 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-08-2014 14:58 | MarcinZ (-323 punktów) (zablokowany) | Nawrócony ateista
-5 na 5 | Znalazłem ciekawy tekst o nawróconych ateistach, nie podaję adresu URL, ponieważ jako osoba z ujemnym stanem punktów, nie mam takiej możliwości, oto fragment:
"Nie od dziś wiadomo, że ateizm cieszy się największą popularnością wśród osób młodych. Później, wraz z dojrzewaniem, maleje liczba ateistów w kolejnych grupach wiekowych. Dlaczego? Czasem jest tak, że do pewnych spraw trzeba po prostu dojrzeć. Młodzi ludzie często traktują ateizm jako bunt przeciwko rodzinie, społeczeństwu. Jednak jest on przede wszystkim kuszący dlatego, że niczego nie wymaga. To droga najmniejszą linią oporu. W ateizmie człowiek nie musi szukać Boga, zmieniać swojego życia, poświęcać swojego czasu, uczyć się pokory i uznać swoją słabość i grzeszność. Bo tak łatwiej...
Peter Steele Lider znanego na świecie zespołu metalowego Type O'Negative. Steele przez długie lata posiadał wizerunek osoby walczącej z Kościołem. Niejednokrotnie wchodził w konflikt z prawem. Przez jakiś czas przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Jego życie zmieniło się w 2005 r. po śmierci jego matki. W 2007 r. wokalista oświadczył, że przyjął Chrystusa i odtąd utożsamia się z nauką Kościoła katolickiego. Jak powiedział w wywiadzie dla magazynu Decibel, przemiana nastąpiła u niego po poważnym kryzysie jaki przeszedł. Kiedy zaczynasz myśleć o śmierci, zaczynasz też myśleć co stanie się potem. Wtedy też zaczynasz mieć nadzieję, że jest Bóg. Dla mnie to przerażająca myśl, że mógłbyś iść donikąd - powiedział muzyk"...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej..#106 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > Zauważ, że urojenia "samoistne" także są nabyte, tylko nie wiadomo w jaki sposób.Niekoniecznie. Mogą być wynikiem radosnej twórczości podświadomości. Problem z nimi jest taki, że człowiek nie ma kontroli nad tym. Oczywiście, materiał do tych urojeń jest nabyty, ale chodzi o nieprawidłowy sposób przetwarzania informacji. > > Jest czymś normalnym, że ludzie przejmują wizję świata od innych ludzi.> To prawda, ale to nie znaczy że przejęta wizja jest normalna.> Jest taka jednostka jak psychoza indukowana, można się "zarazić" urojeniami przebywając z bliską emocjonalnie chorą osobą, przejmując także treść tych urojeń.> Brzmi znajomo?Tu trzeba by się zastanowić, czy wszystkie błędne wyobrażenia i poglądy na temat rzeczywistości są urojeniami. |
#107 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > zachodzę w głowę, dlaczego nie potrafisz pomyśleć (choćby na próbę) posługując się kategorią mniejszego zła(...)> Religia nigdy nie uczyni człowieka dobrym. Chodzi o to, aby uczyniła go mniej złym.A tego to się nie spodziewałem, że będziesz tu propagować wybór mniejszego zła. Można próbować uczynić człowieka lepszym ucząc go współczucia i szacunku do innych. Zakazy i straszenie karą to rzeczywiście wybór mniejszego zła - leczenie objawów. Nie uczyni ludzi lepszymi. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Nawrócony ateista |
Co do mniejszego zła: www.racjon(*)rum.php/z,100/s,532005#w539776> Można próbować uczynić człowieka lepszym ucząc go współczucia i szacunku do innych.> Zakazy i straszenie karą to rzeczywiście wybór mniejszego zła - leczenie objawów. Nie uczyni ludzi lepszymi. Można nauczyć tego, kto chce się uczyć. Co z tymi, którzy uczyć się nie chcą? |
