Racjonalista - Strona głównaDo treści
Próba ognia, czyli zbrodnie ateizmu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
09-03-2011 07:28Hodża (11172 punktów)Próba ognia, czyli zbrodnie ateizmu
Ocena -3 na 11
Nie będę ukrywał, że moje zainteresowania religią i filozofią są dużo wcześniejsze, niż obecność na tym forum. Z czasów mojej religijnej aktywności dobrze pamiętam dyskusje na oazach czy spotkaniach formacyjnych, w których nader często przewijał się wątek zbrodni ateizmu: milionów ofiar stalinizmu, maoizmu czy Czerwonych Khmerów w Kambodży. Bardzo pobieżnie przeglądałem to forum i nie jestem pewien, czy wprost ten wątek został omówiony - jeśli tak, będę wdzięczny za odnośnik. Moje pytanie brzmi (a pasuje ono chyba do ABC...) - w jaki sposób ateista (albo choćby wątpiący czy agnostyk) może odpierać argument, mówiący, że skoro ideologia ateistyczna doprowadziła do tak niewyobrażalnych spustoszeń, które można porównać chyba jedynie do dżumy w średniowieczu, to przyjmowanie takiego światopoglądu jest co najmniej wątpliwe etycznie, jeśli nie niebezpieczne, i argumenty rozumowe dotyczące dowodów na ontologiczny status Boga mają drugorzędne znaczenie wobec tych okrutnych faktów? Nie zadaję tego pytania jako prowokację do sporu, gdyż nie mam zamiaru bynajmniej dowodzić, że np. skoro ateizm ma krew na rękach, to jest on z gruntu "tak samo dobry" jak każda inna ideologia czy religia, która zdobyła władzę. Chodzi mi o racjonalne wyjaśnienie takich wątpliwości natury etycznej, bo trzeba przyznać, że jest to argument dość nośny a i na mnie swego czasu zadziałał tak, że zamiast zgłębiać się w nauki społeczne, zacząłem studiować Pismo
Czy są może jakieś szersze opracowania pisane z racjonalnego punktu widzenia, naświetlające to zagadnienie?
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19
#271
05-04-2011 10:12
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Próba ognia, czyli zbrodnie ateizmu
W odpowiedzi Marcuch

>Ważne, żeby być tego świadomym, a nie udawać, że tylko pola i cząstki, albo mówić o "czymś" co nie istnieje. Mówiąc nieprecyzyjnie: wszystko istnieje, a problemem nie jest "czy", tylko "jak" i co to tak naprawdę jest.
Jeśli w poprzedniej wypowiedzi mówiłeś o miejscu dla wiary jako elementu opisu świata to owszem - wiem co to jest wiara i ma ona odpowiadające jej miejsce w moim modelu świata tak jak krasnoludki.
Z lektury tamtego posta wynika jednak raczej, że postulujesz miejsce dla wiary jako równorzędnego partnera rozumu w procesie poznawczym, a wtedy niemożliwe jest spełnienie warunku, o którym mówisz tutaj, bo wiara nie pozwala na rozumne rozróżnienie co jak istnieje.

>Cóż, na takie dictum dostałbyś od duchowego mistrza wiadro pomyjów na głowę i tym zakończyła by się rozmowa.
Cóż, tak funkcjonuje wiara i wiele wiader pomyj na moją głowę za takie dictum wylano.
Ale też i nigdy nie spodziewałem się od adresatów owego dictum, że znajdą w odpowiedzi rozumne wyjaśnienie idiotyzmów, które głoszą.

>Albo zetknąłeś się z wiarą w wydaniu afrykańsko-wiejskim i Cię zafascynowało jako jedynie możliwe, albo za mało wkładasz wysiłku w takie ujęcie sprawy, żeby wszystko się zgadzało z rozumem na dostatecznie wysokim poziomie.
Cały problem w tym, że wbrew woli stykam się ciągle z wiarą w wydaniu polsko-watykańskim.
Z filozofią i określaniem rodzaju istnienia ja nie mam problemów.

>Przed samym sobą "nie widzenie sprzeczności" nie wystarcza, dopóki uczciwie sprzeczności nie zbadasz, nie rozwiążesz, nie rozczeszesz, nie poukładasz logicznie. Można oczywiście ciachnąć z którejś strony, można w ogóle patrzeć tylko z jednej strony - ale tak postępuje łysy dresiarz a nie wyrafinowany intelekt.
Ciąg dalszy. Ja badam, rozwiązuję, układam. I ludzie rozumni tak mają.
I ja nie wiem co mówi przed samym sobą nasz ks. Heller , czy ks. Coyne z rozmowy Dawkinsa. Przed publicznością mówią; "Nie widzę sprzeczności". Jako naukowcy spaliliby się ze wstydu, jako wierzący tego wstydu nie mają.
I chętnie pozbędę się maniery łysego dresiarza, tylko jak wyrafinowanym intelektem przemówić do Glempów, Rydzyków, Głódziów? Tacy ludzie bez naporu bejsbola nigdy nie ustąpili na krok.

> Rany, naprawdę mam szukać za Ciebie konkretów?
Nie masz niczego robić za mnie. Wylałeś z siebie jakieś oskarżenia w połączeniu z "usilnie antyreligijnym potencjałem ateizmu", więc próbowałem dociec czy jest w tym jakiś głębszy sens czy cel. I teraz widzę, że nie ma . Ogólniki bez znaczenia.

> Więc teraz, jeśli ktoś mi mówi, że jemu "intuicja podpowiada" jak w życiu postępować, a nie obchodzą go systemy etyczne, którymi żyły społeczeństwa przez setki pokoleń, to myślę, że albo jest genialnym mędrcem, co te wszystkie systemy i wierzenia pozjadał i wyciągnął dla siebie wniosek nowy, albo jest ignorantem, naiwniakiem itp. zadufanym dresem. Na ogół okazuje się takim niezbyt odpowiedzialnym "etycznym animistą" (per analogiam z powyższym), twierdzącym, że "coś mu mówi" jak w życiu postępować, albo, że "Natura" na takie pytania odpowiada.
A kto Ci takie rzeczy mówi i dlaczego?
Człowieku, zmień środowisko może, albo co. A jeśli chcesz tu sobie zrobić psychoanalizę to dokładniej zdefiniuj problem. I najlepiej w osobnym wątku

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365