Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg, a Diabeł.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
02-07-2011 01:19kacperdecz. (2 punktów)Bóg, a Diabeł.
Ocena 1 na 1
Ostatnio zastanawiałem się nad "wszechmogącością" Boga. Doszedłem do pytania na które cieżko mi odpowiedzieć, brzmi ono: "Skoro Bóg jest wszechmocny, wszechmogący (i jeszcze pare synonimow) to dlaczego nie mogłby zgładzic Szatana jak i piekła? Dlaczego nie mogłby zniszczyć swojego wroga przez którego my ludzie mamy problem ze stwierdzeniem co jest dobre a co złe?" Kieruje je do was drodzy myśliciele. Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi Zetsu
.
>Odpowiedź jest prosta - bo przestał być dochodowy.
Ani nic specjalnego na ten temat nie czytałem, ani badań nie prowadziłem, ale znając mentalność kleru, to chyba ma Pan rację.

Pozdrawiam.

@@@
.

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi maceox
.
Panie Macieju w swoim poście napisałem:
Ja nie wiem, co o tym myśleć?
Ja się tylko zastanawiam?

I proszę tu wziąć to pod uwagę.
-----------------------------------
>Nie wiemy jeszcze w jaki sposób procesy w mózgu przekładają się na świadomość i umysł.
Ogromnie dużo jeszcze nie wiemy, ale i odwrotnie wiemy już sporo.

>W książce pod tytułem "out of our heads", którą miałem okazję przeczytać w języku niemieckim
Więc choćby z tego powodu książki nie przeczytam. Mam sporo książek po polsku, których chyba do śmierci nie zdążę przeczytać, abym przy słabej znajomości językowej zastanawiał się dlaczego raz autorowi chodzi o głowę, a drugi raz o mózg.
Ale jak sądzę po jej przeczytaniu został Pan uzbrojony w argumenty, które Pan nam tu przedstawi.

>Przykład: fakt, że poprzez przyłożenie elektrod do określonych miejsc w mózgu można spowodować pojawienie się w umyśle osoby badanej konkretnego obrazu oznacza tyle tylko, że w ten sposób RÓWNIEŻ można - w sztuczny sposób, poprzez ingerencję z zewnątrz - uzyskać ten właśnie efekt. Nie przesądza to natomiast w żaden sposób o tym, skąd ten obraz bierze się w umyśle, gdy nie przykładamy do mózgu żadnych elektrod, a szczególności nie wiadomo w jaki sposób się to wówczas odbywa.
Z Pana wypowiedzi tutaj - zupełnie nie rozumiem, o co uczonemu chodziło. Tak są różne metody uzyskania tych samych efektów i nie do końca wiemy dlaczego określone bodźce wywołują określone stany świadomości. (Najwięcej wiemy o widzeniu).
To nie tak rach ciach i wszystko jasne: W mózgach mamy upakowane kilkadziesiąt (źródła podają od 15 do 150, ale za każdym razem jest bardzo dużo) miliardów neuronów. Oczywiście liczba połączeń między nimi idzie jeszcze parę rzędów wyżej. Aby to zobrazować, Susan Greenfield, autorka monograficznej pracy o mózgu, porównuje ten układ z liczbą drzew rosnących na 600 tysiącach hektarów dżungli amazońskiej. Gdyby każdemu drzewu odpowiadał jeden neuron, to połączeń (synaps) jest w przybliżeniu między nimi tyle, ile liści na owych drzewach. A jest to dopiero początkiem złożoności procesów, gdyż synapsy tworzą sieć wzajemnych połączeń na całe gamy sposobów i liczba możliwych połączeń jest właściwie nieskończona.
www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi
Tylko jak ja swój - prościutki przy moim mózgu - komputer od wewnątrz zobaczę, to nie bardzo wiem o co w tym wszystkim chodzi.

>Autor pisze wręcz, że ograniczanie źródeł świadomości do samego tylko mózgu jest zbytnim redukcjonizmem.
Różni autorzy różne rzeczy piszą. Jakie przedstawia argumenty?

>Jeśli chodzi konkretnie o choroby psychiczne, to pewnie należałoby zapytać psychiatrów,
a jak psychiatra sam chory to kogo ma i kogo chce zapytać?

>aczkolwiek domyślam się - tak zupełnie na wyczucie, bo mało się na tym znam - że aby stwierdzić chorobę psychiczną muszą wystąpić jej objawy.
To nie polecę Panu książek o chorobach psychicznych - większość objawów odkryłby Pan u siebie. Lepiej mieć spokój.

>Są one tak wyraźne, że psychiatrzy na podstawie symptomów potrafią odróżniać osobę cierpiącą np. na psychozę, od schizofrenika, a w ramach psychozy potrafią odróżnić kilka jej rodzajów.
Czasem objawy są ewidentne, a czasem mocno zgadują.

>Natomiast śmiem twierdzić, że wyłącznie osoba zdrowa potrafi tę "dużą głębię" opisać i opublikować, zyskać tytuł profesorski, prowadzić wykłady i pracować jako lekarz, a poza tym prowadzić życie rodzinne (i pozarodzinne) i mieć piątkę dzieci. Oczywiście osoba taka może mieć swoje drobne, czy większe ułomności, a przede wszystkim może się oczywiście mylić - ale raczej nie jest chora.
Nie pisałem o Jungu, pisałem tak ogólnie o wpływie uszkodzeń mózgu i chorób psychicznych na ludzką twórczość. Jung to Pański domysł, ale racjonalistom polecam:
forumzn.ka(*)arla_Gustava_Junga-t13401.html

>Choroba psychiczna wiąże się bowiem - z tego co słyszałem - z niemożnością nawiązania "normalnego" kontaktu z otoczeniem, co trudno stwierdzić w przypadku Junga.
Zdecydowanie mało Pan wie o chorobach psychicznych. Ostre psychozy rzeczywiście trzyma się w szpitalach, ale nowoczesna psychiatria dąży aby jak najwiecej chorych mogło prowadzić normalne życie i pracować zawodowo.
Wielu, geniuszy - nie wiem nawet czy nie większość - miało mniejsze, a czasem bardzo duże odchyłki psychiczne.

>>>>Od dziecka bardzo lubię przesłanie baśni "Nowe szaty cesarza"
>"Król jest nagi"? - oczywiście możliwe, że Jung się w pewnych kwestiach mylił. Jednak na razie w każdym razie nie da się tego stwierdzić na podstawie badań mózgu. Jego teorie dotyczą treści umysłowych, do których nauka jeszcze od strony neuronów nie doszła.
Jego teorie są filozoficznymi spekulacjami, a nauka biegnie po zupełnie innych drogach.

>Teorie Junga sprawdzają się natomiast w praktyce (choć niektórzy są co do tego sceptyczni).
Należę do tych sceptycznych, a nawet z wiekiem i postępem nauki coraz bardziej.

> "Czerwonej księgi" akurat nie znam, natomiast więcej obrazków podobnych do tego z podanego przez Pana linka znajduje się w książce Jolande Jacobi "Psychologia C.G. Junga".
Książkę pani Jacobi czytałem prawie czterdzieści lat temu, gdy miałem przyjemność słuchać wykładów zafascynowanego wówczas Jungiem Jerzego Prokopiuka. Tylko od tamtego czasu nauka o mózgu zrobiła większy postęp, jak w całej perspektywie czasów. (Do lat 70 ubiegłego wieku). Nie, nie uważam spekulacji intelektualnych za bezwartościowe, odwrotnie zaliczam go do mędrców, ale ja wolę w podstawie opierać się o naukę i zdecydowanie bardziej odpowiadające mi odpowiedzi znajduję np. u Damasio: www.google(*)CNFP7jti970PIXXbkheKENPMdAXqJA niż u Junga.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#48
15-07-2011 10:40
 0 na 2
Podkówka (-5 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
> Ostatnio zastanawiałem się nad "wszechmogącością" Boga. Doszedłem do pytania na które cieżko mi
>odpowiedzieć, brzmi ono: "Skoro Bóg jest wszechmocny, wszechmogący (i jeszcze pare synonimow) to
>dlaczego nie mogłby zgładzic Szatana jak i piekła? Dlaczego nie mogłby zniszczyć swojego wroga przez
>którego my ludzie mamy problem ze stwierdzeniem co jest dobre a co złe?" Kieruje je do was drodzy
>myśliciele. Pozdrawiam.
>

Takich głupot w życiu nie czytałam!