#109 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > Można nauczyć tego, kto chce się uczyć. Co z tymi, którzy uczyć się nie chcą?Bo widzisz, ludzi trzeba wychowywać od dziecka. Dorosłego już nie da się wychować ewentualnie efekty są znikome. Nie ma nawet sensu go pytać na starość, czy chce być inny. Bo nawet jakby chciał, to może nie potrafić się zmienić. > Co z tymi, którzy uczyć się nie chcą?Założyć, że nikt nie chce i nawet nie próbować?  Według mnie trzeba próbować. Zakazy oczywiście muszą być, ale jako uzupełnienie a nie podstawowa metoda wychowawcza. Skoro religia przez tysiące lat nie uczyniła ludzi lepszymi, to może warto spróbować czegoś innego? Oczywiście znam Twój argument, że gdyby nie religia to może byłoby gorzej. Odpowiadam - tego nie wiadomo. |
#110 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Nawrócony ateista |
> >Można nauczyć tego, kto chce się uczyć. Co z tymi, którzy uczyć się nie chcą?> Bo widzisz, ludzi trzeba wychowywać od dziecka. 1. "Trzeba" - oznacza to przymus. A zatem nadal ludzie będą do czegoś przymuszani. Osobiście wolę być przymuszany wizją kary w przyszłym życiu, aniżeli przymuszany przez omnipotencyjne państwo i jego urzędników karami doczesnymi. Kiedyś za stwierdzenie "jest jeden Bóg, ale nie jeden Bóg w trzech osobach" szło się do więzienia, współcześnie jest zaś kwestią czasu, kiedy za stwierdzenie: "homoseksualizm nie jest normalny" pójdzie się do mamra. 2. Poza tym nie chodzi o wpojenie pewnych zasad, ale o przekonanie do nich - to nie to samo. Przecież (przynajmniej) zasady etyki racjonalistycznej będą racjonalne. Co zrobić z tymi, którzy nie zgodzą się z przedłożonym uzasadnieniem tych norm? Społeczeństwo racjonalistyczne zmusi takiego delikwenta do ich przestrzegania. Etyka racjonalistyczna nie jest w lepszej sytuacji niż religijna - zawsze znajdą się niedowiarkowie i kontestatorzy. Ich los w obu przypadkach jest lub będzie nie do pozazdroszczenia. 3. Oprócz tego należy mieć świadomość, że nie wszystko można w człowieku zaszczepić przez wychowanie - są tendencje wrodzone, z którymi trzeba się liczyć. > >Co z tymi, którzy uczyć się nie chcą?> Założyć, że nikt nie chce i nawet nie próbować?  Komunizm próbował wychować nowego człowieka - racjonalnego i niereligijnego. Z opłakanymi stukami. Masoneria funduje współczesnej Europie edukację równościową i tolerancyjną. Zakończy się to tak samo katastrofalnie, co zresztą widzimy po zupełnie bezmózgich młodych pokoleniach np. Anglików i Niemców. > Oczywiście znam Twój argument, że gdyby nie religia to może byłoby gorzej. Odpowiadam - tego nie wiadomo. Jeżeli tego nie wiadomo, to po co walczyć z religią? |
#111 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > 1. "Trzeba" - oznacza to przymus.Skoro tak to rozumiesz, użyję innego sformułowania: Im wcześniej zaczniemy wychowywać dziecko, tym większego możemy się spodziewać efektu wychowawczego. Przymus poszedł się paść. > Osobiście wolę być przymuszany wizją kary w przyszłym życiu, aniżeli przymuszany przez omnipotencyjne państwo i jego urzędników karami doczesnymi.A ja wolę nie być przymuszany niczym i przez nikogo. > 2. Poza tym nie chodzi o wpojenie pewnych zasad, ale o przekonanie do nichW ogóle nie chodziło mi o zasady. Tylko o to, żeby ludzie byli pozytywnie nastawieni do innych. Nie będą wtedy odczuwali potrzeby krzywdzenia ich, będą lubili