Racjonalista - Strona głównaDo treści
Homofobia na forum

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
02-07-2009 23:42Sylwek (15472 punktów)Homofobia na forum
Ocena 13 na 15
Nie wiem czy kogokolwiek zainteresuje taki mamuci tekst, ale trochę się dzisiaj już zirytowałem i poświęciłem te kilka godzin by spłodzić co spłodziłem. W kilku wątkach toczy się dosyć burzliwa "dyskusja" na temat legalizacji adopcji przez pary homoseksualne. Ale ja wolałbym się skupić na czymś innym - mianowicie na niepokojącym zjawisku na jakie zwrócił uwagę Poziomczyński - jawnym szerzeniu uprzedzeń i postaw homofobicznych na podobno racjonalistycznym forum. Ale nie ucieknę od tematu homoadopcji ponieważ jest to obecnie najbardziej wyrafinowana i wyjątkowo perfidna forma dyskryminacji homoseksualistów i metoda na okazywanie homofobicznych postaw, co wyjaśnię poniżej.

Na początek jednak, chciałbym zwrócić uwagę na inny fakt - uprzedzenia często są wrośnięte w nasze Ja. Każdy z nasz kształtował się w takim a nie innym środowisku i w toku swojego rozwoju stykał się z takimi a nie innymi bodźcami. Taka natura ludzka, że kategoryzujemy swoje doświadczenia. A ciemna stroną tej kategoryzacji jest uprzedzenie. Uprzedzenie - etycznie niewłaściwe przenoszenie negatywnych cech niektórych osobników na całą grupę. Cech, które są nierelewantne jako kryterium wyróżniające grupę (choć czasami statystycznie mogą być nadreprezentowane w danej grupie).

Jestem uprzedzony do Arabów. Wiem to. Wiem, poznaję po tym jak odruchowo, czujnie się na nich spoglądam gdy widzę ich na ulicy. Poznaję po treści niesmacznego żartu jakiego wysłałem koleżance, która podzieliła się nowina o nowym chłopaku arabskiego pochodzenia: "Musisz już nosić worek zamiast kiecki?". Jestem świadom swojego uprzedzenia, bo na hasło islam widzę autobus pełny dzieci rozrywany w samobójczej eksplozji obłąkanego fanatyka. I te lęki projektuję odruchowo na każdego Araba, czy kogoś o Arabskim wyglądzie. Może właściwie to bardziej uprzedzenie do Islamu, niż Arabów. W każdym razie nie jestem islamofobem. Bo pomimo swojego uprzedzenia wkładam sporo aktorstwa w ukrycie go. Bo wiem, że jakkolwiek odruchowe, jest niewłaściwe. Ale nade wszystko świadomy jestem jego przyczyn - tak naprawdę nie znam bliżej większej liczby Arabów/wyznawców islamu. Znam tylko ich twarz z telewizji, twarz wykrzywionego obłędem fanatyka. I dlatego odruchowo, w myślach, krzywdzę cała tą masę ludzi, która niczym się ode mnie nie rożni, poza tym, że inni o tej samej etykiecie bywają religijnymi wariatami.
Napisałem o tym swoim uprzedzeniu by każdy kto straci czas na czytanie dalszej części moich wynurzeń powstrzymał się z pochopnym wnioskiem co do mojego gejowskiego fanatyzmu, który każe mi wszędzie tropić homofobię i homofobów. Ja po prostu uważam, że można żywić homofobiczne uprzedzenia, ale jeśli jest się w miarę uczciwym człowiekiem, nie powinno się ich okazywać - nie jest się wtedy homofobem. Ta osobliwa zasad nosi nazwę (także nader często obśmiewanej na tym forum) poprawności politycznej.

O co mi chodzi? Najlepiej wyjaśnię to na przykładzie.
Klasyczny rodzaj uprzedzenia: czarni kradną, inaczej, Murzyni to złodzieje. "Racjonalny" wyznawca takiego uprzedzenia przedstawi następującą teorię: statystycznie rzecz biorąc, czarni częściej trafiają za kratki.
Na czym polega uprzednie? Chociaż faktycznie istnieje taka korelacja, to nie może ona być podstawą do dyskryminowania z góry każdego Murzyna jako złodzieja. Dlatego, że to po prostu nieprawda i byłoby zadawaniem niepotrzebnego cierpienia, gdyby bogu ducha winnemu człowiekowi odmówiono na przykład pracy. Albo adopcji. Wyobraźmy sobie takie rozumowanie: nie należy pozwalać na adopcję Afroamerykanom, ponieważ są złodziejami.

Absurdalne czyż nie? Wszak, od tego są urzędy adopcyjne by określić czy dany kandydat nadaje się na rodzica. Jeśli faktycznie Murzyni częściej się parają przestępczym procederem, to ten urząd zadba o to by rzadziej dostawali prawo do adopcji. Ale nie stworzy zróżnicowanych kryteriów: biali - adopcja po spełnieniu kryteriów, czarni - wcale, bo część kradnie.
Czy szanowni państwo zaczynają rozumieć, dlaczego kwestia zakazu adopcji dla homoseksualistów zasadnie może być rozpatrywana jako forma dyskryminacji? Wszak opiera się na milczącym założeniu, że wszyscy bez wyjątku homoseksualiści będą złymi rodzicami. Tak jakby nie można było dać im równych praw z heteroseksualnymi i pozostawić ocenę konkretnych przypadków, konkretnych podań o adopcję właściwym urzędom. Zamiast tego z góry eliminuje się wszystkich. Samo to jest homofobicznym postępowaniem, jest formą dyskryminacji. Zasłanianie się wolnością wypowiedzi nic nie da, jeśli istota argumentacji sprowadza się do stwierdzenia: "nie damy adoptować bo to homoseksualiści". Nieważne, jak bardzo dobre mniemanie ma osobie wyznawca takich poglądów. Nieważne jak bardzo poza tym jest tolerancyjny - przejawia zachowania, postawy homofobiczne. I w pewnym sensie to oczywiste. Łatwo nam wyciszyć odruchowe, deprecjonujące wyobrażenia o gejach dopóki odgraniczmy ich od siebie - czynimy z nich odrębna subpopulacje rządząca się własnymi prawami. Dopiero wizja wprowadzeni pomiędzy gejowską parę małego dziecka pozwala sobie uświadomić, że są oni częścią tego samego społeczeństwa. Nagle kontakt się odnawia i odżywają potwory wstrętu do homoseksualistów. Wstrętu tak skutecznie wtłaczanego w naszej kulturze od samego dziecka, że często nieuświadomionego.

Isnieje też bardziej prostacka wersja uprzedzeń - na przykład: Żydzi zabili Jezusa więc trza ich tępić; tudzież, Żydzi przerabiają dzieci chrześcijańskie na macę, więc trza ich tępić. Jest on bardziej prostacki, bo pozbawiony zupełnie podstaw. Wydaje mi się, ale tylko intuicyjnie, nie będę wymyślał żadnego uzasadnienia dla tego twierdzenia, że jest tez moralnie bardziej naganny.

Niektórym wstręt do homoseksualistów będący taką prostacką wersja uprzedzeń wystarcza. Objawia się w okrzykach o "chorobliwości" homoseksualizmu. O obrzydliwości homoseksualnego seksu. Przyjmuje tez kuriozalne formy. Na przykład rozważań jakim koszmarem dla dziecka byłby dom gejowski a jakim rajem dom lesbijski - wiadomo,
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

03-07-2009 00:00
 Ocena 11 na 11
Sylwek (15472 punktów)
Niektórym wstręt do homoseksualistów będący taką prostacką wersja uprzedzeń wystarcza. Objawia się w okrzykach o "chorobliwości" homoseksualizmu. O obrzydliwości homoseksualnego seksu. Przyjmuje tez kuriozalne formy. Na przykład rozważań jakim koszmarem dla dziecka byłby dom gejowski a jakim rajem dom lesbijski - wiadomo, cztery cycki, marzenie każdego dzieciaka, a może raczej sprośnego homofoba?

Pozwolę sobie jeszcze wrócić do kwestii homoseksualnego seksu - wiadomo, w końcu jestem gejem, jako facet podobno myślę o tym kilka razy na minutę (i jest to niezależne od orientacji). Otóż pozwolę sobie zauważyć - wy wszyscy "obrzydzeni" - że ani ja, ani żaden inny gej nie robi czegoś czego by nie robili heterycy. Ba, w przeciwieństwie do was, do wspólnego dla naszych orientacji arsenału zabaw nie dokładamy tych z użyciem kobiecej waginy. Tak więc, jeśli już, to (zgodnie z pruderyjnymi standardami seksualnych frustratów) heterycy są bardziej wyuzdani.
Mam nadzieję, ze nikt się nie poczuł urażony tą moją trochę nadmiernie bezpruderyjną uwagą - ale z jakiegoś powodu o gejowskim seksie wypowiadali się do tej pory wyłącznie homofobiczni "znawcy" tematu. Z niejasnych względów skupiali się na seksie analnym. A przecież heterycy uprawiający ten rodzaj seksu są, jakby nie patrzyć liczniejsi od gejów w ogóle, a gejów uprawiających ten rodzaj współżycia w szczególności. Czemu więc różne kaniki zamiast poprosić jakąś dziewczynę, swoje niezaspokojone frustracje realizują opisując swe analne fantazje na forum? Dla mnie jest to naprawdę chore, by nie powiedzieć zboczone, tym bardziej, że łatwiej znaleźć heteroseksualna dziewczynę chętną do takich rozrywek niż geja.

No i jeszcze mam heteroseksualnych przyjaciół. Nie tylko kobiety. Nie wiem, może jest on jakimś kuriozum, ale wiem, że mój 100% heterycki najlepszy przyjaciel nie odczuwa tego wstrętu, więc jednak można i tak. Dla mnie było to tez zawsze nie do pojęcia na drodze introspekcji - no mnie na przykład seks z kobieta po prostu nie interesuje. Nie obrzydza, jest mi po prostu obojętny. Przekłada się to i na brak rozważań, o tym jak zachowuje się wagina kobieca w trakcie seksu gdy jakąś kobietę mijam na ulicy. U homofobów najwyraźniej jest inaczej - na sama myśl o gejach stają im wyobrażenia penisa wkładanego w odbyt - coś, skłonny jestem twierdzić nieobecne w takiej formie nawet u gejów. Kto tu jest faktycznie zboczony, wstrętny i chory?

Tak więc prostacki argument ma postać argumentu z estetyki. Uczciwie trzeba przyznał, że był on względnie nieczęsto stosowany w dyskusjach tutaj. Oprócz kanika bodaj Osnowa jeszcze się na niego powoływał oraz "dyskutanci" o cechach pomniejszych, nie wartych uwagi trolli. On powtarzał oklepana gadkę o homoseksualizme - chorobie. Nie potrafił jednak wyjaśnić, czemu akurat ta choroba miałaby być przeciwwskazaniem dla adopcji, poza stwierdzeniem, dosyć redundantnym z wcześniejszymi, że skutkuje brakiem heteroseksualizmu. Tak więc klasyczne ujęcie typu "Żydzi zabili pana Jezusa" - równie łatwo trafia do emocji, co nieskutecznie dobija się do rozumu.

Ach. No i jeszcze był Robert Zawecki, który jako argumentu użył zdjęcia mężczyzny ze wzwodem z ogłoszenia agencji towarzyskiej na dowód rodzicielskiej niewydolności gejów.
Zastanówmy się: załóżmy, że odwiedziłem sobie pierwszy z brzegu serwis porno dla heteryków, następnie wyszukałem zdjęcie kobiety której waginę, odbyt i usta penetrują swoimi penisami trzej różni mężczyźni, a jeszcze dwóch innych zaspokaja ona dłońmi (dosyć łatwo coś takiego znaleźć nawet bez odwiedzania takich stron - wystarczy google i wyłączenie filtra porno), po czym umieściłbym tu na forum - no coś takiego to powinno skłonić Zaweckiego i jego zwolenników nie tylko do odebrania prawa do adopcji heterykom, ale tez odebrania dzieci tym którzy się ich dorobili sami - wszak heterycy to dopiero robią ruje i poróbstwo. Dodatkowo, gdyby ktoś wyraził niesmak z racji umieszczania takiej fotki na forum, mógłby dostać pouczenie od Witwosa, że jego "smaczność" jest irytująca.

Prostackie argumenty jednak są tak jawnie nieładne, że wielu wstydziłoby się ich używać. Niektórzy są w tym uczciwi - naprawdę widzą, że takie rozumowanie jest pozbawione sensu, jest etycznie niedopuszczalne. Ale nawet tacy ludzie mogą ulec złudzeniom i inne formy homofobicznych twierdzeń traktować jako jakoś uzasadnione. Myślę, że z kilkoma takimi osobami rozmawiałem, ale ich nie mam zamiaru nazywać po imieniu - niech sami się domyślą
Zamiast tego skupię się na tych, którzy są jawnie homofobiczni i nawet nie próbują wycofać się ze swoich poglądów jeśli wykazać im ich bezpodstawność.

Dwa są "argumenty" z podręcznika homofoba-racjonalisty:
-z "konwersji na homoseksualizm" (znowu Osnowa, inni pewno też)
-z homoseksualizmu jako konsekwencji zaniku kompetencji rodzicielskich - szczególnie absurdalny, zaprezentował go Adamiak, podjął jawnie Witwos, nie znam personaliów tych, którzy im przyklasnęli plusami. Mam nadzieję, że się im zrobi wstyd, nie za ich homofobiczny postępek, na to nie liczę, ale przez świadomość jak głupiemu argumentowi przyznali rację, lecz o tym za chwilę.
03-07-2009 00:03 
 Ocena 11 na 11
Sylwek (15472 punktów)
Argument z "konwersji" jest interesującą wersją prostackiego argumentu typu "Żydy zabiły Jezusa". Oczywiście na pierwszy rzut oka tego nie widać. W istocie, ci co używają tego argumentu mówią przecież, że w homoseksualizmie nie ma nic złego, ale mimo wszystko geje nie mogą adoptować dzieci, bo a nuż zmienia one orientację.
Nie chce tu wnikać w zasadność samego przypuszczenia o możliwości zmiany orientacji dziecka pod wpływem wzorca rodzicielskiego bo to bez znaczenia. Istotne jest co innego. Jeśli ktoś jest pozbawiony postaw homofobicznych, czyli w nie widzi w homoseksualizmie nic złego, wstrętnego, deprecjonującego, wtedy ewentualna zmiana orientacji takiego dziecka nie powinna go obejść bardziej niż zeszłoroczny śnieg. No, jedyny rozsądny, niehomofobiczny powód, dla którego lepiej dla dziecka żeby nie było gejem, to sami homofobii i to jak potrafią oni umilić życie. Oczywiście homoseksualiści mają tez inne specyficzne dla siebie problemy, ale też pozbawieni są niektórych właściwych dla heteryków. Jedyny problem właściwy dla homoseksualistów to właśnie homofoby.
Ale w dyskusjach nie chodziło o ewentualną udrękę ze strony homofobów (głupio im było przecież powiedzieć, że to oni postarają się by dziecko żałowało posiadania takiej a nie innej orientacji), ale o zmianę orientacji jako takiej. Tak więc znowu - po prostu wstrętny gej, tylko tym razem akcent przesunięty ze wstrętnego gejowskiego rodzica na najwyraźniej równie wstrętne homoseksualne dziecko.

Na (prawie) koniec zostawiłem sobie szczyt absurdu - argument Adamiaka. Jest on tak absurdalny, że początkowo nie potraktowałem go poważnie - dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że jego autor naprawdę wierzy w rozgrzeszenie z homofobii dzięki posiadaniu takiego wyjaśnienia swoich pobudek dla sprzeciwu wobec homoadopcji.
Trzeba przyznać, że argument Adamiaka jest oryginalny - odwraca on relację pomiędzy brakiem rodzicielskich kompetencji a homoseksualizmem. Mianowicie według Adamiaka, to homoseksualizm jest skutkiem braku rodzicielskich kompetencji. Geje to mężczyźni, którzy stracili chęć posiadania dzieci i w konsekwencji przerzucili swoje seksualne pokusy na przedstawicieli własnej płci zgodnie z zasada "koszula bliższa ciału". Krótko mówiąc kiedy jako jeszcze dziecko w zasadzie, może 10-12 letni chłopiec uświadamiałem sobie niejasno jakieś drżące uczucia gdy na przykład zobaczyłem atrakcyjne męskie ciało na zdjęciu, to według Adamiaka robiłem tak bo wiedziałem, że nie chcę dzieci, i uznałem, że w takim razie pieprzyc się będę z facetami. Choć po prawdzie nie miałem jeszcze wtedy jasnego pojęcia o pieprzeniu w ogóle. I zarazem - w moim wieku heteroseksualny Adamiak uznał za atrakcyjne kobiety urzeczony wizją berbeci (wtedy w tej wizji był im niemal równolatkiem) jakie mógłby z tymi kobietami płodzić i wychowywać? Głupsze niż rojenia zwolenników ID? Równie metafizyczne? Tak i tak. Z tym drugim to nawet się Adamiak zgodził, przyznając, że jego "teoria" to metafizyczny (w ścisłym, metodologicznym sensie) niewypał.
Żeby nie było, ze tak głupie uzasadnienie zmyślam i wciskam niewinnej ofierze w usta tu znajduje się oryginalna wypowiedź włącznie z koszulą (notabene nagrodzona 3 plusami, a to nie jedyna popierana plusami wypowiedź Adamiaka zawierająca jego teoryjkę).
Tak więc według Adamiaka, nie o to idzie ze geje kochają gejów czy są wstrętni. Oni dlatego się kochają bo nie chcą dzieci. Jest to skorelowane z orientacją - biseksualista to taki ktoś kto trochę chce dzieci. No i jest inna forma mniej chorych gejów - tacy co decydują się w jakiś sposób sprokurować sobie dziecko z kobietą. Czemu poza tym sypiają i wiążą się wyłącznie z mężczyznami, tego Adamiak nie wyjaśnił. Czemu tez wielu heteryków z łatwością i z chęcią uprawia seks z kobietami, nie myśląc o płodzeniu dzieci, a w razie wpadki unikając jak się da przyjęcia na siebie rodzicielskich obowiązków też nie wyjaśnił. Ale fakty nie sprawiają problemu dla Adamiaka - on żyje w swoim własnym świecie w którym z łatwością przychodzi mu fabrykowanie pseudoracji dla swoich homofobicznych urojeń i lęków.
Oczywiście Adamiak jest świadom absurdu swojej teorii, bo widać ją szczególnie gdy ją streścić w kilku słowach: "Gej chcący adopcji to taki ktoś kto nie chce swoich dzieci ale bardzo chce cudze dzieci. Gdyby chciał kochać dzieci jak rodzic to by sobie zrobił. Nie robi, więc bierze cudze". Rozsądny człowiek zapyta się po co cudze? Adamiak zna odpowiedź - by poprawić swój status społeczny. A że mogliby własnymi poprawiać? To (jako kolejny fakt) nie leży w polu zainteresowań Adamiaka. A że w rzeczywistości sama gadka o homoadopcji obniża społeczna akceptację dla homoseksualizmu jako takiego? To kolejny fakt, wiemy już gdzie Adamiak ma fakty (dla nie domyślnych, tam gdzie wedle homofobów typu kanika i Zaweckiego cały czas znajdują się penisy gejów, no chyba, że akurat wymachują nimi na paradzie)
Czy jeśli ktoś wymyśla tak absurdalne uzasadnienia swoich poglądów godzących w homoseksualistów naprawdę trzeba mieć obsesję by uznać go za homofoba? Ja naprawdę sądziłem, że wyjaśnię Adamiakowi bezzasadność jego teorii, więc nie byłem skłonny pochopnie nazywać go homofobem. Jednak Poziomczyński miał też tutaj rację, Adamiak nie ma "watpliwości" w kwestii homoadopcji - on ma bardzo dobrze wyrobione i głęboko zakorzenione uprzedzenie.
03-07-2009 00:03 
 Ocena 10 na 10
Sylwek (15472 punktów)
To tyle co do homofobicznych argumentów przeciwko homodopcji. Teraz chciałbym się skupić na użyciu zakazu homoadopcji jako pretekstu do usprawiedliwiania głębszych homofobicznych nastrojów.

Jeden z nich polega powoływaniu się na niechęć społeczeństwa. Okazuje się, że homoadopcja jest niedopuszczalna bo szkodzi dzieciom pośrednio z racji homofobicznego społeczeństwa. Więc zamiast walczyć z homofobią społeczeństwa zakazujemy homoadopcji. Mam tylko nadzieję, że wyznawcy tego argumentu zamkną się przy okazji kolejnej dyskusji o prześladowaniach ateistów, bo są chyba świadomi, ze społeczeństwo jest tez niezbyt gotowe na pełną emancypację niewierzących jako równego podmiotu społecznej egzystencji.

Zakaz homoadopcji, sam w sobie homofobiczny, jest o tyle wygodny, że dostarcza łatwego narzędzia do uciszania niezadowolonych z homofobicznych nastrojów. Tym narzędziem jest dobro adoptowanych dzieci. Tak więc najpierw Zawecki i Adamiak, a potem mniej zmyślne papugi tych dwóch obwieszczają oto, że należy skończyć z gadką o dyskryminacji, bo tu nie o dobro gejów idzie tylko dzieci, i nie wolno ich używać jako środków do walki z dyskryminacją, tak więc cicho geje, nie narzekać, że was dyskryminujemy.
Jasne. Zastanawiam się tylko, na ile takiej kantowskiej etyki stosują oni wobec siebie, nim wywleką ją w swoich moralizatorskich tyradach na forum. Prawda (pragmatyczna i ta będąca zgodnością zdań z faktami) jest taka, że adopcja to takie coś, co stara się polepszyć los dzieci bazując na zaspokajaniu niespełnionych uczuć rodzicielskich tych co nie mogą lub z innych powodów nie chcą na drodze płodzenia dzieci. Lub, którzy są na tyle szlachetni, że mogą i chcą i nawet mają własne dzieci, ale dodatkowo chcą pomóc innym. W każdym razie, gdy ktoś jest chętny udzielić takiej pomocy, lub tez ma kaprys posiadania dziecka zabawki - jest tak czy siak poddawany procedurze sprawdzającej. To ta procedura ma odsiewać tych co poszukują zabawek nie potomstwa (to a propos żenującej historyjki spłodzonej ostatnio przez Kowalską). Ale z jakiegoś powodu geje zasługują na specjalne traktowanie - ich adopcyjnych kompetencji nie będzie określać właściwa komisja, ale wyobrażenia na temat gejowskiej psychiki dekarza, rozwodnika, ojca co potrafi rozpoznać własne dziecko nawet gdy jest nieodróżnialne od innych noworodków, niespełnionej pisarki, i biedaka który nie może znaleźć dziewuchy chętnej by pozwoliła mu wsadzić tam gdzie światło nie dociera, oraz wielu innych o podobnych poglądach.

Na koniec dziękuję za liczne głosy rozsądku i zwykłej ludzkiej przyzwoitości, a homofobom co lepiej znają cudze myśli i motywacje od ich właścicieli dedykuję piosenkę.

A teraz dyskutujcie sobie, stawiajcie mi minusiki, wyśmiewajcie moje heterofobiczne obsesje, ubolewajcie, jak to działam na szkodę homoseksualistów zrażając "rozsądnych" ludzi co to pragną dyskutować nad tym na ile chorzy są geje itp...
Ja sobie robię kilka dni urlopu od tego paskudnego miejsca.
03-07-2009 12:47 
 0 na 4
bockxer (1165 punktów)
@Sylwek
Powtórzę, lekko modyfikując i zangliczjąc moje powiedzonko, że "there is nothing worse than a rightist homophobic faggot".
Jakbyś przez 30 lat zmuszał się do bycia heterykiem to cudów nie ma - miałbyś solidnie porąbane pod deklem.
Próba naprawy takiego fagota to strata czasu. Nie da się, więc najlepiej załatwić to krótko, np. tytułowymi słowami z piosenki enerdowskich weteranów - Puhdys: "Leck mich am Arsch".
A potem omijać jak "la merde de chien" na paryskim chodniku.
04-07-2009 00:24 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Na (prawie) koniec zostawiłem sobie szczyt absurdu - argument Adamiaka. Jest on tak absurdalny, że początkowo nie potraktowałem go poważnie - dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że jego autor naprawdę wierzy w rozgrzeszenie z homofobii dzięki posiadaniu takiego wyjaśnienia swoich pobudek dla sprzeciwu wobec homoadopcji.
   Rozumiem, że masz głębokie poczucie krzywdy z powodu swojej "inności", ale nie myślałem, że te... zaburzenia aż tak wpływają na jasność myślenia, powodując słowotok tak obfity, jak bezsensowny.

>Trzeba przyznać, że argument Adamiaka jest oryginalny - odwraca on relację pomiędzy brakiem rodzicielskich kompetencji a homoseksualizmem.
   Po co ci te kłamstwa? Przecież nie odwracam, tylko piszę (postawiłem taką hipotezę), że jest to zależność wprost.

>Mianowicie według Adamiaka, to homoseksualizm jest skutkiem braku rodzicielskich kompetencji.
   Teraz napisałeś półprawdę - nie "kompetencji" tylko instynktów i uważam, że może być jednym z czynników a ty nie przekonałeś mnie, że jest inaczej.

>Geje to mężczyźni, którzy stracili chęć posiadania dzieci i w konsekwencji przerzucili swoje seksualne pokusy na przedstawicieli własnej płci zgodnie z zasada "koszula bliższa ciału".
   Mniej więcej tak.

>Krótko mówiąc kiedy jako jeszcze dziecko w zasadzie, może 10-12 letni chłopiec uświadamiałem sobie niejasno jakieś drżące uczucia gdy na przykład zobaczyłem atrakcyjne męskie ciało na zdjęciu, to według Adamiaka robiłem tak bo wiedziałem, że nie chcę dzieci, i uznałem, że w takim razie pieprzyc się będę z facetami.

   Takie stwierdzenia to możesz sobie wygłaszać, ale na własny rachunek, kłamco.

   Nie przypuszczam, byś nie odróżniał świadomości od podświadomych działań kierowanych instynktem, więc jesteś kłamcą i manipulatorem.

   Nie moja to wina, że zaślepienie nienawiścią (choć może i w twoim pojęciu słuszną) nie pozwala ci na logiczne myślenie i skłania do działań na zasadzie "cel uświęca środki", więc twoje konfabulacje uznaję za kłamliwy bełkot "zaszczutego zwierzęcia".

>Tak więc według Adamiaka, nie o to idzie ze geje kochają gejów czy są wstrętni.
   A co mnie to obchodzi?

>Oni dlatego się kochają bo nie chcą dzieci.
   Chcesz powiedzieć, że dwóch facetów kocha się dlatego, że chcą mieć dzieci? No cóż - powodzenia.

>Jest to skorelowane z orientacją - biseksualista to taki ktoś kto trochę chce dzieci.
   A nie jest tak?

>No i jest inna forma mniej chorych gejów - tacy co decydują się w jakiś sposób sprokurować sobie dziecko z kobietą. Czemu poza tym sypiają i wiążą się wyłącznie z mężczyznami, tego Adamiak nie wyjaśnił.
   No jak to nie? Przecież sam wyżej pisałeś, że (ja mówię) nie są gejami całkowicie pozbawionymi instynktu rodzicielskiego.
   Czy wiesz, po jaką cholerę ci te kłamstwa w co drugim zdaniu? Bo ja wiem.

>Czemu tez wielu heteryków z łatwością i z chęcią uprawia seks z kobietami, nie myśląc o płodzeniu dzieci, a w razie wpadki unikając jak się da przyjęcia na siebie rodzicielskich obowiązków też nie wyjaśnił.
   Wspominałem coś o instynkcie i działaniu podświadomym, ale widzę, że coś cię przyćmiło i nie chcesz o tym wiedzieć, plącząc cały czas te dwie, zupełnie różne rzeczy - plączesz tendencyjnie, bo tak ci do tych... rozpaczliwych tłumaczeń pasuje.

>Ale fakty nie sprawiają problemu dla Adamiaka - on żyje w swoim własnym świecie w którym z łatwością przychodzi mu fabrykowanie pseudoracji dla swoich homofobicznych urojeń i lęków.
   Ulżyło ci, żeś wyrzygał zarzut, który od dawna widziałem w podtekstach?
   No widzisz - tak bardzo ci nie pasowałem z moimi poglądami, żeś mi musiał mordę homofoba dorobić, bo bez tego nie potrafisz żyć... w pale ci się nie mieści, że ktoś może myśleć o tobie racjonalnie i traktować cię tak, jak na to (w dobrym tego słowa znaczeniu) zasługujesz, czyli jak faceta niepełnosprawnego.

   Rozumiałbym twoje oburzenie, gdybym cię traktował, jak heteryka, ale ty się wkurzasz, że cię traktuję jak geja i to jest dopiero absurd twojej choroby.

>Oczywiście Adamiak jest świadom absurdu swojej teorii, bo widać ją szczególnie gdy ją streścić w kilku słowach: "Gej chcący adopcji to taki ktoś kto nie chce swoich dzieci ale bardzo chce cudze dzieci. Gdyby chciał kochać dzieci jak rodzic to by sobie zrobił. Nie robi, więc bierze cudze".
   Jasne, brawo "Sylwek".

>Rozsądny człowiek zapyta się po co cudze? Adamiak zna odpowiedź - by poprawić swój status społeczny. A że mogliby własnymi poprawiać? To (jako kolejny fakt) nie leży w polu zainteresowań Adamiaka.
   Oczywiście, że leży, ale sam mi odpowiedziałeś, że gej nie chce własnych dzieci, bo się brzydzi je robić, więc po co miałem poprawiać "fachowca"?

>Ja naprawdę sądziłem, że wyjaśnię Adamiakowi bezzasadność jego teorii...
   Czy mam udawać, że mi przykro, iż twoja gorliwość w tłumaczeniu przekraczała o 1000% siłę argumentów?

>... więc nie byłem skłonny pochopnie nazywać go homofobem.
   Hihihi.

>Jednak Poziomczyński miał też tutaj rację..
   Aha, potrzebujesz wspólników?

>Adamiak nie ma "watpliwości" w kwestii homoadopcji - on ma bardzo dobrze wyrobione i głęboko zakorzenione uprzedzenie.
   Napiszę ci tak: jeśli takie myślenie poprawia ci humor, to sobie trwaj w błędzie, mnie to wisi, ale nie życzę sobie, byś mi przypisywał autorstwo swoich prostacko skonfabulowanych teoryjek.

Edycja:
   Szkoda, że tego paszkwilka nie podpiąłeś pod jakiś mój post - nie śledzę wszystkich wątków na forum a tego nie subskrybowałem, bo już sam tytuł mnie zniechęcił dlatego, że ani temat gejów ani homofobów nigdy mnie nie interesował.
   Ale każdy ma tylko taki sposób działania na jaki go stać... cóż, nie zazdroszczę ci.
04-07-2009 00:54 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Teraz napisałeś półprawdę - nie "kompetencji" tylko instynktów i uważam, że może być jednym z czynników a ty nie przekonałeś mnie, że jest inaczej.
Nie muszę. Zresztą, sam stwierdziłeś, że żadne fakty cię nie przekonają, więc co miałbym robić - rzucać zaklęcia?

Ale widzę subtelnie zaczynasz korygować swoje teorie, czyżbyś dostrzegł w nich coś niepokojącego?
>Oczywiście, że leży, ale sam mi odpowiedziałeś, że gej nie chce własnych dzieci, bo się brzydzi je robić, więc po co miałem poprawiać "fachowca"?
Więc - nie, do tej pory pisałeś, że gej nie chce dzieci, to ja pisałem, że nie pociąga go akt płodzenia dzieci z płcią przeciwną. ty uparcie próbowałeś przedstawić niechęć do seksu z kobieta jako niechęć do wychowania dzieci.
Kto kłamie i manipuluje?

A co do dalszych twoich uwag.

Albo mówimy o instynkcie rodzicielskim albo seksualnym. Jeden z drugim nic wspólnego nie ma.
U homo i hetero i bi też nie ma.
Ponownie powtórzyłeś głupotę z biseksualistami jako częściowo chcącymi dzieci.
Problem w tym, że można być homo, bi lub hetero i nie wykazywać najmniejszego zainteresowania wychowaniem dzieci przy jednocześnie bardzo wydatnym zainteresowaniu seksem.
Można tez być homo, bi i hetero i chcieć wychowywać dzieci.

Popęd seksualny to doznaniowy składnik psychiki powstały w trakcie ewolucji jako mechanizm nakłaniający zwierzęta do kontaktów seksualnych. Instynkty rodzicielskie to mechanizmy psychologiczne uruchamiane w trakcie sprawowania opieki nad potomstwem. Ty je wymieszałeś bezpodstawnie i wbrew temu co obserwujemy - czyli rozłączności zachowań seksualnych i opieki rodzicielskiej.
Kim oprócz kłamcy jeszcze mnie nazwiesz? Debilem niedostrzegającym oczywistych zależności?

Twój mechanizm w którym popęd seksualny jest ukrytym instynktem rodzicielskim nie istnieje. I tyle. Możesz sobie dalej pisać co chcesz.
Ja cię nie przekonam, że nie masz racji, skoro fakty cię nie przekonują.

PS a tak w ogóle:
-jeśli ci to pomaga bierz "adamiak" moje imię w cudzysłów, ale "ten homofob" witwos może poleci ci jeszcze bardziej szydercze formy.

-mówiłem o twoich homofobicznych lekach, to niekoniecznie musi być tożsame z uznaniem cię za homofoba, o czym dość rozwlekle napisałem w swym przesyconym nienawiścią tekście

-nie mów, że traktowałeś mnie jak geja. Gdybyś traktował mnie jak geja, nie uznawałbyś, że różnię się czymkolwiek więcej od dowolnego innego heteryckiego faceta jak tylko obiektem docelowym mojego popędu. ty jednak traktowałeś mnie zawsze jak swoje wyobrażenie geja z całym sztafażem dodatkowych psychologicznych spaczeń. Twoje narzekania na moje zdenerwowanie są śmieszne.

Nie jestem zaszczutym zwierzątkiem, wręcz przeciwnie, i odnoszę wrażenie, że to jest rażące i chamskie dla wielu.

Pozdrawiam (znów serdecznie).
04-07-2009 01:32 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Teraz napisałeś półprawdę - nie "kompetencji" tylko instynktów i uważam, że może być jednym z czynników a ty nie przekonałeś mnie, że jest inaczej.
>Nie muszę.
   Jasne, niczego nie musisz, bo ci nie na rączkę przyjąć do wiadomości fakt, że z geja mama (i tata) jak z koziej p***y rakietnica.

>Twój mechanizm w którym popęd seksualny jest ukrytym instynktem rodzicielskim nie istnieje. I tyle. Możesz sobie dalej pisać co chcesz.
   Nie bardzo mi się chce, więc coś wkleję, będzie szybciej i bardziej fachowo:

Cytat:
"W ujęciu instynktu wg Tinbergena i jego następców - jest on dziedziczną zdolnością zwierząt i ludzi do wykonywania łańcucha różnych rodzajów zachowania się, napędzanych przez popędy i sterowanych przez odpowiednie bodźce zewnętrzne, prowadzących do skutków koniecznych dla przeżycia osobnika lub utrzymania gatunku (a więc - biologicznie celowych); z fizjol. punktu widzenia jest to uwarunkowany genetycznie, hierarchicznie zorganizowany, funkcjonalny system ośrodków nerwowych - popędowych i związanych z nimi mechanizmów wyzwalających oraz efektorów (np. ruchowych, służących wokalizacji, wydzielaniu substancji itp.) w ośrodkowym układzie nerwowego, odpowiedzialnych za przejawianie się łańcucha działań instynktowych związanych z jednym zadaniem biologicznym. Zachowanie instynktowe składa się zawsze z dwóch etapów: (1) przygotowawczego, często łańcuchowego (jak w instynkcie rozrodczym: wędrówka rozrodcza, wybór terytorium, zbieranie materiału na gniazdo), zwanego fazą apetencyjną (poszczególne jej składniki nazywamy zachowaniami apetencyjnymi).
Zgodnie z zasadą podwójnej kwantyfikacji - przy silnym pobudzenie danego ośrodka motywacyjnego zarządzane przezeń działanie instynktowe może się pojawić nawet bez właściwego bodźca wyzwalającego, jako tzw. działanie upustowe (np. pogoń b. głodnego ptaka za nie istniejącym owadem). W konflikcie motywacji (np. jednoczesnej tendencji do ataku i ucieczki) pojawiać się mogą sztywne wzorce zachowania z innego repertuaru zachowań instynktowych (często pielęgnacji ciała, tak też jest i u ludzi); są to tzw. działania przerzutowe. Dlatego też jako kryteria instynktu wykorzystuje się co najmniej jeden z faktów: 1) czy dane zachowanie się jest poprzedzone przez inne o charakterze apetencyjnego, czy też samo w konsekwencji prowadzi do działania spełniającego, 2) czy zachowanie to przejawia się "w próżni" (in vacuo) jako działanie upustowe - i wreszcie 3) czy występuje ono jako działanie przerzutowe? Na tej podstawie wyróżnia się kilka instynktów, jak pokarmowy, pobierania wody i elektrolitów (jonów), oddychania, rozrodczy (wraz z wędrówkami, terytorializmem i budową gniazda), instynkt opieki nad potomstwem, snu i pielęgnacji ciała.

www.nencki.gov.pl/ptetol/biogramy/tinbergen.htm
   Zachowania gejów w tym kontekście postrzegam jako zachowania w próżni, działania upustowe nie służące spłodzeniu potomstwa.
   Jeśli autorytet Nikolaasa Tinbergena cię nie przekonuje, to faktycznie nie mamy o czym gadać.

>-jeśli ci to pomaga bierz "adamiak" moje imię w cudzysłów...
   Będziesz w cudzysłowie jako osobnik, do którego straciłem szacunek z powodu nieczystej gry za pomocą notorycznych kłamstw i paszkwilków, "Sylwek", a nie z powodu jakiejś orientacji, która mnie kompletnie nie interesuje.

>Nie jestem zaszczutym zwierzątkiem, wręcz przeciwnie, i odnoszę wrażenie, że to jest rażące i chamskie dla wielu.
   Dla mnie rażąco chamskie jest twoje szczurowate zachowanie i wypieranie się nieczystych intencji przy adopcji cudzych dzieci, "Sylwek", a nie to z kim śpisz.
04-07-2009 01:45 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Rzeczywiście za mądre to dla mnie, a dodatkowo autorytety wszelkie małe na mnie wrażenie robią.

Zwrócę ci tylko uwagę, że jedyny instynkt jaki jest "zawieszony w próżni" w rozumieniu ewolucyjnym (które nota bene za nic ma przetrwanie gatunku i jeszcze nie wiem - ale jak poczytam sobie o tym etologu to się dowiem - możliwe że to twoje niedopatrzenie, a może Tinbergen jest bardziej zaprzeszły niż myślałem) to instynkt rozrodczy. Który nawet twój autorytet odróżnia od instynktu rodzicielskiego.
I co w tym dziwnego? Przecież ewolucyjnie rzecz biorąc mężczyzna może przyjąć strategię wyłącznie płodzenia dzieci, bez dbania o ich wychowanie. Ewolucyjnie nigdy nie istniała potrzeba wiązania instynktu rodzicielskiego , z popędem płciowym.rzynajmniej nie u mężczyzn, być może u kobiet to funkcjonuje inaczej. W każdym razie mężczyzna może uprawiać seks i nie musi z tej racji przyjmować ojcowskich zachowań.

Co do szczurowatych intencji - jak mniemam miałeś takie zdanie od początku, nie sądzę by wpłynął na nie mój tekst. Tak więc od początku byłem dosyć naiwny przypisując ci zbyt szlachetne pobudki da twojego upartego trwania w błędzie.

PS pisałeś coś o podświadomych instynktach - niewiele wiem o podświadomości, zasadniczo nie interesuje mnie Freud. Wiem jednak, że [b]pod[/s] świadomością i składających się na nią procesach umysłowych znajduje się maszyneria zoptymalizowana przez dobór do powielania tworzących ją genów. I za nic ma ona dobro i komfort swoich nośników, ich dzieci, czy dzieci adoptowanych. I działa pod tym względem tak samo, choć czasami lepiej lub gorzej, bardziej lub mniej skutecznie u wszystkich niezależnie od orientacji. I wydaję mi się, że ty w ogóle tego kontekstu nie pojmujesz rozprawiając o czyichś szczurowatych intencjach.
04-07-2009 03:41 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Rzeczywiście za mądre to dla mnie, a dodatkowo autorytety wszelkie małe na mnie wrażenie robią.
   Rozumiem... szczególnie, jak zupełnie nie potwierdzają twoich założeń - też argument, tyle, że w piaskownicy (malutkiej) może zrobiłby wrażenie.

>... a może Tinbergen jest bardziej zaprzeszły niż myślałem)...
   Jak cię znam, to na pewno Tinberger jest nędznym homofobem, aż dziw, że nie pisze tu na forum ... Zaraz, zaraz... a może to Małgorzata...? Na pewno ją tu z Homofoblandu zrzucili z samolotu, na pewno!

>... instynkt rozrodczy. Który nawet twój autorytet odróżnia od instynktu rodzicielskiego.
   Od dwóch tygodni ci o tym piszę, że u gejów został popęd seksualny a zanikł instynkt rodzicielski, a ty uparcie twierdziłeś, że tych instynktów nie da się rozdzielić, bo one przecież są jeden...
   Na początku pisałem intuicyjnie, aż znalazłem argument potwierdzający pośrednio moją hipotezę, ale teraz tobie autorytet jest przedawniony... czy też go może przez głosowanie zdyskwalifikujesz, jak WHO niektóre choroby?

>I co w tym dziwnego? Przecież ewolucyjnie rzecz biorąc mężczyzna może przyjąć strategię wyłącznie płodzenia dzieci, bez dbania o ich wychowanie.
   Język Kalego chyba tylko do ciebie dociera, więc napiszę: moja wiedzieć, że to możliwe, tylko gejom się chce zupełnie odwrotnie i dlatego to brzydko pachnie, żeby nie powiedzieć mało politycznie, ale z przytupem: Kali, to śmierdzi!.

>Ewolucyjnie nigdy nie istniała potrzeba wiązania instynktu rodzicielskiego , z popędem płciowym.rzynajmniej nie u mężczyzn...
   Jasne... u mężczyzn-gejów, o tym cały czas piszę.

>... być może u kobiet to funkcjonuje inaczej.
   Pewnie z braku kobiet-gejów.

>W każdym razie mężczyzna może uprawiać seks i nie musi z tej racji przyjmować ojcowskich zachowań.
   Może, ale nie chce i wtedy jest gejem.

>Co do szczurowatych intencji - jak mniemam miałeś takie zdanie od początku, nie sądzę by wpłynął na nie mój tekst.
   Projektujesz sobie.

>Tak więc od początku byłem dosyć naiwny przypisując ci zbyt szlachetne pobudki da twojego upartego trwania w błędzie.
   Naiwnością było sądzić, że się nabiorę na twoje tandetne zapewnienia o braniu interesu dzieci pod uwagę przy homoadopcji.

>PS pisałeś coś o podświadomych instynktach - niewiele wiem o podświadomości, zasadniczo nie interesuje mnie Freud.
   Właśnie Freud lekko myszką trąci, bo: TINBERGEN, Nikolaas (Niko) (1907-1988) wydał swoje epokowe dzieło "Badania nad instynktem" bodajże w The Herring Gull's World. Oxford w 1953 roku. Znajdź nowsze źródła na obalenie autorytetu Tinbergera i nie smuć.
   A pojęcie podświadomości wprowadził Pierre'a Janet pl.wikipedia.org/wiki/Podświadomość , i ludzie kierują się podświadomością w większości swych działań, ale po co co to wiedzieć.

>I wydaję mi się, że ty w ogóle tego kontekstu nie pojmujesz rozprawiając o czyichś szczurowatych intencjach.
   Impresje z naszej dyskusji jednoznacznie mi wskazują nie na "czyjeś" szczurowate intencje, tylko twoje, "Sylwek". A utwierdziły mnie w tym poglądzie twoje płaskie i śliskie próby manipulowania, i przekłamywania moich słów w tym wątku - brudne intencje aż się wylewają z twoich tekstów...
04-07-2009 10:38 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>>... a może Tinbergen jest bardziej zaprzeszły niż myślałem)...
>   Jak cię znam, to na pewno Tinberger jest nędznym homofobem, aż dziw, że nie pisze tu na forum ... Zaraz, zaraz... a może to Małgorzata...? Na pewno ją tu z Homofoblandu zrzucili z samolotu, na pewno!
Bla bla.. Bardzo byś chciał, żebym w ten sposób rozumował. Skoro z absurdu twojego rozumowania wnioskuję o istnieniu jakiś tam homofobicznych uprzedzeń, byłoby ci wygodne, i rzeczywiście tak robisz po raz kolejny odwrócić relacje i moją niezgodę na twoje teoryjki wyprowadzać z chęci imputowania ci nieistniejącej homofobii. Proszę bardzo, jest w końcu mistrzem takiego fabrykowania uzasadnień.

>   Na początku pisałem intuicyjnie, aż znalazłem argument potwierdzający pośrednio moją hipotezę, ale teraz tobie autorytet jest przedawniony... czy też go może przez głosowanie zdyskwalifikujesz, jak WHO niektóre choroby?
Jaki argument? Nie można u ludzi traktować popędu płciowego jako wstępnego elementu łańcucha prowadzącego do popędu rodzicielskiego bo ludzie, a szczególnie mężczyźni regularnie przejawiają zachowania wskazujące na rozdzielność tych instynktów. I nie ma w tym nic dziwnego jest jedna z zupełnie normalnych i w określonych warunkach bardzo opłacalnych strategii ewolucyjnych dla mężczyzny nie łączyć płodzenia dzieci (do czego nakłania go popęd płciowy) z wychowaniem dzieci do czego potrzebny jest instynkt rodzicielski.
Ale ty sobie to łączysz bo ci się tak wydaje.
Zaprzeszłość mogła być związana z innym sposobem postrzegania instynktów - jako narzędzi optymalizacji przetrwania gatunków. Przed sformułowaniem nowoczesnego neodarwinizmu wielu etologów wyznawało takie teorie co skłaniało ich do zupełnie błędnego interpretowania różnych zachowań. Ja w przeciwieństwie do ciebie biorę pod uwagę fakty a nie własne uprzedzenia, w każdym razie Tinbergena (w tym kontekście) to nie dotyczy.
Bardziej bawi mnie, że ze zmiany instynktu płciowego wnioskujesz o zaniku rodzicielskiego. Ale przecież już wiele razy ci na to wskazywałem. Więc po raz kolejny nic nie zmieni.

>   Impresje z naszej dyskusji jednoznacznie mi wskazują nie na "czyjeś" szczurowate intencje, tylko twoje, "Sylwek". A utwierdziły mnie w tym poglądzie twoje płaskie i śliskie próby manipulowania, i przekłamywania moich słów w tym wątku - brudne intencje aż się wylewają z twoich tekstów...
Jeśli uznałeś moje przedstawienie twoich teoryjek za sfałszowane mogłeś protestować i prostować bez brania mojego imienia w cudzysłów i nazywania mnie kłamcą.
Ja jakkolwiek uważałem twoja teoryjkę za szczyt absurdu a ciebie za homofobicznego, raczej, tak mi się wydaje nie atakowałem cię personalnie. Mimo, że już wcześniej w innym wątku zostałem nazwany projektującym swoje fobie kłamcą. Co ciekawe kiedy przytoczyłem twoje wypowiedzi jasno wskazujące, że to ty kłamiesz, zamilkłeś.
W każdym razie admiak, nie pytałeś się czy możesz pisać moje imię w takiej a nie innej formie, nie oczekuj że ja będę męczył się dalej z shiftem przy pisaniu twojego.
04-07-2009 12:54 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Bardziej bawi mnie, że ze zmiany instynktu płciowego wnioskujesz o zaniku rodzicielskiego.
   A mnie wcale nie bawi, że chcesz prawa do adopcji cudzych dzieci tylko po to, by całemu światu udowodnić, że jesteś gej, ale tak normalny jak hetero.

>Jeśli uznałeś moje przedstawienie twoich teoryjek za sfałszowane mogłeś protestować i prostować bez brania mojego imienia w cudzysłów i nazywania mnie kłamcą.
   Od dwóch tygodni prostuję twoje przekręty, kłamco.

