Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nawrócony ateista

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
19-08-2014 14:58MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
Nawrócony ateista
Ocena -5 na 5
Znalazłem ciekawy tekst o nawróconych ateistach, nie podaję adresu URL, ponieważ jako osoba z ujemnym stanem punktów, nie mam takiej możliwości, oto fragment:

"Nie od dziś wiadomo, że ateizm cieszy się największą popularnością wśród osób młodych. Później, wraz z dojrzewaniem, maleje liczba ateistów w kolejnych grupach wiekowych. Dlaczego? Czasem jest tak, że do pewnych spraw trzeba po prostu dojrzeć. Młodzi ludzie często traktują ateizm jako bunt przeciwko rodzinie, społeczeństwu. Jednak jest on przede wszystkim kuszący dlatego, że niczego nie wymaga. To droga najmniejszą linią oporu. W ateizmie człowiek nie musi szukać Boga, zmieniać swojego życia, poświęcać swojego czasu, uczyć się pokory i uznać swoją słabość i grzeszność. Bo tak łatwiej...

Peter Steele
Lider znanego na świecie zespołu metalowego Type O'Negative.
Steele przez długie lata posiadał wizerunek osoby walczącej z Kościołem. Niejednokrotnie wchodził w konflikt z prawem. Przez jakiś czas przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Jego życie zmieniło się w 2005 r. po śmierci jego matki. W 2007 r. wokalista oświadczył, że przyjął Chrystusa i odtąd utożsamia się z nauką Kościoła katolickiego. Jak powiedział w wywiadzie dla magazynu Decibel, przemiana nastąpiła u niego po poważnym kryzysie jaki przeszedł. Kiedy zaczynasz myśleć o śmierci, zaczynasz też myśleć co stanie się potem. Wtedy też zaczynasz mieć nadzieję, że jest Bóg. Dla mnie to przerażająca myśl, że mógłbyś iść donikąd - powiedział muzyk"...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi spray
to, co dzisiaj ateista potępia, jutro może pochwalać.
>Za to mogłabym już Cię pozwać do sądu!
>Jakim prawem tak śmiesz o mnie mówić?!

hej,
Nie ma za co - przecież on ma racje
Człowiek bywa mądry i potrafi zmienić poglądy , przekonania a nawet wiarę
Paweł się zmienił i Bartoś z Obirkiem też się zmienili - jednym to się podoba innym nie .
Chodzi o to że Elasp przedstawia tzw. prawdy religijne jako niezmienne i zmienne jednocześnie
I to jest jego podstawowe oszustwo . On to robi całkowicie świadomie .
Musi tak robić ponieważ nigdy nie wie czego od niego zażąda jego bóg , co mu się będzie wydawało , że od niego żąda .A wykonać to musi , nie ma prawa odmówić , wtedy groziłoby mu wieczne potępienie .
Człowiek wierzący powinien zachowywać pełną gotowość do wykonania każdego polecenia - tak jak Abraham , który chciał zamordować własnego syna . Ta jego chęć , jego gotowość do popełnienia zbrodni jest przedstawiane jako szlachetna bojaźń , miłość do boga . Przerażające .
Schizofreniczne jest to , że : Co uczynicie najmniejszemu spośród was mnie uczynicie
To musi powodować zawrót głowy . Dlatego najważniejszy jest nakaz , rozkaz i jego wykonanie a nie mnożenie wątpliwości.

Ateizm bez etyki jest moralnie bezwartościowy .
Dopiero pytanie o etyke czyni ateizm ( może czynić ) interesującym .
Czyni ateizm świadomym wyborem .
Racjonalizm bez etyki może być nawet niebezpieczny .

Co chcę powiedzieć ?
Ateista i racjonalista po popełnieniu refleksji moralnej nie jest zdolny do stwierdzenia , że holocaust był usprawiedliwiony wyższym celem .
Człowiek wierzący zawsze może stwierdzić , że plany boga są nieznane a my żyjemy w najlepszym ze światów , jak bóg tak postanowił to znaczy , że tak jest najlepiej , nie nam oceniać co jest dobre a co złe .

pozdrawiam
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian

#47
20-08-2014 10:59
 Ocena 9 na 9
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi MarcinZ
>Ach, te stereotypy.

