 |
Schopenhauer i wolność ludzkiej woli Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-05-2009 20:57 | Jankowski agnostyk (405 punktów) | Schopenhauer i wolność ludzkiej woli
2 na 2 | "Tak więc wzięto tu pojęcie wolności, o którym myślano dotychczas tylko w odniesieniu do możności, także w odniesieniu do chcenia, i powstało zagadnienie, czy też chcenie samo jest wolne. Ale przy bliższym rozpatrzeniu okazuje się, że pojęcie wolności pierwotne, czysto empiryczne i dlatego popularne, nie daje się w ten sposób połączyć z chceniem. Bo zgodnie z nim: "wolny" znaczy - "zgodny z własną wolą "; pytając się więc teraz, czy wola sama jest wolna, pytamy się, czy wola jest zgodna sama ze sobą. To się wprawdzie samo przez się rozumie, ale też i niczego nie wyjaśnia. Na mocy empirycznego pojęcia wolności powiedziano: "Wolny jestem wtedy, gdy mogę robić, co chcę" i za pomocą tego "co chcę", zadecydowano tu już wolność. Teraz jednak, ponieważ pytamy się o wolność samego chcenia, pytanie to przedstawiałoby się, stosownie do tego, tak: "Czy też ty możesz chcieć, co chcesz?" - a wygląda to tak, jakby chcenie było zawisłe od innego chcenia, leżącego poza nim. l gdybyśmy nawet przyjęli odpowiedź twierdzącą, to powstałoby wnet drugie pytanie: " Czy możesz chcieć to, co chcesz chcieć?" i tak by szło coraz dalej, w nieskończoność, dzięki temu, że zawsze myślelibyśmy o jednym chceniu, jako zawisłym od jakiegoś wcześniejszego, czy też tkwiącego głębiej, i dążylibyśmy tą drogą daremnie do ostatecznego osiągnięcia takiego chcenia, które musielibyśmy przyjąć i pomyśleć, jako niezawisłe od niczego. Gdybyśmy je atoli chcieli przyjąć, to moglibyśmy wziąć w tym celu zarówno pierwsze, jak też i dowolnie ostatnie. Przez to jednak sprowadzilibyśmy pytanie do całkiem prostego: "Czy możesz chcieć?". Lecz my chcieliśmy wiedzieć, czy samo potwierdzenie tego pytania rozstrzyga o wolności chcenia. A to właśnie pozostaje nie załatwione. Pojęcie wolności pierwotne, empiryczne, zaczerpnięte z działania, nie daje się więc bezpośrednio połączyć z pojęciem woli. Ażeby mimo to, można było użyć pojęcia wolności w odniesieniu do woli, musiano je w tym celu w ten sposób zmodyfikować, że je ujęto abstrakcyjniej. Stało się to tak, że za pomocą pojęcia wolności myślano tylko w ogóle o braku wszelkiej konieczności. Przy tym zachowało to pojęcie charakter negatywny, który mu przyznałem zaraz na początku. Należałoby zatem wyjaśnić nasamprzód pojęcie konieczności, jako pozytywne, które nadaje znaczenia owemu negatywnemu. Pytamy się więc: co to znaczy konieczny? Zwyczajne objaśnienie: "konieczne jest to, czego przeciwieństwo jest niemożliwe, lub to, co nie może być inaczej" - jest tylko wytłumaczeniem słownym, opisem pojęcia, ale nie rozszerza naszego poznania. Natomiast podaję następujące wyjaśnienie rzeczowe: "Konieczne jest to, co wynika z danej wystarczającej podstawy". Twierdzenie to daje się także odwrócić, jak każda dobra definicja. Stosownie więc do tego, czy ta wystarczająca podstawa jest matematyczną, czy też fizyczną, zwana przyczyną, będzie konieczność logiczną (jak konieczność wniosku, gdy są dane przesłanki), matematyczną (np. równość boków trójkąta, gdy kąty