Im więcej chorej filozofii, tym mniej wiary.

Wracając do pierwszego posta, wątku:

Pociesze Cię Bracie!

Chrystus pokonał Szatana na krzyżu
Wykonał za nas całą robotę. Jest już po zawodach
O tym jest Dobra Nowina, którą głosi chrześcijaństwo.
Bóg tak bardzo nas ukochał, że umarł, abyśmy żyli na wieki.
Więc teraz cieszmy się życiem i oczekujmy na wieczne
Nie może być nic wspanialszego

#49
15-07-2011 11:45
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi Podkówka
>Takich głupot w życiu nie czytałam!
>Im więcej chorej filozofii, tym mniej wiary.
>Wracając do pierwszego posta, wątku:
>Pociesze Cię Bracie!
>Chrystus pokonał Szatana na krzyżu
>Wykonał za nas całą robotę. Jest już po zawodach
>O tym jest Dobra Nowina, którą głosi chrześcijaństwo.
>Bóg tak bardzo nas ukochał, że umarł, abyśmy żyli na wieki.
>Więc teraz cieszmy się życiem i oczekujmy na wieczne
>Nie może być nic wspanialszego

Interesujące, szkoda tylko, że zupełnie Błędne i będące w całości Opętania Szatańskiego owocem.
Prawda jest taka, że Jezus jak Najsłuszniej w piekle do końca świata smaży się we wrzących ekskrementach.
Czego i Tobie życzę .

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)

#50
15-07-2011 12:21
 Ocena-2 na 2
Podkówka (-5 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi big_zyd
>>Takich głupot w życiu nie czytałam!
>>Im więcej chorej filozofii, tym mniej wiary.
>>Wracając do pierwszego posta, wątku:
>>Pociesze Cię Bracie!
>>Chrystus pokonał Szatana na krzyżu
>>Wykonał za nas całą robotę. Jest już po zawodach
>>O tym jest Dobra Nowina, którą głosi chrześcijaństwo.
>>Bóg tak bardzo nas ukochał, że umarł, abyśmy żyli na wieki.
>>Więc teraz cieszmy się życiem i oczekujmy na wieczne
>>Nie może być nic wspanialszego
>Interesujące, szkoda tylko, że zupełnie Błędne i będące w całości Opętania Szatańskiego owocem.
>Prawda jest taka, że Jezus jak Najsłuszniej w piekle do końca świata smaży się we wrzących ekskrementach.
>Czego i Tobie życzę .
>
Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)


Trzeba upaść na samo dno, żeby się opamiętać i zacząć nawracać.
Wszystko przed Tobą, Bracie.
Trzymam kciuki!

Ciebie też Bóg dotknie. Poczujesz to i od tego momentu zaczniesz myśleć.
Powodzenia!

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi maceox
.
>Ja bym ani Frommowi, ani Jungowi nie zarzucał słabego poparcia w badaniach laboratoryjnych - dopóki nie wiemy jak powstaje w nas świadomość, ich tezy tworzą dla mnie (i dla wielu specjalistów) całkiem ciekawe poszukiwania, i co ważne mające zastosowanie w leczeniu.
A ja zarzucam, choć pierwszy powód - nie mogli ze względu na poziom ówczesnej nauki - usprawiedliwiam, to drugi nie chcieli ze względu na swój wybór, oceniam negatywnie.

>Można się co do tego spierać, natomiast w każdym razie istnienie nieświadomości zostało, jak rozumiem wykazane ponad wszelka wątpliwość, poprzez zjawisko hipnozy, a także w związku z takimi procesami jak treści przekazywane podprogowo.
Myślę, że niezbyt dalej wiemy czym jest świadomość, a co dopiero nieświadomość. Jeżeli nie możemy zjawiska zdefiniować, to jak możemy wykazać jego istnienie ponad wszelką wątpliwość? Myślę, że jedyne co się w sposób naukowo uprawniony stwierdzić to to, że istnieją procesy świadome i nieświadome. Tych drugich jest więcej.

