>
>Mamy nieco inne spostrzeżenie. ...>
Pracowałam wcześniej w firmach państwowych i mam porównanie ->
nie struktura własności decydujeA ja znam to z opowieści kilku osób w rodzinie, które również pracują w firmach państwowych.
>
przy tym w Polsce właśnie te małe firmy są zagrożone upadłością,>
bez względu na poziom zarządzanie, kompetencje personelu i zaangażowanie.Pachnie ksenofobią. Małe firmy zawsze będą potrzebne. Mam przyjaciela, który taką firmę prowadzi od ponad 15 lat. chciał go kupic zachodni kaitalista, ale pokazał mu figę z makiem za co szczególnie u mnie zyskał (powiedizałem mu to).
Malujesz obrazy w czarnych barwach, ale rzeczywistość jest inna. Firmy, jeśli bankrutują - to poprzez słabe wyniki właścicieli, tudzież zaniedbania. Np. kuzyn pracuje w małej prywatnej firmie. Usprawnić można by tam bardzo wiele, ale firma ciągnie. Sam pracowałem kilkanaście lat temu przez 2 lata w małej polskiej firmie inżynierskiej. Istnieje do dziś i ma się dobrze.
>
>Z tego co widzę raczej przerobiłaś niedocenianie, a ja mówiłem o docenianiu.>
Przerobiłam obie strony i dlatego drażni mnie, że u nas nawet w tym zakresie jest propaganda.Nie ma społeczeństwa bez propagandy.
>
Nie mówiłam o Rosji, tylko o Europie w ogóle, bo przecież wybuch rewolucji>
i kierunek jaki przybrała był również skutkiem wojny, a przyczyny wojny>
były takie, jak pisałam. Jeśli chodzi o przeludnienie, to jest to rzecz>
względna - determinowana przez kulturę i dostęp do zasobów.Zgadza się. Mimo wszystko szczególnie w Rosji trudno mówić o przeludnieniu.
Powtórnie zapraszam.
>
Przy tym zważ, że ty piszesz o Rosjanach, bo tam jesteś i masz z nimi kontakt.>
A ja mieszkam w innym kraju, nie żyję historię i histerią z tego tytułu, a>
ledwo rano włączę radio - Putin (albo Rosja - wymiennie), otworzę>
internet - jw., mam kaprys włączyć TV - jw., zdarzy mi się kupić prasę - jw.Dlatego warto skorzystać z moich bezpośrednich spostrzeżeń

>
Jak za PRL-u - boję się otworzyć puszkę sardynek.Masz po prostu przesyt. A myślałaś o zagranicznej kablówce, tudzież dobrej książce?

. Nie musimy być przywiązani do jedynie słusznych mediów, które karmią nas starymi polskimi lękami na okrągło. Po wtóre - są wakacje. W ogóle rzucenie wszystkiego w diabły na 2 tygodnie to dobry pomysł, co wyżej podpisany uczyni zaraz po powrocie, który już niebawem.
>
Czy dla przeciętnego Polaka najważniejszą kwestią są analizy gospodarcze Rosji?Nie. Ale kto tak analizuje?
>
Poza tym wiele państw odchodzi od PKB, jako miernika poziomu życia,>
bo najłatwiej go sfałszować i w zasadzie nie daje rzeczywistego poglądu>
na tzw. dobrostan społeczny, ani tempo rozwoju.Tu się w pełni zgadzam. Jest to tylko pewien kierunek i być może wyznacznik, nie mówi bezpośrednio o poziomie życia.
Wiele rodzin w państwach zachodu gromadziło swój kapitał, czy też dorobek przez stulecia. Poza tym wojna ich bardziej oszczędziła, niż nas.
No i ta nasza okupacja sowiecka.
>
Chciałbyś żyć w Katarze? W Arabii Saudyjskiej?>
W Omanie?Gdybym był Saudyjczykiem, pewnie bym chciał. Zdajesz sobie sprawę ile tam kosztuje np. litr benzyny? Jest tańszy od wody. Oczywiście z mojego punktu widzenia w pozostałych aspektach żyć tam to koszmar, ale dla nich nie. Co więcej - mają ropę, więc wydaje im się, że złapali Allacha za nogi.
>
Jeśli nie, to czemu się dziwisz, że Rosjanie nie marzą o standardach polskich.Bo oni, jak nie trudno sie domyślić - marzą o standardach niemieckich, angielskich, francuskich.
>
Bo jakoś tu też nie widać masowej migracji z Rosji.Ale widać na zachodzie. Wystarczy przejechać się metro np. w Paryżu, Londynie lub Frankfurcie nad Menem. To ostatnie znam z autopsji. Odpowiedź na pytanie, dlaczego ich emigracja nie jest masowa, jest skomplikowane.
Przede wszystkim u nich jest większe rozwarstwienie społeczeństwa, jeśli chodzi o poziom życia. Wiesze niż u nas.
>
Szczerze powiedziawszy z żadnego kraju. Nie daje to do myślenia?Karmienie swojej niechęci do obecnego stanu rzeczy jeszcze nigdy nikomu nie pomogło. Rosjanie zazdroszczą nam przede wszystkim otwarcia na świat i większych możliwości. Przynajmniej Ci, z którymi rozmawiałem osobiście. Często ode mnie młodsi.
Mam w pokoju Kazacha, czasem rozmawiam z nim o różnych rzeczach dotyczących życia, standardu, marzeń itp. Raz pociągnąłem go za język a propos zasad jego religii (jest letnim muzułmaninem).
W świadomości świata stanęła mi przed oczami edukacjach naszych swojskich czasów komunizmu, gdzie "telewizor, meble, mały fiat" były szczytem marzeń.
Tyle, że w Kazachstanie małego fiata zastąpiło dziś BMW. A typowa żona-Kazachszka (jej obraz) to jak nasza dawna matka-Polka.
Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać