Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie o istnienie nieistnienie Boga

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
23-10-2012 08:51justn69 (61 punktów)Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
0 na 8
Od dłuższego czasu mam problem. Intuicyjnie jestem lub uważam się za osobą wierzącą, choć przyznam, że czasami mam chwile zwątpienia. Jednak nawet jeśli przez chwilę mam wątpliwość, co do istnienia Boga, wracam do wiary, że jednak On istnieje. Podstawą mojej wiary jest właśnie - tak to nazywam, chociaż racjonaliści z tego forum pewnie będą się z tego zżymać i naśmiewać - RACJONALIZM. Myślę, że prawie każdego człowieka (i tu może mój mózg jest ograniczony, bo trudno mi przyjąć, że są ludzie, którym to wisi i powiewa) nurtuje myśl o SENS życia, istnienia świata.
Jeśli BÓG nie istnieje, to jaki jest sens tego wszystkiego. Jaki jest SENS odpowiadać na moje pytania, jaki jest sens walczyć z chrześcijaństwem, z innymi religiami, udowadniać swoje racje, twierdzić, że osoby wierzące w coś tam lub kogoś tam, to wstecznicy, ciemnogród i hamulec w rozwoju tego świata?
Skąd posiedli wiedzę o tym, co jest POSTĘPOWE (czy DOBRE to już inna sprawa)?

Jaki jest SENS zużywać swoją energię, emocje, siły, rozum na dywagacje istnieje - nie istnieje, w sytuacji, kiedy nie ma to najmniejszego ZNACZENIA.

Zakładając, ze Bóg nie istnieje, a wszystko jest WYNIKIEM PRZYPADKU, ślepej ewolucji, to i również światopogląd ludzi wierzących (nawet jeśli żyją w błędzie - choć trudno w przypadku "przypadkowego" świata mówić o jakimkolwiek błędzie), jest wynikiem EWOLUCJI.

Zakładając, że świat pozbawiony jest 'ducha', że jest rządzony przez ślepe siły materii, jak wytłumaczyć fakt, że jednak te ślepe mechanizmy działające w ludzkim , złożonym z materii mózgu, doprowadziły część zwierząt zwanych ludźmi, do pojęcia niematerialnego 'ducha' zwanym Bogiem. BŁĄD EWOLUCJI?

Przyjmując, że pojawienie się pojęcia Boga to wynik "błędu" ewolucji, pozostaje pytanie: JAKIE ZNACZENIE ma walka z tym domniemanym BŁĘDEM?
NIECH MI ktoś odpowie, bo jakiego grzyba UDOWADNIAĆ swoje racje, w imię czego, lub kogo, jeśli "wierzy" się, że świat jest materialny i jako taki nie ma sensu? Przecież to wszystko i tak przeminie, zostanie połknięte przez ślepe siły EWOLUCJI. Co popycha ludzi niewierzących do UDOWADNIANIA swoich racji? Niewidzialna siła czy czysty mechanizm, będący następstwem procesów zachodzących w mózgu.

Jeśli to drugie, to trudno sobie wyobrazić bardziej absurdalną sytuację: WALKA (NIEMATERIALNA) dwóch procesów myślowych będących wynikiem skomplikowanego zbiegu okoliczności cząstek materii, spośród których jeden uważa (na marginesie do rozstrzygnięcia zostaje fakt, w jaki sposób proces ten może cokolwiek UWAŻAĆ I ZAKŁADAĆ), że ma rację ponieważ POZNAŁ (w jaki sposób poznał?), że jego BYT nie ma sensu, ponieważ powstał zupełnie niezamierzenie i przypadkowo, a drugi utrzymuje, że ma rację, ponieważ POZNAŁ, że jako BYT ma jednak sens, ponieważ został zbudowany przez KOGOŚ.

TO tak jakby wyobrazić sobie dwa spierające się z sobą roboty, spośród których jeden uważa, że zbudował go człowiek, któremu ma służyć, a drugi utrzymuje, że nie wie po co powstał i do czego ma służyć.

