Racjonalista - Strona głównaDo treści
Refleksje o uboju, czyli jedzonko.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
24-03-2010 19:25devares aka. mentalrapist. (605 punktów)Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
Ocena 7 na 7
Wynalazłem dawny film zwący się 'Le Sang des betes' z roku 1949 w reżyserii Georges Franju, którym chciałbym się podzielić z - poniekąd - świadomą społecznością racjonalisty.pl, mając także nadzieję, że nie tylko ja interesuję się najróżniejszymi aspektami ludzkiej egzystencji.
W tym ubojem zwierząt. Bowiem, jako rzecze Biblia 'Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi':

www.youtube.com/watch?v=QFAUA8_mfXs

(OSTRZEŻENIE! Film zawiera sceny, których nieletni winni nie oglądać - choć pewnie czym prędzej w takim razie click'ną w ten link - jednakże ostrzegam, nie każdy to 'przełknie'. Nawet co wrażliwszy - co wcale nie jest wadą - dorosły.)

I tak zastanawiam się, już nawet pomijając ohydę tego, co robi nasz rodzaj, by żyć - czy to absolutnie jedyne wyjście - ażeby jeden gatunek musiał rozwijać się kosztem drugiego? Wegetarianizm to nie odpowiedź, ewolucyjnie przystosowanego żołądka do mięsiwa nie zmienisz 'od tak', a wszelkie smęcenie o tym 'jakie to straszne i smutne', a następnie robienie tego co zwykle, również nie ma sensu. Czyli, że jak - mus pogodzić się z przeznaczeniem drapieżcy?
I jakie to sarkastyczne - dywagować nad cierpieniem tych istot - które niewątpliwie cierpią - by jutro zjeść choćby hamburgera. Ale najwyraźniej świat jest cholernie cyniczny. A my tacy 'humanitarni', jak choćby George Bernard Shaw, który do naukowców zwrócił się z prośbą o stworzenie 'humanitarnego' narzędzia, które pozwoliłoby 'bezboleśnie' likwidować 'gorszych'. No i dostaliśmy Cyklon B (tj. gaz używany w obozach zagłady).
Czy naprawdę, choćby nie wiem jak mocne, przeświadczenie o 'wyższości' nad czymkolwiek co istnieje, daje nam prawo (a może tymczasowy przywilej?) do decydowaniu o życiu i śmierci - kogokolwiek?
Na to wychodzi. W takim razie zrozumiałe stają się mordy w imię wiary w jakąkolwiek wyświechtaną frazę. Albowiem skoro 'mój Bóg' jest po 'mojej stronie', to Tyś robaczek, a mym obowiązkiem Cię zdeptać na drodze do 'Królestwa Niebieskiego'..? A skoro to 'Bóg', tj. najwyższy, i na dodatek udzielający mi pozwolenia (gdzie, psiakrew, list uwierzytelniający do czegoś takiego..?!), to mogę sobie robić cokolwiek sobie.. Wytłumaczę..? Chyba o to chodzi - o wytłumaczenie zbrodni. Tak, by sumienie nie gryzło.
Sądzę, że to warte przemyślenia. I dlatego napisałem to, co powyżej.
Bo przecież warto dążyć do dobra. Prawda?
(Wiem, że nie rozpoczyna się zdania od 'bo' - ale ja lubię.)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 Dalej..
Sylwek (15472 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
Minusuję bardzo konkretne wypowiedzi, które krytykują inne z celowym pominięciem ich treści. Bo założenie, że celowo pomijasz treść między innymi moich wypowiedzi to lepsza interpretacja. Gorsza to przyjęcie, iż nic nie rozumiesz.

dnoterlikowskiego.blogspot.com/

devares aka. mentalrapist. (605 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Sylwek
(potakuje ochoczo swą nierozumiejącą wiele głową, aż wreszcie, sycząc pogardliwie i z pobłażaniem rzecze...)
Jassssne.

