 |
Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-03-2013 09:18 | Grzegorz (2117 punktów) | Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami
8 na 14 | Widzę że forma narracyjna historyjek zyskała na popularności na forum w jego ekonomicznej części  Pozwolę więc sobie również zacytować pewną historyjkę znalezioną już dość dawno temu, jako wstęp do dyskusji: Załóżmy, że mamy grupę 10 przyjaciół z podwórka. Umawiają się co niedzielę na obiad do restauracji, gdzie dzielą się opowieściami ze swojego życia. Obiad w sumie kosztuje 500 zł dla wszystkich, czyli po 50 zł na głowę. Przyjaciele postanowili jednak podzielić się kosztami na tyle sprawiedliwie, na ile im się uda. Dlatego najbogatszy z nich wziął na siebie 40% rachunku, płacąc 200 zł, następny zapłacił 100 zł, dwóch następnych po 50 zł, trzech po 25 zł, kolejny 15 zł, przedostatni 10 zł, a najbiedniejszy, który nie dał rady znaleźć pracy, jadł za darmo. W ten sposób każdy z nich płacił w miarę proporcjonalnie do swoich możliwości finansowych, zauważ też, że tylko 4 osoby płaciły cały koszt obiadu lub więcej, a aż 6 osób korzystało z tej szczególnej formy dofinansowania posiłku i ponosiło mniejsze koszty niż nominalna cena. Którejś niedzieli właściciel restauracji przyszedł do grupy i powiedział - Jesteście Państwo moimi stałymi klientami, dlatego oferuję Wam obniżkę ceny. Od tej pory za obiad zapłacicie nie 500 zł, a 400 zł. Przyjaciele zaczęli zastanawiać się, jak podzielić korzyści z tej nieoczekiwanej oszczędności. Aby było tak samo sprawiedliwie, wykonali to samo ćwiczenie - podzielili w tej samej proporcji 400 zł pomiędzy siebie. Najbogatszemu do zapłacenia zostało 160 zł, drugiemu 80 zł, dwóm następnym 40 zł, trzem po 20 zł, kolejnym 12 zł i 8 zł, a najbiedniejszy ciągle nic nie musiał płacić. Pomimo dobrych zamiarów, ten podział spowodował niezadowolenie. Najbiedniejszy spytał "Dlaczego nic nie dostałem ze 100 zł, które podarował nam właściciel restauracji?". Dwóch przedostatnich pytało "Dlaczego ze 100 złotych, my dostaliśmy po marne 2-3 złote? Jest nas 10. 1/10 zysku to byłoby 10 złotych! Co się stało z naszymi 7 złotymi?". Trzem kolejnym również nie podobało się, że otrzymali połowę "ich działki" zysku. Agresja skupiła się na najbogatszym, który na obniżce zyskał 40 zł. "To tak jakbyś za darmo dostał drugi obiad, oddaj tę kasę potrzebującym!". Zdenerwowani przyjaciele pokłócili się w lokalu. W następnym tygodniu bogaty nie pojawił się w restauracji. Ku zdziwieniu wszystkich, okazało się, że nawet jeśli każdy zapłaci tyle co przed obniżką, to nadal nie mogą sobie kupić tego niby tańszego obiadu. Każdy musiał dopłacić ponad 11 złotych, co dla tych, którzy najgłośniej się awanturowali, oznaczało praktycznie podwojenie ceny obiadu. Najbiedniejszych nie stać było na ponoszenie takiego kosztu, więc przestali chodzić do restauracji w ogóle. Wniosek z tego jest prosty: szanuj zamożnych członków społeczeństwa. Jak pewnie gdzieś słyszałeś, spora część wpływów do budżetu państwa (w 2007 roku 0,86% podatników trafiających w 40% próg podatkowy wpłaciła do kasy państwa 19,9% dochodów, a kolejne 20,6% pochodziło od podatników płacących według stawki 30%) pochodzi od niecałego 1% osób trafiających w najwyższy próg podatkowy, a zatem z ich pieniędzy finansowana jest większość beneficjentów systemu socjalnego. Jeśli oni będą mieli dosyć, to pojadą do innego kraju - a wierz mi, że właśnie oni mają wybór - i skończy się nie tylko tani obiad w restauracji, ale chodzenie do restauracji w ogóle.Nie pamiętam już skąd jest ten cytat, kiedyś zapisałem sobie go po prostu bez źródła. Ale nie rzecz w źródłach tylko w pytaniach: jeśli zbiednieją, upadną lub uciekną ci wredni i samolubni bogacze, przyczyna wszelkiego zła na świecie, upadną lub uciekną wredne i wyzyskujące wszystkich korporacje, jeśli zaoramy pole po transferującym zyski za granicę supermarkecie to z czego będą żyli ci okradani i oszukiwani najbiedniejsi? Skąd się w ogóle weźmie kasa w budżecie wobec braku płatników? Nadal w społeczeństwie obecna jest chęć pogłębiania progresji podatkowej, a fakt korzystania z ulg budzi kontrowersje bo wszak, jak w historyjce, najwięcej zarobią na nich bogaci. Proszę o uzasadnione opinie - czy możliwe jest bogate państwo i dobrobyt bez bogatych? Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej..#61 2 na 2 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Ale milionerzy kupują koparki tym którzy kopiąA skąd wzięli na pierwszą koparkę? |
#62 2 na 2 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > można by się posłużyć taką nieco brzydszą parafrazą: "nie gryź ręki która ci jeść daje" - to takie minimum szacunku w kontekście obiadowo-podatkowym  Porównanie robotników do psów bardzo trafione, rozwinę je tak: kto psy niewoli, ten wkrótce uzna, że nie wyżywią się one samodzielnie, a jeśli zbyt wielu tego spróbuje, trzeba będzie do nich strzelać. |
#63 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Porównanie robotników do psów bardzo trafione, rozwinę je tak: kto psy niewoli, ten wkrótce uzna, że nie wyżywią się one samodzielnie, a jeśli zbyt wielu tego spróbuje, trzeba będzie do nich strzelać.No nie bardzo chodziło mi o porównanie do psa kogokolwiek, raczej rozumiem to jako pewien, dość rozsądny nakaz nieszkodzenia tym, od których kondycji w jakiś sposób zależy i nasza kondycja. Cały czas w dyskusji jakoś nikt wprost nie odpowiedział na pytanie - czy możliwe jest bogate państwo i dobrobyt bez "bogaczy"? Pojawiają się sugestie rozmaite, dotyczące np. kwestii skąd ten "bogacz" wziął swoje bogactwo itd. a to sprawa nieistotna z punktu widzenia pewnego stanu bieżącego. Jest sobie jakiś człowiek, który mimo, iż kombinuje jak może płaci więcej podatku niż powiedzmy 1000 innych, dzięki temu, że zarobioną kasę reinwestuje, tworzy miejsca pracy (tak - czyni to zapewne niechętnie, płaci mało itp. ale co się dziwić - to dla niego tylko potencjalne przychody za to całkiem pewne koszty). Czy zatem jest altruistą czy wampirem - działa dla systemu "dobroczynnie" (przypomnę - 1% podatników = 20% przychodów). Mógłby może dać jeszcze więcej, chętniej itp. ale nie to jest kwestia tylko - co będzie jak go nie będzie? System nie może się składać z samych beneficjentów. Pozdrawiam |
#64 2 na 2 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > >chyba że zapłacą więcej podatku> Zapłacą. Dopóki są ludzie gotowi kopać rowy oraz ludzie potrzebujący wykopanych rowów, rowy będą kopane, a podyktowana rynkową wartością kopania rowów zapłata nie zmieni się, więc i łączna suma podatku się nie zmieni. No bo przecież kapitalista nie dokładał ze swojej kieszeni, bo niby skąd miałby na to brać?Myślę że nadmiernie uproszczenie porównań zaczyna trochę szkodzić wnioskom. Poniżej kilka wybranych aspektów rozszerzających: 1) Suma nie będzie równa bo dziś nasz bogacz zatrudnia powiedzmy 100 kopaczy, którzy już płacą podatek i on go płaci. Jak on przestanie - zostanie naszych 100 kopaczy, można oczywiście powiedzieć, że brak bogacza oznacza, że oni więcej zarobią, tyle że pozostaje sporo problemów: - problem inwestycji - nasi kopacze będą musieli zainwestować w zakup "środków produkcji" stanowiący koszt uzyskania przychodu, co spowoduje, że pewnie przez trzy lata będą "na stratach" i nie zapłacą nic, - problem ryzyka prowadzenia działalności - dziś kopacz ma prawo otrzymać pensję bez względu na to czy "bogacz" otrzyma zapłatę za kopanie od zlecającego czy nie. -problem innych kosztów działalności - dziś kopacz przychodzi do pracy i jak koparka jest zepsuta to albo mu podstawiają nową albo ma przestój (płatny) -problem czasu - dziś kopacza nie interesuje jego rozliczenie z US czy ZUS, poszukiwanie klienta na usługę, zawieranie umów, egzekucja należności swój czas poświęca na kopanie śmiem sadzić, że nie da rady wykopać tyle ile wykopał wcześniej lub będzie musiał sam zatrudnić innych do roboty papierkowej a wtedy nie zarobi więcej. 