są równe), albo fizyczną, realną, (jak nastąpienie skutku, gdy tylko zaistnieje przyczyna): zawsze jednak i z równą niezbędnością, jest związana z następstwem, gdy jest dana podstawa. Tylko otyłe uznajemy coś za konieczne, o ile je pojmujemy jako następstwo z danej podstawy - i odwrotnie: gdy tylko poznajemy, że coś jest następstwem z wystarczającej podstawy, uznajemy, że jest konieczne: bo każda podstawa zmusza. To rzeczowe wytłumaczenie jest tak odpowiednie i wyczerpujące, że konieczność i następstwo z danej wystarczającej podstawy są pojęciami zamiennymi, tzn., że wszędzie można jedno podstawić za drugie.*- Brak konieczności byłby zatem tożsamy z brakiem powodującej wystarczającej podstawy. Jako przeciwstawienie do tego, co konieczne uważamy jednak to, co przypadkowe; w czym zgoła nią ma sprzeczności. Mianowicie: wszystko, co jest przypadkowe, jest tylko względnie przypadkowe. B o w świecie realnym - a w nim tylko można się spotkać z przypadkowością - każde zdarzenie jest konieczne w odniesieniu do swojej przyczyny: natomiast jest przypadkowe w odniesieniu do wszystkiego innego, z czym się ewentualnie spotyka w czasie i przestrzeni. Ponieważ jednak brak konieczności jest cechą tego wszystkiego, co wolne, więc musiałoby ono być niezawisłe od żadnej zgoła przyczyny. Musielibyśmy zatem określić je jako to, co absolutnie przypadkowe: a pojęcie to jest bardzo problematyczne, i wcale nie ręczę za Objaśnienie pojęcia konieczności znajduje się w mojej rozprawie "O zasadzie podstawy dostatecznej". To, czy da się pomyśleć. Jednak dziwnym trafem schodzi się ono z pojęciem wolności. Jednakowoż, w każdym razie to, co "wolne" pozostaje jako to, co pod żadnym względem nie jest konieczne, a znaczy to: niezależne od żadnej podstawy. Pojęcie to zastosowane więc do woli człowieka stwierdzałoby, że przyczyny, lub wystarczające podstawy w ogóle, nie stanowią o indywidualnej woli w jej objawach (aktach woli). Poza tym bowiem akty woli nie byłyby wolne, lecz konieczne, ponieważ następstwo z jakiejś danej podstawy (jakiegokolwiek rodzaju by ona była) jest we wszystkich razach konieczne."
"O wolności ludzkiej woli" Arthur Schopenhauer
Co o tym sądzicie. Czy człowiek jest wolny, tylko wtedy kiedy potknie się o krawężnik, ponieważ jest to wydarzenie przypadkowe, nie posiadające żadnej podstawy do samego zdarzenia? Przecież jak piszemy na forum racjonalisty, czy idziemy do sklepu kupić chleb, to te czynności mają swoją podstawę i świadczą o naszym braku wolności.Chleb kupujemy dla zaspokojenia potrzeb biologicznych,a na forum udzielamy się z chęci dyskusji.. itp. Dlaczego jesteśmy głodni? Ponieważ taką mamy budowę i nie mieliśmy na nią żadnego wpływy,dyskusja na racjonalista.pl ma swoje podstawy,choćby powstanie chrześcijaństwa i wiele sprzeczności skłoniło ludzi do innego sposobu myślenia,postrzegania świata itd. Racjonalizm przypadkowo nie powstał jak ateizm itd.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..| Autografka (10638 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli |
> Twierdzę, uważam i postuluję przyjecie logicznego założenia że ta Twoja "siła" a moja "Rzeczywistość" MOŻE być zarówno świadoma jak i samoświadoma.  > Może ale nie musi! Ale potencjał możności ma, i to JAKI!?!  O ile istnieje  |