#168
27-03-2010 19:27
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Sylwek
>Biedny, więc ty po prostu nie rozumiesz, że "obojętna natura" to zaprzeczenie teizmu lub wolicjalno-intelektualnego panteizmu, ty myślisz, że to znaczy, iż gazela nie wyje z bólu gdy rozrywają ja pazury lwa, a tylko ot tak, obojętnie dźwięki wydaje z cielesnego, bezświadomego automatyzmu...

   I po cholerę gadasz za mnie, do tego jeszcze Eskimoskim bełkotem łamy postponując?

   Zupełnie inaczej, po prostu ty nie rozumiesz, że pisząc o "obojętnej naturze" mam na myśli fakt, że w przyrodzie nie występuje coś takiego jak "dobro" i "zło", przyroda, natura jest po prostu ciągłym procesem przemiany energii i głos gazeli wyjącej(?) z bólu nie ma żadnego wpływu na te procesy.

   Jeśli nie ten lew gazelę zje, to zje ją inna hiena lub człowiek, albo sama zdechnie ze starości, głodu czy innego powodu.

   Jeśli ja nie zjem świni czy kurczaka, to wpieprzy je wilk, albo też zdechną ze starości - to nie ma żadnego wpływu na naturę, tak, jak nie mają żadnego wpływu twoje czy moje emocje z tym jedzeniem związane. I to nie jest dobre ni złe - to jest fakt.

   Te emocje mają znaczenie jedynie lokalnego impulsu elektrycznego w moim mózgu, a moja reakcja na te impulsy, ich manifestacja, może mieć jakiś wpływ na mnie i osoby w moim otoczeniu - na naturę żadnego.

   Więc mieszanie moralności czy etyki do natury jest zupełnym pomieszaniem pojęć, bo natura jest taka, że lwy ewoluują zżerając piszczące gazele, a ludzie wyewoluowali dzięki (między innymi) jedzeniu mięsa i jedzą je nadal, choć może niekoniecznie muszą. I to nie jest dobre ni złe - po prostu jest.

   Wielu innych rzeczy też nie muszą robić, ale robią, bo lubią. Bo stać ich na to z racji bycia ostatnim ogniwkiem w łańcuchu pokarmowym i najsilniejszej pozycji w świecie zwierząt. I to nie jest dobre ni złe - po prostu jest.

   To ty bez przerwy robisz sobie ze łba Pewex i mieszasz tysiącletnie nawyki żywieniowe zwierząt, zwanych ludźmi, z moralnością, też tak zwaną.

   A cała twoja hipokryzja wyłazi w tym, że robisz to okropnie wybiórczo, bo już ci ze sto razy pisałem, że najpierw zrób spis wszystkich sztuczności w swoim domu (i głowie), a później zabieraj głos...

   Bakterii już nie bronisz, bo nie wyje z bólu w twoich flakach?- egzaltowany obrońco uciśnionej gazeli?

#169
27-03-2010 19:44
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Adamiak
>   Wielu innych rzeczy też nie muszą robić, ale robią, bo lubią. Bo stać ich na to z racji bycia ostatnim ogniwkiem w łańcuchu pokarmowym i najsilniejszej pozycji w świecie zwierząt.

Eee, tam... ostatnim... - kura zjada robaka - człowiek zjada kurę - robak zjada człowieka - kura zjada robaka - człowiek zjada kurę - robak zjada człowieka - kura zjada robaka... ale nudy... .

#170
27-03-2010 19:48
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Adamiak
No patrz, a jednak czasami można cie skłonić do dorzecznej odpowiedzi, nawet jeśli przyprószonej większą niż zwykle dawką irytacji.

Będę na tyle życzliwy, iż pominę wszelkie ograniczenia i milczące założenia jakie kryją się za stwierdzeniem >>że w przyrodzie nie występuje coś takiego jak "dobro" i "zło"<< i przejdę do meritum: w przyrodzie może nie, ale my możemy produkować moralność dokładnie w taki sposób jak na przykład sztukę czy naukę (wiedzę naukową). Jeśli jeszcze dodatkowo zadbamy o racjonalność i logikę w tej moralności to będziemy uprawiać nic innego jak etykę.