NIE UMIEM ŻYĆ W ŚWIECIE, KTÓRY NIE MA SENSU
NIE UMIEM ROBIĆ CZEGOŚ, CO NIE MA ZNACZENIA
NIE CHCĘ BYĆ BYTEM BEZ ZNACZENIA
CZY WOBEC POWYŻSZEGO MÓJ ŚWIATOPOGLĄD JEST WYNIKIEM BŁĘDU EWOLUCJI?
SKĄD WIADOMO CO JEST BŁĘDEM, SKORO NIE WIADOMO CO JEST PRAWDĄ, CZYLI CELEM EWOLUCJI?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
#61
24-10-2012 14:17
 Ocena 1 na 3
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
Odpowiem krótko: masz wypaczony obraz religii, a zwłaszcza chrześcijaństwa. Dla Was wszyscy chrześcijanie, to albo cynicy (szukający władzy i bogactwa) albo ogłupione, manipulowane przez tych pierwszych barany. Poza tą grupą nie widzicie nikogo innego, zatem trudno jest dyskutować na takim gruncie. Z góry zakładacie własną przewagę intelektualną, wszak mienicie się racjonalistami, a Ci co wierzą w jakiegoś tam Boga, to banda idiotów, która ma urojenia i wizje (przypomina mi to podejście komunistów z minionej epoki). Nie dostrzegacie (przynajmniej na tym forum), że można być człowiekiem racjonalnym, a zarazem poszukującym wyjaśnienia świata, nie tylko w oparciu o dotychczasowa wiedzę (sam przyznasz, że nasza wiedza jest mocno ograniczona, i w tej materii więcej powinno być pokory niż pewności). Dochodzę do wniosku, że zostałem zupełnie niezrozumiany - pytam o sens, a dostaje odpowiedź, bym dał sobie spokój z szukaniem głębszego sensu, a szukał sensu doraźnego.
I jeszcze jedno: z jednej strony zakładacie, że wszystko jest względne, że nie ma dobra i zła, a z drugiej sami bawicie się w sędziów sprawiedliwości odżegnując chrześcijan od czci i wiary, obarczając ich za większość nieszczęść, jakie spotkały ludzkość. Gdzie tu logika?

#62
24-10-2012 14:22
 Ocena 4 na 4
Mateusz Kożuch (2120 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
Widzę, że wzorem innych religijnych unikasz odpowiedzi na co trudniejsze i obnażające "moralność" wierzących pytania. No ale niech Ci będzie:

>A co poradzisz tym, którzy są ubodzy, kalecy, umierający, bez przyjaciół, bez rodzin, którym nic w życiu nie wyszło, którzy zostali przedwcześnie pokonani przez ból, śmierć? Co im powiesz, zginiecie bez pamięci.

Powiem prawdę zgodną z aktualnym stanem wiedzy (wiedzy nie wiary). Poza tym na pewno ja bym o kimś takim pamiętał.
Moja mama- katoliczka zresztą- zwykła mawiać:
Nie kłam! Najczarniejsza prawda jest tysiąckroć lepsza niż najpiękniejsze kłamstwo.

>Co mi po pamięci, która się kiedyś kończy, bo skończy się prędzej, niż myślisz.

Ależ oczywiście, że się skończy i zdaję sobie sprawę, iż w moim przypadku bedzie to góra dwa pokolenia (jeżeli którekolwiek z moich dzieci zdecyduje się na potomstwo).

>Czy naprawdę nie pragniesz - choćby zabrzmi to pewnie dla Ciebie absurdalnie - żyć wiecznie?

Nie. Aż tak zadufany w sobie to nie jestem.

Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g

#63
24-10-2012 14:36
 Ocena 5 na 5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
Jak to mam wypaczony obraz religii?

Brak higieny w średniowieczu to wypaczony obraz, czy fakty?
Cofnięcie się wiedzy ludzkości w okresie średniowiecza to wypaczony obraz, czy fakty?
Prześladowania z powodu wiary to wypaczony obraz, czy fakty?
Itd.

Przecież ja nie twierdzę, że każdy chrześcijanin tak ma. Wręcz przeciwnie. Ja uważam, że większość chrześcijan po prostu nie ma pojęcia o swojej religii i jej historii.

Co do szukania wyjaśniania świata, czy raczej sensu świata to jak szukanie różowego słonia w trampkach albo atomu większego od stołu... Kolejne Twoje presupozycje. Nie możesz założyć, że życie ma jakiś sens. Naukowa hipoteza powinna brzmieć: czy życie ma jakiś głębszy wymiar, niż ten ludzki i jeśli tak to jaki. Nie dopuszczasz możliwości, że życie nie ma głębszego sensu i żaden twórca nie był przy tym obecny.

Argumentujesz mówiąc, że wizja człowieka, który powstał w wyniku ewolucji, a nie został stworzony, przez Boga ojca, jest smutniejsza, co tak naprawdę merytorycznie nic nie znaczy. Różowe jednorożce też na pewno są fajniejsze od koni, tylko że niestety nie istnieją!

Podobnie nie uważam, że nie ma dobra i zła. Te wartości oczywiście są, ale każdy je sobie sam ustanawia. Co za różnica czy wymyślisz sobie sam, czy zawierzysz jakiemuś prorokowi?

Człowiek wybiera jakimi wartościami w życiu się kieruje. Tyle.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

#64
24-10-2012 14:58
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
> Co determinuje rozwój ewolucji? Proces czy inteligencja? Jeśli proces, to my również jesteśmy pozbawieni inteligencji.
Z historii życia na Ziemi wynika, że przed powstaniem inteligencji zaawansowanej na tyle, by podejmować plany i je realizować, ewolucja była ślepym procesem polegającym na sprawniejszym dopasowaniu się do świata czyli oportunizmie.
Po uzyskaniu złożoności układu nerwowego i systemu komunikacji międzyosobniczej (języka) włączyła się do dziejów (za sprawą naszych prababek) ewolucja kulturowa czyli inteligentnie planowana. Od wtedy nie tylko dopasowujemy się do warunków zewnętrznych, lecz także rozmyślnie zmieniamy te warunki.

O który etap ewolucji pytasz - biologiczny czy biologiczny+kulturowy?

#65
24-10-2012 15:56
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>Co Ty z tymi "Oni Ci to zrobili i to Ci nie da spokoju" - nie czuję się wcale zniewolony.
No ależ przecież! Z całkowitej wolności pleciesz głupstwa o jakichś nadprzyrodniczych bytach, latasz do świątyni uczestniczyć w idiotycznych zabobonnych obrzędach choć niczego nie umiesz rozumnie wyjaśnić.

>Prawie każdy z uczestników tego forum mieniącym się materialistą czy ateistą sugeruje mi zniewolenie umysłowe przez jakąś złowrogą, prawie tajemną, organizacje zwaną zapewne kościołem lub religią.
Ale gdzie ta, ale gdzie ta! Klepanie litanii do mamusi Boga w Polsce oraz pielgrzymki do czarodziejskiego obrazka na Jasnej Górze to po prostu racjonalny, wolny wybór polskiego katolika. Klepanie rakat oraz pielgrzymka do Mekki to racjonalny, wolny wybór muzułmanina. I to że z punktu widzenia osobnika postronnego jesteście tak samo straszni i tak samo śmieszni nie zmąci Twojego zadowolenia z siebie.

>Osobiście znam byłych ateistów, którzy zaczęli wierzyć (choć byli wychowani w ateistycznych rodzinach) i wcale im nie ciąży religia, czy wiara. Skąd tyle podejrzliwości.
Skąd? Bo łżesz oklepane łgarstwa.
Wystraszony wnuczek przed wizytą u dentysty pyta babci:
-Babciu, miałaś kiedyś wyrywany ząb?
-Ząb? Setki, wnusiu, set-ki!

>Skąd wreszcie szukanie "zła" u innych, skoro z natury przeczy się istnieniu dobra czy zła?
Nic się nie poradzi na to co sobie zafiksowałeś? Jaki racjonalny osobnik przeczy istnieniu dobra i zła?

>Czy stawianie pytań, to już przeszkadzanie?
Stawianie pytań kiedy zna się z góry odpowiedzi i chce przy nich pozostać za wszelką cenę to nie jest mądre, niestety.

>Mam siedzieć cicho, nawet, jeśli wg. Ciebie zasługuje na miano idioty?
Tym bardziej.

>-Skąd ta pewność? Badałeś ich, rozmawiałeś z nimi?
Miliardy wierzących w tysiące Bogów przez tysiąclecia nie wypracowało jednego rozumnego zdania o Bogu jako elemencie czy cesze rzeczywistości.
Kiedyś zapewne będzie się was badać i leczyć, dzisiaj jeszcze możesz pyszczyć ile wlezie.

>masz rację nie przeczytałem ani jednej książki Sartre'a, ponieważ tego typu literatura mnie nie interesuje. Po cóż zagłębiać się w nihilzm?
A po co wielu tutejszych zagłębia się w wypociny religijnych? Żeby wiedzieć, żeby móc polemizować rozumnie i świadomie. Tobie ksiądz napluje w ucho i już uważasz, że masz pełny mózg mądrości

>A co poradzisz tym, którzy są ubodzy, kalecy, umierający, bez przyjaciół, bez rodzin, którym nic w życiu nie wyszło, którzy zostali przedwcześnie pokonani przez ból, śmierć? Co im powiesz, zginiecie bez pamięci.
To też wizja jaką wywołują katolicy żeby zohydzić w swoich oczach ateistów - wyobrażają sobie ich latających po hospicjach i odbierających nadzieje umierającym. Ale to tylko wizje chorych, nienawistnych umysłów.
Natomiast człowiek uczciwy kiedy dojdzie do rozmowy powinien zawsze uczciwie swe poglądy prezentować.

>Czy naprawdę nie pragniesz - choćby zabrzmi to pewnie dla Ciebie absurdalnie - żyć wiecznie?
Trzeba umieć odróżnić pragnienia, marzenia, fantazje od mrzonek. Na moje rozkazanie to jest woda w kranie, a nie Bóg co mnie przygarnie w niebie.

