy, natomiast koniunkcja fałszywej teorii i fałszywych założeń do prognozy prawdziwej.

Krótko mówiąc, eksperyment krzyżowy polegający na próbie sklasyfikowania jednej z konkurencyjnych teorii, nie jest konkluzywny nawet wówczas, gdy obu towarzyszą dokładnie te same założenia. Aby eksperyment uznać za konkluzywny, trzeba by konwencjonalnie przyjąć mocne założenie o prawdziwości całej wiedzy towarzyszącej, czyli zakaz wprowadzania do wiedzy towarzyszącej hipotez ad hoc, pozwalających na ratowanie testowanej teorii przed falsyfikacją. Wśród konwencji metodologicznych proponowanych przez Poppera znalazł się również i ten zakaz; sęk jednak w tym, iż pojęcie hipotezy ad hoc nie da się sformalizować, a wiec z góry nigdy nie wiemy, czy zmiany wprowadzane do wiedzy towarzyszącej są uprawnione czy nie.

Krótko mówiąc, jeśli uznajemy tezę Duhema, a wydaje się, to odrzucić jej nie sposób (istotnie nigdy nie sprawdzamy żadnej teorii w izolacji), to falsyfikacja nie jest bardziej konkluzywna niż weryfikacja (czy konfirmacja) i spór Poppera ze zwolennikami empiryzmu logicznego w tej sprawie okazuje się pozorny.

A tu już wywód bardziej skomplikowany, ale też ciekawy w kontekście rozmowy z panem Grimarem: wiedzaiedukacja.eu/archives/8527

PS. Spekulacje filozoficzne są bardzo ciekawe, ale jak wsiadam do samolotu, to bardziej interesuje mnie to, czy bezpiecznie wyląduję niż to, czy jego funkcjonowanie jest zgodne z jakimiś poglądami filozoficznymi.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Poza niezłomną konsekwencją w przekazywaniu wiedzy w możliwie najprostszy sposób.
Staram się jak najwięcej czytać i wyciągam z tego własne wnioski:
www.fronda(*)wa-przyrodoznawstwa,32050.html
www.google(*)&bvm=bv.47008514,d.ZWU&cad=rja
www.bsp.bielsko.pl/publikacje/bolek4.htm
www.racjonalista.pl/forum.php/s,450352#w451775
Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie. Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka (powtarzalność doświadczeń) i tylko to potwierdza obiektywność twierdzeń.
www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,506804#w509666
www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,506804#w509696
www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,506804#w509748
www.racjon(*).php/z,0/d,13/s,506804#w509981
www.racjon(*).php/s,506804/z,0/d,13#w509924

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
26-05-2013 20:14 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie.

Trudno się z tym zgodzić. Oczywiście można naukę traktować jako abstrakt w oderwaniu od uczonych (np. można zredukowac ją dla konkretnych celów poznawczych do samego języka), ale to uproszczenie. Ludzie, którzy tworzą naukę i naukową prawdę, to uczeni.

>Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka (powtarzalność doświadczeń)...

To nie nauka powtarza doświadczenia, ale ludzie, naukowcy - odpowiednio przygotowane do tego ich umysły, mózgi i ciała.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-06-2013 16:41 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>> Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie.
>Trudno się z tym zgodzić.
Napiszę tu banał: wiele zależy od zrozumienia zagadnienia.

>Oczywiście można naukę traktować jako abstrakt w oderwaniu od uczonych (np. można zredukować ją dla konkretnych celów poznawczych do samego języka), ale to uproszczenie.
Nie rozumiem dlaczego miałbym ją odrywać? Natomiast, pisząc swoje zdanie, myślałem o tym co bardzo trafnie opisuje pan Wojciech Orliński:
Czy szczepionki wywołują autyzm? Czy globalne ocieplenie to oszustwo? Czy znaleziono trotyl na wraku tupolewa? Czy budynki World Trade Center wysadzono w powietrze? Czy homeopatia mą potwierdzoną skuteczność działania? Czy liczbę ofiar Holocaustu zawyżono po wojnie w celach propagandowych?

Powyższe poglądy są sprzeczne z naukowym konsensusem, ale każdy z nich możemy wesprzeć cytatem z jakiegoś naukowca. (...)

Problem w tym, że prywatne wypowiedzi profesorów nie są nauką. Nieważne, czy są wygłaszane w studiu telewizyjnym, na posiedzeniu zespołu parlamentarnego, czy na prywatnym blogu. Żeby z prywatnego poglądu zmieniły się w element naukowego dyskursu, trzeba spełnić ceremoniał, którego większość ludzi nie tylko nie rozumie, ale nawet nie wie o jego istnieniu.

Początek swojego tekstu zaczerpnąłem z artykułu Tracey Brown "I don't know what to believe", który ukazał się w tygodniku "Naturę" w 2006 r. w ramach redakcyjnej debaty poświęconej temu ceremoniałowi. Autorka postawiła tam tezę - z którą się zgadzam - że wyjaśnianie opinii publicznej działania tego ceremoniału jest nawet ważniejsze od popularyzowania wiedzy naukowej jako takiej.

Niestety, szkoła w ogóle tego nie robi, mało też interesuje to popularyzatorów nauki. Wielka szkoda. Ceremoniał ten nosi anglojęzyczną nazwę "peer review". Nie ma dobrego polskiego odpowiednika: Po polsku najczęściej mówi się w tym kontekście o "systemie recenzji naukowych", ale, słowo "recenzja" kojarzy się z tym, czym się zajmuje dział kultury w gazecie a jest akurat odwrotnie.

Prasowa recenzja polega na tym, że zawodowy krytyk ocenia to, co zrobił pisarz albo filmowiec. W systemie peer review naukowca ocenia inny naukowiec, najlepiej specjalista z tej samej dziedziny.

Ten ceremoniał jest uciążliwy dla wszystkich zainteresowanych. Recenzent wykonuje pracę społecznie, w praktyce jest to jeszcze jeden z dziesiątków obowiązków, z których musi się wywiązać w danym tygodniu.
Dla autora z kolei zatwierdzenie publikacji do druku to często kwestią być albo nie być. Od tego zależy czyjaś szansa na habilitację, na przedłużenie kontraktu, na rozliczenie grantu. Za tym mogą stać autentyczne ludzkie dramaty.

Ceremoniał ten sięga korzeniami XVII wieku, kiedy astronomia oddzieliła się od astrologii, chemia - od alchemii, a fizyka - od filozofii. U progu Ery Rozumu uczeni pogodzili się z tym, że prawdziwa nauka rozwija się poprzez spór.

Jeszcze w renesansie uczeni prowadzili swoje badania potajemnie, nie publikując nie tylko metod badawczych, ale często nawet wyników. W połowie XVII wieku zrozumieli, że więcej osiągną, kontrolując siebie nawzajem, wytykając sobie ewentualne błędy i spierając się tak długo, aż wreszcie ktoś obali wszystkie kontrargumenty.