Ja staram się być racjonalny. Przekonuje mnie argumentacja, zgodnie z którą, granica ustanowienia zasięgu etyki (czy nawet moralności) tylko na ludziach jest przejawem niekonsekwencji w myśleniu.

Nie znaczy to, że jestem wegetarianinem - nie jestem. Od innych niewegetarian różnię się tym, iż przyznaję się do własnego szkaradzieństwa moralnego. Tylko tyle. Denerwuje mnie racjonalizowanie nieracjonalnego. Jak słusznie zauważyłeś - jemy zwierzęta bo lubimy. Nie dlatego, że jest to właściwe, albo jest to jakoś istotne mniej złe od jedzenia ludzi - po prostu nie mamy zwyczaju jeść ludzi.

Pytanie jest - czy da się konsekwentnie wyprodukować moralność (produkt krytycznej a nie opisowej czy naturalistycznej etyki), która by obejmowała wyłącznie ludzi a nie inne zwierzęta? Mim zdaniem nie. Więc albo włączamy zwierzęta w obręb refleksji etycznej/moralności albo rezygnujemy z tychże.

Ty widzisz u mnie hipokryzje etc... a ja widzę hipokryzję, a może raczej samooszukiwanie się w żałośliwych próbach sprowadzenia mięsożerności do działalności etycznie właściwej, przy jednoczesnej próbie argumentowania za negatywną etyczną oceną eksploatacji przedstawicieli własnego gatunku.

Czy to, że jem zwierzęta niweczy słuszność argumentacji na rzecz nie jedzenia zwierząt jaką prezentuję?

A czy fakt, że jestem zawistnym i zadziornym złośnikiem odbiera ważność moim wypowiedziom gdybym powiedział, iż warto być wspaniałomyślnym i przebaczającym?

Czy logiczna i etyczna treść wypowiedzi i postulatów zależy od wypowiadającego ich językowe ujęcie?

Chciałbyś prowadzić dyskusję w ten sposób na tak postawiony temat? Czy dalej wolisz eskalować nasz konflikt i zasilac potok wyzwisk?

#171
27-03-2010 19:56
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi big_zyd
>... - robak zjada człowieka - kura zjada robaka - człowiek zjada kurę - robak zjada człowieka - kura zjada robaka... ale nudy... .

   ... człowieka zjada nuda - ja zabijam nudę - nuda zżera mnie - bozia patrzy z góry i mówi:

... ale jaja.



#172
27-03-2010 20:02
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Adamiak
>   ... człowieka zjada nuda - ja zabijam nudę - nuda zżera mnie - bozia patrzy z góry i mówi:
>
... ale jaja.

Z jaja wykluwa się kura... kura zjada robaka... jedyne wyjście: robaka wcześniej zalać!

#173
27-03-2010 20:30
 Ocena 3 na 3
gama (1062 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi big_zyd
>jedyne wyjście: robaka wcześniej zalać!

Nie jedyne. Robaka można też zatopić.
woow.sklep(*)mpaign=2010-03&utm_content=375

#174
27-03-2010 20:54
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Sylwek
>... my możemy produkować moralność dokładnie w taki sposób jak na przykład sztukę czy naukę (wiedzę naukową). Jeśli jeszcze dodatkowo zadbamy o racjonalność i logikę w tej moralności to będziemy uprawiać nic innego jak etykę.
   Tylko, że akurat produkcja moralności czy etyki mnie zupełnie nie interesuje, bo się na tym nie znam - znam się na remontowaniu dachów.

