Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kiedy można zabić człowieka?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-01-2010 16:58Thobold (115 punktów)Kiedy można zabić człowieka?
Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?

Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
I to takiego, który nie może się bronić, ani słownie, ani fizycznie?

Czy płód jest człowiekiem? A czy jest nim "warzywo", z którym nie można się porozumieć i które najprawdopodobniej nigdy już się nie obudzi?
Czy dziecko, które urodziło się bez mózgu, jest człowiekiem? Czy może być zabite?
Czy osoba ciężko upośledzona fizycznie i umysłowo (w starej terminologii medycznej: debil), bez kontaktu ze światem, może być uśpiona?
Dlaczego?

Mam nadzieję, że nikt tu nie zacznie flejma, nie chodzi mi o krytykę innych dyskutantów, tylko o Wasze zdanie.
Z góry dziękuję.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
Była już taka dyskusja, wiele razy.

>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?
>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
Kiedy ten człowiek tego chce.
>I to takiego, który nie może się bronić, ani słownie, ani fizycznie?
Bronić? A jeśli ktoś jest tak porażony, że nawet oczami nie może mrugać, ale zachował świadomość, skąd wiesz, że on chce dalej żyć? Czemu miałby się bronić? Aczkolwiek, może ktoś nie ma nic przeciwko takiemu życiu, dlatego lepiej zawczasu zostawić dyspozycje, co z nim zrobić w takim wypadku.
>Czy płód jest człowiekiem?
Czy masz na myśli płód w sensie medycznym? A może podciągasz pod niego też zygoty, blastule i embriony? Dla mnie, tak samo jak mąka nie jest chlebem, tak samo "dziecko nienarodzone" bez wykształconego, działającego mózgu nie jest człowiekiem.

>A czy jest nim "warzywo", z którym nie można się porozumieć i które
>najprawdopodobniej nigdy już się nie obudzi?
Odpowiedz dałem wyżej.

>Czy dziecko, które urodziło się bez mózgu, jest człowiekiem? Czy może być zabite?
j.w.
>Czy osoba ciężko upośledzona fizycznie i umysłowo (w starej terminologii medycznej: debil), bez
>kontaktu ze światem, może być uśpiona?
Moment, coś pomieszałeś. To w końcu upośledzona czy bez kontaktu?

>Z góry dziękuję.
Proszę.
Dzikowski (0 punktów)
>Dla mnie, tak samo jak mąka nie jest chlebem, tak samo "dziecko nienarodzone" bez wykształconego, działającego mózgu nie jest człowiekiem.
Tak więc wcześniaki są tylko w jakimś stopniu ludźmi?
setarkos (10757 punktów)
Skracanie życia ludzkiego jest irracjonalne, ponieważ i bez tego jest ono krótkie (skończenie długie).

Ponadto (z reguły) zabijanie kogoś nie przynosi wydłużenia życia zabójcy. Wyjątki od tej reguły nie są jednak przedmiotem skutecznych regulacji pisanych
setarkos (10757 punktów)
> .. eutanazja - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?

Dla mnie (mam nadzieję) wystarczy prawo do samobójstwa.
Matix (5786 punktów)
>> .. eutanazja - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>Dla mnie (mam nadzieję) wystarczy prawo do samobójstwa.

A po co aż prawo? Nie wystarczy możliwość?
27-01-2010 19:54 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>> .. eutanazja - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>Dla mnie (mam nadzieję) wystarczy prawo do samobójstwa.

Zapominasz o ludziach, którym stopień uszkodzenia ciała nie pozwala nawet tego samobójstwa dokonać, a którzy już nie mają ochoty nadal tak funkcjonować.
setarkos (10757 punktów)
> .. nie mają ochoty nadal tak funkcjonować.

A po czym to poznasz? Póki mam siłę dawać znaki (np. mrugając), to i spust wcisnąć sam dam radę
27-01-2010 21:57 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>> .. nie mają ochoty nadal tak funkcjonować.
>A po czym to poznasz? Póki mam siłę dawać znaki (np. mrugając), to i spust wcisnąć sam dam radę
>

Powiekami?
A może językiem?
setarkos (10757 punktów)

>Powiekami?
>A może językiem?

;] Albo klikaniem

[a po czym rozpoznajecie czyjś brak ochoty do funkcjonowania?]
28-01-2010 14:43 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>Powiekami?
>>A może językiem?
>;] Albo klikaniem

Rozumiem, że cię to rozbawiło?
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi ?kiedy, według was, wolno zabić człowieka?

Dla mnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi na te pytania. Myślę, że nie wolno zabijać , ale jeśli ktoś sam podejmuje decyzję, że nie chce już żyć, to nikt nie ma prawa mu zabronić umrzeć. Z drugiej strony, jeśli ktoś chce umrzeć, a nie jest w stanie sam sobie odebrać życia, też nie ma prawa żądać od innego człowieka, aby go zabił. No chyba że jest obopólna zgoda na te czyny , ale dla mnie to dalej duży dyskomfort moralny. Jeśli widzę, że ktoś cierpi i nie ma żadnej nadziei, że jego stan się poprawi, to myślę, że ma prawo oczekiwać skrócenia swoich cierpień. Ale z drugiej strony ja nie widzę siebie w roli wykonawcy aktu eutanazji. On ma prawo żądać eutanazji, ja mam prawo odmówić. Nie wiem, jak to pogodzić. Pewnie się nie da.

>Czy płód jest człowiekiem? >Czy dziecko, które urodziło się bez mózgu, jest człowiekiem? Czy może być zabite?
>Czy osoba ciężko upośledzona fizycznie i umysłowo (w starej terminologii medycznej: debil), bez
>kontaktu ze światem, może być uśpiona?

A to już zadanie dla filozofów - antropologów. Definicja człowieczeństwa. Czy można sprowadzić człowieczeństwo do sprawnie działającego mózgu ? A jeśli zabijając płód zabijamy potencjalnego geniusza, który przerósłby swoją epokę i zmienił bieg historii ? A jeśli osoba znajdująca się w śpiączce ma czynny i sprawnie działający mózg, a tylko jego połączenie z "obwodem" jest przerwane, i to w sposób odwracalny ? Może wystarczy, żeby medycyna znalazła sposób na wyprowadzanie ludzi ze śpiączki ? A jeśli z upośledzenia umysłowego dałoby się kogoś wyprowadzić ? Może to tylko kwestia wczesnego rozpoznania, rehabilitacji i stymulacji rozwoju mózgu, której jeszcze nie jesteśmy w stanie wywołać ( ale może już niedługo ) ?

Les templiers sont parmi nous
26-01-2010 17:57 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>A jeśli zabijając płód zabijamy potencjalnego geniusza, który przerósłby swoją epokę i zmienił bieg historii ?

A jeśli zabijamy człowieka, który przez swoją ideologię doprowadzi do śmierci milionów ludzi?

Ani geniuszem ani mordercą się człowiek nie rodzi. To, kim jesteśmy jest wypadkową wychowania i wpływu otoczenia, a geny dają nam tylko pewne predyspozycje, które możemy wykorzystać lub nie.
26-01-2010 18:34 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>A jeśli zabijając płód zabijamy potencjalnego geniusza, który przerósłby swoją epokę i zmienił bieg historii ?
>A jeśli zabijamy człowieka, który przez swoją ideologię doprowadzi do śmierci milionów ludzi?
>Ani geniuszem ani mordercą się człowiek nie rodzi. To, kim jesteśmy jest wypadkową wychowania i wpływu otoczenia, a geny dają nam tylko pewne predyspozycje, które możemy wykorzystać lub nie.

Ale my tego nie możemy wiedzieć w chwili, kiedy zabijamy płód. Skreślamy kogoś z góry, nie dając mu żadnych szans. To budzi mój opór. Taki sam opór czuję jednak także wobec ustawy antyaborcyjnej.

Les templiers sont parmi nous
26-01-2010 19:25 
 Ocena 5 na 5
stilgar (7322 punktów)

>Ale my tego nie możemy wiedzieć w chwili, kiedy zabijamy płód. Skreślamy kogoś z góry, nie dając mu żadnych szans. To budzi mój opór. Taki sam opór czuję jednak także wobec ustawy antyaborcyjnej.

Pomyśl o tych milionach plemników i jajeczek ( jajeczka ważniejsze, bo to prawie kompletna komórka, plemnik daje tylko połowę jądra ), które każdego dnia umierają, nie mają szansy na przemienienie się w jakiegoś geniusza odmieniającego świat. Jeśli masz mniej dzieci niż (twój wiek*12/9 - 16) to znaczy, że jakiemuś nie dałaś szansy!
26-01-2010 19:37 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
Zgadzam się z Tobą.

Moim zdaniem aborcja powinna być dozwolona tylko w stadium embrionalnym zarodka i w przypadkach nieletniej matki , gwałtu , zagrożenia życia matki. Odpowiednie regulacje prawne powinny pomóc rozwiązać problem aborcji , a przynajmniej zminimalizować czarny rynek.

Rozwój dziecka jest tematem dobrze opisanym i znanym nauce. Dzieli się na kilka faz , w tym faza embrionalna. Etapy te można rozpoznać i rozróżnić dość dobrze. Moim zdaniem embrion to nie człowiek ale nie chciałbym aby ludzie traktowali aborcję jak usunięcie zęba. Chciałbym , żeby traktowali to raczej jak usunięcie nerki - coś nad czym trzeba się zastanowić i coś czego nie chce się drugi raz przeżyć.
26-01-2010 20:27 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Rozwój dziecka jest tematem dobrze opisanym i znanym nauce. Dzieli się na kilka faz , w tym faza embrionalna. Etapy te można rozpoznać i rozróżnić dość dobrze. Moim zdaniem embrion to nie człowiek ale nie chciałbym aby ludzie traktowali aborcję jak usunięcie zęba. Chciałbym , żeby traktowali to raczej jak usunięcie nerki - coś nad czym trzeba się zastanowić i coś czego nie chce się drugi raz przeżyć.

Albo śledziony, ja bym wolał by traktowali to jak usuniecie śledziony - śledziona jest jedna, człowiek bardziej refleksyjny jest przy usuwaniu śledziony niż przy usuwaniu nerki.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
zachaj (5239 punktów)

>Albo śledziony, ja bym wolał by traktowali to jak usuniecie śledziony - śledziona jest jedna, człowiek bardziej refleksyjny jest przy usuwaniu śledziony niż przy usuwaniu nerki.

Chyba bez śledziony nie można żyć. Mam kolegę który za dużo eksperymentował z alkoholem i usunęli mu część wątroby , trzustki , otrzewnej i woreczek żółciowy. Ten kolega już nie pije. Cieszy się życiem.
26-01-2010 20:52 
 Ocena 5 na 5
stilgar (7322 punktów)
>Chyba bez śledziony nie można żyć. Mam kolegę który za dużo eksperymentował z alkoholem i usunęli mu część wątroby , trzustki , otrzewnej i woreczek żółciowy. Ten kolega już nie pije. Cieszy się życiem.

Można, tylko co to za życie

A na serio, śledziona jest potrzebnym, ale nie niezbędnym narządem. Szpik i wątroba może przejąć jej zadania.
26-01-2010 21:09 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Można, tylko co to za życie
   Można i to jest dopiero życie!

>Szpik i wątroba może przejąć jej zadania.
    Jak przy mojej sferocytozie.
26-01-2010 22:47 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>>Albo śledziony, ja bym wolał by traktowali to jak usuniecie śledziony - śledziona jest jedna, człowiek bardziej refleksyjny jest przy usuwaniu śledziony niż przy usuwaniu nerki.
>Chyba bez śledziony nie można żyć. Mam kolegę który za dużo eksperymentował z alkoholem i usunęli mu część wątroby , trzustki , otrzewnej i woreczek żółciowy. Ten kolega już nie pije. Cieszy się życiem.
>

Zapewniam Cię, że można i to całkiem nieźle
M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
26-01-2010 20:47 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>Ani geniuszem ani mordercą się człowiek nie rodzi. To, kim jesteśmy jest wypadkową wychowania i wpływu otoczenia, a geny dają nam tylko pewne predyspozycje, które możemy wykorzystać lub nie.

Geniuszem prawie nikt, mordercą prawie każdy. Stąd dużo łatwiej o mordercę niż o geniusza. I dlatego żadne wychowanie ani wpływy otoczenia nie zrobią geniusza z debila, natomiast sporo wysiłku wymaga powstrzymanie ludzi przez wzajemnym zabijaniem się na różne sposoby. Za to zachęcić ich od tego zabijania jest bardzo łatwo - wystarczy zapewnić bezkarność.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
26-01-2010 20:58 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)
>>Ani geniuszem ani mordercą się człowiek nie rodzi. To, kim jesteśmy jest wypadkową wychowania i wpływu otoczenia, a geny dają nam tylko pewne predyspozycje, które możemy wykorzystać lub nie.
>Geniuszem prawie nikt, mordercą prawie każdy.

Myślę, że mielibyśmy dużo więcej geniuszy, gdyby był inny stosunek do nich. Teraz, gdy ktoś prezentuje większą inteligencję/wiedzę/umiejętności to zaraz jest szykanowany, że kujon, że się wymądrza i tak dalej. W dodatku trzymanie zdolnych dzieci w jednej klasie z głupimi nie wpływa pozytywnie na ich zdolności ( głupie dzieci też na tym nie zyskują).

> Stąd dużo łatwiej o mordercę niż o geniusza. I dlatego żadne wychowanie ani wpływy otoczenia nie zrobią geniusza z debila, natomiast sporo wysiłku wymaga powstrzymanie ludzi przez wzajemnym zabijaniem się na różne sposoby. Za to zachęcić ich od tego zabijania jest bardzo łatwo - wystarczy zapewnić bezkarność.
Yup. Takie jest dziedzictwo naszego gatunku, dlatego uważam, że powinniśmy odrzucić terror naszych genów i zacząć żyć po swojemu.
rudyment (3233 punktów)
>Myślę, że mielibyśmy dużo więcej geniuszy, gdyby był inny stosunek do nich. Teraz, gdy ktoś prezentuje większą inteligencję/wiedzę/umiejętności to zaraz jest szykanowany, że kujon, że się wymądrza i tak dalej. W dodatku trzymanie zdolnych dzieci w jednej klasie z głupimi nie wpływa pozytywnie na ich zdolności ( głupie dzieci też na tym nie zyskują).

Niewykluczone, ze taki test "społecznego kiełznania" jest konieczny dla pełnego rozwoju geniusza. Bo jakoś niewiele dzieci wybitnie uzdolnionych i specjalnie z tego powodu traktowanych, na geniuszy wyrasta.

>Yup. Takie jest dziedzictwo naszego gatunku, dlatego uważam, że powinniśmy odrzucić terror naszych genów i zacząć żyć po swojemu.
>

To znaczy jak? Na razie wszystko, co robimy i co jest źródłem naszych życiowych problemów, wynika z konfliktu miedzy wrodzonymi tendencjami a oporem środowiska.


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
27-01-2010 08:18 
 Ocena 8 na 8
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
Nie jestem za aborcją ani za eutanazją.
Jestem za PRAWEM do aborcji i PRAWEM do eutanazji.

Jest mnóstwo sposobów aby w sposób rozsądny,
zagwarantować legislacyjnie te prawa ...
wystarczy odrobina dobrej woli i rozum.

Którejś z tych dwóch rzeczy naszym rządzącym brakuje.
Pewnie jednym tego - drugim owego ...

Daleki jestem od przyznania JEDNOSTCE - prawa do
decydowaniu o życiu lub śmierci innej JEDNOSTKi.
Ale właśnie po to - jesteśmy społeczeństwem,
i właśnie po to tworzymy różne zależności między
jednostkami w społeczeństwie, aby osoby stające przed
różnymi problemami - mogły liczyć na pomoc i wsparcie.

Pierwszy lepszy przykład :

Młoda dziewczyna - która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę,
może nie chcieć urodzić dziecka swojego oprawcy, wówczas
powinna mieć pełne prawo do samodzielnej decyzji i w pełni
fachowej opieki medycznej i psychologicznej przy realizacji
zabiegu usunięcia ciąży. W przeciwnym razie - zwiększamy jedynie
odsetek nielegalnych, pokątnych aborcji, dokonywanych przez
"znachorów" w nie przystosowanych pomieszczeniach ...

Umożliwienie jej legalnej aborcji jest w interesie społecznym.
Pomoc w poradzeniu sobie z tym doświadczeniem - również.

Podobnie ma się sprawa z eutanazją. Nie będę już podawał przykładów,
bo mam wrażenie, że i tak już zacząłem tu stosować "łopatologię",
powiem tylko, że mi osobiście z eutanazją kojarzy się inne słowo :
miłosierdzie ...


NON SERViAM
Michał Lewicki (201 punktów)
Witaj

>Nie jestem za aborcją ani za eutanazją.
>Jestem za PRAWEM do aborcji i PRAWEM do eutanazji.
>Daleki jestem od przyznania JEDNOSTCE - prawa do
>decydowaniu o życiu lub śmierci innej JEDNOSTKi.
>Pierwszy lepszy przykład :
>Młoda dziewczyna - która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę,
>może nie chcieć urodzić dziecka swojego oprawcy, wówczas
>powinna mieć pełne prawo do samodzielnej decyzji i w pełni
>fachowej opieki medycznej i psychologicznej przy realizacji
>zabiegu usunięcia ciąży. W przeciwnym razie - zwiększamy jedynie
>odsetek nielegalnych, pokątnych aborcji, dokonywanych przez
>"znachorów" w nie przystosowanych pomieszczeniach ...
>Umożliwienie jej legalnej aborcji jest w interesie społecznym.
>Pomoc w poradzeniu sobie z tym doświadczeniem - również.

Po kolei:

Jeżeli jesteś za PRAWEM do aborcji, i podajesz przykład, gdzie aborcji miałaby dokonać zgwałcona młoda dziewczyna (w domyśle nastolatka?), to informuję Cię, że w Polsce obowiązuje PRAWO do aborcji, w przypadku gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.

Kompletnie nie rozumiem Twojego podejścia co do tego, czym jest JEDNOSTKA. Dlaczego odmawiasz zygocie podmiotowości (bo tak zrozumiałem tą wypowiedź, zważywszy na kontekst). Zygota nie jest w stanie rozwijać poza organizmem matki, w związku z czym jest od niej uzależniona. Wiadomo jednak, że z zygoty po 9 miesiącach "wyrasta" człowiek. Zygota jest jedynie etapem rozwoju człowieka, w związku z czym nie uważam aby należało uparcie pozbawiać ją człowieczeństwa. Określenie zygota jest synonimem określenia człowiek w wczesnej fazie rozwoju.

>Podobnie ma się sprawa z eutanazją. Nie będę już podawał przykładów,
>bo mam wrażenie, że i tak już zacząłem tu stosować "łopatologię",
>powiem tylko, że mi osobiście z eutanazją kojarzy się inne słowo :
>miłosierdzie ...

Czy mógłbyś podać mi może link do jakiejś swojej wcześniejszej wypowiedzi na temat eutanazji? Nie prosiłbym o to, gdybyś nie porównywał eutanazji do miłosierdzia...

Pozdrawiam
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>Po kolei:>
>Jeżeli jesteś za PRAWEM do aborcji, i podajesz przykład, gdzie aborcji miałaby dokonać zgwałcona młoda dziewczyna (w domyśle nastolatka?), to informuję Cię, że w Polsce obowiązuje PRAWO do aborcji, w przypadku gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.>

Wiem o tym Nie musiałeś mnie informować, ale dziękuję za dobre chęci.

>Kompletnie nie rozumiem Twojego podejścia co do tego, czym jest JEDNOSTKA. Dlaczego odmawiasz zygocie podmiotowości (bo tak zrozumiałem tą wypowiedź, zważywszy na kontekst). >

Źle zrozumiałeś, chodziło mi tylko o to aby nie przegiąć pały w liberalizacji przepisów w druga stronę, gdzie jednostka - miałaby prawo do usuwania ciąży bez żadnych ograniczeń - na zasadzie kaprysu. Wówczas bowiem aborcję traktowalibyśmy na równi z antykoncepcją - a przecież nie o to chodzi. Potrafię sobie po prostu wyobrazić sytuację, w której ktoś dokonuje aborcji pod wpływem jakiegoś impulsu, nie przemyślanego, nie skonsultowanego, nie adekwatnego w o ogóle do sytuacji, a później może w związku z tym - mieć problemy innej natury (zdrowotne, psychiczne itd.)

>Czy mógłbyś podać mi może link do jakiejś swojej wcześniejszej wypowiedzi na temat eutanazji? Nie prosiłbym o to, gdybyś nie porównywał eutanazji do miłosierdzia...>

Niestety nie pamiętam czy i kiedy, oraz gdzie wypowiadałem się wcześniej na temat eutanazji, być może się nie wypowiadałem, a jeśli nawet - to wybacz, ale nie znajdę tej wypowiedzi - zwyczajnie nie mam na to czasu. Mogę, ewentualnie - jeśli Ci na tym zależy, spróbować jakoś rozwinąć tę myśl, albo odpowiedzieć na jakieś Twoje pytanie.

Również pozdrawiam !


IMAGiNE ALL THE PEOPLE ...
01-02-2010 14:43 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Potrafię sobie po prostu wyobrazić sytuację, w której ktoś dokonuje aborcji pod wpływem jakiegoś impulsu, nie przemyślanego, nie skonsultowanego, nie adekwatnego w o ogóle do sytuacji, a później może w związku z tym - mieć problemy innej natury (zdrowotne, psychiczne itd.)
Michale aborcja nie jest zabiegiem któremu kobieta poddaje się pod wpływem impulsu.
W chwili obecnej szacuje się, że około 200 tysięcy Polek co roku poddaje się aborcji w różnych warunkach. Ryzykują życie, wydają dużo pieniędzy by ciąży się pozbyć.
W ostateczności noworodki lądują "w beczce" lub kanalizacji.
W większości krajów akceptuje się , że do 12-14 tygodnia ciąży kobieta decyduje czy chce czy nie chce być w ciąży.
Usunięcie ciąży samo w sobie nie powoduje też żadnych konsekwencji psychicznych chyba, że otoczenie się o to postara ale to już zupełnie inna sprawa.
Polki ryzykują swoje zdrowie tylko dlatego że w Polsce dokonuje się aborcji metodą jak za króla Ćwieczka. Ze względów ideologicznych stosuje się w Polsce metody już dawno nie stosowane w innych krajach.
Od czasów starożytnych do czasów obecnych kobiety usuwały niepożądaną ciążę i czy nam się to podoba czy nie będą to robić. Gdy kobieta nie chce dziecka znajdzie sposób by się go pozbyć. Hipokryzją jest udawanie, że może być inaczej.
02-02-2010 07:56 
 Ocena 3 na 3
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>Michale aborcja nie jest zabiegiem któremu kobieta poddaje się pod wpływem impulsu.>

Mam nadzieję, ale potrafię sobie taką sytuację wyobrazić - zwłaszcza obserwując zachowania i styl życia części współczesnych nastolatek.

>W chwili obecnej szacuje się, że około 200 tysięcy Polek co roku poddaje się aborcji w różnych warunkach. Ryzykują życie, wydają dużo pieniędzy by ciąży się pozbyć. W ostateczności noworodki lądują "w beczce" lub kanalizacji.>

No właśnie, zupełnie nie rozumiem - dlaczego piszesz to w komentarzu do moich poprzednich wypowiedzi ...
Dostrzegam m.in. ten właśnie problem i mam wrażenie, że wyraziłem to już wcześniej.

>Usunięcie ciąży samo w sobie nie powoduje też żadnych konsekwencji psychicznych chyba, że otoczenie się o to postara ale to już zupełnie inna sprawa. >

Z tym zupełnie nie mogę się zgodzić ...

Najczęściej aborcja powoduje konsekwencje psychiczne, bo tak jesteśmy wychowywani.
Reakcja psychiczna ma podłoże przede wszystkim kulturowe. Z tego również powodu, uważam - że w sytuacjach kiedy dokonuje się aborcji - powinno się dziewczynę / kobietę - otoczyć odpowiednią opieką - w tym psychologiczną.

Być może, dla niektórych usunięcie ciąży będzie zabiegiem porównywalnym z usunięciem zęba, ale dla innych może stanowić naprawdę ogromny problem natury psychicznej, emocjonalnej. Ponadto - każda ingerencja w ciało, czy to operacja, czy zabieg - zawsze może powodować komplikacje natury medycznej i z tego też trzeba sobie zdawać sprawę. Nawet ze zwykłej narkozy można się nie wybudzić

>Polki ryzykują swoje zdrowie tylko dlatego że w Polsce dokonuje się aborcji metodą jak za króla Ćwieczka. Ze względów ideologicznych stosuje się w Polsce metody już dawno nie stosowane w innych krajach.>

Fakt

>Od czasów starożytnych do czasów obecnych kobiety usuwały niepożądaną ciążę i czy nam się to podoba czy nie będą to robić. Gdy kobieta nie chce dziecka znajdzie sposób by się go pozbyć. Hipokryzją jest udawanie, że może być inaczej.>

Nigdy nie próbowałem twierdzić, że jest, czy może być inaczej.
Bo też zupełnie nie o to mi chodzi ... Mam wrażenie, że jednak nie czytałaś
moich poprzednich wpisów w tym temacie ...

Staram się jedynie powiedzieć, że nie specjalnie podoba mi się wizja -
w której dziewczyna zachodzi w ciążę kilka razy do roku, a następnie je usuwa,
bo ma taką możliwość - więc z niej "bezmyślnie" korzysta, nie mając przy okazji
zielonego pojęcia o antykoncepcji, skutkach wielokrotnych aborcji itd.

Nie tędy droga ...

Mam bardzo liberalne poglądy, (nie tylko zresztą na tę sprawę).
Jestem całym sercem za umożliwieniem ludziom decydowania o sobie w 100%.
Jestem jak najbardziej za legalizacją zabiegów aborcyjnych na życzenie.
Ale JEDNOCZEŚNiE musi za tym iść zmiana w mentalności społeczeństwa i
zmiana poziomu wiedzy na tematy zdrowotne i seksualne.
Tak aby tego typu decyzje były podejmowane przez w pełni świadome osoby.

Tyle - tytułem wyjaśnienia, mam nadzieję ze teraz lepiej się rozumiemy
Pozdrawiam !


NON SERVIAM
02-02-2010 08:22 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Staram się jedynie powiedzieć, że nie specjalnie podoba mi się wizja -
>w której dziewczyna zachodzi w ciążę kilka razy do roku, a następnie je usuwa,
>bo ma taką możliwość - więc z niej "bezmyślnie" korzysta, nie mając przy okazji
>zielonego pojęcia o antykoncepcji, skutkach wielokrotnych aborcji itd.
>Nie tędy droga ...
Myślę, że niepotrzebnie lękasz się takiej wizji. Chyba nikt nie jest aż tak głupi...
Edukacja to sprawa najważniejsza. Może taka dziewczyna, kompletnie "zielona", bo "zapomniano" o poinformowaniu jej o ważnych sprawach w domu i szkole, przy pierwszej aborcji powinna zostać skierowana na przeszkolenie? Może dzięki temu uniknie następnych.
02-02-2010 09:53 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Z tym zupełnie nie mogę się zgodzić ...
>Najczęściej aborcja powoduje konsekwencje psychiczne, bo tak jesteśmy wychowywani.
[skrócę]
>Być może, dla niektórych usunięcie ciąży będzie zabiegiem porównywalnym z usunięciem zęba, ale dla innych może stanowić naprawdę ogromny problem natury psychicznej, emocjonalnej. Ponadto - każda ingerencja w ciało, czy to operacja, czy zabieg - zawsze może powodować komplikacje natury medycznej i z tego też trzeba sobie zdawać sprawę. Nawet ze zwykłej narkozy można się nie wybudzić

Po pierwsze: masz chyba za mało konkretnej orientacji. Musiałeś kiedykolwiek w życiu zastanawiać się, co zrobisz, jeśli zajdziesz w ciążę, urośnie Ci brzuch i ludzie pokażą sobie Ciebie palcami? Nie sądzę To trochę poza możliwościami. Więcej! Nikt nie jest w stanie zrozumieć wymiaru przerażenia/obrzydzenia/problemu, jaki przedstawia sobą niechciana ciąża, niż kobieta, która akurat jej nie chce. Słyszałeś to? "77% of antiabortion leaders are men. 100% of them will never be pregnant". Najstraszniejsza prawda w tym temacie. Proszę, nie mów tak zdecydowanym głosem w temacie, którego głównego problemu nie jesteś w stanie do końca zrozumieć. Tzn miło, że się tak pozytywnie angażujesz, ale nie mów tak zdecydowanie o konsekwencjach psychicznych.

Po drugie: są kobiety, które organizują się w niewyznaniowych okolicznościach, nie mają nałożone do głowy "krzyczących jajeczek" i "domku w macicy". Rozmawiają o aborcji. Również te, które jej dokonały. Mówią, że największym problemem jest otoczenie. Otoczenie, które im wmawia, że robią źle, że to "grzech", "morderstwo". Otoczenie, które zmusza je do ukrywania się - tak samo jak dilerów narkotyków i złodziei. Serdecznie polecam poszukać Same o Sobie S.O.S. Stowarzyszenie na Rzecz Legalizacji Aborcji - dowiesz się, jak się czuje w Polsce kobieta, która nie chce mieć dziecka, a musi. Mają taką broszurę do ściągnięcia...

Po trzecie: w przeważającej większości aborcji nie dokonuje się pod narkozą, tylko w znieczuleniu miejscowym. Im lepsza, bardziej profesjonalna - za przeproszeniem - nie pierdzieląca o klauzulach, opieka medyczna, tym mniejsze zagrożenia. Proste. Dużo kobiet mówi, że dziecko tak, ale nie teraz. Potrzebują lekarzy, którzy im to umożliwią. Nie złodziei-konowałów z fochem.

>Staram się jedynie powiedzieć, że nie specjalnie podoba mi się wizja -
>w której dziewczyna zachodzi w ciążę kilka razy do roku, a następnie je usuwa,
>bo ma taką możliwość - więc z niej "bezmyślnie" korzysta, nie mając przy okazji
>zielonego pojęcia o antykoncepcji, skutkach wielokrotnych aborcji itd.
>Nie tędy droga ...

Stąd właśnie potrzeba normalnego dostępu do wiedzy, antykoncepcji, lekarzy i aborcji. Jeśli kobieta szuka pomocy, powinna ją dostać, z całym pakietem wiadomości w temacie. Najlepiej, żeby te wiadomości dotyczyły jej płodności i pojawiały się tuż pod koniec podstawówki. Nie będzie potem zastanawiania się, co zrobić z piętnastolatką w czwartym miesiącu, bo ona myślała, że od pierwszego razu się nie zachodzi, jej chłopak "nie skończył w środku" a miesiączki to jej się czasem przesuwały... Najgorsze jest to, że to autentyczne tłumaczenie.
A jeśli już dochodzi do pomocy.. Jeśli pomoc jest potrzebna, powinna być dostępna. Ja wiem, że my mamy bardzo ładnie opisaną ustawę. Szkoda, że działa ona tylko na papierze.

>Mam bardzo liberalne poglądy, (nie tylko zresztą na tę sprawę).
>Jestem całym sercem za umożliwieniem ludziom decydowania o sobie w 100%.
>Jestem jak najbardziej za legalizacją zabiegów aborcyjnych na życzenie.
>Ale JEDNOCZEŚNiE musi za tym iść zmiana w mentalności społeczeństwa i
>zmiana poziomu wiedzy na tematy zdrowotne i seksualne.
>Tak aby tego typu decyzje były podejmowane przez w pełni świadome osoby.
>Tyle - tytułem wyjaśnienia, mam nadzieję ze teraz lepiej się rozumiemy

I tu się zgadzamy w 100% Ale nie osiągnie się tego bez zmiany obecnej ustawy i kilku nowych przepisów dotyczących edukatorów w szkołach. Edukatorów, nie przysłowiowych katechetek i polonistek.

>Pozdrawiam !
Nawzajem.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
02-02-2010 10:18 
 Ocena 2 na 2
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>Po pierwsze: masz chyba za mało konkretnej orientacji. Musiałeś kiedykolwiek w życiu zastanawiać się, co zrobisz, jeśli zajdziesz w ciążę, urośnie Ci brzuch i ludzie pokażą sobie Ciebie palcami? Nie sądzę To trochę poza możliwościami. Więcej! Nikt nie jest w stanie zrozumieć wymiaru przerażenia/obrzydzenia/problemu, jaki przedstawia sobą niechciana ciąża, niż kobieta, która akurat jej nie chce. >

Jasne ! nie napisałem niczego co stałoby w sprzeczności z tymi faktami.

>Proszę, nie mów tak zdecydowanym głosem w temacie, którego głównego problemu nie jesteś w stanie do końca zrozumieć. Tzn miło, że się tak pozytywnie angażujesz, ale nie mów tak zdecydowanie o konsekwencjach psychicznych.>

Mówię o faktach, nie oceniam ich, nie poddaję analizie.
Stwierdzam tylko, że istnieją. W dodatku nigdzie nie napisałem,
że konsekwencje psychiczne dotyczą wszystkich w równym stopniu,
czy w taki sam sposób.

>(...)Mówią, że największym problemem jest otoczenie. Otoczenie, które im wmawia, że robią źle, że to "grzech", "morderstwo". Otoczenie, które zmusza je do ukrywania się - tak samo jak dilerów narkotyków i złodziei. Serdecznie polecam poszukać Same o Sobie S.O.S. Stowarzyszenie na Rzecz Legalizacji Aborcji - dowiesz się, jak się czuje w Polsce kobieta, która nie chce mieć dziecka, a musi. Mają taką broszurę do ściągnięcia...>

To też rozumiem, ale ja do tej pory o tym w ogóle nie pisałem.
Mam pełną świadomość faktów o których piszesz, nie jest to dla mnie żadne novum,
ani zaskoczenie. Moje posty dotyczyły do tej pory, po prostu innych sytuacji.

>Po trzecie: w przeważającej większości aborcji nie dokonuje się pod narkozą, tylko w znieczuleniu miejscowym.>

Mój wtręt o narkozie nie dotyczył zabiegów aborcji.
Miałem na myśli możliwą szkodliwość ingerencji medycznych w organizm
w ogóle. To był tylko przykład, w dodatku z przymrużeniem oka

>Im lepsza, bardziej profesjonalna - za przeproszeniem - nie pierdzieląca o klauzulach, opieka medyczna, tym mniejsze zagrożenia. Proste. Dużo kobiet mówi, że dziecko tak, ale nie teraz. Potrzebują lekarzy, którzy im to umożliwią. Nie złodziei-konowałów z fochem.>

Pełna zgoda !

>Stąd właśnie potrzeba normalnego dostępu do wiedzy, antykoncepcji, lekarzy i aborcji. Jeśli kobieta szuka pomocy, powinna ją dostać, z całym pakietem wiadomości w temacie. Najlepiej, żeby te wiadomości dotyczyły jej płodności i pojawiały się tuż pod koniec podstawówki. Nie będzie potem zastanawiania się, co zrobić z piętnastolatką w czwartym miesiącu, bo ona myślała, że od pierwszego razu się nie zachodzi, jej chłopak "nie skończył w środku" a miesiączki to jej się czasem przesuwały... Najgorsze jest to, że to autentyczne tłumaczenie. >

No właśnie ... i to między innymi również starałem się w poprzednich postach naświetlić. Nic dobrego nie wyniknie z samych zmian legislacyjnych, o ile równolegle nie rozpocznie się proces rzetelnej edukacji dzieci i młodzieży.

> (...) Ale nie osiągnie się tego bez zmiany obecnej ustawy i kilku nowych przepisów dotyczących edukatorów w szkołach. Edukatorów, nie przysłowiowych katechetek i polonistek. >

Właśnie to cały czas mam na myśli ...

P.S. Kurcze chyba piszę zbyt zawile - skoro jestem podejrzewany o rzeczy
których nie napisałem, nie sugerowałem, ani nie pomyślałem ...

NON SERVIAM
02-02-2010 11:23 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Jasne ! nie napisałem niczego co stałoby w sprzeczności z tymi faktami.
[.]
>Stwierdzam tylko, że istnieją. W dodatku nigdzie nie napisałem,
>że konsekwencje psychiczne dotyczą wszystkich w równym stopniu,
>czy w taki sam sposób.

Wszystko rozumiem, ale naprawdę kobiety mówią, że te "konsekwencje" biorą się w przerażającej większości nie z faktu aborcji, ale z reakcji, jakie widać w społeczeństwie na temat aborcji. Tylko o to mi chodziło.
Wiesz, kobiety mówią o stracie, o żalu. Np takim, że nie mogły mieć tego dziecka teraz, ale wiedzą, że będą je miały później. Albo o takim, że marzyły o urodzeniu zdrowego dziecka, a musiały usunąć płód z wadą letalną - ich dziecko umarło, w wielu znaczeniach. O żalu, jaki dotyka ich, bo nie mogą mieć dziecka ze względu na stan zdrowia, bo mimo zabezpieczania się - miały pecha. Piszą o żegnaniu się z marzeniem, z życiem, które nie mogło być. Różnie to wygląda. Ale przeważają opinie pełne ulgi. Nawet, kiedy to jest trudna decyzja. "Syndrom postaborcyjny" to kobieta naciskana, zmuszona, aby go czuła.

>To też rozumiem, ale ja do tej pory o tym w ogóle nie pisałem.
>Mam pełną świadomość faktów o których piszesz, nie jest to dla mnie żadne novum,
>ani zaskoczenie. Moje posty dotyczyły do tej pory, po prostu innych sytuacji.

Mimo wszystko polecam broszurę. Tak, dla rozszerzenia obrazu sytuacji - mnie zdecydowanie poprawiła wgląd w problem. Materiałów nigdy za dużo Ponadto przydaje się ona dosyć mocno, kiedy spotyka się plującego jadem prolajfowca. I daje ciekawy wgląd w środowisko kobiet dotknięte problemem obecnej sytuacji prawnej.

>>Po trzecie: w przeważającej większości aborcji nie dokonuje się pod narkozą, tylko w znieczuleniu miejscowym.
>Mój wtręt o narkozie nie dotyczył zabiegów aborcji.
>Miałem na myśli możliwą szkodliwość ingerencji medycznych w organizm
>w ogóle. To był tylko przykład, w dodatku z przymrużeniem oka

Aj, tak razem postawione wyglądało jakby dotyczyło samego zabiegu. I fakt - umrzeć można nawet przy leczeniu zęba.

>No właśnie ... i to między innymi również starałem się w poprzednich postach naświetlić. Nic dobrego nie wyniknie z samych zmian legislacyjnych, o ile równolegle nie rozpocznie się proces rzetelnej edukacji dzieci i młodzieży.

Niech już może zaczną tą legislację. I w jednym, i w drugim temacie. A my nadal naciskajmy i mówmy. Może zaczną szybciej

>> (...) Ale nie osiągnie się tego bez zmiany obecnej ustawy i kilku nowych przepisów dotyczących edukatorów w szkołach. Edukatorów, nie przysłowiowych katechetek i polonistek.
>Właśnie to cały czas mam na myśli ...
>P.S. Kurcze chyba piszę zbyt zawile - skoro jestem podejrzewany o rzeczy
>których nie napisałem, nie sugerowałem, ani nie pomyślałem ...

A skąd! Widzę, jak podchodzisz do tematu. No dobra, może troszkę, szczególnie z tą narkozą się zakręciło, ale sądzę, że to przypadek. Człowiekowi się może zdarzyć Nic nie zarzucam, po prostu notorycznie czuję się w obowiązku "dotłumaczać", jak choćby tą kwestię "konsekwencji psychicznych" i rozmawiać na temat.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
03-02-2010 00:42 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
Przeczytałem dosyć dużo postów na tym forum dotyczących aborcji. Czytam i czytam, ale wciąż nie mogę się doszukać prób rozwiązania problemu "mężczyzny". Śpieszę z wytłumaczeniem. Sporo kobiet które znam, a które poddały się temu zabiegowi, decyzję o usunięciu ciąży podjęły z powodu opuszczenia ich przez partnerów...Tfu ! Wszelkie perturbacje spowodowane takim zabiegiem uderzają zawsze w kobietę. A facet ? On stoi gdzieś z boku, najczęściej głaskany przez mamusię ( TAK ! Właśnie przez mamusię ) i nabiera sił, aby kontynuować swoje polowanie.
Co z nimi do cholery ?!? To kobieta musi się narażać, podejmować ciężkie decyzje, płakać...Może pora sobie powiedzieć, że to zwykli, nic nie warci frajerzy ?

Gardzę nimi !
03-02-2010 01:11 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Przeczytałem dosyć dużo postów na tym forum dotyczących aborcji. Czytam i czytam, ale wciąż nie mogę się doszukać prób rozwiązania problemu "mężczyzny". Śpieszę z wytłumaczeniem. Sporo kobiet które znam, a które poddały się temu zabiegowi, decyzję o usunięciu ciąży podjęły z powodu opuszczenia ich przez partnerów...Tfu ! Wszelkie perturbacje spowodowane takim zabiegiem uderzają zawsze w kobietę. A facet ? On stoi gdzieś z boku, najczęściej głaskany przez mamusię ( TAK ! Właśnie przez mamusię ) i nabiera sił, aby kontynuować swoje polowanie.

Mój drogi. To oczywiste, że w zdrowym, kochającym się związku aborcja jest decyzją wspólną. W innej sytuacji kobieta takie decyzje podejmować musi sama. Facet wypisujący się ze związku, wypisuje się z możliwości decyzji.
Dosyć łopatologiczny przykład: kobieta w mojej sytuacji, czyli z własnym mieszkaniem i pieniędzmi. Zostawia ją jej partner. Przestaje się liczyć jego opinia nt remontu mieszkania, liczby zwierząt w nim oraz co kobieta zrobi z pięcioma milionami wygranymi w totka dwa dni później. Co będzie robił teraz on, jego matka czy inni krewni, nie jest istotne. Istotne, żeby remont się udał, zwierzęta były zaszczepione, a te pięć milionów to już jej problem, jak wyda.

> Co z nimi do cholery ?!? To kobieta musi się narażać, podejmować ciężkie decyzje, płakać...Może pora sobie powiedzieć, że to zwykli, nic nie warci frajerzy ?
>Gardzę nimi !

A mnie jest ich żal.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
03-02-2010 01:46 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>Dosyć łopatologiczny przykład: kobieta w mojej sytuacji, czyli z własnym mieszkaniem i pieniędzmi. Zostawia ją jej partner. Przestaje się liczyć jego opinia nt remontu mieszkania, liczby zwierząt w nim oraz co kobieta zrobi z pięcioma milionami wygranymi w totka dwa dni później. Co będzie robił teraz on, jego matka czy inni krewni, nie jest istotne. Istotne, żeby remont się udał, zwierzęta były zaszczepione, a te pięć milionów to już jej problem, jak wyda.

Przykład nieprzystający do realiów życiowych większości kobiet w Polsce.
03-02-2010 08:40 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Przykład nieprzystający do realiów życiowych większości kobiet w Polsce.

Szkoda, że nie zrozumiałeś, o co w przykładzie chodzi. Ale ja jestem cierpliwa.
Mężczyzna zostawiający kobietę ma takie samo prawo do współudziału w jej decyzji o aborcji, jak i o jej remoncie, zwierzętach i pieniądzach. Czyli żadne.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
w-o-w-o (692 punktów)

>Szkoda, że nie zrozumiałeś, o co w przykładzie chodzi.

Zrozumiałem. Moje obserwacje są zupełnie inne.

>Ale ja jestem cierpliwa.

Ja nie

>Mężczyzna zostawiający kobietę ma takie samo prawo do współudziału w jej decyzji o aborcji, jak i o jej remoncie, zwierzętach i pieniądzach. Czyli żadne.

Pieniądzach powiadasz ? Jej pieniądzach ? Mówisz też coś o "jej własnym mieszkaniu" ? To powiem Ci jedno - nie mieszkasz w Polsce, albo obracasz się tylko w środowisku klasy średniej.

I tyle w tym temacie.
Autografka (10638 punktów)

>Pieniądzach powiadasz ? Jej pieniądzach ?

A dlaczego nie?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-02-2010 11:52 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>A dlaczego nie?

Wyjrzyj poza duże miasto. Będziesz wiedziała.

Teraz z żoną pomagamy sąsiadce. Wybudowała razem z parterem dom, to ona brała kredyt. Kiedy on dowiedział się, że pojawi się dziecko odszedł. A ona ? W ciąży, bez pracy, z kredytem, chora. Wszyscy się na nią wypieli. Oprócz niedoszłej teściowej, która pielgrzymuje do jej domu głosząc misję zbawienia jej synusia. A ta kobieta jeszcze niedawno była w klasie średniej.
03-02-2010 11:59 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Wyjrzyj poza duże miasto. Będziesz wiedziała.

Nie mieszkam w dużym mieście.

>Teraz z żoną pomagamy sąsiadce. Wybudowała razem z parterem dom, to ona brała kredyt. Kiedy on dowiedział się, że pojawi się dziecko odszedł. A ona ? W ciąży, bez pracy, z kredytem, chora. Wszyscy się na nią wypieli. Oprócz niedoszłej teściowej, która pielgrzymuje do jej domu głosząc misję zbawienia jej synusia. A ta kobieta jeszcze niedawno była w klasie średniej.

A czy poprzez ten przykład chciałeś przedstawić jakąś bardziej ogólną myśl?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
04-02-2010 18:14 
 0 na 2
w-o-w-o (692 punktów)

>Nie mieszkam w dużym mieście.

No tak. Przecież duża nie jesteś, ale ładna za to, tak więc i miasto, z którego jesteś musi być takie samo, a kościelne jego wieże, tak smukłe jak smukłe jest Twe ciało...

>>Teraz z żoną pomagamy sąsiadce. Wybudowała razem z parterem dom, to ona brała kredyt. Kiedy on dowiedział się, że pojawi się dziecko odszedł. A ona ? W ciąży, bez pracy, z kredytem, chora. Wszyscy się na nią wypieli. Oprócz niedoszłej teściowej, która pielgrzymuje do jej domu głosząc misję zbawienia jej synusia. A ta kobieta jeszcze niedawno była w klasie średniej.

>A czy poprzez ten przykład chciałeś przedstawić jakąś bardziej ogólną myśl?

Tak. Myśl, że przez nieodpowiedzialność niby facetów musi w ogóle dochodzić do takich sytuacji. Gdyby jej partner ( dla Adamiaka: parter ) myślał mózgiem, ona nie musiałaby się zastanawiać nad tym czy urodzić dziecko. Najpierw chciane, potem niechciane.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
04-02-2010 20:09 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)

>No tak. Przecież duża nie jesteś, ale ładna za to, tak więc i miasto, z którego jesteś musi być takie samo, a kościelne jego wieże, tak smukłe jak smukłe jest Twe ciało...

Gdybym chciała, żeby wszyscy o tym wiedzieli, to zamieściłabym zdjęcie, jako awatara. Tak więc na przyszłość bez "takich", proszę.

>Tak. Myśl, że przez nieodpowiedzialność niby facetów musi w ogóle dochodzić do takich sytuacji. Gdyby jej partner ( dla Adamiaka: parter ) myślał mózgiem, ona nie musiałaby się zastanawiać nad tym czy urodzić dziecko. Najpierw chciane, potem niechciane.

Przez nieodpowiedzialność mężczyzn, przez nieodpowiedzialność kobiet, przez brak wyjaśniania sobie nawzajem swoich oczekiwań co do związku. Myślę, że uogólniasz. No i przecież, nie wszyscy są nieodpowiedzialni.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
w-o-w-o (692 punktów)
>>No tak. Przecież duża nie jesteś, ale ładna za to, tak więc i miasto, z którego jesteś musi być takie samo, a kościelne jego wieże, tak smukłe jak smukłe jest Twe ciało...

>Gdybym chciała, żeby wszyscy o tym wiedzieli, to zamieściłabym zdjęcie, jako awatara. Tak więc na przyszłość bez "takich", proszę.

Ta taa tak. Masz rację. Nie powtórzy się to już, nie, nie ! Nie powtórzy się i już. Ale co rusz myślę o tych pięknych kobietach i o nieodpowiedzialności tych co je wielbią, porzucają, a więc jaka jest przyczyna rozpadów związków ? Przez co tak jest ?

>Przez nieodpowiedzialność mężczyzn

O tak.

>przez nieodpowiedzialność kobiet

O tak. Ale mniejsze "tak" jak to powyżej.

>przez brak wyjaśniania sobie nawzajem swoich oczekiwań co do związku.

Oczywiście. Ale wyjaśnianie swoich oczekiwań to tylko słowa. Ludzie tak dużo sobie mówią, prawda ? Tu chodzi o czyny, o konsekwencję we wspólnym dążeniu do wcześniej ustalonego celu. Jakoś tak mało w tym wszystkim odwagi.

>Myślę, że uogólniasz.

Zaprawdę powiadam Ci - staram się nie czynić tego. Trzeba wskazać "coś" lub "kogoś" winnego, inaczej cała dyskusja skończy się na takim "maśle maślanym" - że nie wiadomo, no bo tak jest. Ale problem jest i trzeba go jakoś rozwiązać - może to kwestia edukacji ?

>No i przecież, nie wszyscy są nieodpowiedzialni.

No tak. Coś się tam znajdzie.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
Autografka (10638 punktów)

>Oczywiście. Ale wyjaśnianie swoich oczekiwań to tylko słowa. Ludzie tak dużo sobie mówią, prawda ? Tu chodzi o czyny, o konsekwencję we wspólnym dążeniu do wcześniej ustalonego celu. Jakoś tak mało w tym wszystkim odwagi.

Ważne, żeby słowa odpowiadały rzeczywistości. A do tego potrzeba odwagi. Zwłaszcza wtedy, gdy rzeczywistość może się drugiej stronie nie spodobać. Ale chyba lepiej zdobyć się na tę odwagę zanim pojawi się niechciana ciąża.

>Zaprawdę powiadam Ci - staram się nie czynić tego. Trzeba wskazać "coś" lub "kogoś" winnego, inaczej cała dyskusja skończy się na takim "maśle maślanym"- że nie wiadomo, no bo tak jest. Ale problem jest i trzeba go jakoś rozwiązać

A lepiej wskazać winnego, czy starać się rozwiązać problem?

>- może to kwestia edukacji ?

Na pewno. Przede wszystkim w zakresie antykoncepcji (choć ta może zawieść).


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-02-2010 12:25 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Wybudowała razem z parterem dom, to ona brała kredyt. Kiedy on dowiedział się, że pojawi się dziecko odszedł.
   I dom bez parteru został?
   To jest większy ogródek.
04-02-2010 18:04 
 Ocena-2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
>>Wybudowała razem z parterem dom, to ona brała kredyt. Kiedy on dowiedział się, że pojawi się dziecko odszedł.
>   I dom bez parteru został?
>   To jest większy ogródek.

Och....
"n" wyparowało.
Jeszcze raz pożresz mi jakąś literkę, to po łapkach dam.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
05-02-2010 12:09 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Szkoda, że nie zrozumiałeś, o co w przykładzie chodzi.
>Zrozumiałem. Moje obserwacje są zupełnie inne.

Dobrze, to jeszcze raz, prościej: to, że facet okazuje się palantem niegodnym splunięcia, nie ma nic do sytuacji kobiety. Szczególnie, jeśli rzeczony palant rości sobie jakieś dalsze prawa - czy to do decyzji o urodzeniu dziecka, czy jakiegoś tam stanu posiadania. Po to właśnie państwo ma zagwarantować kobitce ewentualne rozwiązanie problemu, jaki ma poz zniknięciu palanta.
Teraz?

>>Ale ja jestem cierpliwa.
>Ja nie
Oj. To musisz mieć ciężko z ludźmi?

>Pieniądzach powiadasz ? Jej pieniądzach ? Mówisz też coś o "jej własnym mieszkaniu" ? To powiem Ci jedno - nie mieszkasz w Polsce, albo obracasz się tylko w środowisku klasy średniej.
>I tyle w tym temacie.

Taka niższa średnia, powiedzmy, bez szaleństw. Plus, powiedzmy trochę "wyższej" przy kontaktach z wykładowcami i specjalistami, ale im to zawsze dobrze Tyle, że ja po prostu od dawna staram się zakręcić w życiu za tą słynną "niezależnością". Wiesz - studia, stypendia, kombinatoryka stosowana...
Chwilowo mieszkam w Polsce i jak dotąd biorę pod uwagę wyprowadzkę do Szwecji tylko dlatego, że proponują mi tam na jednym z uniwersytetów niezłe stypendium na badania i pracę naukową. A i to nie na stałe, chociaż kusi. Chociażby dlatego, że tam w służbie zdrowia (ani w sumie nigdzie indziej, jak się człowiek zastanowi) nikt nie zadaje głupich pytań na temat postaw życiowych.

A co do biedniejszych ludzi - jak wyżej. Po to jest państwo, żeby im życie ułatwiać. I - jak w Szwecji - kij je powinno obchodzić, czy jakaś organizacja ideologiczna uważa, że obywatel nie ma do czegoś prawa, bo to "moralnie złe". Moralnie złe to jest zaszlachtowanie sąsiadki elektrycznym nożem do indyka, a nie pomoc kobiecie w beznadziejnej sytuacji.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
05-02-2010 16:05 
 0 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
>Po to właśnie państwo ma zagwarantować kobitce ewentualne rozwiązanie problemu, jaki ma poz zniknięciu palanta.

Ja lubię rozmawiać o tym co jest i jak można to naprawić na chwilę obecną. Jak teraz może pomóc państwo ? Naprawdę nijak.

>Oj. To musisz mieć ciężko z ludźmi?

Czasem tak. Ale mijam ich jak cień i idę dalej.

>Po to jest państwo, żeby im życie ułatwiać.

Aby mogło to robić efektywnie, potrzebne są bardzo wysokie podatki. Poza tym co to znaczy ułatwiać ? Może lepiej: usuwać kłody spod nóg obywateli ? To ułatwianie często przynosi odwrotny skutek.

>I - jak w Szwecji - kij je powinno obchodzić, czy jakaś organizacja ideologiczna uważa, że obywatel nie ma do czegoś prawa, bo to "moralnie złe".

Jak w Szwecji. Tu jest Polska i potrzebne są inne rozwiązania.

>Moralnie złe to jest zaszlachtowanie sąsiadki elektrycznym nożem do indyka.....

Tak jest w Szwecji ? O maaamo...Potop nadchodzi !

>.....a nie pomoc kobiecie w beznadziejnej sytuacji.

Czyli :

1. Facet pijak bijący swoją kobietę i dzieci.
2. Zadłużanie przez nieodpowiedzialnego partnera całej rodziny.
3. Kobieta zmuszona do całodziennej opieki nad trójką dzieci ( brak przedszkoli )

Jest wiele sytuacji beznadziejnych. A czy dziewczyna, która poszła w tango ( skutkiem ciąża ) i pochodzi z niebiednej rodziny ma prawo lamentować nad swoim losem. Ja bym jej nie dał złamanego grosza. Po to ma się mózg żeby zwalczać instynkty. Czy taką osobę państwo ma równać ze zgwałconą kobietą ?


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
05-02-2010 17:18 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>I - jak w Szwecji - kij je powinno obchodzić, czy jakaś organizacja ideologiczna uważa, że obywatel nie ma do czegoś prawa, bo to "moralnie złe".
>Jak w Szwecji. Tu jest Polska i potrzebne są inne rozwiązania.

Dlaczego tak uważasz? Co ci się w szwedzkim modelu nie podoba?

>A czy dziewczyna, która poszła w tango ( skutkiem ciąża ) i pochodzi z niebiednej rodziny ma prawo lamentować nad swoim losem.

Każdy ma prawo lamentować nad swoim losem, a niechciany płód jest IMHO wystarczającym do lamentów powodem w obecnej sytuacji prawnej.
Nie twoja broszka, wowo, czy obywatelka zaszła w ciążę bo "poszła w tango", czy bo jej gumka w łożu małżeńskim pękła.

>Ja bym jej nie dał złamanego grosza.

Ona raczej nie chce twojego grosza tylko dostępu do antykoncepcji postkoitalnej tudzież aborcji. Swoje złamane grosze możesz, wowo, spokojnie kolekcjonować bez poczucia zagrożenia.

>Po to ma się mózg żeby zwalczać instynkty.

Po to ma się odpowiednie środki techniczne, by móc spokojnie zwalczać skutki instynktów, którym pofolgowano.

>Czy taką osobę państwo ma równać ze zgwałconą kobietą ?

A gdzie i po co miałoby równać?
05-02-2010 18:46 
 Ocena-1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>>Tu jest Polska i potrzebne są inne rozwiązania.

>Dlaczego tak uważasz?

Model szwedzki opiera się na znaczącej pomocy państwa. Dzięki wysokim podatkom. Myślisz, że Polacy są w stanie oddawać 50% swoich dochodów ?

>Co ci się w szwedzkim modelu nie podoba?

A czy napisałem, że coś mi się w tym modelu nie podoba ? On jest dostosowany do finansowych realiów, do finansowych możliwości obywateli tego kraju. Mogę napisać co mi się nie podoba, a co jest związane z tym państwem :

- Szwedki
- "Volvo"
- Meble

>Każdy ma prawo lamentować nad swoim losem, a niechciany płód jest IMHO wystarczającym do lamentów powodem w obecnej sytuacji prawnej.

To trzeba ten system prawny zmienić. Jestem tego zwolennikiem.

>Nie twoja broszka, wowo, czy obywatelka zaszła w ciążę bo "poszła w tango", czy bo jej gumka w łożu małżeńskim pękła.

Jeśli aborcja ma być w pełni zalegalizowana, zabieg ten powinien być opłacany z kieszeni zainteresowanego. Wtedy nie będzie to moją broszką.
Co do łoża małżeńskiego - nie stosuję gumek, jakoś mi przeszkadzają.

>Ona raczej nie chce twojego grosza tylko dostępu do antykoncepcji postkoitalnej tudzież aborcji.

Żyjemy podobno w demokracji. Niech więc zagłosuje na partię, która poczyni duże starania w tym kierunku. Z tego co wiem poparcie dla PO oscyluje w granicach 40%. Wszystko w rękach wyborców. W związku z tym, w najbliższych wyborach głosuję na skrajną lewicę.

>Po to ma się odpowiednie środki techniczne, by móc spokojnie zwalczać skutki instynktów, którym pofolgowano.

Oczywiście. Ale od tych środków technicznych ważniejsza jest edukacja.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
05-02-2010 19:17 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>>Tu jest Polska i potrzebne są inne rozwiązania.
>>Dlaczego tak uważasz?
>Model szwedzki opiera się na znaczącej pomocy państwa. Dzięki wysokim podatkom.

Niebezpiecznie ocierasz się o łgarstwo, wowo. Ten cytat z twojej wypowiedzi dotyczył uwagi przedmówczyni o tym, że w Szwecji organizacje ideologiczne nie mają nic do gadania w zakresie prawodawstwa:

Cytat:
I - jak w Szwecji - kij je powinno obchodzić, czy jakaś organizacja ideologiczna uważa, że obywatel nie ma do czegoś prawa, bo to "moralnie złe".


>>Nie twoja broszka, wowo, czy obywatelka zaszła w ciążę bo "poszła w tango", czy bo jej gumka w łożu małżeńskim pękła.
>Jeśli aborcja ma być w pełni zalegalizowana, zabieg ten powinien być opłacany z kieszeni zainteresowanego. Wtedy nie będzie to moją broszką.

Czyżbyś coś słyszał o refundacji antykoncepcji postkoitalnej?
A wczesna aborcja, wowo, jest dość tania- powtarzam, nie martw się więc o te swoje złamane grosze. Co więcej- jeśli chodzi ci tylko o kwestię refundacji ewentualnych kosztów aborcji, to po co tak lamentujesz nad jej aspektem etycznym?

>Co do łoża małżeńskiego - nie stosuję gumek, jakoś mi przeszkadzają.

Czy są jeszcze jakiś tajemnice twego łoża małżeńskiego, którymi chcesz się podzielić?

>>Ona raczej nie chce twojego grosza tylko dostępu do antykoncepcji postkoitalnej tudzież aborcji.
>Żyjemy podobno w demokracji. Niech więc zagłosuje na partię, która poczyni duże starania w tym kierunku. Z tego co wiem poparcie dla PO oscyluje w granicach 40%. Wszystko w rękach wyborców. W związku z tym, w najbliższych wyborach głosuję na skrajną lewicę.

No tak- po tym, to już ci rzeczywiście tylko grosz złamany zostanie
05-02-2010 23:40 
 Ocena-1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>Niebezpiecznie ocierasz się o łgarstwo, wowo.

A Ty sprytnie się do tego łgarstwa dobierasz. To moje łgarstwo, więc uważaj, mogę dać po łapkach.

>Czyżbyś coś słyszał o refundacji antykoncepcji postkoitalnej?

Ufff...Całe szczęście nie.

>po co tak lamentujesz nad jej aspektem etycznym?

Żeby Cię zdenerwować.

>Czy są jeszcze jakiś tajemnice twego łoża małżeńskiego, którymi chcesz się podzielić?

A lubisz kuchnię tajską ?

>No tak- po tym, to już ci rzeczywiście tylko grosz złamany zostanie

Całe szczęście ma się drugi paszporcik.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 13:13 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Niebezpiecznie ocierasz się o łgarstwo, wowo.
>A Ty sprytnie się do tego łgarstwa dobierasz. To moje łgarstwo, więc uważaj, mogę dać po łapkach.

Nie chcę być nazbyt brutalna, wowo, ale te teksty o łapkach zaczynają być nieco żenujące

>>po co tak lamentujesz nad jej aspektem etycznym?
>Żeby Cię zdenerwować.

Nie bądź naiwny
w-o-w-o (692 punktów)
>Nie chcę być nazbyt brutalna

BDSM bywa ciekawe.

>wowo

w-o-w-o

>ale te teksty o łapkach zaczynają być nieco żenujące

Jakoś ta buzia tak dziwnie na mnie patrzy...
Skreśl "łapkach", dopisz "rączkach". Tak lepiej ?

>Nie bądź naiwny

Koleja porada. Czy to jakaś poradnia ?
05-02-2010 20:51 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Model szwedzki opiera się na znaczącej pomocy państwa. Dzięki wysokim podatkom. Myślisz, że Polacy są w stanie oddawać 50% swoich dochodów ?
Zobacz sobie to twoje 50 %

>A czy napisałem, że coś mi się w tym modelu nie podoba ? On jest dostosowany do finansowych realiów, do finansowych możliwości obywateli tego kraju. Mogę napisać co mi się nie podoba, a co jest związane z tym państwem :
>- Szwedki
>- "Volvo"
>- Meble
Szwedzki system naliczania podatku dochodowego jest tutaj
Tak na wypadek jakbyś chciał coś zrobić z instynktami.
>>Każdy ma prawo lamentować nad swoim losem, a niechciany płód jest IMHO wystarczającym do lamentów powodem w obecnej sytuacji prawnej.
>To trzeba ten system prawny zmienić. Jestem tego zwolennikiem.
A w jaki sposób zamierzasz go zmienić bo przecież:
>Żyjemy podobno w demokracji. Niech więc zagłosuje na partię, która poczyni duże starania w tym kierunku. Z tego co wiem poparcie dla PO oscyluje w granicach 40%. Wszystko w rękach wyborców. W związku z tym, w najbliższych wyborach głosuję na skrajną lewicę.
Na Komunistyczną Partię Polski czy na Nową Lewicę?
Tak czy tak powodzenia w używaniu słów których znaczenia nie rozumiesz
w-o-w-o (692 punktów)
Tak, tak. Poczytaj o podatku gminnym, poczytaj o ubezpieczeniach społecznych ( średnio 30% wynagrodzenia ), o podatku dla osób prawnych, fizycznych, o naprawdę wysokich akcyzach.

>>To trzeba ten system prawny zmienić. Jestem tego zwolennikiem.

>A w jaki sposób zamierzasz go zmienić

To Ty nie wiesz ? A od czego są wybory ? Oddam swój głos, tylko to mi pozostaje.

>Na Komunistyczną Partię Polski czy na Nową Lewicę?

Na Ligę Wyzwolenia

>Tak czy tak powodzenia w używaniu słów których znaczenia nie rozumiesz

Najważniejsze, że sam się rozumiesz. Naprawdę, bardzo się z tego cieszę.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 00:46 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>Tak, tak. Poczytaj o podatku gminnym, poczytaj o ubezpieczeniach społecznych ( średnio 30% wynagrodzenia ), o podatku dla osób prawnych, fizycznych, o naprawdę wysokich akcyzach.
Różnica w socjalu jak przepaść a statystyczny Szwed pracuje na państwo o ok 45 dni dłużej od takiego samego Polaka. A być bezrobotnym albo emerytem w Szwecji.
>To Ty nie wiesz ? A od czego są wybory ? Oddam swój głos, tylko to mi pozostaje.
Ken Livingstone powiedział takie prawdziwe zdanie na temat wyborów.
>Na Ligę Wyzwolenia
Poparcie na poziomie błędu statystycznego?
Zajebista perspektywa na zmiany.
>Najważniejsze, że sam się rozumiesz. Naprawdę, bardzo się z tego cieszę.
Od Ciebie nie wymagam, rzeczy ponad siły ale jakbyś chciał mi zrobić szczerą przyjemność to juz napisałem.
w-o-w-o (692 punktów)
>Różnica w socjalu jak przepaść a statystyczny Szwed pracuje na państwo o ok 45 dni dłużej od takiego samego Polaka. A być bezrobotnym albo emerytem w Szwecji.

Oczywiście spodziewałem się po Tobie tych oczywistych oczywistości. Oczywiście.

>Ken Livingstone powiedział takie prawdziwe zdanie na temat wyborów.

Churchill też. Znów to Twoje wmawianie mi pewnych poglądów. Czuję się jak w kościele za młodu. Owszem, wymyśl lepszy system od demokracji, chwycę wtedy za sztandar i pomaszeruję za Tobą.

>>Na Ligę Wyzwolenia

>Poparcie na poziomie błędu statystycznego?
>Zajebista perspektywa na zmiany.

No i mam Cię. Znajdź mi taką partię, w szczególności skrajnie socjalistyczną. Nie ma. Wymyśliłem sobie tę nazwę, aby dać Ci dowód twojej projekcji. To dosyć skomplikowany proces, ale ogarniesz.

>Od Ciebie nie wymagam, rzeczy ponad siły ale jakbyś chciał mi zrobić szczerą przyjemność

Dla Ciebie ? Ależ oczywiście. Dałeś mi tyle minusów to ja dam Ci dziesięć plusów. A co tam.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 02:01 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)

>No i mam Cię. Znajdź mi taką partię, w szczególności skrajnie socjalistyczną. Nie ma. Wymyśliłem sobie tę nazwę, aby dać Ci dowód twojej projekcji. To dosyć skomplikowany proces, ale ogarniesz.
>   Churchill też. Znów to Twoje wmawianie mi pewnych poglądów. Czuję się jak w kościele za młodu. Owszem, wymyśl lepszy system od demokracji, chwycę wtedy za sztandar i pomaszeruję za Tobą.
>>   Od Ciebie nie wymagam, rzeczy ponad siły ale jakbyś chciał mi zrobić szczerą przyjemność
>   Oczywiście spodziewałem się po Tobie tych oczywistych oczywistości. Oczywiście.

Szkoda prądu i klawiatury sam robisz z siebie pajaca
w-o-w-o (692 punktów)
>Szkoda prądu i klawiatury sam robisz z siebie pajaca

No tak...Wiedziałem, że nie wytrzymasz i użyjesz jakiegoś obraźliwego określenia na mój temat.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 02:38 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>Szkoda prądu i klawiatury sam robisz z siebie pajaca
>No tak...Wiedziałem, że nie wytrzymasz i użyjesz jakiegoś obraźliwego określenia na mój temat.
Błąd to określenie dotyczy twojej czynności ze wskazaniem jej skutku.
06-02-2010 07:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>... sam robisz z siebie pajaca
>No tak...Wiedziałem, że nie wytrzymasz i użyjesz jakiegoś obraźliwego określenia na mój temat.

   Nawet w pajacowaniu nie jesteś oryginalny - od dość dawna trwają poszukiwania określeń na takie odpady poprodukcyjne w myśleniu.
05-02-2010 17:34 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>Czasem tak. Ale mijam ich jak cień i idę dalej.
A tego forum nie mógłbyś tak samo?
> Po to ma się mózg żeby zwalczać instynkty.
Czy chrzanienie głupot jest instynktowne w twoim przypadku?
>Czy taką osobę państwo ma równać ze zgwałconą kobietą ?
>
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa

Zadajesz pytanie i sam sobie odpowiadasz w stopce, rozwijając własną myśl:
"Tu jest Polska i potrzebne są inne rozwiązania." w zaiste bardziej "polski" sposób niż Wałęsa.
Ręce opadają na takie a hej do przodu, przez duże CH i oboczność samogłoski.
05-02-2010 18:53 
 Ocena-1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>>Czasem tak. Ale mijam ich jak cień i idę dalej.

>A tego forum nie mógłbyś tak samo?

Zabroń mi.

>Czy chrzanienie głupot jest instynktowne w twoim przypadku?

Och. Rozgryzłeś mnie. Zadowolony ?

>Ręce opadają

O tak !



Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
05-02-2010 19:45 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>Zabroń mi.
Nawet szkoda mi prądu na wyśmiewanie.
>>Czy chrzanienie głupot jest instynktowne w twoim przypadku?
>Och. Rozgryzłeś mnie. Zadowolony ?
Niezupełnie.
>>Ręce opadają
>O tak !
Jak nie będziesz ich podnosił do klawiatury to będę w pełni zadowolony.
w-o-w-o (692 punktów)
>Nawet szkoda mi prądu na wyśmiewanie.

Stań przed lustrem, tylko w dzień, żeby nie marnować prądu - pośmiejesz się za darmo.

>Nie zupełnie.

Doprawdy. Ciężko Cię zadowolić.

>Jak nie będziesz ich podnosił do klawiatury to będę w pełni zadowolony.

Chciałbyś

Ludzie mają dziwną predyspozycję do wmawiania komuś pewnych rzeczy. Ty chcesz udowodnić sam przed sobą, że myślę w taki i taki sposób, że wyznaję taką i taką filozofię, że mam takie i takie poglądy. A kiedy Ci się nie udaje, przechodzisz do ataku. Nudzisz mnie. A już potwornie nudzą mnie te minusy, które stawiasz jak opętany. Przypominasz mi pewnego księżulka, który wmówił sobie, że mój ojciec jest komunistą i stawiał mi codziennie jedynki. A tak, dla zasady. Możesz mi postawić minus na każdej wypowiedzi - i tak nie zmusisz mnie do zaprzestania wypowiadania się w tym miejscu.

Na zakończnie dyskusji powiem, że jestem pełen wiary w naukę. Jestem przekonany, że nadejdzie dzień, w którym ogłoszone zostanie wynalezienie 100% skutecznego środka antykoncepcyjnego.
06-02-2010 01:08 
 Ocena 5 na 5
Smith (10069 punktów)
>>Nawet szkoda mi prądu na wyśmiewanie.
>Stań przed lustrem, tylko w dzień, żeby nie marnować prądu - pośmiejesz się za darmo.
Doradcą to w sprawie naleśników możesz ewentualnie zostać, więc nie sil się.
>>Nie zupełnie.
>Doprawdy. Ciężko Cię zadowolić.
Wybredny jestem.
>>Jak nie będziesz ich podnosił do klawiatury to będę w pełni zadowolony.
>Chciałbyś
Nie tylko ja.
>
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa

Mierz zamiary na siły albo lepiej spróbuj gdzie indziej.
w-o-w-o (692 punktów)
>Doradcą to w sprawie naleśników możesz ewentualnie zostać, więc nie sil się.

Dziękuję za poradę

>Wybredny jestem.

Wybredny, ale nie wredny.

>Nie tylko ja.

I o to chodziło

>Mierz zamiary na siły albo lepiej spróbuj gdzie indziej.

Kolejna porada...Może zbaw kogoś u siebie w domu najpierw ?


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 01:52 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Wybredny, ale nie wredny.
To przez taki ludzki odruch politowania tylko.
>I o to chodziło
Beznadzieją i nudą znowu bijesz
>
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa

>>Mierz zamiary na siły albo lepiej spróbuj gdzie indziej.
>Kolejna porada...Może zbaw kogoś u siebie w domu najpierw ?
>>>Doradcą to w sprawie naleśników możesz ewentualnie zostać, więc nie sil się.
Tak jakoś odrobinę sensowniej wygląda ta cienkość w uszach opnenta ukazująca pyskówka.
w-o-w-o (692 punktów)
>To przez taki ludzki odruch politowania tylko.

Więc ulituj się wreszcie nad sobą, nie odpisuj. Tak, tak...Zrób to Ja się nad Tobą litować nie będę.

>Beznadzieją i nudą znowu bijesz

Mam nadzieję, że nie biję zbyt mocno. Bardzo boli ?

>pyskówka.

Ty dzierżyłeś pistolet startowy, Ty wystrzeliłeś, dając znak do tego pyskówkowego wyścigu. Proponuję go zakończyć, tym bardziej, że naprawdę Cię nie znam i nie wiem jakim jesteś człowiekiem. A nie chcę Cię w żaden sposób obrazić. Ja nawet nie wiem jakie masz poglądy, jaka jest Twoja filozofia życiowa. Jeśli chodzi o tę wymianę zdań - to jest to moja standardowa reakcja na tego typu zaczepki.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 02:34 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
> Proponuję go zakończyć, tym bardziej, że
>Słowem chcesz poszczuć moją wolność ?
>naprawdę Cię nie znam i nie wiem jakim jesteś człowiekiem.
No tym razem przynajmniej opinii nie wygłaszasz.
>A nie chcę Cię w żaden sposób obrazić.
>Ubiję to słowo jak psa
>Ja nawet nie wiem jakie masz poglądy, jaka jest Twoja filozofia życiowa. Jeśli chodzi o tę wymianę zdań - to jest to moja standardowa reakcja na tego typu zaczepki.
Tak zgadza się nie wiesz i już ustaliliśmy na czym polega ta standardowa reakcja
w-o-w-o (692 punktów)
Widzę, że nie chcesz przestać, nie czujesz się na siłach, aby pojąć, że do niczego mnie nie zmusisz. Bawisz się tu w wycinanki z moich słów. Wstań, pójdź po nożyczki i przez ekran przeniknij do mojej głowy, powycinaj moje myśli, moje przemyślenia, abyś mógł posklejać je w zadowalającą Ciebie całość. Właśnie w tak ograniczony sposób trwa komunikacja między Tobą, a mną. Z Twojej winy - Ty nie chcesz rozmowy, chcesz konfrontacji, wciąż o niej myślisz, nie potrafisz się z tej chęci otrząsnąć Panie Smith...Agencie Smith, próbujący bez ustanku przedstawić moje wnętrze jako poczwarkę.
Wykorzystujesz tę elektroniczną barierę do tego, by mnie obrazić. To charakteryzuje tylko i wyłącznie ludzi ograniczonych, zamkniętych w świecie własnych lęków, posiadających kompleksy. Jeśli istniejesz jako istota chcąca wyrazić coś sobą, przekazać coś pozytywnego, to przekaż mi to, pokaż, że stać Cię na coś więcej niż nazwanie mnie pajacem. A jeśli nie, to miej odwagę powiedzieć mi obraźliwe słowo stając przede mną.
Czujesz potrzebę wmawiania mi swoich urojeń, projekcji ? Nie wmówisz mi, że źle myślę i wiesz o tym, dlatego ujawniły się Twoje głęboko skrywane instynkty.

Wyobraź sobie, że jestem łowcą, który zastawia myśliwskie wnyki wykonane ze słów. Jestem myśliwym polującym na okropne stworzenia, niby ludzi, powszechnie znane pod nazwą "pieniacze".
06-02-2010 13:50 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Widzę, że nie chcesz przestać, nie czujesz się na siłach, aby pojąć, że do niczego mnie nie zmusisz. Bawisz się tu w wycinanki z moich słów.
Skoro sam nie jesteś w stanie dostrzec w nich głębi to ułatwiam Ci dotarcie do niej.
>Wstań, pójdź po nożyczki i przez ekran przeniknij do mojej głowy, powycinaj moje myśli, moje przemyślenia, abyś mógł posklejać je w zadowalającą Ciebie całość.
Nudny jesteś. Napisz coś o naleśnikach.
>Właśnie w tak ograniczony sposób trwa komunikacja między Tobą, a mną.
Cóż wysiliłem się na regresję celem adekwatności formy przekazu do odbiorcy.
>Z Twojej winy - Ty nie chcesz rozmowy, chcesz konfrontacji, wciąż o niej myślisz, nie potrafisz się z tej chęci otrząsnąć Panie Smith...Agencie Smith, próbujący bez ustanku przedstawić moje wnętrze jako poczwarkę.
Nie szukaj winy na zewnątrz bo znasz już powód.
Czytałeś moje oświadczenie lustracyjne, czy tak sobie znowu rzucasz słowa na wiatr?
> Wykorzystujesz tę elektroniczną barierę do tego, by mnie obrazić. To charakteryzuje tylko i wyłącznie ludzi ograniczonych, zamkniętych w świecie własnych lęków, posiadających kompleksy. Jeśli istniejesz jako istota chcąca wyrazić coś sobą, przekazać coś pozytywnego, to przekaż mi to, pokaż, że stać Cię na coś więcej niż nazwanie mnie pajacem.
Co do analizy moich motywów i uwarunkowań, to wybierz się na plaże ale koniecznie piaszczystą i usiądź na niej bez majtek. Efekt tego doświadczenia powinien pokazać Ci dosłowną wartość twoich analiz.
>A jeśli nie, to miej odwagę powiedzieć mi obraźliwe słowo stając przede mną.
Dobrze, że nie klęcząc.
> Czujesz potrzebę wmawiania mi swoich urojeń, projekcji ? Nie wmówisz mi, że źle myślę i wiesz o tym, dlatego ujawniły się Twoje głęboko skrywane instynkty.
>Wyobraź sobie, że jestem łowcą, który zastawia myśliwskie wnyki wykonane ze słów. Jestem myśliwym polującym na okropne stworzenia, niby ludzi, powszechnie znane pod nazwą "pieniacze".
Baw się dalej w odkrywcę albo trapera ale poluj na pluszaki to nie będziesz się "pieniactwem" kompromitować.

No a teraz twoja pointa i kończ już waść wstydu sobie oszczędź.
w-o-w-o (692 punktów)
>Skoro sam nie jesteś w stanie dostrzec w nich głębi to ułatwiam Ci dotarcie do niej.

O tak. Wiem, że chcesz ułatwiać, radzić, uczyć i nawracać.

>Nudny jesteś.

To nie czytaj tego co piszę.

>Napisz coś o naleśnikach.

Na słodko czy słono ?

>Cóż wysiliłem się na regresję celem adekwatności formy przekazu do odbiorcy.

No i regresja się utrzymała...

>>Panie Smith...Agencie Smith

>Czytałeś moje oświadczenie lustracyjne ?

Jestes taki niewrażliwy na aluzje ? Czy przewrażliwiony na swoim punkcie ? Chodzi mi o pewnego agenta z takiego znanego filmu braci Wachowskich. A ty mi to o jakiejś lustracji

> czy tak sobie znowu rzucasz słowa na wiatr?

Chyba w pustkę.

>Co do analizy moich motywów i uwarunkowań, to wybierz się na plaże ale koniecznie piaszczystą i usiądź na niej bez majtek. Efekt tego doświadczenia powinien pokazać Ci dosłowną wartość twoich analiz.

Kolejna porada. Eh...

>>A jeśli nie, to miej odwagę powiedzieć mi obraźliwe słowo stając przede mną.

>Dobrze, że nie klęcząc.

I tyle o Twojej cywilnej odwadze ?

>Baw się dalej w odkrywcę albo trapera

Kolejna porada.

>ale poluj na pluszaki

Znowu...Zupełnie jak moja babcia.

to nie będziesz się "pieniactwem" kompromitować.

Wyzwiska wyklepywane Twoimi rączkami - to jest pieniactwo

>No a teraz twoja pointa

Z pustego to i Salomon nie naleje Pani Smith. Dzielny internetowy bohaterze.

>kończ już waść wstydu sobie oszczędź.

Właśnie.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 19:29 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Skoro sam nie jesteś w stanie dostrzec w nich głębi to ułatwiam Ci dotarcie do niej.
>O tak. (..) Dzielny internetowy bohaterze.
>>kończ już waść wstydu sobie oszczędź.
>Właśnie.
>
Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa

Słuchaj babci lepiej.
A naleśniki na słodko.
07-02-2010 00:08 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
>Słuchaj babci lepiej.

Czyli mam zabijać kapitalistów ?

>A naleśniki na słodko.