W tym celu zaczęli zakładać pierwsze organizacje, takie jak brytyjskie Royal Society (1660) czy francuska Academie des Sciences (1666). Te zaczęto organizować konferencje i wydawać czasopisma, wypracowując obowiązujący do dziś ceremoniał pozwalający oddzielić naukę od nienauki

W dorobku Izaaka Newtona nauką było więc to, co opublikował na łamach "Philosophical Transactions of the Royal Society" albo przedyskutował z kolegami z tej organizacji, a więc: prawa ruchu, rozczepienie światła białego na kolory składowe czy podstawy rachunku różnicowego. Jednak już nie dorobek okultystyczny, tak obszerny, że można zadać pytanie, czy Newton był prekursorem nowożytności, czy epigonem średniowiecza.
Jego traktaty o alchemii czy o rozszyfrowywaniu "kodu Biblii" (z czego wyszła mu data końca świata - 2060 rok) to jeden z najstarszych przykładów sytuacji, w której dobry naukowiec i autentyczny profesor w wolnych chwilach para się bzdurami, które nie mają nic wspólnego z nauką.


>Ludzie, którzy tworzą naukę i naukową prawdę, to uczeni.
Czyżby Pan posądzał, że tego nie wiem?

>>>>Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka (powtarzalność doświadczeń)...
>To nie nauka powtarza doświadczenia, ale ludzie, naukowcy - odpowiednio przygotowane do tego ich umysły, mózgi i ciała.
Pomimo że oczywistym jest dla mnie, że naukę tworzą uczeni, to bardziej interesują mnie ustalenia nauki, niż niezweryfikowane w naukowym procesie ("ceremoni") wypowiedzi uczonych i dlatego właśnie napisałem:
Nie uczeni, a nauka dostarcza nam prawdziwej wiedzy o świecie.

Pozdrawiam.

@@@
.
26-05-2013 23:06 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka
W naukach przyrodniczych zapewne tak, jednak zastosowanie takiego kryterium do twierdzeń matematycznych może być nieco kłopotliwe. Nie ma jak przeprowadzić doświadczalnej weryfikacji np. twierdzenia Pitagorasa, bo dysponujemy tylko skończenie dokładnymi pomiarami. Nie sposób eksperymentalnie ocenić wielkiego twierdzenia Fermata przez niemożność sprawdzenia wszystkich przypadków.
Prawdy matematyczne opierają się jakby na czymś innym - może na nieodpartej logice wywodu?
27-05-2013 10:41 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka
> W naukach przyrodniczych zapewne tak, jednak zastosowanie takiego kryterium do twierdzeń matematycznych może być nieco kłopotliwe.

"Nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych", jak powiedział klasyk.

W matematyce opierasz się na aksjomatach (których "prawdziwość" zakładasz) i stosując niezawodne reguły wnioskowania wyprowadzasz z nich niezawodnie "prawdziwe" wnioski. Tu nawet tzw. "indukcja matematyczna" (będąca w zasadzie niezawodnym rozumowaniem dedukcyjnym) pozwala Ci na przeprowadzenie dowodu formalnego dla nieskończonej ilości przypadków.

W naukach przyrodniczych nie ma tego komfortu - ani "pewności" co do aksjomatów, ani co do indukcji (nie sposób wykazać, ze P[n] pociąga P[n+1]). "Jedyne" co możemy osiągnąć to obniżenie do zadanego poziomu prawdopodobieństwa, że dany wynik jest dziełem przypadku, a nie "prawa", które postulujemy.

Najważniejsze to umieć to zaakceptować - i obronić przed tymi, którzy z braku "stuprocentowej pewności" nauki próbują wnioskować, że wróżenie z fusów jest równie uprawnione.
________________________________________________________________________________
setarkos (10757 punktów)
>"Nie mieszajmy dwóch różnych systemów walutowych", jak powiedział klasyk.
I słusznie prawił - dlatego w kantorze wymiany walut powinno być przynajmniej kilka oddzielnych szufladek.

>W naukach przyrodniczych (..) "Jedyne" co możemy osiągnąć to obniżenie do zadanego poziomu prawdopodobieństwa, że dany wynik jest dziełem przypadku, a nie "prawa", które postulujemy.
Chyba widzę to podobnie. Przy formułowaniu "prawa" fizycznego wpierw 'ubiera się je' w szczególnie prosty wzór matematyczny, by potem weryfikować eksperymentalnie zgodność z tak 'odgadniętym' wzorem (i ew. określić zakres stosowalności). Przechodzimy jakby od miękkiej waluty mierzonych wielkości do twardego zapisu, umożliwiającego wyliczenie "kursu" jednej waluty przy znanym kursie innych. W ten sposób buduje się sztywne prawo matematyczne, wokół którego oscylują (i dobrze 'trzymają średnią') wartości wynikłe z pomiarów.

> wróżenie z fusów
nie wydaje się wcale interesujące.
Z niepewności nauk przyrodniczych wnioskuję tylko o ciągłej potrzebie badania postulowanych "praw", by ew. znajdować dokładniejsze lub ogólniejsze.

[Weźmy prawo grawitacji. Newton je zgadł, po czym Cavendich wyznaczył współczynnik proporcjonalności (stałą G) tak, by pasowała do formuły. Tymczasem nie ma pewności (ja przynajmniej jej nie mam) czy sam wzór jest właściwy. Należałoby przeprowadzić powtórne pomiary biorąc raz dwie równe masy (np. po jednej tonie), a drugi raz nierówne (np. 100 ton i 10 kg).
Inny przykład z akustyki. Smyczkowcy stroją instrumenty kwintami i z lekcji fizyki wiadomo, że struny współbrzmią przy stosunku częstotliwości drgań wyrażalnym prostą proporcją (w tym wypadku 3/2 (lub, jak kto woli, 2/3)). Tymczasem Bethoven przestraja swój fortepian w skali równomiernej, w której kwinta to 2 do potęgi +/- 7/12 - a to nie to samo! Czym zatem jest kwinta? Ja bym zmierzył w warunkach laboratoryjnych.]

Pozdrawiam i dziękuję za przypomnienie sposobu poszerzania okna.
_____________________________________________________________________________
27-05-2013 20:27 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Weźmy prawo grawitacji. Newton je zgadł, po czym Cavendish wyznaczył współczynnik proporcjonalności (stałą G) tak, by pasowała do formuły. Tymczasem nie ma pewności (ja przynajmniej jej nie mam) czy sam wzór jest właściwy.

Gdyby były nawet niewielkie odchyłki od F = GmM/r2, to byłyby one zauważalne w trajektoriach planet i satelitów, które w Układzie Słonecznym mają bardzo różne masy.

> Czym zatem jest kwinta?

To jest tylko kwestia definicji kwinty.
28-05-2013 10:09 
 Ocena-1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Gdyby były nawet niewielkie odchyłki od F = GmM/r2, to byłyby one zauważalne w trajektoriach planet i satelitów, które w Układzie Słonecznym mają bardzo różne masy.
Znaczące odchyłki zauważono w skali galaktycznej (stąd postulat ciemnej materii). Układ Słoneczny faktycznie jest zróżnicowany, ale przez to brak w nim oddziaływań między obiektami o porównywalnych masach.
Jeśli rozważyć oddziaływanie dwu mas względem ich środka ciężkości, to wzór na siłę grawitacji byłby może taki:
F=GmM(1/r2+1/R2),
gdzie r, R to odległości ciał od środka masy (z zasady dźwigni: Mr=mR).
Wyliczenie masy Księżyca z tego wzoru da wynik prawie identyczny z wyliczeniem klasycznym (różnica ok. 1%), natomiast dla mas jednakowych oddziaływanie byłoby dwukrotnie większe.