>Ja staram się być racjonalny. Przekonuje mnie argumentacja, zgodnie z którą, granica ustanowienia zasięgu etyki (czy nawet moralności) tylko na ludziach jest przejawem niekonsekwencji w myśleniu.
   Mnie nie przekonuje, bo ludzka moralność jest moralnością (jak sama nazwa wskazuje) wyłącznie ludzką i wszelkie próby rozciągnięcia jej na inne zwierzęta jest na wstępie obarczona wadą arbitralnego protekcjonalizmu(?).

   Konsekwencją tego jest (byłoby) selektywne przyznawanie praw zwierzętom (organizmom) pod kątem ich przydatności dla człowieka (czyli tak, jak do tej pory), więc hipokryzja tkwi u podstaw takiego projektu.

>Pytanie jest - czy da się konsekwentnie wyprodukować moralność (produkt krytycznej a nie opisowej czy naturalistycznej etyki), która by obejmowała wyłącznie ludzi a nie inne zwierzęta?
   Uważam, że błąd tkwi znowu w założeniu, iż da się stworzyć jakąś "obiektywną wersję", definicję moralności raz na zawsze.

   Moralność i etyka ewoluują wraz z człowiekiem i jego potrzebami, więc nigdy moralność nie była i nie będzie wolna od hipokryzji, bo przyroda działa na tej zasadzie, że jeden organizm przeżywa kosztem innego organizmu.

   Bo człowiek jest zwierzęciem z natury egoistycznym i żadną ustawą o "uniwersalnej moralności" tego faktu nie zmienisz.
   Żadną ustawą nie zmienisz też zasady działania przemiany energii.
   A człowiek uzyskuje energię do życia pożerając inne organizmy, bo jest organizmem cudzożywnym.

>Więc albo włączamy zwierzęta w obręb refleksji etycznej/moralności albo rezygnujemy z tychże.
   Nigdy nie włączymy wszystkich (a bakterie?), więc projekt do kosza.

>... ja widzę hipokryzję, a może raczej samooszukiwanie się w żałośliwych próbach sprowadzenia mięsożerności do działalności etycznie właściwej, przy jednoczesnej próbie argumentowania za negatywną etyczną oceną eksploatacji przedstawicieli własnego gatunku.
   Ja nie pamiętam, bym kiedykolwiek i gdziekolwiek powiedział (napisał), że mięsożerność, czy raczej wszystkożerność człowieka jest etyczna, lub nie - ona po prostu jest... Jest po prostu faktem, choć nie zawsze koniecznym.

   Bo ja nie traktuję spraw żywieniowych (oraz wielu innych) w kategoriach "dobre" lub "złe" - dzielę rzeczy na korzystne dla mnie, lub niekorzystne, przy jednoczesnym baczeniu, żeby moja korzyść nie odbywała się kosztem innych ludzi.
    Żyj i pozwól żyć, jak mówią Eskimosi.

   Inne zwierzęta mnie interesują o tyle, że nie mam zamiaru wyrządzać im zbędnej krzywdy.
   Krzywda zbędna to taka, która mnie nie przynosi żadnych korzyści, albo moje korzyści są osiągane kosztem cierpienia tych zwierząt, którego to cierpienia można uniknąć przy użyciu środków niezbędnych do zbilansowania tychże korzyści.

>Czy logiczna i etyczna treść wypowiedzi i postulatów zależy od wypowiadającego ich językowe ujęcie?
   Mnie interesuje wyłącznie logika i naturalny, ludzki egoizm, którego to pomijanie w motywach ludzkiego działania, lub udawanie, że go nie ma, jest najczęstszą przyczyną różnicy zdań.

>Chciałbyś prowadzić dyskusję w ten sposób na tak postawiony temat? Czy dalej wolisz eskalować nasz konflikt i zasilac potok wyzwisk?
   Mnie jest ganz pomada - jestem elastyczny, co nie znaczy, że się łamię.

#175
27-03-2010 21:02
 Ocena 2 na 2
pavvel (8272 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi gama
Kupić komuś w prezencie. Powiedzieć, że robak to tylko żelka, a całość ma śmiesznie wyglądać. Jak zje to podać mu linka, gdzie się to kupiło.