>Mimo, że już wcześniej w innym wątku zostałem nazwany projektującym swoje fobie kłamcą.
   A masz bardziej polityczną nazwę na kłamcę? Dawaj, dawno się nie śmiałem.

>Co ciekawe kiedy przytoczyłem twoje wypowiedzi jasno wskazujące, że to ty kłamiesz, zamilkłeś.
   Nie zamilkłem, tylko nazwałem cię kłamcą (wg "starej" nomenklatury).

>W każdym razie admiak, nie pytałeś się czy możesz pisać moje imię w takiej a nie innej formie, nie oczekuj że ja będę męczył się dalej z shiftem przy pisaniu twojego.
   I nie będę pytał, bo forma której używam jest poprawna... o elegancji w stosunku do ciebie-kłamcy, zapomnij.

P.S. Wspominałeś coś o znajomości języków jako leku na fobie, więc zacznij od siebie i naucz się polskiego... heterofobie.
04-07-2009 23:17 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>P.S. Wspominałeś coś o znajomości języków jako leku na fobie, więc zacznij od siebie i naucz się polskiego... heterofobie.

Widzę, że moje uwagi o języku cię uraziły. Niesłusznie. Nawet gdybym chciał, dziś w dobie takich narzędzi jak to nieznajomość języków nie stanowi szczególnego poznawczego upośledzenia.
Adamiak (36436 punktów)
>>P.S. Wspominałeś coś o znajomości języków jako leku na fobie, więc zacznij od siebie i naucz się polskiego... heterofobie.
>Widzę, że moje uwagi o języku cię uraziły. Niesłusznie.
   Oczywiście... co jeszcze mam niesłusznego w swoich imaginacjach?

   Jasne, że nie uraziły mnie uwagi o języku, uraził mnie sposób i cel tych uwag, ale nie mam zamiaru ci tłumaczyć, bo widzę, że faktycznie twoja percepcja tekstów jest... inna od mojej, więc przyczynę widzę w moim, nadmiernie optymistycznym podejściu do interlokutora.

>Nawet gdybym chciał, dziś w dobie takich narzędzi jak to nieznajomość języków nie stanowi szczególnego poznawczego upośledzenia.
   Już nawet nie chce mi się "odgryzać", bo i tak przekręcisz sens, więc tylko dziękuję za linka, przyda się.
04-07-2009 09:29 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>-jeśli ci to pomaga bierz "adamiak" moje imię w cudzysłów...

   W niczym mi nie pomaga, ale pokazuje dystans, jakiego nabrałem do przedstawiciela poglądów jawnie godzących w cudze prawa... nabrałem pod wpływem twoich "argumentów".

    Co wcale nie znaczy, że pozwoliłem ci pisać mój nick będący moim nazwiskiem, z małej litery.
03-07-2009 10:54 
 Ocena 3 na 7
jarcio (1198 punktów)
>Tak jakby nie można było dać im równych praw z heteroseksualnymi i pozostawić ocenę konkretnych przypadków, konkretnych podań o adopcję właściwym urzędom.

Małżeństwa heteroseksualne są z natury bardziej wartościowe bo zapewniają społeczeństwu potomstwo i mają w wyniku tego specjalne prawa, których nie mają kawalerzy czy starsze panny. Jak nie potrafisz uwieźć kobiety to masz pecha. Natura czasem wyrządza ludziom takie rzeczy - prawo nie ma tutaj nic do rzeczy.

>ani ja, ani żaden inny gej nie robi czegoś czego by nie robili heterycy.

Czyli rozumiem, że jednak homoseksualiści współżyją z płcią przeciwną ? To właśnie robią heteroseksualiści i w tym się diametralnie różnią od homoseksualistów, dla twojej informacji. Jak jeszcze czegoś o życiu nie wiesz to najpierw zapytaj zanim się zrównasz z tymi co jednak robią coś zupełnie innego od Ciebie.

>Ba, w przeciwieństwie do was, do wspólnego dla naszych orientacji arsenału zabaw nie dokładamy tych z użyciem kobiecej waginy.

Mam ci przyklasnąć czy jak ? Co mnie obchodzi co ty w łóżku robisz ?

>Dla mnie jest to naprawdę chore, by nie powiedzieć zboczone, tym bardziej, że łatwiej znaleźć heteroseksualna dziewczynę chętną do takich rozrywek niż geja

Nie wiem skąd wiesz takie rzeczy o płci przeciwnej, że podobno znacznie łatwiej o wielbicielki seksu analnego, bo na uwodziciela kobiecych serc bynajmniej nie wyglądasz. Poza tym większość kobiet po spotkaniu faceta nie myśli jedynie o tym o czym z taką werwą piszesz. Częściej po prostu można sobie wypić wspólną herbatkę i porozmawiać. Skąd w ogóle takie dziwaczne wyobrażenia o kobietach bierzesz ? Kobiety znacznie częściej wolą porozmawiać, wspólnie pobyć aniżeli od razu tyłek komuś wystawiać. W każdym bądź razie jeśli chodzi o upodobania kobiet, jesteś ostatnią osobą, która ma cokolwiek w tej kwestii do powiedzenia.

>Załóżmy, że odwiedziłem sobie pierwszy z brzegu serwis porno dla heteryków, następnie wyszukałem zdjęcie ...

Skąd ta chęć by koniecznie wszystkich zainteresować tym co ty w filmach porno widziałeś, co sobie wyobrażasz o kobietach i co robisz w łóżku ? Skąd w ogóle takie wulgarne wyobrażenia i język w stosunku do płci przeciwnej "wsadzić jej" itp. ? Który normalny człowiek chodzi po forach i o tym opowiada ? Nie życzę sobie by po obejrzeniu jakiegoś wątku ktoś mi tutaj relacjonował co ostatnio obejrzał w filmie porno i jakie dziwadła mu po głowie chodzą. Od tego, jak mniemam, są inne fora. Jak cie natura upośledziła to wyjaśniam, że kobieta to coś więcej aniżeli sama organoleptyka i da się tego człowieka inaczej opisać.

Proponuje byś opowiadał o swoich seksualnych fantazjach na innym forum.
03-07-2009 19:07 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Cóż, faktem jest, że słaby jestem i nie dotrzymuje obietnic - z kilku dni urlopu nici.

>Małżeństwa heteroseksualne są z natury bardziej wartościowe bo zapewniają społeczeństwu potomstwo i mają w wyniku tego specjalne prawa, których nie mają kawalerzy czy starsze panny.
Jak to dobrze, że najwyraźniej żyjemy w innych krajach i społeczeństwach.

>>ani ja, ani żaden inny gej nie robi czegoś czego by nie robili heterycy.
>Czyli rozumiem, że jednak homoseksualiści współżyją z płcią przeciwną ? To właśnie robią heteroseksualiści i w tym się diametralnie różnią od homoseksualistów, dla twojej informacji. Jak jeszcze czegoś o życiu nie wiesz to najpierw zapytaj zanim się zrównasz z tymi co jednak robią coś zupełnie innego od Ciebie.
Aaaaa, no tak. Homofob nigdy nie załapie, że jego przekonanie o seksie dwóch mężczyzn jako istotowo różnym i bardziej niesmacznym od seksu mężczyzny i kobiety jest uprzedzeniem. Nie załapie też, że odruch rozmarzenia na myśl o (obserwowanym) seksie dwóch kobiet dodatkowo czyni go uprzedzonym w sposób żałosny.

>>Ba, w przeciwieństwie do was, do wspólnego dla naszych orientacji arsenału zabaw nie dokładamy tych z użyciem kobiecej waginy.
>Mam ci przyklasnąć czy jak ? Co mnie obchodzi co ty w łóżku robisz ?
Być może ciebie nic. Ale wiesz. Gdybyś śledził inne wątki na tym forum o zbliżonej tematyce, dowiedziałbyś się, bynajmniej nie ode mnie ale zdrowych heteryków że mechanika gejowskiego seksu jest jedną ze spraw kluczowych w adopcji, czy walce z dyskryminacją. Postanowiłem rozwiać ich ciekawość i wyjaśnić, że to oni robią rzeczy o których nie śniło się gejom.

>Nie wiem skąd wiesz takie rzeczy o płci przeciwnej, że podobno znacznie łatwiej o wielbicielki seksu analnego, bo na uwodziciela kobiecych serc bynajmniej nie wyglądasz.
Statystyki. Z tego co pamiętam heteryków praktykujących od czsu do czasu te formy seksu jest coś koło 20%. To 4x więcej niz gejów w ogóle. A wbrew fantazjom homofobów nie każdy gej uprawia seks analny - krótko mówiąc, większść ludzi jakich spotykasz na ulicy, którzy lubią te zabawy to heterycy. Bynajmniej nie tylko płci przeciwnej.
>Poza tym większość kobiet po spotkaniu faceta nie myśli jedynie o tym o czym z taką werwą piszesz. Częściej po prostu można sobie wypić wspólną herbatkę i porozmawiać. Skąd w ogóle takie dziwaczne wyobrażenia o kobietach bierzesz ? Kobiety znacznie częściej wolą porozmawiać, wspólnie pobyć aniżeli od razu tyłek komuś wystawiać. W każdym bądź razie jeśli chodzi o upodobania kobiet, jesteś ostatnią osobą, która ma cokolwiek w tej kwestii do powiedzenia.
Jakoś wątpię by znane mi kobiety rozmawiały o seksie, o tym jacy mężczyźni się im podobają, co w nich lubią a co nie itp, równie szczerze z heterykami co z gejami.

>>Załóżmy, że odwiedziłem sobie pierwszy z brzegu serwis porno dla heteryków, następnie wyszukałem zdjęcie ...
>Skąd ta chęć by koniecznie wszystkich zainteresować tym co ty w filmach porno widziałeś, co sobie wyobrażasz o kobietach i co robisz w łóżku ?
>Proponuje byś opowiadał o swoich seksualnych fantazjach na innym forum.
Ponownie, nim weźmiesz udział w dyskusji zapoznaj się z kontekstem. Tematykę analną, pornograficzną, szeroko rozumianą seksualną wprowadzili homofobi na to forum. I oni nie pisali tak jak ja o umieszczaniu smacznych obrazków - oni je umieszczali. Co ciekawe nie przypominam sobie wtedy twoich protestów - najwyraźniej gejowskie porno na forum cię nie razi, samo wspomnienie o heteryckim jednak tak. Może czas zastanowić się nad swoja tożsamością?
03-07-2009 00:36
 Ocena 4 na 20
Robert Zawecki (4718 punktów)
>W każdym razie nie jestem islamofobem. Bo pomimo swojego uprzedzenia wkładam sporo aktorstwa w ukrycie go
   Nie znoszę kłamców i zakłamania. Jak ktoś ma wyrobiony pogląd na jakąś sprawę, to powinien go głosić i bronić. Postawa "aktorska" jest dla mnie... obślizła. Jednocześnie stanowi przyczynek przeciw gejowskiej adopcji. Mówią, że chcą tego dla dobra dzieci, ale ile jest w tym tego "aktorstwa"?

   Dalej następuje standardowa manipulacja i gierka polityczna. Poprzyjcie mnie, bo dobiorą się też do was, tylko w jedności siła. Geje sprowadzają swoje sprawy do wspólnego mianownika z Żydami, Murzynami, itp. Jednak nieodmiennie nie dostrzegają fundamentalnej różnicy - pozostałe mniejszości nie odżegnują się od płodzenia własnych dzieci.

   Trzecia rzecz - zwróciłem uwagę na instrumentalizację dzieci. Dzieci mają pomóc gejom zagłuszyć smutek wywołany przez brak rodzicielstwa.

   Na temat propagandy mającej na celu powstanie u nas poczucia winy zwyczajnie szkoda słów. Demokracja zapewnia mniejszościom różne prawa. Ale prawa te mają też przedstawiciele większości. Korzystam ze swojego demokratycznego prawa i oddaję swój głos przeciw gejowskiej adopcji. Mojego zdania nie zmienię i nie ulegnę heterofobicznej mowie nienawiści.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
03-07-2009 00:43 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Jak mówiłem w polemiki wdawać się nie będę.
Tym bardziej, że na wszystko co napisałeś jest zawarta odpowiedz w moich postach w tym wątku. Ale ty jak zwykle to zignorowałeś. Kolejne twoje wypowiedzi ignorujące to co napisałem, będące niczym więcej niż dalszym homofobicznym spamem będę kasował jako zaśmiecające wątek.
Bo jakkolwiek na dyskusje nie mam ochoty, wątek śledzę.
03-07-2009 08:33 
 Ocena 5 na 13
Smith (10069 punktów)
>Jak mówiłem w polemiki wdawać się nie będę.
>Tym bardziej, że na wszystko co napisałeś jest zawarta odpowiedz w moich postach w tym wątku. Ale ty jak zwykle to zignorowałeś. Kolejne twoje wypowiedzi ignorujące to co napisałem, będące niczym więcej niż dalszym homofobicznym spamem będę kasował jako zaśmiecające wątek.
>Bo jakkolwiek na dyskusje nie mam ochoty, wątek śledzę.
Będziesz naciskać guziczki z kreseczką czy odpowiadać w ten sposób?
"Zrozumiałeś coś z tego homofobie? Czy tak pogrążony jesteś w swoich urojeniach by naprawdę wierzyć, ze bez pomocy lekarzy i biurokracji rozpoznałbyś własne dziecko gdy było noworodkiem?"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w226216
Chcesz zostać śledczym od zakładania tych pianobijczych wątków, które nic nie wnoszą?
Po co to robisz w takim wypadku?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w226237 ?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,225402#w226355 ?
Twoje postępowanie nie tylko przyczynia się do wzrostu nietolerancji ale też do zastanowienia się nad wolnością słowa, zwłaszcza po czymś takim;
>"będące niczym więcej niż dalszym homofobicznym spamem będę kasował jako zaśmiecające wątek."
Gejowska cenzura to ma być kolejny postulat w ramach równości?
Nikt Cię nie rozumie to pisz poezję o tragicznym losie geja, który nie potrafił homofobicznym forumowiczom przekazać, że trzeba wziąć go pod ochronę jako zagrożony wymarciem gatunek.
Gejowska martyrologia
Dawno się tak nie ubawiłem
Znowu znudziła się dyskusja? Guziczki to za mało teraz już cenzura?
Biedactwo Ty moje dyskryminowane
03-07-2009 19:17 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Będziesz naciskać guziczki z kreseczką czy odpowiadać w ten sposób?
>"Zrozumiałeś coś z tego homofobie? Czy tak pogrążony jesteś w swoich urojeniach by naprawdę wierzyć, ze bez pomocy lekarzy i biurokracji rozpoznałbyś własne dziecko gdy było noworodkiem?"
Wiesz, Witwos (a może raczej ten homofob?) pierwszy zrezygnował z nazywania mnie po imieniu preferując obcesową formę "ty geju". On tez pierwszy raczył pisać mi rewelacje na temat spaczeń mojego i wszystkich innych gejów życia psychicznego. Swą siłę upatrywał w zdolności odróżnienia jednego noworodka od drugiego. Ja trochę noworodków widziałem, także spokrewnionych i wiem ile jest samooszukiwania w doszukiwania się podobieństwa tak małych dzieci do dorosłych którzy je rodzili/płodzili.

>Twoje postępowanie nie tylko przyczynia się do wzrostu nietolerancji ale też do zastanowienia się nad wolnością słowa, zwłaszcza po czymś takim;
>>"będące niczym więcej niż dalszym homofobicznym spamem będę kasował jako zaśmiecające wątek."
> Gejowska cenzura to ma być kolejny postulat w ramach równości?
Cenzura? Zapominasz chyba, że ostatnie projekty ustaw i rozporządzeń związane w jakikolwiek sposób z gejami były planami wprowadzenia zakazów wykonywania pewnych zawodów. Kto widział ostatnio film "Milk" wie, że USA na tym etapie cywilizacyjnego rozwoju były w latach 60.
Gdybym był słowny i respektował kryteria, które przedstawiłem, powinienem już kilka odpowiedzi wywalić, ale poza wszystkim, uznałem, że zabawnie będzie czytać samoośmieszające się homofobiczne wytworki, w tym twoje, i zrezygnowałem z kasowania.
03-07-2009 20:59 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Wiesz, Witwos (a może raczej ten homofob?) pierwszy zrezygnował z nazywania mnie po imieniu preferując obcesową formę "ty geju". On tez pierwszy raczył pisać mi rewelacje na temat spaczeń mojego i wszystkich innych gejów życia psychicznego. Swą siłę upatrywał w zdolności odróżnienia jednego noworodka od drugiego. Ja trochę noworodków widziałem, także spokrewnionych i wiem ile jest samooszukiwania w doszukiwania się podobieństwa tak małych dzieci do dorosłych którzy je rodzili/płodzili.
Nie byłem nigdy ojcem i nie czuję się, w przeciwieństwie do Ciebie, kompetentny w ocenie czy podobnie jak wśród innych gatunków jest to możliwe u człowieka czy nie. De facto pierworodne dziecię w miażdżącej przewadze jest bardzo podobne do ojca.
To, że on nazwał Cię "ty geju" moim zdaniem nie jest nijak obraźliwe bo większość moich znajomych gejów mówi na siebie ciota a określenie gej jest według nich neutralne.
Poczułeś się urażony i zastosowałeś zasadę oko za oko Twój problem.
Tylko dlaczego później płaczesz, że ktoś Cię wyzywa i rzucasz homofobami na lewo i prawo.
Trochę konsekwencji bo późniejsze paplanie o "poprawności politycznej" wygląda jak żałosna hipokryzja.
>>Twoje postępowanie nie tylko przyczynia się do wzrostu nietolerancji ale też do zastanowienia się nad wolnością słowa, zwłaszcza po czymś takim;
>Cenzura? Zapominasz chyba, że ostatnie projekty ustaw i rozporządzeń związane w jakikolwiek sposób z gejami były planami wprowadzenia zakazów wykonywania pewnych zawodów. Kto widział ostatnio film "Milk" wie, że USA na tym etapie cywilizacyjnego rozwoju były w latach 60.
Twoja cenzura w postaci usuwania wątków. A propos logiki znowu.
>Gdybym był słowny i respektował kryteria, które przedstawiłem, powinienem już kilka odpowiedzi wywalić, ale poza wszystkim, uznałem, że zabawnie będzie czytać samoośmieszające się homofobiczne wytworki, w tym twoje, i zrezygnowałem z kasowania..
Gdybyś był słowny i zastanowił się nad swoimi samo ośmieszającymi wypowiedziami to ten jak i inne bzdurno-dyskryminacyjne wątki poświęcone aktywistycznej martyrologii gejowskiej byłyby krótsze i nie groziłyby zwiększeniem rozmiarów homofobii.
Twój problem widocznie potrzebujesz dyskryminacji by mieć z czym walczyć a Twoje wypowiedzi nie przynoszą nic dobrego gejom bo ich treść jedyne co może wzbudzać to w najlepszym wypadku uśmiech politowania a w gorszym agresję i uprzedzenia do normalnych ludzi o innej orientacji seksualnej.
>
03-07-2009 21:30 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>To, że on nazwał Cię "ty geju" moim zdaniem nie jest nijak obraźliwe bo większość moich znajomych gejów mówi na siebie ciota a określenie gej jest według nich neutralne.
Czy gdzieś napisałem, że jest obraźliwe? Wbrew twoim nadziejom, nie jestem tak porąbany by obrażać się za stwierdzanie faktów. Napisałem jedyne, że było to obcesowe. I owszem zacząłem równie obcesowo odpisywać Witwosowi. I równie zgodnie z faktami.

Wytropisz jeszcze jakąś obsesję u mnie?
03-07-2009 22:20 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Czy gdzieś napisałem, że jest obraźliwe? Wbrew twoim nadziejom, nie jestem tak porąbany by obrażać się za stwierdzanie faktów. Napisałem jedyne, że było to obcesowe. I owszem zacząłem równie obcesowo odpisywać Witwosowi. I równie zgodnie z faktami.
>Wytropisz jeszcze jakąś obsesję u mnie?
Od śledzenia to podobno Ty jesteś specjalistą. Podobno bo to Ty napisałeś, że będziesz śledzić.
To logika czy wzrok nietoperza?
obcesowo - bezceremonialnie, natarczywie, zuchwale, gwałtownie sjp.pwn.pl/haslo.php?id=37813
obraźliwy
1. będący obrazą dla kogoś
2. obrażający się z byle powodu
Czytaj:
1. zwrot homofob
2.Adresat wypowiedzi (tej mojej konkretnej)


03-07-2009 08:17 
 Ocena 16 na 16
Meretseger (61860 punktów)

>   Nie znoszę kłamców i zakłamania. Jak ktoś ma wyrobiony pogląd na jakąś sprawę, to powinien go głosić i bronić. Postawa "aktorska" jest dla mnie... obślizła.
Naprawdę jesteś tego zdania? Uważasz, że zawsze i każdemu należy okazywać swój prawdziwy pogląd? Wyobraź sobie, że nie lubisz osób o rudym kolorze włosów. Masz jakieś uprzedzenie do nich, nie wiem, może związane z idiotycznym skądinąd powiedzonkiem "rude to fałszywe". Fałszywe - czyli kłamliwe, niewiarygodne, nie można mu ufać itd. Nie wierzę, że każdemu rudemu będziesz zarzucał kłamstwo i kręcenie, a może nawet pluł na buty.
Załóżmy dalej, że czujesz podświadomy wstręt do osób z nadwagą. Uważasz takie osoby za nieestetyczne, niechlujne, nie wiem, jakie tam jeszcze. I nagle okazuje się, że Twoja Pani albo Twój najlepszy kumpel przytyli kilka kilogramów. Powiesz im wprost, że są tłustymi świniami, wielorybami, że są paskudni? Czy raczej przemilczysz, zachowując dla siebie tego rodzaju uwagi, najwyżej nieśmiało sugerując jaką dietę lub wspólne wyprawy na rowerze?
Zdaje mi się, że zamiast walić w geja z grubej rury "ty obrzydliwy, chory psychicznie, zboczony pedale" lepiej po prostu zmilczeć. Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła. Pozwala uniknąć uraz, niesprawiedliwości, czyjegoś cierpienia, nieporozumień, kłótni czy wręcz jawnej wojny.
03-07-2009 08:43 
 Ocena 4 na 14
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Poprawność polityczna tworzy zakłamany świat, jak za komuny. Rude lubię. Do nikogo nie mam zamiaru walić ani z chudej, ani z grubej rury. Zauważ, że do przeprowadzania eksperymentów na ludziach wymagana jest ich świadoma i dobrowolna zgoda. W przypadku dzieci uzyskanie takiej zgody jest niemożliwe. Jestem przeciw gejowskiej adopcji i zdania nie zmienię. Niezależnie od różnych prób nacisku, a wręcz w odpowiedzi na nie.

   Więcej w tym wątku nie chcę się wypowiadać, choćby z powodu zapowiedzi usuwania moich postów. W moich wątkach żaden post Sylwka nie został usunięty. Wyraźnie mamy inną wizję wolności.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
03-07-2009 08:52 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>   Więcej w tym wątku nie chcę się wypowiadać, choćby z powodu zapowiedzi usuwania moich postów. W moich wątkach żaden post Sylwka nie został usunięty. Wyraźnie mamy inną wizję wolności.

Jeszce jedna uwaga natury moderatorskiej: homofobiczny spam to a) jawnie homofobiczne słownictwo (pedały, gejusie, homosie, ogólnie - to w czym wyspecjalizowany jest kanik); b) pisanie postów które wskazują że zabiera się głos w wątku nie przeczytawszy go wcześniej. Na przykład gdybyś wcześniej, zamiast nazywać moją postawę oślizłą spróbował dać takie uzasadnienie sprzeciwu dla politycznej poprawności jak teraz, moglibyśmy mówić o próbie napisania czegoś więcej niż homofobicznego spamu;
c) "argumenty" których p prostu nie będę tolerował - gadki o seksie, chorobach i takie tam. Może ci się to nie podobać, możesz to uważać za tłamszenie wolności, ale argumenty takie mają tyle sensu co te o Zabiciu Jezusa w dyskusjach o polityce Izraela.

Póki co nic ci nie usunąłem, i nie martw się taki szybki nie jestem.
03-07-2009 09:19 
 Ocena 3 na 9
Kowalska (14008 punktów)
>Jeszce jedna uwaga natury moderatorskiej: homofobiczny spam to a) jawnie homofobiczne słownictwo (pedały, gejusie, homosie, ogólnie - to w czym wyspecjalizowany jest kanik); b) pisanie postów które wskazują że zabiera się głos w wątku nie przeczytawszy go wcześniej. Na przykład gdybyś wcześniej, zamiast nazywać moją postawę oślizłą spróbował dać takie uzasadnienie sprzeciwu dla politycznej poprawności jak teraz, moglibyśmy mówić o próbie napisania czegoś więcej niż homofobicznego spamu;

Znaczy tylko posty zgodne z linią partii. Słusznie Panie Moderatorze

>c) "argumenty" których p prostu nie będę tolerował - gadki o seksie, chorobach i takie tam. Może ci się to nie podobać, możesz to uważać za tłamszenie wolności, ale argumenty takie mają tyle sensu co te o Zabiciu Jezusa w dyskusjach o polityce Izraela.

Przecież Twój tekst aż kipi od seksu i jego opisów

>Póki co nic ci nie usunąłem, i nie martw się taki szybki nie jestem.
>
Ani lotny, zdaje mi się coś

Sylwek, to chyba naprawdę dobry pomysł, żebyś wziął ten urlop o którym mówiłeś i trochę odpoczął.
03-07-2009 13:17 
 Ocena 10 na 12
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Przecież Twój tekst aż kipi od seksu i jego opisów

Z tego co widzę, te opisy seksu służą tylko jako kontrargument do notorycznego gadania o seksie analnym homoseksualistów. Sylwek napisał - każdy, ale to każdy (i tu się zgadzam) homofob regularnie peroruje na temat obrzydliwości analnego seksu uprawianego przez geja. Ten sam akt w wykonaniu homofoba i jego partnerki już jest ok, namiętny, może trochę kinky, ale ok. Gejowski? Tfu, abominacja!

Druga rzecz, że faktycznie Robert Zawecki w dyskusji użył zdjęcia z gejowskiej agencji towarzyskiej jako poparcia swojej tezy o tym, że geje na rodziców nie mają kwalifikacji. Wygląda na to, że soczysty opis Sylwka służył tylko udowodnieniu absurdalności takiego połączenia faktów - no bo faktycznie, o wiele częściej widzi się heteroseksualne orgie na filmie i zdjęciach oraz heteroseksualne ogłoszenia agencji towarzyskich... Więc co? Heteroseksualiści też powinni być poważnie sprawdzeni? Może przeszukania? Masz Playboya i "Gorące Laski 3", to dzieci zabieramy, nie nadajesz się na rodzica? Przecież to absurd...


and that's it.
03-07-2009 19:18 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Z tego co widzę, te opisy seksu służą tylko jako kontrargument do notorycznego gadania o seksie analnym homoseksualistów. Sylwek napisał - każdy, ale to każdy (i tu się zgadzam) homofob regularnie peroruje na temat obrzydliwości analnego seksu uprawianego przez geja.
Kowalska jest po prostu bardziej lotna ode mnie i nie załapała mojej przyziemnej argumentacji.
Tak lotna, że zupełnie odlatuje.
Sylwek (15472 punktów)

>Ani lotny, zdaje mi się coś
Czemu jesteś bardziej lotna ode mnie wyjaśniam w poście powyżej..
03-07-2009 09:24 
 Ocena 2 na 6
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>   Więcej w tym wątku nie chcę się wypowiadać, choćby z powodu zapowiedzi usuwania moich postów. W moich wątkach żaden post Sylwka nie został usunięty. Wyraźnie mamy inną wizję wolności.
>Jeszce jedna uwaga natury moderatorskiej: homofobiczny spam to a) jawnie homofobiczne słownictwo (pedały, gejusie, homosie, ogólnie - to w czym wyspecjalizowany jest kanik);

To nie jest homofobiczny spam. To jest słownictwo szydercze, ośmieszające, pieszczotliwe. W podobnym stylu wyśmiewam się z Jezuska, papieża jako chłopca latającego w sukience i w głupiej czapce. Ale dla Ciebie wszystko co nie jest zgodne z Twoją gejowską doktryną to homofobia. Przyjmuje to do wiadomości aczkolwiek uważam, że się mylisz.

b) pisanie postów które wskazują że zabiera się głos w wątku nie przeczytawszy go wcześniej. Na przykład gdybyś wcześniej, zamiast nazywać moją postawę oślizłą spróbował dać takie uzasadnienie sprzeciwu dla politycznej poprawności jak teraz, moglibyśmy mówić o próbie napisania czegoś więcej niż homofobicznego spamu;

Drogi Sylwku, obawiam się, że niejednokrotnie nie czytałeś moich postów, ponieważ gdybyś je czytał nie uznałbyś mnie za homofoba. Skoro jednak uznałeś to znaczy :

- nie czytasz sam innych tekstów ale za to namiętnie je ominusowujesz i komentujerz
- Twoja heterofobia przysłania Ci rozsądek
- nie zauważasz własnej heterofobii

>c) "argumenty" których p prostu nie będę tolerował - gadki o seksie, chorobach i takie tam. Może ci się to nie podobać, możesz to uważać za tłamszenie wolności, ale argumenty takie mają tyle sensu co te o Zabiciu Jezusa w dyskusjach o polityce Izraela.

Żądasz tolerancji, a nawet uwielbienia dla swojej popkultury, a raczej niszokultury ale sam nie przejawiasz postaw tolerancyjnych, że też wspomnę o tych Arabach nieszczęsnych.

>Póki co nic ci nie usunąłem, i nie martw się taki szybki nie jestem.
>

Jesteś, jesteś. Przypomnę Ci tylko, że kilka razy nerw Ci puścił i okazałeś kanikowi pogardę i w ogóle nazywając go zdaje się śmieciem (nie chce mi się teraz szukać Twej wypowiedzi), pokazując swoją uprzedzenia. Czyli masz heterofobie, kanikofobie, jak widzę robertofobie, arabofobie, islamofobie. Sądząc po częstym powoływaniu się na Żydów i żydofobie. Cała Twoja tolerancja ogranicza się do tolerowania homusiowania jako jedynej słusznej idei.
Sylwek (15472 punktów)

>Jesteś, jesteś. Przypomnę Ci tylko, że kilka razy nerw Ci puścił i okazałeś kanikowi pogardę i w ogóle nazywając go zdaje się śmieciem (nie chce mi się teraz szukać Twej wypowiedzi), pokazując swoją uprzedzenia. Czyli masz heterofobie, kanikofobie, jak widzę robertofobie, arabofobie, islamofobie. Sądząc po częstym powoływaniu się na Żydów i żydofobie. Cała Twoja tolerancja ogranicza się do tolerowania homusiowania jako jedynej słusznej idei.

Śmieciowe poglądy kanika, nie śmieciowy kanik. A może w nerwach mi się wyrwało, kto wie?
03-07-2009 15:44 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Śmieciowe poglądy kanika, nie śmieciowy kanik. A może w nerwach mi się wyrwało, kto wie?

I nawet prosiłem moderatora coby cofnął Ci ostrzeżenie, taki jestem , a Ty chcesz kasować wypowiedzi. Bój się boga.
03-07-2009 19:22 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>- Twoja heterofobia przysłania Ci rozsądek
>- nie zauważasz własnej heterofobii
Spytam się jutro moich heteryckich przyjaciół jak żyje się im z kims kto ich tak fundamentalnie nienawidzi za orientację.

>>c) "argumenty" których p prostu nie będę tolerował - gadki o seksie, chorobach i takie tam. Może ci się to nie podobać, możesz to uważać za tłamszenie wolności, ale argumenty takie mają tyle sensu co te o Zabiciu Jezusa w dyskusjach o polityce Izraela.
>Żądasz tolerancji, a nawet uwielbienia dla swojej popkultury, a raczej niszokultury ale sam nie przejawiasz postaw tolerancyjnych, że też wspomnę o tych Arabach nieszczęsnych.
Szkoda, że nie rozumiesz co czytasz - ja wręcz przeciwnie, toleruję Arabów i nie pokazuję po sobie uprzedzenia do nich, bo liczę, że kiedyś się z niego wyleczę.
03-07-2009 09:04 
 Ocena 6 na 8
R. Grochala (970 punktów)
>   Jestem przeciw gejowskiej adopcji i zdania nie zmienię. Niezależnie od różnych prób nacisku, a wręcz w odpowiedzi na nie.

"Uważam, że ewolucja jest kłamstwem i zdania nie zmienię". Niestety, ateizm nie zawsze idzie w parze z racjonalizmem.

>Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE!

Wymyśliłeś coś takiego jak heterofobię by wytłumaczyć swoją homofobię.

"I ciebie nagabują o twe "tak" lub "nie". Biada, jeśli zechcesz między "za" i "przeciw" wcisnąć swój stołek." (F. Nietzsche)
03-07-2009 08:44 
 Ocena 3 na 5
Autografka (10638 punktów)
>I nagle okazuje się, że Twoja Pani albo Twój najlepszy kumpel przytyli kilka kilogramów. Powiesz im wprost, że są tłustymi świniami, wielorybami, że są paskudni? Czy raczej przemilczysz, zachowując dla siebie tego rodzaju uwagi, najwyżej nieśmiało sugerując jaką dietę lub wspólne wyprawy na rowerze?

Takie wyłożenie opinii "kawa na ławę" może mieć bardziej mobilizujący efekt niż nieśmiała sugestia.
Tylko, że na gejów to nie podziała.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. Goethe
03-07-2009 13:25 
 Ocena 3 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Takie wyłożenie opinii "kawa na ławę" może mieć bardziej mobilizujący efekt niż nieśmiała sugestia.

Zgadzam się, ale zdecydowanie bardziej pochwalam stwierdzenie "Wiesz co, chyba załapałaś/załapałeś kilka nadprogramowych kilogramów. Ja nie wiem, czy może też, ale jakby tak razem pochodzić na jakieś ćwiczenia? Pojeździć rowerem? I dietę znalazłam/łem - wysokobiałkową, podobno świetna i mnie też się przyda. To jak? Działamy?"

niż

"Ty, tłuszcz Ci się wylewa zza spodni, wyglądasz jak beka, zrób coś ze sobą, bo żal patrzeć, ohyda!"



No i takie sugestie zdecydowanie przechodzą wobec bliskich, znajomych. Obcemu na ulicy raczej nie sugeruje się diety, bo wg naszego zdania wygląda grubo..

>Tylko, że na gejów to nie podziała.

Co Ty, są tacy, którzy zakładają ośrodki "leczenia ze zboczeń homoseksualnych"...


and that's it.
03-07-2009 18:27 
 0 na 2
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Co Ty, są tacy, którzy zakładają ośrodki "leczenia ze zboczeń homoseksualnych"...
>
and that's it.


Chcą po prostu wam pomagać grzesznicy. Jest zapotrzebowanie na usługę, więc powstają miejsca gdzie usługę się wykonuje.
03-07-2009 21:24 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Chcą po prostu wam pomagać grzesznicy. Jest zapotrzebowanie na usługę, więc powstają miejsca gdzie usługę się wykonuje.

O, ciekawostka, a z jakich przesłanek wyciągnąłeś wniosek co do moich preferencji seksualnych?




and that's it.
04-07-2009 19:59 
 Ocena 1 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Chcą po prostu wam pomagać grzesznicy. Jest zapotrzebowanie na usługę, więc powstają miejsca gdzie usługę się wykonuje.
>O, ciekawostka, a z jakich przesłanek wyciągnąłeś wniosek co do moich preferencji seksualnych?
>

No z bardzo prostych. Ominusowujesz wszystkie moje wypowiedzi na temat homusiów, więc jest duże prawdopodobieństwo, że sama zajmujesz się tym fachem .
05-07-2009 01:08 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>No z bardzo prostych. Ominusowujesz wszystkie moje wypowiedzi na temat homusiów, więc jest duże prawdopodobieństwo, że sama zajmujesz się tym fachem .

I tu się, misiu puchaty, mylisz... Minusuję Twoje wypowiedzi, bo uważam je za chamskie, ewentualnie głupie lub bezsensowne. Tylko z takich powodów przyznaję komuś minusa.

A mój "fach" to pisanie prac naukowych, więc tu też Ci coś się poważnie myli - nie zajmuję się zawodowo seksem..


[Am I in discussion with a human who has a functioning brain?]
What does a functioning brain have to do with the Bible?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>A mój "fach" to pisanie prac naukowych, więc tu też Ci coś się poważnie myli - nie zajmuję się zawodowo seksem..

Zostaje nadzieja, że przynajmniej amatorsko.
05-07-2009 17:44 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>A mój "fach" to pisanie prac naukowych, więc tu też Ci coś się poważnie myli - nie zajmuję się zawodowo seksem..
>Zostaje nadzieja, że przynajmniej amatorsko.

WUJASZKU!!! No jak tak można...



[Am I in discussion with a human who has a functioning brain?]
What does a functioning brain have to do with the Bible?
05-07-2009 17:52 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>A mój "fach" to pisanie prac naukowych, więc tu też Ci coś się poważnie myli - nie zajmuję się zawodowo seksem..
>>Zostaje nadzieja, że przynajmniej amatorsko.
>WUJASZKU!!! No jak tak można...
>

Ja się troskam. Niż demograficzny nadciąga. To kto będzie na emeryturę wujcia pracował?

Serdecznie
03-07-2009 08:45 
 Ocena 7 na 7
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
> Masz jakieś uprzedzenie do nich, nie wiem, może związane z idiotycznym skądinąd powiedzonkiem "rude to fałszywe". Fałszywe - czyli kłamliwe, niewiarygodne, nie można mu ufać itd. Nie wierzę, że każdemu rudemu będziesz zarzucał kłamstwo i kręcenie, a może nawet pluł na buty.
Popadam w paranoję. Ale zanim Zawecki wyciągnie, że z tymi rudymi to ja zacząłem (pomijając oczywiście kontekst i moją odpowiedź Małgorzacie): pisząc, ze rude są fałszywe pokazałem tylko przykład funkcjonującego uprzedzenia. Z którym oczywiście się nie zgadzam.
>Załóżmy dalej, że czujesz podświadomy wstręt do osób z nadwagą. Uważasz takie osoby za nieestetyczne, niechlujne, nie wiem, jakie tam jeszcze. I nagle okazuje się, że Twoja Pani albo Twój najlepszy kumpel przytyli kilka kilogramów. Powiesz im wprost, że są tłustymi świniami, wielorybami, że są paskudni? Czy raczej przemilczysz, zachowując dla siebie tego rodzaju uwagi, najwyżej nieśmiało sugerując jaką dietę lub wspólne wyprawy na rowerze?
Przecież jego najlepszy kumpel może nie tylko przytyć. Może okazać się homoseksualistą. A co gorsza może mieć na wychowaniu dziecko.
I myślę, że wtedy jego kolega kojarzyłby mu się tylko z wycieczkami rowerowymi.
Na zachodzie kręci się filmy wychowawcze. Takie jak Filadelfia z Hanksem. Pamięta ktoś? On też okazał się homoseksualistą. Film zmienił nastawienie i do homoseksualistów i do AIDS. A co kręci się w Polsce?
No ale cały ten Hollywood to wicie - rozumicie...

>Zdaje mi się, że zamiast walić w geja z grubej rury "ty obrzydliwy, chory psychicznie, zboczony pedale" lepiej po prostu zmilczeć. Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła. Pozwala uniknąć uraz, niesprawiedliwości, czyjegoś cierpienia, nieporozumień, kłótni czy wręcz jawnej wojny.
"Poprawność polityczna" dawniej nazywała się po prostu kulturą.
03-07-2009 13:03 
 Ocena 3 na 5
jarcio (1198 punktów)
>Na zachodzie kręci się filmy wychowawcze. Takie jak Filadelfia z Hanksem. Pamięta ktoś? On też okazał się homoseksualistą. Film zmienił nastawienie i do homoseksualistów i do AIDS. A co kręci się w Polsce?

To bardzo zabawne o czym piszesz. Jak ten twój ulubiony Zachód, jest wychowany to już na pierwszy rzut oka widać obserwując życie na kredyt, bez trosk i w dodatku przy poparciu państwa. Poza tym masz skrzywione, typowo europejskie, wyobrażenie USA. Tam stany nadal mają sporą autonomię. Jedne stany wspierają apologetykę homoseksualizmu, tolerancję wobec AIDS, propagowanie aborcji i innych lewackich wymysłów - zaś inne stany zupełnie na odwrót. Tam nigdy nie było państwa w rozumieniu europejskim - nawet barak Obamy tego nie zmieni. Promowanie pozytywnego obrazu ludzi chorych na AIDS zmiejsza jedynie czujność ludzi. Tak jak w Polsce w przypadku tego "antyfaszysty roku" Simona Mola - lewacy padali mu do stóp, a Murzyn okazał się zwyrodniałym mordercą. No, ale był lewakiem a do tego czarnoskórym i chorym na AIDS więc trzeba było koło niego na paluszkach chodzić.

>"Poprawność polityczna" dawniej nazywała się po prostu kulturą.

Dawniej to "kultury" nie broniły całe zastępy urzędników wydających stemple na czynności, które wypada czynić. Pomyliła ci się kultura z typowo komunistyczną koniecznością dziejową.
03-07-2009 13:22 
 Ocena 3 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>(...) Poza tym masz skrzywione, typowo europejskie, wyobrażenie USA. Tam stany nadal mają sporą autonomię. Jedne stany wspierają apologetykę homoseksualizmu, tolerancję wobec AIDS, propagowanie aborcji i innych lewackich wymysłów - zaś inne stany zupełnie na odwrót.
A w niektórych dalej działa KKK.
03-07-2009 13:47 
 Ocena 1 na 1
jarcio (1198 punktów)
>A w niektórych dalej działa KKK.

A u was Murzynów biją. Ot cała dyskusja z "racjonalistą".
03-07-2009 14:21 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Twoje analogie są nietrafione.
Żeby zostać przy poetyce bitych Murzynów:
Ja napisałem, że u nas "Murzynów" biją, a na Zachodzie nie, bo tam kręci się mądre filmy. A u nas nie.
A ty napisałeś "Hola, hola! W Stanach też jeszcze biją!"

Wspomniałeś coś o aborcji. Co ma aborcja do homoseksualistów?
A Obama ("koniec cywilizacji białego człowieka") był a propos czego? Bo nie kojarzę go z homofobią.

P.S. Z czego wywnioskowałeś, że lubię Zachód?
P.S.2. Jakbym napisał, że Stany technologicznie prześcignęły Europę to wyskoczyłbyś z Amiszami?
Smith (10069 punktów)
>Ja napisałem, że u nas "Murzynów" biją, a na Zachodzie nie, bo tam kręci się mądre filmy. A u nas nie.
A widziałeś This is England www.youtube.com/watch?v=H0jkv2bRFgQ ?
Po co kręcą takie filmy w Europie bo u nas to niby gdzie ?
W Polsce kręci się za to teledyski www.youtube.com/watch?v=ZhiJ0eZWiOA
>P.S. Z czego wywnioskowałeś, że lubię Zachód?
P.S. Z czego mam wnioskować, co rozumiesz pod pojęciem Zachód z tytułu filmu?
?
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>P.S. Z czego wywnioskowałeś, że lubię Zachód?
>P.S. Z czego mam wnioskować, co rozumiesz pod pojęciem Zachód z tytułu filmu?
> ?
>
Nie. Czasowy ban za korzystanie z wielu kont.
Smith (10069 punktów)
>Nie. Czasowy ban za korzystanie z wielu kont.
Możesz jaśniej?
I co to ma wspólnego z Zachodem?
P.S. ?
03-07-2009 08:49 
 Ocena 5 na 5
dstr (1474 punktów)
>Zdaje mi się, że zamiast walić w geja z grubej rury "ty obrzydliwy, chory psychicznie, zboczony pedale" lepiej po prostu zmilczeć. Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła.

To nawet nie jest poprawność polityczna, tylko jej namiastka. Poprawność polityczna bywa rzeczywiście obrzydliwa i pełna hipokryzji, ale w codziennym życiu nie trzeba kłamać, tylko właśnie czasami zamilknąć, czasami lepiej dobrać fakty, a czasami wypowiedzieć się trochę dyplomatyczniej.

Z drugiej strony powiedzenie "ty obrzydliwy, chory psychicznie, zboczony pedale" tak bardzo ocieka absurdem, że wydaje mi się naprawdę śmieszne* i chciałbym dożyć czasu, w którym gruchnięcie takim tekstem na forum publicznym zostałoby odczytane jako niezły dowcip, a nie jako krzyk zaściankowej homofobii...



* wyobraźcie sobie Johna Cleese'a, albo Grahama Chapmana mówiącego jednym ciągiem tę kwestię...
03-07-2009 13:39 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)

>Z drugiej strony powiedzenie "ty obrzydliwy, chory psychicznie, zboczony pedale" tak bardzo ocieka absurdem, że wydaje mi się naprawdę śmieszne* i chciałbym dożyć czasu, w którym gruchnięcie takim tekstem na forum publicznym zostałoby odczytane jako niezły dowcip, a nie jako krzyk zaściankowej homofobii...
Albo inny dowcip z tej serii:
"Ty roznoszący tyfus parchu!" No, nic tylko ze śmiechu pęknąć!
Po pewnych doświadczeniach historycznych nie wszystkie absurdalne dowcipy są śmieszne.
03-07-2009 16:32 
 Ocena 1 na 1
dstr (1474 punktów)
>"Ty roznoszący tyfus parchu!" No, nic tylko ze śmiechu pęknąć!
>Po pewnych doświadczeniach historycznych nie wszystkie absurdalne dowcipy są śmieszne.

Nie każdego wszystko musi śmieszyć i nie każdy żart musi być smaczny (ani taktowny).

Nie ma sensu w tym wątku się kłócić o poczucie humoru, ale zauważę tylko, że mamy chyba różne doświadczenia historyczne.
03-07-2009 17:16 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>"Ty roznoszący tyfus parchu!" No, nic tylko ze śmiechu pęknąć!
>>Po pewnych doświadczeniach historycznych nie wszystkie absurdalne dowcipy są śmieszne.
>Nie każdego wszystko musi śmieszyć i nie każdy żart musi być smaczny (ani taktowny).
>Nie ma sensu w tym wątku się kłócić o poczucie humoru, ale zauważę tylko, że mamy chyba różne doświadczenia historyczne.
>
Jesteś ostatnia osobą, z którą chcę się kłócić o poczucie humoru.
Niezależnie jak absurdalnie brzmię takie żarty, ich przedmiotom bardzo źle się kojarzą i rozumiem ich nerwowe reakcje.
Może powiem inaczej. Na taki żart (cytowany przez Ciebie) mogą sobie pozwolić homoseksualiści, na mój Żydzi. W przeciwnym wypadku autor "żartu" zawsze narazi się na niecne intencje. (Tym bardziej, że jak pokazuje "odwaga' autora rysunku z kozą, jego intencje mogą zależeć od waluty w jakiej pobiera honorarium.)
03-07-2009 18:27 
 Ocena 3 na 3
dstr (1474 punktów)
>Na taki żart (cytowany przez Ciebie) mogą sobie pozwolić homoseksualiści, na mój Żydzi.

Ja z kolei uważam, że dialog na wyzwiska jest lepszy niż cisza przed burzą, a czasami nawet szybciej prowadzi do wzajemnego zrozumienia niż dialog kulturalny.

To o czym piszesz to jawna (auto)dyskryminacja. Dlaczego niby Żyd, Murzyn lub gej może powiedzieć coś, czego ja nie mogę? Może jeszcze zakażemy nie-katolikom opowiadać kawały o księdzu. A jaki procent osób na świcie mogłoby opowiedzieć dowcip o pastorze, popie, księdzu i rabinie? Czy twórcy South Parku zasługują na ostracyzm ze strony ateistów za pokazanie stosunku Richarda Dawkinsa z panem (wówczas chwilowo panią) Garrison?

A poza tym, kto poza mną może wiedzieć, czy nie mam w ostatnim stuleciu czarnego przodka, który był Żydem i gejem?

>rozumiem ich nerwowe reakcje

Ja też. Ale to przede wszystkim ich problem. Tak samo, jak reakcję muzułmanów po wydrukowaniu kreskówek z Mahometem rozumiem i uważam, że problem wcale nie leży po stronie gazet, czy rysownika.

