 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-07-2011 01:19 | kacperdecz. (2 punktów) | Bóg, a Diabeł.
1 na 1 | Ostatnio zastanawiałem się nad "wszechmogącością" Boga. Doszedłem do pytania na które cieżko mi odpowiedzieć, brzmi ono: "Skoro Bóg jest wszechmocny, wszechmogący (i jeszcze pare synonimow) to dlaczego nie mogłby zgładzic Szatana jak i piekła? Dlaczego nie mogłby zniszczyć swojego wroga przez którego my ludzie mamy problem ze stwierdzeniem co jest dobre a co złe?" Kieruje je do was drodzy myśliciele. Pozdrawiam.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | . > >>>>Tylko co Panu z tej wiedzy [...]?> Rozmawiam z Panem tu od dłuższego czasu i odniosłem wrażenie, że ma Pan ponadprzeciętną wiedzę.Nigdy i niczym nie należy przesadzać. Jestem wprost przerażony obszarami swojej niewiedzy i brakiem różnych umiejętności. Braki staram się nadrabiać oczytaniem - do którego wszystkich namawiam. Zupełnie ostatnio i zupełnie przypadkiem trafiłem na bardzo ciekawy artykuł Tadeusza Kotarbińskiego. Polecam go Panu, ale także wszystkim racjonalistom, którzy jeszcze go nie przeczytali. To jest kawałek "dobrej filozoficznej roboty": marcinpiet(*)npietrzak/wdft/kotarbinski.pdf> Ponieważ napisał Pan, że jest wykładowcą,Raczej byłym. Teraz, to jak koledzy coś podrzucą i parę złotych można dorobić. > Dziękuję za ten krótki opis Pana życiowej drogi, poza wiedzą bardziej jeszcze imponuje mi Pańska pogoda ducha."Wesołe jest życie staruszka" (I gdzie te kabarety? Nawet za Tey się łezka kreci!) > Bardzo lubię biografie i szczególnie autobiografie ludzi myślących samodzielnie.Kiedyś ze względów ideologicznych wydano broszurę - "Religia i ja", w której Tadeusz Kotarbiński, Leopold Infeld i Bertrand Russel opisują kształtowanie się swojego stosunku do religii - to bardzo dobra książeczka. Polecam. > Najciekawsze są chyba autobiografie nonkonformistów;Tak, jak ktoś przez całe życie zbiera cięgi za samodzielne myślenie, to później opis tego może być nawet ciekawym. Przecież najbardziej popularnymi elementami charakterologicznymi jest właśnie konformizm, oportunizm i zwyczajne włazidu.stwo. Aby dokopywać przegranym, to chętnych bez liku, ale aby skrytykować lub pośmiać się z wygranych, to już rzadkość. Pan zobaczy ilu teraz mamy wrogów PRL wśród byłych aktywistów i działaczy wysokiego szczebla PZPR lub ich dzieci. Są ludzie, że gdyby nawet 15 razy się kierunek zmieniał, to oni zawsze są w awangardzie, a jak jeszcze należą do tych co się załapali, to już awangarda awangardy. > wspominał Pan o dziewczynach i właśnie przypomniała mi się Helene Grimaud:A co Pan powie o takiej jeszcze bardziej odważnej dziewczynie jak - Anais Nin? "Seksualność jest największym doświadczeniem człowieczej żywotności. Trzeba o nim pisać. Nie mam tabu i daję tym dowód niezależności upragnionej lub istniejącej naprawdę" - notowała Anais i rzucała się w ramiona mężczyzn, a sporadycznie też kobiet. Czasami miewała pięciu kochanków dziennie. Twierdziła, że tym samym żyła kilkoma żywotami równocześnie. [za Mirosław Banasiak] Jej dzienniki-pamiętniki, też są warte uwagi.  Pozdrawiam serdecznie. |
#107 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > dlaczego nie mogłby zgładzic Szatana...?Gdyby zgładził Szatana to słowacki hokej na lodzie straciłby prawdziwego wojownika i jednego z liderów drużyny narodowej. Szkoda by było... Gdyby jednak zgładził Szatana - tego z rogami i ogonkiem to stałby się zabójcą. Nieskończenie miłosierny i dobry zabójca? W sumie czemu nie? Przecież jest wszechmogący - to takie super-słowo, które tłumaczy wszystkie bolączki tego świata. Swoją drogą... Może Bóg w międzyczasie zgładził samego siebie - przecież miał taką możliwość skoro może wszystko. Dlatego teraz jest problem z tym Szatanem i mamy tymczasową odpowiedź na Twoje pytanie. Ok - już wiem co powiecie... przecież Bóg może wszystko i właśnie się odrodził niczym fenix z popiołów  |