   Stereotypy, to może mieć Niemiec albo inny Francuz, a nie ktoś kto mieszka tutaj całe życie i prowadzi je tak, że nieustannie musi się stykać z cała masą osobników, którzy tylko kombinują, jak tu kogoś i jakkolwiek wydymać. Taka, dość powszechna, kulturowa przypadłość, a większość tego społeczeństwa to katolicy. Ale najlepiej to widać na przykładzie mojego najlepszego przyjaciela, który prowadzi od 20 lat swoją stołówkę. Codziennie przychodzi do niego mniej więcej 300 ludzi. Mamy tu więc społeczeństwo w soczewce. Oczywiście mniej więcej wiemy, że w tym kraju trzeba na drugiego uważać i mieć oczy dookoła głowy, a dobre serce czy miękką dupę najlepiej zostawić w domu, ale to, co wam opiszę, to się nawet nie jest wam w stanie przyśnić. To trzeba widzieć, obserwować, przeżyć, czasami posłuchać. To jest nieustanny, codzienny cyrk i parada nieustannie zmieniających się indywidualności (albo indywiduów).
   Oczywiście kradną wszystko, co popadnie. Sztućce, szklanki, serwetniki, serwetki, pieprzniczki, solniczki, całe zestawy do przypraw, wazony pod kwiatki, z kwiatkami albo bez, jak ktoś był szybszy. Kradną też chleb. Który jest do zupy i leży w koszykach. Niektórzy potrafią załadować całą zawartość do swoje torby czy tam reklamówki i przyjść po repetę, bo brakło. I to też załadować. Mają na kolację i śniadanie, pewnie czasami dla całej rodziny. Jest, to się bierze, a wojownik-myśliwy wraca z łupem do domu. Oczywiście takich hurtowników wielu nie jest, ale takich od kilku kromeczek znacznie więcej.
   Obiady, to olbrzymie porcje, właściwie nie do zjedzenia, ale jak ktoś chce czegoś więcej, to dostanie. Cena jest za cały zestaw, więc jak ktoś przyjdzie i chce tylko zupę, to dostanie darmo. Część takich osób natychmiast się przywiązuje do takiej relacji. I tak łażą. Kolega nie umie odmówić, więc co któryś (duża liczba) chodzi ze słoikiem. Litrowym. Albo z dwoma słoikami. Cała parada słoików. Przywykli. Jest zupa na kolację do tego darmowego chleba albo na obiadek dla dodatkowej osoby. Kiedyś pan parkingowy brał taki słoik dla siebie. Później już przychodził z trzema. Jako dobry kolega i przyjaciel karmił pobliskich parkingowych. Zważywszy na to, że porcje są wielkie (w tym mięsa też) przy okienku odbywają się nieustanne kombinacje, żeby wyjść na swoje a pojeść, w czym celują nasze piękne i zaradne panie. Jak przyjdą dwie, to mięso chcą na pół, ale reszty, żeby nie ubyło, bo to mięso przecież głównie kosztuje. Zupa jest tania, to po całej, nawet nie muszą już o tym przypominać. Cena jak za jeden obiad. Byście widzieli co potrafią wyczarować kilkuosobowe rodziny... Polak potrafi, zwłaszcza jak trafi na kogoś kto nie potrafi odmawiać i jest dobrym człowiekiem. Duże porcje, to po co przepłacać? Kompoty leżą swobodnie, to można brać do woli. Po trzy albo i do oporu. Bo jak są, a się nie weźmie, to człowiek stratny jest i później źle się z tym czuje.
    Przez rok szkolny przychodziły dzieci z pobliskiej szkoły prywatnej. Tak około dziesięciu. Z jedną nauczycielką. Dostawała obiad za darmo. To zaczęły przychodzić dwie. A gdzieś w maju zauważyłem, że są cztery. A dzieci sześć. Właścicielka szkoły zapłaciła za wrzesień do strzału, za październik po dwóch tygodniach i tak dalej. Wczoraj zapłaciła za marzec. No bo jak się nikt nie upomina... ale na obrót bieżący nie ma, więc ja pomagam. Nie ma sprawy. Oczywiście, nawiązując do Dylematu Przyjacielskiego Elaspa, po kilku miesiącach, widząc że nadal nie dzwoni i się nie upomina stawiam go pod ścianą, zmuszając tym do działania. Odzwyczajam w ten sposób od wygody, doraźnego załatwienia sprawy i pogłębiania się problemu. Tak się moim zdaniem dba o przyjaciół, a nie bezwarunkowo. To dla jego dobra, bo mnie to akurat dynda. Mogę pożyczać, bo mam, ale on nadal bez umiejętności przełamania się. Więc nie jestem bezwarunkowy. Ale mniejsza. Wracając do tego w ponad 90% społeczeństwa katolickiego... Świadome okradanie. Co chwilę zdarzają się osobnicy, tutaj głównie mężczyźni, którzy pojawiają się na jakiś czas, oswajają ze swoim regularnym chodzeniem, później nie mają pieniędzy, bo czekają na przelew albo wypłatę, więc biorą na krechę, pojedzą tak ze dwa tygodnie na ten przykład i znikają. Ponad stówa w kieszeni, bo obiad 13 zł. Polak zaradny jest. To tyle, bo mi się już nie chce, a jest wiele, wiele więcej, to nie są pojedyncze przypadki, ale wręcz powszechny proceder, obecny na każdym kroku w tym katolickim w znakomitej większości społeczeństwie. Mógłbym tak długo i z różnych doświadczeń. Bo to taka kulturowa norma właściwie jest, o czym wszyscy doskonale wiemy, ale niektórzy zaklinają rzeczywistość, bo im to do uświęconego, katolickiego narodu nie pasuje.
>