#152 1 na 1 | Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > Wystarczyło napisać "nie wiem". Naprawdę, nie ma się czego wstydzić - prawdy nie ukryjesz, a tak tylko się ośmieszasz.Wystarczyło napisać że tobie by wystarczyło gdybym napisał "nie wiem". Tyle że to co tobie wystarcza to przytakiwanie twoim założeniom. A co do ośmieszania -jak na razie to ty próbujesz to robić, gdybym chciał się sam przed inteligentnymi tutaj publicznie ośmieszyć wystarczyłoby mi napisać że jesteś jednym z nich, a ty jesteś tylko jednym z mających o sobie takie mniemanie, bez którego byłbyś we własnych oczach nikim.  > >By zbudować sobie własne pojęcie o konotacjach, których sens był dla mnie racjonalnie/logicznie do przyjęcia w wypadku tych pojęć, korzystałem z tych samych źródeł które i tobie są dostępne.> Jakie to źródła? Biblia? Biblia? Żródło jak inne. Wiele innych...dla ciebie o tyle lepsze od innych bo pierwsze ci się nasuneło.  Bo zawsze analizę zjawiska warto zacząć od tego jego źródła które pierwsze ci na myśl przychodzi. Widać jest dla ciebie wyzwaniem. To dobra metoda oceny. Im większy opór tym pewniejszy i obfitszy owoc z jego pokonania  > >Nie mam zamiaru wyręczać cię [lub osób odpowiedzialnych za twoje wychowanie czy naukę] w tej pracy. Osobiście wolę żebyś był nadal tak beztreściwym [ktoś inny napisałby "tępym i płytkim" ale w końcu mógłbyś wziąć to za obrazę więc tych słów nie użyję],> Ktoś inny mógłby odnieść te słowa do ciebie - ale byłoby to niemiłe, w końcu z chorych nie należy się śmiać.Widzę ze nie znasz jak wielu rzeczy i pewnego podstawowego prawa psychologii: że w innych widzimy jedynie siebie...czyli że nie lubisz jak się z ciebie śmieją [lub i obawiasz się własnej choroby-skoro to taki dla ciebie wielki "straszak" na innych]  > >bo to poprawia moje mniemanie o samym sobie czyli poczucie wyższości,> Ah. Czyli sam przyznajesz, że masz ze sobą problemy - jak słodko!Pokora nie jest moim problemem, ale faktycznie jest słodka!  > >pomimo iż ty bezzasadnie żywisz takie same przekonania wobec mnie, co jeszcze bardziej mnie mile łechce. > Żywię? Gdzie tak napisałem? Czyżbyś miał zwidy?Zwidy w stylu uważania mnie za chorego? Oto proszę -niedaleko, ot tylko linijka niżej: > Jak mogę czuć się lepszy od kogoś chorego? Przecież to nie twoja wina, że nie jesteś tak inteligentny jak ja.Za to twoją winą jest że na poparcie domniemania swojej [wyższej] inteligencji używasz metody wmawiania komuś choroby [domyślnie psychicznej]. Inteligentni nie poniżają innych. Nie muszą. Skoro sobie w tej sytuacji takiej protezy używać musisz, widać twoja inteligencja lękiem przed własną chorobą podszyta. Ale nie bój nic-twoja intuicja cię odnośnie samego siebie nie zawodzi! Nie tym razem!  > >Serdeczności...