Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pochodzenie wiary

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-02-2013 15:07Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Pochodzenie wiary
Ocena 10 na 10
.
Kilkakrotnie o ten temat zahaczał pan Maciej (Maceox), poruszył ten temat pan Nietsche.
Uznał za bardzo ważny pan Marcuch ale następnie napisał, że to tylko prowokacja była i zrejterował.
Pytanie - czy można pogodzić racjonalizm z wiarą zadał też pan Liberawski
W wielu innych przypadkach już dotykaliśmy tego tematu, ale nie pamiętam wątku tylko temu zagadnieniu poświęconego. (Gdyby ktoś pamiętał, to proszę o zalinkowanie.) Dlatego uznając, że temat jest wart poważnej rozmowy rozpoczynam ten wątek.

Chciałbym zająć się tu światopoglądową postawą wiary tak ogólnie, choć szczególnie wiarą religinątyle tylko, że odseparowaną od konkretnej religii/ideologii. Jest to wprost nieprawdopodobne dlaczego tak wielu ludzi uważa różne mity za bardziej prawdziwe od faktów, a rozum im służy nie do ich odrzucenia, ale do racjonalizacji (prób logicznego uzasadnienia prawdziwości) mitów.

Czy możemy udzielić racjonalistycznej odpowiedzi czym jest wiara i to zarówno w aspekcie jej ewolucyjnej i kulturowej genezy, jak i współczesnej indywidualnej fideistycznej postawy ludzi wierzących. Zachęcam do rozmowy i to pomimo, że pytanie nie wydaje mi się tak wielkie jak panu Marcuchowi, który napisał:
Może szkoda Wielkiego Pytania, które ginie pod błotną lawiną stereotypowych, powtarzalnych i chybionych reakcji. Jakiś taki dziwny żal. Żal ludzi też, szczególnie młodych, którzy wpadli w pułapkę formułek, różnych "mantr" wyjaśniających, klepanych bezkrytycznie za kapłanami i błogosławionymi tej "świątynki Rozumu". Myśl oryginalna, kontrowersyjna po prostu ginie, taka urawniłowka ideologiczna, górnicy na recitalu chopinowskim. Naiwny jestem, wierzę w opamiętanie, odpowiedzialność i pokorę (takie niepopularne nastawienia, do których nota bene często prowadzi wiara religijna), a zarazem kreatywność, jakaś taka pretensja do świata, przestarzała, elitarystyczna, rokokoko.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,543118#w545383
Cosik mi się zdaje, że nasze forum bardzo boli wszelakich religiantów* i klerykałów.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich.

@@@

*Religianctwo (łc. religio) sprowadzanie wszystkiego do kwestii religijnych, nadgorliwość, przesada w zachowywaniu przepisów i praktyk związanych z religią; bigoteria, dewocja; n.os. religiant; bigot; dewot.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#16
04-02-2013 11:26
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi MarcinK
.
>Jeśli jest tak jak pisze red. Izdebski, że człowiek gminu nienawidzi nauki i potrzebuje prostego wytłumaczenia co zapewnia niekomplikowana proteza religijna to pozostaje tylko współczuć hierarchii katolickiej - perspektywy to niewykształceni oraz leciwi dewoci.
To jest prawda, ale w 2006 roku red. Izdebski napisał też:
Wiele osób w naszym kraju drwi z "moherowych beretów", uważając się za coś lepszego. Poprzez: formalne wykształcenie, poziom zamożności czy też odgrodzone miejsce zamieszkania uzasadniają swoje odcięcie się od plebsu. Dziś spokojnie można uważać się za inteligencką elitę, gdy błogo się łyka kit opakowany przez prezesów Dworaka, Waltera, czy Solorza, ale lekceważąc kit Ojca Rydzyka. Gorzej mają się ci, którym do intelektualnej strawy potrzeba czegoś więcej. W ofercie polskiej telewizji podstawą programową są, najczęściej na żenująco niskim poziomie, seriale i programy rozrywkowe, gęsto przetykane ogłupiającą reklamą. Książki w stosunku do naszych płac są przerażająco drogie. Prasa w swej masie kolorowo-ogłupiająca. Parę lat indoktrynacji i już inteligentowi wstyd publicznie czytać "Nie" lub nawet "Dziś", ale nie jest wstydem publiczne czytanie "Faktu" czy "Super Expresu", nawet wówczas, gdy na jednej stronie pomieszane jest softporno z harddewocją.