#48
20-08-2014 11:38
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi MarcinZ

>To proszę mi wytłumaczyć przypadek, jeżeli po śmierci widzi się zmarłą osobę jak żywą. I proszę nie wychodzić z tekstami typu przewidzenie, pomylenie itp.

Jeden przypadek? Który to?

Widziałeś po Twojej śmierci kogoś czy tylko teoretyzujesz?
Są jakieś wiarygodne (powtarzalne) badania na ten temat? Czy mówisz o czymś ala porwania przez zielonych ludzików?

#49
20-08-2014 11:41
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi Elasp
> Na jakiej podstawie sądzi Pan, że "swobodnie można pominąć co najmniej pierwsze trzy"? Należy mieć uzasadnienie dla tak zdecydowanej tezy.
Pytał Pan wcześniej o kształt "norm etycznych znacząco różnych od dziesięciorga przykazań". Pominięcie niektórych przykazań ma służyć znalezieniu jądra etycznego różnych (także niechrześcijańskich lub ateistycznych) kultur ludzkich. Jeśli mają być niezbędne pierwsze trzy (wzorowane zresztą na "ciemnym i prymitywnym judaizmie"), to ich ważność właśnie należałoby uzasadnić (zwłaszcza, że nie mówią o relacjach międzyludzkich).

> Jeżeli krzesło ma cztery nogi, to czy oznacza to, że można "swobodnie pominąć jedną"?
To akurat chybiona przenośnia, bo wiadomo, że stołki trójnożne są stabilniejsze.
[Trafniejsze byłoby porównanie do piątego koła u wozu (choć może być inspiracją dla poszukiwania kwintesencji lub.. wynalezienia koła zapasowego (tzw. dojazdówki)).]