#108 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > Zupełnie ostatnio i zupełnie przypadkiem trafiłem na bardzo ciekawy artykuł Tadeusza Kotarbińskiego. Polecam go Panu, ale także wszystkim racjonalistom, którzy jeszcze go nie przeczytali. To jest kawałek "dobrej filozoficznej roboty":> marcinpiet(*)npietrzak/wdft/kotarbinski.pdfBardzo dziękuję. Na razie przeczytałem fragment i muszę przyznać, że z jednej strony wprawdzie chyba przeczuwam, co Kotarbiński chciał w tym fragmencie powiedzieć jednak z drugiej strony tak ściśle rzecz biorąc, to niewiele z tego zrozumiałem. Moje niejakie zamiłowanie do filozofowania jest więc tu skutecznie sprowadzane na ziemię. Najwyraźniej czym innym jest zamiłowanie do filozofowania, a czym innym zrozumienie lektury prawdziwych filozofów. Jak się zestawi jedno z drugim, to można nabrać dystansu do własnych pomysłów. > Kiedyś ze względów ideologicznych wydano broszurę - "Religia i ja", w której Tadeusz Kotarbiński, Leopold Infeld i Bertrand Russel opisują kształtowanie się swojego stosunku do religii - to bardzo dobra książeczka. Polecam.Ostatnio ktoś tu na forum zamieścił linka do tej pozycji (niestety nie pamiętam gdzie) i zapoznałem się z nią. Tam język Kotarbińskiego jest jakby bardziej literacki i tym samym bardziej zrozumiały. Przypominam sobie takie jego ciekawe sformułowanie (niestety z pamięci pewnie nie powtórzę dokładnie), że jest on wprawdzie ateistą, ale nie jest bezbożnikiem, a to nie to samo. > >Najciekawsze są chyba autobiografie nonkonformistów;> Tak, jak ktoś przez całe życie zbiera cięgi za samodzielne myślenie, to później opis tego może być nawet ciekawym. Przecież najbardziej popularnymi elementami charakterologicznymi jest właśnie konformizm, oportunizm i zwyczajne włazidu.stwo.Z drugiej strony trudno się dziwić. Ja na przykład bardzo staram się żyć z wszystkimi w zgodzie, w każdym razie w tzw. realu (poza internetem). To tylko na tym forum próbuję wtykać kij w mrowisko, ale boję się, że im klarowniejsze staje się moje stanowisko, tym mniej jestem oryginalny. > Aby dokopywać przegranym, to chętnych bez liku, ale aby skrytykować lub pośmiać się z wygranych, to już rzadkość. Pan zobaczy ilu teraz mamy wrogów PRL wśród byłych aktywistów i działaczy wysokiego szczebla PZPR lub ich dzieci.> Są ludzie, że gdyby nawet 15 razy się kierunek zmieniał, to oni zawsze są w awangardzie, a jak jeszcze należą do tych co się załapali, to już awangarda awangardy.Trochę na temat PRL wiem, ale niekoniecznie dlatego, że się jeszcze jako dzieciak na tą epokę załapałem, lecz z tego względu, że parę rzeczy opowiedział mi na temat mój ojciec - chyba nie tylko w moim mniemaniu bardzo mądry i niezależnie myślący człowiek - który urodził się jeszcze przed drugą wojną światową i szkołę, studia i większość część życia zawodowego przeżył w PRL. Należał do partii, co nie przeszkadzało mu opowiadać mi historii Polski, której wówczas nie można było usłyszeć w szkołach, a także wykazywać mi czym się różni PRL-owski socjalizm od ustroju w jego mniemaniu normalnego, jaki panował w Europie Zachodniej. Jak dziś pamiętam jego pytanie, które wtedy (wczesne lata 80-te) wydawało się nie mieć żadnej pozytywnej odpowiedzi, a które brzmiało "ciekawe, kiedy się ten socjalizm rozpiep.zy". Potem, latem 89 roku powiedział już tylko "nie sądziłem, że dożyję tego momentu". Jak widać - w tym układzie, przy tych jego poglądach - jego przynależność do partii może się jawić jako podyktowana pełnym konformizmem. Raz też tak tatę nazwałem, a to dlatego, że byłem wtedy młody i głupi. Dzisiaj znając jego życiorys i decyzje, które podejmował uważam, że nazwanie go konformistą całkowicie mijałoby się z prawdą. Niech to świadczy o tym, że mam pewne wyobrażenie o paradoksach tamtych czasów - i mam wielkie szczęście, że miał mi kto o tym opowiedzieć. Tak samemu z siebie trudno byłoby mi wyobrazić sobie stopień tej paradoksalności i dlatego trochę nie dziwię się dzisiejszym oskarżycielom PRL-u, którzy nie mają o nim zielonego pojęcia, choć ich zdania zupełnie nie podzielam. > A co Pan powie o takiej jeszcze bardziej odważnej dziewczynie jak - Anais Nin?