2) konstrukcja PIT jest taka, że zawsze jest pewna kwota wolna od podatku dla każdego podatnika (na 2012 rok jest to 3091 zł.) Podatek od jednego podatnika będzie tą kwotę uwzględniał raz, a od dziesięciu oczywiście dziesięć razy razy czyli nagle z 3 tys. nieopodatkowanych robi nam się 30 tys. Znaczy to że jednego dużego podatnika jest dość trudno zastąpić kilkoma małymi. Dodatkowo mamy jeszcze różne progi podatkowe. abstrahując już od "kopania" 3) konsumpcja naszego "bogacza" tworzy mimo wszystko większy popyt niż konsumpcja człowieka, który żyje z przysłowiowym ołówkiem w ręku. Zmniejszenie konsumpcji miałoby dla systemu skutki dosyć opłakane bo to i podatki pośrednie (VAT i akcyza to przychody wielokrotnie przewyższające PIT czy CIT) i przychody producentów/dystrybutorów/handlowców którzy dostarczają owych dóbr i usług. 4) jeśli nasz "bogacz" na dodatek jest również pracodawcą to zwijając interes spowoduje jeszcze szersze problemy. Pozdrawiam PS. W jakimś sensie nasz bogacz jednak "dopłaca" jeśli nie z własnej kieszeni to przynajmniej wykorzystuje np. efekt skali czy efekt synergii. |
#65 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52452 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | . > >>>Ale milionerzy kupują koparki tym którzy kopią> A skąd wzięli na pierwszą koparkę?Jak, ktoś się nie boi czytać, a szczególnie czytać dzieł nie polecanych, to trudno znaleźć lepsze na ten temat. @@@ . |
#66 1 na 1 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Myślę że nadmiernie uproszczenie porównań zaczyna trochę szkodzić wnioskom.A które z nas nadmiernie anegdotę uprościło i czyjeż to wnioski ucierpiały? > - problem inwestycjiOdpowiedzią: kredyt. > - problem ryzyka prowadzenia działalności"Pechowy inwestor" to ciągle bogacz?  > kopacz ma prawo otrzymać pensję bez względu naOd kogo, gdy inwestor okaże się niewypłacalny? > -problem innych kosztówZły los dotyczy każdego. > -problem czasu - dziś kopacza nie interesuje jego rozliczenie z US czy ZUSCzas to pieniądz, a pieniądz wypracowuje kopacz. Zatrudni więc księgowego... > od dziesięciu oczywiście dziesięć razy razy czyli nagle z 3 tys. nieopodatkowanych robi nam się 30 tys. Znaczy to że jednego dużego podatnika jest dość trudno zastąpić kilkoma małymi. Dodatkowo mamy jeszcze różne progi podatkowe.Szczegóły zasad opodatkowania uwzględniają strukturę dochodów. Bez kapitalisty ona będzie inna: każdy z kopaczy zarobi więcej, a próg podatkowy znajdzie się w miejscu wyrównującym dalszą stratę. > abstrahując już od "kopania"> 3) konsumpcja naszego "bogacza" tworzy mimo wszystko większy popyt niż konsumpcja człowieka, który żyje z przysłowiowym ołówkiem w ręku.Skoro abstrahujemy od "kopania", to niby kto żyje z ołówkiem w ręku? Przyszło do tematu konsumpcji i zostawiasz bogacza samego przy zastawionym stole. A taka ładna była ta anegdotka na wstępie... > 4) jeśli nasz "bogacz" na dodatek jest również pracodawcą...Od początku był pracodawcą, stąd rozważania położenia kopaczy pod ego nieobecność. > W jakimś sensie nasz bogacz jednak "dopłaca" jeśli nie z własnej kieszeni...Państwo także "dopłaca", do bogaczy zwłaszcza, jeśli nie z własnej kieszeni... Pozdrawiam |
