 |
Pytanie o istnienie nieistnienie Boga Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-10-2012 08:51 | justn69 (61 punktów) | Pytanie o istnienie nieistnienie Boga 0 na 8 | Od dłuższego czasu mam problem. Intuicyjnie jestem lub uważam się za osobą wierzącą, choć przyznam, że czasami mam chwile zwątpienia. Jednak nawet jeśli przez chwilę mam wątpliwość, co do istnienia Boga, wracam do wiary, że jednak On istnieje. Podstawą mojej wiary jest właśnie - tak to nazywam, chociaż racjonaliści z tego forum pewnie będą się z tego zżymać i naśmiewać - RACJONALIZM. Myślę, że prawie każdego człowieka (i tu może mój mózg jest ograniczony, bo trudno mi przyjąć, że są ludzie, którym to wisi i powiewa) nurtuje myśl o SENS życia, istnienia świata. Jeśli BÓG nie istnieje, to jaki jest sens tego wszystkiego. Jaki jest SENS odpowiadać na moje pytania, jaki jest sens walczyć z chrześcijaństwem, z innymi religiami, udowadniać swoje racje, twierdzić, że osoby wierzące w coś tam lub kogoś tam, to wstecznicy, ciemnogród i hamulec w rozwoju tego świata? Skąd posiedli wiedzę o tym, co jest POSTĘPOWE (czy DOBRE to już inna sprawa)?
Jaki jest SENS zużywać swoją energię, emocje, siły, rozum na dywagacje istnieje - nie istnieje, w sytuacji, kiedy nie ma to najmniejszego ZNACZENIA.
Zakładając, ze Bóg nie istnieje, a wszystko jest WYNIKIEM PRZYPADKU, ślepej ewolucji, to i również światopogląd ludzi wierzących (nawet jeśli żyją w błędzie - choć trudno w przypadku "przypadkowego" świata mówić o jakimkolwiek błędzie), jest wynikiem EWOLUCJI.
Zakładając, że świat pozbawiony jest 'ducha', że jest rządzony przez ślepe siły materii, jak wytłumaczyć fakt, że jednak te ślepe mechanizmy działające w ludzkim , złożonym z materii mózgu, doprowadziły część zwierząt zwanych ludźmi, do pojęcia niematerialnego 'ducha' zwanym Bogiem. BŁĄD EWOLUCJI?
Przyjmując, że pojawienie się pojęcia Boga to wynik "błędu" ewolucji, pozostaje pytanie: JAKIE ZNACZENIE ma walka z tym domniemanym BŁĘDEM? NIECH MI ktoś odpowie, bo jakiego grzyba UDOWADNIAĆ swoje racje, w imię czego, lub kogo, jeśli "wierzy" się, że świat jest materialny i jako taki nie ma sensu? Przecież to wszystko i tak przeminie, zostanie połknięte przez ślepe siły EWOLUCJI. Co popycha ludzi niewierzących do UDOWADNIANIA swoich racji? Niewidzialna siła czy czysty mechanizm, będący następstwem procesów zachodzących w mózgu.
Jeśli to drugie, to trudno sobie wyobrazić bardziej absurdalną sytuację: WALKA (NIEMATERIALNA) dwóch procesów myślowych będących wynikiem skomplikowanego zbiegu okoliczności cząstek materii, spośród których jeden uważa (na marginesie do rozstrzygnięcia zostaje fakt, w jaki sposób proces ten może cokolwiek UWAŻAĆ I ZAKŁADAĆ), że ma rację ponieważ POZNAŁ (w jaki sposób poznał?), że jego BYT nie ma sensu, ponieważ powstał zupełnie niezamierzenie i przypadkowo, a drugi utrzymuje, że ma rację, ponieważ POZNAŁ, że jako BYT ma jednak sens, ponieważ został zbudowany przez KOGOŚ.
TO tak jakby wyobrazić sobie dwa spierające się z sobą roboty, spośród których jeden uważa, że zbudował go człowiek, któremu ma służyć, a drugi utrzymuje, że nie wie po co powstał i do czego ma służyć.