#176
27-03-2010 21:03
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Faith
> [color=blue]Najbliższymi krewnymi człowieka są szympansy i są one roślinożerne. Człowiek prawdopodobnie je mięso od niedawna (kilka , kilkanaście tysięcy lat to dla nauki nie tak dużo).Nawet budowa morfologiczna człowieka o tym mówi , nasze chwytne palce są przystosowane do zbierania nie do zabijania.

Szympans wcale nie jest roślinożerny... Szympansy z wielką ochotą zajadają mięso, a nawet organizują polowania z nagonką na mniejsze małpy i inne zwierzęta. Wśród naczelnych w pełni roślinożerne są jedynie goryle górskie. Nawet orangutanom zdarza się "wrzucić na ruszt" ptaszka czy żabę.

#177
27-03-2010 21:18
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Adamiak

>   Mnie nie przekonuje, bo ludzka moralność jest moralnością (jak sama nazwa wskazuje) wyłącznie ludzką i wszelkie próby rozciągnięcia jej na inne zwierzęta jest na wstępie obarczona wadą arbitralnego protekcjonalizmu(?).

Niemniej to samo można powiedzieć o moralności uniwersalnej dla ludzi - iż próbuje przekraczać nieprzekraczalne granice między dajmy na to rasami czy religiami czy jakimkolwiek innym arbitralnie przyjętym rozróżnieniem.

>   Konsekwencją tego jest (byłoby) selektywne przyznawanie praw zwierzętom (organizmom) pod kątem ich przydatności dla człowieka (czyli tak, jak do tej pory), więc hipokryzja tkwi u podstaw takiego projektu.
Tylko, jeśli kryterium moralności będzie użyteczność dla ludzi - ale przy tym kryterium spójna etyka nie widziała by nic złego w zabijaniu jednych ludzi przez innych na zasadzie prawa silniejszego. Tak więc z mojego punktu widzenia wciąż mamy do czynienia z niespójnością.

Ale jeśli za kryterium weźmiemy na przykład cierpienie sytuacja się zmieni (tak, wiem, że to też arbitralne - ale jeśli w ogóle sobie po coś zawracać głowę etyką, to jedynym rozsądnym powodem jawi się polepszenie losu tych, którzy swój los są w stanie odczuwać jako lepszy czy gorszy).

>   Uważam, że błąd tkwi znowu w założeniu, iż da się stworzyć jakąś "obiektywną wersję", definicję moralności raz na zawsze.
>   Moralność i etyka ewoluują wraz z człowiekiem i jego potrzebami, więc nigdy moralność nie była i nie będzie wolna od hipokryzji, bo przyroda działa na tej zasadzie, że jeden organizm przeżywa kosztem innego organizmu.
Owszem, i w gruncie rzeczy się z tym zgadzam. Tylko, że dla mnie jest to tożsame z rezygnacja z etyki w ogóle, także miedzy ludźmi, a to coś z czym jeszcze się do końca nie pogodziłem (ale jestem młody i głupi).

>   Bo człowiek jest zwierzęciem z natury egoistycznym i żadną ustawą o "uniwersalnej moralności" tego faktu nie zmienisz.
Ale nie chodzi o ustawy. Niemniej nie jest całkowicie absurdalne wierzyć, że kiedyś przestaniemy jeść zwierzęta, tak jak (w cywilizowanych krajach) przestaliśmy niewolniczo eksploatować innych przedstawicieli naszego gatunku.

>>Więc albo włączamy zwierzęta w obręb refleksji etycznej/moralności albo rezygnujemy z tychże.
>   Nigdy nie włączymy wszystkich (a bakterie?), więc projekt do kosza.
Ponownie - zależy od przyjętego kryterium. Analogicznie - nigdy wszystkich nie nauczymy moralności wobec ludzi, ani też nie da się zaprowadzić powszechnej sprawiedliwości między ludźmi, ale czy to powód by całkowicie rezygnować z prób wprowadzania jakiegoś moralnego/etycznego ładu w obręb stosunków międzyludzkich?

