Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pytanie o istnienie nieistnienie Boga

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
23-10-2012 08:51justn69 (61 punktów)Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
0 na 8
Od dłuższego czasu mam problem. Intuicyjnie jestem lub uważam się za osobą wierzącą, choć przyznam, że czasami mam chwile zwątpienia. Jednak nawet jeśli przez chwilę mam wątpliwość, co do istnienia Boga, wracam do wiary, że jednak On istnieje. Podstawą mojej wiary jest właśnie - tak to nazywam, chociaż racjonaliści z tego forum pewnie będą się z tego zżymać i naśmiewać - RACJONALIZM. Myślę, że prawie każdego człowieka (i tu może mój mózg jest ograniczony, bo trudno mi przyjąć, że są ludzie, którym to wisi i powiewa) nurtuje myśl o SENS życia, istnienia świata.
Jeśli BÓG nie istnieje, to jaki jest sens tego wszystkiego. Jaki jest SENS odpowiadać na moje pytania, jaki jest sens walczyć z chrześcijaństwem, z innymi religiami, udowadniać swoje racje, twierdzić, że osoby wierzące w coś tam lub kogoś tam, to wstecznicy, ciemnogród i hamulec w rozwoju tego świata?
Skąd posiedli wiedzę o tym, co jest POSTĘPOWE (czy DOBRE to już inna sprawa)?

Jaki jest SENS zużywać swoją energię, emocje, siły, rozum na dywagacje istnieje - nie istnieje, w sytuacji, kiedy nie ma to najmniejszego ZNACZENIA.

Zakładając, ze Bóg nie istnieje, a wszystko jest WYNIKIEM PRZYPADKU, ślepej ewolucji, to i również światopogląd ludzi wierzących (nawet jeśli żyją w błędzie - choć trudno w przypadku "przypadkowego" świata mówić o jakimkolwiek błędzie), jest wynikiem EWOLUCJI.

Zakładając, że świat pozbawiony jest 'ducha', że jest rządzony przez ślepe siły materii, jak wytłumaczyć fakt, że jednak te ślepe mechanizmy działające w ludzkim , złożonym z materii mózgu, doprowadziły część zwierząt zwanych ludźmi, do pojęcia niematerialnego 'ducha' zwanym Bogiem. BŁĄD EWOLUCJI?

Przyjmując, że pojawienie się pojęcia Boga to wynik "błędu" ewolucji, pozostaje pytanie: JAKIE ZNACZENIE ma walka z tym domniemanym BŁĘDEM?
NIECH MI ktoś odpowie, bo jakiego grzyba UDOWADNIAĆ swoje racje, w imię czego, lub kogo, jeśli "wierzy" się, że świat jest materialny i jako taki nie ma sensu? Przecież to wszystko i tak przeminie, zostanie połknięte przez ślepe siły EWOLUCJI. Co popycha ludzi niewierzących do UDOWADNIANIA swoich racji? Niewidzialna siła czy czysty mechanizm, będący następstwem procesów zachodzących w mózgu.

Jeśli to drugie, to trudno sobie wyobrazić bardziej absurdalną sytuację: WALKA (NIEMATERIALNA) dwóch procesów myślowych będących wynikiem skomplikowanego zbiegu okoliczności cząstek materii, spośród których jeden uważa (na marginesie do rozstrzygnięcia zostaje fakt, w jaki sposób proces ten może cokolwiek UWAŻAĆ I ZAKŁADAĆ), że ma rację ponieważ POZNAŁ (w jaki sposób poznał?), że jego BYT nie ma sensu, ponieważ powstał zupełnie niezamierzenie i przypadkowo, a drugi utrzymuje, że ma rację, ponieważ POZNAŁ, że jako BYT ma jednak sens, ponieważ został zbudowany przez KOGOŚ.

TO tak jakby wyobrazić sobie dwa spierające się z sobą roboty, spośród których jeden uważa, że zbudował go człowiek, któremu ma służyć, a drugi utrzymuje, że nie wie po co powstał i do czego ma służyć.