... ale oddalamy się od wątku. Marzą mi się po prostu czasy, w których wzajemny szacunek byłby tak oczywisty, że kawały, które dzisiaj bulwersują, co najwyżej zostałyby uznane za nieśmieszne.

>Tym bardziej, że jak pokazuje "odwaga' autora rysunku z kozą, jego intencje mogą zależeć od waluty w jakiej pobiera honorarium.

Wiesz... Gdyby homoseksualiści zamiast się obrażać, poprzysięgli uroczyście nigdy nie żenić się z kozą, to by o wiele więcej ugrali. To środowisko nie powinno się frondyzować, bo na tak niskim poziomie w Polsce jeszcze długo niczego nie wywalczą.
03-07-2009 18:56 
 Ocena 4 na 4
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Na taki żart (cytowany przez Ciebie) mogą sobie pozwolić homoseksualiści, na mój Żydzi.
>Ja z kolei uważam, że dialog na wyzwiska jest lepszy niż cisza przed burzą, a czasami nawet szybciej prowadzi do wzajemnego zrozumienia niż dialog kulturalny.
>To o czym piszesz to jawna (auto)dyskryminacja. Dlaczego niby Żyd, Murzyn lub gej może powiedzieć coś, czego ja nie mogę? Może jeszcze zakażemy nie-katolikom opowiadać kawały o księdzu. A jaki procent osób na świcie mogłoby opowiedzieć dowcip o pastorze, popie, księdzu i rabinie? Czy twórcy South Parku zasługują na ostracyzm ze strony ateistów za pokazanie stosunku Richarda Dawkinsa z panem (wówczas chwilowo panią) Garrison?
>A poza tym, kto poza mną może wiedzieć, czy nie mam w ostatnim stuleciu czarnego przodka, który był Żydem i gejem?
Przodek gejem? Co na to nasi eksperci od homoseksualnych upośledzeń?
Ale poważnie. Oczywiście, że to jawna dyskryminacja. Osobiście również uważam, że dobry żart nikogo nie obraża. Ale to, czy żart jest dobry zależy od tego w jakim towarzystwie został opowiedziany.
A wracając do dyskryminacji. Celem żartu jest poprawienie humoru towarzystwu. Nie sądzę, żeby opowiadanie dowcipów, nazwijmy je obozowymi, w towarzystwie osób, które miały nieszczęście zaznać obozowego życia (w stylu: "Ilu Żydów mieści się w maluchu?") mogło rozbawić towarzystwo. Taki absurdalny żart był radosny zanim, ktoś doświadczalnie odpowiedział na to pytanie. Oczywiście zdarza mi się i opowiadać i słyszeć różne dowcipy. Jeżeli w towarzystwie byłby potomek amerykańskiego Murzyna z Południa (ostatni niewolnicy umarli w połowie XX wieku), to mógłby się czuć urażony pytaniem "Co powstanie ze skrzyżowania Murzyna z ośmiornicą?" i nawet gdyby osoba pytająca nie miała na myśli nic poza absurdem samej krzyżówki, myślę, że zasadnie, musiałaby się tłumaczyć, że nie jest rasistką uważającą, że miejsce Murzynów jest na plantacji bawełny. Gdyby to samo pytanie zadał Murzyn, nie padłoby raczej podejrzenie, że jest rasistowsko uprzedzony do czarnych.
Jeżeli zaś chodzi o absurdalny humor Monty Pythona, to bodajże w Sensie Życia jest scena, w której do dawcy przychodzą po wątrobę. Absurdalny żart bawi, bo nikt jeszcze nie próbował pobierać wątrób od żyjących osób, które podpisały zgodę na pobranie narządów.
Podsumowując: twój potencjalny żart fajnie wyglądałby w Latającym Cyrku ale nie fajnie w ustach łyso ogolonego gnojka ze swastyką na ubraniu.

>>rozumiem ich nerwowe reakcje
>Ja też. Ale to przede wszystkim ich problem. Tak samo, jak reakcję muzułmanów po wydrukowaniu kreskówek z Mahometem rozumiem i uważam, że problem wcale nie leży po stronie gazet, czy rysownika.
Oni to chyba chcieli być obrażeni. Nikt nie kazał zaglądać im do czasopisma wydawanego w Dani. O którym zresztą wiedzieli, że zawiera rysunki, które mogą ich obrazić.
To jak Zawecki, który nie znosi homoseksualistów a trzyma ulotkę homoseksualnej agencji towarzyskiej. I jak się napatrzy to ich potem tak nienawidzi, tak nienawidzi... (Musiał mieć ulotkę, skoro zamieścił na forum jej skan.)
>... ale oddalamy się od wątku. Marzą mi się po prostu czasy, w których wzajemny szacunek byłby tak oczywisty, że kawały, które dzisiaj bulwersują, co najwyżej zostałyby uznane za nieśmieszne.
Te czasy minęły i możemy za nimi tylko tęsknić.
>>Tym bardziej, że jak pokazuje "odwaga' autora rysunku z kozą, jego intencje mogą zależeć od waluty w jakiej pobiera honorarium.
>Wiesz... Gdyby homoseksualiści zamiast się obrażać, poprzysięgli uroczyście nigdy nie żenić się z kozą, to by o wiele więcej ugrali. To środowisko nie powinno się frondyzować, bo na tak niskim poziomie w Polsce jeszcze długo niczego nie wywalczą.
Ano. Czasami lepsze jest przemilczenie i cicha akcja, tam gdzie będzie naprawdę bolało. Na przykład w Guardianie (tam chyba gieroj publikował).
03-07-2009 20:23 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>To o czym piszesz to jawna (auto)dyskryminacja. Dlaczego niby Żyd, Murzyn lub gej może powiedzieć coś, czego ja nie mogę? Może jeszcze zakażemy nie-katolikom opowiadać kawały o księdzu. A jaki procent osób na świcie mogłoby opowiedzieć dowcip o pastorze, popie, księdzu i rabinie? Czy twórcy South Parku zasługują na ostracyzm ze strony ateistów za pokazanie stosunku Richarda Dawkinsa z panem (wówczas chwilowo panią) Garrison?

Nie wiem, na zachodzie nie mają problemów ze słowem ciota i pedał. Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli per "ty pedale" mówi do mnie przyjaciółka ja równie serdecznie mogę powiedzieć jej "ty dewotko".
Jeśli to mówi jakiś idiota, o którym wiem, że nienawidzi mnie za to kim jestem, mogę mu tylko równie poważnie odpowiedzieć "o*******l się ch***". Jeślii taka wymiana zdań nie wystarczy pewnie trzeba będzie przejść do argumentów ręcznych. Co do zagadnienia "autodyskryminacji" - naprawdę tak trudno zrozumieć, że dyskryminowana mniejszość może na zasadzie swojej subkulturowej specyfiki nadać pewnym sformułowaniom specyficzny wydźwięk? I na przykład nie traktować jako obelgi słów , które jako obelga są właśnie odbierane gdy przychodzą spoza środowiska? Tyle, że tu nie ma zgody, i nie jest tak,że każdy gej będzie tolerował nazywanie per "pedał' przez innego geja.
03-07-2009 08:56 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>   Nie znoszę kłamców i zakłamania. Jak ktoś ma wyrobiony pogląd na jakąś sprawę, to powinien go głosić i bronić. Postawa "aktorska" jest dla mnie... obślizła.
>Naprawdę jesteś tego zdania? Uważasz, że zawsze i każdemu należy okazywać swój prawdziwy pogląd?
"Zrozumiałeś coś z tego homofobie? Czy tak pogrążony jesteś w swoich urojeniach by naprawdę wierzyć, ze bez pomocy lekarzy i biurokracji rozpoznałbyś własne dziecko gdy było noworodkiem?" to bardzo polityczne a poprawnością to wręcz powala.
>Wyobraź sobie, że nie lubisz osób o rudym kolorze włosów. Masz jakieś uprzedzenie do nich, nie wiem, może związane z idiotycznym skądinąd powiedzonkiem "rude to fałszywe". Fałszywe - czyli kłamliwe, niewiarygodne, nie można mu ufać itd. Nie wierzę, że każdemu rudemu będziesz zarzucał kłamstwo i kręcenie, a może nawet pluł na buty.
Nie lubię osób a kolor włosów nie wiele ma do tego. To że mam szacunek do osoby jako człowieka nie oznacza, że mam tolerować jego idiotyczne poglądy.
>Załóżmy dalej, że czujesz podświadomy wstręt do osób z nadwagą. Uważasz takie osoby za nieestetyczne, niechlujne, nie wiem, jakie tam jeszcze. I nagle okazuje się, że Twoja Pani albo Twój najlepszy kumpel przytyli kilka kilogramów. Powiesz im wprost, że są tłustymi świniami, wielorybami, że są paskudni? Czy raczej przemilczysz, zachowując dla siebie tego rodzaju uwagi, najwyżej nieśmiało sugerując jaką dietę lub wspólne wyprawy na rowerze?
Zazwyczaj stwierdzam np, że moja sympatia do niego wzrasta proporcjonalnie do jego obwodów.
>Zdaje mi się, że zamiast walić w geja z grubej rury "ty obrzydliwy, chory psychicznie, zboczony pedale" lepiej po prostu zmilczeć. Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła. Pozwala uniknąć uraz, niesprawiedliwości, czyjegoś cierpienia, nieporozumień, kłótni czy wręcz jawnej wojny.
To jeszcze lepiej :
"Mt 5,38-42
38 Słyszeliście, że powiedziano: "Oko za oko, ząb za ząb". 39 A ja wam mówię, aby nie występować przeciwko zepsuciu. Lecz jeśli ktoś ciebie uderzy w twój prawy policzek, nadstaw mu i drugi. 40 A kiedy ktoś chce się z tobą sądzić i zabrać twoją suknię, oddaj mu i płaszcz. 41 Jeśli ktoś przymusza cię do [przejścia] jednej mili, przejdź z nim dwie. 42 Daj proszącemu cię i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć."
Ewa Thompson: "Hipokryzja jest hołdem złożonym cnocie przez nieprawość".
>
03-07-2009 08:59 
 Ocena 8 na 12
Kowalska (14008 punktów)
>Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła. Pozwala uniknąć uraz, niesprawiedliwości, czyjegoś cierpienia, nieporozumień, kłótni czy wręcz jawnej wojny.
>

   Owszem Mer. Pewnie, że czasem lepiej zmilczeć. Ale nie można porównywać rzeczy nieporównywalnych. Rozmawiamy o dzieciach. Niepowiedzenie komuś, że kretyńsko się ubrał możemy nazwać "poprawnością polityczną". Ale schlebianie zachciankom w imię tej poprawności to jakieś nieporozumienie.

   Moja Babcia, jak coś źle robię zwykła mawiać: "Zaczynasz od dupy strony. Od początku zacznij".
I to by było moje przesłanie dla Sylwka. Zacznij sobie zjednywać ludzi, a nie ich obrażać, w sposób chamski i prostacki. Zacznijcie Sylwek przekonywać ludzi, że nie jesteście jak Zosia z wierszyka, która jak nie dostanie czego chce, to zacznie gryźć.

   Btw, lubicie polityków? Właśnie. No to już wiecie dlaczego to się nazywa "poprawność polityczna".
03-07-2009 09:32 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>    Moja Babcia, jak coś źle robię zwykła mawiać: "Zaczynasz od dupy strony. Od początku zacznij".
>I to by było moje przesłanie dla Sylwka.

No, no?
03-07-2009 09:37 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>    Owszem Mer. Pewnie, że czasem lepiej zmilczeć. Ale nie można porównywać rzeczy nieporównywalnych. Rozmawiamy o dzieciach. Niepowiedzenie komuś, że kretyńsko się ubrał możemy nazwać "poprawnością polityczną". Ale schlebianie zachciankom w imię tej poprawności to jakieś nieporozumienie.

Brawo Kowalska.

Pozdrawiam, serdecznie.
03-07-2009 10:17 
 Ocena 4 na 4
Michał Worgacz (2557 punktów)
Od czytania tej zakładki można nabawić się fobiofobii ... ide dalej.


IMAGINE ALL THE PEOPLE ...
03-07-2009 10:28 
 Ocena 6 na 8
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>    Owszem Mer. Pewnie, że czasem lepiej zmilczeć. Ale nie można porównywać rzeczy nieporównywalnych. Rozmawiamy o dzieciach. Niepowiedzenie komuś, że kretyńsko się ubrał możemy nazwać "poprawnością polityczną". Ale schlebianie zachciankom w imię tej poprawności to jakieś nieporozumienie.

Tu jest grono takich, którzy uważają, że los dziecka nie ma znaczenia, ważna jest "poprawność polityczna". Nie dziwię się tym, którzy tu nagminnie robią klakę minusami. To pewnie towarzysze w boju, o własne korzyści. Dziwię się Paniom wspierającym eksperymentowanie na dzieciach. Może nie ma czemu? Nie każdemu są dane uczucia macierzyńskie. Ale czy ktoś je ma, czy nie, dziecko nie może stanowić przedmiotu eksperymentu. Nawet jeżeli, któraś z Pań, dla dobra ogólnego, chciałaby oddać własne dziecko na wychowanie parze gejów, a sama zająć się tym, do czego jest stworzona, do zdobywania wiedzy i feministycznej walce.

Pozdrawiam.
03-07-2009 10:34 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Dziwię się Paniom wspierającym eksperymentowanie na dzieciach.
To do mnie, jak amen w pacierzu
Nie popieram eksperymentowania na dzieciach. Popieram konstytucyjną równość obywateli wobec prawa.
03-07-2009 10:47 
 Ocena 3 na 5
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Dziwię się Paniom wspierającym eksperymentowanie na dzieciach.
>To do mnie, jak amen w pacierzu
>Nie popieram eksperymentowania na dzieciach. Popieram konstytucyjną równość obywateli wobec prawa.

Poprzez eksperymentowanie na dzieciach. Bo co to za obywatel. Najwyżej będzie gejem. Cóż w tym złego? Ale gejem wynikłym z Twojego poczucia równości.
03-07-2009 11:32 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>>>Dziwię się Paniom wspierającym eksperymentowanie na dzieciach.
>>To do mnie, jak amen w pacierzu
>>Nie popieram eksperymentowania na dzieciach. Popieram konstytucyjną równość obywateli wobec prawa.
>Poprzez eksperymentowanie na dzieciach. Bo co to za obywatel. Najwyżej będzie gejem. Cóż w tym złego? Ale gejem wynikłym z Twojego poczucia równości.
Dlaczego ma być gejem? Tego nie można nabyć przez proces wychowania. Inaczej w ogóle nie byłoby na świecie gejów - wszak wszyscy wychowali się w rodzinach heteroseksualnych.
03-07-2009 18:04 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>>Dziwię się Paniom wspierającym eksperymentowanie na dzieciach.
>>>To do mnie, jak amen w pacierzu
>>>Nie popieram eksperymentowania na dzieciach. Popieram konstytucyjną równość obywateli wobec prawa.
>>Poprzez eksperymentowanie na dzieciach. Bo co to za obywatel. Najwyżej będzie gejem. Cóż w tym złego? Ale gejem wynikłym z Twojego poczucia równości.

>Dlaczego ma być gejem? Tego nie można nabyć przez proces wychowania. Inaczej w ogóle nie byłoby na świecie gejów - wszak wszyscy wychowali się w rodzinach heteroseksualnych.

Nawet tego nie neguje Twój gejowski przewodnik, tylko mówi "co w tym złego?". Minusujesz nie czytając? To jest zagadnienie postawione przeze mnie w pierwszym moim poście, w innym wątku. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225198#w225426
>
03-07-2009 19:39 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Nawet tego nie neguje Twój gejowski przewodnik, tylko mówi "co w tym złego?". Minusujesz nie czytając? To jest zagadnienie postawione przeze mnie w pierwszym moim poście, w innym wątku. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225198#w225426

Rodzin homoseksualnych, które były badane pod tym kątem było już trochę. I co? Czy są jakieś dowody, że wychowanie w takich rodzinach wpływa negatywnie na rozwój dziecka? Czy te dzieci gorzej się uczą? Są upośledzone w nawiązywaniu więzi społecznych? Robią się niezrównoważone? Maja później problemy z życiem seksualnym?
Nie. Możliwe (jest to teza wciąż wątpliwa i niepotwierdzona, co podkreślają autorzy badań), że wpływa to odrobinę na tożsamość seksualną dziecka?
Oczywiście możesz to uważać za szkodę - że dziecko nie boi się w takich rodzinach przyznać jeśli jest homoseksualistą.
Ale jedyna rzeczywista krzywda jaka może dotknąć takie dziecko to spotkanie takich jak ty - którzy nie wstydzą się wypowiadać na głos swojej niechęci do homoseksualistów.
Tak więc skończ w kółko gadać o dobru dzieci, bo jest niezagrożone, nie licząc homoseksualnych dzieci, którym zagrażają homofoby.
03-07-2009 20:10 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Nawet tego nie neguje Twój gejowski przewodnik, tylko mówi "co w tym złego?". Minusujesz nie czytając? To jest zagadnienie postawione przeze mnie w pierwszym moim poście, w innym wątku. www.racjonalista.pl/forum.php/s,225198#w225426
>Rodzin homoseksualnych, które były badane pod tym kątem było już trochę.

Nie wiesz jaki wpływ na skłonności seksualne ma wychowanie, pierwsze doznania seksualne, nie wiesz co jest przyczyną homoseksualizmu. Nie wiesz co to instynkt rodzicielski. Na brak akceptacji przez otoczenie zachowań homo, żądasz ochrony prawnej. Czego jeszcze? Stałego miejsca w parlamencie? Przecież już ustaliliśmy, że nie wiesz i już się nie dowiesz, co znaczy być ojcem.
Nie znaleziono uwarunkowań genetycznych homoseksualizmu. Wielu doszukuje się w doznaniach wieku dojrzewania. Wyraźnie napisałeś, że wychowanie może mieć wpływ na preferencje seksualne dziecka, tylko, że co to komu szkodzi. Co w tym Złego? Jeszcze raz napiszę. Z twojego punktu widzenia nic.
03-07-2009 20:35 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Nie wiesz jaki wpływ na skłonności seksualne ma wychowanie, pierwsze doznania seksualne, nie wiesz co jest przyczyną homoseksualizmu.
Wiem że moi hetero rodzicie nie uratowali mnie przed moim strasznym losem geja.
>Nie wiesz co to instynkt rodzicielski. Na brak akceptacji przez otoczenie zachowań homo, żądasz ochrony prawnej. Czego jeszcze? Stałego miejsca w parlamencie? Przecież już ustaliliśmy, że nie wiesz i już się nie dowiesz, co znaczy być ojcem.
Jeśli zechcę to się dowiem, do tego nie potrzebuję adopcji. Ale dalej, wymyśl sobie argument, znasz mnie przecież, podobnie jak na wylot znasz wszystkich gejów i wiesz że nie maja oni instynktu rodzicielskiego. Więc jak? Teoria Adamiaka daje ci tą pewność?
Nie błaznuj. Gadasz jak nawiedzony dewota, który wie, że ateista nie ma moralności, bo nie, bo ja wiem!
Do tego bez wstydu przyznajesz się, że odpowiada ci sytuacja braku ochrony przed prześladowaniami. Nie wiem jakim jesteś rodzicem poza tym, ale z twoich wypowiedzi jasno wynika, że nie zdałeś egzaminu jako wzorzec i źródło wartości etycznych.

>Nie znaleziono uwarunkowań genetycznych homoseksualizmu. Wielu doszukuje się w doznaniach wieku dojrzewania. Wyraźnie napisałeś, że wychowanie może mieć wpływ na preferencje seksualne dziecka, tylko, że co to komu szkodzi. Co w tym Złego? Jeszcze raz napiszę. Z twojego punktu widzenia nic.
Owszem. Z mojego. I z punktu widzenia każdego kto nie jest uprzedzonym homofobem. Właśnie o tym mówię, skandalem jest, że bez wstydu, zakłopotania, zarumienienia swoimi wstecznymi, krzywdzącymi bogu ducha winnych ludzi poglądami wychodzisz na forum publicum. Problemem nie jest dla ciebie homoadopcja - są sami homoseksualiści. Tak więc nie bełkocz o dobru dzieci i o uczuciach rodzicielskich, bo właśnie tacy jak ty krzywdzą tysiące dzieci które są znienawidzonymi przez was pedałami i lesbami. A niektórymi z takich potworów są sami rodzice, którzy miast akceptować swe dziecko takim jakim jest dręczą je swoim homofobicznym jadem.
Po prostu zamilcz, bo twoja mowa jest wstrętna. Czy moja prośba jest aż tak wygórowana?
03-07-2009 20:41 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Nie błaznuj. Gadasz jak nawiedzony dewota, który wie, że ateista nie ma moralności, bo nie, bo ja wiem!

No to już wszystko co masz do powiedzenia geju. Dla mnie sprawa homo - adopcji jest już jasna. Nie była, kiedy do tej dyskusji wszedłem. Jesteś żałosnym adwokatem tej sprawy.
03-07-2009 21:00 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
> Jesteś żałosnym adwokatem tej sprawy.

Może nie zauważyłeś ale nie założyłem kolejnego wątku o homoadopcji. Ten wątek miał pokazać nasilenie homofobicznych wyskoków na forum jakie ostatnio miało miejsce w których kwestia homoadopcji była tylko instrumentalnie używana do przemycania homofobicznych treści. Ponieważ zostałem przez kilka osób zrugany za traktowanie sprzeciwu wobec homoadopcji jako przejawu homofobii, która z dbaniem o dobro dzieci nic wspólnego nie ma założyłem ten wątek w którym napisałem co napisałem.
Przynajmniej jeśli o ciebie chodzi udało mi się z łatwością pokazać, że dobro dzieci jest w twoim sprzeciwie nieistotne, że zamiast tego nie zgadzasz się na homoadopcję wyłącznie z racji dzikiej niechęci do homoseksualistów. A właściwie sam to pokazałeś ani trochę się z tym nie kryjąc.
03-07-2009 21:10 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Przynajmniej jeśli o ciebie chodzi udało mi się z łatwością pokazać, że dobro dzieci jest w twoim sprzeciwie nieistotne, że zamiast tego nie zgadzasz się na homoadopcję wyłącznie z racji dzikiej niechęci do homoseksualistów. A właściwie sam to pokazałeś ani trochę się z tym nie kryjąc.

Może i masz racje. Kiedyś przyjmowałem, że homoseksualiści są i już. Czytając twoje wypociny, zaczynam się zastanawiać, czy wszyscy homo są tak tępi i bezczelni. Otóż wiem, że nie. Bo mam, jak już o tym pisałem, doświadczenia z tym środowiskiem. Ta "dzika niechęć" może dotyczyć tylko ciebie osobiście i nie ma nic z twoimi preferencjami. Może to nawet nie niechęć. Może współczucie. Jesteś żałosny. Wytrzyj smarki i walcz dalej. Tylko o co?
03-07-2009 21:18 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Może i masz racje. Kiedyś przyjmowałem, że homoseksualiści są i już.

Szczerze? Właśnie to nazywam nieuświadomionym uprzedzeniem. Gdybyś naprawdę uważał, że homoseksualiści po prostu są i już, ewentualna wizja zmiany orientacji dziecka powinna być ci równie obojętna.
03-07-2009 21:51 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Może i masz racje. Kiedyś przyjmowałem, że homoseksualiści są i już.
>Szczerze? Właśnie to nazywam nieuświadomionym uprzedzeniem. Gdybyś naprawdę uważał, że homoseksualiści po prostu są i już, ewentualna wizja zmiany orientacji dziecka powinna być ci równie obojętna.

Wyciągasz nieprawidłowe wnioski. Właśnie dlatego, że wysoce prawdopodobny wpływ wychowania na preferencje seksualne, sprzeciwiam się. Niech wszyscy będą hetero i nie będzie już nigdy żadnego problemu. Jak wszyscy będą homo, to kto będzie pracował na moją emeryturę? W końcu zabraknie materiału do przerobu. Więc jak widzisz ja walczę o przetrwanie ludzkości, której ty zagrażasz.
>
Sylwek (15472 punktów)

>Wyciągasz nieprawidłowe wnioski. Właśnie dlatego, że wysoce prawdopodobny wpływ wychowania na preferencje seksualne, sprzeciwiam się. Niech wszyscy będą hetero i nie będzie już nigdy żadnego problemu.

Jakieś to nowe słowo "problem" na określenie homoseksualistów. Podsunę ci kolejne - "kwestia".
Wiesz skąd, prawda? I wiesz, że oni znaleźli sposób na homoseksualistów. Zresztą na innych też.
Ach. Powiem ci, że homoseksualiści nie powstają w homoseksualnych rodzinach a w heteroseksualnych, przynajmniej do niedawna nigdzie na świecie nie było homorodzin mogących być ośrodkami rozsiewania homozarazy. To tyle, jeśli chodzi o likwidowanie homoseksualnego problemu przez zakaz homoadopcji, to tyle też jeśli chodzi o wpływ wychowania na orientację.
Musisz znaleźć inny sposób ostatecznego rozwiązania kwestii homoseksualnej, ups, chciałem powiedzieć problemu.
W każdym razie mam nadzieję, że ci którzy oburzali się na belvedere za jej nazywanie niektórych wystąpień tutaj faszystowskimi, rumienia się teraz gdy przeczytali twoje refleksje o rozwiązywaniu homoseksualnego problemu. Okazała się bardziej przenikliwa i sprawna w nazywaniu rzeczy po imieniu niż ktokolwiek inny. Nawet ja wcześniej wzdragałem się przed użyciem tego słowa.
Do teraz.
03-07-2009 22:06 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Jakieś to nowe słowo "problem" na określenie homoseksualistów. Podsunę ci kolejne - "kwestia".
>Wiesz skąd, prawda? I wiesz, że oni znaleźli sposób na homoseksualistów. Zresztą na innych też.
>Ach. Powiem ci, że homoseksualiści nie powstają w homoseksualnych rodzinach. To tyle, jeśli chodzi o likwidowanie homoseksualnego problemu przez zakaz homoadopcji.
>Musisz znaleźć inny sposób ostatecznego rozwiązania kwestii homoseksualnej, ups, chciałem powiedzieć problemu.

No przecież mówiłem ci wyraźnie, że jestem faszystą. Nie pamiętasz. Sam sobie rozwiązuj swoje problemy geju, mnie w to nie mieszaj.
Aha, w poście powyższym zapomniałem dodać uśmieszek, co prawda kpiący ale zawsze. Ale żebyś z tego powodu tak od razu o eksterminacji? No geju daj spokój. Pomyślę że to ty jesteś faszysta.
03-07-2009 20:56 
 Ocena 3 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Nie błaznuj. Gadasz jak nawiedzony dewota, który wie, że ateista nie ma moralności, bo nie, bo ja wiem!
>Nie wiem jakim jesteś rodzicem poza tym, ale z twoich wypowiedzi jasno wynika, że nie zdałeś egzaminu jako wzorzec i źródło wartości etycznych.

To nie podlega twojej ocenie geju, ani nikogo innego z postronnych.

>Owszem. Z mojego. I z punktu widzenia każdego kto nie jest uprzedzonym homofobem. Właśnie o tym mówię, skandalem jest, że bez wstydu, zakłopotania, zarumienienia swoimi wstecznymi, krzywdzącymi bogu ducha winnych ludzi poglądami wychodzisz na forum publicum. Problemem nie jest dla ciebie homoadopcja - są sami homoseksualiści. Tak więc nie bełkocz o dobru dzieci i o uczuciach rodzicielskich, bo właśnie tacy jak ty krzywdzą tysiące dzieci które są znienawidzonymi przez was pedałami i lesbami. A niektórymi z takich potworów są sami rodzice, którzy miast akceptować swe dziecko takim jakim jest dręczą je swoim homofobicznym jadem.
>Po prostu zamilcz, bo twoja mowa jest wstrętna. Czy moja prośba jest aż tak wygórowana?

Nie jak na chama.
Jednak będę mówił, jeżeli uznam to za stosowne. Nie pozwalam na krzywdzenie dzieci, bez względu na ich kolor skóry, pochodzenie czy nację. Nie pytam dziecka w potrzebie, jaka jest jego religia, a jak już je ma, preferencje seksualne. Czy to jest geju jasne? Wypowiadasz się za mnie. To ja wiem czy mam, czy nie mam do kogoś uprzedzenia. Zapytaj, odpowiem. Do ciebie mam.
03-07-2009 21:02 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>To ja wiem czy mam, czy nie mam do kogoś uprzedzenia. Zapytaj, odpowiem. Do ciebie mam.

Ty bez pytania orzekasz o działaniu cudzego umysłu. Nie strój się w szaty umęczonego świętego. Nie odbieraj tez prawa by postronni osądzali cię - ty wszak robisz to cały czas.
03-07-2009 21:17 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>To ja wiem czy mam, czy nie mam do kogoś uprzedzenia. Zapytaj, odpowiem. Do ciebie mam.
>Ty bez pytania orzekasz o działaniu cudzego umysłu. Nie strój się w szaty umęczonego świętego. Nie odbieraj tez prawa by postronni osądzali cię - ty wszak robisz to cały czas.

Przecież ja tylko powielam twoje własne wypowiedzi i nadaje im interpretacji. Co to te szaty umęczonego świętego? nie wiem. Wiem, że byś chciał mnie sprowokować do dosadnych i obraźliwych słów. To by potwierdzało homofobię. Ale te słowa, jak już padną, nie wykluczam, będą dotyczyły ciebie osobiście i nie dla tego, że jesteś gejem. Zrozumiałeś?
03-07-2009 21:26 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Na prawdę mam szukać pierwszego naszego "spotkania" na forum, gdzie znając mnie z nicka i wiedząc o mnie tyle, że jestem gejem orzekłeś o mej rodzicielskiej nieprzydatności?
A teraz oburzasz się, że ja tobie imputuje takie czy inne myśli i postawy i ja ciebie prowokuję?
Nawiasem mówiąc czym cię prowokuję? Tym jak głośno powiedziałem, że równość "gej=psychopata bez żadnych zdolności do wychowywania dzieci" jest obrzydliwą i uwłaczającą formą uprzedzenia? Rozumiem, że moje chamstwo polega na bezczelnym proteście przed opisywaniem mnie jako fundamentalnie upośledzonego człowieka, dla którego małe dziecko może być li tylko zabawką, zachcianka, kaprysem?
Hamuj się, bo każdy powinien mieć jakieś granice niegodziwości, których nie powinien przekraczać.
03-07-2009 21:57 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Hamuj się, bo każdy powinien mieć jakieś granice niegodziwości, których nie powinien przekraczać.

Hamuj się geju w zapędach swych. Nigdy nie powiedziałem psychopata. To, że nie wiesz co to instynkt rodzicielski sam powiedziałeś. No to po co ci dziecko?
Zresztą przecież możesz mieć własne.
>
03-07-2009 22:03 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Hamuj się geju w zapędach swych. Nigdy nie powiedziałem psychopata. To, że nie wiesz co to instynkt rodzicielski sam powiedziałeś. No to po co ci dziecko?

Mówiłeś o misji rodzicielskiej i to w kontekście sensu życia czy innych egzystencjalny rozważań. Mam ci przypominać tamten wątek? Moja wina, że zamiast bujać w obłokach idealistycznych wyobrażeń staram się trzymać ziemi i ludzkich emocji? A ty sobie zmanipulowałeś moja wypowiedź przerabiając ja na brak uczuć (jak dla mnie to jest forma psychopatii, może się mylę?).

Masz zamiar brnąć dalej w rozpaczliwe usprawiedliwianie swoich ataków na mnie? I swojego oburzenia na podjęta przeze mnie obronę?
04-07-2009 09:18 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Hamuj się geju w zapędach swych. Nigdy nie powiedziałem psychopata. To, że nie wiesz co to instynkt rodzicielski sam powiedziałeś. No to po co ci dziecko?
>Mówiłeś o misji rodzicielskiej i to w kontekście sensu życia czy innych egzystencjalny rozważań. Mam ci przypominać tamten wątek? Moja wina, że zamiast bujać w obłokach idealistycznych wyobrażeń staram się trzymać ziemi i ludzkich emocji? A ty sobie zmanipulowałeś moja wypowiedź przerabiając ja na brak uczuć (jak dla mnie to jest forma psychopatii, może się mylę?).

Jak zwykle się mylisz. W każdym społeczeństwie jest pewien odsetek osób o zaburzeniach natury psychopatycznej. Raczej związku psychopatii z upodobaniami seksualnymi nie stwierdzono. W Polsce jest ok. miliona małżeństw i związków partnerskich nie posiadających dzieci, z różnych przyczyn. Jedne pary nie mogą ich mieć, inne nie chcą. Rezygnują świadomie z rodzicielstwa. Tutaj także występują rożne przyczyny. Często odkładają tę decyzję do momentu osiągnięcia stabilizacji zawodowej i materialnej i okazuje się być zbyt późno. Część nie odczuwa potrzeby posiadania dzieci. Nie sadzę, żeby miało to jakikolwiek związek z brakiem empatii.
Mylisz pojęcia.
06-07-2009 10:07 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Hamuj się, bo każdy powinien mieć jakieś granice niegodziwości, których nie powinien przekraczać.
Najpierw powinien mieć niegodziwość, żeby mieć granice.
Skoro z własnego przykładu mówisz o granicach w kontekście adopcji to sorry ale nie ma nawet czego komentować.
Nie ma też emotikona wśród dostępnych żeby to wyrazić graficznie chyba, ten jedynie by się nadawał
03-07-2009 23:10 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

   Czy zdolność do nawiązywania trwałych związków heteroseksualnych uważasz za wartość, czy też jest to dla Ciebie zupełnie bez znaczenia?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-07-2009 23:17 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>   Czy zdolność do nawiązywania trwałych związków heteroseksualnych
Jeśli się o to pytasz. Trwałość związków jest wartością. To czy one będą hetero czy homo nie.
Coś nie tak ze mną?
A jeśli nie, to czy stwierdzono jakiś wpływ homoadopcji na trwałość związków jakie nawiązują te dzieci?
03-07-2009 23:42 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)
>>   Czy zdolność do nawiązywania trwałych związków heteroseksualnychJeśli się o to pytasz. Trwałość związków jest wartością. To czy one będą hetero czy homo nie.
>Coś nie tak ze mną?

   Z Tobą nie. To raczej ze światem.

>A jeśli nie, to czy stwierdzono jakiś wpływ homoadopcji na trwałość związków jakie nawiązują te dzieci?

   Lepiej byłoby, aby dzieci nie nawiązywały żadnych związków seksualnych. Ani trwałych, ani nietrwałych, ani homo, ani hetero.

   A poważnie. Interesujące byłyby badania czterdziestolatków wychowanych przez pary homo i porównanie z wychowanymi przez pary hetero. Czy występują pomiędzy nimi jakieś istotne różnice pod tym względem, tzn zdolności do nawiązywania trwałych związków, i to właśnie związków heteroseksualnych. Dla Ciebie może to być obojętne. Dla społeczeństwa, którego jesteś członkiem, obojętnym być nie powinno.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-07-2009 01:02 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   A poważnie. Interesujące byłyby badania czterdziestolatków wychowanych przez pary homo i porównanie z wychowanymi przez pary hetero. Czy występują pomiędzy nimi jakieś istotne różnice pod tym względem, tzn zdolności do nawiązywania trwałych związków, i to właśnie związków heteroseksualnych. Dla Ciebie może to być obojętne. Dla społeczeństwa, którego jesteś członkiem, obojętnym być nie powinno.

Może nie powinno. A ja spoglądając na statystyki erozji instytucji małżeństwa i zmiany modelu związków (hetero) w co bardziej rozwiniętych krajach, dochodzę do wniosku, ze co jak co, ale wyciąganie homoadopcji jako istotnego zagrożenia dla demografii i zdrowia społeczeństw wydaje mi się co najmniej uciekaniem od faktycznych problemów.

Ale może rzeczywiście. Może to jest argument najbardziej rozsądny z możliwych - homoadopcja jako wstęp do końca cywilizacji.

Pozdrawiam.
04-07-2009 02:46 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ale może rzeczywiście. Może to jest argument najbardziej rozsądny z możliwych - homoadopcja jako wstęp do końca cywilizacji.

   Ten argument jest tak samo oczywisty, jak kilka innych, ale dla ciebie najbardziej politycznie brzmi.
   Mnie wisi, jak i co ci brzmi, byle geje odczepili się od dzieci jako narzędzi w realizowaniu swoich społecznych aspiracji.
   Plus.
04-07-2009 23:49 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>A ja spoglądając na statystyki erozji instytucji małżeństwa i zmiany modelu związków (hetero) w co bardziej rozwiniętych krajach, dochodzę do wniosku,

   Zanim dojdziesz, zapytam. Czy, niewątpliwa, erozja instytucji małżeństwa i zmiany modelu związków (aż się prosi o rozwinięcie, cóż to za zmiany) są Ci obojętne? Czy uważasz te zjawiska za korzystne, godne poparcia, obojętne, negatywne?

>ze co jak co, ale wyciąganie homoadopcji jako istotnego zagrożenia dla demografii i zdrowia społeczeństw wydaje mi się co najmniej uciekaniem od faktycznych problemów.

   Z pewnością nie jest to sedno problemów. Uważam raczej, że jest to jedna z wielu cegiełek, które pracowicie wydłubujemy z fundamentu, na którym opiera się nasza zachodnia cywilizacja. W Polsce możemy to jeszcze mieć w nosie, ale chyba już niedługo. Ockniemy się, być może, kiedy do zakłócających ciszę kościelnych dzwonów zaczną się dołączać głosy muezinów.

>Ale może rzeczywiście. Może to jest argument najbardziej rozsądny z możliwych - homoadopcja jako wstęp do końca cywilizacji.

   Jak wyżej.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)

>   Zanim dojdziesz, zapytam. Czy, niewątpliwa, erozja instytucji małżeństwa i zmiany modelu związków (aż się prosi o rozwinięcie, cóż to za zmiany) są Ci obojętne? Czy uważasz te zjawiska za korzystne, godne poparcia, obojętne, negatywne?
Myślę, że na to nie ma rady. I tak, sądzę że z punktu widzenia dobra jednostek, osłabienie kulturowego gorsetu należy oceniać pozytywnie. Czy naprawdę ludzie byli szczęśliwsi gdy obyczaje kazały im życ w związkach w których miłość już się wypaliła?

>   Z pewnością nie jest to sedno problemów. Uważam raczej, że jest to jedna z wielu cegiełek, które pracowicie wydłubujemy z fundamentu, na którym opiera się nasza zachodnia cywilizacja. W Polsce możemy to jeszcze mieć w nosie, ale chyba już niedługo. Ockniemy się, być może, kiedy do zakłócających ciszę kościelnych dzwonów zaczną się dołączać głosy muezinów.
Placowniku, nie poznaję cię.
Jeśli o śpiew muezinów chodzi, wystarczy, że nie będziemy inkorporować prawa szariatowego do ogólnego prawodawstwa.
05-07-2009 10:38 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>   Czy uważasz te zjawiska za korzystne, godne poparcia, obojętne, negatywne?
   Dla mnie zmiany modelu (erozja?) związków nie mają żadnego znaczenia - i tak jestem w związku jaki sam sobie wymodeluję, jeśli w ogóle w jakimś chcę być.

>   Uważam raczej, że jest to jedna z wielu cegiełek, które pracowicie wydłubujemy z fundamentu, na którym opiera się nasza zachodnia cywilizacja.
   No to co?

>W Polsce możemy to jeszcze mieć w nosie, ale chyba już niedługo.
   Co najmniej troskę słyszę w Twym tonie, Placowniku. Jasne, że masz prawo do swojego poglądu, ale skąd wiesz co będzie dobre dla naszych wnuków?
   Może dla nich co innego będzie normą i z małżeństwa w dotychczasowej formie będą sobie jaja robić, jak my teraz z patriarchatu?
   Eksplozja technologiczno-obyczajowa na to mi wskazuje.

>Ockniemy się, być może, kiedy do zakłócających ciszę kościelnych dzwonów zaczną się dołączać głosy muezinów.
   Może naszym wnukom będą brzmiały, jak najlepsza muzyka? Albo zabrzmią tylko w skansenie, jak kaszubskie piosenki?

>>Ale może rzeczywiście. Może to jest argument najbardziej rozsądny z możliwych - homoadopcja jako wstęp do końca cywilizacji.
>   Jak wyżej.
   A bo to pierwsza cywilizacja (co to jest "cywilizacja"?) się "skończy"?

   Przepraszam za wcinkę i pozdrawiam życząc miłej niedzieli.
05-07-2009 10:46 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie sądzę, by ci się spodobało co teraz napisze ale muszę. Czynnikiem, który najbardziej przekonał mnie, że jesteś uprzedzony w jakimś stopniu czy sensie wobec gejów jest właśnie to, że o ile zwykle piszesz bardzo rozsądne rzeczy, przejście do tematyki związanej z homoseksualizmem powoduje u ciebie produkcję destylatu głupoty. I dla mnie jest po prostu nie do pojęcia by ktoś dosyć rozsądny, mógł pisać tak absurdalne rzeczy z powodu innego niż uprzedzenie.
Może ci się to nie spodobać, możesz to uznać za kolejny atak, ale właśnie takie a nie inne pobudki mam.
05-07-2009 10:57 
 Ocena 4 na 4
Robert Zawecki (4718 punktów)
>I dla mnie jest po prostu nie do pojęcia by
   Generalnie w tym właśnie problem.

Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 12:55 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Nie sądzę, by ci się spodobało co teraz napisze ale muszę. Czynnikiem, który najbardziej przekonał mnie, że jesteś uprzedzony w jakimś stopniu czy sensie wobec gejów jest właśnie to, że o ile zwykle piszesz bardzo rozsądne rzeczy, przejście do tematyki związanej z homoseksualizmem powoduje u ciebie produkcję destylatu głupoty. I dla mnie jest po prostu nie do pojęcia by ktoś dosyć rozsądny, mógł pisać tak absurdalne rzeczy z powodu innego niż uprzedzenie.

   Przeczytaj co napisałeś i pomyśl chwilę - niby jestem rozsądny i nagle mi się zmieniło(?)... większość z tych z którymi gadasz są rozsądni i też coś im się zmienia(?) w rozmowie z tobą(?????)... i z kim jest problem...?

   Słusznie zauważył Zawecki przed chwilą, że dla ciebie jest nie do pojęcia fakt, że ja cię traktuję N O R M A L N I E, jak każdego, ale ty wymagasz, bym zmienił kryteria swego normalnego myślenia tylko ze względu na twoją, nienormalną orientację seksualną... a, że nie zmieniam bo cały czas piszę poważnie (staram się) to, co myślę... więc jestem homofobem.
   Każdy, kto nie zgadza się traktować cię na wyjątkowych prawach jest wg ciebie homofobem. Żądasz przywilejów, "Sylwek", ale ode mnie ich nie dostaniesz.

>Może ci się to nie spodobać, możesz to uznać za kolejny atak, ale właśnie takie a nie inne pobudki mam.
   Żaden atak - cały czas tak myślisz i ja to od początku widzę, stąd moje uwagi od zarania dyskusji: ty nie chcesz normalnego traktowania (jakie masz i będziesz u mnie miał), ale przywilejów... bujaj się.

   Stąd też moje sugestie, byś zmienił percepcję rzeczywistości i chciał normalnego traktowania... po co ci przywileje? Żebyś jeszcze bardziej nienormalnie się czuł?
Sylwek (15472 punktów)
Odpowiem ci tak, czułbyś się dotknięty, gdybyś nagle w Niemczech zaczął być traktowany jak złodziej dlatego że jesteś Polakiem?
Albo, czy uznałbyś za przywilej, gdyby prawo ścigało kogoś, za to że nazwał cię złodziejem tylko dlatego, że Polacy to są złodzieje?
05-07-2009 13:42 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Odpowiem ci tak, czułbyś się dotknięty, gdybyś nagle w Niemczech zaczął być traktowany jak złodziej dlatego że jesteś Polakiem?
   Dotknięty??? Czym? Tym, że ten kto mnie tak potraktował jest kretynem? Po prostu bym mu powiedział, że jest głupi, jak rabarbar.
   Ale nie powiedziałbym, że Niemcy to kretyni, bo znam normalnych Niemców... znam też normalnych gejów, jeśli coś ci to mówi.

>Albo, czy uznałbyś za przywilej, gdyby prawo ścigało kogoś, za to że nazwał cię złodziejem tylko dlatego, że Polacy to są złodzieje?

   Co jeszcze wymyślisz?
05-07-2009 11:30 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>   Z pewnością nie jest to sedno problemów. Uważam raczej, że jest to jedna z wielu cegiełek, które pracowicie wydłubujemy z fundamentu, na którym opiera się nasza zachodnia cywilizacja. W Polsce możemy to jeszcze mieć w nosie, ale chyba już niedługo. Ockniemy się, być może, kiedy do zakłócających ciszę kościelnych dzwonów zaczną się dołączać głosy muezinów.

Gorszy pieniądz wypiera lepszy, rozwinięte systemy cywilizacyjne starzeją się, zaczyna się ich rozkład. Zastępują je systemy mniej rozwinięte, bardziej ekspansywne i bezwzględne. Cywilizacja zachodnioeuropejska zaczyna się rozkładać. Wartości, na których została budowana, zanikają. W to miejsce pojawia się niczym nie ograniczona tolerancja, uprawiana w imię humanizmu i wolności jednostki. Rozkład wartości wspierany jest rozbudowanym aparatem biurokratycznym, a w miejsce autorytetów, weszły kolegia intelektualistów, które do wartości podstawowych nie przywiązują większej uwagi. Pewnie jest to po prostu normalna kolej rzeczy.

Pozdrawiam.
Sylwek (15472 punktów)

>Cywilizacja zachodnioeuropejska zaczyna się rozkładać. Wartości, na których została budowana, zanikają. W to miejsce pojawia się niczym nie ograniczona tolerancja, uprawiana w imię humanizmu i wolności jednostki.
Jeśli wartości podstawowe dla europejskiej cywilizacji zanikają pod naporem "humanizmu i wolności jednostki" to chyba faktycznie dobrze, że ta cywilizacja umiera.
Choć ja zawsze sądziłem, że Europa właśnie była budowana na bazie poszanowania jednostki i humanizmu a odstępstwa od tych zasad miały charakter cywilizacyjnych kryzysów.
05-07-2009 11:47 
 Ocena 2 na 2
R. Grochala (970 punktów)
>Cywilizacja zachodnioeuropejska zaczyna się rozkładać. Wartości, na których została budowana, zanikają.

Oczywiście masz na myśli uniwersalnewartościchrześcijańskie? Bo jeśli nie to o jakie Ci chodzi?

>W to miejsce pojawia się niczym nie ograniczona tolerancja, uprawiana w imię humanizmu i wolności jednostki.

To ciekawe. Ja myślałem, że od epoki oświecenia, fundamentem Europy był właśnie humanizm i wolność jednostki.

"I ciebie nagabują o twe "tak" lub "nie". Biada, jeśli zechcesz między "za" i "przeciw" wcisnąć swój stołek." (F. Nietzsche)
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Cywilizacja zachodnioeuropejska zaczyna się rozkładać. Wartości, na których została budowana, zanikają.
>Oczywiście masz na myśli uniwersalnewartościchrześcijańskie? Bo jeśli nie to o jakie Ci chodzi?

A Tobie o jakie?
05-07-2009 11:58 
 Ocena 3 na 3
R. Grochala (970 punktów)
>>>Cywilizacja zachodnioeuropejska zaczyna się rozkładać. Wartości, na których została budowana, zanikają.
>>Oczywiście masz na myśli uniwersalnewartościchrześcijańskie? Bo jeśli nie to o jakie Ci chodzi?
>A Tobie o jakie?

O dokładnie te. Do czasu przed oświeceniem, Europa była budowana (przez rządzący kler) na tych wartościach. Nie uważam by ich zanik był wielką tragedią, wręcz przeciwnie.

"I ciebie nagabują o twe "tak" lub "nie". Biada, jeśli zechcesz między "za" i "przeciw" wcisnąć swój stołek." (F. Nietzsche)
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>>>Oczywiście masz na myśli uniwersalnewartościchrześcijańskie? Bo jeśli nie to o jakie Ci chodzi?
>>A Tobie o jakie?
>O dokładnie te. Do czasu przed oświeceniem, Europa była budowana (przez rządzący kler) na tych wartościach. Nie uważam by ich zanik był wielką tragedią, wręcz przeciwnie.