> >...i dobrej zabawy w poszukiwaniach sensów/konotacji pojęć "dobro", "zło" lub jeszcze milszej, bo w kotka i myszkę z samym sobą, rozgrywki uciekania od szukania -na własnego rozwoju intelektualnego czy osobowościowego użytek- znaczenia tych pojęć  > Produkowanie pozbawionych sensu zdań jest kolejnym objawem twojej choroby? Ja na twoim miejscu byłbym zaniepokojony...Powtarzasz się. Ograniczony zasób zastrzeżeń do adwersarza to dowód uciekania -w tematy zastępcze- od merytorycznej dyskusji, i nie łudź się że inni tego tu na forum jak na dłoni nie widzą. Może paru równie ograniczonych [z podobnymi tobie fobiami społecznymi w stylu opluwania się wskazaniami o psychuszkę za wyznawanie poglądów o oczywistości transcendentności rzeczywistości] da ci punkciki żeby podreperować własne poczucie wartości w tej wątpliwej proweniencji punkciarskiej pseudowspólnocie...ale bym na tym, na twoim lub na ich miejscu, przekonania o własnym racjonalizmie czy szerokich horyzontach intelektualnych nie budował. Zbyt kruche fundamenta. W proch i pył pójdą lada moment. Ani się obejrzysz.  |
#153 1 na 1 | Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >Nawet to że tak przedstawiasz kwestię wolności wyboru jest po tysiąckroć uwarunkowane twoim zaprogramowaniem...> Czym?? Daje Ci prosty wybór. Walnę Cię lewą lub prawą ręką. Która to będzie, to od Ciebie zależy. Ty twiedzisz, że z jakiś powodów, np. biologicznych, to jest zdecydowane wcześniej. A skoro jest zdecydowane, to nie można mówić, że nie istnieje wolna wola.Nie ma decydowania. Jest jedynie uwarunkowanie twoim/moim/wszystkich zaprogramowaniem... To czy się odpowie "prawą/lewą/nie bij/oboma/żadną" itp,etc... jest kwestią wcześniej uwarunkowaną wieloma czynnikami, a już najbardziej instynktem samozachowawczym. |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >Twierdzę, uważam i postuluję przyjecie logicznego założenia że ta Twoja "siła" a moja "Rzeczywistość" MOŻE być zarówno świadoma jak i samoświadoma.  > >Może ale nie musi! Ale potencjał możności ma, i to JAKI!?!  > O ile istnieje  Skoro Ty istniejesz... ...Ona TYM BARDZIEJ!  |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli |
> >Popełniasz błąd paralaksy: to nie tyle ty możesz [świadomie lub nie] wejść w posiadanie zasobów [sił/potencjału] Natury co Ona bezapelacyjnie panuje nad tobą udzielając ci się o tyle o ile jesteś z natury [swojej] zdolna z Niej zaczerpnąć.> Ale doskonalić te zdolności mogę? No i rozumiem, że jest to panowanie nieświadome.Doskonalić o tyle o ile masz przez Nią daną na to przestrzeń. A rozumiesz że nieświadome -bo rozumiesz tak jak to jest ci wygodnie* rozumieć, na tym etapie doskonałości na jaki Ona ci pozwoliła się załapać  *-"wygoda" jako stan minimum energetycznego umysłu znajdującego się w danej chwilowej przestrzeni/komnacie/poziomie "pojmowania świata". |
| Autografka (10638 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>Twierdzę, uważam i postuluję przyjecie logicznego założenia że ta Twoja "siła" a moja "Rzeczywistość" MOŻE być zarówno świadoma jak i samoświadoma.  > >>Może ale nie musi! Ale potencjał możności ma, i to JAKI!?!  > >O ile istnieje  > Skoro Ty istniejesz...> ...Ona TYM BARDZIEJ!  Nie jestem o tym przekonana. |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>>Twierdzę, uważam i postuluję przyjecie logicznego założenia że ta Twoja "siła" a moja "Rzeczywistość" MOŻE być zarówno świadoma jak i samoświadoma.  > >>>Może ale nie musi! Ale potencjał możności ma, i to JAKI!?!  > >>O ile istnieje  > >Skoro Ty istniejesz...> >...Ona TYM BARDZIEJ!  > Nie jestem o tym przekonana.A czy ja ci karzę być?  Sama cię Rzeczywistość do siebie przekona, o ile sama da ci na to szansę. Wiec inicjatywa leży po Jej stronie. Zawsze. Nawet gdy Sama pozwala nam uważać inaczej.  To właśnie znaczy że wiara [w boga] jest [Jego] łaską  |