NIE UMIEM ŻYĆ W ŚWIECIE, KTÓRY NIE MA SENSU
NIE UMIEM ROBIĆ CZEGOŚ, CO NIE MA ZNACZENIA
NIE CHCĘ BYĆ BYTEM BEZ ZNACZENIA
CZY WOBEC POWYŻSZEGO MÓJ ŚWIATOPOGLĄD JEST WYNIKIEM BŁĘDU EWOLUCJI?
SKĄD WIADOMO CO JEST BŁĘDEM, SKORO NIE WIADOMO CO JEST PRAWDĄ, CZYLI CELEM EWOLUCJI?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..
#106
25-10-2012 22:32
 Ocena 3 na 3
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>Pewnie że szkoda zwłaszcza, że się go ma tak mało.<
Tego nie rozumiem. Tak może powiedzieć osoba która po śmierci wybiera się donikąd. Ktoś kto planuje swe życie po śmierci nie powinien marnować czasu na dyskusje, tylko zbierać zasługi na życie wieczne. A tam, po drugiej stronie życia, może dyskutować całą wieczność czasu będzie miał dość. Tylko taka wieczność w niebie, wyobraź sobie, WIECZNOŚĆ, nie stałaby się tak naprawdę piekłem, jak to zauważył już Orygenes.

#107
26-10-2012 00:21
 Ocena 11 na 11
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
Nie chce mi się do tego odnosić, ale pokażę Ci coś jeszcze.

Pojawia się człowiek na świecie, wchodzi w życie, zaczyna myśleć. Niezwykłe zdarzenie, złożony organizm posiadający wielopłaszczyznowe możliwości wglądu w rzeczywistość. Rodzi się ciekawość, zaczyna się rozumowanie, odczuwanie, analizowanie, rozważanie, próbowanie, doświadczanie, konstruowanie pojęć itd. Jest otwarty, chłonny, ciekawy, spontaniczny i afirmatywny w swej jeszcze prostocie postrzegania i odczuwania. To dobre podstawy do zbudowania jasnej, przyjaznej, choć czujnej i chłodnej w swej racjonalności i rozumności postawy. Nie ma tu zbędnej egzaltacji, czarowania, udawania. Jest rzetelny, ale przyjaznie nastawiony ogląd. Jest instynktowna wola istnienia pełnią tego życia, pełnią tego świata, która za chwilę zostanie przytłumiona i przekierowana. Wyrzucona poza rzeczywistość. W zmyślone, w fikcję. W niebyt.

I co się wtedy dzieje w takiej choćby Polsce? Instalują się wokół takiego człowieka zaświatowo-pośmiertne hieny ze swoim bredniami. Montujemy więc w świadomość Bozię i Niebo, Jezuska, Maryjkę z Józefkiem, wstrętnego Judasza, diabły i oczywiście piekło. 12 apostołów i jakieś tam ilości świętych. Montujemy Karolka od kremówek, najwybitniejszego człowieka wszechczasów, który patrzy na nas z chmurki. Bozia to oczywiście nieustanny podglądacz, patrzy na nas co robimy, jak dobrze robimy to się cieszy, jak coś źle, to się smuci i straszy. Piekłem, cierpieniem, ogniem, czy co tam przyjdzie do łba. Bozia to takie perfekcyjne w swej skuteczności Gestapo. Nic jej nie umknie. Skubana jest czujna i bardzo wrażliwa, choć miłosierna i nieskończenie kochająca. Nawet jak nas będzie gnębić w wieczności, jest kochająca. A gnębi, bo nie ma wyjścia. Zasłużyliśmy. Bo jesteśmy grzeszni. Nawet jak nic jeszcze wrednego nie zrobiliśmy, to za nas zrobili Adam z Ewą. I nas tym poplamili. To taka plama, której zmyć się nie da. Generalnie, na każdym kroku, możemy Bozi zrobić coś nie tak i jak już zrobimy, to koniecznie trzeba czuć się źle. Mieć wyrzuty sumienia. I zawsze bardzo gorąco przepraszać i szczerze przyrzekać poprawę. I kochać Bozię. Bo przecież chcemy do nieba, a trzeba chcieć, bo do wyboru jest tylko piekło albo niebo.

