> Czyli uważasz się za istotę śmiertelną.Tak, ale jednocześnie uważam, że śmierć nie jest faktem w życiu. Myślę, że śmierć przekracza pojęcie przyczyny i skutku. Moja opinia o śmierci jest zbieżna z tym, co przeczytałam ostatnio u Kępińskiego: "klasycznym przykładem takiego pojęcia, trudnego do naukowego zdefiniowana, jest życie, którego nikt jeszcze nie potrafił określić bez zastrzeżeń. Starość jest fazą życia końcową, po niej przychodzi tylko śmierć. W konsekwencji brak definicji życia przekreśla możliwość zdefiniowania jednego z jego okresów w sposób bezdyskusyjny". > Witam w klubie . A swoją drogą to, co piszesz o reinkarnacji naprawdę jest sprzeczne na tle tego, co teraz napisałaś.W innym wątku podejmowaliście próbę stworzenia spisu treści do podręcznika dotyczącego etyki. Jednym z zagadnień, jakie zostały zaproponowane było tworzenie WŁASNEGO SYSTEMU FILOZOFICZNEGO. Myślę, że tak określiłabym moment, w którym się znajduję i pewnie będę znajdować do końca życia. Traktuję wszystkie pojęcia jako względne i mam swoją opinię na temat reinkaracji, choć trudno mi na razie wyrazić ją w formie jasnej definicji. Za namową Pana Bogusławskiego staram się precyzować swój język, choć wychodzę z założenia, że i tak wiele rzeczy z "mojego" świata nie zostanie zrozumianych w "innym" świecie. Nie wykluczone, że cierpię na rodzaj światopoglądowej schizofrenii, ale mam nadzieję, że uda mi się przejść przez ten stan - stanowi wartościowe, acz bolesne doznanie. > Nie dziw się, że niektórzy się w tym gubią (o ile tym razem się zrozumieliśmy).Rozumiem. Nie dziwię się tym, co się gubią, dziwię się tym, co nie podejmują próby zrozumienia, choć wydaje im się, że mają umysł lotny ponad przeciętną, wyłącznie z tego powodu, że są ateistami. > Myślę, że po prostu wątpię w wiele rzeczy. Gdy czytam niektóre wypowiedziJa także. Na tym chyba polega otwartość umysłu. I bardzo dobrze, że tak jest. |