 |
Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-03-2013 09:18 | Grzegorz (2117 punktów) | Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami
8 na 14 | Widzę że forma narracyjna historyjek zyskała na popularności na forum w jego ekonomicznej części  Pozwolę więc sobie również zacytować pewną historyjkę znalezioną już dość dawno temu, jako wstęp do dyskusji: Załóżmy, że mamy grupę 10 przyjaciół z podwórka. Umawiają się co niedzielę na obiad do restauracji, gdzie dzielą się opowieściami ze swojego życia. Obiad w sumie kosztuje 500 zł dla wszystkich, czyli po 50 zł na głowę. Przyjaciele postanowili jednak podzielić się kosztami na tyle sprawiedliwie, na ile im się uda. Dlatego najbogatszy z nich wziął na siebie 40% rachunku, płacąc 200 zł, następny zapłacił 100 zł, dwóch następnych po 50 zł, trzech po 25 zł, kolejny 15 zł, przedostatni 10 zł, a najbiedniejszy, który nie dał rady znaleźć pracy, jadł za darmo. W ten sposób każdy z nich płacił w miarę proporcjonalnie do swoich możliwości finansowych, zauważ też, że tylko 4 osoby płaciły cały koszt obiadu lub więcej, a aż 6 osób korzystało z tej szczególnej formy dofinansowania posiłku i ponosiło mniejsze koszty niż nominalna cena. Którejś niedzieli właściciel restauracji przyszedł do grupy i powiedział - Jesteście Państwo moimi stałymi klientami, dlatego oferuję Wam obniżkę ceny. Od tej pory za obiad zapłacicie nie 500 zł, a 400 zł. Przyjaciele zaczęli zastanawiać się, jak podzielić korzyści z tej nieoczekiwanej oszczędności. Aby było tak samo sprawiedliwie, wykonali to samo ćwiczenie - podzielili w tej samej proporcji 400 zł pomiędzy siebie. Najbogatszemu do zapłacenia zostało 160 zł, drugiemu 80 zł, dwóm następnym 40 zł, trzem po 20 zł, kolejnym 12 zł i 8 zł, a najbiedniejszy ciągle nic nie musiał płacić. Pomimo dobrych zamiarów, ten podział spowodował niezadowolenie. Najbiedniejszy spytał "Dlaczego nic nie dostałem ze 100 zł, które podarował nam właściciel restauracji?". Dwóch przedostatnich pytało "Dlaczego ze 100 złotych, my dostaliśmy po marne 2-3 złote? Jest nas 10. 1/10 zysku to byłoby 10 złotych! Co się stało z naszymi 7 złotymi?". Trzem kolejnym również nie podobało się, że otrzymali połowę "ich działki" zysku. Agresja skupiła się na najbogatszym, który na obniżce zyskał 40 zł. "To tak jakbyś za darmo dostał drugi obiad, oddaj tę kasę potrzebującym!". Zdenerwowani przyjaciele pokłócili się w lokalu. W następnym tygodniu bogaty nie pojawił się w restauracji. Ku zdziwieniu wszystkich, okazało się, że nawet jeśli każdy zapłaci tyle co przed obniżką, to nadal nie mogą sobie kupić tego niby tańszego obiadu. Każdy musiał dopłacić ponad 11 złotych, co dla tych, którzy najgłośniej się awanturowali, oznaczało praktycznie podwojenie ceny obiadu. Najbiedniejszych nie stać było na ponoszenie takiego kosztu, więc przestali chodzić do restauracji w ogóle. Wniosek z tego jest prosty: szanuj zamożnych członków społeczeństwa. Jak pewnie gdzieś słyszałeś, spora część wpływów do budżetu państwa (w 2007 roku 0,86% podatników trafiających w 40% próg podatkowy wpłaciła do kasy państwa 19,9% dochodów, a kolejne 20,6% pochodziło od podatników płacących według stawki 30%) pochodzi od niecałego 1% osób trafiających w najwyższy próg podatkowy, a zatem z ich pieniędzy finansowana jest większość beneficjentów systemu socjalnego. Jeśli oni będą mieli dosyć, to pojadą do innego kraju - a wierz mi, że właśnie oni mają wybór - i skończy się nie tylko tani obiad w restauracji, ale chodzenie do restauracji w ogóle.Nie pamiętam już skąd jest ten cytat, kiedyś zapisałem sobie go po prostu bez źródła. Ale nie rzecz w źródłach tylko w pytaniach: jeśli zbiednieją, upadną lub uciekną ci wredni i samolubni bogacze, przyczyna wszelkiego zła na świecie, upadną lub uciekną wredne i wyzyskujące wszystkich korporacje, jeśli zaoramy pole po transferującym zyski za granicę supermarkecie to z czego będą żyli ci okradani i oszukiwani najbiedniejsi? Skąd się w ogóle weźmie kasa w budżecie wobec braku płatników? Nadal w społeczeństwie obecna jest chęć pogłębiania progresji podatkowej, a fakt korzystania z ulg budzi kontrowersje bo wszak, jak w historyjce, najwięcej zarobią na nich bogaci. Proszę o uzasadnione opinie - czy możliwe jest bogate państwo i dobrobyt bez bogatych? Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..#121 1 na 1 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > konkurencja Twoim zdaniem nie wpływa na poziom cen?Przecież jeśli konkurencja nie wywoła zmian w relacjach podaży i popytu, to ceny się nie zmienią. Ale to przecież Ty przyjmujesz, że nie każdy kopacz podejmie się działalności, a w takim razie sam powinieneś uwzględnić spadek podaży kopania i PODROŻENIE - a nie potanienie! - tej usługi. > >Gdy bogacz zniknie, wszystko zrobią kopacze, przecież niewykopane rowy czekają.> US i ZUS też czekają...ZUS popytu nie zniesie, niewykopane rowy czekają pomimo ZUS-u. > Tego nie wiemy czy jest monopolistą takiego założenia nigdzie nie było.Gdzie bez bogacza kopacze muszą konkurować, tam bogacz BYŁ monopolistą. > w jednostce czasu nie przerzucą takiej ilości ziemiAle takie same narzędzia zakładam dla opcji etatowej. > jeśli uszczuplą swój dochód to nie ma wpływu Twoim zdaniem na podatek dochodowy ?Inwestycyjna ulga podatkowa nie wystąpiła u bogacza, więc i kopaczom jej nie daję. > >Kiedy w celu udowodnienia, że należy szanować bogacza restaurator udzielał rabatu nie protestowałeś, że to manipulowanie różnymi parametrami.> Nie tak rozumiem tą historięNie? Czym w takim razie, jeśli nie "zmianą zasad opodatkowania" jest udzielenie rabatu, skoro restaurator - jak się zgodziliśmy - jest państwem? > Hasło o szacunek jest skierowany do demagogów którzy nie chcą dostrzec oczywistej oczywistości że bogacz ma najwięcej ulgi ale też najwięcej na system łoży a jak sobie pójdzie to koniec darmowych obiadów.Bogacz łaski nikomu nie robi, bo jego pozycja nie obywa się bez pracy innych. Oraz nie stoi za nim żaden "geniusz biznesu", a jedynie wyższa niż u pozostałych przedsiębiorczość. Taki "najbardziej przedsiębiorczy" na mocy statystyki istnieje nieuchronnie nawet wśród największych biznesowych nieudaczników! > Nieustająco PozdrawiamWzajemnie.  |
#122 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami |
> ma realizować polecenia zapłaty i informować cię o stanie konta prowadzonego przez państwoWięcej potrafi zwykły bankomat. Do czego Ci banki? Skąd pojawi się finansowanie inwestycji? |
#123 1 na 1 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Mój wynalazek znalazł zastosowanie w katalizatorach spalin w silnikach samochodowychWOW, jak to się mawia: SZACUN.  > nie miałbym nic przeciwko produkcji superbimbru . Pracuję nad tym  Bimber mnie średnio uwodzi, ale tym ciekawsza jest jego superowość. |
| szarley (54974 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami |
> Nie zaczynasz budowy domu dopóki nie staniesz się współwłaścicielem ziemi, na której ma być droga. Będąc jej współwłaścicielem władasz nią na zasadach współwłasności - znaczy musicie się umieć porozumieć.Wręcz przeciwnie, dojeżdżam do domu prywatną drogą. Na szczęście nie Ty jesteś właścicielem, bo już bym nie dojechał |