#67 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > >- problem inwestycji> Odpowiedzią: kredyt.za darmo? > > kopacz ma prawo otrzymać pensję bez względu na> Od kogo, gdy inwestor okaże się niewypłacalny?Ale czemu zaraz upadłość i niewypłacalność ? Nasz kapitalista zarabia tyle ile uda mu się sprzedać usług kopania - raz więcej raz mniej raz wcale, a raz dopłaca. Pracownik ma prawo do ustalonego wynagrodzenia bez względu na to czy dany miesiąc był udany czy mniej udany czy wręcz stratny. Jeśli jednak już faktycznie upadnie to należności pracownicze są uprzywilejowane - prędzej coś dostaną oni niż np. firmy kooperujące. Oczywiście jak nie ma z czego to nie dostanie. > >-problem innych kosztów> Zły los dotyczy każdego.ponownie - za darmo nikt koparki nie naprawi ani nie podstawi nowej kolejna kategoria kosztowa (np. koszt ubezpieczenia od takich zdarzeń) co zmniejsza dochód kopacza do opodatkowania. > Czas to pieniądz, a pieniądz wypracowuje kopacz. Zatrudni więc księgowego...i ponownie - księgowy też nie pracuje za darmo > zarobi więcej, a próg podatkowy znajdzie się w miejscu wyrównującym dalszą stratę.nie zarobi - może będzie miał wyższy przychód ale nie koniecznie dochód, a to on podlega opodatkowaniu. Nie zarobi bo wyżej już mu dorzuciliśmy kosztów których dotąd nie miał. Możliwość osiągania przychodów, które byłyby prostym przeniesieniem przychodów dotychczasowych na kopaczy to też tylko możliwość - może tak, może nie. Pytanie czy firma Apple byłaby tu gdzie jest gdyby nie śp. S.Jobs tj. gdyby go wyrzucić i podzielić się jego pensją (nota bene wyrzucili go i wiadomo doskonale jak wyglądała kondycja firmy). > Przyszło do tematu konsumpcji i zostawiasz bogacza samego przy zastawionym stole. A taka ładna była ta anegdotka na wstępie...A mówimy o konsumpcji w sensie kto zjada, czy kto płaci za obiad? Konsumpcje z punktu widzenia restauratora robił w 40% nasz bogacz (choć zjadał 10%) Myślę, że popyt na darmowe obiady dąży do nieskończoności, ale przychód z tego tytułu wyniósłby równe zero. > Od początku był pracodawcą, stąd rozważania położenia kopaczy pod ego nieobecność.Trochę się zmieszały historyjki "kopaczy" i "bogacza fundatora obiadów" - ten drugi nie koniecznie był pracodawcą stąd dodatkowe założenie, które z niej nie wynika. > Państwo także "dopłaca", do bogaczy zwłaszcza, jeśli nie z własnej kieszeni...Zapewne zdarza się że dopłaca, ale ciekawi mnie co Ty masz na myśli. Pozdrawiam |
#68 2 na 2 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Jak, ktoś się nie boi czytać, a szczególnie czytać dzieł nie polecanych, to trudno znaleźć lepsze na ten temat.Dziękuję. Ale Pańskie spostrzeżenie na temat mojej obawy to strzał w dziesiątkę: tak, obawiam się swój klarowny obraz świata zamącać drugorzędnymi szczegółami. A już kiedy w dyskusji dojdzie do polecania zewnętrznej publikacji interlokutorowi, zawsze zastanawiam się czemu mój rozmówca podejściem do meritum nie pokaże jak wiele skorzystał na tych polecanych lekturach. |
| szarley (54974 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > >pl.wikipedia.org/wiki/Krzywa_Laffera> >proste?> A mające potwierdzenie w praktyce?> MOże rozwinę> Dla mnie najbardziej miarodajnymi są własnie odniesienia do praktyki.Przykładem był wzrost wpływów do budżetu Polski z akcyzy po jej zmniejszeniu przez L. Millera, ale tekst w wiki też podaje przykłady |