Nie wypowiadałem się na temat samych wartości i ich pochodzenia. Jest to szerokie zagadnienie. Nie sposób oczywiście pominąć wpływu chrześcijaństwa na kształtowanie się cywilizacji europejskiej, czy ci to odpowiada, czy też nie.
03-07-2009 20:43 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Minusujesz nie czytając?
Witwos, to na pewno do mnie? Dziś nie postawiłam żadnego minusa. Wczoraj też nie. W ogóle nie pamiętam, żebym Ci kiedyś jakiegoś minusa postawiła, jeśli postawiłam, to przepraszam, mam sklerozę.
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Witwos, to na pewno do mnie? Dziś nie postawiłam żadnego minusa. Wczoraj też nie. W ogóle nie pamiętam, żebym Ci kiedyś jakiegoś minusa postawiła, jeśli postawiłam, to przepraszam, mam sklerozę.

Nie! Może i nie? Może to ja mam sklerozę?

A i tak pozdrawiam
catseye (1381 punktów)
> Dlaczego ma być gejem? Tego nie można nabyć przez proces wychowania. Inaczej w ogóle nie byłoby na świecie
>gejów - wszak wszyscy wychowali się w rodzinach heteroseksualnych.
Jeśli rozszerzysz pojęcie "proces wychowywania" w taki sposób, że będzie obejmowało przyswajanie informacji ze źródeł pozarodzinnych (a chyba można uznać takie rozszerzenie za sensowne), to można nabyć jak najbardziej. Przynajmniej tak wynika z najnowszych deklaracji instytucji, od której werdyktu z 1973 roku wszystko się zaczęło.
Oto donośny cytat (pokreślenie moje):
"What causes a person to have a particular sexual orientation?
There is no consensus among scientists about the exact reasons that an individual develops a heterosexual, bisexual, gay, or lesbian orientation. Although much research has examined the possible genetic, hormonal, developmental, social, and cultural influences on sexual orientation, no findings have emerged that permit scientists to conclude that sexual orientation is determined by any particular factor or factors. Many think that nature and nurture both play complex roles; most people experience little or no sense of choice about their sexual orientation."
Źródło: www.apa.org/topics/sorientation.html
03-07-2009 11:34 
 Ocena 10 na 12
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Poprzez eksperymentowanie na dzieciach. Bo co to za obywatel. Najwyżej będzie gejem. Cóż w tym złego? Ale gejem wynikłym z Twojego poczucia równości.
Jakie eksperymentowanie? Gdzie masz taki wniosek!
Nikt przecież nie postuluje zniesienia komisji badającej przydatność rodziców do adopcji. Czy tak trudno zrozumieć, że nikt nie postuluje by homoseksualiści nie podlegali badaniom takiej komisji?
Chodzi o to by komisja mając do wyboru kandydatów na rodziców wybrała najlepszych z możliwych.I jeżeli uzna , że takimi rodzicami mogą być homoseksualiści to tylko z powodu homoseksualizmu ich nie musiała ich odrzucić.
Zycie jest bardzo bogate i nie trudno sobie wyobrazić sytuacje kiedy dla dziecka będą lepsi rodzice homo niż żadni.
Chodzi o to by prawo nie uniemożliwiało adopcji a nie by dawało jakieś przywileje.
Czy naprawdę uważasz, że należy w majestacie prawa zabrać dziecko człowiekowi, który go współwychowywał przez powiedzmy 10lat tylko dlatego że zmarł naturalny ojciec. Czyli do traumy po śmierci rodzica dodać jeszcze jedną pozbawienie go drugiego wychowawcy tylko z powodu uprzedzeń.
Przypomina mi to dyskusję o adopcji zagranicznej. Po wielu bojach (chyba 15 lat temu) udało się znieść przepis zabraniający adopcji przez kandydatów nie będących Polakami.
Po uchyleniu tego przepisu okazało się , że dzieci chore które w Polsce nie miały szans na adopcję znalazły domy i możliwość leczenia. A argumenty wyciągane wtedy przez różnych posłów były bardzo podobne do tych tu na forum.
Nie chodzi o to by przydzielać dzieci homoseksualistom w pierwszej kolejności ale by mając na uwadze dobro dziecka nie pozbawiać tych dzieci szansy na znalezienie kochających je osób.
Tak trudno to zrozumieć?
03-07-2009 14:32 
 Ocena 2 na 4
Smith (10069 punktów)
>Jakie eksperymentowanie? Gdzie masz taki wniosek!
Chociażby tutaj: pl.wikipedia.org/wiki/Konformizm "Konformizm (pot. ulegający wpływom) (łac. conformo - nadaję kształt) - w psychologii społecznej to zmiana zachowania na skutek rzeczywistego, bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej."
Jeszcze chyba nie został sfalsyfikowany?
>Nikt przecież nie postuluje zniesienia komisji badającej przydatność rodziców do adopcji. Czy tak trudno zrozumieć, że nikt nie postuluje by homoseksualiści nie podlegali badaniom takiej komisji?
>Chodzi o to by komisja mając do wyboru kandydatów na rodziców wybrała najlepszych z możliwych.I jeżeli uzna , że takimi rodzicami mogą być homoseksualiści to tylko z powodu homoseksualizmu ich nie musiała ich odrzucić.
Proponuję stworzenie komisji ds. kontroli "komisji badającej przydatność rodziców do adopcji" celem wyeliminowania dyskryminacji w działaniach tej pierwszej.
>Zycie jest bardzo bogate i nie trudno sobie wyobrazić sytuacje kiedy dla dziecka będą lepsi rodzice homo niż żadni.
Jak do tej pory komisje badające przydatność rodziców do adopcji działają tak sprawnie, że chętni czekają latami. Jak przeszukam sprawy dla reportera albo coś w ten deseń to załączę.
>Chodzi o to by prawo nie uniemożliwiało adopcji a nie by dawało jakieś przywileje.
A tutaj jakoś o nic innego autorowi nie chodzi, chyba, że ja i wszyscy "forumowi homofobi/ki" mam kłopoty z czytaniem.
>Przypomina mi to dyskusję o adopcji zagranicznej. Po wielu bojach (chyba 15 lat temu) udało się znieść przepis zabraniający adopcji przez kandydatów nie będących Polakami.
>Po uchyleniu tego przepisu okazało się , że dzieci chore które w Polsce nie miały szans na adopcję znalazły domy i możliwość leczenia. A argumenty wyciągane wtedy przez różnych posłów były bardzo podobne do tych tu na forum.
Tzn. jakie? Że obywatelstwo polskie jest ważniejsze od dobra istoty ludzkiej, takich tutaj nie widziałem.
>Nie chodzi o to by przydzielać dzieci homoseksualistom w pierwszej kolejności ale by mając na uwadze dobro dziecka nie pozbawiać tych dzieci szansy na znalezienie kochających je osób.
>Czy naprawdę uważasz, że należy w majestacie prawa zabrać dziecko człowiekowi, który go współwychowywał przez powiedzmy 10lat tylko dlatego że zmarł naturalny ojciec. Czyli do traumy po śmierci rodzica dodać jeszcze jedną pozbawienie go drugiego wychowawcy tylko z powodu uprzedzeń.
Nie uważam ale prawo jest ślepe i robiąc dobrze komuś w tym konkretnym wypadku, będzie krzywdzić w tysiącach innych. Kiedy przykładowo w ramach prywatnej wojny będzie się szafować losem dziecka używając zamiast hasła "matka biologiczna" zdania "dyskryminacja ze względu na orientację seksualną"
>Tak trudno to zrozumieć?
powtórzę pytanie
Pozdrawiam.
03-07-2009 15:27 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Jak do tej pory komisje badające przydatność rodziców do adopcji działają tak sprawnie, że chętni czekają latami. Jak przeszukam sprawy dla reportera albo coś w ten deseń to załączę.
To, że coś działa niesprawnie nie jest powodem by jakiejś grupie odmawiać praw.

>>Przypomina mi to dyskusję o adopcji zagranicznej. Po wielu bojach (chyba 15 lat temu) udało się znieść przepis zabraniający adopcji przez kandydatów nie będących Polakami.
>>Po uchyleniu tego przepisu okazało się , że dzieci chore które w Polsce nie miały szans na adopcję znalazły domy i możliwość leczenia. A argumenty wyciągane wtedy przez różnych posłów były bardzo podobne do tych tu na forum.
>Tzn. jakie? Że obywatelstwo polskie jest ważniejsze od dobra istoty ludzkiej, takich tutaj nie widziałem.
Podnoszona była krzywda dzieci wyrwanych z ojczyzny, to że stracą kontakt z językiem a na adoptowaniu na części zamienne nie wspomnę.

>>Czy naprawdę uważasz, że należy w majestacie prawa zabrać dziecko człowiekowi, który go współwychowywał przez powiedzmy 10lat tylko dlatego że zmarł naturalny ojciec. Czyli do traumy po śmierci rodzica dodać jeszcze jedną pozbawienie go drugiego wychowawcy tylko z powodu uprzedzeń.
>Nie uważam ale prawo jest ślepe i robiąc dobrze komuś w tym konkretnym wypadku, będzie krzywdzić w tysiącach innych. Kiedy przykładowo w ramach prywatnej wojny będzie się szafować losem dziecka używając zamiast hasła "matka biologiczna" zdania "dyskryminacja ze względu na orientację seksualną"

Jeżeli nie będzie zakazu adopcji przez homoseksualistów to wystarczy, że ochronie będzie podlegała uczuciowa więź dziecka z wychowawcą i wychowawca będzie mógł adoptować dziecko.
Każdy przepis można doprowadzić do absurdu a głupota ludzka nie zna granic ale nie jest to powód do pozbawiania części obywateli jakiś praw.
03-07-2009 16:21 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Jak do tej pory komisje badające przydatność rodziców do adopcji działają tak sprawnie, że chętni czekają latami. Jak przeszukam sprawy dla reportera albo coś w ten deseń to załączę.
>To, że coś działa niesprawnie nie jest powodem by jakiejś grupie odmawiać praw.
Pozwolić by działało jeszcze mniej sprawnie?.
>Podnoszona była krzywda dzieci wyrwanych z ojczyzny, to że stracą kontakt z językiem a na adoptowaniu na części zamienne nie wspomnę.
Części zamienne to przynajmniej jakiś argument w sprawie dzieci.
>Jeżeli nie będzie zakazu adopcji przez homoseksualistów to wystarczy, że ochronie będzie podlegała uczuciowa więź dziecka z wychowawcą i wychowawca będzie mógł adoptować dziecko.
A czy istnieje taki zakaz w polskim prawie?
>Każdy przepis można doprowadzić do absurdu a głupota ludzka nie zna granic ale nie jest to powód do pozbawiania części obywateli jakiś praw.
Szczególnie rozdając przywileje.
03-07-2009 19:41 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>Proponuję stworzenie komisji ds. kontroli "komisji badającej przydatność rodziców do adopcji" celem wyeliminowania dyskryminacji w działaniach tej pierwszej.

Gadasz od rzeczy. Jeśli uważasz, że komisje działają źle powinieneś walczyć o zakaz adopcji w ogóle, bo to znaczy, że dzieci są już krzywdzone.

LOGIKA, LOGIKA, LOGIKA!!!

Czy homofobia tak upośledza samoocenę, że homofob nie widzi fundamentalnych deficytów logiki w swoich "rozumowaniach"?
03-07-2009 20:17 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Gadasz od rzeczy. Jeśli uważasz, że komisje działają źle powinieneś walczyć o zakaz adopcji w ogóle, bo to znaczy, że dzieci są już krzywdzone.
>LOGIKA, LOGIKA, LOGIKA!!!
>Czy homofobia tak upośledza samoocenę, że homofob nie widzi fundamentalnych deficytów logiki w swoich "rozumowaniach"?
Próbujesz tym razem mnie obrazić nazywając upośledzonym homofobem?
Już się wypowiadałem na temat poprawności politycznej, logiki Twoich wypowiedzi i bezsensownego dyskryminacyjnego skomlenia.
To, że Tobie się ubzdurało, że chcesz walczyć z dyskryminacją nie upoważnia Cię do wypowiadanie się na temat czy ja mam walczyć a tym bardziej z czym. Jestem pokojowo nastawiony i jeżeli walczę to jedynie z przejawami głupoty, hipokryzji, arogancji i chamstwa.
Nie nazywaj mnie homofobem bo nie mam nic przeciwko gejom, mam natomiast wiele do idiotycznych roszczeń i sposobu ich przedstawiania przez gejowskich aktywistów. To a propos logiki.
Są już krzywdzone i nie mam zamiaru przyklaskiwać żeby było jeszcze gorzej.
To powinno być chyba logiczne nawet dla Ciebie czy nie?
Jak tam z działalnością charytatywną na rzecz dzieci ze strony dyskryminowanych krzykaczy?
03-07-2009 20:25 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Jak tam z działalnością charytatywną na rzecz dzieci ze strony dyskryminowanych krzykaczy?
Wiesz ja tez czytałem Schopenhauera - więc, jak tam na jaką organizacje pożytku publicznego wspomagająca sieroty przepisałeś w tym roku 1% podatku?
03-07-2009 21:05 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Jak tam z działalnością charytatywną na rzecz dzieci ze strony dyskryminowanych krzykaczy?
>Wiesz ja tez czytałem Schopenhauera - więc, jak tam na jaką organizacje pożytku publicznego wspomagająca sieroty przepisałeś w tym roku 1% podatku?
A zrozumiałeś chociaż coś z tego co przeczytałeś? Nie interesują mnie Twoje lektury.
Mój ty logiczny kolego, użyłem liczby mnogiej i nie miałem bynajmniej na myśli Ciebie tylko organizacje Gejowskie, których bzdurną ideologię tu szerzyć próbujesz.
Ja nie walczę o przywileje więc nie widzę powodu do odpowiadania na pytania dotyczące moich podatków nikomu poza reprezentantem Izby Skarbowej.
04-07-2009 01:08 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Gejowskie, których bzdurną ideologię tu szerzyć próbujesz.

Nie należę do żadnej gejowskiej organizacji. Nie znam tez żadnej ideologii takowej, obawiam się, ze nie zrozumiesz gdybym próbował ci wyjaśnić co tutaj szerzę.
06-07-2009 08:33 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>....... obawiam się, ze nie zrozumiesz gdybym próbował ci wyjaśnić co tutaj szerzę.
Wydawało mi się, że próbujesz coś nam wytłumaczyć tylko nie bardzo wiesz jak. Cóż mylić się rzeczą ludzką jest. Tym bardziej w przypadku braku odpowiedzi na jasno postawione pytanie: To po co to robisz? www.racjonalista.pl/forum.php/s,226498#w226553
Może przestaniesz żyć wyimaginowanymi obawami o moje rozumowanie podobnie jak o los dzieci i zwyczajnie odpowiesz.
Czy to za trudne dla Ciebie i pozostaniesz przy obrzucaniu "niepojętnymi homofobami"?
Natomiast co szerzysz to napisałem Ci nie tylko ja ale wszyscy nazwani przez Ciebie "homofobami" forumowicze.
Przeczytaj kwintesencję Placownika.
Sylwek (15472 punktów)
Przede wszystkim używasz za dużo emotikon.
Już to wystarczająco mnie zniechęca do wdawania się w dyskusje z tobą, więc daj sobie spokój.

PS. Rozumiem poprawiać post nawet 100 razy z powodu błędów językowych, ja jednak widzę w swojej skrzynce pocztowej powiadomienia o wszystkich zmianach jakie wprowadzasz - skoro tak cię świerzbi żeby pisać, to chociaż za każdym razem usiądź i pomyśl co właściwie chcesz napisać, a nie każda wypowiedź ewoluuje u ciebie 15 razy nim osiągnie ostateczną postać. To także sugeruje mi czysto zaczepny charakter twoich wypowiedzi.

Ponadto, skoro kanik, witwos i Zawecki to takie doborowe towarzystwo, ciesz się nim, mnie do waszego grajdołka nie wciągaj - zaszedłem do niego, wyraziłem swe krytyczne zdanie o nim, pozwól mi teraz zapomnieć o waszym istnieniu.
06-07-2009 09:38 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Przede wszystkim używasz za dużo emotikon.
Kwestia gustu, chcesz dyskutować o tym?
>Już to wystarczająco mnie zniechęca do wdawania się w dyskusje z tobą, więc daj sobie spokój.
Wcześniej nie umieszczałem ich tyle ale jak widać działają i przełamują zniechęcenie do dyskusji. Tutaj wstawił chętnie potrójny emotikon no ale chociaż w ten sposób spróbuję się dopasować do rozmówcy.
>PS. Rozumiem poprawiać post nawet 100 razy z powodu błędów językowych, ja jednak widzę w swojej skrzynce pocztowej powiadomienia o wszystkich zmianach jakie wprowadzasz - skoro tak cię świerzbi żeby pisać, to chociaż za każdym razem usiądź i pomyśl co właściwie chcesz napisać, a nie każda wypowiedź ewoluuje u ciebie 15 razy nim osiągnie ostateczną postać.
Lenistwo jest najczęstszym powodem do szybkiego zniechęcania się. Z autopsji wiem jak ciężko walczyć z tą cechą. Chyba podobnie jak Ty piszę szybciej niż myślę to zdarza mi się dopisać coś czego nie napisałem wcześniej z powodu moich wewnętrznych rozterek czy nie będzie to np. obraźliwe dla dyskutanta abo zmienić, żeby było bardziej jasne dla niego. W "dyskusji" z tobą to bardzo trudne ale pomimo tego nie zniechęcam się i próbuję choć efekty widoczne w Twoich odpowiedziach jak na razie są co najwyżej mierne z przewagą na żałosne.
>To także sugeruje mi czysto zaczepny charakter twoich wypowiedzi.
Cóż, prośbą o odpowiedź nie wiele można wskórać w Twoim wypadku.
>Ponadto, skoro kanik, witwos i Zawecki to takie doborowe towarzystwo, ciesz się nim, mnie do waszego grajdołka nie wciągaj - zaszedłem do niego, wyraziłem swe krytyczne zdanie o nim, pozwól mi teraz zapomnieć o waszym istnieniu.
Będziesz szukał kolejnych "homofobów" do prowadzenia walki z dyskryminacją, tylko takich bardziej dopasowanych do własnego poziomu?
Spróbuj może na jakiejś Czaterii zamiast zrażać myślących ludzi swoimi postami do słowa racjonalista.
I tu znowu by pasowały ze trzy ale niech Ci będzie.
03-07-2009 14:40 
 Ocena 3 na 3
aninakcilyb (259 punktów)
Zgadzam się.
W Polsce jest praktyka przyznawania dzieci do adopcji samotnym matkom i tutaj nikt nie rości cienia wątpliwości, a samotnie wychowująca dziecko osoba nie jest w stanie stworzyc pełnej rodziny. Nie istnieją dane (chociaz jest i tak ich bardzo mało), aby dorastanie w rodzinie homoseksualnej miało jakiekolwiek negatywne skutki dla dziecka i to jest najwazniejsze. Ogólna zasada kierowania się 'dobrem' dziecka niestety jest przeinaczana na potrzeby osób, którym się wydaje, że więdzą lepiej, a w rezultacie dobro dziecka w wielu przypadkach nie jest osiągane...
03-07-2009 15:06 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Zgadzam się.
> Nie istnieją dane (chociaz jest i tak ich bardzo mało), aby dorastanie w rodzinie homoseksualnej miało jakiekolwiek negatywne skutki dla dziecka i to jest najwazniejsze.
Więc w myśl równości trzeba zastosować eksperyment na żywym organizmie, a później zebrać dane bo przecież:
>Ogólna zasada kierowania się 'dobrem' dziecka niestety jest przeinaczana na potrzeby osób, którym się wydaje, że więdzą lepiej, a w rezultacie dobro dziecka w wielu przypadkach nie jest osiągane...
Sorry ale to Ci którzy chcą ulepszać muszą wykazać pozytywne skutki ulepszenia i usunąć wszelkie podejrzenia co do jego szkodliwości a tutaj mamy tyko gdybanie i dyskryminacyjne truizmy nic więcej.
03-07-2009 17:17 
 Ocena 2 na 2
aninakcilyb (259 punktów)
Słuchaj, możesz to nazwać eksperymentem, chodzi o to ,że jak nie ma przesłanek, że coś jest złe to dlaczego zakładać ,ze jest złe? Nie ma dowodu, że rodzina homoseksualna powoduje dziecku jakąś krzywdę to skąd te opinię,że dzieci będą jakieś dziwne po dorastaniu w rodzinie homoseksualnej? To tyko subiektywne osądy ludzi, którzy nie tolerują takich par.
Rodziców się nigdy nie wybiera, a są bardzo rożni.
Dzieci dorastają w rożnego rodzaju rodzinach patologicznych, alkoholowych, bywają molestowane przez rodziców heteroseksualnych. Czy oni Twoim zdaniem zapewnią lepszą przyszłość niż pary homoseksualne?
Pomijam fakt, że domy dziecka w polskich realiach wychowują często jednostki, które później trafiają do placówek resocjalizacyjnych...

>Sorry ale to Ci którzy chcą ulepszać muszą wykazać pozytywne skutki ulepszenia i usunąć wszelkie podejrzenia co do jego szkodliwości

Nie chodzi o to, że coś ulepszymy dając prawo osobom pozostającym w związku homoseksualnym do adoptowania dziecka, ale rzecz w tym, że mogą oni stanowić dobrą rodzinę dla dziecka i nie ma dowodu a to ,że rodzina homoseksualna przyczynia się do jakichkolwiek problemów w dorastaniu dziecka, innych niż mogłoby mieć dziecko dorastające w rodzinie heteroseksualnej.
03-07-2009 21:58 
 Ocena 2 na 4
Smith (10069 punktów)
>Słuchaj, możesz to nazwać eksperymentem, chodzi o to ,że jak nie ma przesłanek, że coś jest złe to dlaczego zakładać ,ze jest złe? Nie ma dowodu, że rodzina homoseksualna powoduje dziecku jakąś krzywdę to skąd te opinię,że dzieci będą jakieś dziwne po dorastaniu w rodzinie homoseksualnej? To tyko subiektywne osądy ludzi, którzy nie tolerują takich par.
Słuchaj, z powodu braku obiektywnych przesłanek, tudzież czegoś opartego na czymś dużo bardziej przekonującym niż, powracające jak bumerang, "gdyby" pozostanę przy tym jak jest, żeby nie było gorzej. I daruj sobie próby zmiany tego faktu w dotychczasowy sposób bo to jest już męcząco nudne.
>Rodziców się nigdy nie wybiera, a są bardzo rożni.
>Dzieci dorastają w rożnego rodzaju rodzinach patologicznych, alkoholowych, bywają molestowane przez rodziców heteroseksualnych. Czy oni Twoim zdaniem zapewnią lepszą przyszłość niż pary homoseksualne?
Nie wiem czy nie gorszą lub taką samą w homoseksualnych "rodzinach" patologicznych, alkoholowych, gdzie mogą być molestowane przez opiekunów homoseksualnych.
Czy fakt bycia homoseksualistą zwalnia z popadania w patologię, alkoholizm i pedofilię?
>Pomijam fakt, że domy dziecka w polskich realiach wychowują często jednostki, które później trafiają do placówek resocjalizacyjnych...
Pomijam już fakt, że wypowiadałem się w kwestii adopcji nie tylko ja i nie tylko raz.
W skrócie jeszcze raz:
TO CO BY BYŁO GDYBY TAK SZAFA MIAŁA SZNUREK NI JAK MNIE NIE PRZEKONUJE O TYM, ŻE BĘDZIE WINDĄ.
>>Sorry ale to Ci którzy chcą ulepszać muszą wykazać pozytywne skutki ulepszenia i usunąć wszelkie podejrzenia co do jego szkodliwości
>Nie chodzi o to, że coś ulepszymy dając prawo osobom pozostającym w związku homoseksualnym do adoptowania dziecka, ale rzecz w tym, że mogą oni stanowić dobrą rodzinę dla dziecka i nie ma dowodu a to ,że rodzina homoseksualna przyczynia się do jakichkolwiek problemów w dorastaniu dziecka, innych niż mogłoby mieć dziecko dorastające w rodzinie heteroseksualnej.
Gdybania mam już dosyć albo masz coś konkretnego za albo darujmy sobie to. Masz problem z tym że nie masz nic konkretnego na poparcie, że mogą stanowić to nie wypełniaj go paradoksalnymi stwierdzeniami "Nie chodzi o to, że coś ulepszymy dając prawo osobom pozostającym w związku homoseksualnym do adoptowania dziecka".
Nie interesują mnie problemy homoseksualistów więc nie zawracaj mi nimi głowy skoro nie chodzi tu dobro dziecka.
DOBRO DZIECKA czytaj POLEPSZENIE JEGO SYTUACJI.
Przeczytaj co napisali inni w tych dyskryminacyjnych wątkach i nie męcz kota powtarzanymi w kółko pseudo argumentami.
Bez urazy.
Pozdrawiam
04-07-2009 08:09 
 Ocena 2 na 2
aninakcilyb (259 punktów)
Tylko, ze ty też nie masz nic konkretnego niestety, tylko swoje przypuszczenia, ze homoseksualna rodzina jest złą i koniec, ale dowodu na to nie masz żadnych, więc pozostajemy w sferze subiektywnych ocen. Niech tak zostanie
Pozdrawiam
04-07-2009 08:45 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Tylko, ze ty też nie masz nic konkretnego niestety, tylko swoje przypuszczenia, ze homoseksualna rodzina jest złą i koniec, ale dowodu na to nie masz żadnych, więc pozostajemy w sferze subiektywnych ocen. Niech tak zostanie

   Może przeczytasz trochę więcej na ten temat? Czy wystarczy ci jeden post, by zostać w swych "subiektywnych ocenach" na amen?
   Wówczas najlepszą lekturą jest Biblia.

   Ja czytam dużo, może też w nadziei, że moje hipotezy się potwierdzą, ale jestem otwarty na argumenty strony przeciwnej, bo na tym polega dyskusja, że: a może "oni" mają rację...?
04-07-2009 14:55 
 Ocena 5 na 5
aninakcilyb (259 punktów)
Czytałam wypowiedzi rożnych osób i nie przekonują mnie wypowiedzi, że rodzina homoseksualna stanowi ryzyko. Gdyby ktoś mi przedstawił dowód takiego ryzyka to bym to wzięła pod uwagę i poważnie się zastanowiła nad przyznaniem adopcji parom homoseksualnym.
Masz rację, że należy czytać, być może umocnić się w swoich przekonaniach, być może zmienić zdanie, ale nie lubię przepychanek. Wypowiedziałam swoje zdanie, ale nie mam zamiaru komuś na siłę tego zdania udowadniać, nie mam żadnej misji. Mogę czytać forum dalej,ale nie muszę walczyć z kimś o poglądy, a często te dyskusje tak się kończą. Każdy chce postawić na swoim, ale w kółko powtarza się dokładnie to samo.
06-07-2009 08:24 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Tylko, ze ty też nie masz nic konkretnego niestety, tylko swoje przypuszczenia, ze homoseksualna rodzina jest złą i koniec, ale dowodu na to nie masz żadnych, więc pozostajemy w sferze subiektywnych ocen.
Tak więc nie agituję za wprowadzeniem przepisów uniemożliwiającym adopcje parom o orientacji homoseksualnej
>Niech tak zostanie
Jestem dokładnie tego samego zdania jeżeli niczego nie poprawi to niech będzie tak jak jest
Pozdrawiam
04-07-2009 21:53 
 Ocena 3 na 5
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Kiedyś "eksperymentem" przeciw któremu protestowano były szczepienia.
Ciekawe co dziś mieliby do powiedzenia zwalczający szczepienia nawiedzeńcy gdyby dziś żyli i ktoś pokazałby im groby dzieci, które zmarły na ospę?
Ciekawe co powiedziałoby dziecko, które całe dzieciństwo błąkało się po domach dziecka tylko dlatego, że komuś nie podobało się, że chcąca je adoptować para była nieodpowiednia?
Im wszystkim chodzi o dobro dziecka. O uchronienie go przed skażeniem przez "modernizm".
06-07-2009 10:53 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Kiedyś "eksperymentem" przeciw któremu protestowano były szczepienia.
>Ciekawe co dziś mieliby do powiedzenia zwalczający szczepienia nawiedzeńcy gdyby dziś żyli i ktoś pokazałby im groby dzieci, które zmarły na ospę?
Może jeszcze Ci nie pochwalający wydawanie gigantycznej kasy na spacer po księżycu?
Tak są też promowane teraz szczepionki przeciwko świńskiej grypie podobnie zresztą jak w latach siedemdziesiątych bodajże. Nie wprowadzono ich i ludzkość przetrwała a wirus się nie zmutował jak większość na skutek działania nie do końca skutecznych szczepionek albo antybiotyków.
>Ciekawe co powiedziałoby dziecko, które całe dzieciństwo błąkało się po domach dziecka tylko dlatego, że komuś nie podobało się, że chcąca je adoptować para była nieodpowiednia?
To po co bijesz pianę idź i się zapytaj. Zrób ankietę i zaprezentuj wnioski zamiast zastanawiać się na szczepionką przeciwko homofobii.
>Im wszystkim chodzi o dobro dziecka. O uchronienie go przed skażeniem przez "modernizm".
Kim wszystkim?
Bo modernizm to taki kierunek w sztuce XX wieku a miało być przecież o homofobii na forum.
Już zapomniałeś?

PS. ?
06-07-2009 11:40 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>wirus się nie zmutował jak większość na skutek działania nie do końca skutecznych szczepionek albo antybiotyków.

Ile razy można powtarzać... antybiotyki nie działają na wirusy. A przeciwnikom szczepionek polecam poczytać artykuły na temat polio.
Smith (10069 punktów)
>>wirus się nie zmutował jak większość na skutek działania nie do końca skutecznych szczepionek albo antybiotyków.
>Ile razy można powtarzać... antybiotyki nie działają na wirusy. A przeciwnikom szczepionek polecam poczytać artykuły na temat polio.
A przeciwnikom homofobii co poradzisz?
Bo ja nie wiem ile razy można powarzać...... i dyskryminacja też
pozdrawiam

>
03-07-2009 18:08 
 Ocena-2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Poprzez eksperymentowanie na dzieciach. Bo co to za obywatel. Najwyżej będzie gejem. Cóż w tym złego? Ale gejem wynikłym z Twojego poczucia równości.
>Jakie eksperymentowanie? Gdzie masz taki wniosek!

Oho! Następna zorientowana w tej dyskusji. Można zrozumieć ze względu na wiek.

Przeczytaj moją odpowiedź do Meretseger (powyżej).
03-07-2009 19:48 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie chodzi o to by przydzielać dzieci homoseksualistom w pierwszej kolejności ale by mając na uwadze dobro dziecka nie pozbawiać tych dzieci szansy na znalezienie kochających je osób.
Gdy o adoptowanie jakiegoś dziecka będą starać się dwie równoprawne pary: homo- i heteroseksualna, sąd będzie musiał wybrać parę oferującą lepsze warunki i nie może odrzucić rodziców z powodu homoseksualizmu. Więc homoseksualni nie będą, jak sugerujesz - ostatecznością, lecz będą równoprawni.
.
03-07-2009 11:18 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>To do mnie, jak amen w pacierzu
>Nie popieram eksperymentowania na dzieciach. Popieram konstytucyjną równość obywateli wobec prawa.

To ja pytanie mam maleńkie Mer, co to według Ciebie te "przywileje specjalne"?

Cytat:
Homoseksualiści powinni domagać się respektowania swoich praw, to oczywiste (praw, nie przywilejów specjalnych
.

Tu całość Twojej wypowiedzi www.racjonalista.pl/forum.php/s,201735#w212867
Meretseger (61860 punktów)

>To ja pytanie mam maleńkie Mer, co to według Ciebie te "przywileje specjalne"?
> Cytat:
Homoseksualiści powinni domagać się respektowania swoich praw, to oczywiste (praw, nie przywilejów specjalnych
.

"Przywileje specjalne" to coś, co ma niewielka grupa, a nie ogół obywateli.
Coś jak sklepy tylko dla dygnitarzy partyjnych za PRL.
03-07-2009 11:37 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>To ja pytanie mam maleńkie Mer, co to według Ciebie te "przywileje specjalne"?
>> Cytat:
Homoseksualiści powinni domagać się respektowania swoich praw, to oczywiste (praw, nie przywilejów specjalnych
.

>"Przywileje specjalne" to coś, co ma niewielka grupa, a nie ogół obywateli.
>Coś jak sklepy tylko dla dygnitarzy partyjnych za PRL.
>

   No to homoseksualiści powinni się czuć jak dygnitarze. I to pełną piersią. Im wolno powiedzieć wszystko. Reszcie nie wolno nawet pisnąć.
03-07-2009 11:40 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>    No to homoseksualiści powinni się czuć jak dygnitarze. I to pełną piersią. Im wolno powiedzieć wszystko.
O, na pewno nie tak całkiem wszystko... Patrz niżej.
>Reszcie nie wolno nawet pisnąć.
Dlaczego nie? Oczywiście, że wolno. I jednym, i drugim wolno powiedzieć wszystko, ale w ramach zakreślonych przez Kodeks Karny...
03-07-2009 11:56 
 Ocena 4 na 8
Kowalska (14008 punktów)
>>    No to homoseksualiści powinni się czuć jak dygnitarze. I to pełną piersią. Im wolno powiedzieć wszystko.
>O, na pewno nie tak całkiem wszystko... Patrz niżej.

Nie chce mi się patrzeć na dno.

>>Reszcie nie wolno nawet pisnąć.
>Dlaczego nie? Oczywiście, że wolno. I jednym, i drugim wolno powiedzieć wszystko, ale w ramach zakreślonych przez Kodeks Karny...

Zaczęłabym od Cywilnego, ale to Ty dziś już pisałaś "o grubej rurze".

Miksuję się z tych "rozmów" o homoadopcji. Ileż można rozmawiać o rzeczy niemożliwej.
04-07-2009 09:17 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Nie popieram eksperymentowania na dzieciach. Popieram konstytucyjną równość obywateli wobec prawa.
   Homoadopcja legalna byłaby w Polsce eksperymentem na dzieciach.

   Nie można dawać komuś praw kosztem praw innych tylko dlatego, żeby zapewnić żądającym komfort socjalny.
03-07-2009 13:44 
 Ocena 3 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)

>Tu jest grono takich, którzy uważają, że los dziecka nie ma znaczenia, ważna jest "poprawność polityczna".
Na przykład ty. Twoja wersja poprawności politycznej zakłada, że homoseksualista nie nadaje się na rodzica adopcyjnego. Kosztem sieroty w domu dziecka.
03-07-2009 17:12 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Na przykład ty. Twoja wersja poprawności politycznej zakłada, że homoseksualista nie nadaje się na rodzica adopcyjnego. Kosztem sieroty w domu dziecka.
Nie. Kosztem nie odbierania *mu prawa do krzyczenia o dyskryminacji.
Zapomniałem *mu- aktywiście homoseksualiście
P.S. ?
04-07-2009 09:08 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>Tu jest grono takich, którzy uważają, że los dziecka nie ma znaczenia, ważna jest "poprawność polityczna".
>Na przykład ty. Twoja wersja poprawności politycznej zakłada, że homoseksualista nie nadaje się na rodzica adopcyjnego. Kosztem sieroty w domu dziecka.

   Kolejka potencjalnych chętnych do adopcji, zdrowych, heteroseksualnych rodziców grubo przekracza liczbę dzieci czekających na tę adopcję, więc nie pleć farmazonów, "poziomczyński", choć wiem, że masz z tym trudności.

   Przez pomyłkę pod tymi idiotyzmami kliknąłem plusa, za co przepraszam wszystkich zdrowych userów.

   Zrobię karną rundkę wokół biurka, jak wtedy, gdy Was niechcący obraziłem plusem dla "Miłującego" za podobne kretynizmy.
03-07-2009 19:32 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>    Moja Babcia, jak coś źle robię zwykła mawiać: "Zaczynasz od dupy strony. Od początku zacznij".
>I to by było moje przesłanie dla Sylwka. Zacznij sobie zjednywać ludzi, a nie ich obrażać, w sposób chamski i prostacki. Zacznijcie Sylwek przekonywać ludzi, że nie jesteście jak Zosia z wierszyka, która jak nie dostanie czego chce, to zacznie gryźć.

Powiedz mi, Kowalska jak mamy przekonywać że nie jesteśmy jak Zosia z wierszyka? Tak jak Żydzi udowodnili że nie zamieniają chrześcijańskich dzieci na macę?
A tak w ogóle, jako że jesteś bardziej lotna niż ja, wyjaśnij mi co jest złego w tym co napisałem - żeby oceniać gejów starających się o adopcję tak jak heteryków? I gdzie tu eksperyment? Czy homofobiczna paranoja ciebie tez opanowała tak dogłębnie byś uznała, że właściwe instytucje weryfikujące potencjalnych rodziców adopcyjnych nie będą zdolne wykryć skrzywień u gejów?
Dalej obraża cię to jak nazywam ciebie homofobką? A może wreszcie usiądziesz i spróbujesz sama się zapytać, czemu procedury które mają być skuteczne w wyłapywaniu hetero nie nadających się na rodziców będą nieskuteczne w wyłapywaniu gejów? I uświadomisz sobie, że zamiast rozsądnego wyjaśnienia masz w tym względzie homofobiczna pustkę w głowie?
04-07-2009 22:01 
 0 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>    Moja Babcia, jak coś źle robię zwykła mawiać: "Zaczynasz od dupy strony. Od początku zacznij".
>>I to by było moje przesłanie dla Sylwka. Zacznij sobie zjednywać ludzi, a nie ich obrażać, w sposób chamski i prostacki. Zacznijcie Sylwek przekonywać ludzi, że nie jesteście jak Zosia z wierszyka, która jak nie dostanie czego chce, to zacznie gryźć.
>Powiedz mi, Kowalska jak mamy przekonywać że nie jesteśmy jak Zosia z wierszyka? Tak jak Żydzi udowodnili że nie zamieniają chrześcijańskich dzieci na macę?
Żydowi za próbę przysposobienia chrześcijańskiego groził kiedyś stos.
W tamtych czasach stos groził za stosunek analny, niezależnie od tego, czy był homo- czy heteroseksualny. (To tak a propos twojego zagajenia.) Homoseksualiści cieszyli się po prostu równouprawnieniem jeżeli godzi o dostęp do auto da fe.
A jak ktoś uważa, że homoseksualiści żyją ze sobą inaczej niż mężczyzna z kobietą, to podważa autorytet Biblii:
"Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą." (Kpł 18,22). Skoro Bóg nie widział różnicy...
03-07-2009 09:21 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Masz jakieś uprzedzenie do nich, nie wiem, może związane z idiotycznym skądinąd powiedzonkiem "rude to fałszywe". Fałszywe - czyli kłamliwe, niewiarygodne, nie można mu ufać itd.

Rude są piękne i ciałem i duszą, oprócz feministek - materialistek. One przecież duszy nie mają.

>Zdaje mi się, że zamiast walić w geja z grubej rury

No wiesz?

> po prostu zmilczeć. Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła. Pozwala uniknąć uraz, niesprawiedliwości, czyjegoś cierpienia, nieporozumień, kłótni czy wręcz jawnej wojny.

Owo, po prostu zamilczeć, Tobie jakoś słabo wychodzi. Poprawność polityczna jest zachowana, jeżeli chcesz startować w wyborach i mieć poparcie środowiska homoseksualistów. Przypominam, że to już, nie wiem który wątek, na ten sam temat. Gej przecież nie odpuści.

Sylwek (15472 punktów)

>Owo, po prostu zamilczeć, Tobie jakoś słabo wychodzi. Poprawność polityczna jest zachowana, jeżeli chcesz startować w wyborach i mieć poparcie środowiska homoseksualistów. Przypominam, że to już, nie wiem który wątek, na ten sam temat. Gej przecież nie odpuści.

O, właśnie wyautowałeś Zaweckiego. To on w końcu zakładał te poprzednie wątki. Czy homofobiczna obsesja jest tak dogłębna, że każe tropić gejów nawet we własnym towarzystwie?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>O, właśnie wyautowałeś Zaweckiego. To on w końcu zakładał te poprzednie wątki. Czy homofobiczna obsesja jest tak dogłębna, że każe tropić gejów nawet we własnym towarzystwie?
Ten wątek założyłeś ty i o tym mówię.
>
03-07-2009 20:39 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Ten wątek założyłeś ty i o tym mówię.

Napisałeś:
>Przypominam, że to już, nie wiem który wątek, na ten sam temat.
Więc przynajmniej częściowo miałeś na myśli poprzednie wątki, których nie ja byłem autorem.
A może nie tylko moja psychika jest tak spaczona, ze jestem zimnym, nieczułym wobec dzieci, niezdolnym do opiekuńczych uczuć psychopatą, ale jeszcze dodatkowo inaczej rozumiem słowa i zdania?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Ten wątek założyłeś ty i o tym mówię.
>Napisałeś:
>>Przypominam, że to już, nie wiem który wątek, na ten sam temat.
>Więc przynajmniej częściowo miałeś na myśli poprzednie wątki, których nie ja byłem autorem.
>A może nie tylko moja psychika jest tak spaczona, ze jestem zimnym, nieczułym wobec dzieci, niezdolnym do opiekuńczych uczuć psychopatą, ale jeszcze dodatkowo inaczej rozumiem słowa i zdania?

Nie wiem jaka jest tam ta twoja psychika, czy jesteś zimny i nieczuły wobec dzieci, czy masz w stosunku do nich ogniste uczucia, nie wiem czy jesteś psychopatą, socjopata itp, itd.
Nie wiem i mnie to nie interesuje. Wiem natomiast, że we wszystkich watkach dotyczących homoseksualizmu jesteś wyjątkowo aktywny. Jak temat przygasnął, to założyłeś nowy wątek. Wiec mówię, że nie popuścisz, no chyba, że ze złości ci się przydarzy.
Sylwek (15472 punktów)
>Wiem natomiast, że we wszystkich watkach dotyczących homoseksualizmu jesteś wyjątkowo aktywny.
Zauważyłem już jakim oburzeniem napawa cię świadomość, że jakiś gej zamiast siedzieć cicho skamle jak mówią coś nie tak o nim. A mówią o nim, bo zamiast mówić i rozumować kategoriami pojedynczych ludzi rozumują kategorią Geja któremu jeszcze wedle własnego widzimisię przypisują wybrane przez siebie cechy, kompetencje, zdolności, zachcianki i skrzywienia. Jeśli to wciąż d ciebie nie dotarło, jeśli ten wątek uważasz za powielanie poprzednich, to znaczy, że zupełnie nie rozumiesz o co mi chodzi.

>Jak temat przygasnął, to założyłeś nowy wątek. Wiec mówię, że nie popuścisz, no chyba, że ze złości ci się przydarzy.
Co do faktów: tamte wątki nie przygasły, a ja je opuściłem, bo w nich już nic do dodania nie miałem.
04-07-2009 01:48 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła.
   Kliniczna hipokryzja.
   Poprawność polityczna świadczy o nieuczciwości i jest zła.

>Pozwala uniknąć uraz, niesprawiedliwości, czyjegoś cierpienia, nieporozumień, kłótni czy wręcz jawnej wojny.
   Kompletna bzdura.
   Jest zamiataniem pod dywan problemów przez wymyślanie eufemizmów na określanie zjawisk, co może być przyczyną narastania problemów przez celowe ich niedostrzeganie.
04-07-2009 02:00 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła.
>   Kliniczna hipokryzja.
>   Poprawność polityczna świadczy o nieuczciwości i jest zła.
O czym ty w ogóle bredzisz? Uległeś zbiorowemu prawicowemu sfiksowaniu i dennej propagandzie o szerzeniu hipokryzji? Co jest złego w zasadzie, która hamuje wiekową tradycje i zniechęca szefa do klepania pracownicy po tyłku? Albo innego idiotę do mówienia rasistowskich dowcipów. Warto czasami wyjrzeć poza świat a nie tylko oglądać go przez pryzmat Ally MacBeal.

>Jest zamiataniem pod dywan problemów przez wymyślanie eufemizmów na określanie zjawisk, co może być przyczyną narastania problemów przez celowe ich niedostrzeganie.
Problemów? Bo co bo szef nie może pomacać cycków pracownicy? Bo jakiś homofob nie może dać upustu swoim frustracjom z racji swoich uprzedzeń?
04-07-2009 03:55 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Poprawność polityczna nie jest czasem taka zła.
>>   Kliniczna hipokryzja.
>>   Poprawność polityczna świadczy o nieuczciwości i jest zła.
>O czym ty w ogóle bredzisz?
   Ty bredzisz, bo znowu szukasz sobie wrogów - ze szczerymi ludźmi nie potrafisz rozmawiać.

>Uległeś zbiorowemu prawicowemu sfiksowaniu i dennej propagandzie o szerzeniu hipokryzji?
   Niczemu nie uległem - jeśli sobie przejrzysz moje wypowiedzi na tym forum, to znajdziesz kilka moich tekstów ze słowami: nie przyznaję racji dla świętego spokoju i nie lubię hipokrytów.

>Co jest złego w zasadzie, która hamuje wiekową tradycje i zniechęca szefa do klepania pracownicy po tyłku?
   Nie zauważyłeś, że piszę o werbalnym traktowaniu tematu a nie o czynach karalnych? Czy znowu przekręcasz by ci pasowało do twojej, "homofobicznej teoryjki"??

>Albo innego idiotę do mówienia rasistowskich dowcipów.
   Tylko przygłup może się wściekać na kawały o kimkolwiek.

>>Jest zamiataniem pod dywan problemów przez wymyślanie eufemizmów na określanie zjawisk, co może być przyczyną narastania problemów przez celowe ich niedostrzeganie.
>Problemów? Bo co bo szef nie może pomacać cycków pracownicy? Bo jakiś homofob nie może dać upustu swoim frustracjom z racji swoich uprzedzeń?
   Ty chyba jesteś chory a co najmniej ślepy z nienawiści... przecież piszę jak wół, że chodzi o nazewnictwo, a nie czyny karalne.

   Co jeszcze poprzekręcasz, by dopasować do twojego widzenia "Sylwka uciemiężonego vs niesprawiedliwy świat"? Do czego ci takie traktowanie tematu potrzebne? Lepiej ci? To gratuluję bez współczucia.
04-07-2009 10:48 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Ty chyba jesteś chory a co najmniej ślepy z nienawiści... przecież piszę jak wół, że chodzi o nazewnictwo, a nie czyny karalne.

Abstrahując od twojego nieradzenia sobie z poprawnością polityczna, o której ci powiedziano jaka zła i jak niszczę szczerość stosunków międzyludzkich, powiedz mi do kogo właściwie Ja pałam nienawiścią?
Do heteryków w ogóle? No tak się składa ze większość moich przyjaciół to heterycy.
Do każdego przeciwnika homoadopcji? Może nie zauważyłeś ale nie czuje potrzeby wylewania "homofobicznego jadu" na każdego takiego na tym forum, i jest całkiem spore grono takich, którym słowa o tym nie powiedzialem. Zastanawiałeś się chociaż chwilę czemu stosuje takie podwójne standardy? Próbowałeś wyjść poza swoje kliszowe wyjaśnienia które tak lubią ignorować fakty a zamiast tego ograniczać się do hipotez i wątpliwości Adamiaka?
04-07-2009 13:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ty chyba jesteś chory a co najmniej ślepy z nienawiści... przecież piszę jak wół, że chodzi o nazewnictwo, a nie czyny karalne.
>Abstrahując od twojego nieradzenia sobie z poprawnością polityczna, o której ci powiedziano jaka zła i jak niszczę szczerość stosunków międzyludzkich, powiedz mi do kogo właściwie Ja pałam nienawiścią?
   Jesteś już duży chłopiec (chyba), "Sylwek", pomyśl chwilkę, pewnie sam na to wpadniesz.

>Do heteryków w ogóle? No tak się składa ze większość moich przyjaciół to heterycy.
   Będę strzelał za 5 plusów: są poprawni politycznie? Dawaj nagrodę.