> prehistoryczni ludzie byli może morfologicznie ludźmi, lecz mentalnie było im bliżej do zwierząt, myślących nie w kategoriach gatunku, ale własnego, niewielkiego stada.
Trudno się nie zgodzić z takim ewolucyjnym widzeniem historii (w szczególności mityczni Adam i Ewa byliby dzicy) - dlaczego jednak wiara w bóstwo ma skutkować większą troską o ludzkość (nb prędzej o braci w wierze) niż bezbożny humanizm?

> Świat bowiem to nie to samo, co świat fizyczny, drugi jest tylko częścią pierwszego, jak to pokazuje fenomen matematyki.
To się zgadza nawet z Ruthefordem, który twierdził: "Wszystko jest fizyką, reszta to filatelistyka." - zatem ten zatwardziały empiryk dopuszczał jednak rzeczy niefizyczne w formie jakiejś reszty (nadbudowy?).
[O matematyce w świecie czy matematyczności świata należałoby zastanowić się w oddzielnym wątku, bo to chyba jeden z trudniejszych tematów.]

> "Przyjaciołom należy pomagać"
W moim rozumieniu przyjaźń nie polega na interesowności, a przyjacielska pomoc nie jest obowiązkiem i nie żąda wzajemności. Zresztą do przyjaciela zwracałbym się o pomoc tylko wyjątkowo (albo i nigdy).
> Ateista nie jest więc niezawodnym przyjacielem.
Ludzie nie są doskonali - chyba niezawodny mógłby być tylko "Bóg".

> Pan cały czas zakłada, iż teizm musi być wbudowany w religię
Uznałem, że słowa "świętość" użył Pan w rozumieniu religijnym. Poza tym trzecie przykazanie dekalogu wydaje się być wymogiem instytucjonalnym, a nie pro-boskim lub moralnotwórczym.
> Interesowność nie dowodzi fałszywości (..) Nie mylmy motywów (i celów) z racjami.
O.K.

> ateista nie jest sceptykiem.
Mój ateizm wynika z niedowiarstwa.
>

#50
20-08-2014 12:08
 Ocena 3 na 3
bonifacypijawa (141 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi Elasp

4. Dla ateisty - jak sama nazwa wskazuje - nie istnieje żadna świętość, nic co miałoby bezwarunkową i najwyższą wartość. Takiemu człowiekowi nie należy ufać, nie wiemy bowiem, jak będzie postępować i co będzie myśleć za pięć albo dziesięć lat: to, co dzisiaj ateista potępia, jutro może pochwalać.

Tylko Twoja wiara w to, że powyższe zdanie jest prawdziwe wymusiła na Tobie napisanie tego "czegoś". Dawno nie czytałem takiego bezsensownego uogólnienia. Jak można nie dostrzegać różnorodności która Cie otacza? Naprawdę zwykłe codzienne doświadczenie nie doprowadziło Cie do innego wniosku? I po drugiej stronie tej swojej "tezy" stawiasz osoby wierzące? dobrze rozumiem?

Dla teisty - jak sama nazwa wskazuje - istnieje tylko Bóg, jest bezwarunkową i najwyższą wartośćią. Takiemu człowiekowi należy ufać, wiemy bowiem, jak będzie postępować i co będzie myśleć za pięć albo dziesięć lat: to, co dzisiaj teista wychwala, jutro wychwalać będzie nadal.

A może tak to przeredagujemy:

Dla człowieka - jak sama historia wskazuje - nie istnieje żadna świętość, nic co miałoby bezwarunkową i najwyższą wartość. Takiemu człowiekowi nie należy ufać, nie wiemy bowiem, jak będzie postępować i co będzie myśleć za pięć albo dziesięć lat: to, co dzisiaj czlowiek potępia, jutro może pochwalać.

a teraz znajdź we własnym otoczeniu po 5 przykładów które potwierdzaja te definicje i po 5 które zaprzeczają. Tak dla wprawy.

