Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-05-2008 22:44Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
Ocena 1 na 1
>Albo np. katolik myśli, jakby tu pogodzić naukę z wiarą, czyli ewolucjonizm z kreacjonizmem. To jest dopiero myślenie! Jak pogodzić coś, co nijak pogodzić się nie da.
Nie ma sprzeczności między nauka a wiara, jeśli obie rzeczywiście nie wykraczają poza swoje granice, czyli gdy nauka zajmuje się wyjaśnianiem faktów w świecie, a wiara: wartościami (etyką) i rzeczami poza światowymi. Jeśli ktoś twierdzi, że takie sprzeczności są, to znaczy, ze jest bardzo zainteresowany tym, aby takie sprzeczności były.
>Z tego co napisałaś wynika również, że ateista nie myśli.
Z tego, co napisałam nic takiego nie wynika. To nie jest tak, że jeśli ateista myśli to wierzący nie myśli i odwrotnie. Ty naprawdę tak myślisz?
>Ateista zatem nie myśli o Trójcy Świętej, czyli o Bogu, który podobno jest w trzech osobach, bo on takimi rzeczami głowy sobie nie zamierza zawracać. On myślenie na ten temat zostawił katolikowi, bo katolik myśli. Ateista bowiem nie jest w stanie zrozumieć, że 1 = 3, a tym samym 3 = 1, bo jak on ma to zrozumieć, skoro nie myśli.
Bo, żeby to zrozumieć wprowadza się pojęcia filozoficzne: natury, bytu i relacji, i wówczas naprawdę 1=1 a 3=3. Są trzy byty, które posiadają jedna naturę i między którymi są różne relacje.
>Ateista wie bowiem, mimo że nie myśli, że Jezus wcale za Boga (Syna Bożego) się nie uważał i za takiego nie uważał go nawet Paweł z Tarsu, i mniej więcej do połowy III wieku Jezus raczej z Bogiem nie był utożsamiany.
Przekręcanie faktów przez ateistów już przechodzi wszelkie pojęcie.
W ostatnią niedzielę była właśnie uroczystość Trójcy Świętej i było czytanie z Ewangelii wg św. Jana: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne." ( J 3,16)
>Bo wtedy uważano (Jezus tak uważał i Paweł też, i nie tylko oni), że Bóg Jahwe ważniejszy jest od Jezusa.
Wtedy uważano też inaczej.
>Ateista zatem o Trójcy Świętej nie myśli, bo on wie, że dopiero postanowienia nicejsko-konstantynopolitańskie z IV wieku dały podstawę do przyjęcia dogmatu o Trójcy.
A nawet, jeśli tak było to, co w tym złego, że wiara się rozwija? Oj, widzę, że to, co najbardziej Cię boli to kościelny racjonalizm (ach te "wydumane dogmaty").
>Aż pewnego dnia katolik myśląc stwierdził, że dłużej już tej teorii krytykować nie może, bo tylko się na śmieszność naraża, mimo że myśli. Więc ten katolik myśląc cały czas wymyślił otóż, że on zawsze z teorią ewolucji się zgadzał, a nawet wymyślił, że Biblia w Genesis jest z teorią ewolucji zgodna. Tak to sobie właśnie katolik wymyślił, spryciarz taki.
Ależ drogi ateisto, ten problem (dylematy wiary w obliczy wiedzy) był znany już w Średniowieczu (vide: św. Tomasz z Akwinu)!
>On wie nawet, że Biblia to nie jest również podręcznik do historii, więc też już myśleć nie musi. Bo jemu by nawet do głowy nie przyszło, by Biblię uznawać za podręcznik do przyrody albo do historii, bo on przecież nie myśli.
Z tego, ze dana książka nie jest podręcznikiem do historii wcale nie wynika, że nie ma ona żadnej wartości historycznej! Jest wprost przeciwnie to właśnie podręczniki do historii powstają też na bazie zapisków z pochodzacych z różnych czasów.
>Bo on wie, że Biblia to jest podręcznik do religii, i tylko do religii, ale też o tym nie myśli, bo myśleć to umie tylko katolik, a on, czyli ateista, nie myśli.
Jak to nie? Oczywiście, że ateistom przychodzi to do głowy, aby od Biblii wymagać ścisłej wiedzy przyrodniczej, skoro ma być ona słowem natchnionym od Boga.
>Ale mimo to ateista wie, że nawet w odniesieniu do osoby Jezusa Biblia nadmiernej wartości historycznej nie posiada.
A skąd ateista to wie? Powiem Ci: Biblia w odniesieniu do osoby Jezusa Biblia nadmiernej wartości historycznej nie posiada, bo napisali ją wierzący, a wierzącym nie można ufać, bo oni już w to wierzyli, więc Biblia nadmiernej wartości historycznej nie posiada.
Takie rozumowanie to się nazywa błędne koło.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..
Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Kurczewski
Cytat:
>Skąd możesz wiedzieć, że ich moralność nie przystaje do naszych standardów. Może właśnie przystaje: może dokonywali rytualnych mordów, czyli robi coś b. złego, aby zwrócić na siebie uwagę złego bóstwa tak, jak sataniści bezczeszczą groby dla szatana?

Bo znam założenia ich religii, obyczaje panujące w ich społeczeństwie i z grubsza wiem jak wyglądają współczesne standardy. Jakkolwiek tego nie wygniemy nie wyrywamy publicznie serc i po przegranej w meczu w piłkę nożną nie zabijamy przegrywających (może i należałoby- u nich do tej pory skutkuje to futbolem na wysokim poziomie).


No, tak, bo ludy Ameryki Płn. to miały w zwyczaju wyrywać publicznie serca po przegranej w meczu w piłkę nożną. Ha ha ha...