#158 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>Popełniasz błąd paralaksy: to nie tyle ty możesz [świadomie lub nie] wejść w posiadanie zasobów [sił/potencjału] Natury co Ona bezapelacyjnie panuje nad tobą udzielając ci się o tyle o ile jesteś z natury [swojej] zdolna z Niej zaczerpnąć.> >Ale doskonalić te zdolności mogę? No i rozumiem, że jest to panowanie nieświadome.> Doskonalić o tyle o ile masz przez Nią daną na to przestrzeń.> A rozumiesz że nieświadome -bo rozumiesz tak jak to jest ci wygodnie* rozumieć, na tym etapie doskonałości na jaki Ona ci pozwoliła się załapać  > *-"wygoda" jako stan minimum energetycznego umysłu znajdującego się w danej chwilowej przestrzeni/komnacie/poziomie "pojmowania świata".> Nie podoba mi się to, co napisałeś.  Pewnie zaraz powiesz, że moja wypowiedź to jakieś minimum umysłowe, ale takie było moje pierwsze odczucie po przeczytaniu tej odpowiedzi. Twierdzisz, że jesteśmy całkowicie uzależnieni od kaprysów jakiejś wszechogarniającej Rzeczywistości, w dodatku (co gorsza) możliwe, że samoświadomej? Oczywiście rozumiem, że zawsze jesteśmy ograniczeni, ale ta samoświadoma Rzeczywistość nie budzi we mnie zaufania. |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > Ale ja nie twierdzę, że wszystko jest przypadkowe. Ja twierdzę, że prawa rządzące materią są albo deterministyczne, albo probabilistyczne. Jeśli jakiś proces fizyczny da się dokładnie zmierzyć i zważyć, to da się również wykazać jego przyczynę i następstwa. Wszelki postęp w tej dziedzinie, sprowadza się do dokładności pomiaru i dokładności przewidywać następstw.> Co do przypadkowości w świecie kwantowym.> Okres połowicznego rozpadu izotopu węgla C-14 jest stosunkowo krótki ( )i wynosi zaledwie około 5730 lat> Co to oznacza. To oznacza, że jeśli weźmiemy 1000 jąder węgla C-14, i pozostawimy go na 5730 lat, to w tym czasie rozpadnie się dokładnie połowa jąder. Ale nie ma żadnej reguły, nikt nie może przewidzieć, które jądro ulegnie rozpadowi, a które nie. Nie wiemy czy jakieś konkretne jądro rozpadnie się teraz, czy dopiero za następne 5730 lat, czy jako pierwsze, czy jako ostatnie.> Na tym na przykład polega przypadkowość świata kwantowego.He he  I to że nie wiesz które się kiedy rozpadnie ma być dowodem że dzieje się to przypadkowo? To tylko dowód że nie rozumiemy jeszcze w pełni natury rozpadu i tyle! Byc może nigdy nie będziemy jej rozumieć. Ale to jeszcze nie dowód że los jest ślepy i wybiera sobie raz ten a raz tamten atom jak śmiertka raz tego lub tamtego człowieka do skoszenia...  Moim zdaniem prawa są deterministyczne, probabilizm to tylko nasza proteza oswajania świata, by się poczuć w nim bezpieczniej przez tą odrobinę przewidywalności do jakiej nam sam Świat [przez dorozumienie niektórych relacji, proporcji i związków] uchylił rąbka  |