> "Seksualność jest największym doświadczeniem człowieczej żywotności. Trzeba o nim pisać. Nie mam tabu i daję tym dowód niezależności upragnionej lub istniejącej naprawdę" - notowała Anais i rzucała się w ramiona mężczyzn, a sporadycznie też kobiet. Czasami miewała pięciu kochanków dziennie. Twierdziła, że tym samym żyła kilkoma żywotami równocześnie. [za Mirosław Banasiak]> Jej dzienniki-pamiętniki, też są warte uwagi.  Jej postawa jest bardzo bliska memu sercu, aczkolwiek nie jestem pewien, czy nie myśli tu za mnie organ jeszcze bardziej oddalony od mózgu. Z tego względu byłbym tu ostrożny, zanim cokolwiek uogólnię. Wydaje mi się, że każda kobieta może mieć w tym aspekcie bardzo różne potrzeby. Trudno tu stwierdzić, w jakim stopniu odgrywać tu mogą rolę z jednej strony zakazy i wymogi środowiska prowadzące do wstrzemięźliwości, a z drugiej strony wynikający z różnych przyczyn - niekoniecznie prowadzący do samorealizacji na tym polu - seksoholizm, i jak dalece między tym jednym a drugim ekstremum jest miejsce dla zachowania naturalnego i w psychologicznym aspekcie całkowicie zdrowego. Zastanawiam się tylko nad tym, czy pomimo tego, że postawa Anais Nin wydaje mi się być godna podziwu i budząca moje spore zainteresowanie, to czy gdybym miał córkę, to chciałbym, żeby poszła w jej ślady. Zastanawiam się również, czy moja odpowiedź na to pytanie wynikałaby tylko z tego, że wiem, jak trudno żyje się nonkonformistom, czy też trochę z mojej ewentualnej podwójnej moralności. Pozdrawiam serdecznie.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | . > Najwyraźniej czym innym jest zamiłowanie do filozofowania, a czym innym zrozumienie lektury prawdziwych filozofów. Jak się zestawi jedno z drugim, to można nabrać dystansu do własnych pomysłów.Przepraszam w takim razie za polecenie. Poleciłem ponieważ ten tekst ubawił mnie dosyć dobrze, a że jest trochę trudniejszy w odbiorze? No cóż, taka bywa filozofia, a to i tak łatwiejsze od teologicznych rozważań na ten sam temat. Przy których mój mózg wprost tańczył. (Oczywiście jak należy - czyli taniec św. Wita) > >>>Kiedyś ze względów ideologicznych wydano broszurę - "Religia i ja", w której Tadeusz Kotarbiński, Leopold Infeld i Bertrand Russel opisują kształtowanie się swojego stosunku do religii - to bardzo dobra książeczka. Polecam.> Ostatnio ktoś tu na forum zamieścił linka do tej pozycji (niestety nie pamiętam gdzie)Na przykład tu: www.google(*)CNHvfj-T5ETYmQT7kbg_zxk4zMT1lA jest całość. > i zapoznałem się z nią. Tam język Kotarbińskiego jest jakby bardziej literacki i tym samym bardziej zrozumiały. >Przypominam sobie takie jego ciekawe sformułowanie (niestety z pamięci pewnie nie powtórzę dokładnie), że jest on wprawdzie ateistą, ale nie jest bezbożnikiem, a to nie to samo.Odejście Kotarbińskiego od religii i wiary było - jak sam mówi - nie buntem serca, lecz buntem rozumu. Cytując filozofa, stał się "ateistą, ale nie bezbożnikiem". Dostrzega on w tym zasadniczą różnicę. Ateizm to "postawa intelektualna". Ateista sądzi po prostu, że nie istnieje Bóg i odrzuca wszelkie tego konsekwencje (m.in. interpretację Biblii jako dzieła objawionego Bożego). Bezbożnik natomiast to "arogant w odniesieniu do czcigodnych elementów religii. Jego stosunek do ideałów religijnych jest szyderczy. Nie ma żadnego powodu, by ateista musiał być bezbożnikiem".Bardzo sobie cenię dorobek i człowieczeństwo profesora i zgadzam się, że ateista nie musi być