Cytat:

Według mnie zestaw "wartości" którymi się posługujemy jest pochodną ewolucji- wynikiem przystosowania do życia w grupie (co poświadcza występowanie podobnych "kodeksów" zachowań w grupach różnych zwierząt. Stąd- odpowiadając na pytanie- autorytetem w sprawie standardów obowiązujących w ramach danej społeczności jest zawsze ta społeczność. Może uznać że zabijanie jest niezależnie od tego co się zabija całkowicie niedopuszczalne, może uznać że jest wręcz konieczne (przykład Azteków).


Ludzie uznawali też, że Ziemia jest plaska. Czy z tego wynika, ze rzeczywiście taka była, bo oni tak uznali? A Egipcjanie mieli fałszywy wzór na pole trójkąta. Mylisz chyba podglądy ludzi na to, co jest dobre a co zle (dla człowieka), z tym, co naprawdę jest dobre a co złe dla natury człowieka. Dobro i zło, to coś co się raczej odkrywa aniżeli wymyśla czy uznaje.

Cytat:
Ależ należy- czemu nie mielibyśmy nie wymieniać któregokolwiek z możliwych źródeł wpływów ? Zbyt unikatowa ? Co miałoby znaczyć "zbyt" ? Rzecz w tym, że kiedy mówimy o samej koncepcji boskiej trójcy czy jako wizji stosunków pomiędzy osobami boskimi czy też motywu ikonograficznego to nie stoicy i nie żydzi byli pierwsi.

Alez proszę bardzo wymieniajmy wszystkie możliwe źródła wpływów. Owszem były znane wcześniej koncepcje boskiej trójcy, problem tylko w tym, że były to trójce w zupełnie innym sensie niż w sensie, w którym jest nią Trójca św.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Kurczewski
Cytat:
Wróć- ja nie dowodzę istnienia (bądź nieistnienia) różowego jednorożca (niewidzialnego różowego jednorożca). Ja pokazuję, że niemożliwym i absurdalnym jest samo dowodzenie nieistnienia o co wielu gorliwców prosi.
Nie udowodnię nieistnienia boga (jakiegokolwiek), jednorożca czy bździągliny złocistej i ta niemożność "dowiedzenia nieistnienia" w żaden sposób nie jest argumentem przemawiającym na ich korzyść.


Oczywiście, że brak dowodu nie dowodzi ich nieistnienia czy istnienia. Ale czy możesz wyjaśnić, dlaczego niby nie dowodzi się nieistnienia? Nieistnienia można dowodzić (dowodzi się) tak samo jak istnienia. Np. żeby udowodnić, że coś nie istnieje, można dowieść, że istnieje coś, co wyklucza istnie tego, czego nie istnienia chcemy dowieść lub można też wprost wykazać sprzeczność w samych założeniach tego, czego nieistnienia chcemy wykaząć (np. niewidzialny różowy jednorożecc).
A obowiązek dowodzenia spoczywa zawszena tym, kto coś twierdzi. Nie musi udowadniać niczego tylko ktoś, kto nic twierdzi.

Cytat:
Kiedy mówisz "wierzę"- ok, to twierdzenie na które przy odpowiednim sformułowaniu credo tej wiary nie mogę odpowiedzieć dokładnie nic. Wierzysz- wierz, to Twoja sprawa, koniec dyskusji- wiara nie podlega kryteriom falsyfikowalności.


Nie zgodzę się z tym, że wiara nie podlega kryteriom falsyfikowalności. Sam podałeś przykład takiej falsyfikacji, kiedy napisałeś, że nie wierzysz w różowego jednorożca, bo jest wymyślony.
Wg mnie to uzasadnienie jest zresztą nieprawidłowe, bo gdy np., myślę o słoniu to tez można powiedzieć, ze ów słoń nie istnieje, bo jest tylko w moich myślach a przecież słonie istnieją. Pomyślany jednorożec nie tym samym, co rzeczywisty jednorożec, tak samo jak pomyślany słoń nie jest rzeczywistym słoniem.

To mi przypomina dowód ontologiczny św. Anzelma na istnienia Boga: można sobie przynajmniej pomyśleć byt, który jest najdoskonalszy. Jeśli byt najdoskonalszy istnieje tylko w intelekcie to musiałby być jednocześnie bytem doskonalszym od bytu, który istnieje w rzeczywistości, a to jest niemożliwe (bo byt rzeczywisty jest doskonalszy od bytu pomyślanego). A zatem byt najdoskonalszy istnieje w umyśle jak i w rzeczywistości. Czyli Bóg istnieje!

Cytat:
Różowy jednorożec w mistyczny sposób jest równocześnie różowy i niewidzialny - i udowodnij mi że tak nie jest .


Chętnie udowodnię, tylko proszę napisz, co oznacza "w mistyczny sposób".

Cytat:
Jeśli chodzi o cechy boskie- co z wszechmocą i wszechwiedzą ? Czy nie wykluczają się nawzajem ?


To jest inny przypadek, z tego, że niewiadomo jak je połączyć nie wynika, że się musza wykluczać.

Cytat:
Wymieniłaś kryterium prawdy w nieco innym kontekście niż ten o który mi chodziło. Wierzący nie wierzą dlatego, że liczą że to im pomoże (no dobrze- z założenia nie powinni), a dlatego że są głęboko przeświadczeni że ich wizja świata jest prawdziwą. Tak zostali wychowani, taka jest ich budowa psychiczna- motywy są nieistotne. Wychodzą z przesłanek pozarozumowych- ot, wierzą. Nieweryfikowalne odczucie czy przeświadczenie.


Możesz doprecyzować: to w końcu zostali tak wychowani czy tez ich budowa psychiczna jest taka?

Cytat:

Rozumiem że pewnie trudniej będzie mi umierać niż facetowi który szczerze wierzy że
jeszcze chwilka i już raj i wieczność pełna mentosów i coca coli, i ciocia Józia i wujo Wiesiek, ale wolę pozostać w zgodzie sam ze sobą.