A w niebie jest tak ach ach ach. I babcie tam będą z dziadziusiami, wujcie z ciociami, mamusia, tatuś, rodzeństwo na wieczność. I już tak wiecznie będzie ach ach a Bozia z Jezuskiem będą się do nas uśmiechać. Dlatego trzeba co niedzielę chodzić do kościółka i słuchać co tam dobrodziej ksiądz mówi. A mówi, że Maryjka dziewicą była i jest, że Jezusek mieszka w wafelku. Cała ta Boska rodzinka, lubi też bardzo robić ludziom pokazy, czyli cuda. Bozia może roztańczyć Słońce, Jezusek zainstalować kawałek serca w hostii albo zrobić dziurki w nadgarstkach. Maryjka lubi posążki oraz obrazki obdarowywać krwawymi łzami. Ku przestrodze. A jak gorąco się Bozię prosi, to się często dostaje. Choć czasami się czegoś nie dostaje. Jak sie dostaje, to znaczy, że Bozia nas kocha. Bardzo kocha. Jak poprosimy, żeby ktoś nie umarł, a jednak umrze, to też oczywiście dlatego, że Bozia nas kocha, tylko tego kogoś ukochała jeszcze bardziej i dlatego wzięła go do siebie. A przecież i tak wszyscy się tam kiedys spotkamy. Bo najważniejszym w życiu jest osiągnięcie zbawienia po śmierci. Dlatego musimy jak najczęściej myśleć o Bozi, modlić się do Jezuska, polskiego papieża, przepraszać i prosić. Najbardziej musimy pragnąć zbawienia i nieba.

To może już wystarczy, a można ciągnąć w nieskończoność i na różne sposoby. Jeżeli nadal uważasz, że to wszystko jest o.k. i że mniej wiecej tak się powinno budować relację człowieka z życiem i światem, to mogę tylko współczuć. Absurdalne obiekty, idiotyczne pojęcia, chora wyobraźnia, żenujące instrumenty do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi i jego konsekwencjami (stąd między innymi Twoja paranoja na punkcie śmierci i nieistnienia). Cały ten cyrk nie ma niczego wspólnego z rzeczywistością. Ani ten tutaj nakreślony w sposób banalnie dziecinny (i co by nie mówić - dosć powszechny), ani teologicznie wysublimowany. Ale w tym kraju jest to powszechnie akceptowane, bo "przecież nic w tym złego". Zamiast relacji z rzeczywistością mamy rozszczepienie świadomości i najczęściej dominację relacji ze zmyślonym, idiotycznym, cedującym wyjątkowość i pierwszorzędność świata prawdziwego i jedynego na rzecz zmyślonej alternatywy. To co sobie na takiej podstawie zbudujesz względem rzeczywistości zawsze już będzie przygniecione i upokorzone. Poharatane i kulawe. I do tego zastraszony jesteś umieraniem i śmiercią zamiast po prostu przyjąć to do wiadomości. Ja nie mam i nigdy nie miałem takiego problemu. Bo inaczej mnie ukierunkowano, ku życiu, a nie ku rozdętemu do granic niemożliwości problemowi śmierci. I kto tu jest nihilistą? Kult zaświatów jest nihlilistyczny, bo zmyślony, fałszywy i kompletnie nierzeczywisty, irracjonalny.

#108
26-10-2012 08:36
 0 na 2
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi astrotaurus
Ratuj się jeśli możesz.

Odniosę się tylko do tego jednego zdania. Ratuj się? Większość ateistów czy materialistów posługuje się z upodobaniem słownictwem religijnym. Przed czym mam się ratować,kolejny zbawco? Jakie ma znaczenie ten ratunek, jeśli jutro lub może za chwilę obrócę się w nicość, nic po mnie nie zostanie. Żyjecie w absurdzie i szukacie dla siebie sensu życia w walce z religią (czyli dla was głupotą). Tworzycie absurdalne wizje i nadajecie im religijne znaczenie (sens życia, poszukiwanie prawdy), choć odżegnujecie się od jakiejkolwiek ideologii. Podświadomie tworzycie własną ideologię, która zapewne przerodzi w religię (podobnie jak scjentologia)