bezbożnikiem, ale ja nie jestem aż tak wielki, jak ten wielki intelektualista i spokojnie ten epitet też na siebie przyjmuję. Ponadto - samym "ateistą" to ja jestem tylko wtórnie, gdyż prowadzi mnie do niego naturalizm ontologiczny, a nie przeczenie istnieniu nieistniejącego. Panu powinien podobać się inny cytat z poleconej książeczki: "Wielkie to szczęście wierzyć w istnienie Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi, i w ład moralny przezeń ustanowiony w ogromie wszechbytu, i w Jego opiekę stałą i pomoc, i mieć w Nim realny wzór doskonałości, i być przeświadczonym, że prawa rzeczywistości mają sens etyczny, i że przyroda po to istnieje, by człowiek mógł z niej korzystać dla podtrzymania swych sił w pochodzie wzwyż, ku szczytom sublimacji, i że jest od kogo dowiedzieć się o tym na pewno, gdyż Bóg objawił ludziom prawdy o sprawach najważniejszych, i że nasi najbliżsi, nasi ukochani nie poumierają nigdy naprawdę i nie utracimy ich naprawdę, lecz - jeśli zasłużymy na to - spotkamy się z nimi w życiu przyszłym, wspaniałym, radosnym i nieskończonym. Choć mnie podoba bardzo się ten: W obliczu ogromu zła na świecie, byłoby bluźnierstwem posądzać Boga o istnienie. I zestawiam go z działalnością instytucji religinych, a szczególnie Kościoła Katolickiego. ___________________________________________ > >>>A co Pan powie o takiej jeszcze bardziej odważnej dziewczynie jak - Anais Nin?> >>>Jej dzienniki-pamiętniki, też są warte uwagi.  > Jej postawa jest bardzo bliska memu sercu, aczkolwiek nie jestem pewien, czy nie myśli tu za mnie organ jeszcze bardziej oddalony od mózgu. Z tego względu byłbym tu ostrożny, zanim cokolwiek uogólnię. Wydaje mi się, że każda kobieta może mieć w tym aspekcie bardzo różne potrzeby.Ja napisałbym tu - każdy człowiek. > Trudno tu stwierdzić, w jakim stopniu odgrywać tu mogą rolę z jednej strony zakazy i wymogi środowiska prowadzące do wstrzemięźliwości, a z drugiej strony wynikający z różnych przyczyn - niekoniecznie prowadzący do samorealizacji na tym polu - seksoholizm, i jak dalece między tym jednym a drugim ekstremum jest miejsce dla zachowania naturalnego i w psychologicznym aspekcie całkowicie zdrowego.> Zastanawiam się tylko nad tym, czy pomimo tego, że postawa Anais Nin wydaje mi się być godna podziwu i budząca moje spore zainteresowanie, to czy gdybym miał córkę, to chciałbym, żeby poszła w jej ślady. Zastanawiam się również, czy moja odpowiedź na to pytanie wynikałaby tylko z tego, że wiem, jak trudno żyje się nonkonformistom, czy też trochę z mojej ewentualnej podwójnej moralności.Prawie całkowicie się tu z Panem zgadzam. PS. Co do PRL-u, to nie ten wątek. Przeżyłem w w nim coraz bardziej świadomie od 1956 (urodziłem się zaraz po wojnie) do 1989 roku. Interesowałem się nim rodzinnie i naukowo. Mam swoje zdanie i pisałem już na ten temat na naszym forum. To chodziło mi tylko o tzw. naturę ludzką. Lubię wymieniać z Panem poglądy, gdyż nic na tej wymianie nie tracę, a czasem nawet zyskuję. Pozdrawiam serdecznie. @@@ . |
| Groszek91 (102 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | W świecie musi istnieć równowaga w religijnym jak i tym zwykłym. Szatan jest istotą boską tyle że się zbuntował. Nie jest też antonimem Boga, bo nie jest wszechmocny ale za to posiadł boską moc niezniszczalności i bardzo chętnie wspierają go ludzie  |