#70 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52452 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | . > >>>Jak, ktoś się nie boi czytać, a szczególnie czytać dzieł nie polecanych, to trudno znaleźć lepsze na ten temat.> Dziękuję.> Ale Pańskie spostrzeżenie na temat mojej obawy to strzał w dziesiątkę: tak, obawiam się swój klarowny obraz świata zamącać drugorzędnymi szczegółami.To już wiem, czytuję Pani wypowiedzi już od czasu, gdy jeszcze Pani była mężczyzną: www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,546248#w546690> A już kiedy w dyskusji dojdzie do polecania zewnętrznej publikacji interlokutorowi, zawsze zastanawiam się czemu mój rozmówca podejściem do meritum nie pokaże jak wiele skorzystał na tych polecanych lekturach.A do tego to już konieczną jest umiejętność czytania ze zrozumieniem. Do nabycia tej umiejętności potrzebne są i inteligencja i oczytanie. Same dobre mniemanie na swój temat jest dalece nie wystarczające. Muszę jednak wiedzieć o co chodzi - skoro w określonym miejscu książkę polecam. Bardziej szczegółowo - gdy uznałem taką potrzebę - też swoją wiedzę w temacie pokazywałem. (Można sobie poszukać.) Jestem długo na naszym portalu. PS. Wielce Szanowna Pani, prawdopodobnie jeszcze nie udało się Pani tego zauważyć, ale to publiczne forum i każdy nasz post jest skierowany do wszystkich potrafiących go zrozumieć, a nie ograniczony tylko do rozmówcy. Rozmówców tu mamy przeróżnych i część z nich niewiele potrafi zrozumieć. Nawet siebie samych też nie bardzo potrafią zrozumieć i meritum zastępują agresją. Nie musi Pani z mojego polecenia tytułu korzystać. Nie warto swojego klarownego obrazu świata zamącać drugorzędnymi szczegółami. Ale może ktoś inny - bardziej ciekawy rozumienia rzeczywistości - skorzysta? Miłego dnia. @@@ . |
#71 1 na 1 | szarley (54974 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > >Mówi się,> Czego, Szanowny Panie, się nie mówi?To był cytat z polecanego przez Pana artykułu > Nie jestem ani marksistą, ani marksologiem, ale to Marks mnie nauczył krytycznego podejścia do całej rzeczywistości, a szczególnie do wszelakich religii/ideologii. Gdyby Pan mnie poczytał ze zrozumieniem dowiedziałby się Pan jak bardzo jestem antydogmatyczny i jak bardzo nie lubię dogmatów.Nieważne, kto uczył, ważne że nauczył. Chyba nie będzie Pan przekonywał, że krytycyzmu można się uczyć tylko od Marksa. Sztuką jest zachowanie krytycyzmu wobec tego kto krytycyzmu uczył  Wiem że jest Pan antydogmatyczny, dlatego jest Pan też krytyczny wobec Marksa. > Współczesny świat chyba jednak wygląda troszkę inaczej. Tak bardzo inaczej, że w kontekście religijnym Marks mógłby za proroka robić. Niech Pan zajrzy do Zarysu krytyki ekonomii politycznej lub choćby do ostatniego numeru Polityki (nr 11, 13-03-2013), gdzie Edwin Bendyk popełnił artykuł "Maks nie żyje, niech żyje Marks".Nie omieszkam > Unikam tu dyskusji na tematy ekonomiczne jak mogę,A szkoda. |
| szarley (54974 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > >Ale milionerzy kupują koparki tym którzy kopią> A skąd wzięli na pierwszą koparkę?Nie mam koparki, mam komputer, ale gdybym chciał kupić koparkę, kupiłbym ją za pieniądze z pierwszego wynalazku. Twoje pytanie coś powinno sugerować?  |
#73 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52452 punktów) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | . > Mówi się,> >>>Czego, Szanowny Panie, się nie mówi?> To był cytat z polecanego przez Pana artykułuA nawet z polecanej książki. Tylko, że Pan chyba nie zauważył, że choć rzeczywiście ludzie mają przeróżne poglądy i różne rzeczy mówią, to Harman wydzielił jednak cudzysłowem, to co "ludzie mówią", od tego co on sam myśli i to napisał w drugiej części złożonego zdania. Racjonalizm zaś uczy nas tego, aby wszystkie poglądy i to "co ludzie mówią", które do nas dotarły przemyśleć samodzielnie i Pan to właśnie zrobił: Niżej mamy Pańskie przemyślenia dotyczące tego "co się mówi" i tego co napisał Harman: "Mówi się, że kapitał tworzy bogactwo, a pracodawcy "zapewniają ludziom pracę", podczas gdy w rzeczywistości praca powiększa wartość kapitału, pracownik zaś dostarcza pracy pracodawcy.