#125 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Przecież jeśli konkurencja nie wywoła zmian w relacjach podaży i popytu, to ceny się nie zmienią.Ależ wzrost konkurencji to jak raz z definicji zwiększenie podaży (jeden determinantów podaży to ilość firm) > ZUS popytu nie zniesie, niewykopane rowy czekają pomimo ZUS-u ....Ale cały czas mówimy o kosztach które obciążą dochód. Głównie zwróciłbym uwagę na koszty obsługi kredytu. Jeśli przychód uznaliśmy już tak trochę bez dowodów za taki sam, to już dochód (podstawa opodatkowania) będzie mniejszy choćby o spłaty kredytu. > Gdzie bez bogacza kopacze muszą konkurować, tam bogacz BYŁ monopolistą.Nie rozumiem skąd taki wniosek. Bogacz też mógł konkurować, a mógł być monopolistą. Konkurencja się zwiększy nie zależnie od tego. Założenie że był na pewno monopolistą jest nieuprawnione. > Nie? Czym w takim razie, jeśli nie "zmianą zasad opodatkowania" jest udzielenie rabatu, skoro restaurator - jak się zgodziliśmy - jest państwem?Może być państwem. Ale o tej zmianie już wiemy i jest w warunkach wstępnych, dalsze zakładanie zamian doprowadzi do dowolnego wniosku. A co jeśli państwo zniesie podatki , ZUS przestanie być płacony, do kopaczy przyjedzie wujek z ameryki z wielką gotówką, a rowy będą kopały się same .... itd. Chcemy porównać sytuację z bogaczem i bez bogacza a nie dowolne konfuguracje np. bez bogacza, bez podatków, bez ZUS i z dodatkową manną z nieba  > Bogacz łaski nikomu nie robi, bo jego pozycja nie obywa się bez pracy innych. Oraz nie stoi za nim żaden "geniusz biznesu", a jedynie wyższa niż u pozostałych przedsiębiorczość.Jakie są jego indywidualne zdolności nie wiemy może sam jest "geniuszem biznesu". Wzbogacając historyjkę o jakieś modyfikujące ją rekwizyty zza kulis możemy udowodnić wszystko. Pozdrawiam |
#126 1 na 1 | szarley (54974 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > >1. Jestem fizykiem i zapytam o metodę badania zadowolenia/niezadowolenia> >2. Wielkość zadowolenia/niezadowolenia nie jest constans> >3. 100 sprzątaczy będzie niezadowolonych w 10 %, a 10 w 100% i ci właśnie spalą mi dom z zawiści (a wg Ciebie ubezpieczenia to pomoc społeczna i nie podlegają egzekucji)> >Przestań jarać to świństwo, kup normalną wódkę> Mówisz jakbyś nigdy z nikim nie zawarł żadnej umowy, w której sam byłeś w innej pozycji niż druga osoba. Nigdy nie zawarłeś umowy na sprzątanie, czy przenoszenie czy cokolwiek innego, w której było wiadomo, że ty tego nie robisz bo się takich rzeczy nie tykasz bo stać cię i kupujesz usługę człowieka, który to zrobi za ciebie? Nie zawarłeś umowy, w której ty i druga osoba zdawaliście sobie sprawę z różnicy pozycji społecznej między wami?> Ciekawe jak ten człowiek poradził sobie ze swoimi emocjami w tej poniżającej sytuacji?Wiele razy byłem w takiej sytuacji Ty też!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wyrzucasz śmieci do kubła. Masz umowę, przyjeżdża śmieciarz i zabiera śmieci, za to mu płacisz. Płaczesz nad jego losem? Ja nie. Ja go szanuję za niezbędną pracę jaką wykonuje. Powtarzam: przestań jarać to świństwo, kup normalną wódkę |
#127 3 na 3 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Ciekawe jak ten człowiek poradził sobie ze swoimi emocjami w tej poniżającej sytuacji?Czemu uważasz to za poniżające? Ty chyba nie szanujesz tych, za którymi się mam wrażenie usiłujesz się wstawić. Dobrze i sumiennie wykonywana praca jest, nie zależnie od jej charakteru godna szacunku. Tym bardziej im mniej ja bym się akurat jej podjął. Pozdrawiam |
#128 1 na 1 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Ależ wzrost konkurencji to jak raz z definicji zwiększenie podaży (jeden determinantów podaży to ilość firm)Nagle robisz wykład z ekonomii, a przecież my tu badamy konkretny przykład, do którego nie wszystkie elementy muszą mieć zastosowanie. W przykładzie zaś sam twierdziłeś, że będziemy mieli nawet mniej firm niż było kopaczy, bo nie każdy kopacz podejmie ryzyko działalności. Czyli mamy mniejszą podaż kopania rowów, co raczej podniesie cenę tej pracy.... > >ZUS popytu nie zniesie, niewykopane rowy czekają pomimo ZUS-u ....