Nie najlepiej o nas sądził kilka lat temu profesor Stefan Opara: "Żyjemy w kraju, w którym od lat często zdarzają się przypadki, gdy:
- ludzie głupi obdarzani są zaszczytami i wysokim stanowiskami; - czyny głupie są wychwalane i powszechnie aprobowane;
- głupi bohaterowie historyczni i literaccy stawiani są za wzór dla młodzieży". A profesor Bronisław Łagowski widząc aktualne wydarzenia zauważa: "Do nieszczęścia dochodzi, gdy naród zostaje poddany takiemu praniu mózgów, że staje się dziwadłem w Europie. W tym praniu mózgów partia uchodząca za liberalną nie daje się wyprzedzić Radiu Maryja".(...)

Groźną jest głupota ludu, ale groźniejsza - dla nas wszystkich i całego państwa - od tej pokrytej moherem, jest głupota z uniwersyteckim wykształceniem, znająca języki, przykryta eleganckimi kapeluszami i ubrana w szykowne garnitury. Swojska głupota wyższego rzędu - potężnie zadufana w swej "światowości", równie potężnie zakompleksiona w swoim prowincjonalizmie. To nasza kochana, choć znana tylko dzięki istnieniu w telewizji "płytka elitka", myśląca wszakże za cały naród i wypowiadająca się w jego imieniu. Politycy, pseudouczeni eksperci i wtórujący im dziennikarze.
W kraju oddziałują jeszcze mocno indokrynacyjnie, ale w wersji eksportowej tylko kompromitują Polskę.


>Jedynym zdaje się panaceum na religijność tej grupy to ajfony i telewizory plazmowe.
Tu żadne "ajfony i telewizory plazmowe" nie pomogą. Oni je mają jako pierwsi.

Pozdrawiam.

@@@
.

szuro (1757 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
Zastanawia mnie jednak kwestia jak autorytet doszedł do wiary którą potem przekazał?
Moim zdaniem wiara powstała jako odpowiedź na potrzebę redukowania niepewności.
Nasze mózgi nie przepadają za sytuacjami kiedy brakuje im danych do podjęcia decyzji.
Uważam że osoby których zachowania w grupie określa się jako naturalnych liderów mieli z tym większy problem niż pozostali (w związku z zespołem cech osobowości jaki wiąże się z tą rolą w zespole).
I jako sposób na redukcję niepewności wymyślili wiarę a potem zgodnie z opisanymi regułami przekazali ją i umocnili.

#18
04-02-2013 12:50
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi szuro
.
>Zastanawia mnie jednak kwestia jak autorytet doszedł do wiary którą potem przekazał?
Powstanie wiary autorytetów dotyczy tak zamierzchłej przeszłości, że możemy mówić tylko o spekulacjach. Są takie spekulacje.

>Moim zdaniem wiara powstała jako odpowiedź na potrzebę redukowania niepewności.
Jeden z dobrych argumentów.

>Nasze mózgi nie przepadają za sytuacjami kiedy brakuje im danych do podjęcia decyzji.
I wtedy te dane sobie uzupełniają.

>Uważam że osoby których zachowania w grupie określa się jako naturalnych liderów mieli z tym większy problem niż pozostali (w związku z zespołem cech osobowości jaki wiąże się z tą rolą w zespole).
Bardzo możliwe.

>I jako sposób na redukcję niepewności wymyślili wiarę a potem zgodnie z opisanymi regułami przekazali ją i umocnili.
Nie, zgadzam się. Wiara nie została wymyślona, jest to część naszej natury, danej nam w procesie ewolucyjnym (podobnie, jak zdecydowanie rzadko występującej heretyckości). Wymyślone zostały: magia, mity, religie itp.

Pozdrawiam.

@@@
.