| Autografka (10638 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>>>Twierdzę, uważam i postuluję przyjecie logicznego założenia że ta Twoja "siła" a moja "Rzeczywistość" MOŻE być zarówno świadoma jak i samoświadoma.  > >>>>Może ale nie musi! Ale potencjał możności ma, i to JAKI!?!  > >>>O ile istnieje  > >>Skoro Ty istniejesz...> >>...Ona TYM BARDZIEJ!  > >Nie jestem o tym przekonana.> A czy ja ci karzę być?  > Sama cię Rzeczywistość do siebie przekona, o ile sama da ci na to szansę.> Wiec inicjatywa leży po Jej stronie. Zawsze.> Nawet gdy Sama pozwala nam uważać inaczej. > To właśnie znaczy że wiara [w boga] jest [Jego] łaską  Powtórzę to jeszcze raz. Nie podoba mi się to. To odrażająca dla mnie wizja. Gorsza niż Jahwe i wszyscy bogowie razem wzięci. Aż mnie dreszcz przeszedł, kiedy to sobie wyobraziłam. Mam nadzieję, że to coś nie istnieje. Nie piszę tego po to, żeby CIę urazić. To jest po prostu okropne. |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >To że w fizyce kwantowej nie raz natykamy się na nieokresloność/nieoznaczoność czy coś co postrzega się jako równoczesną wielostanowość [superpozycja] nie świadczy jeszcze o tym że te zjawiska są przypadkowe bądź "losowe". One mają [jak wszystko] swoje przyczyny, więc przypadkowe nie są na pewno.  > Nie pytałam o przypadkowość, ale o to czy fizyka kwantowa zakłada różnicę pomiędzy stanem obiektywnym (faktycznym) a mierzalnym.Nie wiem czy zakłada, ale powinna ją uwzgledniać i chyba na ile się jej to udaje, uwzględnia. > Czy też uznaje stan mierzalny za obiektywny?A nie jest tak że i mierzalność [jakichś stanów] lub ich niemierzalność pozostanie zawsze subiektywna, tak jak cała nauka czy ludzki ogląd spraw wszelakich?  |
| Autografka (10638 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>To że w fizyce kwantowej nie raz natykamy się na nieokresloność/nieoznaczoność czy coś co postrzega się jako równoczesną wielostanowość [superpozycja] nie świadczy jeszcze o tym że te zjawiska są przypadkowe bądź "losowe". One mają [jak wszystko] swoje przyczyny, więc przypadkowe nie są na pewno.  > >Nie pytałam o przypadkowość, ale o to czy fizyka kwantowa zakłada różnicę pomiędzy stanem obiektywnym (faktycznym) a mierzalnym.> Nie wiem czy zakłada, ale powinna ją uwzgledniać i chyba na ile się jej to udaje, uwzględnia.> > Czy też uznaje stan mierzalny za obiektywny?> A nie jest tak że i mierzalność [jakichś stanów] lub ich niemierzalność pozostanie zawsze subiektywna, tak jak cała nauka czy ludzki ogląd spraw wszelakich?  Moim zdaniem tak właśnie jest. > |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>>Popełniasz błąd paralaksy: to nie tyle ty możesz [świadomie lub nie] wejść w posiadanie zasobów [sił/potencjału] Natury co Ona bezapelacyjnie panuje nad tobą udzielając ci się o tyle o ile jesteś z natury [swojej] zdolna z Niej zaczerpnąć.> >>Ale doskonalić te zdolności mogę? No i rozumiem, że jest to panowanie nieświadome.> >Doskonalić o tyle o ile masz przez Nią daną na to przestrzeń.> >A rozumiesz że nieświadome -bo rozumiesz tak jak to jest ci wygodnie* rozumieć, na tym etapie doskonałości na jaki Ona ci pozwoliła się załapać  > >*-"wygoda" jako stan minimum energetycznego umysłu znajdującego się w danej chwilowej przestrzeni/komnacie/poziomie "pojmowania świata".