>Do każdego przeciwnika homoadopcji? Może nie zauważyłeś ale nie czuje potrzeby wylewania "homofobicznego jadu" na każdego takiego na tym forum, i jest całkiem spore grono takich, którym słowa o tym nie powiedzialem.
   Cieszysz się, że są ludzie nie mający ochotę na rozmowę z tobą? Hm... też powód.
   Bo zauważ sobie, że "homofobi" to tylko ci, którzy dłużej z tobą gadają.

>Zastanawiałeś się chociaż chwilę czemu stosuje takie podwójne standardy?
   Bez zastanawianie powiem, że hipokryzję masz wypisaną na czole.

>Próbowałeś wyjść poza swoje kliszowe wyjaśnienia które tak lubią ignorować fakty a zamiast tego ograniczać się do hipotez i wątpliwości Adamiaka?
   Próbowałem*, ale za słabo znam angielski i (relatywnie) za dobrze polski, by się dać nabrać na twoją hipokryzję, "Sylwek".

*- nawet ci pisałem, że znalazłem lukę w swojej argumentacji, lecz nie mogłeś (nie chciałeś) się jej dopatrzeć. Nie była to luka obalająca moją hipotezę, ale mogła posłużyć ci jako kanwa do szukania argumentów w tym kierunku - ja nie widzę żadnego obiektywnego dobra dzieci adopcji przez parę gejów.
04-07-2009 13:25 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>ja nie widzę żadnego obiektywnego dobra dzieci adopcji przez parę gejów.

Widzisz, ja nie widzę żadnego obiektywnego zła. Wszelkie badania w tym kierunku też nie. A to wystarczy, by uznać kwestię homoadopcji samej w sobie za neutralną wobec zagadnienia dobra dzieci.

Jedyną podstawą sprzeciwu jaka pozostaje jest uprzedzenie do homoseksualistów - a to się nazywa homofobia właśnie.

Więc znawco języka polskiego, przestań mnie nazywać kłamliwym manipulatorem, bo dobierasz epitety właściwe dla Adamiaka by określić nimi Sylwka.

PS: myślę, że znalazłem sporo luk (możemy użyć takiego eufemizmu na określenie jawnych sprzeczności) w twojej argumentacji. Ale co najważniejsze, znalazłem sporo faktów, które jej przeczą.
Ale ty je ignorujesz.
Jak to nazwać Adamiak? Poucz mnie. Jak nazwać ignorowanie faktów, by ten kto ignoruje nie uznał siebie za obiekt niepohamowanej nienawiści?
04-07-2009 15:42 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>ja nie widzę żadnego obiektywnego dobra dzieci adopcji przez parę gejów.
>Widzisz, ja nie widzę żadnego obiektywnego zła. Wszelkie badania w tym kierunku też nie. A to wystarczy, by uznać kwestię homoadopcji samej w sobie za neutralną wobec zagadnienia dobra dzieci.
   To zasuwaj - czas na referendum.

>Jedyną podstawą sprzeciwu jaka pozostaje jest uprzedzenie do homoseksualistów - a to się nazywa homofobia właśnie.
   Aha, i co teraz?

>Więc znawco języka polskiego, przestań mnie nazywać kłamliwym manipulatorem, bo dobierasz epitety właściwe dla Adamiaka by określić nimi Sylwka.
   Napiszę coś, co jest oczywiste, więc i ty zrozumiesz: każdej akcji towarzyszy reakcja, więc nie ma reakcji bez akcji, co nie?
   Wprawdzie Newton niekoniecznie gejów czy Adamiaka miał na myśli i jest może przedawniony ze 350 lat wg "Sylwka", ale system, jak widzisz, działa.

>PS: myślę, że znalazłem sporo luk
   Wal śmiało.

>... (możemy użyć takiego eufemizmu na określenie jawnych sprzeczności) w twojej argumentacji.
   Niczego nie "możemy", ja piszę za siebie, ty też się podpisz pod swoim słowem.

>Ale co najważniejsze, znalazłem sporo faktów, które jej przeczą.
   Słucham/czytam uprzejmie, bom uprzejmy facet, dla uprzejmych.

>Ale ty je ignorujesz.
   Ale co? No dawaj te luki.

>Jak to nazwać Adamiak? Poucz mnie. Jak nazwać ignorowanie faktów, by ten kto ignoruje nie uznał siebie za obiekt niepohamowanej nienawiści?
   Forumowo ci odpowiem: nie mam ambicji pedagogicznych, co mi się doskonale z kompletnym brakiem umiejętności w tym kierunku koreluje - w ten miły sposób, przy niewielkiej, lecz znaczącej pomocy pogodzenia się powyższymi faktami... unikam schizofrenii.

   Bardziej prywatnie, choć nie pouczająco, to może być tak: kłopot nie tkwi w nazwaniu czy zmianie nazwy problemu, lecz w znalezieniu jego źródeł.
   Z własnego doświadczenia wiem, że wiele rzeczy zaczynało wyglądać zupełnie inaczej, gdy dotarłem do genezy ich powstania. W kilku na pozór oczywistych sprawach i "faktach" okazywało się, że te "fakty" były zupełnie inne, lecz zniekształcone właśnie w wyniku przyjaznego dla mózgu ich określania, nazewnictwa, więc i świadome "uznanie" za oczywiste jednak przy wewnętrznym, podświadomym "przeczuciu", że coś jest nie tak, bo cały czas istniała potrzeba potwierdzania takich "faktów".

   Konieczność ich potwierdzania świadczy dobitnie o ich nieprawdziwości, bo przecie nie udowadniasz sobie codziennie, że 2+2=4.

   Bo każdy zdrowy mózg (gejów też) ma wbudowany mechanizm podświadomego dążenia do zbilansowania komfortu emocjonalnego i kłopot polega na tym, by nie dać się zwieść słodko (celowo przyjaźnie) lecz fałszywie i doraźnie brzmiącym podszeptom tej zdradliwej podświadomości. A już najgorszym z możliwych wyjść jest zaakceptowanie takich podszeptów w świadomym ich podsycaniu - takim prowizorycznym wyjściem jest właśnie homofobia.

   Przecież nie sama "homofobia" jest zła, to pusty wyraz, tylko przyczyna, dla której w ogóle ten termin powstał i urzędowy nakaz-zakazu homofobii nie załatwi kompletnie niczego, a moim zdaniem wręcz przeciwnie, tylko pomnoży ranking epitetów.

   I nie przytaczaj mi żadnych statystyk amerykańskich czy innych eskimoskich o homofobii czy homoadopcji, bo mają się one do polskiej rzeczywistości tak, jak środowe wyniki w Małym Lotku na jesienne zbiory budyniu w Wenezueli.

   Pod to możesz sobie dokleić moje zwierzenia o pedagogice powyżej, i masz kompletną receptę na brak (zmniejszenie) rozterek przy braku (bo niepotrzebna) "homofobii".

   Zapewniam cię, że nie było w tym nic złośliwego, choć te truizmy pewnikiem jak bełkot brzmią.

P.S. Jak chcesz te "luki" na serio wyjaśniać, to pomogę w czym mogę.
03-07-2009 08:36 
 Ocena 2 na 4
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>W każdym razie nie jestem islamofobem. Bo pomimo swojego uprzedzenia wkładam sporo aktorstwa w ukrycie go
>   Nie znoszę kłamców i zakłamania.
Autoagresja?
03-07-2009 09:02 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>>W każdym razie nie jestem islamofobem. Bo pomimo swojego uprzedzenia wkładam sporo aktorstwa w ukrycie go
>>   Nie znoszę kłamców i zakłamania.
>Autoagresja?
Uwielbiam kiedy zadajesz pytania. Dlaczego tak rzadko to robisz?
Z lenistwa i z faktu istnienia guziczka z kreseczką?
03-07-2009 16:15 
 Ocena 3 na 7
Tronicki (280 punktów)
Autor bladzi już u samych podstaw, przykładem jest mówienie "dać takie same prawa jak małżeństwom heteroseksualnym" lub "heterosekualistom" Otóż panie Sylwek, nikt nie ma żadnych przywilejów socjalnych dlatego że jest heteroseksualistą, homoseksualistą, aseksualistą itd. Tak samo małżeństwo to jest związek rozdzielnopłciowy, nie jakiś tam "seksualny" bo aby mówić o małżeństwie usi mieć ono charakter prokreacyjny, dlatego istnieje małżeństwo poligamiczne, monogamiczne, poli amoryczne, ale nie ma małżeństw, heteroseksualnych, aseksualnych, homoseksualnych jak nakazuje nam Myślec nowomowa nowej lewicy. Jeżeli ktokolwiek dostawałby jakiekolwiek przywileje z tytułu funkcjonalności jego popędu seksualnego to wtedy taka dyskusja miała by jakikolwiek sens, tak nie ma nawet o czym dyskutować.

Tak naprawdę największa niechęć jest kierowana w kierunku aktywistów gejowskich którzy próbują sie dobrać do kasy publicznej, odbierać rodzicom prawo do wychowywania swych dzieci w kwestiach seksualnych poprzez przymusową edukacje seksualną, oraz to co mnie razi najbardziej to ta nowomowa, poprzekręcany język w którym istnieje wiele niejasnych zwrotów mutujących nasz pięknych Jeżyk a do nich należy "homofobia", "mowa nienawisc", "zbrodnia nienawisci" słowa wytrychy które można sobie zmieniać w zależności od potrzeb a które nic nie znaczą bo są wymysłem propagandy gejowskiej.

Geje chcą przywilejów, chcą aby państwo nadawało im określone prawa tylko i wyłącznie z tytułu funkcjonalności ich popędu seksualnego, takich praw w Polsce z tego tytułu nie ma.
Przywileje małżeńskie nie są zarezerwowane tylko dla heteroseksualistów, ale dla kazdej kobiety i mężczyzny decydujących się w taki związek wejść.
03-07-2009 18:08 
 Ocena 5 na 5
stilgar (7322 punktów)
> aby mówić o małżeństwie usi mieć ono charakter prokreacyjny.

A co z ludźmi, którzy biorą ślub a dzieci mieć nie chcą? Wypaczają ideę systemu, trzeba ich zabić.
04-07-2009 22:17 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
Temat tego, że żadne prawa ani obowiązki małżeństwa nie wynikają z posiadania dzieci był już przeze mnie poruszany. Jeden z homofobów próbował z "becikowego" zrobić przywilej małżeństwa związany z posiadaniem dzieci. Jak go odesłałem do ustawy, która wprowadza becikowe, żeby wskazał mi gdzie w niej jest mowa o małżeństwie to porzucił wątek becikowego a zaczął bezzasadnie wmawiać mi kłamstwo.
Zresztą posłowie, którzy tak wiążą małżeństwo z rodzicielstwem próbują nie dopuścić do refundacji in vitro małżeństwom, które chciałyby spełnić ich oczekiwania, bo zostały zawarte dla wychowania potomstwa i chciałyby to potomstwo mieć, tylko nie stać ich na zabieg. Ci sami posłowie pomstują na niski przyrost naturalny a liberałowie uważają, że bozie nie chcieli dać im dzieci i oni na walkę z wolą boską płacić nie będą.
Zresztą popis hipokryzji w tym temacie jest zdumiewający. Zapłodnienie in vitro nie leczy bezpłodności bo para dalej jest bezpłodna! (Bezpłodna para ma biologiczne potomstwo, misterium fidei!) Ciekawe czy ci sami ludzie poddadzą się dializie, gdyby (czego im nie życzę) wysiadły im nerki, czy też będą uważać, że ich nerki w cudowny sposób stają się zdrowe (będąc dalej niewydolnymi).
03-07-2009 19:46 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Autor bladzi już u samych podstaw, przykładem jest mówienie "dać takie same prawa jak małżeństwom heteroseksualnym" lub "heterosekualistom" Otóż panie Sylwek, nikt nie ma żadnych przywilejów socjalnych dlatego że jest heteroseksualistą, homoseksualistą, aseksualistą itd.
Ściśle rzecz biorąc, dyskryminowani nie są geje - mogą adoptować dzieci, ale jedynie geje tworzący pary. Na to ktoś już zwrócił uwagę w innym wątku. To tyle jeśli chodzi o przywileje i twoja niezdolność odróżnienia przywileju od dyskryminacji.

>Tak samo małżeństwo to jest związek rozdzielnopłciowy, nie jakiś tam "seksualny" bo aby mówić o małżeństwie usi mieć ono charakter prokreacyjny, dlatego istnieje małżeństwo poligamiczne, monogamiczne, poli amoryczne, ale nie ma małżeństw, heteroseksualnych, aseksualnych, homoseksualnych jak nakazuje nam Myślec nowomowa nowej lewicy. Jeżeli ktokolwiek dostawałby jakiekolwiek przywileje z tytułu funkcjonalności jego popędu seksualnego to wtedy taka dyskusja miała by jakikolwiek sens, tak nie ma nawet o czym dyskutować.
O czym ty wogóle piszesz?

Reszta jest tak niespójna i bezsensowna, że nie potrafię jej skomentować. Nawet gdybym chciał.
04-07-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Autor bladzi już u samych podstaw, przykładem jest mówienie "dać takie same prawa jak małżeństwom heteroseksualnym" lub "heterosekualistom" Otóż panie Sylwek, nikt nie ma żadnych przywilejów socjalnych dlatego że jest heteroseksualistą, homoseksualistą, aseksualistą itd.
>Ściśle rzecz biorąc, dyskryminowani nie są geje - mogą adoptować dzieci, ale jedynie geje tworzący pary. Na to ktoś już zwrócił uwagę w innym wątku. To tyle jeśli chodzi o przywileje i twoja niezdolność odróżnienia przywileju od dyskryminacji.
To ja mam jeszcze jedno pytanie.
Zalegalizowano związki partnerskie.
Może zdarzyć się, że gej żył w związku hetero, w którym dorobił się potomka (to nie musi być jego biologiczny potomek). Żona niestety zmarła. Dziecko jest w sensie prawnym jego dzieckiem. Ale gej postanowił, że nie będzie żył w kłamstwie i wyjechał do dużego miasta, gdzie poznał miłość swojego życia, z którą zawarł związek partnerski.
Pojawia się możliwość adopcji dziecka partnera z poprzedniego związku (jest taka możliwość "łatwiejszej" adopcji w KRiO).
No i wyobraźmy sobie, że to miasto to Szczecin a w klatce obok mieszka Sami Wiecie Kto. Zabrać im dziecko i umieścić je na koszt mój i wasz (bo Sami Wiecie Kto nie czuje się zobowiązany do łożenia na "socjalizm") w nowo utworzonym Rodzinnym Domu Dziecka, czy karać Sami Wiecie Kogo za zakłócanie tym ludziom spokoju?
04-07-2009 22:45 
 Ocena 2 na 2
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>to miasto to Szczecin a w klatce obok mieszka Sami Wiecie Kto.
Mieszkacie z Zaweckim w klatkach?
04-07-2009 22:52 
 Ocena 1 na 3
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>to miasto to Szczecin a w klatce obok mieszka Sami Wiecie Kto.
>Mieszkacie z Zaweckim w klatkach?
Nie wiem jak Zawecki, ja nie.
05-07-2009 00:28 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Może zdarzyć się, że gej żył w związku hetero, w którym dorobił się potomka (to nie musi być jego biologiczny potomek). Żona niestety zmarła. Dziecko jest w sensie prawnym jego dzieckiem. Ale gej postanowił, że nie będzie żył w kłamstwie i wyjechał do dużego miasta, gdzie poznał miłość swojego życia, z którą zawarł związek partnerski.
   Normalnie jaja jak berety, z pół minuty się śmiałem. Nasi forumowi geje wymyślają lepsze scenariusze niż w Hollywood. Rozumiem, że jest gorąco i mamy weekend, ale jak mocno narąbanym trzeba być, żeby takie brednie wypisywać...

1. Za Wiki: Potomstwo - są to organizmy, które posiadają część materiału genetycznego swoich rodziców. Zatem w jaki to sposób można dorobić się potomka nie będącego biologicznym potomkiem? Zwyczajny bełkot!

2. Skoro to dziecko jest już jego zstępnym to nie będzie przecież obiektem adopcji.

>Pojawia się możliwość adopcji dziecka
   Oho, znowu trafia się okazja. Zdolny ten gej w tym scenariuszu. Najpierw wykończył żonę, aby zaadoptować swojego potomka, którego nie spłodził, a następnie wchodzi w związek partnerski z innym gejem, aby go wykończyć w celu dokonania kolejnej adopcji. Noc krwawych noży to zwykła dobranocka przy tym scenariuszu.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 00:32 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

> Nasi forumowi geje wymyślają lepsze scenariusze niż w Hollywood.
Nie jestem pewny, ale jeśli pamięć mnie nie myli z Poziomczyńskiego taki gej jak z ciebie.
05-07-2009 00:44 
 Ocena 1 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Ze scenariusza wynika, że to taki kryptogej żyjący w związku z hetero, któremu kochanek heterożony zrobił biologicznego potomka, więc z rozpaczy chce wyjechać do dużego miasta, żeby móc zaadoptować drugie dziecko, okazjonalnie będące z drugim gejem. I to ma być dla dziecka ta doskonała rodzina? Raczej materiał na telenowelę.


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 10:33 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Może zdarzyć się, że gej żył w związku hetero, w którym dorobił się potomka (to nie musi być jego biologiczny potomek). Żona niestety zmarła. Dziecko jest w sensie prawnym jego dzieckiem. Ale gej postanowił, że nie będzie żył w kłamstwie i wyjechał do dużego miasta, gdzie poznał miłość swojego życia, z którą zawarł związek partnerski.
>   Normalnie jaja jak berety, z pół minuty się śmiałem. Nasi forumowi geje wymyślają lepsze scenariusze niż w Hollywood. Rozumiem, że jest gorąco i mamy weekend, ale jak mocno narąbanym trzeba być, żeby takie brednie wypisywać...
>1. Za Wiki: Potomstwo - są to organizmy, które posiadają część materiału genetycznego swoich rodziców. Zatem w jaki to sposób można dorobić się potomka nie będącego biologicznym potomkiem? Zwyczajny bełkot!
>2. Skoro to dziecko jest już jego zstępnym to nie będzie przecież obiektem adopcji.
>>Pojawia się możliwość adopcji dziecka
Wiem, że to wołanie na puszczy, ale Zawecki przed pisaniem czegokolwiek w tym temacie mógłby zajrzeć do kodeksów (zwłaszcza KRiO).
W sensie prawnym ojcem dziecka urodzonego w trakcie trwanie małżeństwa uważa się męża matki. Mąż ma 6 miesięcy na zaprzeczenie ojcostwa.
Cytat:

Art. 62. § 1. (52) Jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Domniemania tego nie stosuje się, jeżeli dziecko urodziło się po upływie trzystu dni od orzeczenia separacji.
§ 2. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża.
§ 3. Domniemania powyższe mogą być obalone tylko na skutek powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.
Art. 63. Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę.

(Z tego powód na przykład robienie przez ojców testów DNA własnych dzieci jest nielegalne bez zgody żony i bezzasadne, bo ojciec nie ma możliwości prawnych zaprzeczyć ojcostwu po 6 miesiącach.)

No i najfajnieszy kwiatek:
Jeżeli Zawecki mówi, że dziecko małżonka z poprzedniego małżeństwa nie jest obiektem adopcji, to o czym mówi ten artykuł KRiO:
Cytat:

Art. 122. § 1. Przysposobiony otrzymuje nazwisko przysposabiającego, a jeżeli został przysposobiony przez małżonków wspólnie albo jeżeli jeden z małżonków przysposabia dziecko drugiego małżonka - nazwisko, które noszą albo nosiłyby dzieci zrodzone z tego małżeństwa.

albo ten
Cytat:

Art. 1211. § 1. Przepisu art. 121 § 3 nie stosuje się względem małżonka, którego dziecko zostało przysposobione przez drugiego małżonka, ani względem krewnych tego małżonka także w razie przysposobienia po ustaniu małżeństwa przez śmierć tego małżonka.

A w ogóle od kiedy zupełnie obca osoba jest zstępnym?

Można wypowiadać się o adopcji z dużą swadą, nie mając zupełnie pojęcia o obowiązującym prawie. I nie widząc potrzeby, żeby doczytać. Skoro wszystko wie się najlepiej.
Zresztą tak wygląda wiele dyskusji tutaj. Można palcem pokazać, że jet inaczej niż rozmówcy się wydaje. Wtedy zawsze można przejść od meritum do ataków personalnych.
Robert Zawecki (4718 punktów)
   Ej Poziomczyński, szkoda więcej słów na ten bełkot. W zacietrzewieniu tak się zagubiłeś, że gonisz własny ogon. Sam napisałeś: "Dziecko jest w sensie prawnym jego dzieckiem", więc po jakiego grzyba te tyrady? (pytanie retoryczne, błagam nie odpowiadaj)


Heterofobicznej mowie nienawiści mówię NIE! Eminem: Homophobic? Nah, you're just heterophobic.
05-07-2009 11:09 
 Ocena 2 na 2
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>   Ej Poziomczyński, szkoda więcej słów na ten bełkot. W zacietrzewieniu tak się zagubiłeś, że gonisz własny ogon. Sam napisałeś: "Dziecko jest w sensie prawnym jego dzieckiem", więc po jakiego grzyba te tyrady? (pytanie retoryczne, błagam nie odpowiadaj)

Bełkot, to próba udowodnienie wikipedią, że dziecko jest potomkiem tylko wtedy, jeżeli jest biologiczne, choć dyskusja dotyczyła prawa a nie biologii. Ale to jest normalny chwyt Zaweckiego - zmienić kontekst.
Nie pierwszy raz mamy do czynienia z wypowiedzą świadczącą o braku znajomości Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego.
Po za tym bzdurą było pisanie, że dziecko małżonka z poprzedniego związku jest zstępnym swojego ojczyma/macochy. I że dziecko nie jest obiektem takich adopcji.
Te dwie sprawy zostały w odpowiedzi pominięte. Z powodu przekroczenie możliwości percepcyjnych czy z powodu braku argumentów?
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Geje sprowadzają swoje sprawy do wspólnego mianownika z Żydami, Murzynami, itp. Jednak nieodmiennie nie dostrzegają fundamentalnej różnicy - pozostałe mniejszości nie odżegnują się od płodzenia własnych dzieci.




?/!
Rutkiewicz (1290 punktów)
>tudzież, Żydzi przerabiają dzieci chrześcijańskie na macę, więc trza ich tępić.
W czasach biblijnych dotyczyło to zupełnie innej grupy

* * *
Oczywiście, uprzedzenia i odczuwanie wstrętu do homoseksualistów są czymś zupełnie naturalnym. Ale z drugiej strony, naturalne jest również wywieranie zemsty na zasadzie dziesięciu ich za jednego naszego. Wstręt odczuwa się (przynajmniej ja odczuwam) na myśl o homoseksualnych praktykach (nie wiem też czemu bardziej brzydzą mnie praktyki męskie - być może ze względu na możliwość stania się ich ofiarą), ale potrafię sobie wyobrazić praktyki heteroseksualne, albo te same w odniesieniu do takiejże pary i również będą obrzydliwe. Rzecz więc w tym, aby nie widzieć w każdym korelatu seksualnego i nie myśleć o tym, co kto robi w domu.

Z drugiej strony, człowiek nie odpowiada za takie odrzuty ewolucyjne, tylko za to, czy się im poddaje, czy potrafi je opanować. I tu tkwi pewna sprzeczność, bowiem z jednej strony uważa się, że na homoseksualizm nie ma rady - zespół genetyczny - zaś z drugiej strony krytykuje się wrodzoną niechęć do tego, co odmienne. Tu się niepostrzeżenie wkrada wartościowanie tego, co naturalne i wrodzone. Tak czy owak, moje stanowisko wobec uprzedzeń, czy wręcz szowinizmów jest takie, że tak naprawdę każdy jest w naturalny sposób rasistą, również jego ofiary, które są w centrum zainteresowania dlatego, że im się bardziej dostaje/dostawało. I pewnie za lat 35-50 pojawi się zjawisko heterofobii.

Jedyną formą rozwiązania tego problemu jest test, jaki Pan przedstawił, tj. sprawdzenie tego, czy podstawa naszej niechęci ma umocowanie w faktach. Niemniej, również stereotypem jest rozumowanie na podstawie schematu: x wyraża się negatywnie o możliwości adopcji dzieci przez homoseksualistów -> x jest homofobem. Ponieważ tkwić tu musi założenie, że każdy kto odmawia możliwości takiej adopcji jest homofobem. Bez tego założenia takie rozumowanie nie ma żadnej wartości logicznej, zaś z nim staje się błędnym kołem w dowodzeniu.

Nie można nikomu zarzucać tego, że odmówienie komukolwiek prawa do adopcji jest intencjonalnym działaniem mającym na celu wyłącznie lub przede wszystkim upokorzenie, czy zranienie tych osób. Czasem, najczęściej, ma się na względzie dobro dzieci i ich wychowania. I nawet jeśli uważa się, że jest to dobro źle pojęte, to nie można takiej osoby szufladkować jako homofoba, bowiem jest to chwyt w swej istocie, choć niekoniecznie intencji, erystyczny i krzywdzący. Bowiem każdy może mieć takie poglądy, jakie sobie mieć chce (zgodnie z Konstytucją np.), o ile są to poglądy szczere. Na tej zasadzie zbudowano przecież współczesną wizję społeczeństwa, czyż nie? Natomiast zakrzykiwanie innych, nazywanie ich homofobami i nietolerancyjnymi jest zwykłą ideologią.

Pogląd, który odmawia homoseksualistom prawa do adopcji dzieci (przynajmniej na razie) nie jest zresztą dla nich krzywdzący - choć oczywiście psychologicznie dla nich takim się wyda - ponieważ sankcjonuje się w ten sposób tylko naturalny stan rzeczy, tj. niemożliwość posiadania dzieci. Może mieć natomiast na względzie ochronę dobra dzieci, ponieważ dzisiaj kwestia homoseksualistów jest w ogóle zbyt burzliwa i dzieci takie będą mogły służyć manifestowaniu swoich poglądów; będą też narażone na szykany środowiska (np. szkolnego); będą też mogły stanowić wyłącznie zachciankę. I choć te problemy dotyczą również heteroseksualnych adopcji, to widzę możliwość znacznie większej ich skali w przypadku par homoseksualnych. Dlatego, jako zresztą konserwatysta, życzyłbym sobie, aby ta sprawa ucichła i powróciła za lat 10-25, kiedy status i relacje społeczne homoseksualistów zostaną ustalone. Na wszystko potrzeba czasu, i choć rozumiem to "chcę!", to jednak homoseksualiści muszą zrozumieć też to, że społeczeństwa nie zmienia się w przeciągu jednego pokolenia i przyjąć do wiadomości, że nie są pokoleniem wyjątkowym, ani najważniejszym (poza tym, że dla nich). Nawet pomimo tego, że w sytuacji idealnej - harmonijnych relacji homoseksualiści - heteroseksualiści - umożliwienie adopcji tym pierwszym byłoby bardzo pożyteczne i rozwiązało szereg problemów z "bezdomnością" dzieci.
03-07-2009 17:13 
 Ocena 5 na 5
metsys (1088 punktów)

>Pogląd, który odmawia homoseksualistom prawa do adopcji dzieci (przynajmniej na razie) nie jest zresztą dla nich krzywdzący - choć oczywiście psychologicznie dla nich takim się wyda - ponieważ sankcjonuje się w ten sposób tylko naturalny stan rzeczy, tj. niemożliwość posiadania dzieci. Może mieć natomiast na względzie ochronę dobra dzieci, ponieważ dzisiaj kwestia homoseksualistów jest w ogóle zbyt burzliwa i dzieci takie będą mogły służyć manifestowaniu swoich poglądów; będą też narażone na szykany środowiska (np. szkolnego); będą też mogły stanowić wyłącznie zachciankę. I choć te problemy dotyczą również heteroseksualnych adopcji, to widzę możliwość znacznie większej ich skali w przypadku par homoseksualnych.

Jak dla mnie, trafiłeś w sedno.
Tak się składa, że jako żywe organizmy podlegamy prawom dającym możliwość ich reprodukowania. Nie ulega wątpliwości, że geje dzieci nie spłodzą ze sobą i nie urodzą.
Nadto, nie da się zaprzeczyć, że idealnym środowiskiem do rozwoju młodego organizmu jest jego własna, biologiczna rodzina, gdyż tak ukształtował nasze funkcje rodzinne dobór naturalny i uwarunkowania ewolucyjne. Do pewnego czasu człowiek rozwija się w oparciu o ochronę i w zależności od rodziców. Tak, ale nie zawsze ten idealny model jest możliwy do zbudowania.
Pytanie czym można go zastąpić? Najlepiej chyba najbardziej zbliżonym modelem, w którym dziecko może odebrać wartości dozowane naturalnie przez każdego z rodziców. Naturalnie, czyli w sposób charakterystyczny dla osobnika danej płci. Matka jest matką, a ojciec ojcem.

W przypadku rodziny homoseksualnej, jeden z ojców jest matką, lub jedna z kobiet ojcem. Pomijając różnice anatomiczne, na czoło wysuwa się całkowicie inna psychika płci. Nie wiem jak rozpaczliwy byłby głos homoseksualnego środowiska o dzieci, to nie zagłuszy on naturalnego prawa pisanego przez lata rozwoju człowieka i jego dwubiegunową seksualność.

Ponadto czy ktoś z homoseksualistów bierze pod uwagę konsekwencje prób zmiany dziecięcego prawa do wtulenia się pomiędzy dwie, ciepłe i miękkie piersi matki lub oparcia na silnym torsie ojca? To porównanie obejmuje sobą także zagadnienie rozwoju psychoseksualnego i psychicznego.

Moim zdaniem fakt przekazywania dzieci do adopcji parom homoseksualnym powinien pozostać jedynie w sferze odnotowania takiego poglądu, natomiast skupić należy się na stwarzaniu warunków i ulepszaniu zasad adopcji dla par hetero.

Uważam homoseksualistów za równych sobie pod wszystkimi względami za wyjątkiem kwestii wychowywania przez nich dzieci, gdyż to zaprzeczyłoby mojemu pojęciu naturalnego porządku rozwoju dziecka.

Nie będę też oceniał poglądów autora wątku dotyczących fizycznych i fizjologicznych aspektów współżycia hetero i homo. Jeśli ktoś lubi, to może nawet ze słoniem, albo żyrafą i nic mnie do tego.

Prawda jest taka, że homoseksualiści powinni wreszcie pogodzić się z faktem, że nie są pożądanym tworem ani ewolucji, ani doboru naturalnego, gdyż taka forma rozwoju człowieka stanowi jego całkowity koniec.
Nie powinni też mieć pretensji do pozostałych ludzi o to, że nie spieszą się z przydzielaniem im przywilejów.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
03-07-2009 18:02 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>W przypadku rodziny homoseksualnej, jeden z ojców jest matką, lub jedna z kobiet ojcem. Pomijając różnice anatomiczne, na czoło wysuwa się całkowicie inna psychika płci. Nie wiem jak rozpaczliwy byłby głos homoseksualnego środowiska o dzieci, to nie zagłuszy on naturalnego prawa pisanego przez lata rozwoju człowieka i jego dwubiegunową seksualność.
>Ponadto czy ktoś z homoseksualistów bierze pod uwagę konsekwencje prób zmiany dziecięcego prawa do wtulenia się pomiędzy dwie, ciepłe i miękkie piersi matki lub oparcia na silnym torsie ojca? To porównanie obejmuje sobą także zagadnienie rozwoju psychoseksualnego i psychicznego.

O, to skoro tak, to powinno się zakazać adopcji przez osoby samotne - przecież sami ze sobą dzieci nie zrobią, a i dziecko nie będzie miało się w co wtulać/opierać...

A w przypadku półsierot najlepiej odbierać pozostałemu przy życiu rodzicowi dziecko i oddawać je "pełnemu" małżeństwu.

A co w sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane przez babcię czy dwie ciotki, stare panny (jak ja nie lubie tego określenia...) ?

>Prawda jest taka, że homoseksualiści powinni wreszcie pogodzić się z faktem, że nie są pożądanym tworem ani ewolucji, ani doboru naturalnego, gdyż taka forma rozwoju człowieka stanowi jego całkowity koniec.

Gdyby nie byli pożądanym tworem ewolucji, to by ich nie było. Widać stada, w których część członków jest homoseksualna miały jakąś przewagę nad innymi. Tutaj występuje podobny mechanizm, jak z babcią - sama nie rodzi więcej dzieci, ale pomaga w wychowaniu wnuków - dlatego też kobiety żyją dłużej. Dziadkowie nie byli tak pomocni, dlatego ich geny długowieczności nie miały takiego znaczenia...
03-07-2009 22:17 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>O, to skoro tak, to powinno się zakazać adopcji przez osoby samotne - przecież sami ze sobą dzieci nie zrobią, a i dziecko nie będzie miało się w co wtulać/opierać...

   Zabroniona nie jest, ale w praktyce napotyka na poważne trudności. I dobrze.

   Niedawno z zadowoleniem dowiedziałem się, że chory program tzw Wiosek Dziecięcych, zakładający, że opiekunem mogą być wyłącznie samotne panie pozbawione własnego potomstwa został zmodyfikowany i teraz nie dość, że panie opiekunki mogą mieć własne dzieci, to jeszcze dopuszcza się pary małżeńskie jako opiekunów. W czasie kiedy Wioski Dziecięce rozpoczynały w Polsce swoją działalność twierdzono, że jest to niedopuszczalne, bo nie życzył sobie tego fundator.

>A w przypadku półsierot najlepiej odbierać pozostałemu przy życiu rodzicowi dziecko i oddawać je "pełnemu" małżeństwu.

   Krótko - demagogia.

>A co w sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane przez babcię czy dwie ciotki, stare panny (jak ja nie lubie tego określenia...) ?

   No właśnie. Co wtedy? Czy ktoś to badał?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-07-2009 22:23 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>O, to skoro tak, to powinno się zakazać adopcji przez osoby samotne - przecież sami ze sobą dzieci nie zrobią, a i dziecko nie będzie miało się w co wtulać/opierać...
>   Zabroniona nie jest, ale w praktyce napotyka na poważne trudności. I dobrze.

Czy ja wiem czy dobrze... Z jednej strony widziałem badania, z których wynikało, że dzieci wychowywane przez samotnych rodziców rozwijały się gorzej od ich rówieśników z pełnych rodzin, ale z drugiej, to chyba lepiej tak, niż w domu dziecka, nie?

>>A w przypadku półsierot najlepiej odbierać pozostałemu przy życiu rodzicowi dziecko i oddawać je "pełnemu" małżeństwu.
>   Krótko - demagogia.
Yup.
03-07-2009 23:19 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Czy ja wiem czy dobrze... Z jednej strony widziałem badania, z których wynikało, że dzieci wychowywane przez samotnych rodziców rozwijały się gorzej od ich rówieśników z pełnych rodzin, ale z drugiej, to chyba lepiej tak, niż w domu dziecka, nie?

   Mam nadzieję, że domy dziecka już wkrótce zostaną zaorane i zastąpione przez instytucję rodzin zastępczych. A nadzieję tę opieram nie na przewidywaniu jakiegoś nagłego wzrostu wrażliwości na los dziecka, lecz na tym, że tak będzie taniej. Warto więc już zawczasu przygotować się na to i pomału rezygnować z tego ogranego argumentu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-07-2009 23:42 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>   Mam nadzieję, że domy dziecka już wkrótce zostaną zaorane i zastąpione przez instytucję rodzin zastępczych. A nadzieję tę opieram nie na przewidywaniu jakiegoś nagłego wzrostu wrażliwości na los dziecka, lecz na tym, że tak będzie taniej. Warto więc już zawczasu przygotować się na to i pomału rezygnować z tego ogranego argumentu.

A ja mam nadzieję, że w przyszłości zniknie w ogóle potrzeba istnienia takich rzeczy jak "rodzinne domy dziecka" czy "rodziny zastępcze".
04-07-2009 22:30 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>O, to skoro tak, to powinno się zakazać adopcji przez osoby samotne - przecież sami ze sobą dzieci nie zrobią, a i dziecko nie będzie miało się w co wtulać/opierać...
>   Zabroniona nie jest, ale w praktyce napotyka na poważne trudności. I dobrze.

>>A w przypadku półsierot najlepiej odbierać pozostałemu przy życiu rodzicowi dziecko i oddawać je "pełnemu" małżeństwu.
>   Krótko - demagogia.
Nie. Konsekwencja. Skoro nie uważasz, że samotni nie nadają się do adopcji to chyba z tego powodu, że dobro dziecka lepiej zapewni Dom Dziecka. Skoro dobro dziecka wymaga, żeby było w Domu Dziecka zamiast być wychowywanym przez samotnego rodzica, to chyba należałoby te dzieci w tych Domach Dziecka umieszczać.
Gdzie jest błąd w rozumowaniu?

>>A co w sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane przez babcię czy dwie ciotki, stare panny (jak ja nie lubie tego określenia...) ?
>   No właśnie. Co wtedy? Czy ktoś to badał?
Dwie ciotki stare panny, czy to nie jest podejrzane?
04-07-2009 23:16 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Nie. Konsekwencja. Skoro nie uważasz, że samotni nie nadają się do adopcji to chyba z tego powodu, że dobro dziecka lepiej zapewni Dom Dziecka. Skoro dobro dziecka wymaga, żeby było w Domu Dziecka zamiast być wychowywanym przez samotnego rodzica, to chyba należałoby te dzieci w tych Domach Dziecka umieszczać.
>Gdzie jest błąd w rozumowaniu?

   Przyczyny błędu w Twoim rozumowaniu szukałbym w Twoim zacietrzewieniu.

   Nie uważam, że osoby samotne nie nadają się. Uważam tylko, że takie osoby nadają się mniej, w porównaniu do par. Męsko damskich, żeby uniknąć nieporozumień. Stąd stan, w którym liczba par oczekujących na adopcję zaspokaja bieżące potrzeby, co sprawia, że adopcja przez osoby samotne natrafia na poważne trudności, uważam za dobry.

   Z powyższego wcale nie wynika, abym popierał odbieranie dziecka samotnemu rodzicowi celem umieszczenia go w placówce opiekuńczej. Odbieranie dziecka rodzicowi, jakikolwiek by nie był, zawsze jest dla dziecka ciężkim przeżyciem, nieobojętnym dla jego psychiki.

>>>A co w sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane przez babcię czy dwie ciotki, stare panny (jak ja nie lubie tego określenia...) ?
>>   No właśnie. Co wtedy? Czy ktoś to badał?
>Dwie ciotki stare panny, czy to nie jest podejrzane?

   Znowu zacietrzewienie. Gdyby nie ono, nie miałbyś chyba najmniejszych trudności z interpretacją tego co napisałem zgodną z moimi intencjami. Pytając, czy ktoś to badał, miałem na myśli badania wpływu wychowania w rodzinie niepełnej (samotna matka, ojciec, z rodziną lub bez) na przyszłe losy dziecka już po uzyskaniu przez nie pełnoletności.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Pytając, czy ktoś to badał, miałem na myśli badania wpływu wychowania w rodzinie niepełnej (samotna matka, ojciec, z rodziną lub bez) na przyszłe losy dziecka już po uzyskaniu przez nie pełnoletności.
Jestem prawie pewien, że badał. Gdyby bardzo, bardzo, bardzo, bardzo(!) Ci zależało na dotarciu do źródeł to mogę zaryzykować i podpytać się minionej żony.
placownik (17853 punktów)

>to mogę zaryzykować i podpytać się minionej żony.

   Nie chciałbym narażać Cię na jakiekolwiek ryzyko. Jeśli jednak miałbyś ochotę takie ryzyko podjąć, to uściślę, że interesuje mnie wpływ na zdolność do nawiązywania trwałych związków heteroseksualnych, tak jak to napisałem poniżej, odpowiadając poziomczyńskiemu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
05-07-2009 10:01 
 Ocena 1 na 1
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Nie. Konsekwencja. Skoro nie uważasz, że samotni nie nadają się do adopcji to chyba z tego powodu, że dobro dziecka lepiej zapewni Dom Dziecka. Skoro dobro dziecka wymaga, żeby było w Domu Dziecka zamiast być wychowywanym przez samotnego rodzica, to chyba należałoby te dzieci w tych Domach Dziecka umieszczać.
>>Gdzie jest błąd w rozumowaniu?
>   Przyczyny błędu w Twoim rozumowaniu szukałbym w Twoim zacietrzewieniu.
>   Nie uważam, że osoby samotne nie nadają się. Uważam tylko, że takie osoby nadają się mniej, w porównaniu do par. Męsko damskich, żeby uniknąć nieporozumień. Stąd stan, w którym liczba par oczekujących na adopcję zaspokaja bieżące potrzeby, co sprawia, że adopcja przez osoby samotne natrafia na poważne trudności, uważam za dobry.

Moje rzekome zacietrzewienie, to twój wymysł.
Nie mamy stanu, w którym liczba par starających się o adopcję zaspokaja potrzeby. A ty napisałeś, że dobrze, że osoby samotne (mimo iż formalnie mogą adoptować) są odrzucane w procedurze adopcyjnej. Myślałem, że napiszesz dlaczego to dobrze. A ty personalnie.
placownik (17853 punktów)

>Nie mamy stanu, w którym liczba par starających się o adopcję zaspokaja potrzeby.

   Owszem. Mamy taki stan. Jedynie w grupie dzieci poważnie chorych lub licznych rodzeństw "potrzeby" muszą być zaspokajane przez adopcje zagraniczne. Osoby samotne jakoś się nie kwapią do tego typu adopcji i nie widzę w tym zresztą niczego dziwnego, a tym bardziej nagannego.

>A ty napisałeś, że dobrze, że osoby samotne (mimo iż formalnie mogą adoptować) są odrzucane w procedurze adopcyjnej. Myślałem, że napiszesz dlaczego to dobrze.

   Trąbię o tym w różnych miejscach, w tym także w dyskusji z Tobą, ale co szkodzi powtórzyć. Jestem głęboko przekonany, że wychowanie dzieci w rodzinach niepełnych odbija się w przyszłości pewnym upośledzeniem zdolności do nawiązywania przez nie trwałych związków heteroseksualnych. To samo dotyczy wychowania przez pary homoseksualne i stąd mój sprzeciw wobec dopuszczalności adopcji przez takie pary.

   Jest to jedynie moje głębokie przekonanie, nie poparte wynikami jakichkolwiek badań. Jeśli znasz takie badania i dają one wyniki sprzeczne z moimi przekonaniami, nie tylko chętnie się z nimi zapoznam, ale także jestem gotów zmienić swoje zdanie na temat adopcji przez pary homoseksualne.

>A ty personalnie.

   Jeśli poczułeś się urażony - przepraszam.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Sylwek (15472 punktów)

>   Jest to jedynie moje głębokie przekonanie, nie poparte wynikami jakichkolwiek badań. Jeśli znasz takie badania i dają one wyniki sprzeczne z moimi przekonaniami, nie tylko chętnie się z nimi zapoznam, ale także jestem gotów zmienić swoje zdanie na temat adopcji przez pary homoseksualne.

Myślę, że ten byłby ciekawy - zgodnie z treścią abstraktu niewielki negatywny wpływ ma wychowanie w rodzinach z jednym rodzicem, wychowanie przez 2 lesbijki nie wpływa na rozwój dziecka i jego orientację. Niemniej wiem, że to cie nie zadowli bo wolałbyś badania porównawcze już dorosłych ludzi. Obawiam się, że na to jednak będziemy jeszcze musieli poczekać, bo nie sądzę by 40 lat temu było zbyt wiele rodzin homoseksualnych.

To może być ciekawsze, tym razem wykazuje dosyć oczywisty wniosek, że na rozwój dzieci nie ma wpływu orientacja rodziców, ale jakość relacji rodzinnych jako takich.

Tutaj próbowano zbadać z jednej strony korelację miedzy homoseksualna orientacja ojca a orientacja ich dorosłych synów. Co stwierdzono - minimalnie większy odsetek, zbieżny z hipoteza o genetycznych podstawach homoseksualizmu, przy jednoczesnym braku korelacji między czasem przebywania ojca z dzieckiem a jego orientacją (a więc brak wpływu wychowania). Przy czym, autorzy zastrzegają, że ta druga korelacja zbadana była w sposób nie pozwalający od strony metodologii statystycznej uznać jej za potwierdzona. Niemniej zwracają uwagę, że ich badanie, cytuję: "nie daje podstaw do odmowy praw do opieki nad dziećmi na bazie ryzyka zmiany orientacji u dziecka".

A to cię może zainteresuje najbardziej, bo rozważa wpływ orientacji rodziców na dziecko w znacznie szerszym kontekście, i jako jeden z problemów przedstawia niebezpieczeństwo, iż badacze nawet nie próbują zakładać, by orientacja rodziców mogła mec wpływ na seksualność dziecka.

Pozdrawiam.
poziomczyński (1343 punktów)
(zablokowany)
>>Nie mamy stanu, w którym liczba par starających się o adopcję zaspokaja potrzeby.
>   Owszem. Mamy taki stan. Jedynie w grupie dzieci poważnie chorych lub licznych rodzeństw "potrzeby" muszą być zaspokajane przez adopcje zagraniczne. Osoby samotne jakoś się nie kwapią do tego typu adopcji i nie widzę w tym zresztą niczego dziwnego, a tym bardziej nagannego.
Skoro uważasz, że mamy taki stan to proszę jeszcze o poparcie twojego głębokiego przekonania jakimiś danymi. W domach dziecka przebywa ok. 20 tys. dzieci.

>>A ty napisałeś, że dobrze, że osoby samotne (mimo iż formalnie mogą adoptować) są odrzucane w procedurze adopcyjnej. Myślałem, że napiszesz dlaczego to dobrze.
>   Trąbię o tym w różnych miejscach, w tym także w dyskusji z Tobą, ale co szkodzi powtórzyć. Jestem głęboko przekonany, że wychowanie dzieci w rodzinach niepełnych odbija się w przyszłości pewnym upośledzeniem zdolności do nawiązywania przez nie trwałych związków heteroseksualnych. To samo dotyczy wychowania przez pary homoseksualne i stąd mój sprzeciw wobec dopuszczalności adopcji przez takie pary.
Ja również trąbię, a raczej wołam na puszczy.
Przede wszystkim pytałem jak to jest, że popierasz nieprzyznawania dzieci samotnym w jednym zdaniu. A popierasz zostawianie samotnym w drugim. To wszystko. Nie widzę tu zacietrzewienia z mojej strony. Tylko zwykłą ciekawość
Moje dopytanie dotyczyło tylko tej niekonsekwencji. Skoro jesteś przekonany, że wychowanie dzieci w rodzinie niepełnej w jakiś sposób je upośledza to nie zależy jej zostawiać w takiej rodzinie. Skoro zaś chętnych do adopcji, jak piszesz, jest ci u nas dostatek to kierując się dobrem dziecka należałoby je w takich pełnych rodzinach umieszczać. Nie widzę tu zacietrzewienia, tylko konsekwencję prezentowanych przez ciebie poglądów.
Abstrahując od tego, że krewny któremu chcesz zostawić wychowanie dziecka sam może być niepewnej orientacji.
No i jeszcze uważam, że ważną umiejętnością jest tworzenie trwałych związków.
Jeżeli dobrze rozumiem rodzaj upośledzenia, który tak cię martwi, i podkreślanie heteroseksualnego charakteru trwałych związków, którego dziecko ma nauczyć się od opiekunów, to wygląda, że optymalni opiekunowie to tacy, którzy homoseksualistę nauczą stworzenia trwałego heteroseksualnego związku. O takie poglądy cię nie podejrzewam.

>   Jest to jedynie moje głębokie przekonanie, nie poparte wynikami jakichkolwiek badań. Jeśli znasz takie badania i dają one wyniki sprzeczne z moimi przekonaniami, nie tylko chętnie się z nimi zapoznam, ale także jestem gotów zmienić swoje zdanie na temat adopcji przez pary homoseksualne.
Mam przynajmniej tę nadzieję, że zostawiasz przynajmniej cień szansy, że twoje przekonanie może być mylne. A kierowanie się przekonaniami przy tworzeniu prawa może komuś spieprzyć życie. (Co dotyczy nie tylko tej kwestii.)