Chris Harman> Ja ująłbym to zdanie tak:"Kapitał tworzy bogactwo, a pracodawcy "zapewniają ludziom pracę", podczas gdy w rzeczywistości praca powiększa wartość kapitału, pracownik zaś dostarcza pracy pracodawcy. Pracodawca zaś reinwestując dostarczony przez pracę kapitał dostarcza szeroko rozumianych narzędzi* do efektywniejszej pracy. Dzięki wyższej wydajności pracy** zyskuje kapitalista, w drugiej kolejności konsument jego dóbr czyli częstokroć dostawca pracy". Marks miał olbrzymi wpływ na uświadomienie robotnikom ich siły, ale to jednak Ford dał robotnikom samochody.
* w tym np wyników badań naukowych ** rozumianej jako suma zjawiskTak, przeróżne rzeczy się "mówi" i bardziej mądre i bardziej głupie. Czego to, Szanowny Panie, się nie mówi? > >>>Gdyby Pan mnie poczytał ze zrozumieniem dowiedziałby się Pan jak bardzo jestem antydogmatyczny i jak bardzo nie lubię dogmatów.> Nieważne, kto uczył, ważne że nauczył. Chyba nie będzie Pan przekonywał, że krytycyzmu można się uczyć tylko od Marksa.Uważam, że uczyć się należy od wszystkich i wielokrotnie o tym tu (i nie tylko tu) pisałem. > Sztuką jest zachowanie krytycyzmu wobec tego kto krytycyzmu uczył  Tego - między innymi - uczy Marks. (A nawet szczególnie ostrego krytycyzmu wobec marksizmu.)> Wiem że jest Pan antydogmatyczny, dlatego jest Pan też krytyczny wobec Marksa.Jestem antydogmatyczny i krytyczny wobec Marksa, ale żadne "dlatego", gdyż antydogmatyzmu i krytycyzmu, to właśnie warto się od Marksa uczyć. Choć oczywiście nie warto czynić z niego ani proroka, ani jedynie słusznego autorytetu. To tylko jeden z wielu mądrych ludzi. Tak mądrych, że żaden mądry człowiek bez znajomości jego dorobku na tematy ekonomiczne wypowiadać się nie będzie. > >>>Unikam tu dyskusji na tematy ekonomiczne jak mogę,> A szkoda.Prawie rok temu - na podstawie wcześniejszych doświadczeń - napisałem: Tu nie chodzi o jakąkolwiek akceptację czy negację jakiejś idei, chodzi o moje powtarzane z uporem twierdzenie, że każda ideologia ma jakąś alternatywę, a lepsze jest wrogiem dobrego. Warto czytać i zastanawiać się nad tym co się przeczytało, a zanim zabierze się głos to trzeba coś na ten temat wiedzieć.
Wiele tych moich nie wiem? Nie ekonomia jest teraz (trochę czytam publikacji ekonomicznych i tyle) moją pasją i nie w jej zagadnieniach przez lata się specjalizowałem, ale w religioznawstwie, a w tym także w religijnej propagandzie. Żyłem w PRL pamiętam PRL-owską propagandę i dlatego jestem wrażliwy na każdy ideologiczny kit, a jeszcze bardziej gdy jeszcze jest zaślepiony chciwością i brak mu intelektualnej podbudowy. Wydaje mi się, że na naszym forum dla racjonalnych sceptyków jest zjawiskiem wprost żenującym. Warto się pokłócić i podyskutować, ale w oparciu o jakąś tam wiedzę. Na przykład pan Szuro. Nie wiem jakie on ma poglądy, ale wiem, że on wie o czym tu pisze. Jego wypowiedzi czyta się z zainteresowaniem.
Tu jest największy problem, umiarkowanie w zderzeniu w zderzeniu z religią. Niech Pan popatrzy tu na agresywny atak na wszystkich wątpiących w neoliberalizm i porówna to z atakami religiantów na wątpiących w określoną religię. Katolicyzm, komunizm, neoliberalizm i inne parareligijne ideologie, gotowe są do wojny z każdym, kto wyznaje inną religię, ale największym ich wrogiem są racjonalni sceptycy.