>Oczywiście mówimy cały czas o rzeczywistości umysłu, a nie o realnej, namacalnej przyrodzie. Jednak podobnie, jak Pan, wcale nie jestem pewien co jest bardziej realne.
Nie bardzo rozumiem co to znaczy "rzeczywistość umysłu" to jakaś filozoficzna spekulacja.
Wolę jednak realne, namacalne stwierdzenia nauki.

>Ludziom chodzi natomiast jak sądzę ostatecznie o dobre samopoczucie - również psychiczne - i jak sądzę psychoanaliza ma tu pewną przewagę nad naukami przyrodniczymi, bo odwołuje się właśnie bezpośrednio do treści psychicznych i współdziała z pacjentem, a nie tylko z materią, z której jest stworzony.
Wydaje mi się, że jednak nauki przyrodnicze - po minięciu mody - mają zdecydowaną przewagę. Świadczą o tym dobre wyniki ze sprzedaży leków.

>>>>Choć już nie wiem, czy myślenie nie szkodzi?
>W tradycji zen (a Jung wiele czerpał z buddyzmu) dyskursywne, "dwoiste" myślenie wręcz zdecydowanie szkodzi. >Dużo lepsze jest - patrz za okno - tam gałąź drzewa!
Nie wypowiadam się ani o tradycji zen, ani o buddyzmie. Jakoś mój racjonalny umysł nie pozwalał mi na "wczucie się" w ich myślenie, choć dziwne, ale jakoś tam np. mistycyzm żydowski trawiłem. Tu lepszy będzie Pan Jacek Tabisz.
On coś na ten temat wie.

Pozdrawiam.

@@@
.

#52
15-07-2011 12:36
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi Podkówka
>Trzeba upaść na samo dno, żeby się opamiętać i zacząć nawracać.

Dla Ciebie ratunku już nie ma.

>Ciebie też Bóg dotknie.

To, co Cię dotknęło, to akurat Szatan był .

>Poczujesz to

Oj, poczujesz, poczujesz...


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)

maceox (6766 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
> Ja nie wiem, co o tym myśleć?
>Ja się tylko zastanawiam?
I proszę tu wziąć to pod uwagę.

Rozumiem. Jeśli o mnie chodzi, również nie chciałbym stwarzać wrażenia, że w tym zakresie poza kwestiami wykazanymi przez naukę cokolwiek wiem na pewno. Interesują mnie te sprawy, ale przyznaję, że w kwestiach naukowo ostatecznie nierozsztrzygniętych takich jak sposób funkcjonowania umysłu, raczej mogę tylko stawiać pytania (aczkolwiek niektóre zjawiska i zależności trzeba dla normalnego funkcjonowania przyjąć w praktyce jako pewnik, choć nie są one wykazane, jak np. to, że inni ludzie poza mną też mają świadomość, o czym też pisze Alva Noe).