#111 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > W świecie musi istnieć równowaga w religijnym jak i tym zwykłym.Ani w jednym, ani w drugim równowagę trudno dostrzec, gdyż człowiek za bardzo miesza. > Szatan jest istotą boską tyle że się zbuntował. Nie jest też antonimem Boga, bo nie jest wszechmocny ale za to posiadł boską moc niezniszczalności i bardzo chętnie wspierają go ludzie Gdybym mógł uwierzyć w bajeczki, to też miałby moje wsparcie. Ma ciekawszą ofertę. No fajnie! Szatan nie jest wszechmocnym, a Bóg tak! Tylko jak w takim razie Dobry Bóg dopuszcza do tak mocnej, że prawie "wszech" mocnej opozycji, albo ten Bóg nie taki "wszech", albo taki nie taki "dobry", albo wprost lubi zło, tylko jest hipokrytą, tak jak jego kapłani. Równowaga - Szanowna Pani, to jako-taka u zaratusztrian była, skąd Hebrajczycy ogromnie dużo ściągnęli i wymieszali z innymi np. egipskimi mitami i z tej mieszanki postawili swoje prawie jak nowe klocki. Później przyszli chrześcijaninie i znowu klocki poprzestawiali. Serdecznie pozdrawiam. @@@ . |
| maceox (6766 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > >> Okazało się jednak, że świadomość wzrokowa nie działa w ten sposób, od dołu do góry, lecz na odwrót. Świat, który widzisz wokół siebie jest dynamicznym modelem generowanym przez Twój mózg. Oczy służą jedynie do sprawdzania zgodności tego modelu ze światem rzeczywistym.> Te dwa niebieskie dwa zdania są moją hipotezą. Zdziwiłbym się jednak, gdyby to była nowa hipoteza [...] choć z tak dobitnym sformułowaniem jak to zrobiłem powyżej nigdzie się nie spotkałem.> Jak znajdziesz argument ją obalający to chętnie wysłucham.Wobec powyższego bardzo proszę o weryfikację moich wątpliwości: Przyjmując Pana hipotezę: Gdy zamkniemy oczy mózg generuje taki model widzialnego świata, że praktycznie niczego wówczas nie odbieramy jako "widzianego" (ewentualnie poza tym, co interpretujemy jak światło przebijające się przez powieki, gdy oświetli nam twarz słońce wychodzące zza chmury). Gdy otworzymy oczy, wówczas ten model widzialnego świata diametralnie się zmienia - dostrzegamy wszystko ze szczegółami. Tak więc to sprawdzanie przez oczy zgodności modelu ze światem fizycznym jest na tyle istotne, że rozstrzyga o tym, czy w ogóle coś widzimy. Gdy mamy zamknięte oczy bardzo trudno jest nam się poruszać - generowany wówczas w naszym mózgu model świata jest niewystarczający, by obserwować świat zewnętrzny. W poruszaniu mogą nam wówczas pomóc inne zmysły (np. dotyku). Przy zamnkniętych oczach nasz model świata rzeczywistego wytworzony w mózgu jest więc na tyle ograniczony, że bardzo łatwo się nam potknąć o wystający korzeń, którego oczy nie "zweryfikowały". Jednak gdy otworzymy oczy, poruszanie staje się o wiele łatwiejsze - oczy tak dalece sprawdzają wówczas model świata rzeczywistego istniejący w naszym mózgu, że można powiedzieć, że "widzimy" świat - generalnie dostrzegamy istniejące w nim przedmioty. Tak więc nawet, jeśli widziany świat jest tylko modelem generowanym przez mózg, a oczy służą jedynie do sprawdzania zgodności tego modelu ze światem rzeczywistym - to właśnie to SPRAWDZANIE decyduje o tym, czy cokolwiek dostrzegamy wzrokowo. Ponadto gdy mamy otwarte oczy, model świata, który wówczas powstaje w mózgu jest potwierdzany poprzez pozostałe zmysły - widzę okrągły talerz, co potwierdzam poprzez dotyk, a w talerzu widzę gorącą zupę, co potwierdzam poprzez węch. Mogę oczywiście powiedzieć, że wszystkie zmysły służą tylko do sprawdzenia zgodności wygenerowanego przez mózg modelu świata rzeczywistego. Tyle tylko, że przy wyłączeniu wszystkich zmysłów nie mam niczego, co pozwalałoby mi w mózgu utworzyć jakikolwiek model poza fikcją opartą częściowo na pamięci (jeśli dysponowałem zwysłami wcześniej), a częściowo na zupełnym wyobrażeniu. Tak więc można oczywiście powiedzieć, że oczy służą tylko do sprawdzenia modelu wygenerowanego przez mózg, ale jest to tylko kwestia nazewnictwa - w dalszym ciągu pozostaje bowiem do wytłumaczenia, w jaki sposób odbywa się to "sprawdzanie". Tzn. oczy nie widzą świata a tylko go sprawdzają - nie widzę przeszkód, żeby językowo tak ująć sprawę, tyle tylko, że w takim razie zamiast problemu "jak widzimy" mamy problem "jak sprawdzamy", a w rzeczywistości jest to dokładnie ten sam problem, tylko, że inaczej nazwany.
Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego |
#113 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > >>> Okazało się jednak, że świadomość wzrokowa nie działa w ten sposób, od dołu do góry, lecz na odwrót. Świat, który widzisz wokół siebie jest dynamicznym modelem generowanym przez Twój mózg. Oczy służą jedynie do sprawdzania zgodności tego modelu ze światem rzeczywistym.> Gdy mamy zamknięte oczy bardzo trudno jest nam się poruszać - generowany wówczas w naszym mózgu model świata jest niewystarczający, by obserwować świat zewnętrzny.Tak, zgadza się. Ma to także sens: przy zamkniętych oczach lepiej jest generować ograniczony ale prawdziwy model, niż pełny ale fałszywy. > Tak więc nawet, jeśli widziany świat jest tylko modelem generowanym przez mózg, a oczy służą jedynie do sprawdzania zgodności tego modelu ze światem rzeczywistym - to właśnie to SPRAWDZANIE decyduje o tym, czy cokolwiek dostrzegamy wzrokowo.Myślę, że nie. Świadczą o tym złudzenia optyczne i sny, kiedy to widzimy fałszywy model świata. W przypadku złudzeń optycznych sprawdzanie szwankuje, a w przypadku snów jest ono wręcz nieobecne. Tak więc sprawdzanie wydaje się być funkcją wtórną, niekonieczną dla świadomości wzrokowej (choć oczywiście niezwykle ważną dla przeżycia). > Tak więc można oczywiście powiedzieć, że oczy służą tylko do sprawdzenia modelu wygenerowanego przez mózg, ale jest to tylko kwestia nazewnictwa - w dalszym ciągu pozostaje bowiem do wytłumaczenia, w jaki sposób odbywa się to "sprawdzanie".Uważam, że jest to więcej niż kwestia nazewnictwa, bo to sprawdzanie można zrealizować stosunkowo prosto. Wystarczy monitorować różnice jasności, kolorów, krawędzi, itd. pomiędzy modelem a tym co oczy rejestrują i używać te różnice jako synały do korekty generowanego modelu. Ponadto globalna suma tych różnic może służyć jako miara prawdziwości modelu. Nie wiem czy na pewno jest to tak zrealizowane w naszych mózgach, ale jest to zgodne z tym jak działają sieci neuronowe. Myślę, że generowanie modelu jest trudniejsze do rozpracowania niż sprawdzanie. |
| ryszarddwieserce (42 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > Ostatnio zastanawiałem się nad "wszechmogącością" Boga. Doszedłem do pytania na które cieżko mi >odpowiedzieć, brzmi ono: "Skoro Bóg jest wszechmocny, wszechmogący (i jeszcze pare synonimow) to >dlaczego nie mogłby zgładzic Szatana jak i piekła? Dlaczego nie mogłby zniszczyć swojego wroga przez >którego my ludzie mamy problem ze stwierdzeniem co jest dobre a co złe?" Kieruje je do was drodzy >myśliciele. Pozdrawiam. >
Gdyby chciał go zniszczyć musiałby zniszczyć nośnik zła czyli CZŁOWIEKA. Szatan, to kolektywna świadomość a jej nośnikiem są ludzie - jedni mniej inni więcej. Jak myślisz, dla kogo pracuje te 80% mózgu...