>>A ty personalnie.
>   Jeśli poczułeś się urażony - przepraszam.
Nie poczułem. Po prostu jesteś moderatorem. Myślałem że od moderatora można wymagać więcej niż od zwykłego użytkownika forum.
Poza tym jestem pasjonatem. Znalazłem maile z powiadomieniem o usunięciu wypowiedzi w wątku Zaweckiego. Mam nadzieję, że teraz doczekam się jakiejś decyzji.
Sylwek (15472 punktów)
Dziękuję ci metsysie. Nikt tak nie potrafi skompromitować (ja w każdym razie na pewno nie) homofobicznego bełkotu jak sam homofob. No prawie ci dałem plusa, za to, że tak skutecznie produkujesz uzasadnienia dla moich własnych tez.

Pozdrawiam z niechcianego ewolucyjnego zaułka (choć obawiam się, że ewolucji nijak nie rozumiesz).
03-07-2009 19:17 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Pozdrawiam z niechcianego ewolucyjnego zaułka (choć obawiam się, że ewolucji nijak nie rozumiesz).
Problem właśnie w tym, że takich poglądów nie można traktować osobiście i czuć się nimi dotkniętym. Nie można się bowiem obrażać na rzeczywistość, że nie chce się ułożyć tak, jakby się nam podobało. Zagryźć zęby i zająć się czym innym, ot co. Współczuję kobiecie, która nie może zajść w ciążę, ale nie oddam jej własnego dziecka - a właściwie dlaczego? Istnieją pewne wbudowane w strukturę świata prawa, czy prawidłowości i tyle: np. nie wywołasz deszczu kijem.

I mówiłem już, że jeśli ofiary stereotypów ujmują innych w stereotypy, to wcale nie jest w porządku. A "homofob!", to w większości przypadków taki sam stereotyp, jak
"brzydka, głupia i leniwa feministka".
metsys (1088 punktów)
>Dziękuję ci metsysie. Nikt tak nie potrafi skompromitować (ja w każdym razie na pewno nie) homofobicznego bełkotu jak sam homofob. No prawie ci dałem plusa, za to, że tak skutecznie produkujesz uzasadnienia dla moich własnych tez.
>Pozdrawiam z niechcianego ewolucyjnego zaułka (choć obawiam się, że ewolucji nijak nie rozumiesz).

Wybacz, ale jeśli uważasz dążenie mechanizmów ewolucji do tworzenia etapów, na których dochodzi do nagłego przerwania reprodukcji poprzez zaniechanie tworzenia przez organizm kolejnych pokoleń, to rzeczywiście nijak takiej ewolucji nie rozumiem. Może zechcesz mi wyjaśnić jej drogę?

Nie chcesz przyjąć do wiadomości oczywistej prawdy, gdyż niestety nie pasuje ona do modelu zaspokojenia Twych potrzeb. Trudno. Możesz nazwać mnie homofobem, mimo, że zaznaczyłem, iż homoseksualiści są dla mnie równymi partnerami w codziennym życiu, ale nie popieram tego kierunku rozwoju ludzkości. Jestem też przeciwny adopcjom dzieci przez pary homoseksualne nie ze względu na antypatię do homoseksualizmu, a na jego nienaturalność wychowawczą.

Oczywiście podniesienie argumentu matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci nie biorę w tym temacie pod uwagę, gdyż jego nie dotyczy. Dyskutujemy o homoseksualizmie.

Pozdrawiam.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
03-07-2009 21:39 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>Wybacz, ale jeśli uważasz dążenie mechanizmów ewolucji do tworzenia etapów, na których dochodzi do nagłego przerwania reprodukcji poprzez zaniechanie tworzenia przez organizm kolejnych pokoleń, to rzeczywiście nijak takiej ewolucji nie rozumiem. Może zechcesz mi wyjaśnić jej drogę?

To bardzo proste. W sytuacji posiadania dużej liczby rodzeństwa dany osobnik nie musi się martwić o przekazywanie własnych genów - bo geny rodzeństwa są bardzo zbliżone. W związku z tym może on poświęcić własną reprodukcję i zamiast tego pomóc rodzeństwu aby zwiększyć szanse ich potomkom. W przypadku, kiedy takie osobniki zdecydowałyby się na posiadanie własnego potomstwa, zmniejszałyby zasoby dostępne dla stada, przez co potencjalnie mogłyby zagrozić całej populacji. Zamiast tego, nie posiadając własnych dzieci i pomagając rodzeństwu przyczyniają się do rozprzestrzenienia swoich genów przez nie.

Pewnym potwierdzeniem tego faktu może być to, że zaobserwowano, iż prawdopodobieństwo, że dane dziecko będzie miało orientację homoseksualną wzrasta przy kolejnych dzieciach w rodzinie. Świadczyłoby to o tym, że organizm matki steruje hormonalnie orientacją przyszłego dziecka ( osobnik homoseksualny nie posiadając własnego potomstwa może pomagać też matce ).

Wszystkie zachowania altruistyczne wywodzą się z tego mechanizmu ewolucyjnego ( w tym dłuższy czas życia kobiet, jak opisałem w innym poście tutaj).

>Oczywiście podniesienie argumentu matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci nie biorę w tym temacie pod uwagę, gdyż jego nie dotyczy. Dyskutujemy o homoseksualizmie.

Ale samotny ojciec/matka może być homo.
05-07-2009 18:18 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Pewnym potwierdzeniem tego faktu może być to, że zaobserwowano, iż prawdopodobieństwo, że dane dziecko będzie miało orientację homoseksualną wzrasta przy kolejnych dzieciach w rodzinie. Świadczyłoby to o tym, że organizm matki steruje hormonalnie orientacją przyszłego dziecka ( osobnik homoseksualny nie posiadając własnego potomstwa może pomagać też matce ).
Albo starszemu rodzeństwu - nie mając własnych dzieci może w razie potrzeby służyć pomocą swym braciom i siostrom. Byłby to faktyczny zaczątek kasty robotników. Jest to bardzo ciekawa hipoteza, zastanawiam się czy podjęli ją spece od ewolucji i teorii gier - byłoby interesującym nie tylko grzebać w genach co na razie przynosi mierne rezultaty ale stworzyć i protestować różne modele matematyczne relacji w rodzinach pod kątem kosztów opieki i inwestowania zasobów z uwzględnieniem osobników homoseksualnych.
Konserwatyści powinni się modlić, żeby nic takiego nigdy się nie ziściło, byłoby dla nich okrutna ironią losu dowiedzieć się, że bóg powołał lesbijki i gejów do wychowania dzieci (choć korelacja związana z najmłodszym dzieckiem dotyczy chyba chłopców - więc, o zgrozo, możliwe że tylko geje zostali powołani w tym celu, ha ha).
03-07-2009 21:45 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Może zechcesz mi wyjaśnić jej drogę?
Zastanawiałem jak bardzo wgłębiając się w ten temat. Ale jest późno, a czekają seriale na obejrzenie. Więc powiem krótko: mrówki. Termity. Pszczoły, osy. A teraz raz jeszcze przemyśl czy bezpłodność jakiś osobników w sposób oczywisty świadczy o ich ewolucyjnej odpadowości.

> Jestem też przeciwny adopcjom dzieci przez pary homoseksualne nie ze względu na antypatię do homoseksualizmu, a na jego nienaturalność wychowawczą.
Wiele rzeczy jest nienaturalnych. Na przykład, żeby w domu nie było dziadków.

>Oczywiście podniesienie argumentu matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci nie biorę w tym temacie pod uwagę, gdyż jego nie dotyczy. Dyskutujemy o homoseksualizmie.
??? Używasz argumentu z "naturalności" i ty mówisz, że kwestia samotnych rodziców nie wchodzi do tej dyskusji?
To ja powiem - mówimy o ludziach, gatunku który w obrębie Natury wyznacza to co Sztuczne, użyty przez ciebie argument "z natury" jest nie na miejscu.

PS. Proszę jeszcze, to uwaga ogólna, zwróć uwagę na to co piszę o uprzedzeniach. Faktycznie napisałem tak jakbyś był homofobem, ale tak naprawdę cię nie znam. A wiem, że można mieć homofobiczne uprzedzenia, a mimo to nie być homofobem w pewnym istotnym sensie - jawnej, otwartej i pogardliwej wrogości.
03-07-2009 21:55 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
Po pierwsze: gratuluje ładnych numerków:

Sylwek (3333 punktów)
Pokaż wypowiedzi autora (1144)


>>Może zechcesz mi wyjaśnić jej drogę?
>Zastanawiałem jak bardzo wgłębiając się w ten temat. Ale jest późno, a czekają seriale na obejrzenie. Więc powiem krótko: mrówki. Termity. Pszczoły, osy. A teraz raz jeszcze przemyśl czy bezpłodność jakiś osobników w sposób oczywisty świadczy o ich ewolucyjnej odpadowości.

W tych wypadkach należałoby raczej rozpatrywać cały ul/mrowisko jako pojedynczą istotę... a przynajmniej tak sie robi z cybernetycznego punktu widzenia. Ale praktycznie to jest ten sam przypadek który opisuje w poscie wyżej - osobniki poświęcające się dla płodnego rodzeństwa.

>> Jestem też przeciwny adopcjom dzieci przez pary homoseksualne nie ze względu na antypatię do homoseksualizmu, a na jego nienaturalność wychowawczą.
>Wiele rzeczy jest nienaturalnych. Na przykład, żeby w domu nie było dziadków.
>>Oczywiście podniesienie argumentu matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci nie biorę w tym temacie pod uwagę, gdyż jego nie dotyczy. Dyskutujemy o homoseksualizmie.
>??? Używasz argumentu z "naturalności" i ty mówisz, że kwestia samotnych rodziców nie wchodzi do tej dyskusji?

Myślę, że w tym wypadku chodzi po prostu o unikanie argumentów niewygodnych
Sylwek (15472 punktów)

> Sylwek (3333 punktów)
>Pokaż wypowiedzi autora (1144)


Czy to ma jakie znaczenie symboliczne?
stilgar (7322 punktów)
>> Sylwek (3333 punktów)
>>Pokaż wypowiedzi autora (1144)

>Czy to ma jakie znaczenie symboliczne?
Nie, ale ładnie wygląda A jako informatyk mam matematyczne zboczenie do ładnych numerków
04-07-2009 02:13 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Więc powiem krótko: mrówki. Termity. Pszczoły, osy. A teraz raz jeszcze przemyśl czy bezpłodność jakiś osobników w sposób oczywisty świadczy o ich ewolucyjnej odpadowości.
   A jeszcze niedawno to ja dawałem ci przykłady z życia owadów na twoje tak kategoryczne, jak karkołomne stwierdzenia, że w przyrodzie nie istnieje antykoncepcja.

>A wiem, że można mieć homofobiczne uprzedzenia, a mimo to nie być homofobem w pewnym istotnym sensie - jawnej, otwartej i pogardliwej wrogości.
   Ty chyba bierzesz lekcje u "belvedere"... jakbym czytał o jej pupilku, mamamuszim, który nie wiedział, że przez 40 lat prozą gadał.
04-07-2009 11:26 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Więc powiem krótko: mrówki. Termity. Pszczoły, osy. A teraz raz jeszcze przemyśl czy bezpłodność jakiś osobników w sposób oczywisty świadczy o ich ewolucyjnej odpadowości.
>   A jeszcze niedawno to ja dawałem ci przykłady z życia owadów na twoje tak kategoryczne, jak karkołomne stwierdzenia, że w przyrodzie nie istnieje antykoncepcja.
Chcesz powiedzieć, że robotnice mrówki powstrzymują się od rozmnażania metodą szklanka wody zamiast, po to by seks był dla nich wyłącznie źródłem zadowolenia a nie rodzicielskich zobowiązań?
04-07-2009 13:15 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   A jeszcze niedawno to ja dawałem ci przykłady z życia owadów na twoje tak kategoryczne, jak karkołomne stwierdzenia, że w przyrodzie nie istnieje antykoncepcja.
>Chcesz powiedzieć, że robotnice mrówki powstrzymują się od rozmnażania metodą szklanka wody zamiast, po to by seks był dla nich wyłącznie źródłem zadowolenia a nie rodzicielskich zobowiązań?

   Wcale nie, "Sylwek, chcę powiedzieć, że dla ciebie zmienić zdanie lub skłamać w zależności od tego co ci pasi, to jak dla mnie splunąć... bez podtekstów.
Sylwek (15472 punktów)
Nie interesuje mnie co jest dla ciebie czym.

Zwierzęta nie stosują antykoncepcji.
Jeśli robotnice mrówek to przykład antykoncepcji, to kolejnym w kolejce tworami będą komórki linii somatycznej.
To by dopiero był postmodernistyczny przewrót w biologii - dostosowanie łączne i rozdział na linię somatyczną i generatywną jako przykłady naturalnej antykoncepcji.

Czy wystarczająco po polsku się wyrażam byś zrozumiał? Czy szyderstwo nie przekracza dopuszczalnego poziomu? Czy znowu pluję?
04-07-2009 14:41 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie interesuje mnie co jest dla ciebie czym.
   I vice versa... No widzisz - już mamy wspólną płaszczyznę.

>Zwierzęta nie stosują antykoncepcji.
   Stosują, "Sylwek".

>Jeśli robotnice mrówek to przykład antykoncepcji...
   "Antykoncepcja (anti conceptio - przeciw poczęciu) - pierwotnie wszelkie działania zapobiegające zapłodnieniu, obecnie także środki przeciwdziałające trwałemu zagnieżdżeniu się zarodka wewnątrz macicy."

   W tym znaczeniu mieści się też zapobieganie zapłodnienia robotnic pszczółek.

>... to kolejnym w kolejce tworami będą komórki linii somatycznej.
   Już chciałem spytać: czy zejdziesz na poziom atomowy antykoncepcji, ale widzę, że sam sobie radzisz.

>Czy wystarczająco po polsku się wyrażam byś zrozumiał?
   Ja rozumiem co ty piszesz, sęk w tym, że chciałbyś mi "lingwistycznie" (z braku innych argumentów) dowalić, ale za malutki jesteś, "Sylwek".

>Czy szyderstwo nie przekracza dopuszczalnego poziomu? Czy znowu pluję?
   Przecież sam wiesz, chyba jesteś już duży chłopiec, choć "malutki".

   Plucie nie jest zakazane, tylko na ogół ma swoje konsekwencje.
Sylwek (15472 punktów)

>   "Antykoncepcja (anti conceptio - przeciw poczęciu) - pierwotnie wszelkie działania zapobiegające zapłodnieniu, obecnie także środki przeciwdziałające trwałemu zagnieżdżeniu się zarodka wewnątrz macicy."

Nie ma u zwierząt ani trochę takich działań jak u ludzi - świadomego zmniejszania własnego dostosowania tylko dlatego, że to łatwiejsze i przyjemniejsze dla osobnika.

Zaprogramowane, bezmyślne robotnice nie stosują antykoncepcji. Tak jak nie stosuje jej ktoś bezpłodny. Różnica między bezpłodna pszczołą a bezpłodnym człowiekiem jest tylko taka, że w przypadku pszczoły jest to udana ewolucyjnie właściwość, która pszczole pozwala efektywnie propagować swoje geny przez pomoc królowej-matce.

Ponieważ całkiem możliwe, że podobnie rozumiesz takie terminy jak popęd seksualny czy instynkt rodzicielski - to pozwala ci dostrzegać sensowne konstrukcje tam gdzie ja ich w ogóle nie widzę.
04-07-2009 18:07 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   "Antykoncepcja (anti conceptio - przeciw poczęciu) - pierwotnie wszelkie działania zapobiegające zapłodnieniu, obecnie także środki przeciwdziałające trwałemu zagnieżdżeniu się zarodka wewnątrz macicy."
>Nie ma u zwierząt ani trochę takich działań jak u ludzi - świadomego zmniejszania własnego dostosowania tylko dlatego, że to łatwiejsze i przyjemniejsze dla osobnika.
   W tej definicji nie ma nic o prezerwatywach używanych przez pszczółki.

>Zaprogramowane, bezmyślne robotnice nie stosują antykoncepcji.
   Powtarzam: dlatego w definicji nie jest napisane o celowym działaniu koniecznie zainteresowanego antykoncepcją osobnika, lecz o systemowej antykoncepcji z uwarunkowań naturalnie niezbędnych przetrwaniu osobnika, ula, stada, gatunku.

>Tak jak nie stosuje jej ktoś bezpłodny. Różnica między bezpłodna pszczołą a bezpłodnym człowiekiem jest tylko taka, że w przypadku pszczoły jest to udana ewolucyjnie właściwość, która pszczole pozwala efektywnie propagować swoje geny przez pomoc królowej-matce.
   Nie, różnica jest taka, że bezpłodny człowiek jest bezpłodny, bo chory, a pszczółka jest bezpłodna, bo zdrowa.

>Ponieważ całkiem możliwe, że podobnie rozumiesz takie terminy jak popęd seksualny czy instynkt rodzicielski - to pozwala ci dostrzegać sensowne konstrukcje tam gdzie ja ich w ogóle nie widzę.

   Jasne, zacytuję tylko ciebie z innego postu: I dobrze, bo natura jest paskudna.
Sylwek (15472 punktów)

>   W tej definicji nie ma nic o prezerwatywach używanych przez pszczółki.
Nie obchodzi mnie jakie sobie definicje wynajdujesz. Od razu ci powiem skończ - nie należę do naiwniaków dla których definicja jest argumentem.

>>Zaprogramowane, bezmyślne robotnice nie stosują antykoncepcji.
>   Powtarzam: dlatego w definicji nie jest napisane o celowym działaniu koniecznie zainteresowanego antykoncepcją osobnika, lecz o systemowej antykoncepcji z uwarunkowań naturalnie niezbędnych przetrwaniu osobnika, ula, stada, gatunku.
Nie, zachowania zwierząt są optymalizowane pod kątem przetrwania ich genów. Nie ich samych, ich rodzin, ich ulów, stad, czy gatunków do których należą. A tylko i wyłącznie genów.
Osobniki z chęcią poświęcają swoje życie czy płodność, jeśli tylko skutecznie pozwoli to im rozpropagować kopie ich genów u innych osobników. Po twoim autorytecie Tinbergenie etologia i biologia ewolucyjna wciąż się rozwijała.
Ewolucja człowieka wytworzyła bardzo skuteczna adaptację - plastyczny mózg/umysł.
Tylko że ten plastyczny umysł może jeśli zechce świadomie działać na szkodę swoich genów, ale dla dobra ich nośników. Coś absolutnie niespotykanego u innych zwierząt. Grzeb sobie w słownikach za innymi definicjami, mnie tam są one do szczęścia niepotrzebne, wiem, że takiej antykoncepcji jak ludzie inne zwierzęta nie stosują.

>>Tak jak nie stosuje jej ktoś bezpłodny. Różnica między bezpłodna pszczołą a bezpłodnym człowiekiem jest tylko taka, że w przypadku pszczoły jest to udana ewolucyjnie właściwość, która pszczole pozwala efektywnie propagować swoje geny przez pomoc królowej-matce.
>   Nie, różnica jest taka, że bezpłodny człowiek jest bezpłodny, bo chory, a pszczółka jest bezpłodna, bo zdrowa.
Chory/zdrowy jest rozpatrywane z punktu widzenia osobnika. Z punktu widzenia ewolucji może byc inaczej. U ludzi na przykład występuje programowana bezpłodność, ale nie jako osobna kasta społeczna, a zjawisko kobiecej menopauzy (a w każdym razie jest to jedno z możliwych wyjaśnień menopauzy).
Homoseksualizm jako zaczątek formowania się kasty robotników także był rozpatrywany, ale aż tah mnie to nie fascynowało bym się zagłębiał w to zagadnienie. Chociaż gdyby to się jakoś potwierdziło dla takich jak ty byłby to prawdziwy cios - bo to by znaczyło, że geje są wprost sworzeń do opieki nad cudzymi dziećmi. Wiesz co jest najzabawniejsze? Ta teoria jest bardziej przekonująca od twojej, bo równie na chwilę obecną nieobalalna, ale przynajmniej fakty (tj geje podejmujący udana opiekę nad dziećmi i wychowujący je) nie stoją z nią w sprzeczności.
04-07-2009 18:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... lecz o systemowej antykoncepcji z uwarunkowań naturalnie niezbędnych przetrwaniu osobnika, ula, stada, gatunku.
>Nie, zachowania zwierząt są optymalizowane pod kątem przetrwania ich genów.
   Oczywisty lapsus, miało być: "...przetrwaniu genów osobnika, ula..."

>Ta teoria jest bardziej przekonująca od twojej, bo równie na chwilę obecną nieobalalna...
   Masz rację, jest lepsza, bo taka sam.
04-07-2009 16:23 
 Ocena 4 na 4
metsys (1088 punktów)
>>Może zechcesz mi wyjaśnić jej drogę?
>Zastanawiałem jak bardzo wgłębiając się w ten temat. Ale jest późno, a czekają seriale na obejrzenie. Więc powiem krótko: mrówki. Termity. Pszczoły, osy. A teraz raz jeszcze przemyśl czy bezpłodność jakiś osobników w sposób oczywisty świadczy o ich ewolucyjnej odpadowości.

Parafrazując odpowiem, że w świecie zwierząt występuje cała gama zachowań, które możemy dowolnie sobie dobierać w zależności od potrzeb. Mogę podać Ci też przykłady na kanibalizm, dzieciobójstwo, kazirodztwo, ale nie przyjdzie mnie do głowy popierać nimi tezy o prawidłowości takich zachowań pośród ludzi.
I nie stawiaj znaku równości pomiędzy powyższymi przykładami, a homoseksualizmem. To tylko zobrazowanie problemu.

Moim zdaniem o ślepej uliczce w świetle procesów ewolucji stanowi niemożność przekazania własnych genów. Po prostu osobnik ginie bezpotomnie. Procesy ewolucyjne są klarowne. Nie rozmnożysz się - nie przetrwa Twoja pula genów - nie powstanie organizm. To podstawowa i najważniejsza rola człowieka. W innym przypadku do czego byłaby nam potrzebna cywilizacja, kultura, technika, skoro z pewnych względów przestalibyśmy się rozmnażać? Nie można zaprzeczyć, że homoseksualność jest drogą donikąd w procesach życia.

Oczywiście w skali mikro homoseksualizm jest niezauważalny i bez znaczenia, ale zwiększenie zasięgu takich postaw poprzez wychowywanie w nich dzieci (przez pary homoseksualne na przykład) może zacząć stanowić problem. Nie ma się co dziwić zatem, że, pewien rodzaj homofobii może być wpisany w naszą naturę. Tak ona działa. Nie preferuje postaw biernych. Liczy się aktywna forma dawania życia. tylko tak przetrwa gatunek.

>> Jestem też przeciwny adopcjom dzieci przez pary homoseksualne nie ze względu na antypatię do homoseksualizmu, a na jego nienaturalność wychowawczą.
>Wiele rzeczy jest nienaturalnych. Na przykład, żeby w domu nie było dziadków.
>>Oczywiście podniesienie argumentu matek lub ojców samotnie wychowujących dzieci nie biorę w tym temacie pod uwagę, gdyż jego nie dotyczy. Dyskutujemy o homoseksualizmie.
>??? Używasz argumentu z "naturalności" i ty mówisz, że kwestia samotnych rodziców nie wchodzi do tej dyskusji?

No właśnie - rodziców.

>To ja powiem - mówimy o ludziach, gatunku który w obrębie Natury wyznacza to co Sztuczne, użyty przez ciebie argument "z natury" jest nie na miejscu.

Jest nie na miejscu dla Ciebie, gdyż mało wygodny.

>PS. Proszę jeszcze, to uwaga ogólna, zwróć uwagę na to co piszę o uprzedzeniach. Faktycznie napisałem tak jakbyś był homofobem, ale tak naprawdę cię nie znam. A wiem, że można mieć homofobiczne uprzedzenia, a mimo to nie być homofobem w pewnym istotnym sensie - jawnej, otwartej i pogardliwej wrogości.

Ok. Nie chcę traktować gejów i lesbijek jak odszczepieńców i tego nie robię. Są wśród nich wspaniali ludzie. Wartościowi, inteligentni, wrażliwi, ale model rodziny oparty na miłości między osobnikami tej samej płci, w którym wychowują oni adoptowane dziecko jest dla mnie nie do przyjęcia z przyczyn, które już przedstawiłem.

Pozdrawiam.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
Sylwek (15472 punktów)

>I nie stawiaj znaku równości pomiędzy powyższymi przykładami, a homoseksualizmem. To tylko zobrazowanie problemu.
Nie stawiam....
>Moim zdaniem o ślepej uliczce w świetle procesów ewolucji stanowi niemożność przekazania własnych genów. Po prostu osobnik ginie bezpotomnie. Procesy ewolucyjne są klarowne. Nie rozmnożysz się - nie przetrwa Twoja pula genów - nie powstanie organizm. To podstawowa i najważniejsza rola człowieka. W innym przypadku do czego byłaby nam potrzebna cywilizacja, kultura, technika, skoro z pewnych względów przestalibyśmy się rozmnażać? Nie można zaprzeczyć, że homoseksualność jest drogą donikąd w procesach życia.
...tylko geny można przekazywać bez tworzenia sobie dzieci, można na przykład pomagać rodzeństwu i rodzicom. A stały odsetek homoseksualistów jest co najmniej sugestia by ostrożnie oceniać ich ewolucyjną nieprzydatność.
Ponadto nie, nie jest celem ludzi powielać swoje geny. W każdym razie nie w żadnym istotnym egzystencjalnym czy etycznym sensie. Ewolucyjne cele naszych genów nie są naszymi, i chyba nie powinny być.

>>> Jestem też przeciwny adopcjom dzieci przez pary homoseksualne nie ze względu na antypatię do homoseksualizmu, a na jego nienaturalność wychowawczą.
Ludzie robią wiele nienaturalnych rzeczy. I dobrze, bo natura jest paskudna. Naturalne jest by mężczyzna gwałcił kobietę jeśli może. by zabił jej dzieci jeśli ma je z innym mężczyzną. Naturalne jest by kobieta zdradziła swojego męża jeśli może przespać się z atrakcyjnym, jurnym i zdrowym kochankiem, który może zapewni jej dzieciom wspaniałe geny. Świat natury to, jak zwracał na to uwagę David Attenborough nie tylko świat piękna, i zdecydowanie nie świat harmonii i dobra - to świat robaka drążącego oko małego dziecka. I innych paskudztw wymyślanych przez walkę samolubnych genów - nie wiem jak można coś takiego stawiać za wzór słuszności, a szczególnie etycznej czy wychowawczej słuszności.
Z naturalnego punktu widzenia każda adopcja jest dziwactwem i złem.
04-07-2009 17:30 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ludzie robią wiele nienaturalnych rzeczy. I dobrze, bo natura jest paskudna.
   Bój się boga, "Sylwek"... przecie natura jest po prostu naturalnie, przezroczyście i doskonale obojętna - to ty sobie ją tak nazwałeś, bo masz do niej żal...?

>Świat natury to, jak zwracał na to uwagę David Attenborough nie tylko świat piękna, i zdecydowanie nie świat harmonii i dobra - to świat robaka drążącego oko małego dziecka. I innych paskudztw wymyślanych przez walkę samolubnych genów...
   Jeśli tak naprawdę i serio powiedział, to albo miał zupełnie co innego na myśli, niż ty zrozumiałeś, albo jest głupi jak pęczek rzodkiewki.

   Jakbym oglądał i słuchał Animal Planet w debilnej wersji niby dla dzieci, w której lektor czyta o podstępnym lwie, który zdradziecko zaatakował złośliwą hienę w zemście za ohydne morderstwo małego i niewinnego lewka oraz jego przystojnego braciszka.
04-07-2009 17:51 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Ludzie robią wiele nienaturalnych rzeczy. I dobrze, bo natura jest paskudna.   Bój się boga, "Sylwek"... przecie natura jest po prostu naturalnie, przezroczyście i doskonale obojętna - to ty sobie ją tak nazwałeś, bo masz do niej żal...?
Tak, obojętna na wypełniające ja cierpienie.
Dlatego traktowanie jej jako wzorca etycznego, czy szerzej tego co właściwe jest trochę głupie,nie sądzisz? Ale to nie ja ją tak traktuję, lecz do mnie masz o to pretensje.

>   Jeśli tak naprawdę i serio powiedział, to albo miał zupełnie co innego na myśli, niż ty zrozumiałeś, albo jest głupi jak pęczek rzodkiewki.
>   Jakbym oglądał i słuchał Animal Planet w debilnej wersji niby dla dzieci, w której lektor czyta o podstępnym lwie, który zdradziecko zaatakował złośliwą hienę w zemście za ohydne morderstwo małego i niewinnego lewka oraz jego przystojnego braciszka.

O czym gadasz?
Ja mówię, że natura jedyne co robi skutecznie to produkcja cierpienia. I że nie jest żadnym wzorcem.
Więc powtarzam to co mówił Attenborough, choć on to mówił w kontekście natury jako wyrazu harmonii i mądrości stworzyciela.
Czy ty rozumiesz co czytasz? Wyjeżdżasz z zdziecinnieniem, wyśmiewasz mnie za argumenty kogoś innego? To nie ja z regularnością dnia i nocy wywlekam argumenty o tym co jest właściwe (w domyślę dobre) bo naturalne.
Nie oglądam Discovery, wolę Microcosmos czy dokumenty robione przez pęczek rzodkiewek. Twoja znajomość dyskawerycznych historyjek pokazuje, że postępujesz zgoła odmiennie.
Wykrzywianie cudzych poglądów może być niezamierzone.
Jak masz zamiar sprowadzać nasza wymianę zdań do poziomu, na którym rugasz mnie za argumenty, które ja wcześniej sam wyśmiałem, to nie ma sensu by ją kontynuować.
A może jednak to nie moja równowaga emocjonalna jest zaburzona - może to już tracisz zdolność śledzenia wątków dyskusji?
04-07-2009 18:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Ludzie robią wiele nienaturalnych rzeczy. I dobrze, bo natura jest paskudna.

>Ja mówię, że natura jedyne co robi skutecznie to produkcja cierpienia.

>A może jednak to nie moja równowaga emocjonalna jest zaburzona - może to już tracisz zdolność śledzenia wątków dyskusji?

   Może i masz rację, że natura jest paskudna a tylko mnie, choremu wydaje się zupełnie obojętna.
04-07-2009 18:13 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Może i masz rację, że natura jest paskudna a tylko mnie, choremu wydaje się zupełnie obojętna.

Wszedłeś w moja wymianę zdań z metsysem który stawia sobie naturalnośc jako wyznacznik tego co właściwe.
O co masz do mnie pretensje? Że pomysł by jako normę wziąć proces, który z jednej strony (jesteś tego świadomy?) produkuje niebotyczne ilości cierpienia a z drugiej (tego chyba jesteś) jest zupełnie obojętny i nie kieruje się wartościami (żeby trzeba było tłumaczyć takie truizmy, no naprawdę...), uważam za absurdalny?
Wciąż chyba nie łapiesz kto przypisuje tu etyczna wartość procesom z racji ich naturalności. Bo nie ja. Ja jedynie stwierdzam, że świadome wzorowanie się na naturze, lub świadome wypełnianie "ewolucyjnych obowiązków" jest etycznie niedopuszczalne. Ale chyba tego nie rozumiesz.
Mnie po prostu śmieszy, że atakujesz mnie za twierdzenia i oglądy metysa i kilku innych na forum, którzy w naturalnym widza coś właściwego i dobrego.

Nawiasem mówiąc natura jest też paskudna, przynajmniej w sensie estetycznym. Gówno słonia na przykład jest paskudne. Albo rozerwana przez lwy antylopa. Może masz inne poczucie smaku niż ja. Dla mnie to w pewnym podstawowym sensie są paskudne rzeczy.
04-07-2009 23:45 
 Ocena 3 na 3
metsys (1088 punktów)

>...tylko geny można przekazywać bez tworzenia sobie dzieci, można na przykład pomagać rodzeństwu i rodzicom. A stały odsetek homoseksualistów jest co najmniej sugestia by ostrożnie oceniać ich ewolucyjną nieprzydatność.
Oj ze statystyką nie wybiegałbym przed szereg. Istnieje także stały odsetek osób z autyzmem, hemofilią i innymi schorzeniami. Też byłbym ostrożny z oceną ich ewolucyjnej przydatności.

>Ponadto nie, nie jest celem ludzi powielać swoje geny. W każdym razie nie w żadnym istotnym egzystencjalnym czy etycznym sensie.
I takie "fakty" chciałbyś przedstawiać adoptowanej córeczce? Przerażasz mnie.
Przyjmij do siebie wreszcie fakt, że rozmawiamy o biologi i psychice, a nie filozofii.
>
Ewolucyjne cele naszych genów nie są naszymi, i chyba nie powinny być.
Wręcz przeciwnie. Ich celem jest za wszelką cenę przetrwać i tworzyć repliki. Moim także. Myślę, że większości ludzi. Sterują nami hormony.

>Ludzie robią wiele nienaturalnych rzeczy. I dobrze, bo natura jest paskudna.
Obrazisz się na naturę? Idąc dalej, można się wkurzać na ogień, że jest za gorący, woda za mokra, noc za ciemna, a Księżyc za daleko.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
Sylwek (15472 punktów)

>Oj ze statystyką nie wybiegałbym przed szereg. Istnieje także stały odsetek osób z autyzmem, hemofilią i innymi schorzeniami. Też byłbym ostrożny z oceną ich ewolucyjnej przydatności.
Możliwe, że lepszym przykładem byłaby anemia sierpowatokrwinkowa. Może mieć, od strony ewolucyjnego mechanizmu, wiele wspólnego z (męskim) homoseksualizmem. Może też nie mieć, badania w toku.

>>Ponadto nie, nie jest celem ludzi powielać swoje geny. W każdym razie nie w żadnym istotnym egzystencjalnym czy etycznym sensie.
>I takie "fakty" chciałbyś przedstawiać adoptowanej córeczce? Przerażasz mnie.
??? A co, chcesz jej uczyć takich rzeczy jak:
-masz mało pieniędzy rozważ zabicie i ugotowanie najsłabszego dziecka by ratować pozostałe od głodu.
-jeśli twój rodzic będzie stary i niedołężny zostaw go i nie marnuj ani troche więcej zasobów na opiekę nad nim
-postaraj się znaleźć bogatego męża. Jak będzie przystojny to super. Jak nie to zdradzaj go z przystojnymi. Jest szansa, że twoi synowie odziedziczą choć część urody i łatwości w uwodzeniu kobiet.
-itd...
W ogólności...
>Przyjmij do siebie wreszcie fakt, że rozmawiamy o biologi i psychice, a nie filozofii.
....jest dokładnie na odwrót. Gdy mówimy o tym co jest słuszne jesteśmy właśnie na gruncie filozofii.
A biologia żadnych informacji o tym co słuszne nam nie dostarczy.

>>
>Ewolucyjne cele naszych genów nie są naszymi, i chyba nie powinny być.
>Wręcz przeciwnie. Ich celem jest za wszelką cenę przetrwać i tworzyć repliki. Moim także. Myślę, że większości ludzi. Sterują nami hormony.
Hormony skłaniają nas do seksu. Ci co mają pecha i są heterykami, do niedawna musieli się liczyć, że zaspokajanie tych żądz skutkuje od czasu do czasu ciążą. Ale od jakiegoś czasu dostępna jest antykoncepcja i nader wiele osób z radością z niej korzysta.

>Obrazisz się na naturę? Idąc dalej, można się wkurzać na ogień, że jest za gorący, woda za mokra, noc za ciemna, a Księżyc za daleko.
???
05-07-2009 14:57 
 Ocena 3 na 3
metsys (1088 punktów)

>>Przyjmij do siebie wreszcie fakt, że rozmawiamy o biologi i psychice, a nie filozofii.
>....jest dokładnie na odwrót. Gdy mówimy o tym co jest słuszne jesteśmy właśnie na gruncie filozofii.

Mam wrażenie, że to Ty przedstawiasz jakieś słuszności, mnie daleko do takich dywagacji. Nie rozmyślam, czy słuszna jest droga rozmnażania płciowego, czy nie. Mechanizm już istnieje. Istotą problemu jest rzeczona homofobia na forum (w istocie także poza nim).
Jeśli mogę podpowiedzieć, to sądzę, że taktyka narzucania innym swojego punktu widzenia poprzez pretensje do wszystkich o brak akceptacji niczego nie da, a wręcz odniesie skutek odmienny. Nie przekonują mnie Twoje argumenty (gdy się dokładnie im przyjrzysz, zauważysz ich niecelowość). Nie przekonuje mnie także nazwanie homofobem każdego, kto nie zgadza się z ideą wolnego homoseksualizmu dotyczącego adopcji dzieci. Swoje poglądy uzasadniłem, a Ty wciąż atakujesz mnie wizjami Sodomy i Gomory (zdrady, gwałty, dzieciobójstwo). Co to ma być?
Może pokaż plusy homoseksualizmu, uzasadnij dlaczego małżeństwa homoseksualne mają takie same lub większe predyspozycje do wychowywania dzieci, a nie strzelaj na oślep z armaty.

Partycypowanie w zagadnieniach ewolucyjnych i szukanie w nich faktów na korzyść jest też dość karkołomne. Nie sądzisz, że gdyby homoseksualizm był tak właściwy, to dobór naturalny wyeliminowałby płciowość? Tak nie jest. Homoseksualizm jest naturalnym zjawiskiem, ale nie służy do naturalnego procesu odtwarzania. Takich naturalnych zjawisk jest wiele, ale nie muszą być one dla nas korzystne (choroby).

>A biologia żadnych informacji o tym co słuszne nam nie dostarczy.
W takim razie przestań jeść. Ciekawe, czy słusznie zrobisz?

>Hormony skłaniają nas do seksu.
Hormony, oprócz miejsc takich jak jądra lub jajniki są wytwarzane także w np. trzustce, tarczycy, grasicy, nerkach, mózgu, wątrobie itd.. Dzięki nim utrzymywana jest równowaga naszych organizmów.

>Ci co mają pecha i są heterykami, do niedawna musieli się liczyć, że zaspokajanie tych żądz skutkuje od czasu do czasu ciążą. Ale od jakiegoś czasu dostępna jest antykoncepcja i nader wiele osób z radością z niej korzysta.
Tak. Nie zmienia to jednak faktu, że po zaprzestaniu mogą wydać i wychować własne potomstwo.

>>Obrazisz się na naturę? Idąc dalej, można się wkurzać na ogień, że jest za gorący, woda za mokra, noc za ciemna, a Księżyc za daleko.
>???
Szkoda, że nie zrozumiałeś.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
05-07-2009 00:10 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>Ewolucyjne cele naszych genów nie są naszymi, i chyba nie powinny być.

No właśnie - geny to taki pasożyt chcący sie rozmnażać naszym kosztem.

>Wręcz przeciwnie. Ich celem jest za wszelką cenę przetrwać i tworzyć repliki. Moim także. Myślę, że większości ludzi. Sterują nami hormony.

To mi się kłóci z poprzednim akapitem. Czemu twój cel jest taki sam jak twoich genów? Tworzenie i wychowanie potomstwa nie jest dobre dla jednostki - zużywa jej czas i zasoby. Co ci przyjdzie z rozprzestrzenienia twoich genów? NIC. Za to genom pomoże bardzo.

Dzieci się nie opłacają. A ewolucja nie dba o jednostki. Oczywiście geny będą chciały być przekazane dalej, więc będą naciskać różnymi sposobami, np. przez wspomniane hormony. To jak narkotyk albo pigułka gwałtu. Gwałtu dokonywanego przez geny na swoim nosicielu.
05-07-2009 15:12 
 Ocena 1 na 1
metsys (1088 punktów)
>>Ewolucyjne cele naszych genów nie są naszymi, i chyba nie powinny być.
>No właśnie - geny to taki pasożyt chcący sie rozmnażać naszym kosztem.
Można to tak nazwać, tyle tylko, że gen nic nie chce. Tworzy sobie odpowiednie chemicznie środowisko zupełnie bezwiednie, a przy okazji buduje formy. Jedną z nich jestem np. ja.

>>Wręcz przeciwnie. Ich celem jest za wszelką cenę przetrwać i tworzyć repliki. Moim także. Myślę, że większości ludzi. Sterują nami hormony.
>To mi się kłóci z poprzednim akapitem. Czemu twój cel jest taki sam jak twoich genów? Tworzenie i wychowanie potomstwa nie jest dobre dla jednostki - zużywa jej czas i zasoby. Co ci przyjdzie z rozprzestrzenienia twoich genów? NIC. Za to genom pomoże bardzo.
A co Ci przyjdzie z tego, że w ogóle żyjesz? Nie schodźmy do poziomu dekadentyzmu.

>Dzieci się nie opłacają. A ewolucja nie dba o jednostki. Oczywiście geny będą chciały być przekazane dalej, więc będą naciskać różnymi sposobami, np. przez wspomniane hormony. To jak narkotyk albo pigułka gwałtu. Gwałtu dokonywanego przez geny na swoim nosicielu.
Do czego doprowadzi takie myślenie? Co lepiej wybrać? Sznur, gaz, żyletkę, prochy? Nic nie poradzimy na to, że jesteśmy.


jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
A za cztery lata na Euro nikt nas do domu nie wyśle...
stilgar (7322 punktów)
>>>Ewolucyjne cele naszych genów nie są naszymi, i chyba nie powinny być.
>>No właśnie - geny to taki pasożyt chcący sie rozmnażać naszym kosztem.
>Można to tak nazwać, tyle tylko, że gen nic nie chce. Tworzy sobie odpowiednie chemicznie środowisko zupełnie bezwiednie, a przy okazji buduje formy. Jedną z nich jestem np. ja.

Skrót myślowy.

>>>Wręcz przeciwnie. Ich celem jest za wszelką cenę przetrwać i tworzyć repliki. Moim także. Myślę, że większości ludzi. Sterują nami hormony.
>>To mi się kłóci z poprzednim akapitem. Czemu twój cel jest taki sam jak twoich genów? Tworzenie i wychowanie potomstwa nie jest dobre dla jednostki - zużywa jej czas i zasoby. Co ci przyjdzie z rozprzestrzenienia twoich genów? NIC. Za to genom pomoże bardzo.
>A co Ci przyjdzie z tego, że w ogóle żyjesz? Nie schodźmy do poziomu dekadentyzmu.

Mówisz tak, jakby poza płodzeniem i wychowywaniem dzieci nie było życia Aż chciało by się zacytować hasło z autobusów: "Stop worrying and enjoy your life".

>>Dzieci się nie opłacają. A ewolucja nie dba o jednostki. Oczywiście geny będą chciały być przekazane dalej, więc będą naciskać różnymi sposobami, np. przez wspomniane hormony. To jak narkotyk albo pigułka gwałtu. Gwałtu dokonywanego przez geny na swoim nosicielu.
>Do czego doprowadzi takie myślenie? Co lepiej wybrać? Sznur, gaz, żyletkę, prochy? Nic nie poradzimy na to, że jesteśmy.

O, więc jednak uważasz, że poza dziećmi nie ma życia...

Żyj jak chcesz. Ja nie mówię, żeby nie mieć dzieci i na siłę przeciwstawiać się własnej biologii. Mówię tylko, żeby nie traktować tego jako przymusu. Twoje dzieci nie są częścią ciebie, nie niosą fragmentu twojej osobowości.
04-07-2009 02:47 
 Ocena 2 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Wybacz, ale jeśli uważasz dążenie mechanizmów ewolucji do tworzenia etapów, na których dochodzi do nagłego przerwania reprodukcji poprzez zaniechanie tworzenia przez organizm kolejnych pokoleń, to rzeczywiście nijak takiej ewolucji nie rozumiem. Może zechcesz mi wyjaśnić jej drogę?

Przeludnienie mamy. Homoseksualista nie może się rozmnożyć (zwiększając zagrożenie), ale może się zająć młodymi bez niezbędnej opieki zamiast trwonić produkowane zasoby.

Tadaaaaaaaaam!

Jaka mądra ta natura...




and that's it.
05-07-2009 14:33 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Jaka mądra ta natura...
Sylwek ma rację, pisząc o wyczerpywaniu się tradycyjnej formuły, jaką jest małżeństwo/rodzina. Dotąd to głównie ona przyczyniała się do wzrostu liczebności ludzi.
Coraz więcej tzw. singli
Faktycznie wygląda więc na to, że homoseksualizm jest naturalną reakcją Ziemi na problem przeludnienia.
www.eioba.pl/a89056/hipoteza_gai
Interesująco brzmi również hipoteza o niezbędności ateizmu, odpowiedzią Ziemi na podziały religijne oraz globalizacja, skutkująca scalaniem państw w większe organizmy. Efektem finalnym będzie to, co nieuniknione - dojście do momentu w którym ojczyzną Człowieka będzie Ziemia.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
05-07-2009 17:06 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Jaka mądra ta natura...
>Sylwek ma rację, pisząc o wyczerpywaniu się tradycyjnej formuły, jaką jest małżeństwo/rodzina. Dotąd to głównie ona przyczyniała się do wzrostu liczebności ludzi.
>Coraz więcej tzw. singli

Ta. Faktycznie, zanika formuła rodziny. Zanika potrzeba miłości, wierności i poświęcenia, bycia ze sobą na dobre i złe. Pojawiają się związki do wzajemnego zaspakajania swoich potrzeb. Zwykły interes. Trwa dopóki się opłaca.

>Faktycznie wygląda więc na to, że homoseksualizm jest naturalną reakcją Ziemi na problem przeludnienia.

Homoseksualizm nie jest wymysłem naszych czasów. Poczytaj "Kamasutrę".

>Interesująco brzmi również hipoteza o niezbędności ateizmu, odpowiedzią Ziemi na podziały religijne oraz globalizacja, skutkująca scalaniem państw w większe organizmy. Efektem finalnym będzie to, co nieuniknione - dojście do momentu w którym ojczyzną Człowieka będzie Ziemia.

Nim do tego dojdzie, to zadziała i to nie raz, inny mechanizm regulacji populacji ludności świata - wojna. Jeszcze lepszym może być np nowy szczep grypy. Homoseksualizm nie jest do tego potrzebny. Spada przyrost naturalny, zwłaszcza w starzejącej się Europie, nie mówiąc o Polsce. Grozi nam wyludnienie. Cywilizacji zachodniej zagraża totalny niż demograficzny. Są natomiast takie kraje, które nie zabawiają się w rozmowy o globalizacji, ochronie środowiska, prawach człowieka, tolerancji, w tym w stosunku do homoseksualistów. Mają natomiast istotny kłopot z ogromnym przeludnieniem i brakiem areałów rolniczych.

Pod rozwagę, z pozdrowieniami.
Sylwek (15472 punktów)
Abstrahując od tego co napisał Witwos - przede wszystkim hipoteza Gaji, jeśli nie traktować jej wyłącznie jako metafory, stoi w głębokiej sprzeczności z teoria ewolucji.

Pomijam juz fakt, że homoseksualizm jako lek na przeludnienie jest tez z jakiś powodów stosowany przez Gaję wobec kur, lwów, kaczek, orłów, żyraf i wielu innych gatunków u których stwierdzono jego występowanie.
05-07-2009 17:21 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Abstrahując od tego co napisał Witwos

To po co przyklejasz to do mojej wypowiedzi?
Sylwek (15472 punktów)
Ponieważ, zasadniczo się z nią zgadzam i uznałem, że ja uzupełnię. Rozumiem, że gdy ten gej coś ci dopisuje to cię obraża. Przykro mi.
05-07-2009 17:34 
 Ocena 1 na 3
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ponieważ, zasadniczo się z nią zgadzam i uznałem, że ja uzupełnię. Rozumiem, że gdy ten gej coś ci dopisuje to cię obraża. Przykro mi.
Zachowuj się. Byle jak, ale zachowuj się. Wyłaź z lodówki Kowalskiej, bo ci się chyba mózgownica przeziębiła.
03-07-2009 20:10 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Oczywiście, uprzedzenia i odczuwanie wstrętu do homoseksualistów są czymś zupełnie naturalnym.
Jest czymś wyuczonym. Tak jak lęk przed Arabami. Albo bezbożnikami.
>Wstręt odczuwa się (przynajmniej ja odczuwam) na myśl o homoseksualnych praktykach (nie wiem też czemu bardziej brzydzą mnie praktyki męskie - być może ze względu na możliwość stania się ich ofiarą)
Ha ha, ciekawe co na myśl o seksie hetero odczuwają kobiety - są ofiarami gwałtów jak mniemam częściej niż heteroseksualni mężczyźni. A tak na serio, jeśli to obrzydzenie jest do tego stopnia rozwinięte, że uniemożliwia ci nawiązanie normalnych relacji z ludźmi, musisz to leczyć jak każda fobie czy nerwice na tle seksualnym.