#19
04-02-2013 20:11
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi KORIUS
.
>Niektórzy włażą tu, by domagać się szacunku dla swoich urojeń, bez względu na to jak są absurdalne i szkodliwe, wykazując bezgraniczną pogardę dla nauki i faktów.
A co Pan sądzi o tym poście?
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,543118#w545750

>Niestety dość często znajdują poparcie wśród "tutejszych" ateistów.
Uważam, że należy mieć szacunek dla ludzi niezależnie od ich poglądów. Nawet trochę więcej warto mieć szacunku dla ludzi, gdy ich poglądy są przeciwne naszym, ale czy to znaczy, że należy zachować szacunek dla każdego tekstu, gdyż przypadkiem można urazić jego autora?

Pozdrawiam.

@@@
.

#20
04-02-2013 21:08
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pochodzenie wiary
>.
>>Niektórzy włażą tu, by domagać się szacunku dla swoich urojeń, bez względu na to jak są absurdalne i szkodliwe, wykazując bezgraniczną pogardę dla nauki i faktów.
>A co Pan sądzi o tym poście?
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,543118#w545750
Powiedziałbym jak niejaki Franz Josef Strauss: "Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót". Zbyt często byłem tu zamęczany (wręcz umęczon) podobnym bełkotem, aby to rozważać. Szkoda czasu i zdrowia.

>>Niestety dość często znajdują poparcie wśród "tutejszych" ateistów.
>Uważam, że należy mieć szacunek dla ludzi niezależnie od ich poglądów. Nawet trochę więcej warto mieć szacunku dla ludzi, gdy ich poglądy są przeciwne naszym, ale czy to znaczy, że należy zachować szacunek dla każdego tekstu, gdyż przypadkiem można urazić jego autora?
-Nie. W ogóle mam nieco inny stosunek do szacunku. To nie jest coś przynależne każdemu, bo wtedy traci na znaczeniu. Na szacunek się zasługuje lub nie. I jest zależny od poglądów, wyznawanych wartości i postawy człowieka w konkretnych sytuacjach. Nie możemy szanować zła, głupoty, kłamstwa, tchórzostwa, zdrady, oszustwa czy zbrodni. Bo niby w imię czego? Nie przejmowałbym się też specjalnie obrażalskimi. Jeżeli dorosły człowiek świadomie wchodzi w dyskusję na forum publicznym musi się liczyć z różnymi opiniami i kontrargumentami. Nie da się niczego zmienić na lepsze ulegając "terrorowi" szacunku.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg

#21
04-02-2013 22:31
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi Artur@R

>Raczej nie znajdziemy takiego konkretnego momentu, jak wiesz ewolucja, nasz rozwój, rozwój naszego umysłu to proces,

No ale pospekulować można.

Trudno wskazać konkretny moment ale wydaje mi się sensownym punkt (rozciągnięty w czasie) gdzie szaman/wróżbita itp. miast doradzać władzy w jakiejś formie politycznej (o ile to nie za górnolotne w pierwszych społecznościach określenie) zaczął sobie jej prerogatywy zagarniać dla siebie.

Zakładam sobie zatem, że punktem zwrotnym jest ten moment, w którym lokalny szaman stał się na tyle mocny, że robił wodza swą (mniejszą bądź większą) kukiełką - stąd już krok do manipulacji i systemowego ogłupiania (czytaj religia) - w końcu wygodniej żyć jest na czyjś koszt.

Podsumowując - wiara byłaby w tym kontekście pozytywna (niezbędna?) do momentu, w którym odpowiadała na naturalne potrzeby bezpieczeństwa/integracji, a autorytety, na których się opierała "wykorzystywały" ją do poprawy bytowania ogółu plemienia. W momencie, w którym szaman przekierowywał jej akcenty głównie na poprawę własnego (i swoich totumfackich) w tym momencie wiara zaczynała bardziej szkodzić niż pomagać.

Mam nadzieję jest to w miarę dorzeczne.

> Jednak się rozwijamy "kosmicznie" wręcz i naprawdę trudno zważyc na ile przyczyniła się to tego wiara , a na ile nastapiło to wbrew jej.