>Nie rozumiem, na jakiej podstawie materialista może mówić o świadomości - przecież czegoś takiego nie ma
Ja natomiast rozumiem,z e na podstawie bezmyślnej złośliwości możesz mówić takie bzdury. Człowiek religijny jest zdolny do każdej nikczemności, także do upodlenia siebie byle wiarę w swym umyśle chronić. Twoja wiedza jest znikoma, więc próg upodlenia u Ciebie jest dość nisko.
Ludzie rozumni nie kwestionują istnienia świadomości (tak jak dobra i zła) tylko ich definicje są dla Ciebie niepojęte.

>Czy nie widzisz żadnych pozytywów ze strony jakiejkolwiek religii?
Używałem czasem na forach sygnaturki brzmiącej:
Nie istnieje dobro, które nie zaistniałoby bez religii.
Istnieje wiele zła, które nie zaistniałoby bez religii.

Nie jesteś w stanie tego podważyć. Religie są bezwartościowe, a często szkodliwe.

>Dla Was wszyscy chrześcijanie, to albo cynicy (szukający władzy i bogactwa) albo ogłupione, manipulowane przez tych pierwszych barany. Poza tą grupą nie widzicie nikogo innego, zatem trudno jest dyskutować na takim gruncie.
A justn69 zaraz nam pokaże grupę mądrych, świadomych chrześcijan co swoje bzdety potrafią rozumnie wyjaśnić.

>Z góry zakładacie własną przewagę intelektualną, wszak mienicie się racjonalistami,
Z góry? Nie! Z dołu! To wynik obserwacji, a nie założenie.

Chyba nie mam więcej siły na przetrząsanie śmietnika w Twojej głowie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#66
24-10-2012 18:00
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69

>Mnie to tłumaczenie nie przekonuje. Jak można mówić o błędzie w świecie materialnym, gdzie o wszystkim decydują nie do końca zbadane procesy? Co determinuje rozwój ewolucji? proces czy inteligencja? Jeśli proces, to my również jesteśmy pozbawieni inteligencji.
>

Ale to że czegoś nie rozumiem nie jest powodem by modlić się do zapalniczki.
Mnie ta niewiedza właśnie uspokaja. Ten ciężar poznania.
Jestem wobec tych pytań niczym człowiek pierwotny wobec ognia. Jednak mam już tą wiedzę że nie rozumiejąc czegoś nie muszę sobie tworzyć alternatywnych rozwiązań problemu dla "świętego spokoju". Nie muszę jak kiedyś wymyślać sobie boga ognia by zaspokoić strach przed nie znanym.
Ktoś kiedyś pozna odpowiedzi na te pytania.

#67
24-10-2012 19:20
 Ocena 7 na 7
Baranica (275 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>Czyli nie ma przypadków? wszystko jest zdeterminowane przez prawa fizyki? Nawet mój tępy mózg? Eureka, więc daje na luz i idę palić trawkę! Zatem Twoja superinteligencja nie jest Twoją zasługą, a jest zdeterminowana przez procesy, nad którymi nie panujesz i nie masz władzy.

Ręce opadają jak się czyta takie bzdury. Z wiarą nie ma dyskusji a i czasu szkoda.

Gdy rozum śpi budzą się demony.

#68
24-10-2012 22:54
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
>Myślę, że
>prawie każdego człowieka (i tu może mój mózg jest ograniczony, bo trudno mi przyjąć, że są ludzie,
>którym to wisi i powiewa) nurtuje myśl o SENS życia, istnienia świata.

"Wisi mi to i powiewa". Nie obchodzą mnie coś takiego jak sens życia. Jestem, mam plany, te krótkoterminowe i długoterminowe, marzenia, problemy, zainteresowania... sensu życia nie potrzebuję na doczepkę.

Istnienie świata? Widzę, że istnieje, ludzkość potrafi w mniejszym bądź większym stopniu wyjaśnić jak istnieje i skąd się wziął. To mi wystarcza.

>Jeśli BÓG nie istnieje, to jaki jest sens tego wszystkiego?Jaki jest SENS odpowiadać na moje
>pytania, jaki jest sens walczyć z chrześcijaństwem, z innymi religiami, udowadniać swoje racje,
>twierdzić, że osoby wierzące w coś tam lub kogoś tam, to wstecznicy, ciemnogród i hamulec w rozwoju
>tego świata?

Jak to jaki jest sens? Żyjemy, świat idzie do przodu i mam nadzieję, że tak pozostanie. Dlatego to wszystko ma sens, jeżeli nie dla mnie, to dla przyszłych pokoleń. Nie wiem po co nam bóg na doczepkę. Może czas pogodzić się z myślą, że człowiek żyje kilkadziesiąt lat i potem zostaje z niego trochę prochu? To nawet trudne, chyba każdy miewa czasem pragnienie tego, aby żyć wiecznie. Pożyjemy, zobaczymy, medycyna wszak idzie do przodu

>Skąd posiedli wiedzę o tym, co jest POSTĘPOWE (czy DOBRE to już inna sprawa)?