>>> Czym zatem jest kwinta?
>To jest tylko kwestia definicji kwinty.
Ale dałoby się może doświadczalnie sprawdzić która "lepsza" (np. przez analizę dudnień)?
28-05-2013 12:19 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> wzór na siłę grawitacji byłby może taki: F=GmM(1/r2+1/R2)

Nie może być taki bo dałby perturbacje Ziemia-Wenus znacznie większe od obserwowanych.

>> To jest tylko kwestia definicji kwinty.
> Ale dałoby się może doświadczalnie sprawdzić która "lepsza" (np. przez analizę dudnień)?

Zależy co rozumieć przez "lepsza". Jeżeli "przyjemniejsza dla ucha", to klasyczne skale muzyczne niewątpliwie są lepsze, bo ich dźwięki są dokładnymi harmonicznymi częstotliwości dźwięku podstawowego. Jeżeli "wygodniejsza w praktyce", to niewątpliwie lepsza jest skala temperowana bo pozwala dość dobrze zharmonizować różne instrumenty muzyczne. pl.wikiped(*)_równomiernie_temperowany
03-06-2013 08:13 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>> wzór na siłę grawitacji byłby może taki: F=GmM(1/r2+1/R2)
>Nie może być taki bo dałby perturbacje Ziemia-Wenus znacznie większe od obserwowanych.
To dobry przykład (bo masy podobne) - dzięki - nie podejmę się jednak sprawdzenia rachunków. Może łatwiej byłoby dla księżyców Jowisza, które mają znikomy wpływ na perturbacje samej Ziemi..
Najpewniej wzór zmyślony przeze mnie jest błędny, ale może da się podać taki, który obejmie opisem skalę galaktyczną i pomysł "ciemnej materii" stanie się zbędny.
Chciałem przede wszystkim zauważyć, że ew. niedokładność wzoru klasycznego prowadzi np. do błędnego wyznaczenia masy Słońca, co może skutkować kumulującą się rozbieżnością w oszacowaniu innych mas lub odległości, a także niedokładnym wyliczeniem mimośrodów i precesji orbit.

>.. kwestia definicji kwinty.
Powiedzmy, że to kwestia umowna (choć komatu pitagorejskiego nie 'przeskoczy')).

P.S.
Dysponujesz może informacjami o współczesnych doświadczeniach dla wyznaczenia stałej G?
[Czytałem gdzieś o eksperymencie we Francji, który podobno się nie udał (!) (wyszło im coś dziwnego?).]
03-06-2013 09:54 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> Dysponujesz może informacjami o współczesnych doświadczeniach dla wyznaczenia stałej G?

Stała grawitacji G jest znana ze stosunkowo małą dokładnością. Jeżeli chcesz grzebać w historii jej pomiarów, to mogę przesłać Ci artykuł opisujący niedawny pomiar.

> Może łatwiej byłoby dla księżyców Jowisza, które mają znikomy wpływ na perturbacje samej Ziemi.

W skali Układu Słonecznego (US) to się nie uda. Choć stała G jest niezbyt dokładnie znana, to iloczyn GM dla ciał US jest bardzo dokładnie zmierzony i nawet bardzo małe odstępstwa siły grawitacji od odwrotności kwadratu odległości byłyby zauważalne.

> Najpewniej wzór zmyślony przeze mnie jest błędny, ale może da się podać taki, który obejmie opisem skalę galaktyczną i pomysł "ciemnej materii" stanie się zbędny.

Była taka próba pod nazwą MOND, ale rozwój astronomii obserwacyjnej praktycznie ją przekreślił.
setarkos (10757 punktów)
>>> może da się podać taki, który obejmie opisem skalę galaktyczną i pomysł "ciemnej materii" stanie się zbędny.
>Była taka próba pod nazwą MOND, ale rozwój astronomii obserwacyjnej praktycznie ją przekreślił.
Możliwe, że był to chybiony pomysł (i nieelegancko psuł definicję bezwładności wprowadzając "sztuczne" m0), ale chyba właśnie obserwacje miał wyjaśniać. Prawdopodobnie każdy zbiór wyników pomiarów można aproksymować jakąś funkcją - problem tylko w tym, by była to zależność zgrabna w formie.
Przypuszczam, że poprawka w prawie grawitacji (może podobna do poprawki na składanie prędkości) dotycząca samej odległości obiektów może mieć rację bytu, ponieważ dysponujemy naturalną jednostką długości w postaci ~14 mld lat świetlnych.

P.S.
Dzięki za link o pomiarze G.
[Przy okazji miałbym pytanie o poprawność takiego eksperymentu:
Biorę dwie kule o promieniu 10m i gęstości wody, po czym umieszczam je zewnętrznie stycznie w stanie równowagi i mierzę siłę potrzebną do ich rozepchnięcia. Z rachunków wynika, że wartość tej siły wyniesie ok. 2,9N. Czy mogę kule zanurzyć w wodzie bez szkody dla wyniku pomiaru?]
07-06-2013 15:05 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Biorę dwie kule o promieniu 10m i gęstości wody, po czym umieszczam je zewnętrznie stycznie w stanie równowagi i mierzę siłę potrzebną do ich rozepchnięcia. Z rachunków wynika, że wartość tej siły wyniesie ok. 2,9 N. Czy mogę kule zanurzyć w wodzie bez szkody dla wyniku pomiaru?

Czyli pytasz się, czy wzajemne przyciąganie grawitacyjne dwóch gór lodowych na idealnie spokojnym morzu można użyć do łupania orzechów?

Pozostawię Ci to zadanko jako rozrywkę umysłową.
setarkos (10757 punktów)
> czy wzajemne przyciąganie grawitacyjne dwóch gór lodowych na idealnie spokojnym morzu można użyć do łupania orzechów?
Intrygujące pytanie
Nie mam aż takich ambicji - zastanawiam się jak dwa duże balony napełnione wodą i zanurzone w wodzie mogą odkształcić trzeci balonik pomiędzy nimi.

>Pozostawię Ci to zadanko jako rozrywkę umysłową.
Dziękuję bardzo za taką zgryzotę
09-06-2013 09:14 
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)
> ... - zastanawiam się jak dwa duże balony napełnione wodą i zanurzone w wodzie mogą odkształcić trzeci balonik pomiędzy nimi.

A czy powłoka tych balonów ma mieć gęstość wody? A jeśli tak, to po co te powłoki? Nie prościej sobie tylko wyobrazić, że tam są?
09-06-2013 11:38 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
Tak, o to chodzi. A dalsze wnioski wywołują konsternację.
[Strach pomyśleć jak się zachowają kule po zanurzeniu w rtęci.]
03-06-2013 11:02 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>Tymczasem Bethoven przestraja swój fortepian w skali równomiernej
   Nie Beethoven, tylko Bach (Das wohltemperierte Klavier), nie fortepian, tylko klawesyn.
>, w której kwinta to 2 do potęgi +/- 7/12 - a to nie to samo!
<Ale prawie to samo.
>Czym zatem jest kwinta?
   To interwał inny w stroju harmonicznym, a nieco inny w temperowanym. To kwestia umowy dostosowanej do celów praktycznych. Strój harmoniczny lepiej służy tworzeniu pięknie brzmiących akordów, temperowany zaś nie wymaga przestrajania instrumentu za każdym razem, gdy zmienia się tonacja. Pytanie, czy rację ma Palestrina, czy Bach jest bez sensu. Do grawitacji także nie ma się to nijak.
setarkos (10757 punktów)
>Nie Beethoven, tylko Bach
Słusznie, to był Bach.
[Źle zapamiętałem zasłyszaną kiedyś informację - dzięki za sprostowanie.]