NIE UMIEM ŻYĆ W ŚWIECIE, KTÓRY NIE MA SENSU NIE UMIEM ROBIĆ CZEGOŚ, CO NIE MA ZNACZENIA NIE CHCĘ BYĆ BYTEM BEZ ZNACZENIA CZY WOBEC POWYŻSZEGO MÓJ ŚWIATOPOGLĄD JEST WYNIKIEM BŁĘDU EWOLUCJI? SKĄD WIADOMO CO JEST BŁĘDEM, SKORO NIE WIADOMO CO JEST PRAWDĄ, CZYLI CELEM EWOLUCJI?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..#46 8 na 8 | grzmot (741 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > Czyli wg. ateisty nasza dyskusja, to dyskusja dwóch mechanizmów. Dla mnie taka dyskusja jest bezcelowa. Czy coś w ogóle wyjaśni. NIC. Nie wnosi nic dla mnie, ani dla drugiej strony. Jest po prostu FRUSTRUJĄCA. Wolę pozostać przy swoim... nawet jeśli się mylę, I TAK NIE MA TO - WEDŁUG WASZEGO ŚWIATOPOGLĄDU - NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA.Problem w tym, że myślisz zbyt czarno-biało. Albo istota "uduchowiona" - albo "pusty" mechanizm. Tymczasem w rzeczywistości mamy do czynienia z umysłem - funkcją mózgu wynikającą z odpowiedniej mocy obliczeniowej i nagromadzenia informacji. To jest "tylko" materia i "tylko" automat, ale bardzo skomplikowany, rozwijający się, świadomy automat. Gromadzenie dodatkowej, spójnej informacji jest dla takiego automatu po prostu korzystne - a przy okazji często przyjemne. Dla kogo ta dyskusja mogłaby być celowa? Dla ciebie - bo szukasz wyjaśnień, ale nie wszystkie przychodzą w strawnej formie? Dla "nas" - jako szerzenie wiedzy, jedno doświadczenie więcej z zagubionym człowiekiem - ale może też rozrywka i prokrastynacja  . Mylisz też "nasz" światopogląd ze swoją wizją "naszego" światopoglądu - ale to już inna bajka. > RACZEJ MI NIE POMOŻECIE - bo NIE CZUJĘ SIĘ W POTRZEBIE. W czym możecie mi pomóc? Chcecie mi udowodnić, że zginiemy wszyscy prędzej czy później i ślad po nas nie pozostanie? Co tu udowadniać.Ależ czujesz się w potrzebie - tylko nie chcesz tego przyznać. Przecież tu jesteś - to coś znaczy, prawda? Znowu widać to czarno-białe myślenie, "ślad po nas nie pozostanie" - to bzdura. Nie zamykaj się na prawdę  . Pozostanie wiele różnych śladów, niektóre bardzo trwałe i pozytywne. > Ja przyjąłem optykę nadziei, wy intelektualnej BEZNADZIEI.To zdanie niestety ujawnia twoje mocne zindoktrynowanie. To kalka, którą bezmyślnie powtarza wielu wierzących, te same słowa, ten sam brak argumentów dowodzący braku zrozumienia. Nie potraktuj tych słów jako ataku, po prostu pewne wzorce są bardzo widoczne. Powodzenia. |
| justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | Ale pamiętaj, że byty religijne są GÓWNO warte, bo choć uwiecznione, po prostu są fałszywe. Ale jak się musisz zaczarować pośmiertnie, to sie czaruj. Kogo to... > Skąd ta pewność, że są do końca fałszywe? Nie twierdzę, że wszystkie są z góry prawdziwe, ale dążą do poznania prawdy. |
| justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > Ty w życiu nie przeczytałeś, ani jednej jego książki, nie rozpoznałeś cytatu i bez Wikipedii w ogóle nie będziesz w stanie dalej rozmawiać na ten temat- masz rację nie przeczytałem ani jednej książki Sartre'a, ponieważ tego typu literatura mnie nie interesuje. Po cóż zagłębiać się w nihilzm? Zdaje mi się, że według tego Pana maja świadomość - z kimże zatem wymieniasz poglądy, z nicością? Absurd A jeśli tak Cię korci, by nazwać mnie idiotą, proszę bardzo. Jeśli Ci to pomoże? Mi to na pewno nie zaszkodzi. Dziwi mnie jedno, dlaczego odpisujesz temu, który o niczym nie ma pojęcia i wykazuje brak choćby śladowej erudycji, popełnia szkolne błędy logiczne. Jaki masz cel? Jaki jest cel odpisywania, skoro wszystko pozbawione jest sensu i obróci się w niebyt (jeśli byt w ogóle istnieje)? Tego nie pojmuję. |
#49 1 na 3 | justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | Co jakiś czas ktoś przełamuję barierę i ląduje np na chirurgi. I już wie gdzie popełnił błąd. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje. Jak można mówić o błędzie w świecie materialnym, gdzie o wszystkim decydują nie do końca zbadane procesy? Co determinuje rozwój ewolucji? proces czy inteligencja? Jeśli proces, to my również jesteśmy pozbawieni inteligencji. |