>Rzecz więc w tym, aby nie widzieć w każdym korelatu seksualnego i nie myśleć o tym, co kto robi w domu.
Brawo. To właśnie napisałem.
>Z drugiej strony, człowiek nie odpowiada za takie odrzuty ewolucyjne, tylko za to, czy się im poddaje, czy potrafi je opanować.
Tzn, proponujesz za rada kościoła nie ulegać "głęboko osadzonym skłonnościom homoseksualnym"? Mam nadzieję, że twoja wierność katechizmowi powstrzymywała cię w wieku nieletnim przed masturbacja, a później przed równie nieczystym seksem pozamałżeńskim.

>Tak czy owak, moje stanowisko wobec uprzedzeń, czy wręcz szowinizmów jest takie, że tak naprawdę każdy jest w naturalny sposób rasistą, również jego ofiary, które są w centrum zainteresowania dlatego, że im się bardziej dostaje/dostawało. I pewnie za lat 35-50 pojawi się zjawisko heterofobii.
Ja myślę że już dzisiaj mogą być sfrustrowani homoseksualiści, którzy faktycznie nienawidzą heteryków. Ostatecznie niektórzy bywają mocno pokaleczeni przez życie.

>Pogląd, który odmawia homoseksualistom prawa do adopcji dzieci (przynajmniej na razie) nie jest zresztą dla nich krzywdzący - choć oczywiście psychologicznie dla nich takim się wyda - ponieważ sankcjonuje się w ten sposób tylko naturalny stan rzeczy, tj. niemożliwość posiadania dzieci.
Mylisz się. Geje i lesbijki mogą i miewają dzieci. Obecne prawo nawiasem mówiąc nie tylko uniemożliwia zawarcie związku (nie mówiąc o małżeństwie) ale uniemożliwia tez przysposobienie dzieci partnera. A to wstęp do rzeczywistego krzywdzenia dzieci przypadku śmierci rodzica biologicznego. Zagadnienie to - faktycznego dręczenia dzieci przez homofobiczne prawo - jest permanentnie pomijany przez forumowych homofobów. Czemu? Bo nie jest im wygodne, że oni żadnej faktycznej krzywdy dzieciom nie mogą udowodnić ze strony homoseksualistów, a w druga stronę jest znacznie łatwiej i wskazać krzywdzące dla dzieci (nie tylko w domach dziecka) konsekwencje homofobicznych postaw jest bardzo łatwo. I nie trzeba w tym celu eksperymentować, gdybać, ani "mieć wątpliwości".

>Może mieć natomiast na względzie ochronę dobra dzieci, ponieważ dzisiaj kwestia homoseksualistów jest w ogóle zbyt burzliwa i dzieci takie będą mogły służyć manifestowaniu swoich poglądów; będą też narażone na szykany środowiska (np. szkolnego); będą też mogły stanowić wyłącznie zachciankę.
I choć te problemy dotyczą również heteroseksualnych adopcji, to widzę możliwość znacznie większej ich skali w przypadku par homoseksualnych. Dlatego, jako zresztą konserwatysta, życzyłbym sobie, aby ta sprawa ucichła i powróciła za lat 10-25, kiedy status i relacje społeczne homoseksualistów zostaną ustalone.
Czemu większe? Masz na to dowody? I w jakim sensie? Że każdy gej ma zwiększone natężenie negatywnych cech czy tez większa ilość gejów w stosunku do heteryków? Bo to jest kluczowe czy mówimy o jakiś uzasadnionych obawach czy uprzedzeniu w czystej postaci.
Co do sytuacji społecznej - bardzo podobna jest ateistów - oni tez są bardzo (choć nie aż tak bardzo) negatywnie postrzegani przez społeczeństwo. Pomysł pozwolenia na adopcję dzieci przez ateistów byłby tez negatywnie postrzegany, większość wierzących nie życzyłaby sobie by w razie ich śmierci jakiś chory bezbożnik deprawował im dzieci.

Dziwię się też, że mało kto pamięta o dzieciach - homoseksualistach - obiektach i ofiarach homofobicznych nastrojów. Konserwacja homofobicznych nastrojów krzywdzi je na pewno bardziej niż posiadanie dwóch tatusiów przez znikomy odsetek dzieci adoptowanych. Ale rozumiem małym pedałom się należy, ich krzywda to nie to samo co krzywda heteroseksualnego dziecka adoptowanego przez gejów.
03-07-2009 22:02 
 Ocena 1 na 1
Rutkiewicz (1290 punktów)
>A tak na serio, jeśli to obrzydzenie jest do tego stopnia rozwinięte, że uniemożliwia ci nawiązanie normalnych relacji z ludźmi, musisz to leczyć jak każda fobie czy nerwice na tle seksualnym.
I to jest to, o czym mówię. Od razu ad personam.. A niżej jest wyjaśnienie, wystarczy przeczytać całość, zanim się kliknie "odpowiedz".

>Brawo. To właśnie napisałem.
Pan rozmawia ze mną, czy z sobą? Tryumfuje Pan przez pocięcie mojej wypowiedzi i wstawienie między jej części swojego komentarza?

>Tzn, proponujesz za rada kościoła nie ulegać "głęboko osadzonym skłonnościom homoseksualnym"? Mam nadzieję, że twoja wierność katechizmowi powstrzymywała cię w wieku nieletnim przed masturbacja, a później przed równie nieczystym seksem pozamałżeńskim.
:D I Pan wzywa do nie ulegania stereotypom? Nie tylko "x wypowiada się przeciw adopcji przez homoseksualistów -> x jest homofobem", ale i "x jest katolikiem"?! Mam opublikować numer referencyjny z potwierdzenia złożenia apostazji?

>Ja myślę że już dzisiaj mogą być sfrustrowani homoseksualiści, którzy faktycznie nienawidzą heteryków. Ostatecznie niektórzy bywają mocno pokaleczeni przez życie.
Ja nie mówię o tym, tylko o naturalnej, wrodzonej niechęci do tego, co obce, nieznane, nieoswojone.

>Mylisz się. Geje i lesbijki mogą i miewają dzieci. Obecne prawo nawiasem mówiąc nie tylko uniemożliwia zawarcie związku (nie mówiąc o małżeństwie) ale uniemożliwia tez przysposobienie dzieci partnera. A to wstęp do rzeczywistego krzywdzenia dzieci przypadku śmierci rodzica biologicznego.
Zgadzam się, to może być krzywdzące dla dziecka. Niemniej, para homoseksualna nie może mieć swojego dziecka, tj. takiego które byłoby bezpośrednim potomkiem obojga partnerów. 1 plemnik + 1 jajo = nic się nie da poradzić. Choć to nie do końca prawda. Pary żeńskie teoretycznie mogłyby mieć dzieci, bowiem przez zastosowanie inżynierii biomedycznej, można wstawić materiał genetyczny z jednego jaja do jądra drugiego. Pytanie, czy to pociągnęłoby za sobą zapłodnienie.

>Czemu większe? Masz na to dowody? I w jakim sensie? Że każdy gej ma zwiększone natężenie negatywnych cech czy tez większa ilość gejów w stosunku do heteryków? Bo to jest kluczowe czy mówimy o jakiś uzasadnionych obawach czy uprzedzeniu w czystej postaci.
To nie jest uprzedzenie. Jeśli będzie Pan wszędzie widział uprzedzenia, to się znajdą. Niech Pan się zastanowi, czy faktycznie jedyni nieuprzedzeni, to ci, którzy się z Nim zgadzają. Jeśli tak, to życzę szczęścia i kończę uderzanie głową o ścianę. Pan jest uprzedzony w stosunku do osób, które mają inne zdanie, niż Pan. A ja nie zamierzam z tym walczyć.

To jest obawa. Której przedmiotem nie są osoby homoseksualne, ale warunki jakie mogą zapewnić dziecku, oraz wpływ przeważającego heteroseksualnego otoczenia, które w większości jest negatywnie nastawione do tego pomysłu. Wpływ na dziecko. Proszę wreszcie zrozumieć, że centrum całej tej sprawy nie są dla mnie pańskie potrzeby i chęć ograniczenia możliwości ich realizacji, tylko szczerze pojęte przeze mnie dobro dziecka. Dlatego wolałbym poczekać z tą dyskusją, aż wszystkim heteroseksualnym, nie tylko mnie, będzie absolutnie wisieć, jaką kto ma orientację, dopóki nie stanie się agresywny seksualnie. Zrozumiano?

Proszę też wziąć pod uwagę, że interesy społeczeństwa, narodu, wreszcie gatunku, są istotniejsze, niż interesy homoseksualistów. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której - jako, że nikt nie podał ostatecznie żadnych dowodów, ani nawet rozsądnych argumentów na to, czy homoseksualizm jest wrodzony (byłby zatem mutacją, i z punktu widzenia ewolucji - co pokazano wyżej - zespołem genetycznego obciążenia, być może dziedzicznym), czy też jest nabyty - homoseksualni rodzice, wychowujący homoseksualne dzieci, doprowadzą do zapaści demograficznej, a co za tym idzie gospodarczej, oraz - co nie jest bez znaczenia - zaburzą w ten sposób równowagę sił witalnych na linii Zachód - Bliski Wschód. Proszę się ogarnąć i spojrzeć na sprawę sponad własnego nosa, na miły Bóg.

A przed masturbacją powstrzymało mnie obrzydzenie do siebie, jakie czułem na samą myśl. Dzięki czemu ulokowałem własną energię seksualną w sporcie, dzięki czemu żyję zdrowo i w dobrym samopoczuciu.

>Co do sytuacji społecznej - bardzo podobna jest ateistów - oni tez są bardzo (choć nie aż tak bardzo) negatywnie postrzegani przez społeczeństwo.
Pan chyba żartuje. Te sytuacje są nieporównywalne, zwłaszcza że się krzyżują. Nie zna Pan ateistów-homofobów? Ja znam.

>Ale rozumiem małym pedałom się należy, ich krzywda to nie to samo co krzywda heteroseksualnego dziecka adoptowanego przez gejów.
Pan jest tak żałośliwy, że to się robi aż zabawne. Czy Pana ktoś regularnie bije pałką na ulicy? Przecież nikt nie stawia tu Panu zapór. Chodzi o to, żeby Pan zrozumiał, że społeczeństwo to twór skostniały i nie można go ciągle wystawiać na kolejne rewolucje. A Pan płacze, że nie ma kto żarówki wymyślić. Trzeba poczekać, nie za pańskiego życia, to za życia następnych - ten proces jest nie do zatrzymania. Ja mam jedynie na względzie dobro całości społeczeństwa, społeczeństwa jako takiego, a nie tylko wybranych grup, którym należy się rekompensata. To jest rewizjonizm i resentymentalizm, które doprowadziły do wybuchu II wojny światowej. Chce Pan wojny domowej homo-hetero?

>Ha ha, ciekawe co na myśl o seksie hetero odczuwają kobiety - są ofiarami gwałtów jak mniemam częściej niż heteroseksualni mężczyźni.
Nie chodzi o przemoc, tylko o samą czynność, która nie jest przyjemna. Miałem badanie per rectum, i to nie jest najmilsza rzecz, jaką kiedykolwiek czułem. Pan nie lubi żeby go bić po głowie, i na wyobrażenie tego, że go biją, chyba czuje się nienajlepiej prawda? Tak to trzeba rozumieć.
03-07-2009 22:23 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Pan rozmawia ze mną, czy z sobą? Tryumfuje Pan przez pocięcie mojej wypowiedzi i wstawienie między jej części swojego komentarza?
Raczej zdziwiłem się, ze ktoś kto wydawałoby się rozumie nieistotność kwestii seksu sam zaczyna post od opisywania własnego obrzydzenia.

>:D I Pan wzywa do nie ulegania stereotypom? Nie tylko "x wypowiada się przeciw adopcji przez homoseksualistów -> x jest homofobem", ale i "x jest katolikiem"?! Mam opublikować numer referencyjny z potwierdzenia złożenia apostazji?
To pan napisał o "ewolucyjnym odrzucie" i radzeniu z nim sobie. Być może źle zrozumiałem ale nic nie poradzę, że mnie się to z wykładnia kościoła skojarzyło.

> Pytanie, czy to pociągnęłoby za sobą zapłodnienie.
Nie, nie pociągnęłoby. Jak na razie udało się chyba tylko z myszami.

>>Czemu większe? Masz na to dowody? I w jakim sensie? Że każdy gej ma zwiększone natężenie negatywnych cech czy tez większa ilość gejów w stosunku do heteryków? Bo to jest kluczowe czy mówimy o jakiś uzasadnionych obawach czy uprzedzeniu w czystej postaci.
>To nie jest uprzedzenie. Jeśli będzie Pan wszędzie widział uprzedzenia, to się znajdą.
Jeśli pisze pan, że coś u homoseksualistów się częściej zdarza, i to ma być jakaś przesłanka do dyskryminacji całej inkryminowanej grupy to mamy klasyczna wariację motywu "Murzyna-złodzieja"
Czy teraz zechce się pan odnieść do tak sformułowanego przeze mnie zarzutu?

>Proszę też wziąć pod uwagę, że interesy społeczeństwa, narodu, wreszcie gatunku, są istotniejsze, niż interesy homoseksualistów.
Dla mnie interesy maja czujące istoty. Nie społeczeństwa, narody, gatunki, biosfera. Wdawałbym się w dalszą dyskusję, ale w tym celu musielibyśmy założyc osobny wątek o etyce i podstawach etyki czy moralności. Jeśli pan chce brać udział w takiej dyskusji to proszę bardzo, z chęcią sobie podyskutuję ale w innym wątku właśńie.

>A przed masturbacją powstrzymało mnie obrzydzenie do siebie, jakie czułem na samą myśl. Dzięki czemu ulokowałem własną energię seksualną w sporcie, dzięki czemu żyję zdrowo i w dobrym samopoczuciu.
LOL

>>Co do sytuacji społecznej - bardzo podobna jest ateistów - oni tez są bardzo (choć nie aż tak bardzo) negatywnie postrzegani przez społeczeństwo.
>Pan chyba żartuje. Te sytuacje są nieporównywalne, zwłaszcza że się krzyżują. Nie zna Pan ateistów-homofobów? Ja znam.
W USA w tej chwili ateiści są grupa bardziej dyskryminowana niż geje. Oczywiście ta dyskryminacja dotyczy zwykle innych sfer, ale i tak się włos na głowie jeży. Dość powiedzieć, że ateista cieszy się równie wielką społeczną nieufnością jak u nas gej.
Tak więc to co napisałem w Polsce brzmi jak żart, ale niekoniecznie jest tak wszędzie. Są tez kraje, na przykład niektóre rządzone prawem islamskim, w których za jedno i drugie można zawisnąć.

>>Ale rozumiem małym pedałom się należy, ich krzywda to nie to samo co krzywda heteroseksualnego dziecka adoptowanego przez gejów.
>Pan jest tak żałośliwy, że to się robi aż zabawne. Czy Pana ktoś regularnie bije pałką na ulicy? Przecież nikt nie stawia tu Panu zapór. Chodzi o to, żeby Pan zrozumiał, że społeczeństwo to twór skostniały i nie można go ciągle wystawiać na kolejne rewolucje. A Pan płacze, że nie ma kto żarówki wymyślić. Trzeba poczekać, nie za pańskiego życia, to za życia następnych - ten proces jest nie do zatrzymania. Ja mam jedynie na względzie dobro całości społeczeństwa, społeczeństwa jako takiego, a nie tylko wybranych grup, którym należy się rekompensata. To jest rewizjonizm i resentymentalizm, które doprowadziły do wybuchu II wojny światowej. Chce Pan wojny domowej homo-hetero?
Na serio wierzy pan, że kobiety nie są de facto własnością mężczyzn ot tak same z siebie, bo czekały aż społeczeństwo samo się zmieni.

>Nie chodzi o przemoc, tylko o samą czynność, która nie jest przyjemna. Miałem badanie per rectum, i to nie jest najmilsza rzecz, jaką kiedykolwiek czułem. Pan nie lubi żeby go bić po głowie, i na wyobrażenie tego, że go biją, chyba czuje się nienajlepiej prawda? Tak to trzeba rozumieć.
Nie nigdy bym tak nie pomyślał i w ten sposób nie rozumiał. Czy pan uważa, że cewnikowanie powinno się kobiecie kojarzyć z seksem? Bo ja nie i proszę mi wybaczyć, że nie domyśliłem się o co chodzi w pana wypowiedzi.
05-07-2009 11:55 
 Ocena 2 na 2
Rutkiewicz (1290 punktów)
>Raczej zdziwiłem się, ze ktoś kto wydawałoby się rozumie nieistotność kwestii seksu sam zaczyna post od opisywania własnego obrzydzenia.
>To pan napisał o "ewolucyjnym odrzucie" i radzeniu z nim sobie. Być może źle zrozumiałem ale nic nie poradzę, że mnie się to z wykładnia kościoła skojarzyło.

Ponieważ taki obrałem punkt wyjścia, gdyż mówiąc o pokonywaniu czegoś w sobie zaczyna się zwykle od tego, co należy pokonać. Po prostu mówiłem o pewnej perspektywie czasowej, mogę się spowiadać z poszczególnych etapów zdawania sobie sprawy z różnych rzeczy, ale to chyba niczyja sprawa. Poza tym, źle Pan to połączył. To nie jest nieistotność, bo dla mnie to akurat jest istotne, po której stronie się znajduję - mówiąc bez ogródek - sęk w tym, że pojąłem już jakiś czas temu, że innym to się może przedstawiać inaczej, i niech tak będzie - nie wpływa to na moje relacje z nimi, ponieważ tak samo, jak odrzuciłbym agresywnego seksualnie faceta, tak samo odrzuciłbym takąż kobietę. Mój wywód o pokonywaniu obrzydzenia miał raczej na celu ekstrapolowanie własnych doświadczeń, aby znaleźć przyczynę określonych - piętnujących - zachowań u innych. I to obrzydzenie połączyłem z obawą wobec tego, co nieznane. Odrzutem ewolucyjnym nazwałem zaś właśnie takie obawy. Zaś Kościół nie mówi o odrzucie ewolucyjnym - nie cały jeszcze uznaje ewolucję - ale o grzechu i to w akcie a nie potencji.

>>To nie jest uprzedzenie. (...)
>Jeśli pisze pan, że coś u homoseksualistów się częściej zdarza, i to ma być jakaś przesłanka do dyskryminacji całej inkryminowanej grupy to mamy klasyczna wariację motywu "Murzyna-złodzieja" Czy teraz zechce się pan odnieść do tak sformułowanego przeze mnie zarzutu?

Tak. Niżej napisałem "To jest obawa (...)" I nie chodzi o predyspozycje rodzicielskie par homoseksualnych - choć i to stanowić może problem, ale tu się na to nie powołuję, ponieważ jest to bardziej dyskusyjne i ciężej ten argument wykorzystać - tylko o to, że takie dzieci mogłyby stać się amunicją w wojnie obyczajowej. A ja tego nie chcę, bo poza zrozumiałym niesmakiem, mam na względzie dobro dzieci. Oraz, co napisałem, całego społeczeństwa i gatunku.

>Dla mnie interesy maja czujące istoty. Nie społeczeństwa, narody, gatunki, biosfera. Wdawałbym się w dalszą dyskusję, ale w tym celu musielibyśmy założyc osobny wątek o etyce i podstawach etyki czy moralności. Jeśli pan chce brać udział w takiej dyskusji to proszę bardzo, z chęcią sobie podyskutuję ale w innym wątku właśnie.

To nie są podstawy etyki - nie skądinąd na tym się znam - tylko romantycznej wizji witalizmu. Interesy mają wyłącznie istoty ludzkie - inne istoty tylko analogicznie - oraz ich konglomeraty, takie jak rodzina, grupa zawodowa, społeczeństwo, naród, gatunek. Czująca istota niewiele mogłaby sama zdziałać i niewielkie ma też potrzeby, w porównaniu z potrzebami grupy. Interesy grupy mają dwa wymiary. Po pierwsze jest nimi suma potrzeb i dążeń jednostek, po drugie potrzeby i dążenia swoiste dla danej grupy. Nie da się ukryć, że dla naszego społeczeństwa, narodu (europejskiego), czy w ogóle całej ludzkości, istotnym interesem jest stosunek homoseksualistów do heteroseksualistów przynajmniej 30:70%, ponieważ inaczej grozi nam degeneracja genetyczna (proszę obejrzeć Anglików, albo Żydów, choć tam rzecz jasna inna jest przyczyna tej degeneracji [co zresztą nie jest określeniem pejoratywnym]), oraz spadek liczby urodzeń, do ujemnego przyrostu włącznie, co jest problemem i demograficznym i gospodarczo-ekonomicznym.

>>A przed masturbacją powstrzymało mnie obrzydzenie do siebie, jakie czułem na samą myśl. Dzięki czemu ulokowałem własną energię seksualną w sporcie, dzięki czemu żyję zdrowo i w dobrym samopoczuciu.
>LOL
Niespecjalnie rozumiem.

>W USA w tej chwili ateiści są grupa bardziej dyskryminowana niż geje. Oczywiście ta dyskryminacja dotyczy zwykle innych sfer, ale i tak się włos na głowie jeży. Dość powiedzieć, że ateista cieszy się równie wielką społeczną nieufnością jak u nas gej.
Proszę Pana, w USA jest podział na stany północno-wschodnie (bardziej laickie) i południowo-zachodnie (bardziej ortodoksyjne i mocno katolickie). Nie wiem jak wyrażać się ma ta nieufność w pierwszych, ale ostatnio zdjęto krzyż z auli wykładowej prywatnego katolickiego uniwersytetu, ponieważ pojawił się w muchołap na uroczystości.

>Są tez kraje, na przykład niektóre rządzone prawem islamskim, w których za jedno i drugie można zawisnąć.
Proszę się krajów islamskich nie tykać. Już od dawna widać, że panświatowa kultura nie ma szans zaistnienia, i należy się skupić na tym, co jest na własnym podwórku. Wtykanie paluchów tam gdzie nie trzeba od XI wieku przynosi same konflikty i porażki. Najpierw kultury islamskiej nie szanowano z pobudek religijnych, a teraz światopoglądowych. Uruchomiłbym pomoc dyplomatyczną dla tych, którzy chcą żyć na zasadach zachodnich, aby mogli przenieść się na Zachód, a resztę zostawił w świętym spokoju.

>Na serio wierzy pan, że kobiety nie są de facto własnością mężczyzn ot tak same z siebie, bo czekały aż społeczeństwo samo się zmieni.
A Pan wierzy, że kobiety mogłyby sobie coś samodzielnie wywalczyć, gdyby nie zmieniło się podejście społeczne? Proszę Pana, niby wywalczyły, a proszę się przejechać w jakieś wiejskie ostępy i sprawdzić, czy kobiety mają prawo do opieki medycznej, czy mężowie nie puszczają ich do "obcego faceta (lekarza) na macanko". Nic się proszę Pana nie da, bez przyzwolenia społecznego, zmienić na siłę. Już nie wspomnę, że feminizm nie jest spójnym środowiskiem ogólno-kobiecym, tylko pewną grupą i to niewielką.

>Nie nigdy bym tak nie pomyślał i w ten sposób nie rozumiał. Czy pan uważa, że cewnikowanie powinno się kobiecie kojarzyć z seksem?
Nie. Chodzi o pewne analogie. Wyobrażam sobie przez analogię, że homoseksualne czynności seksualne nie byłyby dla mnie zupełnie przyjemne. Choć to słaby argument - pomyślałem - bo nie dlatego nie jestem homoseksualistą, ale raczej z zasady.
Sylwek (15472 punktów)

>To nie są podstawy etyki - nie skądinąd na tym się znam - tylko romantycznej wizji witalizmu. Interesy mają wyłącznie istoty ludzkie - inne istoty tylko analogicznie - oraz ich konglomeraty, takie jak rodzina, grupa zawodowa, społeczeństwo, naród, gatunek. Czująca istota niewiele mogłaby sama zdziałać i niewielkie ma też potrzeby, w porównaniu z potrzebami grupy. Interesy grupy mają dwa wymiary. Po pierwsze jest nimi suma potrzeb i dążeń jednostek, po drugie potrzeby i dążenia swoiste dla danej grupy.
Według mnie interesy posiadają wszystkie istoty zdolne odczuwać cierpienie (dodałbym, cierpienie w buddyjskim znaczeniu słowa dukkha). A jeśli chodzi o interes "wyższych" poziomów społecznej organizacji, można o nim mówić jedynie w kontekście sumy interesów tworzących je jednostek.
Ale to, jak mówiłem temat do ewentualnej dyskusji w innym watku.

Co do reszty albo się zasadniczo zgadzam, albo różnice dotyczą ocen i nie warto ich dyskutować.

Pozdrawiam.
Rutkiewicz (1290 punktów)
Rigoletto (3891 punktów)
> Ale ja wolałbym się skupić na
>czymś innym - mianowicie na niepokojącym zjawisku na jakie zwrócił uwagę Poziomczyński -
>jawnym szerzeniu uprzedzeń i postaw homofobicznych na podobno racjonalistycznym forum.

Co to jest w ogóle "homofobia"? Czy nie jest to po prostu chwyt propagandowy homoseksualnego lobby? Z tego co słyszałem z wypowiedzi Pana Biedronia, homofobia wynika z wypierania własnych skłonności homoseksualnych (czego efektem jest agresja skierowana przeciwko homoseksualistom). Jest to bardzo ciekawe, bo np. biorąc pod uwagę odsetek Polaków, którzy przejawiają tzw. zachowania homofobiczne, można dojść do wniosku, że w Polsce większość mężczyzn to kryptogeje...

>Ale nie
>ucieknę od tematu homoadopcji ponieważ jest to obecnie najbardziej wyrafinowana i wyjątkowo perfidna
>forma dyskryminacji homoseksualistów i metoda na okazywanie homofobicznych postaw, co wyjaśnię
>poniżej.

Przecież nawet organizacje gejowskie w Polsce nie domagają się prawa do adopcji dla par homoseksualnych.

> Uprzedzenie - etycznie niewłaściwe przenoszenie
>negatywnych cech niektórych osobników na całą grupę. Cech, które są nierelewantne jako kryterium
>wyróżniające grupę (choć czasami statystycznie mogą być nadreprezentowane w danej grupie).
>Jestem uprzedzony do Arabów. Wiem to. Wiem, poznaję po tym jak odruchowo, czujnie się na nich
>spoglądam gdy widzę ich na ulicy. Poznaję po treści niesmacznego żartu jakiego wysłałem koleżance,
>która podzieliła się nowina o nowym chłopaku arabskiego pochodzenia: "Musisz już nosić worek zamiast
>kiecki?". Jestem świadom swojego uprzedzenia, bo na hasło islam widzę autobus pełny dzieci rozrywany
>w samobójczej eksplozji obłąkanego fanatyka. I te lęki projektuję odruchowo na każdego Araba, czy
>kogoś o Arabskim wyglądzie. Może właściwie to bardziej uprzedzenie do Islamu, niż Arabów. W każdym
>razie nie jestem islamofobem. Bo pomimo swojego uprzedzenia wkładam sporo aktorstwa w ukrycie
>go. Bo wiem, że jakkolwiek odruchowe, jest niewłaściwe. Ale nade wszystko świadomy jestem jego
>przyczyn - tak naprawdę nie znam bliżej większej liczby Arabów/wyznawców islamu. Znam tylko ich
>twarz z telewizji, twarz wykrzywionego obłędem fanatyka. I dlatego odruchowo, w myślach, krzywdzę
>cała tą masę ludzi, która niczym się ode mnie nie rożni, poza tym, że inni o tej samej etykiecie
>bywają religijnymi wariatami.

No widzisz. A w przypadku gejów, dotykamy bardziej podstawowej kwestii. Ja, jako hetero, odczuwam "miętę" do kobiet (a i to też do takich, którę mi się podobają) i szczerze mówiąc wyobrażenie sobie seksu dwóch mężczyzn jest dla mnie równie odpychające, jak seksu ze zwierzętami czy dziećmi (wiem, że brzmi to strasznie, ale nie wynika to z chęci obrażania kogokolwiek). Po prostu moje postrzeganie potencjalnych partnerów ogranicza się tylko do kobiet (w określonym wieku i określonej urodzie). Nie wiem jak jest w przypadku gejów, czy tak samo odbierają seks z kobietami. Tak więc wydaje mi się, że w przypadku heteroseksualistów (chyba dotyczy to przede wszyskim mężczyzn) taka postawa (którą można określić jako homofobiczną) jest naturalna.

>Napisałem o tym swoim uprzedzeniu by każdy kto straci czas na czytanie dalszej części moich
>wynurzeń powstrzymał się z pochopnym wnioskiem co do mojego gejowskiego fanatyzmu, który każe mi
>wszędzie tropić homofobię i homofobów. Ja po prostu uważam, że można żywić homofobiczne uprzedzenia,
>ale jeśli jest się w miarę uczciwym człowiekiem, nie powinno się ich okazywać - nie jest się wtedy
>homofobem. Ta osobliwa zasad nosi nazwę (także nader często obśmiewanej na tym forum) poprawności
>politycznej
.

To prawda, ale nie róbmy z politycznej poprawności bożka. Zwyczajna tolerancja wystarczy.

>O co mi chodzi? Najlepiej wyjaśnię to na przykładzie.
>Klasyczny rodzaj uprzedzenia: czarni kradną, inaczej, Murzyni to złodzieje. "Racjonalny" wyznawca
>takiego uprzedzenia przedstawi następującą teorię: statystycznie rzecz biorąc, czarni częściej
>trafiają za kratki.
>Na czym polega uprzednie? Chociaż faktycznie istnieje taka korelacja, to nie może ona być podstawą
>do dyskryminowania z góry każdego Murzyna jako złodzieja. Dlatego, że to po prostu nieprawda i
>byłoby zadawaniem niepotrzebnego cierpienia, gdyby bogu ducha winnemu człowiekowi odmówiono na
>przykład pracy. Albo adopcji. Wyobraźmy sobie takie rozumowanie: nie należy pozwalać na adopcję
>Afroamerykanom, ponieważ są złodziejami.
>Absurdalne czyż nie? Wszak, od tego są urzędy adopcyjne by określić czy dany kandydat nadaje się na
>rodzica. Jeśli faktycznie Murzyni częściej się parają przestępczym procederem, to ten urząd zadba o
>to by rzadziej dostawali prawo do adopcji. Ale nie stworzy zróżnicowanych kryteriów: biali - adopcja
>po spełnieniu kryteriów, czarni - wcale, bo część kradnie.
>Czy szanowni państwo zaczynają rozumieć, dlaczego kwestia zakazu adopcji dla homoseksualistów
>zasadnie może być rozpatrywana jako forma dyskryminacji? Wszak opiera się na milczącym
>założeniu, że wszyscy bez wyjątku homoseksualiści będą złymi rodzicami. Tak jakby nie można było dać
>im równych praw z heteroseksualnymi i pozostawić ocenę konkretnych przypadków, konkretnych podań o
>adopcję właściwym urzędom. Zamiast tego z góry eliminuje się wszystkich. Samo to jest homofobicznym
>postępowaniem, jest formą dyskryminacji. Zasłanianie się wolnością wypowiedzi nic nie da, jeśli
>istota argumentacji sprowadza się do stwierdzenia: "nie damy adoptować bo to homoseksualiści".

W przypadku adopcji najważniesze jest dobro dziecka, a nie to czy się kogoś dyskryminuje przy adopcji czy nie. Nie twierdzę, że para homo bedzie zawsze gorsza od pary hetero, ale model rodziny z różnopłciowymi rodzicami, jest co by nie mówić naturalny i sprawdzony. Po co eksperymentować na dzieciach?


04-07-2009 03:08 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>No widzisz. A w przypadku gejów, dotykamy bardziej podstawowej kwestii. Ja, jako hetero, odczuwam "miętę" do kobiet (a i to też do takich, którę mi się podobają) i szczerze mówiąc wyobrażenie sobie seksu dwóch mężczyzn jest dla mnie równie odpychające, jak seksu ze zwierzętami czy dziećmi (wiem, że brzmi to strasznie, ale nie wynika to z chęci obrażania kogokolwiek). Po prostu moje postrzeganie potencjalnych partnerów ogranicza się tylko do kobiet (w określonym wieku i określonej urodzie). Nie wiem jak jest w przypadku gejów, czy tak samo odbierają seks z kobietami. Tak więc wydaje mi się, że w przypadku heteroseksualistów (chyba dotyczy to przede wszyskim mężczyzn) taka postawa (którą można określić jako homofobiczną) jest naturalna.

Taka mała obserwacja, pozwolę sobie wykorzystać ten cytat.

Coś mi się zaczęło ostatnio wydawać, że momentami dyskusja wchodzi w fazę konfliktu z jednego, małego powodu.
Otóż, dla jednych wyobrażenie sobie seksu z "niepreferowaną" grupą jest odrażające (przeciwieństwo "mięty"), a dla innych - tylko neutralne (brak "mięty").

I tu zaczyna się problem, bo dla "-miętowych" jest to naturalne i nie czynią z tego zarzutu czy krytyki wobec "0miętowych" - tak to u nich wygląda, ale nikogo za to bić i opluwać nie będą. Niestety "0miętowi" czasem widzą w tym jednak zarzut i krytykę, ponieważ swoją neutralną postawę widzą w głębokim kontraście.
A tak zdaje się nie jest...

Przekładając na nicki (że sobie pozwolę):
- Rigoletto czuje niechęć do seksu z jakimkolwiek mężczyzną, a nie obrzydzenie do gejów, natomiast nie ma nic przeciwko uprawianiu seksu przez dwie dorosłe, zgadzające się na to osoby tej samej płci.
- Sylwka nie pociągają kobiety en masse, natomiast nie ma nic przeciwko uprawianiu seksu przez dwie dorosłe, zgadzające się na to osoby różnej płci.

Tak sobie pomyślałam.


and that's it.
Sylwek (15472 punktów)
Możliwe. Tylko ja nie robie problemu z obrzydzenia jakie ktoś czuje z jakiegokolwiek powodu. Jeśli go obrzydzają geje -trudno jego sprawa. Ale jeśli to obrzydzenie jest tak wielki, że uniemożliwia mu normalne myślenie, mówienie i interakcje międzyludzkie z gejami - to jest właśnie chorobliwe, homofobiczne.
Przy czym niekoniecznie odnoszę to do Rigoletto, który o swoim wstręcie zaczął być może mówić nie do końca zrozumiawszy moja intencję wspominania o tych zagadnieniach w poście który zapoczątkował te wątek.
04-07-2009 22:59 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Przekładając na nicki (że sobie pozwolę):
>- Rigoletto czuje niechęć do seksu z jakimkolwiek mężczyzną, a nie obrzydzenie do gejów, natomiast nie ma nic przeciwko uprawianiu seksu przez dwie dorosłe, zgadzające się na to osoby tej samej płci.

Zgadza się, nikogo bić ani wyzywać nie będę z tego powodu. Ale proszę również o nie zmuszanie mnie do tego, żebym kłamał i mówił, że jest to dla mnie tak samo normalne jak seks "tradycyjny".
05-07-2009 01:13 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zgadza się, nikogo bić ani wyzywać nie będę z tego powodu. Ale proszę również o nie zmuszanie mnie do tego, żebym kłamał i mówił, że jest to dla mnie tak samo normalne jak seks "tradycyjny".

Ależ oczywiście! Z prostego powodu - dla Ciebie w zakresie pojęciowym "normalny" (z racji bycia "-miętowym" ) mieści się po prostu seks heteroseksualny.

Nikogo nie obrażasz ani nie usiłujesz nawracać, masz swoje zdanie na temat. Czyli wszystko jest super


[Am I in discussion with a human who has a functioning brain?]
What does a functioning brain have to do with the Bible?
checkmate (1197 punktów)
Prześledziłem cały wątek i odniosłem wrażenie, że w tej dyskusji nie chodzi o porozumienie, punkty wspólne czy nawet kompromis. Uczono mnie, że dyskusja ma sens, o ile prowadzi do konstruktywnych wniosków.
Zamiast obrzucać się błotem i okopywać w swych poglądach możemy (?) chyba podjąć próby racjonalnego rozwiązania problemu.
Nie jest to nowy temat, dlatego odsyłam do bardzo rozsądnej (moim zdaniem) propozycji:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,192753#w192812
Spróbujmy potraktować to jako punkt wyjścia. Celem jest wspólne znalezienie optymalnego rozwiązania. Będzie trudno? Pewnie tak, ale teoria to tylko początek. Nie zmienimy nic w realu jeśli pozostaniemy na poziomie kłótni i wyzwisk.

P.S. Ktoś wspomniał Monthy Pythona, a więc Look on the bright side of life
04-07-2009 02:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie jest to nowy temat, dlatego odsyłam do bardzo rozsądnej (moim zdaniem) propozycji:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,192753#w192812
>Spróbujmy potraktować to jako punkt wyjścia.

   Jaki związek widzisz między propozycjami Dudy dotyczącymi adopcji, a dyskusją w wątku o homofobii?

>P.S. Ktoś wspomniał Monthy Pythona...
   No właśnie.
04-07-2009 02:58 
 Ocena 1 na 1
checkmate (1197 punktów)
>Jaki związek widzisz między propozycjami Dudy dotyczącymi adopcji, a dyskusją w wątku o homofobii?
Homoadopcja jest główną osią tej dyskusji. W wątku "Policzmy się" akceptujesz legalizację związków homo, ale jesteś przeciwny homoadopcji (podobnie jak ja).
Ten spór toczy się właśnie o to. Mam nadzieję, że nie weźmiesz mi za złe powyższego argumentu (cokolwiek powiesz może być użyte przeciwko Tobie).
Generalnie proponuję więcej dystansu i rozsądku. Bez umniejszania wagi problemu.

P.S. Plus przypadkowy, ale dobrego nigdy nie za wiele
04-07-2009 04:25 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>Jaki związek widzisz między propozycjami Dudy dotyczącymi adopcji, a dyskusją w wątku o homofobii?
>Homoadopcja jest główną osią tej dyskusji.
   Dla mnie właśnie homofobia nie ma nic wspólnego z homoadopcją - stąd moje zastrzeżenia.

>W wątku "Policzmy się" akceptujesz legalizację związków homo, ale jesteś przeciwny homoadopcji (podobnie jak ja).
   Jasne, bo tak myślę, ale nadal nie widzę nic wspólnego między związkiem dwojga dorosłych ludzi, a mieszaniem w to dzieci i to cudzych.

>Ten spór toczy się właśnie o to. Mam nadzieję, że nie weźmiesz mi za złe powyższego argumentu (cokolwiek powiesz może być użyte przeciwko Tobie).
   Trudno, najwyżej mnie zbanujesz , ale ten wątek jest o homofobii a nie homoadopcji - dla mnie to dwie, zupełnie różne rzeczy, choć "Sylwek" wyraźnie i tendencyjnie je miesza w zupełnie partykularnym interesie - dla niego każdy, kto się nie zgadza na homoadopcję M U S I być HOMOFOBEM... tak sobie świat skonstruował i nie może wyżej swojej wizji podskoczyć.
   W całej naszej dyskusji wekslował na ten tor - dopiero teraz mu się widzenie świata zgadza, jak ze mnie też homofoba zrobił... na zdrowie.

>Generalnie proponuję więcej dystansu i rozsądku. Bez umniejszania wagi problemu.
   Homofobia nie jest moim problemem, ale homoadopcja już tak.

>P.S. Plus przypadkowy, ale dobrego nigdy nie za wiele
   Nie oddam Ci, bo nie zasłużyłeś.
04-07-2009 11:29 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Trudno, najwyżej mnie zbanujesz , ale ten wątek jest o homofobii a nie homoadopcji - dla mnie to dwie, zupełnie różne rzeczy, choć "Sylwek" wyraźnie i tendencyjnie je miesza w zupełnie partykularnym interesie - dla niego każdy, kto się nie zgadza na homoadopcję M U S I być HOMOFOBEM... tak sobie świat skonstruował i nie może wyżej swojej wizji podskoczyć.

Co do wizji świata - skonfrontuj swoje urojenia na temat potencjalnego wpływu wychowania przez homoseksualistów, oraz zdolności homoseksualistów do wykazywania i spełniania się jako rodziców z tym.
Jeśli nie rozumie po angielsku:
-niech się douczy (braki w wiedzy, nie tylko językowej to podstawa uprzedzeń)
-niech poprosi kogoś życzliwego o tłumaczenie.

A jeśli nie raczysz tego przeczytać to skończ już ze swoimi bredniami, bo są równie nudne i oderwane jak wyobrażenia kreacjonistów o ewolucji.
PS. Do tej pory Witwos ograniczał się do atakowania mnie. Teraz najwyraźniej przestraszony wizja badań i faktów nie do końca zbieżnych z jego poglądami minusuje, ha ha.
No tak, w końcu dopóki to było przerzucanie się własnymi opiniami w sprawie zachowana była jakaś (pozorna co prawda) równowaga między naszymi stanowiskami. No ale jak tu dyskutować z wynikami badań - dalej po prostu mówić 'ja uważam inaczej", "ja wciąż mam wątpliwości"?
04-07-2009 12:18 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>PS. Do tej pory Witwos ograniczał się do atakowania mnie. Teraz najwyraźniej przestraszony wizja badań i faktów nie do końca zbieżnych z jego poglądami minusuje, ha ha.

Ha, ha. Nie geju minus za 減去的烏合之眾
04-07-2009 12:31 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
ha, ha, aż ci postawię plusa za błyskotliwe użycie chińszczyzny.
加為白痴 (nie wiem czy zupełnie poprawnie)
04-07-2009 12:37 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Co do wizji świata - skonfrontuj swoje urojenia na temat potencjalnego wpływu wychowania przez homoseksualistów, oraz zdolności homoseksualistów do wykazywania i spełniania się jako rodziców z tym.
>Jeśli nie rozumie po angielsku:
>-niech się douczy (braki w wiedzy, nie tylko językowej to podstawa uprzedzeń)
>-niech poprosi kogoś życzliwego o tłumaczenie.
   Jakiś ty malutki, "Sylwek", jak niewiele trzeba, by twoja maleńkość wyszła na światło dzienne... wystarczy jeden argument pokazujący rzeczywistość w naturalnym świetle.

>A jeśli nie raczysz tego przeczytać to skończ już ze swoimi bredniami, bo są równie nudne i oderwane jak wyobrażenia kreacjonistów o ewolucji.
   A co z opinią Tibergrena? Aha, zapomniałem, że "Sylwek" już go uznał za niesłusznego.

>PS. Do tej pory Witwos ograniczał się do atakowania mnie. Teraz najwyraźniej przestraszony wizja badań i faktów nie do końca zbieżnych z jego poglądami minusuje, ha ha.
   Pomyliłeś autorów posta? No tak, nie od dziś plączesz się we wszystkim.

>No tak, w końcu dopóki to było przerzucanie się własnymi opiniami w sprawie zachowana była jakaś (pozorna co prawda) równowaga między naszymi stanowiskami.
   "Równowaga" polegała na tym samym, co teraz: nadal nie radzisz sobie z moim argumentem, stwierdzeniem stanu istniejącego: po prostu geje są inni niż hetero i dlatego są gejami.

   Ty chcesz, żebym ja (i politycznie wszyscy) udawali, że ty nie jesteś inny... puknij się łeb i pogódź się z rzeczywistością, a nie z jej "przyjazną" dla ciebie wersją.
Sylwek (15472 punktów)

>   Jakiś ty malutki, "Sylwek", jak niewiele trzeba, by twoja maleńkość wyszła na światło dzienne... wystarczy jeden argument pokazujący rzeczywistość w naturalnym świetle.
Pokażę ci ich więcej, ale...

>   A co z opinią Tibergrena? Aha, zapomniałem, że "Sylwek" już go uznał za niesłusznego.
Czy Tinbergen badał związki homoseksualne i wychowanie dzieci w nich? I czy jego teoria nie jest ogólnym, ramowym przedstawieniem tego jak instynkty mogą funkcjonować u u niektórych zwierząt? Czy potrafisz uzasadnić, że właśnie tak funkcjonują od ludzi. Bo póki co:
-wymyśliłeś swoją teorię
-jest ona niezgodna z obserwowanymi zachowaniami u ludzi (rozdzielność instynktów)
-na jej poparcie przywołujesz tylko inna teorię która do tego jest na takim poziomie ogólności i bazuje na wzorcach zachowań zwierząt dosyć odmiennych od strony etologii od ludzi, że rygorystyczne wnioskowanie na jej bazie jest fundamentalnie pozbawione podstaw.
Ale może masz rację, może badacz ptaków i cierników lepiej zna się na gejowskiej i dziecięcej psychice niz ludzcy psycholodzy, pediatrzy i sami zainteresowani.

>>PS. Do tej pory Witwos ograniczał się do atakowania mnie. Teraz najwyraźniej przestraszony wizja badań i faktów nie do końca zbieżnych z jego poglądami minusuje, ha ha.
>   Pomyliłeś autorów posta? No tak, nie od dziś plączesz się we wszystkim.
A pisałem w moim post scriptum o poście? pisałem o minusach. Wedle powiadomień nie ty je przyznałeś.
04-07-2009 13:55 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jakiś ty malutki, "Sylwek", jak niewiele trzeba, by twoja maleńkość wyszła na światło dzienne... wystarczy jeden argument pokazujący rzeczywistość w naturalnym świetle.
>Pokażę ci ich więcej, ale...
>>   A co z opinią Tibergrena? Aha, zapomniałem, że "Sylwek" już go uznał za niesłusznego.
>Czy Tinbergen badał związki homoseksualne i wychowanie dzieci w nich?
   Nie wiem, bo mi się nie chciało sprawdzać, ale może ty się tym zainteresujesz.

>I czy jego teoria nie jest ogólnym, ramowym przedstawieniem tego jak instynkty mogą funkcjonować u u niektórych zwierząt?
   Owszem, jest i dlatego jej użyłem do swojej teorii, bo geje to też zwierzęta.

>Czy potrafisz uzasadnić, że właśnie tak funkcjonują od ludzi.
   W mojej teorii funkcjonuje doskonale i jest krystalicznie logiczna.

>Bo póki co:
>-wymyśliłeś swoją teorię
   Jasne, i jestem z tego (póki co) dumny, choć niekoniecznie szczęśliwy.

>-jest ona niezgodna z obserwowanymi zachowaniami u ludzi (rozdzielność instynktów)
   Zgodna właśnie, bo instynkty u ludzi wcale nie są mniej skomplikowane, niż u ptaszków czy pszczółek.

>-na jej poparcie przywołujesz tylko inna teorię która do tego jest na takim poziomie ogólności i bazuje na wzorcach zachowań zwierząt dosyć odmiennych od strony etologii od ludzi, że rygorystyczne wnioskowanie na jej bazie jest fundamentalnie pozbawione podstaw.
   Bardzo wiele (większość?) teorii powstaje przy użyciu innych teorii, że wspomnę niedawno przytaczaną przeze mnie teorię o egoizmie genetycznym, która została zbudowana w oparciu o teorię gier, przez J. M. Smith i G. R. Priece.
biol-chem.(*)P/POL/BIOLOGIA/pdf/archeus.pdf

   Pozwolę sobie zacytować fragment z podlinkowanej pracy, może to przybliży ci genezę mojej hipotezy: Cytat:
W swojej kolejnej
książce O naturze ludzkiej Wilson tak oto lapidarnie streścił swoje zapatrywania:
" ...stwierdziłem, że prawidłowości, które jak się obecnie okazało całkiem dobrze
stosują się do ogółu zwierząt, mogą być też z powodzeniem spożytkowane przez
nauki społeczne
".


>Ale może masz rację, może badacz ptaków i cierników lepiej zna się na gejowskiej i dziecięcej psychice niz ludzcy psycholodzy, pediatrzy i sami zainteresowani.

   Zupełnie niewykluczone, "Sylwek".

>>>PS. Do tej pory Witwos ograniczał się do atakowania mnie. Teraz najwyraźniej przestraszony wizja badań i faktów nie do końca zbieżnych z jego poglądami minusuje, ha ha.
   Ale nie masz o to do mnie pretensji? Bo poskarżyłeś się w odpowiedzi na mój post... boisz się Witwosa? [malutki]

>>   Pomyliłeś autorów posta? No tak, nie od dziś plączesz się we wszystkim.
>A pisałem w moim post scriptum o poście? pisałem o minusach. Wedle powiadomień nie ty je przyznałeś.
   Uważasz, że też nie wiem co robię...?