Słodkie "coś" do smarowania naleśnika :

śmietanka 36% (najlepsza "Łowicz").
sok z cytryny
cukier puder do smaku
zmielony kardamon
melisa
ćwiarteczki truskawek

Ubijasz śmietankę z dodatkiem kilku kropel soku z cytryny i cukrem pudrem. Mieszasz z pozostałymi składnikami.

Słodkie "coś" do smarowania naleśnika nr.2 :

jogurt grecki
miód akacjowy ( opcjonalnie )
jagody lub borówki amerykańskie (tylko długo płucz )
syrop klonowy

Jogurt mieszasz z owocami i miodem. Tak nadziane naleśniki skrapiaj syropem.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
07-02-2010 00:54 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Czyli mam zabijać kapitalistów ?
A co ja k.... wiem o zabijaniu
>>A naleśniki na słodko.
>Słodkie "coś" (...) Tak nadziane naleśniki skrapiaj syropem.
To jeden z najbardziej pouczających postów na tym forum. W każdym bądź razie naj naj praktyczniejszy.
Luksio jestem pod wrażeniem.
Dzięki
w-o-w-o (692 punktów)
>A co ja k.... wiem o zabijaniu

Babcia mawia, że Borewicz wiedział, ale nie powiedział.

>Luksio jestem pod wrażeniem.

Ja latam, latam - jestem "nad" wrażeniem.....Kurczę. Muszę zmienić towar.

>Dzięki

Przez żołądek do konsensusu.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
07-02-2010 01:56 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Babcia mawia, że Borewicz wiedział, ale nie powiedział.
Wiedział też kapitan Żbik, ale nagle z kiosków znikł.
>Przez żołądek do konsensusu.
Dobrze że nie do serca.
07-02-2010 05:59 
 Ocena 1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
>Wiedział też kapitan Żbik, ale nagle z kiosków znikł.

Zabili go kapitaliści.

>Dobrze że nie do serca.

Nie wiem kogo ty masz, żonę, dziewczynę czy po prostu jakąś kandydatkę na towarzyszkę życia. Ale wiem jedno - mam tu takie coś, co sprawi, że będziesz słyszał z jej ust cichutkie "jeszcze, jeszcze", co sprawi, że nie opędzisz się od jej westchnień. A jest to sos brzoskwiniowo rozmarynowy. Bardzo uniwersalny. Może być do deserów jak i do dań głównych.

Aby go sporządzić będziesz oczywiście potrzebował brzoskwiń ( świeże najlepiej, z puszki odrobinę gorzej ), świeżego rozmarynu ( świeży jest o niebo lepszy od suszonego )...

3 sztuki brzoskwiń
mała gałązka rozmarynu
sok z brzoskwiń
1 płaska łyżeczka masła do smażenia
1 płaska łyżeczka schłodzonego masła do miksowania
pieprz czarny zmielony ( jeśli sos ma posłużyć do dania głównego )

Na patelenkę wrzucasz masło z rozmarynem, rozgrzewasz na małym ogniu, dodajesz posiekane brzoskwinie, zwiększasz ogień, smażysz przez minutę mieszając. Ogień na minimum, dolewasz sok, gotujesz około 5 minut. Wyjmujesz rozmaryn, a brzoskwinie bardzo dokładnie i namiętnie miksujesz dodając drugą część schłodzonego masła. Musisz uzyskać leistą konsystencję ( jeśli jest za gęsty, dolej soku i jeszcze raz zmiksuj ). Sos musi być gładziutki.

Pyszny z naleśnikami z białym serem, z piersią z kurczaka posypaną migdałami.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
07-02-2010 10:29 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Wiedział też kapitan Żbik, ale nagle z kiosków znikł.
>Zabili go kapitaliści.
>Nie wiem kogo ty masz,(...) z piersią z kurczaka posypaną migdałami.
Dziękuję za przepis i za tak ludzką troskę o moje życie i westchnienia partnerki, ale więcej zabijać, ubijać albo przynajmniej rozetrzeć na proch marny*, bo nas zrobią na szaro.

*pod względem wielkości ziaren oczywiście
07-02-2010 00:33 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Moim zdaniem w-o-w-o zdecydowanie prowadzi na punkty. Jego technika jest wręcz nienaganna. Nie wiem jak z kondycją.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-02-2010 01:04 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>   Moim zdaniem w-o-w-o zdecydowanie prowadzi na punkty. Jego technika jest wręcz nienaganna. Nie wiem jak z kondycją.
Wobec konkretu popartego fachową wiedzą najwyszukańsze bon moty i nawet retoryka samego Demostenesa byłaby bezsilna.
Knockdown przez zaskoczenie zmianą taktyki.
Rzucam ręcznik i idę robić naleśniki.
To już nie waga półśmieszna.
Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
w-o-w-o (692 punktów)
>Moim zdaniem w-o-w-o zdecydowanie prowadzi na punkty.

Ma się sędziów w kieszeni

>Jego technika jest wręcz nienaganna.

Naprawdę ? Rozbity drugi łuk, nie widzę.

>Nie wiem jak z kondycją.

Ma się córkę ze skakanką, ma się i kondycję

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 07:11 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... jestem pełen wiary w naukę.
   Ty naprawdę pomyliłeś portale.

>Jestem przekonany, że nadejdzie dzień, w którym ogłoszone zostanie wynalezienie 100% skutecznego środka antykoncepcyjnego.
   Siekierę wymyślili już ze 300.000 lat temu.

   Bardziej interesuję się środkami na trolle.
06-02-2010 18:22 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>Ty naprawdę pomyliłeś portale.

A to nie jest Adamiakowizna.pl ?

>Jestem przekonany, że nadejdzie dzień, w którym ogłoszone zostanie wynalezienie 100% skutecznego środka antykoncepcyjnego.

>Siekierę wymyślili już ze 300.000 lat temu.

I jeszcze żyjesz ?

>Bardziej interesuję się środkami na trolle.

TROLLOZOL ! Jeszcze nie znasz

Jestem częścią kampanii reklamowej tego środka. Przewiduje ona powszechny atak trolli, takich jak ja. Gdy już staniemy się wystarczająco uciążliwi ujrzycie w telewizorach rozwiązanie.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
05-02-2010 18:13 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... idę dalej.
   To dobry planik - forum egzaltacja.pl jest parę wzdychów dalej, zaraz za szlochzakrętem.
   Plus na dobrą drogę.
05-02-2010 19:32 
 Ocena-1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
Idąc przez internetowe pustkowie spotkałem przy drodze znak "RacjonaliściCity".
Nie było zbyt daleko, podobno 5 minut logowania stąd. Pomyślałem - mają tam picie, jedzenie. Może sobie tam odpocznę ?
Okazało się, że miasteczkiem rządzi pewna banda, a ich przywódcą jest dawno tu przybyły Adamiak, obecnie szeryf, szef wszystkich szefów. To on, wielki szu tutejszego kasyna, on i jego naładowany ciętą ripostą Colt, stanowią prawo. Do niego należy ostatnie słowo, to on, dzień w dzień budzi wystrzałami to miasto, przypomina w ten sposób, że za wzgórzem czają się barbarzyńscy Indianie.
Miałem tu być tylko jeden dzień. Może jestem na tyle zmęczonym wędrowcem, że nie mam siły iść dalej ? Może jestem indiańskim agentem, obliczającym ilość Whiskey w tutejszych magazynach ? Może liczę ilość przyszłych skalpów ?

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
06-02-2010 00:09 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
> Po to ma się mózg żeby zwalczać instynkty.

WOWO, to jest doskonale!!!
PS
Wychodzi mi, ze osobiście zwalczyłeś swój instynkt masturbacji, zgadza sie?
w-o-w-o (692 punktów)
>Wychodzi mi, ze osobiście zwalczyłeś swój instynkt masturbacji, zgadza sie?

Wychodzi mi na to, że to nie jest konfesjonał
Nie wiem co mam powiedzieć, boję się, że nie usłyszę puk, puk, puk.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
03-02-2010 10:40 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Istotne, żeby remont się udał, zwierzęta były zaszczepione, a te pięć milionów to już jej problem, jak wyda.
>Przykład nieprzystający do realiów życiowych większości kobiet w Polsce.

Wowo, te 5 milionów wygranej, to nie była istota wypowiedzi Elki
w-o-w-o (692 punktów)

>Wowo, te 5 milionów wygranej, to nie była istota wypowiedzi Elki

No co Ty ?
03-02-2010 08:00 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Może pora sobie powiedzieć, że to zwykli, nic nie warci frajerzy ?
>Gardzę nimi !

   11. Nie pajacuj.
06-02-2010 04:13 
 Ocena-1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>11. Nie pajacuj.

12. Nie śledź.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
02-02-2010 10:47 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

Szkoda, że nie mogę dać więcej plusów.
Napisałaś tak, że teraz każdy zrozumie. Michał to wie, jemu nie trzeba tłumaczyć, ale są tacy, którym trzeba i zrobiłaś to po mistrzowsku.
Pozdrawiam mocno-mocno
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Szkoda, że nie mogę dać więcej plusów.
>Napisałaś tak, że teraz każdy zrozumie. Michał to wie, jemu nie trzeba tłumaczyć, ale są tacy, którym trzeba i zrobiłaś to po mistrzowsku.
>Pozdrawiam mocno-mocno

Dziękuję. I też pozdrawiam


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
22-02-2010 21:30 
 Ocena 1 na 1
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Dlaczego odmawiasz zygocie podmiotowości (bo tak zrozumiałem tą wypowiedź, zważywszy na kontekst). Zygota nie jest w stanie rozwijać poza organizmem matki, w związku z czym jest od niej uzależniona. Wiadomo jednak, że z zygoty po 9 miesiącach "wyrasta" człowiek. Zygota jest jedynie etapem rozwoju człowieka, w związku z czym nie uważam aby należało uparcie pozbawiać ją człowieczeństwa. Określenie zygota jest synonimem określenia człowiek w wczesnej fazie rozwoju.
Zaśniad groniasty też człowiek?

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
29-01-2010 01:04 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
Twoje słowa to ujęcie mych myśli...
Ni mniej.
Nic ponadto...
TheNut (81 punktów)

>A to już zadanie dla filozofów - antropologów. Definicja człowieczeństwa. Czy można sprowadzić człowieczeństwo do sprawnie działającego mózgu ?
a propo tresci literackich-jest takie calkiem ciekawe opowiadanie Ph.K. Dicka-bardzo dawno je czytalem wiec nie pamietam tytulu, moze ktos kojarzy-wizja swiata w ktorym rozpatruje czy tez definiuje sie czlowieczenstwo przez zdolnosc wykonywania dzialan algebraicznych..
TheNut (81 punktów)
>zdolnosc wykonywania dzialan algebraicznych..

i arytmetycznych pewnie tez..

(na wypadek jak bys sie jakis zfanatyzowany wielbiciel trafil)
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>>A to już zadanie dla filozofów - antropologów. Definicja człowieczeństwa. Czy można sprowadzić człowieczeństwo do sprawnie działającego mózgu ?
> a propo tresci literackich-jest takie calkiem ciekawe opowiadanie Ph.K. Dicka-bardzo dawno je czytalem wiec nie pamietam tytulu, moze ktos kojarzy-wizja swiata w ktorym rozpatruje czy tez definiuje sie czlowieczenstwo przez zdolnosc wykonywania dzialan algebraicznych..
>
   Czytałem. Przedludzie. Nie jestem pewien, czy tak przetłumaczono tytuł, bo książkę czytałem w oryginale. Jest tam też taki motyw, że można legalnie dokonać "aborcji" dopóki dziecko nie skończy dwunastu lat.

Można zawsze liczyć, że Amerykanie postąpią we właściwy sposób. Oczywiście po tym, jak wyczerpią wszelkie inne możliwości.
-- Winston Churchill
Głąbiński (3538 punktów)
>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?
Nie jestem w tej kwestii kompetentny, ale z tego co mi wiadomo wynika, że odpowiedź zależy od tego, czy słowo "wolno" odnosi się do prawa obowiązującego u nas, w UE, czy przez ONZ, lub czy odnosi się do zasad moralnych. Te ostatnie przyjmuje każdy indywidualnie i jedynie można określić, czy jakieś konkretne, osobno wzięte normy moralne są akceptowane przez większość, czy nie.
Z kolei wszystkie trzy rodzaje prawa stanowionego w kwestii, którą poruszasz wypowiadają się dość zgodnie: zabić człowieka nie wolno, jednak bez ścisłego zdefiniowania, co to znaczy "żywy człowiek" (zabicie nieżywego nie jest możliwe). Nieformalnie przyjmuje się, że płód ukształtowany, a przynajmniej posiadający zdolny do funkcjonowania układ nerwowy (umownie przyjmuje się, że jest tak w nie pamiętam dokładnie którym tygodniu ciąży) jest żywym człowiekiem. Wg mojego przekonania decyzja o tym uznaniu powinna należeć do matki. W każdym bądź razie niepytany nie miałbym odwagi prawić kazanie kobiecie mającej problem z ciążą, lub osobom opiekującym się pozbawionym możności działania człowiekiem. Również niezrozumiała jest dla mnie mentalność człowieka, który deklarując wiarę w Boga jako istoty niemożliwej do rozumowego poznania i miłosiernej, potrafią twierdzić, że na podstawie jakiś urywków zdań wiedzą, jaka jest Jego wola.

Stach M. G.
26-01-2010 18:00 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
Nieformalnie przyjmuje się, że płód ukształtowany, a przynajmniej posiadający zdolny do funkcjonowania układ nerwowy (umownie przyjmuje się, że jest tak w nie pamiętam dokładnie którym tygodniu ciąży) jest żywym człowiekiem.

5-6 tydzień życia płodowego

. Również niezrozumiała jest dla mnie mentalność człowieka, który deklarując wiarę w Boga jako istoty niemożliwej do rozumowego poznania i miłosiernej, potrafią twierdzić, że na podstawie jakiś urywków zdań wiedzą, jaka jest Jego wola.

Funkcjonariusze wszelkich religii uzurpują sobie prawo do orzekania o woli Boga. Dla mnie dziwne jest nie to, że tak postępują, ale to, że znajdują posłuch u innych.

Les templiers sont parmi nous
w-o-w-o (692 punktów)
>Funkcjonariusze wszelkich religii uzurpują sobie prawo do orzekania o woli Boga. Dla mnie dziwne jest nie to, że tak postępują, ale to, że znajdują posłuch u innych.

Ogólnie ludzie uzurpują sobie prawo do orzekania o woli innych ludzi.

Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
26-01-2010 18:28
 Ocena 13 na 13
Adamiak (36436 punktów)
>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
   Najlepiej wieczorem, ale też polecam szybko.

>I to takiego, który nie może się bronić, ani słownie, ani fizycznie?
   Takiego najszybciej.
26-01-2010 18:37 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>   Najlepiej wieczorem, ale też polecam szybko.
>>I to takiego, który nie może się bronić, ani słownie, ani fizycznie?
>   Takiego najszybciej.

Sorry, ale to poparłam.
Uwielbiam ironię.

Les templiers sont parmi nous
26-01-2010 18:43 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Sorry, ale to poparłam.
>Uwielbiam ironię.
   Sorry, ale ja też.
26-01-2010 18:44 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Sorry, ale to poparłam.
>>Uwielbiam ironię.
>   Sorry, ale ja też.
>

No to dawaj dalej. Może warto trochę tym okrasić temat, choć poważny .

Les templiers sont parmi nous
26-01-2010 19:36 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>No to dawaj dalej.
   Sorry, potrafię tylko szybciej.

>Może warto trochę tym okrasić temat, choć poważny .
   Jaki tam poważny - zwyczajny, o zabijaniu.
sasiadka (0 punktów)
>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?
>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>I to takiego, który nie może się bronić, ani słownie, ani fizycznie?
>Czy płód jest człowiekiem? A czy jest nim "warzywo", z którym nie można się porozumieć i które
>najprawdopodobniej nigdy już się nie obudzi?
>Czy dziecko, które urodziło się bez mózgu, jest człowiekiem? Czy może być zabite?
>Czy osoba ciężko upośledzona fizycznie i umysłowo (w starej terminologii medycznej: debil), bez
>kontaktu ze światem, może być uśpiona?
>Dlaczego?Mam nadzieję, że nikt tu nie zacznie flejma, nie chodzi mi o krytykę innych dyskutantów, tylko o
>Wasze zdanie.
Z góry dziękuję.
Jeżeli jestes wierzącą osoba (chodzi tu o Boga) nie powinno dochodzic do aborci aniu uspienia ;] To co Bog stworzyl nie powinno byc zabijane. Ludzi nie powinno sie zabijac , no jak mozna zabijać swoich ? Sa to ludzie, bez wzgledu na to jak wygladaja , czy sa chorzy sa ludźmi . ;]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jest Ziemia i jej ograniczone zasoby. Jest rodzina - rodzice i dzieci. Nie jest na przykład dobrze podtrzymywać przy życiu organizmy bez mózgu z uwagi na zasoby, które służą wszystkim ludziom i innym zwierzętom. NIe jest też dobrze za wszelką cenę wychowywać dziecko skrajnie upośledzone z uwagi na rodziców i rodzeństwo. Uważam, że:

1. Jeśli mózg danej osoby nie fukcjonuje i nie będzie funkcjonował, nie ma przeciwskazań dotyczących zabicia organizmu - warzywa, gdyż śmierć nastąpiła już wcześniej. Przepraszam za brutalne słowa, ale równie dobrze możnaby w bardzo kosztowny sposób podświetlać nagrobek.
2. Jeśli rodzice nie życzą sobie dziecka, powinni mieć możliowość jego usunięcia zanim wykształci się mózg.
3. Jeśli rodzice mają zdrowe i małe dzieci, nie powinno się im bronić usunięcia bardzo upośledzonego dziecka nawet parę dni po urodzinach. Z troski o rodzeństwo powinno się ich wspierać w tej decyzji, chyba, że są bardzo majętni i stać ich na służbę.
4. Nie jestem przeciwnikiem prawa rodziców do decyzji o życiu dziecka nawet na tydzień, lub dwa po jego narodzinach. Malec wtedy jeszcze nie jest w żaden sposób samoświadomy, a nie ma nic gorszego niż dziecko na siłę. Być może jakiś czas później nadejdzie dla owych rodziców lepszy moment na wychowywanie dziecka.
5. Powinno się bronić kobiety przed poczuciem winy, jeśli z takiej, bądź innej przyczyny będzie musiała zrezygnować z ciąży. Chodzi o silny instyntk macierzyński, który bez odpowiedniego wsparcia może wywołać traumę. Owa trauma nie jest "karą niebios". To zwykła choroba, przynosząca cierpienie nawet po w pełni właściwej decyzji.
26-01-2010 20:14 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>4. Nie jestem przeciwnikiem prawa rodziców do decyzji o życiu dziecka nawet na tydzień, lub dwa po jego narodzinach. Być może jakiś czas później nadejdzie dla owych rodziców lepszy moment na wychowywanie dziecka.

   Ciekawe podejście do tematu, jeszcze w ten sposób o prawach rodziców nie myślałem.

>Malec wtedy jeszcze nie jest w żaden sposób samoświadomy, a nie ma nic gorszego niż dziecko na siłę.
   Wyrzucę sobie "nic gorszego" i się podpiszę.
26-01-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz rację - przesadziłem z tym "nic gorszego". Po prostu, taka rzecz może być nieszczęściem niszczącym życie wielu ludzi.
26-01-2010 21:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Masz rację - przesadziłem z tym "nic gorszego". Po prostu, taka rzecz może być nieszczęściem niszczącym życie wielu ludzi.
   Czy przesadziłeś, to Ty wiesz, bo ja mogę sobie wyobrazić gorsze rzeczy, choć tego dziecka "na siłę" wcale nie potrzebuję sobie wyobrażać.

   Zastanowię się w "wolnej chwili" nad pierwszą, podniesioną przez Ciebie w punkcie 4, kwestią.
26-01-2010 22:19 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ciekaw jestem twojego przemyślenia.
27-01-2010 13:04 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Ciekaw jestem twojego przemyślenia.
   Sam byłem ciekawy, w jakim kierunku pójdzie moje myślenie, ale postanowiłem zacząć najprościej, czyli w kategoriach zwierzę-ssak; człowiek-ziomal; dziecko-ojciec i ewentualne korzyści lub ich brak z faktu zabicia już po urodzeniu.

   Przejrzałem też pobieżnie kilka postów, ale pobieżnie, by się za bardzo nie sugerować.

   Przyjąłem trzy punkty widzenia - praktyczny, kulturowy i emocjonalny.

   Na początek wyłączyłem myśli o dziecku, jako swoim dziecku, czyli przetrwalniku swoich genów. Nie powiem, że było łatwo, ale i krygować się zbytnio nie zamierzam.

   Jako podstawę praktycznych rozważań przyjąłem uprzedmiotowienie dziecka (bo inaczej nie potrafiłem) i podstawą kalkulacji staje się jego przydatność w gospodarstwie domowym, i tu zostawiłbym kwestię do uznania przez właścicieli ssaka.

   Więc dalej już jest łatwizna, bo konsekwencją jest postępowanie dokładnie takie, jak ze zbędnymi kociętami czy innymi szczeniakami z niezaplanowanego miotu. Przy czym nad koniecznymi w tej materii przepisami nie myślałem, ale implikacją, myślę, byłoby stosować takie, jak w przypadku innych zwierząt.

   Więc odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: tak, masz rację, jeśli komuś urodzi się niezaplanowany, albo niechciany dzieciak, to oczywiście, że ma prawo zabić.

   Lecz względy kulturowe i konsekwencja w ich stosowaniu (w tym głównie moje ew. straty) świadczą zdecydowanie na niekorzyść takiego rozwiązania.
   Chodzi głównie o łatwą do manipulowania, przesuwania granicę wieku, oraz kwestię kryteriów przy kwalifikowaniu do zabicia dziecka.

   Większość innych kwestii podjęli już uczestnicy w swoich postach.

   Natomiast ze względów emocjonalnych jestem zdecydowanie przeciwny prawu uśmiercania dzieci i nie chcę podawać dokładnych przyczyn, choć może ktoś mnie namówi, to chętnie, bo dawno nie miałem ostrzeżenia, że o banie nie wspomnę.

   Twoja koncepcja poległa u mnie głosami 2:1.
27-01-2010 13:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tą granicę wieku i tak się przesuwa. Ale rozumiem, że w takim razie wolisz, aby dziecko już urodzone było, nawet jeśli nie ma domów dziecka i panuje głód. Może przeżyje, a może nie - inszallach.
27-01-2010 13:48 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Tą granicę wieku i tak się przesuwa.
   Nie słyszałem o przesuwaniu granicy wieku zabijanych dzieci.

>Ale rozumiem, że w takim razie wolisz, aby dziecko już urodzone było...
   Coś się zdekoncentrowałeś - to Ty chciałeś o takim napisać.

>... inszallach.
   I Gutenmorgan.
27-01-2010 14:24 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ok. Ale uważam, że tydzień przed porodem i tydzień po porodzie z wielu punktów widzenia nie mamy do czynienia z bardziej samoświadomym dzieckiem. Gdybyśmy byli ptakami, zaczęlibyśmy zliczać pęknięcia na skorupce jaja.
27-01-2010 14:29 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ok. Ale uważam, że tydzień przed porodem i tydzień po porodzie z wielu punktów widzenia nie mamy do czynienia z bardziej samoświadomym dzieckiem.
   Ale dostrzegam różnicę między płodem połączonym z matką a innym, odrębnym choć małym, człowiekiem.

>Gdybyśmy byli ptakami, zaczęlibyśmy zliczać pęknięcia na skorupce jaja.
   Ty mnie nie strasz - Prawdziwy Racjonalista i to wytrzyma.

          (aaaauuuuaaaa!!!!)
pavvel (8272 punktów)
>Ok. Ale uważam, że tydzień przed porodem i tydzień po porodzie z wielu punktów widzenia nie mamy do czynienia z bardziej samoświadomym dzieckiem. Gdybyśmy byli ptakami, zaczęlibyśmy zliczać pęknięcia na skorupce jaja.

A czy większa różnica jest miedzy tydzień po porodzie, a dwa tygodnie?

A miedzy dwa tygodnie, a trzy tygodnie?
06-02-2010 19:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z punktu widzenia samoświadomości długo jeszcze nie ma większej różnicy. Ale wybrałem wiek bezpieczny. Tydzień - dwa po urodzeniu człowiek nie jest istotą świadomą. Dla mnie brak świadomości oznacza iż nie ma nikogo, kogo można by zabić. Jest natomiast potencjał osoby świadomej, lecz na jego usunięcie godzą się również zwolennicy aborcji i - nawet - środków antykoncepcyjnych. Zdaniem niektórych biologów samoświadomość u człowieka pojawia się dopiero w drugim roku życia. Lecz nie jesteśmy automatami, jedni z nas "budzą się" wcześniej, inni później, z pewnością nie tydzień - dwa po porodzie. Wtedy nie ma jeszcze co się budzić.
pavvel (8272 punktów)
Przemyśl sobie jeszcze raz to co napisałeś, oraz jakie wnioski z tego wynikają.
Nie będę pisał wprost, bo może sam do tego dojdziesz...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie pójdę drogą twoich rozmyślań, bo może się na niej po prostu nie mieszczę.
pavvel (8272 punktów)
>Nie pójdę drogą twoich rozmyślań, bo może się na niej po prostu nie mieszczę.

Proponowałem Ci, żebyś przemyślał sobie swoje własne pomysły i wnioski z nich idące.
Ale skoro się w tym nie mieścisz - odpuszczam.
07-02-2010 06:58 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Ale wybrałem wiek bezpieczny. Tydzień - dwa po urodzeniu człowiek nie jest istotą świadomą. Dla mnie brak świadomości oznacza iż nie ma nikogo, kogo można by zabić.

   Czy mógłbyś napisać zwięźle (czyli krótko): komu miałby służyć ten plan?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nikomu, mam nadzieję. Zauważyłem wcześniej, że w Chinach istnieje kontrola urodzeń, co oznacza niekiedy zabójstwo niemowląt. Zauważyłem też, że nie tylko Chińczycy są zagrożeni głodem i przeludnieniem. Jeśli chodzi o matkę tygodniowego dziecka, jak też zauważyłem wcześniej, ma ona - moim zdaniem - prawo zabić nie chciane przez siebie niemowlę. W sensie zabójstwa świadomej osoby nie różni się to od aborcji. Jeśli ktoś zaś broni potencjału mówiąc - "kiedyś z niego wyrośnie świadomy człowiek...", to ów potencjał sięga nie tylko aborcji, ale również antykoncepcji. Prezerwatywa też zmienia "boskie plany". Z tym, że ja uważam, iż nie ma żadnych "boskich planów".

Adamiaku - tygodniowe dziecko nie jest samoświadome, tak samo jak sperma i zygota.
07-02-2010 15:56 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Z tym, że ja uważam, iż nie ma żadnych "boskich planów".

Nie trzeba mieć na względzie żadnych boskich planów, żeby nadać wartość potencjałowi ludzkiej jednostki.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Owszem. Masz całkowitą rację. Ale nad tym trzeba się też zastanawiać w przypadku aborcji i antykoncepcji.
Autografka (10638 punktów)
>Owszem. Masz całkowitą rację. Ale nad tym trzeba się też zastanawiać w przypadku aborcji i antykoncepcji.

W przypadku aborcji, zgoda, ale przy antykocepcji? Zależy jakiej. Używania prezerwatyw bym w to nie mieszała.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To już twoja opinia. Ja się do niej też przychylam, ale z drugiej strony nie dziw się, jak ktoś mówi iż antykoncepcja to zabijanie potencjalnych ludzi.
07-02-2010 16:57 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>nie dziw się, jak ktoś mówi iż antykoncepcja to zabijanie potencjalnych ludzi.

Nie dziw się więc też, jeśli ktoś powie, że postulat zdejmowania krzyży ze szkolnych klas, dotyczy również burzenia wież kościelnych. To taki nieładny chwyt, mający na celu doprowadzenie argumentów oponenta do absurdu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-02-2010 19:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie chciałem stosować nieładnych chwytów. Napisałem szczerze. Używając antykoncepcji ingerujemy w potencjał powstania człowieka. Czym to się różni od wczesnej aborcji??
07-02-2010 20:44 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Nie chciałem stosować nieładnych chwytów. Napisałem szczerze. Używając antykoncepcji ingerujemy w potencjał powstania człowieka. Czym to się różni od wczesnej aborcji??

Ty ustanowiłeś sobie granicę samoświadomości, ja - kompletności materiału genetycznego organizmu. Obie te granice zostały wyznaczone całkowicie arbitralnie. A różnicę, o którą pytasz, widzę w sposobie działania. Dla mnie jest różnica pomiędzy niedopuszczeniem do powstania organizmu, a ingerencją w już istniejący.
Jak to ktoś tu niedawno napisał - nie można zabić, kogoś, kto nie istnieje, ergo antykoncepcja nikogo nie zabija (przynajmniej niektóre jej rodzaje). Przy tym nie jestem zwolenniczką zakazania aborcji. Nawet na życzenie. Widzę w tym jednak moralny problem. Wiem, że łatwiejsze (dla psychiki) jest zastosowanie mechanizmu wyparcia, polegającego na odmówieniu zabijanemu organizmowi cech, które powodowałby, że unicestwienie go byłoby ewidentnie naganne.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Owszem, dla mnie samoświadomość jest ważniejszą granicą niż wygląd. Natomiast jeśli chodzi o sytuacje praktyczne:

1. Przychodzi do mnie znajoma, która zaszła z kimś w ciążę i zwierza mi się, że dokonała nielegalnego zabiegu aborcyjnego. Nie dzwonię na policję, aby zgłosić przestępstwo.
2. Przychodzi do mnie znajoma, która zaszała z kimś w ciążę i zwierza mi się, że zabiła po porodzie swoje niemowlę. Nie dzwonię na policję, aby zgłosić przestępstwo.
Autografka (10638 punktów)

>1. Przychodzi do mnie znajoma, która zaszła z kimś w ciążę i zwierza mi się, że dokonała nielegalnego zabiegu aborcyjnego. Nie dzwonię na policję, aby zgłosić przestępstwo.

Nie dzwonię. Nie pochwalam aborcji, ale rozumiem, że czasem może być złem koniecznym. Ale jednak złem.

>2. Przychodzi do mnie znajoma, która zaszała z kimś w ciążę i zwierza mi się, że zabiła po porodzie swoje niemowlę. Nie dzwonię na policję, aby zgłosić przestępstwo.

Nie wiem. Szczerze mówiąc, to już mnie przerasta. Nawet jako sytuacja hipotetyczna. Jeżeli już musiała, to chyba miała czas na aborcję, a jeżeli się na nią nie zdecydowała, to mogła zostawić dziecko w szpitalu. Do tego jest potrzebna tylko pewna doza cywilnej odwagi. Spora, to prawda, ale nic ponadto.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W każdym razie obydwoje łamiemy w tym wypadku prawo... Natomiast decyzję zabicia dziecka po porodzie może uzasadniać na przykład śmierć męża, która nastąpiła w późnym okresie ciąży. Bywa, że to facet bardziej chce dziecka. Z kolei można zrozumieć osobę, która nie chce być samotną matką, albo półmatką (dziecko w domu dziecka, albo adoptowane przez innych ludzi).

Oczywiście dla mnie aborcja jest złem tylko dla rodziców, ojca i matki. Jeśli nie jest złem - nie moja sprawa.
07-02-2010 22:23 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>W każdym razie obydwoje łamiemy w tym wypadku prawo...

No, łamiemy.

>Natomiast decyzję zabicia dziecka po porodzie może uzasadniać na przykład śmierć męża, która nastąpiła w późnym okresie ciąży. Bywa, że to facet bardziej chce dziecka. Z kolei można zrozumieć osobę, która nie chce być samotną matką, albo półmatką (dziecko w domu dziecka, albo adoptowane przez innych ludzi).

Przyznam, że nie rozumiem, że można wybrać zostanie morderczynią, od bycia, jak to nazwałeś, pół-matką.
Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla takiej postawy, przynajmniej w obecnych, polskich warunkach.
W Polsce można się zrzec praw do dziecka i ono z głodu nie umrze. Przedkładanie traumy matki, która oddaje dziecko do adopcji, ponad tragedię polegającą na pozbawieniu tego dziecka życia, wydaje mi się kuriozalne. Dzieci nie są własnością rodziców i nie powinni oni decydować o ich życiu lub śmierci. Nic im do tego.

>Oczywiście dla mnie aborcja jest złem tylko dla rodziców, ojca i matki. Jeśli nie jest złem - nie moja sprawa.

Nie rozumiem, co chciałeś przez to przekazać.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
08-02-2010 00:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem dopóki płód/dziecko nie jest ani trochę świadome, rodzice powinni mieć pełne prawo do decyzji dotyczącej tego, czy je chcą czy nie (to tylko moje zdanie, nic więcej). Natomiast jeśli chodzi o aborcję, to jest to ewentualne "zło" jedynie z punktu widzenia matki i ojca. Płód nie ma żadnego punktu widzenia.

Natomiast polskie warunki kierują się dogmatem o Duchu Świętym wiejącym przez spermę i jajeczka. Tym nie mniej trzeba się zdecydować na to, czy uważa się, iż nad każdym zapłodnionym jajeczkiem (albo zmierzającym ku zapłodnieniu(?) ) unosi się dusza i (lub) metafizyczna mgła, czy też nie. Ja uważam że nie. I stąd moje zdanie.
08-02-2010 01:17 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)

>Natomiast polskie warunki kierują się dogmatem o Duchu Świętym wiejącym przez spermę i jajeczka. Tym nie mniej trzeba się zdecydować na to, czy uważa się, iż nad każdym zapłodnionym jajeczkiem (albo zmierzającym ku zapłodnieniu(?) ) unosi się dusza i (lub) metafizyczna mgła, czy też nie. Ja uważam że nie. I stąd moje zdanie.
>

Dogmatyczny problem, dziwie sie, ze racjonalni katolicy nie rozważają kwestii co sie dzieje na chwile przed wniknięciem plemnika w jajeczko.

Dusza sie materializuje z ektoplazmy, czy syntetyzuje z dwojga pol dusz unoszących sie nad plemnikiem i jajeczkiem. Hmmm, a dusza ma Plec czy jest obojnakiem?

A czy Anioł Stróż, odpowiada za grzechy swojego podopiecznego???

A jak nie to po cholerę jest potrzebny,
a jak tak to ile dostanie za dopuszczenie pozamałżeńskie zapłodnienie?

A raczej oba Anioły, bo podobna każdy ma jednego. Równo dostana czy jeden jest bardziej winny od drugiego?

Albo dylemat a po katolicku rozterka Anioła Stróża, bez prezerwatywy czy pigułki anty
czy z...

Nie jest łatwo byc Aniołem Stróżem, co?

Bo jak te Anioły siedzą na główce szpilki, to az strach pomyśleć gdzie ta szpilka sie im wbija...

Pisze to oczywiście w trosce o tych racjonalistów, którzy nie wiedza o czym pisać chociaż Lubia i maja gotowe poglądy na każdy temat!!!
Autografka (10638 punktów)

>Pisze to oczywiście w trosce o tych racjonalistów, którzy nie wiedza o czym pisać chociaż Lubia i maja gotowe poglądy na każdy temat!!!

Ja nie mam gotowego poglądu na każdy temat. A już na pewno, nie tak jak Ty apud, na temat motywacji, którymi kierują się inni ludzie.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
apud (4399 punktów)
>>Pisze to oczywiście w trosce o tych racjonalistów, którzy nie wiedza o czym pisać chociaż Lubia i maja gotowe poglądy na każdy temat!!!
>Ja nie mam gotowego poglądu na każdy temat. A już na pewno, nie tak jak Ty apud, na temat motywacji, którymi kierują się inni ludzie.
>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]


ale pisac lubisz co?
Autografka (10638 punktów)

>ale pisac lubisz co?

Czytanie moich postów nie jest obowiązkowe.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A jak są dwie, albo i ze trzy szpilki trójczaste i jakieś wielbłądy ryczące ewangeliczno - koranicznie walące tabunem w ich otwór, to już wogóle można się pogubić w liczeniu...
apud (4399 punktów)
>A jak są dwie, albo i ze trzy szpilki trójczaste i jakieś wielbłądy ryczące ewangeliczno - koranicznie walące tabunem w ich otwór, to już wogole można się pogubić w liczeniu...

oj to to!!!
ale lepiej uważać z takimi zagadnieniami...jakiś małolat na czytany popularno naukowym objasnieniem teorii kwantow, wracajac z religii wymysli temat o prawdopodobienstwie wielblada z Beniem w uchu igielnym w czasie krachu finansowego albo cos podobnego a rownie racjonalnego...i epistomologicznego.
Autografka (10638 punktów)

>Natomiast polskie warunki kierują się dogmatem o Duchu Świętym wiejącym przez spermę i jajeczka. Tym nie mniej trzeba się zdecydować na to, czy uważa się, iż nad każdym zapłodnionym jajeczkiem (albo zmierzającym ku zapłodnieniu(?) ) unosi się dusza i (lub) metafizyczna mgła, czy też nie. Ja uważam że nie. I stąd moje zdanie.

Moja opinia nie ma związku z żadną duszą , ani unoszącą się, ani jakąkolwiek inną. Widzę, że nie potrafisz tego zrozumieć.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
No nie do końca. Bo co takiego złozłego jest w samej aborcji poza ewentualnym zagrożeniem dla zdrowia niedoszłej matki? Oraz jej ewentualną traumą na gruncie obyczajowo - religijnym? Zakładając, że zdrowie i psychika matki wyjdą bez szwanku, nie ma - moim zdaniem - w aborcji nic złego. Ktoś nie chciał mieć dziecka w danym momencie, antykoncepcja się nie sprawdziła, to poddaje się aborcji.
09-02-2010 20:31 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>No nie do końca.

Nie do końca? Myślisz, że znasz mnie lepiej, niż ja samą siebie?

>Bo co takiego złozłego jest w samej aborcji poza ewentualnym zagrożeniem dla zdrowia niedoszłej matki? Oraz jej ewentualną traumą na gruncie obyczajowo - religijnym? Zakładając, że zdrowie i psychika matki wyjdą bez szwanku, nie ma - moim zdaniem - w aborcji nic złego. Ktoś nie chciał mieć dziecka w danym momencie, antykoncepcja się nie sprawdziła, to poddaje się aborcji.

A zastanawiałeś się kiedyś jaki długi ciąg przypadków musiał się zdarzyć, żeby powstała zygota, z której wyrosłeś? Bo większość możliwych zygot pozostaje wyłącznie w sferze wyobraźni. Miałeś szczęście. Niechciana zygota też już miała wiele szczęścia, skoro w ogóle udało się jej zaistnieć, a tu ktoś - ciach - i eliminuje ją z dalszej gry. Jak już wspomniałam, nie jestem za zakazywaniem aborcji, ale dla mnie nie jest to jakaś drobnostka. Aborcja nie jest też dobrodobrem. Oczywiście można zaprzeczać i twierdzić, że to nic takiego, ale można też uczciwie przyznać się przed sobą, że nie wszystko, co robimy jest dobre i że robimy to, bo tak chcemy. Ja widzę różnicę pomiędzy usprawiedliwionym złem, a zaprzeczaniem jego istnieniu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
07-02-2010 15:57 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... komu miałby służyć ten plan?
>Nikomu, mam nadzieję.
   Jeśli nikomu, to znaczy tylko Tobie, więc po co Ci on?- do czego on Tobie potrzebny?

>Adamiaku - tygodniowe dziecko nie jest samoświadome, tak samo jak sperma i zygota.
   A Balcerowicz musi odejść.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Odpowiedziałem na pytanie inaugurujące ten wątek. It's all.
26-01-2010 23:14 
 Ocena 6 na 6
Myflowers (2721 punktów)
>Masz rację - przesadziłem z tym "nic gorszego". Po prostu, taka rzecz może być nieszczęściem niszczącym życie wielu ludzi.


4. Nie jestem przeciwnikiem prawa rodziców do decyzji o życiu dziecka nawet na tydzień, lub dwa po jego narodzinach. Malec wtedy jeszcze nie jest w żaden sposób samoświadomy, a nie ma nic gorszego niż dziecko na siłę. Być może jakiś czas później nadejdzie dla owych rodziców lepszy moment na wychowywanie dziecka.


No tak.... Można zapeklować w kapuście(było), utopić w wannie i to nie jedno( było), wyrzucić noworodka na bruk z drugiego piętra (jest na czasie).Bo przecież malec nie ma jeszcze samoświadomości... Tajget, Chiny(topienie dziewczynek), "wysadzanie ",formalina w Auschwitz...
Czy Ty się zastanowiłeś nad tym co napisałeś? Powiem ci tylko tyle, że wkurw...eś mnie nieprzeciętnie.
www.hipnot(*)istbot/historia_kowalskich.php

Carl Bruno - sentymentalny, wykształcony, koneser sztuki...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
27-01-2010 02:33 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Widziałem 5 letnie dzieci umierające z głodu na ulicach, bo rodzice je urodzili i na tym poprzestali. Dlatego staram się podejść do tego tematu uczciwie, a nie przez pryzmat pięknie brzmiących słów. Bardzo lubię dzieci i dlatego piszę to, co piszę, choć zapewne nie uwierzysz.
27-01-2010 11:38 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Widziałem 5 letnie dzieci umierające z głodu na ulicach, bo rodzice je urodzili i na tym poprzestali. Dlatego staram się podejść do tego tematu uczciwie, a nie przez pryzmat pięknie brzmiących słów. Bardzo lubię dzieci i dlatego piszę to, co piszę, choć zapewne nie uwierzysz.

   Jasne. Można też jeszcze takie noworodki zamiast je bezproduktywnie zabijać, zjadać. Po co ma się mięso marnować.

   Popłynąłeś Jacek, i to max popłynąłeś. To, że masz traumę, bo w Indiach widziałeś niewyobrażalną nędzę, nie jest powodem, żeby głosić takie szaleńcze poglądy.

   Jeśli Twoja dziewczyna zajdzie w ciążę, a po porodzie stwierdzi, że nie chce tego dziecka, to mam rozumieć, że wyniesiesz je na ulicę i tam zostawisz?

Wiesz co? Już wolałam jak grałeś na fletach. I przy tym zostań.
27-01-2010 11:54 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mimo wszystko zastanawia mnie to, że oburza nas jakakolwiek myśl o usunięciu dorastającej lecz nieświadomej istoty, gdy ta już jest (możemy ją widzieć etc.) ale zapłodnione jajeczko raczej pozwalamy usuwać. Jednocześnie dajemy rodzicom pełne prawo do wdrażania w świadome już dziecko ideologii religijnych.

Skoro istnieje możliwość adopcji i zapotrzebowanie na nią, nie ma sprawy. To, czy chce się mieć dziecko jest kwestią zgody miedzy małżonkami. Nie powinni być postawieni przed faktem dokonanym. "Stało się, bóg tak chciał" - nie.
27-01-2010 11:58 
 Ocena 3 na 3
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>Mimo wszystko zastanawia mnie to, że oburza nas jakakolwiek myśl o usunięciu dorastającej lecz nieświadomej istoty, gdy ta już jest (możemy ją widzieć etc.) ale zapłodnione jajeczko raczej pozwalamy usuwać. Jednocześnie dajemy rodzicom pełne prawo do wdrażania w świadome już dziecko ideologii religijnych.>

Po pierwsze, zupełnie nie potrzebnie mieszasz dwie różne sprawy.

Po drugie - jeśli naprawdę nie widzisz różnicy pomiędzy
"zapłodnionym jajeczkiem" a "narodzonym dzieckiem"
to ta dyskusja kompletnie nie ma sensu ...
Lepiej więc ją zakończyć, niż brnąć dalej.


IMAGiNE ALL THE PEOPLE ...
27-01-2010 12:16 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja widzę różnicę pomiędzy organizmem świadomym siebie, a nieświadomym. W nic nie brnę. Uważam, że to jest najistotniejszy podział, choć wiem, że jest to kontrowersyjne, również dla mnie. Natomiast jeśli chodzi o potencjał rozwojowy nieświadomego organizmu ludzkiego w chwili od zapłodnienia po chwilę odczucia "ja" i zapamiętanie tego odczucia, to ten potencjał nie zabużony prowadzi z dużą dozą prawdopodobieństwa do świadomego, dorosłego człowieka. Po dwóch tygodniach ciąży wiele kobiet nie ma problemu z jej dalszym przebiegiem i narodzinami.
27-01-2010 13:15 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ja widzę różnicę pomiędzy organizmem świadomym siebie, a nieświadomym.
   Ale wychodzisz, Jacku, z bardzo praktycznego punktu widzenia, więc mieszanie do tego świadomości przedmiotu rozmowy uważam za nietrafne.
   Albo-albo.

>Natomiast jeśli chodzi o potencjał rozwojowy nieświadomego organizmu ludzkiego w chwili od zapłodnienia po chwilę odczucia "ja" i zapamiętanie tego odczucia, to ten potencjał nie zabużony prowadzi z dużą dozą prawdopodobieństwa do świadomego, dorosłego człowieka.
   Nie rób sobie Pewexu z głowy, że zacytuję Kowalską, bo wydaje mi się, że mieszasz sprawę rozporządzania właścicieli swoim domowym zwierzęciem, z kwestiami świadomości tegoż ssaka.

>Po dwóch tygodniach ciąży wiele kobiet nie ma problemu z jej dalszym przebiegiem i narodzinami.
   Gadamy o właścicielkach, czy o matkach?

   Albo geszeft z urodzonym już dzieckiem, albo uczucia rodzicielskie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale kwestia świadomości już się pojawiła. Na przykład Brytyjczycy uznali, iż nie można, w świetle prawa, znęcać sie nad kręgowcami. Po pewnym czasie do kręgowców dodali honorowo mózgowce bezkręgowe, takie jak niektóre mięczaki. Pojawiła się zatem kwestia, czy mucha odczuwa samoświadomie jakiekolwiek cierpienie, oraz czy mysz, albo gołąb je odczuwają. Stawianie takich pytań ma sens. Można śmiało przypuszczać, że trawa nie jest cierpiąca, gdy strzyżemy trawnik, natomiast jest to może problem dla ssaków i ptaków, które zamieszkały na naszej łące.
27-01-2010 15:15 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ale kwestia świadomości już się pojawiła.
   Co nie znaczy, że mnie przekonuje.

>Na przykład Brytyjczycy uznali, iż nie można, w świetle prawa, znęcać sie nad kręgowcami.
   Na razie dzielę sobie na podmiotowe homo sapiens i resztę zwierząt mniej, lub bardziej użytkowych.
   Dla mnie humanitaryzm nie jest z gumy.

>Pojawiła się zatem kwestia, czy mucha odczuwa samoświadomie jakiekolwiek cierpienie, oraz czy mysz, albo gołąb je odczuwają.
   Mnie (na razie) wystarcza definicja z Wiki: Samoświadomość to wiedza o procesach jakie zachodzą między odwzorowaniami, czy też reprezentacjami umysłowymi.
   Objawów takiej samoświadomości u myszy czy gołębi nie stwierdzono.

>Można śmiało przypuszczać, że trawa nie jest cierpiąca, gdy strzyżemy trawnik, natomiast jest to może problem dla ssaków i ptaków, które zamieszkały na naszej łące.
   Jasne, po co sobie życie ułatwiać kosztem trawy, jak można utrudnić swoim kosztem.
27-01-2010 21:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Myślę, że szympansy, delfiny, i trochę innych zwierząt posiada samoświadomość. Definicja z wiki jest chrześcijańska. Człowiek "ma duszę", reszta zwierzątek "nie ma". Stara baśń, raczej niezbyt prawdziwa. Natomiast myszy i gołębi nie byłbym oczywiście tak pewien w dziedzinie jakiejkolwiek samoświadomości. Choć nie jestem też całkowicie pewien, że jej nie mają.
27-01-2010 22:22 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Myślę, że szympansy, delfiny, i trochę innych zwierząt posiada samoświadomość.
   Tylko o szympansach coś słyszałem.

>Definicja z wiki jest chrześcijańska.
   Nie wszystko co mówią chrześcijanie jest głupie, bo Ci brzydko pachnie.
   Nie przeginaj - chrześcijańskie 2+2 też się równa cztery.

   A definicja jest owszem, uproszczona, ale najpierw podaj lepszą, to mogę się zastanowić.

>Natomiast myszy i gołębi nie byłbym oczywiście tak pewien w dziedzinie jakiejkolwiek samoświadomości.
   p>Najwyraźniej się nie rozumiemy, albo celowo plączesz walory.

   Jeśli jakiejś grupie ludzi jest coś potrzebne, to wymyślą tysiąc powodów i naukowych dowodów, by to mieć.
   Przykład "obok" z rasizmem; przykład ze zboczeniami seksualnymi i wiele innych "świadomości" uzyskanych poprzez głosowanie.

   Niedawno "Sylwek" mi udowadniał, że gej to coś innego niż homoseksualista, bo gejem się jest kiedy się chce, czy coś w równym bezsensie.

   Więc albo pytasz o moje zdanie, albo chcesz dyskutować na temat wątpliwych dowodów wyprodukowanych przez wątpliwe gremia w jedynym niewątpliwym, bo swoim interesie.

   A moje zdanie jest takie, że albo gadamy o ssakach z gatunku homo sapiens, dominujących w przyrodzie planety Ziemia, albo o kulturalnych ludziach...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja nigdzie nie skręcam. Po prostu uważam, że szympans myśli sobie "ja jestem Ug, zaraz pójdę do Ikiki i razem pójdziemy nażreć się owoców. Jaki ładny dzień, swoją drogą."
27-01-2010 22:43 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Ja nigdzie nie skręcam. Po prostu uważam, że szympans myśli sobie...
   I co z tego wynika?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To, że świadomość danej istoty jest najlepszym miernikiem jej praw do bycia niekrzywdzoną. A nie wygląd, czy myślenie magiczne.
27-01-2010 23:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>To, że świadomość danej istoty jest najlepszym miernikiem jej praw do bycia niekrzywdzoną. A nie wygląd, czy myślenie magiczne.
   Sam myślisz życzeniowo - w tej chwili takim miernikiem jest umowa, kogo/co możemy krzywdzić, a kogo mniej albo wcale.

   Ale ty pytałeś o moje zdanie, a nie o istniejące prawo.

   Jeśli zaczynasz gadać o ew. przesłankach do zabijania (lub nie) dzieci, to mogę rozmawiać o tym w co najmniej trzech, wspomnianych już aspektach: towar/zysk; kultura; emocje.

   Jeśli zaczynasz mieszać te kwestie, to temat nie ma sensu, bo niczego nie ustalimy, prócz bałaganu.

   Bo fakt, że Brytyjczycy ustalają jakieś granice świadomości żaby, czy glizdy, pod wpływem lobby wegańskiego czy innego homo, to mnie zupełnie nie interesuje, że o obowiązywaniu nie wspomnę.

   Najlepszy przykład sam podałeś - masz źródła naukowe na świadomość, za przeproszeniem, muchy?

   A jako argument w dyskusji mającej ambicje racjonalne, uważam delikatnie mówiąc, za wyśmienity dowcip. I nic więcej.
28-01-2010 00:01 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie mam argumentu na samoświadomość muchy, natomiast mam dużo na samoświadomość szympansów i delfinów. Moim zdaniem raczej należy zakładać iż są to istoty świadome i zabijanie ich bez mrugnięcia okiem nie jest do końca kwestią zgody lub nie na ekologiczne mody.

Towar - zysk, kultura, emocje.

Na przykład kontrola urodzeń nie jest zgodna z emocjami Chińczyków, ani ich kulturą (dzieci były niezwykle istotne, aby modlić się za przodków, człowiek bez syna był w zasadzie przeklęty). Tym niemniej podziwiam ich za to, że się na to zdecydowali. Albowiem to, co dzieje się w Indiach bez kontroli urodzeń staje się coraz bardziej tragiczne. Gdy ludzi jest za wiele i wciąż przybywa, wszystko ulega zniszczeniu, a wiele osób cierpi w niewyobrażalny sposób. W kategoriach towar - zysk oczywiście CHińczycy mają rację. Zbytni przerost populacyjny wstrzymuje jakikolwiek postęp.

A teraz spójrzmy na rodziców, którzy naprawdę nie chcą mieć dziecka. Uważam, że powinni mieć prawo do aborcji. To przede wszystkim. Natomiast, gdy dziecko się urodzi, a oni dalej go nie chcą i nie ma chętnych do adopcji dziecka, co wtedy zrobić? Karać rodziców za to, że nie poddali się aborcji? Karać ich wychowywaniem niechcianego dziecka? Moim zdaniem jest ogromna różnica pomiędzy zabiciem tygodniowego noworodka, a pięciolatka. Pięciolatek jest istotą świadomą - wie, że cierpi, wie, że umiera, etc. Być może jednoroczne dziecko również to wie do pewnego stopnia. Ale z pewnością nie dziecko jedno - dwutygodniowe. Jego śmierć to zagłada potencjału dorosłej istoty ludzkiej (który był już wcześniej, w formie zygoty też) i niszczenie uczuć rodzicielskich. W tym wypadku jedynymi świadomymi istotami, które cierpią, są rodzice noworodka. Lecz co wtedy, gdy oni nie cierpią? Wręcz przeciwnie, nie chcą mieć dziecka, a nie ma zapotrzebowania adopcyjnego (bo dzieje się to za naście lat, kiedy na Ziemi jest już 20 miliardów osób).

Pytanie tego topiku brzmiało - "kiedy można zabić człowieka"? Moja odpowiedź brzmi - wtedy, gdy sam tego chce, albo nie jest jeszcze (lub już) świadomy swojego istnienia, a najbliżsi chcą, aby odszedł, nie ma też osób drugoplanowych skłonnych się zaopiekować w pełni nieświadomą osobą.

Weźmy za przykład mnie. Gdyby moi rodzice nie uprawiali seksu na 9 miesięcy przed moim narodzeniem, a robili to kilka miesięcy później, urodziłaby się inna osoba. W jakimś sensie żyję zamiast niej i wielu innych potencjalnych osób. Gdy się urodziłem, przez długie miesiące byłem kompletnie nieświadomy, tak jak każdy z nas. Z punktu widzenia moich świadomych wspomnieć ja - zygota i ja - dwutygodniowe niemowle są tworami nieistniejącymi. Gdyby ich nie było, nie byłoby mnie. Ale owych postaci, które mogły się zrodzić po mnie, lub przede mną też nie ma.

Poruszam ten temat tylko dlatego, że przyrost naturalny na świecie jest duży. A nie kolonizujemy Marsa itp. Za jakiś czas zrobi się bardzo tłoczno. Całkiem możliwe, że również w Europie będzie potrzebna kontrola urodzeń. A nawet jeśli nie, to będziemy musieli mieć bardzo dobrze strzeżone granice. Niektórzy mówią, że takie problemy rozwiązuje wojna. Ludzi jest za dużo, no to się mordują i jest cool. Otóż wolę pt. 4. zamiast wojny. Wolę, żeby rodzice mogli decydować o życiu tygodniowego noworodka, niż żeby 20 letni ludzie strzelali do siebie nawzajem, przy okazji masakrując kobiety, starców i dzieci w różnym wieku, najczęściej świadome, w przeciwieństwie do tygodniowych noworodków.

Być może nigdy do tego nie dojdzie, być może stwierdzimy, że nie trzeba mieć za dużo dzieci, wszyscy nagle zmądrzeją. Albo też podzielimy się na świat nadludzi, gdzie każdy ma pełne prawo do istnienia, nawet jeśli jest człowiekiem - warzywem, oraz podludzi, gdzie codziennie ginie milion osób. A w tych, którzy będą chcieli ze świata podludzi przybyć do świata nadludzi, nasze służby graniczne będą strzelać.
28-01-2010 11:57 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Pytanie tego topiku brzmiało - "kiedy można zabić człowieka"? Moja odpowiedź brzmi - wtedy, gdy sam tego chce, albo nie jest jeszcze (lub już) świadomy swojego istnienia...

   Jeśli chcesz dokładnej odpowiedzi na tak dokładnie zadane pytanie, to brzmi ona: człowieka można zabić zawsze.

28-01-2010 12:34 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To prawda. Bardzo często też zabija się innych nawet o tym nie wiedząc. Na przykład wspierając wojnę w Iraku dla polepszenia stosunków Polska - USA.
29-01-2010 01:42 
 0 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Nie no...Autentycznie was trzeba usunąć. Albo jednego z was.
Wy jesteście po prostu niebezpieczni.
Dyskutujesz z człowiekiem, który bredzi o zabijaniu dzieci ( bo to w końcu niechciane, bo mi życie zaśmieci ). Ten człowiek zacznie zaraz mówić o potrzebie usuwania szesnastoletnich, niedorozwiniętych dzieci. Bo to ciężar, bo to śmieci.

Zapiszcie się do NSDAP ( może Jacek reaktywuje ? ).
29-01-2010 08:27 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Nie no...Autentycznie was trzeba usunąć. Albo jednego z was.
   I zgadnij - na kogo wypadnie?
29-01-2010 11:48 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
Na tego BĘC.

Bęcwała.
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Dyskutować można o wszystkim. Możesz nie brać udziału w dyskusji. Natomiast nie masz prawa oceniać kogo należy usunąć a kogo nie. Przypominam również że rozmowy powinny dotyczyć tematu wątku.
03-02-2010 11:03 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
> Dyskutować można o wszystkim.

Owszem. Gadać głupoty również.

>Możesz nie brać udziału w dyskusji.

Naprawdę ? Nie wiedziałem.

>Natomiast nie masz prawa oceniać kogo należy usunąć a kogo nie.

Kiedy zapanuje anarchia, kupię pistolet na wodę, popsikam i sam zadecyduję.

>Przypominam również że rozmowy powinny dotyczyć tematu wątku.

Jestem lustrem.

Wiem, Pani Alicjo, że najchętniej chciałaby Pani mnie stąd wyrzucić. To się czuje.
(Alicja)Duda (25557 punktów)

>Wiem, Pani Alicjo, że najchętniej chciałaby Pani mnie stąd wyrzucić. To się czuje.
§ 19. 3. Kwestionowanie decyzji moderatora skutkuje jednodniowym zablokowaniem dostępu do Forum.
03-02-2010 12:32 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>Wiem, Pani Alicjo, że najchętniej chciałaby Pani mnie stąd wyrzucić. To się czuje.
>§ 19. 3. Kwestionowanie decyzji moderatora skutkuje jednodniowym zablokowaniem dostępu do Forum.

No i zablokowałaś mi rozmówcę!


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-02-2010 12:42 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>No i zablokowałaś mi rozmówcę!
Przykro mi , ale sam się prosił. Jutro po 12 będzie mógł kontynuować.
Autografka (10638 punktów)
>>No i zablokowałaś mi rozmówcę!
>Przykro mi , ale sam się prosił. Jutro po 12 będzie mógł kontynuować.

Nie pozostaje mi nic innego, jak wstrzymać sią z bólami do jutra.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
03-02-2010 12:56 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Alicjo - to złośliwość, to blokowanie.
Coraz mniej mi się tu podoba. Proszę patrzeć na wszystkie osoby tu piszące, a nie tylko na wybrane. Przykro kojarzyć pewne zachowania.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Alicjo - to złośliwość, to blokowanie.
>Coraz mniej mi się tu podoba. Proszę patrzeć na wszystkie osoby tu piszące, a nie tylko na wybrane.
Zgadzam się z Tobą. Niestety...

Pozdrawiam - Zbyszek


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
03-02-2010 09:13 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>   Tylko o szympansach coś słyszałem.

A o Adamiaku jakos cicho. ja nie slyszalam.
27-01-2010 18:34 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
> Pojawiła się zatem kwestia, czy mucha odczuwa samoświadomie jakiekolwiek cierpienie, oraz czy mysz, albo gołąb je odczuwają. Stawianie takich pytań ma sens.
Kiedyś czytałem taki opis eksperymentu przeprowadzonego przez naukowca na musze pozbawionej skrzydeł. Po kilku dniach tresury metodą Pawłowa, nauczył ją reagować na ludzki głos. Wydając komendę i pokazując cukier. Mucha słysząc głos, za każdym razem zbliżała się do cukru.
Następnie zaczął jej wyrywać kończyny i mucha reagowała poprawnie do przedostatniej.
Kiedy już zabrakło nóg do wyrywania, zakończył ten eksperyment i opublikował teorię o wpływie ilości kończyn owadów na ich zmysł słuchu.
27-01-2010 18:42 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Kiedy już zabrakło nóg do wyrywania, zakończył ten eksperyment i opublikował teorię o wpływie ilości kończyn owadów na ich zmysł słuchu.
   Słyszałem o podobnym z karpiem.
   Teoria brzmi: jeśli karpiowi oddzielić głowę od reszty ciała, to karp nie działa.
27-01-2010 20:05 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Kiedy już zabrakło nóg do wyrywania, zakończył ten eksperyment i opublikował teorię o wpływie ilości kończyn owadów na ich zmysł słuchu.
>   Słyszałem o podobnym z karpiem.
>   Teoria brzmi: jeśli karpiowi oddzielić głowę od reszty ciała, to karp nie działa.
>

Działa, działa. Przez czas jakiś. Żaba też bez głowy jeszcze przez czas jakiś skacze.
27-01-2010 20:41 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Słyszałem o podobnym z karpiem.
>>   Teoria brzmi: jeśli karpiowi oddzielić głowę od reszty ciała, to karp nie działa.

>Żaba też bez głowy jeszcze przez czas jakiś skacze.
   Nie pisałem o eksperymencie w skokach przez jakiś czas.
27-01-2010 20:50 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>>   Teoria brzmi: jeśli karpiowi oddzielić głowę od reszty ciała, to karp nie działa.
>>Żaba też bez głowy jeszcze przez czas jakiś skacze.
>   Nie pisałem o eksperymencie w skokach przez jakiś czas.
>

Moja teoria mówiła, że skoro skacze, to działa. Ale dopuszczam pewną dowolność interpretacji
27-01-2010 21:01 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>>   Teoria brzmi: jeśli karpiowi oddzielić głowę od reszty ciała, to karp nie działa.
>>>Żaba też bez głowy jeszcze przez czas jakiś skacze.
>>   Nie pisałem o eksperymencie w skokach przez jakiś czas.
>>
>Moja teoria mówiła...
   Piszę o nowoczesnych trendach w nauce.

>Ale dopuszczam pewną dowolność interpretacji
   Nie lubię wykorzystywać furtek interpretacyjnych.
27-01-2010 22:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ok. Żarty żartami, ale można raczej przypuszczać, że nie tylko człowiek wśród ssaków posiada samoświadomość. Bada się delfiny, szympansy. Ich zachowań nie można wytłumaczyć programem genetycznych. Są w stanie snuć intrygi typu - oszukam X, aby wpłynął na Y, żeby Y zrobił coś z Z. Są w stanie się uczyć. Szympansy tworzą też proste narzędzia, które nie są tylko efektem fenotypowym - jedne grupy mogą się uczyć od innych ich stosowania. Wiedza o ich sporządzaniu i wykorzystywaniu przekazywana jest na drodze szympansiej edukacji.
28-01-2010 01:45 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Ok. Żarty żartami, ale można raczej przypuszczać, że nie tylko człowiek wśród ssaków posiada samoświadomość. Bada się delfiny, szympansy...
Człowiek posiada znowu coś czego nie potrafi do końca zdefiniować.
Świadomość, podświadomość, nadświadomość, przedświadomość, jej zaburzenia i odmienne stany. To wszystko, to tylko bardzo płynne i umowne nazwy, którymi psychologia próbuje opisać, kiepsko wymierny fragment rzeczywistości. Słabo jej to idzie w wypadku ludzi, więc rozciąganie ich dodatkowo na zwierzęta uważam za taki sobie pomysł.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie taki znów kiepski, jeśli masz doczynienia ze zwierzętami, które posiadają wrażenie własnego istnienia i zadawanego im bólu. Jakkolwiek zwał, wiedzą w pełni co się dzieje.
28-01-2010 11:23 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Nie taki znów kiepski
Kiepski bo nie dostaliśmy wyczerpującej definicji podstawy do tych rozpatrywań.
>.... które posiadają wrażenie własnego istnienia i zadawanego im bólu.
?
> Jakkolwiek zwał, wiedzą w pełni co się dzieje.
A co to jest ta pełnia w tym konkretnym wypadku?
29-01-2010 13:01 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>...ze zwierzętami, które posiadają wrażenie własnego istnienia i zadawanego im bólu.
Co do bólu, to jest to problem także w odniesieniu do aborcji.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście. Matka, która zaszła w ciążę, boleśnie przeżywa utratę dziecka. Ale ważniejszy jest dla mnie ból umierającego z głodu pięciolatka, albo ból nastolatka w trakcie wojny o wodę.
28-01-2010 05:15 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> .. o wpływie ilości kończyn owadów na ich zmysł słuchu.

Niedawno odkryto, że aparat słuchowy muchy znajduje się (nomen omen) u nasady tylnych odnóży.
28-01-2010 09:16 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Niedawno odkryto, że aparat słuchowy muchy znajduje się (nomen omen) u nasady tylnych odnóży.
   To na pewno się zgadza, bo ja mam aparat słuchowy muchy prawie w tym samym miejscu.    ...      
28-01-2010 10:57 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>> .. o wpływie ilości kończyn owadów na ich zmysł słuchu.
>Niedawno odkryto, że aparat słuchowy muchy znajduje się (nomen omen) u nasady tylnych odnóży.
To nareszcie tłumaczy dlaczego muchy nie znają tańca towarzyskiego.
28-01-2010 11:17 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Niedawno odkryto, że aparat słuchowy muchy znajduje się (nomen omen) u nasady tylnych odnóży.
>To nareszcie tłumaczy dlaczego muchy nie znają tańca towarzyskiego.
   Znają. Znają, ale do... nasady z takim tańcem.
29-01-2010 01:59 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>To nareszcie tłumaczy dlaczego muchy nie znają tańca towarzyskiego.
>   Znają. Znają, ale do... nasady z takim tańcem.
Znaczy mało taneczny, czy mało towarzyski?
30-01-2010 17:13 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Znają. Znają, ale do... nasady z takim tańcem.
>Znaczy mało taneczny, czy mało towarzyski?
   Dlaczego mało? W zasadzie zależy od wielkości nasady.
29-01-2010 01:30 
 Ocena 1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
Nie rozumiem Cię. Masz pretensję do Jacka, że "popłynął"...

Cała ludzkość popłynie, daj jej tylko trochę czasu i pozwolenie na pierwszy krok. Teraz godzimy się na zabicie 5, 6 tygodniowego płodu, potem na zabicie noworodka, a potem ? Potem i upośledzony 16 latek będzie celem Panów Jacków Tabiszów. A z tego co widzę to i umierający z nędzy powinien stracić życie. Bo w sumie to po co on ? W końcu zaśmieca ten śmieć ulice. Po co ten niechciany bękart ? Przecież zaśmieci mi życie.
Powodzenia.
Tak trzymać.
Płyńcie dalej sami
W myśl zasady " Otwórzcie nam bramę, a otworzymy i inne ".
29-01-2010 08:25 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Płyńcie dalej sami
   Bez ciebie smutno mi będzie, do rozpuku.

>W myśl zasady " Otwórzcie nam bramę, a otworzymy i inne ".
   W myśl zasady: "wpuść przedszkolaka do knajpy - będzie marudził, że Nutelli nie ma w menu".
29-01-2010 11:30 
 Ocena 3 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
Ty się nawet na prowadzeniu knajpy nie znasz. W razie co zapraszam. Pokażę ci ekonomiczną siłę naleśników z nutellą.

pomyłko
30-01-2010 01:24 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Ty się nawet na prowadzeniu knajpy nie znasz. W razie co zapraszam. Pokażę ci ekonomiczną siłę naleśników z nutellą.
>pomyłko
Orzeszku...Minusy mi się skończyły i na dodatek + dostałeś pomyłkowo panie specjalisto od wywodów z mniemanologi wątpliwej formy i treści tajemniczego pochodzenia oraz ekonomii naleśników.
30-01-2010 02:20 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>Orzeszku...Minusy mi się skończyły i na dodatek + dostałeś pomyłkowo panie specjalisto od wywodów z mniemanologi wątpliwej formy i treści tajemniczego pochodzenia oraz ekonomii naleśników.

Och
migdałku rozłupany w drobinki
wyobraź sobie, że ktoś prowadzi restaurację od kilku lat i się na tym zna. Czyżbyś wątpił w ekonomiczną siłę sprzedaży naleśników ? Och...

Więco podpowiem na czym są najlepsze przebitki :

1. Dodatki skrobiowe ( czyli ziemniaki, ryż itp. )
2. Zupy niezagęszczane takie jak np. rosół, barszcz czerwony lub związane ze zdrowym odżywianiem - miso.
3 Sushi
4. Naleśniki

Gastronomiczne periodyki wskazują na potęgę naleśników. Bezapelacyjnie.
30-01-2010 12:08 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Och
>migdałku rozłupany w drobinki
Tylko nie w drobinki. Dobra!
>wyobraź sobie, że ktoś prowadzi restaurację od kilku lat i się na tym zna. Czyżbyś wątpił w ekonomiczną siłę sprzedaży naleśników ? Och...
(...)
>Gastronomiczne periodyki wskazują na potęgę naleśników. Bezapelacyjnie.
No to w takim układzie, dlaczego nie zajmujesz się tym o czym masz pojęcie. Konkurencja nie śpi i SANEPID też. Pilnuj interesu żeby Ci go wolny rynek nie połkną w całości.
w-o-w-o (692 punktów)

>No to w takim układzie, dlaczego nie zajmujesz się tym o czym masz pojęcie.

17 godzin pracy na dobę, 1 dzień wolnego na 2 tygodnie - to mało ?

>Konkurencja nie śpi i SANEPID też. Pilnuj interesu żeby Ci go wolny rynek nie połkną w całości.

SANEPID ?

Czyli Pani Basia ?
Czy Pani Patrycja ?
30-01-2010 18:00 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>17 godzin pracy na dobę, 1 dzień wolnego na 2 tygodnie - to mało ?
Zdecydowanie bo przypuszczam, że od połowy stycznia nie masz ruchu w interesie i z nudy bzdury wypisujesz.
>Czyli Pani Basia ?
>Czy Pani Patrycja ?
Nie znam imion pracowników.
w-o-w-o (692 punktów)

>Zdecydowanie bo przypuszczam, że od połowy stycznia nie masz ruchu w interesie i z nudy bzdury wypisujesz.

Tak. Tak. Bardzo byś chciał. To takie polskie...
30-01-2010 18:27 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Tak. Tak. Bardzo byś chciał. To takie polskie...
Ależ chciałbym, żebyś miał ruch jak największy, uwierz mi.
w-o-w-o (692 punktów)

>Ależ chciałbym, żebyś miał ruch jak największy, uwierz mi.

Wierzę. Ale przecież nie musisz czytać moich wypowiedzi. Skoro one Cię irytują - nie czytaj. Zaczynam podejrzewać Cię o masochizm.


Poza tym największy ruch w interesie nie spowoduje mojego odejścia od komputera.
31-01-2010 14:36 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Wierzę. Ale przecież nie musisz czytać moich wypowiedzi. Skoro one Cię irytują - nie czytaj. Zaczynam podejrzewać Cię o masochizm.
I sugerujesz wybiórczość.
>Poza tym największy ruch w interesie nie spowoduje mojego odejścia od komputera.
>
Laptopa masz. Zapomniałem o takiej możliwości
01-02-2010 12:57 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>    Popłynąłeś Jacek, i to max popłynąłeś. To, że masz traumę, bo w Indiach widziałeś niewyobrażalną nędzę, nie jest powodem, żeby głosić takie szaleńcze poglądy.

Nie są one aż tak szaleńcze.
Żeby nie było - są jestem przeciwko prawu do zabijania noworodków i to co najmniej z kilku względów.

Niemniej, były czasy (a w niektórych społecznościach sytuacja ta być może trwa do dzisiaj), gdy ewentualne zabicie dziecka może być etyczne. W prymitywnych kulturach zbierackich rozrodczość musiała być poddana planowanej kontroli ze względu na ograniczone zasoby - rodzice, którzy pozwolili by sobie na nadmiar dzieci mogli skończyć ze wszystkimi martwymi z głodu. I mamy dowody, że dzieciobójstwo było praktyką powszechnie stosowaną.

Na szczęście te czasy są dawno za nami, a od tego okrutnego losu wybawiają nas instytucje państwa opiekuńczego - jeśli matka nie chce lub nie może zająć się dzieckiem to państwo może przejąc jej obowiązki.

I dobrze żeby tak robiło - likwidacja konieczności stosowania dzieciobójstwa jest jednym z bardziej cywilizacyjnych i humanizujących czynników jakie we współczesnym świecie formują ludzi.

Ale wciąż pozostaje kwestia dzieci, które z różnych powodów rodzą się, ale ze względu na poważne wady wrodzone skazane są na krótkie i bolesne życie - czy wciąż twierdzisz, że nigdy nie wolno ich zabijać?

W niektórych stanach USA, o czym pisze Singer w swojej Etyce praktycznej, pokrętna moralność uznająca aktywną eutanazję za zło absolutne skazuje te dzieci na konanie w męczarniach.

Ponadto wciąż nie daje mi spokoju oczywisty fakt: człowiek powstaje stopniowo - i skoro nie dajemy pełnych ludzkich praw zarodkom i płodom, to czy absolutnie oczywiste jest by dawać pełne i równe prawa noworodkom? I pytam się serio o ewentualne uzasadnienie (z podkreśleniem - niepełne prawa nie są tożsame z brakiem praw).

Pzdr.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 13:46 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>    Popłynąłeś Jacek, i to max popłynąłeś. To, że masz traumę, bo w Indiach widziałeś niewyobrażalną nędzę, nie jest powodem, żeby głosić takie szaleńcze poglądy.

> Nie są one aż tak szaleńcze.
> Żeby nie było - są jestem przeciwko prawu do zabijania noworodków i to co najmniej z kilku względów.

   To nie są szaleńcze czy są?

>Na szczęście te czasy są dawno za nami, a od tego okrutnego losu wybawiają nas instytucje państwa opiekuńczego - jeśli matka nie chce lub nie może zająć się dzieckiem to państwo może przejąc jej obowiązki.
>I dobrze żeby tak robiło - likwidacja konieczności stosowania dzieciobójstwa jest jednym z bardziej cywilizacyjnych i humanizujących czynników jakie we współczesnym świecie formują ludzi.
>Ale wciąż pozostaje kwestia dzieci, które z różnych powodów rodzą się, ale ze względu na poważne wady wrodzone skazane są na krótkie i bolesne życie - czy wciąż twierdzisz, że nigdy nie wolno ich zabijać?

   Weź Sylwek jeszcze raz dokładnie przeczytaj cały swój post i wątek. My nie rozmawiamy o eutanazji, tylko o mordowaniu dzieci z przyczyn ekonomicznych. O prawie rodziców do mordowania WSZELAKICH noworodków, zdrowych czy chorych. Jak na razie Tabisz pozwala na zabijanie do drugiego tygodnia od przyjścia dziecka na świat. Wcześniej był tydzień, więc widać, że ta granica mu się przesuwa.

Jak mu się przesunie do Twojego wieku to krzycz. Przybiegnę i Cię uratuję.
01-02-2010 17:09 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
A więc jeszcze inaczej - grzechem Jacka była niechlujna argumentacja.
I nie chodzi mi o styl pisania, bo ten nie odbiega od forumowej normy, ale o pisanie na dosyć drażliwy temat bez uprzedniego przemyślenia pewnych istotnych kwestii, takich jak co, po co i do czego.

Jeśli stawiać sprawę tak: czy w nowoczesnym społeczeństwie dopuszczalną formą regulacji dzietności jest zabijanie niemowląt odpowiedź brzmi: nie.
Ba, wydaje mi się oczywistym, że taki sam sprzeciw powinna budzić aborcja jako forma antykoncepcji.

Jeśli jednak pytasz się mnie czy na planie etycznym w każdej sytuacji zabicie dziecka jest nagannym - odpowiem: nie.
Nie mamy żadnego prawa by osądzać ludzi, którzy żyjąc w nieludzkich warunkach, bez jedzenia i wody (a wciąż są takich miliony na świecie) decydują się zabić dziecko na którego utrzymanie ich nie stać, a państwo im nie pomoże, bo wokół nie ma niczego co przypominałoby państwo w naszym rozumieniu tego słowa.

>Jak mu się przesunie do Twojego wieku to krzycz. Przybiegnę i Cię uratuję.

Mój chłopak trenował krav mage - obejdzie się.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 21:45 
 Ocena 6 na 6
spray (5875 punktów)
(...)
>Jeśli stawiać sprawę tak: czy w nowoczesnym społeczeństwie dopuszczalną formą regulacji dzietności jest zabijanie niemowląt (...)
To już nie jest tylko drażliwy temat, w nowoczesnym społeczeństwie to jest temat tabu. To niemalże jak zastanawianie się, czy w obliczu totalnego głodu usankcjonować kanibalizm.
W sytuacjach ekstremalnych jedno i drugie samo by się usankcjonowało. Ale jeśli dobrze rozumiem Jacka, chodzi o sytuację, kiedy w obliczu ekstremalnych okoliczności właśnie tak daleko idące ustępstwa byłyby warunkiem zachowania porządku prawnego ( i cywilizacji) bez popadania w chaos, a następnie rozpad cywilizacyjny.
Tak się składa, że ludzkość już na podobne ustępstwa chadzała. Żeby przetrwać.
Zwłaszcza w społecznościach izolowanych i istotnie zagrożonych wyginięciem.
Wydaje się, że na razie mamy jakieś wsparcie w globalnej wiosce i nie stoimy w obliczu zagłady, więc takich ustępstw w najbliższym czasie nie będzie.
Po co w takim razie nad tym się w ogóle zastanawiać w odniesieniu do tej wioski, nie pojmuję !
Owszem, można gdybać futurologicznie i teoretycznie.
Ale żeby z tego powodu za łby się brać i od czci i wiary odsądzać niedawnych przyjaciół ???!!
Co Wam się z głowami porobiło ? Luuuudzie ...
>(...)
>Nie mamy żadnego prawa by osądzać ludzi, którzy żyjąc w nieludzkich warunkach, bez jedzenia i wody (a wciąż są takich miliony na świecie) decydują się zabić dziecko na którego utrzymanie ich nie stać, a państwo im nie pomoże, bo wokół nie ma niczego co przypominałoby państwo w naszym rozumieniu tego słowa.
Mamy takie prawo.
Ale pozbawiamy się go dobrowolnie nie idąc ze wsparciem.
Że co ? Że co ja mogę dla dziecka w Indiach, albo innym Somali ?
Ano to : że jak się uprę, to coś mogę.
Jeśli się nie upieram, znaczy,że rezygnuję.
Najpierw z tego prawa do osądzania
01-02-2010 22:25 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Owszem, można gdybać futurologicznie i teoretycznie.
>Ale żeby z tego powodu za łby się brać i od czci i wiary odsądzać niedawnych przyjaciół ???!!
>Co Wam się z głowami porobiło ? Luuuudzie ...

Kto to widział, prawda? Co to za ludzie bezrozumne, żeby się tak... za łby.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 22:34 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Mamy takie prawo.
>Ale pozbawiamy się go dobrowolnie nie idąc ze wsparciem.
>Że co ? Że co ja mogę dla dziecka w Indiach, albo innym Somali ?
>Ano to : że jak się uprę, to coś mogę.
>Jeśli się nie upieram, znaczy,że rezygnuję.
>Najpierw z tego prawa do osądzania

   Jakaś taka... ludzka, ta Twoja wypowiedź.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-02-2010 19:35 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mamy takie prawo.
>Ale pozbawiamy się go dobrowolnie...
Więc ostatecznie mamy to prawo, czy nie?


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 00:48 
 Ocena 2 na 2
Michał Moroz (27 punktów)
Uważam że niekoniecznie reagujecie emocjonalnie. Dla mnie przykładowo nie ma różnicy w dziecku tuż przed urodzeniem i po. Masa w zasadzie ta sama, świadomości żadnej. Po prostu duży kawałek biologicznej masy.

Wiem, że trudne - i niepoprawne politycznie - jest takie myślenie. A patrzmy na świat w kategoriach logicznych.