#50 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > Skąd ta pewność, że są do końca fałszywe? Nie twierdzę, że wszystkie są z góry prawdziwe, ale dążą do poznania prawdy.Ale nie dążą do żadnego poznania prawdy, niczego dzięki nim nie osiągnęliśmy. O jakąkolwiek rzetelną i potwierdzoną wiedzę nas nie wzbogaciły. Choć się nadymają i udają, że mają jakiś tajemny dostęp do PRAWDY i wiedzą już właściwie wszystko, co istotne. A tylko nieudolnie zgadują, bo sensownych narzędzi poznawania nigdy nie posiadały. Tyle, że tu nie chodzi wcale o prawdę, ale o uwiedzenie i rząd dusz. Może jeszcze, dla niektórych, o zaspokojenie potrzeby potwierdzenia własnych przekonań. Czyli osiągnięcie poczucia bezpieczeństwa poprzez utwierdzenie swych przekonań odzwierciedlonych u innych. To jest, moim zdaniem, prawda o ich dążeniach do Prawdy. To nauka pozwala nam poznać jakieś fragmenty prawdziwej struktury i działania rzeczywistości, a świadectw sukcesów mnóstwo. Jednak tych, co mają zaszczepioną potrzebę posiadania całej, pewnej, ostatecznej, niezmiennej i wiecznej prawdy, to niezadowoli. Bo histeria własnej przemijalności i perspektywy śmierci rozpętana przez choćby chrześcijańską cywilizację zaświatów i tejże kulturę pośmierci, zmusza część "zarażonych" (wcale nie muszą to być wyłącznie wyznawcy, ale ateiści również) do szukania absolutnej pewności tego, jak wszystko dobrze dla nich wygląda, czyli tego, że przemijalność i śmierć są ostatecznie do wyruchania. Nie żyją życiem, tylko zaszczuci pośmiercią i zaświatami, szukają sobie histerycznie bezpiecznego schronienia. |
#51 -1 na 3 | justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > >- Dziękuję za sympatyczne wyjaśnienie, Ale skąd ta pewność. Skoro ewolucja to sam zbieg czystych przypadków, to czym jest mój czy Twój mózg. Czysto przypadkowym zlepkiem komórek? Jeśli tak, to kończmy te dyskusję, bo jest ona czysto przypadkowa i bez jakiegokolwiek znaczenia.> >> Sigh. Jaki przypadek. Serio, co ty z tym przypadkowym zlepkiem, masz jakąkolwiek wiedzę na temat jak działa ewolucja?> Gdy rozum śpi budzą się demony.Czyli nie ma przypadków? wszystko jest zdeterminowane przez prawa fizyki? Nawet mój tępy mózg? Eureka, więc daje na luz i idę palić trawkę! Zatem Twoja superinteligencja nie jest Twoją zasługą, a jest zdeterminowana przez procesy, nad którymi nie panujesz i nie masz władzy. |
#52 4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > - masz rację nie przeczytałem ani jednej książki Sartre'a, ponieważ tego typu literatura mnie nie interesuje. Po cóż zagłębiać się w nihilzm? Zdaje mi się, że według tego Pana maja świadomość - z kimże zatem wymieniasz poglądy, z nicością? AbsurdWidać rozumiesz słowo nihilizm zupełnie inaczej niż większość filozofów i słowników. Nihilizm bynajmniej nie był częścią nurtu egzystencjalnego. Może miałeś okazję chociaż czytać cokolwiek autorstwa Camue? > Jaki masz cel? Jaki jest cel odpisywania, skoro wszystko pozbawione jest sensu i obróci się w niebyt (jeśli byt w ogóle istnieje)? Tego nie pojmuję.Ale skąd ta ciągła presupozycja o tym, że wszystko jest pozbawione sensu? Już Ci odpisałem w mojej pierwszej wiadomości, że dla mnie człowiek jest bytem dla siebie. Dla Ciebie Bóg jest jedynym sensownym źródłem jakiegokolwiek celu. Natomiast ja uważam, że "w świecie bez Boga wszystko jest dozwolone" i człowiek "sam sobie sterem i okrętem". Nie jest to w ogóle wydumane, Bóg sobie mógł powiedzieć "nie zabijaj", a ludzie i tak zabijają dalej. To ludzie ukonstytuowali prawa i to ludzie strzegą ich przestrzegania. Pobudki mieli różne - wiara w Bogów, kierowanie się dobrem społecznym, dobrem obywateli czy po prostu ludzką empatią - to oni stanowili wszystkie prawa. Nawet w judaizmie, chrześcijaństwie, czy islamie według ich świętych książek to Bogowie ustanowili ludzi tymi, którzy stanowili prawo. Wszystkie wartości ustanowili ludzie, niektóre były złe, inne są