pomagać. > 3. Oprócz tego należy mieć świadomość, że nie wszystko można w człowieku zaszczepić przez wychowanie - są tendencje wrodzone, z którymi trzeba się liczyć.Bardzo, bardzo dobrze powiedziane. Liczyć się, a nie zwalczać. Np. nie tłuc ludziom ciągle do głów, że w razie pożaru nie wolno deptać po ludziach, tylko zapewnić na tyle szerokie drogi ewakuacyjne, żeby nie musieli deptać po ludziach, jeśli wpadną w panikę. Oczywiście, swoje wytłumaczyć trzeba, ale mieć świadomość, że żadne tłumaczenie nie rozwiąże problemu. Na wszelki wypadek dopiszę jeszcze - straszenie karą też nie rozwiąże tego problemu. > Jeżeli tego nie wiadomo, to po co walczyć z religią?A kto walczy i w jaki sposób? |
#112 4 na 4 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Nawrócony ateista | > 1. Proszę o wskazanie tych statystyk.> 2. Różnice mogą brać się z obecności dodatkowych czynnikówSpróbuj eurostat. Dodatkowe czynniki mają najmniejszy wpływ na statystyki zabójstw, i te przyjmuje się jako najbardziej miarodajne. Szybkie zestawienie: en.wikiped(*)s_by_intentional_homicide_rateGrecja, Irlandia, Polska wypadają gorzej niż laickie Czechy czy Norwegia. W krajach nadbałtyckich występuje lokalna anomalia - wszystkie wypadają gorzej na tle reszty europy, ale wśród nich to religijna Litwa ma najwięcej zabójstw. Globalnie najgorzej jest w katolickich krajach Ameryki Łacińskiej, najlepiej wypadają m.in. niereligijne Japonia i Islandia. Zdecydowanie, religijność nie ma pozytywnego wpływu na statystyki przestępczości, co gorsza, jest wielce prawdopodobne, że ma negatywny. |
#113 1 na 1 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: Nawrócony ateista | > Tu trzeba by się zastanowić, czy wszystkie błędne wyobrażenia i poglądy na temat rzeczywistości są urojeniami.Nie trzeba, od razu wiadomo, że nie wszystkie. Natomiast urojenia religijne spełniają medyczną definicję tak dokładnie, że np. w DSM trzeba było je wymienić z nazwy i uczynić wyjątkiem. |
#114 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > Osobiście wolę być przymuszany wizją kary w przyszłym życiu,> aniżeli przymuszany przez omnipotencyjne państwo i jego urzędników> karami doczesnymi.Odpowiem słowami Korwina - stawia się pan w dylemacie wyboru między dżumą a cholerą. Przymus zawsze działa na krótką metę, ale prawdziwego problemu nigdy nie rozwiązuje, ponieważ nawet się nim nie zajmuje. Przymus to ostateczność - jest dobry w skrajnych przypadkach, ale to nie on kreuje postawy bezinteresownosci i wrażliwości na siebie oraz innych > 2. Poza tym nie chodzi o wpojenie pewnych zasad, ale o przekonanie do nich - to nie to samo.Tu już lepiej. Choć osobiscie użyłbym lepszego określenia: asymilację pewnych dobrych zasad. > Przecież (przynajmniej) zasady etyki racjonalistycznej będą racjonalne.> Co zrobić z tymi, którzy nie zgodzą się z przedłożonym uzasadnieniem tych norm?Dlaczego zaraz coś robić? Jeśli tylko się nie zgadzają - mają do tego prawo. Jeśli przekroczą granice, poza którymi już wydatnie szkodzą społeczeństwu - jest gorzej, wtedy może nalezy coś zrobić. Ale przecież nikt nie zrobi Panu krzywdy, jeśli sprzeda Pan na Allegro przedmiot za 20 PLN a później go nie wyśle. Tutaj w grę wchodzi etyka, z którą taki allegrowicz jest na bakier. I ona ma swoją wewnątrzną siłę, którą dobrze byłoby, gdyby obywatel znał i się liczył. > Społeczeństwo racjonalistyczne zmusi takiego delikwenta do ich przestrzegania.