A przywoływanie Auschwitz, Chin jest nie do końca właściwie - mówimy o racjonalnym, logicznym prawie do zabicia noworodka - a nie o aktach wynikających z takiej czy innej ideologii.

ps. Ja nie miałbym nic przeciwko zjadaniu mięsa z noworodka. Dorosłego człowieka też mógłbym zjeść.
27-01-2010 11:53 
 Ocena 3 na 3
skaa (60 punktów)
>Widziałem 5 letnie dzieci umierające z głodu na ulicach, bo rodzice je urodzili i na tym poprzestali. Dlatego staram się podejść do tego tematu uczciwie, a nie przez pryzmat pięknie brzmiących słów. Bardzo lubię dzieci i dlatego piszę to, co piszę, choć zapewne nie uwierzysz.

dotykasz juz zupełnie innych problemów - dzieci umierające z głodu - nie upraszczaj, że ich rodzice je urodzili i mieli gdzieś - może oni po prostu nie mieli środków, może sami głodują i to już kwestia biedy na świecie - a jej rozwiązaniem na pewno nie jest zabijanie tych dzieci, zaraz po tym, ja sie urodzą - byłby to jakis koszmar - podobaja ci sie "szwadrony smierci" a amerycie pd?
pozdr.
27-01-2010 11:55 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czasem ludzie nie myślą i po prostu rodzą dzieci. Czasem wykorzystują je, aby żebrały.
29-01-2010 11:41 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
>Czasem ludzie nie myślą i po prostu rodzą dzieci. Czasem wykorzystują je, aby żebrały.

A najczęściej chcą po prostu tych dzieci. I chcą je kochać, dbać o nie. A kontrola urodzeń ich unieszczęśliwi. Nie myśl ekstremalnie. To, że jakaś morderczyni topi dziecko w beczce nie znaczy, że tak postępuje większość matek.
29-01-2010 16:44 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiele dzieci umiera z głodu, liczba ta wzrasta. Wszystkie miały matki. Jedne chciały dobrze, inne źle, inne wcale nie myślały.
29-01-2010 21:23 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>dotykasz juz zupełnie innych problemów - dzieci umierające z głodu - nie upraszczaj, że ich rodzice je urodzili i mieli gdzieś - może oni po prostu nie mieli środków, może sami głodują i to już kwestia biedy na świecie

Jeśli ktoś nie ma środków i sam głoduje, nie powinien się na dziecko decydować, nieprawdaż?
30-01-2010 13:30 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>... - nie upraszczaj, że ich rodzice je urodzili i mieli gdzieś
No tak, rodzinne porody są coraz modniejsze, ale czy nie przesadzasz trochę z tym czynnym udziałem ojca w procesie porodu?
31-01-2010 01:19 
 Ocena 5 na 5
w-o-w-o (692 punktów)
Teraz trochę z polskiego podwórka :

A może by tak ktoś z Was poruszył temat nieodpowiedzialności facetów ? Prawie każdy z moich znajomych płci męskiej dowiadując się o ciąży obecnej partnerki najzwyczajniej w życiu ją zostawia. Policzyłem teraz z żoną dokładnie. Na 19 ciąż - 15 ucieczek.

To tchórzostwo zmusza kobietę do podejmowania ciężkich decyzji. Prawie każda z moich koleżanek, które były uczestniczkami opisanych "wpadek" urodziła dziecko. Ale większości z nich brakuje na życie. I jeszcze nie dostają pieniędzy od tych lalusiów. Wczoraj byłem u wieloletniej przyjaciółki, która jest 3 miesiące po porodzie. Musiałem jej dać kilkaset złotych. Ona nie ma nawet wsparcia rodziców, którzy są fanatykami religijnymi i się jej po prostu wyparli. Usłyszała od nich "od nas pomocy nie dostaniesz - to jakiś bękart będzie, a nie nasz wnuczek".

To ci nibyfaceci są jedną z głównych przyczyn aborcji, niedojadania dzieci, itd.

Oni idą sobie do innej, a pozostawiona kobieta musi nieraz płacząc podejmować decyzję o wykonaniu zabiegu usunięcia. Często bez jakiegokolwiek wsparcia. Moja mama jest byłą pielęgniarką OIOM-u. Opowiadała, jak przywożono dziewczyny, które po wykonaniu zabiegu cięły sobie żyły, próbowały się powiesić.


Nienawidzę takich gości.

Czemu w takich sytuacjach mówi się "kobieta dokonała aborcji" ??? Nie kobieta !!! To ten laluś, który ją egoistycznie wykorzystał jest za to odpowiedzialny i to on powinien odpowiadać na zaczepki wszystkich przeciwników usuwania ciąży. Czy wszystko musi byc przeciw tym skrzywdzonym przez los kobietom ???
26-01-2010 22:05 
 Ocena 6 na 6
stilgar (7322 punktów)

>4. Nie jestem przeciwnikiem prawa rodziców do decyzji o życiu dziecka nawet na tydzień, lub dwa po jego narodzinach. Malec wtedy jeszcze nie jest w żaden sposób samoświadomy, a nie ma nic gorszego niż dziecko na siłę. Być może jakiś czas później nadejdzie dla owych rodziców lepszy moment na wychowywanie dziecka.

Ogólnie, to sie zgadzam z całym postem, nawet z tym punktem, tylko mam pytanie. Po co rodzice mieliby zabijać dziecko po porodzie? Skoro już się urodziło, nie jest ono ciężarem dla kobiety, więc mogą je oddać. Wielu chętnie przyjmie.
26-01-2010 22:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, jeśliby było wielu chętnych, nie powinni go zabijać. Masz rację. Ale też powinni być zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie może być tak, że po jakimś czasie ta sprawa do nich wraca, choć oni tego nie chcą. W sumie Starożytni Rzymianie tak robili. Gdy nie chcieli dziecka, zostawiali je w specjalnym miejscu i albo ono umierało, albo też ktoś je sobie brał. Brzmi to brutalnie, ale tydzień po porodzie nie odczuwamy świadomie cierpienia, głodu etc. Tydzień po porodzie nie istniejemy dużo bardziej świadomie, niż jako plemnik i jajeczko. Natomiast oczywiście, jeśli przeżyjemy, to niektóre rzeczy, które nam się przytrafiały, gdy byliśmy jeszcze kompletnie bezmyślni świadomie (bo mózg żeby zmróżyć oko, czy nasikać przeprowadza złożone obliczenia) mogą mieć wpływ na nasz dalszy rozwój.
26-01-2010 23:33 
 Ocena 9 na 9
Myflowers (2721 punktów)
>Oczywiście, jeśliby było wielu chętnych, nie powinni go zabijać. Masz rację. Ale też powinni być zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Nie może być tak, że po jakimś czasie ta sprawa do nich wraca, choć oni tego nie chcą. W sumie Starożytni Rzymianie tak robili. Gdy nie chcieli dziecka, zostawiali je w specjalnym miejscu i albo ono umierało, albo też ktoś je sobie brał. Brzmi to brutalnie, ale tydzień po porodzie nie odczuwamy świadomie cierpienia, głodu etc. Tydzień po porodzie nie istniejemy dużo bardziej świadomie, niż jako plemnik i jajeczko. Natomiast oczywiście, jeśli przeżyjemy, to niektóre rzeczy, które nam się przytrafiały, gdy byliśmy jeszcze kompletnie bezmyślni świadomie (bo mózg żeby zmróżyć oko, czy nasikać przeprowadza złożone obliczenia) mogą mieć wpływ na nasz dalszy rozwój.

Jacku, dzięki Tobie chyba zakończę swój długoletni pobyt na Racjonaliście. Rzygać mi się chce, jak czytam Twoje przemyślenia.
Czy moderatorzy śpią?
Możecie mnie zbanować, za rzyganie i to, ze użyłam słów nieparlamentarnych.Ostrzeżenie i dyskusja nad słowem "pojeb" Czepiacie się kropek i przecinków...A tutaj... No cóż, dawno już pisałam, ze forma na Racjonaliście przerasta treść.
Dalej mam odruch wymiotny...Obrzydliwość...
M


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
27-01-2010 02:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak zauważyłaś, nie jestem jedyną osobą, która się tu udziela, więc skoro ja cię denerwuję, nie oznacza to, że inni są be. Nie są. Wiele osób się ze mną nie zgadza (i całe szczęście) więc nie oceniaj całego forum przez pryzmat moich wypowiedzi.

Natomiast wracając do tego, co tak brutalnie napisałem. Otóż - gdy rodzicie nie chcą mieć dziecka, a jednak je rodzą (bo boją się innych rozwiązań, albo są one zabronione prawem) dochodzi na przykład do tego, że dziecko już świadome swojej osoby kona z głodu. Albo jest bite do śmierci. To nie są bardzo rzadkie przypadki. Stąd pt.4. Szczerze tak uważam. Lepiej nie mieć dziecka, niż mieć je źle. Niż je torturować. Każde jajeczko kobiety i każda komórka męskiej spermy ma potencjalną szansę stać się człowiekiem. Zabijamy większość z tych szans. Czy chcemy, czy nie. To nieuniknione.

Moim zdaniem o człowieczeństwie nieusuwalnym już absolutnie w świetle prawa decyduje fakt jakiegokolwiek świadomego odczucia otoczenia. Jestem przekonany, że nie pamiętasz pierwszego roku swojego życia. Nawet jeśli byłaś wtedy świadomą istotą, to zabiłaś tę istotę wraz z narodzinami twojej pamięci. Wraz z narodzinami punktu, do którego sięgają twoje najstarsze wspomnienia.
27-01-2010 08:24 
 Ocena 5 na 5
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Moim zdaniem o człowieczeństwie nieusuwalnym już absolutnie w świetle prawa decyduje fakt jakiegokolwiek świadomego odczucia otoczenia. Jestem przekonany, że nie pamiętasz pierwszego roku swojego życia. Nawet jeśli byłaś wtedy świadomą istotą, to zabiłaś tę istotę wraz z narodzinami twojej pamięci. Wraz z narodzinami punktu, do którego sięgają twoje najstarsze wspomnienia.
>

Przykro mi , ale popieram Myflowers. Narodzone dziecko nie jest już częścią ciała kobiety, więc rodzice nie mają prawa decydować o jego życiu. Nikt nie ma prawa bezkarnie go zabić. Jeśli czujesz się na siłach spojrzeć w oczy temu "nieświadomemu " niemowlęciu i z zimną krwią strzelić mu w głowę, to wybacz, ale przekraczasz granice człowieczeństwa, i to bynajmniej nie w chwalebną stronę. Skoro świadomość jest dla Ciebie tak ważnym kryterium, to może raczej pozwól dorosnąć narodzonemu do tej świadomości, i wtedy niech sam decyduje, czy chce żyć, czy nie.

Pommes bleues
27-01-2010 11:35 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie upieram się przy mojej opinii, lecz to, co przedstawiasz, to myślenie magiczne. Jakaś nieco sztuczna granica dzieląca na przykład tydzień przed porodem z tygodniem po porodzie. Moim zdaniem o człowieczeństwie, które można zabić decyduje mózg. Jeśli go nie ma, nie w ogóle o czym mówić. Gdy z pewnością nie działa świadomie, też mamy do czynienia z ogromną róznicą.

A co dorasta do świadomości? Jajeczko po zapłodnieniu też do niej dorasta, ale nie jest jeszcze świadome. I ten brak świadomości połączony z dorastaniem trwa do jakiegoś momentu po urodzeniu, z pewnością nie są to dwa pierwsze tygodnie po przyjściu na świat.

Oczywiście, gdy są chętni do adopcji, nie o czym mówić. Ale w krajach, gdzie jest przeludnienie i kontrola urodzeń to wygląda inaczej.
27-01-2010 13:14 
 Ocena 3 na 5
Autografka (10638 punktów)
>Nie upieram się przy mojej opinii, lecz to, co przedstawiasz, to myślenie magiczne. Jakaś nieco sztuczna granica dzieląca na przykład tydzień przed porodem z tygodniem po porodzie. Moim zdaniem o człowieczeństwie, które można zabić decyduje mózg. Jeśli go nie ma, nie w ogóle o czym mówić. Gdy z pewnością nie działa świadomie, też mamy do czynienia z ogromną róznicą.

Proponowana przez Ciebie granica, jest tak samo sztuczna.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 15:55 
 Ocena 4 na 4
uxbridge (5980 punktów)
>Nie upieram się przy mojej opinii, lecz to, co przedstawiasz, to myślenie magiczne. Jakaś nieco sztuczna granica dzieląca na przykład tydzień przed porodem z tygodniem po porodzie. Moim zdaniem o człowieczeństwie, które można zabić decyduje mózg. Jeśli go nie ma, nie w ogóle o czym mówić. Gdy z pewnością nie działa świadomie, też mamy do czynienia z ogromną róznicą.
Twoje przekonanie o konieczności stosowania rozumowych konstrukcji w każdej sytuacji, sprowadza Cię czasem na manowce, skąd do rozumu jest już bardzo daleko.
Człowiek to mieszanina racjonalności i instynktów. Dzięki rozumowi możemy zmniejszać wpływ tych instynktów, które przestały się sprawdzać. Ale dzięki rozumowi również, możemy pojąć i wspierać instynkty które nadal dobrze służą.
Ty występujesz tu przeciwko jednemu z najsilniejszych, najbardziej pożytecznych i jednocześnie unikalnych w przyrodzie - instynktowi ochrony nie tylko swego potomstwa, ale ochrony KAŻDEGO (urodzonego) potomstwa swojego gatunku - nawet potomstwa spoza stada. Ten instynkt nie tylko znakomicie działa na korzyść ludzi, ale ze względu na swą wyjątkowość stanowi jedną z cech definiujących nasze człowieczeństwo.
W imię rozumu, chciałbyś zanegować sens tego instynktu, a to już irracjonalne.
Popatrz na reakcje na forum - ludzie tego nie rozumieją, nie chcą i nie akceptują. I dobrze, bo wprowadzenie takiej propozycji w życie zatrząsłoby podwalinami społeczeństwa.
O ironio, twoje stanowisko jest niemal dokładną kopią pozornie racjonalnych argumentów przeciwników aborcji. Nie sposób określić momentu od którego płód zamienia się w człowieka, więc można przyjąć iż aborcja zawsze jest morderstwem.
Ty mówisz, że nie sposób wykazać różnicy między płodem a dwutygodniowym niemowlakiem, więc zabicie tegoż jest niczym więcej niż aborcją.
To są dokładnie takie same stanowiska, ignorujące zupełnie kwestie kulturowe i społeczne w imię pseudoracjonalnego dogmatu.
A konstrukcje typu "samoświadomość zaczyna się od n-tego roku życia u następujących gatunków:" to nieracjonalne spekulacje dopasowane ad-hoc do argumentacji.
27-01-2010 12:18 
 Ocena 5 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Ten temat ciągle powraca. Często jest prowokowany przez religijnych by pokazać jacy to źli są ateiści.
W sprawie aborcji większość cywilizowanych ludzi uważa całkowitą dopuszczalność aborcji do 12-14 tygodnia ciąży ze względu na to, że system nerwowy płodu jeszcze nie istnieje.
Po tym okresie aborcja dopuszczalna jest z ważnych przyczyn, które są różnie definiowane.
W każdym razie uznaje się, że życie matki jest ważniejsze od życia płodu ( nawet 9 miesięcznego).
Katolicy od 2000 lat uważają, że kobieta nie jest pełnowartościowym człowiekiem sprowadzają życie kobiety do roli inkubatora i tym samym dają pierwszeństwo do przeżycia dwóm połączonym komórkom nad życie kobiety bo do tego się sprowadza całkowita ochrona "życia napoczętego".
Nie uznają, że kobieta ma prawo do zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego.
Nasza ustawa stworzona pod dyktando kleru powoduje, że 100-180 tysięcy kobiet usuwa ciążę nielegalnie z wszelkimi tego konsekwencjami.
Eutanazja w wydaniu katolickiego kleru to łapanki na ulicach i wyłapywanie ludzi starych i chorych i upośledzonych by poddać ich eksterminacji.
Do jednego worka wkładana jest eutanazja, uciążliwa terapia eugenika i eksterminacja.
Eutanazja to wspomagane samobójstwo. A więc wola chorego by umrzeć jest podstawą.
Obłuda i hipokryzja katolików wyszła w całości przy śmierci JPII który odmówił uciążliwej terapii, on miał prawo nie przedłużać swojego umierania ( podobno nawet 2 lata) ale inni mają cierpieć i się męczyć nie wiadomo dlaczego.
Przedkładają też długie konanie z głodu i odwodnienia nad śmierć szybką i bez bólu.
Bo zgadzają się w przypadkach beznadziejnych na odłączenie od maszyn utrzymujących życie ale nie zgadzają się na skrócenie konania przez środek znieczulający.
Hipokryzją jest też katolicki stosunek do badań prenatalnych a projekt ustawy o in vitro Gowina jest projektem zwyrodnialca bo inaczej nie można nazwać kogoś kto żąda by nawet uszkodzone zarodki były wszczepiane kobietom a o niszczeniu zdrowia kobiet wielokrotną kuracją hormonalną to już nie ma co mówić.
27-01-2010 12:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję Alicjo . Ten temat powraca, bo chcąc nie chcąc myślimy o tym niekiedy bardzo religijnie, ale to religijne myślenie niekoniecznie jest dobre. Więc powtórzę jeszcze raz - w kraju, gdzie jest zapotrzebowanie adopcyjne, nie należy zabijać tygodniowego dziecka. Ale w kraju, gdzie jest przeludnienie i obowiązuje słuszna w tym wypadku kontrola urodzeń, problem jest dużo bardziej złożony. Gdy ludzi jest zbyt wielu, część umiera z głodu. Wolę, aby umarł nieświadomy niczego tygodniowy noworodek, niż żeby skonało z głodu i pragnienia świadome swojego cierpienia 5 letnie dziecko.
27-01-2010 12:45 
 Ocena 7 na 7
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)
>Wolę, aby umarł nieświadomy niczego tygodniowy noworodek, niż żeby skonało z głodu i pragnienia świadome swojego cierpienia 5 letnie dziecko.>

To stanowisko, jest już dla mnie o wiele bardziej czytelne.
I w zasadzie - trudno się z tym co napisałeś, nie zgodzić.

Proponowałbym jednak skupić się na szukaniu takich rozwiązań,
które wyeliminowałyby taki wybór, jaki przedstawiłeś w swoim poście ...

Wolę - by świadome planowanie posiadania potomstwa,
było skuteczną metodą walki z przeludnieniem świata i biedą,
niż by CZŁOWiEK musiał posuwać się do zabijania innego CZŁOWiEKA,
tylko po to by ten w przyszłości nie umierał cierpiąc z głodu ...

To chyba oczywiste ...


IMAGiNE ALL THE PEOPLE ...
27-01-2010 13:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też tak wolę Michale i jest to dla mnie w pełni oczywiste. Ale nawet w bogatym kraju ludzie mogą nie chcieć dziecka i robić straszne rzeczy. Mogą też nie chcieć dziecka i nie chcieć aborcji. Gdyby było wiadomo, że dziecko nie jest żadnym przymusem, ale wyborem, mniej by było straszliwych rzeczy.
27-01-2010 13:39 
 Ocena-1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Gdyby było wiadomo, że dziecko nie jest żadnym przymusem, ale wyborem, mniej by było straszliwych rzeczy.
Ale właśnie o to chodzi, życie ma być ciężkie. Bo to jest właśnie po bożemu. I nasi politycy myślą o tym by było nam dobrze po śmierci a nie tu na tym ziemskim padole.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Więc powtórzę jeszcze raz - w kraju, gdzie jest zapotrzebowanie adopcyjne, nie należy zabijać tygodniowego dziecka. Ale w kraju, gdzie jest przeludnienie i obowiązuje słuszna w tym wypadku kontrola urodzeń, problem jest dużo bardziej złożony. Gdy ludzi jest zbyt wielu, część umiera z głodu. Wolę, aby umarł nieświadomy niczego tygodniowy noworodek, niż żeby skonało z głodu i pragnienia świadome swojego cierpienia 5 letnie dziecko.
Szkoda, że nie napisałeś tego od razu - chyba, że zrobiłeś to świadomie, "testując" użytkowników(troszkę adrenaliny nie zaszkodzi).
Cytat:
4. Nie jestem przeciwnikiem prawa rodziców do decyzji o życiu dziecka nawet na tydzień, lub dwa po jego narodzinach. Malec wtedy jeszcze nie jest w żaden sposób samoświadomy, a nie ma nic gorszego niż dziecko na siłę. Być może jakiś czas później nadejdzie dla owych rodziców lepszy moment na wychowywanie dziecka.


Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Zaskoczył mnie Jurek - wykazał się wyjątkową jak na niego wstrzemięźliwością.
Cytat:
Zastanowię się w "wolnej chwili" nad pierwszą, podniesioną przez Ciebie w punkcie 4, kwestią.

Może "miał nosa'?


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 13:54 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>P.S: Zaskoczył mnie Jurek - wykazał się wyjątkową jak na niego wstrzemięźliwością.
   Co Ty wiesz o Jurku...

>Może "miał nosa'?
   Czasami wystarczy mi rozum...


Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Co Ty wiesz o Jurku...
Tyle, że wszędzie Ciebie pełno a tu nagle niespotykana wcześniej ostrożność, i to w trakcie odpowiedzi na post. Jakbyś czekał, co będzie dalej.

>   Czasami wystarczy mi rozum...
I podpowiedział Ci, by się nie wychodzić przed szereg?

Pozdrawiam - Zbyszek


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 23:08 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Tyle, że wszędzie Ciebie pełno a tu nagle niespotykana wcześniej ostrożność, i to w trakcie odpowiedzi na post. Jakbyś czekał, co będzie dalej.
   Właśnie... Chyba ze strachu czekałem co będzie dalej i się z tego strachu przestraszyłem.

>>   ... rozum.
>I podpowiedział Ci, by się nie wychodzić przed szereg?
   Nic się przed Tobą nie ukryje.

   Pozdrawiam.
27-01-2010 13:18 
 Ocena 2 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Ten problem nie dotyczy tylko dalekich krain. Mamy to tu. Przynajmniej raz w tygodniu czytam o tragedii jakiegoś dziecka zakatowanego przez męty społeczne. Polityka naszego państwa przez ostatnie 20 lat powoduje że właśnie w tych grupach rodzi się najwięcej dzieci. Te dzieci o ile uda im się dożyć do dorosłości będą powielać ich styl życia - alkohol, nieróbstwo, i całkowitą degrengoladę.
Kobiety znajdujące się w tej grupie nie mają ani wiedzy ani możliwości by zapobiegać ciąży, a jak już zajdą to rodzić muszą bo tego wymaga od nich państwo. Nawet gdyby chciały oddać swoje dziecko do adopcji to nikt ich do tego nie namawia bo dzieci te rodzą się już obciążone chorobą alkoholowa czy narkomanią.
Jedynym sensownym rozwiązaniem byłaby zgoda na aborcję ze względów społecznych i finansowanie tego przez państwo ale w naszym zakłamanym społeczeństwie to nie przejdzie.
Bardziej po bożemu są dzieci w beczkach, wyrzucane przez okno czy zakatowane bo płaczą.
27-01-2010 13:25 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiem Alicjo, że ten problem nie dotyczy tylko dalekich krain. I uważam, że jest to straszne. Czasem "nie wypada" przeprowadzić aborcji, nawet gdy nie jest ona nielegalna. "Nie wypada" również oddać dziecka do domu dziecka, bo sąsiedzi będą gadać. Ale "wypada" je w wieku 5 - 6 lat przywiązać do krzesła i nie karmić. Później ludzie się dziwią, że ścianę domu ktoś obgryzł. Czytałem o kilku takich wypadkach. Podobnych.
29-01-2010 03:57 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Brawo.

Pani Alicjo. Moderatorko forum.

To pierwsze miejsce w internecie ( oprócz Faszystowskich stron ) gdzie stykam się z człowiekiem PROPAGUJĄCYM zabijanie dzieci !

DO PROKURATURY !
DO PROKURATURY !!
DO PROKURATURY !!!

Albo do sedesu nadają sie słowa tego człowieka.
w-o-w-o (692 punktów)
Zaprawdę powiadam Ci
że nigdy
przenigdy
nie poprę
Twych słów

Nie zgładzisz człowieka :
bo chory
niechciany
bo śmieć !

Nie !

podniesiesz
swą rękę
ku górze
ku nim
- sięgnę siekery
i zetnę !
Więc milcz !
29-01-2010 16:21 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nakarm świadome już dzieci, które umierają na całym świecie z głodu, a później popisuj się szlachetnością.
29-01-2010 18:01 
 Ocena 2 na 4
w-o-w-o (692 punktów)
>Nakarm świadome już dzieci, które umierają na całym świecie z głodu, a później popisuj się szlachetnością.

Napisz list do władz Indii. Niech przestaną wydawać biliardy na zbrojenia i wydadzą na politykę rolną, szerzenie oświaty i zlikwidowanie systemu kastowego.
29-01-2010 19:04 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Napisz do polityków amerykańskich, żeby nie atakowali bezpodstawnie niezawisłych państw. Napisz do nich, aby chronili Indie przed chaosem, do którego się przyczynili w Pakistanie. Hindusi robią co mogą, aby likiwdować system kastowy i szerzyć oświatę. Nie wiem, czy wiesz, ale we wszystkich przedsiębiorstwach państwowych są parytety miejsc dla osób wywodzących się z niższych kast. Niestety, nie są w stanie wprowadzić kontroli urodzeń. To, że rozwijają u siebie naukę broni ich przed pozbyciem się jakichkolwiek ludzi wykształconych (bo jak nie będzie pracy w Indiach, to wyjadą do USA, albo UK - to tragedia Indii, że wielu najzdolniejszych emigruje za chlebem). Dzięki temu, że w Indiach są ośrodki badawcze, Hindusi sami mogą tworzyć własne lekarstwa na przykład. Myślisz, że koncerny europejskie i amerykańskie rozdają je za darmo? Owszem, program kosmiczny to ogromny luksus, ale zauważ, ile osób ma dzięki temu pracę. A każdy wielki kraj musi mieć obecnie satelity. Dzięki swojemu programowi Hindusi nie muszą płacić za to Rosjanom, ESA, lub NASA.
Kowalska (14008 punktów)
>Hindusi robią co mogą, aby likiwdować system kastowy i szerzyć oświatę.

   A ja jestem królowa angielska.

>Nie wiem, czy wiesz, ale we wszystkich przedsiębiorstwach państwowych są parytety miejsc dla osób wywodzących się z niższych kast.

   No. Wyżej sprzątacza w tym parytecie nie podskoczy taki z niższej kasty.

>Niestety, nie są w stanie wprowadzić kontroli urodzeń.

   Ale Ty im to teraz wszystko wytłumaczysz, i uświadomisz, że jedynym wyjściem jest mordowanie noworodków.
29-01-2010 20:26 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
No. Wyżej sprzątacza w tym parytecie nie podskoczy taki z niższej kasty.


A jednak, wbrew temu co ci się wydaje, jest inaczej. Ludzie z najniższych kast są parlamentarzystami, studentami, kierownikami w państwowych przedsiębiorstwach typu poczta. Tak się dzieje, choć z pewnością zbyt rzadko.

Cytat:
Ale Ty im to teraz wszystko wytłumaczysz, i uświadomisz, że jedynym wyjściem jest mordowanie noworodków.


Zaproponuj inne, zamiast czuć się szlachetną i wspaniałą wielką Kowalską przy obrzydliwym Jacku Tabiszu. Rozumiem, że to miłe uczucie, ale czekam na twoje pomysły.
30-01-2010 09:41 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
> Cytat:
Ale Ty im to teraz wszystko wytłumaczysz, i uświadomisz, że jedynym wyjściem jest mordowanie noworodków.


>Zaproponuj inne, zamiast czuć się szlachetną i wspaniałą wielką Kowalską przy obrzydliwym Jacku Tabiszu. Rozumiem, że to miłe uczucie, ale czekam na twoje pomysły.

   Szczerze? Jesteś już nudny z tym użalaniem się nad sobą. Jak to Ci Myflowers z Kowalską dokopały. Załóż następny wątek. W tym nowym, w dziale Sprawy Portalu chyba zbyt słabo jednak Cię wycałowali. Potrzebujesz więcej czułości. Mam nawet tytuł dla Ciebie: Dlaczego nikt mnie nie rozumie.

   Po drugie Panie Tabisz, nigdzie nie napisałam, że Ty jesteś obrzydliwy, tylko obrzydliwe jest to, co wypisujesz o mordowaniu dzieci. Ale jak zauważyłam, masz sporą tendencję do przekręcania słów innych Forumowiczów.

   Po trzecie, pomysł już dałam. Niech zabijają "święte" krowy zamiast dzieci. Dlaczego Ty, widząc taką nędzę i cierpienie wśród tych dzieci takiej krowy nie zabiłeś i nie dałeś tym maluchom jeść? Co Panie Reformatorze? Baliśmy się, że nam się dobiorą do tyłka, jak ruszymy takie krówsko, prawda? Jasne, lepiej mordować dzieci.
30-01-2010 19:03 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bo święte krowy dają mleko. I ludzie jedzą owo mleko. Przetwory mleczne są podstawą kuchni indyjskiej. Natomiast owszem, jak krowa już nie daje mleka, należy ją zjeść. Uważam, że świętość krowy jest szaleństwem gdy ludzie umierają z głodu.

Jeśli chodzi o Myflowers, sama możesz przeczytać, jakie wypowiedzi poparłaś. I nie bądź jezuitką. Natomiast nadal uważam, że w sytuacji ogólnego przeludnienia zabójstwo tygodniowego dziecka jest niekiedy uzasadnione. I nadal uważam, że zabijamy potencjał świadomej istoty, a nie świadomą istotę. Jakkolwiek by nie wyglądała.
29-01-2010 20:00 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>... Niestety, nie są w stanie wprowadzić kontroli urodzeń.
Przeważnie chłopców.
29-01-2010 20:40 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Owszem, program kosmiczny to ogromny luksus, ale zauważ, ile osób ma dzięki temu pracę.

Nie o program kosmiczny chodzi, tylko o broń jądrową. Może i ileś tam osób ma dzięki niej pracę, ale nie sądzę, żeby kwota wydawana na płace, równoważyła nakłady na zbrojenia. A tymczasem dzieci umierają z głodu, pracują niewolniczo w fabrykach dywanów, przy wyszywaniu sari (nawet od piątego roku życia). Pieniędzy na pomoc dla ich rodzin ciągle brakuje. Na bomby nie.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Polityka rządu Indii w tym względzie budzi ogromne kontrowersje. Co fakt, to fakt.
27-01-2010 11:59 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Sądzę, że każdy ma prawo do swojego zdania i w tym miejscu ujmę się za Jackiem.
Skoro uważasz, że nie ma racji, spróbuj mu to wytłumaczyć - niech zweryfikuje swoją opinię
(ja to zrobiłem.}.
Emocjonalne komentarze z pewnością nie są żadnym argumentem.

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 12:02 
 Ocena 2 na 2
stilgar (7322 punktów)

>Emocjonalne komentarze z pewnością nie są żadnym argumentem.

To dlaczego twój jest właśnie taki?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przyłączam się do pytania.
27-01-2010 12:52 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Emocjonalne komentarze z pewnością nie są żadnym argumentem.
>To dlaczego twój jest właśnie taka?
Czy nie zauważyłeś niczego innego?
Przecież konkretnie przedstawiłem swój pogląd na poszczególne punkty a celem dygresji osobistej było wzmocnienie przekazu i skłonienie Jacka do refleksji.
Reszta w jego/ich rękach.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Dla mnie emocjonalnym jest komentarz Myflowers,
Cytat:
Rzygać mi się chce, jak czytam Twoje przemyślenia.

, gdzie argumentów jakby zabrakło.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A mi się zrobiło przykro, bo lubię Myflowers.
27-01-2010 13:45 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>A mi się zrobiło przykro, bo lubię Myflowers.
Może jej również zrobi się przykro, ale Twojej winy troszkę jest(brak precyzji w punkcie czwartym).

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 14:11 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Twojej winy troszkę jest(brak precyzji w punkcie czwartym).
   Nie ma w tym żadnej winy - jest przyczyna i skutek.
   Wina implikuje karę.

   Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przyczyna - skutek. Ja - niejasne wyrażenie. Myflower - natychmiastowa myśl o malutkim niemowlaczku, która mnie też napełnia słodyczą bo Ślepy Zegarmistrz bije po łapach jak nie... Z tym, że jak niechciane dziecko podrośnie, to na przykład żebracy w Indiach łamią mu ręce i nogi, żeby nie będąc już słodkim, wzruszało kalectwem.
27-01-2010 14:25 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Przyczyna - skutek. Ja - niejasne wyrażenie. Myflower - natychmiastowa myśl o malutkim niemowlaczku...
   No to co? Ty napisałeś, jak chciałeś napisać, a Myflower zrozumiała, jak chciała zrozumieć, i tyle.

   Nadal niczyjej i żadnej winy nie widzę.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Nie ma w tym żadnej winy - jest przyczyna i skutek.
Jasne. Przyczyną była nieprecyzyjna treść, skutkiem - reakcja Myflowers.
Sam przyznał się jednak do winy, uściślając treść punktu czwartego.

>   Wina implikuje karę.
I Jacek karę otrzymał od Myflowers. A mogło być zupełnie inaczej...
Poprawił się i wiele osób przyznało mu rację(ja również).

Pozdrawiam - Zbyszek


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 22:01 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Przyczyną była nieprecyzyjna treść, skutkiem - reakcja Myflowers.
   Przyczyną była treść a skutkiem jej zrozumienie niezgodnie z intencją autora.

>Sam przyznał się jednak do winy, uściślając treść punktu czwartego.
   Ani do nieistniejącej winy się nie przyznał, ani niczego nie uściślał, tylko lekko zmienił jej wydźwięk. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie i koniunkturalnie.

>I Jacek karę otrzymał od Myflowers. A mogło być zupełnie inaczej...
   Jak dzieci.

>Poprawił się i wiele osób przyznało mu rację(ja również).
   Pośpieszyłem się - niedoszacowałem dzieci.

   Pozdrawiam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Prawda. Uczę się, jak już przed chwilą napisałem.
27-01-2010 14:09 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>A mi się zrobiło przykro...
   Prawdziwemu Racjonaliście nigdy nie jest przykro.
27-01-2010 14:16 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Prawda. Uczę się jak mówiłem...
31-01-2010 13:42 
 Ocena 4 na 4
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Prawdziwemu Racjonaliście nigdy nie jest przykro.
Tak - prawdziwy racjonalista wyrzuca z forum osoby niewygodne, które zaburzają jego spokój i poczucie pewności siebie. Nie dyskutuje z nimi bo "nie warto" - przecież są chorzy, mają problemy ze sobą, ze swoją osobowością, gadają głupoty.
Prawdziwy racjonalista zaszufladkuje takie osoby, powie o nich, że to debile bądź zygoty umysłowe, potraktuje ich jak osoby niepożądane.

Ja nie jestem racjonalistą - jestem wolnomyślicielem i przykro ma prawo mi być.
Widać Jacek również zalicza się do wolnomyślicieli.
Jako wolnomyśliciel wsłuchuję się w głos innych osób, daję im wypowiadać się bez ograniczeń, staram się zrozumieć ich punkt widzenia. Dyskutuję z nimi merytorycznie argumentując i na koniec ewentualnie powiem, że(patrz stopka).

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Zachęcam do przyłączenia się do grona wolnomyślicieli.


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
31-01-2010 19:01 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Prawdziwemu Racjonaliście nigdy nie jest przykro.
>Tak - prawdziwy racjonalista wyrzuca z forum osoby niewygodne...
   Tego nie wiem - spytaj właściciela.

>... które zaburzają jego spokój i poczucie pewności siebie.
   Z poczuciem pewności, to bym polemizował, ale ze spokojem jest coś na rzeczy.

>Nie dyskutuje z nimi bo "nie warto"...
   No, bo nie warto.

>... przecież są chorzy, mają problemy ze sobą, ze swoją osobowością, gadają głupoty.
   Zupełnie zdrowych nie znam, ale to forum nie jest Placówką Ogólną - spójrz na specjalizację kliniki.
   No i masz rację, gadają głupoty.

>Prawdziwy racjonalista zaszufladkuje takie osoby...
   Nie jestem prawdziwym racjonalistą, bo mam trudności z szufladkowaniem.

>... powie o nich, że to debile bądź zygoty umysłowe...
   Aaa, to co innego, bo to prawdą jest, ale dokładnego działu-szufladki nie wskażę - taki ze mnie lichy racjonalista.

>... potraktuje ich jak osoby niepożądane.
   Cóż, wiem, że można inaczej, ale nie jestem harcerzem-ortodoksem.

>Ja nie jestem racjonalistą - jestem wolnomyślicielem i przykro ma prawo mi być.
   Przykro każdemu ma prawo być, ale jeśli wolnomyślicielstwo oznacza wolne myślenie przy jednoczesnej szybkiej zmianie poglądów trzy razy w tygodniu - to ja tak nie umięęęęę...

>Jako wolnomyśliciel wsłuchuję się w głos innych osób, daję im wypowiadać się bez ograniczeń, staram się zrozumieć ich punkt widzenia. Dyskutuję z nimi merytorycznie argumentując i na koniec ewentualnie powiem, że...
   ... ze swoim kolegą ŚJ masz ten sam problem.

>... (patrz stopka)
   Znowu inna? Popatrzę.

   Pozdrawiam.

>P.S: Zachęcam do przyłączenia się do grona wolnomyślicieli.
   Tak mi zamąciłeś w główce, że już nie wiem gdzie się przyłączyć.
   Na wszelki wypadek (bo już mnie rozszyfrowałeś), zaczekam na rozwój wydarzeń w ciepłej unii z pyszną, mocną herbatą.

>
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]

   No popatrz, fajne, a ja dorzuciłem sobie do tego: "... ale to wcale nie znaczy, że mam obowiązek słuchania twoich pierdół. Jeśli włazisz do "mojego domu", to stosuj się do mojego regulaminu."

   Bo ja jestem takim sobie-chłopkiem-roztropkiem, że nawet cudze myśli w mojej stopce by mnie drażniły.

   Więc to zdanie napisałem (wersja dla Ciebie) dla jaj, bo ze mnie taki racjonalista, jak z koziej dupy rakietnica.

   Przykro mi...
01-02-2010 07:57 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)

>P.S: Zachęcam do przyłączenia się do grona wolnomyślicieli.

Ja jestem pierwsza, bo to klerykalne forum zwących sie ateistami katolików jest nie do czytania!!!
PS A gdzie sa oni?

>
Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]


A czy za mówienie bez znaków diaktrycznych (czy jakichs tam) tez?
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>PS A gdzie sa oni?
Są wśród nas - sądzę, że stanowią milczącą większość.

>>Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
>A czy za mówienie bez znaków diaktrycznych (czy jakichs tam) tez?
Jako moderator miałem obowiązek zwrócić Ci uwagę na brak tychże.
Należałoby zastanowić się co ważniejsze - treść czy forma. A może powinny korespondować ze sobą, tworzyć harmonijną całość?

Pozdrawiam - Zbyszek

... i cieszę się, że jesteś.


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cieszę się, żeś w klubie . Jak widać brak znaków diakrytycznych jest często dużo bardziej racjonalny niż ich obecność. A czy to forum nazywa się "Znaki Diakrytyczne"?
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
>A mi się zrobiło przykro, bo lubię Myflowers.
Tam gdzie jest dyskusja o zabijaniu nie ma miejsca na przykro.
28-01-2010 01:08 
 Ocena 6 na 6
Myflowers (2721 punktów)

>P.S: Dla mnie emocjonalnym jest komentarz Myflowers,
>Cytat:
Rzygać mi się chce, jak czytam Twoje przemyślenia.

>, gdzie argumentów jakby zabrakło.

Już spieszę z argumentami, natomiast nie wiem czy trafią do Ciebie, przy takim braku wyobraźni...
( ...)Nie upieram się przy mojej opinii, lecz to, co przedstawiasz, to myślenie magiczne. Jakaś nieco sztuczna granica dzieląca na przykład tydzień przed porodem z tygodniem po porodzie. Moim zdaniem o człowieczeństwie, które można zabić decyduje mózg. Jeśli go nie ma, nie w ogóle o czym mówić. Gdy z pewnością nie działa świadomie, też mamy do czynienia z ogromną róznicą.

A co dorasta do świadomości? Jajeczko po zapłodnieniu też do niej dorasta, ale nie jest jeszcze świadome. I ten brak świadomości połączony z dorastaniem trwa do jakiegoś momentu po urodzeniu, z pewnością nie są to dwa pierwsze tygodnie po przyjściu na świat.
(...)
Naprawdę, nie widzisz idiotyzmu w tej wypowiedzi?

(...)Oczywiście, gdy są chętni do adopcji, nie o czym mówić. Ale w krajach, gdzie jest przeludnienie i kontrola urodzeń to wygląda inaczej.
Każdego roku zabijamy wiele potencjalnych dzieci, które moglibyśmy mieć. W jakimś sensie mężczyzna zabija ich więcej. Przecież mógłby on być rozwiązły seksualnie, mieć stosunki poza małżeńskie. Kto powiedział, że córka będąca owocem zdrady małżeńskiej nie stałaby się dla niewiernego kobieciarza najwspanialszą istotą pod słońcem, jego ukochanym dzieckiem, wszystkim...? Kto powiedział, że nie stałaby się wielką poetką, noblistką z dziedziny fizyki etc.? Kto powiedział, że nie byłaby wielką reformatorką kraju, albo ludzkości? A "zabijamy ją" nie zdradzając żony. Ile takich możliwości ma mężczyzna każdego dnia? Mało też która kobieta wykorzystuje wszystkie możliwości zajścia w ciążę. A czy wykorzystuje te właściwe? Co to znaczy właściwe?


Czyżbyście obaj nie rozróżniali "potencjalnych dzieci" , od dzieci już narodzonych? Nie odróżniacie plemnika, moruli, blastuli od dziecka, noworodka, niemowlaka? Czy sami aby przypadkiem nie zatrzymaliście się na poziomie embrionów?

(...)4 punkt jest najbardziej kontrowersyjny. Sądząc po reakcji moich koleżanek żałuję, że go wogóle przedstawiłem, bo nie chciałem nikogo urazić, ani też być aż tak mocno zaatakowany.

Jak widać, aż tak mocno zaatakowany nie został. Szkoda.Bo nadal pisze bzdury

Oczywiście, w społeczeństwie gdzie nie ma kontroli urodzeń i gdzie jest silne zapotrzebowanie adopcyjne punkt 4 nie ma żadnego sensu.

Punkt 4 nie ma żadnego sensu, w żadnym społeczeństwie, jest zbrodniczy. Hitler i Stalin pod mur stawiali za aborcję, natomiast nie wahali się w mordowaniu dzieci urodzonych. Nie rozróżniali plemnika , blastuli i moruli od dziecka w pełni ukształtowanego ? Kto dał Jackowi prawo do obierania życia już urodzonemu dziecku? Bo powołał na świat, nie bez pewnej dozy przyjemności, jak mniemam? Ładnie to tak? Płodzić, zabijać, bo po dziewięciu miesiącach ja się zobaczy to co się stworzyło ochota odeszła...

(...) Ale jeśli (teoretycznie), żyjemy w miejscu, gdzie ludzi jest za dużo i ktoś szczęśliwie wprowadził kontrolę urodzeń, to lepiej aby ludzie, którzy chcą mieć drugie dziecko, mogli je mieć przejmując prawa od tych, którzy nie chcą mieć żadnego.
Teoria Mao Ze Donga. Jak widzę, nikt z Was nie czytał raportu ONZ o pozbywaniu się zbędnych noworodków i niemowląt w Chinach. Umierały sobie zapewne spokojnie z głodu i zimna, bo przecież nie miały samoświadomości. Niewiele z nich miało to szczęście, że dawano je za zasługi wysokim urzędnikom państwowym, bezdzietnym.

Widziałem 5 letnie dzieci umierające z głodu na ulicach, bo rodzice je urodzili i na tym poprzestali. Dlatego staram się podejść do tego tematu uczciwie, a nie przez pryzmat pięknie brzmiących słów. Bardzo lubię dzieci i dlatego piszę to, co piszę, choć zapewne nie uwierzysz

To trzeba było te dzieci wytruć, rozstrzelać, żeby się dłużej nie męczyły. Jacek tak bardzo lubi dzieci? Z takim lubieniem to niech kupi kałasznikowa na rynku i idzie do domu małego dziecka i załatwi tą sprawę na pniu, nie poprzestając na roli "teoretyka - marzyciela". Qr... ski, znowu mnie ponosi...
Tak, ulegam emocjom, jak każdy normalny człowiek. Cynizmu nie znoszę, a głupoty jeszcze bardziej. Jeżeli Ty uważasz się za racjonalistę, to wybacz, ale nie rozumiesz co to słowo oznacza. Na pewno nie brak uczuć i emocji. Zresztą , człowieczeństwo mierzy się stosunkiem do dzieci, ludzi starych i zwierząt.
I na koniec - zacznijcie ruszać głową panowie, a nie za przeproszeniem ...I nie mylcie plemników, jajeczek, embrionów - z dzieckiem narodzonym .
P.S.1 Jeżeli dziecko dwutygodniowe to nie człowiek, to może jednak warto by się zastanowić nad tym czy powierzenie takiego niemowlaka ziemi - to nie marnotrawstwo, jak ironicznie napisała Kowalska?
P.S.2 Przestałam się dziwić, że wyświęcono Stepinaca, a teraz wyświęcają "papieża Hitlera". A już myślałam, ze nic nie jest w stanie mnie zadziwić...

Tak sobie lekko dyskutujecie o śmierci...O rodzajach śmierci, kiedy można zabijać a kiedy umierać śmiercią naturalną - dwie śmierci...

DWIE ŚMIERCI
Władysław Szlengel
( mam nadzieję, że mi wybaczy...)

(ta jedna) śmierć jest (drugiej ) śmierci
daleką biedną krewną.
Gdy spotka (jedna - drugą) śmierć,
nie wita jej na pewno.
I w czarną noc przez smugi mgieł
nad miastem - w mroków piekle,
dwie śmierci przeklinają się,
złorzecząc sobie wściekle.
Na murku - patrząc w strony dwie,
podgląda kłótnię skrycie
to samo chciwe, sprytne, złe
i jednakowe Życie.




(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
28-01-2010 01:49 
 Ocena 1 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
NIe życzę ci, abyś zobaczyła dzieci umierające z głodu w biednym kraju. Nie dwutygodniowe, ale kilkuletnie. Bardzo mi przykro, że mnie porównujesz w tak okropny sposób i jak dalej tak pójdzie, po prostu ukryję twoje wypowiedzi. A jeśliś taka szlachetna, to ADOPTUJ dzieci umierające z głodu z uwagi na przeludnienie ich ojczyzn. Jak je adoptujesz (przynajmniej połowę), wtedy będziesz mnie mogła porównywać z kim chcesz.

I powiem głośno i wyraźnie.

Lepiej, żeby umarł tygodniowy noworodek niż pięcioletnie dziecko skonało z głodu.

Najlepiej, żeby nikt nie umierał. Ale tak jak mówiłem - adoptuj te miliony dzieciaków.

Cytat:
Teoria Mao Ze Donga. Jak widzę, nikt z Was nie czytał raportu ONZ o pozbywaniu się zbędnych noworodków i niemowląt w Chinach. Umierały sobie zapewne spokojnie z głodu i zimna, bo przecież nie miały samoświadomości. Niewiele z nich miało to szczęście, że dawano je za zasługi wysokim urzędnikom państwowym, bezdzietnym.


Mają kontrolę urodzin. Całe szczęście. Ocaliło to przed śmiercią głodową miliony w pełni ukształtowanych i świadomych dzieci. A także matek dzieci i ojców dzieci. Bez wprowadzenia kontroli urodzin w wielu innych krajach ilość osób umierających z głodu i w krwawych konfliktach będzie rosła. I powiem.

Lepiej, żeby umarło tygodniowe dziecko, niż żeby 15 latek musiał zginąć na wojnie.
28-01-2010 09:03 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
> Lepiej, żeby umarł tygodniowy noworodek niż pięcioletnie dziecko skonało z głodu.

   Tak sobie czytam w wolnych chwilach wpisy na forum (proszę zachować resztki powagi) i wpadłem tu na chwilę w drodze z osiedlowego sklepiku z refleksjami, więc korzystając z okazji spytam po swojemu: dla kogo lepiej?

   Odpowiem też sam sobie, bo akurat mam jedną refleksyjkę na zbyciu (w kasie nie mieli wydać reszty), jak nigdy.

   No, oczywiście, że lepiej dla Ciebie, Jacku, bo umarłemu dziecku jest obojętne ile miało lat w chwili śmierci.

   Dla Myflowers lepiej byłoby, gdyby dzieci, a co tam dzieci - wszyscy ludzie nie umierali wcale, a jeśli już muszą, to spokojnie, radośnie, cicho i bez bólu.

   Z kolei dla mnie lepiej, że dzieci z tematu umierają w ogóle, bo mam przynajmniej gdzie swoją tandetną refleksyjkę za bezcen wcisnąć.

   I tak sobie rozmawiamy na jeden temat, który zastępczo nazwaliśmy "los dziecka urodzonego", a gdybyśmy zamienili przedmiotowe "dziecko" na, np. "cukierki" w osiedlowym sklepiku?- (cukierki, bo słodkie - tu ukłon do Myflowers)

   Otóż okaże się, iż kolejka w tym składzie z cukierkami składa się z ludzi, którzy wcale po cukierki tam nie przyszli, tylko każdy po to, po co chciał.

   Myflowers wpadła po delikatną słodycz; Jacek Tabisz przyszedł po osobliwie stężony roztwór aromatyzowanego cukru, natomiast ja przyczłapałem, by pogadać o jednym i drugim. Może i trzecim, jak jeszcze ktoś wejdzie do marketu.

   Wszystko jest fajnie do czasu, gdy okazuje się, że Myflowers chce kupić odrobinę tej delikatnej słodyczy; Jacek 2 funty skondensowanego cukru, a ja ok. 1 litra czego bądź, ale się nie upieram.

   A cały pic w tym, że cukierki sprzedają na kilogramy.

   I dlatego tu wpadłem.

   Miłego dnia.

> Lepiej, żeby umarło tygodniowe dziecko, niż żeby 15 latek musiał zginąć na wojnie.

   A najlepiej byłoby, gdyby wszyscy ludzie na całym świecie znali tylko cukierki na kilogramy.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja uważam, że najlepiej, aby nikt nie umierał przed swoim czasem, żeby żył w zdrowiu i szczęściu.
28-01-2010 12:17 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ja uważam, że najlepiej, aby nikt nie umierał przed swoim czasem, żeby żył w zdrowiu i szczęściu.
   Stalin też.
28-01-2010 12:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
No takie są wymiary tego typu utopii - niech wszyscy żyją zdrowo i słodko - Gandhi i Stalin, Einstein i Hitler. Wplećmy im kwiaty we włosy i śpiewajmy piosenki. La, la, la... Oczywiście żyjemy też kosztem drugich. Niekiedy tylko dlatego, że uczciwie rywalizujemy z nimi (chemik z gorszym chemikiem, bezrobotna w kolejce o zapomogę z gorszą bezrobotną), niekiedy zaś dlatego, że uważamy iż jedni powinni żyć, a inni nie (niech wszystkie dzieci się rodzą, bo są słodkie, a jeśli będzie przeludnienie, to przecież wojny mają znaczenie stabilizujące).
28-01-2010 20:22 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>No takie są wymiary tego typu utopii - niech wszyscy żyją zdrowo i słodko - Gandhi i Stalin, Einstein i Hitler. Wplećmy im kwiaty we włosy i śpiewajmy piosenki.
>żyjemy
>rywalizujemy
>uważamy


   To już nie jest Twoja utopia?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie. Wielu ludzi chce dobrze, a wychodzi niekiedy paskudnie. Nie wiem, czy Stalin chciał dobrze. Myślę, że raczej nie. Nie przedstawiłem powyżej żadnej utopii, wręcz przeciwnie. Utopijne jest uważanie, że tygodniowe niemowle jest równie świadome jak 5 letnie dziecko. Albo, że bez kontroli urodzeń wszystko się dobrze ułoży i będzie cool. Może, ale z pewnością nie jest to oczywiste.
29-01-2010 07:54 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Nie przedstawiłem powyżej żadnej utopii, wręcz przeciwnie.
   Jeśli Twoje: Ja uważam, że najlepiej, aby nikt nie umierał przed swoim czasem, żeby żył w zdrowiu i szczęściu. nie jest utopią, to ja wysiadam.

   Poza tym chodziło mi o wybitną niespójność myślenia - w powyższym tekście piszesz, że Ty uważasz, ale już niżej, gdy logicznie dorzuciłem do plejady Stalina, zaczęło Ci śmierdzieć i przerzuciłeś odpowiedzialność za swoją wersję utopii, na wszystkich, czyli na nikogo.

   Gdybyś był dyrektorem Pewexu, Jacku, to Bill Gates robiłby u Ciebie za szatniarza.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Ja uważam, że najlepiej, aby nikt nie umierał przed swoim czasem, żeby żył w zdrowiu i szczęściu. nie jest utopią, to ja wysiadam.


Ja to zdanie przytoczyłem jako utopię. Którą fajnie powtarzać, plusiki się za to ma, ale rzeczywitość jest gdzie indziej. Tak to, co napisałem jest utopią. Przestanie nią być, gdy przyrost gatunku Homo sapiens stanie się zerowy a na jakiś czas ujemny. I gdy wielu ludzi zacznie wspierać rozwój nauki, zamiast sekt. Bo przecież rak i inne choroby też przeczą powyższej utopii.
29-01-2010 16:43 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ja to zdanie przytoczyłem jako utopię. Którą fajnie powtarzać, plusiki się za to ma, ale rzeczywitość jest gdzie indziej.
   Czyli napisałeś w potocznym znaczeniu.
   Ok, więc potoczne znaczenie utopii, to to mrzonka, coś niemożliwego do zrealizowania.

>Przestanie nią być...
   Utopia nigdy nie przestanie być utopią, z definicji.

>... gdy przyrost gatunku Homo sapiens stanie się zerowy a na jakiś czas ujemny. I gdy wielu ludzi zacznie wspierać rozwój nauki, zamiast sekt.
   Piszesz znowu o marzeniach - i gdy wszyscy będą mądrzy, zdrowi i bogaci.
29-01-2010 16:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dlatego masz Chiny. Kraj, gdzie przed Mao umarła z głodu rekordowa ilość ludzi. A później też na skutek nieudanych planów rolniczych wodza. I masz rozwiązanie - każda rodzina ma jedno, albo dwójkę dzieci. I to nie jest utopia. To dobre, choć kontrowersyjne rozwiązanie.
29-01-2010 17:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Dlatego masz Chiny
>To dobre, choć kontrowersyjne rozwiązanie.
   Rozumiem, że Twoim marzeniem jest mieszkać w Chinach.
29-01-2010 18:47 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mam szczęście, że urodziłem się w tak bogatym, na tle innych, państwie jak Polska. Oczywiście, wolałbym być biedakiem w Chinach, niż w Indiach, oraz wielu państwach Ameryki Łacińskiej i Afryki.
03-02-2010 12:30 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

> Lepiej, żeby umarł tygodniowy noworodek niż pięcioletnie dziecko skonało z głodu.
> Lepiej, żeby umarło tygodniowe dziecko, niż żeby 15 latek musiał zginąć na wojnie.
A najlepiej, żeby nikt nie musiał umierać.
Myślałem długo o tym, co napisałeś i za diabła nie mogę pogodzić się z zabijaniem urodzonych i zdrowych dzieci. Jestem humanistą.
Realia są jakie są - tu masz rację. Czy nie można jednak znaleźć lepszego rozwiązania? Przykładowo sterylizacja kobiet po urodzeniu dozwolonej liczby dzieci. Oczywiście na pierwszym miejscu edukacja, antykoncepcja, tabletki wczesnoporonne i aborcja.
Sądzę w związku z powyższym, że ilość narodzonych a "niechcianych" dzieci będzie znikoma, przecież w dzisiejszych czasach mało ludzi żyje zupełnie oderwanych od cywilizacji. Jeśli zostanie wdrożona na szeroką skalę akcja uświadamiająca z "batem" w postaci sterylizacji to każdy rozsądny, myślący człowiek zadba o to, by nie dochodziło do "ostatecznego rozwiązania".
Kobieta, która mimo to urodziła takie dziecko powinna być wysterylizowana.
Patrząc na zdjęcie, które zamieścił Osnowa uważam, że lepiej byłoby dla tej dziewczynki nie żyć. Humanitarnym wydaje się być bezbolesne uśmiercenie tego dziecka, jeśli jej życie miałoby się tak zakończyć.

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
03-02-2010 13:52 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Patrząc na zdjęcie, które zamieścił Osnowa uważam, że lepiej byłoby dla tej dziewczynki nie żyć. Humanitarnym wydaje się być bezbolesne uśmiercenie tego dziecka, jeśli jej życie miałoby się tak zakończyć.
Jak te obrazki potrafią poruszać racjonalne emocje.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zbyszku - pisałem o sterylizacji osób po urodzeniu dozwolonej ilości dzieci. Nie jest to uczciwe, gdyż komuś dziecko może umrzeć po roku. Oczywiście, można stwierdzić, że taka nieuczciwość to kwestia losu i trudno, w końcu zabijanie w skrajnych wypadkach tygodniowych niemowląt jest jeszcze gorsze. Ja jednakże zauważam, że nie ma bólu bez samoświadomości istnienia.
04-02-2010 08:34 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ja jednakże zauważam, że nie ma bólu bez samoświadomości istnienia.
   To dlaczego proponujesz jeden ból w miejsce drugiego?
   Masz uniwersalną receptę na wszystkie bóle i to w imię Dobra Ludzkości?

   Czegoś takiego, jak Ludzkość po prostu nie ma - są tylko pojedynczy ludzie i każdy przeżywa swój ból indywidualnie.

   Propozycja, którą miałem wyartykułować już na początku naszej dyskusji brzmi: każdemu dać prawo do przeżywania swojego bólu w indywidualny sposób, czyli w ogóle nie ustanawiać żadnych praw dotyczących prokreacji i zlikwidować prawa już w tych obszarach istniejące.

   Niestety, ta propozycja jest zbyt prosta, by była realna.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tygodniowe dziecko nie ma żadnej świadomości istnienia. Ból z jego straty to tylko i wyłącznie kwestia rodziców, to tylko i wyłącznie ich ból. Nie wybieram zatem bólu tygodniowego dziecka (który dla niego nie istnieje) zamiast bólu pięciolatka (który istnieje). Nie wybieram żadnego bólu. Może to szokujące, ale medycyna i biologia opisują jaką świadomość mamy w wieku tygodnia. Żadną. Mamy nieświadome reakcje na bodźce. Tak jak mój laptop.
04-02-2010 16:57 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Tygodniowe dziecko nie ma żadnej świadomości istnienia.
   Dla mnie ten fakt(?) jest nieistotny.

>Ból z jego straty to tylko i wyłącznie kwestia rodziców, to tylko i wyłącznie ich ból.
   Aha.

>Nie wybieram zatem bólu tygodniowego dziecka (który dla niego nie istnieje) zamiast bólu pięciolatka (który istnieje).
   Załóżmy.

>Nie wybieram żadnego bólu.
   Nie kłam - powyżej stwierdziłeś, że istnieje ból rodziców, znaczy wiesz lepiej, jaki ból jest dla rodziców lepszy, bo proponujesz im ból po niemowlaku, a nie po 15 latku.

    Ból wg., Jacka Tabisza jest bólem optymalnym. Fajnie brzmi.
setarkos (10757 punktów)
> .. Ja jednakże zauważam, że nie ma bólu bez samoświadomości istnienia.

Zatem ze swoimi dziećmi możesz robić co zechcesz
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zależy od wieku. Tydzień, a siedemnaście lat to pewna różnica.
27-01-2010 12:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję Zbyszku . Ja lubię rozmawiać i oczywiście jestem otwarty na argumenty innych osób. Nie głoszę jakichś ostatecznych prawd. Wiele razy, dzięki rozmowie z wami, zmieniłem zdanie, lub stonowałem swoje stanowisko w różnych sprawach i bardzo się z tego cieszę. Dla mnie forum racjonalista ma znaczenie dydaktyczne - uczę się tu od was i nie muszę wam płacić
stilgar (7322 punktów)
> nie muszę wam płacić

Tak ci się tylko wydaje, buahahahahahahah!

Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Dla mnie forum racjonalista ma znaczenie dydaktyczne - uczę się tu od was i nie muszę wam płacić
Uczymy się od siebie wzajemnie.

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 13:32 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Dla mnie forum racjonalista ma znaczenie dydaktyczne...
   Aha...

>... uczę się tu od was...
   Oczywiście.

>... nie muszę wam płacić
   Te sprawy już podlegają indywidualnym negocjacjom.
   Mój adres na priv masz.

P.S. Moje motto: nie jestem najdroższy; nie jestem najtańszy, ale jestem najlepszy.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To znaczy trochę muszę płacić, bo zapisałem się do PSR, ale i tak przecież można używać forum bez tego .
27-01-2010 14:14 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>To znaczy trochę muszę płacić, bo zapisałem się do PSR...

   Pisałem, że nie jestem najtańszy, ale nie napisałem, że aż tak.
29-01-2010 03:47 
 Ocena-1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
Jak to się na mojej ukochanej Pradze powiadało z prostownikami rozmawia się tylko po zgięciach. Nie przejmuj się. Szkoda, że jego nie dotknęła ta "kontrola urodzin". I tyle w tym temacie.
Sylwek (15472 punktów)
>Brzmi to brutalnie, ale tydzień po porodzie nie odczuwamy świadomie cierpienia, głodu etc. Tydzień po porodzie nie istniejemy dużo bardziej świadomie, niż jako plemnik i jajeczko.

W to akurat wątpię.
Dziecko odczuwa (fizjologicznie) ból. Traktowanie go jak rzeczy jest niemoralne, bo to nie rzecz. Nie pamiętać a nie czuć, to dwie różne sprawy. O ile wiem, mózg dziecka przetwarza już sygnały - w tym kora nowa, nie wiem jakim cudem można to porównywać do jajeczka czy zygoty.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To opowiedz, jak to odczuwałeś wtedy. A owa opowieść nie sięga też momentów, kiedy byliśmy już do pewnego stopnia świadomi (wiek dwóch lat). Pomyśl też, co możnaby świadomie odczuwać, będąc w wieku tygodnia.
Sylwek (15472 punktów)
>To opowiedz, jak to odczuwałeś wtedy.

???
Ponownie - dziecko może nie zapamiętywać bólu, ale nie odczuwać to co innego.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wszystkie żywe stworzenia reagują na bodźce, lecz większość z nich nie ma świadomości swojego istnienia.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Z punktem czwartym zdecydowanie się nie zgadzam.
Jak w ogóle taka myśl mogła Ci przyjść do głowy? Przecież jest możliwość oddania dziecka do adopcji.
Widać, że nie masz dzieci i tak sobie teoretyzujesz. Gwarantuję, że to się zmieni. Obyś nie miał później(kiedy będzie za późno) wyrzutów sumienia.
Kiedy na przykład pomyślę, że mogłoby nie być na świecie naszego syna, ciarki przechodzą mi po ciele.
Co do pozostałych(1-3) decyzję pozostawiam w rękach rodziny/rodziców po konsultacji z lekarzem.
Punkt piąty.
Oczywiste.

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 11:56 
 Ocena 4 na 4
stilgar (7322 punktów)
>Z punktem czwartym zdecydowanie się nie zgadzam.
>Jak w ogóle taka myśl mogła Ci przyjść do głowy? (...) Obyś nie miał później(kiedy będzie za późno) wyrzutów sumienia.
>Kiedy na przykład pomyślę, że mogłoby nie być na świecie naszego syna, ciarki przechodzą mi po ciele.

To jest myślenie emocjonalne. Jesteś przywiązany do swojego syna, więc myśl o jego braku jest bolesna, ale jakoś nie myślisz o tych setkach dzieci, które również byś kochał, a których nie masz, a mógłbyś mieć. Dlaczego dla nich ciarki cię nie przechodzą?
27-01-2010 12:02 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się całkowicie. Każdego roku zabijamy wiele potencjalnych dzieci, które moglibyśmy mieć. W jakimś sensie mężczyzna zabija ich więcej. Przecież mógłby on być rozwiązły seksualnie, mieć stosunki poza małżeńskie. Kto powiedział, że córka będąca owocem zdrady małżeńskiej nie stałaby się dla niewiernego kobieciarza najwspanialszą istotą pod słońcem, jego ukochanym dzieckiem, wszystkim...? Kto powiedział, że nie stałaby się wielką poetką, noblistką z dziedziny fizyki etc.? Kto powiedział, że nie byłaby wielką reformatorką kraju, albo ludzkości? A "zabijamy ją" nie zdradzając żony. Ile takich możliwości ma mężczyzna każdego dnia? Mało też która kobieta wykorzystuje wszystkie możliwości zajścia w ciążę. A czy wykorzystuje te właściwe? Co to znaczy właściwe?
29-01-2010 04:12 
 Ocena-2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
>Zgadzam się całkowicie. Każdego roku zabijamy wiele potencjalnych dzieci, które moglibyśmy mieć. W jakimś sensie mężczyzna zabija ich więcej. Przecież mógłby on być rozwiązły seksualnie, mieć stosunki poza małżeńskie. Kto powiedział, że córka będąca owocem zdrady małżeńskiej nie stałaby się dla niewiernego kobieciarza najwspanialszą istotą pod słońcem, jego ukochanym dzieckiem, wszystkim...? Kto powiedział, że nie stałaby się wielką poetką, noblistką z dziedziny fizyki etc.? Kto powiedział, że nie byłaby wielką reformatorką kraju, albo ludzkości? A "zabijamy ją" nie zdradzając żony. Ile takich możliwości ma mężczyzna każdego dnia? Mało też która kobieta wykorzystuje wszystkie możliwości zajścia w ciążę. A czy wykorzystuje te właściwe? Co to znaczy właściwe?

Zabić coś co nie istnieje ????
29-01-2010 06:25 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Zabić coś co nie istnieje ????
   Jak człowiek w zygocie.
>Logiki.
>Logiki.
31-01-2010 21:33 
 Ocena-2 na 4
w-o-w-o (692 punktów)
>>Zabić coś co nie istnieje ????
>   Jak człowiek w zygocie.

Ty nie jesteś człowiekiem...
Ty...Ty...
Ty jesteś Adamiakiem !

31-01-2010 21:43 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ty nie jesteś człowiekiem...
>Ty...Ty...
>
   Jeszcze sobie Nutellą mordkę wysmaruj i wracaj do
31-01-2010 22:30 
 Ocena-1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>   Jeszcze sobie Nutellą mordkę wysmaruj i wracaj do

A Ty idź do zapomnianej piaskownicy, umocz języczek w kakao, pomlaskaj i pomódl się, aby już nikogo nie prowadzać na chrzest.

Adasiu
27-01-2010 12:19 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Jesteś przywiązany do swojego syna, więc myśl o jego braku jest bolesna, ale jakoś nie myślisz o tych setkach dzieci, które również byś kochał, a których nie masz, a mógłbyś mieć.
Nie bardzo rozumiem o jakich dzieciach piszesz - hipotetycznych? Wybacz.
Wyraziłem się jasno.
Uważam, że aborcja jest złem, ale rodzice mają prawo podjąć taką decyzję.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: W czarnych barwach widzę przyszłość. Za kilkadziesiąt lat przeludnienie Ziemi stanie się faktem. Za kilkadziesiąt lat, patrząc na obecne tempo rozwoju technologii kosmicznych, z pewnością niemożliwe będzie jeszcze kolonizowanie innych planet.
Przewiduję zatem kataklizm na wielką skalę(wojna, pandemia).
To przesądzone.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 12:31 
 Ocena 5 na 5
stilgar (7322 punktów)
>>Jesteś przywiązany do swojego syna, więc myśl o jego braku jest bolesna, ale jakoś nie myślisz o tych setkach dzieci, które również byś kochał, a których nie masz, a mógłbyś mieć.
>Nie bardzo rozumiem o jakich dzieciach piszesz - hipotetycznych? Wybacz.
Wybaczam?
>Wyraziłem się jasno.
Tak, jasno, tylko bez sensu. Szkoda ci syna, który nie wiem ile ma lat. Kilka lat temu, kiedy go jeszcze nie było, nie miałeś takich uczuć z nim związanych. Mniej lub bardziej (nie)świadomie podjąłeś dezycję o obdarzeniu życiem tę konkretną ludzką istotę, jednocześnie skazując inne na zagładę.
>Uważam, że aborcja jest złem, ale rodzice mają prawo podjąć taką decyzję.
To czemu twój poprzedni komentarz był tak przesycony emocjami?

>Przewiduję zatem kataklizm na wielką skalę(wojna, pandemia).
Przewiduję wprowadzenie ścisłej kontroli urodzeń i blokadę granic z państwami, które jej nie wprowadzą.

>To przesądzone.
E tam przesądzone. A może jakiś kataklizm zabije połowę ludzkości i nie będziemy mieli tego problemu? A może ludzkość zmądrzeje i przestanie sie mnożyć jak króliki? ( Ta, optymista ze mnie, nie? )
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Szkoda ci syna, który nie wiem ile ma lat.
Prawie dwadzieścia(jakie to ma znaczenie)? Córka ma dwadzieścia dwa.
Wcale mi go nie szkoda - ma to, na co zasłużył.
Cieszę się po prostu, że nie podjęliśmy decyzji o aborcji i jest na tym świecie. A mogło tak być - oj mogło...

>Kilka lat temu, kiedy go jeszcze nie było, nie miałeś takich uczuć z nim związanych.
Jeśli go nie było to jak mogłem mieć jakiekolwiek uczucia wobec niego???

>Mniej lub bardziej (nie)świadomie podjąłeś decyzję o obdarzeniu życiem tą konkretną ludzką istotę, jednocześnie skazując inne na zagładę.
Kogo skazałem na zagładę na miłość boską - moje plemniki???
Nie uważam, by każde współżycie musiało zakończyć się zapłodnieniem.

>>Uważam, że aborcja jest złem, ale rodzice mają prawo podjąć taką decyzję.
>To czemu twój poprzedni komentarz był tak przesycony emocjami?
Odpisałem już.

>>Przewiduję zatem kataklizm na wielką skalę(wojna, pandemia).
>Przewiduję wprowadzenie ścisłej kontroli urodzeń i blokadę granic z państwami, które jej nie wprowadzą.
...której konsekwencją będą wojny. Tam będzie dużo młodych i mało przestrzeni, tu - starzy i niedołężni. Wynik konfrontacji jest przesądzony.

>>To przesądzone.
>E tam przesądzone. A może jakiś kataklizm zabije połowę ludzkości i nie będziemy mieli tego problemu?
A więc jednak kataklizm...

>A może ludzkość zmądrzeje i przestanie sie mnożyć jak króliki? ( Ta, optymista ze mnie, nie? )
Znaczy się sam nie wierzysz w to, co napisałeś?

Pozdrawiam - Zbyszek

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 13:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Przewiduję zatem kataklizm na wielką skalę(wojna, pandemia).
Przewiduję wprowadzenie ścisłej kontroli urodzeń i blokadę granic z państwami, które jej nie wprowadzą.


Ja piszać na te tematy odnoszę się często do takiego, dość prawdopodobnego scenariusza. Mam też na uwadze, że spora część ludzkości to Chińczycy i Hindusi. Przy kontroli urodzin kwestie adopcyjne wyglądają zupełnie inaczej.
27-01-2010 12:06 
 0 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
4 punkt jest najbardziej kontrowersyjny. Sądząc po reakcji moich koleżanek żałuję, że go w ogóle przedstawiłem, bo nie chciałem nikogo urazić, ani też być aż tak mocno zaatakowany. Oczywiście, w społeczeństwie gdzie nie ma kontroli urodzeń i gdzie jest silne zapotrzebowanie adopcyjne punkt 4 nie ma żadnego sensu. Ale jeśli (teoretycznie), żyjemy w miejscu, gdzie ludzi jest za dużo i ktoś szczęśliwie wprowadził kontrolę urodzeń, to lepiej aby ludzie, którzy chcą mieć drugie dziecko, mogli je mieć przejmując prawa od tych, którzy nie chcą mieć żadnego.
27-01-2010 12:29 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>4 punkt jest najbardziej kontrowersyjny. Sądząc po reakcji moich koleżanek żałuję, że go wogóle przedstawiłem, bo nie chciałem nikogo urazić, ani też być aż tak mocno zaatakowany.
Nie tylko koleżanek...
Bardzo dobrze, że szczerze powiedziałeś to, co myślisz.
Tematy kontrowersyjne, niepoprawne politycznie, powinny być dyskutowane. Przykładem może być ten wątek.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Dziękuję za zaproszenie.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
27-01-2010 12:52 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję Zbyszku . Bo naprawdę się wczoraj przeraziłem, gdy koleżanka z forum niemal udała się przeze mnie na emigrację. Niedługo będę organizował w przedszkolu cykl zabaw na temat Indii, a zatem naprawdę nie jestem jakimś dziecożercą. Po prostu, uważam, że nie zawsze relacje dziecko - dorosły są tak miłe, jak te, które znamy. Nie zawsze dzieje się tak z winy dorosłych - czasem główną przyczyną zła są warunki panujące na danym obszarze - nędza, przeludnienie etc. Oczywiście, aborcja powinna w dużo bardziej humanitarny sposób zapobiegać niechcianym dzieciom. Ale rodzicie nie zawsze wiedzą, że wogóle coś takiego jak aborcja istnieje. Zdarza się też, że kobieta dowiaduje się o tym, że jest w ciąży dopiero w jej połowie (byłem tego świadkiem, kobieta była osobą po studiach mieszkającą na bardzo odludnej wsi, najbliższy lekarz to była prawdziwa odyseja).
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?

Kiedy ów człowiek pyta się czy staruszek to też człowiek.

Oczywiście, że tak! Eutanazja nie jest przeprowadzana tylko na ludziach, którzy są warzywkami. Bardzo często jest przeprowadzana na ludziach, którzy bardzo cierpią a medycyna nie jest w stanie zapewnić im zmniejszenia tego bólu (to chyba główne kryterium podczas orzekania o eutanazji). Co do niemowląt, to aborcja powinna być dozwolona całkowicie do pewnego momentu, a wyjątkowo w niektórych okolicznościach (zagrożenie życia matki, brak możliwości godnego wychowania [np. rodzina patologiczna mieszkająca w 15 osób w M4]). Przed nami stoi zadanie sprawdzić w którym momencie płód nabywa świadomości i moment ten ustanowić granicą.

Może nie jest to zbyt czułe i emocjonalne podejście, za to logiczne.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
27-01-2010 10:23 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Przed nami stoi zadanie sprawdzić w którym momencie płód nabywa świadomości i moment ten ustanowić granicą.>

Zadanie niewykonalne.
Jak zmierzysz świadomość u płodu? Dasz mu kwestionariusz do wypełnienia?
Moim zdaniem stawianie sobie absurdalnych zadań jest niegodne racjonalnie myślącego człowieka.

Pommes bleues
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Kiedyś absurdem było podróżowanie z prędkością powyżej 60 km/h (uważano, że wyższej prędkości ciało człowieka nie wytrzyma). Można np. sprawdzić które obszary mózgu człowieka odpowiadają za świadomość, po czym określić moment, w którym owy obszar się u płodu uaktywnia. Jeśli uważasz, że takie badanie nie ma sensu możesz pozostać przy ankiecie.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Dyplomata - ktoś, kto mówiąc "spierdalaj" wprawia Cię w taki stan, że czujesz podniecenie w związku ze zbliżającą się wyprawą.
27-01-2010 11:21 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Kiedyś absurdem było podróżowanie z prędkością powyżej 60 km/h (uważano, że wyższej prędkości ciało człowieka nie wytrzyma). Można np. sprawdzić które obszary mózgu człowieka odpowiadają za świadomość, po czym określić moment, w którym owy obszar się u płodu uaktywnia. Jeśli uważasz, że takie badanie nie ma sensu możesz pozostać przy ankiecie.
>

Nie rozumiemy się. Badanie świadomości wymaga współpracy badanego. W przypadku płodu ta współpraca nie jest możliwa. Akurat znam się trochę na badanich "obszarów" i "aktywności" mózgu ( piszę w "", bo to są nieprofesjonalne określenia ) . Rejestracja fal elektromagnetycznych czy też elektrycznej czynności neuronów mózgowych nic nie mówi o jakości tych zjawisk. Jeśli mózg emituje jakieś fale, to nie można określić, czy to skutek świadomej, czy nieświadomej jego pracy. Zresztą, Twoje założenie jest dla mnie trochę dziwne : przed uaktywnieniem świadomości ten sam organizm to nie-człowiek, po uaktywnieniu - człowiek. Dla mnie to zbyt duże uproszczenie. Trochę infantylne.
27-01-2010 12:01 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
> Twoje założenie jest dla mnie trochę dziwne : przed uaktywnieniem świadomości ten sam organizm to nie-człowiek, po uaktywnieniu - człowiek. Dla mnie to zbyt duże uproszczenie. Trochę infantylne.

A co w tym dziwnego? Komputer bez prądu i programu jest bezużyteczny, nawet na ozdobę się nie nadaje. Tak samo z człowiekiem. W pewnym momencie jest tylko zlepkiem komórek, w innym - świadomą istotą. Aczkolwiek, w tym wypadku raczej nie ma przycisku POWER który w jednej chwili zmienia stan z jednego w drugi, a proces jest raczej ciągły i rozłożony w czasie, ale analogia wydaje mi się poprawna.
27-01-2010 12:09 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>> .
>A co w tym dziwnego? Komputer bez prądu i programu jest bezużyteczny, nawet na ozdobę się nie nadaje. Tak samo z człowiekiem. W pewnym momencie jest tylko zlepkiem komórek, w innym - świadomą istotą. Aczkolwiek, w tym wypadku raczej nie ma przycisku POWER który w jednej chwili zmienia stan z jednego w drugi, a proces jest raczej ciągły i rozłożony w czasie, ale analogia wydaje mi się poprawna.

Dla mnie nie zachodzi tu żadna analogia. Komputer to prawdopodobnie bardzo prymitywne urządzenie w porównaniu z ludzkim mózgiem. "Zlepkiem komórek" jesteśmy - jeśli już- od poczęcia do śmierci, niezależnie od świadomości. "Świadomymi istotami" jest zaledwie nikły procent ludzkości, bo tylko tyle używa swoich mózgów nie tylko do zaspokajania podstawowych potrzeb. Źle mi pachnie to Wasze gadanie o "uśmiercaniu nieświadomych". Już ktoś to kiedyś wymyślił. Chyba Hitler.
27-01-2010 12:18 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>>> .
>>A co w tym dziwnego? Komputer bez prądu i programu jest bezużyteczny, nawet na ozdobę się nie nadaje. Tak samo z człowiekiem. W pewnym momencie jest tylko zlepkiem komórek, w innym - świadomą istotą. Aczkolwiek, w tym wypadku raczej nie ma przycisku POWER który w jednej chwili zmienia stan z jednego w drugi, a proces jest raczej ciągły i rozłożony w czasie, ale analogia wydaje mi się poprawna.
>Dla mnie nie zachodzi tu żadna analogia. Komputer to prawdopodobnie bardzo prymitywne urządzenie w porównaniu z ludzkim mózgiem.

Analogia nie wymaga, aby obie porównywane strony były identyczne. Gdy porównujemy kogoś do szczura to nie mówimy, że jest szczurem...

> "Zlepkiem komórek" jesteśmy - jeśli już- od poczęcia do śmierci, niezależnie od świadomości. "Świadomymi istotami" jest zaledwie nikły procent ludzkości, bo tylko tyle używa swoich mózgów nie tylko do zaspokajania podstawowych potrzeb.

Chyba masz zupełnie inną definicję świadomości od nas.

>Źle mi pachnie to Wasze gadanie o "uśmiercaniu nieświadomych". Już ktoś to kiedyś wymyślił. Chyba Hitler.

Godwin's law. You lose.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>>> .

>Chyba masz zupełnie inną definicję świadomości od nas.
>>.

Ok, to poproszę o Twoją definicję świadomości
oportunista (1711 punktów)
Kiedy można zabić człowieka?


Jakby na to nie patrzeć, jesteśmy zwierzętami mięsożernymi, zabijanie jest często naszym sposobem na życie. Zabijamy dla zabawy, jedzenia lub pozbycia się konkurencji. Z zabijania uczyniliśmy sztukę, jest częścią naszej natury i kultury. Spotykałem nieraz zdeklarowanych wegetarian posiadających kotka czy pieska, którzy już bez oporów karmili swe pupile wątróbkę cielęcą. Prawdziwą naszą naturę obejrzeć można w wojennych reportażach, z rejonów ogarniętych wojnami i chaosem, nasi dziadkowie mogliby wiele nam o tym opowiedzieć.
Zabijanie w kontekście przez Ciebie przedstawionym nazwałbym fanaberiami znudzonych dostatkiem, spasłych moralistów od siedmiu boleści.
zachaj (5239 punktów)
Nie można zabijać ludzi !!!

Oto dlaczego porównywanie ateistów do nazistów są mocno nie na miejscu !!! :

My Pamiętamy. A gdzie Ty byleś Boże ?