złe. Nie ma żadnych uniwersalnych wartości. Wszystkie wartości są relatywne - "piękno jest tym co się podoba, będąc postrzeganym", podobnie wszystkie inne wartości, choćby sprawiedliwość, którą każdy polityk rozumie inaczej (nawet jeśli są wyznawcami tej samej religii) o zwykłych obywatelach nie wspominając. Jeśli odmawiasz człowiekowi prawa do nadania sobie samemu celu w życiu na rzecz jakiegoś absolutnego Boga, na którego istnienie nie ma żadnych dowodów, to którego i dlaczego tego? W czym rzymsko-katolicki Jezus jest lepszy od tego Świadków Jehowy? Dlaczego człowiek miałby przyjąć jego cel, a nie inny? Na które źródło wartości się zdecydujesz? Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, co napisałem na samym początku. Człowiek jest bytem dla siebie, a nie bytem w sobie. Tak samo jak ateista teista konstytuuje jakie wartości i sam decyduje, którymi to się będzie kierował. Różnica jest w tym, że racjonalista tworząc swój światopogląd odrzuca argumenty nie naukowe, kiedy osoby wierzące kierują się uczuciami, mistycyzmem, teleologią itd. W efekcie ruchy oświeceniowe doprowadziły do powstania praw człowieka. Co do cudowności chrześcijańskiej europy, to już raz był taki okres, kiedy panowały w niej wartości chrześcijańskie i nie było ateizmu. 97% ludzi żyło na końcu drabiny feudalnej, średnia życia była skandalicznie krótka, zamiast postępu naukowego, było uwstecznienie i NIKT nie chce do tego wrócić. Ludzkie wartości są lepsze od tych boskich. Przynajmniej większość ludzi się myje.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje" |
#53 3 na 3 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | Arystypie, generalnie zgadzam się z Tobą, ale tym > NIKTtak bym nie szafował. Podejrzewam, że ok 97% ludności by tego nie chciało. Ale pozostałe 3%, czyli emisariusze bogów dwóch największych religii i ich fanatyczni wyznawcy, o niczym innym nie marzą.
Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g |
#54 1 na 1 | justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | Co Ty z tymi "Oni Ci to zrobili i to Ci nie da spokoju" - nie czuję się wcale zniewolony. Prawie każdy z uczestników tego forum mieniącym się materialistą czy ateistą sugeruje mi zniewolenie umysłowe przez jakąś złowrogą, prawie tajemną, organizacje zwaną zapewne kościołem lub religią. Mi to zakrawa na szukanie drugiego dna, tam gdzie go nie ma. Osobiście znam byłych ateistów, którzy zaczęli wierzyć (choć byli wychowani w ateistycznych rodzinach) i wcale im nie ciąży religia, czy wiara. Skąd tyle podejrzliwości. Skąd wreszcie szukanie "zła" u innych, skoro z natury przeczy się istnieniu dobra czy zła? Taki ciężar szukania czegoś, czego się na da znaleźć, nie pozwala na swobodę życia - pewnie nie uwierzysz, ale żyję całkiem swobodnie Lepiej więc ŻYJ i pozwół żyć innym. - przepraszam, czy to aluzja, czy ja komuś przeszkadzam żyć? Czy stawianie pytań, to już przeszkadzanie? Mam siedzieć cicho, nawet, jeśli wg. Ciebie zasługuje na miano idioty? Było wielu, co tak kombinowało i poza iluzją, w którą czasami gorąco i bezwzględnie wierzyli, niczego nie znaleźli. -Skąd ta pewność? Badałeś ich, rozmawiałeś z nimi? |
#55 5 na 5 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > Czyli wg. ateisty nasza dyskusja, to dyskusja dwóch mechanizmów.Dla mnie taka dyskusja jest bezcelowa. Nie! Dla mnie taka dyskusja jest bezcelowa, gdyż Ty: > Wolę pozostać przy swoim... nawet jeśli się mylę,a ja, gdy się mylę, przyznaję się do błędu i uaktualniam swoją wiedzę. Ciekawe, które podejście uważasz za uczciwsze? > I TAK NIE MA TO - WEDŁUG WASZEGO ŚWIATOPOGLĄDU - NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA.Ależ ma, gdyż ja i wielu podobnie myślących, uważa że należy tak żyć, abyśmy po śmierci byli jak najdłużej pamiętani. Jedni globalnie, inni lokalnie, rodzinnie. Mi przynajmniej taka myśl wystarcza i świetnie się z nią czuję. p.s Przestań nadużywać klawisza CapsLock, ponieważ "darcie japy" nie jest mile tu widziane (i nie tylko tu ).
Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g |
#56 6 na 6 | Mateusz Kożuch (2120 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > Osobiście znam byłych ateistów, którzy zaczęli wierzyć (choć byli wychowani w ateistycznych rodzinach)O! To takie religijne "urban legends" (że tak amerykanizmem zajadę)  Ja osobiście nie znam ani jednego, chociaż zdecydowana większość z nich to katolicy. Za to w drugą stronę (czyli z religianta w ateistę) poznałem bardzo dużo. > Lepiej więc ŻYJ i pozwół żyć innym. - przepraszam, czy to aluzja, czy ja komuś przeszkadzam żyć? Czy stawianie pytań, to już przeszkadzanie? Mam siedzieć cicho, nawet, jeśli wg. Ciebie zasługuje na miano idioty?Jak najbardziej. Po kiego diabła pytasz a i tak w rozmowie ze mną twierdzisz: Cytat: wolę pozostać przy swoim... nawet jeśli się mylę
Headbangers www.youtube.com/watch?v=OAhIB4YEY_g |
#57 1 na 1 | justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | > Ależ ma, gdyż ja i wielu podobnie myślących, uważa że należy tak żyć, abyśmy po śmierci byli jak najdłużej pamiętani. Jedni globalnie, inni lokalnie, rodzinnie. Mi przynajmniej taka myśl wystarcza i świetnie się z nią czuję.> p.sA co poradzisz tym, którzy są ubodzy, kalecy, umierający, bez przyjaciół, bez rodzin, którym nic w życiu nie wyszło, którzy zostali przedwcześnie pokonani przez ból, śmierć? Co im powiesz, zginiecie bez pamięci. Co mi po pamięci, która się kiedyś kończy, bo skończy się prędzej, niż myślisz. Czy naprawdę nie pragniesz - choćby zabrzmi to pewnie dla Ciebie absurdalnie - żyć wiecznie? |
#58 1 na 3 | justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga |
> >Jaki jest SENS zużywać swoją energię, emocje, siły, rozum na dywagacje istnieje - nie istnieje, w sytuacji, kiedy nie ma to najmniejszego ZNACZENIA.> Ależ ma! Fundamentalne! Albo żyjesz jak świadomy człowiek, albo jak nakręcana kukiełka. Dla realnego świata albo dla urojeń.Nie rozumiem, na jakiej podstawie materialista może mówić o świadomości - przecież czegoś takiego nie ma, skoro człowiek, jego mózg, to mniej lub bardziej złożona ilość materii, poddana procesom fizycznym i chemicznym. Wydaje mi się, że to właśnie według materialistów, każdy człowiek to nakręcana kukiełka, nakręcana przez procesy, poddane prawom fizyki, od których jest ściśle uzależniony. Należy zatem uznać, że religia również jest wytworem procesów, a więc jest jak najbardziej "normalna" i zgodna z prawami fizyki. |
#59 1 na 1 | justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga |
> >SKĄD WIADOMO CO JEST BŁĘDEM, SKORO NIE WIADOMO CO JEST PRAWDĄ, CZYLI CELEM EWOLUCJI?> Chyba sam wcześniej odpowiedziałeś. Skoro ewolucja jest ślepa, to wyznaczanie kierunków pozostaje ludziom (w tym również Tobie).Jakże ślepy może kierować ślepą ewolucją  |
| justn69 (61 punktów) | Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga | Nie żyją życiem, tylko zaszczuci pośmiercią i zaświatami, szukają sobie histerycznie bezpiecznego schronienia. A czy nie przyszło Ci do głowy, że można pogodzić jedno i drugie: życie tu na ziemi i życie pośmiertne? Czy nie widzisz żadnych pozytywów ze strony jakiejkolwiek religii? Czy mało było w historii postaci, które pokazały, że życie spędzone na szukaniu Boga, może być wartościowe i piękne. A nauczanie Chrystusa o wybaczaniu, o zaniechaniu odwetu, przemocy. To wszystko nic? Widzisz tylko czarne karty historii religii (głównie chrześcijaństwa), tak jak gdyby ateiści czy materialiści byli aniołami (a wiemy z historii, że tak ie było) > |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|