Wiem, że wywołuję ich wściekłość, gdyż nie proponuję żadnej alternatywy dla ich religii. Jestem sceptycznym wobec wszystkich ideologii i np. socjalliberalizm jest mi bliższym od neoliberalizmu, tak jak protestantyzm od katolicyzmu, tylko ze względu na pragmatyzm i tolerancję, ale nie jestem ani wyznawcą, ani propagatorem tak socjalliberalizmu, jak i protestantyzmu. (Śmieszą mnie ludzie wypowiadający się o ekonomii, którzy nie słyszeli o Keynesie, Roosevelcie, "państwie dobrobytu", czy choćby o naszej Zofii Kuratowskiej). Żenujący są dla mnie też współcześni liberałowie, którzy nie słyszeli o komunitaryzmie. A tu cały post, do którego warto zajrzeć: www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,500946#w501427Poniżej znajdzie Pan linki do moich wcześniejszych wypowiedzi na tematy ekonomiczno-polityczne. Poglądów nie zmieniłem, gdyż dziejące się fakty potwierdzają słuszność wcześniejszych ocen: www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,517983#w518197www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,478775#w479087www.racjonalista.pl/forum.php/s,342849/z,0Podtrzymuję to co napisałem, że Nie ekonomia jest teraz (trochę czytam publikacji ekonomicznych i tyle) moją pasją i nie w jej zagadnieniach przez lata się specjalizowałem, ale w religioznawstwie, a w tym także w religijnej propagandzie.I już tylko jeszcze czasem reaguję na wypowiedzi, gdy widzę jakiś najmniejszy sens takiej reakcji. Pozdrawiam. @@@ . |
#74 1 na 1 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > Ale czemu zaraz upadłość i niewypłacalność ?Ponieważ wymyśliłeś taki problem, który może wywołać upadłość firmy, cyt. "kopacz ma prawo otrzymać pensję bez względu na to czy "bogacz" otrzyma zapłatę". > za darmo?> za darmo nikt koparki nie naprawi> księgowy też nie pracuje za darmoOdpowiedzią na wszystko jest: mają, bo zarabiają więcej. > Nie zarobi bo wyżej już mu dorzuciliśmy kosztów których dotąd nie miał.Wszystko, co zabierał właściciel dostaje się kopaczom, a jeszcze - jak sam dowiodłeś, podatek zapłacą mniejszy. Więc jak najbardziej udźwigną koszty lepiej, niż ich zamożny szef. > Możliwość osiągania przychodów, które byłyby prostym przeniesieniem przychodów dotychczasowych na kopaczy to też tylko możliwość - może tak, może nie.Każdemu może się nie udać, ale: koparka w rękach właścicieli psuje się rzadziej, sami sobie za postój nie płacą, ewentualna naprawa ICH by kosztowała, więc dbają, podatek płacą mniejszy, bo to niższa grupa podatkowa, bezrobocie mniej się opłaca bo lepiej zarabiając mają więcej do stracenia, więc zabiegają o pozycję na rynku - same plusy. > Konsumpcje z punktu widzenia restauratora robił w 40% nasz bogaczAle kim w naszej historyjce jest restaurator? Oboje typowaliśmy, że jest to państwo, ale w takim razie o konsumpcji w historyjce nie ma mowy. > Trochę się zmieszały historyjki "kopaczy" i "bogacza fundatora obiadów" - ten drugi nie koniecznie był pracodawcąW pewien sposób każdy bogacz jest pracodawcą kopacza, a każdy kopacz pracuje na fortunę bogacza. Tak można twierdzić, ponieważ dobra powodujące, że bogacz ma w kieszeni prawdziwe pieniądze, a nie kolorowe papierki, wytwarzają właśnie rozmaici kopacze. > >Państwo także "dopłaca", do bogaczy zwłaszcza, jeśli nie z własnej kieszeni...> Zapewne zdarza się że dopłaca, ale ciekawi mnie co Ty masz na myśli.Rozmaite ulgi i przywileje. Pozdrawiam |
#75 1 na 1 Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak to jest z tymi wrednymi bogaczami | > gdybym chciał kupić koparkę, kupiłbym ją za pieniądze z pierwszego wynalazku.Potrzeba koparki jest matką "wynalazku niekoparki"...  > Twoje pytanie coś powinno sugerować?  Moje pytanie powinno trafiać w sedno.  |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|