Jak świat, to jest ludzkość się dzięki temu się rozwija, to jest to postępowe. Jeżeli coś rozwiązuje nasze problemy, zaspokaja ciekawość, albo zwyczajnie dostarcza nam rozrywki to jest to postęp. To oczywiście bardzo skrócona definicja.

>Jaki jest SENS zużywać swoją energię, emocje, siły, rozum na dywagacje istnieje - nie istnieje, w
>sytuacji, kiedy nie ma to najmniejszego ZNACZENIA.

Jeżeli dla mnie ma coś znaczenie, to wtedy to robię. Bo chcę, bo mogę, bo mam widzimisia.

>Zakładając, ze Bóg nie istnieje, a wszystko jest WYNIKIEM PRZYPADKU, ślepej ewolucji, to i również
>światopogląd ludzi wierzących (nawet jeśli żyją w błędzie - choć trudno w przypadku "przypadkowego"
>świata mówić o jakimkolwiek błędzie), jest wynikiem EWOLUCJI.

Nie zgadzam się co do słowa przypadek. Raczej nazwałbym to splotem sprzyjających okoliczności. Co do ewolucji - zgadzam się. Człowiek jest z natury istotą ciekawą, która lubi tą ciekawość zaspokajać. Pierwsi ludzie nie wiedzieli jak powstał świat, nie wiedzieli jak wygląda, dlaczego zachodzą jakieś zjawiska, więc znaleźli wyjaśnienie - religię. Błędne oczywiście.

>Zakładając, że świat pozbawiony jest 'ducha', że jest rządzony przez ślepe siły materii, jak
>wytłumaczyć fakt, że jednak te ślepe mechanizmy działające w ludzkim , złożonym z materii mózgu,
>doprowadziły część zwierząt zwanych ludźmi, do pojęcia niematerialnego 'ducha' zwanym Bogiem. BŁĄD
>EWOLUCJI?

Tak jak wyżej, zwyczajna ciekawość. Człowiek ma wspaniałą zdolność do myślenia abstrakcyjnego, widać w tym sposobie myślenia znalazło się także miejsce dla istot nadprzyrodzonych.

>NIECH MI ktoś odpowie, bo jakiego grzyba UDOWADNIAĆ swoje racje, w imię czego, lub kogo, jeśli
>"wierzy" się, że świat jest materialny i jako taki nie ma sensu?

Świat nie ma sensu? Sam fakt że istnieje i ja dzięki temu jestem, ma dla mnie bardzo głęboki sens

>Przecież to wszystko i tak
>przeminie, zostanie połknięte przez ślepe siły EWOLUCJI.

Raczej przez śmierć, przemijanie, całkiem naturalna sprawa.

>Co popycha ludzi niewierzących do
>UDOWADNIANIA swoich racji? Niewidzialna siła czy czysty mechanizm, będący następstwem procesów
>zachodzących w mózgu.

To drugie oczywiście.

>Jeśli to drugie, to trudno sobie wyobrazić bardziej absurdalną sytuację: WALKA (NIEMATERIALNA) dwóch
>procesów myślowych będących wynikiem skomplikowanego zbiegu okoliczności cząstek materii, spośród
>których jeden uważa (na marginesie do rozstrzygnięcia zostaje fakt, w jaki sposób proces ten może
>cokolwiek UWAŻAĆ I ZAKŁADAĆ), że ma rację ponieważ POZNAŁ (w jaki sposób poznał?), że jego BYT nie
>ma sensu, ponieważ powstał zupełnie niezamierzenie i przypadkowo, a drugi utrzymuje, że ma rację,
>ponieważ POZNAŁ, że jako BYT ma jednak sens, ponieważ został zbudowany przez KOGOŚ.

Myślę, że rację ma ten, kto ma dowody i racjonalne wyjaśnienie. Dowody wysnute na podstawie badań, eksperymentów i obserwacji.

>TO tak jakby wyobrazić sobie dwa spierające się z sobą roboty, spośród których jeden uważa, że
>zbudował go człowiek, któremu ma służyć, a drugi utrzymuje, że nie wie po co powstał i do czego ma
>służyć.

Ja wiem dlaczego powstałem. Powstałem dlatego, bo zaistniały odpowiednie warunki do rozwoju takiego organizmu jak ja. Człowiek o imieniu Maciek

>NIE UMIEM ŻYĆ W ŚWIECIE, KTÓRY NIE MA SENSU

Jeszcze raz to napiszę, po cholerę szukać sensu tam gdzie go nie ma? Świat ma swój początek, ma rządzące nim prawa, ma ludzi którzy zadają mniej lub bardziej dziwne pytania... czego więcej trzeba?