>W książce pod tytułem "out of our heads" [...]. Mam sporo książek po polsku, których chyba do śmierci nie zdążę przeczytać, abym przy słabej znajomości językowej zastanawiał się dlaczego raz autorowi chodzi o głowę, a drugi raz o mózg.
>Ale jak sądzę po jej przeczytaniu został Pan uzbrojony w argumenty, które Pan nam tu przedstawi.
Mieszkam poza granicami Polski, tutejsze księgarnie dysponują w przeważającej mierze książkami francuskimi i niemieckimi. Będąc ostatnio w Trewirze wstąpiłem do księgarni i ta książka przypadkowo wpadła mi w ręce akurat w czasie, kiedy poruszaliśmy na forum te tematy. Wolałbym się powoływać na polskim forum na literaturę istniejącą w języku polskim, jednak ta pozycja nie została dotychczas przetłumaczona. Nie czyni to prostszym mojego zadania przedstawienia argumentów z tej książki. Na obszerne tłumaczenie fragmentów, ani nawet na opracowanie rozsądnego streszczenia nie mam niestety czasu. Tak duży skrót argumentów autora, na jaki mogę sobie tu pozwolić może natomiast pozostać niezrozumiały, albo też może okazać się zwykłym banałem. (Nie mówiąc już o tym, że nie jestem specjalistą i zapewne sam wiele mogę poprzekręcać.)
Alva Noe jest zresztą filozofem, a nie naukowcem, więc żadnych nowych badań nie przedstawia, ani też nie kwestionuje ściśle pojętych rezultatów już przeprowadzonych badań. Kwestionuje on natomiast pewne wnioski z tych badań i pewien utarty sposób mówienia o świadomości i mózgu, w sytuacji kiedy jego zdaniem o relacji jednego z drugim nie wiemy praktycznie nic.
> Z Pana wypowiedzi tutaj - zupełnie nie rozumiem, o co uczonemu chodziło. Tak są różne metody uzyskania tych samych efektów i nie do końca wiemy dlaczego określone bodźce wywołują określone stany świadomości.
Rozwinął on tę myśl w ten sposób, że nawet gdybyśmy dysponowali techniką, która pozwala wytworzyć poprzez ingerencję z zewnątrz złożone halucynacje, które odpowiadałyby wszystkim naszym zwykłym doświadczeniom zmysłowym, to również wtedy nie oznaczałoby to, że sam mózg wystarcza, by doznawać te halucynacje, a już w ogóle nie oznaczałoby to, że świadomość wynika tylko i wyłącznie z mózgu. W najlepszym przypadku eksperyment ten dowodziłby jedynie, że mózg wraz z ingerencją dokonaną przez naukowców może wytworzyć halucynacje w świadomości. W takim układzie mielibyśmy do czynienia jedynie z systemem składającym się z mózgu osoby badanej i ingerującego weń naukowca. Wyobrażenie tego rodzaju systemu jest jednak odmienne od wyobrażenia systemu, w którym świadomość powstaje wyłącznie z procesów zachodzących w mózgu.
>(Najwięcej wiemy o widzeniu).
Alva Noe dużo miejsca poświęca badaniom Hubela i Wiesela, by następnie stwierdzić, że fakt, iż odnaleziono w korze wzrokowej reprezentację niektórych bodźców, tzn. że określone neurony "reagowały" na określone kształty, a inne tego nie czyniły w żaden szczególny sposób nie zbliża nas do poznania tego, w jaki sposób my tak naprawdę w swej świadomości widzimy. Nie wiadomo bowiem w jaki sposób te "informacje" przekazane do kory wzrokowej są następnie przetwarzane na nasze świadome widzenie. Zdaniem Noego, nawet gdyby nauce udało się przyporządkować wszystkie ludzkie doświadczenia określonym obszarom w mózgu, czy też określonym neuronom - to w dalszym ciągu nie mielibyśmy zielonego pojęcia o tym, czym jest świadomość i w jaki sposób miałaby się ona z tych określonych obszarów mózgu "wyłaniać".
Noe pisze, że podobnie jak zegarek nie wie, która jest godzina, również materia, z jakiej składa się mózg nic nie wie, ani nie przypisuje niczemu jakichkolwiek znaczeń. Brak jest podstaw, by przypuszczać, że pojęcia, jakimi posługują się ludzie są atrybutami ściśle związanymi (intrinsic) z jakimś fragmentem materii mózgu. Te pojęcia i znaczenia są zależne od kontekstu, a nie właściwe materii, z jakiej składa się mózg.
Mózg tak naprawdę niczego nie widzi - to człowiek widzi. W jaki sposób człowiek widzi w dalszym ciągu nie wiadomo.