> Etyka racjonalistyczna nie jest w lepszej sytuacji niż religijna - zawsze znajdą się> niedowiarkowie i kontestatorzy. Ich los w obu przypadkach jest lub będzie nie> do pozazdroszczenia.Jak zwykle gratuluję i zazdoszczę pewności w proroctwach. Jest kilka powodów, dla których m.in. etyka jest lepsza. Ważniejsze dwa: a) inny, bardziej sprawny mechanizm odkrywania i formułowania zasad etycznych (piszę w skrócie - chodzi oczywiście o etykę racjonalistyczną) co generuje szybsze dopasowanie tych zasad do zmieniającej się rzeczywistości wokół. b) prawo oparte na etyce jest bardziej opresywne w odpowiednich miejscach, a mniej opresywne w innych. Powoduje to lepszy i bardziej naturalny proces jej przyswajania przez jednostki do tego gotowe > 3. Oprócz tego należy mieć świadomość, że nie wszystko można w człowieku> zaszczepić przez wychowanie - są tendencje wrodzone, z którymi trzeba się liczyć.Pytanie, czy na pewno wrodzone. Ale ogólnie się zgadza. Tu gdzie moralność katolicka tylko karze i dalej skutkiem się nie interesuje, reacjonalistyczne myślenie podpowiada rozwiązania bardziej, czy miej skuteczne. Mówimy o zachowaniu nagannym moralnie, czy etyczne. Na ten przykład o grzechu przeciw 7 przykazaniu: kleptomania. > Zakończy się to tak samo katastrofalnie, co zresztą widzimy po zupełnie> bezmózgich młodych pokoleniach np. Anglików i Niemców.Chętnie dowiem się, jak dużą ma Pan styczność z młodym pokoleniem Niemców i w czym konkretnie oni są gorsi od ich rodziców. Z obydwoma pokoleniami mam styczność od około 14 lat. > > Oczywiście znam Twój argument, że gdyby nie religia to może> > byłoby gorzej. Odpowiadam - tego nie wiadomo.> Jeżeli tego nie wiadomo, to po co walczyć z religią?Wg mnie z religią nie należy walczyć. W ogóle z nikim i niczym nie należy walczyć, chyba że we własnej obronie. Z zasady walka z religią to strata energii i czasu i tylko jej estymy dodaje, czego niejeden pragnie. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#115 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > Na wszelki wypadek dopiszę jeszcze - straszenie karą też nie rozwiąże tego problemu.Wielokrotnie poruszaliśmy tu z kol. Elaspem problem profilaktyki straszenia. Jak sam pisał w odpowiedziach - on jest jego zwolennikiem. Mnie wydaje się iż dzieje się tak, ponieważ nie zaznał innych, konstruktywnych metod edukacji. Każdy ogranicza swój świat do tego, co sam zaznał. Co gorsza, gdy okoliczości życiowe z czasem nie zmuszają ludzi do wyjścia ze swojego zaułka - w tym zaułku ewent. dorabiają tylko racjonalizacje. A zrozumienie iż straszenie karą w żadnym wypadku danej złej skłonności nie rozwiązuje, wciąż leży poza ich zasięgiem. Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#116 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > >Codziennie 99% katolików zdradza?????> >Co Ci zaćmiło wzrok? Nienawiść czy głupota?> Uczynkiem, myślą, zaniedbaniem  Wczoraj byłem na potańcówce na barce na Wołdze (taka rzeka - jedna z dłuższych w Europie). Przyglądałem się rosyjskim paniom, troche też tańczyliśmy. Mają zdecydowanie bardziej pełne kształty od tych u nas (tam, gdzie potrzeba). Nie wiem, czy to zbytnia przesada dbania o linię w Europie środkowo-zachodniej, inna dieta, inna rekrutacja na parkiet (wizja piękna w narodzie) czy jeszcze coś. Ale mnie się to podoba. Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl: do jakiego spustoszenia doprowadziłoby trzymanie się ściśle wymienionego przez Ciebie zalecenia spowiedzi: a) u ludzi młodych, szukajacych pary - spustoszenia demograficznego b) u ludzi związanych już z kimś - spustoszenia psychicznego W rzeczywistości jesteśmy skazani na ten grzech. Nie ma wyjścia  Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > >Nie cudzoloz odrzuca codziennie 99% katolikow.> Codziennie 99% katolików zdradza?????www.racjonalista.pl/forum.php/s,633040#w633565Serdecznie pozdrawiam kol. Licho 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#118 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > Elasp przedstawia tzw. prawdy religijne jako niezmienne i zmienne jednocześnie> I to jest jego podstawowe oszustwo . On to robi całkowicie świadomie .> Musi tak robić ponieważ nigdy nie wie czego od niego zażąda jego bóg,> co mu się będzie wydawało, że od niego żąda. A wykonać to musi,> nie ma prawa odmówić , wtedy groziłoby mu wieczne potępienie.Mnie to się wydaje Makuś, że od kol. Elaspa nikt nigdy nic nie żądał. Chodzi mi o żądania stawiane przez życie i jego sytuacje - często trudne dylematy. Dlatego w swojej spokojnej niszy może sobie snuć dywagacje nawet w nieskończoność. Z chwilą jednak, gdy traumatyczne zdarzenia wkraczają w nasze życie (wojna, osobista tragedia) takie rozumowanie jak tu widzimy ulega szybko weryfikacji. Z resztą nie musi to być zaraz wielka tragedia. Może to być np. obserowanie syna, z którym traci sie kontakt na subtelnym poziomie łączności. > Schizofreniczne jest to , że : Co uczynicie najmniejszemu spośród was mnie uczynicie> To musi powodować zawrót głowy . Dlatego najważniejszy jest nakaz,> rozkaz i jego wykonanie a nie mnożenie wątpliwości.W psychologii nazywa się to szkodliwa więź symbiotyczna. Bo czego ten przykład uczy: człowiek, który idzie ulicą i patrzy na krzywdę robioną przez kogoś dziecku, podchodzi do oprawcy i mówi: nie rob tak, bo mnie to boli.Chrześcijanie mają zamiar nie czynić zła nie dlatego, że jest to złe i szkodzi ofiarom. Ale dlatego, że boli to samego Jezusa Chrystusa. Trochę dziwne. Szkodliwy argument nie czynienia zła, jadący na poczuciu winy całe życie. I tak naprawdę osłabiający determinację do działania. Na szczęście całkowicie nieracjonalny i nierealistyczny. Tak to działa tylko w rodzinach złączonych więzami krwi. I to tylko cześciowo. Jeśli ktoś niesłusznie rani twoją córkę - rzeczywiście czujesz w środku gniew i ból, ale to tylko stymuluje cię do działania. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego katolicyzm jest w praktyce religią tak ponurą, pomino zmartwychwstania, obietnic raju itp. Teraz wiem, że centralna postać chrześcijaństwa musi być wg zasady która prztoczyłeś wiecznie nieszczęśliwa widząc codziennie, jak wiele zła na tym świecie się dzieje. To dla mnie również jest bardzo dziwne. Czy Jezus nie popełnił tu przypadkiem jakiegoś strategicznego błędu? Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Nawrócony ateista | > > 1. "Trzeba" - oznacza to przymus.> Skoro tak to rozumiesz, użyję innego sformułowania: Im wcześniej zaczniemy wychowywać dziecko, tym większego możemy się spodziewać efektu wychowawczego. Przymus poszedł się paść. Słowo "przymus" - tak. > >Osobiście wolę być przymuszany wizją kary w przyszłym życiu, aniżeli przymuszany przez omnipotencyjne państwo i jego urzędników karami doczesnymi.