Mogę sobie roboczo przyjąć, że od Kopernika wiara już tylko przeszkadza.

>Posłużę się taką analogią: okres wierzeń, wiary, religii to nasze cywilizacyjne dzieciństwo. Być może teraz zaczynamy dorastać, a wkrótce może zaczniemy dojrzewać .

Oby.

>Aaaaaa kotów się nie czepiaj, bo za 3-4 tygodnie zamieszkają ze mną dwa Devony (Horacy i Gabriela) i będzie nas siła

Powodzenia

#22
04-02-2013 23:13
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
>Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy.

Weźmy więc tezę: Bóg istnieje. Co ma mu nadać duże prawdopodobieństwo? Ano wiara. Czyli co? Jakieś kolejne zdanie? Nie, wiara. Zapytam raz jeszcze? Co jest tym argumentem? Co może nadać zdaniu walor prawdy? Spostrzeżenie zmysłowe? Ono też nie zawsze nadaje zdaniu czy teorii waloru 100% wiedzy: nauka zgodziła się na pewien stopień prawdopodobieństwa wiedzy, odsyłając absoluty do lamusa. Tak więc poznanie zmysłowe też może nadać zaledwie pewien stopień prawdopodobieństwa przekonaniom. A przecież nie chodzi w nich o wiarę. Więc co do licha nadaje tym zdaniom stopień prawdy? Jeśli nie zmysły, to jaki stan świadomości może wchodzić tu w rachubę? Może objawienie? To sam bóg mówi mi, że bóg istnieje. Ale to już nie wiara. Kościół poszedłby z torbami, gdyby mieli towrzyć go sami mistycy. No to co jest tu argumentem? Odpadły zmysły, odpadła dedukcja (inne zdania), odpada objawienie. I tu dochodzimy do sedna sprawy: pozostają emocje, jakie wzbudzają niektóre wypowiedzi. Nie jest to zdanie: Bóg istnieje, bo zdanie to wzięte samo w sobie nie mówi nic. Dopiero kiedy przypiszemu bogu jakieś cechy - dobroć, miłość, wszechmoc włącznie z uczynieniem nas nieśmiertelnymi - zaczyna to brzmieć swojsko, ciepło i pozytywnie. Tak więc przeżywane emocje mają rzekomo nadawać zdaniom języka religii prawdopodobieństwo prawdziwości. One też są ostatecznym argumentem ich takiej lub innej asercji. Tak więc pozwoliłbym sobie na zmianę tej charakterystyki wiary. Wiara to emocjonalne nadawanie prawdziwości pewnego typu przekonaniom. Czy taka struktura może stanowić źródło poznania - to inna sprawa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#23
05-02-2013 12:52
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi MarcinK
>>>>Raczej nie znajdziemy takiego konkretnego momentu, jak wiesz ewolucja, nasz rozwój, rozwój naszego umysłu to proces,
>No ale pospekulować można.
>Trudno wskazać konkretny moment ale wydaje mi się sensownym punkt (rozciągnięty w czasie) gdzie szaman/wróżbita itp. miast doradzać władzy w jakiejś formie politycznej (o ile to nie za górnolotne w pierwszych społecznościach określenie) zaczął sobie jej prerogatywy zagarniać dla siebie.
Moim zdaniem, szamanizm to bardzo wczesny okres tworzenia instytucji religijnych, ale już późny okres w posiadaniu świadomości przez człowieka, a wraz nią prób racjonalizacji zdarzeń w otaczającej go rzeczywistości. Nie wiem kiedy człowiek wymyślił antropomorfizację zdarzeń i rzeczy oraz zaczął stosować pierwsze elementy magii. Czy to był już człowiek, czy ździebko wcześniej.

Cytat:
Pan Marcin:
>Mnie interesuje pytanie, w którym momencie, jeśli w ogóle była, wiara przestała spełniać swą pozytywną (ewentualnie niezbędną) rolę, a zaczęła być hamulcowym ludzkości? Czy to dopiero w czasach gdy administracja państwowa mogła już sobie dać radę bez pierwiastka religijnego czy tez trzeba tego momentu szukać gdzieś wcześniej?