Dla Noego mózg jest oczywiście niezbędnym elementem, by istniała nasza świadomość, ale nie jest elementem jedynym. Wedle niego świadomość nie jest - wbrew powszechnemu mniemaniu - procesem, który możnaby wytłumaczyć w podobny sposób, jak tłumaczy się proces trawienia. Noe posługuje się porównaniem, że bardziej niż jak procesy trawienne świadomość jest jak taniec - chodzi o to, że sam opis funkcji mięśni nie prowadzi do zrozumienia tego co w rzeczywistości robimy, gdy tańczymy. Chodzi mu także o to, że tancerz wykonuje ruchy ciała w danym otoczeniu i na podobnej zasadzie świadomość nie wynika tylko z mózgu, ale ze współdziałania ze światem - i to nie tylko poprzez bodźce przetwarzane przez mózg, lecz być może również bezpośrednio.

c.d. w kolejnym wpisie


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#54
19-07-2011 16:39
 Ocena 1 na 1
maceox (6766 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.

Teza Noego jest taka, że świadomość jest tym co ROBIMY (there is nothing inside us that thinks and feels and is conscious. Consciousness is not something that happens in us. It is something we do).
Jego zdaniem potrzebny jest do tego nie tylko mózg, ale również nasze ciało i nasze otoczenie - świat zewnętrzny. Uważa on, że nasze otoczenie nie charakteryzuje się tym, że jest nam obce i dopiero przetwarzane przez mózg, lecz tym, że jest ono dla nas bezpośrednio dostępne. Świadomość nie tworzy się w zamkniętej próbówce, jaką wedle powszechnego mniemania miałby być mózg. Wedle Noego nie ma również żadnych podstaw, żeby przyjmować, że dla świadomości znaczenie mają tylko ta relacje między materią, które zachodzą wewnątrz naszej czaszki, a relacje między materią znajdująca się poza naszą czaszką miałaby mieć znaczenie tylko poprzez bodźce przetwarzane przez mózg. Jego zdaniem czaszka niekoniecznie musi tworzyć w tym względzie "magiczną membranę".

To tylko niektóre z jego argumentów, w wielkim skrócie, niestety pewnie zbyt wielkim, bo przedstawione powyżej twierdzenia czasem wyłaniają się z argumentacji, która ciągnie się przez parę stron, a poza tym Noe powołuje się co chwilę na różne konkretne badania naukowe.

Odsyłam jednocześnie do wywiadów z samym autorem, wprawdzie po angielsku, ale dla grona czytelników (do którego sam się zaliczam) niewładających tym językiem w sposób perfekcyjny wywiad ma tą przewagę nad książką, że jest krótszy:
www.salon.(*)2009/03/25/alva_noe/print.html
www.edge.org/3rd_culture/noe08/noe08_index.html
Ten drugi nawet z filmem i krytycznym komentarzem.
Pozdrawiam


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#55
19-07-2011 19:17
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi maceox

>Alva Noe jest zresztą filozofem, a nie naukowcem, więc żadnych nowych badań nie przedstawia, ani też nie kwestionuje ściśle pojętych rezultatów już przeprowadzonych badań. Kwestionuje on natomiast pewne wnioski z tych badań i pewien utarty sposób mówienia o świadomości i mózgu, w sytuacji kiedy jego zdaniem o relacji jednego z drugim nie wiemy praktycznie nic.
Panie Macieju, bardzo dziękuję za opowiedzenie o książce Alva Noego. Z dużym sceptycyzmem podchodzę do twierdzeń filozofów dotyczących świadomości. Twierdzenia filozofa Noego można przeciwstawić twierdzeniom filozofa Dennetta, czy nawet Pinkera - filozofującego uczonego i niewiele z tego wyniknie.
Z filozofią już tak jest, że każdy baje jak mu się zdaje, a jak jest przy tym mędrcem to udaje mu się do swoich koncepcji wielu przekonać.

>Dla Noego mózg jest oczywiście niezbędnym elementem, by istniała nasza świadomość, ale nie jest elementem jedynym.
Ja Noego przeciwstawiam uczonym. Wspomnianym już António Rosa Damásio, Williamowi H Calvinowi, Jay Ingram i innym zajmującym się bezpośrednio badaniami mózgu.
Filozofowie mogą tylko spekulować na bazie tego co wiadomo (tak czynią przynajmniej ci odpowiedzialni) o tym czego jeszcze nie wiadomo. Filozofowie z inspiracji teologicznych zapychają wszelkie luki możliwością ingerencji w tym miejscu duszy, Boga, a przynajmniej tajemnicy. Zostało to nawet ochrzczone "Bogiem Zapchajdziurą" Można i tak odsuwać prawdę, ale po co?