> Ale cały czas mówimy o kosztach które obciążą dochód.Nie ma twardych dowodów by twierdzić, że suma kosztów kopaczy różni się od kosztów ponoszonych przez bogacza. Ale rynek to podaż i popyt, a co temu układowi daje bogacz? Nieco zmagań biurokratycznych, działania marketingowe i inwestycje, czyli pokonanie złożoności gospodarki wynikającej z tzw. "nowoczesności". Ale owej nowoczesności w naszej historyjce nie było, spokojnie mogli co niedziela w oberży barana z rusztu spożywać. > Głównie zwróciłbym uwagę na koszty obsługi kredytu. Jeśli przychód uznaliśmy już tak trochę bez dowodów za taki sam, to już dochód (podstawa opodatkowania) będzie mniejszy choćby o spłaty kredytu.Koszt kredytów mogliby kopacze wziąć "na siebie" czyli potocznie mówiąc odejmując sobie od ust, ale Twoje - po prostej opowiastce komplikowanie warunków skłania mnie do odrzucenia kredytów w ramach wykluczenia złożoności gospodarki, której to złożoności w historyjce też nie było, i założyłam pracę łopatami. Ale dla dowiedzenia, że bogaczy trzeba szanować z powodu postępu technologicznego trzeba by utworzyć nową historyjkę. > >Gdzie bez bogacza kopacze muszą konkurować, tam bogacz BYŁ monopolistą.> Nie rozumiem skąd taki wniosek. Bogacz też mógł konkurować, a mógł być monopolistą.Przecież wyjaśniłam skąd ów wniosek: chodzi przecież o badany obszar, którego odrębność wskazałam zaimkami "gdzie" oraz "tam". Kopacze dla analogii z historyjką wstępną, w której także nie było zewnętrznych wpływów, wchodzą dokładnie w niszę po bogaczu. W historyjce nie było złamania monopolu bogacza i właśnie na bazie tego monopolu domagałeś się poszanowania bogaczy.> o tej zmianie już wiemy i jest w warunkach wstępnych, dalsze zakładanie zamian doprowadzi do dowolnego wniosku.To nie są zmiany co do relacji, nadal bogacz jest bogaczem, reszta stołowników to kopacze, a restaurator to państwo, elementami historyjki są też wzajemne relacje postaci, różnice finansowej zasobności, możliwość poniesienia kosztów innego uczestnika oraz właśnie niestałość zasad opodatkowania. Nieprawda, że poruszając ruchome elementy można z historyjki dowieść wszystkiego, można najwyżej uczynić ją nieadekwatną do rzeczywistości. > A co jeśli państwo zniesie podatki , ZUS przestanie być płacony, do kopaczy przyjedzie wujek z ameryki z wielką gotówką, a rowy będą kopały się same .... itd.Właśnie: bogaty wujek byłby nowym elementem, wykluczenie restauratora to zniesienie podatków czyli wykluczenie państwowości itd, a samokopiące się rowy pochodzą z baśni. Podobnie jak twierdzenie, że bogacz sam wypracowuje swoje bogactwo. > może sam jest "geniuszem biznesu".Ale nie musi nim być, w biznesie chodzi nie o "geniusz", starcza okpić innych uczestników by pracowali na nas. Geniusze to są potrzebni, ale nauce. > Wzbogacając historyjkę o jakieś modyfikujące ją rekwizyty zza kulisWskaż rekwizyty, które zza kulis wyciągam, bo sama jestem ciekawa.  Pozdrawiam. |
#129 1 na 1 krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | W bilansie zapisy są zawsze podwójne. Jak coś zapisujesz w pasywach to z automatu w aktywach. Gdyby bank nie był właścicielem twojej kasy i jednocześnie twoim dłużnikiem, to nie mógłby użyć tych pieniędzy do udzielenia kredytu bez twojej zgody a ciebie o zgodę raczej nie pyta  . |
krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | Wydając gotówkę na inwestycję zaciągasz dług. Utrata gotówki jest zadłużaniem się wobec tych, którzy gotówkę uzyskują przy tej budowie. Obecna budowa inwestycji na kredyt jest oszukiwaniem samych siebie - niszczeniem gospodarki, jest działaniem, które ze 100% pewnością spowoduje w przyszłości recesję. |