>NIE UMIEM ROBIĆ CZEGOŚ, CO NIE MA ZNACZENIA

Ja nigdy nie robię czegoś, co nie ma znaczenia. Nawet jak bezsensownie obracam długopis w palcach, to ma to znaczenie. Działa uspokajająco.

>NIE CHCĘ BYĆ BYTEM BEZ ZNACZENIA

Ale Pan ma znaczenie. W tej chwili ma Pan znaczenie dla mnie, bo dostarczył mi Pan rozrywki zakładając ten temat. Wbrew pozorom lubię, kiedy ktoś myśli inaczej niż ja i potrafi to ładnie opisać.

>CZY WOBEC POWYŻSZEGO MÓJ ŚWIATOPOGLĄD JEST WYNIKIEM BŁĘDU EWOLUCJI?

Nie błędu, tak już człowiek działa. Proponuję dowiedzieć się czegoś więcej o ewolucji i powstaniu wszechświata, jest masa publikacji popularnonaukowych które są zrozumiałe nawet dla takiego tłuka z fizyki i biologii jak ja. Kto wie, może po przeczytaniu zmieni Pan światopogląd?

>SKĄD WIADOMO CO JEST BŁĘDEM, SKORO NIE WIADOMO CO JEST PRAWDĄ, CZYLI CELEM EWOLUCJI?

Jedyny cel jaki ma proces ewolucji, to dostosowanie się do warunków w jakich znajduje się dany organizm.

Pozdrawiam!

#69
25-10-2012 08:51
 Ocena 1 na 1
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi Mateusz Kożuch
>Widzę, że wzorem innych religijnych unikasz odpowiedzi na co trudniejsze i obnażające "moralność" wierzących pytania. No ale niech Ci będzie:\

Nie bardzo rozumiem o jakie pytanie chodzi, coś mi być może umknęło. Zresztą nikt ne jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania.

>Ależ oczywiście, że się skończy i zdaję sobie sprawę, iż w moim przypadku bedzie to góra dwa pokolenia (jeżeli którekolwiek z moich dzieci zdecyduje się na potomstwo). -

I przechodzisz nad tym do porządku dziennego.

>>Czy naprawdę nie pragniesz - choćby zabrzmi to pewnie dla Ciebie absurdalnie - żyć wiecznie?
>Nie. Aż tak zadufany w sobie to nie jestem.

Ja nie widzę w tym nic z zadufania - po prostu pragnę, by to co dobre (= życie, szczęście) trwało, tak samo pragnę tego samego dla innych. Czy takie pragnienie jest pozbawione sensu - pożyjemy zobaczymy (pewności nie ma, ale jest nadzieja).

#70
25-10-2012 08:58
 Ocena 1 na 3
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi farmer
Nie muszę jak kiedyś wymyślać sobie boga ognia by zaspokoić strach przed nie znanym.
>Ktoś kiedyś pozna odpowiedzi na te pytania.

Nie rozumiem o jakim strachu piszesz, czy wiara wynika wg. Ciebie tylko z braku możliwości odpowiedzi na trudne pytania, ze strachu? Ja mam inną optykę. Dla mnie wiara, to przedłużenie tego, co dobre, chcę, by to co dobre (życie, szczęście) trwało i szukam tego, co mi pozwoli to dobro przedłużyć. Na razie jedyną opcją jest Bóg. Co mi daje nauka? Dużo, a jakże niewiele. Daje mi odpowiedź na nikły procent moich pytań, zresztą odpowiedź nauki jest nietrwała, zmienna. a 100 lat na te same pytania da inną odpowiedź, a za milion być może nie udzieli już żadnej odpowiedzi, bo być może po prostu nie będzie już ludzi. Taka perspektywa mnie nie zadowala.

#71
25-10-2012 09:00
 Ocena 1 na 1
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi Baranica

>Ręce opadają jak się czyta takie bzdury. Z wiarą nie ma dyskusji a i czasu szkoda.
>
Gdy rozum śpi budzą się demony.


Pewnie że szkoda zwłaszcza, że się go ma tak mało.

#72
25-10-2012 09:12
 Ocena 9 na 9
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>A czy nie przyszło Ci do głowy, że można pogodzić jedno i drugie: życie tu na ziemi i życie pośmiertne?

To nie o to chodzi, żeby pogodzić, bo to można i większość daje radę. Choć nie wszyscy. Ci, co nie dają, są najbardziej ewidentnymi ofiarami zaświatowego prania mózgu. Zapewne sam widzisz takich zniszczonych biedaków. Ale Ty nie zauważasz, nie rozumiesz i nie jesteś w stanie poczuć, jak życie pośmiertne w czyjejś głowie poniża, degraduje, uwłacza życiu doczesnemu. Jedynemu i prawdziwemu. Jedyne, co mamy na pewno, to właśnie TO, nasze teraz życie.