KdrEl (334 punktów)
Prawo do eutanazji powinno być niepodważalnym prawem każdego człowieka. Czymś chyba najohydniejszym i wysoce nieludzkim, jest pozbawianie osoby nie mogącej samodzielnie odebrać sobie życia (z powodu wypadku, choroby, niedołęstwa) tego prawa. To jest jak kopanie leżącego - każdy z nas (mam nadzieję że każdy tu obecny) może w każdej chwili zakończyć swoje życie, zgodnie ze swoją wolą. Czuł bym się wysoce poniżony, gdybym cierpiący i już bez szans na wyzdrowienie nie mógł tego zrobić.
Nasi, jak i inni politycy opiewają ideały świętości i nienaruszalności życia, depcząc przy okazji człowieczeństwo, czyli prawo wyboru, jednostek i tak już boleśnie dotkniętych przez życie.

Aborcja - budzi wiele emocji lecz każdemu, zarówno przeciwnikom jak i zwolennikom, umyka jedna wielce istotna kwestia.
Zakazanie aborcji nie spowoduje że aborcji dokonywać się nie będzie. Mogą tworzyć stosy praw i obwarowań - problemu nie zlikwidują. Jedyne co takie działanie spowoduje to rozwój szarej lub wręcz czarnej strefy aborcyjnej. Jedynymi osobami, które na tym ucierpią będą matki. Konsekwencje :
* traumatyczne przeżycia kobiety, często młodej - rezultat odrzucenie macierzyństwa
* zakażenia i krwotoki, nawet śmierć (tak, zdarza się) ze względu na tragiczne często warunki zabiegu
* sterylizacja (jako skutek uboczny powyższego) - i kobieta już nigdy nie urodzi żadnego dziecka
* powstanie podziemia skutkuje często przejęciem takiej działalności przez struktury przestępcze, które czerpią z niej korzyści.
Miałem do czynienia ze światkiem aborcyjnym w Polsce i to co kobiety tam (tj. w Polsce) przeżywają, nawet w drogich prywatnych gabinetach, to jest po prostu straszne, czasem nieludzkie. Także technika jaką się wykonuje te zabiegi nijak ma się do zachodnio-europejskiego standardu.
Zamiast koncentrować się na płodzie/komórce/zygocie - spójrzmy wpierw na kobietę, jako podmiot tej całej sprawy.
28-01-2010 01:21 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)

>Zamiast koncentrować się na płodzie/komórce/zygocie - spójrzmy wpierw na kobietę, jako podmiot tej całej sprawy.
>

To niemożliwe jest, tutaj niektórzy nie odróżniają płodu, zygoty, komórki od noworodka czy dwutygodniowego niemowlęcia, A ty chciałbyś, żeby jeszcze o kobiecie myślano. Oj emocjonalny jesteś, emocjonalny...
P.S. Szkoda, że mogę Ci dać tylko jednego plusa
Pozdrawiam serdecznie
M.


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
28-01-2010 02:22 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Są tu też tacy, którzy uważają, że 5 letnie dziecko konające z głodu nie czuje świadomie wiele więcej niż tygodniowy noworodek. I nie ma być kontroli urodzin - niech wszyscy się rodzą, a niech wygra ten, kto zdobędzie pożywienie. Co tam. Niech będzie 30 miliardów ludzi, 50 miliardów, 200 miliardów. Zmieścimy się. To źle to ograniczać. To źle przedkładać życie dojrzałego dziecka w przeludnionym do granic kraju nad życie tygodniowego noworodka. Cóż za barbarzyństwo! Wszyscy się powinni rodzićw wielodzietnych rodzinach, dojrzewać do kiedy zdążą i niech Bóg rozpozna swoich.
28-01-2010 09:33 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Są tu też tacy, którzy uważają, że 5 letnie dziecko konające z głodu nie czuje świadomie wiele więcej niż tygodniowy noworodek. I nie ma być kontroli urodzin - niech wszyscy się rodzą, a niech wygra ten, kto zdobędzie pożywienie. Co tam. Niech będzie 30 miliardów ludzi, 50 miliardów, 200 miliardów. Zmieścimy się. To źle to ograniczać. To źle przedkładać życie dojrzałego dziecka w przeludnionym do granic kraju nad życie tygodniowego noworodka. Cóż za barbarzyństwo! Wszyscy się powinni rodzićw wielodzietnych rodzinach, dojrzewać do kiedy zdążą i niech Bóg rozpozna swoich.

Chyba też ulegasz teraz emocjom. Wiem o co chodzi Myflowers. Moim zdaniem, przyzwolenie na zabijanie ludzi nie jest dobrym pomysłem. Chyba nie tędy droga. Zresztą czy tak ustalona granica nie będzie się mogła przesuwać w zależności od rozwoju sytuacji? Dzisiaj będziemy zabijać noworodki, a jutro dwulatki, żeby mógł przeżyć siedmiolatek, bo jest silniejszy i ma większe szanse na przetrwanie. Chyba lepiej byłoby dbać o propagowanie antykoncepcji.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, że najlepsze jest propagowanie antykoncepcji. Ale i tak znajdą się zbrodniarze, którzy w skrajnie przeludnionym kraju będą mieli kilkanaście dzieci. Bo co ich to obchodzi? Pewną nadzieją jest fakt, że zamożni i wykształceni ludzie nie mają aż tak dużego parcia na ilość potomstwa. Jest zatem możliwe, że rozwój zamożności w wielu nękanych klęską nadmiernego zaludnienia krajach zatrzyma ten proces bez żadnych drastycznych rozwiązań. Z tym, że im większe przeludnienie, tym trudniej o model państwa, w którym dominują osoby wykształcone i w miarę zamożne. Poza tym dodatni przyrost naturalny we Francji pokazuje, że i to może nie wystarczyć.
Autografka (10638 punktów)
>Poza tym dodatni przyrost naturalny we Francji pokazuje, że i to może nie wystarczyć.

Ale Francja chyba nie boryka się z problemem przeludnienia, a wzrastający przyrost naturalny wynika w dużej mierze z rozwiązań państwowego systemu prorodzinnego.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
28-01-2010 12:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale zauważ, że na świecie nie brakuje umierających z głodu dzieci. Dlaczego zatem narzekające na ilość młodych obywateli kraje nie adoptują tych dzieci? Dlaczego zachęcają swoich obywateli do większej ilości rodzin, skoro w sumie oni robią dobrze? Może we Francji był spadek przyrostu naturalnego, ale na świecie bynajmniej nie.

To dziwny pomysł, ale jestem przekonany, że dziecko mające przed sobą perspektywę śmierci z głodu nie czułoby się gorzej w państwowym domu dziecka wychowującym nowych francuskich obywateli. Oczywiście nam się wydaje szokująca wizja jakichś państwowych domów dziecka dla dzieci z biednych krajów, bo przecież każdy powinien mieć mamusia i tatusia (mówię o dzieciach przyjętych oprócz tych wszystkich dzieci, które adoptują indywidualni Francuzi). Ale z punktu widzenia tych dzieci państwowy dom dziecka to arkadia przy śmierci z głodu.

Można wręcz powiedzieć, że Francja wspierając przyrost naturalny tam gdzie go nie było przyczynia się do śmierci z głodu dzieci, które mogłaby przyjąć z uwagi na brak przyrostu naturalnego u siebie.
28-01-2010 12:47 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Ale zauważ, że na świecie nie brakuje umierających z głodu dzieci. Dlaczego zatem narzekające na ilość młodych obywateli kraje nie adoptują tych dzieci?

Nie wiem. Może dlatego, że ogólnoludzka solidarność ciągle pozostaje w sferze marzeń. I z lenistwa. Z jednej strony, ludzie chcieliby spokojnie żyć, mając świadomość, że obok nikt nie umiera z głodu, ale z drugiej nie chce im się podjąć dodatkowego trudu. Tu chyba większość ludzi powinna sobie posypać głowy popiołem. Ja również.

>To dziwny pomysł, ale jestem przekonany, że dziecko mające przed sobą perspektywę śmierci z głodu nie czułoby się gorzej w państwowym domu dziecka wychowującym nowych francuskich obywateli. Oczywiście nam się wydaje szokująca wizja jakichś państwowych domów dziecka dla dzieci z biednych krajów, bo przecież każdy powinien mieć mamusia i tatusia (mówię o dzieciach przyjętych oprócz tych wszystkich dzieci, które adoptują indywidualni Francuzi). Ale z punktu widzenia tych dzieci państwowy dom dziecka to arkadia przy śmierci z głodu.

Zgoda. Na pewno lepiej żyć w sierocińcu, niż umrzeć z głodu.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
28-01-2010 17:59 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też oczywiście mogę sobie posypać głowę całymi garściami popiołu. Bardzo lubię Indie, ale to biedny kraj, borykający się z narastającym w katastroficznym tempie przeludnieniem. Przez pierwsze tygodnie dawałem pieniądze żebrzącym dzieciom (czyniły to oczywiście dla siedzących w cieniu rodziców), ale później przestałem. Skończyłyby mi się pieniądze, nawet gdybym dawał po groszu.

Jeśli zaś chodzi o Francję, to oczywiście nie krytykuję Francuzów. I tak wiele rodzin francuskich zachowuje się wspaniale adoptując dzieci z państw zagrożonych klęską demograficzną. Ale ogólnie jest coś chorego w naszym modelu ekonomicznym. Świat się przeludnia i jest to ogromny problem. Ale oczywiście istnieją enklawy, gdzie przyrost naturalny jest niski, albo ujemny. To są najczęściej bogate kraje. I co się wtedy robi? Skłania się obywateli, aby poprawić wskaźnik przyrostu do wartości dodatnich. Tak jakby kraj nie mógł się rozwijać z przyrostem ujemnym. Nawet, jeśli jest ogromnie bogaty i jeśli wiele zawodów da się zautomatyzować - kasjer, fryzjer, konduktor, robotnik budowlany - etc., przy dzisiejszej technice można ograniczać liczbę osób zatrudnionych w takich branżach. Ale nie. Ujemny przyrost to zawsze tragedia. A przecież Ziemia ma ograniczoną wielkość. Nie słyszałem o jakichkolwiek planach kolonizacji Marsa itp. To jest jakieś szaleństwo! Wydaje mi się, że trzeba się zastanowić nad tym, czy państwo powinno wspierać płodność obywateli gdy następuje niż demograficzny. Inaczej za jakieś 30 lat może się zrobić naprawdę tragicznie. Wyobraź sobie tych strażników granicznych strzelających do ludzi chcących przejść granicę, aby choć ukraść bułkę ze sklepu. To brzmi dość groteskowo, ale naprawdę może tak być. Zwłaszcza, gdy niż demograficzny jest tragedią nawet dla bogatych państw.
29-01-2010 10:09 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Świat się przeludnia i jest to ogromny problem. Ale oczywiście istnieją enklawy, gdzie przyrost naturalny jest niski, albo ujemny. To są najczęściej bogate kraje. I co się wtedy robi? Skłania się obywateli, aby poprawić wskaźnik przyrostu do wartości dodatnich.
>Tak jakby kraj nie mógł się rozwijać z przyrostem ujemnym.

No nie wiem. Ktoś musi to PKB wypracowywać. Oczywiście jakimś wyjściem są zagraniczne adopcje, ale myślę, że w praktyce, realizowane byłby raczej zaproszenia dla imigrantów. Z tym jednak wiąże się problem przeprowadzenia integracji przybyszów z resztą społeczeństwa. Na pewno wymagałoby to większych nakładów, a i skutek może być niewpółmierny do podjętych działań w tym zakresie.

>Nawet, jeśli jest ogromnie bogaty i jeśli wiele zawodów da się zautomatyzować - kasjer, fryzjer, konduktor, robotnik budowlany - etc., przy dzisiejszej technice można ograniczać liczbę osób zatrudnionych w takich branżach.

Na automatycznego fryzjera się nie zgadzam?
Na pewno jest to jest to jakieś częściowe rozwiązanie problemu. Ale nie wszystko da się zautomatyzować, a w kontekście tego, o czym piszesz, nie jestem pewna, czy się opłaca. Zmniejszenie ilości stanowisk pracy kosztem automatyzacji w mniej licznym społeczeństwie, w żaden sposób nie przełoży się na poprawę warunków życia tych krajów, w których występuje przeludnienie, bo ludzie stamtąd i tak nie będą bogatym krajom potrzebni.
Inną sprawą jest, że obawiam się, że bogate kraje i tak nie wchłoną całej nadwyżki ludnościowej. Zasadnym wydaje się więc praca nad poprawą losu tych ludzi w ich krajach.
Weź pod uwagę fak, że obecnie rynki zbytu bogatych krajów są zamknięte lub mają duże ograniczenia. Co z tego, że afrykańskie państwa produkują najtańszą na świecie bawełnę, skoro mechanizmy ochronne stosowane przez bogate państwa dla własnych producentów i tak powodują, że trudno tę bawełnę wyeksportować.

www.fairtr(*)dliwego-handlu-bawelna-661.htm

A ten problem nie dotyczy tylko bawełny. Globalny wolny rynek to niestety mit, a biedne kraje mają ogromne problemy, z funkcjonowaniem na światowy gospodarczym rynku na równych prawach. Umożliwienie im tego, wymagałoby jednak rezygnacji z części dobrobytu przez obywateli bogatej części świata. Na razie się na to nie zanosi.

>Wyobraź sobie tych strażników granicznych strzelających do ludzi chcących przejść granicę, aby choć ukraść bułkę ze sklepu. To brzmi dość groteskowo, ale naprawdę może tak być. Zwłaszcza, gdy niż demograficzny jest tragedią nawet dla bogatych państw.

Już dziś daleko szukać nie trzeba, choć może nie strzelają. Dość wspomnieć afrykańskich nielegalnych imigrantów, wyławianych w okolicach plaż Wysp Kanaryjskich.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za ciekawą wypowiedź .

Zaproponowałem dwa rozwiązania, aby kraje które szczęśliwie osiągnęły ujemny przyrost naturalny broniły tego osiągnięcia, a nie starały się dalej pogrążać ludzkość w chaosie.

1. Funkcjonowanie państwa w warunkach gerontokracji. Przesunięcie wieku emerytalnego, lub zastąpienie niektórych stanowisk pracy maszynami (na pewno sporo da się zrobić, zawsze może zostać trochę fryzjerów).
2. Przyjmowanie dzieci z innych krajów. Rozumiem problemy związane z dorosłymi emigrantami i ich integracją z resztą społeczeństwa. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest przyjmowanie samych dzieci do państwowych domów dziecka (łożenie pieniędzy na nie, aby były jak najlepsze, a nie na zachęcanie współobywateli do większej płodności). Dzieci byłyby w wieku od niemowlęcego, po 5 - 6 lat, mogłyby być sierotami, żeby nie sprowadzać wraz z nimi zbyt dużej grupy dorosłych emigrantów.
29-01-2010 19:30 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>1. Funkcjonowanie państwa w warunkach gerontokracji. Przesunięcie wieku emerytalnego, lub zastąpienie niektórych stanowisk pracy maszynami (na pewno sporo da się zrobić, zawsze może zostać trochę fryzjerów).

To rozwiązanie ani na jotę nie poprawia bytu obywateli przeludnionych państw.

>2. Przyjmowanie dzieci z innych krajów. Rozumiem problemy związane z dorosłymi emigrantami i ich integracją z resztą społeczeństwa. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest przyjmowanie samych dzieci do państwowych domów dziecka (łożenie pieniędzy na nie, aby były jak najlepsze, a nie na zachęcanie współobywateli do większej płodności). Dzieci byłyby w wieku od niemowlęcego, po 5 - 6 lat, mogłyby być sierotami, żeby nie sprowadzać wraz z nimi zbyt dużej grupy dorosłych emigrantów.

Lepszy byłby chyba system proadopcyjnych zachęt. Choć dom dziecka jest lepszy od głodowej śmierci, to jednak dzieci lepiej rozwijają się w rodzinie.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
29-01-2010 20:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, masz 100% rację. Ja zakładałem, że obok adopcji możnaby przygarniać dzieci do domów dziecka.
28-01-2010 19:44 
 Ocena 4 na 4
Myflowers (2721 punktów)
>Ale zauważ, że na świecie nie brakuje umierających z głodu dzieci. Dlaczego zatem narzekające na ilość młodych obywateli kraje nie adoptują tych dzieci? Dlaczego zachęcają swoich obywateli do większej ilości rodzin, skoro w sumie oni robią dobrze? Może we Francji był spadek przyrostu naturalnego, ale na świecie bynajmniej nie.
>To dziwny pomysł, ale jestem przekonany, że dziecko mające przed sobą perspektywę śmierci z głodu nie czułoby się gorzej w państwowym domu dziecka wychowującym nowych francuskich obywateli. Oczywiście nam się wydaje szokująca wizja jakichś państwowych domów dziecka dla dzieci z biednych krajów, bo przecież każdy powinien mieć mamusia i tatusia (mówię o dzieciach przyjętych oprócz tych wszystkich dzieci, które adoptują indywidualni Francuzi). Ale z punktu widzenia tych dzieci państwowy dom dziecka to arkadia przy śmierci z głodu.
>Można wręcz powiedzieć, że Francja wspierając przyrost naturalny tam gdzie go nie było przyczynia się do śmierci z głodu dzieci, które mogłaby przyjąć z uwagi na brak przyrostu naturalnego u siebie.

Rzeczywiście, pokrętność Twoich wypowiedzi jest zadziwiająca. Jeżeli jesteś racjonalistą i do tego członkiem PSR -u, to chroń mnie Boże przed takim racjonalizmem
i takim związkiem czy stowarzyszeniem. Czegoś takiego należy się bać.
Dlatego powodzenia życzę na tej niwie. Dalej dbajcie o poprawność spacji i wymyślajcie sposoby na uśmiercanie niemowląt. A zresztą, bierzcie przykład z Chin. Noworodki zbiorowo można uśmiercać w nieczynnych kopalniach. Tylko potem nie gadajcie jak powikłany Pieronek, ze to same noworodki sobie wymyśliły.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
28-01-2010 19:58 
 Ocena 3 na 5
Myflowers (2721 punktów)

>Rzeczywiście, pokrętność Twoich wypowiedzi jest zadziwiająca. Jeżeli jesteś racjonalistą i do tego członkiem PSR -u, to chroń mnie Boże przed takim racjonalizmem
>i takim związkiem czy stowarzyszeniem. Czegoś takiego należy się bać.
>Dlatego powodzenia życzę na tej niwie. Dalej dbajcie o poprawność spacji i wymyślajcie sposoby na uśmiercanie niemowląt. A zresztą, bierzcie przykład z Chin. Noworodki zbiorowo można uśmiercać w nieczynnych kopalniach. Tylko potem nie gadajcie jak powikłany Pieronek, ze to same noworodki sobie wymyśliły.
>
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/


P.S. Jeżeli Wy nie widzicie, że temat przerodził się w nienormalny sabat makbetowskich czarownic, , to powodzenia zyczę. PSR-zyskało wspaniałego członka

Racjonaliści polscy chcą brać udział w kształtowaniu polskiego społeczeństwa obywatelskiego. Dlatego też za konieczne uznajemy powołanie stowarzyszenia racjonalistów, wyrosłego na bazie czołowego medium polskich racjonalistów.

Jeżeli to, co wyprawia J.T. ma kształtować polskie społeczeństwo, to naprawdę wolałabym zatańczyć z gołą dupą na rurze, oczywiście nie przy dźwiękach fletu, który będzie mi się kojarzył z noworodkami zapeklowanymi w kapuście, w beczkach uszczelnionych silikonem...


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
28-01-2010 20:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Racjonaliści polscy chcą brać udział w kształtowaniu polskiego społeczeństwa obywatelskiego.
   Ale niezbadane są wyroki Opatrzności.

>Dlatego też za konieczne uznajemy powołanie stowarzyszenia racjonalistów...
   No właśnie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Też zgłaszam do moderacji.
w-o-w-o (692 punktów)
w-o-w-o (692 punktów)
Popieram Cię, ale ten statek już płynie i nic go nie zatrzyma. Było pozwolenie na opuszczenie portu. Teraz już za późno na odwrót. Tak więc nie zdziw się jak, któregoś dnia usłyszysz, że należy usuwać chorych, biednych i upośledzonych. Wystarczy tylko pomyśleć o przeludnieniu i nadmiernym, nie planowanym zaśmieceniu. A przecież śmieci się gdzieś wywozi. Podobno na Madagaskar.
29-01-2010 02:37 
 0 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Czy racjonalista to racjonalnie myślący człowiek ? Jak widać nie.

Zadam Ci pytanie :

Czy w wyniku zapłodnienia kobiety przez mężczyznę POWSTANIE :

A.Kura
B.Człowiek
C.Gitara
D.Fistaszek

Zygota to PRZYSZŁY człowiek. A więc usunięcie zygoty to usunięcie PRZYSZŁEGO człowieka, a nie samej zygoty.
29-01-2010 20:47 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Placowniku - dostałem ostrzeżenie, czekam na ostrzeżenie dla Myflowers. Proszę w tym względzie przeczytać moje i jej wypowiedzi. Uważam, że tak ostry atak personalny wymaga uwagi moderatora. Tymczasem mnie się oberwało.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgłosiłem cię do moderacji za wycieczki osobiste. Od tej pory ukrywam twoje wypowiedzi. Nie kontynuuję tego tematu.
29-01-2010 04:20 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
"Otwierasz zamkniętą do tej pory bramę, a za nią są kolejne, większe, bez zamknięć "

Zaczęło się od zygoty, a skończy......?
29-01-2010 06:29 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>"Otwierasz zamkniętą do tej pory bramę, a za nią są kolejne, większe, bez zamknięć "
>Zaczęło się od zygoty, a skończy......?
   Przedszkolem dla w-o-w-o

   A tu nie przedszkole, ani katecheza, ani ... , eh.
29-01-2010 11:20 
 Ocena 1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
>>"Otwierasz zamkniętą do tej pory bramę, a za nią są kolejne, większe, bez zamknięć "
>>Zaczęło się od zygoty, a skończy......?
>   Przedszkolem dla w-o-w-o
>   A tu nie przedszkole, ani katecheza, ani ... , eh.

Masz rację. Tu jest rzeźnia gdzie trwa dyskusja o zabijaniu noworodków. Na szczęście nie tylko ja to zauważyłem.

Ciekawe Adasiu czy TY byś był w stanie wykonać zabieg aborcji ? Taki przecież z ciebie odważny koleś. Taki elokwentny i uszczypliwy. Można by powiedzieć dr. House.
Dużo mówisz o przedszkolu...Jakaś trauma ? Pewnie się śmiali z Adasia ? Martwię się o ciebie - bo co to będzie gdy dobijesz 60 ? Zamęczysz rodzinę. Aha. Chciałem ci podziękować za wkład w mój rozwój. Zrozumiałem, że eutanazja jest konieczna, szczególnie jak widzę twoje wypowiedzi.

I żeby było jasne dla ciebie :

- Popieram rozwój antykoncepcji i liczę, że nauka osiągnie na tym polu znaczne postępy. Tak, żeby była 100 % pewność, że kobieta nie zajdzie w ciążę.

- O eutanazji i aborcji się nie wypowiadam, bo sam nie byłbym w stanie wykonać takiej czynności. Czułbym się po prostu podle i nie wiem czy bym sobie z tym poradził. A tworzenie instytucji kata to społeczna spychologia. Tak jak w świecie przestępczym instytucja "cyngla".

Czemu Adasiu nie porozmawia się tu o mikroskopijnych wydatkach na antykoncepcję ? Czemu nie porozmawia się o tym, że część lekarzy to konowały wierzące w to co mówi kościół ? W miejscowości gdzie postawiliśmy dom lekarz nie chce przepisywać środków antykoncepcyjnych ! Czemu nie szuka się tutaj sposobów walki z ludzką głupotą ? A z taką łatwością przychodzi rozmowa o zabijaniu 2 letnich dzieci ? Ty dyskutujesz z człowiekiem, który martwi się o świadomość myszy, a nie o narodzonego już dziecka ?
Autografka (10638 punktów)
>"Otwierasz zamkniętą do tej pory bramę, a za nią są kolejne, większe, bez zamknięć "
>Zaczęło się od zygoty, a skończy......?

Nie musi się źle skończyć. Ale może.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Sylwek (15472 punktów)

>Chyba też ulegasz teraz emocjom. Wiem o co chodzi Myflowers. Moim zdaniem, przyzwolenie na zabijanie ludzi nie jest dobrym pomysłem. Chyba nie tędy droga. Zresztą czy tak ustalona granica nie będzie się mogła przesuwać w zależności od rozwoju sytuacji? Dzisiaj będziemy zabijać noworodki, a jutro dwulatki, żeby mógł przeżyć siedmiolatek, bo jest silniejszy i ma większe szanse na przetrwanie. Chyba lepiej byłoby dbać o propagowanie antykoncepcji.

Teraz jednak duplikujesz argumentację antyaborcjonistów.

Jeśli jedynym powodem dla niezabijania noworodków ma być to, że "to ludzie" to jest to równie słaby argument jak w kontekście prawa do aborcji.

W jednym antyaborcjoniści mają rację - nawet zygota ludzka to też człowiek.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Autografka (10638 punktów)

>Teraz jednak duplikujesz argumentację antyaborcjonistów.

Pewnie tak, bo też entuzjatką aborcji to ja nie jestem.

>Jeśli jedynym powodem dla niezabijania noworodków ma być to, że "to ludzie" to jest to równie słaby argument jak w kontekście prawa do aborcji.

Dla Ciebie jest słaby, a dla mnie to istotne. Już kiedyś rozmawialiśmy na ten temat.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Sylwek (15472 punktów)

>
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]


Możliwe.
Cóż, ja dalej twierdzę - bycie człowiekiem samo w sobie prawa do życia nie daje, podobnie jak niebycie człowiekiem go nie odbiera.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Autografka (10638 punktów)

>Cóż, ja dalej twierdzę - bycie człowiekiem samo w sobie prawa do życia nie daje, podobnie jak niebycie człowiekiem go nie odbiera.

Owszem, bo to kwestia umowy, choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli temu zaprzeczyć.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
28-01-2010 10:07 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Gorzkie, to co piszesz. Poczytaj etykę Singera (i nie tylko) a natkniesz się na wiele teorii, jak widzi się problem rodzenia i umierania. Temat bardzo trudny, ale wydaje mi się, że człowiek nie pozbawiony cech człowieczeństwa (nie każ mi ich wymieniać) intuicyjnie wie, jak postąpić. I nie działa wtedy tak zwane "prawo dżungli" ani zasady ewolucji, że zostaje najsilniejszy. W najbardziej skrajnych przypadkach trudno winić za niektóre czyny, nie poznając indywidualnych uwarunkowań. Z dylematami moralnymi i najmądrzejszy potrafi "wysiąść".
28-01-2010 10:12 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Gorzkie, to co piszesz. Poczytaj etykę Singera (i nie tylko) a natkniesz się na wiele teorii, jak widzi się problem rodzenia i umierania. Temat bardzo trudny, ale wydaje mi się, że człowiek nie pozbawiony cech człowieczeństwa (nie każ mi ich wymieniać) intuicyjnie wie, jak postąpić. I nie działa wtedy tak zwane "prawo dżungli" ani zasady ewolucji, że zostaje najsilniejszy. W najbardziej skrajnych przypadkach trudno winić za niektóre czyny, nie poznając indywidualnych uwarunkowań. Z dylematami moralnymi i najmądrzejszy potrafi "wysiąść".

Tak, potrafi wysiąść. A widok cierpiących dzieci bardzo działa na emocje. I chyba ta myśl, że lepiej byłoby, gdyby się w ogóle nie urodziły, nachodzi większość ludzi. I rozumiem to. Ale rozumiem też awersję Myflowers do zabijania.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
28-01-2010 10:22 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Jak najbardziej zgadzam się z tym, co pisze Myflowers. Nie raz, na tym forum (i gdzie indziej również) popierałam ideę kontroli narodzin. Przede wszystkim podnoszenia świadomości (!). Uważam bowiem, że jeśli już powstaje zarodek (nie zygota!), to mamy moralne prawo pomóc urodzić się tej istocie. Przy tego typu dyskusjach zawsze apeluję, żeby uświadomić sobie moment, w którym stawaliśmy się istotą ludzką, a kiedy nią być przestajemy.
I tu chyba jest najtrudniejszy moment.
- bo czy dzieckiem jest tylko to różowe maleństwo, które możesz wziąć na ręce?
A to, które ukryte w Tobie, poruszające się i dające (świadomie, czy nie) znaki, że jest?
To nie jest ani łatwy, ani przyjemny temat.
Autografka (10638 punktów)
zarodek (nie zygota!), to mamy moralne prawo pomóc urodzić się tej istocie. Przy tego typu dyskusjach zawsze apeluję, żeby uświadomić sobie moment, w którym stawaliśmy się istotą ludzką, a kiedy nią być przestajemy.
>I tu chyba jest najtrudniejszy moment.

>To nie jest ani łatwy, ani przyjemny temat.

To jest problem, dotyczący pytania, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też nie uważam, że znalazłem. Nigdy nie było tylu ludzi na świecie i takiego zagrożenia, jakim jest zbyt wielka nas ilość. Chciałem przedstawić cały problem od innej, bardzo kontrowersyjnej strony, ale przyznam, że ostre (chyba wyjątkowo jak na to forum) wycieczki osobiste Myflower skłaniają mnie do zakończenia tej rozmowy. I nie tylko to. Po prostu pokazałem ten problem od innej strony. Uzasadniłem ten bardzo kontrowersyjny pogląd. Wy uzasadniliście swoje stanowiska i na tym możemy zakończyć. Być może za 30 lat będzie to wyglądało inaczej. Może wtedy wrócimy do tej rozmowy i oczywiście bardzo bym chciał, żeby to Mylower miała rację (ale nie w paskudnym obrażaniu userów).
29-01-2010 10:51 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>ostre (chyba wyjątkowo jak na to forum) wycieczki osobiste Myflower

Chyba jednak nie wyjątkowo.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja się pierwszy raz spotkałem z aż tak gwałtowną reakcją.
29-01-2010 02:35 
 0 na 4
w-o-w-o (692 punktów)
Czy racjonalista to racjonalnie myślący człowiek ? Jak widać nie.

Zadam Ci pytanie :

Czy w wyniku zapłodnienia kobiety przez mężczyznę POWSTANIE :

A.Kura
B.Człowiek
C.Gitara
D.Fistaszek

Zygota to PRZYSZŁY człowiek. A więc usunięcie zygoty to usunięcie PRZYSZŁEGO człowieka, a nie samej zygoty.
29-01-2010 03:03 
 Ocena 4 na 4
J.Szulc (5723 punktów)

W związku z problemami z zamieszczeniem poszerzonej mojej wypowiedzi, powstał Twój wpis do dyskusji.
Nie chcesz, albo nie umiesz mnie zrozumieć, biorąc pod uwagę Twój wpis. Za koniec życia, etycy uznali (nie wszyscy, żeby było jasne!) ustanie pracy mózgu. Logicznym wydaje się, że początkiem powinno być rozpoczęcie pracy przez coś, co mózgiem (jako takim) stanie się za czas jakiś. Skoro respirator i inne urządzenia można wyłączyć po konsylium, które stwierdza brak jakichkolwiek oznak życia mózgu... to optuje to w drugą stronę kontinuum - życie zaczyna się od momentu zarejestrowania pracy tegoż. Czy źle myślę?
- i żeby było jasne! Jestem wrogiem przerywania ciąży - ale od pewnego (zbadanego!) momentu.

Coś jeszcze...?
29-01-2010 03:24 
 0 na 6
w-o-w-o (692 punktów)
Tak. Coś jeszcze. A nawet dużo więcej niż "jeszcze". Ale pominę to by być ponadto co mówisz. Do rzeczy :

To Ty mnie nie zrozumiałeś. I to ewidentnie. Ja nie poruszyłem tematu "kiedy powstaje życie". Ja stwierdziłem wyraźnie to :

Zygota to PRZYSZŁY człowiek ( czyli życie ). A więc usunięcie zygoty to usunięcie PRZYSZŁEGO człowieka ( czyli życia ), a nie samej zygoty.

A to kiedy powstaje życie, czy po sekundzie, czy po miesiącu, mam najzwyczajniej gdzieś ! Bo wiem, że powstanie. BO ZNAM TEN PROCES I WIEM, ŻE TO BĘDZIE CZŁOWIEK, A NIE PRALKA.

Logiki.
Logiki.
29-01-2010 03:36 
 Ocena 5 na 7
J.Szulc (5723 punktów)

>Zygota to PRZYSZŁY człowiek ( czyli życie ). A więc usunięcie zygoty to usunięcie PRZYSZŁEGO człowieka ( czyli życia ), a nie samej zygoty.
Życie, powiadasz... To też bardzo rozległy temat. I ciężko się o nim dyskutuje "na sucho", gdy nie ma się wiele do powiedzenia w odniesieniu do rzeczywistości. Chcesz odebrać decyzję tym, którzy w odpowiednim momencie dowiedzą się, że będą rodzicami czegoś, co nie do końca musi się urodzić człowiekiem? Nie jestem za spartańskim podejściem do życia. Podkreślam to zdecydowanie. Jednak, jako kobieta, gdybym miała do wyboru urodzić efemerydę, bądź poddać się łyżeczkowaniu - wybrałabym to drugie. I to wcale nie ze względu na siebie. Czy potrafisz to zrozumieć, czy będziesz dalej trwał przy swoim?

>A to kiedy powstaje życie, czy po sekundzie, czy po miesiącu, mam najzwyczajniej gdzieś ! Bo wiem, że powstanie. BO ZNAM TEN PROCES I WIEM, ŻE TO BĘDZIE CZŁOWIEK, A NIE PRALKA.
Możesz mieć gdzieś. Będę złośliwa, ale w tym momencie nie mówisz, jak człowiek myślący, a jedynie jak fanatyk. Liczy się Twoja idea, a nie uczucia i odczucia (na przykład bólu) innych.

>Logiki.
>Logiki.
- wolne żarty, tak...?
29-01-2010 04:30 
 Ocena 1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
Nie. Nie.

Poczytaj moją wypowiedź. Najlepiej kilka razy. I powiedz mi :

GDZIE JA CI NAPISAŁEM, ŻE KOBIETA NIE MA PRAWA USUNĄĆ CIĄŻY ?

To porównanie miało na celu zaprzeczenie tezy, że zygota to nie jest przyszłe życie ( jak twierdzą nibyracjonaliści ).

I TYLKO to.

Dla Ciebie AŻ.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Będę złośliwa
Minus.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
J.Szulc (5723 punktów)

To się popisałeś
Dziękuję za minusik, jesteś słodki

P.S. Minus za wypowiedź, za złośliwość czy za całokształt?
Chciałabym wiedzieć...
29-01-2010 12:24 
 Ocena-1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Chciałabym wiedzieć...
Złośliwie nie odpowiem.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 16:39 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

No i pięknie - dziękuję
29-01-2010 06:08 
 Ocena 12 na 14
Adamiak (36436 punktów)
>Zygota to PRZYSZŁY człowiek ( czyli życie ).
   Zygota, to zygota. To komórka powstała (już) z dwóch komórek.
   Jajko, to jajko. To zapłodniona żeńska komórka np. kury, z magazynem żywności.
>Logiki.
>Logiki.

>A więc usunięcie zygoty to usunięcie PRZYSZŁEGO człowieka ( czyli życia ), a nie samej zygoty.
   Usunięcie zygoty, to usunięcie zygoty.
   Zjedzenie jajka, to zjedzenie jajka, a nie przyszłej kury.
>Logiki.
>Logiki.

>A to kiedy powstaje życie, czy po sekundzie, czy po miesiącu, mam najzwyczajniej gdzieś !
   Jak zjesz jajko, to będziesz miał jajko gdzieś.
   Jak zjesz kurę, to będziesz miał kurę gdzieś.
   W każdym przypadku będziesz miał jednakowo (najzwyczajniej) gdzieś, ale zupełnie coś innego.
>Logiki.
>Logiki.

>BO ZNAM TEN PROCES I WIEM, ŻE TO BĘDZIE CZŁOWIEK, A NIE PRALKA.
   Jajko nie robi się obiadem z kury tylko od samej znajomości procesu jego rozwoju.
   Jajko, to jajko, to nie PRA...hm, to nie kura. To fakt. Naprawdę.
>Logiki.
>Logiki.

   Jeśli masz gdzieś, to konsumujesz jajko, jako przyszły rosół?
   Smacznego.
>Logiki.
>Logiki.

   Bo z zygoty taki człowiek, jak z 30 zygot pluton piechoty, a z 38 mln. zygot, Polacy.

   Minus i do przedszkola, zygoto umysłowa.
29-01-2010 09:20 
 Ocena 4 na 4
i.czaplicka (5782 punktów)
Jajka konsumpcyjne, fermowe są niezapłodnione-po co trzymać tam koguty? Ale rozumowanie dobre
29-01-2010 09:41 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Jajka konsumpcyjne, fermowe są niezapłodnione-
   Chciałem być zgodny z logiką, "chrześcijańską" też.
01-02-2010 13:10 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Chciałem być zgodny z logiką, "chrześcijańską" też.

może raczej z chrześcijańską "logiką".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 17:57 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Chciałem być zgodny z logiką, "chrześcijańską" też.
>może raczej z chrześcijańską "logiką".

   Co mnie obchodzi, czym dla ciebie jest "może raczej"?
   Chcesz mieć po swojemu, to sobie napisz.
Sylwek (15472 punktów)
W każdym razie, na pewno Cię drażni.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
29-01-2010 12:09 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Jajka konsumpcyjne, fermowe są niezapłodnione-po co trzymać tam koguty? Ale rozumowanie dobre

A ja jem tylko jajka dziobane, przywożone regularnie ze wsi, z małego gospodarstwa. Czyli popełniam masowe morderstwa, tak lekko licząc - ze cztery na tydzień. I do tego wciągam w to nieletniego (Brata) i przyjaciół!
Dexter to przy mnie małe miki...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
J.Szulc (5723 punktów)

Zostaję Twoją fanką, bo robię bardzo podobnie ( z jajkami)

Pozdrawiam
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zostaję Twoją fanką, bo robię bardzo podobnie ( z jajkami)
>Pozdrawiam

Nie no, poplułam sobie monitor kawą, jak mogłaś...
Za karę proszę przyjechać i zjeść ciasto. Impreza zaczyna się o 20, pakuj się

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
30-01-2010 04:04 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Z dziką rozkoszą
Flaszka się zmroziła chyba dostatecznie, a i wyjęta z zamrażalnika, tak szybko nie straci swoich (niewątpliwych) walorów
Hasło i jadę!
30-01-2010 06:38 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Z dziką rozkoszą
>Flaszka się zmroziła chyba dostatecznie, a i wyjęta z zamrażalnika, tak szybko nie straci swoich (niewątpliwych) walorów
>Hasło i jadę!

No co? Już, pakuj się, zbieraj co trzeba i dawaj. Impreza zaczyna się koło 20, więc masz chwilę. Pisz maila, ustalimy jak najłatwiej do mnie dojechać w zależności od tego, czym się przemieszczasz. I tyle! (O, "Whiskey in the jar" się załączyło.. cóż za piękna koincydencja.. )

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
J.Szulc (5723 punktów)

To ja się muszę, na początek, odkopać
Posypało zdrowo.
To, co w zamrażalniku, posłuży chyba za "dopalacz"
W każdym razie zaproszenie cały czas uważam za aktualne

Pozdrawiam bardzo...
Elka I Ponura (7473 punktów)
>W każdym razie zaproszenie cały czas uważam za aktualne

Nieustająco. You've got mail.

>Pozdrawiam bardzo...

I nawzajem.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
29-01-2010 10:43 
 Ocena-3 na 5
w-o-w-o (692 punktów)
1 + 1 = 2

DNA ( mężczyzny ) + DNA ( kobiety ) = PRZYSZŁY człowiek.

Znasz słowo PRZYSZŁY ?

Znasz pojęcie PRZYSZŁOŚCI ?

Adasiu, Adasiu. Idź ty lepiej chrząścic kolejne dzieci. Idź...Idź...Lubisz przecież jak cię podziwiają, uwielbiasz być taki na pokaz, taki fajny.

Wiesz czemu nazywam cię Adasiem pomyłko ? Bo miałem w szkole takiego kolegę - Adasia właśnie. Lubił się modlić, w kościele plackiem leżał, a po godzinach pod kołderką rączką pracował i koleżankom siusiał na majtki. Teraz Adaś jest większy i zmądrzał. Jest w SLD i dużo krzyczy. Taki wiecznie zaśliniony, najmądrzejszy, czego on to nie wie ? O...! A jak on ten kościół potępia - ale to nie było dla Adasia przeszkodą, żeby ze strachu przed mamusią ochrzcić swoje dzieci. Ostatnio widziałem Adasia przy konfesjonale...Taki strachliwy...

Adasiu. Weź się w garść i pomyśl, że masz życiowego farta - nie zostałeś wyskrobany. Masz farta, a szkoda.

Za każdym razem gdy coś powiesz wywołujesz we mnie litość.
29-01-2010 11:03 
 Ocena 3 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
§ 14. 1. Niesnaski osobiste między uczestnikami Forum lub uczestnikami i innymi osobami należy wyjaśniać sobie tylko poprzez e-mail, nie zawracając tym głowy reszcie uczestników. Zakazane jest inicjowanie wątków i wypowiedzi, których głównym podtekstem są sprawy osobiste a nie merytoryczne. Użytkownicy nie reagujący na upomnienia i ostrzeżenia Moderatorów wzywające do zaprzestania osobistych utarczek, mogą zostać zablokowani w dostępie do Forum na 3 dni. Dotyczy to wszystkich stron sporu - Forum jest dla wymiany myśli a nie dylematów osobistych.
29-01-2010 11:57 
 Ocena 1 na 5
w-o-w-o (692 punktów)
>§ 14. 1. Niesnaski osobiste między uczestnikami Forum lub uczestnikami i innymi osobami należy wyjaśniać sobie tylko poprzez e-mail, nie zawracając tym głowy reszcie uczestników. Zakazane jest inicjowanie wątków i wypowiedzi, których głównym podtekstem są sprawy osobiste a nie merytoryczne. Użytkownicy nie reagujący na upomnienia i ostrzeżenia Moderatorów wzywające do zaprzestania osobistych utarczek, mogą zostać zablokowani w dostępie do Forum na 3 dni. Dotyczy to wszystkich stron sporu - Forum jest dla wymiany myśli a nie dylematów osobistych.

Liczę na działanie w obie strony, a nie zapędy sędziowskie w stylu komunistycznych sędziów.
29-01-2010 12:29 
 0 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Liczę na działanie w obie strony, a nie zapędy sędziowskie w stylu komunistycznych sędziów.
Przypominam !!! Ostatnie ostrzeżenie.
§ 19. 3. Kwestionowanie decyzji moderatora skutkuje jednodniowym zablokowaniem dostępu do Forum.
29-01-2010 16:53 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>§ 19. 3. Kwestionowanie decyzji moderatora skutkuje jednodniowym zablokowaniem dostępu do Forum.
Właściwie dlaczego tak krótko?


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
obcy gatunek (907 punktów)
>>§ 14. 1. Niesnaski osobiste między uczestnikami Forum lub uczestnikami i innymi osobami należy wyjaśniać sobie tylko poprzez e-mail, nie zawracając tym głowy reszcie uczestników. Zakazane jest inicjowanie wątków i wypowiedzi, których głównym podtekstem są sprawy osobiste a nie merytoryczne. Użytkownicy nie reagujący na upomnienia i ostrzeżenia Moderatorów wzywające do zaprzestania osobistych utarczek, mogą zostać zablokowani w dostępie do Forum na 3 dni. Dotyczy to wszystkich stron sporu - Forum jest dla wymiany myśli a nie dylematów osobistych.
>Liczę na działanie w obie strony, a nie zapędy sędziowskie w stylu komunistycznych sędziów.
>
Widzę, że w dalszym ciągu " świetnie się bawisz ".
29-01-2010 13:02 
 Ocena 10 na 10
Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów)

>Liczę na działanie w obie strony, a nie zapędy sędziowskie w stylu komunistycznych sędziów. >

Pamiętaj jeszcze o tym, że oprócz moderatorów,
z forum korzystają inni użytkownicy ...
którzy też czasem mogą mieć coś do powiedzenia ...




IMAGiNE ALL THE PEOPLE ...
29-01-2010 13:12 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>§ 14. 1. Niesnaski...
Plus.

>Dotyczy to wszystkich stron sporu
Czy każdy adresat nieregulaminowego wpisu jest stroną sporu?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 15:09 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Znasz pojęcie PRZYSZŁOŚCI ?
   Jeśli mamy to samo na myśli, to kiepsko ci wróżę.

>Teraz Adaś jest większy i zmądrzał. Jest w SLD i dużo krzyczy.

   Ale nadal krzyczy tak, jak mu się w beciku sprawdzało: "wo-wo"?      
30-01-2010 01:31 
 0 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Oj Adaś
Adaś...

Minusiki się rzuciło w moją stronę. Co ?
No to ja na tobie krzyżyki
a raczej plusiki
położę
HOP !
Tak na drogę
dziesięć starczy ?

TOP : +10
30-01-2010 11:01 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)
>1 + 1 = 2

Moja mądra siostrzenica, studiująca matematykę i fizykę równocześnie, zwykła jest mawiać, że 2+2 WCALE NIE RÓWNA SIĘ 4
30-01-2010 14:42 
 0 na 4
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Moja mądra siostrzenica, studiująca matematykę i fizykę równocześnie, [...].

   Od dawna tak studiuje? A co na to dyrekcja zakładu, zmienią lekarza prowadzącego?

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 14:49 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Nie masz już czego się czepiać?
Jest na drugim roku studiów magisterskich. Jest laureatką kilku poważnych olimpiad z zakresu swoich studiów. Jest stypendystką ( za wyniki w nauce, żeby było jasne).
Następnym razem można liczyć na coś mądrzejszego? - albo chociaż dowcipnego, na Twoim poziomie
30-01-2010 15:03 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Następnym razem można liczyć na coś mądrzejszego?

Liczyć zawsze możesz. Najlepiej 2+2. Ciekawe ile Ci wyjdzie. Może nawet 4? Powodzenia.

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 15:16 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)


Dziękuję za klasę, ironię oraz szczyptę (wielkość niemierzalna) przytyku.
Miłego weekendu.
30-01-2010 15:27 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Miłego weekendu.

Byłbym ostatnim chamem nie odwzajemniając!

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 15:33 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Ty to napisałeś
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ty to napisałeś

Ba, nawet do Ciebie...

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 15:57 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

No proszę, cóż za poświęcenie
Trzeba było nie zaczynać. Poza tym, napisałeś, że byłbyś tym jakimś tam chamem, gdybyś nie odwzajemnił moich życzeń. Zwróć uwagę, że TYLKO o tym napisałeś. Nie odwzajemniłeś .
Spokojnie, to nie wstęp do żadnych dywagacji.
Zaczepiona odpowiedziałam i nic więcej. Twoja, MAM, złośliwość w stosunku do piszących na tym forum daje do myślenia. Nie chcąc się narażać na Twoje niewybredne komentarze, faktycznie zajmę się tym liczeniem na siebie
Życzę pięknej młodości, niekoniecznie opisywanej w opasłych tomach.

P.S. Woal w wypowiedziach bywa cokolwiek nadgryziony zębem czasu

Najlepszego
30-01-2010 16:01 
 0 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Najlepszego

   Już pijesz czy znowu? I dlaczego beze mnie?

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 16:19 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

A wiesz? Dobry pomysł. Zrozumie swój swojego
29-01-2010 11:45 
 Ocena-1 na 5
w-o-w-o (692 punktów)

>   Zygota, to zygota. To komórka powstała (już) z dwóch komórek.
>   Jajko, to jajko. To zapłodniona żeńska komórka np. kury, z magazynem żywności.

>>A więc usunięcie zygoty to usunięcie PRZYSZŁEGO człowieka ( czyli życia ), a nie samej zygoty.
>   Usunięcie zygoty, to usunięcie zygoty.
>   Zjedzenie jajka, to zjedzenie jajka, a nie przyszłej kury.

>>A to kiedy powstaje życie, czy po sekundzie, czy po miesiącu, mam najzwyczajniej gdzieś !
>   Jak zjesz jajko, to będziesz miał jajko gdzieś.
>   Jak zjesz kurę, to będziesz miał kurę gdzieś.
>   W każdym przypadku będziesz miał jednakowo (najzwyczajniej) gdzieś, ale zupełnie coś innego.

Słowem twoi rodzice spłodzili nie Adamiaka tylko kurę.

Logiczne. Naprawdę.

A co mówią na to lekarze ?

Bo sam już nie wiem czy po nich dzwonić.
29-01-2010 15:16 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jajko, to jajko. To zapłodniona żeńska komórka np. kury...
>Słowem twoi rodzice spłodzili nie Adamiaka tylko kurę.

   Czytać też nie umiesz?
   Biedactwo, pójdź, pogłaskam cię po zygotce...
29-01-2010 20:05 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Słowem twoi rodzice spłodzili nie Adamiaka tylko kurę.
>Logiczne. Naprawdę.
>A co mówią na to lekarze ?
>Bo sam już nie wiem czy po nich dzwonić.
>

Nie wiem, co mówią inni lekarze, ten jeden konkretny mówi "minus".
29-01-2010 08:49 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
>BO ZNAM TEN PROCES I WIEM, ŻE TO BĘDZIE CZŁOWIEK, A NIE PRALKA.
A znasz przypadki, kiedy z zygoty rozwija się nowotwór?
Jak widzisz, NIE ZAWSZE zygota=przyszły człowiek.
To tylko tak dla ścisłości i nieco poza głównym nurtem dyskusji.
>Logiki.
>Logiki.
Święte słowa.
29-01-2010 11:00 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>A znasz przypadki, kiedy z zygoty rozwija się nowotwór?
>Jak widzisz, NIE ZAWSZE zygota=przyszły człowiek.
A znasz przypadki kiedy z człowieka rozwija się nowotwór?
Jak widzisz NIE ZAWSZE człowiek= przyszły człowiek.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
30-01-2010 10:21 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Zadam Ci pytanie :
>Czy w wyniku zapłodnienia kobiety przez mężczyznę POWSTANIE :
>A.Kura
>B.Człowiek
>C.Gitara
>D.Fistaszek

   Dobre pytanie!!!
   To zależy czym ten mężczyzna tę kobietę zapłodni. Bo jeśli a) kogucikiem, to może powstać kura (domowa zazwyczaj), jeśli innym ptaszkiem, to jakiś inny ptaszek powstanie (może raniuszek?), jeśli b) Wackiem, to może powstać z tego Marek, albo i Jurek, ale jeśli d) fistaszkiem, to może nic nie powstać.    Kłopot jedynie jest z tą c) gitarą; a może tak organy, co? powstanie jakaś piszczałka lub nowy organ typu "Nasz Dziennik w Nocy".

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
28-01-2010 12:21 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
WIele ludzi po prostu rodzi dzieci nie myśląc o tym, co później. A często też rodzą je z poczuciem, iż z kilkonaściorga potomstwa jakieś przeżyje, dorobi się i będzie podporą na starość. Ciężko się dziwić, że takie kalkulacje mają miejsce tam, gdzie na przykład nie ma żadnego systemu emerytalnego. Ale kalkulacja takich ludzi zakłada, że część pociech być może umrze z głodu dla dobra spokojnej starości rodziców. Kalkulacja zakłada, co nie oznacza, że inwestorzy przyznają się do niej świadomie. Po prostu są biedni i "czują", że dobrze mieć wiele dzieci.
29-01-2010 11:04 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>są biedni i "czują", że dobrze mieć wiele dzieci.
Raczej "mając wiele dzieci czują potrzebę wytłumaczenia się z tego".


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 16:42 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
>WIele ludzi po prostu rodzi dzieci nie myśląc o tym, co później. A często też rodzą je z poczuciem, iż z kilkonaściorga potomstwa jakieś przeżyje, dorobi się i będzie podporą na starość.

   Jasne. I dlatego wyjściem z sytuacji jest mordowanie noworodków, bo sobie umyśliłeś, że takie dziecko niczego nie czuje przez kilka dni po przyjściu na świat. Dorośli są niewinni, że ja na świat powołali. Zresztą gdyby ich chcieć zamordować, to mogliby się zbuntować. A taki mały gnojek co tylko ryczy, sika i sra, awantury przecież nie zrobi.

   Poczytałam też ten drugi wątek, który założyłeś żeby dalej dyskutować o słuszności zabijania dzieci w celach statystycznych . I powiem Ci Jacek tak:

To co wypisujesz w tych wątkach nie jest kontrowersyjne. To jest OBRZYDLIWE!
29-01-2010 16:52 
 Ocena 6 na 6
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nakarm głudujących, po czym rzygaj do woli.

Obrzydliwe jest stawianie swoich boskich emocji ponad szacunkiem dla drugiego człowieka, co czynisz. Uważasz, że nie mam racji - to mnie przekonaj. Zachowujesz się jak fanatyczka religijna. Podobnie jak Myflowers. I to jest obrzydliwe. Uważasz, że mam problem? Że źle myślę? Może masz rację. To mnie przekonaj. A ty wtrącasz się i rzygasz na mnie. Wspaniała, wielka Kowalska.

Ps.: Nie piszę o tym co piszę, aby się wymądrzać. To dla mnie też trudny temat. Też czuję się źle myśląc o zastrzykach śmierci dla nadprogramowych niemowląt. Przedstawiam ten problem, aby o nim dyskutować. I co otrzymuję w zamian od ciebie i Myflowers? Głupi fanatyzm jedynie prawdziwych chuci! Niemowle jest cacy, a ty obrzydliwy. A dzieci konające z głodu są już brudne i pies im mordy lizał, nie mają takich ładnych małych oczek. Wspaniale. Tymczasem brudne, cuchnące, konające z głodu 5 letnie dziecko i 15 letni młody człowiek myślą o swej śmierci, cierpią, boją się, są bez żadnej nadziei. Śliczny, mały niemowlaczek nie ma jeszcze takich odczuć.

No i masz Ziemię. Ona nie zna hasła "wszyscy jakoś się pomieścimy". Stosuje zaś hasła typu "śmierć z głodu" i "
walka o zasoby".
29-01-2010 17:01 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Nakarm głudujących, po czym rzygaj do woli.

   Już Ci pisałam, że chcesz te dzieci zabijać bezproduktywnie. A przecież można je pakować do puszek. Tyle żarcia! No sam pomyśl. Ludzie nakarmieni, i nic by się nie marnowało.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nawet nie próbujesz ze mną rozmawiać. Od razu "wiesz" i starasz się obrazić rozmówcę. Jeśli chodzi o zmarłe z głodu pięcioletnie dziecko, to nie nadaje się dla kanibali.
29-01-2010 17:57 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>Nawet nie próbujesz ze mną rozmawiać. Od razu "wiesz" i starasz się obrazić rozmówcę. Jeśli chodzi o zmarłe z głodu pięcioletnie dziecko, to nie nadaje się dla kanibali.

   Jak na razie to Ty mnie obraziłeś, i przy okazji Myflowers.

Że Cię zacytuję....

Cytat:
Obrzydliwe jest stawianie swoich boskich emocji ponad szacunkiem dla drugiego człowieka, co czynisz. Uważasz, że nie mam racji - to mnie przekonaj. Zachowujesz się jak fanatyczka religijna. Podobnie jak Myflowers. I to jest obrzydliwe. Uważasz, że mam problem? Że źle myślę? Może masz rację. To mnie przekonaj. A ty wtrącasz się i rzygasz na mnie. Wspaniała, wielka Kowalska.


   A tak swoją drogą. Ty masz czelność pisać o szacunku dla drugiego człowieka? Że ja go nie mam, a Ty masz, bo chcesz zabijać noworodki? Całkiem Ci się świat wywrócił Jacek, całkiem...
29-01-2010 18:56 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż za jezuickie metody
Byłyście dla mnie nad wyraz miłe, a ja bez powodu zarzuciłem wam brak kultury. Każdy może zobaczyć jak było przeglądając tą stronę.

Natomiast o odwracaniu świata mów po wyjściu ze swojej szklarni.
29-01-2010 20:32 
 Ocena 3 na 3
obcy gatunek (907 punktów)
>Cóż za jezuickie metody
>Byłyście dla mnie nad wyraz miłe, a ja bez powodu zarzuciłem wam brak kultury. Każdy może zobaczyć jak było przeglądając tą stronę.
>Natomiast o odwracaniu świata mów po wyjściu ze swojej szklarni.
Szanowny Panie Jacku Tabisz - przejrzałem wątek od góry do dołu.
Według mnie, proponuję trochę, że tak powiem zweryfikować swoje wypowiedzi, przemyśleć itd. - oczywiście, to taka moja mała refleksja, odnośnie Pana komentarzy.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Teraz czekam na jakieś konkretne uwagi.
obcy gatunek (907 punktów)
>Teraz czekam na jakieś konkretne uwagi.
konkretne uwagi? - zacznę od najdelikatniejszej: Szanowny Panie Jacku Tabisz, proponuję jeszcze raz, na spokojnie przeczytać, mój wcześniejszy wpis, który zamieściłem wyżej.
30-01-2010 20:41 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>    A tak swoją drogą. Ty masz czelność pisać o szacunku dla drugiego człowieka? Że ja go nie mam, a Ty masz, bo chcesz zabijać noworodki? Całkiem Ci się świat wywrócił Jacek, całkiem...

Właśnie przeglądałam stare felietony prof. Magdaleny Środy i w jednym z nich pisząc o hipokryzji naszego polskiego życia zwróciła uwagę na fakt, że biorąc pod uwagę koszty i zużycie środków antykoncepcyjnych oraz kosztów i trudności w wykonaniu aborcji zabijanie noworodków po urodzeniu odbywa się w Polsce na znacznie większą skalę niż wynika to z ujawnionych przypadków.
To, że o czymś się nie mówi to nie znaczy , że tego nie ma. Nie tylko kobiety w Indiach, jak okazuje się, stoją przed takimi dylematami. Polki też. Gdy dziecko jest zagrożeniem dla egzystencji, gdy kobieta pozostawiona jest bez pomocy, gdy rządzą prawa nie przystające do rzeczywistości zabicie noworodka zaraz po urodzeniu jawi się jako najmniejsze zło.
Ile noworodków spływa w Polsce do kanalizacji skoro zużycie środków antykoncepcyjnych jest jedno z najniższych w Europie a przecież nie rodzi się strasznie dużo dzieci.
Pod tym względem wskaźnik rozrodczości nie pozostawia złudzeń.
Polacy przestali się kochać? Czy stosują się do zaleceń kościoła i praktykują abstynencję, albo szklankę wody jak tu ktoś napisał.
Majętniejsze i bardziej wykształcone korzystają z zagranicznych klinik, mniej zamożne z pokątnej aborcji a tym biednym pozostaje kanalizacja.
Ale grunt że jest po bożemu i nikt o zabijaniu noworodków nie mówi.
31-01-2010 01:12 
 Ocena 1 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
A może by tak ktoś z Was poruszył temat nieodpowiedzialności facetów ? Prawie każdy z moich znajomych płci męskiej dowiadując się o ciąży obecnej partnerki najzwyczajniej w życiu ją zostawia. Policzyłem teraz z żoną dokładnie. Na 19 ciąż - 15 ucieczek.

To tchórzostwo zmusza kobietę do podejmowania ciężkich decyzji. Prawie każda z moich koleżanek, które były uczestniczkami opisanych "wpadek" urodziła dziecko. Ale większości z nich brakuje na życie. I jeszcze nie dostają pieniędzy od tych lalusiów. Wczoraj byłem u wieloletniej przyjaciółki, która jest 3 miesiące po porodzie. Musiałem jej dać kilkaset złotych. Ona nie ma nawet wsparcia rodziców, którzy są fanatykami religijnymi i się jej po prostu wyparli. Usłyszała od nich "od nas pomocy nie dostaniesz - to jakiś bękart będzie, a nie nasz wnuczek".

To ci nibyfaceci są jedną z głównych przyczyn aborcji, niedojadania dzieci, itd.

Oni idą sobie do innej, a pozostawiona kobieta musi nieraz płacząc podejmować decyzję o wykonaniu zabiegu usunięcia. Często bez jakiegokolwiek wsparcia. Moja mama jest byłą pielęgniarką OIOM-u. Opowiadała, jak przywożono dziewczyny, które po wykonaniu zabiegu cięły sobie żyły, próbowały się powiesić.

Ktoś mi odpowie - alimenty. To są grosze w stosunku do tego co musi przecierpieć taka kobieta. Za niepłacenie alimentów powinien być kić i przymusowa praca na swoje dziecko.

Nienawidzę takich gości.

Czemu w takich sytuacjach mówi się "kobieta dokonała aborcji" ??? Nie kobieta !!! To ten laluś, który ją egoistycznie wykorzystał jest za to odpowiedzialny i to on powinien odpowiadać na zaczepki wszystkich przeciwników usuwania ciąży. Czy wszystko musi byc przeciw tym skrzywdzonym przez los kobietom ???
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Znasz jakichś potwornych mężczyzn. I oczywiście masz rację, że mężczyzna ponosi pełną odpowiedzialność w takich sprawach.
31-01-2010 07:25 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Wczoraj byłem u wieloletniej przyjaciółki, która jest 3 miesiące po porodzie. Musiałem jej dać kilkaset złotych.
   Mus, to mus.

>Czy wszystko musi byc przeciw tym skrzywdzonym przez los kobietom ???
      ...
w-o-w-o (692 punktów)

>      ...

A fe....Niedobre łapki !
29-01-2010 17:43 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
Nie widzisz winy możnych tego świata ? Polityki ? Wielkiego biznesu ? To ja i Ty odcinamy biednych i głodnych od dostępu żywności ?

Mieszkańcy Indii głodują, a ich rząd buduje kosmodromy, głowice nuklearne i gigantyczną armię.

To nasza wina ?

To my się mamy marwtić reglamentacją żywności, ograniczaniem liczby urodzeń, a oni będą wydawać biliardy na zbrojenia ?
29-01-2010 18:51 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kosmodromy to nie zbrojenia. Wielu Hindusów ma wybitne zdolności naukowe. Jak mają znaleźć pracę u siebie? I sprawić aby z ich pracy korzystali też inni współobywatele? A armie? Który kraj jej nie ma? Czy Indie nie są zagrożone? Jaki kraj prowadził ostatnio najwięcej niesprawiedliwych wojen? Jaki jest największym zagrożeniem dla innych?
29-01-2010 20:10 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>po czym rzygaj do woli.
>i rzygasz na mnie.

   Ostrzeżenie za... brak elegancji.

   Ostrzeżenia za poglądy regulamin nie przewiduje.


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-01-2010 20:41 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Użyłem sformułowań Myflowers, które poparła Kowalska. To nie są moje słowa. Mam nadzieję, iż Myflowers otrzymała ostrzeżenie, gdyż tak ostrego ataku personalnego ja na tym forum nie widziałem. Dałem się sprowokować i ze zrozumieniem przyjmuję ostrzeżenie.
29-01-2010 21:26 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

   Aprobujesz zabijanie niemowląt, jako receptę (nie jedyną, mam nadzieję) na głód.

   A ja proponuję Ci, abyś się zastanowił nad pojęciem "nieopłacalności produkcji rolnej". Czy wiesz na przykład, że dzięki unijnym dopłatom "opłaca się" obsadzić pole lasem, gdyż daje to pewną gwarancję wyłączenia takiego obszaru z produkcji żywności na dłuższy czas?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Aprobuję zabijanie niemowląt jako skrajny przypadek postępowania w przeludnionym świecie. Jednocześnie pragnę, aby każda świadoma ludzka istota nie musiała umierać z głodu, albo na wojnie. Ani też, żeby z uwagi na świętość niemowląt (które nie są jeszcze świadome) nie wprowadzono na przykład "obowiązku śmierci" dla osób, które ukończyły 60 lat. Brzmi to strasznie i absurdalnie, ale przeludnienie na świecie może doprowadzić i do wyznaczenia górnej granicy wieku.

Można wyciąć wszystkie lasy i zamienić je na pola. Ale bez kontroli urodzeń w wielu krajach świata nic to nie da. Będzie więcej żywności - będzie więcej głodnych ludzi. Oczywiście lasów nie jest nieskończenie wiele.
30-01-2010 01:54 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Aprobuję zabijanie niemowląt jako skrajny przypadek postępowania w przeludnionym świecie.
Nie przesadzaj z tą skrajnością w przeludnionym świecie.
Nie myślałeś o modzie na kanibalizm?
Takie np. "Delicatesen" 2 w ramach promocji nowego stylu. Taki nowy szczyt ekstrawagancji kulinarnej dla wyższych sfer. Przykładowo alkoholowy koktajl z płynu mózgowo-rdzeniowego noworodka w cenie tony ryżu GMO albo zmodyfikowanej genetycznie pszenicy. Sączony przez wysterylizowaną rodzinę i zagryzany chips'ami z ludzkiego prącia na leśnej polanie, otoczonej pięknymi okolicznościami dzikiej przyrody odgrodzonej zasiekami od betonowych dżungli.
30-01-2010 03:44 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Drogi Jacku - staram się zrozumieć Twoją pozycję w tej części dyskusji. Staram się myśleć tak, jak Ty. Staram się... ale wybacz, za (Chiny Ludowe) nie dam rady podpisać się pod tym, co głosisz. Zdaję sobie sprawę z przemyślanych Twoich słów, ale jest to zwyczajnie suche.
Człowiek, to taki rodzaj zwierzęcia, które oprócz instynktu przetrwania, posiada również uczucia i emocje. Nie jesteś inny.
Czytałam Twoje wiersze... są wzruszające, i co tu dużo mówić - piękne!
Jestem pewna, ze nie umiałbyś skazać na śmierć malucha, którego potrzymałbyś chwilę na rękach. Ba! Na którego byś tylko spojrzał.
Kontrola urodzin, owszem. Jak najbardziej!
Nie walcz jednak o to, czego sam (jestem pewna!) nie dokonałbyś.
Nigdy nie wolno zabijać człowieka!
Tak, jak nie wolno kraść komuś niczego!
Nie dawałeś nikomu życia, więc jak możesz komukolwiek je zabierać?

P.S. Spróbuj odebrać życie komuś, komu je dałeś.....
To moja refleksja do tego tematu.
30-01-2010 04:29 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Nigdy nie wolno zabijać człowieka!


Ale ludzie giną. Czasem bywa tak, że nie chcemy tylko sami tego zrobić. Wolimy aby to się działo samo.

Cytat:
Nie dawałeś nikomu życia, więc jak możesz komukolwiek je zabierać?


Nie mam dzieci, ale uratowałem życie dwóm osobom. Widziałem też śmierć kilku osób. Naturalną i nienaturalną.

Cytat:
Czytałam Twoje wiersze... są wzruszające, i co tu dużo mówić - piękne!


Daleko mi jeszcze do Horacego i Owidiusza. A oni żyli w społeczeństwie, gdzie rodzicie zabijali niemowlęta, gdy ich nie chcieli. Tak samo było w Starożytnej Grecji, w tym wypadku z uwagi na surowe i jałowe tereny półwyspu.

Cytat:
Kontrola urodzin, owszem. Jak najbardziej!


Oczywiście jestem za kontrolą urodzin bez zabijania niemowląt i bez aborcji. Z całego serca bym wolał, abyśmy umieli się w ten sposób ograniczyć.

Cytat:
Człowiek, to taki rodzaj zwierzęcia, które oprócz instynktu przetrwania, posiada również uczucia i emocje.


Oczywiście. Ale istnieje wiele sprzecznych emocji. Często dokonuje się wyboru pomiędzy dwoma rzeczami, z których każda budzi smutek.

Cytat:
Spróbuj odebrać życie komuś, komu je dałeś.....


NIe wątpię, że to jest strasznie trudne. A jednak podziwiam Chińczyków za ich decyzję, choć z pewnością kontrolę urodzeń można przeprowadzać w lepszy sposób. Kto wie? Może dzięki ich decyzji nie było jakiejś potwornej wojny chińsko - indyjskiej? (nie mówię o potyczkach przygranicznych) Wojny o "przestrzeń życiową"? Może dzięki niej nadal istnieje Delhi, ja mogłem zaprzyjaźnić się z indyjskimi muzykami i mogłem stać się po części nieznaczącym ambasadorem starych tradycji, które wymierają...
30-01-2010 10:56 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Trudno nie przyznać racji temu, co piszesz. I wiem doskonale, że życie wcale nie jest takie "różowe", jakbyśmy chcieli. Jednak zostaję przy swoim, że należy szanować każde ludzkie życie.
Patrząc z Twojej perspektywy i żyjąc w innej kulturze, niż europejska, być może inaczej pojmuje się wartość życia. I nie uważam tego wcale za złe. Zwyczajnie inne.
30-01-2010 19:09 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za spokojną wypowiedź, bo poruszyłem dość bolesny temat... Ja uważam, że należy szanować przede wszystkim świadome życie. Na innym wątku ktoś stwierdził, że zabijanie noworodków jest zachętą do usuwania inwalidów. Ja odparłem szczerze - w warunkach skrajnego przeludnienie, biedny człowiek, który złamie sobie nogę, albo dostanie grypy, podpisuje na siebie wyrok śmierci. I czasem na rodzinę, gdy jest ojcem. Więc nie zawsze to wygląda w taki prosty sposób. Ale owszem, jest to przekroczenie pewnych granic, na które godzimy się w myślach i w zgodzie z naszymi emocjami. Mam nadzieję, że kontrola urodzin wejdzie w życie w sposób łagodny, wśród ludzi, którzy rozumieją jej potrzebę i umieją stosować antykoncepcję. Jeszcze cudowniej by było, gdyby ludzie z krajów zagrożonych klęską demograficzną stali się równomiernie zamożni i wykształceni i podobnie jak EUropejczycy przestali dążyć ku wielodzietnym rodzinom. Uważam jednak, że szansa na to ostanie jest niewielka.
placownik (17853 punktów)

>>Aprobujesz zabijanie niemowląt, jako receptę (nie jedyną, mam nadzieję) na głód.

>Aprobuję zabijanie niemowląt jako skrajny przypadek postępowania w przeludnionym świecie.

   Uściślijmy. Czy oprócz głodu dostrzegasz jeszcze jakieś powszechne dolegliwości wynikające z przeludnienia, które miałyby, według Ciebie, stanowić wystarczające uzasadnienie dla dopuszczalności mordowania niemowląt. Bo przecież o mordowaniu tu mowa.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-01-2010 20:56 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>po czym rzygaj do woli.
>>i rzygasz na mnie.
>   Ostrzeżenie za... brak elegancji.
>   Ostrzeżenia za poglądy regulamin nie przewiduje.

Wydaje mi się, placowniku, że "rzyganie" pojawiło się wcześniej w wypowiedzi pewnej użytkowniczki w stosunku do Jacka. W tym tekście jest niejako cytatem.
placownik (17853 punktów)

>Wydaje mi się, placowniku, że "rzyganie" pojawiło się wcześniej w wypowiedzi pewnej użytkowniczki w stosunku do Jacka. W tym tekście jest niejako cytatem.

   To dość wątpliwa interpretacja. Rozróżnijmy pomiędzy przyznaniem się do odruchu wymiotnego wywoływanego przez czyjeś poglądy, zresztą z pełną świadomością "braku elegancji" takiego wyznania, a rzyganiem na głosiciela tychże.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
29-01-2010 21:37 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zostałem przez Myflowers zaatakowany osobiście, czemu poświęciłem osobny topik. Zapraszam, zastanów się, czy dobrze moderujesz. Moim zdaniem źle tym razem.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>i rzygasz na mnie.
>   Ostrzeżenie za... brak elegancji.

Tu już nie ma czym rzygać, więc chyba jest elegancko?



* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 20:58 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Tymczasem brudne, cuchnące, konające z głodu 5 letnie dziecko i 15 letni młody człowiek myślą o swej śmierci, cierpią, boją się, są bez żadnej nadziei.

Rzecz w tym, że człowiek zawsze ma nadzieję. I jeszcze w tym, że niekoniecznie w chwili urodzenia następnego dziecka, jego rodzice są przekonani o tym, że nie uda się im go wykarmić. A zabijanie ludzi jest złe. Po prostu. To nie jest rozwiązanie, które można zaakceptować i Twoją propozycję odczytuję raczej jako krzyk niezgody na cierpienie, jakiego wielu ludzi doznaje na tym świecie. To jest ostateczność, która oby się nigdy nie ziściła.

>No i masz Ziemię. Ona nie zna hasła "wszyscy jakoś się pomieścimy".

Myślę, że ona zna jak najbardziej. Ale my ludzie go nie znamy. Ziemia mogłaby wyżywić wszystkich, gdyby nie pazerność części z nas.

>Stosuje zaś hasła typu "śmierć z głodu" i "
>walka o zasoby".

To człowiek hołduje tym hasłom. I człowiek może to zmienić.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż, chciałbym, żebyś miała rację. Żeby ludzie doszli do wniosku, że dużo dzieci w rodzinie to wcale nie najwspanialsza rzecz na świecie. Albo, żeby zaczęli kolonizować Marsa w celu pomieszczenia swoich (naszych) potomków.

Ale - póki jest jak jest, kiedy wielu z nas mnoży się bez troski o to, co będzie dalej, ciężko krytykować Chiny za wprowadzenie kontroli urodzin. Wręcz przeciwnie - ja ich za to podziwiam. Myślę, że Chinczycy cierpiąc to poważne ograniczenie wolności osobistej robią coś wspaniałego dla dobra nas wszystkich. I jestem im za to głęboko wdzięczny. Żaden inny naród na świecie nie poświęca się aż tak dla ratowania naszego jedynego miejsca na świecie.
29-01-2010 21:35 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Cóż, chciałbym, żebyś miała rację. Żeby ludzie doszli do wniosku, że dużo dzieci w rodzinie to wcale nie najwspanialsza rzecz na świecie. Albo, żeby zaczęli kolonizować Marsa w celu pomieszczenia swoich (naszych) potomków.

A ja myślę, że kolonizacja Marsa, wcale nie jest potrzebna do rozwiązania problemu głodu. Trzeba rozwijać nowe technologie, GMO. Myślę, że potencjał Ziemi jeszcze w znacznym stopniu nie jest wykorzystany. Oczywiście, że to zmieni planetę. Ale trudno.

>Ale - póki jest jak jest, kiedy wielu z nas mnoży się bez troski o to, co będzie dalej, ciężko krytykować Chiny za wprowadzenie kontroli urodzin. Wręcz przeciwnie - ja ich za to podziwiam.

A ja nie. Nie za sam pomysł kontroli, ale za niefortunny styl, w jakim to robią. Jacku, chiński model jest totalitarny. Chciałbyś tego dla całego świata?

>Myślę, że Chińczycy cierpiąc to poważne ograniczenie wolności osobistej robią coś wspaniałego dla dobra nas wszystkich.

Może lepiej zapytaj jakiegoś Chińczyka, jakie jest jego zdanie na ten temat.

>I jestem im za to głęboko wdzięczny. Żaden inny naród na świecie nie poświęca się aż tak dla ratowania naszego jedynego miejsca na świecie.

Ten naród się nie poświęca. Jest do poświęcenia zmuszony. Doprawdy nie rozumiem Twojego zachwytu.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozwiązania technologiczne na Ziemi mogą wiele dać. Ale z silnym dodatnim przyrostem naturalnym będzie to tylko odraczanie terminu katastrofy i to coraz straszniejszej. Zauważ - masz 30 miliardów ludzi. Za dwadzieścia lat - 60, za czterdzieści lat - 120, za 60 lat - 240 miliardów itp. I można sobie wymyślać różne scenariusze.

1. Ludzie w miedzyczasie wymyślą coś fajnego i nie będzie trzeba żadnej kontroli urodzeń. Przeprowadzą się na Marsa, a przyjdzie im to bez trudu, przy uzyciu niskonakładowych technologii.
2. W końcu tak mało będzie roślin i sinic produkujących tlen, że będzie się opłacać produkować maski tlenowe. Ludzie będą chodzić w maskach, a ci "gorsi" będą umierać nie tylko z braku jedzenia i wody, nie tylko z powodu wojen, ale też przez uduszenie.
3. Będą oazy spokojnych bogatych ludzi. I reszta świata, gdzie będzie trwała rzeź. Za jakiś czas nikt kto pisze i tworzy historię nie będzie się zajmował tym, co dzieje się za granicami. Podludzie mieszkający za granicą nigdy nie zdołają się zbuntować (wbrew różnym s-f scenariuszom), bo jak rzucać kamieniami w jakieś nanoczołgi prujące laserem? Historia potoczy się dwubiegunowo - będzie piekło i będzie raj.
29-01-2010 22:22 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>1. Ludzie w miedzyczasie wymyślą coś fajnego i nie będzie trzeba żadnej kontroli urodzeń.

Nie jestem przeciwna kontroli urodzeń. Ale nie w stylu chińskim.

>2. W końcu tak mało będzie roślin i sinic produkujących tlen, że będzie się opłacać produkować maski tlenowe. Ludzie będą chodzić w maskach, a ci "gorsi" będą umierać nie tylko z braku jedzenia i wody, nie tylko z powodu wojen, ale też przez uduszenie.

Na łodziach podwodnych nie ma sinic.

>3. Będą oazy spokojnych bogatych ludzi. I reszta świata, gdzie będzie trwała rzeź. Za jakiś czas nikt kto pisze i tworzy historię nie będzie się zajmował tym, co dzieje się za granicami. Podludzie mieszkający za granicą nigdy nie zdołają się zbuntować (wbrew różnym s-f scenariuszom), bo jak rzucać kamieniami w jakieś nanoczołgi prujące laserem? Historia potoczy się dwubiegunowo - będzie piekło i będzie raj.

A teraz jest inaczej?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
29-01-2010 22:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Nie jestem przeciwna kontroli urodzeń. Ale nie w stylu chińskim.


Też wolałbym inny styl. Na razie istnieje tylko taki i kilka ultrabogatych regionów bez silnych rozwarstwień społecznych.

Cytat:
Na łodziach podwodnych nie ma sinic.


Z pewnością załogowe łodzie podwodne wymagają tlenu. Pozyskiwanie tlenu w sposób sztuczny wymaga energii. Energia nie jest za darmo. A zbliża się też kryzys energetyczny. Z pewnością 7 miliardów ludzi zużywa mniej energii niż 200 miliardów.

Cytat:
będzie piekło i będzie raj.

A teraz jest inaczej?


Może być gorzej.
Autografka (10638 punktów)
Straszny czarnowidz z Ciebie jest.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dlatego w wielu wypadkach wolałbym, abyś ty miała rację
A tak poza tym jestem optymistą. Cieszę się z istnienia, z poznawania świata. Ale widzę, że jako społeczność ludzka mamy sporo problemów do rozwiązania. Chciałoby się powiedzieć "jak zawsze", ale i tak i nie... Bo jednak nie staliśmy jeszcze nigdy w obliczu przeludnienia całej Ziemi i kryzysu zasobów naturalnych. Najgorsze jest to, że te dwa zjawiska zbiegają się w czasie. Wszystko byłoby dużo lepiej, gdyby na przykład kryzys demograficzny występował przy niewyczerpalnych źródłach energii. Albo odwrotnie.
29-01-2010 23:36 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
Zawsze można opracować technologię pomijającą rzadkie zasoby. Nie wierzę, że jest to niemożliwe.

A co do samych zasobów, podam Ci taki przykład:
Kiedyś złoża siarki, to był dla kraju, na terenie którego występowały duży atut. Siarka była dość droga (bo jej zasoby były ograniczone). Wieszczono, że rychło siarki na świecie zabraknie. Kiedy udoskonalono metody odsiarczania węgla, cena siarki spadła, bo było jej wystarczająco dużo. Sytuacja nie zawsze jest taka zła, na jaka wygląda.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, że nie zawsze jest taka zła ta sytuacja. Ale też nie należy zakładać, że z pewnością nastąpi przełom. Przy wysokim przyroście naturalnym konsumpcja oczywiście rośnie. Zatem czegokolwiek byśmy z Ziemi nie wygrzebali, będzie się kończyło. A to, co przy dzisiejszym zapotrzebowaniu energetycznym starczyłoby na 200 lat za dwadzieścia lat może być tylko na 10 lat.

W zasadzie niemal ogół energii od początku Rewolucji Przemysłowej czerpiemy ze złóż kopalnych. Są możliwe energie atomowe, lecz uranu wcale nie ma tak wiele. Można (i bardzo trzeba) opracować elektrownie wodorowe. Ale nie wiadomo, jak bardzo jest to trudne, a pozostaje też kwestia ich budowy. Bardzo ciężko wznieść tysiące takich elektrowni w krótkim czasie.