No, nie jest tak różowo, bo jest jeszcze piekło (o czyśćcu nie wspominam, bo to już właściwie niebo).
Ale zauważ, że nie ma tez podstaw by wybierać z kolei najgorszy wariant jako ten prawdziwy. Np. ja (w najgorszym wariancie) musiałbym zostać muzułmanką, bo w islamie kobieta podobno nie ma duszy (a na pewno nie trafi do raju z męskimi odpowiednikami hurysami), ale ponieważ ani doświadczenie ani rozum nie mówi, aby kobieta była jakkolwiek gorsza od mężczyzny, dlatego w to nie wierzę. Mozna w coś nie wierzyć z czysto "naukowych" powodów.

Cytat:
Prawda, ale wtedy w grę wchodzi coś innego, o wiele bardziej przyziemnego- prosty rachunek strat i zysków. Po prostu- ja wolę być zdrowy. Wcale nie uważam że tak będzie lepiej dla wszechświata, że taki jest odwieczny porządek, że tak nakazał bóg czy rozum czy natura- wszystkie te rzeczy mam głęboko w poważaniu. To ja - wróć, JA - chcę być zdrowy, koniec kropka. Egoizm w postaci wręcz laboratoryjnej.


To pięknie. Gdybyś jednak był bardziej konsekwentny w swym egoizmie to przypuszczalnie uświadomiłbyś sobie, ze życie bez wiary w życie pozagrobowe nie ma sensu.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Kurczewski
> Cytat:
Bądź tak uprzejmy używać terminu "istota" w znaczeniu takim jak używa chrz. w Trójcy św. jeśli porównujesz.

Oczywiście możemy tak zrobić, ale z jakiej racji mam używać terminologii stworzonej na potrzeby jednej religii do omawiania innej ? To już na starcie dyskryminowanie jednej z nich (niezależnie od tego jakie dwie religie weźmiemy).


Nie chodzi o terminologię, ale o zrozumienie, do czego odnosi się liczba trzy a do czego jeden w Trójcy Św. Tym bardziej, że Trójca Św. jest to coś w czym światowa teologia osiągnęła absolutny szczyt!

Cytat:
Shiwa nie tylko nie zawsze jest niszczycielem - w niektórych formach Mahakali czy jako Sambhu jest bóstwem dobroczynnym i łagodnym a mimo to nadal pozostaje Shiwą.


No, ale czy Siwa jako bóstwo dobroczynne i łagodne też wchodzi w sklad Trimurti?

Cytat:
Zwróć przy tym uwagę że skoro wspominasz o współistotności osób trójcy chrześcijańskiej zaprzeczają jej często przywoływane przez antytrynitarian frazy: " Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniolowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec." czy Jan 8:28 (Jezus przyznający że- w przeciwieństwie do Ojca- nie jest wszechwiedzący), Jan 14:28 (zaprzeczenie równorzędności osób boskich). Każda z osób trójcy chrześcijańskiej również posiada swoje "perogatywy". Odkupicielem jest nie Ojciec a Syn, natchnienia udziela nie Ojciec a Duch.


Myślałam, ze rozmawiamy o dogmacie Trójcy św., a nie koncepcjach antytrynitarian.
Owszem są "prerogatywy" , ale jest to wynik jednej woli Ojca, Syna i Ducha św..

Cytat:
>Natomiast nie ma relacji miedzy Wisznu, Brahm a Siwą!

Możesz sprecyzować o jakich relacjach mówisz ?


O takich, że wewnątrz Brahmana nie ma relacji (Wisznu raczej nie podtrzymuje Bramny i Siwy a Siwa nie niszczy Wisznu i Brahmy a Wisznu nie podtrzymuje Brahmy czy Siwy). Natomiast w Trójcy św. sa relacje wewnątrz Boga: Syn jest rodzony przez Ojca, a Duch pochodzi od Ojca i Syna.

Cytat:

Przepraszam, nie do końca rozumiem o co pytasz- doprecyzuj jeśli nie odpowiem na pytanie które miałaś na myśli. Kiedy mowa o hinduskich bóstwach, to mówimy o absolucie który przybrał formę. Transparencja transcendencji w immanencji (moje ulubione sformułowanie z wykładów z teologii)- dokładnie takim samym aktem byłoby wcielenie Jezusa- rzeczywistość niepoznawalna przyjmuje poznawalną formę, Nigura Brahman staje się Shivą czy Wisznu.


Chodziło mi o to Wisznu, Brahma i Siwa to tylko są sposoby, w jakich świadomość człowieka (tj. obserwatora) pojmuje Boga, choć Bóg nie jest w sobie zróżnicowany.

Cytat:
Nie mamy przekazu w którym Jezus siadłby z apostołami i powiedział: "zaprawdę zaprawdę powiadam wam, jest jeden bóg w trzech osobach, jestem bogiem (nie synem bożym)" stąd spekulacje prawdopodobnie nigdy się nie skończą a teologowie będą mogli łamać pióra przez kolejne stulecia


Nawet gdyby powiedzial, ze jest Bogiem to i tak nie byłoby pewności. Poza tym Syn Boży to właśnie Bóg (co do istoty)!

Cytat:
Tym bardziej byłoby to dziwne- islam a buddyzm to jednak dwie całkowicie odmienne koncepcje funkcjonowania wszechświata (hinduizm byłby cześcią wspólną).


Dlaczego? Hinduizm w niektórych swych odmianach nie przypomina nawet samego siebie, a w dodatku jego wielobóstwo jest pozorne, jeśli wszystkie bogowie, duchy, itp. są aspektami Jedynego, którego przez to to, ze jest jedyny nie daje się zauważyć.

Cytat:
- tym co moim zdaniem jest ważne i dlaczego go wogóle przywołałem jest fakt, że najważniejsze postulaty tego wręcz "modelowego" heretyka, powody dla których spalono Husa i wybijano się nawzajem przez minimum dwa stulecia w sposób urągający wszelkim normom, te postulaty po trzech stuleciach zostały przez kościół spełnione, ba- uznano to za konieczną, sensowną i dobroczynną reformę. Dziś nikt nie podnosi głosu o użycie języków narodowych w czasie nabożeństw czy zakaz świętokupstwa- to norma, tak dla katolików jak i pozostałych chrześcijan (nie dam głowy czy wszystkich, zbyt wiele odłamów istnieje)


No tak, możliwe, że były takie przypadki, że w jednej epoce można było być dziko prześladowanym czy potępionym za coś, za co w drugiej można było być wyniesionym na ołtarze ...