Pan Artur:
Raczej nie znajdziemy takiego konkretnego momentu, jak wiesz ewolucja, nasz rozwój, rozwój naszego umysłu to proces, a ten dotyczący umysłu jest bardzo dynamiczny - jak sam zauważyłeś. Jednak się rozwijamy "kosmicznie" wręcz i naprawdę trudno zważyc na ile przyczyniła się to tego wiara , a na ile nastąpiło to wbrew jej.
Posłużę się taką analogią: okres wierzeń, wiary, religii to nasze cywilizacyjne dzieciństwo. Być może teraz zaczynamy dorastać, a wkrótce może zaczniemy dojrzewać .

>Zakładam sobie zatem, że punktem zwrotnym jest ten moment, w którym lokalny szaman stał się na tyle mocny, że robił wodza swą (mniejszą bądź większą) kukiełką - stąd już krok do manipulacji i systemowego ogłupiania (czytaj religia) - w końcu wygodniej żyć jest na czyjś koszt.
Uważam, że nigdy takiego momentu nie było, gdyż po dzień dzisiejszy wiara spełnia też pozytywną rolę. Tu tylko chodzi o rachunek wyników, a z tym w różnych okresach, w różnych religiach różnie bywało. Nigdy też tak nie było, aby wszyscy tracili - "szamani" i ich słudzy zawsze mieli profity.

Historia praczłowieka znana jest stosunkowo dobrze.
Kultura olduwajska to najstarsza kultura paleolitu, sięga okresu 2 mln lat.
Cave Kultura aszelska istniała od 1.5 mln lat do ok. 50.000 lat temu.
Epoka kamienna skończyła się około 12.000 lat temu, w jej etapie końcowym, nazwanym neolitem, pojawiają się stałe osady, uprawa roślin i hodowla zwierząt, czyli rewolucja neolityczna.
Po niej nastąpiła epoka brązu (ok. 5400 lat temu w Egipcie) i epoka żelaza (3500 lat temu).


Najstarsze ślady Homo Sapiens w Europie pochodzą sprzed 35 000 lat, z Afryki sprzed 200 000 lat, na Bliskim Wschodzie 80-125 000 lat, w Jaskini Zhiren w Chinach znaleziono kości sprzed 100 000 lat, w Australii sprzed 42 000 lat.

Pozdrawiam obu Panów.

@@@
.

#24
04-02-2013 23:31
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)Odp: Pochodzenie wiary

>Tu żadne "ajfony i telewizory plazmowe" nie pomogą. Oni je mają jako pierwsi.

Pytanie czy to źle czy dobrze. Zakładając pesymistycznie, że z różnych względów wiary wykorzenić się nie da (czyli de facto jesteśmy na nią skazani) to może lepiej wybrać taką, która w największym stopniu jest "przeżywana" w sposób indywidualny - takich wierzących znacznie trudniej zmanipulować i wykorzystać do własnych celów.

Może takie podejście jest najbardziej sensowne?

Cytat:
W eseju "Jean Baudrillard - między rozpaczą a ironią" Andrzej Szahaj - wykładowca filozofii współczesnej w Instytucie Filozofii UMK - stwierdza, że czynienie ze współczesnej kultury (ucieleśnionej w Stanach Zjednoczonych) miejsca, w którym dokonał się upadek człowieczeństwa, jest dalece niesprawiedliwe. Nie znaczy to, że światopogląd konsumpcyjny jest najlepszy ze wszystkich. Jeśli jednak porównać go z innymi współczesnymi orientacjami w świecie, można stwierdzić, że istnieją rzeczy gorsze, np. społeczeństwa militarystyczne, "wszelkie faszyzmy, komunizmy i fundamentalizmy. Gdybym miał wybierać między [...] społeczeństwem uganiających się za towarami wyindywidualizowanych jednostek a społeczeństwem owładniętym ideą podboju i dyscypliny wewnętrznej, w którym konsumpcja jest objawem chorego drobnomieszczaństwa - zastanawia się Szahaj - wybrałbym zapewne to pierwsze".


liberte.pl/apologeci-konsumpcjonizmu/

>Pozdrawiam.
>@@@

Również.