#109
26-10-2012 09:38
 Ocena 2 na 2
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi darkside
Ciekawa historia. Wydaje mi się, ze znasz ją z autopsji. Dla Ciebie religia to wynik bezsilności, strachu, wreszcie głupoty, czyli braku poznania rzeczywistości. Widoczne takie masz doświadczenie, takich poznałeś ludzi lub takie wyciągnąłeś (czy prawdziwe to już inna sprawa?) wnioski. Czyli religia to coś skrajnie negatywnego, absurdalnego i z gruntu rzeczy fałszywego.
Wg. mnie nie jest to tak proste, moja religijność, moja wiara ma inną podbudowę. Jest oczywiście i czynnik niewiedzy - któż jednak posiada wiedzę, która pozwoli mu orzec, że poznał rzeczywistość, na tyle by mieć 100 procentową rację - nikogo takiego nie znam i zapewne nigdy nikt takich możliwości posiadać nie będzie. Wg. mnie im człowiek ma większą wiedzę o świecie, tym większą ma świadomość ograniczoności własnej wiedzy, własnej słabości. Rzeczywistość ma to do siebie, że odpowiadając na jedno pytanie, poznając jedną prawdę, jednocześnie odkrywamy kolejne pytania, na które znalezienie odpowiedzi jest coraz trudniejsze. I tak w nieskończoność (życia na pewno mi i Tobie nie starczy). U Ciebie być może funkcjonuje zależność odwrotna, stąd wnoszę, żeś człek młody (no chyba że zachowałeś młodość umysłu na starość). Nie twierdzisz chyba, że jesteś w stanie posiąść za życia całość wiedzy, którą chciałbyś posiąść na choćby jeden temat, mały wycinek rzeczywistości. zawsze będzie to wiedza szczątkowa, choćbyś nawet uważał ją za 100 procentową.
Po drugie mylisz wiarę z pewnością. Gdyby wiara była pewnością, można byłoby ją udowodnić. Wiara to przesłanka, przesłanka wychodząca z poznania świata, a zwłaszcza poznania własnej ograniczoności. To szukanie odpowiedzi na podstawowe pytanie sens i cel życia.

#110
26-10-2012 10:31
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
> Ratuj się jeśli możesz.
>Odniosę się tylko do tego jednego zdania. Ratuj się? Większość ateistów czy materialistów posługuje się z upodobaniem słownictwem religijnym.
Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67

>Przed czym mam się ratować,kolejny zbawco?
Zdecydowanie Pan ma rację - są ludzie nie do uratowania.
Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

>Żyjecie w absurdzie i szukacie dla siebie sensu życia w walce z religią (czyli dla was głupotą). Tworzycie absurdalne wizje i nadajecie im religijne znaczenie (sens życia, poszukiwanie prawdy),
Średnio rozgarnięty młodzian po podstawówce winien wiedzieć, że aby mógł tak powiedzieć, to powinien cokolwiek z innych poglądów zrozumieć, a Pan konsekwentnie wykazuje, iż na temat "naszych poglądów" nie ma Pan zielonego pojęcia.

>choć odżegnujecie się od jakiejkolwiek ideologii.
Ja się nie odżegnuję (nie żegnam się w ogóle). Staram się - w dużej części - trzymać zasad ideologicznych tu wyrażonych.

>Podświadomie tworzycie własną ideologię,
Całkowicie świadomie tworzę sobie własną ideologię. Więcej! Osobiście uważam (na tym forum są racjonalni ateiści, którzy uważają inaczej), że każdy człowiek powinien ją mieć i kierować się nią w życiu

>która zapewne przerodzi w religię (podobnie jak scjentologia)
Dopiero się przerodzi? W większości ciasnych fideistycznych łbów racjonalny ateizm, to też religia.
Szanowny Panie daj sobie Pan spokój z ewangelizacją tego forum. My już jesteśmy dla żadnej religii nie do uratowania. Tysiące przeczytanych ze zrozumieniem książek popsuły nasze umysły tak, że przy próbach zrozumienia fideistom "żyłka myśląca" myśląca może pęknąć i dopiero będzie kłopot.

Miłego dnia.

@@@
.

#111
26-10-2012 10:16
 0 na 2
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi setarkos
>>Tak, nauka nie daje gwarancji pewności. Sądzę, że dlatego jest Pan amiszem lub chociaż jak amisz się zachowuje i nie wsiada, do pociągu, samolotu, samochodu. Ba, nawet do windy Pan nie wsiada.