#51
20-08-2014 16:39
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Nawrócony ateista
>Peter Steele
>W 2007 r. wokalista oświadczył, że przyjął Chrystusa i odtąd utożsamia się z nauką Kościoła katolickiego.
>przemiana nastąpiła u niego po poważnym kryzysie jaki przeszedł.
Cóż, ludzka psychika ma swoją wytrzymałość. Może to była dla niego najlepsza dostępna opcja?

>Kiedy zaczynasz myśleć o śmierci,
>zaczynasz też myśleć co stanie się potem. Wtedy też zaczynasz mieć nadzieję, że jest Bóg. Dla mnie
>to przerażająca myśl, że mógłbyś iść donikąd - powiedział muzyk"...
To jest dopiero ciekawa sztuka - jak można od nadziei na istnienie dojść do wiary w istnienie?

#52
20-08-2014 16:52
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi Elasp
> 2. Proszę wskazać ateistę, który doszedł do norm etycznych znacząco różnych od dziesięciorga przykazań.
Zastanówmy się.
Normy religijne: zakaz aborcji, eutanazji, jeden partner/ka, zakaz pracy w święta, wychwalanie Boga.
Alternatywne normy etyczne: prawo do aborcji, eutanazji, możliwość zmiany partnerów i rozwodu, możliwość pracy w święta, krytykowanie Boga. (Nie znasz osób, które uznają takie normy?)

Nie odbiegają znacząco od 10 przykazań? To chyba dobrze. Nie będzie się z czego spowiadać, jakby człowiek się przypadkiem nawrócił. Szkoda, że nie ma kto katabasom powiedzieć, żeby przestali się czepiać.

>4. Dla ateisty - jak sama nazwa wskazuje - nie istnieje żadna świętość, nic co miałoby bezwarunkową i najwyższą wartość. Takiemu człowiekowi nie należy ufać, nie wiemy bowiem, jak będzie postępować i co będzie myśleć za pięć albo dziesięć lat: to, co dzisiaj ateista potępia, jutro może pochwalać.
Czyżbyś Ty postępował i myślał dziś tak samo, jak 10 lat temu?

>niedorzeczny zabobon - można ten z. nazwać witalizmem - a polega on na przedwczesnym uznaniu, że działanie jako takie jest lepsze niż jego brak. To tak, jakby powiedzieć: praca jest lepsza niż jej brak. Tymczasem prawdziwa jest inna teza: sensowne, wartościowe działanie jest lepsze niż jego brak, sensowna (wartościowa) praca jest lepsza niż brak pracy. Zabobon witalizmu jest oczywiście także wyjęty z religii (nawet tego ateizm nie stworzył), a mianowicie z przekonania, iż aktywnością cechuje się pierwiastek duchowy i że jest tym samym doskonalszy od bezwładnej materii.
To chyba bierze się stąd, że aktywność, ekspansja jest dominującą strategią przetrwania naszego gatunku. Religie to ubrały w swoje szatki a nie stworzyły.
Oczywiście, równie dobrą strategią przetrwania jest oszczędzanie sił i środków. Są gatunki, które nie robią prawie nic oprócz jedzenia i spania.
Niedawno nawet czytałem, że dlatego jesteśmy leniwi, że oszczędzanie sił i energii jest korzystne, przynajmniej do tej pory było korzystne dla przetrwania.

#53
20-08-2014 18:44
 Ocena-1 na 1
(oo) (89 punktów)Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi lumbago
>>Skoro tego nie widzisz (nie chcesz widzieć?), to ja nic na to nie poradzę. Dla mnie to jest oczywiste.
>Cóż mogę na to poradzić, że widzisz rzeczy, których nie ma?
>masz:
>> "przemiana nastąpiła u niego po poważnym kryzysie jaki przeszedł"
>Religijność jest sztucznie wywołaną psychozą - poprzez indoktrynację w dzieciństwie.

Czyli okazuje się ludzie religijni cierpią na psychozę...

> Ta indoktrynacja bywa nieskuteczna, lub udaje się połowicznie, w takich przypadkach może powrócić w wieku dojrzałym
> jako zespół chorobowy.