Cytat:
Jeśli taka instancja miałaby istnieć, musiałaby mieć nieustanny i bezpośredni kontakt z przedmiotem owej wiary (inaczej zachodzi ryzyko pomyłki). Problem w tym że legitymacja owej instancji również pozostaje w sferze ... wiary.


Sfera wiary to sfera wiary. Ale trzeba tez pamiętać o tym, że teologia jest też dziełem ludzkim - i na tym polu w pierwszej kolejności należy usuwać ew. błędy.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Kurczewski
Cytat:
Ująłbym to inaczej (oczywiście to już kwestia naszej odmiennej optyki)- moim zdaniem poglądy kościoła formowały się wówczas (czy jak wolisz- ulegały werbalizacji) i istniało mnóstwo nurtów z których te czy inne elementy weszły do późniejszej doktryny natomiast nurty te same w sobie uznano za heretyckie. Trochę podobnie jak z franciszkanami i innymi ruchami mendykanckimi- jedne z nich uznano za ratunek dla kościoła podczas gdy inne- bardzo podobne- skończyły dość marnie.


Owszem formowały się, ale w ramach tradycji przekazanej przez apostołów i ich uczniów. Jeśli ktoś wychodził za te ramy to słusznie był odrzucany.

Cytat:
To dość wysoki poziom spekulacji- trzebaby rozważyć czy nasze "grzeszne" ciała nie mają być czasem "oczyszczone" po zmartwychwstaniu, czy cielesność Marii nie dałaby się wyjaśnić na gruncie wiary wolą bożą (jak można tłumaczyć stanowiące ewenement wniebowzięcie proroka Eliasza). Wybacz ale nie podejmę się prób tworzenia tego rodzaju konstrukcji, natomiast oczywiście, zgodzę się że kształt teologii opartej na takich założeniach byłby inny.


W sumie racja. Dla mnie jednak bardziej przekonująca jest koncepcja, że sprawiedliwy Bóg rozlicza nas tylko z tego, co świadomie zrobimy a nie karze za to, co było w "poprzednim zyciu", którego nikt nie pamięta. Byc moze to był jeden z powodów, dla którego nie uznano jego koncepcji, a nie "walka stronnictw"?

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
Przecież w poprzedniej wypowiedzi napisałem Ci, że tylko w pierwszym tomie Kryminalnej historii chrześcijaństwa znajduje się około 1000 odwołań w tekście do pozycji źródłowych, a w niektórych pozycjach przypisów autor podaje nawet kilkanaście pozycji źródłowych. Literatura do pierwszego tomu książki zawiera około 1500 pozycji. A Ty uparcie wypisujesz, że Deschner nie podaje dowodów na to co pisze. Czy Ty chciałabyś, by on po każdym zdaniu podawał odwołanie do pozycji źródłowych. Pokaż mi chociaż jedną książkę, której autor w ten sposób postępuje.


Liczba odwołań nie jest dowodem na nic. Samo odwołanie się do jakiejkolwiek pozycji tez nie jest dowodem na nic. Jeśli autor - tak, jak Deschner - sam nie podaje namacalnego dowodu to powinien odwoływać się do pozycji w której przestawiono taki dowod.

Cytat:
W swoim artykule Lewandowski używa takich samych argumentów. Pisze np. "[...] jeśli Deschner zechce się czasem odwołać do jakiegoś opracowania na poparcie swego wywodu, to są to prawie zawsze dzieła w języku niemieckim, niewydane w Polsce".
To, co pisze Lewandowski, jest niepoważne. Więcej: to już nawet nie jest śmieszne. Przecież to jest absurd.


To nie jest żaden absurd tylko problem, bo nie ma możliwości sprawdzenia co jest w tych dziełach (a przynajmnie nie jest to proste).

Cytat:
Z ciekawości przejrzałem podręcznik akademicki do historii powszechnej okresu 1789-1870 autorstwa księdza prof. dr hab. Mieczysława Żywczyńskiego (Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 1997). Książka ta nie zawiera ani jednego odwołania do źródeł (brak przypisów na końcu książki, brak w środku). Czyżby była ona bezwartościowa? Czy jej autor, znakomity skądinąd polski historyk, stracił wiarygodność. Czy ta książka z uwagi na brak odwołań zawiera jakieś nieprawdy, zmyślenia, a może fałszerstwa?


Podręczniki akademickie rządzą się swoimi prawami.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
Rzecz jest dyskusyjna. Powyższe zdanie znajduje się w akapicie, którego początek jest na str. 227, zaś koniec na str. 228. Cały akapit dotyczy sporów i zażaleń biskupów związanych z przyjęciem terminu "współistotny" w odniesieniu do Jezusa (Jezus współistotny Bogu Ojcu), który zaproponował na soborze w Nicei nie ochrzczony cesarz Konstantyn. Faktem jest, iż na końcu omawianego zdania Deschner nie podaje odwołania do literatury źródłowej. Jednak odwołanie takie (o numerze 31) znajduje się na końcu akapitu, a w przypisach pod tym numerem Deschner podaje kilka pozycji źródłowych.
Wygląda zatem na to, iż Deschner poparł odpowiednimi pozycjami źródłowymi swoje stwierdzenie o listach, które na soborze nicejskim otrzymywał Konstantyn.


Szkoda, bo w publikacjach pretendujących do miana prac naukowych przypisy podaje się do zdań a nie akapitów.
Jeśli odwołanie jest na koncu akapitu a cały akapit dot. "sporów i zażaleń biskupów związanych z przyjęciem terminu "współistotny" to owe "pozycje źródłowe" wymienione w odowołaniu mogą równie dobrze dotyczyć coś zupełnie innego niż akurat dowodu na niszczenie listów.