Zmyślaniem doskonałych za/światów, dodatkowych rodzajów wiecznego nad/bycia degradujesz to życie. Takie chrześcijaństwo, robi oczywiście wiele wrzasku w temacie tego życia i tego świata, ale je lekceważy, bo strąca z piedestału wartości na rzecz zmyślonej alternatywy. Nigdy wyznawcy takiej religii nie będą całkowicie "ukorzenieni" w rzeczywistości, bo mają lepszą, ba doskonałą, perspektywę. Człowiek postawiony tylko wobec rzeczywistości może (nie musi, bo wpływy kulturowe różne), wejść w życie z pełnym oddaniem i afirmacją, bez dzielenia (które zaświatowcom zawsze wyjdzie słabo, bo na niekorzyść rzeczywistości względem wiecznej i doskonałej bajki), ze skupieniem i pasją wyłącznie na rzeczywistości. Poświęcanie uwagi problemom umierania, śmierci, pośmierci i zaświatów musi automatycznie prowadzić do mniejszego lub większego lekceważenia życia bo doskonałe łakocie nie po jego stronie leżą, a to ma zawsze złe, a nawet czasami katastrofalne konsekwencje tak dla jednostki, jak i ogółu. Od tylko rozmycia wagi własnego istnienia w tym świecie, czyli wkroczenia w świat absurdalnych pojęć, obiektów, czynności, dążeń, myśli, przeżyć, potrzeb, lęków, pragnień, wyobrażeń, po dyskredytację, niechęć, pogardę, a często nienawiść i gnębienie względem innych, odmiennych, niezgodnych z własnym wyobrażeniem tego, co słuszne, jedynie wartościowe, bo samemu ma się prawdy absolutne, "najdobrzejsze", uniwersalne i wieczne. I to pochodzące od samego Najwyższego. Jak sie stoi w rozkroku, jedną nogą w rzeczywistości, drugą w zmyślonej ale cudownie doskonałej bredni, to się nigdy nie będzie żyło w pełni dla rzeczywistości, bo "lepsza perspektywa" zeżre większą część energii, pozytywnych uczuć, zapału, pasji. Zaświatowiec nigdy nie odczuje życia tak, jak człowiek oddany w pełni życiu i afirmujący tylko prawdę, a więc rzeczywistość. Bo dla zaświatowca to nie jedyny i nie najlepszy ze światów. W gruncie rzeczy takie coś nie bardzo udane, marne, można zlekceważyć, odpuścić bo to co po śmierci, to ho ho ho.
Dla mnie takie widzenie rzeczy to nikczemna zdrada. Urodziłeś się dla tego świata, a zdrajcy wyprowadzili z niego Twoją pełną uwagę, pełne oddanie, całkowitą wierność na rzecz fikcji. Pełną miłość i afirmację rozdarto i podzielono, lepszą perspektywą obdarzając niestniejące, zmyślone, pośmiertne.

>Czy nie widzisz żadnych pozytywów ze strony jakiejkolwiek religii? Czy mało było w historii postaci, które pokazały, że życie spędzone na szukaniu Boga, może być wartościowe i piękne. A nauczanie Chrystusa o wybaczaniu, o zaniechaniu odwetu, przemocy. To wszystko nic?

Właściwie nic. Cały szwindel polega na tym, że eksponuje się tu elementy pozornie pozytywne. Pozornie, bo zbudowane na fatalnym fundamencie. Czyli nienawiści do rzeczywistości, bo, takie choćby chrześcijaństwo, na niej jest zbudowane. Eksponuje się np. miłość bliźniego (co i tak generalnie nie działa, bo w takim wydaniu jest bez sensu), a ukrywa nienawiść, bo tylko nienawiść w chorej głowie pogardzającego rzeczywistością człowieka mogła zrodzić pomysł właściwego/docelowego istnienia poza rzeczywistością. Chrześcijaństwo jest zrodzone z nieumiejętności docenienia i pozytywnego wartościowania Świata Prawdziwego. I tu się urodziło doskonałe zewnętrze.
Eksponujesz Jezusa z wybaczaniem itd. ale zapominasz, że:
Cytat:
Bóg zarówno w pojęciu katolickim, prawosławnym, jak i w głównych nurtach protestantyzmu stanowi jedność w trzech osobach (Trójca Święta: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty), przy czym każda z tych osób jest pełnią Boga, tym samym Bogiem, który jest jeden.


ale zapominasz, że ten sam zatem osobnik - Jezus jako Ojciec:

Księga Ozeasza 14. 1
"1 Samaria odpokutuje
za bunt przeciw Bogu swojemu:
poginą od miecza, dzieci ich będą zmiażdżone,
a niewiasty ciężarne rozprute."