A nawet gorzej, w zasadzie cierpią na "religijność", bo to odrębny zespół chorobowy...

> Nagły zwrot ku religii to objaw dobrze znany psychiatrii.

Objaw zapewne wyżej wymienionej psychozy albo "zespołu religijności"...

>Zauważ, że ludzie których w dzieciństwie straszono żydowskim bóstwem i jego synalkiem w wyniku załamań osobowości zwracają się właśnie ku nim, a nie ku Allahowi czy innemu Wisznu.

Same plusy za wypowiedź, a przecież to czyste promowanie uprzedzeń które Racjonalista.pl zgodnie z deklaracją ma tropić. Ale chyba nie tropić po to żeby promować?
No bo czym jak nie uprzedzeniem są takie uogólnienia? Dla przeciwwagi: wielu dobrych psychoterapeutów jest wierząca. Dobry psychoterapeuta zwykle przechodzi sam tzw. głęboką psychoterapię, uświadamia sobie (czasem brutalnie) szczegółowo wszelkie mechanizmy rządzące swoim życiem, mechanizmy obronne, identyfikuje te blokujące rozwój itp. To mit (dla niektórych wygodny i jak widać mocno uskrzydlający), że niewierzący odrzucają ułudę w swoim życiu i patrzą na świat takim jakim jest w rzeczywistości. Ale mit fałszywy, bo jak już psychologizujemy to tzw. trzeźwe spojrzenie na świat i życie uniemożliwia szereg różnych fałszywych przekonań i religijność nie jest tu najważniejsza, ani nawet raczej nie jest obiektem rozważań. Z niej się nie leczy. Wojciech Eichelberger uważa np., że dbanie o duchowy rozwój to kolejny (albo równoległy) etap po osiągnięciu integracji osobowości, a nie czynnik ją blokujący. Wprawdzie rozwój duchowy rozumie szeroko, nie tylko religijnie. Ale wypowiadał się też, że wiara chrześcijańska, żydowska, buddyjska, islam, hinduizm itd. prowadzą w tym samym - dobrym, kierunku. W takim kierunku nie prowadzi za to brak wiary i brak jej poszukiwań. Nie wiem czy się z tym zgadzam, ale wypowiedzi jak ta na którą odpowiadam, dowodzące, że i racjonalizm może być fanatyzmem, wymagały pewnej przeciwwagi, choć może czarno-białe widzenie świata jest łatwiejsze.

#54
20-08-2014 20:06
 Ocena 2 na 4
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi (oo)
> Czyli okazuje się ludzie religijni cierpią na psychozę...

Dokładnie, taki jest mój pogląd.
Religijność jest to nabyty zespół urojeń na temat hipotetycznych, niedostępnych percepcji obszarów rzeczywistości, przekazywany w formie kategorycznych stwierdzeń nie podlegających dyskusji i nie popartych logicznymi ani empirycznymi przesłankami.

Istotne, że jest to psychoza usankcjonowana społecznie. Zauważ, że gdyby dotąd nie wymyślono religii w takiej formie, a ty byś wyskoczył z takimi rewelacjami, miałbyś duże szanse na pobyt w zakładzie, lub przynajmniej wzbudziłbyś wzmożoną troskę otoczenia, masz jakieś wątpliwości?

Twoja ocena, że jest to wynik uprzedzeń, wynika z założenia a priori, że nie mam podstaw by żywić taki pogląd.

Może i nie mam, zawsze możesz spróbowac mnie przekonać, co cię powstrzymuje?

#55
20-08-2014 22:04
 Ocena-4 na 4
MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi rafal73
>>To proszę mi wytłumaczyć przypadek, jeżeli po śmierci widzi się zmarłą osobę jak żywą. I proszę nie wychodzić z tekstami typu przewidzenie, pomylenie itp.
>Jeden przypadek? Który to?
>Widziałeś po Twojej śmierci kogoś czy tylko teoretyzujesz?
>Są jakieś wiarygodne (powtarzalne) badania na ten temat? Czy mówisz o czymś ala porwania przez zielonych ludzików?