Cytat:
Z obu cytatów (z Deschnera i z Krawczuka) wynika jednak niezbicie następujący wniosek:
Nieistotne jest, czy Konstantyn niszczył listy biskupów (tak twierdzi Deschner), czy też ich nie niszczył (tak z kolei twierdzi Krawczuk). Istotne jest natomiast to ("przyznają" to zgodnie i Deschner, i Krawczuk), że listy biskupów dla Konstantyna nie miały większego znaczenia i zbytnio się nimi nie przejmował.


Nie zmienia to faktu, że Deschner twierdzi coś innego niż Krawczuk. W pracach naukowych nie liczy się "istotność" tylko fakty.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
Jeśli (razem z Lewandowskim) zarzucasz Deschnerowi "fałszowanie historii", to zwróć się o wyjaśnienia do niego, a nie do mnie. W jednej z poprzednich wypowiedzi napisałem, że nie posiadam tych pozycji źródłowych, na które Deschner się powołuje. Nie są mi one potrzebne, bo ja nie zamierzam nikomu nic w tym zakresie udowadniać. Jeśli kiedykolwiek napiszę, że znam np. równanie Einsteina w postaci E = mc2, to również nie przedstawię stosownego dowodu. Bo po pierwsze: ten dowód przedstawił Einstein, a po drugie: ja tego dowodu przeprowadzić bym nie umiał. Domyślam się, ze Ty również. Kto chce, niech spróbuje udowodnić Einsteinowi "pisanie nieprawdy" oraz "zmyślanie i ubarwianie".


Jest jednak różnica, bo Einstein przedstawił dowód (można się z nim zapoznać), podczas gdy u Deschnera - dowodów na falszertswa jakoś nie widać.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
Po zdaniu tym Deschner nie podał odwołania do pozycji źródłowych. W kolejnych zdaniach na stronach 233 i 234 (następujących bezpośrednio po cytowanym zdaniu) Deschner opisuje najpierw pierwsze, a następnie drugie fałszerstwo dokonane przez Atanazego, a na końcu umieszcza (już na stronie 234) odwołanie numer 46 do pozycji źródłowych. Powołany przypis numer 46 wskazuje kilka pozycji źródłowych.
Oczywiście wskazanych pozycji źródłowych nie sprawdziłem, bo ich nie mam i nie wiem, gdzie je zdobyć.
Wygląda jednak na to, że Deschner podał stosowne odwołanie do pozycji źródłowych (czyli podał dowód na poparcie swoich stwierdzeń), a z tego wynika, iż Lewandowski się pomylił.


Nie, nie wygląda. Dyskusja na ten temat już toczyła się na Racjonaliście. (www.racjonalista.pl/forum.php/s,3683). I tam Jan Lewandowski odpowiedzial na to, że przypis nr 46 jest tylko odnośnikiem do I tomu "Historii" Schultze, który pisze już o czymś zupełnie innym - o zawróceniu Atanazego do jego własnej ojczyzny, nie zaś o sfałszowaniu pism przez Atanazego.

Cytat:
W przekonaniu tym utwierdza mnie fakt, że w książce I znowu zapiał kur" (tom drugi, strona 48) Deschner pisze o dokonanych przez Atanazego fałszerstwach dwóch innych listów, a w odnośnych przypisach numer 18 i 19 podaje odwołania do pozycji źródłowych (łącznie trzy pozycje źródłowe). Drugi z tych przypadków dotyczy sfałszowania przez Atanazego (podszywającego się pod Konstantyna II, syna cesarza Konstantyna) listu do aleksandryjskiej gminy katolickiej, "w którym w imieniu młodego cesarza poinformował, że biskup Atanazy został przez ojca, cesarza Konstantyna, tylko na pozór wygnany, iżby nie dosięgnęły go ataki ze strony wrogów."


Teraz piszesz o zupełnie innych listach niż poprzedni. Tutaj D. podaje jakieś odwołania, ale znów nie wiemy co jest w tych dokumentach, do których się odwołuje. Nie ma więc podstaw aby utwierdzać się w przekonaniach, że podał dowód na sfałszowanie listów.
Mam II Tom znowu zapiał kur".
Odowolanie 18
Pierwsza pozycja to: Athanasius, Defense of the Nicene Definition 39
www.fourth(*)y.com/old/Urkunden/trans33.htm
List jest dostępny po polsku w Sokratesa Scholastyka "Historii Kościoła" philosophi(*)lastyk---Historia_kosciola.pdf - zobacz rozdział "Inny list Konstantyna" str. 36
To ten list wg Deschncera miał być sfałszowany w roku 350. W przypisach jest mowa o tym, że Sokrates Scholastyk błędnie umiejscowił ten list jako wiążący się z uchwałami Soboru w Nicei, podczas gdy ów list pochodzi z 333 roku, gdyż był związany z edyktem Konstantyna, kiedy to ponownie doktryna Ariusza została potępiona.
A drugiej opozycji (Kraft) nie mam możliwości sprawdzenia.

Odowolanie 19
To Seeck "Untersuchungen zur Geschichte"
Najprawdopodobniej chodzi o list Konstantyna II z roku 17 czerwca z 337 roku:
Znów Posłużę się Sokratesa Scholastyka "Historią Kościoła"
philosophi(*)lastyk---Historia_kosciola.pdf zobacz str. 100 "Konstantyn cezar do ludo Powszechnego Kościoła Aleksandrii".

Proszę o pokazanie mi pozycji źródłowych, które zawierają dowód ( a nie opinie) na to, że powyższe listy są sfałszowane.

Cytat:
Ponieważ jednak (według Ciebie i Jana Lewandowskiego) Deschner "fałszuje historię", pozwolę sobie zacytować to, co na temat Atanazego pisze Edward Gibbon w drugim tomie znakomitej książki pt. Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, wyd. PIW, Warszawa 1975. Otóż w przypisie numer 120 na stronie 447 (do rozdziału 21 poświęconego w dużej mierze Atanazemu) Gibbon pisze, że Atanazy "przyznaje, że z jego podpisem wysyłano fałszywe listy".


To zdanie jest wyrwane z kontekstu, więc niewiele mówi.

Cytat:
Cytat:
Możemy jednak powątpiewać w szczerość wyznań arcybiskupa, ponieważ Atanazy rzucał potajemnie inwektywy na Konstancjusza (por. jego listy do mnichów), zapewniając go równocześnie o swym najgłębszym szacunku [...]


No własnie możemy jedynie powątpiewac w szczerość... To może, co najwyżej sugerować, ze Atanazy nie był szczery w stosunku do Konstancjusza, który zresztą potem chciał go zamordować, a nie, że sfałszował listy.

Cytat:
W powołanym przypisie numer 117 Gibbon pisze na stronie 446:
Cytat:
Nie bacząc na dyskretne milczenie Atanazego i fakt, że list który zamieszcza Sokrates był jawnym fałszerstwem, groźby te znajdują pełne potwierdzenie u Lucyfera z Cagliari, a nawet samego Konstancjusza. Zob. Tillemont, t. VIII.


Niestety nadal nie podano tu dowodu ani z żadnego wyjaśnienia dlaczego ów list był jawnym fałszerstwem.
Poza tym czy to jest jakiś żart? No, bo co to za naukowa nowomowa: "Nie bacząc na fakt, że list, który zamieszcza Sokrates był jawnym fałszerstwem (...) groźby znajdują potwierdzenie znajdują pełne potwierdzenie u Lucyfera z Cagliari, a nawet samego Konstancjusza"
Przecież skoro groźby te znalazły pełne potwierdzenie i w innych dokumentach, to być może list nie był fałszerstwem.

Cytat:
Warto przytoczyć jeszcze opinię, jaką na temat Atanazego przedstawił prof. Aleksander Krawczuk w książce pt. Konstantyn Wielki - cytuję ze str. 230 i 231:
Cytat:
Cechowały go [Atanazego - A.51], jak każdego fanatyka, upór i nieustępliwość oraz brak szerszych horyzontów myślowych. Żywił niezachwiane przekonanie, że tylko on kroczy słuszną drogą, a kto ośmiela się mieć inne zdanie, winien zostać zniszczony, działa bowiem na szkodę ludzkości. Był osobiście niewątpliwie uczciwy, lecz dla zrealizowania swych celów i ideałów nie cofał się przed niczym.


To dopiero dowód, że Atanazy sfałszował wszystkie listy! Widać, ze dla prof. Krawczuka obrona prawdy, w którą się wierzy - jest oznaką "braku szerwszy horyzontów myślowych". I znowu ta naukowa nowomowa: " Był osobiście niewątpliwie uczciwy, lecz dla zrealizowania swych celów i ideałów nie cofał się przed niczym". To był niewątpliwie uczciwy czy czy nie cofał się przed niczym?

placownik (17853 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Teresa

>W pracach naukowych nie liczy się "istotność" tylko fakty.

   Zgódź się jednak z tym, że opisana przez Andrzeja.51 praktyka, stosowana przez J. Lewandowskiego, kryterium naukowości nie spełnia. Nie zbliża bowiem ani o krok do ustalenia prawdziwości tego konkretnego faktu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:


Cytat:
Zaostrzona walka przeciw 'kacerzom' była przecież bezpośrednio inspirowana przez biskupa [Ambrożego - A.51], który nie cofa się ani przed dyskryminowaniem, ani fałszerstwem, ani podburzaniem ludu, wojska i cesarskich oficerów. Bo krzywda innych była częścią ich religii. Nawet tam, gdzie katolicy wręcz jawnie czynili bezprawie (gdy ze względu na wiarę prześladowali, palili, niszczyli), dla Ambrożego było to zgodne z prawem9.

Wygląda na to, że Deschner odwołaniem numer 9 podaje dowód na swoje stwierdzenie, iż Ambroży "nie cofa się ani przed dyskryminowaniem, ani fałszerstwem, ani podburzaniem ludu, wojska i cesarskich oficerów". Nawiasem mówiąc w odnośnym przypisie numer 9 Deschner powołuje kilka pozycji źródłowych.


Widzę ze Twoje rozumowanie staje coraz bardziej pokrętne. Proszę nie sugerować że jest tu cos czego nie ma. Pierwsze zdanie mówi o czymś zupełnie innym niż trzecie, a odwolanie nr 9 jest do trzeciego zdania.

Cytat:
W drugim tomie I znowu zapiał kur na str. 116 Deschner pisze o historycznie pierwszym spaleniu synagogi, które - jego zdaniem - miało miejsce w 388 r. z nakazu biskupa Kalinikonu. Dalej Deschner podaje, że Ambroży "wstawił się za owymi chrześcijańskimi podpalaczami synagogi i stwierdził po prostu, że ich czyn nie był przestępstwem".
Ponadto Ambroży napisał: "Oświadczam, że to ja podpaliłem synagogę, że ja wydałem i takie polecenie, iżby nie było już miejsca, w którym nie czci się Chrystusa75. W odwołaniu nr 75 Deschner powołuje się na literaturę źródłową (jedna pozycja).


Teraz piszesz o konflikcie Ambrożego z cesarzem w związku z podpaleniem synagogi -o ów konflikt najpewniej chodzi Deschnerowi w zdaniu trzecim. Ani Ambroży tej synagogi nie spalił, ani nie podburzał do jej spalenia...