P.S. Prócz obowiązku (jak trzeba) używania Shifta w regulaminie jest też wspomniany Alt, prawy Alt, "Sylwek", więc mam dla ciebie radę: na razie rzuć w p***u ten angielski i przyłóż się do podstawowej polszczyzny, bo nie radzisz sobie ze swoim, a bierzesz się (tu też???) za cudze.
Sylwek (15472 punktów)

>   Bardzo wiele (większość?) teorii powstaje przy użyciu innych teorii, że wspomnę niedawno przytaczaną przeze mnie teorię o egoizmie genetycznym, która została zbudowana w oparciu o teorię gier, przez J. M. Smith i G. R. Priece.
Powstawać przy użyciu albo na bazie innych teorii to co innego, niż udowadniać za pomocą jednej teorii inną o zupełnie różnej treści i przedmiocie.
05-07-2009 09:59 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Bardzo wiele (większość?) teorii powstaje przy użyciu innych teorii, że wspomnę niedawno przytaczaną przeze mnie teorię o egoizmie genetycznym, która została zbudowana w oparciu o teorię gier, przez J. M. Smith i G. R. Priece.
>Powstawać przy użyciu albo na bazie innych teorii to co innego, niż udowadniać za pomocą jednej teorii inną o zupełnie różnej treści i przedmiocie.
   Nie chcę ci już udowadniać, jakie dyrdymały serwujesz, więc napiszę tak:

   swoją teoryjkę wymyśliłem sam z nieznaczną pomocą losowo wybranych z netu haseł i... wyszło mi, że geje nie nadają się do adopcji dzieci bo są zwichrowani psychicznie czego dowodem głównym jest ich homoseksualizm, a ty z moją teoryjką biedzisz się już trzy tygodnie i obalić jej nie możesz.
   Teraz lepiej?
05-07-2009 10:18 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Nie chcę ci już udowadniać, jakie dyrdymały serwujesz, więc napiszę tak:
>   swoją teoryjkę wymyśliłem sam z nieznaczną pomocą losowo wybranych z netu
Wygląda raczej, że zamiast próby losowej korzystałeś z serwisów młodzieży wszechpolskiej i pewnie religijnych ekspertów od psychologii próbujących wymyślić "naukawe" uzasadnienie dla biblijnego przekonania o obrzydliwości.
Nawiasem mówiąc, zabawne, że dla ciebie niepojęta jest agresywna reakcja kogoś, kogo uważasz za psychicznie zwichrowanego.
Najbardziej zabawne jest, że poglądu takiego nie uważasz za homofobicznego, a tych co sądzą inaczej określasz mianem paranoików.

PS. Kiedy homoseksualizm był jeszcze uznawany za chorobę, za chorobliwe uchodziło po prostu odczuwanie popędu do własnej płci. Nawet wtedy jednak, psychologom nie przyszło by do głowy by łączyć homoseksualizm z tak głębokimi upośledzeniami psychicznymi jak wygaszenie instynktów i zdolności opiekuńczych.
Dla ciebie mówieni takich rzeczy o ludziach których nie znasz, i to bez podstaw, jest niczym złym, a sam masz czelności obrażać się za wyśmianie nieznajomości języków.
"Adamiak", co do jednego masz rację, mamy zupełnie różne standardy uprzejmości.
05-07-2009 14:44 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Wygląda raczej, że zamiast próby losowej korzystałeś z serwisów młodzieży wszechpolskiej i pewnie religijnych ekspertów od psychologii próbujących wymyślić "naukawe" uzasadnienie dla biblijnego przekonania o obrzydliwości.
   Aleś ty malutki, "Sylwek".

>PS. Kiedy homoseksualizm był jeszcze uznawany za chorobę, za chorobliwe uchodziło po prostu odczuwanie popędu do własnej płci.
   Mnie nadal intuicja mówi, że jest to choroba.

>Nawet wtedy jednak, psychologom nie przyszło by do głowy by łączyć homoseksualizm z tak głębokimi upośledzeniami psychicznymi jak wygaszenie instynktów i zdolności opiekuńczych.
   A mnie przyszło, widocznie jestem lepszy, albo mniej polityczny (albo jedno jest implikacją drugiego) choć nie wiem, czy to głębokie upośledzenia, bo, że upośledzenia, to wydaje się oczywiste.

>Dla ciebie mówieni takich rzeczy o ludziach których nie znasz, i to bez podstaw, jest niczym złym, a sam masz czelności obrażać się za wyśmianie nieznajomości języków.
   Bo użyłeś "broni językowej" w zupełnie innym celu, "Sylwek", i oboje o tym wiemy.

>"Adamiak", co do jednego masz rację, mamy zupełnie różne standardy uprzejmości.
   Twoje obchodzą mnie tak długo, jak długo z tobą piszę.
Sylwek (15472 punktów)

>   A mnie przyszło, widocznie jestem lepszy, albo mniej polityczny (albo jedno jest implikacją drugiego) choć nie wiem, czy to głębokie upośledzenia, bo, że upośledzenia, to wydaje się oczywiste.

Cieszę się, że przynajmniej przyznajesz się, że znasz się na mechanizmach ludzkiej psychiki lepiej niż wszyscy psycholodzy świata. Przynajmniej upewniłeś mnie, że to nie ja straciłem kontakt z rzeczywistością. Zastanawiam się tylko ile za swą odpowiedź dostaniesz plusów. Od tego zależy ile piw dzisiaj wypiję.
05-07-2009 15:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Cieszę się, że przynajmniej przyznajesz się, że znasz się na mechanizmach ludzkiej psychiki lepiej niż wszyscy psycholodzy świata.
   Zupełnie co innego napisałem.

>Przynajmniej upewniłeś mnie, że to nie ja straciłem kontakt z rzeczywistością.
   Oryginalna metoda na pewność siebie.

>Zastanawiam się tylko ile za swą odpowiedź dostaniesz plusów. Od tego zależy ile piw dzisiaj wypiję.
   Jeszcze oryginalniejsza metoda na zaspokajanie własnych zachcianek - moje są niezależne od czyjegoś widzimisię.
Sylwek (15472 punktów)

>   Ty chcesz, żebym ja (i politycznie wszyscy) udawali, że ty nie jesteś inny... puknij się łeb i pogódź się z rzeczywistością, a nie z jej "przyjazną" dla ciebie wersją.

Nie, polityczna poprawność, o której mówię, zabroni ci tylko głośno gadać o twoich wyobrażeniach o gejach. Gdybyś się ograniczył do faktów - że pociągają ich mężczyźni - byłoby ok. W momencie gdy zaczynasz szerzyć fałszywe opowieści o ich brakach emocjonalnych - nie jest ok.
Rozumiesz co mam na myśli?
05-07-2009 09:50 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ty chcesz, żebym ja (i politycznie wszyscy) udawali, że ty nie jesteś inny... puknij się łeb i pogódź się z rzeczywistością, a nie z jej "przyjazną" dla ciebie wersją.
>Nie, polityczna poprawność, o której mówię, zabroni ci tylko głośno gadać o twoich wyobrażeniach o gejach.
   Błąd twojego rozumowania polega na tym, że mnie... że komukolwiek można cokolwiek zabronić. Spróbuj zabronić padać deszczykowi, bo ci niepolitycznie spier****ł urlop.

>Gdybyś się ograniczył do faktów - że pociągają ich mężczyźni - byłoby ok.
   Hipokryzja aż wali z każdej literki użytej przez ciebie w tekście - nie zauważasz czy nie chcesz zauważyć (stawiam na to drugie) że ten fakt nawet bazowym nie jest?
   To, że geja pociągają mężczyźni nie jest przyczyną, lecz skutkiem ich inności, mającej kontrowersyjną genezę. A faktów/implikacji tej słabo poznanej bazy jest multum, nie tylko seks z drugim facetem.

   W przyrodzie geje są statystycznie nienormalni tak, jak statystycznie normalni są wierzący. Co wcale mi nie przeszkadza wierzących nazywać chorymi i nikt mi tego politycznie nie zabroni.

>W momencie gdy zaczynasz szerzyć fałszywe opowieści o ich brakach emocjonalnych - nie jest ok.
   Jasne, że nie jest ok, nic co fałszywe nie jest ok, ale po tekstach na tym forum wnioskuję, że "Wy" chcecie zakazać mówienia niewygodnych dla "Was" prawd, a nie zmyślonych historyjek. Dlatego nie ma zrozumienia między nami, co sygnalizuję ci już od dawna, że ty się obrażasz za każde słowo, które tobie nie pasuje bez względu na jego umocowanie w prawdzie.

   Stąd się biorą twoje określenia: brzydka natura, złośliwa pogoda czy podstępne geny.

   Dla mnie przyroda jest zwyczajną (normalną) przemianą materii/energii nie tracąc niczego ze swej "wspaniałości w różnorodności". W tym, że trawa jest zielona a lwy są żółte, ale ludzie określili sobie dla ułatwienia komunikacji, że coś co występuje częściej jest "normalne" i kropka. Więc normalny lew jest żółty, nienormalny (biały) to albinos, normalny facet to hetero a gej jest nienormalnie homo... kropka.

   Mieszanie praw natury z etyką miesza ci w głowie, ale nie zmiksuje praw przyrody. Świat nie będzie "przyjazny" tylko dlatego, że tak go nazwiesz a gej nie będzie "normalny" dlatego, że ty zakażesz "homofobom" mówienia pedał.

   Deszcz też nie przestanie padać, jak zapiszesz w ustawie, że ma padać politycznie tylko rolnikowi na pole, ale tobie na plaży już nie.

>Rozumiesz co mam na myśli?
   Dla ciebie byłoby lepiej, gdybyś zrozumiał co ja mam na myśli, ale nie nalegam... ustawy na to nie proponuję, bo byłaby tak samo śmieszna, jak twoja o politycznych nazwach normalnych czy nienormalnych zjawisk.

   Miłej niedzieli życzy Normalny Niebieski Słoń... [rotfl x 50]
Sylwek (15472 punktów)

>   Mieszanie praw natury z etyką miesza ci w głowie, ale nie zmiksuje praw przyrody. Świat nie będzie "przyjazny" tylko dlatego, że tak go nazwiesz a gej nie będzie "normalny" dlatego, że ty zakażesz "homofobom" mówienia pedał.

Ok, skończmy to. W kilku postach pisałem jak głupią rzeczą jest przenoszenie reguł "natury" w obręb etyki jeśli nie umiem ci tego przekazać, to naprawdę czas już zakończyć tą gadkę. To metsys, nie ja, miesza etykę z naturą. Ja jedynie stwierdziłem, że ewolucja, czy szerzej natura to przede wszystkim cierpienia zamieszkujących ją istot. Dodałem jeszcze, że próba przekładania ewolucyjnych reguł na reguły postępowania prowadzi do zachowań skrajnie nieetycznych.
Nawet nie próbujesz już udawać, że krytykujesz moje twierdzenia - zamiast tego wkładasz w moje usta dokładne przeciwieństwo tego co mówię i potem to sobie obśmiewasz. Ale to znaczy, że siebie tak naprawdę obśmiewasz, więc mojej pomocy w tym już nie potrzebujesz.

>To, że geja pociągają mężczyźni nie jest przyczyną, lecz skutkiem ich inności, mającej kontrowersyjną genezę. A faktów/implikacji tej słabo poznanej bazy jest multum, nie tylko seks z drugim facetem.

Nie sądzę by kiedyś do ciebie dotarło, że to po prostu twój wymysł. Jedyną racją dla takiego twierdzenia jest twoja teoria, sama w sobie pozbawiona jakichkolwiek racji, co najważniejsze sprzeczna ze współczesną wiedza psychologiczną i psychiatryczną. Człowieku nie znajdziesz ani jednej publikacji naukowej która by mówiła cokolwiek podobnego do ciebie. Obrażasz ludzi, bo inaczej się tego nazwać nie da, i jeszcze śmiesz nadawać temu pozory racjonalności stawiając jako uzasadnienie autorytet i zmyślność "Adamiaka" utalentowanego w produkcji psudonaukowych teorii.

PS. Co do twoich żenujących uwag na temat roli poprawności - gdybyś chciał znaleźć właściwą analogie dla swoich bzdur, to nie o padającym deszczu ale "głupich, leniwych murzynach" albo "brudnych cyganach" powinieneś napomknąć i wyśmiać, że byłoby równie śmiesznie zaprzeczać takim "oczywistościom".
05-07-2009 12:36 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ok, skończmy to.
   Jasne, ale niekoniecznie tak, jak ty sobie chcesz - lepsze byłoby wspólne ustalenie tego końca.

>W kilku postach pisałem jak głupią rzeczą jest przenoszenie reguł "natury" w obręb etyki jeśli nie umiem ci tego przekazać, to naprawdę czas już zakończyć tą gadkę.
   No właśnie, bo piszesz coś wręcz przeciwnego.

>To metsys, nie ja, miesza etykę z naturą.
   Uważam, że jest inaczej, ale jedźmy dalej.

>Ja jedynie stwierdziłem, że ewolucja, czy szerzej natura to przede wszystkim cierpienia zamieszkujących ją istot.
   No widzisz? Już mieszasz: natura to nie cierpienia tylko przyczyny i skutki a cierpienie to negatywny stan psychiczny, ale negatywny, bo tak sztucznie nazwany przez człowieka - w naturze nie ma negatywnych uczuć, tylko przyczynowo-skutkowa przemiana materii w energię i tego nie zmienisz, możesz tylko inaczej nazwać... a ty przez zmianę nazwy chcesz zmienić naturę, nadać jej "ludzkich cech".

>Dodałem jeszcze, że próba przekładania ewolucyjnych reguł na reguły postępowania prowadzi do zachowań skrajnie nieetycznych.
   Ale tylko wtedy, gdy się miesza te pojęcia i wykazuje maksymalne chciejstwo w traktowaniu natury.

>Nawet nie próbujesz już udawać, że krytykujesz moje twierdzenia - zamiast tego wkładasz w moje usta dokładne przeciwieństwo tego co mówię i potem to sobie obśmiewasz.
   Nie obśmiewam, tylko pokazuję ci niekonsekwencje, jak wyżej.

>>To, że geja pociągają mężczyźni nie jest przyczyną, lecz skutkiem ich inności, mającej kontrowersyjną genezę. A faktów/implikacji tej słabo poznanej bazy jest multum, nie tylko seks z drugim facetem.
>Nie sądzę by kiedyś do ciebie dotarło, że to po prostu twój wymysł.
   Nie rozumiem...? Ok, sprecyzujmy stanowiska: czyli według ciebie co jest przyczyną tego, że ktoś jest gejem?

>PS. Co do twoich żenujących uwag na temat roli poprawności - gdybyś chciał znaleźć właściwą analogie dla swoich bzdur, to nie o padającym deszczu ale "głupich, leniwych murzynach" albo "brudnych cyganach" powinieneś napomknąć i wyśmiać, że byłoby równie śmiesznie zaprzeczać takim "oczywistościom".
   Wiesz co, "Sylwek"? Ty zupełnie co innego czytasz, niż ja piszę.
   Znowu gadasz według swojego, emocjonalnego rozumienia tematu i właśnie ty mi imputujesz niewypowiedziane przeze mnie słowa.

   Gdybym pisał o brudnym gościu, to napisałbym brudas, o leniwym napiszę leniwy a o głupim napiszę głupi... ale o złodzieju Adamiaku też napiszę... no, złodziejaszek Adamiak.
   Natomiast w przypadku trzech murzynów żądających, by ich nazywać białymi napiszę pieprznięte czarnuchy, a gdy dwóch gejów-kochanków mi powie, że mam ich nazywać normalnym związkiem, albo małżeństwem, to napiszę, że to kretyńskie geje i mam gdzieś ich (i twoją) politykę nomenklaturową.

   Bo ja rozumiem, że są w związku, ale nie rozumiem, dlaczego mam go nazwać "normalnym". On jest normalny dla nich, ale nie dla mnie i żadna ustawa tego nie zmieni.

   Po prostu nazywam (staram się) ludzi i rzeczy po imieniu bez wyjątku, jacy to są ludzie czy rzeczy.
   Brudny cygan też napiszę, jeśli jego niechlujstwo będzie statystycznie częste u cyganów, tak, jak czarna czarność u murzynów.
   Dopóki gadamy jak człek z człekiem to nie interesuje mnie nic poza tematem gadki, ale jak gadam z gejem o adopcji, to gadam jak normalny heteryk z nienormalnym statystycznie gejem i wszelkie pretensje świadczą o twoim ograniczeniu, a nie o mojej, za przeproszeniem, "homofobii".
   W przypadku tylko "brudnego cygana" cały zwrot jest nielogiczny i może być epitetem, jeśli "cygan" nie jest dodatkową informacją.

   To ty chcesz stosować hipokryzję w wybiórczej nomenklaturze i pomyślisz "głupek"", ale powiesz: "normalny człowiek o niezrównoważonym zachowaniu wskazującym na kłopoty w myśleniu"... Se gadaj - ja będę po swojemu.
05-07-2009 12:40 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie nawykłem do odpowiadania na pół postu, a w przybliżeniu dolne pół twojego nie kwalifikuje się do odpowiedzi.
Tak więc skończyliśmy. Nie jak ja chcę ale tak jak to się skończyło.
05-07-2009 13:31 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Nie nawykłem do odpowiadania na pół postu, a w przybliżeniu dolne pół twojego nie kwalifikuje się do odpowiedzi.
>Tak więc skończyliśmy. Nie jak ja chcę ale tak jak to się skończyło.

   Jasne, bo zadałem zupełnie głupie pytanie: co "według ciebie co jest przyczyną tego, że ktoś jest gejem?"

   Na tak postawione pytanie już nie chcesz odpowiadać po chciejskim stwierdzeniu:
>Gdybyś się ograniczył do faktów - że pociągają ich mężczyźni - byłoby ok.
   ... bo to jest fakt, ale zupełnie nie jedyny, a reszta faktów ci jest strasznie "niepolityczna... na przykład fakt, że seks faceta z facetem jest objawem a nie przyczyną, o czy nie lubisz gadać.

   Chcesz to se kończ i ogłaszaj referendum, najlepiej z pytaniem: jak zmienić świat zmieniając jego nazwę i dlaczego nazwa "świat przyjazny" jest najlepsza.
Sylwek (15472 punktów)

>>Gdybyś się ograniczył do faktów - że pociągają ich mężczyźni - byłoby ok.
>   ... bo to jest fakt, ale zupełnie nie jedyny, a reszta faktów ci jest strasznie "niepolityczna... na przykład fakt, że seks faceta z facetem jest objawem a nie przyczyną, o czy nie lubisz gadać.

To ty już chyba zupełnie zapomniałeś, że mówisz o swoich hipotezach nie faktach. Reszta jak napisałem poniżej.
05-07-2009 14:34 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... że seks faceta z facetem jest objawem a nie przyczyną, o czy nie lubisz gadać.
>To ty już chyba zupełnie zapomniałeś, że mówisz o swoich hipotezach nie faktach. Reszta jak napisałem poniżej.

   Cały czas tylko powtarzasz jak zacięta kataryna, ze faktem jest, iż facet śpi z facetem i tyle.

   Więc pytam raz jeszcze: skąd się wziął fakt, że facet chce uprawiać seks z facetem? Jaka jest tego przyczyna?

   Chyba, że twoją jedyną odpowiedzią będzie, iż przyczyną spania faceta z facetem jest fakt, że razem śpią... to se daruj.
Sylwek (15472 punktów)
>>>   ... że seks faceta z facetem jest objawem a nie przyczyną, o czy nie lubisz gadać.
>>To ty już chyba zupełnie zapomniałeś, że mówisz o swoich hipotezach nie faktach. Reszta jak napisałem poniżej.
>   Cały czas tylko powtarzasz jak zacięta kataryna, ze faktem jest, iż facet śpi z facetem i tyle.
>   Więc pytam raz jeszcze: skąd się wziął fakt, że facet chce uprawiać seks z facetem? Jaka jest tego przyczyna?
>
   Chyba, że twoją jedyną odpowiedzią będzie, iż przyczyną spania faceta z facetem jest fakt, że razem śpią...

A ile razy ci pisałem, że ze względu na zmianę wzorców atrakcyjności seksualnej w porównaniu do heteroseksualnych? Mam to teraz napisać po raz setny.
Ujmując krótko - spójrz na zdjęcie poniżej wykonane przez Andreasa Bitesnicha.


Jeśli podoba ci się to co po prawej jesteś gejem. Jeśli to co po lewej jesteś heterykiem.
Jeśli seksualnie podoba ci się to:


...masz pecha i jesteś pedofilem.

W wychowaniu dzieci przeszkadza jeśli się należny do trzeciej grupy., w której zmiana wzorców seksualnych faktycznie w sposób jawny prowadzi do zagrożeń dla dzieci.

Dla ciebie jednak, to że gejom podobają się mężczyźni ma być objawem braku instynktu rodzicielskiego lecz nie zmienionego instynktu płciowego, a w tym po prostu nie ma krzty sensu.
05-07-2009 15:34 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Cały czas tylko powtarzasz jak zacięta kataryna, ze faktem jest, iż facet śpi z facetem i tyle.
>>   Więc pytam raz jeszcze: skąd się wziął fakt, że facet chce uprawiać seks z facetem? Jaka jest tego przyczyna?

>A ile razy ci pisałem, że ze względu na zmianę wzorców atrakcyjności seksualnej w porównaniu do heteroseksualnych?
   Jakich wzorców? Jakie "wzorce" są przyczyną homoseksualizmu?

>Mam to teraz napisać po raz setny.
   Jeszcze nie napisałeś ani razu.

>Ujmując krótko - spójrz na zdjęcie poniżej wykonane przez Andreasa Bitesnicha.
>Jeśli podoba ci się to co po prawej jesteś gejem.

   Sugerujesz, że homoseksualistą się zostaje przez zapatrzenie? A ty losowo spojrzałeś za młodu w prawo?
   Za "jak młodu" trzeba spojrzeć, by wybrać orientację seksualną??

>Jeśli seksualnie podoba ci się to:
   Fajne.
>...masz pecha i jesteś pedofilem.
   Cholera... a ja pomyślałem o ochłodzie w morzu.
   Następnym razem będę bardziej "politycznie patrzył".

>W wychowaniu dzieci przeszkadza jeśli się należny do trzeciej grupy., w której zmiana wzorców seksualnych faktycznie w sposób jawny prowadzi do zagrożeń dla dzieci.
   Jasne.

>Dla ciebie jednak, to że gejom podobają się mężczyźni ma być objawem braku instynktu rodzicielskiego lecz nie zmienionego instynktu płciowego...
   Nie upieram się.

>... a w tym po prostu nie ma krzty sensu.
   Dlaczego?
Sylwek (15472 punktów)

>   Nie upieram się.

No właśnie upierasz się. A ja uważam inaczej, ty uważasz inaczej, potem ja mówię że to nie ma nic do dzieci, potem ty mówisz ze mam... nie sądzisz Adamiak że czas już skończyć? Mnie ze znużenia już nawet złość przeszła i chyba wróciłem do równowagi emocjonalnej bo nawet w cudzysłów mi się nie chce brać.
05-07-2009 16:20 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie upieram się.
>No właśnie upierasz się. A ja uważam inaczej, ty uważasz inaczej, potem ja mówię że to nie ma nic do dzieci, potem ty mówisz ze mam... nie sądzisz Adamiak że czas już skończyć? Mnie ze znużenia już nawet złość przeszła i chyba wróciłem do równowagi emocjonalnej bo nawet w cudzysłów mi się nie chce brać.

   Jak sobie chcesz.
   Czyli nie znasz odpowiedzi na pytania: skąd się wziął fakt, że facet chce uprawiać seks z facetem? Jaka jest tego przyczyna?

   Ostatnią odpowiedzią w tym temacie było, że preferencji homo nabywa się przez wzorce, które zależą od tego, który obrazek się podoba: po lewej czy prawej stronie... ale potraktowałem to, jako oczywisty żart.

   A myślałem, że rozmawiałem z poważnym człowiekiem.

   Miłej niedzieli.
05-07-2009 16:30 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Czyli nie znasz odpowiedzi na pytania: skąd się wziął fakt, że facet chce uprawiać seks z facetem? Jaka jest tego przyczyna?
Przecież dawałem ci odpowiedź setki razy - cokolwiek się dziej na poziomie neuronalnym w mózgu homoseksualistów sprawia, że seksualnie atrakcyjni są dla nich mężczyźni. Czemu tak się dzieje - nie wiemy, może to zmieniona aktywność genów, może czynniki środowiskowe (poziom hormonów) w środowisku płodowym, może też częściowo (choć osobiście z racji własnych doświadczeń, i doświadczeń większości homoseksualistów uznałbym to za wątpliwe) wpływ tzw. wychowania. A może wszystko po trochu.

Tak czy inaczej, nie stwierdza się, psycholodzy w każdym razie nic takiego nie zauważyli, by homoseksualizm był skorelowany ze zmianami w instynktach związanych z wychowaniem dzieci (zgodzisz się chyba, że płodzenie a wychowanie to dwie różne sprawy?). Tym bardziej, przy braku zaobserwowanej korelacji, absurdalne jest twoje bezpodstawne twierdzenie, że homoseksualizm wprost wynika z zaniku instynktów rodzicielskich.
Masz teorię. Gdybyś był uczciwy (w sensie metodologii) łatwo mógłbyś zaproponować jej weryfikację. Wystarczyłoby udowodnić, że istniejące rodziny homoseksualne są dysfunkcyjne, a rodzice w nich nie wykazują rozwiniętych uczuć wobec własnych dzieci.
Ty jednak takiej weryfikacji nigdy nie zaproponowałeś. Czemu? Może dlatego, że wiesz, że już jej dokonano i twoja teoryjka dawno jaą oblała, nie jest więc niczym więcej niż mówiłem - bezpodstawną obelgą.

PS. Zgodnie z twoja nomenklaturą kłamiesz pisząc
>Ostatnią odpowiedzią w tym temacie było, że preferencji homo nabywa się przez wzorce, które zależą od tego, który obrazek się podoba: po lewej czy prawej stronie...

bo nie mówiłem o nabywaniu (się nabywa bo tak a nie inaczej się kształtuje mózg) a o przyczynach bycia gejem - a to prawda, jesteś gejem ponieważ podoba ci się po lewo nie po prawo (nawiasem mówiąc wcześniej popełniłem pomyłkę i nawet nie zauważyłeś . Bo bycie gejem to pociąg do mężczyzn, nie niechęć do dzieci.
05-07-2009 19:21 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Przecież dawałem ci odpowiedź setki razy...
   Przepraszam, może mi umknęło.

>... cokolwiek się dziej na poziomie neuronalnym w mózgu homoseksualistów sprawia, że seksualnie atrakcyjni są dla nich mężczyźni. Czemu tak się dzieje - nie wiemy, może to zmieniona aktywność genów, może czynniki środowiskowe (poziom hormonów) w środowisku płodowym...

   Ok, więc zatrzymam się na tym aspekcie sprawy.

   Otóż w innym poście wyśmiałeś moją sugestię/przypuszczenie, że orientacja homo może się formować na etapie płodowym, czyli w efekcie tzw. "syndromu beniaminka", ale już tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,226498#w227582 bardzo ci się ta wersja podoba.
   Otóż wtedy gdybałem, że na tym też etapie mogą zachodzić zmiany w konstrukcji psychicznej, powodujące niechęć do prokreacji. Maleńki cytat:
Cytat:
Wyjaśnienie "syndromu beniaminka" niektórzy uczeni widzą w reakcji systemu immunologicznego organizmu matki na noszone przez nią dziecko. Rzeczywiście, taka reakcja na męski chromosom Y została wykryta. Przybiera ona na sile z każdym nowym męskim płodem. Nie sposób jednak powiedzieć, czy ma ona związek z orientacją seksualną. Inne obserwacje potwierdzają, że warunki, panujące we wczesnej fazie rozwoju płodu mają wpływ na seksualność.

   Na razie podtrzymuję swoje gdybanie.

>... z racji własnych doświadczeń, i doświadczeń większości homoseksualistów uznałbym to za wątpliwe) wpływ tzw. wychowania.
   Więc kwestię wychowania też zostawiam w spokoju.

>... psycholodzy w każdym razie nic takiego nie zauważyli, by homoseksualizm był skorelowany ze zmianami w instynktach związanych z wychowaniem dzieci...
   Ale nic o badaniach pod takim kątem nie wiesz?

>...(zgodzisz się chyba, że płodzenie a wychowanie to dwie różne sprawy?).
   Zależy co rozumiesz przez "płodzenie", bo często się różnimy w znaczeniu słów, ale raczej tak, choć specjalistą nie jestem.

>Tym bardziej, przy braku zaobserwowanej korelacji...
   Jeszcze nie wiem, czy były badania nad tym aspektem sprawy.

>...absurdalne jest twoje bezpodstawne twierdzenie, że homoseksualizm wprost wynika z zaniku instynktów rodzicielskich.
   Bardzo się śpieszysz do zaprzeczenia mojej hipotezie bez dowodów, czy choćby logicznych przesłanek ją obalających.

>Masz teorię. Gdybyś był uczciwy (w sensie metodologii) łatwo mógłbyś zaproponować jej weryfikację.
   Nie znam się na badaniach naukowych i pisałem, że nie jestem zbyt przywiązany do swojej teoryjki, ale jest wyjście, o tym za chwilę.

>Wystarczyłoby udowodnić, że istniejące rodziny homoseksualne są dysfunkcyjne, a rodzice w nich nie wykazują rozwiniętych uczuć wobec własnych dzieci.
   Zaraz, zaraz... a istnieją rodziny gejowskie mające własne dzieci?
   Jeśli takie mi wskażesz, to możemy ten temat też omówić - to jest wyjście o którym pisałem wyżej.

>Ty jednak takiej weryfikacji nigdy nie zaproponowałeś. Czemu?
   Masz rację, nie zaproponowałem, bo (już wspominałem "n" razy) nie zależy mi na tej hipotezie - to ty chcesz ją obalić.

>Może dlatego, że wiesz, że już jej dokonano i twoja teoryjka dawno jaą oblała, nie jest więc niczym więcej niż mówiłem - bezpodstawną obelgą.
   Naprawdę wykonano badania nad istniejącymi rodzinami gejów z własnymi dziećmi? To poproszę o źródła, być może intuicja mnie zawiodła i teoryjka jest do kitu.

>bo nie mówiłem o nabywaniu (się nabywa bo tak a nie inaczej się kształtuje mózg) a o przyczynach bycia gejem - a to prawda, jesteś gejem ponieważ podoba ci się po lewo nie po prawo
   "Sylwek", ja nie jestem dzieckiem specjalnej troski, któremu wmówisz, że przyczyną bycia gejem jest podobanie się jakiegoś obrazka. Ciągoty do obrazka mogą być testem na fakt, że już gejem jesteś, a nie są przyczyną gejostwa. Więc nie jesteś gejem, bo ci się obrazek podoba, tylko dlatego ci się podoba rycina, że jesteś gejem... zlituj się.

   Nie będę reasumował, bo moja hipoteza nadal nie została obalona.
Sylwek (15472 punktów)
06-07-2009 18:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,226498#w227552

   Twoje słowa:
>Obawiam się, że na to jednak będziemy jeszcze musieli poczekać, bo nie sądzę by 40 lat temu było zbyt wiele rodzin homoseksualnych...
   ... moje przemyślenia + podlinkowane artykuły z tego samego postu/odpowiedzi Placownikowi powodują, że bez żalu rozstaję się ze swoją teoryjką, na parę latek.

   W kwestii homoadopcji pozostają więc argumenty artykułowane przez wielu uczestników dyskusji i ładnie ujęte przez "belvedere" tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,220217#w220248
   Znalazłem też artykuł, który możesz (chyba) użyć w tym wątku, choć wcale się nie zdziwię, jeśli zostanie użyty również przeciwko tobie. www.bezupr(*)c/edukacja_bez_wykluczenia.pdf

   Można też wykorzystać go (na razie) przeciw homoadopcji, ale będzie to tylko kalkowanie wątpliwości wielokrotnie już używanych.
Sylwek (15472 punktów)
Panie Adamiak, wykańcza pan ludzi.
06-07-2009 18:27 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Panie Adamiak, wykańcza pan ludzi.
   Czy mógłbyś sprecyzować zarzut?
06-07-2009 18:32 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Chciałem, ale nie sadziłem, że ktoś odpowie w ciągu niecałych 2 minut od publikacji posta.

Nic, w zasadzie, chodziło mi konkretnie o mnie, no po prostu mnie wykończyła ta polemika agresywna z obu stron.
Jeśli chodzi o "używanie przeciwko mnie" to nadaje się do tego i ostatni artykuł który ja linkowałem, którego autorka czy autorzy zwraca uwagę, że jest nierozsądne zakładać by wychowanie przez pary homoseksualne nie wpływało na żaden aspekt seksualności dzieci.

Pozdrawiam. Miłego dnia.
06-07-2009 18:41 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Chciałem, ale nie sadziłem, że ktoś odpowie w ciągu niecałych 2 minut od publikacji posta.
   To nie był długi i wymagający zastanowienia tekst.

>Nic, w zasadzie, chodziło mi konkretnie o mnie, no po prostu mnie wykończyła ta polemika agresywna z obu stron.
   Newton tego nie wymyślił, tylko opisał.

>Jeśli chodzi o "używanie przeciwko mnie"...
   Piszę za siebie i do kogoś.

>... jest nierozsądne zakładać by wychowanie przez pary homoseksualne nie wpływało na żaden aspekt seksualności dzieci.
   To truizm.

   Miłego dnia.
05-07-2009 13:23 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
Chociaż, po namyśle postanowiłem coś ci odpisać.

Do tej pory nie używałem tego "argumentu" ponieważ nie jest to prawdziwy argument - w tym sensie, że nie można takich introspekcyjnych obserwacji traktować jako dowodzących czegokolwiek.

Masz swoją teorie i uważasz że jest prawdziwa. Jesteś świadomy, że twoja teoria ma za przedmiot wszystkich gejów bez wyjątku. A więc, jest tożsama ze stwierdzeniem, że żaden gej nie jest zdolny właściwie wychować dzieci, bo pozbawiony jest zdolności odczuwania do tego niezbędnych emocji, instynktów, motywacji czy jak tam to nazwiemy. Uważasz, że masz dowody na takie twierdzenie.
Otóż, problem w tym, że mówiąc w ten sposób, mówisz tak o mnie. A wcale mnie nie znasz. Ani troszeczkę. Bazujesz na własnej teorii, nie prowadziłeś żadnych badań, twojej teorii nie potwierdzają żadne psychologiczne obserwacje, na jej poparcie masz wątpliwa analogię to dosyć ogólnej teorii badacza, który o ile wiem nigdy nawet nie badał naczelnych. A ja znam siebie dosyć dobrze. Ponad połowę życia musiałem spędzić na ukrywaniu kim jestem, musiałem tez dobrze wyczuć granicę i zakres moich różnic w stosunku do "normalnych". Możesz sobie uważać, że wiesz, co siedzi w mojej głowie. Możesz sobie uważać, że wiesz co siedzi w głowie każdego innego geja. Możesz wreszcie ignorować, że jedyne co można powiedzieć o gejach, to że pociągają ich mężczyźni. Może do ciebie nie docierać że reszta to tylko twoje przypuszczenia, które gdybyś je zachował dla siebie, nikomu by nie wadziły, ale wypowiadane na głos są obelgą dla wielu osób.
Możesz się oszukiwać że masz podstawy do mówieni takich rzeczy, a sprzeciw ze strony takich jak ja to zaklinanie rzeczywistości i faktów.
Ja wiem, że gdyby mi się przytrafiło dziecko, to bym je pokochał i starał się wychować tak dobrze jak potrafię. Ale wiem też, że dziecko mi się nie przytrafi. Więc, dopóki nie uznam, świadomie i w sposób zaplanowany, że chcę i jestem gotowy, to w przeciwieństwie do heteryków nie będę zmuszony stać się ojcem.
A dziecko mi się nie przytrafi nie dlatego, że fundamentalnie nie chcę dzieci - ale dlatego, że z jednej strony pociągają mnie mężczyźni a spłodzić z facetem dziecko nie jest łatwo, z drugiej strony, póki co nie mam warunków do wychowania dziecka by starać się o nie metodami bardziej wyrafinowanymi.
Ty jednak masz swoja teorię, i na je podstawie twierdzisz że nie mogę chcieć dzieci bo nie mam ku temu potrzebnych zdolności czy właściwości psychicznych. I mówisz mi to, choć nigdy mnie na oczy widziałeś. A potem sobie żartujesz, że dyskusja nadszarpnęła moja równowagę emocjonalną. Owszem, gdy ktoś mówi takie rzeczy o mnie w ogóle mnie nie znając, to wyprowadza mnie z równowagi.

Myślisz, że ignoruję dobro dzieci. Mylisz się. Powiem więcej, zgadzam się, że dobro dzieci jest ważniejsze od potrzeb potencjalnych rodziców adopcyjnych. Dlatego w trakcie adopcji przeprowadzana jest weryfikacja. Składa się na nią rozmowa z psychologiem. Nie sądzisz, że gdyby każdy gej miał te upośledzenia o których mówisz , to psycholog by to wykrył?
Ja sadzę, że przynajmniej nie każdy gej tak ma. I dlatego mówię o dyskryminacji. A z racji istnienia procedury weryfikacyjnej nie uważam, by zniesieni tej dyskryminacji zaszkodziło dzieciom.

W każdym razie mam nadzieję, że zrozumiesz czemu nie mam już ochoty z tobą gadać.

PS. Co do tego:
>No widzisz? Już mieszasz: natura to nie cierpienia tylko przyczyny i skutki a cierpienie to negatywny stan psychiczny, ale negatywny, bo tak sztucznie nazwany przez człowieka - w naturze nie ma negatywnych uczuć, tylko przyczynowo-skutkowa przemiana materii w energię i tego nie zmienisz, możesz tylko inaczej nazwać... a ty przez zmianę nazwy chcesz zmienić naturę, nadać jej "ludzkich cech".

Cierpienie jest negatywne. Gdy my istoty będące etycznymi podmiotami je zadajemy, dokonujemy czynów etycznie negatywnych. Oczywiście, nie ma nic etycznie negatywnego gdy lew zadręcza antylopę - trudno wymagać od lwa etycznej refleksji. Ale nawet w przyrodzie istnieje negatywny, biologiczny charakter cierpienia, przejawiający się między innymi próbami uniknięcia go jakie podejmują wszystkie istoty.
Chcesz sobie pogadać o etyce i roli cierpienia, załóż wątek.
05-07-2009 14:23 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Chociaż, po namyśle postanowiłem coś ci odpisać.
   I znowu poprzekręcać fakty.

>Masz swoją teorie i uważasz że jest prawdziwa.
   Nie, nie uważam tak, ale nie znam lepszej, poza tym moja wydaje się dość logiczna.

>Jesteś świadomy, że twoja teoria ma za przedmiot wszystkich gejów bez wyjątku.
>A więc, jest tożsama ze stwierdzeniem, że żaden gej nie jest zdolny właściwie wychować dzieci, bo pozbawiony jest zdolności odczuwania do tego niezbędnych emocji, instynktów, motywacji czy jak tam to nazwiemy.
   Pisałem zupełnie coś innego pisząc o natężeniu choroby.

>Uważasz, że masz dowody na takie twierdzenie.
   Dowodem są wypowiedzi twoje i dajmoniona świadczące o przedmiotowym traktowaniu dzieci.

>Otóż, problem w tym, że mówiąc w ten sposób, mówisz tak o mnie. A wcale mnie nie znasz. Ani troszeczkę.
   Nie żałuję - sam dobieram znajomych. Znajomość wirtualna wyklucza inną.

>Bazujesz na własnej teorii, nie prowadziłeś żadnych badań, twojej teorii nie potwierdzają żadne psychologiczne obserwacje, na jej poparcie masz wątpliwa analogię to dosyć ogólnej teorii badacza, który o ile wiem nigdy nawet nie badał naczelnych.
   A co ma teoria gier do egoizmu genetycznego?

>Możesz wreszcie ignorować, że jedyne co można powiedzieć o gejach, to że pociągają ich mężczyźni.
   Nie ignoruję, pytam: czy pociągają bez przyczyny?

> .... ale wypowiadane na głos są obelgą dla wielu osób.
   Jakbym czytał Art. 196 KK.

>Myślisz, że ignoruję dobro dzieci.
   Niektóre z twoich wypowiedzi o tym świadczyły - wskazywałem je na bieżąco i z tego co pamiętam, nie tylko ja.

>Nie sądzisz, że gdyby każdy gej miał te upośledzenia o których mówisz , to psycholog by to wykrył?
   Nie wiem, ale pewnie zależy od dokładności badań.

>I dlatego mówię o dyskryminacji.
   Ja mówię inaczej.

>A z racji istnienia procedury weryfikacyjnej nie uważam, by zniesieni tej dyskryminacji zaszkodziło dzieciom.
   Najpierw udowodnij, że nie zaszkodzi.

>W każdym razie mam nadzieję, że zrozumiesz czemu nie mam już ochoty z tobą gadać.
   Rozumiem, ale widzę inną przyczynę.

>Ale nawet w przyrodzie istnieje negatywny, biologiczny charakter cierpienia, przejawiający się między innymi próbami uniknięcia go jakie podejmują wszystkie istoty.
   Nieprawda - "negatywnym" nazwali tylko ludzie - próba uniknięcia cierpienia/zjedzenia jest dyktowana instynktem samozachowawczym. W przyrodzie nie ma zjawisk "negatywnych" lub "pozytywnych" - po prostu są, obojętne.

>Chcesz sobie pogadać o etyce i roli cierpienia, załóż wątek.
   Pisałem o postrzeganiu natury w kontekście twojego żądania polityczności, czyli chciejstwa.
Adamiak (36436 punktów)
>Nie wiem czy kogokolwiek zainteresuje taki mamuci tekst, ale trochę się dzisiaj już zirytowałem i poświęciłem te kilka godzin by spłodzić co spłodziłem.
   Mnie najbardziej "poronienie" tu pasuje.

>Ale nie ucieknę od tematu homoadopcji ponieważ jest to obecnie najbardziej wyrafinowana i wyjątkowo perfidna forma dyskryminacji homoseksualistów i metoda na okazywanie homofobicznych postaw, co wyjaśnię poniżej.
   Dlatego nazywasz ją perfidną, że nie masz żadnych kontrargumentów.

>Napisałem o tym swoim uprzedzeniu by każdy kto straci czas na czytanie dalszej części moich wynurzeń powstrzymał się z pochopnym wnioskiem co do mojego gejowskiego fanatyzmu, który każe mi wszędzie tropić homofobię i homofobów.
   Zupełnie niepochopnie konstatuję: jesteś fanatycznym tropicielem homofobii, bo jest ci ona do życia potrzebna jak tlen, a przynajmniej tak ci się wydaje.

>Ja po prostu uważam, że można żywić homofobiczne uprzedzenia, ale jeśli jest się w miarę uczciwym człowiekiem, nie powinno się ich okazywać - nie jest się wtedy homofobem.
   Jasne... niech każdy będzie pieprzonym hipokrytą, bo "Sylwkowi" się wydaje, że będzie mu się z tym- pozornie- lepiej żyło.
   Bo wszyscy na świecie wiedzą, że hipokryzja jest sto razy fajniejsza i uczciwsza od homofobi.

>Ta osobliwa zasad nosi nazwę (także nader często obśmiewanej na tym forum) poprawności politycznej.
   No tak, przecież wszyscy na całym świecie wiedzą, że jak się faceta z katarem nazwie "osobnikiem z dysfunkcją górnych dróg oddechowych", to natychmiast facetowi katar mija i przestaje smarkać.
Sylwek (15472 punktów)

>   Zupełnie niepochopnie konstatuję: jesteś fanatycznym tropicielem homofobii, bo jest ci ona do życia potrzebna jak tlen, a przynajmniej tak ci się wydaje.

Cieszę się, że jak to ująłeś wcześniej "wyrzygałeś to z siebie wreszcie". Wszak marzyłeś o tym co najmniej równie mocno jak ja o nazwaniu cię homofobem, czyż nie?
04-07-2009 02:23 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Zupełnie niepochopnie konstatuję: jesteś fanatycznym tropicielem homofobii, bo jest ci ona do życia potrzebna jak tlen, a przynajmniej tak ci się wydaje.
>Cieszę się, że jak to ująłeś wcześniej "wyrzygałeś to z siebie wreszcie". Wszak marzyłeś o tym co najmniej równie mocno jak ja o nazwaniu cię homofobem, czyż nie?

   No cóż, twoje projekcje mnie interesują tylko tyle, o ile nie życzę sobie, byś swoje konfabulacyjne urojenia imputował mnie, "Sylwek".

   A o moich marzeniach masz tak blade pojęcie, jak geje o wychowywaniu dzieci, co udowodniłeś swoją agresją w temacie homoadopcja.
04-07-2009 03:31 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   Jasne... niech każdy będzie pieprzonym hipokrytą, bo "Sylwkowi" się wydaje, że będzie mu się z tym- pozornie- lepiej żyło.
Pozornie? A przyszło ci do głowy, że gejom lepiej by się żyło gdyby homofobiczne wyskoki tłamszone były w zarodku rygorem politycznej poprawności.
Podobnie jak kobietom, gdyby odruchowe wzorce dyskryminacji czy wykorzystywania.
Albo Żydom, gdyby głęboko zakorzeniony antysemityzm zatrzymała świadomość, że wyskok z jakimś smacznym, antysemicki dowcipasem skutkowałby społecznym ostracyzmem?
I ty jesteś oburzony taka wizją, a takie standardy nazywasz złymi. I jeszcze masz czelność nazywać mnie potem żałośliwym tropicielem urojonej homofobii?
Masz racje adamiak, bierz mnie w cudzysłów, bo nie widzę by nasze światy miały jakiekolwiek poważne punkty styku.

BTW wraz z szacunkiem do mnie uleciała ci zdolność wykrywania ironii - to a propos argumentu z końca świata, który najwyraźniej potraktowałeś poważnie.
Byłoby szkoda, i mnie osobiści byłoby przykro, gdyby moje wściekłe, szczurowate ataki na ciebie naruszyły to urocze poczucie humoru za które tak cię (prawie) wszyscy lubią.
04-07-2009 04:56 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jasne... niech każdy będzie pieprzonym hipokrytą, bo "Sylwkowi" się wydaje, że będzie mu się z tym- pozornie- lepiej żyło.
>Pozornie? A przyszło ci do głowy, że gejom lepiej by się żyło gdyby homofobiczne wyskoki tłamszone były w zarodku rygorem politycznej poprawności.
   Przyszło, jako element mojej analizy problemu - mam inne zdanie.

>Albo Żydom, gdyby głęboko zakorzeniony antysemityzm zatrzymała świadomość, że wyskok z jakimś smacznym, antysemicki dowcipasem skutkowałby społecznym ostracyzmem?
   Na temat dowcipów już pisałem w kontekście przygłupów, albo odwrotnie.

>I ty jesteś oburzony taka wizją, a takie standardy nazywasz złymi.
   Nie jestem oburzony, to twoja kolejna projekcja - nazywam to złem.

>I jeszcze masz czelność nazywać mnie potem żałośliwym tropicielem urojonej homofobii?
   Jasne, bo tak myślę.

>Masz racje adamiak, bierz mnie w cudzysłów, bo nie widzę by nasze światy miały jakiekolwiek poważne punkty styku.
   Nie żałuję.

>BTW wraz z szacunkiem do mnie uleciała ci zdolność wykrywania ironii - to a propos argumentu z końca świata, który najwyraźniej potraktowałeś poważnie.
   Nawet nie wiem o czym piszesz - widocznie moje poczucie humoru zanika gdy ktoś zaczyna poważnie się zastanawiać o adopcji.

>Byłoby szkoda, i mnie osobiści byłoby przykro...
   Nie kłam.

>... gdyby moje wściekłe, szczurowate ataki na ciebie naruszyły to urocze poczucie humoru za które tak cię (prawie) wszyscy lubią.
   Mam nikły wpływ na czyjeś lubienie, a twoje ataki naruszają tylko twoją i tak nadszarpniętą tematem równowagę emocjonalną, co wynika jasno z twoich tekstów.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365