Takich przypadków jest więcej. Polecam np. lekturę książki Marii Simma pod tytułem "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi". (W razie czego służę cytatami). Ten konkretny przeżyła znajoma, która widziała na cmentarzu zmarłego mężczyznę którego znała. Moja matka przeżyła w domu też coś podobnego, ale widziała tylko czyjąś samą twarz. Uprzedzam, aby uniknąć odpowiedzi w stylu postradania zmysłów, przewidzeń itp., że obie są zdrowymi na ciele i umyśle, dojrzałymi i poważnymi kobietami i nie mam powodów aby im nie wierzyć. W obu przypadkach nie było czasu ani środków do przeprowadzenia badań. Widzenia te były nagłe i krótkotrwałe. Teraz proszę o poważne potraktowanie i poważne odpowiedzi.

#56
20-08-2014 22:38
 Ocena 1 na 1
(oo) (89 punktów)Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi lumbago
>> Czyli okazuje się ludzie religijni cierpią na psychozę...
>Dokładnie, taki jest mój pogląd.
>Religijność jest to nabyty zespół urojeń na temat hipotetycznych, niedostępnych percepcji obszarów rzeczywistości, przekazywany w formie kategorycznych stwierdzeń nie podlegających dyskusji i nie popartych logicznymi ani empirycznymi przesłankami.
>Istotne, że jest to psychoza usankcjonowana społecznie. Zauważ, że gdyby dotąd nie wymyślono religii w takiej formie, a ty byś wyskoczył z takimi rewelacjami, miałbyś duże szanse na pobyt w zakładzie, lub przynajmniej wzbudziłbyś wzmożoną troskę otoczenia, masz jakieś wątpliwości?
>Twoja ocena, że jest to wynik uprzedzeń, wynika z założenia a priori, że nie mam podstaw by żywić taki pogląd.
>Może i nie mam, zawsze możesz spróbowac mnie przekonać, co cię powstrzymuje?

Jeśli wynika z powszechności głoszenia takiego poglądu, wmawiania od dziecka, wychowania itp. to nie jest objawem zaburzeń psychicznych, tylko wprowadzania w błąd, i najwyżej o tym można dyskutować. Toczy się taka dyskusja w temacie "Dowód na istnienie/nieistnienie Boga", ale nie ma tam wielu rewelacji. Pewnie toczyło się też wiele innych na tym forum.

W temacie zaburzeń psychicznych, moje doświadczenia empiryczne w różnych sytuacjach nie wskazują, by niewierzący znajomi byli bardziej inteligentni, zrównoważeni psychicznie, logiczni, twardo stąpający po ziemi, odporni na manipulacje itp. niż wierzący.

MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi darkside
Cały ten tekst pasuje równie dobrze do nie katolików. Prawdziwi katolicy - wierzący, praktykujący i stosujący w życiu wymagania wiary, a nie katolicy z nazwy, którzy są w kościele raz na kilka lat np. z okazji ślubu, chrztu czy pogrzebu, lub rzadziej, zachowują się inaczej. A związku z księżmi ten tekst już nie ma żadnego.

#58
20-08-2014 23:34
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi (oo)
>Jeśli wynika z powszechności głoszenia takiego poglądu, wmawiania od dziecka, wychowania itp. to nie jest objawem zaburzeń psychicznych, tylko wprowadzania w błąd, i najwyżej o tym można dyskutować.

Czyżby?
Czy aby na pewno jest to tylko zwykłe wprowadzenie w błąd, jakiemu może podlegać osoba jako tako dojrzała?
Czy może jest to szereg zabiegów na nieukształtowanym umyśle dziecka, które zaważą na jego dalszym życiu, sposobie rozumowania, podejmowania decyzji, emocjach, kierunku połączeń nerwowych?