Ogólnie, bez kontroli urodzeń, będą nas prześladować dwa problemy - narastające przeludnienie i narastający brak energii.
Autografka (10638 punktów)
>Ogólnie, bez kontroli urodzeń, będą nas prześladować dwa problemy - narastające przeludnienie i narastający brak energii.

Przecież ja nie nawołuję do rezygnacji z kontroli urodzeń w ogóle. Ale nie zgadzam się na zabijanie ludzi.
W którymś z wątków, ktoś cytował Dennetta - jego pogląd na istnienie tabu. I rzeczywiście tak jest, że w europejskiej kulturze, zabijanie ludzi (a zwłaszcza dzieci) jest takim tematem. Czy pomyślałeś kiedyś, że tabu, nie powstaje przez przypadek, ani po nic?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Denett mówił o tabu rozmów o religii. Chcemy wierzyć i już. W Europejskiej kulturze zabito rekordową ilość ludzi. Z Europy i spoza Europy. Tabu polega na tym, że niemowlę jest dla nas ważne, dopóki jest niemowlęciem. Im bardziej się starzeje, tym mniej nam przeszkadza jego śmierć. Każde niemowlę jest "nasze", natomiast ta "naszość" ulatnia się z wiekiem. Działa tutaj ewolucyjny imperatyw - gdy powstawał nasz gatunek, mieszkaliśmy w małych grupach i wszystkie niemowlęta były nasze. A istotą ewolucyjnych imperatywów jest rozrodczość. Tymczasem tygodniowy niemowlak nie jest świadomy swojego istnienia. A pięcioletni, czy piętnastoletni człowiek owszem. Dlatego uważam, że gdy na szali stawiamy życie tygodniowego dziecka, lub pięciolatka, czy piętnastolatka, wybór jest oczywisty. Choć sprzeczny z ewolucyjnym imperatywem. Kontrowersyjna jest oczywiście owa szala. Skąd niby coś takiego? Ano stąd, iż następuje gwałtowny i nieokiełznany przyrost naturalny naszego gatunku. Jest możliwe, iż pytanie o to, czy niemowle jest warte pięciolatka będzie padać coraz częściej, choć oczywiście można być na to pytanie głuchym. Zaspokojanie ewolucyjnych imperatywów daje poczucie zadowolenia, natomiast racjonalne i dobre decyzje mogą nie owocować żadnym przyjemnym uczuciem, wręcz przeciwnie.
31-01-2010 00:21 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Denett mówił o tabu rozmów o religii. Chcemy wierzyć i już. W Europejskiej kulturze zabito rekordową ilość ludzi. Z Europy i spoza Europy. Tabu polega na tym, że niemowlę jest dla nas ważne, dopóki jest niemowlęciem. Im bardziej się starzeje, tym mniej nam przeszkadza jego śmierć. Każde niemowlę jest "nasze", natomiast ta "naszość" ulatnia się z wiekiem. Działa tutaj ewolucyjny imperatyw - gdy powstawał nasz gatunek, mieszkaliśmy w małych grupach i wszystkie niemowlęta były nasze.

Nie. Tabu nie tyle dotyczy niemowląt, co zabijania ludzi w ogóle. Zabójstwo , aby mogło być usprawiedliwione, musi mieć poważne uzasadnienie. Obrona własna i najbliższych, obrona ojczyzny, walka z niesprawiedliwością - to właściwie chyba jedyne przypadki, w których usprawiedliwia się zabójstwo. A i tak to zabijanie (usprawiedliwione) może dotyczyć przeciwnika, który ma siłę stanąć do walki. Bezbronne niemowlę nijak nie pasuje do tego modelu.
Problem przeludnienia na pewno można rozwiązać w inny sposób, niekoniecznie uderzając w najsłabszych.

>A istotą ewolucyjnych imperatywów jest rozrodczość. Tymczasem tygodniowy niemowlak nie jest świadomy swojego istnienia. A pięcioletni, czy piętnastoletni człowiek owszem. Dlatego uważam, że gdy na szali stawiamy życie tygodniowego dziecka, lub pięciolatka, czy piętnastolatka, wybór jest oczywisty. Choć sprzeczny z ewolucyjnym imperatywem. Kontrowersyjna jest oczywiście owa szala.

Owszem, kontrowersyjna. W ogóle nie powinno jej być.

>Skąd niby coś takiego? Ano stąd, iż następuje gwałtowny i nieokiełznany przyrost naturalny naszego gatunku. Jest możliwe, iż pytanie o to, czy niemowle jest warte pięciolatka będzie padać coraz częściej, choć oczywiście można być na to pytanie głuchym. Zaspokojanie ewolucyjnych imperatywów daje poczucie zadowolenia, natomiast racjonalne i dobre decyzje mogą nie owocować żadnym przyjemnym uczuciem, wręcz przeciwnie.

A czy racjonalne decyzje nie mogą wynikać z chęci rozwiązania problemu u jego źródeł? Bo to co proponujesz, to tylko likwidacja skutków "choroby". Tak jest pewnie prościej. Ale czy mądrzej?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
w-o-w-o (692 punktów)
Trochę nie rozumiem jak racjonalnie myślący człowiek może być zwolennikiem zabijania dzieci równocześnie potępiając karę śmierci wykonywaną na najbardziej okrutnych mordercach. Zaiste przedziwne. Oczywiście nie tyczy się to Ciebie przenajsłodsza Autografko.
31-01-2010 01:27 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Trochę nie rozumiem jak racjonalnie myślący człowiek może być zwolennikiem zabijania dzieci równocześnie potępiając karę śmierci wykonywaną na najbardziej okrutnych mordercach. Zaiste przedziwne.

Jacek wyjaśnił swój punkt widzenia - dziecko jest tylko potencjałem, morderca nie. I w ten sposób, takie myślenie jest możliwe. Ale nie zgadzam się z tym punktem widzenia. Równie dobrze można by powiedzieć, że dziecko ma szansę się pozytywnie wykazać, a morderca swoją szansę zmarnował, choć nie musiał.

>Oczywiście nie tyczy się to Ciebie przenajsłodsza Autografko.

Żeby Cię tylko od tej słodkości nie zemdliło.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
w-o-w-o (692 punktów)

>Żeby Cię tylko od tej słodkości nie zemdliło.

Zabajone z owocami leśnymi...Och....
Creme brulee z lawendą...
31-01-2010 02:00 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

>Zabajone z owocami leśnymi...Och....
>Creme brulee z lawendą...

Nie lubię słodyczy. Wolę placki ziemniaczane.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
w-o-w-o (692 punktów)

>Nie lubię słodyczy. Wolę placki ziemniaczane.

Z cukrem ?
31-01-2010 21:42 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>>Nie lubię słodyczy. Wolę placki ziemniaczane.
>Z cukrem ?

Nie, z solą i czosnkiem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 22:26 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)

>Nie, z solą i czosnkiem.

Do takich, tylko bez czosnku, robię kwaśną śmietanę. Śmietana 18%, odrobina soku z cytryny, pieprz mielony i posiekana natka pietruszki.

Lubisz sałatki ?
Autografka (10638 punktów)

>Do takich, tylko bez czosnku, robię kwaśną śmietanę. Śmietana 18%, odrobina soku z cytryny, pieprz mielony i posiekana natka pietruszki.

Placki z pietruszką? Ale spróbować nie zawadzi. Gdzie to serwujesz?

>Lubisz sałatki ?

Śledziowe.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
w-o-w-o (692 punktów)
> Gdzie to serwujesz ?

U siebie

Ostatnio wymysliłem fajną sałatkę śledziową z burakiem i jabłkiem. Jak chcesz mogę podać przepis. Coś czuję, że u Ciebie przeważa polska kuchnia.
Autografka (10638 punktów)
>> Gdzie to serwujesz ?
>U siebie
>Ostatnio wymysliłem fajną sałatkę śledziową z burakiem i jabłkiem. Jak chcesz mogę podać przepis. Coś czuję, że u Ciebie przeważa polska kuchnia.

Nie musi być polska. Byle by nie było na słodko.

No i daj ten przepis.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 23:18 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Buraki gotujesz lub pieczesz zawinięte w folii aluminiowej. Studzisz, obierasz, ścierasz na grubszej tarce. Średnio kwaśne jabłka tniesz w drobniutką kostkę, matiasy wymoczone w paski, nie grubsze, żeby nie dominowały w smaku. Łączysz składniki, doprawiasz pieprzem czarnym i mieszasz z śmietaną 18% i majonezem połączonym 1:1. Jeśli lubisz rzeżuchę to po ułożeniu sałatki w misce posyp ją kiełkami. Doda kolorytu i smaku !

Smacznego.
Autografka (10638 punktów)
>Buraki gotujesz lub pieczesz zawinięte w folii aluminiowej. Studzisz, obierasz, ścierasz na grubszej tarce. Średnio kwaśne jabłka tniesz w drobniutką kostkę, matiasy wymoczone w paski, nie grubsze, żeby nie dominowały w smaku. Łączysz składniki, doprawiasz pieprzem czarnym i mieszasz z śmietaną 18% i majonezem połączonym 1:1. Jeśli lubisz rzeżuchę to po ułożeniu sałatki w misce posyp ją kiełkami. Doda kolorytu i smaku !
>Smacznego.

Dziękuję. Brzmi smakowicie.
Choć dietetyczna to ta sałatka nie jest.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
w-o-w-o (692 punktów)

>Choć dietetyczna to ta sałatka nie jest.

Nie jest. Owszem. 100 brzuszków dziennie i bieganie po kuchni starcza, aby spalić nadmiar "nadmiarów".

Jeszcze jakiś przepis ?
Autografka (10638 punktów)

>Jeszcze jakiś przepis ?

Na dzisiaj wystarczy, dziękuję. Ale jeszcze się zgłoszę.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Placki z pietruszką? Ale spróbować nie zawadzi. Gdzie to serwujesz?

Sudan. (Ale bez pietruszki.)



* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
w-o-w-o (692 punktów)
Zapoznaj się dyskusją jaka toczy się na najlepszych akademiach rolniczych. Naukowcy i inżynierowie związani z rolnictwem postulują koncepcję rewolucji rolniczej. Wyliczono, że gdyby terytorium Ukrainy zagospodarowano jako nowocześnie zarządzane terytorium rolnicze ( 2/3 tego kraju ) można by zlikwidować wszystkie pola na ziemi, a i tak to jedno terytorium byłoby w stanie wyżywić około 20 mld ludzi.

Czy rewolucja rolnicza jest gorsza od rewolucji proponowanej przez Jacka ?
31-01-2010 02:06 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Zapoznaj się dyskusją jaka toczy się na najlepszych akademiach rolniczych. Naukowcy i inżynierowie związani z rolnictwem postulują koncepcję rewolucji rolniczej. Wyliczono, że gdyby terytorium Ukrainy zagospodarowano jako nowocześnie zarządzane terytorium rolnicze ( 2/3 tego kraju ) można by zlikwidować wszystkie pola na ziemi, a i tak to jedno terytorium byłoby w stanie wyżywić około 20 mld ludzi.
>Czy rewolucja rolnicza jest gorsza od rewolucji proponowanej przez Jacka ?

Rewolucja proponowana przez Jacka, w ogóle jest dla mnie nie do przyjęcia. A to o czym piszesz w związku z rolnictwem, potwierdza moją tezę (z wczoraj chyba), że Ziemia może wyżywić o wiele więcej ludzi, niż obecnie. I więcej też może pomieścić. Myślę, że nie warto rozpatrywać destrukcyjnych scenariuszy, a wręcz przeciwnie, wart skupiać się na nauce i rozwoju. Oczywiście liczebność populacji też należy trzymać w ryzach, ale najlepiej tylko zapobiegając nadmiernej liczbie urodzeń.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 01:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Niemowlę, zanim stanie się świadomą istotą, jest potencjałem świadomej istoty, a nie świadomą istotą. To co nazywamy "sprawiedliwą wojną" jest takie tylko z nazwy. Załóżmy, że ktoś atakuje nasz kraj/grupę gdyż nie ma żadnych zasobów.

Jak chcesz rozwiązać u źródeł problem przeludnienia?
31-01-2010 01:22 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>Niemowlę, zanim stanie się świadomą istotą, jest potencjałem świadomej istoty, a nie świadomą istotą. To co nazywamy "sprawiedliwą wojną" jest takie tylko z nazwy. Załóżmy, że ktoś atakuje nasz kraj/grupę gdyż nie ma żadnych zasobów.

Ja tylko zaznaczyłam, że naruszyłeś tabu. Wojna nim nie jest, choć moim zdaniem, powinna być.

>Jak chcesz rozwiązać u źródeł problem przeludnienia?

Antykoncepcją, sterylizacją...


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 01:38 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, że lepiej antykoncepcją (po stokroć lepiej!) i sterylizacją. Tak pod każdym względem jest lepiej. Nie tylko emocjonalnym, ale każdym. Ale zauważ, że gdyby musiała być kontrola urodzeń wszędzie, albo prawie wszędzie (choć chciałbym, abyśmy tego uniknęli jako ludzkość), to niby nic prostszego niż sterylizacja. Mamy limit dwójki dzieci i gdy już się one urodzą, rodzice są poddani sterylizacji. Ale pojawia się problem. Przecież dziecko może umrzeć w wieku 1 roku, albo nieco później. I czy można za to karać rodziców? Przecież każdy ma prawo do dwójki dzieci? Z tego powodu nie można rodziców po osiągnięciu limitu sterylizować. Ktoś, komu umarło dziecko, powinien mieć prawo do kolejnego dziecka, tak aby miał rzeczywiście dwójkę dzieci.

Inny problem. Załóżmy, że ktoś celowo przekroczył limit. To znaczy ma już dwójkę dzieci i pojawiło się trzecie. Czy można wsadzić taką osobę do więzienia? A co z dwójką dzieci? Wszystko zależy od tego, ilu będzie ludzi, którzy tak czy siak, bez względu na wszystko, będą chcieli mieć więcej dzieci. To też jest naturalne - genetycznie chcemy mieć dużo dzieci. W zasadzie do tego nas ewolucja "stworzyła". Ograniczanie populacji jest niezgodne z programem ewolucyjnym. Ale ewolucja nie myśli. Nie ma u niej troski o przerost danego gatunku. Nadzieję budzą ludzie z Zachodu - rzeczywiście, u nas przyrost naturalny jest mały. Pytanie, czy jest to efekt stylu życia, wykształcenia, zamożności? Zdrowy w tym momencie egoizm? Efekt laicyzacji? (większość religii stawia na ilość bezpośrednich, "genetycznych" wiernych, religie płyną wraz ze spermą, co jest argumentem za teorią memów). Jak sprawić, żeby więcej ludzi była w większości wykształcona, zamożna, laicka, żyła "modnie", była zdrowo egoistyczna? Pytanie też, czy tendencja jest stała. To znaczy, czy na Zachodzie już nie nastąpi nawrót do wielodzietnych rodzin? Czy nadal będziemy zamożni, laiccy, wykształceni, zdrowo egoistyczni, modni?
31-01-2010 01:54 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Twierdzisz, że wszyscy tak bardzo będą chcieli mieć jak najwięcej dzieci. Nie przekonuje mnie to. Wydaje mi się, że w większości przypadków, duża liczba dzieci wynika z nieumiejętności zapanowania nad swoją rozrodczością. Z braku edukacji dotyczącej procesu rozmnażania i antykoncepcji, czy z braku pieniędzy. Weźmy chociażby tych indyjskich rodziców, wysyłających swoje dzieci do pracy daleko od domu. Oni bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, że nie są w stanie tego dziecka wyżywić. Wątpię, żeby cieszyli się z narodzin kolejnego. Ci ludzie są może niewykształceni, może nawet niepiśmienni, ale przecież nie głupi. Z pewnością chętnie by przyjęli pomoc w postaci darmowych środków antykoncepcyjnych, czy sfinansowania sterylizacji.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 02:49 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Zgadzam się w całej rozciągłości... Tylko nie bierzesz pod uwagę uwarunkowań kulturowych, jeśli chodzi o antykoncepcję. Tu sprawa, tak myślę, wygląda nieco inaczej. Wychowanie stanowi o nas bardzo wiele, więc bądźmy uczciwi - nie nastąpi to (zaufanie antykoncepcji i odejście od wielowiekowych przekonań) od zaraz.
Nie mierzmy innych swoją miarą. Nie da to tego, czego oczekujemy.
31-01-2010 03:06 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>Zgadzam się w całej rozciągłości... Tylko nie bierzesz pod uwagę uwarunkowań kulturowych, jeśli chodzi o antykoncepcję. Tu sprawa, tak myślę, wygląda nieco inaczej. Wychowanie stanowi o nas bardzo wiele, więc bądźmy uczciwi - nie nastąpi to (zaufanie antykoncepcji i odejście od wielowiekowych przekonań) od zaraz.

Od zaraz też nikt nie przekona rodziców do mordowania własnych dzieci. I całe szczęście. Największe znaczenie przypisałabym tu edukacji. Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, w jaki sposób funkcjonuje ich organizm. Już sama ta wiedza, mogłaby wiele zdziałać.

>Nie mierzmy innych swoją miarą. Nie da to tego, czego oczekujemy.

Nie chcę mierzyć ludzi żadną miarą. Ale nie widzę też powodu, żeby nie propagować poglądu, który uważam za słuszny.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 03:01 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Poznałem biednych ludzi z mnóstwem dzieci, którzy byli wspaniali. Ale nie zawsze tak jest. Otóż wiele osób z biednych krajów uważa (po części świadomie, po części nie) iż dzieci są inwestycją w przyszłość. Ci ludzie zwykle nie mogą liczyć na żadne emerytury, dom starców itp. To inny świat. Biedny starzec bez rodziny umiera. Jedyną gwarancją jest bycie przyjętym do domu syna na starość. Dlatego dobrze jest mieć wielu synów - któryś z nich przeżyje, a może nawet się dorobi. Im jest gorzej - tym niekiedy lepiej. Dlatego panująca nędza nie zawsze zmniejsza dzietność ludzi, niekiedy wręcz przeciwnie. Wychowanie dziecka w pierwszych latach dla ludzi ze środowisk bardzo biednych nie zawsze jest tak samo trudne, jak przeżycie pięciolatka (który już szuka pracy). Takie dziecko nie ma pieluszek, książek, zabawek, mydełek, ani - niekiedy - żadnej opieki rodzicielskiej. Po odstawieniu od piersi matki często zajmuje się nim starsze rodzeństwo (też małe dzieci). W tym czasie matka ponownie zachodzi w ciążę.

Skrajne przypadki to żebranie na własne dzieci, albo córki na sprzedaż.
31-01-2010 03:21 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
Strasznie smutne jest to, o czym piszesz. I niestety prawdziwe. Ale wiesz, że to jest właśnie sytuacja pierwotna, od jakiej i nasze społeczeństwo zaczynało? I u nas głód był kiedyś codziennością. Myślę, ze z pokolenia na pokolenie, ta sytuacja ulega poprawie. Jednak dzieje się to zdecydowanie zbyt wolno. Powtórzę, że ważna jest edukacja. O antykoncepcji, funkcjonowaniu organizmu (zwłaszcza kobiety), ale nie tylko to. Równie istotne jest uczenie o możliwościach zarobkowania i pomoc w tej kwestii. Takie małe rzeczy jak wprowadzone kiedyś bodajże w Meksyku drobne pożyczki, za które można było kupić na kredyt na przykład maszynę do szycia. To jest realna pomoc, która nie tylko wspiera materialnie, ale pozwala ludziom uwierzyć we własne możliwości, jest dobra i zaszczepia optymizm. Propozycja zamordowania własnego dziecka, może być tylko przyczyną traumy. Uważam, że nie warto tracić energii na rozpatrywanie tego rodzaju rozwiązań, kiedy jest wiele, wiele innych.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
31-01-2010 03:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Obyś miała rację. Pamiętaj, że u nas bieda zanikała, gdyż byliśmy zwycięzcami. Na Anglików, Francuzów, Niemców pracowały miliony Hindusów, Chińczyków, Afrykanów, których bieda się pogłębiała. Dziś też tak jest - spodnie, które w Chinach kosztują dolara sprzedaje nasza firma u nas za czterdzieści dolarów. Chiny, jakie by nie były, tworzą solidny rynek wewnętrzny i na szczęście nie urynkowiły jena (inaczej byłyby już w naszych kieszeniach). W Indiach wiele poważnych inwestycji należy do Anglików, Francuzów i Amerykanów. To oni budują tamy, z których zalewów wysiedla się ludzi. Bez żadnych rekompensat, albowiem ich rolą był namuł rzeczny, od setek, tysięcy lat (to są często jedni z najstarszych mieszkańców Indii). Co ciekawe, Zachodnie przedsiębiorstwa energetyczne sprawiły iż prąd kilkakrotnie podrożał w stosunku do dawnych cen. Ponoć starają się zupełnie pogrążyć indyjskich przedsiębiorców, którzy byli tańsi. Nie uwierzyłbym, ale Hindusi potrafią kombinować. NIestety, mucha ze słoniem nie wygra.

Gdy jest silny przyrost naturalny, ciężko o nauczycieli. Lekcje to głównie nauka pisania. Klasy mają po 200 osób. Zajęcia odbywają się w błocie. Nauczyciele to szaleńcy godzący się pracować za głodowe pensje. Zazwyczaj sami też nie wiele wiedzą.

Ps.: Co ciekawe, a propos tam mówi się głównie o Chińczykach, bo oni są źli. Ale o Indyjskich tamach, gdzie chcą generować zyski nasi, ani słowa. (lub prawie). Można sprawdzić, gdzie bardziej dantejsko jest.
J.Szulc (5723 punktów)

Plus za pytania...
29-01-2010 23:32 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>To co wypisujesz w tych wątkach nie jest kontrowersyjne. To jest OBRZYDLIWE!
Tabisz w tych wątkach pyta co byś wybrała: zabójstwo noworodka czy zagłodzenie pięciolatka. A także podaje i uzasadnia swój wybór.

Więc co Ty byś wybrała?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
30-01-2010 09:12 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>To co wypisujesz w tych wątkach nie jest kontrowersyjne. To jest OBRZYDLIWE!

>Tabisz w tych wątkach pyta co byś wybrała: zabójstwo noworodka czy zagłodzenie pięciolatka. A także podaje i uzasadnia swój wybór.
>Więc co Ty byś wybrała?

   Ja? Hmmmmm.... Ja bym najpierw wydoiła, a następnie zarżnęła "świętą" krowę. Nasmażyła górę befsztyków w curry i nakarmiła nimi te starsze dzieci, a młodsze napoiła mlekiem.

   Dziwi mnie, dlaczego Jacek Tabisz widząc nędzę i głód wśród tych malców tak "straszliwie" się tym przejął, że natychmiast pomyślał o ich mordowaniu, ale nie o tym, żeby nakarmić je tymi górami mięsa wałęsającymi się po ulicach.

   I gwoli przypomnienia. Pomysłem Jacka Tabisza na ograniczenie przyrostu naturalnego wśród ludzi w Indiach, jest mordowanie noworodków, gdyż Pan Jacek Tabisz wie, że dziecko w pierwszym tygodniu po przyjściu na świat niczego nie czuje, więc można je zabić bez większych obiekcji.

   Ktoś już słusznie zauważył w tym wątku, że pewnie z czasem przeniosłoby się granicę wiekową mordowanych dzieci. No, ale tym się na razie nie przejmujmy. Teraz czas mordować noworodki w pierwszym tygodniu życia. Ciekawe tylko co na to mama i tata takiego dziecka. Jak się nie zgodzą to ich też?
30-01-2010 09:58 
 Ocena 6 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>    Ja? Hmmmmm.... Ja bym najpierw wydoiła, a następnie zarżnęła "świętą" krowę. Nasmażyła górę befsztyków w curry i nakarmiła nimi te starsze dzieci, a młodsze napoiła mlekiem.
Dziś byłyby najedzone a jutro?
Gdzieś czytałam, że Hindusi nie posiadają jakiegoś enzymu i nie trawią krowiego mleka, mięso też im szkodzi.
Samo jednorazowe nakarmienie nie jest rozwiązaniem. Robią to organizacje humanitarne w Afryce z fatalnym skutkiem.
Zanim się rzucisz na mnie z pazurkami to od razu mówię, że takie ujęcie tematu przez Jacka też mi się nie podoba.
Tylko czy jest humanitarny sposób na ograniczenie populacji?
Dla mnie jedyny to sterylizacja, tylko ile ludzi z tamtych rejonów podda się jej dobrowolnie? A przymusowa budzi taki sam sprzeciw jak zabijanie niemowląt.
Jak nie kijem to pałką! Nie ma dobrego rozwiązania.
30-01-2010 10:35 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Samo jednorazowe nakarmienie nie jest rozwiązaniem.

   Jak jednorazowy napad na Jacka.
30-01-2010 10:43 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>>    Ja? Hmmmmm.... Ja bym najpierw wydoiła, a następnie zarżnęła "świętą" krowę. Nasmażyła górę befsztyków w curry i nakarmiła nimi te starsze dzieci, a młodsze napoiła mlekiem.

>Dziś byłyby najedzone a jutro?
>Gdzieś czytałam, że Hindusi nie posiadają jakiegoś enzymu i nie trawią krowiego mleka, mięso też im szkodzi.

   No to faktycznie klapa. Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak przyznać Tabiszowi rację. Jedynym wyjściem z sytuacji jest mordowanie noworodków.

>Samo jednorazowe nakarmienie nie jest rozwiązaniem. Robią to organizacje humanitarne w Afryce z fatalnym skutkiem.

   Te fatalne skutki to opieka medyczna, nauka w szkołach i takie tam inne pierdoły? No faktycznie, rzeczy fatalne z tego mogą wyniknąć.

>Zanim się rzucisz na mnie z pazurkami to od razu mówię, że takie ujęcie tematu przez Jacka też mi się nie podoba.

   Doceniam. Też lubię mieć zabezpieczone tyły. Niby coś mówię, ale tak nie do końca, żeby żadnej opcji się nie podłożyć. Politykiem powinnaś zostać.

>Tylko czy jest humanitarny sposób na ograniczenie populacji?

   No przecież Jacek Tabisz nam go wskazał. Zabijanie noworodków do pierwszego tygodnia życia.

>Dla mnie jedyny to sterylizacja, tylko ile ludzi z tamtych rejonów podda się jej dobrowolnie? A przymusowa budzi taki sam sprzeciw jak zabijanie niemowląt.

   O, Koleżanka widzę potrafi porównywać rzeczy nieporównywalne. No no...

>Jak nie kijem to pałką! Nie ma dobrego rozwiązania.

   Żadnym kijem czy tam pałką. Głodem. Przecież to najlepsze rozwiązanie, a te noworodki i tak nic nie czują.
w-o-w-o (692 punktów)

>Jak nie kijem to pałką! Nie ma dobrego rozwiązania.

A to :

Wystarczy obciąć tym propagatorom systemu kastowego ( niewolnictwa ) gigantyczne wydatki na zbrojenia ( min. głowice nuklearne ) i niepotrzebny program kosmiczny. No chyba, że ktoś uważa, że 1 hindus w kosmosie jest ważniejszy niż tysiące zagłodzonych dzieci.

Może na indyjski problem głodu dzieci by wystarczyło. Koniec kropka.
30-01-2010 10:46 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Tabisz w tych wątkach pyta co byś wybrała: zabójstwo noworodka czy zagłodzenie pięciolatka. A także podaje i uzasadnia swój wybór.
>> Więc co Ty byś wybrała?
>    Ja bym najpierw wydoiła, a następnie zarżnęła "świętą" krowę. Nasmażyła górę befsztyków w curry i nakarmiła nimi te starsze dzieci, a młodsze napoiła mlekiem.
Tym sposobem w ciągu kilku godzin nie ma ani krowy, ani mleka, zatem pytanie powraca.

Więc?

>    Dziwi mnie, dlaczego Jacek Tabisz widząc nędzę i głód wśród tych malców tak "straszliwie" się tym przejął, że natychmiast pomyślał o ich mordowaniu
Nie wiem co w tym dziwnego, przecież to jest rozwiązanie znane w nadwiślańskim kraju jako "aborcja z przyczyn ekonomicznych". (Przy okazji zauważ, że napisałem "co w tym dziwnego" a nie "co Cię tak, Kowalsko, dziwi" - to jest przykład, jak się nie czepiać rozmówcy, a pozostać przy meritum.)

>    Pomysłem Jacka Tabisza na ograniczenie przyrostu naturalnego wśród ludzi w Indiach, jest mordowanie noworodków, gdyż Pan Jacek Tabisz wie, że dziecko w pierwszym tygodniu po przyjściu na świat niczego nie czuje, więc można je zabić bez większych obiekcji.
W każdym razie takie dziecko czuje mniej niż pięciolatek i jak się wydaje, nie rozumie nic.

>    Ktoś już słusznie zauważył w tym wątku
A może niesłusznie? Przecież dyskutujemy.

>że pewnie z czasem przeniosłoby się granicę wiekową mordowanych dzieci.
A katolik by tu powiedział, że rozważanie zabijania dzieci jest konsekwencją zgody na aborcję.

>Teraz czas mordować noworodki w pierwszym tygodniu życia. Ciekawe tylko co na to mama i tata takiego dziecka. Jak się nie zgodzą to ich też?
Wyobrażam sobie ten pomysł nie jako przymus, lecz - podobnie jak aborcja - jako dopuszczalność zabicia dziecka przez matkę. (A też tu zauważ, że analogicznego zagrożenia mogą katolicy upatrywać w aborcji.)

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
30-01-2010 11:10 
 Ocena 7 na 7
J.Szulc (5723 punktów)

To nie do końca tak, Kowalska.
Wartość życia, w różnych kulturach, jest różna.
Tak jak Ty, i wielu innych, oburzam się na suche stwierdzenia Jacka. Trzeba jednak być uczciwym. My myślimy "po europejsku", będąc wychowanymi na kulturze chrześcijańskiej i etyce opartej o te same zasady. Bronimy więc "swojego". I dobrze!
Walczmy więc, na swoim "podwórku", żeby nie było głodnych i zaniedbanych dzieci. U sąsiadów, na naszej ulicy, w naszej miejscowości. Tak najlepiej pokażemy swoje człowieczeństwo.

Pozdrawiam
30-01-2010 12:19 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>To nie do końca tak, Kowalska.
>Wartość życia, w różnych kulturach, jest różna.

   Aha.... No to jestem już w domu. Czyli, że w związku z tym Twoim twierdzeniem, są miejsca, gdzie można mordować dzieci. Ot, choćby Indie. I nie możemy się na to gniewać, bo przecież tam inna kultura jest?
No zajebiście. Po prostu tak zajebiście, że dech mi zaparło. Brawo Jadźka!

>Tak jak Ty, i wielu innych, oburzam się na suche stwierdzenia Jacka. Trzeba jednak być uczciwym. My myślimy "po europejsku", będąc wychowanymi na kulturze chrześcijańskiej i etyce opartej o te same zasady. Bronimy więc "swojego". I dobrze!

   No tak. Ale to Jacek Tabisz, wychowany "na kulturze chrześcijańskiej", jak to nazwałaś, proponuje mordowanie noworodków. Nie Hindusi. Więc coś w tym Twoim rozumowaniu nie teges...

>Walczmy więc, na swoim "podwórku", żeby nie było głodnych i zaniedbanych dzieci. U sąsiadów, na naszej ulicy, w naszej miejscowości. Tak najlepiej pokażemy swoje człowieczeństwo.

   W dupie mam takie "człowieczeństwo". Dać bułkę dziecku w Polsce, a zgadzać się na ich mordowanie w Indiach. To jest rozdwojenie jaźni, a nie człowieczeństwo. A rozdwojenie jaźni się leczy. Psychiatrycznie.
30-01-2010 12:31 
 Ocena 6 na 6
J.Szulc (5723 punktów)

Zacietrzewiłaś się. I to zupełnie niepotrzebnie.
Po co mi tak "dowaliłaś"? Chciałam Ci tylko zwrócić uwagę na to, że różni ludzie różnie widzą pewne sprawy. Etyka nie jest jednowymiarowa, co wcale nie znaczy, ze popieram jakiekolwiek mordowanie. Tym bardziej - gdziekolwiek.
Ochłoń, moja droga. Pomyśl spokojnie.
Gdzie przeczytałaś, ze na cokolwiek w tym "zapalnym" temacie wyraziłam zgodę?

Polecasz mi psychiatrę?
Uprzejmie dziękuję... Nie tego się po Tobie spodziewałam
30-01-2010 12:57 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Zacietrzewiłaś się. I to zupełnie niepotrzebnie.

   Aha. Ale ja jakoś tak już mam, że się zacietrzewiam, gdy ktoś propaguje mordowanie noworodków z przyczyn ekonomicznych i statystycznych.

>Po co mi tak "dowaliłaś"? Chciałam Ci tylko zwrócić uwagę na to, że różni ludzie różnie widzą pewne sprawy. Etyka nie jest jednowymiarowa, co wcale nie znaczy, ze popieram jakiekolwiek mordowanie. Tym bardziej - gdziekolwiek.

   Rozbroiłaś mnie tym "Tym bardziej gdziekolwiek".

>Ochłoń, moja droga. Pomyśl spokojnie.

   Yhy. I na spokojnie przemyślę sobie pozytywy mordowania dzieci. Suuuuuuuuuuper.

>Gdzie przeczytałaś, ze na cokolwiek w tym "zapalnym" temacie wyraziłam zgodę?

   Wystarczy, że zachowujesz się jak większość. Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Czyli wypowiem się, ale nie tak ostro jak Kowalska, bo a nuż Tabisz się obrazi.

>Polecasz mi psychiatrę?
>Uprzejmie dziękuję... Nie tego się po Tobie spodziewałam

   Polecam wszystkim, którzy nie widzą lub nie chcą widzieć, co wypisuje Jacek Tabisz, i do czego nawołuje. Mam Ci drukowanymi jeszcze raz napisać? Że chodzi o mordowanie noworodków?

   Ja też po Tobie nie spodziewałam się takich poglądów. I jestem rozczarowana. Ale jakiś plus w tej całej dyskusji jednak znajduję. Lepiej szybciej niż później przekonać się o prawdziwości innych.
30-01-2010 13:12 
 Ocena 3 na 3
J.Szulc (5723 punktów)

Lepiej nie mogłaś ująć ostatniej wypowiedzi.
Nie było moim zamiarem nadstawiać policzek w imię "Panu Bogu świeczkę, a Diabłu ogarek".
Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, albo zwyczajnie nie chciałaś zrozumieć.
Mnie też jest przykro...

Nie jestem za mordowaniem kogokolwiek i gdziekolwiek.

Napisałam to po raz kolejny, ale już ostatni. Ciepło pozdrawiam.
30-01-2010 13:38 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi, albo zwyczajnie nie chciałaś zrozumieć.

   Jasne. Będę korzystała z tego zdania, jeśli pozwolisz. Fajnie tak odpisywać innym.

>Mnie też jest przykro...

   A mnie jak? Ciekawe czy Jacek Tabisz skomponuje jakąś melodię na flet z racji tej okazji, żeśmy się przez Niego pokłóciły.

Aha. Na chatę i tak Ci wjadę z tą wódką

> Nie jestem za mordowaniem kogokolwiek i gdziekolwiek. Napisałam to po raz kolejny, ale już ostatni.

   No widzisz. A Jacek Tabisz i owszem. I o to ta cała awantura.
w-o-w-o (692 punktów)

>Aha. Na chatę i tak Ci wjadę z tą wódką

Już odśnieżam
01-02-2010 02:22 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>Aha. Na chatę i tak Ci wjadę z tą wódką

>Już odśnieżam

   To do Jadźki było No, chyba że mieszkacie razem. A jak nie, to i tak wal jak w dym z tą Wyborową, co to ją rozmrażasz
w-o-w-o (692 punktów)
Zaraz, zaraz. Ja z wódką nigdy nie żartuję. Wymiana adresików ?
01-02-2010 10:51 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wymiana adresików ?

Sudan. (Trochę na sępa się wciskam na tę Waszą imprę.)



* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 06:11 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Zaraz, zaraz - to ilu nas będzie do tej wódki?
Miejsca starczy dla wszystkich, spokojna głowa tylko czy damy radę to przeżyć?
Kowalska moja Kochana - na wszelki wypadek trzymajmy się razem Facet może być wyłomem w tym układzie
w-o-w-o też powinien się określić
01-02-2010 09:03 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>Zaraz, zaraz - to ilu nas będzie do tej wódki?

Nie zapomnijcie, że ja też miałam być! Mogę przywieźć nalewkę z aronii i bigos.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 15:15 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>Nie zapomnijcie, że ja też miałam być! Mogę przywieźć nalewkę z aronii i bigos.

Ja mam cytrynówkę i malinówkę. Ale pić tylko czystą potrafię. Jak gotujesz bigos ? Ja tylko z kiszonej kapusty. Nie dodaję surowej.
01-02-2010 16:04 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)

>Ja mam cytrynówkę i malinówkę. Ale pić tylko czystą potrafię. Jak gotujesz bigos ? Ja tylko z kiszonej kapusty. Nie dodaję surowej.

A ja używam również surowej. Pół na pół. Możesz przywieźć malinówkę i cytrynówkę. No i też coś na kaca.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 16:32 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

> No i też coś na kaca.

2KC
Nie czytać "dwa kace", czyli kac plus kac
01-02-2010 17:32 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)

>A ja używam również surowej. Pół na pół.

Biorę kapustę kiszoną, jak najkwaśniejszą, chrupką. Tylko raz płuczę, zalewam lekko wodą, odrobinę cukrzę, dorzucam liście laurowe, ziele angielskie. Gotuję wraz z żeberkami. Po godzinie dodaję posiekane, uprzednio namoczone suszone grzyby, pocięte w mniejsze kawałki suszone śliwki, koncentrat pomidorowy ( własnej roboty zresztą, kapitalny jest koncentrat "Włocławek" - ta sama firma robi naprawdę dobry ketchup ).Cebulkę siekam, kiełbasę w pół plastry, mocno smażę wraz z posiekanym czosnkiem. Dodaję do gara z kapustą. Gotuję często mieszając. Pod koniec doprawiam majerankiem, solą, pieprzem białym oraz czarnym. Niczym nie trzeba zakwaszać.

To mój ulubiony przepis.
Autografka (10638 punktów)

>To mój ulubiony przepis.

No nie! Ja póki co jestem tylko o śniadaniu, a Ty mi tu takie przepisy smakowite zamieszczasz.
A kiełbasy nie dodaję do bigosu, wolę jakąś wędzonkę i boczek.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 19:34 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>No nie! Ja póki co jestem tylko o śniadaniu, a Ty mi tu takie przepisy smakowite zamieszczasz.

To straszne ! Moja Pani ma domową pracę ( maluje ), ale jak gdzieś wychodzi zawsze szykuję jej "my pocket"...Hmmm...Aż mi ślinka poleciała...

>A kiełbasy nie dodaję do bigosu, wolę jakąś wędzonkę i boczek.

A, bo zapomniałem dodać o jaką kiełbasę mi chodzi. Tu, gdzie postawiliśmy dom, jest takie jedne domostwo. Wchodzisz tam w każdy czwartek, od 20:00 są drzwi otwarte. Patrzysz, a tam mięsa zapeklowane, zasolone, wędzone karkówki, polędwice, kiełbasy. Oczywiście wszystko na sprzedaż. Wszystko własnej roboty. Moja odyseja po tej mięsnej krainie zakończyła się odnalezieniem przepysznej, wędzonej kiełbasy zrobionej z podgardla, boczku i mięsa wieprzowego.
02-02-2010 07:37 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Biorę kapustę kiszoną, jak najkwaśniejszą, chrupką. Tylko raz płuczę, zalewam lekko wodą, odrobinę cukrzę, dorzucam liście laurowe, ziele angielskie. Gotuję wraz z żeberkami. Po godzinie dodaję posiekane, uprzednio namoczone suszone grzyby, pocięte w mniejsze kawałki suszone śliwki, koncentrat pomidorowy ( własnej roboty zresztą, kapitalny jest koncentrat "Włocławek" - ta sama firma robi naprawdę dobry ketchup ).Cebulkę siekam, kiełbasę w pół plastry, mocno smażę wraz z posiekanym czosnkiem. Dodaję do gara z kapustą. Gotuję często mieszając. Pod koniec doprawiam majerankiem, solą, pieprzem białym oraz czarnym. Niczym nie trzeba zakwaszać.

Hmmm... coś w tym jest... .
02-02-2010 09:45 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>...odrobinę cukrzę
>Hmmm... coś w tym jest... .
   Zamiast cukru dodaj musztardy, big_zydzie - pycha.
01-02-2010 10:17 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Zaraz, zaraz - to ilu nas będzie do tej wódki?

   No w tej chwili to czworo. Ty, Autografka, wowo i ja.

>Miejsca starczy dla wszystkich, spokojna głowa tylko czy damy radę to przeżyć?

   Oczywiście, że damy radę. Będziemy pili co drugi kieliszek

>Kowalska moja Kochana - na wszelki wypadek trzymajmy się razem Facet może być wyłomem w tym układzie w-o-w-o też powinien się określić

   Po pierwsze Kochana Jadziuniu, zabawa bez facetów jest bez sensu. A po drugie to faktycznie, niech się wowo określi (To nic, że nie mam pojęcia w czym miałby się określać )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>    Po pierwsze Kochana Jadziuniu, zabawa bez facetów jest bez sensu.


To niestety też dziewczynka.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 16:07 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)
>>    Po pierwsze Kochana Jadziuniu, zabawa bez facetów jest bez sensu.
>

>
To niestety też dziewczynka.


Niestety Osnowo, żadnego obrazka nie widać. Chyba, że to tylko mnie dotknęła cenzura.

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 16:34 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Osnaowa niech nie zagaduje
Pewnie chciałby dołączyć ...

P.S. U mnie też tylko literki, więc pewnie tak u wszystkich.
01-02-2010 17:53 
 Ocena 6 na 6
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Niestety Osnowo, żadnego obrazka nie widać. Chyba, że to tylko mnie dotknęła cenzura.


U mnie na podglądzie jest obraz, ale gdyby ponownie zniknął, można w wygooglować grafikę np. "sudańska dziewczynka i sęp" - pojawi się jako 4 pierwsze rezultaty, bo to wybitne zdjęcie.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Autografka (10638 punktów)
Nie powiało optymizmem.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 19:37 
 Ocena 3 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
>Nie powiało optymizmem.

Dlatego, my jako Słowianie musimy podtrzymywać tradycję zapijania. Zabijania rzeczywistości. Skoro nic nie możemy zmienić, warto się czasem upić.

Napisałem właśnie nasze wytłumaczenie dla tych, którzy zarzucą nam bezmyślność. W końcu w wątku o głodzie i zabijaniu dzieci piszemy o jedzeniu i piciu wódy...

"Pusty kieliszek"

Ja i wy, ciało koło ciała.
Zlane w całość byty
chcące zapomnieć :
Co to dzień
co to noc.
Zalane głowy
porzucające rzeczywistość
niewymarzoną, tę prawdziwą
usztywniającą myśli, krępującą ruchy
trwogę naszą
nieprzejednaną.

Chcę pić...
Chcę zabić prawdę
usmiercić choć na chwilę
na tę jędną noc.

Polejcie wieć
czybciej i więcej.
Oto moja pustka, mój kieliszek...
Więc nalejcie mi co macie -
chcę być bezrozumnym bytem
naprutym - niemyślącym
nitem
scalającym życie
bolesne
i marzenia o innym...
O moim i twoim
Raju.

Nasze ciała upite
śpiące -
niech śpią w spokoju
ukrycie.

Choć
przez tę jedną noc.

Radosną noc.


Mam nadzieję, że pisząc ten wiersz dam nam wytłumaczenie naszego "rozpasania".
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie powiało optymizmem.
Taki wątek.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 14:07 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

> w-o-w-o też powinien się określić

Zawsze mogę się przebrać w damskie ubranko. Dżinsowa, jasna mini może być ?
01-02-2010 15:06 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Pewnie, że może być
No i nie zapomnij wydepilować nóg

To się będzie działo
Rozumiem, że piszesz się na tę imprezę?
01-02-2010 15:12 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
>Pewnie, że może być
>No i nie zapomnij wydepilować nóg
>To się będzie działo
>Rozumiem, że piszesz się na tę imprezę?

Oczywiście. Może kupię pejcz ? Będziecie miały dowód na upadek męskiej wszechwładzy. Może coś Wam ugotować ?
01-02-2010 15:29 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Żadnych pejczy, kajdanek czy innych akcesoriów Spokojnie, przecież my mamy o mężczyznach całkiem sympatyczne zdanie, prawda dziewczyny?
A jeśli chodzi o gotowanie, to jak najbardziej! Potrawa przyrządzona przez faceta ( i nie jest to woda zagotowana do herbaty), zawsze mile widziana.
No to mamy już "czwórkę do pokera

01-02-2010 17:20 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
Jest tam śnieg ? Wymienię opony w Land R, wyciągnę z garażu sanie i robimy kulig.

Co do potraw. Może jakaś fajna sałatka ? Moja ulubiona, która sprawdza się w damskim towarzystwie to :

sałata szpinak z dressingiem truskawkowo - majerankowym, kozim serkiem twarożkowym, krążkami czerwonej cebuli, plasterkami bekonu i prażonymi orzeszkami Pinii.

Musiałbym tylko skombinować liście szpinaku, może wezmę z knajpy. Bigos jak widzę już będzie.
01-02-2010 17:33 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Dobra. Mamy obiecany bigos. Opisana sałatka zapowiada się ciekawie... Kowalska ogra nas w pokera. Co ja mam przygotować?
01-02-2010 18:05 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>Dobra. Mamy obiecany bigos. Opisana sałatka zapowiada się ciekawie... Kowalska ogra nas w pokera. Co ja mam przygotować?

To już ustalajcie między sobą. Właśnie w garażu znalazłem 3 kg torbę pistacji...Co one tu robią ???
01-02-2010 18:10 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Poza tym zaraz nam zwrócą uwagę, że prowadzimy rozmowy nie na temat. Chociaż ja uważam, że lepiej zatuszować te mordercze rozmowy o uśmiercaniu. Już wolę zabić swoją wątrobę.
01-02-2010 17:25 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>No to mamy już "czwórkę do pokera

   Tylko że ja zawsze w pokera wygrywam. Więc to nuda będzie grać, jak i tak wynik z góry wiadomy. Trzeba pomyśleć o innych rozrywkach. Może poker rozbierany? Zawsze to jakaś nowość, co nie?
01-02-2010 17:32 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Po cichu liczyłam na taką opcję
w-o-w-o (692 punktów)
>Po cichu liczyłam na taką opcję

No to Żona mnie nie puści, chyba, że załatwię jej jakiegoś masażystę.
J.Szulc (5723 punktów)

Hm... To maleńki problemik
Chyba, że zabierzesz żonę ze sobą?
w-o-w-o (692 punktów)

>Chyba, że zabierzesz żonę ze sobą?

Jak zaproponuję masażystę to nie będzie chciała jechać
01-02-2010 03:29 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wybacz, ale to nie twoja sprawa, co robię poza tą dyskusją, w której nie powiedziałaś niczego, poza tym, że na tle Jacka Tabisza jesteś wspaniałą szlachetną osobą. Być może. Wrażliwość ocenia się (być może) na dwa sposoby:

1. Są osoby wrażliwe.
2. Są osoby które uważają się za wrażliwe i lubią to prezentować na tle innych.

Cieszę się, że masz rację, cieszę się, że czujesz się osobą wrażliwą. I mam do ciebie ogromną prośbę - ukryj moje wypowiedzi.

Ps.: Jeśli czułaś się zatroskana moją kontrowersyjną opinią wyrażoną w temacie "kiedy można zabić człowieka?", to doprawdy, dołożyłaś wszelkich wrażliwych starań, aby mi przekazać swoje racje, odczucia i skłonić mnie do weryfikacji moich poglądów. Tak sobie wyobrażam cel wrażliwej osoby - ktoś pisze coś dziwnego i niepokojącego, więc chcemy mu powiedzieć, że się myli. Z pewnością z pełną wirtuozerii wrażliwością starałaś się osiągnąć ów cel. A to, czy ów cel miał numer 1, czy 2 (lubię cyfry będąc tłem twoim) - sama pomyśl.
J.Szulc (5723 punktów)

>Polecasz mi psychiatrę?
Dziękuje za plusy za umieszczenie tego zdania
30-01-2010 13:53 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>    W dupie mam takie "człowieczeństwo". Dać bułkę dziecku w Polsce, a zgadzać się na ich mordowanie w Indiach.
Rozumiem, że dupa Twoja i to Ty się nie zgadzasz.

Tylko w jaki sposób się nie zgadzasz? Po prostu pisząc, że nie i tę pustą pisaninę zagryzając sobie dla animuszu bułą?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
30-01-2010 14:25 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>>    W dupie mam takie "człowieczeństwo". Dać bułkę dziecku w Polsce, a zgadzać się na ich mordowanie w Indiach.

>Rozumiem, że dupa Twoja i to Ty się nie zgadzasz.

   A czyja? Gdybym napisała: W dupie Osnowy mam takie człowieczeństwo, to byłaby dupa Twoja i Twoja niezgoda.

>Tylko w jaki sposób się nie zgadzasz? Po prostu pisząc, że nie i tę pustą pisaninę zagryzając sobie dla animuszu bułą?

   Na razie nie zgadzam się z Tabiszem. To raz. Po drugie, nic mi nie wiadomo, że w Indiach już wprowadzili Tabiszowe projekty uśmiercania niemowląt.

   No, to na razie. I Twoje Osnowa zdrowie. Idę na obiad. A jak jeszcze wpadniesz na jakiegoś mądrego posta, to pisz jak w dym.
30-01-2010 16:23 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>    W dupie mam takie "człowieczeństwo". Dać bułkę dziecku w Polsce, a zgadzać się na ich mordowanie w Indiach.
[...]
>    Idę na obiad.
A idź.

Tylko pamiętaj nie mówić z pełnymi ustami o głodujących dzieciach. (Oczywiście mam tu na myśli "usta pełne frazesów", wszak kulturalna z Ciebie osóbka i pospolitego faux pas nie popełniłabyś.)



* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
30-01-2010 14:59 
 0 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>[...] są miejsca, gdzie można mordować dzieci. Ot, choćby Indie. I nie możemy się na to gniewać, bo przecież tam inna kultura jest?
>No zajebiście. Po prostu tak zajebiście, że dech mi zaparło. Brawo Jadźka!
>Ale to Jacek Tabisz, wychowany "na kulturze chrześcijańskiej", jak to nazwałaś, proponuje mordowanie noworodków. Nie Hindusi. Więc coś w tym Twoim rozumowaniu nie teges...
>W dupie mam takie "człowieczeństwo". Dać bułkę dziecku w Polsce, a zgadzać się na ich mordowanie w Indiach. To jest rozdwojenie jaźni, a nie człowieczeństwo. A rozdwojenie jaźni się leczy. Psychiatrycznie.

   Rozumiejąc Twoją irytację, jej motywy i uzasadnienia, a jednocześnie szanując taki punt widzenia - nie mogę, niestety, się z nim zgodzić, ani przyznać Ci racji - podobnie jak Jackowi, który popełnia wprawdzie mniej błędów w rozumowaniu, to jednak nie uwzględnia wielu okoliczności istotnych dla problemu (zwłaszcza tych, które nie pasują do jego tezy).

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 15:11 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>    Rozumiejąc Twoją irytację, jej motywy i uzasadnienia, a jednocześnie szanując taki punt widzenia - nie mogę, niestety, się z nim zgodzić, ani przyznać Ci racji - podobnie jak Jackowi, który popełnia wprawdzie mniej błędów w rozumowaniu, to jednak nie uwzględnia wielu okoliczności istotnych dla problemu (zwłaszcza tych, które nie pasują do jego tezy).

   Ja pierd....... Kaczyński prezydĘt mówi bardziej do rzeczy i zrozumiale
30-01-2010 15:40 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>    Ja pierd....... Kaczyński prezydĘt mówi bardziej do rzeczy i zrozumiale

   Wprawdzie p*****lenie, to bardzo przyjemna czynność, ale Ci ją przerwę (na chwilę, mam nadzieję).

   Pomyślałaś może, dlaczego masz trochę racji? Bo jesteśmy bogaci i stać nas na takie postawy jakie prezentujesz i popierasz.
   A pomyślałaś dlaczego jesteśmy bogaci? Bo "wyzyskujemy" bezwzględnie "trzeci" świat. Tylko czy oby na pewno?
   A pomyśl co by było, gdybyśmy zabrali nasz przemysł i nasze pieniądze od nich i umieścili u nas? Pomyśl o ekonomii (koszty pracy, a w konsekwencji ceny towarów), pomyśl o ekologii, pomyśl o transporcie, bezrobociu, energetyce, i paru innych dziedzinach życia społecznego.
Za kilkanaście lat - zapewniam Cię - osiągamy ich poziom rozwoju i warunki życia (?); tyle tylko, że ich już nie będzie wcale, a to jest jakieś 2/3 ludzkości!.
   Wystarczy?

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
30-01-2010 15:26 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Wartość życia, w różnych kulturach, jest różna.
Nie jest więc wartością absolutną?
>Tak jak Ty, i wielu innych, oburzam się na suche stwierdzenia Jacka. Trzeba jednak być uczciwym. My myślimy "po europejsku", będąc wychowanymi na kulturze chrześcijańskiej i etyce opartej o te same zasady. Bronimy więc "swojego". I dobrze!
To zależy od taktyki obrony a np. Górski stwierdził, tak bardzo po zachodniemu, że najlepszą jest atak.
>Walczmy więc, na swoim "podwórku", żeby nie było głodnych i zaniedbanych dzieci. U sąsiadów, na naszej ulicy, w naszej miejscowości. Tak najlepiej pokażemy swoje człowieczeństwo.
Najlepiej ta walka idzie tym, którzy przez stulecia sponsorowali ją z oficjalnego wyzysku kolonialnego. Teraz flagi narodowe zamieniły się w znaki logo ponad narodowych korporacji, kontynuujących mało chwalebną tradycję.
Pozdrawiam
31-01-2010 00:46 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>    Ja? Hmmmmm.... Ja bym najpierw wydoiła, a następnie zarżnęła "świętą" krowę. Nasmażyła górę befsztyków w curry i nakarmiła nimi te starsze dzieci, a młodsze napoiła mlekiem.

Wystarczy obciąć tym propagatorom systemu kastowego ( niewolnictwa ) gigantyczne wydatki na zbrojenia ( min. głowice nuklearne ) i niepotrzebny program kosmiczny. No chyba, że ktoś uważa, że 1 hindus w kosmosie jest ważniejszy niż tysiące zagłodzonych dzieci.

Koniec kropka.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rząd Indii nie propaguje systemu kastowego, lecz wręcz przeciwnie. To nie jest moja opinia, lecz faktyczny stan rzeczy. Na ile to rządowi Indii wychodzi, to już inna sprawa, lecz starają się jak mogą. Również wielu ludzi kultury stara się walczyć z systemem kastowym. Filmy, które uderzają w kastowe stereotypy są częściowo zwolnione z podatków.
01-02-2010 13:23 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>    Dziwi mnie, dlaczego Jacek Tabisz widząc nędzę i głód wśród tych malców tak "straszliwie" się tym przejął, że natychmiast pomyślał o ich mordowaniu, ale nie o tym, żeby nakarmić je tymi górami mięsa wałęsającymi się po ulicach.

O, ale to interesujące.

Nawet jeśli Jacek myli się (a pewnie się myli), mówiąc, że noworodek jest nieświadomy bólu, to czy faktycznie jest bardziej świadomy bólu niż "góra mięsa", która wałęsa się po ulicy - tak by podtrzymanie jego życia usprawiedliwiło przerobienie na kotlety owej góry mięsa? Przecież ta góra mięsa nie zmienia się w kotlety bezboleśnie. A jeśli nie, to co czyni noworodka bardziej wartościowym od krowy? Potencjał rozwoju do dorosłego człowieka? To dotyczy też zygot - a jakoś mało ich obrońców wśród niereligijnych.

Czy może jednak ładne oczka?

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
30-01-2010 11:15 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>    Jasne. I dlatego wyjściem z sytuacji jest mordowanie noworodków, bo sobie umyśliłeś, że takie dziecko niczego nie czuje przez kilka dni po przyjściu na świat. Dorośli są niewinni, że ja na świat powołali. Zresztą gdyby ich chcieć zamordować, to mogliby się zbuntować. A taki mały gnojek co tylko ryczy, sika i sra, awantury przecież nie zrobi.
>    Poczytałam też ten drugi wątek, który założyłeś żeby dalej dyskutować o słuszności zabijania dzieci w celach statystycznych . I powiem Ci Jacek tak:
>To co wypisujesz w tych wątkach nie jest kontrowersyjne. To jest OBRZYDLIWE!

Każdy rozumny człowiek, który trzymał na ręku noworodka, nawet cudzego - wstrząśnie się z obrzydzenia na myśl, że można by to dziecko zabić - ot, tak, z powodów ekonomicznych.
Nie trzeba być kobietą, by to zrozumieć i poczuć, wystarczy być człowiekiem.

Ale to się DZIEJE na świecie, dalekim i bliskim.

Jacek rozpoczął kontrowersyjny, obrzydliwy temat - ale po prostu ten temat istnieje i jest realizowany rzeczywiście! Noworodki naprawdę są zabijane - i wielu ludzi nie widzi innego wyjścia! A podrośnięte dzieci naprawdę konają z głodu i naprawdę są sprzedawane przez rodziców jako niewolnicy!

I nie mówienie o tym - bo to OBRZYDLIWE - jest przymknięciem oczu i cichym przyzwoleniem, by działo się to nadal.
30-01-2010 12:29 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Każdy rozumny człowiek, który trzymał na ręku noworodka, nawet cudzego - wstrząśnie się z obrzydzenia na myśl, że można by to dziecko zabić - ot, tak, z powodów ekonomicznych.
>Nie trzeba być kobietą, by to zrozumieć i poczuć, wystarczy być człowiekiem.

To akurat nie jest prawda- status noworodka bywa różny w zależności od kultury, w której przebywasz bądź sytuacji historycznej. I przypisywanie wstrząsania się z obrzydzeniem wszystkim ludziom rozumnym to zupełnie nieracjonalne, wywodzące się z emocji li i jedynie zachowanie.
30-01-2010 13:04 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>To akurat nie jest prawda- status noworodka bywa różny w zależności od kultury, w której przebywasz bądź sytuacji historycznej. I przypisywanie wstrząsania się z obrzydzeniem wszystkim ludziom rozumnym to zupełnie nieracjonalne, wywodzące się z emocji li i jedynie zachowanie.

To był mój skrót myślowy, chodziło mi o "nasz" krąg kulturowy - odpowiadałem na głos oburzenia, że porusza się tak obrzydliwe tematy.
30-01-2010 15:08 
 Ocena 4 na 4
Smith (10069 punktów)
>To był mój skrót myślowy, chodziło mi o "nasz" krąg kulturowy - odpowiadałem na głos oburzenia, że porusza się tak obrzydliwe tematy.
Jednym z fundamentów naszego kręgu jest kultura starożytnej Grecji.
31-01-2010 14:16 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
I Starożytnego Rzymu.
31-01-2010 16:20 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>I Starożytnego Rzymu.
Ty też lubisz spiętrzać fundamenty, jak ci co do krzyża doszli.
01-02-2010 13:24 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>To był mój skrót myślowy, chodziło mi o "nasz" krąg kulturowy - odpowiadałem na głos oburzenia, że porusza się tak obrzydliwe tematy.

No tak.

Odrzućmy te tematy ze wstrętem - w końcu bezmyślność jest lepsza od namysłu.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>To był mój skrót myślowy, chodziło mi o "nasz" krąg kulturowy - odpowiadałem na głos oburzenia, że porusza się tak obrzydliwe tematy.
>No tak.
>Odrzućmy te tematy ze wstrętem - w końcu bezmyślność jest lepsza od namysłu.

Czy Ty na pewno odpowiadasz na moje wypowiedzi, czy odpowiadasz swoim wyobrażeniom o moich wypowiedziach?
30-01-2010 22:33 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>I nie mówienie o tym - bo to OBRZYDLIWE - jest przymknięciem oczu i cichym przyzwoleniem, by działo się to nadal.

   Jesteś za głośnym przyzwalaniem, podbudowanym "racjonalnym" uzasadnieniem?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-01-2010 11:38 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>I nie mówienie o tym - bo to OBRZYDLIWE - jest przymknięciem oczu i cichym przyzwoleniem, by działo się to nadal.
>   Jesteś za głośnym przyzwalaniem, podbudowanym "racjonalnym" uzasadnieniem?
>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Uważasz, że tak wynikało z mojej wypowiedzi?
Nie, nie jestem za przyzwalaniem. Jestem za głośną, racjonalną dyskusją, co zrobić, by to się przestało dziać gdziekolwiek.
31-01-2010 14:21 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Nie, nie jestem za przyzwalaniem. Jestem za głośną, racjonalną dyskusją, co zrobić, by to się przestało dziać gdziekolwiek.

   A czy sądzisz, że zabijanie noworodków to dobry sposób na to, aby pięciolatkowie mieli co jeść?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 10:53 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   A czy sądzisz, że zabijanie noworodków to dobry sposób na to, aby pięciolatkowie mieli co jeść?
Pozbywanie się młodego pokolenia gdy w złym momencie wpycha się nam w życie już dawno uznałeś za racjonalne.

Teraz tylko przesuwamy granicę. (Ale nie tę ze Słowacją.)

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 13:29 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)

>   A czy sądzisz, że zabijanie noworodków to dobry sposób na to, aby pięciolatkowie mieli co jeść?

Teraz przekręcasz - sens wypowiedzi inicjującej jest jasny - zabijanie niemowląt to dobry sposób by nie dopuścić do powstania zagłodzonych pięciolatków.

Subtelna różnica, ale jednak.

No i mimo wszytko, chociaż sam jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu - zaskakuje mnie, że w tej dyskusji jednak nie przedstawia się rozsądnych kontrargumentów - zamiast tego powtarza wyświechtane argumenty antyaborcjonistów.

Nie wiem, jak można wierzyć, że argumentacja niedziałająca w przypadku aborcji cudownym sposobem okaże się poprawna przy dzieciobójstwie.
A pobieżne sprawdzenie - wiele osób przeciwnych w tym wątku dzieciobójstwu ("wstrętne, obrzydliwe") zarazem z ochotą aprobuje mordowanie zarodków i płodów ludzkich.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
placownik (17853 punktów)
>>   A czy sądzisz, że zabijanie noworodków to dobry sposób na to, aby pięciolatkowie mieli co jeść?
>Teraz przekręcasz - sens wypowiedzi inicjującej jest jasny - zabijanie niemowląt to dobry sposób by nie dopuścić do powstania zagłodzonych pięciolatków.
>Subtelna różnica, ale jednak.

   Masz rację. Tyle, że różnica nie jest zbyt istotna. Tym nie mniej przeformułuję nieco, grając na emocjach - przyznaję.

   Mój drogi. Wiem, że nie będę w stanie cię wyżywić. Dobrzy ludzie dokładnie przemyśleli sprawę i doszli do wniosku, że nie pomogą mi w tym. Uważają, że w obecnej sytuacji nie powinnam się rozmnażać, a gdyby mi pomogli, to rozmnażałabym się dalej w najlepsze. Dlatego, z ciężkim sercem... Żegnaj.

   Teraz już lepiej?

>No i mimo wszytko, chociaż sam jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu - zaskakuje mnie, że w tej dyskusji jednak nie przedstawia się rozsądnych kontrargumentów - zamiast tego powtarza wyświechtane argumenty antyaborcjonistów.
>Nie wiem, jak można wierzyć, że argumentacja niedziałająca w przypadku aborcji cudownym sposobem okaże się poprawna przy dzieciobójstwie.
>A pobieżne sprawdzenie - wiele osób przeciwnych w tym wątku dzieciobójstwu ("wstrętne, obrzydliwe") zarazem z ochotą aprobuje mordowanie zarodków i płodów ludzkich.

   Jeden plus, jaki Ci daję, to żałośnie mało. Trafiłeś w sedno. Chociaż nie do końca czuję się winny,to jednak obiecuję poprawę.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 17:21 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>
   Mój drogi. Wiem, że nie będę w stanie cię wyżywić. Dobrzy ludzie dokładnie przemyśleli sprawę i doszli do wniosku, że nie pomogą mi w tym. Uważają, że w obecnej sytuacji nie powinnam się rozmnażać, a gdyby mi pomogli, to rozmnażałabym się dalej w najlepsze. Dlatego, z ciężkim sercem... Żegnaj.

>   Teraz już lepiej?

I tak, i nie.
W istocie odsłania to niechlujność argumentacji Tabisza, o jakiej pisałem w odpowiedzi Kowalskiej.

Dzieciobójstwo (lub, jak dla sprawy precyzji proponuje Singer, niemowlęciobójstwo) może być etyczne słuszne w sytuacjach rozkładu społecznych mechanizmów pomocy i wsparcia - czyli w niektórych krajach trzeciego świata. To znaczy, oczywiście lepszym wyjściem byłaby pomoc krajów rozwiniętych, ale spuśćmy zasłonę milczenia na temat tego jak my wspieramy sprawę mordowanych niemowląt (nie licząc oczywiście naszej niesłabnącej woli mędrkowania i wzdrygania się ze wstrętem na sama myśl o tym procederze).
Naprawdę, możemy mieć odruch wstrętu do tego procederu, ale na przykład dla tego dziecka:



faktycznie mogło by być lepiej umrzeć gdy było jeszcze niemowlęciem i niewątpliwie cierpiało mniej, niż później.

Problem z wypowiedzią Jacka jednak jest taki, że on o tych sytuacjach mówi w kategoriach "prawa" rodziców do decydowania o losie dziecka - gdy tymczasem mówimy o ludziach, którym piekielny los odbiera wszelki wybór, a o dzieciobójstwie nie sposób mówić inaczej jako o niemalże biologicznym odruchu desperackiego i beznadziejnego współczucia.

W świecie w którym rodzice mają prawa i mogą decydować o tym czy tamtym, nic im do tego czy dziecko żyje czy nie - jeśli chcą - mogą się podjąć jego opieki, jeśli nie, znajdzie się dla niego rodzina zastępcza., lub w najgorszym razie dom dziecka.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 19:15 
 Ocena 5 na 5
placownik (17853 punktów)

   Plus za Singera. Dla wielu, jego rozróżnienie pomiędzy egzemplarzem gatunku homo sapiens i osobą byłoby prawdziwym objawieniem. Gdyby je znali. Stąd morał jaki płynie z dotychczasowego przebiegu dyskusji: nauka religii nie może zastąpić nauki etyki.

   Jednak nawet jeśli przyjmiemy za Singerem, że niemowlę nie jest jeszcze osobą, to w żaden sposób nie wynika z tego jeszcze, że jego rodzice powinni mieć prawo do jego zabicia. A tylko w ten sposób mogę odczytać Jackowy postulat niekaralności matki za zabicie niemowlaka w pierwszych dwóch (dlaczego nie trzech, albo czterech) tygodniach życia.

   Wzmocniłeś Jackową beletrystykę poprzez dodanie ilustracji. Rośnie przez to siła perswazyjna jego argumentu, ale argument pozostaje ten sam. Zauważ przy tym, że jest to argument nie za zabijaniem, ale przeciw negatywnemu moralnemu osądowi osób, które uznały, że warunki w jakich się znalazły usprawiedliwiają takie działanie. A to, że (ewentualnie) wstrzymujemy się z moralnym osądem ich działania, wcale nie znaczy, że to działanie aprobujemy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 19:42 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>    Zauważ przy tym, że jest to argument nie za zabijaniem, ale przeciw negatywnemu moralnemu osądowi osób, które uznały, że warunki w jakich się znalazły usprawiedliwiają takie działanie. A to, że (ewentualnie) wstrzymujemy się z moralnym osądem ich działania, wcale nie znaczy, że to działanie aprobujemy.

Co też, choć być może nie dość jasno to wyraziłem, jest w zasadzie moim stanowiskiem.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 20:37 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>A czy sądzisz, że zabijanie noworodków to dobry sposób na to, aby pięciolatkowie mieli co jeść?

Płodzenie jest podobne do włączania kierunkowskazu przed skrzyżowaniem - niektórzy robią to zawczasu, a inni poniewczasie. Potem wypadek trafia do likwidatora szkód. Różne towarzystwa ubezpieczeniowe rywalizują o przejęcie klienteli, bo ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. Wiele z nich używa terminu 'kasacja'. Jest to oferta tańsza i zyskująca dziś podstawy racjonalne, bo im nowsze auta, tym bardziej awaryjne..

[Optuję za włączaniem migaczy zawczasu]
01-02-2010 20:59 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>[Optuję za włączaniem migaczy zawczasu]

   To zmniejsza liczbę wypadków kasacji, wpływając negatywnie na płynność ruchu.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
w-o-w-o (692 punktów)

>Nie, nie jestem za przyzwalaniem. Jestem za głośną, racjonalną dyskusją, co zrobić, by to się przestało dziać gdziekolwiek.

Tak. Tak. Przestanie się to dziać, ale w Twoich snach. Racjonalisto marzycielu. Świat bez głodu, bez wojen - piękny sen.

Ralanium.

I dobranoc.
01-02-2010 08:43 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)

>Tak. Tak. Przestanie się to dziać, ale w Twoich snach. Racjonalisto marzycielu. Świat bez głodu, bez wojen - piękny sen.
>Ralanium.
>I dobranoc.
>

Nie wstydzę się marzyć. Nie wstydzę się myśleć.

Piękny sen? A pamiętasz, jak Martin Luther King rozpoczął swoje najsłynniejsze przemówienie?

Tak: "Miałem sen, piękny sen...".
01-02-2010 14:15 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

> Martin Luther King

Tylko on najpierw śnił, a potem szedł na barykady. Jeśli wstaniesz z fotela i wyjdziesz głosić to co napisałeś ( tak pięknymi przemowami ) to chwycę za Twą flagę i pomaszeruję za Tobą. Bo ja też mam marzenia.
01-02-2010 14:29 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>> Martin Luther King
>Tylko on najpierw śnił, a potem szedł na barykady. Jeśli wstaniesz z fotela i wyjdziesz głosić to co napisałeś ( tak pięknymi przemowami ) to chwycę za Twą flagę i pomaszeruję za Tobą. Bo ja też mam marzenia.

Jesteś pewien tych barykad u Luthera Kinga?

Zaraz zarzucam czołg na ramię i lecę walczyć o pokój. Zasadzisz orchidee na moim grobie?

A na serio:
Nadeszły takie czasy, że lepszy zasięg ma głoszenie z fotela, niż ze skrzynki po owocach w Hyde Parku.
Myślę też od jakiegoś czasu intensywnie co można zrobić, by nie pozostawać ze swoimi "przemowami" tylko w kręgu racjonalistów na forum. Dam znać, jak wymyślę.
w-o-w-o (692 punktów)

>Myślę też od jakiegoś czasu intensywnie co można zrobić, by nie pozostawać ze swoimi "przemowami" tylko w kręgu racjonalistów na forum. Dam znać, jak wymyślę.

Po tych słowach powiem jedno - masz we mnie swojego, wiernego żołnierza.
01-02-2010 15:11 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Myślę też od jakiegoś czasu intensywnie co można zrobić, by nie pozostawać ze swoimi "przemowami" tylko w kręgu racjonalistów na forum. Dam znać, jak wymyślę.
>Po tych słowach powiem jedno - masz we mnie swojego, wiernego żołnierza.
>

Ba! Zostaniesz mianowany od razu na wysokie, odpowiedzialne, przywódcze stanowisko!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Co sądzisz o "Wiedzy", którą się "ma"?
31-01-2010 13:58 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Co sądzisz o "Wiedzy", którą się "ma"?

   Unikasz uściśleń. Spytam więc o Gazę. Jeden z najbardziej "przeludnionych" obszarów na Ziemi. Przyrost naturalny - 3.422%.

   Słucham.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Co mam uściślić? Że muzułmanie mnożą się szybciej niż inni? W Indiach nie, Hinduiści mają większe rodziny. Że Gaza jest swoistym terytorium - gettem?
31-01-2010 14:28 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Co mam uściślić?

   Czy oprócz głodu dostrzegasz jeszcze jakieś powszechne dolegliwości wynikające z przeludnienia, które miałyby, według Ciebie, stanowić wystarczające uzasadnienie dla dopuszczalności mordowania niemowląt.

>Że Gaza jest swoistym terytorium - gettem?

   Każdy obszar jest "swoisty". Czy to będzie delta Gangesu i Brahmaputry, czy kraje Sahelu. A swoisty urok Twojego "rozwiązania" polega na jego uniwersalności. Czyżbym się mylił?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-01-2010 14:57 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nadal uważam, że tygodniowy, dwutygodniowy noworodek nie odczuwa niczego świadomie. Natomiast pięcioletnie dziecko owszem. Nie wierzę w ludzką duszę, zatem nie uważam, że każdy potencjał istnienia dany jest "przez Boga". Uważam, iż w przeludniającym się świecie rodzice, gdy chcą (matka i ojciec, z własnej nie przymuszonej woli) mogą dokonać aborcji, a także - w skrajnym przypadku - zabić noworodka. Taka śmierć dotyka tylko i wyłącznie rodziców, nie zaś podmiot działania, który jest jeszcze w pełni nieświadomy, podobnie jak we wcześniejszych, prenatalnych stadiach swojego rozwoju. Jednocześnie uważam, iż kontrola urodzeń wprowadzona w Chinach jest dobrym i heroicznym rozwiązaniem narastającego na całym świecie problemu. Oczywiście, jest to związane z administracją po części totalitarnego państwa i nie przebiega to w sposób w pełni sprawiedliwy itp. Ale zrobili to ratując miliony osób świadomych (których nikt nie ma prawa zabijać i dla których warto niekiedy zabić nieświadome jednotygodniowe niemowlęta), które umarłyby z głodu.

Jeśli chodzi o kwestię potencjału zaistnienia świadomej istoty, to oczywiście - przez pierwszy okres życia (dłuższy niż dwa tygodnie po narodzeniu, ale mówię o skrajnie bezpiecznej granicy) jest rozwijający się, nieświadomy organizm. Później z tego organizmu może powstać nowy, w pełni świadomy Hitler, EInstein, Darwin, czy zwykły niewyróżniający się niczym człowiek. Nie wierzę w los, który prowadzi nasze komórki rozrodcze ku danym, konkretnym dzieciom. W tej chwili rezygnuję z jakiejś istoty, którą mógłbym powołać do istnienia. To samo dzieje się przy zabójstwie tygodniowego noworodka. Nieświadoma istota nie jest jeszcze istniejącym podmiotem. Oczywiście matka poświęciła na jej rozwój dziewięć miesięcy ciąży - zatem w przypadkach normalnych to matka, moim zdaniem ma pełne prawo decydować o tym, czy chce być matką świadomej istoty, czy też mimo wszystko chce z tego zrezygnować. W przypadkach nienormalnych, takich jak przeludnienie, głód i idąca za nim kontrola urodzeń, matka po przekroczeniu swojego limitu jest zmuszana przez prawo do rezygnacji z kolejnego potomka. Uważam, że słusznie.

Ludzie żyją na całym świecie. Nie tylko w Polsce, czy światłej Europie. Im większe będzie przeludnienie, tym większymi będziemy hipokrytami uważając śmierć nieświadomego tygodniowego noworodka niechcianego przez matkę za przejaw skrajnego barbarzyństwa. Skrajnym barbarzyństwem, wraz ze wzrostem populacyjnym (który może nie będzie tak straszny jak sądzę - oby!) będzie uważanie, że noworodek musi być, bo "Bóg dał", bo "tak czujemy", zaś jeśli chodzi o wojny, głód etc., to cóż - samoregulacja natury (wola Boża). Jeśli będzie nas 20 miliardów to co mówię będzie miało tym większe znaczenie. A może tak być.

I - wbrew temu co czujesz - nasza rozmowa nie polega na tym, że szlachetny moderator broniący absolutnej oczywistości schyla się nad złymzłym userem, który psuje atmosferę na forum.
31-01-2010 18:16 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Nadal uważam, że tygodniowy, dwutygodniowy noworodek nie odczuwa niczego świadomie. Natomiast pięcioletnie dziecko owszem.

   Ale JE boli. Dlatego między innymi dziecko płacze. Po jaki do ku...y nędzy wafel wali się noworodki zaraz po przyjściu na świat w tyłek? Żeby odczuły ból i zaczęły płakać! Żeby dały znać, swoim głosem, że czują, że są już na świecie! Co ma do tego świadomość?! Ma Ci zaraz po przyjściu na świat przeczytać na głos nazwisko doktora z plakietki?

>Nie wierzę w ludzką duszę, zatem nie uważam, że każdy potencjał istnienia dany jest "przez Boga". Uważam, iż w przeludniającym się świecie rodzice, gdy chcą (matka i ojciec, z własnej nie przymuszonej woli) mogą dokonać aborcji, a także - w skrajnym przypadku - zabić noworodka. Taka śmierć dotyka tylko i wyłącznie rodziców, nie zaś podmiot działania, który jest jeszcze w pełni nieświadomy, podobnie jak we wcześniejszych, prenatalnych stadiach swojego rozwoju.

   Jesteś chory Tabisz. Ja to mówię całkiem poważnie. Mój chłop poczytał co nawypisywałeś. Jego marzeniem stało się sprowadzić Cię z naszego trzeciego piętra na sam dół. Ale tak, żebyś przy okazji mógł podziwiać jego buty z bliska.

   Reszty tego Twojego postu nawet nie komentuję. Brak słów i szkoda nerwów na komentowanie takich obrzydliwości i głupot. Do Ciebie i tak nic nie trafia.

   A teraz Tabisz, w imię nie przeludniania planety, idź i zabij jakiegoś noworodka.
31-01-2010 19:19 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>    Jesteś chory Tabisz. Ja to mówię całkiem poważnie. Mój chłop poczytał co nawypisywałeś. Jego marzeniem stało się sprowadzić Cię z naszego trzeciego piętra na sam dół. Ale tak, żebyś przy okazji mógł podziwiać jego buty z bliska.

   Ostrzeżenie za determinację, z którą rezygnujesz z siły argumentów.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 00:42 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>>    Jesteś chory Tabisz. Ja to mówię całkiem poważnie. Mój chłop poczytał co nawypisywałeś. Jego marzeniem stało się sprowadzić Cię z naszego trzeciego piętra na sam dół. Ale tak, żebyś przy okazji mógł podziwiać jego buty z bliska.

>   Ostrzeżenie za determinację, z którą rezygnujesz z siły argumentów.

   Bo to widzisz Placowniku, czasem jest tak: siedzisz sobie w knajpie, pijesz spokojnie wódkę, i nagle do twojego stolika przysiada się namolny, pijany i kompletnie zidiociały koleś. Rozmowa z nim nie ma żadnego sensu. Więcej z tego co mówisz rozumie wazonik, który stoi na stole. Po jakiś dwóch godzinach, w końcu, wstaje ktoś od stołu i wali go w mordę, po czym wynosi z knajpy.

   Twoje ostrzeżenie przyjmuję z radością i się go spodziewałam. Czasem trzeba zapłacić za potłuczone szkło przy wynoszeniu gościa z sali.

   A tak btw, gdyby wszyscy chcieli tylko "siłą argumentów", to mielibyśmy dzisiaj trwającą w najlepsze Tysiącletnią Rzeszę.
01-02-2010 03:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bo widzisz Kowalska, to jest tak. Siedzisz sobie w knajpie i przychodzi osoba z napisem na koszulce "jestem szlachetna i zawsze mam rację". Po czym, aby udowodnić treść koszulki, przewraca stół, polewa wódką i podpala. Następnie daje 50 złotych barowemu muzykowi, aby ten śpiewał o jej wrażliwości do jakiejś modnej melodii, która sama wpada w ucho.
01-02-2010 10:02 
 Ocena 4 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>Bo widzisz Kowalska, to jest tak. Siedzisz sobie w knajpie i przychodzi osoba z napisem na koszulce "jestem szlachetna i zawsze mam rację". Po czym, aby udowodnić treść koszulki, przewraca stół, polewa wódką i podpala. Następnie daje 50 złotych barowemu muzykowi, aby ten śpiewał o jej wrażliwości do jakiejś modnej melodii, która sama wpada w ucho.

   Jezuuuu... Coraz słabsze te Twoje posty Tabisz. Nawet stylu własnego nie potrafisz znaleźć, tylko mój zrzynasz. Mogłabym Ci coś więcej napisać, ale nie kopię leżących. Ponieważ jak wiesz, jestem szlachetna.
01-02-2010 14:38 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>    Jezuuuu... Coraz słabsze te Twoje posty Tabisz. Nawet stylu własnego nie potrafisz znaleźć, tylko mój zrzynasz.
To parodia, Tabisz sparodiował Cię, a dokładniej dokonał trawestacji.