> A ja wolę nie być przymuszany niczym i przez nikogo. Przymus ideologiczny ze strony państwa jest o wiele silniejszy niż ze strony religii, co widać po barierze myślowej, którą tworzą dzisiaj zasady politycznej poprawności. > > 2. Poza tym nie chodzi o wpojenie pewnych zasad, ale o przekonanie do nich> W ogóle nie chodziło mi o zasady. Tylko o to, żeby ludzie byli pozytywnie nastawieni do innych. Nie będą wtedy odczuwali potrzeby krzywdzenia ich, będą lubili pomagać. Pozytywne nastawienie, jeżeli nie ma być odruchem, musi wypływać z jakiegoś przekonania. To, czy to przekonanie nazwiemy "zasadą", czy nie, nie ma większego znaczenia. > > 3. Oprócz tego należy mieć świadomość, że nie wszystko można w człowieku zaszczepić przez wychowanie - są tendencje wrodzone, z którymi trzeba się liczyć.> Bardzo, bardzo dobrze powiedziane.> Liczyć się, a nie zwalczać.> Np. nie tłuc ludziom ciągle do głów, że w razie pożaru nie wolno deptać po ludziach, tylko zapewnić na tyle szerokie drogi ewakuacyjne, żeby nie musieli deptać po ludziach, jeśli wpadną w panikę. Oczywiście, swoje wytłumaczyć trzeba, ale mieć świadomość, że żadne tłumaczenie nie rozwiąże problemu. Nie "zapewnić" - oni sami powinni sobie zapewnić. > Na wszelki wypadek dopiszę jeszcze - straszenie karą też nie rozwiąże tego problemu.> >Jeżeli tego nie wiadomo, to po co walczyć z religią?> A kto walczy i w jaki sposób? Np. masoneria i jej agenci w rodzaju członków loży B'nai B'rith tacy jak Jan Hartman, była esbecja skupiona wokół "Nie" oraz "Faktów i mitów", trockiści z "Gazety Wyborczej". Są to wpływowe środowiska. |
#120 10 na 10 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Nawrócony ateista | > > 2. Poza tym nie chodzi o wpojenie pewnych zasad, ale o przekonanie do nich> W ogóle nie chodziło mi o zasady. Tylko o to, żeby ludzie byli pozytywnie nastawieni do innych. Nie będą wtedy odczuwali potrzeby krzywdzenia ich, będą lubili pomagać. Kiedyś tu była taka dyskusja, jak to w Danii, czy innej Skandynawii, można zostawić samochód z otwartymi drzwiami i czymś tam w środku, pójść sobie gdzieś, samemu się o nic nie martwiąc, bo nikt obcy się tym nie interesuje, nie zwraca na czyjąś własność uwagi. Widzę, że dla niektórych to jest w ogóle niewyobrażalne, zapewne dlatego, że sama projekcja takiej sytuacji w sposób nieunikniony rodzi w nim kuszące do wejścia w tą obcą przestrzeń impulsy, co rzutuje sobie na wszystkich innych. Wymyślę taką sytuację. Stoi sobie taki samochód z otwartymi drzwiami, na przednim siedzeniu leży portfel, widać wystające banknoty. Idzie polski katolik. Nie ma żywego ducha. Według Elaspa normalnym jest, że pojawia się chciwość, ale katolik ma zasady. Zaczyna się burza w mózgu. Tak by się chciało, leży sobie, zysk i brak ryzyka. Zaraz, ale ja mam wartości. Jest Bóg, który widzi, jest Sąd Ostateczny i wieczne męki piekielne. To nie biorę, pomyśli ten katolik, który mocniej i skuteczniej przestraszony. Ten trochę słabiej wystraszony myśli: ale może jednak wezmę, to w sumie nic takiego, nie takie rzeczy i nie tyle kradną, najwyżej się wyspowiadam. Jakoś to będzie. Jeszcze słabiej wystraszony, których u nas pełno bierze, bo jak on nie zajebie, to zajebie inny, a to już jest frajerstwo i ciężkie do zniesienia. Ten najsłabiej przestraszony nic nie myśli, tylko bierze. I nawet o spowiedzi nie pomyśli i zero wyrzutów, tylko zadowolenie z zysku. Nawet w tym najlepszym przypadku nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z człowiekiem