> Do grawitacji także nie ma się to nijak.
Nie chodziło o samą akustykę lub samą grawitację lecz o stosowalność wzorów matematycznych do zjawisk fizycznych. To trochę inne światy (na co zwrócił uwagę Ojciec Ateusz).
18-06-2013 15:36 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka
>W naukach przyrodniczych zapewne tak, jednak zastosowanie takiego kryterium do twierdzeń matematycznych może być nieco kłopotliwe.
Oczywiście. Tyle tylko, że ja język, matematykę, logikę, uważam bardziej za narzędzia poznania - służące nauce - niźli za samą naukę.

Pozdrawiam.

@@@
.
20-06-2013 09:44 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka
>(..) język, matematykę, logikę, uważam bardziej za narzędzia poznania - służące nauce - niźli za samą naukę.
Zatem pytanie o stosowny dobór narzędzi poznania (w tym umiejętności naukowców) nie podpadałoby pod naukową metodę weryfikacji, lecz pozostawało w domenie mata-nauk zwanej filozofią?
20-06-2013 16:51 
 Ocena 4 na 6
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>(..) język, matematykę, logikę, uważam bardziej za narzędzia poznania - służące nauce - niźli za samą naukę.
>Zatem pytanie o stosowny dobór narzędzi poznania (w tym umiejętności naukowców) nie podpadałoby pod naukową metodę weryfikacji, lecz pozostawało w domenie mata-nauk zwanej filozofią?
Nie wiem?
Uważam filozofię za bardzo potrzebną, ale tu jest raczej pytanie czy ona jest współczesnej nauce konieczną (nawet tylko jako filozofia nauki pełniąca funkcję meta-metodologiczną)? Ja tego nie wiem i mam tu spore wątpliwości, choć jestem raczej na tak, niż na nie.
www.racjon(*).istnieja.pytania.filozoficzne
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,556017#w562052
www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,532005#w536001
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,438317#w446042

Słownik PWN:
Metanauka, metodol. nauka o nauce, zajmująca się zwłaszcza badaniem nauk z punktu widzenia ich struktury oraz występujących w nich sposobów uzasadniania.

Wikipedia:
Pojęcie naukowości i metanauka

W praktyce bardzo często trudno jest ustalić, co jest nauką, a co nie jest (zobacz też: metoda naukowa). Kontrowersje wokół tego tematu trwały niemal do początków XX w. i w odniesieniu do niektórych dziedzin trwają do dziś. W wielu konkretnych przypadkach problemem jest także odpowiedź na pytania kiedy i czy dana teoria jest teorią naukową i na filozoficzne już pytanie czy dana teoria jest prawdziwa.

W ostatnich latach zaczyna się odchodzić od "humanistycznego" pojęcia naukowości na rzecz naukowości wynikającej z tzw. ograniczonej racjonalności (ang. bounded rationality) i bazującej na konsekwencjach wyników kognitywistyki i współczesnego generalizującego podejścia systemowego (ogólnej teorii systemów). W tym sensie, paradygmaty nauki/naukowości są związane z pojęciem obowiązującego konsensusu społecznego i wiedzy o wiedzy (czyli metawiedzy) i są ciągłym obiektem studiów.

W tym szerokim kontekście całokształt badań i studiów dotyczących nauki i stosujący metody uznawane za naukowe nazywa się metanauką czyli naukoznawstwem.


Prof. Andrzej Chmielecki we WSTĘPIE DO FILOZOFII:

Treść wykładów będzie w dużej mierze propozycją autorską, jestem bowiem nie tylko nauczycielem filozofii, jestem też filozofem, i nie zamierzam chować swych poglądów pod suknem. Dotyczy to w szczególności tego, co sam uważam za rdzeń filozofowania, mianowicie metafizyki.

[Na marginesie: przedrostek "meta" w słowie "metafizyka" nie symbolizuje meta-poziomu, o którym wspomniano wcześniej; wskazuje on natomiast, iż metafizyka ma charakter samowiedzy, tj. że jest teorią rzeczywistości ujmowanej "od wewnątrz"].
Tej też sprawie poświęcę najwięcej uwagi, nie chodzi bowiem bynajmniej o fakty historyczne - o to, co pod tą nazwą uprawiano w dziejach filozofii - lecz o zrekonstruowanie i uchwycenie pewnej apriorycznie dającej się określić struktury myślowej, zdeterminowanej przez najambitniejsze zadanie, jakie w ogóle można postawić
przed filozofią, a które można zamknąć w trzech słowach: Fundamentalna Teoria Wszystkiego. "Fundamentalna", a więc rzeczowo ostateczna, sięgająca do źródeł - tego co "pierwsze". "Teoria", a więc wytwór dyskursywnej, badawczej myśli, a nie oderwana od faktów spekulacja czy myślenie życzeniowe. "Wszystkiego", a więc nie tylko wszelkiej przedmiotowości, lecz i tego co uprzedmiotowić się nie daje, a co wszelką przedmiotowość logicznie poprzedza i warunkuje - więcej nawet, co warunkuje samą logikę - mianowicie czystej podmiotowości.

Tak właśnie pojmowali zadanie filozofii najwięksi twórcy nowych paradygmatów filozoficznych - Platon, odkrywca aczasowych Form i akauzalnych determinacji, całkowicie odmiennych od procesów naturalnego stawania się; Kant, odkrywca autonomicznego, niedostępnego dla empirii podmiotu transcendentalnego, a tym samym właściwy twórca antypsychologizmu; Husserl, odkrywca dziedzin czystej świadomości i bytu transsubiektywnego oraz twórca niezbędnych po temu technik ideacyjnych; Scheler, twórca personalizmu i najdobitniejszy w kulturze europejskiej rzecznik autonomii ducha.

Niestety, zadania tego nie udało im się zrealizować [w związku z czym pozostaje ona jedynie projektem, typem idealnym]. Platon w Dialogach nie wyszedł w zasadzie poza poziom metafor, a o jego niepisanej nauce o pryncypiach wiemy nie wiele.
Kant po przedstawieniu imponujących rozmachem Krytyk , które jednak były jedynie przygotowaniem gruntu dla zbudowania systemu metafizycznego, nie zdołał wyjść poza stadium Prolegomen. Husserlowi, który po "wyłączeniu" naturalnego nastawienia wzbił się w kosmos noetyczno-noematycznych struktur sensu, nie udało się usunąć klauzuli epochei "powrócić na ziemię"; "Metafizyka" Schelera wreszcie pozostała - z uwagi na przedwczesną jego śmierć - w zapowiedziach. Tak więc wyzwanie pozostaje wciąż aktualne, choć nasze czasy wąskiej specjalizacji - tudzież panosząca się ideologia postmodernizmu, usiłująca dać legitymację filozoficznemu minimalizmowi i bylejakości - mu nie sprzyjają.


Współcześni filozofowie argumentują, że u podstaw badań naukowych leżą założenia filozoficzne (metaficzne) i je przenikają, czy się tego chce czy nie.
Dominującym poglądem w filozofii nauki jest naturalizm. Jest to zresztą pogląd, który w ogóle leży u podstaw nauki. Można go różnie definiować, ale sednem tego stanowiska jest przekonanie, że świat dany nam w doświadczeniu tłumaczy się sam i nie ma potrzeby odwoływania się do jakiejś zasady (Absolutu, Boga) leżącej poza nim, by go pojąć i zrozumieć. Wszystkie naukowe odpowiedzi na pytania muszą odwoływać się do mechanizmów i czynników zawartych w świecie, kwestie zaś, które tego postulatu nie mogą spełnić, nie są kwestiami naukowymi.
I w tym paradygmacie najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka.