> >> Nie podoba mi się to, co napisałeś. Pewnie zaraz powiesz, że moja wypowiedź to jakieś minimum umysłowe, ale takie było moje pierwsze odczucie po przeczytaniu tej odpowiedzi.W sumie nie dziwię ci się [że ci się nie podoba]. Komu by się podobało gdyby wyszło że nie jest niezależny? Chyba tylko dziecku przekonanemu o miłości doń rodziców [bądźcie jak dzieci]  > Twierdzisz, że jesteśmy całkowicie uzależnieni od kaprysów jakiejś wszechogarniającej Rzeczywistości, w dodatku (co gorsza) możliwe, że samoświadomej? Oczywiście rozumiem, że zawsze jesteśmy ograniczeni, ale ta samoświadoma Rzeczywistość nie budzi we mnie zaufania.Dlaczego kaprysów? Po prostu jest jaka jest. Jest która jest...może jest samoświadoma a może to tylko nasza projekcja na nią, kto wie? Ja wolę żeby była raczej świadoma tego co robi [z nami] niż bezduszna i mechanicystyczna.  O ile Ją poznajemy, a poznajemy ją o tyle o ile daje się poznać, mamy możliwość postepować zgodnie z REALIAMI świata [jej realiami]. Chcesz/wolisz być odrealniona tylko dlatego by mieć złudzenie wolności?  |
| Skymen (621 punktów) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > >>>>>Twierdzę, uważam i postuluję przyjecie logicznego założenia że ta Twoja "siła" a moja "Rzeczywistość" MOŻE być zarówno świadoma jak i samoświadoma.  > >>>>>Może ale nie musi! Ale potencjał możności ma, i to JAKI!?!  > >>>>O ile istnieje  > >>>Skoro Ty istniejesz...> >>>...Ona TYM BARDZIEJ!  > >>Nie jestem o tym przekonana.> >A czy ja ci karzę być?  > >Sama cię Rzeczywistość do siebie przekona, o ile sama da ci na to szansę.> >Wiec inicjatywa leży po Jej stronie. Zawsze.> >Nawet gdy Sama pozwala nam uważać inaczej. > >To właśnie znaczy że wiara [w boga] jest [Jego] łaską  > Powtórzę to jeszcze raz. Nie podoba mi się to. To odrażająca dla mnie wizja. Gorsza niż Jahwe i wszyscy bogowie razem wzięci. Aż mnie dreszcz przeszedł, kiedy to sobie wyobraziłam. Mam nadzieję, że to coś nie istnieje.> Nie piszę tego po to, żeby CIę urazić. To jest po prostu okropne.To zależy czy !boisz się! że będzie z tobą raczej igrać niż próbować cię uszczęściwić/ubogacić [u-Boga, Boga-ty] tym co stanowi [przecież Ona to Wszystko]. W dużej mierze nasz stosunek do Niej jest ukształtowany naszymi relacjami z rodzicami. Nie śmiem pytać jak to było/jest z Tobą... Czy warto bać się Rzeczywistości? |
siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Odp: Schopenhauer i wolność ludzkiej woli | > Wystarczyło napisać że tobie by wystarczyło gdybym napisał "nie wiem". Tyle że to co tobie wystarcza to przytakiwanie twoim założeniom. A co do ośmieszania -jak na razie to ty próbujesz to robić, gdybym chciał się sam przed inteligentnymi tutaj publicznie ośmieszyć wystarczyłoby mi napisać że jesteś jednym z nich, a ty jesteś tylko jednym z mających o sobie takie mniemanie, bez którego byłbyś we własnych oczach nikim.  Stary, nie stresuj się tak, to niezdrowo! Łatwo mogę udowodnić, że nie o przytakiwanie mi chodzi - nie raz podczas dyskusji przyznałem rację innemu użytkownikowi, który logicznymi argumentami przekonał mnie do zmiany mojego zdania. Ty, zamiast prowadzić merytoryczną dyskusję, zaczynasz wypisywać brednie. > >Jakie to źródła? Biblia? > Biblia? Żródło jak inne. Wiele innych...  