#131 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Nagle robisz wykład z ekonomii, a przecież my tu badamy konkretny przykład, do którego nie wszystkie elementy muszą mieć zastosowanie.Czyli co mam wyłączyć rynek i co w jego miejsce przyjmiemy? Parę wpisów wyżej sama wskazywałaś na rynek więc się go trzymajmy  > W przykładzie zaś sam twierdziłeś, że będziemy mieli nawet mniej firm niż było kopaczy, bo nie każdy kopacz podejmie ryzyko działalności. Czyli mamy mniejszą podaż kopania rowów, co raczej podniesie cenę tej pracy....Ale co z czym porównujesz? W miejsce jednego dostawcy (firma bogacza) powstaje x>1 firm kopaczy. Nie wiemy czy poza firmą bogacza były inne firmy ale wiemy że jego została zlikwidowana a w to miejsce powstają firmy kopaczy. Jeśli jak w pewnym miejscu postulowałaś powstanie tylko jedna firma to: albo zatrudni wszystkich i stanie się (po spłaceniu kredytów) bogaczem, albo będzie to mała firemka bez szans na przychody porównywalne z bogaczem a pozostali kopacze w całości lub części zasilą grono czekających na darmowy obiad (tylko kto im go kupi?) > Nie ma twardych dowodów by twierdzić, że suma kosztów kopaczy różni się od kosztów ponoszonych przez bogacza.Twardy dowód - Koszty kredytu - bogacz go nie zaciąga bo ma już przedsiębiorstwo i go nie kupuje, kopacze go nie mają więc muszą sobie go kupić. > Koszt kredytów mogliby kopacze wziąć "na siebie" czyli potocznie mówiąc odejmując sobie od ust, ale Twoje - po prostej opowiastce komplikowanie warunków skłania mnie do odrzucenia kredytów w ramach wykluczenia złożoności gospodarki, której to złożoności w historyjce też nie było, i założyłam pracę łopatami.W takim przypadku nie ma możliwości aby osiągnęli przychody zbliżone do bogacza. Tylko porównywalność sposobu realizowania zleceń dawała jako taki powód aby się zgodzić że kopacze osiągną podobne efekty przychodowe jak bogacz. Zauważ że samych kopaczy nie przybędzie ilościowo - to będą ci ludzie którzy u bogacza kopali łopatami i koparkami, a teraz już tylko łopatami. Brak zatem dowodu na to że "odziedziczą" cały przychód. > właśnie na bazie tego monopolu domagałeś się poszanowania bogaczy.>Ależ ja domagałem się owego szacunku na bazie prostej matematyki i zdrowego rozsądku - apelowałem aby nie wyrzucać od stołu tego który funduje żarcie (szczególnie przed zapłata rachunku). Bogacz będąc 1/10 jedzących płacił 4/10 rachunku. 6 osób jadło taniej lub za darmo dzięki pozostałym 4 w tym głównie dzięki bogaczowi. > Ale nie musi nim być, w biznesie chodzi nie o "geniusz", starcza okpić innych uczestników by pracowali na nas. Geniusze to są potrzebni, ale nauce.Cóż nie postrzegam biznesu w ten sposób może dlatego ze sam go prowadziłem przez jakiś czas. > Wskaż rekwizyty, które zza kulis wyciągam, bo sama jestem ciekawa. OK wynotowałem dodatki spoza historyjki (cześć się już w toku dyskusji chyba wyjaśniła) Monopol bogacza, niewypłacalność bogacza, możliwości zastosowania nowych zwolnień podatkowych po odejściu bogacza. Nie czepiam się w tym miejscu bo i tak doszło do zmieszania historyjek obiadowej i o kopaczach. Faktycznie trzeba by napisać wszystko w całości od nowa. Moje wnioski są moje więc wydają mi się zrozumiałe i dość oczywiste i zapewne vice versa. Dla mnie: - odejście bogacza od stołu oznacza utratę 40% środków przeznaczonych na pokrycie kosztów obiadu - co spada na pozostałych biesiadników. Jak zapłacą - jedzą dalej ale mają uszczuplone środki, jak nie - nie jedzą (przynajmniej ci którzy do tej pory nie płacili całości lub więcej) - odejście bogacza z firmy kopaczy oznacza, że kopacze muszą sami odtworzyć przedsiębiorstwo w oparciu o które firma działała - jeśli chcą osiągać przychody podobne do bogacza. Nawet jeśli są do tego zdolni to przez dłuższy czas ich przychód będzie zjadany przez konieczność zakumulowania odpowiedniego kapitału który wezmą na kredyt. Pozdrawiam. |