Pozdrawiam.

@@@
.
21-06-2013 12:04 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> "Teoria", a więc wytwór dyskursywnej, badawczej myśli, a nie oderwana od faktów spekulacja czy myślenie życzeniowe.
Pełna zgoda. Porządne teorie powinny mieć związek z faktami, a oderwane strącone w niebyt.

>Dominującym poglądem w filozofii nauki jest naturalizm. Jest to zresztą pogląd, który w ogóle leży u podstaw nauki. Można go różnie definiować, ale sednem tego stanowiska jest przekonanie, że świat dany nam w doświadczeniu tłumaczy się sam i nie ma potrzeby odwoływania się do jakiejś zasady (Absolutu, Boga) leżącej poza nim, by go pojąć i zrozumieć.
Daleki jestem doprawdy od tłumaczenia świata absolutami (niezależnie od ich nazw), nie zgodzę się jednak z samotłumaczeniem się świata, bo zdaje się, że porządne tłumaczenie wymaga wysiłku, a pasywne zdawanie się na siły natury nie wystarcza i prowadzi do wtórnego zdziczenia.

P.S.
Dziękuję za obszerne wyjaśnienia i szereg linków - obiecuję sobie wnikliwą lekturę i próbę ich streszczenia do formy wyrażalnej w kilku zdaniach, choć nie wiem czy to nie nazbyt karkołomne zadanie.

Miło Pana widzieć ponownie w dobrym zdrowiu.
21-06-2013 12:44 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Miło Pana widzieć ponownie w dobrym zdrowiu.
Serdecznie dziękuję.
_______________________

Bogusławski:
Współcześni filozofowie argumentują, że u podstaw badań naukowych leżą założenia filozoficzne (metaficzne) i je przenikają, czy się tego chce czy nie.
Dominującym poglądem w filozofii nauki jest naturalizm. Jest to zresztą pogląd, który w ogóle leży u podstaw nauki. Można go różnie definiować, ale sednem tego stanowiska jest przekonanie, że świat dany nam w doświadczeniu tłumaczy się sam i nie ma potrzeby odwoływania się do jakiejś zasady (Absolutu, Boga) leżącej poza nim, by go pojąć i zrozumieć. Wszystkie naukowe odpowiedzi na pytania muszą odwoływać się do mechanizmów i czynników zawartych w świecie, kwestie zaś, które tego postulatu nie mogą spełnić, nie są kwestiami naukowymi.
I w tym paradygmacie najważniejszym kryterium prawdy jest praktyka.

>Daleki jestem doprawdy od tłumaczenia świata absolutami (niezależnie od ich nazw),
Niczego takiego ani Panu nie przypisywałem, ani też nie imputowałem.

> nie zgodzę się jednak z samotłumaczeniem się świata,
Tak, język którego używają ludzie to nieprecyzyjne narzędzie. Staram się się być komunikatywnym, ale jak widać nie zawsze mi to wychodzi. Postaram się jaśniej:
Istniejąca obiektywnie rzeczywistość nie tylko sama się tłumaczy, ale też nie potrzebuje żadnego tłumaczenia. Ona istnieje niezależnie od obserwatorów i ich tłumaczeń.

>bo zdaje się, że porządne tłumaczenie wymaga wysiłku,
Tak, ludzie aby zrozumieć i wytłumaczyć sobie prawdy jej istnienia potrzebują uzbrojenia zmysłów w odpowiednie narzędzia i ogromu wysiłku intelektualnego. (Pisałem tu na ten temat już wielokokrotnie).

>a pasywne zdawanie się na siły natury nie wystarcza i prowadzi do wtórnego zdziczenia.
Skąd Pan powziął taki koncept? To się ma nijak do naszej tu rozmowy.

>Dziękuję za obszerne wyjaśnienia i szereg linków - obiecuję sobie wnikliwą lekturę
To zawsze warto. Wnikliwa lektura i podjęcie próby zrozumienia zawsze nas wzbogaca.

>i próbę ich streszczenia do formy wyrażalnej w kilku zdaniach, choć nie wiem czy to nie nazbyt karkołomne zadanie.
Najczęściej odwołuję się tu do innych, dlatego że znalazłem w ich wypowiedziach lapidarność połączoną z precyzją, ale niech Pan próbuje aby tylko nie utracić sensu i jasności przekazu. Co jak uwidoczniło się w naszej rozmowie bywa trudnym.

Pozdrawiam.

@@@
.
25-05-2013 01:17 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Bardzo podoba mi się powiedzenie:
> Nawet najpiękniejsza Warszawianka nie da więcej niż ma!

Tego to nie byłbym taki pewny.
Najpiękniejsza Warszawianka pół świata potrafi obsłużyć .


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
25-05-2013 10:05 
 0 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>>>>Bardzo podoba mi się powiedzenie:
Nawet najpiękniejsza Warszawianka nie da więcej niż ma!
>Tego to nie byłbym taki pewny.
>Najpiękniejsza Warszawianka pół świata potrafi obsłużyć .
No cóż! Ta ma sporo do dawania, ale więcej też nie może.

Pozdrawiam.

@@@
.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>"Teoria naukowa to całość LOGICZNIE [podkreślenie moje] spoistych uogólnień".<
Te warunki spełnia prawie każde przemówienie polityków i niemal każde kazanie kościelne. Taka definicja to trochę za mało na definicję teorii naukowej. Tak przynajmniej sądzę ja, nie-filozof.


Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
22-05-2013 17:13 
 Ocena 2 na 2
Grimar (1210 punktów)
>>problem Duhem-Quine (do znalezienia w necie)
>Może i do znalezienia, ale ja ani nie przeczytałem wszystkich książek, ani nawet gdybym chciał to wszystkich nie przeczytam.

A szkoda, bo to ciekawy problem, który ukazuję problematykę tzw. weryfikacji/falsyfikacji. Problem ten był kontynuowany przez Poppera. Chodzi mniej więcej o to, że pod werdykt doświadcznia nie stawiamy nigdy wyizolowanej teorii/tezy/hipotezy, lecz ową teorie razem z całym zestawem akceptowanych przez nasz założeń, mikroteorii (np. teorie, na której oparty jest mikroskop, no ale nie tylko), które tworzą tzw. background knowlage. I jeśli doświadczenie zadaje kłam naszej teorii, to nie wiemy czy to teoria sprawdzana jest fałszywa, czy też fałszywa jest któraś z teorii towarzyszących. Problemem jest kiedy należy teorie odrzucać, kiedy modyfikować jakąś teorię towarzyszącą, a kiedy robić w sprawdzanej teorii założenia ad choc, aby teorie ratować. Nie znaleziono takiego kryterium, którym naukowcy miliby się posługiwać w ciągu wieków z żelazną koniecznością. Czasami teorię odrzucano, a czasami - z przywiązania do niej - ratowano (jak w wypadku mechaniki klasycznej, kiedy na jej gruncie nie udawało się wyjaśnić nieregularności orbity Merkurego, więc ratowano teorię hipotezami ad hoc).
21-05-2013 18:27 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> Prawa matematyki (..) nie są tworzone.
>.. istnieją obiektywnie
To znaczy, że np. idealne trójkąty prostokątne występują w przyrodzie?
A może sama formuła a2+b2=c2 gdzieś w niej zapisana?