Więc minus. "Dla zdrowotności", jak powiedziałby rzadko ostatnio goszczący na tym forum Zbysław Śmigielski.

>Mogłabym Ci coś więcej napisać, ale nie kopię leżących. Ponieważ jak wiesz, jestem szlachetna.
Zrzynasz styl Baryckiego?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 15:46 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>>    Jezuuuu... Coraz słabsze te Twoje posty Tabisz. Nawet stylu własnego nie potrafisz znaleźć, tylko mój zrzynasz.
>To parodia, Tabisz sparodiował Cię, a dokładniej dokonał trawestacji.

   Przykro mi straszliwie, ale nie wciągniesz mnie w swoje gierki, Zenobiuszu Purchawa. Bo widzisz, ja Cię już rozgryzłam. Weź notatnik, długopis, i szoruj na osiedle szukać innych głupich. Beretki ze znaczkiem nie zapomnij!

>Więc minus.

   Wiesz gdzie ja mam ten Twój minus? Na termometrze za oknem.

A to cytat z Mistrzyni Małgorzaty. Ja sądzę tak samo.

Cytat:
Nie zniżam się do poziomu niedowartościowanych panienek i nikomu minusów nie daję; co najwyżej pozwalam sobie na polemikę...


www.racjonalista.pl/forum.php/s,121171#w121745

   Swoją drogą baaaardzo ciekawy wątek i wart przypomnienia. Widać z niego, że Osnowa od początku Zenobiuszem Purchawą był.
01-02-2010 16:46 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>    Wiesz gdzie ja mam ten Twój minus? Na termometrze za oknem.

Bo może za blisko "placu czerwonego" mieszkasz.


>www.racjonalista.pl/forum.php/s,121171#w121745
>    Swoją drogą baaaardzo ciekawy wątek i wart przypomnienia.
No proszę, userka Kowalska co to jeszcze w maju "pojęcia nie miała, że jesteśmy" pasjami zaczytuje się w userskich przepychankach sprzed dwóch lat.

I kto tu jest Zenobiuszem Purchawą?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 21:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Droga koleżanko. Scena, którą ujrzałem w barze, była właśnie taka, niezbyt interesująca.
01-02-2010 13:38 
 Ocena 7 na 7
Sylwek (15472 punktów)

>    A tak btw, gdyby wszyscy chcieli tylko "siłą argumentów", to mielibyśmy dzisiaj trwającą w najlepsze Tysiącletnią Rzeszę.

Widzisz - moim zdaniem warto sobie czasami dać na wstrzymanie i jednak wykorzystać nadarzająca się okazję do przemyślenia pewnych spraw.
Osobiście uważam, że nader łatwo obalić argumentację Jacka, przynajmniej w kontekście rozwiniętych krajów: rodzice nie chcą dziecka (które nie jest nieświadomym bytem - mimo wszytko ma działający mózg, i odczuwa ból, i nie mam pojęcia na jakich faktach bazuje Tabisz twierdząc przeciwnie) - oddają je pod opiekę państwa. Pozwala to zrezygnować z dzieciobójstwa i dodatków zwiększa "wartość" życia ludzkiego humanizujac społeczeństwo, które przyjęło ten model.

Ale wciąż są społeczeństwa prymitywne, gdzie brak dostępu do antykoncepcji i aborcji sprawia, ze my z naszej sytej europejskiej perspektywy powinniśmy sobie darować moralizowanie na temat cudzego "barbarzyństwa".

Wreszcie zupełnie rozsądnym pytaniem jest "kiedy wolno zabijać ludzi" - nader nieliczni są ci, którzy twierdzą, ze absolutnie nigdy.

Wreszcie co do argumentu ad hitlerum (sam lubię go używać - jak zwykle jego poprawność jest wątpliwa.

Argumentacja nazistów była nader spójna: liczą się ludzie, a nie zwierzęta, dlatego dobre i sprawiedliwe jest podporządkować życie zwierząt, w tym tych powierzchownie podobnych do ludzi potrzebom prawdziwych ludzi.

Jeśli na serio chcemy mieć aparat argumentacyjny zdolny odpierać takie rozumowania, na poglądy jakie prezentuje Jacek trzeba mieć bardziej dorzeczną odpowiedź niż "to wstrętne" bo pewny jestem, że wielu "pensjonariuszy" obozów zagłady także zdążyło pomyśleć "to wstrętne" i nic poza tym nim ich zagazowano.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 18:35 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Widzisz - moim zdaniem warto sobie czasami dać na wstrzymanie i jednak wykorzystać nadarzająca się okazję do przemyślenia pewnych spraw.
Bardzo mi się podoba takie podejście do sprawy.
>Osobiście uważam, że nader łatwo obalić argumentację Jacka, przynajmniej w kontekście rozwiniętych krajów: rodzice nie chcą dziecka (które nie jest nieświadomym bytem - mimo wszytko ma działający mózg, i odczuwa ból, i nie mam pojęcia na jakich faktach bazuje Tabisz twierdząc przeciwnie) - oddają je pod opiekę państwa. Pozwala to zrezygnować z dzieciobójstwa i dodatków zwiększa "wartość" życia ludzkiego humanizujac społeczeństwo, które przyjęło ten model.
Ale przeludnienie, jeszcze mu zostało w rękawie.
>Wreszcie zupełnie rozsądnym pytaniem jest "kiedy wolno zabijać ludzi" - nader nieliczni są ci, którzy twierdzą, ze absolutnie nigdy.
Albo zabijać albo nie. Jak zabijać to zabijać jak nie to absolutnie.
Ale jak "pytałem" Jacka o definicję życia to był zajęty chyba.
>Wreszcie co do argumentu ad hitlerum (sam lubię go używać - jak zwykle jego poprawność jest wątpliwa.
No fanem Godwin'a to rzeczywiście nie jesteś.
>Argumentacja nazistów była nader spójna: liczą się ludzie, a nie zwierzęta, dlatego dobre i sprawiedliwe jest podporządkować życie zwierząt, w tym tych powierzchownie podobnych do ludzi potrzebom prawdziwych ludzi.
Oparta na eugenicznych bzdurach, których unaukowienie było fundamentem tej spójności.
>Jeśli na serio chcemy mieć aparat argumentacyjny zdolny odpierać takie rozumowania, na poglądy jakie prezentuje Jacek trzeba mieć bardziej dorzeczną odpowiedź niż "to wstrętne" bo pewny jestem, że wielu "pensjonariuszy" obozów zagłady także zdążyło pomyśleć "to wstrętne" i nic poza tym nim ich zagazowano.
Znowu się z Tobą zgadzam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pytanie niezbyt pytające. Podstawa - lektura książek o rozwoju świadomości u dorastającego od zera człowieka. Myślę, że nie odkrywam Ameryki. Gdybym uważał, że jest inaczej, w życiu bym nie przedstawił takiej możliwości.
Smith (10069 punktów)
>Pytanie niezbyt pytające. Podstawa - lektura książek o rozwoju świadomości u dorastającego od zera człowieka. Myślę, że nie odkrywam Ameryki.
Ok. Ja się pobawię w Kolumba tylko pokaż mi tę szczegółową mapę.
>Gdybym uważał, że jest inaczej, w życiu bym nie przedstawił takiej możliwości.
A czy wiesz czym byłaby szafa, gdyby miała sznurek?
01-02-2010 21:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To o czym piszę nie ma nic wspólnego z obozami zagłady. Kontrola urodzeń ma miejsce w Chinach i uratowała wiele osób przed śmiercią z głodu. W obozach zagłady chodziło o zabijanie świadomych osób, a nie konieczną kontrolę urodzeń. Europa dostarczała ludziom dostatecznych ilości żywności. Nie chodziło o żadną kontrolę urodzin, tymczasem zabijane były osoby w różnym wieku, w tym niemowlęta bez zgody rodziców (na inne, świadome już życie, żadna zgoda by nie wystarczyła).
01-02-2010 23:24 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>W obozach zagłady chodziło o zabijanie świadomych osób, a nie konieczną kontrolę urodzeń.

   Słyszałem coś o przestrzeni życiowej.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rasa aryjska miała się mnożyć jak króliki. Z pewnością nie miała to być kontrola urodzeń i z pewnością nie było takiej potrzeby. To było "rozwiązanie naturalne", największy horror dla którego starałem się przedstawić mniej barbarzyńskie alternatywy. Z wojną wiąże się rywalizacja etniczna. Hitler nie był tego wynalazcą. Równie barbarzyńscy byli w XIX wieku Francuzi w Algierii, albo Hiszpanie po zajęciu Emiratu Granady. Do tego można dodać Rzymian w Prowincji Dacja (współczesna Rumunia). Oczywiście technika pozwoliła robić takie rzeczy szybciej. To wszystko były "rozwiązania naturalne".
02-02-2010 08:52 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Rasa aryjska miała się mnożyć jak króliki.
   Też tak słyszałem.

>Z pewnością nie miała to być kontrola urodzeń i z pewnością nie było takiej potrzeby.
   Widzę, że koniecznie jest Ci potrzebne takie rozróżnienie, a czym jest kontrola urodzeń?
   Ano, działaniem w celu regulacji liczby osobników w populacji celem uprzyjemnienia życia innym osobnikom tejże - dokładnie, jak w przypadku Lebensraum - widzisz jakieś różnice?

>To było "rozwiązanie naturalne", największy horror dla którego starałem się przedstawić mniej barbarzyńskie alternatywy.
   Dla kogo mniej barbarzyńskie? Dla Jacka Tabisza?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Uważam, że jest różnica pomiędzy organizmem świadomym, a nieświadomym. Nie jest to kwestia kultury, lecz obiektywna obserwacja naukowa.

Kontola urodzeń nie jest tym samym, co hitlerowska idea "przestrzeni życiowej". W Chinach zapobiegła śmierciom głodowym. Jeśli niekiedy Chińczycy dyksryminują w ten sposób mniejszości, wtedy mamy "przestrzeń życiową". Ale tego, co robią Chińczycy aby wyrwać się z nędzy i cierpienia absoltnie nie odnosiłbym do Holocaustu i łapanek w Warszawie.
03-02-2010 10:28 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Uważam, że jest różnica pomiędzy organizmem świadomym, a nieświadomym. Nie jest to kwestia kultury, lecz obiektywna obserwacja naukowa.
   Oczywiście, że obiektywna różnica jest, ale to niczego nie zmienia w istocie transakcji, jaką proponujesz - celem tego interesu jest poprawa warunków życia jednych za cenę śmierci drugich.

   Bo ja się nie czepiam oczywistych faktów, tylko pokazuję Ci hipokryzję w motywacjach Twojego planu - Ty tę, oczywistą różnicę chcesz zastosować, jako kryterium w ustaleniu, co jest więcej warte: życie niemowlaka czy dziecka pięcioletniego.

   Szukasz tylko alibi w ideologii, że niemowlę jest gorsze, bo mniej świadome od dorosłego i z tego tytułu racjonalnym jest zabić dziecko, by lepiej żyło się pozostałym.
   Zamień "gorsze" na mniej wartościowe i masz dokładnie ten element transakcji, który mam na myśli.

   Pod względem ekonomicznym przyznaję Ci rację, tylko nie mieszaj uczuć do interesów.

   Wartościowanie ludzi daje Ci tylko kryteria, czyli bazę ideologiczną do tego interesu.

>Kontola urodzeń nie jest tym samym, co hitlerowska idea "przestrzeni życiowej".
   Aha, nie przekonałeś mnie.

>W Chinach zapobiegła śmierciom głodowym.
   Czyli regulacja populacji była sposobem na przeżycie innych ludzi.

>Jeśli niekiedy Chińczycy dyksryminują w ten sposób mniejszości, wtedy mamy "przestrzeń życiową". Ale tego, co robią Chińczycy aby wyrwać się z nędzy i cierpienia absoltnie nie odnosiłbym do Holocaustu i łapanek w Warszawie.
   Znowu argument emocjonalny.

   Działania chińskie od hitlerowskich czy Twoich "propozycji" różnią się wyłącznie składnikami transakcji, niczym nie różniąc się w jej głównym celu - poprawie życia jednych kosztem drugich, czyli coś za coś.

   Tylko Hitler przy pomocy "mądrych filozofów, naukowców i lekarzy" dorobił do tego interesu ideologię o wyższości rasy nordyckiej nad innymi, a Ty o wyższości cierpień pięciolatka nad mniejszymi cierpieniami tygodniowego dziecka.

   Twoja hipokryzja polega na tym, że chcesz to zrobić z chęci zysku (jak Hitler czy Chińczycy), tylko to słowo i porównanie z Hitlerem jest dla Ciebie obrzydliwe, więc epatujesz mnie opisami cierpiących z głodu pięciolatków - niby chcesz zrobić interes, ale nie z chęci zysku, tylko innych, szlachetnych pobudek.

   Celowo, choć być może podświadomie (by nie zaburzyć komfortu emocjonalnego w mózgu) akcentujesz szlachetność celu, minimalizując istotę tego geszeftu.

   Nie chcesz, lub nie potrafisz zrozumieć, że szlachetne pobudki też mają genezę w chęci zysku.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wszystkie pobudki mają na celu jakiś zysk. To oczywiste. Reakcja na bodźcie bez samoświadomości jest podobna, jak reakcja laptopa na to co teraz robię. Gdyby laptop miał kamerę, pokazywałby obraz. Gdyby miał silniczki, mógłby na bazie programu uruchamiać je pod wpływem obrazu. Z laptopa nigdy nie wyrośnie wielki świadomy komputer. Z tygodniowego dziecka jak najbardziej.
04-02-2010 09:11 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Z tygodniowego dziecka jak najbardziej.

   Napisałeś 55 słów zużywając 372 znaki, a teraz jeszcze napisz: o co Ci chodziło?
01-02-2010 14:06 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>    Twoje ostrzeżenie przyjmuję z radością i się go spodziewałam.

   Nie zamierzałem Cię zaskakiwać.

>    A tak btw, gdyby wszyscy chcieli tylko "siłą argumentów", to mielibyśmy dzisiaj trwającą w najlepsze Tysiącletnią Rzeszę.

   Wzywasz do linczu, czy poprzestaniesz na mdłościach i biciu szkła?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 14:29 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>    A tak btw, gdyby wszyscy chcieli tylko "siłą argumentów", to mielibyśmy dzisiaj trwającą w najlepsze Tysiącletnią Rzeszę.

>   Wzywasz do linczu, czy poprzestaniesz na mdłościach i biciu szkła?

   Jaki lincz, skoro facet sam się zlinczował. Za późno. Mdłości miałam na początku, a szkło tłukliśmy na szczęście.
01-02-2010 21:37 
 Ocena 6 na 6
placownik (17853 punktów)

>    Jaki lincz, skoro facet sam się zlinczował.

   I co? Ulżyło? Nikt już nie będzie Cię wnerwiał poddając w wątpliwość świętość ludzkiego życia? Bo przecież jest święte. Tak uczy Kościół Święty Matka Nasza. Wbił nam tę prawdę tak głęboko do głowy, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, kto nam ją tam wbijał.

   Święte jest, bo sam Bóg nam je dał i tylko Bóg odebrać może. A nam od tego wara. No, chyba że przyjdzie do wieszania jakiegoś podstępnego psychopaty. Wtedy nawet ksiądz pobłogosławi ten miły Bogu uczynek.

   Niektóre antychrysty kombinują, że zygota to nie człowiek. I wiadomo do czego to prowadzi. Jeśli zygota, to pewnie i zarodek. Jak zarodek, to dlaczego nie płód. Tak sobie kombinują! A my chętnie nadstawiamy ucha. Bo przecież uznajemy, że coś w tym jest.

   Ale przecież wszystko ma swoje granice. Jeśli tylko płód wystawi na świat boży głowę, albo nogę, to żaden antychryst już nas nie przekona, a zwłaszcza Jacek Tabisz, że to nie człowiek. Toć przecie człowiek to, pełną gębą, a nawet i nogą. Drze się i wierzga całkiem po ludzku. A ludzkie życie jest przecież święte.

   C.b.d.u.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 22:06 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję Placowniku . Jest bardzo możliwe, że nie mam racji, a z pewnością również to, że przyszłość może ułożyć się tak, że nigdy nie będzie potrzeby większej kontroli urodzin niż w Chinach, a i Chińczycy będą mogli jej zaprzestać. Bardzo bym tak chciał. Nadal uważam, że najważniejszą granicą człowieczeństwa jest samoświadomość. Ale oczywiście rozumiem w pełni wszelkie normy prawne, które zabraniają zabijać tygodniowe dziecko, nawet jeśli jego rodzice tego sobie życzą. Moim zdaniem mają prawo, gdyż nie ma tutaj różnicy pomiędzy tym, a aborcją (moim zdaniem). Ale owszem, to, że ktoś już jest poza łonem matki ma wagę symbolu i to też prawnego. Jest łatwa do rozgraniczenia granica. Natomiast nad silnym instynktem karzącym nam rozczulać się nad niemowlętami i wszystkim co małe, zastanowiłbym się, gdyż jest on źródłem ogromnej hipokryzji. Wolałbym, aby bardziej jeszcze wzruszała nas starsza już ludzka istota, która wzrusza, gdyż w pełni i świadomie istnieje i wiemy, że jest zupełnie innym światem. Nie jest już tylko na ten świat potencjałem. Z tego potencjału wielu ludzi rezygnuje, choć nie ma on formy tak atrakcyjnej dla naszych instynktów. Moich tak samo. Ja ciągle żałuję, że poruszyłem w ogóle ten temat. Bo co z tego wyszło w przypadku niektórych userów? I co mi przypisano? Naprawdę, nie wybieram się w ślady Hitlera, czy Stalina. Jeśli komuś trudno w to uwierzyć, to niech przeczyta dwie rzeczy - moje posty, i trochę książek z zakresu rozwoju mózgu.

Nie mam jeszcze dzieci, gdyż dużo podróżuję często razem z moją lepszą połową. Ale nie raz i nie dwa opiekowałem się małymi dziećmi. Chciałbym mieć jedno - dwoje dzieci, z pewnością jedno własne, natomiast drugie chciałbym adoptować w wieku 4 - 6 lat z biednego kraju.
02-02-2010 00:49 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Ja ciągle żałuję, że poruszyłem w ogóle ten temat.
   Masz prawo żałować, ale ja nie żałuję, bo ciekawych rzeczy się dowiedziałem.

>Bo co z tego wyszło w przypadku niektórych userów?
   Nie wiem kogo masz na myśli i mnie to nie interesuje, ale sam dałeś asumpt do emocjonalnych wypowiedzi.

>Naprawdę, nie wybieram się w ślady Htlera, czy Stalina.
   Ja tego nie twierdzę, ale widzę duże podobieństwa między Twoimi argumentami, a Hitlerem czy Stalinem, tylko oni byli bardziej konsekwentni.

   Masz bardzo podobną ideę, bo "chcesz" zabijać niemowlaki po to, by zapewnić lepsze życie pozostałym. Hitler też zabijał mieszkańców podbitych terenów w ramach Lebensraumu i zasiedlał swoimi.
   Hitler "wymyślił" brak człowieczeństwa przez niższość ras, a Ty posługujesz się argumentem braku, czy niższej świadomości niemowlaków.

>Jeśli komuś trudno w to uwierzyć, to niech przeczyta dwie rzeczy - moje posty, i trochę książek z zakresu rozwoju mózgu.
   Do powyższego stwierdzeni wystarczą mi Twoje posty, bo jest w nich połowa Hitlera i druga połowa Matki Teresy.

   Za dowód wystarczy Twoje notoryczne mieszanie interesu (racjonalizmu), czyli dbałości o byt starszych dzieci, oraz globalnie ludzkość(?) (przeludnienie) kosztem niemowlaków z emocjami w uzasadnieniu tego wyboru, czyli "niemowlę do 2 tygodni nic nie czuje"... a po jaką cholerę taki argument w interesach?

   W interesach liczy się zysk, a nie uczucia przedmiotu transakcji, więc rozumiałbym racjonalny argument typu: pięcioletnie dziecko jest już odchowane i ma większą szansę na przeżycie, czyli przydatność w gospodarstwie domowym, niż niemowlak, ale argument emocjonalny w kontekście eliminacji nadprodukcji dla zapewnienia optimum środków do przeżycia reszty stada, uważam za egzotyczny.

   Więc Twoje pretensje o reakcje userów są bezzasadne - miej pretensje do siebie, Dyrektorze Pewexu.
02-02-2010 01:52 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Świadomość lub jej brak jest bardziej obiektywnym kryterium, niż zapewne sądzisz, inaczej wszystko co napisałeś byłoby słuszne, a ja bym nie napisał niczego, co by skłoniło cię do napisania tego, co napisałeś.

W moich argumentach nie ma nic z Hitlera, ani Teresy z Kalkuty. Moim kryterium jest świadomość. I jej wolność poznawcza.

To, że zakładam możliwość pewnych rzeczy, nie oznacza, że ja je kreuję, co też mnie różni od wyżej wspomnianych znakomitości. To, że nie skazałbym na więzienie matki, która zabiła swoje własne, tygodniowe dziecko, również nie. Ty byś być może skazał, a ja - nie.

I cóż jeszcze - nie ma niższych i wyższych ras, zaś tydzień po urodzeniu nie posiadamy żadnej samoświadomości. To nie jest takie proste dla natury. Aby założyć samoświadomość u tygodniowych dzieci, trzeba by przyjąć nauczanie jakiejś religii o duszy. Bo z mózgiem i neuronami to nie ma wiele wspólnego. W późniejszym wieku samoświadomość jest - oczywiście że tak. Wpierw słabsza, później silniejsza.
02-02-2010 09:24 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Świadomość lub jej brak jest bardziej obiektywnym kryterium, niż zapewne sądzisz, inaczej wszystko co napisałeś byłoby słuszne, a ja bym nie napisał niczego, co by skłoniło cię do napisania tego, co napisałeś.
   Masz prawo tak myśleć.

>W moich argumentach nie ma nic z Hitlera, ani Teresy z Kalkuty. Moim kryterium jest świadomość.
   Kryterium działań Hitlera, Matki Teresy, Adamiaka i Jacka Tabisza jest zysk.
   Różnimy się wyłącznie w formach realizacji tego zysku i może w świadomości jego istnienia.

>To, że zakładam możliwość pewnych rzeczy, nie oznacza, że ja je kreuję, co też mnie różni od wyżej wspomnianych znakomitości.
   Dlatego nie rozmawiamy o kreowanych przez Ciebie faktach, tylko teoretyzujemy.

>To, że nie skazałbym na więzienie matki, która zabiła swoje własne, tygodniowe dziecko, również nie. Ty byś być może skazał, a ja - nie.
   Nie wiem. Gdy miałem 9 lat, to też miałem tę pewność, co Ty - teraz jestem mniej kategoryczny.

>To nie jest takie proste dla natury.
   Dla natury wszystko jest obojętne.

>Aby założyć samoświadomość u tygodniowych dzieci, trzeba by przyjąć nauczanie jakiejś religii o duszy. Bo z mózgiem i neuronami to nie ma wiele wspólnego.
   I dla Hitlera korzystnym było przyjąć za kryterium rasę, dla jakiejś religii duszę, dla Ciebie samoświadomość - a dlaczego nie urodziny w dzień parzysty?
   Wg. kalendarza gregoriańskiego, żeby był światowy standard.

>W późniejszym wieku samoświadomość jest - oczywiście że tak. Wpierw słabsza, później silniejsza.
   W interesach liczy się zysk, a nie świadomość, Jacku.

   No, może być świadomość zysku.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dalej nie mogę pisać na ten temat, gdyż na tym forum większość userów uważa go za temat TABU. Jeśli chcesz kontynuować, zapraszam do korespondencji prywatnej. Mój adres - lp.nelt@ramazm. Na maile odpowiadam z pewnym opóźnieniem (otrzymuję ich bardzo dużo), za co z góry przepraszam.
03-02-2010 10:42 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Dalej nie mogę pisać na ten temat, gdyż na tym forum większość userów uważa go za temat TABU.
   Ktoś blokuje Ci klawiaturę, czy trzyma gnata przy uchu, że nie możesz pisać?
   Bo jeśli nie chcesz pisać, to gadaj wprost, a jeśli potrzebujesz zachęty czy poparcia, to też pisz wprost, nie manipuluj.

   I przestań się mazać, jesteś już dużym chłopcem.

>Jeśli chcesz kontynuować, zapraszam do korespondencji prywatnej.
   Jestem bardziej zainteresowany rozmowami w przestrzeni publicznej - nie lubię prywatnych rozmów na tematy forumowe.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ja też nie lubię prywatnych rozmów na tematu forumowe, ale jeszcze bardziej nie lubię być obrażany, gdy rozmawiam. Powiem coś, a ktoś mi mówi, że mam pryszcze (choć nie mówiłem o pryszczach). Nie lubię. Było, minęło, na szczęście.
04-02-2010 09:13 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Ja też nie lubię prywatnych rozmów na tematu forumowe...
   To po cholerę mi taką rozmowę proponujesz?
04-02-2010 15:57 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kilka osób uznało mój temat za TABU. Spytaj ich - Kowalskiej (na którą się już nie gniewam), Autografki, oraz Alicji, która zauważyła, iż jest to tabu dla was. Bo ja nie mam ochoty tłumaczyć tego, co jest chyba oczywiste dla każdego, kto brał udział w dyskusji związanej z tabu przeze mnie poruszonym (dla mnie to nie jest tabu, dodam na marginesie).
04-02-2010 16:45 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Kilka osób uznało mój temat za TABU. Spytaj ich - Kowalskiej (na którą się już nie gniewam)

   Zupełnie niepotrzebnie
04-02-2010 17:39 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Kilka osób uznało mój temat za TABU.
   To mnie nie interesuje.

>Spytaj ich - Kowalskiej (na którą się już nie gniewam), Autografki, oraz Alicji, która zauważyła, iż jest to tabu dla was.
   Wasza piaskownica też mnie nie interesuje.

   Od kiedy jakaś "Alicja" ma prawo za mnie ustalać co jest dla mnie tabu?
   Chcesz rozmawiać ze mną, czy ze zdaniem "Alicji" na mój temat?- że się spytam retorycznie, bo od pewnego czasu konstatuję to drugie.

   Twoje kierowanie się jakimiś plotami też mnie nie interesuje - jeśli chcesz wiedzieć co jest dla mnie tabu, to spytaj mnie - jeśli będę miał ochotę, to Ci odpowiem.
05-02-2010 03:15 
 0 na 2
spray (5875 punktów)
>>Kilka osób uznało mój temat za TABU.
>   To mnie nie interesuje.
>>Spytaj ich -
Samozwańczy trybunie ludowy, towarzyszu Adamiaku !
Może powiedz coś raz a wyrażnie.
Najchętniej pieprzysz bez senssu, za to dowcipnie , jak mniemasz.
O tabu Jacek się otarł, a Ty się tylko nim wycierasz.
No... to jak będzie?
05-02-2010 03:25 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Właśnie - nie jestem chusteczką do nosa, ani też to, co próbuję tu wyrazić (+)
05-02-2010 03:42 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>Właśnie - nie jestem chusteczką do nosa, ani też to, co próbuję tu wyrazić (+)
Nie ma sie co bawic w eufemizmy.
Życie to nie je(st)bajka.
Życie to je(st)bitwa.
05-02-2010 03:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Już ostrzę miecz, niekoniecznie krzywy i damasceński (choć i takie się przydają )
05-02-2010 09:23 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Spytaj ich -
>Samozwańczy trybunie ludowy, towarzyszu Adamiaku !
   Bez sensu.

>Może powiedz coś raz a wyrażnie.
   Może wyraźniej spytasz...

>O tabu Jacek się otarł, a Ty się tylko nim wycierasz.
   ... trybuno ludu?

>No... to jak będzie?
   Z tobą, czy bez?
05-02-2010 12:40 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>>Samozwańczy trybunie ludowy, towarzyszu Adamiaku !
>   Bez sensu.
>>Może powiedz coś raz a wyrażnie.
>   Może wyraźniej spytasz...
>>O tabu Jacek się otarł, a Ty się tylko nim wycierasz.
>   ... trybuno ludu?
>>No... to jak będzie?
>   Z tobą, czy bez?

A wy tow. Adamiak na niezasłużone komplementy nawet nie umiecie zareagować. I sie znaleźć, chociaż sie tu znajdujecie. Prawdopodobnie przymusowo, bo wam sie tu nic nie podoba. I nikt.
Pokute ojciec duchowny wam zadał za stare grzechy?

Ja bym oceniła wasze pisanie tow.za wynurzenia narcystycznie zwrotne, ale nie zrobię tego. Moglibyście tow. wnioski jakie wyciągnąc, a sami wiecie jak wam samodzielne myślenie szkodzi.

Mozecie za to powąchać siebie, jak juz musicie zareagować.
Bo zawsze reagujecie, jak wam sie zamarzy, ze możecie zapachnieć!

Jestescie tow. Adamiak, jak ta klasa robotnicza, wiecznie niezadowolona, nienapita i nienajedzona kiełbasa.

Za to wiodąca ale kiedyś.

Trybuny Ludu to wy tow. Adamiak tu nie wspominajcie, bo śledzie w nowej rzeczywistości zawija sie w estetyczny plastik.

Pytacie czy będzie i jak ma byc, zupełnie jak niezaspokojony samiec, niby retorycznie ale pewnie z nadzieja..

Tow. Lenin tez sie pytał co robić...I wiecie co z tego sie porobiło! No to sie nie pytajcie bo znowu sie porobi!

Zamiast pytać i odpowiadać, tow. Adamiak, wnieście cos nowego.

A jak nie stać was na to, to powspominajcie. O swoich grzechach, katolickie to forum,albo o radości w rodzinie, kiedy śledzie w Trybunę Ludu zawinięta przynosiliście do domu.
05-02-2010 13:35 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Za to wiodąca ale kiedyś.
   Jak kiedyś jedna do belvederskiego magla...
               ...    ups...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nawiązałeś do plotki. Chciałeś, zrobiłeś. Twoja sprawa.
05-02-2010 09:33 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Nawiązałeś do plotki.
   A to nie wiesz, o czym pisałeś?

   Może mam spytać Kowalskiej czy Alicji, bo Ty nie masz ochoty odpowiedzieć, dlaczego proponujesz jakieś prywatne rozmowy na forumowe tematy?

   Na razie wiem, że proponujesz dlatego, że ich nie lubisz - Kowalska i Alicja wiedzą lepiej, dlaczego ich, tych rozmów, nie lubisz?
05-02-2010 10:35 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>Nawiązałeś do plotki.
>   A to nie wiesz, o czym pisałeś?
Jak się dużo pisze to można zapomnieć chyba o czym/ś. No nie?
>   Może mam spytać Kowalskiej czy Alicji, bo Ty nie masz ochoty odpowiedzieć, dlaczego proponujesz jakieś prywatne rozmowy na forumowe tematy?
>   Na razie wiem, że proponujesz dlatego, że ich nie lubisz - Kowalska i Alicja wiedzą lepiej, dlaczego ich, tych rozmów, nie lubisz?
Żeby dać Ci szansę
05-02-2010 11:02 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   A to nie wiesz, o czym pisałeś?
>Jak się dużo pisze to można zapomnieć chyba o czym/ś. No nie?
   No, jo - jak mawiają Kaszëbë.

>Żeby dać Ci szansę
   To mógł wziąć krótszy urlop.
05-02-2010 12:13 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>No, jo - jak mawiają Kaszëbë.

Że i Kurpie mawiają "jo" (jako potwierdzenie) to już całkiem dziwne. A mówią też, że wolność z pośpiechem w parze nie "chodzo".
05-02-2010 12:50 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>No, jo - jak mawiają Kaszëbë.
>Że i Kurpie mawiają "jo" (jako potwierdzenie) to już całkiem dziwne.
   Dla mnie nie dziwne, bo Kurpie całe so dziwne.

>A mówią też, że wolność z pośpiechem w parze nie "chodzo".
   Ale tylko w parze nasyconej:

05-02-2010 12:57 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>>A mówią też, że wolność z pośpiechem w parze nie "chodzo".
>   Ale tylko w parze nasyconej:
>
Do potęgi
06-02-2010 08:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ale tylko w parze nasyconej:
>Do potęgi
   Potęgi wprost proporcjonalnej do kwadratu. Pokoju.
03-02-2010 12:32 
 Ocena 3 na 5
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Masz bardzo podobną ideę, bo "chcesz" zabijać niemowlaki po to, by zapewnić lepsze życie pozostałym. Hitler też...
Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 12:41 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Masz bardzo podobną ideę, bo "chcesz" zabijać niemowlaki po to, by zapewnić lepsze życie pozostałym. Hitler też...
>Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji.
   Nie manipuluj, Osnowa, nie twierdzę, ze to "hitlerowska idea", tylko, że Hitlerowi przyświecała ta sama.

   A co do aborcji to jasne, że ta sama.

   By pozostać w konwencji "pryszcza Osnowy".

   Minus za manipulację.
03-02-2010 13:25 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Nie manipuluj, Osnowa, nie twierdzę, ze to "hitlerowska idea", tylko, że Hitlerowi przyświecała ta sama.
Ta sama ale inna, co? Przemyślę to popijając sokiem pomarańczowym doprawionym "aromatem identycznym z naturalnym".

>   By pozostać w konwencji "pryszcza Osnowy".
Pryszcza nabawiłeś się sam przy mieszaniu jaj.

>   Minus...
Skoro Cię to uleczy z pryszczy...

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 13:44 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ta sama ale inna, co?
   Ta sama, ale nie hitlerowska, bo nie Hitler ją wymyślił.

>Przemyślę to popijając sokiem pomarańczowym doprawionym "aromatem identycznym z naturalnym".
   Jeśli takie berbeluchy pomagają Ci w myśleniu, to nie zazdroszczę.

   Ja soku pomarańczowego nie doprawiam "aromatem pomarańczowym", nawet "najidentyczniejszym".

   No i nie potrzebuję popijać swoich myśli.
03-02-2010 14:05 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Ta sama, ale nie hitlerowska, bo nie Hitler ją wymyślił.
Detalicznie biorąc, to Hitler nawet hitleryzmu nie wymyślił.

>   Ja soku pomarańczowego nie doprawiam "aromatem pomarańczowym", nawet "najidentyczniejszym"
Więc sobie daruj to swoje maniackie doprawianie, chodziło o istotę identyczności.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 14:13 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Detalicznie biorąc, to Hitler nawet hitleryzmu nie wymyślił.
   A hurtowo?

>Więc sobie daruj to swoje maniackie doprawianie...
   Oszczędź mi swoich tanich porad - lepiej zajmij się doszlifowaniem teorii spisku lekarzy przeciw "Osnowie".

>... chodziło o istotę identyczności.
   I co w związku z tym?

   Możesz wyraźniej artykułować swoje, przepite sokiem pomarańczowym, przemyślenia?
<
03-02-2010 15:01 
 Ocena 1 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Detalicznie biorąc, to Hitler nawet hitleryzmu nie wymyślił.
>   A hurtowo?
Hurtowo jest to hitleryzm właśnie. Bo bywa, że taki eponim bierze się od imienia np. popularyzatora, a nie rzeczywistego autora.

>   Oszczędź mi swoich tanich porad - lepiej zajmij się...
Minus za nieszczędzenie mi swoich tanich porad.

>>... chodziło o istotę identyczności.
>   I co w związku z tym?
>   Możesz wyraźniej artykułować
Mądrej głowie dość dwie słowie... Ale niech Ci będzie.

Chodziło o istotę identyczności. Którą w składzie produktu spożywczego posłużono się z iście adamiakową logiką - "to samo, tyle, że inne". U Adamiaka metoda Hitlera nie jest hitlerowska, u producenta soku aromat identyczny z naturalnym nie jest naturalny.



* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 16:11 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>>   A hurtowo?
>Hurtowo jest to hitleryzm właśnie. Bo bywa, że taki eponim bierze się od imienia np. popularyzatora, a nie rzeczywistego autora.
   Oczywiście, że tak bywa.

>Mądrej głowie dość dwie słowie...
   To prawda - może mi się kiedyś przydać.

>Ale niech Ci będzie.
   A niech.

>Chodziło o istotę identyczności.
   Aha.

>Którą w składzie produktu spożywczego posłużono się z iście adamiakową logiką - "to samo, tyle, że inne".
   Tobie dalej ten sok w główce buzuje? Nie pij tego świństwa, Osnowo (wiem, będzie kolejny minus).

>U Adamiaka metoda Hitlera nie jest hitlerowska, u producenta soku aromat identyczny z naturalnym nie jest naturalny.
   Co Ty z tym sokiem? Sokowyżymałka Ci się upsuła i na forumie stres upłynniasz?

   No, ale dużo szybciej niż przypuszczałem () przydała się Twoja prawda o "mądrej głowie".

   Bo gdybyś przeczytał uważniej mój tekst, to zrozumiałbyś (może bez soku? Ups), iż nie pisałem o identyczności metody Jacka z metodą Hitlera, tylko chodziło mi o wspólny motyw i cel ich pomysłów, ale uzyskiwany przy zastosowaniu trochę innych czynników.

   Tak więc hitleryzm, jako ideologia nie jest adekwatna do sprecyzowania metod Jacka, a paraleli z Hitlerem dokonałem, jako odniesienia po wywołaniu tej postaci przez Jacka Tabisza w tekście:
>Naprawdę, nie wybieram się w ślady Htlera, czy Stalina.
    Ja tego nie twierdzę, ale widzę duże podobieństwa między Twoimi argumentami, a Hitlerem czy Stalinem...

   Bo zabijanie osobników tego samego gatunku dla osiągnięcia innych korzyści jest praktykowane od tysiącleci i hitleryzm jest tylko jedną z odmian, jedną z nazw i jednym z epizodów tej historyjki.

   A clou tej myśli jest w tekście:
Masz bardzo podobną ideę, bo "chcesz" zabijać niemowlaki po to, by zapewnić lepsze życie pozostałym. Hitler też zabijał mieszkańców podbitych terenów w ramach Lebensraumu i zasiedlał swoimi.
Hitler "wymyślił" brak człowieczeństwa przez niższość ras, a Ty posługujesz się argumentem braku, czy niższej świadomości niemowlaków.

   ... z którego (z oszczędności, zapewne) wyciąłeś tylko fragmencik zdatny do zmanipulowania.

   Choć wrodzony brak podejrzliwości skłania mnie do przypuszczenia, że była to manipulacja niezamierzona, bo wynikająca jedynie z niezrozumienia tekstu.

   Paniał?

   Minus za pisanie pod wpływem szkodliwych soków.
03-02-2010 18:16 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>wiem, będzie kolejny minus
Przyjmij go jako plus - za jasnowidzenie.

>nie pisałem o identyczności metody Jacka z metodą Hitlera, tylko chodziło mi o wspólny motyw i cel ich pomysłów
A że rzeczy podobne w zakresie podobieństwa są identyczne, wyłuszczając podobieństwa pisałeś o identyczności.

Poza tym oczywiście rozumiem i przyjmuję do wiadomości, że absolutnie nie chodziło Ci o porównywanie kogokolwiek do Hitlera.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 19:15 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>wiem, będzie kolejny minus
>Przyjmij go jako plus - za jasnowidzenie.
   Wliczony w koszty.

>>nie pisałem o identyczności metody Jacka z metodą Hitlera, tylko chodziło mi o wspólny motyw i cel ich pomysłów
>A że rzeczy podobne w zakresie podobieństwa są identyczne, wyłuszczając podobieństwa pisałeś o identyczności.
   Jasne, że tak, oczywiście w odniesieniu do celów i motywów - metody bywają autorskie - tabiszyzm jeszcze nie jest w użyciu.

>Poza tym oczywiście rozumiem i przyjmuję do wiadomości, że absolutnie nie chodziło Ci o porównywanie kogokolwiek do Hitlera.
   I słusznie nareszcie dostrzegłeś, że Hitler był wywołany przez Jacka Tabisza.

   Brak minusa potraktuj jak dwa.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Osnowa ma wiele racji. Skoro każdy działa dla zysku, to TYLKO I WYŁĄCZNIE Z CHĘCI EMOCJONALNEJ MANIPULACJI ten Hitler ci się wziął. Równie dobrze mógłbyś porównać z Gandhim - też manipulował, jak każdy. A zauważyłeś też może w jakim kontekście pojawiło się hitleryzm w tej rozmowie? Więc ciągnąc wątek Hitlera nie za bardzo udowadniasz mi, że chcesz dyskutować o TABU na forum (choć tak deklarujesz). Podwójna manipulacja moim zdaniem.
04-02-2010 07:53 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Osnowa ma wiele racji.
   Trudno mi polemizować z nieprecyzyjnie formułowanymi kwestiami, bo na tak postawiony zarzut mogę odpowiedzieć "Nie", lecz czego byś się dowiedział?
   "Wiele racji", to znaczy ile? Kilogram; litr; pół na pół?
   W tym przypadku podjął dwie kwestie i w jednej miał nie tyle rację, co stwierdził truizm wytłuszczonymi słowami: Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji.

>Skoro każdy działa dla zysku, to TYLKO I WYŁĄCZNIE Z CHĘCI EMOCJONALNEJ MANIPULACJI ten Hitler ci się wziął.
   Hitler wziął się Tobie, w tym zdaniu:
Naprawdę, nie wybieram się w ślady Htlera, czy Stalina.

>Równie dobrze mógłbyś porównać z Gandhim - też manipulował, jak każdy.
   Miejże pretensje do siebie, dlaczego Ty nie użyłeś Gandhiego? Dostosowałem się do Twojej retoryki, by pokazać tożsamość celów Hitlera z zawartymi w Twojej "propozycji".

>A zauważyłeś też może w jakim kontekście pojawiło się hitleryzm w tej rozmowie?
   Mam mniejsze kłopoty z pamięcią, więc zauważyłem, że właśnie ten hitleryzm oprotestowałem w drugiej kwestii, zupełnie fałszywie (choć "przy okazji") podjętej przez Osnowę w środkowej części tegoż samego zdania: Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji.
   Bo ja nie twierdziłem i nie twierdzę, że Tobie przyświecała "hitlerowska idea", tylko, że Hitlerowi i Tobie przyświeca ta sama idea, lecz Twoja różni się od hitlerowskiej metodami.

>Więc ciągnąc wątek Hitlera...
   Podjąłem wywołany przez Ciebie kontekst Hitlera, by pokazać Ci, że "wasze" propozycje tak naprawdę różnią się tylko w kryteriach wyboru czynników, które warto poświęcić dla osiągnięcia celu, czyli zapewnienia lepszego życia części populacji.
   Przeczytaj sobie jeszcze raz kontekst w jakim użyłeś tej paraleli:
Bo co z tego wyszło w przypadku niektórych userów? I co mi przypisano? Naprawdę, nie wybieram się w ślady Htlera, czy Stalina.

   Czy to ja Ci przypisałem Hitlera lub Stalina? Czy ja Ci zarzucam, że wybierasz się w czyjeś ślady?
   Wprost przeciwnie, Twoja propozycja zainteresowała mnie przez oryginalność podejścia do kwestii przeludnienia, a że motywy i cele masz tożsame z Hitlerem, Stalinem czy Komunistyczną Partią Chin, to jest moja wina, Stalina, czy Hitlera?

   Ja nigdzie nie piszę, że Twoja propozycja jest zła, bo hitlerowska (co poniekąd imputował mi Osnowa), piszę tylko, że jest podobna, a Ty sam sobie dopisujesz pejoratywny wydźwięk tego skojarzenia i to tylko dlatego, że nie lubisz takich porównań.

   Wysuwasz oryginalną propozycję dotyczącą regulowania liczby populacji gatunku homo sapiens na Ziemi, ale oryginalną wyłącznie pod względem proponowanych w niej zasad selekcji osobników przeznaczonych do zabicia - reszta jest stara, jak historia fauny na Ziemi.
   I też nie jestem pewien, czy ta metoda z niemowlakami nie była już stosowana.

>... nie za bardzo udowadniasz mi, że chcesz dyskutować o TABU na forum (choć tak deklarujesz).
   A nie dopuszczasz myśli, że ja naprawdę nie jestem wielbłądem?
   Pokaż w którym miejscu użyłem choć jednej wartościującej oceny w stosunku do Twojego "projektu"?

>Podwójna manipulacja moim zdaniem.
   Powyżej udowadniam, że się mylisz, a cały Twój problem bierze się z dwóch- moim zdaniem- powodów.
   Po pierwsze widzisz w moich wypowiedziach nieistniejące podteksty emocjonalne, bo, po drugie, swoim starym sposobem wrzucasz wszystkich userów do jednego wora i takie emocje chcesz widzieć w każdej wypowiedzi.

   Fakt, że "ktoś, gdzieś, coś" Ci zarzuca nie znaczy, że robię to ja, ale nieuważne czytanie + nieprecyzyjne wypowiedzi dają takie efekty.

   Jeśli nic Ci nie mówi enigmatyczność samego tytułu Twojego wątku, jeśli nie potrafisz dostrzec swojego potopu emocji w lawinie słów, jeśli projektujesz na mnie swoje mieszanie walorów w każdym prawie zdaniu, to ja mam w dupie takie dyskusje - nie mam zamiaru gadać z Tobą za karę.

   Bo mnie szlag trafia nie gdy czytam Twoją propozycję, ale gdy po raz enty chcesz mi wcisnąć swój bałagan emocjonalno-argumentacyjny.
04-02-2010 11:13 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   nie piszę, że Twoja propozycja jest zła, bo hitlerowska (co poniekąd imputował mi Osnowa)
Imputowałem zbieżność idei: "Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji."

A nie ich wartościowanie.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
04-02-2010 12:04 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   nie piszę, że Twoja propozycja jest zła, bo hitlerowska (co poniekąd imputował mi Osnowa)
>Imputowałem zbieżność idei: "Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji."

   Jeśli słowa "ta sama" oznacza zbieżność, to mam inne zdanie.

>A nie ich wartościowanie.

   Stwierdzenie "ta sama- hitlerowska, jak twierdzisz..." jest po pierwsze wartościujące przez porównanie do ogólnie przyjętej, uznanej za zbrodniczą i osądzonej ideologii hitlerowskiej, po drugie nieprawdziwe, bo nie ja tak twierdzę.
   Stąd użyte przeze mnie słowo "poniekąd" w zwrocie: "(co poniekąd imputował mi Osnowa)" - bo było to imputowanie nie wprost, a przez przekłamanie mojego tekstu.
04-02-2010 17:31 
 0 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Jeśli słowa "ta sama" oznacza zbieżność, to mam inne zdanie.
No i PWN potwierdza, że oznacza. Wg słownikowej definicji "zbieżność" jest wtedy, gdy obiekty mają cokolwiek wspólnego, a "to samo" wspólne ma wszystko.

>   Stwierdzenie "ta sama- hitlerowska, jak twierdzisz..." jest po pierwsze wartościujące przez porównanie do ogólnie przyjętej, uznanej za zbrodniczą i osądzonej ideologii hitlerowskiej
Twój link wiedzie do hasła "hitleryzm", tymczasem u nas idzie o przymiotnik "hitlerowski", który nawet odniesiony do idei, z hitleryzmem tożsamy nie jest.

>po drugie nieprawdziwe, bo nie ja tak twierdzę.
A pewnie, Ty po prostu "widzisz duże podobieństwa między Tabisza argumentami, a Hitlerem czy Stalinem"

>    przekłamanie mojego tekstu.
Nie ja odpowiadam za poprawność tutejszych publikacji.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
04-02-2010 18:57 
 0 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>A pewnie, Ty po prostu "widzisz duże podobieństwa między Tabisza argumentami, a Hitlerem czy Stalinem"

   I Ty zwyczajnie, tak po prostu, na fundamencie manipulacyjnie-beztroskiej zamiany jednoosobowego Hitlera w całą hitlerowską ideę, zbudowałeś sobie ten wartościująco-karciany wątek, tfu, domek, Osnowo - kongratulejszen.

   Masz jeszcze jakieś domki, tfu, idee do sprzedania?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W trakcie rozmowy na temat TABU zarzucono mi pod wpływem emocji faszyzm. Wybacz, lecz na forum rozmawiam z wieloma ludźmi. Jeśli odpowiadam na argumenty emocjonalne używając zawartych w nich określeń, nie przypisuj ich mnie. Nie zacząłem moich wypowiedzi na temat TABU od stwierdzenia "Podziwiam Hitlera i chcę iść w jego ślady.". Zostało mi to narzucone, dlatego zauważyłem w wymianie zdań z Placownikiem iż ten zarzut jest niesłuszny. A ty, tego Hitlera podchwyciłeś. I dopóki go będziesz trzymał wbrew moich intencjom - lp.nelt@ramazm
04-02-2010 16:47 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>W trakcie rozmowy na temat TABU zarzucono mi pod wpływem emocji faszyzm.
   Ja nie.

>Wybacz, lecz na forum rozmawiam z wieloma ludźmi.
   Wybaczam, choć czynię to z głębokim smutkiem.

>Jeśli odpowiadam na argumenty emocjonalne używając zawartych w nich określeń, nie przypisuj ich mnie.
   Jeśli widzę w Twoim tekście, że odcinasz się od działań jakiegoś pana XXX, a widzę podobieństwa w ideach (nie w działaniu) między wami, to piszę o tym.

>Nie zacząłem moich wypowiedzi na temat TABU od stwierdzenia "Podziwiam Hitlera i chcę iść w jego ślady.".
   Jestem spostrzegawczy.

>Zostało mi to narzucone, dlatego zauważyłem w wymianie zdań z Placownikiem iż ten zarzut jest niesłuszny.
   Zauważyłem, że zauważyłeś.

>A ty, tego Hitlera podchwyciłeś.
   W określonym celu wyłuszczonym tutaj.

>I dopóki go będziesz trzymał wbrew moich intencjom - lp.nelt@ramazm
   Rozumiem, że pozostałe swoje TABU, prócz nazwiska pana XXX, umieścisz na jakiejś ogólnie dostępnej liście?
03-02-2010 14:46 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Detalicznie biorąc, to Hitler nawet hitleryzmu nie wymyślił.
Marks za to nie był marksistą.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Detalicznie biorąc, to Hitler nawet hitleryzmu nie wymyślił.
>Marks za to nie był marksistą.
Jaka szkoda, Smith'sie.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 18:38 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Jaka szkoda, Smith'sie.
Żarty z nazwisk są podobno mało ambitnym wyrazem braku dobrego smaku.
Nie wiem jak z pseudonimami.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Żarty z nazwisk...
Żarty? Coś przegapiłem?

>...są podobno mało ambitnym wyrazem braku dobrego smaku.
Dlatego swój brak dobrego smaku wyrażam jak najambitniej.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 19:13 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>>Żarty z nazwisk...
>Żarty? Coś przegapiłem?
Nie wiem co chciałeś obejrzeć.
>>...są podobno mało ambitnym wyrazem braku dobrego smaku.
>Dlatego swój brak dobrego smaku wyrażam jak najambitniej.
Powodzenia.
03-02-2010 16:25 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Ta sama - hitlerowska, jak twierdzisz - idea przyświeca dopuszczalności aborcji.

   Ale tylko w odniesieniu do podludzi. Żeby się nie mnożyli. W odniesieniu do "aryjczyków" była zabroniona. Żeby się mnożyli.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

W przypadku aborcji rozróżnienie na aryjczyka i niearyjczyka zależy od zaawansowania ciąży.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 18:58 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>W przypadku aborcji rozróżnienie na aryjczyka i niearyjczyka zależy od zaawansowania ciąży.
A nie od rasy ojca?
03-02-2010 20:53 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>W przypadku aborcji rozróżnienie na aryjczyka i niearyjczyka zależy od zaawansowania ciąży.
>A nie od rasy ojca?
Racja, chodziło o "aryjczyka" i "niearyjczyka".


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
03-02-2010 22:09 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>A nie od rasy ojca?
>Racja, chodziło o "aryjczyka" i "niearyjczyka".
A nie o: Aryjczyka i nie Aryjczyka
03-02-2010 23:47 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>> chodziło o "aryjczyka" i "niearyjczyka".
>A nie o: Aryjczyka i nie Aryjczyka
Odnoszę się do wypowiedzi, w której mowa o "aryjczyku".


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
04-02-2010 10:21 
 Ocena 3 na 3
Smith (10069 punktów)
>>> chodziło o "aryjczyka" i "niearyjczyka".
>>A nie o: Aryjczyka i nie Aryjczyka
>Odnoszę się do wypowiedzi, w której mowa o "aryjczyku".
A ja do czerwonych podkreśleń na skutek działania mojego słownika.
04-02-2010 11:37 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>A nie o: Aryjczyka i nie Aryjczyka
>>Odnoszę się do wypowiedzi, w której mowa o "aryjczyku".
>A ja do czerwonych podkreśleń na skutek działania mojego słownika.
Tylko że aby odnieść się do tych podkreśleń, musiałeś je zobaczyć, co wymaga edytowania tekstu... Jak więc widać, zasady ortografii masz w małym palcu.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
04-02-2010 14:08 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
>Tylko że aby odnieść się do tych podkreśleń, musiałeś je zobaczyć, co wymaga edytowania tekstu... Jak więc widać, zasady ortografii masz w małym palcu.
Plus za dedukcję.
Pokażę jeszcze raz małym palcem moje zasady ortografii.
04-02-2010 18:43 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Faktycznie - brakowało dwóch przecinków...

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zwróciłem na to uwagę Adamiakowi, lecz on nie zwrócił. Adamiaku - lp.nelt@ramazm, chyba, że przestaniesz manipulować i zejdziesz z hitleryzmu.
04-02-2010 08:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zwróciłem na to uwagę Adamiakowi, lecz on nie zwrócił.

   Na co zwróciłeś mi uwagę?

>Adamiaku - lp.nelt@ramazm, chyba, że przestaniesz manipulować i zejdziesz z hitleryzmu.

   ???
Autografka (10638 punktów)

Skąd ta kpina, placowniku? Zmieniłeś zdanie?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 22:23 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że Placownik nie zmienił zdania, ale odniósł się do sposobu prowadzenia "dialogu" przez Kowalską, który to sposób w tym wypadku był - moim zdaniem - niegodny tego forum. Mam nadzieję, że również ty nie uważasz jej wypowiedzi za jakiś ideał, Autografko. Dla mnie są one silnym argumentem za urlopem od tego forum. Kiedyś byłem tu w 2007 i zrobiłem sobie ze trzy lata przerwy. Nie byłem na nikogo zły, ale chyba sam nie byłem jeszcze gotowy, aby z wami dyskutować. Pisałem książkę i miałem zbyt dużo oderwanych od głównych wątków tu dominujących przemyśleń. Tym razem myślę o urlopie bardziej świadomie wybranym. Jak wiesz, dyskutowałem tutaj na ten temat. W przeciwieństwie, do różnych zjawiających się tutaj antysemitów etc. nie miałem na celu sprzedawania jakiejś jedynie słusznej prawdy, ani też to co pisałem nie płynęło z nienawiści do żadnej grupy osób. Wręcz przeciwnie. Metody, jakimi uraczyła mnie Kowalska i plusy, na jakie "zasłużyła", zachęcają mnie do kolejnej przerwy. Jeśli tobie też to, co robiła w tej rozmowie Kowalska się podoba - napisz. Często rozmawiamy, więc taka utrata złudzeń pomoże mi podjąć decyzję.
01-02-2010 23:04 
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)

A ja myślę, że taką a nie inną reakcję, sprowokowałeś nie tyle tezą, którą zaprezentowałeś, ile sposobem w jaki to zrobiłeś. Pewnie tego nie zauważasz, ale Twoja pierwsza wypowiedź na ten temat, miała wręcz beztroski wydźwięk (przynajmniej ja tak to odebrałam i zaszokowało mnie to). Nie była to miła konstatacja. A wypowiedzi Kowalskiej i Myflowers, przynajmniej te początkowe, odzwierciedlały pierwsze emocje, a ich celem było chyba potrząśnięcie Tobą. Nic to nie dało, bo okazało się, że Twój pogląd jest dość mocno ugruntowany. Co do wypowiedzi, niektóre mi się podobały, niektóre nie.
Prawdę mówiąc, dopiero Twoja ostra reakcja otworzyła mi oczy i zrobiło mi się wstyd, że podchwyciłam myśl niektórych z tych wypowiedzi. Nie sądź, że jesteś jedyną osobą, której przydarzyło się dostać w krzyżowy ogień inwektyw. Po czymś takim pozostaje niesmak do niektórych osób, to prawda. I to na długo. Ale nie jest tak, że wszyscy są przeciwko Tobie, choć teraz pewnie tak Ci się wydaje. Lepiej zostań i pisz dalej.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
02-02-2010 00:55 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przepraszam Ciebie i wszystkich, jeśli moja pierwsza wypowiedź w wiadomym temacie mogła mieć beztroski wydźwięk. Myślę, że szczerze wyjaśniłem, że nie jest to dla mnie beztroskie. Rozumiem pierwszą reakcję, ale dalsze reakcje już trochę mniej. Bardzo miło mi się z tobą rozmawia i myślę, że zostanę, ale potrzebowałem głosu wsparcia, bo ataki były bardzo ostre i gdyby one miały zdominować moje dyskusje na tym forum, to są ciekawsze sposoby spędzania czasu. Tak więc dziękuję . A jeśli chodzi o osoby, które zareagowały tak ostro i chyba też polubiły stan owej ostrości już poza tematem, ja się nie gniewam. Gdy któraś z nich napisze coś ciekawego, będę dyskutował i stawiał plusy. Sądzę, że raczej nie mogę liczyć na wzajemność, ale nie zależy mi na tym. Do ataków też w razie czego się przyzwyczaję. Myślę, że jeszcze poruszę kontrowersyjne tematy, więc będę bardziej uważny w formułowaniu mojej pierwszej wypowiedzi i też bardziej milczący przy wypowiedziach nie mających na celu rozmowy.
03-02-2010 13:59 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Nie przejmuj się i pisz dalej. Bądź silny.
Potrzeba jak najwięcej kontrowersyjnych i zrywających z panującą na tym forum politpoprawnością tematów, służy to dalszemu rozwojowi nieskrępowanej wymiany myśli.
Nie jest dobre poklepywanie się po plecach i gnuśnienie w kupie.
Zasiałeś twórczy ferment.

Gratuluję i pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Warto zająć się "świętymi krowami" w polskim życiu społecznym, odbrązowić bohaterów, np. Lecha Wałęsę.
Historycy boją się o nim pisać(chyba, że "po linii") by nie być posądzonym o szarganie świętości a ci, którzy się odważyli, są odsądzani od czci i wiary.
Nie na darmo Adam Michnik dopuszczony jako pierwszy, jeszcze za czasów rządów Tadeusza Mazowieckiego do archiwów SB mówił, że lepiej by Polacy tego nie poznali. I tak jest do dzisiaj(tylko w Polsce, niestety) a młodzież karmi się bajeczkami o niezłomnych bohaterach.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
03-02-2010 14:58 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>P.S: Warto zająć się "świętymi krowami" w polskim życiu społecznym, odbrązowić bohaterów, np. Lecha Wałęsę.
To Bolek był z brązowy?
Czy trzeba usunąć politykę z jego życiorysu.
>Historycy boją się o nim pisać(chyba, że "po linii") by nie być posądzonym o szarganie świętości a ci, którzy się odważyli, są odsądzani od czci i wiary.
Bo historię piszą zwycięzcy.
>Nie na darmo Adam Michnik dopuszczony jako pierwszy, jeszcze za czasów rządów Tadeusza Mazowieckiego do archiwów SB mówił, że lepiej by Polacy tego nie poznali.
Nie byłoby wydawnictwa Agora?
>I tak jest do dzisiaj(tylko w Polsce, niestety) a młodzież karmi się bajeczkami o niezłomnych bohaterach.
Nie tylko.
04-02-2010 04:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję, mam nadzieję siać dalej. Właśnie obrywa mi się za islam. Głowię się na przykład nad jedną moją wypowiedzią, która dała aż dwa punkty ujemne .
01-02-2010 22:25 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Skąd ta kpina, placowniku? Zmieniłeś zdanie?

   Niezupełnie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10638 punktów)

>   Niezupełnie.

Ale, żeby istota mogła z siebie wykrzesać tę pierwszą świadomą myśl, która pozwoli stać się jej człowiekiem (w Twoim rozumieniu), musi przejść przez stadium nieświadomości. Czy nie jest złem pozbawienie jej szansy stania się istotą świadomą - człowiekiem?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 23:00 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Czy nie jest złem pozbawienie jej szansy stania się istotą świadomą - człowiekiem?

   Nie jest zabiciem człowieka. A czy jest złem? Zapewne tak. Mniejszym w przypadku spirali domacicznej, większym w przypadku aborcji, ale miałbym już wątpliwości czy zło to jest na pewno większe od zła, jakim jest zamykania w zimie wszystkich okienek piwnicznych, co skazuje dziko żyjące koty na zamarznięcie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Autografka (10638 punktów)
>>Czy nie jest złem pozbawienie jej szansy stania się istotą świadomą - człowiekiem?
>   Nie jest zabiciem człowieka. A czy jest złem? Zapewne tak. Mniejszym w przypadku spirali domacicznej, większym w przypadku aborcji, ale miałbym już wątpliwości czy zło to jest na pewno większe od zła, jakim jest zamykania w zimie wszystkich okienek piwnicznych, co skazuje dziko żyjące koty na zamarznięcie.

Jest złem usprawiedliwionym? Pewnie tak, ale to trudne do zaakceptowania.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
01-02-2010 23:56 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Jest złem usprawiedliwionym? Pewnie tak, ale to trudne do zaakceptowania.

   Toteż nie wszyscy je akceptują. Zawsze jakieś okienko pozostaje uchylone.

   A poza tym nie każdy ma piwnicę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-02-2010 02:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak byłem w Indiach, podobał mi się stosunek tych ludzi do zwierząt. Otóż nawet w ogromnych miastach aż się roiło od psów, myszy, małp, sokołów i kotów. Nikt nie wystawiał trutek. Było to niekiedy uciążliwe, zwłaszcza małpy, które potrafią otworzyć szafę albo wziąć ze stołu portfel i podrzeć jego zawartość. Ale było to też piękne. Oczywiście te wszystkie zwierzaki miały trudne życie z uwagi na siebie. Sokoły w dużych ilościach nie krążyły nad miastem przypadkiem, myszy, koty i szczury biegały przykulone do ziemi, jak w Polsce się nigdy nie widzi. Poza tym oczywiście krowy, wielbłądy, słonie, koze i owce. Niekiedy w samym centrum Delhi.
04-02-2010 02:14 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Ledwo pochwaliłeś Hindusów, a już się okazało, że Irańczycy kilka swoich zwierzaków - żółwia, szczura i dżdżownicę - zapakowali w rakietę i wysłali w kosmos. Więc może aż tak bardzo za zwierzątkami w tym oriencie nie przepadają.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
04-02-2010 03:29 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
. No wiesz, lot w kosmos im zafundowali, to w końcu nie tak źle . A pozatym Iran to nie Indie, choć bliscy kuzyni. Widziałem kilka irańskich filmów (znakomitych, choć porażająco smutnych) i było w nich wiele miłości do natury. Oczywiście w biednych krajach ta miłość wygląda różnie, niekiedy natura znika jak mgła. W poprzednim poście chodziło mi głównie o obecność zwierząt w wielkim mieście i brak zdenerwowania nimi wśród Homo sapiensów.
02-02-2010 12:19 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>>    Jaki lincz, skoro facet sam się zlinczował.

>   I co? Ulżyło?

   Yhy. Właśnie zakończyłam sesję z najlepszą terapeutką na świecie. Znasz ją. Wszystko mi wytłumaczyła, i chciałabym Ci podziękować. Za to, że się o mnie martwisz.

Następne sesje poświęcimy mojej traumie po tym, jak zrobiłeś ze mnie katoliczkę.

Ale na dziś agresja - 0. A to różowe jest pyszne.

>   C.b.d.u.

   Starałam się jak mogłam. Wiesz przecież.
02-02-2010 13:52 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>    Yhy. Właśnie zakończyłam sesję z najlepszą terapeutką na świecie. Znasz ją.

   Ee tam, zaraz znam. Poznaję. I w miarę jak poznaję, jestem nią coraz bardziej zauroczony.

>Następne sesje poświęcimy mojej traumie po tym, jak zrobiłeś ze mnie katoliczkę.

   Katoliczkę? Przesada. To, że wypożyczyłaś sobie od chrześcijaństwa protezkę uwalniającą od trudów myślenia nad uzasadnieniem nadzwyczjanej wartości ludzkiego życia, jeszcze nie czyni z Ciebie katoliczki.

>Ale na dziś agresja - 0.

   Słusznie. Przecież to wtorek.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-02-2010 05:53 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jak widzisz, nie zlinczowałem się ani trochę . Założyłem właśnie wątek o tabu. Jesteś specjalistką, więc wpisz swoją listę, a o niczym nie zapomnij. Oczywiście, o ile chcesz, bo być może wpisywanie tematów tabu też jest tabu, ja się nie znam - jak wiesz. Podałem ci też email do wysyłania klątw. Ale pamiętaj, jak nie dasz dopisku, to się pomylę i przeczytam .
01-02-2010 03:40 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wybacz, normalnie bym nie pytał, lecz jesteś moderatorem, co zatem masz na myśli mówiąc w tym wypadku "siła argumentów"???
01-02-2010 14:30 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Wybacz, normalnie bym nie pytał, lecz jesteś moderatorem, co zatem masz na myśli mówiąc w tym wypadku "siła argumentów"???

   Niezależnie od tego czy jestem moderatorem, czy nim nie jestem, pragnę zauważyć, że obydwie strony mają kłopot z argumentacją.

   Poruszyłeś temat, mając świadomość jego kontrowersyjności. Kontrowersyjne tematy wywołują kontrowersyjne reakcje. Nie widzę w tym niczego dziwnego, a jeśli ta kontrowersyjność nie przekracza pewnych granic, nie widzę też w tym niczego nagannego.

   Źle, że kontrowersyjność rośnie i źle, że masz w tym swój spory udział. A ten Twój udział upatruję w kompletnym braku argumentów. Bo, oprócz opakowywanego na różne sposoby w beletrystykę, obrazu umierającego z głodu pięciolatka, żadnych innych argumentów nie prezentujesz.

   W tak podziwianych przez Ciebie Chinach niepokojąco zmieniają się dwa wskaźniki mające niebagatelny wpływ na wielkość populacji. Są nimi: stale wydłużająca się przewidywana długość życia i malejący wskaźnik umieralności niemowląt. Masz może jakieś niekontrowersyjne pomysły na powstrzymanie tych "niepomyślnych" trendów?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-02-2010 15:58 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>...kompletnym braku argumentów. Bo, oprócz opakowywanego na różne sposoby w beletrystykę, obrazu umierającego z głodu pięciolatka, żadnych innych argumentów nie prezentujesz.
Lepszy jeden solidny argument, niż wiele marnych, uporaj się z tym pięciolatkiem.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Sylwek (15472 punktów)

>Lepszy jeden solidny argument, niż wiele marnych, uporaj się z tym pięciolatkiem.
Ja się, myślę, uporałem - nie sposób mieć pretensji do ludzi, którzy żyją w piekle o stosowanie piekielnych metod.

Ale sugestie Jacka, jakoby niemowlęciobójstwo rozważać jako globalną receptę sa niedorzeczne. Trudno uznać by jakiekolwiek zachodnie społeczeństwo - marnotrawiące środki na dotowanie rolnictwa, niszczenie nadwyżek żywności, wreszcie zużywając gigantyczne (o najmniej 10x większe niż to konieczne) środki na produkcję swojej żywności tak by była smaczna (czytaj: była mięsem nie roślinami - co samo w sobie jest barbarzyństwem) miało jakiekolwiek etyczne prawo sugerować zabijanie niemowląt jako sposób na rozwiązanie problemu głodu.

Bierne obserwowanie zabijania dzieci czyni nas po prostu analogonami biernych obserwatorów holocaustu. Wspieranie i zachęcanie do tego, gdy istnieją inne środki, stawia nas jednak w roli szmalcowników i obozowych zabójców. Pod tym względem Kowalska miała przynajmniej trochę racji.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 22:50 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Trudno uznać by jakiekolwiek zachodnie społeczeństwo [...] miało jakiekolwiek etyczne prawo sugerować zabijanie niemowląt jako sposób na rozwiązanie problemu głodu.
Jeśli nie możemy pomóc, to przynajmniej postarajmy się nie szkodzić. Zachód również redukuje potomstwo dostępnymi sobie środkami, przyczyna przeważnie jest ekonomiczna. Bez względu na nazwę potomka: zygota, zarodek płód czy noworodek - zawsze jest to zabijanie. Więc co do zasady nie proponujemy niczego spoza własnych doświadczeń.

>Bierne obserwowanie zabijania dzieci czyni nas po prostu analogonami biernych obserwatorów holocaustu. Wspieranie i zachęcanie do tego, gdy istnieją inne środki, stawia nas jednak w roli szmalcowników i obozowych zabójców.
"Inne środki" to w ciągu kilku lat więcej pięciolatków umierających tylko dlatego, że ratowałeś noworodki.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 22:55 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

> Zachód również redukuje potomstwo dostępnymi sobie środkami, przyczyna przeważnie jest ekonomiczna. Bez względu na nazwę potomka: zygota, zarodek płód czy noworodek - zawsze jest to zabijanie. Więc co do zasady nie proponujemy niczego spoza własnych doświadczeń.
Zabijaniem jest też ścinanie drzewa i zarzynanie krowy.
I są dobre powody by zabicie drzewa czy zygoty, nawet ludzkiej, stawiać obok siebie, a zabicie niemowlęcia czy bardzo małego dziecka obok zarżnięcia krowy. A zabicie dorosłego szympansa obok zabicia człowieka.
Nie o życie (jako biologiczną aktywność) ani człowieczeństwo (jako taksonomiczną przynależność) tu idzie.

>"Inne środki" to w ciągu kilku lat więcej pięciolatków umierających tylko dlatego, że ratowałeś noworodki.

Inne środki to niedopuszczenie by powstały odczuwające fizyczny ból noworodki i zatrzymywanie rozwoju na etapie zarodka albo nawet komórek płciowych.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
01-02-2010 23:53 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie o życie (jako biologiczną aktywność) ani człowieczeństwo (jako taksonomiczną przynależność) tu idzie.
Ależ się tajemniczy robisz.

>Inne środki to niedopuszczenie by powstały odczuwające fizyczny ból noworodki i zatrzymywanie rozwoju na etapie zarodka albo nawet komórek płciowych.
Ale póki faktycznie dajemy im tylko "dobre słowo", to niech to będzie słowo przyzwolenia od Tabisza, a nie potępienie Ratzingera.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 19:54 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Lepszy jeden solidny argument, niż wiele marnych, uporaj się z tym pięciolatkiem.

   Nie zauważyłeś, że do pięciolatka dorzuciłem jeszcze długowiecznego dziadygę, który nie chce umierać, a żre za drużynę niemowląt i dodałem niefrasobliwą służbę zdrowia, która, Bóg jeden wie po co, trudzi się łagodzeniem trudów przychodzenia na świat kolejnych gąb do wykarmienia?

   A teraz zastanawiam się na spokojnie, kogo by tu jeszcze...

   Bo nie lubię się rozdrabniać.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziadyga ma przeważnie dużo wyższą świadomość istnienia, niż tygodniowe dziecko. W ogóle ją ma, chyba, że nastąpiła już śmierć mózgu. Twój argument uważam za demagogiczny. Pisałem już o osabach kalekich, starcy w trakcie tej dyskusji. Skoro dajesz ostrzeżenia w raczej nieobiektywny i wybiórczy sposób, zapoznaj się chociaż z tą dyskusją. Tak by wypadało. Jest ona na trzech wątkach - "Kiedy można zabić człowieka?", "Czy można poruszać kontrowersyjne tematy?" i "Czy te wypowiedzi są kulturalne?" - czy jakoś tak...
02-02-2010 21:00 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Dziadyga ma przeważnie dużo wyższą świadomość istnienia, niż tygodniowe dziecko.

   Najczęściej tak jest. Jednak jeśli w głowie kołace mu się coś więcej niż tylko świadomość istnienia, to świat, w którym matki zabijają niemowlęta, a pięciolatkowie umierają z głodu, na pewno nie jest dla niego rajem. Nie wątpię więc, że odpowiednio zareklamowana oferta (wizja klęski głodu wywołanej nieposkromionym apetytem zbyt licznych rzesz dziadygów)usypiającej na wieczność pigułki, mogłaby spotkać się z życzliwym zainteresowaniem dziadygi.

   Drastyczne? Nie bardziej niż mordowanie niemowląt.

>Twój argument uważam za demagogiczny.

   A ja Twoją odpowiedź za nieprzemyślaną.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
02-02-2010 23:36 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Samoświadomość danej istoty nie jest już metafizyczną tajemnicą. Dziadyga, o ile ma funkcjonujący mózg, posiada samoświadomość. Niemowlę w wieku tygodnia, lub dwóch, nie posiada żadnej samoświadomości. Tak uważam, jak chcemy na spokojnie to rozważyć, możemy zacząć przytaczać źródła dotyczące rozwoju mózgu. Moim podstawowym kryterium jest nie zabijanie istoty, która wie, że cierpi i wie, czym jest śmierć. Która wie, że "ja" to "ja" i posiada jakąkolwiek uświadomioną pamięć. Te wszystkie rzeczy razem. Tygodniowe niemowlę jest potencjałem człowieka, który jest samoświadomy. Ale jeszcze nim nie jest. Uważam, że przedkładanie potencjału nad samoświadome istnienie jest niedopuszczalne. Natomiast z potencjału rezygnuje się przy aborcji i również przy antykoncepcji.

O zabijaniu tygodniowych - dwutygodniowych mówiłem:
1. W warunkach przeludnienia i kontroli urodzin. Uważam, że lepiej jest zabijać tygodniowe nadplanowe niemowlęta, niż na przykład ustalić limit wieku do 60, lub 70 lat. Już trzydziestolatek będzie wtedy wiedział w pełni świadomie, że zostało mu co najwyżej 30 lat. To jest tylko moje zdanie, nie jestem politykiem żadnego państwa, ani tym bardziej wróżbitą, który wie jak będzie. Zakładam tylko, iż kontrola urodzeń MOŻE być wprowadzona POZA CHINAMI i wiem też że W CHINACH JUŻ TERAZ ISTNIEJE, co - moim ZDANIEM - jest lepszym rozwiązaniem, niż inne, które były Chińczykom dostępne.
2. Gdy sama matka dziecka tak chce. Czyli, w przeciwieństwie do innych, gdybym spotkał kobietę, która powiedziałaby mi, iż zabiła swoje własne dziecko zaraz (lub tydzień) po urodzeniu, nie zadzwoniłbym w tej sprawie na policję i nie uznał jej za psychopatkę.
05-02-2010 12:45 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

   Demencja kosztuje Brytyjczyków niewspółmiernie więcej niż rak i choroby serca. Bo ludzie, którzy na nią zapadną, wymagają nieustannej i kosztownej opieki specjalistycznej. Z raportu wynika, że każdy chory na demencję kosztuje brytyjską gospodarkę 27,6 tys. funtów rocznie - pięć razy więcej niż pacjent chory na raka oraz osiem razy więcej niż cierpiący na schorzenia serca.

   Ogólny koszt społeczny brytyjskiej demencji szacuje się na 23 mld funtów rocznie - o połowę więcej niż brytyjskie wydatki na zbrojenia!


   Od kilku lat w Wielkiej Brytanii toczy się debata, czy ludzie cierpiący na demencję powinni mieć prawo do eutanazji, pomocy w samobójstwie ze strony lekarzy. Dwa lata temu znana brytyjska etyk medyczna baronessa Warnock opowiedziała się za prawem do śmierci na życzenia dla takich osób. Kampanię na rzecz pomocy w samobójstwie prowadzi chory na Alzheimera pisarz Terry Pratchett.


   Chińczycy z pewnością poradzą sobie z tym problemem znacznie wcześniej niż Brytyjczycy.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Niekoniecznie. Jedną z podstaw ich mentalności jest kult osób starszych wypływający z konfucjanizmu. Ja osobiście uważam, że nie należy zabijać nikogo, kto jest istotą świadomą swojego istnienia (niezależnie od sprawności pamięci). Chyba, że sam chce.
placownik (17853 punktów)

>Niekoniecznie. Jedną z podstaw ich mentalności jest kult osób starszych wypływający z konfucjanizmu.

Mnie, ojca, posłuchajcie, dzieci, i tak postępujcie, abyście były zbawione.
Albowiem Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził.
Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził.
Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany.
Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: jak panom służy tym, co go zrodzili.
Czynem i słowem czcij ojca swego, aby spoczęło na tobie jego błogosławieństwo.
Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, a przekleństwo matki wywraca fundamenty.
Nie przechwalaj się niesławą ojca, albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą.
Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci.
Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu.
A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił.
Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.
W dzień utrapienia wspomni się o tobie, jak szron w piękną pogodę, tak rozpłyną się twoje grzechy.
Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca, a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę.


(Syr 3, 1-16)

   Mało?

   A teraz rzuć okiem na ten wykres, dodaj do tego to co wiesz o chińskim poszanowaniu dla życia ludzkiego i wyciągnij wnioski.

>Ja osobiście uważam, że nie należy zabijać nikogo, kto jest istotą świadomą swojego istnienia (niezależnie od sprawności pamięci). Chyba, że sam chce.

   Nie to co nie należy jest tematem dyskusji, lecz to co można.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Trzy są sposoby zdobywania mądrości. Pierwszy to refleksja - to najbardziej szlachetny, następnie naśladowanie -jest on najłatwiejszy, a trzeci to doświadczenie - najbardziej gorzki ze wszystkich.


Cytat:
Pokonasz jedną trudność, a zapobiegniesz stu innym.


Cytat:
Dobry lek zawsze gorzki.


Cytat:
Największym powodem do chwały nie jest to, że nigdy nie upadamy, ale to, że potrafimy się po upadku podnieść.


Cytat:
Kto nie umie daleko spoglądać, ten blisko ma kłopoty


Cytat:
Ten, którego myśl nie wybiega daleko, zobaczy udrękę z bliska.


Konfucjusz
01-02-2010 23:39 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Nie zauważyłeś, że do pięciolatka dorzuciłem jeszcze długowiecznego dziadygę, który nie chce umierać, a żre
Póki nie uporałeś się z "argumentem pięciolatka", dokładając dziadygę tylko sobie utrudniłeś.

> dodałem niefrasobliwą służbę zdrowia, która, Bóg jeden wie po co, trudzi się
Tu tym bardziej.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 21:30 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Przykro mi Placowniku, ale ja nie sięgnąłem po argumetny natury osobistej. Nie sprawdzałem, jaki zawód wykonuje Kowalska, aby ją obrażać. Nie sprawdzałem, czy ma włosy rude, czy bląd, czy ma piegi, albo krzywy nos. Chciałem dać sobie spokój z nierównowagą ostrzeżeń, jakich udzielasz, ale rzecz cała trwała dalej. Zachowanie Kowalskiej zasłużyło przekroczyło moim zdaniem pewne granice. Jej sprawa. Ale to, że jesteś na to ślepy, to twoja sprawa. Kowalska w otwarty sposób starała się zniechęcić do forum osobę mającą kontrowersyjne i szokujące ją argumenty.

Wymieniłem dobre argumenty, do których się nie odniosłeś, a tym bardziej Kowalska. Po pierwsze - zauważyłem różnice w świadomości ludzi w różnym wieku. Po drugie - zauważyłem że MOŻLIWY jest taki rozwój naszej historii iż to o czym piszę zacznie się dziać na szerszą skalą. Słowo "możliwy" nie oznacza, że chcę tego, że tak ma być, że o tym marzę.

O tym, że potrzeba jakiegoś modelu ekonomicznego dla społeczeństw mających wiele starców, a mało młodych ludzi pisałem w rozmowie z Autografką. Możesz tej rozmowy poszukać. Czegoś takiego "jak rozmowa z Kowalską nie było". Userka za wszelką cenę postanowiła zrobić ze mnie potwora i ukazać się jako obrończyni praw najwyższych. Z osobą tak nastawioną nie mogłem prowadzić dyskusji, choć - jak dobrze wiesz - próbowałem, ulegając oczywiście emocjom, ale nie na skalę Kowalskiej.

Wydaje mi się, że Tobie, Myflowers i Kowalskiej miesza się wiele rzeczy. Po pierwsze ja nie jestem dzieciobójcą. To o czym pisze nie bierze się stąd, że zabijanie niemowląt uważam za doskonałą formę rozrywki. Jak dobrze wiesz, człowiek, który napisał, iż (być może) "żydzi stworzyli Holocaust" odczuwał chęć i przyjemność dla takiego poglądu o żydach i nie spotkał się z aż tak brutalnymi praktykami, jakie są dziełem Mywlowers i Kowalskiej. Ani z tak tendencyjną twoją moderacją. Zarówno ty, jak i ja zadawaliśmy temu człowiekowi pytania, które on po prostu pomijał i szedł dalej.