#25
05-02-2013 00:06
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi MarcinK
.
>Może takie podejście jest najbardziej sensowne?
Jakie? Zastąpienie jednej religii/ideologii inną religią/ideologią?
Kto co lubi. Ja opowiadam się za racjonalizmem, demokracją i pragmatyzmem. Osobiście podobają mi się rozwiązania socjaldemokratyczne w Europie Zachodniej, ale jako demokrata uważam, że każdy powinien sam wybierać. Przeszkadzają mi tylko ludzie i instytucje, które swoje poglądy (wiarę w religie/ideologie) próbują narzucać innym ludziom i dlatego jestem antyklerykałem i bardziej ogólnie antyfideistą (zupełnie niezależnie od podmiotu/przedmiotu wiary).

Pozdrawiam.

@@@
.

#26
05-02-2013 00:12
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi diogenes
.
Wikipedia:
Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy.
>Wiara to emocjonalne nadawanie prawdziwości pewnego typu przekonaniom.
Podoba mi się, to psychologiczne wyjaśnienie czym jest wiara. Uważam je za bardzo prawdziwe dopełnienie wiedzy na temat wiary.

Pozdrawiam.

@@@
.

julian (1206 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pochodzenie wiary

> dlatego jestem antyklerykałem i bardziej ogólnie antyfideistą (zupełnie niezależnie od podmiotu/przedmiotu wiary).

Mógłby Pan to rozwinąć? Czy bycie antyklerykałem oznacza dla Pana dyskryminację Krk, a antyfideistą - uznawanie tylko uzasadnień racjonalnych i naukowych?

#28
05-02-2013 12:24
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
W odpowiedzi julian
.
>>>>dlatego jestem antyklerykałem i bardziej ogólnie antyfideistą (zupełnie niezależnie od podmiotu/przedmiotu wiary).
>Mógłby Pan to rozwinąć?
Mógłbym, ale po co?
Staram się pisać bardzo komunikatywnie z rozumieniem słów zgodnie z ich słownikowymi definicjami. Nie kręcę i nie nazywam np. przywilejów "dyskryminacją". Jeżeli są jakieś wątpliwości na ogół wystarcza zerknąć do (prawicowo i kościółkowo zdominowanej) Wikipedii. Jeżeli komuś sprawia to trudność, to jak chce prowadzić tu w miarę poważne rozmowy?

>Czy bycie antyklerykałem oznacza dla Pana dyskryminację Krk,
"Antyklerykalizm (od "anty" i gr. klerikos, "mający władzę religijną") - ideologia społeczno-polityczna przeciwstawna, wroga wobec klerykalizmu, krytyczna wobec przywilejów lub władzy kleru (stąd nazwa) w przestrzeni publicznej poza miejscami kultu". pl.wikipedia.org/wiki/Antyklerykalizm

>a antyfideistą - uznawanie tylko uzasadnień racjonalnych i naukowych?
"Fideizm (od łac. fides - wiara) to pogląd filozoficzny i teologiczny głoszący prymat wiary nad poznaniem rozumowym i teoriami naukowymi. Według fideisty poznanie religijne w postaci objawienia wyprzedza poznanie rozumowe,"
pl.wikipedia.org/wiki/Fideizm
Tak, mam tu pogląd, nie tylko przeciwny, ale wprost anty uważając, że każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a także moralnie. Ponadto, choć to może tu dziwne, jestem racjonalistą:
"Naukowo uzasadniane są teorie i twierdzenia naukowe, zaś racjonalizm jest ideologią, która, w przeciwieństwie do fideizmu, czy intuicjonizmu, konsekwentnego stosowania racjonalności - przy rozwiązywaniu problemów, kształtowaniu poglądów, podejmowaniu decyzji itd. Racjonalność z kolei, ze względów prakseologicznych, opiera się głównie na nauce i metodologii naukowej." pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy

PS. Panie Julianie, z Pańskich wypowiedzi wynika, że jest Pan inteligentnym o sporej wiedzy uczestnikiem naszego forum i choćby już dlatego nie mam zamiaru stosować wobec Pana żadnej taryfy ulgowej. Stać Pana na samodzielne myślenie i proszę z tego korzystać.