Zastanów się, dlaczego tak łatwo, emocjonalnie i bez podania przesłanek odrzucasz możliwość że stan, który czasem w skrajnych, czasem w powszechnych przypadkach
może popychać ludzi do zadawania innym sadystycznych tortur i śmierci,
do obwieszenia się ładunkami i zabicia siebie i przypadkowych przechodniów,
do zapisania na łożu śmierci całego majątku jezuicie, pozbawiając rodzinę środków,
do pozbawienia własnego dziecka opieki medycznej, itp.,
jest w istocie jednostką chorobową, i etykietujesz taki pogląd jako uprzedzenie.

#59
21-08-2014 00:40
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi MarcinZ
>>>To proszę mi wytłumaczyć przypadek, jeżeli po śmierci widzi się zmarłą osobę jak żywą. I proszę nie wychodzić z tekstami typu przewidzenie, pomylenie itp.
>>Jeden przypadek? Który to?
>>Widziałeś po Twojej śmierci kogoś czy tylko teoretyzujesz?
>>Są jakieś wiarygodne (powtarzalne) badania na ten temat? Czy mówisz o czymś ala porwania przez zielonych ludzików?
>Takich przypadków jest więcej. Polecam np. lekturę książki Marii Simma pod tytułem "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi". (W razie czego służę cytatami). Ten konkretny przeżyła znajoma, która widziała na cmentarzu zmarłego mężczyznę którego znała. Moja matka przeżyła w domu też coś podobnego, ale widziała tylko czyjąś samą twarz. Uprzedzam, aby uniknąć odpowiedzi w stylu postradania zmysłów, przewidzeń itp., że obie są zdrowymi na ciele i umyśle, dojrzałymi i poważnymi kobietami i nie mam powodów aby im nie wierzyć. W obu przypadkach nie było czasu ani środków do przeprowadzenia badań. Widzenia te były nagłe i krótkotrwałe. Teraz proszę o poważne potraktowanie i poważne odpowiedzi.

2 przypadki pojawiajacych sie trupow na ponad 100 miliardow zmarlych ludzi? Troche cienko.
Prywatne zwidy dowodem na "cos" po smierci? I jak zwykle zadnej definicji tego "czegos"

Ale nie martw sie - po smierci sam bedziesz mogl ukazywac sie zywym ludziom. Podskoczysz do takiego jak mnie i mu wytlumaczysz, ze po smierci istnieje "cos"

#60
21-08-2014 01:52
 Ocena-1 na 1
MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
Odp: Nawrócony ateista
W odpowiedzi rafal73
>2 przypadki pojawiajacych sie trupow na ponad 100 miliardow zmarlych ludzi? Troche cienko.
Mi by starczył jeden. To nie były trupy. Czyjaś sama twarz nie jest trupem. Postać osoby która stoi przed nami, a jej ciało leży w grobie, nie jest trupem.
Takich przypadków jest więcej, np. do przeczytania w książce Marii Simma pod tytułem "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi".
>Prywatne zwidy dowodem na "cos" po smierci? I jak zwykle zadnej definicji tego "czegos"
Czyli takie "zwidy" są niczym? Przypominam, że obie osoby są zdrowymi na ciele i umyśle, dojrzałymi i poważnymi kobietami. A co tu definiować. Przecież napisałem, że była to postać człowieka znanego jednej z kobiet, który nie żył, a jego ciało leżało w grobie. W drugim przypadku była to sama twarz człowieka zawieszona w powietrzu.
>Ale nie martw sie - po smierci sam bedziesz mogl ukazywac sie zywym ludziom. Podskoczysz do takiego jak mnie i mu wytlumaczysz, ze po smierci istnieje "cos".
Tego nie był bym pewien. Aby przyjść "z tamtej strony" do naszego świata, trzeba mieć pozwolenie od Boga. I takie rzeczy nie dzieją się w celu zaspokojenia czyjejś ciekawości. Osoby takie w zdecydowanej większości przypadków przychodzą ponieważ potrzebują modlitwy. Niestety od ateisty jej się nie otrzyma.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365