Pan podchodzi do nauki z wiarą, ja ze sceptycyzmem. W twierdzeniu, że nauka nie jest bezwględnie pewna, nie widzę nic niedorzecznego - wystarczy prześledzić historię choćby jednej gałęzi nauki (np. medycyny), by znaleźć wiele błędów, pomyłek, itp. Nauka to nie bożek, nauka to wytwór czysto ludzki, a skoro wytwór omylnych ludzi, to również może być błędna. No chyba, że ma Pan gwarancję nieomylności, w co wątpię. Jaką ma Pan pewność, że obecne odkrycia w danej dziedzinie, nie zostaną podważone przez przyszłe? Nie odrzucam odkryć naukowych, podchodzę do nich jedynie ze sceptycyzmem. Ile jest pewności, a ile hipotezy w nauce? Że coś się sprawdziło 1000 razy nie oznacza, że sprawdzi się za 1001 razem.

#112
26-10-2012 10:29
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>Ciekawa historia. Wydaje mi się, ze znasz ją z autopsji.
Ja się tylko rozglądam.

>Dla Ciebie religia to wynik bezsilności, strachu, wreszcie głupoty, czyli braku poznania rzeczywistości.
Nie poznania rzeczywistości, nie mam takich aspiracji, ani tyle bezczelności w sobie, ale poznawania. Cząstkowego, racjonalnego, sensownego, a nie bajanego.

>Widoczne takie masz doświadczenie, takich poznałeś ludzi lub takie wyciągnąłeś (czy prawdziwe to już inna sprawa?) wnioski. Czyli religia to coś skrajnie negatywnego, absurdalnego i z gruntu rzeczy fałszywego.
Prawda.
>Wg. mnie nie jest to tak proste, moja religijność, moja wiara ma inną podbudowę. Jest oczywiście i czynnik niewiedzy - któż jednak posiada wiedzę, która pozwoli mu orzec, że poznał rzeczywistość, na tyle by mieć 100 procentową rację - nikogo takiego nie znam i zapewne nigdy nikt takich możliwości posiadać nie będzie. Wg. mnie im człowiek ma większą wiedzę o świecie, tym większą ma świadomość ograniczoności własnej wiedzy, własnej słabości. Rzeczywistość ma to do siebie, że odpowiadając na jedno pytanie, poznając jedną prawdę, jednocześnie odkrywamy kolejne pytania, na które znalezienie odpowiedzi jest coraz trudniejsze. I tak w nieskończoność (życia na pewno mi i Tobie nie starczy). U Ciebie być może funkcjonuje zależność odwrotna, stąd wnoszę, żeś człek młody (no chyba że zachowałeś młodość umysłu na starość). Nie twierdzisz chyba, że jesteś w stanie posiąść za życia całość wiedzy, którą chciałbyś posiąść na choćby jeden temat, mały wycinek rzeczywistości. zawsze będzie to wiedza szczątkowa, choćbyś nawet uważał ją za 100 procentową.
Jak wyżej, nie interesuje mnie "pełne poznanie", ale poznawanie, na miarę naszych, a przede wszystkim swoich, marnych możliwości. Nie mam najmniejszych nawet ambicji stania się wszechwiedzącym i odkrycia jakiejś pełnej i ostatecznej prawdy, co zresztą może w ogóle nie istnieć. I dobrze, ba, świetnie się z tym czuję.

>Po drugie mylisz wiarę z pewnością. Gdyby wiara była pewnością, można byłoby ją udowodnić.
Nic nie mylę, a nawet się zgadzam z drugim zdaniem.

>Wiara to przesłanka, przesłanka wychodząca z poznania świata, a zwłaszcza poznania własnej ograniczoności. To szukanie odpowiedzi na podstawowe pytanie sens i cel życia.
W moim wieku już tylu tak szukających "ostatecznych" odpowiedzi na "podstawowe" pytania przerobiłem, przeżułem i wyplułem, że wiem, że "g" w tym temacie znaleźli. Ty szukaj, jak musisz. Ale tracisz czas. Nawet, jak będziesz myślał i wierzył, że masz, to nic nie będziesz miał. To jest raczej poznawanie człowieka na przestrzeni dziejów, jego złożonych zachowań, potrzeb, popędów oraz szeregu myśli i projektów jakie stworzył, niż jakiejś, jakiejkolwiek prawdy o rzeczywistości. A już na pewno prawd ostatecznych i pewnych. Tylko z takim podejściem ma to sens, bo inaczej albo będziesz udawał, że znalazłeś i wiesz, albo będziesz zawiedziony. Wiara/religia nie wzbogaciła nas o jakąkolwiek wiedzę o rzeczywistości, choć dostarczyła, jakby obok, sporo wiedzy o człowieku i jego zachowniach. Więc szkoda czasu na takie poszukiwania, jakie Ty zamierzasz prowadzić. A nauka cały czas nam działa, ma piękne sukcesy i pięknie nas ubogaca.