Miłego dnia.

@@@
.

#29
05-02-2013 18:02
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)Odp: Pochodzenie wiary
>...psychologiczne wyjaśnienie czym jest wiara...

Nie chciałbym ograniczać tej koncepcji tylko do psychologii. Emocje mają przecież swoje mózgowe korelaty, a więc należałoby mówić raczej o neuropsychologicznym wyjaśnianiu. Ponieważ mówimy o przekonaniach wyrażanych w zdaniach, problem nie ogranicza się jedynie do ośrodków emocjii, ale również do ośrodków językowych (mózg funkcjonuje holistycznie). I tak uzasadnieniem języka wiary nie byłaby żadna transcendentna wobec mózgu rzeczywistość (klasyczna metafizyka), ale ośrodki emocji. Ich pozytywne oddziaływanie na człowieka w kontekstach religijnych (nie tylko werbalnych, ale - ogólnie - zmysłowych: obrazy, smak, dotyk, słuch; np. msza!) dostarcza wystarczających argumentów na rzecz uznawania religijnych tez. Krótko: wierzę, że p, bowiem p sprawia mi przyjemność. Aspekt hedonistyczny jest ewidentny. Oczywiście introspekcyjnie nie mamy wglądu w neurofizjologiczne mechanizmy mózgu, ale współczesne metody obrazowania pozwalają ją zastąpić i zobaczyć, na czym polega np. przyjemność czytania psalmów Dawida czy przyjemność modlitwy. Nonsensem było więc szukania boga w niebie: bóg jest w mózgu. To, co ów konstrukt ma wspólnego z bogiem instytucjonalnej religii, to już zupełnie inna kwestia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

#30
05-02-2013 19:41
 Ocena 4 na 4
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pochodzenie wiary
>.
>Wikipedia:
>Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy.
>>Wiara to emocjonalne nadawanie prawdziwości pewnego typu przekonaniom.Podoba mi się, to psychologiczne wyjaśnienie czym jest wiara. Uważam je za bardzo prawdziwe dopełnienie wiedzy na temat wiary.