Poza tym D. całą sprawę tendencyjnie przekręca. Jak pisze Bertrand Russell "Dzieje filozofii zachodu":
"W jednym rzymskich miast podpalono synagogę , a wedle raportu Wielkorządcy Wschodu doszło do tego za poduszczeniem miejscowego biskupa. Cesarz rozkazał ukarać bezpośrednich sprawców podpalenia a biskup, który ponosi za nie odpowiedzialność miał sam odbudować synagogę. Święty Ambroży ani nie potwierdza ani nie kwestionuje współwiny biskupa, wyraża jednak oburzenie, ze cesarz zdaje się opowiadać po stronie Żydów przeciw chrześcijanom. Co się stanie wówczas, gdy biskup odmówi spełnienia cesarskiego rozkazu? Zostanie męczennikiem, jeśli wytrwa w oporze, albo apostatą, jeśli podporządkuje się woli władcy."

Zresztą ten list jest tutaj Letter XL:
www.ccel.org/ccel/schaff/npnf210.v.ix.html
Zdanie w odwołaniu nr 75 jest wyrwane z kontekstu, gdyż Ambroży prosi cesarza aby to jego ukarał - jeśli uwaza chrz. za winnych.

A o oskarżeniach o podburzanie tłumu pisze sam Ambroży w Liście XX do siostry w związku z tym, że cesarzowa Justyna jako arianka wyrazila życzenie, aby jeden z mediolańskich kościołów zostal przekazany jej wyznawcom, ale Ambroży odmówił spełnienia jej prośby. Lud Mediolanu opowiedział sę po jego stronie i wokół bazyliki zaczęły gromadzić się ogromne tłumy. Jak pisze Ambroży: "Podburzanie ich nie leżało w moje mocy, lecz tylko Bog ich mógl uspokoić".

Cytat:
Ponieważ jednak Deschner "fałszuje historię", więc przejdę do innych autorów:
Wybitny francuski religioznawca, prof. Marcel Simon w swej słynnej książce pt. Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa, I-IV w., wyd. PIW, Warszawa 1981, na stronie 264 pisze również o spaleniu synagogi w 388 r. w mieście Kallinikum. Cytuję:


Dalej piszesz o konflikcie dot. synagogi. To nie jest żaden dowód na to, że Ambroży nie cofa się przed "fałszerstwem, podburzaniem ludu, wojska i cesarskich oficerów".

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
W tej samej książce Simon pisze na stronach 365 i 366, że "mnisi przewodzą w walce z pogaństwem i czynnie popierają burzenie pogańskich świątyń". Dalej Simon informuje, że obrońcami mnichów byli m.in. tacy przedstawiciele ortodoksji i hierarchii kościelnej, jak Anastazy, Hieronim, Ambroży i Jan Chryzostom.


To udowodnij ,ze Ambroży "czynnie popierał burzenie pogańskich świątyń".

Cytat:
Edward Gibbon w drugim tomie cytowanej już przeze mnie książki Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego pisze w przypisie numer 80 na stronie 465 (do rozdziału 23):

Cytat:
Ambroży, t. II, Epist., XL. Napisał on [Ambroży - A.51] ten tchnący fanatyzmem list (388 r.) celem usprawiedliwienia biskupa, którego skazano w sądzie cywilnym za spalenie synagogi.

Zatem nie tylko Deschner pisze o pewnych "metodach działania" Ambrożego. Piszą o tym bowiem również Marcel Simon i Edward Gibbon. Czy aby na pewno oni wszyscy "fałszują historię"?


W liscie (podałam go wyzej) nie ma nic nt usprawiedliwienia biskupa.

Tak się składa, że owe "Metody" przynosiły Ambrożemu zaszczyt w kolejnym konflikcie z cesarzem Teodozjuszem, kiedy ten [cesarz] dokonał masowej rzezi w cyrku (7 tys ludzi) w ramach zemsty na mieszkańcach miasta za to, ze rozwydrzony motłoch zamordował dowódcę miejscowego garnizonu.
Ambroży, który wcześniej usiłował bez powodzenia wstrzymać cesarza, napisał do niego po owych wypadkach list pełen niezwykłej odwagi, mówiący o sprawach moralnych "Oświadczam Ci , że w Twej obecności nie odważę się złożyć Najświętszej ofiary". W wyniku tego Cesarz okazał skruchę, zdjął purpurę, odbył publiczną pokutę w mediolańskiej katedrze.

#147
27-07-2008 16:43
 Ocena 1 na 1
Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
Deschner omawiając tę kwestię cytuje, również na stronie 227, historyka kościelnego Sokratesa z IV/V w.: "Odkąd [cesarze] zaczęli przyjmować chrześcijaństwo, zawisły od nich sprawy Kościoła, a największe synody odbywały się i obecnie się odbywają z ich inicjatywy".

Deschner powołuje się również na historyka kościelnego Myrona Wojtowytscha, który w 1981 r. następująco skomentował słowa Sokratesa: "Było to stwierdzenie nie zawierające jakiejkolwiek przesady", oraz "Nawet treść postanowień była zgodna w większości wypadków z wolą aktualnego władcy", a także "Ogólnie rzecz biorąc, strona kościelna uważała włączanie się władzy świeckiej do prac synodalnych za zasadniczo uprawnione30". W powołanym przypisie nr 30 Deschner podaje trzy pozycje źródłowe.
Lewandowski zarzuca Deschnerowi, iż ten tendencyjnie i nieuczciwie korzysta ze źródeł. Twierdzi, powołując się na dzieło tegoż Sokratesa Scholastyka pt. Historia Kościoła, iż bez głosu biskupów Rzymu synody były nieważne.

Nie posiadam cytowanego wyżej dzieła Sokratesa Scholastyka.


Sokratesa Scholastyka "Historia Kościoła" jest tutaj:
philosophi(*)astyk---Historia_kosciola.pdf.