moralnym, jedynie ze zdyscyplinowanym, bo zastraszonym. Bo Bóg czy policja czuwa. Tutaj nie stwarza się nieustannie żywej i czułej wrażliwości etycznej. Nie ma szacunku do czyjejś przestrzeni i własności, które same w sobie nie są wartością i nic nie znaczą, jest tylko strach. Tutaj nie doświadcza się dogłębnie drugiego człowieka, jego wrażliwości, emocji i uczuć, nie ma przeniesienia, współodczuwania i identyfikacji, tylko wydobywa się zasymilowaną etyczną formułę. Kodeksy nie uwrażliwiają jeszcze człowieka, tylko go, co najwyżej, dyscyplinują. Bo właśnie Bóg czy policja czuwa. Posiadanie i nawet mocne utożsamianie się z kodeksem moralnym nie znaczy, że jesteśmy moralni. Mamy tylko założoną dyscyplinującą smycz. Taki typ człowieka. Elasp się cieszy, że to katolik szedł obok samochodu, no bo jak by tak na ateistę trafiło, to by jeszcze pokrowce ściągnął z siedzeń i schowki przetrzepał. Bo ateista nie ma wartości. Jest coś jak pies, który zobaczył kość. To teraz inny typ. Ten, przyjmijmy to, "duński". To samo. Samochód, otwarte drzwi, portfel, banknoty. Idzie niekatolik, patrzy, widzi i... idzie dalej i nawet o tym nie myśli. Dla katolika niewyobrażalne. Niemożliwe. A tu nawet przez myśl nie przeszło, nawet impuls się nie pojawił, nawet malutka, maciupka iskierka chciwości. Nic. To oczywiście niemożliwe dla Elaspa, na pewno musi się czegoś taki dziwoląg bać. Nigdy nie spotkał człowieka, który w ogóle nie zwraca uwagi na czyjaś własność i nie wchodzi bez zaproszenia w czyjąś przestrzeń. A tu nie dość, że obcy dla takiego niezainteresowanego i niechciwego jest samoistnym, pełnowartościowym, wolnym podmiotem, to sam siebie będzie chciał tak postrzegać i będzie oczekiwać tego od innych. Ostatecznie wszystko to owocuje tym, że nie nasze rzeczy i nie nasza przestrzeń są poza kręgiem naszych zainteresowań. Obce nie wywołuje w nas emocji, nie rozbudza żądz. Przechodzimy zupełnie obojętnie obok czegokolwiek zostawionego w otwartym samochodzie, gdziekolwiek, nawet obok kwiatków na obcym grobie. I nie dlatego, że się boimy konsekwencji, a mamy na to czy tamto sporą ochotę, ale dlatego, że kompletnie nie reagujemy własną chciwością wobec cudzej przestrzeni i własności. Zero impulsów. Inne, odmienne nie wzbudza też w nas niechęci czy agresji, bo rozumiemy i akceptujemy to w innych ludziach. Jesteśmy z tym obyci od dziecka, rozumiemy to, a różnorodność jest dla nas inspirującą i piękną wartością życia i świata. Przy okazji zbuduje się tutaj asertywność, która zawsze zadziała, kiedy ktoś inny będzie chciał naruszyć nasze lub innych granice. Podpowiem Elaspowi, że znam całkiem sporo takich polskich katolików, bo na szczęście mają właściwie zbudowaną wrażliwość wobec obcej przestrzeni i mocno rozbudzoną empatię, czyli coś więcej niż straszaka w postaci Boga i jego dyrektyw. Ale może Elasp ma pecha i takich katolików nie zna. Dziwne. Tak mi się jeszcze trzeci wariant sytuacji z samochodem nasunął dzięki tej asertywności i wyczuleniu na wartość czyjejś przestrzeni. Czyli przechodzi gościu obok otwartego samochodu, portfel, banknoty, ale nie idzie dalej. Czeka na właściciela aż ten wróci. I ów wraca. Gościu mówi mu: "wie Pan co, nie zostawiaj pan otwartego samochodu i portfela, bo tu się ostatnio sporo polskich katolików kręci, a z nimi to nigdy nie wiadomo, czy się wystarczająco boją swojego Boga". . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|