#113
26-10-2012 10:29
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>Ile jest pewności, a ile hipotezy w nauce? Że coś się sprawdziło 1000 razy nie oznacza, że sprawdzi się za 1001 razem.
Za to bóg sprawdza się za każdym razem, tak?
>Pan podchodzi do nauki z wiarą, ja ze sceptycyzmem.
Szkoda, że z równym sceptycyzmem nie podchodzisz do wiary.

#114
26-10-2012 10:35
 Ocena-1 na 1
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi Meretseger
>>Ile jest pewności, a ile hipotezy w nauce? Że coś się sprawdziło 1000 razy nie oznacza, że sprawdzi się za 1001 razem.
>Za to bóg sprawdza się za każdym razem, tak?
>>Pan podchodzi do nauki z wiarą, ja ze sceptycyzmem.
>Szkoda, że z równym sceptycyzmem nie podchodzisz do wiary.

Do wiary również podchodzę ze sceptycyzmem - choć przyznam wraz z wiekiem coraz mniejszym. Wiara to nie pewność, to przesłanka.

#115
26-10-2012 10:46
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69

>Do wiary również podchodzę ze sceptycyzmem - choć przyznam wraz z wiekiem coraz mniejszym. Wiara to nie pewność, to przesłanka.
Nie lepiej mieć w ręku kilka dowodów niż cały worek mętnych rojeń?

#116
26-10-2012 11:06
 Ocena 1 na 1
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi darkside
A nauka cały czas nam działa, ma piękne sukcesy i pięknie nas ubogaca.

Jednak i Tobie potrzebna jest wiara - wierzysz w naukę, choć nie masz, żadnej pewności, że jest nieomylna i że Cię nie zawiedzie - "piękne sukcesy" "ubogaca". Pochodzisz do niej osobowo, tak jak ja do Boga. Nauka to nic innego jak wytwór człowieka. Nie odrzucam poszukiwań naukowych, ale podchodzę do nich ze sceptycyzmem, wiem, że są niedoskonałe i nigdy nie doprowadzą mnie do poznania całości. I dlatego są bardzo potrzebne: by uświadomić nam naszą ograniczoność i bezcelowość. Im posiadasz więcej wiedzy na dany temat, tym bardziej poznajesz swoja ograniczoność. I to jest jedna z "piękniejszych" funkcji nauki, czy w ogóle poznania ludzkiego. Dlatego, ja szukam odpowiedzi poza światem materialnym, w świecie metafizycznym, który dla Ciebie nie istnieje i jest czystą mrzonką, ryzykując że nic nie znajdę i że zostanę nazwany przez podobnych Tobie głupcem - podejmuje to ryzyko, ponieważ cóż mam do stracenia? Nie ograniczam się (jak mi to imputujesz) tylko do czekania na śmierć (co wiesz w ogóle o moim życiu?) Staram się żyć pełnią życia, korzystam z jego uroków, tym bardziej że mam nadzieję, że świat nie jest bezcelowy. Jestem otwarty na propozycje, Ty zamknąłeś się świecie materialnym i uważasz, że odpowiedź szczątkowa na pytania to wszystko, co możesz osiągnąć.
Tylko czy odpowiedź szczątkowa nie może być z samego faktu bycia odbiciem wycinku rzeczywistości fałszywa? Takie ryzyko istnieje.

Nie mam najmniejszych nawet ambicji stania się wszechwiedzącym i odkrycia jakiejś pełnej i ostatecznej prawdy, co zresztą może w ogóle nie istnieć. I dobrze, ba, świetnie się z tym czuję.