Inna rzecz, która wam się miesza moim zdaniem, to czyje 1 -2 tygodniowe niemowle miałoby być zabite dla większego dobra (w przypadku głodu, wojny). Miałoby być zabite niemowlę z kraju, gdzie najpewniej umarłoby z głodu już jako świadoma istota ludzka w wieku 5 lat razem ze swoim rodzeństwem. Nie upieram się, że tak musi być, ale są miejsca, gdzie tak jest i być może takich miejsc będzie więcej (a być może nie - ja nie zabiegam o to, aby było ich miejscem, nie jestem antynajedzeniludzieistą (tak jak ktoś bywa antysemitą)).

I kolejna rzecz, która wam się miesza. Śmierć tygodniowego dziecka jest dla niego samego nieistniejącym jeszcze zdarzeniem. Cierpią rodzice. Jeśli sami rodzice tego chcą, czyli uznają, że fakt narodzin i odpowiedzialności byłby dla nich większym cierpieniem - ich prawo (takie jest moje zdanie). Ty jesteś przeciwnikiem aborcji. Ja też oczywiście uważam, że najlepsza pod każdym względem jest antykoncepcja. Ale gdy antykoncepcja się nie powiedzie, nie wykluczam aborcji, a gdy aoborcja się nie powiedzie, nie wykluczam ostatecznego momentu na decyzję, czyli momentu, kiedy efekt współżycia obojga ludzi jest nadal jeszcze nieświadomy. Oczywiście są domy dziecka. Ale świadomych już dzieci jest mniej niż domów dziecka już dzisiaj. I nie wiem - może ten skrajny pogląd jest bezzasadny. Ale jak widzisz nie wynika on z tego, że uwielbiam czyjeś cierpienie, czy że zabijanie jakichkolwiek istot sprawia mi przyjemność. Różni się to, na przykład od antysemityzmu wobec którego atmosfera tutaj była dużo życzliwsza.
31-01-2010 21:02 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiesz nic o tym, w jaki sposób rozwija się w nas świadomość. I czym są odruchy warunkowe. Nie wiesz o tym, że można nieświadomie krzyczeć, oddychać, reagować na bodźce itp. Wielka część przyrody tak działa. Tygodniowe dziecko nie jest świadome swojego istnienia - sprawdź, poczytaj książki, pogadaj z lekarzami. A później mnie przeproś za mocne reakcje oparte na twojej niewiedzy. Ja bym przeprosił. Śmierć tygodniowego dziecka jest nieszczęściem dla jego rodziców. Ono jeszcze nie odczuwa świadomie szczęścia i nieszczęścia.
31-01-2010 22:47 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

Schłodzę już "Wyborową".

Mam nadzieję, że Twój chłop wypije kielona z nieznajomym w słusznej sprawie.
31-01-2010 19:12 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Nadal uważam, że tygodniowy, dwutygodniowy noworodek nie odczuwa niczego świadomie.

   Nie tego tyczy nasz spór. Uważam, że zdrowe, kilkudniowe niemowlę ma nieporównanie mniej cech łączonych z pojęciem człowieczeństwa, niż paroletni szympans. Tak więc większość Twoich wywodów, to, przynajmniej jeśli chodzi o mnie, wyważanie otwartych drzwi.

   To z czym się nie zgadzam, to traktowanie zabijania niemowląt jako recepty na głód wywołany zbyt dużą liczbą chcących się posilić, co Ty nazywasz przeludnieniem. Dla mnie to żadna recepta, podobnie jak aborcja to żadna metoda antykoncepcyjna. Przykład Gazy, od którego tak uciekasz, wydaje mi się tutaj bardzo przekonywujący.

>I - wbrew temu co czujesz - nasza rozmowa nie polega na tym, że szlachetny moderator broniący absolutnej oczywistości schyla się nad złymzłym userem, który psuje atmosferę na forum.

   Zapewniam Cię, że Twoje domysły co do treści moich odczuć są zdecydowanie nietrafione.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-01-2010 21:08 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W takim razie zaszło pewne nieporozumienia Placowniku i zwracam ci honor, przepraszając jednocześnie. Mój wywód zaczął się od "kiedy można zabić człowieka?". Wcale nie uważam, że zabijanie tygodniowych dzieci to dobra recepta na cokolwiek. Po prostu może się okazać lepsza od innych, znacznie straszliwszych recept. Ale może nic takiego nie będzie miało miejsca. Może ogół ludzkości zdecyduje się na skuteczną antykoncepcję i zacznie szukać innych nisz do egzystencji na innych planetach. Póki co kontrola urodzin weszła w życie w Chinach i nie potępiam Chińczyków za to rozwiązanie (ale pochwalam), gdyż wiem, co się dzieje w Indiach bez kontroli urodzin. Oczywiście w związku z kontrolą urodzeń pojawia się zabijanie niemowląt. Jest to trudne do uniknięcia, choć być może możliwe. Ale zapobieganie przez to śmierci z głodu wielu świadomych osób uważam za usprawiedliwienie nawet bardzo niedoskonałej kontroli urodzin.

Uważam też, że nie należy karać matki która zabiła swoje tygodniowe dziecko. Nigdy. Natomiast należy karać osoby które zagłodziły starsze dzieci. Zawsze.
01-02-2010 10:52 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   głód wywołany zbyt dużą liczbą chcących się posilić, co Ty nazywasz przeludnieniem.
Wikipedia również przeludnienie określa jako sytuacja w której rozmiar populacji przekracza znacząco możliwości środowiska. Sam też dwa posty wcześniej użyłeś tego terminu, co więc Ty nazywasz przeludnieniem?

>to żadna recepta, podobnie jak aborcja to żadna metoda antykoncepcyjna.
Ale jaka racjonalna!

Czemu tak trudno zaakceptować samą dyskusję o możliwości usunięcia noworodka na życzenie jego matki? Przecież to wczesne dzieciobójstwo jest faktem na całym świecie, u nas społeczne oburzenie przeciw niemu napędza się sztucznie przez media i z ambon.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 12:49 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Czemu tak trudno zaakceptować samą dyskusję o możliwości usunięcia noworodka na życzenie jego matki?
   Mnie nie jest trudno.

   Kłopot i zawierucha powstała z tego, że w tym wątku większość dyskutantów z autorem na czele, bez przerwy miesza aspekty emocjonalne z argumentami czysto teoretycznymi, racjonalnymi.

   Jak się miesza żółtka z cukrem to może wyjść tylko kogel-mogel.
   I wyszedł był.
01-02-2010 14:06 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Jak się miesza żółtka z cukrem to może wyjść tylko kogel-mogel.
>   I wyszedł był.

Eee... tam - tylko... jak odstawić na trochę, to ajerkoniak wyjdzie. Tak zrobię, tak zrobię... .
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   zawierucha powstała z tego, że w tym wątku większość dyskutantów z autorem na czele, bez przerwy miesza aspekty emocjonalne z argumentami czysto teoretycznymi, racjonalnymi.
A może również wiesz dlaczego mieszają te emocjonalne aspekty?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 14:39 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>A może również wiesz dlaczego mieszają te emocjonalne aspekty?
   Będę strzelał: bo jest trudność od podstaw?
   Czyli w oddzieleniu żółtka od białka - samo mieszanie, to pryszcz.

   Ale może znasz inne przyczyny, chętnie poczytam.
01-02-2010 19:04 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   bo jest trudność od podstaw?
Bo masło jest maślane (by pozostać w sekcji "nabiał").

>   Ale może znasz inne przyczyny, chętnie poczytam.
Społeczne, głównie lęki związane z tabu i autorytetem.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
01-02-2010 19:55 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... samo mieszanie, to pryszcz.
>Bo masło jest maślane (by pozostać w sekcji "nabiał").
   Aha. Trafne, bo mózg to sporo białka.

>>   Ale może znasz inne przyczyny, chętnie poczytam.
>Społeczne, głównie lęki związane z tabu i autorytetem.
   Tak, to odkrywcze jest.

   Pozostając w sekcji "pryszcze".
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Pozostając w sekcji "pryszcze".
OK, pozostań, jest Ci do twarzy.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
setarkos (10757 punktów)
> .. bo jest trudność od podstaw?
>   Czyli w oddzieleniu żółtka od białka

Prababcie atakowały jajo dwoma kawałkami skorupek
01-02-2010 23:48 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Czyli w oddzieleniu żółtka od białka
>Prababcie atakowały jajo dwoma kawałkami skorupek
   Z jajcem często tak robię, ale cholernie nie lubię rozłupywania czaszki, a najbardziej swojej.
01-02-2010 20:11 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Czemu tak trudno zaakceptować samą dyskusję o możliwości usunięcia noworodka na życzenie jego matki?
Zapewne łatwiej rozważać handel noworodkami - byłoby to 'racjonalniejsze' (istnieje popyt)

> .. Przecież to wczesne dzieciobójstwo jest faktem na całym świecie
Powszechnością można wszystko uzasadnić
01-02-2010 23:09 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>łatwiej rozważać handel noworodkami - byłoby to 'racjonalniejsze' (istnieje popyt)
Raczej łatwo zacząć negocjować cenę.

>Powszechnością można wszystko uzasadnić
Z wyjątkiem wyjątków.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję Ojcze Lesiotrze - rzeczywiście, takie rzeczy dzieją się naprawdę i to coraz częściej.
28-01-2010 13:17 
 Ocena 4 na 4
Myflowers (2721 punktów)
>Są tu też tacy, którzy uważają, że 5 letnie dziecko konające z głodu nie czuje świadomie wiele więcej niż tygodniowy noworodek. I nie ma być kontroli urodzin - niech wszyscy się rodzą, a niech wygra ten, kto zdobędzie pożywienie. Co tam. Niech będzie 30 miliardów ludzi, 50 miliardów, 200 miliardów. Zmieścimy się.
Nie przypisuj mi idiotycznych poglądów, dobrze? Przeczytaj jeszcze raz moje posty. Prze-sy-la-bi-zuj, jak inaczej nie umiesz.

To źle to ograniczać. To źle przedkładać życie dojrzałego dziecka w przeludnionym do granic kraju nad życie tygodniowego noworodka. Cóż za barbarzyństwo! Wszyscy się powinni rodzićw wielodzietnych rodzinach, dojrzewać do kiedy zdążą i niech Bóg rozpozna swoich.
>
To jest dziecko i to jest dziecko. Barbarzyństwem jest dopuszczanie do narodzin, a potem uśmiercanie. Tak jak to jest w świecie zwierząt.Tylko - że zwierzęta nie znaja pojęcia "świadomego macierzyństwa".
Jacku, powiedz mi jedno - jak człowiek wykształcony, mający tak wiele wiedzy, muzyk tworzący przepiękną muzykę nie umie czytać ze zrozumieniem? Dla mnie to ewenement na skalę światową.Semantyka się kłania, może dlatego Twoje posty są tak absurdalne.Przecież ja piszę po polsku. Zdaje mi się, że Ty w ogóle nie rozumiesz pojęcia "kontroli urodzin"
Wielokrotnie wypowiadałam się na temat aborcji i prawa kobiet do aborcji, traktowanej nie jako środek antykoncepcyjny ale ostateczność.Bo bywa i tak, że środki antykoncepcyjne zawodzą. To samo dotyczy prawa męźczyzn do wazektomii, co zresztą zastosowała swojego czasu Indira Gandhi
W swoich działaniach politycznych dążyła do uczynienia Indii mocarstwem regionalnym, ograniczenia znaczenia maharadżów, wzmocnienia władzy centralnej, kładła nacisk na kontrolę urodzeń (kluczem do tego była sterylizacja mężczyzn, co nie przydało jej przyjaciół),

www.polskajestkobieta.org/index.php/?page_id=30

Szeroko pojęta antykoncepcja, prawo do aborcji i wazektomii - to jest kontrola narodzin.Przeciwko temu działa KK i to na całym świecie, nie tylko w Europie. Zakaz używania prezerwatyw nawet tam, gdzie szaleje HIV.Rozgrzeszenie za zabicie noworodka czy niemowlęcia, za aborcję czy używanie środków antykoncepcyjnych rozgrzeszenia nie ma. /Mam znajomą, po drugim cesarskim używa spirali, rozgrzeszenia nie dostała, więc wiem co piszę.Kościół stracił jeszcze jedną owieczkę,/Słynna sprawa w Polsce - topienie noworodków w wannie - baba w swoim prymitywnym umyśle tak bardzo sobie wzięła do serca kościelny zakaz i ewentualność braku rozgrzeszenia, że potopiła narodzone dzieci w wannie.Bo za to rozgrzeszenie dostała. Tego chcesz?a jak to rozwiąźesz technicznie? Gaz, zaduszenie rękami, wyrzucenie na bruk?Zagłodzenie? Czy topienie np., albo weterynaryjne usypianie? No, rozgrzeszenie uzyskasz - gorzej z aborcją...
Słynny list JP II do gwałconych dziewczynek kobiet muzułmańskich, aby ciąży w wyniku gwałtu powstałej nie usuwały, nie dodawały grzechu do grzechu.Co z tymi dziećmi będzie potem - juź go nie interesowało, tak samo zresztą jak nie interesował go los kamienowanych "zhańbionych " dziewczynek.
A Ty zamiast działać na rzecz prawa do aborcji, wazektomii , antykoncepcji - domagasz się antykoncepcji przez prawo do zabijania.Jednocześnie demagogicznie nawołujesz do zaadoptowania połowy świata - chociaż wiesz zapewne co to demagogia, /nie jestem tego do końca pewna/ .
Paradoksalnie wpisujesz się w ruch adopcji duchowej "dzieci nienarodzonych", taki sam absurd, jak to co napisałeś. W ochronę dziecka poczętego - jak się urodzi, moźna zabić, bo KK się urodzonymi juź nie interesuje.
Co do Chin - ja nie pisałam przeciwko kontroli urodzin przez antykoncepcję, czy aborcję, czy wazektomię - tylko o tym co robią z dziećmi niepożądanymi a urodzonymi, według Twoich zasad, czyż nie?

M.

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
P.S. Ludzie nie głodują dlatego, że na świecie nie ma żywności. Jest jej pełno, w nadmiarze. Ale między tymi, którzy chcą jeść, a pełnymi magazynami stoi wysoka przeszkoda: gra polityczna.
Ryszard Kapuściński
28-01-2010 15:27 
 Ocena 7 na 7
Thobold (115 punktów)
To chyba raczej konflikt różnych systemów wartości, niż racjonalnego działania. Bo jeśli dla jednych najważniejszy jest sam fakt życia, a dla innych fakt życia świadomego, to konflikt jest nieunikniony i nierozwiązywalny bez uzgodnienia piramidy wartości.
Jeżeli dla kogoś cierpienie niemowlęcia jest warte tyle samo, co cierpienie prosiaka w rzeźni, to nie ma sensu go wyzywać od "barbarzyńców" - po prostu co innego jest dlań priorytetem.

Obawiam się jednak (odżegnując się od oceniania czyichś poglądów, nie po to założyłem temat), że ustalenie sztywnej granicy byłoby niewykonalne - najpierw będzie można zabić noworodka - ze względu na brak świadomości. Potem ktoś następny (kto uważa, ze najważniejsze cechą człowieka jest przydatność w społeczeństwie) przesunie ją na dzieci roczne, półroczne itd.
Po drugie, takie coś już istnieje. Cytat z książki Łozińskiego, rozpowszechnianej przez Amnesty International:
Cytat:
Sierocińce otrzymują od państwa tak skromne środki, że nie wystarczają one nawet na
zaspokojenie najbardziej elementarnych potrzeb dzieci. W wyniku tego część sierot (głównie
niemowląt płci żeńskiej) skazana jest na śmierć z głodu i braku jakiejkolwiek opieki. W
sierocińcach chińskich znajdują się nawet specjalne wydzielone pomieszczenia - umieralnie
dla noworodków. W 1995 roku taką umieralnię sfilmowała ekipa brytyjskiej telewizji
Channel 4. "Na filmie umiera mała dziewczynka, szkielecik ciasno owinięty w pieluszki i
leżący od dziesięciu dni w ciemnym pokoju. Inne silniejsze od niej dzieci spędzają całe dnie,
kiwając się przywiązane do drewnianych nocników." Wszystkie dzieci cierpią na chorobę
sierocą, której objawem jest to obsesyjne kiwanie się. Wynika ono z długotrwałego
przebywania w przestrzeni o niezwykle ograniczonej ilości bodźców. Nieliczny, źle opłacany
personel ułatwia sobie życie przywiązywaniem dzieci do łóżek i ławek oraz zamykaniem ich
w pomieszczeniach. Sieroty chińskie nie mają właściwie żadnych szans ani na adopcję, ani na
normalne życie. Pozbawione normalnej opieki wychowawczej, kształcenia przedszkolnego,
zabawek i kontaktów z rówieśnikami, skazane są z góry na los istot upośledzonych. W
umieralniach chińskich sierocińców życie traci średnio milion noworodków płci żeńskiej
rocznie.

Cytat:
Na dużą skalę występuje potajemne zabijanie nowo narodzonych i nie chcianych dzieci.
Najczęściej topione są w rzekach. Dotyczy to w pierwszym rzędzie dziewczynek, które przez
znaczną część Chińczyków uważane są za istoty mniej wartościowe (dziewczyna po ślubie
przechodzi całkowicie do rodziny męża, wiec tylko syn jest zabezpieczeniem rodziców na
starość). Te dzieciobójstwa spotykają się z cichym przyzwoleniem władz. Śledztwa
prowadzone są opieszale i szybko umarza się je z powodu niewykrycia sprawców.

Cytat:
Z tak rozumianą regulacją urodzin wiążą się często prawdziwe dramaty. Jeden z lekarzy, po
wyemigrowaniu z Chin, opisał przypadki doświadczeń medycznych na żywych noworodkach,
porzuconych przez matki w szpitalu zaraz po urodzeniu. Opisał, jak wiózł noworodka do
doświadczeń do innego szpitala autobusem miejskim w tekturowym pudełku.


Czy naprawdę o to chodzi? Tak miałaby wyglądać np. Polska?
Względnie, miałyby powstać jakieś "zakłady utylizacji niemowląt"? Pytam poważnie, jak to miałoby wyglądać w praktyce?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Opisuję sytuację ekstremalną. To znaczy, przeludniony świat i kontrolę urodzin. Moim zdaniem tygodniowe, dwutygodniowe dziecko to bezpieczna granica. Wydaje mi się, że poza nią powinno się dziecko chronić bez względu na wszystko. A świadome może być na kilka miesięcy później.

Cytat:
"Na filmie umiera mała dziewczynka, szkielecik ciasno owinięty w pieluszki i
leżący od dziesięciu dni w ciemnym pokoju. Inne silniejsze od niej dzieci spędzają całe dnie,
kiwając się przywiązane do drewnianych nocników."


Nie wiem na ile była mała ta dziewczynka, ale zdecydowanie lepiej aby uniknąć tego cierpienia. A w Chinach jest kontola urodzeń. Bez tego bardzo wiele dziewczynek umierało by z głodu, tylko "po bożemu", na świeżym powietrzu, po przeżyciu kilku lat tortur. A jeśli chodzi o to, co wspaniali Anglosasi robili w Chinach przed II Wojną Swiatową i przed pierwszą - polecam każdą historię Chin. Ludzie obgryzający korę, kupowane na jedną noc i później zabijane przez nadludzi młode kobiety. Super. A teraz? Cóż za szlachetność... Aż łza się w oku kręci.

Cytat:
Na dużą skalę występuje potajemne zabijanie nowo narodzonych i nie chcianych dzieci.


Inaczej mamy konający szkielet w wieku 5 lat. Jest Ziemia. I jest populacja ludzka przekraczająca ilość miejsca i zasobów, jakie nam dostarcza. Słyszałeś, żebyśmy mieli jakąś inną planetę? Chińczycy unikają tego, co może stać się tragedią nas wszystkich. Codziennego widoku ludzi umierających na ulicy z głodu. W różnym wieku. Taki widok masz w Orissie, w Indiach, gdzie nie ma kontroli urodzeń.

Powinna być jak najszerzej wprowadzana antykoncepcja, zaś osoby, które wyczerpały już swój limit potomstwa, powinny być sterylizowane. Wtedy uniknie się kontrowersyjnego i odrażającego emocjonalnie zabijania świeżo narodzonych dzieci. Jestem za w pełni. Inaczej jest jak jest. Zachowanie CHińczyków wobec klęski demograficznej jest dużo bardziej odpowiedzialne i humanitarne niż w wielu innych miejscach na świecie. To, że nikt nie dobije konającego z głodu to nie jest żadna wielkość.
28-01-2010 20:35 
 Ocena 2 na 2
Thobold (115 punktów)
Nie potępiałem Pańskich poglądów. Nigdzie nie pisałem, że Brytyjczycy są super a Chińczycy be. Nie nazywam się Łoziński, to nie moja książka. Cytat przytoczyłem, żeby pokazać rezultat wprowadzenia tego, co Pan pisze, w praktyce.

Pytałem, czy tak ma to wyglądać w Polsce. W praktyce. Mamy te dzieci topić, zagazowywać czy zabijać zastrzykami? W jakimś zakładzie utylizacji niemowląt czy w domu w garażu?

100% na serio. Ma Pan 460 posłów w Sejmie za tym projektem i jutro zmienią Konstytucję. Jak by Pan to rozwiązał? Jak zagwarantował, że za kilka lat ktoś nie zechce tego poszerzyć na starsze dzieci?
29-01-2010 00:19 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdyby w Polsce istniał taki przyrost naturalny jak w Indiach i narastał i gdyby (tak jak w Chinach jeszcze przed Mao) kilkanaście milionów Polaków zginęło na przestrzeni 20 lat z głodu (Chińczyków zginęło znacznie więcej, ale to oczywiście większy kraj) i gdyby spora grupa ludzi uważała, że dobrze jest mieć dużo dzieci (choć giną z głodu) i nie zawsze używała środków antykoncepcyjnych (choć byłyby za darmo) i z aborcji (choć byłaby za darmo) i gdyby nie było dostatecznej ilości chętnych do adopcji (bo na całym świecie byłoby przeludnienie poza kilkoma państwami, które strzelają do przekraczających zieloną granicę) należałoby w Polsce wprowadzić kontrolę urodzeń. Promować jak się da środki antykoncepcyjne i aborcję, a w ostateczności usuwać nadplanowe niemowlęta. Aby uniknąć zabijania noworodków, policjantki powinny sprawdzać co jakiś czas kobiety, czy nie są w zaawansowanej ciąży. Ja wiem, że owe policjantki to czysty horror dla osób szanujących wolność osobistą (dla mnie też), ale mówię o sytuacji narastającej na świecie klęski demograficznej. Nie o dzisiejszej Polsce, choć do pewnego stopnia o dzisiejszych Indiach ("polecam" oglądanie świadomych już dzieci umierających z głodu, którym nie można pomóc).
29-01-2010 02:05 
 Ocena 5 na 5
Thobold (115 punktów)
Z niezrozumiałych dla mnie powodów unika Pan odpowiedzi na moje pytanie. Ja się pytam tylko, jak miałoby to wedle Pana wyglądać? Tak przyziemnie, konkretnie?

Strzał w głowę? Zastrzyk? Topienie? Duszenie?
Kto miałby to robić i gdzie?
Owe policjantki, na miejscu, ze służbowej broni?
Położna, zaraz po narodzeniu, poduszką?
Wychowawczyni w sierocińcu, topiąc w sedesie?
Rodzice w garażu, łomem?

Dzieci bez rodziców, rozumiem, kwalifikowały by się do utylizacji od razu, decyzją administracyjną? Podobnie potomstwo rodziców pozbawionych praw rodzicielskich?
A jeżeli ci nieodpowiedzialni rodzice nie zechcą uśpić swojego dziecka, mimo iż mają już dwadzieścioro i zerowe dochody, należałoby załatwić sprawę za nich?
Tak jak tutaj (ta sama Książka):
Cytat:
W Urumczi żona milicjanta narodowości ujgurskiej spodziewała się
dziecka. Rodziła w domu, gdyż małżonkowie obawiali się, że w szpitalu może zostać
poddana przymusowej sterylizacji. Poród był niezwykle ciężki, więc mąż zdecydował się
wezwać lekarza do rodzącej, z obawy o jej życie. Chiński lekarz udzielił kobiecie pomocy
przy porodzie. Urodziła bliźnięta - chłopca i dziewczynkę. Jedno z dzieci było więc
"ponadlimitowe".
Lekarz wyszedł, ale po chwili wrócił z patrolem milicji. Oświadczył matce, że ma obowiązek
zabić jedno dziecko zastrzykiem i polecił jej wybrać, które. Powiedział: "Jedno z dzieci jest
twoje, ale drugie jest własnością partii." Nie dawał się przekonać ani przebłagać. Powtórzył:
"Unikając decyzji, pozostawiliście decyzję partii". Wykorzystując chwilę nieuwagi rodziców,
dał dziewczynce zastrzyk, po którym zmarła. Ojciec dziecka pod wpływem szoku zastrzelił
lekarza zabójcę. Został aresztowany. Jego dalszy los jest nieznany.

Tylko się pytam.
29-01-2010 02:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem.

Granie na emocjach jest tutaj chwytem poniżej pasa. Niezależnie od tego grania, uważam, że 5 letnie dziecko cierpi świadomie gdy umiera z głodu, zaś tygodniowe niemowlę nie. Czasem wybór dotyczy tego. Nie ma żadnego zastrzyku dla konających z głodu w pełni świadomych, 5 letnich dzieci. Zastrzyk jest za drogi, tak samo jak kromka chleba.
29-01-2010 10:02 
 Ocena 4 na 4
Thobold (115 punktów)
A ja usiłuje Panu uświadomić, ze to, co tak pięknie i humanitarnie wygląda w teorii, w praktyce może okazać się piekłem. Że w warunkach przeludnionego i biednego kraju, gdzie, jak pan słusznie zauważył, nie ma pieniędzy nawet na zastrzyk śmierci, takie "usuwanie" mogłoby przerodzić się w zwyczajne barbarzyństwo. (Nie mówię tu o Pańskiej teorii, tylko o praktyce, jak ona wygląda w Chinach i jak wyglądałaby w Polsce, gdybyśmy np. chcieli w ten sposób "ograniczyć liczebność" Romów. Kwalifikują się - są w większości biedni, wielodzietni, nieodpowiedzialni, nie stosują antykoncepcji, nie interesują się swoim potomstwem, romskie dzieci nie mają szans na adopcje wśród Polaków - mielibyśmy wysyłać do nich szwadrony śmierci? Względnie kazać im topić swoje dzieci jak kocięta?)

Nie ma prostej rady na biedę i głód na świecie. Nawet jeśli ową radą miałoby być zabijanie biednych i głodnych.

PS. Ja zawsze mam zasadę, że nie rzucam jakiegoś pomysłu, zanim dokładnie nie przemyślę go sobie, nie pomyślę o konsekwencjach i wykonaniu praktycznym. I jeżeli na końcu rozumowania wychodzi mi coś, co robili już różni niemili ludzie w typie Denga Xiaopinga czy innego Hitlera, to odrzucam wniosek. Lepiej odrzucić potencjalnie słuszne rozwiązanie, niż przypadkiem doprowadzić do wprowadzenia w życie czegoś, czego by się żałowało
29-01-2010 11:41 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie ma prostej rady na biedę i głód na świecie. Nawet jeśli ową radą miałoby być zabijanie biednych i głodnych.
Ta prosta rada już była, w przedkolonialnej Afryce nie było takiego głodu.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
finerbijk (17282 punktów)
>Ta prosta rada już była, w przedkolonialnej Afryce nie było takiego głodu.

W Mezozoiku też nie, bo Sahara była pokryta zasobnymi lasami.
29-01-2010 15:53 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>w przedkolonialnej Afryce nie było takiego głodu.
>W Mezozoiku też nie, bo Sahara była pokryta zasobnymi lasami.
Chodzi o demograficzny aspekt głodu.


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 16:34 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W Chinach każdy ma prawo do jednego, lub dwójki dzieci. Dwójka jest wtedy, gdy matka i ojciec nie mają rodzeństwa. Niektóre mniejszości mają prawo do posiadania większej ilości dzieci. Z tego co wiem, szychy chińskie też przestrzegają ograniczeń w ilości potomstwa. Jeśli chodzi o usuwanie nadplanowych niemowląt, zastrzyk śmierci jest chyba najlepszym rozwiązaniem. Kontrola urodzeń zapobiega eliminacji osób kalekich. Tak jak już wspomniałem, nawet drobna choroba w przeludnionym społeczeństwie oznacza wyrok śmierci. W walce o przetrwanie nie ma miejsca na służby medyczne, gdy ktoś z uwagi na złamanie nogi, lub zapalenie płuc wypada z gry na jakiś czas - umiera z głodu. Niekiedy razem z całą rodziną. Kontrola urodzeń i zastrzyk śmierci w skrajnych wypadkach (a chodzi o nieświadome niemowlęta) zapobiega wyżej wspomnianej sytuacji. Jestem za. Jescze bardziej jestem za antykoncepcją i aborcją, podobnie jak ogromna większość Chińczyków (inaczej co roku byłyby dziesiątki milionów zastrzyków śmierci).
29-01-2010 21:30 
 Ocena 1 na 1
Thobold (115 punktów)
No cóż, ma Pan święte prawo do fascynacji chińskim systemem prawnym i społecznym; nikt nie może Pana za to potępiać. Ale ja mam takie samo prawo do stwierdzenia, że nie chciałbym mieszkać w rządzonym przez Pana kraju. A już na pewno mieć w nim dzieci.
Bez urazy.

PS.
>Niektóre mniejszości mają prawo do posiadania większej ilości dzieci
Mniejszości narodowe (tybetańska, ujgurska) mają prawo do jednego, a i to nie zawsze

EDIT:
Na pomysł z policjantkami chodzącymi po domu Chińczycy nie wpadli, u nich robi się to tak:
Cytat:
Limity urodzeń są znacznie niższe dla ludności narodowości nie chińskiej. Całkowity zakaz
posiadania dzieci obowiązuje ludzi cierpiących na niektóre choroby (np. cukrzyca, choroby
psychiczne, niedorozwój umysłowy i inne).
Wiele kobiet musi w czasie zebrań w zakładach pracy tłumaczyć się publicznie ze swego
życia seksualnego i cyklu miesiączkowego. Kobiety poddawane są też przymusowym
badaniom, połączonym z zakładaniem antykoncepcyjnych wkładek domacicznych.

Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ludność Han ma prawo do jednego.
Thobold (115 punktów)
>Ludność Han ma prawo do jednego.
Chyba, ze mieszka na wsi albo da łapówkę. A mniejszości często nie mają praw do żadnego (sterylizacja).

Ale to mniej istotne.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz jakieś obiektywne źródła (to jest nie z USA - "Chiny - wróg strategiczny no.1")
01-02-2010 21:08 
 Ocena 1 na 1
Thobold (115 punktów)
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za wyszukanie materiałów Thoboldzie. Na bazie ich nie można jednakże stwierdzić, że kontrola urodzin w Chinach przynosi więcej zła, niż pożytku. Nie przypuszczam, aby weszła w życie dla pozbycia się mniejszości. Prześladowanie mniejszości muzułmańskich stało się normą nie tylko w Chinach - jestem przekonany, że w Rosji i w Indiach przyjmuje dużo bardziej katastrofalne rozmiary. Aby odnieść się do zagadnienia praw chińskich mniejszości etnicznych do posiadania dzieci na tle ludności Han, trzeba by poprostu zbadać statystyki przyrostu naturalnego w poszczególnych grupach ludnościowych. Całkiem możliwe, że na gruncie islamofobii i tendencji separatystycznych przy kresowym położeniu Ujgurowie są naprawdę prześladowani za sprawą ograniczania ich populacji. Ale nie wiem.

Zaś co do tego, że zdarzają się w Chinach przypadki łamania praw człowieka i że prześladuje się opozycję, nie mam najmniejszych wątpliwości i oczywiście potępiam to. W naszej dyskusji chodzi o jeden aspekt - zapobiegnięcie śmierci milionów ludzi z głodu poprzez program kontroli urodzeń w Chinach. Absolutnie jednakże nie uważam Państwa Środka za wzór cnót wszelakich.
29-01-2010 21:56 
 Ocena 3 na 3
Autografka (10638 punktów)
>W Chinach każdy ma prawo do jednego, lub dwójki dzieci. Dwójka jest wtedy, gdy matka i ojciec nie mają rodzeństwa. Niektóre mniejszości mają prawo do posiadania większej ilości dzieci. Z tego co wiem, szychy chińskie też przestrzegają ograniczeń w ilości potomstwa.

Ogólnie rzecz biorąc, w Chinach można mieć dowolną ilość dzieci. Ale te "nadprogramowe" nie są objęte bezpłatną edukacją, opieką zdrowotną i chyba rodzice muszą płacić za nie jakieś dodatkowe podatki. To jednak wersja oficjalna.
O rzeczywistości możesz poczytać chociażby tutaj.


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bez trudu znajdę złe rzeczy o Chinach. A powiem tylko o jednej - większa skłonność do posiadania chłopców, niż dziewczynek. Co by nie mówić o współczesnych rządach Chin, status kobiety w tym państwie jest dużo lepszy niż był. Jeśli zaś okaże się, że za 20 - 40 lat będzie w Chinach za dużo mężczyzn i za mało kobiet, to:

1. Przyrost naturalny Chin szybciej spadnie. Nie wszyscy panowie będą mieć synów.
2. Wiele umierających z głodu dziewczyn z Azji Południowo - Wschodniej i z Afryki znajdzie chińskich mężów. Po jakimś czasie wielu Chińczyków straci charakterystyczny dla nich wygląd, zaś kultura Chin stanie się bardziej otwarta na elementy zewnętrzne.
Autografka (10638 punktów)
>Bez trudu znajdę złe rzeczy o Chinach. A powiem tylko o jednej - większa skłonność do posiadani chłopców, niż dzieczynek. Co by nie mówić o współczesnych rządach Chin, status kobiety w tym państwie jest dużo lepszy niż był.

Ogólnie pozycja kobiety w skali świata jest lepsza niż dawniej.

>Jeśli zaś okaże się, że za 20 - 40 lat będzie w Chinach za dużo mężczyzn i za mało kobiet, to:
>1. Przyrost naturalny Chin szybciej spadnie. Nie wszyscy panowie będą mieć synów.
>2. Wiele umierających z głodu dziewczyn z Azji Południowo - Wschodniej i z Afryki znajdzie chińskich mężów. Po jakimś czasie wielu Chińczyków straci charakterystyczny dla nich wygląd, zaś kultura Chin stanie się bardziej otwarta na elementy zewnętrzne.

Ale to już się teraz dzieje. Młodzi Chińczycy, nie mogą znaleźć dla siebie żon. Szukają więc za granicą.
Tak chwalisz totalitarny chiński model, oparty na terrorze. A przecież niski przyrost naturalny obserwujemy w bogatych krajach Europy. Nikt w Europie nie zaleca uśmiercania niemowląt, a przyrost nie jest duży. Po co więc zachwycać się chińskim barbarzyństwem?

Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
29-01-2010 22:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Europejczycy są bogaci również dzięki temu, że skolonizowali cały świat. W tym Indie i Chiny (były półkolonią). Mam nadzieję, że słyszałaś o Wojnach Opiumowych? A także o zamienianiu pól w Indiach na uprawy przemysłowe, na przeganianiu z nich chłopów, którzy marli masowo. Uprawy przemysłowe to była głównie bawełna i opium. Kolonializm stworzył kapitał który istnieje do dziś i brak kapitału, który istnieje do dziś. Kraje trzeciego świata usiłują pokonać tę przepaść. Chinom się udaje to najlepiej. Część kapitału poszła w infrastrukturę. Jak myślisz, dlaczego w EUropie powstało tyle zakładów przemysłowych (w tym Łódź)? Otóż kolonializm polegał na kilku działaniach.

1. Zajęcie ziemi pod uprawę przemysłową, na przykład bawełny. Dawni, najczęściej niepiśmienni wieśniacy, bez żadnych respektowanych praw do własności mogą się wypchać. I umrzeć z głodu. Paru się przyjmnie do niewolniczej pracy.
2. Kolonie powinny być uzależnione od metropolii, dlatego nie dobrze by było, aby półprodukty, typu bawełna, prztwarzać na miejscu.
3. Półprodukty są przetwarzane w Europie. Drobna część wraca do kolonii, gdzie są droższe niż w metropolii.
4. Kapitał ląduje w kieszeniach EUropejczyków - kolonialistów, ale też u innych Europejczyków (lepiej jest dać półprodukt niemieckiej, czy polskiej fabryce, niż uniezależniać kolonię). Z kapitału powstają piękne budowle, teatry, filharmonie. Staje się bazą fortun, z których nie tak znów mała część istnieje do dzisiaj. Z kapitału powstała ogromna część infrastuktury, z której EUropejczycy korzystają do dziś. WIdać to świetnie po pięknej Barcelonie, która w XIX wieku zyskała pozwolenie na bycie portem kolonialnym. Powstało wielkie, nowoczesne miasto o wspaniałej architekturze. Była to powódź pieniędzy.

W latach międzywojennych dziesiątki milionów Chińczyków umierało z głodu. Jedli korę drzew. Młode i w miarę ładne dziewczyny były sprzedawane do burdeli w Szanghaju, który należał do Francuzów, Anglików i Amerykanów. Najbardziej zeuropeizowanym krajem Azji była Japonia. Japończycy postanowili zbudować swoje własne imperium kolonialne i dołączyli do innych "miłośników" Chin. Ale to od niedawna. Wcześniej byli tam Amerykanie, Rosjanie, Francuzi i Anglicy.
29-01-2010 23:19 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
Racja. Historyczne zaszłości na pewno znacząco wpływają na obecną sytuację w byłych koloniach.
Ale to nie znaczy, że nie może się ona polepszyć. Proponujesz, aby do przeszłej niesprawiedliwości i wyzysku, dołożyć teraz makabrę w postaci mordowania dzieci?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie, wcale nie chcę dokładać makabr osobom i tak już pokrzywdzonym. Ale nie wierzę w równomierne bogacenie się tak spauperyzowanych społeczeństw jak Chiny czy Indie, czy wiele państw afrykańskich i południowo amerykańskich. Gdy szaleje przyrost naturalny, tworzą się liczne getta biedy i wzmożonego przyrostu naturalnego. Nie należy nie doceniać XIX wieku, w którym cała Europa budowała solidną infrastrukturę. Wtedy powstały wszystkie niemal linie kolejowe, śródmieścia wielu miast, prawa regulujące życie społeczne, posterunki policji, remizy strażackie, szpitale etc. Nawet dwie wielkie wojny światowe zniszczyły tą potężną infrastrukturę tylko w części. Mieliśmy i mamy na czym budować. Prawnie, społecznie, kulturalnie - kolonializm oznaczał też niemal anihilację tradycyjnej kultury. Niewolnicy nie myślą o rozrywce... WIem co się działo w Indiach. Ich muzyka klasyczna, poezja, i wiele innych rzeczy nieomal co nie przestały istnieć.

I jeszcze chciałem dodać, że z pewnością nie wszyscy szeregowi Chińczycy są przeciwnikami kontroli urodzeń. Niektórzy z nich widzieli ludzi umierających z głodu. Takie rzeczy dają do myślenia.
Autografka (10638 punktów)
>Nie, wcale nie chcę dokładać makabr osobom i tak już pokrzywdzonym. Ale nie wierzę w równomierne bogacenie się tak spauperyzowanych społeczeństw jak Chiny czy Indie, czy wiele państw afrykańskich i południowo amerykańskich.

Nie musi być od razu równomierne (i nie będzie). Na początek wystarczy, że nie będzie głodu. A nie będzie go, gdy będzie więcej żywności i uda się zorganizować sprawną jej dystrybucję. Moim zdaniem ta droga jest nieporównanie lepsza. Kim się staniemy, jeżeli wybierzemy zabijanie własnych dzieci?


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dopuszczając do przeludnienia zabijamy dzieci, które już są świadome swojego istnienia. Piszesz - nie będzie głodu. Ale jak? Gdy z miliona osób zrobią się w przeciągu 20 lat dwa miliony, to jakoś pomoże tych ludzi nakarmić? Spójrz na to z innej strony. Już przy 7 miliardach ludzi zamieszkujących Ziemię jest problem głodu. Owszem - kraje rozwinięte mają nadmiar żywności i gdyby się nim podzieliły, byłoby ok. Ale niewiele więcej, niż ok. A teraz niech minie 20 lat i mamy 14 miliardów osób.

Jak przekonać ludzi, którzy dostaną minimalną ilość żywności, aby zechcieli pozostać przy jednym, albo dwójce dzieci? Czy nie istnieje szansa, że raczej zwiększą swoje rodziny? Tutaj potrzeba edukacji. Która nadąży wobec przyrastającej ilości dzieci. Bez edukacji, wiele osób sobie pomyśli - "miałem ośmioro dzieci, przymieraliśmy głodem, no to czas na kolejne ośmioro, bo tak jest fajnie". A tak szczerze, to większość z tych osób nie pomyśli. Po prostu będzie miało uczucie, że jednak lepiej mieć więcej potomstwa, skoro są środki na to. Bo później któreś z dzieci być może coś osiągnie i zaopiekuje się rodzicami. No i wogóle - liczna rodzina, fajna rzecz. Dziadkowie czują się świetnie, gdy widzą przy rodzinnym zjeździe sto, albo dwieście osób.
01-02-2010 20:26 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
Więc może rozwiązanie tego problemu leży w rolnictwie ? Może juz czas na epokę "rewolucji rolniczej" ? Może struktura rolnictwa nie przystaje do świata XXI wieku ?
01-02-2010 21:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem, czy od razu rewolucji, ale z pewnością będą wprowadzanie nowe metody. Z tym, że i tak nadal może pozostać problem przeludnienia. Więcej żywności może pomóc pokonać ten problem, ale też może zwiększyć ilość przedstawicieli naszego gatunku pozostawiając jeszcze więcej głodujących. Masz załóżmy 5 miliardów osób które nie głodują i 2 miliardy skrajnie głodujących. Może się okazać, że za jakiś czas będziesz miał 20 miliardów niegłodujących i 4 miliardy głodujących. Po czym - na przykład - 25 miliardów najedzonych i 8 miliardów głodujących, i później będzie już wzrastać tylko liczba głodujących (bo jakichkolwiek by metod rolnictwa nie wprowadzać, to są one ograniczone).
01-02-2010 19:48 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Nie wiem.
>Granie na emocjach jest tutaj chwytem poniżej pasa. Niezależnie od tego grania, uważam, że 5 letnie dziecko cierpi świadomie gdy umiera z głodu, zaś tygodniowe niemowlę nie. Czasem wybór dotyczy tego. Nie ma żadnego zastrzyku dla konających z głodu w pełni świadomych, 5 letnich dzieci. Zastrzyk jest za drogi, tak samo jak kromka chleba.

Nie Jacku, to wcale nie granie na emocjach - to wskazanie podstawowego problemu: świat konających z głodu ludzi to piekło, ale czy mniejszym piekłem jest świat w którym morduje się niemowlęta?

To w podstawowym sensie powrót do początków ludzkości - gdy jeszcze niezupełnie wyszliśmy z roli zwierząt takich jak inne.

Ponadto, popełniasz tu rażąca niekonsekwencję - pytanie o metody mordowania nadliczbowych niemowląt nazywasz graniem na emocjach, a sam cały czas epatujesz obrazem zagłodzonego na śmierć pięciolatka.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem jest mniejszym piekłem, gdyż jednak istnieją różnice i to ogromne w odczuwaniu związanie ze świadomością (albo jej brakiem). Nie będę już się rozpisywał, bo o tym wiele pisałem. Ale nie zgadzam się z tobą, mając oczywiście nadzieję, że obydwa te piekielne światy przeminą, a nie przybiorą na sile. Calowo piszę bez rzeczowników, gdyż nie jestem tarczą strzelniczą dla niektórych niekulturalnych członków tego forum.
28-01-2010 18:12 
 Ocena 3 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, że jestem za antykoncepcją i wczesną aborcją. Usunięcie tygodniowego noworodka uważam za skrajną ostateczność, ale wiem, że ludzi jest 7 miliardów i takie sytuacje mają miejsce.

Chiny wprowadziły kontrolę urodzeń. Jednak nigdzie nie brakuje osób, które i tak będą rodzić dzieci. Bo tak. Nie pójdą do lekarza, nie użyją środków antykoncepcyjnych i nie przeprowadzą aborcji. Po prostu uznają, że nie ma nic lepszego, jak wiele dzieci. Bo tak. Bo im się należy. Z tego powodu pojawiają sie w Chinach noworodki niezgodne z prawem dotyczącym kontroli urodzin. Nie dziwię się, że we wczesnej fazie rozwoju, gdy nie są jeszcze istotami świadomymi, część z nich jest zabijana. To nie rząd Chin je zabija, ale bezmyślni, egoistyczni ludzie, którzy wbrew innym płodzą i rodzą.
Sylwek (15472 punktów)

>Co do Chin - ja nie pisałam przeciwko kontroli urodzin przez antykoncepcję, czy aborcję, czy wazektomię - tylko o tym co robią z dziećmi niepożądanymi a urodzonymi, według Twoich zasad, czyż nie?

Czy można wiedzieć, jakiż to fakt czyni dziecko urodzone esencjalnie ważniejszym od dziecka jeszcze nieurodzonego?

Ponadto, czy godność osoby ludzkiej spływa na dziecko stopniowa - gdy przeciska się przez drogi rodne, czy tez dziecko staje się pełnowartościowym człowiekiem w momencie całkowitego opuszczenia łona matki.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
28-01-2010 15:49 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Są tu też tacy, którzy uważają, że 5 letnie dziecko konające z głodu nie czuje świadomie wiele więcej niż tygodniowy noworodek.

Na jakiej naukowej podstawie "wiadomo", że 5 letnie dziecko czuje więcej niż noworodek ?

>I nie ma być kontroli urodzin - niech wszyscy się rodzą, a niech wygra ten, kto zdobędzie pożywienie. Co tam. Niech będzie 30 miliardów ludzi, 50 miliardów, 200 miliardów. Zmieścimy się. To źle to ograniczać. To źle przedkładać życie dojrzałego dziecka w przeludnionym do granic kraju nad życie tygodniowego noworodka.

O przepraszam. Z tego, że ktoś jest przeciwny aborcji i zabijaniu noworodków nie wynika, że jest przeciwnikiem kontroli urodzeń. Przeciwnie. Im lepsza kontrola urodzeń ( antykoncepcja ), tym mniej aborcji i głodnych dzieci. Jedynie KK głosi na ten temat sprzeczne hasła ( " nie " dla aborcji i " nie" dla antykoncepcji ).
28-01-2010 18:15 
 Ocena 1 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Na jakiej naukowej podstawie "wiadomo", że 5 letnie dziecko czuje więcej niż noworodek ?


Na każdej. Tygodniowe dziecko nie ma jeszcze w żaden sposób ukształtowanej samoświadomości. Nie czuje i nie wie, że jest "sobą", nie ma świadomego kontaktu z otoczeniem. Poczytaj nietendencyjne książki na ten temat. Zrównywanie odczuć 5 letniego zdrowego człowieka z tygodniowym noworodkiem jest tak naprawdę dość upiorne. Wynika z niego zrównanie cierpienia 5 latka z cierpieniami noworodka. I tak się dzieje.
01-02-2010 20:26 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Tygodniowe dziecko nie ma jeszcze w żaden sposób ukształtowanej samoświadomości. Nie czuje i nie wie, że jest "sobą", nie ma świadomego kontaktu z otoczeniem.

Ego, ja, poczucie siebie jest bardziej iluzoryczne od cierpienia każdej czującej istoty.




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)
> .. poczucie siebie jest bardziej iluzoryczne od cierpienia każdej czującej istoty.
Mnogie prawdziwsze od pojedynczego?
02-02-2010 00:23 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie, Jacek w sposób nieuzasadniony utożsamia osobowość z podmiotowością etyczną.

Choć istnieją zasadne powody by uznawać osoby (niekoniecznie ludzkie) za "ważniejsze" od bytów świadomych a nieosobowych (co zresztą Jacek także miesza - brak osobowej świadomości to nie to samo co brak subiektywnych stanów mentalnych takich jak ból fizyczny i cierpienie z nim związane) - to nie znaczy, że odczuwające byty nieosobowe są zupełnie bez znaczenia etycznego.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 14:52 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Choć istnieją zasadne powody by uznawać osoby (niekoniecznie ludzkie) za "ważniejsze" od bytów świadomych a nieosobowych...

Są to zawsze "arcyludzkie" powody. Trzęsienie ziemi nie wybiera między osobami a bytami rzekomo mniej ważnymi. Kiedy ktoś cierpi - pomagasz mu. Kiedy ktoś jest szczęśliwy - cieszysz się razem z nim. To nie są stany ani lepsze ani gorsze od np. rozbici się kropli deszczu o taflę jeziora.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-02-2010 14:32 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>> .. poczucie siebie jest bardziej iluzoryczne od cierpienia każdej czującej istoty.
>Mnogie prawdziwsze od pojedynczego?

Trudno powiedzieć, czy (po)czuciom przysługuje kwalifikacja prawdy. Mówiąc językiem fenomenologii skłonny byłbym lokować je w przeżyciach przedjęzykowych (przedpredykatywnych), a więc poza prawdą w sensie klasycznym. Podmiotowości nie da się zredukować do aktów myślenia pojęciowego (w sensie anatomicznym: mózg to nie tylko kora). To dlatego dyskusje miedzy stronami, które z jednej strony ograniczają człowieka do rozumu lub z innej - do uczuć, wiary czy zmysłowości są chybione. (Na płaszczyźnie metodologii taki naiwny redukcjonizm przesadnie akcentuje np. wyjaśniający charakter nauki.)

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
02-02-2010 20:12 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>> .. jest bardziej iluzoryczne ..
>> .. prawdziwsze ..?
> .. naiwny redukcjonizm przesadnie akcentuje np. wyjaśniający charakter nauki.

Mimo naiwności redukcjonizmu, korelacja między większą/mniejszą iluzorycznością a mniejszą/większą prawdziwością wydaje się zasadna.

Stąd pytanie - jakie kryteria pozwalają stopniować iluzję.

Pozdrawiam
05-02-2010 20:33 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>jakie kryteria pozwalają stopniować iluzję.

illudere to bawić się, stąd iluzja. Tak więc jedynym poważnym jej kryterium byłby śmiech: im więcej śmiechu, tym więcej iluzji. Kupą śmiechu jest np. religia.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-01-2010 02:46 
 Ocena 1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)
>Im lepsza kontrola urodzeń ( antykoncepcja ), tym mniej aborcji i głodnych dzieci. Jedynie KK głosi na ten temat sprzeczne hasła ( " nie " dla aborcji i " nie" dla antykoncepcji ).

Ale "tak" dla stałego związku i wstrzemięźliwości poza związkiem. Chyba logiczne ?
29-01-2010 20:10 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Im lepsza kontrola urodzeń ( antykoncepcja ), tym mniej aborcji i głodnych dzieci. Jedynie KK głosi na ten temat sprzeczne hasła ( " nie " dla aborcji i " nie" dla antykoncepcji ).
>Ale "tak" dla stałego związku i wstrzemięźliwości poza związkiem. Chyba logiczne ?

"Tak" dla stałego związku i "nie" dla antykoncepcji? I ty w tym logikę widzisz, w-o-w-o?
29-01-2010 22:20 
 Ocena 2 na 2
Smith (10069 punktów)
> I ty w tym logikę widzisz, w-o-w-o?
Przygotuj jakiś prostszy zestaw pytań.
30-01-2010 01:11 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)

>"Tak" dla stałego związku i "nie" dla antykoncepcji? I ty w tym logikę widzisz, w-o-w-o?

Tak. Widzę logikę zdecydowanie. I widzę też, że nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.

Powtarzam moje poparcie dla :

- Stosowania na zmasowaną skalę środków utrudniających zajście w ciążę.
- Propagowania wychowania seksualnego i odcięcie od tego wychowania ludzi związanych z jakąkolwiek wiarą.
- Propagowania stałych związków partnerskich ( może pozwoli to na ograniczenie ilości niechcianych dzieci ).

Czyli :

Piguły - TAK !!!
Małżeństwo - TAK !!!

Koniec.

Ufff...
31-01-2010 20:31 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>"Tak" dla stałego związku i "nie" dla antykoncepcji? I ty w tym logikę widzisz, w-o-w-o?
>Tak. Widzę logikę zdecydowanie.

To wyjaśnij tę logikę, kolego, skoro ją widzisz.

>I widzę też, że nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.

Twoja wypowiedź wyglądała tak:

>>Jedynie KK głosi na ten temat sprzeczne hasła ( " nie " dla aborcji i " nie" dla antykoncepcji ).
>Ale "tak" dla stałego związku i wstrzemięźliwości poza związkiem. Chyba logiczne ?

Co w niej źle zrozumiałam? Zadeklarowałeś zrozumienie dla koncepcji anty-antykoncepcyjnej KK podparte dodatkowo poparciem dla stałych związków.

>Powtarzam moje poparcie dla :
>- Stosowania na zmasowaną skalę środków utrudniających zajście w ciążę.
>- Propagowania wychowania seksualnego i odcięcie od tego wychowania ludzi związanych z jakąkolwiek wiarą.
>- Propagowania stałych związków partnerskich ( może pozwoli to na ograniczenie ilości niechcianych dzieci ).
>Czyli :
>Piguły - TAK !!!
>Małżeństwo - TAK !!!

To skąd ta deklaracja zrozumienia dla polityki rozrodczej KK?

P.S. Warto czasem zwracać uwagę na płeć rozmówców- to pomaga w stosowaniu właściwych form gramatycznych
w-o-w-o (692 punktów)
Och...
Płęć piękna ?
Tak !
I do tego jak !

Nie chcę tracić czasu na tłumaczenie tego co napisałem. Nie zrozumiesz mojej wypowiedzi, póki nie przeczytasz na co ona jest odpowiedzią.

Ktoś napisał, że skoro kościół propaguje wstrzemięźliwość sexualną i instytucję małżeństwa to powinien propagować również środki antkoncepcyjne. I że nie widzi logiki w takim działaniu KK.

Ja odpisałem, że skoro KK propaguje wstrzemięźliwość i małżeństwo to logiczne jest iż nie będzie popierać antykoncepcji.

Sytuacja jest taka :

Wy - antykoncepcja
KK - wstrzemięźliwość
01-02-2010 16:40 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Och...
>Płęć piękna ?
>Tak !
>I do tego jak !

Kokieteria w niczym ci nie pomoże

>Nie chcę tracić czasu na tłumaczenie tego co napisałem. Nie zrozumiesz mojej wypowiedzi, póki nie przeczytasz na co ona jest odpowiedzią.

Mam nadzieję, że nie próbujesz mnie obrazić, sugerując, że nie czytam wątku, w którym się wypowiadam.

>Ktoś napisał, że skoro kościół propaguje wstrzemięźliwość sexualną i instytucję małżeństwa to powinien propagować również środki antkoncepcyjne. I że nie widzi logiki w takim działaniu KK.
>Ja odpisałem, że skoro KK propaguje wstrzemięźliwość i małżeństwo to logiczne jest iż nie będzie popierać antykoncepcji.

Wiem- czytałam. Pytam tylko- gdzie ta logika? Dlaczego propagowanie wstrzemięźliwości i instytucji małżeństwa miałoby automatycznie implikować zakaz antykoncepcji?

w-o-w-o (692 punktów)

>Kokieteria w niczym ci nie pomoże

Napewno ?

>Mam nadzieję, że nie próbujesz mnie obrazić, sugerując, że nie czytam wątku, w którym się wypowiadam.

Obrazić ? Kobietę ? Kłaniam się w pół.

>Wiem- czytałam. Pytam tylko- gdzie ta logika? Dlaczego propagowanie wstrzemięźliwości i instytucji małżeństwa miałoby automatycznie implikować zakaz antykoncepcji?

To, że jesteś Kobietą implikuje moją chęć przytakiwania...
Tak.
Tak.
Tak !
Masz rację najdroższa.
Antykoncepcja górą !
01-02-2010 17:34 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Kokieteria w niczym ci nie pomoże
>Napewno ?

Całkiem i zupełnie. To już ta cytrynówka byłaby lepsza.

>>Wiem- czytałam. Pytam tylko- gdzie ta logika? Dlaczego propagowanie wstrzemięźliwości i instytucji małżeństwa miałoby automatycznie implikować zakaz antykoncepcji?
>To, że jesteś Kobietą implikuje moją chęć przytakiwania...
>Tak.
>Tak.
>Tak !
>Masz rację najdroższa.

Nie ograniczaj się, wowo, Adamiak też twierdził, że taki tani nie jest.

>Antykoncepcja górą !

Zamiast kręcić, wytłumacz ten ciąg logiczny, którego istnienie postulowałeś.
w-o-w-o (692 punktów)

>Całkiem i zupełnie. To już ta cytrynówka byłaby lepsza.

>Nie ograniczaj się, wowo, Adamiak też twierdził, że taki tani nie jest.

A kto to jest Adamiak ?

>>Antykoncepcja górą !

Mam zaprzeczyć ?

>Zamiast kręcić

Czyżbyś chciała mnie obrazić ?

A teraz powaga. Po prostu się nie zrozumieliśmy - chodziło mi o logikę kościoła. Watykan ma rację głosząc, że najlepszym zabezpieczeniem przed niechcianą ciążą jest wstrzemięźliwość. Problem jest taki, że ludziom tej wstrzemięźliwości brak - całe szczęście

To, że jestem zwolennikiem bycia w stałym, długotrwałym związku nie zaprzecza mojemu poparciu dla antykoncepcji.

Popieram słowa kościoła, mówiące o pozytywach płynących z bycia w stałym związku. Oczywiście Watykan podkreśla "małżeństwo", a ja mówię srać na papierek !
02-02-2010 00:43 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A teraz powaga. Po prostu się nie zrozumieliśmy - chodziło mi o logikę kościoła. Watykan ma rację głosząc, że najlepszym zabezpieczeniem przed niechcianą ciążą jest wstrzemięźliwość. Problem jest taki, że ludziom tej wstrzemięźliwości brak - całe szczęście

A mi ostatnio koleżanka zdradziła na dyskotece zupełnie inny 100% skuteczny środek antykoncepcyjny, przyjemniejszy, dodam, od wstrzemięźliwości.

Środek dupy.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 01:12 
 Ocena-1 na 1
w-o-w-o (692 punktów)

>A mi ostatnio koleżanka zdradziła na dyskotece zupełnie inny 100% skuteczny środek antykoncepcyjny, przyjemniejszy, dodam, od wstrzemięźliwości....

Twoja koleżanka na ministra oświaty !

>...środek dupy.

No to odkryłeś Amerykę w konserwach. Lepiej późno niż wcale.
16-02-2010 21:43 
 Ocena 1 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A kto to jest Adamiak ?

To jest najmądrzejszy gość na tym forum. Chapeau bas, kolego w-o-w-o !
16-02-2010 22:04 
 Ocena 6 na 6
Smith (10069 punktów)
>>A kto to jest Adamiak ?
>To jest najmądrzejszy gość na tym forum. Chapeau bas, kolego w-o-w-o !

No proszę gratuluję Koledze w trójcy jedynemu naj:
    aktywniejszy,
   *aktywniejszy przez ostatnie 31 dni,
    **mądrzejszy.


*Lider oddał pozycję walkowerem
** Nagroda publiczności

Ps. Jeszcze dyplom za czepiactwo i będzie końplet.
16-02-2010 22:39 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>>To jest ... Chapeau bas...

>Ps. Jeszcze dyplom za czepiactwo i będzie końplet.

- Juruś... Uspokój się, łyknij nerwosolka... i przeczekaj te drwiny.

   Może do jutra im przejdzie, świerzakom... neofitom zagranicznym... beretnikom sakramenckim... polignomom mandaryńskim... psia krwia...
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>- Juruś... Uspokój się, łyknij nerwosolka

Ballantine's będzie lepszy
16-02-2010 23:04 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>- Juruś... Uspokój się, łyknij nerwosolka
>Ballantine's będzie lepszy

- Juruś, wcale nie odpowiadaj na te... te... diabelskie prowokacje, bo jeszcze zaczną o rokendrolu, kokakoli, albo innych szatańskich wynalazkach gadać, tfu, tfu, tfu!
w-o-w-o (692 punktów)
To było pytanie retoryczne. Miałem okazję zapoznać się z wyjątkowościa pana Adamiaka. Bardzo się nie polubiliśmy.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
16-02-2010 22:36 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>To było pytanie retoryczne. Miałem okazję zapoznać się z wyjątkowościa pana Adamiaka. Bardzo się nie polubiliśmy.

A my z panem Adamiakiem baaaardzo się polubiliśmy. No chyba że on temu zaprzeczy. To niech będzie, że ja go polubiłam.
17-02-2010 08:10 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A my z panem Adamiakiem baaaardzo się polubiliśmy. No chyba że on temu zaprzeczy. To niech będzie, że ja go polubiłam.
   No właśnie.
01-02-2010 19:40 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Ja odpisałem, że skoro KK propaguje wstrzemięźliwość i małżeństwo to logiczne jest iż nie będzie popierać antykoncepcji.
>Wiem- czytałam. Pytam tylko- gdzie ta logika? Dlaczego propagowanie wstrzemięźliwości i instytucji małżeństwa miałoby automatycznie implikować zakaz antykoncepcji?

No coś Ty, co tu jest nie do zrozumienia? Jak jest mąż i żona, sakrament był, to gwałt nie istnieje, nadmiar dzieci nie istnieje, potrzeba antykoncepcji nie istnieje. Przecież to proste i logiczne, nie?

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
29-01-2010 11:52 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Na jakiej naukowej podstawie "wiadomo", że 5 letnie dziecko czuje więcej niż noworodek ?
Tak na rybkę rzucę, że noworodek głównie śpi, a we śnie czuje się mniej.

>Im lepsza kontrola urodzeń ( antykoncepcja ), tym mniej aborcji
Ale też im więcej aborcji, tym lepsza kontrola urodzeń.

PS Zamiast ( antykoncepcja ) proponuję (antykoncepcja).


* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-01-2010 12:22 
 Ocena 3 na 3
KdrEl (334 punktów)
>>Zamiast koncentrować się na płodzie/komórce/zygocie - spójrzmy wpierw na kobietę, jako podmiot tej całej sprawy.
>>
>To niemożliwe jest, tutaj niektórzy nie odróżniają płodu, zygoty, komórki od noworodka czy dwutygodniowego niemowlęcia, A ty chciałbyś, żeby jeszcze o kobiecie myślano. Oj emocjonalny jesteś, emocjonalny...
>P.S. Szkoda, że mogę Ci dać tylko jednego plusa
>Pozdrawiam serdecznie
>M.

Chodzi mi, w całej mojej wypowiedzi, o to że przeciwnicy aborcji mogą krzyczeć, zakazywać, sądzić winnych itd. ile tylko zdołają - to i tak w żadnym wypadku nie zlikwidują samej aborcji.
Można wyznaczyć naukowo, etycznie, bądź w każdy inny sposób, kiedy tak naprawdę zaczyna się "człowiek", a kiedy to jeszcze "zlep komórek" - to również nie doprowadzi do zaprzestania usuwania niechcianych ciąż.
Możecie na siebie, tutaj, na ramach tego forum, krzyczeć, ośmieszać się, obrażać, oskarżać itp. - również w żaden sposób nie dotkniecie meritum tematu.
Jeśli tylko kobieta będzie chciała "TO" zrobić, to i tak to zrobi. Dlaczego wszyscy (politycy, przedstawiciele religii) o tym zapominają ?
Jedynym efektem zakazu będzie zdelegalizowanie zabiegów, a nie ich zaprzestanie, a najbardziej ucierpi na tym, myślę że najwyższe dobro Nas wszystkich, NASZE KOBIETY, polki, matki, przyszłe czy obecne. A kiedy kobieta umrze, bądź będzie miała takie powikłania po mało profesjonalnym zabiegu że już do końca życia będzie bezpłodna, to nie podnosi się wrzawa medialna, w jej obronie nie staje kościół czy inny "strażnik owieczek i ich moralności" - wtedy pozostaje sama sobie winna.
Smutne, że taka właśnie sytuacja panuje w moim ojczystym kraju.
Zakazami niczego sie nie zmieni - jedynie pracą u podstaw, edukacją, jeszcze raz edukacją, a później rzeczowym dialogiem.
pzdr
KdrEl
29-01-2010 02:44 
 Ocena 3 na 3
w-o-w-o (692 punktów)
Spojrzałem wystarczająco. Są często nieodpowiedzialne. Sex bez gumy z nieznajomym ? A co tam !

I ja się mam litować nad szczeniactwem, a nie nad dzieckiem, które z tego szczeniactwa powstanie ?
Mam sie litować nad durniem, który mając żonę idzie do innej bo brak mu "faceta w facecie" ?
Kurczewski (2471 punktów)
>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?
>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?

Szczerze i bez krygowania się ? Wystarczy spojrzeć na historię żeby uzyskać odpowiedź: ludzi zabijać wolno wtedy, kiedy pojawia się taka konieczność, niezależnie od tego czy zabijany jest świadomy czy nie. Zadałbym inne, ciut bardziej bezpośrednie, za to mam nadzieję pozbawione fałszywych ukłonów i udawania pytanie: kiedy, w jakich warunkach, takie "konieczne" zabójstwo przestaje być złem a staje się czynem akceptowalnym. Wtedy rozważania o tym, czy dany delikwent to człowiek w 5 % czy w 95% przestają być istotne.

Jak mawiał dobry wojak Szwejk- pewnych rzeczy robić nie wolno, ale można.

erka.ovh.org/
28-01-2010 13:25 
 Ocena 4 na 4
Myflowers (2721 punktów)
>>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?
>>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>Szczerze i bez krygowania się ? Wystarczy spojrzeć na historię żeby uzyskać odpowiedź: ludzi zabijać wolno wtedy, kiedy pojawia się taka konieczność, niezależnie od tego czy zabijany jest świadomy czy nie. Zadałbym inne, ciut bardziej bezpośrednie, za to mam nadzieję pozbawione fałszywych ukłonów i udawania pytanie: kiedy, w jakich warunkach, takie "konieczne" zabójstwo przestaje być złem a staje się czynem akceptowalnym. Wtedy rozważania o tym, czy dany delikwent to człowiek w 5 % czy w 95% przestają być istotne.
>Jak mawiał dobry wojak Szwejk- pewnych rzeczy robić nie wolno, ale można.
>
erka.ovh.org/


A na to odpowiedział Ci już i wszystkim innym Julian Tuwim:

Do prostego człowieka

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;

Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;

Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.

Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
28-01-2010 15:28 
 Ocena 4 na 4
Kurczewski (2471 punktów)
Jasne, odpowiedział (swoją drogą trochę wypaczasz wymowę jego wiersza- to nie wiersz przeciwko przemocy in toto tylko przeciwko służeniu interesom "wyzyskiwaczy", sam Tuwim ze sporym oddaniem pracował w biurze prasowym Piłsudskiego w czasie wojny bolszewickiej) - i co z tego ? Odpowiadało wielu "mądrych świadomych i pełnych ideałów" przez ostatnich... ile lat ? 6 tysięcy czy więcej ? I nieodmiennie ideały swoje a rzeczywistość swoje. Auschwitz i ziomków pana poety jakoś nie wyzwoliła pokojowa manifestacja.

Nie było i nigdy nie będzie cywilizacji w której konflikty interesów pomiędzy jednostkami czy grupami- wszystko jedno- nie doprowadzałyby do zabijania, w takiej czy innej formie, więc nie ma co nagle grać świętych i udawać że jesteśmy och jak szlachetni i nigdy przenigdy nie zabijamy. Zabijamy, a i owszem, odwieszamy moralność i niewzruszone zasady na kołek kiedy tylko uznamy że jest to niezbędne, że wymaga tego "wyższe dobro". Nie sądzę żeby kiedykolwiek uległo to zmianie, niezależnie od tego jakie przepisy zostaną wprowadzone.

erka.ovh.org/
28-01-2010 15:58 
 Ocena 5 na 5
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Nie było i nigdy nie będzie cywilizacji w której konflikty interesów pomiędzy jednostkami czy grupami- wszystko jedno- nie doprowadzałyby do zabijania, w takiej czy innej formie, więc nie ma co nagle grać świętych i udawać że jesteśmy och jak szlachetni i nigdy przenigdy nie zabijamy. Zabijamy, a i owszem, odwieszamy moralność i niewzruszone zasady na kołek kiedy tylko uznamy że jest to niezbędne, że wymaga tego "wyższe dobro". Nie sądzę żeby kiedykolwiek uległo to zmianie, niezależnie od tego jakie przepisy zostaną wprowadzone.
>


To są fakty i - być może - jakieś prawa historii człowieka i społeczności ludzkich. Tak było, jest i pewnie będzie. Ale postawione tu pytanie brzmi , czy to jest ok i czy zawsze: " Kiedy można zabić człowieka ?". Moim zdaniem, w aspekcie moralnym odpowiedź może brzmieć " nigdy", a w aspekcie praktycznym " wtedy, kiedy trzeba ". Co innego czyn, a co innego ocena czynu.
28-01-2010 16:31 
 Ocena 7 na 7
Kurczewski (2471 punktów)
>>
To są fakty i - być może - jakieś prawa historii człowieka i społeczności ludzkich. Tak było, jest i pewnie będzie. Ale postawione tu pytanie brzmi , czy to jest ok i czy zawsze: " Kiedy można zabić człowieka ?". Moim zdaniem, w aspekcie moralnym odpowiedź może brzmieć " nigdy", a w aspekcie praktycznym " wtedy, kiedy trzeba ". Co innego czyn, a co innego ocena czynu.


Widzisz- nie lubię ocen moralnych stawianych w oderwaniu od życia. Uważam je za szkodliwe bajdurzenie, rodzaj "dwumyślenia". Jeśli coś musimy robić powodowani taką czy inną koniecznością, to sądzę że nie ma co udawać, że jest to "be" i absolutnie "niemoralne", na dodatek w chwili kiedy sami stawiamy pomnikom ludziom których jedyną zasługą było sprawne czy wręcz masowe popełnianie potępianych przez nas czynów, chyba że wyznajemy równie wątpliwą moralnie zasadę że cel uświęca środki i że dla osiągnięcia pewnego szczytnego celu można popełniać "pomniejsze" występki, takie jak zabijanie przeciwników.

Moim prywatnym zdaniem zabijanie bywa występkiem, bywa koniecznością, ale też czasami bywa najlepszym możliwym wyjściem z takiej czy innej sytuacji (vide: eutanazja czy samobójstwo). Z racji tego że ma niewątpliwie poważne i nieodwracalne konsekwencje każdorazowo powinno być solidnie przemyślane, ale daleki jestem od ferowania wyroków że zabójstwo jest każdorazowo "niedopuszczalne", "niemoralne" czy "złe". Czasem o wiele bardziej niemoralne jest podtrzymywanie przy życiu za wszelką cenę.


erka.ovh.org/
28-01-2010 16:48 
 Ocena 4 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Moim prywatnym zdaniem zabijanie bywa występkiem, bywa koniecznością, ale też czasami bywa najlepszym możliwym wyjściem z takiej czy innej sytuacji (vide: eutanazja czy samobójstwo). Z racji tego że ma niewątpliwie poważne i nieodwracalne konsekwencje każdorazowo powinno być solidnie przemyślane, ale daleki jestem od ferowania wyroków że zabójstwo jest każdorazowo "niedopuszczalne", "niemoralne" czy "złe". Czasem o wiele bardziej niemoralne jest podtrzymywanie przy życiu za wszelką cenę.
>


Zgoda, ale ja nie mówię, że "moim zdaniem zabijanie jest zawsze złe". Ja nie wiem. I uważam, że jest to z mojej strony jedyna uprawniona i uczciwa odpowiedź. Niewykluczone, że w pewnych sytuacjach można ocenić, iż zabicie kogoś jest "dobre" lub "jest najlepszym wyjściem". Moralność ocenia czyny w kategoriach dobro- zło zależnie od przyjętego aktualnie systemu wartości. Ja nie podejmuję się być tu arbitrem w żadnej sprawie, ja chcę tylko siać wątpliwości wśród tych wszystkich, którzy są na 100% przekonani o swojej racji. Bo nic tu nie jest oczywiste. To, że ludzie zabijają innych lub siebie samych, to są zwykłe fakty, pełno ich w codziennej prasie i tv. Czy można to czasem usprawiedliwić - to już nie jest takie jednoznaczne . Moje prywatne zdanie jest takie, że łatwo oceniać tak czy owak innych. We własnej sprawie już tak prosto nie jest. Aczkolwiek mam głębokie przekonanie, że pod wpływem tzw. afektu nie zastanawiałabym się nad pozbawieniem życia kogoś, kto wyrządziłby krzywdę bliskiej mi osobie .
28-01-2010 17:12 
 Ocena 2 na 2
Kurczewski (2471 punktów)
Oczywiście masz rację, z tym że albo mówimy o jakiejś moralności, stosowaniu jakiegoś zestawu norm- i wtedy nie możemy unikać formułowania ocen, albo zostawiamy kwestię moralności na boku. To drugie jest możliwe na poziomie jednostki bądź rozważań czysto teoretycznych, ale znakomicie utrudnia funkcjonowanie grupy, która bez jakiegoś pakietu reguł po prostu nie będzie mogła przetrwać. W relacjach z innymi nie-ocenianie na dłuższą metę jest po prostu niemożliwe.

Znowu- to tylko moje prywatne zdanie, podobnie jak Ty nie aspiruję do przesądzania o prawach ogólnych

erka.ovh.org/
28-01-2010 17:18 
 Ocena 2 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
Jednak tak już całkiem prywatnie uważam, że te wypowiedzi o zabijaniu niemowląt mimo wszystko nie mieszczą się w znanych mi akceptowalnych systemach wartości. Pewne rzeczy jawią się jako oczywiste zło lub dobro a priori, zanim zaczniemy się nad nimi zastanawiać.
28-01-2010 22:43 
 Ocena 3 na 3
Kurczewski (2471 punktów)
Pewnie tak, tylko pytanie na ile jest to kwestia wychowania. Moim zdaniem zabijanie ludzi dorosłych i w pełni świadomych tego, co za chwilę się stanie i co stracą jest o wiele bardziej okrutne ale opinie są jak bździny- każdy uważa że jego własne nie śmierdzą, za to te bliźnich są zupełnie nie do zniesienia.

erka.ovh.org/
29-01-2010 10:14 
 Ocena 2 na 4
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Pewnie tak, tylko pytanie na ile jest to kwestia wychowania. Moim zdaniem zabijanie ludzi dorosłych i w pełni świadomych tego, co za chwilę się stanie i co stracą jest o wiele bardziej okrutne ale opinie są jak bździny- każdy uważa że jego własne nie śmierdzą, za to te bliźnich są zupełnie nie do zniesienia.
><hr

Może to i kwestia wychowania, ale ja i tak jestem przeciw zabijaniu kogokolwiek, choć wiem, że czasem to może być konieczne. Uznaję fakty, ale nie widzę tu miejsca na jakąkolwiek akceptację z mojej strony. Powiem tak : dla mnie zabijanie jest złem, jeśli jest złem koniecznym, to w sensie egzystencjalnym stawia człowieka w tragicznym położeniu. Myślę, że w pewnych okolicznościach ja też mogłabym zabić, i nawet mając świadomość, że nie mogłam postąpić inaczej, potępiałabym własny czyn.
02-02-2010 00:47 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Jednak tak już całkiem prywatnie uważam, że te wypowiedzi o zabijaniu niemowląt mimo wszystko nie mieszczą się w znanych mi akceptowalnych systemach wartości. Pewne rzeczy jawią się jako oczywiste zło lub dobro a priori, zanim zaczniemy się nad nimi zastanawiać.

Na przykład oczywistym złem, które należy karać śmiercią jest niszczenie duszy ludzkich przez szerzenie niewiary w Najwyższego. Cała Europa tą oczywistość postrzegała przez jakieś półtora tysiąca lat, dopiero od niedawna, w czasach tej nowoczesnej sodomii i gomorii się ludziom (dewiantom, wstrętnym, obrzydliwym) poprzewracało w głowach.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
28-01-2010 18:00 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... łatwo oceniać tak czy owak innych. We własnej sprawie już tak prosto nie jest.

    Mało jest osób, które potrafią ważyć winy bliźnich, nie dokładając na szalę swego palca. G. Byron
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>....
>    Mało jest osób, które potrafią ważyć winy bliźnich, nie dokładając na szalę swego palca. G. Byron
>

Palec mało waży. Bardziej praktycznie jest dorzucić na tę szalkę słonia.
28-01-2010 19:21 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
>Jasne, odpowiedział (swoją drogą trochę wypaczasz wymowę jego wiersza- to nie wiersz przeciwko przemocy in toto tylko przeciwko służeniu interesom "wyzyskiwaczy", sam Tuwim ze sporym oddaniem pracował w biurze prasowym Piłsudskiego w czasie wojny bolszewickiej) - i co z tego ? Odpowiadało wielu "mądrych świadomych i pełnych ideałów" przez ostatnich... ile lat ? 6 tysięcy czy więcej ? I nieodmiennie ideały swoje a rzeczywistość swoje. Auschwitz i ziomków pana poety jakoś nie wyzwoliła pokojowa manifestacja.
Oczywiście, że nie była to pokojowa manifestacja.I dalej - nie analizuj twórczości pod kątem życiorysów autorów, uwikłanych w takie czy inne okoliczności. Tuwim podaje przyczyny wszystkich wojen i "zabijania w imię..." Nie myl pojęć...Baczyński też zabijał..."Ja, żołnierz, poeta, czasu kurz..."

>Nie było i nigdy nie będzie cywilizacji w której konflikty interesów pomiędzy jednostkami czy grupami- wszystko jedno- nie doprowadzałyby do zabijania, w takiej czy innej formie, więc nie ma co nagle grać świętych i udawać że jesteśmy och jak szlachetni i nigdy przenigdy nie zabijamy.

A czy ktoś tu udaje świętego? Albo świętą? Temat się rozbił o zabijanie niemowlaków,
doszło do eliminowania jednostek niepotrzebnych. Szkoda tylko, że ten kto to wymyślił - nie powiesi się tylko z tego powodu, że to co on przejada mogłoby zjeść głodne dziecko.

Zabijamy, a i owszem, odwieszamy moralność i niewzruszone zasady na kołek kiedy tylko uznamy że jest to niezbędne, że wymaga tego "wyższe dobro". Nie sądzę żeby kiedykolwiek uległo to zmianie, niezależnie od tego jakie przepisy zostaną wprowadzone.
>
erka.ovh.org/


O tym właśnie pisał Tuwim. Wymyślone wyższe dobro - przecież na zbrojeniach najlepszy zarobek, a i trzeba to jakoś upłynnić...
P.S. A za co my walczymy w Afganistanie czy Iraku? Czasem nie za obietnice? Które zresztą jak zwykle pozostaną gruszkami na wierzbie, które je krowa bo sama sobie te gruszki przyniosła.Co do zabijania - masz całkowita rację -człowiek jest największym drapieżnikiem. Zwierzę zabija szybko i wtedy gdy jest głodne. Człowiek to robi dla przyjemności i wykazuje w tym zakresie ogromną kreatywność w wymyślaniu takiego rodzaju śmierci, żeby zadać bliźniemu swemu jak największe cierpienie.
M.


(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
28-01-2010 19:55 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>O tym właśnie pisał Tuwim.
   Lubił pisać.

>Wymyślone wyższe dobro - przecież na zbrojeniach najlepszy zarobek...
   A Tuwim zarabiał pisaniem o tym.
28-01-2010 22:39 
 Ocena 1 na 1
Kurczewski (2471 punktów)

>Oczywiście, że nie była to pokojowa manifestacja.

Więc przemoc z zabijaniem była- wbrew pomysłom pięknoduchów- konieczna ?

>I dalej - nie analizuj twórczości pod kątem życiorysów autorów, uwikłanych w takie czy inne okoliczności. Tuwim podaje przyczyny wszystkich wojen i "zabijania w imię..." Nie myl pojęć...Baczyński też zabijał..."Ja, żołnierz, poeta, czasu kurz..."

Dlaczego nie miałbym konfrontować głoszonych idei z tym co głoszący je pokazali swoim życiem ? Daruj, ale albo się żyje tym co się głosi, albo jest się hipokrytą.

>A czy ktoś tu udaje świętego? Albo świętą?