Nie chcesz czyba aby Ogrodnik ściął jabłoń bo niektóre jabłka są chore i zagrażają zdrowym.... |
#115 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > Gdyby chciał go zniszczyć musiałby zniszczyć nośnik zła czyli CZŁOWIEKA.> Szatan, to kolektywna świadomość a jej nośnikiem są ludzie - jedni mniej inni więcej.Skąd Pan wziął takie głębokie przemyślenia teologiczne, bo nie z żadnej teologii chrześcijańskiej? > Jak myślisz, dla kogo pracuje te 80% mózgu...Jakie 80% i jakie dwadzieścia, co za geniusz takiego podziału dokonał? > Nie chcesz czyba aby Ogrodnik ściął jabłoń bo niektóre jabłka są chore i zagrażają zdrowym....Osobiście, to mam tego Ogrodnika w wielkim poważaniu, nie moje jabłka i nie moja jabłoń. Szanowny Panie, ten portal jest ukierunkowany na racjonalistyczą inteligencję. Tu trzeba myśleć, ale najpierw trzeba załadować do mózgu materiał do przemyśleń. Czyli dużo czytać. Moją propozycją jest, aby zaczął Pan np. od tego: www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycjeTam znajdzie Pan dalszą bibliografię i jakoś poleci. Miłego dnia. @@@ . |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | Proszę kontynuować pisanie książki, myślę, że będzie ciekawa. Wcale nie tak dużo się pisze dobrych rzeczy w naszym języku! |
| ryszarddwieserce (42 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > >Gdyby chciał go zniszczyć musiałby zniszczyć nośnik zła czyli CZŁOWIEKA.> >Szatan, to kolektywna świadomość a jej nośnikiem są ludzie - jedni mniej inni więcej.> Skąd Pan wziął takie głębokie przemyślenia teologiczne, bo nie z żadnej teologii chrześcijańskiej?> >Jak myślisz, dla kogo pracuje te 80% mózgu...> Jakie 80% i jakie dwadzieścia, co za geniusz takiego podziału dokonał?> >Nie chcesz czyba aby Ogrodnik ściął jabłoń bo niektóre jabłka są chore i zagrażają zdrowym....> Osobiście, to mam tego Ogrodnika w wielkim poważaniu, nie moje jabłka i nie moja jabłoń.> Szanowny Panie, ten portal jest ukierunkowany na racjonalistyczą inteligencję. Tu trzeba myśleć, ale najpierw trzeba załadować do mózgu materiał do przemyśleń. Czyli dużo czytać.> Moją propozycją jest, aby zaczął Pan np. od tego: www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycje> Tam znajdzie Pan dalszą bibliografię i jakoś poleci.> Miłego dnia.> @@@> .A czy gdzieś jest obowiązek brania tylko z teologii? - coś przegapiłem w regulaminie... Z aproksymacji - średnio wykożystujemy 10% możliwości, Pan 20% więc 80% pozostaje dla sił nadświadomości. I dlatego to nie Ty jesteś ogrodnikiem. Od kiedy to racjonalizm=ilośc a nie jakość ? |
#118 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | 1. Kasuj niepotrzebne fragmenty wypowiedzi poprzednika. 2. Dbaj o poprawną pisownię i komunikatywny język. 3. Udzielanie się na forum należy zacząć od przeczytania regulaminu.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. |
#119 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > Jak myślisz, dla kogo pracuje te 80% mózgu...Czyjego?  > Nie chcesz czyba aby Ogrodnik ściął jabłoń bo niektóre jabłka są chore i zagrażają zdrowym....Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: "Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!" Słyszeli to jego uczniowie. (...) Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: "Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło". Jezus im odpowiedział: "Miejcie wiarę w Boga".Mk 11, 12-14 i 20-22.
Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan) |
| ryszarddwieserce (42 punktów) | Odp: Bóg, a Diabeł. | > Czyjego?  Zakładam, że przynajmniej moich rozmówców. > [color=navy]Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: "Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!" Słyszeli to jego uczniowie.Dokładnie. Odnośnie pytania osoby rozpoczynającej wątek - widocznie znajduje jeszcze coś oprócz liści i nie niszczy. > Nie Francja jest ważna, lecz ludzkość oraz tryumf rozumu nad obłędem; nie ma zaś nic bardziej niedorzecznego, jak oddać życie za złudzenie. (Ernest Renan)Nie ma nic bardzie niedorzecznego niż walka niedorzecznościami w innych umysłach - w imie czego? - wspólnego piachu i robaków. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|