Ja takie ambicje mam, choć wiem, że za tego życia jest to niemożliwe. Tak zostałem stworzony (wg. Ciebie pewnie zmanipulowany przez popaprańców religijnych).

#117
26-10-2012 11:12
 Ocena-2 na 2
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi Meretseger
>>Do wiary również podchodzę ze sceptycyzmem - choć przyznam wraz z wiekiem coraz mniejszym. Wiara to nie pewność, to przesłanka.
>Nie lepiej mieć w ręku kilka dowodów niż cały worek mętnych rojeń?

A czy na wszystko masz dowody? Twoje życie składa się z wielu przesłanek. Czy policzyłeś do końca wszystkie liczby, by stwierdzić z całą pewnością, że może istnieć lub nie istnieć coś takiego jak nieskończoność liczb?

#118
26-10-2012 11:44
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
.
Tak, nauka nie daje gwarancji pewności. Sądzę, że dlatego jest Pan amiszem lub chociaż jak amisz się zachowuje i nie wsiada, do pociągu, samolotu, samochodu. Ba, nawet do windy Pan nie wsiada.
A czemu to odpowiada Pan Panu Setarkosowi na postawioną przeze mnie tezę?

>Pan podchodzi do nauki z wiarą, ja ze sceptycyzmem.
Tak Pan sądzi:
Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


>W twierdzeniu, że nauka nie jest bezwględnie pewna, nie widzę nic niedorzecznego - wystarczy prześledzić historię choćby jednej gałęzi nauki (np. medycyny), by znaleźć wiele błędów, pomyłek, itp.
Zdecydowana większość z nas tak sądzi.

>Nauka to nie bożek, nauka to wytwór czysto ludzki, a skoro wytwór omylnych ludzi, to również może być błędna.
I znowu Pan ma rację. Nauka to nie bożek i my żadnych bożków, nawet tych troistych, nie uznajemy uważając wszelakich bożków (łącznie z tymi chrześcijańskimi) za wytwór omylnych ludzi.

>No chyba, że ma Pan gwarancję nieomylności, w co wątpię.
Nie jest mi ona do niczego potrzebną.

>Jaką ma Pan pewność, że obecne odkrycia w danej dziedzinie, nie zostaną podważone przez przyszłe? Nie odrzucam odkryć naukowych, podchodzę do nich jedynie ze sceptycyzmem. Ile jest pewności, a ile hipotezy w nauce?
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.(...)

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy o obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.


>Że coś się sprawdziło 1000 razy nie oznacza, że sprawdzi się za 1001 razem.
Gwarancji w nauce nie ma, ale najczęściej przy dobrze opisanym procesie sprawdza się i za 1000001 razem. Gorzej z cudami, nawet za drugim razem nie wychodzą, a i pierwszy opis jest dobrze zmataczony.

Miłego dnia.

@@@
.

#119
26-10-2012 11:41
 0 na 2
justn69 (61 punktów)Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
Dalej nie wiem, od czego chcielibyście mnie ewentualnie "zbawić"? A nade wszystko nie wiem, w jakim celu i dla kogo? Nawet jeśli w waszym mniemaniu jestem zmanipulowanym popaprańcem religijnym, to jakie to ma znaczenie wobec niebytu, który według Was i tak nas pochłonie. Jakie ma znaczenie to, czy będę wierzył czy mówił to czy tamto, czy będę żył czy też nie? Wobec powyższego, jakie ma znaczenie cała ta dyskusja?



#120
26-10-2012 11:59
 Ocena 11 na 11
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pytanie o istnienie nieistnienie Boga
W odpowiedzi justn69
>A czy na wszystko masz dowody? Twoje życie składa się z wielu przesłanek. Czy policzyłeś do końca wszystkie liczby, by stwierdzić z całą pewnością, że może istnieć lub nie istnieć coś takiego jak nieskończoność liczb?

Różne postaci Zaburzeń Umysłowych już na Forum widziano, jednak AŻ TAKICH - dotąd jeszcze nigdy.


Módlcie się, by życie wasze i waszych bliskich było zawsze trzeźwe, gdyż tylko wtedy będziecie ludźmi prawdziwie wolnymi. (ks. bp Piotr Jarecki, biskup pomocniczy i wikariusz generalny archidiecezji warszawskiej)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365