Andrzeju, niestety nie zrozumielismy się. Istota sporu dotyczy czegoś innego.
Chodzi o to, że Deschner pisząc o tym, że jeszcze w IV wieku biskupi Rzymu "nie odgrywali żadnej istotnej roli na synodach" powoluje się na Sokratesa, kiedy ten [Sokrates] mowi o " inicjatywie cesarzy jako o przyczynie zwoływania soborów", natomiast pomija milczeniem to ze ten sam Sokrates powołując się na papieża Juliusza, pisze, że sobory były nieważne bez udziału biskupów Rzymu. W jego starożytnej Historii Kościoła czytamy, że "prawo kanoniczne wyraźnie zabrania Kościołom podejmować uchwały bez zgody ze strony biskupa Rzymu" (Sokrates Scholastyk, Historia Kościoła, II, 17).

Dalej już przytaczając kolejne fragmenty polemizujesz jedynie sam ze sobą, bo o tym, że również (bo nie tylko) cesarze zwoływali synody czy sobory piszą też kościelni pisarze jak np. wspomniany wyżej Sokrates.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Andrzej.51
Cytat:
O rzekomych "elementarnych błędach Deschnera" właśnie skończyłem pisać. Wynika z tego niezbicie, że to zdecydowanie nie Deschner popełnia elementarne błędy. ...itd.


Na powyższe "zaczepki" nie mam zamiaru odpowiadać, widać z tego Twój światopogląd jest na tyle ciasny, ze nie umożliwią przyznania racji oponentowi nawet w oczywistych przypadkach.
Jeśli dla Ciebie dowodem na coś jest samo podania odwołanie do pozycji która niewiadomo co zawiera lub wiadomo, że jest w niej mowa o czymś zupełnie innym ....to tracimy czas. Złośliwe uwagi (ad personam) pod adresem Jana Lewandowskiego też niczego bynajmniej nie zmienią.

Teresa (2693 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi placownik
>>W pracach naukowych nie liczy się "istotność" tylko fakty.
>   Zgódź się jednak z tym, że opisana przez Andrzeja.51 praktyka, stosowana przez J. Lewandowskiego, kryterium naukowości nie spełnia. Nie zbliża bowiem ani o krok do ustalenia prawdziwości tego konkretnego faktu.

Zgadzam się. Czy to wszystko?

Kurczewski (2471 punktów)Odp: Komentarze do Listy Ateistów i Agnostyków
W odpowiedzi Teresa
Przepraszam za opóźnienie- troszku się ostatnio przepracowałem

>Owszem, konstrukcje były znane, ale to były zupełnie inne konstrukcje. Jakieś podobieństwa między Baal, Jahwe i Anat a Trójcą być może i są, ale jak się zastanowić nazywanie Baal, Jahwe i Anat trójcą to jest to chyba rozmijanie się prawdą.

Czekaj- chciałaś trójcy, czczonej jako trójca, w której był Jahwe- to przykład pokazujący że i taka pojawiła się w historii, wcale nie tak strasznie odległej od momentu powstania chrześcijaństwa. Że nie jest identyczna ? Nie, oczywiście nie jest, to przykład o parę wieków wcześniejszy i z nieco innego, bardziej prymitywnego nurtu, gdyby była identyczna przywoływanie jej nie miałoby sensu.

>A Ty znasz rzeczywistość, która istnieje sama przez się?

Touche ! Ładne, ładne. Masz rację, nie potrafię tego dowieść więc pozostajemy w podobnej sytuacji.

>Wiem, że nie postulowałeś, dlatego postanowiłam sama to zrobić.
>Po pierwsze gdzie przestawiałam Trójcę w ujęciu współczesnej teologii?

W całości Twoich wywodów. Przedstawiasz stanowisko kościoła tak, jakby było ukształtowane jako stałe i niezmienne już w I wieku, podczas gdy spory teologiczne trwają na dobrą sprawę aż do dziś.

>Chrześcijanie utożsamili( autor Ew. wg św. Jana) Chrystusa z Logosem (Rozumem). >Dlatego dla mnie osobiście jest nie do wyobrażenia sobie jak można by było nazwać Syna Bożego Logosem i jednocześnie nie uważać Boga za byt wszechogarniający, za absolut.

No cóż- już przed Jezusem żydzi uznawali boga za absolut. Jeśli chodzi o koncepcję logosu- można się odwołać do o wiele wcześniejszej Księgi Przysłów 8,22-31: Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała. Przed oceanem istnieć zaczęłam, przed źródłami pełnymi wody; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zaczęłam istnieć; nim ziemię i pola uczynił - początek pyłu na ziemi. Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim [...].

Mądrość z tego starotestamentowego cytatu znakomicie odpowiada koncepcji przedwiecznego Logosu (na marginesie- takie odczytanie Logosu idealnie pasuje do koncepcji związanych z wspomnianą powyżej trójcą ale to juz glosa do glosy do glosy).

>Są dokumenty, w których chrześcijanie rozwodzą się nad Logosem, ale nie ma chyba analogicznych dokumentów, w których rozwodziliby się np. nad (Ser)Apisem. Może wg Ciebie nie mogli o tym rozmawiać, bo byliby posądzeni o politeizm?

Czekaj, czemu chrześcijanie mieliby rozwodzić się nad Serapisem mając "swojego" boga ? O ile chrześcijanie zajmowali się w pierwszych wiekach filozofią, o tyle rozważanie tekstów mistycznych pogan nie było wśród nich popularnym zajęciem. Rozwodzili się nad nim mistycy środowisk hellenistycznych, min. w Aleksandrii, odwołując się zresztą do podobnych koncepcji filozoficznych do których odwoływali się chrześcijanie.

>Rozumiem jednak, że Ciebie interesują podobieństwo samych idei Apisa i Trójcy św. (czy to teologicznych, czy zaczerpniętych z mitów, czy z filozofii). No to jeśli chodzi o same idee to są jakoś podobne.

Tak naprawdę nie tyle interesują mnie idee co wędrówki motywów. Nie próbuję ich wartościować, po prostu zauważam że taka koncepcja pojawiła się tu, podobna tam. Ten motyw ikonograficzny zaadoptowano stąd, ten stamtąd, znaczenie zmieniło się tak czy owak.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365