#132 1 na 1 krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Czemu uważasz to za poniżające?Byłoby gdyby ktoś się tak czuł. Na tym właśnie polega równowaga emocji. Nie dałbyś rady umówić się posprzątanie twojego mieszkania z twoim wykładowcą czy rektorem, nawet jakbyś bardzo chciał i oferował znacznie więcej niż średnia na rynku. |
#133 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Wydając gotówkę na inwestycję zaciągasz dług. Utrata gotówki jest zadłużaniem się wobec tych, którzy gotówkę uzyskują przy tej budowie.Tracisz gotówkę, którą uzyskujesz kredytem? Kto to gotówkę uzyskuje przy tej budowie? > Obecna budowa inwestycji na kredyt jest oszukiwaniem samych siebiePodaj no zatem tą wcześniejszą. > - niszczeniem gospodarki, jest działaniem, które ze 100% pewnością spowoduje w przyszłości recesję.Co do jednego się mogę z Tobą zgodzić - na 100% w przyszłości będzie recesja. I to niejedna. |
#134 1 na 1 krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Tracisz gotówkę, którą uzyskujesz kredytem? Kto to gotówkę uzyskuje przy tej budowie?Tracisz gotówkę płacąc za usługi. Pieniądze uzyskują twoi zleceniobiorcy. Zleceniobiorcy stają się twoimi wierzycielami a ty ich dłużnikiem - a wierzytelność jest potwierdzona zielonymi. > Podaj no zatem tą wcześniejszą.Kreska nie istnieje od zawsze. Było kiedyś na pewno tak, że ludzie w ogóle się nie umawiali a jedynie wymieniali. Dług jest wynikiem umów. Jak usztywnisz umowę przymusem państwowym - to masz z automatu w gospodarce złe umowy i złe długi. W gospodarce niczego nie można usztywniać bo natychmiast system się rozjedzie. > Co do jednego się mogę z Tobą zgodzić - na 100% w przyszłości będzie recesja. I to niejedna.I będzie ona wynikiem usztywnienia umów przymusem państwowym, i wynikających ze sztywnych umów złych długów - tzn. długów, których nie da się spłacić. |
#135 3 na 3 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > W bilansie zapisy są zawsze podwójne. Jak coś zapisujesz w pasywach to z automatu w aktywach.W bilansie? jesteś pewny? nie ma tu miejsca na kursy księgowości, ale weźmy na prosty przykład - kredyt: ewidencjonujesz go na kontach w ramach swojego planu kont (wybacz ale już mi się nie chce szukać jakie konkretnie to konta na pewno co najmniej dwa). Konta oczywiście mają "dwie strony": "Winien" i "Ma" po to aby móc określić ich saldo - i pewnie to masz na myśli mówiąc o podwójnych zapisach. Te zapisy służą rozliczeniu konta, nie znaczy to że masz coś jednocześnie w pasywach i aktywachMówiąc całkiem wprost - każde konto księgowe ma dwie strony - istnieją konta pasywów i konta aktywów (a nawet aktywno-pasywne) Tu masz fajny i prosty wykład o co chodzi z kontami księgowymi: edu.pjwstk.edu.pl/wyklady/rpg/scb/main20.htmlA tak w ogóle żeby Ci jeszcze zamieszać - cała wyemitowana gotówka stanowi "pasywa" NBP  dlatego gotówka w bankach jest zawsze w aktywach - oczywiście tylko jeśli mówimy o tzw. bilansie sektora bankowego. Wszystko zależy o jakim bilansie mówimy i czy o bilansie czy o zapisach księgowych. A pomijając powyższe jak się to ma wszystko do prawa własności? Nie myl zasad rachunkowości z prawami własności. > Gdyby bank nie był właścicielem twojej kasy i jednocześnie twoim dłużnikiem, to nie mógłby użyć tych pieniędzy do udzielenia kredytu bez twojej zgody a ciebie o zgodę raczej nie pyta .Poczytaj trochę o tym co oznacza depozyt, potem o tym co oznacza depozyt rzeczy oznaczonych co do gatunku (pieniądz taka rzeczą właśnie jest o czym Ci pisałem) Gdyby ktoś kto przyjmuje w depozyt pieniądze nie mógł nimi dysponować musiałbyś jak w przykładzie który Ci opisałem otrzymać dokładnie ten banknot który wpłaciłeś. Ale raz jeszcze podkreślam nie ma to nic wspólnego z własnością - jak pożyczasz komuś samochód wraz z prawem do jego użycia, to mimo to - Ty jesteś nadal jego właścicielem. Pozdrawiam |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|