>   Ja nie pamiętam, bym kiedykolwiek i gdziekolwiek powiedział (napisał), że mięsożerność, czy raczej wszystkożerność człowieka jest etyczna, lub nie - ona po prostu jest... Jest po prostu faktem, choć nie zawsze koniecznym.
Całkiem prawdopodobne. Zrzuciłbym ewentualną odpowiedzialność na twoją manierę wyzywania od hipokrytów co wprowadza niepotrzebne napięcia i utrudnia zrozumienie, ale taki zarzut z mojej strony byłby faktycznie monstrualna hipokryzją.

>   Bo ja nie traktuję spraw żywieniowych (oraz wielu innych) w kategoriach "dobre" lub "złe" - dzielę rzeczy na korzystne dla mnie, lub niekorzystne, przy jednoczesnym baczeniu, żeby moja korzyść nie odbywała się kosztem innych ludzi.

Wciąż o tym właśnie mówię, czemu baczysz na innych ludzi? Ja po prostu uważam, że konsekwencja miałaby postać instrumentalnego traktowania i ludzi i innych zwierząt. Albo zwracania uwagi na interesy i ludzi i innych zwierząt.

>   Inne zwierzęta mnie interesują o tyle, że nie mam zamiaru wyrządzać im zbędnej krzywdy.

Uważam właśnie, że istnieją rozsądne powody (wykładane najgłośniej przez Petera Singera) by uznać mięsożerstwo za zbędny powód cierpienia zwierząt.

>>Czy logiczna i etyczna treść wypowiedzi i postulatów zależy od wypowiadającego ich językowe ujęcie?
>   Mnie interesuje wyłącznie logika i naturalny, ludzki egoizm, którego to pomijanie w motywach ludzkiego działania, lub udawanie, że go nie ma, jest najczęstszą przyczyną różnicy zdań.

Niezupełnie. Ale to jak mówiłem. Uważam, że tak jak obok nazwijmy to estetycznych odruchów mamy sztukę i normatywną krytykę sztuki, obok "zdrowego rozsądku" naukę i jej metodologię, możemy obok genowego i memowego egoizmu i ich pochodnych (egoizm osobniczy, altruizm krewniaczy i odwzajemniony) postawić moralność i (jej krytyczne ujęcie) etykę. Możemy znaczy tu "możemy spróbować" a nie "musimy" czy "na pewno się uda".


dnoterlikowskiego.blogspot.com/

gama (1062 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi pavvel
>Kupić komuś w prezencie. Powiedzieć, że robak to tylko żelka, a całość ma śmiesznie wyglądać. Jak zje to podać mu linka, gdzie się to kupiło.

Trochę ten lizak za tani na prezent. Chyba, że mają king size w ofercie.
A poza tym... żeby tak trzymać robaka w buzi i szeroko uśmiechać się trzeba chyba bardzo cenić smak Tequilli? chyba, że ów uśmiech wyłącznie dla celów reklamowych; nie ma takiej kasy, która zmusiłaby mnie do takiego show, no chyba żeby sam płyn mi odsączyli)

#179
27-03-2010 21:34
 Ocena 1 na 1
Abdu (1208 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
W odpowiedzi Sylwek
>[...] jemy zwierzęta bo lubimy. Nie dlatego, że jest to właściwe, albo jest to jakoś istotne mniej złe od jedzenia ludzi - po prostu nie mamy zwyczaju jeść ludzi.

No my, w Polsce, nie mamy, chociaż kto wie, co się działo w czasach przedpiśmiennych. Ale ludzie na świecie miewają, choć ich za to misjonarstwo i prawnicy tępią.