Podaj choć jedno. > Widzę ze nie znasz jak wielu rzeczy i pewnego podstawowego prawa psychologii: że w innych widzimy jedynie siebie...Oho, widzę, że pan jest domorosłym psychologiem! Napisałeś "ktoś inny napisałby "tępym i płytkim" ale w końcu mógłbyś wziąć to za obrazę więc tych słów nie użyję", czyli uważasz sam o sobie, żeś tępy i płytki, tak? No cóż... Na pewno znasz się na psychologii lepiej niż ja  . > >Żywię? Gdzie tak napisałem? Czyżbyś miał zwidy?> Zwidy w stylu uważania mnie za chorego?Rzeczywiście - zdaje się, że nie uznaje się megalomanii za chorobę (tylko jak to możliwe, że najpierw piszesz, jakie to poczucie wyższości odczuwasz, a później, że jesteś "tępy i płytki"? Rozdwojenie jaźni? Czyli jednak choroba.). > Za to twoją winą jest że na poparcie domniemania swojej [wyższej] inteligencji używasz metody wmawiania komuś choroby [domyślnie psychicznej].Oh, ja nie uważam, że posiadam jakąś wyższą inteligencję (a nawet jeśli, to nie ma się czym chwalić, bo nie jest to moja zasługa). Po prostu lubię denerwować ludzi, którzy mają zbyt wysokie mniemanie o sobie  . Wnioskując po ilości edycji, jakich dokonujesz (już ponad 10) stwierdzam, że się bardzo zestresowałeś - najpierw piszesz, a dopiero potem myślisz. > Inteligentni nie poniżają innych.Próbowałeś mnie poniżyć - czyli uważasz się za człowieka nieinteligentnego? > Nie muszą.Nie muszę, ale skoro ktoś sam się o to prosi...  > Skoro sobie w tej sytuacji takiej protezy używać musisz, widać twoja inteligencja lękiem przed własną chorobą podszyta. Ale nie bój nic-twoja intuicja cię odnośnie samego siebie nie zawodzi! Nie tym razem!  Ah, znowu bawisz się w psychologa. To jak to wreszcie jest? Ja boję się choroby, a ty uważasz, że jesteś płytki i prosty, a ta wyższość którą prezentujesz to jest tylko na pokaz? > >Produkowanie pozbawionych sensu zdań jest kolejnym objawem twojej choroby? Ja na twoim miejscu byłbym zaniepokojony...> Powtarzasz się.Bo popełniasz ciągle te same błędy. > Ograniczony zasób zastrzeżeń do adwersarza to dowód uciekania -w tematy zastępcze- od merytorycznej dyskusji,Zadałem ci proste pytanie. Nie udzieliłeś odpowiedzi tylko uciekłeś w "tematy zastępcze", więc nie imputuj tego mi. > Może paru równie ograniczonych"Widzę ze nie znasz jak wielu rzeczy i pewnego podstawowego prawa psychologii: że w innych widzimy jedynie siebie..." Ah, czyli w dodatku uważasz, że jesteś ograniczony! To musi być straszne. A dalej - jeszcze trochę nonsensownego bełkotu. Tak ciężko ci odpowiedzieć na proste pytanie? A może po prostu nie wiesz, co oznacza "dobro" i "zło", i dlatego spanikowałeś? Zachowujesz się jak religiant, któremu się udowodni, że jego dogmat to stek bzdur - wpada w panikę i wściekłość, dalsza dyskusja z takim typem jest zwykle niemożliwa. Jeśli coś w moich postach cię obraża to przepraszam, ale papież mi świadkiem, ty zacząłeś mnie obrażać pierwszy (a ja mam taką wadę, że nie umiem takich rzeczy po prostu zignorować). Zakończmy ten nonsensowny spór. I naprawdę chciałbym się dowiedzieć, czym wg ciebie są 'zło' i 'dobro'. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|