No to tera ja się wtrącę. Zostańmy przy emocjach, ale zajrzyjmy głębiej, pod już skrystalizowane przekonania. Skąd one się biorą, skąd ich potrzeba, dlaczego je przyjmujemy, przyswajamy i bronimy, często nawet jeżeli są irracjonalne, bezsensowne, czy mocno podejrzane.
Biologia wyposażyła nas w popęd seksualny i popęd samozachowaczy. Popęd tworzy potrzebę/pragnienie, które musimy jakoś zredukować. Zjeść coś, unieszkodliwić wroga czy dopaść samicę. Ale człowiek zaczął myśleć/opisywać świat i z egzystencji instynktownej przeszedł do egzystencji problemowej. Pojawiła się kultura. Weszliśmy ze sobą w relacje, w których nie wystarczy zagryźć, warknąć czy potupać, pokryć czy zgwałcić co się nawinie, żeby zredukować napięcie. Trzeba się poukładać już na innym poziomie.
Głównym zadaniem jest przetrwanie, więc w ramach grupy mile widziany jest spokój. Napięcie trzeba redukować. Szympansy bonobo, nasi najbliżsi kuzyni, znaleźli na to swój sposób. Iskanie, zabawa i seks na okrągło wszystkich ze wszystkimi. Człowiek poprzez rozbudowaną mowę, wielopłaszczyznową kulturę posiadł znacznie więcej sposobów na redukcję napięcia wychodzącego od popędów, które w ramach kulturowych rośnie, gdyż ramy te ograniczają nasze zachowania napędzane przez popędy (agresja i seks nie mogą być stosowane swobodnie i bez negatywnych konsekwencji dla redukcji napięcia). Mamy więc sublimację - przesunięcie popędu na czynność lub obiekt zastępczy, np. pracę, pasję, sport. Mamy tutaj właśnie też ową wiarę religijną, która, jak mocno, wcześnie i skutecznie wdrukowana, stanowi bardzo skuteczny kompleks pobudzeń/pragnień/potrzeb i dróg ich redukcji - spełnień. Od funkcji uczuciowych/miłosnych, nawet o zabarwieniu erotycznym, po samozachowanie, bezpieczeństwo wynikające z identyfikacji z innymi/grupą, a nawet samozachowanie wieczne czy dowartościowujące poczucie wyjątkowości.
Te emocje, z których nie sposób zrezygnować wiążą się ściśle z naszymi podstawowymi funkcjami biologicznymi. Na poziomie popędów i redukcji/spełnienia potrzeb z tego wynikających. Kultura z jednej strony nas tutaj ogranicza, ale w zamian przesuwa popędy na inne obiekty. Niemniej, wydaje się, że to przesunięcie jest nie do końca skuteczne. Inne, swobodnie żyjące zwierzęta, wydają się być w stanie równowagi pomiędzy środowiskiem zewnętrznym a wewnętrznymi popędami. Człowiek, który opuścił świat natury i wszedł w sztuczny, nienaturalny obszar kultury, najczęściej z tą równowagą ma przynajmniej pewien kłopot. To przesunięcie popędów na obiekty kulturowe jest zamiast, redukuje co prawda napięcie, ale wewnętrzne poczucie niepełnej przystawalności do świata, ograniczenia wolności, jakiejś dysharmonii w nas tkwi. Bonobo rozwiązują to skuteczniej, nie popadają w nerwice czy depresje, ale jakby tak rozwinęły język i kulturę, to miałyby ten sam problem. My wyszliśmy ze świata natury, więc kulejemy.
Dlatego, jak myślę, ludzie często strachem i buntem odpowiadają na krytykę ich religii i wiary. Instynktownie wyczuwają niepokój związany z utratą skutecznego obszaru dla obsadzenia włąsnych popędów i redukcji/spełnienia potrzeb z tych wynikających. Ci o słabiej zakorzenionej wierze, szybciej znajdą inny obiekt czy obiekty, więc łatwiej jest ich wydobyć. Coś w każdym razie znajdą, żeby zachować równowagę w psyche. Mocni wierzący nie pozwolą sobie na to, skoro to, co tak mocno wdrukowane, utrwalone i sprawdzone, tak skutecznie wciąż działa. Zignorują więc atak, zbędą nas, ewentualnie odpowiedzą agresją. Można sobie wyobrazić jak to działa, gdyby zabrano nam książki, dostęp do wiedzy albo osobę w której jesteśmy zakochani. Nie wolno czytać, uczyć się, zdobywać wiedzy i obdarzać uczuciami, bo to złe i głupie. Trzeba by szukać przeniesienia dla popędów, a nie każdy by sobie z tym poradził i długo mogłoby być bardzo ciężko.
Sfera wiary i religii służyłaby zatem obsadzeniu popędów, produkcji potrzeb i sposobów ich zaspokajania, byłaby sprawnym sposobem na osiąganie uczucia spełnienia i psychicznej równowagi (oczywiście są tutaj tacy, którzy całkowicie się od tego wszystkiego pogubią - destrukcyjnie dla siebie obsadzą popędy). Układ nagrody nakarmiony, choć biologia trochę oszukana, bo zaspokojona, ale na przesuniętym, kulturowym obiekcie.
Nie ma dla nas (przynajmniej dla większości z nas) możliwości pełnego i stałego zaspokojenia jak u bonobo, czyli natychmiastowej możliwości redukowania napięcia popędowego, kiedy tylko się ono pojawia, więc często odczuwamy je w sobie, czasami prawie na stałe - czym dajemy popalić czasami sobie, a czasami innym. Wtedy może nam trochę, albo i mocno ulżyć. Różne wytwory kultury też nam do tego służą. Wiara religijna również, ale na pewno warto walczyć, by przesuwać popędy na inne, mądrzejsze i bardziej odpowiadające dzisiejszym czasom obiekty.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365