Czy ktoś tu postawił tezę, że jedzenie ludziny jest złe? Nie pytam o dowód na tezę, że zabijanie ludzi dla mięsa jest złe - tę łatwo potwierdzić dowodząc, że zabijanie człowieka bez bardzo ważnej i uzasadnionej przyczyny jest złe. Ale przecież ludzie umierają z innych powodów niż zabójstwa - czy np. mogliby zapisywać swoje ciała rzeźniom, tak jak dzisiaj zapisują instytutom badawczym? Sądzę, że popyt na to by się znalazł (bo znajdzie się na każde dziwactwo), a ceny byłyby wysokie, więc można by to traktować jako osobliwą formę ubezpieczenia rodziny.

Pytam o to, bo uważam, że teza w dyskusji jest krzywo postawiona. Skupianie się na nawykach pokarmowych donikąd nie prowadzi, skoro już po wzmiankach o odzieży widać, że chodzi o świadomie zabijanie zwierząt, nie o jedzenie ich.

Z całym szacunkiem dla około 40 bilionów bakterii w każdej chwili utrzymujących ok. 10 bilionów komórek mojego ciała przy życiu, nie uczestniczę świadomie w ich zabijaniu. Ot, żyjemy sobie w symbiozie, z której równie dobrze żadna ze stron mogłaby sobie nie zdawać sprawy, i tyle. Jak się położę i nic nie będę robił, to też będą ginąć.

Ale królika zabijam celowo, świadomie, w wyniku przeze mnie podjętej i realizowanej decyzji. Czy powinienem?

Ludzi wolno nam zabijać z ważnej i uzasadnionej przyczyny. Jeśli taką samą miarę przyłożyć do zwierząt, nie moglibyśmy np. truć karaluchów i szczurów, stawiać pułapek na komary... Czy w takim razie powinniśmy postawić granicę dalej i wykluczyć z praw zwierzęta nieodczuwające bólu? A może postawić warunek posiadania mózgu? Albo może jeszcze odważniej - warunek samoświadomości zwierzęcia? Hmm... Nadal nie rozwiązaliśmy problemu szczurów...

Etyka ewoluuje, na naszych oczach zresztą. Z naciskiem na EWO, w odróżnieniu od rewo. Zapewne nie doszliśmy jeszcze do "etyki ostatecznej", którą bez zgrzytów zastosujemy do każdej dziedziny naszego życia. Być może wyemancypujemy kiedyś szczury i karaluchy. Diabli wiedzą. Stanie się to pewnie stopniowo, przez wprowadzanie kolejnych ograniczeń w okrucieństwach, na dokonywanie których zezwala prawo.

Tu i teraz zadowala mnie jednak obecny stan etyki w odniesieniu do zwierząt. Nie uznajemy ich równości z człowiekiem, panujemy nad nimi i eksploatujemy je korzystając z tego, że możemy. Rośnie nasza - przynajmniej deklarowana - empatia, więc coraz częściej staramy się unikać zadawania niepotrzebnego cierpienia, a cierpienie zadawane minimalizować. Nadal zadajemy go niewyobrażalne ilości, ale z dobrą tendencją.

Jest wiele hipokryzji i przesądów w naszym stosunku do zwierząt. Siłą przekarmiamy kaczki i unieruchamiamy kury na całe ich życie, ale zakazujemy (w Polsce) jeść mięsa psów i kotów, a nawet oburzamy się, że w schroniskach się je "bez powodu" usypia. Wygładzi nam się to wcześniej czy później.

#180
27-03-2010 21:38
 Ocena 3 na 3
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)Odp: Refleksje o uboju, czyli jedzonko.
>   Z chińskich mądrości: Człowiek oczywiście powinien jeść mięso. W takiej ilości w jakiej jest w stanie sam upolować.
No to wszyscy łapiemy za włócznie i do lasu na polowanie... Zobaczymy, czy będzie bardziej humanitarnie i na jak długo starczy zwierząt. Postulat szlachetny, ale na pewno nie przy 6 miliardach "gąb".

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365