[Czyżby Pitagoras nic nie wymyślił, a tylko miał szczególnie bystry wzrok i przywłaszczył sobie gotowce tak, jak się zrywa jabłko z drzewa?]
21-05-2013 21:40 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>>Rozumiem. A np. byty matematyczne, stwarzane w głowach matematyków, są też sztuczne, czy jednak naturalne?
>Raczej nic nie rozumiesz. Prawa matematyki i innych nauk ścisłych i przyrodniczych
>( fizyka , chemia , biologia , astronomia itd. ) nie są tworzone .

Matematyka nie jest nauką przyrodniczą.

Zasadniczo matematyka zajmuje się tautologiami opartymi na pewnych aksjomatach. Twierdzenia arytmetyczne opierają się na teorii zbiorów, a ta z kolei opiera się na aksjomatach bezpośrednio.

Z tych aksjomatów matematycy wyprowadzają lematy na podstawie których powstają twierdzenia i dopiero wtedy jest matematyka stosowana.

Jeśli możemy mówić w obrębie matematyki o odkrywaniu, to tylko o odkrywaniu własności pewnych bytów matematycznych, które zostały wyprowadzone z tych aksjomatów.

W przeciwieństwie do fizyki matematyka nie ma źródła w doświadczeniu empirycznym. Tutaj mówimy o zupełnie abstrakcyjnych własnościach takich jak np. liczby pierwsze.

>Prawa przyrody istnieją obiektywnie , niezależnie od tego , jak pokrętnie i zawile będziesz prowadził dyskusję.

To jest bardzo daleko idąca myśl filozoficzna. Jakie prawa np. istnieją obiektywnie?

Bądźmy szczerzy nawet wikipedia ma inne zdanie na ten temat.

Aha, zwróć również proszę uwagę na pojęcie "prawa przyrody", które nie jest stosowane w żadnej z szczegółowych nauk przyrodniczych (jak fizyka, biologia, chemia itd.). Nawet większość tego co można nazwać "prawem fizyki" jest najczęściej nazywane "zasadą". Preferowanie słowa zasada zamiast prawo jest celowe.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
22-06-2013 22:02 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)

>Matematyka nie jest nauką przyrodniczą.

Matematyka jest narzędziem nauk. Bez niej każda nauka jest jak dziecko we mgle. Dlatego, nie będąc nauką, jest nauk Królową
22-05-2013 00:38 
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)
>A np. byty matematyczne, stwarzane w głowach matematyków, są też sztuczne, czy jednak naturalne? No bo jeżeli sztuczne, to jaki jest sens uczyć dzieci takich, brr, sztucznych rzeczy?
A czy sztuczność musi przeczyć naturalności?
Matematyka jest najnaturalniejszą ze sztuczności.

Poza tym, gdybyś tym tropem chciał wyeliminować wszystkie sztuczności, to co Ci właściwie zostanie?
20-05-2013 17:30 
 Ocena 4 na 4
Grimar (1210 punktów)
>Gdzie dowód tej przydatności ?

Wybacz Panie, biorąc pod uwagę mnogość konkretnych odpowiedzi na Twoje wyjściowe pytanie, dalsze udawanie, że żadnej przydatności nie pokazano sugeruje, że albo prowokujesz dla samej prowokacji aby wkurzyć ludzi, albo istnieje pewien próg, którego nie jesteś w stanie przeskoczyć. Próg okazuje się zaskakująco niski.

>To jest Twoja luźna interpretacja.

Wszystko co do tej pory nie zgadza się z Twoją opinią zwalasz na karb czyjejś "luźnej interpretacji".

Dalsza dyskusja z Tobą w tym wątku nie ma sensu. To tak jak ze ślepym rozmawiać o kolorach.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Gdzie dowód tej przydatności ?
>Wybacz Panie, biorąc pod uwagę mnogość konkretnych odpowiedzi na Twoje wyjściowe >pytanie, dalsze udawanie, że żadnej przydatności nie pokazano sugeruje, że albo

One są takie konkretne jak twierdzenie: każdy człowiek powinien znać sztukę latania, bo to uczy latać jak ptak.

Konkretne ? Jak cholera

>>To jest Twoja luźna interpretacja.
>Wszystko co do tej pory nie zgadza się z Twoją opinią zwalasz na karb czyjejś "luźnej interpretacji".

Luźne interpretacje tak właśnie traktuję.

>Dalsza dyskusja z Tobą w tym wątku nie ma sensu. To tak jak ze ślepym rozmawiać o >kolorach.

no to, pa. Wróć z argumentami.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
20-05-2013 18:18 
 Ocena 3 na 3
Grimar (1210 punktów)
>no to, pa. Wróć z argumentami.

Niestety nie masz wykształcenia żeby je zrozumieć. Śledząc ten wątek, praktycznie wszyscy się ze mną zgodzą.
DziadekAndrzej (56 punktów)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?

Sądzę, że szukając odpowiedzi na swoje pytanie powinieneś najpierw zapoznać się z tym co to takiego ta filozofia. Bo nie jest nauką. Tak więc nie może mieć naukowych podstaw, bo skąd?
Odpowiedź na to (moje) pytanie o to czym ona, filozofia jest bardzo dostępnie określone zostało na blogu: "Czasami warto pomyśleć"
Zacytuję tu fragment:
    Cytat:
Filozofia jako dziedzina wiedzy jest często (uważam jednak, że błędnie) określana jako nauka humanistyczna. Rzeczywiście jej metody przypominają nieco metody wykładu i dyskusji stosowane w naukach humanistycznych, lecz inny jest jej przedmiot. Filozofię określić można jako namysł nad całą rzeczywistością z jaką ma do czynienia człowiek. Filozofia zajmuje się podstawową strukturą świata, możliwościami poznawczymi człowieka, mówi o Bogu, o ludzkim działaniu i wielu innych istotnych dla ludzi sprawach. W jej historii ukształtowało się wiele koncepcji i twierdzeń, jednak od udzielanych odpowiedzi ważniejsze są stawiane przez filozofów pytania. Filozofia jest bowiem dziedziną wiedzy rozwijającą się nie poprzez rozwój teorii i wyjaśnianie nowych faktów, lecz przez głębokie zdziwienie rzeczywistością i stawianie sobie przez człowieka pytań. Oczywiście każdy z filozofów stara się udzielić na takie pytania odpowiedzi lecz nigdy nie są one ostateczne.
Jest więc filozofia istotnym i racjonalnym rodzajem wiedzy teoretycznej, nie można jej jednak uznać za dziedzinę nauki. Inne są jej cele i zasady rozwoju. Podobny jest ich przedmiot, lecz to samo powiedzieć trzeba o wiedzy potocznej, a jej nikt nie nazywa nauką. Nie należy też tego określenia uznać za deprecjonowanie filozofii. Ma ona bowiem niezwykle ważną rolę nieustanie inspirując różnego rodzaju badania naukowe i nie pozwalając na bezkrytyczne przyjmowanie jakichkolwiek ich wyników.