Księga Liczb 31. 7
7 "Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn.

Księga Liczb 31. 17
17 Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną. 18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu."

1 Księga Samuela 15.2
"2 Tak mówi Pan Zastępów: Ukarzę Amaleka za to, co uczynił Izraelitom, jak stanął przeciw nim na drodze, gdy szli z Egiptu. 3 Dlatego teraz idź, pobijesz Amaleka i obłożysz klątwą wszystko, co jest jego własnością; nie lituj się nad nim, lecz zabijaj tak mężczyzn, jak i kobiety, młodzież i dzieci, woły i owce, wielbłądy i osły."

Księga Ezechiela 9.5
Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! 6 Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak. Zacznijcie od mojej świątyni!? I tak zaczęli od owych starców, którzy stali przed świątynią. 7 Następnie rzekł do nich: Zbezcześćcie również świątynię, dziedzińce napełnijcie trupami! Wyszli oni i zabijali w mieście.

Izajasz 13, 9,15-16
Oto dzień Pański nadchodzi okrutny, najwyższe wzburzenie i straszny gniew, żeby ziemię uczynić pustkowiem
i wygładzić z niej grzeszników. (...)Każdy odszukany będzie przebity, każdy złapany polegnie od miecza. Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach, ich domy będą splądrowane, a żony - zgwałcone

Pamiętaj, że JEDEN jest. I wiedz, komu sie kłaniasz i przed kim pełzasz.

#73
25-10-2012 09:13
 Ocena 6 na 6
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>Widzisz tylko czarne karty historii religii (głównie chrześcijaństwa), tak jak gdyby ateiści czy materialiści byli aniołami (a wiemy z historii, że tak ie było)

Wszelcy jedynosłuszni, wierzący w swoją absolutną i doskonale doskonałą prawdę idealiści, absolutyści i uniwersaliści, czy to z bogiem czy bez, po dojściu do mniejszej czy większej władzy, byli/są zawsze przekleństwem dla innych.

#74
25-10-2012 09:22
 Ocena 1 na 1
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi astrotaurus
>Kiedyś zapewne będzie się was badać i leczyć, dzisiaj jeszcze możesz pyszczyć ile wlezie.
I to jest ta oznaka postępu? To już było przerabiane w Nazistowskich Niemczech i Sowieckiej Rosji, z tymże, że część nieuleczalnie chorych na religię po prostu likwidowano. Czy do tego zmierzasz?

wyobrażają sobie ich latających po hospicjach i odbierających nadzieje umierającym. Ale to tylko wizje chorych, nienawistnych umysłów.

Niestety nie tylko wizje, w Holandii to już fakt.

>Trzeba umieć odróżnić pragnienia, marzenia, fantazje od mrzonek. Na moje rozkazanie to jest woda w kranie, a nie Bóg co mnie przygarnie w niebie.

Dla Ciebie pragnienie szczęścia wiecznego to to samo, co pragnienie wody w kranie?
>>Nie rozumiem, na jakiej podstawie materialista może mówić o świadomości - przecież czegoś takiego nie ma

>Ja natomiast rozumiem,z e na podstawie bezmyślnej złośliwości możesz mówić takie bzdury. Człowiek religijny jest zdolny do każdej nikczemności, także do upodlenia siebie byle wiarę w swym umyśle chronić. Twoja wiedza jest znikoma, więc próg upodlenia u Ciebie jest dość nisko.

Gdzie widzisz złośliwość z mojej strony? Upodlenie - co za słownictwo!

>Ludzie rozumni nie kwestionują istnienia świadomości (tak jak dobra i zła) tylko ich definicje są dla Ciebie niepojęte.

Czym jest zatem świadomość dla ateisty i materialisty?

>>Z góry zakładacie własną przewagę intelektualną, wszak mienicie się racjonalistami,
>Z góry? Nie! Z dołu! To wynik obserwacji, a nie założenie.

>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Fakt jest taki, że strasznie się denerwujesz, tylko nie wiem dlaczego? Nadal nie rozumiem, jak człowiek, który ma świadomość, że nic po nim nie pozostanie, tak emocjonalnie podchodzi do tych, którzy twierdzą inaczej - co to zmienia w jego podejściu do życia? Nic, więc po co te nerwy?
>

#75
25-10-2012 09:38
 0 na 2
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi darkside
Masz starotestamentalną wizję Boga. Chrześcijaństwo, przynajmniej w obecnej formie, od tej wizji odchodzi. Jeśli wg. Ciebie chrześcijańska miłość bliźniego sprowadza się do nienawiści człowieka, to cóż mogę więcej napisać? Ja mam inna wizję, nie odrzucam życia, ani ziemskiego, ani pozaziemskiego.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365