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#56
19-07-2011 20:12
 Ocena 3 na 3
Fizyk (17637 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi maceox
> Teza Noego jest taka, że świadomość jest tym co ROBIMY (there is nothing inside us that thinks and feels and is conscious. Consciousness is not something that happens in us. It is something we do). Jego zdaniem potrzebny jest do tego nie tylko mózg, ale również nasze ciało i nasze otoczenie - świat zewnętrzny.

Niestety, ta teza jest błędna, co jest łatwo wykazać na przykładzie snów: jak śnimy to jesteśmy odizolowani od otoczenia choć jesteśmy świadomi tych snów.

#57
19-07-2011 21:14
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi Fizyk
>jak śnimy to jesteśmy odizolowani od otoczenia choć jesteśmy świadomi tych snów.
W jakim sensie jesteśmy odizolowani od otoczenia podczas snu?
Co to znaczy, że jesteśmy świadomi snów?



Politycy, to ludzie, którzy widząc światełko na końcu tunelu dokupują więcej tunelu. (John Quinton)

maceox (6766 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi Fizyk
>Niestety, ta teza jest błędna, co jest łatwo wykazać na przykładzie snów: jak śnimy to jesteśmy odizolowani od otoczenia choć jesteśmy świadomi tych snów
Być może przyłapałeś Noego na słówku.
Aczkolwiek on przewidział Twój kontrargument i poświęcił mu cały mały podrozdział w książce, o której pisałem.
Znów w wielkim skrócie:
To że śnimy w żaden sposób nie dowodzi, że nasze pozostałe doświadczenia na jawie pochodzą wyłącznie z naszego mózgu. Jest raczej tak, że śniąc nasz mózg reaguje właśnie na odizolowanie przetwarzając to co świadomie doznaliśmy, gdy na jawie współdziałaliśmy ze światem.
Sen jest więc raczej wyjątkiem, a nie pełnym zaprzeczeniem jego tezy.

Ale na pewno ja sam się przy tej jego tezie upierać nie będę. Brzmi ona dla mnie dość banalnie. Natomiast bardzo przypadła mi do gustu jego krytyka nadinterpretacji badań nad mózgiem.

Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

Manian (950 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
>"Skoro Bóg jest wszechmocny, wszechmogący (i jeszcze pare synonimow) to dlaczego nie mogłby zgładzic Szatana jak i piekła? Dlaczego nie mogłby zniszczyć swojego wroga przez którego my ludzie mamy problem ze stwierdzeniem co jest dobre a co złe?"
No właśnie tu aż dowody się pchają na nieistnienie Boga, niby swego pierworodnego na śmieć posłał, a jakiegoś tam diabła nie może unicestwić, wiadomo, że katolicy powiedzą, że Bóg nie jest wróżką, żeby pstryknięciem załatwić wszystko, diabeł to wymysł ludzi, na usprawiedliwienie zła świata... choć z drugiej strony może Bóg czekał na filmy "Adwokat diabła" oraz "Diabeł ubiera się u Prady"... bez istnienia Diabła mogłyby nie powstać.

#60
20-07-2011 07:44
 Ocena 2 na 2
Fizyk (17637 punktów)Odp: Bóg, a Diabeł.
W odpowiedzi kulka_na_mole
>> jak śnimy to jesteśmy odizolowani od otoczenia choć jesteśmy świadomi tych snów.

> W jakim sensie jesteśmy odizolowani od otoczenia podczas snu?

Podczas snu wrażenia zmysłowe nie docierają do świadomości. Są one blokowane przez układy podświadome, które je odblokowują gdy się budzimy, np. z powodu hałasu. Podobnie układ motoryczny jest normalnie sparaliżowany podczas snu.

> Co to znaczy, że jesteśmy świadomi snów?

Jest nawet nazwa "świadomy sen". Sam takich doświadczyłem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365