Udawaniem świętoszka (bo nie świętego) jest mówienie że zabijać absolutnie nie wolno, bzdurzenie o przyrodzonej godności istoty ludzkiej w sytuacji kiedy korzysta się z wyników przewagi uzyskanej właśnie dzięki sprawności w zabijaniu.

>Temat się rozbił o zabijanie niemowlaków,doszło do eliminowania jednostek niepotrzebnych.

Nie, nie mówiliśmy o zabijaniu niemowlaków a o aborcji. To w większości przypadków dość zasadnicza różnica.

>Szkoda tylko, że ten kto to wymyślił - nie powiesi się tylko z tego powodu, że to co on przejada mogłoby zjeść głodne dziecko.

Z jakiej racji głodne dziecko ma być lepsze niż głodny dorosły ? I czemu komuś, kto na dobitkę jeszcze nie jest motywowany wiarą w nagrodę po śmierci dobro cudze miałoby leżeć na sercu bardziej niż własne ?

>O tym właśnie pisał Tuwim. Wymyślone wyższe dobro - przecież na zbrojeniach najlepszy zarobek, a i trzeba to jakoś upłynnić...

Nie, nie zawsze chodzi o zarobek. Weź choćby zabijanie terrorysty który porwał ileś tam osób- wszyscy uznają je za uzasadnione. Podobnie jest w przypadku uzasadniania samobójstw ludzi cierpiących bardziej niż ktokolwiek może znieść- znowu mówi się o tym że "no tak, w tej sytuacji to może i lepiej". Czyli ludzi można, ba- często wręcz należy zabijać. Jedynym problemem jest uzasadnienie

>P.S. A za co my walczymy w Afganistanie czy Iraku? Czasem nie za obietnice? Które zresztą jak zwykle pozostaną gruszkami na wierzbie, które je krowa bo sama sobie te gruszki przyniosła.

Walczymy ? Skąd ta liczba mnoga ? Ja nie walczę i nie identyfikuję się z żadną z walczących stron. Czyżbyś -mimo lekcji Tuwima- jednak w jakiś sposób identyfikowała się ze sztandarami na wietrze ? Bo mam nadzieję że nie piszesz z jakiegoś piaszczystego okopu ?

erka.ovh.org/
29-01-2010 12:09 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Zadałbym inne, ciut bardziej bezpośrednie, za to mam nadzieję pozbawione fałszywych ukłonów i udawania pytanie: kiedy, w jakich warunkach, takie "konieczne" zabójstwo przestaje być złem a staje się czynem akceptowalnym. Wtedy rozważania o tym, czy dany delikwent to człowiek w 5 % czy w 95% przestają być istotne.
To chyba kwestia odwagi/strachliwości zabójcy oraz wynikająca z nich interpretacja obrony koniecznej.
>Jak mawiał dobry wojak Szwejk- pewnych rzeczy robić nie wolno, ale można.
Czasami jeszcze wchodzi w grę wygodnictwo.
Alhamdu_lillah _سورة  (9 punktów)
(zablokowany)
>kiedy, według was, wolno zabić człowieka?

Morderstwo jest zabronione i jest karalnym przestępstwem, niezależnie od przekonań religijnych ofiary. Wierzymy, że źródłem zamieszania może być natura qisas (odwetu), który nie jest karą śmierci, lecz opcją odwetu daną rodzinie zamordowanego/ej. Sprzecznie z popularnym przekonaniem, nie ma kary śmierci w islamie za morderstwo. Morderstwo nie jest karalne w prawie islamskim przez egzekucję. Odnośnie możliwości egzekucji mordercy, w islamie jest zasada odwetu (qisas). Allah wspomina odwet w Quranie. Mówi On:
[Quran 2:178-179] Cytat:
{O wy, którzy wierzycie! Zostało wam przypisane prawo odwetu (talionu) w wypadku zabójstwa - wolny za wolnego, niewolnik za niewolnika, kobieta za kobietę. A wobec tego, komu będzie wybaczone przez jego brata (tzn. brata, rodzinę zamordowanego), należy zastosować postępowanie według uznanego zwyczaju i wyznaczyć mu odszkodowanie w najodpowiedniejszy sposób. To jest ulga i miłosierdzie od waszego Pana. A ten, kto potem popiełni jeszcze przestępstwo, otrzyma karę bolesną. W prawie odwetu (talionie) jest dla was (uchronienie) życia, o wy obdarzeni rozumem! Być może będziecie bogobojni!}


To jest prawo rodziny zamordowanego. Bliscy mogą się domagać, aby morderca został zabity w odwecie, jednak to musi następnie zostać przeprowadzone przez sąd. Jeśli rodzina wybiera odwet, nie przysługuje jej odszkodowanie za rozlaną krew (dija). Rodzina może dokonać wyboru - domagać się odszkodowania w zamian za odwet, może również zrezygnować z odszkodowania i wybaczyć. Kwestia czy opcja odwetu jest dostępna dla rodziny zamordowanego niemuzułmanina, kiedy morderca jest muzułmaninem jest przedmiotem sporu wśród uczonych. Niektórzy orzekają, ze muzułmanin nie może zostać zabity w odwecie za zabójstwo niewiernego. Cytują na dowód słowa Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) przekazane przez Alego: "Muzułmanin nie może być zabity w zamian za (zabójstwo) niewiernego." [Buchari] Aczkolwiek, prawo do odszkodowania za rozlaną krew jest takie samo dla muzułmanów, jak i dla niemuzułmanów.

Odnośnie kary dla mordercy, pozostaje ona w gestii sądów. Sąd może nałożyć bardzo surową karę (ta`zir), np. długi pobyt w wiezięniu, dla morderców, którzy nie zostali zabici w odwecie za popełnione morderstwo z jakiegokolwiek powodu. Morderca, który nie zostaje zabity w odwecie, muzułmanin czy niemuzułmanin, znajduje się w takiej samej sytuacji prawnej jak morderca w jakimkolwiek innym kraju, w którym nie ma kary śmierci za morderstwo. W zależności od kodeksu karnego obowiązującego w danym kraju lub wyroku sędziego, morderca może zostać skazany na długi pobyt w więzieniu lub inną stosowną (do popełnionego przestępstwa) karę. A Allah wie najlepiej.

Fatwa Department Research Committee, IslamToday, pod nadzorem szeicha Abd al-Wahhaba al-Turajriego

Uwaga: Abu Hanifah oraz uczeni z jego szkoły prawa, uważają, ze muzułmanin powinien zostać zabity za zabójstwo wolnego niemuzułmanina poddanego w państwie muzułmańskim (zimmi), na dowód przytaczają dwa wersety Koranu [5:45] oraz [2:178]
29-01-2010 18:45 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>...Cytują na dowód słowa Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) przekazane przez Alego: "Muzułmanin nie może być zabity w zamian za (zabójstwo) niewiernego." [Buchari] Aczkolwiek, prawo do odszkodowania za rozlaną krew jest takie samo dla muzułmanów, jak i dla niemuzułmanów.
Alego tego co to nie wiadomo kiedy się urodził ale co roku ma birthday party?
>Odnośnie kary dla mordercy, pozostaje ona w gestii sądów. Sąd może nałożyć (...) karę. A Allah wie najlepiej.
Ale to ludzie wydają wyroki, wycierając sobie gębę jednym ze 100 imion Allaha.
> Fatwa Department Research Committee, IslamToday, pod nadzorem szeicha Abd al-Wahhaba al-TurajriegoUwaga: Abu Hanifah oraz uczeni z jego szkoły prawa, uważają, ze muzułmanin powinien zostać zabity za zabójstwo wolnego niemuzułmanina poddanego w państwie muzułmańskim (zimmi), na dowód przytaczają dwa wersety Koranu [5:45] oraz [2:178]
Znaczy nie przychodzą na w.w. party urodzinowe?
ROM-an (365 punktów)
(zablokowany)
>>kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>Morderstwo jest zabronione i jest karalnym przestępstwem, niezależnie od przekonań religijnych ofiary. Wierzymy, że źródłem zamieszania może być natura qisas (odwetu), który nie jest karą śmierci, lecz opcją odwetu daną rodzinie zamordowanego/ej. Sprzecznie z popularnym przekonaniem, nie ma kary śmierci w islamie za morderstwo. Morderstwo nie jest karalne w prawie islamskim przez egzekucję. Odnośnie możliwości egzekucji mordercy, w islamie jest zasada odwetu (qisas). Allah wspomina odwet w Quranie. Mówi On:
>[Quran 2:178-179] Cytat:
{O wy, którzy wierzycie! Zostało wam przypisane prawo odwetu (talionu) w wypadku zabójstwa - wolny za wolnego, niewolnik za niewolnika, kobieta za kobietę. A wobec tego, komu będzie wybaczone przez jego brata (tzn. brata, rodzinę zamordowanego), należy zastosować postępowanie według uznanego zwyczaju i wyznaczyć mu odszkodowanie w najodpowiedniejszy sposób. To jest ulga i miłosierdzie od waszego Pana. A ten, kto potem popiełni jeszcze przestępstwo, otrzyma karę bolesną. W prawie odwetu (talionie) jest dla was (uchronienie) życia, o wy obdarzeni rozumem! Być może będziecie bogobojni!}

>To jest prawo rodziny zamordowanego. Bliscy mogą się domagać, aby morderca został zabity w odwecie, jednak to musi następnie zostać przeprowadzone przez sąd. Jeśli rodzina wybiera odwet, nie przysługuje jej odszkodowanie za rozlaną krew (dija). Rodzina może dokonać wyboru - domagać się odszkodowania w zamian za odwet, może również zrezygnować z odszkodowania i wybaczyć. Kwestia czy opcja odwetu jest dostępna dla rodziny zamordowanego niemuzułmanina, kiedy morderca jest muzułmaninem jest przedmiotem sporu wśród uczonych. Niektórzy orzekają, ze muzułmanin nie może zostać zabity w odwecie za zabójstwo niewiernego. Cytują na dowód słowa Proroka (pokój i błogosławieństwo Allaha z nim) przekazane przez Alego: "Muzułmanin nie może być zabity w zamian za (zabójstwo) niewiernego." [Buchari] Aczkolwiek, prawo do odszkodowania za rozlaną krew jest takie samo dla muzułmanów, jak i dla niemuzułmanów.
>Odnośnie kary dla mordercy, pozostaje ona w gestii sądów. Sąd może nałożyć bardzo surową karę (ta`zir), np. długi pobyt w wiezięniu, dla morderców, którzy nie zostali zabici w odwecie za popełnione morderstwo z jakiegokolwiek powodu. Morderca, który nie zostaje zabity w odwecie, muzułmanin czy niemuzułmanin, znajduje się w takiej samej sytuacji prawnej jak morderca w jakimkolwiek innym kraju, w którym nie ma kary śmierci za morderstwo. W zależności od kodeksu karnego obowiązującego w danym kraju lub wyroku sędziego, morderca może zostać skazany na długi pobyt w więzieniu lub inną stosowną (do popełnionego przestępstwa) karę. A Allah wie najlepiej.
> Fatwa Department Research Committee, IslamToday, pod nadzorem szeicha Abd al-Wahhaba al-TurajriegoUwaga: Abu Hanifah oraz uczeni z jego szkoły prawa, uważają, ze muzułmanin powinien zostać zabity za zabójstwo wolnego niemuzułmanina poddanego w państwie muzułmańskim (zimmi), na dowód przytaczają dwa wersety Koranu [5:45] oraz [2:178]
Facet, przecież to wy muzułmanie jesteście największymi współczesnymi mordercami.
Nie odwracaj kota ogonem.
Muzułmanin->fanatyk->terrorysta.
29-01-2010 22:09 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Facet...

   "Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników."
30-01-2010 13:25 
 Ocena 1 na 1
Smith (10069 punktów)
>Facet, przecież to wy muzułmanie jesteście największymi współczesnymi mordercami.
Tak a mi się wydaje, że nie koniecznie.
>Nie odwracaj kota ogonem.
Kot to nie pies i sam decyduje jak się ustawić.
>Muzułmanin->fanatyk->terrorysta.
I BALCEROWICZ MUSI ODEJŚĆ
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
Mam nadzieję, że nikt tu nie zacznie flej ma, nie chodzi mi o krytykę innych dyskutantów, tylko o Wasze zdanie.Z góry dziękuję.


Ot taki Jacek Dzieci to może i nie lubi ale za to nad pajęczakami się rozczula:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,293761#w293886.
    Pewne są smaczniejsze.
   Szczerze mówiąc niektóre wypowiedzi Jacka mnie przerażają. Są dla mnie obce, straszne i złowrogie. Wydaje mi się, że niezależnie od światopoglądu dla jednych takie "racjonalne stawianie sprawy" jest czymś nie do pomyślenia a dla innych, ciekawym pomysłem. Zdaje się, że już o tym pisałem. Dziwne są tylko te granice i definicje człowieczeństwa. Rozumiem, że kiedy Jacek śpi, nie jest człowiekiem, bo przecież nie jest świadomy swego śnienia... Argument, że przecież rano się obudzi i będzie świadomy Jacek sam obala... W TEJ CHWILI NIE JEST ŚWIADOMY -> ergo : nie jest człowiekiem.
Nie bardzo rozumiem też, jak dokładnie ustalić granicę, kiedy ktoś staje się człowiekiem.
Jacek pisze, że jak ma tydzień, to nie jest... A jak ma siedem dni i dwie godziny? A może jak ma 3 tygodnie? 5? Dwa miesiące? Dziesięć lat? Idąc tym tropem łatwo stwierdzić, że można zabić każdego, kto nam się nie podoba albo wydaje nam się, że "wyrośnie z niego żul". Zdaje się, że to się nazywa eugenika i jest częścią ideologii faszystowskiej. Czy dzieci z zespołem Downa nie mogą być szczęśliwe? A ich rodzice? Ba! Z pewnością wygodniej byłoby się pozbyć takiego dziecka. Na studia taki nie pójdzie, kasiory nie zarobi, inne dzieci będą się z niego śmiały i nawet po zakupy nie można go posłać... W dodatku to straszne przeludnienie! Kiedy będzie nas 200 miliardów to przecież będzie walka o zasoby! Ciekawe kto dał Jackowi, czy komukolwiek innemu prawo decydować, kto powinien zostać eksterminowany, a kto nie. Ja rozumiem, że taka kwestia przeludnienia oznacza, że naszym wnukom mieszkającym w bogatej europie może zagrażać niebezpieczeństwo ze strony wygłodniałych hord Azjatów. Tylko kto powiedział, że my jesteśmy "lepsi" od nich i że to my "powinniśmy przeżyć"?
Skąd wiadomo, że posiadanie 13 dzieci i picie cięgiem wódki nie jest "lepiej uzasadnione ewolucyjnie" ? A może to intelektualiści "wstrzymują ewolucję" i powinni zostać "wyeliminowani" a nie "dzieci slumsów" ?
   Wybaczcie moją ironię. Przeraża mnie ten wątek. Zatyka. Nie potrafię zrozumieć, jak niektórzy z Was mogą wygłaszać takie "pomysły"...

   Jeżeli chodzi o eutanazję, to dla bliskiej mi osoby albo nawet dla każdego , kto by o to poprosił byłbym w stanie wykombinować system, który pozwoliłby mu pozbawić się samodzielnie życia, choćby przez mrugnięcie okiem. Niech każdy decyduje sam o własnym życiu i śmierci. Ja nie potrafił bym tego zrobić... Jeśli ktoś nie może zdecydować, bo np. jest w śpiączce od 10 lat, to i nie mnie rozsądzać o jego śmierci bo nie ma jednoznacznych metod aby ustalić czy ktoś podłączony do respiratora żyje, czy tylko nam się wydaje.
   W sytuacji, kiedy istniałoby zagrożenie życia mojego lub kogoś innego, kto nie ma możliwości obrony przed agresją i eksterminacją... Nie wiem, jak bym zareagował.
Wolałbym nigdy nie mieć konieczności podejmowania takiej decyzji. Jeśli chodziłoby o mnie samego, najprawdopodobniej wolałbym zginąć, niż zabić człowieka. Ot kwestia wiary W obronie bliskich i słabszych... Nie wiem. Przerasta mnie to.

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
30-01-2010 09:28 
 Ocena 4 na 4
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>   Szczerze mówiąc niektóre wypowiedzi Jacka mnie przerażają. Są dla mnie obce, straszne i złowrogie. Wydaje mi się, że niezależnie od światopoglądu dla jednych takie "racjonalne stawianie sprawy" jest czymś nie do pomyślenia a dla innych, ciekawym pomysłem. Zdaje się, że już o tym pisałem. Dziwne są tylko te granice i definicje człowieczeństwa.
Jacek wzburzył tym, że dopuścił zabijanie dzieci do tygodnia po urodzeniu wzbudzając tym święte oburzenie. I słusznie. Tam, gdzie rządzi głód nikt tych dzieci nie zabija bo one same najczęściej umierają. Natomiast to co robi w Chinach rząd wpisuje się w definicję komunistycznego reżimu.
Jacek napisał coś, co cały "kulturalny" świat akceptuje po cichu. Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie protestuje w obronie niemowląt w Chinach. Nikt nie protestuje przeciwko przymusowym aborcjom jakim poddawane są Chinki. Ich jest tak dużo, że gdyby nie ta potworna praktyka za chwilę nie zmieściliby się w granicach swojego państwa.
Nikt nie ma lepszego pomysłu na ograniczenie populacji Chińczyków ale oczywiście nie wypada tego zaakceptować.
Światu grozi przeludnienie. Liczba ludności nieustannie rośnie. Wygląda na to, że świat liczy na to, że głód, HIF i rzezie w Afryce, a komuniści w Chinach załatwią sprawę po cichu bez drastycznych decyzji. Ilości ludzi nie ograniczają już zakaźnie choroby i wojny pozostał głód.
Czy ktoś wymyślił bardziej humanitarny sposób ograniczenia populacji w tych rejonach? Nie. Dla uspokojenia sumienia podeśle się do Afryki troszeczkę mleka w proszku i delikatnie potępi Chiny za nieprzestrzeganie praw człowieka i będziemy mieli czyste sumienie.
Gdyby Jacek napisał, że akceptuje zabijanie niemowląt w Chinach oburzenie nie byłoby tak duże albo nie byłoby go wcale. Ale on nie napisał gdzie i oczyma wyobraźni zobaczyliśmy zabijane polskie, europejskie dzieci a to jest już niedopuszczalne.
Świat jest pełen fałszu i obłudy a my lubimy udawać, że zło nie istnieje.
30-01-2010 16:06 
 Ocena 4 na 4
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>Jacek napisał coś, co cały "kulturalny" świat akceptuje po cichu.


   Ja tam jakoś nie mogę tego zaakceptować.

Cytat:
Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie protestuje w obronie niemowląt w Chinach. Nikt nie protestuje przeciwko przymusowym aborcjom jakim poddawane są Chinki. Ich jest tak dużo, że gdyby nie ta potworna praktyka za chwilę nie zmieściliby się w granicach swojego państwa.


   Nie protestujemy też (jako całość) przeciwko wojnie w Iraku, Afganistanie i wielu innych miejscach które Amerykanie okupują w celu zdobycia ropy, gazu, czy innych dóbr naturalnych.
Nie protestujemy w sprawie Tybetu, Somalii, Sudanu... Według mnie człowiek niestety rzadko protestuje, kiedy jemu samemu i jego bliskim nie dzieje się krzywda. Brak empatii stał się normą, cóż... Osobiście kiedy tylko mam okazję, głośno wyrażam swój sprzeciw, także w tym przypadku.

Cytat:

>Nikt nie ma lepszego pomysłu na ograniczenie populacji Chińczyków ale oczywiście nie wypada tego zaakceptować.

   Uważam, że gdyby przeznaczyć pieniądze z przymusowych aborcji i sterylizacji na edukację społeczeństwa w kierunku świadomego planowania rodziny i antykoncepcji, a także wprowadzić karanie za świadome doprowadzanie własnych dzieci do nędzy (Według mnie ludzie którzy mając 5 dzieci "bezmyślnie" doprowadzają do narodzin kolejnego wiedząc że i te, które już są głodują nie różnią się wiele od pijanych kierowców, którzy równie "bezmyślnie" siadają po głębszym za kółko i doprowadzają do kalectwa lub śmierci niewinnych osób.), sytuacja znacznie by się poprawiła. Niech każdy odpowiada za swoje czyny! W tym za doprowadzanie kolejnych swoich potomków do nędzy i żebrania na ulicy. Natomiast wszelkie "odgórne" administracyjne posunięcia które pozbawiają kogoś życia to nic innego jak morderstwo w granicach prawa.
Hitler też zaczynał od "niewinnej eugeniki" i "usypiania" niemowląt obdarzonych ciężkimi wadami. Potem zaczęto "usypiać" dzieci do 13 roku życia, później także dorosłych w szpitalach dla umysłowo chorych a następnie całe rasy i narody, które uznano za "spaczone" genetycznie.
Jeśli w społeczeństwie zakorzeni się świadomość, że zabijanie to nic złego jeśli jest dobry powód, wcześniej czy później, ktoś zacznie mnożyć powody... Dlatego właśnie wypowiedzi niektórych osób, godzących się na "pewne ustępstwa" w imieniu "dobra ludzkości" tak mnie przerażają. Abstrahując od mojej wiary, uważam, że NIE WOLNO ZABIJAĆ i nie widzę tu miejsca na żadne "kompromisy". Dla jednych jest to prawda oczywista, dla drugich "głupie ograniczenie" które nie pozwala w pełni "rozwinąć skrzydeł" kosztem innych.

Cytat:
>Światu grozi przeludnienie. Liczba ludności nieustannie rośnie. Wygląda na to, że świat liczy na to, że głód, HIF i rzezie w Afryce, a komuniści w Chinach załatwią sprawę po cichu bez drastycznych decyzji. Ilości ludzi nie ograniczają już zakaźnie choroby i wojny pozostał głód.


"Gróźb" dla świata jest stale mnóstwo. Globalne ocieplenie (czy tam oziębienie, dowiemy się, jak się naukowcy zdecydują i ustalą wspólne stanowisko), wybuchy superwulkanów, fruwające asteroidy itd, itp. Tyle, że historia składa się właśnie z takich haseł:
"Światu coś zagraża - żeby to naprawić, trzeba kogoś zabić..." Jasne, że nasz "zachodni" świat "liczy po cichu" na to, że "problem sam się rozwiąże". Słabą mamy pamięć jako społeczeństwo Europy. Przecież to MY, Europejczycy w dużej mierze odpowiadamy za sytuację Afryki, czy Azji. Kolonializm umarł tylko teoretycznie. Okradliśmy narody świata z ich dóbr naturalnych, robiliśmy z nich niewolników, a zasoby są nadal w ręku "świata zachodu". Wielki rabunek, najpierw pod przewodnictwem Watykanu a teraz wielkich korporacji trwa nadal... Znasz jakiś afrykański kraj, który czerpie dla swoich obywateli zyski z własnych kopalni diamentów, platyny, czy złóż ropy? Wszystko jest przecież w rękach zachodnich firm a często jak to w przypadku USA, całych krajów. Wystarczy przecież oddać np. Afrykanom ich zasoby które ukradliśmy (oczywiście jako "świat zachodu" całościowo)a problem szybko się rozwiąże... ONZ "reaguje" tylko w tych krajach afrykańskich, które można w jakiś sposób wykorzystać. Z Rwandy w 1994 po prostu się wycofali... Prawie milion ludzi zostało zamordowanych w koszmarnej rzezi. Zdaje się, że ja chyba jestem jakiś anachroniczny i nie z tego "świata", bo nie mogę się pogodzić z takim postępowaniem i nie mogę głośno nie protestować, kiedy Jacek wygłasza swoje poglądy.

Cytat:
>Czy ktoś wymyślił bardziej humanitarny sposób ograniczenia populacji w tych rejonach? Nie. Dla uspokojenia sumienia podeśle się do Afryki troszeczkę mleka w proszku i delikatnie potępi Chiny za nieprzestrzeganie praw człowieka i będziemy mieli czyste sumienie.


   Według mnie, nasze sumienie może być czyste tylko wtedy, kiedy oddamy, co ukradliśmy przez setki lat. Inaczej będziemy je tylko umiejętnie zagłuszać.

Cytat:
>Gdyby Jacek napisał, że akceptuje zabijanie niemowląt w Chinach oburzenie nie byłoby tak duże albo nie byłoby go wcale. Ale on nie napisał gdzie i oczyma wyobraźni zobaczyliśmy zabijane polskie, europejskie dzieci a to jest już niedopuszczalne.


   Mnie oburza i przeraża fakt, że Jacek W OGÓLE akceptuje zabijanie. Niezależnie od miejsca, czasu, czy mniej lub bardziej wydumanego powodu. Dziecko Somalijczyka różni się od mojego czy Twojego tylko i wyłącznie tym, że nie miało takiego szczęścia, aby urodzić się choćby w naszej niebogatej Polsce. To Ty, ja, czy Jacek moglibyśmy urodzić się w Kalkucie, Iraku, czy Strefie Gazy. Mieliśmy więcej szczęścia i to daje nam prawo decydowania o tych, którzy mieli go mniej? Nie sądzę.

>Świat jest pełen fałszu i obłudy a my lubimy udawać, że zło nie istnieje.
   To prawda Alicjo, niestety to prawda.

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
Vinko (209 punktów)

>   Uważam, że gdyby przeznaczyć pieniądze z przymusowych aborcji i sterylizacji na edukację społeczeństwa w kierunku świadomego planowania rodziny i antykoncepcji, a także wprowadzić karanie za świadome doprowadzanie własnych dzieci do nędzy (Według mnie ludzie którzy mając 5 dzieci "bezmyślnie" doprowadzają do narodzin kolejnego wiedząc że i te, które już są głodują nie różnią się wiele od pijanych kierowców, którzy równie "bezmyślnie" siadają po głębszym za kółko i doprowadzają do kalectwa lub śmierci niewinnych osób.), sytuacja znacznie by się poprawiła.

Też mi to przyszło do głowy, ale w jaki sposób ukarać? Czy przypadkiem nie wylałoby się 5 dzieci z kąpielą? Może jednak lepiej wysterylizować i niech pracują na tą 5?
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
>Też mi to przyszło do głowy, ale w jaki sposób ukarać? Czy przypadkiem nie wylałoby się 5 dzieci z kąpielą? Może jednak lepiej wysterylizować i niech pracują na tą 5?


   Cóż, u nas obowiązuje instytucja alimentów... Co prawda dotyczy to sytuacji, kiedy partnerzy nie są razem ale... Jeśli byłbym tak bezmyślny, że napłodziłbym 10 dzieci na prawo i lewo, komornik natychmiast wbiłby mi zęby w kark i trzeba płacić. Nie masz kasy albo nie chce Ci się pracować - idziesz do więzienia i tam pracujesz na wyżywienie swoich "pociech". U nas można, to i w Chinach byłoby można, zwłaszcza w przypadku realnej groźby przeludnienia. Np. rząd ustala minimum socjalne na 100 Euro, więc jeśli chcesz mieć 5 dzieci, dochody Twojej rodziny muszą wynosić minimum 500+200 (Ty i żona ) Nie zarabiasz na siebie, nie stać Cię na dzieci. Głodzisz dzieci nie zapewniając im minimum socjalnego - pracujesz na ich utrzymanie w więzieniu, choćby przy robotach publicznych. Groźba odsiadki z pewnością otrzeźwiłaby mnóstwo beztroskich "jurnych byczków", zanim użyli by bezmyślnie swego "oprzyrządowania". Może i w Chinach więzienia i tak są przepełnione ale to już zupełnie inna sprawa... Poza tym, w więzieniu nie ma zbyt wielu okazji do powiększania populacji... Według mnie to znacznie prostsze i mniej dyskusyjne moralnie, niż proponowane przez Jacka mordowanie noworodków...

Cytat:
Może jednak lepiej wysterylizować i niech pracują na tą 5?

   Z tym akurat się nie zgadzam. Hammurabi proponował obcinanie rąk za kradzież...
Sterylizacja to brutalna ingerencja w ludzki organizm i decydowanie o tym, że ktoś nie będzie mógł zostać rodzicem. Z podobnych względów jestem przeciwny karze śmierci. Izolacja w celu zapobieżenia recydywie - owszem. Zabawa w Boga - nigdy.

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię.
Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej.
Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
Vinko (209 punktów)
>Cytat:
>Też mi to przyszło do głowy, ale w jaki sposób ukarać? Czy przypadkiem nie wylałoby się 5 dzieci z kąpielą? Może jednak lepiej wysterylizować i niech pracują na tą 5?

>   Cóż, u nas obowiązuje instytucja alimentów... Co prawda dotyczy to sytuacji, kiedy partnerzy nie są razem ale...

Alementy to nie kara. To obowiązek.

>Jeśli byłbym tak bezmyślny, że napłodziłbym 10 dzieci na prawo i lewo, komornik natychmiast wbiłby mi zęby w kark i trzeba płacić. Nie masz kasy albo nie chce Ci się pracować - idziesz do więzienia i tam pracujesz na wyżywienie swoich "pociech".

Jesli chcesz być konsekwentny to do więzienia wsadzisz i ojca i matkę. Dzieci mają iść do chińskiego sierocińca, których opisy możemy sobie na forum poczytać? Płodzenie dzieci nie oznacza od razu bycia złym rodzicem (w sensie robienia tym dzieciom krzywdy).

>Według mnie to znacznie prostsze i mniej dyskusyjne moralnie, niż proponowane przez Jacka mordowanie noworodków...

Taki sierociniec nie jest mniej dyskusyjny moralnie.
02-02-2010 01:03 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Jacek napisał coś, co cały "kulturalny" świat akceptuje po cichu. Bo taka jest rzeczywistość. Nikt nie protestuje w obronie niemowląt w Chinach. Nikt nie protestuje przeciwko przymusowym aborcjom jakim poddawane są Chinki.

Alicjo, nikt nie protestuje przeciwko wielu rzeczom.

Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów. A jednak Kowalska ku mojemu zdumieniu, przejawiając brak elementarnego wyczucia moralnego sugeruje by przerabiać indyjskie krowy na kotlety do karmienia niemowląt (domyślam się, ze pośrednio, za pomocą matek jako przetwórni mięsa na mleko). Jednocześnie, optując za tym morderczym procederem, sama rzuca gromami na Jacka i jego "obrzydliwe" wypowiedzi.

Inni posługują się argumentacją żywcem wyjętą z ust księży broniących godności ludzi przed narodzeniem. Okazuje się, że zapłodnienie jako początek człowieczeństwa - to śmiech na sali - ale już pęknięcie pępowiny otaczane jest przez wielu "racjonalistów" równie nabożną czcią jak u pobożnych katolików syngamia.

A ja się cieszę z wypowiedzi Jacka, bo skutecznie dotknęła czułej struny: jak bardzo nasze rzeczywiste zachowania różnią się od naszych wyobrażeń na temat tego co etyczne i słuszne.

Kiedyś dotarła do mnie świadomość (było to po lekturze Singera), że po prawdzie moralnie nie stoję wyżej od nazistowskich oprawców.

Ja sobie wciąż nie radzę z tym faktem. Ale jasne jest dla mnie, że każdy kto żre mięso nie ma żadnego prawa moralizować o zabijaniu niemowląt lub dzieci z pozycji autorytetu moralnego.

Może uzasadniać pewne tezy i twierdzenia z gruntu etyki, ale niech nawet nie próbuje nadawać im treści wykraczającej poza intelektualnie poprawną (lub nie) zależność między założeniami a wnioskami.

Jestem pewny, że każdy, ale to każdy na tym forum zdążył przyczynić się do produkcji cierpienia odczuwających istot daleko przekraczającej to co można wytworzyć nawet porzucając niemowlę w górach.

Podobnie, działania w Chinach są straszne i totalitarne - da się poprawnie argumentować, ze jest to niedopuszczalne z etycznego punktu widzenia.

Ale ja nie miałbym czelności twierdzić, ze w swoim życiu nie dopuszczałem się i nie dopuszczam czynów równie straszliwych.

Właściwie, gdybym miał podsumować jednym zdaniem: w jednym zgodzę się z chrześcijanami - ten świat jest zepsuty, zepsuty ponad wszelkie nasze wyobrażenia.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 04:38 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo się cieszę Sylwku, że pobudziłem cię do ciekawych rozmyślań. Żałowałem, że naruszyłem tabu, ale widzę, że nie słusznie. Dzięki takim wypowiedziom jak twoje, widzę, że miało to jakiś sens.

Myślę, że świat nie jest zepsuty. To my - ludzie, mamy z nim problemy. Nasze umysły lubią okłamywać same siebie, czasem szukamy tych kłamstw, aby czuć się lepiej, a jakieś przebłyski rzeczywistości zza tych oparów stają nam się wrogie. Świat jest neutralny, czy uznasz za niego ewolucję naturalną, czy wogóle wszechświat. Niszczy, ale też tworzy. Gdyby nie to, nie byłoby nas wcale, a jednak lubimy swoje istnienie, bo zazwyczaj przy nim pozostajemy.

Jest wiele pozytywnych rzeczy - nauka odkrywa piękne zagadki. Myślę, że Greccy, czy Hinduscy Starożytni filozofowie umarliby ze szczęścia mogąc poczytać o astronomii, ewolucji, matematyce etc. Technika ułatwia nam zabijanie siebie nawzajem, ale też zbliża nas do siebie. Hindusi nie są dla mnie obcymi ludźmi, ani Francuzi, ani Turcy. Można poznawać ich kulturę i czerpać z niej inspirację. Francuską kulturę wszyscy świetnie znamy, ale jakże są piękne wiersze największego indyjskiego poety Kalidasy, albo architektura Mimara Sinana! Te wszystkie arcydzieła ludzi, którzy już dawno odeszli, mogą żyć w naszych myślach i inspirować nas. Możliwe, że technika zniszczy nas wszystkich, ale również jest możliwe, że pomoże nam uznać naszych sąsiadów - krowy, ptaki, drzewa i nie zabijać siebie nawzajem (ani nie skazywać na śmierć z głodu).

Cieszę się, że zachodzą zmiany w obyczajowości. Od czasów Imperium Rzymskiego status kobiety w Europie był tragicznie niski, teraz cała połowa europejskiej społeczności przestała być spychana na margines. Podobne rzeczy dzieją się w Indiach i Chinach, w środowiskach muzułmańskich zachodzi niestety często ruch w drugą stronę. To samo dotyczy homoseksualistów - przynajmniej w Europie nie można już zniszczyć kolejnego Czajkowskiego, czy Oskara Wilde'a. Wiele rzeczy zmienia się na lepsze, jeśli chodzi o ludzkie społeczności.

Natomiast krowy w Indiach są czczone w dowód słusznej wdzięczności. Dają ludziom nie tylko mleko (z którego powstały dziesiątki tysięcy pysznych produktów i sławne masło ghee odporne na upały i dodające niezwykłego smaku kuchni indyjskiej). Obok mleka ważny jest krowi kał. Suszy się go na opał. Gotowy produkt daje bardzo przyjemny, łagodny ogień i pachnie przyjemniej niż palone drewno. Z kału robi się też kadzidła. W tym celu miesza się go z olejkami i pyłkami kwiatów. To ważny towar eksportowy dla Indii i biednych ludzi. Oczywiście w Polsce najczęściej sprzedawane są chemiczne kadzidła, które są tylko karykaturą tych prawdziwych - te ostatnie różnią się dużo bardziej intensywnym zapachem, nierówną, pokrytą pyłem kwiatowym powierzchnią. Jak wiadomo kadzidła już w Starożytności docierały do Europy. Miło jest widzieć w tak ogromnych miastach jak Delhi (ponad 20 milionów mieszkańców) krowy przechadzające się po ulicach. Samochody zwykle cierpliwie czekają aż przejdą, na ulico - chodnikach ludzie schodzą im z drogi (przez co krowy suną spokojnie przed siebie z pewnością władców miasta). Śmieszna jest godzina zamykania targów warzywnych, gdy sprzedawcy zostawiają krowom wszelkie niejadalne dla ludzi części roślin. Tabuny krów schodzą się wtedy z różnych stron i trzeba uważać, gdy się jest na spacerze. Krowy nie są agresywne, lecz my jesteśmy przy nich dość delikatni, więc gdy jakaś popchnie nas delikatnie rogiem, aby zyskać przejście, może to być dość bolesne, a nawet może rozerwać skórę na brzuchu - więc trzeba mieć oczy otwarte. Hindusi schodzą krowom z drogi niemal odruchowo, czasem klepią je z boku, gdy przechodzą w dowód sympatii albo i pobożności. Tak samo zachowują się hinduiści, sikhowie, muzułmanie, i indyjscy ateiści.

Dla braminów, wartstwy filozofów i kapłanów (wielu indyjskich naukowców ma w niej korzenie) rytuałem oczyszczenia za błędy jest spędzenie z krową tygodnia. Chodzenie przy niej, dbanie o nią, spanie w tym samym miejscu gdzie ona śpi i żywienie się tylko jej mlekiem. Każdego dnia kapłan - pokutnik zbiera krowie placki, po czym suszy je i co rano rozpala agnihotrę, ofiarę dla boga ognia, polegającą na wrzucaniu do płomienia nasion i wonnych kwiatów.
02-02-2010 06:54 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Bardzo się cieszę Sylwku, że pobudziłem cię do ciekawych rozmyślań. Żałowałem, że naruszyłem tabu, ale widzę, że nie słusznie. Dzięki takim wypowiedziom jak twoje, widzę, że miało to jakiś sens.
>Myślę, że świat nie jest zepsuty. To my - ludzie, mamy z nim problemy. Nasze umysły lubią okłamywać same siebie, czasem szukamy tych kłamstw, aby czuć się lepiej, a jakieś przebłyski rzeczywistości zza tych oparów stają nam się wrogie. Świat jest neutralny, czy uznasz za niego ewolucję naturalną, czy wogóle wszechświat. Niszczy, ale też tworzy. Gdyby nie to, nie byłoby nas wcale, a jednak lubimy swoje istnienie, bo zazwyczaj przy nim pozostajemy.

Ale to truizmy. Ponadto ja nie uważam by świat był w ścisłym sensie neutralny - w istocie wiemy, że ewolucja, a wiec biologia, fizyka, siły natury, działa tak by produkować cierpienie. Dlatego, że cierpienie, to najłatwiejszy sposób by motywować istoty do działań.

Oczywiście nie chodzi mi o wulgarną teleologię - po prostu, w ewolucji promowane są stworzenia, których umysły tworzą wolicjonalną barierę, czy też warstwę pomiędzy nimi a światem - warstwę motywujących je do działania pragnień.

To zabawne bo pomijając mechanizm genezy tego stanu rzeczy, on sam był czymś, co jak najpewniej wiesz dobrze było znane Indyjskim filozofom różnych szkół - Maja.

Kiedy mówię o zepsuciu świata mam na myśli to przenikanie się dwóch elementów: empatycznego, warunkującego współczucie, oraz reszty mechanizmów motywujących, które skłaniają nas do działań wysoce sprzecznych z odruchem współczucia.

Przechodząc do sedna: powszechna opinia jest taka, że w XXw doszło do swoistego etycznego czy moralnego załamania ludzkości w postaci tragedii nazizmu i wynikającego z niego ludobójstwa (uważa się też, że kolejnym przykładem było między innymi ludobójstwo w Rwandzie).

Otóż, ja od jakiegoś czasu, i jest to dla mnie źródłem swoistego permanentnego przygnębienia, widzę w tym jedynie re-konfigurację arbitralnych granic moralności. Arbitralnych, bo jedynymi w miarę naturalnymi, odruchowymi, są te wyznaczane przez współczucie.

I nie chodzi mi o umniejszanie tragedii holocaustu, ani też wybielanie nazistów - raczej jedynie uświadomienie sobie, że odpowiedź na zadawane czasami pytanie - jak mógł na przykład taki Hess po "robocie" bawić się z dziećmi i urządzać grilla - jest boleśnie trywialna - tak jak każdy z nas. To coś gorszego nawet od "banalności zła" Hanny Arendt - tam demony okazywały się ludźmi, uświadomienie sobie sztuczności ustanowienia granicy moralnego świata na ludziach prowadzi do wniosku uświadamia, że zwykli ludzie są demonami.

Każdy z nas jest Hessem. I nie jest to tylko histeryczna metafora. Mamy na sumieniu nie tylko niezliczoną ilość przedmiotowo traktowanych zwierząt, zwykle ignorujemy wiedzę że wiele naszych (ludzi rozwiniętego świata) działań sprowadza nędzę i zagrożenie zdrowia i życia na ludzi z biednych regionów.

Mimo tego, świadomie odrzucamy te obserwacje, wypieramy je i zajmujemy się swoimi sprawami.

Co nas różni od podobnych Hessowi i Eichmannowi? Nasze ofiary prawdopodobnie nigdy nie bedą zdolne powołać trybunałów by nas osądzić.

To wszystko, nie ma się co łudzić, że jest lepiej...

...chociaż, jak zauważyłeś, pewne zmiany na lepsze można obserwować. Tylko, mimo, iż chciałbym wierzyć, że jest inaczej - obawiam się, okażą się one chwilowymi rekonfiguracjami moralnej sytuacji analogicznymi do holocaustu, a tylko "zwróconymi znakiem" w przeciwna stronę. Kiedyś pojawia się moraliści, którzy przywrócą "właściwe" ostrzeganie homoseksualizmu jako obrazy dla Boga, którzy skończą z zepsuciem praw dla kobiet, którzy znów uświadomią nam, ze nie tylko krowa ale i inny człowiek jest bez znaczenia.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 18:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo ciekawe, to co napisałeś o Maji. Przytoczę ci jedną opowiastkę na ten temat. Otóż niedawno mój znajomy etolog wpadł w szał, gdy zacytowałem opinię popularną w niektórych kręgach. Brzmiała ona - "jeśli zwierzę coś czuje, to tylko strach. Uczucia wyższe znane są tylko człowiekowi. W tym radość.". Patrzyłem na jego szał ze zrozumieniem, bo sam uległem atakowi gniewu już wcześniej. Po czym mój znajomy etolog zaczął mi opowiadać o radości krów z łąki i ze świeżej trawy, o zabawie dorastających jagniąt. Po czym powiedział coś, czego ja wcześniej bałem się powiedzieć (kolejne tabu - "człowiek ma duszę, inne zwierzęta nie") - "Trzeba być psychopatą, aby uważać, iż inne zwierzęta niż Homo sapiens znają tylko uczucie strachu"... Dlatego, wbrew temu, co mówią koncepcje Maji i Sansary (w niektórych swoich formach), życie jest tak samo radością, jak i cierpieniem. Jedyny odczuwalny spokój (szanti) jaki znamy, też jest odczuciem żyjących. Śmierć jest nicością, a nie spokojem. Spokój, bardzo ważny w głębokiej sztuce indyjskiej, jako dziewiąta rasa (nava rasa) wypływa ze wszystkich odczuć zrozumianych w głębi, wypitych jakby do dna. A najważniejszymi drogami do jego osiągnięcia są miłość, heroizm i radość. Można go też osiągnąć poprzez grozę i przerażenie, jak w tragedii greckiej. Spokój pozwala się oderwać od całkowitego zatopienia się w bierzących doznaniach i spojrzeć na rzeczywistość szerzej, tak jak uczynił to Singer.

Natomiast Holocaust nie był jedyny. XX wiek nie był jedyny. Pomyśl o inkwizycji wpisanej w codzienne życie chrześcijańskiej Europy. Zwłaszcza w Hiszpanii. Wesołe święto Bożego Narodzenia. Piękna i barwna procesja przebierańców. Gra muzyka, niektórzy ludzie tylko wtedy mogą coś takiego usłyszeć. Dostojnicy, szlachta, wszyscy elegancko ubrani. Piękne szlachcianki. Święto rozpoczyna się od marszu okaleczonych podczas tortur ofiar inkwizycji. Zawiązuje się je do słupów na szczycie stosów. Tym, którzy w ostatniej chwili zdecydowali się wrócić na łono chrześcijańskiego "dobra" miażdży się gardło garotą. Inni płoną żywcem. Zamiast niektórych płoną kukły, bo nie dotrawali do Bożego Narodzenia i nie stali się jego atrakcją. Te ludzkie ognisko nazywało się AKTEM WIARY, lub PRZEDSTAWIENIEM WIARY. Takie choinki. Rozświetlające buzie właściwie wierzących i ich cieszących się na uroczystość dzieci.
02-02-2010 07:48 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów.
   Dla kogo mniejszym?

>Ja sobie wciąż nie radzę z tym faktem.
   Masz do tego prawo...

>Ale jasne jest dla mnie, że każdy kto żre mięso nie ma żadnego prawa moralizować o zabijaniu niemowląt lub dzieci z pozycji autorytetu moralnego.
   ... ale skąd wziąłeś prawo do bycia autorytetem moralnym dla innych?

   No i dla mnie nie jest to tak jasne, bo tylko człowiek ma (ustanowił) prawa wynikające z kulturowych norm moralnych.
   Okazuje się, że niejednolite dla wszystkich Ziemian.

>Może uzasadniać pewne tezy i twierdzenia z gruntu etyki, ale niech nawet nie próbuje nadawać im treści wykraczającej poza intelektualnie poprawną (lub nie) zależność między założeniami a wnioskami.
   W pierwszym zdaniu jest tego przykład. Taka jest siła kultury.

>Podobnie, działania w Chinach są straszne i totalitarne - da się poprawnie argumentować, ze jest to niedopuszczalne z etycznego punktu widzenia.
   Ale tylko z punktu siedzenia twojej etyki.

>Właściwie, gdybym miał podsumować jednym zdaniem: w jednym zgodzę się z chrześcijanami - ten świat jest zepsuty, zepsuty ponad wszelkie nasze wyobrażenia.

   A te okrutne lwy nadal mordują z premedytacją słodko-niewinne antylopki, obserwowane przez wredne hieny i szlachetnie dumne gepardy.
   W pobliżu przechadza się obojętnie leniwy żółw.

   Wszyscy czekają z trwogą na wybuch podstępnie zaczajonego w podstępnym uśpieniu, wulkanu...

02-02-2010 08:10 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów.
>   Dla kogo mniejszym?

Po prostu.

>   ... ale skąd wziąłeś prawo do bycia autorytetem moralnym dla innych?
A jestem? Jest subtelna różnica między twierdzeniem, ze coś jest niewłaściwe z etycznego punktu widzenia a moralizowaniem. Zasadniczo staram się ograniczać do tego pierwszego - ale jestem człowiekiem i pewno nie raz popadałem w to drugie. Wszelako, problem z tobą, że nigdy nawet nie próbowałeś przyjąć możliwości, ze chodzi mi o coś innego niż moralizowanie. Dlatego nasze rozmowy są jak głuchego ze ślepym.

>   No i dla mnie nie jest to tak jasne, bo tylko człowiek ma (ustanowił) prawa wynikające z kulturowych norm moralnych.
I co z tego. W trywialnym sensie człowiek ustanawia prawa natury (językowe opisy rzeczywistości) - ale to im chyba nie odbiera obiektywnego charakteru?

>   W pierwszym zdaniu jest tego przykład. Taka jest siła kultury.
Gwoli ścisłości, kolejny truizm - bo każdy pogląd jest reprezentowany w jakiejś kulturze. Problem w tym, że moje wychodzą na przeciw wartościom mojej kultury, więc przedstawianie ich jako warunkowanych (a wiec w pewnym sensie zdeterminowanych) przez kulturę jest błędne.

>   Ale tylko z punktu siedzenia twojej etyki.
Wyznawanej przeze mnie. Nie zmienia faktu, że jest ona obiektywna - ma obiektywne rozumowe uzasadnienia, można się z nimi nie zgadzać, pewno da się w nich wykazać luki, ale traktowanie ich czysto subiektywistycznie świadczy o niezrozumieniu pewnych kwestii co do zasady.

>   A te okrutne lwy nadal mordują z premedytacją słodko-niewinne antylopki, obserwowane przez wredne hieny i szlachetnie dumne gepardy.
>   W pobliżu przechadza się obojętnie leniwy żółw.
>   Wszyscy czekają z trwogą na wybuch podstępnie zaczajonego w podstępnym uśpieniu, wulkanu...

Adamiak - przeczytaj dwa razy nim coś napiszesz.
Ale wiem, tobie się nie mieści w głowie, że bezmyślność i bezcelowość ewolucji to nie to samo co neutralność.

Zabawne, ze wystarczy byś dostrzegł różnice miedzy czującą istotą a rzeczą - a to różnica między "wszyscy" a "wulkan" w twoim ostatnim zdaniu. I owszem, wszyscy czekają z trwogą.


dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 10:10 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>>Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów.
>>   Dla kogo mniejszym?
>Po prostu.

   Dziękuję za odpowiedź.
>
02-02-2010 11:08 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>>Ale jasne jest dla mnie, że każdy kto żre mięso nie ma żadnego prawa moralizować o zabijaniu niemowląt lub dzieci z pozycji autorytetu moralnego.
>   ... ale skąd wziąłeś prawo do bycia autorytetem moralnym dla innych?

Zastanowiłem się nad tym raz jeszcze i w sumie słusznie zauważyłeś niespójność w tym co piszę - powinno być "nie ma podstaw by moralizować" zamiast "nie ma prawa by moralizować".

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 10:51 
 0 na 2
setarkos (10757 punktów)
>Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów.

Stąd wynika, że karmienie głodnych dorosłych krów paszą z dodatkiem mielonych noworodków jest dobre?

[Pytam tylko przez ciekawość - gotowych zasad dobre/złe nie zakładam]
02-02-2010 10:54 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów.
>Stąd wynika, że karmienie głodnych dorosłych krów paszą z dodatkiem mielonych noworodków jest dobre?

Boszsz, odwrócę twoje rozumowanie -może powinno się karmić głodne noworodki preparatami białkowymi z trupów dorosłych, lub zagłodzonych 5 latków - w końcu trupom to bez różnicy w stopniu większym niż krowom.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
02-02-2010 11:02 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>>Zabijanie niemowląt jest jakimś złem, ale na pewno mniejszym niż zabijanie dorosłych krów.
>>Stąd wynika, że karmienie głodnych dorosłych krów paszą z dodatkiem mielonych noworodków jest dobre?

>.. odwrócę twoje rozumowanie ..

Chcesz powiedzieć, że noworodki można karmić krowim mlekiem? Jakież to odkrywcze
02-02-2010 11:04 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Próbowałem to zrobić na trochę głębszym poziomie, ale możemy zakończyć tu gdzie zacząłeś.

PS: poprawiłeś sobie samopoczucie?
PPS: oczywiście w rzeczywistości w ogóle mnie to nie interesuje.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/
Thobold (115 punktów)
Dyskusja zmierza ku końcowi, czas uczciwie wyrazić własne zdanie.

Moja odpowiedź na własne pytania brzmi:
To są ludzie. I nie wolno ludziom ludzi zabijać. Nigdy.
(Dlaczego? Bo uważam się za humanistę. Bo ludzie to nie zwierzęta. Odróżniam zwierzęta od ludzi, bo jestem człowiekiem. Gdybym był gołębiem, uznałbym za niemoralne zabijanie innych gołębi. To jedyny powód - solidarność ludzka.)


PS. Ale nie mam w sobie tyle bezczelności, by nie pytany, nie proszony, z butami wchodzić komuś w życie, machając transparentami, z księdzem pod pachą i Biblią w ręce, po czym obwieszczać mu, co ma zrobić z ciałem bliskiej mu osoby.

02-02-2010 13:21 
 Ocena 2 na 2
Thobold (115 punktów)
Do Pana Spryciarza: zamiast minusować bez argumentów, może jakaś dyskusja? Ja jestem gotów bronić swojego punktu widzenia, ale muszę mieć z kim i o czym rozmawiać.
02-02-2010 22:43 
 Ocena 10 na 10
placownik (17853 punktów)

>To są ludzie. I nie wolno ludziom ludzi zabijać. Nigdy.

   No, tośmy się na próżno te parę dni mordowali.

    Powstanie dogorywa. Bandy Kałmuków krążą wśród ruin. Szukają niedobitków. Najlżejszy odgłos dobiegający z piwnicy skutkuje wrzuceniem granatu przez pozbawione szyb okienko. W pobliskiej piwnicy kryje się grupa ludzi. Wśród nich młoda matka z niemowlęciem na ręku. Niemowlę zaczyna kwilić. Matka tłumi to kwilenie poduszką. Nie pomaga. Z pełną świadomością tego co robi, przyciska poduszkę coraz mocniej.

    Przeżyli. Prawie wszyscy.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
07-02-2010 15:52 
 Ocena 1 na 1
Thobold (115 punktów)
>   No, tośmy się na próżno te parę dni mordowali.
Czemu? Ja wyrażam swoje zdanie. Doskonale wiem, że ludzie są mordowani na całym świecie, w każdej sekundzie.
Tyle, że po prosu uważam to za złe.
Wiem, że nigdy nie powstrzymam tego nawet w ułamku.
Ale nigdy nie przyłożę do tego ręki.

Co do sytuacji:
Sorry, ale to są sytuacje ekstremalne. O takie nie pytałem i o takich nie mówiłem. Wiadomo, że jeśli ktoś atakuje kogoś z nożem, to można i trzeba się bronić, jak tylko można.
Nie wiem, co bym zrobił na miejscu tej matki. Pewnie bym zginął razem z dzieckiem.
07-02-2010 22:03 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>>   No, tośmy się na próżno te parę dni mordowali.
>Czemu?

   Czemu na próżno? Wszystko przez to słówko nigdy. To właśnie jego użycie przez Ciebie, wywołuje u mnie wrażenie daremnej mordęgi.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-02-2010 12:53 
 Ocena 1 na 1
Thobold (115 punktów)
>   Czemu na próżno? Wszystko przez to słówko nigdy. To właśnie jego użycie przez Ciebie, wywołuje u mnie wrażenie daremnej mordęgi.
Po prostu mamy inny pogląd na świat. Co innego stawiamy w na szczycie piramidy wartości. Nie zmienisz tego zwykłą dyskusją.
Co do "nigdy" - OK, trochę się zagalopowałem z użyciem tego słowa. Po prostu uważam za swoje motto ten cytat:

Wielu żywych zasłużyło na śmierć, a czasem umierają ci, którzy zasłużyli na życie. Potrafisz im je zapewnić? Nie sądź i nie uśmiercaj tak pochopnie.

- John Ronald Reuel Tolkien
Władca Pierścieni

fasola111 (2 punktów)

Oczywiscie zabicie czlowieka jako isteniejacy zyjacej lub jako plod nie ma znaczacego znaczenia. jest to po prostu swiadomy wybor rodzacej matki kora chce sie tym dzieckiem zajac lub nie. codziennie zabijamy milony istnien w rzezniach na przyklad i nikt nie debaguje nad tym problemem dla mnie osobscie nie ma roznicy pomiedzy zabiciem krowy a czlowieka.
02-02-2010 21:57 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>... dla mnie osobscie nie ma roznicy pomiedzy zabiciem krowy a czlowieka.
   Dla krowy osobiście też nie, a kto wie, czy nie bardziej...?

P.S. Zerknięcie do regulaminu nie jest karane - jest tam zapis o pisaniu po polsku.
02-02-2010 22:06 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>dla mnie osobscie nie ma roznicy pomiedzy zabiciem krowy a czlowieka.

   I co? Zastanawiasz się co wybrać - robotę w rzeźni czy zaciąg do Legii Cudzoziemskiej, mordując w przerwach piękną polską mowę?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
apud (4399 punktów)
>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi? Czy to w ogóle są ludzie?
>Mam pytanie do obecnych na forum - kiedy, według was, wolno zabić człowieka?
>I to takiego, który nie może się bronić, ani słownie, ani fizycznie?
>Czy płód jest człowiekiem? A czy jest nim "warzywo", z którym nie można się porozumieć i które
>najprawdopodobniej nigdy już się nie obudzi?
>Czy dziecko, które urodziło się bez mózgu, jest człowiekiem? Czy może być zabite?
>Czy osoba ciężko upośledzona fizycznie i umysłowo (w starej terminologii medycznej: debil), bez
>kontaktu ze światem, może być uśpiona?
>Dlaczego?Mam nadzieję, że nikt tu nie zacznie flejma, nie chodzi mi o krytykę innych dyskutantów, tylko o
>Wasze zdanie.
Z góry dziękuję.

Nu popatrz, jak srednio niedorozwiniety katolik w tzw. konia robi tzw. racjonalistow.

Rzuca temat, ktory ani nie jest teza, ani problemem ale pytaniem. Na ktore w zasadzie odpowiedzi MUSZA byc po linii. Koscielnej oczywiscie.

Gawiedz sie wypowiada bardziej lub mniej logicznie, bo katolicka mentalnosc ma wbudowana czyli sama myslec nie potrafi!

O przyczynie problemu ani slowa, a skutki sa slodkimi bobaskami kwilacymi na lonach matek polek albo nawet Arabek lub tfu tfu Zydowek

Tyle tylko ze odpowiedz powinna byc byc ze wolno.
Ale tylko papieza a najlepiej najwiekszego Polaka wszystkich czasow. W Polsce oczywiscie.

Bo gdzie ludzie troche mysla, to wiedza ze mozna dzieci nie miec jak sie nie chce.

Wstrzemiezliwosc, polski to wynalazek, papieski, nie ma nic do rzeczy. Natura nas tak stworzyla, czy sie to komu podoba czy nie.

To tak samo jak z jedzeniem, wydalaniem, oddychaniem, itd.

Z jedzenia sie robia odchody, z oddychania CO2 ktore nam klimat zmienia,

Ale nie, skad, TE rzeczy sa inne, i trzeba postepowac jak bozia nakazala.

Co prawda nikt bozi nie slyszal ale panowie w sukienkach wiedza lepiej, bo sami nie zachodza w niechciana ciaze.
A sa tylko ludzmi i im sie to wybacza. Inni nie sa ludzmi prawda? Sa wyrodnymi ojcami, matkami, ofiarami systemu (najlepiej socjalistycznego albo dyktatorskiego) wlacznie ze zgnilym liberalizmem, demokracja, relatywizmem moralnym (ciekawe co to jest?)

Szanowna katolicka gawiedzi!!!
I ty cwaniaku, zadajacy tematy!

Zabic mozna wedle mnie tylko pana papieza aby glupot oszolomom nie wmawial.

Jak was zabijanie niemowlat i staruszkow tak wzrusza, to przestancie milczaco popierac sluszne wojny (bo to nie u nas i heretyka wolno zabic) a zaoszczedzone srodki wybudujcie fabryke pigulek anty.

Nastepnie rozdajcie je za darmo wszystkim potrzebujacym (bo przeciez te tysiace aborcji w Polsce niepokalanie sie nie pojawiaja) a panie ktore z religijnych wzgledow nie wziely, odeslijcie na garnuszek kosciola. lacznie z pociechami zycia poczetego.

I przestancie bezmyslnie ujadac na zadany temat.

PS
temu przyglupowi co cytowal Rzym starozytny przypomne ze to byla Sparta nie Rzym.
07-02-2010 15:42 
 Ocena 1 na 1
Thobold (115 punktów)
>Nu popatrz, jak srednio niedorozwiniety katolik w tzw. konia robi tzw. racjonalistow.
Rozumiem, że w Pańskim mniemaniu słowo "ty katoliku" to taka sama obraza, jak "ty żydzie!" na forach ONRu?! Nie jestem wielbłądem i nie będę tego nikomu udowadniał.

Reszty wypowiedzi nie komentuję, nie zamierzałem wdawać się w dyskusję. (W zasadzie prosiłem tez o to innych, ale kompletnie nie poskutkowało )
08-02-2010 02:01 
 Ocena 4 na 4
apud (4399 punktów)
>>Nu popatrz, jak średnio niedorozwinięty katolik w tzw. konia robi tzw. racjonalistów.
>Rozumiem, że w Pańskim mniemaniu słowo "ty katoliku" to taka sama obraza, jak "ty żydzie!" na forach ON Ru?! Nie jestem wielbłądem i nie będę tego nikomu udowadniał.
>Reszty wypowiedzi nie komentuję, nie zamierzałem wdawać się w dyskusję. (W zasadzie prosiłem tez o to innych, ale kompletnie nie poskutkowało )

Ciesze sie niezmiernie z twojej odpowiedzi.

Wreszcie katolicy wiedza jak czuje sie Zyd, z powodu ze jest Żydem.

Co prawda katolik mozę złożyć akt apostazji? albo sie nawrócić na cos innego i przestać byc katolikiem a Zyd tej opcji nie ma.

Nawet biskup czy kardynał katolicki zydowskiego pochodzenia zawsze będzie Żydem i juz. A kilku próbowało!!!

Drugi powód uciechy to fakt, ze próbowałeś koalicje propapieska zmontować i guzik wyszedł.
A papiezowka dalej oparta o kontuar czeka...
(to z Kongresu futurologicznego) Stasia Lema...

PS,
na probe zostań hedonista, kup odpowiednie sródki anty i ... nie trzeba decydować czy zabijać zycie poczęte czy nie.
Ale jak jesteś masochista i takie postępowanie ciebie nie bawi, zawsze możesz is do spowiedzi, odwalić pokutę i mieć dylematy moralne, które ciebie uszczęśliwia...

Ach, i wielki plus za komentarz!
08-02-2010 13:04 
 Ocena 2 na 2
Thobold (115 punktów)
Tak przyznaje się, jestem wysłannikiem watykańskiej Sekcji XIII Oddziałów Specjalnych i Organizacji Iskariota, fanatykiem religijnym, zaślepionym żądzą zmiecenia heretyków, ateistów, aborcjonistów i innych satanistów z powierzchni ziemi! Drżyjcie! Albowiem jam jest Alfa i Romeo, początek i koniec, wódka i zakąska! Teraz i na zawsze i do wytrzeźwienia, Amen!

Zdemaskowałeś, szatanie, mój niecny plan zmontowania propapieskiej koalicji wśród innych fanatyków, od których przecież roi się na Racjonaliście, i spalenia z nimi wszystkich gabinetów ginekologicznych w Przenajświętszej Rzeczypospolitej Której Królową Maryja! Teraz muszę cię zniszczyć, więc drżyj, łachu, i strzeż się (opcjonalnie możesz drzeć łacha i się szczerzyć, do wyboru), bo dzień jest bliski!
apud (4399 punktów)
>Aborcja, eutanazja - czy wolno zabijać ludzi?

Eutanazja, panie katoliku to nie jest zabijanie ludzi. Definicja najprostsza to swiadome, wspomozone samobjstwo.

Aby je popelnic, trzeba wiecej legalnych opinii i zaswiadczenzebrac zebrac, niz np. aby uzyskac rozwod koscielny.

Idz sie poducz propagandy w jakiejs lepszej szkole niz ojca doktora dyrektora, bo czytac hadko.
08-02-2010 03:03 
 Ocena 2 na 2
w-o-w-o (692 punktów)
Mnie tam twój tyłek nie obchodzi ( chyba ), ale warto czasem stanąć przed lustrem. Sądząc po Twoich wypowiedziach jest bardzo prawdopodobne, że nie zrozumiesz o co mi chodzi. Śpieszę więc z wytłumaczeniem - zanim kogokolwiek poślesz ponownie do szkoły, wyłącz komputer, weź kartkę jakiegokolwiek papieru, długopis, słownik i naucz się pisać.

Dziękuję.

Bana za "tyłek" przyjmę z pokorą. To do moderatorów było, jakby co.



apud (4399 punktów)
>Mnie tam twój tyłek nie obchodzi ( chyba ), ale warto czasem stanąć przed lustrem.
jak chcesz to stan, narcyzm nie jest karalny.
Sądząc po Twoich wypowiedziach jest bardzo prawdopodobne, że nie zrozumiesz o co mi chodzi.
Zgadaza sie.
Śpieszę więc z wytłumaczeniem - zanim kogokolwiek poślesz ponownie do szkoły, wyłącz komputer, weź kartkę jakiegokolwiek papieru, długopis, słownik i naucz się pisać.
>Dziękuję.
Dlaczego?
>Bana za "tyłek" przyjmę z pokorą. To do moderatorów było, jakby co.
>

????
Nic nie mozna zrozumiec, poza tylkiem ktory z pokora przyjmiesz...
??? chyba nadstawisz i masz nadzieje czy jak?

Albo, cytuje "weź kartkę jakiegokolwiek papieru, długopis, słownik i naucz się pisać".
w-o-w-o (692 punktów)
>Dlaczego?

Bo Twoje pismo jest jak powiew suchego, pustynnego powietrza, owiewającego twarz rolnika, który z łzami w oczach oczekuje końca suszy.

>>Sądząc po Twoich wypowiedziach jest bardzo prawdopodobne, że nie zrozumiesz o co mi chodzi.

> Zgadza się.

Wiedziałem, że się zgodzisz. Robisz postępy.

>Nic nie mozna zrozumiec, poza tylkiem ktory z pokora przyjmiesz...

To, że Ty nic nie rozumiesz prócz tyłka to się wcale nie dziwię.

>chyba nadstawisz i masz nadzieje czy jak?

No nie wiem, ja nie nadstawiam, ale lubię jak inne nadstawiają.

>Albo, cytuje

Lepiej już nie cytuj, nawet tego nie potrafisz. Niektórzy wierzą, że szmaragd porywa do walki ze słabościami. Tak więc im go więcej, tym lepiej. Tylko nie przesadź.


Słowem chcesz poszczuć moją wolność ? Ubiję to słowo jak psa
logan_ (3 punktów)
Kiedy wolno zabić człowieka? Nigdy. Nie wiem czemu ludzie na taki pomysł wpadli. Zamiast skupić się na tym jak leczyć ludzi z ciężkich chorób wybierają rozwiązanie łatwiejsze do przeprowadzenia. Żaden człowiek nie stoi wyżej od drugiego, dlatego nie ma prawa decydować o czyimś życiu, nawet jeśli chora osoba teoretycznie nie wie co się wokół niej dzieje. Co do aborcji - dyskusje na temat człowieczeństwa płodu trwają. Według mnie jednak jest to człowiek, wprawdzie jeszcze nie w pełni wykształcony, ale żywy. Zresztą nawet jeśli by nie był człowiekiem (w co wątpię - jak to jest, że chciane wcześniaki wrzuca się do inkubatora, a ich nie chcianych rówieśników do worka na odpadki?), to z niego rozwija się człowiek. Gdyby moja matka dokonała aborcji mnie by już nie było. Trzeba troszczyć się o przyszłość, ludzie! Po zapłodnieniu już jest po wszystkim, bo to zaraz po nim określają się cechy genetyczne. A że proces formowania się nowego człowieka nie trwa 2 dni tylko AŻ 9 miesięcy? Trudno - natura. Poza tym człowiek, który nie potrafi ponieść konsekwencji swojego zachowania (w postaci dziecka)
jest nieodpowiedzialny. Ergo - przypomina dziecko, które ucieka przed zasłużoną karą.
20-02-2010 19:42 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Kiedy wolno zabić człowieka? Nigdy.
   A szybko?

>Nie wiem czemu ludzie na taki pomysł wpadli.
   Zwierzęta od zawsze się zabijały - jeść coś trzeba, a nie wszystkie lubią trawę, ja nie przepadam.

>Żaden człowiek nie stoi wyżej od drugiego...
   No coś ty, kierownika nigdy nie miałeś?

>Co do aborcji - dyskusje na temat człowieczeństwa płodu trwają.
   Ano, trwają.

>Według mnie jednak jest to człowiek...
   To dla ciebie, ale dyskusje trwają, jak sam zauważyłeś.

>Gdyby moja matka dokonała aborcji mnie by już nie było.
   Jeszcze by cię nie było, więc nie byłoby czego (kogo?) żałować.

>Trzeba troszczyć się o przyszłość, ludzie!
   Czyją?

>Poza tym człowiek, który nie potrafi ponieść konsekwencji swojego zachowania (w postaci dziecka)jest nieodpowiedzialny.
   Wiele w tym racji.

>Ergo - przypomina dziecko, które ucieka przed zasłużoną karą.
   Znaczy - przed wyrokiem?
logan_ (3 punktów)
>>Nie wiem czemu ludzie na taki pomysł wpadli.
>Zwierzęta od zawsze się zabijały - jeść coś trzeba, a nie wszystkie lubią trawę, ja nie przepadam.
Rzadko się zabijają w obrębie jednego gatunku.

>>Trzeba troszczyć się o przyszłość, ludzie!
>   Czyją?
Naszego gatunku. I państwa. Zamiast dokonywać aborcji można dzieci oddać do domu dziecka. Owszem, ich utrzymanie kosztuje, ale kiedy dorosną same zaczną zarabiać i w formie podatków spłacą "dług" jaki zaciągnęły.

>>Ergo - przypomina dziecko, które ucieka przed zasłużoną karą.
>   Znaczy - przed wyrokiem?
Skoro chcesz to tak nazwać...
20-02-2010 21:56 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Rzadko się zabijają w obrębie jednego gatunku.
   Ale jednak zabijają, więc w obrębie któregoś musi być najwięcej takich przypadków - może na ludzi "wypadło", ale nie zakładałbym się.

>>>Trzeba troszczyć się o przyszłość, ludzie!
>>   Czyją?
>Naszego gatunku.
   Mnie nasz gatunek nic nie obchodzi.

>I państwa.
   A państwo jeszcze mniej, niż nic.

>Zamiast dokonywać aborcji można dzieci oddać do domu dziecka. Owszem, ich utrzymanie kosztuje, ale kiedy dorosną same zaczną zarabiać i w formie podatków spłacą "dług" jaki zaciągnęły.
   Na razie brakuje kasy na te, które w domach dziecka są.

   Poza tym nie chcę odbierać matce prawa do nieurodzenia dziecka choćby dlatego, że jest w tej sytuacji postawiona pośrednio z przyczyn od niej niezależnych, typu np. brak edukacji seksualnej od podstaw, czyli przedszkola.

   Ewolucja nie wykształciła u ludzi mechanizmów antykoncepcji znanych choćby ze świata owadów, więc radzą sobie w inny sposób.

>>   Znaczy - przed wyrokiem?
>Skoro chcesz to tak nazwać...
   Nie napisałem, że chcę, tylko tak wynika z twojej logiki - jeśli jest kara, to musiała być wina, więc odwracając ciąg: wyrok jest ogniwem między winą i karą.
logan_ (3 punktów)
>   Ale jednak zabijają, więc w obrębie któregoś musi być najwięcej takich przypadków - może na ludzi "wypadło", ale nie zakładałbym się.
Hmm, skoro chcesz ludzi porównywać do zwierząt to twoja sprawa. Człowiek jest istotą o wiele doskonalszą od zwierząt i porównanie takie jakie ty przedstawiasz jest nie do końca na miejscu.

>   Mnie nasz gatunek nic nie obchodzi.
>   A państwo jeszcze mniej, niż nic.
No cóż, podobnie myślała szlachta u schyłku I Rzeczypospolitej. Jak się to skończyło - wiadomo.

>   Poza tym nie chcę odbierać matce prawa do nieurodzenia dziecka choćby dlatego, że jest w tej sytuacji postawiona pośrednio z przyczyn od niej niezależnych, typu np. brak edukacji seksualnej od podstaw, czyli przedszkola.
Zadziwia mnie twoja troska - nie obchodzi cię nasz gatunek ale już każdy pojedynczy człowiek - tak? Innymi słowy, interesujesz się pojedynczą osobą, ale już społecznością nie bardzo? Powodzenia w życiu społecznym. Seksualna edukacja od przedszkola? Sądzisz, że to dobrze zabierać dzieciom świat, w którym największym przekleństwem jest słowo "d*pa", w którym o nic nie trzeba się martwić, najwyżej o odrobienie zadania domowego? Chcesz dzieci na etapie przedszkola wprowadzać do brudnego świata dorosłych, gdzie wszystko jest wykoślawione, nie ma jasnego podziału na dobro i zło itp.? Oj, gwarantuję ci, że dzieci stopniowo same wejdą w to bagno i jeszcze zatęsknią za dzieciństwem, za tym światem o którym pisałem wyżej. Zresztą na czym miałaby polegać ta edukacja? Nauka zakładania prezerwatyw? Tego to się średnio rozwinięty nastolatek nauczy max za drugim razem, stosowanie środków antykoncepcyjnych jest opisane w internecie, więc jak ktoś będzie chciał to się wszystkiego i tak dowie. Widać, że już zapomniałeś jak to jest być młodym. A młodzież to nie idioci, których trzeba prowadzić za rękę.

>   Nie napisałem, że chcę, tylko tak wynika z twojej logiki - jeśli jest kara, to musiała być wina, więc odwracając ciąg: wyrok jest ogniwem między winą i karą.
Mojej logiki? Phi. Dla mnie dziecko nie jest karą, wręcz przeciwnie. To osoby dokonujące aborcji uznają dziecko za karę, bo inaczej nie usuwaliby płodu. Oni uznają dziecko za karę, jednocześnie nie przyznając się do winy - i w tym niby jest sens?
22-02-2010 12:53 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Hmm, skoro chcesz ludzi porównywać do zwierząt to twoja sprawa.
   Coś mylisz pojęcia, to nie jest kwestia chcenia - ludzie po prostu zwierzętami są.

>Człowiek jest istotą o wiele doskonalszą od zwierząt i porównanie takie jakie ty przedstawiasz jest nie do końca na miejscu.
   Znam wiele zwierząt doskonalszych od ludzi: gepard szybciej biega; słoń jest silniejszy; delfin lepiej pływa - człowiek jest doskonały tylko w hipokryzji.

>Zadziwia mnie twoja troska - nie obchodzi cię nasz gatunek ale już każdy pojedynczy człowiek - tak?
   Jasne.

>Innymi słowy, interesujesz się pojedynczą osobą, ale już społecznością nie bardzo?
   Oczywiście, a najbardziej swoją osobą. A ty nie?
   Czy jest na świecie jakiś człowiek, który bardziej cię interesuje od samego siebie?

>Powodzenia w życiu społecznym.
   Radzę sobie.

>Seksualna edukacja od przedszkola?
   Owszem.

>...brudnego świata dorosłych, gdzie wszystko jest wykoślawione, nie ma jasnego podziału na dobro i zło itp.?
>... same wejdą w to bagno i jeszcze zatęsknią za dzieciństwem, za tym światem o którym pisałem wyżej.
   A pamiętasz co pisałeś wyżej? Przypomnę ci:
> Człowiek jest istotą o wiele doskonalszą od zwierząt...
   ... i mam w związku z tym pytanie: od dawna ta schizofrenia ci nie przeszkadza?

>Dla mnie dziecko nie jest karą, wręcz przeciwnie.
   Dziecko dla wszystkich jest konsekwencją zapłodnienia, na ogół w wyniku stosunku płciowego.

>To osoby dokonujące aborcji uznają dziecko za karę, bo inaczej nie usuwaliby płodu.
   A ja piszę, że dziecko jest konsekwencją

>Oni uznają dziecko za karę, jednocześnie nie przyznając się do winy - i w tym niby jest sens?
   Czy do ciebie nie dociera - jak się przyznać do nieistniejącej winy?
22-02-2010 21:04 
 Ocena-2 na 2
logan_ (3 punktów)
>>Hmm, skoro chcesz ludzi porównywać do zwierząt to twoja sprawa.
>   Coś mylisz pojęcia, to nie jest kwestia chcenia - ludzie po prostu zwierzętami są.
Nie wiem, co ci do karmy dodają, że takie rzeczy piszesz.

>>Człowiek jest istotą o wiele doskonalszą od zwierząt i porównanie takie jakie ty przedstawiasz jest nie do końca na miejscu.
>   Znam wiele zwierząt doskonalszych od ludzi: gepard szybciej biega; słoń jest silniejszy; delfin lepiej pływa - człowiek jest doskonały tylko w hipokryzji.
Zapomniałeś dodać, że gepardy są zdolnymi matematykami. Słyszałem, że ponoć wynalazły komputer. Jak się z nimi dyskutuje o fizyce kwantowej? P.S wpisz na youtubie hasło parkour - i pokaż mi geparda który wykona takie ewolucje jak ci chłopcy.

>>Zadziwia mnie twoja troska - nie obchodzi cię nasz gatunek ale już każdy pojedynczy człowiek - tak?
>   Jasne.
To jaki jest twój limit współczucia?

>>Innymi słowy, interesujesz się pojedynczą osobą, ale już społecznością nie bardzo?
>   Oczywiście, a najbardziej swoją osobą. A ty nie?
>   Czy jest na świecie jakiś człowiek, który bardziej cię interesuje od samego siebie?
Owszem. Pomijając moją najbliższą rodzinę to jest kilku ludzi znajomych i kilku nieznajomych, dla których mógłbym dużo poświęcić. No i wiele osób którym chciałbym pomóc nawet za cenę sporych wyrzeczeń.

>>Powodzenia w życiu społecznym.
>   Radzę sobie.
Cieszę się. Mi też niezgorzej idzie.

>>Seksualna edukacja od przedszkola?
>   Owszem.
Taa, bo dzieci w tym wieku najbardziej interesują się płcią przeciwną. Znasz w ogóle jakiegoś przedszkolaka?

>>...brudnego świata dorosłych, gdzie wszystko jest wykoślawione, nie ma jasnego podziału na dobro i zło itp.?
>>... same wejdą w to bagno i jeszcze zatęsknią za dzieciństwem, za tym światem o którym pisałem wyżej.
>   A pamiętasz co pisałeś wyżej? Przypomnę ci:
>> Człowiek jest istotą o wiele doskonalszą od zwierząt...
>   ... i mam w związku z tym pytanie: od dawna ta schizofrenia ci nie przeszkadza?
Jeszcze nie doszedłem do twojego poziomu z tą schizofrenią. Pamiętam, że pisałem o świecie, w którym "słowo d*pa jest największym przekleństwem i o nic nie trzeba się martwić, najwyżej o odrobienie zadania domowego". A człowiek nie jest doskonały, tylko doskonalszy od zwierząt. A że nie wszystko mu się udaje? Gepard też nie zawsze złapie zwierzynę

>>To osoby dokonujące aborcji uznają dziecko za karę, bo inaczej nie usuwaliby płodu.
>   A ja piszę, że dziecko jest konsekwencją
Owszem. Nagroda jest konsekwencją i kara jest konsekwencją. Kary generalnie chce się uniknąć(przynajmniej takie osoby jak ty by tego próbowały), nagrodę by się przyjęło. Skoro dziecko dla niektórych jest niechcianą konsekwencją, więc jest traktowane jak kara.

>>Oni uznają dziecko za karę, jednocześnie nie przyznając się do winy - i w tym niby jest sens?
>   Czy do ciebie nie dociera - jak się przyznać do nieistniejącej winy?
Nie twierdzę, że współżycie jest winą. Ale kiedy dojdzie do zapłodnienia to już po sprawie. Aborcja to nie antykoncepcja.
23-02-2010 07:03 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Zapomniałeś dodać, że gepardy są zdolnymi matematykami. Słyszałem, że ponoć wynalazły komputer.
   Długo możesz takie babeczki lepić, przedszkolaku?

>>   Czy do ciebie nie dociera - jak się przyznać do nieistniejącej winy?
>Nie twierdzę, że współżycie jest winą.
   To po jaką cholerę wymyśliłeś karę?

>Ale kiedy dojdzie do zapłodnienia to już po sprawie.
   Co po sprawie? Po jakiej sprawie?

>Aborcja to nie antykoncepcja.
   Jedno i drugie jest sposobem na osiągnięcie tego samego celu - zmniejszenia populacji, tylko tobie jeden z tych sposobów wydaje się bardziej obrzydliwy, hipokryto.
logan_ (3 punktów)
>>Zapomniałeś dodać, że gepardy są zdolnymi matematykami. Słyszałem, że ponoć wynalazły komputer.
>   Długo możesz takie babeczki lepić, przedszkolaku?
Owszem. Skoro twierdzisz, że zwierzęta są doskonalsze od ludzi, to czemu nie utworzyły własnej cywilizacji, a na świecie rządzi człowiek?

>>>   Czy do ciebie nie dociera - jak się przyznać do nieistniejącej winy?>Nie twierdzę, że współżycie jest winą.
>   To po jaką cholerę wymyśliłeś karę?
Gdybyś czytał uważniej to zauważyłbyś, że STWIERDZIŁEM, że niektórzy ludzie dziecko traktują jako karę.

>>Ale kiedy dojdzie do zapłodnienia to już po sprawie.
>   Co po sprawie? Po jakiej sprawie?
Koniec z "ograniczaniem populacji", a myślałeś, że co?

>>Aborcja to nie antykoncepcja.
>   Jedno i drugie jest sposobem na osiągnięcie tego samego celu - zmniejszenia populacji, tylko tobie jeden z tych sposobów wydaje się bardziej obrzydliwy, hipokryto.
Czemu nazywasz mnie hipokrytą? Bo uznaję, że aborcja to morderstwo? Et, a ty pisałeś że społeczeństwo cię nie obchodzi, a jednocześnie tak się martwisz o dzieci w domach dziecka.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365