Jak wynika z powyższego - filozofia to nie nauka. Filozofia to wiedza. Subtelna, ale istotna różnica.
Czy więc powinna być ponownie nauczana w szkołach, jak proponuje profesor Hartman? Moim zdaniem raczej tak. Warto jest mieć wiedzę - choćby po to, by nie "odkrywać Ameryki" ponownie.
Na tym zasadza się przecież postęp. Prawda?
Celecrin (6386 punktów)
>Jak wynika z powyższego - filozofia to nie nauka. Filozofia to wiedza.
Sprzeczność. Jeśli filozofia to nie nauka, nie może być wiedzą, ponieważ: wiedza to "ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystywania"
Filozofia nie potrafi uwiarygodnić informacji ani ich wykorzystać.
Marek Witkowski (-135 punktów)
(zablokowany)
>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?

Witam, jestem tu nowy i od razu natrafiam na podstawowe pytanie.
Otóż, najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: czym jest nauka.
Nauka jest dziedziną życia człowieka, polegającą na stawianiu hipotez na bazie otaczającej nas rzeczywistości, a następnie przy użyciu narzędzi (podstawowym jest logika i zasada przyczynowo-skutkowa)postarać się udowodnić daną hipotezę, aby ta stała się tezą naukową.Przyjmując powyższe, filozofia jest nauką, tylko że zajmującą się sferą pojęciową a nie materialną. Niestety, materia i pojęcia są ze sobą tak ściśle powiązane (wszystko co materialne jest wyrażane jakimś pojęciem, że współczesna nauka wypaczona została przez filozofię religii, która to, to co niematerialne zaczęła określać pojęciami materialnymi. Dlatego, współcześni filozofowie są zagubieni w tym chaosie pojęciowym, gdyż religie wprowadziły ferment w pojmowaniu otaczającej nas rzeczywistości.
Pozdrawiam.
21-06-2013 18:27 
 Ocena-1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Czy jakieś teorie filozoficzne mają podstawy naukowe ? Czy są sprawdzalne ?
>>>>Czy Filozofia to tylko zabawa słowem, czy ma jednak czasami jakiś sens ?
>Witam, jestem tu nowy i od razu natrafiam na podstawowe pytanie.
Pan jest tu nowy, a dyskusja trwa już od kilku lat. Może warto choć trochę z tą dyskusją się zapoznać - choćby tylko w tym wątku - zanim Pan zacznie udzielać nam odpowiedzi?

>Otóż, najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: czym jest nauka.
Czy Pan sądzi, że dotychczas tego tu nie próbowaliśmy?

>Nauka jest dziedziną życia człowieka, polegającą na stawianiu hipotez na bazie otaczającej nas rzeczywistości, a następnie przy użyciu narzędzi (podstawowym jest logika i zasada przyczynowo-skutkowa)postarać się udowodnić daną hipotezę, aby ta stała się tezą naukową.
A skąd Pan zaczerpnął taką cudowną definicję. Sam Pan ją wymyślił?
A może warto zajrzeć choćby tylko do Wikipedii:
pl.wikipedia.org/wiki/Nauka
pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
A może taka proponowana przez Izdebskiego: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517976#w518004?

>Przyjmując powyższe,
To Pan tak przyjmuje.

>filozofia jest nauką, tylko że zajmującą się sferą pojęciową a nie materialną.
I dla Pana filozofia jest nauką, ale np. dla mnie argumentacja za tym jest żenująco słaba.
Pospekulować tak jak i popieprzyć, to sobie każdy może - szczególnie gdy nie musi liczyć się z obiektywnie istniejącą rzeczywistością. Filozofia nauką nie jest (nawet filozofia nauki) i być nie może albowiem nie posługuje się naukowymi metodami, ale jej znaczenie dla nauki jest spore.

>Niestety, materia i pojęcia są ze sobą tak ściśle powiązane
Jak są powiązane? Sznurkiem czy drutem? Język, matematyka, logika są narzędziami opisu rzeczywistości i za ich pomocą buduje się opisowe pojęcia.

>(wszystko co materialne jest wyrażane jakimś pojęciem,
Co nie materialne też jest pojęciowo wyrażane.

>że współczesna nauka wypaczona została przez filozofię religii, która to, to co niematerialne zaczęła określać pojęciami materialnymi.
Czy aby na pewno? Mnie się wydaje, że paradygmatem współczesnej nauki jest jednak naturalizm metodologiczny: www.racjon(*).php/s,562660/z,0/d,40#w571830 a nie nakazy wynikające z religijnych (choćby i filozoficznych) dogmatów.

>Dlatego, współcześni filozofowie są zagubieni w tym chaosie pojęciowym, gdyż religie wprowadziły ferment w pojmowaniu otaczającej nas rzeczywistości.
Choć marny ze mnie filozof, to jakoś się w nim nie gubię, a wśród tych, od których się uczę, też takiego zagubienia nie zauważyłem.

Dobrze, że Pan do nas trafił, gdyż to bardzo fajne forum, ale jego większość stanowią racjonaliści, a oni już tak mają, że więcej czytają niż piszą.

Pozdrawiam.

@@@
.
21-06-2013 19:04 
 Ocena 2 na 4
Marek Witkowski (-135 punktów)
(zablokowany)

>Pan jest tu nowy, a dyskusja trwa już od kilku lat. Może warto choć trochę z tą dyskusją się zapoznać - choćby tylko w tym wątku - zanim Pan zacznie udzielać nam odpowiedzi?
Zadał Pan pytanie, więc odpowiadam. Jeżeli Pan nie chce odpowiedzi na swoje pytanie, to po co je Pan zadawał?

>A skąd Pan zaczerpnął taką cudowną definicję. Sam Pan ją wymyślił?
>A może warto zajrzeć choćby tylko do Wikipedii:
>pl.wikipedia.org/wiki/Nauka
>pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
>A może taka proponowana przez Izdebskiego: www.racjonalista.pl/forum.php/s,517976#w518004?
Każdy ma prawo do własnego definiowania otaczającej go rzeczywistości. Pan również.
Proponuje mi Pan Wikipedie, która nie jest żadnym miarodajnym źródłem wiedzy. Jeżeli Pan do takiej wiedzy nie podchodzi z ostrożnością, to nie dziwię się, że nie uznaje Pan filozofii jako nauki.

>>filozofia jest nauką, tylko że zajmującą się sferą pojęciową a nie materialną.
>I dla Pana filozofia jest nauką, ale np. dla mnie argumentacja za tym jest żenująco słaba.
Z Pańskiego sposobu podejścia do stawianych tu kwestii wynika, że Pan również ma słabe argumenty na poparcie swoich tez.
>Pospekulować tak jak i popieprzyć, to sobie każdy może - szczególnie gdy nie musi liczyć się z obiektywnie istniejącą rzeczywistością. Filozofia nauką nie jest (nawet filozofia nauki) i być nie może albowiem nie posługuje się naukowymi metodami, ale jej znaczenie dla nauki jest spore.
Mówi Pan o obiektywnej istniejącej rzeczywistości. Kto Panu dał prawo do takich tez. Nic co nas otacza nie jest obiektywne. Wszystko rodzi się w Pana subiektywnym umyśle.
Poza tym zaprzecza Pan sobie twierdząc, że filozofia nie posługuje się metodami naukowymi, ale jej znaczenie dla nauki jest spore. To tak, jakby matematycy posługiwali się logiką, wypracowaną przez filozofię, ale nie uznawali filozofii za naukę.
>>Niestety, materia i pojęcia są ze sobą tak ściśle powiązane
>Jak są powiązane? Sznurkiem czy drutem? Język, matematyka, logika są narzędziami opisu rzeczywistości i za ich pomocą buduje się opisowe pojęcia.
To filozofia jest matką logiki i matematyki, i to ona buduje pojęcia pierwotne, na których bazują inne nauki.
>>(wszystko co materialne jest wyrażane jakimś pojęciem,
>Co nie materialne też jest pojęciowo wyrażane.
>>że współczesna nauka wypaczona została przez filozofię religii, która to, to co niematerialne zaczęła określać pojęciami materialnymi.
>Czy aby na pewno? Mnie się wydaje, że paradygmatem współczesnej nauki jest jednak naturalizm metodologiczny: www.racjon(*).php/s,562660/z,0/d,40#w571830 a nie nakazy wynikające z religijnych (choćby i filozoficznych) dogmatów.
To jak Pan wyjaśni to, że naukowcy uznają cuda, które nie są związane z materią.
>>Dlatego, współcześni filozofowie są zagubieni w tym chaosie pojęciowym, gdyż religie wprowadziły ferment w pojmowaniu otaczającej nas rzeczywistości.
>Choć marny ze mnie filozof, to jakoś się w nim nie gubię, a wśród tych, od których się uczę, też takiego zagubienia nie zauważyłem.
>Dobrze, że Pan do nas trafił, gdyż to bardzo fajne forum, ale jego większość stanowią racjonaliści, a oni już tak mają, że więcej czytają niż piszą.
Jeżeli Pan określa się mianem racjonalisty, a jednocześnie wyśmiewa cudze poglądy, to jest Pan po prostu obłudny i nie szanujący argumentacji innych poglądów.
Teraz już wiem, z jakimi racjonalistami nie będę już dyskutował na tym forum.
21-06-2013 21:40 
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Pan jest tu nowy, a dyskusja trwa już od kilku lat. Może warto choć trochę z tą dyskusją się zapoznać - zanim Pan zacznie udzielać nam odpowiedzi?
>Zadał Pan pytanie, więc odpowiadam.
Ja zadałem Panu jakiekolwiek pytania, a gdzie i kiedy?

>Jeżeli Pan nie chce odpowiedzi na swoje pytanie, to po co je Pan zadawał?
Zawsze interesują mnie mądre wypowiedzi, ale głupie też czasami czytam i na nie reaguję. Takie są tu dziwne zasady, że nikogo zezwolenia na takie reakcje nie potrzebuję.

>Każdy ma prawo do własnego definiowania otaczającej go rzeczywistości.
Tak, każdy ma prawo do wypowiadania bzdur wszelakich, ale każdy też ma prawo do ich krytykowania i to właśnie uczyniłem.

>Pan również.
Dziękuję za pozwolenie.

>Proponuje mi Pan Wikipedie, która nie jest żadnym miarodajnym źródłem wiedzy.
Niczego Szanownemu Panu nie proponuję, a Wikipedię traktuję tylko jako poziom minimalny, poniżej którego nie wypada tu schodzić, a Panu się to udało.

>Jeżeli Pan do takiej wiedzy nie podchodzi z ostrożnością, to nie dziwię się, że nie uznaje Pan filozofii jako nauki.
Szanowny Panie, mało ważnym jest tu moje uważanie. Przedstawiłem argumenty, których Pan ani nie zrozumiał, ani się do nich nie odniósł.

>filozofia jest nauką, tylko że zajmującą się sferą pojęciową a nie materialną.
>>>>I dla Pana filozofia jest nauką, ale np. dla mnie argumentacja za tym jest żenująco słaba.
>Z Pańskiego sposobu podejścia do stawianych tu kwestii wynika, że Pan również ma słabe argumenty na poparcie swoich tez.
Ocenę moich tekstów pozostawiam czytelnikom (choć dla mnie jest najmniej ważną subiektywna ocena /zainteresowanego/ czyli tego kogo krytykuję) pamiętając zawsze przy tym, iż nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami.

>>>>Pospekulować tak jak i popieprzyć, to sobie każdy może - szczególnie gdy nie musi liczyć się z obiektywnie istniejącą rzeczywistością. Filozofia nauką nie jest (nawet filozofia nauki) i być nie może albowiem nie posługuje się naukowymi metodami, ale jej znaczenie dla nauki jest spore.
>Mówi Pan o obiektywnej istniejącej rzeczywistości.
Nie! Mówię o "obiektywnie istniejącej rzeczywistości" i wiem o czym mówię .

>Kto Panu dał prawo do takich tez.
Parę przeczytanych ze zrozumiem i przemyślanych książek filozoficznych.

>Nic co nas otacza nie jest obiektywne.
Cała rzeczywistość istnieje obiektywnie.

>Wszystko rodzi się w Pana subiektywnym umyśle.
To solipsyzm. Wikipedia to naprawdę minimum, poniżej którego schodzić tu nie wypada.

>Poza tym zaprzecza Pan sobie twierdząc, że filozofia nie posługuje się metodami naukowymi, ale jej znaczenie dla nauki jest spore.
Napisałem już Panu aby chociaż przeczytał Pan wypowiedzi w tym wątku w którego dyskusję się włączył:
www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,18#w571673
www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,19#w571864
Wcale nie musi posługiwać się naukowymi metodami, aby mieć spore znaczenie dla nauki.
Pisałem o tym wielokrotnie, ale tu jeden z przykładów filozoficznego uporządkowania zagadnień dla nauki ważnych.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,539097#w542538

To tak, jakby matematycy posługiwali się logiką, wypracowaną przez filozofię, ale nie uznawali filozofii za naukę.
Zanim zacznie się pisać należy przeczytać choćby tylko wypowiedź, do której się odnosimy. Nie przeczytał Pan cytatu rozpoczynającego się: Gdzieś tam w zamierzchłej przeszłości pierwsze systemy światopoglądowe budowali ówcześni mędrcy - szamani, czarownicy i magowie. Czy nic Pan nie zrozumiał?

>To filozofia jest matką logiki i matematyki, i to ona buduje pojęcia pierwotne, na których bazują inne nauki.
Mimo iż jej Sofia, to raczej jest jednym z ojców. Matką nauki jest jednak praktyka, gdyż na praktyce (doświadczeniach), a nie na "pojęciach pierwotnych" jej dorobek jest opartym i przez praktykę jest weryfikowanym.

>To jak Pan wyjaśni to, że naukowcy uznają cuda, które nie są związane z materią.
To proste i wyżej - w tym samym wątku - już to wyjaśniłem: www.racjon(*).php/s,565192/z,0/d,18#w571447

>Jeżeli Pan określa się mianem racjonalisty, a jednocześnie wyśmiewa cudze poglądy, to jest Pan po prostu obłudny i nie szanujący argumentacji innych poglądów.
Gdy wchodzi się do jakiegoś domu, czy towarzystwa to warto poznać panujące tam zasady.
We "Wprowadzeniu" w nasze forum jest napisane: Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. itd.

> Teraz już wiem, z jakimi racjonalistami nie będę już dyskutował na tym forum.
Przymusu odpowiedzi interlokutorowi tu nie ma żadnego, ale nikomu też nie można zakazać zgodnej z regulaminem wypowiedzi na każdy post i na każdy temat.
Co uczyniłem i gdy mi się spodoba następnym razem zrobię tak samo. Dlatego lepiej tu myśleć i starać się mądrze pisać, a czasem się i zapytać, niż za omnibusa się uważać i na prawdę obrażać.

Miłego dnia.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365